Dzieje Apostoła Andrzeja (And) 

1 Dzieje Apostoła Andrzeja (And) 

(określane też jako „Akta Andrzeja”)

Źródło:

58 APOKRYFY-Sw. Andrzej Sw.Jakub.pdf

Dzieje I Męczeństwo Świętego Apostoła Andrzeja.

(1) O tym, co wszyscy mamy, zarówno prezbiterów, jak i diakonów kościołów Achai, ujrzeliśmy na własne oczy, napisaliśmy do wszystkich kościołów założonych w imię Chrystusa Isusa, zarówno na wschodzie, jak i na zachodzie, północy i południu.

(2) Pokój wam i wszystkim, którzy wierzą w jednego Boga, doskonałą Trójcę, prawdziwego Ojca niezrodzonego , prawdziwego Syna jednorodzonego, prawdziwego Ducha Świętego pochodzącego od Ojca i przebywającego w Synu, aby mógł się ukazać jeden Duch Święty trwający w Ojcu i Synu w drogocennym Bogu.

(3) Wiarę tę nauczyliśmy się od błogosławionego Andrzeja, apostoła Pana naszego Isusa Chrystusa, którego pasja również my, widząc ją przedstawioną na naszych oczach, nie zawahała się opowiedzieć, stosownie do stopnia umiejętności mamy.

(4) W związku z prokonsula Ægeates , przyszedłszy do miasta Patras , zaczął zmuszać wierzących w Chrystusa czcić bałwany; do którego błogosławiony Andrzej, biegnąc, powiedział:

( 5) Tobie, będąc sędzią ludzkim, było uznanie twego Sędziego, który jest w niebie, i uznawszy Go, aby Go wielbił; i wielbiąc Tego, który jest prawdziwym Bogiem, aby odwrócić myśli od tych, którzy nie są prawdziwymi bogami.

(6) Komu rzekł Æsławiec : Czy jesteś Andrzejem, który zniszczył świątynie bogów i przekonywałeś ludzi o religii, którą niedawno ukazali się cesarze Rzymian, wydali rozkazy zniesienia?

(7) Błogosławiony Andrzej powiedział: Cesarze Rzymian nigdy nie poznali prawdy.

(8) I to Syn Boży, który przyszedł ze względu na zbawienie ludzi, wyraźnie naucza – że ci idole nie są nie tylko bogami, ale także najbardziej wstydliwymi demonami i wrogimi ludzkości, ucząc ludzi obrażania Boga , tak że obrażony odwraca się i nie słucha; aby więc przez odwrócenie się i nie usłuchanie, mogli zostać uwięzieni przez diabła; i aby mogli pracować w takim stopniu, że kiedy wyjdą z ciała, mogą zostać znalezieni opuszczeni i nadzy, niosąc ze sobą tylko grzechy.

(9) Aegetes powiedział: Są to zbyteczne i próżne słowa: co do waszego Isusa, aby głosić to Żydom, przybili go do drzewa krzyża.

(10) Błogosławiony Andrzej, odpowiadając, powiedział: Och, gdybyś rozpoznał tajemnicę krzyża, z jaką rozsądną miłością Autor życia rodzaju ludzkiego dla naszej odnowy przetrwał to drzewo krzyża, nie niechętnie, ale chętnie !

(11) Ægeates powiedział: Widząc, że zdradzony przez swego ucznia, a zajęte przez Żydów, został postawiony przed prokuratorem, a według ich wniosek został przybity przez prokuratora ” żołnierzy s, w jaki sposób Czy ty powiedzieć, że chętnie znosił drzewo krzyża?

(12) Święty Andrzej powiedział: Z tego powodu mówię chętnie, ponieważ byłem z Nim, kiedy został zdradzony przez Swego ucznia.

(13) Bo zanim został zdradzony, przemówił do nas, że powinien zostać zdradzony i ukrzyżowany dla zbawienia ludzi i przepowiedział, że zmartwychwstanie trzeciego dnia.

(14) Do którego powiedział mój brat Piotr: Daleko od ciebie , Panie; niech to w żadnym wypadku nie będzie.

(15) I rozgniewany rzekł do Piotra: Odsuń się ode mnie, szatanie; bo nie jesteście skłonni do rzeczy Bożych.

(16) I aby móc jak najdokładniej wyjaśnić, że dobrowolnie poddał się namiętności, powiedział do nas: Mam moc oddania życia i moc, by wziąć je ponownie.

(17) I na koniec, kiedy On z nami kolował, powiedział: Jeden z was mnie zdradzi.

(18) A zatem na te słowa wszyscy bardzo się zasmucili, aby domysł mógł być wolny od wątpliwości, wyjaśnił to, mówiąc: Komu podam kawałek chleba z ręki, on jest tym, który zdradza mnie.

(19) Kiedy zatem dał to jednemu z naszych współbraci i opowiedział o rzeczach, które miały nadejść tak, jakby były już obecne, pokazał, że ma być dobrowolnie zdradzony.

(20) Bo i on nie uciekł, i nie zostawił winnego za zdradę; ale pozostając w miejscu, w którym wiedział, że jest, czekał na niego.

(21) atesgeates powiedział: Zastanawiam się, że będąc człowiekiem rozsądnym, powinieneś chcieć go podtrzymywać na wszelkich warunkach; albowiem, czy to dobrowolnie, czy niechętnie, przyznajesz , że był przywiązany do krzyża.

(22) Błogosławiony Andrzej powiedział: Oto, co powiedziałem, jeśli teraz rozumiesz , ta wielka jest tajemnica krzyża, którą, jeśli jesteś najmądrzejszy , usłyszysz, zajmie się mną.

(23) atesgeates powiedział: Tajemnica, której nie można nazwać, lecz kara.

(24) Błogosławiony Andrew powiedział: Ta kara jest tajemnica człowieka ” przywrócenia s. Jeśli będziesz słuchać z uwagą, udowodnisz to.

(25) atesgeates powiedział: Rzeczywiście wysłucham cierpliwie; ale ty, jeśli nie będziesz mi posłusznie posłuszny, otrzymasz w sobie tajemnicę krzyża.

(26) Błogosławiony Andrzej odpowiedział: Gdybym bał się drzewa krzyża, nie powinienem był głosić chwały krzyża.

(27) atesgeates powiedział: Twoja mowa jest głupia, bo głosisz, że krzyż nie jest karą, a poprzez swoją głupotę nie boisz się kary śmierci.

(28) Święty Andrzej powiedział: Nie przez głupotę, ale przez wiarę nie boję się kary śmierci; bo śmierć grzechów jest trudna.

(29) I z tego powodu pragnę cię usłyszeć tajemnicę krzyża, aby ty chyba, uznając go mayst wierzyć i wierzyć, mayst przyjść taki czy inny sposób na odnowienie twojej duszy.

(30) atesgeates powiedział: To, co zostało pokazane, że zginęło, jest na odnowienie. Czy masz na myśli to, że dusza moja zginęła, że zmusiłeś mnie do odnowienia jej przez wiarę, nie wiem co, o czym mówiłeś?

(31) Błogosławiony Andrzej odpowiedział: To jest czas, którego chciałem się nauczyć, którego także nauczę i objawiam, że chociaż dusze ludzkie zostaną zniszczone, zostaną odnowione poprzez tajemnicę krzyża.

(32) Albowiem pierwszy człowiek przez drzewo przestępstwa przyniósł śmierć; i dla ludzkości konieczne było, aby poprzez cierpienie drzewa śmierć, która przyszła na świat, została wypędzona.

(33) A ponieważ pierwszy człowiek, który sprowadził śmierć na świat przez przestępstwo drzewa, został zrodzony z nieskazitelnej ziemi, konieczne było, aby Syn Boży został spłodzony doskonałym człowiekiem z nieskazitelnej dziewicy, że Powinien przywrócić życie wieczne, które ludzie utracili przez Adama, i odciąć drzewo cielesnego apetytu przez drzewo krzyża.

(34) Wisząc na krzyżu, wyciągnął swe nienaganne ręce za ręce, które były nieskończenie rozciągnięte; za najsłodsze pożywienie z zakazanego drzewa Otrzymał żółć za pożywienie; biorąc na siebie naszą śmiertelność, ofiarował nam swoją nieśmiertelność .

(35) atesgeates powiedział: Tymi słowami będziesz mógł wyprowadzić tych, którzy uwierzą w ciebie; ale jeśli nie przyjdziesz, aby mi to dać, że składasz ofiary wszechmocnym bogom, rozkażę ci, po biczowaniu, przywiązanie do tego krzyża, który chwalisz.

(36) Błogosławiony Andrzej powiedział: Bogu Wszechmogącemu, który jako jedyny jest prawdziwy, składam ofiary z dnia na dzień; ani dymu kadzideł, ani ciała ryczących byków, ani krwi kozłów, ale ofiarowanie bez skazy baranka każdego dnia na ołtarzu krzyżowym; i chociaż cały lud wiernych bierze udział w Jego ciele i pije Jego krew, Baranek, który został złożony w ofierze, pozostaje po tym całym i żywym.

(37) Zaprawdę, On jest poświęcony, a Jego ciało jest pożarte przez lud, podobnie Jego krew jest pijana; niemniej jednak, jak powiedziałem, pozostaje cały, nieskazitelny i żywy.

(38) atesgeates powiedział: Jak to może być?

(39) Błogosławiony Andrew powiedział: Jeśli ty chciałeś wiedzieć, przybrać formę ucznia, abyś mayst dowiedzieć się, co żeś dociekliwy po.

(40) atesgeates powiedział: wyślę cię poprzez tortury dar tej wiedzy.

(41) Błogosławiony Andrzej oświadczył: Zastanawiam się, że będąc człowiekiem inteligentnym, nie popadajcie w głupotę, myśląc, że możecie przekonać mnie poprzez swoje tortury, aby objawić wam święte rzeczy Boże.

(42) Słyszałeś tajemnicę krzyża, słyszałeś tajemnicę ofiary.

(43) Jeżeli ty wierzysz w Chrystusa, Syna Bożego, który został ukrzyżowany, będę całkowicie ujawnić ci, w jaki sposób Baranek, który został zabity może żyć, po uzyskaniu uśmiercono i zjedzone, pozostając w jego królestwie cała i bez skazy.

(44) atesgeates powiedział: I w jaki sposób jagnię pozostaje w swoim królestwie po tym, jak został zabity i zjedzony przez cały lud, jak to powiedziałeś?

(45) Błogosławiony Andrew powiedział: Jeżeli ty wierzysz z całego serca swego, będziesz w stanie dowiedzieć się, lecz jeśli ty wierzysz, nie, nie będziesz dowolnymi środkami osiągnąć idei takiej prawdy.

(46) Wtedy ates rozwścieczeni, rozwścieczeni, rozkazali go zamknąć w więzieniu, gdzie, gdy był zamknięty, przybyło do niego mnóstwo ludzi z prawie całej prowincji, tak że chcieli zabić Ægate , i przez wyburzenie drzwi więzienia, aby uwolnić błogosławionego Andrzeja apostoła.

(47) Błogosławiony Andrzej upomniał tymi słowami, mówiąc: Nie wzbudzaj pokoju naszego Pana Isusa Chrystusa w burzliwym i diabelskim wrzawie.

(48) Gdyż mój Pan, gdy został zdradzony, znosił to z całą cierpliwością; Nie starał się, nie krzyczał, ani na ulicach nikt nie słyszał, jak krzyczy.

(49) Dlatego zachowajcie ciszę i pokój; i nie przeszkadzajcie mojemu męczeństwu, ale raczej przygotujcie się wcześniej, jako sportowcy dla Pana, abyście mogli pokonać groźby duszy, która nie boi się człowieka, i abyście mogli odnieść większe obrażenia dzięki wytrwałości ciało.

(50) Nie należy się bać tego tymczasowego upadku; ale należy się obawiać, że to nie ma końca.

(51) Strach przed ludźmi jest więc jak dym, który, gdy jest podniesiony i zebrany, znika.

(52) Tych udręk należy się obawiać, które nigdy się nie kończą. Na te udręki, które są nieco lekkie, każdy może znieść; ale jeśli są ciężkie, wkrótce niszczą życie.

(53) Ale te męki są wieczne, gdzie istnieją dzienne weepings i mournings i lamenty i niekończąca się męka, do których prokonsul Ægeates nie boi się iść.

(54) Bądźcie zatem raczej przygotowani na to, aby poprzez przejściowe udręki osiągnąć wieczny odpoczynek i rozkwitać na wieki, i królować z Chrystusem.

(55) Święty apostoł Andrzej upomniał lud tymi i podobnymi słowami przez całą noc, gdy świtało światło dzienne, ates niecierpliwie posłał po niego, rozkazał przynieść mu błogosławionego Andrzeja; i usiadłszy na trybunale, powiedział: Myślałem, że ty, przez twego refleksji w nocy, hast odwrócił się twoje myśli od głupoty i zrezygnował twego wyróżnienie Chrystusa, abyś mightst móc być z nami, nie odrzucajcie przyjemności życia; albowiem głupotą jest przyjście w jakimkolwiek celu na cierpienie krzyża i poddanie się najbardziej haniebnym karom i spaleniom.

(56) Święty Andrzej odpowiedział: Będę mógł radować się z tobą, jeśli uwierzysz w Chrystusa i odrzucisz kult bożków; albowiem Chrystus posłał mnie do tej prowincji, w której nabyłem dla Chrystusa naród nie najmniejszy.

(57) atesgeates powiedział: Z tego powodu zmuszam cię do uczynienia wyzwolenia, aby ci ludzie, którzy zostali oszukiwani przez ciebie, mogli porzucić próżność twego nauczania i sami ofiarować wdzięczne wyzwolenie bogom; albowiem ani jedno miasto nie pozostało w Achaji, w której świątynie ich nie były opuszczone i opuszczone.

(58) A teraz, dzięki tobie, niech ponownie zostaną przywróceni uwielbieniu wizerunków, aby bogowie, którzy byli przeciwko tobie rozwścieczeni, ciesząc się tym, sprawili, że możesz powrócić do ich przyjaźń i nasza.

(59) Ale jeśli nie, czekasz na rozmaite tortury z powodu zemsty bogów; a po nich przymocowani do drzewa krzyża, które chwalisz , umrzesz.

(60) Święty Andrzej powiedział: Posłuchaj, o synu śmierci i plewy, przygotowanych na wieczne płonięcia, do mnie, sługi Bożego i apostoła Isusa Chrystusa.

(61) Do tej pory uprzejmie rozmawiałem z tobą o doskonałości wiary, abyś, otrzymawszy objaśnienie prawdy, będąc doskonały jako jej obrońca , nie gardził próżnymi bożkami i wielbił Boga, który jest w niebiosa; ale skoro w końcu pozostajecie w tej samej bezwstydności i sądzicie , że boję się z powodu waszych gróźb, sprowadźcie przeciwko mnie wszystko, co może wydawać się większe na drodze tortur.

(62) Im bardziej będę się podobał mojemu królowi, tym bardziej będę znosić tortury za wyznanie Jego imienia.

(63) Następnie prokonsulem Ægeates byt rozwścieczony nakazał apostołkę Chrystusa być dotknięte przez mąk. Został więc wyciągnięty przez siedem razy trzech żołnierzy i pobity przemocą, został podniesiony i postawiony przed bezbożnym Ægege .

(64) I rzekł do niego w ten sposób: Słuchajcie mnie, Andrzeju, i odsuńcie myśli wasze od wylania krwi waszej; ale jeśli mnie nie usłuchasz, sprawię, że zginiesz na drzewie krzyża.

(65) Święty Andrzej powiedział: Jestem niewolnikiem krzyża Chrystusa i powinienem raczej modlić się, aby osiągnąć trofeum krzyża, niż się bać; albowiem tobie skazane są na wieczne męki, które jednak możesz uciec po przetestowaniu mojej wytrzymałości, jeśli uwierzysz w mego Chrystusa.

(66) Boli mnie zniszczenie twoje i nie niepokoi mnie własne cierpienie. Bo moje cierpienie zajmuje miejsce jednego dnia lub najwyżej dwóch; ale twoja udręka na wieki wieków nigdy się nie skończy.

(67) Dlatego przestańcie odtąd powiększać swoje nieszczęścia i rozpalać dla siebie wieczny ogień.

(68) ates błaga wtedy rozwścieczony i nakazał błogosławionemu Andrzejowi przymocować go do krzyża. I opuściwszy je wszystkie, idzie do krzyża i mówi do niego czystym głosem: Raduj się, Krzyżu, który został poświęcony ciałem Chrystusa i ozdobiony Jego kończynami jak perłami.

(69) Z pewnością zanim mój Pan nadszedł do ciebie, miałeś wiele ziemskiego strachu; ale teraz obdarzeni niebiańską tęsknotą, jesteście przystosowani zgodnie z moją modlitwą.

(70) Wiem bowiem, od wierzących, ile łask masz w Nim, ile darów przygotowanych wcześniej.

(71) Wolne od opieki, a potem iz radości przychodzę do ciebie, że ty również exulting mayst mnie przyjąć, uczeń mu, że został powieszony nad tobą; bo zawsze byłeś mi wierny, a ja pragnąłem cię objąć.

(72) O dobry krzyżu, który otrzymałeś cudowność i piękno z kończyn Pana; O, bardzo tęskniłem i gorliwie pragnąłem, gorliwie szukałem i już wcześniej przygotowałem się na tę moją duszę, tęskniąc za tobą, zabierz mnie od ludzi i przywróć mnie do mojego Mistrza, aby przez ciebie mógł przyjąć mnie, który przez ciebie odkupił mnie.

73 A to powiedziawszy błogosławiony Andrzej, stojąc na ziemi i gorliwie spoglądając na krzyż, rozebrał się i podał swoje szaty oprawcom, wzywając braci, aby przyszli oprawcy i czynili to, co im przykazali ; bo stali w pewnej odległości.

(74) A przystąpiwszy, podnieśli go na krzyżu; a rozciągnąwszy ciało sznurem, związali mu tylko nogi, ale nie zerwali jego stawów, otrzymawszy rozkaz od prokonsula: żałował bowiem, że nie jest w stanie niepewności podczas zawieszenia i w nocy, tak jak on został zawieszony, by zostać pożartym żywcem przez psy.

(75) A lud wielki braci stał blisko dwadzieścia tysięcy; a ujrzawszy katów stojących w pewnej odległości i że nie zrobili błogosławionemu   niczego, co cierpią powieszeni, pomyśleli, że znowu coś od niego usłyszą; z pewnością, kiedy wisiał, poruszał głową z uśmiechem.

(76) I pytali go Stratokles : Czemu się uśmiechasz, Andrzeju, sługo Boży? Twój śmiech sprawia, że ​​płaczemy i płaczemy, ponieważ jesteśmy pozbawieni ciebie.

(77) A błogosławiony Andrzej odpowiedział mu: czyż nie będę się w ogóle śmiał, mój syn Stratocles , z pustej strategii aggates , przez którą on chce się zemścić na nas?

(78) Nie mamy nic wspólnego z nim i jego planami. Nie słyszy; bo gdyby mógł, byłby świadomy, dowiedziawszy się o tym z doświadczenia, że ​​Isus nie jest ukarany.

(79) Mówiąc to, przemówił do nich wszystkich, bo lud biegł razem rozwścieczony niesprawiedliwym sądem Aegestesa : wy, mężowie, stojąc przy mnie, i kobiety, i dzieci, i starsi, więźni i wolni, i jak wielu usłyszy; Błagam was, porzućcie całe to życie, wy, którzy zgromadziliście się tu dla mnie; i pośpieszcie wziąć na siebie moje życie, które prowadzi do rzeczy niebieskich, i raz na zawsze gardzcie wszystkim, co tymczasowe, potwierdzając cele tych, którzy wierzą w Chrystusa.

(80) I napominał ich wszystkich, nauczając, że cierpienia tego przejściowego życia nie są godne porównywania z przyszłymi odpłatami za życie wieczne.

(81) A lud, słysząc to, co mówił, nie odstąpił od tego miejsca, a błogosławiony Andrzej kontynuował raczej mówić im więcej, niż mówił.

(82) I tak wiele zostało przez niego powiedziane, że zajęto im przestrzeń trzech dni i nocy, a nikt nie był zmęczony i odszedł od niego.

(83) A gdy także czwartego dnia ujrzeli Jego szlachetność, niepokój jego intelektu i mnogość jego słów, użyteczność jego nawoływań oraz wytrwałość jego duszy i trzeźwość jego ducha, i niezłomność jego umysłu i doskonałość rozumu rozwścieczali się przeciwko Aegestusa ; i wszyscy jednomyślnie pospieszyli do trybunału i wołali przeciwko Æ sędziom , którzy siedzieli, mówiąc: Czym jest twój sąd, prokonsulu?

(84) Źle osądziłeś; twoje nagrody są bezbożne. W czym człowiek źle postąpił; co on zrobił?

(85) Miasto zostało wzburzone; zasmucasz nas wszystkich; nie zdradzaj miasta Cezara.

(86) Ochoczo daj Achajczykom sprawiedliwego; udziel nam chętnie człowieka bogobojnego; nie zabijajcie pobożnego człowieka.

(87) Cztery dni wisiał i żyje; nic nie jadł, napełnił nas wszystkich.

(88) Zdejmij człowieka z krzyża, a my wszyscy będziemy szukać mądrości; uwolnij człowieka, a wszystkim Achajowi okaże się litość.

(89) Nie jest konieczne, aby cierpiał z tego powodu, ponieważ chociaż powiesza się, nie przestaje głosić prawdy.

(90) A gdy prokonsul odmówił ich wysłuchania, początkowo rzeczywiście podając ręce do tłumu, by się zdjęli, zaczęli się od niego śmiać, licząc około dwudziestu tysięcy.

(91) Prokonsul, widząc, że jakoś oszalał, bojąc się, że spotka go coś strasznego, wstał z trybunału i odszedł z nimi, obiecując uwolnić błogosławionego Andrzeja. I niektórzy mówili wcześniej, aby powiedzieć apostołowi przyczynę, dla której przyszli na to miejsce.

(92) Podczas gdy cały tłum cieszył się, że błogosławiony Andrzej zostanie uwolniony, przybył prokonsul i wszyscy bracia radując się wraz z Maksymiliną , błogosławiony Andrzej, usłyszawszy to, powiedzieli braciom stojąc przy: Co muszę mu powiedzieć, kiedy odchodzę do Pana, to też powiem. Z jakiego powodu znów do nas przyszedłeś, doktorze ?

(93) Z jakiego powodu przychodzisz do nas, będąc dla nas obcym? Co jeszcze odważysz się zrobić, co wymyślić?

(94) Powiedz nam. Czy przyszedłeś nas uwolnić, bo zmieniłeś zdanie? Nie zgodziłbym się z tobą, że jesteś naprawdę zmienił swego zdania.

(95) Nie uwierzyłbym tobie, mówiąc, że jesteś moim przyjacielem. Czy ty, prokonsulu, uwolnisz tego, który jest związany?

(96) W żadnym wypadku. Bo mam Tego, z którym będę na zawsze; Mam Tego, z którym będę żył do niezliczonych wieków.

(97) Idę do Niego; do Niego pospieszę, który mi też dał poznać, powiedział do mnie: Niech się nie boi ten bojaźliwy człowiek; nie myślcie, że on was złapie, kto jest mój, bo jest waszym wrogiem.

(98) Dlatego poznawszy cię przez Tego, który się do mnie zwrócił, wybawiłem cię.

(99) Ale jeśli najwierniej uwierzysz w Chrystusa, otworzy się na czas, jak ci obiecałem, drogę dostępu; ale jeśli przyjdziesz tylko po to, aby mnie uwolnić, nie będę mógł po tym zejść z krzyża żywego w ciele.

(100) Gdyż ja i moi krewni odejdziemy do naszych, pozwalając ci być tym, czym jesteś, i czego nie wiesz o sobie.

(101) Bo już widzę mego Króla, już Go czczę, już stoję przed Nim, gdzie jest wspólnota aniołów, gdzie króluje on jedynym cesarzem, gdzie jest światło bez nocy, gdzie kwiaty nigdy nie gasną, gdzie kłopoty nigdy nie są znane, ani nie słyszy się imienia żalu, w którym radość i radość nie mają końca.

(102) O, błogosławiony krzyżu! bez tęsknoty za tobą nikt nie wchodzi w to miejsce.

(103) Jestem jednak zmartwiony, cierpi , z powodu twoich własnych nieszczęść, ponieważ wieczne zatracenie jest gotowe na przyjęcie ciebie.

(104) Run następnie, dla twego własnego dobra, O opłakanym jednym, podczas gdy jeszcze ty możesz, bo przypadkiem ty shouldst życzyć wtedy, gdy ty nie potrafisz.

(105) Gdy więc próbował zbliżyć się do drzewa krzyża, aby uwolnić błogosławionego Andrzeja, a całe miasto oklaskuje go, święty Andrzej powiedział głośnym głosem: Nie cierpieć Andrzeja, związanego z Tobą drzewo, które ma być uwolnione, o Panie; nie dajcie mi, którzy jestem w Twojej tajemnicy, bezwstydnemu diabłu.

(106) O Jezu Chryste, niech Twój przeciwnik nie uwolni mnie, który został powieszony przez Twoją łaskę; O Ojcze, niech ten mało znaczący człowiek już nie ukorzy tego, który poznał Twoją wielkość.

(107) Dlatego kaci, wyciągając ręce, nie byli w stanie go dotknąć. Inni więc i inni starali się go uwolnić i nikt nie był w stanie zbliżyć się do niego; bo ich ramiona były obezwładnione.

(108) Wtedy błogosławiony Andrzej, po zaklinaniu ludu, powiedział: Szczerze was błagam, bracia, abym najpierw odmówił jedną modlitwę do mego Pana. Więc zacznij mnie wypuszczać.

(109) W związku z tym wszyscy ludzie milczeli. Wtedy błogosławiony Andrzej z głośnym krzykiem powiedział: Nie pozwól, Panie, Twój sługa w tym czasie, aby został usunięty z Ciebie; albowiem nadszedł czas, aby moje ciało zostało oddane ziemi, a rozkażesz mi przyjść do Ciebie.

(110) Ty, który dajesz życie wieczne, Nauczycielu mój, którego umiłowałem, którego na krzyżu wyznaję, którego znam, którego posiadam, przyjmij mnie, Panie; i jak Ja wam wyznałem i byłem wam posłuszny, tak teraz słuchajcie mnie w tym słowie; i zanim moje ciało zejdzie z krzyża, przyjmijcie mnie do Siebie, aby przez moje odejście dostęp do Ciebie wielu moich krewnych znalazło odpocznienie w Twoim majestacie.

(111) Gdy to powiedział, stał się przed wszystkimi radosnymi i radosnymi; albowiem błyskawica wychodząca z nieba świeciła nad nim i tak go otaczała, że ​​w wyniku takiej jasności śmiertelne oczy w ogóle nie mogły na niego patrzeć.

(112) I oślepiające światło pozostało mniej więcej przez pół godziny. A gdy tak mówił i jeszcze bardziej wychwalał Pana, światło wycofało się i oddał ducha, a wraz z samą jasnością poszedł do Pana, dziękując Mu.

(113) A po śmierci najbardziej błogosławionego Andrzeja, apostoła, Maximilla była najpotężniejszą z wybitnych kobiet i kontynuowała wśród tych, którzy przyszli, gdy tylko dowiedziała się, że apostoł odszedł do Pana, wstał i zwróciła uwagę na krzyż wraz ze Stratoklesem , nie zważając na wszystkich stojących obok, iz czcią zdjęła ciało najbardziej błogosławionego apostoła z krzyża.

(114) A gdy był wieczór, udzielając mu niezbędnej troski, przygotowała ciało do pogrzebu kosztownymi przyprawami i złożyła je we własnym grobie.

(115) Gdyż rozstała się z Æsławami z powodu jego brutalnego usposobienia i bezprawnego postępowania, wybrała dla siebie święte i spokojne życie; zjednoczona z miłością Chrystusa, błogosławiła swoje życie wraz z braćmi.

(116) atesleatesowie byli dla niej bardzo ważni i obiecali, że uczyni ją kochanką swojego bogactwa; ale nie był w stanie jej przekonać, był bardzo rozwścieczony i był zdeterminowany, aby publicznie oskarżyć wszystkich ludzi i wysłać cezarowi oskarżenie zarówno przeciwko Maksymilii, jak i całemu ludowi.

(117) A gdy układał te rzeczy w obecności swoich oficerów, w środku nocy wstał i niewidoczny dla całego swego ludu, dręczony przez diabła, upadł z wielkiej wysokości i potoczył się w samym środku rynku miasta, tchnął ostatni.

(118) I to zostało powiedziane jego bratu Stratoklesowi ; i posłał swoich sług, mówiąc im, aby pochowali go wśród tych, którzy umarli gwałtownie.

(119) Ale nie szukał nic ze swej istoty, mówiąc: Niech mój Pan Isus Chrystus, w którego wierzyłem, nie cierpi, abym dotykał cokolwiek z dóbr mego brata, aby potępienie tego, który ośmielił się odciąć apostoł Pański nie może mnie hańbić.

(120) Te rzeczy zostały dokonane w prowincji Achaja, w mieście Patras, w przeddzień kalendarza grudnia, gdzie jego dobre uczynki są pamiętane aż do dnia dzisiejszego, ku chwale i chwale naszego Pana Isusa Chrystusa , któremu niech będzie chwała na wieki wieków.  Niech tak się stanie.

 

 

Acts and Martyrdom of the Holy Apostle Andrew.

(1) What we have all, both presbyters and deacons of the churches of Achaia, beheld with our eyes, we have written to all the churches established in the name of Christ Isus, both in the east and west, north and south.

(2) Peace to you, and to all who believe in one God, perfect Trinity, true Father unbegotten, true Son only-begotten, true Holy Spirit proceeding from the Father, and abiding in the Son, in order that there may be shown one Holy Spirit subsisting in the Father and Son in precious Godhead.

(3) This faith we have learned from the blessed Andrew, the apostle of our Lord Jesus Christ, whose passion also we, having seen it set forth before our eyes, have not hesitated to give an account of, according to the degree of ability we have.

(4) Accordingly the proconsul Ægeates, having come into the city of Patras, began to compel those believing in Christ to worship the idols; to whom the blessed Andrew, running up, said:

(5) It behoved thee, being a judge of men, to acknowledge thy Judge who is in the heaven, and having acknowledged Him, to worship Him; and worshipping Him who is the true God, to turn away thy thoughts from those which are not true gods.

(6) To whom Ægeates said:  Art thou Andrew, who destroyed the temples of the gods, and persuadest men about the religion which, having lately made its appearance, the emperors of the Romans have given orders to suppress?

(7) The blessed Andrew said:  The emperors of the Romans have never recognised the truth.

(8) And this the Son of God, who came on account of the salvation of men, manifestly teaches—that these idols are not only not gods, but also most shameful demons, and hostile to the human race, teaching men to offend God, so that, by being offended, He turns away and will not hearken; that therefore, by His turning away and not hearkening, they may be held captive by the devil; and that they might work them to such a degree, that when they go out of the body they may be found deserted and naked, carrying nothing with them but sins.

(9) Ægeates said:  These are superfluous and vain words:  as for your Jesus, for proclaiming these things to the Jews they nailed him to the tree of the cross.

(10) The blessed Andrew answering, said:  Oh, if thou wouldst recognise the mystery of the cross, with what reasonable love the Author of the life of the human race for our restoration endured this tree of the cross, not unwillingly, but willingly!

(11) Ægeates said:  Seeing that, betrayed by his own disciple, and seized by the Jews, he was brought before the procurator, and according to their request was nailed up by the procurator’s soldiers, in what way dost thou say that he willingly endured the tree of the cross?

(12) The holy Andrew said:  For this reason I say willingly, since I was with Him when he was betrayed by His disciple.

(13) For before He was betrayed, He spoke to us to the effect that He should be betrayed and crucified for the salvation of men, and foretold that He should rise again on the third day.

(14) To whom my brother Peter said, Far be it from thee, Lord; let this by no means be.

(15) And so, being angry, He said to Peter, Get thee behind me, Satan; for thou art not disposed to the things of God.

(16)) And in order that He might most fully explain that He willingly underwent the passion, He said to us, I have power to lay down my life, and I have power to take it again.

(17) And, last of all, while He was supping with us, He said, One of you will betray me.

(18) At these words, therefore, all becoming exceedingly grieved, in order that the surmise might be free from doubt, He made it clear, saying, To whomsoever I shall give the piece of bread out of my hand, he it is who betrays me.

(19) When, therefore, He gave it to one of our fellow-disciples, and gave an account of things to come as if they were already present, He showed that He was to be willingly betrayed.

(20) For neither did He run away, and leave His betrayer at fault; but remaining in the place in which He knew that he was, He awaited him.

(21) Ægeates said:  I wonder that thou, being a sensible man, shouldst wish to uphold him on any terms whatever; for, whether willingly or unwillingly, all the same, thou admittest that he was fastened to the cross.

(22) The blessed Andrew said:  This is what I said, if now thou apprehendest, that great is the mystery of the cross, which, if thou wishest, as is likely, to hear, attend to me.

(23) Ægeates said:  A mystery it cannot be called, but a punishment.

(24) The blessed Andrew said:  This punishment is the mystery of man’s restoration.  If thou wilt listen with any attention, thou wilt prove it.

(25) Ægeates said:  I indeed will hear patiently; but thou, unless thou submissively obey me, shalt receive the mystery of the cross in thyself.

(26) The blessed Andrew answered:  If I had been afraid of the tree of the cross, I should not have proclaimed the glory of the cross.

(27) Ægeates said:  Thy speech is foolish, because thou proclaimest that the cross is not a punishment, and through thy foolhardiness thou art not afraid of the punishment of death.

(28) The holy Andrew said:  It is not through foolhardiness, but through faith, that I am not afraid of the punishment of death; for the death of sins is hard.

(29) And on this account I wish thee to hear the mystery of the cross, in order that thou perhaps, acknowledging it, mayst believe, and believing, mayst come somehow or other to the renewing of thy soul.

(30) Ægeates said:  That which is shown to have perished is for renewing.  Do you mean that my soul has perished, that thou makest me come to the renewing of it through the faith, I know not what, of which thou hast spoken?

(31) The blessed Andrew answered:  This it is which I desired time to learn, which also I shall teach and make manifest, that though the souls of men are destroyed, they shall be renewed through the mystery of the cross.

(32) For the first man through the tree of transgression brought in death; and it was necessary for the human race, that through the suffering of the tree, death, which had come into the world, should be driven out.

(33) And since the first man, who brought death into the world through the transgression of the tree, had been produced from the spotless earth, it was necessary that the Son of God should be begotten a perfect man from the spotless virgin, that He should restore eternal life, which men had lost through Adam, and should cut off the tree of carnal appetite through the tree of the cross.

(34) Hanging upon the cross, He stretched out His blameless hands for the hands which had been incontinently stretched out; for the most sweet food of the forbidden tree He received gall for food; and taking our mortality upon Himself, He made a gift of His immortality to us.

(35) Ægeates said:  With these words thou shalt be able to lead away those who shall believe in thee; but unless thou hast come to grant me this, that thou offer sacrifices to the almighty gods, I shall order thee, after having been scourged, to be fastened to that very cross which thou commendest.

(36) The blessed Andrew said:  To God Almighty, who alone is true, I bring sacrifice day by day; not the smoke of incense, nor the flesh of bellowing bulls, nor the blood of goats, but sacrificing a spotless lamb day by day on the altar of the cross; and though all the people of the faithful partake of His body and drink His blood, the Lamb that has been sacrificed remains after this entire and alive.

(37) Truly, therefore, is He sacrificed, and truly is His body eaten by the people, and His blood is likewise drunk; nevertheless, as I have said, He remains entire, and spotless, and alive.

(38) Ægeates said: How can this be?

(39) The blessed Andrew said:  If thou wouldest know, take the form of a disciple, that thou mayst learn what thou art inquiring after.

(40) Ægeates said:  I will exact of thee through tortures the gift of this knowledge.

(41) The blessed Andrew declared:  I wonder that thou, being an intelligent man, shouldest fall into the folly of thinking that thou mayst be able to persuade me, through thy tortures, to disclose to thee the sacred things of God.

(42) Thou hast heard the mystery of the cross, thou hast heard the mystery of the sacrifice.

(43) If thou believest in Christ the Son of God, who was crucified, I shall altogether disclose to thee in what manner the Lamb that has been slain may live, after having been sacrificed and eaten, remaining in His kingdom entire and spotless.

(44) Ægeates said:  And by what means does the lamb remain in his kingdom after he has been slain and eaten by all the people, as thou hast said?

(45) The blessed Andrew said:  If thou believest with all thy heart, thou shalt be able to learn: but if thou believest not, thou shalt not by any means attain to the idea of such truth.

(46) Then Ægeates, enraged, ordered him to be shut up in prison, where, when he was shut up, a multitude of the people came together to him from almost all the province, so that they wished to kill Ægeates, and by breaking down the doors of the prison to set free the blessed Andrew the apostle.

(47) Them the blessed Andrew admonished in these words, saying:  Do not stir up the peace of our Lord Jesus Christ into seditious and devilish uproar.

(48) For my Lord, when He was betrayed, endured it with all patience; He did not strive, He did not cry out, nor in the streets did any one hear Him crying out.

(49) Therefore do ye also keep silence, quietness, and peace; and hinder not my martyrdom, but rather get yourselves also ready beforehand as athletes to the Lord, in order that you may overcome threatenings by a soul that has no fear of man, and that you may get the better of injuries through the endurance of the body.

(50) For this temporary fall is not to be feared; but that should be feared which has no end.

(51) The fear of men, then, is like smoke which, while it is raised and gathered together, disappears.

(52) And those torments ought to be feared which never have an end.  For these torments, which happen to be somewhat light, any one can bear; but if they are heavy, they soon destroy life.

(53) But those torments are everlasting, where there are daily weepings, and mournings, and lamentations, and never-ending torture, to which the proconsul Ægeates is not afraid to go.

(54) Be ye therefore rather prepared for this, that through temporary afflictions ye may attain to everlasting rest, and may flourish for ever, and reign with Christ.

(55) The holy Apostle Andrew having admonished the people with these and such like words through the whole night, when the light of day dawned, Ægeates having sent for him, ordered the blessed Andrew to be brought to him; and having sat down upon the tribunal, he said: I have thought that thou, by thy reflection during the night, hast turned away thy thoughts from folly, and given up thy commendation of Christ that thou mightst be able to be with us, and not throw away the pleasures of life; for it is folly to come for any purpose to the suffering of the cross, and to give oneself up to most shameful punishments and burnings.

(56) The holy Andrew answered:  I shall be able to have joy with thee, if thou wilt believe in Christ, and throw away the worship of idols; for Christ has sent me to this province, in which I have acquired for Christ a people not the smallest.

(57) Ægeates said:  For this reason I compel thee to make a libation, that these people who have been deceived by thee may forsake the vanity of thy teaching, and may themselves offer grateful libations to the gods; for not even one city has remained in Achaia in which their temples have not been forsaken and deserted.

(58) And now, through thee, let them be again restored to the worship of the images, in order that the gods also, who have been enraged against thee, being pleased by this, may bring it about that thou mayst return to their friendship and ours.

(59) But if not, thou awaitest varied tortures, on account of the vengeance of the gods; and after these, fastened to the tree of the cross which thou commendest, thou shalt die.

(60) The holy Andrew said:  Listen, O son of death and chaff made ready for eternal burnings, to me, the servant of God and apostle of Jesus Christ.

(61) Until now I have conversed with thee kindly about the perfection of the faith, in order that thou, receiving the exposition of the truth, being made perfect as its vindicator, mightst despise vain idols, and worship God, who is in the heavens; but since thou remainest in the same shamelessness at last, and thinkest me to be afraid because of thy threats, bring against me whatever may seem to thee greater in the way of tortures.

(62) For the more shall I be well pleasing to my King, the more I shall endure in tortures for the confession of His name.

(63) Then the proconsul Ægeates, being enraged, ordered the apostle of Christ to be afflicted by tortures.  Being stretched out, therefore, by seven times three soldiers, and beaten with violence, he was lifted up and brought before the impious Ægeates.

(64) And he spoke to him thus:  Listen to me, Andrew, and withdraw thy thoughts from the outpouring of thy blood; but if thou wilt not hearken to me, I shall cause thee to perish on the tree of the cross.

(65) The holy Andrew said:  I am a slave of the cross of Christ, and I ought rather to pray to attain to the trophy of the cross than to be afraid; but for thee is laid up eternal torment, which, however, thou mayst escape after thou hast tested my endurance, if thou wilt believe in my Christ.

(66) For I am afflicted about thy destruction, and I am not disturbed about my own suffering.  For my suffering takes up a space of one day, or two at most; but thy torment for endless ages shall never come to a close.

(67) Wherefore henceforward cease from adding to thy miseries, and lighting up everlasting fire for thyself.

(68) Ægeates then being enraged, ordered the blessed Andrew to be fastened to the cross. And he having left them all, goes up to the cross, and says to it with a clear voice:  Rejoice, O cross, which has been consecrated by the body of Christ, and adorned by His limbs as if with pearls.

(69) Assuredly before my Lord went up on thee, thou hadst much earthly fear; but now invested with heavenly longing, thou art fitted up according to my prayer.

(70) For I know, from those who believe, how many graces thou hast in Him, how many gifts prepared beforehand.

(71) Free from care, then, and with joy, I come to thee, that thou also exulting mayst receive me, the disciple of Him that was hanged upon thee; because thou hast been always faithful to me, and I have desired to embrace thee.

(72) O good cross, which hast received comeliness and beauty from the limbs of the Lord; O much longed for, and earnestly desired, and fervently sought after, and already prepared beforehand for my soul longing for thee, take me away from men, and restore me to my Master, in order that through thee He may accept me who through thee has redeemed me.

(73) And having thus spoken, the blessed Andrew, standing on the ground, and looking earnestly upon the cross, stripped himself and gave his clothes to the executioners, having urged the brethren that the executioners should come and do what had been commanded them; for they were standing at some distance.

(74) And they having come up, lifted him on the cross; and having stretched his body across with ropes, they only bound his feet, but did not sever his joints, having received this order from the proconsul: for he wished him to be in distress while hanging, and in the night-time, as he was suspended, to be eaten up alive by dogs.

(75) And a great multitude of the brethren stood by, nearly twenty thousand; and having beheld the executioners standing off, and that they had done to the blessed one nothing of what those who were hanged up suffer, they thought that they would again hear something from him; for assuredly, as he was hanging, he moved his head smiling.

(76) And Stratocles inquired of him:  Why art thou smiling, Andrew, servant of God?  Thy laughter makes us mourn and weep, because we are deprived of thee.

(77) And the blessed Andrew answered him: Shall I not laugh at all, my son Stratocles, at the empty stratagem of Ægeates, through which he thinks to take vengeance upon us?

(78) We have nothing to do with him and his plans.  He cannot hear; for if he could, he would be aware, having learned it by experience, that a man of Jesus is unpunished.

(79) And having thus spoken, he discoursed to them all in common, for the people ran together enraged at the unjust judgment of Ægeates: Ye men standing by me, and women, and children, and elders, bond and free, and as many as will hear; I beseech you, forsake all this life, ye who have for my sake assembled here; and hasten to take upon you my life, which leads to heavenly things, and once for all despise all temporary things, confirming the purposes of those who believe in Christ.

(80) And he exhorted them all, teaching that the sufferings of this transitory life are not worthy to be compared with the future recompense of the eternal life.

(81) And the multitude hearing what was said by him, did not stand off from the place, and the blessed Andrew continued the rather to say to them more than he had spoken.

(82) And so much was said by him, that a space of three days and nights was taken up, and no one was tired and went away from him.

(83) And when also on the fourth day they beheld his nobleness, and the unweariedness of his intellect, and the multitude of his words, and the serviceableness of his exhortations, and the stedfastness of his soul, and the sobriety of his spirit, and the fixedness of his mind, and the perfection of his reason, they were enraged against Ægeates; and all with one accord hastened to the tribunal, and cried out against Ægeates, who was sitting, saying: What is thy judgment, O proconsul?

(84) Thou hast judged wickedly; thy awards are impious.  In what has the man done wrong; what evil has he done?

(85) The city has been put in an uproar; thou grievest us all; do not betray Cæsar’s city.

(86) Grant willingly to the Achaians a just man; grant willingly to us a God-fearing man; do not put to death a godly man.

(87) Four days he has been hanging, and is alive; having eaten nothing, he has filled us all.

(88) Take down the man from the cross, and we shall all seek after wisdom; release the man, and to all Achaia will mercy be shown.

(89) It is not necessary that he should suffer this, because, though hanging, he does not cease proclaiming the truth.

(90) And when the proconsul refused to listen to them, at first indeed signing with his hand to the crowd to take themselves off, they began to be emboldened against him, being in number about twenty thousand.

(91) And the proconsul having beheld that they had somehow become maddened, afraid that something frightful would befall him, rose up from the tribunal and went away with them, having promised to set free the blessed Andrew.  And some went on before to tell the apostle the cause for which they came to the place.

(92) While all the crowd, therefore, was exulting that the blessed Andrew was going to be set free, the proconsul having come up, and all the brethren rejoicing along with Maximilla, the blessed Andrew, having heard this, said to the brethren standing by: What is it necessary for me to say to him, when I am departing to the Lord, that will I also say.  For what reason hast thou again come to us, Ægeates?

(93) On what account dost thou, being a stranger to us, come to us?  What wilt thou again dare to do, what to contrive?

(94) Tell us.  Hast thou come to release us, as having changed thy mind?  I would not agree with thee that thou hadst really changed thy mind.

(95) Nor would I believe thee, saying that thou art my friend.  Dost thou, O proconsul, release him that has been bound?

(96) By no means.  For I have One with whom I shall be for ever; I have One with whom I shall live to countless ages.

(97) To Him I go; to Him I hasten, who also having made thee known to me, has said to me, Let not that fearful man terrify thee; do not think that he will lay hold of thee, who art mine:  for he is thine enemy.

(98) Therefore, having known thee through him who has turned towards me, I am delivered from thee.

(99) But if thou wishest to believe in Christ, there will be opened up for time, as I promised thee, a way of access; but if thou hast come only to release me, I shall not be able after this to be brought down from this cross alive in the body.

(100) For I and my kinsmen depart to our own, allowing thee to be what thou art, and what thou dost not know about thyself.

(101) For already I see my King, already I worship Him, already I stand before Him, where the fellowship  of the angels is, where He reigns the only emperor, where there is light without night, where the flowers never fade, where trouble is never known, nor the name of grief heard, where there are cheerfulness and exultation that have no end.

(102) O blessed cross! without the longing for thee, no one enters into that place.

(103) But I am distressed, Ægeates, about thine own miseries, because eternal perdition is ready to receive thee.

(104) Run then, for thine own sake, O pitiable one, while yet thou canst, lest perchance thou shouldst wish then when thou canst not.

(105) When, therefore, he attempted to come near the tree of the cross, so as to release the blessed Andrew, with all the city applauding him, the holy Andrew said with a loud voice: Do not suffer Andrew, bound upon Thy tree, to be released, O Lord; do not give me who am in Thy mystery to the shameless devil.

(106) O Jesus Christ, let not Thine adversary release me, who have been hanged by Thy favour; O Father, let this insignificant man no longer humble him who has known Thy greatness.

(107) The executioners, therefore, putting out their hands, were not able at all to touch him. Others, then, and others endeavoured to release him, and no one at all was able to come near him; for their arms were benumbed.

(108) Then the blessed Andrew, having adjured the people, said:  I entreat you earnestly, brethren, that I may first make one prayer to my Lord.  So then set about releasing me.

(109) All the people therefore kept quiet because of the adjuration.  Then the blessed Andrew, with a loud cry, said: Do not permit, O Lord, Thy servant at this time to be removed from Thee; for it is time that my body be committed to the earth, and Thou shalt order me to come to Thee.

(110) Thou who givest eternal life, my Teacher whom I have loved, whom on this cross I confess, whom I know, whom I possess, receive me, O Lord; and as I have confessed Thee and obeyed Thee, so now in this word hearken to me; and, before my body come down from the cross, receive me to Thyself, that through my departure there may be access to Thee of many of my kindred, finding rest for themselves in Thy majesty.

(111) When, therefore, he had said this, he became in the sight of all glad and exulting; for an exceeding splendour like lightning coming forth out of heaven shone down upon him, and so encircled him, that in consequence of such brightness mortal eyes could not look upon him at all.

(112) And the dazzling light remained about the space of half an hour. And when he had thus spoken and glorified the Lord still more, the light withdrew itself, and he gave up the ghost, and along with the brightness itself he departed to the Lord in giving Him thanks.

(113) And after the decease of the most blessed Andrew the apostle, Maximilla being the most powerful of the notable women, and continuing among those who had come, as soon as she learned that the apostle had departed to the Lord, came up and turned her attention to the cross, along with Stratocles, taking no heed at all of those standing by, and with reverence took down the body of the most blessed apostle from the cross.

(114) And when it was evening, bestowing upon him the necessary care, she prepared the body for burial with costly spices, and laid it in her own tomb.

(115) For she had been parted from Ægeates on account of his brutal disposition and lawless conduct, having chosen for herself a holy and quiet life; and having been united to the love of Christ, she spent her life blessedly along with the brethren.

(116) Ægeates had been very importunate with her, and promised that he would make her mistress of his wealth; but not having been able to persuade her, he was greatly enraged, and was determined to make a public charge against all the people, and to send to Cæsar an accusation against both Maximilla and all the people.

(117) And while he was arranging these things in the presence of his officers, at the dead of night he rose up, and unseen by all his people, having been tormented by the devil, he fell down from a great height, and rolling into the midst of the market-place of the city, breathed his last.

(118) And this was reported to his brother Stratocles; and he sent his servants, having told them that they should bury him among those who had died a violent death.

(119) But he sought nothing of his substance, saying: Let not my Lord Jesus Christ, in whom I have believed, suffer me to touch anything whatever of the goods of my brother, that the condemnation of him who dared to cut off the apostle of the Lord may not disgrace me.

(120) These things were done in the province of Achaia, in the city of Patras on the day before the kalends of December, where his good deeds are kept in mind even to this day, to the glory and praise of our Lord Jesus Christ, to whom be glory for ever and ever.  Let it be.


 

 

2 Dzieje Piotra I Andrzeja

(określane też jako „?”)

58 APOKRYFY-Sw. Andrzej Sw.Jakub.pdf

  1. DZIEJE ŚWIĘTYCH APOSTOŁOW PIOTRA I ANDRZEJA150

POWRÓT ANDRZEJA Z MIASTA LUDOŻERCÓW 1 Stało się, że wyszedł Andrzej, Apostoł Chrystusa, z miasta ludożerców152. A oto chmura świetlna porwała go i zaniosła na górę153, gdzie siedzieli Piotr, Maciej, Aleksander i Rufus154. Oni zaś, skoro go ujrzeli pozdrowili go z wielką radością. Wtedy rzekł do nich Piotr: „Co ci się przydarzyło, bracie Andrzeju? Czy już zasiałeś ziarno prawdy w krainie ludożerców, czy jeszcze nie?” Rzecze Andrzej: „Tak, ojcze Piotrze, dzięki twoim modlitwom. Ale mieszkańcy owego miasta wyrządzili mi wiele złego: ciągnęli mnie po ulicach trzy dni tak, że krew moja zbroczyła cała ulicę”. Rzecze do niego Piotr: „Bądź dzielny w Panu, bracie Andrzeju, i znowu odpoczniesz od swojego zmęczenia. Bowiem dobry rolnik, jeśli z trudem orze ziemię, ona przyniesie owoce i natychmiast cały jego trud przemieni się w radość. Jeśli jednak męczył się, a ziemia jego nie przyniosła owocu, podwójny jest jego trud, bo bezowocny był jego zasiew”.

PRZYBYCIE CHRYSTUSA 2 Gdy oni tak mówili, oto pojawił się im Pan Jezus Chrystus przybrany w kształt dziecka155, i rzecze do nich: „Witaj, Piotrze, biskupie całego Kościoła mojego, witaj Andrzeju, dzielny mój zawodniku, witajcie i wy, którzy dzielicie mój los. Bądźcie mężni i walczcie dla całego rodu ludzkiego. Zaprawdę bowiem powiadam wam: znosić bę­ dziecie liczne cierpienia i udręki na tym świecie z powodu rodzaju ludzkiego. Ale ufajcie, dam wam odpoczynek w jednej godzinie wytchnienia w królestwie mojego Ojca. Powstańmy więc, udajmy się do tego miasta barbarzyń­ ców i przepowiadajcie w nim, a ja będę z wami poprzez cuda zdziałane przez wasze ręce w tym mieście”. Pan Jezus pozdrowił ich i odszedł w chwale do nieba.

PRZYBYCIE DO MIASTA BARBARZYŃCÓW 3 Piotr i Andrzej, Aleksander i Rufus oraz Maciej udali się więc do miasta barbarzyńców. Gdy zaś oni zbliżyli się do miasta, rzekł Andrzej do Piotra: „Ojcze Piotrze, czy znowu będziemy znosić w tym mieście takie trudy, jak w krainie barbarzyńców?” Rzecze do niego Piotr: „Nie wiem. Ale oto przed nami starzec siejący na swym polu. Jeśli przyjdziemy do niego i powiemy mu: «Daj chleba», i jeśli on nam da, to wiedzmy my, że nie będziemy cierpieli w tym mieście mieście. Jeśli zaś powie: «Nie mamy chleba», to z kolei będziemy wiedzieli, że znowu czeka nas trud”. Gdy więc zbliżyli się do starca, rzecze Piotr: „Witaj rolniku!”. Rolnik rzecze do nich: „Witajcie i wy, kupcy!” Rzecze do niego Piotr: „Czy masz może chleb, bym mógł dać tym sługom, ponieważ brak go nam?” Rzekł do nich rolnik: „Pozostańcie tu chwilę i baczcie na woły i pług i rolę, abym mógł pójść do miasta i przynieść chleba”. Rzecze do niego Piotr: „Jeśli nas przyjmiesz w gościnę, my zajmiemy się zaprzęgiem i rolą”. Rzekł starzec: „Dobrze”. Rzecze do niego Piotr: „Czy te woły są two?” Rzecze starzec: „Nie. do )eWynająłem je”. Rzecze niego Piotr: „Idź do miasta!” I poszedł starzec do miasta.

CUD ZASIANEGO ZBOŻA 4 Powstawszy Piotr przepasał są wierz-chnią suknię i chustę lnianą i rzekł do Andrzeja: „Nie wypada nam gnuśnieć i odpoczywać, tym bardziej, że on dla nas poniósł trud”. I Piotr, uchwyciwszy pług, zaczął siać zboże. Andrzej zaś, idąc za wołami rzecze do Piotra: „Ojcze Piotrze, jakiż to trud nam zgotowałeś? Ty bowiem jesteś ojcem i pasterzem wszystkich, a jednak ty się trudzisz w naszej obecności”. Wziął więc Andrzej pług z ręki Piotra i siał zboże sławiąc [Boga]: „O ziarno, które wpadasz do ziemi, idź do roli sprawiedliwych”. Rufus zaś, Aleksander i Maciej szli po prawicy wołów, i oni także mówili: „Najsłodsza rosa i dobry wiatr niech przyjdą i spoczną na tej ziemi” i natychmiast cała ziemia wydała kiełki i kłos stał się pełny ziarna.

NAWRÓCENIE ROLNIKA 5 Przybył rolnik z chlebem i spojrzawszy ujrzał, że cała ziemia jest pełna kłosów. Złożył chleby na ziemi, pod nogi Apostołów […] i padł przed nimi na twarz  mówiąc: „Panowie moi, czy nie jesteście przypadkiem bogami? Widzę was bowiem jakoby bogów”156. Mówi do niego Piotr: „Powstań człowieku, nie jesteśmy bowiem bogami, ale jesteśmy Apostołami dobrego Boga. On nas wybrał: jest nas dwunastu. Przekazał On nam dobrą naukę, abyśmy jej nauczali wszystkich ludzi, by wyrwani ze śmierci osiągnęli życie wieczne”. Stanąwszy przy nim Piotr, rzecze: „Bę­ dziesz miłował Pana Boga Twego z całego serca Twego, nie cudzołóż, nie kradnij, nie będziesz świadczył fałszywie, wychowuj dzieci w bojaźni Bożej, a żyć będziesz życiem szczęśliwym157 i wejdziesz do Jego chwały”. Odpowiadając człowiek rzekł do niego: „Jeśli będę ich strzegł, czyż i ja będę mógł dokonywać takich cudów, jakie wy dokonaliście, aby pole moje natychmiast wydało owoce?” Odpowiadając rzekł Piotr: „Zaprawdę powiadam ci, jeśli spełnisz to wszystko, będziesz czynił, co zechcesz”. Odpowiedział starzec: „Ojcze, opuszczę wszystko i pójdę za wami, gdziekolwiek tylko się udacie”158. Rzecze do niego Piotr: „Tak się nie stanie, ale oddaj woły ich właścicielowi i zwiastuj Dobrą Nowinę swojej żonie i dzieciom, bo nie wiedzą jeszcze, że do nich przybyła łaska Boga. I przygotuj swój dom, abyśmy w nim zamieszkali. Trzeba nam bowiem przebywać w owym mieście, ponieważ Pan nasz Chrystus powołał nas do niego”.

POWROT ROLNIKA DO DOMU 6 Wtedy człowiek zebrał z pola snopek zboża i powiesił go na kiju za sobą i wziąwszy pług i woły udałsię do miasta. Gdy tak wszedł, patrzyli na niego niektórzy spośród tych, którzy tam mieszkali i pytali starca: „Gdzie znalazłeś snopek kłosów, teraz bowiem jest czas zasiewu?” On jednak szybko biegł do swego domu pełny radości, aby swój dom przysposobić dla Apostołów. 7 Skoro starsi miasta usłyszeli to, co się było przydarzyło, posłali, przywołali starca i zapytali go: „Jak znalazłeś kłosy, skoro to nie jest czas żniw?” On im nie odpowiedział. Rzekli do niego znowu: „Powiedz nam prawdę. Jeśli nam jej nie powiesz, podle umrzesz.” On zaś odpowiadając, rzekł: „Znalazłem życie wieczne. Jeśli jednak chcecie poznać prawdę, przybyli do mnie ludzie na moim polu, gdy ja sialem. I zapytali mnie mówiąc: «Czy masz chleb, abyś mógł nam go użyczyć?* Ja zaś powiedziałem do nich: «Pozostańcie przy moich wołach, a ja pójdę do miasta i przyniosę wam chleba*. Powróciwszy zastałem ich siedzących na polu, i rodziły się kłosy. Gdy ujrzałem ten niezwykły cud, zmusiłem ich, aby weszli do miasta i spoczęli w moim domu. Jeśli więc chcecie ich ujrzeć, pójdźcie do nich w pokoju, jeśli zaś nie, dajcie mi trochę czasu, abym mógł przysposobić mój dom, aby oni mogli doń wejść. Wtedy ich ujrzycie”. To powiedziawszy, odszedł od nich.

8A szatan nienawidzący dobra wszedł do serc pierwszych miasta, którzy zgromadziwszy się, mówili pomiędzy sobą: „Biada nam! Ci ludzie należą do dwunastu Galilejczyków, którzy czarują ludzi. Oni bowiem oddzielają mężów od żon i kobiety od ich mężów. Cóż więc mamy zrobić? Nie chcemy, aby oni weszli do naszego miasta, by oddzielili nas od naszych żon”159. Niektórzy zaś z nich mówili: „Jest ich pięciu mężów, gdy wejdą, zabijemy ich”160. Inni jednak mówili: „Nie możemy ich zabić. Słyszeliśmy bowiem, że mają jakiegoś Nauczyciela, który nazywa się Jezus, a On, jeśli Go o coś poproszą, wysłuchuje ich. Oby oni nie poprosili Go o jakąś klęskę dla nas, a On by na nas jej nie zesłał. Jeśliby bowiem poprosili o ogień, stanie się tak. A ponad to nie możemy niczego przeciw nim uczynić, aby nie poprosili o ogień, a On to spełnił, i spaliłby nas i nasze miasto”. Zapłakali więc i zasmuceni mówili: „Cóż mamy więc innego zrobić?”

9 Jeden z nich, dotknięty złością i gniewem, rzekł do nich: „Jeśli mnie wysłuchacie, ja nie dopuszczę, aby oni tu weszli”. Rzekli do niego: „Cóż uczynisz?” Rzekł do nich: „Zauważcie, że ci ludzie nienawidzą rodu niewieściego, szczególnie zaś nierządnic. Tak więc słuchajcie mnie: znajdziemy piękną nierządnicę i postawimy ją nagą przy bramie miasta pięknie wymalowaną: oni zaś, gdy ją zobaczą uciekną i nie wejdą już więcej do tego miasta”. I natychmiast przyprowadzili nagą nierządnicę do bramy miasta.

10 Apostołowie Chrystusa poznali jednak przez Ducha ich podstęp. Rzecze więc Andrzej do Piotra: „Patrz, ojcze, na bezwstyd tej niewiasty, jak wszedł w nią szatan, aby nas skusić. Nakaż mi, a dam jej naukę”. Rzecze do niego Piotr: „Masz moc względem niej: czyń co chcesz!” Wtedy Andrzej modlił się, mówiąc: „Panie Jezu, ześlij Michała swego Archanioła, aby zawiesił tę niewiastę za włosy w powietrzu, pomiędzy niebem a ziemią, aż przejdziemy i wejdziemy do tego miasta i będziemy w nim głosić Ciebie. Gdy zaś wyjdziemy, niech ona opuści się na ziemię”.

11 Natychmiast Anioł zawiesił ją w powietrzu i ujrzał ją cały lud miasta. Wtedy kobieta zawołała wielkim głosem, mówiąc: „Niech nie ujrzą spoczynku pierwsi tego miasta, którzy sprowadzili na mnie to nieszczęście. Nie pozwolili mi bowiem widzieć Apostołów Chrystusowych wchodzących do miasta, by i mnie wyzwolili od licznych moich grzechów: tak uciekłabym od ciemności i weszłabym w światłość. Wyjdźcie więc mieszkańcy miasta, któ­ rych ja wprowadziłam w otchłań zguby aż do dziś: oto bowiem wchodzą Apostołowie Chrystusa do miasta przyjmując grzechy tych, którzy uwierzą, na siebie, i leczyć wszystkie słabości i choroby161. Módlcie się za mną, aby się nade mną zlitowali i abym została uwolniona od tego nieszczęścia”

12 Wielu z tłumu uwierzyło w Chrystusa dzięki słowom kobiety i upadłszy do stóp Apostołów oddali im cześć. Oni zaś wkładali na nich ręce i leczyli chorych tego miasta, ślepym przywracali wzrok, głuchym przywracali słuch, wypędzali szatany, a cały lud sławił Ojca i Syna, i Ducha Świętego.

13 Był zaś w mieście bogacz imieniem Onezyfor’62. On skoro ujrzał cuda dokonywane przez Apostołów, rzekł do nich: „Jeśli uwierzę w waszego Boga, czy i ja będę mógł czynić cuda, jak wy je czynicie?” Rzekł do niego Andrzej: „Jeśli porzucisz cały swój majątek i żonę swoją, i dzieci swoje, jak i my je opuściliśmy163, wtedy i ty będziesz czynił cuda”. Gdy to usłyszał Onezyfor, ogarnął go gniew, chwycił swoją chustę, zarzucił ją na szyję Andrzeja i bijąc go, mówił go niego: „Jesteś czarownikiem! Czemu każesz mi opuszczać moją żonę i dzieci moje, i moje dobra?”

14 Wtedy Piotr odwróciwszy się i widząc jak on bije Andrzeja, rzekł do niego: „Człowieku, przestań natychmiast bić Andrzeja!” Rzekł doń Onezyfor: „Widzę, że jesteś od niego roztropniejszy: powiesz mi więc i ty, że mam opuścić moją żonę, i dzieci moje i dobra moje165: czy ty mi to także powiesz?” Rzecze doń Piotr: „Powiem ci tylko jedno słowo: «Łatwiej jest wielbłądowi przejść przez ucho igielne niż bogaczowi wejść do królestwa Bożego*”166. Gdy to usłyszał Onezyfor, jeszcze bardziej oburzony i rozgniewany, porwał chustę z szyi Andrzeja i zarzucił ja Piotrowi, i wlókł go tak mówiąc: „Zaiste, jesteś wielkim czarownikiem, większym od tego; nie przejdzie bowiem wielbłąd przez ucho igielne, a jeśli mi pokażesz taki cud, to uwierzę w twego Boga. I nie tylko ja, ale i całe miasto; jeśli zaś nie, straszliwie pomszczę się pośrodku miasta”

15 Gdy to Piotr usłyszał, zmartwił się wielce, stanął, wyciągnął ręce do nieba i modlił się, mówiąc: „Panie i władco, wysłuchaj mnie w tej godzinie. Pochwycili mnie bowiem z powodu Twych słów. A jednak ani prorok nie głosi swej nauki w sposób jasny, ani też patriarcha, abyśmy nauczyli się wyjaśniać? Teraz zaś żądają od nas śmiało jasności. Ty zaś, Panie, nie gardź nami, Ciebie bowiem wysławiają Cherubinowie”. Gdy on to mówił ukazał mu się Zbawiciel w kształcie chłopca dwunastoletniego niosącego gładkie płótno z przodu i z tyłu, i rzecze do nich: „Nabierzcie odwagi i nie lękajcie się, uczniowie moi wybrani, Ja bowiem jestem z wami wszędzie. Niech zostanie dostarczona igła i wielbłąd!” To powiedziawszy, odszedł do niebios. Był zaś w tym mieście pewien człowiek, który uwierzył w Pana dzięki Apostołowi Filipowi. Gdy więc on to usłyszał, pobiegł, aby wyszukać igłę mającą wielkie ucho, aby ją przynieść Apostołom. Dowiedziawszy się o tym, rzekł do niego Piotr: „Dziecko, czemu szukasz wielkiej igły. Czyż jest dla Pana niemożliwe jakiekolwiek słowo167. Ale raczej przynieś nam drobną igłę”.

 

16

 

17 Gdy przyniesiono igłę i cały lud przybył na widowisko, Piotr podniósłszy oczy ujrzał kroczącego wielbłąda i rzekł, aby go przyprowadzono. Wtedy wbił igłę w ziemię i zawołał wielkim głosem: „W imię Jezusa Chrystusa ukrzyżowanego pod Ponckim Piłatem nakazuję tobie, wielbłądzie, abyś przeszedł przez ucho tej igły!” Wtedy dziurka igły rozwarła się jak brama i wielbłąd przeszedł przez nią, a cały lud to widział. I znowu rzekł Piotr do wielbłąda: „Przejdź po raz drugi przez igłę” – i wielbłąd przeszedł po raz drugi.

18Gdy to ujrzał Onezyfor, rzekł do Piotra: „Zaiste, jesteś wielkim czarownikiem. Ja jednak nie uwierzę jeśli sam nie poślę i nie przyniosę igły i nie przeprowadzę sam wielbłąda”. I przywoławszy jednego ze swych sług, rzekł do niego w ukryciu: „Idź, przyprowadź mi wielbłą­ da i przynieś mi igłę. Znajdź mi także skalaną niewiastę 1 posadzisz ją [na wielbłądzie] i przyprowadź ją; przynieś także świńskiego mięsa. Ci bowiem mężowie są czarownikami”. Piotr jednak poznał tajemnicę dzięki Duchowi i rzecze do Onezyfora: „Człowiecze o twardym sercu: wyślij i przyprowadź wielbłąda, i kobietę, i przynieś igłę wraz z mięsem”

19 Skoro to wszystko przyniesiono, wziął znowu Piotr igłę i wbił w ziemię, wraz z mięsem, kobieta zaś usiadła na wielbłądzie. Wtedy rzekł Piotr: „W imię Pana naszego Jezusa ukrzyżowanego, nakazuję ci, wielbłądzie, abyś przeszedł przez tę igłę”. I natychmiast otwarła się dziurka igły i stała się jakoby brama, i wielbłąd przeszedł przez nią. Rzecze znowu Piotr do wielbłąda: „Przejdź znowu przez nią, aby wszyscy ujrzeli chwałę Pana naszego Jezusa Chrystusa, i aby niektórzy w Niego uwierzyli”. Wtedy znowu przeszedł wielbłąd przez igłę.

 

20 Gdy to ujrzał Onezyfor, zawołał głosem wielkim, mówiąc: „Prawdziwie wielki jest Bóg Piotra i Andrzeja, i ja od teraz uwierzyłem w Pana naszego Jezusa Chrystusa. Teraz zaś posłuchaj, Piotrze, słów moich, mam bowiem pola uprawne, winnice i włości, mam dwadzieścia osiem funtów złota i pięćdziesiąt funtów srebra, mam niezliczonych niewolników. Rozdam ubogim to, co posiadam, niewolników zaś wyzwolę, abym i ja mógł uczynić jeden cud jak i wy.”. Rzecze do niego Piotra: „Jeśli zechcesz, i ty możesz uczynić, w imię Pana naszego Jezusa Chrystusa”.

21 Piotr jednak martwił się, że on nie będzie mógł dokonywać cudów, ponieważ nie otrzymał jeszcze pieczęci [chrztu św.] w Chrystusie. Gdy on tak rozważał, odezwał się do niego głos z nieba: „Nakaż mu uczynić co chce, a Ja to dopełnię, jak pragnę”. Rzecze więc do niego Piotr: „Nuże, dziecko, uczyń i to, co i my uczyniliśmy”. Podszedł więc Onezyfor, stanął przed wielbłądem i igłą i rzekł: „W imię Pana Jezusa Chrystusa i Jego Apostołów nakazuję ci, wielbłądzie, przejść przez igłę”. I natychmiast wszedł wielbłąd, ale tylko po szyję, i stanął. Odpowiadając rzekł Onezyfor: „Dlaczego wszedł zaledwie po szyję?” „Ponieważ ty nie jesteś jeszcze ochrzczony w imię Jezusa”168. Odpowiadając Onezyfor rzedł do niego: „Nie potrzebuję szukać cudów: wierzę bowiem prawdziwie w imię Chrystusa. Teraz więc Piotrze wejdź do mojego domu i odpocznij”. Gdy oni tam weszli, ochrzcił owej nocy tysiąc ludzi.

22 Następnego dnia kobieta cudzołożnica, dowiedziawszy się o tym, co zaszło, rzekła: „Dlaczego i ja nie stałam się godna uwierzyć wraz z całym miastem? Wszystko, co mam, oddam ubogim, a dom mój zamienię na klasztor dziewic”169. Gdy Piotr usłyszał o takim dobrym postanowieniu, wyszedł do niej i rzekł do niej: „Kobieto, nakazuje ci Pan Chrystus, abyś zstąpiła ze swego zawieszenia w powietrzu!” Natychmiast więc zstąpiła na ziemię nie czyniąc sobie żadnej szkody. Oddała dobra swojego domu biednym przez ręce Apostołów: cztery funty złota i mnóstwo odzieży: z domu zaś swego uczyniła klasztor dziewic.

23 Apostołowie zaś Pana naszego Jezusa Chrystusa ustanowili świątynię Chrystusa, Boga naszego, a wszystkich wierzących ochrzcili w imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego. Nałożyli ręce na biskupa, wyświęcili kapłanów i diakonów, i polecili ich Bogu, w którego uwierzyli. Jemu chwała i moc na wieki wieków. Amen.

 


 

Acts of the Holy Apostles Peter and Andrew.

It came to pass when Andrew the apostle of Christ went forth from the city of the man-eaters, behold a luminous cloud snatched him up, and carried him away to the mountain where Peter and Matthew and Alexander were sitting.  And when he saw them, they saluted him with great joy.  Then Peter says to him:  What has happened to thee, brother Andrew?  Hast thou sown the word of truth in the country of the man-eaters or not?  Andrew says to him:  Yes, father Peter, through thy prayers; but the men of that city have done me many mischiefs, for they dragged me through their street three days, so that my blood stained the whole street.  Peter says to him:  Be a man in the Lord, brother Andrew, and come hither, and rest from thy labour.  For if the good husbandman laboriously till the ground, it will also bear fruit, and straightway all his toil will be turned into joy; but if he toil, and his land bring forth no fruit, he has double toil.

And while he was thus speaking, the Lord Jesus Christ appeared to them in the form of a child, and said to them:  Hail, Peter, bishop of the whole of my Church! hail, Andrew!  My co-heirs, be courageous, and struggle for mankind; for verily I say unto you, you shall endure toils in this world for mankind.  But be bold; I will give you rest in one hour of repose in the kingdom of my Father.  Arise, then, and go into the city of the barbarians, and preach in it; and I will be with you in the wonders that shall happen in it by your hands.  And the Lord Jesus, after saluting them, went up into the heavens in glory.

And Peter, and Andrew, and Alexander, and Rufus, and Matthias, went into the city of the barbarians.  And after they had come near the city, Andrew answered and said to Peter:  Father Peter, have we again to undergo toils in this city, as in the country of the man-eaters?  Peter says to him:  I do not know.  But, behold, there is an old man before us sowing in his field:  if we go up to him, let us say to him, Give us bread; and if he give us bread, we may know that we are not to suffer in this city; but if he say to us, We have no bread, on the other hand, we shall know that suffering again awaits us.  And when they came up to the old man, Peter says to him:  Hail, farmer!  And the farmer says to them:  Hail you too, merchants!  Peter says to him:  Have you bread to give to these children, for we have been in want?  The old man says to them:  Wait a little, and look after the oxen, and the plough, and the land, that I may go into the city, and get you loaves.  Peter says to him:  If you provide hospitality for us, we shall took after the cattle and the field.  The old man says:  So be it.  Peter says to him:  Are the oxen your own?  The old man says:  No; I have them on hire.  Peter says to him:  Go into the city.  And the old man went into the city.  And Peter arose, and girded up his cloak and his under-garment, and says to Andrew:  It is not right for us to rest and be idle; above all, when the old man is working for us, having left his own work.  Then Peter took hold of the plough, and sowed the wheat.  And Andrew was behind the oxen, and says to Peter:  Father Peter, why dost thou bring toil upon us, especially when we have work enough already!  Then Andrew took the plough out of Peter’s hand, and sowed the wheat, saying:  O seed cast into the ground in the field of the righteous, come up, and come to the light.  Let the young men of the city therefore come forth, whom I found in the pit of destruction until to-day; for, behold, the apostles of Christ are coming into the city, pardoning the sins of those who believe in them, and healing every disease, and every sickness.  Pray ye for me, that He may have mercy upon me, and that I may be delivered from this strait.

And many of the multitude believed in Christ, because of the saying of the woman;[2] and they fell at the feet of the apostles, and adored them.  And they laid their hands upon them.  And they healed those in the city that were sick, and gave sight to the blind and, hearing to the deaf, and drove out the demons.  All the multitude glorified the Father, and the Son, and the Holy Spirit.

And there was a certain rich man in the city, by name Onesiphorus.  He, having seen the miracles done by the apostles, says to them:  If I believe in your God, can I also do a miracle like you?  Andrew says to him:  If thou wilt forsake all that belongs to thee, and thy wife and thy children, as we also have done, then thou also shalt do miracles.  When Onesiphorus heard this, he was filled with rage, and took his scarf and threw it over Andrew’s neck, and struck him, and said to him:  Thou art a sorcerer.  How dost thou force me to abandon my wife, and my children, and my goods?  Then Peter, having turned and seen him striking Andrew, says to him:  Man, stop now striking Andrew.  Onesiphorus says to him:  I see that thou art more sensible than he.  Do thou then tell me to leave my wife, and my children, and my goods.  What dost thou say?  Peter says to him:  One thing I say unto thee:  it is easier for a camel to go through the eye of a needle, than for a rich man to go into the kingdom of heaven.[3]  When Onesiphorus heard this, he was even more filled with rage and anger, and took his scarf off the neck of Andrew, and threw it upon the neck of Peter; and so he dragged him along, saying:  Verily thou art a great sorcerer, more than the other; for a camel cannot go through the eye of a needle.  But if thou wilt show me this miracle, I will believe in thy God; and not only I, but also the whole city.  But if not, thou shalt be grievously punished in the midst of the city.  And when Peter heard this, he was exceedingly grieved, and stood and stretched forth his hands towards heaven, and prayed, saying:  O Lord our God, listen to me at this time; for they will ensnare us from Thine own words:  for no prophet has spoken to set forth this his explanation, and no patriarch that we might learn the interpretation of it; and now we seek for ourselves the explanation with boldness.  Do Thou then, Lord, not overlook us:  for thou art He who is praised by the cherubim.

And after he had said this, the Saviour appeared in the form of a child of twelve years old, wearing a linen garment; and He says to them:  Be courageous, and tremble not, my chosen disciples; for I am with you always.  Let the needle and the camel be brought.  And after saying this, He went up into the heavens.  And there was a certain merchant[4] in the city who had believed in the Lord through the Apostle Philip; and when he heard of this, he ran and searched for a needle with a big eye, to do a favour to the apostles.  When Peter learned this, he said:  My son, do not search for a big needle; for nothing is impossible with God:  rather bring us a small needle.  And after the needle had been brought, and all the multitude of the city were standing by to see, Peter looked up and saw a camel coming.  And he ordered her to be brought.  Then he fixed the needle in the ground, and cried out with a loud voice, saying:  In the name of Jesus Christ, who was crucified under Pontius Pilate, I order thee, O camel, to go through the eye of the needle.  Then the eye of the needle was opened like a gate, and the camel went through it, and all the multitude saw it.  Again Peter says to the camel:  Go again through the needle.  And the camel went a second time.  When Onesiphorus saw this, he said to Peter; Truly thou art a great sorcerer; but I do not believe unless I send and bring a camel and a needle.  And he called one of his servants, and said to him privately:  Go and bring me here a camel and a needle; find also a polluted woman, and force her to come here:  for these men are sorcerers.  And Peter having learned the mystery through the Spirit, says to Onesiphorus:  Send and bring the camel, and the woman, and the needle.  And when they brought them, Peter took the needle, and fixed it in the ground.  And the woman was sitting on the camel.  Then Peter says:  In the name of our Lord Jesus Christ the crucified, I order thee, O camel, to go through this needle.  And immediately the eye of the needle was opened, and became like a gate, and the camel went through it.  Peter again says to the camel:  Go through it again, that all may see the glory of our Lord Jesus Christ, in order that some may believe on Him.  Then the camel again went through the needle.  And Onesiphorus seeing it, cried out, and said:  Truly great is the God of Peter and Andrew, and I from this time forth believe in the name of our Lord Jesus Christ.  Now then, hear my words, O Peter.  I have corn lands, vineyards, and fields; I have also twenty-seven pounds of gold, and fifty pounds of silver; and I have very many slaves.  I give my possessions to the poor, that I also may do one miracle like you.  And Peter was grieved lest the powers should not work in him, seeing that he had not received the seal in Christ.  And while he was considering this, behold, a voice out of the heaven saying to him:  Do to him what he wishes, because I will accomplish for him what he desires.  Peter says to him:  My son, come hither; do as we do.  And Onesiphorus came up, and stood before the camel and the needle, and said:  In the n… (Here the ms. ends.)

 

 

 

 

3 Dzieje Andrzeja I Macieja 

(określane też jako „Dzieje Andrzeja I Macieja w mieście ludożerców”)

 

  1. DZIEJE ANDRZEJA I MACIEJA
    W MIEŚCIE LUDOŻERCÓW

KRAINA LUDOŻERCÓW80
I
W owym czasie zebrali się [wszyscy] Apostołowie
w jednym miejscu i rozdzielili między sobą krainy: rzucali
losy, aby każdy udał się do wylosowanej przez siebie
części. Maciej wylosował, że ma udać się do krainy ludożerców.
Mieszkańcy zaś owego miasta nie jedzą chleba ani
nie piją wina, ale spożywają ciało ludzi i piją ich krew. Każdego
więc człowieka, który wchodzi do ich miasta chwytają,
zakopują, wyłupiają mu oczy, a po wyrwaniu ich poją
go napojem magicznym przygotowanym sztukami ma

gicznymi i czarami, a przez ów napój odmienia się jego
serce i przemienia umysł.
UWIĘZIENIE MACIEJA
2
Gdy więc Maciej przeszedł bramę miasta, pochwycili
go ludzie mieszkający w owym mieście i wyrwali mu
oczy. A gdy je wyłupili, napoili go napojem ich zwodzicielskiej
magii, wrzucili go do więzienia i dali mu siano do
jedzenia, ale on go nie ruszył. A choć przyjął ich magiczny
pokarm, nie odmieniło się jego serce, ani nie przemienił
się jego umysł, ale modlił się do Boga z płaczem. I mówił:
„Panie Jezu Chryste, z powodu Ciebie wszystko opuściliśmy
i poszliśmy za Tobą81 poznawszy, że Ty jesteś
wspomożycielem wszystkich, którzy Tobie ufają. Spojrzyj
więc i patrz, co uczynili Twemu słudze Maciejowi, jak
zrównano mnie ze zwierzętami. Ty jednak, Panie, wiesz
wszystko. Jeśli więc Ty, Panie, zadecydowałeś, by mnie pożarli
owi bezbożni ludzie mieszkający w tym mieście, nie
uchylam się od wypełnienia Twego zbawczego planu.
Przywróć jednak, Panie, światło moim oczom, abym mógł
ujrzeć to, co gotują mi bezbożni mężowie tego miasta.
Nie opuść mnie jednak, Panie Jezu, i nie wydawaj mnie na
tak gorzką śmierć”.

3 Gdy tak modlił się święty Maciej, zajaśniało światło
w więzieniu i ze światła wyszedł głos mówiący: „Macieju
umiłowany, przejrzyj!” I natychmiast przejrzał.

I znowu wyszedł głos mówiący: „Nabierz mocy, nasz Macieju
i nie lękaj się – ja cię nie opuszczę. Wyrwę cię bowiem
od wszelkiego niebezpieczeństwa, nie tylko ciebie
ale i wszystkich twoich braci, którzy są z tobą. W każdej
godzinie będę z tobą i zawsze. Ale pozostań tu dwadzieścia
siedem dni dla zbawienia wielu dusz, a po tych dniach
poślę ci Andrzeja i wyprowadzi cię z tego więzienia: nie
tylko ciebie ale i wszystkich, którzy [ciebie] słuchali”. Tak
powiedział Zbawiciel, i powiedział do Macieja: „Pokój
z Tobą, nasz Macieju”. I odszedł do nieba. Wtedy Maciej,
widząc to, rzekł do Pana: „Łaska Twoja niech pozostanie
ze mną, Panie mój, Jezu”. Wtedy zasiadł Maciej w więzieniu
i śpiewał psalmy82. Weszli strażnicy do więzienia, aby
wyprowadzić ludzi dla siebie na pożarcie. Maciej zaś zamknął
oczy, aby oni nie stwierdzili, że on widzi. I przyszli
strażnicy do niego i przeczytali tabliczkę zawieszoną na
jego ręce i mówili: „Jeszcze trzy dni i wyprowadzimy go
z więzienia i zabijemy go”. U każdego bowiem człowieka,
którego pochwycili, oznaczali dzień, w którym został on
pochwycony i zawieszali na jego prawej ręce tabliczkę, aby
wiedzieć, kiedy wypełni się trzydzieści dni.

4
Skoro wypełniło się dwadzieścia siedem dni od uwięzienia
Macieja, pojawił się Pan w kraju, gdzie nauczał
Andrzej i rzekł do niego: „Wstań i wraz ze swymi uczniami
udaj się do kraju ludożerców, i wyprowadź Macieja
z owego miasta. Jeszcze bowiem trzy dni, i wyprowadzą
go mieszkańcy miasta i zabiją go, aby go pożreć”. Odpowiadając
Andrzej powiedział: „Panie mój, nie mogę tam
dojść przed czasem wyznaczonych mi trzech dni, ale wyślij
szybko swego anioła, aby go stamtąd wyprowadził.
Wiesz bowiem, Panie, że i ja jestem ciałem, i nie mogę się
udać tak szybko tam, bo nawet nie znam drogi”. Rzekł
Pan do Andrzeja: „Usłuchaj swego Stworzyciela, który
jednym słowem mógłby sprawić, że całe owo miasto i jego
mieszkańcy mogliby zostać przeniesieni. Rozkazałbym
skrzydłom wiatru, a przenieśliby je tu. Lecz ty wstań, udaj
się z uczniami nad morze: znajdziesz przy brzegu statek
i wsiądziesz nań ze swymi uczniami”. To powiedziawszy
Pan, rzekł znowu: „Pokój z tobą, Andrzeju i z tymi, którzy
są z tobą!” I powrócił do nieba.

5

Powstawszy więc rano Andrzej udał się ze swymi
uczniami nad morze, a gdy przybyli na brzeg, ujrzał
mały statek, a na nim siedziało trzech mężów. Bowiem Pan
swą mocą sam przygotował statek, a On sam był jakoby
sternikiem statku. I posłał dwóch aniołów, którym dał postać
ludzką, i siedzieli razem z Nim na statku. Skoro więc
Andrzej ujrzał statek i trzech mężów znajdującym się na
nim, ucieszył się bardzo i podszedłszy do nich, powie

dział: „Dokąd udajecie się, bracia, na tym stateczku?” Odpowiadając
Pan rzekł do niego: „Udajemy się do kraju ludożerców”.
Andrzej patrzył na Jezusa, a jednak Go nie
poznał84. Pan bowiem, ukrył swoje oblicze i ukazał się Andrzejowi
jako sternik. Jezus zaś usłyszawszy, że Andrzej
powiedział: „I ja udaję się do krainy ludożerców” rzekł do
niego: „Każdy człowiek unika tej krainy. Dlaczego więc
wy tam jedziecie?” Odpowiadając rzekł Andrzej: „Mamy
tam małą sprawę do załatwienia i trzeba, abyśmy ją spełnili.
Jeśli więc możesz, uczyń nam to dobrodziejstwo i zawieź
nas do krainy ludożerców, do którego i my zamierzamy
się udać”. Odpowiadając Jezus rzekł do nich: „Wsiadajcie!”

6

Rzekł Andrzej: „Chcę ci coś powiedzieć, młodzieńcze,
nim wstąpimy na Twój statek”. Rzekł Jezus: „Mów, co
chcesz”. Andrzej rzekł do niego: „Nie możemy Ci zapłacić
przewoźnego, nie mamy nawet chleba na pokarm”. Jezus
rzekł do niego: „Jakżeż więc zamierzacie wyjechać, nie
mogąc nam dać przewoźnego ani nie mając chleba na pożywienie”.
Rzekł Andrzej do Jezusa: „Słuchaj, bracie, nie
myśl, że ze skąpstwa nie chcemy ci dać przewoźnego, ale
jesteśmy uczniami Pana naszego Jezusa Chrystusa, dobrego
Boga. Wybrał On nas bowiem dwunastu i dal nam taki
nakaz, mówiąc: «Idąc przepowiadać nie nieście z sobą pieniędzy
na drogę, ani chleba, ani sakwy, ani sandałów, ani
kija, ani dwóch szat»85. Jeśli więc chcesz możesz nam
uczynić tę łaskę, bracie, powiedz nam natychmiast lub też
rzeknij nam, a pójdziemy, by szukać innego statku” Odpowiadając
Jezus rzekł do Andrzeja: „Jeśli takie przykazanie
otrzymaliście i przestrzegacie go, to wejdźcie z całą radością
na mój statek. Zaprawdę bowiem, wolę abyście wy,
uczniowie Tego, którego nazywają Jezusem, weszli na mój
statek, niż ci, którzy dają mi srebro i złoto. Zaiste bowiem
godny jestem, aby Apostoł Pana wszedł na mój statek”.
Odpowiadając Andrzej powiedział: „Przyłącz się do mnie,
bracie, a Pan da ci chwałę i cześć”. I wstąpił Andrzej ze
swymi uczniami na statek.

7

1 wszedłszy usiadł przy żaglu statku. Odpowiadając
rzekł Jezus do jednego z aniołów: „Powstań, wejdź na
dno statku i przynieś mi trzy chleby, aby ci mężowie posilili
się: być może bowiem, że nie jedli oni w czasie długiej
drogi, nim do nas przybyli”. Oni wstawszy, zeszli na dno
statku i przynieśli trzy chleby, jak im Pan nakazał, i dał im
te owe trzy chleby. Wtedy Jezus rzekł do Andrzeja: „Powstań,
bracie, ze swoimi bliskimi, i weźcie chleb jako pokarm,
abyście mogli znieść fale morskie”. Odpowiadając
[…] rzekł Andrzej do swoich uczniów: „Dzieci moje, znaleźliśmy
wielką życzliwość w tym człowieku. Powstańcie
więc i spożywajcie ten chleb jako pokarm, abyście mogli
znieść fale morskie”. Uczniowie jego nie mogli jednak
odpowiedzieć na jego słowa, lękali się bowiem morza.

Wtedy Jezus przymuszał Andrzeja, aby on przyjął chleb
jako pokarm wraz ze swymi uczniami. Odpowiadając Andrzej
rzekł do Jezusa, nie wiedząc jednak, że to jest Jezus:
„Bracie, Pan udzieli ci chleba niebiańskiego86 w swoim
królestwie. Zostaw [ich] jednak, bracie, widzisz, że te
dzieci są przerażone morzem”. Odpowiadając Jezus rzekł
do Andrzeja: „Może ci bracia są niedoświadczeni na morzu?
Zapytaj ich, czy może chcą zejść na ziemię i zaczekać
na ciebie, aż załatwisz swoje zadanie, i powrócisz do
nich?” Wtedy Andrzej rzekł do swoich uczniów: „Dzieci
moje, czy chcecie zejść na ziemię i poczekać tam, aż ja wypełnię
moje zadanie, do którego zostałem posłany?” Oni
odpowiadając rzekli do Andrzeja: „Jeżeli cię opuścimy, będziemy
daleko od dóbr, które przygotował nam Pan. Teraz
więc pozostajemy z tobą, gdziekolwiek się udasz”.
8
Odpowiadając Jezus powiedział do Andrzeja: „Jeśli ty
jesteś prawdziwie uczniem wspomnianego Jezusa,
opowiedz swoim uczniom cuda, które uczynił twój Nauczyciel,
aby ich dusza rozweseliła się i aby zapomnieli
o lęku przed morzem. Oto bowiem odbijamy od ziemi”.
I natychmiast Jezus rzekł do aniołów: „Odbijajcie!” I odbili
od ziemi. Jezus zaś powstawszy podszedł do steru
i począł kierować statkiem. Wtedy Andrzej począł
utwierdzać i umacniać swoich uczniów słowami: „Dzieci
moje, które powierzyłyście swego ducha Panu, nie lękajcie
się: Pan bowiem nie opuści nas na wieki. W tym czasie,
kiedy przebywaliśmy z Panem, weszliśmy z Nim do
łodzi, a On usnął w łodzi próbując nas, bowiem nie spał.
Gdy zaś zerwał się wielki wiatr i wzburzyły się fale i tak
się podniosły, że zalewały żagle, łodzi, zlękliśmy się wielce.
Wtedy Pan powstał i nakazał wiatrom, i nastała wielka
cisza na morzu87, przelękło się Go bowiem całe stworzenie,
bo przecież było ono przez Niego stworzone. Tak
więc, dzieci moje, nie lękajcie się, bowiem nasz Pan Jezus
nie opuści nas”. I gdy to powiedział święty Andrzej, począł
się modlić w sercu swoim, aż uczniowie jego zapadli
w sen, ponieważ jego modlitwa sprawiła, że uczniowie jego
usnęli88.
ROZMOWA ANDRZEJA I JEZUSA
9
Wtedy Andrzej zwrócił się do Pana nie wiedząc jednak,
że to jest Pan, i rzekł do Niego: „Powiedz mi,
człowieku, i pokaż mi sztukę sterowania, bo nigdy jeszcze
nie widziałem żadnego człowieka, któryby sterował na
morzu tak, jak widzę, że Ty to czynisz. Szesnaście razy
wypływałem na morze i oto jest teraz siedemnasty raz i nigdy
jeszcze nie widziałem takiej sztuki89. Zaprawdę, statek
jest jakoby na ziemi. Pokaż mi, młodzieńcze, twoją sztukę”.
Wtedy odpowiadając rzekł Jezus do Andrzeja: „I my
wielokrotnie wypływaliśmy na morze i znajdowaliśmy się
w niebezpieczeństwie. Lecz skoro ty jesteś uczniem Tego,
który nazywał się Jezusem, poznało morze, że jesteś ty
sprawiedliwy i uspokoiło się, i nie uderza już swymi fala

mi w statek”. Wtedy Andrzej zawołał wielkim głosem,
mówiąc: „Wysławiam Ciebie […], Panie mój, Jezu Chryste,
ponieważ spotkałem męża, który wysławia Twoje
imię”.

10

Odpowiadając Jezus rzekł do Andrzeja: „Powiedz
mi uczniu Tego, którego nazywają Jezusem, dlaczego
niewierni Żydzi nie uwierzyli Mu mówiąc, że nie jest
Bogiem, ale człowiekiem. Objaśnij mi to uczniu Tego,
którego nazywano Jezusem. Słyszałem bowiem, że okazał
swoje bóstwo swoim uczniom”. Odpowiadając rzekł Andrzej:
„Zaprawdę, bracie, okazał nam, że jest Bogiem.
Abyś więc nie sądził, że był On człowiekiem: ponieważ
On uczynił niebo, ziemię, morze i wszystko [co na nich
się znajduje]”90. Odpowiadając Jezus rzekł: „Dlaczego
wiec nie uwierzyli Mu żydzi? Może on nie uczynił wobec
nich cudów?” Odpowiadając rzekł Andrzej: „Czyż nie
słyszałeś o cudach, które On uczynił wobec nich? Sprawił
bowiem, że ślepi widzieli, chromi chodzili, głusi słyszeli,
trędowaci bywali oczyszczeni91, przemienił wodę w wino92
a wziąwszy pięć chlebów i dwie rybki nakazał, aby tłum
usiadł na trawie i pobłogosławiwszy dał im jeść; było zaś
tych, którzy jedli pięć tysięcy mężów, i najedli się, i pozostało
im dwanaście koszyków ułomków93. A oni nawet po
tym wszystkim nie uwierzyli”. Odpowiadając Jezus powiedział
do Andrzeja: „Może więc te cuda uczynił wobec
tłumów, a nie wobec arcykapłanów, i dlatego oni Mu nie
uwierzyli?”

11 Odpowiadając rzekł Andrzej: „Tak, bracie, uczynił
także wobec kapłanów, a nie tylko jawnie, ale
i w ukryciu, a jednak oni mu nie uwierzyli”. Odpowiadając
rzekł Jezus: „Jakie są cuda, które uczynił w ukryciu?
Wyjaw mi je!” Odpowiadając Andrzej rzekł: „O człowieku,
który masz ducha wypytywania, dlaczego mnie kusisz?”
Odpowiadając rzekł Jezus: „Nie kuszę cię mówiąc
ci to, o uczniu Tego, którego nazywano Jezusem, ale cieszy
się dusza moja i raduje, i to nie tylko moja dusza, ale
wszelki duch słuchający o cudach Jezusa”. Odpowiadając
Andrzej powiedział: „O dziecko, Pan wypełnia twoją duszę
pełnią radości i wszelkim dobrem. Wedle tego, o co
prosisz mnie teraz, objawię ci cuda, które uczynił Pan nasz
w ukryciu”.

 

12

„Kiedyś my, dwunastu uczniów, weszliśmy z Panem naszym do świątyni pogańskiej, aby wykazać nam niewiedzę szatana. Gdy arcykapłan ujrzał, że idziemy za Jezusem, rzekł do nas: « 0 nieszczęśliwi, czemu idziecie za tym, który mówi: . Czyż Bóg może mieć syna? Któż z was widział, aby kiedykolwiek Bóg rozmawiał z niewiastą?95 Czyż On nie jest synem Józefa rzemieślnika, a Matką Jego czyż nie jest Maryja, a braćmi Jego Jakub i Szymon?»96 Nam zaś, gdy słuchaliśmy tych słów zaczęły słabnąć serca. Jezus zaś

poznawszy, że serca nasze osłabły, wyprowadził nas na
ustronne miejsce97, uczynił przed nami wielkie cuda i ukazał
nam całe swoje bóstwo. My zaś powiedzieliśmy do arcykapłanów:
«Chodźcie i wy i zobaczcie. Oto nas bowiem
przekonał*

13 Poszli więc z nami arcykapłani i weszliśmy do świątyni
pogan. I pokazał nam Jezus model nieba, abyśmy
poznali, czy jest prawdziwe czy nie. I weszło z nami
trzydziestu mężów spośród ludu i czterech arcykapłanów.
Jezus zaś spojrzawszy na prawą stronę świątyni i na lewą,
ujrzał dwa wyrzeźbione sfinksy: jednego po prawicy, jednego
po lewicy98. I Jezus, zwróciwszy się do nas, rzekł:
«Spojrzyjcie na model nieba: one bowiem są podobne do
cherubinów i serafinów niebios*. Wtedy Jezus, spojrzawszy
na sfinksa stojącego z prawej strony, rzekł do niego:
«Mówię do ciebie, który jesteś odbiciem tego, który jest
na niebie wyrzeźbiony rękoma rzemieślniczymi. Zstąp ze
swego miejsca, zejdź tu nisko i odpowiedz, odezwij się
do arcykapłanów i wykaż im, czy Ja jestem Bogiem czy
człowiekiem?”
MOWA APOLOGETYCZNA SFINKSA
H
Natychmiast, w owej chwili zeskoczył sfinks i przybrawszy
ludzki głos, powiedział: « 0 głupi synowie
Izraela! Czyż nie wystarczy wam sama ślepota waszych
serc, że i innych chcieliście uczynić ślepymi99 jak wy sami
mówiąc, że Bóg jest człowiekiem? On jest tym, który na
początku ukształtował człowieka100, dał wszystkim swoje
tchnienie101. On porusza wszystko to, co jest nieruchome.
On jest tym, który powołał Abrahama102 i ukochał jego syna
Izaaka103, który sprawił, że Jego umiłowany Jakub powrócił
do swej ziemi104. On jest sędzia żywych i umarłych105.
On jest tym, który przygotował wielkie dobra
tym, którzy są Mu posłuszni, a wszelkie kary dla tych,
którzy w Niego nie wierzą. Nie zarzucajcie mi, że jestem
kamiennym bałwanem: mówię wam bowiem, że lepsze są
świątynie od waszych synagog. My bowiem jesteśmy z kamienia
a kapłani dają nam tylko nazwę boga. Sami zaś kapłani
służący w świątyni oczyszczają samych siebie lękając
się szatanów Skoro jednak obcują z kobietami oczyszczają
się przez siedem dni z lęku, aby nie wejść do świątyni
z powodu nas, z powodu imienia boga, którego nam dali.
Wy jednak, skoro uprawiacie nierząd, znosicie prawo Boże,
a wchodzicie do synagogi Boga, siadacie i czytacie, i nie
szanujecie przesławnych słów Bożych. I dlatego mówię
wam: świątynie zniosą wasze synagogi, ponieważ staną się
kościołami Jego Jednorodzonego Syna*106. To powiedziawszy
sfinks, zamilkł.

15

My natomiast powiedzieliśmy kapłanowi, że warto
uwierzyć: «Kamienie bowiem wypowiedziały prawdę
i zawstydziły was*. Odpowiadając rzekli arcykapłani żydowscy:
«Baczcie i poznajcie, że ten kamień mówi dzięki
magii: nie sądźcie jednak, że on jest bogiem. Jeśli rozważycie,
co on wam powiedział, będziecie mogli poznać: usłyszeliście
bowiem, jak mówił kamień, że on jest tym, który
rozmawiał z Abrahamem107. Gdzie on znalazł Abrahama albo
gdzie go widział? Skończył Abraham wiele lat […] on
się urodził. A gdzie on poznał Abrahama?* Zwróciwszy się
znowu Jezus do sfinksa, rzekł do niego: «Dlaczego owi
wątpią, że mówiłem z Abrahamem108. Odejdź i udaj się do
ziemi Kananejczyków i wejdź do podwójnej jaskini na polu
Mambre, gdzie jest złożone ciało Abrahama109 i powiedz
na zewnątrz grobowca te słowa: Abrahamie, Abrahamie,
którego ciało znajduje się w grobowcu, dusza natomiast
w raju110 – to mówi do Ciebie ten, który ukształtował człowieka
na początku111 i który uczynił cię swoim przyjacielem112:
Powstań wraz z synem twoim Izaakiem i Jakubem,
i wejdźcie do świątyni Jabuzejczyków113, abyście zbili poglądy
arcykapłanów: niech poznają, że Ja ciebie znałem,
a ty Mnie114. Skoro sfinks usłyszał te słowa, natychmiast
wyruszył, na oczach nas wszystkich, i udał się do ziemi Kananejczyków,
na pole Mambre, i zawołał na zewnątrz grobowca
to, co mu nakazał Jezus. I natychmiast wyszło
z grobowca dwunastu patriarchów115 i odpowiadając rzekli
do niego: «Do kogo z nas zostałeś posłany?
Odpowiadając
rzekł sfinks: «Posłano mnie do trzech patriarchów”6 na
świadectwo, wy natomiast powróćcie i odpoczywajcie aż
do dnia zmartwychwstania*. Oni tego usłuchali, weszli do
grobowca i usnęli. Poszli więc trzej patriarchowie wraz ze
sfinksem, i przybyli do Jezusa, i zbijali [słowa] arcykapłanów.
Wtedy rzekł Jezus do patriarchów: «Odejdźcie do
swoich miejsc!* I oni natychmiast odeszli. A Jezus zwróciwszy
się do sfinksa, powiedział: «Odejdź na swoje miejsce.*
I on natychmiast odszedł i stanął na swoim miejscu.
A arcykapłani, choć to widzieli, nie uwierzyli Mu117. [Jezus
natomiast] pokazywał nam wiele innych tajemnic, które,
gdybym ci opowiedział, bracie, nie mógłbyś tego znieść”.
Odpowiadając Jezus rzekł do niego: „Mogę znieść: mąż
bowiem roztropny raduje się w sercu słuchając słów roztropnych;
rozmawiając jednak ze złymi, nie przekonasz ich
duszy aż do śmierci””8

16

Jezus poznawszy, że statek zbliżał się do ziemi, dał
znak głową jednemu z aniołów, zamilkł i przestał

rozmawiać z Andrzejem. Widząc to Andrzej, i on także
dał znać głową jednemu ze swoich uczniów i usnął. Jezus
zaś, wiedząc że Andrzej usnął, rzekł do swoich Aniołów:
„Podłóżcie wasze ręce, przenieście Andrzeja i jego
uczniów, pójdźcie i zanieście ich przed bramy miasta ludożerców,
i złożywszy ich na ziemi, powróćcie do mnie”.
Aniołowie uczynili tak, jak im nakazał Jezus. I wziąwszy
Andrzeja i jego uczniów śpiących, podnieśli ich w powietrze,
i zanieśli poza bramy miasta ludożerców. A gdy ich
złożyli, powrócili aniołowie do Jezusa, i po tym wszystkim
wstąpił Jezus do nieba ze swoimi aniołami.

17

Gdy nastał ranek zbudził się Andrzej i rozejrzawszy
się ujrzał, że siedzi na ziemi i zobaczył bramę owego
miasta. Rozglądając się wokół zobaczył, że uczniowie jego
śpią na ziemi. Obudził ich, mówiąc: „Powstańcie, moje
dzieci, poznajcie wielką Bożą łaskawość względem nas,
i wiedzcie, że to Pan był z nami w łodzi, a nie poznaliśmy
Go, ponieważ przybrał postać sternika na statku, upokorzywszy
samego siebie”9 i ukazawszy się nam jako człowiek,
wystawił nas na próbę”. Następnie Andrzej, zwróciwszy
się sam do siebie, rzekł: „Poznałem, Panie, Twoje
piękne słowa, ale nie objawiłeś mi się, i dlatego Cię nie poznałem”.
Odpowiadając rzekli do niego jego uczniowie:
„Ojcze Andrzeju, nie sądź, żeśmy Go poznali, gdy ty rozmawiałeś
z Nim na statku. Ogarnął nas głęboki sen i zstąpiły
orły z nieba, i zabrały nasze dusze, i zaprowadziły je
do raju na niebiosach, i ujrzeliśmy wielkie cuda. Ujrzeliśmy
bowiem Pana naszego Jezusa Chrystusa siedzącego
na tronie chwały, i wszyscy aniołowie Go otaczali. Widzieliśmy
Abrahama, Izaaka i Jakuba, i wszystkich świętych,
i Dawida śpiewającego pieśni przy wtórze cytry. Ujrzeliśmy
tam również i was, dwunastu Apostołów stojących
przed Panem naszym Jezusem Chrystusem, a obok was
dwunastu Aniołów otaczających was: każdy anioł stał
przed każdym z was, i byli do was podobni kształtem.
I usłyszeliśmy, jak Pan mówił do Aniołów: «Słuchajcie
Apostołów i wszystkiego, co wam powiedzą*. To właśnie
ujrzeliśmy ojcze Andrzeju, aż do tej chwili, gdy nas obudziłeś:
wtedy to przeniesiono dusze nasze z powrotem, do
naszych ciał”.

18

Wtedy Andrzej rozradował się wielce, ponieważ
uczniowie stali się godnymi ujrzeć tak wielkie cuda,
i wzniósłszy oczy do nieba, rzekł: „Panie, pokaż mi się Panie
Jezu Chryste, bo wiem, że znajdujesz się niedaleko od

swego sługi. Przebacz mi, Panie, to co uczyniłem, bo widziałem
Cię jako człowieka na statku i jak z człowiekiem
z Tobą rozmawiałem. Teraz jednak, Panie, objaw mi się
w tym miejscu”. Gdy to mówił Andrzej, oto przyszedł do
niego Jezus podobny do małego dziecka19 20, o pięknych rysach
twarzy. I odpowiadając Jezus rzekł do niego: „Witaj
nasz Andrzeju!” Andrzej zaś ujrzawszy Go, padł przed
Nim na twarz i oddał Mu cześć, mówiąc: „Przebacz, Panie!
Jako człowieka ujrzałem Cię na morzu i jako z człowiekiem
z Tobą rozmawiałem. Jak więc zgrzeszyłem, Panie
mój, Jezu, skoro nie objawiłeś mi się na morzu?” Odpowiadając
rzekł Jezus do Andrzeja: „Nie zgrzeszyłeś, ale
to ci uczyniłem, ponieważ powiedziałeś: «Nie mogę udać
się do miasta ludożerców w trzy dni». Wykazałem więc ci,
że Ja mogę wszystko uczynić, a każdemu objawić się, jak
mi się podoba. Teraz jednak powstań, idź do Macieja, do
miasta, i wyprowadź go z więzienia, wraz z wszystkimi
cudzoziemcami, którzy wraz z nim tam się znajdują. Oto
jednak przepowiadam ci, że nim wejdziesz do ich miasta
zadadzą ci wielkie i straszne zniewagi i poddadzą cię torturom,
będą ci szarpali ciało na placach i ulicach ich miasta,
a krew twoja popłynie na ziemię jak woda. Ale oni jednak
nie zdołają ci zadać śmierci mimo licznych tortur. Wytrwaj
jednak nasz Andrzeju i nie postępuj wedle ich niewiary.
Pamiętaj, że Ja zniosłem wiele cierpień, bito mnie,
pluto mi w twarz121 i mówiono: «W Belzebubie wyrzuca
szatana*122. Czyż Ja nie mogłem spojrzeniem oczu zmiażdżyć
nieba i ziemię, i tych którzy przeciw Mnie występowali?123
Wytrwałem jednak i przebaczyłem, aby wam dać
przykład. Teraz jednak, nasz Andrzeju, gdy zadadzą ci
zniewagi i męki, ty wytrwaj: są bowiem tacy, którzy chcą
uwierzyć w tym mieście”. To powiedziawszy Zbawiciel
powrócił do nieba.

19

Andrzej zaś powstawszy wszedł do miasta ze swymi
I Zs uczniami, a nikt go nie ujrzał. Poszli do więzienia.
I ujrzał Andrzej siedmiu strażników stojących przed bramą
więzienia i trzymających straż więzienia. Pomodlił się
w duchu i oto siedmiu strażników padło na ziemię i umarło.
I doszedł do bramy więzienia, i przeżegnał ją znakiem
krzyża, i brama sama się otwarła124. Wszedł więc do więzienia
ze swymi uczniami i ujrzał Macieja siedzącego samotnie
i śpiewającego psalmy. Ten ujrzawszy go powstał
i przywitali się wzajemnie świętym pocałunkiem125. I odpowiadając
rzekł Andrzej do Macieja: „O, bracie Macieju,
jak się tu znalazłeś? Jeszcze bowiem trzy dni, a wyprowadziliby
cię, by złożyć cię na ofiarę i stałbyś się pokarmem

dla tych, którzy mieszkają w tym mieście. Gdzie są wielkie
tajemnice, o których zostałeś pouczony? Gdzie są cuda
nam powierzone, które, gdybyś wyjawił, zostałyby
wstrząśnięte niebo i ziemia?” Odpowiadając rzekł Maciej:
„O, bracie Andrzeju, czy nie słyszałeś jak Pan mówił:
«Oto posyłam was jako owce pomiędzy wilki?®126 Natychmiast
bowiem, skoro wrzucono mnie do więzienia i modliłem
się do Pana a On objawił mi się i rzekł: «Wytrwaj tu
dwadzieścia siedem dni, a po nich wyślę do ciebie Andrzeja
i wyprowadzi z więzienia ciebie i wszystkich, którzy są
z tobą®. Teraz więc, jak Pan mi powiedział, widzę ciebie:
cóż więc teraz mamy uczynić?”

 

20

Wtedy Andrzej, spojrzawszy na środek więzienia
ujrzał mężów więźniów, jedzących siano jak nierozumne
zwierzęta. Uderzywszy się w piersi rzekł Andrzej
sam do siebie: „Andrzeju rozważ i patrz, co uczyniono
podobnym tobie ludziom, jak zrównano ich z nierozumnymi
bydlętami”. Wtedy zaczął Andrzej walczyć z szatanem,
i mówił do niego: „Biada ci, szatanie, wrogu Boga
i jego aniołów! Nic złego nie zrobili tobie przecież ci tutaj
znajdujący się cudzoziemcy. Czemu więc zgotowałeś
im takie cierpienia? Jak długo będziesz zwalczał ludzkie
plemię? Ty bowiem na początku sprawiłeś, że Adam został
wygnany z raju127 i to, że dał mu Bóg siać na ziemi zioła na
pokarm. Ty sprawiłeś, że jego chleb na stole stał się kamieniem128.
I znowu wszedłeś do umysłów aniołów i sprawiłeś,
że związali się z niewiastami129 i dzięki tobie ich synowie,
giganci130, stali się dzikimi tak, że zjadali ludzi na
ziemi aż rozgniewał się Pan przeciw nim i zesłał na nich
potop, aby wytracić wszelkiego człowieka, który jest na
ziemi, ale nie zabił swego sprawiedliwego Noego131. Ty
więc pojawiłeś się w tym mieście, aby ludzi w nim mieszkających
uczynić ludożercami, by i ich końcem stało się
przekleństwo i zatrata, mniemając, że Bóg wytraci swoje
stworzenie. Czy nie słyszysz, że Bóg mówi: «Nie ześlę już
potopu na ziemię?®132 Ale jeśli przygotowano karę, to aby
cię pomścić!”

21

Wtedy Andrzej i Maciej powstali i pomodlili się.
A Andrzej ukończył modlitwę, włożył ręce na twarze
mężów ślepych znajdujących się w więzieniu, i natychmiast
wszyscy oni przejrzeli. I znowu położył ręce na ich
sercach, i odmienił ich wnętrze, i przywrócił im ludzki
sposób myślenia. Wtedy rzekł do nich Andrzej: „Powstańcie,
idźcie do tej części miasta, która jest niżej położona,
i znajdziecie przy drodze wielkie drzewo figowe.
Siądźcie pod nim i jedzcie z niego owoce, aż do was nie
przyjdę. Jeślibym jednak spóźnił się w przybyciu tam,
znajdziecie wystarczającą ilość jedzenia dla was. Nie zabraknie
bowiem owoców na fidze, a im więcej owoców będziecie
spożywali, tym więcej owoców ona przyniesie

i wyżywi was, jak powiedział Pan”133. Odpowiadając rzekli
mężowie do Andrzeja: „Pójdź z nami, nasz Panie, oby
znowu nie ujrzeli nas niegodziwi mężowie tego miasta
i nie uwięzili nas, i nie zadali nam większych i straszniejszych
cierpień od tych, które nam już oni zadali”. Odpowiadając
rzekł do nich Andrzej: „Idźcie, zaprawdę bowiem
powiadam wam, że gdy będziecie szli, nawet pies nie
zaszczeka na was swoim językiem”. Było zaś wszystkich
mężów dwustu siedemdziesięciu i czterdzieści dziewięć
kobiet, których Andrzej wyzwolił z więzienia. I poszli
mężowie, jak im powiedział błogosławiony Andrzej. Sprawił
on również, że poszedł także Maciej ze swymi uczniami
do wschodniej części miasta.
KONIEC DZIEJÓW MACIEJA
I nakazał Andrzej chmurze, a ona wzięła Macieja wraz
z uczniami Andrzeja i złożyła ich na górze134, gdzie nauczał
Piotr. I oni pozostali z nim

 

22

Andrzej zaś wyszedłszy z więzienia przechodził
przez miasto. I ujrzał spiżową kolumnę i posąg stojący
na niej. I podszedłszy do niej usiadł pod tą kolumną,
aby widzieć, co nastąpi. I stało się, że przyszli kaci do więzienia,
aby wyprowadzić ludzi na sobie pożarcie wedle ich
„szczęśliwego” obyczaju. I znaleźli bramy więzienne
otwarte, a stróżów strzegących więzienia leżących na ziemi
martwych. I natychmiast udali się i donieśli zarządcom
miasta, mówiąc: „Znaleźliśmy więzienie otwarte a wszedłszy
doń nie znaleźliśmy nikogo, zobaczyliśmy jednak
strażników martwych leżących na ziemi”. Usłyszawszy to
zarządcy miasta mówili między sobą: „Co znaczy to, co
się przydarzyło? Może ktoś wszedł do więzienia […], pozabijał
strażników i wyprowadził uwięzionych?” Wtedy
nakazali katom, mówiąc: „Idźcie do więzienia i przynieście
siedmiu mężów zmarłych, abyśmy mogli ich pożreć,
i tak dożyjemy do jutra: zgromadzimy wtedy wszystkich
starców miasta, aby móc rzucić losy wśród nich, aż dojdą
do liczby siedmiu, i tak codziennie zabijemy po siedmiu,
i oni będą stanowili dla nas pokarm, aż wybierzemy młodzieńców
i wyznaczymy ich jako marynarzy na statki.
Udadzą się oni do krajów wokół położonych i pochwyciwszy
jakichś ludzi, przyprowadzą nam ich na pokarm”.
I kaci udali się do więzienia i przynieśli siedmiu zmarłych
mężów. Pośrodku miasta był postawiony piec, a przy piecu
było wielkie koryto, w którym zabijano ludzi, a krew
ich spływała do koryta, oni zaś czerpali ją i pili. Przynieśli
więc tych ludzi i położyli ich na korycie. A gdy kaci podnieśli
już ręce na przyniesionych, Andrzej usłyszał głos
mówiący: „Widzisz, Andrzeju, co się dzieje w tym mieście?”
Andrzej zaś spojrzawszy zaczął się do Pana modlić,
mówiąc: „Panie Jezu Chryste […] wejdź do tego miasta
i spraw, by nic złego nie przydarzyło się jego mieszkańcom, ale wyrwij miecze z ręki niegodziwych”. I natychmiast
wypadły miecze z rąk katów, ręce ich skamieniały.
Gdy więc przywódcy ujrzeli to, co nastąpiło, wybuchnęli
płaczem, mówiąc: „Biada nam, bo oto tu są magowie; weszli
do więzienia i wyprowadzili mężów, a oto teraz zaczarowali
i obecnych. Cóż więc mamy zrobić? Pójdźcie
i zgromadźmy starców z miasta, bo jesteśmy głodni!”

23

Oni odszedłszy, zgromadzili ich i znaleźli ich dwustu
piętnastu. I przyprowadzili ich do przywódców,
i kazali im rzucić losy, i padł los na siedmiu starców. Odpowiadając
jeden z wybranych losem, rzekł do sług: „Błagam
was, mam jednego małego syna, weźcie go i zabijcie
zamiast mnie, mnie natomiast uwolnijcie”. Słudzy odpowiadając
rzekli do niego: „Nie możemy wziąć twojego
syna, jeśli wpierw nie zwrócimy się do naszych przełożonych”.
I odszedłszy słudzy powiedzieli o tym przełożonym.
Przełożeni zaś odpowiadając rzekli sługom: „O ile
da wam swojego syna za siebie, pozwólcie mu odejść”.
Słudzy zaś przyszedłszy, powiedzieli to starcowi. Odpowiadając
starzec rzekł do nich: „Mam również i córkę,
która przebywa z synem: weźmijcie i zabijcie ich, ale tylko
mnie uwolnijcie!” I on oddał sługom swoje dzieci, aby

oni je zabili. Oboje dzieci rozpłakało się i błagały sługi,
mówiąc: „Błagamy was, nie zabijajcie nas w tak młodocianym
wieku, ale pozwólcie nam wypełnić swój wiek, a wtedy
możecie nas zabić!”135 Był bowiem zwyczaj w tym mieście,
aby umarłych nie grzebać, ale pożerać. Słudzy jednak
nie posłuchali dzieci ani się nad nimi nie ulitowali, ale położyli
je w korycie; a one błagały i płakały. A skoro je
przyprowadzili, aby je zabić, Andrzej widząc, co się dzieje,
wybuchnął płaczem i spojrzawszy ze łzami w oczach
w niebo, rzekł: „Panie Jezu Chryste, jak wysłuchałeś mnie
w sprawie umarłych i nie pozwoliłeś, aby oni zostali pożarci,
tak i teraz wysłuchaj mnie i nie pozwól, aby kaci zadali
śmierć tym dzieciom, ale wyrwij miecze z rąk katów”.
I natychmiast wypadły miecze z rąk katów i upadły. Gdy
kaci ujrzeli to co się wydarzyło, przerazili się bardzo. Andrzej
jednak widząc to, co się wydarzyło, wysławiał Pana
za to, że wysłuchuje go w każdej sprawie.

24

Przywódcy zaś ujrzawszy to, co się przydarzyło,
zapłakali głośno, mówiąc: „Biada nam, co mamy
uczynić?” I oto pojawił się diabeł podobny do starca, i zaczął
mówić pośrodku wszystkich: „Biada nam, ponieważ
umrzemy nie mając pokarmu. Cóż nam mogą pomóc
owce i woły? One nam nie wystarczą. Nuże więc, powstańcie
i szukajcie tu męża przebywającego w tym mieście
imieniem Andrzej i zabijcie go. Jeżeli jednak tego nie
uczynicie, on nie pozwoli wam spełnić tych czynów. On
bowiem jest tym, który uwolnił ludzi z więzieniu. Ten
człowiek jest w tym mieście, ale wy go nie dostrzegacie.
Teraz więc powstańmy i szukajmy go, bo potem nie będziecie
w stanie zgromadzić dla siebie pokarmu”. Andrzej
zaś widział, jak szatan rozmawiał z tłumami, szatan natomiast
nie dojrzał błogosławionego Andrzeja. I odpowiadając
diabłu rzekł błogosławiony Andrzej: „O, najbardziej
wrogi Belialu! Jesteś nieprzyjacielem wszelkiego
stworzenia, ale Pan Jezus Chrystus upokorzy cię w czeluści”.
Usłyszawszy to rzekł szatan: „Głos twój słyszę i poznaję,
nie wiem jednak, gdzie się znajdujesz”. Odpowiadając
Andrzej rzekł do szatana: „Dlaczego jesteś nazywany
Amael? Bo jesteś ślepy i nie widzisz wszystkich świętych”.
Usłyszawszy to rzekł szatan do obywateli: „Szukajcie
teraz za tym, który do was mówi, bo to on jest”.
Rozbiegli się więc obywatele, zamknęli bramy miasta
i szukali błogosławionego, ale nie mogli go dostrzec.
Wtedy Pan objawił się Andrzejowi i rzekł do niego: „Andrzeju,
powstań i objaw się im, aby poznali moc szatana
działającego w nich”.

25

Wtedy Andrzej powstawszy wobec wszystkich,
rzekł: „Oto ja jestem Andrzej, którego szukacie”.
Przybiegły do niego tłumy i pochwyciwszy go wołali: „To,
co ty nam zrobiłeś, my tobie uczynimy”. I rozmawiali
między sobą, mówiąc: „Jaką śmiercią go zabijemy?” I mó

wili między sobą: „Jeśli go podniesiemy za głowę, śmierć
nie będzie dla niego męka”. Inni jednak mówili: „Jeśli go
upieczemy w ogniu i damy jego ciało najznakomitszym
spośród nas na pokarm, taka śmierć nie będzie dla niego
męką”. Wtedy jeden z nich, odpowiadając za sprawą diabła,
który wszedł w niego i wypełnił jego serce, rzekł do
tłumów: „To, co on nam pokazał, pokażemy i my jemu.
Wydajmy go wiec na najstraszniejsze męki. Powstawszy,
okręćmy sznur wokół jego szyi i ciągijmy go po wszystkich
placach i ulicach miasta codziennie aż do jego śmierci136.
A skoro on umrze, podzielmy jego ciało pośród
wszystkich obywateli i dajmy im je za pokarm”. Tłumy to
usłyszały i uczyniły tak, jak on im powiedział, i tłum okręciwszy
sznur wokół jego szyi ciągnął go po wszystkich
placach i ulicach miasta. I gdy tak ciągnięto błogosławionego
Andrzeja, ciało jego przyczepiało się do ziemi i krew
jego lała się jak woda na ziemię. Gdy zaś już zmierzchało,
rzucili go do więzienia związawszy z tyłu jego ręce. On
zaś był bardzo udręczony.

26

Gdy zaś nadszedł ranek, znowu go wyprowadzili
i okręciwszy sznur wokół jego szyi ciągnęli go
i znowu ciało jego przyczepiało się do ziemi a krew lała się
potokami. I zapłakał błogosławiony Andrzej, i modlił się,
mówiąc: „Panie Jezu Chryste, przyjdź i zobacz, co uczyniono
z Twoim sługą. Lecz ja znoszę to ze względu na
przykazanie, które dałeś mi, mówiąc: «Nie czyń wedle ich
niewiary». Patrz wiec, Panie, jakie męki mi zadają. Ty bowiem,
Panie, rozumiesz ludzkie ciało. Ja bowiem wiem,
Panie, że nie jesteś daleko od Twoich sług, a ja nie chcę się
sprzeciwiać nadanemu przez Ciebie przykazaniu, inaczej
bowiem posłałbym ich z całym miastem do otchłani137. Ale
ja nie opuszczę aż do śmierci Twojego przykazania, które
mi nadałeś aż do śmierci, ponieważ Ty, Panie, jesteś moim
wspomożycielem. Nie pozwól tylko, aby nieprzyjaciel naśmiewał
się ze mnie”. Gdy tak mówił błogosławiony
Andrzej, oto za [tłumem] szedł diabeł i mówił do nich:
„Bijcie go po ustach138, aby nie mówił”. Gdy się już
zmierzchało przyciągnęli Andrzeja i wrzucili go znowu do
więzienia, związawszy mu z tyłu ręce i zostawili go znowu
do następnego dnia.
TRIUMF I KLĘSKA SZATANA
I wziął z sobą diabeł siedmiu złych szatanów139, których
wypędził błogosławiony Andrzej z okolic, i wszedłszy do
więzienia, stanęli przed błogosławionym Andrzejem i wybuchli
wielkim śmiechem. I odpowiadając siedmiu diabłów
z szatanem, mówiło do Apostoła Andrzeja: „Teraz
wreszcie wpadłeś w nasze ręce. Gdzie jest twoja moc,
gdzie lęk [który ty wzbudzałeś], gdzie sława, gdzie twoja
wyniosłość. Wynosiłeś się ponad nas, zniesławiałeś nas
opowiadając na prawo i lewo nasze czyny, sprawiałeś, że
pustoszały nasze świątynie, by nie składano w nich ofiar
ku naszej radości. I dlatego my odpłacimy się tobie, jak

i twojemu nauczycielowi zwanemu Jezusem, którego zabił
Herod”’

27

Odpowiadając powiedział diabeł do siedmiu złych
szatanów: „Dzieci moje zabijcie tego, który was
znieważał, aby na przyszłość wszystkie krainy do nas należały”.
Wtedy siedem diabłów podeszło do Andrzeja
i stanęło mu naprzeciw chcąc go zabić. Ale gdy ujrzały
pieczęć na jego czole, którą dał mu Pan140 41, przelękły się
i nie mogły zbliżyć się do niego, ale uciekły. Rzekł do nich
szatan: „Dzieci moje, czemu uciekłyście od niego i nie zabiłyście
go?” Odpowiadając szatany rzekły do diabła: „My
nie możemy go zabić, ujrzeliśmy bowiem pieczęć na jego
czole i przelękliśmy się. Poznaliśmy go bowiem, nim popadł
w utrapienie takiego poniżenia. Idź ty sam i zabij go,
jeśli tylko możesz to uczynić. My nie posłuchamy ciebie,
aby Bóg uzdrowiwszy go nie wydał nas na straszne katusze”.
Odpowiadając jeden z szatanów rzekł: „Wprawdzie
my nie możemy go zabić, ale nuże, natrząsajmy się z niego
w jego utrapieniu tak wielkiego upokorzenia”. Podeszli
więc szatani wraz z diabłem do błogosławionego Andrzeja,
stanęli naprzeciw niego i wyśmiewali go, mówiąc doń:
„Oto, Andrzeju, przyszedłeś na niegodziwe zawstydzenie,
na udręki. Jakaż bowiem moc może cię uratować?”.
Gdy Andrzej to usłyszał, gorzko zapłakał. I usłyszał głos
mówiący: „Andrzeju, czemu płaczesz?” A był to zmieniony
głos szatana. Odpowiadając Andrzej rzekł: „Płaczę,
ponieważ Pan mój nakazał mi, mówiąc: «Bądź silnego ducha
względem nich. Gdyby tak nie było, pokazałbym
wam»”. Odpowiadając rzekł szatan do Andrzeja: „Jeśli
możesz to zrobić, uczyń to!” Odpowiadając powiedział
Andrzej: „Jeśli mnie tu nawet zabijecie, to nie postąpię
wedle waszej woli, ale wedle woli Tego, który mnie posłał,
Jezusa Chrystusa. Dlatego takie rzeczy mi pokazujecie,
abym porzucił nakaz mojego Pana. Jeśliby jednak Pan mój
przybył w odwiedziny do tego miasta, to dałby wam naukę,
na jaką zasługujecie”. Gdy to usłyszało siedmiu szatanów
uciekło wraz z diabłem.

28

Gdy nastał ranek wyprowadzili znowu Andrzeja
i okręcili sznur wokół jego szyi i ciągnęli go, i ciało
jego przylgnęło do ziemi, a krew płynęła na ziemię jak woda.
Gdy go tak ciągnięto, zapłakał błogosławiony Andrzej:
„Panie Jezu Chryste, wystarczy już tych cierpień. Jestem
wyczerpany. Patrz, co diabeł mi pokazał wraz ze swoimi
szatanami. Ty jednak, Panie, pamiętaj, że spędziłeś na
krzyżu trzy godziny, a osłabłszy, mówiłeś: «Ojcze mój,
nie opuszczaj mnie»142. Oto, Panie, już trzy dni jestem ciągany
po placach i po ulicach tego miasta. Ty jednak, Panie,
dobrze znasz ludzkie ciało, że jest ono słabe. Nakaż więc,
Panie, aby zabrano ducha z mego ciała, abym mógł już odpocząć.
Gdzie są, Panie, Twoje słowa, które powiedziałeś
do nas, aby nas utwierdzić, kiedy wraz z Tobą chodziliśmy?
Powiedziałeś nam: «Nie stracicie ani jednego włosa
z waszej głowy»143. Przyjdź, Panie, i patrz: oto ciało moje

i włosy z głowy mojej przylgnęły do ziemi. Jestem bowiem
już od trzech dni ciągany przez miasto w straszliwych
mękach, a nie pokazałeś mi się, Panie, aby utwierdzić
moje serce: osłabłem więc wielce”. Tak mówił błogosławiony
Andrzej i był [dalej] ciągany. Wtedy doszedł do
niego głos mówiący po hebrajsku: „Nasz Andrzeju, niebo
i ziemia przeminą, ale moje słowa nie przeminą144. Odwróć
się więc, Andrzeju, i spojrzyj wstecz, co stało się z twoim
ciałem, które odpadło, i z włosami”. Odwróciwszy się Andrzej
dostrzegł wielkie drzewa i rośliny niosące owoce.
I odpowiadając rzekł: „Poznałem, Panie, że mnie nie opuściłeś”.
Gdy zaś nastał wieczór przywlekli go znowu
i wrzucili do więzienia, związawszy mu ręce z tyłu. Był on
bardzo zmęczony i zupełnie wykończony. A mężowie
miasta mówili między sobą: „Może on umrze tej nocy i nie
znajdziemy go żywego następnego dnia? Jest wykończony,
a ciało jego odpada od niego”.

29

Pan zaś przyszedł do więzienia i wyciągnąwszy
swoją prawą rękę rzekł do Andrzeja: „Daj mi swoją
rękę i powstań zdrowy!”. Gdy Andrzej ujrzał Pana, podał
mu swoją rękę, i powstał zdrowy, i padłszy na twarz oddał
mu cześć, mówiąc: „Dzięki Ci, Panie Jezu Chryste”.
I spojrzawszy Andrzej, ujrzał pośrodku więzienia stojącą
kolumnę, a na kolumnie stał posąg alabastrowy. Andrzej
wszedł na posąg i oplótł go siedmiokroć rękoma, i rzekł
do kolumny i do stojącego na niej posągu: „Lękaj się znaku
krzyża, przed którym drżą niebo i ziemia. Niech posąg
na tobie stojący wyrzuci z ust swoich wielkie wody, aby
pouczyć tych, którzy znajdują się w mieście. Nie lękaj się
kamieniu i nie mów mi: «Ja jestem tylko kamieniem, nie
jestem godny chwalić Pana», bo i wy jesteście pokorni: nas
bowiem stworzył Pan z ziemi145, wy zaś jesteście czyści.
I dlatego Pan dał swojemu ludowi tablice kamienne z was
pochodzące. Nie spisał go bowiem na tablicach złotych
czy srebrnych, ale na kamiennych146. Teraz więc, o posągu,
wypełnij ten Boży plan”. Gdy to mówił błogosławiony
Andrzej, natychmiast kamienny posąg wyrzucił ze swych
ust wiele wody jakoby z kanału, i wypłynęła woda na ziemię:
była ona bardzo słona i zżerała ciało ludzkie

30

Gdy nastał ranek, mieszkańcy miasta ujrzeli to, co
się przydarzyło i poczęli uciekać mówiąc między
sobą: „Biada nam, ho teraz zginiemy!”. Woda bowiem zabiła
ich bydło i dzieci, i poczęli uciekać z miasta. Wtedy
Andrzej rzekł do Pana, mówiąc: „Panie Jezu Chryste, powiedziałeś,
że wypełnisz i dokonasz owego cudu w tym
mieście: nie opuszczaj mnie więc, ale poślij Twojego archanioła
Michała w chmurze ognia, i otocz to miasto, aby, nawet
gdyby ktoś chciał z niego uciec, nie mógł przejść
przez ogień”. I natychmiast spadła chmura ognia i otoczyła
całe miasto jakoby murem. Gdy zaś Andrzej dowiedział
się o spełnionym Bożym planie, wysławiał Pana. A woda

wypływająca [sięgała] aż do szyi owych ludzi i żarła ich
bardzo. Zapłakali więc wszyscy i zawołali, mówiąc: „Biada
nam, wszystko to bowiem spadło na nas z powodu owego
cudzoziemca, który przebywa w więzieniu i któremu zadaliśmy
męki. Cóż więc mamy uczynić? Pójdźmy do więzienia
i uwolnijmy go, abyśmy nie zginęli w wodzie tego
potopu. Zawołajmy więc wszyscy: « Wierzymy w Ciebie,
Boże, owego cudzoziemca. Zabierz jednak od nas tę wodę!*”
I wyszli oni wszyscy wołając wielkim głosem: „Boże
owego cudzoziemca, zabierz od nas tę wodę!” Wtedy
poznał Andrzej, że dusze ich stały się mu poddane. Wtedy
błogosławiony Andrzej rzekł do posągu alabastrowego:
„Przestań dalej wyrzucać wodę ze swych ust, bo nadszedł
czas odpoczynku. Oto bowiem wyjdę i będę głosił
naukę Pańską. Mówię bowiem tobie, kolumno kamienna,
że o ile mieszkańcy tego miasta uwierzą, zbuduję tu kościół
i ustawię cię w nim, bo mi oddałeś tę przysługę”.
I posąg przestał wyrzucać wodę i nigdy już więcej nie popłynęła
zeń woda. Mieszkańcy zaś miasta przyszedłszy do
bramy więzienia wołali, mówiąc: „Zmiłuj się nad nami Boże
tego cudzoziemca i nie postępuj z nami wedle naszej
niewiary i wedle tego wszystkiego, co uczyniliśmy temu
mężowi. Ale zabierz od nas tę wodę!” I wyszedł Andrzej
z więzienia. I woda zaczęła odpływać spod stóp błogosławionego
Andrzeja. Wtedy cały lud, widząc to, zawołał
głośno.

31

Przybył i starzec, który wydał swoje dzieci, aby je zabito
zamiast niego, uchwycił za nogi błogosławionego
Andrzeja, mówiąc: „Zmiłuj się nade mną!” Odpowiadając
Andrzej powiedział do starca: „Dziwię się, że mówisz:
«Zmiłuj się nade mną». Ty bowiem nie ulitowałeś się
nad twoimi dziećmi, lecz wydałeś je na zabicie zamiast siebie.
Ja tobie mówię: w tej godzinie, w której odpłynie ta
woda, pochłonie ciebie otchłań wraz z czternastoma
oprawcami, którzy codziennie zabijają ludzi i pozostaniecie
w piekle, aż znowu przyjdę i wyprowadzę was. Teraz
więc, idźcie do otchłani, abym tym oprawcom pokazał
miejsce ich śmierci, a zarazem miejsce pokoju, temu zaś
starcowi miejsce miłosierdzia i wydania jego dzieci. Teraz
więc idźcie za mną wszyscy!” Szli więc za nim mężowie
miasta, a woda odpływała spod stóp błogosławionego Andrzeja,
aż doszli do miejsca, w którym stało koryto,
w którym zabijano ludzi. Błogosławiony Andrzej spojrzał
w niebo i pomodlił się wobec całego ludu i otwarła się ziemia
i wchłonęła wodę wraz ze starcem i otchłań zamknęła
się nad katami. Gdy więc mężowie ujrzeli to, co się wydarzyło,
przelękli się bardzo i zaczęli mówić: „Biada nam,
ponieważ ten mąż jest z Boga, a teraz zabije nas z powodu
zadanej mu udręki: wypełniło się bowiem, to, co po

wiedział on katom i starcowi. Teraz więc nakaże ogniowi
i spali nas”. Słysząc to Andrzej, rzekł do nich: „Nie lękajcie
się dzieci: także i owych nie pozostawię w piekle, ale
oni tam poszli, abyście uwierzyli w Pana naszego Jezusa
Chrystusa”.

32 I nakazał święty Andrzej przynieść wszystkich, którzy zmarli w wodzie; nie mogli jednak ich przynieść:
było bowiem bardzo wiele mężów i kobiet, niewiast, dzieci
i bydła. Wtedy Andrzej pomodlił się i oni wszyscy ożyli.
Wtedy on naszkicował Kościół i nakazał go zbudować.
1 ochrzciwszy ich dał im przykazania Pana naszego Jezusa
Chrystusa, mówiąc do nich: „Trzymajcie się ich, abyście
poznali tajemnice Pana naszego Jezusa Chrystusa”. A oni
prosili go wszyscy: „Błagamy cię, zostań z nami przez kilka
dni, abyśmy nasycili się z twojego źródła, bo jesteśmy
dopiero początkującymi”. Tak go prosili: on ich jednak nie
usłuchał, ale rzekł do nich: „Najpierw pójdę do moich
uczniów”. Szły za nim dzieci płacząc i błagając wraz z mężami,
i posypywali sobie głowę popiołem, ale on ich nie
usłuchał, lecz rzekł do nich: „Idę do moich uczniów, a potem
powrócę do was”. I poszedł swoją drogą.

33

I zstąpił Pan Jezus stawszy się podobny do pięknego
małego dziecka i wyszedłszy na spotkanie Andrzejowi,
powiedział: „Andrzeju, dlaczego wyszedłeś i pozostawiłeś
ich bez owoców? I nie zmiłowałeś się nad
dziećmi, które szły za tobą, i nad mężami, którzy błagali:
«Pozostań z nami kilka dni». Ich głos i płacz wstąpił do
nieba147. Teraz więc zawróć się i wejdź do miasta, i pozostań
z nimi siedem dni, aż dusze ich zostaną umocnione
we wierze. A potem wyjdziesz z tego miasta i udasz się
znowu do miasta barbarzyńców, ty i twoi uczniowie.
A gdy wejdziesz do owego miasta, będziesz zwiastował
w nim moją Ewangelię, i wyjdziesz od nich i znowu przyjdziesz
do tego miasta, i wyprowadzisz mężów, którzy są
w czeluści”. Wtedy Andrzej odwróciwszy się poszedł do miasta, mówiąc: „Błogosławię Cię, Panie Jezu, który
chcesz zbawić wszelką duszę149, ponieważ nie pozwoliłeś
mi wyjść z tego miasta z gniewem w sercu”. A gdy on
wchodził do tego miasta i gdy go ujrzano, nastała w nim
bardzo wielka radość. I przebywał tam siedem dni umacniając
ich nauką o Panu Jezusie Chrystusie. A gdy się wypełniło
siedem dni i błogosławiony Andrzej miał już
wyjść, zebrali się oni wszyscy, od dzieci do starców,
i utworzywszy orszak, mówili: „Jeden jest Bóg Andrzeja,
jeden Pan Jezus Chrystus, jemu chwała i moc na wieki
wieków. Niech tak się stanie”.

 

 

 

 

Acts of Andrew and Matthias[1]

In the City of the Man-eaters.

————————————

About that time all the apostles had come together to the same place, and shared among themselves the countries, casting lots, in order that each might go away into the part that had fallen to him.  By lot, then, it fell to Matthias to set out to the country of the man-eaters.  And the men of that city used neither to eat bread nor drink wine; but they ate the flesh of men, and drank their blood.  Every man, therefore, who came into their city they laid hold of, and digging they thrust out his eyes, and gave him a drug to drink, prepared by sorcery and magic; and from drinking the drug his heart was altered and his mind deranged.

Matthias then having come into the gate of their city, the men of that city laid hold of him, and thrust out his eyes; and after putting them out they made him drink the drug of their magical deception, and led him away to the prison, and put beside him grass to eat, and he ate it not.  For when he had partaken of their drug, his heart was not altered, nor his mind deranged; but he kept praying to God, weeping, and saying:  Lord Jesus Christ, for whose sake we have forsaken all things and have followed Thee, knowing that Thou art the helper of all who hope in Thee, attend then and behold what they have done to Matthias Thy servant, how they have made me nigh to the brutes; for Thou art He who knowest all things.  If, therefore, Thou hast ordained that the wicked men in this city should eat me up, I will not by any means flee from Thy dispensation.  Afford to me then, O Lord, the light of mine eyes, that at least I may behold what the wicked men in this city have in hand for me; do not forsake me, O my Lord Jesus Christ, and do not give me up to this bitter death.

While Matthias was thus praying in the prison, a light shone, and there came forth out of the light a voice saying:  Beloved Matthias, receive thy sight.  And immediately he received his sight.  And again there came forth a voice saying:  Be of good courage, our Matthias, and be not dismayed; for I shall not by any means forsake thee, for I shall deliver thee from all danger; and not only thee, but also all thy brethren who are with thee:  for I am with thee everywhere and at all times.  But remain here twenty-seven days for the edification[2] of many souls; and after that I shall send forth Andrew to thee, and he shall lead thee forth out of this prison; and not thee only, but also all who hear.  Having said this, the Saviour said again to Matthias, Peace be to thee, our Matthias, and went into heaven.  Then Matthias having beheld Him, said to the Lord:  Let thy grace abide with me, O my Lord Jesus.

Then Matthias therefore[3] sat down in the prison, and sang.  And it came to pass that, when the executioners came into the prison to bring forth the men to eat them, Matthias also shut his eyes, that they might not behold that he saw.  And the executioners having come to him, read the ticket in his hand, and said among themselves:  Yet three days, and we shall bring out this one also from the prison, and slay him.  Because in the case of every man whom they laid hold of, they noted that day on which they laid hold of him, and tied a ticket to his right hand, that they might know the completion of the thirty days.

And it came to pass when the twenty-seven days were fulfilled since Matthias was seized, the Lord appeared in the country where Andrew was teaching, and said to him:  Rise up, and set out with thy disciples to the country of the man-eaters, and bring forth Matthias out of that place; for yet three days, and the men of the city will bring him forth and slay him for their food.  And Andrew answered and said:  My Lord, I shall not be able to accomplish the journey thither before the limited period of the three days; but send Thine angel quickly, that he may bring him out thence:  for thou knowest, Lord, that I also am flesh, and shall not be able to go there quickly.  And He says to Andrew:  Obey Him who made thee, and Him who is able to say in a word, and that city shall be removed thence, and all that dwell in it.  For I command the horns of the winds,[4] and they drive it thence.  But rise up early, and go down to the sea with thy disciples, and thou shalt find a boat upon the shore, and thou shalt go aboard with thy disciples.  And having said this, the Saviour again said:  Peace to thee, Andrew, along with those with thee!  And He went into the heavens.

And Andrew having risen up early, proceeded to the sea along with his disciples; and having come down to the shore, he saw a little boat, and in the boat three men sitting.  For the Lord by His own power had prepared a boat, and He it was in human shape a pilot in the boat; and He brought two angels whom He made to appear like men, and they were in the boat sitting.[5]  Andrew, therefore, having beheld the boat, and the three who were in it, rejoiced with exceeding great joy; and having gone to them, he said:  Where are you going, brethren, with this little boat?  And the Lord answered and said to him:  We are going to the country of the man-eaters.  And Andrew having beheld Jesus, did not recognise Him; for Jesus was hiding His Godhead, and He appeared to Andrew like a pilot.  And Jesus having heard Andrew saying, I too am going to the country of the man-eaters, says to him:  Every man avoids that city, and how are you going there?  And Andrew answered and said:  We have some small business to do there, and we must get through with it; but if thou canst, do us this kindness to convey us to the country of the man-eaters, to which also you intend to go.  Jesus answered and said to them:  Come on board.

And Andrew said:  I wish to make some explanation to thee, young man, before we come on board thy boat.  And Jesus said:  Say what thou wilt.  And Andrew said to Him:  We have no passage-money to give thee; we have not even bread for our nourishment.  And Jesus answered and said to him:  How, then, are you going away without giving us the passage-money, and without having bread for your nourishment?  And Andrew said to Jesus, Listen, brother; do not think that it is through masterfulness that we do not give thee our passage-money, but we are disciples of our Lord Jesus Christ, the good God.  For He chose for Himself us twelve, and gave us such a commandment, saying, When you go to preach, do not carry money in the journey, nor bread, nor bag, nor shoes, nor staff, nor two coats.[6]  If, therefore, thou wilt do us the kindness, brother, tell us at once; if not, let us know, and we shall go and seek another boat for ourselves.  And Jesus answered and said to Andrew:  If this is the commandment which you received, and you keep it, come on board my boat with all joy.  For I really wish you, the disciples of Him who is called Jesus, to come on board my boat, rather than those who give me of their silver and gold; for I am altogether worthy that the apostle of the Lord should come on board my boat.  And Andrew answered and said:  Permit me, brother, may the Lord grant thee glory and honour.  And Andrew went on board the boat with his disciples.

And having gone on board, he sat down by the boat’s sail.  And Jesus answered and said to one of the angels:  Rise and go down to the hold of the boat, and bring up three loaves, that the men may eat, lest perchance they be hungry, from having come to us off a long journey.  And he rose and went down to the hold of the boat, and brought up three loaves, as the Lord commanded him; and he gave them the loaves.  Then Jesus said to Andrew:  Rise up, brother, with thy friends; partake of food, that you may be strong to bear the tossing of the sea.  And Andrew answered and said to his disciples:  My children, we have found great kindness from this man.  Stand up, then, and partake of the nourishment of bread, that you may be strong to bear the tossing of the sea.  And his disciples were not able to answer him a word, for they were in distress because of the sea.  Then Jesus forced Andrew to partake himself also of the nourishment of bread along with his disciples.  And Andrew answered and said to Jesus, not knowing that it was Jesus:  Brother, may the Lord give thee heavenly bread out of His kingdom.  Allow me then brother; for thou seest the children, that they are distressed because of the sea.  And Jesus answered and said to Andrew:  Assuredly the brethren are without experience of the sea; but inquire of them whether they want to go to land, and thyself to remain, until thou shalt finish thy business, and again come back to them.  Then Andrew said to his disciples:  My children, do you wish to go to the land, and me to remain here until I shall finish my business for which I have been sent?  And they answered and said to Andrew:  If we go away from thee, may we become strangers to the good things which the Lord hath provided for us.  Now, therefore, we are with thee, wherever thou mayst go.

Jesus answered and said to Andrew:  If thou art truly a disciple of Him who is called Jesus, tell thy disciples the miracles which thy Teacher did, that their soul may rejoice, and that they may forget the fear of the sea; for, behold, we are going to take the boat off from the land.  And immediately Jesus said to one of the angels:  Let go the boat; and he let go the boat from the land.  And Jesus came and sat down beside the rudder, and steered the boat.  Then Andrew exhorted and comforted his disciples, saying:  My children, who have given up your life to the Lord, fear not; for the Lord will not at all forsake you for ever.  For at that time when I was alone with our Lord, we went on board the boat with Him, and He lay down to sleep in the boat, trying us; for He was not[7] fast asleep.  And a great wind having arisen, and the sea being stormy, so that the waves were uplifted, and came under the sail of the boat, and when we were in great fear, the Lord stood up and rebuked the winds, and there was a calm in the sea; for all things feared Him, as being made by Him.[8]  Now, therefore, my children, fear not.  For the Lord Jesus will not at all forsake us.  And having said this, the holy Andrew prayed in his heart that his disciples might be led to sleep.  And as Andrew was praying, his disciples fell asleep.

And Andrew, turning round to the Lord, not knowing that it was the Lord, said to Him:  Tell me, O man, and show me the skill of thy steering; for I have never seen any man so steering in the sea as I now see thee.  For sixteen years have I sailed the sea, and behold this is the seventeenth, and I have not seen such skill; for truly the boat is just as if on land.  Show me then, young man, thy skill.  Then Jesus answered and said to Andrew:  We also have often sailed the sea, and been in danger; but since thou art a disciple of Him called Jesus, the sea has recognised thee that thou art righteous, and has become calm, and has not lifted its waves against the boat.  Then Andrew cried out with a loud voice, saying:  I thank Thee, my Lord Jesus Christ, that I have met a man who glorifies Thy name.

And Jesus answered and said:  O Andrew, tell me, thou disciple of Him called Jesus, wherefore the unbelieving Jews did not believe in Him, saying that He was not God, but man.  Show me, O disciple of Him called Jesus; for I have heard that He showed His Godhead to His disciples.  And Andrew answered and said:  Truly, brother, He showed us that He was God.  Do not think, then, that He is man.  For He made the heaven, and the earth, and the sea, and all that is in them.  And Jesus answered and said:  How then did the Jews not believe Him?  Perhaps He did not do miracles before them?  Andrew said:  Hast thou not heard of the miracles which He did before them?  He made the blind see, the lame walk, the deaf hear; He cleansed lepers, He changed water into wine; and having taken five loaves and two fishes, He made a crowd recline on the grass, and having blessed, He gave them to eat; and those that ate were five thousand men,[9] and they were filled:  and they took up what was over to them twelve baskets of fragments.[10]  And after all these things they did not believe Him.

And Jesus answered and said to Andrew:  Perhaps He did these miracles before the people, and not before the chief priests, and because of this they did not believe Him.

And Andrew answered and said:  Nay, brother, He did them also before the chief priests, not only openly, but also in secret, and they did not believe Him.  Jesus answered and said:  What are the miracles which He did in secret?  Disclose them to me.  And Andrew answered and said:  O man, who hast the spirit of inquisitiveness, why dost thou put me to the test?  And Jesus answered and said:  I do not put thee to the test by saying this, O disciple of Him called Jesus; but my soul rejoices and exults, and not only mine, but also every soul that hears the wonders of Jesus.

And Andrew answered and said:  O child, the Lord shall fill thy soul with all joy and all good, as thou hast persuaded me now to relate to thee the miracles which our Lord did in secret.

It came to pass as we, the twelve disciples, were going with our Lord into a temple of the Gentiles, that He might make known to us the ignorance of the devil, that the chief priests, having beheld us following Jesus, said to us, O wretches, why do you walk with him who says, I am the Son of God?  Do you mean to say that God has a son?  Which of you has ever at any time seen God associating with a woman?  Is not this the son of Joseph the carpenter, and his mother is Mary, and his brothers James and Simon?[11]  And when we heard these words, our hearts were turned into weakness.  And Jesus, having known that our hearts were giving way, took us into a desert place, and did great miracles before us, and displayed to us all His Godhead.  And we spoke to the chief priests, saying, Come ye also, and see; for, behold, He has persuaded us.

And the chief priests having come, went with us; and when we had gone into the temple of the Gentiles, Jesus showed us the heaven,[12] that we might know whether the things were true or not.  And there went in along with us thirty men of the people, and four chief priests.  And Jesus, having looked on the right hand and on the left of the temple, saw two sculptured sphinxes, one on the right and one on the left.  And Jesus having turned to us, said, Behold the sign of the cross; for these are like the cherubim and the seraphim which are in heaven.  Then Jesus, having looked to the right, where the sphinx was, said to it, I say unto thee, thou image of that which is in heaven, which the hands of craftsmen have sculptured, be separated from thy place, and come down, and answer and convict the chief priests, and show them whether I am God or man.

And immediately at that very time the sphinx removed from its place, and having assumed a human voice, said, O foolish sons of Israel, not only has the blinding of their own hearts not been enough for them, but they also wish others to be blind like themselves, saying that God is man, who in the beginning fashioned man, and put His breath into all, who gave motion to those things which moved not; He it is who called Abraham, who loved his son Isaac, who brought back his beloved Jacob into his land; He is the Judge of living and dead; He it is who prepareth great benefits for those who obey Him, and prepareth punishment for those who believe Him not.  Heed not that I am an idol that can be handled; for I say unto you, that the sacred places of your synagogue are more excellent.[13]  For though we are stones, the priests have given us only the name of a god; and those priests who serve the temple purify themselves, being afraid of the demons:  for if they have had intercourse with women, they purify themselves seven days, because of their fear; so that they do not come into the temple because of us, because of the name which they have given us, that we are a god.  But you, if you have committed fornication, take up the law of God, and go into the synagogue of God, and purify, and read, and do not reverence the glorious words of God.  Because of this, I say unto you, that the holy things purify your synagogues, so that they also become churches of His only begotten Son.  The sphinx having said this, ceased speaking.

And we said to the chief priests, Now it is fitting that you should believe, because even the stones have convicted you.  And the Jews answered and said, By magic these stones speak, and do not you think that it is a god?  For if you have tested what has been said by the stone, you have ascertained its deception.  For where did he find Abraham, or how did he see him?  For Abraham died many years before he was born, and how does he know him?

And Jesus, having again turned to the image, said to it, Because these believe not that I have spoken with Abraham, go away into the land of the Canaanites, and go away to the double[14] cave in the field of Mamre, where the body of Abraham is, and cry outside of the tomb, saying, Abraham, Abraham, whose body is in the tomb, and whose soul is in paradise, thus speaks He who fashioned man, who made thee from the beginning his friend, Rise up, thou and thy son Isaac, and the son of thy son Jacob, and come to the temples of the Jebusites, that we may convict the chief priests, in order that they may know that I am acquainted with thee, and thou with me.  And when the sphinx heard these words, immediately she walked about in the presence of us all, and set out for the land of the Canaanites to the field of Mamre, and cried outside of the tomb, as God had commanded her.  And straightway the twelve patriarchs[15] came forth alive out of the tomb, and answered and said to her, To which of us hast thou been sent?  And the sphinx answered and said, I have been sent to the three patriarchs for testimony; but do ye go in, and rest until the time of the resurrection.  And having heard, they went into the tomb and fell asleep.  And the three patriarchs set out along with the sphinx to Jesus, and convicted the chief priests.  And Jesus said to them, Go away to your places; and they went away.  And He said also to the image, Go up to thy place; and straightway she went up and stood in her place.  And He did also many other miracles, and they did not believe Him; which miracles, if I shall recount, thou wilt not be able to bear.  And Jesus answered and said to him:  I can bear it; for I prudently listen to profitable words.

And when the boat was about to come near the land, Jesus bent down His head upon one of His angels, and was quiet.  And Andrew ceased speaking; and he also, reclining his head upon one of his disciples, fell asleep.  And Jesus said to His angels:  Spread your hands under him, and carry Andrew and his disciples, and go and put them outside of the city of the man-eaters; and having laid them on the ground, return to me.  And the angels did as Jesus commanded them, and the angels returned to Jesus:  and He went up into the heavens with His angels.

And when it was morning, Andrew, having awakened and looked up, found himself sitting on the ground; and having looked,[16] he saw his disciples sleeping on the ground:  and he wakened them, and said to them:  Rise up, my children, and know the great dispensation that has happened to us, and learn that the Lord was with us in the boat, and we knew Him not; for He transformed Himself as if He were a pilot in the boat, and humbled Himself, and appeared to us as a man, putting us to the test.  And Andrew, recovering himself, said:  Lord, I recognised Thy excellent words, but Thou didst not manifest Thyself to me, and because of this I did not know Thee.  And his disciples answered and said to him:  Father Andrew, do not think that we knew when thou wast speaking with Him in the boat, for we were weighed down by a most heavy sleep; and eagles came down out of the heavens, and lifted up our souls, and took them away into the paradise in heaven, and we saw great wonders.  For we beheld our Lord Jesus sitting on a throne of glory, and all the angels round about Him.  We beheld also Abraham, and Isaac, and Jacob, and all the saints; and David praised Him with a song upon his harp.  And we beheld there you the twelve apostles standing by in the presence of our Lord Jesus Christ, and outside of you twelve angels round about you, and each angel standing behind each of you, and they were like you in appearance.  And we heard the Lord saying to the angels, Listen to the apostles in all things whatsoever they shall ask you.  These are the things which we have seen, father Andrew, until thou didst awake us; and angels, who appeared like eagles, brought our souls into our bodies.

Then Andrew, having heard, rejoiced with great joy that his disciples had been deemed worthy to behold these wonderful things.  And Andrew looked up into heaven, and said:  Appear to me, Lord Jesus Christ; for I know that Thou art not far from Thy servants.  Pardon me, Lord, for what I have done; for I have beheld Thee as a man in the boat, and I have conversed with Thee as with a man.  Now therefore, Lord, manifest Thyself to me in this place.

And when Andrew had said this, Jesus appeared to him in the likeness of a most beautiful little child.  And Jesus answered and said:  Hail, our Andrew!  And Andrew, having beheld Him, worshipped Him, saying:  Pardon me, Lord Jesus Christ, for I saw Thee like a man on the sea, and conversed with Thee.  What is there, then, wherein I have sinned, my Lord Jesus, that Thou didst not manifest Thyself to me on the sea?  And Jesus answered and said to Andrew:  Thou hast not sinned, but I did this to thee because thou saidst, I shall not be able to go to the city of the man-eaters in three days; and I have showed thee that I am able to do all things, and to appear to every one as I wish.  Now therefore rise up, go into the city to Matthias, and bring him forth out of the prison, and all the strangers that are with him.  For, behold, I show thee, Andrew, what thou must suffer before going into this city.  They will heap upon thee tortures and insults, and scatter thy flesh in the ways and the streets, and thy blood shall flow to the ground, but they are not able to put thee to death; but endure, just as thou sawest me beaten, insulted, and crucified:  for there are those who are destined to believe in this city.  And having said this, the Saviour went into the heavens.

And Andrew went into the city along with his disciples, and no one beheld him.  And when he came to the prison, he saw seven warders standing at the gate guarding, and he prayed within himself, and they fell down and expired; and he marked the gate with the sign of the cross, and it opened of its own accord.  And having gone in with his disciples, he found Matthias sitting and singing; and seeing him, he stood up, and they saluted each other with a holy kiss; and he said to Matthias:  Brother, how hast thou been found here?  For yet three days, and they will bring thee out to be food for them.  Where are the great mysteries which thou hast been taught, and the wonderful things which we have believed?  And Matthias said to him:  Didst thou not hear the Lord saying, I shall send you like sheep into the midst of wolves?[17]  They straightway brought me into the prison, and I prayed to the Lord; and He said to me, Remain here twenty-seven days, and I shall send thee Andrew, and he will bring thee forth out of the prison.  And now, behold, it has come to pass as the Lord said.

Then Andrew, having looked, saw three men shut up eating grass naked; and he beat his breast, and said:  Consider, O Lord, what the men suffer; how have they made them like the irrational brutes?  And he says to Satan:  Woe to thee, the devil, the enemy of God, and to thine angels, because the strangers here have done nothing to thee; and how hast thou brought upon them the punishment? how long dost thou war against the human race?  Thou didst bring forth Adam out of paradise, and didst cause men to be mixed up with transgression; and the Lord was enraged, and brought on the deluge so as to sweep man away.  And again hast thou made thy appearance in this city too, in order that thou mayst make those who are here eat men,[18] that the end of them also may be in execration and destruction, thinking in thyself that God will sweep away the work of His hands.  Hast thou not heard that God said, I will not bring a deluge upon the earth?[19] but if there is any punishment prepared, it is for the sake of taking vengeance upon thee.

Then he stood up, and Andrew and Matthias prayed; and after the prayer Andrew laid his hands upon the faces of the blind men who were in the prison, and straightway they all received their sight.  And again he laid his hand upon their hearts, and their minds were changed into human reason.  Then Andrew answered them:  Rise up, and go into the lower parts of the city, and you shall find in the way a great fig-tree, and sit under the fig-tree, and eat of its fruit, until I come to you; but if I delay coming there, you will find abundance of food for yourselves:  for the fruit shall not fail from the fig-tree, but according as you eat it shall produce more fruit, and nourish you, as the Lord has said.  And they answered and said to Andrew:  Go along with us, O our master, lest perchance the wicked men of this city again see us, and shut us up, and inflict upon us greater and more dreadful tortures than they have inflicted upon us.  And Andrew answered and said to them:  Go; for in truth I say to you, that as you go, not a dog shall bark with his tongue against you.  And there were in all two hundred and seventy men and forty-nine women[20] whom Andrew released from the prison.  And the men went as the blessed Andrew said to them; and he made Matthias go along with his disciples out of the eastern gate of the city.  And Andrew commanded a cloud, and the cloud took up Matthias and the disciples of Andrew; and the cloud set them down on the mountain where Peter was teaching,[21] and they remained beside him.

And Andrew, having gone forth from the prison, walked about in the city; and having seen a brazen pillar, and a statue standing upon it, he came and sat down behind that pillar until he should see what should happen.  And it happened that the executioners went to the prison to bring out the men for their food,[22] according to the custom; and they found the doors of the prison opened, and the guards that guarded it lying dead upon the ground.  And straightway they went, and reported to the rulers of the city, saying:  We found the prison opened, and having gone inside we found nobody;[23] but we found the guards lying dead upon the ground.  And the rulers having heard this, said among themselves:  What, then, has happened?  You do not mean to say that some persons have gone into the prison of the city, and have killed the warders, and taken away those that were shut up?  And they spoke to the executioners, saying:  Go to the prison, and bring the men that are dead, that we may eat them up to-day.  And let us go to-morrow, and bring together all the old men of the city, that they may cast lots upon themselves, until the seven lots come, and we slay seven each day.  And they shall be to us for food until we may choose young men, and put them in boats as sailors, that they may go away to the countries round about, and attack them, and bring some men here, that they may be for food to us.

And the executioners went to the prison, and brought the seven men that were dead; and there was an oven built in the midst of the city, and there lay in the oven a large trough in which they killed the men, and their blood ran down into the trough, and they drew out of the blood and drank it.  And they brought the men, and. put them into the trough.  And when the executioners were lifting their hands against them, Andrew heard a voice, saying:  Behold, Andrew, what is happening in this city.  And Andrew having beheld, prayed to the Lord, saying:  Lord Jesus Christ, who didst order me to come into this city, do not suffer those in this city to do any evil, but let the knives go out of the hands of the wicked ones.  And straightway the knives of the wicked men fell, and their hands were turned into stone.  And the rulers, having seen what had happened, wept, saying:  Woe unto us, for here are the magicians who have gone into the prison, and brought out the men; for, behold, they have bewitched these also.  What, then, shall we do?  Let us go now, and gather together the old men of the city, seeing that we are hungry.

And they went and gathered them together, and found two hundred and seventeen; and they brought them to the rulers, and they made them cast lots, and the lot came upon seven old men.  And one of those taken by lot answered and said to the officers:  I pray you, I have for myself one son; take him, and slay him instead of me, and let me go.  And the officers answered and said to him:  We cannot take thy son, unless we bring him first to our superiors.  And the officers went and told the rulers.  And the rulers answered and said to the officers:  If he give us his son instead of himself, let him go.  And the officers went and told the old man.  And the old man answered and said to them:  I have also a daughter along with my son; take them, and kill them, only let me go.  And he gave his children to the officers, that they might kill them.  And the children wept to each other, and prayed the officers, saying:  We pray you do not kill us, as we are of so small a size; but let us complete our size, and so kill us.  For it was a custom in that city, and they did not bury their dead, but ate them up.  And the officers did not hearken to the children, nor take pity upon them, but carried them to the trough weeping and praying.

And it happened, as they were leading them away to kill them, that Andrew, having beheld what happened, shed tears; and weeping, he looked up to heaven and said:  Lord Jesus Christ, as Thou didst hear me in the case of the dead men, and didst not suffer them to be eaten up, so also now hear me, that the executioners may not inflict death upon these children, but that the knives may be loosened out of the hands of the executioners.[24]  And straightway the knives were loosened, and fell out of the hands of the executioners.  And when this came to pass, the executioners, having beheld what had happened, were exceedingly afraid.  And Andrew, seeing what had happened, glorified the Lord because He had listened to him in every work.

And the rulers, having beheld what had happened, wept with a great weeping, saying:  Woe unto us! what are we to do?  And, behold, the devil appeared in the likeness of an old man, and began to say in the midst of all:  Woe unto you! because you are now dying, having no food; what can sheep and oxen do for you?  They will not at all be enough for you.  But rise up, and make a search here for one who has come to the city, a stranger named Andrew, and kill him; for if you do not, he will not permit you to carry on this practice longer:  for it was he who let loose the men out of the prison.  Assuredly the man is in this city, and you have not seen[25] him.  Now, therefore, rise and make search for him, in order that henceforward you may be able to collect your food.

And Andrew saw the devil, how he was talking to the multitudes; but the devil did not see the blessed Andrew.  Then Andrew answered the devil, and said:  O Belial most fiendish, who art the foe of every creature;[26] but my Lord Jesus Christ will bring thee down to the abyss.  And the devil, having heard this, said:  I hear thy voice indeed, and I know thy voice, but where thou art standing I know not.  And Andrew answered and said to the devil:  Why, then, hast thou been called Amael?[27] is it not because thou art blind, not seeing all the saints?  And the devil, having heard this, said to the citizens:  Look round now for him speaking to me, for he is the man.  And the citizens, having run in different directions, shut the gates of the city, and searched for the blessed one, and did not see him.[28]  Then the Lord showed Himself to Andrew, and said to him; Andrew, rise up and show thyself to them, that they may learn my power, and the powerlessness of the devil working in them.

Then Andrew rose up, and said in presence of all:  Behold, I am Andrew whom you seek.  And the multitudes ran upon him, and laid hold of him, saying:  What thou hast done to us, we also will do to thee.  And they reasoned among themselves, saying:  By what death shall we kill him?  And they said to each other:  If we take off his head, his death is not torture; and if we burn him, he will not be for food to us.  Then one of them, the devil having entered into him, answered and said to the multitudes:  As he has done to us, so let us also do to him.  Let us rise up, then, and fasten a rope to his neck, and drag him through all the streets and lanes of the city; and when he is dead, we shall share his body.  And they did as he said to them; and having fastened a rope round his neck, they dragged him through the streets and lanes of the city, and the flesh of the blessed Andrew stuck to the ground, and his blood flowed to the ground like water.  And when it was evening they cast him into the prison, having bound his hands behind him; and he was in sore distress.

And in the morning again they brought him out, and having fastened a rope round his neck, they dragged him about; and again his flesh stuck to the ground, and his blood flowed.  And the blessed one wept and prayed, saying:  Do not forsake me, my Lord Jesus Christ; for I know that Thou art not far from Thy servants.  And as he was praying, the devil walked behind, and said to the multitudes:  Strike him on the mouth, that he may not speak.[29]

And when it was evening they took him again to the prison, having bound his hands behind him, and left him till the morrow again.  And the devil having taken with himself seven demons[30] whom the blessed one had cast out of the countries round about, and having gone into the prison, they stood before him, wishing to kill him.  And the demons answered and said to Andrew:  Now hast thou fallen into our hands; where is thy glory and thy exultation, thou that raisest thyself up against us, and dishonourest us, and tellest our doings to the people in every place and country, and hast made our workshops and our temples to become desolate, in order that sacrifices may not be brought to them?  Because of this, then, we shall also kill thee, like thy teacher called Jesus, and John whom Herod beheaded.[31]

And they stood before Andrew, wishing to kill him; and having beheld the seal upon his forehead which the Lord gave him, they were afraid, and did not come near him, but fled.  And the devil said to them:  Why have you fled from him, my children, and not killed him?  And the demons answered and said to the devil:  We cannot kill him, but kill him if thou art able; for we knew him before he came into the distress of his humiliation.  Then one of the demons answered and said:  We cannot kill him, but come let us mock him in the distress of his humiliation.  And the demons came and stood before him, and scoffed at him.  And the blessed one hearing, wept; and there came to him a voice saying:  Andrew, why weepest thou?  And it was the voice of the devil changed.  And Andrew answered and said:  I am weeping because God commanded me, saying, Be patient toward them.  And the devil said:  If thou canst do anything, do it.  And Andrew answered and said:  Is it for this, then, that you do these things to me?  But forbid it that I should disobey the commandment of my Lord; for if the Lord shall make for me a charge[32] in this city, I shall chastise you as you deserve.  And having heard this, they fled.

And when it was morning they brought him out again, and having fastened a rope about his neck, they dragged him; and again his flesh stuck to the ground, and his blood flowed to the ground like water.  And the blessed one, as he was being dragged along, wept, saying:  Lord Jesus Christ, be not displeased with me; for Thou knowest, Lord, what the fiend has inflicted upon me, along with his demons.  These tortures are enough, my Lord; for, behold, I am dragged about for three days.  But do Thou, Lord, remember that Thou wast three hours upon the cross, and didst cry out to the Father, My Father, why hast Thou forsaken me?[33]  Where are Thy words, Lord, which Thou spakest to us, confirming us, when we walked about with Thee, saying to us, Ye shall not lose one hair?[34]  Consider, then, Lord, what has become of my flesh, and the hairs of my head.  Then Jesus said to Andrew:  O our Andrew, the heaven and the earth shall pass away, but my words shall not pass away.[35]  Turn thyself then, Andrew, and behold thy flesh that has fallen, and thy hair, what has become of them.  And Andrew turned, and saw great trees springing up, bearing fruit; and he glorified God.

And when it was evening they took him up again, and cast him into the prison, having bound his hands behind him; and he was exceedingly exhausted.  And the men of the city said among themselves:  Perhaps he dies in the night, and we do not find him alive on the following day; for he was languid, and his flesh was spent.

And the Lord appeared in the prison, and having stretched out His hand, said to Andrew:  Give me thy hand, and rise up whole.  And Andrew, having beheld the Lord Jesus, gave Him his hand, and rose up whole.  And falling down, he worshipped Him, and said:  I thank Thee, my Lord Jesus Christ, that Thou hast speedily brought help to me.  And Andrew, having looked into the middle of the prison, saw a pillar standing, and upon the pillar there stood an alabaster statue.  And Andrew, having gone up to the statue, unfolded his hands seven times, and said to the pillar, and the statue upon it:  Fear the sign of the cross, which the heaven and the earth dread; and let the statue set upon the pillar bring up much water through its mouth, until all who are in this city be punished.  And say not, I am stone, and am not worthy to praise the Lord, for the Lord fashioned us from the earth; but you are pure, because that out of you He gave the tables of the law.[36]  When the blessed Andrew had said this, straightway the stone statue cast out of its mouth water in abundance, as if out of a canal.  And the water stood high upon the earth; and it was exceedingly acrid, eating into the flesh of men.

And when it was morning, the men of the city saw it, and began to flee, saying in themselves:  Woe to us! because we are now dying.  And the water killed their cattle and their children; and they began to flee out of the city.  Then Andrew prayed, saying:  Lord Jesus Christ, in whom I have hoped that this miracle should come upon this city, forsake me not, but send Michael Thy archangel in a cloud of fire, and be a wall round the city, that no one may be able to escape out of the fire.  And straightway a cloud of fire came down and encircled the city like a wall; and the water was as high as the neck of those men, and it was eating them up exceedingly.  And they wept, saying:  Woe to us! for all these things have come upon us because of the stranger who is in the prison.  Let us go and release him, lest perchance we die.

And they went out, crying with a loud voice:  God of the stranger, take away from us this water.  And the apostle knew that they were in great affliction, and said to the alabaster statue:  Stop the water, for they have repented.  And I say to thee, that if the citizens of this city shall believe, I will build a church, and place thee in it, because thou hast done me this service.  And the statue ceased flowing, and no longer brought forth water.  And the men of the city, having come out to the doors of the prison, cried out, saying:  Have pity upon us, God of the stranger, and do not according to our unbelief, and according to what we have done to this man, but take away from us this water.  And Andrew came forth out of the prison; and the water ran this way and that from the feet of the blessed Andrew.  Then all the multitude seeing him, all cried out:  Have pity upon us.

And the old man having come who gave up his children that they should slay them instead of him, prayed at the feet of the blessed Andrew, saying:  Have pity upon me.  And the holy Andrew answered and said to the old man:  I wonder how thou sayest, Have pity upon me; for thou hadst no pity upon thy children, but gavest them up to be slain instead of thee.  Therefore I say unto thee, At what hour this water goes away, into the abyss shalt thou go, with the fourteen[37] executioners who slay the men every day.  And he came to the place of the trough, where they used to slay the men.  And the blessed one, having looked up to heaven, prayed before all the multitude; and the earth was opened, and swallowed up the water, along with the old man.  He was carried down into the abyss, with the executioners.  And the men, having seen what had happened, were exceedingly afraid, and began to say:  Woe unto us because this man is from God; and now he will kill us because of the afflictions which we have caused him.  For, behold, what he said to the executioners and the old man has befallen them.  Now, therefore, he will command the fire, and it will burn us.  And Andrew, having heard, said to them:  Fear not, children; for I shall not send these also to Hades; but those have gone, that you may believe in our Lord Jesus Christ.

Then the holy Andrew ordered to be brought up all who had died in the water.  And they were not able to bring them; for there had died a great multitude both of men, and women, and children, and cattle.

Then Andrew prayed, and they all came to life.  And after these things he drew a plan of a church, and he caused the church to be built.  And he baptized them, and gave them the ordinances of our Lord Jesus Christ, saying to them:  Stand by these, in order that you may know the mysteries of our Lord Jesus Christ.  And they all prayed him:  We pray thee, stay with us a few days, that we may be filled with thy fountain, because we are newly planted.[38]  And he did not comply with their request, but said to them:  I shall go first to my disciples.  And the children followed after, weeping and praying, with the men; and they cast ashes[39] upon their heads.  And he did not comply with them, but said:  I shall go to my disciples, and after that I shall come again to you.  And he went his way.

And the Lord Jesus Christ came down, being like a comely little child, and met Andrew, and said:  Andrew, why hast thou come out and left them without fruit, and hast not had compassion upon the children that followed after thee, and the men entreating thee, Stay with us a few days?  For the cry of them and the weeping has come up to heaven.  Now therefore return, and go into the city, and remain there seven days, until I shall confirm their souls in the faith; and then thou shalt go away into the country of the barbarians, thou and thy disciples.  And after going into this city, thou shalt proclaim my Gospel, and bring up the men who are in the abyss.  And thou shalt do what I command thee.

Then Andrew turned and went into the city, saying:  I thank Thee, my Lord Jesus Christ, who wishest to save every soul, that Thou hast not allowed me to go forth out of this city in mine anger.  And when he had come into the city, they, seeing him, rejoiced with exceeding great joy.  And he stayed there seven days, teaching and confirming them in the Lord Jesus Christ.  And the seven days having been fulfilled, it came to pass, while the blessed Andrew was going out, all came together to him, from the child even to the elder, and sent him on his way, saying:  There is one God, the God of Andrew, and one Lord Jesus Christ, who alone doeth wonders; to whom[40] be glory and strength for ever.  Amen.

 

 

 

 

 

 

 

  1. [PODANIE O POBYCIE APOSTOŁA ANDRZEJA NA RUSI]17

[PODANIE O POBYCIE APOSTOŁA ANDRZEJA NA RUSI]

Gdy Andrzej nauczał w Synopie i przyszedł do Korsunia, dowiedział się, że niedaleko Korsunia jest ujście Dniepru, i zapragnął pójść do Rzymu i przepłynął do ujście Dniepru i stamtąd udał się w górę Dniepru. I stało się, że przyszedł i stanął pod górami na brzegu. I nazajutrz, wstawszy, rzekł do będących z nim uczniów: „Czy widzicie te góry? Otóż na górach tych zajaśnieje łaska Boża, bę­ dzie wielki gród, i liczne cerkwie wzniesie się Bogu”. I wstąpiwszy na góry te, pobłogosławił je i postawił krzyż, i pomodlił się do Boga, i zszedłszy z góry, gdzie później miał powstać Kijów, poszedł w górę Dniepru. I przyszedł do Słowian, gdzie dziś jest Nowogród, i widział ludzi tam mieszkających – i jaki mają obyczaj, jak się myją i chłoszczą i zdziwił się. I udał się do Waregów i przybył do Rzymu i powiedział, jak nauczali co widział i rzekł do nich.: „Dziwne [rzeczy] widziałem w ziemi słowiańskiej, idąc tutaj. Widziałem łaźnie drewniane; rozpalają je do czerwoności i rozbierają się do naga i oblewają się ługiem garbarskim i biorą młode pędy i biją się nimi sami, i tak siebie biją, że ledwo żywi złażą i oblewają się zimną wodą i tak ożywają. I to czynią co dnia, nie męczeni przez nikogo, lecz sami siebie męczą, i jest to dla nich kąpiel, a nie męczarnia”. A ci co słyszeli, dziwili się. Andrzej zaś, zabawiwszy w Rzymie, przybył do Synopy.

 

 

  1. ŻYWOT ANDRZEJA GRZEGORZA Z TOURS*

O MATEUSZU APOSTOLE I WYDARZENIACH. KTÓRE MIAŁY MIEJSCE W MYRMIDONII

Po szlachetnym i chwalebnym triumfie wniebowstąpienia Pana, gdy Apostołowie rozproszyli się, aby głosić słowo Boże w różnych krajach, Andrzej Apostoł rozpoczął głosić Pana Isusa Chrystusa w prowincji Achai, Mateusz zaś Apostoł i Ewangelista głosił słowo zbawienia w Myrmydonii.

Ale mieszkańcy tego opornego miasta źle znosili naukę o cudach naszego Zbawiciela i nie chcieli zburzyć swoich świątyń. Pochwycili więc błogosławionego Apostoła, wyrwali mu oczy, skuli łańcuchami i wrzucili go do więzienia, aby go po kilku dniach zabić.

Anioł jednak Pański przybył do Andrzeja Apostoła mówiąc: „Powstań i idź do Myrmydonii, i wyrwij brata twojego, Mateusza z brudu więzienia, w którym przebywa”. On zaś rzekł do niego: „Panie, przecież ja nie znam drogi, jakże więc tam pójdę?”

Na to On: „Idź – mówi – na brzeg morza, tam znajdziesz statek, na który wstąp natychmiast, a Ja będę przewodnikiem na twojej drodze”. Andrzej uczynił więc, jak mu powiedziano, znalazł statek stojący przy brzegu, wszedł nań, a ponieważ wiały wiatry przychylne, szczęśliwie przypłynął do miasta, przeszedł jego bramy i udał się do więzienia.

Gdy zaś ujrzał Apostoła Mateusza siedzącego w brudzie więzienia, skutego z innymi, zapłakał gorzko. Potem, gdy się wspólnie pomodlili, rzekł Andrzej: „Panie Isusie Chrystusie, którego wiernie głosimy i dla imienia którego tyle znosimy, Ty, który w niezmierzonej łaskawości ślepym przywracasz wzrok, głuchym słuch a możność poruszania się sparaliżowanym, trędowatym czystość, a życie umarłym”, otwórz, błagam Cię, oczy Twojemu słudze, aby mógł pójść głosić Twoje słowo”.

Natychmiast zadrżało owo miejsce i światło wielkie zabłysło w więzieniu, a oczom Apostoła został przywrócony wzrok. Z wszystkich spadły łańcuchy, a dyby, którymi były skute ich nogi, rozpękły się, i wszyscy chwalili Boga, mówiąc: „Wielki jest Bóg, którego głoszą jego słudzy”.

Wtedy wyprowadził ich Andrzej z więzienia, i każdy poszedł do siebie. Mateusz natomiast odszedł z tego miejsca, Andrzej natomiast głosił mieszkańcom [tej krainy] słowo Pana Isusa.

Gdy jednak owi ludzie dowiedzieli się, co wydarzyło się z tymi, którzy byli skuci w więzieniu, chwycili Andrzeja i związawszy mu nogi, ciągnęli go po placach miasta.

Wyrywano mu włosy a krew płynęła mu z głowy, a on modlił się do Pana, mówiąc: „Otwórz, proszę, Panie, oczy ich serca, aby poznali Ciebie, Boga prawdziwego, i odstąpili od tej niegodziwości. Nie poczytaj im tego za grzech, bo nie wiedzą co czynią”.

I natychmiast strach wielki ogarnął wszystkich mieszkańców owego miasta, i pozostawiwszy Apostoła, mówili: „Zgrzeszyliśmy przeciw tobie, nie wiedząc, co czynimy. Błagamy cię przeto, Panie, abyś odpuścił naszą winę i wskazał nam drogę zbawienia, aby gniew Boga nie zstąpił na to miasto”.

Na te słowa upadli na ziemię, do nóg Andrzeja. On ich podniósł, i głosił Pana Isusa Chrystusa, i cuda, które On uczynił na tym świecie, i jak świat upadający odnowił swoja własną krwią. A oni uwierzyli, i zostali ochrzczeni w imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego, otrzymawszy odpuszczenie grzechów.

Andrzej zaś, odszedłszy z tego miejsca, udał się do swojego kraju. Gdy tak szedł ze swoimi uczniami, przystąpił do niego pewien ślepiec i rzekł: „Andrzeju, Apostole Chrystusa, wiem, że możesz mi przywrócić wzrok, ale nie chcę otrzymać go z powrotem, o ile, o co cię błagam, nie rozkażesz tym, co są z tobą, dać mi wystarczająco pieniędzy na utrzymanie i odzież”.

Na to rzecze doń Andrzej: „Zaiste – mówi – poznałem, że to nie jest głos człowieka, ale szatana, który nie pozwala, aby temu człowiekowi przywrócono wzrok”. I odwróciwszy, dotknął się jego oczu, a on natychmiast otrzymał światło, i chwalił Boga.

A ponieważ posiadał podłe i poszarpane ubranie, rzekł Apostoł: „Zdejmijcie z niego brudne łachmany, a dajcie mu nową odzież”.

Gdy on zaś zrzucił z siebie prawie całą odzież, rzekł Apostoł: „Niech otrzyma to, co mu wystarczy”. I tak otrzymawszy szaty, dzięki składając, powrócił do swego domu.

Demetriusz zaś, pierwszy obywatel miasta Amazei16, miał sługę Egipcjanina, którego szczególnie miłował. Ten jednak, dostawszy gorączki, oddał ducha. Gdy zaś Demetriusz usłyszał o cudach, które dokonywał błogosławiony Apostoł, przyszedł do niego i padłszy mu do nóg ze łzami, rzekł: „Ufam, że nic dla ciebie nie jest trudne, sługo Boży. Oto umarł mój syn, którego miłowałem w sposób szczególny. Błagam cię więc, abyś udał się do mojego domu i przywrócił mi go”. Gdy to usłyszał błogosławiony Apostoł, współczując jego łzom, udał się do domu, w którym leżał chłopiec, i głosił bardzo długo to, co dotyczy się zbawienia ludzi. Następnie zwróci się do marów, mówiąc: „Tobie mówię, chłopcze, w imię Isusa Chrystusa, Syna Bożego, powstań i bądź uzdrowiony”. I natychmiast powstał sługa Egipcjanin, a on go oddał jego panu. Wtedy wszyscy, którzy pozostawali niewierzący, uwierzyli w Boga i zostali ochrzczeni przez świętego Apostoła.

Pewien chłopiec chrześcijanin imieniem Sostratus, przybył w tajemnicy do błogosławionego Andrzeja, mówiąc: „Matka moja pożąda mnie, ponieważ jestem piękny, i nieustannie mnie nachodzi, abym z nią współżył. Uważając to za niegodziwe i obrzydliwe, uciekłem. Ona natomiast, przejęta złością, poszła do prokonsula, aby swą winę zrzucić na mnie. Ja zaś wiem, że skoro zostanę oskarżony, będę milczał i nic na to nie odpowiem; za rzecz słuszniejszą bowiem uważam stracić życie, niż odsłonić zbrodnie matki. To zaś tobie teraz wyznaję, abyś się modlił za mnie, abym, będąc niewinnym, nie utracił tego życia”. Gdy on to jeszcze mówił, oto przybyli słudzy prokonsula, aby go ująć. Błogosławiony Apostoł pomodlił się i poszedł z chłopcem. Matka zaś oskarżała chłopca nieustannie mówiąc: „On, panie prokonsulu, zapomniał o miłości należnej matce i nastawał na mnie z chęcią cudzołóstwa, i zaledwie udało mi się wyrwać, by mnie nie zgwałcił”. Rzekł do niego prokonsul: „Powiedz mi, chłopcze, czy prawdą jest to, co mówi przeciw tobie twoja matka?” A on milczał. I znowu prokonsul wypytywał go wielokrotnie, ale on nic nie odpowiadał. Gdy więc on tak trwał w milczeniu, prokonsul naradzał się ze swoimi, a matka chłopca poczęła płakać.

Rzecze do niej Andrzej Apostoł: „O nieszczęsna! Płaczesz z powodu gorzkości spowodowanej przez nierząd, do którego chciałaś zmusić syna? Tak pchała cię pożądliwość, że nie lękałaś się, rozpalona pożądliwością, utracić jedynego syna?” Gdy on to mówił, powiedziała niewiasta: „Słuchaj prokonsulu, po tym, jak syn mi chciał to uczynić, przylgnął do tego człowieka i nie odstępuje od niego”. Na to prokonsul zdjęty gniewem, nakazał chłopca zamknąć w worku przeznaczonym dla ojcobójców i wrzucić do rzeki, a Andrzeja zamknąć w więzieniu, aż zastaną wymyślone męki, w których mógłby on zginąć. Gdy jednak Apostoł pomodlił się, nastało straszliwe trzęsienie ziemi i zahuczał tak straszny grzmot, że prokonsul spadł ze stołka i wszyscy upadli na ziemię; matka zaś trafiona [piorunem], wyschła i umarła. Wtedy rzekł prokonsul upadłszy do nóg Apostoła: „Zmiłuj się nad nami, którzy giniemy od gniewu Bożego, oby nas ziemia nie pochłonęła”. Gdy więc tak modlił się Apostoł, ustało trzęsienie ziemi oraz grzmoty i błyskawice. On zaś przeszedł wokoło wszystkich, którzy leżeli porażeni i przywrócił im zdrowie. Prokonsul więc przyjął słowo Boże, uwierzył w Pana wraz z całym domem i zostali oni ochrzczeni przez Apostoła Bożego. 0 GRATINUSIE, JEGO SYNU I ŻONIE Syn Gratinusa z Synopy18, gdy mył się w łaźni kobiet19, stracił rozum i był strasznie napastowany przez szatana. Gratinus więc wysłał list do prokonsula, w którym prosił, by ten błagał Andrzeja, aby on do niego przybył. Lecz on dostał wysokiej gorączki i ciężko zachorował, żona zaś jego puchła od wodnej puchliny. Andrzej więc na prośbę prokonsula wsiadł na wóz i udał się do miasta. Gdy zaś wszedł do domu Gratinusa, zły duch dręczył chłopca ten przyszedł i padł do nóg Apostoła. Ten zaś go zganił: „Wyjdź – rzekł – nieprzyjacielu rodzaju ludzkiego z tego sługi Bożego”, a on natychmiast z wielkim krzykiem odstąpił od niego. A przyszedłszy do łoża męża, rzekł: „Słusznie chorujesz na te tak bardzo uciążliwą chorobę ty, który opuściwszy własną żonę złączyłeś się z nierządnicą. Powstań w imię Pana Isusa Chrystusa, bądź zdrowy i nie grzesz już więcej, abyś nie wpadł w jeszcze cięższą chorobę”. I on został uzdrowiony.

Do kobiety zaś rzekł: „Zwiodła cię, o niewiasto, pożądliwość oczu tak, że opuściwszy męża połączyłaś się z innym”. I rzekł: „Panie Isusie Chryste, błagam Twoje łaskawe miłosierdzie, abyś wysłuchał swego sługi i sprawił, aby jeśli owa niewiasta powróci do błota nieczystości, które przedtem uprawiała, nie została nigdy uzdrowiona. Z pewnością wiesz, Panie, dzięki którego mocy także przeszłość jest znana, że ona może się powstrzymać od tego występku. Niech zostanie więc uzdrowiona z Twego rozkazu”. Gdy on to jeszcze mówił, puchlina pękła w swej dolnej części i została ona uzdrowiona razem ze swym mężem. Błogosławiony zaś Apostoł łamał chleb i dawał jej22. Ona zaś składając dzięki przyjęła go i uwierzyła w Pana z całym domem. I w przyszłości ani ona ani jej mąż nie popełniali występku, którego się dopuścili uprzednio. Gratinus wysłał następnie przez swoje sługi hojne podarunki świętemu Apostołowi, a następnie sam ze swoją żoną poszli [do niego] i padłszy przed nim prosili, by przyjął ich podarki. Na to on im odpowiedział: „Nie jest moją rzeczą, najmilsi, je przyjmować, ale jest to wasza rzecz raczej je rozdać potrzebującym”. I nic nie przyjął z tego, co mu ofiarowywano. 0 SIEDMIU SZATANACH WYGNANYCH Z NICEI25 Po tym udał się do Nicei, gdzie przebywało siedmiu szatanów mieszkających pośród grobowców wzdłuż drogi24. Gdy zaś ludzie przechodzili w południe, rzucali w nich kamieniami, i wielu już tak zabili. Gdy więc przybył błogosławiony Apostoł, wyszło mu na przeciw całe miasto z gałęziami oliwnymi głosząc chwałę i mówiąc: „Zbawienie nasze jest w twoim ręku, o mężu Boży”.

Gdy mu wyłożono całą sprawę, rzekł Apostoł Boży: „Jeśli wierzycie w Pana Isusa Chrystusa, Syna Boga wszechmogącego, jednego Boga z Duchem Świętym, zostaniecie uwolnieni za Jego pomocą od tych napaści szatanów”.

Na to oni wołali mówiąc: „Cokolwiek będziesz głosił, w to uwierzymy i będziemy posłuszni twoim rozkazom, bylebyśmy zostali uwolnieni od tych napaści”. On zaś składał dzięki ze względu na ich wiarę i kazał, aby szatany stanęły wobec całego ludu.

One zaś przyszły w postaci psów. Zwrócił się więc Apostoł do ludu, i rzekł: „Oto szatany, które się wam sprzeciwiały. Jeśli więc wierzycie, że w imię Isusa Chrystusa mogę im nakazać, aby od was odstąpiły, wyznajcie to wobec mnie”. A oni zawołali mówiąc: „Wierzymy, że Isus Chrystus, którego głosisz, jest Synem Bożym”.

Wtedy błogosławiony Andrzej nakazał szatanom, mówiąc: „Idźcie na miejsce suche i nie przynoszące owocu, i już nie szkodźcie nikomu z ludzi, ani też nie przystępujcie do żadnego miejsca, gdzie byłoby wzywane Słowo Boże, aż otrzymacie należną wam karę ognia wiecznego”. Gdy on to jeszcze mówił, oto szatany znikły z wyciem z oczu wokół stojących, i tak miasto zostało uwolnione. Ochrzcił ich więc błogosławiony Apostoł 1 ustanowił im biskupa Kalestusa27, męża mądrego i strzegącego bez zarzutu tego, co nauczył się od swego nauczyciela. O WSKRZESZENIU UMARŁEGO 7 Następnie zbliżył się do bramy Nikomedii27 8. A oto wynoszono zmarłego na noszach, a jego ojciec, starzec, którego słudzy podtrzymywali rękoma, z trudem uczestniczył w pogrzebie. Także i matka w podeszłym wieku z rozpuszczonymi włosami szła zanosząc się płaczem za zmarłym, wołając: „Biada mi, która osiągnęłam taki wiek, że to, co zgromadziłam na swój pogrzeb, wydam na pogrzeb syna”.. Gdy ona z tymi im podobnymi słowami płacząc i zawodząc towarzyszyła umarłemu, oto stanął Apostoł, i ulitowawszy się nad ich łzami, rzekł: „Powiedzcie mi, co przydarzyło się temu chłopcu, że odszedł z tego świata?” Ci jednak ze strachu nic nie odpowiedzieli. Od sług natomiast usłyszał on co następuje: „Gdy ów młodzieniec – rzekli – był sam w pokoju, oto siedem psów napadło na niego i przez nie został on złośliwie rozszarpany i zmarł”. Wtedy błogosławiony Apostoł westchnąwszy i wzniósłszy oczy do nieba, rzekł ze łzami: „Wiem, Panie, że to była zasadzka szatanów, których wygnałem z miasta Nicei. Ale teraz błagam Ciebie, Isusie łaskawy, byś go wskrzesił, aby nieprzyjaciel rodzaju ludzkiego nie cieszył się z jego zguby”. To powiedziawszy, rzekł do ojca: „Co mi dasz, jeśli ci zwrócę syna twojego zdrowym?” A on na to: „Nic nie mam cenniejszego od niego. Jego więc ci podaruję, jeśli powstanie do życia na twój rozkaz”.

Błogosławiony Apostoł znowu zaczął się modlić wyciągnąwszy ręce do nieba. I mówił: „Niech wróci, błagam Cię, Panie, dusza do tego chłopca, aby gdy on z martwych powstanie, wszyscy nawrócili się porzuciwszy bałwany, i w ten sposób ożywienie stanie się zbawieniem dla wszystkich, którzy giną i w ten sposób już nie będą poddani śmierci, ale staną się Twoimi i zasłużą na życie wieczne”. Gdy wierni odpowiedzieli: «Niech tak się stanie», zwrócił się do mar i rzekł: „W imię Isusa Chrystusa powstań i stań na własnych nogach”. I natychmiast powstał ku zdumieniu całego ludu, tak, że wszyscy obecni zawołali wielkim głosem: „Wielki jesteś Boże, Chrystusie, którego przepowiada sługa Twój, Andrzej”. Rodzice zaś dali chłopcu wiele darów, które on ofiarował błogosławionemu Apostołowi, ten jednak ich nie przyjął. Chłopcu jednak kazał iść ze sobą aż do Macedonii, i pouczał go zbawczymi słowami.

Wyszedł więc stamtąd Apostoł Pański, wszedł na statek i przepłynął cieśninę Hellespontu i żeglował do Bizancjum29. Morze jednak się wzburzyło, i uderzył w nich wielki wiatr tak, ze statek począł tonąć. Gdy wszyscy przewidywali zbliżające się niebezpieczeństwo śmierci, błogosławiony Andrzej pomodlił się do Pana, a gdy on nakazał wiatrom, ucichły; uciszyły się też fale morskie i nastała cisza. I tak wszyscy zostali uratowani od grożącego im niebezpieczeństwa, i przybyli do Bizancjum30. O PRZERAŻONYCH ŁOTRACH Gdy oni udali się do Tracji, ujrzeli z daleka przed sobą tłum ludzi z dobytymi mieczami, niosących w ręku lance jakby chcieli na nich napaść. Gdy to ujrzał Andrzej Apostoł, uczynił przeciw nim znak krzyża, i rzekł: „Proszę Cię, Panie, aby upadł ich ojciec, który ich do tego uczynku pobudził. Niech moc Boża ich rozpędzi, aby nie szkodzili tym, którzy w Tobie nadzieję pokładają”. Gdy on to jeszcze mówił, oto Anioł Pański przeszedł w wielkiej jasności, dotknął ich mieczów, a oni padli twarzą do ziemi. Tak więc przeszedł ze swoimi błogosławiony Apostoł, i nie wyrządzili mu żadnej krzywdy: wszyscy bowiem, rzuciwszy swe miecze oddali mu cześć. Anioł zaś Pański odszedł od nich w świetle wielkiej jasności. O TYCH, KTÓRZY UWIERZYLI NA STATKU Y A święty Apostoł udał się do Peryntu31, miasta nadJ V* morskiego w Tracji i spotkał tam statek, który gotował się, by wyruszyć do Macedonii. Ukazał mu się znowu Anioł Pański i nakazał mu, by wszedł na statek. Na statku zaś głosił wtedy słowo Boże, i uwierzyli w Isusa Chrystusa kapitan z całą załogą. A święty Apostoł chwalił Boga, bo nawet na morzu nie brakło tych, którzy słuchali słów jego nauki i którzy uwierzyli w Syna Boga wszechmogącego.

W Filippi mieszkało dwóch braci. Jeden z nich miał dwóch synów, drugi – dwie córki. Byli oni bardzo zasobni, bo pochodzili ze znakomitych rodzin. Rzekł jeden do drugiego: „Oto mamy wielkie bogactwa, a nie ma nikogo pośród obywateli, któryby w sposób godny mógł połączyć się z naszymi dziećmi. Chodź, uczynimy z nich jedną rodzinę: synowie moim ożenią się z twoimi córkami, i w ten sposób łatwo majątki nasze się połączą”. Spodobała się bratu ta mowa i zawarli umowę, i potwierdzili ją zadatkiem, który wysłał ojciec chłopców, Gdy ustalono dzień ślubu, oto stało się do nich słowo Pana, mówiącego: „Nie łączcie waszych dzieci, aż przyjdzie sługa mój, Andrzej. On wam pokaże, co macie uczynić”. Już więc przygotowano ślubną komnatę, sproszono gości i wszystko było gotowe do ślubu. Trzeciego dnia przybył błogosławiony Apostoł, a oni, gdy go ujrzeli, ucieszyli się bardzo i wybiegli mu na przeciw z wieńcami, 1 padli do jego stóp, mówiąc: „Upomnieni, oczekujemy na ciebie, sługo Boży, abyś przyszedł i powiedział nam, co mamy czynić. Otrzymaliśmy bowiem nakaz, by cię oczekiwać i nakazano nam, abyśmy nie połączyli naszych dzieci, zanim ty przybędziesz”. Wtedy twarz Apostoła jaśniała jak słońce32, tak że wszyscy podziwiali go i oddali cześć Bogu. Rzekł do nich Apostoł: „Nie dajcie się zwieść, synaczkowie, nie oszukujcie tych młodych, którym to może wydawać się owocem sprawiedliwości. Ale raczej czyńcie pokutę, bo zawiniliście względem Pana, ponieważ chcecie połączyć bliskich pokrewieństwem. My ani nie przeszkadzamy małżeństwu ani też go nie unikamy, bo na początku Bóg kazał, aby połączyli się niewiasta i mężczyzna33 *; jednak my potępiamy kazirodztwo”. Słowa, które on wypowiedział wywarły wrażenie na ich rodzicach, i rzekli: „Prosimy cię, panie, abyś modlił się za nami do Boga twego, bo dopuściliśmy się tego przewinienia nieświadomie”. Młodzieńcy zaś, widząc oblicze Apostoła jaśniejące jak Anioła33, mówili: „Wielka i nieskalana jest twoja nauka, o mężu błogosławiony, a my byliśmy nieświadomi. Prawdziwie bowiem poznaliśmy, że to Pan mówi przez ciebie”. Rzekł do nich święty Apostoł: „Strzeżcie bez skazy tego, co usłyszeliście, aby Bóg był z wami, a otrzymacie zapłatę swoich czynów, to znaczy życie wieczne, które nie ma końca”. To powiedziawszy Apostoł pobłogosławił ich i zamilkł. O EKSUOSIE I JEGO RODZINIE Był w Tesalonikach pewien bardzo szlachetny i zasobny w dobra młodzieniec, który miał na imię Eksuos. Przybył on do Apostoła – a nie wiedzieli o tym jego rodzice – i padłszy do jego stóp błagał go mówiąc: «Pokaż mi, błagam cię, sługo Boży, drogę prawdy. Poznałem bowiem, że jesteś prawdziwym sługą Tego, który cię posłał». Święty Apostoł głosił mu Pana Isusa Chrystusa, i młodzieniec uwierzył, i przystał do Apostoła i zapomniał zupełnie o rodzicach, i nie troszczył się zupełnie o swoje bogactwa. Rodzice zaś jego poszukiwali go. A gdy oni usłyszeli, że przebywał z Apostołem w Filippach, przybyli z darami i prosili go, aby puścił Apostoła. Lecz on nie chciał i mówił: „Obyście i wy tych bogactw nie posiadali, i tak mogli poznać Stwórcę świata, który jest prawdziwym Bogiem, w ten sposób uratowalibyście dusze wasze od przyszłego gniewu”.

Święty zaś Apostoł zszedł z trzeciego piętra i głosił im słowo Boże. Lecz oni go nie słuchali. Wtedy zwrócił się do chłopca i zamknął drzwi domu. Na to oni przywołali kohortę [wojska] i przybyli, aby spalić ów dom, w którym znajdował się młodzieniec, mówiąc: „Niech zginie chłopiec, który opuścił rodziców i ojcowiznę!”

I używając wiązek siana i trzciny oraz pochodni, podpalili dom. A gdy już płomień wzbijał się w górę, młodzieniec porwał dzbanek wody i rzekł: „Panie Isusie Chryste, w twoim ręku jest istota wszystkich żywiołów, ty zasilasz to, co w górze, a mokre suszysz, Ty rozpalone studzisz, a ostudzone rozpalasz, zagaś ten ogień, aby ci, którzy są Twoi nie ostygli, ale raczej rozpalili się w wierze”.

To powiedziawszy wylał wodę z dzbanka a natychmiast ogień został całkowicie zgaszony, jakby nigdy nie został zapalony. Gdy to ujrzeli rodzice chłopca, mówili: „Oto już syn nasz stał się czarownikiem”, i przystawiwszy drabiny chcieli dostać się na trzecie piętro, aby ich zabić mieczem. Pan zaś ich oślepił, aby nie widzieli stopni drabiny. oni tak trwali w swoim zaślepieniu, oto pewien mieszkaniec miasta, Lizymach rzekł: „Czemu trudzicie się na próżno? Bóg wałczy za owych ludzi36, a wy tego nie poznaliście? Zaprzestańcie tego głupiego postępowanie, aby was nie zniszczył gniew Boży”. Gdy on tak mówił, skruszyły się ich serca i mówili: „Prawdziwy jest Bóg, którego oni czczą, a którego my próbowaliśmy prześladować”. Gdy oni to powiedzieli, choć nastały już ciemności nocy, to jednak natychmiast zabłysło światło, i rozjaśniły się oczy wszystkich. Oni zaś przystąpili do miejsca, w którym znajdował się Apostoł Chrystusa i znaleźli go modlącego się. Padli więc przed nim na posadzkę i wołali, mówiąc: „Błagamy cię, Panie, abyś modlił się za twoimi sługami, których zwiódł błąd”. Oni zaś byli tak skruszeni, że Lizymach powiedział do nich: „Prawdziwie Chrystus jest Synem Boga37, którego przepowiada Jego sługa Andrzej”. Wtedy podniósł ich Apostoł, i utwierdził we wierze, a jedynie rodzice chłopca nie uwierzyli. Przeklinali oni chłopca i powrócili do ojczyzny i oddali władzom miejskim swoje dobra. Po pięćdziesięciu dniach umarli oni obydwoje w jednej chwili. Po tym zaś, ponieważ wszyscy mieszkańcy miasta miłowali młodzieńca ze względu na jego dobroć i łagodność, oddali mu cały majątek, który stał się własnością miasta. I tak znowu posiadł cały majątek rodziców. On jednak nie odstępował od Apostoła, a owoce majątku rozdawał na potrzeby ubogich i potrzebujących pomocy. O SŁABYM SYNU KARPIANUSA Tenże młodzieniec prosił błogosławionego Apostoła, aby mógł udać się razem z nim do Tesalonik. A gdy tam przybył, zgromadzono się wokół niego i cieszono na widok chłopca. Gdy wszyscy zgromadzili się w teatrze, chłopiec głosił im słowo Boże tak, że nawet Apostoł zamilkł i podziwiał jego roztropność38. Na to oni wołali: „Ocal syna Karpianusa, naszego obywatela, ponieważ bardzo ciężko zachorował, a my uwierzyliśmy w Isusa, którego głosisz”. Do nich odezwał się błogosławiony Apostoł: „Nic nie jest niemożliwym u Boga39. Abyście jednak uwierzyli, przyprowadźcie go przed nasze oblicze, a uzdrowi go Pan nasz Isus Chrystus”. Wtedy ojciec odszedł do swego domu i rzekł do chłopca: „Dziś jeszcze staniesz się zdrowym, umiłowany Adymatesie” – takie bowiem imię nosił ów chłopiec. On zaś rzekł do ojca: „Zaiste, prawdziwy był mój sen.

Ujrzałem bowiem we śnie owego męża, który mnie uzdrowił”. I to mówiąc włożył swoje szaty, powstał z łoża i pobiegł tak szybko do teatru, że nie mogli za nim nadążyć jego rodzice.

I padłszy do stóp błogosławionego Apostoła, składał mu dzięki za odzyskane zdrowie. Ludzie zaś zdumiewali się widząc, jak on po dwudziestu trzech latach począł chodzić i chwalić Boga, mówiąc: „Nie ma boga podobnego do Boga Andrzeja”.

Pewien obywatel, którego syn miał ducha nieczystego, prosił błogosławionego Apostoła, mówiąc: „Uzdrów, proszę cię, mężu Boży, syna mojego, bo szatan strasznie go nęka”. Szatan zaś wiedząc, że zostanie wyrzucony, zaprowadził podstępem chłopca do ukrytej komnaty i tam go udusił, siecią wyciągnąwszy jego duszę.

Gdy ojciec odkrył go umarłym, zapłakał gorzko, i rzekł do swoich przyjaciół: „Zanieście ciało zmarłego do teatru, ufam bowiem, że będzie mógł je uzdrowić gość, który naucza w teatrze o Bogu prawdziwym”. Gdy więc zaniesiono go i położono przed Apostołem, ojciec opowiedział mu, jak on został zabity przez szatana. I rzekł: „Wierzę, mężu Boży, że ty go możesz wskrzesić nawet po śmierci”. Apostoł zaś zwrócił się do ludu i rzekł: „Na cóż to wam się przyda, mężowie z Tesalonik, gdy to ujrzycie, a nie uwierzycie?” Na to oni rzekli: „Nie wątp, mężu Boży w to, że gdy on zmartwychwstanie, wszyscy uwierzymy”. Gdy oni mu to powiedzieli, rzekł Apostoł: „Chłopcze, powstań, w imię Isusa Chrystusa” i on powstał.

Zdumiał się cały lud i wołał tymi słowami: „Wystarczy nam. Teraz uwierzyliśmy wszyscy w Boga, którego głosisz, sługo Boży”. I zaprowadzili go do domu z pochodniami i latarniami, bo już noc zapadła, i wprowadzili go do jego domu, gdzie przez trzy dni nauczał ich o sprawach Bożych. 0 SYNU MEDIASZA, O JEGO SŁUGACH I O INNYCH CHORYCH UZDROWIONYCH Przybył do niego pewien mąż z Filippi imieniem Mediasz, którego syn chorował i był bardzo słaby. 1 rzekł do Apostoła: „Błagam cię, o człowiecze Boży, abyś mi przywrócił syna, bo jest on bardzo słaby na ciele”. A gdy to mówił, gorzko płakał. Na to błogosławiony Apostoł otarł mu policzki i głaszcząc go po głowie, rzekł: „Odwagi, synu, uwierz tylko40, a spełni się twoja wola”. I wziąwszy go za rękę udał się do Filippi. Gdy on wszedł do bramy miasta, wybiegł mu na przeciwko starzec błagając go za synami, których za nieokreślone winy Mediasz wydał na karę więzienia, a teraz oni gniją owrzodzeni. Święty Apostoł zwróciwszy się do Mediasza, rzekł: „Słuchaj, człowieku, ty prosisz, aby został uzdrowiony twój syn, a sam przetrzymujesz uwięzionych, których ciało już zgniło. Jeśli więc chcesz, aby modlitwy twoje doszły do Boga, rozkuj najpierw łańcuchy tych nieszczęśliwych, aby twój syn mógł zostać wyzwolony z kajdanów. Bowiem, jak widzę, przeszkodą dla moich modłów stanowi twoja złość, której dajesz wyraz”.

Wtedy Mediasz padł do jego stóp i ucałowawszy je, rzekł: „Niech zostaną wyzwoleni ci dwaj wraz z innymi siedmioma, o których nie słyszałeś, byleby tylko mógł zostać uwolniony mój syn”, i nakazał, aby przyprowadzono ich przed oblicze Apostoła. Nałożył więc na nich ręce i przez trzy dni obmywał ich rany41 i tak przywrócił im zdrowie i obdarzył ich wolnością.

Następnego zaś dnia rzekł do chłopca: „Powstań w imię Pana Isusa Chrystusa, który posłał mnie, abyś został uleczony ze swej słabości”. I wziąwszy go za rękę podniósł go, a on natychmiast powstał i chodził, i chwalił Boga. Chłopiec nazywał się Filionedis, a chorował dwadzieścia dwa lata. Gdy zaś lud wołał, mówiąc: „Ulecz także i naszych chorych, sługo Boży, Andrzeju”, rzekł Apostoł do chłopca: „Idź do domów tych, którzy chorują i w imię Isusa Chrystusa, który ciebie uzdrowił, każ im, aby powstali”.

A ów, ku zdumieniu całego ludu, poszedł do domów chorych i wzywając imienia Chrystusa przywracał im zdrowie. Tak uwierzył cały lud i wzywając imienia Chrystusa, składał mu dary, i błagał, aby mógł usłyszeć słowa Boże. Błogosławiony Apostoł głosił Boga prawdziwego, ale nie przyjmował żadnych darów. O UZDROWIENIU CZYJEJŚ CÓRKI CHORUJĄCEJ \ /A Wtedy Mikołaj, jeden z obywateli, pokazał mu poJ wóz pozłacany, zaprzężony w cztery śnieżnobiałe muły i konie w tej samej liczbie i kolorze, i ofiarował je błogosławionemu Apostołowi, mówiąc: „Przyjmij, sługo Boży, bo wśród tego, co posiadam, nie znalazłem nic milszego od nich, byleby tylko została uzdrowiona moja córka, która strasznie cierpi”. Błogosławiony Apostoł uśmiechnął się do niego i rzekł: „Przyjmę, zaiste, podarki od ciebie, ale nie te widzialne. Jeśli bowiem ofiarujesz mi za córkę to, co masz cennego w twoim domu, to o ile więcej winieneś za jej duszę? Oto bowiem co pragnę od ciebie przyjąć: aby człowiek wewnętrzny poznał Boga prawdziwego, Stwórcę swego i stworzyciela wszystkich rzeczy42, który gardzi tym, co ziemskie, a pożąda tego, co wieczne, który pogardza tym, co znikome, a miłuje to, co wieczne, który odrzuca to, co jest widzialne, a dostrzega to, co jest niewidzialne w kontemplacji duchowej, abyś tym ćwiczeniem umocnił swoją duszę, zasłużył na osiągnięcie życia wiecznego i córki oddanej zdrowiu, a także mógł cieszyć się dobrami wieczności”. Gdy on tak przemawiał przekonał wszystkich, aby porzuciwszy bałwany, uwierzyli w Boga prawdziwego. Uzdrowił także z choroby córkę samego Mikołaja, i wszyscy go wychwalali. A sława o cudach, których dokonywał, względem chorych, obiegła całą Macedonię. 0 WYPĘDZENIU SZATANA „I „^Następnego zaś dnia, kiedy nauczał, oto pewien mło1 / dzieniec zawołał wielkim głosem: „Cóż tobie i nam, Andrzeju43, sługo Boży? Przyszedłeś, aby nas niepokoić w naszych własnych siedzibach?” Wtedy Andrzej przywołał do siebie młodzieńca i rzekł: „Opowiedz, twórco zbrodni, jakie jest twoje dzieło?” Na to on: „Ja – mówi – mieszkałem w tym młodzieńcu od młodości spodziewając się, że nigdy go nie opuszczę. Jednak trzy dni temu słyszałem, jak ojciec mówił do swego przyjaciela: «Pójdę do sługi Bożego Andrzeja, a on uzdrowi mojego syna». Teraz zaś, lękając się cierpień, które nam zadajesz, przyszedłem, aby wyjść [z niego] w twojej obecności”. I gdy to powiedział, padł na ziemię do nóg Apostoła, wyszedł z chłopca, a on został uzdrowiony i powstawszy chwalił Boga. A Bóg udzielał tak wielkiej łaski świętemu Apostołowi, że z własnej woli przybywali wszyscy dla słuchania słowa Bożego i mówili: „Opowiedz nam, człowiecze Boży, kto jest prawdziwym Bogiem, i w czyim imieniu leczysz naszych chorych?” Przychodzili nawet i filozofowie i prowadzili z nim dysputy, a nikt nie mógł oprzeć się jego nauce44. 0 PROKONSULU WIRYNUSIE 1 O WSKRZESZENIU JEGO SYNA I ŻOŁNIERZA 1 ó Gdy to się działo powstał pewien nieprzyjaciel nauki I V apostolskiej, przyszedł do prokonsula Wirynusa i powiedział: „W Tesalonikach powstał pewien niegodziwy człowiek. Głosi on, że mają zostać zburzone świątynie bogów, ich święta porzucone i obalone wszelkie ustawy dawnego prawa. Głosi on również, że czci jednego Boga, za którego sługę się uważa”. Gdy prokonsul usłyszał o tym, wysłał żołnierzy i jeźdźców, aby go postawili przed jego obliczem. Oni przybyli więc do bramy [miasta], dowiedzieli się, w którym domu przebywa Apostoł. Gdy tam weszli, ujrzeli, że twarz jego płonie wielkim blaskiem i przejęci lękiem padli mu do nóg. A błogosławiony Apostoł opowiadał tym, którzy go słuchali, co doniesiono prokonsulowi. Przybył lud z kijami, i chcieli zabić żołnierzy, ale święty Apostoł nie pozwolił im tego uczynić. Prokonsul zaś przybywszy stwierdził, że oni nie przyprowadzili z sobą do miasta Apostoła, jak im to był nakazał, ryknął jak lew i wysłał innych dwudziestu. Gdy oni weszli do domu błogosławionego Apostoła, przerazili się i nic nie powiedzieli. Usłyszawszy o tym prokonsul, wielce zagniewany, wysłał mnóstwo żołnierzy, aby go siłą przyprowadzili. Gdy Apostoł ich ujrzał, rzekł: „Czy przyszliście z mego powodu?”.

Na to oni: „Tak, z powodu ciebie – rzekli – o ile ty jesteś tym czarownikiem, który mówi, że nie trzeba czcić bogów”. On rzekł do nich: „Ja nie jestem czarownikiem, ale Apostołem Pana mojego Isusa Chrystusa, którego głoszę”.

Gdy to miało miejsce, oto jeden z żołnierzy pochwycony przez szatana, wyciągnął miecz i zawołał: „Cóż mnie i tobie, prokonsulu Wirynusie, że wysyłasz mnie do człowieka, który nie tylko może mnie wypędzić z tego naczynia, ale nawet mocą swoją może mnie spalić. Obyś mu mógł wyjść na przeciw i nic złego nie uczynić przeciw nie mu!” Gdy on to powiedział, szatan wyszedł z żołnierza, a żołnierz upadł i umarł. W międzyczasie przyszedł prokonsul napełniony strasznym gniewem, a stanąwszy przed świętym Apostołem nie mógł go ujrzeć.

A on rzekł do niego: „Ja jestem tym, którego szukasz, prokonsulu”. I natychmiast otworzyły mu się oczy, i ujrzał go, i rzekł oburzony: „Cóż to znaczy to szaleństwo, że pogardzasz moimi zasadami i każesz moim sługom, aby słuchali twoich rozkazów?

Zaiste, jest rzeczą oczywistą, że ty jesteś czarownikiem i to złośliwym. Teraz zaś rzucę cię bestiom ze względu na to że pogardzasz bogami i mną, a wtedy zobaczysz, czy cię będzie mógł uratować Ukrzyżowany, którego ty głosisz” Rzecze do niego błogosławiony Apostoł: „Trzeba, żebyś i ty uwierzył, prokonsulu, w Boga prawdziwego i w Tego, którego posłał, Isusa Chrystusa, szczególnie zaś ze względu na to, że, jak widzisz, umarł jeden z Twoich żołnierzy”.

I święty Apostoł padł na twarz do modlitwy, a gdy bardzo długo modlił się do Pana, dotknął żołnierza, mówiąc: „Powstań! Wskrzesił cię Isus Chrystus, którego ja głoszę”. I natychmiast powstał żołnierz i stanął zdrowy. Gdy zaś cały lud zawołał: „Chwała Bogu naszemu”, rzekł prokonsul: „Nie wierz, o ludu, nie wierz magowi!”

Ale oni wołali, mówiąc: „Nie jest to sztuka magiczna, ale zdrowa i prawdziwa nauka”. Rzekł prokonsul: „Tego człowieka rzucę bestiom na pożarcie, a o was napiszę do cesarza, abyście szybko zginęli, bo pogardzacie jego prawami”. Lud zaś chciał obrzucić go kamieniami. I wołali: „Napisz do cesarza, że Macedończycy przyjęli słowo Boże, i pogardziwszy bałwanami, czczą Boga prawdziwego”.

Na to rozgniewany prokonsul powrócił do pretorium, a rano kazał wypędzić dzikie zwierzęta na stadion i kazał przyprowadzić tam i rzucić im błogosławionego Andrzeja.

Chwycili go więc i ciągnęli za włosy; popędzano kijami i rzucono na arenę, na którą wypuszczono dzikiego i straszliwego dzika: trzykroć obiegł świętego Bożego i nie wyrządził mu żadnej krzywdy. Lud zaś, widząc to, oddał chwałę Bogu. Wtedy prokonsul kazał powtórnie wyprowadzić byka, którego przyprowadziło trzydziestu żołnierzy, a poganiało dwóch niewolników przymuszonych do walki z dzikimi zwierzętami. Nie dotknął on jednak Andrzeja, ale niewolników poszarpał na kawałki i wydawszy ryk, zdechł. Na to lud zawołał natychmiast: „Chrystus jest prawdziwym Bogiem!” Gdy to miało miejsce, ujrzano, jak anioł Boży zstąpił z nieba i umacniał świętego Andrzeja na stadionie. W końcu prokonsul płonąc gniewem kazał wypuścić najdzikszą panterę. Gdy jednak ją wypuszczono nie zwróciła uwagi na lud, ale wskoczyła na tron prokonsula, porwała jego syna i udusiła go. Prokonsul jednak popadł w takie szaleństwo, że nic na to nie powiedział, ani nawet nie okazał żalu. Wtedy błogosławiony Apostoł, zwróciwszy się do ludu, rzekł: „Poznajcie teraz, że czcicie prawdziwego Boga, którego moc przezwyciężyła dzikie zwierzęta, a którego teraz nie zna prokonsul Wirynus.

Ale ja, abyście łatwiej uwierzyli, wskrzeszę także syna jego w imię Chrystusa, którego głoszę, aby zawstydził się jego najgłupszy ojciec”. I padłszy na ziemię modlił się bardzo długo, i wziął uduszonego za ręce i wskrzesił go. Gdy to ujrzał lud, wychwalał Boga i chciał zabić Wirynusa, ale Apostoł im na to nie pozwolił. Wirynus zaś zawstydzony udał się do swego pretorium. O ZABICIU WĘŻA I WSKRZESZENIU UMARŁEGO Gdy to miało miejsce, [pewien] młodzieniec, który już był z Apostołem, opowiedział swej matce o tym, co się wydarzyło i doprowadził do tego, aby i ona wyszła naprzeciw świętemu. Ona wiec przyszła do niego i padłszy mu do nóg prosiła, aby i ona mogła słuchać słowa Bożego. Gdy zaś jej prośba została wysłuchana prosiła, aby udał się na jej pole, gdzie znajdował się ogromny wąż, który niszczył cała tę okolicę. Gdy Apostoł zbliżył się tam, wypełzł im na spotkanie wąż sycząc straszliwie podniósłszy swój łeb. Był on długi na pięćdziesiąt łokci, tak że wszyscy, którzy tam byli przerazili się bardzo i padli na ziemię. Wtedy rzekł do niego święty Boży: „Schowaj swój łeb, który podniosłeś na początku na zagładę rodu ludzkiego49, bądź poddany sługom Bożym i zdechnij”. Natychmiast wąż wydał straszliwy ryk, okręcił się wokół pobliskiego dębu, zwinął się wokół niego, wyrzucił z siebie rzekę jadu i krwi, i zdechł. Święty zaś Apostoł udał się do posiadłości niewiasty, u której leżało zmarłe dziecko, które ukąsił wąż. Widząc, że jego rodzice płaczą rzekł do nich: „Bóg nasz, który pragnie, abyście zostali zbawieni50 wysłał mnie, abyście w niego uwierzyli. Teraz zaś idźcie i zobaczcie śmierć mordercy waszego syna” Oni na to rzekli: „Już nawet nie żałujemy śmierci syna, skoro ujrzeliśmy zemstę na nieprzyjacielu” Gdy zaś oni odeszli, rzekł Apostoł do żony prokonsula: „Idź i wskrześ chłopca”. Ona zaś bez najmniejszej wątpliwości podeszła do ciała i rzekła: „W imię Boga mojego Isusa Chrystusa, wstań chłopcze zdrowy”. A on natychmiast wstał. Rodzice zaś powróciwszy z radością, ponieważ widzieli zdechłego węża, ujrzeli syna żyjącego i padłszy do stóp Apostoła, składali dzięki.

Następnej nocy miał błogosławiony Apostoł sen, który także opowiedział swoim braciom: „Słuchajcie, umiłowani, mojego snu: widziałem wielką górę wzniesioną wysoko, a nie było na niej niczego ziemskiego, jak tylko jaśniejące światło, tak, iż zdawało mi się, że oświeca świat. A oto stanęli przy mnie błogosławieni bracia Apostołowie Piotr i Jan. Jan zaś wyciągnąwszy ręce do Piotra Apostoła, podniósł go na wierzchołek tej góry, a zwróciwszy się do mnie prosił, abym wstąpił na nią po Piotrze, mówiąc: «Andrzeju, będziesz pił czarę Piotra».

I wyciągnąwszy ręce, mówił: «Zbliż się do mnie i wyciągnij swoje ręce, aby się połączyły z moimi, a głowa twoja, niech się połączy z moją». Gdy to uczyniłem, stałem się mniejszy od Jana. A potem rzekł do mnie: «Czy chcesz poznać znaczenie obrazu, który widzisz i kto z tobą mówi?» Ja na to mówię: «Pragnę to poznać®. Rzekł do mnie: «Ja jestem słowo krzyża, na którym zawiśniesz wkrótce z powodu imienia Tego, którego głosisz.

I powiedział do mnie jeszcze wiele innych rzeczy, o których teraz wypada milczeć: będą mi one jednak pomocą, skoro zbliżę się do tej ofiary.

Teraz jednak niech zbiorą się wszyscy, którzy przyjęli słowo Boże, a polecę ich Panu Isusowi Chrystusowi, aby raczył ich zachować nieskalanymi w swojej nauce. Ja zaś odchodzę z ciała i podążam ku owej obietnicy, którą raczył mi dać Władca niebios i ziemi, który jest Synem Boga wszechmogącego, z Duchem Świętym, Bogiem prawdziwym, trwającym na wieczność”.

Gdy to usłyszeli braci, wybuchli wielkim płaczem i uderzali się dłońmi po twarzach z wielkim jękiem. Gdy zaś zeszli się wszyscy, rzekł znowu: „Wiedzcie najmilsi, że ja odejdę od was, ale wierzę w Isusa Chrystusa, którego słowo głoszę, że będzie was strzegł od złego, aby nieprzyjaciel nie wyrwał tego ziarna, które wśród was posiałem.

Jest nim poznanie nauki Isusa Chrystusa, Pana mojego. Wy zaś módlcie się nieustannie i trwajcie silni w wierze, aby Pan wyrzucił wszelki kąkol zgorszenia i aby was raczył jako czystą pszenicę zgromadzić w gumnach niebieskich”.

Tak przez pięć dni pouczał ich i utwierdzał ich w przykazaniach Bożych. Po tym wzniósł ręce i modlił się do Pana, mówiąc: „Strzeż, błagam cię, Panie, tej trzody, która już poznała twoje zbawienie, aby jej Zły nie zwyciężył, lecz to, co na Twój rozkaz za moim pośrednictwem otrzymali, zasłużyli ustrzec na wieki wieków”.

Gdy on to powiedział, wszyscy, którzy tam byli odpowiedzieli „Niech tak się stanie”. I wziąwszy chleb, dzięki składał, łamał i rozdzielał wszystkim, mówiąc: „Przyjmijcie łaskę, którą wam przekazuje przeze mnie, sługę swego, Chrystus, Pan Bóg nasz”. I ucałowawszy każdego i polecając Panu, udał się do Tesalonik. Uczył tam dwa dni, i odszedł od nich.

Wielu wiernych z Macedonii towarzyszyło Andrzejowi na dwóch statkach, wszyscy oni jednak pragnęli wsiąść na ten, na tym, na którym płynął Apostoł, aby słuchać jego nauk, aby nawet na morzu nie brakło im słowa Bożego. Rzekł więc do nich Apostoł: „Znam wasze pragnienia, umiłowani, ale statek ten jest malutki. Niech więc dzieci i bagaż zostaną załadowane na większy statek, wy zaś pojedziecie ze mną na owym mniejszym”.

Pozostawił im Antymusa, aby ich pocieszał. Nakazał, aby weszli na drugi statek, który, wedle jego rozkazu, miał znajdować się blisko, aby mogli widzieć go i słuchać słowa Bożego.

Gdy jednak on zdrzemnął się na chwilę, oto jeden z jadących, pchnięty dość słabym wiatrem wpadł do morza.. Antymus zbudził go natychmiast Apostoła, mówiąc: „Przybądź z pomocą, dobry nauczycielu, zginął bowiem jeden z twoich sług”.

Obudził się Apostoł, zganił wiatr, aby umilkł i morze się uciszyło55. Człowieka zaś, który wpadł do morza usłużna fala wyniosła na statek. Antymus podał mu rękę i wciągnął go na statek, a wszyscy podziwiali moc Apostoła, któremu także morze było posłuszne56. Dwunastego dnia dobili do miasta Patras57 i opuściwszy statek zamieszkali w pewnej gospodzie.

Gdy więc wielu ludzi prosiło, aby wszedł do ich domów, rzekł: „Na Boga żywego, pójdę tylko tam, gdzie nakaże mi mój Bóg”. Ale we śnie nie otrzymał żadnego objawienia. Drugiej zaś nocy, gdy pozostawał smutny z tego powodu, usłyszał głos, który mówił do niego: „Andrzeju, ja zawsze jestem z tobą i nie opuszczę cię”. Gdy on usłyszał te słowa, chwalił Pana za to objawienie.

Także Lesbiusz, prokonsul, został upomniany we śnie, aby przyjął męża Bożego. Posłał więc do człowieka, który go przyjął w gościnę i prosił, aby przyprowadził do niego błogosławionego Apostoła. Gdy ów to usłyszał, udał się do prokonsula i wszedłszy do jego komnaty ujrzał, że leży on z oczyma zamkniętymi, jakoby umarły. Uderzył go więc w bok, i rzekł: „Wstań 1 powiedz nam, co się tobie przydarzyło”.

Na to on odrzekł: „Ja jestem tym, który przeklinałem drogę, której nauczasz i wysłałem statki z żołnierzami do prokonsula Macedonii, aby mi ciebie przekazał skutego dla wydania ciebie na śmierć. Lecz oni, doznawszy rozbicia, nie mogli dojechać tam, dokąd zostali posłani.

Gdy ja jednak trwałem w mym zamiarze, aby zniszczyć twoja drogę, ukazali mi się dwaj Etiopczycy, którzy bili mnie mówiąc: «Nie mamy tu już żadnej mocy, bo przybywa człowiek, którego ty miałeś zamiar prześladować. Ale tej nocy, kiedy mamy jeszcze władzę, zemścimy się na tobie®. I tak odeszli ode mnie zostawiając mnie ciężko zranionym. Teraz więc ty, mężu Boży, błagaj Pana, aby odpuścił mi moja winę bym został uleczony z mojej choroby”. To opowiedział wobec całego ludu.

A błogosławiony Apostoł głosił wytrwale słowo Pana, i wszyscy uwierzyli. Również prokonsul uwierzył i został w tej wierze utwierdzony.

Trofima zaś, która niegdyś była nałożnicą prokonsula, ale potem złączyła się już z innym mężem; teraz natomiast porzuciwszy swego męża przylgnęła do nauki apostolskiej, i z tego powodu często przychodziła do domu prokonsula, w którym nieustannie nauczał Apostoł.

Na to rozgniewał się jej mąż, przyszedł do swojej pani 1 rzekł do niej: „Trofima wspominając dawny nierząd, który uprawiała z moim panem prokonsulem, znowu się z nim połączyła”. Na to ona, zdjęta gniewem, rzekła: „Dlatego opuścił mnie mój mąż i od sześciu miesięcy nie współżyje ze mną, ponieważ kocha swoją służebnicę”. I zawoławszy zarządcę nakazał mu, oby ją skazał za uprawianie nierządu. I natychmiast została ona zaprowadzona do domu publicznego i oddana jego zarządcy. Lesbiusz jednak nic o tym nie wiedział, a skoro o nią pytał był zwodzony przez żonę. Trofima zaś, skoro tylko weszła do domu publicznego, wytrwale się modliła. A skoro przychodzili, ci, którzy chcieli jej tknąć, kładła na piersi Ewangelię, którą miała z sobą, i natychmiast ci, którzy do niej przystępowali, tracili wszelką siłę. Przyszedł jednak pewien człowiek bardzo bezwstydny, aby jej ubliżać, a gdy ona mu się jedna opierała, zerwał z niej szaty i Ewangelia upadła na ziemię. Trofima zaś zalała się łzami i wyciągnąwszy ręce do nieba i mówiła: „Nie pozwól, Panie, dla którego imienia umiłowałam czystość, abym została skalana”.

I natychmiast pojawił się Anioł Pański, a młodzieniec padł do jej stóp martwy. Ona zaś umocniona błogosławiła i sławiła Pana, który nie dozwolił, aby została uwiedziona. A potem w imię Isusa Chrystusa wskrzesiła młodzieńca, i całe miasto zbiegło się na to widowisko.

Zona zaś prokonsula poszła do łaźni ze swym zarządcą. Gdy oni się kąpali pokazał im się szatan niezwykłej szpetoty, który uderzył ich obydwoje, i padli i umarli. Na to rozległ się wielki płacz i doniesiono o tym Apostołowi i prokonsulowi, że żona jego umarła wraz ze swym gachem.

Gdy to usłyszał błogosławiony Apostoł, powiedział do ludu: „Patrzcie, najmilsi, jak wielką moc ma nieprzyjaciel, bo sprawił, że Trofima została skazana na nierząd z powodu czystości. Ale oto okazał się sąd Boży i dotknął matkę rodziny, która ją skazała na dom publiczny: ona ze swoim gachem padła i umarła w łaźni”. Gdy on jeszcze to mówił, to przybyła jej niania, która ze względu na jej starość przyniesiono na rękach innych, i rozdarłszy szaty głośno wołała.

A gdy postawiono ją przed Apostołem, zaczęła a błagać, mówiąc: „Wiem, że jesteś umiłowany przez Boga i że o cokolwiek będziesz prosił twego Boga, da ci. Teraz więc zmiłuj się nade mną i wskrześ ją”.

Błogosławiony Apostoł, litując się nad łzami niewiasty, zwrócił się do prokonsula i rzekł: „Chcesz, aby ona została wskrzeszona?” „Oby się tak nie stało – odrzekł on — aby żyła ta, która popełniła taki występek w moim domu”.

Na to rzekł Apostoł: „Nie postępuj tak. Trzeba bowiem, byśmy umieli zmiłować się nad tymi, którzy nas proszą, abyśmy i my otrzymali miłosierdzie od Boga”.

Gdy on to powiedział, prokonsul udał się do pretorium, natomiast święty Apostoł kazał położyć ciało pośrodku pretorium i przystępując doń, rzekł: „Proszę Cię, Panie Isusie, aby ta kobieta została wskrzeszona.

Niech wszyscy poznają, że Ty jesteś Panem i Bogiem, miłosiernym i sprawiedliwym, który nie pozwala, aby ginęli niewinni”. I odwróciwszy się dotknął głowy kobiety i rzekł: „Powstań w imię Isusa Chrystusa mojego Boga” – i natychmiast kobieta powstała, i spuściwszy twarz płakała i jęczała patrząc na ziemię.

Rzekł do niej Apostoł: „Idź do twej komnaty i módl się w ukryciu, aż Pan cię umocni”. Ona rzekła: „Pomóż mi wpierw pogodzić się z Trofimą, do której zawsze źle się odnosiłam”. Rzekł święty Apostoł: „Nie lękaj się! Nie pamięta bowiem Trofima zła ani nie pragnie zemsty, ale składa Bogu dzięki za wszystko, co się wydarzyło”.

I zawołał Trofimę i pogodził ją z Kalistą, żoną prokonsula, która została wskrzeszona. Lesbiusz zaś postępował w wierze tak, że pewnego dnia przystąpił do Apostoła i wyznał mu wszystkie swoje grzechy.

Na to rzekł do niego święty Apostoł: „Dzięki składam Bogu, synu, ponieważ lękasz się przyszłego sądu. Lecz ty bądź mężny i utwierdzony w Panu, w którego wierzysz”.

I wziąwszy go za rękę, spacerowali po wybrzeżu morskim. Po spacerze zaś usiedli. Usiedli z nimi również i ci, którzy, którzy znajdowali się na brzegu morza, aby słuchać słowa Bożego. A oto morze wyrzuciło na brzeg, pod nogi Apostoła, ciało topielca.

Wtedy rzekł święty Apostoł uradowawszy się w Panu: „Trzeba, aby on został wskrzeszony, abyśmy poznali, co nieprzyjaciel uknuł przeciw niemu”.

I pomodliwszy się za nim ujął go za rękę, podniósł go, i natychmiast ożył i począł mówić. A ponieważ był on nagi, dał mu tunikę ze słowami: „Opowiedz nam i wyłóż po kolei wszystko, co ci się przydarzyło”.

On na to rzekł: „Niczego nie zataję przed tobą, człowiecze, kimkolwiek jesteś. Jestem Macedończykiem, synem Sostratesa i niedawno przybyłem z Italii.

Lecz skoro powróciłem do swych dóbr usłyszałem, że jest głoszona nowa nauka, której dotąd nikt z ludzi nie słyszał, i o znakach, cudach i uzdrowieniach dokonywanych przez pewnego nauczyciela, który, jak twierdzi, jest uczniem prawdziwego Boga. Gdy o tym usłyszałem udałem się, abym mógł go zobaczyć. Uważałem bowiem, że ten, który dokonuje takich cudów nie może być nikim innym jak samym Bogiem. Gdy żeglowałem z moimi sługami i przyjaciółmi, oto nagle zerwała się burza, morze się wzburzyło 1 ogarnęły nas fale. Obyśmy razem zostali rzuceni do morza, aby i oni zostali tak jak ja wskrzeszeni”. Gdy on to mówił rozważał w sercu swoim i zastanawiał się, czy ten, który z nim rozmawia to właśnie jest Apostoł. Padł mu więc do stóp i rzekł: „Wiem, że ty jesteś sługa Boga żywego, proszę cię więc za tymi, którzy ze mną byli, aby za twoim wstawiennictwem odzyskali życie, by mogli poznać Boga prawdziwego, którego ty głosisz”. Wtedy Apostoł napełniony Duchem Bożym głosił mu wytrwale słowo Boże, tak że młodzieniec zdumiewał się jego nauką. I wyciągnąwszy ręce, rzekł: „Okaż, proszę Cię, Panie, ciała pozostałych umarłych, aby i oni poznali, że Ty jesteś Bogiem żywym i prawdziwym”. Gdy on to jeszcze mówił ukazało się na brzegu trzydzieści dziewięć ciał, które wyrzuciła usłużna fala. Wtedy młodzieniec się rozpłakał i wszyscy zaczęli płakać i upadłszy do stóp Apostoła prosili go, aby on ich wskrzesił. A Filopater – takie bowiem imię nosił ów młodzieniec – rzekł: „Ojciec mój z dobrej woli wysłał mnie tu i dał mi wszystko, co potrzeba oraz wielką sumę pieniędzy. Teraz jednak bluźni twojemu Bogu i odrzuca jego naukę. Ale oby to nie miało miejsca”. Gdy oni tak wszyscy płakali Apostoł poprosił, aby razem zgromadzono ciała, były one bowiem rozrzucone.

Gdy zebrali je w jedno miejsce rzecze Apostoł: „Kogo chcesz, abym pierwszego wskrzesił?” On na to rzekł: „Warusa mego brata mlecznego”. Wtedy Andrzej padł na kolana, wyciągnął dłonie do nieba i długo modlił się ze łzami, mówiąc: „Dobry Isusie, wskrześ tego umarłego, który wychował się razem z Filopaterem, aby poznał Twoją chwałę i chwalił Twe imię pośród wszystkich ludów”. I natychmiast powstał młodzieniec i zdumiewali się wszyscy, którzy tam byli”. Apostoł zaś modlił się nad wszystkimi i mówił: „Błagam Cię, Panie Isusie, aby i ci powstali, którzy zostali tu wyniesieni z głębiny morskiej”. Wtedy nakazał braciom, aby każdy z nich, trzymając jednego zmarłego powiedział: „Niech wskrzesi cię Isus Chrystus, Syn Boga żywego!”

Gdy oni wszyscy tak uczynili, zostało wskrzeszonych trzydziestu ośmiu, a ci, co tam byli chwalili Boga, mówiąc: „Nikt nie jest podobny do Ciebie, Panie!” Lesbiusz zaś ofiarował liczne dary Filopaterowi, mówiąc: „Niech cię nie martwi utrata majątku, i nie oddalaj się od sługi Bożego. On więc zawsze przebywał z Apostołem uważając pilnie na wszystko, co on mówił.

Była pewna kobieta imieniem Kaliopa, która połączyła się z mordercą i poczęła w niegodny sposób. Gdy zaś nadszedł czas porodu ogarnęły ją straszne boleści 1 nie mogła porodzić.

Rzekła więc do swej siostry: „Idź, błagam, i wzywaj Dianę, naszą boginię, aby zmiłowała się nade mną – ona bowiem troszczy się o rodzące”.

Gdy siostra wypełniła, czego od niej zażądano, przybył do niej diabeł i rzekł: „Po co mnie na próżno przywołujesz, chociaż nie mogę się tobie w niczym przydać? Idź raczej do Apostoła Andrzeja w Achai, a on się zmiłuje nad twoja siostrą”. Powstała więc kobieta i udała się do Apostoła, i powiedziała mu wszystko. A on nie zwlekając przybył do Koryntu, do domu chorej kobiety; a był z nim prokonsul Lesbiusz. Apostoł ujrzawszy, że kobietę ogarnęły straszne cierpienia, powiedział: „Słusznie tak cierpisz: źle wyszłaś za mąż, a niegodnie począwszy, cierpisz bóle nie do zniesienia. Ponadto poszłaś radzić się szatana, który nic nie może ci pomóc.

Uwierz teraz w Isusa Chrystusa, a wydasz dziecko na świat, choć wyjdzie ono martwe, ponieważ poczęłaś je niegodnie!” I kobieta uwierzyła. Wyszli wszyscy z komnaty, a ona wydała dziecko martwe, i została uwolniona od bólów.

SŁUDZE Gdy więc błogosławiony Apostoł czynił liczne znaki i cuda w Koryncie, przybył do Achai Sostratus, ojciec Filopatera, upomniany we śnie, aby odwiedził Apostoła, a gdy go tam nie znalazł, udał się do Koryntu.

Gdy zaś Andrzej przechadzał się z Lesbiuszem i innymi, poznał go Sostratus, jako że widział go już we śnie, i objąwszy mu stopy, rzekł: „Zmiłuj się nade mną, sługo Boży, jak zlitowałeś się nad moim synem”.

Filopater rzekł do Apostoła: „Ten, którego widzisz to jest mój ojciec, i on teraz pyta, co ma uczynić”. Rzekł błogosławiony Apostoł: „Wiem, że on do nas przybył dla poznania prawdy. Dzięki składajmy Panu naszemu Isusa Chrystusowi, który raczył objawić się wierzącym w Niego”.

Leoncjusz zaś, sługa Sostratusa, rzekł do niego: „Czy widzisz, panie, jakim światłem jaśnieje oblicze tego człowieka?” On rzekł do niego: „Widzę, najmilszy, i dlatego nie odchodźmy od niego, ale przebywajmy razem z nim, i słuchajmy słów życia wiecznego”. Następnego zaś dnia ofiarował Apostołowi liczne dary.

Ale święty Apostoł rzekł do niego: „Nic nie mogę od was przyjmować, o ile was samych nie pozyskam, abyście uwierzyli w Isusa, który mnie posłał, abym głosił Ewangelie w tym miejscu”.

Jeśli zaś pragnąłbym pieniędzy, znalazłbym je u Lesbiusza, który jest bogaczem i on mógłby mnie uczynić bogatym. Wy zaś przynieście mi to, co wam może służyć do zbawienia”.

Po kilku dniach kazał sobie przygotować łaźnię, a gdy tam przybył, aby się wykąpać, ujrzał starca opętanego przez szatana i bardzo drżącego. Podczas gdy on mu się przyglądał, oto wyszedł z basenu młodzieniec i padł do kolan Apostoła i rzekł: „Co mamy z tobą wspólnego, Andrzeju?

Przybyłeś, aby nas wypędzić z naszych siedzib?” I wyprostowawszy się wobec całego ludu otaczającego, rzekł Andrzej: „Nie lękajcie się, ale uwierzcie w Isusa, naszego Zbawcę”. Gdy zaś wszyscy zawołali: „Wierzymy w to, co głosisz!” zganił obydwa szatany, a one wyszły z ciał przez nich zajętych i opuściły starca i młodzieńca, którzy powrócili do swoich domów.

W czasie zaś kąpieli mówił błogosławiony Apostoł: „Nieprzyjaciel rodzaju ludzkiego wszędzie zastawia zasadzki, czy to w miejscach kąpieli, czy też w rzekach. Dlatego nieustannie należy wzywać imienia Pana, aby ten, który pragnie zastawić zasadzkę, nie miał żadnej mocy”.

Gdy obywatele miasta to ujrzeli, poczęli znosić swoich chorych, kłaść ich przed niego, a on ich uzdrawiał. Przychodzili również ludzie z innych miast ze swoimi chorymi, i oni również byli uzdrawiani, i chętnie słuchali słowa Bożego.

Gdy działy się jeszcze te rzeczy, oto starzec imieniem Mikołaj przybył do Apostoła i rozdarłszy swe szaty, mówił: „Sługo Boży, oto w ciągu siedemdziesięciu czterech dni mojego życia nie odstępowałem od nieczystości i nierządu i często biegłem na łeb na szyję do domu nierządu i tam uprawiałem rzeczy niegodziwe. I oto już trzeci dzień jak słucham o cudach, które czynisz, i twojej nauki pełnej życiodajnych słów. Gdy więc je rozważałem, oto przyszła mi inna myśl, abym, opuściwszy to wszystko przybył do ciebie, byś mi ukazał to, co jest najlepsze.

Lecz gdy nad tym się zastanawiałem, przyszła mi do głowy inna myśl, abym to opuścił i nie czynił dobra, o którym rozmyślałem. Tak walcząc w moim sumieniu przyjąłem Ewangelię, i prosiłem Pana, aby dał mi w końcu o tym wszystkim zapomnieć. Ale po kilku dniach zapomniałem o Ewangelii, która była ponad mną, rozpaliła się we mnie myśl niegodziwa, i znowu powróciłem do domu nierządu. A oto nierządnica, widząc mnie, rzekła: «Wyjdź, starcze, wyjdź! Jesteś bowiem Aniołem Pana. Nie dotykaj się mnie ani się do mnie nie zbliżaj w tym miejscu. Widzę w tobie bowiem wielką tajemnicę*. Gdy ja zaś rozważałem zdumiony co to znaczy, przypomniałem sobie, że miałem z sobą Ewangelię. I powróciwszy przyszedłem do Ciebie, sługo Boży, abyś zmiłował się nad moimi błędami. Mam bowiem bardzo silną nadzieję, że nie zginę, jeśli się będziesz modlił za moją nędzę”.

Gdy to usłyszał Andrzej – nauczał wiele w tym czasie przeciwko nierządowi – upadł na kolana i z rozciągniętymi rękami modlił się wzdychając i płacząc od szóstej godziny dnia aż do dziewiątej. A gdy powstał, nie chciał przyjąć niczego [do jedzenia] mówiąc: „Nie skosztuję [pokarmu], póki się nie dowiem, czy Bóg zmiłował się nad tym człowiekiem i czy został on zaliczony do grona zbawionych”.

I pościł dzień drugi, i nic mu nie zostało objawione o tym człowieku, aż do piątego dnia. Wtedy to gorzko płacząc, powiedział: „Panie, dla zmarłych otrzymaliśmy twą łaskawość, a teraz ten, który pragnie poznać twoje wielkie dzieła, dlaczego nie powraca, abyś go uzdrowił?” Gdy on to jeszcze mówił, oto z nieba odezwał się głos, mówiący: „Andrzeju, czego żądasz dla tego starca, to otrzymasz. Ale tak jak ty wycieńczyłeś się postami tak niech i on pości, aby został zbawiony!”

On zawołał Mikołaja i głosił mu post. Szóstego zaś dnia zwołał swoich [uczniów], aby wszyscy modlili się za niego. Oni więc, padłszy na ziemię, modlili się, mówiąc: „Panie łaskawy i miłosierny, odpuść grzechy temu człowiekowi”.

Potem i on sam zaczął spożywać pokarmy i innym pozwolił, aby jedli. Mikołaj zaś powrócił do swego domu i wszystko, co miał rozdał potrzebującym, sam zaś zadawał sobie ciężkie umartwienia: sześć miesięcy spędził o wodzie i suchym chlebie.

Gdy więc dopełnił tej godnej pokuty, opuścił ten świat. Błogosławiony Andrzej nie był tam wtedy obecny, ale w miejscu, w którym się wtedy znajdował usłyszał głos, który odezwał się do niego: „Andrzeju, Mikołaj, za którym prosiłeś, już jest moim!” A on złożywszy dzięki powiedział braciom, że Mikołaj opuścił ciało i modlił się, aby spoczywał w pokoju.

W miejscu, w którym Andrzej przebywał, przybył do niego Antyfanes, obywatel z Megary i rzekł do niego: „Jeśli jest w tobie dobroć, którą nakazywał Zbawiciel, którego głosisz, błogosławiony Andrzeju, okaż ją i wyzwól mój dom od zasadzek, które go dotknęły, panuje w nim bowiem wielki niepokój”. Rzekł do niego Apostoł: „Powiedz nam człowieku, co się tobie przydarzyło?” Na to on odrzekł: „Gdy wracałem do domu z podróży i wszedłem w drzwi atrium, usłyszałem żałosny głos odźwiernego. Gdy zaś zapytałem, go, co znaczy to wołanie, odpowiedział mi, że tych, którzy się tam znajdowali, a więc jego żonę i jego syna okrutnie trapił szatan. Ja zaś, gdy wszedłem na piętro domu, oto ujrzałem i inne sługi, jak zgrzytali zębami, rzucali się na mnie i śmiali się śmiechem szalonym. I przeszedłem koło nich i wszedłem do innych pokojów będących na piętrze, oto zobaczyłem żonę moją leżącą, przez nich ciężko pobitą. Ona zaś była tak udręczona tym szaleństwem, że opuściła włosy na oczy, i nie mogła ani na mnie patrzeć, ani mnie nie poznała. Błagam cię więc: zwróć mi ją, o innych się nie troszczę”. Wtedy Apostoł, poruszony miłosierdziem, rzekł: „Bóg nie ma względu na osobę65, a przyszedł dlatego, aby zbawić wszystkich, którzy zginęli”. I rzekł: „ Idziemy do jego domu!” Wyruszyli więc z Lacedemonu66, przybyli do Megary, weszli do domu i natychmiast szatany zawołały jednym głosem: „Po co nas prześladujesz, święty Andrzeju? Po co przychodzisz do domu, który nie jest tobie przydzielony? Weź w posiadanie to, co twoje, a do tego, co jest nasze, nie waż się nawet wchodzić!” A święty Andrzej bardzo się zdumiał tymi słowami, i wszedł do komnaty, gdzie leżała kobieta i pomodliwszy się, ujął ją za rękę i rzekł: „Niech cię uzdrowi Pan Isus Chrystus!” Natychmiast powstała z łoża kobieta i błogosławiła Boga67. Podobnie na wszystkich, którzy byli szarpani przez szatana wkładał ręce i przywracał im zdrowie. Potem zaś Antyfanes i jego żona stali się jego najwierniejszymi pomocnikami w głoszeniu słowa Bożego.

Gdy błogosławiony Apostoł przybył do Patras, w którym przebywał prokonsul Egeasz, który właśnie zajął miejsce Lesbiusza, podeszła do niego pewna niewiasta imieniem Efidama, która już uprzednio nawróciła się na skutek nauki Sosiosa, jednego z uczniów apostolskich, i objąwszy nogi błogosławionego Apostoła, rzekła: „Święty Andrzeju, prosi cię pani moja, Maksymilla, którą dręczy wielka gorączka, abyś do niej przyszedł, chętnie bowiem posłuchałaby twojej nauki. Prokonsul zaś, jej mąż stoi przed jej łożem i płacząc trzyma w ręku miecz, aby się przebić żelazem, skoro tylko ona odda ducha”. Gdy więc Apostoł poprzedzany przez Efidamę przyszedł do komnaty, w której leżała chora niewiasta i ujrzawszy prokonsula z mieczem obnażonym, rzekł: „Nie czyń sobie nic złego, ale schowaj swój miecz na swoje miejsce.

Nadejdzie jednak czas, kiedy go trzeba będzie dla nas wyciągnąć”. A choć prokonsul nic nie rozumiał zrobił mu przejście. Wtedy Apostoł przystąpił do łoża chorej i pomodliwszy się ujął ją za rękę, a ona natychmiast zalała się potem. Odstąpiła od niej gorączka, a Apostoł nakazał, aby jej podano pokarm. Prokonsul na to ofiarował Apostołowi sto srebrników, na które on nawet nie chciał spojrzeć. O UZDROWIENIU CHOREGO Odszedłszy stamtąd ujrzał człowieka chorego, leżącego w gnoju, sparaliżowanego, któremu wielu obywateli dawało jałmużnę, aby miał się z czego pożywić.

Rzekł do niego Apostoł: „W imię Isusa Chrystusa powstań zdrowy!” A on natychmiast powstał i chwalił Boga. O TRZECH ŚLEPCACH, KTÓRYM PRZYWRÓCIŁ WZROK Andrzej udał się w inne miejsce i ujrzał człowieka z żoną i synem [także ślepymi], i rzekł: „Zaiste, jest to dzieło szatana. Oto bowiem on oślepił zarówno ich umysł jak i ciało”.

Isusa I rzekł: „Oto ja wam przywracam wzrok oczu cielesnych. Niech on raczy również otworzyć wam ciemności waszych umysłów, abyście poznawszy światło, które oświeca każdego człowieka przychodzącego na ten świat, mogli zostać zbawieni” Iwłożywszy na nich ręce, otwarł ich oczy. A oni padli przed nim, ucałowali jego stopy, i mówili: „Nie ma innego Boga, jak tylko ten, którego głosi jego sługa, Andrzej”.

Pewien człowiek widząc te cuda podszedł i rzekł do niego: „Proszę cię, sługo Boży, abyś raczył zejść do portu. Jest tam człowiek, syn pewnego żeglarza, który od pięćdziesięciu lat nieuleczalnie chory leży wyrzucony z domu na brzegu. Żaden z lekarzy nie mógł mu dopomóc.

Jest on cały pokryty wrzodami i wychodzą z niego robaki”. Gdy on to powiedział, poszedł za nim Apostoł i przyszli do chorego.

Gdy ten spojrzał na Apostoła, rzekł: „Chyba ty jesteś uczniem owego Boga, który jedynie może udzielić zbawienia?”

Rzecze do niego święty Apostoł: „Ja jestem tym, który w imię Boga mojego przywracam ci zdrowie”. 1 dorzucił: „W imię Isusa Chrystusa powstań i pójdź za mną!” A on, zostawił gnijące łachmany ociekające ropą, i wyszły robaki, i poszedł za nim. Gdy oni przybyli nad morze, obydwaj weszli do wody.

Wtedy święty Apostoł obmył go w imię Trójcy i oddał go zdrowym tak, że na ciele jego nie został nawet ślad choroby. A on zapłonął taką wiarą po odzyskaniu zdrowia, że nagi pobiegł przez miasto głosząc: „Ten Bóg, którego głosi Andrzej, jest prawdziwym!” I zdumiewali się wszyscy i winszowali mu zdrowia.

Gdy takie cuda dokonywały się przez ręce Apostoła w Patras, przybył z Italii Stratokles, brat prokonsula. A oto jeden ze sług jego imieniem Alkmanes, którego on bardzo cenił, z dotknięcia szatana leżał w atrium pokryty pianą. Na to powstał wielki zgiełk.

Doniesiono o tym Stratoklesowi, który dotknięty wielkim żalem, mówił: „Oby mnie wpierw morze pochłonęło, niżbym miał widzieć to, co dotknęło mojego sługę”.

Maksymilla i Efidama widząc jego ból, rzekły: „Nie martw się, bracie, wkrótce odzyskasz swego sługę. Jest tu bowiem mąż Boży, który pokazuje drogę zbawienia, i który wielu przywołuje od choroby do całkowitego uzdrowienia. Poślijmy po niego, a on natychmiast przywróci zdrowie słudze!” Gdy więc przybyli do Apostoła, wstawiali się za sługą. A ów, wziąwszy go za rękę, rzekł: „Powstań, sługo w imię Isusa Chrystusa mojego Boga, którego głoszę!” A on natychmiast powstał uzdrowiony Stratokles zaś uwierzył w Pana, 1 utwierdzony w wierze, nie odstępował od Apostoła, lecz przebywając z nim słuchał słowa zbawienia.

Maksymilla zaś codziennie przychodziła do pretorium, wołała do siebie Apostoła i słuchała, jak głosił słowo Boże, ponieważ prokonsul wyjechał z Partas i udał się do Macedonii. On zaś zapłonął wielkim gniewem i oburzeniem przeciwko Apostołowi, ponieważ Maksymilla, jego żona, przyjąwszy słowo zbawienia nie chciała z nim współżyć. Gdy więc on powrócił, a oni wszyscy siedzieli w pretorium i słuchali słowa Bożego, przelękli się bardzo, aby on nie dopuścił się na kimś z nich jakiegoś gwałtu.

Wtedy Apostoł modlił się, mówiąc: „Nie pozwól, Panie, aby tu przyszedł prokonsul, aż wszyscy się rozejdą”. W międzyczasie jednak prokonsul musiał się załatwić. Gdy więc on odszedł do ubikacji i tam pozostawał dłuższą chwilę, święty Apostoł wypuścił wszystkich, wkładając im na głowy ręce i znacząc ich [znakiem krzyża]. W końcu i on się przeżegnał i odszedł. Maksymilla zaś, skoro tylko znalazła trochę czasu, natychmiast udawała się do świętego Apostoła i przyjąwszy słowo Boże, powracała do swego domu.

Po tym Egeasz kazał pochwycić błogosławionego Apostoła i wtrącił go do więzienia. Do niego tam jednak przychodzili wszyscy, aby słuchać słowa zbawienia. A on nie przestawał głosić słowa Bożego dniem i nocą. Po kilku zaś dniach wyprowadzono go z więzienia, ciężko pobito i zawieszono na krzyżu. Wisiał na nim żywy przez trzy dni, nie przestając głosić Pana i Zbawiciela, aż trzeciego dnia, gdy cały lud płakał, oddał ducha. To zaś szeroko opisano w jego Pasji [opisie męczeństwa]. Jego błogosławione ciało wzięła Maksymilla do siebie, namaściła je aromatami i złożyła w grobie, usilnie nad nim błagając Pana 1 modląc się, aby błogosławiony Andrzej pamiętał o niej.

O CUDZIE JEGO GROBU “J 7′ Z tego zaś grobu Andrzeja wypływa manna jakoby O / mąka i olej o najsłodszym smaku, który wskazuje rolnikom z tamtejszych okolic, jaki będzie urodzaj w tym roku: jeśli wydaje go niewiele, niewiele też ziemia wyda owoców, jeśli zaś obficie – wielka też będzie obfitość plonów. Mówi się, że olej ten wypływa aż do środka bazyliki, jak to pisaliśmy w pierwszej księdze Cudów. Nie opisaliśmy również porządku wydarzeń męki ponieważ, jak odkryliśmy, opisał je kto inny w sposób pożyteczny i wytworny75.

Oto jest opis cudów błogosławionego Andrzeja, który ośmieliłem się rozpowszechnić ja, o niegodnych ustach, o prostackiej mowie i mający obciążone sumienie.

I jak wyszedłem z łona matki w dniu jego urodzin dla nieba, tak, obym za jego wstawiennictwem mógł zostać uwolniony od piekła. I jak dzień jego męki był dla mnie początkiem życia – tak, oby raczył mnie uczynić swoim uczniem. I jak wielkie zasługi odwołują wielką część naszej winy, o to lekkomyślnie ośmielam się prosić, aby gdy on, utwierdzony Ciałem Pańskim, zajaśnieje w chwale, a sprawił to, by nie odmówiono mi przebaczenia moich niezmierzonych win.

 

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.