Dzieje Ksantyppy Polikseni Rebeki (Rb)

Dzieje Ksantyppy Polikseni Rebeki 

(określana też jako „Dzieje Pawła.”)

 

 

Rozdział 1 (Rb 1)

(1) Kiedy błogosławiony Paweł był w Rzymie przez słowo Pana, zdarzyło się, że pewien sługa władcy Hiszpanii przybył do Rzymu z listami swego pana i usłyszał słowo Boże od Pawła, prawdziwie złotego i piękny słowik.

(2) Ten sługa był bardzo wzruszony i nie był w stanie pozostać i być wypełnionym boskim słowem, ponieważ był przyspieszony przez listy, wrócił do Hiszpanii z wielkim smutkiem i nie był w stanie okazać nikomu swego pragnienia, ponieważ jego pan był bałwochwalcą, zawsze bolało go serce i wzdychał bardzo.

(3) A ten sługa był czczony i wierny swym panom, a wraz z upływem czasu sługa zachorował i stał się chudy z ciała, co powiedział mu jego mistrz: Co się z tobą stało, że tak razem padłeś oblicze?

(4) Sługa powiedział: oto mam wielki ból w sercu i nie mogę w żaden sposób znaleźć odpoczynku.

(5) Rzekł mu pan jego: Cóż to za ból, który nie może leczyć od mego głównego lekarza?

(6) Sługa powiedział: Kiedy byłem jeszcze w Rzymie, ten ból i powracające nieszczęście ujawniły mi się.

(7) Rzekł jego pan: Czy nie znasz nikogo, kto wpadł w tę chorobę i został uzdrowiony?

(8) Sługa powiedział: Tak, ale gdzie jest ten lekarz, nie wiem, bo zostawiłem go w Rzymie.

(9) Tych, którzy byli obecni przez lekarza i przeszli przez jego ręce, natychmiast zostali uzdrowieni.

(10) Jego pan powiedział, że nie powinniśmy żal wysłać cię jeszcze raz do Rzymu, czy przypadkiem ty mightest otrzymać uzdrowienie.

(11) A gdy tak mówili, oto jego kochanka, imieniem Xanthippe , słysząc te słowa i ucząc się nauki Pawła, powiedziała: Jak się nazywa ten lekarz i jakie jest uzdrowienie, aby zapobiec takiej chorobie ?

12 Rzekł jej sługa: Wzywając nowego imienia, namaszczając olejem i obmywając wodą.

(13) Dzięki temu leczeniu widziałem wielu, którzy mieli nieuleczalne bóle, leczonych.

(14) Gdy to powiedział, wizerunki bożków, które stały w domu, zaczęły się trząść i upaść.

(15) I przywołała go jego kochanka, mówiąc: Widzisz , bracie, wstrząśnięte wizerunki bożków, jak nie potrafią znieść mocy słowa?

(16) A jego pan, imieniem Probus , wstał ze snu w środku dnia z ponurą miną, gdyż diabeł bardzo go zaniepokoił, ponieważ wiedza o Bogu przyszła do jego domu.

(17) I pytał sługę wszystkiego po kolei, a sługa schwytany chorobą przez wiedzę Bożą objawił mu życie ludzkie, a Xanthippe była nieuleczalna w swojej duszy odnośnie tego nauczania.

(18) Także i Probus była zasmucona Xanthippe , ponieważ od tego czasu marnowała się na jawie, wstrzemięźliwości i innych wyrzeczeniach.

(19) A Xanthippe odchodząc do swojej kanapy i jęcząc powiedziała: Biada mi, nieszczęsny, leżąc w ciemności, że nie poznałem imienia nowego nauczyciela, abym mógł wezwać jego modlitwę, aby mi pomogła, i co tam powiedzieć, że nie wiem.

(20) Czy mam wzywać go w imieniu jego Boga? ale nie mogę powiedzieć, że Bóg jest głoszony przez takiego.

(21) Niemniej jednak powiem tak przez przypuszczenie, o Boże, dając światło w Hadesie i prowadząc w ciemnościach, Pana wolnych ludzi i królów i głoszonego przez godnych sług na całym świecie, powołanego jako grzesznik przez grzesznych ludzi i szybko słyszę, do którego nawet archaniołowie nie mogą wysyłać godnych pieśni uwielbienia, którzy mi okazali pokorne i niegodne, wiecznie żywe i trwałe nasienie (choć moja niewiedza pozwala mi go nie przyjmować), przyspieszają także rzeczy, które mnie dotyczą, Panie, bo przez twój czas wysłuchałeś mnie, a we współczuciu pokaż mi orędzie twego zwiastuna, abym mógł dowiedzieć się od niego, co ci się podoba.

(22) Błagam, spójrz na moją ignorancję, Boże, i oświeć mnie światłem oblicza twego, abyś nigdy nie przeoczył żadnego z tych, którzy wzywają cię w prawdzie.

(23) Probus , jej mąż powiedział do niej: Dlaczego trudzisz ty sam tak bardzo, pani, i dost wcale nie zwracają się do snu?

(24) Xanthippe powiedział: Nie mogę spać, bo jest we mnie nieuleczalny ból.

(25) Probus rzekł do niej: Cóż to za ból i smutek, o pani, że nie jestem wystarczający, aby cię pocieszyć?

(26) Wszystko, czego pragnąłeś do dnia dzisiejszego, w którym ci służyłem, a co teraz masz, a nie mówisz mi?

(27) Xanthippe mówi mu: Proszę cię, Panie, pozwól mi tylko na chwilę i na ten dzień tylko spać z tobą.

(28) I rzekł do niej Probus : Niech się stanie, panienko; porzuć tylko jęki.

(29) Potem wchodząc sama do swojej komnaty, powiedziała tak ze łzami: W jaki sposób, mój Boże, postąpię lub jakiej rady udzielę, nie wiem. Czy mam głosić myśl, która na mnie przyszła? Obawiam się szaleństwa i nieładu miasta.

(30) Czy mam latać z tego bezbożnego miasta? Obawiam się zamiaru diabła, by schwytać owce. Czy mam oczekiwać miłosierdzia i szybkości Pana? Znowu obawiać przedwczesnej wyrywając z dala od życia, śmierć grzeszników nie ma ostrzeżenia. Czy mam odejść i uciec do Rzymu?

(31) Obawiam się długości podróży, ponieważ nie mogę iść pieszo. Ale gdy mówię te rzeczy przez domniemanie, ograniczone przez moje pragnienie (bo nie mogę mówić z pewnością), niech znajdę ułaskawienie u ciebie, mój Boże, i czy spełnisz moje pragnienie nadmiarem właściwych słów, i uważam, że jestem godny słuchajcie waszego kaznodziei, bo jeśli mówię, aby zobaczyć jego twarz, proszę o wielką rzecz.

(32) Błogosławiony, który jest w towarzystwie twoich kaznodziejów i jest usatysfakcjonowany ich drogocennymi obliczami. Błogosławieni, którzy jarzmo są pod głoszeniem przykazań twoich. Błogosławieni, którzy strzegą przykazań twoich; ale gdzie teraz, Panie, są twoje miłosierdzie dla naszych ojców, abyśmy i my byli ich następcami w miłości wobec ciebie i spadkobiercami wiary.

(33) Ale oto teraz, Panie, nie mogę znaleźć nikogo, kto by cię kochał, aby obcując z Nim, mógłbym choć trochę odświeżyć moją duszę.

(34) Pośpiesz więc, Panie, aby jarzmo mnie pożądało i trzymaj mnie w cieniu skrzydeł swoich, bo tylko Ty jesteś Bogiem uwielbionym na wieki. Niech tak będzie.

(35) Dlatego Xanthippe, mówiąc te słowa i im podobne, jęczał nieustannie przez całą noc, a Probus ją słyszał i był bardzo zaniepokojony, i wstając z kanapy, gdy nadszedł ranek, wszedł do niej i widząc, jak jej oczy płoną łzami rzekł: Czemu, panie, tak mnie irytujesz, a nie powiesz mi bólu twego?

(36) Powiedzcie mi, abym czynił wszystko, co wam się podoba, i nie boleję waszymi kłopotami.  Xanthippe mówi do niego: Bądź dobrej myśli, panie, i nie drażnij się, bo kłopoty cię nie skrzywdzą, ale jeśli znalazłem łaskę przed tobą, idź teraz na powitanie i pozwól mi się oddać tak jak ja to zrobię, bo człowiek nie może wziąć ode mnie nienasyconego bólu.

(37) I wysłuchawszy jej, wyszedł natychmiast, aby przyjąć pozdrowienia mężów miasta, bo był on pośród nich wielkim człowiekiem i był również znany Neronowi, cesarzowi.

(38) A siadając, na jego twarzy pojawił się wielki smutek i zapytany przez naczelników miasta o przyczynę jego smutku, powiedział im, że popełnił wiele bezpodstawnych zarzutów.

(39) A Ksanthippe wyszła do ogrodu, aby tam mogła poczekać, szukając uważności swego męża, i ujrzała rozkosz drzew i rozmaitość gaworzenia ptaków, i rzekła, jęcząc, piękna piękna. świat! z tego, co dotychczas myśleliśmy, że powstaje samo z siebie, wiemy teraz, że wszystkie rzeczy są pięknie ukształtowane przez pięknego.

(40) O, siła i inwencja mądrości! bo nie tylko umieścił u ludzi tysiąc języków, ale także u ptaków rozróżniał różne głosy, jakby od hymnów i odpowiedzi, by otrzymać hymny o słodkich głosach i wzruszające serce ze swoich dzieł.

(41) O, rozkosz powietrza, ogłaszając niepowtarzalnego stwórcę! Kto zamieni mój smutek w radość?

(42) I znowu powiedziała: Bogu, do którego wszyscy śpiewają chwałę, daj mi spokój i pociechę.

(43) Gdy to powiedziała, Probus również wyszedł z ulicy, by złamać swój post, a kiedy zobaczył, że jej twarz zmienia się od łez, zaczął wyciągać włosy z głowy, ale nie śmiał z nią rozmawiać aby nie mieszać z nią innych kłopotów.

(44) Poszedł więc i upadł na swą kanapę i powiedział, jęcząc: Niestety, nie pocieszyłem jej nawet dziecka, lecz zasmuciłem się z żalu. Dwa lata nie są jeszcze pełne, odkąd zostałem z nią poślubiony, a ona już medytuje o rozwodzie.

(45) Ale Xanthippe zawsze czuwał przez drzwi na ulice miasta, a błogosławiony Paweł, kaznodzieja, nauczyciel i iluminator świata, opuścił Rzym i przybył nawet do Hiszpanii dzięki znajomości Boga.

(46) I zbliżając się do bram miasta, wstał i pomodlił się, wkroczywszy do miasta. Kiedy Xanthippe ujrzała błogosławionego Pawła idącego cicho i równo, ozdobionego wszelką cnotą i zrozumieniem, była bardzo w nim zachwycona, a jej serce podskakiwało nieustannie, a ogarnięta niespodziewaną radością powiedziała sobie: Dlaczego moje serce bije gwałtownie z powodu widok tego człowieka?

(47) Dlaczego jego chód jest cichy i sprawiedliwy, tak jak ten, kto spodziewa się wziąć w swoje ramiona, ściganego? Dlaczego jego oblicze jest łagodne, jak w przypadku chorych?

(48) Dlaczego on wygląda tak czule tu i tam, jak ten, kto pragnie pomóc tym, którzy szukają ucieczki z paszczy smoków? Kto mi powie, że jest to stado kaznodziejów?

(49) Gdyby to było dla mnie możliwe, chciałbym dotknąć rąbka jego szat, abym mógł zobaczyć jego dobroć i gotowość do przyjmowania słodkiego zapachu; albowiem sługa jej to powiedział, że rąbki jego szat mają zapach drogocennych perfum.

(50) Teraz Probus usłyszał jej słowa i natychmiast wybiegł sam na ulicę, a chwyciwszy rękę Pawła , rzekł do niego: Człowieku, którego nie znasz, ale raczysz wejść do mojego domu; przypadkiem ty też możesz być dla mnie przyczyną zbawienia.

(51) Paweł rzekł do niego: Dobrze ci będzie, synu, po prośbie twojej! I poszli razem do Xanthippe . Kiedy Xanthippe ujrzała wielkiego Pawła, intelektualne oczy jej serca zostały odkryte, a ona czytała na jego czole, mając  niejako złote pieczęcie, te słowa: PAUL GŁOSiciel BOGA.

(52) Radując się i radując, rzuciła mu się na nogi, a spleciwawszy włosy, otarła mu stopy, mówiąc: Witaj, mężu Boży, nam pokornym, żyjącym jak cienie wśród cieni. Albowiem patrzyłeś na tych, którzy wpadli na Hades, na coś pięknego, którzy zwracali się do krzywego węża i niszczyciela jako opiekuna i opiekuna, którzy biegli do ciemnego Hadesu na swojego ojca, tych, którzy byli wymyśleni z racjonalną naturą, ale mieli stać się jak irracjonalne stworzenia.

(53) Szukałeś mnie, skromnego, mając słońce sprawiedliwości w moim sercu.

(54) Teraz trucizna zostaje, gdy ujrzę twoją drogocenną twarz. A teraz ten, który mię trapił, odlatuje, gdy ukazała mi się najpiękniejsza rada twoja.

(55) Teraz będę uważany za godnego pokuty, gdy otrzymam pieczęć kaznodziei Pańskiego.

(56) Do tej pory uważałem wielu szczęśliwych, którzy się z wami spotkali, ale śmiało mówię, że odtąd będę sam nazywany szczęśliwym przez innych, ponieważ dotknąłem twego rąbka, ponieważ otrzymałem twoje modlitwy, ponieważ mam podobało się twoje słodkie i słodkie nauczanie.

(57) Nie wahałeś się przyjść do nas, który żyjesz suchym lądem w swoim biegu i zbierasz ryby, które wpadają na twoją drogę do sieci królestwa niebieskiego.

(58) Wielki Paweł rzekł do niej: Powstań, córko, i nie patrz na mnie, jakbym został wytrącony z twojej ignorancji przez moją dalekowzroczność.

(59) Albowiem Chrystus, dawca świata, poszukiwacz grzeszników i zgubionych, który nie tylko przywołał na myśl tych na ziemi, ale także swoją obecnością odkupił tych w Hadesie, on sam lituje się nad tobą, i przysłał mnie tutaj, aby wraz z tobą odwiedził i litował się nad wieloma.

(60) Albowiem to miłosierdzie i nawiedzenie nie są z nas, ale są jego nakazem i przykazaniem, tak jak my również otrzymaliśmy miłosierdzie i zostaliśmy przez niego zbawieni.

(61) Probus usłyszawszy to, był zdumiony ich słowami, ponieważ był całkowicie nieświadomy tych rzeczy.

(62) Ale Paweł siłą podniósł Xanthippe z nóg, a ona biegła ustawiła nowe pozłacane krzesło, na którym mógł usiąść Paul.

(63) Wielki Paweł rzekł do niej: Moja córko Xanthippe , nie czyńcie tego, bo jeszcze nie wyznaliście wiary Chrystusa, ale czekajcie trochę, aż Pan uporządkuje to, co konieczne!

(64) Rzekł Xanthippe do Pawła: Mówisz to, aby mnie wypróbować, o kaznodziejo Boży, czy masz jakieś uprzedzenia?

(65) Paweł powiedział: Nie, córko, ale diabeł, który nienawidzi sług Bożych, sieje niegodziwość w sercach własnych sług, aby przeciwstawić się tym, którzy pracują dla Chrystusa w głoszeniu, gdyż jego niegodziwość rozciągnęła się na apostołów i nawet samemu Panu.

(66) Dlatego należy podchodzić do niewierzących delikatnie i życzliwie!

(67) Xanthippe rzekł do Pawła: Błagam cię, jeśli miłujesz swoich sług, módl się za Probusa i pozwól mi zobaczyć, czy ten, kto cię nienawidzi, może w nim pracować; pozwól mi zobaczyć, czy on może nawet przeciwstawić się twojej modlitwie.

(68) A Paweł radował się niezmiernie z powodu słów wiary i rzekł do niej: Uwierz mi, córko, że przez jego sugestię i pracę nie przeminęłem ani godziny bez łańcuchów i ciosów.

(69) Powiedział mu Xanthippe : Ale cierpisz te rzeczy z własnej woli, bo nie zaniedbałeś głoszenia nawet biczowania, ale to znowu mówię ci, że twoje więzy będą pokonaniem podżegacza, a twoje upokorzenie ich obalenia.

(70) Teraz wiadomość o jego obecności rozeszła się po całym mieście i okolicach, ponieważ niektóre z tych miast w Rzymie ujrzały znaki i cuda dokonane przez błogosławionego Pawła i przekonały się, czy to było on.

(71) Wielu zatem weszło do domu Probusa , a on zaczął się denerwować i mówić: „Nie będę cierpieć z powodu mojego domu, aby stać się karczmą”.

(72) Xanthippe wiedząc, że twarz Probusa zaczęła się wyobcowywać i że tak mówił, był bardzo zaniepokojony, mówiąc, niestety, nieszczęścia mnie, że nie jesteśmy w pełni godni trzymania tego człowieka w naszym domu; bo jeśli Paweł pójdzie stąd, kościół odbędzie się także w innym miejscu.

(73) A Xanthippe , rozważając te sprawy, położyła rękę na stopie Pawła i wziąwszy kurz, zawołała do niej Probus i położywszy rękę na jego piersi, rzekła: Panie, mój Boże, który mnie szukał nisko jeden i nieświadomy ciebie, ześlij to, co pasuje do tego serca.

(74) A Paweł ujrzał jej modlitwę i uczynił znak krzyża, i przez kilka dni lud wszedł bez przeszkód, a wielu, którzy byli chorzy i zirytowani przez nieczyste duchy, przyprowadziło ich i wszyscy zostali uzdrowieni.

(75) I Xanthippe powiedział do Pawła: Nauczycielu, moje serce jest bardzo pochłonięte, ponieważ jeszcze nie otrzymałem chrztu. Po tym, jak Probus ponownie poruszy diabeł, wyrzuć Paula z domu i zamknij Xanthippe w jej komnacie.

(76) Wówczas jeden z głównych mężów, z imienia Philotheus , prosił wielkiego Pawła, aby wszedł do jego domu, ale wielki Paweł nie chciał tego zrobić, mówiąc: „Nie pozwól , aby Probus zawstydził twój dom z mojego powodu.

77 Rzekł mu Filoteusz : Nie, ojcze, wcale mu nie podlegam, bo w niczym innym nie jest większy ode mnie, z wyjątkiem rangi, a to dlatego, że rodzice Xanthippe są nade mną.

(78) Ale jeśli przyjdzie do mnie Probus , jestem ponad nim w bogactwach i na wojnie. Wtedy przekonany został Paweł, wielki apostoł Pański, i poszedł do domu Filozofa, byłego prefekta.

(79) Wszystko to zostało zrobione przez Złego, aby Xanthippe mógł otrzymać święty chrzest z uciskiem i mieć lekceważące przykazania Chrystusa.

(80) Toteż Xanthippe ze łzami powiedziała do swoich sług: Czy nauczyliście się, dokąd idzie Paweł?

  1. Powiedzieli: Tak, w domu Filoteusza, byłego prefekta, i Xanthippe bardzo się ucieszył, że Philotheus również uwierzył, będąc w stanie, jak powiedziała, przekonać Probusa .

(82) Potem Probus wezwał Xanthippe na kolację, a kiedy ona się nie zgodziła, Probus powiedział: Nie myśl, że w łóżku też będziesz trzymał się ode mnie z daleka. Ale kiedy położył się na kolację, Xanthippe pochyliła kolana, modliła się do Pana, mówiąc: Bóg wieczny i nieśmiertelny, który wziął proch z ziemi i nie doceniał go zgodnie z naturą jego stworzenia, ale nazwał to syn nieśmiertelności, ty któryś pochodzić z serca ojca do serca ziemi dla naszego dobra, na których cherubiny nie śmie naprawić swój wzrok, a dla nas byłeś ukryte w łonie matki, która przez objęciem swego przebywa w matkę, którą możesz wyrządzić krzywdzie Ewie.

(83) Ty tym didst napój żółciowego i octu i wast przebite w bok przez ości, że ty mightest leczyć rany podane przez żebro Adam. Gdyż Ewa była jego żebrem, zadając cios Adamowi, a przez niego całemu światu.

(84) Ty, który zasnąłeś bez węża, aby nie mógł poznać twego Wcielenia, pamiętaj także o moich jękach i łzach, a także spełnij mój sen  i spocznij na Probusie, dopóki nie uznam go za godnego dar chrztu świętego, bo bardzo pragnę tego dokonać, ku chwale i uwielbieniu świętego imienia.

(85) Ale Probus , podczas kolacji, rozkazał, aby drzwi ich domu były zabezpieczone przez okrutnych i niegodziwych żołnierzy, a wydawszy te rozkazy, od razu zasnął na kanapie.

(86) Potem przyszli słudzy i oznajmili to Xanthippe’owi, aby się obudził, ale ona powiedziała: Zgascie światła, moje dzieci, i zostawcie go w ten sposób.

(87) I podczas pierwszego snu, biorąc trzysta sztuk złota, podeszła do drzwi i powiedziała sama: Perchance, że tragarza przekona ilość pieniędzy.

(88) Ale on, będąc złym i nieposłusznym , nie dałby się do tego przekonać, a ona, gubiąc także swój pas, który był osadzony drogimi kamieniami i wartymi dwieście sztuk złota, podała mu go i wyszła, mówiąc: Panie, zdobywam własnych niewolników pieniędzmi, aby twój kaznodzieja Paweł nie był uciskany przez Probusa .

(89) I Xanthippe udał się do domu Filozofa, byłego prefekta, w sprawie wielkiego i niesamowitego dzieła, prowadzącego i wychwalającego Boga. Gdy więc przeszła przez pewne miejsce, demony ścigały ją ognistymi pochodniami i błyskawicami , a ona, odwracając się, ujrzała za sobą ten straszny widok, a ogarnięty wielkim strachem powiedział: Co się teraz z tobą, nieszczęsna dusza? Pozbawiono cię pragnienia.

(90) Ty zostałeś uruchomiony do zbawienia, ty zostałeś uruchomiony do chrztu, a któreś wpadły węża i jego ministrów, a te rzeczy twoje grzechy Przygotowaliśmy dla ciebie.

(91) Mówiąc w ten sposób, nawet zemdlała z głębi rozpaczy, ale wielki Paweł, ostrzegany przez Boga przed atakiem demonów, natychmiast stanął obok niej, poprzedzony także pięknym młodzieńcem.

(92) I zaraz zniknęła wizja demonów, a Paweł rzekł do niej: Wstań, córko Xanthippe , a oto Pan, którego pragniesz, przez którego płomień wstrząsa niebiosa, a głębokość wysycha, zbliżając się do ciebie i litując się i ratując cię.

(93) Oto ten, który przyjmuje twoje modlitwy i zaraz daje ucho. Zobacz, jak zbliża się do człowieka, i miej odwagę przeciwko demonom. A ona wstając z ziemi, rzekła mu: Nauczycielu, czemuś mnie zostawił samotnego?

(94) Nawet teraz pospieszcie się, aby mnie zapieczętować, abym bowiem, gdy spadnie na mnie śmierć, odejdę do tego, który jest pełen współczucia i nie ma arogancji.

(95) Dlatego wielki Paweł od razu, biorąc ją za rękę, wszedł do domu Filoteusza i ochrzcił ją w imię Ojca i Syna i Ducha Świętego.

(96) Następnie wziąwszy chleb, dał jej Eucharystię, mówiąc: Niech ci to będzie na odpuszczenie grzechów i na odnowę duszy twojej. Następnie błogosławiona Xanthippe , otrzymując boską łaskę świętego chrztu, wróciła do swego domu, radując się i wychwalając Pana.

(97) Portier, widząc ją, głośno narzekał gwałtownymi słowami, że wychodzenie może być uznane za pozbawione jego woli, jeśli Probus to zauważy; ale ten, który dał jej światło wraz z Pawłem, utrzymywał cały dom, razem z Probusem , w głębokim śnie i wcale nie słyszeli jego słów.

(98) Potem wbiegła do swej komnaty, mówiąc: Cóż mam powiedzieć o tobie, poszukiwaczu grzeszników, którzy najbardziej cierpisz z nami w udręce.

(99) Dobroć twoja czyni te rzeczy, bo ze względu na człowieka, którego uczyniłeś, zstąpiłeś aż do śmierci, bo jakkolwiek człowiek wiele razy pobudza cię do gniewu, to ty, Panie, wylać na niego swoje miłosierdzie .

(100) O głębokości współczucia i bogactwa miłosierdzia; O niezmierzona dobroć i niezrównana dobroć; O skarbie dobrych rzeczy i dawcy miłosierdzia, i wzbogacaj wszystkich, którzy w ciebie wierzą!

(101) Jeśli więc ktoś, kto cię kocha, powie: Bądź blisko mnie, Panie, już go oczekiwałeś. Jeśli on powie, dziękuję ci; usłyszcie moje słowa, zanim się wypowie, zrozumiecie .

(102) A co do tych, którzy cię proszą, każdemu dajesz po jego prośbie. Dobroć twoja szuka tych, którzy cię nie znają, a uciekasz grzesznikom.

(103) O radosne spojrzenie, wypełniające drogi grzeszników miłosierdziem; O, doskonałe obserwowanie i napominanie ignorantów!

(104) Kto powie memu panu Pawłowi o zbawieniu, które mnie teraz spotkało, aby mógł przyjść i dziękować za mnie obrońcy grzeszników?

(105) Przyjdźcie wielu, a oto poznajcie Pana, który nienawidzi grzechu, ale lituje się nad grzesznikami. Przyjdź teraz, o Pawle, kaznodziejo Boży, bo z tobą nawet teraz siedzę pod pouczeniem i składam słowa dziękczynienia za mnie, bo pragnę zachować ciszę, ponieważ ludzki rozum mnie boi, aby nie mieć łaski elokwencja.

(106) Pragnę zachować ciszę i jestem zmuszony mówić, bo ktoś rozpala i osłodzi mnie. Jeśli powiem: zamknę usta, jest ktoś, kto szepcze we mnie.

(107) Czy mam powiedzieć coś wspaniałego? Czy to nie ten nauczyciel, który jest w Pawle, bez arogancji, wypełnia niebiosa, mówi w środku i czeka bez, siedzi na tronie z ojcem i wyciąga na krzyżu człowieka.

(108) Czego więc uczynię, nie wiem. Mój bezwartościowy umysł zachwyca mnie i nie rozwija się do końca. Ty, który hadst twe ręce stałe za pomocą gwoździ i twój bok przebity włócznią, ty gwiazda z Jakuba i lew ‚ s szczenię z Judy, ty pręta z Jessego, a człowiek i Bóg z Maryją, ty Bóg niewidzialny w łonie Ojca, i że potrafisz nie być postrzegany przez cherubinów i sztuki wyśmiewali w Izraelu, chwała tobie, któryś pojawi się na ziemi i Wast podjętej przez ludzi, wisiał na drzewie i sprawozdaniem występnych fałszywie podobno skradziony, a ten nas wszystkich kupił.

(109) Gdy tak mówiła, na ścianie wschodniej pojawił się krzyż, a zaraz po niej wszedł piękny młodzieniec, otaczając go drżącymi promieniami, a pod nim rozciągnięte światło, po którym również szedł.

(110) A kiedy wszedł do środka, wszystkie fundamenty tego domu zatrzęsły się i zabrzmiały z wielkim drżeniem.  Xanthippe, widząc go, krzyknął i upadł na ziemię jak martwy; ale był żałosny i uprzejmy, zmieniając się natychmiast w postać Pawła, podniósł ją, mówiąc: Powstań, Xanthippe i nie lękaj się, bo w ten sposób słudzy Boży są uwielbieni.

(111) Potem powstał Xanthippe , spojrzał na niego i pomyślał, że to Paweł powiedział: Jakże tu jesteś, kaznodziejo Boży, widząc, że dałem portierowi pięćset sztuk złota i że chociaż on jest moim niewolniku, a ty nie masz pieniędzy?

(112) Pan rzekł do niej: Mój sługa Paweł jest bogatszy niż wszelkie bogactwo, ponieważ każdy skarb, który tu zdobędzie, posyła go przed sobą do królestwa niebieskiego, aby odchodząc, mógł odpocząć w niekończącym się i wiecznym odpoczynku. To jest skarb Pawła, ty i twój.

(113) Potem Xanthippe, spoglądając na niego, chcąc coś powiedzieć, ujrzał, jak jego twarz lśni jak światło; i wielce zdumiona, położywszy obie ręce na twarz, rzuciła się na ziemię i powiedziała: Ukryj się, Panie, przed moimi cielesnymi oczami i oświeć moje zrozumienie, bo wiem już, kim jesteś.

(114) Ty jesteś tym, którego prekursorem był krzyż, jedyny jednorodzony syn Ojca sam na górze i jedyny syn Dziewicy sam na dole.

(115) Ty jesteś tym, który został przebity w ręce i który dzierży skały. Ty jesteś tym, którego nikt inny nie może nieść oprócz piersi Ojca.

(116) A gdy tak mówiła, Pan znów był przed nią ukryty, a Xanthippe , zbliżając się do siebie, powiedziała: Biada mi, nieszczęsny, że nikt mi nie powiedział, jaka jest wdzięczność niewolników wobec ich pana.

(117) Gdyby Paweł, kaznodzieja Pański, był tutaj, jak mógłby się chwalić?

(118) Ale w obliczu takich łask i darów milczą, opętani tylko łzami, bo nie można chwalić nikogo według jego łaski.

(119) Mówiąc to, ogarnęła go wielka słabość z powodu braku pożywienia, ponieważ silnie opętana pragnieniem Chrystusa zapomniała pożywić się.

(120) Dlatego, będąc bardzo wyczerpana abstynencją, wizją i brakiem snu i innymi wyrzeczeniami, nie mogła wstać z ziemi.

(121) I Probus wyłonił się z kanapy z bardzo ponurym obliczem, bo we śnie widział sen i był bardzo zaniepokojony.

(122) Ale tragarz, widząc go, jak ma zamiar wyjechać na rynek, mając tak niespokojne oblicze, bardzo się bał, bo powiedział, że wie, co się stało, i nędznie mnie zniszczy.

(123) Probus wszedłszy i oznajmił ludziom na rynku, co jest odpowiednie na dzień i porę roku, szybko wrócił do domu i powiedział swoim sługom: Nazwijcie mnie mędrcami Barandus i Gnosteas .

(124) Gdy zostali wezwani, powiedział im: Widziałem bardzo straszną wizję, a to, co się w niej pojawiło, jest trudne do interpretacji przez naszą moc.

(125) Ujawniacie to jednak jako najdoskonalsze na świecie. Wyjaśnij mi to, kiedy ci to powiem.

(126) Barandus mówi do niego: Jeśli naszą mądrość może interpretować tę wizję, wyjaśnimy ją tobie, ale jeśli jest z wiary, o której się teraz mówi, nie możemy ci jej objaśnić, ponieważ jest z innej mądrości i zrozumienie.

(127) Pozwól jednak naszemu panu i panu opowiedzieć sen i zobaczmy, czy istnieje na to jakieś wytłumaczenie.  Probus mówi Gnosteas Czemu odpowiadasz ty nic?

(128) Gnosteas powiedział: Nie słyszałem snu i co mogę powiedzieć, ale cokolwiek to może być, jeśli dzieje się tak z powodu Pawła?

(129) Powiedz mi teraz, a znajdziesz to.  Probus powiedział, myślałem, że stał w pewnym nieznanym i obcym kraju, a tam siedział jak król Ethiop, który panował nad całą ziemią i nigdy nie wydawało się mieć żadnego następcy.

(130) Obok niego stało mnóstwo sług, a wszyscy spieszyli się do zguby i panowali daleko i szeroko. A kiedy Etiop wydawało się, że osiągnął swój cel, powstał kruk i stojący nad nim skrzeczący żałosnym głosem.

(131) I zaraz z wschodu wyłonił się orzeł, i chwycili jego królestwo, a jego moc stała się daremna, a stojący przy nim uciekli do orła.

(132) Wtedy król walczył przeciwko tym, którzy uciekli do orła, ale orzeł uniósł go do nieba, a oto przybył pomocnik dla tych, którzy uciekli do orła, i zostawił im laskę.

(133) Potem ich nie opanowali przemoc tego króla. Tyle, którzy biegli do tych, którzy mieli laskę, mył ich w czystej wodzie, a ci, którzy byli myci, mieli władzę nad jego królestwem.

(134) I przez tę laskę wrogowie króla zostali zabici, dlatego zdolni ludzie, którzy ją obejmowali, zwrócili się do siebie.

(135) I ten król walczył przeciwko nim, ale nie miał żadnej mocy, ale utrudnił wielu ludziom uwierzenie w Niego, który wysłał ludzi na świat, aby dawali świadectwo, i dlatego wielu zasmucało się.

(136) Niemniej jednak ten nie ograniczał nikogo podobnego, ponieważ on sam był władcą wszelkiego światła. To był koniec.

(137) Wtedy mądry Barandus powiedział: Z łaski Bożej powiem to, co Pan zesłał na świat.

(138) Królem, którego widziałeś, jest Diabeł, a tłumy jego sług to demony, a tłumy wokół niego to ci, którzy czczą bogów.

(139) Chociaż myślał, że nie ma następcy, nie oczekiwał przyjścia Chrystusa. Kruk przywoływał słabość swego królestwa, gdyż kruk nie zachowywał posłuszeństwa wobec prawego Noego, lecz kochał rzeczy żałosne.

(140) Orzeł, który powstał, zabrał swoje królestwo i wyniósł je do nieba, i że przybył obrońca tych, którzy uciekli do orła, mając laskę, czyli Pana Isusa Chrystusa, który pozostawił im swoją laskę , to jest jego cenny krzyż; i że umył tych, którzy do niego uciekli, oznacza niewrażliwy napierśnik chrztu i dlatego nie zostali pokonani.

(141) Potężnymi ludźmi posłanymi na świat z krzyżem są kaznodzieje Boga, tacy jak Paweł, który jest teraz z nami, przeciwko któremu ten król nie ma władzy. Zostało to ci znane, ponieważ nawet dla tych, którzy są mało wierzący, Bóg w jakiś sposób współczuje.

(142) Zobacz zatem, czy nawet będziesz w stanie zranić Pawła, chociaż tego pragniesz , albowiem potężna moc, która go osłania, została ci pokazana przez Pana.

(143) Dlatego zrozumcie, co wam powiedziano, i nie służcie temu królowi ciemności, bo jak widzieliście jego królestwo, zniknie, tak wszyscy jego słudzy zginą wraz z nim.

(144) Przyjdźcie więc teraz, mój Panie, chodźmy do Pawła i przyjmijmy od Niego chrzest, aby szatan nie panował nad nami.

(145) Probus powiedział: Pójdźmy najpierw do Xanthippe i sprawdźmy, czy ona wciąż żyje, bo oto jest dwadzieścia dziewięć dni, odkąd coś spróbowała; bo widziałem jej twarz wieczorem, która była gotowa odejść.

(146) A gdy weszli do komnaty, usłyszeli jej śpiew: chwalcie Pana także grzesznicy, bo i on przyjmuje wasze modlitwy.

(147) Chwalcie Pana, którzy tak jak ja rozpaczaliście, albowiem wiele jest Jego miłosierdzia. Chwalcie go bezbożni, bo za was został ukrzyżowany. Chwalcie tych, którzy dążą do zbawienia grzeszników, ponieważ Bóg was kocha. Wysławiajcie go, radujący się z powołania grzeszników, ponieważ jesteście współobywatelami świętych.

(148) Gdy wypowiedziała te słowa i nie tylko łzami, mędrcy Barandus i Gnosteas otwierając drzwi weszli i upadli u jej stóp, mówiąc: Módlcie się za nas, maluczkich, sługa Chrystusa, aby nas przyniósł także na twój numer.

(149) Lecz ona powiedziała do nich: Bracia, nie jestem Pawłem, który odpuszcza grzechy, ale i on nie jest daleko od was. Dlatego padnijcie nie przed kolana moje, lecz idźcie do niego, który także może wam więcej pomóc.

(150) Potem przybiegli do domu Filoteusza do Pawła i zastali go, jak nauczał wielu.

(151) I Probus także przyszedł, aby usłyszeć Pawła, a Xanthippe wszedł wraz z nim, aby go pozdrowić, i zbliżywszy się do Pawła, zginając kolana, uczyniła mu cześć.

(152) Probus widząc to zdumiewało, że jej tak dumna dusza zmieniła się w tak wielką pokorę, ponieważ pokornie siedziała u stóp Pawła na ziemi i była jedną z bezwartościowych.

(153) I Probus był bardzo zasmucony, nie słuchając jeszcze słowa, ale zawsze wpatrywał się i skupiał swoją uwagę na Xanthippe.

(154) Wielki Paweł nauczał w ten sposób, Niech ci, że palić w ciele obserwować legalnego małżeństwa, unikając rozpusty, zwłaszcza, że z innym ‚ s żony, i niech te, które łączą się zachować do siebie.

(155) Probus wysłuchał tego nauczania z radością i powiedział: O Pawle, jak wspaniale i mądrze stosujesz to nauczanie. Dlaczego więc Xanthippe się ode mnie wycofało?

(156) A Paweł rzekł: Mój synu Probusie , ci, którzy przewidują, że uczynki ludzkie zostaną wypróbowane ogniem, i którzy zawsze mają na myśli nieuchronną śmierć, odrzucają wszelkie pragnienia, które przylgnęły do​​ciała.

(157) Ale biada, gdy pożądanie osądzi tego, który tego pragnie, wtedy zgrzyta zębami bezskutecznie i na próżno, bo poprawka pokuty minęła.

(158) Słysząc tego Probusa, wszedł do swego domu, zdumiewając się i niczego nie smakując tego dnia, lecz poszedł i położył się na swoim łóżku.

(159) A około trzeciej godziny nocy wstał i powiedział: Niestety, jakże nieszczęsny był dzień, w którym poślubiłem Xanthippe .

(160) Chciałbym, abym umarł i nie widziałem jej. Mówiąc to, powstał i rzekł: Będę się modlił do Boga Pawła.

(161) Być może uczyni mi również to, co jest właściwe, abym nie stał się wyrzutem na świecie, odrzuconym przez nią.

(162) I zaraz upadając na ziemię, rzekł: O Boże Pawła, jeśli, jak słyszałem od Xanthippe , będziesz szukał ignorantów i zawrócił tych, którzy są na manowcach, czyń mi także to, co jest właściwe; albowiem jesteś królem życia i śmierci, jak słyszałem, i panujesz nad rzeczami w niebie, na ziemi i pod ziemią, nad wszystkimi myślami i pragnieniami ludzi, a tylko tobie należy chwała na wieki wieków. Niech będzie.

(163) Potem Probus powstający z ziemi ponownie upadł na kanapę i wstając wcześnie przyszedł do Pawła i zastał go chrzczącego wielu w imię życiodajnej Trójcy, powiedział: Mój panie Pawle, gdybym tylko był godny aby przyjąć chrzest, oto godzina.

(164) Paweł rzekł do niego: Synu, oto woda jest gotowa do oczyszczenia tych, którzy przychodzą do Chrystusa.

(165) Dlatego natychmiast zdjęwszy szaty, a Paweł go chwytając, skoczył do wody, mówiąc: Isusie Chrystusie, Synu Boga i Boga wiecznego, niech wszystkie moje grzechy zostaną zabrane przez tę wodę.

(166) A Paweł rzekł: Chrzcimy cię w imię Ojca i Syna i Ducha Świętego. Następnie zmusił go do przyjęcia eucharystii Chrystusa. Potem Xanthippe , bardzo się radując, zaczęła w domu do wieczora wraz ze swoim mężem, aby pocieszyć wszystkich w domu i przygotować ucztę, a kiedy przyszli, po wydaniu rozkazów, aby kolacja była wspaniała, ona sama poszedł do komnaty.

(167) A oto na schodach demon przybywający na podobieństwo jednego z aktorów i stojący w ciemnym kącie pragnął przestraszyć i przerazić Xanthippe .

(168) Ale ona myślała, że ​​to aktor, który zwykle miała, w gniewie mówiła: Wiele razy mu mówiłem, że nie dbam już o zabawki, a on nienawidzi mnie jako kobiety; i od razu chwytając żelazny stojak na lampę, rzuciła go w jego twarz i zmiażdżyła wszystkie jego rysy.

(169) Potem demon krzyknął, mówiąc: O przemoc, z tego niszczyciela nawet kobiety otrzymały moc, aby nas uderzyć. Ale Xanthippe bardzo się bał.

(170) Po kolacji Probus wyszedł, by usłyszeć to słowo, ale Xanthippe siedząca w swojej komnacie czytała proroków, a jej siostra Polyxena leżała na kanapie.

(171) Xanthippe bardzo kochała Polyxenę , ponieważ była młodsza od siebie i miała piękny wygląd, a Probus też ją bardzo kochał. Kiedy Polyxena położyła się na kanapie, zobaczyła ten sen, że ohydny z wyglądu smok przyszedł i dał jej znak, aby do niego przyszedł, a kiedy nie posłuchała go, aby do niego przyszedł, przybiegł i połknął ją.

(171) Ze strachu przed tym dziewczyna wstała z drżenia, a Xanthippe podbiegł do niej i powiedział:

(172) Co ci się stało, najdroższa, że ​​tak nagle skoczyłeś? Przez długi czas nie była w stanie mówić; potem podchodząc do siebie, powiedziała, niestety, moja siostro Xanthippe , jakie niebezpieczeństwo lub ucisk czeka na mnie, nie wiem; bo widziałem we śnie, że ohydny smok przyszedł i podpisał do mnie, abym poszedł do niego, a gdy nie chciałem, przybiegł i pochłonął mnie, zaczynając u moich stóp.

(173) Kiedy się tym przeraziłem, nagle z powietrza, w świetle słońca, przemówił piękny młodzieniec, o którym myślałem, że jest bratem Pawła, mówiąc: Zaprawdę, nie masz mocy.

(174) Który też wziął mnie za rękę i zaraz mnie wyciągnął, a smok natychmiast zniknął.

(175) A oto ręka jego pełna była słodkiego zapachu balsamu lub innego zapachu.

(176) Xanthippe rzekł do niej: Naprawdę musisz się bardzo niepokoić, moja siostro Polyxena , ale Bóg cię kochał, widząc, że pokazał ci dziwne i cudowne rzeczy.

(177) Przetoż powstańcie rano rano i przyjmijcie święty chrzest, i chrzczcie, abyście zostali uwolnieni z sideł smoka.

(178) Xanthippe powiedziawszy to Polyxenie i wykonawszy krzyż z drewna, poszła do Paula, ale Polyxena pozostała sama w komnacie nocnej, a jej pielęgniarka poszła razem z Xanthippe .

(179) Mniej więcej w środku nocy pewien człowiek, potężny w bogactwie i pomocy, znajdujący drzwi otwarte i wykorzystujący magiczne sztuki, wszedł do środka, chcąc zabrać Polyxenę .

(180) Odkryła to i uciekła do młyna, ale znaleźli ją magowie prowadzeni przez demony.

(181) A ona, nie znajdując drzwi do ucieczki, powiedziała: Niestety, oddano mnie temu niszczycielowi; albowiem słyszała, że ​​jest nieprzyjazny wobec jej zalotnika, i uczynił to, aby go zaatakować i zirytować, będąc człowiekiem złodzieja i wyjątkowo okrutnym.

(182) Dlatego pochwyciwszy ją, wyszli z miasta, ciągnąc ją do morza. Rozejrzała się w tę i tamtą stronę, ale nie było nikogo, kto mógłby ją wyzwolić, i jęcząc powiedziała: niestety, moja siostro Xanthippe , wysłałeś siedemset sztuk złota do Rzymu i kupiłeś książki, abyś za ich pośrednictwem mógł prorokować przeze mnie; bo tego wieczora czytałeś, spojrzałem na prawą rękę i zobaczyłem, ale nikt mnie nie znał; ucieczka zginęła ode mnie i nikogo nie szuka moja dusza.

(183) Gdy wypowiedziała te słowa, ci, którzy ją odciągali, szli w pośpiechu, a przybywszy na brzeg, wynajęli statek i popłynęli do Babilonii, bo ten, który ją wywiódł, miał tam brata, władcę dzielnicy.

(184) Lecz wiatr wiał przeciw nim, aby nie mogli z tego powodu płynąć, a gdy wioślarstwo pływały po morzu, oto wielki apostoł Pana, Piotr, płynął obok na statku, zachęcany przez marzenie, aby udać się do Rzymu, ponieważ kiedy Paweł wyjechał do Hiszpanii, wszedł do Rzymu pewien oszust i magik, imieniem Szymon, i rozbił kościół, który Paweł założył.

(185) A oto, gdy szedł, usłyszał głos z nieba mówiący do niego: Piotrze, jutro spotka cię statek przypływający z Hiszpanii; powstańcie więc i módlcie się za duszę, która się w niej trapi.

(186) Gdy więc Piotr ujrzał statek, pamiętając ten sen, powiedział: O Isusie, którzy troszczą się o zmartwionych, których ucisk tych w obcym kraju wzbudza współczucie, których płaczą ci w niewoli przyjść na ziemię, który dajesz nam przez cały czas w ogóle chcemy, a nie zwrócisz od naszego wniosku, pokaż teraz też litość i pomoc dla duszy, która jest miotany w tym statku, bo ty, o Panie, współczujący na wszystko czas cierpiących.

(187) Demony, widząc jego modlitwę, rzekły do ​​magów: Unikajcie kursu tego statku, bo jeśli się z nim spotkamy, nie możemy się ruszyć.

(188) Ale kochający Bóg, który troszczy się o Polyxenę , statek przybył do Grecji, błogosławiony Filip był tam i przybył na brzeg z wizją, a towarzyszyły mu również wielkie rzesze tych, których nauczał .

(189) A oto naczynie, w którym ukazała się Polyxena , potwornie miotało się.

(190) I błogosławiony Filip powiedział: Oto naczynie, z powodu którego przyszliśmy tutaj, w którym jest dusza w tarapatach. Kiedy statek przybył i wszyscy zeszli na ląd, leżeli na wpół martwi, ponieważ zostali bardzo rzuceni w morze.

(191) Apostoł Filip kazał jednak podnieść Polyxenę i zabrać ją do miejsca, w którym mieszkał, a reszty szukać.

(192) Lecz ten, który porwał Polyxenę , wychodząc z nieładu morskiego, chciał ją zabrać ponownie, ponieważ Filip, powierzając Polyxenę jednemu z tych, których nauczał, poszedł swoją radością.

(193) Lecz ten, który ją kazał, powiedział: Została mi oddana przez świętego mężczyznę, a ja nie mogę jej oddać tobie .

(194) Nie zważając jednak na niego i znajdując tam swojego krewnego, szlachcica, przygotowanego do wojny, gromadzącego osiem tysięcy ludzi.

(195) Wiedząc o tym, Polyxena wyszedł nocą i odszedł, ale ten, który dowodził Polyxeną, powiedział: Biorąc tunikę Filipa, pójdę sam na ich spotkanie; ale gdy to powiedział, oznajmiono mu, że nie ma tam pokojówki.

(196) Potem, pozostawiając wszystko, co myśli o wojnie, pobiegł do komnaty sypialnej i nie znajdując pokojówki rzucił się na ziemię, mówiąc: Biada mi, nieszczęsny, który stałem się wrogiem Filipa.

(197) Co mam mu odpowiedzieć, kiedy poprosi mnie o dziewicę? Słudzy jego przyszli i rzekli do niego: Powstań, panie nasz, z ziemi, bo siły otoczyły twój dom i nie można znaleźć służącej.

(198) Powiedział: „Zostaw mnie, abym umarł na jej konto”. Być może nawet przez to Filip, sługa Chrystusa, może być w pełni usatysfakcjonowany, ponieważ okaże się, że gardzę jego przykazaniem.

(199) A słudzy, widząc, że ich nie słuchał, doradzili ucieczkę przed wrogami, ale po chwili, będąc poruszeni wiedzą Bożą, powiedzieli: Nie jest właściwe, aby nasz pan umarł.

(200) Chodźmy, chodźmy ich spotkać, wznosząc znak krzyża. Potem wznosząc cenny krzyż, wyszli około trzydziestu ludzi na wroga i zabili pięć tysięcy, a reszta uciekła.

(201) I wrócili zwycięsko do swego pana, wielbiąc Boga i mówiąc: Jaki Bóg jest tak wielki jak nasz Bóg, który nie cierpiał swego sługi, aby został zabity przez niegodziwych?

(202) A gdy przyszli do swego pana, wciąż płacząc, rzekli do niego: Powstańcie, panie, i nie płaczcie, bo przystało, by nie było tak, jak chcemy, ale jak chce Pan .

(203) Jednak Polyxena wychodząc z miasta i nie wiedząc, w jaki sposób powinna iść, znalazła się w pustynnych miejscach na wzgórzach i siadając tak powiedziała ze łzami: Biada mi, wygnana i uwięziona, że ​​ja nie mogę znaleźć nawet jaskini dzikiej bestii do odpoczynku.

(204) Biada mi, pozostawionej bezludnej, że nawet Hades, którego nikt nie ucieka, nie pożarł mnie.

(205) Biada mi, który kiedyś okazał się nawet moim sługom, a teraz okazuje się demonom.

(206) Biada mi, że teraz ukazuję się wszystkim, przez których nie chciałem być widziany.

(207) Niestety, wcześniej byłam poświęcona bożkom; bo teraz nawet miłosierdzie Boże minęło mnie w milczeniu.

(208) Kogo zatem mam wezwać do pomocy? Bóg Pawła, którego ciągle obrażałem?

(209) Ale kto mi teraz pomoże? Nikt nie widzi, nie słucha ani nie słyszy mojego jęku.

(210) Zaprawdę, będę błagał Tego, który widzi rzeczy ukryte, bo któż jest bardziej żałosny i współczujący niż Ten, który zawsze czuwa nad uciśnionymi?

(211) Ale ponieważ moje usta są nieczyste i skalane, nie śmiem prosić Go o pomoc.

(212) Gdybym był jednym z dzikich zwierząt, mógłbym nie wiedzieć, czym jest niewola.

(213) Chciałbym, żebym utopił się w morzu; być może po otrzymaniu chrztu Bożego powinienem był pójść tam, gdzie nikt nie jest uwięziony.

(214) Cóż więc mam uczynić, bo zwłoka śmierci nadchodzi i nadeszła noc, a nigdzie nie ma żadnej pomocy.

(215) Powiedziawszy to, wstała i zaczęła iść naprzód, a przechodząc przez niewielki splamienie wpadła w bardzo grube i duże drewno, a znajdując tam zagłębienie w drzewie, które było jaskinią lwicy, usiadła tam, bo lwica wyszła po jedzenie.

(216) A gdy usiadła, rzekła: O nieszczęsne rodzenie, o ciężka godzinie, w której ja, nieszczęśliwy, przyszedłem na ten świat; O, matko, która mnie nudziła, dlaczego, przewidując moje kłopoty i wędrówki, nazwałaś mnie Polyxena ?

(217) Czy ktoś jeszcze popadł w takie udręki i nieszczęścia?

(218) Zaprawdę, moja siostra Xanthippe , czytałaś o mnie, nieszczęśliwym, mówiąc: Cierpiałem i upadłem całkowicie (Psalm xxxviii. 6).

(219) Te słowa wypowiedziałeś ze smutkiem, a ja leżę na kanapie, nie myśląc o moich smutkach.

(220) Z tego powodu wszedłem w otchłań zła i spędziłem noc na pustyniach jak dzika bestia.

(221) Ale bestie żyją z innymi tego rodzaju, podczas gdy ja jestem samotny, ponieważ nie należę do jednej rasy z ludzkością.

(222) A gdy mówiła te słowa, a nawet więcej, świtał ranek i lwica wyszła z polowania.

(223) Polyxena , widząc dziką bestię, zadrżała i powiedziała: Na Boga Pawła, o dzika bestio, miejcie litość i nie rozdzierajcie mnie, dopóki nie otrzymam chrztu.

(224) A dzika bestia, bojąc się rozpaczy, natychmiast odeszła i stojąc z daleka, spojrzała na nią.

(225) I rzekła: Oto bestia jest mi posłuszna; Odejdę też z domu.

(226) I natychmiast ruszyła w kierunku wschodnim, a bestia szła przed nią, aż wyszła z lasu.

(227) Wtedy Polyxena powiedział: Co mam ci dać w zamian, o bestio? Bóg Pawła odpłaci ci za tę dobroć; a dzika bestia, słysząc swoją modlitwę, natychmiast wróciła na swoje miejsce.

(228) Potem schodząc, znalazła drogę publiczną i stojąc na niej płakała, nie wiedząc, dokąd powinna iść, i choć wielu przeszło, nie zwróciła się do żadnego z nich, ale powiedziała: Być może Bóg Pawła mnie zapamięta. a kto by się litował nade mną, do niego pójdę.

(229) Gdy to powiedziała, Andrzej, apostoł Pański, przybył także w to miejsce, a gdy zbliżył się do Polyxeny , poczuł w swoim sercu pewne zamieszanie.

(230) Stając więc, aby się modlić i składając ręce w kształcie krzyża, powiedział: Panie Isusie Chrystusie, uczestniku światłości i znawco rzeczy ukrytych, przed którym nic na ziemi się nie ukrywa, czyń mi dobroć i zmiłuj się i wyjaśnij mi to poruszenie serca, i uspokój mój rozum, ty, który czynisz pokój zawsze z tymi, którzy kochają pokój.

(231) Wtedy Polyxena podbiegł do niego i Andrzej, apostoł Pański, rzekł do niej: Nie zbliżaj się do mnie, córko, ale powiedz mi, kto i skąd jesteś.

(232) Polyxena powiedział: Mój panie, jestem tu obcym, ale widzę, że twarz twoja jest łaskawa, a słowa twoje jak słowa Pawła, i przypuszczam, że jesteś z tego samego Boga.

(233) Andrzej zrozumiał, że mówiła o apostole Pawle, i rzekł do niej: A skąd znasz Pawła?

(234) Powiedziała: Z mojego kraju, bo zostawiłam go w Hiszpanii. Andrzej powiedział do niej: jak to się stało , że kraj jest daleko?

(235) Powiedziała: Bo to mi zostało wyznaczone i stało się; lecz błagam cię i padam u twoich stóp, pieczętuje mnie, jak Paweł pieczętuje, przez chrzest odrodzenia, aby nawet ja, skromny jeden, mógł być poznany przez naszego Boga, dla miłego Boga, widząc mój ucisk i cierpienie, zesłane współczujesz mi.

(236) Andrzej, wielki apostoł Pański, rzekł do niej: Chodźmy, córko, gdzie jest woda.

(237) A gdy nie poszli długą drogą, doszli do studni najbardziej przejrzystej i czystej.

(238) A gdy błogosławiony Andrzej wstał i modlił się przy studni, oto pewna dziewica imieniem Rebeka z plemienia Izraela, sprowadzona jako jeniec do tego kraju, przyszła, by czerpać wodę ze studni i widząc błogosławionego Andrzeja, znał go po wyglądzie.

(239) Albowiem Rebeka powiedziała: To jest pojawienie się Proroka, a to jeden z apostołów.

(240) I pokłoniwszy się mu, rzekła: Zmiłuj się nade mną, sługą prawdziwego Boga, który po raz trzeci został pojmany i sprzedany, który kiedyś był czczony przez proroków, a teraz obrażony przez bałwochwalców i wspomnij mnie, pokorny jeden, że ty byłeś wysłana oddzwonić wielu grzeszników.

(241) Andrzej, apostoł Chrystusa, powiedział: Bóg troszczy się także o ciebie, córkę, a także o tego nieznajomego.

(242) Przyjmijcie więc teraz chrzest i bądźcie jak jeden lud, zawsze wielbiąc Boga.

(243) Dlatego apostoł stojący modlił się, a oto lwica przybiegła i stanęła przed nim, wpatrując się w niego. I Andrzej, apostoł Pański, rzekł: Czego więc pragnie ta bestia?

(244) Lwica otwierająca usta przemówiła ludzkim głosem, Andrzej, apostoł Chrystusa, jej modlitwa, która stoi po prawej stronie, wyprzedziła mnie.

(245) Dlatego utwierdzajcie się, pouczajcie ich i napominajcie w dobrej i prawdziwej wierze Chrystusa, gdyż bardzo pragną imienia Pana. A oto cudowna protekcjonalność Boga, że ​​nawet na irracjonalne i nieokiełznane bestie wylał swoje miłosierdzie.

(246) Błogosławiony Andrew płacząc powiedział, co mam powiedzieć i co mam mówić dotyczące twego miłosierdzia, Boże, że w ten sposób ty cały czas cleavest do pokornych i gładzisz opieki dla osób w nieświadomości, będąc bez arogancji i pełnych Łaska?

(247) Po zakończeniu modlitwy ochrzcił dziewice w imię Ojca, Syna i Ducha Świętego.

(248) Wtedy lwica natychmiast wyruszyła na górę, a apostoł Andrzej powiedział do dziewcząt: bądźcie gorliwe, córki, abyście cieszyli się nieposzlakowaną opinią przed Bogiem, żyjąc dobrze w obcym kraju i nie oddzielając się od siebie, i Boże, który jest zawsze obecny dla tych, którzy go wzywają, utrzymuj was w świętości, odpędzając was od Zła.

(249) I módlcie się też za mnie.  Polyxena powiedział: Pójdziemy za tobą, dokądkolwiek pójdziesz .

(250) Apostoł Andrzej powiedział: Córki nie oznajmiły mi tego; dlatego pozostańcie w pokoju, mając nadzieję w Panu, a On zachowa was do końca.

(251) I Andrzej poszedł swoją drogą, radując się i wychwalając Boga. Potem rzekł Polyxena : Dokąd pójdziemy, siostro?

(252) Rebecca powiedziała: Pójdźmy, dokądkolwiek chcesz, aby moja kochanka nas nie posłała i nie rozdzieliła nas.

(253) Polyxena powiedział: Chodźmy, chodźmy w góry do lwicy.

(254) Rebecca powiedziała: Naprawdę lepiej jest dla nas żyć z dzikimi zwierzętami i ginąć z głodu, niż być zmuszanym przez Greków i bałwochwalców do popadnięcia w nieczystość małżeństwa.

(255) Rozpoczęli więc podróż i oto dzięki opatrzności Bożej spotkali człowieka prowadzącego osły, który widząc ich, powiedział: Nie jesteście z tego kraju, a jak widzę, nie nosicie jego szaty.

(256) Dlatego rozkaż sługi twemu, aby jadł chleb, i weź kawałek srebra, abyś pamiętał swego sługę, gdy kupujesz chleb.

(257) I pospieszył się, zdjął worki z osłów i rozłożył je na ziemi, i kazał dziewkom usiąść na nich i rzekł do nich: Widząc, że wino, które nosi wasz sługa, jest gromadzone przez Greków, powiedzcie mi o jaką jesteście wiarą, abyśmy mogli tego spróbować.

(258) Polyxena powiedział: My, bracie, nie smakujemy wina i jesteśmy z Boga Pawła.

(259) Powiedział kierowca tyłka. Czy ten Bóg na ziemi?  Polyxena powiedział mu: Bóg jest wszędzie, zarówno w niebie, jak i na ziemi.

(260) Kierowca osłów, chcąc się jasno nauczyć, powiedział: Czy ten Paweł ma zatem tego samego Boga, którego głosił Filip?

(261) Polyxena , dowiedziawszy się, że jest chrześcijaninem, powiedział: Tak, bracie, to jest Bóg wszystkich, których głoszą Paweł i Filip.

(262) Kierowca osłów, słysząc to, płakał nieustannie, a Polyxena powiedział: Czy zatem opatrzność Boga cię wyprzedziła, że tak płaczesz ?

(263) Kierowca oślicy powiedział: „Jeśli chcesz się dowiedzieć, dlaczego płaczę, słuchaj prawdy, bo nie powinieneś się niechętnie mówić o Chrystusie”.

(264) Byłem uczniem Filipa, apostoła Chrystusa, i widząc, jak cała jego myśl była skierowana przeciwko biednym, wziąłem wszystko, co miałem i sprzedałem.

(265) I wziąwszy cenę, kupiłem chleb i wino i podzieliłem je na miasta potrzebującym, a dlatego robiłem to przez pewien czas w sąsiednim mieście, krzyknęła pewna okaleczona osoba (chociaż to nie on przemówił, ale Szatan przez jego usta), niczego nie pragnę, nic od ciebie nie biorę, bo jesteś chrześcijaninem.

(266) Potem całe miasto powstało przeciwko mnie i próbowało mnie zabrać, ale niektórzy biegli w jedną stronę, a inni w drugą stronę, podczas gdy ja przechodzę przez nich i nikt mnie nie widzi.

(267) I wydając z miasta chwaliłem i chwaliłem Boga, że ​​w ten sposób zostałem nagrodzony, i modliłem się do mojego Boga, abym spotkał się z kimś, kto znał jego święte imię, aby odnosząc się do tych rzeczy, które mogłem uzyskać ulga.

(268) Gdyż ludzie z tego kraju nie usłyszą w ogóle o Chrystusie, będąc bezbożni i pełni niegodziwości.

(269) Zachęcam was zatem, weźcie ode mnie jedną monetę, a jeśli wydaje się to dobre, odpocznijcie także na osiołach.

(270) Polyxena powiedział: Obyś uzyskał miłosierdzie od Boga, bracie. Jeśli jednak otrzymacie pełną nagrodę, ocalcie nas aż do morza, aby, jeśli Bóg chce, mogli popłynąć do Hiszpanii.

(271) Woźnica, jakby rozkazany głosem Bożym, chętnie przyjmujący dziewice, szedł swoją radością w Panu.

(272) I rzekł do Polyxeny : Zmień swój wygląd na wygląd mężczyzny, aby ze względu na piękno twoje nikt nie oderwał cię ode mnie.

(273) A przybywszy do gospody, tam pozostali, a następnego dnia poszli naprzód, uważając na drogę.

(274) A oto minął pewien prefekt podróżujący do Grecji, który widząc dziewice, kazał Polyxenie zabrać na swój rydwan.

(275) Potem kierowca osła podążył za nim, płacząc i mówiąc: prefekt nikomu nie czyni przemocy. Dlaczego to robicie? Potem go pobili i odwieźli.

(276) I idąc drogą, rozpaczał, mówiąc: Biada mi, nieszczęsny i obrzydliwy.

(277) Biada mi, który chciał czynić dobro, ale teraz dokonałem psot.

(278) Biada mi, że moje kłopoty i bieganie były niedopuszczalne. Chciałbym, żebym umarł przedwczoraj, abym w ogóle nie spotkał się z tymi dziewicami.

(279) Ale dlaczego trudzisz mię, Nędzny dusza? Chodźmy do Filipa, apostoła Bożego.

(280) Jeśli nie ma dla mnie przebaczenia, lepiej dla mnie wybrać śmierć w jakikolwiek sposób, niż żyć z takim złym i gorzkim sumieniem.

(281) Poszedł więc i znalazł Filipa, apostoła Chrystusa, i rzekł mu: O, uczniu i kaznodziei Chrystusa, tak i tak mi się stało i spotkało mnie.

(282) Czy zbawienie mojej duszy? Filip apostoł Chrystusa powiedział: „Nie martw się tym, mój synu, nie można ich zhańbić , widząc, że nikt nigdy nie zwycięży Boga; dla tej samej Polyxeny , kiedy po raz pierwszy przybyła z morza, powierzyłam pewnemu bratu, który również był bardzo zaniepokojony, ponieważ potajemnie uciekała z jego domu.

(283) Przekonałem go także, aby nie smucić się, bo przez jej udrękę i wędrówki wielu pozna Boga.

(284) Dlatego prefekt zaniósł Polyxenę do miasta, w którym przebywał, i kazał jej zamknąć się w komnacie.

(285) I jeden z żołnierzy pochwycił Rebeccę, ale pokojówka uciekająca potajemnie uciekła do domu starej kobiety, która uprzejmie przyjęła dziewicę i błagała ją dobrze.

(286) A siadając, płakała, mówiąc: niestety, moja siostra Polyxena , żałowałam , że jeden nie sądził, że ktoś był uciskany tak jak ja, ale teraz jestem przekonany i wiem, że wszystkie moje nieszczęścia i udręki nie są porównywalne z jednym dniem twoje .

(287) A co najgorsze, oto zostałem oddzielony od ciebie i znów jestem jeńcem, ale szukaj mnie nawet do następnego świata, moja siostro Polyxena .

(288) Starsza kobieta rzekła do niej: Cóż ci dolega, córko, że tak gorzko płaczesz ?

(289) Rebecca powiedziała: „Pozwól mi, matko, cierpieć i lamentować nad wielkim i nieuleczalnym bólem mego serca.

(290) Stara kobieta bardzo współczująca jej płakała niezmiernie, bo pokojówka powiedziała jej wszystko, co jej się przydarzyło, i jak przez Polyxenę uwierzyła w Chrystusa.

(291) Także Polyxena , zamknięta w komnacie, powiedziała: Biada mi, nieszczęsny; niestety dla mnie nieszczęśliwy; teraz wiem, jasno jak diabeł nienawidzi dziewictwo, ale Panie Isusie Chrystusie, Boże wszystkim, ponieważ nie śmiem proszę cię od siebie, przynoszę ci modlitwy Twego świętego kaznodziei Pawła, że ty mayst nie cierpią moje dziewictwo być zniszczone przez kogokolwiek.

(292) A gdy jeszcze się modliła, przybyli służący, aby zaprowadzić ją na kanapę prefekta.

(293) Ale Polyxena rzekł do nich: Bracia, nie spieszcie się z nikim na zgubę, bo ten czas szybko przeminie, a ci, którzy współpracują z niszczycielami, zginą wraz z nimi.

(294) Raczej pomagajcie obcym, abyście nie byli obcy aniołom Bożym.

(295) Ludzie zawstydzeni tymi słowami poszli do prefektów i powiedzieli: „Pannę ze strachu ogarnia gwałtowna gorączka.

(296) A prefekt powiedział: Dajcie jej spokój. A oto syn prefektów przybył do Polyxeny nocą i widząc go, bał się, ale młodzieniec rzekł do niej: Nie bój się, dziewczyno.

(297) Nie staram się być z tobą poślubiony jako oblubieniec zniszczenia, bo z twojej modlitwy wiem, że jesteś oblubienicą Boga niebieskiego.

(298) Znam tego Boga, którego nikt nigdy nie zwycięży, ponieważ pewien człowiek o chwalebnej twarzy ostatnio w Antiochii głosił tego Boga i pewna służąca o imieniu Thecla , wierząca, że ​​podążyła za nim i napotkała niebezpieczeństwa z powodu jej piękno, o którym słyszałem, że została skazana na dzikie bestie.

(299) Nieustannie więc wpatrywałem się w tego człowieka, a on obserwując mnie, powiedział do mnie: „Słuchaj, Boże, mój synu”.

(300) Dlatego od tamtego czasu dzięki łasce Chrystusa nie poszedłem na ofiary bożków, ale czasami udawałem chorobę, a czasem angażowałem się w jakąś sprawę, powiedział mi mój ojciec, ponieważ nie masz gorliwości do ofiar bogowie, dlatego też nie jesteście zdrowi, nie będąc godnymi bogów.

(301) Ale radowałem się, słysząc, że nie jestem godzien poświęcenia bożkom; a dzięki łasce Bożej przybywasz tu jako opatrzność dla mnie.  Powiedział Polyxena i jak ma na imię ten mężczyzna?

(302) Młodzieniec powiedział: Paweł to jego imię.  Polyxena powiedział: On jest w moim mieście. Młodzieniec rzekł: Przyjdź więc, dziewczyno, przybądź na mój wygląd i zejdź na brzeg i tam mnie czekaj; Wziąłem pieniądze, przyjdę szybko.

(303) A jeden ze słyszących ich sług powiedział to wszystko prefektowi, który przepełniony wielkim gniewem skazał ich na wyrzucenie na dzikie bestie.

(304) A kiedy zostali wrzuceni na arenę, uwolniła się od nich ostra lwica, która biegła i obejmowała stopy Polyxeny i lizała podeszwy jej stóp.

(305) Tedy prefekt i całe miasto, widząc ten straszny i cudowny widok, chwalili i chwalili miłosiernego Boga, mówiąc: Prawdą jesteś, a tym, który nazywa się Polyxena , sam jest Bóg, bo bogowie pogan są dziełami ludzkich rąk, niezdolnymi do ocalenia lub pomocy nikomu.

(306) Niech teraz zginą, zarówno oni, jak i ich twórcy. I prefekt od razu zabierając syna i Polyxenę do pałacu, usłyszał od nich, aby wiara i religia w Chrystusie bez zaniedbania, a on i wszyscy w mieście uwierzyli, i była wielka radość i chwała Bogu.

(307) I Polyxena rzekł do prefekta: Bądź dobrej myśli, panie, bo mąż Boży szybko nadejdzie, który będzie doskonale uczył, napominał, pouczał i oświecał cię w wiedzy o Chrystusie. Jednak jak najszybciej przygotowała się do wyjazdu do Hiszpanii.

(308) A gdy ja, Onezym , płynąłem do Hiszpanii do Pawła, otrzymałem od Pana objawienie, które mówi do mnie: Onezym , statek, na którym teraz wylądujesz w niektórych częściach Grecji, a znajdziesz go na brzeg portu dwie pokojówki i jedna młodzież.

(309) Pomóż im i zanieś je Pawłowi. Kiedy dotarliśmy do tego miejsca zgodnie z rozkazem Pana, znaleźliśmy pokojówki wraz z młodzieżą szukające naczynia.

(310) Gdy więc pokojówki nas zobaczyły, wiedziały, że jesteśmy nadzieją Chrystusa, a Polyxena podbiegając do nas rzekła: Zaprawdę, męża Bożego nie da się ukryć, bo łaska i dobroć jego oblicza go objawiają.

(311) A kiedy chcieliśmy odpłynąć, morze było zaniepokojone opatrznością Boga. I był z nami uczeń Pawła, imieniem Lucjusz, zdolny słowem do nauczania miasta.

(312) Dlatego pozostaliśmy siedem dni, a Bóg otworzył na to miejsce wielkie drzwi wiary i dwadzieścia tysięcy uwierzyło, a we wszystkich miastach była wielka radość i radość.

(313) A gdy nadszedł czas, abyśmy odpłynęli, prefekt ponownie nas ograniczył i pozostaliśmy przez kolejne siedem dni, aż wszyscy uwierzyli i radowali się w Panu.

(314) Tak więc teraz, dzięki znajomości Chrystusa, prefekt odesłał nas z zaopatrzeniem na podróż, wysyłając również swojego syna z nami.

(315) A kiedy odpłynęliśmy dwadzieścia dni, Polyxena była bardzo wyczerpana i dotknęliśmy pewnej wyspy w celu odpoczynku.

(316) A oto niektórzy gwałtowni i zatwardziali ludzie, schodząc do nas i widząc Polyxenę , przygotowani do bitwy; ale dzięki łasce Chrystusa nasi ludzie bronili Polyxeny i pokonali ich, chociaż nieznajomi byli liczniejsi i potężniejsi.

(317) Polyxena, bojąc się ponownie, że zostanie jeńcem, rzuciła się w morze; ale pilot wyciągnął ją, nie doznając żadnej szkody. Potem wsiedliśmy do statku i uciekliśmy, bo miejsca były nierówne i zalesione, i baliśmy się pozostać, a za dwanaście dni przybyliśmy do Hiszpanii z łaski Bożej.

(318) A Paweł, widząc nas, bardzo się radował i powiedział: Witajcie, którzy jesteście niespokojni. A Polyxena , unosząc się za nogi, powiedział: Możliwe, że te kłopoty spadły na mnie, ponieważ bym cię zganił, ale teraz błagam i błagam, abym już więcej nie znalazł się w takich kłopotach i nieszczęściach. A Paweł rzekł płacząc: Tak musimy się martwić, córko moja, abyśmy poznali naszego obrońcę, Isusa Chrystusa.

(319) A kiedy rozdawaliśmy listy braci Pawłowi, jeden pobiegł i powiedział Xanthippe o przybyciu Polyxeny .

(320) I pospieszyła do nas, a widząc Polyxenę ogarnęła niewypowiedziana radość i upadła na ziemię; ale Polyxena obejmując ją i pieszcząc ją przez długi czas, przywróciła ją do życia.

(321) Potem Xanthippe powiedział jej: Ja, moja prawdziwa siostra Polyxena , nie poszedłem wcale przez czterdzieści dni, modląc się za ciebie do kochającego Boga, aby nie odebrano ci dziewictwa.

(322) A Paweł, kaznodzieja Boży, powiedział do mnie: Jej dziewictwo nie zostanie zabrane i przyjdzie szybko.

(323) I Probus rzekł do mnie: Bóg jej przydzielił ją, aby była tak dotknięta. Widzisz, jak wiele urządzeń Bóg zbawia wiele?

(324) Ale teraz, moja ukochana siostro, widząc nieoczekiwanie twoją twarz, teraz chętnie umrę.

(325) Potem ten, który ją porwał, wyszedł znowu i szukał Polyxeny , ale wielki Paweł namówił go, aby się przed nią powstrzymał, a on również uwierzył i został ochrzczony przez Pawła, jak również wierzący Polyxena , i tam był wielka radość w całym tym mieście Hiszpanii z powodu odzyskania Polyxeny .

(326) Od tego czasu nie pozostawiła błogosławionego Pawła w obawie przed pokusami. Te rzeczy, będąc w ten sposób, radowały się w Panu, wychwalając Ojca, Syna i Ducha Świętego, jednego Boga, któremu jest chwała i moc, teraz i na wieki wieków. Niech tak się stanie.

 


(1) When the blessed Paul was at Rome through the word of the Lord, it happened that a certain servant of a ruler of Spain came to Rome with letters of his master’s, and heard the word of God from Paul, the truly golden and beautiful nightingale.

(2) This servant being greatly touched, and being unable to remain and be filled with the divine word because he was hastened by the letters, returned into Spain in great grief, and being unable to show his desire to any one, because his master was an idolater, he was always pained at heart and sighing greatly.

(3) Now this servant was honoured and faithful to his masters, and as time went past, the servant fell sick and grew lean of flesh, which his master perceiving said to him, What has happened to thee that thou art thus fallen together in countenance?

(4) The servant said, here is a great pain in my heart, and I can in no way find rest.

(5) His master said to him, And what is the pain that cannot receive healing from my chief physician?

(6) The servant said, While I was still in Rome, this pain and its recurring mishap made itself known to me.

(7) His master said, And knowest thou not of any who have fallen into this disease and been healed?

(8) The servant said, Yes, but where that physician is I know not, for I left him in Rome.

(9) So many as have been attended by that physician and have gone through the water m his hands, have received healing immediately.

(10) His master said, I ought not to grudge to send thee yet again to Rome, if perchance thou mightest obtain healing.

(11) And while they spoke thus, behold his mistress, by name Xanthippe, overhearing these words, and learning of the teaching of Paul, said, What is the name of that physician, and what is the healing to ward off such a disease?

(12) The servant said to her, The calling upon a new name, and anointing with oil and washing with water.

(13) By this treatment I have seen many that had incurable pains receive healings.

(14) As he said this, the images of the idols that stood in the house began to be shaken and fall down.

(15) And his mistress beckoned to him, saying, Seest thou, brother, the images of the idols being shaken, how they cannot endure the power of the word?

(16) And his master, by name Probus, arose from his mid-day sleep with a very gloomy countenance, for the Devil had greatly disturbed him, because the knowledge of God had come into his house.

(17) And he questioned the servant of everything in order, and the servant having been seized by sickness by the foreknowledge of God, disclosed to him the life of man, and Xanthippe was incurable in her soul concerning this teaching.

(18) So Probus too was grieved for Xanthippe, because from that time she was wasting herself away with waking and abstinence and other austerities.

(19) And Xanthippe going away to her couch and groaning, said, Woe is me, wretched one, lying in darkness, that I have not learned the name of the new teacher, that I might summon his prayer to help me, and what to say I know not.

(20) Shall I call upon him by the name of his God? but I cannot say, The God that is preached by such a one.

(21) Nevertheless I shall say thus by conjecture, O God, giving light in Hades, and guiding those in darkness, Lord of free men and kings, and preached by worthy servants in all the world, called upon as a brother by sinful men and quick to hear, to whom not even archangels can send up worthy songs of praise, who hast shown to me, humble and unworthy, the ever-living and abiding seed (though my ignorance permits me not to receive it), hasten also the things that concern me, Lord, since by thy will thou hast made thyself heard by me, and in thy compassion show me the proclamation of thy herald, that I may learn of him what is pleasing to thee.

(22) Yea, I beseech thee look upon my ignorance, O God, and enlighten me with the light of thy countenance, thou that never overlookest any of those that call upon thee in truth.

(23) Probus, her husband said to her, Why troublest thou thyself so much, lady, and dost not at all turn to sleep?

(24) Xanthippe said, I cannot sleep, for there is in me an incurable pain.

(25) Probus said to her, And what is thy pain or grief, O lady, that I am not sufficient to comfort thee?

(26) All that thou hast wished unto this day I have served thee in, and now what is it that thou hast, and dost not tell me?

(27) Xanthippe says to him, I beseech thee this thing only, my lord, permit me for a little and for this day only to sleep apart from thee.

(28) And Probus said to her, Be it as thou wilt, lady; only leave off thy groaning.

(29) Then entering into her bed-chamber alone, she spoke thus with tears, In what way, my God, I shall act, or what counsel I shall take, I know not.  Shall I declare the thought that has come upon me?  I fear the madness and disorder of the city.

(30) Shall I fly from this impious city?  I fear the contrivance of the devil for seizing the sheep.  Shall I await the mercy and swiftness of the Lord?  Again I fear the untimely snatching away of life, for the death of sinners has no warning.  Shall I depart and flee away to Rome?

(31) I fear the length of the journey, being unable to go on foot.  But while I say these things by conjecture, constrained by my desire (for I cannot speak with surety), may I find pardon with thee, my God, and do thou fulfil my desire with excess of right words, and think me but worthy to hear thy preacher, for if I say, to see his face, I ask a great thing.

(32) Blessed is he that is found in the company of thy preachers, and is satisfied with their precious countenances.  Blessed are they that are yoked under the preaching of thy commandments.  Blessed are they that keep thy commandments; but where now, Lord, are thy mercies to our fathers, that we also may be their successors in love toward thee and heirs of faith.

(33) But behold now, Lord, I cannot find any one that has love for thee, that communing with him I might even a little refresh my soul.

(34) Speed therefore, Lord, to yoke me in desire for thee, and keep me under the shadow of thy wings, for thou alone art God, glorified to all eternity. So be it.

(35) Therefore Xanthippe saying these words and others like them, groaned continually all the night, and Probus heard her and was greatly distressed, and arising from his couch when the morning came he went in to her, and seeing her eyes inflamed with tears, he said, Wherefore, lady, dost thou thus vex me, and wilt not tell me thy pain?

(36) Tell it me, that I may do whatever is pleasing to thee, and distress me not with thy trouble.  Xanthippe says to him, Be of good cheer rather, my lord, and be not vexed, for my trouble shall not harm thee, but if I have found favour before thee, go forth now to the salutation, and allow me to indulge myself in it as I will, for it is not possible for man to take from me the insatiable pain.

(37) And listening to her he went out immediately to receive the salutations of the men of the city, for he was the great man among them, and was also known to Nero, the Emperor.

(38) And sitting down, great grief appeared in his countenance, and being asked the reason of his grief by the chief men of the city, he said to them that he had fallen into many and unfounded charges.

(39) And Xanthippe went out into the garden, that she might await there looking closely for certainty of her husband, and she saw the delight of the trees, and the various warbling of the birds, and said, groaning, O beauty of the world! for that which we hitherto thought to come of itself, we know now that all things are beautifully fashioned by the beautiful One.

(40) O power and invention of wisdom! for not only has he placed in men a thousand tongues, but also in birds he has distinguished various voices, as if from anthems and responses to receive sweet-voiced and heart-stirring hymns from his own works.

(41) O delightfulness of the air, declaring the inimitable creator!  Who shall turn my sorrow into rejoicing?

(42) And again she said, God to whom praise is sung by all, give me peace and comfort.

(43) As she said these things, Probus also came up from the street to break his fast, and when he saw her countenance altered by tears, he began to pull out the hairs of his head, but he dared not speak to her then so as not to mingle other trouble with her trouble.

(44) So he went and fell upon his couch, and said, groaning, Alas, that I had not even the consolation of a child from her, but only acquire grief upon grief.  Two years are not yet full since I was wedded to her, and already she meditates divorce.

(45) But Xanthippe was always keeping watch through the doors into the streets of the city, and the blessed Paul, the preacher and teacher and illuminator of the world, left Rome and came even into Spain by the fore-knowledge of God.

(46) And coming up to the gates of the city he stood and prayed, and crossing himself entered the city.  When Xanthippe saw the blessed Paul walking quietly and equally, and adorned with all virtue and understanding, she was greatly delighted in him and her heart leaped continually, and as possessed with an unexpected joy she said with herself, Why does my heart beat vehemently at the sight of this man?

(47) Why is his walk quiet and equable, as of one who expects to take in his arms one that is pursued?  Why is his countenance kindly, as of one that tends the sick?

(48) Why does he look so lovingly hither and thither, as one who desires to assist those who are seeking to flee from the mouths of dragons?  Who shall tell me that this is one from the flock of preachers?

(49) If it were possible for me, I should wish to touch the hem of his garments, that I may behold his kindness and readiness to receive and sweet odour; for the servant had told her this also, that the hems of his garments had the odour of precious perfumes.

(50) Now Probus heard her words, and straightway ran out by himself into the street, and laying hold of Paul’s hand said to him, Man, who thou art I know not, but deign to enter into my house; perchance thou mayest be to me a cause of salvation.

(51) Paul said to him, It will be well with thee, son, after thy request!  And they went in together to Xanthippe.  When Xanthippe therefore saw the great Paul, the intellectual eyes of her heart were uncovered, and she read upon his forehead, having as it were golden seals, these words, PAUL THE PREACHER OF GOD.

(52) Then exulting and rejoicing she threw herself at his feet, and twisting her hair together she wiped his feet, saying, Welcome, O man of God, to us humble ones, that live as shadows among shadows.  For thou hast looked upon those who were running into Hades as into something beautiful, who addressed the crooked serpent and destroyer as provider and protector, who were running into the dark Hades as to their father, those that were fashioned with a rational nature but have become like irrational creatures.

(53) Thou hast sought me, lowly one, having the sun of righteousness in my heart.

(54) Now the poison is stayed, when I have seen thy precious face. Now he that troubled me is flown away, when thy most beautiful counsel has appeared to me.

(55) Now I shall be considered worthy of repentance, when I have received the seal of the preacher of the Lord.

(56) Before now I have deemed many happy who met with you, but I say boldly that from this time forth I myself shall be called happy by others, because I have touched thy hem, because I have received thy prayers, because I have enjoyed thy sweet and honeyed teaching.

(57) Thou hast not hesitated to come to us, thou that fishest the dry land in thy course, and gatherest the fish that fall in thy way into the net of the kingdom of heaven.

(58) The great Paul said to her, Arise, daughter, and look not upon me as having been sought out of thy ignorance by my foresight.

(59) For Christ, the provider of the world, the searcher out of sinners and the lost, who has not only called to mind those upon earth, but also by his own presence has redeemed those in Hades, he himself has pitied thee, and sent me hither that he might visit and pity many others together with thee.

(60) For this mercy and visitation are not of us, but are his injunction and command, even as we also have received mercy and been saved by him.

(61) Probus hearing this was astonished at their words, for he was altogether ignorant of these things.

(62) But Paul by force raised up Xanthippe from his feet, and she running set a new gilded chair for Paul to sit down upon.

(63) The great Paul said to her, My daughter Xanthippe, do not thus, for ye have not yet accorded to the faith of Christ, but wait a little, till the Lord shall set in order what is necessary!

(64) Xanthippe said to Paul, Sayest thou this to try me, O preacher of God, or hast thou any foreknowledge?

(65) Paul said, No, daughter, but the devil, who hates the servants of God, sows wickedness in the hearts of his own servants, to oppose those that labour for Christ in preaching, for his wickedness has extended to the apostles and even to the Lord himself.

(66) Therefore it is fitting to approach the unbelievers gently and kindly!

(67) Xanthippe said to Paul, I beseech thee, if thou lovest thy servants, make prayer for Probus, and let me see if he that is hated by thee can work in him; let me see if he can even stand against thy prayer.

(68) And Paul rejoiced exceedingly at the words of her faith, and said to her, Believe me, daughter, that by his suggestion and working I have not passed a single hour without chains and blows.

(69) Xanthippe said to him, But thou sufferest these things by thy own free will, since thou hast not neglected thy preaching even to scourging, but this again I tell thee, that thy bonds shall be the defeat of the prompter, and thy humiliation their overthrow.

(70) Now the report of his presence ran through the whole city and the country round about, for some of that city having been at Rome had seen the signs and wonders that were done by the blessed Paul, and came to see if this was he.

(71) Many therefore came into the house of Probus, and he began to be annoyed and to say, I will not suffer my house to be made an inn.

(72) Xanthippe knowing that the face of Probus had begun to be estranged, and that he spoke thus, was greatly distressed, saying, alas, wretched me, that we are not thought fully worthy to keep this man in our house; for if Paul goes hence, the church also will be held elsewhere.

(73) Then Xanthippe, considering these matters, put her hand on the foot of Paul, and taking dust she called Probus to her, and placing her hand on his breast said, O Lord, my God, who hast sought out me, lowly one and ignorant of thee, send what is fitting into this heart.

(74) And Paul perceived her prayer, and made the sign of the cross, and for several days the people entered unhindered, and as many as had sick and vexed by unclean spirits brought them, and all were healed.

(75) And Xanthippe said to Paul, Teacher, my heart is greatly consumed because I have not as yet received baptism.  And after this Probus being again moved by the devil, cast Paul out of the house and shut up Xanthippe in her chamber.

(76) Then one of the chief men, Philotheus by name, besought the great Paul to come into his house, but the great Paul was unwilling to do so, saying, Lest Probus trouble thy house on my account.

(77) Philotheus said to him, Nay, father, I am not at all subject to him, for in no other thing is he greater than me, except in rank, and that because the parents of Xanthippe are above me.

(78) But if Probus come to me, I am above him in riches and in war.  Then Paul, the great apostle of the Lord, was persuaded, and went into the house of Philotheus the ex-prefect.

(79) All this was done by the Evil one that Xanthippe might receive holy baptism with tribulation, and be faint-hearted concerning the commandments of Christ.

(80) Xanthippe therefore, with tears, said to her servants, Have ye learned where Paul is gone to?

(81) They said, Yea, in the house of Philotheus the ex-prefect, and Xanthippe rejoiced greatly that Philotheus also believed, being able, as she said, to persuade Probus also.

(82) Then Probus called Xanthippe to supper, and when she consented not, Probus said, Think not that in bed also thou wilt keep away from me.  But when he lay down to supper, Xanthippe bending her knees, prayed to the Lord, saying, Eternal and immortal God, that didst take dust from the ground, and didst not value it according to the nature of its creation, but didst call it the son of immortality, thou who didst come from the heart of the father to the heart of the earth for our sake, on whom the cherubim dare not fix their gaze, and for us wast hidden in the womb that by taking up thy abode in a mother thou mightest make good the offence of Eve.

(83) Thou that didst drink gall and vinegar, and wast pierced in the side by a spear, that thou mightest heal the wound given by the rib to Adam.  For Eve being his rib wrought a blow for Adam, and through him for all the world.

(84) Thou that gavest a sleep without perception to the serpent, so that he might not know thy Incarnation, remember also my groaning and tears, and grant fulfilment to my sleep, and bring sleep upon Probus until I shall be deemed worthy of the gift of holy baptism, for I vehemently desire to obtain this, to the glory and praise of thy holy name.

(85) But Probus, while still at supper, commanded the doors of their house to be secured by cruel and wicked soldiers, and having given these orders, he straightway fell asleep upon the couch.

(86) Then the servants came and announced this to Xanthippe that he might be awakened, but she said, Put out the lights, my children, and leave him thus.

(87) And in the first sleep, taking three hundred pieces of gold, she went to the doors, saying with herself, Perchance the porter will be persuaded by the amount of money.

(88) But he, being evil and froward, would not be persuaded to do this, and she, loosing also her girdle, which was set with precious stones and worth two hundred pieces of gold, gave it to him and went out saying, Lord, I win over my own slaves with money, that thy preacher Paul may not be oppressed by Probus.

(89) And Xanthippe went on to the house of Philotheus the ex-prefect, as to a great and incredible work, running and praising God.  As she therefore passed through a certain place, the demons pursued her with fiery torches and lightnings, and she, turning, saw behind her this terrible sight, and being possessed with great fear said, What has happened to thee now, wretched soul?  Thou hast been deprived of thy desire.

(90) Thou wast running to salvation, thou wast running to baptism, and thou hast fallen into the serpent and his ministers, and these things thy sins have prepared for thee.

(91) Speaking thus she was even fainting at heart from great despair, but the great Paul being forewarned by God of the assault of the demons, immediately stood beside her, being also preceded by a beautiful youth.

(92) And straightway the vision of the demons disappeared, and Paul said to her, Arise, daughter Xanthippe, and behold the Lord desired by thee, by whose flame the heavens are shaken and the deep is dried up, coming to thee and pitying and saving thee.

(93) Behold him that accepts thy prayers and straightway gives ear.  See him coming in the shape of a man, and take courage against the demons.  Then she rising from the ground said to him, Master, why hast thou left me solitary?

(94) Even now make haste to seal me, so that if death come upon me I may depart to him who is full of compassion and has no arrogance.

(95) Therefore the great Paul straightway taking her hand, went into the house of Philotheus, and baptised her in the name of the Father and of the Son and the Holy Ghost.

(96) Then taking bread also he gave her the eucharist saying, Let this be to thee for a remission of sins and for a renewing of thy soul.  Then the blessed Xanthippe, receiving the divine grace of holy baptism, returned to her own house, rejoicing and praising the Lord.

(97) The porter seeing her complained loudly in violent words, that her going out might be deemed to have been without his will if Probus should notice it; but he that gave her light along with Paul kept the whole house, together with Probus, in a deep sleep, and they did not hear his words at all.

(98) Then she went running into her bed-chamber, saying, What shall I say of thee, searcher out of sinners, who art most present with us in tribulations.

(99) Thy goodness does these things, since for the sake of man whom thou didst make thou didst go down even to death, for, however much man stir thee to anger many times, yet thou, Lord, pourest out thy mercies upon him.

(100) O depth of compassion and wealth of mercy; O immeasurable goodness and incomparable kindness; O treasure of good things, and giver of mercy, and enricher of all that believe in thee!

(101) If, therefore, one who loves thee say, Be near me, Lord, thou hast already anticipated him.  If he say, I give thee thanks; hear my words, before they are spoken, thou understandest.

(102) And as for those that ask of thee, thou givest to each after his asking.  Thy goodness seeks out those that know thee not, and thou runnest to sinners.

(103) O cheerful look, filling the ways of sinners with mercy; O excellent watching and exhortation of the ignorant!

(104) Who shall tell my lord Paul of the salvation that has now befallen me, that he might come and give words of thanksgiving for me to this protector of sinners?

(105) Come many and behold and know the Lord, who hates sin, but has mercy on sinners.  Come, now, O Paul, preacher of God, for with thee even now I sit under instruction, and give words of thanksgiving for me, for I desire to keep silence, since human reason makes me afraid, lest I have not the grace of eloquence.

(106) I desire to keep silence, and am compelled to speak, for some one inflames and sweetens me within.  If I say, I will shut my mouth, there is some one that murmurs in me.

(107) Shall I say a great thing?  Is it not that teacher that is in Paul, without arrogance, filling the heavens, speaking within and waiting without, sitting on the throne with the father and stretched upon the cross by man.

(108) What, therefore, I shall do I know not.  My worthless mind delights me, and is not unfolded to the end.  Thou that hadst thy hands fixed with nails and thy side pierced with the spear, thou star out of Jacob and lion’s whelp out of Judah, thou rod out of Jesse, and man and God out of Mary, thou invisible God in the bosom of the Father, and that canst not be looked upon by cherubim, and art mocked in Israel, glory be to thee, who didst appear on the earth and wast taken by the people, hung upon the tree and by the report of the wicked falsely said to be stolen, and that hast bought us all together.

(109) While she was still speaking thus, there appeared a cross on the eastern wall, and straightway there entered through it a beautiful youth, having round about him trembling rays, and under him an extended light, on which also he walked.

(110)) And as he entered within, all the foundations of that house shook and sounded with a great trembling.  Xanthippe seeing him cried out and fell to the ground as if dead; but he being pitiful and kind, changing immediately into the shape of Paul, raised her up, saying, Arise, Xanthippe, and fear not, for the servants of God are thus glorified.

(111) Then Xanthippe arising, gazed upon him, and thinking it to be Paul said, How art thou come in hither, preacher of God, seeing that I have given five hundred pieces of gold to the porter, and that although he is my slave, while thou hast no money?

(112) The Lord said to her, My servant Paul is richer than all wealth, for whatsoever treasure he acquires here he sends it before him into the kingdom of heaven, that departing thither he may rest in the unending and eternal rest.  This is the treasure of Paul, thou and thy like.

(113) Then Xanthippe gazing upon him, desirous to say something, saw his face shining as the light; and being greatly amazed, and putting both her hands over her face she threw herself to the ground, and said, Hide thyself, Lord, from my bodily eyes and enlighten my understanding, for I know now who thou art.

(114) Thou art he whose precursor was the cross, the only begotten son of the Father alone above, and only son of the Virgin alone below.

(115) Thou art he who was pierced in the hands and who rent the rocks.  Thou art he whom none other can carry except the bosom of the Father.

(116) And as she spoke thus the Lord was again hidden from her, and Xanthippe, coming to herself, said, Woe is me wretched one, that no one has told me what is the gratitude of slaves towards their master.

(117) If Paul the preacher of the Lord were here, how could he give praise?

(118) But perchance in the face of such favors and gifts they are silent, possessed only with tears, for it is not possible worthily to praise any one according to his favour.

(119) Saying this she was seized with great faintness from lack of food, for having been strongly possessed with desire for Christ she had forgotten to take nourishment.

(120) Therefore, being greatly exhausted by abstinence and the vision and want of sleep and other austerities, she was unable to rise from the ground.

(121) And Probus arose from his couch with a very gloomy countenance, for in his sleep he had seen a dream, and was greatly troubled concerning it.

(122) But the porter seeing him about to issue to the market-place, having his countenance thus troubled, was greatly afraid, Lest, said he, he know what has happened, and will miserably destroy me.

(123) Probus, however, having gone forth and signified to those in the market what was fitting for the day and season, speedily returned into the house, and said to his servants, Call me quickly the wise men Barandus and Gnosteas.

(124) When they were summoned he said to them, I have seen a very terrible vision, and what appeared in it is difficult for our power to interpret.

(125) This, however, do ye disclose to me, as being the most excellent of all the world. Expound it to me when I tell it you.

(126) Barandus says to him, If the vision can be interpreted by our wisdom, we shall explain it to thee, but if it be of the faith that is now spoken of we cannot expound it to thee, for it is of another wisdom and understanding.

(127) However, let our lord and master tell the dream, and let us see if there is any explanation for it.  Probus says to Gnosteas, Wherefore answerest thou nothing?

(128) Gnosteas said, I have not heard the dream, and what can I say but whatever it may be, if it is by reason of Paul?

(129) Tell me now, and thou wilt find it so.  Probus said, I thought I was standing in a certain unknown and strange country, and that there sat there an Ethiop king, who ruled over all the earth and seemed never to have any successor.

(130) There stood beside him multitudes of servants, and all hastened to destruction and had mastery far and wide. And when that Ethiop seemed to have gained his purpose, there arose a raven and standing above him croaked with a pitiful voice.

(131) And straightway there arose from the eastern parts an eagle, and seized his kingdom, and his power was made vain, and those standing by him fled to the eagle.

(132) Then that king strove against those that fled to the eagle, but the eagle carried it up into heaven, and, behold, there came a helper to those that fled to the eagle and left his staff to them.

(133) Then they laying hold of it were not overcome by the violence of that king. So many as ran to those who had the staff, he washed them in pure water, and they that were washed had power over his kingdom.

(134) And by that staff the enemies of the king were put to flight, therefore capable men laying hold of the staff turned to themselves great multitudes.

(135) And that king strove against them, and had no might at all, but he hindered many from believing in him that sent out the men into the world to bear witness, and for that reason many were grieved.

(136) Nevertheless, this one did not constrain any like the other, for he himself was ruler of all light. This then was the end.

(137) Then the wise Barandus said, By the grace of God I shall tell the things sent into the world by the Lord.

(138) The king whom thou sawest is the Devil, and the multitudes of his servants are the demons, and the throngs about him are they that worship the gods.

(139) Whereas he thought to have no successor, he looked not for the coming of Christ. The raven betokened the weakness of his kingdom, for the raven kept not obedience to the righteous Noah, but loved pitiful things.

(140) The eagle that arose and took away his kingdom and carried it up into heaven, and that there came a protector of those that fled to the eagle, having a staff, that is the Lord Jesus Christ, who left to them his staff, that is, his precious cross; and that he washed those that fled to him signifies the invulnerable breast-plate of baptism, and therefore they were not overcome.

(141) The capable men sent into the world with the cross are the preachers of God like Paul who is now with us, against whom that king has no power. This was made known to thee because even on those who are hard of belief God has compassion in some way.

(142) See therefore whether even thou wilt be able to injure Paul though thou desirest, for the mighty power that shields him has been shown thee by the Lord.

(143) Therefore, understand what has been said to thee by me, and serve not that king of darkness, for as thou sawest his kingdom vanish away, so shall all his servants perish with him.

(144) Come now, therefore, my Lord, let us go to Paul and receive baptism from him, lest Satan have mastery over us also.

(145) Probus said, Let us first go to Xanthippe and see whether she still lives, for behold there are twenty-nine days since she has tasted anything; for I saw her face in the evening, and it was as of one prepared to depart.

(146) And as they went into the chamber, they heard her singing.Praise the Lord ye sinners also, because he accepts your prayers also.

(147) Praise the Lord ye that have despaired like me, for many are his mercies. Praise him ye ungodly, because for you he was crucified.  Praise him ye that strive for the salvation of sinners, because God loves you.  Praise him, ye that rejoice at the calling of sinners, because ye are fellow-citizens with the saints.

(148) As she said these words and more than these with tears, the wise men Barandus and Gnosteas opening the door entered and fell at her feet, saying, Pray for us lowly ones, O servant of Christ, that he may bring us also into thy number.

(149) But she said to them, Brethren, I am not Paul who remits sins, but neither is he far from you. Therefore fall not before my knees, but go to him, who is also more able to benefit you.

(150) Then they came running to the house of Philotheus to Paul, and found him teaching a great multitude.

(151) And Probus also came to hear Paul, and Xanthippe entered along with him to salute him, and coming near to Paul and bending her knees she did him reverence.

(152) Probus seeing this marvelled that her so proud spirit had changed to so great humility, for she sat beside the feet of Paul on the ground humbly and as one of the worthless.

(153) And Probus was greatly grieved, not yet attending to the hearing of the word, but was ever gazing and fixing his attention on Xanthippe.

(154) The great Paul was teaching thus, Let those that burn in the flesh observe lawful marriage, avoiding fornication, especially that with another’s wife, and let those that are united keep to one another.

(155) Probus heard this teaching with delight, and said, O Paul, how excellently and wisely thou employest this teaching.  Why then has Xanthippe withdrawn from me?

(156) And Paul said, My son Probus, they that foresee that the works of men shall be tried with fire, and that have always in their mind the inexorableness of death, cast out all desire that cleaves to the flesh.

(157) But woe when the desire shall judge him that desired, then he shall gnash his teeth to no effect and in vain, for the amendment of repentance is past.

(158) Hearing this Probus went up into his house marvelling, and tasted nothing that day, but went and lay down upon his bed.

(159) And about the third hour of the night he arose and said, Alas, how wretched was the day in which I was wedded to Xanthippe.

(160) Would that I had died and not seen her. Saying this he arose and said, I shall pray to the God of Paul.

(161) Perchance he will do to me also what is fitting, that I may not become a reproach in the world, being rejected by her.

(162) And straightway falling upon the ground he said, O God of Paul, if, as I have heard from Xanthippe, thou dost seek after the ignorant and turn back those that are astray, do to me also what is fitting; for thou art the king of life and death, as I have heard, and hast dominion over things in heaven and on earth and under the earth, and over all the thoughts and desires of men, and to thee alone belongs glory to all eternity.  Let it be.

(163) Then Probus arising from the ground fell again upon the couch, and arising early he came to Paul, and finding him baptising many in the name of the life-giving Trinity, he said, My lord Paul, if only I were worthy to receive baptism, behold the hour.

(164) Paul said to him, Son, behold the water is ready for the cleansing of those that come to Christ.

(165) Therefore immediately taking off his garments, and Paul laying hold of him, he leapt into the water, saying, Jesus Christ, son of God, and everlasting God, let all my sins be taken away by this water.

(166) And Paul said, We baptise thee in the name of the Father and Son and Holy Ghost. After this he made him to receive the eucharist of Christ.  Then Xanthippe, being greatly rejoiced, began in the house toward evening together with her husband to give good cheer to all those in the house, and to prepare a feast, and when they came, after giving orders for the supper to be magnificent she herself went up to the chamber.

(167) And behold on the stairs a demon coming in the likeness of one of the actors, and standing in a dark corner, was desirous to frighten and terrify Xanthippe.

(168) But she thinking it to be the actor that she ordinarily had, said in anger, Many a time have I said to him that I no longer care for toys, and he despises me as being a woman; and straightway seizing an iron lamp-stand, she hurled it at his face, and crushed all his features.

(169) Then the demon cried out, saying, O violence, from this destroyer even women have received power to strike us. But Xanthippe was greatly afraid.

(170) After supper then Probus went forth to hear the word, but Xanthippe sitting in her bed-chamber was reading the prophets, her sister Polyxena lying upon the couch.

(171) Xanthippe loved Polyxena exceedingly, because she was younger than herself, and beautiful in appearance, and Probus also loved her greatly. And as Polyxena lay upon the couch she saw this dream, that a dragon, hideous in appearance, came and signified to her to come to him, and when she did not obey him to go to him, he came running and swallowed her.

(171) From fear of this the girl leapt up trembling, and Xanthippe running to her said,

(172) What has happened to thee, dearest, that thou hast leapt up thus suddenly?  She for a long time was unable to speak; then coming to herself she said, alas, my sister Xanthippe, what danger or tribulation awaits me, I know not; for I saw in my dream that a hideous dragon came and signed to me to go to him, and, when I would not go, he came running and swallowed me, beginning at my feet.

(173) While I was terrified at this, there suddenly spoke out of the air, in the light of the sun, a beautiful youth, whom I thought to be the brother of Paul, saying, Verily, thou hast no power.

(174) Who also took me by the hand and straightway drew me out of him, and straightway the dragon disappeared.

(175) And behold his hand was full of sweet odour as of balsam or aught else for fragrance.

(176) Xanthippe said to her, Truly thou must be greatly troubled, my sister Polyxena, but God has thee dear, seeing that he has shown thee strange and marvellous things.

(177) Therefore arise quickly in the morning and receive the holy baptism, and ask in the baptism to be delivered from the snares of the dragon.

(178) Xanthippe, having said this to Polyxena, and having made a cross of wood, went to Paul, but Polyxena remained alone in the bed-chamber, her nurse having gone together with Xanthippe.

(179) And about the middle of the night, a certain man, powerful in wealth and assistance, finding the doors open and using magical arts, entered within, desiring to carry away Polyxena.

(180) She discovering this fled into the mill, but the magicians led by the demons found her.

(181) And she, not finding any door to escape by, said, Alas that I am given over to this destroyer; for she had heard that he was at enmity with her suitor, and he did this to assail and vex him, being a man who was a robber and exceeding cruel.

(182) Therefore seizing her they went out of the city, dragging her to the sea.  She looked round this way and that, but there was none to deliver her, and groaning she said, alas, my sister Xanthippe, thou didst send seven hundred pieces of gold to Rome and buy books, that through them thou mightest prophesy by me; for this evening thou didst read, I looked to my right hand and beheld, but there was no one that knew me; flight perished from me and there is no one that seeketh out my soul.

(183) While she said these words, those that were dragging her away walked in haste, and coming to the shore they hired a ship and sailed for Babylonia, for he that carried her off had a brother there, a ruler of a district.

(184) But the wind blew against them, so that they could not proceed by reason of it, and as they were rowing on the sea, behold the great apostle of the Lord, Peter, was sailing past in a ship, being urged by a dream to go to Rome, because when Paul departed for Spain there had entered into Rome a certain deceiver and magician, Simon by name, and had broken up the church which Paul had established.

(185) And, behold, as he journeyed he heard a voice from heaven saying to him, Peter, to-morrow there will meet thee a ship coming from Spain; arise, therefore, and pray for the soul that is troubled in it.

(186) As soon therefore as Peter saw the ship, remembering the dream, he said, O Jesus, that hast care for the troubled, whom the tribulation of those in a strange land moves to compassion, whom the weeping of those in captivity made to come upon the earth, who givest us at all time whatsoever we desire, and never turnest away from our request, show now also pity and assistance to the soul that is tossed about in that ship, because thou, O Lord, pitiest at all time those in pain.

(187) The demons then, perceiving his prayer, said to the magicians, Avoid ye the course of that ship, for if we meet with it, we cannot move.

(188) But the loving God taking care for Polyxena, the vessel arrived in Greece, the blessed Philip being there, and having come down to the shore by a vision, and there accompanied him also great multitudes of those who were being taught by him.

(189) And behold the vessel wherein was Polyxena appeared, terribly tossed about.

(190) And the blessed Philip said, Behold the vessel on account of which we came down here, in which there is a soul in trouble. When the vessel arrived and all had disembarked upon the dry land, they lay as half dead, because they had been greatly tossed about in the sea.

(191) But the apostle Philip ordered Polyxena to be lifted and taken to the place where he was lodging, and the rest to be looked to.

(192) But he that had carried off Polyxena, recovering from the disorder of the sea, was desirous to take her again, for Philip, having entrusted Polyxena to one of those that were taught by him, went on his way rejoicing.

(193) But he that had her said, She was committed to me by a holy man, and I cannot give her up to thee.

(194) He, however, giving no heed to him and finding there a kinsman of his, a nobleman, prepared for war, gathering eight thousand men.

(195) Polyxena, knowing this, went forth by night and departed, but he that had charge of Polyxena said, Taking the tunic of Philip, I shall go forth alone to meet them; but as he said this it was announced to him that the maid was not there.

(196) Then he, leaving all thought of the war, ran into the bed-chamber, and not finding the maid threw himself on the ground, saying, Woe is me, wretched one, that have become an enemy of Philip.

(197) What shall I answer him, when he asks the maiden from me?  His servants came and said to him, Arise, our lord, from the ground, for the forces have surrounded thy house, and the maid cannot be found.

(198) He said, Leave me thus to die on her account.  Perhaps, even by this, Philip the servant of Christ may be fully satisfied, since I shall be found despising his command.

(199) Then the servants, seeing that he heeded them not, took counsel to flee from the enemies, but again after a little, being moved by the foreknowledge of God, they said, It is not right for our master to die.

(200) Come, let us go forth to meet them, raising the sign of the cross. Then raising the precious cross they went forth, about thirty men, upon the enemy, and slew five thousand, and the rest fled.

(201) And they returned with victory to their master, praising God and saying, What God is so great as our God, who has not suffered his servant to be slain by the wicked?

(202) And coming upon their lord, still weeping, they said to him, Arise, lord, and weep not, for it befits it to be not as we will, but as the Lord wills.

(203) Polyxena, however, going out of the city, and not knowing by what way she should walk, found herself in desert places of the hills, and sitting down said thus with tears, Woe is me, outcast and captive, that I cannot find even a wild beast’s den to rest in.

(204) Woe is me, left desolate, that not even Hades, that no one escapes, has devoured me.

(205) Woe is me, who at one time showed myself not even to my servants, and now display myself to demons.

(206) Woe is me, that I am now made manifest to all those by whom I disdained to be seen.

(207) Alas for me that was formerly devoted to idols; for this now even the mercy of God has passed me in silence.

(208) Whom, then, shall I call upon to help me?  The God of Paul whom I have constantly offended?

(209) But who shall help me now?  No one sees or heeds or hears my groaning.

(210) Verily I shall beseech Him that sees the hidden things, for who is more pitiful and compassionate than He who always keeps watch over the oppressed?

(211) But because my mouth is unclean and defiled, I dare not ask help from Him.

(212) Would that I were as one of the wild beasts that I might not know what captivity is.

(213) Would that I had been drowned in the sea; perhaps having received the divine baptism I should have gone where no one is made captive.

(214) What then shall I do, for death delays, and night has come on, and there is no help anywhere.

(215) Having said thus, she arose and began to walk onwards, and passing through a small defile she fell into a wood very thick and large, and finding there a hollow in a tree, which was the den of a lioness, she sat down there, for the lioness had gone forth for her food.

(216) And sitting down she said, O wretched begetting, O grievous hour in which I, unhappy one, came into this world; O mother that bore me, why, foreseeing my troubles and wanderings, didst thou name me Polyxena?

(217) Has any other ever fallen into such tribulations and misfortunes?

(218) Truly, my sister Xanthippe, didst thou read concerning me, unhappy one, saying, I have suffered affliction and been utterly bowed down (Psalm xxxviii. 6).

(219) These words thou didst utter with grief, while I lay upon the couch, thinking not at all of my sorrows.

(220) On this account I have now come into the depths of evils, and pass the night in deserts like a wild beast.

(221) But the beasts live with others of their kind, while I am left solitary, as not being of one race with mankind.

(222) And as she was saying these words, and more than these, the morning dawned, and the lioness came from her hunting.

(223) Polyxena, seeing the wild beast, trembled and said, By the God of Paul, O wild beast, have compassion on me and tear me not until I receive baptism.

(224) And the wild beast, fearing the adjuration, immediately went away, and standing afar off gazed at her.

(225) And she said, Behold, the beast has obeyed me; I will also retire from its dwelling.

(226) And immediately she began to journey towards the east, and the beast went before her until she was come out of the wood.

(227) Then Polyxena said, What shall I give to thee in return, O beast?  The God of Paul will repay thee this kindness; and the wild beast, hearing her prayer, immediately returned to its place.

(228) Then she, descending, found a public road, and standing on it wept, not knowing whither she should go, and though many went past, she turned to none of them, but said, Perchance the God of Paul will remember me, and whoever shall have pity upon me, to him will I go.

(229) As she said this, Andrew, the apostle of the Lord, also came journeying to that place, and as he drew near to Polyxena he felt in his heart some commotion arising in himself.

(230) Standing, therefore, to pray, and folding his arms in the shape of the cross, he said, Lord Jesus Christ, partaker of light and knower of things hidden, from whom nothing on earth is hid, do unto me kindness and mercy, and make clear to me this commotion of heart, and calm my reason, thou that makest peace always with those that love peace.

(231) Then Polyxena ran to him, and Andrew, the apostle of the Lord, said to her, Approach me not, daughter, but tell me who and whence thou art.

(232) Polyxena said, My lord, I am a stranger here, but I see thy face is gracious, and thy words as the words of Paul, and I suppose thee to be of the same God.

(233) Andrew understood that she spoke of the apostle Paul, and said to her, And whence dost thou know of Paul?

(234) She said, From my own country, for I left him in Spain.  Andrew said to her, and how happenest thou to be here, the country being far distant?

(235) She said, Because it was thus appointed for me, and came to pass; but I beseech thee and fall at thy feet, seal me, as Paul seals, by the baptism of regeneration, so that even I, lowly one, may be known by our God, for the kind God, seeing my tribulation and distress, sent thee to pity me.

(236) Andrew, the great apostle of the Lord, said to her, Let us go, daughter, where there is water.

(237) And when they had gone no long way, they came to a well most transparent and pure.

(238) And as the blessed Andrew stood to pray beside the well, behold a certain maiden named Rebecca, of the tribe of Israel, brought as a captive to that country, came to draw water at the well, and seeing the blessed Andrew, knew him by his appearance.

(239) For Rebecca said, This is the appearance of a Prophet, and this is one of the apostles.

(240) And bowing down to him she said, Have mercy on me, servant of the true God, who am captive and sold for the third time, who was once honored by prophets, and am now insulted by idolaters, and recall me, lowly one, thou that wast sent to call back many sinners.

(241) Andrew, the apostle of Christ, said, God will care for thee also, daughter, as well as for this stranger.

(242) Therefore, receive ye now baptism, and be ye as of one people, glorifying God always.

(243) Therefore the apostle standing prayed, and, behold, the lioness came running, and stood gazing upon him. And Andrew the apostle of the Lord said, What then does this beast wish?

(244) The lioness opening her mouth spoke with a human voice, Andrew, apostle of Christ, the prayer of her, that stands on thy right hand, has overtaken me.

(245) Therefore confirm thou and instruct and admonish them in the right and true faith of Christ, for they greatly desire the name of the Lord.  And, behold, the wonderful condescension of God, that even on irrational and untamable beasts he has poured out his mercy.

(246) The blessed Andrew weeping said, What shall I say or what shall I speak concerning thy mercy, O God, that thus thou at all times cleavest to the lowly, and takest care for those in ignorance, being without arrogance and full of mercy?

(247) And having completed the prayer he baptised the maidens in the name of the Father, Son and Holy Ghost.

(248) Then the lioness immediately set off to the mountain, and the Apostle Andrew said to the maidens, be zealous, daughters, to be of good repute before God by living well in a strange land, and separate not from each other, and God, that is always present to those that call upon him, keep you in holiness, driving away from you the Evil One.

(249) And pray ye also for me.  Polyxena said, We will follow thee whithersoever thou goest.

(250) The Apostle Andrew said, This was not made known to me by the Lord, daughters; therefore remain with peace, hoping in the Lord, and he will preserve you to the end.

(251) And Andrew went his way rejoicing and glorifying God.  Then said Polyxena, Whither shall we go, sister?

(252) Rebecca said, Let us depart whither thou wilt, lest my mistress send and separate us.

(253) Polyxena said, Come, let us depart into the mountain to the lioness.

(254) Rebecca said, It is indeed better for us to live with wild beasts and perish of hunger than to be compelled by Greeks and idolaters to fall into the filth of marriage.

(255) So they began to journey, and, behold, by the providence of God, they met a man driving asses, who seeing them said, Ye are not of this country, and, as I see, ye wear not its dress.

(256) Command therefore of your servant to eat bread and receive one piece of silver that ye may remember your servant when ye buy bread.

(257) And he made haste and took the sacks off his asses and spread them on the ground, and made the maidens to sit upon them and said to them, Seeing that the wine which your servant carries is gathered by Greeks, tell me of what faith ye are, that thus we may taste of it.

(258) Polyxena said, We, brother, taste no wine, and are of the God of Paul.

(259) The ass-driver said. Is this God upon earth?  Polyxena said to him, God is everywhere, both in heaven and on earth.

(260) The ass-driver, being desirous to learn clearly, said, Does this Paul then have the same God that is preached by Philip?

(261) Polyxena, learning that he was a Christian, said, Yea, brother, this is the God of all, whom Paul and Philip preach.

(262) The ass-driver hearing this wept unceasingly, and Polyxena said, Has then the providence of God overtaken thee, that thou weepest thus?

(263) The ass-driver said, If thou art desirous to learn wherefore I weep, hear the truth, for one ought not to grudge to tell the things of Christ.

(264) I was a disciple of Philip, the apostle of Christ, and seeing how all his thought was towards the poor, I took all that I had and sold it.

(265) And taking the price, I bought bread and wine, and divided them throughout the cities to those that had need, when therefore I had done this for some time in the neighbouring city, a certain maimed person cried out, saying (though it was not himself that spoke, but Satan through his mouth), I desire nothing, I take nothing from thee, because thou art a Christian.

(266) Then the whole city arose against me and sought to take me, but some ran one way and some another, while I go through their midst and no one sees me.

(267) And issuing from the city I gave praise and glory to God that thus I had been rewarded, and I prayed to my God that I should meet some one who knew his all-holy name, so that relating these things I might obtain relief.

(268) For the men of this country will not hear at all concerning Christ, being full of impiety and filled with wickedness.

(269) I exhort you therefore, take ye also one coin from me, and if it seem good, take ye rest also upon the asses.

(270) Polyxena said, Mayest thou obtain mercy from God, brother.  But if thou wilt receive a full reward, save us as far as the sea, so that, if God wills, we may sail for Spain.

(271) The ass-driver, as if commanded by the voice of God, eagerly receiving the maidens, went on his way rejoicing in the Lord.

(272) And he said to Polyxena, Alter thy appearance to that of a man, lest for thy beauty’s sake some one snatch thee away from me.

(273) And coming to an inn, they stayed there, and on the morrow they went forward taking heed to the way.

(274) And behold there came past a certain prefect journeying to Greece, who seeing the maidens ordered Polyxena to be carried off on his chariot.

(275) Then the ass-driver followed, crying and saying, A prefect does violence to none.  Why do ye this?  Then they beat him and drove him away.

(276) And he going on his way lamented, saying, Woe is me, wretched and abominable one.

(277) Woe is me that thought to do good, but now I have wrought mischief.

(278) Woe is me that my trouble and my running were unacceptable.  Would that I had died before yesterday, that I might not have met with these maidens at all.

(279) But why troublest thou me, O wretched soul?  Let us go to Philip the apostle of God.

(280) If there is not forgiveness for me, it is better for me to choose death in whatsoever fashion than to live with such evil and bitter conscience.

(281) So he went and found Philip the apostle of Christ, and said to him, O disciple and preacher of Christ, thus and thus it has happened to me and befallen me.

(282) Has my soul salvation?  Philip the apostle of Christ said, Be not distressed concerning this, my son, it is impossible for them to be dishonoured, seeing that no one ever overcomes God; for this same Polyxena, when she first came from the sea, I entrusted to a certain brother, who also was greatly distressed because of her running away secretly from his house.

(283) Him also I persuaded not to grieve, for through her tribulation and wanderings many shall know God.

(284) The prefect therefore carried Polyxena to the city where he stayed, and ordered her to be shut up in a chamber.

(285) And one of the soldiers seized Rebecca, but the maid secretly escaping fled into the house of an old woman, who received the maiden kindly and entreated her well.

(286) And sitting down she wept, saying, alas, my sister Polyxena, I wretched one did not think that anyone was oppressed like myself, but now I am persuaded and know that all my misfortunes and tribulations do not compare with one day of thine.

(287) And most grievous of all, behold I have been separated from thee and am again a captive, but do thou search for me even into the next world, my sister Polyxena.

(288) The old woman said to her, What ails thee, daughter, that thou weepest thus bitterly?

(289) Rebecca said, Suffer me, mother, to be distressed and to lament the great and incurable pain of my heart.

(290) The old woman greatly compassionating her wept exceedingly, for the maid had told her all that had happened to her, and how through Polyxena she had believed in Christ.

(291) So too Polyxena, shut up in the chamber, said, Woe is me, wretched one; alas for me miserable one; now I know clearly how the devil hates virginity, but O Lord Jesus Christ, God of all, since I dare not beseech thee of myself, I bring to thee the prayers of thy holy preacher Paul, that thou mayst not suffer my virginity to be destroyed by any one.

(292) And as she was yet praying, the attendants came to lead her to the couch of the prefect.

(293) But Polyxena said to them, Brethren, make not haste to any one’s destruction, for this time shall quickly pass away, and they that work together with the destroyers shall perish with them.

(294) Rather assist strangers, that ye be not found strangers to the angels of God.

(295) The men, being shamed by these words, went to the prefect and said, The maid from fear is seized with a violent fever.

(296) And the prefect said, Let her alone. And, behold, the son of the prefect came to Polyxena by night, and she seeing him was afraid, but the youth said to her, Fear not, girl.

(297) I seek not to be wedded with thee as the bridegroom of destruction, for I know from thy prayer that thou art the bride of the God of heaven.

(298) I know this God who is never overcome by any one, for a certain man of glorious countenance lately in Antioch preached this God, and a certain maid, whose name was Thecla, believing him followed him, and encountered dangers on account of her beauty, of whom I have heard that she was condemned to the wild beasts.

(299) I therefore continually gazed upon the man, and he having observed me said to me, God give heed to thee, my son.

(300) From that time therefore by the grace of Christ I have not gone into the sacrifices of idols, but sometimes feigning illness and sometimes involving myself in some business, my father said to me, because thou hast no zeal for the sacrifices of the gods, therefore neither art thou in health, not being worthy of the gods.

(301) But I rejoiced, hearing that I was not worthy of the sacrifices to idols; and, by the grace of God, art thou come hither as a providence to me.  Polyxena said, and what is the name of that man?

(302) The youth said, Paul is his name.  Polyxena said, He is in my city.  The youth said, Come then, girl, put on my appearance, and go down to the shore and wait me there; I having taken money will come quickly.

(303) And one of the servants overhearing them told all this to the prefect, who being filled with great anger condemned them to be cast to the wild beasts.

(304) And when they were cast into the arena, a fierce lioness was let loose upon them, which ran and embraced the feet of Polyxena, and licked the soles of her feet.

(305) Then the prefect and all the city, seeing this fearful and wonderful sight, gave praise and glory to the merciful God, saying, Of a truth thou art, and he, that is named by Polyxena, alone is God, for the gods of the heathen are the works of men’s hands, unable to save or assist any one.

(306) Let them perish now, both themselves and their makers.  And the prefect straightway taking his son and Polyxena into the palace, heard from them in order the faith and religion in Christ without omission, and he and all in the city believed, and there was great joy and giving of glory to God.

(307) And Polyxena said to the prefect, Be of good cheer, my lord, for the man of God will quickly come, who will perfectly teach, exhort, instruct, and enlighten you in the knowledge of Christ.  She however prepared in all haste to depart into Spain.

(308) And as I, Onesimus, was sailing into Spain to Paul, I received from the Lord a revelation saying to me, Onesimus, the vessel in which thou now art will land in the parts of Greece, and thou wilt find on the shore of the harbour two maids and one youth.

(309) Assist them and take them to Paul.  When we reached this place according to the command of the Lord, we found the maids together with the youth seeking a vessel.

(310) When the maids saw us therefore, they knew that we were of the hope of Christ, and Polyxena running to us said, Verily the man of God cannot be concealed, for the grace and kindliness of his countenance makes him manifest.

(311) And when we sought to sail away, the sea was troubled by the providence of God. And there was with us a disciple of Paul, by name Lucius, capable in word to teach the city.

(312) Therefore we remained seven days, and God opened to that place a great door of faith, and twenty thousand believed, and there was great joy and rejoicing in all the city.

(313) And when the season was favourable for us to sail the prefect again constrained us, and we stayed another seven days, until all believed and rejoiced in the Lord.

(314) Thus now by the foreknowledge of Christ, the prefect sent us away with supplies for the voyage, sending also his son with us.

(315) And when we had sailed twenty days, Polyxena was greatly exhausted, and we touched at a certain island for the sake of rest.

(316) And behold, certain fierce and hardened men, coming down to us and seeing Polyxena, prepared for battle; but by the grace of Christ our men defended Polyxena and vanquished them, although the strangers were more numerous and more powerful.

(317) Polyxena therefore fearing again to become a captive threw herself into the sea; but the pilot dragged her out, having suffered no harm.  Then we embarked in the vessel and fled, for the places were rough and wooded, and we were afraid to remain, and in twelve days we arrived in Spain, by the grace of God.

(318) And Paul seeing us rejoiced greatly, and said, Welcome ye that have been troubled.  And Polyxena, laying hold of his feet, said, It may be that this trouble came upon me because I would have blasphemed thee, but now I beseech and entreat that I may not again be delivered into such troubles and misfortunes.  And Paul said, weeping, Thus must we be troubled, my daughter, that we may know our defender, Jesus Christ.

(319) And while we were giving the letters of the brethren to Paul, one ran and told Xanthippe of the arrival of Polyxena.

(320) And she made haste and came to us, and seeing Polyxena, was overcome by an unspeakable joy and fell to the ground; but Polyxena embracing her and caressing her for a long time brought her back to life.

(321) Then Xanthippe said to her, I, my true sister Polyxena, went not forth at all for forty days, praying much for thee to the loving God, that thy virginity might not be taken away.

(322) And Paul, the preacher of God, said to me, Her virginity will not be taken away, and she will come quickly.

(323) And Probus said to me, It was assigned to her by God to be thus afflicted.  Seest thou how by many devices God saves many?

(324) But now, my beloved sister, having unexpectedly seen thy face, now I shall willingly die.

(325) Then he who had carried her away came up again and sought for Polyxena, but the great Paul persuaded him to refrain from her, and he also believed and was baptised by Paul, as also the suitor of Polyxena believed, and there was great joy in all that city of Spain for the recovery of Polyxena.

(326) From that time forward she left not at all the blessed Paul in her fear of temptations. These things then being thus, all rejoiced in the Lord, glorifying Father, Son and Holy Ghost, one God, to whom is glory and power, now and ever and to all eternity.  Let it be.

 

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.