Księga Melchidezeka (Mel)

 

 

Gnostycka Księga Melchizedeka

(określana też jako „Melchizedek”)

 

Isus Chrystus, Syn Boży […] z …
… (2 linie nie do odzyskania)
… eony, abym mógł opowiedzieć o wszystkich eonach, a w przypadku każdego z nich eony, abym mógł opowiedzieć o naturze eonu, o tym, czym jest, i że mogę przywiązać przyjaźń i dobroć jako szatę, o bracie, […] i …
… (7 linii niemożliwych do odzyskania)
… ich koniec […]. I objawi im prawdę […] w …
… (3 linie niemożliwe do odzyskania)
… przysłowia (…) …
… (wiersze 26-eop [= koniec strony], i pierws

ze 2 linie następnej strony, nie do odzyskania)
… na początku w przypowieściach i zagadkach […] głosz je. Śmierć będzie drżeć i rozgniewać się nie tylko on sam, ale także jego współbracia rządzący archontami, księstwa i władze, kobiety bogów i męscy bogowie, razem z archaniołami. I …
… (4 linie nie do odzyskania)
… wszyscy, […] władcy świata […], wszyscy i wszyscy […] i wszyscy […].

Będą mówić […] o nim, a dotyczące […] i …
… (2 linie nie do odzyskania)
… będą […] ukryte tajemnice …
… (linie 27-eop i pierwsze 2 linie następnej strony, nie do odzyskania)
… z […] Wszystko. Będą to […]. Prawnicy szybko go pochowają. Nazwą go „bezbożnym człowiekiem”, „bezprawnym”, „nieczystym”. A trzeciego dnia powstanie z martwych …
… (wiersze 12-eop i pierwsze 3 wiersze następnej strony, nie do odzyskania)
… święci uczniowie. I Zbawiciel objawi im świat, który daje życie Wszystkiemu.

Ale ci, którzy byli w niebiosach, mówili wiele słów, razem z tymi na ziemi i tymi, którzy są pod ziemią. …
… (linie 11-eop nieodwracalne)

… co się stanie w jego imieniu. Ponadto powiedzą o nim, że jest nie uwięziony, chociaż został spłodzony, (że) nie je, mimo że je, że nie pije, mimo że pije, że jest nieobrzezany , chociaż został obrzezany, (że) jest on bezcielesny, chociaż przyszedł w ciele, (że) nie przyszedł do cierpienia, <gdy> przyszedł do cierpienia, (że) nie powstał z martwych , <chociaż> powstał z martwych.

Ale wszystkie plemiona i wszystkie narody będą mówić prawdę, która od was otrzyma, O Melchizedeku, Święty, Najwyższy Kapłanie, doskonała nadzieja i dary życia. Jestem Gamaliel, który został wysłany do […] zboru dzieci Seta, które są ponad tysiącami tysięcy i niezliczonych miriadów, od eonów […] eonów, aba […] .] aiai ababa. O boski […] natury […]! O Matko eonów, Barbelo! O pierworodny z eonów, wspaniały Doxomedon Dom […]! O chwalebny, Isusie Chryste! O, główni dowódcy ciał niebieskich, władacie Armozelem, Oroiaelem, Daveithe, Eleleth i wy, człowieku światła, nieśmiertelnym eonem Pigera-Adamas, i wy dobrym bogiem dobroczynnych światów, Mirocheirothetou, przez Jezusa Chrystusa, syn boży! To jest ten, którego głosiłem, o ile odwiedził Tego, który naprawdę istnieje, pośród tych, którzy istnieją […] nie istnieją, Abel Baruch – że ty (s.) Możesz otrzymać wiedzę o prawdę […], że pochodzi z rodu najwyższego kapłana, który jest ponad tysiącami tysięcy, i miriadom miriadów, eonów. Nieprzyjazne duchy nie znają go i (ich) ich (własnego) zniszczenia. Nie tylko (ale, ale) przyszedłem, aby objawić wam prawdę, która jest wewnątrz braci. Włączył się do żywej ofiary wraz ze swoim potomstwem. Ofiarował je jako ofiarę dla Wszystkich. Bo nie jest to bydło, które ofiarujecie za grzechy niewiary i za niewiedzę, i (za) wszystkie złe czyny, które zrobią […]. I nie docierają do Ojca Wszystkich […] wiary …
… (20 linii nieodwracalnych)

Dla wód, które są powyżej […], które otrzymują chrzest […]. Ale przyjmij ten chrzest, który jest z wodą, która […], gdy nadchodzi …
… (3 linie nie do odzyskania)
… chrzest, jak oni …
… (18 linii nie do odzyskania)
.. módlcie się za potomstwo archontów i wszystkich aniołów, razem z nasieniem, które wypłynęło od Ojca Wszystkich, […] od […] od […] rodzą się bogowie i aniołowie, i ludzie […] z nasienia, wszystkie natury, ci w niebiosach i na ziemi i ci pod ziemią …
… (14 linii nie do odzyskania)
… natura samic […], wśród tych, które są w […]. Byli związani z […] Ale to nie jest (prawdziwy) Adam ani (prawdziwa) Ewa.

Gdy bowiem jedli z drzewa poznania, rozdeptali Cherubinów i Serafinów płonącym mieczem. Oni […] byli Adamem, […] światowymi władcami i […] […] po tym, jak wydali […] potomstwo archontów i ich rzeczy światowe, te należące do …
… (13 linii nie do odzyskania)
… światło […].

A kobiety i mężczyźni, ci, którzy istnieją z […] ukrytymi przed każdą naturą, i wyrzekną się archontów […] którzy otrzymają od niego […].

Albowiem są godni […] nieśmiertelnych i wielkich […] oraz wielkich […] i wielkich […] synów mężczyzn […] uczniów […] i […] od światła […] które jest święte. Dla […] od początku […] nasienie …
… (linie 13-eop nieodwracalne)

Ale będę cicho […], bo jesteśmy braćmi, którzy zstąpili od żyjących […]. Będą […] na …
… (1 linia nie do odzyskania)
… Adama, […], Abla, Henocha, Noe, […] ciebie, Melchizedeka, kapłana Bóg Najwyższy, […] ci, którzy […] kobiety …
… (linie 14-eop nieodwracalne)
… ci dwaj, którzy zostali wybrani, nigdy, ani w żadnym miejscu, nie zostaną skazani, kiedykolwiek zostali spłodzeni, przez swoich wrogów, ich przyjaciół, ani przez obcych, ani ich (własnych) krewnych, (ani) przez bezbożnych, ani pobożnych. Wszystkie niekorzystne natury będą […] je czy te, które są jawne, czy te, które nie są zamanifestowane, razem z tymi, którzy mieszkają w niebiosach i tymi, którzy są na ziemi, i tymi, którzy są pod ziemią. . Każdą wojnę […]. Dla […], czy w …
… (3 linie niemożliwe do odzyskania)
… wiele …
… (2 linie niemożliwe do odzyskania)
A te w […] każdym będą […]. Będą […] z każdym uderzeniem […] słabości. Będą one ograniczone w innych formach i będą karane. Zbawiciel ich zabierze, i pokonają wszystko, nie ustami i słowami, ale za pomocą […], co się stanie za nich. Zniszczy Śmierć.

Te rzeczy, które miałem objawić, ujawniają się tak, jak ja (uczyniłem). Ale to, co jest ukryte, nikomu nie ujawnia, chyba że zostanie wam ujawnione (aby to zrobić). ”

I natychmiast powstałem, ja, Melchizedek, i zacząłem […] Boga […], abym się radował …
… (1 linia nie do odzyskania)
… podczas gdy on działa [..] .] życie […] Powiedziałem: „Ja …
… (2 linie nie do odzyskania)
… i nie przestanę, odtąd, na wieki, O, Ojcze wszystkich, bo zlitowałeś się nad ludźmi, i wysłałeś anioła światłości […] z twoich eonów […] ujawnić […].

Kiedy przyszedł, sprawił, że zostałem wskrzeszony z niewiedzy i (z) owocu śmierci do życia. Bo mam imię: Jestem Melchizedek, Kapłan Boga Najwyższego; Wiem, że to ja jestem prawdziwym obrazem prawdziwego Najwyższego Kapłana Boga Najwyższego i […] świata. Bo to nie jest mała rzecz, którą […] Bóg […] z […] podczas gdy on […]. I […] anioły, które zamieszkują ziemię …
… (2 linie niemożliwe do odzyskania)
… jest ofiarą […], której śmierć oszukiwała. Kiedy umarł, związał ich naturą, która prowadzi ich na manowce. A jednak ofiarował ofiary […] bydłem, mówiąc: „Dałem je Śmierci, aniołom i […] demonom […] żywej ofierze […]. do was jako ofiarę wraz z tymi, którzy są moi, do was samych, (O) Ojca wszystkich i tych, których kochacie, którzy wyszli od was, którzy są święci (i) żyją. > Doskonałe prawa, Wymienię moje imię, gdy otrzymuję chrzest teraz (i) na zawsze (jako imię) pomiędzy żywymi (i) świętymi imionami, a (teraz) w wodach. Amen „.

Święta jesteś, Najświętszy jesteś, Święty jesteś, Ojcze Wszystkich, który naprawdę istnieje, […] nie istnieje, Abel Baruch […], na wieki wieków, Amen.

Święta jesteś, Najświętsza jesteś, Najświętsza, Matko Eonów, Barbelo, na wieki wieków, Amen.

Święta jesteś, Najświętsza, Ty, Święta jesteś, Pierworodna z eonów, Doxomedon […], na wieki wieków, Niech tak się stanie.

Święty jesteś, Święty, jesteś Ty, Święty jesteś, …
… (2 linie nie do odzyskania)
… na wieki wieków, Niech tak się stanie.

Święty jesteś, Święty, jesteś Ty, Święty jesteś, …
… (1 linia nie do odzyskania)
… pierwszy eon, Harmozel, na wieki wieków, Niech tak się stanie.

Święty, jesteś święty, jesteś święty, jesteś, dowódco, luminarz eonów, Oriael, na wieki wieków, Amen.

Święty, jesteś święty, jesteś, Święty, jesteś, dowódco eonów, człowiek-światłość, Daveithe, na wieki wieków. Niech tak się stanie.

Święty jesteś, Święty, jesteś Ty, Święty, jesteś Ty, Główny Dowódco, Eleleth …
… (1 linia nie do odzyskania)
… eony …
… (1 linia nie do odzyskania)
… zawsze i kiedykolwiek, Niech tak się stanie.

Święty jesteś, Święty, jesteś Ty, Święty jesteś, dobry Boże dobrych słów, … Mirocheirothetou, na wieki wieków, Niech tak się stanie.

Święta jesteś, Najświętsza jesteś, Święty, jesteś Ty, Naczelny Wodzu Wszystkich, Jezus Chrystus, na wieki wieków, Niech tak się stanie.

… (1 linia nie do odzyskania)
… błogosławiona […] spowiedź. I […] wyznać mu […] teraz […], to staje się […] strach i […], strach i […] przeszkadzać […] otoczeniu oni […], w miejscu, które ma w sobie wielką ciemność, i wielu […] pojawia się […] tam […] pojawiają się …
… (linie 23-eop nie do odzyskania )
I […] byli ubrani z […] wszystkim i …
… (6 linii nie do odzyskania)
… zakłócenia. Oddali […] swoje słowa […] i powiedzieli mi: „[…], Melchizedek, kapłan Boga Najwyższego” […] mówili jak gdyby […] ] ich usta […] we Wszystkich …
… (7 linii nieodwołalnych)
… sprowadzają na manowce …
… (wiersze 25-eop nie do odzyskania)
… z jego […] kultem i […] wiarą i […] jego modlitwami, i …
… (1 linia nie do odzyskania )
… tych, którzy są jego […] pierwszymi …
… (2 linie nie do odzyskania)
… Nie obchodziło ich, że kapłaństwo, które wykonujesz, które pochodzi z …
… (1 linia nieodwracalna)
… w radzie Szatana […] ofiara […] jego doktryny …
… (2 linie nie do odzyskania)
… tego eonu … .
… (4 linie niemożliwe do odzyskania)
… które istnieją w […], prowadzeniu (ach) na
linie … … (linie 27-eop nieodwracalne)
… i niektóre …
… (2 linie niemożliwe do odzyskania)
… dał je …
… (1 linia nie do odzyskania)
… i trzynaście …
… (linie 7-eop nieodwracalne)

… rzućcie go […], abyście mogli …
… (1 linia nie do odzyskania)
… natychmiast, […] za pomocą […] na ziemi . The …
… (linie 7-eop nieodwracalne)

(s. 23-24 kodeksu prawie całkowicie brakuje)

… mężczyźni. I […] uderzyłeś mnie, […] rzuciłeś mnie, […] zwłoki. Ukrzyżowałeś mnie od trzeciej godziny sabatu, aż do godziny dziewiątej. I po tych rzeczy, ja powstał z martwych, […] wyszedł z dnia […] do mnie, […] moje oczy widział […], ale nie znaleźliśmy nikogo …
. .. (linie 13-eop nieodwracalne)

… przywitał mnie […]. Mówili mi: „Bądź silny, O Melchizedek, wielki wysoka kapłanem Boga Najwyższego, do archontów, którzy są twoi wrogowie, wojnę, (ale) masz panował nad nimi, a oni nie panują nad wami, i zniósł, i zniszczył wrogów. […] swoich […] spocznie w każdej […], w którym mieszka (a) święty […] te, które wzniosły się przed nim […] ciało …
… (linie 15-eop nieodwracalne)

„… z ofiar, pracując nad tym, co jest dobre, na czczo z postami. Tych objawień, nie ujawniać nikomu w ciele, ponieważ są niematerialne, o ile nie jest objawione (aby to zrobić).”

Kiedy bracia należący do pokoleń życia powiedzieli to, zostali zabrani do (regionów) ponad wszystkie niebiosa. Niech tak się stanie.

 

 

Melchizedek


Translated by Søren Giversen and Birger A. Pearson

Jesus Christ, the Son of God […] from …
… (2 lines unrecoverable)
… the aeons, that I might tell all of the aeons, and, in (the case of) each one of the aeons, that I might tell the nature of the aeon, what it is, and that I might put on friendship and goodness as a garment, O brother, […] and …
… (7 lines unrecoverable)
… their end […]. And he will reveal to them the truth […] in …
… (3 lines unrecoverable)
… proverb(s) …
… (lines 26-eop [=end of page], and first 2 lines of next page, unrecoverable)
… at first in parables and riddles […] proclaim them. Death will tremble and be angry, not only he himself, but also his fellow world-ruling archons, and the principalities and the authorities, the female gods and the male gods, together with the archangels. And …
… (4 lines unrecoverable)
… all of them, […] the world-rulers […], all of them, and all the […], and all the […].

They will say […] concerning him, and concerning […] and …
… (2 lines unrecoverable)
… they will […] hidden mysteries …
… (lines 27-eop, and first 2 lines of next page, unrecoverable)
… out of […] the All. They will […] this. The lawyers will bury him quickly. They will call him ‚impious man’, ‚lawless’, ‚impure’. And on the third day, he will rise from the dead …
… (lines 12-eop, and first 3 lines of next page, unrecoverable)
… holy disciples. And the Savior will reveal to them the world that gives life to the All.

But those in the heavens spoke many words, together with those on the earth, and those under the earth. …
… (lines 11-eop unrecoverable)

… which will happen in his name. Furthermore, they will say of him that he is unbegotten, though he has been begotten, (that) he does not eat, even though he eats, (that) he does not drink, even though he drinks, (that) he is uncircumcised, though he has been circumcised, (that) he is unfleshly, though he has come in the flesh, (that) he did not come to suffering, <though> he came to suffering, (that) he did not rise from the dead, <though> he arose from the dead.

But all the tribes and all the peoples will speak the truth who are receiving from you yourself, O Melchizedek, Holy One, High-Priest, the perfect hope and the gifts of life. I am Gamaliel, who was sent to […] the congregation of the children of Seth, who are above thousands of thousands, and myriads of myriads, of the aeons […] essence of the aeons, aba[…] aiai ababa. O divine […] of the […] nature […]! O Mother of the aeons, Barbelo! O first-born of the aeons, splendid Doxomedon Dom[…]! O glorious one, Jesus Christ! O chief commanders of the luminaries, you powers Armozel, Oroiael, Daveithe, Eleleth, and you man-of-light, immortal aeon Pigera-Adamas, and you good god of the beneficent worlds, Mirocheirothetou, through Jesus Christ, the Son of God! This is the one whom I proclaim, inasmuch as there has visited the One who truly exists, among those who exist […] do(es) not exist, Abel Baruch – that you (sg.) might be given the knowledge of the truth […], that he is from the race of the High-priest, which is above thousands of thousands, and myriads of myriads, of the aeons. The adverse spirits are ignorant of him, and (of) their (own) destruction. Not only (that, but) I have come to reveal to you the truth, which is within the brethren. He included himself in the living offering, together with your offspring. He offered them up as an offering to the All. For it is not cattle that you will offer up for sin(s) of unbelief, and for the ignorances, and (for) all the wicked deeds which they will do […]. And they do not reach the Father of the All […] the faith …
… (20 lines unrecoverable)

For the waters which are above […] that receive baptism […]. But receive that baptism which is with the water which […], while he is coming …
… (3 lines unrecoverable)
… baptism as they …
… (18 lines unrecoverable)
… pray for the offspring of the archons and all the angels, together with the seed <which> flowed forth from the Father of the All […] the entire […] from […] there were engendered the gods and the angels, and the men […] out of the seed, all of the natures, those in the heavens and those upon the earth and those under the earth …
… (14 lines unrecoverable)
… nature of the females […], among those that are in the […]. They were bound with […] But this is not (the) true Adam nor (the) true Eve.

For when they ate of the tree of knowledge, they trampled the Cherubim and the Seraphim with the flaming sword. They […], which was Adam’s, […] the world-rulers, and […] them out […] after they had brought forth […] offspring of the archons and their worldly things, these belonging to …
… (13 lines unrecoverable)
… light […]. And the females and the males, those who exist with […] hidden from every nature, and they will renounce the archons […] who receive from him the […]. For they are worthy of […] immortal, and great […], and great […], and great […] sons of men […] disciples […] image, and […] from the light […] which is holy. For […] from the beginning […] a seed …
… (lines 13-eop unrecoverable)

But I will be silent […], for we are the brethren who came down from the living […]. They will […] upon the …
… (1 line unrecoverable)
… of Adam, […], Abel, Enoch, Noah, […] you, Melchizedek, the Priest of God Most High, […] those who […] women …
… (lines 14-eop unrecoverable)
… these two who have been chosen will at no time nor in any place will they be convicted, whenever they have been begotten, by their enemies, by their friends, nor by strangers, nor their (own) kin, (nor) by the impious, nor the pious. All of the adverse natures will […] them, whether those that are manifest, or those that are not manifest, together with those that dwell in the heavens, and those that are upon the earth, and those that are under the earth. They will make war […] every one. For […], whether in the …
… (3 lines unrecoverable)
… many …
… (2 lines unrecoverable)
And these in the […] every one will […]. These will […] with every blow […] weaknesses. These will be confined in other forms, and will be punished. These the Savior will take them away, and they will overcome everything, not with their mouths and words, but by means of the […], which will be done for them. He will destroy Death.

These things which I was commanded to reveal, these things reveal as I (have done). But that which is hidden, do not reveal to anyone, unless it is revealed to you (to do so).”

And immediately, I arose, I, Melchizedek, and I began to […] God […] that I should rejoice …
… (1 line unrecoverable)
… while he is acting […] living […] I said, „I …
… (2 lines unrecoverable)
… and I will not cease, from now on, forever, O Father of the All, because you have had pity on men, and you have sent the angel of light […] from your aeons […] to reveal […]. When he came, he caused me to be raised up from ignorance, and (from) the fructification of death to life. For I have a name: I am Melchizedek, the Priest of God Most High; I know that it is I who am truly the image of the true High-Priest of God Most High, and […] the world. For it is not a small thing that God […] with […] while he […]. And […] the angels that dwell upon the earth …
… (2 lines unrecoverable)
… is the sacrifice of […], whom Death deceived. When he died, he bound them with the natures which are leading them astray. Yet he offered up offerings […] cattle, saying, „I gave them to Death, and the angels, and the […] demons […] living offering […]. I have offered up myself to you as an offering, together with those that are mine, to you yourself, (O) Father of the All, and those whom you love, who have come forth from you who are holy (and) living. And <according to> the perfect laws, I shall pronounce my name as I receive baptism now (and) forever, (as a name) among the living (and) holy names, and (now) in the waters. Amen.”

Holy are you, Holy are you, Holy are you, O Father of the All, who truly exists, […] do(es) not exist, Abel Baruch […], for ever and ever, Amen.

Holy are you, Holy are you, Holy are you, Mother of the aeons, Barbelo, for ever and ever, Amen.

Holy are you, Holy are you, Holy are you, First-born of the aeons, Doxomedon […], for ever and ever, Amen.

Holy are you, Holy are you, Holy are you, …
… (2 lines unrecoverable)
… for ever and ever, Amen.

Holy are you, Holy are you, Holy are you, …
… (1 line unrecoverable)
… first aeon, Harmozel, for ever and ever, Amen.

Holy are you, Holy are you, Holy are you, commander, luminary of the aeons, Oriael, for ever and ever, Amen.

Holy are you, Holy are you, Holy are you, commander of the aeons, man-of-light, Daveithe, for ever and ever. Amen.

Holy are you, Holy are you, Holy are you, commander-in-chief, Eleleth …
… (1 line unrecoverable)
… the aeons …
… (1 line unrecoverable)
… for ever and ever, Amen.

Holy are you, Holy are you, Holy are you, good god of the beneficent words, … Mirocheirothetou, for ever and ever, Amen.

Holy are you, Holy are you, Holy are you, Commander-in-chief of the All, Jesus Christ, for ever and ever, Amen.

… (1 line unrecoverable)
… blessed […] confession. And […] confess him […] now […], then it becomes […] fear and […], fear and […] disturb […] surrounding them […], in the place which has a great darkness in it, and many […] appear […] there […] appear …
… (lines 23-eop unrecoverable)
And […] they were clothed with […] all, and …
… (6 lines unrecoverable)
… disturbances. They gave […] their words […], and they said to me, „[…], Melchizedek, Priest of God Most High,” […] they spoke as though […] their mouths […] in the All …
… (7 lines unrecoverable)
… lead astray …
… (lines 25-eop unrecoverable)
… with his […] worship, and […] faith, and […] his prayers, and …
… (1 line unrecoverable)
… those that are his […] first …
… (2 lines unrecoverable)
… They did not care that the priesthood which you perform, which is from …
… (1 line unrecoverable)
… in the counsels of […] Satan […], the sacrifice […] his doctrines …
… (2 lines unrecoverable)
… of this aeon …
… (4 lines unrecoverable)
… which exist(s) in […], lead(s) astray …
… (lines 27-eop unrecoverable)
… and some …
… (2 lines unrecoverable)
… he gave them to …
… (1 line unrecoverable)
… and thirteen …
… (lines 7-eop unrecoverable)

… throw him […], in order that you might …
… (1 line unrecoverable)
… for immediately, […], by means of […] on the ground. The …
… (lines 7-eop unrecoverable)

(pp.23-24 of the codex are almost completely missing)

… men. And […] you (pl.) struck me, […] you threw me, […] corpse. And you crucified me from the third hour of the Sabbath-eve until the ninth hour. And after these things, I arose from the dead, […] came out of […] into me, […] my eyes saw […], they did not find anyone …
… (lines 13-eop unrecoverable)

… greeted me […]. They said to me, „Be strong, O Melchizedek, great High-priest of God Most High, for the archons, who are your enemies, made war; (but) you have prevailed over them, and they did not prevail over you, and you endured, and you destroyed your enemies. […] of their […] will rest in any […] which is living (and) holy […] those that exalted themselves against him in […] flesh …
… (lines 15-eop unrecoverable)

„… with offerings, working on that which is good, fasting with fasts. These revelations, do not reveal to anyone in the flesh, since they are incorporeal, unless it is revealed to you (to do so).”

When the brethren who belong to the generations of life had said these things, they were taken up to (the regions) above all the heavens. Amen.

 

 

 

 

The Coming of Melchizedek

11Q13

Col.2

(…) And concerning what Scripture says, „In this year of Jubilee you shall return, everyone f you, to your property” (Lev. 25;13) And what is also written; „And this is the manner of the remission; every creditor shall remit the claim that is held against a neighbor, not exacting it of a neighbor who is a member of the community, because God’s remission has been proclaimed” (Deut.15;2) the interpretation is that it applies to the Last Days and concerns the captives, just as Isaiah said: „To proclaim the Jubilee to the captives” (Isa. 61;1) (…) just as (…) and from the inheritance of Melchizedek, for (… Melchizedek) , who will return them to what is rightfully theirs. He will proclaim to them  the Jubilee, thereby releasing them from the debt of all their sins. He shall proclaim this decree in the first week of the jubilee period that follows nine jubilee periods.

Then the „Day of Atonement” shall  follow after the tenth jubilee period, when he shall atone for all the Sons of Light, and the people who are predestined to Melchizedek. (…) upon them (…) For this is the time decreed for the   „Year of Melchizedek`s favor”, and by his might he will judge God’s holy ones and so establish a righteous kingdom, as it is written about him in the Songs of David ; „A godlike being has taken his place in  the council of God; in the midst of divine beings he holds judgement”

(Ps. 82;1). Scripture also says about him ; „Over it take your seat in the highest heaven; A divine being will judge the peoples” (Ps. 7;7-8) Concerning what scripture says; „How long will you judge unjustly, and show partiality with the wicked? Selah” (Ps. 82;2) ,the interpretation applies to Belial and the spirits predestined  to him, because all of them have rebelled, turning from God’s precepts and so becoming utterly wicked. Therefore Melchizedek will thoroughly prosecute the vengeance required by God’s statutes. Also, he will deliver all the captives from the power of Belial, and from the  power of all   the spirits destined to him. Allied with him will be all the „righteous divine beings(Isa. 61;3).

(The …) is that whi(ch …all) the divine beings. The visitation is the Day of Salvation that He has decreed through Isaiah the prophet concerning all the captives, inasmuch as Scripture says, „How beautiful upon the mountains are the feet of the messenger who announces peace, who brings good news, who announces salvation, who says to Zion „Your divine being reigns”.” (Isa. 52;7) This scriptures interpretation : „the mountains” are the prophets, they who were sent to proclaim God’s truth and to prophesy to all Israel. „The messengers” is the Anointed of the spirit, of whom Daniel spoke; „After the sixty-two weeks, an Anointed shall be cut off” (Dan. 9;26) The „messenger who brings good news, who announces Salvation” is the one of whom it is written; „to proclaim the year of the LORD`s favor, the day of the vengeance of our God; to comfort all who mourn” (Isa. 61;2)

This scripture’s interpretation: he is to instruct them about all the periods of history for eternity (… and in the statutes) of the truth. (…) (…. dominion) that passes from Belial and returns to the Sons of Light (….) (…) by the judgment of God, just as t is written concerning him; „who says to Zion „Your divine being reigns” (Isa. 52;7) „Zion” is the congregation of all the sons of righteousness, who uphold the covenant and turn from walking in the way of the people. „Your divine being”  is Melchizedek, who will deliver them from the  power of Belial. Concerning what scripture says, „Then you shall have the trumpet sounded loud; in the seventh month . . . ” (Lev. 25;9)

Słowiański Melchizedek

https://rejectedscriptures.weebly.com/slavonic-apocrypha-ii.html

 

NIR’S WIFE

SLAVONIC FRAGMENT ON MELCHIZEDEK

1 The wife of Nir, Sofonima, was barren and did not bear Nir an heir.

​2 And so Sofonima grew old, and the day of her death was approaching, when she felt a child in her womb, and Nir did not come to her from the day the Lord set him up as a priest before the people. Afraid of Sofonima and lurked all the days, and none of the people and did not recognize this.

3 And it became the same on the day of childbirth – Nir remembered his wife and called her to his quarters to talk with her. So Sofonima went to her husband, a melting child in the womb, and then the time came for the birthplace. And Nir saw her, and was ashamed of such disgrace, and said to her: „What have you done, wife, and disgraced me before people?And now go away from me, go to where the shame of your womb conceived, so that I will not defile my hands against you and sin against the Lord.”

4 And she answered him her husband, saying: „I, my lord, are already old, and there is no young power in me; I do not know how I was conceived in my humble belly.” Nir did not believe her, and Nir said to her again: „Get away from me, otherwise I will not kill you and sin for you before the Lord.”

5 And when Nir spoke to his wife, Sofonima fell at Nir’s feet and died. And Nir was saddened deeply, but he decided in his heart: „If my Lord is so destined for her, now is the Lord merciful and eternal, for he has not lifted my hand against her.” And then the archangel Gabriel appeared to Nir, and said to him: „It is not the thought that your wife, Sofonima, died as a punishment: the baby that has been carried is a righteous fruit, and I will take him to Heaven, and not be the father of God’s gift.”

6 And Nir did not hesitate, and opening the doors of his chambers, he hastened to his brother Noah and told him everything that his Sofonima had done to his wife. And Noah hastened to his brother’s house and saw his brother’s wife dead, but her belly was still trying to get rid of the burden. And Noah told Nir: „Do not grieve, Nir, my brother, for the Lord hid our shame today, and none of the people know about him. And now we will try to bury her, and the Lord will cover our dishonor.” And they put Sofonima on the bed, covered with a black cover and shut the doors. And dug a grave secretly.

7 But when they were preparing her grave, a dead child was born to Sofonima and remained on the bed of the deceased. And Noah and Nir returned to bury Sofonima and saw a baby sitting near the dead, covered with her clothes. And Noah and Nir were amazed, for the child was so beautiful and already spoke and with his mouth praised the Lord.

8 Noah, with Nir, looked at him in amazement, and said: „This is from the Lord, my brother. Here is the sign of the bishopric on his chest, and his appearance is glorious.” And Noah told Nir: „Brother, this is the Lord’s renewal of the blood of the priests after us.” And Nir and Noah delayed no more, and they bathed the baby, and put the saints in the garments, and gave him a bite of the blessed bread. And they called his name Melchizedek.

9 And Noah and Nir took the body of Sofonima, and they removed the black veil from her, washed her body, and dressed them in light and dignified garments, and prepared a tomb for her. And Noah and Nir went with Melchizedek, and buried her with honor.

10 And Noah said to his brother: „Save the child for a while secretly, because people are already talking about us all over the world and, somehow looking after, they will kill him.” And Noah returned to his house.

11 And so, in the time of Nir, all the atrocities throughout the land were raised. And Nir bitterly mourned, but even more – about the baby, saying: „What am I to do with it?” Nir stretched out his hands to heaven and called on the Lord, exclaiming: „Alas for me, Lord eternal! All iniquities multiplied on the earth in my days, and I see how close our end is. What does it mean, Lord, the appearance of this baby now? And what is destined for him, or what should I do for him, so as not to shudder him with us from the horror in this death?”

12 The Lord heard Nir, appeared to him in a vision of the night, and said to him: „This, Nir, has already come to earth on earth: I will not tolerate any further reproach, and now I think I will send down great destruction to the earth soon. And do not worry about the baby, Nir, for first I will send the archangel of Gabriel, and he will take the baby and hide him in the garden of Eden, and he will not perish with the doomed. And now I pointed it out; and he shall be with me to the priest for ever and truly – Melchizedek. And I will make him a great man among my people.”

13 And Nir rose up from his sleep, and praised the Lord who appeared to him, saying: „Blessed be the Lord, the God of our fathers, who did not allow my fathership to be desecrated in the sanctity of my fathers, for your word was created by the high priest in the falsehoods of Sofonima, my wife, because was to me the offspring. Let this child in posterity be a successor to me and become my son. And you will rank him among your slaves-with Seth, and Enof, and with Rus, and with Milam, and with Roerich, and with Arusam, and with Nail, and with Enoch, and with Methuselah, and with your slave Nir. But Melchizedek will have a head of priests of another people, because this people will exterminate themselves in strife and turmoil and will perish to the one and the same. Only Noah, my brother, will be saved, and he will give the root to a different kind, and from his offspring again people will multiply on the earth. And Melchizedek shall be the head of the priests among the nations obedient to your sovereignty and to you, Lord.”

14 And it was so: when the young man passed the forty days under the roof of Nir, the Lord said to the archangel Gabriel: „Go down to the earth to the priest Nir and take the boy Melchizedek and hide the safety for the sake of the garden of Eden, for the time is approaching and I will bring all the waters to the earth , and all that is on earth will perish. And I will set up a new people, and Melchizedek will be the head of the priests in the people.”

15 And Gabriel hastened, and flew at night to Nir, sleeping on his bed. And Gabriel appeared to him, and said to him: „Thus says the Lord to Nero: let the young man go to me, whom I have entrusted to you.” But Nir did not recognize him who spoke to him, and his heart became confused: „If people know about the boy, they will take him and kill him, for the heart of man is wicked before the face of the Lord.” And, answering Gabriel, he said: „I do not have a boy, and I do not know who is addressing me.” And Gabriel answered him: „Do not be afraid, Nir: it’s me, the archangel Gabriel, and the Lord sent me. And now I take your boyfriend and go with him – and I will cover him in the garden of Eden.” And Nir remembered his former dream, believed and answered Gabriel: „Blessed be the Lord who sent you today to me. Bless now that your servant Nir is, and take the young man, and do with him, as it is told you.” Then Gabriel the son of Melchizedek took his wings that night, and carried him to the garden of Eden.

16 And Nir awakened in the morning, and went into a secret rest, and did not find a boy. And rejoiced, and deep Nir, because he was a boy for his son, was sad.

17 To God our glory is always – now, and ever, and forever and ever. Amen!

Księga Melchizedeka

https://apocrifoss.blogspot.com/2010/10/livro-de-malquisedeque.html

https://apocrifoss.blogspot.com/2010/10/livro-de-melquisedeque-parte-2.html

 

 

Część pierwsza
Historia wazonu

Rozdział I

. I odpoczywał w cieniu dębu Mamre, w pobliżu namiotu, kiedy zobaczyłem dotrzeć szybko jednego z sług mojego bratanka Lota Prawie tchu, on poszedł na powiedzieć o tragedii: doszło w przeddzień bitwy między miastami równiny, z udziałem czterech królów przeciwko pięciu. W rezultacie, Sodoma została pokonana, a wielu jej mieszkańców do niewoli, w tym mój bratanek Lot. Wieść mnie bardzo zdenerwowany, bo gdy czuł, że potrzebuje się na ratunek, znalazłem się kruchy, bez możliwość wygranej.

Zawsze byłem człowiekiem spokojnym i nienawidzę tych, którzy przelali krew. Mam wielu służących, ale niewielu wie, jak posługiwać się mieczami i włóczniami, ponieważ od dzieciństwa byli szkoleni jako pasterze. Zamiast mieczy posługują się sztabami, którymi prowadzą stada. Zamiast tarcz niosą wazony na swoich taliach, zawsze wypełnione świeżą wodą, aby ugasić pragnienie i ochłodzić znużone owce. Zamiast wina, aby się upić, noszą w swoich paskach małe słoiki z oliwą z oliwek, którymi namaszczają rany trzody. Zamiast rezonujących trąb wydmuchują małe rogi, którymi przyzywają stado do zagrody.

Zastanawiając się, jaka będzie bitwa między moimi sługami a armiami tych pięciu zwycięskich królów, zacząłem się śmiać. Kiedy śmiałem się, głos Tego, który zawsze mnie prowadzi, zabrzmiał mi w uszach, mówiąc:

” Abrahamie, Abrahamie!” Nie gardzą instrumentów pasterzy, jako uświęcony przez ogień ofiary, nie będzie wygrać wielkie zwycięstwo.

Pan zaczął udzielać mi rozkazów, zmuszając mnie do rozwoju wiary, nie wiedząc, jak nastąpi takie wyzwolenie. Pierwszym krokiem było zwołanie wszystkich pastorów, którzy opuszczając swoje trzody udali się do Carvalho de Mambré, przynosząc swoje instrumenty duszpasterskie. W sumie było 600 pasterzy. Kazałem im opróżnić słoiki, wkładając w nich olej z słoika. Kiedy to zrobili, poprosiłem każdego z nich o zabranie wełny owcy i wymieszanie jej z olejem słoików.

Po przekazaniu wszystkich poleceń pasterzom, Odwieczny przemówił do mnie:

” Weź teraz swój statek, swój jedyny statek i przynieś mi go, abym ci pokazał, co musisz zrobić.”

W namiocie w Haran mieliśmy trzy dzbany; W dwóch mniejszych trzymaliśmy olej na lampy, aw trzecim, największym i najpiękniejszym, trzymaliśmy perły i kamienie szlachetne, klejnoty zebrane przez Sarę podczas naszych pielgrzymek. Sądząc, że trzeci słoik jest wybrany, wyciągnąłem ręce, aby je wziąć, ale Pan powstrzymał mnie od tego, stwierdzając, że chociaż został zabrany z bogactwami, które byłyby niezbędne do wybawienia, wybrał specjalny dzban – ten, który został odrzucony i zapomniany. Przypomniałem sobie wielki garnek z gliny, który dostaliśmy od skromnego garncarza, gdy byliśmy w pobliżu Kanaanu. Najpierw umieściliśmy go z trzema, aw nim złożyliśmy pierwsze owoce zebrane w ziemi obiecanej. Ale nie było w nim piękna, a on go odrzucił i wyrzucił z namiotu. Siedem lat później odwiedził nas garncarz, a znalezienie go porzuconego przy namiocie pokazało nam, w jaki sposób może być użyteczny. Przywiązując go ciasno lnianą liną, rzucił ją na dno studni; przez niego pasterze zaczęli czerpać wodę dla stad.

Idąc za wskazówkami Odwiecznego, poszedłem do studni, wyrzucając zapomniany dzban z jej głębin; Kiedy zobaczyłem, że jest wypełniona wodą, przypomniałem sobie moment, w którym został rzucony, pusty i suchy. Po jego opróżnieniu, Odwieczny kazał mi przekazać mu olej z dwóch mniejszych słoików, jak również klejnoty trzeciego. Ponieważ w słoiku pozostało dużo pustej przestrzeni, Wieczny nakazał napełnić go nową oliwą z oliwek. Pod koniec tego zadania Pan nakazał mi zrobić długi knot z wełny, a jeden koniec powinien być zanurzony w oleju, a drugi wisi nad naczyniem.

Po tych wydarzeniach Pan nakazał mi zapalić knot ogniem ołtarza. Jak zbliżył się święty ogień, który nadal spalane na ofiary porannej, mała iskra skoczyła do knota, a po trochu było się karmienie oleju, aby stać się błyszczeć, które mogą być widoczne z daleka.

Rozdział II

Z wazonem na ramionach rozpocząłem długi marsz w kierunku miast równiny, w towarzystwie pasterzy. Wkrótce zaczęli się pojawiać szydercy, a kiedy zobaczyli mnie z tym rozżarzonym naczyniem w środku dnia, zaczęli mówić, że oszalałem. Poprzez rozłożenie tej wiadomości, wiele przyszedł się ze mną spotkać, doradzając mi wrócić do namiotu, zostawiając ten słoik, który byłby w stanie zniszczyć dobrą reputację I zdobył między nimi. Kiedy opowiedziałem im o armiach i mojej misji wraz z pasterzami, doszli do wniosku, że naprawdę oszalałem. Próbowali ode mnie wziąć garnek siłą, ale trzymając się kurczowo, powstrzymałem ich przed odebraniem mi ode mnie.

Wstydząc się tego, wielu pasterzy zaczęło odchodzić: niektórzy wrócili do swoich namiotów, podczas gdy inni połączyli się z tymi, którzy śmiali się z mojego dziwnego zachowania. Czując się samotny z tą ciężką wazą na moich ramionach, zacząłem się męczyć. Pragnąłem znaleźć kogoś, z kim chciałbym się podzielić moim doświadczeniem, ale wszyscy patrzyli na mnie z dezaprobatą. Przypomniałem sobie Sarę, moją ukochaną żonę. W posłuszeństwa głosowi Wiekuistego, mieliśmy zdeptany przez wiele ścieżek, a ona zawsze przy moim boku, zachęcając mnie do kontynuowania nawet w najtrudniejszych czasach. Z pewnością Sara przyniesie mi pocieszenie i siłę, by stanąć twardo, prowadząc słoik zbawienia. Idąc ścieżką, myśląc o Sarze, pojawiła się w tłumie. Kiedy skierowałem ją,

Przypominając sobie polecenie Stwórcy, że będę musiał uwolnić mojego siostrzeńca Lota, chodziłem sam przy okazji. Postawić się na miejscu tych, którzy myśleli, że jestem szalony, dałem im powód, ponieważ w normalnych warunkach nikt nie wychodzi z domu bez ustawionej oczywiście biorąc w biały dzień wazon z wyrównaniem, twierdząc, że marsz przeciwko armii pięciu królów. To naprawdę brzmiało jak szalone. Mimo to, pomimo wszystkich upokorzeń i słów przeciw mnie, ruszyłem w stronę doliny. Cała ta kpina wreszcie zanikała, gdy oddalałem się od Carvalho de Mambré.

Wiele wątpliwości na temat mojej przyszłości zaczęło wracać do mojego serca. Czasami byłem przygnębiony na myśl, że całe moje doświadczenie, od momentu zgromadzenia pasterzy do tego momentu, może być w rzeczywistości przejawem szaleństwa. Pełen wątpliwości, zacząłem myśleć o możliwości opuszczenia dzbana, powrotu do namiotu. Były to rady niektórych pasterzy i przyjaciół, którzy z mojej samotności wciąż spotykali się ze mną, radząc mi wrócić. Tam, mówili, mogłem ponownie zdobyć zaufanie pasterzy, wracając do być może honorowym kapłanem, jak poprzednio. Na ołtarzu powiedzieli, że był ogień znacznie większy niż ten, który nosiłem na ramionach. Już miałem wrócić, kiedy Sara przyszła mnie spotkać, mówiąc mi o pogardę, którą rzuciło przeciwko mnie wielu pasterzy. Była przerażona, bo cała ta hańba także spadła na nią, tak że nie chciała już pozostać przy ołtarzu.

Po ostrzegając mnie, Sara poszedł na powiedzieć mi o planie: mogliśmy być może przenieść się do odległego miasta, gdzie chcielibyśmy zapomnieć, że zakłopotanie. Zapominając o głos, który mnie posłał podążać ku równinie, odpowiedziałem, że byłbym gotów towarzyszyć jej nigdzie, jeśli ona pozwoli mi wziąć to słoik; Byłby naszym ołtarzem, ocieplał i oświetlał nasze noce swoim płomieniem. Po zapoznaniu się z naczynia, Sara rozgniewał się ponownie, mówiąc, nie rozumiem, mój upór w celu dalszego prowadzenia barki ten symbol wstydu i pogardy. Po wypowiedzeniu takich słów odwrócił się do mnie plecami, wracając do namiotu.

Rozdział III

Distressed co nie jest w stanie zadowolić Sara, kontynuowane w przyszłość niepewna, jest prowadzony wyłącznie przez płomień, którego jasność zwiększa się, gdy ciemność zgęstnieje górę. Zacząłem medytować o tym ogniu, który towarzyszył mi swoją jasnością i ciepłem. Byłem przyzwyczajony do widząc tronie świętego ognia na ołtarzu kamienia pośród pochwałami wielu pastorów, wśród których stał się jak nauczyciela i kapłana. W tych czasach kultu, ubrałem się w najlepsze ubrania i zadbał, aby wykonać ofiarę tylko wtedy, gdy wszyscy moi słudzy zebrali się wokół mnie, słuchać moich rad i ostrzeżeń. W czasie poświęcenia, podniosłem miecz i wyciągnąć z przerażających słów, głosił wielkość Pana Zastępów, Boga Wszechmogącego, który rządzi Niebios i Ziemi. Wibrując mieczem w groźny ruch, przedstawiłem przed moimi pasterzami obraz surowego Boga, który zawsze jest gotowy, by przeciwstawić się jakiejkolwiek zniewadze. Po tej manifestacji suwerenności i władzy wziąłem owcę z rąk pasterza i związałem ją na ołtarzu. Aby pojawił się boski gniew, deptałbym jej szyję, mocno ją uderzałem, aż zobaczyłaby, jak ginie. Potem zstąpiłem z ołtarza i czekałem na święty ogień, który nigdy nie przestał się objawiać o ofierze. uderzając ją mocno, aż zobaczyła, jak ginie. Potem zstąpiłem z ołtarza i czekałem na święty ogień, który nigdy nie przestał się objawiać o ofierze. uderzając ją mocno, aż zobaczyła, jak ginie. Potem zstąpiłem z ołtarza i czekałem na święty ogień, który nigdy nie przestał się objawiać o ofierze.

Dowiedziałem się od dzieciństwa do czcić święty ogień, wierząc, że jest to widoczne objawienie wiecznego, wielkiego Boga niewidzialnego. Do tego czasu widziałem go jako pojedynczy niepodzielny ogień. Teraz, gdy nosisz w skromnym słoiku płomień, który da się ołtarz, moje myśli powiewały wraz z pojawieniem się nowej koncepcji Stwórcy: koncepcji Boga, cierpienia, które jest w stanie rozluźnić się wielką reprezentowane przez ogień , towarzyszyć grzesznikowi w jego podróży.

Z przykrością upadłem przed słoik i gorzko zapłakałem. Zdawałem sobie sprawę, że cały zapał pokazano na ołtarz, był przeznaczony wywyższenie mojej dumy, nie kocham go, który towarzyszył mi w drodze. Nagle został nagrany w moim umyśle przekonanie, że mały płomień, który będzie wydzielać świętego ognia, było przedstawienie Mesjasza obiecał, że jeśli desprenderia Odwiecznego być Bogiem z nami, partner we wszystkich naszych podróży. Kiedy doszło do tego przekonania, płomień rozjaśnił się, stał się jaśniejszy i bardziej ciepły. Ze zmienionym sercu, udał się w drodze do doliny, niosąc na ramionach dzban, który przyniósł mi po takiej pogardy, radość z nowego rozumienia charakteru Stwórcy.

Trudne chwile zaczęły pojawiać się na moim spacerze, kiedy zimne wiatry z Morza Martwego zaczęły bić się przy małym płomieniu, próbując je wymazać. Wspierałem ją swoim ciałem, często chodząc po jej boku, a nawet po plecach, ale zawsze posuwając się w stronę doliny. Gdy pękło światło dzienne, znalazłem się o krok od równiny. Zacząłem więc szukać wielu stad na drodze, którą prowadzili szorstcy pasterze. Gdy przechodzili między nimi, były zamieszanie i zamieszanie, gdyż wiele owiec i kóz przestraszyło się płomieniami mojego słoja i wszędzie były rozproszone. To sprawiło, że większość pastorów była zirytowana moją obecnością pośród nich. Wiedząc, że nie mogę zostać powstrzymany w tej dolinie, podążyłem dalej w kierunku Sodomy.

Kiedy się zbliżała, zaczęło się dziać coś ciekawego: wiele owiec, łagodnych i uległych, zaczęło mi towarzyszyć. Na początku było ich niewiele, ale stopniowo ich liczba wzrastała, aż zaczęłam chodzić z trudem, z powodu dużej liczby owiec, które mnie śledzą. W oddali widziałem pasterzy, rozwścieczonych utratą najpiękniejszych owiec. Kiedy przybyłem do miasta Sodomy, odkryłem, że jest pusty i zdewastowany. Idąc śladem pozostawionym przez armie i mnogość jeńców, zbliżałem się coraz bardziej do celu mojej misji. Kiedy dotarłem na równinę Dana, mogłem zobaczyć w oddali wielki obóz żołnierzy u podnóża wzgórza. Bez pośpiechu udałem się tam, prowadząc moją nową trzodę. Ze szczytu wzgórza mogłem obserwować obóz na całej długości. Tam były tysiące żołnierzy świętujących zwycięstwo. Tymczasem setki jeńców leżały skulone w środku obozu, upokorzone i beznadziejne. W obliczu tego obrazu zastanawiałem się, w jaki sposób można uwolnić.

Moja obecność wzbudziła ciekawość u niektórych żołnierzy, którzy, widząc mnie w parującym wazonie, zbliżyli się. Kiedy zapytano mnie, dlaczego moja obecność tam jest, powiedziałem im, że mój bratanek Lot został uwolniony, a moje słowa stały się źródłem żartów w całym obozie. Potem wyśmiewali się z Lota. Wkrótce cała ta kpina zamieniła się w okrzyki zemsty i ogłosiła, że ​​nazajutrz wszyscy więźniowie zostaną wytępieni, poczynając od mojego siostrzeńca.

Rozdział IV

Gdy próbowałem sobie wyobrazić, co Wieczności mógł zrobić, aby osiągnąć wyzwolenie, ujrzałem w oddali postać pasterzy zbliżających się do mnie z Sodomy. Początkowo myślałem, że to pasterze wroga przybyli, by zebrać stado podbite miłością. Taki lęk wkrótce zniknął, dając początek wielkiej radości, gdy odkryłem, że są moimi wiernymi pasterzami. Zbliżali się w małych grupkach po dwunastu, dopóki nie osiągnęli w sumie 300 pasterzy. Kiedy na nich patrzyłem, widziałem na ich twarzach znaki wielkiej duchowej walki, którą musieli stawić czoła, aby być po mojej stronie. Opowiedzieli mi o doświadczeniach wielu towarzyszy, którzy zniechęceni wyrzucili olej i wełnę swoich statków, wracając do swoich namiotów. Powiedzieli mi, jak, poprzedniej nocy,

Radowałem się w obecności moich skromnych pasterzy, gdy Aner, Escol i Manre przybyli w naszym kierunku, w towarzystwie 15 uzbrojonych mężczyzn; Byli wiernymi przyjaciółmi, którzy wiedząc o niebezpieczeństwach, z jakimi mamy do czynienia w tej dolinie, przybyli, aby nam pomóc. Aby nie zakłócić Bożego planu, poprosiłem ich, aby pozostali w ukryciu do świtu, kiedy otrzymają wskazówki, jak wziąć udział w misji. Zacząłem prowadzić pasterzy, postępując zgodnie z instrukcjami boskiego głosu, który brzmiał z wnętrza płomienia: Pierwszym zadaniem pasterzy było zajęcie się trzodą aż do zmroku. Kiedy wrócili, kazałem im zawiązać wełnianą nasączoną olejem na końcu laski, umieszczając je wewnątrz słoików, które miały być trzymane do góry nogami. Zacząłem je palić ogniem mojego ognia,

I rozkazał czterdziestu moich odważnych pasterzy, którzy w czasie wskazanym przez znak, powinien awansują do cichego środku obozu, krążąc wszystkich jeńców który leżał skulony w obozie. W tym samym czasie pozostałych 260 pasterzy okrążyło cały obóz, czekając na sygnał do rozbicia statków rogami. Kierując się głosem płomienia, wskazałem im znaki: kiedy ostatni latarka wyszedł w obozie powinni być świadomi, za mała lampa świeci przez jednego z jeńców. Gdy tylko lampa zaczęła płonąć, każdy powinien pobiec na swoje miejsce, unikając wszelkiego hałasu, aby nikt ich nie zauważył. Sygnał rozbijający wazy za pomocą rogów, podnosząc wysoko latarkę, to gaszenie lampy.

Po tych wskazówkach 260 pasterzy, ukrytych w cieniu nocy, rozproszyło się nad doliną i czekało, aż chwila stanie wokół obozu. Tymczasem 40 osób stało w pobliżu wrażliwego przejścia, przez które dotarli do jeńców. Była wysoka noc, gdy zgasła ostatnia pochodnia żołnierza, zupełna ciemność i cisza nad obozem. Wśród jeńców był człowiek, który tej nocy przeżył największą udrękę swego życia. To był mój bratanek, który po tym, jak stał się tak bardzo znieważony i upokorzony, dowiedział się o karach, które czekały na nich o świcie. Tej nocy Lot pomyślał o swoim wuju. Pamiętał z żalem w chwili, gdy mnie opuścił, przenosząc się na równiny Sodomy. W swojej desperacji, poczułem chęć ujrzenia mojej twarzy i poprosiłem, bym wybaczył sobie za to, że mnie opuścił. Właśnie w tej chwili Lot został przyciągnięty blaskiem pochodni płonącej na wzgórzu. Kiedy lśnił, wyobrażał sobie, że ma wizję, ponieważ odsłonił twarz swego ukochanego wuja. Chcąc pokazać mi swoją twarz, Lot poczuł to w ciemności, dopóki nie znalazł małej lampy, którą przyniósł w sakwie. Sfrustrowany, uświadomił sobie, że nie zawiera w sobie oliwy z oliwek. Doszedł do wniosku, że matowa i sucha lampa była symbolem jego pustego, pozbawionego wiary życia. Nie odrywając oczu od mojej twarzy oświetlonej przez płomień słoika, w desperackim akcie wiary, Lot czuł knot jego lampy, znajdując w nim resztę oleju. Schylił się, zaczął ranić kamienie ognia, aż iskra skoczyła do knota. Nie wiedząc o tym, Lot dowodził swoimi gestami,

Trzysta pasterzy, widząc przyćmione światło lampy, szybko poszło na swoje stanowiska i czekało, aż ugasi mały płomień. Od chwili, gdy Lot uniósł się swym małym płomieniem, patrzyłem w jego oczy, które wpatrywały się we mnie. Widziałem, że jego twarz nosi ślady niewyobrażalnej udręki i złego traktowania. Mimo to mogłem odczytać w jego oczach, że nadzieja i wiara jeszcze go nie opuściły, jednak mały ogień jego lampy nie trwał długo. Musiał wyjść, aby zasygnalizować wielkie zwycięstwo. Kiedy ciemność znowu pokryła twarz Lota, moi trzej pasterze rzucili rogi na naczynia, które trzymały płonące pochodnie w ukryciu. Głośny hałas, jak kawaleria w bitwie, odbijał się echem wszędzie, podczas gdy pochodnie były zawieszone przez laskę. Trzysta rogów,

Cały obóz obudził się jednym skokiem, i nie wiedząc, jak uciec przed tak straszliwym atakiem z zewnątrz i wewnątrz, żołnierze zaczęli walczyć między sobą, podczas gdy moi pasterze stali na swoich miejscach, brzmiąc ich rogi. Początkowo więźniowie byli bardzo zaskoczeni, ale stopniowo zaczęli zdawać sobie sprawę z wielkiego wyzwolenia, które działało na ich korzyść. O świcie ukazuje się nam w oczach scena kompletnej zagłady. Cały obóz pokryty był tysiącami ciał wyrwanych własnymi mieczami i włóczniami. Tylko nieliczni byli w stanie uciec z tego obozu śmierci, ale ścigani przez moich 18 uzbrojonych sojuszników dotarli do Hobah na lewo od Damaszku. Tymczasem uwięzieni, teraz uwolnieni,

Rozdział V

Ze szczytu wzgórza, gdy wibruję z radością więźniów tego poranka wolności, usłyszałem głos Odwiecznego, który przemówił do mnie z wnętrza płomienia:

–         To wyzwolenie, które teraz się spełnia, przedstawia wyzwolenie, które mam spełnić w ostatecznych dniach, ratując resztki waszych dzieci przed oblężeniem licznych narodów, które będą nawiązywać do Goga w celu ich zniszczenia. W owym dniu, kiedy zatriumfują nad moim ludem, mój gniew będzie bardzo wielki i będę się z nim borykał przez plagę, ogień i krew; deszcz, deszcz, wielki grad, ogień i siarka spadną na niego, na jego wojska i na wiele narodów, które są z nim. Tak więc się powiększę, potwierdzę moją świętość i ujawnię się w oczach wielu narodów; i poznają, że Ja jestem Pan. A na dom Dawida i na mieszkańców Jeruzalem wyleję Ducha łaski i namysłu; będą patrzeć na Mnie, którego przebili, będą opłakiwać za mnie, jak się opłakują za jedynego zrodzonego, i będą mnie opłakiwać, jak gorzko płaczą nad pierworodnym. W tym dniu będzie otwarta fontanna dla domu Dawida i dla mieszkańców Jerozolimy, aby usunąć grzech i nieczystość.

Płomień, który dla mnie stał się reprezentacją obiecanego Mesjasza, zniknął w chwili, gdy zszedłem na spotkanie pasterzy i wielu uwięzionych, którzy zostali uwolnieni. Przepełnieni radością i podziwem, każdy chciał wiedzieć, w jaki sposób mógł dokonać tak wielkiego wybawienia, jedynie przy użyciu tych pochodni i rogów. Opowiedziałem im o znaczeniu tego ognia, który oderwał się od Ołtarza, aby uwolnić ich w tej dolinie, identyfikując go z Mesjańskim Zbawicielem. Widząc, że wszyscy niosą swoje ciała i szaty plugawością niewolnictwa, zaprosiłem ich, aby poszli za mną do rzeki Jordan, gdzie mogli się wykąpać, aby oczyścić swoje grzechy, bo był to Jom Kippur, dzień ułaskawienia. Tylko trzy osoby wzięły udział w zaproszeniu: Lot i jego dwie najmłodsze córki. Pozostali wrócili skażeni do swoich domów.

Przed odejściem przybył do mnie król Sodomy, obiecując, że oddam mi wszystkie bogactwa odzyskane tego ranka. Odmówiłem jego oferty, aby nikt nie mógł powiedzieć, że wzbogaciłem się tą usługą. Przez cztery dni obozowaliśmy nad brzegiem rzeki Jordan, w pobliżu Jerico. W te dni odpoczynku wszyscy zostali uwolnieni od nieczystości, pozostawiając ich w wodach Jordanu. Było to specjalne przygotowanie do wznoszenia się do Salemu, gdzie świętowalibyśmy zwycięstwo w dniach Sukot.

Wypełniony radością, zaczęliśmy wędrówkę w górę do miasta Salem, nieświadomy niespodzianka, że ​​czekały na nas. Poszedłem naprzód z Lotem i jego dwiema córkami obok mnie, a za nimi przybyło 300 pasterzy, którzy prowadzili wielką trzodę. W miarę postępu, zacząłem zauważać, że mój dzban stał się bardzo ciężki. Kiedy ją opuściłem, z zaskoczeniem odkryłem, że jest wypełniona perłami i drogocennymi kamieniami różnej wielkości i brokatem. Kiedy zobaczyliśmy odległe miasto w oddali, zaczęliśmy słyszeć dźwięki wspaniałej imprezy. Harmonijne akordy rozlegały się po wzgórzach, kiedy szliśmy po naszej drodze. Moja ciekawość poznania tego miasta i jego młodego króla była ogromna, ponieważ wiele już słyszało o jego wielkości i sławie. To było inne królestwo, w którym badani byli szkoleni nie w posługiwaniu się łukami i strzałami, ale w dziedzinie instrumentów muzycznych. Melchizedek, jego młody król, rządził wszystkim specjalnym berłem: lutnią, za którą zapłacił wysoką cenę.

Podczas gdy ja wzrastałem z radości, zbliżając się do miasta wielkiego Króla, widzieliśmy mnóstwo ubranego w czysty len, czysty i olśniewający, wychodzący nam naprzeciw. Wszyscy grali na instrumentach muzycznych i śpiewali hymn zwycięstwa. Na czele tłumu pojawił się młody człowiek grający na lutni, jego czoło zwieńczone klejnotami, które lśniły w blasku zachodzącego słońca. Byłem pewien, że był to powszechnie ceniony król Salem.

Kiedy się spotkaliśmy, byliśmy zdumieni powitaniem, które nam dali. Pochylając się przede mną, Melchizedek powiedział:

– Błogosławiony jesteś Boże Abrahama, sługi Najwyższego, który ma niebiosa i ziemia; i błogosławiony niech będzie Najwyższy Bóg, który wydał twoich przeciwników w twoje ręce.

Rozdział VI

Zaskoczeni świąteczną recepcją, wprowadzono nas do miasta, w którym piękno dworów i ogrodów wzbudzało nasz podziw. Wszystko tutaj było czyste i pełne spokoju. Salem był na przyjęciu, bo święto Sukot miał rozpocząć się tego wieczoru. Zostaliśmy przyjęci w pałacu królewskim, zbudowanym na Górze Syjon, gdzie czekała nas nowa niespodzianka: wielki pokój tronowy był ozdobiony przedstawieniami naszego zwycięstwa nad wrogami. W środku znajdował się bardzo długi stół, przykryty cienkimi płóciennymi tkaninami ozdobionymi złotymi niciami i drogimi kamieniami. Na stole znajdowało się 304 korony, z których każda nosiła inskrypcję imienia zwycięzcy. W geście, który znowu nas zaskoczył, Melchizedek, biorąc korony, zaczął je umieszczać na głowie każdego z nas, zaczynając od Lota i jego córek. Wszyscy byliśmy zdumieni faktem, że król Salemu znał nas indywidualnie, i że przygotowaliśmy te korony na długo zanim byliśmy zwycięzcami. Zauważyłem radość moich ukochanych towarzyszy, gdy król korony, biorąc koronę podobną do twojej, zwrócił się do mnie z uśmiechem. Kiedy podniosłem ją nad głowę, zauważyłem coś, czego wcześniej nie zauważyłem: jej ręce były pokryte bliznami z głębokimi ranami. Przezwyciężyłem uczucie wdzięczności, upadłem do jego stóp i dotknąłem, pocałowałem jego dobre ręce, kąpiąc je moimi łzami. Zauważyłem coś, czego wcześniej nie zauważyłem: jego ręce miały blizny po głębokich ranach. Przezwyciężyłem uczucie wdzięczności, upadłem do jego stóp i dotknąłem, pocałowałem jego dobre ręce, kąpiąc je moimi łzami. Zauważyłem coś, czego wcześniej nie zauważyłem: jego ręce miały blizny po głębokich ranach. Przezwyciężyłem uczucie wdzięczności, upadłem do jego stóp i dotknąłem, pocałowałem jego dobre ręce, kąpiąc je moimi łzami.

Kiedy wstałem, zapytałem go o znaczenie tych blizn. Ze słodkim uśmiechem obiecał mi opowiedzieć historię o tym zamożnym królestwie i ile kosztowało go to jego pokój.

Po koronacji Melchizedek kazał nam usiąść przy wielkim stole i przysłużył się nam chlebem i winem. Od tego momentu zaczęliśmy go czcić jako kapłana Najwyższego Boga. W geście wdzięczności wziąłem słoik napełniony perłami i położyłem go u stóp króla. Wziął go w ramiona i pogłaskał bez zwracania uwagi na blask klejnotów. Wyrażając wdzięczność za tę ofertę, powiedział mi, że przyjmie dzban; Jeśli chodzi o perły i kamienie szlachetne, akceptuje tylko ich dziesięciny. Natychmiast zacząłem liczyć klejnoty, oddzielając te najpiękniejsze dla króla. Było w sumie 1440, z czego dałem mu 144. Ostrożnie je przechował w pudełku z czystego złota, z pięknymi ozdobnymi marquetami ozdobionymi drogocennymi kamieniami. Po otrzymaniu dziesięciny, która symbolizowała wielkie wyzwolenie dokonane przez Boga na równinie, Melchizedek wezwał jednego ze swych poddanych, który był mistrzem ozdób i obrazów, nakazując mu upiększenie słoika pięknym obrazem przedstawiającym moment, w którym Zaproponowałem to. Podczas gdy słoik został namalowany, Melchizedek opowiedział mi historię swojego królestwa od jego założenia aż do momentu, gdy świętowaliśmy wielkie zwycięstwo nad wrogami.

Kiedy król Salem zwrócił dzban, teraz uhonorowany najpiękniejszym rytem i napisami, które podniosły sprawiedliwość i miłość, kazał mi zabrać go tymi klejnotami. Przez sześć lat ja i moi pasterze powinniśmy opowiadać historię tego dzbana, który niósł zwycięski płomień ołtarza. Wszystkim tym, którzy z pokutą przyjęli zbawienie reprezentowane przez ich historię, powinniśmy ofiarować cenny kamień lub perłę. W wieku sześciu lat biżuteria zniknie. Nie byłoby szans na zbawienie. Siódmy rok przetrwa wtedy, gdy nadejdzie czas wielkiej udręki i zniszczenia, kiedy będzie tylko ochrona dla tych, którzy posiadali klejnoty. W tym czasie miasta równiny zostaną całkowicie zniszczone przez ogień sądu, a inne niepokorne ludy zostaną zdziesiątkowane przez straszliwe plagi.

Rozdział VII

Po ujawnieniu nam siedmiu pozostałych lat, w których mielibyśmy spełnić ważną misję, Melchizedek powiedział nam, że nasze doświadczenie składa się z przypowieści reprezentującej uniwersalną historię, z naciskiem na wyzwolenie dzieci Izraela w dniach ostatecznych. Przewidział to w następujących słowach:

– W pełni czasu wszystkie ludzkie wysiłki w poszukiwaniu pokoju będą frustrujące. W tym czasie wiele narodów uciszy się przeciwko królestwu Jeruzalem i nadejdzie czas ucisku, jakiego nigdy nie spotkały dzieci Izraela. Po straszliwym konflikcie zobaczą liczne armie najeżdżające ich ziemie w widocznym zwycięstwie. W najtrudniejszym momencie, kiedy jego siły są wyczerpane, Odwieczny interweniuje na Jego korzyść, odrzucając licznych wrogów (3).

” Cała ludzkość ze zdumieniem będzie świadkiem scen ocalenia. W tym dniu wiele narodów i potężnych narodów stanie przy Panu Zastępów. W owym dniu zaślepienie synów Jakuba ustanie, a oni spojrzą na Tego, którego przebili, i będą gorzko płakać nad nim, jak się opłakuje jedynego zrodzonego syna. W tym dniu wybrani przez Boga zrozumieją słowa Księgi:

– Słuchajcie mnie, którzy szukacie sprawiedliwości, wy, którzy szukacie Odwiecznego. Popatrz na skałę, z której zostałeś wykopany, do jaskini, z której zostałeś zabrany. Spójrzcie na Abrahama, waszego ojca, i na Sarę, która was urodziła. Był sam, gdy go wezwałem, ale pobłogosławiłem go i pomnożyłem. Pan pocieszał Syjon, pocieszał wszystkie swoje ruiny; zamieni jego pustynię w Eden, a jego stepy w ogród. Znajdziesz w nim radość i radość, pieśni dziękczynienia i dźwięk muzyki (4).

– Tego dnia mieszkańcy Jerozolimy wymienią broń na instrumenty muzyczne, a odkupieni, pocieszeni wielkimi objawieniami Boga, będą z radością śpiewać:

– „Jak piękne są na górach nogi tego, który ogłasza pokój, głosząc dobrą nowinę i ogłasza zbawienie, który mówi do Syjonu: Twój Bóg króluje! Ponieważ Pan pocieszał swój lud, odkupił Jeruzalem. Pan odkrył Swoje święte ramię na oczach wszystkich narodów, a wszystkie krańce ziemi ujrzały zbawienie naszego Boga.

– Wielkie wyzwolenie zostanie spełnione na początku nowego tygodnia lat, pod koniec ustalonego cyklu obejmującego dziesięć jubileuszy. Przez sześć lat, cała ludzkość, oświetlone przez największego objawienia miłości i sprawiedliwości Boga, ma się okazję oderwać się od imperium grzechu, jednocząc dzieci Izraela w ich marszu do czyszczenia i renowacji królestwa światła. Więc się zdarzyć, że wszyscy przeżyli narodów poszło przeciw Jerozolimie wzrosną rok po roku, aby wyczerpać się przed Króla i Pana Zastępów, i obchodzić święto Sukkot. I stanie się, że wśród rodzin ziemi nie idą w górę, a kto tam będzie przeciwko nim plaga, jaką Pan dotknie narody, które nie idą w górę, aby uczcić święto Sukot. (6).

– W tamtych latach okazja zabrzmi całym świecie ostatnią rozmowę Miłosierdzia, zaproszenie do wszystkich grzeszników do skruchy i dołącz do Stwórcy w wiecznym przymierzu .Do wszystkie strony będą słyszeć boskie wołanie:

–         Przestrzegajcie prawa i praktykujcie sprawiedliwość, ponieważ moje zbawienie ma nadejść i moja sprawiedliwość się zamanifestuje. Błogosławiony człowiek, który to czyni, syn człowieka, który stoi na tym, który zachowuje sabat i nie profanuje go, a który trzyma rękę za złe. Nie mów nieznajomego, który oddał się do Pana: – Oczywiście Bóg wykluczy mnie ze swego ludu, ani pozwolić eunuch powiedzieć – Nie ma wątpliwości, jestem tylko suche drzewo. Bo tak mówi Pan do eunuchów, którzy przestrzegają moich sabatów i wybrać to, co jest moja wola, pozostając wierny do mojego przymierza: dam je w moim domu iw moich murach, pomnik i bardziej cennego nazwę tego, co mieliby z synami i córkami; Dam im imię wieczne, które nie będzie odcięte. A co do nieznajomych, którzy oddają się Panu, aby mu służyć, tak, miłować imię wieczne i stać się jego sługami, a mianowicie tych, którzy powstrzymują się od bezczeszczenie szabatu, a kto pozostanie wierny do mojego przymierza, dostosowania ich hej na moją Świętą Górę i radość pokryje w moim dom modlitwy. Wasze całopalenia i wasze ofiary będą dobrze przyjęte na moim ołtarzu. Bo dom mój będzie nazwany domem modlitwy dla wszystkich narodów (7).

– W ostatnim tygodniu roku, synowie Beliala powinien przyłączyć się razem przeciw synom światłości i oskarżają powodują dysharmonię w całym świecie. W opozycji do uświęcenia szabat jest znakiem przymierza między Bogiem a Jego wybranych, wiele narodów zostanie nałożyć kolejny dzień kultu, nie mogąc się kupić lub sprzedać tych wszystkich, którzy pozostają wierni przymierzu Odwiecznego. (8)

” Pod koniec sześciu lat zwój się zamknie i nie będzie już więcej okazji do zbawienia. Bez ochrony, niegodziwcy będą cierpieć boskie osądy, które przejawią się w ostatnich siedmiu plagach. W desperacji wielu będzie biegać z boku na bok w poszukiwaniu wiadomości zwoju, ale jej nie znajdzie. Podczas siódmego roku, wybrany przez Boga, zostaną poddane wielkich prób, będą one potępione przez narody, takie jak przyczyna wszelkiego chaosu na świecie w wyniku orzeczeń. (9)

–         Pod koniec siedmiu lat Mesjasz zamanifestuje się w obłokach niebieskich, w towarzystwie wszystkich niebiańskich zastępów, dla zbawienia swego ludu. Na dźwięk Jego trąby, zmarli wierni zostaną wzbudzeni w chwale; żywi zwycięzcy przemienią się w mgnieniu oka, otrzymując doskonałe ciała. Razem wszyscy odkupieni zostaną pochwyceni do Nowego i Wiecznego Jeruzalem w niezapomnianej podróży, która rozpocznie się pierwszego dnia święta Sukkot. Po siedmiu dniach szczęśliwego wniebowstąpienia przybywają do Świętego Miasta, aby świętować, przed tronem, ósmego dnia święta, wielkiego zwycięstwa. Jak gdyby w śnieniu, Okup Pana wejdzie do Świętego Miasta, znajdując tam ogród Eden, w środku którego stoi góra Syjon, miejsce tronu Bożego. Ukoronowany przez Mesjasza, odkupieni będą śpiewać pieśń zwycięstwa, wibruje w przestrzeni akordy niezliczonych instrumentów muzycznych. (10)

Rozdział VIII

Po przedstawieniu tych wszystkich przepowiedni, Melchizedek ponownie powiedział nam, że całe nasze doświadczenie było prefiguratywne i nadal mielibyśmy ważne zadania do wykonania w ciągu następnych siedmiu lat: Przez sześć lat opowieść o słoju powinna być opowiedziana grzesznikom, dając im możliwość pokutowania, zdobycia klejnotów symbolizujących zbawienie; pod koniec szóstego roku, w przeddzień Rosz Haszana, perły skończyłyby się, pozostawiając poza schronieniem wszystkich tych, którzy go nie przyjęli.

Kiedy usłyszałem słowa króla Salemu, bardzo się zmartwiłem, ponieważ przypomniałem sobie ostatnie kroki Sary. Obawiałem się, że ona, w swej niewierze, nie przyjmie perły. Gdyby tak się stało, moje piękne sny padłyby na ziemię, bo nie mogłem być szczęśliwy pod jego nieobecność. Kiedy czytałem ból w moich oczach, Melchizedek pocieszał mnie obietnicą:

” Abraham, za sześć lat Odwieczny odwiedzi jego namiot, a jego żona zostanie uleczona z jej jałowości. Ona się nawróci i da mu syna, który będzie nazywał się Izaak.

Pod koniec uczty Sukota wróciliśmy do naszych namiotów Carvalho de Mambré. W miarę, jak posuwaliśmy się naprzód, otaczało nas wielu ludzi, zadziwieni pięknem perłowego wazonu. Wszyscy opowiedzieliśmy historię jego odkupieńczego płomienia i daliśmy klejnoty tym, którzy przyjęli zbawienie. Kiedy dotarliśmy do Carvalho de Mambré, czekał na nas tłum ludzi. Wielu słyszało o cudownym wyzwoleniu, które działało w tym słoju, który był tak pogardzany. Teraz wszyscy byli oszołomieni widząc, jak jest uwielbiony.

Razem z moimi pasterzami kontynuujemy głoszenie nieskończonej miłości Boga objawionej przez płomień. Liczba osób, które szukały pereł, rosła każdego dnia, a my wszyscy byliśmy szczęśliwi. Melchizedek przysłał nam wielu swoich poddanych, którzy byli mistrzami muzyki, aby wykonać ważną misję. Przedstawili historię swojego królestwa pokoju poprzez piękne śpiewy, które podniosły moc pokory i miłości. Jego muzyka miała moc przemieniać nieszczęśliwe serca, dając im nadzieję i radość z życia. Aby propagować rekonstrukcyjny wpływ muzyki Salem, nauczyli wielu śpiewać flety i lutnie, wysyłając ich po pewnym czasie jako posłańców misji pokojowej.

Minęły dni, miesiące i lata, a perły i cenne kamienie słabły w słoiku. Żyliśmy teraz w ostatnich miesiącach szóstego roku, co było ostatnią z możliwości. W miarę upływu dni w moim sercu było wiele troski i udręki, ponieważ Sara nie zainteresowała się zdobyciem jej perły, pomimo moich nieustannych modlitw.

W chwilach ucisku, w których wołałem do Boga o zbawienie Sary, moją jedyną pociechą były ostatnie słowa króla Salemu, że pod koniec szóstej będzie ona przemieniona. Żyliśmy teraz w ostatnich dniach szóstego roku. Uświadomienie sobie, że czas się kończy, sprawiło, że wielu ludzi przychodzi do nas od rana do wieczora, aby wziąć w posiadanie klejnoty zbawienia. Z sercem przeszywającym niewyobrażalne cierpienie, upierałem się przy Sarze, próbując przekonać ją o jej potrzebie, by jak najszybciej zdobyć perłę, ponieważ były one rzadkie. Nieświadoma mojej udręki, Sara zlekceważyła moje apele, twierdząc, że te perły nie miały dla niej wartości.

Rozdział IX

Po nocnym czuwaniu gdzie rozpaczliwie próbuje bezskutecznie przekonać mój ukochany pomieścić perłę, przyjmując zbawienie reprezentowany przez jednego dzbanka ujrzałam słońce wschodzi przynosząc światło ostatniego dnia, w przeddzień Rosz Haszana. Kiedy rano zajrzałem do wazonu, zobaczyłem, że pozostały tylko trzy perły. Podziwiać im świecić, zacząłem sobie wyobrazić, że większość będzie za mój syn obiecał, wielkość pośrednia będzie Sara, a im mniejsza byłaby moja. Ta myśl przyniosła mi ulgę i nadzieję. Ale jednocześnie zacząłem się martwić, że ludzie mogą ich szukać. Gdyby przyszli, nie mógłbym im odmówić.

Zrobione z tą troską, usiadłem pod Carvalho de Mambré. Na przełomie dnia uderzyło mnie wielkie dreszcze, gdy zobaczyłem trzech pielgrzymów idących w kierunku naszego namiotu. Zacząłem wołać do Pana, aby się zmienił, ale moje wołanie nie zostało odebrane. Przytłoczony niewypowiedzianą goryczą, pobiegłem do nich i po tym, jak pokłoniłem się, zaprosiłem ich w cień. Biorąc miednicę z wodą, zacząłem myć stopy, oczyszczając je z pyłu z drogi. Kiedy zobaczyłem rannych i stwardniałe stopy tych ludzi, poczułem dla nich współczucie. Zdałem sobie sprawę, że przybyli z daleka, stojąc w obliczu niebezpieczeństw i wyzwań, aby złapać perły na czas. Widziałem, że zasługują na więcej niż ja, Sara i nasz obiecany syn.

Kiedy umyłem stopy trzeciego, moje serce, które do tej pory było dotknięte, było wypełnione pokojem i radością. W tej chwili wyobrażał sobie, jak straszne byłoby to, gdyby ten trzeci pielgrzym nie dołączył do pierwszych dwóch w tej podróży. W takim przypadku byłbym zobowiązany wziąć ostatnią perłę, idąc bez mojego ukochanego do Salemu. Gdybym musiał przejść przez to doświadczenie, perła, która symbolizuje radość zbawienia, stanie się symbolem mojej samotności i smutku, gdyż życie z dala od uczuć Sary będzie dla mnie największą karą, jak sama śmierć.

Po umyciu ich stóp, zacząłem podawać im żywność, która była dla nich specjalnie przygotowana. Kiedy służyłem im w milczeniu, czekałem na chwilę, kiedy będą prosić o perły. Ale bez pośpiechu mówili o swojej długiej wędrówce io miastach, przez które przeszli. Zapytałem ich, czy znają Salem. Odpowiedzieli mi twierdząco, dodając, że w tych sześciu latach wiele prac odbyła się w tym mieście w ramach przygotowań do wielkiej imprezy, która miała się odbyć w ciągu jednego roku, podczas obchodów Sukot.

Słowa trzeciego pielgrzyma, najbardziej rozmowny z nich, zaczęły w tajemniczy sposób wywoływać we mnie uczucie nadziei. Gdy spojrzałem mu w oczy, zobaczyłem, że wygląda jak Melchizedek. Przypomniałem sobie ostatnią obietnicę króla Salemu, kiedy trzeci pielgrzym zapytał mnie z uśmiechem:

” Abraham, gdzie jest Sara, twoja żona ?!

Zdziwiony, zapytałem go,

” Skąd znasz moje imię i nazwisko mojej żony?”

Pielgrzym odpowiedział mi:

” Nie tylko znam twoje imię, ale wiem, że za rok będziesz miał syna, który będzie nazywał się Izaak.

Kiedy usłyszałem słowa gościa, rzuciłem się do namiotu, aby zadzwonić do żony, aby usłyszeć słowa pielgrzyma. Kiedy ją zobaczył, pielgrzym zapytał go:

” Sara, dlaczego śmiejesz się z moich słów?”

Przestraszona Sara odpowiedziała:

” Nie śmiałem się, mój Panie!

” Nie mów, że się nie śmiałeś, bo widziałem, jak się śmiejesz w namiocie. Pielgrzym potwierdził .

Świadoma, że ​​była w obecności kogoś, kto znał jej wnętrze, Sara zapytała go:

– Kim jesteś Panem?

„Jestem Płomieniem, który zerwał ogień Ołtarza, aby znaleźć się w słoju, którego odrzuciliście!” Jestem Mesjaszem, Bogiem, który cierpi upokorzenie i pogardę dla miłości swego ludu!

Po dokonaniu tego objawienia pielgrzym rozłożył ręce nad głową Sary, aby ją pobłogosławić. Dopiero wtedy zobaczyłem, że są naznaczone bliznami podobnymi do tych u króla Salemu. Pielgrzym, z wielką czułością, zaczął przemawiać do serca mojej ukochanej, ratując ją przed jej niewiarą:

” Sara, jesteś cenny w moich oczach!” Cała twoja przeszłość niewiary i niepłodności zostaje przebaczona! Mam dla was wspaniałą przyszłość, bo staniecie się matką wielu narodów i narodów!

Po wypowiedzeniu tych słów szlachetny gość podszedł do słoika i pochylił się, zabierając z niego pozostałe trzy perły. Poszedł do Sary i dał mu dwie perły, i rzekł do niego:

„Jeden jest dla ciebie, a drugi dla twojego syna Izaaka”.

Z życia przekształconej przez wiecznej miłości, Sara upadła u stóp wdzięczny, że pielgrzym, który uratował w ostatniej chwili. Kiedy zobaczyłem kłaniać uległe, moje serce od tylu lat cierpiących, rozpadł się w łzy radości i wdzięczności, i padł u stóp mojego Odkupiciela i Króla. Po pocieszyć ze znajomością naszego wiecznego zbawienia, pielgrzym Dał mi ostatnią perłę. Po naciśnięciu go w moje ręce, poczułem wielkie światło i pokój mi zalać cały byt i zaczął chwalić Wieczny przez pewność, że zawsze przy mnie moja droga Sara i syn, zgodnie z obietnicą, w terminie narodziłby się jeden rok.

Rozdział X

Po tych wydarzeniach Pan pożegnał się z Sarą i pasterzami, którzy tam byli, i zaprosił mnie, abym towarzyszył im na wzgórzu naprzeciw doliny. Kiedy dotarliśmy do tego miejsca, Odwieczny pożegnał się z dwoma towarzyszami, wysyłając ich na specjalną misję w Sodomie.

Wierzchołek wzgórza rozważane żyzne doliny i lasy, jak raj, rozciągnięte na obu brzegach rzeki Jordan, otaczając zamożnych miast, wśród których wyróżniał się Sodomy i Gomory.

Na tym wzgórzu, że po kłótni między pasterzami moimi i pasterzami Lota dałem mu możliwość wyboru sposobu naprzód, ponieważ nie mogliśmy trzymać się razem. Przyciągnięty przez bogactwa łąki, postanowił się tam przenieść. Patrząc na mojego towarzysza, który milczał od chwili, gdy zobaczyliśmy łąkę, zdziwiło mnie, że płacze. Zapytałem go o powód jego smutku, a On łkał i powiedział:

” To dla mnie bardzo smutny dzień, ponieważ po raz ostatni moje oczy mogą spocząć na tej żyznej dolinie. Płaczę za mieszkańcami tych miast, którzy nie wiedzą, że ich dni się skończyły!

Oświadczenie Mesjasza przywodziło na myśl wszystkich tych więźniów, którzy zostali wypuszczeni sześć lat wcześniej. Niestety, prawie wszyscy odrzucili kąpiel oczyszczającą, wracając nieczyste do swoich domów. Tylko Lot i jego córki przyjęli zbawienie, przejmując ich perły. Myśląc o możliwości wybawienia dla tego ludu, zapytałem Odwiecznego:

” A jeśli przypadkiem w tych miastach jest pięćdziesięciu sprawiedliwych ludzi; jednak zostaną one zniszczone?

Pan powiedział mi, że jeśli będzie pięćdziesięciu sprawiedliwych, cała równina zostanie oszczędzona.

” A co, jeśli jest 45 sprawiedliwych?”

” Gdyby było 45 sprawiedliwych ludzi, wszystkie miasta zostaną oszczędzone”.

Kontynuowałem moje dochodzenie, aż osiągnąłem numer dziesiąty. Pan powiedział mi, że jeśli w tych miastach będzie dziesięciu sprawiedliwych, cała równina zostanie oszczędzona. Torturowany niewypowiedzianą agonią ducha, Pan zapłakał gorzko, a zdławionym głosem wydał smutny okrzyk:

– Sodoma i Gomora, jak często chciałem zgromadzić twoje dzieci, jak ptak swe pisklęta zbiera pod skrzydła, ale nie akceptuje mojego ochronę. Dlaczego zamieniłeś światło mego zbawienia na ciemność tego królestwa śmierci? Moje uszy są uważne w poszukiwaniu przynajmniej jednej modlitwy, ale wszystko jest w ciszy! Moje ręce są wyciągnięte, gotowe, by zatrzymać ogień sądu, ale odmawiasz mojej pomocy!

Kłaniając się obok mojego cierpiącego towarzysza, dołączyłem do Niego w żałobie. W tej chwili bólu, wiedziałem, że Melchizedek również cierpiał za wszystkich, którzy zamienili miłość i spokój Salem przez złudzeń, że doliny zniszczenia. Po długiej żałobie Mesjasz pocieszał mnie z objawienia, że ​​znaleźli się dwaj jego towarzysze w tym czasie w Sodomie, z misją zapisać Lot i jego córki, uwalniając ich od śmierci. Jego słowa przyniosły mi ulgę, a ja ukłoniłem się z wdzięcznością u jego stóp.

Rozdział XI

Przed odejściem Odwieczny zlecił mi misję, mówiąc:

” Weź pusty zwój i zapisz historię wazonu i historię Salemu, jak słyszałeś z ust Melchizedeka. W ciągu roku wy i wszyscy, którzy przyjęliście zbawienie, udacie się do Salemu na święto Sukot. W tym dniu poda słoik królowi Salemu, ofiarując w nim zwój.

Tego samego popołudnia, w posłuszeństwo rozkazom Pana, zacząłem zapisywać historię żył przeze mnie i moich pasterzy, od chwili, kiedy w lewo w kierunku doliny, niosąc na plecach statku z jego płomień. Następnego dnia słońce już było wysoko. Kiedy wspomniałem o mieście Sodomie w rękopisie, przypomniałem sobie, że był to dzień jego zniszczenia. Serce wali, Pobiegłem z powrotem i był zdziwiony, ze scenerii, która rozciągała się przed moimi oczami: zamiast tej żyznej dolinie, jak raj, było pustynią palenia, nie ma życia. Na miejscu miast Sodomy i Gomory był krater, w którym płynęły wody słonego morza.

Wstrząśnięty tą wizją zniszczenia powróciłem do namiotu ze smutnym sercem. Pamięć o tak wielu ludziach, którzy, odrzucając Boże przebaczenie, zostali pochłonięci przez ogień, pozostawili mnie głęboko wstrząśniętym. W następnych dniach nie mogłem znaleźć siły do ​​napisania. Wróciłem na wzgórze w innym czasie, mając nadzieję, że to wszystko jest koszmarem, ale zamiast żyznej doliny widziałem tylko chaos.

Zajęło mi kilka dni, aby powrócić do nastroju, aby kontynuować pisma zwój.

Koniec pierwszej połowy

Część druga
The Story of Salem

Rozdział I

Oto historia Salemu, jak usłyszałem z ust Melchizedeka w święto Sukkot, pięć dni po uwolnieniu Lota i jego córek. Wszystko zaczęło się od snu w sercu człowieka o imieniu Adonijah. Miał wiele bogactw, ale nic cenniejszego niż sprawiedliwość i pokój zrodzone z mądrości i miłości. Zmęczony niesprawiedliwością, jaka panowała w całym kraju Kanaan, Adoniasz postanowił zbudować królestwo rządzone przez prawa miłości i sprawiedliwości. Nazwa stolicy tego królestwa byłaby Salem, miastem pokoju, a poddani Salem nie posługiwaliby się łukami ani strzałami, ale byliby szkoleni w sztuce muzycznej. Każdy mieszkaniec Salemu zawsze miał na ręku instrument muzyczny, by wyrazić przez niego pokój i radość nowego królestwa.

Pierwszym krokiem Adonija w realizacji jego planu było opracowanie praw nowego królestwa, które napisał na pergaminie. Poddani Salemowi nie mogli kłamać, kraść, nienawidzić ani zabijać swoich bliźnich. Duma i samolubstwo zostały wskazane jako przyczyna wszelkiego zła, więc nie mogły istnieć w tym miejscu pokoju. Prawa pergaminu wymagały praktyki pokory, szczerości, przyjaźni, a przede wszystkim miłości, która jest największą ze wszystkich cnót.

Po zarejestrowaniu praw rządzących tym królestwem na pergaminie, Adoniasz zaczął projektować Salem. Z początku byłoby to małe miasteczko z mieszkaniami dla tysiąca i dwustu ludzi. Jako miejsce jego budowy, wysoki region Kanaanu został wybrany na zachód od Góry Oliwnej. W krótkim czasie osiągnięcia Adonijah zaczęły przyciągać ludzi z całego świata, którzy z bliska i daleko poznali budowane pałace i rezydencje. Podziwiani pięknem miasta, goście pytali o to, kim będą ich mieszkańcy. Adoniasz pokazał im pergamin, mówiąc, że Salem był przeznaczony dla czystych serc – tych, którzy byli gotowi przestrzegać ich praw.

Rozdział II

Budowla miasta została ostatecznie ukończona, a Salem udowodnił, że jest narzeczoną zdobioną, czekając na swojego męża. Siedząc na tronie, Adoniasz przyglądał się licznym przybyszom, którzy przybyli zewsząd, chcąc być poddanymi tego królestwa. Ci, którzy, obiecując wierność prawom, zostali zatwierdzeni, otrzymali od króla trzy dary: prawo do rezydencji, piękne lniane szaty i instrument muzyczny do ćwiczenia.

Miasto było w końcu pełne mieszkańców. Pełen radości Adonijasz wezwał wszystkich na uroczystość otwarcia Salemu, w trakcie którego ogłosił dekret, który określał przyszłość tego królestwa, mówiąc:

–          Od tego dnia, który jest dziesiąty z siódmego miesiąca, sześć lat będzie policzonych, w których będą sądzeni wszyscy mieszkańcy. Tylko ci, którzy pozostaną lojalni, postępując w praktyce praw pergaminu, zostaną potwierdzeni jako spadkobiercy tego królestwa pokoju. Ci, którzy są uwikłani w poczucie winy i przestępstwa, zostaną skazani na wyrok.

Słowa królewscy zabrał wszystkich do głębokiego serca, i radował się ze świadomością, że będą one osiągnąć zwycięstwo nad wszystkimi pychy i egoizmu, który jest źródłem wszelkiego zła.

Adoniasz miał samotnego syna imieniem Melchizedek. Piękno, czułość i mądrość tego umiłowanego syna były jego inspiracją do budowania jego królestwa. Melchizedek miał dwanaście lat, gdy Salem został inaugurowany. Był to plan Adoniasza, który uhonorował go królem nad poddanymi, w wieku sześciu lat. Ten plan utrzymywałby w tajemnicy do chwili.

Książę, z jego cnotami i współczuciem, wkrótce stał się bardzo drogi dla wszystkich w Salem. Na ustach zawsze miał uśmiech i wyraz sympatii. Uwielbiał być blisko swoich poddanych w swoich domach, recytując prawa pergaminu w formie pięknych piosenek, które żył komponować. Jego obecność wprowadziła do środowiska atmosferę szczęścia i spokoju. Ten ukochany książę posiadał w rzeczywistości wszystkie cnoty niezbędne, by zostać królem zwycięskiego Salem.

Adoniasz zbudowali specjalną rezydencji obok pałacu, w celu oferowania go do przedmiotu, którego życie pełniej wyrazić prawa pergaminu. Każdego dnia obserwował mieszkańców, szukając wśród nich osoby, którą pragnął uczcić. Chodząc po uliczkach Salem, gdzie pośród śpiew ptaków, Adoniasz usłyszał głos jak syna. Aby włączyć, aby zobaczyć, kto to był, znalazł się piękny młody człowiek, który nucił piosenkę. Rozważając na twarzy blask mądrości i czystości Adoniasz ucieszył się, że znalazł kogoś, kto mógłby zaszczyt. Ten młody człowiek, który był wierną kopią księcia, nazywał się Samael. Umieszczając pierścień na palcu, król doprowadził go do pałacu, gdzie spotkał Melchizedeka, który zaproponował mu wiele darów, w tym prawo, aby zawsze być po twojej stronie.

Adoniasz przygotował wielki bankiet na cześć Samaela, na który wszyscy zostali zaproszeni. Gdy patrzyli na niego obok króla, poddani wiwatowali mu z radości, wierząc, że sam jest księciem.

Radowali się cnotami tego pięknego młodzieńca, kiedy Melchizedek się ujawnił, stojąc z uśmiechem na prawym ramieniu ojca. Na bankiecie Samael był uhonorowany przez wszystkich. Naprawdę był godzien żyć w rezydencji Hill, ponieważ był doskonałym odzwierciedleniem cnót że koronowane książę kochał.

Rozdział III

Salem wyrósł w szczęściu i spokoju. Z radości, badani zebrane codziennie o świcie, aby usłyszeć, śpiewać i dotykać wysublimowane kompozycje Melchizedeka, które zainspirowały akty dobroci i pokoju. Wśród przyjaźni zrodzonych i umocnionych dzięki harmonijnej muzyce wyróżniał się ten, który zjednoczył księcia z Samaelem. Odkąd osiadł w rezydencji na szczycie wzgórza, Samael stał się jego stałym towarzyszem. Spędzili długie godziny razem, medytując nad prawami pergaminu. Z podziwem uhonorowany poddany zobaczył syna Adoniasza, który uczynił te prawa pięknymi pieśniami. Słodka melodia wyszła z jej ust jak zapach kwiatu. Świadomy znaczenia muzyki dla zachowania harmonii i pokoju w Salem, książę, oprócz śpiewu, zaczął poświęcać się muzyce instrumentalnej, a jego instrument był lutnią z wyboru.

Spośród sześciu lat dowodów, pięć ostatecznie minęło. Adonijasz, zadowolony, że do tego czasu wszyscy mieszkańcy Salemu pozostali wierni zasadom zawartym w pergaminie, wezwał ich na ucztę, w której dokonał ważnych objawień. Zajmując miejsce przed tronem, poddani z radością przyłączyli się do głosów, śpiewając pieśni pokoju, będąc rządzonymi przez Samaela. Po ich wysłuchaniu król poruszył się, zwrócił się do swego syna, obejmując go wśród aplauzu wdzięcznego tłumu. Wszyscy uznali, że pokój i radość w Salem w dużej mierze wynikają z miłości i poświęcenia drogiego księcia, który był autorem tych słodkich piosenek. W tym momencie uznania i wdzięczności Adoniasz ujawnił swoje dotychczasowe plany. Powolnym głosem powiedział do nich:

”          Siddhings tego królestwa pokoju, moja dusza jest pełna radości, aby zobaczyć twoje twarze bardziej promienne niż kiedykolwiek wcześniej. Twoje szaty są tak czyste i czyste, jak wtedy, gdy je otrzymałeś z moich rąk. Harmonia waszych głosów i instrumentów jest dziś większa .

Powiedziawszy te słowa, król dodał z powagą:

”          Rok próby jeszcze nadejdzie, po czym zostaniesz zbadany. Pozostając wiernymi jak dotąd, będziecie czczeni, potwierdzeni jako poddani tego królestwa pokoju. Jednakże, jeśli ktoś znajduje się chce, to będzie zakazane, choć proces ten przyniesie nam wiele bólu i cierpienia .

Słowa króla doprowadziły poddanych do głębokiej refleksji. Wszyscy, badając siebie, zapytali z czcią:

–          Wszystko w porządku?

Pewni, że zwyciężą, ponieważ kochali Salem i jego prawa, dołączyli do głosów w ekspresywnej pieśni wierności. Kiedy skończyli piosenkę, Adoniasz objawił im ich wielki sekret:

–          Ci, którzy są zatwierdzeni, dziedzicząc to królestwo pokoju, otrzymają mego syna jako króla, któremu oddam uwielbiony tron ​​tego zwycięskiego Salem .

Objawienie króla zostało przyjęte przez wszystkich z wielką radością. Adonijasz jednak jeszcze nie objawił im całego swego planu, więc prosząc ich o ciszę, kontynuował:

”          Mój syn będzie trzymał specjalne berło, w którym zapieczętuję wszelkie prawo do panowania. Twoje berło, symbolizujące wszelką harmonię, będzie lutnią.

W obliczu tego objawienia, które uświadomiło wszystkim, książę, składając pokłon u stóp ojca, płakał z wielką radością. Tymczasem wszyscy oklaskiwali go euforią, pragnąc ujrzeć świt tego dnia, kiedy zapanuje pokój. Adonijasz, wzywając swojego syna do Samaela, zakończył mówiąc:

–          W rządzie tym zwycięskim Salem, zaproponowałem wykonaniem pierwszego Samael po Melchizedeka. Mu zwój z prawem będzie zaufany i powinien być strażnikiem honoru, że triumfujący królestwa .

Rozdział IV

Samael, wiedząc, że Adonijasz planuje przyszłość Salem, był pełen euforii. Teraz uśmiechał się do miasta bez równości, wyobrażając sobie przyszłość chwały. Biorąc pod uwagę słowa króla, że ​​będzie on drugim w królestwie, pozwolił sobie ogarnąć uczucie uniesienia. On, który w tym czasie, w posłuszeństwie prawom pergaminu, żył życiem pokory, zaczynał być dumny ze swojej pozycji. W swym marzeniu poczuł się obok tronu, mając pod nogami poddanych Salem, przyjmując z uznaniem jego wielkość. Samael, całkowicie ogarnięty tym uczuciem, nie zdawał sobie sprawy, że jest prowadzony niebezpieczną ścieżką. Duma, która go uwiodła, generuje egoizm, który wkrótce objawi się chciwością.

Tydzień po objawieniu Adoniasza odbyły się uczty ku czci Melchizedeka, przyszłego króla Salem. Widząc go uwielbianego przez tak wiele pochwał, serce Samaela wypełniło się dziwnym uczuciem zazdrości, owocem pychy i samolubstwa. Nie mogłem znieść myśli, że zostanę w tle. Czyż nie był tak przystojny i mądry jak książę ?! Niemożliwe było zamaskowanie takiego poczucia nieszczęścia. Pewnego razu Samael znalazł niewymowną przyjemność w chwilach, gdy obok księcia recytował prawa zawarte w pergaminie, które przekształciły się w piękne piosenki. Teraz takie chwile stały się nieprzyjemne, ponieważ zasady te były sprzeczne z jego ideałami. Postanowił jednak nie ujawniać swoich uczuć buntu. Nosił staroświecki pergamin, dopóki z jego autorytetu nie  Czy on nie był strażnikiem tych praw? To „zwycięstwo” dążyłoby do osiągnięcia poprzez swój wpływ i mądrość.

Sądząc wpływać na syna Adoniaszem ze swoich marzeń o wielkości, Samael zbliżył się do niego z euforii, i zaczął z nim rozmawiać o chwałę nadchodzącego królestwa, w którym dwie, pokryte wyróżnieniem, by cieszyć chwałę zwycięskiego Salem. Będą bohaterami najdoskonalszego królestwa ustanowionego wśród ludzi. Zachwycone słowa uhonorowanego bohatera wzbudziły niepokój i smutek w sercu młodego księcia, ponieważ nie odzwierciedlały nauk miłości i pokory pergaminu. Widząc jego bliskiego przyjaciela w niebezpieczeństwie, Melchizedek, z czułością, nigdy nie ujawnił, doprowadziły go z tronu, gdzie wziął zwój czytał rytmicznie następujące ustępy:

”          Królestwo Salemu będzie ustanowione z pokorą, ponieważ ta cnota jest podstawą wszelkiej prawdziwej wielkości. Pokora jest owocem miłości, będąc przeciwieństwem pychy, która może zatrzymać stworzenie w pyle, czyniąc je zadowolonym z jego ograniczeń, zwodząc go tak, jakby był nieskończonej wartości. Pokora polega na zapominaniu o sobie, a to w życiu bezinteresownej służby innym.

Samael, usiłując zasłonić swoje oburzenie lekturą pergaminu, który został mu przekazany, powiedział księciu tonem przyjacielskiej rady:

”          Mój dobry kompan, będziemy rządzić w zwycięskim Salem, który będzie świecił nad tym pergaminem, którego zasady wiernie wypełniły się w tych latach prób. Czyż nie jest pełna chwała w chwale Salemu? Wiedz, że pełna wolność nie będzie współistnieć z tymi prawami, których cel kończy się po pięciu latach. Od nas zależy, czy ukoronujemy Salem honorem całkowitej wolności, która przyniesie nieskończone szczęście. Taka swoboda nie może istnieć pod ograniczeniami zwoju.

Syn króla był bardzo zdenerwowany słowami przyjaciela, który był szalony. Jak uwolnić go od tej ścieżki śmierci?!

Nikt w Salem prócz Melchizedeka nie znał smutnego stanu Samaela. Z cierpliwością książę starał się uświadomić mu prawdziwą wartość pergaminu, którego praw nigdy nie można zmienić, bo to byłby koniec wszelkiego pokoju. Rada księcia w końcu obudziła jego serce. Rozważając jego słowa, uświadomił sobie, że podąża za zwodniczą ścieżką. Widząc w oczach Tego, któremu tak bardzo kochał łzy skruchy, syn Adoniasza radował się zwycięstwem nad dumą i samolubstwem. Następne dni po wydaniu były pełne osiągnięć. Książę był jeszcze bardziej przyjacielski, gotowy dać z siebie wszystko, aby jego towarzysz mógł triumfalnie postępować na ścieżce pokory. W tych dniach radości dostąpił zaszczytu znajomości berła, który był kształtowany.

W chwili beztroski Samael, który powrócił, by cieszyć się spokojem umysłu, pozwolił, by jego serce znów zostało opętane uczuciem wielkości, które wywołało nową burzę w jego duszy. To mieszane uczucie dumy i chciwości przyszło mu w chwili, gdy książę pokazał mu złotą lutnię, na której odcisnęła się pieczęć całego panowania.

Rozdział V

Ze swojej rezydencji Samaela patrzył na Salem w swoim porannym blasku. Widząc ją jako oblubienicę ozdobioną nadzieją króla, pożądała jej. W swoim delirium zaczął formułować plany podboju. Już poczuł się wyniesiony na tronie, trzymając cenne berło w dłoniach. Wszyscy uznali go za wyzwoliciela ucisku tych praw. Salem byłby królestwem pełnej wolności i przyjemności. Zdominowany przez tę chciwość, zaczął planować plany podboju. Samael postanowił działać subtelnie wśród badanych, prowadząc ich do pergaminu jako przeszkody dla prawdziwej wolności. W swojej oszukańczej misji działał z pozorną dobrocią, ujawniając zainteresowanie wzrostem szczęścia wszystkich.

Realizując swoje plany, zaczął odwiedzać poddanych w swoich rezydencjach, mówiąc im o chwałach nadchodzącego królestwa, gdzie mieliby cieszyć się pełną wolnością. Wielki był jego wpływ w Salem. Wszyscy podziwiali jego piękno i mądrość, mając go za doskonałego apostoła sprawiedliwości i miłości. Nikt nie mógł sobie wyobrazić, że pośród tej atmosfery radości i wdzięczności położono subtelną pułapkę w szponach, z których wielu może spaść przez niedbalstwo. W swojej uwodzicielskiej misji Samael nie wypowiedział się przeciwko pergaminowi, a nawet pochwalił go za to, że wykonał misję próbną w ciągu tych sześciu lat, które mają się zakończyć. W swojej logice starał się jednak pokazać, że w nadchodzącym królestwie, kiedy wszyscy zostaną zatwierdzeni, będą oni ponad tymi prawami. Jego pozornie poprawne argumenty przygotowały mu drogę do stwierdzenia otwarcie, że

Nasiona rebelii zainicjowanej przez Samaela wkrótce wykiełkowały w sercach wielu w Salem. Stało się to sześć miesięcy po Jom Kippur, kiedy los wszystkich zostanie zapieczętowany. Jedna trzecia mieszkańców, uwiedziona przez straszliwe oszustwo, teraz go wyniosła, całkowicie ignorując prawa i księcia, którego uważali za przestarzałe. Adoniasz, który cierpiał, gdy zobaczył powstanie tego całego buntu, wezwał swoich poddanych na nadzwyczajne spotkanie. Na pierwszy rzut oka widać kontrastujące dyspozycje. Ze współczującym głosem król ujawnił im, jak nigdy przedtem, wielkie znaczenie praw zapisanych na pergaminie, pokazując, że są one podstawą wszelkiego dobrobytu i pokoju. Gdyby takie prawa zostały wygnane, całe szczęście i chwała zostałyby zgaszone, ustępując miejsca chaosowi.

Po pokazaniu konieczności prawa, Melchizedek, poruszony silnym pragnieniem uratowania tych, których tak bardzo kochał, podniósł pergamin przed nimi wszystkimi, a głosem pełnym dobroci zaoferował przebaczenie i możliwość ponownego rozpoczęcia na drodze do pokój Jego słowa dotknęły wszystkich. Nawet Samael był z początku zmotywowany, jednak duma uniemożliwiła mu ponowne pokutowanie. W ten sposób uhonorowany poddany, gdy mógł wciąż patrzeć z żalem na pergamin, zahartował się w swoim buntu, decydując się na kontynuowanie do końca. Decyzja ta jednak nie zamanifestowałaby tego, ponieważ opracowała zdradziecki plan.

Pod koniec spotkania, Samael wezwał swoich naśladowców na tajne spotkanie, które odbyło się pod płaszczem nocy, przez potok Cedron, który leży poza murami Salem. Przeklinając pergamin i wszystkich, którzy go bronili, zaczął im opowiadać o swoich planach zemsty i zdrady:

”          Jak wiesz, sześć lat wyścigu kończy się, pozostawiając dziś, dwadzieścia cztery tygodnie do dnia koronacji. Jeśli będziesz miał mnie królem zamiast Melchizedeka, mogę ukraść jego berło, przejmując królestwo.

Następnie Samael wyjaśnił im oferty zdrady, dając im odpowiednie wskazówki, jak postępować od tej daty:

”          Musimy zachować pozory wierności pergaminowi i księciu, dopóki nie nadejdzie czas, abyśmy działali”. Zamach nastąpi w nocy poprzedzającej dzień koronacji. O północy ukradniemy Salem. Ukradnę berło tej nocy i razem uciekniemy do głębokiej doliny, gdzie są miasta Sodomy i Gomory. Tam uzbroimy się i pomaszemy przeciwko Salem, pokonując naszych wrogów. Wówczas zakończymy pergamin i wszystkich, którzy nie będą słuchać naszego rządu .

Rozdział VI

Były dni pozornego spokoju. Samael, udając wierność, był zawsze obok księcia, okazując podziw dla swoich nowych kompozycji, które podniosły prawa pergaminu. Zwolennicy Samaela, w taki sam sposób, zjednoczyli głosy w pochwałach, które wyrażały wielkość zasad, których nie lubili. Melchizedek, pełen radości widząc dzień swojej koronacji, ćwiczył z poddanymi pieśni zwycięstwa, które skomponował specjalnie na tę okazję. Z radością opowiedziała wszystkim o swoich marzeniach o tym, by Salem był coraz bardziej honorowany za jej piękno i harmonię. Samael, w swojej zawoalowanej nikczemności, szydził z księcia. Już przewidywał ból, który przyniósł mu udar zdrady.

W tych dniach pozornego pokoju, buntownik chciał poznać miejsce, w którym berło będzie ukryte aż do dnia koronacji. Książę, nic podejrzanego, nie zdradził mu całej tajemnicy: pokoju, skarbca z jego zagadką, bogatej skrzynki i wreszcie skarbu. Rozmyślając nad tym, sprytny Samael był ożywiony, aby zobaczyć wybite w jego wybrzuszeniu pieczęć władzy. Rozumiał, że ten, kto go opętał, będzie miał w rękach królestwo Salemu. Tylko kilka dni, pomyślał, a on miałby ten cenny instrument pod swoją władzą.

Słońce spadło, przynosząc dzień, który oznaczał zwycięstwo lub porażkę z Salem. Krótko przed zmrokiem Samael opuścił pałac, w którym spędził cały dzień przy księciu, pomagając mu przygotować się do ceremonii koronacji. Udając się do swojej rezydencji, powitał ciemności złym uśmiechem. Jak tęskniła za tamtej nocy! Podczas gdy wierni, otoczeni dreszczem szczęśliwego zwycięstwa, przeszukali lampy swoich instrumentów, szat i rezydencji w świetle świec, upewniając się, że zostaną zatwierdzeni następnego ranka, Samael i jego zwolennicy dokonali ostatnich przygotowań do strajku. .

O północy, zgodnie z instrukcjami Samaela, wszyscy jego zwolennicy po cichu opuścili swoje rezydencje kierując się do głębokiej doliny Cedrom, gdzie mieli czekać na swego nowego króla. Samael ze swej strony wszedł na tyły pałacu, gdzie miał nadzieję wejść niezauważony, spotkać się z berłem. Unikając hałasu, przeszła przez portal, w milczeniu zmierzając do pomieszczenia, w którym trzymano cenne berło.

W tym momencie książę, który nieprzytomny, potoczył się na łóżko, wyczuwając pewne niebezpieczeństwo, poszedł do pokoju ojca i obudził go mówiąc:

”          Mój ojciec, usłyszałem kroki wewnątrz pałacu.

Gładząc głowę swojego syna, Adoniaasa, senny odpowiedział mu:

”          Synu, nie martw się. Połóż się ze mną i śpij spokojnie. Wkrótce zaświeci świt i będziesz miał złotą lutnię w swoich rękach.

Książę, uspokojony przez umiejętne słów ojca, dostarczane do śpiącego pięknych snów, w których żył obok Samaela i wszystkich przedmiotów Salem, świąteczne chwile koronacji. Tymczasem buntownik drżącymi dłońmi chwycił berło. W tym momencie wpadł na pomysł, by nieść tylko lutnię, zostawiając skrzynkę na właściwym miejscu. Z niegodziwym uśmiechem wyobrażał sobie moment, w którym król dostarczy swoją pustą walizkę swojemu synowi. Biorąc z sobą berło, Samael pospieszył do miejsca, gdzie czekali na niego jego naśladowcy. Kiedy ich spotkał, dał upust całej swojej dumie, ogłaszając:

”          Teraz jestem królem Salemu. Kto ma berło takie jak moje? Wraz z nim dominuję nad lądem i morzem. Moja moc jest w ciemności, bo przez nią zwyciężyłem.

Świętując zwycięstwo, hałaśliwy tłum odsunął się od Salemu, idąc za skorumpowanymi miasteczkami równiny, gdzie zamierzali uzbroić się w zdobycie ich królestwa.

Słońce wstało na horyzoncie, przynosząc światło dnia pokuty (Jom Kipur). Przebudzony ze snu pięknych snów, książę jest gotowy na ceremonię sądu i koronacji. Przygotowano dla niej specjalne ubrania z cienkiego lnu, ozdobione złotymi niciami i drogimi kamieniami. Po ubieraniu się Melchizedek udał się na spotkanie z poddanymi na południowym krańcu Salem. Stamtąd poprowadzi ich na uroczysty marsz w stronę pałacu na północy, na Górze Syjon.

Adoniasz, wydając długi róg, wezwał wszystkich na spotkanie sądu. Opuszczając swoje rezydencje, wszystkie pozostałości poszły na południowy plac bramy, niosąc ze sobą ich instrumenty muzyczne. Kiedy Melchizedek spotkał się z tymi wiernymi, był zaskoczony nieobecnością wielu. Ta tajemnica bolała w jego duszy, ponieważ ukrywał najdroższą twarz swojego przyjaciela Samaela. Porzucając swoich zwolenników, książę poszedł szukać nieobecnych. W bezowocnej pogoni w końcu udał się do rezydencji na wzgórzu, gdzie wezwał Samaela. Jego głos nie przyniósł odpowiedzi, ale puste echo, które odzwierciedlało niewdzięczność.

Czytając smutną pustkę zdrady, miała ochotę płakać. W jednej chwili przyszedł umysł przeszłości tego, którego tak usilnie starał się zachować w swojej chwale mądrą radą. Pamiętał te dni, które nastąpiły po jego wyzdrowieniu. Cieszyło go, że jego przyjaciel już nigdy nie upadnie! Prowadząc go do wyczuwania tragedii, docierały do ​​niego pytania Samaela o lutnię, które wskazywały na gest przyjaźni. Wspomnienie tego faktu, dodane do tego, co usłyszano w pałacu tamtej nocy, dało mu pewność, że Salem jest w niebezpieczeństwie. Nie mając tej możliwości zdrady, upadł we łzach, zraniony przez straszną niewdzięczność tego, któremu poświęcił tyle miłości. Zgięty z bólu, pozostał przez jakiś czas, próbując znaleźć pocieszenie. Otarła łzy,

Pocieszony pewnością zwycięstwa, Melchizedek powrócił do swoich lojalnych poddanych. Ukrywając swoje cierpienia, a także przyczynę braku tak wielu, książę poprowadził ich do zwycięskiego marszu w stronę pałacu.

Rozdział VII

Gdy zbliżyli się do góry Syjon, wspięli się po bardzo stromych stopniach schodów, za którymi podążał radosny tłum. Jego dusza była wypełniona oczekiwaniem, że tego ranka umrze na ustach wiernych, jego radosna pieśń z powodu udręki. Znajdowali się teraz w pałacu, przed wspaniałym tronem, który czekał na młodego króla. U podstawy tronu pergamin prawa leżał otwarty wśród kwiatów. Obok niego można było zobaczyć piękną koronę, wykonaną ze złota i szlachetnych kamieni, a także przypadek tego berła, który symbolizował całą harmonię Salemu.

Badani byli zadowoleni, ponieważ wiedzieli, byliby godni dziedziczyć ten królestwo pokoju. Teraz czekają na moment koronacji, kiedy ich nowy król będzie rządził tron ​​niej ze swoim cennym berło, triumfalnej pieśni. Wśród oklasków zwycięskich armii, Melchizedek przemówił do ojca, który przyjął go z ciepłym uścisku. Moment był uroczysty. Są wyciszone gospodarzom na oczekiwaniu na koronację. Sprawa zostanie otwarta i wszyscy będą świadkami egzaltacji drogiego księcia. Z bijącym sercem silną radość Adoniasz stępieniu przypadku, otwierając go starannie. Aby znaleźć to pusty, radość z jego twarzy ustąpiła wyrazem nieopisanego smutku i zmartwienia, ponieważ w tym berłem miał przypieczętował los tego królestwa pokoju.

Widząc ojca i wszystkich przedmiotów dotkniętych brakiem berłem i wielu przyjaciół, którzy powinni być z nimi w tym czasie Melchizedek pocieszał je z obietnicą, że będzie on dążył berło. Nieświadomi zagrożeń i niebezpieczeństw czekających na księcia na jego drodze, badani pożegnał się z nim widział go opuścić w pośpiechu.

O świcie tego dnia będzie koronacja osiągnął odległy rebeliantów Salem, na trasie do miasta na równinie. Tego ranka, Samael był pełen gniewu, aby zobaczyć, że cenny lutnia została ozdobiona napisami przepisów ustawowych zawartych w pergamin. Biorąc ostry kamień, zaczął uszkodzić berło, zgarniania mu wszystkie słowa miłości i sprawiedliwości. Jej harmonijne struny były teraz dostroić na zranionym brzuchu, ale pozostały cenne, gdy leżał na uszczelniony obszar Salem. Posiadanie go oznaczało bycie właścicielem wszelkiej władzy.

Kiedy dotarli do punktu, w którym ścieżka-rozgałęzione, Samael nakazał jego zwolenników, aby iść naprzód w kierunku Gomory, jak pójdzie do Sodomy, gdzie pozostał przez dwa dni, dołączając po nich. Czekał do wieczora, aby wejść do Sodomy. Gdy wszedł, przeszedł przez wąskie ulice niezauważony, aż znajdziesz dom wolno stojący na wzgórzu. Dokonywanie berło jego pistolet, włamał się do domu zabijając jego mieszkańcy, jak spali. Natknąłem się na ten sposób tej rezydencji, gdzie, samotny planów urządzenia do wytwarzania Salem.

Wieczór tego dnia koronacji dotarł do syna Adoniasza idącego kamienistą ścieżką do doliny. Jego oczy pełne smutku i tęsknoty powracają na ziemię, szukając śladów rebeliantów. Pamięć o niewdzięczności tych, których tak kochał, sprawiała, że ​​płakał. Jej łzy, odbijające ostatnie przebłyski tego zachodzącego słońca, przypominają krople krwi tryskającej z zranionego serca. Płakał nie z powodu niebezpieczeństw, które przyjdą mu do głowy w tę zimną noc, ale z powodu nieszczęsnego losu tych, którzy wymienili pokój Salemu na przemoc w tych miastach równiny. Jego jedyną pociechą było wspomnienie tych, którzy pomimo wszystkich pokus, pozostali wierni. Obiecał, że zwróci berło i zrobi to pomimo każdej ofiary.

Po długiej nocy bezsenności, w której książę leżał przy drodze, decydujące było światło dzienne. Kiedy zbliża Sodomę, że rano, myśl o bycie tak blisko berłem ukochanej Salem się jej zapomnieć o zmęczeniu, skraca swe kroki ku wyzwanie. Kiedy zbliżył się oprócz wielkiego bramy miasta, ogarnął go strach, słuchu niesamowity hałas dysharmonii, co przełożyło pychę, egoizm i chciwość, że zdominowany wszystkie serca, czyniąc je eksplodować w orgii zła bez koniec.

Byłoby wielkie ryzyko, aby narazić się na nieuzasadnioną przemoc tego miasta. Myśl, że uczynił go zatrzymać jeden krok od portalu gdzie drżenie pochylił czoło w niewypowiedzianej walki wewnętrznej. Kusiło mnie do odwrotu, ale zmagał się z całą siłą swej duszy przed myślą o awarii. Myśląc o smutnym losie Salem, którego zasada była stanął w tym okrutnym Sodomy, Melchizedek wykonane stanowczą decyzję: jako nieustraszony wojownik by awansować, a nawet jeśli będzie musiał zmierzyć się z nagromadzenia wszystkich niebezpieczeństw, by kontynuować, rosnąć w zwycięskich rękach ukochane berło.

Zdecydowany i pełen nadziei przeszedł przez bramę Sodomy, zanurzając się w tym dziwnym świecie. Wszystko, co było przeciwieństwem Salem, zaczynało się od szorstkich, brudnych kamieni w budynkach. Sodoma była królestwem ciemności. Kontrastująca obecność księcia została wkrótce zauważona przez wielu, którzy otaczali go w zgiełku. Czystość charakteru wyrażona w ich słodkim obliczu i przepychu ich szat wypełniła ich zdziwieniem i wycofała się jakby przezwyciężyła je niewidzialna siła. Pełni wściekłości, ścigali go w oddali, zdecydowani go zmusić do odwrotu. Rzucali w niego kamieniami i błotem, próbując zbezcześcić jego szaty, ale nie uderzyli go, gdy podszedł do jego niespokojnych poszukiwań. W końcu przestali go gonić o zmierzchu.

Rozdział VIII

Syn Adoniasza podróżował po ulicach i zaułkach w poszukiwaniu cennego berła, ale na próżno. Gdy słońce zaszło na horyzoncie, ogłaszając nadejście kolejnej ciemnej i zimnej nocy, jego serce wypełniło się wielką udręką. Tam, w tym ostatnim zaułku, niemal pokonanym przez wyczerpanie i rozpacz, pochylił głowę, szlochając. Jego wargi wymawiane wśród czkawki następujące słowa:

”          Salem, Salem, nie możesz zginąć!” Twoje berło musi zostać wykupione ze szponów buntu! Ale kiedy i gdzie go znajdę?! Nie ma już siły, a nadzieja na odkupienie tego przed nocą porzuca mnie!

Książę w swej największej udręce nie zdawał sobie sprawy, że inny jęk bólu, pochodzący ze złamanych strun upokorzonej lutni, został usłyszany wieczorem. Nagle cichy jęk przeniknął jego uszy, wskrzeszając go z pewnością, że nadszedł wielki moment odkupienia. Ocierając łzy, zebrała ostatnią moc i pobiegła w stronę małego domu na wzgórzu, skąd wydobywał się dźwięk. Idąc do półotwartych drzwi, zatrzymał się, kontemplując szokującą scenę upokarzającej niewoli: Samael, zawinięty w brudną szatę, ukarał berło Salem. Zarówno chłopiec, jak i berło były tak oszpecone, że nie było w nich prawie śladu straconej chwały. To berło, nawet zdewastowane, było bardzo cenne, gdyż w nim leżała pieczęć domeny Salemu.

Kontemplacja tego, który był jego największym przyjacielem i ten wyidealizowany berło jako symbol wszelkiej harmonii, w tak tragicznej sytuacji, głęboko dotknął księcia, powodując, że płakał donośnym głosem. Dopiero wtedy buntownik dostrzegł swoją niechcianą obecność. Potrząsając, wstał i napełnił się wściekłością, i rzekł do niego:

”          Co cię sprowadziło do Sodomy?”

Wskazując na zniszczone berło, Melchizedek wykrzyknął:

–          Chwała w Salem zostaje zniszczona !!!

Ze śmiechem Samael kpił ze smutku, mówiąc:

”          Teraz jestem królem Salemu. Wy, którzy jesteście wierni zwoju, staniecie się moimi niewolnikami.

Bez względu na słowa oburzenia Samaela, książę, poruszony nieskończoną udręką, powiedział mu:

”          Samael, Salem jest zraniony twoją zdradą. Dlaczego zamieniłeś dom na sprawiedliwość i miłość do tej doliny niesprawiedliwości, nienawiści i śmierci? A teraz, jeśli nie chcesz wrócić do pokutującego Salemu, zwróć mu berło. Miałem go odkupić, że pomimo wszystkich niebezpieczeństw zstąpiłem w tę wrogą dolinę.

.

Znając przeznaczenie księcia, buntownik był pełen gniewu i zaciskając pięści, rzekł do niego:

–       Nienawidzę Melchizedeka!

Powiedziawszy to, rzucił berło na ziemię i dodając:

”          Chcę zrobić to samo dla ciebie.”

W obliczu tej zniewagi książę nie czuł strachu, lecz współczucia. Wciągając się w szczęśliwą przeszłość, przypomniał sobie szczęśliwe chwile, kiedy zawsze miał przy sobie Samaela. Był czystym i pokornym młodzieńcem serca. Dlaczego pozwolono się zniewolić iluzją pychy i egoizmu ?! Jakże bolesne było ujrzeć tego młodego człowieka, który dzięki swemu pięknu i współczuciu został uhonorowany ponad wszystkie tematy, teraz zrujnowane przez chciwość! Czyż marzenie księcia nie było na jego uwielbionym tronie, który był dla niego najcenniejszym przyjacielem ?! Ta tragedia zraniła jego duszę.

Jednak smutny stan berła uderzył go jeszcze bardziej, ponieważ został uczyniony jako symbol wszelkiej harmonii i został rozwiązany pod stopami niewdzięczności. Zaskoczony, że w oczach Melchizedeka nie widział wyrazu strachu, ale litości, Samael był sfrustrowany w swoich afrontach, które miały go przestraszyć, powodując, że zrezygnował z jego misji. W dostojnej postawie księcia, który w milczeniu spojrzał na niego, poczuł się zawstydzony. Ta słabość została jednak zniesiona przez dumę, która dominowała w jej sercu. Następnie zaczął planować coś strasznego, upokorzyć i zranić księcia, sprawiając, że cierpi jeszcze bardziej.

Z szyderstwem powiedział do niego:

–          Berło Salemu może być twoje, jeśli możesz zapłacić mi cenę twojego okupu.

Z błyskiem w oczach, książę zapytał go:

–          Jaka jest cena?

Samael z niegodziwym uśmiechem odpowiedział mu powoli:

”          Cena nie jest złotem ani srebrem, lecz bólem i krwią. Będziesz musiał całkowicie rozebrać się od swoich szat, leżąc. Musisz znosić bicie w tym stanie, aż słońce zachodzi. Jeśli chcesz się poddać, bez reakcji, berło będzie całkowicie twoje

Trzęsąc się z tak okrutnej propozycji, syn Adonijasza spojrzał na słońce, które unosiło się wysoko ponad chmurą. Intensywna walka dotarła do jego serca. Początkowo horror poświęcenia niemal go przytłoczył, powodując, że się wycofał, ale myśl o ujrzeniu Salemu zniewolonego buntem ostatecznie doprowadziła go do decyzji o zapłaceniu okupu, oddając się upokarzającemu cierpieniu.

Po podjęciu zdecydowanej decyzji o ratowaniu berła książę zdjął szaty i położył je na kamieniu. Potem położył się na tej zimnej ziemi, czołem skierowanym na zachód. Bezlitośnie Samael zaczął go bić, używając własnego berła jako narzędzia tortur. Wściekły z bólu ciosów, które sprawiły, że krwawił, książę nie spuszczał wzroku z słońca, które zdawało się stać na chmurze. Ogłuszony bólem, w końcu spojrzał na zachodzące słońce. Zachęcony nadchodzącym zwycięstwem, wyszeptał cicho,

”          Salem, Salem, wkrótce będę miał w moich ramionach twoje cenne berło, które w moich rękach stanie się narzędziem sprawiedliwości i pokoju.

Słuchając obietnicy księcia przez jęki, Samael krzyknął do niego z furią:

”          Twoje cierpienie nie przyniesie Salem czasu, bo twoje ręce nigdy nie będą w stanie dotknąć berła”.

Po dokonaniu takiej zniewagi, Samael pochwycił spiczasty kamień, przygotowując się do zadawania ostatnich ciosów. Kiedy pomyślał o szczęśliwym zwycięstwie Salemu, Melchizedek poczuł, że jego prawe ramię jest ściskane przez stopy Samaela. Podążył za tym niegrzecznym gestem uderzeniem, które sprawiło, że wzdrygnął się z bólu. Jej ręka wyciekła okrutnie, rozlewając krew z otwartej rany. Ta sama przemoc wkrótce została rozładowana na lewej ręce. Nie znosząc agonii spowodowanej tymi ostatnimi uderzeniami, syn Adoniasza, krwawy, pogrążył się w mroku głębokiego omdlenia.

Rozdział IX

Kiedy książę przestał uderzać księcia, buntownik był opętany dziwnym przerażeniem, gdy spojrzał w twarz temu, który tylko mu dobrze zrobił, od śmierci. Starał się nie pamiętać przeszłości, ale nieodparcie poczuł, że wciąga go w dzień szczęśliwej niewinności w Salem. Ubrany w bogate szaty, zawsze był przy księciu, który z poświęceniem uczył go codziennie jego pieśni mówienia o pokoju. W nieproszonych wspomnieniach, którymi został wleczony, odrodził swoje pierwsze kroki na ścieżce pychy i samolubstwa. Przypomniał sobie nieprzerwaną radę i prośby tego, który był jego najlepszym przyjacielem, porzucić tę ścieżkę, która może doprowadzić go do nieszczęścia.

Po tym, jak został wciągnięty we wspomnienia całej przeszłości szczęścia, zniszczone przez jego winę, Samael był świadomy swojej niewdzięczności. Przerażony tym, co zrobił, skłonił się nad krwawym ciałem Melchizedeka i rozpaczał, widząc go bez życia. Nie ponosząc ciężaru wielkiej winy, pośpieszył, chcąc ukryć się daleko w ciemności mroźnej nocy.

Po głębokim osłabieniu książę zaczął powracać do świadomości. W iluzjach, które niosły go na łono ukochanego Salemu, ożywił chwile przeżywane i marzył. Z radością spoglądał na twarz swojego największego przyjaciela, z którym wyciągnął rękę z uśmiechem. Ale jego gest został udaremniony przez głęboki ból. Pośród oklasków zwycięskich poddanych otrzymuje berło od swego ojca, ale kiedy go dotyka, odczuwa nieodparty ból w swoich rękach. Z tymi snami sfrustrowanymi bólem, Melchizedek przebudził się do rzeczywistości. Był nagi, zraniony i samotny, w niebezpiecznym miejscu, daleko od schronienia i uczucia Salemu. Bardziej bolesne było myśleć, że to wszystko było odpłatą kogoś, kto był głównym celem wszystkich darów swojej miłości.

Książę, nie mogąc się ruszyć, biorąc pod uwagę wielką zdradę, zaczął płakać bez pocieszenia. Nie przepraszam za ból, ale zniszczenie tych, którzy zamienili miłość i sprawiedliwość Salem przez pogardy i nienawiści, które w końcu zmniejszyć do popiołów w tej dolinie potępiony. Przez łzy, książę patrzył w niebo, jak szatę we krwi skąpaną, leżała skąpana w słońcu. Przypomniał sobie lutnię, za którą zapłacił tak wysoką cenę. Gdzie on był? W swej rozpaczliwej ucieczki, Samael lewej berło opuszczony przez zranionego ciała Melchizedeka. Kiedy go zobaczył, zapomniał o całym bólu i wyciągnął do niego obolałe dłonie. Pieszcząc zrujnowaną wypukłość, powiedziała z uśmiechem,

”          Jesteś znowu moja.” Kupiłem to moją krwią.

Samael, który, pokonany przez ten dziwny horror, uciekł po popełnieniu straszliwej zbrodni, zatrzymał się o krok od bramy Sodomy. Tam, napędzany przez dumę, żałował oburzenia swoją słabością. Dlaczego uciekł po wygraniu tak wielkiego zwycięstwa? Czy nie planował zniszczyć królestwo Salemu, aby ustanowić własne królestwo? Pamiętając berło, postanowił wrócić, aby go wziąć. Dlaczego zostawił go samego ze zwłokami tego znienawidzonego księcia?

Zbierając swoje słabe punkty, Melchizedek potknął się o miejsce, w którym opuścił swoje szaty. Po ubieraniu się, mając najmilsze berło, syna Adoniasza, z głębokim wzruszeniem, złożył przysięgę, zanim opuścił to miejsce swego cierpienia. Pieszcząc berło, rzekł do niego:

”          Moje drogie berło, zostałeś stworzony jako symbol harmonii, który pochodzi od sprawiedliwości i miłości. Cała chwała Salemu spoczęła na tobie, gdy bunt w twojej niewdzięczności zniewolił cię, wciągając cię do tej wrogiej doliny. Tutaj zostałeś ranny i upokorzony, stając się narzędziem niegodziwości w rękach tyrana. Ale odkupiłem go moją krwią. Teraz nasze rany zostaną przywrócone i wkrótce będziemy intronizowani wśród chwał zwycięskiego Salemu. Kiedy to marzenie się spełni, razem będziemy świadkami końca tych, którzy zmartwychwstali przeciwko nam, aby nas uderzyć. Samael i jego zwolennicy zostaną pochłonięci przez ogień, który sprowadzi na popiół Sodomę i Gomorę.

Kończąc swoją uroczystą przysięgę, młody książę, ukryty już w ciemnościach nocy, opuścił to wzgórze, a na nim znaki jego cierpienia.

Odkąd syn króla odszedł, obiecując powrócić z berłem, Salem przeżywał chwile nieopisanej tęsknoty. W żałobie król i pozostali badani pamiętali całą tę szczęśliwą przeszłość, niesioną przez niewdzięczność buntowników. To, co najbardziej ich dręczyło, to brak księcia i berła, bez którego cała jasność tego królestwa pokoju byłaby w cieniu. Pragnąc pocieszyć serca swoich poddanych, Melchizedek przechodził przez noc w kierunku wzgórz otaczających Salem. Choć był osłabiony i zraniony, kontynuował swój marsz, mając nadzieję, że rano dotrze do swojej ojczyzny.

Ta długa, ciemna noc została wreszcie pokonana przez promienie świtu. W Salem, nadzieja ujrzenia Melchizedeka berłem została prawie wygnana, gdy spojrzawszy na Górę Oliwną ujrzeli, że schodzi ona ścieżką Getsemane. Kiedy znaleźli go w głębokiej dolinie Cedron, przestraszyli się jego wyglądu: twarz była blada, a płaszcz przemoczony krwią. Mimo to uśmiechnął się, wyrażając wielką radość. Kiedy zapytali go, dlaczego te ślady krwi, Melchizedek wyjął z płaszcza swoje zranione dłonie, odsłaniając między nimi odkupione berło. Po powiedzeniu im kroków, które doprowadziły go do ratowania berła, poddani, nieme, upadli z szacunkiem u jego stóp, uznając go za swego odkupiciela i króla. Wśród pochwał odkupionych gospodarzy książę został wprowadzony do królewskiego pałacu, gdzie, pod opieką swego kochającego ojca, powinien wyleczyć się z cierpienia. Oszpecone berło, teraz cenniejsze, również zostanie przywrócone i powinno stać się piękniejsze niż wcześniej. Dzień koronacji wyznaczono na następny Jom Kipur. Tego dnia Melchizedek zapieczętowałby odnowionym berłem triumf wszystkich wiernych, a także potępienie rebeliantów.

Rozdział X

Kilka chwil po odejściu Melchizedeka, Samael przybył do miejsca, gdzie pozostawił go pozornie bez życia, obok lutni. Nie rozumiejąc tego tajemniczego zniknięcia, udał się do Gomory, gdzie czekali na niego jego naśladowcy. Kiedy je zobaczył, ogłosił swoje „zwycięstwo” nad znienawidzonym księciem i berłem, którego zabił w Sodomie, nie pozostawiając nadziei dla wyznawców zwój. Jego słowa przemówiły do ​​buntowniczego tłumu, który zaczął celebrować „podbój”, oddając się orgii. Kpili teraz ze sprawiedliwości i miłości, wywyższając Samaela jako zwycięskiego króla.

Otrzymają teraz broń, aby posłać naprzód na Salem, wykonując ostatni cios. W ich złym celu dołączyli do nich wielu przestępców, którzy zostali przyjęci jako mistrzowie w posługiwaniu się łukami i strzałami. W swoim szaleństwie Samael zarządził wygnanie wszystkich kalendarzy, ponieważ w jego królestwie „wolności” nie podlegaliby żadnym obliczeniom czasu. Prawa moralności również zostały wygnane, co doprowadziło do całkowitego chaosu. To zaburzenie było najbardziej widoczne w ostrym i kakofonicznym hałasie, który ogłosili jako nową piosenkę. Przytłoczony egoizmem Samael i jego zwolennicy żywili się złudzeniami, nieświadomi, że ich dni są policzone. Owoce buntu wkrótce przyniosą im ogień niszczenia.

Podzielając swoich naśladowców w małe grupy, Samael zaczął dowodzić nimi w aktach przemocy, które przerażały mieszkańców równin. W tym czasie ukryli się w jaskiniach w pobliżu słonego morza.

Szacunek i strach partyzantów Samaela doprowadziły w końcu królów czterech miast, by go szukać, proponując sojusze pokojowe. Byli to: Barah, król Sodomy; Bersa, król Gomory; Senaab, król Adamy; A Semeber, król Seboimów, i Segor, król Bela. W tym czasie królowie ci składali hołd Cordolaomorowi, królowi Elamu, który w towarzystwie armii czterech innych miast podbił ich w dolinie Siddim nad słonym morzem.

Wzmocniony sojuszami, Samael stał się odważniejszy w swoim pościgu, niosąc terror i zniszczenie na tereny odległych miast. Armie Cordolaomor powracających i ich sojuszników w tych dniach innych osiągnięć, rozgniewany na prowokacje Samaela, maszerowali przed czterema królami, wygrywając je ponownie w dolinie Siddim. To było wtedy, że wziął do niewoli mieszkańcy Sodomy, wśród których znajduje się mój bratanek Lot. Zastraszyć przed pięciu królów gniewu, Samael i jego zwolennicy ukrywali w swoich jaskiniach, na północ od słonego morza.

Rozdział XI

Dwanaście miesięcy po wielkiej ofierze miały się skończyć. W pełni odrestaurowane berło lśniło w jego pudełku, podczas gdy książę, równie przywrócony od ran zadanych przez bunt, ucieszył się widząc, jak Jom Kippur przybył na koronację. Tymczasem komponował piękne piosenki, które wyrażały jego miłość do Salemu. W ciągu tych dwunastu miesięcy miasto pokoju stało się piękniejsze, zdobione jako oblubienica do wielkiego dnia koronacji.

Jeden tydzień do Jom Kippur, Samaela, zupełnie nieświadom tego, że zbliża się dzień jego sądu, zebrał swoich zwolenników, ogłaszając im, że następną misją będzie podbój Salemu. Zanim jednak ruszyli naprzód, wyruszył sam, aby sprawdzić miejsca w mieście. Po pochwaleniu się tłumem, Samael wyruszył w swoją misję rozpoznawczą. Kiedy maszerował sam, starał się nie pamiętać tych chwil, które przeraziły go poczuciem winy, ale przytłoczony siłami wyższymi, został wciągnięty w swoje wspomnienia z powodu tego okrucieństwa okrutnych tortur.

Cała jego przeszłość zaczęła przypominać, jak przytłaczająca waga. Kiedy obudził się ze swoich wspomnień, z których nie mógł uciec, była już noc. Ciemność, która go ogarnęła, wydawała mu się zapowiedzią smutnego końca. Ta konsternacja jednak starała się go wyrzucić z pamięci czekającej armii, gotowej do wykonania jego rozkazów, podczas podboju Salemu, gdzie nie byłoby wspomnień z tego pergaminu.

Dawn dotarł do niego niedaleko Salem. Na widok Góry Oliwnej, wspomnienie ostatniego przejazdu, pozostawiając po sobie zaginione miasto. Ile nocy minęło od tego czasu? Stracił poczucie czasu, nie wiedząc, że minęło zaledwie dwanaście miesięcy. Nie mógł sobie wyobrazić, że rano Jom Kippur był dniem jego sądu. Kiedy tego ranka dotarł do szczytu Góry Oliwnej, Samael był zaskoczony, widząc, że miasto stało się piękniejsze niż przedtem. Cała ona była ozdobiona gałęziami i kwiatami, jak dziewica czekająca na swojego narzeczonego. Jednak Salem został porzucony, bez oznak życia we wszystkich jego rezydencjach. To uświadomiło mu, że ciosy, które zniszczyły księcia i berło, przyniosły ze sobą całe to porzucenie. Nie wiedział jednak,

Wyobraziwszy siebie wyniesionego na zakazanym tronie, mając zwycięskie armie u jego stóp, buntownik wkroczył do miasta, spiesząc do pałacu. Przechodząc przez główne wejście do głównej sali, był zaskoczony widząc tłum zgromadzonych tam wiernych. Na złotym pawilonie, ozdobionym kwiatami wykutymi w drogocennych kamieniach, leży pusty tron. U podstawy tronu znajdował się pergamin praw, złota korona pełna drogocennych kamieni i sprawa, którą pozostawił pusty w noc zdrady. Nie rozumiejąc zagadki, Samael schował się za kolumną, bojąc się zostać rozpoznanym i obserwowanym. Badani, wyglądając na szczęśliwych, spojrzeli na pusty tron. Gdzie znaleźli motywy dla całej tej radości, czy ich króla zginęło berło? Samael zakwestionował tę tajemnicę, gdy Adonijasz, oklaskiwany przez poddanych, udał się na tron. W głosie pełnym emocji na zwycięstwo, założyciel Salem ogłosił, że nadeszła wymarzona chwila koronacji. Krzyk triumfu rozbrzmiewał echem w powietrzu, gdy, ogłaszany przez ojca, ukochany książę wystąpił w stronę tronu. Widząc go okrytego płaszczem chwały, Samael był opętany straszliwym strachem i próbował uciec. Stwierdził jednak, że wszystkie portale wielkiej sali były zamknięte na zewnątrz. ogłoszone przez jego ojca, wszedł do ukochanego księcia zmierzającego w stronę tronu. Widząc go okrytego płaszczem chwały, Samael był opętany straszliwym strachem i próbował uciec. Stwierdził jednak, że wszystkie portale wielkiej sali były zamknięte na zewnątrz. ogłoszone przez jego ojca, wszedł do ukochanego księcia zmierzającego w stronę tronu. Widząc go okrytego płaszczem chwały, Samael był opętany straszliwym strachem i próbował uciec. Stwierdził jednak, że wszystkie portale wielkiej sali były zamknięte na zewnątrz.

Rozpoczęła się ceremonia koronacji. To był uroczysty moment. Adonias, w pełnym czci geście, wziął bogatą koronę, kładąc ją na czole swego syna. Później pokłonił się w tej sprawie, otworzył je ostrożnie, zabierając odrestaurowaną lutnię, której piękno i blask były o wiele lepsze od jego pierwszego stanu, gdy jego lutnik wyszedł z rąk Adoniasza. Siedząc na tronie wśród aklamacji swoich poddanych, Melchizedek zaczął stukać w berło, czerpiąc z niego akord wielkiej harmonii i pokoju. Wszyscy uciszyli się, by usłyszeć ich nowe kompozycje wyrażające głęboką miłość do berła i całego królestwa pokoju.

Wielka emocja wypełniła serca wszystkich w tym momencie, doprowadzając ich do łez. Samael, nie mogąc zareagować, był torturowany przez te akordy, które ożywiły jego umysł utraconymi możliwościami, w straszliwym bólu dla jego sumienia. Melchizedek skomponował do tego szczególnego momentu pieśni, które przedstawiały niezwykłe chwile historii Salemu; Kiedy zaczął śpiewać o swojej przyjaźni dla Samaela, jego głos był wypełniony łzami, których nie mógł powstrzymać. Smutne było dla niego śpiewanie o upadku tego, który był jego największym przyjacielem! Potem zaśpiewał o wysokiej cenie, którą musiał zapłacić za zdobycie berła, co jest wyrazem honoru Salemu.

Gdy patrzyli na te bliznowate dłonie, dotykając odrestaurowanego berła z tak wielkim mistrzostwem i uczuciem, ludzie podnieceni emocjami padali ze łzami w oczach. Kiedy zobaczył w rękach Melchizedeka lutnię, która w jego rękach była narzędziem tortur, Samael zrozumiał, za późno, jak bardzo popełnił błąd, odsuwając się od rady księcia; Ile razy ręce, po których rozładował całą tę przemoc, zostały wyciągnięte, by go uratować, a on je zaniedbał. Teraz było już za późno! Za późno !!!

Rozdział XII

Triumfujący poddani, którzy z szacunkiem zostali wprowadzeni w tę przeszłość szczęścia, zdrady, bólu i triumfu, w końcu zjednoczyli głosy w radosnej proklamacji:

”          Prawdziwe i sprawiedliwe są twoje zasady, królu Salem. Jesteście godni panowania w chwale i dostojności pomiędzy chwałami waszych wiernych, ponieważ w waszej ofierze uwolnicie nas od gróźb ciemności, wnosząc do naszych serc radość świtu.

Po tej pieśni wyniesienia nastąpiła ceremonia potwierdzenia wszystkich wiernych w ich zwycięstwie. Syn Adoniasza ze swoim odkupionym berłem przystąpił do pieczęci specjalnym akcentem berła, zwycięstwa każdego z nich. Powstała długa linia radosnych czcicieli, potwierdzeni badani, którzy otrzymali aprobatę króla, stali po prawej stronie tronu, gdzie stali, czekając na potwierdzenie pozostałych.

Spojrzenia, które, oświetlone radością, towarzyszyły pieczętowaniu ostatnich sprawiedliwych, spoczywały na dziwnej postaci Samaela, który zdominowany przez nieodpartą siłę, skierował się w dół w stronę tronu. Jego wygląd był okropny, jego twarz była zdeformowana przez zło; jej szaty były brudne i cuchnące; wszystko w nim odtrącone, do tego stopnia, że ​​nikt go nie rozpoznał. Pośród zdumienia poddanych, Melchizedek wstał z tronu, jakby zraniony wielkim bólem; Z ich ust usłyszeli bolesny okrzyk:

–          Samael, Samael !!!

Żałosna postać tego, który był taki piękny, napełniła ich wszystkich żalem i zaczęła żałować. Opłakiwali się, wiedząc, że los Samaela i wszystkich, którzy go śledzili, mógł być zupełnie inny, gdyby posłuchali miłości Adoniasza i jego syna. Czyż nie był to plan króla i marzenie Melchizedeka, aby mieć go jako strażnika pergaminu, jako drugiego w tym królestwie?

Samael, który rozpoznając swoje nieszczęścia, zbliżył się do tronu, gdy był świadkiem całego tego rozpaczy, znowu został zwiedziony przez pychę, myśląc, że to była demonstracja słabości jego wrogów. Pamięć o jego armii, która ufortyfikowała go na równinie, zwodzi go z pewnością, że zwycięży nad Salem. Z tą myślą uniósł czoło z nienawiścią i patrząc na króla podniósł pięść i rzucił mu wyzwanie, gardząc jego autorytetem, grożąc, że zasiądzie na tronie. Chociaż byli nękani przez swoje zatracenie, poddani Salemu nie mogli znieść śmiałego zniewagi tego szalonego młodzieńca, który po spowodowaniu tak wielu cierpień wciąż był w stanie podnieść się z takim wyzwaniem.

Zwycięski król ze tyle przyjemności było zamknięte ze swoim berłem podbój wiernych wzrosła boleśnie do uszczelniania smutnego losu rebeliantów. Unieruchomiony przez dziwną siłą, Samael, nie odrywając oczu od berła, usłyszał z ust królewskich głosząc Jego wyrok i wszyscy zwolennicy: Więźniowie niewidzialną siłą, będzie zachowane w ich jaskiniach przez sześć lat, a potem odwiedza ogień sądu, który ich zniszczył wraz z miastami, które były z nimi sprzymierzone.

Rozdział XIII

Idąc spać po tym dniu wielu emocji, młody król, zanurzony we wspomnieniach przeszłości szczęścia i bólu, przewrócił się na bezsenne łóżko. Kiedy w końcu zasnął, miał bardzo ważny sen. W tym śnie ukazał mu się anioł jasny który przywitał go z uśmiechem, mówiąc mu, że cały wszechświat, a następnie dokładnie tego dramatu były żywą, i że miał prefigurative sens, przedstawiających wydarzenia przeszłe i przyszłe, które dotyczył całego rozległego wszechświata.

Słowa anioła obudziły w Melchizedeku wielkie pragnienie poznania historii tego kosmicznego dramatu. Znając tęsknotę, anioł porwał go we śnie, odsłaniając daleką przyszłość. Na jego oczach były chwały nowego i wspaniałego Salem, którego mury i pałace były ze szlachetnych kamieni; portale miasta były z pereł. Szerokie aleje to czyste złoto. Miasto było kwadratowe i rozciągnięte na setki kilometrów. Został podzielony na dwa odrębne sektory: Północny i Południowy, na południu powstały niezliczone rezydencje, wieczne mieszkania aniołów i odkupionych ludzi. Na północy był piękny raj, do którego anioł objawił się jako ogród Eden. Tam, na obu brzegach rzeki życia, znajdowały się pola pełne wszelkiego rodzaju roślin, z kwiatami i owocami w obfitości.

W samym środku raju można było dostrzec oślepiającą górę, którą anioł twierdził, że jest Górą Syjon, siedzibą tronu Bożego. To z tej góry płynęła rzeka życia, płynąca po całym mieście. Kiedy dotarli na szczyt świętej góry, król Salem był oszołomiony otaczającą je scenerią. W najwyższej części Syjonu był najpiękniejszy ze wszystkich budynków ujawnionych przez anioła jako pałac Boży. Ten wspaniały budynek był wsparty na siedmiu kolumnach, wszystkie z przezroczystego złota, osadzone pięknymi perłami. Wokół pałacu rozkwitła najbardziej bujna roślinność: sosna, cyprys, drzewo oliwne, mirt, granat i drzewo figowe zostały pochylone przez ciężar dojrzałych fig.

Podziwiając piękno tego miejsca, anioł powiedział mu, że żaden człowiek nie otrzymał przywileju ujrzenia wnętrza tego pałacu Bożego. Zostanie mu dany ten zaszczyt, ponieważ został wybrany, aby być nosicielem największych objawień na temat świata światła. Na skrzyżowaniu z szacunkiem jednym z portali pereł, upadli w kulcie, podczas słuchania piosenki z wielu serafinów, który otoczony tron ​​w chwale do jednej stałej, który był, który jest i zawsze będzie. Patrząc na Jednego, siedzącego na tronie, Melchizedek był zaskoczony odkryciem postaci mężczyzny. Był przykryty peleryną z bisioru, z niezrównaną bielą i miał na głowie koronę złożoną z siedmiu nałożonych na siebie koron, wypełnionych drogocennymi kamieniami.

Patrząc na ręce trzymające berło, syn Adoniasza był zaskoczony, widząc na nich blizny ran, podobne do tych w rękach. Anioł twierdził, że jest Mesjaszem, Wielkim Melchizedekiem, widoczną manifestacją Jahwe, Niewidzialnego Boga. Uwagę na błyszczące berło z którego Mesjasz rządził w całym wszechświecie, król Salem ten znaczek domeny na nim, aw nim wypisane imię Izrael. Wzięty z głębokim wzruszeniem, Melchizedek upadł na twarz przed Królem tego wiecznego Salemu i, ożywiając tam historię swojego małego miasteczka, chciał poznać wielki dramat historii powszechnej. Znając pragnienie swego serca, anioł rzekł do niego:

”          Teraz dam ci znać historię tego wspaniałego Salem.” Cokolwiek zostanie ci pokazane w wizji, musisz wiernie nagrywać na rolce. Będziesz mieć sześć lat na napisanie ich. Na koniec siedmiu lat, otrzymają z rąk starca naczynie zawierające specjalną rolkę, z wielu ważnych objawień, wśród których jest historia Salem. Weźmiesz tę rolkę i przyszyjesz ją do swojej, tworząc pojedynczą rolkę. się obrócisz go wraz z naczynia do patriarchy mu zająć miejsce, które będzie można pokazać, gdzie będzie ukryty aż do końca dni. Objawienia tego wielkiego zwoju będą składać się ze światła i pocieszenia, które wyślę do wybranych z okazji ostatniego tygodnia lat historii.

Po rozmowie z królem Salemu te słowa, anioł wprowadził go w wizję do nieskończonej przeszłości, kiedy Wszechświat jeszcze nie istniał. Historia podobna do tej Salem rozwijała się przed jego oczyma; ale w nieskończenie większym wymiarze, poczynając od stworzenia królestwa światła. Z podziwem rozważał powstanie miliardów światów i gwiazd, pełnych życia i szczęścia, które zaczęły krążyć wokół Niebiańskiego Salemu, raju Boga. Zwrócił wówczas uwagę na najpiękniejszego ze wszystkich cherubinów, którzy, uhonorowani przez Stwórcę, zamieszkiwali z Nim w Jego pałacu. Wieczność szczęścia i pokoju wydawało się pakować, że królestwo, kiedy ten sam egoizm doświadczenie i bunt doświadczane przez Samaela zaczęły się powtarzać w życiu ukochanego anioła. Sceny z wielkiego buntu zaczęły być pokazywane Melchizedekowi, z udziałem wszystkich mieszkańców Wszechświata. Honorowy cherubin, podobnie jak Samael, uwiódł jedną trzecią gospodarzy, którzy czcili go jako króla.

Wśród scen tego wielkiego konfliktu, król Salem świadkami powstania planety Ziemi, na której pojawił się człowieka jako racjonalne berło, które pasują królestwa. Z przerażeniem dostrzegł moment, gdy naczelnik rebelii zbliżył się subtelnie z raju, chwytając człowieka, uwodząc go pokusami. Potem usłyszał jego wołanie, zwiastun zwycięstwa. Od tego momentu, wróg Boga przystąpił zrujnować człowieka, jego usuwanie wszelkich śladów boskiej chwały, jak Samael wykonane z berłem.

Jego własne doświadczenie, gdy oznajmił rano, że poddani Salemowi postanawiają szukać zagubionego berła, zaczęło powtarzać się przed Jego oczami. Łącząc gospodarze, którzy pozostali wierni Jego rząd, Stwórca udał się do ujawnienia planu ratunkowego: pójdzie w poszukiwaniu człowieka, by odkupić, nawet jeśli kosztowało go nieskończoną ofiarę. W obliczu tego objawienia, syn Adoniasza upadł z emocji, odkrywając, że w swoim życiu miał zaszczyt przedstawiać samego Mesjasza.

Cały dramat żył przez syna Adoniasza w jego wstrząsające poszukiwań, aż do momentu jego przejściach dla odkupienia berłem, było pozyskanie amplitudzie wizję, która obejmowała całą wieczność. Przed oczami paradował sceny głównej bitwy bez rozejmu będzie trwał aż do Dnia Zmartwychwstania, kiedy Mesjasz, Wielki Melchizedek zwycięski Wield wykupione berło, uszczelnienie z niej potępienie wszystkich synów Beliala. .

Rozdział XIV

Poprzez objawień Anioła Melchizedek zapoznała wybawienie osiągniętego podczas jego koronacji, kiedy przed trzystu Ministrów z ich statków spalających, pięciu królów wojska spadły, pozostawiając wolne jeńców. Znając nasz zamiar podejść do Salem w czasie Sukot, król przygotowywał się do wielkiej imprezy, w których comemoraríamos razem zwycięstwo nad wszystkimi dysharmonii generowanego przez pychę i egoizm. Dlatego, gdy mamy do Salem, byliśmy zaskoczeni, ze wszystkimi tego zaszczytnego recepcji.

Zabierz mnie z powodu tych wszystkich wydarzeń sprawił, że przejść przez cały ten siódmym roku, prawie nie zauważając jego dni, co poszło szybko. Jesteśmy teraz u bram nowego Rosz Haszana, gdy 300 pastorzy będą dotykać rogi, wzywając wszystkich tych z pereł, na uroczystym posiedzeniu Jom Kipur. Pięć dni później zostaniemy przyjęci w Salem na święto Sukot. Pewność, że najważniejsze wydarzenia powinny być zgłaszane w tej roli, mnie zarezerwować miejsce, które będą rejestrować, dzień po dniu, fakty, do końca tej historii żyjemy.

Rosh Hashana! To był najszczęśliwszy dzień w moim życiu, ponieważ moje ramiona mogły otrzymać dziecko obietnicy. Pierwszą rzeczą, jaką zrobiłem było umieścić go w jego prawej dłoni trochę Drugiej perła, że ​​Mesjasz dał Sarze dniu jego nawrócenia; Trzymał ją mocno, radując się z pewnością, że będzie żył wiecznie po naszej stronie. Dwa dni przed Jom Kipur Izaak został obrzezany, zgodnie z poleceniem Odwiecznego. Ponieważ pasterze zaczęli grać swoje rogi na Rosz Haszana, wszystkim, którzy mają perły naczynie, opuścił swoje namioty, zamieniając się w małych grupach, z dębu Mamre.

Przybywając Jom Kipur, dzień uroczystego zgromadzenia, moi pasterze poinformował mnie, że ci, którzy otrzymali perły, brał udział w spotkaniu, nie brakuje żadnej osoby. To wspaniałe widzieć radość wybity oblicze cały ten tłum, który tęskni za wzrostem Salem. Każdy przynosi historię, by opowiedzieć, w jaki sposób zwyciężyła tyle wyzwań i prób. Wszyscy są zadowoleni z perspektywy przyjazdu do Salemu na imprezę Sukot.

W pierwszy dzień Sukot partii, tłum był podzielony na małe grupy dwunastu osób, iść do góry w celu Salem. Mając ramiona na naczyniu z rolki, umieszczone się przed tłumem, a następnie przez Sara i Izaaka, które zostały zamontowane na wielbłądzie; Daleko w tyle przyszedł Lot i jego córki; trochę z tyłu, trzysta pasterzy, a za nimi wszyscy wierni.

Zaczęliśmy wspinaczkę, gdy wraz z wszystkimi jego poddanymi przyszedł do nas Melchizedek, dzięki czemu świąteczne brzmienie wielu instrumentów muzycznych wibruje w powietrzu, świętując wielkie zwycięstwo. Po powitaniu nas, syn Adoniasza poprowadził nas na uroczysty marsz, aż weszliśmy do portali Salem, które teraz jest piękniejsze niż wcześniej. Przed rozpoczęciem bankietu Melchizedek ukoronował wszystkich zwycięzców, a gospodarze Salemu zabrzmili na swoich instrumentach, świętując szczęśliwe zwycięstwo.

Wielka była radość króla z Salem, kiedy dostarczyłem mu słoik z rękopisem. Rozłożyłam go i byłam zaskoczona, kiedy jego uwaga skierowała się na ostatnią część rolki, która wciąż była pusta. Jakby czytając coś tam, powiedział mi,

”          Abraham, ze wszystkiego, co napisałeś, nic mnie nie dotyka bardziej niż konto, które zapiszesz w ostatniej części twojego rękopisu.

Melchizedek pokazał mi zwój napisany wewnątrz i na zewnątrz, w którym w ciągu sześciu lat napisał historię wszechświata, którą objawił mu anioł. Biorąc mój rękopis, przyszywał go do swego wielkiego zwój. Zrobiwszy to, owinął je ostrożnie, umieszczając w słoiku.

W ósmym dniu święta, w akcie, który zaskoczył wszystkich, król wywyższył dzban, umieszczając go na swoim tronie. Widząc statek, który był tak upokorzony i odrzucony, teraz uwielbiony wśród uwielbienia Salemu, poczułem silne emocje i zapłakałem; Nie można było spojrzeć na niego bez myślenia o jego znaczeniu: był to idealny symbol obiecanego Mesjasza. Przez niego wiele żyć zostało uwolnionych i przemienionych, poczynając od moich. Bez daru tego statku nie miałbym dzisiaj w swoich ramionach mojego drogiego Izaaka, na którego czekałem tak długo z Sarą.

Po intronizacji słoja, syn Adoniasza, wzywając mnie do tronu, zaczął mnie czcić przed wszystkimi wiernymi; Wziąwszy złote pudełko, w które złożył 144 perły dziesięciny, umieścił je w moich rękach, twierdząc, że jest darem od niego dla Izaaka. Jakby tego było mało, wziął wazon zawierający cenny zwój i postawiwszy go u moich stóp, powiedział, że należy on do mnie i do moich potomków na zawsze. Z sercem pełnym radości upadłem przed królem, który ofiarował mi tak cenny dar, wyciągając ręce z małym perełkowym pudełkiem. Wziął go z moich rąk i włożył do dzbana pod rolką, potwierdzając darowiznę.

Rozdział XV

Kiedy wszedłem tej nocy do pokoju, z Sarą, Izaakiem i dzbankiem ze swoim skarbem obok mnie, doświadczyłem szczęścia, którego nigdy nie odczułem w całym moim życiu. Ponieważ trudno mi było zasnąć, długo czułem, wyobrażając sobie przyszłość chwały Izaaka i słoik, którego przesłanie miłości, sprawiedliwości i pokoju przyniosło nadzieję moim potomkom przez wszystkie pokolenia, aż do nadejścia Mesjasz. Wyobrażając sobie tę szczęśliwą przyszłość, zasnąłem i miałem sen, w którym wiele wycierpiałem. We śnie Pan ukazał mi się i powiedział:

”          Abrahamie, weź teraz słoik, który tak bardzo kochasz, i zanieś go do Morza Słonego, gdzie pokażę ci jaskinię, w której ją ukryjesz

Po udzieleniu mi tego polecenia Pan dał mi topór i lnianą szatę, którymi zawinąłem wazę. Potem rozpocząłem bolesną podróż, niosąc na ramionach tę, która symbolizowała spełnienie wszystkich moich nadziei. Kiedy dotarłem do północnej części morza, zaprowadzono mnie do jaskini, która miała ukryć słoik. Umieszczając go na kamieniu, w geście pożegnania, zacząłem go pieścić, kontemplując ozdoby i napisy, które go upiększyły; myśl, że już mnie nie będzie, napełniła mnie głębokim smutkiem. Moje oczy zwróciły się ku postaci Melchizedeka, który pochylił się, by powitać go klejnotami. Nagle postać króla zaczęła zyskiwać życie i ruch i rosła, aż cały dzban zamienił się w przystojnego młodzieńca, który patrzył na mnie z miłością. Początkowo myślałem, że to król Salem, ale patrząc na jego ręce, nie znalazłem blizn. Widząc, że jego oczy są tak podobne do Sary, spytałem go, jak się nazywa. Odpowiedział mi z uśmiechem, którym był Izaak, mój syn.

Radowałem się w obecności Izaaka, kiedy znów zabrzmiał mi w uszach boski głos:

–          Abrahamie, weź teraz swego syna, którego kochasz, i poświęć go siekierą, którą ci dałem (1)

Przerażony boskim rozkazem upadłem u stóp Izaaka, nie znajdując siły ani odwagi, by dokonać strasznego czynu. Jednak pocieszał mnie, twierdząc, że chce spełnić wolę Bożą. Po straszliwej, intymnej walce podjąłem decyzję poświęcenia mojego syna. Kiedy wstałem, zobaczyłem, że Izaak był wykrzywiony w wielkim cierpieniu, a jego ciało pokryło się ranami, które pachniały źle. Poczułem pragnienie, by mu pomóc, lecząc jego rany, ale głos upierał się przy jego rozkazie, abym go poświęcił. Potem wziąłem topór i położyłem go na jego szyi. Kiedy moje ramiona poruszały się w stronę ciosu, zapalała nas silna latarka i czułem, że topór nie jest już w moich rękach.

Gdy uniosłem czoło, natknąłem się na pielgrzyma, który ogłosił narodziny Izaaka. Był ubrany w jasne szaty, z cienkiego płótna, białego i czystego; Jej twarz lśniła jak słońce, gdy patrzyła na mnie z nieskończoną miłością. Przytulił mnie, otarł moje łzy i powiedział:

”          Abrahamie, teraz wiem, że prawdziwie mnie kochasz, ponieważ nie odmówiłeś mi dzbana ani twojego syna, którego kochasz. Z powodu tej miłości uczynię cię ojcem wiary, a wiele narodów i narodów rozraduje się w świetle zwitku, który ci dano.

Powiedziawszy te słowa, Pielgrzym zwrócił się do Izaaka, który wijąc się z bólu położył ręce na jego głowie. Ten kontakt spowodował, że wszystkie zanieczyszczenia, które objawiły się w ropnych wrzodach na ciele mojego syna, przeniosły się do Jego ciała, podczas gdy Jego chwała została przeniesiona do Izaaka. Byłem opętany mieszaniną ulgi i ulgi od żalu po to, aby zobaczyć Izaaka przywróconego, ale pogrążonego w smutku, aby ujrzeć Mesjasza uciskanego przez tak wiele wad. Poprzez jęki bólu powiedział:

”          Umrę, aby Izaak i jego potomstwo byli usprawiedliwieni, odkupieni i uwielbieni przed Panem.

Aby powrócić mnie do mojego syna, który został wydany, widziałam, że jego miejsce zostało zajęte przez dwunastu młodych ludzi, którzy nazywali się: Ruben, Symeon Levi Juda, Issachar, Zabulona, Joseph Benjamin, Dan Neftalego, Gad, Asher. Kiedy przedstawiłem im cierpiącego Pielgrzyma, gardzili nim, bo nie dostrzegali w nim piękna, które by ich przyciągnęło. W końcu zaprowadzili go jak baranka i złożyli mu ofiarę, wrzucając jego ciało do jaskini. (2)

Nastąpiła ciemność długiej nocy i zostaliśmy zaatakowani przez wielką armię, która po uderzeniu nas wyrwała nas z naszej ziemi, rozproszyła nas pośród narodów. Tam wszyscy, którzy nas spotkali, poniżali nas i prześladowali, oskarżając nas o śmierć Pielgrzyma, a więc przez całą noc cierpieliśmy. Kiedy dzień dobiegł końca, przyszło na nas największe cierpienie, gdyż nasi wrogowie, po niewielkim rozejmie, zainwestowali w nas z zamiarem całkowitego zniszczenia nas. Jednak Odwieczny błogosławiony będzie Jego imię, lituje się nad nami i wyzwala, prowadząc nas z powrotem do Ziemi Obiecanej. Ale nawet tam nie mieliśmy odpoczynku, bo musieliśmy być zawsze uważni, broniąc się przed wieloma wrogami, którzy chcieli nas zniszczyć.

Zmęczeni tymi konfliktami, zbliżamy się do naszych wrogów proponujących przymierze pokoju; kiedy porozumienie miało się zmaterializować, nieporozumienie wiązało nas z jeszcze większym konfliktem. Kiedy usłyszeliśmy krzyki ze wszystkich stron, wołające przeciwko nam, ujrzeliśmy ciemność następnej nocy. W udręce zaczęliśmy wołać do Odwiecznego, mówiąc:

”          Jak długo, Panie, czy będziemy szukać pokoju, a nie odnajdziemy go ?! Tęsknimy za resztą, którą nam obiecaliście, ale znajdziecie tylko wściekłość naszych wrogów! Pomóż nam, Panie! Do kiedy musimy czekać?!

Podczas gdy on krzyczał w mojej rozpaczy, Pan przyszedł do mnie i powiedział:

”          Abrahamie, spójrz na niebo i policz gwiazdy.

Gdy spojrzałem w niebo, zobaczyłem, że gwiazdy poruszają się w małych grupach po dwunastu. Grupy te z kolei połączyły dwanaście na dwanaście, w doskonałych formacjach 144 gwiazd. W końcu całe niebo było pokryte przez te gromady gwiazd: były we wszystkich 40 grupach, w sumie 5760 gwiazd. Kiedy wyobrażałem sobie, ile może oznaczać liczba tych gwiazd, zobaczyłem pośród nich jeszcze jedną specjalność, która stała się jaśniejsza i jaśniejsza. Jego rosnące światło dało mi pewność, że ta noc zostanie ostatecznie pokonana i osiągniemy świt pokoju. Liczba gwiazdowa 5761 nadal rosła, aż stała się wielkością księżyca, i w niej mogłem odczytać bardzo jasnymi literami słowo: sobota i poniżej, imię Izraela.

Kiedy promienie emanujące ze świętych listów zaczęły przenikać ciemność nocy, przyciągając uwagę wielu na Ziemi, silne wiatry z północy zaczęły wieje, przynosząc ciężkie czarne chmury w kierunku gwiazdy. Nastąpiło oblężenie ciemności, podczas gdy warstwy na warstwach chmur ściskały gwiazdę, która, nie mogąc się oprzeć, zniknęła, dopóki nie pogrążyła się w całkowitej ciemności. Ze złamanym sercem nadal patrzyłem w stronę ukrytej gwiazdy, nie tracąc nadziei, że uwolni się ona ze szponów tych groźnych chmur.

W różnych częściach nieba przyciemnionych przez chmury zaczęły pojawiać się punkty światła,

grupowanie od siedmiu do siedmiu, aż do osiągnięcia łącznie 483 gwiazd. Nie obawiając się zagrożenia ciemnymi chmurami, zbliżali się coraz bardziej, dopóki nie utworzyli pierścienia światła wokół uciskanej gwiazdy. Blask tych małych gwiazd zrodził nadzieję na wyzwolenie, a uwięziona gwiazda przesłała przez chmury nikły promień zaufania.

Kiedy coraz bardziej zwężali się wokół ciemnej gwiazdy, 483 gwiazdy w końcu połączyły się z nią, przekazując jej światło. W tym momencie wielki błysk przejął niebo i wszystkie chmury zostały zerwane, tracąc panowanie. Połączenie wszystkich tych gwiazd dało początek niezmiernej wspaniałości, podobnej do Słońca. W postaci korony, która unosiła się nad nią, można było przeczytać: Jom Kippur – Nadszedł ostatni Jubileusz.

Gdy tylko gwiazda Ostatniego Jubileuszu pojawiła się na niebie , przyszedł do nas mały Beduin, niosąc na ramionach ciężki dzban. Jego twarz była naznaczona wielką walką, ale odbijała światło gwiazdy, która dawała mu pocieszenie i niewypowiedzianą radość. W jego słoiku było napisane dużymi literami: „Upadły! Wielki Babilon upadł! Wyjdź z niej, mój ludu! (3)

Zbliżając się do dwunastu dzieci Izraela, mały Beduin powitał ich z uśmiechem i powiedział im, że przybył z daleka, przynosząc im wiadomość i dar od króla Salemu. Zaciekawieni, ale jednocześnie podejrzliwi, usiedli i czekali, podczas gdy Beduin wsadził ręce w słoik. Pierwszą rzeczą, którą zabrał był mały rękopis z wiadomością zatytułowaną: The Last Jubilee: A Text About Melchizedek. Dwunastka spojrzała na siebie zaskoczona, ponieważ tytuł listu był powiązany ze słowami napisanymi w ostatniej z gwiazd. Chętni do zapoznania się z treścią rękopisu, wzięli go i przeczytali następujące słowa:

–          „Porozmawiam o Roku Jubileuszowym, który znajduje się w Księdze Kapłańskiej 25:13. Czytamy: W tym Roku Jubileuszowym uczyni każdego człowieka swoim własnością. ” Jest to część polecenia, które spotkają się w ostatnich dniach, w okresie referencyjnym, kiedy ci, którzy są w niewoli zostanie uwolniony, według słów Izajasza: „Pan posłał mnie głosić uwolnienia do jeńców.” ( 3)

–         Wyzwolicielem jest Mesjasz, który został przedstawiony przez Melchizedeka, króla Salem. Był kapłanem Boga Najwyższego i otrzymał błogosławieństwo od naszego ojca, Abrahama. Jako Najwyższy Kapłan, Mesjasz, który jest naszym wiecznym Melchizedekiem, odziedziczy panowanie nad wszystkim, a Abraham weźmie udział w tym dziedzictwie. Nie tylko Abraham, ale także jego potomkowie będą mieli ten przywilej, gdy jednoczy się z Bogiem w wiecznym przymierzu. W tym czasie sam Pan będzie dziedzictwem i dziedzictwem Jego ludu. W ostatnim jubileuszu Bóg przywróci Swój lud i każdy powróci do swego dziedzictwa. Wyzwolenie, o którym mowa w Prawie Jubileuszu, powinno być rozumiane z poczuciem odpuszczenia grzechów i nie będzie już karania tych, którzy są usprawiedliwieni. Nastąpi to w ostatnim tygodniu siedemdziesięciotygodniowej serii lat,

–          Kiedy nadejdzie Dzień Sądu Ostatecznego, wszyscy, którzy staną po stronie sprawiedliwości, zostaną unieważnieni, podczas gdy niesprawiedliwi i niegodziwi zbiorą konsekwencje wszystkiego, co zasiali, i znajdą swój koniec. (6)

–          następnie rozpocznie korzystny rok, co mówi prorok Izajasz (61: 2), które zostaną oznaczone przez łaskę Boga, dla Króla Sprawiedliwości, na Tego, który był zapowiedzią Melchizedeka, otrzymujemy Jego panowanie. zasiądzie między Stolicą hostów w niebie i będzie wykonywać kilka subiektywnych osądów, jak przepowiedziane przez Dawida. „Bóg siedział w radzie wśród niebiańskich istot, aby wykonać wyrok” (7) przez tego badania Izrael zostanie uniewinniony ze swoich grzechów i powróci na swoje miejsce wśród narodów. Zwrot ten nastąpi w wykonaniu Prawa Jubileuszowego.

–         W tym samym czasie, gdy słowo „przysługa” wskazuje na triumf dzieci Bożych, wskazuje również na zniszczenie złych. Psalmy 7: 9 i 10 odnoszą się do tego sądu, mówiąc: „Bóg jest sędzią ludu. Połóż kres niegodziwości bezbożników i utwierdź sprawiedliwych „. Wszyscy synowie Beliala zostaną wykorzeniani, ci, którzy przeciwstawiają się ustawom Bożym i wypaczają sprawiedliwość. Przyszły król sprawiedliwości, który jest Melchizedek (Mesjasz) będzie wykonywał na nich sprawiedliwość Bożą, podczas gdy ustanowienie sprawiedliwych. W towarzystwie niebiańskich armii położy kres próbom niegodziwości, powodując wzniesienie się synów Bożych. Proces, o którym mowa jest w tym samym dniu Retribution, który mówi prorok Izajasz: „Jak piękne są na górach nogi tego, który ogłasza pokój (Shalom), posłaniec, który zapowiada dobre rzeczy, który usłyszał zbawienie; który mówi do Syjonu. Twój Bóg jest obecnie uznanym King „(8) pokój słowo (szalom) można również odczytać jako (shillum), co oznacza” kary”.

–          . „Pan posłał mnie pocieszać wszystkich zasmuconych”: obiecanego messenger będzie przejawiać się w ostatnim Jubileuszu i głosić Jego orędzie pokoju, mówiąc: (9) Komfort to przyniesie, będzie składać się z objawienia kolejnych epok historia wszechświata, od początku stworzenia do końca. W tym czasie, synowie Beliala powinien przyłączyć się razem w celu wypaczając wszystko uczciwość, ale będzie zdezorientowany wyroków Boga.

–          Królestwo Boże na Syjonie zostaną ustalone przez przymierze Melchizedeka (Króla Sprawiedliwości) sprawi, że wszyscy sprawiedliwi, niszcząc zarówno synowie Beliala. Jubileusz przykazanie mówi również silnego dźwięku trąbki, które odbijają się w całym kraju, dziesiątego dnia siódmego miesiąca. (10) Stosując ostatnie dni, to odnosi się do potężnego epifanii, które będą wstrząsać świat, przygotowując -o na wiek mesjanistyczny „(*)

(*) Tekst zaznaczony jest wolnym tłumaczeniem oryginalnego rękopisu znalezionego w Jaskini 11 Qumran, w styczniu 1956 roku przez Beduinów plemienia Taamireh.

Po uważnym przeczytaniu obietnic zawartych w pergaminie, dwanaście zwrócił się do Beduinów, którzy, pochylając się nad dzbanem, wziął dużą rolkę LAMBSKIN, napisany wewnątrz i na zewnątrz. Przed oddaniem mu go, powiedział, że przesłanie pocieszenia obiecane w manuskrypcie, który właśnie przeczytali, było zawarte w tym specjalnym zwójku. Kiedy je otworzyli, zobaczyłem, że była to Księga Melchizedeka, złożona z rękopisu króla Salem i mojego. Czytając doniesienia zawarte w nim przeniósł je głęboko, prowadząc je do zrozumienia, że ​​ten, który gardził wydał go na śmierć, był obiecanym Mesjaszem, wielki Melchizedek, który z racji swego poświęcenia, uwolniony podczas ostatniego Jubileuszu.

Przepełnieni żalem płakali z goryczą, ale byli pocieszeni objawieniami zawartymi w rękopisie króla, gdzie kolejne epoki historii były opowiadane z najdrobniejszymi szczegółami od początku stworzenia do tego czasu.

Kiedy skończyli czytać Księgę Melchizedeka, Dwunastu ukłonili się z szacunkiem i wielbili Pana za pocieszenie, które wysłał ich przez tak pokornego posłańca. Chłopiec pochylił się nad dzbanem i wziął pudełko ze złotem zdobionym drogimi kamieniami, w którym znajdowało się 144 perły o różnych rozmiarach. Podając się za nich od Melchizedeka, Beduini przystąpili do rozdawania ich po dwanaście na każdy, zaczynając od Rubena. Perły te symbolizowały zwycięstwo, które osiągnęli dzięki realizacji nowego i wiecznego przymierza z wielkim Melchizedekiem, który jest Mesjaszem.

Po pochwały Wieczny pereł, który przypieczętował zwycięstwo osiągnięty, dwunastu, w geście uznania i wdzięczności, przyszedł na cześć pokorną Beduinów, którzy poprzez walkę i poświęcenie, uratowany od ciemności tych wszystkich skarbów, aby zaoferować im na tym, Jubileusz. A Ruben pierworodny wziął jedną z jego najlepszych szat i okrył nagie ciało dziecka. Ogrzewany przez ten płaszcz symbolizuje jego największe osiągnięcie, Beduin był wzruszony widząc, że nosił się z boku jego sercu, cenny znaczek z wizerunkiem czerwonego krzyża, który wyjdzie złote promienie. To pozwoliło mi rozpoznać, że wszystko, co otrzymał wyróżnienie należało do Mesjasza, który uratował go z głębi jaskini, prowadząc swoje kroki przez niebezpieczne i samotnych dróg, dopóki nie mógł dostarczyć skarbów zawartych w słoiku dzieciom Izraela. Zawdzięczał także ten podbój jego trzem braciom, bez których nie znalazłby tego daru króla Salemu. Wspomnienie jego braci sprawiło, że płakał z tęsknoty i pragnął pocałować ich policzki, dzieląc się z nimi całym honorem, jaki otrzymał.

W zaskakujący gest pocieszyła serce chłopca, Reuben wziął trzy z jego najbardziej pereł   jasny i umieszczając je w czerwonym polu, przekazał je do chłopca i powiedział:

–          Te perły są braćmi.

Wkrótce pojawiła się postać trzech Beduinów, którzy przybyli nam na spotkanie, niosąc na ramionach słoiki. Kiedy je zobaczył, chłopak ucieszył się, gdy odkrył, że są jego braćmi. Starszy miał w swoim słoju napis, który powiedział: ” Bójcie się Boga i chwała mu, bo godzina sądu nadejdzie” (11) . Drugi był w wazonie tym samym napisem zawartym w słoju chłopca, ale w listach mniejszy i mniej błyskotliwy: Wielki Babilon upadł i upadł! (12) Trzeci niósł naczynie trochę większe od dwóch poprzednich i na nim było napisane ostrzeżenie:Jeśli jakikolwiek człowiek czci bestię, lub swój wizerunek, i otrzyma znak na czole lub w ręce, tenże pije z wina gniewu Bożego, który jest przygotowany bez mieszaniny w kielichu gniewu swego; i będą męczeni ogniem i siarką przed świętymi aniołami i przed Barankiem. Poniżej tego ostrzeżenia, dużymi literami brzmią następująco: Oto wytrwałość świętych, którzy strzegą przykazań Boga i mają wiarę w Mesjasza (13).

Kiedy ujrzeli swego młodszego brata na cześć przed Izraelitami, pobiegli spotkać się z nim i upadli, kładąc swoje dzbany u jego stóp. W wielkim żałobie ujawnili swoją pokutę za pogardę i cierpienia, które go przeszli. Mały Beduin z miłością pochylił się do swoich braci, pocałował ich w policzki i powiedział im, że wszystko, co ich spotkało, było na dobre. Po pocieszeniu się, Izraelici przygotowali ucztę na cześć małego Beduina i jego braci. Na bankiecie rolka znów się otworzyła i wszyscy radowali się jego przesłaniem. Gdy święto dobiegło końca, chłopiec uhonorował swoich braci przed wszystkimi i dał im perły otrzymane od Reubena. Najstarszy otrzymał najmniejszą perłę, średnią perłę, a najmłodszą największą.

teraz każdy miał swoje perły, pomniejszonej o chłopcu, którego było zobaczyć radość dzieci Izraela i jego bracia wzbogaconych przez króla prezentów. Największy i najjaśniejszy wszystkich pereł, jednak Ruben rozstał dla niego. Kiedy ją przyjął, jego serce zalało niewypowiedziana radość, widząc w niej symbol jego triumfu. W perle były trzy inskrypcje: Melchizedek, Eliahu Hanawi i Nowe Jeruzalem.

Po uczcie, mały Beduin szukał swojego dzbana i był zaskoczony, że jest pełen

perły Z wielkim wysiłkiem wziął go w ramiona, zabierając go do swoich braci, którzy mieli puste dzbany. Począwszy od pierworodnego, dzielił skarb, aż wszystkie naczynia wypełniły się tymi perłami.   Urodził się ponownie przez pokutę i poruszony wdzięczności, trzy Beduini wraz z dwunastu synów Izraela, a następnie kroki chłopca w ważnej pracy na ziemi: Twoim zadaniem będzie otwarty na świat Melchizedeka Scroll, oferując aż zaakceptujcie wasze przesłanie, te perły, które symbolizują życie.

Przez sześć lat ludzkość miałaby okazję poznać przesłanie zwoju i ostrzeżenia zapisane w tych słoikach, zdobywając perły zbawienia. W wieku sześciu lat słoiki zostaną opróżnione, a zwój zostanie zamknięty. Wraz z upływem lat okazji przybyły tłumy ze wszystkich stron, szukając zwój i perłowego przekazu. Patrząc na niebiosa, odkryłem, że z każdym nowym rokiem, który był reprezentowany przez dzień tygodnia, nowa gwiazda pojawiła się obok gwiazdy jubileuszu, rozjaśniając Ziemię swoją chwałą. Pod koniec sześciu lat sposobności, świat został podzielony na dwie kategorie osób: właścicieli pereł zbawienia, które nazywane są dziećmi Boga, a ci, którzy zbuntowali się przeciwko wiadomości rolki, synowie Beliala .

Gdy czas okazji minął, gdy sześć gwiazd jubileuszu wypełniło ziemię swoją klarownością, zabrzmiał głos z nieba, mówiąc: ” Wykonało się!” Kto niesprawiedliwy, niech czyni niesprawiedliwość; a kto nieczysty, niech będzie spokojny; kto jest sprawiedliwy i czyni sprawiedliwość, a kto jest święty, poświęć się jeszcze. Oto przyjdę szybko, a moja nagroda jest ze mną, aby dać każdemu człowieka według jego pracy. Jestem Alfą i Omegą, pierwszym i ostatnim, początkiem i końcem. Błogosławieni, którzy obmywają swe szaty we krwi Baranka, aby mieli prawo do drzewa życia i mogą wejść do miasta przez bramy. Czarownicy i cudzołożnicy, i mordercy, i bałwochwalcy, i wszyscy, którzy miłują i kłamią, zostaną pominięci.

Kiedy Mesjasz, który jest Melchizedekiem, ogłosił dekret, zwój został zamknięty, ponieważ w słoikach nie było więcej pereł. Nagle sześć gwiazd zgasło, zanurzając świat w całkowitą ciemność. Wtedy pojawiła się czerwona gwiazda w niebie, której promienie wniosły światło i ochronę do dzieci Bożych, podczas gdy dla bezbożnych przyniosły ciemność i cierpienie. Oznaczało to, że bluźnił przeciwko Bogu powstali przeciwko jego wykupione   w najtrudniejszym momencie, gdy ręce bezbożnego zważony na prawie, aby je zniszczyć, ziemia została zachwiana przez główne trzęsienie ziemi. (15)W środku czarnych chmur pojawił się blask gwiazdy, która szybko rosła, aż pokryła całe niebo. Zwycięstwo Hozanas echem przez wszystkie strony, gdy umarzane ujrzał oblicze Mesjasza, który przyszedł mu z pomocą, wraz z wojskami céus.Diante swojej majestatycznej obecności występnych uciekać, ale były spożywane przez ogień. (16)

Mesjasz zabrzmiał na jego trąbce, a wszyscy zmarli sprawiedliwi wskrzesili doskonałe i nieśmiertelne ciała. Wkrótce potem żyjący sprawiedliwi zostali przemienieni, otrzymując równie nieprzekupne ciała. W towarzystwie aniołów, zostaliśmy pochwyceni, aby spotkać naszego Króla i Odkupiciela w powietrzu. Przyjął nas z niewypowiedzianą radością i poprowadził nas w niezapomnianą podróż do Nowego i Wiecznego Jeruzalem. (17)

Gdy wkraczamy do Świętego Miasta, jesteśmy oszołomieni wieloma cudami. Zaprowadzono nas do nieba, gdzie przygotował wielką ucztę dla nas tam, przed tronem, pośród hosanna anielskich zostaliśmy koronowany Mesjasza, przyjmując królestwo pokoju, który nigdy się nie skończy. Ciesząc się urokami Edenu, obudziłem się i zobaczyłem, że to wszystko było snem. Wstawać, ja Izaaka w jego ramionach i siedzi mi Pitcher rękę, pogłaskał mnie aż do świtu, podczas gdy przypomniał efektowne sceny z mojego snu.

Kiedy tego ranka spotkałem się z Melchizedekiem, chciałem mu opowiedzieć o swoim śnie. Ale zanim cokolwiek mu powiedziałem, spojrzał na mnie bardzo podobnym do Mesjasza i dał mi polecenie:

–          Abraham, teraz bierze dzbanek, że kochasz tak bardzo, i zabrać go do soli morskiej, która będzie pokazać jaskini, w której ukrycia.

Biorąc toporek i szatę lnianą, król towarzyszył mi do jaskini widziałem we śnie, gdzie usiadł, aby nagrać te ostatnie słowa. Rolka zostanie teraz zamknięte, i nie pozostanie w ciszy jaskini, i pozostają ukryte dopóki nie zostanie otwarty do narodów w czasie Ostatniej Jubileuszu.

 

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.