Ewangelia Marcjona (Mcj)

 

 

 

 

Autor tekstu: oprac. Krzysztofa Sykty; Oryginał: www.racjonalista.pl/kk.php/s,1590

Autor tekstu: Krzysztof Sykta; Oryginał: http://www.racjonalista.pl/kk.php/s,1786

Wprowadzenie do Ewangelii Marcjona

Oryginał: http://www.racjonalista.pl/kk.php/d,116

Ewangelia Pana (Ewangelia Marcjona)

– Ewangelia Łukasza w wersji Marcjona (ok.140 r. n.e.)-

Przekład świecki

Opracowanie: Krzysztof Sykta

Kolor czerwony – fragmenty ewangelii Łukasza niewystępujące u Marcjona – nieznane lub usunięte. Rekonstrukcja A. Hahna/ J.H. Hilla 1823/ 1891 r. na podstawie pism polemicznych Tertuliana i Epifaniusza; 310,5 wersów (301 całych, 19 połówek).

Kolor jasnopomarańczowy – dalsze fragmenty niewystępujące u Marcjona wg T. Zahna (1888 r.); 39,5 wersów (38 całych, 3 połówki). Łącznie: 350 wersów z 1141 (30 %).

Kolor niebieski – nieliczne dodatki do tekstu.

 

Marcjon z Synopy (ok. 100 – 165) – syn biskupa z Pontu, ekskomunikowany przez ojca za ‚heretyckie’ poglądy (gnostycyzm, doketyzm) zakłada własny, nieźle prosperujący, kościół, przez antagonistów nazwany „sektą marcjonitów”, który przez następne trzy stulecia toczył ostry bój o chrześcijańskie dusze, mając spore szanse na zostanie „oficjalnym” kościołem chrześcijan.

Marcjon znany jest przede wszystkim z tego, że ułożył pierwszy kanon pism chrześcijańskich (Ew. Pana, 10 listów pawłowych), na skutek czego jego katoliccy przeciwnicy postanowili nie być gorsi i zaczęli tworzyć własne kanony (m.in. tzw. rzymski kanon muratoriego z r. 180, potępiający pisma marcjonitów – „nie miesza się miodu z trucizną”. Inaczej mówiąc, gdyby nie Marcjon, prawdopodobnie do dziś nie powstałby Nowy Testament, albo powstałby o wiele później i w innym składzie.

Marcjon uznawał tylko jedną ewangelię – Łukasza, być może innych nie znał, bo z całą pewnością bliższa by mu była ew. Jana – miejscami gnostyczna i doketystyczna, czemu nie trudno się dziwić, skoro napisał ją najprawdopodobniej egipski gnostyk Kerintius. Ewangelia jego nazwana jest Ewangelią Pana (albo Marcjona), gdyż w roku 140 nikt jeszcze o Łukaszu nie słyszał, wszystkie ew. były anonimowe (por. mk 1.1).

Cechą charakterystyczną Ew. Łukasza w wersji Marcjona jest to, że jest o ok. 30 % krótsza od współczesnej ewangelii kanonicznej. Powody tego mogą być tylko dwa: albo Marcjonowi coś się nie podobało, było za bardzo żydowskie lub źle mówiło o Mesjaszu – wtedy dany fragment zmieniał lub usuwał, albo też korzystał z wcześniejszej formy Łukasza, która dopiero później została rozszerzona o nieistniejące wcześniej fragmenty na podstawie Mateusza lub innych źródeł. Wydaje się, że prawda leży po środku. Nie ulega wątpliwości, że pewne fragmenty Marcjon usunął lub pozmieniał (np. 18.19 dod. „ojciec”) jednakże z drugiej strony w jego ew. brakuje wielu form, które nie mają konotacji semickich („o soli”), a pozostało wiele, które takie związki mają („łono Abrahama”). Podobnież, Marcjon nie uznawał jakichkolwiek przypowieści a mimo to wiele takowych wciąż istnieje w jego ewangelii. Być może więc motywy Marcjona nie są do końca jasne – sformułowano je na podstawie ewangelii, podczas gdy jej treść nie do końca się z nimi zgadza.

Zadziwiające jednakże jest to, że Marcjon nie zna akurat tych wszystkich fragmentów Quelle, które stanowią dosłowną kopię z Mateusza oraz tych, które trącą brakiem logiki umiejscowienia. Pewne zwroty („płody żmij”, „pokolenie złe”, „Gehenna”, „czynić moce”) są typowe wyłącznie dla Mateusza, który używa ich wielokrotnie w materiałach znanych tylko jemu, występujących tylko w jego ewangelii. Ich obecność u Łukasza jest więc wysoce podejrzana a sama analiza lingwistyczna ew. Łk zdradza co najmniej kilku autorów, czasami sprzecznych (Nazareth/ Nazara). Przeważająca część Q jest odmienna u Łk i Mat (por. błogosławieństwa czy modlitwę pańską), tak więc fragmenty

  1. identyczne z Mt,
  2. pisane odmiennym od Łk stylem (mateuszowym),
  3. znajdujące się w tym samym miejscu co u mateusza (dotyczy to m.in. wszystkich form Q z opowieści o Janie Chrzcicielu),

należy z dużą dozą prawdopodobieństwa uznać za późniejsze dodatki do ew. Łukasza. W zasadzie wszystkie ewangelie noszą na sobie piętno wzajemnych dostosowań, na przykładzie ew. „Jana” (poprawionego Kerintiusa) widać, że późniejsi redaktorzy przeważnie jedynie dodawali nie mając odwagi usuwać zastanych słów bożych.

Tak więc pod pewnymi względami Ew. Pana wg Marcjona stanowić może wcześniejszą wersję „Łukasza”. Wystarczy spojrzeć na prolog ew. Łukasza (1.1-4), który przypomina typową twórczość apokryficzną – dedykacja dla dostojnego Teofila (Kochającego Boga, a więc każdego czytelnika, mającego przyjemność obcowania z najnowszą wersją objawienia), powoływanie się na bezpośrednich świadków (typowe dla ówczesnych fantastów) i na wielość krążących już na religijnym rynku ewangelii (więc i ja spróbuję). Nawiasem mówiąc, skoro Łk pisze o wielu ewangeliach, to nie mógł znać tylko Marka, jak się to próbuje głosić z dogmatyczną powagą.

Podsumowując, ew. Marcjona jest bardzo ważnym tekstem, pozwalającym przyjrzeć się ewoluowaniu kolejnych redakcji ewangelii, jedną z nielicznych niekanonicznych ewangelii synoptycznych, której udało się dotrwać do naszych czasów (co prawda jedynie w cytatach katolickich polemistów – Tertuliana i Epifaniusza, ale to i tak sukces w porównaniu do ew. ebionitów czy hebrajczyków, które udało się poddać całkowitej eksterminacji – pisma heretyckie tępiono równie zaciekle co samych heretyków), a jednocześnie jest ewangelią ignorowaną w katolickich opracowaniach, ze względu na zbyt wielkie podobieństwo do Łukasza, co mogłoby wzbudzać jakoweś wątpliwości w owieczkach, że znane im opowieści znalazły się w książce zawierającej same „bzdurne i niedorzeczne” apokryfy.

 

Ewangelia Marcjona

(określana też jako „Ewangelia Pana”)

 

Rozdział 1 (Mcj 1)

1.1. Skoro już wielu podjęło się sporządzenia opowiadania o wydarzeniach, które wśród nas się dokonały,

1.2. jak nam to przekazali naoczni od samego początku świadkowie i słudzy Słowa,

1.3. postanowiłem i ja, wielmożny Teofilu, wszystko od początku przebadawszy, dokładnie kolejno ci to opisać,

1.4. abyś upewnił się o prawdziwości nauki, jaką odebrałeś.

1.5. Był za dni Heroda, króla judzkiego, pewien kapłan imieniem Zachariasz, ze zmiany Abiasza. Miał on za żonę jedną z córek Aarona, a na imię jej było Elżbieta.

1.6. Oboje byli sprawiedliwi wobec Boga, postępując nienagannie według wszystkich przykazań i ustaw Pańskich.

1.7. Lecz nie mieli potomstwa, ponieważ Elżbieta była bezpłodna, a oboje byli już w podeszłym wieku.

1.8. I stało się, gdy sprawował służbę kapłańską przed Bogiem w kolejności przypadającej nań zmiany,

1.9. Że według zwyczaju urzędu kapłańskiego na niego padł los, by wejść do świątyni Pańskiej i złożyć ofiarę z kadzidła,

1.10. Cała zaś rzesza ludu modliła się na dworze w godzinie tej ofiary.

1.11. Wtem ukazał się mu anioł Pański, stojący po prawej stronie ołtarza kadzidlanego.

1.12. I zatrwożył się Zachariasz na jego widok, i lęk go ogarnął.

1.13. Anioł zaś rzekł do niego: Nie bój się, Zachariaszu, bo wysłuchana została modlitwa twoja, i żona twoja, Elżbieta, spłodzi ci syna i nadasz mu imię Jan.

1.14. I będziesz miał radość i wesele, i wielu z jego narodzenia radować się będzie.

1.15. Będzie bowiem wielki przed Panem. I wina, i napoju mocnego pić nie będzie, a będzie napełniony Duchem Świętym już w brzuchu matki swojej.

1.16. Wielu też spośród synów izraelskich nawróci do Pana, Boga ich.

1.17. On to pójdzie przed nim w duchu i mocy Eliaszowej, by zwrócić serca ojców ku dzieciom, a nieposłusznych ku rozwadze sprawiedliwych, przygotowując Panu lud prawy.

1.18. Wtedy rzekł Zachariasz do anioła: Po czym to poznam? Jestem bowiem stary i żona moja w podeszłym wieku.

1.19. A odpowiadając anioł rzekł do niego: Jam jest Gabriel, stojący przed Bogiem, i zostałem wysłany, by do ciebie przemówić i zwiastować ci tę dobrą nowinę.

1.20. Otóż zaniemówisz i nie będziesz mógł mówić aż do dnia, kiedy się to stanie, bo nie uwierzyłeś słowom moim, które się wypełnią w swoim czasie.

1.21. A lud oczekiwał Zachariasza, i dziwili się, że tak długo przebywa w świątyni.

1.22. A kiedy wyszedł, nie mógł mówić do nich, i poznali, że miał widzenie w świątyni; dawał im też znaki i pozostał niemym.

1.23. A gdy minęły dni jego służby, odszedł do domu swego.

1.24. A po tych dniach poczęła Elżbieta, żona jego, i ukrywała się przez pięć miesięcy, mówiąc:

1.25. Tak mi uczynił Pan w dniach, kiedy wejrzał na mnie, by zdjąć ze mnie hańbę wśród ludzi.

1.26. A w szóstym miesiącu Bóg posłał anioła Gabriela do miasta galilejskiego, zwanego Nazareth,

1.27. Do panny poślubionej mężowi, któremu było na imię Józef, z domu Dawidowego, a pannie było na imię Mariam.

1.28. I wszedłszy do niej, rzekł: Witaj, łaską obdarzona, Pan z tobą.

1.29. Ale ona zatrwożyła się tym słowem i rozważała, co by mogło znaczyć to pozdrowienie.

1.30. I rzekł jej anioł: „Nie bój się, Mariam, znalazłaś bowiem łaskę u Boga.

1.31. I oto poczniesz w łonie, i urodzisz syna, i nadasz mu imię Isus.

1.32. Ten będzie wielki i będzie nazwany synem Najwyższego. I da mu Pan Bóg tron jego ojca Dawida.

1.33. I będzie królował nad domem Jakuba na wieki, a jego królestwu nie będzie końca”.

1.34. A Mariam rzekła do anioła: Jak się to stanie, skoro mężczyzny nie zaznałam?

1.35. I odpowiadając anioł, rzekł jej: Duch Święty zstąpi na ciebie i moc Najwyższego zacieni cię. Dlatego też spłodzone Świętym zostanie nazwane, Synem Bożym.

1.36. I oto Elżbieta, krewna twoja, którą nazywają bezpłodną, poczęła syna w starości swojej, i jest już w szóstym miesiącu.

1.37. Bo u Boga żadna rzecz nie jest niemożliwa.

1.38. I rzekła Mariam: Oto ja niewolnica Pana, niech mi się stanie według słowa twego. I anioł odszedł od niej.

1.39. A Mariam wybrała się w onych dniach w drogę i udała się śpiesznie do górskiej krainy, do miasta judzkiego,

1.40. I weszła do domu Zachariasza, i pozdrowiła Elżbietę.

1.41. A gdy Elżbieta usłyszała pozdrowienie Marii, poruszyło się dziecko w jej brzuchu, i Elżbieta napełniona została Duchem Świętym.

1.42. I zawołała donośnym głosem i rzekła: Błogosławionaś ty między kobietami i błogosławiony owoc brzucha twego.

1.43. A skądże mi to, że matka mojego Pana przyszła do mnie?

1.44. Bo oto, gdy dotarł do uszu moich głos pozdrowienia twego, poruszyło się z radości dziecko w moim brzuchu.

1.45. I błogosławiona, która uwierzyła, że nastąpi wypełnienie słów, które Pan do niej wypowiedział.

1.46. I rzekła Elżbieta: „Wielbi dusza moja Pana,

1.47. I rozradował się duch mój w Bogu, Wybawicielu moim,

1.48. Bo wejrzał na uniżoność służebnicy swojej. Oto bowiem odtąd szczęśliwą zwać mnie będą wszystkie pokolenia.

1.49. Bo wielkie rzeczy uczynił mi Wszechmocny, i święte jest imię jego.

1.50. A miłosierdzie jego z pokolenia w pokolenie nad tymi, którzy się go boją.

1.51. Okazał moc ramieniem swoim, rozproszył pysznych z zamysłów ich serc,

1.52. Strącił władców z tronów, a wywyższył poniżonych,

1.53. Łaknących nasycił dobrami, a bogaczy odprawił z niczym.

1.54. Ujął się za Izraelem, sługą swoim, pomny na miłosierdzie,

1.55. Jak powiedział do ojców naszych, do Abrahama i potomstwa jego na wieki”.

1.56. Pozostała tedy Mariam u niej około trzech miesięcy, po czym powróciła do domu swego.

1.57. A gdy dla Elżbiety nastał czas rodzenia, spłodziła syna.

1.58. I usłyszeli sąsiedzi i krewni jej, że Pan okazał jej wielkie miłosierdzie, i cieszyli się razem z nią.

1.59. A dnia ósmego zeszli się, aby obrzezać dziecię, i chcieli mu nadać imię ojca jego Zachariasza.

1.60. Na to odezwała się matka jego i rzekła: Nie tak, lecz nazwany będzie Jan.

1.61. I rzekli do niej: Nie ma nikogo w rodzinie twojej, który by miał to imię.

1.62. Więc skinęli na ojca jego, jak je chce nazwać.

1.63. A on poprosił o tabliczkę i napisał: Jan jest imię jego. I wszyscy się zdziwili.

1.64. Zaraz też otworzyły się usta jego i jego język, i począł mówić, chwaląc Boga.

1.65. I padł lęk na wszystkich ich sąsiadów, a po całej górskiej krainie judzkiej opowiadano o wszystkich tych wydarzeniach.

1.66. Wszyscy zaś, którzy o tym słyszeli, wzięli to do serca swego i mówili: Kimże będzie to dziecko? Ręka Pańska bowiem była z nim.

1.67. A Zachariasza, ojca jego, napełnił Duch Święty, więc prorokował tymi słowy:

1.68. „Błogosławiony Pan, Bóg Izraela, że nawiedził lud swój i dokonał jego wykupienia,

1.69. I wzbudził nam róg Wybawiciela w domu Dawida, sługi swego,

1.70. Jak od wieków zapowiedział przez usta świętych proroków swoich,

1.71. Wybawienie od wrogów naszych i z ręki wszystkich, którzy nas nienawidzą,

1.72. Litując się nad ojcami naszymi, pomny na święte przymierze swoje

1.73. I na przysięgę, którą złożył Abrahamowi, ojcu naszemu, że pozwoli nam,

1.74. Wybawionym z ręki wrogów bez bojaźni służyć mu

1.75. W świątobliwości i sprawiedliwości przed nim po wszystkie dni nasze.

1.76. A ty, dziecko, prorokiem Najwyższego nazwane będziesz, bo poprzedzać będziesz Pana, aby przygotować drogi jego,

1.77. Aby dać ludowi jego poznanie wybawienia przez odpuszczenie grzechów ich,

1.78. Przez wielkie zmiłowanie Boga naszego, dzięki któremu nawiedzi nas Wschód [Słońca] z wysokości,

1.79. By objawić się tym, którzy są w ciemności i siedzą w mrokach śmierci, aby skierować nogi nasze na drogę pokoju”.

1.80. A dziecko rosło i wzmacniało się w duchu, przebywając na pustkowiu, aż do dnia wystąpienia przed Izraelem.

 

Rozdział 2 (Mcj 2)

2.1. I stało się w owe dni, że wyszedł dekret cezara Augusta, aby spisano cały świat.

2.2. Pierwszy ten spis odbył się, gdy Kwiryniusz był namiestnikiem Syrii.

2.3. Szli więc wszyscy do spisu, każdy do swego miasta.

2.4. Poszedł też i Józef z Galilei, z miasta Nazareth, do Judei, do miasta Dawidowego, zwanego Betlejem, dlatego że był z domu i z rodu Dawida,

2.5. żeby być spisanym wraz z Mariam, poślubioną mu, brzemienną.

2.6. I gdy tam byli, nadszedł czas porodu.

2.7. I urodziła syna swego pierworodnego, i owinęła go w pieluszki, i położyła go w żłobie, gdyż nie było dla nich miejsca w gospodzie.

2.8. A byli w tej krainie pasterze w polu czuwający i trzymający nocne straże nad stadem swoim.

2.9. I anioł Pański stanął przy nich, a chwała Pańska zewsząd ich oświeciła; i ogarnęła ich bojaźń wielka,

2.10. I rzekł do nich anioł; Nie bójcie się, bo oto zwiastuję wam radość wielką, która będzie udziałem wszystkiego ludu,

2.11. Gdyż dziś narodził się wam Wybawiciel, którym jest Mesjasz Pan, w mieście Dawidowy.

2.12. A to będzie dla was znakiem: Znajdziecie niemowlę owinięte w pieluszki i położone w żłobie.

2.13. I zaraz z aniołem zjawiło się mnóstwo wojsk niebieskich, chwalących Boga i mówiących:

2.14. Chwała na wysokościach Bogu, a na ziemi pokój ludziom, w których ma upodobanie.

2.15. A gdy aniołowie odeszli od nich do nieba, pasterze rzekli jedni do drugich: Pójdźmy zaraz aż do Betlejem i oglądajmy to, co się stało i co nam objawił Pan.

2.16. I śpiesząc się, przyszli, i znaleźli Mariam i Józefa oraz niemowlę leżące w żłobie.

2.17. A ujrzawszy, rozgłosili to, co im powiedziano o tym dziecięciu.

2.18. I wszyscy, którzy słyszeli, dziwili się temu, co pasterze im powiedzieli.

2.19. Maria[m] zaś zachowywała wszystkie te słowa, rozważając je w sercu swoim.

2.20. I wrócili pasterze, wielbiąc i chwaląc Boga za wszystko, co słyszeli i widzieli, jak im powiedziano.

2.21. A gdy minęło osiem dni, aby obrzezano dziecię, tedy nadano mu imię Isus, jak je nazwał anioł, zanim się w brzuchu poczęło.

2.22. A gdy minęły dni oczyszczenia ich według Prawa Mojżeszowego, przywiedli je do Jerozolimy, aby je stawić przed Panem,

2.23. jak napisano w Prawie Pańskim: „Wszystko co męskie otwierające [łono] matczyne poświęcone Panu będzie”,

2.24. i aby złożyć ofiarę według tego, co powiedziano w Prawie Pańskim, parę synogarlic albo dwa gołąbki.

2.25. A był wtedy w Jeruzalem człowiek, imieniem Symeon; człowiek ten był sprawiedliwy i bogobojny i oczekiwał pociechy Izraela, a Duch Święty był nad nim.

2.26. Temu Duch Święty objawił, iż nie ujrzy śmierci, zanim by nie oglądał Mesjasza Pana.

2.27. Przyszedł więc z natchnienia Ducha do świątyni, a gdy rodzice wnosili dziecię Isus, by wypełnić przepisy Prawa co do niego,

2.28. On wziął je na ręce swoje i wielbił Boga, mówiąc:

2.29. „Teraz puszczasz sługę swego, Panie, według słowa swego w pokoju,

2.30. gdyż oczy moje widziały wybawienie twoje,

2.31. które przygotowałeś przed obliczem wszystkich ludów:

2.32. Światłość, która oświeci pogan, i chwałę ludu twego izraelskiego”.

2.33. A ojciec jego i matka dziwili się temu, co mówiono o nim.

2.34. I błogosławił im Symeon, i rzekł do Mariam, matki jego: „Oto ten przeznaczony jest, aby przezeń upadło i powstało wielu w Izraelu, i aby był znakiem, któremu się sprzeciwiać będą,

2.35. I aby były ujawnione myśli wielu serc. A twoją własną duszę przeniknie miecz”.

2.36. I była Anna, prorokini, córka Fanuela, z plemienia Asera. Ta była bardzo podeszła w latach, a żyła siedem lat z mężem od panieństwa swego,

2.37. I była wdową do osiemdziesiątego czwartego roku życia, i nie opuszczała świątyni, służąc Bogu w postach i w modlitwach dniem i nocą.

2.38. I nadszedłszy tejże godziny, wielbiła Boga i mówiła o nim wszystkim, którzy oczekiwali odkupienia Jeruzalem.

2.39. A gdy wykonali wszystko według Prawa Pańskiego, wrócili do Galilei, do miasta swego Nazareth.

2.40. A dziecię rosło i nabierało sił, było pełne mądrości, i łaska Boża była nad nim.

2.41. A rodzice jego chodzili co roku do Jeruzalem na Święto Paschy.

2.42. I gdy miał dwanaście lat, poszli do Jeruzalem na to święto, jak to było w zwyczaju.

2.43. A gdy te dni dobiegły końca i wracali, zostało dziecię Isusw Jeruzalem, o czym nie wiedzieli jego rodzice,

2.44. A mniemając, iż jest pośród podróżnych, uszli dzień drogi i szukali go między krewnymi i znajomymi.

2.45. I gdy go nie znaleźli, wrócili do Jeruzalem, szukając go.

2.46. A po trzech dniach znaleźli go w świątyni, siedzącego wpośród nauczycieli, słuchającego i pytającego ich.

2.47. A zdumiewali się wszyscy, którzy go słuchali, nad jego rozumem i odpowiedziami.

2.48. I ujrzawszy go, zdziwili się. I rzekła do niego matka jego: Synu, cóżeś nam to uczynił? Oto ojciec twój i ja bolejąc szukaliśmy ciebie.

2.49. I rzekł do nich: Co z tego, żeście mnie szukali? Czyż nie wiedzieliście, że w tym, co jest Ojca mego, ja być muszę?

2.50. Lecz oni nie rozumieli tego słowa, które im mówił.

2.51. I poszedł z nimi, i przyszedł do Nazareth, i był im uległy. A matka jego zachowywała wszystkie te słowa w sercu swoim.

2.52. Jezusowi zaś przybywało mądrości i wzrostu oraz łaski u Boga i u ludzi.

 

 

 

3.1. W roku zaś piętnastym panowania cezara Tyberiusza, za Poncjusza Piłata namiestnika Judei, za tetrarchy Galilei Heroda i Filipa, jego brata, tetrarchy Iturei i krainy Trachontis, a Lizaniasza tetrarchy Abileny,

3.2. za arcykapłana Annasza i Kajfasza doszło Słowo Boże na pustkowiu do Jana Zachariaszowego.

3.3. I przyszedł w okolice Jordanu głosząc chrzest skruchy na odpuszczenie grzechów,

3.4. Jak było napisane w księdze mów Izajasza proroka: „Głos wołającego na pustkowiu: Gotujcie drogę Panu, prostujcie ścieżki jego.

3.5. Każdy padół niech będzie wypełniony, a każda góra i pagórek zniesione, drogi krzywe wyprostowane, a nierówne wygładzone.

3.6. I ujrzą wszyscy ludzie zbawienie Boże”.

3.7. Mówił więc do tłumów, które przychodziły, aby się dać ochrzcić przez niego: Plemię żmijowe, któż wam pokazał jak uciec przed przyszłym gniewem?

3.8. Wydawajcie więc owoce godne skruchy. A nie próbujcie wmawiać w siebie: Ojca mamy Abrahama; powiadam bowiem wam, że Bóg może z tych kamieni wzbudzić dzieci Abrahamowi.

3.9. A już i siekiera do korzenia drzew jest przyłożona; wszelkie więc drzewo, które nie wydaje owocu dobrego, zostaje wycięte i w ogień wrzucone.

3.10. I pytały go tłumy: Cóż więc mamy czynić?

3.11. A on odpowiadając, rzekł im: Kto ma dwie tuniki, niechaj da temu, który nie ma, a kto ma żywność, niech uczyni podobnie.

3.12. Przychodzili też celnicy, by dać się ochrzcić, i mówili do niego: Nauczycielu, co mamy czynić?

3.13. On zaś rzekł do nich: Nie pobierajcie nic więcej ponad to, co dla was ustalono.

3.14. Pytali go też żołnierze, mówiąc: A my co mamy czynić? I rzekł im: Nikogo nie plądrujcie ani nie denuncjujcie, lecz poprzestawajcie na swoim żołdzie.

3.15. Gdy zaś lud oczekiwał i wszyscy w sercach swych rozważali, czy też Jan może nie jest Mesjaszem,

3.16. Sam Jan odpowiedział wszystkim, mówiąc: Ja wprawdzie chrzczę was wodą, ale idzie mocniejszy ode mnie, któremu nie jestem godzien rozwiązać rzemyk sandałów jego. On was ochrzci Duchem Świętym i ogniem.

3.17. W ręku jego jest przetak, by oczyścić klepisko swe i zebrać zboże do spichlerza swego. Zaś plewy spali w ogniu nieugaszonym.

3.18. Wiele też innych dawał napomnień i oznajmiał ludowi Dobrą Nowinę.

3.19. Herod zaś tetrarcha, strofowany przez niego z powodu Herodiady, żony brata swego, i z powodu wszystkiego co Herod uczynił złego,

3.20. przydał do wszystkiego i to, że zamknął Jana w więzieniu.

3.21. A zdarzyło się gdy wszystek lud przyjmował chrzest i gdy Isus został ochrzczony, i modlił się, że otwarte zostało niebo.

3.22. I zeszedł Duch Święty w postaci cielesnej jak gołębica. I odezwał się głos z nieba: Tyś jest syn mój umiłowany, ciebie sobie upodobałem.

3.23. A Isus, rozpoczynając działalność, miał lat około trzydziestu. A synem był, jak mniemano, Józefa, [który był synem…] Helego,

3.24. Mattata, Lewiego, Melchiego, Jannaja, Józefa,

3.25. Matatiasza, Amosa, Nahuma, Hesliego, Naggaja,

3.26. Mahata, Mattatiasza, Semeja, Josecha, Jody,

3.27. Johanana, Rezy, Zorobabela, Salatiela, Neriego,

3.28. Melchiego, Addy, Kosama, Elmadama, Era,

3.29. Isusa, Eliezera, Joryma, Mattata, Lewiego,

3.30. Symeona, Judy, Józefa, Jonama, Eliakima,

3.31. Melei, Menny, Mattaty, Natana, Dawida,

3.32. Jessego, Obeda, Booza, Sali, Naasona,

3.33. [[Aminadaba]], Admina, Arniego, Esroma, Faresa, Judy,

3.34. Jakuba, Izaaka, Abrahama, Tarego, Nachora,

3.35. Seruga, Ragaua, Faleka, Chebera, Szelacha,

3.36. Kainama, Arpachszada, Sema, Noego, Lamecha,

3.37. Metuszelacha, Henocha, Jareda, Maleleela, Kainama,

3.38. Enosza, Seta, Adama, Boga.

 

 

4.1. Isus zaś pełen Ducha Świętego powrócił znad Jordanu. I prowadzony był w Duchu po pustkowiu

4.2. dni czterdzieści, wystawiany na próby przez diabła. W dniach tych nic nie jadł, a gdy one przeminęły, zgłodniał.

4.3. I rzekł do niego diabeł: Jeśli jesteś Synem Bożym, powiedz kamieniowi temu, aby się stał chlebem.

4.4. A Isus mu odpowiedział: Napisano: „Nie samym chlebem człowiek żyć będzie”.

4.5. I wyprowadził go na górę, i pokazał mu wszystkie królestwa świata w mgnieniu oka.

4.6. I rzekł do niego diabeł: Dam ci tę całą władzę i chwałę ich, ponieważ została mi przekazana, i daję ją, komu chcę.

4.7. Jeśli więc ty oddasz mi pokłon, cała ona twoja będzie.

4.8. A odpowiadając Isus rzekł do niego: Napisano bowiem: „Panu Bogu swemu pokłon oddawać i tylko jemu służył będziesz”.

4.9. Potem zaprowadził go do Jeruzalem i postawił go na szczycie świątyni i rzekł do niego: Jeśli jesteś Synem Bożym, rzuć się stąd w dół;

4.10. Napisano bowiem: „Aniołom swoim przykaże o tobie, aby cię strzegli,

4.11. I na rękach nosić cię będą, abyś nie uraził o kamień nogi swojej”.

4.12. A Isus , odpowiadając, rzekł mu: Powiedziano: „Nie będziesz wystawiał na próbę Pana Boga swego”.

4.13. A gdy dokończył diabeł całego wystawiania na próby, odstąpił od niego, aż do czasu.

4.14. I powrócił Jezus w mocy Ducha do Galilei. [DB 4.1a] I wieść o nim rozeszła się po całej okolicznej krainie. [DB 4.37]

4.15. I nauczał w ich synagogach, sławiony przez wszystkich. [DB 4.31]

/4.16-30 po 4.37/

4.31. I zstąpił Jezus do Kafarnaum, miasta galilejskiego. I nauczał ich w szabat.

4.32. I zdumiewali się nad nauką jego, bo z władzą było jego słowo.

4.33. A w synagodze był człowiek, mający ducha, demona nieczystego. I krzyknął głosem wielkim:

4.34. Ech, co nam i tobie, Jezu Nazareński ? Przyszedłeś nas zgubić? Znam cię, kim jesteś: świętym bożym!

4.35. A Jezus zgromił go, mówiąc: Zamilknij i wyjdź z niego. A demon rzucił go na środek i wyszedł z niego, nie wyrządziwszy mu żadnej szkody.

4.36. I zdumienie ogarnęło wszystkich, i mówili między sobą: Cóż to za mowa, że mając władzę i moc nakazuje duchom nieczystym, a wychodzą?

4.37. I rozchodziła się wieść o nim po wszystkich miejscowościach okolicznej krainy.

4.16. I przyszedł do Nazara, gdzie się wychował. I wszedł według zwyczaju swego w dzień szabatu do synagogi. I powstał, aby odczytać.

4.17. I podano mu księgę proroka Izajasza, a otworzywszy księgę, natrafił na miejsce, gdzie było napisane:

4.18. „Duch Pański nade mną, przeto namaścił mnie, abym zwiastował ubogim dobrą nowinę, posłał mnie, abym ogłosił jeńcom wyzwolenie, a ślepym przejrzenie, abym uciśnionych wypuścił na wolność,

4.19. Abym zwiastował miłościwy rok Pana”.

4.20. I zamknąwszy księgę, oddał ją słudze i usiadł. A oczy wszystkich w synagodze były w niego wpatrzone.

4.21. Zaczął tedy mówić do nich: Dziś wypełniło się to Pismo w uszach waszych.

4.22. I wszyscy przyświadczali mu. I dziwili się wdziękowi słów, które wychodziły z ust jego. I mówili: Czyż ten nie jest synem Józefa?

4.23. I rzekł do nich: Zapewne powiecie mi owo przysłowie: „Lekarzu, ulecz samego siebie. Dokonaj także tutaj, w ojczyźnie swojej, tych wielkich rzeczy, które, jak słyszeliśmy, wydarzyły się w Kafarnaum”.

4.24. I rzekł: Amen powiadam wam, iż żaden prorok nie jest uznawany w swoich rodzinnych stronach.

4.25. Prawdziwie zaś mówię wam: Wiele było wdów w Izraelu w czasach Eliasza, kiedy niebo było zamknięte przez trzy lata i sześć miesięcy, tak iż był wielki głód na całej ziemi,

4.26. A do żadnej z nich nie został posłany Eliasz, tylko do wdowy w Sarepcie Sydońskiej.

4.27. I było wielu trędowatych w Izraelu za Elizeusza, proroka, a żaden z nich nie został oczyszczony, tylko Naaman Syryjczyk.

4.28. I wszyscy w synagodze, słysząc to, zawrzeli gniewem

4.29. I powstawszy wypchnęli go z miasta, i wywiedli go aż na szczyt góry, na której miasto ich było zbudowane, aby go w dół strącić.

4.30. Lecz on przeszedł przez środek ich i oddalił się.

  1. Uzdrowienie teściowej Piotra (pM)

4.38. Wstawszy, z synagogi poszedł do domu Szymona. A teściowa Szymona miała wielką gorączkę i wstawiali się u niego za nią.

4.39. I stanąwszy nad nią, zgromił gorączkę. I ta opuściła ją. Od razu wstawszy, usługiwała im.

4.40. Gdy zaś zachodziło słońce, wszyscy, którzy mieli u siebie chorujących przeróżnymi chorobami, przyprowadzali ich do niego. On zaś kładł na każdego z nich ręce i uzdrawiał ich.

4.41. Wychodziły też z wielu demony, krzycząc i mówiąc: Tyś jest Synem Bożym. A gromiąc [je] nie pozwalał im mówić, bo wiedziały, iż jest Mesjaszem.

4.42. A gdy nastał dzień, wyszedłszy udał się na pustkowie. A tłumy szukały go. Doszli aż do niego, i zatrzymywali go, by nie odchodził od nich.

4.43. On zaś rzekł do nich: Muszę i w innych miastach ogłosić Dobrą Nowinę o Królestwie Bożym, po to bowiem zostałem wysłany.

4.44. I kazał w synagogach Judei.

5.1. Pewnego razu tłum napierał na niego, by słuchać Słowa Bożego. A on stał nad jeziorem Genezaret,

5.2. I ujrzał dwie łodzie, stojące u brzegu jeziora; rybacy zaś, wyszedłszy z nich, płukali sieci.

5.3. A wszedłszy do jednej z tych łodzi, należącej do Szymona, prosił go, aby nieco odjechał od brzegu; i usiadłszy, nauczał rzesze z łodzi.

5.4. A gdy przestał mówić, rzekł do Szymona: Wyjedź na głębię i zarzućcie sieci swoje na połów.

5.5. A odpowiadając Szymon, rzekł: Mistrzu, całą noc ciężko pracując, nic nie złowiliśmy; ale na słowo twoje zarzucę sieci.

5.6. A gdy to uczynili, zagarnęli wielkie mnóstwo ryb, tak iż się sieci rwały.

5.7. Skinęli więc na towarzyszy w drugiej łodzi, aby im przyszli z pomocą, i przybyli, i napełnili obie łodzie, tak iż się zanurzały.

5.8. Widząc to Szymon Piotr przypadł do kolan Jezusa, mówiąc: Odejdź ode mnie, Panie, bom jest człowiek grzeszny.

5.9. Albowiem zdumienie ogarnęło jego i wszystkich, którzy z nim byli, z powodu połowu ryb, które zagarnęli.

5.10. Także i Jakuba, i Jana, synów Zebedeusza, którzy byli wspólnikami Szymona. Wtedy Jezus rzekł do Szymona: Nie bój się, od tej pory ludzi łowić będziesz.

5.11. A wyciągnąwszy łodzie na ląd, opuścili wszystko i poszli za nim.

  1. fr: Uzdrowienie trędowatego (ML), Uzdr. paralityka (ML)

5.12. A zdarzyło się, gdy był w jednym z miast, a oto patrzy, a tam mąż cały pokryty trądem. Ujrzawszy zaś Jezusa, padł na twarz. I prosił go, mówiąc: Panie, jeśli chcesz, możesz mnie oczyścić.

5.13. I wyciągnąwszy rękę, dotknął się go, mówiąc: Chcę, bądź oczyszczony. I zaraz trąd ustąpił z niego.

5.14. Sam zaś przykazał mu, aby nikomu nie mówił, ale idź, pokaż się kapłanowi i złóż ofiarę za oczyszczenie swoje, jak polecił Mojżesz, na świadectwo dla nich/ ciebie.

5.15. I rozchodziła się tym bardziej wieść o nim. I schodziły się wielkie tłumy, aby go słuchać i dać się uzdrowić z chorób swoich.

5.16. Sam zaś oddalił się na pustkowia i modlił się.

5.17. I zdarzyło się pewnego dnia, że nauczał. I siedzieli tam faryzeusze i nauczyciele Prawa, którzy przybyli ze wszystkich wiosek Galilei i Judei, i z Jeruzalem. A moc Pana w nim była ku uzdrawianiu.

5.18. I oto mężowie nieśli na łożu człowieka sparaliżowanego. I usiłowali wnieść go i położyć przed nim,

5.19. A nie znalazłszy drogi, którędy by go mogli wnieść z powodu tłumu, weszli na dach i przez dachówki spuścili go wraz z łożem do środka przed Jezusem.

5.20. I ujrzawszy wiarę ich, rzekł: Człowieku, odpuszczone są ci grzechy twoje.

5.21. Wtedy uczeni w Piśmie i faryzeusze zaczęli zastanawiać się i mówić: Któż to jest, co bluźni? Któż może grzechy odpuszczać, jeśli nie Bóg jedynie?

5.22. A Jezus poznał myśli ich i odpowiadając, rzekł do nich: Czemuż myślicie w sercach swoich?

5.23. Co jest łatwiej, rzec: Odpuszczone są ci grzechy twoje, czy rzec: Wstań i chodź?

5.24. (Lecz abyście wiedzieli, że Syn Człowieczy ma władzę na ziemi odpuszczać grzechy, rzekł do sparaliżowanego:) Tobie mówię: Wstań, podnieś łóżko swoje i idź do domu swego.

5.25. I zaraz wstał przed nimi, podniósł to, na czym spoczywał, i odszedł do domu swego, chwaląc Boga.

5.26. I zdumienie ogarnęło wszystkich, i chwalili Boga, i byli pełni lęku, mówiąc: Niezwykłe rzeczy oglądaliśmy dzisiaj.

5.27. A potem wyszedł. I ujrzał celnika, imieniem Lewi, siedzącego przy cle. I rzekł mu: Pójdź ze mną!

5.28. I pozostawiwszy wszystko, wstał i poszedł z nim.

5.29. A Lewi wyprawił wielkie przyjęcie dla niego w domu swoim. I była liczna rzesza celników oraz innych, którzy wraz z nimi położyli się [do stołu].

5.30. I szemrali faryzeusze i ich uczeni w Piśmie, mówiąc do uczniów jego: Dlaczego z celnikami i grzesznikami jecie i pijecie?

5.31. A Jezus odpowiadając, rzekł do nich: Nie potrzebują zdrowi lekarza, lecz ci, którzy się źle mają.

5.32. Nie przyszedłem zapraszać sprawiedliwych, lecz grzeszników do skruchy.

5.33. Oni zaś rzekli do niego: Uczniowie Jana często poszczą i odprawiają modły, podobnie i uczniowie faryzeuszów, twoi zaś jedzą i piją.

5.34. A Jezus rzekł do nich: Czy możecie sprawić, by goście weselni pościli, gdy z nimi jest oblubieniec?

5.35. Lecz przyjdą dni, kiedy oblubieniec będzie im zabrany, wówczas pościć będą.

5.36. Powiedział im także podobieństwo: Nikt nie rozdziera nowej wierzchniej szaty, by połatać szatę starą, bo w przeciwnym razie i nowe rozedrze, i łata z nowego nie będzie się nadawała do starego.

5.37. I nikt nie wlewa młodego wina do starych bukłaków, bo inaczej młode wino rozsadzi bukłaki i samo się wyleje, i jeszcze bukłaki zniszczeją.

5.38. Ale młode wino do nowych bukłaków lać należy.

5.39. [[I nikt napiwszy się starego, nie chce od razu młodego; mówi bowiem: Stare jest przyjemne w smaku.]]

6.1. I stało się w pewien sabat, że przechodził przez zboża, a uczniowie jego rwali kłosy i wykruszając je rękami, jedli.

6.2. Wtedy niektórzy z faryzeuszów rzekli: Czemu czynicie to, czego nie wolno czynić w sabat?

6.3. A odpowiadając Jezus rzekł do nich: Czy nie czytaliście o tym, co czynił Dawid, gdy był głodny, on sam i ci, co z nim byli?

6.4. Wszedł do domu Bożego i wziął chleby pokładne i jadł, dał tym, którzy z nim [byli]; których wszak nie wolno jeść nikomu, jak tylko kapłanom?

6.5. I rzekł im: Syn człowieczy panem jest sabatu.

6.6. Zdarzyło się zaś w inny sabat, że wszedł do synagogi i nauczał. A był tam człowiek z suchą prawą ręką.

6.7. I podpatrywali go uczeni w Piśmie i faryzeusze, czy uzdrawia w sabat, aby znaleźć podstawę do oskarżenia go.

6.8. On sam jednak znał myśli ich, rzekł więc do człowieka z suchą ręką: Podnieś się i stań pośrodku. A on podniósłszy się, stanął.

6.9. I rzekł do nich Jezus: Zapytuję was, czy wolno w szabat dobrze czynić, czy źle czynić? Życie ocalić czy zatracić?

6.10. I spojrzawszy wokoło po wszystkich, rzekł do niego: Wyciągnij rękę swoją. A ten to zrobił. I ręka jego wróciła do dawnego stanu.

6.11. Lecz oni, pełni szaleństwa, rozmawiali między sobą, co by uczynić z Jezusem.

6.12. I stało się w tych dniach, że wyszedł na górę, aby się modlić, i spędził noc na modlitwie do Boga.

6.13. A gdy nastał dzień przemówił do uczniów swoich. A wybrawszy z nich dwunastu, nazwał ich apostołami:

6.14. Szymona, którego i nazwał Piotrem, i Andrzeja, brata jego, i Jakuba, i Jana, i Filipa, i Bar-Tolomeusza,

6.15. i Mateusza, i Tomasza, i Jakuba Alfeuszowego, i Szymona, zwanego Gorliwcem,

6.16. i Judę Jakubowego, i Judę Iskarioth, który został zdrajcą.

6.17. I zstąpiwszy z nimi zatrzymał się na równinie. Również liczne tłumy uczniów jego i wielkie mnóstwo ludu z całej Judei i Jeruzalem, i wybrzeża Tyru i Sydonu, którzy przybyli, aby go słuchać i dać się wyleczyć ze swych chorób;

6.18. I dręczeni przez duchy nieczyste byli uzdrawiani.

6.19. I cały tłum pragnął się go dotknąć, dlatego że moc wychodziła z niego i uzdrawiała wszystkich.

6.20. A on podniósłszy oczy na uczniów swoich mówił: Błogosławieni ubodzy, albowiem wasze jest Królestwo Boże.

6.21. Błogosławieni teraz łaknący, albowiem będziecie nasyceni. Błogosławieni teraz płaczący, albowiem będziecie się śmiali.

6.22. Błogosławieni jesteście, gdy ludzie was nienawidzić będą i lżyć, i pomiatać imieniem waszym jako złym z powodu Syna Człowieczego.

6.23. Rozradujcie i rozweselcie się w tym dniu, albowiem zapłata wasza obfita jest w niebie. Tak samo bowiem czynili prorokom ich ojcowie.

6.24. Ale biada wam bogaczom, bo już odbieracie pociechę swoją!

6.25. Biada wam, teraz nasyceni, gdyż będziecie cierpieć głód! Biada wam, teraz się śmiejący, bo będziecie smucić się i płakać!

6.26. Biada wam, gdy dobrze o was mówić będą wszyscy ludzie; tak bowiem czynili fałszywym prorokom ich ojcowie!

6.27. Ale powiadam wam, słuchającym: Miłujcie nieprzyjaciół waszych, dobrze czyńcie nienawidzącym was.

6.28. Błogosławcie przeklinającym was, módlcie się za krzywdzących was.

6.29. Bijącemu cię w policzek nadstaw i drugi, a zabierającemu wierzchnią szatę, nie odmawiaj tuniki.

6.30. Daj każdemu proszącemu cię, i nie żądaj zwrotu od zabierającego, co twoje.

6.31. A jak chcecie, aby ludzie wam czynili, czyńcie im podobnie

6.32. A jeśli miłujecie miłujących was, na jakąż wdzięczność zasługujecie? Wszak i grzesznicy miłują miłujących ich.

6.33. Jeśli bowiem dobrze czynicie wam dobrze czyniącym, na jaką wdzięczność zasługujecie? Wszak i grzesznicy to samo czynią.

6.34. A jeśli pożyczacie tym, od których spodziewacie się zwrotu, na jaką wdzięczność zasługujecie? I grzesznicy grzesznikom pożyczają, aby to samo z powrotem odebrać.

6.35. Ale miłujcie nieprzyjaciół waszych i dobrze czyńcie, i pożyczajcie, nie spodziewając się zwrotu, a będzie wielka zapłata wasza, i synami Najwyższego będziecie, gdyż On dobrotliwy jest wobec niewdzięcznych i złych.

6.36. Bądźcie miłosierni, jak miłosierny jest Ojciec wasz.

6.37. I nie sądźcie, a nie będziecie sądzeni, i nie potępiajcie, a nie będziecie potępieni, odpuszczajcie, a dostąpicie odpuszczenia.

6.38. Dawajcie, a będzie wam dane. Miarę dobrą, natłoczoną, potrzęsioną i przepełnioną dadzą w zanadrze wasze. Albowiem jakim sądem sądzicie, takim was osądzą i jaką miarą mierzycie, taką i wam odmierzą.

6.39. Opowiedział im też podobieństwo: Czy może ślepy ślepego prowadzić? Czy obaj nie wpadną do dołu?

6.40. Nie jest uczeń nad nauczyciela, ale przygotowawszy się, będzie jak jego nauczyciel.

6.41. A dlaczego widzisz drzazgę w oku brata swego, a belki w oku własnym nie dostrzegasz?

6.42. Albo jak powiesz bratu swemu: Pozwól, że wyjmę drzazgę z oka twego, belki w swym oku nie widząc? Obłudniku, wyjmij najpierw belkę z oka swego, a wtedy przejrzysz, aby drzazgę z oka brata swego wyjąć.

6.43. Urodziwe drzewo nie daje owocu złego. Drzewo zepsute nie daje urodziwego owocu.

6.44. Każde bowiem drzewo po jego owocu poznaje się. Bo nie zbierają z cierni fig, ani z jeżyny winogron.

6.45. Człowiek dobry z dobrego skarbca serca wyciąga dobro, a zły ze złego wyciąga zło. Z obfitości bowiem serca mówią usta jego.

6.46. Dlaczego wołacie do mnie: „Panie, Panie”, a nie czynicie [tego], co mówię?

6.47. Każdy przychodzący do mnie, słuchający słów moich, i czyniący według nich powiem wam, do kogo jest podobny.

6.48. Podobny jest do człowieka budującego dom, który wykopał i pogłębił, i założył fundament na opoce. A gdy była powódź, rzeka wylała na ów dom, ale nie zdołała nim zachwiać, bo dobrze był zbudowany.

6.49. Kto zaś usłyszawszy nie czyniłby, podobny jest do człowieka, który zbudował dom na ziemi bez fundamentu, na który wylała się rzeka i wnet się zapadł, a ruina domu owego była zupełna.

7.1. A gdy dokończył wszystkich słów swoich do słuchającego go ludu, wszedł do Kafarnaum.

7.2. A niewolnik pewnego centuriona, bardzo przez niego ceniony, zachorował i bliski był śmierci.

7.3. A usłyszawszy o Jezusie, posłał do niego starszych żydowskich, prosząc go, aby przyszedłszy uratował jego niewolnika.

7.4. A oni przyszedłszy do Jezusa, prosili go usilnie, mówiąc: Godzien jest, abyś mu to uczynił.

7.5. Miłuje bowiem lud nasz i sam zbudował nam synagogę.

7.6. I Jezus poszedł z nimi. A gdy już był niedaleko domu, centurion posłał przyjaciół i kazał mu powiedzieć: Panie, nie trudź się, nie jestem bowiem godzien, abyś wszedł pod dach mój.

7.7. Dlatego i samego siebie nie uważałem za godnego, by przyjść do ciebie; lecz powiedz słowo, a będzie uzdrowiony niewolnik mój.

7.8. Bo i ja jestem człowiekiem podległym władzy, mającym pod sobą żołnierzy; i mówię temu: Idź, a idzie, a innemu: Przyjdź, a przychodzi, a słudze memu: Czyń to, a czyni.

7.9. A gdy to Jezus usłyszał, zdziwił się i zwróciwszy się do tłumu, który szedł za nim, rzekł: Powiadam wam, nawet w Izraelu nie znalazłem tak wielkiej wiary.

7.10. A po powrocie do domu posłańcy zastali niewolnika zdrowym.

7.11. A zdarzyło się dnia następnego, że udał się do miasta, zwanego Nain. I szli z nim uczniowie jego i liczny tłum.

7.12. A gdy się przybliżył do bramy miasta, oto wynoszono zmarłego, jednorodzonego syna matki, będącej wdową. I z nią był znaczny tłum z miasta.

7.13. A gdy ją Pan zobaczył, ulitował się nad nią i rzekł do niej: Nie płacz.

7.14. I podszedłszy, dotknął się noszy, niosący zaś stanęli. I rzekł: Młodzieńcze, tobie mówię: Wstań,

7.15. I podniósł się zmarły, i zaczął mówić. I oddał go jego matce.

7.16. Wtedy lęk ogarnął wszystkich, i wielbili Boga, mówiąc: „Prorok wielki podniósł się wśród nas” oraz: „Wejrzał Bóg na lud swój”.

7.17. I rozeszła się o nim ta wieść po całej Judei i po całej okolicy.

7.18. I donieśli Janowi uczniowie jego o tym wszystkim. A przywoławszy do siebie dwóch spośród uczniów swoich Jan

7.19. posłał ich do Jezusa mówiąc: Czy ty jesteś tym, który ma przyjść, czy też innego mamy oczekiwać?

7.20. A gdy ci mężowie przybyli do niego, rzekli: Jan Chrzciciel posłał nas do ciebie mówiąc: Czy ty jesteś tym, który ma przyjść, czy też innego mamy oczekiwać?

7.21. W tej godzinie uleczył wielu od chorób i cierpień, i złośliwych duchów, a wielu ślepych obdarzył widzeniem.

7.22. I odpowiadając, rzekł im: Idźcie i oznajmijcie Janowi, coście widzieli i słyszeli: Ślepi odzyskują wzrok, chromi chodzą, trędowaci zostają oczyszczeni, a głusi słyszą, martwi się podnoszą, ubogim opowiadana jest Dobra Nowina.

7.23. A błogosławiony jest ten, który się mną nie zgorszy.

7.24. A gdy odeszli posłańcy Jana, zaczął Jezus mówić do tłumów o Janie: Coście wyszli oglądać na pustynię? Czy trzcinę chwiejącą się od wiatru?

7.25. Ale coście wyszli widzieć? Czy człowieka w miękkie szaty odzianego? Oto ci, którzy w szatach wspaniałych chodzą i w przepychu żyją, są w pałacach królewskich.

7.26. Co wyszliście ujrzeć? Proroka? Tak powiadam wam, nawet więcej niż proroka.

7.27. To jest ten, o którym napisano: Oto posyłam anioła mego przed obliczem twym, który przygotuje drogę twą przed tobą.

7.28. Powiadam wam: Wśród zrodzonych z kobiet od Jana nie ma większego. Ale najmniejszy w Królestwie Bożym jest większy niż on.

VIa. Jan i celnicy (Q-Lc)

7.29. A cały lud i celnicy słysząc to uznali Boga za sprawiedliwego bo byli ochrzczeni chrztem Jana.

7.30. Natomiast faryzeusze i uczeni w Prawie odrzucili wolę Bożą co do siebie, bo nie dali się przez niego ochrzcić.

VIb. O pokoleniu współczesnym (Q)

7.31. Do kogo przyrównam ludzi tego pokolenia, do kogo są podobni?

7.32. Podobni są do dzieci siedzących na rynku i dogadujących drugim, mówiącym: Graliśmy wam na flecie, a nie tańczyliście, śpiewaliśmy wam żałobne pieśni, a nie płakaliście.

7.33. Przyszedł bowiem Jan Chrzciciel, który nie jada chleba i nie pija wina, a mówicie: Ma demona.

7.34. Przyszedł Syn Człowieczy, je i pije, a mówicie: Oto żarłok i pijak, przyjaciel celników i grzeszników,

7.35. I usprawiedliwiona została mądrość dzięki swoim dzieciom

7.36. I zaprosił go pewien faryzeusz, aby jadł z nim. I wszedłszy tedy do domu tego faryzeusza, ułożył się [przy stole].

7.37. A oto kobieta grzeszna z tego miasta, dowiedziawszy się, iż gości w domu faryzeusza, przyniósłszy alabastrowy flakon olejku

7.38. i stanąwszy z tyłu u jego stóp, płacząc zaczęła łzami zlewać nogi jego i włosami swoimi wycierać. I całowała jego stopy, i namaszczała je olejkiem.

7.39. Ujrzawszy to faryzeusz, który go zaprosił, mówił sam w sobie: Gdyby ten był prorokiem, wiedziałby, kim i jaka jest ta kobieta, która go dotyka, bo to grzesznica.

7.40. Na to Jezus rzekł do niego: Szymonie, mam ci coś do powiedzenia. A ten mówi: Nauczycielu, powiedz!

7.41. Pewien wierzyciel miał dwóch dłużników. Jeden był dłużny pięćset denarów, a drugi pięćdziesiąt,

7.42. A gdy oni nie mieli z czego oddać, obydwom darował. Który więc z nich będzie go bardziej miłował?

7.43. A Szymon odpowiadając, rzekł: Podejrzewam, że ten, któremu więcej darował. A on mu rzekł: Osądziłeś słusznie.

7.44. I zwróciwszy się do kobiety, powiedział Szymonowi: Widzisz tę kobietę? Wszedłem do twojego domu, a nie podałeś wody do stóp moich, ona zaś łzami skropiła nogi moje i włosami swoimi wytarła.

7.45. Nie pocałowałeś mnie a ona, odkąd wszedłem, nie przestała całować nóg moich.

7.46. Głowy mojej oliwą nie namaściłeś; ona zaś olejkiem namaściła nogi moje.

7.47. Dlatego powiadam ci: Odpuszczono jej liczne grzechy, bo bardzo miłowała. Komu zaś mało się odpuszcza, mało miłuje.

7.48. I rzekł do niej: Odpuszczone są grzechy twoje.

7.49. I zaczęli leżący razem [przy stołach] rozważać w sobie: Któż to jest ten, który nawet grzechy odpuszcza?

7.50. I powiedział do kobiety: Wiara twoja uratowała cię, idź w pokoju.

8.1. I zdarzyło się potem, że chodził po miastach i wioskach, zwiastując Dobrą Nowinę o Królestwie Bożym, a dwunastu z nim

8.2. I kilka kobiet, które on uleczył od złośliwych duchów i od chorób: Maria zwana Magdaleną, z której wyszło siedem demonów,

8.3. i Joanna, żona Chuzy, zarządcy Heroda, i Zuzanna, i wiele innych, które służyły im swoim majątkiem.

8.4. A gdy się zeszło wiele ludu i z miast przybywali do niego, rzekł w podobieństwie:

8.5. Wyszedł siewca rozsiewać ziarno swoje. A gdy siał, jedno padło na drogę i zostało zdeptane, a ptaki niebieskie zjadły je.

8.6. A drugie padło na skałę, a gdy wzeszło, uschło, bo nie miało wilgoci.

8.7. A inne padło między ciernie, a ciernie razem z nim wzrosły i zadusiły je.

8.8. A jeszcze inne padło na ziemię dobrą. I, gdy wzrosło, wydało owoc stokrotny. To mówiąc, wołał: Mający uszy do słuchania, niechaj słucha.

8.9. I pytali go jego uczniowie, co znaczy to podobieństwo.

8.10. A on im rzekł: Wam dane jest poznać tajemnice Królestwa Bożego, ale innym w podobieństwach. Tak żeby patrząc nie widzieli, a słuchając nie rozumieli.

VII. Wyjaśnienie podobieństwa o siewcy (pM)

8.11. A podobieństwo to znaczy: Ziarnem jest Słowo Boże.

8.12. Obok drogi są ci, którzy wysłuchali; potem przychodzi diabeł i wybiera słowo z serca ich, aby nie uwierzyli i nie byli zbawieni.

8.13. A tymi na skale są ci, którzy, gdy usłyszą, z radością przyjmują słowo. Ci korzenia nie mają, do czasu wierzą, a w czasie doświadczenia odstępują.

8.14. To, które padło między ciernie, oznacza tych, którzy usłyszeli, ale idąc drogą wśród trosk, bogactw i rozkoszy życia, ulegają przyduszeniu i nie dochodzą do dojrzałości.

8.15. A to, które padło na dobrą ziemię, oznacza tych, którzy szczerym i dobrym sercem usłyszawszy słowo, zachowują je i w wytrwałości wydają owoc.

8.16. Nikt też nie zapala świecy i nie nakrywa jej naczyniem ani nie stawia pod łóżkiem, ale stawia ją na świeczniku, ażeby wchodzący widzieli światło.

8.17. Nie ma bowiem nic ukrytego, co by nie miało być ujawnione, ani nic skrytego, co by nie miało być poznane i nie miało wyjść na jaw.

8.18. Baczcie więc, co słyszycie. Albowiem temu, który będzie miał, będzie dodane, a temu, który nie będzie miał, zostanie odebrane i to, co sądzi, że ma.

VIII. fr: Prawdziwa rodzina (pM)

8.19. I przyszła do niego jego matka i jego bracia. I nie mogli dotrzeć do niego z powodu tłumu.

8.20. I doniesiono mu: Matka twoja i bracia twoi stoją na dworze i chcą widzieć się z tobą.

8.21. On zaś odpowiedział im: Matką moją i braćmi moimi są ci, którzy słuchają Słowa Bożego/słów moich/ i wypełniają je.

8.22. Zdarzyło się pewnego dnia, że wstąpił do łodzi on i uczniowie jego. I rzekł do nich: Przeprawmy się na przeciwną stronę jeziora. I odbili od brzegu.

8.23. A gdy płynęli, on zasnął. I zerwał się gwałtowny wicher na jeziorze, i napełniali się, i byli w niebezpieczeństwie.

8.24. Tedy przystąpili do niego i zbudzili go, mówiąc: Mistrzu, Mistrzu, giniemy. A on obudziwszy się, zgromił wiatr i wzburzone fale, a one uspokoiły się i nastała cisza.

8.25. I rzekł do nich: Gdzież jest wiara wasza? Oni zaś, przestraszywszy się, zdumiewali się i mówili jedni do drugich: Któż to jest ten, że nawet wiatrom i wodzie rozkazuje i są mu posłuszne?

8.26. I dopłynęli do krainy Gergezytów, która leży naprzeciw Galilei.

8.27. A gdy wychodził na ląd, wyszedł naprzeciw pewien mąż z miasta, mający demona. Od dłuższego czasu nie nosił wierzchniej szaty i nie mieszkał w domu, lecz w grobowcach.

8.28. A gdy ujrzał Jezusa, z krzykiem padł przed nim i wielkim głosem zawołał: Co mnie i tobie, Jezusie, Synu [[Boga]] Najwyższego?! Proszę cię, nie dręcz mnie!

8.29. Gdyż nakazywał duchowi nieczystemu, by wyszedł z tego człowieka. Od dłuższego bowiem czasu szarpał nim, a choć go wiązano łańcuchami i trzymano w pętach, on rwał te więzy, a demon pędził go na pustynię.

8.30. Zapytał go więc Jezus: Jak ci na imię? A ten rzekł: Legion, gdyż wiele demonów weszło w niego.

8.31. I prosiły go, aby im nie nakazywał odejść do Czeluści.

8.32. A było tam duże stado świń, pasące się na górze. I prosiły go, aby im pozwolił w nie wejść. I pozwolił im.

8.33. Gdy demony wyszły z tego człowieka i weszły w świnie, rzuciło się całe stado z urwiska do jeziora i utonęło.

8.34. Zobaczywszy, co się stało, pasący uciekli i donieśli o tym w mieście i po polach.

8.35. Ludzie wyszli zobaczyć, co się stało. I przyszli do Jezusa, i zastali tego człowieka, z którego demony wyszły, przyodzianego i przy zdrowych zmysłach, siedzącego u stóp Jezusa, i zlękli się.

8.36. A ci, którzy to widzieli, opowiedzieli im, jak został uzdrowiony ten, który był demonem nękany.

8.37. I prosiła go cała ludność gergezeńskich okolic, by odszedł od nich, gdyż ogarnął ich wielki strach. Wtedy on wsiadł do łodzi i zawrócił.

8.38. A mąż ten, z którego wyszły demony, prosił go, by mógł być z nim. Lecz on odprawił go, mówiąc:

8.39. Wróć do domu swojego i rozpowiadaj, jak wielkie rzeczy uczynił ci Bóg. I odszedł, rozpowiadając po całym mieście, jak wielkie rzeczy uczynił mu Jezus.

IXa. Wskrzeszenie córki Jaira cz.1 (pM)

8.40. A gdy Jezus powrócił, przyjął go lud; wszyscy go bowiem oczekiwali.

8.41. A oto przyszedł mąż, imieniem Jair, który był przełożonym synagogi. I padł do nóg Jezusa prosił go, aby wstąpił do jego domu,

8.42. gdyż miał córkę, jednorodzoną, w wieku około dwunastu lat, a ta umierała. A gdy on szedł, tłumy cisnęły się do niego.

8.43. A kobieta, która miała krwotok od dwunastu lat [[i na lekarzy wydała całe swoje mienie]] i nikt nie mógł jej uleczyć,

8.44. podszedłszy z tyłu, dotknęła kraju wierzchniej szaty jego i natychmiast ustał jej krwotok.

8.45. I rzekł Jezus: Kto mnie dotknął? A gdy wszyscy się zapierali, rzekł Piotr: Mistrzu, tłumy cisną się do ciebie i tłoczą.

8.46. Jezus zaś rzekł: Dotknął mnie ktoś; poznałem bowiem, że moc wyszła ze mnie.

8.47. Spostrzegłszy, że się nie może ukryć, kobieta z drżeniem przyszła i przypadłszy do niego, oznajmiła przed całym ludem, z jakiego powodu się go dotknęła i jak natychmiast została uleczona.

8.48. On zaś rzekł do niej: Córko, wiara twoja uzdrowiła cię, idź w pokoju.

IXb. Wskrzeszenie córki Jaira cz.2 (pM)

8.49. Gdy on jeszcze mówił, nadszedł ktoś od przełożonego synagogi, mówiąc: Umarła córka twoja, nie trudź już Nauczyciela.

8.50. Jezus zaś, usłyszawszy to, odpowiedział mu: Nie bój się, tylko wierz, a będzie uzdrowiona.

8.51. A przyszedłszy przed dom, nie pozwolił nikomu wejść z sobą, tylko Piotrowi, Janowi i Jakubowi, i ojcu, i matce dziecka.

8.52. A wszyscy płakali i żałowali jej. On zaś rzekł: Nie płaczcie, nie umarła, lecz śpi.

8.53. I wyśmiewali go, bo wiedzieli, że umarła.

8.54. On zaś, ująwszy ją za rękę, zawołał głośno: Dziewczynko, wstań.

8.55. I powrócił duch jej, i zaraz wstała. A on polecił, aby jej dano jeść.

8.56. I wpadli w osłupienie jej rodzice. On zaś przykazał im, by nikomu nie mówili o tym, co się stało.

9.1. I zwoławszy do siebie dwunastu, dał im moc i władzę nad wszystkimi demonami oraz [moc] uzdrawiania chorób.

9.2. I wysłał ich głosić Królestwo Boże i uzdrawiać.

9.3. I rzekł do nich: Niczego nie zabierajcie na drogę, ani laski, ani torby, ani chleba, ani srebra, ani nie noście dwóch tunik.

9.4. Do jakiego domu wejdziecie, tam mieszkajcie i stamtąd wychodźcie.

9.5. A gdyby jacyś was nie przyjmowali, wychodząc z tego miasta, proch ze stóp waszych strząsajcie na świadectwo przeciwko nim.

9.6. Wychodząc obchodzili więc wioski, zwiastując Dobrą Nowinę i wszędzie uzdrawiając.

9.7. Usłyszał zaś Herod tetrarcha o wszystkim, co się działo, i był zaniepokojony, dlatego że niektórzy mówili, iż Jan powstał z martwych,

9.8. A niektórzy, że Eliasz się pojawił, a inni, że powstał któryś z dawnych proroków.

9.9. Herod zaś rzekł: Jana ja kazałem ściąć. Któż zaś jest ten, o którym słyszę te rzeczy? I pragnął go widzieć.

9.10. A apostołowie, powróciwszy, opowiedzieli mu o wszystkim, czego dokonali. I wziąwszy ich z sobą, wycofał się do miasta, zwanego Betsaida, na osobność.

9.11. Tłumy, dowiedziawszy się o tym, poszły za nim. Przyjąwszy je, mówił do nich o Królestwie Bożym i leczył tych, którzy potrzebowali uzdrowienia.

9.12. A dzień chylił się ku wieczorowi. Wtedy przystąpiło do niego dwunastu i rzekli: Odeślij tłumy, aby poszli do okolicznych wiosek i osad i tam postarali się o pomieszczenie i wyżywienie, gdyż tutaj jesteśmy na miejscu pustynnym.

9.13. A on rzekł do nich: Wy im dajcie jeść. Oni zaś odrzekli: Nie mamy więcej aniżeli pięć chlebów i dwie ryby, chyba żebyśmy poszli i kupili żywności dla wszystkiego ludu.

9.14. Albowiem mężów było około pięciu tysięcy. Rzekł więc do uczniów swoich: Każcie im usiąść w grupach mniej więcej po pięćdziesięciu.

9.15. I uczynili tak, i posadzili wszystkich.

9.16. Wziąwszy zaś te pięć chlebów i dwie ryby, spojrzał w niebo, pobłogosławił je, rozłamał i dawał uczniom, by kładli przed ludem.

9.17. I jedli, i nasycili się wszyscy. I zebrano pozostałych okruszyn dwanaście koszów.

9.18. A gdy modlił się na osobności, byli razem z nim uczniowie. A on ich pytał: Co mówią tłumy, że kim jestem?

9.19. Oni zaś rzekli w odpowiedzi: Janem Chrzcicielem, a inni, że Eliaszem, inni zaś, że powstał jakiś dawny prorok.

9.20. Mówi zaś im: A wy mówicie, że kim jestem? Piotr w odpowiedzi rzekł: Tyś jest Mesjasz Boga.

9.21. A on zgromił ich i zakazał im mówić o tym komukolwiek,

9.22. powiadając: Syn Człowieczy musi wiele cierpieć i musi być odrzucony przez starszych i arcykapłanów, i uczonych w Piśmie, i musi być zabity, i trzeciego dnia się podnieść.

9.23. I powiedział do wszystkich: Jeśli kto chce pójść za mną, niechaj się wyprze siebie i niech zabierze krzyż swój, i niech towarzyszy mi.

9.24. Kto bowiem chciałby swoje życie zachować, straci je, kto zaś straci swoje życie ze względu na mnie, ten je zachowa.

9.25. Cóż bowiem pomoże sobie człowiek, zyskując cały świat, siebie zaś tracąc lub gubiąc?

  1. Kto się mnie nie zaprze… (pM)

9.26. Kto bowiem zawstydzi się mnie i moich słów, tego Syn Człowieczy zawstydzi się gdy przyjdzie w chwale swojej i Ojca, i świętych aniołów.

9.27. Powiadam zaś wam prawdziwie, niektórzy z tych, co tu stoją, nie skosztują śmierci, aż zobaczą Królestwo Boże.

9.28. Zdarzyło się zaś w jakieś osiem dni po tych słowach, że wziąwszy z sobą Piotra, Jana, i Jakuba wszedł na górę, aby się modlić.

9.29. A gdy się modlił, wygląd oblicza jego stał się odmienny, a jego wierzchnia szata – promiennie biała.

9.30. I oto dwaj mężowie z nim rozmawiali, i byli nimi Mojżesz i Eliasz,

9.31. którzy dali się zobaczyć w chwale. I mówili o jego odejściu, które miał dopełnić w Jeruzalem.

9.32. A Piotra i jego towarzyszy zmógł sen. A gdy się obudzili, ujrzeli chwałę jego i dwóch mężów, którzy przy nim stali.

9.33. A gdy oni rozstawali się z nim, Piotr, nie wiedząc, co mówi, rzekł do Jezusa: Mistrzu, dobrze, że tu jesteśmy, rozbijmy więc trzy namioty, jeden tobie, jeden Mojżeszowi, jeden Eliaszowi.

9.34. Gdy zaś to mówił, zjawiła się chmura i ocieniła ich. I zlękli się, gdy weszli w chmurę.

9.35. A z chmury był głos mówiący: Ten jest Syn mój wybrany, jego słuchajcie.

9.36. A po tym głosie Jezus znalazł się sam. A oni milczeli i w tych dniach nikomu nie oznajmili nic o tym, co ujrzeli.

9.37. Zdarzyło się nazajutrz, że gdy zeszli z góry, zabiegł mu drogę liczny tłum.

9.38. A oto mąż z tłumu krzyknął, mówiąc: Nauczycielu, błagam cię, wejrzyj na syna mego, na mego jednorodzonego.

9.39. Bo oto duch porywa go i zaraz krzyczy, i szarpie nim z pianą na ustach, i z trudem opuszcza go potłuczonego.

9.40. Błagałem też uczniów twoich, aby go wygnali, lecz nie potrafili.

9.41. A Jezus odpowiadając, rzekł: O rodzie bez wiary i przewrotny! Jak długo mam być z wami i mam was znosić? Przyprowadź tu swego syna.

9.42. A gdy już podchodził, szarpnął nim demon i potrząsnął. Jezus zaś zgromił ducha nieczystego i uzdrowił chłopca, i oddał go ojcu jego.

9.43. I zdumiewali się wszyscy nad wielkością Boga. A gdy wszyscy dziwili się temu wszystkiemu co czynił, on rzekł do uczniów swoich:

9.44. Nakłońcie uszu swoich do tych słów: Syn Człowieczy będzie wydany w ręce ludzi.

9.45. Oni zaś nie rozumieli tego słowa i było ono zasłonięte przed nimi, żeby go nie pojęli. I bali się go pytać o to słowo.

9.46. Przyszła im też myśl, kto by z nich był większy.

9.47. Jezus zaś, wiedząc o tej myśli ich serc, przygarnąwszy dziecko postawił je przy sobie.

9.48. I rzekł do nich: Kto by przyjął to dziecko w imieniu moim, mnie przyjmuje. Kto zaś mnie przyjmuje, przyjmuje tego, który mnie posłał. Kto bowiem między wami jest mniejszy, ten jest wielki.

9.49. A Jan odpowiadając rzekł: Mistrzu, widzieliśmy kogoś, jak w twoim imieniu wyrzuca demony. I zabranialiśmy mu, bo nie chodzi z nami.

9.50. Wtedy Jezus rzekł do niego: Nie zabraniajcie. Kto bowiem nie jest przeciwko wam, jest za wami.

9.51. A zdarzyło się, gdy dopełniły się dni, kiedy miał być wzięty do góry, że postanowił pójść do Jeruzalem.

9.52. I wysłał przed sobą posłańców. A ci w drodze wstąpili do wioski samarytańskiej, aby przygotować [gospodę] dla niego.

9.53. Lecz nie przyjęli go, dlatego, że droga jego prowadziła do Jeruzalem.

9.54. Widząc to uczniowie Jakub i Jan, rzekli: Panie, chcesz, powiemy słowo, żeby ogień zeszedł z nieba i pochłonął ich?

9.55. A on, obróciwszy się, zgromił ich.

9.56. I poszli do innej wioski.

9.57. Gdy tedy szli drogą, rzekł ktoś do niego: Pójdę za tobą, dokądkolwiek pójdziesz.

9.58. A Jezus rzekł do niego: Lisy mają jamy, a ptaki niebieskie gniazda, lecz Syn Człowieczy nie ma, gdzie by głowę skłonił.

9.59. Do drugiego zaś rzekł: Pójdź za mną! A ten rzekł: Pozwól mi najpierw odejść i pogrzebać ojca mego.

9.60. Odrzekł mu: Niech umarli grzebią umarłych swoich, lecz ty idź i głoś Królestwo Boże.

9.61. Powiedział też inny: Pójdę za tobą, Panie, pierwej jednak pozwól mi pożegnać się z tymi, którzy są w domu moim.

9.62. A Jezus rzekł do niego: Żaden, który przyłoży rękę do pługa i ogląda się wstecz, nie nadaje się Królestwu Bożemu.

10.1. A potem wyznaczył Pan innych, siedemdziesięciu [[dwóch]], i wysłał ich po dwóch przed sobą do każdego miasta i miejsca, dokąd sam zamierzał się udać.

10.2. I powiedział im: Żniwo wprawdzie wielkie, ale robotników mało. Proście więc Pana żniwa, aby wysłał robotników na żniwo swoje.

10.3. Idźcie! Oto posyłam was jako jagnięta między wilki.

10.4. Nie noście z sobą trzosu ani torby, ani sandałów. I nikogo w drodze nie pozdrawiajcie.

10.5. A gdy do jakiegoś domu wejdziecie, najpierw mówcie: „Pokój domowi temu”,

10.6. A jeśli tam będzie syn pokoju, spocznie na nim pokój wasz, a jeśli nie, wróci do was.

10.7. w domu tym pozostańcie, jedząc i pijąc to, co u nich jest; godzien bowiem robotnik zapłaty swojej. Nie przenoście się z domu do domu.

10.8. A jeśli do jakiegoś miasta wejdziecie i przyjmą was, spożywajcie to, co wam podadzą.

10.9. I uzdrawiajcie w nim chorych, i mówcie do nich: Przybliżyło się do was Królestwo Boże.

10.10. Jeśli zaś do któregoś miasta wejdziecie, a nie przyjmą was, wyjdźcie na jego place i rzeknijcie:

10.11. Nawet pył z miasta waszego, który przylgnął do stóp naszych, otrząsamy na was. Nadto wiedzcie, iż przybliżyło się Królestwo Boże.

  1. Wskazania misyjne, Biada miastom (Q)

10.12. Powiadam wam, iż Sodomie w dniu owym lżej będzie niż owemu miastu.

10.13. Biada tobie, Korozain, biada tobie, Betsaido! Bo gdyby w Tyrze i Sydonie dokonały się te moce, które u was się dokonały, dawno by w worze i popiele siedząc, czyniły skruchę.

10.14. Ponadto: Lżej będzie Tyrowi i Sydonowi na sądzie aniżeli wam.

10.15. A ty, Kafarnaum, czy aż do nieba wywyższone będziesz? Aż do Otchłani zstąpisz!

10.16. Kto was słucha, mnie słucha, a kto wami gardzi, mną gardzi. A kto mną gardzi, gardzi tym, który mnie posłał.

10.17. Powróciło zaś siedemdziesięciu [[dwóch]] z radością, mówiąc: Panie, i demony są nam podległe w imieniu twoim.

10.18. Rzekł więc do nich: Widziałem, jak szatan, niby błyskawica, spadł z nieba.

10.19. Oto dałem wam moc, abyście deptali po wężach i skorpionach i po wszelkiej potędze nieprzyjacielskiej, a nic wam nie zaszkodzi.

10.20. Wszakże nie z tego się radujcie, iż duchy są wam podległe, radujcie się raczej z tego, iż imiona wasze w niebie są zapisane.

10.21. W owej godzinie rozradował się w Duchu Świętym i rzekł: Wyznaję cię, Ojcze, Panie nieba i ziemi, że zakryłeś te rzeczy przed mądrymi i roztropnymi, a objawiłeś je prostaczkom. Tak, Ojcze, bo takie było twe życzenie.

10.22. Wszystko zostało mi przekazane przez mojego Ojca i nikt nie wie, kto to Syn, jak tylko Ojciec, a kto Ojciec, jak tylko Syn, i ten, komu Syn zechce to objawić.

10.23. I zwróciwszy się na osobności do uczniów, rzekł: Błogosławione oczy widzące, co wy widzicie.

10.24. Powiadam bowiem wam, iż wielu proroków i królów chciało widzieć, co wy widzicie, a nie ujrzeli, i słyszeć, co wy słyszycie, a nie usłyszeli.

10.25. A oto wystąpił pewien znawca Prawa wystawiając go na próbę słowami: Nauczycielu, co mam czynić, aby odziedziczyć życie wieczne?

10.26. On zaś rzekł do niego: Co napisano w Prawie? Jak odczytujesz?

10.27. On zaś w odpowiedzi rzekł: Będziesz miłował Pana, Boga swego, z całego serca swego całą swoją duszą, całą swą siłą i całą swoją myślą. A bliźniego swego, jak siebie samego.

10.28. Rzekł mu więc: Poprawnie odpowiedziałeś. Czyń to, a będziesz żył.

10.29. On zaś, chcąc się usprawiedliwić, rzekł do Jezusa: A kto jest bliźnim moim?

10.30. Nawiązując do tego Jezus rzekł: Pewien człowiek szedł z Jeruzalem do Jerycha i wpadł w ręce bandytów, którzy go obrabowali, poranili i odeszli, zostawiając go na pół umarłego.

10.31. Przypadkiem szedł tą drogą jakiś kapłan i zobaczywszy go, obszedł drugą stroną.

10.32. Podobnie i lewita, gdy przyszedł na to miejsce i zobaczył go, obszedł drugą stroną.

10.33. Pewien Samarytanin zaś, podróżując tędy, przeszedł obok niego i ujrzawszy, ulitował się nad nim.

10.34. I podszedłszy opatrzył rany jego, zalewając je oliwą i winem, po czym wsadził go na swoje bydlę, zawiózł do gospody i opiekował się nim.

10.35. A nazajutrz dobył dwa denary, dał je gospodarzowi i rzekł: Opiekuj się nim, a co wydasz ponad to, ja w drodze powrotnej oddam ci.

10.36. Który z tych trzech, zdaniem twoim, był bliźnim temu, który wpadł w ręce bandytów?

10.37. A on rzekł: Ten, który się ulitował nad nim. Rzekł mu Jezus: Idź, i ty czyń podobnie.

10.38. A gdy szli, wstąpił do pewnej wsi. Podjęła go zaś pewna kobieta, imieniem Marta.

10.39. Ta miała siostrę, zwaną Mariam, która usiadłszy u stóp Pana, słuchała jego słowa.

10.40. Marta zaś była zajęta przy różnych posługach. A przystanąwszy rzekła: Panie, czy nic obchodzi cię, że moja siostra pozostawiła mnie samą, bym posługiwała? Powiedz jej więc, aby mi pomogła.

10.41. A odpowiadając rzekł jej jednak Pan: Marto, Marto, martwisz się i kłopoczesz o wiele,

10.42. a potrzeba jednego. Mariam bowiem dobrą cząstkę sobie wybrała, która nie będzie jej odebrana.

11.1 I zdarzyło się, gdy się gdzieś modlił, że gdy przerwał rzekł do niego któryś z jego uczniów: Panie naucz nas modlić się, jak Jan nauczył uczniów swoich.

  1. Ojcze nasz

11.2. I rzekł do nich: Gdy się modlicie, mówcie: Ojcze, niech twój Duch Święty zstąpi na nas, niech się święci imię twoje, niech przyjdzie królestwo twoje, niech się stanie wola twoja.

11.3. Chleba naszego powszedniego daj nam co dzień.

11.4. I odpuść nam grzechy nasze, i my bowiem odpuszczamy każdemu dłużnikowi swemu. I nie prowadź nas w doświadczenia.

11.5. I rzekł do nich: Niech ktoś z was, mając przyjaciela, pójdzie do niego w środku nocy i powie mu: Przyjacielu, pożycz mi trzy chleby,

11.6. gdyż przyjaciel mój przybył do mnie z drogi i nie mam mu co podać.

11.7. A tamten ze środka w odpowiedzi powie: Nie naprzykrzaj mi się, drzwi już są zamknięte a dzieci moje są ze mną w łóżku. Nie mogę wstać i dać ci.

11.8. Powiadam wam, jeśli nawet nie da mu, wstawszy, że jest jego przyjacielem, to dla natręctwa jego wstanie i da mu, ile potrzebuje.

11.9. A ja wam powiadam: Proście, a będzie wam dane; szukajcie, a znajdziecie; kołaczcie, a otworzą wam.

11.10. Każdy bowiem, kto prosi, otrzymuje, a kto szuka, znajduje, a kto kołacze, temu otworzą.

11.11. Czy jest taki ojciec pośród was, który, gdy syn będzie go prosił o rybę, zamiast ryby poda mu węża?

11.12. Albo gdy będzie go prosił o jajko, czy poda mu skorpiona?

11.13. Jeśli więc wy, którzy jesteście źli, umiecie dobre dary dawać dzieciom swoim, o ileż bardziej Ojciec niebieski da Ducha Świętego proszącym go.

11.14. I wypędzał demona, który był niemy. A gdy demon wyszedł, przemówił niemy. I tłumy zdumiały się.

11.15. Niektórzy zaś z nich mówili: Przez Belzebula, przywódcę demonów, wypędza demony.

11.16. Drudzy zaś, wystawiając go na próbę, znaku z nieba żądali od niego.

11.17. A on znając ich zamysły, rzekł do nich: Każde królestwo, rozdwojone samo w sobie, pustoszeje, a domy upadają.

11.18. Jeśli więc szatan sam w sobie jest rozdwojony, jak się ostanie jego królestwo? Bo mówicie, że ja mocą Belzebula wypędzam demony.

11.19. Jeżeli zaś ja mocą Belzebula wyrzucam demony, synowie wasi przez kogo wyganiają? Dlatego oni będą sędziami waszymi.

11.20. A jeśli ja wyganiam demony palcem Bożym, tedy nadeszło do was Królestwo Boże.

11.21. Gdy uzbrojony mocarz strzeże swego zamku, bezpieczne jest mienie jego.

Autor tekstu: oprac. Krzysztofa Sykty; Oryginał: http://www.racjonalista.pl/kk.php/s,1601

XIIa. O domu mocarza (MQ-Lc), Kto nie jest za mną (Q)

11.22. Lecz gdy mocniejszy od niego najdzie go i zwycięży, zabiera mu cały oręż jego, na której polegał, i jego łupy rozdaje.

11.23. Kto nie jest ze mną, jest przeciwko mnie, a kto ze mną nie zbiera, rozrzuca.

XIIb. Powrót ducha nieczystego (Q)

11.24. Gdy duch nieczysty wyjdzie z człowieka, wędruje po miejscach bezwodnych, szukając ukojenia, a gdy nie znajdzie, mówi: Wrócę do domu swego, skąd wyszedłem.

11.25. I przyszedłszy, zastaje go wymiecionym i przyozdobionym.

11.26. Wówczas idzie i zabiera z sobą siedem innych duchów, gorszych niż on, i wchodzą, i mieszkają tam. I bywa końcowy stan człowieka tego gorszy niż pierwotny.

11.27. A gdy on to mówił, pewna kobieta z tłumu, podniósłszy swój głos, rzekła do niego: Błogosławiony brzuch, który cię dźwigał, i piersi, które ssałeś.

11.28. On zaś rzekł: Raczej błogosławieni ci, którzy słuchają Słowa Bożego i strzegą go.

XIII. Znak Jony (Q)

11.29. A gdy się tłumy zbierały, zaczął mówić: Pokolenie to jest złe. Znaku żąda, ale znak nie będzie mu dany, jedynie znak Jony.

11.30. Jak bowiem Jona stał się znakiem dla Niniwczyków, tak będzie i Syn Człowieczy dla tego pokolenia.

11.31. Królowa z południa stanie na sądzie wraz z tym pokoleniem i potępi je, gdyż przybyła z krańców ziemi, aby słuchać mądrości Salomona, a oto tutaj więcej niż Salomon.

11.32. Mężowie z Niniwy staną na sądzie wraz z tym pokoleniem i potępią je, gdyż na skutek zwiastowania Jony skruszyli się, a oto tutaj więcej niż Jona.

11.33. Zapaliwszy świecę nikt nie kładzie jej do kryjówki, ale na świeczniku, ażeby wchodzący widzieli światło

11.34. Świecą ciała jest oko twoje. Gdy oko twoje jest zdrowe, i całe ciało twoje jest świetliste. Kiedy zaś jest chore, i ciało twoje ciemne.

11.35. Bacz więc czy światło w tobie nie jest ciemnością.

11.36. Jeżeli więc całe ciało twoje jest świetliste i nie ma w nim żadnej cząstki ciemnej, jest całe świetliste, jak gdyby świeca oświetlała cię swym blaskiem.

11.37. A gdy to powiedział prosi go pewien faryzeusz, żeby zjadł u niego obiad. Wszedłszy więc, ułożył się [przy stole].

11.38. Ujrzawszy to, faryzeusz dziwił się, ze nie obmył się przed posiłkiem.

11.39. Pan zaś rzekł do niego: Teraz wy, faryzeusze, to, co na zewnątrz kubka i misy oczyszczacie, a to, co jest wewnątrz was, pełne jest łupiestwa i złości.

11.40. Głupcy, czy ten, który uczynił to, co na zewnątrz, i tego, co wewnątrz nie uczynił?

11.41. Ale dajcie to, co wewnątrz, na jałmużnę, a oto wszystko dla was będzie czyste.

11.42. Lecz biada wam, faryzeusze, że dajecie dziesięcinę z mięty i ruty, i z każdej jarzyny, a bokiem obchodzicie sąd i miłość Boga. To zaś należało czynić, i tamtego nie opuścić.

11.43. Biada wam, faryzeusze, że miłujecie pierwsze ławy w synagogach i pozdrowienia na rynkach. [DB]

11.44. Biada wam, że jesteście jak niewidoczne grobowce. A ludzie, chodzący po nich, nie wiedzą [o tym].

11.45. A odpowiadając, jeden ze znawców Prawa mówi do niego: Nauczycielu, mówiąc tak, i nas obrażasz.

11.46. On zaś rzekł: I wam, znawcom Prawa, biada, bo obciążacie ludzi brzemionami nie do uniesienia, a sami ani jednym palcem swoim ich nie dotykacie.

11.47. Biada wam, że budujecie grobowce prorokom, wasi ojcowie zaś ich zabili.

11.48. Świadczycie przez to, że pochwalacie uczynki ojców swoich, gdyż oni ich zabili, a wy budujecie.

XIV. NF – Mordercy proroków (Q)

11.49. Dlatego mądrość Boża rzekła: Poślę do nich proroków i apostołów, a spośród nich zabijać i ścigać będą,

11.50. aby zażądano od tego pokolenia krwi wszystkich proroków, wylanej od założenia świata,

11.51. począwszy od krwi Abla aż do krwi Zachariasza, który został zabity pomiędzy ołtarzem a domem. Tak powiadam wam, zażąda się [jej] od pokolenia tego.

11.52. Biada wam znawcom Prawa, że zabraliście klucz poznania. Sami nie weszliście, a powstrzymaliście wchodzących.

11.53. A gdy stamtąd odchodził, zaczęli uczeni w Piśmie i faryzeusze odczuwać straszną urazę i wypytywać go o wiele rzeczy,

11.54. czyhając nań, by pochwycić go na czymś z jego ust.

12.1. A gdy się zgromadził tłum, dziesiątki tysięcy, tak iż nawzajem się deptali, zaczął mówić najpierw do uczniów swoich: Wystrzegajcie się zaczynu faryzeuszów, to jest obłudy.

12.2. Albowiem nie ma nic zasłoniętego, co by nie miało być odsłonięte, ani nic tajnego, co nie będzie poznane.

12.3. Odwrotnie, co powiecie w ciemności, będzie słyszane w świetle, a co powiecie do ucha w komorach, głoszone będzie na dachach.

12.4. Powiadam zaś wam, przyjaciołom moim, nie bójcie się zabijających ciało, którzy potem nic więcej nie uczynią.

12.5. Pokażę wam, kogo macie się bać. Bójcie się tego, który po zabiciu ma władzę wrzucić do Gehenny. Tak powiadam wam, tego się bójcie.

  1. Ważniejsi od wróbli (Q)

12.6. Czy pięciu wróbli nie sprzedaje się za dwa asy? A ani jeden z nich nie jest zapomniany przez Boga..

12.7. Lecz nawet włosy na głowach waszych są wszystkie policzone. Nie bójcie się. Wy więcej znaczycie niż wiele wróbli.

12.8. Powiadam zaś wam: Każdy, kto mnie wyzna przed ludźmi, tego i Syn Człowieczy wyzna przed aniołami Bożymi/ Bogiem.

12.9. Kto zaś wyprze się mnie przed ludźmi, tego i ja się wyprę przed aniołami Bożymi

12.10. A każdemu, kto powie słowo przeciwko Synowi Człowieczemu, będzie odpuszczone. Temu jednak, co by zbluźnił przeciwko Duchowi Świętemu, nie będzie odpuszczone.

12.11. A gdy was postawią przed synagogi, urzędy i władze, nie troszczcie się, jak i czym się obronicie, lub co powiecie.

12.12. Albowiem Duch Święty pouczy was w tej właśnie godzinie, co trzeba powiedzieć.

12.13. I rzekł ktoś z tłumu do niego: Nauczycielu, powiedz bratu memu, aby podzielił się ze mną spadkiem.

12.14. A on mu rzekł: Człowieku, kto mnie ustanowił sędzią lub rozjemcą nad wami?

12.15. Rzekł zaś do nich: Uważajcie i wystrzegajcie się wszelkiej chciwości, dlatego że nie [jest tak, że] gdy ktoś opływa [w bogactwa] jego życie zależy od tego co posiada.

12.16. I powiedział im podobieństwo: Pewnemu bogaczowi obrodziło pole.

12.17. I rozważał w sobie: Co mam uczynić, skoro nie mam już gdzie gromadzić moich plonów?

12.18. I rzekł: Uczynię tak: Zburzę moje składy, a zbuduję większe i zgromadzę tam wszystko zboże swoje i dobra.

12.19. I powiem do duszy swojej: Duszo, masz wiele dóbr złożonych na wiele lat. [[Odpocznij, jedz, pij, wesel się!]]

12.20. A rzekł Bóg: Głupcze! Tej nocy zażądają duszy twej od ciebie. Czyje będzie to, co przygotowałeś?

12.21. [[Tak [będzie] z tymi, którzy skarby gromadzą dla siebie, nie będąc bogatymi wobec Boga.]]

12.22. I rzekł do uczniów swoich: Dlatego powiadam wam: Nie martwcie się życiem, co zjecie, ani ciałem swoim, co wdziejecie.

12.23. Życie bowiem jest czymś więcej niż pokarm, a ciało niż odzienie.

12.24. Spójrzcie na kruki, że nie sieją ani żną, nie mają spichlerza ani składnicy, a jednak Bóg żywi je. O ileż więcej wy jesteście warci niż ptaki!

12.25. Któż z was martwiąc się potrafi dodać do swojego wzrostu łokieć?

12.26. Jeśli więc najmniejszej rzeczy nie potraficie, czemu o pozostałe się martwicie?

12.27. Spójrzcie na lilie. Nie pracują ani nie przędą. Powiadam zaś wam: Nawet Salomon w całej swej chwale nie był tak przyodziany, jak jedna z nich.

12.28. Jeśli więc trawę polną, która dziś jest, a jutro będzie w piec wrzucona Bóg tak przyodziewa, o ileż bardziej was, małowiernych?

12.29. Więc i wy nie pytajcie, co zjeść i co wypić, i nie niepokójcie się.

12.30. Bo tego wszystkiego poganie w świecie poszukują. Ojciec wasz zaś wie, że tego potrzebujecie.

12.31. Lecz szukajcie Królestwa jego, a tamto będzie wam dodane.

12.32. Nie bój się, mała trzódko! Gdyż upodobało się Ojcu waszemu dać wam Królestwo.

12.33. Sprzedajcie co macie i dawajcie [jako] jałmużnę. Uczyńcie sobie sakwy nie niszczejące i zasób niewyczerpany w niebiosach, gdzie złodziej nie ma przystępu, ani mól nie niszczy.

12.34. Albowiem gdzie jest zasób twój, tam i serce twoje będzie.

12.35. Niech biodra wasze będą przepasane i świece zapalone.

12.36. Wy zaś bądźcie podobni do ludzi oczekujących swego pana, kiedy [to] powróci z wesela, aby gdy przyjdzie i zapuka zaraz mu otworzyć

12.37. Szczęśliwi owi niewolnicy, których pan zastanie czuwających gdy przyjdzie. Amen powiadam wam, iż się przepasze i ułoży ich [przy stole]. I obchodząc, będzie im usługiwał.

12.38. Czy/Gdy przyjdzie o drugiej, czy o trzeciej/ porannej straży, a tak ich zastanie, szczęśliwi oni!

12.39. Tego zaś się dowiedzcie, że gdyby wiedział pan domu, o której godzinie przyjdzie złodziej, nie dopuściłby, by włamano się do jego domu.

12.40. I wy bądźcie gotowi, gdyż Syn Człowieczy przyjdzie o godzinie, której nie przewidujecie.

12.41. A Piotr rzekł: Panie, do nas mówisz to podobieństwo, czy do wszystkich?

12.42. I rzekł Pan: Kto zatem jest wiernym i roztropnym szafarzem, którego ustanowi pan nad swoją służbą, aby wydawał w porę przydział zboża?

12.43. Szczęśliwy ów niewolnik, którego pan, przybywając, zastanie czyniącego tak.

12.44. Prawdziwie powiadam wam, że postawi go nad wszystkimi należącymi do niego.

12.45. Jeśliby zaś ów niewolnik rzekł w sercu swoim: „Pan mój zwleka z przybyciem”, i zacząłby bić sługi i służebnice, jeść, pić i upijać się,

12.46. pan owego niewolnika przyjdzie w dniu, którego ten nie oczekuje i o godzinie, której nie zna. I oddzieli go i wyznaczy mu udział z niewiernymi.

12.47. Ten niewolnik, który znał wolę pana swego, a nie przygotował i nie postąpił według jego woli, wielokroć będzie chłostany.

12.48. Który zaś nie znał jej, choć popełnił coś godnego kary, mało będzie chłostany. Od tego, komu wiele dano, wiele będzie się wymagać, a komu wiele powierzono, od tego więcej się zażąda.

12.49. Ogień przyszedłem rzucić na ziemię. Jakże pragnę, aby już zapłonął.

12.50. Chrztem mam być ochrzczony i jakże jestem udręczony, aż się to dopełni.

12.51. Myślicie, że pokój przyszedłem dać ziemi? Bynajmniej powiadam wam, ale podział.

12.52. Odtąd bowiem pięciu w jednym domu będzie podzielonych, trzej przeciw dwóm, a dwaj przeciw trzem.

12.53. Podzieleni zostaną ojciec i syn, syn i ojciec, matka i córka, córka i matka, teściowa i jej synowa, synowa i teściowa.

12.54. Mówił też do tłumów: Gdy zobaczycie chmurę pojawiającą się od zachodu, zaraz mówicie, że deszcz nadchodzi, i tak jest.

12.55. A gdy południowy wiatr zawieje, mówicie, że będzie upał, i tak jest.

12.56. Obłudnicy! Wygląd ziemi i nieba umiecie rozpoznać, jakże nie umiecie rozpoznać tego czasu?

12.57. Dlaczego sami z siebie nie osądzacie, co sprawiedliwe?

12.58. Gdy więc idziesz ze swym przeciwnikiem do urzędnika, w drodze postaraj się od niego uwolnić, aby cię nie zawlókł przed sędziego. Sędzia wyda cię komornikowi, a komornik wrzuci do więzienia.

12.59. Powiadam ci, nie wyjdziesz stamtąd, aż ostatni grosz oddasz.

XVIa. Krew Galilejczyków (Lc)

13.1. W tym samym czasie byli tam obecni pewni [ludzie] z wiadomością o Galilejczykach, których krew Piłat zmieszał z ich ofiarami.

13.2. I w odpowiedzi, rzekł do nich: Czy myślicie, że ci Galilejczycy byli większymi grzesznikami niż wszyscy Galilejczycy, skoro to cierpienie ich spotkało?

13.3. Bynajmniej, powiadam wam, lecz jeżeli się nie skruszycie, wszyscy podobnie zginiecie!

13.4. Albo owych osiemnastu, na których upadła wieża w Siloam i zabiła ich, czy myślicie, że byli większymi winowajcami niż wszyscy ludzie zamieszkujący Jeruzalem?

13.5. Bynajmniej, powiadam wam, lecz jeżeli się nie skruszycie, wszyscy podobnie zginiecie!

XVIb. Nieurodzajne drzewo figowe (MQ-Lc)

13.6. I mówił takie podobieństwo: Miał ktoś figowe drzewo zasadzone w swojej winnicy. I przyszedł szukać na nim owocu, lecz nie znalazł.

13.7. I rzekł do winogrodnika: Oto od trzech lat przychodzę, by szukać na tym figowym drzewie owocu, a nie znajduję. Wytnij je, po cóż ziemię próżno zajmuje?

13.8. A tamten odpowiadając, mówi do niego: Panie, pozostaw je na ten rok, aż je okopię i obłożę nawozem,

13.9. a może wyda owoc w przyszłym [roku]. Jeśli zaś nie, wytniesz je.

13.10. A nauczał w sabat w jednej z synagog.

13.11. A oto była tam kobieta mająca od osiemnastu lat ducha słabości. Była pochylona i nie mogła się w ogóle wyprostować.

13.12. Ujrzawszy ją zaś Jezus przemówił i rzekł do niej: Kobieto, uwolniona jesteś od słabości swojej.

13.13. I położył na nią ręce. I zaraz wyprostowała się, i chwaliła Boga.

13.14. A odpowiadając, przełożony synagogi, oburzony, że Jezus uzdrowił w sabat, mówił do tłumu: Jest sześć dni, kiedy należy pracować. W te dni przychodźcie się uzdrawiać, a nie w dzień sabatu.

13.15. Odpowiedział mu Pan i rzekł: Obłudnicy! Czy każdy z was w sabat nie odwiązuje swego wołu czy osła od żłobu i wyprowadziwszy poi?

13.16. A czy tej córki Abrahama, którą szatan związał już od osiemnastu lat, nie należało rozwiązać od tych pęt w dniu sabatu?

13.17. A gdy to mówił, zawstydzili się wszyscy przeciwnicy jego. I cały tłum radował się ze wszystkich wspaniałych rzeczy, dziejących się dzięki niemu.

13.18. Dalej mówił: Do czego jest podobne Królestwo Boże i do czego je przyrównam?

13.19. Podobne jest do ziarnka gorczycznego, które wziął pewien człowiek i wrzucił do swego ogrodu, i wyrosło, i stało się drzewem, i ptaki niebieskie zagnieździły się w jego gałęziach.

13.20. I znów rzekł: Do czego przyrównam Królestwo Boże?

13.21. Podobne jest zaczynowi, który wziąwszy kobieta włożyła w trzy miary pszennej mąki, aż wszystko się zakwasiło.

13.22. I obchodził miasta i wsie, nauczając w podróży do Jerozolimy.

13.23. I rzekł ktoś do niego: Panie, czy nieliczni są uratowani? On zaś rzekł do nich:

13.24. Walczcie by wejść przez wąskie drzwi, gdyż wielu, powiadam wam, będzie próbowało wejść, a nie zdołają.

13.25. Gdy wstanie pan domu i zamknie drzwi, zaczniecie stawać na zewnątrz i pukać do drzwi, mówiąc: Panie, otwórz nam! A on odpowie: Nie wiem, skąd jesteście.

13.26. Wówczas zaczniecie mówić: Jadaliśmy i pijaliśmy przy tobie, i na naszych placach nauczałeś.

13.27. A on powie wam: Nie wiem, skąd jesteście, odstąpcie ode mnie wszyscy sprawcy bezprawia.

XVIIa. Odrzucenie synów królestwa (Q), Ostatni pierwszymi (MQ)

13.28. Tam będzie płacz i zgrzytanie zębów, gdy ujrzycie Abrahama, Izaaka i Jakuba/ sprawiedliwych i wszystkich proroków w Królestwie Bożym, siebie samych zaś precz wyrzuconych.

13.29. I przyjdą ze wschodu i z zachodu, z północy i z południa, i ułożą się [do stołu] w Królestwie Bożym.

13.30. I oto są ostatni, którzy będą pierwszymi, i są pierwsi, którzy będą ostatnimi.

XVIIb. Ostrzeżenie przed Herodem (Lc)

13.31. W tym czasie przybyli pewni faryzeusze, mówiąc do niego: Wyjdź i oddal się stąd, gdyż Herod chce cię zabić.

13.32. I rzekł do nich: Idźcie i powiedzcie temu lisowi: Oto wypędzam demony i dokonuję uzdrowień dziś i jutro, a trzeciego [dnia] skończę.

13.33. Tymczasem muszę dziś i jutro, i następnego [dnia] odbyć drogę, bo jest niedopuszczalne, by prorok zginął poza Jeruzalem.

XVIIc. Jeruzalem, Jeruzalem (Q)

13.34. Jeruzalem, Jeruzalem, które zabijasz proroków i kamienujesz posłanych do ciebie! Ile razy chciałem zebrać dzieci twoje, jak kokosz pisklęta swoje pod skrzydła, a nie chcieliście!

13.35. Oto dom wasz zostaje. Powiadam [[zaś]] wam: Nie ujrzycie mnie, aż powiecie: Błogosławiony, przychodzący w imię Pana.

14.1. A zdarzyło się, że gdy przyszedł w sabat zjeść chleba w domu pewnego z przywódców faryzeuszy, oni go podpatrywali.

14.2. I oto był przed nim pewien człowiek chory na wodną puchlinę.

14.3. Wtedy Jezus zapytał uczonych w zakonie i faryzeuszów, mówiąc: Czy wolno w sabat uzdrawiać, czy też nie?

14.4. A oni milczeli. A obejmując go, uzdrowił i odprawił.

14.5. Potem rzekł do nich: Jeśli syn któregoś z was lub wół wpadnie do studni, czy nie wyciągnie go zaraz w dzień sabatu?

14.6. I nie mogli mu na to dać odpowiedzi.

XVIII. O skromności przy uczcie (Lc)

14.7. Opowiedział zaproszonym podobieństwo, gdy zauważył, jak sobie obierali pierwsze leżanki, mówiąc do nich:

14.8. Gdy cię ktoś zaprosi na wesele, nie kładź się na pierwszej leżance, by znaczniejszy od ciebie nie został zaproszony.

14.9. Wtedy przyjdzie ten, który ciebie i tamtego zaprosił i powie ci: Ustąp temu miejsca. I wtedy ze wstydem będziesz musiał ostatnie miejsce zająć.

14.10. A gdy będziesz zaproszony i pójdziesz, usiądź na ostatnim miejscu, gdy zaś przyjdzie ten, który cię zaprosił, rzecze do ciebie: Przyjacielu, usiądź wyżej! Wtedy doznasz czci wobec wszystkich leżących [przy stole] razem z tobą.

14.11. Bo każdy, wywyższający siebie, zostanie poniżony, a poniżający siebie, zostanie wywyższony. [DB 18.14b]

14.12. Powiedział też do tego, który go zaprosił: Gdy dajesz obiad albo wieczerzę, nie zwołuj swoich przyjaciół, braci, krewnych, ani bogatych sąsiadów, żeby cię czasem i oni nawzajem nie zaprosili, i miałbyś już odpłatę.

14.13. Lecz gdy urządzasz przyjęcie, zaproś ubogich, ułomnych, chromych, ślepych.

14.14. I będziesz błogosławiony, bo nie mają ci czym odpłacić. Odpłatę bowiem będziesz miał przy zmartwychwstaniu sprawiedliwych.

14.15. Gdy to usłyszał jeden ze współ leżących, rzekł do niego: Błogosławiony ten, który będzie spożywał chleb w Królestwie Bożym.

14.16. A on mu rzekł: Pewien człowiek przygotował wielką wieczerzę i zaprosił wielu.

14.17. I w godzinę wieczerzy posłał swego niewolnika, aby rzekł zaproszonym: Przyjdźcie, bo już jest gotowe.

14.18. I poczęli się wszyscy jeden po drugim wymawiać. Pierwszy mu rzekł: Kupiłem pole, koniecznie muszę pójść je zobaczyć. Proszę cię, miej mię za wymówionego.

14.19. A drugi rzekł: Kupiłem pięć par wołów i idę je wypróbować. Proszę cię, miej mię za wymówionego.

14.20. A inny rzekł: Żonę pojąłem i dlatego nie mogę przyjść.

14.21. A gdy wrócił niewolnik, doniósł o tym panu swemu. Wtedy pan domu rozgniewał się i rzekł do niewolnika swego: Wyjdź prędko na place i ulice miasta i sprowadź tutaj ubogich i ułomnych, i ślepych, i chromych.

14.22. I oznajmił niewolnik: Panie, tak się stało, jak rozkazałeś, i jeszcze jest miejsce.

14.23. Wtedy rzekł pan do sługi: Wyjdź na drogi i między opłotki i przymuszaj, by weszli, i niech będzie zapełniony dom mój.

14.24. Albowiem mówię wam, że żaden z owych zaproszonych mężów nie skosztuje mojej wieczerzy.

14.25. A szły z nim liczne tłumy. I obróciwszy się, rzekł do nich:

14.26. Jeśli kto przychodzi do mnie, a nie ma w nienawiści ojca swego i matki, i żony, i dzieci, i braci, i sióstr, a więc i swego życia, nie może być uczniem moim.

14.27. Kto nie dźwiga krzyża swojego, a idzie za mną, nie może być uczniem moim.

14.28. Któż bowiem z was, chcąc zbudować wieżę, nie usiądzie najpierw i nie obliczy kosztów, czy ma na wykonanie?

14.29. Aby gdy już położy fundament, a nie może dokończyć, wszyscy, którzy by to widzieli, nie zaczęli naśmiewać się z niego,

14.30. mówiąc: Ten człowiek zaczął budować, a nie mógł wykończyć.

14.31. Albo, który król, wyruszając na wojnę z drugim królem, nie siądzie najpierw i nie naradzi się, czy będzie w stanie w dziesięć tysięcy zmierzyć się z tym, który wyrusza przeciwko niemu z dwudziestoma tysiącami?

14.32. Jeśli zaś nie, to gdy tamten jeszcze jest daleko, wysyła poselstwo i prosi o pokój.

14.33. Tak więc każdy z was, który się nie wyrzeknie wszystkiego, co ma, nie może być uczniem moim.

XIX. O soli (MQ)

14.34. Dobra jest sól. Gdyba jednak sól smak straciła, czym ją przyprawić?

14.35. Nie nadaje się ani do ziemi, ani do nawozu; precz ją wyrzucają. Kto ma uszy do słuchania, niechaj słucha.

15.1. A zbliżali się do niego wszyscy celnicy i grzesznicy, aby go słuchać.

15.2. Faryzeusze zaś i uczeni w Piśmie szemrali i mówili: Ten grzeszników przyjmuje i jada z nimi.

15.3. Powiedział im więc takie podobieństwo:

15.4. Któż z was, gdy ma sto owiec, a zgubi jedną z nich, nie pozostawia dziewięćdziesięciu dziewięciu na pustkowiu i nie idzie za zgubioną, aż ją odnajdzie?

15.5. A odnalazłszy, kładzie ją na ramiona swoje i raduje się,

15.6. I przyszedłszy do domu, zwołuje przyjaciół i sąsiadów, mówiąc do nich: Weselcie się ze mną, gdyż odnalazłem moją zgubioną owcę.

15.7. Powiadam wam: Większa będzie radość w niebie z jednego grzesznika, który się skruszy, niż z dziewięćdziesięciu dziewięciu sprawiedliwych, którzy nie potrzebują skruchy.

15.8. Albo, pewna kobieta, mając dziesięć drachm, gdy zgubi jedną drachmę, nie bierze świecy, nie wymiata domu i nie szuka gorliwie, aż znajdzie?

15.9. A znalazłszy, zwołuje przyjaciółki oraz sąsiadki i mówi: Weselcie się ze mną, gdyż znalazłam drachmę, którą zgubiłam.

15.10. Taka, mówię wam, jest radość wśród aniołów Bożych nad jednym grzesznikiem, który się skruszy.

  1. O synu marnotrawnym (Lc)

15.11. Potem rzekł: Pewien człowiek miał dwóch synów.

15.12. I rzekł młodszy z nich ojcu: Ojcze, daj mi przypadającą część majątku. Wtedy ten rozdzielił im majętności.

15.13. A po niewielu dniach młodszy syn zabrał wszystko i odjechał do dalekiego kraju, i tam roztrwonił swój majątek, prowadząc rozwiązłe życie.

15.14. A gdy wydał wszystko, nastał wielki głód w owym kraju i on zaczął cierpieć niedostatek.

15.15. Poszedł więc i przystał do jednego z obywateli owego kraju, a ten wysłał go do swej posiadłości wiejskiej, aby pasł świnie.

15.16. I pragnął napełnić brzuch swój omłotem, którym karmiły się świnie, lecz nikt mu nie dawał.

15.17. A wejrzawszy w siebie, rzekł: Iluż to najemników ojca mojego ma pod dostatkiem chleba, a ja tu z głodu ginę.

15.18. Wstanę i pójdę do ojca mego i powiem mu: Ojcze, zgrzeszyłem przeciwko niebu i przeciwko tobie,

15.19. Już nie jestem godzien nazywać się synem twoim, uczyń ze mnie jednego z najemników swoich.

15.20. Wstał i poszedł do ojca swego. A gdy jeszcze był daleko, ujrzał go jego ojciec, użalił się i pobiegłszy rzucił mu się na szyję, i pocałował go.

15.21. Syn zaś rzekł do niego: Ojcze, zgrzeszyłem przeciwko niebu i przeciwko tobie, już nie jestem godzien nazywać się synem twoim.

15.22. Ojciec zaś rzekł do sług swoich: Przynieście szybko najlepszą szatę i ubierzcie go; dajcie też pierścień na jego rękę i sandały na nogi,

15.23. I przyprowadźcie tuczne cielę, zabijcie je, a jedzmy i weselmy się,

15.24. Dlatego że ten syn mój był umarły, a ożył, zaginął, a odnalazł się. I zaczęli się weselić.

15.25. Starszy zaś syn jego był w polu. A gdy wracając zbliżył się do domu, usłyszał muzykę i tańce,

15.26. I przywoławszy jednego ze sług, pytał, co to jest.

15.27. Ten zaś rzekł do niego: Brat twój przyszedł i ojciec twój kazał zabić tuczne cielę, że go zdrowym odzyskał.

15.28. Rozgniewał się więc i nie chciał wejść. Tedy ojciec jego wyszedł i prosił go.

15.29. Ten zaś odrzekł ojcu: Oto tyle lat służę ci i nigdy nie przestąpiłem rozkazu twego, a mnie nigdy nie dałeś nawet koźlęcia, bym się mógł zabawić z przyjaciółmi mymi.

15.30. Gdy zaś ten syn twój, który roztrwonił majętność twoją z nierządnicami, przyszedł, kazałeś dla niego zabić tuczne cielę.

15.31. Wtedy on rzekł do niego: Dziecko, ty zawsze jesteś ze mną i wszystko moje jest twoim.

15.32. Należało zaś weselić się i radować, że ten brat twój był umarły, a ożył, zaginął, a odnalazł się.

16.1. Potem powiedział jeszcze do uczniów: Był pewien bogaty człowiek, który miał zarządcę, a tego oskarżono przed nim, że trwoni jego majętność.

16.2. I przywoławszy go, rzekł mu: Cóż to słyszę o tobie? Zdaj sprawę z twego zarządu, albowiem już nie będziesz mógł nadal zarządzać.

16.3. I rzekł zarządca do siebie samego: Cóż pocznę, skoro pan mój odbiera mi zarząd? Nie mam sił, aby kopać, a żebrać się wstydzę.

16.4. Wiem, co uczynię, aby mnie przyjęli do domów swoich, gdy zostanę usunięty z zarządu.

16.5. I wezwał dłużników swego pana, każdego z osobna, i rzekł do pierwszego: Ile winieneś panu memu?

16.6. A ten odrzekł: Sto baryłek oliwy, Rzekł mu więc: Weź zapis swój, siądź i szybko napisz pięćdziesiąt.

16.7. Potem rzekł do drugiego: A ty ile winieneś? A ten odrzekł: Sto korców pszenicy. Rzekł mu: Weź zapis swój i napisz osiemdziesiąt.

16.8. I pochwalił pan nieuczciwego zarządcę, że przebiegle postąpił, bo synowie tego świata są przebieglejsi w rodzaju swoim od synów światłości.

16.9. I ja wam powiadam: Zyskujcie sobie przyjaciół niesprawiedliwą mamoną, aby, gdy jej zabraknie, przyjęto was do wieczystych namiotów.

16.10. Wierny w najmniejszym i w wielkim jest wierny. Niesprawiedliwy w najmniejszym i w wielkim jest niesprawiedliwy.

16.11. Jeśli więc przy niesprawiedliwej mamonie nie byliście wierni, prawdziwą któż wam powierzy?

16.12. A jeśli nie byliście wierni przy cudzym, któż wam da wasze?

16.13. Żaden domownik nie może dwóm panom służyć. Gdyż albo jednego znienawidzi a drugiego umiłuje, albo jednego trzymać się będzie, a drugim wzgardzi. Nie możecie Bogu służyć i mamonie.

16.14. A słyszeli to wszystko lubiący pieniądze faryzeusze i naśmiewali się z niego.

16.15. I powiedział im: Wy dowodzicie w oczach ludzi swej sprawiedliwości, lecz Bóg zna serca wasze. Gdyż to, co u ludzi jest wyniosłe, obrzydliwością jest przed Bogiem.

16.16. Prawo i Prorocy aż do Jana. Odtąd głoszone jest Królestwo Boże i każdy się do niego gwałtem wdziera.

16.17. Łatwiej jest niebu i ziemi przeminąć, nawet Prawu i Prorokom, niż z Prawa przepaść jednej kresce z mych słów.

16.18. Każdy oddalający żonę swoją i poślubiający następną, cudzołóżcą jest. I oddaloną przez męża poślubiający, cudzołóżcą jest.

16.19. A był pewien człowiek bogaty, odziewał się w szkarłat i cienki len i co dzień wystawnie świętował.

16.20. Był też pewien nędzarz, imieniem Łazarz, który leżał owrzodziały u jego wrót.

16.21. I pragnął nasycić się odpadkami ze stołu bogacza, a tymczasem psy przychodziły i lizały jego rany.

16.22. I zdarzyło się, że umarł żebrak, i zanieśli go aniołowie na łono Abrahama. Umarł też bogacz i został pochowany.

16.23. A gdy w Otchłani cierpiał męki i podniósł oczy swoje, ujrzał z daleka Abrahama i Łazarza na jego łonie.

16.24. Wtedy zawołał i rzekł: Ojcze Abrahamie, zmiłuj się nade mną i poślij Łazarza, aby umoczył koniec palca swego w wodzie i ochłodził mi język, bo męki cierpię w tym płomieniu.

16.25. Abraham zaś rzekł: Synu, pomnij, że dobro swoje otrzymałeś za swego życia, podobnie jak Łazarz zło. Teraz on tutaj doznaje pociechy, a ty męki cierpisz.

16.26. I poza tym wszystkim między nami a wami rozciąga się wielka przepaść, aby ci, którzy chcą stąd do was przejść, nie mogli, ani też stamtąd do nas nie mogli się przeprawić.

16.27. I rzekł: Proszę cię więc, ojcze, abyś go posłał do domu ojca mego.

16.28. Mam bowiem pięciu braci, niechaj złoży świadectwo wobec nich, aby i oni nie przyszli na to miejsce męki.

16.29. Rzekł mu Abraham: Mają Mojżesza i proroków, niechże ich słuchają.

16.30. A on rzekł: Nie, ojcze Abrahamie, ale jeśli kto z umarłych pójdzie do nich, skruszą się.

16.31. I odrzekł mu: Jeśli Mojżesza i proroków nie słuchają, to choćby kto z umarłych wstanie, też nie uwierzą.

17.1. I rzekł do uczniów swoich: Niepodobna, by nie przyszły zgorszenia, lecz biada temu, przez którego przychodzą.

17.2. Korzystniej by było dla niego, gdyby kamień młyński nałożono na jego szyję, i ciśnięto go w morze niż żeby zgorszył jednego z tych maluczkich.

17.3. Miejcie się na baczności. Jeśliby zgrzeszył twój brat, strofuj go, a jeśli się skruszy, odpuść mu.

17.4. A jeśli siedem razy na dzień zgrzeszył przeciwko tobie, i siedem razy zwrócił się do ciebie, mówiąc: „Skruszyłem się”, odpuścisz mu.

17.5. I rzekli apostołowie do Pana: Przydaj nam wiary.

17.6. A Pan rzekł: Jeśli macie wiarę jak ziarno gorczyczne, powiecie morwie: „Wykorzeń się i przesadź w morze”, i byłaby wam posłuszna.

XXI. O służbie z pokorą (Lc)

17.7. Kto zaś z was, mając niewolnika, który orze lub pasie, powie do niego, gdy powróci z pola: Chodź zaraz i zasiądź do stołu?

17.8. Czy nie powie mu raczej: Przygotuj co mam zjeść na wieczerzę, przepasz się i usługuj mi, aż się najem i napiję, a potem i ty będziesz jadł i pił?

17.9. Czy dziękuje niewolnikowi, że uczynił to, co mu polecono?

17.10. Tak i wy, gdy uczynicie wszystko, co wam polecono, mówcie: Niewolnikami niepotrzebnymi jesteśmy. Uczyniliśmy to, co uczynić winniśmy.

17.11. A w drodze do Jeruzalem przechodził między Samarią i Galileą.

17.12. Gdy wszedł do pewnej wioski, wyszło naprzeciw niego dziesięciu trędowatych mężów, którzy stanęli z daleka.

17.13. I podnieśli swój głos, mówiąc: Jezu, Mistrzu! Zmiłuj się nad nami.

17.14. A gdy ich ujrzał, rzekł do nich: Idźcie, ukażcie się kapłanom. A gdy szli, zostali oczyszczeni.

17.15. Jeden zaś z nich, widząc, że został uzdrowiony, wrócił, donośnym głosem chwaląc Boga.

17.16. I padł na twarz do nóg jego, dziękując mu, a był to Samarytanin.

17.17. A Jezus odezwał się i rzekł: Czyż nie dziesięciu zostało oczyszczonych? A gdzie jest dziewięciu?

17.18. Czyż nikt się nie znalazł, który by wrócił i oddał chwałę Bogu, tylko ten cudzoziemiec?

17.19. I rzekł mu: Wstań, idź! Wiara twoja uzdrowiła cię.

17.20. Zapytany przez faryzeuszów, kiedy przychodzi Królestwo Boże, odpowiedział im i rzekł: Królestwo Boże nie przychodzi dostrzegalnie.

17.21. Nie powiedzą: „Oto tu”, ani: „tam”. Oto bowiem Królestwo Boże jest wewnątrz was.

17.22. Rzekł zaś do uczniów: Przyjdą dni, kiedy będziecie pragnęli ujrzeć jeden z dni Syna Człowieczego, a nie zobaczycie.

17.23. I powiedzą wam: „Oto tam”, czy: „oto tu”. Nie idźcie, ani nie gońcie.

17.24. Bo jak błyskawica błyskająca od jednego miejsca nieba do drugiego, taki będzie Syn Człowieczy.

17.25. Lecz przedtem musi wiele cierpieć i być odrzucony przez to pokolenie.

17.26. A jak było w dniach Noego, tak będzie i w dniach Syna Człowieczego.

17.27. Jedli, pili, żenili się i za mąż wychodzili aż do dnia, kiedy Noe wszedł do arki. I przyszedł potop, i wytracił wszystkich.

17.28. Podobnie jak było za dni Lota. Jedli, pili, kupowali, sprzedawali, szczepili, budowali.

17.29. A w dniu kiedy Lot wyszedł z Sodomy, spadł z nieba deszcz ognia i siarki i wytracił wszystkich.

17.30. Tak też stanie się w dniu, w którym Syn Człowieczy się objawi.

17.31. W owym dniu kto będzie na tarasie, a rzeczy jego w mieszkaniu, niech nie schodzi je zabrać, a ten w polu, podobnie, niech nie zawraca.

17.32. Wspomnijcie żonę Lota.

17.33. Ten, który będzie się starał życie swoje zachować, straci je, kto zaś je straci, podtrzyma je.

17.34. Powiadam wam: Tamtej nocy dwaj będą na jednym łożu, jeden będzie zabrany, a drugi pozostawiony.

17.35. Dwie mleć będą na tym samym [miejscu], jedna będzie zabrana, a druga pozostawiona.

17.36. **

17.37. A odpowiadając, mówią do niego: Gdzie, Panie? On zaś rzekł do nich: Gdzie ciało, tam i orły się zbiorą.

18.1. Powiedział im też podobieństwo o tym, że powinni zawsze się modlić i nie ustawać:

18.2. Był w jednym mieście pewien sędzia, który Boga się nie bał, i ludzi nie szanował.

18.3. Była też w owym mieście pewna wdowa, która go nachodziła i mówiła: Weź mnie w obronę przed moim przeciwnikiem.

18.4. I przez długi czas nie chciał. Potem zaś powiedział sobie: Chociaż i Boga się nie boję ani z człowiekiem się nie liczę,

18.5. jednak ponieważ naprzykrza mi się ta wdowa, wezmę ją w obronę, by w końcu nie dręczyła mnie przychodząc.

18.6. I rzekł Pan: Słuchajcie, co ten niesprawiedliwy sędzia powiada!

18.7. A czyżby Bóg nie wziął w obronę swoich wybranych, którzy wołają do niego we dnie i w nocy, chociaż zwleka w ich sprawie?

18.8. Powiadam wam, że szybko weźmie ich w obronę. Tylko, czy Syn Człowieczy gdy przyjdzie znajdzie wiarę na ziemi?

18.9. I także do tych, którzy pokładali ufność w sobie samych, że są usprawiedliwieni, a innych lekceważyli, powiedział to podobieństwo:

18.10. Dwóch ludzi weszło do świątyni, aby się modlić, jeden faryzeusz, a drugi celnik.

18.11. Faryzeusz stanął i tak się w duchu modlił: Boże, dziękuję ci, że nie jestem jak inni ludzie, rabusie, oszuści, cudzołożnicy albo też jak ten celnik.

18.12. Poszczę dwa razy w tygodniu, daję dziesięcinę z całego mego dorobku.

18.13. A celnik stanął z daleka i nie śmiał nawet oczu podnieść ku niebu, lecz bił się w pierś swoją, mówiąc: Boże, daj się przebłagać mnie grzesznemu.

18.14. Powiadam wam: Ten poszedł usprawiedliwiony do domu swego, tamten zaś nie. Bo każdy, kto siebie wywyższa, będzie poniżony, a kto się poniża, będzie wywyższony. [DB 14.11]

18.15. Przynosili też do niego i dzieci, aby je dotykał. A widząc to uczniowie, gromili ich.

18.16. Jednak Jezus przywołał je mówiąc: Pozwólcie dzieciom przychodzić do mnie i nie zabraniajcie im. Albowiem takich jest Królestwo Boże.

18.17. Amen powiadam wam, kto nie przyjmie Królestwa Bożego jak dziecko, nie wejdzie do niego.

18.18. I zapytał go jakiś dostojnik tymi słowy: Nauczycielu dobry, co mam czynić, aby odziedziczyć życie wieczne?

18.19. Rzekł do niego Jezus: Dlaczego zwiesz mnie dobrym? Nikt [nie jest] dobry, tylko jeden Bóg Ojciec.

18.20. Znasz/ Znam przykazania: Nie popełń cudzołóstwa, nie zabij, nie ukradnij, nie zaświadcz fałszywie, czcij ojca swego i matkę swoją.

18.21. Ten zaś rzekł: Tego wszystkiego przestrzegałem od młodości.

18.22. A gdy to Jezus usłyszał, rzekł do niego: Jeszcze jednego ci brak. Sprzedaj wszystko, co tylko masz, i rozdaj ubogim, a będziesz miał skarb w niebie, a potem przyjdź i naśladuj mnie.

18.23. On zaś, usłyszawszy to, zrobił się smutny; był bowiem bardzo bogaty.

18.24. A Jezus, gdy go takim ujrzał, powiedział: Jak trudno tym, którzy mają majętności, wejść do Królestwa Bożego.

18.25. Łatwiej jest wielbłądowi wejść przez ucho igielne niż bogatemu wejść do Królestwa Bożego.

18.26. A ci, którzy to usłyszeli, rzekli: Któż więc może się uratować?

18.27. On zaś rzekł: Niemożliwe u ludzi, możliwe jest u Boga.

18.28. A Piotr rzekł: Oto my opuściwszy, co było nasze poszliśmy za tobą.

18.29. On zaś rzekł do nich: Amen powiadam wam, nie ma nikogo takiego, kto by opuścił dom albo żonę, albo braci, albo rodziców, albo dzieci ze względu na Królestwo Boże,

18.30. a kto nie otrzymałby w zamian daleko więcej w tej porze, a w wieku nadchodzącym życia wiecznego.

XXII. W drodze do Jerozolimy: Trzecia zapowiedź męki (pM)

18.31. A wziąwszy z sobą dwunastu, rzekł do nich: Oto idziemy do Jeruzalem i wszystko, co napisali prorocy, wypełni się nad Synem Człowieczym.

18.32. Wydany zostanie bowiem poganom: wykpiony, znieważony i opluty.

18.33. A ubiczowawszy zabiją go, a dnia trzeciego powstanie.

18.34. A oni nic z tego nie zrozumieli i było to słowo zakryte przed nimi, i nie pojmowali, co było mówione.

18.35. A gdy on przybliżał się do Jerycha, pewien ślepy siedział przy drodze, żebrząc.

18.36. A gdy usłyszał tłum przechodzący, dowiadywał się, co się dzieje.

18.37. Powiedzieli mu wtedy, że Jezus Nazorejczyk przechodzi.

18.38. I zaczął wołać: Jezusie, Synu Dawida, ulituj się nade mną!

18.39. A ci, którzy szli na przedzie, gromili go, by milczał. On zaś coraz głośniej wołał: Synu Dawida, ulituj się nade mną!

18.40. Wtedy Jezus przystanął i kazał przyprowadzić go do siebie. A gdy ten się zbliżył, zapytał go,

18.41. mówiąc: Co chcesz, abym ci uczynił? A on odrzekł: Panie, abym przejrzał.

18.42. A Jezus rzekł do niego: Przejrzyj! Wiara twoja uzdrowiła cię.

18.43. I zaraz odzyskał wzrok, i szedł za nim, wielbiąc Boga. A cały lud, ujrzawszy to, oddał chwałę Bogu.

19.1. I przechodził przez Jerycho.

19.2. A oto pewien mąż, imieniem Zacheusz, był on przełożonym nad celnikami, bardzo bogatym,

19.3. pragnął widzieć Jezusa, kim on jest, lecz nie mógł z powodu tłumu, gdyż był małego wzrostu.

19.4. Pobiegł więc naprzód i wszedł na drzewo sykomory, aby go ujrzeć, bo tamtędy miał przechodzić.

19.5. A gdy Jezus przybył na to miejsce, spojrzał w górę i rzekł do niego: Zacheuszu, pośpiesz się i zejdź, gdyż dzisiaj w twoim domu mam się zatrzymać.

19.6. I śpiesząc się zeszedł, i przyjął go z radością.

19.7. A widząc to, wszyscy szemrali, mówiąc: Do grzesznego męża przybył w gościnę.

19.8. Zacheusz zaś stanął i rzekł do Pana: Panie, oto połowę majątku mojego daję ubogim, a jeśli na kim co wymusiłem, jestem gotów oddać w czwórnasób.

19.9. A Jezus rzekł do niego: Dziś wybawienie stało się [udziałem] tego domu, ponieważ i on jest synem Abrahama.

19.10. Przyszedł bowiem Syn Człowieczy, aby odszukać i uratować to, co zaginione.

19.11. A gdy oni tego słuchali, powiedział im dodatkowo podobieństwo, dlatego że był blisko Jeruzalem, a im się wydawało, że wkrótce ma się stać widzialne Królestwo Boże.

19.12. Rzekł więc: Pewien człowiek szlachetnego rodu udał się do dalekiego kraju, aby otrzymać królestwo i powrócić.

19.13. Przywołał więc dziesięciu swoich niewolników i dał im dziesięć min, i rzekł do nich: Zajmijcie się interesami, aż powrócę.

19.14. Lecz poddani nienawidzili go, wysłali więc za nim poselstwo z tymi słowy: Nie chcemy, aby ten królował nad nami.

19.15. A zdarzyło się, że gdy powrócił, otrzymawszy królestwo, kazał przywołać do siebie tych niewolników, którym dał pieniądze, aby się dowiedzieć, ile kto zarobił.

19.16. Zjawił się więc pierwszy i rzekł: Panie, mina twoja przyniosła dziesięć min zysku.

19.17. I rzekł do niego: To dobrze, niewolniku dobry, przeto iż w małym byłeś wierny, obejmij władzę nad dziesięciu miastami.

19.18. I przyszedł drugi, mówiąc: Panie, mina twoja przyniosła pięć min.

19.19. Rzekł i do niego: Także i ty bądź nad pięciu miastami.

19.20. A inny przyszedł i rzekł: Panie, oto mina twoja, którą trzymałem w chustce.

19.21. Bałem się bowiem ciebie, żeś człowiekiem surowym; bierzesz, czego nie położyłeś, i żniesz, czego nie posiałeś.

19.22. Rzecze do niego: Na podstawie twoich słów osądzę cię, niewolniku zły. Wiedziałeś, że jestem człowiekiem surowym; biorę, czego nie położyłem, i żnę, czego nie posiałem.

19.23. Dlaczego więc nie dałeś mego srebra do banku? Po powrocie miałbym je z zyskiem?

19.24. A do tych, którzy stali obok, powiedział: Odbierzcie od niego minę, a dajcie temu, który ma dziesięć min.

19.25. A oni rzekli do niego: Panie, ma już dziesięć min.

19.26. Powiadam wam, iż każdemu, kto ma, będzie dane, temu zaś, który nie ma, i to, co ma, będzie odebrane.

19.27. Ale tych nieprzyjaciół moich, którzy nie chcieli, bym ja królował nad nimi, przyprowadźcie tutaj i wymordujcie ich na moich oczach.

19.28. I powiedziawszy to, szedł dalej, zdążając do Jerozolimy.

XXIIIa. Uroczyste powitanie na Górze Oliwnej (pM)

19.29. A zdarzyło się, gdy się przybliżał do Betfage i do Betanii, ku Górze Oliwnej, że wysłał dwóch uczniów

19.30. mówiąc: Idźcie do wioski naprzeciwko, do której wchodząc znajdziecie oślę uwiązane, na którym nikt z ludzi jeszcze nie siedział. I odwiązawszy przyprowadźcie je.

19.31. A jeśliby was kto pytał: Dlaczego odwiązujecie? Powiedzcie tak: Pan go potrzebuje.

19.32. A gdy odeszli ci, którzy zostali wysłani, znaleźli, jak im powiedział.

19.33. Gdy zaś oni odwiązywali oślę, rzekli jego właściciele do nich: Dlaczego odwiązujecie oślę?

19.34. A oni rzekli: Pan go potrzebuje.

19.35. I przywiedli je do Jezusa, i narzuciwszy swe wierzchnie szaty na oślę, wsadzili na nie Jezusa.

19.36. A gdy on jechał, rozpościerali swe wierzchnie szaty na drodze.

19.37. Gdy zaś zbliżał się już do podnóża Góry Oliwnej, cała rzesza uczniów zaczęła radośnie chwalić Boga wielkim głosem za wszystkie widziane przez siebie dzieła mocy,

19.38. mówiąc: Błogosławiony, przychodzący król w imię Pana! W niebie pokój i chwała na wysokościach.

XXIIIb. Upomienie uczniów (Q/Lc)

19.39. A niektórzy faryzeusze z tłumu rzekli do niego: Nauczycielu, upomnij uczniów swoich.

19.40. I odpowiadając, rzekł: Powiadam wam, gdyby ci umilkli, kamienie krzyczeć będą.

XXIIIc. Zapowiedź zniszczenia miasta (Lc)

19.41. A gdy się zbliżył, ujrzawszy miasto, zapłakał nad nim,

19.42. mówiąc: Gdybyś i ty poznało w tym dniu, co wiedzie ku pokojowi lecz teraz zostało zakryte przed oczyma twymi.

19.43. Gdyż przyjdą dni na ciebie, [że] twoi nieprzyjaciele założą obóz warowny przeciw tobie, otoczą, ścisną cię zewsząd,

19.44. i zrównają cię z ziemią i dzieci twoje w tobie, i nie pozostawią z ciebie kamienia na kamieniu, dlatego żeś nie poznało czasu swego nawiedzenia.

XXIIId. Wypędzenie kupców ze światyni (pM)

19.45. A wszedłszy do świątyni, począł wyrzucać sprzedających,

19.46. mówiąc im: Napisano: „I będzie dom mój domem modlitwy”, a wy uczyniliście zeń jaskinię zbójców.

19.47. I nauczał codziennie w świątyni. Arcykapłani zaś i uczeni w Piśmie, szukali sposobności, by go stracić; a także przedniejsi z ludu.

19.48. Lecz nie znajdowali nic, co by mogli uczynić, cały lud bowiem słuchając go, garnął się do niego.

20.1. I zdarzyło się pewnego dnia, gdy nauczał lud w świątyni i głosił Dobrą Nowinę, że przystąpili arcykapłani i uczeni w Piśmie wraz ze starszymi.

20.2. I rzekli do niego: Powiedz nam, jaką władzą to czynisz? Albo kim jest ten, który dał ci władzę?

20.3. A on, odpowiadając, rzekł do nich: Zapytam was i ja słowem, i powiedzcie mi!

20.4. Chrzest Jana z nieba był, czy z ludzi?

20.5. Oni zaś zaczęli razem to rozważać, mówiąc między sobą: Jeśli powiemy: Z nieba, powie: Czemu nie uwierzyliście mu?

20.6. A jeśli powiemy: Z ludzi, cały lud ukamienuje nas, jest bowiem przekonany, że Jan to prorok.

20.7. I odpowiedzieli, że nie wiedzą, skąd.

20.8. Tedy Jezus powiedział do nich: Ani ja wam nie powiem, jaką władzą to czynię.

XXIV. O przewrotnych rolnikach (pM)

20.9. I począł mówić do ludu to podobieństwo: Pewien człowiek zasadził winnicę wynajął ją rolnikom i odjechał na dłuższy czas.

20.10. A w porze posłał do rolników niewolnika, aby mu dali z owoców winnicy. A rolnicy, obiwszy go, odesłali z niczym.

20.11. Powtórzył to drugiego posyłając niewolnika. Oni i tego obili i znieważyli, i odesłali z niczym.

20.12. Powtórzył to trzeciego posyłając. A oni i jego poraniwszy wyrzucili.

20.13. Rzekł tedy pan winnicy: Co uczynię? Poślę syna mego umiłowanego, może tego uszanują.

20.14. A ujrzawszy go rolnicy rozmawiali mówiąc do siebie: To jest dziedzic, chodźmy, zabijmy go, a dziedzictwo stanie się nasze.

20.15. I wyrzuciwszy go poza winnicę, zabili. Co więc uczyni im pan winnicy?

20.16. Przyjdzie i wytraci tych rolników, a winnicę odda innym. Usłyszawszy to, rzekli jednak: Nie stanie się [tak]!

20.17. On zaś, przypatrzywszy się, rzekł: Czym jest więc to, co napisano: „Kamień, który odrzucili budujący, stał się kamieniem węgielnym?

20.18. Każdy, kto by upadł na ten kamień, roztrzaska się, a na kogo by on upadł, zmiażdży go.

20.19. I spróbowali uczeni w Piśmie i arcykapłani dostać go w swoje ręce w tej godzinie, lecz bali się ludu. Poznali bowiem, że do nich wypowiedział to podobieństwo.

20.20. Śledząc wysłali szpiegów, udających sprawiedliwych, aby go przyłapali na słowie, by go wydać zwierzchności i władzy namiestnika.

20.21. I zadali mu takie pytanie: Nauczycielu, wiemy, że prawidłowo mówisz i nauczasz, i nie kierujesz się oglądem, lecz zgodnie w prawdzie drogi Pańskiej nauczasz.

20.22. Czy należy płacić daninę Cezarowi, czy nie?

20.23. Zauważywszy ich podstęp, rzekł do nich:

20.24. Pokażcie mi denara. Czyj ma wizerunek i napis? A oni mu rzekli: Cezara.

20.25. On zaś rzekł do nich: A więc oddawajcie co Cezara Cezarowi, a co Bożego, Bogu.

20.26. I nie zdołali go złapać w tej sprawie przed ludem, i zdziwieni jego odpowiedzią, zamilkli.

20.27. Potem przystąpili do niego niektórzy saduceusze, twierdzący, że nie ma [zmartwych]wstania, i zapytali go:

20.28. Nauczycielu! Mojżesz napisał nam, że gdyby czyjś brat żonaty umrze bezdzietnie, powinien jego brat pojąć żonę i wzbudzić potomstwo bratu swemu.

20.29. Siedmiu braci więc było. I pierwszy, wziąwszy żonę, umarł bezdzietnie.

20.30. I drugi,

20.31. i trzeci wziął ją. Jednak podobnie owych siedmiu nie pozostawiło dzieci i umarło.

20.32. Wreszcie zmarła i ta kobieta.

20.33. Ta kobieta przy [zmartwych]wstaniu którego z nich żoną będzie? Siedmiu bowiem miało tę samą żonę.

20.34. I rzekł do nich Jezus: Dzieci tego wieku żenią się i za mąż wychodzą.

20.35. Uznani jednak za godnych dostąpienia tamtego wieku i powstania z martwych, ani się nie żenią, ani za mąż wychodzą,

20.36. już bowiem nie mogą umrzeć, są równi aniołom. I są dziećmi Bożymi będąc dziećmi [zmartwych]wstania.

XXV. fragm. Pytanie o zmartwychwstanie (pM)

20.37. A że umarli się podnoszą, to i Mojżesz zaznaczył w „O jeżynie”, gdy mówi: „Pan, Bóg Abrahama i Bóg Izaaka, i Bóg Jakuba”.

20.38. Bogiem zaś nie jest umarłych, ale żywych, wszyscy bowiem dla niego żyją.

20.39. A odpowiadając na to, niektórzy z uczonych w Piśmie rzekli: Nauczycielu! dobrze powiedziałeś.

20.40. Gdyż już nie odważyli się go o cokolwiek pytać.

20.41. Rzekł zaś do nich: Czemu mówią, iż Mesjasz ma być synem Dawida?

20.42. Sam bowiem Dawid mówi w Księdze Psalmów: „Rzekł Pan Panu memu: Siądź po prawicy mojej”.

20.43. Aż położę nieprzyjaciół twoich jako podnóżek stóp twoich”.

20.44. Dawid więc Panem nazywa go, jakże jest jego synem?

20.45. A gdy cały lud słuchał, rzekł do uczniów:

20.46. Strzeżcie się uczonych w Piśmie, pragnących chodzenia w długich szatach, i lubiących pozdrowienia na rynkach, i pierwsze katedry w synagogach, i pierwsze leżanki na wieczerzach.

20.47. Objadają domy wdów i dla pozoru długo się modlą. Tych spotka o wiele większy wyrok.

21.1. Popatrzywszy, ujrzał bogaczy, wrzucających do skarbony swe dary.

21.2. Ujrzał też pewną ubogą wdowę, wrzucającą tam dwa grosze.

21.3. I rzekł: Prawdziwie powiadam wam, iż ta uboga wdowa wrzuciła więcej niż wszyscy.

21.4. Bo oni wszyscy wrzucali z tego, co im zbywało w darze, ale ta ze swego ubóstwa wrzuciła całe swoje utrzymanie, wszystko, co miała.

21.5. A gdy niektórzy mówili o świątyni, iż jest przyozdobiona pięknymi kamieniami i wotami, rzekł:

21.6. Z tego, co oglądacie przyjdą dni, kiedy nie ostanie się kamień na kamieniu, który nie będzie zwalony.

21.7. Zapytali go, mówiąc: Nauczycielu! Kiedy więc to będzie i co [będzie] znakiem, że to ma nastąpić?

21.8. On zaś rzekł: Uważajcie, byście nie dali się zwieść. Wielu bowiem przyjdzie w imieniu moim, mówiąc: „To ja jestem”, i: „Czas się przybliżył”. Nie idźcie za nimi!

21.9. Kiedy zaś usłyszycie o wojnach i rozruchach, nie lękajcie się. Ma się to bowiem najpierw stać, ale nie zaraz [będzie] koniec.

21.10. Wtedy rzekł do nich: Powstanie naród przeciw narodowi i królestwo przeciw królestwu.

21.11. Będą wielkie trzęsienia ziemi i miejscami głód, i zarazy, i rzeczy przerażające, i z nieba ogromne znaki.

21.12. Przed tym wszystkim podniosą na was swe ręce i będą prześladować i wydawać do synagog i więzień, wiedzionych przed królów i namiestników dla imienia mego.

21.13. To da wam sposobność do świadectwa.

21.14. Postanówcie sobie w swoich sercach nie troszczyć się naprzód jak się bronić.

21.15. Ja bowiem dam wam usta i mądrość, której nie będą mogli się oprzeć, ani jej odeprzeć wszyscy wasi przeciwnicy.

21.16. A wydawani będziecie przez rodziców i braci, i krewnych, i przyjaciół, i uśmiercą [wielu] z was.

21.17. I będziecie znienawidzeni przez wszystkich dla imienia mego.

XXVI. fr: Zap. prześladowań – poróżnienie bliskich (Lc)

21.18. Lecz i włos z głowy waszej nie zginie.

21.19. Przez wytrwałość swoją zyskacie dusze wasze

XXVII. Zapowiedź upadku Jerozolimy (pM/Lc)

21.20. Gdy zaś ujrzycie Jeruzalem otoczone przez wojska, wówczas wiedzcie, że przybliżyło się jej spustoszenie.

21.21. Wtedy ci, co są w Judei niech uciekają w góry, a ci w obrębie miasta, niech opuszczają kraj, a mieszkańcy wsi niech nie wchodzą do niego.

21.22. Gdyż to są dni kary, aby się wypełniło wszystko, co jest napisane.

21.23. Biada w łonie noszącym i karmiącym w owe dni. Będzie bowiem los ciężki na ziemi i gniew nad tym ludem.

21.24. I padną od ostrza miecza, i zostaną uprowadzeni do niewoli u pogan, a Jeruzalem będzie deptane przez pogan, aż skończy się czas pogan.

21.25. I będą znaki na słońcu, księżycu i na gwiazdach, a na ziemi udręka i bezradność narodów, gdy zahuczy morze i nawałnica.

21.26. Ludzie będą mdleli z trwogi w oczekiwaniu tego, co przyjdzie na świat zamieszkany, moce bowiem niebios zostaną zachwiane.

21.27. I wtedy ujrzą Syna Człowieczego, przychodzącego w chmurze z wielką mocą i chwałą.

21.28. A gdy się to zacznie dziać, wyprostujcie się i podnieście głowy swoje, gdyż wykupienie was się zbliża.

21.29. I powiedział im przykład: Spójrzcie na drzewo figowe i na wszystkie drzewa.

21.30. Gdy widzicie, że już puszczają pąki, sami poznajecie, iż blisko jest lato.

21.31. Tak i wy, gdy ujrzycie, że to się dzieje, wiedzcie, że blisko jest Królestwo Boże.

21.32. Amen powiadam wam, że nie przeminie to pokolenie/niebo i ziemia, aż wszystko się stanie.

21.33. Niebo i ziemia przeminą, ale słowa moje nie przeminą.

21.34. Uważajcie zaś na siebie, aby serca wasze nie stały się ociężałe od obżarstwa i opilstwa, i trosk o życie. I ów dzień nagły spadłby na was

21.35. jak sidło. Przyjdzie bowiem na wszystkich, mieszkających na całej ziemi.

21.36. Trwajcie zaś bez snu, w każdej porze prosząc, abyście mogli wymknąć się temu wszystkiemu, co nastanie, i stanąć przed Synem Człowieczym.

21.37. I nauczał w świątyni. Na noc zaś wychodząc przebywał pod gołym niebem na Górze zwanej Oliwną.

21.38. A cały lud o brzasku szedł do niego, by go słuchać w świątyni.

22.1. Zbliżało się święto Przaśników zwane Paschą.

22.2. I szukali arcykapłani i uczeni w Piśmie jak by go zgładzić; bali się bowiem ludu.

22.3. Wstąpił szatan w Judę, zwanego Iskariotes, należącego do dwunastu.

22.4. Odszedłszy, mówił z arcykapłanami i komendantami, jak im go wydać.

22.5. I ucieszyli się, i ułożyli się z nim, że mu dadzą srebra.

22.6. A on zgodził się i szukał stosownej chwili, jak by go wydać z dala od tłumów.

22.7. I nastał dzień Przaśników, kiedy należało ofiarować Paschę.

22.8. I wysłał Piotra i Jana, rzekłszy im: Idźcie i przygotujcie Paschę abyśmy zjedli.

22.9. Oni zaś rzekli mu: Gdzie chcesz, byśmy ją przygotowali?

22.10. On zaś rzekł do nich: Oto gdy wchodzić będziecie do miasta, spotka się z wami człowiek, niosący dzban wody. Idźcie za nim do domu, do którego wejdzie;

22.11. I panu domu powiedzcie: Mówi ci nauczyciel: Gdzie jest kwatera, w której mógłbym spożyć Paschę z uczniami moimi?

22.12. A on pokaże wam przestronną jadalnię, przystrojoną, tam przygotujcie.

22.13. A oni odszedłszy, znaleźli, jak im powiedział, i przygotowali Paschę.

22.14. A gdy nastała godzina, położył się [przy stole], a z nim apostołowie.

22.15. I rzekł do nich: Gorąco pragnąłem zjeść tę Paschę z wami przed moją męką.

XXVIII. Eucharystia A (Lc)

22.16. Powiadam bowiem wam, iż nie zjem jej, aż zostanie spełniona w Królestwie Bożym.

22.17. I przyjąwszy kielich, i podziękowawszy, rzekł: Weźcie go i rozdzielcie między sobą.

22.18. Powiadam bowiem wam: nie będę odtąd pił z owocu winorośli, aż przyjdzie Królestwo Boże.

22.19. I wziąwszy chleb, i podziękowawszy, łamał i dawał im, mówiąc: To jest ciało moje. [[które się za was daje; to czyńcie na pamiątkę moją.

22.20. I kielich podobnie, po wieczerzy, mówiąc: Ten kielich nowym przymierzem we krwi mojej, za was się wylewający.]]

22.21. Lecz oto ręka wydającego mnie, [jest] ze mną przy stole.

22.22. Bo wprawdzie Syn Człowieczy odchodzi, jak to postanowione, ale biada temu człowiekowi, przez którego będzie wydany.

22.23. A oni zaczęli wypytywać jeden drugiego, który z nich miałby to uczynić.

22.24. Powstał też spór między nimi o to, kto z nich byłby większy.

22.25. On zaś rzekł im: Królowie narodów panują nad nimi, a rządzący nimi są nazywani ich dobroczyńcami.

22.26. Wy jednak nie tak, lecz kto jest większy wśród was, niech będzie jak młodszy, a dowodzący jak usługujący.

22.27. Któż bowiem większy? Leżący [przy stole] czy usługujący? Czyż nie leżący? Lecz ja jestem wśród was jako ten, który usługuje.

XXIX. Dwunastu Sędziów (Q)

22.28. Wy zaś jesteście tymi, którzy wytrwali przy mnie w moich doświadczeniach.

22.29. I ja przekazuję wam, jak i mnie Ojciec przekazał Królestwo,

22.30. abyście jedli i pili przy stole moim w moim Królestwie, i zasiadali na tronach, dwanaście plemion Izraela sądząc.

22.31. Szymonie, Szymonie, oto szatan wyprosił, żeby was przesiać jak zboże.

22.32. Ja zaś prosiłem za tobą, aby nie ustała wiara twoja, a ty, gdy się kiedyś nawrócisz, utwierdzaj braci swoich.

22.33. On zaś rzekł do niego: Panie, z tobą gotów jestem i do więzienia, i na śmierć iść.

22.34. On jednak rzekł: Powiadam ci, Piotrze, nie zapieje dzisiaj kur, a trzykroć się zaprzesz, że mnie znasz.

XXX. Dwa miecze (Lc)

22.35. I rzekł do nich: Gdy was posłałem bez trzosu, torby, i sandałów, czy brakowało wam czegoś? A oni rzekli: Niczego.

22.36. On zaś rzekł do nich: Lecz teraz, kto ma trzos, niech zabierze go, podobnie i torbę. A kto nie ma, niech sprzeda swą wierzchnią szatę i kupi miecz.

22.37. Powiadam bowiem wam, iż to, co napisano musi się wypełnić na mnie: „Do złoczyńców został zaliczony”. To, co o mnie napisano, zbliża się do wykonania.

22.38. Oni zaś rzekli: Panie, oto tutaj dwa miecze. A on rzekł im: Wystarczy.

22.39. I wyszedłszy, udał się swoim zwyczajem na Górę Oliwną. Poszli też z nim uczniowie.

22.40. Będąc zaś na miejscu, rzekł do nich: Módlcie się, abyście nie byli wydani w doświadczenia.

22.41. A sam oddalił się od nich, jakby na rzut kamienia, i padłszy na kolana, modlił się,

22.42. Mówiąc: Ojcze, jeśli chcesz, zabierz ten kielich ode mnie. Wszakże nie wola moja, lecz twoja niech będzie.

22.43. [[Wtedy ukazał mu się anioł z nieba i umacniał go.

22.44. Pogrążony w udręce jeszcze usilniej się modlił a jego pot był jak gęste krople krwi, sączące się na ziemię.]]

22.45. A wstawszy od modlitwy, przyszedł do uczniów i zastał ich śpiących ze smutku.

22.46. I rzekł do nich: Czemu śpicie? Wstańcie i módlcie się, abyście nie byli wydani w doświadczenia.

22.47. Gdy jeszcze mówił, oto [nadszedł] tłum, a jeden z dwunastu, imieniem Juda, na jego czele. I zbliżył się do Jezusa, aby go pocałować.

22.48. Jezus zaś rzekł do niego: Judo, pocałunkiem Syna Człowieczego wydajesz?

XXXI. fr: Pojmanie (Lc/pM/Lc)

22.49. A widząc to ci co przy nim [byli] rzekli: Panie, czy mamy bić mieczem ?

22.50. I uderzył jeden z nich niewolnika arcykapłana, i odciął mu prawe ucho.

22.51. A Jezus odezwał się i rzekł: Zaniechajcie tego! I dotknąwszy ucha, uzdrowił go.

22.52. Jezus zaś rzekł do przybyłych do niego arcykapłanów i komendantów świątyni, i starszych: Jak na zbójcę wyszliście z mieczami i kijami?

22.53. Codziennie bywałem z wami w świątyni, nie podnieśliście na mnie ręki. Lecz to jest wasza pora i moc ciemności.

22.54. Pojmawszy go tedy, zawiedli go i wprowadzili do domu arcykapłana. Piotr zaś szedł za nim z dala.

22.55. A gdy rozpalili ognisko na środku dziedzińca i gdy siedli razem, usiadł i Piotr wśród nich.

22.56. Zobaczywszy zaś go siedzącego w blasku ognia, pewna służebna przyjrzawszy mu się, rzekła: I ten był z nim.

22.57. On zaś zaparł się, mówiąc: Kobieto, nie znam go!

22.58. A niedługo potem drugi, ujrzawszy go, rzecze: I ty z nich jesteś. A Piotr rzekł: Człowieku, nie jestem!

22.59. A po upływie mniej więcej godziny ktoś inny znów usilnie zapewniał: Prawdziwie, i ten był z nim, bo jest Galilejczykiem.

22.60. Piotr zaś odrzekł: Człowieku, nie wiem, co mówisz! I natychmiast, gdy on jeszcze mówił, zapiał kur.

22.61. A Pan, obróciwszy się, spojrzał na Piotra. I przypomniał sobie Piotr słowo Pana, jak rzekł do niego: Zanim kur dziś zapieje, zaprzesz się mnie trzykroć.

22.62. [[I wyszedłszy na zewnątrz, zapłakał gorzko.]]

22.63. A mężowie, dręcząc go naigrawali się z niego bijąc

22.64. i zakrywając [mu twarz], pytali: Wyprorokuj, kim jest ten, który cię uderzył?

22.65. I wiele innych bluźnierstw mówili do niego.

22.66. A gdy nastał dzień, zebrała się starszyzna ludu: arcykapłani i uczeni w Piśmie. I zaprowadzili go na swój Sanhedryn,

22.67. mówiąc: Jeżeli ty jesteś Mesjaszem, powiedz nam. Rzekł jednak do nich: Choćbym wam powiedział, nie uwierzycie,

22.68. A choćbym pytał, nie odpowiecie.

22.69. A od teraz będzie Syn Człowieczy siedzieć po prawicy Mocy Boga.

22.70. Tedy rzekli wszyscy: Ty więc jesteś Synem Bożym? A on rzekł do nich: Wy powiadacie, że ja jestem.

22.71. Oni zaś rzekli: Na co potrzeba nam jeszcze świadectwa? Sami bowiem słyszeliśmy z jego ust.

 

Rozdział 23 (Mcj 23)

23.1. I wstawszy całe ich mnóstwo poprowadziło go do Piłata.

23.2. I zaczęli go oskarżać, mówiąc: Znaleźliśmy go jak odwodził nasz lud i niszczył Prawo i Proroków, zabraniał płacenia podatku Cezarowi, odprawiał żony i dzieci, i mówi o sobie, że jest Mesjaszem, królem.

23.3. I Piłat zapytał go: Czy ty jesteś królem Żydów? On zaś, odpowiadając, rzekł mu: Ty mówisz.

23.4. Piłat zaś rzekł do arcykapłanów i tłumów: Żadnej nie znajduję winy w tym człowieku.

23.5. Oni jednak napierali mówiąc: Podburza lud, nauczając po całej Judei, i zacząwszy od Galilei, aż tu.

23.6. Piłat zaś, usłyszawszy, pytał, czy ten człowiek jest Galilejczykiem.

23.7. A dowiedziawszy się, że jest poddanym Heroda, odesłał go do Heroda, który w tych dniach był w Jerozolimie.

23.8. Herod tedy, ujrzawszy Jezusa, bardzo się ucieszył, bo od dłuższego czasu chciał go zobaczyć, gdyż słyszał o nim i spodziewał się ujrzeć jakiś znak przez niego dokonany.

23.9. Wypytywał go więc w dłuższych słowach. On zaś nic mu nie odpowiedział.

23.10. Stali zaś arcykapłani i uczeni w Piśmie gwałtownie go oskarżając.

23.11. Wtedy wzgardził nim Herod z wojskiem swoim i drwiąc, odział go we wspaniałą szatę i odesłał Piłatowi.

23.12. I stali się Herod i Piłat tego dnia przyjaciółmi, wcześniej bowiem byli sobie wrogami.

23.13. A Piłat, zwoławszy arcykapłanów i przełożonych, i lud,

23.14. rzekł do nich: Przyprowadziliście do mnie tego człowieka jako podżegacza ludu, a tymczasem ja, przesłuchawszy go wobec was, nie znalazłem w tym człowieku żadnej z tych win, o które go oskarżacie.

23.15. Ani też Herod. Odesłał go bowiem z do nas. I oto nic godnego śmierci nie zostało przez niego popełnione.

23.16. Wychłostawszy więc go wypuszczę.

23.17. **

23.18. Zakrzyknęli zaś wszyscy razem: Zabierz tego, a wypuść nam Bar Abbasa.

23.19. A ten był z powodu jakichś rozruchów w mieście i zabójstwa wtrącony do więzienia.

23.20. A Piłat ponownie przemówił do nich, chcąc uwolnić Jezusa.

23.21. Oni zaś wykrzykiwali: Krzyżuj, krzyżuj go!

23.22. On zaś po raz trzeci rzekł do nich: Cóż złego uczynił? Żadnego powodu na śmierć w nim nie znalazłem. Wychłostawszy wypuszczę więc go. [DB 23.15-16!]

23.23. Oni zaś nalegali wielkim głosem domagając się jego ukrzyżowania. A krzyki ich wzmagały się.

23.24. I Piłat rozstrzygnął, by wykonać ich prośbę.

23.25. Wypuścił tego, którego żądali, za rozruch i zabójstwo wtrąconego do więzienia, Isusa zaś wydał ich woli.

23.26. A gdy go odprowadzili, pojmawszy Szymona, niejakiego Cyrenejczyka, idącego z pola, włożyli na niego krzyż, aby niósł za Isusem.

23.27. A szła za nim liczna rzesza ludu i kobiet, które biły się [w piersi] i płakały nad nim.

23.28. Zwróciwszy się do nich, Isus rzekł: Córki Jeruzalem, nie płaczcie nade mną, lecz nad sobą i nad swoimi dziećmi.

23.29. Bo oto idą dni, kiedy mówić będą: Błogosławione bezpłodne, brzuchy, które nie płodziły i piersi, które nie karmiły

23.30. Wtedy zaczną mówić do gór: Padnijcie na nas! A do wzgórz: Przykryjcie nas!

23.31. Gdyż jeśli z zielonym drzewem to czynią, co się stanie z suchym

23.32. Prowadzono z nim i innych dwóch złoczyńców, by ich zgładzić.

23.33. A gdy przyszli na miejsce, zwane „Czaszką”, tam ukrzyżowali go, także i złoczyńców, owego po prawicy, drugiego po lewicy.

23.34. [[Isus zaś mówił: Ojcze, odpuść im, bo nie wiedzą co czynią.]] Rozdzielając zaś sobie jego wierzchnie szaty rzucili losy.

23.35. A lud stał i przyglądał się. Naśmiewali się i przełożeni, mówiąc: Innych ratował, niechże ratuje samego siebie, jeżeli jest Mesjaszem Bożym, wybranym.

23.36. Szydzili z niego także i żołnierze, podchodząc doń i przynosząc mu ocet,

23.37. i mówiąc: Jeżeli jesteś królem Żydów, ratuj samego siebie.

23.38. Był zaś napis nad nim po grecku, łacinie i hebrajsku: To król Żydów.

23.39. Tedy jeden z zawieszonych złoczyńców bluźnił mu, mówiąc: Czy nie ty jesteś Mesjaszem? Ratuj siebie i nas.

23.40. Drugi natomiast, odezwawszy się, zgromił tamtego tymi słowy: Czy ty się Boga nie boisz, choć taki sam wyrok ciąży na tobie?

23.41. Na nas co prawda sprawiedliwie, gdyż słuszną ponosimy karę za to, co uczyniliśmy. Ten zaś nic złego nie uczynił.

23.42. I rzekł: Isusie, wspomnij na mnie, gdy wejdziesz do królestwa swego.

23.43. I rzekł mu: Niech tak się stanie powiadam ci, dziś będziesz ze mną w raju.

23.44. A było już około godziny szóstej i ciemność nastała na całej ziemi, aż do godziny dziewiątej,

23.45. gdy się słońce zaćmiło. I rozdarła się zasłona przybytku przez środek.

23.46. A Isus, zawoławszy wielkim głosem, rzekł: Ojcze, w ręce twoje polecam ducha mego. I powiedziawszy to, wyzionął ducha.

23.47. Centurion zaś, widząc, co się stało, oddał chwałę Bogu, mówiąc: Zaiste, człowiek ten był sprawiedliwy!

23.48. A wszystkie te tłumy, które się zeszły na to widowisko, ujrzawszy to, co się stało, bijąc się w piersi, zawracały.

23.49. Stali zaś z daleka wszyscy jego znajomi, i kobiety, towarzyszące mu od Galilei, patrząc na to.

23.50. A oto mąż imieniem Józef, będący członkiem Rady, mężem dobrym i sprawiedliwym,

23.51. z Arimatei, miasta żydowskiego, który się nie zgadzał z ich postanowieniem i czynem, który oczekiwał Królestwa Bożego,

23.52. ten przyszedłszy do Piłata poprosił o ciało Isusa.

23.53. I zdjąwszy je, owinął płótnem [grobowym]. I złożył w grobowcu wykutym, gdzie nikt jeszcze nie leżał.

23.54. A był dzień Przygotowania i szabat się rozjaśniał [gwiazdami, tzn. zbliżał].

23.55. Towarzyszyły mu kobiety, które razem z Isusem przybyły z Galilei i spoglądały na grobowiec, i jak położono jego ciało.

23.56. Powróciwszy zaś przygotowały wonności i maści. A w sabat odpoczywały według przykazania.

 

Rozdział 24 (Mcj 24)

24.1. A pierwszego dnia po szabacie, głębokim świtem, przyszły do grobowca, niosąc wonności, które przygotowały.

24.2. I znalazły kamień odtoczony od grobowca.

24.3. A wszedłszy do środka, nie znalazły ciała [[Pana Isusa]].

24.4. A gdy były tym zakłopotane, oto dwaj mężowie stanęli obok nich w lśniących szatach.

24.5. A gdy strach je ogarnął i schyliły twarze ku ziemi, rzekli do nich: Dlaczego szukacie żyjącego wśród martwych?

24.6. [[Nie ma go tu, ale się podniósł.]] Wspomnijcie, jak wam powiedział, będąc jeszcze w Galilei,

24.7. Mówiąc o Synu Człowieczym, że ma być wydany w ręce grzesznych ludzi i zostać ukrzyżowany, i trzeciego dnia powstać.

24.8. I przypomniały sobie jego słowa.

24.9. I wróciwszy [[od grobowca,]] doniosły o tym wszystkim jedenastu, i wszystkim pozostałym.

24.10. A były to Maria Magdalena i Joanna, i Maria Jakuba, i inne z nimi mówiły to apostołom.

24.11. I wydały im się jakąś brednią te słowa, i nie wierzyli.

24.12. [[Piotr jednak wstawszy pobiegł do grobowca i zajrzawszy widzi same płótna. I odszedł do siebie dziwiąc się temu, co się stało.]]

24.13. I oto dwaj z nich tego samego dnia szli do wsi, (która była oddalona o sześćdziesiąt stadiów od Jerozolimy,) zwanej Emaus.

24.14. I rozmawiali z sobą o tych wszystkich wydarzeniach.

24.15. A zdarzyło się, gdy tak rozmawiali i nawzajem się pytali, że sam Isus, przybliżywszy się, szedł z nimi.

24.16. Lecz oczy ich były zasłonięte, tak że go poznać nie mogli.

24.17. I rzekł do nich: Cóż to za rozmowy, idąc, prowadzicie z sobą? I przystanęli przygnębieni.

24.18. A odpowiadając jeden, imieniem Kleopas, rzekł do niego: Czyś ty jedyny pątnik w Jeruzalem, który nie wie, co się w niej w tych dniach stało?

24.19. Rzekł im: Co? Oni zaś odpowiedzieli mu: Z Isusem Nazareńskim, który był mężem, prorokiem mocnym w czynie i w słowie przed Bogiem i wszystkim ludem,

24.20. jak arcykapłani i zwierzchnicy nasi wydali na niego wyrok śmierci i ukrzyżowali go.

24.21. A myśmy się spodziewali, że on odkupi Izraela, lecz po tym wszystkim już trzeci dzień upływa, jak się to stało.

24.22. Lecz i niektóre nasze kobiety, które były wczesnym rankiem u grobowca, wprawiły nas w zdumienie,

24.23. bo nie znalazłszy jego ciała, przyszły mówiąc, że miały widzenie aniołów, powiadających, iż on żyje.

24.24. Toteż niektórzy z tych, którzy byli z nami, poszli do grobowca i zastali to tak, jak mówiły kobiety, lecz jego nie widzieli.

24.25. A on rzekł do nich: O głupi i ospałego serca, by uwierzyć we wszystko, co powiedzieli prorocy/ powiedziałem.

24.26. Czyż Mesjasz nie musiał tego wycierpieć i wejść do swojej chwały?

24.27. I począwszy od Mojżesza poprzez wszystkich proroków wykładał im, co o nim było napisane we wszystkich Pismach.

24.28. I zbliżyli się do wsi, do której zdążali, a on okazywał, jakoby miał iść dalej.

24.29. I przymusili go, by został, mówiąc: Zostań z nami, gdyż ma się ku wieczorowi i dzień się już nachylił. I wstąpił, by zostać z nimi.

24.30. A zdarzyło się, że gdy położył się z nimi [przy stole], wziąwszy chleb, pobłogosławił i rozłamawszy, podawał im.

24.31. Wtedy otworzyły się ich oczy i poznali go. Lecz on niewidzialny stał się dla nich.

24.32. I rzekli do siebie: Czyż serce nasze nie pałało [[w nas]], gdy mówił do nas w drodze i Pisma przed nami otwierał?

24.33. I wstawszy tejże godziny, powrócili do Jeruzalem i znaleźli zgromadzonych jedenastu i tych z nimi,

24.34. mówiących, że istotnie podniósł się Pan i ukazał się Szymonowi.

24.35. A oni też opowiedzieli, co [zaszło] w drodze i jak go poznali przy łamaniu chleba.

24.36. A gdy to mówili, on sam stanął wśród nich. [[I rzekł im: Pokój wam!]]

24.37. Wtedy zatrwożyli się i pełni lęku mniemali, że widzą ducha.

24.38. Lecz on rzekł im: Czemu jesteście zatrwożeni i czemu wątpliwości budzą się w waszych sercach?

24.39. Spójrzcie na ręce moje i nogi moje, że to ja jestem. Obmacajcie mnie i patrzcie, bo duch nie ma mięsa ani kości, a ja mam, jak widzicie.

24.40. [[A to powiedziawszy pokazał im ręce i stopy.]]

24.41. Lecz gdy oni jeszcze nie wierzyli z radości i dziwili się, rzekł im: Macie tu co do jedzenia?

24.42. A oni podali mu kawałek pieczonej ryby.

24.43. A on wziął i jadł na ich oczach.

24.44. Potem rzekł do nich: To są moje słowa, które mówiłem do was, będąc jeszcze z wami, że się musi spełnić wszystko, co jest napisane o mnie w Prawie Mojżesza, w Prorokach, i w Psalmach.

24.45. Wtedy otworzył im umysły, aby mogli zrozumieć Pisma.

24.46. I rzekł im: Jest napisane, że Mesjasz miał cierpieć i trzeciego dnia zmartwychwstać.

24.47. I że, począwszy od Jeruzalem, w imię jego ma być głoszona wszystkim narodom skrucha dla odpuszczenia grzechów.

24.48. Wy jesteście świadkami tego.

24.49. A oto ja zsyłam na was obietnicę mojego Ojca. Wy zaś pozostańcie w mieście, aż zostaniecie przyobleczeni mocą z wysokości.

24.50. I wywiódł ich aż do Betanii, a podniósłszy ręce swoje, błogosławił ich.

24.51. A zdarzyło się, gdy ich błogosławił, że rozstał się z nimi [[i wzniósł się do nieba]].

24.52. A oni [[pokłoniwszy się mu]] wrócili do Jeruzalem z wielką radością.

24.53. I byli przez cały czas w świątyni, chwaląc Boga.

 

 

 


THE EVANGELICON

OR

THE GOSPEL OF THE LORD JESUS CHRIST

AS TRANSCRIBED BY MARCION

 

 

 

 

CHAPTER ONE

1 In the fifteenth year of Tiberius Caesar, Pontius Pilate being governor of Judea, Jesus descended into Capernaum, a city in Galilee, and was teaching in the synagogue on the Sabbath days; and they were astonished at his doctrine, for his word was in authority. And in the synagogue there was a man, which had a spirit of an unclean devil, and cried out with a loud voice, saying, Let us alone; what have we to do with you, Jesus? Are you come to destroy us? I know you who you are; the Holy One of God. And Jesus rebuked him, saying, Hold your peace, and come out of him. And when the devil had thrown him in the midst, he came out of him, and hurt him not. And they were all amazed, and spoke among themselves, saying, What a word is this! For with authority and power he commands the unclean spirits, and they come out. And the fame of him went out into every place of the country round about.

 

2 And he came to Nazareth, and went into the synagogue on the Sabbath day, and sat down. And he began to speak to them, and all wondered at the words which proceeded out of his mouth. And he said unto them, You will surely say unto me this proverb, Physician, heal yourself: whatsoever we have heard done in Capernaum, do also here in your country. But I tell you of a truth, many widows were in Israel in the days of Elijah, when the heaven was shut up three years and six months, when great famine was throughout all the land; but unto none of them was Elias sent, save unto Sarepta, a city of Sidon, unto a woman that was a widow. And many lepers were in Israel in the time of Elisha the prophet; and none of them was cleansed, saving Naaman the Syrian. And they were all filled with wrath in the synagogue, and rose up, and thrust him out of the city, and led him unto the brow of the hill whereon their city was built, that they might cast him down headlong. But he passing through the midst of them went his way.

 

3 Now when the sun was setting, all they that had any sick with various diseases brought them unto him; and he laid his hands on every one of them, and healed them. And devils also came out of many, crying out, and saying, You are the Son of God. And he rebuking them suffered them not to speak. And when it was day, he departed and went into a desert place: and the people sought him, and came unto him, and stayed him, that he should not depart from them. And he said unto them, I must preach the kingdom of God to other cities also: for therefore am I sent. And he preached in the synagogues of Galilee.

 

CHAPTER TWO

 

1 And it came to pass, he stood by the lake of Gennesaret, and saw two ships standing by the lake: but the fishermen were gone out of them, and were washing their nets. And he entered into one of the ships, which was Simon’s, and prayed him that he would thrust out a little from the land. And he sat down, and taught the people out of the ship. Now when he had left speaking, he said unto Simon, Launch out into the deep, and let down your nets for a draught. And Simon answering said unto him, Teacher, we have toiled all the night, and have taken nothing: nevertheless at your word I will let down the net. And when they had this done, they enclosed a great multitude of fishes: and their net brake. And they beckoned unto their partners, which were in the other ship, that they should come and help them. And they came, and filled both the ships, so that they began to sink. When Simon Peter saw it, he fell down at Jesus’ knees, saying, Depart from me; for I am a sinful man, O Lord. For he was astonished, and all that were with him, at the draught of the fishes which they had taken: and so was also James, and John, the sons of Zebedee, which were partners with Simon. And Jesus said unto Simon, Fear not; from henceforth you shall catch men alive. And when they had brought their ships to land, they forsook all, and followed him.

 

2 And it came to pass, behold a man full of leprosy: who seeing Jesus fell on his face, and besought him, saying, Lord, if you wilt, you can make me clean. And he put forth his hand, and touched him, saying, I will: be clean. And immediately the leprosy departed from him. And he charged him to tell no man: but go, and shew yourself to the priest, and offer for your cleansing, according as Moses commanded, that this may be a testimony to you. But so much the more went there a fame abroad of him: and great multitudes came together to hear, and to be healed by him of their infirmities. And he was withdrawing himself into the wilderness, and praying.

 

3 And it came to pass on a certain day, as he was teaching, that there were Pharisees and doctors of the law sitting by, who were come out of every town of Galilee, and Judaea, and Jerusalem: and the power of the Lord was present to heal them. And, behold, men brought in a bed a man that was palsied: and they sought means to bring him in, and to lay him before him. And not finding what way they might bring him in because of the multitude, they went upon the housetop, and let him down through the tiles with his couch into the midst before Jesus. And seeing their faith, he said unto him, Man, your sins are forgiven you. And the scribes and the Pharisees began to reason, saying, Who is this which speaks blasphemies? Who can forgive sins, but God alone? But when Jesus perceiving their reasonings, answered and said unto them, Why reason in your hearts? Which is easier, to say, Your sins be forgiven you; or to say, Rise up and walk? But that you may know that the Son of man has authority upon earth to forgive sins, he said unto the palsied man, I say unto you, Arise, and take up your couch, and go into your house. And immediately he rose up before them, and took up that whereon he lay, and departed to his own house, glorifying God. And they were all amazed, and they glorified God, and were filled with fear, saying, We have seen strange things to day.

 

4 And after these things he went forth, and saw a publican, named Levi, sitting at the receipt of custom: and he said unto him, Follow me. And he left all, rose up, and followed him. And Levi made him a great feast in his own house: and there was a great company of publicans and of others that sat down with them. But their scribes and Pharisees murmured against his disciples, saying, Why do you eat and drink with publicans and sinners? And Jesus answering said unto them, They that are whole need not a physician; but they that are sick. I came not to call the righteous, but sinners to repentance. And they said unto him, Why do the disciples of John fast often, and make prayers, and likewise the disciples of the Pharisees; but your eat and drink? And he said unto them, Can you make the children of the bride chamber fast, while the bridegroom is with them? But the days will come, when the bridegroom shall be taken away from them, and then shall they fast in those days.

 

5 And he spoke also a parable unto them; No man puts a piece of a new garment upon an old garment; otherwise both the new makes a rent, and the piece that was taken out of the new agrees not with the old. And no man puts new wine into old wineskins; else the new wine will burst the skins, and itself will be spilled, and the skins will perish. But new wine must be put into new wine-skins; and both are preserved.

 

CHAPTER THREE

 

1 And it came to pass on the second Sabbath after the first, that he went through the corn fields; and his disciples plucked the ears of corn, and did eat, rubbing them in their hands. And certain of the Pharisees said unto them, Why do you that which is not lawful to do on the Sabbath days? And Jesus answering them said, Have you not read so much as this, what David did, when himself was hungry, and they which were with him; how he went into the house of God, and did take and eat the showbread, and gave also to them that were with him; which it is not lawful to eat but for the priests alone? And he said unto them, That the Son of man is Lord even of the Sabbath. And it came to pass also on another Sabbath, that he entered into the synagogue and taught: and there was a man whose right hand was withered. And the scribes and Pharisees watched him, whether he would heal on the Sabbath day; that they might find an accusation against him. But he knew their reasonings, and said to the man which had the withered hand, Rise up, and stand forth in the midst. And he arose and stood forth. Then said Jesus unto them, I will ask you one thing; Is it lawful on the Sabbath days to do good, or to do evil? To save life, or to destroy it? And looking round about upon them all, he said unto the man, Stretch forth your hand. And he did so: and his hand was restored whole as the other. And they were filled with madness; and communed one with another what they might do to Jesus.

 

2 And it came to pass in those days, that he went out into a mountain to pray, and continued all night in prayer to God. And when it was day, he called unto him his disciples: and of them he chose twelve, whom also he named apostles; Simon, whom he also named Peter, and Andrew his brother, James and John, Philip and Bartholomew, Matthew and Thomas, James the son of Alphaeus, and Simon called Zelotes, And Judas the brother of James, and Judas Iscariot, which also became a traitor.

 

3 And he came down among them, and stood in the plain, and the company of his disciples, and a great multitude of people out of all Judaea and Jerusalem, and from the sea coast of Tyre and Sidon, which came to hear him, and to be healed of their diseases; and they that were vexed with unclean spirits: and they were healed. And the whole multitude sought to touch him: for there went virtue out of him, and healed them all. And he lifted up his eyes on his disciples, and said, Blessed be you poor: for yours is the kingdom of God. Blessed are you that hunger now: for you shall be filled. Blessed are you that weep now: for you shall laugh. Blessed are you, when men shall hate you, and when they shall separate you from their company, and shall reproach you, and cast out your name as evil, for the Son of man’s sake. Rejoice in that day, and leap for joy: for, behold, your reward is great in heaven: for in the like manner did their fathers unto the prophets. But woe unto you that are rich! For you have received your consolation. Woe unto you that are full! For you shall hunger. Woe unto you that laugh now! For you shall mourn and weep. Woe unto you, when all men shall speak well of you! For so did their fathers to the false prophets. But I say unto you which hear, Love your enemies, do good to them which hate you, bless them that curse you, and pray for them which despitefully use you. And unto him that smites you on the one cheek offer also the other; and him that takes away your cloak forbid not to take your coat also. Give to every man that asks of you; and of him that takes away your goods ask them not again. And as you would that men should do to you, do you also to them likewise. For if you love them which love you, what thank have you? For sinners also love those that love them. And if you do good to them which do good to you, what thank have you? For sinners also do even the same. And if you lend to them of whom you hope to receive, what thank have you? For sinners also lend to sinners, to receive as much again. But love your enemies, and do good, and lend, hoping for nothing again; and your reward shall be great, and you shall be the children of the Highest: for he is kind unto the unthankful and to the evil. Be therefore merciful, as your Father also is merciful. Judge not, and you shall not be judged: condemn not, and you shall not be condemned: forgive, and you shall be forgiven: give, and it shall be given unto you; good measure, pressed down, and shaken together, and running over, shall men give into your bosom. For with the same measure that you mete withal it shall be measured to you again. And he spoke a parable unto them, Can the blind lead the blind? Shall they not both fall into the ditch? The disciple is not above his master: but every one that is perfect shall be as his master. And why behold the mote that is in your brother’s eye, but perceive not the beam that is in your own eye? Either how can you say to your brother, Brother, let me pull out the mote that is in your eye, when you yourself behold not the beam that is in your own eye? You hypocrite, cast out first the beam out of your own eye, and then shall you see clearly to pull out the mote that is in your brother’s eye.

 

4 For there is no good tree that produces corrupt fruit; nor corrupt tree that produces good fruit. For each tree is known by its own fruit. For of thorns they do not gather figs, nor of a bramble bush do they gather grapes. The good man out of the good treasure of his heart brings forth that which is good; and the evil man out of the evil treasure of his heart brings forth that which is evil: for of the abundance of the heart his mouth speaks. And why call me, Lord, Lord, and do not the things which I say? Everyone that comes to me, and hears my sayings, and does them, I will shew you to whom he is like: he is like a man building house, who dug and went deep, and laid a foundation on a rock: and when the flood arose, the stream beat vehemently upon that house, and had no strength to shake it: for it was founded upon a rock. But he that hears, and does not, is like a man that without a foundation built a house upon the earth; against which the stream did beat vehemently, and immediately it fell; and the ruin of that house was great.

 

CHAPTER FOUR

 

1 Now when he had ended all his sayings in the ears of the people, he entered into Capernaum. And a certain centurion’s servant was sick, and going to die; and he was precious to him. And when he heard of Jesus, he sent unto him elders of the Jews, asking him that he would come and heal his servant. And when they came to Jesus, they besought him earnestly, saying, That he was worthy for whom he should do this: for he loves our nation, and he has built us a synagogue. Then Jesus went with them. And when he was now not far from the house, the centurion sent friends to him, saying unto him, Lord, trouble not yourself: for I am not worthy that you should enter under my roof: Wherefore neither thought I myself worthy to come unto you: but say in a word, and my boy shall be healed. For I also am a man set under authority, having under me soldiers, and I say unto one, Go, and he goes; and to another, Come, and he comes; and to my servant, Do this, and he does it. And when Jesus heard these things, he marveled at him, and turned, and said unto the people that followed him, I say unto you, not even in Israel I have not found so great faith. And they that were sent, returning to the house, found the sick servant whole.

 

2 And it came to pass the day after, that he was going into a city called Nain; and many of his disciples were going with him, and a great multitude. Now when he came near to the gate of the city, behold, a dead man was being carried out, the only son of his mother, and she was a widow: and a considerable multitude of the city was with her. And when the Lord saw her, he had compassion on her, and said unto her, Weep not. And he came and touched the bier: and they that bare him stood still. And he said, Young man, I say unto you, Arise. And he that was dead sat up, and began to speak. And he delivered him to his mother. And there came a fear on all: and they glorified God, saying, That a great prophet is risen up among us; and, That God has visited his people. And this rumor of him went forth throughout all Judaea, and throughout the entire region round about.

 

3 And the disciples of John told him of all these things. And John was scandalized. And John calling unto him a certain two of his disciples sent them to Jesus, saying, Are you he that comes? Or look we for another? And when the men were come unto him, they said, John Baptist has sent us unto you, saying, Are you he that should come? Or look we for another? And in that same hour he cured many of infirmities and plagues and of evil spirits; and unto many blind he gave sight. Then Jesus answering said unto them, Go your way, and tell John what things you have seen and heard; how that the blind see, the lame walk, the lepers are cleansed, the deaf hear, the dead are raised, to the poor have good tidings been announced to them. And blessed is he, if he shall not be offended in me. And when the messengers of John were departed, he began to speak unto the multitudes concerning John. What did you go out into the wilderness to gaze at? A reed shaken with the wind? But what are you come out to see? A man clothed in soft raiment? Behold, they which are in gorgeous apparel, and delicacy, are in kings’ courts. But what went you out for to see? A prophet? Yea, I say unto you, and much more than a prophet. This is he, of whom it is written, Behold, I send my messenger before your face, which shall prepare your way before you. For I say unto you, Among those that are born of women a greater prophet than John the Baptist, there is none: but he that is least in the kingdom of God is greater than he. And all the people, when they heard it, and the publicans, justified God, being baptized with the baptism of John. But the Pharisees and lawyers rejected the counsel of God unto themselves, being not baptized of him. And the Lord said, Whereunto then shall I liken the men of this generation? And to what are they like? They are like unto children sitting in the marketplace, and calling one to another, and saying, We have piped unto you, and you did not dance; we have mourned to you, and you did not weep. For John the Baptist came neither eating bread nor drinking wine; and you say, He has a devil. The Son of man is come eating and drinking; and you say, Behold a gluttonous man, and a winebibber, a friend of publicans and sinners! And wisdom was justified of all her children.

 

4 And one of the Pharisees desired him that he would eat with him. And he went into the Pharisee’s house, and reclined to eat. And, behold, a woman in the city, which was a sinner, when she knew that he was reclining in the Pharisee’s house, brought an alabaster box of ointment, and stood at his feet behind him weeping, and began to wash his feet with tears, and did wipe them with the hairs of her head, and kissed his feet, and anointed them with the ointment. Now when the Pharisee which had bidden him saw it, he spoke within himself, saying, This man, if he were a prophet, would have known who and what manner of woman this is that touched him: for she is a sinner. And Jesus answering said unto him, Simon, I have somewhat to say unto you. And he said, Teacher, say on. A certain money-lender had two debtors: the one owed five hundred denarii, and the other fifty. And when they had nothing to pay, he forgave them both. Tell me therefore, which of them will love him more? Simon answered and said, I suppose that he, to whom he forgave the more. And he said unto him, You have rightly judged. And he turned to the woman, and said unto Simon, See this woman? I entered into your house: water for my feet you gave not; but she has wetted my feet with tears, and wiped them with the hairs of her head. A kiss you gave me not: but she since the time I came in has not ceased kissing my feet. My head with oil you didst not anoint: but this woman has anointed my feet with ointment. For the sake of which I say unto you, Her sins which are many are forgiven; for she loved much: but to whom little is forgiven, the same loves little. And he said unto her, Your sins are forgiven. And they that were reclining with him began to say within themselves, Who is this that even forgives sins? And he said to the woman, Your faith has saved you; go into peace.

 

CHAPTER FIVE

 

1 And it came to pass afterward, that he made his way through every city and village, preaching and announcing as glad tidings the kingdom of God: and the twelve were with him. And certain woman, who had been healed of evil spirits and infirmities, Mary called Magdalene, from whom went seven devils had gone out, and Joanna the wife of Chuza, Herod’s steward, and Susanna, and many others, which ministered unto him of their possessions.

 

2 And when a great multitude were coming together, and they of every city were come to him, he spoke by a parable: a sower went out to sow his seed: and as he sowed, some fell by the way side; and it was trodden down, and the fowls of the heaven devoured it. And other fell upon the rock; and when sprung up, it withered away, because it lacked moisture. And other fell in the midst of the thorns; and the thorns sprang up with it, and choked it. And other fell on the good ground, and when sprung up, it produced fruit a hundredfold. And when he said these things, he cried, He that has ears to hear, let him hear. And his disciples asked him, saying, What might this parable be? And he said, Unto you it is given to know the mysteries of the kingdom of God: but to the rest in parables; that seeing they may not see, and hearing they may not understand.

 

3 No man, when he has lighted a lamp, covers it with a vessel, or puts it under a bed; but sets it on a lamp-stand, that they which enter in may see the light. For there is no secret thing, that shall not be made manifest; nor hidden, that shall not be known and come into view. Take heed therefore how you hear: for whosoever has, to him shall be given; and whosoever has not, even what he seems to have shall be taken away.

 

4 And it was told him by certain people which said, Your mother and your brethren stand without, desiring to see you. And he answered and said unto them, Who is My mother and my brethren? My mother and my brethren are these which hear My words, and do them.

 

5 Now it came to pass on one of the days, that he went into a ship with his disciples: and he said unto them, Let us go over unto the other side of the lake. And they launched forth. But as they sailed he fell asleep. And there came down a storm of wind on the lake; and they were filling with water, and were in jeopardy. And they came to him, and awoke him, saying, Teacher, Teacher, we perish. And he arose, and rebuked the wind and the raging of the water. And they ceased, and there was a calm. And he said unto them, Where is your faith? And they were frightened and wondered, saying one to another, Who then is this? For he commands even the winds and water, and they obey him?

 

6 And they sailed down to the country of the Gadarenes, which is over against Galilee. And when he went forth to land, there met him out of the city a certain man, which had devils a long time, and wore no cloak, neither abode in a house, but among the tombs. When he saw Jesus, he cried out, and fell down before him, and with a loud voice said, What have I to do with you, Jesus, you Son of God most high? I beseech you, torment me not. For he had commanded the unclean spirit to come out of the man. For oftentimes it had caught him: and he was kept guarded and bound with chains and in fetters; and he brake the bands asunder, and was driven of the devil into the deserts. And Jesus asked him, saying, What is your name? And he said, Legion: because many devils were entered into him. And they besought him that he would not command them to go out into the abyss. And there was there a herd of many swine feeding on the mountain: and they besought him that he would allow them to enter into them. And he allowed them. Then went the devils out of the man, and entered into the swine: and the herd ran violently down the steep place into the lake, and werechoked. When they that fed them saw what was done, they fled, and went and told it in the city and in the country. Then they went out to see what was done; and came to Jesus, and found the man, out of whom the devils were departed, sitting at the feet of Jesus, clothed, and in his right mind: and they were afraid. They also which saw it told them by what means he that was possessed of the devils was saved. Then the whole multitude of the country of the Gadarenes round about asked him to depart from them; for they were struck with great fear: and he entered into the ship, and returned back again. Now the man, from whom the devils were departed, besought him that he might be with him: but Jesus sent him away, saying, Return to your own house, and recount how great things God has done unto you. And he went his way, publishing throughout the whole city how great things Jesus had done unto him.

 

7 And it came to pass, that, when Jesus was returned, the multitude welcomed him: for they were all waiting for him. And, behold, there came a man named Jairus, and he was a ruler of the synagogue: and he fell down at Jesus’ feet, and besought him that he would come into his house: for he had one only daughter, about twelve years of age, and she was dying. And as he went the multitudes thronged him. And a woman having an issue of blood twelve years, which had spent all her living upon physicians, neither could be healed of any, came behind him, and touched the border of his garment: and immediately her issue of blood stanched. And Jesus said, Who touched me? When all denied, Peter and they that were with him said, Teacher, the multitude throng you and press you, and say you, Who touched me? And Jesus said, Somebody has touched me: for I perceived that power had gone out of me. And when the woman saw that she was not hid, she came trembling, and falling down before him, she declared unto him before all the people for what reason she had touched him, and how she was healed immediately. And he said unto her, Daughter, be of good comfort: your faith has saved you; go into peace. While he yet spoke, there comes one from the ruler of the synagogue’s house, saying to him, Your daughter is dead; trouble not the Teacher. But when Jesus heard it, he answered him, saying, Fear not: believe only, and she shall be saved. And when he came into the house, he suffered no man to go in, save Peter, and James, and John, and the father and the mother of the maiden. And all were weeping, and bewailed her: but he said, Weep not; she is not dead, but sleeps. And they laughed him to scorn, knowing that she was dead. And he put them all out, and took her by the hand, and called, saying, Maid, arise. And her spirit came again, and she arose straightway: and he commanded something be given her to eat. And her parents were astonished: but he charged them that they should tell no man what was done.

 

CHAPTER SIX

 

1 Then he called his twelve disciples together, and gave them power and authority over all the devils, and to cure diseases. And he sent them to preach the kingdom of God, and to heal the sick. And he said unto them, Take nothing for your journey, neither staves, nor scrip, neither bread, neither money; neither have two coats apiece. And whatsoever house you enter into, there abide, and thence depart. And whosoever will not receive you, when you go out of that city, shake off the very dust from your feet for a testimony against them. And they departed, and went through the villages in order, announcing the glad tidings, and healing everywhere. Now Herod the tetrarch heard of all that was done by him: and he was perplexed, because that it was said of some, that John was risen from the dead; and of some, that Elijah had appeared; and by others, that a prophet, one of the original ones, was risen again. And Herod said, John have I beheaded: but who is this, of whom I hear such things? And he desired to see him.

2 And the apostles returned, and declared unto him all that they had done. And he took them, and went aside privately into a desert place of a city called Bethsaida. And the multitudes perceived it, and followed him: and he received them, and spoke unto them of the kingdom of God, and healed them that had need of healing. And when the day began to decline, and the twelve came, and said unto him, Send the multitude away, that they may go into the towns and country round about, and lodge, and fetch victuals: for we are in a desert place. But he said unto them, Give them to eat. And they said, We have no more but five loaves and two fishes; except we should go and buy food for all this people. For they were about five thousand men. And he said to his disciples, Make them recline in companies by fifties. And they did so, and made them all recline. And he took the five loaves and the two fishes, and looking up to heaven, he blessed them, and brake, and gave to the disciples to set before the multitude. And they did eat, and were all filled: and there was taken up that remained to them of fragments twelve baskets.

 

3 And it came to pass, as he was alone praying, his disciples were with him: and he asked them, saying, Whom say the people that I am? They answering said, John the Baptist; but some say, Elijah; and others say, that one some prophet of the original ones is risen again. He said unto them, But whom say you that I am? Peter answering said, The Christ of God. And he straightly reprimanded them, and commanded them to tell none such a thing; saying, The Son of man must suffer many things, and be rejected of the elders and chief priests and scribes, and be slain, and be raised the third day. And he said to them all, If any man will come after me, let him deny himself, and take up his cross daily, and follow me. For whosoever wishes to save his life shall lose it: but whosoever shall lose his life for my sake, the same shall save it. For what is a man profited, if he gain the whole world, and lose or forfeit his own self? For whosoever shall be ashamed of me and of my words, of him shall the Son of man be ashamed. When he shall come in his own glory, and in the glory of his Father’s and of the holy angels. But I tell you truly, there be some of those that stand here, which shall by no means taste death, till they see the kingdom of God.

 

4 And it came to pass about eight days after these sayings, he took Peter and John and James, and went up into a mountain to pray. And it came to pass as he prayed, the appearance of his countenance was different, and his raiment white, flashing like lightning. And, behold, there stood with him two men, which were Moses and Elias, seen in his glory. Now Peter and they that were with him were weighed down with sleep: but when they were fully awake, they saw his glory, and the two men that stood with him. And it came to pass, as they departed from him, Peter said unto Jesus, Teacher, it is good for us to be here: and let us make three tabernacles; one for you, and one for Moses, and one for Elias: not knowing what he said. But while he said these things, there came a cloud, and overshadowed them: and they feared as they entered into the cloud. And a voice came out of the cloud, saying, This is my beloved Son: hear him. And when the voice came, Jesus was found alone. And they were silent, and told no man in those days any of those things which they had seen.

 

5 And it came to pass, that on the next day, when they were come down from the mountain, a great multitude met him. And, behold, a man from the multitude cried out, saying, Teacher, I beseech you, look upon my son: for he is my only begotten. And, lo, a spirit took him, and he suddenly cried out; and it convulsed him with foam, and bruising him hardly departed from him. And I besought your disciples to cast him out; and they could not. And Jesus answering said, O faithless and perverse generation, how long shall I be with you, and suffer you? Bring your son hither. And as he was yet a coming, the devil rent him, and convulsed him. And Jesus rebuked the unclean spirit, and healed the boy, and delivered him again to his father. And they were all amazed at the majesty of God. And as they all wondered at all things which Jesus did, he said unto his disciples, Take into your ears these sayings: for the Son of man is going to be delivered into the hands of men. But they understood not this saying, and it was hid from them that they should not perceive it: and they feared to ask him about that saying.

 

6 Then there arose a reasoning among them, which of them should be greatest. And Jesus, perceiving the reasoning of their heart, took a child, and set it next to himself, and said unto them, Whosoever shall receive this child in my name receives me: and whosoever shall receive me receives him that sent me: for he that is least among you all, the same shall be great. And John answered and said, Teacher, we saw one casting out devils in your name; and we hindered him, because he followed not with us. And Jesus said unto him, Forbid him not: for he that is not against you is for you.

 

7 And it came to pass, when the days of his taking up were being fulfilled, he steadfastly set his face to go to Jerusalem, and sent messengers before his face: and they went, and entered into a village of the Samaritans, so as to make ready for him. And they did not receive him, because his face was going to Jerusalem. And when his disciples James and John saw this, they said, Lord, wilt you that we command fire to come down from heaven, and to consume them, even as Elijah did? But he turned, and rebuked them, and said, You know not what manner of spirit you are of. For the Son of man came not to destroy men’s lives, but to save them. And they went to another village. And it came to pass, that, as they went in the way, a certain man said unto him, Lord, I will follow you whithersoever you go. And Jesus said unto him, Foxes have holes, and the birds of the heaven have lodging places; but the Son of man has not where he may lay his head. And he said unto another, Follow me. But he said, Lord, suffer me first to go and bury my father. Jesus said unto him, Leave the dead to bury their own dead: but go and preach the kingdom of God. And another also said, Lord, I will follow you; but let me first go bid them farewell, which are at home at my house. And Jesus said unto him, No man, having put his hand to the plough, and looking back, is fit for the kingdom of God.

 

CHAPTER SEVEN

 

1 And after these things the Lord appointed other seventy also, and sent them two and two before his face into every city and place, whither he himself was about to come. Therefore said he unto them, The harvest truly is great, but the laborers are few: pray therefore to the Lord of the harvest, that he may send forth laborers into his harvest. Go your ways: behold, I send you forth as lambs among wolves. Carry neither purse, nor wallet, nor shoes: and salute no man by the way. And into whatsoever house you enter, first say, Peace be to this house. And if the son of peace be there, your peace shall rest upon it: if not, it shall turn to you again. And in the same house remain, eating and drinking such things as they give: for the laborer is worthy of his hire. Go not from house to house. And into whatsoever city you enter, and they receive you, eat such things as are set before you: and heal the sick therein, and say unto them, The kingdom of God is come near unto you. But into whatsoever city you enter, and they receive you not, go out into the streets thereof, and say, Even the very dust of your city, which clave to us, we do wipe off against you: notwithstanding be sure of this, that the kingdom of God is come near unto you. But I say unto you, that it shall be more tolerable in that day for Sodom, than for that city. Woe unto you, Chorazin! Woe unto you, Bethsaida! for if the powers had been done in Tyre and Sidon, which have been done in you, they would have repented long ago, sitting in sackcloth and ashes. But it shall be more tolerable for Tyre and Sidon at the judgment, than for you. And you, Capernaum, which are exalted to heaven? You shall be thrust down unto Hades. He that hears you hears me; and he that despises you despises me; and he that despises me despises him that sent me. And the seventy returned again with joy, saying, Lord, even the devils are subject unto us through your name. And he said unto them, I beheld Satan as lightning fallen from heaven. Behold, I give unto you authority to tread on serpents and scorpions, and over all the power of the enemy: and nothing shall by any means hurt you. Notwithstanding, in this rejoice not, that the spirits are subject unto you; but rather rejoice, because your names are written in the heavens. In that hour Jesus rejoiced in spirit, and said, I thank you, Lord of heaven, that you have hid these things from the wise and prudent, and have revealed them unto babes: even so, Father; for so it was well-pleasing before you. All things were delivered to me by my Father: and no man knows who the Father is, but the Son, and who the Son is, but the Father, and he to whomsoever the Son wishes to reveal him. And he turned him unto his disciples, and said privately, Blessed are the eyes which see what you see: For I tell you, that prophets did not see what you see.

 

2 And, behold, a certain lawyer stood up, and tempted him, saying, Teacher, doing what shall I obtain life? But he said unto him, What is written in the law? How read you? And he answering said, You shall love the Lord your God from all your heart, and from all your soul, and from all your strength, and from all your mind; and your neighbor as yourself. And he said unto him, You have answered right: this do, and you shall live.

 

3 But he, willing to justify himself, said unto Jesus, And who is my neighbor? And Jesus answering said, A certain man was going down from Jerusalem to Jericho, and fell among thieves, which stripped him, and beat him, leaving him just half dead. And by chance there came down a certain priest in that way: and when he saw him, he passed by on the other side. And likewise a Levite, when he was at the place, came and saw him, and passed by on the other side. But a certain Samaritan, as he journeyed, came down to him: and when he saw him, he had compassion on him, and went to him, and bound up his wounds, pouring on oil and wine, and set him on his own beast, and brought him to an inn, and took care of him. And on the morrow when he departed, he took out two denarii, and gave them to the host, and said unto him, Take care of him; and whatsoever you spend more, when I come again, I will repay you. Which now of these three, seems to you to have been a neighbor unto him that fell among the thieves? And he said, He that shewed mercy on him. Jesus therefore said unto him, Go, and do likewise.

 

4 Now it came to pass, as they went, that he entered into a certain village: and a certain woman named Martha received him into her house. And she had a sister called Mary, which also sat at Jesus’ feet, and heard his word. But Martha was distracted about much serving, and came up to him, and said, Lord, dost you not care that my sister did leave me to serve alone? Bid her therefore that she help me. And Jesus answered and said unto her, Martha, Martha, you are anxious and troubled about many things: But there is need of one: and Mary chose that good part, which shall not be taken away from her.

 

CHAPTER EIGHT

 

1 And it came to pass whilst he was in a certain place praying to the Father, when he ceased, one of his disciples said unto him, Lord, teach us to pray, as John also taught his disciples. And he said unto them, When you pray, say, Father, let your Holy Spirit come upon us, Hallowed be your name. Your kingdom come. Your will be done, as in heaven, so on earth. Give us day by day our bread for the coming day. And forgive us our sins; for we also forgive every one that is indebted to us. And lead us not into temptation. And he said unto them, Which of you shall have a friend, and shall go unto him at midnight, and say unto him, Friend, lend me three loaves; since my friend is come unto me from a journey, and I have nothing to set before him? And he from within shall answer and say, Trouble me not: the door is now shut, and my children are with me in bed; I cannot rise and give you. I say unto you, even if he will not rise and give him, because he is his friend, yet because of his importunity he will rise and give him as many as he needs. And I say unto you, Ask, and it shall be given you; seek, and you shall find; knock, and it shall be opened unto you. For every one that asks receives; and he that seeks finds; and to him that knocks it shall be opened. But of which of you that is a father shall his son ask a loaf he will give him a stone? Or a fish, and he instead of a fish will give him a serpent? Or if he shall ask an egg, will he give him a scorpion? If you then, being evil, know how to give good gifts unto your children: how much more shall your Father from heaven give the Holy Spirit to them that ask him? And he was casting out a devil, and it was dumb.

 

2 And it came to pass, when the devil was gone out, the dumb spoke; and the multitudes marveled. But some of them said, He casts out devils through Beelzebub the chief of the devils. And others, tempting him, sought of him a sign from heaven. But he, knowing their thoughts, said unto them, Every kingdom divided against itself is brought to desolation; and a house divided against a house falls. And if Satan also be divided against himself, how shall his kingdom be established? Because you say that I cast out devils in Beelzebub. And if I in Beelzebub cast out devils, in whom do your sons cast them out? Therefore shall they be your judges. But if I with the finger of God cast out devils, no doubt the kingdom of God is come upon you. When a strong man fully armed keeps his palace, his goods are in peace. But when the stronger than he shall come upon him, and overcome him, he takes from him all his whole armor wherein he trusted, and divides his spoils. He that is not with me is against me: and he that gathers not with me scatters. When the unclean spirit is gone out from the man, he goes through waterless places, seeking rest; and finding none, he said, I will return into my house whence I came out. And when he comes, he finds it swept and garnished. Then goes he, and takes to him seven other spirits more wicked than himself; and they enter in, and dwell there: and the last state of that man is worse than the first.]

 

3 And it came to pass, as he said these things, a certain woman out of the multitude lifted up her voice, and said unto him, Blessed is the womb that bare you, and the breasts which you didst suck. But he said, Yea rather, blessed are they that hear my word, and keep it.

 

4 And when the multitudes were gathering thick together, he began to say, This is an evil generation: it seeks a sign; and there shall no sign be given it.

 

5 No man, when he has lighted a lamp, puts it into a secret place, neither under the bushel, but on the lampstand, that they which come in may see the light. The lamp of the body is the eye: therefore when your eye is single, your whole body also is full of light; but when it is evil, your body also is full of darkness. Look therefore that the light which is in you be not darkness. If therefore your whole body be full of light, having no part dark, it shall be wholly full of light, as when the lamp with its gleam gives you light.

 

6 And as he spoke, a certain Pharisee asked him to breakfast with him: and he went in, and lay down. And when the Pharisee saw it, he marveled that he had not first washed before the breakfast. And the Lord said unto him, Now do you Pharisees clean the outside of the cup and the platter; but your inside is full of extortion and wickedness. Foolish ones, did not he that made the outside make the inside also? But give as alms the things in your power; and, behold, all things are clean unto you. But woe unto you, Pharisees! for you tithe mint and rue and every herb, and pass over the calling and the love of God: but these ought you to have done, and not to leave the other undone. Woe unto you, Pharisees! For you love the first seat in the synagogues, and the greetings in the markets. Woe unto you, scribes and Pharisees, hypocrites! For you are as graves which appear not, and the men that walk about over them know it not. Then one of the lawyers answering said unto him, Teacher, saying these things you reproach us also.  And he said, Woe unto you also, lawyers! For you lade men with burdens grievous to be borne, and you yourselves touch not the burdens with one of your fingers. Woe unto you! For you build the sepulchers of the prophets, but your fathers killed them. Truly you are witnesses and consent to the deeds of your fathers: for they indeed killed them, but you build their sepulchers. Woe unto you, lawyers! For you took away the key of knowledge: you entered not in yourselves, and them that were entering in you hindered. And as he said these things unto them, the scribes and the Pharisees began to press upon him vehemently, and to provoke him to speak of more things: laying wait for him, and seeking to catch something out of his mouth, that they might accuse him.

 

CHAPTER NINE

 

1 In the meantime, when there were gathered together tens of thousands of the multitudes, insomuch that they treaded one upon another, he began to say unto his disciples, First be on your guard against of the leaven of the Pharisees, which is hypocrisy. For there is nothing covered up, that shall not be revealed; and hidden that shall not be known. Wherefore whatsoever you have spoken in darkness shall be heard in the light; and that which you have spoken to the ear in the chambers shall be proclaimed upon the housetops. And I say unto you my friends, Be not afraid of them that kill the body, and after this have not power to do anything further. But I will show you whom you shall fear: Fear him, which after he has killed has authority to cast into Gehenna; yes, I say unto you, Fear him. But I say unto you, Whosoever shall confess in me before men, in him shall the Son of man also confess before God: but he that denies me in the sight of men shall be denied in the sight of God. And every one, who shall speak a word against the Son of man, it shall be forgiven him: but unto him that blasphemes against the Holy Spirit it shall not be forgiven. And when they bring you up before the synagogues, and unto the rulers, and authorities, be not anxious how or what thing you shall answer, or what you shall say: for the Holy Spirit shall teach you in the same hour what you ought to say.

 

2 And one out of the multitude said unto him, Teacher, tell my brother to divide the inheritance with me. And he said unto him, Man, who appointed me a judge or a divider over you? And he said unto them, Take heed, and guard yourselves from covetousness: for not in a man’s abundance consists his life out of his possessions. And he spoke a parable unto them, saying, The ground of a certain rich man brought forth plentifully: and he reasoned within himself, saying, What shall I do, because I have not where to collect my fruits? And he said, This will I do: I will pull down my barns, and build greater; and there will I collect all my fruits and my goods. And I will say to my soul, Soul, you have much goods laid up for many years; take your ease, eat, drink, and be merry. But God said unto him, Foolish one, this night they require your soul from you: and the things which you have prepared, whose shall they be? So is he that lays up treasure for himself, and is not rich toward God.

 

3 And he said unto his disciples, Therefore I say unto you, Be not anxious for your life, what you shall eat; neither for the body, what you shall put on. The life is more than the food, and the body than the raiment. Consider the ravens, that they sow not nor reap; which have not store-chamber nor barn; and God feeds them: how much rather do you excel the birds! And which of you with being anxious can add to his stature one cubit? If you then be not able to do even a very little thing, why are you anxious about the rest? Consider the lilies how they grow: they toil not, nor spin; yet I say unto you, not even Solomon in all his glory was arrayed like one of these. If then God so clothe the grass, which is to day in the field, and tomorrow is cast into the oven; how much more will he clothe you, O you of little faith? And seek not what you shall eat, or what you shall drink, neither be of doubtful mind. For all these things do the nations of the world seek after: but your Father knows that you have need of these things. Notwithstanding seek the kingdom of God; and all these things shall be added unto you. Fear not, little flock; for your Father is well pleased to give you the kingdom. Sell your possessions, and give alms; make yourselves purses which grow not old, an unfailing treasure in the heavens, where a thief does not come near, nor a moth destroy. For where your treasure is, there will your heart be also.

 

4 Let your loins be girded about, and your lamps burning; and you like unto men that wait for their lord, when he shall return from the wedding-feast; that when he comes and knocks, they may open unto him immediately. Blessed are those servants, whom the lord when he comes shall find watching: truly I say unto you, that he shall gird himself, and make them to recline to meat, and shall pass by and serve them. And if he shall come in the evening watch, and find them so, blessed are those servants. And this know, that if the master of the house had known what hour the thief was coming, he would have watched, and not have left his house to be broken through. Be therefore ready also: for the Son of man comes at an hour when you think not. Then Peter said unto him, Lord, speak this parable unto us, or even unto all? And the Lord said, Who then is that faithful and wise steward, whom his lord shall set over his household, to give them their portion of food in due season? Blessed is that servant, whom his lord when he comes shall find so doing. Of a truth I say unto you, that he will set him over all his possessions. But if that servant shall say in his heart, My lord delays to come, and shall begin to beat the menservants and maidservants, and to eat and drink, and to be drunken; the lord of that servant will come in a day when he expects not, and at an hour when he knows not, and will cut him in sunder, and will appoint him his portion with the unfaithful. And that servant, which knew his lord’s will, and prepared not, neither did according to his will, shall be beaten with many stripes. But he that knew not, and did things worthy of stripes, shall be beaten with few stripes. For to whomsoever much is given, of him shall much be required: and to whom they have committed much, of him they will ask the more.

 

5 I came to cast fire on the earth; and what will I, if it be already kindled? But I have a baptism to be baptized with; and how am I constrained till it be accomplished! Do you think that I am come to give peace on earth? I tell you, No; but rather division: for from henceforth there shall be five in one house divided, three against two, and two against three. They shall be divided father against son, and son against father; mother against daughter, and daughter against mother; mother in law against her daughter in law, and daughter in law against her mother in law. And he said also to the multitudes, When you see the cloud rising up from the west, straightway you say There comes a shower; and it comes to pass. And when you see a south wind blowing, you say, There will be scorching heat; and it comes to pass. You hypocrites, you know how to interpret the face of the earth and the heaven; but how is it that you do not interpret this time? Yea, and why even of yourselves judge not what is right? For as you go with your adversary before the magistrate, on the way give diligence to be delivered from him; lest he hale you to the judge, and the judge deliver you to the officer, and the officer cast you into prison. I say unto you, you shall by no means depart thence, till you have paid the very last lepton.

 

CHAPTER TEN

 

1 And he was teaching in one of the synagogues on the Sabbath days. And, behold, there was a woman which had a spirit of infirmity eighteen years, and was bowed together, and could in no wise lift up herself. And when Jesus saw her, he called her to him, and said unto her, Woman, you are loosed from your infirmity. And he laid his hands on her: and immediately she was made straight, and glorified God. And the ruler of the synagogue answered, being vexed, because that Jesus had healed on the Sabbath day, and said unto the multitude, There are six days in which men ought to work: in them therefore come and be healed, and not on the day of the Sabbath. The Lord then answered him, and said, You hypocrite, do not each one of you on the Sabbath loose his ox or his ass from the stall, and lead him away to watering? And ought not this woman, being a daughter of Abraham, whom Satan has bound, lo, these eighteen years, be loosed from this bond on the day of the Sabbath? And when he had said these things, all his adversaries were put to shame: and the entire multitude rejoiced for all the glorious things that were done by him.

 

2 Then said he, Unto what is the kingdom of God like? And whereunto shall I liken it? It is like a grain of mustard seed, which a man took, and cast into his own garden; and it grew, and became a great tree; and the birds of the heaven lodged in the branches of it. And again he said, Whereunto shall I liken the kingdom of God? It is like unto leaven, which a woman took and hid in three measures of meal, till the whole was leavened.

 

3 And he went through the cities and villages, teaching, and making a journey unto Jerusalem. Then one said unto him, Lord, are they few that are being saved? And he said unto them, Strive to enter in through the narrow gate: for many, I say unto you, will seek to enter in, and shall not be able. When once the master of the house is risen up, and has shut to the door, and you begin to stand outside, and to knock at the door, saying, Lord, Lord, open unto us; and he shall answer and say unto you, I know you not whence you are: then shall you begin to say, We did eat and drink in your presence, and you didst teach in our streets. But he shall say, I tell you, I know you not whence you are; depart from me, all you workers of unrighteousness. There shall be the weeping and the gnashing of teeth, when you shall see all the righteous in the kingdom of God,

And yourselves thrust out and held back outside.

 

CHAPTER ELEVEN

 

1 And it came to pass, as he went into the house of one of the chief Pharisees to eat bread on the Sabbath day, that they were watching him. And, behold, there was a certain man before him which had the dropsy. And Jesus answered and spoke unto the lawyers and Pharisees, saying, Is it lawful to heal on the Sabbath day? And they held their peace. And he took him, and healed him, and let him go; and he answered and said unto them, Which of you shall have an ass or an ox fallen into a well, and will not straightway pull him up on the day of the Sabbath? And they could not answer him again to these things. Then said he also to him that bade him, When you make a breakfast or a supper, call not your friends, nor your brethren, neither your kinsmen, nor your rich neighbors; lest they also bid you again, and a recompense be made you. But when you make a feast, call the poor, the maimed, the lame, the blind: and you shall be blessed; for they have nothing wherewith to recompense you: for it shall be recompensed to you at the resurrection of the righteous. And when one of them that reclined with him heard these things, he said unto him, Blessed is he that shall eat bread in the kingdom of God. But he said unto him, A certain man made a great supper, and bade many: and sent his servant at supper time to say to them that were bidden, Come; for all things are now ready.

 

2 And they all with one consent began to make excuse. The first said unto him, I have bought a piece of ground, and I must needs go and see it: I pray you have me excused. And another said, I have bought five yoke of oxen, and I go to prove them: I pray you, hold me excused. And another said, I have married a wife, and therefore I cannot come. So that servant came, and showed his lord these things. Then the master of the house being moved said to his servant, Go out quickly into the streets and lanes of the city, and bring in hither the poor, and the maimed, and the halt, and the blind. And the servant said, Lord, it is done as you didst command, and yet there is room. And the lord said unto the servant, Go out into the highways and hedges, and compel them to come in, that my house may be filled. For I say unto you, That none of those men which were bidden shall taste of my supper.

 

3 And there went great multitudes with him: and he turned, and said unto them, If any man comes to me, and does not abandon his father, and mother, and wife, and children, and brethren, and sisters, yes, and his own life also, he cannot be my disciple. And whosoever does not bear his cross, and come behind me, cannot be my disciple. For which of you, intending to build a tower, sits not down first, and counts the cost, whether he have the things for completion? Lest haply, after he has laid the foundation, and is not able to finish, all that behold it begin to mock him, Saying, This man began to build, and was not able to finish. Or what king, when he is going to encounter another king in war, sits not down first, and consults whether he be able with ten thousand to meet him that comes against him with twenty thousand? Or else, while the other is yet a great way off, he sends an embassy, and desires conditions of peace. So therefore, whosoever he be of you that renounces not all his possessions, he cannot be my disciple.

 

CHAPTER TWELVE

 

1 Now all the publicans and sinners were coming near unto him, to hear him. And the Pharisees and scribes murmured, saying, This man receives sinners, and eats with them. And he spoke this parable unto them, saying, What man of you, having an hundred sheep, if he lose one of them, does not leave the ninety and nine in the wilderness, and go after that which is lost, until he find it?

 

2 And when he has found it, he lays it on his shoulders, rejoicing. And when he comes into the house, he calls together his friends and neighbors, saying unto them, Rejoice with me; for I have found my sheep which was lost. I say unto you, that likewise joy shall be in the heaven over one sinner that repents, more than over ninety and nine righteous persons, which have no need of repentance. Either what woman having ten drachmas, if she lose one drachma, does not light a lamp, and sweep the house, and seek diligently till she find it? And when she has found it, she calls her friends and her neighbors together, saying, Rejoice with me; for I have found the drachma which I had lost. Likewise, I say unto you, there is joy in the presence of God over one sinner that repents.

 

CHAPTER THIRTEEN

 

1 And he said also unto his disciples, There was a certain rich man, which had a steward; and the same was accused unto him as wasting his property. And he called him, and said unto him, How is it that I hear this of you? Render the account of your stewardship; for you cannot be a steward any longer. Then the steward said within himself, What shall I do? For my lord takes away from me the stewardship: I have not strength to dig; to beg I am ashamed. I know what I will do, that, when I am put out of the stewardship, they may receive me into their houses. And he called every one of his lord’s debtors unto him, and said unto the first, How much do you owe unto my lord? And he said, A hundred baths of oil. And he said unto him, Take your bond, and sit down quickly, and write fifty. Then said he to another, And how much do you owe? And he said, An hundred cores of wheat. And he said unto him, Take your bond, and write fourscore. And the lord commended the steward of unrighteousness, because he did wisely: for the sons of this age are unto their own generation wiser beyond the children of the light. And I say unto you, Make to yourselves friends out of the mammon of unrighteousness; that, when you leave, they may receive you into eternal habitations. He that is faithful in a very little is faithful in much: and he that is unrighteous in very little is unrighteous also in much. If therefore you have not been faithful in the unrighteous mammon, who will entrust to you the real mammon? And if you have not been faithful in that which is another ‚s, who shall give you that which is mine? No domestic can serve two masters: for either he will hate the one, and love the other; or else he will hold to one, and despise the other. You cannot serve God and mammon. And the Pharisees also, who were lovers of money, heard all these things: and they sneered at him. And he said unto them, You are they which make yourselves righteous in the sight of men; but God knows your hearts: for that which is highly esteemed among men is abomination in the sight of God. The law and the prophets were until John: since that time the kingdom of God is announced as good tidings, and every man forces into it. But it is easier for heaven and earth to pass away, even as the law and the prophets have passed away, than one tittle of my words to fail. Everyone that puts away his wife and marries another, commits adultery: and everyone that marries one that is put away from a husband commits adultery.

 

2 There was a certain rich man whose name was Ninue, and he was clothed in purple and fine linen, faring sumptuously every day: and there was a certain beggar named Lazarus, which was laid at his gate, full of sores, and desiring to be fed with the crumbs which fell from the rich man’s table: but even the dogs came and licked his sores. And it came to pass, that the beggar died, and was carried by the angels into Abraham’s bosom: the rich man also died, and was buried. And in Hades he lifted up his eyes, being in torments, and sees Abraham afar off, and Lazarus in his bosom. And he cried and said, Father Abraham, have mercy on me, and send Lazarus, that he may dip the tip of his finger in water, and cool my tongue; for I am in anguish in this flame. But Abraham said, Son, remember that you in your lifetime received your good things, and likewise Lazarus evil things: but now he is comforted, and you are in anguish. And besides all these things, between us and you there is a great gulf fixed: so that they which wish to cross from hence to you may not be able; neither can they from thence pass through to us. But he said, I pray you therefore, father, that you would send him to my father’s house: for I have five brethren; that he may testify unto them, lest they also come into this place of torment. Abraham said unto him, They have Moses and the prophets; let them hear them. And he said, No, father Abraham: but if one from the dead went unto them, they will repent. And he said unto him, If they hear not Moses and the prophets, not even if one from the dead arose, will they be persuaded.

 

3 Then said he unto the disciples, It is inconceivable but that occasions of stumbling will come: but woe unto him, through whom they come! It were a gain if he had not been born, or if a millstone were hanged about his neck, and he were cast into the sea, rather than that he should cause one of these little ones to stumble. Take heed to yourselves: But if your brother trespass against you, rebuke him; and if he repent, forgive him. And if he trespass against you seven times in the day, and seven times in the day turn again to you, saying, I repent; you shall forgive him. And the apostles said unto the Lord, Increase our faith. And the Lord said, If you had faith as a grain of mustard seed, you would say unto this mulberry tree, Be plucked up-rooted, and be planted in the sea; and it would have obeyed you. But who is there of you, having a servant plowing or keeping sheep, that will say unto him, when he is come from the field, Come straightway and lie down to meat? And will not rather say unto him, Make ready wherewith I may sup, and gird yourself, and serve me, till I have eaten and drunken; and afterward you shall eat and drink? Does he thank that servant because he did the things that were commanded him? I think not. So likewise you do, when you shall have done all those things which are commanded you.

 

4 And it came to pass, as he went to Jerusalem, that he passed through the midst of Samaria and Galilee. And as he entered into a certain village, there met him ten men that were lepers, which stood afar off: and they lifted up their voices, and said, Jesus, Master, have mercy on us. And when he saw them, he said unto them, Go shew yourselves unto the priests. And it came to pass, that, as they went, they were cleansed. And one of them, when he saw that he was healed, turned back, and with a loud voice glorified God, and fell down on his face at his feet, giving him thanks: and he was a Samaritan. And Jesus answering said, Were not the ten cleansed? But where are the nine? There are not found that returned to give glory to God but this alien? And many lepers were in Israel in the time of Elisha the prophet, and none of them was healed, but only Naaman the Syrian. And he said unto him, Arise, go your way: your faith has saved you.

 

5 And when he was questioned by the Pharisees, when the kingdom of God comes, he answered them and said, The kingdom of God comes not with observation: neither shall they say, Lo here! Or, lo there! For, behold, the kingdom of God is within you. And he said unto the disciples, The days will come, when you shall desire to see one of the days of the Son of man, and you shall not see it. And they shall say to you, Lo here!, or, lo there! Go not away, nor follow after them. For as the lightning, that lightens out of the one part under heaven, shines unto the other part under heaven; so shall also the Son of man be in his day. But first must he suffer many things, and be rejected of this generation. And as it came to pass in the days of Noah, so shall it be also in the days of the Son of man. They ate, they drank, they married, they were given in marriage, until the day that Noah entered into the ark, and the flood came, and destroyed them all. Likewise also as it came to pass in the days of Lot; they ate, they drank, they bought, they sold, they planted, they built; but in the day that Lot went out from Sodom it rained fire and brimstone from heaven, and destroyed them all. According to these things shall it be in the day when the Son of man is revealed. In that day, he which shall be upon the housetop, and his goods in the house, let him not go down to take them away: and he that is in the field, let him likewise not return to the things behind. Remember Lot’s wife. Whosoever shall seek to save his life shall lose it; and whosoever shall lose his life shall preserve it. I say unto you, in that night there shall be two men shall be on one bed; the one shall be taken, and the other shall be left. Two women shall be grinding upon the same stone; the one shall be taken, and the other shall be left. Two men shall be in the field; the one shall be taken, and the other shall be left. And they answered and said unto him, Where, Lord? And he said unto them, Wherever the body is, there will the eagles be gathered together.

 

CHAPTER FOURTEEN

 

1 And he spoke also a parable unto them on the necessity always to pray, and not to faint; Saying, There was in a city a judge, which feared not God, and regarded not man: and there was a certain widow in that city; and she came unto him, saying, Right me from my opponent at law. And he would not for a time: but afterward he said within himself, Though I fear not God, and regard not man; yet because this widow gives me trouble, I will right her, lest by her coming to the end she weary me. And the Lord said, Hear what the judge of the unrighteous said. And shall not God perform the righting of his elect, which cry unto him day and night, though he be long suffering over them? I say unto you that he will perform the righting of them speedily. Nevertheless when the Son of man comes, shall he find the faith on the earth?

 

2 And he spoke this parable unto certain which trusted in themselves that they were righteous, and accounted nothing of the rest; two men went up into the temple to pray; the one a Pharisee, and the other a publican. The Pharisee stood and prayed thus: God, I thank you, that I am not as other men are, extortionists, unrighteous, adulterers, or even as this publican. I fast twice in the week, I give tithes of all that I get. And the publican, standing afar off, would not lift up even his eyes unto heaven, but smote upon his breast, saying, God be propitiated to me the sinner. I say unto you, this man went down to his house made righteous rather than that one: for every one that exalts himself shall be humbled; and he that humbles himself shall be exalted. And they were bringing unto him also the infants, that he should touch them: but when the disciples saw it, they rebuked them. But Jesus called them unto him, and said, Suffer the little children to come unto me, and hinder them not: for of such is the kingdom of God. Truly I say unto you, Whosoever shall not receive the kingdom of God as a little child shall in no wise enter into it.

 

3 And a certain ruler asked him, saying, Good Teacher, what shall I do to inherit eternal life? And Jesus said unto him, Why call me good? None is good, save one, even God the Father. And the ruler said, I know the commandments – Do not commit adultery, Do not kill, Do not steal, Do not bear false witness, Honor your father and your mother. All these have I have observed from my youth up. But when Jesus heard these things, he said unto him, Yet one thing is lacking for you: sell all things, as many as you have, and distribute unto the poor, and you shall have treasure in heaven: and come, follow me. And when he heard these things, he became exceeding sorrowful: for he was very rich. And when Jesus saw him become exceeding sorrowful, he said, How hardly shall they that have riches enter into the kingdom of God! For it is easier for a camel to enter through a needle’s eye, than for a rich man to enter into the kingdom of God. And they that heard it said, Who then can be saved? And he said, The things which are impossible with men are possible with God. Then Peter said, Lo, we have left all, and followed you. And he said unto them, Truly I say unto you, There is no man that has left house, or parents, or brethren, or wife, or children, for the kingdom of God’s sake, who shall not receive manifold more in this time, and in the coming age eternal life.

 

4 And it came to pass, that as he was come near unto Jericho, a certain blind man sat by the way side begging: and when he heard the multitude passing by, he asked what this might be. And they told him, that Jesus passed by. And he cried, saying, Jesus, you Son of David, have mercy on me. And they which went before rebuked him, that he might be silent: but he cried so much the more, You Son of David, have mercy on me. And Jesus stood still, and commanded him to be brought unto him: and when he was come near, he asked him, saying, What will you that I shall do unto you? And he said, Lord, that I may receive my sight. And Jesus said unto him, Receive your sight: your faith has saved you. And immediately he received his sight, and followed him, glorifying God: and all the people, when they saw it, gave praise unto God.

 

CHAPTER FIFTEEN

 

1 And Jesus entered and passed through Jericho. And, behold, a man called by the name Zacchaeus, and he was a chief publican, and he was rich. And he sought to see Jesus who he was; and could not from the multitude, because he was little of stature. And he ran before, and climbed up into a sycamore tree to see him: for he was going to pass through that way. And when he came to the place, he looked up, and saw him, and said unto him, Zacchaeus, make haste, and come down; for to-day I must abide at your house. And he made haste, and came down, and received him joyfully. And when they saw it, they all murmured, saying, that he was gone to lodge with a man that is a sinner. And Zacchaeus stood still, and said unto the Lord; Behold, Lord, the half of my goods I give to the poor; and if I have taken anything from any man by false accusation, I restore fourfold. And Jesus said unto him, This day is salvation come to this house, for the Son of man is come to seek and to save that which was lost.

 

2 And as they heard these things, he added and spoke a parable, because he was near to Jerusalem, and because they supposed that the kingdom of God was going to appear immediately. He said therefore, A certain nobleman went into a distant country to receive for himself a kingdom, and to return. And he called his ten servants, and delivered them ten pounds, and said unto them, Trade till I come. But his citizens hated him, and sent his embassy after him, saying, We do not wish this man to reign over us. And it came to pass, that when he was returned, having received the kingdom, that he commanded these servants to be called unto him, to whom he gave the money, that he might know what trade every man had accomplished. And the first came before him, saying, Lord, your mina has wrought ten minas more. And he said unto him, Well, good servant: because you was faithful in a very little, you shall hold authority over ten cities. And the second came, saying, Lord, your mina has gained five minas. And he said likewise to him, You shall be also over five cities. And another came, saying, Lord, behold, here is your mina, which I have kept laid up in a napkin: for I feared you, because you are an austere man: you take up that you laid not down, and reap that you sowed not. And he said unto him, Out of your own mouth will I judge you, you wicked servant. Did you know that I was an austere man, taking up that I laid not down, and reaping that I sowed not? Wherefore then gave you not my money into the bank, and I would have come and exacted it with interest? And he said unto them that stood by, Take from him the mina, and give it to him that has ten minas. And they said unto him, Lord, he has ten minas. For I say unto you, That unto every one which has shall be given; and from him that has not, even that he has shall be taken away from him. But those mine enemies, that did not wish me to reign over them, bring hither, and slay them before me. And when he had thus spoken, he went before, ascending up to Jerusalem. And he was teaching daily in the temple. But the chief priests and the scribes and the chief of the people sought to destroy him, and could not find what they might do: for all the people were very attentive to hear him.

 

CHAPTER SIXTEEN

 

1 And it came to pass, that on one of those days, as he was teaching the people in the temple, and announcing the glad tidings, there came upon him the chief priests and the scribes with the elders, and spoke unto him, saying, Tell us, by what authority do you do these things? Or who is he that gave you this authority? And he answered and said unto them, I will also ask you one word and tell me: the baptism of John, was it from heaven, or of men? And they reasoned with themselves, saying, If we shall say, From heaven; he will say, Why then did you not believe him? But if we say, Of men; all the people will stone us: for they be persuaded that John was a prophet. And they answered, that they knew not whence it was. And Jesus said unto them, Neither tell I you by what authority I do these things.

 

2 And the chief priests and the scribes the same hour sought to lay hands on him; and they feared the people. And they watched him, and sent forth spies, feigning themselves to be righteous men, that they might take hold of his speech, in order to deliver him up unto the rule and authority of the governor. And they asked him, saying, Teacher, we know that you say and teach rightly, and accept not a countenance, but of a truth teach the way of God. Is it lawful for us to give tribute unto Caesar, or not? But he perceived their craftiness, and said unto them, Why tempt me? Shew me a denarius. Whose image and superscription has it? They answered and said, Caesar’s. And he said unto them, Render therefore unto Caesar the things of Caesar, and unto God the things of God. And they were not able to take hold of his saying before the people: and they marveled at his answer, and held their peace.

 

3 And there came to him certain of the Sadducees, they which deny that there is any resurrection; and they asked him, saying, Teacher, Moses wrote unto us, that if any man’s brother die, having a wife, and he die childless, that his brother should take the wife, and raise up seed unto his brother. There were therefore seven brethren: and the first took a wife, and died childless. And the second took her to wife, and he died childless. And the third took her; and likewise the seven also left no children, and died. Last of all the woman died also. In the resurrection, therefore, whose wife of them does she become? For the seven had her as a wife. And Jesus answered and said unto them, The sons of this age marry, and are given in marriage: but they whom God accounted worthy of that age, to obtain the resurrection from the dead, neither marry, nor are given in marriage: neither can they die any more: for they are equal unto the angels; and are the sons of God, being the children of the resurrection. Then certain of the scribes answering said, Teacher, you have well said. And they did not any longer venture to ask him anything.

 

4 And he said unto them, How say they that the Christ is David’s son? And David himself said in the book of Psalms, The LORD said unto my Lord, Sit on my right hand, till I make your enemies the footstool of your feet. David therefore calls him Lord, and how is he then his son?

 

5 And when all the people were hearing him, he said unto his disciples, Beware of the scribes, which desire to walk in long robes, and love salutations in the markets, and the first seats in the synagogues, and the first rooms at feasts; which eat up the houses of widows, and for a pretext make long prayers: the same shall receive greater condemnation.

 

CHAPTER SEVENTEEN

 

1 And he looked up, and saw the rich men that were casting their gifts into the treasury. And he saw also a certain poor widow casting in thither two lepta. And he said, Of a truth I say unto you, that this poor widow has cast in more than they all: for all these did out of their super-abundance cast in unto the offerings of God: but she out of her want has cast in all the living that she had.

 

2 And as some spoke about the temple, that it was adorned with goodly stones and offerings, he said, As for these things which you behold, the days will come, in the which there shall not be left a stone upon a stone, that shall not be thrown down. And they asked him, saying, Teacher, when then shall these things be? And what shall be the sign, when these things are going to take place? And he said, See that you be not led astray: for many shall come in my name, saying, I am he; and the time is come near: go not therefore after them. And when you shall hear of wars and tumults, be not terrified: for these things must first come to pass; but the end is not immediately. Then said he unto them, Nation shall rise against nation, and kingdom against kingdom: and great earthquakes shall be in divers places, and famines, and pestilences; and terrors and great signs shall there be from heaven. But before all these, they shall lay their hands on you, and persecute you, delivering you up to the synagogues, and into prisons, being brought before kings and rulers for my name’s sake. And it shall turn out to you for a testimony. Settle it therefore in your hearts, not to meditate before how to answer: for I will give you a mouth and wisdom, which all those opposed to you shall not be able to gainsay nor withstand. And you shall be delivered up even by parents, and brethren, and kinsfolks, and friends; and they shall put some of you to death. And you shall be hated of all men for my name’s sake.

 

3 In your patience possess you your souls. But when you shall see Jerusalem compassed with armies, then know that her desolation is come near. But woe unto them that are with child, and to them that give suck, in those days! For there shall be great distress in the land, and wrath unto this people. And they shall fall by the edge of the sword, and shall be led away captive into all the nations: and Jerusalem shall be trodden down by nations, until the times of nations be fulfilled. And there shall be signs in sun, and moon, and stars; and upon the earth distress of nations, with perplexity; the sea and waves roaring; men fainting for fear, and for expectation of the things which are coming on the world: for the powers of the heavens shall be shaken. And then shall they see the Son of man coming in a cloud with great power. And when these things begin to come to pass, then look up, and lift up your heads; for your redemption draws near. And he spoke to them a parable; Behold the fig tree, and all the trees; when they already shoot forth, you see it, and know your own selves that summer is already near. So likewise you, when you see these things come to pass, know that the kingdom of God is near. Truly I say unto you, The heaven and the earth shall in no wise pass away, till all things be accomplished. The heaven and the earth shall pass away: but my words shall in no wise pass away.

 

4 And take heed to yourselves, lest at any time your hearts be weighed down with surfeiting, and drunkenness, and cares of this life, and that day come upon you unawares. For as a snare shall it come on all them that dwell on the face of all the earth. Watch therefore at every season, praying, that you may be accounted worthy to escape all these things that are going to take place. And every day he was teaching in the temple; and at night he went out, and lodged on the mountain that is called Olives. And all the people came early in the morning to him in the temple to hear him.

 

CHAPTER EIGHTEEN

 

1 Now the feast of unleavened bread was coming near, which is called the Passover. And the chief priests and scribes were seeking how they might kill him; for they feared the people. Then Judas, who was surnamed Iscariot, being of the number of the twelve, went away, and communed with the chief priests and captains, how he might deliver him up to them. And they were glad, and covenanted to give him money. And he consented, and was seeking opportunity to deliver him up to them without tumult.

 

2 Then the day of unleavened bread came, when the Passover must be sacrificed. And he said unto Peter and the rest, Go and make ready that we may eat the Passover. And they said unto him, Where wilt you that we make ready? And he said unto them, Behold, when you have entered into the city, a man shall meet you, bearing a pitcher of water; follow him into the house in which he goes. And you shall say unto the master of the house, The Teacher said unto you, Where is the lodging, where I may eat the Passover with my disciples? And he shall shew you a large upper room furnished: there make ready. And they went, and found as he had said unto them: and they made ready the Passover. And when the hour was come he reclined, and the twelve apostles with him. And he said unto them, With desire I have desired to eat this Passover with you before I suffer: and he received a cup, and when he had given thanks, he said, Take this, and divide it among yourselves: for I say unto you, I will not drink of the fruit of the vine, until the kingdom of God shall come. And he took bread, and gave thanks, and brake it, and gave to them, saying, This is my body which is given for you: this do for my remembrance. And in like manner the cup after supper, saying, This cup is the new covenant in my blood, even that which is poured out for you. But, behold, the hand of him that betrays me is with me on the table. And the Son of man indeed goes, as it has been determined: but woe unto that man through whom he is betrayed! And they began to dispute with themselves, which of them it was that was going to do this thing. And there was also a contention among them, which of them is accounted to be greater. And he said unto them, The kings of the nations have lordship over them; and they that have authority over them are called benefactors. But you shall not be so: but he that is the greater among you, let him be as the younger; and he that leads as he that serves. For which is greater; he that reclines at meat, or he that serves? Is not he that reclines? But I am in the midst of you as he that serves. You are they which have continued with me in my temptations. And I appoint unto you even as my Father has appointed unto me, A kingdom.

 

3 And the Lord said, Simon, Simon, behold, Satan demanded you, that he might sift you as wheat: but I entreated for you, that your faith may not fail: and once you have turned again, establish your brethren. And he said unto him, Lord, I am ready to go with you, both into prison, and to death. And he said, I tell you, Peter, the cock shall not crow at all to-day, before that you shall thrice deny that you know me.

 

4 And he came out, and went according to his custom to the mountain of Olives, and his disciples also followed him. And when he was at the place, he said unto them, Pray not to enter into temptation. And he was separated from them about a stone’s throw, and he kneeled down, and prayed, saying, Father, if you be willing, remove this cup from me: nevertheless not my will, but yours, be done. And when he rose up from prayer, he came unto his disciples, and found them sleeping for sorrow, and said unto them, Why sleep? Rise and pray, that you may not enter into temptation.

 

5 And while he yet spoke, behold a multitude, and he that was called Judas, one of the twelve, went before them, and came near unto Jesus to kiss him. But Jesus said unto him, Judas, with a kiss you betray the Son of man? And Jesus said unto the chief priests, and captains of the temple, and the elders, which were come against him, Are you come out, as against a robber, with swords and staves? When I was daily with you in the temple, you stretched not forth your hands against me: but this is your hour, and the power of darkness.

 

6 Then they seized him, and led him, and brought him into the high priest’s house. But Peter was following afar off. And when they had kindled a fire in the midst of the court, and had sat down together, Peter sat in the midst of them. And a certain maid seeing him as he sat towards the light, looked steadfastly upon him, and said, This man also was with him. But he denied him, saying, Woman, I know him not. And after a little while another, seeing him, said, You also are one of them. And Peter said, Man, I am not. And after a space of about one hour another confidently affirmed, saying, Of a truth this fellow also was with him: for he is a Galilaean. And Peter said, Man, I know not what you say. And immediately, while he was yet speaking, the cock crowed. And the Lord turned, and looked upon Peter. And Peter remembered the word of the Lord, how he had said unto him, Before the cock crow, you shall deny me thrice. And Peter went out, and wept bitterly.

 

7 And the men that held Jesus kept mocking and smiting him. And when they had blindfolded him, they kept striking him on the face, and asking him, saying, Prophesy, who is he that smote you? And many other things they kept saying, railing against him. And as soon as it was day, the body of elders of the people, and the chief priests and the scribes, was gathered together, and they led him away into their council, saying, If you are the Christ, tell us. And he said unto them, If I tell you, you will not at all believe: and if I also ask you, you will not answer me, nor let me go. From henceforth shall the Son of man be seated on the right hand of the power of God. And they all said, Are you then the Son of God? And he said unto them, You say it, because I am. And they said, What further need have we of testimony? For we ourselves have heard of his mouth.

 

CHAPTER NINETEEN

 

1 And the whole company arose, and brought him before Pilate. And they began to accuse him, saying, We found this fellow perverting the nation, and destroying the law and the prophets, and forbidding to give tribute to Caesar, and turning away the women and children, saying that he himself is Christ a King. And Pilate asked him, saying, Are you the King of the Jews? And he answered him and said, You say. And Pilate said to the chief priests and the multitudes, I find no fault in this man.  And they were urgent, saying, He stirs up the people, teaching throughout all Judaea, having begun from Galilee to this place. But when Pilate heard of Galilee, he asked whether the man were a Galilaean. And when he knew that he was from Herod’s jurisdiction, he sent him up to Herod, who himself also was at Jerusalem at that time. And when Herod saw Jesus, he was exceeding glad: for he was of a long time desirous to see him, because he had heard many things about him; and was hoping to see some sign done by him. And he questioned him in many words; but he answered him nothing. And the chief priests and the scribes stood vehemently accusing him. And Herod with his soldiers set him at naught, and mocked him, and arraying him in a gorgeous robe, sent him back to Pilate. And Pilate and Herod became friends with each other that very day: for before they were at enmity between themselves.

 

2 And Pilate called together the chief priests and the rulers and the people, and said unto them, You brought this man unto me, as one that perverts the people: and, behold, I examined him before you, and found no fault in this man of what you charge against him: no, nor yet Herod: for I sent you to him; and, lo, nothing worthy of death has been done by him. I will therefore chastise him, and release him. Now he under a necessity to release unto them at every feast one. But they cried out all at once, saying, Away with this man, and release unto us Barabbas: one who for a certain insurrection made in the city, and for murder, had been cast into prison. Pilate therefore spoke again to them, wishing to release Jesus. But they cried, saying, Crucify him, crucify him. And he said unto them the third time, Why, what evil has this man done? I have found no cause of death in him: I will therefore chastise him, and let him go. But they were urgent with loud voices, asking that he might be crucified. And the voices of them and of the chief priests prevailed. And Pilate gave sentence that their request should be done. And he released unto them him that for insurrection and murder had been cast into prison, whom they were asking for; but Jesus he delivered up to their will.

 

3 And as they led him away, they laid hold upon one Simon, a Cyrenian, that was coming out of the country, and laid on him the cross, to bear it after Jesus. And there followed him a great company of the people, and of women, who also were bewailing and lamenting him. But Jesus turning unto them said, Daughters of Jerusalem, weep not for me, but weep for yourselves, and for your children. For, behold, the days are coming, in the which they shall say, Blessed are the barren, and the wombs that bare not, and the breasts that gave not suck. Then shall they begin to say to the mountains, Fall on us; and to the hills, Cover us. For if they do these things in the green tree, what shall be done in the dry? And there were also two other, malefactors, led with him to be put to death. And when they were come to the place, which is called the Skull, there they crucified him, and the malefactors, one on the right hand, and the other on the left. And the people stood beholding. And the rulers also with them scoffed at him, saying, Others he saved; let him save himself, if this is Christ, the chosen of God. And the soldiers also mocked him, coming to him, and offering him vinegar, and saying, If you be the king of the Jews, save yourself. And a superscription also was written over him in letters of Greek, and Latin, and Hebrew, THIS IS THE KING OF THE JEWS. And one of the malefactors which were hanged railed on him, saying, If you be Christ, save yourself and us. But the other answering rebuked him, saying, Do you not fear God, because you are in the same condemnation? And we indeed justly; for we receive things worthy of our deeds: but this man did nothing amiss. And he said unto Jesus, Lord, remember me when you come into your kingdom. And Jesus said unto him, Truly I say unto you today, you shall be with me. And it was about the sixth hour, and darkness came over the whole land until the ninth hour. And the sun was darkened, and the veil of the sanctuary was rent in the midst. And when Jesus had cried with a loud voice, he said, Father, into your hands I commend my spirit: and having said this, he expired. Now when the centurion saw what was done, he glorified God, saying, Certainly this man was righteous. And all the multitude that came together to this sight, when they beheld the things which were done, returned smiting their breasts. And all his acquaintance, and the women that followed him from Galilee, stood afar off, seeing these things. And, behold, a man named Joseph, who was a counselor, a good man, and a righteous he had not consented to their counsel and deed; a man of Arimathaea, a city of the Jews: who also himself was looking for the kingdom of God: this man went unto Pilate, and asked for the body of Jesus. And he took it down, and wrapped it in a linen cloth, and laid it in a tomb that was hewn in stone, wherein no man had ever yet lain. And it was the day of the preparation, and the Sabbath was dawning. And the women also, which had come with him from Galilee, followed after, and beheld the tomb, and how his body was laid. And they returned, and prepared spices and ointments. And on the Sabbath day they rested according to the commandment.

 

CHAPTER TWENTY

 

1 But upon the first day of the week, at early dawn, they came unto the tomb, bringing the spices which they had prepared, and some others with them. And they found the stone rolled away from the tomb. And they entered in, and found not the body of the Lord Jesus. And it came to pass, while they were perplexed about it, behold two men stood by them in garments that flashed forth. And as they were afraid, and bowed down their faces to the earth, they said unto them, Why seek him that lives among the dead? He is not here, but is risen: remember how he spoke unto you when he was yet in Galilee, saying, The Son of man must be delivered up into the hands of sinful men, and be crucified, and the third day rise again. And they remembered his words, and returned from the tomb, and told all these things unto the eleven, and to all the rest. Now they Mary Magdalene, and Joanna, and Mary the mother of James, and other women with them, which told these things unto the apostles. And their statements seemed in their sight as nonsense, and they disbelieved them. But Peter arose, and ran unto the tomb; and stooping down, he sees the linen bandages laid by themselves, and departed, wondering to himself at that which was come to pass.

 

2 And, behold, two of them went that very day to a village called Emmaus, sixty stadia distant from Jerusalem. And they talked together of all these things which had happened. And it came to pass, that, while they communed and questioned together , Jesus himself drew near, and went with them. But their eyes were struck that they should not know him. And he said unto them, What words are these that you exchange with each other, as you walk, and are sad of countenance? And the one of them, whose name was Cleopas, answering said unto him, Do you alone sojourn in Jerusalem, and not know the things which are come to pass there in these days? And he said unto them, What things? And they said unto him, The things concerning Jesus of Nazareth, which was a prophet mighty in deed and word before God and all the people: and how the chief priests and our rulers delivered him up to a sentence of death, and crucified him. But we hoped that it had been he, who is going to redeem Israel: yes, and beside all this, today is the third day since these things occurred. Yea, and certain women also of our company astonished us, who had been early at the tomb; and when they found not his body, they came, saying, that they had also seen a vision of angels, which said that he was alive. And some of them which were with us went to the tomb, and found it so, even as the women had said: but him they saw not. Then he said unto them, O foolish men, and slow of heart to believe in all that he spoke to you. Was it not necessary for the Christ to have suffered these things, and to enter into his glory? And they drew near unto the village, whither they were going: and he made as though he would go further. But they constrained him, saying, Abide with us: for it is toward evening, and the day has declined. And he went in to abide with them. And it came to pass, as he reclined with them, he took the bread and blessed it, and brake, and gave to them. And their eyes were opened, and they recognized him; and he became invisible to them. And they said one to another, Was not our heart burning within us, while he talked with us in the way? And they rose up the same hour, and returned to Jerusalem. And they found the eleven gathered together, and them that were with them, saying, The Lord is risen indeed, and has appeared to Simon. And they rehearsed the things that happened in the way, and how he became known to them in the breaking of the bread.

 

3 And as they spoke these things, Jesus himself stood in the midst of them, and said unto them, Peace be unto you. But they were terrified and affrighted, and supposed that they had beheld a phantom. And he said unto them, Why are you troubled? And wherefore do reasonings arise in your hearts? Behold my hands and my feet, that I am myself: for a spirit has not flesh and bones, as you see me have. And while they still disbelieved for joy, and wondered, he said unto them, Have you here anything eatable? And they gave him a piece of a broiled fish, and of a honeycomb. And he took it, and ate before them. And he said unto them, These are the words which I spoke unto you, while I was yet with you, that thus it was necessary for the Christ to suffer, and to rise again from the dead the third day: and that repentance and remission of sins should be preached in his name among all nations.

 

 

Here endeth the Evangelicon

 

 

 

 

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.