Dzieje Apostoła Jana (4 J)

 

 


DZIEJE JANA W RZYMIE (BHG 889)

http://pwtw.pl/wp-content/uploads/wst/18/Starowieyski.pdf

Materiały do poznania legendy i kultu Apostołów (5)

Treść: 1. Wstęp; 2. Dzieje świętego Apostoła i Ewangelisty Jana Teologa – o wygnaniu i o jego odejściu.

1. Wstęp

Dzieje Jana w Rzymie (DzJRz) stanowią niewielki tekst grecki postały pomiędzy IV a VI w. Wydanie Lipsius-Bonnet niesłusznie wprowadza go jako pierwsze rozdziały Dziejów Jana; w rękopisach natomiast figuruje często wraz z opisem odejścia Jana. Tekst zachował się w dwóch wersjach: tłumaczymy pierwotną i wcześniejszą wersję, wg wydania Junod-Kaestli nazwaną wersją g. Tekst ten nie naleŜy do pierwotnych Dziejów Jana.

Utwór składa się z dwóch części, dość od siebie niezaleŜnych. Pierwsza, rozdziały

1-4 stanowi wprowadzenie historyczne i opowiada o prześladowaniu śydów za cesarza Domicjana i o ich liście, który wywołał prześladowanie chrześcijan. Ten tekst jest typowym tekstem antyŜydowskim, pisanym jednak bez inwektyw. O prześladowaniach śydów za Domicjana nie wiemy. Część ta nie jest logicznie połączona z częścią drugą.

Część druga, rozdziały 5 do 12 opowiada o sławie Jana, która dociera do Rzymu i powoduje sprowadzenie Apostoła do Miasta. W czasie drogi Jan zachowuje ścisły post. Przed Domicjanem wygłasza swoje poglądy na temat dwóch królestw: światowego i BoŜego, które bynajmniej nie są z sobą sprzeczne. Swoje tezy Jan potwierdza cudem z trucizną, a następnie wskrzesza zabitego trucizną niewolnika. Domicjan łagodzi dekret, ale zsyła Jana na wyspę Patmos; po jego śmierci Jan powraca do Efezu.

Część druga stanowi reminescencję sprowadzenia przez Domicjna do Rzymu rodziny Jezusa (Euzebiusz, HE 3,20,1-6). Cud z trucizną nawiązuje do rozmowy Jana i Jakuba z Jezusem (Mk 10,39) bądź do obietnicy Jezusa (Mk 16,18). Dyskusja z cesarzem Domicjanem świadczy o znajomości autora poglądów politycznych Euzebiusza z Cezarei. Autor, jak się wydaje, zna równie dzieła Józefa Flawiusza. Scena z trucizną naleŜy, być moŜe, do najstarszej tradycji Janowej i znalazła odbicie e ikonografii Jana.

DzJRz stanowi zgrabne i oryginalne opracowanie epizodów tradycji o Janie.

Tłumaczenie oparto na wydaniu i komentarzu Junod-Kaestli (por. niŜej). Niniejszy tekst stanowi część przygotowanego do druku w wydawnictwie WAM w Krakowie kolejnego tomu Apokryfów Nowego Testamentu (II/2).

Bibliografia: Wydania: ClAp 899, BHG 899); Wyd. oprac. przekł. franc.: E. JUNOD,  J.-D. KAESTLI, CCAp 2, 1983, 835-886 (dwie recenzje); CIśE, przekł. Franc. EAC 2, 835-886.  

 

2. Dzieje świętego Apostoła i Ewangelisty Jana Teologa     – o wygnaniu i o jego odejściu

ZDOBYCIE JEROZOLIMY

1. Gdy w Judei rządził Agryppa, którego zabito przez ukamienowanie, jako że starał się zawrzeć pokój, w tym samym czasie cesarz Wespazjan z wielkim wojskiem obległ Jerozolimę. On to zabił jeńców wojennych, innych zamorzył głodem w czasie oblężenia, innych zaś, najliczniejszą grupę rozproszył wypędzając na wygnanie na zawsze. On także zniszczył świątynię, zabrał z niej wszystkie święte naczynia i załadowawszy je na statek wysłał je do Rzymu dla budowy świątyni pokoju, którą ozdobił łupami wojennymi.

LIST ŻYDÓW RZYMSKICH

2. Gdy zmarł Wespazjan, władcą cesarstwa został jego syn, Domicjan. Poza innymi niesprawiedliwościami postanowił on rozpocząć prześladowanie ludzi sprawiedliwych. Dowiedziawszy się, że Miasto jest pełne śydów, a pamiętając, co ojciec jego postanowił względem nich, przygotowywał się do tego, aby ich wypędzić z miasta Rzymu. Wtedy to niektórzy śydzi odważyli się wręczyć Domicjanowi list, którym tak napisali:

3. „Do Domicjana, cesarza i władcy całego wszechświata. My, Żydzi, prosimy Cię jako błagalnicy i odwołujemy się do Twojej mocy, abyś nas nie wypędzał sprzed Twojego boskiego i łaskawego oblicza. Jesteśmy bowiem posłuszni Tobie, zwyczajom i prawom, postępowaniom i sposobem życia, i nie popełniamy żadnych niesprawiedliwości, ale podzielamy myśl Rzymian. Jest jednak pewien nowy i obcy lud, nie poddany naszym obyczajom, ani też praktykom religijnym, nieobrzezany, wróg ludu, bez praw, szerzący niepokój w domach, głoszący że człowiek jest Bogiem, nadający sobie dziwne imię, chrześcijan. Oni to odrzucają Boga, nie poddają się prawom przez Niego nadanym, głoszą, że człowiek jest Synem Bożym, człowiek [pochodzący] z rodziny z pomiędzy nas, o imieniu Jezus, którego rodzice, bracia i cała rodzina zalicza się do Hebrajczyków. Z powodu Jego wielkiego bluźnierstwa i Jego bezprawnego gadulstwa, wydaliśmy Go na śmierć krzyżową. Do tego pierwszego bluźnierstwa dorzucają kłamstwo i następne bluźnierstwo: wysławiaj jako zmartwychwstałego tego, którego przybito do krzyża i pogrzebano; dorzucają jeszcze kłamstwo, że On został na chmurach wzięty do nieba”.

4. Na to Domicjan wybuchnął przeciw nim wielkim gniewem i wydał dekret senatu, aby zabić wszystkich bez wyjątku wyznających chrześcijaństwo. Tych więc, których odkryto w chwili jego gniewu, i którzy zebrali owoc cierpliwości, i którzy otrzymali wieniec w powszechnej walce przeciw diabłu, ci wszyscy zostali przyjęci w orzeźwieniu nieskazitelności.

ARESZTOWANIE JANA

5. W Rzymie zaś rozchodziła się wieść o nauce Jana aż doszła ona do uszu Domicjana: że, mianowicie, żyje w Efezie Hebrajczyk imieniem Jan, który głosi o władztwie Rzymu mówiąc, że wkrótce zostanie ono wyniszczone i że nastąpi po nim inne, które je zastąpi. Domicjan zaniepokoił się tymi słowami i wysłał do Efezu setnika z żołnierzami, aby pochwycili i przywieźli Jana. Gdy więc oni weszli do Efezu, zapytywali, gdzie przebywa Jan. Przyszli więc do drzwi [jego domu] i znaleźli go stojącego przed nim. A sądząc, że jest to odźwierny zapytali, gdzie mieszka Jan. On im odpowiedział: „Ja jestem”. Oni zaś spoglądając z pogardą na jego pokorny i ubogi strój, uderzyli go grożąc mu: „Powiedz nam prawdę!” Gdy on znowu stwierdził to samo, że, mianowicie, on jest owym poszukiwanym, i gdy to również potwierdzili sąsiedzi, nakazali mu, aby natychmiast wyruszył z nimi do cesarza, do Rzymu. On zaś poprosił ich, by mógł tylko wziąć pokarm na drogę; odwrócił się więc, wziął kilka daktyli i natychmiast wyszedł.

POSTY JANA

6. Żołnierze więc korzystając z publicznych środków komunikacji, szybko wyruszyli w drogę – on zaś siedział pośrodku nich. Gdy przebyli pierwszy etap, a była to godzina obiadu prosili go, aby się posilił, wziął z nimi chleb i jadł. Jan jednak odpowiedział: „Raduję się w duszy, a więc teraz nie mogę wziąć pokarmu”. Oni ruszyli w dalszą drogę i jechali szybko. Gdy zapadł wieczór, przybyli do gospody, a ponieważ była to godzina kolacji, setnik i żołnierze, którzy żywili do Jana przyjazne uczucia zaprosili go znowu, by skosztował tego, co im przyniesiono. On jednak stwierdził, że jest śmiertelnie zmęczony i że potrzebuje bardziej snu niż jakiegokolwiek pokarmu. Gdy on tak postępował codziennie żołnierze zdumiewali się z tego powodu ale lękali się, że Jan może umrzeć, co sprowadziło by na nich śmiertelne niebezpieczeństwo. Ale on, dzięki Duchowi Świętemu wydawał się coraz bardziej jaśniejący. Gdy jednak nadszedł siódmy dzień tygodnia, niedziela, rzekł do nich: „Dziś jest dla mnie czas, abym i ja spożył pokarm”. Po umyciu rąk i twarzy i pomodliwszy się, położył przed sobą kawałek lnu, wziął jeden z daktyli i zjadł go na oczach wszystkich.

JAN PRZED DOMICJANEM

7. Wiele czasu upłynęło, nim ukończyli drogę, a Jan w ten sposób pościł. Gdy go więc doprowadzili do cesarza, rzekli: „Boski Domicjanie, Jan, którego przyprowadziliśmy ci jest bogiem a nie człowiekiem. Od chwili bowiem, w której zaaresztowaliśmy go, aż do teraz, nie skosztował chleba”. Z tego więc powodu zdumiał się Domicjan i wyciągnął usta chcąc do ucałować z powodu tego cudu. Jan jednak odchylił głowę i ucałował go w piersi. Na to rzekł Domicjan: „Dlaczego to uczyniłeś? Uważasz mnie za niegodnego, by cię ucałował?”. Na to Jan odrzekł: „Jest rzeczą słuszną najpierw paść przed ręką Boga, a dopiero potem ucałować usta cesarza. Stoi bowiem napisane w świętych księgach: „Serce króla jest w ręku Boga”15.

8. Rzekł do niego cesarz: „Ty jesteś owym Janem, który głosi, że moje królestwo wkrótce zostanie zniszczone, a potem przyjdzie inny, który po mnie zapanuje, Jezus?” Odpowiedział mu Jan: Ty będziesz rządził jeszcze długi czas, a po tobie [przyjadą jeszcze liczni cesarze], ale gdy na ziemi wypełnią się czasy, zstąpi z nieba wieczny władca, prawdziwy sędzia żywych i umarłych. któremu złoża świadectwo wszystkie ludy i plemiona, przez którego zostaną zniszczone wszystkie moce i wszelka ziemska władza i będą zamknięte wszystkie pyszniące się usta. On jest królem możnym, władcą wszelkiego ciała i ducha, Słowem i Synem Boga żywego, a jest nim Jezus Chrystus”.

PRÓBA TRUCIZNY

9. Na to rzekł do niego Domicjan: „Jak możesz tego wszystkiego dowieść? Same bowiem słowa nie przekonują mnie. To co mówisz, to obraz rzeczy niewidzialnych. Cóż możesz pokazać na ziemi lub pod niebem mocą tego mającego przyjść króla, jak sam o nim twierdzisz. Mógłby to z pewnością uczynić, jeśli jest naprawdę synem Bożym”. Na to Jan zażądał. śmiertelnego napoju. Cesarz więc kazał mu przynieść napój, który działał natychmiast. Wziął go Jan, wlał do wielkiego kielicha i zmieszał z wodą. I zawoławszy głosem wielkim, powiedział: „W imię Twoje, Chryste, piję ten napój – Ty uczyń go słodkim i truciznę zmieszaj z Twoim Duchem, i uczyń go napojem życia i zbawienia na uleczenie duszy i ciała dla odnowienia przez postępowanie nie znające złego, na niezłomną wiarę, na świadectwo niezłomne wobec śmierci tak, jak kielich Eucharystii”.

10. Gdy on wypił ten kielich, wszyscy, którzy stali wokół Domicjana oczekiwali, kiedy on w drgawkach padnie na ziemię. Gdy jednak Jan stał wesoły i rozmawiał tak, jak to czyni zdrowy, rozgniewał się Domicjan na tych, którzy dali truciznę jakoby chcieli oszczędzić Jana. Oni jednak zaprzysięgali się na Fortunę i na Zbawienie cesarza twierdząc, że nie istnieje trucizna silniejsza od tej. On zaś zrozumiawszy, co oni szeptali pomiędzy sobą, rzekł do cesarza: „Nie gniewaj się cesarzu, ale uczyń, co ci mówię, a poznasz moc trucizny. Każ przyprowadzić z więzienia jakiegokolwiek skazańca”. Gdy to się stało, Jan wlał wodę do czary, wymieszał z tym, co pozostało i dał skazańcowi – ten zaś wziął, wypił i natychmiast upadł i umarł.

WSKRZESZENIE SKAZAŃCA, ZESŁANIE JANA

11. Wszyscy, którzy tam byli, zdumiewali się cudami, które się wydarzyły a Domicjan przygnieciony lękiem, powrócił z pałacu. Jan więc powiedział do niego: „Domicjanie, cesarzu Rzymian, czy ty chcesz, abym ja w twojej obecności jako świadka, stał się dzisiaj mordercą? Co chcesz, aby się stało z tym tu leżącym?” Domicjan bowiem nakazał go wynieść i wyrzucić. Jan więc podszedł do umarłego i rzekł: „O Boże, Stwórco niebios, o Panie, władco aniołów, chwał i panowań, w imię Jezusa Chrystusa twojego Syna jednorodzonego, daj temu, który zmarł, aby odrodził się do życia. Zwróć mu duszę, aby poznał, że Słowo Boże jest o wiele silniejsze niż trucizna i że Ono panuje nad życiem”. Wtedy wziął go za rękę i przywrócił mu życie.

12. Gdy wszyscy składali dzięki i zdumiewali się wiarą Jana, rzekł doń Domicjan: „Nakazałem dekretem senatu wszystkich takich jak ty, skazywać na śmierć bez możliwości odwołania. Ale ponieważ dzięki tobie odkryłem, że są oni niewinni, a co więcej, ich wiara przynosi pożytek, skazuję cię tylko na wygnanie na wyspę, aby się nie zdawało, że ja niweczę wydane przeze mnie prawo”. Jak poprosił również o uwolnienie skazanego, gdy mu zwrócono wolność, rzekł do niego Jan: „Idź, bądź wdzięczny Bogu, który cię dziś wyrwał zarówno z niewoli jak i ze śmierci”.

WSKRZESZENIE NIEWOLNICY

13. Gdy oni tak jeszcze stali, oto niewolnica Domicjana, której była powierzona służba jego komnaty sypialnej, została porwana przez nieczystego szatana i padł martwa. Zawiadomiono o tym cesarza, który tym poruszony g1poprosił Jana, aby on mu dopomógł. Na to Jan odrzekł: „Nie jest sprawą człowieka to czynić. Jednak skoro do ciebie należy sprawowanie rządów, a nie wiedz, od kogo to otrzymałeś, naucz się, kto ma władzę i moc nad tobą i nad cesarstwem”. I tak zaczął się modlić: „Boże, Panie nad wszelką władzą i Panie wszystkiego stworzenia, daj tej dziewczynie ducha ożywczego!” I podniósł dziewczynę. Domicjan zaś zdumiewał się z powodu wszystkich tych cudów, i wysłał go na wyspę wyznaczając mu czas określony.

POWRÓT DO EFEZU

14. Natychmiast Jan popłynął na wyspę Patmos, gdzie stał się godny ujrzeć apokalipsę [objawienie?] wypełnienia czasów. Gdy zaś zabito Domicjana, władzę objął Nerwa, który odwołał wszystkich wygnańców. On rządził przez rok i miał jako następcę władzy cesarskiej Trajana. Gdy zaś on rządził Rzymem, Jan powrócił do Efezu i sprawował urząd nauczyciela w kościele. Często głosił kazania i przypominał wszystko to, co Pan im wszystkim nakazał i każdemu spośród nich. Gdy zaś on stał się starcem, przekazał Polikarpowi biskupstwo Kościoła.

 

Dzieje Apostoła Jana

(określana też jako „4 List Jana”)

 

 

Dzieje Jana

Z „The Apocryphal New Testament”
MR James-Tłumaczenie i uwagi
Oxford: Clarendon Press, 1924


[Jan idzie od Miletu do Efezu.)

Źródło

59 APOKRYFY-sw.Jan Apostoł sw.Jakub Większy.pdf


 

(18) Jan pospieszył do Efezu pchany przez widzenie. Jednak Damonik i krewny jego Arystodemos, i pewien
bogacz Kleobios i żona Marcellusa z trudem tylko zatrzymali
go jeden dzień w Milecie, gdzie z nim żyli w pokoju.
Wyszedł on więc o świcie, a gdy już przebył około czterech
mil drogi, oto z nieba odezwał się głos, który my
wszyscy słyszeliśmy: „Janie, będziesz w Efezie głosił
chwałę Pana, którą poznasz ty i wszyscy twoi bracia, i niektórzy
z tych, którzy tam przebywają, uwierzą dzięki tobie”.
Na to Jan, przejęty wielką radością wewnętrzną zastanowił
się, co ma się wydarzyć w Efezie. I rzekł: „Oto,
Panie, idę według Twojej woli: niech się stanie, co chcesz!”

(19) Gdy zbliżali się do miasta, oto strateg Efezu, Likomedes,
człowiek należący do najznakomitszych
[miasta] wyszedł nam na przeciw, padł do stóp Jana i błagał,
mówiąc: „Jan jest twoje imię. Wysłał cię Bóg, którego
głosisz dla dobra mojej żony. Została ona sparaliżowana
8 Numery rozdziałów oznaczają: pierwszy, przez nas wprowadzony – kolejny
numer rozdziału zachowanego; drugi – numery w wydaniu Lipsius-Bonnet
przyjęte przez wydanie Junod-Kaestli. Jak widzimy brak pierwszych siedemnastu
rozdziałów. Z naki… oznaczają lakunę (braki) w tekście źródłowym.
siedem dni temu i leży nieuleczalnie chora. Oddaj Bogu
chwałę przez uleczenie, zmiłowawszy się nad nami. Gdy
bowiem zastanawiałem się, co mam uczynić, oto zbliżył
się ktoś do mnie i powiedział: «Likomedesie, zaprzestań
walki wewnętrznej, bo jest zła i nie daj się pokonać. Ja bowiem
zmiłowawszy się nad moją służebnicą Kleopatrą,
wysłałem z Miletu męża imieniem Jan, który sprawi, że
ona powstanie i odda ją tobie zdrową». Nie zwlekaj więc,
mężu Boży, który mi ciebie objawił, ale pospiesz do mojej
żony, która ledwo oddycha”. I natychmiast Jan odszedł od
bramy miasta z towarzyszącymi mu braćmi i z Likomedesem
do jego domu. Kleobios zaś rzekł do swoich sług:
„Idźcie do mojego krewnego Kalipposa a otrzymacie
u niego dobrą gościnę – przychodzę tu bowiem z jego synem
– abyśmy znaleźli wszystko dobrze przygotowane”.

(20) Gdy Likomedes wszedł wraz z Janem do domu,
gdzie leżała jego żona, znowu go pochwycił za stopy
mówiąc: „Patrz, panie, na jej zgasłą piękność, patrz na jej
młodość, patrz na sławny kwdat [piękności] mojej nieszczęsnej
żony, który poruszał cały Efez. Ja nieszczęsny,
któremu się zazdrości, zostałem upokorzony, a oko wroga
mnie uderzyło. Nigdy nikogo nie skrzywdziłem, choć
mogłem zaszkodzić wielu. Wiedziałem o tym i wystrzegałem
się, aby takiego zła albo takiego nieszczęścia nie sprawić.
Na cóż mi się zdało, Kleopatro, takie prawe postępowanie?
Na cóż mi się przydało to, że postępowałem sprawiedliwie
aż do dziś? Cierpię bardziej niż niesprawiedliwy,
gdy cię widzę, że tak leżysz, o Kleopatro! Nie ujrzy mnie
wędrujące słońce, gdy nie mogę z tobą rozmawiać. Wyprzedzę
cię, Kleopatro, pozbawiając się życia. Nie oszczędzę
swojego jeszcze młodego życia. Będę cię bronił wobec
Sprawiedliwości jako że sprawiedliwie jej służyłem, mogę
wystąpić przeciw niej sądzącej niesprawiedliwie. Ukarzę ją
ukazując się jako widziadło życia. Powiem do niej: «To ty
mi zabrałeś życie porywając mi Kleopatrę, ty mnie uczyniłeś
martwym to wszystko mi dając, ty mnie zmusiłeś
bluźnić Opatrzności, zabrawszy mi światłość*”9 *.

(21). Jeszcze więcej mówił Likomedes do Kleopatry
i zbliżywszy się do jej łoża wolał lamentując. Ale Jan
odciągnął go, mówiąc: „Przestań lamentować i wypowia
dać te słowa niesłuszne. Nie wypada, byś nie ufał Temu,
który ci się objawił. Wiedz, że otrzymasz znowu swoją żonę.
Stój więc razem z nami, którzy przyszliśmy, aby się za
nią pomodlić do Boga, którego widziałeś, jak we śnie ci się
objawił. Cóż więc, Likomedesie? Obudź się i otwórz twoją
duszę. Odrzuć od siebie głęboki sen! Módl się do Pana,
módl się za twoją żonę, a ona powstanie”. On zaś padłszy
na podłogę, płakał z całego serca.
Na to Jan zawołał wśród łez: „O nowa zdrado spowodowane
przez widzenie! O nowa pokuso mi zgotowana! O nowa
sztuczko przygotowana przez tego, który działa przeciw
mnie! Czyż głos, który doszedł do mnie w czasie drogi, takie
rzeczy mi zgotował? Czyż ona nie objawiła mi tego, co
ma się wydarzyć, to znaczy z powodu Likomedesa mam być
wydany tłumowi obywateli? Mąż leży bez ducha, a ja dobrze
wiem, że nie pozwolą mi z życiem wyjść z tego domu. Cóż
masz zamiar czynić, o Panie? Dlaczego oddaliłeś od nas łaskawe
objawienia? Nie, proszę cię Panie, nie pozwól, aby
cieszył się ten, który raduje się z nieszczęścia drugiego. Nie
daj, aby tańczył ten, który zawsze się z nas naśmiewa. Niech
przybędzie szybko Twoje święte imię i miłosierdzie! Ożyw
te dwa ciała, które przeciw mnie świadczą!”

(22) . Gdy Jan tak wołał, oto, na wieść o jego śmierci, zbiegło się do domu Likomedesa całe miasto. Jan zaś, gdy ujrzał wielki tłum, który przybył, rzekł do Pana: „Teraz
przyszedł czas pokrzepienia i śmiałości względem
Ciebie, Chryste! Teraz czas Twojego wspomożenia nas
cierpiących, o Lekarzu, który darmo leczysz! Strzeż mojego
tu przyjścia, by nie zostało ono ośmieszone! Proszę
Cię, Jezu, przyjdź z pomocą temu ludowi, aby on przyszedł
do Ciebie, Panie wszystkiego. Spojrzyj na utrapienie,
spojrzyj na tu leżących. Przygotuj naczynia święte na
Twoją służbę spośród tych, którzy widzieli Twoje dary. Ty
sam, Chryste, powiedziałeś: Proście, a będzie wam dane11.
Błagamy Cię, Królu, nie o złoto, nie o srebro, nie o majątek,
nie o posiadanie ani o nic, co jest na tej ziemi ginącego,
ale o dwie dusze dla nawrócenia tych, którzy zechcą
uwierzyć w Twoją drogę i w Twoją naukę, w Twoją ufność
i w Twoje najlepsze objawienie. Gdy zaś poznają Twoją
moc poprzez wskrzeszenie tych tu leżących bez życia,
niektórzy spośród nich zostaną zbawieni. Sam więc przygotuj
nadzieję w Ciebie”. Przystąpił wtedy do Kleopatry
i rzekł: „W imię Jezusa Chrystusa wstań!”
(23) . Zbliżywszy się dotknął jej twarzy i rzekł: „Kleopatro,
mówi do ciebie Ten, którego lękają się wszyscy
archonci, całe stworzenie, wszelka moc, głębina i wszelka
ciemność, i ponura śmierć i wysokość niebios12, i wklęsły
Hades, zmartwychwstanie umarłych i mrok ślepców,
i wszelka moc rządcy świata, i zuchwałość archontów13.
Powstań i nie bądź powodem [zgorszenia] dla wszystkich,
którzy pragną nie uwierzyć i udręczeniem dla dusz, które
mogą mieć nadzieję i zbawić się”. I natychmiast zawołała
Kleopatra: „Powstaję, Panie, zbaw swoją Kleopatrę” I powstała
w siedem dni [po śmierci] a miasto Efez cieszyło
się z powodu tego przedziwnego cudu.
Zapytała Kleopatra o swego męża, Likomedesa. Rzekł
do niej Jan: „Kleopatro, jeśli pozostaniesz niewzruszona
i nieporuszona, to znajdziesz tu natychmiast twojego męża,
Likomedesa, który znajduje się koło ciebie…; jednak
nie wzruszaj się ani nie przejmuj tym, co się wydarzyło.
Uwierzywszy w Boga mojego, który sprawi, że z radością
ujrzysz go żywego. Chodź więc ze mną do twojej drugiej
sypialni: ujrzysz, że on zmarł i że on zostanie wskrzeszony
mocą mojego Boga”.

(24). Skoro Kleopatra weszła wraz z Janem do sypialni i zobaczyła, że tam leży Likomedes zmarły z jej powodu,
straciła głos i zazgrzytała zębami, ugryzła język, zamknęła
oczy i jęła wylewać łzy; i zaczęła patrzeć spokojnie
na Apostoła. Jan zaś, ulitowawszy się nad Kleopatrą,
skoro ujrzał, że ani nie szaleje ani nie straciła panowania,
wezwał miłosierdzie doskonale i bez pychy, i rzekł: „Panie
Jezu, widzisz to, co się wydarzyło? Patrz na utrapienie,
patrz na Kleopatrę, która woła z całej duszy swoim milczeniem;
powstrzymuje ona w sobie niewypowiedziany
szał; mówi mi o tym moja dusza, ona umiera z powodu
Likomedesa”. Ona zaś spokojnie rzekła do Jana: „O tym
właśnie, panie, myślę, i nie o czym innym”.
Apostoł więc podszedł do loża, na którym leżał Likomedes
i wziąwszy Kleopatrę za rękę, rzekł: „Kleopatro, z powodu
tłumu, który nas otacza i z powodu przybyłych
krewnych, zawołaj głośno do męża: «Powstawszy chwal
imię Boga, bo On oddaje umarłych umarłym®”15. Ona więc
podeszła do swego męża, jak jej polecił Jan, a on natychmiast
powstał i powstawszy padł na podłogę i ucałował stopy
Jana. On zaś podniósł go i rzekł: „Nie całuj, człowiecze,
moich stóp, ale Boga, który was obydwoje wskrzesił”16.

(25). Likomedes powiedział do Jana: „Błagając zaklinam
cię w imię Boga, który nas wskrzesił, abyś pozostał
z nami ty i ci, którzy są z tobą…”. Podobnie i Kleopatra,
dotknąwszy jego stóp mówiła to samo. Ale Jan rzekł
do nich: „Jutro będę u was”. Ale oni znowu do niego
mówili: „Nie będziemy pokładali żadnej nadziei w twoim
Bogu i na próżno zostaliśmy wskrzeszani, jeśli nie pozostaniesz
z nami”. Także Kleobios wraz z Arystarchem
i Damonikiem dotknięci w sercu, mówili do Jana: „Pozostańmy
u nich, aby oni pozostali przy Panu bez zgorszenia”.
Pozostał on tam z braćmi.

(26). Zebrał się wielki tłum z powodu Jana. Gdy on tak
rozmawiał ze zgromadzonymi Likomedes, który miał
przyjaciela utalentowanego malarza, pobiegł do niego
i rzekł: „Patrz, jak szybko przyszedłem do ciebie. Idź szybko
do mego domu i namaluj tego, kogo ci wskażę tak, by on
o tym nie wiedział”. Malarz zaś oddał komuś potrzebne narzędzia
i farby i rzekł do Likomedesa: „ Pokaż mi go i nie
troszcz się o resztę”. Na to Likomedes pokazał Jana malarzowi,
zbliżył się i zamknął go w pomieszczeniu, z którego
widać było Apostoła Chrystusa, a sam pozostawał dalej
z Apostołem radując się wiarą i wiedzą naszego Boga; ale
jeszcze bardziej cieszył się tym, że będzie miał jego portret.

(27). Malarz zaś pierwszego dnia naszkicowawszy go, odszedł. Następnego dnia pomalował go farbami
i tak oddał go Likomedesowi, który się ucieszył, powiesił go w swojej sypialni i ozdobił wieńcami. Później rzekł do
niego Jan, który wiedział już o tym: „Drogie dziecko, co
robisz sam, gdy przechodzisz z łaźni do sypialni? C zy nie
modlę się wspólnie z tobą i innymi braćmi? Co przed nami
ukrywasz?” Tak mówiąc i żartując wszedł z nim do sypialni
i zobaczył obraz starca otoczony wieńcami: wokół
stały świece a z przodu – ołtarz18. Zawoławszy więc zapytał
go: „Likomedesie, co znaczy u ciebie ten obraz? Którego
z bogów oznacza ten namalowany obraz? Widzę, że
ciągle żyjesz po pogańsku”. Odpowiedział mu Likomedes:
„Bogiem jest dla mnie jedynie Ten, który mnie wskrzesił
wraz z moją małżonką. Ale jeżeli nazywać bogami naszych
ludzi-dobrodziejów, to ty jesteś namalowany na
tym obrazie, a ponieważ stałeś się dla mnie dobrym przewodnikiem,
ciebie ozdobię wieńcami, czczę i miłuję”.
(28) . Jan zaś, który nigdy nie widział swojego oblicza
rzekł do niego: „Ty ze mnie żartujesz. Ja mam takie
kształty? Na Pana mojego, jak zdołasz mnie przekonać, że
ten portret jest do mnie podobny?” Na to Likomedes
przyniósł mu lustro, a on ujrzawszy siebie w lustrze
i przyjrzawszy się uważnie obrazowi, rzekł: „Na życie Pana
Jezusa Chrystusa, ten obraz jest do mnie podobny! Nie
jest to jednak mój portret, dziecko, ale mojej cielesnej postaci.
Jeśli bowiem ów malarz, który naśladował moją
twarz zechce mnie przedstawić na obrazie, dziś nie poradzi
tego zrobić kolorami, które mi dał, ani tabliczkami, ani
szkicem, ani ubraniem, ani kształtem, ani figurą, postacią
starca ani młodzieńca, ani wszystkim, co widzialne.

(29) . Ty zaś, Likomedesie, stań się dla mnie dobrym
malarzem. Masz kolory, które dał ci przeze mnie Jezus,
który maluje dła siebie nas wszystkich. Zna On
kształt, i wyraz, i postać, i ustawienie, i stany dusz naszych.
Takie są kolory, którymi – mówi o tobie – abyś malował:
wiara w Boga, wiedza \gnosis], bojaźń Boża, miłość, wspólnota,
łagodność, dobroć, miłość braterska, czystość, nieskałaność,
spokój, odwaga, brak smutku, świętość i cały
orszak kolorów, które malują obraz duszy. One podnoszą
członki już upadłe, a wyrównują wyniosłe…, wyrównują
blizny, leczą rany, układają włosy w nieładzie, obmywają
twe oblicze, wychowują twoje oczy, oczyszczają twoje
wnętrzności, wypróżniają twój brzuch, ucinają twoje genitalia,
krótko mówiąc – gdy kolory zmienne połączone razem
spłyną do twej duszy, stanie się ona niezmywalna,
gładka, nieporuszona dla Pana naszego Jezusa Chrystusa.
To jednak, co ty zrobiłeś jest dziecinne i niedoskonałe: namalowałeś
martwy portret człowieka martwego”…
TROSKA O STARUSZKI
(30). Nakazał następnie Werusowi, bratu, który mu
usługiwał, aby przyprowadził wszystkie staruszki,
które byłe w Efezie i zabrał się z Kleopatrą i Likomedesem
do przygotowywania wszystkiego, co było konieczne do
ich pielęgnowania. Werus jednak powrócił i rzekł do niego:
„Janie, pomiędzy ponad sześćdziesięciu staruszkami
znalazłem tylko cztery zdrowe na ciele. Inne zaś albo są
sparaliżowane, inne głuche, inne mają artretyzm albo są
dotknięte innymi chorobami”. Gdy to Jan usłyszał, zamilkł
na dłuższą chwilę, poczym, przetarłszy twarz ręką19,
powiedział: „O słabości mieszkańców Efezu! O czyny
rozwiązłe i słabości względem Boga! O diable, który
przez długi czas naigrywałeś się z wiernych w Efezie! Jezus,
który daje łaskę i dar ufności względem niego mówi
mi teraz w milczeniu: Poślij po staruszki, niech one zbiorą
się razem w teatrze i uzdrów je przeze mnie! N iektórzy
bowiem z tych, którzy tam przyjdą na to widowisko,
przez to uzdrowienie nawrócą się i staną się użyteczni”.
MOWA W TEATRZE
H
(31). Gdy wielki tłum zgromadził się u Likomedesa
z powodu Jana, on ich odesłał, mówiąc: „Przyjdźcie
jutro do teatru w y wszyscy, którzy chcecie ujrzeć moc Bożą”.
Nazajutrz, jeszcze w nocy, zeszły tłumy do teatru.
Także prokonsul, dowiedziawszy się o tym, pospieszył
tam i zasiadł z całym ludem.
Jednak pewien strateg20, Andronik, który w tym czasie
należał do pierwszych w Efezie oświadczył, że Jan obiecuje
rzeczy niemożliwe i niewiarygodne. „Jeśli jednak to,
o czym słyszę będzie on w stanie wykonać – powiedział –
niech on wejdzie nago do tego teatru publicznego, gdy
jest on otwarty, nie trzymając niczego w ręce i niech nie
wypowiada żadnego imienia21, które, jak słyszałem, on w ypowiada”22.
(32). Gdy o tym dowiedział się Jan, dotknięty tymi
słowami kazał przynieść staruszki do teatru. Gdy już
wszystkie wyniesiono pośrodku zgromadzonego ludu,
jedne na noszach, inne leżały uśpione, gdy nastała głęboka
cisza, Jan otworzył swe usta i zaczął przemawiać:
(33). „Mężowie efescy, wiedzcie najpierw, z jakiego
powodu przebywam w waszym mieście… i jaka jest
wielka moja ufność względem was, aby stała się jawna w tym
wielkim wspólnym zgromadzeniu. Zostałem bowiem wysłany
nie dla spełnienia ludzkiego zadania, ani też w błahą
podróż, ani też nie jestem kupcem, który sprzedaje i wymienia,
lecz aby nawrócić wszystkich rządzonych przez niewia18
Słowo tu ma znaczenie „ołtarz pogański”. 21 Chodzi o imię Jezus, które, jak sądzi Andronik, ma moc zaklęcia.
19 Znak bezradności. 22 Podobny zakaz słyszy Apoloniusz z Tiany, gdy ma się pojawić przed
20 Urzędnik efeski. cesarzem.
DZIEJE APOSTOLSKIE IV 1 3
rę i zaprzedanych szpetnym pożądliwościom. Przez Jezusa
Chrystusa, którego głoszę: jest On miłosierny i dobry
i chce was przeze mnie wyrwać z waszych błędów. Jego mocą
odeprę niewiarę waszego stratega podnosząc wobec was
leżące kobiety – widzicie wszyscy w jakim stanie i jakimi
chorobami są zmożone. I to nie jest dziś możliwe…
(34) . To zaś pragnąłem zasiać w waszych uszach, abyście
się troszczyli o wasze dusze: dlatego też do was
przybyłem… Nie sądźcie, że czas obecny, który jest czasem
jarzma jest wieczny. Nie zbierajcie skarbów na ziemi,
gdzie wszystko ginie23… Ani też nie sądźcie, że skoro zrodziliście
dzieci, na tym możecie spocząć. Nie starajcie się
z ich powodu kraść i zdobywać coraz więcej… Ani wy,
biedni, nie żałujcie jeśli nie możecie zaspokoić waszych
pragnień. Posiadający bogactwa bowiem, gdy wpadną
w choroby, was błogosławią. Ani też wy, bogacze, nie radujcie
się z tego, że macie wielkie bogactwa. Ich bowiem
posiadanie powoduje nieustanny ból; gdy jesteście od nich
oddaleni, boicie się również znajdując się przy nich, by
z ich powodu ktoś was nie napadł.
(35) . Ty, który wynosisz się z powodu pięknych
kształtów ciała i podnosisz wyniośle wzrok, patrz na
grób, pewny kres twoich pożądań. Ty, który czerpiesz radość
z cudzołóstwa wiedz, że zostaniesz ukarany przez prawo
i przez naturę, ale przede wszystkim przez sumienie24.
Ty zaś niewiasto cudzolożna, która sprzeciwiasz się prawu,
nie wiesz, dokąd dojdziesz. Ty zaś, który nie dzielisz się
z potrzebującymi podczas gdy masz bogactwa odłożone,
gdy opuścisz to ciało i będziesz potrzebował jakiegoś miłosierdzia
w ogniu płonącym, nie znajdziesz nikogo, ktoby się
nad tobą zmiłował25. Ty, który szalejesz w gniewie wiedz, że
postępujesz podobnie jak bezrozumne zwierzęta. Ty zaś pijaku
i kłótniku naucz się, że tracisz rozum i stajesz się niewolnikiem
szpetnych i nieczystych żądz.
(36) . Ty, który radujesz się ze złota, kości słoniowej
i drogich kamieni, skoro noc przyjdzie, czy będziesz
się cieszył ich oglądaniem? Ty, którego zwyciężyły miękkie
szaty, skoro opuścisz życie, na co cóż ci się one przydadzą
tam, dokąd się udajesz? Ty zaś morderco wiedz, że osiągniesz
właściwą i to podwójna pomstę po odejściu stąd. Podobnie
i ty, czarowniku, zaklinaczu, rozbójniku, łupieżco,
pederasto, złodzieju26 i wy wszyscy, którzy należycie do tego
orszaku, osiągniecie przez wasze uczynki ogień niegasnący27,
ciemność ogromną i głębokie miejsce kary oraz
wieczne groźby. I dlatego więc, mężowie efescy, nawróćcie
się rozumiejąc jeszcze i to, że królowie, możni i tyrani, łgarze
i ci, którzy polegli w wojnie, odchodzą z tego świata
nadzy, cierpią pogrzebani w wiecznych nieszczęściach”.
To powiedziawszy Jan uleczył wszystkich ich chorych…
23 Por. Mt 6,19.
24 Sumienie oskarżające: częsty temat w moralizatorstwie greckim tego
okresu, por. Apulejusz, D e deo Socratis 156; Epiktet, E nchiridion 1,114:
Filon, De D ecalogo 87, itd.
25 Por. Łk 16, 19-31; M k 2,13.
26 Por. 1 Kor 6,8-10.
27 Por. Mk 9,43.
28Mowa opowiada o polimorfii Chrystusa (89-92 oraz 103n.). Nie jest to
fragment gnostycki, jak często uważano. Autor daje tu zestaw dwunastu
objawień chwały Pana, nie układając ich wedle jakiegoś logicznego planu.
III. DRUGA LAKUNA
(ROZDZIAŁY 37-86)
Zawierała prawdopodobnie zakończenie opowiadania
o uleczeniu staruszek. Ostatnie zdanie stanowi podsumowanie
opisu uzdrowień. Prawdopodobnie następował opis
reakcji ludzi na to wydarzenie, szczególnie Andronika i jego
nawrócenie.
W dalszej części prawdopodobnie zawierał się początek
historii Druzjany, która spotkawszy Jana podejmuje ślub
czystości, co powoduje jej konflikt z mężem (podobnie
jak np. w Dziejach Andrzeja czy Tomasza. Następuje uwięzienie
Druzjany przez 14 dni, o czym wspomina Psałterz
M anichejski, widzenie wielokształtnego Chrystusa (AJ
87,1-3), uwięzienie Jana, pobyt Andronika w grobie i jego
nawrócenie. Nie wiemy, czy mamy tu do czynienia ze
skrótem dokonanym z powodu dłużyzn czy też ze względów
doktrynalnych.
IV. MOWA JANA O ŻYCIU JEZUSA28
(87)29. Obecni szukali powodu [tych wydarzeń] i byli
zdziwieni, ponieważ powiedział Druzjanie: „Pan pojawił
mi się w grobie jako Jan w postaci młodzieńca”30. Gdy
oni pozostawali zdziwieni i w pewien sposób jeszcze nie
utwierdzeni silnie w wierze, aby to znieść, rzekł Jan:
(88). „Mężowie, bracia, nic dziwnego ani nadzwyczajnego
nie doznaliście w tym, co dotyczy poznania Pana,
bo i my, Apostołowie przez Niego wybrani, wiele wycierpieliśmy.
Ja zaś nie jestem w stanie opowiedzieć ani opisać tego,
co usłyszałem. Teraz jednak trzeba, abym dostosował się
do waszych uszu. Wedle zdolności każdego z was uczynię
was uczestnikami tego, co możecie wysłuchać, abyście widzieli
chwałę, która Go otaczała i otacza teraz i na zawsze.
Po wybraniu Piotra i Andrzeja, którzy byli braćmi,
przyszedł do mnie i do mojego brata, Jakuba, i rzekł: «Potrzebuję
was, chodźcie za mną!»31 Gdy mój brat to usłyszał,
rzekł: «Janie, co chce to dziecko na brzegu, które zawołało?»
Ja rzekłem: «Jakie dziecko?» A on do mnie znowu;
«To, które daje nam znak?» Ja odpowiedziałem:
«Z powodu naszego długiego czuwania na morzu, nie widzisz
dobrze, bracie Jakubie. C zy nie widzisz, że stoi tam
mąż piękny i wesoły na twarzy?» On mi odpowiedział:
«Tego znowu ja nie widzę, bracie, ale chodźmy i zobaczmy,
co to znaczy». I gdy dobiliśmy łodzią do brzegu, ujrzeliśmy
Go, i dopomógł nam przy dobijaniu do brzegu.
(89). Gdy oddaliliśmy się z tego miejsca i postanowiliśmy
pójść za Nim, znowu się nam objawił: mnie
jako prawie łysy, ale mający gęsto spływającą brodę, JakuZaczyna
się ona i kończy podkreśleniem niewypowiedzialności Bożej tajemnicy.
29 Na początku tekstu znajduje się w rkps wiedeńskim następujący tytuł
napisany niepoprawną greką: „Opowiadanie przedziwne o czynach i widzeniach,
które miał św. Jan Teolog od Pana naszego Jezusa Chrystusa, jak objawił
się On najpierw Piotrowi i Jakubowi i jak wyjaśnił tajemnicę krzyża”.
Dodajmy, że Jezus ukazał się Janowi i Jakubowi a nie Piotrowi i Jakubowi!
30 Chrystus często pojawia się w apokryfach pod postacią dziecka lub młodzieńca.
31 Por. Mk 1,16-20; Mt 4,18-22.
1 4 APOKRYFY
Święty Jan Ewangelista pije truciznę
Taddeo Gaddi (ok. 1300-1366), tempera na desce, okoio 1348-1353 roku,
dolna część nastawy ołtarzowej w kościele San Giovanni fuori Civitas w Padwie, Fondazione Cini, Wenecja.
Oparty na apokryfach cykl obrazów, ilustrujących żywot św. Jana Apostoła został namalowany do świątyni pod wezwaniem
Jana Ewangelisty. Taddeo Gaddi, florencki malarz Trecenta, okazał się najwybitniejszym uczniem Giotta, w pracowni którego
spędził 24 lata. Jednak dzieła, przeznaczone do kościoła św. Jana, powstawały w czasie, kiedy Gaddi zbliżał się coraz bardziej
do Lorenzettiego bogactwem dramaturgii i wielopostaciowością kompozycji. Śmiercionośna trucizna okazuje się niegroźna
dla Jana wypełnionego mocą swojego Pana.
DZIEJE APOSTOLSKIE IV 1 5
bowi natomiast jako młodzieniec, któremu dopiero co rosła
broda. Dziwiliśmy się więc obydwaj i pytaliśm y się, co
może znaczyć owo zjawisko. Gdy dalej szliśmy za Nim
stopniowo wzrastało nasze zdumienie, gdy zastanawialiśmy
się, co może oznaczać to zjawisko. Mnie jednak coś
jeszcze bardziej dziwnego się okazało: starałem się Mu
przyjrzeć, gdy byliśmy sami razem i nigdy nie zauważyłem,
żeby On zamykał oczy, ale miał je zawsze otwarte.
Często ukazywał się mi jako mały i brzydki człowiek, czasami
całkowicie wpatrzony w niebo. Ale było jeszcze coś
dziwnego: brał mnie i kładł na swoje piersi32, a ja Go do
siebie przyciskałem: czasami czułem, że była ona gładka
i miękka, czasami zaś twarda, podobna do skały tak, że
sam się temu dziwiłem i mówiłem: «Jakie ma to dla mnie
znaczenie*. I gdy tak rozmawiałem On…33
(90) . Kiedy indziej wziął mnie, Jakuba i Piotra na górę,
gdzie zwykł się modlić. I ujrzeliśmy w nim tak
wielkie światło, że człowiek obdarzony zniszczalnym słowem
nie może go znieść34. I znowu wprowadził nas trzech
na tę górę, mówiąc: «Chodźcie ze M ną!». I znowu poszliśmy
i zobaczyliśmy, jak oddalony modlił się35. Ja zaś, ponieważ
mnie miłował36, zbliżyłem się cicho, ponieważ On
mnie nie widział i stanąłem patrząc na jego plecy37.1 widzę,
że jest całkowicie nie ubrany w szaty, nagi, rozdziany
z szat, które my widzieliśmy – nie był z pewnością człowiekiem.
Jego stopy były bielsze od śniegu tak, że ziemia
jaśniała od Jego stóp, a głowa Jego opierała się o niebiosa.
Przeląkłem się38 więc i zawołałem, a On zwrócił się do
mnie i ujrzałem Go jako niskiego człowieka. Ujął mnie za
brodę, pociągnął i rzekł: «Janie, nie bądź niewierzącym ale
wierzącym39, i nie bądź ciekawym*. I rzekłem do Niego:
«Cóż, Panie, uczyniłem?* Mówię wam, bracia, tam mnie
bolało to miejsce, w którym On mnie ujął za brodę przez
trzydzieści dni, że powiedziałem doń: «Panie, jeśli pociągnięcie
żartem zadało mi taki ból, cóż by się stało, gdybyś
mnie uderzył?* A On rzekł do mnie: «Na przyszłość staraj
się nie doświadczać tego, co jest niedoświadczalne*.
(91) . Piotr i Jakub gniewali się, że rozmawiałem
z Panem i dawali mi znaki40, żebym do nich przyszedł
i zostawił Pana samego. Odszedłem więc, a oni obydwaj
powiedzieli do mnie: «Kim jest ów starzec, który
rozmawiał z Panem na wyżynie? Słyszeliśmy bowiem, jak
obydwaj rozmawiali*. Zrozumiałem wtedy wielką Jego łaskę
i wielokształtną jedność i mądrość nieustannie ku nam
zwróconą. I rzekłem: «Dowiecie się od Niego, gdy Go
o to zapytacie*.
32Por. J 13,23.25.
33Lakuna; być może znajdowały się tu słowa Jezusa.
34 Por. M k 9,2, par.
35 Por. Łk 9,28n.
36 Por. J 20,2.
37Por. Wj 33,23.
38 Por. M t 17,6.
39Por. J 20,27 (słowa skierowane do św. Tomasza).
40 Por. J 13,24.
41 Por. 1 J 1,1.
42Por. Łk 7,36; 11,37; 14,1.
43Por. M t 14,13-21, par.; M k 8,1-10, par.
44 Rozdziały 94-97 stanowią tekst gnostycki wprowadzony w całość ortodoksyjną.
Hymn składa się z trzech części: gnostycka doksologia zawierająca
liczne terminy Janowe 27(94); zwrotki rytmiczne składające się z antytez
(92) . I znowu, gdy wszyscy Jego uczniowie spaliśmy
w pewnym domu w Genezaret, ja jeden owinięty
w płaszcz wypatrywałem, co On czyni. Najpierw usłyszałem,
jak rzekł: «Spij, Janie!* I gdy udając, że śpię, ujrzałem
innego, do Niego podobnego. I usłyszałem, jak mówił do
Pana mojego: «Jezu, ci których wybrałeś jeszcze w Ciebie
nie wierzą*. A Pan mój rzekł do niego: «Dobrze powiedziałeś,
są bowiem ludźmi*.
(93) . Opowiem wam, bracia, jeszcze inny czyn
chwalebny. Czasami, gdy chciałem Go ująć, napotykałem
na ciało stałe i materialne, innym jednak razem,
gdy go dotykałem41, było ono niematerialne, niecielesne
i jakoby nieistniejące. Kiedyś był zaproszony przez jednego
z faryzeuszów i odpowiadając na zaproszenie42 poszliśmy
z Nim, i każdy z nas otrzymał chleb przeznaczony
dla każdego z zaproszonych – a wśród nich i On
otrzymał jeden. On swój chłeb pobłogosławił i podzielił
pomiędzy nas. Każdy spośród nas został nasycony tą niewielką
cząstką43, a nasze chleby zostały nietknięte tak, że
zapraszający nas byli zdumieni. Często chcieliśmy, idąc
z Nim, zobaczyć, czy zostają po Nim ślady na ziemi; widziałem
Go bowiem, jak unosił się ponad ziemią, i nigdy
ich nie ujrzeliśmy.
To co wam powiedziałem, mówię wam, bracia, jako zachętę
dla waszej wiary. Należy jednak zamilczeć o Jego
wielkich i cudownych czynach, są one bowiem nie do w ypowiedzenia,
i zapewne niemożliwe do wypowiedzenia
i do usłyszenia.
HYMN CHRYSTUSA TAŃCZĄCEGO44 *
(94) . Nim jednak Jezus został pochwycony43 przez
ludzi bez prawa46, Żydów czczących bezbożnego węża,
zgromadziwszy nas wszystkich, powiedział: «Zanim
Mnie im wydadzą47, zaśpiewajmy hymn Ojcu, i tak wyjdziemy48
na przeciw temu, co ma nastąpić*. Kazał więc
nam uczynić krąg, chwycić się nawzajem za ręce: On zaś
stanął po środku i rzekł: «Odpowiadajcie mi Amen*.
I zaczął wtedy śpiewać hymn:
«Chwała Tobie Ojcze!*
A my, wokół zgromadzeni, odpowiedzieliśmy:
«Am en!»49
«Chwała Tobie, Słowo!
Chwała Tobie, Łasko! Amen.
28(95); Chrystus wyjaśnia sens hymnu i tańca 29(96). Hymn ten, podobnie jak
hymn Tekli w Uczcie Metodego z Olimpu, zawiera wprowadzenie. O śpiewie
hymnu przez Chrystusa mówi Ewangelia (M kl4,26; Mt 26,30), tu jednak hymn
jest połączony z tańcem, co stanowi o specyfice tego utworu. Hymn ten śpiewa
Chrystus pośrodku zgromadzenia (por. Hbr 2,12; Ps 22[21],23), któremu
oznajmia Ojca. Ten hymn bywa! używany przez różne grupy heterodoksyjne:
manichejczycy, pryscylianie, enkratyci w Azji. Hymn ten znalazł powodzenie
w kulturze XX w.: w muzyce (G. Holst – 1919); w filmie (L. Bunuel, Droga
mleczna – 1968); w literaturze (M. Yourcenar, L oeuvre au noir – 1968).
43 Por. M k 14,48, par.
46 Por. Dz 2,23.
47 Por. Mk 9,31, par.
4!Por. M k 14,26, par.
45 Amen oznacza nie tylko przyjęcie prawd i jednomyślność zgromadzenia,
ale także przywrócenie jedności eonów w pleromie.
1 6 APOKRYFY
Chwała Tobie, Duchu!
Chwała Tobie, Święty!
Chwała Twojej Chwale! Amen.
Hymn śpiewamy Tobie, Ojcze!
Dzięki Tobie, Światło
W którym mrok nie mieszka!50 Amen.
(95). Mówię za co powinniśmy składać dzięki:
Chcę być zbawiony,
Chcę także zbawiać51. Amen.
Chcę być uwolniony,
Chcę też uwalniać. Amen.
Chcę być zraniony,
Chcę także ranić. Amen.
Chcę zostać zrodzony,
Chcę także rodzić. Amen.
Chcę spożywać,
Chcę także być spożyty. Amen.
Pragnę słuchać,
Chcę także być słuchany. Amen.
Chcę być pojęty
Będąc cały rozumem. Amen.
Chcę być obmyty,
Chcę także obmywać. Amen.
Łaska tańczy:
Chcę grać na flecie,
Zatańczmy wszyscy! Amen.
Chcę żal wyśpiewać,
Bijcie się w piersi52. Amen.
Jedna Ogdoada53
Śpiewa wraz z wami. Amen.
Liczba dwunastu
W wyżynach tańczy. Amen.
Ten, co jest całością,
Niech w górze tańczy. Amen.
Ten co nie tańczy
Wydarzeń nie pojmuje. Amen.
Pragnę uciekać,
Pragnę też zostać. Amen.
Chcę porządkować
I być też w porządku. Amen.
Chcę być jednością,
Chcę także jednoczyć. Amen.
Choć domu nie mam,
Mam także domy54. Amen.
Choć nie mam miejsca55
Mam także miejsce. Amen.
Świątyni nie mam,
Mam także świątynie56. Amen.
Jestem ci pochodnią57,
Gdy na mnie patrzysz. Amen.
Jestem ci lustrem,
Gdy mnie rozumiesz. Amen.
Jestem ci bramą58,
Gdy we mnie pukasz. Amen.
Jestem ci drogą59,
Kiedy wędrujesz. Amen.
(96). Odpowiadając na mój taniec, zobacz siebie we
Mnie, gdy mówię:
A widząc to, co Ja czynię, zamilknij o mych tajemnicach!
Ty, który tańczysz, zrozum, co czynię,
Bo twoja jest cała ludzka męka, którą ja mam wycierpieć.
Bo zresztą nie mógłbyś zupełnie zrozumieć swojego
cierpienia,
Gdybym Ja, Słowo, nie został dla Ciebie posłany od
Ojca.
Ty, który widzisz, co czynię, widzisz Mnie cierpiącego,
A ujrzawszy to, nie stanąłeś, ale cały się poruszyłeś…60
Wypocznij we Mnie!
Kim jesteś, dowiesz się, skoro odejdę.
Nie jestem zupełnie takim, jakim Mnie teraz widzisz.
Jakim zaś jestem ujrzysz, dopiero kiedy odejdę61.
Jeślibyś wiedział, co znaczy cierpieć, miałbyś niecierpiętliwość.
Dowiedz się więc, czym jest cierpienie, a niecierpiętliwość
osiągniesz.
Tego zaś, czego nie znasz62, Ja sam ciebie pouczę.
Ja jestem twoim Bogiem, a nie zdrajcy.
Pragnę, by święte dusze ze mną współgrały.
Poznaj więc słowo mądrości63.
Znowu ze Mną zawołaj:
Chwała Tobie, Ojcze!
Chwała Tobie, Słowo!
“ Por.J 1,5; 1 J 1,5.
S1 Chrystus tu i w następujących wierszach występuje zarówno jako Zbawiciel
i przedstawiciel tych, którzy mają zostać zbawieni.
“ Por. Mt 11,7; Łk 7,32.
“ Występujące tu terminy: ogdoada, dwunastka, „Ten co jest całością” należą
do słownictwa gnostyckiego i hermetycznego.
“ Por. Hbr 3,6.
“ Por. Mt 8,20; Łk 9,58.
“ Por. 1 Kor 3,16n.; 2 Kor 6,16.
“ Por. Ap 21,23.
“ Por. J 10,9.
“ Por. J 14,6.
60 Wiersze zepsute. Może stoi tu: „We Mnie miejsce, gdzie się wyciągniesz”.*^**
61 Por. J 16,7.
“ Por. J 13,7.
“ Por. Mdr 7,27.
DZIEJE APOSTOLSKIE IV 1 7
Chwała Tobie, Duchu [Św ięty]!
Jeśli zaś pragniesz poznać moje ,Am en,
Przez słowo igrałem we wszystkich rzeczach i zupełnie
się nie zawstydziłem.
Ja zatańczyłem, ty zaś wszystko rozumiesz.
A zrozumiawszy, zawołaj:
Chwała Tobie, Ojcze. Amen».
MOWA O TAJEMNICY KRZYŻA
(97). Gdy Pan, drodzy moi, skończył tańczyć z nami,
wyszedł64. A m y uciekaliśmy na wszystkie strony6’
jak błądzący albo uśpieni. Ja zaś widząc, jak On cierpi,
nie mogłem tego znieść, lecz uciekłem na Górę Oliwną,
płacząc z powodu tego, co się wydarzyło. I gdy w piątek,
został On powieszony na krzyżu o godzinie szóstej
w dzień, zapadł mrok na całej ziemi66. Ale Pan mój, stanąwszy
po środku jaskini, oświeciwszy mnie, rzekł: «Janie,
dla tłumu, który stoi na dole w Jerozolimie, ukrzyżowano
mnie, przebito lancami i trzcinami67, napojono żółcią68
i octem69. Ale Ja mówię do ciebie, i słuchaj, co ja mówię.
Ja ci poddałem myśl, abyś przyszedł na tę górę, abyś
usłyszał to, czego powinien nauczyć się uczeń od swego
nauczyciela, a człowiek od Boga».
(98) . I powiedziawszy to pokazał mi świetlisty krzyż
silnie utwierdzony, a wokół krzyża wielki tłum, ale
nie mający jednego kształtu70. W krzyżu natomiast była
jedna figura i podobieństwo71. Samego Pana widziałem
ponad krzyżem, nie miał on kształtu, a jedynie jakiś głos.
Ale nie był to głos, do którego przyzwyczailiśmy się, ale
słodki, usłużny i prawdziwie boski.
I powiedział do mnie: «Janie, trzeba, aby jedna osoba
słyszała te rzeczy: jednej bowiem potrzebuję, przeznaczonej,
by tego słuchać. Ten świetlany krzyż jest nazwany
przeze mnie ze względu na was, to Logosem72, to rozumem,
to Chrystusem, to bramą73, to drogą74, to chlebem75,
to nasieniem76, to zmartwychwstaniem77, to Synem, to O jcem,
to Duchem, to życiem78, to prawdą79, to wiarą, to łaską80
– te wszystkie nazwy są dla ludzi. Prawdziwie jednak
wyjaśniona sama w sobie i wypowiedziana dla was, jest
granica W szystkiego, mocne odnowienie tego, co jest
utwierdzone odsuwając to, co nie jest podstawowe i uporządkowane
przez Mądrość. Gdy zaś mądrość jest w harmonii,
stają się rzeczy na prawo i na lewo, moce, potęgi,
początki, demony, energie, groźby, gniewy, oszczerstwa,
szatany i niski korzeń, z którego wywodzi się natura
wszystkiego, co istnieje.
(99) . To jest krzyż, który Wszystko utwierdził przez
Słowo i rozdzielił rzeczy stworzone od rzeczy niskich,
a potem rozprzestrzenił się na wszystkie rzeczy – to
nie jest ów krzyż drewniany, który zobaczysz stąd zstąpiwszy.
Ale i Ja nie jestem tym, który jest na krzyżu, którego
teraz nie widzisz, a tylko słyszysz jego głos. Byłem uważany
za Tego, kim nie jestem, nie będąc tym, czym jestem dla
wielu. A to, co o Mnie będą mówić jest podłe i jest nie godne
Mnie. Ponieważ jednak miejsca odpoczynku nie można
ani zobaczyć ani opisać, dlatego tym więcej Ja, Pan wszystkiego,
ani nie mogę być zobaczony ani też wypowiedziany.
(100) . Niejednokształtny tłum wokół krzyża ma naturę
wywodzącą się z niskości. A jeśli ci, których
widzisz na krzyżu nie mają jeszcze jakiegoś kształtu to
dlatego, że jeszcze nie zostały zebrane razem członki tego,
który zstąpił. Kiedy jednak ludzka natura i posłuszny
ród zbliża się do Mnie posłuszny memu głosowi81, zostanie
również wyniesiona, ten kto mnie teraz słucha otrzyma
w niej udział i nie będzie ponad tym, czym jestem dziś.
Tak długo bowiem, jak ty Mnie nie nazywasz swoim, tak
Ja nie jestem tym, czym byłem. Jeśli jednak mnie słuchasz,
słuchając staniesz się i ty tym, czym Ja jestem, a Ja stanę
się tym, kim byłem, skoro… Nie zajmuj się więc tłumem
a pogardzaj tymi, którzy są poza Tajemnicą. Wiedz, że Ja
cały jestem w Ojcu, a Ojciec we Mnie82.

(101) . Ja nie odczuwałem żadnych cierpień, które mi będą przypisywali. A to cierpienie, które tobie i innym ukazałem tańcząc chcę, by było nazwane Tajemnicą. Widzisz, czym jesteś, bo Ja ci to pokazałem. To zaś, kim Ja jestem wiem tylko Ja i nikt inny. To co moje pozwól, bym, sam posiadał a na to, co jest twoje, patrz przeze Mnie. Zobaczyć Mnie, jak powiedziałem, jest rzeczą prawdziwie niemożliwą — ty możesz to jednak poznać jako mi bliski. I usłyszysz, że Ja cierpiałem i że Ja nie cierpiałem, a jednak nie cierpiąc cierpiałem, że byłem przebity,
a nie zostałem uderzony, że zawisłem [na krzyżu] i nie zawisłem, że krew ze Mnie wypłynęła, i nie wypłynęła. Jednym
słowem: to, co oni o Mnie mówią, tego nie doznałem, a to, o czym nie mówią, to właśnie wycierpiałem. To, co się wydarzyło, powiem ci w sposób ukryty, wiem bowiem, że ty zrozumiesz. Zrozum więc pochwycenie Logosu, przebicie Logosu, krew Logosu, rany Logosu, powieszenie Logosu, cierpienia Logosu, przybicie Logosu, śmierć Logosu. I tak zrobiliśmy miejsce Człowiekowi, mówię: najpierw zrozum Logos, następnie zrozumiesz Pana, po trzecie – poznasz Człowieka i to, co On wycierpiał”.

(102) . Gdy On to powiedział do mnie i jeszcze inne
rzeczy, których wedle Jego woli nie mogę powiedzieć,
został wzięty84, i nikt spośród tłumów tego nie zauważył.
Gdy zaś zszedłem, śmiałem się z nich wszystkich,
gdy oni mówili, co On mówił o Sobie, to jednak mocno
w sobie zachowując, że Pan wszystko uczynił, w sposób
64 Por. Mk 14,26; J 18,1.
“ Por. J 16,32; M k 14,50; Mt 26,56.
“ Por. M k 15,33, par.
“ Por. M k 15,19, par.; EwPt 3(9).
“ Por. M k 15,36, par.
“ Por. Mt 27,34.
70 „Byty z niskości”, których nie zjednała siła krzyża.
71 C zyżby aluzja do „obrazu i podobieństwa” Rdz 1,26?
„Por. J 1,1.
„Por. J 10,9.
74 Por. J 14,6.
„Por. J 6,35-48.
„Por. M k 4,36; Łk 8,5.11.
„Por. J 11,25.
„Por. J 11,25; 14,6.
„Por. J 14,6; 1,11.17.
“ Por. J 1,14.17.
gI Por. J 10,16.
„Por. J 10,38; 14,10n.; 17,21; 17,5.
„Por. J 19,34.
14 Por. M k 16,19; Dz 1,2.
1 8 APOKRYFY
symboliczny i według [swego] planu Bożego dla nawrócenia
i zbawienia człowieka.
PODSUMOWANIE MOWY JEZUSA85

(103). Ponieważ widzieliśmy, bracia, łaskę i miłość
Pana względem nas, oddajmy Mu cześć my, nad
którymi się zmiłował, i nie palcami, ani ustami, ani językiem,
ani jakimkolwiek członkiem cielesnym, ale usposobieniem
duszy… I czuwajmy, ponieważ i teraz dla nas jest
On obecny w więzieniach i w grobach, w więzach, więzieniach,
w obelgach, w natrząsaniach się, na morzu i lądzie,
w biczowaniach, w wyrokach skazujących, w zasadzkach,
w podstępach, w karaniu. Jednym słowem: będąc z nami
we wszystkich cierpieniach, On sam z nami współcierpi.
Gdy zaś każdy z nas Go wzywa, nie znosi tego, by nas nie
wysłuchać, ale będąc wszędzie, słucha nas wszystkich. Ponieważ
więc jest On teraz Bogiem dla mnie i dla Druzjany
w naszym więzieniu, przynosi nam pomoc dzięki swojemu
miłosierdziu.

(104) . Bądźcie więc i wy, ukochani, przekonani że to,
co wam zwiastuję nie znaczy bynajmniej, że macie
czcić człowieka, ale tylko Boga niezmiennego, nieuchwytnego,
Boga wszelkich rzeczy, ponad wszystkie Moce, starszego
i mocniejszego od wszelkich Potęg, od wszelkich
aniołów i stworzeń zwanych rozumnymi i wszystkich
eonów. Jeśli zaś [w tej nauce] trwać będziecie i na niej zbudujecie
[swoje życie], otrzymacie dusze niezniszczalne”.
(105) . Przekazawszy to braciom Jan oddalił się
z Andronikosem, aby się przechadzać. A Druzjana
i wszyscy bracia towarzyszyli im z daleka, aby móc w idzieć
czyny przez nich zdziałane i wszędzie słuchać ich
słów w Panu [teraz i zawsze, i na wieki wieków. Am en]86…
V. TRZECIA LAKUNA
(ROZDZIAŁY 105-37)
Znajdowały się tu prawdopodobnie inne epizody z pobytu
Jana w Efezie, zaczętego w rozdz. 19-36:
1. Epizod z Zeuksisem (Liber flavus 10-11 i POxy 850,
Junod Kaestli 118-122 i 113n.). Tekst podawał prawdopodobnie
następujący epizod: Zeuxis (irlandzki Seusisp, Seuesp,
Eusisp), nowonawrócony, ceniący sobie dobra tego
świata zgrzeszył (morderstwo?, cudzołóstwo?) dzięki
czemu stał się niegodny Eucharystii: demaskuje go Jan; on
ucieka i chce popełnić samobójstwo; Jan wysyła do niego
diakona Werusa, znanego z D ziejów Jana (DzJ 30,1.4;
61,2; 110,5n. i cytat z Listu Ps. Tytusa, por. ANT 3, 87),
który go ocala; Zeuxis wraca na zgromadzenie i czyni
pokutę i prosi o modlitwę; Jan mu udziela Eucharystii.
Inne szczegóły tekstów trudne do wyjaśnienia na obecnym
etapie stanu źródeł.
2. Spotkanie z żołnierzem-demonem (Liber flavus, 14;
E Oxy 850). Krótki epizod, może przechodni do cudu
ze złotem przemienionym w siano. Jan spotyka żołnierza
– jest to szatan; ten mu grozi, Jan rzuca mu w twarz w yższość
Boga i żołnierz znika jak dym. Pojawienie się szatana
przemienionego w żołnierza spotykamy w innych
apokryficznych D ziejach: M ęczeństwie Mateusza (14n., LB
323-236), w Dziejach Jana Ps.Prochora.
3. Opowiadanie o sianie przemienionym w złoto. Epizod
ten pozostaje w związku z poprzednim. Przemiana
w złoto różnego rodzaju materii bezwartościowej jest potwierdzona
przez różne źródła związane z Janem i jego
Dziejami apokryficznymi: Ewodiusz z Użala (zmiana siana
w złoto); Ps. Abdiasz, (kije zmienione w złoto), Passio
Ioannis Ps. Melitona; H ypom nem a Symeona Metafrastesa,
(trawy w złoto), Vita Ioannis, nie wydana, siekiera w srebro;
irlandzki Liber flavu s (siano w złoto). W szystko to
poświadcza, że epizody te powtarzają i parafrazują epizod
zawarty w pierwotnych D ziejach Jana, którego treścią jest
pogarda dla dóbr materialnych okazywana przez Jana,
który przemienia siano czy inną bezwartościową materię
w złoto; po dokonaniu tego cudu wyrzuca złoto, przywraca
materię do dawnej formy lub też pomaga przez nie
udręczonym przez wierzycieli biedakom. O całym problemie
CCAp 1, 129-136.
VI. DALSZE CZYNY W EFEZIE
ZBURZENIE ŚWIĄTYNI ARTEMIDY EFESKIEJ87
(37) . Bracia z Miletu rzekli do Jana: „Długi czas
przebywaliśmy w Efezie. Jeśli chcesz, udamy się
do Smyrny. Bowiem usłyszeliśmy, że wieść o wielkich
czynach Bożych już się tam rozeszła”. I rzekł do nich Andronik:
„Gdy nauczyciel zechce, wtedy pójdziemy”. Jan
jednak powiedział: „Najpierw pójdziemy do świątyni
Artemidy; pewnie i tam, skoro się pokażemy, znajdą się
słudzy Pana”.
(38) . Za dwa dni miała być rocznica świątyni bożków.
Jan wstąpił do świątyni: podczas gdy inni
byli odziani w białe szaty, on jeden miał tylko czarne. Ci
więc pochwycili go i starali się go zgładzić. Na to rzekł
Jan: „Zwariowaliście podnosząc rękę na mnie, który jestem
sługa Boga jedynego”. Wszedł więc na wysoki cokół
i rzekł do nich:
(39). „Mężowie efescy, znajdujecie się w niebezpieczeństwie
stając się podobni do morza: wszelka rzeka
płynąca i wszelkie źródło spływające, deszcze i fale
następujące po sobie, potoki niosące kamienie zostają zasolone
mocą soli, która w nich się znajduje. Tak samo i wy
aż do dziś nie zmieniliście stosunku do prawdziwej pobożności
i tkwicie w zepsuciu starych praktyk religijnych. Ileż
cudów widzieliście przeze mnie dokonanych, ileż uzdrowień,
a w y dalej tkwicie w ślepocie serca i nie możecie przejrzeć!
Cóż więc, mężowie efescy? Odważyłem się wejść do
tej waszej świątyni bożków. Wykażę wam, najbardziej bezbożni
i martwi dla ludzkiego rozumu. Oto ja tu stoję. Wy
wszyscy uważacie Artemidę za boginię: módlcie się więc do
85 Powrót do tekstu 26(93). 87 O Efezie por. E. Jastrzębowska, Miasta Apokalipsy, Warszawa 1999,
86 Konkluzja stanowi prawdopodobnie dodatek późniejszy przepisywacza s. 3-108.
tekstu.
DZIEJE APOSTOLSKIE IV 1 9
niej, abym ja sam umarł. Jeśli zaś wy nie poradzicie tego
zrobić, to ja sam będę wzywał mojego jedynego Boga, abyście
wszyscy umarli z powodu waszej niewiary”88.
(40) . Ale ci, którzy uprzednio już poznali go z jego
czynów i widzieli jak wskrzeszał umarłych, zawołali:
„Błagamy cię, Janie, nie zgładź nas w ten sposób! Wiemy
bowiem, że ty jesteś w mocy to uczynić”. Na to Jan rzekł
do nich: „Jeśli więc nie chcecie zginąć, trzeba, aby wasze
praktyki religijne zostały zbite. A po co zostaną zbite?
Abyście wy odrzucili wasze stare błędy. Teraz wiec szczególnie:
albo wy sami nawrócicie się dzięki mojemu Bogu,
albo ja umrę przez waszą boginię. Modlę się więc wobec
was błagając mojego Boga, by On się zmiłował nad wami”.
(41) . To powiedziawszy Jan zaczął modlić się w ten
sposób: „O Boże, który jesteś Bogiem nad w szystkimi
których nazywają bogami, Ty, którego aż dotąd odrzucano
w Efezie, Ty, który podsunąłeś mi myśl, abym poszedł
do tego miejsca, do którego nigdy nie miałem zamiaru
się udać, Ty, który zabijasz wszelki przesąd przez nawrócenie
się do Ciebie, na Twoje imię uciekają wszystkie
bałwany, wszystkie szatany, wszelka moc i wszelka natura
nieczysta, teraz, przez wypędzenie dzięki Twojemu imieniu
Szatana, który tu mieszka okaż swe miłosierdzie
w tym miejscu, ponieważ oni pobłądzili”.
(42) . W chwili, gdy Jan to wypowiedział, natychmiast
rozpadł się ołtarz Artemidy na wiele kawałków,
a wszystkie ofiary złożone w świątyni natychmiast
upadły na posadzkę a ich łuk się potrzaskał, podobnie jak
więcej niż siedem posągów, a połowa świątyni tak się zawaliła,
że główna belka zabiła arcykapłana. Na to zawołał
tłum Efezjan tam zgromadzony: „Jeden jest Bóg Jana, jeden
jest Bóg, który zmiłował się nad nami, ponieważ Ty jesteś
jedynym Bogiem. Nawracamy się więc teraz widząc
Twoje cuda. Zmiłuj się nad nami Boże, jeśli chcesz, i wyrwij
nas z tego całego błędu”. Jedni spośród tłumu padając na
twarz zanosili prośby, inni modlili się padłszy na kolana,
inni płakali rozdzierając szaty, inni jeszcze próbowali uciec.
(43) . Jan zaś wyciągnąwszy ręce i wzniósłszy duszę,
rzekł do Pana: „Chwała Tobie, mój Jezu, jedyny Boże
prawdy, ponieważ przyjąłeś swoje sługi w różnorodny
sposób”. To powiedziawszy rzekł do tłumów: „Powstańcie
z ziemi, mężowie efescy i módlcie się do mojego Boga,
i poznajcie Jego niewidzialną siłę, która się objawiła i cudowne
czyny, które miały miejsce przed waszymi oczami.
Artemida powinna pomóc samej sobie, jej sługa powinien
od niej otrzymać pomoc a nie zostać zabity! Gdzie jest
moc demona?89 Gdzie ofiary? Gdzie dzień rocznicy?
Gdzie święta? Gdzie wieńce? Gdzie wielkie sztuki magiczne
i jej siostra – czarownictwo?”
(44) . Na to tłumy powstały z ziemi i pobiegły rozbić
resztki świątyni bożka, wołając: „Uznajemy tylko
jednego Boga Jana, jemu tylko będziemy w przyszłości
cześć oddawali, bo On się nad nami zmiłował”. A gdy Jan
schodził z tego miejsca, wielki tłum dotykał go, mówiąc:
„Wspomóż nas, Janie, bądź z nami, byśmy nie zginęli od
rzeczy próżnych! Widzisz bowiem nasze postanowienie,
widzisz ten tłum, który tobie towarzyszy, który zawisł na
nadziei twojego Boga. Wiemy, że droga, po której błądziliśmy,
prowadzi do śmierci, wiemy, że posągi naszych bogów
zostały wzniesione na próżno, wiemy, że w nich znajduje
się wiele szpetnych rzeczy wzbudzających śmiech.
Pozwól, prosimy cię, przyjść bez przeszkody do twego
domu, abyśmy zostali wsparci w niebezpieczeństwach.
Przyjmij nas, będących w sytuacji bez wyjścia”.
(45) . Na to Jan rzekł do nich: „Mężowie, wiecie, że
z waszego powodu pozostałem w mieście Efezie,
podczas gdy gorliwość pchała mnie do Smyrny i innych
miast, aby i tam słudzy Chrystusa zwrócili się do Niego.
Lecz ponieważ odszedłbym, nie znalazłszy w was pełnego
odpoczynku, pozostałem błagając mojego Boga i prosiłem
Go, abym wtedy mógł odejść z Efezu, skoro tylko was
utwierdzę. Widząc jednak, że to się już stało, lub, raczej,
że się staje, nie opuszczę was pierwej aż nie nakarmię was
jak dzieci mlecznym pokarmem i nie umieszczę was na silnej
skale”.
WSKRZESZENIE KAPŁANA ARTEMIDY
(46) . Jan pozostał z nimi, a zostali przyjęci w domu
Andronikosa. Jeden spośród zebranych tam przyniósłszy
ciało kapłana Artemidy – był bowiem jego krewnym
– złożył je przed drzwiami i wszedł do środka nic nikomu
nie mówiąc. Jan natomiast, po homilii wygłoszonej
do braci, po modlitwie i po Eucharystii oraz po włożeniu
rąk na każdego spośród zebranych, rzekł pod natchnieniem
Ducha90: „Ktoś spośród tu obecnych, kierowany wiarą
w Boga, wszedł tu, zostawiwszy pod drzwiami [ciało] kapłana
Artemidy, i w trosce o swoją duszę zajął się samym
sobą myśląc w głębi serca: «Lepiej jest żebym pomyślał
o żywym niż o moim umarłym krewnym. Wiem bowiem,
że gdy nawrócę się do Pana i ocalę moją duszę, nie odmówi
Jan wskrzeszenia umarłego»”. Jan wiec podniósłszy się
ze swego miejsca podszedł do krewnego kapłana, który tak
właśnie myślał, i wziąwszy go za rękę, rzekł: „Czy to właśnie
tak nie myślałeś, dziecko, przychodząc do mnie?”
A ów, drżąc i lękając się, rzekł: „Tak, panie” i rzucił się mu
do stóp. Na to Jan: „Pan nasz, to jest Jezus Chrystus, pokaże
swą moc na twoim zmarłym krewnym i wskrzesi go”.
(47) . I podniósłszy młodzieńca i ująwszy go za rękę,
rzekł: „Nie jest rzeczą wielką dla człowieka, który
panuje nad wielkimi tajemnicami, zająć się małymi. Cóż
więc wielkiego oddalać choroby cielesne?”… I trzymając
młodzieńca za rękę, rzekł: „Mówię tobie, dziecko, podszedłszy
do zmarłego, wskrześ go nie mówiąc nic więcej,
jak tylko: «Mówi do ciebie, sługa Boży Jan. Powstań!*”91
Młodzieniec więc podszedłszy do swego krewnego to tylko
powiedział – a otaczał go wielki tłum – i wszedł do Jana
prowadząc swego krewnego żywego. Jan zaś widząc
wskrzeszonego, rzekł: „Teraz zostałeś wskrzeszony, ale nie
jesteś jeszcze uczestnikiem prawdziwego życia, ani nie
masz w nim uczestnictwa. C zy chcesz należeć do Tego,
88 Podobną próbę proponuje prorok Eliasz, lK rl 18,20nn. MJan czyta myśli, por. 24, 27, 49, 86.
89Ponieważ chodzi tu o demona mieszkającego w świątyni Artemidy, tekst 9] Typowe dla apokryfów: wskrzesza nie Apostoł, ale świeżo nawrócony,
grecki używa tu formy w rodzaju żeńskim – nie ma słowa na wyrażenie tego
adekwatnie po polsku.
2 0 APOKRYFY
5Kjp5jijS}| <ruf miuNiurp.Y]
eS d I H H i m n i i i u i i f r
iiśsUBSl \ Moumird^
^ m u a iu \n n tn(fcfhna.nm
i o.-m mtiut/łiio ctfoi
w : i *
… j
* £ i f Łk
Apostoł dokonuje chrztu
Warsztat francuski, Jean Poyet, miniatura z Godzinek, około 1490 roku, Biblioteca Nacional, Madryt.
Po wskrzeszeniu młodzieńca Jan powiedział: „Teraz zostałeś wskrzeszony, ale nie jesteś jeszcze
uczestnikiem prawdziwego życia, ani nie masz w nim uczestnictwa. Czy chcesz należeć do Tego,
w którego imieniu i mocy powstałeś do życia? Uwierz teraz, a będziesz żył po wszystkie wieki”
(.Dzieje Jana 49). Dopiero chrzest w Imię Trójcy wprowadza do społeczności Kościoła, tworzy
tę społeczność. Dlatego Apokryfy, opisujące dzieje Apostołów, niezmiennie opowiadają
o licznych chrztach, dokonywanych przez uczniów Chrystusa. Miniatura z Madrytu przedstawia
Apostoła, głoszącego Dobrą Nowinę oraz chrzest neofitów. Ikonografia chrztu jest wzorowana
na kompozycji Chrztu Chrystusa w Jordanie.
DZIEJE APOSTOLSKIE IV 2 1
w którego imieniu i mocy powstałeś do życia? Uwierz teraz,
a będziesz żył po wszystkie wieki”. On natychmiast
uwierzył w Pana Jezusa i pozostał wierny Janowi.
WSKRZESZENIE OJCA I NAWRÓCENIE SYNAMORDERCY
(48). Następnego dnia Jan miał sen: [śniło mu się, że]
wyszedł trzy miłe poza bramy miasta. Nie zlekceważył
go, ale powstawszy o świcie ruszył z braćmi w drogę.
[Zył tam] pewien wieśniak, którego ojciec upomniał, by nie
zabierał żony swemu towarzyszowi pracy; ten zaś groził
mu, że go zabije. Młodzieniec jednak, nie mogąc znieść napomnienia
ojca, kopnął go i sprawił, że on zupełnie stracił
mowę. Jan, widząc co się wydarzyło, rzekł do Pana: „Panie,
czy to z tego powodu nakazałeś mi tu dzisiaj przyjść?”
(49). Młodzieniec zaś, widząc tę straszną śmierć i sądząc,
że zostanie zaaresztowany, wyrwał sierp, który
nosił za pasem i pobiegł do swego domu. Jan jednak zagrodziwszy
mu drogę, rzekł: „Stój, najbezwstydniejszy
szatanie i powiedz mi, czemu biegniesz trzymając wyciągnięty
i skrwawiony sierp?” Młodzieniec przerażony opuścił
żelastwo na ziemię i rzekł do niego: „Popełniłem czyn
podły i nieludzki i wiem, że zostanę pochwycony, postanowiłem
więc zadać sobie najgwałtowniejsze i najkrwawsze
zło – zabić się natychmiast. Ojciec bowiem zawsze radził
mi wieść życie godne i bez cudzołożenia; nie zniosłem
jednak tych zarzutów i kopnięciem zabiłem go. Widząc co
mi się wydarzyło spieszę do kobiety, przez którą stałem
się mordercą ojca i będę starał się ją zabić, następnie jej
męża, i w końcu ostatniego ze wszystkich – mnie, gdyż
nie mógłbym znieść tego, by widział mąż tej kobiety, że ja
ponoszę karę śmierci”.
(50) . Na to Jan rzekł do niego: „Chodź ze mną do
ojca i pokaż mi, gdzie on leży, abym wycofawszy się
i zlekceważywszy ciebie, który znajdujesz się w niebezpieczeństwie
nie dał miejsca temu, który chce się z ciebie w yśmiewać
i naigrywać. A jeśli ci go wskrzeszę, czy odejdziesz
od kobiety, która stała się dla ciebie przyczyną
upadku?” Rzekł młodzieniec: „Jeśli oddasz mi ojca żywego
i ujrzę go rozmawiającego jak za życia, porzucę resztę”.
(51) . Gdy on to powiedział, udali się do miejsca,
gdzie leżał zmarły starzec. Wielu przechodniów
znajdowało się na tym miejscu. Jan rzekł do młodzieńca:
„Nieszczęśniku, nawet nie oszczędziłeś starości ojca?”
Ów zaś płacząc i rwąc włosy powiedział, że żałuje tego
wszystkiego. Na to rzekł Jan, sługa Pana: „Ty, który dziś
ukazałeś mi, że mam iść do tego miejsca, Ty, który wiesz,
że to miało się wydarzyć, Ty, przed którym nie może
ukryć się żadne wydarzenie na tym świecie, Ty, który swoją
wolą pozwalasz mi dokonać wszelkiego uzdrowienia
i uleczenia, udziel teraz życia temu starcowi, widząc że
twój zabójca już sam siebie osądził. I Ty sam oszczędź, Panie,
tego, który nie oszczędził ojca doradzającego mu to,
co najlepsze”.
92Ten dość dziwny epizod stanowi polemikę z autokastracją zdarzającą się
czasami w kręgach ascetów chrześcijańskich (najbardziej znany jest tu casus
(52) . To powiedziawszy podszedł do starca i rzekł:
„Mój Pan nie jest słabym i rozciąga również na ciebie
swoje łaskawe zmiłowanie i miłosierdzie bez wynoszenia
się. Wstań i oddaj chwałę Bogu za ten czyn będący dobrodziejstwem”.
Starzec rzekł: „Powstaję, Panie”. I powstawszy
stanął prosto, i rzekł: „Zostałem uwolniony ze strasznego
życia i od znoszenia zniewag syna, strasznych i licznych,
i od braku miłości. A oto przywołałeś mnie, mężu
Boga żywego. Po co?” Jan rzekł do niego: „Jeśliby to znaczyło
powrót do tego, co było, lepiej byłoby ci, abyś umarł.
Ale zostałeś obudzony do rzeczy lepszych”. I wziąwszy go
poprowadził go do miasta głosząc mu Dobrą Nowinę łaski
Pana tak, że skoro przyszli do bramy, starzec uwierzył.
(53) . Gdy zaś młodzieniec ujrzał niespodziewane
wskrzeszenie ojca i jego zbawienie, chwycił za sierp,
uciął sobie genitalia i pobiegł do domu, gdzie przebywała
cudzołożnica, rzucił je jej w twarz i rzekł: „Przez ciebie
stałem się zabójcą ojca, i was obojga, i mnie samego. Masz
je więc: są one bowiem także przyczyną tego, co się wydarzyło.
Pan jednak zmiłował się nade mną i sprawił, że poznałem
Jego moc”.
(54) . I odszedł, aby powiedzieć Janowi, w obecności
braci, co uczynił. Ale Jan rzekł do niego: „Ten,
młodzieńcze, który ci podsunął myśl, aby zabić ojca i stać
się kochankiem małżonki innego, ten też tobie posunął,
jako czyn sprawiedliwy, usunąć niegodne członki. Powinieneś
bowiem usunąć nie członki, ale sposób myślenia,
który stał się szpetny dzięki owym genitaliom. Nie części
ciała bowiem są szkodliwe dla człowieka, ale ich źródła
niewidzialne, od których pochodzi wszelka szpetota działania
i w nich się uwidacznia. Gdy jednak nawrócisz się,
dziecko, z tego uczynku, i nauczysz się rozpoznawać
sztuczki szatana, Bóg cię wspomoże we wszystkim, czego
potrzeba twojej duszy”. Młodzieniec starał się żyć w pokoju,
nawrócił się ze wszystkich uprzednich grzechów,
aby osiągnąć u Bożej dobroci przebaczenie, i nigdy nie oddalał
się od Jana92.
(55) . Gdy to miało miejsce w mieście Efezie, mieszkańcy
Smyrny wysłali do niego starszych, mówiąc:
„Słyszeliśmy, że Bóg, którego głosisz, nie jest zazdrosny
i nie kazał tobie okazywać szczególnych względów dla
jednego miejsca. Ponieważ zaś jesteś zwiastunem takiego
Boga, przybądź i do Smyrny oraz do innych miast, abyśmy
i my poznali twego Boga, a poznawszy go, mieli
w nim nadzieję…”
VII. CZWARTA LAKUNA
(MIĘDZY ROZDZIAŁAMI 55-56)
Krótka przerwa tekstu zawierała prawdopodobnie okoliczności
odjazdu z Efezu, scenę pożegnania w i przybycia
do Smyrny. Tu wydanie LB wprowadza epizod z kuropatwą
(por. Dodatek 1), oznaczony numerami z gwiazdką.
Orygenesa, Euzebiusz, HE 8,1) oraz teoretyczne uzasadnienie w Fizjologusie:
okastrowanie się bobra. Por. E. Pliimacher, Apocrypha 3(1992), 99-109.
2 2 APOKRYFY
VIII. CZYNY W SMYRNIE
UZDROWIENIE BLIŹNIAKÓW,
SYNÓW ANTYPATRA
(56) . Wyszedłszy z Efezu udaliśmy się do miasta
Smyrny. Całe miast zebrało się, aby ujrzeć wchodzącego
Jana. Pewien mąż imieniem Antypater, jeden
z pierwszych obywateli Smyrny, podszedł do Jana, mówiąc:
„Sługo Boży, słyszę, że uczyniłeś w Efezie wiele
rzeczy dobrych i wielkie cuda. Oto daje ci dziesięć kroć
dziesięć tysięcy sztuk złota. Mam bowiem dwóch chłopców
bliźniaków, których już przy urodzeniu pochwycił
szatan, i aż do dziś strasznie cierpią – a mają już trzydzieści
cztery lata. W jednej chwili padają obydwaj: raz chwyta
ich w łaźni93, innym razem w czasie spaceru, często
przy stole, czasem na wspólnym zebraniu miejskim. Zobaczysz,
że są mężami przystojnymi, ale zżera ich codzienna
choroba. Błagam cię, pomóż mojej starości. Zamierzam
bowiem podjąć smutną decyzję: gdy bowiem
byli dziećmi, mniej cierpieli, teraz zaś, gdy stali się dorosłymi,
ciągną ich szatany męskie. Zmiłuj się więc nade
mną i nad nimi”. Jan rzekł do niego: „Mój lekarz nie
przyjmuje nagrody w srebrze, ale uleczy was za darmo,
ale w zamian za chorobę bierze dusze uzdrowionych. C zy
więc chcesz, Antypatrze, dać w zamian za dzieci? Dasz
własną duszę Bogu, a znajdziesz swoje dzieci zdrowe mocą
Chrystusa”. Rzekł Antypater: „Nigdy nikim nie pogardziłeś,
[nie gardź] więc moimi synami. Za zgodą
wszystkich moich krewnych zamierzam ich zgładzić trucizną
ze względu na ośmieszenie. Ty jednak przybyłeś dla
nich jako wierny lekarz ustanowiony przez Boga: oświeciwszy
wspomóż je !”
(57) . Jan wezwany na pomoc, rzekł do Pana: „Ty,
który zawsze pocieszasz pokornych, którego wzywają
na pomoc, i który nigdy nie czekasz, aby zostać wezwany
na pomoc, bo jesteś obecny nim zaczniemy [Cię
wzywać]: odpędź nieczyste duchy od synów Antypara”.
I natychmiast one z nich wyszły. Jan więc nakazał, aby
przyszli synowie. A ojciec ujrzawszy ich zdrowych padł
[do stóp] i oddał cześć Janowi. (Ów pouczył ich o Ojcu,
o Synu i o Duchu Świętym i ochrzcił ich). I Jan nakazał
Antypatrowi, aby rozdał pieniądze tym, którzy są potrzebujący,
i pożegnał ich, a oni chwali i wysławiali Pana.
IX. PIĄTA LAKUNA
(MIĘDZY ROZDZIAŁEM 57 i 58).
Zawierała prawdopodobnie szereg epizodów, które
miały miejsce podczas jego pobytu w Smyrnie oraz podróży
do innych miast zakończonej w Laodycei oraz wprowadzenie
nowych postaci Arystobuli i jej męża Tertullusa,
Arystypa i Ksenofonta, „czystej prostytutki” oraz osób
wspomnianych w 61(59).
93 Łaźnia jest szczególnym miejscem pobytu i działalności szatana.
94 Być może mamy tu jedyny w Dziejach Jana tytuł rozdziału, z jakimi się
spotykamy w niektórych Dziejach apokryficznych, np. Tomasza czy Filipa.
O pierwszym pobycie por. 18nn.
95 Umarł „w czasie drogi” lub „na drodze” – to znaczy żyjąc według moralności
chrześcijańskiej (por. Dz 9,2; 19,9, itd.)
X. POWTÓRNY POBYT W EFEZIE
(58). Z Laodycei do Efezu po raz drugi94
POŻEGNANIE W LAODYCEI
Upłynął pewien czas i nikt z braci nie został zasmucony
przez Jana, ale zasmucili się, kiedy rzekł do nich: „Bracia,
nadszedł czas, abym udał się do Efezu: umówiłem się
bowiem z tymi, którzy tam przebywają, aby bardzo nie
upadli na duchu od dawna nie mając nikogo, kto by ich
umocnił. N ależy bowiem skierować ducha do Boga, który
nas nie opuszcza”. Gdy to uczniowie usłyszeli, zmartwili
się, że ich opuszcza. Na to rzekł Jan: „Nawet jeśli ja
was opuszczę, to jest z wami zawsze Jezus Chrystus.
Jeśli Go ukochacie czystym sercem, posiadacie pewną
i nieodwracalną wspólnotę z Nim. Jeśli się Go bowiem
miłuje, to On uprzedza miłujących [swoją miłością tych],
którzy Go miłują”.
(59) . To powiedziawszy opuścił ich, pozostawiwszy
jednak wiele pieniędzy dla rozdania braciom. Gdy on
wychodził z Efezu, oni jęczeli i płakali. Byli zaś z nimi ci,
którzy mu towarzyszyli gdy opuszczał Efez: Andronik
i Druzjana, towarzysze Likomedesa i Kleobiona. Szli z nimi
również Arystobula, która dowiedziała się, że jej mąż
Tertullos umarł w drodze95, Arystyp z Klenofontem, a także
„czysta prostytutka”, i wielu innych, których on nieustannie
pouczał, aby się nawrócili do Pana Jezusa C hrystusa,
a którzy nie chcieli go nigdy opuścić.
PCHŁY W GOSPODZIE W DRODZE DO EFEZU
(60) . Pierwszego dnia, zatrzymaliśmy się w pewnej
gospodzie na pustkowiu. Gdy szukaliśmy łóżka,
aby błogosławiony Jan mógł odpocząć, ujrzeliśmy jeden
z jego żartów. Znajdowało się gdzieś tam łóżko bez nakrycia.
Rozciągnęliśmy więc płaszcze, które mieliśmy z sobą
i poprosiliśmy go, aby się położył i odpoczął. Inni położyli
się spać na podłodze. Ale skoro tylko on się położył, zaczęło
go napastować mnóstwo pcheł. A gdy one coraz
bardziej mu dokuczały, a upłynęło już pół nocy, rzekł do
nich, a usłyszeliśmy to wszyscy: „Mówię do was, o pchły96,
wszystkie razem okażcie się życzliwe97, opuśćcie w tej
chwili wasz dom, siedźcie spokojnie w jednym miejscu
i trzymajcie się daleko od sług Bożych”. Na to my wybuchnęliśmy
śmiechem i zaczęliśmy rozmawiać na ten temat;
Jan natomiast usnął. M y zaś rozmawialiśmy cicho,
staraliśmy się bowiem mu nie przeszkadzać.
(61) . Wstałem, gdy zaczęło świtać, wstałem pierwszy98,
a wraz ze mną Werus i Andronikus, i oto ujrzeliśmy
przy drzwiach mnóstwo pcheł. Na widok tej ilości
stanęliśmy zdumieni, a wszyscy bracia obudzili się
z ich powodu; Jan natomiast spał. Gdy on się przebudził
opowiedzieliśmy to, co widzieliśmy… On zaś, powstawszy
z łóżka, spojrzał na nie i rzeki do pcheł: „Ponieważ były96
Dwuznaczność słów: gr. koreis – pchły, koral – dziewczęta.
97 Dwuznaczność słów: życzliwe lub rozumne.
98 Raptem pojawia się tu pierwsza osoba, a więc autor podaje się za świadka.
DZIEJE APOSTOLSKIE IV 2 3
ście życzliwe i zachowałyście moje ostrzeżenie, wróćcie
na swoje miejsce”. Gdy on to powiedział i wstał z łóżka,
pchły rozbiegły się od drzwi, śpieszyły ku łóżku, i drapiąc
się po jego nogach zniknęły w szparach łóżka. W tedy Jan
znowu powiedział: „Te zwierzęta, skoro usłyszały głos
człowieka, pozostały na swoim miejscu i nie ruszyły się:
my natomiast słyszymy słowo Boże, ale przestępujemy
Jego przykazania i lekceważymy je. Ale aż do kiedy?”99
istoria Druzjany i Kallimacha100

(62) . Po tym przybyliśmy do Efezu. Skoro tylko bracia tam przebywający dowiedzieli się, że Jan przybył po długiej nieobecności, zbiegli się do Andronika, gdzie on się zatrzymał. Dotykali jego stóp, obejmowali jego ręce, którymi dotykał ich twarzy, całowali nawet swoje
własne ręce, które wyciągali, by go dotknąć, bo przez nie dotykali przynajmniej jego szat.

(63) . Podczas gdy pośród braci panowała wielka miłość
i nieporównywalna radość, pewien człowiek102
posłany przez szatana zakochał się z widzenia w Druzjanie,
choć wiedział, że ona jest żoną Adndronika. Wielu więc
mówiło do niego: „Niemożliwą jest rzeczą, abyś posiadł tę
niewiastę: od dawna bowiem z powodu swej pobożności
żyje oddzielona od męża. Ty jesteś jedynym, który nie wie,
że Andronik, gdy nie był jeszcze mężem tak pobożnym jak
dziś, zamknął ją w jakimś grobowcu i powiedział: «Albo
będę cię miał za żonę, jak niegdyś, albo umrzesz!» Ona w ybrała
jednak raczej umrzeć niż posiadać z nim wspólne
wielkie bogactwo, wybrała raczej umrzeć, niż popełnić taki
ohydny występek. Jeśli więc ona nie zgodziła się na w ystępek
ze swoim panem i mężem, ale doprowadziła go do
tego, że nawet dzielił z nią swe przekonania, czyż sądzisz,
że zgodzi się, abyś ty – jak tego pragniesz – został jej kochankiem?
Wyrzecz się tego szaleństwa, które nie daje ci
spokoju, wyrzecz się tego czynu, którego nie umiesz doprowadzić
do końca. Po co rozpalać pragnienie sądząc, że
umiesz doprowadzić do końca to, na co się odważasz?”
(64) . Tam mówili do niego jego bliscy przyjaciele,
ale go nie przekonali, ale on w swym bezwstydzie
wysłał do niej list. Później jednak zrezygnował ze zdobycia
jej, aby nie ponosić częstych obelg, bo go bardzo zelżono;
żył jednak w głębokim przygnębieniu. Druzjana
natomiast po dwóch dniach położyła się do łóżka zdjęta
gorączką spowodowaną przygnębieniem. I rzekła: „Czyż
mam wrócić do swej ojczyzny, abym się nie stała przyczyną
zgorszenia dla męża pozbawionego pobożności? Gdyby
do tego człowieka dochodziły słowa, nie doszedłby do
tego stopnia rozpusty. Ale ponieważ teraz ja także, Panie,
jestem odpowiedzialna za cios, który dotknął tę duszę nie
rozumiejącą, wyzwól mnie z tych więzów, abym do ciebie
przyszła jak najszybciej”. I tak Druzjana odeszła ze świata
bez radości i pełna smutku z powodu załamania duchowego,
w obecności Jana, który zupełnie nie znał sprawy.
/A „^(65). Andronik zaś pogrążony w smutku cierpiał na
V / duszy w ukryciu ale płakał również jawnie tak, że Jan
wielokroć musiał mu nakazywać milczenie, mówiąc: „Druzjana
przeszła do lepszej nadziei opuściwszy to życie pełne
niesprawiedliwości”. Odpowiedział mu Andronik: „Jestem
o tym przekonany, ojcze Janie, wiem i nie wyrażam najmniejszej
wątpliwości co do wiary w Boga. Co więcej, jestem
silnie przekonany, że opuściła życie w czystości”.
C\ $2 (66)* Gdy ją złożono do grobu Jan wziął Adronika
v O n a stronę, a skoro dowiedział się od niego o przyczynie
[śmierci], jeszcze bardziej się zasmucił. I siadłszy
na chwilę pogrążył się w milczeniu zdumiony przewrotnością
Przeciwnika. Następnie zaś, skoro wszyscy bracia
się zgromadzili, aby słuchać tego, co on powie względem
umarłej, Jan przemówił:
MOWA JANA
/ l r \ (67). „Sternik żeglujący może powiedzieć, że ocaleNz
J ni są on, współżeglarze i statek ale wtedy dopiero,
gdy dobije do spokojnego portu, wolnego od wiatrów.
Rolnik, który ziarno powierzył ziemi i wiele wycierpiał,
aby je zachować i ocalić, wtedy dopiero będzie mógł odpocząć
po trudach, gdy do spichrza włoży uwielokorotnione
ziarna.
Biegacz biegnący na stadionie, może się cieszyć dopiero
wtedy, skoro zdobędzie nagrodę.
Bokser zapisany [do zawodów] wtedy dopiero może
się cieszyć, skoro otrzyma wieniec.
I tak rzecz się ma ze wszystkimi współzawodnictwami
i sztukami: skoro u kresu staje się nie z pustymi rękoma,
ale okazuje się godnym tego, czego się podjęło.
Tak samo rzecz ma się z wiarą, którą każdy
/ V z nas praktykuje: wtedy dopiero pozna się, że była
prawdziwa, skoro do końca życia utrzyma się na równym
poziomie. Liczne są bowiem przeszkody, na które napotyka
i które są zgotowane duchowi ludzkiemu: troski, dzieci,
rodzice, chwała, ubóstwo, pochlebstwa, potęga, piękno,
samochwalstwo, bogactwo, gniew, pycha, rozpusta,
zazdrość, zawiść, niedbalstwo, gwałtowność, namiętna
miłość, podstęp, pieniądze, oszustwa i inne tego rodzaju
przeszkody. Podobne przeszkody ma i sternik, gdy prowadzi
statek spokojnym biegiem, sprzeciwiają mu się uderzenia
przeciwnego wiatru, wszelka burza i ogromne fale
powstające na spokojnym morzu. Podobne przeszkody
ma także i rolnik: przedwczesna zima, rdza i robaki w ypełzające
z ziemi. Prawie tak samo ma się sprawa ze sportowcami;
podobnie również i z uprawiającymi rzemiosło.
7 1 Trzeba więc przede wszystkim, aby człowiek
/ I wierzący rozważył najprzód swoje zejście z tego
świata i zastanowił się, jakie ono będzie… czy to trzeźwe
MPor. M k 9,19; Mt 17,17.
100 Najbardziej znany epizod z D ziejów Jana. Niemniej sławna jest jego parafraza
w dramacie Kallim ach mniszki średniowiecznej H rostwity z Gundersheim.
101 Por. M k 5,27n.; Mt 9, 20n.; M k 6,56, Mt 14,36; Dz 10,1 ln.
102 Dziwny zabieg stylistyczny: imię Kallimacha, bohatera tego epizodu,
podobnie jak i Fortunata pojawia się dopiero w rozdz. 73.
2 4 APOKRYFY
i bez przeszkód, czy też pełne niepokoju, pełne pochlebstw,
związane z pożądaniami? I tak będzie chwalona
piękność ciała – skoro [człowiek całkowicie] się rozdzieje,
i wielki wódz – skoro spełni całkowicie obietnice wojenne,
i najlepszy lekarz – skoro wyleczy wszystkie choroby,
i dusza pełna wiary i godna Boga – skoro w pełni wypełniła
swoje obietnice.
A przeciwnie nie [będzie chwalona dusza], która dobrze
rozpocząwszy, pogrążyła się we wszystkie sprawy
tego świata i upadła, ani ta uśpiona, która zmuszała się do
skierowania się ku najlepszemu, ale następnie dała się ponieść
rzeczom przemijającym, ani ta, która pragnęła raczej
rzeczy czasowych niż wiecznych, ani ta, która zmieniła to,
co trwa na to, co nie trwa, ani ta, która czci rzeczy godne
nagany, ani ta, która otrzymuje zadatek od szatana, ani ta,
która w swym domu przyjmuje węża, ani ta, która śmieje
się z tego, co nie daje powodu do śmiechu, ani ta, która
jest lżona ze względu na Boga, a następnie wstydzi się tego,
ani ta, która mówi «tak» ustami, ale czynem tego nie
wykazuje. Ale [będzie chwalona dusza], która nie poddała
się rozwiązłej rozkoszy, która zwyciężyła bezwład, która
nie dała się zwieść miłości do pieniądza, nie dała się
zwieść siłą ciała i gniewem”.
ZBRODNIA KALLIMACHA I FORTUNATA
(70) . Gdy Jan mówił jeszcze wiele słów do braci, aby
nauczyli się pogardzać rzeczami doczesnymi, młodzieniec,
który zakochał się w Druzjanie, zapłonął strasznym
pożądaniem, i na skutek działania wielokształtnego
szatana, przekupił zarządcę Andronika za dużą sumę pieniędzy.
On bowiem otworzył grób Druzjanny i pozwolił
mu dokonać czynu zbrodniczego na ciele umarłej. Nie
mógł on bowiem tego dokonać, gdy żyła, po śmierci natomiast
pozostał przywiązany do jej ciała. Rzekł więc: „Jeśli
nie chciałaś współżyć ze mną jako żywa, zadam gwałt tobie
umarłej, po śmierci”. Tak rozmyślając przygotowywał
się do dokonania tej bezbożności przy pomocy niegodziwego
zarządcy i pospieszył by zejść wspólnie do grobu.
O tworzywszy grobowiec zaczęli obydwaj rozdziewać
umarłą z szat pogrzebowych, mówiąc: „Na cóż ci się to
przydało, biedna Druzjano? C zy nie mogłaś tego uczynić
za życia, co z pewnością nie przyniosło by ci żadnej przykrości,
gdybyś zechciała uczynić to dobrowolnie”.
(71) . Skoro zaś jej nagość otaczała już tylko szata
o podwójnym hafcie, oto skądś pojawił się wąż i tylko
ukąsił zarządcę, który skonał; młodzieńca natomiast
nie ukąsił ale spętał mu nogi, i straszliwie syczał, a gdy on
upadł, wszedł na niego i spoczął na nim.
JAN Z ANDRONIKIEM U GROBU DRUZJANY
(72) . Następnego dnia Jan z Andronikiem i braćmi
udali się o świcie do grobu, a był to trzeci dzień od
śmierci Druzjany, aby dokonać łamania chleba103. Nim jednak
wyszli, szukali kluczy [od grobu], ale ich nie znaleźli.
Rzekł więc Jan do Andronika: „Słusznie zgubiono je, bo
Druzjany nie ma w grobie. Idźmy jednak, abyś nie popadł
w zwątpienie, a drzwi grobu same się otworzą, bo już wiele
innych darów udzielił nam Pan”.
(73) . Gdy wiec przyszliśm y na miejsce, na rozkaz Jana
[drzwi] się otwarły, a koło grobu ujrzano jakiegoś
pięknego młodzieńca104, który się uśmiechał. Skoro Jan go
ujrzał, zawołał głośno: „I tu nas wyprzedziłeś, o Piękny?105
Dlaczego?” I usłyszał głos mówiący do niego: „Z powodu
Druzjany, którą dziś chcę wskrzesić: od niedawna bowiem
przyjąłem ją jako moją, i z powodu tego, który bez ducha
leży koło jej grobu”. A gdy Piękny to powiedział do Jana,
uniósł się do nieba na naszych oczach106. Gdy zaś Jan odwrócił
się w drugą stronę grobu, ujrzał młodzieńca Kallimacha,
jednego z pierwszych w Efezie i śpiącego na nim
ogromnego węża, i zmarłego Fortunata, zarządcę Andronika.
Gdy zobaczył ich obydwu, stanął zdumiony i rzekł
do braci: „Cóż znaczy ten cud? Dlaczego Pan nie objawił
mi tego, co się tu wydarzyło, choć mi nigdy niczego nie
zatajał?”
(74) . Andronik zaś, widząc ich zmarłych, pobiegł do
grobu Druzjany. A widząc ją tylko w koszuli o podwójnym
hafcie, rzekł do Jana: „Rozumiem co zaszło,
błogosławiony sługo Boży, Janie. Ten oto Kallimach kochał
moją siostrę107. A ponieważ nie mógł jej posiąść, mimo
wielokrotnych prób, odważył się to uczynić przekupując
za duże pieniądze tego tu przeklętego zarządcę. Zamierzając
– jak można się o tym przekonać – dokonać
podstępnie swój zdradziecki plan. Mówił bowiem Kallimach
wielu osobom: «Jeśli żywa nie chce ze mną obcować,
skalam ją martwą». Janie, może, Piękny nie zgodził się na
to, by zmarła została znieważona, i dlatego leżą na tym
miejscu ci, którzy na ten czyn się odważyli. Czyż więc nie
dlatego właśnie, głos odezwał się do ciebie: «Wskrześ
Druzjanę» od niedawna bowiem przyjąłem ją jako swoją.
Umarła bowiem w żalu sądząc, że była przyczyną zgorszenia.
Mam ufność względem tego, który powiedział, że
to się przyda ludziom błądzącym, i dlatego on nakazał
również jego wskrzesić. Jeśli zaś chodzi o drugiego to
wiesz, że jest on niegodny zbawienia. Ale proszę cię o jedną
rzecz: wskrześ najpierw Kallimacha, o on nam opowie
o tym, co się przydarzyło”.
WSKRZESZENIE I NAWRÓCENIE KALLIMACHA
(75) . W tedy Jan spojrzał na zwłoki i rzekł do gada
pełnego trucizny: „Zejdź z tego, który ma służyć Jezusowi
Chrystusowi”. Potem wstawszy tak się modlił:
„O Boże, którego imię jest chwalone przez nas jak należy,
0 Boże, którzy kiełzasz wszelką potęgę zła, o Boże, którego
wola się wypełnia, Ty, który nas zawsze wysłuchujesz,
niech Twoja łaska i teraz się wypełni na tym młodzieńcu.
1 jeśli przez niego wykonuje się Boży plan zbawienia, ukaż
go nam wskrzesiwszy go!” I natychmiast młodzieniec powstał
i milczał przez godzinę.
(76) . Gdy on wrócił do siebie, zapytał go Jan, po on
wszedł do grobu. I dowiedział się od niego tego same103
C zyli Eucharystię. Jest to ciekawe świadectwo Eucharystii przy grobie;
była to, prawdopodobnie, liturgia za zmarłych. Jan z braćmi idzie do grobu
dnia trzeciego, podobnie jak niewiasty, a potem Apostołowie, do grobu C hrystusa.
104 Kolejny przykład polimorfii, por. 20(87); 78(76), itd.
105 Aluzja do zaginionego epizodu.
106 Por. Dz 1,9.
107Małżonkowie Andronik i Druzjana żyli jak brat z siostrą.
DZIEJE APOSTOLSKIE IV 2 5
go, co mu uprzednio był powiedział Andronik, jak mianowicie,
pokochał Druzjanę. I zapytał go znowu Jan: „Czy ten
obrzydliwy podstęp znieważania ciała zmarłego tak bardzo
czystego, został wykonany?” On mu odpowiedział: „Jak
mógłbym go spełnić, skoro to straszne zwierzę od jednego
ukąszenia, na moich oczach zabiło Fortunata? I słusznie, bo
on mnie zachęcał do wypełnienia takiego szalonego czynu,
podczas gdy ja go już poniechałem. Wąż zaś tak przeraził
mnie swoim widokiem że stałem się takim, jakim mnie widziałeś
przed wskrzeszeniem. Ale opowiem coś jeszcze bardziej
cudownego, co mnie zniweczyło i sprawiło, że padłem
martwy. Gdy ogarnął mnie szał duchowy i dręczyła mnie
nieuleczalna choroba, zdjąłem jej szaty pogrzebowe, które
ona nosiła i oddaliłem się od grobu, i złożyłem je porządnie,
jak je tu widzisz, i powróciłem znowu do mojego straszliwego
czynu, kiedy oto ujrzałem jakiegoś pięknokształtnego
młodzieńca108 nakrywającego je swoją szatą, a promienie
jego oblicza padały na jej oblicze. Zwrócił się od do mnie
i rzekł: «Kallimachu, umrzyj, aby żyć!»
Kim on był nie wiem, człowieku, sługo Boży. Skoro jednak
ty tu przyszedłeś poznałem, że był to posłaniec Boży,
i dobrze wiem, że prawdziwy jest Bóg, którego ty głosisz –
jestem o tym głęboko przekonany. Ja zaś błagam ciebie: nie
zwlekaj, aby mnie uwolnić od wszelkiego nieszczęścia i od
tak strasznej zuchwałości i przedstaw mnie Bogu jako
człowieka, który dał się zwieść przez szpetne i nieczyste
kłamstwa. Gdybyś mógł, rozerwawszy moje serce okazać
moje myśli! Bo to, co teraz znajduje się w głębi mojej duszy
to wielki żal, bo myślałem niegdyś to, czego nie należy
myśleć, a uległszy pokusie szpetnego nastawienia sam sobie
sprawiłem okrutne cierpienie. Błagam więc o pomoc
padając do twych stóp, abym stał się tak dobry, jak ty, bo
inaczej nie będę mógł należeć do Boga. Żadna inna myśl
tak nie zajmuje mojego umysłu jak ta: mieć taką śmiałość
względem Boga i stać się prawdziwym i prawowitym jego
synem. Błagam więc ciebie: pragnę stać się jednym z tych
ludzi ufających Chrystusowi, aby prawdziwy był ów głos,
który tak do mnie powiedział: «Umrzyj, abyś żył». Głos
ten okazał się skuteczny: zmarł bowiem ów człowiek niewierny,
rozwiązły, bezbożny, a został wskrzeszony ten,
który będzie wierny, który będzie nabożny, który będzie
rozumiał prawdę, którą, proszę cię, objaw mi”.
(77). W tedy Jan przejęty ogromną radością, i rozważywszy
cała prawdę o zbawieniu człowieka, rzekł:
„O, jakże potężny jesteś, Panie Jezu Chryste. Nie znam
i nie mogę wypowiedzieć całego Twojego miłosierdzia
i bezgranicznej wielkoduszności. O wielkości która zstąpiła
na stan niewoli, o niewypowiedziana wolności sprowadzona
przez nas do stanu niewolnictwa, o nie do w ymówienia
szlachetności uwięziona, o niezrozumiała chwało,
dzięki której nas bronisz. O jedyny Królu, a jednak
poddany, o Ty, którego umarłego ustrzegłeś jako przybytek
nietknięty, o ty, który przezwyciężyłeś u tego młodzieńca
jego niezdolność panowania i nie pozwoliłeś, aby
on ją doprowadził do końca: o Ty, który spętałeś szalejącego
w nim szatana i zmiłowałeś się nad omamionym człowiekiem,
o Ty, który stałeś się zbawcą człowieka, który
sam się skalał krwią, a zarazem doradcą tego, który był
pogrzebany, oTy, który nie odrzuciłeś tego, który roztrwonił
swoje bogactwa i nie odwróciłeś swego oblicza od
tego, który uczynił pokutę109. O Ojcze miłosierny i pełen
współczucia dla człowieka nie dbającego sam o siebie.
Wielbimy cię i chwalimy, dziękujemy Ci za Twą ogromną
dobroć i cierpliwość, święty Jezu! Bo Ty jedyny jesteś Bogiem
i nie ma innego. W Tobie siła zwalczająca wszelki
podstęp teraz i po wszystkie wieki wieków. Amen”.
(78). To powiedziawszy Jan przygarnął Kallimacha,
uściskał go i powiedział: „Chwała Bogu naszemu
Jezusowi Chrystusowi, dziecko, który zmiłował się nad
tobą a mnie raczył uczynić godnym, abym oddal chwalę
Jego mocy a ciebie również uczynił godnym Drogi110, która
od Niego pochodzi, abyś się uwolnił z szaleństwa
i oszołomienia, który cię powołał, abyś osiągnął własny
odpoczynek i odnowienie życia”.
WSKRZESZENIE DRUZJANY
(79). Gdy Andronik zobaczył, że Kallimach został
wskrzeszony, z martwych i że przyjął wiarę, poprosił
Jana wraz z braćmi, aby wskrzesił również i Druzjanę. Mówił:
„Janie, wskrześ Druzjanę i niech ona doprowadzi do
kresu zbyt krótki czas życia, które porzuciła pełna smutku
z powodu Kallimacha. Ona bowiem sądziła, że stała się dla
niego przyczyną zgorszenia. A Pan, skoro zechce, przyjmie
ją”. Na to Jan bez zwłoki zbliżył się do grobu i ująwszy
Druzjanę za rękę, rzekł: „Do Ciebie wołam, który jesteś
jedynym Bogiem, który jesteś przeogromny, niewypowiedziany,
nieogarniony, któremu poddana jest wszelka
moc archontów, przed którym skłania się wszelka moc,
wobec którego wszelka wyniosłość jest upokorzona
i uspokaja się, przed którym milknie wszelka pycha padłszy
na twarz, którego pełni drżenia słuchają szatani, którego
poznawszy, pokornieje wszelkie stworzenie, którego
nie zna ciało ani nie uznaje krew111. Niech będzie przez nas
pochwalone Twoje imię. Wskrześ Druzjanę, aby Kallimach
został utwierdzony w Tobie, który wedle swojego planu
zbawienia rozdzielasz ludziom zbawienie i zmartwychwstanie
nie możliwe do spełnienia i zrealizowania, a jest
możliwe jedynie dla Ciebie112, aby Druzjana była w pokoju,
bo dzięki nawróceniu się młodzieńca, jest wyzwolona od
wszelkich przeszkód w jej dążeniu do Ciebie”.
(80) . To powiedziawszy rzekł Jan: „Druzjano,
wstań!” Ona zaś natychmiast powstała i wyszła
z grobu. Gdy jednak ona ujrzała, że stoi w samej koszuli,
o podwójnym hafcie, nie wiedziała, co należy uczynić.
Dowiedziała się ona jednak wszystkiego od Andronika,
podczas gdy Jan leżał twarzą do ziemi, Kallimach zaś zlany
łzami głośno chwalił Boga. Ona więc też rozradowała
się i chwaliła [Boga].
WSKRZESZENIE FORTUNATA
(81) . Gdy zaś się ubrała, odwróciwszy się ujrzała leżącego
Fortunata i rzekła do Jana: „Ojcze, niech
“ Przykład polimorfii: por. 20(87), 75(73). 111 Por. Mt 16,17.
109 Por. Syn Marnotrawny. 112 Por. M k 10,26;n; Mt 19,25n.; Łk 18,26n.
‚“ Por. 61(59), uwaga; Dz 9,2; 19,2.23.
2 6 APOKRYFY
Święty Jan Ewangelista wypija truciznę
Bernardo Martorell, zmarł ok. 1453-1454, malowidło, około 1450 roku, Musee Rolin, Autun.
„W imię Twoje, Chryste, piję ten napój – Ty uczyń go słodkim i truciznę zmieszaj z Twoim Duchem, i uczyń go napojem życia
i zbawienia na uleczenie duszy i ciała dla odnowienia przez postępowanie nieznające złego, na niezłomną wiarę, na świadectwo niezłomne
wobec śmierci tak, jak kielich Eucharystii” (DzJRz 9). Cesarz Domicjan i wszyscy obecni oczekiwali śmierci Apostoła, doczekali się
zaś nie tylko cudownego ocalenia Jana, ale też wskrzeszenia zmarłych. Na obrazach Gaddiego widzieliśmy Apostoła-starca,
Bernardo Martorell przedstawiał św. Jana jako młodzieńca, zgodnie z ikonograficzną tradycją podkreślającą młody wiek umiłowanego
ucznia Chrystusa w czasie ziemskiego życia Nauczyciela.
DZIEJE APOSTOLSKIE IV 2 7
i ten zmartwychwstanie, choć starał się względem mnie
popełnić najwyższą zdradę. Gdy Kallimach usłyszał, że ona
mówi te rzeczy, zawołał: „Nie, błagam cię, Druzjano! Głos,
który usłyszałem, jego nie dotyczył, lecz odnosił się w yłącznie
do ciebie, a usłyszawszy go, uwierzyłem. Jeśli on
byłby dobry, to z pewnością i nad nim zlitowałby się Bóg
i wskrzesił go przez błogosławionego Jana. W ten sposób
dał jednak znak, że ów mąż źle zginął”. Rzekł do niego Jan:
„Nie nauczyliśmy się, dziecko, oddawać złem za złe113. Bóg
bowiem, mimo że postępujemy bardzo źle względem N iego
a nigdy dobrze, ukarał nas za to, dał jednak nawrócenie.
I choć odrzuciliśmy poznanie Jego imienia, nie odrzucił
nas – ale zlitował się nad nami, choć bluźniliśmy — nie ukarał
nas, ale okazał litość, choć nie uwierzyliśmy – nie zachował
urazy, choć prześladowaliśmy braci – nie odpłacił
nam złym, choć ośmieliliśmy się dokonać wielu czynów
potwornych i strasznych – nie odrzucił nas, ale dał nam pokutę
i odrzucenie zła i wezwał nas do siebie, jak i ciebie,
Kałlimachu, moje dziecko: nie zachował żalu z powodu
dawnych czynów a uczynił cię swoim sługą na służbie miłosierdzia.
Jeśli więc ty nie pozwalasz mi wskrzesić Fortunata,
trzeba, żeby to uczyniła Druzjana”.
(82) . Ona zaś, radując się w duchu, z radością duszy
podeszła do zmarłego Fortunata i rzekła: „Boże
wieków, Jezu Chryste, Boże prawdy, Ty, który pozwoliłeś
mi oglądać cuda i znaki, Ty, który sprawiłeś, że mam udział
w Twoim imieniu, Ty, który ukazałeś mi się przez swoje
wielokształtne oblicze i zmiłowałeś się w różnoraki sposób,
Ty, który strzegłeś mnie w swojej wielkiej dobroci,
gdy byłam pod władzą mojego dawnego męża, Andronika;
Ty, który dałeś mi jako brata sługę Twego Andronika;
Ty, który ustrzegłeś mnie, swoją służebnicę czystą aż do
dziś; Ty, który mnie zmarłą wskrzesiłeś przez Twego sługę,
Jana; Ty, który po wskrzeszeniu mnie pokazałeś, że
ten, który uległ zgorszeniu, okazał się od niego wolnym;
Ty, który dałeś mi doskonały odpoczynek, i który mnie
uwolniłeś od tego ukrytego szaleństwa: Ciebie bowiem
ukochałam i umiłowałam. Proszę Cię więc, Jezu Chryste,
nie odrzucaj swej Druzjanny, która prosi Cię, abyś
wskrzesił Fortunata, chociaż starał się on popełnić najwyższą
zdradę względem mnie”.
NIENAWIŚĆ FORTUNATA
(83) . I ująwszy zmarłego za rękę, rzekła: „Wstań,
Fortunacie, w imię Jezusa Chrystusa Pana naszego,
mimo że byłeś największym wrogiem Bożej służebnicy”.
Na to wstał Fortunat, a zobaczywszy w grobie Jana, Andronika
wskrzeszoną Druzjanę, Kallimacha, który uwierzył,
i pozostałych braci chwalących Boga, rzekł: „Ach, dokąd
doszła moc tego straszliwego człowieka! Nie chciałem zostać
wskrzeszonym, ale pozostawać umarłym, aby ich nie
widzieć. To powiedziawszy, wyszedł z grobowca i uciekł.
1,5Por. Rz 12,17; ITes 5,15; 1 P 3,9.
(84) . Jan zaś ujrzawszy, że Fortunat nie zmienił nastawienia
duszy w tym co się tyczy dobrego, rzekł:
„O naturo z natury niezdolna do lepszego, o źródło duszy
spoczywającej w brudzie, o istoto zepsucia pełna ciemności,
o śmierci, która tańczysz w swoich, o drzewo bezpłodne
pełne ognia, o korzeniu mający słowo szatana, o drzewo,
które jako owoc rodzisz węgle, o lesie, w którym mieszka
szaleństwo, a którego sąsiadką jest niewiara. Ty, która udowodniłaś
kim jesteś i dowodzisz to ciągle z twoimi dziećmi.
Ty nie umiesz chwalić tego, co jest dobre – nie posiadasz
go bowiem. Taką więc, jaka jest Twoja droga, takim
i twój korzeń i natura. Pozostań więc oddzielona od tych,
którzy ufają Panu, od ich ducha, od ich umysłu, od dusz, od
ciał, od czynów, od życia, od postępowania, od zajęć, od
rozważań, od zmartwychwstań ku Bogu, od ich dobrej woni,
w której nie masz udziału, od ich postów, od modlitw,
od świętego chrztu, od Eucharystii, od spożywania pokarmu
cielesnego, od napoju, od odzieży, od ich agap, od pogrzebów,
od wstrzemięźliwości, od sprawiedliwości. Od
tego wszystkiego najgorszy ze wszystkich wrogu Boga,
szatanie, będzie cię trzymał Jezus Chrystus nasz Bóg, i podobnych
tobie i postępujących podobnie jak i ty !”
EUCHARYSTIA
(85) . To powiedziawszy Jan pomodlił się i wziąwszy
chleb wniósł go do grobu, łamał i rzekł: „Sławim
y Twoje imię, które odciąga nas od błędu i bezlitosnego
zwodzenia; sławimy Cię, który pozwoliłeś nam w idzieć
naszymi oczyma to, co widzim y; świadczymy
o Twojej dobroci, która nam się jawi wielokształtna;
chwalimy Twoje święte imię, Panie, które przekonało
tych, których ty przekonałeś. Dzięki C i składamy, Panie
Jezu Chryste, bo ufamy…, która jest nieporuszona. Dzięki
C i składamy, który pragnąłeś zbawienia [naszej] natury.
Dzięki C i składamy, który dałeś nam niewzruszoną
wiarę, że Ty jesteś jedynym Bogiem. My, Twoi słudzy
składamy Ci dzięki, o święty, słusznie zgromadzeni i odnowieni”.
(86) . Gdy tak modlił się i chwalił [Boga] wyszedł
z grobu, aby udzielić wszystkim braciom Eucharystię
Pańską.
ŚMIERĆ FORTUNATA
A gdy przebywał u Andronika, rzekł do braci: „Bracia,
jakiś duch we mnie przepowiada, że Fortunat umrze od tego
ukąszenia węża, które stało się czarne. Niech więc ktoś
szybko pobiegnie, aby dowiedzieć się, czy tak istotnie ma
się rzecz”. Pobiegł więc jeden z młodzieńców i znalazł go
już napuchniętego, a czarna plama rozciągała się i dochodziła
już do jego serca. I natychmiast powiadomił Jana, że
on umrze w ciągu trzech godzin. I rzekł Jan: „Masz swoje
dziecko, szatanie!”…
# * # * # * # * •
2 8 APOKRYFY
XI. ODEJŚCIE JAN A114
OSTATNIA EUCHARYSTIA JANA – HOMILIA
(106) – Przebywał więc błogosławiony Jan z braćmi
O J radując się w Panu. Na następny dzień, a była to
niedziela, i wszyscy uczniowie zgromadzili się, zaczął do
nich mówić: „Bracia, współsłudzy, którzy dzielimy ten
sam los i jesteśmy współdziedzicami Królestwa Pana, znacie
Boga: jak wiele cudów przeze mnie dla was uczynił, jak
wiele cudów, jak wiele znaków, jak wiele uzdrowień, jakie
dary duchowe, jakie nauki, jakie zarządzenia, odpoczynki,
posługi, chwały, objawy wiary, wspólnoty, łaski, dary, które
znacie, bo położył je przed waszymi oczami, które jednak
nie objawiają się tym oczom, ani uszy nie słyszą.
Bądźcie więc w Nim utwierdzeni, pamiętajcie o Nim w całym
waszym postępowaniu, wiedząc z powodu kogo w ypełnił
Pan tajemnicę Bożego planu względem ludzi. Sam
bowiem Pan prosi was i błaga przeze mnie, chcąc pozostawać
bez bólu, nie znieważany, bez wrogości ani kary, zna
bowiem od was pochodzące zniewagi, zna wrogość, zna
karę, gdy jesteście nieposłuszni świętym przykazaniom.
(107) . Aby jednak nie cierpiał dobry Bóg, który jest
współczujący, miłosierny, współcierpiący, święty,
czysty, bez skazy, niematerialny, jedyny, jeden, niezmienny,
prawdziwy, bez podstępu bez gniewu, który jest ponad
wszelkie nazwanie i pomyślenie lub wyobrażenie, Bóg Jezus
Chrystus. Niech cieszy się On, gdy dobrze postępujemy,
niech cieszy się On, gdy czysto żyjemy, niech odpoczywa,
gdy my godnie postępujemy; niech będzie spokojny, gdy
my żyjemy czysto; niech się cieszy z powodu naszej
wspólnoty; niech się uśmiecha widząc nasze roztropne
postępowanie; niech odczuwa zadowolenie, gdy my Go
kochamy. Te słowa, bracia, mówię do was, bo spieszę się do
wykończenia dzieła wyznaczonego mi przez Pana. Cóż
jeszcze miałbym wam do powiedzenia? Macie rękojmię
Boga waszego, macie zadatek Jego dobroci, macie niezawodną
Jego obecność. Jeśli więc nie będziecie popełniać
grzechów, których dokonaliście z waszej niewiedzy, odpuści
je wam. Jeśli jednak, mimo, że Go poznaliście i że doznaliście
Jego miłosierdzia, powrócicie do podobnych
[grzechów], wtedy i pierwsze zostaną wam zaliczone i nie
będziecie mieli w Nim ani udziału ani zmiłowania”.
OSTATNIA EUCHARYSTIA JANA – MODLITWA
(108). To powiedziawszy do nich, modlił się w ten
sposób: „Ty, który uplotłeś wieniec na swój wieniec,
Jezu, Ty, które te liczne kwiaty ułożyłeś w Twój, nie ginący
kwiat, który rozsiałeś swoje słowa; Ty, który jesteś jedynym
strażnikiem Twoich sług i lekarzem leczącym za
darmo; Ty, który jesteś jedynym dobrodziejem i bez zazdrości;
Ty, który jedyny jesteś pełen zmiłowania i miłości
ku ludziom; Ty, który jedyny jesteś sprawiedliwym i zbawicielem;
Ty, który we wszystkim jesteś i wszędzie jesteś
obecny, wszystko ogarniasz i wszystko napełniasz Boże
i Panie, Jezu Chryste! Ty swoimi darami i swoim miłosierdziem
opiekujesz się wszystkimi, którzy w Tobie pokładają
nadzieję. Ty, który dokładnie znasz sztuczki i zasadzki
naszego Przeciwnika, który wszędzie [nam je gotuje]. Ty
jeden, Panie, przybądź z pomocą nam Twoim sługom
w Twojej o nas trosce”.
OSTATNIA EUCHARYSTIA JANA
(109) . Następnie poprosił o chleb, dzięki złożył tak
mówiąc: „Jaką pochwałę, jaką ofiarę, jakie dziękczynienie
moglibyśmy wypowiedzieć łamiąc ten chleb, jak tylko
Twoje imię, Jezu? Wysławiamy Twoje imię Ojca wypowiedziane
przez Ciebie. Wysławiamy Twoje imię Syna wypowiedziane
przez Ciebie. Wysławiamy Cię jako bramę”5
dającą wejście, wysławiamy Cię jako zmartwychwstanie116
objawione nam przez Ciebie, wysławiamy jaką drogę, wysławiamy
Cię jako ziarno117, jako słowo118, jako łaskę119, jako
wiarę, jako sól120, jako niewypowiedzianą perłę121, jako
skarb122, jako pług123, jako sieć124, jako wielkość, jako diadem,
jako Tego, który dla nas został nazwany Synem Człowieczym,
jako prawdę125, jako odpoczynek, jako wiedzę, jako
moc, jako przykazanie126, jako śmiałość, jako wolność, jako
ucieczkę do Ciebie. Ty bowiem, Panie, jesteś korzeniem nieśmiertelności127,
źródłem nieskażoności i podstawą eonów,
Ty jesteś nazywany przez nas tymi wszystkimi imionami,
abyśmy nazywając Cię nimi mogli poznać Twoją teraz niewidzialną
dla nas wielkość, ale widzialną tylko dla czystych
ukazanych jedynie w Twoim jedynym człowieku”.
(110) . Połamawszy chleb rozdał nam pomodliwszy
się nad każdym z braci, aby stali się godnymi łaski
Pana i najświętszej Eucharystii.
PRZYGOTOWANIE GROBU
Gdy zaś sam również skosztował i powiedziawszy:
„Niech i ja mam cząstkę z wami i pokój, najdrożsi”, rzekł
do Werusa: „Weź dwóch braci z koszykami i motykami
i chodź za mną!” Werus zaś nie zwlekawszy wykonał to,
co mu zostało nakazane przez sługę Bożego, Jana.
(111) . Jan więc wyszedłszy z domu udał się poza
bramy miasta, mówiąc do większości braci, aby oddalili
się od niego. I przyszedłszy do groby jednego z naszych
braci, rzekł do młodzieńców: „Kopcie, dzieci!” I oni
zaczęli kopać. I zachęcał ich gorąco, mówiąc: „Niechaj ten
grób będzie głęboki”. A gdy oni kopali, głosił im Słowo
[Boże]. Zachęcał również i tych, którzy razem z nimi w yszli
z domu: budował ich i utwierdzał w wielkości Boga
i modlił się za każdego z nas. Gdy zaś młodzieńcy wykończyli
grób ukształtowany tak, jak on sobie tego życzył,
gdy my nie widzieliśmy, zdjął swe szaty, które nosił i ułożył
je jakoby łóżko na dnie fosy. I stojąc jedynie w szacie
‘”M am y tu opis nie śmierci ale odejścia (gr. mestastasis) Jana lub odpoczynku
(gr. anapausis) – tytuł prawdopodobnie starszy. Nawiązuje on do słów
J 21,22, w których, jak sądzono, Chrystus zapowiedział Janowi, że nie umrze.
1,5 Por. J 14,6.
‘“Por. J 11,25.
117 Por. J 14,9.
““Por. J 1,1.
„’ Por.J 14,7.
110 Por. M k 9,50, par.
‚“ Por. Mt 13,45.
‚“ Por. Mt 13,44.
‚“ Por. Lk 9,62.
‚2” Por. M t 13,47.
125 Por. J 14,6.
126 Por. J 12,49n.
‘“ Por. Mdr 15,3.
DZIEJE APOSTOLSKIE IV 2 9
z podwójnymi frędzlami, wyciągnąwszy ręce, modlił się
w ten sposób:
MODLITWA JANA

 

(18) Jan pospieszył do Efezu pchany przez widzenie. Jednak Damonik i krewny jego Arystodemos, i pewien bogacz Kleobios i żona Marcellusa z trudem tylko zatrzymali go jeden dzień w Milecie, gdzie z nim żyli w pokoju. Wyszedł on więc o świcie, a gdy już przebył około czterech
mil drogi, oto z nieba odezwał się głos, który my wszyscy słyszeliśmy: „Janie, będziesz w Efezie głosił chwałę Pana, którą poznasz ty i wszyscy twoi bracia, i niektórzy z tych, którzy tam przebywają, uwierzą dzięki tobie”. Na to Jan, przejęty wielką radością wewnętrzną zastanowił
się, co ma się wydarzyć w Efezie. I rzekł: „Oto, Panie, idę według Twojej woli: niech się stanie, co chcesz!”

 

(19) Gdy zbliżyliśmy się do miasta, Lycomedes, pretor z Efezjan, człowiek o wielkiej substancji, spotkał się z nami i upadając u stóp Jana, prosił go, mówiąc: Czy imię twoje jest Jan? Bóg, którego ty wysłałeś, wysłał cię, abym czynił dobrze mojej żonie, która została porażona przez te siedem dni i jest nieuleczalna. Uwielbiaj jednak swego Boga, uzdrawiając ją i lituj się nad nami. Ponieważ, gdy zastanawiałem się nad sobą, jakie postanowienie wziąć w tej sprawie, jeden stał obok mnie i powiedział: Lycomedes, przestań od tej myśli, która walczy przeciwko tobie, ponieważ jest ona zła (twarda): nie poddawaj się jej. Albowiem współczuję mojej służebnicy, Kleopatrze, i posłałem od Miletu człowieka imieniem Jan, który ją podniesie i przywróci ją do ciebie. Nie traćcie więc sługi Boga, który się mi objawił, ale pospieszcie się mojej żonie, która nie ma więcej niż oddechu. A zarazem Jan wyszedł z bramy, wraz z braćmi, którzy byli z nim i Lycomedes, do jego domu. Lecz Kleobiusz rzekł do swoich młodych ludzi: Idźcie do mojego krewnego Callippa i przyjmijcie mu wygodną rozrywkę – bo przybyłem tu z jego synem – abyśmy mogli znaleźć wszystkie rzeczy przyzwoite.

20 A gdy przyszedł Lykomedes z Janem do domu, w którym leżała jego żona, znowu chwycił się jego stóp i rzekł: Zobacz, panie, miażdżenie piękna, zobacz młodzież, zobacz słynny kwiat mojej biednej żony, na której wszyscy Efez miał zwyczaj zachwycać się: nędza, zazdrościłem, zostałem upokorzony, oko moich wrogów mnie uderzyło: nigdy nie skrzywdziłem żadnego, chociaż wiele mogłem zranić, gdyż wcześniej patrzyłem na to wszystko, i zadbał, aby nie zobaczyłem żadnego zła ani żadnej takiej złej fortuny. Jaki więc zysk ma Kleopatra z mojego niepokoju? co zyskałem, będąc znanym człowiekiem pobożnym aż do dzisiejszego dnia? nie, cierpię bardziej niż bezbożny, ponieważ widzę cię, Kleopatrę, leżącą w takiej sytuacji. Słońce w jego trakcie nie będzie już więcej widzieć, jak rozmawiam z tobą: pójdę przed tobą, Kleopatro, i pozbyć się życia: nie szczędzę sobie własnego bezpieczeństwa, choć jest jeszcze młody. Będę bronić się przed sprawiedliwością, że słusznie porzuciłem, bo mogę osądzić ją jako osądzającą niesłusznie. Będę zemszczony na niej, kiedy pojawię się przed nią jako duch życia. Powiem jej: Ty zmusiłeś mnie, abym opuścił światło, gdy ty mnie okradłeś z Kleopatry: sprawiłeś, że stałem się trupem, kiedy wysłałeś mi tę złowrogą fortunę: zmusiłeś mnie do znieważenia Opatrzności, odcinając mnie radość życia (moja pewność).

21 Jeszcze więcej słów, że Lycomedes zwracający się do Kleopatry zbliżył się do łóżka i płakał głośno i lamentował, ale Jan odciągnął go i powiedział: Przestańcie z tych lamentów i niewdzięcznych słów: nie wolno wam się sprzeciwić temu, co (?) Ukazało się Ciebie: wiedz, że znowu przyjmiesz swoją małżonkę. Stańcie więc z nami, którzy przybyli tu na jej konto i módlcie się do Boga, którego widziałeś, objawiając się w snach. Co to jest, Lycomedes? Obudźcie się i otwórzcie swoją duszę. Odrzuć od ciebie ciężki sen: błagaj Pana, błagaj go o twoją żonę, a on ją podniesie. Ale upadł na podłogę i lamentował, mdlejąc. [Z tego wynika, że ​​zmarł Lycomedes, ale tekst tego nie mówi; niektóre słowa mogły wypaść.]

Dlatego Jan powiedział z łzami: Nieszczęśliwe, że zdradziłem moją wizję! dla nowej pokusy, która jest dla mnie przygotowana! za nowe urządzenie tego, co się przeciwko mnie podoba! głos z nieba, który mi przynosił na drodze, czy mi to wymyślił? czy to dlatego, że to mnie zwiastowało, powinno się tutaj wydarzyć, zdradzając mnie wielkiej rzeszy obywateli z powodu Lycomedes? ten człowiek leży bez oddechu i dobrze wiem, że nie pozwolą mi wyjść z domu przy życiu. Po co cię traktujesz, Panie (czy co chcesz zrobić)? Dlaczego zamknąłeś od nas swoją dobrą obietnicę? Nie błagam Cię, Panie, nie dawaj mu powodu do radowania się, kto raduje się z cierpienia innych; nie dawajcie mu powodu do tańca, który zawsze nas drwi; ale pośpiesz się twemu świętemu imieniu i miłosierdziu twemu.

22 I tak jak krzyknął Jan, miasto Efezjan biegło razem do domu Lykomedy, słysząc, że umarł. A Jan, widząc wielki przybytek, rzekł Panu: Teraz jest czas ochłody i ufności względem ciebie, o Chryste; teraz jest czas dla nas, którzy są chorzy, aby otrzymać pomoc, która jest z Tobą, o lekarzu, który darmo uzdrawia; trzymaj moje, wchodząc w bezpieczne miejsce przed drwiną. Błagam cię, Jezu, pomóż temu wielkiemu ludowi, aby przyszedł do ciebie, który jesteś Panem wszystkich rzeczy: oto utrapienie, oto ci, którzy tu leżą. Przygotuj się, nawet od tych, którzy zgromadzili się w tym celu, na święte naczynia na służbę twoją, gdy ujrzą twój dar. Sam bowiem powiedziałeś, o Chryste: „Proście, a będzie wam dane”. Dlatego prosimy Cię, królu, nie o złoto, nie o srebro, nie substancja, nie ma własności, ani nic z tego, co jest na ziemi i nie ginie, lecz dwie dusze, przez które nawrócisz tych, którzy są tutaj na drogę twoją, ku twojemu nauczaniu, aż do twojej wolności (ufności), aż do twojej doskonałości (lub niezawodne) obietnicy: gdy bowiem dostrzegą twoją moc, że ci, którzy umarli, są wzbudzeni, oni zostaną zbawieni, niektórzy z nich. Czyń więc siebie, dlatego dawaj im nadzieję w tobie i idź więc do Kleopatry i mów: Powstań w imię Jezusa Chrystusa.

23 I przyszedł do niej, i dotknął się jej, i rzekł: Kleopatra, mówi: Którego każdy panujący się boi, i wszelkie stworzenie, wszelka moc, otchłań i wszelka ciemność, i bezmierna śmierć, i wysokość nieba, i kręgi piekło [i zmartwychwstanie umarłych, i widok ślepych], i cała moc księcia tego świata, i pycha władcy: Powstańcie i nie bądźcie okazją dla wielu, którzy nie chcą wierzyć, albo ucisk dusz, które mogą mieć nadzieję i być zbawione. A Kleopatra natychmiast zawołała donośnym głosem: Wstaję, mistrzu: ratuj swoją służebnicę.

Teraz, kiedy się pojawiła Przez siedem dni miasto Listu do Efezjan zostało przesunięte w stronę niedostrzeganego dla widoku. I zapytała Kleopatra o jej męża Lycomedesa, ale Jan rzekł do niej: Kleopatro, jeśli będziesz trzymał duszę twą niewzruszoną i niezłomną, to zaraz będziesz miał Mniszka Lycomedesa stojącego tutaj obok ciebie, jeśli przynajmniej nie będziesz zaniepokojony ani poruszony tym, co ma Przygnębiony, uwierzywszy mojemu Bogu, który moim sposobem da ci go żywym. Pójdźcie więc ze mną do drugiej sypialni, a ujrzycie go, martwego trupa, ale wzbudzonego ponownie mocą mojego Boga.

24 I Kleopatra idąca z Johnem do jej sypialni, i widząc martwego Lycomedesa, nie miała siły mówić (cierpiała w jej głosie), uziemić zęby i ugryzła się w język, i zamknęła oczy, zalewając łzy; spokój dał posłuch apostołowi. Ale Jan miał współczucie dla Kleopatry, gdy zobaczył, że ani nie szalała, ani nie była obok siebie, i wzywała doskonałego i protekcjonalnego miłosierdzia, mówiąc: Panie Jezu Chryste, Ty widzisz nacisk smutku, widzisz potrzebę; Widzisz Kleopatrę wykrzykującą duszę w milczeniu, albowiem ogranicza w niej szał, którego nie można znieść; i wiem, że dla Lycomedesa ona także umrze na swoim ciele. I powiedziała cicho do Johna: To mam na myśli, mistrzu, i nic więcej.

A apostoł poszedł na kanapę, na której leżał Lycomedes, i biorąc rękę Kleopatry, rzekł: Kleopatra, z powodu tłumu, który jest obecny, i twoi bracia, którzy przyszli, z silnym wołaniem, mów do twego męża: Wstań i chwal się imię Boga, bo on oddaje umarłych umarłym. I poszła do męża swego, i rzekła mu tak, jak ją pouczono, i zaraz go podniosła. A gdy wstał, upadł na podłogę i ucałował nogi Johna, ale on go podniósł, mówiąc: O człowieku, nie całujcie moich stóp, ale stopy Boga, przez którego moc oboje powstaliście.

25 Ale Lykomedes rzekł do Jana: Błagam cię i zaklinam cię przez Boga, w którego imieniu wzniósłeś nas, abyś przebywał z nami razem ze wszystkimi, którzy są z tobą. Podobnie Kleopatra również złapała się za nogi i powiedziała to samo. I rzekł im Jan: Bo jutro będę z wami. I rzekli mu znowu: Nie będziemy mieli nadziei w Bogu twoim, ale nie będziecie wzbudzeni bez celu, jeśli nie będziecie z nami. I Cleobius z Arystodemem i Damonicus zostali dotknięci w duszy i rzekli do Jana: Utrzymajmy się z nimi, aby kontynuowali bez urazy wobec Pana. Więc kontynuował tam z braćmi.

26 A tak zgromadziło się zgromadzenie wielkiej rzeszy na konto Jana; a gdy rozmawiał z tymi, którzy tam byli, Lycomedes, który miał przyjaciela, który był zręcznym malarzem, pobiegł do niego pospiesznie i powiedział mu: Widzisz mnie w wielkim pośpiechu, aby przyjść do ciebie: przyjdź szybko do mojego domu i pomaluj człowiek, którego ci pokażę, nie wiedząc o tym. A malarz, dając komuś niezbędne narzędzia i kolory, powiedział Lycomedesowi: Pokaż mi go, a reszta nie ma niepokoju. Lycomedes wskazał Janowi malarza i zbliżył go do siebie i zamknął go w pokoju, z którego mógł ujrzeć apostoła Chrystusa. A Lycomedes był z błogosławionym człowiekiem, ucztujący na wierze i poznaniu Boga naszego, i cieszył się jeszcze bardziej na myśl, że powinien go posiąść w portrecie.

27 Malarz w pierwszym dniu zrobił z niego zarys i odszedł. A w następnej chwili pomalował go jego kolorami, i tak dostarczył portret Lycomedesowi ku wielkiej radości. I wziął go kłamstwo, i ustawił we własnym prześcieradle, i powiesił go w girlandach; tak, że później Jan, gdy to ujrzał, rzekł mu: Moje ukochane dziecko, cóż to jest, co zawsze robisz, gdy przychodzisz z kąpieli? do samej sypialni? nie modlę się z tobą i resztą braci? czy jest coś, co ukrywasz przed nami? A kiedy to powiedział i pogadał z nim żartobliwie, wszedł do sypialni i zobaczył portret starca ukoronowanego girlandami, a przed nim ustawiono lampy i ołtarze. Zadzwonił do niego i powiedział: Lycomedes, co masz na myśli w tej sprawie portretu? czy może to być jeden z twoich bogów, który tu jest namalowany? bo widzę, że nadal żyjesz w poganach. I odpowiedział mu Lycomedes: Moim jedynym Bogiem jest ten, który wzbudził mnie od śmierci wraz z moją żoną, ale jeśli obok tego Boga, to dobrze, że ludzie, którzy skorzystali z nas, powinni nazywać się bogami – to ty, ojcze, Namalowałem w tym portretie, którego koronuję, kocham i cześć, jak stałem się moim dobrym przewodnikiem.

28 A Jan, który nigdy przedtem nie widział twarzy swojej, rzekł mu: Ty się z Nim drwisz, dziecinko, czy mi się to podoba w formie? twój Pan? jak możesz mnie przekonać, że ten portret jest do mnie podobny? I Lycomedes przyniósł mu lustro. A kiedy zobaczył się w lustrze i spojrzał gorliwie na portret, powiedział: „Jak Pan Jezus Chrystus żyje, portret jest podobny do mnie, ale nie do mnie, dziecka, ale jak mój cielesny wizerunek; bo jeśli ten malarz, który naśladował to moje oblicze, pragnął narysować mnie w portrecie, straci życie,kolory, które teraz są ci dane, deski i tynk (?) i klej (?), położenie mojego kształtu, starość i młodość oraz wszystkie rzeczy, które widzimy oczami.

29 Ale czyń się dla mnie dobrym malarzem, Lycomedes. Ty masz kolory, które on ci daje przeze Mnie, który namłuje nas wszystkich, nawet Jezusa, który zna kształty, pozory i postawy oraz usposobienie i rodzaje naszych dusz. A kolory, którymi dam ci farbę, to: wiara w Boga, wiedza, boski strach, przyjaźń, komunia, łagodność, dobroć, braterska miłość, czystość, prostota, spokój, nieustraszoność, smutek, trzeźwość i cała gama kolorów, które Maluje podobieństwo twej duszy, a nawet podnosi teraz twoje członki, które zostały zrzucone, i wyrównuje tych, którzy zostali podniesieni, i napełnia się twoimi siniakami, i uzdrawia twoje rany, i porządkuje twoje włosy, które były w nieładzie, i czyjej była twoja twarz, i kłuje oczy twoje, i oczyszcza wnętrzności twoje, i opróżnia brzuch twój, i odetnie to, co jest pod nią; i jednym słowem, gdy całe towarzystwo i mieszanie się takich kolorów połączy się w duszy twojej, to przedstawi ją Panu naszemu Jezusowi Chrystusowi niezachwianą, całkowitą (nie wygładzoną) i mocą kształtu. Ale to, co teraz uczyniłeś, jest dziecinne i niedoskonałe; narysowałeś martwe podobieństwo umarłych.

W tym momencie nie ma potrzeby tracenia fragmentu tekstu, ale prawdopodobnie pominięto kilka zdań. Przejście jest gwałtowne, a nowy epizod nie ma, tak jak gdzie indziej, tytułu własnego.

30 I rozkazał Verusowi (Berusowi), bratu, który mu służył, aby zebrał starcze kobiety, które były w całym Efezie, i przygotował, on, Kleopatra i Lycomedes, wszystko, aby się nimi opiekowali. Wtedy Verus przyszedł do Johna, mówiąc: „Ze starszych kobiet, które są tutaj ponad sześćdziesiąt lat, znalazłem cztery tylko dźwięki w ciele, a reszta – niektóre. . . . (słowo zniknęło), a niektórzy sparaliżowani i inni chorzy. A gdy to usłyszał, Jan długo milczał, a potem potarł twarz i powiedział: O luzość (słabość) tych, którzy mieszkają w Efezie! O stanie rozpadu i słabości ku Bogu! O, diable, który tak długo kpił z wiernych w Efezie! Jezu, który daje mi łaskę i dar, by mieć w Nim ufność, mówi do mnie w milczeniu: Poślij staruszki, które są chore i chodź z nimi do teatru,

31 A gdy się wszystek lud przyłączył do Lycomedesa, odprawił je w imieniu Jana, mówiąc: Jutro przyjdźcie do teatru, jak pragnienie zobaczenia mocy Bożej. A tłum, nazajutrz, gdy nastała noc, przyszedł do teatru: prokonsul także o nim usłyszał, i spiesząc się, wziął jego posłańcę z całym ludem. I pewien pretor, Andromeus, który był pierwszym z Efezjan w tym czasie, powiedział, że John obiecał rzeczy niemożliwe i niewiarygodne: Ale jeśli, powiedział, jest w stanie zrobić coś takiego, co słyszę, niech wejdź do teatru publicznego, kiedy jest otwarty, nagi i nie trzyma w rękach nic, ani nie nazwij tego magicznego imienia, które słyszałem, jak mówi.

32 Przetoż usłyszawszy to Jan i będąc poruszony. te słowa rozkazały, by starsze kobiety zostały wprowadzone do teatru i kiedy wszyscy zostali sprowadzeni do środka, niektórzy z nich na łóżkach i inni leżący w głębokim śnie, a całe miasto zbiega się razem i zapadła wielka cisza. wykonane, John otworzył usta i zaczął mówić:

33 Wy, mężowie z Efezu, uczcie się przede wszystkim, dlaczego nawiedzam wasze miasto, albo co to jest ta wielka ufność, którą mam do was, aby objawiło się to zgromadzeniu ogólnemu i wam wszystkim (lub Zamanifestuję się). Zostałem więc posłany na misję, która nie jest zamysłem człowieka, a nie na próżnej drodze; nie jestem też kupcem, który robi okazje lub wymienia; ale Jezus Chrystus, którego głosiłem, będąc litościwym i życzliwym, pragnie moim sposobem nawrócenia was wszystkich, którzy są trzymani w niewierze i sprzedani do złych pożądliwości, i uwolnić was od błędu; i mocą jego zawstydzę nawet niewiarę Pańskiego pretorianina, wzbudzając tych, którzy są przed wami, których wy wszyscy widzicie, w jakim położeniu iw jakich chorobach są.

34 Lecz to pierwsze pragnę zasiać w twoich uszach, abyście troszczyli się o swoje dusze – z których wynika, że ​​przyszedłem do was – i nie oczekujcie, że ten czas będzie na zawsze, bo to tylko chwila, i nie gromadzić skarbów na ziemi, gdzie wszystko zanika. Nie myślcie też, że kiedy otrzymacie dzieci, możecie spocząć na nich (?), I nie próbujcie ich, aby oszukiwać i oddalać się. Ani wy, ubodzy, nie dajcie się złościć, jeśli nie macie do czynienia z przyjemnościami; dla ludzi substancji, gdy są chore, nazywają was szczęśliwymi. Ani bogaci, radujcie się, że macie dużo pieniędzy, ponieważ przez posiadanie tych rzeczy dajecie sobie żal, którego nie można się pozbyć, gdy je stracicie; a poza tym, kiedy jest z tobą, boisz się, że ktoś cię zaatakuje z tego powodu.

35 Ty też i ta sztuka nadęta z powodu klarowności ciała twego, i sztuka piękna, ujrzy koniec jej obietnicy w grobie; A ty, który radujesz się w cudzołóstwie, wiedz, że zarówno prawo, jak i natura pomści je na tobie, a przed nimi, sumienie; a ty, cudzołożnica, że ​​sztuka jest przeciwnikiem Prawa, nie wiesz, dokąd w końcu przyjdziesz. A ty, który nie mieszkasz z potrzebującymi, ale masz pieniądze, gdy odszedłeś z tego ciała i potrzebowałeś miłosierdzia, gdy zapłonąłeś w ogniu, nie będziesz miał litości dla ciebie; a ty gniewny i namiętny, wiedz, że twoja rozmowa jest jak brutalne bestie; a ty, pijaku i kłótni, ucz się, że tracisz zmysły, będąc zniewolonym haniebnym i brudnym pożądaniem.

36 Ty, który radujesz się ze złota i rozkoszujesz się kością słoniową i klejnotami, kiedy zapada zmrok, czy możesz ujrzeć to, co kochasz? Ty, który sztuka zwyciężona przez miękkie szaty, a potem opuścisz życie, czy te rzeczy przyniosą ci korzyść w miejscu, do którego idziesz? I niech morderca wie, że kara podwójna została mu złożona podwójnie po jego odejściu stąd. Tak samo ty, truciciel, czarownik, złodziej, oszust, sodomita, złodziej i tylu, ilu z tego zespołu, w końcu przyjdziecie, jak wasze czyny prowadzą was, ku nieugaszonemu ogniu, i ciemnościom, i otchłani kary i wieczne zagrożenia. Wy, wy, mężowie z Efezu, obróćcie się, wiedząc to także, że królowie, władcy, tyrani, chwalcy i ci, którzy zwyciężyli w wojnach, pozbawieni wszystkiego, kiedy stąd odejdą, cierpią ból,

37 A tak rzekłszy Jan mocą Bożą uzdrowił wszystkie choroby.

To zdanie musi być skrótem znacznie dłuższej narracji. Manuskrypt wskazuje na brak przerw w tym momencie: ale musimy przyjąć pewną niewielką stratę tekstu. Po pierwsze, Andronicus, który jest tu niewierzący, pojawia się jako nawrócony w następnych kilku linijkach. Teraz jest, jak zobaczymy później, mężem wybitnego wierzącego, Drusiana; i jego i jej nawrócenie będą przekazywane do pewnego stopnia; i nie wątpię, że między innymi pojawił się dyskurs Johna przekonujący ich, by żyli w bezruchu.

37 (ciąg dalszy) Teraz bracia z Miletu rzekli do Jana: Długo trwaliśmy w Efezie; jeśli wydaje ci się to dobre, chodźmy także do Smyrny; albowiem już słyszymy, że potężne dzieła Boże również do niego dotarły. I odpowiedział im Androniusz: Kiedykolwiek nauczyciel będzie chciał, odejdźmy. Ale Jan rzekł: „Najpierw chodźmy do świątyni Artemidy, bo tam też jest, jeśli okaże się, że znajdziemy sługi Pana.

38 Po dwóch dniach były urodziny świątyni bożków. Jan więc, gdy wszyscy byli ubrani na biało, sami założyli czarne szaty i weszli do świątyni. Zabrali go i próbowali go zabić. Ale Jan powiedział: „Jesteście szaleni, aby mnie dotknąć, człowiek, który jest sługą jedynego Boga. I podniósł go na wysoki piedestał, i rzekł do nich:

39 Zagubieni jesteście, ludzie z Efezu, że jesteście niczym charakter morski: każda rzeka, która płynie i każda wiosna, która spływa, i deszcz, i fale, które naciskają na siebie nawzajem, i strumienie pełne skał, tworzą sól razem przez gorzki telementt (MS, obietnica!), która jest w nim. Także i wy pozostajecie niezmienione aż do dnia dzisiejszego, w kierunku prawdziwej pobożności, które uległy zepsuciu waszymi starożytnymi obrzędami kultu. Ile cudów i uzdrowień widzieliście przeze mnie? A jednak jesteście zaślepieni w swoich sercach i nie możecie odzyskać wzroku. Czym więc są ludzie z Efezu? Odnalazłem się teraz i wpadłem nawet w tę twoją idolską świątynię. Skazam cię na bycie najbardziej bezbożnym i umarłym ze zrozumienia ludzkości. Oto stoję tutaj: wszyscy mówicie, że macie boginię, nawet Artemis: módlcie się do niej, abym ja sam umarł; albo tylko ja, jeśli nie będziecie w stanie tego uczynić, wezwiecie mojego własnego boga, a za waszą niewiarę każę każdemu z was umrzeć.

40 A ci, którzy mieli przedtem sąd nad nim, i widzieli umarłych, wołali: Nie zabijajcie nas, błagamy cię, John. Wiemy, że możesz to zrobić. I rzekł do nich Jan: Jeśli chcecie nie umrzeć, niech się wyrzekniecie tego, który wy uwielbiacie, a co się zdumiewa, abyście i wyście odstąpili od waszego pradawnego błędu. Na razie nadszedł czas, abyście nawrócili się u mojego Boga, albo ja sam umrę przez waszą boginię; bo będę się modlił w twojej obecności i błagam Boga mego, aby ci okazano miłosierdzie.

41 A tak rzekłszy, modlił się w ten sposób: O Boże, który jesteś Bogiem nad wszystkimi, którzy są nazwani bogami, aż do dnia dzisiejszego został zniszczony w mieście Efezjan; który wpadł mi do głowy, żebym wszedł w to miejsce, o czym nigdy nie myślałem; że skazujesz każdy rodzaj uwielbienia, zwracając się do ciebie; w imię którego ucieka każdy bożek i wszelki zły duch i wszelka nieczysta moc; teraz także przez ucieczkę złego ducha tutaj, na twoje imię, nawet tego, który zwodzi ten wielki tłum, okaż miłosierdzie swoje w tym miejscu, bo popełniono błąd.

42 A gdy Jan to mówił, zaraz ołtarz Artemidy rozdzielił się na wiele części i wszystkie rzeczy, które były poświęcone w świątyni, upadły i [MS. to, co wydawało mu się dobre), było rozdarte, a także wizerunki bogów ponad siedem. I połowa świątyni upadła, tak że kapłan został zabity jednym ciosem przez upadek (? Dachu,? Światła). Tłum Efezjan zawołał: Jeden jest Bogiem Jana, jeden jest Bogiem, który ma litość nad nami, bo ty tylko jesteś Bogiem. Teraz zwróciliśmy się do ciebie, widząc twoje cudowne dzieła! zmiłuj się nad nami, o Boże, zgodnie z Twoją wolą i zbaw nas od naszego wielkiego błędu! A niektórzy z nich, leżąc na twarzach, błagali, a niektórzy klęczeli i prosili, a niektórzy dzierżawili swoje ubrania i płakali, a inni próbowali uciec.

43 Ale Jan rozłożył ręce swoje, a będąc wzniesionymi w duszy, rzekł Panu: Chwała niech będzie z tobą, Jezu mój, jedyny Bóg prawdy, bo ty zyskujesz (przyjmujesz) swoje sługi przez różne narzędzia. A mówiąc to, rzekł do ludu: Wstańcie z podłogi, wy, mężowie z Efezu, i módlcie się do Boga mego, i uznawajcie niewidzialną moc, która nadchodzi, aby się zamanifestować, i cudowne dzieła, które są czynione na waszych oczach. Artemida powinna była się uspokoić: jej sługa powinien jej pomóc i nie umarł. Gdzie jest moc złego ducha? gdzie są jej ofiary? gdzie są jej urodziny? gdzie odbywają się jej festiwale? gdzie są girlandy? gdzie jest cała ta magia i zatrucie (czarnoksięstwo), która jest jej siostrą?

44 Ale lud, który wstał z posadzki, pospiesznie porzucił resztę świątyni bożków, wołając: Bóg Jana tylko my wiemy, a on od tej chwili oddajemy cześć, skoro zmiłuj się nad nami! A gdy Jan zstąpił stamtąd, wielu ludzi wzięło go w posiadanie, mówiąc: Pomóż nam, o John! Pomóż nam, abyśmy zginęli na próżno! Ty widzisz nasz cel: widzisz tłum za tobą i wiszą na tobie w nadziei ku twemu Bogu. Widzieliśmy drogę, w którą zbłądziliśmy, gdy ją straciliśmy: widzieliśmy naszych bogów, którzy zostali powołani na próżno; widzieliśmy, jak wielkie i haniebne drwiny do nich przyszły; ale cierpcie nas, modlimy się, abyśmy przyszli do twego domu i otrzymasz go bez przeszkód. Odbierz nas, którzy są oszołomieni.

45 I rzekł im Jan: Mężowie (z Efezu), wierzcie, że ze względu na was trwam w Efezie, a odstąpiłem od drogi mojej do Smyrny i do reszty miast, aby tam słudzy Chrystusa mogli się zwrócić do mu. Ale skoro nie jestem jeszcze całkowicie pewny co do ciebie, kontynuowałem modlitwę do mojego Boga i błagając go, abym odszedł z Efezu, kiedy utwierdzę cię w wierze i że widzę, że to się stało, a jeszcze więcej wypełni się, nie opuszczę cię, dopóki nie odsadzę cię jak dzieci z mleka pielęgniarki i postawię cię na twardej skale.

46 Dlatego Jan kontynuował je, przyjmując je w domu Andromeusa. A jeden z tych, którzy byli zebrani, złożył zwłoki kapłana Artemidy przed drzwiami [świątyni], bo był on jego krewnym, i wszedł szybko z resztą, nie mówiąc nic o tym. Dlatego Jan, po rozmowie z braćmi, modlitwie i dziękczynieniu (Eucharystii) i złożeniu rąk na każdym zgromadzeniu, powiedział duchowo: Jest jeden, który porusza się przez wiarę w Boga, ustanowił kapłan Artemidy przed bramą i wszedł, a tęskniąc za swoją duszą, troszcząc się przede wszystkim o siebie, tak sobie pomyślał: Lepiej dla mnie, bym myślał o żywych, niż o moim krewnym, który umarł : bo wiem, że jeśli zwrócę się do Pana i uratuję własną duszę, Jan nie zaprzeczy, aby wzbudzić umarłych także. A Jan, wychodząc ze swego miejsca, udał się do tego, do którego wszedł ten krewny kapłana, który tak pomyślał, i wziął go za rękę, i rzekł: Czy pomyślałeś o tym, gdy przyszedłeś do mnie, moje dziecko? A on wzięty z drżeniem i gniewem, rzekł: Tak, panie, i rzuć się u jego stóp. Jan powiedział: „Nasz Pan jest Jezusem Chrystusem, który ukaże swoją moc w twoim zmarłym krewnym, podnosząc go.

47 I sprawił, że młodzieniec wstał, wziął go za rękę i rzekł: Dla człowieka, który jest panem wielkich tajemnic, nie ma wielkiego znaczenia, aby dalej znużać się drobiazgami; albo co jest wielkie, aby pozbyć się ludzi z chorób Ciało? A jednak trzymając młodzieńca za rękę, rzekł: Mówię do ciebie, dziecinko, idź i wskrzeszaj martwych, nie mówiąc nic, tylko to: Jan, sługa Boży, mówi do Ciebie, Wstań. Młody człowiek udał się do swego krewnego i powiedział to tylko – wiele osób było z nim – i wszedł do Jana, przynosząc go żywego. A Jan, gdy ujrzał tego, który był wychowany, rzekł: Skoro już jesteś wzbudzony, prawdziwie nie żyjesz, nie jesteś uczestnikiem sztuki ani spadkobiercą prawdziwego życia: czy ty należysz do niego, przez którego imię i moc zostałeś wychowany? A teraz wierzcie, a będziesz żył dla wszystkich wieków.

[Inny rękopis (Q. Paris Gr. 1468, z jedenastego wieku) ma inną formę tej historii. Jan niszczy świątynię Artemidy, a następnie „jedziemy do Smyrny i wszystkie bożki są zepsute: Bucolus, Polikarp i Andronicus zostają na czele okręgu. Było tam dwóch księży Artemidy, braci, a jeden umarł. Podbijanie mówi się tak samo, jak w starszym tekście, ale w krótszym czasie.

„My” pozostawaliśmy przez cztery lata w regionie, który został całkowicie nawrócony, a następnie powrócił do Efezu.]

48 Następnego dnia Jan, widząc we śnie, że musi iść trzy mile za bramą, nie zaniedbał tego, ale wstał wcześnie i wyruszył wraz z braćmi na drogę.

I pewien rodak, który został upomniany przez ojca, aby nie wziął sobie żony innego robotnika, który groził, że go zabije – ten młody człowiek nie zniosłby napomnienia ojca, ale kopnął go i zostawił bez słowa ( sc. dead). A Jan ujrzawszy to, co przydarzyło się, rzekł do Pana: Panie, czy to było z tego powodu, że ty mnie dziś wyprosiłeś?

49 Lecz młodzieniec ujrzawszy gwałtowność (ostrość) śmierci i chcąc go porwać, wyciągnął sierp, który był w jego przepasce i zaczął biec do własnej siedziby; Jan zaś spotkał się z nim i rzekł: „Stój spokojnie, ty bezwstydny diablu, i powiedz mi, dokąd biegniesz, mając sierp, który pragnie krwi. A młodzieniec zmartwił się i rzucił żelazo na ziemię, i rzekł do niego: Zrobiłem niegodziwy i barbarzyński czyn i wiem o tym, więc postanowiłem zrobić zło jeszcze gorsze i bardziej okrutne, a nawet umrzeć natychmiast. Bo ponieważ mój ojciec zawsze skłaniał mnie do trzeźwości, żebym żył bez cudzołóstwa, a ja nie mogłem go znieść, by mnie ukarać, kopnąłem go i zabiłem, a kiedy zobaczyłem, co się stało, kobieta, dla której stałem się mordercą mojego ojca,

50 I rzekł mu Jan: abym nie odszedł, a zostawił cię w niebezpieczeństwie, niech będzie miejsce temu, który chce się śmiać i trenować z tobą, chodź ze mną i pokaż mi ojca swego, gdzie on jest. A jeźli ja go wskrzeszę dla ciebie, wy powstrzymaj się od kobiety, która stała się dla ciebie sidłem. I rzekł młodzieniec: Jeźli sam wzbudzisz mego ojca za mnie żywego, a jeźliż ja ujrzę go całego i trwającego w życiu, to w przyszłości się od niego powstrzymam.

51 A gdy przemówił, przyszli do miejsca, gdzie staruszek leżał martwy, a wielu przechodniów stało blisko niego. A Jan rzekł młodzieńcowi: Człowieku nieszczęsnym, czyż nie oszczędziłeś nawet starości ojca twego? A on płacząc i rozrywając włosy, powiedział, że żałował tego; Jan, sługa Pana, powiedział: Pokazywałeś mi, że mam wyruszyć do tego miejsca, wiedziałeś, że to się stanie, od którego nie można ukryć rzeczy wykonanych w życiu, które dają mi moc do pracy każdego uzdrawiajcie swoją wolą: teraz daj mi też tego starca, bo widzisz, że jego morderca stał się jego własnym sędzią, i oszczędzaj go, ty tylko Panie, który nie szczędził swego ojca (bo on) doradzał mu jak najlepiej .

52 Tymi słowami podszedł do starca i rzekł: Mój Pan nie będzie słaby, aby obdarzyć swą litością i łaską miłosierdzia, nawet tobie: podnieś się i oddaj chwałę Bogu za dzieło, które nadejdzie przejść w tej chwili. I starzec powiedział: Powstałem, Panie. A on wstał, usiadł i rzekł: Zostałem uwolniony od strasznego życia i musiałem znieść obelgi mojego syna, straszne i liczne, i jego brak naturalnego uczucia, i do jakiego końca wezwałeś mnie, O człowieku żywy Bóg? (I Jan mu odpowiedział: Jeśli) jesteś wychowany tylko na tym samym końcu, lepiej dla ciebie umrzeć; ale wzbudź się na lepsze rzeczy. I wziął go, i zaprowadził go do miasta, głosząc mu łaskę Bożą, aby przed wejściem do bramy uwierzył starzec.

53 Ale młodzieniec, widząc niedostrzeganego – wychowanie ojca swego i zbawienie samego siebie, wziął sierp i okaleczył się, i pobiegł do domu, w którym miał swoją cudzołożnicę, i wyrzekł ją, mówiąc: Dlatego, że stałem się mordercą mego ojca i was dwojgiem siebie: tam jest to, co podobne jest do wszystkich winnych. Albowiem na mnie Bóg ma miłosierdzie, abym poznał jego moc.

54 A on wrócił i powiedział Janowi w obecności braci, co uczynił. Lecz Jan rzekł do niego: Ten, który włożył to do twojego serca, młody człowieku, aby zabić twojego ojca i stać się cudzołożnikiem żony innego mężczyzny, to samo sprawiło, że myślisz, że to dobry uczynek, aby zabrać także niesfornych członków. Ale nie powinieneś zgładzić miejsca grzechu, ale myśli, które przez te osoby okazały się szkodliwe, ponieważ nie są to narzędzia, które są szkodliwe, lecz niewidoczne źródła, przez które budzą się wszystkie wstydliwe emocje i wychodzą na jaw. . Pokutujcie, moje dziecko, z tego błędu i poznając podstępy szatana, będziesz miał Boga, który pomoże ci we wszystkich potrzebach duszy twojej. A młody człowiek milczał i uczęszczał, żałując swoich dawnych grzechów, że powinien otrzymać przebaczenie od dobroci Boga:

55 A gdy to było uczynione przez niego w mieście Efezjan, ci z Smyrny posłali do niego, mówiąc: Słyszeliśmy, że Bóg, którego jesteś preachest, nie jest zazdrosny, i nie powierzył ci, abyś nie okazał stronniczości, trwając w jedno miejsce. Odtąd jesteś zwiastunem takiego Boga, przyjdź do Smyrny i do innych miast, abyśmy mogli poznać Boga twego, a poznawszy go, możemy mieć w Nim nadzieję.

[Q ma również powyższą historię i kontynuuje incydent, który jest również cytowany w innej formie (a nie w tych aktach) Johna Cassiana. Q ma to:

Pewnego dnia, gdy John siedział, kuropatwa przeleciała obok i przyszła i grała w prochu przed nim; John spojrzał na nią i zastanowił się. I przybył pewien kapłan, który był jednym z jego słuchaczy, i przyszedł do Jana i zobaczył, jak kuropatwa gra w prochu przed nim, i poczuł się urażony w sobie i powiedział: Czy taki i tak wielki człowiek może czerpać przyjemność z kuropatwy grającej w kurz? Ale Jan, widząc w duchu myśl o nim, rzekł mu: Lepiej też dla ciebie, moje dziecko, spojrzeć na kuropatwę bawiącą się w prochu i nie kalać się haniebnymi i bluźnierczymi praktykami: dla tego, kto oczekuje nawrócenie i skrucha wszystkich ludzi sprowadziło cię tutaj z tego powodu, bo nie potrzebuję kuropatwy bawiących się w prochu. Bo kuropatwa to twoja dusza.

Wówczas starszy, usłyszawszy to i widząc, że nie został zaproszony, ale apostoł Chrystusa powiedział mu wszystko, co było w jego sercu, upadł na jego oblicze na ziemi i głośno zawołał, mówiąc: Teraz wiem, że Bóg mieszka w ciebie, błogosławiony John! bo kto kusi, kusi tego, którego nie można kusić. I prosił go, aby się za niego modlił. I pouczył go i wydał mu zasady (kanony) i pozwolił mu udać się do swego domu, wielbiąc Boga, który jest nad wszystkimi.

Cassian, Collation XXIV. 21, ma następujące brzmienie:

Mówi się, że najbardziej błogosławiony ewangelista Jan, kiedy delikatnie głaskał kuropatwę dłońmi, nagle zobaczył, że ktoś przyzwyczaił się do łowcy zbliżającego się do niego. Zastanawiał się, że człowiek o takiej reputacji i sławie powinien się poniżać do tak małych i skromnych rozrywek i powiedział: Czy ty, Jan, którego znamienita i rozpowszechniona sława, zwodzi mnie również z wielkim pragnieniem poznania ciebie? Dlaczego więc podjąłeś takie złe rozrywki? Błogosławiony Jan rzekł do niego: „Co masz wziąć w swoje ręce? Łuk, powiedział. I dlaczego, rzekł, nie nosisz tego zawsze rozciągniętego? Odpowiedział mu: nie wolno mi, by przez ciągłe zginanie siła jego wigoru nie została wykręcona i zmiękła i zginęła, a gdy jest potrzeba, strzały zostały zestrzelone z dużą siłą u jakiejś bestii, a siła jest tracona przez nadmiar ciągłego napięcie, mocny cios nie może być rozdany. Tak więc, powiedział błogosławiony Jan, niech ta krótka relaksacja mojego umysłu nie urazi cię, młody człowieku, ponieważ jeśli nie będzie się go łatwo rozluźniać i odprężać siłą jego napięcia, będzie się rozrastał w nieprzerwanym rygorze i będzie nie być w stanie być posłusznym mocy Ducha.

Jedynym wspólnym punktem obu opowieści jest to, że św. Jan bawi się kuropatwą, a widz uważa, że ​​to niegodne. Obie moralności różnią się całkowicie. Ilość utraconego tutaj tekstu jest dość niepewnej długości. Musiał opowiedzieć o poczynaniach w Smyrnie, a także, jak się wydaje, w Laodicca (patrz tytuł następnej sekcji). Jednym z epizodów musiało być nawrócenie kobiety o złym życiu (patrz poniżej, „nierządnica, która była czysta”) -]

Nasz najlepszy rękopis zastępuje tytuł do następnej sekcji:

Od Laodicca do Efezu po raz drugi.

58 A gdy minęło trochę czasu i żaden z braci nie był w żadnym momencie zasmucony przez Jana, oni byli wtedy zasmuceni, ponieważ powiedział: Bracia, nadszedł teraz czas, abym udał się do Efezu (bo tak zgodziłem się z tymi, którzy tam mieszkają), aby nie stali się leniwi, teraz przez długi czas nie mieli żadnego człowieka, który by je potwierdził. Ale wy wszyscy musicie mieć umysły wytrwali w stosunku do Boga, który nigdy nas nie opuszcza.

Lecz kiedy usłyszeli o tym od niego, bracia lamentowali, ponieważ mieli się od niego rozłączyć. A Jan rzekł: „Nawet gdybym się od was rozstał, to jednak Chrystus jest zawsze z wami; jeśli bowiem będziecie miłością czystą, będziecie mieli społeczność bez wyrzutów, gdyż jeśli będzie umiłowany, to zapobiegnie (uprzedza) tych, którzy Go miłują.

59 A tak rzekłszy, i żegnał się z nimi, i zostawił wiele pieniędzy z braćmi do rozdzielenia, wyszedł do Efezu, podczas gdy wszyscy bracia lamentowali i jęczeli. I towarzyszyli mu, z Efezu, Androniusz i Drusiana, i Lycomedes, i Kleobiusz, i ich rodziny. I poszli za nim również Arystobula, który usłyszał, że jej mąż Tertullus umarł w drodze, i Arystipp z Ksenofontem, i nierządnica, która była czysta, i wielu innych, których przez cały czas napominał, by przylgnąć do Pana, i oni nie będzie już więcej od niego oddzielony.

60 Pierwszego dnia dotarliśmy do opustoszałej karczmy, a kiedy nie mogliśmy zasiąść za łóżkiem dla Johna, zobaczyliśmy zabawną sprawę. Było tam jedno łóżko leżące gdzieś bez przykrycia, na którym rozkładaliśmy płaszcze, które mieliśmy na sobie, i modliliśmy się, aby położył się na nim i odpoczął, podczas gdy reszta z nas spała na podłodze. Lecz kiedy leżał, był zmartwiony przez robactwo, a ponieważ stawały się jeszcze bardziej uciążliwe dla niego, kiedy było już około połowy nocy, w słuchaniu nas wszystkich, powiedział do nich: mówię wam O, owady, zachowujcie się wszyscy i opuśćcie swoją siedzibę na tę noc i pozostańcie cicho na jednym miejscu, i zachowajcie odległość od sług Bożych. Kiedy śmialiśmy się i rozmawialiśmy przez jakiś czas, John zwrócił się do snu; a my, rozmawiając nisko, nie daliśmy mu zakłóceń (lub

61 Lecz gdy nadszedł dzień świtu, wstałem pierwszy, a wraz ze mną Verus i Andronikus, i ujrzeliśmy u drzwi domu, w którym wzięliśmy wielką liczbę robaków i gdy zastanawialiśmy się nad ich widokiem, a wszyscy bracia zostali wzbudzeni z ich powodu, Jan dalej spał. A kiedy się obudził, oznajmiliśmy mu, co widzieliśmy. A on usiadł na łożu i spojrzał na nich i rzekł: Ponieważ dobrze się zachowacie, słuchając mej skargi, przyjdźcie do was. A kiedy to powiedział i wstał z łóżka, pluskwy biegnące od drzwi pospieszyły do ​​łóżka, wspięły się na jego nogi i zniknęły w stawach. I rzekł znowu Jan: Ta istota usłuchała głosu człowieka i sama się zatrzymała, milczała i nie wdała się w nią;

62 Potem przyjechaliśmy do Efezu, a bracia tam, którzy przez długi czas wiedzieli, że Jan idzie, biegli razem do domu Andronika (tam też przybył, aby się schronić), obchodząc się i kładąc ręce na ich własne twarze i całując je (i wielu radowało się nawet dotknięciem jego szaty i zostały uzdrowieni przez dotknięcie ubrań świętego apostoła. [Tak łacina, która ma tę sekcję, Grek ma: tak, że nawet dotknął jego szaty) .]

63. A mając na uwadze, że wśród braci była wielka miłość i radość, pewien z nich, wysłannik szatana, zakochał się w Drusianie, choć widział i wiedział, że jest żoną Andronika. Którym wielu powiedziało: Nie można ci zdobyć tej kobiety, widząc, że przez długi czas oddzielała się od męża dla pobożności. Nie masz pojęcia tylko, że Andronik, nie będąc tym, kim jest teraz, bogobojny, zamknął ją w grobie, mówiąc: albo muszę cię mieć jako żonę, którą miałem wcześniej, albo umrzeć. I wolała raczej umrzeć, niż robić tę obrzydliwość. Gdyby więc nie zgodziła się, dla pobożności, na współżycie z panem i mężem, ale nawet przekonała go, by był tego samego umysłu jak ona sama, czy zgodzi się, abyś chciał być jej uwodzicielem? odejdźcie od tego szaleństwa, które nie ma w tobie odpoczynku: porzućcie ten uczynek, którego nie możecie dokonać.

64 Ale jego znajomi przyjaciele, którzy mu to mówili, nie przekonali go, ale z bezwstydem obrzucał ją wiadomościami; a kiedy nauczył się obelg i zniewag, które wróciła, spędził życie w melancholii (albo lepiej, kiedy dowiedziała się o tej hańbie i zniewadze na jego ręce, całe życie spędziła ciężarem). A po dwóch dniach Drusiana wzięła się do łóżka z ciężaru i była w gorączce i powiedziała: „Gdybym nie wróciła do domu, do mojego rodzinnego miejsca, ja stałem się obrazą człowieka pozbawionego pobożności! bo gdyby to był ten, który był wypełniony słowem Bożym, nie poszedłby na taką skalę szaleństwa. Ale teraz (teraz) Panie, skoro stałem się okazją ciosu dla duszy pozbawionej wiedzy, uwolnij mnie od tego łańcucha i szybko mnie usuń. I w obecności Jana,

65 Lecz Androniusz, zasmucony żałobą, opłakiwał swoją duszę i płakał otwarcie, tak że Jan często go sprawdzał i mówił do niego: Po lepszej nadziei Drusiana usunęła się z tego niesprawiedliwego życia. I odpowiedział mu Andronicus: Ja jestem o tym przekonany, o John, i nie wątpię wcale w ufność w Boga mego; ale to wszystko trzymam się mocno, że odeszła z życia czystego.

66 A gdy ją wynieśli, Jan chwycił Andronika, a teraz, gdy znał przyczynę, opłakiwał więcej niż Andronik. I zachował milczenie, biorąc pod uwagę prowokację przeciwnika, i na miejsce siedział nieruchomo. Wówczas bracia, zebrani tam, aby usłyszeć, jakie słowo wypowiedział o tej, która odeszła, zaczął mówić:

67 Kiedy pilot, który żegna, razem z tymi, którzy płyną razem z nim, i sam statek, przybywają do spokojnego i bezchmurnego portu, a potem niech mówi, że jest bezpieczny. A rolnik, który dokonał nasienia na ziemię, i trudził się wiele w opiece i opiece nad nim, niech odpocznie od trudy swojej, gdy zbiera ziarno z wielorakim wzrostem w stodołach. Pozwólcie mu, aby ten biegał w biegu, a potem radujcie się, gdy ten otrzyma nagrodę. Niech ten, kto przypisuje swoje imię do boksowania, a potem się przechwala, gdy przyjmuje korony, i tak po kolei jest ze wszystkimi konkursami i rzemiosłem, kiedy nie zawiodą w końcu, ale okazują się takimi, które obiecali (skorumpowany).

68 I tak myślę, że jest to z wiarą, którą każdy z nas praktykuje, że wtedy rozróżnia się, czy rzeczywiście jest ona prawdziwa, kiedy trwa ona jak sama aż do końca życia. Wiele przeszkód wpada w drogę i przygotowuje niepokój dla umysłów ludzi: troska, dzieci, rodzice, chwała, bieda, pochlebstwa, prima życia, piękno, zarozumiałość, pożądanie, bogactwo, gniew, podnoszący na duchu, rozluźnienie, zazdrość, zazdrość zaniedbanie, strach, bezczelność, miłość, oszustwo, pieniądze, udawanie i inne przeszkody, które są tak liczne, jak w tym życiu: jak również pilotowi dobrze prosperującemu biegowi przeciwstawia się przeciwne wiatry i wielka burza oraz potężne fale ze spokoju, a rolnik przedwcześnie zimą, zarazy i pełzające rzeczy wyrastające z ziemi, a ci, którzy starają się w grach „po prostu nie wygrywają”,

69 Przede wszystkim jednak konieczne jest, aby wierzący spojrzał wcześniej na Jego zakończenie i zrozumiał, w jaki sposób przyjdzie na Niego, czy będzie to energiczne i trzeźwe i bez żadnych przeszkód, czy niepokoju i lgnięcia do rzeczy, które są tutaj, i związany przez pragnienia. Tak, to jest słuszne, że ciało powinno być wychwalane jako przyjemne, gdy jest całkowicie rozebrane, i ogólne tak wielkie, kiedy spełnił wszystkie obietnice wojny, i lekarza tak znakomitego, gdy osiągnął sukces w każdym lekarstwie i duszy pełne wiary i godne (lub chłonne) Boga, gdy wypełniło swą obietnicę w całości: nie ta dusza, która dobrze się zaczęła i rozpuściła się we wszystkich rzeczach tego życia i odpadła, ani to, co odrętwiało, po ciężkim wysiłku osiągnąć lepsze rzeczy, a następnie sprowadza się do doczesnych rzeczy, tych, którzy nie wytrzymają, ani tych, którzy uhonorowali uczynki hańby, które zasługują na hańbę, ani tych, którzy przyjmują przysięgi szatana, ani tych, którzy przyjęli węża do swego domu, ani tych, którzy nie skarżą się na Boga, a potem [ nie wstydzić się, ani tego, co w usta mówi tak, ale w rzeczy samej nie pochwala się; ale to, co zwyciężyło, nie zostanie osłabione przez złą przyjemność, nie przezwyciężone przez lekkomyślność, aby nie zostać przyłapanym przez przynętę miłość do pieniędzy, nie do zdrady ciała ani gniewu.

70 A gdy Jan jeszcze bardziej rozprawiał z braćmi, że powinni gardzić sprawami doczesnymi w odniesieniu do wiekuistego, ten, który był zakochany w Drusianie, rozpalony straszliwą żądzą i posiadaniem wielce ukształtowanego szatana, przekupił zarządcę Andronika który był wielbicielem pieniądza z wielką sumą: otworzył grobowiec i dał mu sposobność snuć zakazaną rzecz na martwym ciele. Nie osiągając z nią sukcesu, kiedy był żywy, po śmierci umieścił go na gorącym uczynku i powiedział: „Jeśli nie będziesz musiał ze mną żyć, kiedy żyłeś, oburzę twoje ciało, a ty nie żyjesz. Dzięki temu projektowi, po tym, jak udało mu się dokonać złego czynu za pomocą obrzydliwego stewarda, rzucił się z nim do grobu; otworzyli drzwi i zaczęli rozbierać z trupów ubrania w grobie, mówiąc: Z czego czerpiesz zyski, biedna Drusiana? Czy nie zrobiłbyś tego w życiu, co by cię nie zasmuciło, gdybyś to uczynił dobrowolnie?

71 A gdy tak mówili ci ludzie, a teraz przyzwyczajenie do tej zmiany pozostało na jej ciele, widzieli dziwny spektakl, na jaki zasługują, aby cierpieć, którzy czynią takie czyny. Z jakiegoś kwartału pojawił się wąż i rzucił stewardowi jeden kęs i zabił go; ale młodzieniec nie uderzył; ale zwinął się na nogach, sycząc straszliwie, a kiedy upadł na jego ciało i usiadł na nim.

72 A nazajutrz przyszedł Jan, wraz z Andronikusem i braćmi, do grobu o świcie, to już trzeci dzień od śmierci Drusiany, abyśmy tam mogli rozbić chleb. A po pierwsze, kiedy wyruszyli, klucze były poszukiwane i nie można było ich znaleźć; ale Jan rzekł do Andronika: Całkiem słusznie, że powinni zginąć, bo Drusiana nie jest w grobie; mimo to chodźmy, abyście nie byli zaniedbani, a drzwi zostaną otworzone od samych siebie, tak jak Pan uczynił dla nas wiele takich rzeczy.

73 A gdy byliśmy na miejscu, na rozkaz pana, drzwi się otworzyły i ujrzeliśmy przy grobie Drusiana pięknego młodzieńca, uśmiechającego się, a Jan, gdy go zobaczył, zawołał i rzekł: przyjdź także przed nami, piękna? i z jakiej przyczyny? I usłyszeliśmy głos mówiący do niego: Przez wzgląd na Drusianę, którą masz wzbudzić – bo znalazłem ją w niewielkim stopniu.- i ze względu na niego, który leży martwy przy jej grobie. I kiedy ten piękny powiedział to Janowi, wstąpił w niebiosa na oczach nas wszystkich. A Jan, odwracając się na drugą stronę grobu, ujrzał młodzieńca – nawet Kallimacha, jednego z naczelników Efezjan – i śpiącego na nim wielkiego węża, i stróża Andronika, z imienia Fortuna, leżącego martwego. Na widok tych dwóch stanął zakłopotany, mówiąc do braci: Co znaczy taki widok? Czyż nie oznajmił mi Pan, co tu się stało, kto nigdy mnie nie zaniedbywał?

74 Androniusz widząc te ciała, podskoczył i poszedł do grobowca Drusiany, a widząc ją leżącą tylko na jej zmianie, rzekł do Jana: Rozumiem, co się stało, błogosławiony sługa Boży, John. Ten Kalimach był zakochany w mojej siostrze; a ponieważ on nigdy jej nie wygrał, choć często się tego sprzeciwił, przekupił tego przeklętego stewarda wielką sumą, projektując przypadek, jak teraz możemy zobaczyć, by wypełnić swoimi środkami tragedię jego konspiracji, bo rzeczywiście Callimachus wyraził to dla wielu, mówiąc: Jeśli ona nie zgodzi się na mnie, żyjąc, będzie oburzona, gdy umrze. I być może, mistrzu, ten piękny znał to i nie cierpiał, aby jej ciało było obrażane, i dlatego umarli, którzy podjęli tę próbę. Czy to możliwe, że głos, który do ciebie powiedział: „Podnieś Drusianę”, zapowiedź tego? ponieważ odeszła z tego życia w smutku umysłu. Ale wierzę temu, który powiedział, że jest to jeden z ludzi, którzy zbłądzili; bo nie chciałeś go wskrzesić, bo jak dla drugiego, wiem, że nie jest godzien zbawienia. Ale to jedno, o co proszę: najpierw wychowuj Callimacha, a on wyznaczy nam, co się stało.

75 A Jan, patrząc na ciało, rzekł do jadowitej bestii: Odejdź od tego, który ma być sługą Jezusa Chrystusa; Powstali więc i modlili się nad nim w ten sposób: O Boże, którego imię jest uwielbione przez nas, z prawej: O, BoŜe, który pokonujesz kaŜdą szkodliwą siłę: Boże, którego wola się dokonuje, który zawsze nas wysłucha. Teraz niech wasz dar zostanie zrealizowany w ten młody człowiek; a jeśli będzie jakakolwiek dyspensa, która będzie przez Niego dokonana, zamanifestujcie to nam, gdy zostanie wzbudzony. I zaraz młody człowiek wstał i przez całą godzinę milczał.

76 Ale kiedy przyszedł do jego właściwych zmysłów, John zapytał go o jego wejście do grobu, o co mu chodziło, i uświadomienie mu tego, co powiedział mu Andronicus, a mianowicie, że był zakochany w Drusiana, John zapytał go ponownie jeśli spełnił swoją złowrogą intencję, obraził ciało pełne świętości. A on mu odpowiedział: Jak mogłem to uczynić, gdy ta straszliwa bestia uderzyła Fortunatusa, uderzając mnie w oczy. I słusznie, skoro mnie zachęcił, kiedy już mnie uleczono z tego nierozsądnego i strasznego szaleństwa, ale ja przestałem i doprowadziłem mnie do tej trudnej sytuacji, w której ujrzałeś mnie, zanim się podniosłem. I jeszcze jedna rzecz, jeszcze bardziej zadziwiająca, powiem ci, która jeszcze się zbliżała, by zabić i znalazła się w trupie, czyniąc mnie trupem. Kiedy moja dusza została pobudzona głupotą, a niekontrolowana choroba trapiła mnie, a teraz rozdarłem grobowce, w które była ubrana, a ja wtedy wyszedłem z grobu i ułożyłem je tak, jak widzisz, poszedłem znowu do mojej bezbożnej pracy; ujrzałem pięknego młodzieńca okrywającego ją płaszczem, a z jego oczu wynurzyły się iskierki światła; i powiedział do mnie, mówiąc: Callimachusie, umrzyj, abyś mógł żyć. Teraz, kim był, nie wiedziałem, sługa Boży; ale teraz, gdy tu się pojawiłeś, rozpoznaję, że był aniołem Bożym, który dobrze znam; i to wiem o prawdzie, że jest prawdziwym Bogiem, który jest głoszony przez ciebie, i którego jestem przekonany. Ale błagam cię, nie daj się uwolnić, by uwolnić mnie od tego nieszczęścia i tej straszliwej zbrodni, i aby przedstawić mnie swojemu Bogu jako człowiekowi oszukanemu haniebnym i podstępnym oszustwem. Błagaj więc o pomoc, chwytam się twoich stóp. Stałbym się jednym z tych, którzy pokładają nadzieję w Chrystusie, że głos może okazać się prawdziwy, który powiedział do mnie: „Umrzyj, aby żyć”, a ten głos również spełnił swoje działanie, ponieważ jest martwy, ten niewierny, bezładny, bezbożny jeden, i zostałem przez ciebie wzbudzony, Ja, który będę wierny, bojący się Boga, poznający prawdę, której błagam, może mi być pokazany przez ciebie.

77 A Jan, napełniony wielką radością i widzący cały spektakl zbawienia człowieka, rzekł: Jaka jest twoja moc, Panie Jezu Chryste, nie wiem, oszołomiony, tak jak ja jestem przy twym wielkim współczuciu i bezgranicznej cierpliwości. O, co za wielkość, która spadła na niewolę! O, niewypowiedzianą wolność, która została nam niewolnikiem! O niezrozumiała chwała, która do nas przyszła! Ty, który strzegłeś martwego tabernakulum przed obrażeniem; który odkupił człowieka, który poplamił się krwią, i karcił duszę tego, który zbezcześcił skorumpowane ciało; Ojcze, który miał litość i współczucie dla człowieka, który nie troszczył się o ciebie; Wysławiamy cię, chwalimy, błogosławimy i dziękujemy za Twoją wspaniałą dobroć i cierpliwość, o święty Jezu, bo jesteś tylko Bogiem, i nikt inny: czyj to moc, której nie można sprzysiężyć przeciwko, teraz i świat bez końca. Amen.

78 A gdy powiedział, że to Jan wziął Kalimacha i zasalutował (pocałował) go, mówiąc: Chwała niech będzie Bogu naszemu, synu mojemu, któryś się nad tobą zmiłował, i uczynił mię godnym, aby wysławiać jego moc, a ciebie też dobrym. Oczywiście, aby odstąpić od tego obrzydliwego szaleństwa i pijaństwa, i wezwał cię do własnego odpoczynku i do odnowienia życia.

79 Lecz Andronik, widząc zmarłego Kalimacha, prosił Jana z braćmi, aby wzbudzili także Drusianę, mówiąc: O, John, pozwól Drusianie powstać i szczęśliwie spędzić tę krótką przestrzeń (życia), którą zrezygnowała z żalu po Kalimachu, kiedy pomyślała, że ​​stała się dla niego zgorszeniem, a kiedy Pan zechce, weźmie ją do siebie. A Jan natychmiast udał się do jej grobu, wziął ją za rękę i rzekł: Na ciebie tę sztukę, którą jedyny Bóg nazywam, więcej niż wielki, niewysłowiony, niepojęty: któremu poddana jest każda moc księstw, do kogo należy wszelka władza kłania się: przed którym spada wszelka pycha i milczy; kogo diabeł słyszy o drżeniu; którego widzenie stworzenia zachowuje swoje granice. Niech Twoje imię będzie uwielbione przez nas i wzbudzaj Drusianę,

80 A po tych słowach Jan rzekł do Drusiany: Drusiana, powstań. A ona wstała i wyszła z grobu; a kiedy zobaczyła samą siebie na swojej zmianie, była zakłopotana tym, i dokładnie nauczyła się od Andronika, gdy Jan leżał na jego twarzy, a Callimachus z głosem i łzami wielbił Boga, a ona także radowała się, wielbiąc go w podobny sposób.

81 A gdy się przyodziawszy, odwróciła się i ujrzała, jak Fortunatus kłamie, i rzekł do Jana: Ojcze, niech ten człowiek powstanie, nawet gdyby uczynił, aby stał się moim zdrajcą. Lecz Callimachus, kiedy usłyszał, jak to powiedziała, powiedział: „Nie, proszę cię, Drusiana, bo głos, który słyszałem, nie myślał o nim, ale o tobie tylko oświadczył, a ja widziałem i wierzyłem, bo gdyby był dobrze, być może Bóg również byłby dla niego litościwy i wychowałby go za pośrednictwem błogosławionego Jana: wiedział więc, że człowiek doszedł do złego końca [Lat. osądził go na godnego śmierci, którego nie uznał za godnego, aby się zmartwychwstał]. I rzekł do niego Jan: Nie nauczyliśmy się, synu moim, oddać złem za złe; bo Bóg, choćśmy źle czynić źle dla niego, nie oddał nam pokuty, ale pokutę, i chociaż nie znaliśmy jego imienia, nie zaniedbywał nas, lecz zlitował się nad nami, a kiedy go bluźniliśmy, nie karał nas, ale litował się nad nami, a kiedy go nie wierzyliśmy, nie znosił nas urazą, a kiedy prześladowaliśmy jego braci nie odpłacił nam złem, lecz włożył do naszych umysłów skruchę i wstrzemięźliwość od zła, i napominał nas, abyśmy przyszli do Niego, tak jak i ciebie, mój syn Kallimach, i nie pamiętając, że twoje poprzednie zło uczyniło cię swoim sługą, czekając na niego Łaska. Dlatego, jeśli pozwalasz mi, abym nie wzbudził Fortunatusa, to jest to robota Drusiana. a gdyśmy prześladowali jego braci, nie odpłacił nam złem, lecz włożył do naszych umysłów pokutę i powstrzymanie się od zła, i napominał nas, abyśmy przyszli do Niego, tak jak i ciebie, mój synu Kalimachu, i nie pamiętając, że twoje dawne zło uczyniło cię jego sługa, czekając na Jego miłosierdzie. Dlatego, jeśli pozwalasz mi, abym nie wzbudził Fortunatusa, to jest to robota Drusiana. a gdyśmy prześladowali jego braci, nie odpłacił nam złem, lecz włożył do naszych umysłów pokutę i powstrzymanie się od zła, i napominał nas, abyśmy przyszli do Niego, tak jak i ciebie, mój synu Kalimachu, i nie pamiętając, że twoje dawne zło uczyniło cię jego sługa, czekając na Jego miłosierdzie. Dlatego, jeśli pozwalasz mi, abym nie wzbudził Fortunatusa, to jest to robota Drusiana.

82 A ona, nie zwlekając, poszła z radością ducha i duszy do ciała Fortunatusa i powiedziała: Jezu Chryste, Bóg czasów, Bóg prawdy, który dał mi widzieć cuda i znaki i dał mi stać się uczestnik Twego imienia; który wdał się we mnie w twoją wielowątkowość i wielbił mnie na wiele sposobów; który chronił mnie przez twoją wielką dobroć, kiedy byłam uciskana przez Andronika, który był ze starego mego męża; który dał mi twego sługę Andronika, aby był moim bratem; że utwierdziłeś mnie, służebnicę twoję, czystą aż do dnia dzisiejszego; który podniósł mnie przez twojego sługę, Jana, a kiedy zostałem wskrzeszony, pokazał mi tego, który został stworzony, by potknąć się o potknięcie; który dał mi doskonały odpoczynek w tobie i rozjaśnił mi sekretne szaleństwo; którego kochałem i kochałem: modlę się, o Chryste,

83 I wziąwszy rękę umarłego, rzekła: Wstań, Fortunatus, w imię naszego Pana Jezusa Chrystusa. I wstał Fortunatus, a ujrzawszy Jana w grobie, Andronikus i Drusiana wzbudzili z martwych, a Kalimachos wierzący, i reszta braci wielbiących Boga, powiedział: O, do czego mają moce te sprytne mężczyźni osiągnęli! Nie chciałem być wychowywany, ale wolałbym umrzeć, żeby ich nie widzieć. I tymi słowami uciekł i wyszedł z grobu.

84. Jan, gdy ujrzał niezmieniony umysł (duszę) Fortunata, powiedział: O natura, która nie zmieni się na lepsze! O źródło duszy, która trwa w obrzydliwości! O istocie korupcji pełnej ciemności! O, raduj się ze śmierci w tych, którzy są twoi! O bezowocne drzewo pełne ognia! O drzewo, które widzisz, węgle na owoce! O materii, która żyje z szaleństwem materii (al. O drzewem pełnym pełnych niezdrowych pędów) i sąsiadem niewiary! Dowiodłeś, kim jesteś, i zawsze jesteś skazany za swoje dzieci. I nie wiesz, jak chwalić lepsze rzeczy, bo ich nie masz. Dlatego tak jak twoja droga (? Owoc), taki też jest twój korzeń i twoja natura. Bądź zniszczony spośród tych, którzy ufają Panu: od ich myśli, od ich umysłu, od ich dusz, od ich ciał, od ich czynów), ich życia,dzielcie się, z wiary, z modlitw, ze świętej kąpieli, z Eucharystii, z jedzenia cielesnego, z picia, ze stroju, z miłości, z troski, z wstrzemięźliwości, z prawości: od tego wszystkiego, najbardziej bezbożny Szatan, wróg Boga, niech Jezus Chrystus, nasz Bóg i wszystkich, którzy są tacy jak ty i mają twoją postać, spraw, abyś zginął.

85 A tak rzekł Jan modlił się, i wziął chleb, i podał go do grobu, aby je łamał; i rzekli: Uwielbiamy imię Twoje, które nas nawraca z błędu i bezwzględnego fałszu: chwalimy Cię, który ukazałeś nam przed oczyma to, co widzieliśmy: świadczymy o Twojej miłosiernej dobroci, która pojawia się na różne sposoby: wychwalamy Twego miłosiernego imię, o Panie (dziękujemy Ci), który skazałeś tych, którzy zostali uznani za winnych: dziękujemy Ci, Panie Jezu Chryste, że jesteśmy przekonani o Twoimktóry jest niezmienny: dziękujemy Ci, którzy potrzebowali naszej natury, którą powinniśmy ocalić: dziękujemy Ci, że dałeś nam taką pewność , bo ty jesteś sam, zarówno teraz, jak i zawsze. My, twoi słudzy, dziękujemy Ci, Święty, z którymi jesteście zgromadzeni zamiar i są zebrane ze świata (lub powstały ze śmierci).

86 A tak się modląc i oddając chwałę Bogu, wyszedł z grobu po udzieleniu wszystkim braciom Eucharystii Pańskiej. A gdy przyszedł do domu Andronika, rzekł do braci: Bracia, duch we mnie dowiaduje się, że Fortunatus ma umrzeć z ciemności (zatrucia krwi) od ukąszenia węża; ale niech ktoś szybko pójdzie i się przekonaj, czy rzeczywiście tak jest. Jeden z młodych ludzi uciekł i zastał go martwego, a ciemność rozlała się po nim i dotarła do jego serca. Przyszedł i powiedział Johnowi, że nie żyje od trzech godzin. A Jan rzekł: Ty masz dziecię, o diabłu.

„Dlatego Jan był z braćmi radującymi się w Panu”. To zdanie jest w najlepszym rękopisie. W wydaniu Bonnet wprowadza ostatnią sekcję Dziejów, która następuje natychmiast w rękopisie. Może należeć do jednego z odcinków. Łacina ma: I tego dnia spędził radośnie z braćmi.

Nie może być dużej luki między tą i następną sekcją, która jest być może najciekawsza w Dziejach.

Większa część tego epizodu zachowała się tylko w jednym bardzo skorumpowanym manuskrypcie z XIV wieku w Wiedniu. Dwa ważne fragmenty (93-5 (część) i 97-8 (część)) zostały przeczytane na Drugiej Radzie nicejskiej i są zachowane w Dziejach Apostolskich: kilka linii hymnu jest również cytowanych po łacinie przez Augustyna (Ep. (253) do Ceretiusa): odkrył, że jest obecny osobno wśród prisliłowian. Cały dyskurs jest najlepszą popularną ekspozycją dotyczącą Docetycznego poglądu na osobę naszego Pana.

87 Ci, którzy byli obecni, pytali o przyczynę i byli szczególnie zakłopotani, ponieważ Drusiana powiedziała: „Pan ukazał mi się w grobie na podobieństwo Jana i w młodości. Dlatego, o ile byli zakłopotani i nie byli jeszcze utwierdzeni w wierze, aby wytrwale to znosić, Jan powiedział (lub Jan cierpliwie, rzekł):

88 Mężczyźni i bracia, nie cierpieliście nic dziwnego ani niewiarygodnego, jeśli chodzi o wasze postrzeganie z tego względu, że my również, których On sam dla siebie wybrał, by byli apostołami, byli poddawani próbie na wiele sposobów: nie jestem bowiem w stanie wam przedstawić ani pisać rzeczy, które ja widziałem i słyszałem, a teraz jest to konieczne że powinienem je dopasować do twojego przesłuchania; i zgodnie z tym, jak każdy z was jest w stanie to pomieścić, udzielę wam tych rzeczy, z których możecie stać się słuchaczami, abyście ujrzeli chwałę, która jest wokół Niego, która była i jest, teraz i na wieki.

Gdy bowiem wybrał Piotra i Andrzeja, którzy byli braćmi, przyszedł do mnie i Jakuba, brata mego, mówiąc: Potrzebuję was, przyjdźcie do mnie. A brat mój usłyszawszy to, rzekł: John, co by to było to dziecię, które jest na brzegu morskim i wezwało nas? I powiedziałem: Jakie dziecko? I rzekł mi znowu: To, co nas wzywa. A ja odpowiedziałem: Z powodu naszego długiego czuwania, które zachowaliśmy na morzu, nie oglądasz się dobrze, mój bracie Jakubie; Ale czyż nie widzisz tego, który tam stoi, miły i pogodny, i wesołego oblicza? Ale on mi powiedział: Nie widzę, bracie; ale wychodźmy, a zobaczymy, co by miał.

89 Gdy więc wyprowadziliśmy statek na ląd, widzieliśmy, jak on pomaga nam razem z nami, aby załatwić statek. A kiedy odeszliśmy z tego miejsca, mając świadomość, że idziemy za nim, znowu był postrzegany jako człowiek raczej łysy, ale broda gęsta i płynna, ale od Jakuba jako młodzieńca, którego nowo narodzona broda. Z tego powodu obaj byliśmy zakłopotani, jeśli chodzi o to, co powinniśmy rozumieć. A potem, gdy szliśmy za nim, oboje byliśmy po trochu zakłopotany, gdy rozważaliśmy tę kwestię. Jednak wtedy mi się to wydawało jeszcze cudowniejszą rzeczą, gdyż starałem się go zobaczyć na osobności i nigdy nie widziałem, by jego oczy się zamykały (mrugając), ale tylko otwarte. Czasami wydawał mi się małym człowiekiem i niestosownym, a potem againt, jak sięga do nieba. I był w nim jeszcze jeden cud; gdy siedziałem przy mięsie, brał mnie na własną pierś; a czasami jego pierś wydawała mi się być gładka i delikatna, a czasami twarda jak kamienie, tak że wpadłem w zakłopotanie w sobie i powiedziałem: Dlaczego to jest tak dla mnie? I kiedy to rozważałem, on. .

90 I w innym czasie wziął ze sobą mnie, Jakuba i Piotra, na górę, gdzie miał zwyczaj modlić się, i ujrzeliśmy w nim światło takie, jak nie jest możliwe dla człowieka, który posługuje się zepsutą (śmiertelną) mową, aby opisać, co to było jak. W podobny sposób wprowadził nas trzech na górę, mówiąc: Pójdźcie ze mną. I poszliśmy znowu: i widzieliśmy go na odległość modlącego się. Ja, dlatego, że mnie kochał, zbliżyłem się do Niego łagodnie, jakby nie mógł mnie zobaczyć, i patrzyłem na jego przeszkadzające części, i widziałem, że nie był w żadnym mądrym ubraniu, ale był widziany z nas nagi, a nie w żaden mądry jak człowiek, i że jego nogi były bielsze niż śnieg, tak że ziemia była oświetlona przez jego stopy, i że jego głowa dotknęła nieba: tak, że bałem się i krzyczałem, a on, odwracając się, pojawił się jako człowiek niskiego wzrostu, chwycił moją brodę i pociągnął ją i powiedział do mnie: John, nie bądź niewierny, ale wierzący i nie ciekawy. I rzekłem mu: Ale cóżem uczynił, Panie? I powiadam wam, bracia, cierpiałem tak wielki ból w tym miejscu, gdzie przez trzydzieści dni trzymał moją brodę, że mu powiedziałem: Panie, jeśli twoje drgnienie, gdy byłeś w sporcie, sprawiło mi tak wielki ból, co by było, gdybyś dał mi bufet? I rzekł do mnie: Niechaj już teraz nie będziecie kusić tego, którego nie można kusić. Powiedziałem do Niego: Panie, jeżeli twoje drgnienie, gdy byłeś w sporcie, przysporzyło mi tak wielkiego bólu, co by było, gdybyś dał mi bufet? I rzekł do mnie: Niechaj już teraz nie będziecie kusić tego, którego nie można kusić. Powiedziałem do Niego: Panie, jeżeli twoje drgnienie, gdy byłeś w sporcie, przysporzyło mi tak wielkiego bólu, co by było, gdybyś dał mi bufet? I rzekł do mnie: Niechaj już teraz nie będziecie kusić tego, którego nie można kusić.

91 Ale Piotr i Jakub byli rozgniewani, ponieważ przemawiałem z Panem i skinęłem na mnie, żebym do nich przyszedł i zostawił samego Pana. Poszedłem i obaj powiedzieli mi: On (starzec), który mówił z Panem na wierzchu góry, kim on był? słyszeliśmy, jak obaj mówili. A ja, mając na myśli Jego wielką łaskę i jego jedność, która ma wiele twarzy, i jego mądrość, która nie przestaje na nas patrzeć, rzekła: „Dowiesz się, jeśli Go zapytasz.

92 Znowu, raz, kiedy wszyscy my, jego uczniowie, byliśmy w Genezaret śpiącym w jednym domu, ja sam owinąłem się płaszczem, obserwowałem (lub patrzyłem spod mojego płaszcza), co powinien zrobić: i najpierw usłyszałem, jak mówi: John, idź Ty spać. I na tym udając, że śpię, ujrzałem drugiego podobnego do niego [śpiącego], którego też usłyszałem do Pana mego: Jezu, których jeszcze wybrałeś, nie wierz jeszcze na tobie (albo jeszcze nie, i c.). I rzekł do niego mój Pan: Ty dobrze mówisz, bo oni są ludźmi.

93 Inna chwała także wam powiem, bracia. Czasami, gdy go chwytałem, spotkałem się z materialnym i solidnym ciałem, a innym razem, znowu, kiedy go poczułem, substancja była niematerialna i jakby istniała. Ani trochę. A jeśli w każdej chwili został zaproszony przez jednego z faryzeuszy i udał się do licytacji, poszliśmy z nim, a przed każdym z nas był bochenek przez tych, którzy nas błagali, a także z nami otrzymał on ; i jego własnymi, pobłogosławiłby i rozdzielił go między nas; z tego małego wszyscy byli napełnieni, a nasze własne chleby zostały zbawione w całości, aby ci, którzy go błagali, byli zdumieni. A często, gdy szedłem z nim, pragnąłem zobaczyć odcisk stopy, czy pojawił się na ziemi; bo widziałem go, jak podnosi się z ziemi; i nigdy go nie widziałem. I te rzeczy, które wam mówię, bracia, dla zachęty dla wiary waszej ku Niemu; Musimy bowiem zachować milczenie na temat jego potężnych i cudownych dzieł, ponieważ są one niewypowiedziane i, być może, nie mogą być ani wypowiedziane, ani usłyszane.

94 A zanim został wzięty przez bezprawnych Żydów, którzy również byli rządzeni przez (był ich zakon) bezprawiemu wężem, zebrał nas wszystkich razem i powiedział: Zanim zostanę im wydany, śpiewamy hymn do Ojca Idźcie więc do tego, co leży przed nami. Powiedział nam więc, abyśmy stali się pierścieniem, trzymając się za ręce, a on sam stał pośród tego, co powiedział: Odpowiedz Amenowi do mnie. Zaczął więc śpiewać hymn i mówić:

Chwała Tobie, Ojcze.

A my, chodząc w kółko, odpowiedziałem: Amen.

Chwała tobie, Słowo: Chwała tobie, Łasce. Amen.

Chwała niech będzie tobie, Duchu: Chwała tobie, Święty!

Chwała niech będzie z Twoją chwałą. Amen.

Wysławiamy cię, Ojcze; dziękujemy Ci, O Światłości, w której ciemność

nie mieszkasz. Amen.

95 Teraz, gdy (lub dlatego) dziękujemy, mówię:

Byłbym zbawiony i oszczędzałbym. Amen.

Zostałbym uwolniony, a ja straciłbym. Amen.

Byłbym ranny i raniłbym. Amen.

Urodziłbym się, a ja bym zniosł. Amen.

Zjadłbym i zostałbym zjedzony. Amen.

Usłyszałbym, a ja zostałbym wysłuchany. Amen.

Byłbym uważany za całkowicie myślący. Amen.

Byłbym umyty, a ja się myję. Amen.

Grace danceth. Chciałbym fajować; potańcie wszyscy. Amen.

Żałowałem: rozpaczajcie wszyscy. Amen.

Liczba ośmiu (dosłownie jeden ogdoad) śpiewa z nami. Amen.

Liczba Dwunastu dans na wysokim poziomie. Amen.

Całość na wysokim poziomie ma udział w naszym tańcu. Amen.

Kto nie chce, nie wie, co się stanie. Amen.

Ucieknę, a ja zostanę. Amen.

Chciałbym przyozdobić i byłbym ozdobiony. Amen.

Byłbym zjednoczony i chciałbym się zjednoczyć. Amen.

Domu, którego nie mam, i mam domy. Amen.

Miejsce, którego nie mam i mam miejsca. Amen.

Świątynia, której nie posiadam, i mam świątynie. Amen.

Lampa, którą jestem dla ciebie, która mnie spoglądała. Amen.

Lustro jestem dla ciebie, który mnie postrzega. Amen.

Drzwi są dla mnie tym, co do mnie najbardziej. Amen.

Droga do ciebie, wędrowiec. .

96 A teraz odpowiadasz (lub jak odpowiadasz) na mój taniec. Patrzcie na mnie, którzy mówicie i widzicie, co czynię, milczcie na temat mych tajemnic.

Ty, który tańczysz, spostrzegaj to, co robię, bo twoja jest pasją męskości, którą wkrótce będę cierpieć. Albowiem nie zrozumiałeś, czego byś nie potrzebował, gdybym nie był posłany do ciebie, jako słowo Ojca. Ty, który ujrzałeś to, co przeżyłem, zobaczył mnie jako cierpienie, a widząc to, nie trwałeś, lecz byłeś całkowicie poruszony, wzruszony, aby uczynić mądrym. Mnie spoczniesz jak łóżko, spocznij na mnie. Kim jestem, będziesz wiedział, kiedy odejdę. Czym teraz jestem, kim nie jestem. Zobacz kiedy przyjdziesz. Gdybyś wiedział, jak cierpieć, nie byłbyś w stanie cierpieć. Naucz się cierpieć i nie będziesz mógł cierpieć. Czego nie wiesz, ja cię nauczę. Twoim Bogiem jestem ja, a nie Bóg zdrajcy. Będę strzegł świętych dusz. We Mnie znacie słowo mądrości. Znowu ze mną mówisz: Chwała Tobie, Ojcze; chwała Tobie, Słowo; chwała Tobie, Duchu Święty. A gdybyś wiedział o mnie, kim jestem, wiedz, że słowem, oszukałem wszystko i nie byłem oszukany. Skoczyłem, ale ty rozumiesz całość i rozumiesz ją, powiedz: Chwała Tobie, Ojcze. Amen.

97 Tak więc, mój umiłowany, po zatańczeniu z nami Pan wyszedł. A my, gdy ludzie zbłądzili lub oszołomieni snem uciekli w ten i inny sposób. Ja wtedy, gdy widziałem, jak cierpiał, nie cierpiał nawet jego cierpienia, lecz uciekł na Górę Oliwną, płacząc nad tym, co przydarzyło się. A gdy został ukrzyżowany w piątek, o szóstej godzinie dnia, ciemność przyszła na całą ziemię. A mój Pan, stojący pośrodku jaskini i oświecający, rzekł: Jan, do tłumu w Jeruzalemie, jestem ukrzyżowany i przebity lancą i trzciną, a mi jest napojem z octu i octu. Ale tobie mówię, a co mówię, słuchaj. Włożyłem to do twojego umysłu, aby wstąpić na tę górę, abyś usłyszał te rzeczy, których uczniem jest uczeń od nauczyciela i człowieka od swojego Boga.

98 I tak mówiąc, pokazał mi krzyż światła ustalony (ustawiony), a na krzyżu wielki tłum, nie mający jednej postaci, a w nim (krzyż) był jedną postacią i jedną podobną [tak więc stwardnienie rozsiane. ; Czytałem: w tym była jedna forma i jedno podobieństwo, aw krzyżu inny tłum, nie mający jednej formy]. I sam Pan ujrzałem ponad krzyżem, nie mający żadnego kształtu, lecz tylko głos i głos, który nie jest taki, jaki był nam znany, ale jeden słodki, dobry i prawdziwie Boży, mówiąc do mnie: Jan, to jest konieczne że powinniście słuchać tych rzeczy ode mnie, bo potrzebuję tego, który usłyszy. Ten krzyż światła jest czasami nazywany przeze mnie (lub a) słowem dla waszego dobra, czasami umysłu, czasami Jezusa, czasem Chrystusa, czasem drzwi, czasem drogi, czasem chleba, czasem nasienia, czasem zmartwychwstania, czasem Syna, czasami Ojciec, czasem Duch, czasami życie, czasem prawda, czasem wiara, czasem łaska. I pod tymi nazwami jest on nazwany tak, jak dla ludzi: ale to, co jest prawdą, jak pojmuje się samo w sobie i jak się wam mówi (MS, nas), jest wytyczeniem wszystkich rzeczy i silnym budowaniem rzeczy ustalonych z rzeczy niestabilnych i harmonii mądrości, a nawet mądrości w harmonii [ta ostatnia klauzula w PCz. łączy się z następnym: „i bycie mądrością w harmonii”]. Tam są i harmonii mądrości, a nawet mądrości w harmonii [ta ostatnia klauzula w PC. łączy się z następnym: „i bycie mądrością w harmonii”]. Tam są i harmonii mądrości, a nawet mądrości w harmonii [ta ostatnia klauzula w PC. łączy się z następnym: „i bycie mądrością w harmonii”]. Tam sąprawą i lewą, moce także, autorytety, panowania i demony, działania, groźby, gniewy, diabły, szatan i dolny korzeń, skąd pochodziła natura rzeczy, które powstały.

99 Ten krzyż jest więc tym, co odróżniło wszystkie rzeczy (wszystkie połączone ze sobą) przez (lub) słowo, i oddzieliło to, co pochodzi od tych, które są poniżej (rzeczy od urodzenia i poniżej), a następnie, będąc jednym, wypłynął na wszystkie rzeczy (lub, wszystkie wypłynęły). Zasugerowałem: zagęścić wszystkie do ). Ale to nie jest krzyż z drewna, który ujrzysz, gdy wyjdziesz stąd; nie jestem też tym, który jest na krzyżu, którego teraz nie widzisz, lecz tylko słyszy jego (lub) głos. Uważano mnie za tego, czym nie jestem, nie będąc tym, czym byłem dla wielu innych, ale oni wezwą mnie (powiedzcie o mnie) coś jeszcze, co jest nikczemne i niegodne mnie. Skoro więc, miejsca spoczynku nie widzimy ani nie mówimy, o wiele więcej nie ujrzę ani ja, ani Pan.

100 A teraz mnogość jednego aspektu (al. jednego aspektu), który jest o krzyżu, jest niższą naturą: i tych, których widzisz na krzyżu, jeśli nie mają jednej postaci, to dlatego, że jeszcze nie wszyscy rozumieli tego członka. Lecz kiedy ludzka natura (lub wyższa natura) jest zajęta, a ludzkość, która przybliża się do mnie i jest posłuszna mego głosu, ten, kto mnie teraz słucha, będzie z nim zjednoczony i nie będzie już tym, kim jest teraz, ale nad nimi, jak i teraz. Tak długo, jak długo nie zasługujesz na moje, nie jestem tym, czym jestem (lub byłem): ale jeśli mnie usłyszysz, ty, słuchając, będziesz taki jak ja, i będę tym, kim byłem, kiedytak jak ja jestem ze sobą. Ponieważ ode mnie jesteś tym (którym jestem). Dlatego nie troszczcie się o wielu, a ci, którzy są poza tajemnicą, gardzą; bo wiedz, że jestem całkowicie z Ojcem, a Ojciec ze mną.

101 Nic z tego, co oni o mnie nie mówią, cierpiałem: nie, to cierpienie, które pokazałem tobie, i resztę w tańcu, chcę, aby nazywać je tajemnicą. Za to, co widzisz, widzisz, bo pokazałem ci to; ale to, kim jestem, ja sam wiem, i nie ma nikogo innego. Pozwól mi więc zachować to, co moje, i to, co jest twoje, przeze mnie, i ujrzycie mnie w prawdzie, że jestem, nie to, co powiedziałem, ale co możesz wiedzieć, ponieważ jesteś do tego podobny. Słyszysz, że cierpiałem, ale nie cierpiałem; że nie cierpiałem, a jednak cierpiałem; że zostałem przeszyty, ale nie byłem porażony; powieszono, a ja nie zostałem powieszony; ta krew wypłynęła ode mnie, a ona nie płynęła; i jednym słowem, co o mnie mówią, co mnie nie spotkało, ale co oni nie mówią, to ja cierpiałem. Teraz to, co to jest, oznaczam ci, bo wiem, że zrozumiesz. Postrzegajcie więc we Mnie chwałę (al. Zabicie al. Reszta) (lub) Słowa (Logos), przebijanie Słowa, krew Słowa, ranę Słowa, odwieszenie Słowa , cierpienie Słowa, przybijanie (utrwalanie) Słowa, śmierć Słowa. I tak mówię ja, oddzielając męskość. Postrzegaj więc na pierwszym miejscu Słowa; wtedy będziesz postrzegał Pana, a po trzecie człowieka i to, co wycierpiał. przybijanie (mocowanie) Słowa, śmierć Słowa. I tak mówię ja, oddzielając męskość. Postrzegaj więc na pierwszym miejscu Słowa; wtedy będziesz postrzegał Pana, a po trzecie człowieka i to, co wycierpiał. przybijanie (mocowanie) Słowa, śmierć Słowa. I tak mówię ja, oddzielając męskość. Postrzegaj więc na pierwszym miejscu Słowa; wtedy będziesz postrzegał Pana, a po trzecie człowieka i to, co wycierpiał.

102 Gdy mi to powiedział, a także innych, których nie potrafię powiedzieć, tak jak mnie chciał, został wzięty, nikt z tłumów nie ujrzał go. A gdy zstąpiłem na dół, śmiałem się z nich wszystkich ku pogardom, jako że powiedział mi rzeczy, które o nim powiedzieli; Trzymając się mocno tej jednej rzeczy w sobie, Pan wymyślił wszystkie rzeczy symbolicznie i dyspensacją wobec ludzi, dla ich nawrócenia i zbawienia.

103 Przetoż ujrzawszy, bracia, łaskę Pana i miłosierdzie jego ku nam, czcijmy go, jako tego, któremu okazał miłosierdzie, nie palcami, ani ustami naszymi, ani językiem naszym, ani żadną częścią. naszego ciała, ale z usposobieniem naszej duszy – nawet tego, który stał się człowiekiem poza tym ciałem; i czuwajmy, bo (lub znajdziemy to) teraz także zachowuje obwód nad więzieniem dla nas i nad grobami, w więziach i lochach, w wyrzutach i obelgach, przez morze i na suchym lądzie, w biczowaniu, potępieniach, spiskach, oszustwach, karach, słowem, jest z nami wszystkimi, a sam cierpi z nami, gdy cierpimy, bracia . Kiedy jest wezwany przez każdego z nas, nie może zamknąć uszu do nas, ale jak wszędzie, słucha nas wszystkich;

104 Bądźcie więc także przekonani, umiłowani, aby nie był to człowiek, którego wam nauczałem, abyście oddawali pokłon, ale Bóg niezmienny, Bóg niepokonany, Bóg wyższy niż wszelka władza i wszelka władza, i starszy i potężniejszy niż wszystkie anioły i stworzenia, które są nazwane i wszystkie eony. Jeśli więc pozostaniecie w Nim i zostaniecie w Nim zbudowani, będziecie posiadać niezniszczalną duszę.

105 A gdy to wydał braciom, Jan odszedł z Androntykiem, aby chodzić. Drusiana także podążyła z daleka z wszystkimi braćmi, aby mogli zobaczyć czynności, które przez niego dokonali, i słuchać jego mowy przez cały czas w Panu.

Pozostały epizod zachowany w języku greckim to konkluzja książki „Śmierć lub Wniebowzięcie Jana”. Przed tym należy umieścić historie, które mamy tylko w języku łacińskim („Abdias” i inny tekst „Mellitus”, czyli Melito), a dwa lub trzy pojedyncze fragmenty.

(XIV.) Teraz, w następnym (lub innym) dniu, Craton, filozof, ogłosił na rynku, że da przykład pogardy dla bogactwa, a spektakl był taki. Przekonał dwóch młodych mężczyzn, najbogatszych z miasta, którzy byli braćmi, aby spędzili całe dziedzictwo i kupili każdy z nich klejnotem, a ci, których publicznie rozpierdalali na oczach ludzi. I kiedy to robili, stało się przez przypadek, że przeszedł apostoł. I wołając do niego Krytona, filozofa, powiedział: To jest głupia pogarda dla świata, który chwalą usta ludzi, ale już dawno potępiony przez sąd Boży. Ponieważ jest to próżny lek, dzięki któremu choroba nie jest wytępiona, tak samo jest to próżna nauka, dzięki której nie ustają wady dusz i postępowania. Ale w rzeczy samej mój mistrz nauczał młodzieńca, który pragnął osiągnąć życie wieczne, w tych słowach; mówiąc, że gdyby był doskonały, powinien sprzedać wszystkie swoje dobra i rozdać ubogim, a więc robiąc skarb w niebie i znajdując życie, które nie ma końca. I rzekł do niego: „Oto owoc łakomstwa wyniesiony jest wśród ludzi i rozbity na kawałki. Ale jeśli Bóg rzeczywiście jest twoim panem i pragnie tego, aby suma ceny tych klejnotów została przekazana ubogim, spraw, aby klejnoty zostały przywrócone w całości, to, co uczyniłem dla chwały ludzi, ty możesz uczynić dla chwały Tego, którego błogosławi twój mistrz. Następnie błogosławiony Jan zebrał fragmenty klejnotów i trzymając je w dłoniach, podniósł oczy do nieba i powiedział: Pan Jezus Chrystus, do kogo nic nie jest niemożliwe: kto, gdy świat został złamany przez drzewo pożądliwości, przywrócił je w swojej wierności przez drzewo krzyża: który dał ślepemu jedno oko, którego natura go zaprzeczyła, który pamiętał Łazarza, zmarłego i pogrzebanego, po czwartym dniu ku światłu; i poddał wszystkie choroby i wszystkie choroby słowem twojej mocy, tak też teraz uczyń z tymi drogocennymi kamieniami, które ci, nie znając owoców jałmużny, pokruszyli się dla uwielbienia ludzi: odzyskaj ich, Panie, teraz przez ręce twoich aniołów, aby dzięki ich wartości dzieło miłosierdzia mogło się spełnić i sprawić, by ci ludzie uwierzyli w ciebie bezgranicznego Ojca przez twojego jednorodzonego Syna Jezusa Chrystusa, naszego Pana, z Duchem Świętym, iluminatorem i uświęcającym cały Kościół, Który, gdy świat został złamany przez drzewo pożądliwości, przywrócił je w wierności twojej przez drzewo krzyża, który dał jedno urodzone ślepemu oczom, które zaparło go, którzy pamiętają Łazarza, martwego i pogrzebanego, po czwartym dniu do światła; i poddał wszystkie choroby i wszystkie choroby słowem twojej mocy, tak też teraz uczyń z tymi drogocennymi kamieniami, które ci, nie znając owoców jałmużny, pokruszyli się dla uwielbienia ludzi: odzyskaj ich, Panie, teraz przez ręce twoich aniołów, aby dzięki ich wartości dzieło miłosierdzia mogło się spełnić i sprawić, by ci ludzie uwierzyli w ciebie bezgranicznego Ojca przez twojego jednorodzonego Syna Jezusa Chrystusa, naszego Pana, z Duchem Świętym, iluminatorem i uświęcającym cały Kościół, Który, gdy świat został złamany przez drzewo pożądliwości, przywrócił je w wierności twojej przez drzewo krzyża, który dał jedno urodzone ślepemu oczom, które zaparło go, którzy pamiętają Łazarza, martwego i pogrzebanego, po czwartym dniu do światła; i poddał wszystkie choroby i wszystkie choroby słowem twojej mocy, tak też teraz uczyń z tymi drogocennymi kamieniami, które ci, nie znając owoców jałmużny, pokruszyli się dla uwielbienia ludzi: odzyskaj ich, Panie, teraz przez ręce twoich aniołów, aby dzięki ich wartości dzieło miłosierdzia mogło się spełnić i sprawić, by ci ludzie uwierzyli w ciebie bezgranicznego Ojca przez twojego jednorodzonego Syna Jezusa Chrystusa, naszego Pana, z Duchem Świętym, iluminatorem i uświęcającym cały Kościół, czyż nie przywrócił go ponownie w wierności twojej przy drzewie krzyża, który dał jedno urodzone ślepo oczy, które zaparła mu natura, który wspominał Łazarza, umarłego i pogrzebanego, po czwartym dniu w światłości; i poddał wszystkie choroby i wszystkie choroby słowem twojej mocy, tak też teraz uczyń z tymi drogocennymi kamieniami, które ci, nie znając owoców jałmużny, pokruszyli się dla uwielbienia ludzi: odzyskaj ich, Panie, teraz przez ręce twoich aniołów, aby dzięki ich wartości dzieło miłosierdzia mogło się spełnić i sprawić, by ci ludzie uwierzyli w ciebie bezgranicznego Ojca przez twojego jednorodzonego Syna Jezusa Chrystusa, naszego Pana, z Duchem Świętym, iluminatorem i uświęcającym cały Kościół, czyż nie przywrócił go ponownie w wierności twojej przy drzewie krzyża, który dał jedno urodzone ślepo oczy, które zaparła mu natura, który wspominał Łazarza, umarłego i pogrzebanego, po czwartym dniu w światłości; i poddał wszystkie choroby i wszystkie choroby słowem twojej mocy, tak też teraz uczyń z tymi drogocennymi kamieniami, które ci, nie znając owoców jałmużny, pokruszyli się dla uwielbienia ludzi: odzyskaj ich, Panie, teraz przez ręce twoich aniołów, aby dzięki ich wartości dzieło miłosierdzia mogło się spełnić i sprawić, by ci ludzie uwierzyli w ciebie bezgranicznego Ojca przez twojego jednorodzonego Syna Jezusa Chrystusa, naszego Pana, z Duchem Świętym, iluminatorem i uświęcającym cały Kościół, kto dał ślepotom oczy, które zaprzeczała mu natura, a którzy pamiętają Łazarza, zmarłego i pogrzebanego, po czwartym dniu aż do światła; i poddał wszystkie choroby i wszystkie choroby słowem twojej mocy, tak też teraz uczyń z tymi drogocennymi kamieniami, które ci, nie znając owoców jałmużny, pokruszyli się dla uwielbienia ludzi: odzyskaj ich, Panie, teraz przez ręce twoich aniołów, aby dzięki ich wartości dzieło miłosierdzia mogło się spełnić i sprawić, by ci ludzie uwierzyli w ciebie bezgranicznego Ojca przez twojego jednorodzonego Syna Jezusa Chrystusa, naszego Pana, z Duchem Świętym, iluminatorem i uświęcającym cały Kościół, kto dał ślepotom oczy, które zaprzeczała mu natura, a którzy pamiętają Łazarza, zmarłego i pogrzebanego, po czwartym dniu aż do światła; i poddał wszystkie choroby i wszystkie choroby słowem twojej mocy, tak też teraz uczyń z tymi drogocennymi kamieniami, które ci, nie znając owoców jałmużny, pokruszyli się dla uwielbienia ludzi: odzyskaj ich, Panie, teraz przez ręce twoich aniołów, aby dzięki ich wartości dzieło miłosierdzia mogło się spełnić i sprawić, by ci ludzie uwierzyli w ciebie bezgranicznego Ojca przez twojego jednorodzonego Syna Jezusa Chrystusa, naszego Pana, z Duchem Świętym, iluminatorem i uświęcającym cały Kościół,

świat bez końca. A gdy wierni, którzy byli z apostołem, odpowiedzieli i rzekli: Amen, fragmenty klejnotów zostały natychmiast złączone tak, że nie pozostały w nich żadne znaki, że zostały złamane. A Craton, filozof, wraz ze swymi uczniami, widząc to, upadł u stóp apostoła i uwierzył od tej chwili (lub natychmiast) i został ochrzczony wraz z nimi wszystkimi, i zaczął publicznie głosić wiarę naszego Pana Jezusa Chrystusa.

XV. Ci dwaj bracia, o których mówiliśmy, sprzedali klejnoty, które kupili, sprzedając swoje dziedzictwo i dali cenę ubogim; a potem bardzo wielka rzesza wierzących zaczęła być przyłączona do apostoła.

A kiedy to wszystko się stało, stało się, że po tym samym przykładzie, dwaj szlachetni mężowie z Efezu sprzedali wszystkie swoje dobra i rozdali je potrzebującym, i podążali za apostołem, gdy przejeżdżał przez miasta głosząc słowo Boże . Kiedy jednak weszli do miasta Pergamon, ujrzeli, jak ich słudzy szli za granicę ubrani w jedwabne szaty i lśniąc chwałą tego świata: skąd to się stało, że zostali przebici strzałą diabła i stali się smutni widząc siebie ubogich i odzianych w jeden płaszcz, podczas gdy ich sługi byli potężni i dobrze prosperowali. Ale apostoł Chrystusa, dostrzegając te podstępy diabła, rzekł: Widzę, że zmieniliście wasze umysły i wasze obliczenia z tego powodu, że słuchając nauki mego Pana Jezusa Chrystusa, daliście wszystko, co mieliście ubogim. Teraz, jeśli pragniecie odzyskać to, co poprzednio posiadaliście ze złota, srebra i drogocennych kamieni, przynieście mi proste pręty, każdy z was wiązkę. A gdy to uczynili, wezwał imienia Pana Jezusa Chrystusa, a oni stali się złotem. A apostoł rzekł do nich: Przynieście mi małe kamienie z brzegu morza. A gdy to uczynili, wezwał majestatu Pana, a wszystkie kamienie zamieniły się w klejnoty. Wtedy błogosławiony Jan zwrócił się do tych ludzi i rzekł do nich: Idźcie do złotników i jubilerów na siedem dni, a kiedy udowodnicie, że to są prawdziwe złoto i prawdziwe klejnoty, powiedzcie mi. I poszli obaj, i po siedmiu dniach wrócili do apostoła, mówiąc: Panie, udaliśmy się do sklepów wszystkich złotników, i wszyscy powiedzieli, że nigdy nie widzieli tak czystego złota. Podobnie jubilerzy powiedzieli to samo, że nigdy nie widzieli tak doskonałych i drogocennych klejnotów.

XVI. Wtedy święty Jan rzekł do nich: Idźcie i odkupcie wam ziemie, które sprzedaliście, bo utraciliście posiadłości nieba. Kup sobie jedwabne szaty, abyście przez jakiś czas świecić jak róża, która przejawia swój zapach i zaczerwienienie i nagle odejdzie. Bo westchnęliście, widząc waszych sług i jęczeliście, że staliście się biedni. Rozkwitajcie więc, abyście zniknęli: bądźcie bogaci na czas, abyście byli na zawsze żebrakami. Czyż ręka Pana nie jest w stanie przepełnić bogactw i niewiarygodnie chwalebnych? ale on ustanowił konflikt dla dusz, aby uwierzyli, że będą mieli wieczne bogactwa, którzy dla imienia jego odmówili doczesnego bogactwa. Rzeczywiście, nasz pan powiedział nam o pewnym bogaczu, który codziennie ucztował i lśnił złotem i purpurą, u których drzwi leżał żebrak, Łazarz, który chciał otrzymać okruchy, które spadły z jego stołu, i nikt mu nie dał. I stało się, że jednego dnia oni umarli, obaj, i że żebrak został zabrany do reszty, która jest na łonie Abrahama, ale bogaty człowiek został wrzucony w płomienny ogień, z którego podniósł oczy i zobaczył Łazarz i modlił się, aby zanurzył palec w wodzie i ostygł w usta, bo był dręczony w płomieniach. I odpowiedział mu Abraham, mówiąc: Pamiętaj, synu, żeś ty otrzymał dobre rzeczy w życiu swoim, ale i Łazarz tak samo złe rzeczy. Dlatego słusznie jest teraz pocieszony, gdy się męczysz, a poza tym, wielka przepaść jest ustalona między tobą a nami, tak że nie mogą one stamtąd dotrzeć stąd, ani stąd. Lecz on odpowiedział: Mam pięciu braci: modlę się, aby ktoś ich ostrzegł, że nie wchodzą w ten płomień. I rzekł mu Abraham: Mają Mojżesza i proroki, niechaj ich słuchają. Na to odpowiedział: Panie, jeśli nie powstanie ponownie, nie uwierzą. Rzekł mu Abraham: Jeśli nie uwierzą Mojżeszowi i prorokom, nie uwierzą, jeśli się zmartwychwstanie. A te słowa, które nasz Pan i Mistrz potwierdzili przykładami potężnych uczynków: gdy bowiem rzekli do Niego: Kto stąd przyszedł, abyśmy mu uwierzyli? odpowiedział: Przynieście tu zmarłych, których macie. A gdy mu przynieśli młodzieniec, który umarł (Ps.-Mellitus: trzy martwe ciała), obudził się jako on, który śpi i potwierdził wszystkie jego słowa. nie uwierzą. Rzekł mu Abraham: Jeśli nie uwierzą Mojżeszowi i prorokom, nie uwierzą, jeśli się zmartwychwstanie. A te słowa, które nasz Pan i Mistrz potwierdzili przykładami potężnych uczynków: gdy bowiem rzekli do Niego: Kto stąd przyszedł, abyśmy mu uwierzyli? odpowiedział: Przynieście tu zmarłych, których macie. A gdy mu przynieśli młodzieniec, który umarł (Ps.-Mellitus: trzy martwe ciała), obudził się jako on, który śpi i potwierdził wszystkie jego słowa. nie uwierzą. Rzekł mu Abraham: Jeśli nie uwierzą Mojżeszowi i prorokom, nie uwierzą, jeśli się zmartwychwstanie. A te słowa, które nasz Pan i Mistrz potwierdzili przykładami potężnych uczynków: gdy bowiem rzekli do Niego: Kto stąd przyszedł, abyśmy mu uwierzyli? odpowiedział: Przynieście tu zmarłych, których macie. A gdy mu przynieśli młodzieniec, który umarł (Ps.-Mellitus: trzy martwe ciała), obudził się jako on, który śpi i potwierdził wszystkie jego słowa.

Ale dlaczego powinienem mówić o moim Panu, kiedy w tej chwili są tacy, którzy w Jego imieniu, w waszej obecności i we Wzroku, wskrzesiłem się z umarłych: w którego imieniu ujrzeliście uzdrowionych uzdrowionych, trędowatych oczyszczonych, ślepych ludzi oświeconych, i wielu uwolnionych od złych duchów? Ale bogactwa tych potężnych dzieł nie mogą mieć, którzy pragnęli ziemskiego bogactwa. W końcu, gdy wy się udaliście do chorych i wezwaliście imienia Jezusa Chrystusa, zostali uzdrowieni: wy wypędziliście diabły i przywrócili światło ślepcom. Oto ta łaska została wam zabrana, a wy staliście się nieszczęśni, którzy byli potężni i wielcy. I gdzież był strach przed wami nad diabłami, którzy na waszych rozkazach opuścili ludzi, których mieli, teraz będziecie w strachu przed diabłami. Bo kto miłuje pieniądze, jest sługą Mammona: a Mammon to imię diabła, który jest nastawiony na cielesne zdobycze i jest panem tych, którzy kochają świat. Ale nawet miłośnicy świata nie posiadają bogactw, ale są ich opętani. Albowiem nie ma powodu, aby na jeden brzuch postawiono tyle jedzenia, ile wystarczyłoby na tysiąc, a na jedno ciało tyle ubrań, ile na tysiąc mężów, by ubierało się. Na próżno dlatego, że jest przechowywany, który nie jest w użyciu, i dla którego jest przechowywane, nikt nie wie, jak mówi Duch Święty przez proroka: Na próżno jest każdy człowiek niespokojny, który gromadzi bogactwa i nie wie, dla kogo zbiera je. Nagie nasze narodziny od kobiet wprowadzają nas w to światło, pozbawione jedzenia i picia: naga ziemia otrzyma nas, która nas wyprowadziła. Posiadamy wspólne bogactwo nieba, jasność słońca jest równa dla bogatych i ubogich, podobnie jak światło księżyca i gwiazd, miękkość powietrza i krople deszczu, a także brama kościoła i źródło uświęcenia i przebaczenia grzechów i dzielenie się w ołtarzu, spożywanie ciała i picie krwi Chrystusa oraz namaszczenie krzyżma i łaska dawcy, nawiedzenie Pana i przebaczenie grzechów : we wszystkich tych dozach Stwórcy jest równa, bez szacunku dla osób. Ani bogacz nie używa tych darów po jednym, a biedni po drugim. i dzielenie się w ołtarzu, spożywanie ciała i picie krwi Chrystusa oraz namaszczenie krzyżma i łaska dawcy, nawiedzenie Pana i przebaczenie grzechów: we wszystkim te wydawanie Stwórcy jest równe, bez poszanowania osób. Ani bogacz nie używa tych darów po jednym, a biedni po drugim. i dzielenie się w ołtarzu, spożywanie ciała i picie krwi Chrystusa oraz namaszczenie krzyżma i łaska dawcy, nawiedzenie Pana i przebaczenie grzechów: we wszystkim te wydawanie Stwórcy jest równe, bez poszanowania osób. Ani bogacz nie używa tych darów po jednym, a biedni po drugim.

Lecz nędzny i nieszczęśliwy jest człowiek, który miałby coś więcej niż mu wystarcza: z tego przychodzi gorączka gorączka zimna, ból nurka we wszystkich członkach ciała, a on nie może być ani karmiony pokarmem, ani nasycany piciem, ta chciwość może się nauczyć, że pieniądze nie przyniosą jej zysku, a to, co zostało złożone, sprowadza na strażników niepokój w dzień iw nocy, a nawet przez godzinę nie daje im spokoju i bezpieczeństwa. Bo gdy oni strzegą swoich domów przed złodziejami, aż do ich majątku, popychają pług, płacą podatki, budują spichlerze, dążą do zysku, próbują zbić ataki silnych i rozebrać słabych, sprawić swój gniew, na kogo mogą, i nie znoszą go od innych, nie kurczą się od grania przy stołach i publicznych koncertach, nie bojąc się nie kalać czy być skalanym, nagle odchodzą z tego świata,

XVII. Podczas gdy apostoł tak mówił, oto przyniósł mu go jego matka, wdowa, młody człowiek, który trzydzieści dni wcześniej poślubił vvife. A ludzie, którzy czekali na pochówek, przyszli wraz z owdowiałą matką i rzucili się u stóp apostoła razem z jękami, płaczem i żałobą, i prosili go w imię Boga swego, tak jak to uczynił z Drusianą, on również wzbudził tego młodego człowieka. I był tak wielki płacz ich wszystkich, że apostoł sam nie mógł powstrzymać się od płaczu i łez. Dlatego też rzucił się na modlitwę i długo płakał, a wynurzając się z modlitwy, wyciągnął ręce ku niebu i przez długą chwilę modlił się w sobie. A gdy to uczynił trzykrotnie, rozkazał ciału, które było owinięte, aby je rozwiązano, i powiedział: Ty młody Stacteus, który z miłości do twego ciała szybko zatraciłeś swoją duszę: młodzieńca, który nie chroni twego stwórcy, ani nie widział Zbawiciela ludzi, i nie wiedział o twoim prawdziwym przyjacielu, i dlatego wpadł w sidła najgorszego wroga: oto wylewałem łzy i modlitwy do mego Pana za waszą niewiedzę, abyście powstali z martwych, uwolnieni pasm śmierci i oznajmili tym dwóm, Atticusowi i Eugeniuszowi, jak wielką stracili chwałę i jak wielką karę ponosili. Wtedy Stacteus wstał i oddał cześć apostołowi, i zaczął narzekać na swoich uczniów, mówiąc: Widziałem wasze anioły, które przechadzały się, i anioły szatana radujące się z waszego obalenia. Na razie za mało czasu straciliście królestwo, które zostało przygotowane dla was, i miejsca zamieszkałe z lśniących kamieni, pełne radości, ucztowania i rozkoszy, pełne wiecznego życia i wiecznego światła; i zdobyliście się w miejscach ciemności, pełnych smoków, ryczących płomieni, mąk i kar nieprześcignionych, bólu i udręki, strachu i straszliwego drżenia. Straciliście miejsca pełne nieczystych kwiatów, lśniących, pełnych odgłosów instrumentów muzycznych (narządów), i dostaliście z drugiej strony miejsca, w których ryk i wycie, a żałoba nie przestaje ani dnia, ani nocy. Nic innego nie pozostaje dla was, jak tylko prosić apostoła Pana, aby tak jak on, który wzbudził mnie do życia, wzbudził was także od śmierci do zbawienia i przywrócił wasze dusze, które teraz zostały wymazane z księgi życia. ryczących płomieni, udręk i kar nieprześcignionych, bólów i udręk, strachu i straszliwego drżenia. Straciliście miejsca pełne nieczystych kwiatów, lśniących, pełnych odgłosów instrumentów muzycznych (narządów), i dostaliście z drugiej strony miejsca, w których ryk i wycie, a żałoba nie przestaje ani dnia, ani nocy. Nic innego nie pozostaje dla was, jak tylko prosić apostoła Pana, aby tak jak on, który wzbudził mnie do życia, wzbudził was także od śmierci do zbawienia i przywrócił wasze dusze, które teraz zostały wymazane z księgi życia. ryczących płomieni, udręk i kar nieprześcignionych, bólów i udręk, strachu i straszliwego drżenia. Straciliście miejsca pełne nieczystych kwiatów, lśniących, pełnych odgłosów instrumentów muzycznych (narządów), i dostaliście z drugiej strony miejsca, w których ryk i wycie, a żałoba nie przestaje ani dnia, ani nocy. Nic innego nie pozostaje dla was, jak tylko prosić apostoła Pana, aby tak jak on, który wzbudził mnie do życia, wzbudził was także od śmierci do zbawienia i przywrócił wasze dusze, które teraz zostały wymazane z księgi życia. Z drugiej strony zdobyli miejsca, w których ryk i wycie, a żałoba nie przestaje ani dnia, ani nocy. Nic innego nie pozostaje dla was, jak tylko prosić apostoła Pana, aby tak jak on, który wzbudził mnie do życia, wzbudził was także od śmierci do zbawienia i przywrócił wasze dusze, które teraz zostały wymazane z księgi życia. Z drugiej strony zdobyli miejsca, w których ryk i wycie, a żałoba nie przestaje ani dnia, ani nocy. Nic innego nie pozostaje dla was, jak tylko prosić apostoła Pana, aby tak jak on, który wzbudził mnie do życia, wzbudził was także od śmierci do zbawienia i przywrócił wasze dusze, które teraz zostały wymazane z księgi życia.

XVIII. Wtedy zarówno ten, który został wzbudzony, jak i cały lud wraz z Atticusiem i Eugeniuszem, rzucili się u stóp apostoła i prosili go, aby wstawiał się za nimi z Panem. Do kogo święty apostoł udzielił tej odpowiedzi: aby przez trzydzieści dni składali pokutę Bogu, i na tej przestrzeni módlcie się szczególnie, aby pręty ze złota wróciły do ​​ich natury i podobnie kamienie powracają do podłości, w której zostały stworzone. I stało się, że po trzydziestu dniach dokonano, a ani pręty nie zostały zamienione w drewno, ani klejnoty w kamyki, Atticus i Eugeniusz przyszli i powiedzieli apostołowi: Zawsze uczyłeś miłosierdzia i głosiłeś przebaczenie, i powiedziałeś, że człowiek powinien oszczędzić drugiego. A jeśli Bóg chce, aby człowiek wybaczył człowiekowi, o ileż bardziej będzie on, tak jak on jest Bogiem, wybaczajcie i oszczędzajcie mężczyzn. Jesteśmy zawstydzeni za nasz grzech i podczas gdy my wołaliśmy oczyma, które pożądają świata, teraz pokutujemy oczami, które płaczą. Modlimy się, Panie, modlimy się, apostole Boży, okazuj w miłosierdziu, które słowem zawsze obiecałeś. Wtedy święty Jan rzekł do nich, jak płakali i żałowali, i wszyscy wstawiali się za nimi tak samo: Pan nasz Bóg użył tych słów, gdy mówił o grzesznikach: Nie będę śmierci grzesznika, ale wolę, aby się nawrócił i relacja na żywo. Kiedy bowiem Pan Jezus Chrystus nauczał nas o grzeszniku, powiedział: „Zaprawdę, powiadam wam, w niebie jest wielka radość z powodu jednego grzesznika, który się nawraca i odwraca od swoich grzechów, i jest w nim więcej radości niż ponad dziewięćdziesiąt i dziewięciu, którzy nie zgrzeszyli. Dlatego chciałbym, abyście wiedzieli, że Pan przyjmuje skruchę tych ludzi. I zwrócił się do Attykusa i Eugeniusza i rzekł: Idźcie, zanieście laski do lasu, skąd je wzięliście, bo teraz wrócili do swej natury, a kamienie do brzegu morza, bo stały się pospolitymi kamieniami jak byli wcześniej. A kiedy to się dokonało, ponownie otrzymali łaskę, którą utracili, aby znowu wygnali diabły jak przedtem, uzdrawiali chorych i oświecali ślepych, a codziennie Pan czynił wiele potężnych dzieł za ich pomocą. albowiem oni stali się pospolitymi kamieniami, jak byli wcześniej. A kiedy to się dokonało, ponownie otrzymali łaskę, którą utracili, aby znowu wygnali diabły jak przedtem, uzdrawiali chorych i oświecali ślepych, a codziennie Pan czynił wiele potężnych dzieł za ich pomocą. albowiem oni stali się pospolitymi kamieniami, jak byli wcześniej. A kiedy to się dokonało, ponownie otrzymali łaskę, którą utracili, aby znowu wygnali diabły jak przedtem, uzdrawiali chorych i oświecali ślepych, a codziennie Pan czynił wiele potężnych dzieł za ich pomocą.

XIX mówi wkrótce o zniszczeniu świątyni w Efezie io nawróceniu 12 000 ludzi.

Potem następuje epizod z trucizną w formie, która prawdopodobnie przedstawia historię z aktów Leuciana. (Widzieliśmy, że późne teksty greckie umieszczają je na początku, w obecności Domicjana.)

XX. A gdy Arystodem, który był naczelnym kapłanem wszystkich tych bożków, ujrzał to, napełnione niegodziwym duchem, wzbudził bunt wśród ludu, aby jeden lud przygotował się do walki przeciw drugiemu. A Jan odwrócił się do niego i rzekł: Powiedz mi, Arystodosie, cóż mogę uczynić, aby zabrać gniew z twojej duszy? Arystian powiedział: „Jeśli chcesz, abym uwierzył w twojego Boga, dam ci truciznę do picia, a jeśli ją wypijesz i nie umrzesz, okaże się, że twój Bóg jest prawdziwy. Apostoł odpowiedział: Jeśli dasz mi truciznę do picia, gdy wzywam imienia mego Pana, to nie będzie w stanie mnie skrzywdzić. Arystodem powtórzył: Chcę, abyś pierwszy zobaczył, jak inni piją i zaraz umrą, aby serce twoje odskoczyło od tego kielicha. I błogosławiony Jan powiedział: Już wam powiedziałem, że gotów jestem go pić, abyście uwierzyli Panu Jezusowi Chrystusowi, gdy będziecie mnie widzieć po kielichu trucizny. Arystodem zaś udał się do prokonsula i poprosił o niego dwóch mężczyzn, którzy mieli przejść wyrok śmierci. I postawiwszy ich na placu przed wszystkimi ludźmi, na oczach apostoła kazał im pić truciznę, a gdy tylko ją wypili, dali po sobie ducha. Wtedy Arystodiusz zwrócił się do Jana i rzekł: Słuchajcie mnie i odejdźcie od nauki, którą odstąpiliście od kultu bogów; albo weźcie i pijcie to, abyście wykazali, że Bóg wasz jest wszechmogący, jeśli po pijanemu pozostaniecie w pełni. Potem błogosławiony Jolm, leżący martwy, który wypił truciznę, jak człowiek odważny i odważny wziął kielich i czyniąc znak krzyża, tak mówił: Mój Boże i Ojciec naszego Pana Jezusa Chrystusa, przez którego słowo powstało niebiosa, któremu wszystkie rzeczy podlegają, których wszyscy stworzenie służy, któremu wszelka władza jest posłuszna, bojaźliwa i drżąca, gdy wołamy o pomoc: którego imię wężowe słuchanie jest nadal, smok ucieka, żmija jest cicha, ropucha (która nazywa się żabą) jest nadal i bez sił, skorpion zostaje ugaszony, bazyliszek pokonany, a pagody (pająk) nie są ranne – w jednym słowie wszystkie jadowite rzeczy i najgroźniejsze gady i hałaśliwe bestie są przewiercone (lub pokryte ciemnością). [Ps.- Mellitus dodaje: wszystkie korzenie ranią zdrowie ludzi, wysychają.] Czy ty, jak mówię, ugasisz truciznę tej trucizny, zgaś jej śmiercionośne działanie, i uwolnijcie ją od siły, którą ma w sobie, i dajcie w oczach wszystkich tych, których stworzyliście, oczy, które widzą i uszy, które mogą usłyszeć i serce, aby mogli zrozumieć waszą wielkość. A gdy to powiedział, uzbroił swoje usta i całe ciało znakiem krzyża i wypił wszystko, co było w kubku. A gdy się upił, rzekł: Prosię, aby ci, których się upiłem, zwróciłem się do ciebie, Panie, a przez twoje oświecenie przyjmij zbawienie, które jest w tobie. A gdy przez trzy godziny ludzie zobaczyli, że Jan był z pogodnym wyrazem twarzy, i że w nim nie było ani śladu bladości ani lęku, zaczęli krzyczeć donośnym głosem: On jest jedynym prawdziwym Bogiem którego John czci. I daj w oczach wszystkich tych, których stworzyłeś, oczy, które widzą, i uszy, które mogą usłyszeć, i serce, aby zrozumieli twoją wielkość. A gdy to powiedział, uzbroił swoje usta i całe ciało znakiem krzyża i wypił wszystko, co było w kubku. A gdy się upił, rzekł: Prosię, aby ci, których się upiłem, zwróciłem się do ciebie, Panie, a przez twoje oświecenie przyjmij zbawienie, które jest w tobie. A gdy przez trzy godziny ludzie zobaczyli, że Jan był z pogodnym wyrazem twarzy, i że w nim nie było ani śladu bladości ani lęku, zaczęli krzyczeć donośnym głosem: On jest jedynym prawdziwym Bogiem którego John czci. I daj w oczach wszystkich tych, których stworzyłeś, oczy, które widzą, i uszy, które mogą usłyszeć, i serce, aby zrozumieli twoją wielkość. A gdy to powiedział, uzbroił swoje usta i całe ciało znakiem krzyża i wypił wszystko, co było w kubku. A gdy się upił, rzekł: Prosię, aby ci, których się upiłem, zwróciłem się do ciebie, Panie, a przez twoje oświecenie przyjmij zbawienie, które jest w tobie. A gdy przez trzy godziny ludzie zobaczyli, że Jan był z pogodnym wyrazem twarzy, i że w nim nie było ani śladu bladości ani lęku, zaczęli krzyczeć donośnym głosem: On jest jedynym prawdziwym Bogiem którego John czci. uzbroił swoje usta i całe ciało znakiem krzyża i wypił wszystko, co było w kielichu. A gdy się upił, rzekł: Prosię, aby ci, których się upiłem, zwróciłem się do ciebie, Panie, a przez twoje oświecenie przyjmij zbawienie, które jest w tobie. A gdy przez trzy godziny ludzie zobaczyli, że Jan był z pogodnym wyrazem twarzy, i że w nim nie było ani śladu bladości ani lęku, zaczęli krzyczeć donośnym głosem: On jest jedynym prawdziwym Bogiem którego John czci. uzbroił swoje usta i całe ciało znakiem krzyża i wypił wszystko, co było w kielichu. A gdy się upił, rzekł: Prosię, aby ci, których się upiłem, zwróciłem się do ciebie, Panie, a przez twoje oświecenie przyjmij zbawienie, które jest w tobie. A gdy przez trzy godziny ludzie zobaczyli, że Jan był z pogodnym wyrazem twarzy, i że w nim nie było ani śladu bladości ani lęku, zaczęli krzyczeć donośnym głosem: On jest jedynym prawdziwym Bogiem którego John czci.

XXI. Ale Arystodiusz tak nie uwierzył, chociaż lud mu wyrzekł, ale zwrócił się do Jana i rzekł: Jednej rzeczy, której mi brakuje – jeśli w imieniu twojego Boga wzbudziłeś tych, którzy zginęli przez tę truciznę, mój umysł zostanie oczyszczony z wszystkie wątpliwości. Kiedy to powiedział, lud powstał przeciw Arystodiuszowi, mówiąc: „Spalimy ciebie i twój dom, jeśli pójdziesz dalej, by zatracić apostoła słowami twymi. Dlatego Jan, widząc, że jest gwałtowna bunt, prosił o ciszę i powiedział na przesłuchaniu wszystkich: Pierwszą z cnót Boga, którą powinniśmy naśladować, jest cierpliwość, dzięki której możemy znieść głupotę niewierzący. Dlatego, jeśli Aristodemus nadal jest trzymany przez niewiarygodne, uwolnijmy węzły jego niewiary. Zostanie on zmuszony, choć spóźniony, uznać jego stwórcę – bo nie przestanę od tej pracy, dopóki lekarstwo nie przyniesie pomocy jego ranom, i jak lekarze, którzy mają w swoich rękach chorego człowieka potrzebującego lekarstwa, tak też, jeśli Aristodemus nie jest jeszcze wyleczony przez to, co ma teraz zrobione, on będzie uzdrowiony przez to, co teraz zrobię. I przywołał do niego Arystodosa, i dał mu płaszcz, a on sam był ubrany tylko w swój płaszcz. I rzekł do niego Arystodiusz: Czemuś mi dał płaszcz? Jan rzekł do niego: Abyś się zawstydził i odszedł od niewiary swojej. A Arystodiusz rzekł: I jakże sprawi, że płaszcz mój odstąpi od niewiary? Apostoł odpowiedział: Idź i wrzuć to na ciała umarłych, a ty powiesz tak: apostoł naszego Pana, Jezusa Chrystusa, posłał mnie, aby w Jego imię zmartwychwstać, aby wszyscy wiedzieli, że życie i śmierć są sługami mego Pana Jezusa Chrystusa. A gdy Arystodemus uczynił i ujrzał, jak się podnieśli, wielbił Jana i pobiegł szybko do prokonsula, i zaczął mówić donośnym głosem: Słuchajcie mnie, słuchajcie mnie, proklamujcie; Myślę, że pamiętasz, że często wznieciłem twój gniew przeciwko Janowi i codziennie wymyśliłem wiele rzeczy przeciwko niemu, dlatego obawiam się, abym nie odczuł jego gniewu, ponieważ jest bogiem ukrytym pod postacią mężczyzny i ma pijaną truciznę, a nie tylko cały trwa, ale i oni, którzy umarli przez truciznę, którą przywrócił do życia moim sposobem, przez dotknięcie płaszcza, i nie mają na sobie śladu śmierci. Który, gdy usłyszał prokonsul, rzekł: I cóż chcesz mnie uczynić? Arystodiusz odpowiedział: Pójdźmy, upadnijmy do jego stóp i proś o przebaczenie, a cokolwiek nam rozkaże, pozwól nam zrobić. Potem zebrali się razem i rzucili się, i prosili o przebaczenie, a On przyjął ich i ofiarował Bogu modlitwę i dziękczynienie, i ustanowił im post na tydzień, a gdy się spełniło, ochrzcił ich w imię Pana Jezusa Chrystusa a jego Wszechmogący Ojciec i Duch Święty, iluminator. [Gdy ochrzcili się ze swoim domem, swymi sługami i ich rodzinami, zaciągnęli wszystkich swoich bożków i zbudowali kościół w imię Świętego Jana: w którym on sam został pochwycony w następujący sposób:] a gdy się wypełniło, ochrzcił je w imię Pana Jezusa Chrystusa i Ojca Wszechmogącego, i Ducha Świętego, iluminatora. [Gdy ochrzcili się ze swoim domem, swymi sługami i ich rodzinami, zaciągnęli wszystkich swoich bożków i zbudowali kościół w imię Świętego Jana: w którym on sam został pochwycony w następujący sposób:] a gdy się wypełniło, ochrzcił je w imię Pana Jezusa Chrystusa i Ojca Wszechmogącego, i Ducha Świętego, iluminatora. [Gdy ochrzcili się ze swoim domem, swymi sługami i ich rodzinami, zaciągnęli wszystkich swoich bożków i zbudowali kościół w imię Świętego Jana: w którym on sam został pochwycony w następujący sposób:]

To zdanie w nawiasie, o późnej karnacji, służy do wprowadzenia ostatniego odcinka książki.

[James podaje dwa dodatkowe fragmenty, które nie mieszczą się w żadnym innym miejscu. Te fragmenty są bardzo zepsute i nie są zbyt użyteczne w tym projekcie. Jednakże, jeśli jest w nich zainteresowanie, można je znaleźć na stronach 264-6 tekstu.]

Ostatni epizod tych aktów (jak to ma miejsce w przypadku kilku innych aktów apokryficznych) był oddzielnie konserwowany do czytania w kościele w dniu Świętego. Mamy go w co najmniej dziewięciu manuskryptach Grecka, w wielu wersjach: łacińskiej, syryjskiej, ormiańskiej, koptyjskiej, etiopskiej, słowiańskiej.

106 Dlatego Jan kontynuował z braćmi, radując się w Panu. A nazajutrz, będąc dniem Pańskim, i zgromadzili się wszyscy bracia, zaczął im mówić: Bracia i współsługa, i współpracownicy, i współdziałający ze mną w królestwie Pańskim, znacie Pana, wiele waszych potężne uczynki, które On dał wam moimi środkami, jak wiele cudów, uzdrowień, znaków, jak wielkie duchowe dary, nauki, rządy, odświeżenia, posługi, wiedzy, chwały, łaski, dary, wierzenia, komunie, wszystko, co widzieliście daliście przez niego w zasięgu wzroku, ale nie widzianego tymi oczyma, ani nie słyszanego przez te uszy. Bądźcie więc utwierdzeni w Nim, pamiętając o Nim w każdym waszym czynie, znając tajemnicę dyspensacji, jaka zaszła w stosunku do ludzi, z powodu, dla czego Pan dokonał tego. Błagał cię przeze mnie,

107 Niech nasz dobry Bóg nie będzie zasmucony, litościwy, miłosierny, święty, czysty, nieskalany, niematerialny, jedyny, niezmienny, prosty, bezmyślny, nieskrywany, nawet nasz Bóg Jezus Chrystus, który jest ponad wszelkie imię, które możemy wypowiedzieć lub począć, i jeszcze bardziej wywyższony. Niech się raduje z nami, bo idziemy dobrze, niech się cieszy, bo żyjemy czysto, niech będzie odświeżony, ponieważ nasza rozmowa jest trzeźwa. Niech będzie bez opieki, ponieważ żyjemy bezustannie, niech się cieszy, bo komunikujemy się z innymi, niech się uśmiecha, bo jesteśmy cnotliwi, niech będzie wesoły, bo go kochamy. Te rzeczy teraz wam mówię, bracia, bo się spieszę z dziełem, które jest przede mną i już udoskonalonym przez Pana. Bo co jeszcze mogłem ci powiedzieć? Macie przysięgę naszego Boga, macie na serio Jego dobroć, macie Jego obecność, której nie można odrzucić. Jeśli więc nie grzeszycie więcej, On wam wybaczy, żeście czynili w niewiedzy, ale jeśli potem poznaliście Go i On zmiłował się nad wami, to chodzicie znowu w podobnych czynach, obaj pierwsi zostaną połknięci szarżować, a nie będziecie mieli przed Nim udziału ani miłosierdzia.

108 A gdy im to powiedział, modlił się w ten sposób: O Jezu, który utknąłś tę koronę swą tkaczką, który połączył te liczne kwiaty w nieodłączny kwiat kadzidełka, który zasiał w nich te słowa: ty tylko przeto sług twoich i lekarza, który dobrowolnie się uzdrawia: czyni dobroć i nie gardzi nikim, tylko miłosiernym i wielbicielem ludzi, tylko zbawicielem i sprawiedliwym, tylko widzącym ze wszystkiego, który sztuka we wszystkim i wszędzie jest obecna, zawiera wszystko i wypełnia wszystko: Chrystus Jezu, Bóg, Panie, że z twoimi darami i miłosierdziem twoim nie interesują ci, którzy ufają Tobie, którzy znają wyraźnie podstępy i napady tego, który jest wszędzie naszym przeciwnikiem, który wymyślił przeciwko nam: ty tylko ty, O Panie, wspomagaj swoich sług przez twoje nawiedzenie. Mimo to, Panie.

109 I prosił o chleb, i dziękował w ten sposób: Cóż za chwałę, za ofiarę, a co za dziękowanie, łamiemy ten chleb, imię tylko ciebie, Panie Jezu? Wysławiamy Twoje imię, które zostało powiedziane przez Ojca: wysławiamy Twoje imię, które zostało powiedziane przez Syna (lub gloryfikujemy imię Ojca, które zostało przez ciebie wypowiedziane … imię Syna, które zostało przez ciebie wypowiedziane): uwielbiamy twoje wejście do drzwi. Uwielbiamy zmartwychwstanie ukazane nam przez ciebie. Uwielbiamy twoją drogę, gloryfikujemy cię, nasienie, słowo, łaskę, wiarę, sól, niewypowiedzianą (wybraną) perłę, skarb, pług, sieć, wielkość, diadem, ten, który dla nas został nazwany Synem Człowieczym, który dał nam prawdę, odpoczynek, wiedzę, moc, przykazanie, ufność, nadzieję, miłość, wolność, schronienie w tobie. Ty, Panie,

110 A on łamał chleb i dawał nam wszystkim, modląc się nad każdym z braci, aby był godzien łaski Pana i Najświętszej Eucharystii. I wziął także i onego, i rzekł: Do mnie też niech będzie część z wami, i: Pokój niech będzie z wami, umiłowany mój.

111 Potem rzekł do Verusa: Weź z sobą dwóch ludzi z koszami i łopatami i idźcie za mną. I Verus bez zwłoki uczynił tak, jak mu polecił Jan, sługa Boży. Błogosławiony Jan wyszedł z domu i wyszedł z bramy, mówiąc więcej, aby odstąpić od niego. A gdy przyszedł do grobu pewnego naszego brata, rzekł do młodych ludzi: Wykop, moje dzieci. A oni wykopali, a on był z nimi jeszcze szybszy, mówiąc: Niech rowy będzie głębszy. A gdy oni wykopali, przemówił do nich słowo Boże i napominał tych, którzy wyszli z niego z domu, budując i doskonaląc ich do wielkości Boga i modląc się nad każdym z nas. A kiedy młodzi ludzie skończyli okop, tak jak chciał, nic o tym nie wiemy,

 

 

z podwójnymi frędzlami, wyciągnąwszy ręce, modlił się
w ten sposób:

 

(112). „Ty, który nas wybrałeś jako Apostołów pogan;
Ty, Boże, który nas posłałeś; na świat; Ty, który
ukazałeś się przez swego Apostoła: Ty, który nigdy nie pozostajesz
w spokoju, ale zawsze zbawiasz tych, którzy mogą
zostać zbawieni; Ty, który się objawiasz przez całą przyrodę;
Ty, który nawet jesteś głoszony pośród zwierząt;
których duszę dziką i okrutną oswoiłeś i uczyniłeś spokojną;
Ty, który, gdy była spragniona Twoich słów, dałeś Siebie
samego; Ty, który się jej szybko objawiłeś, podczas gdy ona
była martwa; Ty, który objawiłeś się jako prawo, gdy ona
pogrążała się w bezprawiu; Ty, który objawiłeś się jej, gdy
była pokonana przez Szatana; Ty, który zwyciężyłeś Przeciwnika
tej, która się do Ciebie uciekała; Ty, który podałeś
jej swą rękę i podniosłeś ją z dzieł Hadesu; Ty, który nie
pozwoliłeś jej żyć wedle ciała; Ty, który jej pokazałeś
szczególnego wroga; Ty, który sprawiłeś, że poznanie Ciebie
jest czyste, Boże, Panie Jezu! Ty jesteś Ojcem bytów
ponadniebiańskich; Ty jesteś Bogiem bytów podniebieskich;
Ty stanowisz prawo bytów eteru i bieg bytów powietrznych;
Ty jesteś strażnikiem tego, co jest na ziemi
i postrachem tego, co jest pod ziemią: przyjmij więc duszę
Jana, którą z pewnością uznasz za godną

(113). Ty, który ustrzegłeś mnie aż do teraz dla sie-
>zbie czystego i wolnego od wszelkiego stosunku
z kobietą; Ty, który gdy w młodości chciałem się ożenić,
objawiłeś mi się i powiedziałeś: «Potrzebuję ciebie, Janie!»;
Ty, który, gdy miałem się już ożenić, w swoim planie
zesłałeś na mnie chorobę cielesną; Ty, który gdy po raz
trzeci chciałem się żenić będąc Tobie nieposłusznym,
przeszkodziłeś mi, a potem, o trzeciej godzinie, na morzu
rzekłeś do mnie: «Janie, gdybyś do Mnie nie należał, pozwoliłbym
ci się ożenić»; Ty, który pozbawiłeś mnie wzroku
przez dwa lata, pozwoliłeś mi żałować i modlić się
w trzecim zaś roku otwarłeś oczy mojego umysłu i udzieliłeś
mi oczy widzialne; o Ty, gdy przejrzałem pouczyłeś
mnie, że jest rzeczą nie do zniesienia patrzyć na kobietę;
o Ty, który wyrwałeś mnie od widowisk czasowych a doprowadziłeś
do tych, które trwają wiecznie; o Ty, który
oderwałeś mnie od brudnego szalu gdy byłem w ciele;
o Ty, który wyrwałeś mnie z gorzkiej śmierci i utwierdziłeś
mnie w sobie samym; o Ty, który związałeś ukrytą chorobę
mojej duszy ucinając jej zewnętrzne przejawy; o Ty,
który związałeś i ograniczyłeś we mnie to, co się buntowało;
o Ty, który uczyniłeś niepokalaną moją ku Tobie miłość;
o Ty, który sprawiłeś, że droga moja ku Tobie stała się
niewzruszoną; o Ty, który dałeś mi nieporuszoną wiarę
w Ciebie; o Ty, który sprawiłeś, że moje poznanie Ciebie
stało się czyste; o Ty, który każdemu dajesz sprawiedliwą
zapłatę za czyny128; o Ty, który dałeś mojej duszy [pragnienie],
aby nie mieć żadnego cenniejszego od Ciebie skarbu.
Teraz zaś wypełniłem zadanie polecone mi przez Ciebie,

Panie Jezu. Uczyń mnie więc godnym Twojego odpoczynku,
i daj, by mój koniec był w Tobie, który jesteś zbawieniem
niewypowiedzianym i niewyrażalnym.

 

 (114) Gdy zaś ja będę podążał do Ciebie, niech odldali się ode mnie ogień, niech zostanie zwyciężona ciemność, niech osłabnie otchłań, niech zgaśnie piec ognisty,
niech zgaśnie Gehenna, niech zawstydzą się aniołowie,
niech przelękną się szatani, niech archontowie będą zmiażdżeni,
niech upadną moce, niech zamkną się miejsca po
prawej stronie, a te po lewej niech przestaną istnieć, niech
diabeł zostanie związany, niech Szatan zostanie wyśmiany,
niech jego szał się nie wypali, niech jego szaleństwo ustanie,
niech w zemście swojej zostanie zawstydzony, niech
żar jego zostanie poddany cierpieniom, niech dzieci jego
cierpią, a wszelki ród jego niech zostanie zakazany. Spraw
także, abym poszedł drogą prowadzącą do Ciebie nie doznając
obraz i nietknięty, i otrzymał to, co obiecałeś tym,
którzy żyją czysto i kochają Ciebie samego”.

(115) I stojąc przeżegnał się wielkim znakiem krzyża , i rzekłszy: „Bądź ze mną, Panie Isusie Chryste”, położył się w grobie, w którym rozłożył swoje szaty. I rzekł do nas: „Pokój z wami, bracia” i pełen radości oddał ducha.

 

 

 

DODATEK
Fragm enty DzJ,i0

 

56 Pewnego dnia, kiedy Jan sobie siedział, przyleciała
kuropatwa i zaczęła się przed nim tarzać w prochu,
a Jan patrzał na nią z podziwem. Przyszedł tam pewien kapłan,
który był jego słuchaczem, podszedł do Jana, ujrzał
kuropatwę tarzającą się w prochu przed nim i zgorszył się,
mówiąc sam do siebie: „Tak znakomity człowiek i w takim
wieku, bawi się z kuropatwą tarzającą się w prochu». Jan
jednak poznał jego myśli i rzekł do niego: „Byłoby lepiej dla
ciebie, dziecko, gdybyś przyglądał się kuropatwie tarzającej
się w prochu zamiast brudzić się myślami szpetnymi i nieczystymi.
Ten bowiem, który zna wszystkich nawrócenia
i pokutę sprowadził cię tu dla obejrzenia widowiska, a mianowicie,
że ja muszę oglądać kuropatwę tarzająca się w prochu
– ta bowiem kuropatwa przedstawia twoją duszę”.

57 *. Gdy więc kapłan to usłyszał i zobaczył, że nic się
l nie mogło ukryć, ale wszystko, co było w jego sercu
powiedział mu Jan Apostoł Chrystusa, padł twarzą na ziemię
i zawołał: „Teraz wiem, że w tobie zamieszkuje Bóg,
o błogosławiony Janie! Błogosławiony jest również ten,
kto w sobie nie kusił Boga. Bowiem próbując ciebie próbuje
również tego, kogo próbować nie można”. Prosił on
więc, by Jan modlił się za niego. Jan zaś go pouczył i po

dał mu zasady, a następnie odesłał go do jego domu, a on
chwalił Boga za wszystko.

 


Text

18 Now John was hastening to Ephesus, moved thereto by a vision. Damonicus therefore, and Aristodemus his kinsman, and a certain very rich man Cleobius, and the wife of Marcellus, hardly prevailed to keep him for one day in Miletus, reposing themselves with him. And when very early in the morning they had set forth, and already about four miles of the journey were accomplished, a voice came from heaven in the hearing of all of us, saying: John, thou art about to give glory to thy Lord in Ephesus, whereof thou shalt know, thou and all the brethren that are with thee, and certain of them that are there, which shall believe by thy means. John therefore pondered, rejoicing in himself, what it should be that should befall (meet) him at Ephesus, and said: Lord, behold I go according to thy will: let that be done which thou desirest.

19 And as we drew near to the city, Lycomedes the praetor of the Ephesians, a man of large substance, met us, and falling at John’s feet besought him, saying: Is thy name John? the God whom thou preachest hath sent thee to do good unto my wife, who hath been smitten with palsy now these seven days and lieth incurable. But glorify thou thy God by healing her, and have compassion on us. For as I was considering with myself what resolve to take in this matter, one stood by me and said: Lycomedes, cease from this thought which warreth against thee, for it is evil (hard): submit not thyself unto it. For I have compassion upon mine handmaid Cleopatra, and have sent from Miletus a man named John who shall raise her up and restore her to thee whole. Tarry not, therefore, thou servant of the God who hath manifested himself unto me, but hasten unto my wife who hath no more than breath. And straightway John went from the gate, with the brethren that were with him and Lycomedes, unto his house. But Cleobius said to his young men: Go ye to my kinsman Callippus and receive of him comfortable entertainment -for I am come hither with his son- that we may find all things decent.

20 Now when Lycomedes came with John into the house wherein his wife lay, he caught hold again of his feet and said: See, lord, the withering of the beauty, see the youth, see the renowned flower of my poor wife, whereat all Ephesus was wont to marvel: wretched me, I have suffered envy, I have been humbled, the eye of mine enemies hath smitten me: I have never wronged any, though I might have injured many, for I looked before to this very thing, and took care, lest I should see any evil or any such ill fortune as this. What profit, then, hath Cleopatra from my anxiety? what have I gained by being known for a pious man until this day? nay, I suffer more than the impious, in that I see thee, Cleopatra, lying in such plight. The sun in his course shall no more see me conversing with thee: I will go before thee, Cleopatra, and rid myself of life: I will not spare mine own safety though it be yet young. I will defend myself before Justice, that I have rightly deserted, for I may indict her as judging unrighteously. I will be avenged on her when I come before her as a ghost of life. I will say to her: Thou didst force me to leave the light when thou didst rob me of Cleopatra: thou didst cause me to become a corpse when thou sentest me this ill fortune: thou didst compel me to insult Providence, by cutting off my joy in life (my con- fidence).

21 And with yet more words Lycomedes addressing Cleopatra came near to the bed and cried aloud and lamented: but John pulled him away, and said: Cease from these lamentations and from thine unfitting words: thou must not disobey him that (?) appeared unto thee: for know that thou shalt receive thy consort again. Stand, therefore, with us that have come hither on her account and pray to the God whom thou sawest manifesting himself unto thee in dreams. What, then, is it, Lycomedes? Awake, thou also, and open thy soul. Cast off the heavy sleep from thee: beseech the Lord, entreat him for thy wife, and he will raise her up. But he fell upon the floor and lamented, fainting. [It is evident from what follows that Lycomedes died: but the text does not say so; some words may have fallen out.]

John therefore said with tears: Alas for the fresh (new) betraying of my vision! for the new temptation that is prepared for me! for the new device of him that contriveth against me! the voice from heaven that was borne unto me in the way, hath it devised this for me? was it this that it foreshowed me should come to pass here, betraying me to this great multitude of the citizens because of Lycomedes? the man lieth without breath, and I know well that they will not suffer me to go out of the house alive. Why tarriest thou, Lord (or, what wilt thou do)? why hast thou shut off from us thy good promise? Do not, I beseech thee, Lord, do not give him cause to exult who rejoiceth in the suffering of others; give him not cause to dance who alway derideth us; but let thy holy name and thy mercy make haste. Raise up these two dead whose death is against me.

22 And even as John thus cried out, the city of the Ephesians ran together to the house of Lycomedes, hearing that he was dead. And John, beholding the great multitude that was come, said unto the Lord: Now is the time of refreshment and of confidence toward thee, O Christ; now is the time for us who are sick to have the help that is of thee, O physician who healest freely; keep thou mine entering in hither safe from derision. I beseech thee, Jesu, succour this great multitude that it may come to thee who art Lord of all things: behold the affliction, behold them that lie here. Do thou prepare, even from them that are assembled for that end, holy vessels for thy service, when they behold thy gift. For thyself hast said, O Christ, ‚Ask, and it shall be given you’. We ask therefore of thee, O king, not gold, not silver, not substance, not possessions, nor aught of what is on earth and perisheth, but two souls, by whom thou shalt convert them that are here unto thy way, unto thy teaching, unto thy liberty (confidence), unto thy most excellent (or unfailing) promise: for when they perceive thy power in that those that have died are raised, they will be saved, some of them. Do thou thyself, therefore, give them hope in thee: and so go I unto Cleopatra and say: Arise in the name of Jesus Christ.

23 And he came to her and touched her face and said: Cleopatra, He saith, whom every ruler feareth, and every creature and every power, the abyss and all darkness, and unsmiling death, and the height of heaven, and the circles of hell [and the resurrection of the dead, and the sight of the blind], and the whole power of the prince of this world, and the pride of the ruler: Arise, and be not an occasion unto many that desire not to believe, or an affliction unto souls that are able to hope and to be saved. And Cleopatra straightway cried with a loud voice: I arise, master: save thou thine handmaid.

Now when she had arisen seven days, the city of the Ephesians was moved at the unlooked -for sight. And Cleopatra asked concerning her husband Lycomedes, but John said to her: Cleopatra, if thou keep thy soul unmoved and steadfast, thou shalt forthwith have Lycomedes thine husband standing here beside thee, if at least thou be not disturbed nor moved at that which hath befallen, having believed on my God, who by my means shall grant him unto thee alive. Come therefore with me into thine other bedchamber, and thou shalt behold him, a dead corpse indeed, but raised again by the power of my God.

24 And Cleopatra going with John into her bedchamber, and seeing Lycomedes dead for her sake, had no power to speak (suffered in her voice), and ground her teeth and bit her tongue, and closed her eyes, raining down tears: and with calmness gave heed to the apostle. But John had compassion on Cleopatra when he saw that she neither raged nor was beside herself, and called upon the perfect and condescending mercy, saying: Lord Jesus Christ, thou seest the pressure of sorrow, thou seest the need; thou seest Cleopatra shrieking her soul out in silence, for she constraineth within her the frenzy that cannot be borne; and I know that for Lycomedes’ sake she also will die upon his body. And she said quietly to John: That have I in mind, master, and nought else.

And the apostle went to the couch whereon Lycomedes lay, and taking Cleopatra’s hand he said: Cleopatra, because of the multitude that is present, and thy kinsfolk that have come in, with strong crying, say thou to thine husband: Arise and glorify the name of God, for he giveth back the dead to the dead. And she went to her husband and said to him according as she was taught, and forthwith raised him up. And he, when he arose, fell on the floor and kissed John’s feet, but he raised him, saying: O man, kiss not my feet but the feet of God by whose power ye are both arisen.

25 But Lycomedes said to John: I entreat and adjure thee by the God in whose name thou hast raised us, to abide with us, together with all them that are with thee. Likewise Cleopatra also caught his feet and said the same. And John said to them: For tomorrow I will be with you. And they said to him again: We shall have no hope in thy God, but shall have been raised to no purpose, if thou abide not with us. And Cleobius with Aristodemus and Damonicus were touched in the soul and said to John: Let us abide with them, that they continue without offence towards the Lord. So he continued there with the brethren.

26 There came together therefore a gathering of a great multitude on John’s account; and as he discoursed to them that were there, Lycomedes, who had a friend who was a skilful painter, went hastily to him and said to him: You see me in a great hurry to come to you: come quickly to my house and paint the man whom I show you without his knowing it. And the painter, giving some one the necessary implements and colours, said to Lycomedes: Show him to me, and for the rest have no anxiety. And Lycomedes pointed out John to the painter, and brought him near him, and shut him up in a room from which the apostle of Christ could be seen. And Lycomedes was with the blessed man, feasting on the faith and the knowledge of our God, and rejoiced yet more in the thought that he should possess him in a portrait.

27 The painter, then, on the first day made an outline of him and went away. And on the next he painted him in with his colours, and so delivered the portrait to Lycomedes to his great joy. And lie took it and set it up in his own bedehamber and hung it with garlands: so that later John, when he perceived it, said to him: My beloved child, what is it that thou always doest when thou comest in from the bath into thy bedchamber alone? do not I pray with thee and the rest of the brethren? or is there something thou art hiding from us? And as he said this and talked jestingly with him, he went into the bedchamber, and saw the portrait of an old man crowned with garlands, and lamps and altars set before it. And he called him and said: Lycomedes, what meanest thou by this matter of the portrait? can it be one of thy gods that is painted here? for I see that thou art still living in heathen fashion. And Lycomedes answered him: My only God is he who raised me up from death with my wife: but if, next to that God, it be right that the men who have benefited us should be called gods -it is thou, father, whom I have had painted in that portrait, whom I crown and love and reverence as having become my good guide.

28 And John who had never at any time seen his own face said to him: Thou mockest me, child: am I like that in form, thy Lord? how canst thou persuade me that the portrait is like me? And Lycomedes brought him a mirror. And when he had seen himself in the mirror and looked earnestly at the portrait, he said: As the Lord Jesus Christ liveth, the portrait is like me: yet not like me, child, but like my fleshly image; for if this painter, who hath imitated this my face, desireth to draw me in a portrait, he will be at a loss, the colours that are now given to thee, and boards and plaster (?) and glue (?), and the position of my shape, and old age and youth and all things that are seen with the eye.

29 But do thou become for me a good painter, Lycomedes. Thou hast colours which he giveth thee through me, who painteth all of us for himself, even Jesus, who knoweth the shapes and appearances and postures and dispositions and types of our souls. And the colours wherewith I bid thee paint are these: faith in God, knowledge, godly fear, friendship, communion, meekness, kindness, brotherly love, purity, simplicity, tranquillity, fearlessness, griefiessness, sobriety, and the whole band of colours that painteth the likeness of thy soul, and even now raiseth up thy members that were cast down, and levelleth them that were lifted up, and tendeth thy bruises, and healeth thy wounds, and ordereth thine hair that was disarranged, and washeth thy face, and chasteneth thine eyes, and purgeth thy bowels, and emptieth thy belly, and cutteth off that which is beneath it; and in a word, when the whole company and mingling of such colours is come together, into thy soul, it shall present it to our Lord Jesus Christ undaunted, whole (unsmoothed), and firm of shape. But this that thou hast now done is childish and imperfect: thou hast drawn a dead likeness of the dead.

There need be no portion of text lost at this point: but possibly some few sentences have been omitted. The transition is abrupt and the new episode has not, as elsewhere, a title of its own.

30 And he commanded Verus (Berus), the brother that ministered to him, to gather the aged women that were in all Ephesus, and made ready, he and Cleopatra and Lycomedes, all things for the care of them. Verus, then, came to John, saying: Of the aged women that are here over threescore years old I have found four only sound in body, and of the rest some . . . . (a word gone) and some palsied and others sick. And when he heard that, John kept silence for a long time, and rubbed his face and said: O the slackness (weakness) of them that dwell in Ephesus! O the state of dissolution, and the weakness toward God! O devil, that hast so long mocked the faithful in Ephesus! Jesus, who giveth me grace and the gift to have my confidence in him, saith to me in silence: Send after the old women that are sick and come (be) with them into the theatre, and through me heal them: for there are some of them that will come unto this spectacle whom by these healings I will convert and make them useful for some end.

31 Now when all the multitude was come together to Lycomedes, he dismissed them on John’s behalf, saying: Tomorrow come ye to the theatre, as many as desire to see the power of God. And the multitude, on the morrow, while it was yet night, came to the theatre: so that the proconsul also heard of it and hasted and took his sent with all the people. And a certain praetor, Andromeus, who was the first of the Ephesians at that time, put it about that John had promised things impossible and incredible: But if, said he, he is able to do any such thing as I hear, let him come into the public theatre, when it is open, naked, and holding nothing in his hands, neither let him name that magical name which I have heard him utter.

32 John therefore, having heard this and being moved by. these words, commanded the aged women to be brought into the theatre: and when they were all brought into the midst, some of them upon beds and others lying in a deep sleep, and all the city had run together, and a great silence was made, John opened his mouth and began to say:

33 Ye men of Ephesus, learn first of all wherefore I am visiting in your city, or what is this great confidence which I have towards you, so that it may become manifest to this general assembly and to all of you (or, so that I manifest myself to). I have been sent, then, upon a mission which is not of man’s ordering, and not upon any vain journey; neither am I a merchant that make bargains or exchanges; but Jesus Christ whom I preach, being compassionate and kind, desireth by my means to convert all of you who are held in unbelief and sold unto evil lusts, and to deliver you from error; and by his power will I confound even the unbelief of your praetor, by raising up them that lie before you, whom ye all behold, in what plight and in what sicknesses they are. And to do this (to confound Andronicus) is not possible for me if they perish: therefore shall they be healed.

34 But this first I have desired to sow in your ears, even that ye should take care for your souls -on which account I am come unto you- and not expect that this time will be for ever, for it is but a moment, and not lay up treasures upon the earth where all things do fade. Neither think that when ye have gotten children ye can rest upon them (?), and try not for their sakes to defraud and overreach. Neither, ye poor, be vexed if ye have not wherewith to minister unto pleasures; for men of substance when they are diseased call you happy. Neither, ye rich, rejoice that ye have much money, for by possessing these things ye provide for yourselves grief that ye cannot be rid of when ye lose them; and besides, while it is with you, ye are afraid lest some one attack you on account of it.

35 Thou also that art puffed up because of the shapeliness of thy body, and art of an high look, shalt see the end of the promise thereof in the grave; and thou that rejoicest in adultery, know that both law and nature avenge it upon thee, and before these, conscience; and thou, adulteress, that art an adversary of the law, knowest not whither thou shalt come in the end. And thou that sharest not with the needy, but hast monies laid up, when thou departest out of this body and hast need of some mercy when thou burnest in fire, shalt have none to pity thee; and thou the wrathful and passionate, know that thy conversation is like the brute beasts; and thou, drunkard and quarreller, learn that thou losest thy senses by being enslaved to a shameful and dirty desire.

36 Thou that rejoicest in gold and delightest thyself with ivory and jewels, when night falleth, canst thou behold what thou lovest? thou that art vanquished by soft raiment, and then leavest life, will those things profit thee in the place whither thou goest? And let the murderer know that the condign punishment is laid up for him twofold after his departure hence. Likewise also thou poisoner, sorcerer, robber, defrauder, sodomite, thief, and as many as are of that band, ye shall come at last, as your works do lead you, unto unquenchable fire, and utter darkness, and the pit of punishment, and eternal threatenings. Wherefore, ye men of Ephesus, turn yourselves, knowing this also, that kings, rulers, tyrants, boasters, and they that have conquered in wars, stripped of all things when they depart hence, do suffer pain, lodged in eternal misery.

37 And having thus said, John by the power of God healed all the diseases.

This sentence must be an abridgement of a much longer narration. The manuscript indicates no break at this point: but we must suppose a not inconsiderable loss of text. For one thing, Andronicus, who is here an unbeliever, appears as a convert in the next few lines. Now he is, as we shall see later, the husband of an eminent believer, Drusiana; and his and her conversion will have been told at some length; and I do not doubt that among other things there was a discourse of John persuading them to live in continence.

37 (continued.) Now the brethren from Miletus said unto John: We have continued a long time at Ephesus; if it seem good to thee, let us go also to Smyrna; for we hear already that the mighty works of God have reached it also. And Andronicus said to them: Whensoever the teacher willeth, then let us go. But John said: Let us first go unto the temple of Artemis, for perchance there also, if we show ourselves, the servants of the Lord will be found.

38 After two days, then, was the birthday of the idol temple. John therefore, when all were clad in white, alone put on black raiment and went up into the temple. And they took him and essayed to kill him. But John said: Ye are mad to set upon me, a man that is the servant of the only God. And he gat him up upon an high pedestal and said unto them:

39 Ye run hazard, men of Ephesus, of being like in character to the sea: every river that floweth in and every spring that runneth down, and the rains, and waves that press upon each other, and torrents full of rocks are made salt together by the bitter telementt (MS. promise!) that is therein. So ye also remaining unchanged unto this day toward true godliness are become corrupted by your ancient rites of worship. How many wonders and healings of diseases have ye seen wrought through me? And yet are ye blinded in your hearts and cannot recover sight. What is it, then, O men of Ephesus? I have adventured now and come up even into this your idol temple. I will convict you of being most godless, and dead from the understanding of mankind. Behold, I stand here: ye all say that ye have a goddess, even Artemis: pray then unto her that I alone may die; or else I only, if ye are not able to do this, will call upon mine own god, and for your unbelief I will cause every one of you to die.

40 But they who had beforetime made trial of him and had seen dead men raised up, cried out: Slay us not so, we beseech thee, John. We know that thou canst do it. And John said to them: If then ye desire not to die, let that which ye worship be confounded, and wherefore it is confounded, that ye also may depart from your ancient error. For now is it time that either ye be converted by my God, or I myself die by your goddess; for I will pray in your presence and entreat my God that mercy be shown unto you.

41 And having so said he prayed thus: O God that art God above all that are called gods, that until this day hast been set at nought in the city of the Ephesians; that didst put into my mind to come into this place, whereof I never thought; that dost convict every manner of worship by turning men unto thee; at whose name every idol fleeth and every evil spirit and every unclean power; now also by the flight of the evil spirit here at thy name, even of him that deceiveth this great multitude, show thou thy mercy in this place, for they have been made to err.

42 And as John spake these things, immediately the altar of Artemis was parted into many pieces, and all the things that were dedicated in the temple fell, and [MS. that which seemed good to him] was rent asunder, and likewise of the images of the gods more than seven. And the half of the temple fell down, so that the priest was slain at one blow by the falling of the (?roof, ? beam). The multitude of the Ephesians therefore cried out: One is the God of John, one is the God that hath pity on us, for thou only art God: now are we turned to thee, beholding thy marvellous works! have mercy on us, O God, according to thy will, and save us from our great error! And some of them, lying on their faces, made supplication, and some kneeled and besought, and some rent their clothes and wept, and others tried to escape.

43 But John spread forth his hands, and being uplifted in soul, said unto the Lord: Glory be to thee, my Jesus, the only God of truth, for that thou dost gain (receive) thy servants by divers devices. And having so said, he said to the people: Rise up from the floor, ye men of Ephesus, and pray to my God, and recognize the invisible power that cometh to manifestation, and the wonderful works which are wrought before your eyes. Artemis ought to have succoured herself: her servant ought to have been helped of her and not to have died. Where is the power of the evil spirit? where are her sacrifices? where her birthdays? where her festivals? where are the garlands? where is all that sorcery and the poisoning (witchcraft) that is sister thereto?

44 But the people rising up from off the floor went hastily and cast down the rest of the idol temple, crying: The God of John only do we know, and him hereafter do we worship, since he hath had mercy upon us! And as John came down from thence, much people took hold of him, saying: Help us, O John! Assist us that do perish in vain! Thou seest our purpose: thou seest the multitude following thee and hanging upon thee in hope toward thy God. We have seen the way wherein we went astray when we lost him: we have seen our gods that were set up in vain: we have seen the great and shameful derision that is come to them: but suffer us, we pray thee, to come unto thine house and to be succoured without hindrance. Receive us that are in bewilderment.

45 And John said to them: Men (of Ephesus), believe that for your sakes I have continued in Ephesus, and have put off my journey unto Smyrna and to the rest of the cities, that there also the servants of Christ may turn to him. But since I am not yet perfectly assured concerning you, I have continued praying to my God and beseeching him that I should then depart from Ephesus when I have confirmed you in the faith: and whereas I see that this is come to pass and yet more is being fulfilled, I will not leave you until I have weaned you like children from the nurse’s milk, and have set you upon a firm rock.

46 John therefore continued with them, receiving them in the house of Andromeus. And one of them that were gathered laid down the dead body of the priest of Artemis before the door [of the temple], for he was his kinsman, and came in quickly with the rest, saying nothing of it. John, therefore, after the discourse to the brethren, and the prayer and the thanksgiving (eucharist) and the laying of hands upon every one of the congregation, said by the spirit: There is one here who moved by faith in God hath laid down the priest of Artemis before the gate and is come in, and in the yearning of his soul, taking care first for himself, hath thought thus in himself: It is better for me to take thought for the living than for my kinsman that is dead: for I know that if I turn to the Lord and save mine own soul, John will not deny to raise up the dead also. And John arising from his place went to that into which that kinsman of the priest who had so thought was entered, and took him by the hand and said: Hadst thou this thought when thou camest unto me, my child? And he, taken with trembling and affright, said: Yes, lord, and cast himself at his feet. And John said: Our Lord is Jesus Christ, who will show his power in thy dead kinsman by raising him up.

47 And he made the young man rise, and took his hand and said: It is no great matter for a man that is master of great mysteries to continue wearying himself over small things: or what great thing is it to rid men of diseases of the body? And yet holding the young man by the hand he said: I say unto thee, child, go and raise the dead thyself, saying nothing but this only: John the servant of God saith to thee, Arise. And the young man went to his kinsman and said this only -and much people was with him- and entered in unto John, bringing him alive. And John, when he saw him that was raised, said: Now that thou art raised, thou dost not truly live, neither art partaker or heir of the true life: wilt thou belong unto him by whose name and power thou wast raised? And now believe, and thou shall live unto all ages. And he forthwith believed upon the Lord Jesus and thereafter clave unto John.

[Another manuscript (Q. Paris Gr. 1468, of the eleventh century) has another form of this story. John destroys the temple of Artemis, and then ‚we’ go to Smyrna and all the idols are broken: Bucolus, Polycarp, and Andronicus are left to preside over the district. There were there two priests of Artemis, brothers, and one died. The raising is told much as in the older text, but more shortly.

‚We’ remained four years in the region, which was wholly converted, and then returned to Ephesus.]

48 Now on the next day John, having seen in a dream that he must walk three miles outside the gates, neglected it not, but rose up early and set out upon the way, together with the brethren.

And a certain countryman who was admonished by his father not to take to himself the wife of a fellow labourer of his who threatened to kill him -this young man would not endure the admonition of his father, but kicked him and left him without speech (sc. dead). And John, seeing what had befallen, said unto the Lord: Lord, was it on this account that thou didst bid me come out hither to-day?

49 But the young man, beholding the violence (sharpness) of death, and looking to be taken, drew out the sickle that was in his girdle and started to run to his own abode; and John met him and said: Stand still, thou most shameless devil, and tell me whither thou runnest bearing a sickle that thirsteth for blood. And the young man was troubled and cast the iron on the ground, and said to him: I have done a wretched and barbarous deed and I know it, and so I determined to do an evil yet worse and more cruel, even to die myself at once. For because my father was alway curbing me to sobriety, that I should live without adultery, and chastely, I could not endure him to reprove me, and I kicked him and slew him, and when I saw what was done, I was hasting to the woman for whose sake I became my father’s murderer, with intent to kill her and her husband, and myself last of all: for I could not bear to be seen of the husband of the woman, and undergo the judgement of death.

50 And John said to him: That I may not by going away and leaving you in danger give place to him that desireth to laugh and sport with thee, come thou with me and show me thy father, where he lieth. And if I raise him up for thee, wilt thou hereafter abstain from the woman that is become a snare to thee. And the young man said: If thou raisest up my father himself for me alive, and if I see him whole and continuing in life, I will hereafter abstain from her.

51 And while he was speaking, they came to the place where the old man lay dead, and many passers-by were standing near thereto. And John said to the youth: Thou wretched man, didst thou not spare even the old age of thy father? And he, weeping and tearing his hair, said that he repented thereof; and John the servant of the Lord said: Thou didst show me I was to set forth for this place, thou knewest that this would come to pass, from whom nothing can be hid of things done in life, that givest me power to work every cure and healing by thy will: now also give me this old man alive, for thou seest that his murderer is become his own judge: and spare him, thou only Lord, that spared not his father (because he) counselled him for the best.

52 And with these words he came near to the old man and said: My Lord will not be weak to spread out his kind pity and his condescending mercy even unto thee: rise up therefore and give glory to God for the work that is come to pass at this moment. And the old man said: I arise, Lord. And he rose and sat up and said: I was released from a terrible life and had to bear the insults of my son, dreadful and many, and his want of natural affection, and to what end hast thou called me back, O man of the living God? (And John answered him: If) thou art raised only for the same end, it were better for thee to die; but raise thyself unto better things. And he took him and led him into the city, preaching unto him the grace of God, so that before he entered the gate the old man believed.

53 But the young man, when he beheld the unlooked-for raising of his father, and the saving of himself, took a sickle and mutilated himself, and ran to the house wherein he had his adulteress, and reproached her, saying: For thy sake I became the murderer of my father and of you two and of myself: there thou hast that which is alike guilty of all. For on me God hath had mercy, that I should know his power.

54 And he came back and told John in presence of the brethren what he had done. But John said to him: He that put it into thine heart, young man, to kill thy father and become the adulterer of another man’s wife, the same made thee think it a right deed to take away also the unruly members. But thou shouldest have done away, not with the place of sin, but the thought which through those members showed itself harmful: for it is not the instruments that are injurious, but the unseen springs by which every shameful emotion is stirred and cometh to light. Repent therefore, my child, of this fault, and having learnt the wiles of Satan thou shalt have God to help thee in all the necessities of thy soul. And the young man kept silence and attended, having repented of his former sins, that he should obtain pardon from the goodness of God: and he did not separate from John.

55 When, then, these things had been done by him in the city of the Ephesians, they of Smyrna sent unto him saying: We hear that the God whom thou preachest is not envious, and hath charged thee not to show partiality by abiding in one place. Since, then, thou art a preacher of such a God, come unto Smyrna and unto the other cities, that we may come to know thy God, and having known him may have our hope in him.

[Q has the above story also, and continues with an incident which is also quoted in a different form (and not as from these Acts) by John Cassian. Q has it thus:

Now one day as John was seated, a partridge flew by and came and played in the dust before him; and John looked on it and wondered. And a certain priest came, who was one of his hearers, and came to John and saw the partridge playing in the dust before him, and was offended in himself and said: Can such and so great a man take pleasure in a partridge playing in the dust? But John perceiving in the spirit the thought of him, said to him: It were better for thee also, my child, to look at a partridge playing in the dust and not to defile thyself with shameful and profane practices: for he who awaiteth the conversion and repentance of all men hath brought thee here on this account: for I have no need of a partridge playing in the dust. For the partridge is thine own soul.

Then the elder, hearing this and seeing that he was not bidden, but that the apostle of Christ had told him all that was in his heart, fell on his face on the earth and cried aloud, saying: Now know I that God dwelleth in thee, O blessed John! for he that tempteth thee tempteth him that cannot be tempted. And he entreated him to pray for him. And he instructed him and delivered him the rules (canons) and let him go to his house, glorifying God that is over all.

Cassian, Collation XXIV. 21, has it thus:

It is told that the most blessed Evangelist John, when he was gently stroking a partridge with his hands, suddenly saw one in the habit of a hunter coming to him. He wondered that a man of such repute and fame should demean himself to such small and humble amusements, and said: Art thou that John whose eminent and widespread fame hath enticed me also with great desire to know thee? Why then art thou taken up with such mean amusements? The blessed John said to him: What is that which thou carriest in thy hands? A bow, said he. And why, said he, dost thou not bear it about always stretched? He answered him: I must not, lest by constant bending the strength of its vigour be wrung and grow soft and perish, and when there is need that the arrows be shot with much strength at some beast, the strength being lost by excess of continual tension, a forcible blow cannot be dealt. Just so, said the blessed John, let not this little and brief relaxation of my mind offend thee, young man, for unless it doth sometimes ease and relax by some remission the force of its tension, it will grow slack through unbroken rigour and will not be able to obey the power of the Spirit.

The only common point of the two stories is that St. John amuses himself with a partridge, and a spectator thinks it unworthy of him. The two morals differ wholly. The amount of text lost here is of quite uncertain length. It must have told of the doings at Smyrna, and also, it appears, at Laodicca (see the title of the next section). One of the episodes must have been the conversion of a woman of evil life (see below, ‚the harlot that was chaste ‚)-]

Our best manuscript prefixes a title to the next section:

From Laodicca to Ephesus the second time.

58 Now when some long time had passed, and none of the brethren had been at any time grieved by John, they were then grieved because he had said: Brethren, it is now time for me to go to Ephesus (for so have I agreed with them that dwell there) lest they become slack, now for a long time having no man to confirm them. But all of you must have your minds steadfast towards God, who never forsaketh us.

But when they heard this from him, the brethren lamented because they were to be parted from him. And John said: Even if I be parted from you, yet Christ is always with you: whom if ye love purely ye will have his fellowship without reproach, for if he be loved, he preventeth (anticipateth) them that love him.

59 And having so said, and bidden farewell to them, and left much money with the brethren for distribution, he went forth unto Ephesus, while all the brethren lamented and groaned. And there accompanied him, of Ephesus, both Andronicus and Drusiana and Lycomedes and Cleobius and their families. And there followed him Aristobula also, who had heard that her husband Tertullus had died on the way, and Aristippus with Xenophon, and the harlot that was chaste, and many others, whom he exhorted at all times to cleave to the Lord, and they would no more be parted from him.

60 Now on the first day we arrived at a deserted inn, and when we were at a loss for a bed for John, we saw a droll matter. There was one bedstead lying somewhere there without coverings, whereon we spread the cloaks which we were wearing, and we prayed him to lie down upon it and rest, while the rest of us all slept upon the floor. But he when he lay down was troubled by the bugs, and as they continued to become yet more troublesome to him, when it was now about the middle of the night, in the hearing of us all he said to them: I say unto you, O bugs, behave yourselves, one and all, and leave your abode for this night and remain quiet in one place, and keep your distance from the servants of God. And as we laughed, and went on talking for some time, John addressed himself to sleep; and we, talking low, gave him no disturbance (or, thanks to him we were not disturbed).

61 But when the day was now dawning I arose first, and with me Verus and Andronicus, and we saw at the door of the house which we had taken a great number of bugs standing, and while we wondered at the great sight of them, and all the brethren were roused up because of them, John continued sleeping. And when he was awaked we declared to him what we had seen. And he sat up on the bed and looked at them and said: Since ye have well behaved yourselves in hearkening to my rebuke, come unto your place. And when he had said this, and risen from the bed, the bugs running from the door hasted to the bed and climbed up by the legs thereof and disappeared into the joints. And John said again: This creature hearkened unto the voice of a man, and abode by itself and was quiet and trespassed not; but we which hear the voice and commandments of God disobey and are light-minded: and for how long?

62 After these things we came to Ephesus: and the brethren there, who had for a long time known that John was coming, ran together to the house of Andronicus (where also he came to lodge), handling his feet and laying his hands upon their own faces and kissing them (and many rejoiced even to touch his vesture, and were healed by touching the clothes of the holy apostle. [So the Latin, which has this section; the Greek has: so that they even touched his garments).]

63 And whereas there was great love and joy unsurpassed among the brethren, a certain one, a messenger of Satan, became enamoured of Drusiana, though he saw and knew that she was the wife of Andronicus. To whom many said: It is not possible for thee to obtain that woman, seeing that for a long time she has even separated herself from her husband for godliness’ sake. Art thou only ignorant that Andronicus, not being aforetime that which now he is, a God-fearing man, shut her up in a tomb, saying: Either I must have thee as the wife whom I had before, or thou shalt die. And she chose rather to die than to do that foulness. If, then, she would not consent, for godliness’ sake, to cohabit with her lord and husband, but even persuaded him to be of the same mind as herself, will she consent to thee desiring to be her seducer? depart from this madness which hath no rest in thee: give up this deed which thou canst not bring to accomplishment.

64 But his familiar friends saying these things to him did not convince him, but with shamelessness he courted her with messages; and when he learnt the insults and disgraces which she returned, he spent his life in melancholy (or better, she, when she learnt of this disgrace and insult at his hand, spent her life in heaviness). And after two days Drusiana took to her bed from heaviness, and was in a fever and said: Would that I had not now come home to my native place, I that have become an offence to a man ignorant of godliness! for if it were one who was filled with the word of God, he would not have gone to such a pitch of madness. But now (therefore) Lord, since I am become the occasion of a blow unto a soul devoid of knowledge, set me free from this chain and remove me unto thee quickly. And in the presence of John, who knew nothing at all of such a matter, Drusiana departed out of life not wholly happy, yea, even troubled because of the spiritual hurt of the man.

65 But Andronicus, grieved with a secret grief, mourned in his soul, and wept openly, so that John checked him often and said to him: Upon a better hope hath Drusiana removed out of this unrighteous life. And Andronicus answered him: Yea, I am persuaded of it, O John, and I doubt not at all in regard of trust in my God: but this very thing do I hold fast, that she departed out of life pure.

66 And when she was carried forth, John took hold on Andronicus, and now that he knew the cause, he mourned more than Andronicus. And he kept silence, considering the provocation of the adversary, and for a space sat still. Then, the brethren being gathered there to hear what word he would speak of her that was departed, he began to say:

67 When the pilot that voyageth, together with them that sail with him, and the ship herself, arriveth in a calm and stormless harbour, then let him say that he is safe. And the husbandman that hath committed the seed to the earth, and toiled much in the care and protection of it, let him then take rest from his labours, when he layeth up the seed with manifold increase in his barns. Let him that enterpriseth to run in the course, then exult when he beareth home the prize. Let him that inscribeth his name for the boxing, then boast himself when he receiveth the crowns: and so in succession is it with all contests and crafts, when they do not fail in the end, but show themselves to be like that which they promised (corrupt).

68 And thus also I think is it with the faith which each one of us practiseth, that it is then discerned whether it be indeed true, when it continueth like itself even until the end of life. For many obstacles fall into the way, and prepare disturbance for the minds of men: care, children, parents, glory, poverty, flattery, prime of life, beauty, conceit, lust, wealth, anger, uplifting, slackness, envy, jealousy, neglect, fear, insolence, love, deceit, money, pretence, and other such obstacles, as many as there are in this life: as also the pilot sailing a prosperous course is opposed by the onset of contrary winds and a great storm and mighty waves out of calm, and the husbandman by untimely winter and blight and creeping things rising out of the earth, and they that strive in the games ‚just do not win’, and they that exercise crafts are hindered by the divers difficulties of them.

69 But before all things it is needful that the believer should look before at his ending and understand it in what manner it will come upon him, whether it will be vigorous and sober and without any obstacle, or disturbed and clinging to the things that are here, and bound down by desires. So is it right that a body should be praised as comely when it is wholly stripped, and a general as great when he hath accomplished every promise of the war, and a physician as excellent when he hath succeeded in every cure, and a soul as full of faith and worthy (or receptive) of God when it hath paid its promise in full: not that soul which began well and was dissolved into all the things of this life and fell away, nor that which is numb, having made an effort to attain to better things, and then is borne down to temporal things, nor that which hath longed after the things of time more than those of eternity, nor that which exchangeth those that endure not, nor that which hath honoured the works of dishonour that deserve shame, nor that which taketh pledges of Satan, nor that which hath received the serpent into its own house, nor that which suffereth reproach for God’s sake and then is [not] ashamed, nor that which with the mouth saith yea, but indeed approveth not itself: but that which hath prevailed not to be made weak by foul pleasure, not to be overcome by light-mindedness, not to be caught by the bait of love of money, not to be betrayed by vigour of body or wrath.

70 And as John was discoursing yet further unto the brethren that they should despise temporal things in respect of the eternal, he that was enamoured of Drusiana, being inflamed with an horrible lust and possession of the many-shaped Satan, bribed the steward of Andronicus who was a lover of money with a great sum: and he opened the tomb and gave him opportunity to wreak the forbidden thing upon the dead body. Not having succeeded with her when alive, he was still importunate after her death to her body, and said: If thou wouldst not have to do with me while thou livedst, I will outrage thy corpse now thou art dead. With this design, and having managed for himself the wicked act by means of the abominable steward, he rushed with him to the sepulchre; they opened the door and began to strip the grave-clothes from the corpse, saying: What art thou profited, poor Drusiana? couldest thou not have done this in life, which perchance would not have grieved thee, hadst thou done it willingly?

71 And as these men were speaking thus, and only the accustomed shift now remained on her body, a strange spectacle was seen, such as they deserve to suffer who do such deeds. A serpent appeared from some quarter and dealt the steward a single bite and slew him: but the young man it did not strike; but coiled about his feet, hissing terribly, and when he fell mounted on his body and sat upon him.

72 Now on the next day John came, accompanied by Andronicus and the brethren, to the sepulchre at dawn, it being now the third day from Drusiana’s death, that we might break bread there. And first, when they set out, the keys were sought for and could not be found; but John said to Andronicus: It is quite right that they should be lost, for Drusiana is not in the sepulchre; nevertheless, let us go, that thou mayest not be neglectful, and the doors shall be opened of themselves, even as the Lord hath done for us many such things.

73 And when we were at the place, at the commandment of the master, the doors were opened, and we saw by the tomb of Drusiana a beautiful youth, smiling: and John, when he saw him, cried out and said: Art thou come before us hither too, beautiful one? and for what cause? And we heard a voice saying to him: For Drusiana’s sake, whom thou art to raise up-for I was within a little of finding her -and for his sake that lieth dead beside her tomb. And when the beautiful one had said this unto John he went up into the heavens in the sight of us all. And John, turning to the other side of the sepulchre, saw a young man-even Callimachus, one of the chief of the Ephesians-and a huge serpent sleeping upon him, and the steward of Andronicus, Fortunatus by name, lying dead. And at the sight of the two he stood perplexed, saying to the brethren: What meaneth such a sight? or wherefore hath not the Lord declared unto me what was done here, he who hath never neglected me?

74 And Andronicus seeing those corpses, leapt up and went to Drusiana’s tomb, and seeing her lying in her shift only, said to John: I understand what has happened, thou blessed servant of God, John. This Callimachus was enamoured of my sister; and because he never won her, though he often assayed it, he hath bribed this mine accursed steward with a great sum, perchance designing, as now we may see, to fulfil by his means the tragedy of his conspiracy, for indeed Callimachus avowed this to many, saying: If she will not consent to me when living, she shall be outraged when dead. And it may be, master, that the beautiful one knew it and suffered not her body to be insulted, and therefore have these died who made that attempt. And can it be that the voice that said unto thee, ‚Raise up Drusiana’, foreshowed this? because she departed out of this life in sorrow of mind. But I believe him that said that this is one of the men that have gone astray; for thou wast bidden to raise him up: for as to the other, I know that he is unworthy of salvation. But this one thing I beg of thee: raise up Callimachus first, and he will confess to us what is come about.

75 And John, looking upon the body, said to the venomous beast: Get thee away from him that is to be a servant of Jesus Christ; and stood up and prayed over him thus: O God whose name is glorified by us, as of right: O God who subduest every injurious force: O God whose will is accomplished, who alway hearest us: now also let thy gift be accomplished in this young man; and if there be any dispensation to be wrought through him, manifest it unto us when he is raised up. And straightway the young man rose up, and for a whole hour kept silence.

76 But when he came to his right senses, John asked of him about his entry into the sepulchre, what it meant, and learning from him that which Andronicus had told him, namely, that he was enamoured of Drusiana, John inquired of him again if he had fulfilled his foul intent, to insult a body full of holiness. And he answered him: How could I accomplish it when this fearful beast struck down Fortunatus at a blow in my sight: and rightly, since he encouraged my frenzy, when I was already cured of that unreasonable and horrible madness: but me it stopped with affright, and brought me to that plight in which ye saw me before I arose. And another thing yet more wondrous I will tell thee, which yet went nigh to slay and was within a little of making me a corpse. When my soul was stirred up with folly and the uncontrollable malady was troubling me, and I had now torn away the grave-clothes in which she was clad, and I had then come out of the grave and laid them as thou seest, I went again to my unholy work: and I saw a beautiful youth covering her with his mantle, and from his eyes sparks of light came forth unto her eyes; and he uttered words to me, saying: Callimachus, die that thou mayest live. Now who he was I knew not, O servant of God; but that now thou hast appeared here, I recognize that he was an angel of God, that I know well; and this I know of a truth that it is a true God that is proclaimed by thee, and of it I am persuaded. But I beseech thee, be not slack to deliver me from this calamity and this fearful crime, and to present me unto thy God as a man deceived with a shameful and foul deceit. Beseeching help therefore of thee, I take hold on thy feet. I would become one of them that hope in Christ, that the voice may prove true which said to me, ‚Die that thou mayest live’: and that voice hath also fulfilled its effect, for he is dead, that faithless, disorderly, godless one, and I have been raised by thee, I who will be faithful, God-fearing, knowing the truth, which I entreat thee may be shown me by thee.

77 And John, filled with great gladness and perceiving the whole spectacle of the salvation of man, said: What thy power is, Lord Jesu Christ, I know not, bewildered as I am at thy much compassion and boundless long-suffering. O what a greatness that came down into bondage! O unspeakable liberty brought into slavery by us! O incomprehensible glory that is come unto us! thou that hast kept the dead tabernacle safe from insult; that hast redeemed the man that stained himself with blood and chastened the soul of him that would defile the corruptible body; Father that hast had pity and compassion on the man that cared not for thee; We glorify thee, and praise and bless and thank thy great goodness and long-suffering, O holy Jesu, for thou only art God, and none else: whose is the might that cannot be conspired against, now and world without end. Amen.

78 And when he had said this John took Callimachus and saluted (kissed) him, saying: Glory be to our God, my child, who hath had mercy on thee, and made me worthy to glorify his power, and thee also by a good course to depart from that thine abominable madness and drunkenness, and hath called thee unto his own rest and unto renewing of life.

79 But Andronicus, beholding the dead Callimachus raised, besought John, with the brethren, to raise up Drusiana also, saying: O John, let Drusiana arise and spend happily that short space (of life) which she gave up through grief about Callimachus, when she thought she had become a stumbling block to him: and when the Lord will, he shall take her again to himself. And John without delay went unto her tomb and took her hand and said: Upon thee that art the only God do I call, the more than great, the unutterable, the incomprehensible: unto whom every power of principalities is subjected: unto whom all authority boweth: before whom all pride falleth down and keepeth silence: whom devils hearing of tremble: whom all creation perceiving keepeth its bounds. Let thy name be glorified by us, and raise up Drusiana, that Callimachus may yet more be confirmed unto thee who dispensest that which unto men is without a way and impossible, but to thee only possible, even salvation and resurrection: and that Drusiana may now come forth in peace, having about her not any the least hindrance -now that the young man is turned unto thee- in her course toward thee.

80 And after these words John said unto Drusiana: Drusiana, arise. And she arose and came out of the tomb; and when she saw herself in her shift only, she was perplexed at the thing, and learned the whole accurately from Andronicus, the while John lay upon his face, and Callimachus with voice and tears glorified God, and she also rejoiced, glorifying him in like manner.

81 And when she had clothed herself, she turned and saw Fortunatus lying, and said unto John: Father, let this man also rise, even if he did assay to become my betrayer. But Callimachus, when he heard her say that, said: Do not, I beseech thee, Drusiana, for the voice which I heard took no thought of him, but declared concerning thee only, and I saw and believed: for if he had been good, perchance God would have had mercy on him also and would have raised him by means of the blessed John: he knew therefore that the man was come to a bad end [Lat. he judged him worthy to die whom he did not declare worthy to rise again]. And John said to him: We have not learned, my child, to render evil for evil: for God, though we have done much ill and no good toward him, hath not given retribution unto us, but repentance, and though we were ignorant of his name he did not neglect us but had mercy on us, and when we blasphemed him, he did not punish but pitied us, and when we disbelieved him he bore us no grudge, and when we persecuted his brethren he did not recompense us evil but put into our minds repentance and abstinence from evil, and exhorted us to come unto him, as he hath thee also, my son Callimachus, and not remembering thy former evil hath made thee his servant, waiting upon his mercy. Wherefore if thou allowest not me to raise up Fortunatus, it is for Drusiana so to do.

82 And she, delaying not, went with rejoicing of spirit and soul unto the body of Fortunatus and said: Jesu Christ, God of the ages, God of truth, that hast granted me to see wonders and signs, and given to me to become partaker of thy name; that didst breathe thyself into me with thy many-shaped countenance, and hadst mercy on me in many ways; that didst protect me by thy great goodness when I was oppressed by Andronicus that was of old my husband; that didst give me thy servant Andronicus to be my brother; that hast kept me thine handmaid pure unto this day; that didst raise me up by thy servant John, and when I was raised didst show me him that was made to stumble free from stumbling; that hast given me perfect rest in thee, and lightened me of the secret madness; whom I have loved and affectioned: I pray thee, O Christ, refuse not thy Drusiana that asketh thee to raise up Fortunatus, even though he assayed to become my betrayer.

83 And taking the hand of the dead man she said: Rise up, Fortunatus, in the name of our Lord Jesus Christ. And Fortunatus arose, and when he saw John in the sepulchre, and Andronicus, and Drusiana raised from the dead, and Callimachus a believer, and the rest of the brethren glorifying God, he said: O, to what have the powers of these clever men attained! I did not want to be raised, but would rather die, so as not to see them. And with these words he fled and went out of the sepulchre.

84 And John, when he saw the unchanged mind (soul) of Fortunatus, said: O nature that is not changed for the better! O fountain of the soul that abideth in foulness! O essence of corruption full of darkness! O death exulting in them that are thine! O fruitless tree full of fire! O tree that bearest coals for fruit! O matter that dwellest with the madness of matter (al. O wood of trees full of unwholesome shoots) and neighbour of unbelief! Thou hast proved who thou art, and thou art always convicted, with thy children. And thou knowest not how to praise the better things: for thou hast them not. Therefore, such as is thy way (?fruit), such also is thy root and thy nature. Be thou destroyed from among them that trust in the Lord: from their thoughts, from their mind, from their souls, from their bodies, from their acts) their life, their conversation, from their business, their occupations, their counsel, from the resurrection unto (or rest in) God, from their sweet savour wherein thou wilt share, from their faith, their prayers, from the holy bath, from the eucharist, from the food of the flesh, from drink, from clothing, from love, from care, from abstinence, from righteousness: from all these, thou most unholy Satan, enemy of God, shall Jesus Christ our God and of all that are like thee and have thy character, make thee to perish.

85 And having thus said, John prayed, and took bread and bare it into the sepulchre to break it; and said: We glorify thy name, which converteth us from error and ruthless deceit: we glorify thee who hast shown before our eyes that which we have seen: we bear witness to thy loving-kindness which appeareth in divers ways: we praise thy merciful name, O Lord (we thank thee), who hast convicted them that are convicted of thee: we give thanks to thee, O Lord Jesu Christ, that we are persuaded of thy which is unchanging: we give thanks to thee who hadst need of our nature that should be saved: we give thanks to thee that hast given us this sure , for thou art alone, both now and ever. We thy servants give thee thanks, O holy one, who are assembled with intent and are gathered out of the world (or risen from death).

86 And having so prayed and given glory to God, he went out of the sepulchre after imparting unto all the brethren of the eucharist of the Lord. And when he was come unto Andronicus’ house he said to the brethren: Brethren, a spirit within me hath divined that Fortunatus is about to die of blackness (poisoning of the blood) from the bite of the serpent; but let some one go quickly and learn if it is so indeed. And one of the young men ran and found him dead and the blackness spreading over him, and it had reached his heart: and came and told John that he had been dead three hours. And John said: Thou hast thy child, O devil.

‚John therefore was with the brethren rejoicing in the Lord.’ This sentence is in the best manuscript. In Bonnet’s edition It introduces the last section of the Acts, which follows immediately in the manuscript. It may belong to either episode. The Latin has: And that day he spent joyfully with the brethren.

There cannot be much of a gap between this and the next section, which is perhaps the most interesting in the Acts.

The greater part of this episode is preserved only in one very corrupt fourteenth-century manuscript at Vienna. Two important passages (93-5 (part) and 97-8 (part)) were read at the Second Nicene Council and are preserved in the Acts thereof: a few lines of the Hymn are also cited in Latin by Augustine (Ep. 237 (253) to Ceretius): he found it current separately among the Priscillianists. The whole discourse is the best popular exposition we have of the Docetic view of our Lord’s person.

87 Those that were present inquired the cause, and were especially perplexed, because Drusiana had said: The Lord appeared unto me in the tomb in the likeness of John, and in that of a youth. Forasmuch, therefore, as they were perplexed and were, in a manner, not yet stablished in the faith, so as to endure it steadfastly, John said (or John bearing it patiently, said):

88 Men and brethren, ye have suffered nothing strange or incredible as concerning your perception of the , inasmuch as we also, whom he chose for himself to be apostles, were tried in many ways: I, indeed, am neither able to set forth unto you nor to write the things which I both saw and heard: and now is it needful that I should fit them for your hearing; and according as each of you is able to contain it I will impart unto you those things whereof ye are able to become hearers, that ye may see the glory that is about him, which was and is, both now and for ever.

For when he had chosen Peter and Andrew, which were brethren, he cometh unto me and James my brother, saying: I have need of you, come unto me. And my brother hearing that, said: John, what would this child have that is upon the sea-shore and called us? And I said: What child? And he said to me again: That which beckoneth to us. And I answered: Because of our long watch we have kept at sea, thou seest not aright, my brother James; but seest thou not the man that standeth there, comely and fair and of a cheerful countenance? But he said to me: Him I see not, brother; but let us go forth and we shall see what he would have.

89 And so when we had brought the ship to land, we saw him also helping along with us to settle the ship: and when we departed from that place, being minded to follow him, again he was seen of me as having rather bald, but the beard thick and flowing, but of James as a youth whose beard was newly come. We were therefore perplexed, both of us, as to what that which we had seen should mean. And after that, as we followed him, both of us were by little and little perplexed as we considered the matter. Yet unto me there then appeared this yet more wonderful thing: for I would try to see him privily, and I never at any time saw his eyes closing (winking), but only open. And oft-times he would appear to me as a small man and uncomely, and then againt as one reaching unto heaven. Also there was in him another marvel: when I sat at meat he would take me upon his own breast; and sometimes his breast was felt of me to be smooth and tender, and sometimes hard like unto stones, so that I was perplexed in myself and said: Wherefore is this so unto me? And as I considered this, he . .

90 And at another time he taketh with him me and James and Peter unto the mountain where he was wont to pray, and we saw in him a light such as it is not possible for a man that useth corruptible (mortal) speech to describe what it was like. Again in like manner he bringeth us three up into the mountain, saying: Come ye with me. And we went again: and we saw him at a distance praying. I, therefore, because he loved me, drew nigh unto him softly, as though he could not see me, and stood looking upon his hinder parts: and I saw that he was not in any wise clad with garments, but was seen of us naked, and not in any wise as a man, and that his feet were whiter than any snow, so that the earth there was lighted up by his feet, and that his head touched the heaven: so that I was afraid and cried out, and he, turning about, appeared as a man of small stature, and caught hold on my beard and pulled it and said to me: John, be not faithless but believing, and not curious. And I said unto him: But what have I done, Lord? And I say unto you, brethren, I suffered so great pain in that place where he took hold on my beard for thirty days, that I said to him: Lord, if thy twitch when thou wast in sport hath given me so great pain, what were it if thou hadst given me a buffet? And he said unto me: Let it be thine henceforth not to tempt him that cannot be tempted.

91 But Peter and James were wroth because I spake with the Lord, and beckoned unto me that I should come unto them and leave the Lord alone. And I went, and they both said unto me: He (the old man) that was speaking with the Lord upon the top of the mount, who was he? for we heard both of them speaking. And I, having in mind his great grace, and his unity which hath many faces, and his wisdom which without ceasing looketh upon us, said: That shall ye learn if ye inquire of him.

92 Again, once when all we his disciples were at Gennesaret sleeping in one house, I alone having wrapped myself in my mantle, watched (or watched from beneath my mantle) what he should do: and first I heard him say: John, go thou to sleep. And I thereon feigning to sleep saw another like unto him [sleeping], whom also I heard say unto my Lord: Jesus, they whom thou hast chosen believe not yet on thee (or do they not yet, &c.?). And my Lord said unto him: Thou sayest well: for they are men.

93 Another glory also will I tell you, brethren: Sometimes when I would lay hold on him, I met with a material and solid body, and at other times, again, when I felt him, the substance was immaterial and as if it existed not at all. And if at any time he were bidden by some one of the Pharisees and went to the bidding, we went with him, and there was set before each one of us a loaf by them that had bidden us, and with us he also received one; and his own he would bless and part it among us: and of that little every one was filled, and our own loaves were saved whole, so that they which bade him were amazed. And oftentimes when I walked with him, I desired to see the print of his foot, whether it appeared on the earth; for I saw him as it were lifting himself up from the earth: and I never saw it. And these things I speak unto you, brethren, for the encouragement of your faith toward him; for we must at the present keep silence concerning his mighty and wonderful works, inasmuch as they are unspeakable and, it may be, cannot at all be either uttered or heard.

94 Now before he was taken by the lawless Jews, who also were governed by (had their law from) the lawless serpent, he gathered all of us together and said: Before I am delivered up unto them let us sing an hymn to the Father, and so go forth to that which lieth before us. He bade us therefore make as it were a ring, holding one another’s hands, and himself standing in the midst he said: Answer Amen unto me. He began, then, to sing an hymn and to say:

Glory be to thee, Father.

And we, going about in a ring, answered him: Amen.

Glory be to thee, Word: Glory be to thee, Grace. Amen.

Glory be to thee, Spirit: Glory be to thee, Holy One:

Glory be to thy glory. Amen.

We praise thee, O Father; we give thanks to thee, O Light, wherein darkness

dwelleth not. Amen.

95 Now whereas (or wherefore) we give thanks, I say:

I would be saved, and I would save. Amen.

I would be loosed, and I would loose. Amen.

I would be wounded, and I would wound. Amen.

I would be born, and I would bear. Amen.

I would eat, and I would be eaten. Amen.

I would hear, and I would be heard. Amen.

I would be thought, being wholly thought. Amen.

I would be washed, and I would wash. Amen.

Grace danceth. I would pipe; dance ye all. Amen.

I would mourn: lament ye all. Amen.

The number Eight (lit. one ogdoad) singeth praise with us. Amen.

The number Twelve danceth on high. Amen.

The Whole on high hath part in our dancing. Amen.

Whoso danceth not, knoweth not what cometh to pass. Amen.

I would flee, and I would stay. Amen.

I would adorn, and I would be adorned. Amen.

I would be united, and I would unite. Amen.

A house I have not, and I have houses. Amen.

A place I have not, and I have places. Amen.

A temple I have not, and I have temples. Amen.

A lamp am I to thee that beholdest me. Amen.

A mirror am I to thee that perceivest me. Amen.

A door am I to thee that knockest at me. Amen.

A way am I to thee a wayfarer. .

96 Now answer thou (or as thou respondest) unto my dancing. Behold thyself in me who speak, and seeing what I do, keep silence about my mysteries.

Thou that dancest, perceive what I do, for thine is this passion of the manhood, which I am about to suffer. For thou couldest not at all have understood what thou sufferest if I had not been sent unto thee, as the word of the Father. Thou that sawest what I suffer sawest me as suffering, and seeing it thou didst not abide but wert wholly moved, moved to make wise. Thou hast me as a bed, rest upon me. Who I am, thou shalt know when I depart. What now I am seen to be, that I am not. Thou shalt see when thou comest. If thou hadst known how to suffer, thou wouldest have been able not to suffer. Learn thou to suffer, and thou shalt be able not to suffer. What thou knowest not, I myself will teach thee. Thy God am I, not the God of the traitor. I would keep tune with holy souls. In me know thou the word of wisdom. Again with me say thou: Glory be to thee, Father; glory to thee, Word; glory to thee, Holy Ghost. And if thou wouldst know concerning me, what I was, know that with a word did I deceive all things and I was no whit deceived. I have leaped: but do thou understand the whole, and having understood it, say: Glory be to thee, Father. Amen.

97 Thus, my beloved, having danced with us the Lord went forth. And we as men gone astray or dazed with sleep fled this way and that. I, then, when I saw him suffer, did not even abide by his suffering, but fled unto the Mount of Olives, weeping at that which had befallen. And when he was crucified on the Friday, at the sixth hour of the day, darkness came upon all the earth. And my Lord standing in the midst of the cave and enlightening it, said: John, unto the multitude below in Jerusalem I am being crucified and pierced with lances and reeds, and gall and vinegar is given me to drink. But unto thee I speak, and what I speak hear thou. I put it into thy mind to come up into this mountain, that thou mightest hear those things which it behoveth a disciple to learn from his teacher and a man from his God.

98 And having thus spoken, he showed me a cross of light fixed (set up), and about the cross a great multitude, not having one form: and in it (the cross) was one form and one likenesst [so the MS.; I would read: and therein was one form and one likeness: and in the cross another multitude, not having one form]. And the Lord himself I beheld above the cross, not having any shape, but only a voice: and a voice not such as was familiar to us, but one sweet and kind and truly of God, saying unto me: John, it is needful that one should hear these things from me, for I have need of one that will hear. This cross of light is sometimes called the (or a) word by me for your sakes, sometimes mind, sometimes Jesus, sometimes Christ, sometimes door, sometimes a way, sometimes bread, sometimes seed, sometimes resurrection, sometimes Son, sometimes Father, sometimes Spirit, sometimes life, sometimes truth, sometimes faith, sometimes grace. And by these names it is called as toward men: but that which it is in truth, as conceived of in itself and as spoken of unto you (MS. us), it is the marking-off of all things, and the firm uplifting of things fixed out of things unstable, and the harmony of wisdom, and indeed wisdom in harmony [this last clause in the MS. is joined to the next: ‚and being wisdom in harmony’]. There are of the right hand and the left, powers also, authorities, lordships and demons, workings, threatenings, wraths, devils, Satan, and the lower root whence the nature of the things that come into being proceeded.

99 This cross, then, is that which fixed all things apart (al. joined all things unto itself) by the (or a) word, and separate off the things that are from those that are below (lit. the things from birth and below it), and then also, being one, streamed forth into all things (or, made all flow forth. I suggested: compacted all into ). But this is not the cross of wood which thou wilt see when thou goest down hence: neither am I he that is on the cross, whom now thou seest not, but only hearest his (or a) voice. I was reckoned to be that which I am not, not being what I was unto many others: but they will call me (say of me) something else which is vile and not worthy of me. As, then, the place of rest is neither seen nor spoken of, much more shall I, the Lord thereof, be neither seen .

100 Now the multitude of one aspect (al. of one aspect) that is about the cross is the lower nature: and they whom thou seest in the cross, if they have not one form, it is because not yet hath every member of him that came down been comprehended. But when the human nature (or the upper nature) is taken up, and the race which draweth near unto me and obeyeth my voice, he that now heareth me shall be united therewith, and shall no more be that which now he is, but above them, as I also now am. For so long as thou callest not thyself mine, I am not that which I am (or was): but if thou hear me, thou, hearing, shalt be as I am, and I shall be that which I was, when I thee as I am with myself. For from me thou art that (which I am). Care not therefore for the many, and them that are outside the mystery despise; for know thou that I am wholly with the Father, and the Father with me.

101 Nothing, therefore, of the things which they will say of me have I suffered: nay, that suffering also which I showed unto thee and the rest in the dance, I will that it be called a mystery. For what thou art, thou seest, for I showed it thee; but what I am I alone know, and no man else. Suffer me then to keep that which is mine, and that which is thine behold thou through me, and behold me in truth, that I am, not what I said, but what thou art able to know, because thou art akin thereto. Thou hearest that I suffered, yet did I not suffer; that I suffered not, yet did I suffer; that I was pierced, yet I was not smitten; hanged, and I was not hanged; that blood flowed from me, and it flowed not; and, in a word, what they say of me, that befell me not, but what they say not, that did I suffer. Now what those things are I signify unto thee, for I know that thou wilt understand. Perceive thou therefore in me the praising (al. slaying al. rest) of the (or a) Word (Logos), the piercing of the Word, the blood of the Word, the wound of the Word, the hanging up of the Word, the suffering of the Word, the nailing (fixing) of the Word, the death of the Word. And so speak I, separating off the manhood. Perceive thou therefore in the first place of the Word; then shalt thou perceive the Lord, and in the third place the man, and what he hath suffered.

102 When he had spoken unto me these things, and others which I know not how to say as he would have me, he was taken up, no one of the multitudes having beheld him. And when I went down I laughed them all to scorn, inasmuch as he had told me the things which they have said concerning him; holding fast this one thing in myself, that the Lord contrived all things symbolically and by a dispensation toward men, for their conversion and salvation.

103 Having therefore beheld, brethren, the grace of the Lord and his kindly affection toward us, let us worship him as those unto whom he hath shown mercy, not with our fingers, nor our mouth, nor our tongue, nor with any part whatsoever of our body, but with the disposition of our soul -even him who became a man apart from this body: and let us watch because (or we shall find that) now also he keepeth ward over prisons for our sake, and over tombs, in bonds and dungeons, in reproaches and insults, by sea and on dry land, in scourgings, condemnations, conspiracies, frauds, punishments, and in a word, he is with all of us, and himself suffereth with us when we suffer, brethren. When he is called upon by each one of us, he endureth not to shut his ears to us, but as being everywhere he hearkeneth to all of us; and now both to me and to Drusiana, -forasmuch as he is the God of them that are shut upbringing us help by his own compassion.

104 Be ye also persuaded, therefore, beloved, that it is not a man whom I preach unto you to worship, but God unchangeable, God invincible, God higher than all authority and all power, and elder and mightier than all angels and creatures that are named, and all aeons. If then ye abide in him, and are builded up in him, ye shall possess your soul indestructible.

105 And when he had delivered these things unto the brethren, John departed, with Andronicus, to walk. And Drusiana also followed afar off with all the brethren, that they might behold the acts that were done by him, and hear his speech at all times in the Lord.

The remaining episode which is extant in the Greek is the conclusion of the book, the Death or Assumption of John. Before it must be placed the stories which we have only in the Latin (of ‚Abdias’ and another text by ‚Mellitus’, i.e. Melito), and the two or three isolated fragments.

(Lat. XIV.) Now on the next (or another) day Craton, a philosopher, had proclaimed in the market-place that he would give an example of the contempt of riches: and the spectacle was after this manner. He had persuaded two young men, the richest of the city, who were brothers, to spend their whole inheritance and buy each of them a jewel, and these they brake in pieces publicly in the sight of the people. And while they were doing this, it happened by chance that the apostle passed by. And calling Craton the philosopher to him, he said: That is a foolish despising of the world which is praised by the mouths of men, but long ago condemned by the judgement of God. For as that is a vain medicine whereby the disease is not extirpated, so is it a vain teaching by which the faults of souls and of conduct are not cured. But indeed my master taught a youth who desired to attain to eternal life, in these words; saying that if he would be perfect, he should sell all his goods and give to the poor, and so doing he would gain treasure in heaven and find the life that has no ending. And Craton said to him: Here the fruit of covetousness is set forth in the midst of men, and hath been broken to pieces. But if God is indeed thy master and willeth this to be, that the sum of the price of these jewels should be given to the poor, cause thou the gems to be restored whole, that what I have done for the praise of men, thou mayest do for the glory of him whom thou callest thy master. Then the blessed John gathered together the fragments of the gems, and holding them in his hands, lifted up his eyes to heaven and said: Lord Jesu Christ, unto whom nothing is impossible: who when the world was broken by the tree of concupiscence, didst restore it again in thy faithfulness by the tree of the cross: who didst give to one born blind the eyes which nature had denied him, who didst recall Lazarus, dead and buried, after the fourth day unto the light; and has subjected all diseases and all sicknesses unto the word of thy power: so also now do with these precious stones which these, not knowing the fruits of almsgiving, have broken in pieces for the praise of men: recover thou them, Lord, now by the hands of thine angels, that by their value the work of mercy may be fulfilled, and make these men believe in thee the unbegotten Father through thine only-begotten Son Jesus Christ our Lord, with the Holy Ghost the illuminator and sanctifier of the whole Church,

world without end. And when the faithful who were with the apostle had answered and said Amen, the fragments of the gems were forthwith so joined in one that no mark at all that they had been broken remained in them. And Craton the philosopher, with his disciples, seeing this, fell at the feet of the apostle and believed thenceforth (or immediately) and was baptized, with them all, and began himself publicly to preach the faith of our Lord Jesus Christ.

XV. Those two brothers, therefore, of whom we spake, sold the gems which they had bought by the sale of their inheritance and gave the price to the poor; and thereafter a very great multitude of believers began to be joined to the apostle.

And when all this was done, it happened that after the same example, two honourable men of the city of the Ephesian sold all their goods and distributed them to the needy, and followed the apostle as he went through the cities preaching the word of God. But it came to pass, when they entered the city of Pergamum, that they saw their servants walking abroad arrayed in silken raiment and shining with the glory of this world: whence it happened that they were pierced with the arrow of the devil and became sad, seeing themselves poor and clad with a single cloak while their own servants were powerful and prosperous. But the apostle of Christ, perceiving these wiles of the devil, said: I see that ye have changed your minds and your countenances on this account, that, obeying the teaching of my Lord Jesus Christ, ye have given all ye had to the poor. Now, if ye desire to recover that which ye formerly possessed of gold, silver, and precious stones, bring me some straight rods, each of you a bundle. And when they had done so, he called upon the name of the Lord Jesus Christ, and thev were turned into gold. And the apostle said to them: Bring me small stones from the seashore. And when they had done this also, he called upon the majesty of the Lord, and all the pebbles were turned into gems. Then the blessed John turned to those men and said to them: Go about to the goldsmiths and jewellers for seven days, and when ye have proved that these are true gold and true jewels, tell me. And they went, both of them, and after seven days returned to the apostle, saying: Lord, we have gone about the shops of all the goldsmiths, and they have all said that they never saw such pure gold. Likewise the jewellers have said the same, that they never saw such excellent and precious gems.

XVI. Then the holy John said unto them: Go, and redeem to you the lands which ye have sold, for ye have lost the estates of heaven. Buy yourselves silken raiment, that for a time ye may shine like the rose which showeth its fragrance and redness and suddenly fadeth away. For ye sighed at beholding your servants and groaned that ye were become poor. Flourish, therefore, that ye may fade: be rich for the time, that ye may be beggars for ever. Is not the Lord’s hand able to make riches overflowing and unsurpassably glorious? but he hath appointed a conflict for souls, that they may believe that they shall have eternal riches, who for his name’s sake have refused temporal wealth. Indeed, our master told us concerning a certain rich man who feasted every day and shone with gold and purple, at whose door lay a beggar, Lazarus, who desired to receive even the crumbs that fell from his table, and no man gave unto him. And it came to pass that on one day they died, both of them, and that beggar was taken into the rest which is in Abraham’s bosom, but the rich man was cast into flaming fire: out of which he lifted up his eyes and saw Lazarus, and prayed him to dip his finger in water and cool his mouth for he was tormented in the flames. And Abraham answered him and said: Remember, son, that thou receivedst good things in thy life, but this Lazarus likewise evil things. Wherefore rightly is he now comforted while thou art tormented, and besides all this, a great gulf is fixed between you and us, so that neither can they come thence hither, nor hither thence. But he answered: I have five brethren: I pray that some one may go to warn them, that they come not into this flame. And Abraham said to him: They have Moses and the prophets, let them hear them. To that he answered: Lord, unless one rise up again, they will not believe. Abraham said to him: If they believe not Moses and the prophets, neither will they believe, if one rise again. And these words our Lord and Master confirmed by examples of mighty works: for when they said to him: Who hath come hither from thence, that we may believe him? he answered: Bring hither the dead whom ye have. And when they had brought unto him a young man which was dead (Ps.-Mellitus: three dead corpses), he was waked up by him as one that sleepeth, and confirmed all his words.

But wherefore should I speak of my Lord, when at this present there are those whom in his name and in your presence and sight I have raised from the dead: in whose name ye have seen palsied men healed, lepers cleansed, blind men enlightened, and many delivered from evil spirits ? But the riches of these mighty works they cannot have who have desired to have earthly wealth. Finally, when ye yourselves went unto the sick and called upon the name of Jesus Christ, they were healed: ye did drive out devils and restore light to the blind. Behold, this grace is taken from you, and ye are become wretched, who were mighty and great. And where as there was such fear of you upon the devils that at your bidding they left the men whom they possessed, now ye will be in fear of the devils. For he that loveth money is the servant of Mammon: and Mammon is the name of a devil who is set over carnal gains, and is the master of them that love the world. But even the lovers of the world do not possess riches, but are possessed of them. For it is out of reason that for one belly there should be laid up so much food as would suffice a thousand, and for one body so many garments as would furnish clothing for a thousand men. In vain, therefore, is that stored up which cometh not into use, and for whom it is kept, no man knoweth, as the Holy Ghost saith by the prophet: In vain is every man troubled who heapeth up riches and knoweth not for whom he gathereth them. Naked did our birth from women bring us into this light, destitute of food and drink: naked will the earth receive us which brought us forth. We possess in common the riches of the heaven, the brightness of the sun is equal for the rich and the poor, and likewise the light of the moon and the stars, the softness of the air and the drops of rain, and the gate of the church and the fount of sanctification and the forgiveness of sins, and the sharing in the altar, and the eating of the body and drinking of the blood of Christ, and the anointing of the chrism, and the grace of the giver, and the visitation of the Lord, and the pardon of sin: in all these the dispensing of the Creator is equal, without respect of persons. Neither doth the rich man use these gifts after one manner and the poor after another.

But wretched and unhappy is the man who would have something more than sufficeth him: for of this come heats of fevers rigours of cold, divers pains in all the members of the body, and he can neither be fed with food nor sated with drink, that covetousness may learn that money will not profit it, which being laid up bringeth to the keepers thereof anxiety by day and night, and suffereth them not even for an hour to be quiet and secure. For while they guard their houses against thieves, till their estate, ply the plough, pay taxes, build storehouses, strive for gain, try to baffle the attacks of the strong, and to strip the weak, exercise their wrath on whom they can, and hardly bear it from others, shrink not from playing at tables and from public shows, fear not to defile or to be defiled, suddenly do they depart out of this world, naked, bearing only their own sins with them, for which they shall suffer eternal punishment.

XVII. While the apostle was thus speaking, behold there was brought to him by his mother, who was a widow, a young man who thirty days before had first married a vvife. And the people which were waiting upon the burial came with the widowed mother and cast themselves at the apostle’s feet all together with groans, weeping, and mourning, and besought him that in the name of his God, as he had done with Drusiana, so he would raise up this young man also. And there was so great weeping of them all that the apostle himself could hardly refrain from crying and tears. He cast himself down, therefore, in prayer, and wept a long time: and rising from prayer spread out his hands to heaven, and for a long space prayed within himself. And when he had so done thrice, he commanded the body which was swathed to be loosed, and said: Thou youth Stacteus, who for love of thy flesh hast quickly lost thy soul: thou youth which knewest not thy creator nor perceivedst the Saviour of men, and wast ignorant of thy true friend, and therefore didst fall into the snare of the worst enemy: behold, I have poured out tears and prayers unto my Lord for thine ignorance, that thou mayest rise from the dead, the bands of death being loosed, and declare unto these two, to Atticus and Eugenius, how great glory they have lost, and how great punishment they have incurred. Then Stacteus arose and worshipped the apostle, and began to reproach his disciples, saying: I beheld your angels vveeping, and the angels of Satan rejoicing at your overthrow. For now in a little time ye have lost the kingdom that was prepared for you, and the dwellingplaces builded of shining stones, full of joy, of feasting and delights, full of everlasting life and eternal light: and have gotten yourselves places of darkness, full of dragons, of roaring flames, of torments, and punishments unsurpassable, of pains and anguish, fear and horrible trembling. Ye have lost the places full of unfading flowers, shining, full of the sounds of instruments of music (organs), and have gotten on the other hand places wherein roaring and howling and mourning ceaseth not day nor night. Nothing else remaineth for you save to ask the apostle of the Lord that like as he hath raised me to life, he would raise you also from death unto salvation and bring back your souls which now are blotted out of the book of life.

XVIII. Then both he that had been raised and all the people together with Atticus and Eugenius, cast themselves at the apostle’s feet and besought him to intercede for them with the Lord. Unto whom the holy apostle gave this answer: that for thirty days they should offer penitence to God, and in that space pray especially that the rods of gold might return to their nature and likewise the stones return to the meanness wherein they were made. And it came to pass that after thirty days were accomplished, and neither the rods were turncd into wood nor the gems into pebbles, Atticus and Eugenius came and said to the apostle: Thou hast always taught mercy, and preached forgiveness, and bidden that one man should spare another. And if God willeth that a man should forgive a man, how much more shall he, as he is God, both forgive and spare men. We are confounded for our sin: and whereas we have cried with our eyes which lusted after the world, we do now repent with eyes that weep. We pray thee, Lord, we pray thee, apostle of God, show in deed that mercy which in word thou hast always promised. Then the holy John said unto them as they wept and repented, and all interceded for them likewise: Our Lord God used these words when he spake concerning sinners: I will not the death of a sinner, but I will rather that he be converted and live. For when the Lord Jesus Christ taught us concerning the penitent, he said: Verily I say unto you, there is great joy in heaven over one sinner that repenteth and turneth himself from his sins: and there is more joy over him than over ninety and nine which have not sinned. Wherefore I would have you know that the Lord accepteth the repentance of these men. And he turned unto Atticus and Eugenius and said: Go, carry back the rods unto the wood whence ye took them, for now are they returned to their own nature, and the stones unto the sea-shore, for they are become common stones as they were before. And when this was accomplished, they received again the grace which they had lost, so that again they cast out devils as before time and healed the sick and enlightened the blind, and daily the Lord did many mighty works by their means.

XIX tells shortly the destruction oi the temple of Ephesus and the conversion of 12,000 people.

Then follows the episode of the poison-cup in a form which probably represents the story in the Leucian Acts. (We have seen that the late Greek texts place it at the beginning, in the presence of Domitian.)

XX. Now when Aristodemus, who was chief priest of all those idols, saw this, filled with a wicked spirit, he stirred up sedition among the people, so that one people prepared themselves to fight against the other. And John turned to him and said: Tell me, Aristodemus, what can I do to take away the anger from thy soul? And Aristodemus said: If thou wilt have me believe in thy God, I will give thee poison to drink, and if thou drink it, and die not, it will appear that thy God is true. The apostle answered: If thou give me poison to drink, when I call on the name of my Lord, it will not be able to harm me. Aristodemus said again: I will that thou first see others drink it and die straightway that so thy heart may recoil from that cup. And the blessed John said: I have told thee already that I am prepared to drink it that thou mayest believe on the Lord Jesus Christ when thou seest me whole after the cup of poison. Aristodemus therefore went to the proconsul and asked of him two men who were to undergo the sentence of death. And when he had set them in the midst of the market-place before all the people, in the sight of the apostle he made them drink the poison: and as soon as they had drunk it, they gave up the ghost. Then Aristodemus turned to John and said: Hearken to me and depart from thy teaching wherewith thou callest away the people from the worship of the gods; or take and drink this, that thou mayest show that thy God is almighty, if after thou hast drunk, thou canst remain whole. Then the blessed Jolm, as they lay dead which had drunk the poison, like a fearless and brave man took the cup, and making the sign of the cross, spake thus: My God, and the Father of our Lord Jesus Christ, by whose word the heavens were established, unto whom all things are subject, whom all creation serveth, whom all power obeyeth, feareth, and trembleth, when we call on thee for succour: whose name the serpent hearing is still, the dragon fleeth, the viper is quiet, the toad (which is called a frog) is still and strengthless, the scorpion is quenched, the basilisk vanquished, and the phalangia (spider) doth no hurt -in a word, all venomous things, and the fiercest reptiles and noisome beasts, are pierced (or covered with darkness). [Ps.- Mellitus adds: and all roots hurtful to the health of men dry up.] Do thou, I say, quench the venom of this poison, put out the deadly workings thereof, and void it of the strength which it hath in it: and grant in thy sight unto all these whom thou hast created, eyes that they may see, and ears that they may hear and a heart that they may understand thy greatness. And when he had thus said, he armed his mouth and all his body with the sign of the cross and drank all that was in the cup. And after be had drunk, he said: I ask that they for whose sake I have drunk, be turned unto thee, O Lord, and by thine enlightening receive the salvation which is in thee. And when for the space of three hours the people saw that John was of a cheerful countenance, and that there was no sign at all of paleness or fear in him, they began to cry out with a loud voice: He is the one true God whom John worshippeth.

XXI. But Aristodemus even so believed not, though the people reproached him: but turned unto John and said: This one thing I lack -if thou in the name of thy God raise up these that have died by this poison, my mind will be cleansed of all doubt. When he said that, the people rose against Aristodemus saying: We will burn thee and thine house if thou goest on to trouble the apostle further with thy words. John, therefore, seeing that there was a fierce sedition, asked for silence, and said in the hearing of all: The first of the virtues of God which we ought to imitate is patience, by which we are able to bear with the foolishness of unbelievers. Wherefore if Aristodemus is still held by unbelicf, let us loose the knots of his unbelief. He shall be compelled, even though late, to acknowledge his creator -for I will not cease from this work until a remedy shall bring help to his wounds, and like physicians which have in their hands a sick man needing medicine, so also, if Aristodemus be not yet cured by that which hath now been done, he shall be cured by that which I will now do. And he called Aristodemus to him, and gave him his coat, and he himself stood clad only in his mantle. And Aristodemus said to him: Wherefore hast thou given me thy coat? John said to him: That thou mayest even so be put to shame and depart from thine unbelief. And Aristodemus said: And how shall thy coat make me to depart from unbelief? The apostle answered: Go and cast it upon the bodies of the dead, and thou shalt say thus: The apostle of our Lord Jesus Christ hath sent me that in his name ye may rise again, that all may know that life and death are servants of my Lord Jesus Christ. Which when Aristodemus had done, and had seen them rise, he worshipped John, and ran quickly to the proconsul and began to say with a loud voice: Hear me, hear me, thou proconsul; I think thou rememberest that I have often stirred up thy wrath against John and devised many things against him daily, wherefore I fear lest I feel his wrath: for he is a god hidden in the form of a man and hath drunk poison, and not only continueth whole, but them also which had died by the poison he hath recalled to life by my means, by the touch of his coat, and they have no mark of death upon them. Which when the proconsul heard he said: And what wilt thou have me to do? Aristodemus answered: Let us go and fall at his feet and ask pardon, and whatever he commandeth us let us do. Then they came together and cast themselves down and besought forgiveness: and he received them and offered prayer and thanksgiving to God, and he ordained them a fast of a week, and when it was fulfilled he baptized them in the name of the Lord Jesus Christ and his Almighty Father and the Holy Ghost the illuminator. [And when thev were baptized, with all their house and their servants and their kindred, they brake all their idols and built a church in the name of Saint John: wherein he himself was taken up, in manner following :]

This bracketed sentence, of late complexion, serves to introduce the last episode of the book.

[James gives two additional fragments that do not fit in any other place. These fragments are very broken and are not of much use for this present project. However, if there is intrest in them, they can be found on pages 264-6 of the text.]

The last episode of these Acts (as is the case with several others of the Apocryphal Acts) was preservcd separately for reading in church on the Saint’s day. We have it in at least nine Greck manuscripts, and in many versions: Latin, Syriac, Armenian, Coptic, Ethiopic, Slavonic.

106 John therefore continued with the brethren, rejoicing in the Lord. And on the morrow, being the Lord’s day, and all the brethren being gathered together, he began to say unto them: Brethren and fellow-servants and coheirs and partakers with me in the kingdom of the Lord, ye know the Lord, hovv many mighty works he hath granted you by my means, how many wonders, healings, signs, how great spirital gifts, teachings, governings, refreshings, ministries, knowledges, glories, graces, gifts, beliefs, communions, all which ye have seen given you by him in your sight, yet not seen by these eyes nor heard by these ears. Be ye therefore stablished in him, remembering him in your every deed, knowing the mystery of the dispensation which hath come to pass towards men, for what cause the Lord hath l accomplished it. He beseecheth you by me, brethren, and entreateth you, desiring to remain without grief, without insult, not conspired against, not chastened: for he knoweth even the insult that cometh of you, he knoweth even dishonour, he knoweth even conspiracy, he knoweth even chastisement, from them that hearken not to his commandments.

107 Let not then our good God be grieved, the compassionate, the merciful, the holy, the pure, the undefiled, the immaterial, the only, the one, the unchangeable, the simple, the guileless, the unwrathful, even our God Jesus Christ, who is above every name that we can utter or conceive, and more exalted. Let him rejoice with us because we walk aright, let him be glad because we live purely, let him be refreshed because our conversation is sober. Let him be without care because we live continently, let him be pleased because we communicate one with another, let him smile because we are chaste, let him be merry because we love him. These things I now speak unto you, brethren, because I am hasting unto the work set before me, and already being perfected by the Lord. For what else could I have to say unto you? Ye have the pledge of our God, ye have the earnest of his goodness, ye have his presence that cannot be shunned. If, then, ye sin no more, he forgiveth you that ye did in ignorance: but if after that ye have known him and he hath had mercy on you, ye walk again in the like deeds, both the former will be laid to your charge, and also ye will not have a part nor mercy before him.

108 And when he had spoken this unto them, he prayed thus: O Jesu who hast woven this crown with thy weaving, who hast joined together these many blossoms into the unfading flower of thy cormtenance, who hast sown in them these words: thou only tender of thy servants, and physician who healest freely: only doer of good and despiser of none, only merciful and lover of men, only saviour and righteous, only seer of all, who art in all and everywhere present and containing all things and filling all things: Christ Jesu, God, Lord, that with thy gifts and thy mercy shelterest them that trust in thee, that knowest clearly the wiles and the assaults of him that is everywhere our adversary, which he deviseth against us: do thou only, O Lord, succour thy servants by thy visitation. Even so, Lord.

109 And he asked for bread, and gave thanks thus: What praise or what offering or what thanksgiving shall we, breaking this bread, name save thee only, O Lord Jesu? We glorify thy name that was said by the Father: we glorify thy name that was said through the Son (or we glorify the name of Father that was said by thee . . . the name of Son that was said by thee): we glorify thine entering of the Door. We glorify the resurrection shown unto us by thee. We glorify thy way, we glorify of thee the seed, the word, the grace, the faith, the salt, the unspeakable (al. chosen) pearl, the treasure, the plough, the net, the greatness, the diadem, him that for us was called Son of man, that gave unto us truth, rest, knowledge, power, the commandment, the confidence, hope, love, liberty, refuge in thee. For thou, Lord, art alone the root of immortality, and the fount of incorruption, and the seat of the ages: called by all these names for us now that calling on thee by them we may make known thy greatness which at the present is invisible unto us, but visible only unto the pure, being portrayed in thy manhood only.

110 And he brake the bread and gave unto all of us, praying over each of the brethren that he might be worthy of the grace of the Lord and of the most holy eucharist. And he partook also himself likewise, and said: Unto me also be there a part with you, and: Peace be with you, my beloved.

111 After that he said unto Verus: Take with thee some two men, with baskets and shovels, and follow me. And Verus without delay did as he was bidden by John the servant of God. The blessed John therefore went out of the house and walked forth of the gates, having told the more part to depart from him. And when he was come to the tomb of a certain brother of ours he said to the young men: Dig, my children. And they dug and he was instant with them yet more, saying: Let the trench be deeper. And as they dug he spoke unto them the word of God and exhorted them that were come with him out of the house, edifying and perfecting them unto the greatness of God, and praying over each one of us. And when the young men had finished the trench as he desired, we knowing nothing of it, he took off his garments wherein he was clad and laid them as it were for a pallet in the bottom of the trench: and standing in his shift only he stretched his hands upward and prayed thus:

112 O thou that didst choose us out for the apostleship of the Gentiles: O God that sentest us into the world: that didst reveal thyself by the law and the prophets: that didst never rest, but alway from the foundation of the world savedst them that were able to be saved: that madest thyself known through all nature: that proclaimedst thyself even among beasts: that didst make the desolate and savage soul tame and quiet: that gavest thyself to it when it was athirst for thy words: that didst appear to it in haste when it was dying: that didst show thyself to it as a law when it was sinking into lawlessness: that didst manifest thyself to it when it had been vanquished by Satan: that didst overcome its adversary when it fled unto thee: that avest it thine hand and didst raise it up from the things of Hades: that didst not leave it to walk after a bodily sort (in the body): that didst show to it its own enemy: that hast made for it a clear knowledge toward thee: O God, Jesu, the Father of them that are above the heavens, the Lord of them that are in the heavens, the law of them that are in the other, the course of them that are in the air, the keeper of them that are on the earth, the fear of them that are under the earth, the grace of them that are thine own: receive also the soul of thy John, which it may be is accounted worthy by thee.

113 O thou who hast kept me until this hour for thyself and untouched by union with a woman: who when in my youth I desired to marry didst appear unto me and say to me: John I have need of thee: who didst prepare for me also a sickness of the body: who when for the third time I would marry didst forthwith prevent me, and then at the third hour of the day saidst unto me on the sea: John, if thou hadst not been mine, I would have suffered thee to marry: who for two years didst blind me (or afflict mine eyes), and grant me to mourn and entreat thee: who in the third year didst open the eyes of my mind and also grant me my visible eyes: who when I saw clearly didst ordain that it should be grievous to me to look upon a woman: who didst save me from the temporal fantasy and lead me unto that which endureth always: who didst rid me of the foul madness that is in the flesh: who didst take me from the bitter death and establish me on thee alone: who didst muzzle the secret disease of my soul and cut off the open deed: who didst afflict and banish him that raised tumult in me: who didst make my love of thee spotless: who didst make my joining unto thee perfect and unbroken: who didst give me undoubting faith in thee, who didst order and make clear my inclination toward thee: thou who givest unto every man the due reward of his works, who didst put into my soul that I should have no possession save thee only: for what is more precious than thee? Now therefore Lord, whereas I have accomplished the dispensation wherewith I was entrusted, account thou me worthy of thy rest, and grant me that end in thee which is salvation unspeakable and unutterable.

114 And as I come unto thee, let the fire go backward, let the darkness be overcome, let the gulf be without strength, let the furnace die out, let Gehenna be quenched. Let angels follow, let devils fear, let rulers be broken, Iet powers fall; let the places of the right hand stand fast, let them of the left hand not remain. Let the devil be muzzled, let Satan be derided, let his wrath be burned out, Iet his madness be stilled, let his vengeance be ashamed, let his assault be in pain, let his children be smitten and all his roots plucked up. And grant me to accomplish the journey unto thee without suffering insolence or provocation, and to receive that which thou hast promised unto them that live purely and have loved thee only.

115 And having sealed himself in every part, he stood and said: Thou art with me, O Lord Jesu Christ: and laid himself down in the trench where he had strown his garments: and having said unto us: Peace be with you, brethren, he gave up his spirit rejoicing.

The less good Greek manuscripts and some versions are not content with this simple ending. The Latin says that after the prayer a great light appeared over the apostle for the space of an hour, so bright that no one could look at it. (Then he laid himself down and gave up the ghost.) We who were there rejoiced, some of us, and some mourned. . . . And forthwith manna issuing from the tomb was seen of all, which manna that place produceth even unto this day, &c. But perhaps the best conclusion is that of one Greck manuscript:

We brought a linen cloth and spread it upon him, and went into the city. And on the day following we went forth and found not his body, for it was translated by the power of our Lord Jesus Christ, unto whom be glory, &c.

Another says: On the morrow we dug in the place, and him we found not, but only his sandals, and the earth moving (lit. springing up like a well), and after that we remembered that which was spoken by the Lord unto Peter, &c.

Augustine (on John xxi) reports the belief that in his time the earth over the grave was seen to move as if stirred by John’s breathing.

 

 

 

 

 

​IV JOHN 


​So see me in you as one of you sees himself in water or in a mirror.

4 List Jana


Ps.-Cyprian wspomina o tym zaginionym liście Jana.

Więc zobacz mnie w tobie, gdy jedno z was widzi siebie w wodzie lub w lustrze.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.