Dzieje Ewangelisty Marka (Mrk)

 

Dzieje Ewangelisty Marka  

(określane też jako „Akta Marka „)

 

 

 


Życie apostoła i ewangelisty Marka

przez Severusa, biskupa Al-Ushmunain (ok. AD 955 – 987)

Tłumaczenie z arabskiego przez B. Evetts
(z Patrologia Orientalis, pierwsza seria)

przez Severusa, biskupa Al-Ushmunain (ok. AD 955 – 987)

Tłumaczenie z języka arabskiego B. Evetts
(z Patrologia Orientalis, pierwsza seria)

W tej części do większego dzieła zatytułowanego „Historia patriarchów Aleksandrii” (pierwsza część pod tytułem „Historia patriarchów koptyjskiego kościoła w Aleksandrii w przekładzie angielskim”) został napisany przez Severusa Ibn al-Muqaffa’, znanego także jako Severus of Al -Ushmunain. Był biskupem Hermopolis Magna (Ashmunein), w Górnym Egipcie, pod koniec X wieku. Wcześniejsze fragmenty tekstu pochodzą głównie z tradycji Euzebiusza i koptyjskiego. Jednak od szóstego wieku biografie wydłużają się i często wynikają z dokumentów napisanych przez naocznych świadków zarejestrowanych zdarzeń. Będziemy przedstawiać tę część dotyczącą Marka wyłącznie ze względu na jej apokryficzny charakter i dlatego, że zawiera postać biblijną.

 

 

Rozdział 1 (Mrk 1)

(1) W Imię Ojca i Syna i Ducha Świętego, Jedynego Boga. Pierwsza biografia historii świętego Kościoła. Historia świętego Marka, ucznia i ewangelisty, arcybiskupa wielkiego miasta Aleksandrii i pierwszego z jego biskupów. 

(2) W czasie dyspensacji miłosiernego Pana i Zbawiciela Isusa Chrystusa, kiedy wyznaczył sobie uczniów, aby szli za Nim, w mieście z Pentapolis na zachodzie było dwóch braci, zwanych Cyrene.

(3) Imię starszego z nich było Arystobulem, a imię drugiego było Barnaba; i byli oni kultywującymi ziemię, i siali, i zbierali; albowiem oni mieli wielkie dobytki. I dobrze zrozumieli Prawo Mojżeszowe, i znali na pamięć wiele ksiąg Starego Testamentu.

(4) Ale przyszedł na nich wielki problem z dwóch plemion Berberów i Etiopczyków, kiedy zostali okradzeni ze wszystkich swoich bogactw za czasów Augusta Cezara, księcia Rzymian.

(5) Tak więc z powodu utraty ich własności i prób, które ich spotkały, uciekli z tej prowincji, w ich niepokoju o uratowanie życia,

(5) Teraz Aristobulus miał syna o imieniu John. A po tym, jak zamieszkali w Palestynie, w pobliżu miasta Jeruzalem, dziecko Jan urosło i przybrało na sile dzięki łasce Ducha Świętego.

(6) A ci dwaj bracia mieli kuzynkę, żonę Szymona Piotra, który stał się naczelnikiem uczniów Chrystusa; a ten Jan, którego nazwali Markiem, odwiedzał Piotra i uczył się od niego nauk chrześcijańskich z Pisma Świętego.

(7) A pewnego dnia Arystobul przywiódł swego syna Marka do Jordanu, a gdy tam szli, spotkał ich lew i lwica.

(8) A kiedy Arystobul zobaczył, że zbliżają się do niego i dostrzegają gwałtowność ich gniewu, rzekł do swego syna Marka: „Synu mój, widzisz wściekłość tego lwa, który nadchodzi, aby nas zniszczyć?

(9) Uciekajcie teraz i zachowajcie siebie, mój synu, i zostańcie, aby mnie pochłonąć, zgodnie z wolą Boga Wszechmogącego. „Ale uczeń Chrystusa, święty Marek, odpowiedział i rzekł do swego ojca:”

(10) Nie bój się, mój ojcze, Chrystus, w którego wierzę, wybawi nas od wszelkiego niebezpieczeństwa. ”

(11) A kiedy lwy zbliżyły się do nich, Marek, uczeń Chrystusa, krzyknął do nich donośnym głosem i rzekł: „Pan Isus Chrystus, syn Boga Żywego, nakazuje wam, abyście byli rozdarci, a wasz rodzaj odetnijcie się od tych gór i nie będzie wam już więcej potomstwa na wieki „.

(12) Wtedy lew i lwica wybuchły pośrodku w tej chwili i zginęły od razu; a ich młode zostały zniszczone.

(13) A kiedy Arystobul, ojciec Marka, ujrzał ten wielki cud, który został objawiony przez jego syna, dzięki mocy niepokonanego Pana Isusa Chrystusa, rzekł do swego syna: „Jestem ojcem twoim, który cię spłodził, Marku, mój synu; ale dzisiaj jesteś moim ojcem i moim wybawcą i wybawcą.

(14) A teraz, mój drogi synu, ja i mój brat modlimy się, abyśmy byli sługami Pana Isusa Chrystusa, którego ty głosiłeś. „Wtedy ojciec świętego Marka i jego wujek zaczęli uczyć się doktryn Chrystusa od tego dnia. Maria, matka Marka, była siostrą Barnaby, ucznia apostołów.

(15) Następnie miało miejsce następujące zdarzenie. W tych regionach, w mieście o nazwie Azotus, znajdowało się bardzo duże drzewo oliwne, którego wielkość była bardzo podziwiana. A ludzie z tego miasta byli czcicielami księżyca i modlili się do tego drzewa oliwnego.

(16) Więc kiedy święty Marek zobaczył ich modlących się, rzekł do nich: „Co do tego drzewa oliwnego, które czcicie jako Boga, po zjedzeniu jego owoców i spaleniu jego gałęzi na opał, cóż może zrobić? Oto słowo Boże, którego wielbię, rozkażę temu drzewu, aby padło na ziemię, bez żadnego narzędzia. ”

(17) Wtedy rzekli do niego: „Wiemy, że ty pracujesz nad magią Galilejczyka, twego pana, i cokolwiek zrobisz. Ale wezwiemy naszego boga księżyca, który wzbudził dla nas to drzewo oliwne, do którego moglibyśmy się modlić.

(18) Święty Marek odpowiedział im i rzekł: „Rzucę go na ziemię; a jeśli twój bóg to podniesie, to będę mu służył razem z tobą „.

(19) I byli zadowoleni z tych słów. I usunęli wszystkich ludzi z drzewa, mówiąc: „Zobacz, że nie ma w nim ukrytego człowieka”.

(20) Wtedy święty Marek uniósł twarz ku niebu i zwrócił się na Wschód, otworzył swoje usta i modlił się mówiąc: „O mój Panie Isusie Chryste, Synu Boga Żywego, wysłuchaj swego sługi i rozkaż Księżycowi, który jest drugi towarzysz na tym świecie, i daje światło w nocy, aby głos jego mógł być usłyszany przez twój wyrok i przez twoją władzę, przed tymi ludźmi, którzy nie mają Boga, i aby dać poznać tym, którzy je stworzyli, i który stworzył całe stworzenie, a kim jest Bóg, aby mu służyli; chociaż wiem, o mój Panie i Boże, że nie ma głosu ani mocy słowa i że nie jest zwyczajem, aby rozmawiał z kimkolwiek; aby jego słowa mogły być słyszane o tej godzinie przez twoją nieodpartą moc, aby ci ludzie, którzy nie mają Boga, mogli wiedzieć, że księżyc nie jest bogiem, ale sługą pod twoją władzą, i że ty jesteś jego Bogiem. I rozkaż to drzewo, do którego się modlą, aby spadli na ziemię, aby wszyscy uznali twoje zwierzchnictwo, i że nie ma Boga, jak tylko ty, z dobrym Ojcem i Duchem Świętym, dawcą życia wiecznego. Niech tak się stanie.”

(21) A o tej porze, gdy tylko skończył swoją modlitwę, nastąpiła wielka ciemność w południe i ukazał się im księżyc świecący na niebie.

(21) I usłyszeli głos z księżyca, mówiąc: „O ludzie małej wiary, nie jestem Bogiem, abyście Mnie czcili, ale ja jestem sługą Boga i jednym z Jego stworzeń, a ja jestem sługą Chrystusa mego Panie, kogo ten Marek, jego uczeń, głosi; i tylko on jest tym, któremu służymy i komu służymy „. W tym samym momencie spadło drzewo oliwne. I wielki strach przyszedł na wszystkich, którzy byli świadkami tego cudu.

(22) A ci, którzy czcili i służyli drzewu, rozgniewali się, i rozdarli szaty, i wzięli świętego Marka, i pobili go, i oddali go niewierzącym Żydom, którzy wrzucili go do więzienia. Tej nocy święty Marek zobaczył w swoim śnie Pana Chrystusa, mówiąc do Piotra: „Wywiodę wszystkich tych, którzy są w więzieniu”.

(23) Kiedy więc obudził się ze snu, ujrzał otwarte drzwi swego więzienia; a on i wszyscy, którzy byli z nim w więzieniu, wyszli; bo strażnicy więzienia spali jak umarli.

(24) Ale tłumy, które były świadkami tego, co się działo, powiedziały: „Nie ma końca nasza praca z tymi Galilejczykami, bo czynią to Belzebub, przywódca diabłów”.

(25) Marek był jednym z Siedemdziesięciu uczniów. I był jednym ze sług, który wylał wodę, którą nasz Pan zamienił w wino, w małżeństwo Kany Galilejskiej. I to on niósł słoik wody do domu Szymona Cyrenian, w czasie sakramentalnej Wieczerzy. I to on także bawił uczniów w jego domu, w czasie męki Pana Chrystusa i po Jego zmartwychwstaniu, gdzie do nich wszedł, gdy drzwi były zamknięte.

(26) Po wniebowstąpieniu w niebie Marek poszedł z Piotrem do Jerozolimy i głosili ludziom Boże słowo. A Duch Święty ukazał się Piotrowi i polecił mu udać się do miast i wsi, które były w tym kraju.

(27) Tak Piotr, i Marek z nim, poszedł do dzielnicy Betanii i głosił słowo Boże; a Piotr pozostał tam kilka dni. I ujrzał we śnie anioła Bożego, który mu rzekł: „W dwóch miejscach jest wielka niedola.”

(28) A więc Piotr rzekł do anioła: „Które miejsca masz na myśli?” Powiedział do niego: „Miasto Aleksandria z ziemią egipską i ziemią rzymską.

(29) Nie jest to niedostatek chleba i wody, ale niedostatek wynikający z niewiedzy o Słowie Bożym, które poprzedzasz. „Kiedy więc Piotr obudził się ze snu, powiedział Markowi, co widział w swoim śnie. I potem,

(30) W piętnastym roku po Wniebowstąpieniu Chrystusa święty Piotr wysłał Świętego Marka, ojca i ewangelistę, do miasta Aleksandryjskiego, aby ogłosił tam dobrą nowinę i głosił słowo Boże i ewangelię Pana Isusa. Chrystus, któremu należy się chwała, cześć i oddawanie czci, z Ojcem i Duchem Świętym, jedynym Bogiem na wieki. Niech tak się stanie.

Rozdział 2 (Mrk 2)  

Męczeństwo świętego Marka i jego zwiastowanie w mieście Aleksandria. 

(1) W czasach dyspensacji Pana i Zbawiciela Isusa Chrystusa, po Jego Wniebowstąpieniu do nieba, wszystkie kraje zostały przydzielone wśród apostołów, przez natchnienie Ducha Świętego, aby mogli głosić w nich słowa dobrej nowiny Pan Isus Chrystus.

(2) I po pewnym czasie spadł na los Ewangelisty Marka, aby udał się do prowincji Egiptu i do wielkiego miasta Aleksandrii, na mocy polecenia Ducha Świętego, aby mógł sprawić, by ludzie usłyszeli słowa ewangelii Panu Chrystusowi i utwierdzaj ich w tym; albowiem oni byli w błędzie i zatopieni w służbie bożków i w kulcie stworzenia zamiast Stwórcy.

(3) I mieli wiele świątyń dla swoich godnych pogardy bogów, którym służyli w każdym miejscu i służyli z każdą nieprawością i sztuką magiczną, i którym składali ofiary między sobą.

(4) Kiedy święty Marek wrócił z Rzymu, udał się najpierw do Pentapolis i głosił we wszystkich dzielnicach słowo Boże i pokazał wiele cudów; albowiem uzdrawiał chorych i oczyszczał trędowatych, i wypędzał diabły z łaski Bożej, która zstąpiła na niego.

(5) I wielu uwierzyło w Pana Chrystusa przez niego, i połamało ich bożków, których używali do kultu, i wszystkie drzewa, które nawiedzały diabły i z których zwróciły się do ludu. I ochrzcił ich w imię Ojca i Syna i Ducha Świętego, Jedynego Boga.

(6) I tak Duch Święty ukazał mu się i rzekł do niego: „Wstań i idź do miasta Aleksandryjskiego, aby zasiać tam dobre nasienie, które jest słowem Bożym”. Wtedy wstawał uczeń Chrystusa i wyruszył, będąc wzmocnionym przez Ducha Świętego, jak walczący na wojnie; i pozdrowiwszy braci, pożegnał ich i rzekł do nich: „Pan Isus Chrystus uczyni moją drogę prostą, abym mógł udać się do Aleksandrii i głosić tam swą świętą ewangelię”.

(7) Potem modlił się i powiedział: „Panie umocnij braci, którzy znali twoje święte imię, abym mógł powrócić do nich radując się w nich „. Wtedy bracia żegnali go na pożegnanie.

(8) Marek wyruszył w podróż do Aleksandrii; a kiedy wszedł do bramy, pękł mu pasek buta. A kiedy to zobaczył, pomyślał: „Teraz wiem, że Pan ułatwił mi drogę.”

(9) Potem odwrócił się i zobaczył szewca, podszedł do niego i podał mu but, aby go naprawić. A kiedy szewc go przyjął i wziął szydło do pracy nad nim, szydło przebiło mu rękę. Powiedział więc: „Heis ho Theos”; którego interpretacja brzmi: „Bóg jest jeden”.

(10) A gdy święty Marek usłyszał, jak wspominał imię Boga, wielce się cieszył, i zwrócił twarz ku wschodowi, i powiedział: „Panie mój Isusie, spraw, aby moja droga była łatwa na każdym miejscu”.

(11) Potem splunął na ziemię i wziął z niej glinę, i położył ją na miejscu, gdzie szydło przebiło dłoń szewca, mówiąc: „W imię Ojca i Syna i Ducha Świętego, Jednego żyjącego i wiecznego Boga niech ręka tego człowieka zostanie uzdrowiona w tej chwili, aby twoje święte imię było uwielbione. „Wtedy jego ręka natychmiast stała się cała.

(12) Święty Marek rzekł do niego: „Jeśli wiesz, że Bóg jest jeden, dlaczego służysz tym wielu bogom?” Szewc odpowiedział mu: „Wspominamy Boga o naszych ustach, ale to wszystko; bo nie wiemy, kim on jest. ”

(13) A szewc pozostawał zdumiony mocą Bożą, która zstąpiła na świętego Marka i rzekł do niego: „Modlę się, mężu Boży, aby przyszedł do mieszkania twego sługi, aby odpoczął i spożył chleb, bo ja znajduję dziś nałożyłeś na mnie korzyść. „Wtedy święty Marek odpowiedział z radością:”

(14) Niech Pan da ci chleb życia w niebie! „I poszedł z nim do swego domu. A kiedy wszedł do swego mieszkania, powiedział: „Niech błogosławieństwo Boże będzie w tym domu!” I odmówił modlitwę.

(15) Po zjedzeniu szewc rzekł do niego: „Ojcze mój, błagam cię, abyś dał mi poznać, kim jesteś, dokonał tego wielkiego cudu”. Wtedy święty odpowiedział: „Służę Isusowi Chrystusowi, Synu wiecznie żywy Bóg. „Szewc zawołał:” Chciałbym, abym mógł go zobaczyć „. Święty Marek rzekł do niego:” Sprawię, że cię ujrzycie „.

(16) Potem zaczął nauczać go ewangelii dobrych wieści i doktryny o chwały, mocy i panowaniu, które należą do Boga od samego początku, i napominał go wieloma napomnieniami i instrukcjami, o których świadczy jego historia, i zakończył się mówiąc: dla niego: „Pan Chrystus w czasach ostatecznych wcielił się w Dziewicę Marię i przyszedł na świat, i zbawił nas od naszych grzechów.” I wyjaśnił mu, co prorocy o nim prorokowali, przechodząc przez przejście.

(17) Wtedy szewc rzekł do niego: „Nigdy nie słyszałem w ogóle tych książek, o których mówisz; ale książki greckich filozofów są tym, czego mężczyźni uczą tutaj swoje dzieci, podobnie jak Egipcjanie. ”

(18) Tak więc święty Marek powiedział do niego: „Mądrość filozofów tego świata jest marnością przed Bogiem.”

(19) Wtedy, gdy szewc usłyszał mądrość i słowa Pisma Świętego od świętego Marka, wraz z wielkim cudem, który widział pracował nad swą ręką, jego serce skierowało się ku niemu, a on uwierzył w Pana i został ochrzczony, on i cały lud jego domu, i wszyscy jego sąsiedzi. I nazywał się Annianus.

(20) A gdy ci, którzy uwierzyli w Pana, rozmnożyli się i mieszkańcy miasta usłyszeli, że człowiek, który był Żydem i Galilejczykiem, wszedł do miasta, chcąc obalić cześć bożków, ich bogów i przekonał wielu do powstrzymujcie się od służenia im, szukali go wszędzie; i wyznaczyli mężczyzn, aby go obserwowali.

(20) Kiedy więc święty Marek wiedział, że razem spiskują, wyświęcił annieńskiego biskupa z Aleksandrii, a także ustanowił trzech kapłanów i siedmiu diakonów i wyznaczył tych jedenastu, aby służyli i pocieszyli wiernych braci.

(21) Ale on sam odszedł od nich i udał się do Pentapolis, i pozostał tam przez dwa lata, głosząc i powołując biskupów, kapłanów i diakonów we wszystkich ich okręgach.

(22) Potem powrócił do Aleksandrii i odkrył, że bracia zostali umocnieni w wierze i pomnożyli się dzięki łasce Bożej, i znaleźli sposób na zbudowanie kościoła w miejscu zwanym pastwiskiem bydła, blisko morza, obok skała, z której kamień jest ociosany.

(23) Tak więc święty Marek bardzo się z tego cieszył; upadł na kolana i pobłogosławił Boga za utwierdzenie sług wiary, którego sam nauczył się w naukach Chrystusa Pana, i że odwrócili się od służby bożkom.

(24) Lecz gdy ci niewierni dowiedzieli się, że święty Marek powrócił do Aleksandrii, byli napełnieni furią z powodu uczynków, które wierzący w Chrystusa dokonali, takich jak uzdrawianie chorych, wypędzanie diabłów i gubienie języków głupich, i otwieranie uszu głuchych i oczyszczanie trędowatych; i szukali świętego Marka z wielką furią, lecz go nie znaleźli; i przygnietli przeciwko niemu zębami w skroniach i miejscach swoich bożków, w gniewie, mówiąc: „Czy nie widzisz niegodziwości tego czarownika?”

(25) I w pierwszy dzień tygodnia, w dzień wielkanocnego święta Pana Chrystusa, który przypada w tym roku w dniu.

(26) Barmudy, kiedy odbyło się również święto bałwochwalczych niewierzących, szukali go z zapałem i znaleźli go w sanktuarium. Pobiegli więc naprzód i chwycili go, przywiązali linę do jego gardła i ciągnęli po ziemi, mówiąc: „Przeciągnij węża przez oborę bydła!”

(27)  Lecz święty, gdy go ciągnęli, chwalił Boga i mówił : „Dzięki tobie, o Panie, bo mnie uczyniłeś godnym, aby cierpieć za twoje święte imię”. A jego ciało było zranione i ząbkowane do kamieni na ulicach; a jego krew spłynęła po ziemi.

(28) Kiedy nadszedł wieczór, zabrali go do więzienia, aby mogli poradzić sobie, jak powinni go zabić.

(29) O północy drzwi więzienia były zamknięte, a strażnicy spali pod drzwiami, a zobaczyli wielkie trzęsienie ziemi i potężny zgiełk.

(30) A anioł Pański zstąpił z nieba i wstąpił do świętego, i rzekł do niego: „O Marku, sługo Boży, oto imię twoje zapisane jest w księdze życia; i będziesz zaliczony do zgromadzenia świętych, a dusza twoja będzie śpiewać uwielbienie z aniołami w niebiosach; a twoje ciało nie zginie ani nie przestanie istnieć na ziemi. ”

(31) A kiedy obudził się ze snu, podniósł oczy do nieba i powiedział: „Dziękuję Ci, mój Panie Isusie Chryste, i módl się, abyś mnie przyjął do siebie, abym mógł być szczęśliwy w Twojej dobroci”. skończył te słowa, znów spał; i Pan Chrystus ukazał mu się w formie, w której uczniowie go znali i powiedzieli mu: „Bądź pozdrowiony, ewangelista i wybrany!”

(32) I rzekł do niego święty: „Dziękuję Ci, mój Zbawicielu Isusie Chrystusie, dlatego, że mnie uczyniłeś godnym, aby cierpieć za twoje święte imię. „I Pan i Zbawiciel pozdrowili go i zniknęli od niego.

(33) A gdy się obudził, a nadszedł ranek, zebrał się tłum i wywiódł świętego z więzienia, i znów zawiązał sznurek na szyi, i rzekł: „Przeciągnij węża przez oborę bydła!”.

(34) Święty na ziemi, podczas gdy dziękował Panu Chrystusowi i uwielbił go, mówiąc: „oddaję mego ducha w twoje ręce, mój Boże!” Po wypowiedzeniu tych słów, święty oddał ducha.

(35) Następnie ministrowie nieczystych idoli zgromadzili dużo drewna w miejscu zwanym Angelion, aby spalili tam ciało świętego. Lecz dzięki rozkazowi Bożemu była gęsta mgła i silny wiatr, tak że ziemia drżała; padł deszcz i wielu ludzi umarło ze strachu i przerażenia; i powiedzieli: „Zaprawdę, Serapis, idol, przybył, by szukać człowieka, który został zabity dzisiaj.”

(36) Wtedy wierni bracia zebrali się i zabrali z popiołu ciało Świętego Świętego Marka; i nic w nim się nie zmieniło. I przenieśli go do kościoła, w którym świętowali liturgię; otoczyli ją i modlili się o nią zgodnie z ustanowionymi rytuałami. I wykopali dla niego miejsce i tam pochowali jego ciało; aby przez cały czas zachowywali jego pamięć z radością, błaganiem i błogosławieństwem, z powodu łaski, którą dał im Pan Isus Chrystus w mieście Aleksandryjskim.

(37) I umieścili go we wschodniej części kościoła, w dniu, w którym dokonano jego męczeństwa, będąc pierwszym z Galilejczyków, którzy zginęli śmiercią męczeńską za imię Pana Isusa Chrystusa w Aleksandrii, a mianowicie ostatniego dnia Barmudy do rozrachunku z Egipcjanami,

(38) My także, synowie ortodoksów, składamy chwałę, uświęcenie i chwałę naszemu Panu i Zbawicielowi Isusowi Chrystusowi, któremu należy się chwała, cześć i oddawanie czci, z Ojcem i Duchem Świętym, Dawca Życia i Jednoczący się, teraz i na zawsze.

 

SEKRETNA EWANGELIA MARKA

List przypisany Klemensowi Aleksandryjskiemu 

Z listów najświętszego Klemensa, autora Stromateis. Do Theodore’a.

Wy robiliście dobrze, uciszając niewypowiedziane nauki z Carpocrations. Albowiem są to „wędrujące gwiazdy”, o których mowa w proroctwie, które wędrują od wąskiej drogi przykazań do bezgranicznej otchłani cielesnych i cielesnych grzechów. Gdyż dumni z wiedzy, jak mówią, „z głębokich rzeczy Szatana, nie wiedzą, że odrzucają się w” podziemny świat ciemności „fałszywości i chlubią się tym, że są wolni, stali się niewolnicy służalczych pragnień. Takich ludzi należy przeciwstawiać na wszystkie sposoby iw ogóle. Gdyby nawet powiedzieli coś prawdziwego, ten, kto kocha prawdę, nie powinien się z nimi zgadzać. Gdyż nie wszystkie prawdziwe rzeczy są prawdą, i ta prawda, która wydaje się tylko prawdziwa według ludzkich poglądów, nie powinna być wolniejsza od prawdziwej prawdy, która wynika z wiary.

Teraz o rzeczach, które ciągle mówią o natchnionej przez Boga Ewangelii według Marka, niektóre z nich są całkowicie sfałszowanymi, a inne, nawet jeśli zawierają pewne prawdziwe elementy, nie są jednak prawdziwe. Prawdziwe rzeczy, które mieszają się z wynalazkami, są sfałszowane, więc, jak to się mówi, nawet sól traci smak.

Jeśli chodzi o Marka, to podczas pobytu Piotra w Rzymie napisał on opis wydarzeń Pana, ale nie ogłaszał ich wszystkich, ani nie podpowiadał tajnych, ale wybierał to, co uważał za najbardziej przydatne dla wzrastania. wiara tych, którzy byli pouczani. Ale kiedy Piotr zmarł męczennikiem, Marek przybył do Aleksandrii, przywożąc zarówno własne notatki, jak i te z Piotra, z których przekazał on swoim poprzednim książkom rzeczy odpowiednie dla postępu w zdobywaniu wiedzy. W ten sposób skomponował bardziej duchową Ewangelię dla użycia tych, którzy byli doskonali. Niemniej jednak nie wyjawił on rzeczy, których nie można wypowiedzieć, ani też nie zapisał hierofantycznej nauki Pana, ale do opowiadań już napisanych dodał jeszcze innych, a ponadto przyniósł pewne wypowiedzi, o których wiedział, że interpretacja by, jako mistagog, poprowadź słuchaczy do najskrytszego sanktuarium prawdy, ukrytego przez siedem zasłon. Tak więc, w sumie, przygotował on sprawy, nie żałując ani nie uważnie, w mojej opinii, i umierając, pozostawił swój skład w kościele w Aleksandrii, gdzie jest jeszcze uważnie strzeżony, czytany tylko tym, którzy są inicjowani w wielkie tajemnice.

Ale skoro złe duchy zawsze wymyślają zniszczenie dla rasy ludzi, Carpocrates, pouczeni przez nich i posługujących się podstępnymi sztukami, tak zniewolili pewnego kapłana kościoła w Aleksandrii, że dostał od niego kopię tajnej Ewangelii, którą on oboje interpretowane zgodnie z jego bluźnierczą i cielesną doktryną, a ponadto zanieczyszczone, mieszające się z nieskazitelnymi i świętymi słowami całkowicie bezwstydnymi kłamstwami. Z tej mikstury wycofano się z nauczania Karpokracjan.

Dlatego też, jak powiedziałem powyżej, nigdy nie należy ustępować; ani też, kiedy wysuwają swoje fałszerstwa, powinniśmy przyznać, że ta tajemna Ewangelia jest według Marka, ale powinna nawet zaprzeczyć temu pod przysięgą. Bo: „Bo nie wszystko, co prawdziwe, ma być powiedziane wszystkim ludziom”. Z tego powodu Mądrość Boga, poprzez Salomona, radzi: „Odpowiadaj głupiemu z jego głupoty”, nauczając, że światło prawdy powinno być ukryte przed tymi, którzy są umysłowo ślepi. Ponownie mówi: „Od tego, który nie ma, zostanie usunięty” i „Niech głupiec idzie w ciemności”. Ale jesteśmy „dziećmi Światła”, które zostały oświecone „dzienną wiosną” ducha Pana „z wysokości” i „Gdzie jest Duch Pana”, to mówi: „tam jest wolność”, dla „Wszystkie rzeczy są czyste dla czystych”.

Dlatego do was nie waham się odpowiedzieć na zadane przez was pytania, obalając fałszerstwa słowami Ewangelii. Na przykład po „I byli na drodze do Jerozolimy” i co następuje, aż „Po trzech dniach powstanie”, sekretna Ewangelia przynosi następujące słowo w słowo:

„I oni przybyli do Betanii. I była tam pewna kobieta, której brat zmarł. I zbliżając się, padła na twarz przed Isusem i rzekła do niego: „Synu Dawida, zmiłuj się nade mną”. Ale uczniowie zgromili ją. A rozgniewawszy się Isus, wyszedł z nią do ogrodu, w którym był grobowiec, a zarazem wchodząc tam, gdzie był młodzieniec, wyciągnął rękę i podniósł go, chwytając się za rękę. Ale młodzieniec patrzył na niego, kochał go i prosił go, aby był z nim. A wychodząc z grobu przyszli do domu młodzieży, bo był bogaty. Po sześciu dniach Isus powiedział mu, co ma robić, a wieczorem przychodzi do niego młodzieniec, ubrany w płócienną suknię nad swoim nagim ciałem. I został z nim tej nocy, bo Isus nauczył go tajemnicy Królestwa Bożego. I stamtąd powstające,.”

A te słowa następują po tekście: „Jakub i Jan przychodzą do niego” i cała ta sekcja. Ale „nagi mężczyzna z nagim mężczyzną” i inne rzeczy, o których pisałeś, nie zostały znalezione.

A po słowach: „I przychodzi do Jerycha”, tylko sekretna Ewangelia dodaje: ” A siostra młodzieńca, którego Isus umiłował, i jego matka i Salome, tam byli, a Isus ich nie przyjął .” Ale wiele innych rzeczy które, jak napisałeś, wydają się być i są falsyfikacjami. Teraz prawdziwe wyjaśnienie i to, co jest zgodne z prawdziwą filozofią …


 

The Life of the Apostle and Evangelist Mark

This section to the larger work entitled The History of the Patriarchs of Alexandria (the first half being titled History of the Patriarchs of the Coptic Church of Alexandria in its English translation) was authored by Severus Ibn al-Muqaffaʿ, also known as Severus of Al-Ushmunain. He was bishop of Hermopolis Magna (Ashmunein), in Upper Egypt, around the end of the tenth century. The earlier portions of the text are derived mainly from Eusebius and Coptic tradition. But from the 6th century onwards, the biographies grow longer and often seem to derive from documents written by eyewitnesses of the events recorded. We will only feature this section concerning Mark because of its Apocryphal spirit and because it features a Biblical figure.

CHAPTER I. 

In the Name of the Father and of the Son and of the Holy Ghost, the One God.

The first biography of the history of the holy Church. The history of Saint Mark, the Disciple and Evangelist, Archbishop of the great city of Alexandria, and first of its Bishops. 

In the time of the dispensation of the merciful Lord and Saviour Jesus Christ, when he appointed for himself disciples to follow him, there were two brothers living in a city of Pentapolis in the West, called Cyrene. The name of the elder of them was Aristobulus, and the name of the other was Barnabas; and they were cultivators of the soil, and sowed and reaped; for they had great possessions. And they understood the Law of Moses excellently well, and knew by heart many of the books of the Old Testament. But great troubles came upon them from the two tribes of the Berbers and Ethiopians, when they were robbed of all their wealth, in the time of Augustus Caesar, prince of the Romans. So on account of the loss of their property, and the trials which had befallen them, they fled from that province, in their anxiety to save their lives, and traveled to the land of the Jews.

Now Aristobulus had a son named John. And after they had taken up their abode in the province of Palestine, near the city of Jerusalem, the child John grew and increased in stature by the grace of the Holy Ghost. And these two brothers had a cousin, the wife of Simon Peter, who became the chief of the disciples of the Lord Christ; and the said John whom they had surnamed Mark, used to visit Peter, and learn the Christian doctrines from him out of the holy Scriptures.

And on a certain day, Aristobulus took his son Mark to the Jordan, and while they were walking there a lion and a lioness met them. And when Aristobulus saw them approaching him, and perceived the violence of their rage, he said to his son Mark: „My son, seest thou the fury of this lion who is coming to destroy us? Escape now, and save thyself, my son, and leave them to devour me, according to the will of God Almighty.” But the disciple of Christ, the holy Mark, answered and said to his father: „Fear not, my father, Christ in whom I believe will deliver us from all danger.”

And when the lions approached them, Mark, the disciple of the Lord Christ, shouted against them with a loud voice, and said: „The Lord Jesus Christ, son of the Living God, commands that you be rent asunder, and that your kind be cut off from these mountains, and that there be no more offspring to you here for ever.”

Then the lion and the lioness burst asunder in the midst at that moment, and perished straightaway; and their young were destroyed. And when Aristobulus, the father of Mark, saw this great miracle which was manifested by his son, through the power of the invincible Lord Jesus Christ, he said to his son: „I am thy father who begat thee, Mark, my son; but today thou art my father, and my savior and deliverer. And now, my dear son, I and my brother pray thee to make us servants of the Lord Jesus Christ whom thou preachest.” Then the father of holy Mark and his uncle began to learn the doctrines of Christ from that day.

And Mary, the mother of Mark, was the sister of Barnabas, the disciple of the apostles.

After this, the following event took place. There was in those regions, in a town called Azotus, a very large olive-tree, the size of which was greatly admired. And the people of that city were worshipers of the moon, and prayed to that olive-tree.

So when the holy Mark saw them pray, he said to them: „As for this olive-tree, which you worship as God, after eating its fruit and burning its branches for fuel, what can it do? Behold, by the word of God whom I worship, I will command this tree to fall to the ground, without being touched by any tool.”

Then they said to him: „We know that thou workest the magic of the Galilean thy master, and whatever thou wilt thou doest. But we will call upon our god the moon, who raised up for us this olive tree that we might pray to it.”

The holy Mark answered and said to them: „I will cast it down to the ground; and if your god shall raise it up, then I will serve him together with you”.

And they were satisfied with these words. And they removed all men from the tree, saying: „See that there be no man concealed in it”.

Then the holy Mark raised his face to heaven, and turned himself towards the East, and opened his mouth and prayed saying: „O my Lord Jesus Christ, Son of the Living God, hear thy servant, and command the moon, which is a second attendant on this world, and gives light by night, to let its voice be heard by thy decree and by thy authority, before these men who have no God, and to make known to them who created it, and who created all creation, and who is God, that they may serve him; although I know, O my Lord and God, that it has no voice nor power of speech, and that it is not customary for it to speak to anyone; so that its words might be heard at this hour through thy irresistible power, that these men who have no God may know that the moon is not a god, but a servant under thy authority, and that thou art its God. And command this tree, to which they pray, to fall to the ground, so that all may recognize thy dominion, and that there is no God but thou, with the good Father and the Holy Ghost, the giver of eternal life. Amen.”

And at that hour, as soon as he had finished his prayer, a great darkness occurred, at midday, and the moon appeared to them shining in the sky. And they heard a voice from the moon, saying: „O men of little faith, I am not God, that you should worship me, but I am the servant of God and one of his creatures, and I am the minister of Christ my Lord, whom this Mark, his disciple, preaches; and it is he alone that we serve and to whom we minister”. At the same moment the olive tree fell. And great fear came upon all who witnessed this miracle.

But as for the people who worshiped and served the tree, they were angry, and rent their garments, and seized the holy Mark and beat him, and gave him up to the unbelieving Jews, who cast him into prison. That night the holy Mark saw in his sleep the Lord Christ, saying to Peter: „I will bring forth all those that are in prison.” So when he awoke from his sleep, he saw the doors of his prison open; and he and all those with him in prison went forth; for the guards of the prison were asleep like dead men. But the multitudes who witnessed what took place said: „There is no end to our work with these Galileans, for they do these deeds by Beelzebub, the chief of the devils.”

And Mark was one of the Seventy Disciples. And he was one of the servants who poured out the water which Our Lord turned into wine, at the marriage of Cana in Galilee. And it was he who carried the jar of water into the house of Simon the Cyrenian, at the time of the sacramental Supper. And it was also he who entertained the disciples in his house, at the time of the Passion of the Lord Christ, and after his resurrection from the dead, where he entered to them while the doors were shut.

And after his Ascension into heaven, Mark went with Peter to Jerusalem, and they preached the word of God to the multitudes. And the Holy Ghost appeared to Peter, and commanded him to go to the cities and the villages which were in that country. So Peter, and Mark with him, went to the district of Bethany, and preached the word of God; and Peter remained there some days. And he saw in a dream the angel of God, who said to him: „In two places there is great dearth.” So Peter said to the angel: „Which places meanest thou?” He said to him: „The city of Alexandria with the land of Egypt, and the land of Rome. It is not a dearth of bread and water, but a dearth arising from ignorance of the Word of God, which thou preachest.” So when Peter awoke from his sleep, he told Mark what he had witnessed in his dream. And after that, Peter and Mark went to the region of Rome, and preached there the word of God.

And in the fifteenth year after the Ascension of Christ, the holy Peter sent Saint Mark, the father and evangelist, to the city of Alexandria, to announce the good tidings there, and to preach the word of God and the gospel of the Lord Jesus Christ, to whom is due glory, honor and worship, with the Father and the Holy Ghost, the one God forever. Amen.

CHAPTER II. 

Martyrdom of the holy Mark, and his preaching in the city of Alexandria. 

In the time of the dispensation of the Lord and Saviour Jesus Christ, after his Ascension into heaven, all the countries were allotted among the apostles, by the inspiration of the Holy Ghost, that they might preach in them the words of the good tidings of the Lord Jesus Christ. And after a time it fell to the lot of Mark the evangelist to go to the province of Egypt, and the great city of Alexandria, by the command of the Holy Ghost, that he might cause the people to hear the words of the gospel of the Lord Christ, and confirm them therein; for they were in error and sunk in the service of idols, and in the worship of the creature instead of the Creator. And they had many temples to their contemptible gods, whom they ministered to in every place, and served with every iniquity and magical art, and to whom they offered sacrifices among themselves. For he was the first who preached in the province of Egypt, and Africa, and Pentapolis, and all those regions.

So when the holy Mark returned from Rome, he betook himself first to Pentapolis and preached in all its districts the word of God, and showed many miracles; for he healed the sick, and cleansed the lepers, and cast out devils by the grace of God which descended upon him. And many believed in the Lord Christ through him, and broke their idols which they used to worship, and all the trees which the devils used to haunt, and from which they addressed the people. And he baptized them in the name of the Father and the Son and the Holy Ghost, the One God.

And so the Holy Ghost appeared to him, and said to him: „Rise and go to the city of Alexandria, to sow there the good seed which is the word of God.” So the disciple of Christ arose and set out, being strengthened by the Holy Ghost, like a combatant in war; and he saluted the brethren, and took leave of them and said to them: „The Lord Jesus Christ will make my road easy, that I may go to Alexandria and preach his holy gospel there.” Then he prayed and said: „O Lord strengthen the brethren who have known thy holy name that I may return to them rejoicing in them.” Then the brethren bade him farewell.

So Mark journeyed to the city of Alexandria; and when he entered in at the gate, the strap of his shoe broke. And when he saw this, he thought: „Now I know that the Lord has made my way easy.” Then he turned, and saw a cobbler there, and went to him and gave him the shoe that he might mend it. And when the cobbler received it, and took the awl to work upon it, the awl pierced his hand. So he said: „Heis ho Theos”; the interpretation of which is, „God is One”. And when the holy Mark heard him mention the name of God, he rejoiced greatly, and turned his face to the East and said: „O my Lord Jesus, it is thou that makest my road easy in every place.”

Then he spat on the ground and took from it clay, and put it on the place where the awl had pierced the cobbler’s hand, saying: „In the name of the Father and the Son and the Holy Ghost, the One living and eternal God, may the hand of this man be healed at this moment, that thy holy name may be glorified.” Then his hand at once became whole.

The holy Mark said to him: „If thou knowest that God is one, why dost thou serve these many gods?” The cobbler answered him: „We mention God with our mouths, but that is all; for we know not who he is.”

And the cobbler remained astonished at the power of God which descended upon the holy Mark, and said to him: „I pray thee, O man of God, to come to the dwelling of thy servant, to rest and eat bread, for I find to-day thou hast conferred a benefit upon me.” Then the holy Mark replied with joy: „May the Lord give thee the bread of life in heaven!” And he went with him to his house. And when he entered his dwelling, he said, „May the blessing of God be in this house!” and he uttered a prayer.

After they had eaten, the cobbler said to him: „O my father, I beg thee to make known to me who thou art that hast worked this great miracle.” Then the saint answered him: „I serve Jesus Christ, the Son of the ever living God.” The cobbler exclaimed: „I would that I could see him.” The holy Mark said to him: „I will cause thee to behold him.”

Then he began to teach him the gospel of good tidings, and the doctrine of the glory and power and dominion which belong to God from the beginning, and exhorted him with many exhortations and instructions, of which his history bears witness, and ended by saying to him: „The Lord Christ in the last times became incarnate of the Virgin Mary, and came into the world, and saved us from our sins.” And he explained to him what the prophets prophesied of him, passage by passage.

Then the cobbler said to him: „I have never heard at all of these books which thou speakest of; but the books of the Greek philosophers are what men teach their children here, and so do the Egyptians.”

So the holy Mark said to him: „The wisdom of the philosophers of this world is vanity before God.” Then when the cobbler had heard wisdom and the words of the Scriptures from the holy Mark, together with the great miracle which he had seen him work upon his hand, his heart inclined towards him, and he believed in the Lord, and was baptized, he and all the people of his house, and all his neighbors. And his name was Annianus.

And when those that believed in the Lord were multiplied, and the people of the city heard that a man who was a Jew and a Galilean had entered the city, wishing to overthrow the worship of the idols, their gods, and had persuaded many to abstain from serving them, they sought him everywhere; and they appointed men to watch for him. So when the holy Mark knew that they were conspiring together, he ordained Annianus bishop of Alexandria, and also ordained three priests and seven deacons, and appointed these eleven to serve and to comfort the faithful brethren. But he himself departed from among them, and went to Pentapolis, and remained there two years, preaching and appointing bishops and priests and deacons in all their districts.

Then he returned to Alexandria, and found that the brethren had been strengthened in the faith, and had multiplied by the grace of God, and had found means to build a church in a place called the Cattle-pasture, near the sea, beside a rock from which stone is hewn. So the holy Mark greatly rejoiced at this; and he fell upon his knees, and blessed God for confirming the servants of the faith, whom he had himself instructed in the doctrines of the Lord Christ, and because they had turned away from the service of idols.

But when those unbelievers learned that the holy Mark had returned to Alexandria, they were filled with fury on account of the works which the believers in Christ wrought, such as healing the sick, and driving out devils, and loosing the tongues of the dumb, and opening the ears of the deaf, and cleansing the lepers; and they sought for the holy Mark with great fury, but found him not; and they gnashed against him with their teeth in their temples and places of their idols, in wrath, saying: „Do you not see the wickedness of this sorcerer?”

And on the first day of the week, the day of the Easter festival of the Lord Christ, which fell that year on the 29th of Barmudah, when the festival of the idolatrous unbelievers also took place, they sought him with zeal, and found him in the sanctuary. So they rushed forward and seized him, and fastened a rope round his throat, and dragged him along the ground, saying: „Drag the serpent through the cattle-shed!” But the saint, while they dragged him, kept praising God and saying: „Thanks be to thee, O Lord, because Thou hast made me worthy to suffer for thy holy name.” And his flesh was lacerated, and clove to the stones of the streets; and his blood ran over the ground.

So when evening came, they took him to the prison, that they might take counsel how they should put him to death. And at midnight, the doors of the prison being shut, and the guards asleep at the doors, behold there was a great earthquake and a mighty tumult. And the angel of the Lord descended from heaven, and entered to the saint, and said to him: „O Mark, servant of God, behold thy name is written in the book of life; and thou art numbered among the assembly of the saints, and thy soul shall sing praises with the angels in the heavens; and thy body shall not perish nor cease to exist upon earth.”

And when he awoke from his sleep he raised his eyes to heaven, and said: „I thank thee, O my Lord Jesus Christ, and pray thee to receive me to thyself, that I may be happy in thy goodness.” And when he had finished these words, he slept again; and the Lord Christ appeared to him in the form in which the disciples knew him and said to him: „Hail Mark, the evangelist and chosen one!” So the saint said to him: „I thank thee, O my Saviour Jesus Christ, because thou hast made me worthy to suffer for thy holy name.” And the Lord and Saviour gave him his salutation, and disappeared from him.

And when he awoke, and morning had come, the multitude assembled, and brought the saint out of the prison, and put a rope again round his neck, and said: „Drag the serpent through the cattle-shed!” And they drew the saint along the ground, while he gave thanks to the Lord Christ, and glorified him, saying: „I render my spirit into thy hands, O my God!” After saying these words, the saint gave up the ghost.

Then the ministers of the unclean idols collected much wood in a place called Angelion, that they might burn the body of the saint there. But by the command of God there was a thick mist and a strong wind, so that the earth trembled; and much rain fell, and many of the people died of fear and terror; and they said: „Verily, Serapis, the idol, has come to seek the man who has been killed this day.”

Then the faithful brethren assembled, and took the body of the holy Saint Mark from the ashes; and nothing in it had been changed. And they carried it to the church in which they used to celebrate the Liturgy; and they enshrouded it, and prayed over it according to the established rites. And they dug a place for him, and buried his body there; that they might preserve his memory at all times with joy and supplication, and benediction, on account of the grace which the Lord Christ gave them by his means in the city of Alexandria. And they placed him in the eastern part of the church, on the day on which his martyrdom was accomplished, he being the first of the Galileans to be martyred for the name of the Lord Jesus Christ in Alexandria, namely the last day of Barmudah according to the reckoning of the Egyptians, which is equivalent to the 8th day before the kalends of May among the months of the Romans, and the 24th of Nisan among the months of the Hebrews.

And we also, the sons of the orthodox, offer glory and sanctification and praise to our Lord and Saviour Jesus Christ, to whom is due laud and honor and worship, with the Father and the Holy Ghost, the Giver of Life and Consubstantial One, now and forever.

 

 

 

 

 

THE SECRET GOSPEL OF MARK

A Letter Attributed to Clement of Alexandria 

From the letters of the most holy Clement, the author of the Stromateis. To Theodore.

You did well in silencing the unspeakable teachings of the Carpocrations. For these are „wandering stars” referred to in the prophecy, who wander from the narrow road of the commandments into a boundless abyss of the carnal and bodily sins. For, priding themselves in knowledge, as they say, „of the deep things of Satan, they do not know that they are casting themselves away into „the netherworld of the darkness” of falseness, and boasting that they are free, they have become slaves of servile desires. Such men are to be opposed in all ways and altogether. For, even if they should say something true, one who loves the truth should not, even so, agree with them. For not all true things are the truth, nor should that truth which merely seems true according to human opinions be preferred to the true truth, that according to the faith.

Now of the things they keep saying about the divinely inspired Gospel according to Mark, some are altogether falsifications, and others, even if they do contain some true elements, nevertheless are not reported truly. For the true things being mixed with inventions, are falsified , so that, as the saying goes, even the salt loses its savor.

As for Mark, then, during Peter`s stay in Rome he wrote an account of the Lord`s doings, not, however, declaring all of them, nor yet hinting at the secret ones, but selecting what he thought most useful for increasing the faith of those who were being instructed. But when Peter died a martyr, Mark came over to Alexandria, bringing both his own notes and those of Peter, from which he transferred to his former books the things suitable to whatever makes for progress toward knowledge. Thus he composed a more spiritual Gospel for the use of those who were being perfected. Nevertheless, he yet did not divulge the things not to be uttered, nor did he write down the hierophantic teaching of the Lord, but to the stories already written he added yet others and, moreover, brought in certain sayings of which he knew the interpretation would, as a mystagogue , lead the hearers into the innermost sanctuary of truth hidden by seven veils. Thus, in sum, he prepared matters, neither grudgingly nor incautionously, in my opinion, and, dying, he left his composition to the church in Alexandria, where it even yet is most carefully guarded, being read only to those who are being initiated into the great mysteries.

But since the foul demons are always devising destruction for the race of men, Carpocrates, instructed by them and using deceitful arts, so enslaved a certain presbyter of the church in Alexandria that he got from him a copy of the secret Gospel, which he both interpreted according to his blasphemous and carnal doctrine and, moreover, polluted, mixing with the spotless and holy words utterly shameless lies. From this mixture is withdrawn off the teaching of the Carpocratians.

To them, therefore, as I said above, one must never give way ; nor, when they put forward their falsifications, should one concede that the secret Gospel is by Mark, but should even deny it on oath. For, „For not all true things are to be said to all men”. For this reason the Wisdom of God, through Solomon, advises, „Answer the fool with his folly,” , teaching that the light of the truth should be hidden from those who are mentally blind. Again it says, „From him who has not shall be taken away” and „Let the fool walk in darkness”. But we are „children of Light” having been illuminated by „the day spring” of the spirit of the Lord „from on high”, and „Where the Spirit of the Lord is” , it says, „there is liberty”, for „All things are pure to the pure”.

To you, therefore, I shall not hesitate to answer the questions you have asked, refuting the falsifications by the very words of the Gospel. For example, after „And they were in the road going up to Jerusalem” and what follows, until „After three days he shall arise”, the secret Gospel brings the following material word for word:

And they come into Bethany. And a certain woman whose brother had died was there. And, coming, she prostrated herself before Jesus and says to him, „son of David, have mercy on me”. But the disciples rebuked her. And Jesus, being angered , went off with her into the garden where the tomb was, and straightway, going in where the youth was, he stretched forth his hand and raised him, seizing his hand. But the youth, looking upon him, loved him and began to beseech him that he might be with him. And going out of the tomb they came into the house of the youth, for he was rich. And after six days Jesus told him what to do and in the evening the youth comes to him, wearing a linen cloth over his naked body. And he remained with him that night, for Jesus taught him the mystery of the Kingdom of God. And thence, arising, he returned to the other side of the Jordan.”

And these words follow the text, „And James and John come to him” and all that section. But „naked man with naked man” and the other things about which you wrote, are not found.

And after the words,”And he comes into Jericho,” the secret Gospel adds only, „And the sister of the youth whom Jesus loved and his mother and Salome were there, and Jesus did not receive them.” But many other things about which you wrote both seem to be and are falsifications. Now the true explanation and that which accords with the true philosophy…

 

 

The Acts of Barnabas


The Journeyings and Martyrdom of St. Barnabas the Apostle.

SINCE from the descent of the presence of our Saviour Jesus Christ, the unwearied and benevolent and mighty Shepherd and Teacher and Physician, I beheld and saw the ineffable and holy and unspotted mystery of the Christians, who hold the hope in holiness, and who have been sealed; and since I have zealously served Him, I have deemed it necessary to give account of the mysteries which I have heard and seen.

I John, accompanying the holy apostles Barnabas and Paul, being formerly a servant of Cyrillus the high priest of Jupiter, but now having received the gift of the Holy Spirit through Paul and Barnabas and Silos, who were worthy of the calling, and who baptized me in Iconium. After I was baptized, then, I saw a certain man standing clothed in white raiment; and he said to me: Be of good courage, John, for assuredly thy name shall be changed to Mark, and thy glory shall be proclaimed in all the world. the darkness in thee has passed away from thee, and there has been given to thee understanding to know the mysteries of God.

And when I saw the vision, becoming greatly terrified, I went to the feet of Barnabas, and related to him the mysteries which I had seen and heard from that man. And the Apostle Paul was not by when I disclosed the mysteries. And Barnabas said to me: Tell no one the miracle which thou hast seen. For by me also this night the Lord stood, saying, Be of good courage: for as thou hast given thy life for my name to death and banishment from thy nation, thus also shall thou be made perfect. Moreover, as for the servant who is with you, take him also with thyself; for he has certain mysteries. Now then, my child, keep to thyself the things which thou hast seen and heard; for a time will come for thee to reveal them. (1)

And I, having been instructed in these things by him, remained in Iconium (2) many days; for there was there a holy man and a pious, who also entertained us, whose house also Paul had sanctified. Thence, therefore, we came to Seleucia, and after staying three days sailed away to Cyprus; and I was ministering to them until we had gone round all Cyprus. And setting sail from Cyprus, we landed in Perga of Pamphylia. And there I then stayed about two months, wishing to sail to the regions of the West; and the Holy Spirit did not allow me. Turning, therefore, I again sought the apostles; and having learned that they were in Antioch, I went to them.

And I found Paul in bed in Antioch from the toil of the journey, who also seeing me, was exceedingly grieved on account of my delaying in Pamphylia. And Barnabas coming, encouraged him, and tasted bread, and he took a little of it. And they preached the word of the Lord, and enlightened many of the Jews and Greeks. And I only attended to them, and was afraid of Paul to come near him, both because he held me as having spent much time in Pamphylia, and because be was quite enraged against me. And I gave repentance on my knees upon the earth to Paul, and he would not endure it. And when I remained for three Sabbaths in entreaty and prayer on my knees, I was unable to prevail upon him about myself; for his great grievance against me was on account of my keeping several parchments in Pamphylia.

And when it came to pass that they finished teaching in Antioch, on the first of the week they took counsel together to set out for the places of the East, and after that to go into Cyprus, and oversee all the churches in which they had spoken the word of God. And Barnabas entreated Paul to go first to Cyprus, and oversee his own in his village; and Lucius (3) entreated him to take the oversight of his city Cyrene. And a vision was seen by Paul in sleep, that he should hasten to Jerusalem, because the brethren expected him there. But Barnabas urged that they should go to Cyprus, and pass the winter, and then that they should go to Jerusalem at the feast. Great contention, therefore, arose between them. (4) And Barnabas urged me also to accompany them, on account of my being their servant from the beginning, and on account of my having served them in all Cyprus until they came to Perga of Pamphylia; and I there had remained many days. But Paul cried out against Barnabas, saying: It is impossible for him to go with us. And those who were with us there urged me also to accompany them, because there was a vow upon me to follow them to the end. So that Paul said to Barnabas: If thou wilt take John who also is surnamed Mark with thee, go another road; for he shall not come with us. And Barnabas coming to himself, said: The grace of God does not desert (1) him who has once served the Gospel and journeyed with us. If, therefore, this be agreeable to thee, Father Paul, I take him and go. And he said: Go thou in the grace of Christ, and we in the power of the Spirit.

Therefore, bending their knees, they prayed to God. And Paul, groaning aloud, wept, and in like manner also Barnabas, saying to one another: It would have been good for us, as at first, so also at last, to work in common among men; but since it has thus seemed good to thee, Father Paul, pray for me that my labour may be made perfect to commendation: for thou knowest how I have served thee also to the grace of Christ that has been given to thee. For I go to Cyprus, and hasten to be made perfect; (2) for I know that I shall no more see thy face, O Father Paul. And failing on the ground at his feet, he wept long. And Paul said to him: The Lord stood by me also this night, saying, Do not force Barnabas not to go to Cyprus, for there it has been prepared for him to enlighten many; and do thou also, in the grace that has been given to thee, go to Jerusalem to worship in the holy place, and there it shall be shown thee where thy martyrdom has been prepared. And we saluted one another, and Barnabas took me to himself.

And having come down to Laodiceia, (3) we sought to cross to Cyprus; and having found a ship going to Cyprus, we embarked. And when we had set sail, the wind was found to be contrary. Anti we came to Corasium; (4) and having gone down to the shore where there was a fountain, we rested there, showing ourselves to no one, that no one might know that Barnabas had separated from Paul. And having set sail from Corasium, we came to the regions of Isauria, and thence came to a certain island called Pityusa; (5) and a storm having come on, we remained there three days; and a certain pious man entertained us, by name Euphemus, whom also Barnabas instructed in many things in the faith, with all his house.

And thence we sailed past the Aconesiae, (6) and came to the city of Anemurium; and having gone into it, we found two Greeks. And coming to us, they asked whence and who we were. And Barnabas said to them: If you wish to know whence and who we are, throw away the clothing which you have, and I shall put on you clothing which never becomes soiled; for neither is there in it anything filthy, but it is altogether splendid. And being astonished at the saying, they asked us: What is that garment which you are going to give us? And Barnabas said to them: If you shall confess your sins, and submit yourselves to our Lord Jesus Christ, you shall receive that garment which is incorruptible for ever. And being pricked at heart by the Holy Spirit, they fell at his feet, entreating and saying: We beseech thee, father, give us that garment; for we believe in the living and true God whom thou proclaimest. And leading them down to (7) the fountain, he baptized them into the name of Father, and Son, and Holy Ghost. And they knew that they were clothed with power, and a holy robe. And having taken from me one robe, he put it on the one; and his own robe he put on the other. And they brought money to him, and straightway Barnabas distributed it to the poor. And from them also the sailors were able to gain many things. (8)

And they having come down to the shore, he spoke to them the word of God; and he having blessed them, we saluted them, and went on board the ship. And the one of them who was named Stephanus wished to accompany us, and Barnabas did not permit him. And we, having gone across, sailed down to Cyprus by night; anti having come to the place called Crommyacita, (9) we found Timon and Ariston the temple Servants, at whose house also we were entertained.

And Timon was afflicted by much fever. And having laid our hands upon him, we straightway removed his fever, having called upon the name of the Lord Jesus. And Barnabas had received documents from Matthew, a book of the word (10) of God, and a narrative of miracles and doctrines. This Barnabas laid upon the sick in each place that we came to, and it immediately made a cure of their sufferings.

And when we had come to Lapithus, (11) and an idol festival (12) being celebrated in the theatre, they did not allow us to go into the city, but we rested a little at the gate. And Timon, after he rose up from his disease, came with us. And having gone forth from Lapithus, we travelled through the mountains, and came to the city of Lampadistus, of which also Timon was a native; in addition to whom, having found also that Heracleius was there, we were entertained by him. He was of the city of Tamasus, (1) and had come to visit his relations; and Barnabas, looking stedfastly at him, recognised him, having met with him formerly at Citium with Paul; to whom also the Holy Spirit was given at baptism, and he changed his name to Heracleides. And having ordained him bishop over Cyprus, and having confirmed the church in Tamasus, we left him in the house of his brethren that dwelt there.

And having crossed the mountain called Chionodes, (2) we came to Old Paphos, and there found Rhodon, a temple servant, who also, having himself believed, accompanied us. And we met a certain Jew, by name Barjesus, coming from Paphos, who also recognised Barnabas, as having been formerly with Paul. He did not wish us to go into Paphos; but having turned away, we came to Curium. (3)

And we found that a certain abominable race was being performed (4) in the road near the city, where a multitude of women and men naked were performing the race. And there was great deception and error in that place. And Barnabas turning, rebuked it; and the western part fell, so that many were wounded, and many of them also died and the rest fled to the temple of Apollo, which was close at hanoi in the city, which was called sacred. (5) And when we came near the temple, a great multitude of Jews who were there, having been put up to it by Barjesus. stood outside of the city, and did not allow us to go into the city; but we spent the evening under a tree near the city, and rested there.

And on the following day, we came to a certain village where Aristoclianus dwelt. He being a leper, had been cleansed in Antioch, whom also Paul and Barnabas sealed to be a bishop, and sent to his village in Cyprus, because there were many Greeks there. And we were entertained in the cave by him in the mountain, and there we remained one day. And thence we came to Amathus and there was a great multitude of Greeks in the temple in the mountain, low women and men pouring libations. There also Barjesus, getting the start of as, gained over the nation of the Jews, and did not allow us to enter into the city; but a certain widow woman. eighty years old. being outside of the city, and she also not worshipping the idols, coming forward to us, took us into her house one hour. And when we came out we shook the dust off our feet over against that temple where the libation of the abominable took place.

And having gone out thence, we came through desert places, and Timon also accompanied us. And having come to Citium, and there being a great uproar there also in their hippodrome, having learned this, we came forth out of the city, having all shaken the dust off our feet; for no one received us, except that we rested one hour in the gate near the aqueduct.

And having set sail in a ship from Citium, we came to Salamis, and landed in the so-called islands, where there was a place full of idols; and there there took place high festivals (6) and libations. And having found Heracleides there again, we instructed him to proclaim the Gospel of God, and to set up churches, and ministers in them. And having gone into Salamis. we came to the synagogue near the place called Biblia; and when we had gone into it, Barnabas, having unrolled the Gospel which he had received from Matthew his fellow-labourer, began to teach the Jews.

And Barjesus, having arrived after two days, after not a few Jews had been instructed, was enraged, and brought together all the multitude of the Jews; and they having laid hold of Barnabas, wished to hand him over to Hypatius, the governor of Salamis. And having bound him to take him away to the governor, and a pious Jebusite, (7) a kinsman of Nero, having count to Cyprus, the Jews, learning this, took Barnabas by night, and bound him with a rope by the neck; and having dragged him to the hippodrome from the synagogue, and having gone out of the city, standing round him, they burned him with fire, so that even his bones became dust. And straightway that night, having taken his dust, they cast it into a cloth; and having se cured it with lead. they intended to throw it into the sea. But I, finding an opportunity in the night, anti being able along with Timon and Rhodon to carry it. we came to a certain place, and having found a cave, put it down there, where the nation of the Jebusites formerly dwelt. And having found a secret place in it, we put it away, with the documents which he had received from Matthew. And it was the fourth hour of the night of the second of the week. (8)

And when we were hid in the place. the Jews made no little search after us; and having almost found us, they pursued us as far as the village of the Ledrians; and we, having found there also a cave near the village, took refuge in it, and thus escaped them. And we were hid in the cave three days; and the Jews having gone away, we came forth and left the place by night. And taking with us Ariston and Rhodon, we came to the village of Limnes. (1)

And having come to the shore, we found an Egyptian ship; and having embarked in it, we landed at Alexandria. And there I remained, teaching the brethren that came the word of the Lord, enlightening them, and preaching what I had been taught by the apostles of Christ, who also baptized me into the name of Father, and Son, and Holy Ghost; who also changed my name to Mark in the water of baptism, by which also I hope to bring many to the glory of God through His grace; because to Him is due honour and everlasting glory. Amen.

The journeyings and martyrdom of the holy apostle Barnabas have been fulfilled through God.

 

 

 

 

 

Wzięte z:  56 APOKRYFY-N.T. Sw.Piotr Sw.Marek.pdf

  1. MĘCZEŃSTWO ŚWIĘTEGO APOSTOŁA I EWANGELISTY MARKA W ALEKSANDRII

POLE PRACY MARKA
(1) W tym czasie, kiedy Apostołowie rozchodzili się na cały świat, Marek wylosował, że z woli Boga ma się udać do kraju Egiptu230. Ze tam miał być głosicielem Ewangelii ustaliły błogosławione kanony świętego i apostolskiego Kościoła, ponieważ on właśnie uprzednio głosił Ewangelię o przybyciu Pana i Zbawcy naszego Jezusa Chrystusa w całej krainie Egiptu, w Libii, w Marmaryce, w Ammaneke i w Pentapolis.

(2) Cała ta ziemia bowiem była zamieszkała przez ludy o nieobrzezanym sercu i bałwochwalców, pełna wszelkiej nieczystości i czcicieli duchów nieczystych. Po wszystkich bowiem domach, ulicach i prowincjach ustanawiano święte gaje, świątynie i uprawiano wróżbiarstwo, czary i senne zjawy szatańskie. Szczególnie zaś silna była moc szatana, którą, w czasie swego pobytu tam, Pan nasz Isus Chrystus, zniszczył i unicestwił.

(3) Gdy więc święty Ewangelista Marek przybył do Cyreny, miasta w Pentapolis, i gdy on głosił tam słowo o władzy Chrystusa, i gdy czynił tam słowem łaski liczne cuda – chorych leczył, trędowatych oczyszczał, wyrzucał złe duchy — wielu uwierzyło w Pana naszego Jezusa Chrystusa
i obalało na ziemię bałwany; on zaś oświecał chrztem w imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego.

(4) Tam też zostało mu oznajmione, że ma udać się do Aleksandrii, w której jest Faros, i tam zasiewać dobre ziarno Boże. Na to błogosławiony Marek jak szlachetny atleta chętnie wkroczył na stadion i rzekł braciom na pożegnanie: „Pan powiedział
mi, abym udał się do miasta Aleksandrii”. Bracia zaś odprowadzili go, aż wszedł na statek. A gdy skosztowali kąsek jego chleba, pożegnali go mówiąc: „Niech Pan Jezus prowadzi cię szczęśliwą drogą”.

 

(5)

Błogosławiony Marek na drugi dzień przybył do Aleksandrii
i zszedłszy do ze statku wszedł do miejsca zwanego
Mendion237. Gdy on wchodził do bramy miasta rozerwał
mu się sandał. Błogosławiony Marek, rozumiejąc
[znaczenie tego faktu], rzekł: „Prawdziwie, oto jest ułatwiona
droga!” Gdy zaś dojrzał szewca naprawiającego
stare obuwie oddał mu sandał. Szewc zaś przeszywając
skórę, ukłuł się szydłem w prawa rękę i zawołał: „Jeden
Bóg”. Gdy zaś błogosławiony Marek usłyszał, że on zawołał
„Jeden Bóg”, rzekł do niego z uśmiechem238: „Pan uczynił
moją drogę szczęśliwą”. I splunąwszy na ziemię, uczynił
z tego błoto239 i posmarował nim rękę tego męża, mówiąc:
„W imię Jezusa Chrystusa, Syna Boga żywego na
wieki, stań się zdrowa”. I natychmiast została uleczona ręka
owego męża. Szewc zaś naprawiający stare obuwie ujrzawszy
moc tego męża i siłę jego słowa, i jego ascetyczny
wygląd, rzekł doń: „Błagam cię, człowieku Boży, nuże
przyjdź dziś do domu twego sługi i zjemy kęs chleba, bo
ulitowałeś się nade mną”. Na to błogosławiony Marek
rzekł pełen radości: „Pan da ci chleb życia niebiańskiego”.
Człowiek zaś ów, pełen radości, zmusił Apostoła i zaprowadził
go do swego domu.

 

4
Wchodząc do domu rzekł błogosławiony Marek: „Nich
będzie tu błogosławieństwo Boże, pomódlmy się, bracia!”
I od razu pomodlili się, a po modlitwie usiedli do stołu.
Gdy zaś spędzili razem miłe chwile, rzekł ów człowiek:
„Ojcze, proszę, powiedz, kim jesteś i skąd w tobie jest to
słowo potężne?” Rzekł święty Marek: „Ja jestem sługa Pana
Jezusa Chrystusa, Syna Bożego”. Rzekł ów człowiek:
„Chcielibyśmy Go ujrzeć”. Rzekł święty świadek Chrystusa,
Marek: „Ja Go tobie pokażę”. I święty Marek zaczął:
„Początek Ewangelii Jezusa Chrystusa, Syna Bożego”240,
Syna Abrahama”241, i wykazywał mu, co o Nim mówili Prorocy242
243. Na to rzekł ów człowiek: „Proszę cię, Panie, ja
o tych pismach, o których mówisz, nigdy nie słyszałem;
znam natomiast Iliadę i Odysiadęin, których uczą się
chłopcy w Egipcie”. Wtedy święty Marek zaczął mu zwiastować
Chrystusa i wykazywać mu, że mądrość tego świata
jest głupotą u Boga244. Uwierzył więc ów człowiek w Boga
z powodu znaków i cudów, o których mówił Marek, i został
oświecony245 on i cały jego dom, i wielki tłum mieszkańców.
A imię tego człowieka było Anianos246.

 

5

Gdy wzrastała liczba tych, którzy uwierzyli w Chrystusa,
usłyszeli przełożeni miasta, że przybył pewien Galilejczyk247,
i obala ofiary składane bogom i przeszkadza ich kultowi.
Postanowili więc go zgładzić i zastawiali na niego różnorodne
zasadzki. Gdy jednak Marek poznał ich podstępy,
wyświęcił Ananiasza na biskupa i trzech kapłanów: Milajosa,
Sabina i Kerdona248, siedmiu diakonów249 i innych jedenastu
dla służby kościelnej. Marek zaś zbiegł i udał się do Pentapolis.
I przebywał tam dwa lata i utwierdzał zamieszkałych
tam braci. Tam też wyświęcił biskupów i duchownych dla
każdej miejscowości, i znowu przybył do Aleksandrii i znalazł
tam tłum braci utwierdzonych w wierze przez łaskę
i wiedzę Bożą. I zbudował im kościół w miejscowości Bukolos250
na skałach nadmorskich. I ów mąż sprawiedliwy wielce
się rozradował i klęknąwszy oddał cześć Bogu.

 

6

W miarę upływu czasu wzrastała liczba chrześcijan,
który wyśmiewali bałwany i natrząsali się z Greków [którzy im cześć oddawali]. Wtedy Grecy dowiedzieli się,
że tam przybył święty Ewangelista i rozpalili się gniewem,
skoro usłyszeli o cudach przez niego dokonywanych: leczył
on bowiem chorych, oczyszczał trędowatych, głuchym
zwiastował Ewangelię i wielu ślepym przywrócił
wzrok. I poczęli nastawać na niego, ale nie mogli go znaleźć.
I zgrzytali na niego zębami i w czasie orgii ku czci ich
bałwanów wołali przeciw niemu: „Niech wielkie zło spadnie
na maga!”252

7
I stało się, że nasze błogosławione święto Paschy przypadło
na świętą niedzielę miesiąca Farmuthi, dnia
ósmego przed kalendami majowymi, to jest dwudziestego
czwartego kwietnia. W tym też dniu przypadała uroczysta
procesja na cześć Dionizosa255 związana ze świętem Serapisa254.
Korzystając z tej okazji posłano do niego podburzonych
ludzi, a oni go zastali, gdy odprawiał modlitwy
świętej anafory2’5. I pochwycili go, zarzucili mu linę okrętową
na szyję i ciągnęli go wołając: „Ciągnijmy byka do
byczej obory!”. A święty Marek tak ciągniony, składał
dzięki256 Zbawicielowi Jezusowi Chrystusowi, mówiąc:
„Dzięki Ci składam, Panie Jezu Chryste, że uznałeś mnie
za godnego cierpieć dla imienia Twego”257. Ciało zaś mu
odpadało na ziemię a kamienie zostały zlane jego krwią.

8 Gdy zapadł wieczór wrzucono go do więzienia i zastanawiano
się, jaką ma on zginąć śmiercią. Pośrodku nocy,
gdy bramy były zamknięte, a straże leżały przed bramą,
nastąpiło wielkie trzęsienie ziemi2’8, bo anioł Pański zstąpił
z nieba259 i dotknął go, mówiąc: „Sługo Boży, Marku,
pierwszy spośród wszystkich świętych260 Egiptu, oto twoje
imię zostało wpisane do księgi życia wiecznego i zostałeś
zaliczony do grona świętych Apostołów. Pamięć o tobie
nie zaginie na wieki i wejdziesz do chórów mocy niebieskich:
archaniołowie przyjmą twojego ducha, a ciało
twoje na ziemi nie zaginie”. Takie widzenie ujrzał błogosławiony
Marek i wzniósłszy swoje ręce, rzekł: „Dziękuję ci,
Panie Jezu Chryste, że mnie nie porzuciłeś, ale zaliczyłeś
do grona Twoich świętych. Błagamy cię, Panie Jezu Chryste,
przyjmij w pokoju moją duszę i nie odrzucaj mnie od

 

Gdy zaś zaświtał poranek, znowu przybył
tłum z miasta i wyprowadzili go z więzienia.
I znowu narzucono mu linę okrętową na szyję
i ciągnięto go, wołając: „Ciągnijmy byka do byczej
obory!”. A błogosławiony Marek jeszcze
bardziej dzięki składał Bogu wszechmogącemu
Panu Jezusowi Chrystusowi, mówiąc: „W ręce Twoje,
Panie, składam ducha mego!”262 I to powiedziawszy, oddał
ducha263. A tłum bezbożnych Greków rozpalił ogień
w miejscu nazwanym od aniołów264 chcąc spalić szczątki
męża sprawiedliwego. Jednak za zrządzeniem Pana i Zbawiciela
naszego Jezusa Chrystusa wybuchła wielka burza
i zerwał się potężny wiatr, znikły promienie słońca, rozległy
się głośne grzmoty, spadł wielki deszcz z gradem
i padał aż do wieczora tak, że wiele domów się zawaliło
i liczni ludzie zginęli. Ci zaś, którzy nieśli szczątki świętego,
uciekli i pozostawili je. Inni jednak kpiąc mówili, że
trzykroć błogosławiony Serapis nawiedził ich w tym mężu
ze względu na święto swoich urodzin. Taki był wygląd zewnętrzny błogosławionego Marka:
miał profil wyrazisty, brwi zbiegające się, wzrok przenikliwy,
powstającą łysinę, cerę koloru zboża, brodę gęstą. Jego
postawa była śmiała, zbudowany był silnie, był w wie ku średnim, miał włosy szpakowate, wygląd ascetyczny
i był napełniony Boża łaską]’.

 

10 Wtedy przyszli pobożni mężowie, oddzielili szczątki sprawiedliwego od popiołu, zanieśli z modlitwami i psalmami, pogrzebali je według zwyczaju panującego w tym mieście i złożyli w najznakomitszym miejscu, a wspomnienie o nim obchodzili poważnie i modlitwami, jako że nic cenniejszego nie posiadała Aleksandria, i złożyli je we wschodniej części miasta. Usnął więc błogosławiony Marek Ewangelista i pierwszy męczennik Pana naszego Jezusa Chrystusa w Aleksandrii przy Egipcie, dnia siódmego w miesiącu egipskim Farmuthi, według Rzymian zaś przed kalendami majowymi, według Hebrajczyków siedemnastego Nisabrion266, za panowania Gajusza Tyberiusza, dla nas zaś za panowania Pana naszego Jezusa Chrystusa, któremu chwała i moc na wieki wieków. Amen.

 

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.