Dzieje Apostoła Filipa (Fp)

 

Dzieje Filipa

(określana też jako „Akta Filipa”)

DZIEJE APOSTOŁA FILIPA

60 APOKRYFY N.T Filip.pdf

DZIEJE APOSTOŁA FILIPA

Pierwszy epizod Dziejów świętego Apostola Filipa, w którym to [Filip], opuszczając Galileę, wskrzesił zmarłego.

(1) Kiedy Apostoł Filip opuszczał Galileę, pewna wdowa wyprawiała pogrzeb swojemu synowi, który był jej jedynym dzieckiem. Apostoł, widząc jak biedna staruszka wyrywa sobie włosy i kaleczy swe oblicze, zasmucił się bardzo w duszy i rzekł do niej: „Jaką religię wyznawał twój syn, gdy umierał?”

(2) Wtedy ona odpowiedziała: „Wybacz mi, proszę cię, i nie pytaj mnie o to. Moje serce jest obolałe, straciłam głos i nie jestem w stanie ci odpowiedzieć.

(3) Pozwól mi rozpaczać za tym, którego imienia nie mogę już nawet wymówić, chociaż jest moim synem. Ja nigdy w niczym bogom nie zawiniłam.

(4) Codziennie składałam im ofiary. Aresowi złożyłam ich wiele, dużo pieniędzy przeznaczyłam dla Apollona, Hermesowi niemal poświęciłam moje życie, Artemidzie składałam w ofierze kozły, Zeusowi ofiarowałam wieniec, Atenie zaś przynosiłam kozły na ofiarę całopalną.

(5) Tak, wszystkim bogom, którzy tylko istnieją, przynosiłam podarunki, nawet Heliosowi i Selene. Teraz sądzę, że byli pogrążeni we śnie, głusi na moje modlitwy.

(6) Tak wiele do nich wołałam, a oni mnie nie wysłuchali. W końcu zmuszona byłam udać się do człowieka, który przedstawiał się jako wieszczek. Ten mnie zapytał: «Co chcesz, matko, abym przed tobą odsłonił?*

(7) I okazało się, że niczym nie różnił się od bogów. Wszystko bowiem, co mi wywróżył, było kłamstwem. Na nic zdały się wróżby, bogowie zaś okazali się bezwartościowi i ślepi.

(8) Czyżbym i ja była podobna do tych oszustów, przez których straciłam mój majątek, pokładając ufność w nędznych bożkach?

(9) Straciłam moją duszę, a wraz z nią pieniądze. Niech będzie przeklęty ten, kto służy bożkom i trudni się wieszczeniem.

(10) Biada mi! Kto zwróci mi mój majątek, który straciłam, ufając bożkom i wróżbom? Wzgardziłam chrześcijanami i oto straciłam mojego jedynego syna”.

(11) Apostoł odpowiedział: „Nie ma w tym nic dziwnego, matko, że tego doświadczyłaś, zwiedziona przez wroga, który niszczy dusze. W ten sposób bowiem diabeł zwodzi ludzi i pozbawia ich życia wiecznego.

(12) Powstrzymaj jednak łzy, ponieważ za chwilę wskrzeszę twoje dziecko mocą mojego Boga Isusa Chrystusa, ukrzyżowanego, pogrzebanego i zmartwychwstałego, który króluje nad wiekami.

(13) Albowiem każdy, kto w Niego wierzy, otrzymuje życie wieczne”. Staruszka odpowiedziała: „Oby twe słowa były dla mnie zbawienia, przybyszu!

(14) Jeżeli rzeczywiście jesteś wysłannikiem Boga, pomóż mi, bo jestem biedną starą kobietą.

(15) Po tym wszystkim, co wycierpiałam, prosiłam już [tylko] o śmierć, ale nie zostałam wysłuchana.

(16) O wiele lepiej jest jednak nie wychodzić za mąż, ani też nie spożywać niczego, co później pobudza ciało, jak wino czy mięso, ale raczej chleb i wodę i [w ten sposób] oszczędzić sobie gorzkiej żałoby, wielu smutków i cierpień”.

(17) Apostoł odpowiedział: „Zaiste, matko, nie mówisz tych rzeczy od siebie. To, co powiedziałaś o czystości, wyrzekł już przez twoje usta Zbawiciel. A co ty sądzisz o czystości?

(18) Obcuje z nią Bóg i dlatego wzbudza ona wśród łudzi taką zazdrość i zawiść. Ponieważ sami nie są w stanie trwać w czystości ani zadowolić się samą wodą, fałszywie oskarżają tych, którzy prowadzą czyste życie.

(19) Dlatego też Bóg nazwał ich błogosławionymi: Błogosławieni jesteście, gdy ludzie będą mówić przeciwko wam wszelkie kłamstwo.

(20 Cieszcie się i radujcie, albowiem wasza nagroda jest wielka w niebie24. Po [całej] ziemi będziecie mogli zamykać usta demonom, o nic się nie troszcząc, od chwili gdy macie za ojca Isusa ukrzyżowanego.

(21) Na te słowa Apostoła staruszka odpowiedziała: „Wierzę w Isusa i w święte dziewictwo”

(22) W tedy Apostoł podszedł do trupa i rzekł [do niego]: „Wstań młodzieńcze, Isus cię wskrzesza dla Swojej chwały”.

(23) I natychmiast powstał, jakby zbudzony ze snu, po czym, spojrzawszy na świętego Filipa [rzekł]: „Skąd światło tego człowieka przybyło w to miejsce, by mnie umarłego przywrócić do życia?

(24) Z jak wielkim pośpiechem przybył anioł Boży, by otworzyć lochy tortur, w których byłem zamknięty? Jak to się stało, że widziałem sąd i męki?

(25) Zobaczyłem kobietę o obliczu podobnym do smoka, której ręce kąsały niczym języki żmij.

(26) Trzymała w nich rozżarzony hak, za pomocą którego wpędzała dusze ludzi w ognistą czeluść. I zapytałem anioła: «Kim jest ta kobieta?» A on odpowiedział mi: «Ta kobieta podburza ludzi, aby szydzili i oczerniali tych, którzy pozostają wierni.

(27) Podburza ich, by powiedzieli, że Chrystus jest kłamcą, podczas gdy sama prowadzi ich w otchłań.

(28) Namawia ich też do złorzeczenia sobie, oczerniając jednego przed drugim. Ci wszyscy, których właśnie wciąga hakiem, zostali przez nią zwiedzieni, by grzeszyli rozwiązłym językiem. Tak poszli na zatracenie.

(29) Chwilę później ujrzałem człowieka wrzuconego do piekielnej sadzawki, który z bólu zgrzytał zębami niczym Tantal.

(30) Nad nim stał anioł, trzymający [w ręku] ognisty miecz. I nie było już litości, a człowiek poddawany był okrutnym torturom. I podszedłem bliżej, by prosić anioła, żeby darował mu [choć] jedną godzinę. Anioł zaś rzekł do mnie: «Zapytaj go, co uczynił.

(31) I odezwałem się do człowieka, który znajdował się w sadzawce: «Cóżeś takiego uczynił? I odpowiedział mi: «Uciskałem swą władzą wielu ludzi. Biłem biskupów i prezbiterów, oskarżając ich fałszywie. Wiem dobrze, że nie zasługuję na litość.

(32) Zostaw mnie, bym był [dalej] męczony, albowiem przed Bogiem nikt się nie ukryje. I zawieszono na nim ołowiany ciężar o wadze dwustu funtów, bo wagę też poznałem.

(33) Takie to były męki, których doznawał ów nieszczęśnik. I zapytałem go: «Dlaczego to robiłeś? A on mi odpowiedział: «Gdybym wiedział, co mnie [za to] czeka, nie postępowałbym tak.

(34) Myślałem, że po śmierci nie ma sądu. Teraz, z powodu mojej głupoty, słuszną odbieram zapłatę za to, co uczyniłem.

(35) Idąc dalej, zobaczyłem młodzieńca leżącego na rozżarzonych węglach, któremu wystawały żebra; a ropa wypływająca z jego ciała zamieniała się w wijące się, ogniste węże, które go pożerały.

(36) I nie zaznawał wytchnienia w swej męce. Rzekłem do niego: «Strasznie cierpisz, biedaku. On zaś odpowiedział: «Jeśli ktoś jest głuchy na upomnienia, właśnie to go czeka.

(37) Mnie zaś zgubił mój własny język. Nie czciłem ani ojca, ani matki, ani starszych. Do tego jeszcze obraziłem najczystszą dziewicę. Powiedziałem jej bowiem, że jest nie dziewicą, lecz grzesznicą.

(38) A słowo, które wyszło z ust moich było niczym ogień, bo chciałem, by spłonęła rumieńcem, tak aby widzący to ludzie znieważali ją.

(39) I kazałem jej przysięgać na Sędziego, sądzącego żywych i umarłych. Ale to ja okazałem się krzywoprzysięzcą, ponieważ zwróciła się do Boga [o pomoc] przeciwko mnie i spadło na mnie jej przekleństwo i dotknęło nie tylko mnie, ale zaszkodziło wszystkim moim krewnym.

(40) I podobnie jak ja zostali osądzeni tak żywi, jak i umarli. Oto dlaczego ponoszę karę – znieważyłem dziewicę. I rzekłem do niego: «Dlaczego to uczyniłeś?

(41) On zaś odpowiedział: «Nie mów do mnie więcej. Wiem bowiem dobrze, że nie zaznam już żadnej ulgi. Węgle palą mnie, ogniste węże kąsają coraz mocniej i cierpię straszliwe męki.

(42) Wtedy zapłakałem, a następnie rzekłem: «Proszę, poprowadźcie mnie do bezżennych i do dziewic. Spróbuję ich prosić usilnie, aby darowali mu [winę].

(43) [Wtedy] archanioł Michał, trzymający [w ręce] klucz ognisty, przystąpił do mnie i tak rzekł: «Nie możesz otrzymać niczego ani od bezżennych, ani od dziewic, bo ktoś inny jest sędzią.

(44) Jak bowiem nie ma litości dla grzesznika, tak i potwarca nie dostępuje miłosierdzia. A nawet gdyby rozdał swój majątek innym, nic nie zyska.

(45) I jak rzucał oszczerstwa w obliczu wszystkich, tak wobec wszystkich oczywiste jest jego potępienie.

(46) Ten bowiem, kto złorzeczył czystości, nie dostąpi miłosierdzia; ani on, ani obłudnik, ani zazdrośnik, ani kłamcy, ani ci, którzy lubują się w słuchaniu podłych kłamstw.

(47) Albowiem jest napisane: «Czy kłamiesz, czy przyzwalasz na kłamstwo, spotkają cię te same męki. Podobnie ten, który ukrywa swój grzech, nie dostąpi miłosierdzia.

(48) Potem zobaczyłem ludzi, trzymających w rękach ogniste kule, którymi nawzajem w siebie ciskali. I zawołałem: «Boże, zmiłuj się nade mną! Co ja widzę!?»

(49) A oni mi odpowiedzieli: «Wiele złorzeczyliśmy sprawiedliwym i tym, którzy żyją w czystości, mówiąc, że ten a tamten, dopuścili się grzechu.

(50) Pozbawieni prawdy biegliśmy na próżno, w odurzeniu podążając drogą prowadzącą do kłamstwa. Oto dlaczego rzucamy w siebie tymi kulami i prętami z ognia». W tedy powiedziałem: «Zaprawdę, sąd Boży jest sprawiedliwy.

(51) Idąc dalej, dostrzegłem łysego mężczyznę, którego głowa była pokryta rozżarzonymi do czerwoności węglami. Węgle płonęły, on zaś wyjąc, obejmował głowę dwiema rękami.

(52) A dokądkolwiek się udał, szedł za nim anioł trzymający w ręce pręt, z którego wylewały się krople ognia. I trzymał anioł pręt nad jego głową i oblewał ją [ogniem].

(53) Ja zaś zapytałem mężczyznę: «A ty, czego się dopuściłeś?* (anioł był bowiem niewidoczny dla oczu, a sama tortura działa się jakby za sprawą wiatru).

(54) Wtedy on odpowiedział mi: «Wino jest przyczyną moich cierpień. Często bowiem, pod jego wpływem, szydziłem z biskupów, prezbiterów, bezżennych i dziewic.

(55) Oczerniałem ich mówiąc, że są rozpustnikami i śpiewałem przeciwko nim sprośne piosenki. I jak kładłem im w głowę [szydercze] słowa, tak teraz na własnej głowie otrzymuję za to zapłatę.

(56) Podobnie, jak układałem przeciwko nim piosenki, tak teraz, dręczony ogniem, wyrzucam z siebie te dźwięki, opłakując moją biedną czaszkę.

(57) Gdy tak patrzyłem na tego biedaka, kara, jaką ponosił wydała mi się zbyt surowa, ponieważ był to człowiek stary i mocno już posunięty w latach.

(58) I rzekłem: «Proszę was, wskażcie mi miejsce, gdzie przebywają dziewice*. A oni mi odpowiedzieli: «Nie możesz ich zobaczyć, dopóki nie wrócisz do świata, nie dasz się ochrzcić i sam nie staniesz się bez skazy.

(59) Sam żal nie wystarczy, by móc zobaczyć bezżennego, dziewicę łub człowieka czystego. Pozostaw więc tego nieszczęśnika przeznaczonym mu torturom.

(60) Albowiem słudzy Boga nie mają tu nic do powiedzenia [+ + +]». Ja zaś, słysząc te słowa, przyznałem im rację, mówiąc: «Cierp dalej, biedaku, karę, która dotyka twej głowy.

(61) A powiedziawszy to, pozostawiłem go w jego mękach. Kiedy zaś odchodziłem, krzyczał: «Jeżeli jest to w twojej mocy, pomóż mi!» W tedy powiedziałem: «Proszę was, pokażcie mi przynajmniej miejsce, w którym przebywają dziewice*.

(62) A kiedy tak krążyłem wokół, w poszukiwaniu [dziewic] i nie było nikogo, kto by mi wskazał [drogę], stanął przede mną archanioł Michał i tak rzekł: «Czemu trudzisz się na próżno?

(63) Nie wiesz, że przepełnieni goryczą, jeszcze na świecie rzucili klątwę na łysego mężczyznę i nie ma już litości dla niego, nieszczęśnika okrutnie zwiedzionego przez wino?

(64) Albowiem nadmiar wina jest przyczyną obmowy, gniewu, zazdrości, obłudy, rozpasania, pychy i wszystkiego tego, co im pokrewne.

(65) Takich właśnie ludzi czeka pręt, a szczególnie odnosi się to do bałwochwalców, wieszczków, wróżbiarzy, szarlatanów i czarowników. Wokół takich porusza się mój pręt*.

(66) I powiedziałem: «Idę stąd. Ktoś, choć nie wiem kto, wzywa mnie, abym wrócił do świata*. Dowódca [wojsk niebieskich] Michał rzekł do mnie: «To mnie polecono wyprowadzić cię.

(67) Twoją rzeczą jest biec czym prędzej do tego, który cię wzywa. Jeśli zaś będziesz chciał, sam wolny od mąk, iść dalej i oglądać kary piekielne, [pomyśl tylko] ile czasu ci to zajmie?

(68) Kiedy to usłyszałem, starałem się jak najszybciej stamtąd wyjść. I zobaczyłem przy bramie kobietę z mężczyzną, oraz wielkiego trzygłowego psa, zwanego Cerberem, który był przywiązany do bramy ognistymi łańcuchami; pożerał on mężczyznę i kobietę, a w swoich łapach trzymał ich wątroby.

(69) Oni zaś na wpół żywi krzyczeli: «Zlitujcie się nad nami, pomóżcie [nam ]!» Ale nikt nie przychodził im z pomocą. I podszedłem, aby odepchnąć [od nich] psa.

(70) Wtedy rzekł do mnie Michał: «Zostaw [ich], albowiem oni także bluźnili przeciwko prezbiterom, starszym kobietom, bezżennym, diakonom, diakonisom i dziewicom, fałszywie oskarżając ich o rozpustę i cudzołóstwo.

(71) A kiedy tego się dopuścili, spotkali mnie, Michała, Rafała i Uriela, my zaś wydaliśmy ich temu psu na pożarcie, aż do wielkiego dnia Sądu*.

(72) I rzekłem: «Dowódco Michale, torturuj ich dalej!* W tedy on mi odpowiedział: «Nie ma dla nich litości ani dla tych, którzy chcą ich naśladować [+ + +].

(73) I będę ich karał nie tylko tutaj, ale gdy jeszcze będą w ciele, jeśli nie zechcą się nawrócić. Poprowadzę na nich demony, troski i uciski. Wyślę przeciwko nim tyranów, którzy wyrządzą im wiele zła».

(74) Ruszyłem więc szybko w drogę do tego, który mnie wezwał, tak mówiąc sam do siebie: «Kiedy stąd wyjdę, opowiem tym, którzy żyją na świecie, że [czeka ludzi] tutaj wielka kara*.

(75) Wyszedłszy za bramę, zobaczyłem ołtarz, przy którym służyli ludzie zawistni, pełni wzajemnej obłudy. I tak powiedziałem: «Jak wielkie kary przez nich [spowodowane] widziałem!

(76) Patrz, jakich rzeczy się dopuszczają w swojej obłudzie!* I powiedział do mnie dowódca Michał: «Poczekaj tylko i zobacz, że i oni poniosą karę. U Boga bowiem nie ma względu na osobę.

(77) Albowiem zawistnik, obłudnik, zazdrośnik, szaleniec, ten, który niesłusznie znieważa, który wprowadza zamęt i który niesprawiedliwie sądzi, ci wszyscy zostali skazani na męki w tym miejscu. Idąc dalej zobaczyłem olbrzymi tron, [tak wielki], że nie mogę go opisać. Wydawał się zbudowany z kwiatów.

(78) I zobaczyłem jakby grom wychodzący z tronu, wzywający tych, którzy służyli przy ołtarzu. I znajdował przeciw nim wiele win zasługujących na potępienie, [między innymi] pijaństwo i grzechy języka i tak mówił do nich: «Czyż nie jest napisane, że , [każdy] kto wypowie próżne słowo, podlega sądowi’?

(79) To nie ja ci wyrządzam krzywdę, ale ty sam siebie raczej oskarż». Do jednego [z nich] zaś powiedział: «Napisano dla ciebie: ,Nie popadaj w gniew’. Ty jednak pełen pychy dałeś się mu ponieść i biłeś [bliźniego]. Przeciwko innemu zaś zgrzeszyłeś obmową».

(80) Do innego jeszcze rzekł: «Nie wiesz, że jest napisane, żebyś ,nie czynił bliźniemu tego, czego sam nienawidzisz’. Wydaj sam na siebie wyrok; czytałeś bowiem, a nie rozumiałeś. Pozostali zaś jęczeli i mieli pochmurne oblicza.

(81) I rzekł do nich dowódca Michał: «Wszyscy, którzy chcecie oddawać cześć Bogu, baczcie na wilka: z zewnątrz jest owcą, w środku jednak pozostaje drapieżnym wilkiem*.

(82) I powiedział im: «Jeśli się nie nawrócicie, nie zaznacie miłosierdzia*. Oto, co zobaczyłem, Filipie, sługo Boży. Dusza moja doznała wielkiej trwogi.

(83) Boję się bowiem, żeby mnie zwodziciel diabeł rzeczywiście nie oszukał i nie zawlókł na te tortury”.

(84) Filip powiedział: „Co ty [tam] widziałeś? To, co ujrzałeś, to rzeczy łagodne i mało groźne. Bacz raczej na samego siebie i weź świętą kąpiel.

(85) Jest tak, jak powiedzieli tobie ci, którzy tam są: «Jeżeli nie zachowasz siebie samego bez skazy, takie właśnie spotkają cię kary*. Teraz więc, dziecko, kiedy zobaczyłeś kary, jakie spotykają grzeszników, nie potrzebujesz już więcej nauczyciela.

(86) A jeżeli stoczysz dobry bój, będziesz panował nad wieloma na wieki”.

(87) W tedy młodzieniec rzekł: „Pozwól mi, Boży Apostole, coś powiedzieć. Przypomniałem sobie [o czymś]”.

(88) Apostoł odpowiedział: „Mów dziecko”. W tedy chłopiec rzekł: „Kiedy wracałem do tego pełnego ładu świata, dostrzegłem dwóch wygnańców, ze związanymi z tyłu rękami, którzy byli męczeni na patelni.

(89) Obok nich zaś stała bulgocząca misa wypełniona [roztopionym] ołowiem. Stojący obok strażnik zmuszał ich [+ + + ] by pili ołów, tak że od zewnątrz byli paleni ogniem, wewnątrz zaś ołowiem.

(90) I zapytałem, dlaczego są tak [okrutnie] męczeni. Odpowiedział mi anioł: «Uczynili wiele zła na ziemi: skazywali niewinnych ludzi, znieważali ich, poniżali, samych siebie uważając za sprawiedliwych.

(91) Napełnili goryczą sługi Boże, mówiąc: ,Cóż oni mogą nam zrobić?’ Okrutni, dumni, pełni szyderstwa, wspierający się wzajemnie w pijaństwie, w okradaniu biednych i w nienasyconej chciwości.

(92) Spotkała ich [odpowiednia] kara, jako tych, którzy pogrążyli się w głupocie: ból i żal za tym, co [zostawili] na ziemi. Ci oto smażą się na patelni, [płacąc] za rozkosze [których zaznali] na świecie.

(93) Piją bulgoczący ołów, ponieważ upajali się wszelkiego rodzaju niegodziwością. Albowiem wszystko to, co człowiek dla siebie samego uczyni, spada mu tutaj na głowę, ponieważ swoim bezbożnym językiem oddawał się marności*.

(94) A kiedy to zobaczyłem, zostałem porwany stamtąd przez wiatr i przybyłem na to miejsce, abym – zbudzony przez ciebie – wszystko to opowiedział.

(95) Jeśli więc ktoś będzie chciał dostąpić miłosierdzia, niech porzuci wszelkie zło; jeżeli kto uwierzy Bogu, będzie stokroć błogosławiony; jeśli ktoś wyzna z miłością wiarę w Chrystusa, dostąpi chwały. Co do sprawiedliwych, to jak zobaczyłem, inną drogą docierają do [miejsca] odpocznienia, ponieważ za życia [jeszcze] uwierzyli w Isus”.

(96) I czy Kiedy chłopiec powstał z martwych, tak on i jego I O matka, głęboko uwierzyli; wielu ludzi nawróciło się dzięki nim. Ludzie ci, przyjąwszy chrzest, dali Apostołowi na drogę mnóstwo żywności, wychwalając Boga.

(97) To uczyniwszy, oddalili się, pozyskani dla Chrystusa. Młodzieniec zaś poszedł za Apostołem i wzrastał [w wierze] dzięki cudom, jakich dokonywał codziennie [Apostoł]. I wszyscy chwalili Boga. Niech tak się stanie.

 

Drugi epizod Dziejów świętego Apostoła Filipa.

(1) Kiedy Filip przybył do Aten, miasta nazywanego Helladą, zgromadziło się wokół niego trzystu filozofów, którzy mówili: „Chodźcie, posłuchajmy, jaka jest [ta] jego mądrość. Albowiem mówi się o mędrcach z Azji, że [ich mądrość] jest wielka”.

(2) Myśleli bowiem, że Filip, jako że podróżował w odzieniu ascety, jest filozofem i nie rozpoznali w nim Apostoła Chrystusa. [Całe] bowiem ubranie, jakie dał Isus apostołom, składało się z płaszcza i prześcieradła66. W takim odzieniu podróżował właśnie Filip.

(3)Dlatego też filozofowie Hellady, zobaczywszy Filipa, przestraszyli się. Zebrali się więc w jednym miejscu i mówili do siebie: „Dalejże, zajrzyjmy do naszych ksiąg, żeby ten cudzoziemiec przypadkiem nas nie pokonał [w dyskusji] i nie okrył nas wstydem”.

(4) A kiedy się naradzili, zeszli się [ponownie] razem i rzekli do Filipa: „My mamy nauki naszych ojców, które wystarczają nam do uprawiania filozofii. Jeśli masz coś nowego [do powiedzenia], przybyszu, to powiedz nam to otwarcie i bez ogródek. Albowiem niczego innego nie pragniemy, jak tylko słuchać czegoś nowego”.

(5) Filip im odpowiedział: „O mężowie, filozofowie Hellady! Jeżeli chcecie usłyszeć coś nowego i macie głód nowinek, musicie porzucić myślenie dawnego człowieka; tak jak to powiedział mój Pan: «Nie można wlewać młodego wina do starych bukłaków.

(6) Inaczej pęka bukłak i rozlewa się wino, a sam bukłak do niczego się już nie nadaje. Ale, młode wino wlewa się do nowych bukłaków, aby się jedno i drugie zachowało.

(7) O tym mówił Pan w przypowieściach, nauczając nas w swojej świętej mądrości, że wielu będzie kochać młode wino, ale nie będą mieli nowych bukłaków.

(8) Wiedzcie, że was miłuję, mężowie Hellady i błogosławię was za to, że powiedzieliście: «Kochamy [wszystko], co nowe». Albowiem, prawdziwie nową i nieznaną wcześniej naukę przyniósł mój Pan światu, aby zniweczyła wszelkie światowe nauczanie”.

(9) Rzekli [do niego] filozofowie: „Kim jest ten, którego nazywasz swoim Panem?” Odpowiedział im Filip: „Moim Panem jest Isus, który jest w niebie”. Oni zaś powiedzieli: „Opowiedz nam o Nim, używając rozumnych argumentów i niczego przed nami nie ukrywając, abyśmy i my mogli uwierzyć”.

(10) Filip rzeki: „Pan, o którym pragnę was pouczyć, jest ponad wszelkim imieniem. Innego bowiem imienia [Bóg] nie ma. Ponieważ jednak powiedzieliście: «Niczego przed nami nie ukrywaj*, powiem wam jedno: Niech Bóg broni, abym cokolwiek przed wami ukrył! Raczej z wielkim weselem i radością objawię wam [nowinę] o tym Imieniu.

(11) Albowiem moim jedynym zadaniem na tym świecie jest mówienie o Nim. Kiedy bowiem mój Pan przybył na ten świat, wybrał nas w liczbie dwunastu i napełnił Duchem Świętym ze swojego Światła. Dal nam poznać, kim jest i nakazał nam głosić wszystkim Dobrą Nowinę o zbawieniu, które jest u Niego, ponieważ nie ma innego Imienia wypowiedzianego w niebie, jak tylko to jedyne. Dlatego też przybyłem do was, aby przekonać was [do Niego], nie tylko słowem, ale także przez cudowne czyny pełnione w imię mojego Pana Isusa Chrystusa”.

(12) Kiedy filozofowie to usłyszeli, powiedzieli do Filipa: „W pismach naszych ojców nigdy nie natrafiliśmy na imię, o którym teraz usłyszeliśmy od ciebie. Jak więc teraz możemy pojąć to, co do nas mówisz?” Następnie rzekli do niego: „Daj nam trzy dni, abyśmy mogli się naradzić wraz z innymi w sprawie tego imienia.

(13) Pragniemy bowiem porzucić zabobony naszych ojców”. Rzekł do nich Filip: „Rozprawiajcie sobie, jak wam się podoba. W tym co robię, nie ma żadnych podstępnych zamiarów”.

(14) Trzystu filozofów zebrało się więc razem i tak mówili jeden do drugiego: „Widzicie, że ten człowiek wprowadza obcą filozofię, a słowa przez niego wypowiadane skłaniają nas do wyparcia się samych siebie.

(15) Co mamy uczynić z nim i z imieniem Isusa, Króla wieków, o którym mówi?” Następnie mówili do siebie: „My nie jesteśmy w stanie z nim dyskutować. Jedynie arcykapłan Żydów [to potrafi]. Jeśli się zgadzacie, poślijmy po niego, aby on sam zmierzył się z tym przybyszem i abyśmy mogli dowiedzieć się więcej o imieniu, które [nam] zwiastuje”.

(16) Napisali więc do Jerozolimy [list] o następującej treści: „Filozofowie Hellady pozdrawiają Ananiasza, wielkiego arcykapłana Żydów76, którzy są w Jerozolimie.

(17) W czasach, gdy między nami a tobą panuje zupełny pokój – nie jest ci obcy sposób, w jaki my Ateńczycy uprawiamy filozofię – przybył do Hellady pewien cudzoziemiec o imieniu Filip, który swoimi słowami i niesamowitymi cudami wprawił nas w wielkie zaniepokojenie.

(18) Przyniósł nam on chwalebne imię Isusa, jednocześnie nazywając siebie samego Jego uczniem. Ponadto czyni cuda, o których ci piszemy: wygnał demony, które od dawna dręczyły ludzi, sprawia, że niemi mówią, ślepi znowu widzą i – co najbardziej niesamowite, a o czym należało wspomnieć na początku – wskrzesza ludzi, którzy umarli, wypełniwszy czas swojego życia.

(19) Wieść o nim rozeszła się po całej Helladzie i Macedonii, tak że rzesze ludzi z okolicznych miast przybywają do niego, przynosząc cierpiących na najrozmaitsze choroby.

(20) I wszystkim przywraca zdrowie przez imię Isusa. Przeto, przyjedź do nas czym prędzej, abyś sam nas pouczył o imieniu Isusa, o którym [Filip] naucza. Dlatego właśnie, arcykapłanie, wysłaliśmy do ciebie ten oto list”.

(21) Kiedy arcykapłan otrzymał list i przeczytał go, wpadł w wielki gniew, rozdarł swoje szaty, po czym zawołał: „A więc ten oszust przybył także do Aten, do filozofów, aby ich zwodzić!” A oto Mansimat, to jest Szatan, wszedł po kryjomu w Ananiasza i napełnił go gniewem i złością, tak że [Ananiasz] rzekł: „Jeżeli pozwolę żyć temu Filipowi i jego towarzyszom, Prawo wszędzie zostanie zniesione, a ich nauka niechybnie napełni całą ziemię”.

(22) I wrócił arcykapłan do swojego domu, a wraz z nim uczeni w Prawie i faryzeusze. [Tam] radzili się razem, mówiąc: „Co mamy robić z tymi ludźmi?”

(23) I rzekli do arcykapłana: „Ananiaszu, wstań, weź sobie z ludu pięciuset uzbrojonych mężczyzn i jedź do Aten. [W ten sposób] z pewnością zabijesz Filipa, a jego naukę zniweczysz”.

(24) Przywdziawszy arcykapłański strój, z wielką okazałością, w otoczeniu pięciuset mężczyzn, [arcykapłan] przybył do Hellady – Filip wraz braćmi, którzy uwierzyli, gościł [wówczas] w domu jednej z ważnych osobistości w mieście.

(25) Arcykapłan i jego świta, a także owych trzystu filozofów, stanęli przed bramą domu, w którym znajdował się Filip. I doniesiono Filipowi, że stoją na zewnątrz. Filip zaś wstał i wyszedł z domu. A kiedy arcykapłan go zobaczył, powiedział: „Poznaję cię Filipie, magu i czarowniku! Twój Pan, który był oszustem, nazwał ciebie w Jerozolimie synem gromu.

(26) Nie wystarczyła wam sama Judea, ale przybyliście [aż] tutaj zwodzić Ateńczyków, mężów oddanych filozofii!” Filip mu odpowiedział: „O Ananiaszu, gdybyś tylko zrzucił zasłonę obłudy z twojego serca i poznał znaczenie moich słów i na ich podstawie osądził, czy ja jestem oszustem, czy ty ”.

(27) To usłyszawszy, Ananiasz odezwał się do Filipa: „Opowiem o wszystkim”. Filip rzekł: „Mów!” Arcykapłan powiedział: „Mężowie helleńscy! Ten człowiek wyznaje wiarę w człowieka zwanego Isusem, który urodził się wśród nas i który nauczał tej herezji.

(28) Obalił on Prawo i zniszczył Świątynię, zniósł szabaty i obrzędy oczyszczające, ustanowione przez Mojżesza, a także święta nowiu, ponieważ – jak mówił – nie zostały ustanowione przez Boga. Kiedy zobaczyliśmy, że w ten sposób występuje przeciwko Prawu, powstaliśmy [przeciw Niemu] i ukrzyżowaliśmy Go, aby zapobiec rozprzestrzenianiu się jego nauki. Pociągnął za sobą wielkie tłumy i dał złe świadectwo, [pozwalając] jeść wszystko bez różnicy i mieszać się z poganami.

(29) Wydawszy Go, doprowadziliśmy do Jego śmierci i złożyliśmy Go do grobu. Jednakże Jego uczniowie, wykradłszy Jego ciało, wszędzie rozgłosili, że powstał z martwych.

(30) I zwiedli [w ten sposób] wielką liczbę ludzi, głosząc, że jest po prawicy Boga w niebie. Tymczasem ci ludzie są podobnie jak my obrzezani. Prześladowaliśmy ich, gdy zaczęli w imię Isusa czynić w Jerozolimie wiele cudów.

(31) Wygnani z Jerozolimy, przemierzają cały świat, zwodząc wszystkich zaklęciami tego Isusa. Podobnie ów Filip przyszedł do was, aby was w ten sam sposób zwieść. Ale ja go rychło zabiorę ze sobą do Jerozolimy, ponieważ sam król Archelaos” szuka go, aby go zgładzić”.

(32) A kiedy zgromadzony wokół tłum to usłyszał, ci, którzy byli utwierdzeni w wierze ani od niej nie odstąpili, ani się w niej nie zachwiali. Wiedzieli bowiem, że Filip odniesie zwycięstwo na chwałę Isusa. Filip zaś, pełen radości, wygłosił mowę obrończą z wielką swobodą, mówiąc: „Przybyłem do was, mężowie Ateńczycy i ci, którzy wśród was są filozofami, by głosić naukę nie przez słowa, ale przez cuda, które już po części zapewne widzieliście, jak ich dokonywałem w tym Imieniu, które odrzuca ten oto arcykapłan. Tak, będę wołał do Boga i będę was nauczał, a w y badajcie uważnie słowa wypowiadane przez nas obu”.

(33) Usłyszawszy te słowa, arcykapłan podbiegł do Filipa, aby go uderzyć, lecz w tej samej chwili ręka jego uschła, a oczy oślepły. Podobnie pięciuset ludzi z jego świty także oślepło. I przeklinali arcykapłana i złorzeczyli mu, mówiąc: „Kiedy opuszczaliśmy Jerozolimę, mówiliśmy ci: «Zostaw to.

(34) Jesteśmy [tylko] ludźmi i nie możemy walczyć przeciwko Bogu». Ciebie natomiast Filipie, Apostole Boga Isusa, prosimy, byś udzielił nam światła, które przychodzi przez Niego, abyśmy i my stali się Jego prawdziwymi sługami”.

(35) Kiedy Filip zobaczył, co się stało, zawołał: „Słaba naturo, która powstajesz przeciwko nam [tylko po to], aby natychmiast [znowu] zniżyć się do siebie samej! Morze pełne goryczy, które, chcąc nas przestraszyć, wzburzasz przeciwko nam swoje fale, a które z powrotem do ciebie wracają!

(36) Isusie, dobry nasz rządco, Światło święte! Ty nas nie opuściłeś, gdy wśród wszystkich [twoich] dobrych dzieł wołaliśmy do Ciebie, ale przybyłeś je dokonać [właśnie] przez nas. Przybądź więc, Panie Isusie i powstrzymaj obłęd tych ludzi”.

(37) W tedy Arcykapłan rzekł do Filipa: „Naprawdę sądzisz, że uda ci się odciągnąć nas od tradycji naszych ojców, Boga pustyni, manny i Mojżesza? Spodziewasz się, że pójdziemy za Isusem z Nazaretu?” Filip zaś odpowiedział: „Oto będę prosił Boga mojego, aby przyszedł i objawił się tobie i pięciuset [mężczyznom] oraz wszystkim zgromadzonym tu ludziom.

(38) Być może nawrócisz się i uwierzysz. Jeżeli zaś do końca będziesz trwał w niewierze, spotka cię rzecz przedziwna, o której będzie się mówiło przez całe pokolenia: na oczach wszystkich zstąpisz żywy w dół, do Hadesu110, ponieważ do tej pory trwasz w niewierze i usiłujesz odciągnąć ten tłum od prawdziwego światła”.

(39) To powiedziawszy, Filip modlił się następującymi słowami: „Święty Ojcze twojego świętego Syna Isusa Chrystusa, który dałeś mi łaskę wiary w Niego, przyślij twego ukochanego Syna Isusa Chrystusa, by poskromił niewiernego arcykapłana i aby twoje Imię doznało chwały w ukochanym Chrystusie!”

(40) A kiedy Filip jeszcze to mówił, nagle otworzyły się niebiosa i zjawił się Isus zstępujący wśród błyskawic w wielkiej chwale. Jego oblicze jaśniało siedem razy mocniej niż słońce, szaty zaś Jego był bielsze od śniegu.

(41) W tedy wszystkie posągi bóstw, które były w Atenach, pospadały nagle na ziemię i porozbijały się, a mieszkające w nich demony pouciekały z wielkim krzykiem, [wołając]: „Oto i my uciekamy przez Isusa, Syna Boga, który pojawił się w mieście”.

(42) Wówczas Filip rzekł do arcykapłana: „Słyszysz, jak demony krzyczą na Jego widok? Nadal nie wierzysz w Jego obecność i w to, że jest On Panem wszystkiego?!” Odpowiedział mu arcykapłan: „Ja nie mam innego Boga, jak tylko Tego, który dał [nam] na pustyni mannę”.

(43) A gdy Isus wstępował [z powrotem] do nieba, powstało wielkie trzęsienie [ziemi], tak że ziemia w miejscu, na którym stali, rozstąpiła się. W tedy tłum podbiegł do Apostoła i padł mu do stóp, wołając: „Zmiłuj się nad nami, Boży człowieku!”

(44) Podobnie też pięciuset mężczyzn zakrzyknęło: „Zlituj się nad nami Filipie, abyśmy mogli ciebie ujrzeć, a przez ciebie Isusa, światłość życia! Mówiliśmy przecież niewiernemu kapłanowi, że – będąc grzesznymi ludźmi – nie możemy walczyć z Bogiem”.

(45) Wtedy Filip powiedział: „Nie ma w nas żadnej zawiści. Przeciwnie, łaska Chrystusa [wnet] przywróci wam wzrok. Najpierw jednak zwrócę wzrok arcykapłanowi, abyście dzięki temu [cudowi] jeszcze bardziej uwierzyli”. Wtenczas odezwał się do Filipa głos z nieba, który mówił: „Filipie, ongiś synu gromu, teraz zaś łagodności!

(46) O cokolwiek poprosisz Ojca Mojego, uczyni ci to”. A cały tłum, słysząc ten głos, przeraził się, ponieważ moc głosu była potężniejsza od gromu. W tedy Filip rzekł do arcykapłana: „Ananiaszu, w imię mocy głosu mojego Pana, Isusa, przejrzyj!” I natychmiast przejrzał i – rozejrzawszy się wokół – powiedział: „O, jak przedziwne są czary Isusa!

(47) Albowiem ten oto Filip jednym słowem mnie oślepił, a następnie jednym słowem sprawił, bym przejrzał!” Filip zaś rzekł: „Cóż zatem, uwierzysz w Isusa?” Arcykapłan mu odpowiedział: „Myślisz, że uda ci się mnie zaczarować i przekonać?”

(48) Wtedy pięciuset mężów, którzy byli z arcykapłanem, słysząc, że ich arcykapłan – odzyskawszy wzrok – nadal nie wierzy, mówiło do stojących wokół ludzi: „Proście Filipa, by i nam przywrócił wzrok, abyśmy zgładzili bezbożnego arcykapłana”.

(49) Wówczas Filip powiedział: „Nie brońcie się przez złe uczynki”. Następnie rzekł do arcykapłana: „Wielki znak się na tobie objawi”. [Arcykapłan] rzekł do Filipa: „Wiem, że jesteś czarownikiem i uczniem Isusa. Nie zaczarujesz mnie”.

(50) Wtedy Apostoł rzekł do Isusa: „Zabarthansabathabatbramanuch, przybądź szybko!” I natychmiast ziemia się rozstąpiła w miejscu, gdzie stał Ananiasz, i wchłonęła go aż po kolana. Wówczas arcykapłan zawołał: „Zaiste, wielkie to czary! Albowiem ziemia rozstąpiła się po tym, jak Filip zagroził jej w języku hebrajskim i rzucił na nią zaklęcie.

(51) Teraz trzyma mnie uwięzionego aż po kolana, a ktoś, jakby hakami, ciągnie mnie za pięty w dół, [chcąc] abym uwierzył Filipowi. Ale i tak nie może mnie przekonać, ponieważ poznałem się na jego czarach już w Jerozolimie”.

(52) Rozgniewany Filip powiedział: „O ziemio, zduś go aż po pępek!” I natychmiast został pociągnięty w dół. I wołał: „Jedna z moich nóg od dołu lodowacieje, druga zaś straszliwie się rozgrzewa. Nie ugnę się jednak, Filipie, przed twoimi czarami, mimo że okrutnie jestem od dołu torturowany. Nigdy nie uwierzę”.

(53) Tłum zaś chciał go ukamienować. W tedy Filip rzekł: „Nie róbcie tego. To, że został wciągnięty aż po pępek, stało się [tylko] po to, by wasze dusze dostąpiły zbawienia. Albowiem mało brakowało, aby swoją przewrotną mową doprowadził i was do niewiary.

(54) Jednakże, jeśli on także się nawróci, wyciągnę go z ziemi dla zbawienia jego duszy. Ale, być może, wcale nie zasłużył na zbawienie. Jeżeli będzie trwał w niewierze, ujrzycie go, jak się pogrąża w otchłani. Chyba, że Pan zamierza obudzić tych, którzy są w Fładesie, aby wyznali, że Isus jest Panem.

(55) W owym bowiem dniu wszelki język wyzna, że Isus jest Panem i że jedna chwała [należy się] Ojcu i Synowi wraz z Duchem Świętym na wieki”.

(56) To powiedziawszy, Filip wyciągnął swoją prawą rękę i w imię Isusa pomachał nią w powietrzu nad pięciuset mężczyznami. I otworzyły się ich oczy i wszyscy, pieśnią chwalili Boga, wołając jednym głosem: „Błogosławiony jesteś Isusie Chrystusie, Boże Filipa, bo zdjąłeś z nas kalectwo i Twoja światłość zajaśniała wśród nas.

(57) My zaś poznaliśmy Ewangelię”. Filip tymczasem radował się coraz bardziej ich słowami, widząc jak utwierdzają się w wierze. Następnie zwrócił się do arcykapłana i rzekł: „Wyznaj i ty czystym sercem, że Isus jest Panem, abyś dostąpił zbawienia wraz z tym i, którzy są tu z tobą”. Arcykapłan jednak szydził z Filipa i [nadal] trwał w niewierze.

(58) Wtedy Filip, widząc, że trwa w niewierze, spojrzał na niego, po czym rzekł do ziemi: „Otwórz swoją paszczę i – na oczach wierzących w Isusa Chrystusa – wchłoń go aż po szyję”. I w tym samym momencie ziemia otworzyła swoją paszczę i wciągnęła go aż po szyję.

(59) A kiedy tłumy rozprawiały między sobą o cudach, jakie się dokonały, zjawił się jeden z dostojników miasta, który wołał: „Błogosławiony Apostole! Jakiś demon wszedł w mojego syna, krzycząc do mnie: «Ponieważ, będąc ważnym dostojnikiem, pozwoliłeś, aby ten cudzoziemiec, który zniósł nasze kulty i ofiary, przybył do naszego miasta, cóż innego mogę ci uczynić, jeśli nie zabić twojego jedynego syna?» To powiedziawszy udusił moje dziecko. Oto teraz błagam cię, Apostole Chrystusa, nie pozwól, aby moja radość obróciła się w smutek, albowiem i ja uwierzyłem twoim słowom”.

(60) Usłyszawszy to, Apostoł powiedział: „Dziwię się postępowaniu demonów, które działają w każdym miejscu, nie bojąc się wstępować w tych, nad którymi nie mają mocy; tak jak teraz, [kiedy] wystawiły was na próbę, chcąc was zgorszyć”.

(61) Następnie rzekł do człowieka: „Przynieś mi twojego syna, a ja przez mojego Chrystusa zwrócę ci go żywego”. I pobiegł uradowany, aby przynieść swojego syna. A kiedy był już blisko domu, zawołał: „Synu mój! Widzisz, przyszedłem do ciebie, aby cię zanieść do Apostoła, który odda mi cię żywego!”.

(62) I rozkazał swoim sługom zanieść łóżko [do Filipa], Syn zaś był w wieku dwudziestu trzech lat. A kiedy Filip ujrzał go, wzburzył się bardzo i – zwróciwszy się do arcykapłana – tak powiedział: „Twoje szaleństwo to sprawiło. Jeśli jednak teraz go wskrzeszę, uwierzysz?” Arcykapłan odpowiedział: „Znam twoje sztuczki i [wiem], że go wskrzesisz. Ale ja i tak ci nie uwierzę”.

(63) Wtedy Filip wpadł w gniew i powiedział: „Bądź zatem przeklęty! Idź cały na oczach wszystkich w dół do otchłani!” I w tej samej chwili arcykapłan, żywy zstąpił do Hadesu. Tylko jego strój arcykapłański spadł z niego i się porwał.

(64) I dlatego od owego dnia nikt nie wie, co się stało ze strojem arcykapłana. Apostoł zaś, zwróciwszy się do młodzieńca, modlił się. Wygnawszy zaś zeń demona, wskrzesił go i oddał ojcu żywego.

(65 Wówczas tłum, widząc to, zawołał: „Jedyny Bóg Filipa, który pognębił bezbożność arcykapłana, wypędził z młodzieńca demona i wskrzesił go oraz pięciuset martwych!”

(66) Wtedy pięciuset mężczyzn, ujrzawszy, jak arcykapłan pogrąża się w otchłani, a także widząc inne cuda, poprosiło Apostoła [o chrzest]. Ten zaś dał im pieczęć w Chrystusie. Filip pozostał w Atenach przez dwa łata. Wybudował tam kościół, ustanowił biskupa i prezbitera. Następnie udał się do kraju Partów, głosząc Dobrą Nowinę o Chrystusie, któremu chwała na wieki. Niech tak się stanie.

 

Trzeci epizod Dziejów świętego Apostoła Filipa.

(1) Kiedy Filip Apostoł przybył do kraju Partów, spotkał tam niespodziewanie w jednym z miast Piotra, Apostoła Chrystusa w otoczeniu innych uczniów [Pana] oraz jakichś kobiet, które naśladowały wiarę mężczyzn.

(2) I rzekł Filip do Piotra i do jego towarzyszy: „Proszę was, bracia w Duchu, którzy jako Apostołowie otrzymaliście wieniec Chrystusa, byście udzielili mi mocy, abym i ja szedł i głosił Ewangelię i został zaliczony do waszego grona, dzieląc waszą chwałę w niebie, gorliwość, [duchowe] upojenie, umartwianie ciała i serce, które nie boi się tych, którzy nie są pokorni we wstrzemięźliwości.

(3) Daliście bowiem poznać waszą gorliwość według waszej mocy. Módlcie się więc teraz i za mnie, abym szedł i głosił Ewangelię i abym został zaliczony do tych, co w pełni wykorzystali moc, która w nich została złożona”.

(4) A kiedy Filip skończył mówić, upadli na kolana [i modlili się] do Pana za niego. I wszyscy radowali się z tego, że Filip w ten sposób zapragnął wypełnić swoją posługę Apostoła.

(5) A był wśród nich błogosławiony Jan. On to rzekł do Filipa: „Bracie mój i towarzyszu w posłudze apostolskiej! Skoro wybierasz się w daleką podróż, to musisz wiedzieć, że także mój brat Andrzej udał się do Achai i do wszystkich zakątków Tracji.

(6) Tomasz udał się o Indii i do krwiożerczych ludożerców, Mateusz zaś do nieznających litości jaskiniowców, którzy mają dziką naturę. [Ale] Pan będzie z nami. Ty zaś z twojej strony, Filipie, nie trać odwagi, albowiem Pan jest z tobą”.

(7) Gdy Filip skończył im opowiadać o tym, co wydarzyło się w Atenach, oddali chwałę Bogu. Potem Filip rzekł: „Zaklinam cię, błogosławiony Janie i ciebie, błogosławiony Piotrze, żebyście modlili się za mnie, abym i ja wypełnił posługę apostolską, którą zlecił mi Pan”.

(8) A kiedy odmówili nad nim długą modlitwę, doszedł do nich glos z nieba, który mówił: „Spiesz się Filipie! Oto mój anioł jest z tobą. Nie zwlekaj!” I w tej samej godzinie Filip wyruszył w drogę, ciesząc się z tego, że okazał się godnym, by usłyszeć ów głos.

(9) Wziął ze sobą trzy chleby i pięć staterów, ponieważ udawał się w długą podróż. Isus zaś szedł koło niego w ukryciu, wspierając go i odsłaniając [przed nim] znaczenie jego nowego człowieczeństwa a Duch Pana napełnił go darem wymowy, jako że wcześniej wcale nie umiał przemawiać.

(10) Filip podróżował pełen radości, ponieważ poznał, że jest teraz inny niż był jeszcze wczoraj i przedwczoraj. Napełniony Duchem Świętym, zapragnął otrzymać łaskę oglądania [Bożej] chwały. Wtedy rzekł: „Panie Isusie, napisz mi słowa zrozumienia [tej tajemnicy].

(11) Skoro już spodobało Ci się mnie nawiedzić, Isusie, skoro okazałem się godny tego zrozumienia, tak jak moi bracia [okazali się jego godni], objaw mi Siebie, który jesteś w ukryciu i który objawiasz Twoją chwałę, który poruszasz dusze, znajdujące się w mocy śmierci i odnawiasz je w Twojej mądrości, który wspierasz chwiejących się i utwierdzasz ich w czystości. Ty, który zostałeś zawieszony z wewnętrznych miejsc; my także okazaliśmy się godni to usłyszeć, abyśmy poznali drogę, [którą nas posyłasz].

(12) Ty, który udzielasz nam dóbr z dobroci Ojca, Zbawicielu tych, którzy są słabi, objaw mi Siebie, ponieważ Cię kocham. Żyję bowiem nadzieją, że ujrzę Ciebie także w niebie, Ciebie, który jesteś ponad niebem. Niech zobaczą Twoją chwałę [także] ci, którzy Ciebie nie wyczekują.

(13) Ty, który słuchasz hymnu mocy [niebieskich], wysłuchaj także i mnie, ponieważ Ciebie ukochałem. Ty, który badasz serca mędrców, podczas gdy Ciebie samego nikt nie może przeniknąć. Ty, który na oczach wszystkich dajesz moc młodemu korzeniowi, udziel mocy także i mnie, ponieważ godny jesteś tego dnia.

(14) Ty, który jesteś lekarzem naszego wewnętrznego człowieka, wspomóż także i mnie Twoją mądrością. Ty, który nie masz początku, a który Sam jesteś początkiem życia, daj mi przyjaźń z Tobą, który jesteś światłem. Ty, który jesteś niezwyciężonym rydwanem, ewangeliami Ojca, zanieś moją modlitwę na wysokości chwały. Panie archaniołów, bądź moim Panem, ponieważ ja jestem twoim sługą.

(15) Ty, który jesteś obroną w sądach, udziel jej także i mnie, abyś był we mnie uwielbiony. Ty, który wypełniasz Twoje skarby zrozumieniem [spraw wiary] i który obdarowujesz mmi wierne serce, który oświeciłeś tych, co byli pozbawieni światła; potężny głosie, dobiegający z wysokości, który w swojej boskości i dobroci dajesz nam siły, który rozpoznałeś tego, który do Ciebie przylgnął i jesteś cierpliwy wobec tych, którzy Ciebie nie znają. Szato Ojca, Ty nas okryłeś w twej niewysłowionej potędze, albowiem byliśmy nadzy zanim [do nas] przyszedłeś.

(16) Kiedy zaś się pojawiłeś, Twoje nowe zbawienie przemogło nasz pierwszy upadek. Ty znasz moje serce, Ty, który obdarowałeś dobrymi myślami [także] nieznających Ciebie albowiem nie wszyscy ludzie poznali Twoją chwałę.

(17) Ty jesteś cnotą poznania, wyprowadzającą to, co ukryte, na światło. Ty jesteś rosą, która skrapia nasze dziękczynienie. Obdarz mnie łaską przez twoje źródło [bijące od] Ojca, które obficie tryska, pojąc dusze. Prawodawco, który wołasz nas swoim pełnym słodyczy głosem.

(19) Ty, który jesteś jeden, jedyny i zarazem mnogi, któż zmierzy Twoje imię? Ty, który przychodzisz do nas w pełni swojej chwały, wysłuchaj mnie, Isusie, w mojej modlitwie. Albowiem znam samego siebie i wiem, że nie byłem taki, [jakim się stałem], zanim nastały te dni, ponieważ wejrzałeś na mnie i obdarzyłeś mnie Swoim zrozumieniem”.

(20) Kiedy tylko Filip skończył się modlić, na pustkowiu pojawiło się olbrzymie drzewo. Filip podbiegł do niego, usiadł w jego cieniu i posilił się chlebem.

(21) A kiedy spojrzał w górę, zobaczył jakby olbrzymiego orła, siedzącego [na drzewie], którego skrzydła były rozpostarte na kształt prawdziwego krzyża.

(22) Wtedy Filip rzekł: „Hej, wspaniały orle, który masz rozpostarte skrzydła, wzbij się w powietrze i zanieś [do nieba] moją modlitwę, bo serce me pogrążone jest w bólu aż do tej godziny, albowiem nie ujrzałem [jeszcze] Zbawiciela. Widzę za to ciebie; jesteś cudownym ptakiem, a piękno twoje nie pochodzi stąd”.

(23) Zwróciwszy się ku swemu sercu, Filip tak w duchu powiedział: „Być może to Ty, Panie Isusie Chrystusie, objawiasz Samego Siebie pod tą postacią, jak to masz w zwyczaju czynić Twoim świętym; albowiem Twa chwała mocniej jaśnieje na wargach ludzi sprawiedliwych.

(24) Zaiste, wielki to znak! Znak, pod którym dostrzegam Ciebie. Jak mogłeś Isusie pojawić się na tym [niskim] drzewie, Ty, który jesteś z wysokości? Jak zniosłeś swoje poniżenie, będąc Panem? Jak mogłeś ścierpieć to, że zostałeś nazwany sługą?

(25) Jak to się stało, że istniejąc od wieków, zaznałeś narodzin i zostałeś przybity do krzyża, aby nas wyzwolić od gwoździ; Ty, który dajesz nam nieskończone, nieznające cienia i nocy, zawsze jaśniejące światło, a który teraz pod postacią orła stałeś się dla mnie, rozpostarłszy skrzydła, schronieniem na pustyni?”

(26) I upadłszy na kolana, tak dalej mówił: „Padam przed Tobą na twarz, Panie, bo teraz poznałem, że nie zapomniałeś o mnie, że wysłuchałeś mnie i ukazałeś mi Swoją chwałę. Albowiem Ty, Ojcze, jesteś sprawiedliwy i wspomagasz i ocalasz tych, którzy w Tobie pokładają nadzieję. Język mój nie jest w stanie wypowiedzieć tego, co moje serce o Tobie myśli.

(27) Ty zaś jesteś Tym, który bada nerki i serca i przenikasz ludzkie myśli. Ty jesteś Synem i Ojcem i wszystko w Tobie się znajduje, życie wieczne i chwała Ojca”.

(28) Wtedy Isus rzekł przez usta orła do Filipa: „Oto pobłogosławiłem cię, kiedy się modliłeś i w Mojej chwale rozciągnę nad tobą [skrzydła]. Umocnię cię moim światłem wobec tych, którzy Mnie nie znają. Utwierdzę się w tobie i nadejdą wielkie czasy.

(29) Będę cię prowadził tam, gdzie przejść nie można, a ty będziesz szedł moim śladem i będziesz okrywał wstydem nierozumnych [w sprawach wiary].

(30) Miej się na baczności przed tym, który knuje zasadzki, albowiem krąży on wokół [człowieka], czekając na jego potknięcie i spowija go mrokiem. Jego droga jest zwodnicza, ale Ja będę dla ciebie drogą bezpieczną. Rozważ w swoich myślach to, że, gdy będziesz przekraczał rzeki, Ja będę dla ciebie suchą ziemią, że na morzu będę dla ciebie niebieskim sternikiem i przystanią wśród wzburzonych fal.

(31) Nie odstąpię od ciebie ani cię nie opuszczę. Także teraz jestem przy Tomaszu w Labiryncie, dodaję otuchy Janowi w Azji, wspomagam Andrzeja w Achai i towarzyszę pozostałym Apostołom w ich modlitwach”.

(32) Wtedy Filip powiedział: „Jak mam, Panie, śpiewać hymn, chwaląc Twoją dobroć!? Albowiem od początku byłeś z nami, a jednak wielu z nas nie uwierzyło Tobie. A od kiedy zostałeś wzięty [do nieba], nie rozpoznajemy, że podróżujesz razem z nami w ten właśnie sposób.

(33) Gdy bowiem ukryłeś Siebie w ciele, objawiłeś się w duchu. Postępujesz z nami łagodnie i mądrze i przybyłeś do nas ukryty w [twojej] mądrości”. Wówczas Pan rzekł do Filipa: „Wstań Filipie i idź! Oto Ja jestem z tobą”.

(34) Filip przybył drogą morską do granic Kandaków, gdzie znalazł statek płynący do Azotu. I rzekł do marynarzy: „Przyjmijcie mnie na pokład i zawieźcie także i mnie do Azotu”.

(35) Ustalili, że zapłaci im za przewóz cztery statery, po czym, wsiadł razem z nimi na statek. Przepłynęli jednak nie więcej niż czterdzieści stadiów162, kiedy zerwał się potężny wicher, tak że statek znalazł się w wielkim niebezpieczeństwie.

(36) Następnie pojawiła się szarańcza przyniesiona przez wiatr, [a była] tak wielka, że raniła ludzi znajdujących się na statku.

(37) W tedy Filip wstał, poszedł na dziób statku i powiedział: „Kim jest ten, który wzbudził wiatr, by ten wydał na świat swe dzieci, aby w swej dzikiej naturze raniły ludzi?”

(38) Następnie zawołał: „Miłosierny Panie, Isusie Chrystusie, który objawiłeś mi Samego Siebie i dałeś mi obietnicę, mówiąc: «Jeśli będziesz mnie wzywał, usłyszę twój głos!» Oto teraz wzywam Ciebie, bo zmusza mnie do tego to właśnie niebezpieczeństwo!”

(39) A była prawie północ, kiedy to mówił. I zobaczył świetlistą pieczęć w kształcie krzyża. Pieczęć zaś rozświetlała się coraz mocniej, tak że i marynarze zobaczyli chwałę światła, jaśniejszą niż słońce. Światłość zaś jaśniała pośrodku nieba i oświetlała [całe] morze.

(40) Potwory morskie, ryby i inne stworzenia, kiedy ujrzały nad morzem ową chwałę, uczyniły koło, oddały pokłon światłu i śpiewały hymny w ich własnym języku. W tedy morze uspokoiło się wobec majestatu światła, wicher ucichł, a szarańcza potopiła się. My zaś staliśmy i radowaliśmy się światłem, które do nas przybyło.

(41) Wtedy Filip odezwał się: „Jak możemy odwdzięczyć się takiej łasce i mocy? Jakież ludzkie dziękczynienie mogłoby uczynić zadość tejże chwale? Powstańcie więc i otwórzcie wasze serca dla modlitwy. I nie poruszajcie wargami, gdy będziecie się modlić, albowiem wielka jest chwała, która została [teraz] objawiona całemu światu.

(42) Gdzie jednak była owa chwała, kiedy byłeś wśród nas, [Panie], gdy szydzono z Ciebie i sądzono Cię jako człowieka? Bo ostatecznie nawet celnicy tego świata nie uwierzyli w Ciebie.

(43) Chodziłeś z nami jak obcy, prowadziłeś nas w Twojej dobroci i znałeś przyszłość. Któż może Cię porównać do narodzonego ciała? Nie objawiłeś się światu jako chwała, którą teraz oglądaliśmy, ale ukryłeś tę chwalę, dopóki nadzy nie znajdą okrycia.

(44) Ukryłeś tę chwałę, dopóki nie natrudzą się [wystarczająco] ci, którzy pragną Cię poznać. Ukryłeś tę chwałę, aż zobaczą Twoje chwalebne oblicze. Ukryłeś tę chwałę, aż do chwili, kiedy poznają Ciebie ci, którzy są teraz pogrążeni w niewiedzy.

(45) Ukryłeś tę chwałę, póki nie znajdą Ciebie ci, którzy zaczęli Cię szukać. Ukryłeś tę chwałę w chwili, kiedy chciałeś się objawić. Ukryłeś tę chwałę, dopóki nie objawi się Twoja [prawdziwa] postać a ludzie poznają, że nie jesteś z tego świata. Ukryłeś tę chwałę, aby poznał Cię nowy człowiek w prostocie [swego serca].

(46) Ukryłeś tę chwałę, dopóki nie przebudzą się ci, co posnęli. Ukryłeś tę chwałę, do chwili, gdy poznają Cię nierozproszone owce. Ukryłeś tę chwałę, póki nie nawrócą się ci, którzy znaleźli się blisko zagłady.

(47) Ukryłeś tę chwałę, aż do chwili, gdy objawisz Siebie temu ludowi. Ukryłeś tę chwałę, aż nie pojawi się [Twoje] niebieskie oblicze, objawione światu.

(48) Ukryłeś tę chwałę, do chwili, aż nie zapadnie cisza wobec Twojej niewysłowionej nauki. Ukryłeś tę chwałę, dopóki nie objawi się w nas [Twoje] dziedzictwo.

(49) Ukryłeś tę chwałę, ponieważ nie znalazł się nikt, który byłby jej godny, wśród żyjących na świecie. Lecz teraz, jak się wydaje, choć objawiłeś się tylko nielicznym, dałeś [nam] poznać Twoją chwałę”. A kiedy Filip mówił te słowa, pieczęć świeciła na niebie, uciszając wichurę.

(50) I przykry wiatr uspokoił się. Ludzie zaś, którzy byli na statku nie mogli nadziwić się temu, co się stało. I nastało jedno milczenie, jakiego żadne ciało [jeszcze] nie widziało.

(51) Przez większą część nocy ja, Filip, słyszałem głosy śpiewających hymny, których ludzkimi wargami nie da się powtórzyć. A kiedy skończyli, otworzyły się niebiosa na wysokościach, a pieczęć została wciągnięta do nieba.

(52) Gdy zaś nastał dzień, siedzieliśmy na statku i wspominaliśmy to, cośmy ujrzeli. Słońce wzeszło jakby wstrząsane dreszczami, my zaś, nieprzytomni, [cały czas] wpatrywaliśmy się w niebo.

(53) W ten sposób przypłynęliśmy do portu w Azocie. Gdy przycumowaliśmy okręt do brzegu, marynarze cały czas rozprawiali o chwale, jaką widzieli, mówiąc: „Jak bardzo nasze dusze były przerażone!”

(54) Ja zaś, [Filip], rozmawiałem z nimi długo i umacniałem ich w Panu. A kiedy Filip chciał dać im cztery statery, jako zapłatę za przewóz, marynarze rzekli do niego: „Nie rób tego.

(55) Wystarczy nam bowiem to, cośmy widzieli. Wierzymy, że, jeśli kiedykolwiek znajdziemy się na morzu w niebezpieczeństwie, zostaniemy uratowani przez pieczęć, która nam się objawiła. Jak szczęśliwe będzie miasto, którego ziemi będą dotykać twoje stopy, jak szczęśliwi ci, którzy będą słuchać słowa twoich warg!

(56) Zaiste, także my dostąpiliśmy błogosławieństwa, z chwilą, kiedy pojawiłeś się na naszym skromnym statku. Dzięki tobie bowiem wyszliśmy cało z grozy wzburzonego morza.

(57) Będziemy [odtąd] wierzyć, że nasze dusze zostały oświecone przez pieczęć, którą oglądaliśmy”. [To powiedziawszy], pobiegli do miasta, rozgłaszając przybycie Filipa i rozpowiadając o tym, co widzieli. I wielu [im] uwierzyło i chwaliło Boga.

(58) Następnie Filip udał się w kierunku miasta i stanął pod [jego] bramą. A miał na sobie [jedynie] płaszcz i narzutkę z delikatnego lnu. Spojrzał na swoich towarzyszy i tak [do nich] powiedział: „Moi przyjaciele, trzeba, abyśmy poszukali mieszkania dla nas. Moje słowa zaś winniście przyjąć jako dar Najwyższego.

(59) Nie zgorszcie się jednak obcymi [nam] słowami obcego. Dlatego proszę was, abyście spojrzeli na nienaruszony kamień [węgielny], który nie został ani położony, ani też ociosany, kamień cenny, wybrany, cudowny, zamieszkały przez Boga. Uznajcie go w waszym sercu i waszej duszy.

(60) Posłuchajcie o różnicy, jaka jest między duszą i ciałem. Oczyszczeniem duszy jest Święty Duch nieśmiertelności, spoglądający ku swoim domostwom, które dał Isus.

(61) Wstrzemięźliwość ciała jest wytchnieniem dla duszy182, szukającej wzniosłego imienia. Umartwienie ciała jest łaską dla duszy. Zrozumienie ciała jest mądrością duszy. Miłosierdzie ciała jest łagodnym budowaniem duszy. Ciało, które się nie umartwia jest dla duszy raną.

(62) Jeśli przyjmiecie Tego, który może ocalić nędznika, będziecie zbawieni. Jeżeli przyjmiecie Tego, który jest bogaty w niebie, On uczyni was bogatymi. Mówię [to], biorąc za przykład orła: Gdy wyda na świat swoje potomstwo, porywa je w przestworza, tak że młode własnym głosem wołają do ojca: «Ojcze nasz, dokąd nas niesiesz?*

(64) On zaś mówi: « o dzieci, wasze miejsce jest na wyżynach i nie macie nic wspólnego z tym, co jest nisko. Nie bójcie się latać na wysokościach, bo jest [z wami] ten, który was niesie. Nie patrzcie też na to, co w dole, bo wróg czyha i zastawia pułapki.

(65) Mówię to zaś nie tylko w związku z naturą orłów, ale wszystkich ptaków. Ten przykład powinien wystarczyć wam, którzy słuchacie tych słów i odbieracie chwałę za to, kim jesteście, którzy uczycie się słuchać Słowa i patrzeć rozumnie ku górze, abyście stali się godnymi ponownych narodzin. Porzućcie podłość tego świata i – powierzywszy troskę o życie niebieskiemu Dobroczyńcy – rozkoszujcie się wieczną błogością”.

(66) A wielu chorych i chromych w owej godzinie odzyskało zdrowie. I chwalili Isusa – Boga, którego głosił im Filip i wzrastali w wierze, otrzymując chrzest w łasce Isusa Chrystusa, któremu cześć na wieki wieków. Niech tak się stanie.

 

Czwarty epizod Dziejów świętego Apostoła Filipa. W Azocie, gdzie wyleczył Charitine, córkę Nikoleidesa

(1) A kiedy wieść o cudach dokonywanych przez apostoła Filipa rozniosła się po całym Azocie, wielu [mieszkańców miasta] przychodziło do niego i [wszyscy, którzy byli chorzy], natychmiast odzyskiwali zdrowie.

(2) Wypędzano z ludzi wiele demonów, które wrzeszczały jakby były biczowane, wołając: „A więc przybyłeś tu, Filipie, aby nas przegnać z tego miejsca?! Oto przyznajemy, że przegrywamy przez imię Isusa”. A tłumy przyglądały mu się uważnie i mówiły: „Zaprawdę jest to człowiek Boży”.

(3) Inni jednak mówili: „A co się stanie, jeśli okaże się magiem?” Niektórzy zaś spośród mędrców i ważnych osobistości [w mieście] wyśmiewali go, choć dziwili się uzdrowieniom. Żony niektórych dostojników mówiły: „Zaiste, jest w nim Duch Święty”, a także: „Błogosławiony jest jego Bóg”.

(4) I zbierały jego słowa niczym miód. Inne zaś szydziły z niego i mówiły, że wprowadza podział między małżonków nauczając, że czystość jest miła Bogu, a płodzenie dzieci sprowadza cierpienie.

(5) Wtedy Filip odwrócił się i rzekł w swojej duszy: „Panie Isusie, słodki głosie Ojca, objawiłeś się światu jako obcy i uczyniłeś nas jakby obcymi, abyśmy stali się godni Twojej ufności. Gdzie mam «oprzeć głowę? – jak [to sam] powiedziałeś. Kto mnie w tym mieście przyjmie do swojego domu?”

(6) A kiedy tak rozmyślał, oto wielkiej urody dziecko stanęło przed Filipem po jego prawej stronie, wskazując na magazyny, w których rozbijali się liczni przyjezdni, jako na miejsce jego [tymczasowego] zamieszkania. Wszedł więc tam Filip jako cudzoziemiec.

(7) A były to magazyny należące do pewnego wpływowego kronikarza, przyjaciela króla, o imieniu Nikoleides. Miał on córkę Charitine188, którą bardzo kochał. Pałac, w którym mieszkał, znajdował się po środku magazynów.

(8) W nocy zaś Filip modlił się na osobności. A kiedy skończył modlitwę, usiadł na [swoim posłaniu] i rzekł głośno: „O, moja duszo, szukasz pokarmu? Błogosław Boga, że nie masz chleba do jedzenia ani wody do picia dopóty, dopóki nie upłynie cały tydzień i dopóki nie poznam serc ludzi, którzy mieszkają w [tym] mieście. O moja duszo, w jaki sposób pojawiły się takie myśli w tobie, która karmisz się raczej duchowym pokarmem, [otrzymywanym] od Pana.

(9) Moim zadaniem jest przecież wypełnienie tej służby do końca. Obym nie pokładał nadziei w cielesnym pokarmie, który daje świat. Ci, którzy trudzą się dla Isusa, mają nieśmiertelny pokarm.

(10) Wystarczy im bowiem samo Słowo, aby człowiek Boży nie oddzielił się od chwały Chrystusa, która trwa w swoim niepojętym bycie, pozostaje nienaruszona i nigdy nie błądzi; ze względu jednak na słabość ciała niemożliwe jest żywić się tylko tym pokarmem przez całe życie. My jednak uczestniczymy w chwale dzięki głosowi, aby poznano, że nie jesteśmy wcale obcymi, ale współobywatelami wyżyn i krewnymi światła. A zatem nie bój się, duszo moja.

(11) Wspomnij na swoje pochodzenie i miej świadomość, że chleb [ziemski] nie jest twoim pożywieniem. Przyjmij pokarm niebieski, abyś pociągnęła twoje przyjaciółki za sobą ku życiu. Poznaj samą siebie, [poznaj], kim jesteś! Porzuć pijaństwo, aby twoje krewne zachowały trzeźwość. Nie stawaj się obca.

(12) Przyjmij pokarm Ducha, abyś nie pozostała sama. Odwracaj wzrok od tego, który wzywa cię do rozkoszy życia i wyglądaj Tego, który prowadzi cię ku wyżynom. Niech twoi przyjaciele radują się. Przypomnij sobie o twojej dawnej drodze wolności, aby twoi przyjaciele się nie pogubili.

(13) Uczyń siebie ubogą. Nie troszcz się o stół, abyś nabrała sil. Rozpoznaj w Chrystusie Syna Boga Żywego. Noś swe ubranie rozumnie, wiedząc, że bój, który toczysz nie jest łatwy, albowiem nieśmiertelną nagrodę otrzymasz w świetlistym wieku.

(14) Chodźmy, nie martw się, że wróg zapanował nad tobą w tych okolicznościach, albowiem blisko jest już twoje wybawienie. Na tej agorze znajdziesz takich, którzy kupują i sprzedają zwodząc ludzi oszustwami, my zaś mamy do czynienia z uczciwym kupcem – Isusem Chrystusem. I jeśli nie będziemy się trwożyć w godzinie walki, zaznamy także spokoju w czasie odpoczynku. To właśnie ci mówię, moja duszo”.

(15) Kiedy Filip, niewolnik Chrystusa mówił te słowa, Charitine, córka Nikokleidesa, mająca wielką ranę na prawym oku, po usłyszeniu słów Apostoła, przez całą noc płakała. A gdy nastał świt, poszła do swojego ojca i powiedziała: „Najsłodszy mój panie, ojcze, spójrz na mnie i przyjrzyj się ranie na moim oku, [zobacz] jak wielkie znoszę upokorzenie”.

(16) Następnie udała się do Apostoła i rzekła do niego: „Proszę cię, pokaż mi, gdzie mieszkasz”. Filip odpowiedział: „Mieszkanie moje nie jest na ziemi. Widzę, że nie brakuje ci młodzieńczego zapału do zdobywania poznania.

(17) Sam Isus ukaże ci przybytki na wysokościach, gdzie jest wieczny odpoczynek”. W tedy rzekła do Filipa: „Kiedy do mnie mówisz, nie czuję bólu, ale gdy m ilczysz, cierpię ból nie do zniesienia.

(18) Proszę cię więc i błagam lekarza, który jest w tobie: W ylecz mnie z mojej rany, a stanę się twoją doskonałą służebnicą”. Wtedy Filip powiedział: „Wstań i poprowadź swoją prawą ręką po twojej twarzy, mówiąc: «W imię Isusa Chrystusa, niech rana na moim oku zostanie uleczona»”. I uczyniła, jak jej powiedział. I natychmiast została uzdrowiona i chwaliła Boga.

(19)  [W ten sposób] ojciec i córka uwierzyli i stali się godnymi [przyjęcia] pieczęci w Panu. I nastała w ich domu wielka radość. Także wielu niewolników i niewolnic, dzieci i niemowląt, uwierzyło wtedy w IsusaCharitine zaś, sprawiwszy sobie ubranie m ężczyznyl96, poszła za Filipem i wyznając wiarę w Isusa oddawała cześć Bogu. Jemu chwała na wieki.

 

Piąty epizod Dziejów świętego Apostoła Filipa.

(1) Kiedy Filip, Apostoł Chrystusa, postanowił udać się do miasta zwanego Nikatera, udało się tam za nim wielu uczniów, którzy, podróżując z nim i oglądając łaskę objawienia się Chrystusa, radowali się niezmiernie.

(2) Filip zaś bez wytchnienia, dzień i noc, rozmawiał z nimi i nauczał ich o wielkich dziełach Bożych, o zbawieniu, cichości, nadziei i o miłej woni wiary.

(3) Nauczał ich także, by w bojaźni Bożej przyjęli naukę Chrystusa. Bracia zaś napełnieni byli Duchem i słuchali wszystkiego, co [do nich] mówił.

(4) A gdy Filip wraz z tymi, co z nim byli, wchodzili do miasta, poruszyło się całe miasto i [mówiono]: „Przybył Filip, uczeń Chrystusa”. Zaniepokoili się bardzo i mówili jeden do drugiego: „Co z nim uczynimy?

(5) Jeśli mu pozwolimy [nauczać], całe miasto pójdzie za nim. I nie będzie to rzecz błaha, jeżeli on tutaj zamieszka”. Filip zaś modlił się w swoim sercu, mówiąc: „Panie Isusie Chrystusie, nie opuszczaj nas, bo podróżujemy w Twojej obecności i całą nadzieję pokładamy w Tobie”.

(6) W tedy bracia pytali: „Gdzie będziemy mieszkać?” Odpowiedział im Filip: „Odwagi! Nie bójcie się, albowiem nie opuści nas Ten, któremu służymy i w którym z [całej] duszy położyliśmy nadzieję.

(7) On przyjdzie nam z pomocą. M y zaś trwajmy niewzruszeni, wiedząc że Isus Chrystus będzie naszym dobrym prawem. Podróżujemy bowiem w pokoju, który On daje, z zamiarem głoszenia łaski Ewangelii, miłej woni wiary oraz Jego pięknej łagodności i [Jego] wspólnoty ze świętymi, według tego, co otrzymaliśmy z jego mądrości, a otrzymaliśmy na wieki.

(8) On bowiem da nam moc, tak że będziemy mieli udział w Jego miłości, którą przez Niego poznaliśmy, abyśmy otrzymali moc w Jego łasce, którą nam objawił, a także abyśmy otrzymali nasze zbawienie wraz z nadzieją żyjącą na wieki i niekończącym się życiem, które dał nam poznać.

(9) Od Niego otrzymaliśmy gorliwość w pełnieniu świętej służby, do której uznał [nas] godnymi”.

(10) Kiedy Filip mówił te słowa, bracia – widząc wzburzenie miasta – zatrwożyli się bardzo. Filip zaś rzekł do nich: „Niech się nie niepokoi wasz umysł. Jest z nami Chrystus, sprawiedliwy mocarz, który ma moc nas ocalić.

(11) Albowiem On jest tym, który ratuje nas z wszelkiego ucisku. On Sam wybawi nas z każdej próby i w czasie ucisku nie straci nas z oczu Ten, który za nas toczy bój. On wybawia nas od wszelkiego podstępu i wszelkiej zasadzki diabła, któremu to na końcu On, Isus Pan wymierzy sprawiedliwość”.

(12) Gdy Filip skończył mówić, bracia nabrali odwagi i napełnili się radością, ponieważ ich serca się nią napełniły, według tego jak [Filip] zachęcał ich i umacniał w łasce Chrystusa.

(13) A kiedy Filip skończył mówić, zbiegł się wielki tłum mieszkańców miasta, wściekłych na Filipa; wśród nich byli także miejscy dostojnicy, którzy mówili: „Co z nim uczynimy?

(14) Usłyszeliśmy bowiem, że czyni on znaki i dokonuje cudów we wszystkich miastach i nikt nie może wyrządzić mu nic złego. Jego zaś nauka doprowadza do powstania podziału między mężczyznami i kobietami, gdyż mówi, że czystość jest miła Bogu i naucza wiary w imię jakiegoś Isusa.

(15) Teraz więc, póki jeszcze nie znalazł w naszym mieście miejsca, w którym mógłby się zatrzymać, przepędźmy go stąd, zanim nie zwiedzie naszych kobiet i nie pomiesza w umysłach”.

(16) A byli tam także Żydzi, którzy mówili wiele okrutnych słów przeciwko Filipowi, ponieważ znosił ich zwyczaje. Słysząc to, jeden dostojników żydowskich o imieniu Ireos, rzekł do nich: „Posłuchajcie mnie, moi przyjaciele i współobywatele.

(17) Nie powstawajmy niesprawiedliwie przeciwko temu cudzoziemcowi, uciekając się do przemocy. Posłuchajmy go raczej i zbadajmy jego naukę i dopiero wtedy uczyńmy to, co uznamy za słuszne”.

(18) Ireos bowiem był wśród nich człowiekiem bardzo bogatym i pragnął odwieść ich od [złych] zamiarów. Był bowiem [mężem] rozumnym i dobrym i brzydził się niesprawiedliwością.

(19) I nikt nie odważył mu się [otwarcie] sprzeciwić, lecz tylko szemrali przeciwko niemu, ponieważ nie mówił razem z nimi podłych rzeczy przeciwko Filipowi i nie dał się, jak oni, ponieść oburzeniu.

(20) I mówili między sobą: „Jeszcze chwila i Ireos uwierzy Filipowi i zaprowadzi go do swojego domu”, a także: „Dalejże, powstańmy przeciwko niemu i sprzeciwmy mu się!”

(21) I mówili: „Ten cudzoziemiec nie wstąpi w jego progi, póki Ireos nie odda części swojego bogactwa, albowiem ten czarownik nienawidzi bogaczy. W tedy Ireos [niechybnie] pójdzie za nim, jako że [już teraz] potężnie się za nim wstawia”.

(22) W tedy Ireos opuścił ich zgromadzenie, podszedł do Filipa i [jako] pierwszy pozdrowił go. Filip zaś mu odpowiedział: „Jesteś pełen łaski w pokoju Isusa Chrystusa, nie ma bowiem podstępu w twojej duszy”. Ireos rzekł do niego: „Pójdę za tobą. Ale co się stanie ze mną?”

(23) Filip mu odpowiedział: „[Ponieważ] postanowiłeś szukać z całego serca prawdziwego życia. Zostaniesz zbawiony ty, twój dom i wszyscy, którzy są z tobą. I jak wstawiałeś się za mną wobec tłumu, tak Isus Pan da ci wytchnienie w dniu sądu”.

(24) Rzekł do niego Ireos: „Wiedz, Boży człowieku, że wyszedłem ci naprzeciw, nie knując żadnego podstępu. Wejrzyj na mnie, ponieważ przygotowałem moją duszę na przyjęcie zbawienia”.

(25) Wtedy Filip powiedział do niego: „Pan spełni twoje pragnienie. Tylko nie poddawaj się zwątpieniu [w twojej drodze] ku doskonałości [duszy], po którą [to doskonałość] do nas przyszedłeś”.

(26) Ireos rzekł do Filipa: „Od chwili, gdy otrzymałem nadzieję, nie wrócę już do tego, co jest za mną”. Filip powiedział: „Porzuć wszelką nieprawość i odstąp od twojej żony”.

(27) Usłyszawszy te słowa Ireos pobiegł [stamtąd], tak że Filip bardzo się dziwił. Ireos zaś tak mówił do siebie w swoim sercu: „Pozwól mi Panie, jeśli trzeba będzie, walczyć za twojego Apostoła aż do śmierci”.

(28) A kiedy Ireos przyszedł do swojego domu, jego żona Nerkella rzekła do niego: „Słyszałam, że zniweczyłeś zamiary Żydów względem pewnego cudzoziemca o imieniu Filip, który jest magiem”.

(29) On zaś odpowiedział: „Obyśmy okazali się godni, by nasz dom stał się mieszkaniem jego Boga”. [W tedy jego żona] rzekła do niego: „Nie chcę, aby on wszedł do mojego domu, ponieważ wprowadza podział między mężczyznami i kobietami.

(30) Wrócę do moich rodziców i nie zostawię mojego posagu w twoim domu. Zabiorę także moich niewolników, których z sobą przyprowadziłam w liczbie czterystu ciał.

(31) Dwadzieścia lat z tobą żyłam i nigdy nie szemrałam przeciw tobie. A co zrobisz z twoimi dziećmi, kiedy przyprowadzisz tu tego maga? Bo przecież powstanie wtedy w twoim domu wielki zamęt”.

(32) Ireos łagodnie jej odpowiedział: „Ufam, że ty także uwierzysz w Boga, którego głosi ten cudzoziemiec; jest On bowiem dla nas ważniejszy niż całe nasze marne bogactwo”.

(33) Rzekła do niego jego żona: „Dalejże! Jedz! Pij! Baw się! I tak nie uda ci się mnie oszukać”. On jej odpowiedział: „Czy sprawiedliwe jest, abym jadł i pił, kiedy człowiek Boży cierpi głód w naszym mieście?!

(34) Kiedy go zobaczysz, uwierzysz w jego świętość. Poskrom więc swoje szaleństwo i swą niewiarę, abym i ja podzielił się z tobą częścią wiedzy, która w nim jest. Wiedz, że jest to człowiek Boga i że jego oblicze jest pełne łaski”.

(35) Wtedy żona rzekła do niego: „Czy jego bóg podobny jest do bogów naszego miasta, którzy są ze złota i zamieszkują w świątyni?” On zaś odpowiedział: „Wcale nie. Jego Bóg jest Bogiem żyjącym w niebie, który ma moc obalić pysznych i unicestwić niegodziwych.

(36) Bogowie naszego miasta to twór [rąk] bezbożnych rzemieślników”. Zona rzekła do niego: „Czy taka jest wola boga, 0 którym mówisz, czy jest to twój pomysł, nie będę ci się sprzeciwiać”.

(37) „Chodź, pójdź do mojego domu i spokojnie odpocznij sobie”. W tedy Filip od razu opowiedział mu o wszystkim, co się działo w jego domu 1 o wszystkim, co robiła sprzeciwiająca się mu jego żona.

(38) Ireos zaś dziwił się ogromnie, skąd Filip o tym wszystkim wie. I rzekł do niego Filip: „Wiedz, moje dziecko, że chociaż jestem najmniejszy [z Apostołów] i bardzo ubogi, [to jednak] toczę walkę o to, bym mógł wypełnić zadanie, jakie mi zostało powierzone. Jeśli chcesz, mogę powtórzyć ci także wszystkie słowa, które zostały wypowiedziane w twoim domu”.

(39) Ireos [jednak] poprosił go, aby nie mówił niczego przeciwko jego żonie. Tymczasem ci, którzy byli z Filipem, mówili do niego: „Błogosławiony, jak długo będziemy tu siedzieć [niczym] więźniowie. Skoro Isus Pan przysłał [nam] tego człowieka, pójdźmy za nim w pokoju”.

(40) Ireos, słysząc te słowa, wypowiedziane przez uczniów Filipa, rozradował się bardzo i padł na ziemię, oddając im pokłon i zapraszając ich [do siebie]. Filip zaś, pełen współczucia, rzekł do niego: „Wstań”.

(41) Ukazał mu się bowiem Isus, który powiedział: „Każ mu wstać i idź za nim, albowiem jego dom godny jest pokoju, który Ja daję”. Wtedy Filip podniósł go, pocałował, po czym rzekł [do niego]: „Chodźmy [zatem], zgodnie z twoją wolą”.

(42) I ucieszyli się bardzo uczniowie Filipa, Ireos zaś szedł przed nimi. Wówczas miejscy dostojnicy, a także cały [zgromadzony tam] tłum, widząc, jak Ireos idzie na przedzie oraz jak, pełen czci, prowadzi Filipa wraz z jego uczniami [do swojego domu], przestraszyli się bardzo, a z nimi całe miasto.

(43) I mówili: „Patrzcie jak ten mag podąża za Ireosem. Ale my nie pozwólmy na to”. A kiedy Ireos dotarł do bramy [swojego] domu, krzyknął, żeby ją otworzono. [I zawołał]: „Otwórzcie człowiekowi Bożem u!” I natychmiast odźwierna otworzyła bramę.

(44) Wtenczas Filip wraz ze swoimi uczniami wszedł do środka i rzekł: „Niech pokój zstąpi dzisiaj na ten dom”. W tedy Ireos pobiegł [do pokoju], gdzie była jego żona przykryta siedmioma chitonami i rzekł do niej: „Wstań i chodź zobaczyć naszą radość, która zawitała dzisiaj do naszego domu! Zdejmij [z siebie] przetykane złotem suknie i rzuć na ziemię wszystkie twoje ozdoby!”

(45) Ona zaś powiedziała: „Idź precz ode mnie! Moi domownicy nie widzieli [nigdy] mojej twarzy, a ty chcesz, żebym się pokazała obcemu człowiekowi?!” A gdy nie chciała wyjść, Ireos kazał swoim sługom przynieść złote krzesła i postawić je przed bramą domu, tak aby Filip i ci, którzy z nim byli, mogli na nich usiąść.

(46) Jednakże, gdy Filip je zobaczył, rzekł do sług [Ireosa]: „Zabierzcie je stąd, ponieważ [i tak] na nich nie będziemy siedzieć”. Wtedy Ireos powiedział do Filipa: „Nie zasmucaj mnie”.

(47) Filip mu odpowiedział „Ja nie zasmucam nikogo, ale wszystkim przynoszę wytchnienie. Srebro zaś i złoto do niczego nie są potrzebne, albowiem są marnością i zostaną strawione przez ogień. Jaką bowiem korzyść będzie miał człowiek ze złotych ozdób, jeśli dusza jego będzie płonąć w ogniu? I jaka jest korzyść z młodości, jeśli jej uroda zginie? Bogactwa tego świata nie będą trwać [wiecznie]!”

(48) Wtedy Ireos powiedział: „Czy [aby naprawdę] będę żył [na wieki], ja, który mam obolałe serce od grzechów, których dopuściłem się w przeszłości?”

(49) Filip mu odpowiedział: „Nie bój się ani nie trać nadziei. Isus ma moc zmazać twoje grzechy, których w twojej nieświadomości [kiedyś] się dopuściłeś.

(50) Co się stanie jednak z twoją żoną, która ma na sobie teraz odzienie przetykane złotem i chowa się pod siedmioma chitonami, a która [do ciebie] powiedziała: «Idź precz ode mnie!» i «Nie wyjdę przed oblicze człowieka obcego»?”

(51) Gdy odźwierna tylko usłyszała te słowa, natychmiast uwierzyła w Chrystusa. Zobaczyła bowiem, że Filip zna słowa, które wypowiedziała jej pani.

(52) I rzekła służąca w swoim wnętrzu: „Gdybym tylko wiedziała, co oznacza nawrócenie się, z pewnością bym uwierzyła”. Filip zaś, odgadłszy jej myśli, rzekł do niej: „Powiadam ci, kobieto, zostaniesz zbawiona”. I uradowała się bardzo, że się do niej odezwał. A na imię było jej Marklajna.

(53) Tymczasem Ireos znowu udał się do pokoju swojej żony i tak rzekł do niej: „Jak długo jeszcze będziesz trwać w tym zapomnieniu o sobie samej? Chodź i zobacz prawdziwie Bożego człowieka, on to powtórzył mi słowa, które mówiliśmy między sobą i wszystko to, co wydarzyło się [między nami] w ukryciu”.

(54) Rzekła do niego jego żona: „Wielka mi rzecz! Powtórzył mu moje słowa! Idź i nie oszukuj mnie więcej. Jeśli chodzi o ciebie, możesz [już] robić, co ci się podoba”.

(55) W tedy Filip zrozumiał, że Ireos cierpi z powodu swojej żony. Zaczął więc wołać do Isusa: „Panie Isusie Chrystusie, Synu Boży, pierworodny wobec każdego stworzenia, proszę cię, powiedz mi, co mam czynić?

(56) Bo przecież Ty sam wskazałeś mi ten dom jako godny tego, aby Ci służył. Objaw mi o Nerkelli, żonie Ireosa, czy godna jest Twojej łaski?” A kiedy Filip to mówił, pojawił mu się Zbawiciel, który powiedział: „Nie bój się ani nie wątp w to, że uda ci się sprostać wymaganiom mojej nauki.

(57) Słowo, które do ciebie wypowiedziałem, jest takie, że oboje dostąpią zbawienia”. Gdy Filip [to] usłyszał dziwił się bardzo zatwardziałości Nerkelli, radując się jeszcze bardziej z powodu Ireosa, że wreszcie zazna spokoju.

(58) A po tych słowach opadła z żony Ireosa cała jej niewiara, tak że powiedziała do swojego męża: „Szczęśliwy ten, którego dusza nie jest podzielona”.

(59) Ireos zaś jej odpowiedział: „Co się z tobą stało? Czyżbyś coś ujrzała? Skąd takie słowa? Jeśli wyparłaś się błędów, zaprawdę [powiadam ci], Bóg tego człowieka ma moc wyleczyć cię z wszelkich cierpień. Wstań więc i idź do niego.

(60) I nie oglądaj się na bogactwo, które ginie, ani na twoją urodę”. Na co wtedy odpowiedziała kobieta: „Co uczynimy z naszymi synami, córkami i sługami, co z naszym majątkiem, skoro cudzoziemiec ten powiedział, że «jeśli nie porzucicie bogactwa, nie możecie być zbawieni»?

(61) Co zrobimy z naszymi dwoma synami, którzy już zostali zaręczeni, tak jak my [kiedyś byliśmy]. A kiedy już zostaniemy uczniami [tego] cudzoziemca, co się stanie z nami samymi?” A kiedy to mówiła, Artemida – jej córka, która przysłuchiwała się ich rozmowie, rzekła: „Dlaczego mówisz takie rzeczy, matko?!

(62) Jeśli istnieje życie, do którego zmierzacie ty i mój ojciec to, rzecz jasna, ja także pragnę w nim mieć udział”. A była Artemilla bardzo piękną dziewczyną. I rzekła do niej matka łagodnym głosem: „Nuże, zrzuć mieniące się złotem ubranie, które masz na sobie”.

(63) Ona zaś odpowiedziała: „Niech się we wszystkim dzieje wola Boga tego cudzoziemca”. W tedy ponownie rzekł Ireos do swojej żony: „Pójdźmy do niego. Kiedy bowiem go zobaczysz, cały nasz dom mu uwierzy”. I natychmiast wstała i zdjęła z siebie przetykane złotem suknie, a przywdziała ubranie ubogie.

(64) Podobnie uczyniła jej córka. To uczyniwszy, w yszli z sypialni. Przepełniony radością Ireos szedł na przedzie. Ich strój był skromny i żadna część ich ciała, z wyjątkiem oczu, nie była odkryta. I rzekł do nich Ireos: „Dalej, porzućcie wasze wątpliwości!”

(65) A kiedy przyszli do Filipa, ten objawił im się niczym wielkie światło, w otoczeniu swoich uczniów, tak że nie mieli odwagi zbliżyć się do niego. Sam Ireos bowiem zląkł się bardzo Filipa, [gdyż nie wiedział] w jaki sposób tak się przemienił. I [wszyscy troje] upadli na twarz i płakali, wołając: „Bądź dla nas litościwy!” A wtedy cały dom zadrżał od trwogi jaka ich ogarnęła.

(66) Kiedy Filip dostrzegł, że nie mogą znieść blasku światła, przypomniał sobie o Isusie i wrócił do swojej dawnej postaci. Następnie rzekł [do nich]: „Podnieście się i nie bójcie się”. I powstali. I rzekła Nerkella do Filipa: „Będę szczęśliwa, jeśli okażę się godna tego, byś zamieszkał w moim domu. Biada mi, biada za moją niewiarę!

(67) Wybacz mi myśli, które zrodziły się w moim sercu oraz słowa, które w ukryciu wypowiadałam przeciw tobie, nie wiedziałam bowiem, kim jesteś”. Ireos, usłyszawszy jej słowa, uradował się bardzo.

(68)Jego córka zaś, widząc swoją matkę, jak płacze, sama zaczęła wylewać łzy, które płynęły obficie po jej policzkach. Podobnie służący i służące wzruszyli się bardzo, widząc, co się stało.

(69) Tak jak Filip rzekł [wcześniej]: „Wszyscy zostaniecie zbawieni przez Isusa”, [tak] zwrócił się także do Nerkelli, mówiąc: „Jeśli chcesz żyć, wzgardź swoim całym życiem i swoją urodą”.

(70) Ona zaś odpowiedziała: „Uczynię wszystko, co mi każesz, abym [tylko] została zbawiona”. Podobnie rzekła jej córka [Artemilla]: „Błagam cię, Boży człowieku, ja także pragnę zostać zbawiona”.

(71) I rzekł [do niej] Filip: „O ile ty wyprzesz się urody twojego ciała, zostaniesz zbawiona”. Ona zaś odpowiedziała: „O tak, przyłącz i mnie do grona zbawionych i zalicz mnie do nich, albowiem już wzgardziłam moim marnym życiem”.

(72) Kiedy Filip to usłyszał, zaczął nauczać: „Błogosławieni którzy są prawi w słowie Isusa, albowiem oni na własność posiądą ziemię. Błogosławieni, którzy nienawidzą chwały tego świata, albowiem oni chwały dostąpią. Błogosławieni, którzy przyjmują słowo Boże, albowiem oni odziedziczą nieśmiertelność”.

(73) A gdy Filip skończył mówić, wszyscy zostali napełnieni radością i rzekli do Filipa: „Jesteśmy błogosławieni, albowiem staliśmy się godni twoich słów”.

(74) I rozradował się Ireos, że [Filip] przyszedł do jego domu. Przyniósł mu chleba i jarzyn i poprosił go, aby podzielił się nimi ze swoimi towarzyszami. Filip zaś rzekł: „Nie będę niczego jadł, dopóki nie ukończę boju, który wyznaczono mi w tym mieście”.

(75) Następnie polecił swoim uczniom, aby sami wzięli chleba i jarzyn. I odmówiwszy modlitwę, połamał [je] i dał im do jedzenia. Oni zaś rzekli do niego: „Jedz z nami i ty, abyś miał siły podołać temu, co na ciebie czeka”. W tedy on im odpowiedział: „To się ze mną stanie, co uzna Bóg za słuszne”.

(76) A kiedy uczniowie opuścili Filipa, do domu Ireosa zbiegł się wielki tłum. I z wiarą słuchali tego, co do nich mówił, chlubiąc się w chwale Isusa. Ci, którzy byli chorzy, doznawali uzdrowienia, a duchy nieczyste uciekały.

(77) I wszyscy wołali: „[Niech będzie] błogosławiony Bóg Filipa, który w swojej dobroci zlitował się nad nami. Jemu chwała na wieki. Niech tak się stanie.

 

Szósty epizod Dziejów Filipa.

(1) A kiedy Filip razem ze wszystkimi braćmi znajdował się w domu Ireosa, powstali [przeciwko Filipowi] wszyscy Żydzi w mieście wraz z tymi, którzy wyznawali fałszywą religię.

(2) I mówili przeciwko Ireosowi i Filipowi: że Filip znalazł gościnę w domu Ireosa i że „bardzo nas to boli i niepokoi, że mag o imieniu Filip zwodzi [tak] wielu ludzi”.

(3) I powstało wielkie oburzenie, ponieważ Ireos wraz z całym swoim domem uwierzyli Chrystusowi, tak że [Żydzi] mówili: „Gdybyśmy od razu rozpoznali, że jest magiem i natychmiast go precz pogonili, a do tego jeszcze zamknęli bramy miasta, ten czarownik nie dostałby się tutaj.

(4) Ale [teraz] wyślijmy do Ireosa kilku ludzi, którzy nie ustępują mu godnością, aby odwrócili go od zasadzek [tego] cudzoziemca. Albo też postawmy go przed ludem”.

(5) Wtedy przywołali do siebie siedmiu mężów cieszących się [w mieście] poważaniem i polecili im pójść [do Ireosa], mówiąc: „Powiedzcie Ireosowi: «Całe miasto na ciebie czeka»”.

(6) I udało się [do Ireosa] siedmiu mężów i stanęło przed bramą [jego domu], ale żaden z nich nie odważył się go zawołać ze względu na [zgromadzony tam] tłum uczniów.

(7) Wtedy wyszła [z domu] jedna ze służących, która na ich widok tak rzekła: „O niesprawiedliwi mężowie! Dlaczego zgromadziliście się pod naszą bramą?”

(8) Usłyszała bowiem na stronie ich pełne gniewu słowa i dlatego nazwala ich niesprawiedliwymi. Wbiegła [do domu] i pośpiesznie zamknęła [za sobą] bramę. Następnie przyszła do Ireosa i rzekła: „Panie, siedmiu mężów stanęło przed bramą, a na ich obliczach maluje się niegodziwość i niesprawiedliwość”.

(9) Ireos wstał i wyszedł z domu, a zobaczywszy ich, uśmiechnął się225. W tedy rzekli do niego: „Witaj, pierwszy i najdostojniejszy [obywatelu] w naszym mieście”.

(10) On zaś rzekł do nich: „Co was tu sprowadza? Sądzicie, że odstąpię od sprawiedliwego człowieka? Dlaczego tak uparcie trwacie w niegodziwości?” Dostojnicy zaś rzekli do niego: „Niemal cale miasto nas [tu] przysłało. Oto już trzy godziny stoimy przed twoją bramą.

(11) Jeśli chcesz, chodź [z nami]”. I poszedł z nimi Ireos, śmiejąc się i nie martwiąc się o nic. A kiedy miejscy dostojnicy ujrzeli go, aż zerwali się oniemiali ze zdziwienia, ponieważ Ireos nie był ubrany tak, jak [ubierał się] w przeszłości, i [jak był ubrany jeszcze] wczoraj ani nie był otoczony tłumem sług, ale towarzyszyło mu jedynie dwunastu ludzi, tak że mówili jeden do drugiego: „Jak powinniśmy się zachować, kiedy, choć jest pierwszy wśród nas, towarzyszy mu jedynie dwunastu ludzi? Jaki urok musiał na niego rzucić ten cudzoziemiec?

(12) Ale, jeśli się zgadzacie, zapytajmy go o to [sami] i niech [sam] nam opowie, czego się od niego nauczył”. Wtedy jeden z nich [o imieniu] Onezym jako pierwszy odezwał się do niego i rzekł: „Wiem, że zbytnio ustępuję ci godnością, żebym mógł do ciebie mówić.

(13) Mimo to jednak, proszę cię, powiedz nam, co takiego rzekł ci ten cudzoziemiec, że pozwoliłeś mu się zwieść? Wydaj nam go, abyś ocalał ty i twój dom, ponieważ całe miasto burzy się przeciwko tobie.

(14) Odwróć się [od niego] i działaj dla dobra miasta jako człowiek cieszący się wielkim poważaniem. Dlaczego sprzeniewierzyłeś się samemu sobie? Kto cię tak omotał, jeśli nie ten mag?!

(15) Nie chcemy, abyś i ty nas zwiódł w ten sposób, albowiem cała jego nauka polega na rozbijaniu małżeństw i na głoszeniu czystości. Do tego twierdzi stanowczo, że istnieje [coś takiego jak] zmartwychwstanie umarłych.

(16) I nie odpowiadaj nam milczeniem, ale odpowiedz choćby jednym słowem, albowiem właśnie z twojego, a nie z innego powodu zgromadziliśmy się tutaj razem, my, którzy trzymamy władzę oraz wszyscy mieszkańcy miasta”.

(17) Ireos im odpowiedział: „Dlaczego miałbym się dać wam dzisiaj przesłuchiwać z powodu sprawiedliwego człowieka? Zostawcie go w spokoju i powstrzymajcie wasz gniew, aby czasem ten Boży człowiek sam nie wpadł w gniew i nie wezwał swojego Boga i nie spalił was wszystkich w ogniu227”.

(18) Wówczas tłum oraz ci, którzy sprawowali władzę w mieście, zawołali: „Nie przekonasz nas, abyśmy pozwolili na to, by ten cudzoziemiec pozostał w naszym mieście.

(19) Nie możemy znieść jego nauki. Mamy własnych bogów”. Żydzi zaś jeszcze głośniej krzyczeli: „Zabierzcie z naszego miasta tę obcą i urągającą sprawiedliwości naukę”.

(20) Ireos zaś – widząc, że nie uda mu się przekonać tłumu – wrócił do swojego domu, a wraz z nim towarzyszący mu niewolnicy. [Tam] Filip spojrzał na niego i rzekł: „Czyżbyś się zląkł?”

(21) Odpowiedział mu Ireos: „Nie wrócę już do tego, co zostało po mnie228, nawet gdybym miał umrzeć. Wiedz jednak, błogosławiony, że powstało przeciwko nam całe miasto.

(22) Jeśli uważasz, że możesz się im przeciwstawić, powiedz. W przeciwnym wypadku napiszę do namiestnika. On ma moc cię uratować. Nad tłumem jednak trudno zapanować i [boję się], żeby cię nie zabili”.

(23) Wtedy Apostoł rzekł: „Nie bójcie się, albowiem Isus, w którym położyłem całą nadzieję, ma moc stoczyć za mnie bój i uratować mnie”. I nie chciał przyjąć pożywienia dopóki, jak mówił: „Nie stoczę mojego boju do końca i nie odniosę zwycięstwa w chwale mojego Chrystusa. W tedy przerwę post i będę się radował w imieniu Isusa”.

(24) A kiedy Filip przebywał w domu Ireosa, zgromadziło się pod domem całe miasto wraz z dostojnikami i krzyczeli: „Wydaj nam tego oszusta, wydaj nam maga! Wyprowadźcie maga!”

(25) Gdy Filip zobaczył, że z jego powodu mają zamiar siłą wtargnąć do domu, otworzył bramę i wyszedł [do nich] razem z tymi, którzy byli przy nim. Wyszedł z nimi także i Ireos.

(26) Wtedy cały tłum zawołał: „To on jest tym magiem!” Ireos zaś polecił trzystu swoim sługom, aby towarzyszyli Filipowi. Tłum zaś porwał Filipa i poprowadził go do miejsca, gdzie zbierała się rada miasta, aby został tam ubiczowany. Uczniowie Filipa płakali, Filip jednak zganił ich surowo, mówiąc: „Wiarą i wytrwałością zwyciężymy przeciwnika”.

(27) Tłum zaś krzyczał: „Zwiążcie temu kłamcy mocno ręce i nogi i tak go biczujcie!” Ireos, widząc ich gniew, wbiegł na schody prowadzące do sali obrad i zawołał głośno: „Nie bijcie tego mężczyzny, nad którym nie ciąży żaden wyrok, albowiem nie umknie to wiedzy cezara”.

(28) Kiedy zaś tłum zobaczył Ireosa, jak tak stał i wołał, wpadł w [jeszcze większy] gniew i krzyczał: „Nie słuchajmy Ireosa, ale odważnie uczyńmy to, cośmy już postanowili”.

(29) I podeszli do Filipa, żeby go ubiczować. Wtenczas Ireos zszedł ze schodów i, chwyciwszy Filipa za rękę, wyrwał im go. Potem rzekł do nich: „Który z was może mierzyć się ze sprawiedliwym ”.

(30) Wtedy Filip łagodnie powiedział: „Cóż złego, albo niesprawiedliwego uczyniłem waszemu miastu, że mnie biczujecie?” Ireos rzekł: „Wszyscy mówicie, że jest on magiem.

(31) Dowiedzcie tego!” W tedy oni zakrzyknęli: „Przyniósł do naszego miasta nową i obcą naukę, nauczając: «Bądźcie czyści, a będziecie żyli i będziecie źródłami światła na niebie». Do tego mówi, że ukrzyżowany Bóg jest Synem Boga żywego”.

(32) Gdy Filip to usłyszał, rzekł do nich: „Wiem, że jeśli sam tego nie zapragnę, nie ubiczujecie mnie. W łagodności [mojego serca] zawołam do Niego i porazi was ślepotą. Ja zaś nie będę się chełpił ani szlachetnym pochodzeniem, ani bogactwem”.

(33) Poznali bowiem, że Filip był szlachetnie urodzony i że porzucił wielkie bogactwa, aby pójść za Isusem. I przerazili się go bardzo, słysząc, jak mówił, że zostaną porażeni ślepotą.

(34) Żydzi zaczęli szemrać przeciwko słowom Filipa i postanowili zmierzyć się z nim w zajadłej dyskusji. W tedy jeden z nich, o imieniu Arystarch, jedyny syn [ojca], cieszący się wśród Żydów wielkim poważaniem, zwrócił się na oczach wszystkich do Filipa, mówiąc: „Podyskutuj ze mną o ukrzyżowanym Isusie.

(35) Utrzymujesz, że jest on Bogiem, i że to właśnie w Jego imieniu czynisz cuda, które oglądaliśmy. Poczekaj jednak [jeszcze chwilę] i nie oślepiaj nas. Wiem bowiem, że jest to w twojej mocy.

(36) Raczej posłuchaj tego, co mam ci do powiedzenia i nie chciej nas zwodzić swoją magią, ponieważ cieszę się wśród Żydów wielkim poważaniem i – jeśli im każę – ukamienują ciebie razem z twoimi towarzyszami”.

(37) I chwycił Filipa za brodę, aby go za nią ciągnąć. Filip jednak nie poczuł żadnego bólu, ale ze względu na będących tam ludzi, [jakby] łagodnie rozgniewany, rzekł do Arystarcha: „Oto powiadam ci, że ręka twoja uschnie, uszy boleśnie ogłuchną, a twoje prawe oko oślepnie, ponieważ zagroziłeś mi, że mnie ukamienujesz i obraziłeś mnie, ciągnąc mnie za brodę”.

(38) I można było zobaczyć, jak natychmiast wydarzył się [zapowiedziany przez Filipa] cud: Filip powiedział [tylko]: „Proszę cię, Chryste, nie zwlekaj”, a natychmiast oko Arystarcha zapadło się, jakby go [nigdy] nie było, uszy straszliwie rozbolały, ręka zaś opadła uschnięta, tak że zawołał: „Zlituj się nade mną, Filipie, ponieważ powiedziałem, że jeśli chcesz, możesz to uczynić”.

(39) I prosił będących z nim Żydów, aby błagali Filipa, żeby się nad nim ulitował i go uzdrowił. Wtedy wszyscy podnieśli głos, wołając: „Zaiste, masz Boga, cudzoziemcze.

(40) Przywróć zdrowie temu, który jest pierwszy w naszym narodzie, bo zaiste, z Bogiem walczyć nie możemy, jesteśmy wszak [tylko] ludźmi”.

(41) Wówczas Filip zwrócił się do Ireosa, mówiąc: „Podejdź i połóż swoją prawą rękę na jego głowie i uczyń [na niej] znak krzyża Chrystusa, a zostanie uleczony”. Ireos podszedł do Arystarcha i powiedział: „W imię Ukrzyżowanego, bądź zdrowy”.

(42) I natychmiast [odzyskał zdrowie i] zdumiony patrzył na zebrany wokół tłum. A gdy tak rozglądał się wokół, po upływie dłuższego czasu, Filip rzekł do niego: „Co się tak wokół rozglądasz?” On zaś mu odpowiedział: „

(43) Zobaczyłem, jak zstępuje do ciebie dziecię z nieba, które powiedziało ci, żebyś mnie uzdrowił. Teraz zaś rozglądam się wokół, szukając gdzie ono jest. A oto widzę je znowu, jak biegnie w górę do nieba”.

(44) Rzekł do niego Filip: „Tym pięknym dziecięciem, które ujrzałeś, był [sam] Isus, który nas nigdy nie opuszcza. Także ty uwierz w Niego, abyś żył na wieki”.

(45) Wtedy Arystarch rzekł do Filipa: „Wiem, że masz wielką moc, gdy jesteś rozgniewany, ale zaklinam cię na U krzyżowanego, nie karz mnie więcej i nie zsyłaj na mnie cierpienia.

(46) I jak wcześniej się do ciebie zwróciłem, [tak i teraz] proszę cię, kontynuujmy naszą rozmowę, pragnę bowiem dokładnie zbadać [wszystko] to, co się tyczy Chrystusa”.

(47) Tłum zaś powiedział: „Prosimy cię Filipie, nie gniewaj się, gdy będziemy cię dokładnie wypytywać i nie obawiaj się o twoją naukę. Będziemy bowiem słuchać was obu i zgodnie z prawdą będziemy sądzić wasze słowa, a jeśli zwyciężysz, wszyscy uwierzymy w Chrystusa, którego głosisz”

(48) Filip uśmiechnął się i rzekł do Arystarcha: „Jeśli chcesz, mów pierwszy”. Arystarch zaś, rozejrzawszy się po Żydach, którzy byli z nim, rzekł do nich: „Stańcie obok mnie i razem stawmy czoła temu cudzoziemcowi, aby – kiedy już zamieszka w naszym mieście – nie pociągnął wszystkich za sobą”.

(49) Oni zaś mu odpowiedzieli: „Sądzisz, że nie zostaniesz porażony po raz wtóry? My tak nie uważamy. Jesteś przecież pierwszym w [naszej] synagodze. Mów [sam], jeśli jesteś w stanie. Zapomniałeś już chyba jak wielkie cierpienia [przed chwilą] na ciebie zesłał”.

(50) Wtedy Arystarch rzekł do Filipa: „Czy uznajesz autorytet proroków?” Filip mu odpowiedział: „Z powodu waszej niewiary są wam potrzebni prorocy”. Żyd powiedział: „Zapomniałeś Filipie, że jest napisane: «Któż opowie o Twojej chwale, Boże?», i że: «Nikt nigdy nie pozna Twojej chwały», oraz: «Chwała Twoja wypełnia całą ziemię*, że: «Pan jest sędzią żywych i umarłych*, że: «Bóg jest ogniem trawiącym, który spali swoich wrogów*, i że: «Jeden Bóg stworzył wszystko?*

(51) Jak więc możesz mówić, Filipie, że Maria bez grzechu porodziła Isusa i że jest On Bogiem? A przecież On został ukrzyżowany! Jak możesz walczyć dla Niego?!

(52) Ale ty z pewnością będziesz próbował mi dowieść, że On jest mocą Bożą i Bożą mądrością i że był przy Bogu, kiedy Ten tworzył świat. Ja nie przeczę temu, co jest powiedziane w pierwszej księdze: «Uczyńmy człowieka na nasz obraz i podobieństwo*.

(53) Jeśli bowiem przemilczę te rzeczy, słusznie mnie zganisz”. Filip uśmiechnął się i z radością [w głosie] powiedział do tłumu: „Posłuchajcie mnie i osądźcie zgodnie z prawdą.

(54) Prorok Izajasz mówi o Chrystusie: «Oto mój sługa, którego wybrałem, w którym dusza moja ma upodobanie. Położę Ducha mojego na Nim*.

(55) A o Jego krzyżu powiedział: «Jak baranek na rzeź prowadzony, jak owca niema wobec strzygących ją. Ale kto zdoła opisać jego ród?» oraz: «Podałem grzbiet mój bijącym i policzki moje rwącym mi brodę. Nie zasłoniłem mojej twarzy przed zniewagami i opluciem*, a w innym miejscu: «Wyciągnąłem ręce do ludu buntowniczego i niesfornego.

(56) Przystępny byłem dla tych, co o Mnie nie dbali, tym, którzy Mnie nie szukali, dałem się znaleźć. Dawid zaś o Nim mówi: «Ty jesteś Synem moim, Ja Ciebie dziś zrodziłem. Żądaj ode Mnie, a dam Ci narody w dziedzictwo*.

(57) A o Jego zmartwychwstaniu i o Judaszu mówi: «Panie, jakże wielu jest tych, którzy mnie trapią, jak wielu przeciw mnie powstaje! Wielu jest tych, co mówi mojej duszy: Nie ma dla niego zbawienia w jego Bogu*259. I dodał potem kolejne części psalmu.

(58) Widzisz, że wszystkie proroctwa o Nim mówią. I znowu Dawid: «Stawiałem sobie zawsze Pana przed oczy i to, co potem następuje. Otóż, Dawid umarł i wiemy, gdzie jest jego grób. I to wszystko zostało powiedziane o Chrystusie i o Jego zmartwychwstaniu.

(59) Weź jeszcze [cytaty] z dwunastu Proroków: «Powiedzcie Córze syjońskiej: Oto Król twój przychodzi, siedzący na młodym oślęciu*. A inny [Prorok] mówi: «Z Egiptu wezwałem Syna mego*.

(60) I cały chór proroków i wszyscy patriarchowie głosili przyjście Chrystusa”. Wtedy Arystarch ponownie przemówił tymi słowami: „Filipie, ten człowiek nazywa się Isusem i Chrystusem.

(61) Wiem dobrze, że Izajasz mówił o pomazańcu265: „To mówi Pan Bóg do pomazańca, mojego Pana + + + nie chwyciłem za Jego prawicę, by [Go] słuchać w obliczu + + + [w Nim] narody będą pokładać nadzieję”. Wówczas Żydzi oburzyli się na Arystarcha i wołali: „Ty [jeszcze] więcej [niż tamten] przytoczyłeś z tego, co jest napisane o Chrystusie”. A cały tłum mówił: „Jak teraz przeciwstawimy się Filipowi?!”

(62) Ci zaś, którzy sprawowali w mieście władzę, mówili: „Zaiste, nasi bogowie sami przyprowadzili Filipa do [naszego] miasta, abyśmy poznali, że są głusi, ślepi i że są marnością. Filip zaś rzeczywiście doprowadził nas do prawdy. Cóż możemy przeciwko niemu zdziałać?

(63) Nawet Żyd, który z nim toczył spór, pomógł mu tylko objawić ukrytą u proroków naukę o Chrystusie. Przeto, dokładnie przysłuchawszy się słowom wypowiedzianym przez ich obu i zobaczywszy, że w nich wszystkich niezbicie został objawiony Chrystus, prosimy Filipa, aby zamieszkał w naszym mieście na zawsze dla naszego zbawienia”. Ireos, usłyszawszy to, co powiedział Filip, ogromnie radował się w sercu, Filip zaś nieustannie oddawał Bogu cześć.

(63) Gdy sprawujący w mieście władzę badali jeszcze słowa wypowiadane przez Apostoła i przez Żydów, przyniesiono łóżko, na którym leżał zmarły [młodzieniec], jedyny syn ojca i matki, i bardzo zamożny.

(64) Łóżko ze zmarłym było niesione przez dwunastu niewolników, którzy mieli być spaleni razem z nim. W tedy miejscy dostojnicy wraz z całym tłumem, widząc, że rzeczywiście nie żyje, zawołali: „Oto teraz nadszedł moment wielkich zmagań dla chrześcijanina.

(65) Jeśli bowiem jest w nim Bóg, który wskrzesi zmarłego, uwierzymy w Niego, a znajdujące się u nas świątynie bałwanów spalimy”. A kiedy to mówili, rodzice zmarłego płakali. Filip zaś wzruszył się bardzo i tak rzekł do ojca i matki młodzieńca: „Co uczynicie, jeśli wskrzeszę waszego syna?”

(66) Odpowiedzieli mu: „Zrobimy wszystko, co tylko zechcesz”. W tedy także słudzy, którzy mieli być pogrzebani razem z młodzieńcem, dawali mu znaki, żeby pamiętał także o nich. Filip zaś ponownie się odezwał: „Dajcie mi te sługi”. Rodzice młodzieńca odpowiedzieli: „Damy ci tych i jeszcze innych trzystu.

(67) Ponadto otrzymasz srebra i złota oraz szaty przetykane złotem i [inne] wspaniałe bogactwa. [Posągi zaś] dwunastu bogów ze szczerego złota potniemy na kawałki i damy na jałmużnę. Do tego uwierzymy, że jedynie Bóg Filipa, który wskrzesza umarłych, jest Bogiem żywym”. I wszystkie te obietnice potwierdzili w obecności prefekta.

(68) Wtedy Filip spojrzał i ujrzał Isusa stojącego po jego prawicy, który mówił do niego: „Nie bój się, albowiem Ja wskrzeszę zmarłego”. A zmarłemu było na imię Teofil. Wówczas Filip rozkazał, żeby ściśnięty i napierający tłum odsunął się od łóżka.

(69) Następnie zwrócił się do Żyda Arystarcha: „Widzisz, Żydzie, że leży bez życia? Jeśli tylko jest to w twojej mocy, wskrześ go!” A ponieważ wszyscy go do tego zmuszali, Arystarch niepewnie podszedł do zmarłego, po czym dotknął jego twarzy i wiele razy splunął na niego, a następnie ciągnął go za rękę.

(70) Tamten jednak leżał [bez ruchu] niczym kamień. A ponieważ [Arystarch] nie był w stanie nic zrobić, tłum krzyknął: „Zabierzcie stąd tego Żyda”.

(71) Ten zaś oddalił się pełen wstydu. Wtedy Ireos powiedział: „Obywatele i wy, którzy zawsze sprzeciwialiście się Bogu! Dopuściliście się bluźnierstwa, mówiąc: «Filip jest magiem».

(72) Gdyby Bóg, który jest w nim, nie był dobry, wszyscy zostalibyście uśmierceni”. Wówczas Nereus, ojciec zmarłego rzekł [do Filipa]: „Niech tylko mój syn zmartwychwstanie, a już ja dobiorę się do Żydów”. Rzekł Filip do ojca młodzieńca: „Jeśli nie przysięgniesz, że nie uczynisz Żydom nic złego, twój syn nie zostanie wskrzeszony”.

(73) Ojciec młodzieńca odpowiedział: „Spełnię twoją wolę. Wskrześ tylko mojego syna”. Tłum zaś dziwił się bardzo, a wraz z nim dostojnicy sprawujący władzę w mieście, którzy zastanawiali się, co Filip uczyni i czy rzeczywiście będzie w stanie wskrzesić zmarłego.

(74) Wtedy Filip, na nic nie czekając, wzniósł oczy ku niebu, odmówił modlitwę i, podszedłszy do łóżka, położył na młodzieńcu swoje ręce, mówiąc: „Boże i Ojcze naszego Pana Isusa Chrystusa, który zawsze mnie wysłuchiwałeś, otwórz niebo, niech przyjdzie [do Ciebie] moja ukryta modlitwa uwielbienia i podaruj życie Twojemu słudze Teofilowi”.

(75) Wtedy tchnienie [życia] wstąpiło w młodzieńca, który otworzył oczy i patrzył na Filipa. Tłum zaś na widok tego, co się stało, cisnął się, chcąc znaleźć się jak najbliżej łóżka i oglądać cud [wskrzeszenia], W tedy Filip pomodlił się po raz drugi, po czym rzekł do młodzieńca: „W imię Isusa Chrystusa przemów, wstań z łóżka i chodź!”

(76) I natychmiast Teofil zawołał: „Jedyny Bóg Isusa Chrystusa, który mi zwrócił życie!” I natychmiast wstał. A kiedy tłum zobaczył młodzieńca, jak stoi, zawołał jednym głosem: „Jedyny Bóg Filipa, Chrystus Isus, który wskrzesza umarłych!”

(77) Rozprawiali także między sobą, mówiąc: „Jaki jeszcze większy od tego cud moglibyśmy ujrzeć? Także my, po tym, co się stało, wyznajemy, że nie ma innego żywego boga, oprócz [Boga] Filipa, który czyni przez niego cuda”.

(78) Dzięki cudowi, którego dokonał, trzy tysiące dusz268 uwierzyło w Chrystusa, ojciec zaś i matka młodzieńca głośno wychwalali Boga. W tedy Filip kazał wszystkim niewolnikom, których obiecali wyzwolić, zgromadzić się w miejscu, gdzie został wskrzeszony młodzieniec.

(79) Następnie, spojrzawszy na niewolników, tak rzekł do nich: „Niewolni aż do dnia dzisiejszego, teraz zaś wyzwoleni przez Chrystusa, nie zaniedbujcie się w trosce o własne zbawienie!” Niewolnicy zaś odpowiedzieli mu: „My także, dzięki tobie, ćwiczymy się w pobożności”.

(80) Wtedy prefekt, na oczach wszystkich, udekorował ich wieńcami na znak wyzwolenia. Ojciec zaś i matka młodzieńca cieszyli się i radowali ogromnie, widząc jak ich syn został doskonale przywrócony życiu.

(81) Wtedy ojciec [młodzieńca] zapytał Ireosa: „Co uczynimy Żydom, którzy powstali przeciwko Filipowi?” Odpowiedział mu Ireos: „Filip jest dobrym człowiekiem i nie pozwoli, żebyśmy uczynili im coś złego269”.

(82) W tedy uczniowie Filipa przygotowali chleb i warzyW ^ w a , ponieważ Filip powiedział: „Gdy odniosę zwycięstwo, przerwę post i będę się radował w imieniu Isusa”.

(83) Filip zaś wrócił [do domu Ireosa] i na oczach wszystkich skosztował pożywienia i przez pięć dni dziękował Bogu za ocalone dusze. Wszyscy zaś zgodnie mówili Bogu: „Niech tak się stanie”. A pokój Chrystusa niech będzie z nami na wieki. Niech tak się stanie.

 

Siódmy epizod Dziejów Filipa.

(1) Nerkella, żona Ireosa, jej córka Artemida i odźwierna radowały się bardzo z powodu Filipa i uwierzyły w Pana. Filip zaś pobłogosławił wszystkich tych, którzy uwierzyli i rzekł do nich: „Niech tak się stanie, niech pokój będzie z wam i!”

(2) Wtedy Nerkella i jej córka Artemida prosiły go, aby także im udzielił błogosławieństwa. Filip do nich powiedział: „Oto Zbawiciel daje wam to, o co prosicie: niech [Jego] błogosławieństwo spocznie na waszych duszach”. (

(3) Ireos rzekł do Filipa: „Gdzie chcesz, abyśmy w ybudowali dom zgromadzeń w imię Chrystusa?” Filip mu odpowiedział: „Wybuduj go z własnych pieniędzy, a nie z [mamony] niesprawiedliwości”.

(4) Wtedy Nereus, ojciec wskrzeszonego [młodzieńca], powiedział: „To raczej mnie powinien przypaść zaszczyt wybudowania [domu zgromadzeń]”. I nastała wielka radość, a dom [Ireosa] nie mógł pomieścić napływającego tłumu.

(5) Ireos zaś oraz Nereus, ojciec wskrzeszonego [młodzieńca] wyszli z domu i zaczęli się razem naradzać w sprawie wybudowania [domu zgromadzeń], I tak mówili: „Najlepszy Nereusie, rzućmy losy i zobaczmy, w którym miejscu będziemy budować, czy w należącym do ciebie, czy do mnie.

(6) Jeśli pragniesz, aby budowa stanęła w miejscu, które należy do ciebie, nie chcę cię zasmucać, tylko niech stanie się to zgodnie z wolą Bożą”.

(7) I ustaliwszy, w jaki sposób ma przebiegać budowa, obaj wyłożyli274 dużo złota, a tłum braci radował się, że z taką gorliwością przystąpiono do budowy.

(8) Tylko Żydzi byli zazdrośni, tak że mówili między sobą: „Brak nam pretekstu, abyśmy mogli im przeszkodzić [w budowie], a to za sprawą cudów, jakich dokonuje Filip. Trzymajmy się raczej z dala od tego cudzoziemca, abyśmy nie doświadczyli niczego złego i nie zostali porażeni jak Arystarch.

(8) Trzymajmy się także z dala od tych ludzi, których wdzięk, moc i chwała pochodzą rzeczywiście od Boga”. Po tych słowach Filip wszedł do budynku i rozradował się bardzo. Cieszył się bowiem w Chrystusie pełną swobodą i wolnością.

(9) Wszyscy zaś ci, którzy uwierzyli, weszli do domu zgromadzeń i – napełnieni bojaźnią [Bożą] – podziwiali i radowali się nauczaniem Filipa. Ten zaś nauczał ich i przypominał im o cudach, których dokonał Chrystus, aby ich myśli stały się proste w rozumieniu [spraw wiary]; a łaska Boża była w nim. Jego oblicze promieniowało radością dzięki będącym w nim: mądrości, wielkiej roztropności, Bożemu poznaniu, dobroci sprawiedliwości i dzięki wytrwałości i mocy, którą otrzymał od Chrystusa. Albowiem sam Chrystus obdarował go świętą chwałą i słowem, które Jemu samemu dał Bóg.

(10) Nerkella żona Ireosa i jej córka Artemida były przepełnione radością i pokojem, według błogosławieństwa otrzymanego od Filipa. Filip zaś rzekł: „Bracia, daję wam przykazania, abyście postępowali zgodnie z wolą Chrystusa.

(11) Żyjcie razem we wspólnocie w świętości, nie zapominajcie o moich słowach; niech zamieszkają one w waszych sercach, albowiem taka jest wola Boga. Nie dopuszczajcie do siebie pychy.

(12) Pozostańcie rośliną Chrystusa, aby wasze błogosławieństwo towarzyszyło mi w tych miejscach, do których się teraz udaję, by głosić łaskę Chrystusa”.

(13) Kiedy bracia usłyszeli słowa, w których Filip powiedział im, że chce ich opuścić, jęknęli i zapłakali2 rzewnie. Nie chcieli bowiem, żeby od nich odjeżdżał.

(14) Wtedy rzekł do nich Filip: „Niech wasze serce nie będzie zbolałe. Albowiem tak jak Pan kazał mi przybyć do was, tak teraz idę do innych miast, abym wypełnił wolę Chrystusa. Niech Pan będzie z wami”.

(15) To powiedziawszy, Filip pomodlił się wspólnie z nimi, każdego [z osobna] pocałował i razem ze swoimi uczniami wyruszył w drogę. W tedy jednak cały tłum załadował na wielbłądy chleba i wiele zapasów na drogę i szedł za nim [jeszcze] dwadzieścia stadiów. Wreszcie Filip rzekł do nich: „Dlaczego tak się trudzicie?”

(16) Odpowiedzieli mu: „Bo pragniemy ujrzeć statek279, na który wsiądziesz”. Filip zaś odpowiedział: „Jest daleko stąd”. I wziął tylko pięć chlebów, po czym, wezwawszy imienia Isusa, polecił im wrócić do miasta razem z ich wielbłądami i całym ekwipunkiem. Po czym dodał: „Podróżujcie w pokoju!”

(17) W tedy dobiegi głos z nieba, mówiący: „Spiesz się Filipie! Ja Isus oczekuję cię na statku w górnym porcie, bo Ja cię nie opuszczę”. Bracia zaś, słysząc to, przerazili się i jeszcze mocniej uwierzyli [w Chrystusa], tak że prosili Filipa, aby pobłogosławił ich po raz wtóry.

(18) Filip zaś rzekł do nich: „Łaska i chwała i miłość Pana Isusa, Jego miłosierdzie i błogosławieństwo będą z wami. Niech opieka Pana towarzyszy wam w drodze”. W tedy wszyscy zawołali: „Niech tak się stanie!” I po raz drugi dał się usłyszeć głos [z nieba]: „Tak, Niech tak się stanie!” Teraz i zawsze i na wieki wieków. Niech tak się stanie.

 

Ósmy epizod Dziejów świętego Apostoła Filipa,

(1) Stało się to, kiedy Zbawiciel rozsyłał Apostołów po miastach i krainach, aby każdy z nich udał się do miejsca, które mu zostało przydzielone według tego, jak padł los: Piotr miał udać się do Rzymu, Tomasz został wysłany do całej Partii i do Indii, Mateusz wylosował najdalsze rubieże Pontu, Bartłomiej wylosował Likaonię, Szymon Kananejczyk udał się do Hiszpanii, Andrzej do Achai, Jan do Azji, Filip zaś wyruszył do ziemi Hellenów.

(2) Taki bowiem był nakaz Zbawiciela. Kiedy Filip usłyszał nazwę miasta i krainy, która jemu przypadła w udziale, wydało mu się to czymś niezmiernie przykrym, tak że zaczął narzekać i płakać.

(3) A gdy płakał, zjawił mu Zbawiciel, z którym byli Jan z siostrą Filipa Marianną (ona bowiem miała spis krain i to ona przygotowała chleb i sól oraz łamanie chleba; Marta zaś usługiwała tłumowi ludzi i bardzo się przy tym trudziła).

(4) Marianna rozmawiała ze Zbawicielem o Filipie, ponieważ cierpiał bardzo z powodu miasta, które przypadło mu w udziale. I tak mówiła: „Panie mój Isusie Chrystusie, jest to bardzo niemiłe dla mojego brata Filipa”.

(5) Wtedy Zbawiciel rzekł do niej: „Wiem, że jesteś dobra, że masz mężną duszę i że jesteś błogosławiona między niewiastami. Zamieszkuje w tobie duch męski i odważny, podczas gdy Filipa opanował duch kobiecy.

(6) Idź więc za nim w każde miejsce, do którego się uda i dodawaj mu odwagi, pełna miłości i współczucia.

(7) Widzę bowiem, że jest człowiekiem bardzo porywczym i jeśli puścimy go samego, będzie gotów, dokąd się tylko uda, odpłacać złem za zło290. Lecz oto także Bartłomiej wyruszy razem z nim.

(8) I będzie cierpiał razem z Filipem prześladowania i zniewagi, jakie mu będą czynić ludzie tam mieszkający. Podobnie też wysyłam [z wami] Jana, aby wam dodawał odwagi w cierpieniu wiążącym się z męczeństwem i dziełem odkupienia całego świata.

(9) Co zaś tyczy się ciebie, Marianno, to zmień swój strój i wygląd: zrzuć lekką letnią szatę, którą masz na sobie i porzuć wszelki kobiecy wdzięk. Nie pozwól by frędzle [twojego płaszcza] ciągnęły się po ziemi. Nie splataj ich, ale odetnij je i idź za twoim bratem Filipem do miasta nazywanego Opheorymos, co oznacza „promenadę węży”

(10) Mieszkańcy tego miasta oddają bowiem cześć matce węży – Żmii295. Kiedy będziecie wchodzić do tego miasta, mieszkające w nim węże muszą zobaczyć, że nie wyglądasz jak Ewa296 i że w niczym nie przypominasz kobiety. Albowiem wygląd Ewy jest właśnie kobietą i to ona sama jest jej obliczem.

(11) Obliczem zaś mężczyzny jest Adam i wiesz dobrze, że od samego początku istnieje nieprzyjaźń między Ewą i Adamem. I [to] było początkiem powstania węża przeciwko temu człowiekowi, [a jednocześnie] przyjaźni między wężem i niewiastą.

(12) Tak Adam został zwiedziony przez swoją żonę Ewę, a skórę, którą zrzucił wąż, to jest jego jad, przywdział z winy Ewy. I właśnie przez tę skórę odwieczny wróg znalazł mieszkanie w Kainie, synu Ewy, aby [ten] zabił swojego brata Abla. Tak więc ty, Marianno, ucieknij przed niedolą Ewy i stań się sama w sobie bogatą.

(13) Oto posyłam was jak baranki” Ja, który jestem pasterzem. Posyłam was jako uczniów Ja, który jestem waszym nauczycielem. Posyłam was niczym promienie Ja, który jestem waszym słońcem.

(14) Posyłam was jako synów Ja, który jestem waszym ojcem’04. Jestem z wami wszędzie, gdziekolwiek się znajdziecie. Wznieście swoje oczy ku stworzeniu, które jest na niebie i przyjrzyjcie się obrazowi słońca, a mam na myśli księżyc i gwiazdy, powietrze i wiatry.

(15) [Zobaczcie] jak słońce, kiedy wschodzi, rozświetla swoimi świetlistymi promieniami całe stworzenie, a gdy chyli już się ku zachodowi, jak zabiera i ciągnie za sobą swe promienie przed nadejściem mroku nocy.

(16) Podobnie rzecz się ma z księżycem: wylewa on swoją cudowną rosę na zbiorniki wodne i rośliny i wszystko obdarza życiem i słodyczą. [Spójrzcie] jak zmienia się w czasie zimy.

(17) Rozlewa się obficie w zimowym powietrzu dopóki ich plon się nie pomnoży, a ludzie, bydło, ptaki niebieskie, gady, ryby, które żyją w wodzie, nie będą syte. A wszystko to dzieje się dzięki opatrzności mojego Ojca, który jest także i waszym

(18) Przeto i wy, bracia moi, moje piękne rośliny, pączki, które moja łagodność doprowadziła do rozkwitu, nie smućcie się, że posyłam was z taką właśnie misją. Jestem bowiem z wami wszędzie, gdziekolwiek się znajdziecie.

(19) A gdy będziecie w podróży, Ja będę szedł przed wami, będę wam przewodził i przygotowywał wam drogę. Na rzekach i na morzach będę dobrym kapitanem.

(20) Gdybyście znaleźli się pośrodku fal, stanę tam, aby je poskromić i rozkażę wiatrowi, aby wiał delikatnie i łagodnie. Jeśli kiedyś przybędziecie do miasta, którego mieszkańcy powstaną przeciwko wam i będą was bić w swoich synagogach i biczować was, ja położę lekarstwo na wasze zranienia i ja je z nich zdejmę. I będę dla was dobrym lekarzem.

(21) A jeśli będą was przypalać rozżarzonym żelazem, wasze oparzenia przykryję kojącym balsamem. Gdy zaś będą wylewali waszą krew, Ja rozwinę moją świetlistą szatę, zbiorę ją niewidzialną mocą i wyślę na wysokości, jako ofiarę dla mojego Ojca, który jest w niebie.

(22) Cuda przez was czynione będą opiewane na całej ziemi, a wasze grobowce będą nazywane przybytkami świętych ciał, albowiem taki los został wam przeznaczony.

(23) Teraz więc, bracia moi, nie bójcie się ukąszeń węży ani ich jadu, albowiem paszcze ich zostaną przed wami zatkane, a trwoga, którą wywołują, uśmierzona. A jeśli podniosą swoją głowę, uczyńcie nad nimi znak monady.

(24) Jeżeli zaś wypełzną żmije uczyńcie znak krzyża, a natychmiast spuszczą swoje głowy”. Kiedy Filip usłyszał od Zbawiciela wszystkie te przykazania i otrzymał [od Niego] wszystkie wskazówki, zapłakał. Zbawiciel zaś rzekł do niego: „Filipie, dlaczego płaczesz?”

(25) Filip mu odpowiedział: „Płaczę nad samym sobą, Panie. Słuchałem słów twoich z wielką uwagą. Płaczę, bo boję się, że, jeśli pojadę w miejsce, które mi zostało wyznaczone losem, [mieszkający tam ludzie] zadadzą mi jeszcze większe cierpienia, że będą mnie prześladować i okażą mi szczególne okrucieństwo. Mają przecież naturę węża.

(26) Poza tym, jeśli zaatakuje mnie już ów wąż i będzie się na mnie wściekle rzucał, może się zdarzyć, że – kiedy już nie będę mógł wytrzymać ran, które on będzie mi zadawał — [złem] odpłacę tamtejszym mieszkańcom i w ten sposób złamię przykazanie, które nam dałeś, [a które mówi], żeby nikomu nie odpłacać złem za zło, ale raczej dobrem odpłacać temu, który nam wyrządził krzywdę.

(27) Teraz więc, Panie, płaczę nad samym sobą, bo podróż do tego miasta jawi mi się jako coś bardzo trudnego i niebezpiecznego [+ + +], a moja przewina będzie podwójna, jeśli odpłacę komuś złem za zło”.

(28) Wtedy Zbawiciel rzekł do Filipa: „Jak wielka jest zbrodnia tego, który odpłaca złem za zło, tak o wiele większa jest łaska, jaką otrzymuje ten, który, mogąc wyrządzić komuś zło, nie czyni tego, ale odpłaca dobrem temu, który wyrządził mu krzywdę.

(29) Od takiego człowieka nie ma nic cenniejszego i nie istnieje większe dobro niż godność, jaką ma taki człowiek. I zaprawdę, wielkie jest jego błogosławieństwo wśród wszystkich błogosławieństw.

(30) Ujrzałeś, Filipie, całe dzieło stworzenia, to, które jest w górze i to, które jest na dole: światło i ciemność, wodę i ogień, dobro i zło, następnie istoty żywe, a mam na myśli ludzi, bydło, drapieżne zwierzęta, ptaki i stworzenia żyjące w wodzie.

(31) Osądź to wszystko, Filipie. Nie dostrzegasz, że [jedna] zasada kieruje całym wszechświatem? Zobacz, że to, co czyni dobro i piękno, jest tym samym, co daje wzrost i rozmnożenie, a nie tym, co czyni zło.

(32) Albowiem to światło rozprasza ciemność, a światło jest godne wielkiej chwały. Spójrz na ogień, że jest zły, a na wodę, że jest dobra, a wody jest [przecież] bardzo dużo.

(33) Spójrz znowu na ptaki i zobacz, że także wśród nich te, [które są drapieżne] i które panują nad innymi są mało liczne i gorszego gatunku, te zaś, które są łagodne i przyjazne, występują w wielkiej ilości. Spójrz także na zwierzęta [+ + +], że niewiele pośród nich jest drapieżników [+ + +], a dobre pośród nich są dobre, są tylko niezliczone.

(34) [Także] w wodach drapieżników jest niewiele w porównaniu z innymi wodnymi gatunkami. Dlatego właśnie, gdy [Boży] gniew wywołany zbrodnią Czuwających miał zawisnąć nad światem, Prawodawca, zanim zesłał potop i wygubił to, co złe, polecił Noemu zbudować arkę i wprowadzić do niej wszystkie [zwierzęta] według swojego rodzaju.

(35) I polecił Noemu wprowadzić do arki ptaki i bydło według ich rodzaju: ze zwierząt czystych siedem samców i siedem samic, ze zwierząt zaś nieczystych po jednej parze: samca i samicę.

(36) Przez te liczby wykazał każdemu jego czyny, jednemu, że nie przebaczył mu wszystkiego, ale że odda mu według jego winy, innemu zaś, że mu przebaczył, oszczędzając aż siedem par [ze zwierząt czystych].

(37) Dlatego właśnie twój brat Piotr przypomniał sobie o tym, co uczynił Noe w dniu sądu nad grzesznikami i rzekł do Mnie: «Chcesz, abym przebaczał mojemu bratu aż siedem razy, tak jak przebaczył Noe?» Ja zaś mu odpowiedziałem: «Nie chcę, abyś ograniczył się do naśladowania Noego, ale przebaczaj siedemdziesiąt siedem razy».

(38) Teraz więc, Filipie, nie upadaj na duchu i odpłacaj dobrem tym, którzy czynią ci krzywdę. Dostrzeż też nieprzyjaciela, [który znajduje się] w powietrzu, w którym żyją liczne ptaki i gady, rozumiejąc, że człowiek nie staje się przez nie nieczystym.

(39) Oto mnóstwo roślin otrzymuje wzrost dzięki dobroci mojego Ojca, który jest w niebie i który dostarcza im rosy. I światło Jego wschodzi nad każdym stworzeniem, nad dobrymi i nad złymi.

(40) Podobnie rzecz się ma z wodą: płynie i wypełnia źródła, rzeki i morza, będąc życiem zarówno wód słonych jak i pozbawionych soli, gorących i zimnych, słodkich i gorzkich. [Ta sama] woda znajduje się w niebie i w stworzeniach, w których się miesza według różnicy, jaka między nimi zachodzi i według ich [różnych] kształtów.

(41) Ty przeto naśladuj wszystko to, co piękne. Przypatrz się ciałom niebieskim, które czynią dobro i postępuj tak jak one. Także i wy, uczniowie, stańcie się naśladowcami ich wszystkich, abyście – podobnie jak one, które, nikogo nie wyróżniając, udzielają swojego zbawiennego światła dobrym i złym – stali się narzędziem zbawienia całego świata, jako dobrzy uczniowie i trwający w jedności bracia.

(42) Jeśli będziecie prześladowani, wytrwajcie; jeśli zostaniecie wystawieni na próbę ucisku, który mają wam sprawić, pomni na wielkie wytchnienie, które jest waszym udziałem, rozsmakujcie się [nim], wiedząc, że będziecie jaśnieć przed obliczem mojego Ojca, który jest w niebie i że wasza nagroda będzie bardzo wielka”.

(43) Ucieszył się Filip, a wraz z nim jego towarzysze, z pouczeń i obietnic, które dał im Pan. Tak więc Filip wyruszył w drogę w towarzystwie Bartłomieja i Marianny. Ucałowali prawicę Zbawiciela i udali się do kraju Wężowników.

(44) Gdy dotarli do pustkowia zamieszkiwanego przez smoczyce i je przemierzali, oto wielki lampart wyszedł z lasu pokrywającego górę. A kiedy tylko ujrzał Apostołów Pana, rzucił się do ich stóp i przemówił do nich ludzkim głosem: „Oddaję wam pokłon, słudzy majestatu Boga i Apostołowie Jednorodzonego Syna Bożego; każcie mi doskonale przemawiać”.

(45) Wtedy Filip [rzekł]: „W imię Isusa Chrystusa, mów!” Lampart zaś zaczął mówić głosem doskonale podobnym do głosu ludzkiego: „Posłuchaj mnie, ty, który swatasz nas ze Słowem Bożym.

(46) Zdarzyło się, że o pierwszej godzinie w nocy, natknąwszy się na stado kóz, [które spały] naprzeciwko góry Smoczycy, matki wężów, porwałem małego koziołka.

(47) Gdy jednak, poraniwszy go, wszedłem do lasu, aby go pożreć, ten zapłakał niczym małe dziecko i odezwał się do mnie ludzkim głosem, mówiąc: «Lamparcie, porzuć twoje dzikie serce i drapieżne zamysły i stań się łagodny.

(48) Oto bowiem Apostołowie Bożego majestatu mają zamiar przejść przez to pustkowie z zamiarem doskonałego wypełnienia obietnicy chwały Jednorodzonego Syna Bożego».

(49) Gdy usłyszałem to upomnienie z ust koziołka, nie wiedziałem, co czynić. Jednakże moje serce pomału zaczęło się zmieniać, a moja dzikość zamieniła się w łagodność, tak że w końcu porzuciłem myśl o pożarciu koziołka.

(50) A kiedy słuchałem tego, co do mnie mówił, podniosłem moje oczy i zobaczyłem was przechodzących obok i rozpoznałem w was sługi Boże. Widząc jak się zbliżacie, porzuciłem koziołka i przyszedłem do was oddać wam pokłon.

(51) Teraz więc błagam cię, Filipie, Apostole Chrystusa, abyś dał mi moc przemawiania bez przeszkód, a pójdę za tobą wszędzie dokądkolwiek się udasz. Niech porzucę moją dziką naturę”.

(52) Wtedy Apostoł powiedział do Lamparta: „Gdzie jest koziołek?” [Lampart] odpowiedział: „Oto kona pod dębem naprzeciwko”. Rzekł Filip do Bartłomieja: „Chodźmy zobaczyć jak ranny wraca do życia, a ten, który zadał mu rany, jak doznaje uzdrowienia”. Napolecenie Filipa lampart poprowadził go wraz z towarzyszami w miejsce, gdzie leżał koziołek.

(53) Wtedy Filip z Bartłomiejem rzekli: „Teraz przekonaliśmy się, Isusie, który kochasz człowieka, że nie ma nikogo, kto by był bardziej miłosierny od Ciebie. Ty bowiem nas wyprzedzasz i przez te zwierzęta mówisz nam, byśmy [jeszcze] bardziej uwierzyli i z gorliwym sercem wypełnili zadanie, które nam Sam powierzyłeś.

(54) Teraz więc, Panie Isusie Chrystusie, przyjdź i daj tym zwierzętom życie, tchnienie, a także mocną i stałą [naturę], tak aby porzuciły swoją [dawną] naturę, dziką i zwierzęcą i stały się łagodne i aby nie jadły już nigdy więcej mięsa i by koziołek nie żywił się więcej pokarmem, którym żywi się bydło.

(55) Niech powstanie w nich serce ludzkie i niech pójdą za nami, dokądkolwiek się udamy. Niech na twoją chwałę żywią się naszym pokarmem i niech mówią na podobieństwo ludzi, wychwalając twoje imię”.

(56) I w tej samej jeszcze chwili zwierzęta, lampart i koziołek stanęły na tylnych nogach, podniosły przednie kończyny i oddały Bogu chwałę, wołając ludzkim głosem: „Chwalimy i błogosławimy Ciebie, który na nas wejrzałeś i nie zapomniałeś o nas na tym pustkowiu, który odmieniłeś naszą dziką i drapieżną naturę, czyniąc ją łagodną.

(57) Ty nas obdarowałeś Boskim Słowem i dałeś nam język i rozum, abyśmy mogli wyznawać twoje Imię, albowiem wielka jest twoja chwała”.

(58) Po tych słowach lampart i koziołek padli na ziemię i oddali pokłon Filipowi, Bartłomiejowi i Mariannie. I w tej samej chwili Apostołowie oddali chwałę Bogu i pozwolili lampartowi i koziołkowi towarzyszyć im i kazali im iść przed nimi do miasta, do którego zmierzali, podług tego jak objawił im Zbawiciel. I ruszyli razem, sławiąc i wychwalając Boga. Niech tak się stanie.

 

Epizod dziewiąty.

(1) Zdarzyło się to, kiedy Apostołowie: Filip, Bartłomiej, Marianna, lampart i koziołek podróżowali razem. Piątego dnia po odmówieniu nocnych modlitw, z nastaniem świtu wyruszyli w dalszą w drogę.

(2) A oto nagle zerwał się wielki wiatr niosący ciemność, z której wypełzł na Apostołów Boga wielki smok. Jego grzbiet był czarny, brzuch niczym rozżarzone spiżowe węgle, rozsiewające wokół iskry ognia, długość ciała zaś przekraczała sto łokci.

(3) Towarzyszyło mu mrowie węży wraz z ich potomstwem. I oto całe pustkowie wydawało się poruszać.

(4) Widząc to, Filip rzekł do Bartłomieja i Marianny: „Nadeszła chwila, w której potrzebna nam jest pomoc Zbawiciela. Przypomnijmy sobie słowa Chrystusa, które wypowiedział do nas, kiedy nas posłał: «Nie bójcie się niczego, ani prześladowania, ani węży zamieszkujących ten kraj, ani czarnego smoka».

(5) Stańmy zatem niewzruszeni przed obliczem Boga niczym filary, a cała potęga wroga zostanie unicestwiona, jego groźby zaś udaremnione. Pomódlmy się i skropmy powietrze wodą z kielicha. W tedy ów czarny gad złagodnieje a cały dym opadnie”.

(6) Wzięli więc w ręce kielich, który do nich należał, i pomodlili się następującymi słowami: „Ty, który schładzasz rosą wszelki żar, rozpraszasz ciemności, który wkładasz wędzidło w paszczę smoka, Ty, który załamałeś jego wściekłość, który wniwecz obróciłeś całe zło tego, który jest Obcym, który zanurzyłeś go w jego własnych płomieniach.

(7) Ty zamknąłeś jego kryjówki i odciąłeś mu wyjście, każąc w ten sposób jego pychę. Bądź z nami na tym pustkowiu, albowiem przybiegliśmy tu z twojej woli i z twojego nakazu”.

(8) Następnie Filip zwrócił się do Bartłomieja i do Marianny, mówiąc: „Powstańcie i podnieście ręce wraz kielichem, który trzymacie, i zroście powietrze wodą, czyniąc znak krzyża, a ujrzycie chwałę Wszechmocnego”.

(9) I natychmiast dało się widzieć światło, jakby ognistej błyskawicy, które oślepiło smoka oraz inne towarzyszące mu bestie. I natychmiast usechł on, jak i inne węże, a promienie światła przedostały się do ciemnych jaskiń i zniszczyły gadzie jaja.

(10) Apostołowie zaś, oślepieni przez nadprzyrodzone światło, zakryli sobie oczy. Następnie, nie poniósłszy żadnej szkody, ruszyli w dalszą drogę, chwaląc Pana naszego Isusa Chrystusa. Niech tak się stanie.

 

Jedenasty epizod Dziejów świętego Apostoła Filipa

(1) Na pustkowiu twoja słodycz jest z nami i wszystkimi tymi, którzy w Tobie pokładają nadzieję”. A kiedy to mówił, Bartłomiej i Marianna przygotowywali się do przyjęcia Eucharystii. A gdy wypowiedzieli „amen”, oddali chwałę Bogu. Pościli bowiem przez pięć dni, aby mogli oddać należną Mu chwałę, godni wejścia w komunię z Chrystusem.

(2) Kiedy Filip, Bartłomiej i Marianna tak trwali w radości, usłyszeli nagle huk trzęsącej się ziemi, któremu towarzyszyły jakby wycie i bulgot dobiegające z bliskiego miejsca, na którym zgromadzony był stos kamieni.

(3) Właśnie stamtąd dobiegały przerażające głosy, które wołały: „Idźcie już stąd, słudzy niepojętego Boga. Wracajcie do siebie, a i my pozostaniemy tam, gdzie jest nasze miejsce. Jak długo jeszcze będziecie występować przeciwko nam, chcąc zniszczyć wszelką demoniczną naturę?

(4) Nikomu nigdy nie udało się przejść przez to miejsce, któreśmy spustoszyli. Ale skoro się tu tylko pojawiliście, opadliśmy z sił. Jest nas pięćdziesiąt demonów, posiadających jedną naturę, którym przypadł w udziale ten niewielki kawałek ziemi.

(5) Wy natomiast przebyliście całą ziemię, która jest pod niebem i przyszliście tu na naszą zgubę, a wraz z wami Isus, który jest Synem Boga, a który sam jeden obrócił w nicość niezliczone rodzaje demonów. Tak oto opuszczamy tę jaskinię wypędzani [z niej] gwałtem.

(6) Teraz przyznajemy, że zostaliśmy wniwecz obróceni, ponieważ Ten, który został ukrzyżowany wysuszył naszą dawną naturę”. Wtedy Apostoł powiedział: „Na Ukrzyżowanego, rozkazuję ci odsłonić swoją dawną naturę”. A smok, który był wśród nich odpowiedział: „Oto skąd pochodzi moja natura: są nią knowania, jakich się dopuściłem w Raju.

(7) Dlatego przeklął mnie Ten, który teraz przez ciebie pragnie mnie zniszczyć. Po opuszczeniu Raju rodzącego wszelki owoc, znalazłem z powodu Abla schronienie w Kainie.

(8) Następnie, przywdziawszy kobiecy wdzięk, ściągnąłem aniołów z wysokości. I spłodziwszy synów wielkiego wzrostu [+ + + ]. Ci zaś zaczęli się mnożyć i pożerać ludzi jak szarańcze. Potem zostali zniszczeni przez wody potopu.

(9) Oni dali początek rasie demonów i węży, także wtedy, gdy laska Mojżesza pokonała moc mędrców i czarowników egipskich. M y zaś jesteśmy pięć dziesięcioma wężami, których pożarł wtedy smok Mojżesza. Ale to ty, Filipie, odniosłeś nad nami [ostateczne] zwycięstwo”.

(10) Wtedy Apostoł i sługa Boży spojrzał w niebo i rzekł: „Święty Isusie, ojczyzno nieskalanego cieniem światła, chwało Ojca, mocy słabych, przedwieczne słowo w Ojcu, które objawiło się na ziemi w postaci ludzkiej, przyjdź teraz i daj mi siły, albowiem rzesza demonów dręczy twoje stworzenie na tym pustkowiu! Nie zwlekaj Panie, ale pospiesz z twoją pomocą”.

(11) A gdy się tak modlił, zakrzyknął: „Zaklinam was, demony, na chwalebne Imię Ojca Jednorodzonego Syna, Najwyższego, pokażcie się, [i powiedzcie], jaka jest wasza liczba i wasza postać”. I natychmiast [spod ziemi] wydobyły się straszliwe wycie oraz krzyki, które wolały: „Chodźcie szybko, potomstwo czerni i goryczy, bo zmusza nas do tego ten, który jest naszą zgubą”.

(12) Wtedy demony podobne do gadów [wyszły] spod zwałów kamieni; pięćdziesiąt węży podniosło głowy na wysokość dziesięciu łokci — każdy z nich miał długość ponad sześćdziesięciu łokci – i wołały jednym głosem: „Chodź także i ty, który kazałeś nam wyjść.

(13) Jesteśmy przecież dziećmi twojej natury”. I powstało takie trzęsienie [ziem i], że Bartłomiej i Marianna straciliby ducha, gdyby Filip nie dodał im otuchy, mówiąc: „Kimkolwiek jesteś, ty, którego wołają węże, będące złymi demonami, a przez którego ziemia się zatrzęsła, wyjdź [na powierzchnię]. Już bowiem zostałeś pokonany, ty i cały twój zeschnięty korzeń”.

(14) I natychmiast pojawił się wśród węży smok, wielki na sto łokci, cały pokryty sadzą, ziejący ogniem i wypluwający z siebie jad, który rozlewał się niczym rwący strumień. Jego broda miała długość dwudziestu łokci, głowa poruszała się niczym chwiejący się wierzchołek żelaznej góry, całe ciało było zaś jak ogień.

(15) Następnie smok wzniósł swe ciało na dużą wysokość i tak odezwał się do Filipa: „Skąd otrzymałeś taką moc, Filipie, synu gromu, że udało ci się przejść wbrew naszej woli przez to miejsce? Dlaczego tak spieszno ci jest zniszczyć mnie, smoka przebywającego na pustkowiu?

(16) Ale zaklinam cię, na Tego, który dał ci tę moc: nie unicestwiaj nas ani nie zabijaj gromem twojego gniewu. Wyślij nas raczej w góry Labiryntu, abyśmy znaleźli tam kryjówkę i przemienili się.

(17) Niech, tak jak w Jerozolimie służyliśmy sprawiedliwemu Salomonowi, który z naszą pomocą wybudował Świątynię Boga, tak teraz, wykorzystując naszą demoniczną moc, służymy tobie i w ciągu sześciu dni wzniesiemy dla ciebie w tym miejscu budowlę, która otrzyma nazwę Kościoła Boga żywego.

(18) Ze względu na imię Ukrzyżowanego, rozkażę płynąć siedmiu nieśmiertelnym źródłom, byle byś tylko nas nie zniszczył”. Apostoł rzekł: „Jak możecie wybudować [kościół], skoro jesteście wężami i macie gadzią naturę?

(19) Czyż wszelka budowla nie jest dziełem ludzkiej ręki? Teraz zatem rozkazuję ci, mocą Isusa, abyście – tak ty, jak i pięćdziesiąt węży — porzucili gadzie pochodzenie i przybrali ludzkie kształty”.

(20) Wtedy smok powiedział: „Posłuchaj Filipie, nasza natura jest mroczna i ponura. Nasz ojciec ma na imię Mrok, a matka Czerń. Oni nas spłodzili mrocznymi i czarnymi. Mamy małe stopy, pokrzywione włosy, jesteśmy pozbawieni kolan, nogi mamy szybkie jak wiatr, podobni do powietrza, o iskrzących się oczach, o szpiczastych brodach, o najeżonych włosach, wstrętni, lubieżni i zniewieściali”.

(21) Następnie, westchnąwszy potężnie, smok powiedział: „Filipie, skoro twoja potęga jest tak wielka, wejrzyj na naszą postać”. I natychmiast smok wraz pięćdziesięcioma wężami ujawnili swoją liczbę i natychmiast odlecieli niczym wiatr, wołając: „Już teraz przystąpmy do wznoszenia budowli”. Nie minęły trzy godziny, a przynieśli drogą powietrzną pięćdziesiąt wysokich kolumn.

(22) Następnie rzekli: „Wznoś [budowlę], Filipie, zgodnie z twoją wolą! Siódmego dnia ujrzysz budowlę, siedem źródeł i poświęcenie kościoła”. A po sześciu dniach budowa kościoła została zakończona i rzeki popłynęły obfitym strumieniem i w ciągu kilku dni zgromadziło się w tym miejscu trzy tysiące mężczyzn oraz wiele kobiet z dziećmi; wszyscy oni oddawali cześć Chrystusowi.

(23) Smok zaś ukazał się w postaci czarniejszej od Etiopczyka i tak powiedział: „Filipie, my idziemy w miejsce, które znajduje się poza zasięgiem twojego wzroku, ze strachu byś nie kazał nam raz jeszcze budować. Nam już wystarczy. Zostaliśmy pokonani”.

(24) Wtedy Filip odezwał się (nie głosem swego ciała, ale swojej duszy) i przemawiał w swoim własnym języku, tak jak podpowiadał mu jego duch: „Wychwalamy Cię, o Niewypowiedziany, który jesteś ofiarą cenną i wspaniałą. Ty jesteś chlebem, chwałą Ojca, łaską Ducha, szatą Słowa, oczyszczoną i usprawiedliwioną na wieki, dającym życie bogactwem, wychwalanym przez nieznające [Ciebie] tłumy.

(25) Ty jesteś latoroślą Ojca, Ty cierpisz więzy niewoli we wszystkich, dopóki sam nie wyzwolisz tego, który został zniewolony; który nie spożywasz, który spożywasz i jesteś spożywany. Ty, który dajesz słowo, abyśmy go słuchali, który dałeś się obmyć, a który sam jesteś obmyciem, który tańczysz pośród dwunastu dziewic, któryś jest opiewany w ósmym [dniu] spełnienia.

(26) Ty, który ozdabiasz i sam jesteś ozdobiony, który jesteś obok, a który, będąc wszystkim, nie masz [swojego] miejsca. Święty przybytku, który chciano zbezcześcić w świątyni obrzydliwości, a który jest radością, uroczystym zebraniem, którego wszyscy pragną.

(27) Ty, który jesteś lampą oświetlającą izbę i jednocześnie sam jesteś światłem. Ty jesteś rajem, tajemnicą [objawiającą się] w ciszy, rozumem Tego, który w Tobie tańczy, posłaniem tych, którzy wypoczywają. Ty jesteś Słowem Ojca, obrazem prawdy; Ciebie poznaliśmy i ujrzeliśmy. Ty jesteś słyszeniem naszych uszu.

(28) Ty jesteś widzeniem naszych oczu. W Tobie nasze dusze znajdują oparcie”. To powiedziawszy, Filip znowu podał Eucharystię Bartłomiejowi i Mariannie, tak że z wielką radością chwalili Boga, za dar Bożej Eucharystii, [wołając]: „Niech tak się stanie”.

 

Dwunasty epizod Dziejów świętego Filipa,

(1) Kiedy Apostoł Filip podał Eucharystię Bartłomiejowi i Mariannie, ci radowali się i wielbili Boga. W tedy jednak lampart i koziołek, ujrzawszy ich, jak się radują i widząc, że sami nie zostali uznani za godnych świętej Eucharystii, zaczęli smucić się we własnej mowie i głośno płakać, tak że Izy płynęły po ich zwierzęcych policzkach. Filip zaś rzeki do Bartłomieja: „Chcę wiedzieć, dlaczego płaczą”.

(2) A kiedy Filip wypowiedział te słowa, lampart otworzył swój pysk i tak przemówił: „Słudzy Pierwszego i Jedynego, Apostołowie Bożego majestatu, zaklinam was na Boga, którego imię dotarło do nas, którzy nie jesteśmy godni – nie zadręczajcie się pytaniem, dlaczego płaczemy, ponieważ sam będę mówił w imieniu moim i koziołka i odsłonię przed wami przyczyny naszego smutku: Byliśmy zwierzętami pozbawionymi rozumu, żyjącymi w niewiedzy aż do dnia, w którym was zobaczyliśmy.

(3) Jadłem bowiem mięso i [piłem] krew i ciemność nocy była dla mnie światłem, które świeci w południe, a kiedy wstawał dzień, chowałem się w lasach. Jednakże w godzinie waszego przemarszu przez górę padły na mnie strach i trwoga.

(4) Nasza zwierzęca i drapieżna natura została zmieniona i przemieniła się w dobroć i odstąpiłem od pożarcia tego koziołka, albowiem Boża moc zawisła nad nami. Teraz jednak płaczemy, ponieważ nie uznaliście nas za godnych przyjęcia Eucharystii Chrystusa.

(5) A przecież przemawialiśmy ludzkim głosem i przez was prosiliśmy Boga, aby wolno nam było wam towarzyszyć. Albowiem Bóg nie pozostawił nas niewtajemniczonymi, ani nie pozbawił nas [widzenia] cudu swojego oblicza, gdy pojawił się wam Jednorodzony, którego piękno uśmierciło gwałtownie wściekającego się smoka wraz z otaczającymi go wężami.

(6) Usłyszeliśmy także Jego głos i słyszeliśmy chwałę waszych modlitw i waszych błogosławieństw. Jeśli [sam] Bóg uznał nas za godnych uczestnictwa w tych wszystkich cudach, to dlaczego w y nie uznajecie nas za godnych przyjęcia Eucharystii?

(7) Z tego właśnie powodu płaczemy, przejęci bólem, jako ci, którzy nie zostali uznani za godnych. Jeżeli ja nie zostałem dopuszczony [do Eucharystii], dlatego że jestem drapieżnym zwierzęciem, to dlaczego ten oto koziołek nie okazał się godnym jej przyjęcia? Płaczemy, bo być może nie mamy życia u Boga.

(8) Okażcie nam miłosierdzie bez zazdrości, tak jak zostało wam to nakazane. Albowiem On jest w każdej istocie i sam obdarował nas hojnie swoim słowem. Wszakże jest to wielkim cudem, że dziki zwierz i koziołek, dziecko kozy porzuciliśmy własną naturę i staliśmy się jak ludzie.

(9) Bo zaiste, mieszka w nas Bóg. Teraz więc prosimy was, Apostołowie dobrego Zbawiciela, abyście bez lęku i wahania udzielili nam tej części, której nam jeszcze brakuje i aby przez was nasze zwierzęce ciało zostało [także] przemienione i byśmy porzucili nasze zwierzęce kształty.

(10) Wierzymy bowiem że stanie się nam to przez was, jako że umysł znajdujący się tak we wszelkiej rozumnej myśli, jak i w samym sercu, ma [tutaj] rozstrzygające znaczenie. Zamieszkał on w nas i poprowadził ku natchnionym widzeniom.

(11) Dzięki swej rozumnej myśli, która nigdy nie usypia, budzi on nas z otępienia dzikości i stopniowo przenosi nas ku łagodności, dopóki nie staniemy się prawdziwymi ludźmi, tak pod względem ciała, jak i duszy.

(12) Będziemy więc żyli we wzajemnej zgodzie, abyśmy zostali uznani za godnych [spożycia] Chleba, o którym usłyszeliśmy, że jest misterium chwały. Przeto prosimy was, abyśmy mogli otrzymać ten cud chwały od Boga, który w swoim wielkim miłosierdziu ma wzgląd na wszelką naturę, także tę dzikich zwierząt”.

(13) Kiedy lampart skończył mówić w obronie koziołka i samego siebie, obydwa zwierzęta wybuchły płaczem. Wtedy Apostoł odpowiedział: „Posłuchajcie mnie, zwierzęta, które stałyście się godne, aby dotarło do was słowo Boże: Jest oczywiste, że Bóg wejrzał na cały wszechświat przez swojego Pomazańca; nie tylko na ludzi, ale także na wszystkie zwierzęta, dzikie i domowe. Któż może opowiedzieć o Jego miłosiernej opatrzności, która nieprzerwanie nad nami czuwa?”

(14) Następnie Filip wzniósł ręce ku górze i modlił się tymi słowami: „Panie Isusie Chrystusie, nadziejo i mocy wszystkich, Królu chwały, który uczyniłeś niebo, zamknąłeś otchłań i wtrąciłeś do niej wroga, który rozpostarłeś firmament i położyłeś na nim ciała niebieskie na chwałę twoich czynów, który stworzyłeś powietrze ku radości i wytchnieniu tych, którzy go potrzebują, który udzieliłeś wodom swojej własnej słodyczy, aby twoje stworzenie żyło, który skarciłeś morze i przywróciłeś wodom spokój; Ty jesteś Panem wszelkiego wyższego poznania, wolnością tych, którzy cierpią niewolę, Zbawicielem wieków, przywracającym zdrowie tym, których oślepiło bielmo grzechu.

(15) Przyjdź, Panie nasz Isusie Chrystusie, jeżeli taka jest twoja wola i, jak zmieniłeś postać duszy tych zwierząt, tak spraw, by same przed sobą ukazały się w ludzkim ciele, na chwałę i cześć twojego imienia w miejscu, do którego zmierzamy”.

(16) Wtedy Filip podniósł kielich i napełnił go wodą, którą następnie skropił zwierzęta. I jeszcze w tej samej godzinie ich oblicza i ciała zaczęły się stopniowo zmieniać na ludzkie podobieństwo.

(17) Stanęły na tylnych kończynach, przednie wyciągnęły przed siebie niczym ramiona i wielbiły Boga, mówiąc w ten sposób: „Wielbimy Cię, Panie, Jednorodzony Synu, który zrodziłeś nas dla nieśmiertelności, dając nam ciało ludzkie zamiast ciała zwierzęcego.

(18) Zaprawdę, ty jesteś prawdziwym sędzią dla tych, którzy do Ciebie przychodzą, który obdarowałeś nas dzisiaj twoim chwalebnym słowem, abyśmy zostali zaliczeni do twoich ewangelistów. Ty bowiem ściągnąłeś z nas błoto naszej zdziczałej natury i odziałeś nas w łagodność właściwą świętym.

(19) Chwalimy Cię i błogosławimy, ponieważ przeniosłeś nas z hańby do chwały. Wyznajemy, że ani w stworzeniu, ani w człowieku nie ma życia, jeśli nie wejrzy na nich nasz Bóg dający zbawienie”.

Trzynasty epizod Dziejów świętego Apostoła Filipa

(1) Apostołowie wędrowali w kierunku miasta, a wraz z nimi oboje zwierząt, którym wydawało się, że są ludźmi. Filip dał znak lampartowi, aby poprowadził ich drogą prowadzącą do miasta. A kiedy wdrapali się na wierzchołek góry i spojrzeli stamtąd w dół, ujrzeli położone na jej zboczu miasto.

(2) Spoglądając w dół, zobaczyli ludzi stojących pod miastem. W tedy tak do siebie rzekli: „Podejdźmy do tych ludzi i zapytajmy ich o nazwę tego miasta”. Kiedy zaś schodzili, ludzie ci zobaczyli ich i wyszli im naprzeciw. A każdy z mieszkańców tej krainy nosił na swoich ramionach węża, który wieszczył. I pytali się swoich węży, kim są owi ludzie, którzy idą w ich kierunku.

(3) A to miało być dla nich znakiem: puszczą węże na przybyszów; jeśli nie zostaną przez nie pokąsani, będzie to oznaczać, że są dla węży tak samo nietykalni jak oni. Jeśli zaś węże ich pokąsają, będzie to oznaczać, że są nieprzyjaciółmi i nie pozwolą im wejść do miasta.

(4) A gdy Apostołowie podeszli, aby porozmawiać z tymi ludźmi (a było ich siedmiu), każdy z nich zdjął [z ramion] węża. Węże jednak schyliły przed Apostołami swoje głowy ku ziemi i zaczęły gryźć swoje własne języki.

(5) Widząc to, ludzie [z miasta] pomyśleli, że także i owi przybysze służą i oddają cześć Żmii; Filip zaś podróżował razem z innymi; ludzie taj krainy widzieli ponadto nierozumne zwierzęta, jak im towarzyszą i jak mówią ludzką mową, tak że dziwili się bardzo.

(6) A kiedy dotarli do miasta, ujrzeli przed sobą dwa wielkie smoki, stojące przed bramą miasta – jednego z prawej, drugiego z lewej strony – które pilnowały, by żaden obcy człowiek me wszedł do miasta. Dmuchały bowiem na nich i [w ten sposób] oślepiały ich.

(7) A kiedy Apostołowie zbliżyli się [do nich], smoki podniosły głowy i, ujrzawszy ich [stojących] przed bramą, zazgrzytały do siebie zębami. W tedy Filip skierował ku nim swoje spojrzenie, a one ujrzały światło monady, które skrzyło się w jego oczach. I jeszcze w tej samej chwili obróciły głowy i poumierały.

(8) Kiedy Apostołowie weszli do miasta, znaleźli blisko bramy opuszczoną lecznicę, w której nie było żadnego lekarza. Wtedy Filip odezwał się do Marianny: „Oto nasz Pan wyprzedził nas i przygotował nam tę duchową lecznicę. Wejdźmy tam i odpocznijmy, gdyż bardzo się natrudziliśmy wędrując [w to miejsce]”.

(9) Do Bartłomieja zaś rzekł: „Gdzie jest szkatułka, którą dal nam Zbawiciel w czasie, gdy byliśmy jeszcze w Galilei? Zatrzymajmy się w tej lecznicy i przywracajmy zdrowie chorym, dopóki nie poznamy zamiarów, jakie ma względem nas Zbawiciel”.

(10) W tedy Filip otworzył swoje usta i w ten sposób powiedział: „Żywy głos Najwyższego wejrzał na nas. W nim zgładzimy rządców świata ciemności i skruszymy zatwardziałość ludzi; będziemy leczyć kalectwo ślepych, wypędzać demony zapomnienia, wypędzimy je z [ich] mieszkania, w którym się znaleźliśmy.

(11) Błogosławiony jest ten, który przyjął do siebie Dobrą Nowinę, według której On, to jest Chrystus, jest światłem niewidomych, oglądanym oczami umysłu. On to jest okiem niekontemplowalnego, obliczem niewidzialności, chwałą niepokalanego, całością nieskończoności, drogą tego, co nieuchwytne, zwycięstwem tych, którzy walczą w dobrych zawodach, nagrodą biegnących, radością tych, którzy się trudzą i wyczekują Go, poznaniem tych, którzy nie wiedzą, wytrwałością cierpliwych, wytchnieniem znajdujących się w ucisku, zbawieniem tych, którzy giną, wolnością zniewolonych, służbą tym, którzy znajdują się w potrzebie, bogactwem ubogich i nasyceniem głodnych.

(12) Królu wałczących, przewodniku i Panie wszelkiego stworzenia, uczto wybranych, izdebko modlących się, mieszkanie pustelników, miasto tych, którzy Ciebie znają! Bo On sam stał się barankiem, owcą i pasterzem; On – dawca życia. Jemu należy się chwała i moc i władanie nad wszystkim [stworzeniem ]. Niech tak się stanie”. Apostołowie zaś i zwierzęta zawołali: „Niech tak się stanie”.

Czternasty epizod Dziejów świętego Apostoła Filipa.

(1) Blisko tego miejsca znajdował się dom pewnego bogatego człowieka o imieniu Stachys, który był niewidomy od czterdziestu lat. Kiedy ów bogacz, siedząc w oknie swojego domu, usłyszał Filipa mówiącego te słowa, zapłakał wobec swoich dzieci i zawołał: „Pomóżcie mi!

(2) Zanieście mnie do tych ludzi, którzy siedzą przy bramie. Oni bowiem mogą uleczyć moje oczy i przywrócić mi światło”. Rzekli do niego jego synowie: „Kim są owi lekarze?”

(3) Odpowiedział im Stachys: „To są ci ludzie, siedzący przy bramie, których usłyszałem, jak mówili: «Zatrzymajmy się w tej lecznicy i leczmy ludzi z wszelkiej choroby i z wszelkiego cierpienia»”.

(4) Wtedy jego synowie wstali i przy pomocy sług ujęli go za ręce i przyprowadzili przed Apostołów. Stachys zaś padł przed nimi na twarz i rzekł: „Błagam was, mężowie, którzy przybyliście do tego miasta zapewne z mojego powodu i ze względu na moje kalectwo, abym i ja doznał uzdrowienia.

(5) Oto bowiem od trzech dni mam przedziwne sny, a od czterdziestu lat nie widziałem światła słońca. Zanim zostałem oślepiony prześladowałem cudzoziemców i chrześcijan.

(6) Byłem bowiem zwierzchnikiem wszystkich tych, którzy oddają cześć Żmii i wężom mieszkającym nieopodal mojego domu na ulicy Wężowej; a wszyscy mieszkańcy tego miasta mają węże we czci.

(7) Gdy [przed laty] leżałem w łóżku – miałem wtedy otwarte oczy – i wpatrywałem się w sufit mojej sypialni, ujrzałem jaja węży, z których wykluwało się wężowe potomstwo. [Na ten widok] rozum mój zachwiał się, tak że zapytałem: «Czyżby byli to bogowie?

(8) Wezmę trochę soku z tych jaj i nałożę go sobie na oczy, abym przekonał się czy mają jakąś leczniczą moc». A kiedy nałożyłem go sobie na oczy, wnet doznały one uszkodzenia i pokryły się ropą na całe dziesięć lat.

(9) A w tym czasie żyła jeszcze moja żona. Chodziła ona na górę i przynosiła mi rosy, [którą zbierała] z roślin, a którą każdego dnia kładła na moje oczy.

(10) I doznawałem ulgi. Pewnego dnia wstała o świcie, by udać się na górę i przynieść mi rosy. Na górze jednak zaatakował ją olbrzymi zwierz, który bardzo ją poranił, tak że [wkrótce] umarła od poniesionych ran, bo nie było lekarza, który mógłby ją uzdrowić. Od tego czasu, aż do chwili obecnej, nie oglądałem światła ani nie widziałem twarzy moich synów.

(11) Błagam więc ciebie, Boży człowieku, abyś wyleczył mnie z tego cierpienia. Wtedy dzięki wam uwierzę w Boga, albowiem sen mój jest prawdziwy.

(12) Ujrzałem [w nim] bowiem siebie z oczami przewiązanymi chustką. Ten zaś, któremu służę, jest tym samym, który zakrywa moje oblicze i nie daje mi oglądać światła.

(13) Usłyszałem bowiem głos, który wołał: «Stachysie, przyjdź do bramy miejskiej. Spotkasz przy niej lekarza, który zwróci ci światło i poznasz, że służysz diabłu». Przybyłem więc na miejsce, w którym znajduje się brama i, spojrzawszy moimi oczyma, zobaczyłem zjawę nieznanego mi pięknego młodzieńca, który miał trzy twarze.

(14) Pierwsza z nich była obliczem nastoletniego młodzieńca, który nie ma jeszcze zarostu, środkowa przypominała twarz kobiety owiniętą we wspaniały welon, trzecia zaś była twarzą starego mężczyzny. Młodzieniec niósł dzban z wodą, a dziewica trzymała w ręce pochodnię, której blask napełnił moje oczy światłem.

(15) I schodzili się wszyscy mieszkańcy miasta i przyjmowali chrzest od młodzieńca, który nosił dzban. Ciała zaś ochrzczonych stawały się białe niczym liście palmy. Sen ten powtórzył się trzykrotnie.

(16) Błagam was zatem, nie zwlekajcie z uzdrowieniem człowieka, którego dusza błąkała się w ciemnościach, ponieważ teraz wierzę, że to sam Bóg mi się objawił. Niech więc wasza opieka spocznie na mnie, abym przejrzał”.

(17) Filip zaś wysłuchawszy tego, co powiedział Stachys, zawołał: „Niech będzie błogosławione twoje imię, dobry Isusie, który posyłasz nas w każde miejsce niczym owce. Ty jesteś naszym prawdziwym Pasterzem, który utwierdza naszą naturę i rządzi wszystkim sprawiedliwie.

(18) Ty przysłałeś nas tutaj jako obcych przybyszów, wyprzedziłeś nas i przygotowałeś nam mieszkanie. Byliśmy biednymi nędznikami i nie było dla nas miejsca wśród [podobnych nam] ludzi.

(19) Ale Ty w twojej miłosiernej trosce zasadziłeś dla nas rajski ogród, Ty, który jesteś doskonałym człowiekiem i doskonałym niebianinem o imieniu, którego nie można wypowiedzieć, zbawienna prawico; imienia Twego nasze wargi, nieczysty organ, nie są w stanie wymówić.

(20) Ty jesteś wielkim Duchem, który jesteś Najwyższy w twoich świetlistych wiekach, Ojcze, który jesteś w ukryciu, który jesteś z nami w trzech doskonałych postaciach, będących obrazem tego, co niewidzialne. Ty jesteś błogosławiony na wieki. Niech tak się stanie”.

(21) To powiedziawszy, [Filip] wyciągnął swoją prawą rękę, chwycił Stachysa i rzekł: „Przyłącz się do mnie, ty, który przez twoją niewiedzę przez tak długi czas cierpiałeś kalectwo. Albowiem twoje widzenie jest prawdziwe. I nie nazywaj go snem, jako że sny są tylko cudownymi znakami, podczas gdy twoje widzenie pochodzi od Ducha Świętego.

(22) Aż do dzisiejszego dnia byłeś zniewolony przez szatana. On bowiem, sącząc swoją śmiertelną truciznę w dusze, niszczy całą naturę ludzką, czyniąc ich myśli mrocznymi, nie pozwalając im oglądać niebieskiej chwały i przez zapomnienie prowadzi ludzi do zatracenia i zepsucia.

(23) Gdy człowiek się rodzi, wnet popada w niewiedzę, a wraz z wzrostem swojego ciała stopniowo upaja się zapomnieniem i pogrąża najpierw w obłędzie rozpusty, potem zaś w bałwochwalstwie, gniewie, nienawiści i obmowie.

(24) Ale to właśnie niewiedza skłania go do tego, by się zwrócił ku wszystkim złym uczynkom. Ona zaciemnia umysł i oślepia człowieka. Albowiem mrok i noc są diademem niewiedzy. Teraz zatem wiedz, że Ten, który cię wzywa, daje ci światło prawdziwe, abyś dzięki niemu mógł poznać, że ten, któremu dawniej służyłeś, to sam diabeł.

(25) Bo to właśnie on był przyczyną twojej ślepoty przez cały ten czas”. Następnie, przyciągnąwszy go do siebie, wyciągnął rękę i wprowadził jego palec do ust Marianny i namaścił […] i wyprawił dla nich wielkie przyjęcie, gotując dla nich potrawy z mięsa polnych zwierząt i podając im najlepsze wino.

Piętnasty epizod Dziejów świętego Apostoła Filipa. O Nikanorze – żonie zarządcy miasta

(1) Miastem tym zarządzał pewien człowiek o imieniu Tyrannognophos406. Miał on za żonę kobietę, Syryjkę z pochodzenia, której na imię było Nikanora.

(2) Podróżowała ona [kiedyś] statkiem, który gwałtowny wiatr wyrzucił na brzeg. W ten sposób znalazła się w owej krainie i trafiła do tego miasta. A ponieważ była bogata, Tyrannognophos wziął ją sobie za żonę. Jednakże, jako że była obca, węże z miasta pokąsały ją, a jej ciało zostało porażone przez ich jad, tak że bardzo cierpiała.

(3) A kiedy usłyszała, że Stachys odzyskał wzrok, poleciła swoim niewolnikom, aby zanieśli ją do domu Stachysa. Ci zaś zaprowadzili ją tam, w tajemnicy przed jej mężem. Wewnątrz [domu] zaś przebywali Apostołowie, którym Stachys usługiwał.

(4) Filip Apostoł rzekł do Stachysa: „Stachysie, zniewolony ongiś niemocą [zesłaną] przez Szatana, który aż do ostatnich dni przez długie lata byłeś dotknięty ślepotą, wiedz, że Bóg nie pozwolił, abyś do końca [życia] trwał w niewiedzy i w błędzie, które były twoim udziałem.

(5) Otrzymałeś prawdziwe lekarstwo od dobrego Ojca i wzeszło w twoim domu słońce sprawiedliwości, które wprowadziło swoje chwalebne promienie do twojego domostwa.

(6) Porzuć więc rozkosze związane ze spożywaniem mięsa, abyś nie został zaliczony do dzikich zwierząt. Nie dogadzaj sobie, pijąc duże ilości wina, ponieważ wprowadza ono ludzi w błąd i prowadzi do bałwochwalstwa. Nie pysznij się srebrem i złotem, albowiem są one sidłami [zastawionymi przez] Szatana.

(7) Raczej utwierdź się w wierze i sercem przejętym czcią zaprawiaj się we wstrzemięźliwości i ascezie, albowiem wstrzemięźliwość jest oparciem dla wszystkich. Oto bogactwo, które daje Bóg. Oto pokój Boży zapuścił korzenie w twoim domu.

(8) Porzuć więc już dzisiaj swoją niewiedzę, aby nie przyszło na ciebie coś [jeszcze] gorszego. Oto pieczęć Ducha zamieszka z tobą. Wyprostuj się niczym filar w Kościele prawdy i trwaj, Stachysie, we wstrzemięźliwości, ponieważ uświęcenie usuwa wszelkie bezprawie.

(9) Zycie dusz sprawiedliwych jest bowiem uświęceniem i usuwa wszelkie zepsucie. Wznieś się zatem ponad błoto pożądliwości. Niech nie króluje w twoich członkach umiłowanie mięsnych pokarmów ani nadmierne pragnienie wina, aby nie roztopiła się w nich twoja dusza.

(10) Oczyść się z rozpusty, albowiem jest ona zniszczeniem i oblubienicą śmierci, małżeństwem rozkładu, radością demonów, uciechą nieczystości, weselem zepsucia, rozkoszą tych, którzy giną. Trwaj raczej w miłości, stań się roztropny i staraj się pojąć Chrystusa.

(11) Odrzuć od siebie obecne zaszczyty i szukaj niebieskiej chwały. Niech twoi synowie będą posłuszni, niech twoje córki zachowają dziewictwo, a twoi niewolnicy niech wyszkolą się we wstrzemięźliwości. W tedy twój dom będzie nazywany domem modlitwy, a ty sam zostaniesz wyzwolony od niepokoju i zamętu”.

(12) Kiedy [Filip] skończył mówić, wbił swoją laskę w ziemię na podwórzu domu Stachysa, modląc się w ten sposób: „Panie Isusie Chrystusie, prawdziwa lasko, drogo, która daje życie, niech, ze względu na twoje imię, różdżka ta wypuści pączki niczym różdżka Aarona i niech przemieni się w wielką roślinę, drzewo, które będzie znakiem i uzdrowieniem niemocnych na wszystkie pokolenia”.

(13) I natychmiast [różdżka] zakwitła i wypuściła pączki i przemieniła się w krzew wawrzynu, tak że Stachys i wszyscy [tam obecni], widząc ów przedziwny cud, bardzo się dziwili.

(14) [Filip] zatroszczył się także o biednych. Napełnił trzy dzbany zbożem, winem i oliwą i rozdzielał [z ich obfitości] tłumowi, a one pozostawały pełne, mimo że nikt nic do nich nie dorzucał. I zaopatrywał ubogich aż do chwili, kiedy opuścił dom Stachysa.

(15) Gdy Nikanora usłyszała słowa Apostola i [dowiedziała się] o cudach, jakich dokonał w domu Stachysa, z radości, którą przyniosło jej słowo Boże, zapomniała o swojej chorobie. W tedy jednak jej słudzy rzekli do niej: „O Pani nasza, czyżbyś nie wiedziała, że twój mąż Tyrannognophos jest człowiekiem surowym i okrutnym?

(16) Jeżeli tylko się dowie, że przynieśliśmy cię tu bez jego wiedzy, srogo nas ukarze! Wracajmy więc czym prędzej do naszego domu, zanim wróci z pretorium, aby z twojego powodu nie wydał na tortury ludzi, którzy dokonują uzdrowień w domu Stachysa”.

(17) Kiedy Nikanora usłyszała to, co powiedzieli jej słudzy, pełna boleści wróciła do domu Tyrannognophosa, mówiąc: „Lepiej będzie, jeśli będę nadal cierpiała i nosiła rany zadane mi przez węże, niż żebym stała się przyczyną cierpień sług Bożych”.

(18) Nocą zaś modliła się w ukryciu do Boga tymi słowami: „Panie Isusie Chrystusie, wysłuchaj mojej modlitwy i daj mi to, o co Cię proszę, Boże mój! Ty jesteś ponad wszystkim i, a twoja potęga rozciąga się nad wszystkim. U Ciebie nic nie jest niemożliwe; wysłuchujesz wszystkich tych, którzy w prawdzie zwracają się do Ciebie.

(19) Nie proszę Cię o złoto ani o srebro, lecz [cierpliwie] znoszę chorobę mojego ciała i rany zadane mi przez węże. [Rany moje] staną się niczym, jeśli tylko dasz mojej duszy wytchnienie, i nic nie będą znaczyć prześladowania węży, jeżeli tylko usłyszę Twoje słowa.

(20) Proszę Cię więc: Niech Tyrannognophos uwierzy w Ciebie, albo niech umrze, ponieważ zabrania mi udać się do Twoich świętych Apostołów. Isusie, mój Panie, daj mi powód i pretekst, abym albo ja mogła pójść do nich, albo by oni mogli przyjść do mnie.

(21) Tylko daj mi uczestnictwo w Twoim świętym słowie, albowiem ono jest prawdziwym lekarzem, który leczy nie tylko ciało, ale i duszę”. [+ + +] „ […] istnieją i dlatego masz wizje; ale mnie nie możesz zwieść, tak jak to czynią kobiety, które drwią ze swoich mężów.

(22) Jeśli jednak dowiem się, że poszlaś do nich, ukarzę ich, ciebie zaś zamknę w ciemnicy. Wybierz więc to, co podpowiada ci serce. Ja zaś będę na nich, ze względu na ciebie, jeszcze bardziej uważał”. To powiedziawszy, wyszedł z pokoju żony i udał się do swojego trybunału.

(23) Filip zaś, Bartłomiej, Marianna oraz lampart i koziołek mieszkali w domu Stachysa w Chrystusie, naszym Panu, do^ którego należy chwała i moc, wraz Ojcem i Duchem Świętym, teraz i zawsze i na wieki wieków. Amen.

MĘCZEŃSTWO ŚWIĘTEGO I SŁAWNEGO, GODNEGO WSZELKIEJ POCHWAŁY APOSTOŁA FILIPA WSTĘP

(1) W owym czasie, kiedy nad Rzymianami panował cesarz Trajan, po tym jak w ósmym roku jego panowania Szymon, syn Klopasa, drugi po Jakubie biskup Jerozolimy, poniósł męczeńską śmierć, Apostoł Filip wędrował przez miasta i wsie Lidii i Azji i głosił wszystkim Ewangelię Chrystusa.

(2) Filip dotarł do miasta Ophioryme w Azji, zwanego też Hierapolis i znalazł gościnę w domu pewnego wiernego [człowieka] o imieniu Stachys. Towarzyszyli mu Bartłomiej, jeden z siedemdziesięciu uczniów Pana, Marianna, jego siostra oraz jego uczniowie.

(3) I Filip chrzcił mężczyzn, Marianna zaś kobiety. A w mieście tym panował następujący zwyczaj: wszystkie noworodki przynoszono do świątyni i kładziono przed Żmiję. Ta lizała je swoim językiem, one zaś, dzięki znakowi, [jaki pozostawiał jej język] stawały się przyjaciółmi węży.

(4) Jednak, podczas pobytu Filipa w mieście, [jego mieszkańcy] przyjmowali chrzest w imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego, tak że nigdy więcej nie przychodzili już do Żmii, ale przyłączali się do Apostołów.

(5) Ochrzczeni zaś, dzięki [otrzymanej na chrzcie] pieczęci krzyża, nie byli kąsani przez węże. Filip i Bartłomiej chodzili po mieście i uśmiercali węże, odwiedzali chorych, brali w opiekę wdowy, sieroty i ubogich i rozdawali zboże, wino i oliwę, które znajdowały się w trzech dzbanach.

(6) Wszyscy mężczyźni zaś, słysząc o cudach dokonywanych przez Filipa, porzucali swoje zajęcia i biegli do domu Stachysa. Filip zaś nauczał ich w ten sposób: „Bracia moi, synowie mojego Ojca, wy jesteście bogactwem mojego rodu według Chrystusa, istnieniem mojego miasta – górnego Jeruzalem, rozkoszą mojego mieszkania.

(7) Dlaczego daliście się zniewolić przez waszego wroga – węża, wijącego się, podstępnego i przewrotnego stworzenia, któremu Bóg nie dał ani rąk, ani nóg? Jego droga jest kręta, ponieważ jest synem złego, bo jego ojcem jest śmierć, matką jego jest zepsucie, a jego ciało zamieszkuje zniszczenie.

(8) Nie idźcie razem z nim na zatracenie. Byliście zniewoleni niewiernością i błędem jego jadu. Porzucił on bowiem ład i porządek i pozbawiony jest kształtów, wy zaś byliście pozbawieni oparcia i nie mieliście postaci pośród całego stworzenia, czy to w niebie, czy to na ziemi, czy to wśród ryb, które żyją w wodach.

(9) Ale, gdybyście go ujrzeli, ucieklibyście od niego, ponieważ nie znajduje on podobieństwa wśród ludzi. Jego mieszkaniem jest otchłań i chodzi w ciemności. Uciekajcie więc od niego, aby jego jad nie wylał się na was, albowiem, jeśli jego jad wyleje się na wasze ciało, pójdziecie tam, gdzie on sam mieszka.

(10) Trwajcie raczej w prawdziwej pobożności, wierni, godni i miłosierni, niemyślący podstępnie. Uciekajcie od smoka – Szatana i usuńcie spośród was złe nasienie, to jest pożądliwość, z której rodzi się choroba duszy. Ona to jest jadem węża.

(11) Albowiem od samego początku pożądliwość pochodzi od węża i sama przywdziewa się w zbroję i oręż skierowany przeciwko wiernym. Wyszła bowiem z ciemności i chodzi w ciemności.

(12) Powinniście więc przyjść do nas, a raczej przez nas do Chrystusa i wyrzucić jad Szatana z waszych ciał”.

(13) Kiedy jeszcze Apostoł mówił te słowa, oto Nikanora wyszła ze swojego domu i wraz ze swoimi niewolnikami przyszła do domu Stachysa.

(14) A kiedy zbliżała się do drzwi, Marianna odezwała się w języku syryjskim, mówiąc: „Elikomai kasma hitaa mariachachamastrai kalimachaa”.

(15) Następnie przetłumaczyła te słowa, mówiąc: „O córko Ducha, ty jesteś moją panią, ty, która jako zastaw zostałaś podarowana wężowi. Oto przybyłam, aby cię ocalić.

(16) Rozerwę twoje więzy i odetnę je od ich korzenia. Oto przyszedł odkupiciel, który cię ocala. Oto wzeszło słońce sprawiedliwości, aby cię oświecić”.

(17) Nikanora zaś stała przed drzwiami, a gdy usłyszała słowa Marianny, nabrała odwagi i zawołała: „Jestem Hebrajką, córką Hebrajczyków. Mów do mnie w języku moich ojców, ponieważ usłyszałam wasze przepowiadanie i zostałam wyleczona z mojej choroby.

(18) Wychwalam dobroć Boga i oddaję jej pokłon za to, że przysłała was do tej ziemi, abyście się tu trudzili”.

(19) A kiedy Nikanora mówiła jeszcze te słowa, „I przybiegł zdyszany Tyrannognophos. Chwycił ją za ubranie i rzekł do niej: „Nikanoro, czy nie zostawiłem cię leżącej na łożu twej choroby. Jak znalazłaś siłę i moc, aby przyjść do tych ludzi, którzy są magami. Jeśli mi nie powiesz, kto jest lekarzem, ześlę na ciebie liczne kary”.

(20) W tedy Nikanora mu odpowiedziała: „Tyrannognophosie, porzuć myślenie tyrana, zapomnij o swoich złych uczynkach i porzuć życie doczesne, wyrzeknij się próżnej chwały, która przemija niczym cień i szukaj raczej tego, co wieczne.

(21) Porzuć zwierzęcą naturę, odrzuć rozwiązłe uczynki obrzydliwej pożądliwości i wystrzegaj się współżycia, które jest uprawą śmierci. Skrusz mur zepsucia i postaraj się dla siebie o życie godne i nieskazitelne, abyśmy zostali uświęceni na zawsze. Jeśli chcesz, abym z tobą została, będę mieszkała z tobą, ale będę zachowywała wstrzemięźliwość”.

(22) Gdy Tyrannognophos usłyszał te słowa, chwycił ją za włosy i kopiąc ją, zaczął ją wlec do domu i krzyczał: „Lepiej będzie dla ciebie, gdybyś zginęła od mojego miecza, niż żebyś miała spotkać się z tymi magami i oszustami. Ukarzę cię, a tych, którzy cię zwiedli, zabiję”.

(23) I zwróciwszy się do niewolników, którzy mu towarzyszyli, rzekł do nich: „Przyprowadźcie do mnie tych oszustów”.

(24) W tedy niewolnicy pobiegli do domu Stachysa i – pochwyciwszy Filipa, Bartłomieja i Mariannę, a także lamparta i koziołka – zawlekli ich [przed] Tyrannognophosa.

(24) Kiedy Tyrannognophos ich zobaczył, zazgrzytał zębami i rzekł: „Dajcie mi tych magów i oszustów, którzy uwiedli liczne kobiece dusze, mówiąc: «Jesteśmy prawdziwie pobożni*.”

(25) Następnie polecił przynieść rzemienie, związał im nogi, po czym kazał przenieść ich z bramy miejskiej do świątyni. A na miejscu zebrały się wielkie tłumy. I dziwiły się bardzo, bo lampart i koziołek mówili ludzkim głosem.] Niektórzy jednak z tłumu uwierzyli słowom, które mówili Apostołowie. ”

(26) Kapłani [pogańscy] mówili zaś do TyrannognoI / phosa: „Ci ludzie są magami”.

(27) Ten zaś, usłyszawszy to, zapłonął strasznym J O gniewem i wpadł we wściekłość.

(28) Rozkazał rozebrać Filipa, Bartłomieja i Mariannę do naga, po czym powiedział: „Przebadajcie ich, aby sprawdzić, na czym polega ta ich magia”. Wtedy niewolnicy rozebrali Filipa i Bartłomieja, Mariannę zaś pochwycili i powlekli [po ziemi], krzycząc: „Rozbierzcie ją, aby było wiadomo, że ta, która z nimi chodzi, [naprawdę] jest kobietą”.

(29) Tyrannognophos polecił, aby przyprowadzono szewców, którzy przynieśli ze sobą ścięgna wołu. Ci przebili kostki Filipa, przynieśli haki i przeciągnęli ścięgna przez jego pięty, a następnie zawiesili głową w dół na drzewie, które stało przed wejściem do świątyni.

(30) Następnie wbili w mur świątyni wielkie gwoździe i – związawszy Bartłomiejowi nogi i ręce – rozciągnęli go nagiego na ścianie [świątyni].

(31) A kiedy rozebrali Mariannę, postać jej ciała przemieniła się i stała się niczym arka z kryształu, wypełniona światłem, tak że nie mogli się do niej zbliżyć. Wtedy Filip odezwał się do Bartłomieja po hebrajsku423: „Gdzie jest teraz Jan?

(32) Znaleźliśmy się bowiem dzisiaj w wielkiej potrzebie. Oto zostajemy pozbawieni naszych ciał. Który z nas będzie się modlił za drugiego? Przecież, łamiąc wszelkie zasady, nie oszczędzili nawet Marianny. Biczowali lamparta i koziołka i podłożyli ogień pod dom Stachysa, ponieważ ugościł nas. Teraz więc i my każmy, aby ogień zstąpił z nieba i pochłonął ich”.

(33) A kiedy Filip wypowiedział te słowa, oto Jan wkroczył do miasta i szedł jego główną ulicą. I pytał mieszkańców miasta: „Co to za zamieszanie? Kim są ci ludzie i za co ponoszą karę?”

(34) I rzekli do niego: „Czy nie było cię w mieście i nie wiesz, że ci ludzie wprowadzili gwałt i niepokój tak do naszych domów, jak i do całego miasta? Oto bowiem nakłonili nasze kobiety, głosząc obce imię [jakiegoś] Chrystusa, aby pod pozorem pobożności nie zbliżały się do nas.

(35) Posługując się jakąś magiczną mocą, którą mają w sobie, pozamykali nasze świątynie. A do tego jeszcze, za pomocą jakichś dziwnie brzmiących imion, których nigdzie nie słyszeliśmy, uśmiercają węże, które mieszkają w naszym mieście.

(36) Zamieszkali w domu ślepca Stachysa i udało im się przywrócić mu wzrok przez ślinę kobiety, która im towarzyszy. Wydaje się, że to właśnie w niej skupia się cała ich moc. Ponadto chodzą za nimi lampart i koziołek, które mówią ludzkim głosem. Gdybyś i ty widział te rzeczy, to czyż sam byś się nie przeląkł?”

(37) W odpowiedzi Jan rzekł do nich: „Pokażcie mi ich!”. W tedy oni poprowadzili go do świątyni, gdzie wisiał Filip. A kiedy Filip zobaczył Jana, rzekł do Bartłomieja: „Bracie mój, oto syn Barego, to znaczy «woda żywa”

(38) Jan zaś ujrzał Filipa wiszącego głową w dół na przewiązanych kostkach oraz Bartłomieja przywiązanego do ściany świątyni.

(39) Wtedy [Jan] rzekł do mieszkańców miasta: „Synowie węża, jak wielka jest bezmyślność, która w was zamieszkuje! Zabłądziliście! Do tego jeszcze zostaliście owiani tchnieniem złego smoka. Dlaczego znęcacie się nad tymi ludźmi?

(40) Czy dlatego że powiedzieli wam, że wąż jest waszym wrogiem?” [Oni zaś], skoro tylko usłyszeli słowa, które powiedział Jan, rzucili się na niego, krzycząc: „Myśleliśmy, że jesteś jednym z mieszkańców naszego miasta. Teraz jednak twoja mowa zdradziła cię, że i ty jesteś z nimi w zmowie. Zginiesz dokładnie taką samą śmiercią, jak oni.

(41) Tak bowiem przykazali nam [nasi] kapłani, mówiąc: «Powieśmy ich głową w dół i wytoczmy z nich krew, zmieszajmy ją z winem i zanieśmy w ofierze Żmii»”. A kiedy jeszcze mówili te słowa, oto Marianna ruszyła się z miejsca, w którym się znajdowała i stanęła [przed nimi] w swojej dawnej postaci.

(42) Kapłani zaś rzucili się na Jana z zamiarem pochwycenia go, ale nie byli w stanie tego zrobić. Wtedy Filip i Bartłomiej rzekli do Jana: „Gdzie jest Isus Nazarejczyk, który nie pozwala nam wymierzać sprawiedliwości tym, którzy nas torturują. Od tej chwili nie będę was już więcej znosił”.

(43) Wtedy Filip odezwał się po hebrajsku, wołając: „Ojcze mój, Uthael, to jest «Ojcze mój Chryste*; Ojcze majestatu, którego imienia boją się wszystkie wieki! Ty jesteś potężny, Ty jesteś mocą wszystkiego, którego imienia boją się w królestwie Eloa, Ty jesteś błogosławiony na wieki.

(44) Ciebie lękają się Zwierzchności i Władze i drżą one przed Twoim obliczem. Królu czci, Ojcze chwały, którego imię dotarło także do zwierząt żyjących na pustkowiu i zostały przez ciebie ujarzmione. Dzięki Tobie odstąpiły od nas węże.

(45) Ty nas wysłuchujesz zanim się jeszcze ośmielimy prosić, Ty masz na nas wzgląd, zanim [do Ciebie] zawołamy, Ty znasz nasze zamysły, Ty jesteś Najwyższy w Swojej chwale; Ty wszystko obejmujesz swym spojrzeniem i jesteś źródłem niezmierzonego miłosierdzia.

(46) Niech ziemia otworzy swą paszczę, eon rozdzielenia, którym jest otchłań i niech pochłonie tych bezbożników, którzy nie chcą, abyś nad nimi królował”.

(47) I tej samej chwili otworzyła otchłań swą paszczę, a całe miejsce, w którym znajdowali się Tyrannognophos, tłum oraz kapłani, zatrzęsło się i obsunęło się w nią. I wszyscy zostali pochłonięci. Wstrząsy nie dotknęły tylko miejsc, gdzie byli Apostołowie i ci, którzy im towarzyszyli, [a także tych miejsc], gdzie znajdowali się: dom Stachysa, Nikanora — żona Tyrannognophosa, dwadzieścia cztery kobiety, które uciekły od swoich mężów oraz czterdzieści dziewic, które nie poznały mężczyzny. Tylko oni nie zeszli do otchłani, ponieważ byli obmyci i przyjęli tak słowo Boże, jak i Jego pieczęć. Wszystkich pozostałych mieszkańców miasta wciągnęła otchłań.

(48) Lecz w tej samej chwili pojawił się Zbawiciel, który rzekł do Filipa: „Kim jest ten, kto przykłada rękę do pługa, a następnie, obejrzawszy się wstecz, żłobi [w roli] bruzdy, albo kto daje swoją lampę innym, a sam siedzi w ciemności, albo, kto mieszka na gnoju i pozostawia swój dom obcym przybyszom, albo kto zrzuca z siebie swoje ubranie i chodzi w zimie nagi? Który z nieprzyjaciół cieszy się z radości tego, który go nienawidzi?

(49) Albo jaki żołnierz, wyruszając na wojnę, przywdziewa rynsztunek, a nie zabiera [ze sobą] stroju zwycięzcy, albo jaki sługa, wypełniwszy posługę [z woli] swojego pana, nie jest przez niego później zaproszony do stołu, albo kto biegnie szybko na stadionie, a nie otrzymuje nagrody, Filipie?

(50) Oto moja komnata małżeńska stoi przygotowana. Błogosławiony, który został wezwany przez pana młodego. Albowiem wielkie jest żniwo pola i szczęśliwy jest robotnik, który dobrze wykonuje swą pracę”.

(51) Kiedy Filip usłyszał słowa wypowiedziane przez Zbawiciela, odpowiedział Mu: „Opuściłeś nas, Panie, dlatego że nie zgadzasz się, abyśmy porazili tych, którzy nie chcą, byś Ty nad nimi królował?

(52) Dowiedzieliśmy się od Ciebie, że Twoje imię nie było jeszcze głoszone po całym świecie i dlatego wysłałeś nas właśnie do tego miasta. Ja nie miałem zamiaru do niego przybyć, ale Ty mnie posłałeś, dając mi prawdziwe polecenie, bym ścigał każdy błąd, każdego bożka i demona i abym niszczył całą potęgę nieczystości.

(53) Kiedy zaś pojawiłem się w tym miejscu, wszystkie demony pierzchły przed moim obliczem, a smoki i węże pousychały. Mieszkańców zaś tego miasta, jako że nie przyjęli do siebie Twojego prawdziwego światła, postanowiłem upokorzyć, stosownie do ich bezmyślności”.

(54) Wtedy rzekł do niego Zbawiciel: „Filipie, ponieważ przekroczyłeś moje przykazanie i zapomniałeś, że nie wolno odpłacać złem za zło, zostaniesz zatrzymany w wieczności przez czterdzieści dni, zanim znajdziesz się w miejscu twojej obietnicy; dotrzesz [jednak] do niego, [ale] po wyjściu ze swego ciała w tym oto mieście.

(55) Jeśli chodzi o Bartłomieja, to przypadła mu w udziale Likaonia, gdzie zostanie ukrzyżowany. Marianna ma zaś złożyć swoje ciało w rzece Jordan”.

(56) Wtedy Zbawiciel się obrócił, rozstawiwszy nogi wyciągnął swoją dłoń i narysował w powietrzu krzyż. Krzyż zaś był napełniony światłem i miał kształt i wygląd drabiny. I cały tłum tych, którzy zostali wciągnięci do otchłani, wychodził po drabinie świetlistego krzyża, tak że żaden z nich nie pozostał w otchłani, z wyjątkiem Tyrannognophosa, kapłanów i Żmii, której służyli.

(57) A kiedy tłum wyszedł z otchłani, ujrzał Filipa zawieszanego głową w dół oraz Bartłomieja rozciągniętego na ścianie świątyni. Znaleźli także Mariannę w jej dawnej postaci. W tedy Zbawiciel wstąpił do nieba na oczach Filipa, Bartłomieja, Marianny, lamparta i koziołka, oraz Nikanory i Stachysa.

(58) Wszyscy zaś chwalili Boga w bojaźni i drżeniu, głośno wołając: „Jest tylko jeden Bóg, który przysłał nam Swoje zbawienie, a którego imię głoszą ci oto ludzie. Nawróćmy się i porzućmy grzech, w którym trwaliśmy jeszcze wczoraj, albowiem nie jesteśmy jeszcze godni życia wiecznego.

(59) Wierzymy [w Chrystusa] po tym jak ujrzeliśmy cuda, które zostały dokonane ze względu na nas!” Niektórzy z nich padli na twarze i oddali pokłon Apostołom. Inni zaś myśleli o ucieczce, mówiąc: „Zęby tylko nie było nowych wstrząsów podobnych do poprzednich”.

(60) Powieszony w głową w dół apostoł Filip w yciągnął rękę i zawołał: „Mężowie [tego] miasta! Posłuchajcie słów, które pragnę do was powiedzieć zawieszony głową w dół! Doświadczyliście, jak wielka jest moc Boga, ujrzeliście cuda i widzieliście, jak wasze miasto zostało zniszczone przez jeden [tylko] wstrząs.

(61) Wiecie też, że dom Stachysa nie uległ zniszczeniu ani on sam nie zstąpił do otchłani po tym, jak nas ugościł i uwierzył w prawdziwego Boga. Ja zaś, wypełniwszy całą wolę Bożą, jestem Jego dłużnikiem, ponieważ odpłaciłem złem temu, który wyrządził mi zło”.

(62) Wtedy niektórzy z tych, którzy przyjęli chrzest, podbiegli, aby uwolnić wiszącego głową w dół Filipa. On zaś rzekł do nich: „Bracia moi, oświeceni w Chrystusie, posłuchajcie słowa, które chcę wam dzisiaj powiedzieć. Wiecie, że nie przybyłem do tego miasta, aby uprawiać handel lub prowadzić [jakąkolwiek] działalność związaną z życiem na tym świecie, gdzie rzeczy ulegają zagładzie i przemijają.

(63) Nie [przybyłem tu] z własnej woli, ale z woli naszego Zbawiciela Isusa Chrystusa, który wybawia cały świat od błędu diabła. On mnie posłał do tego miasta, w którym teraz wiszę głową w dół. Taki los bowiem stał się moim udziałem, abym opuścił me ciało ze względu na was. Nie smućcie się więc, że wiszę głową w dół.

(64) Jest to przecież wzór krzyża. Przekazuję wam przykazanie Chrystusa Zbawiciela: «Jeśli nie uczynicie rzeczy lewych prawymi i nie policzycie rzeczy bez wartości jako cenne, nie możecie wejść do królestwa Bożego*.

(65) A zatem, bracia, upodobnijcie się do mnie według tego wzoru. Albowiem cały świat podlega zmianom, jak i każda dusza, która w nim żyje. Jako więc ci, którzy posiadają niebieską chwałę i błogosławieństwo światła, nie szukajcie ciemności, która jest domem niewoli, ale odrzućcie ją.

(66) Od dzisiejszego dnia nie bądźcie niedowiarkami, ale raczej wierzącymi i przebaczajcie sobie wzajemnie. Ja bowiem zostałem osądzony przez prawdziwego Sędziego, ponieważ odpłaciłem tym samym temu, który wyrządził mi krzywdę. W ten sposób doprowadziłem do upadku moją prawość.

(67) Teraz jednak [będąc już] w jego rękach zmierzam ku wysokościom. Nie smućcie się więc, że opuszczam to ciało. Cieszcie się raczej, że opuszczam mieszkanie smoka, który policzkuje każdą duszę, która grzeszy”.

(68) To powiedziawszy, Filip zwrócił się w stronę tłumu, który stał wokoło i rzekł: „Wy, którzy powstaliście z martwych oraz z otchłani Hadesu, a których dzięki dobroci Chrystusa wyprowadził [stamtąd] świetlisty krzyż! On to był Bogiem, a stał się człowiekiem.

(69) Był nienarodzony, a narodził się. Był nieśmiertelny, a został zabity. Przez swoją śmierć zaś wyprowadził na górę tych, którzy umarli. Nie posiadał ciała, a przyjął święte ciało, odrzucając ciało grzechu. Był wielki, a stal się mały na miarę ludzi [i będzie taki], dopóki nie sprawi, że mali urosną i nie wprowadzi ich do swojego majestatu.

(70) On jest tym, który posiada wszelką słodycz, oni zaś – opluwszy Go – dali mu [do picia] żółć, aby zaprowadził przeżarty goryczą Hades do słodyczy. Skosztujcie Go więc i nie odstępujcie od Niego, a On sam da wam życie na wieki”.

(71) A kiedy skończył te zalecenia, [ponownie] zwrócił się do nich, mówiąc: „Uwolnijcie Bartłomieja”. A gdy Bartłomiej został uwolniony, Filip rzekł do niego: „Bartłomieju, bracie mój w Chrystusie! Wiem, że Pan przysłał cię razem ze mną do tego miasta i że byłeś przy mnie we wszystkich niebezpieczeństwach, w których się znalazłem, ty i Marianna. Wiem też, że jest tobie przeznaczone opuścić twe ciało w Likaonii, Mariannie zaś w rzece Jordan.

(72) Nakazuję wam przeto, żebyście, gdy ja już opuszczę moje ciało, wybudowali kościół w miejscu, w którym je opuściłem. Jeśli zaś chodzi o lamparta i koziołka, to pozostawcie ich w kościele, który wybudujecie, aby stali się znakiem dla tych wszystkich, którzy uwierzą. Nikanora zaś niech weźmie ich w swą opiekę, dopóki nie opuszczą swych ciał, które [później] pogrzebiecie pod bramą kościoła. Ześlijcie pokój na dom Stachysa, tak jak Pan zesłał swój pokój na to miasto.

(73) Niech w domu tym wszystkie dziewice poszczą. Niech odwiedzają chorych, udając się do po dwie458. I niech nie wdają się w żadne rozmowy z młodzieńcami, aby nie skusił ich Szatan. Albowiem wąż wpełznął do Ewy i sprawił, że ześlizgnęła się ku śmierci.

(74) Oto, co się będzie działo w owym czasie: Nadejdzie zły czas i zły okres. Albowiem wielu będzie się upajało jedynie słowami, ale nic nie będą robić. Będą zachowywali dziewictwo w członkach swych ciał, a uprawiali nierząd w swoich sercach. Rozwiązłość ich oczu wzbierze niczym wody potopu.

(75) Zapłoną pragnieniem oddawania się rozkoszom, zapominając o znajomości Ewangelii. Ich serca pochłonie pycha: będą jeść i pić w Chrystusie według upodobania własnej religii, zapominając o świętym przykazaniu, które będą mieć w pogardzie.

(76) Będzie to pokolenie przewrotne. Błogosławiony ten, który wycofa się do swoich komnat i znajdzie odpoczynek w dniu swojego odejścia. Nie wiesz, Bartłomieju, że słowo Pana naszego jest prawdziwym życiem i prawdziwym poznaniem.

(77) Albowiem powiedział nam Pan, kiedy nas nauczał: «Każdy, kto spojrzy na kobietę i będzie jej pożądał w swoim sercu, [już] dopuścił się cudzołóstwa. Dlatego nasz brat Piotr uciekł z wszelkiego miejsca, w którym była kobieta.

(78) Nawet jego własna córka była dla niego zgorszeniem, dlatego modlił się do Pana i dostała paraliżu jednej strony [ciała], aby nie uległa pokusie. Widzisz, bracie, że widzenie oczu sprowadza obmowę i jest przyczyną grzechu, tak jak jest napisane: «I spojrzawszy, Ewa zobaczyła, że roślina jest rozkoszą dla jej oczu, [a jej owoce] dobre do jedzenia.

(79) I uległa pokusie. Trzeba więc, aby słuch dziewic był święty. Kiedy będą wychodzić, niech wyruszają dwójkami, albowiem liczne są podstępy wroga. Niech ich chód i postawa będą przyzwoite, aby dostąpiły zbawienia. Jeśli tak nie będzie, owoc ich będzie próżny.

(80) Bartłomieju, bracie mój, przekaż te przykazania Stachysowi i ustanów go rządcą i biskupem [tutejszego] Kościoła, aby i on upodobnił się [do nas] i głosił dobrą i piękną naukę. Nie powierzaj urzędów żadnemu młodzieńcowi466. Nikogo takiego nie sadzaj na katedrze tych, którzy nauczają, abyś nie zbezcześcił świadectwa Chrystusa.

(81) Albowiem ten, który naucza, powinien dostosować swe czyny do swoich słów, aby słowo było w każdym czasie zaprawione własną chwałą [Chrystusa], Co do mnie, opuszczam moje ciało wisząc głową w dół. [Gdy odejdę], weź je i owiń paskami syryjskiego papieru.

(82) Nie zawijaj go w lniany całun, albowiem w taki całun zostało zawinięte ciało naszego Pana. Owiń je całe paskami papieru i papirusu i pogrzeb na dziedzińcu kościelnym.

(83) I módlcie się za mnie przez czterdzieści dni o to, by przebaczył mi Bóg moje przestępstwo, ponieważ odpłaciłem złem za zło, które mi uczyniono, i o to, abym nie został zatrzymany w wieczności przez czterdzieści dni”.

(84) To powiedziawszy, Filip modlił się tym i słowami: „Panie mój Isusie Chrystusie, Ojcze wieków, Królu światła, który w swojej mądrości uczyniłeś nas mądrymi, który dałeś nam wzniosłą wiedzę, który podzieliłeś się z nami zamysłem twojej dobroci, który nigdy się nas nie wyparłeś.

(85) Ty zdejmujesz chorobę z tych, którzy się do Ciebie uciekają, Ty dałeś nam odwagę twojej niewysłowionej mądrości, Ty, ze względu na niedowiarków, dałeś nam [czynić] znaki i cuda, Ty zakładasz wieniec na głowy tych, którzy odnieśli zwycięstwo, Ty organizujesz igrzyska, w których bierzemy udział, Ty, który obdarowałeś nas wieńcem radości, Ty, który z nami rozmawiasz, abyśmy mieli silę przeciwstawić się tym, którzy chcą nam zaszkodzić. Ty jesteś tym, który sieje i który zbiera, który daje wzrost i rozwój, który daje życie wszystkim swoim sługom.

(86) Przesłuchania i groźby są dla nas pomocą i siłą ze względu na nawracające się przez nas do Ciebie Twoje sługi. Przyjdź, Panie, i daj mi na oczach łudzi zwycięstwo i wieniec.

(87) Niech nie spowija mnie ich mroczne powietrze a ich dym nie pali postaci mojej duszy, tak abym zdołał przeprawić się przez wody otchłani i nie został przez nie wciągnięty. Panie mój Isusie Chrystusie, niech mój wróg nie znajdzie powodów, aby świadczyć przeciwko mnie przed Twoim obliczem, któryś jest prawdziwym Sędzią.

(88) Ubierz mnie raczej w Twoją świetlistą szatę i daj mi Twoją chwalebną pieczęć, abym pokonał wszystkich rządców [tego] świata i złego smoka. Pozwól mi Cię spotkać wśród powietrznych chmur. Daj mi łaskę i przebacz mi mój grzech, bo moim wrogom odpłaciłem złem. Przemień kształt mojego ciała na wzór obrazu Twojej chwały.

(89) Daj mi spocząć w chwale Twojej szczęśliwości i zaprowadź mnie tam, dokąd obiecałeś zaprowadzić wszystkich Twoich świętych na wieki. Niech tak się stanie”.  To powiedziawszy, na oczach całego tłumu ducha.

(90) Bartłomiej zaś i Marianna zdjęli go [z drzewa] i postąpili z nim tak jak im przykazał.

(91) Następnie spędzili [na modlitwie] czterdzieści dni, w czasie których składali ofiary, stając do modlitwy dwanaście razy na dzień. Wybudowali w tym miejscu kościół i ustanowili Stachysa jego biskupem.

(92) W kościele zaś zostawili lamparta i koziołka, którymi Nikanora opiekowała się do końca swoich dni. I nieustannie chwalili Boga za cuda, jakich z nimi dokonał; bo zaiste, z głowy Apostoła zaczęła się wydzielać pięknie pachnąca substancja. Bartłomiej zaś nakazał Stachysowi udzielać chrztu w imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego.

(93) Po czterdziestu dniach Pan pojawił się w widzeniu Bartłomiejowi i Mariannie w postaci Filipa i tak rzekł do nich: „Bracia moi błogosławieni, znalazłem odpoczynek w domu Ojca i w Jego świetlistych mieszkaniach.

(94) Udajcie się teraz na miejsce, które zostało wam przeznaczone, albowiem roślina, która zapuściła korzenie w tym mieście [sama] wyda piękne owoce”.

(95) Wtedy ucałowawszy braci i pomodliwszy się nad każdym z nich, udali się do wyznaczonych im krain, według tego, jak nakazał im Pan. Bartłomiej wyruszył w kierunku Likaonii, Marianna nad rzekę Jordan.

(96) Stachys natomiast wraz ze swoimi domownikami pozostali [w mieście], nauczając w kościele w Chrystusie Isusie, naszym Panu, któremu chwała i moc, a wraz z nim Ojcu i świętemu Duchowi cześć, pokłon i majestat, teraz i zawsze, i na wieki wieków. Niech tak się stanie.

 

Rozdział 1

1 When he was come out of Galilee, a widow was carrying out her only son to burial. Philip asked her about her grief: I have spent in vain much money on the gods, Ares, Apollo, Hermes, Artemis, Zeus, Athena, the Sun and Moon, and I think they are asleep as far as I am concerned. And I consulted a diviner to no purpose.

2 The apostle said: Thou hast suffered nothing strange, mother, for thus doth the devil deceive men. Assuage thy grief and I will raise thy son in the name of Jesus.

3 She said: It seems it were better for me not to marry, and to eat nothing but bread and water. Philip: You are right. Chastity is especially dear to God.

4 She said: I believe in Jesus whom thou preachest. He raised her son, who sat up and said: Whence is this light? and how comes it that an angel came and opened the prison of judgement where I was shut up? where I saw such torments as the tongue of man cannot describe.

5 So all were baptized. And the youth followed the apostle.

6 When he entered into the city of Athens which is called Hellas, 300 philosophers gathered and said: Let us go and see what his wisdom is, for they say of the wise men of Asia that their wisdom is great. For they supposed Philip to be a philosopher: he travelled only in a cloak and an undergarment. So they assembled and looked into their books, lest he should get the better of them.

7 They said: If you have anything new to tell us, let us hear it, for we need nothing else but only to hear some new thing.

8 Philip: Then you must cast away the old man. The Lord said: Ye cannot put new wine into old bottles. I am glad to hear that you desire something new, for my Lord’s teaching is new.

9 The philosophers: Who is thy Lord? Philip: Jesus Christ.

10 They: This is a new name to us. Give us three days to look into it.

11 They consulted, and said: Perhaps it will be best to send for the high priest of the Jews to discuss it with him.

12 So they wrote: The philosophers of Greece to Ananias the great high priest of the Jews at Jerusalem -and stated the case.

13 On reading the letter Ananias rent his clothes and said: Is that deceiver in Athens also? And Mansemat, that is, Satan entered into him. (This is another form of Mastema, the name of Satan in Jubilees and elsewhere.) And he consulted with the lawyers and Pharisees, and they said: Arm thyself and take 500 men and go and at all costs destroy Philip.

14 So he came in the high-priestly garments with great pomp and he and the philosophers went to Philip’s lodging, and he came out, and Ananias said: Thou sorcerer and wizard, I know thee, that thy master the deceiver at Jerusalem called thee son of thunder; did not Judaea suffice you, but must you come here to deceive? Philip said: May the veil of unbelief be taken from thee, and thou learn who is the deceiver, thou or I.

15 Ananias’ address: how Jesus destroyed the law and allowed all meats -was crucified, the disciples stole his body, and did many wonders, and were cast out of Jerusalem, and now go all about the world deceiving every one, like this Philip. But I will take him to Jerusalem, for the king Archelaus seeketh him to kill him.

16 The people were not moved. Philip said: I will appeal to my God.

17 Ananias ran at him to smite him, his hand withered and he was blinded, and so were his 500 men: they cursed him, and prayed Philip for help.

18 Philip’s prayer: O weak nature . . . O bitter sea. Come, Jesu, the holy light -thou overlookest us not when we cry to thee….

19 Ananias to Philip: Thinkest thou to turn us from the traditions of our fathers, and the God of the manna in the wilderness, and Moses, to follow the Nazarene, Jesus? Philip: I will ask my God to manifest himself to thee and to these -perchance thou wilt believe: but if not, a wonder shall befall thee. And he prayed God to send his Son.

20 The heavens opened and Jesus appeared in glory, his face seven times brighter than the sun, and his raiment whiter than snow. All the idols of Athens fell, and the devils in them fled crying out. Philip said: Hearest thou not the devils, and believest thou not him that is here? Ananias: I have no God save him that gave the manna in the wilderness.

21 Jesus went up into heaven, and there was a great earthquake, and the people fled to the apostle, crying for mercy.

22 Philip: There is no envy in us, and the grace of Christ shall restore your sight, but first let the high priest see. A voice from heaven: Philip, once son of thunder but now of meekness whatsoever thou askest my Father he will do for thee. The people were afraid at the voice. In the name of Christ, Philip made Ananias see. He said: How great is the art magic of Jesus! this Philip in a moment (or for a little) hath blinded me and in a moment restored my sight! I cannot be convinced by witchcraft. The 500 asked Philip to give back their sight that they might slay the unbelieving Ananias.

23 Philip: Render not evil for evil. To Ananias: There shall be a great sign shown in thee. Ananias: I know that thou art a sorcerer and disciple of Jesus; thou canst not bewitch me. Philip to Jesus: Zabarthansabathabatbramanouch, come quickly! The earth opened and swallowed Ananias to the knees. He cried: This is real magic, that the earth clave when Philip threatened it in Hebrew -and there are hooks below pulling at my legs to make me believe, but I will not, for I know his witchcraft from Jerusalem.

24 Philip, to the earth: Take him to the middle. And he sank further and said: One foot is frozen and the other hot -but I will not believe. The people wanted to stone him, but Philip checked them: This is for your salvation; if he repent, I will bring him up, but if not, he shall be swallowed into the deep.

25 He spread out his hand in the air over the 500, and their eyes were opened and they praised God. Philip, to Ananias: Confess now with a pure heart that Jesus is Lord, that thou mayest be saved like these. But he laughed at him.

26 Seeing him obstinate, Philip said to the earth: Open and swallow him to the neck. 27 And one of the first men of the city came and said: A devil has attacked my son, saying: As thou hast let a stranger come to the city, who destroys our idols what can I do but kill thine only son? and he has suffocated him help me, for I also believe.

28 Bring me thy son. And he ran, calling to his son, and bade the servants bring him: he was 23 years old. Philip seeing him grieved, and said to Ananias: This is through your folly: if I raise him will you believe? Ananias: I know you will raise him by your magic, but I will not believe. Philip was wroth and said: Catathema (cursed thing), go down into the abyss in the sight of all. And he was swallowed up: but the high-priestly robe flew away from him, and therefore no man knows where it is from that day.

Philip raised the lad and drove away the devil.

29 The people cried out, believing in God, and the 500 were baptized. And Philip stayed two years at Athens, and founded a church and ordained a bishop and a presbyter, and departed to Parthia to preach.

30 When Philip came to Parthia he found in a city the apostle Peter with disciples, and said: I pray you strengthen me, that I may go and preach like you.

31 And they prayed for him.

32 And John was there also, and said to Philip: Andrew is gone to Achaia and Thrace, and Thomas to India and the wicked flesh-eaters, and Matthew to the savage troglodytes. And do thou not be slack, for Jesus is with thee. And they let him depart.

33 And he came to the sea in the borders of the Candaci and found a ship going to Azotus, and agreed with the sailors for four staters, and sailed. A great wind came, and they began to cast out the tackle and say farewell to each other and lament.

34 Philip consoled them: Not even the ship shall be lost. He went up on the prow and said: Sea, sea, Jesus Christ by me his servant bids thee still thy wrath. There was calm, and the sailors thanked him and asked to become servants of Jesus. 35 And he instructed them to forsake the cares of this life. 36 And they believed, and Philip landed and baptized them all.

 

IV. Of the daughter of Nicocleides, whom he healed at Azotus.

 

37 There was great commotion in Azotus because of Philip’s miracles, and many came and were healed, and devils were cast out and cried out against him. And people said divers things of him, some that he was good, and others that he was a wizard, and separated husbands and wives and preached chastity.

38 Evening came on and all dispersed. Philip sought a lodging, and went to the warehouses of one Nicocleides, a recorder (registrar), friend of the king, where many strangers lodged.

39 He stood in a corner and prayed for blessing and healing on the house.

40 Charitine, daughter of Nicocleides, heard him and wept all night. She had a sore disease in her eye. In the morning she went to her father and said: I can no longer bear the taunts of my companions about my eye. He said: What can I do? have I not called in Leucius the king’s physician and Elides the queen’s eunuch and Solgia her attendant. She: I know it, but there is a strange physician come here last night: call him.

41 He went to the warehouses and found Philip: Art thou the physician lately come? Philip: Jesus is my physician. I will come with thee. They found the daughter weeping.

42 After reassuring words she fell at his feet: I sprinkle my chamber with pure water and lay my linen garments under thy feet, help me, for I know thou canst. To her father: Let us bring him in, and let him see my disease.

43 Philip comforted and instructed them, and bade her rise and put her right hand on her face and say: In the name of Jesus Christ let my eye be healed. And it was.

44 And both believed and were baptized, and a number of servants. And Charitine put on male attire and followed Philip.

V. Done in the city Nicatera; and of Ireus.

45 Philip had in mind to go to Nicatera, a city of Greece, and many disciples accompanied him, and he taught continually.

46 And when he arrived there was great stir: What shall we do for his teaching will prevail . . . he separates husbands and wives. Let us cast him out before he begins to preach and our wives are deceived.

47 There were Jews, too, who spoke against him; but a chief of them, Ireus, said: Do not use force; let us test his teaching.

48 Ireus was wealthy. He was a just man and desired quietly to foil their counsel. He went to Philip and greeted him. And Philip saw there was no guile in him, and promised him salvation, for having stood up for him.

49 Ireus was surprised at his knowing this. Philip exhorted him to faith and constancy.

50 Ireus: Lodge at my house. Philip: First cleanse it. Ireus: How? Philip: Do no wrong, and leave thy wife. And he went home.

51 His wife said: I hear you foiled the counsel of the Jews about a strange sorcerer. Ireus: Would that we might be worthy to have him lodge here. She: I will not have him here, for he separates husbands and wives. I will go home to my parents and take my dowry and servants; four years I have been your wife and never contradicted you.

52 Ireus mildly: Have patience, and you also will believe. She: Rise, eat, drink and be merry, for you cannot deceive me. Ireus: How can I eat while the man of God is hungry? Put away this folly: he is a man of God, of mildness and grace.

53 She: Is his God like those of this city, of gold, fixed in the temple? Ireus: No, but in heaven, almighty: the gods of this city are made by ungodly men. She: Bring him, that I may see the god in him.

54 He went to meet Philip, who told him what had passed, and Ireus was amazed at his knowledge, but asked him not to publish the reproach of his wife.

55 Philip’s companions urged him to accept the refuge provided: and Ireus was glad. Philip consented to come, and followed Ireus.

56 The rulers and people saw it and determined not to allow it. Ireus arriving at his gate cried to the porter to open. Philip entered saying: Peace be to this house. Ireus found that his wife was in her chamber and went and asked her to come, and put off her gay robes. But she was angry and said: No one of the house has ever seen my face, and shall I show it to a stranger?

57 So he went out and set fine gilt chairs for Philip and the rest. But he said: Take them away. Ireus: Do not grieve me. Philip: I grieve no one, but I have no use for gold, which passes away, &c.

58 Ireus: Can I be saved? for my former sins trouble me Philip: Yes, Jesus is able to save you. And what of your wife who just now said to you: Depart from me, &c. ? Ireus, surprised went to his wife and said: Come and see a man who has told me what passed between you and me. She was scornful, and said: What is to become of our children if we have to give up all our worldly wealth?

59 Artemela his daughter was listening. and said: If my father and mother are to enter a new life, may I not share it? She was very beautiful. Her mother Nerkela told her to rise and put off her gold-woven dress. Ireus said to Nerkela: Let us go out and see Philip [it seems Nerkela was converted, but the text does not show this clearly].

60 The women changed their attire for a sober one, and they all went out. And when they saw Philip, he shone with a great light, so that they were afraid.

61 But he saw it, and returned to his former likeness: and Nerkela asked pardon of him and made him welcome.

62,

63 And they professed belief and were instructed and baptized.

 

VI. In Nicatera, a city of Greece.

64 The Jews and heathens were displeased at Ireus‚ conversion,

65 and sent seven men to his house. A handmaid told him of them; he came out smiling and asked their errand. ‚The whole city wishes to see you.’ He followed them.

66 And the assembly were surprised at his modest garb. One Onesimus asked him to explain about the sorcerer Philip. 67 Ireus: Why am I examined thus? do not trouble Philip. 68 But they said: Away with him. And Ireus went home and met Philip, who said: Are you afraid? No, he said.

69 The people now came with staves, crying out: Give us the deceiver. 70 Philip came forth and they took him to the assembly to scourge him, and said: Bind him hand and foot. 71 Ireus ran up the steps and cried: You shall not. But they would not hear, and Ireus pulled Philip away from them. 72 Philip said: If I choose, I can blind you; Aristarchus, son of Plegenes, a chief of the Jews, said: Do not be in a hurry to blind us: I know you can; but let us discuss I am powerful, and if I let the people, they will stone you; 73 And he caught Philip by the beard; he was rather angry, because of the people, and said: Your hand and your ears and your right eye shall suffer for threatening me and insulting God. 74 His eye became hollow as if absent, his ears pained him, his right hand dangled useless. He cried out for mercy. 75 They all said: Heal our chief. 76 Philip told Ireus to go sign him with the cross and heal him in Jesus’ name, which was done, and he asked pardon and indulgence and leave to discuss the matter. And the people said: We will judge of it. 77 Philip smiled and bade him speak first. He said: Do you receive the prophets or no? Philip: Because of your unbelief there is need of the prophets. Aristarchus: It is written: Who shall declare thy might, O God? and, No man can know thy glory; and, Thy glory hath filled the earth; and, The Lord is judge of quick and dead; and God is a consuming fire and shall burn up his enemies on every side; and, One God hath made all these things. How then say you that Mary bore Jesus? . . . But you will say that he is the power and wisdom of God who was with him when he made the world. I do not deny that the first Scripture says: Let us make man. 78 Philip smiled and said: Hearken all: Isaiah said, Behold my servant (child) whom I have chosen . . . . And of the cross: He was led as a sheep to the slaughter . . . . And again: I gave my back to the scourger . . . . And another: I spread out my hands to a disobedient people. And: I was found of them that sought me not . . . . And David saith: Thou art my son . . . . And of his resurrection and Judas: Lord, why are they increased that trouble me . . . . And again David: I foresaw the Lord always before me . . . . But David is dead. Take also of the twelve prophets: Say unto the daughter of Sion . . . . And: Out of Egypt have I called my son.

 

79 Aristarchus said: This Jesus is called Christ. Isaiah: Thus saith the Lord unto Christ my lord . . . . The Jews said: You are arguing for Christ. The people and rulers acclaimed Philip and said he should be received.

 

80 A bier was brought with a dead man, only son of a rich man: and with it ten slaves who were to be burnt with the corpse. The people said: Here is a great contest for the Christians. If theirs be God he will raise him and we will believe, and burn our idols. 81 Philip said to the parents: What will you do if I raise him? ‚ What you will.’ The slaves made signs to him to remember them. There was this evil law of burning slaves, and sometimes even men’s wives. 82 Philip said: Give me these slaves. Yes, and any more that you will.’ He said to Aristarchus: Come, O Jew, raise him. And he touched his face and spat much on him and pulled his hand: in vain, and retired in confusion. 83 Nereusthe father said: Raise my son and I will fight the Jews. Philip: If you will not promise not to hurt them, I will not raise him. Nerus: As you will. 84 Philip went to the bier and prayed, and breath entered into the lad Theophilus, and he opened his eyes and looked on Philip. A second time Philip said: Young man, in the name of Jesus Christ who was crucified under Pontius Pilate, arise. And he leapt from the bier. All cried: One is the God of Philip . . . and the slaves were made free. All believed. 86 Philip taught, baptized, destroyed idols, ordained, gave canons and rules.

 

VII. Of Nerkela (and) Ireus at Nicatera.

 

87 Nerkela and Artemela were blessed by Philip. 88 Ireus and Nereus consulted about building a church, and agreed to build it on Nereus‚ land. 89 Only the Jews were discontented and decided to withdraw. 90 Philip came to the new building and addressed the people, 91 and made Ireus bishop and prayed over him, and announced that he was going away. 92 All wept, but he consoled them. 93 They loaded camels with provisions and accompanied him 20 stadia. He dismissed them and would only take five loaves. They all saluted him thrice, and fell on their faces and prayed for his blessing, and watched him out of sight, and returned to the city.

 

VIII. Wherein the kid and the leopard in the wilderness believed

 

94 It came to pass when the Saviour divided the apostles and each went forth according to his lot, that it fell to Philip to go to the country of the Greeks: and he thought it hard, and wept. And Mariamne his sister (it was she that made ready the bread and salt at the breaking of bread, but Martha was she that ministered to the multitudes and laboured much) seeing it, went to Jesus and said: Lord, seest thou not how my brother is vexed? 95 And he said: I know, thou chosen among women; but go with him and encourage him, for I know that he is a wrathful and rash man, and if we let him go alone he will bring many retributions on men. But lo, I will send Bartholomew and John to suffer hardships in the same city, because of the much wickedness of them that dwell there; for they worship the viper, the mother of snakes. And do thou change thy woman’s aspect and go with Philip. And to Philip he said: Why art thou fearful? for I am always with thee.

 

96 So they all set out for the land of the Ophiani; and when they came to the wilderness of dragons, lo, a great leopard came out of a wood on the hill, and ran and cast himself at their feet and spoke with human voice: I worship you, servants of the divine greatness and apostles of the only-begotten Son of God; command me to speak perfectly.

97 And Philip said: In the name of Jesus Christ, speak. And the leopard took perfect speech and said: Hear me Philip, groomsman of the divine word. Last night I passed through the flocks of goats over against the mount of the she-dragon, the mother of snakes, and seized a kid, and when I went into the wood to eat, after I had wounded it, it took a human voice and wept like a little child, saying to me: O leopard, put off thy fierce heart and the beast like part of thy nature, and put on mildness, for the apostles of the divine greatness are about to pass through this desert, to accomplish perfectly the promise of the glory of the only-begotten Son of God. At these words of the kid I was perplexed, and gradually my heart was changed, and my fierceness turned to mildness, and I did not eat it. And as I listened to its words, I lifted up my eyes and saw you coming, and knew that ye were the servants of the good God. So I left the kid and came to worship you. And now I beseech thee to give me liberty to go with thee everywhere and put off my beastlike nature.

 

98 And Philip said: Where is the kid? And he said: It is cast down under the oak opposite. Philip said to Bartholomew: Let us go and see him that was smitten, healed, and healing the smiter. And at Pllilip’s bidding the leopard guided them to where the kid lay. 99 Philip and Bartholomew said: Now know we of a truth that there is none that surpasseth thy compassion, O Jesu lover of man; for thou preventest us and dost convince us by these creatures to believe more and earnestly fulfil our trust. Now therefore, Lord Jesu Christ, come and grant life and breath and secure footing (existence ?) to these creatures, that they may forsake their nature of beast and cattle and come unto tameness, and no longer eat flesh, nor the kid the food of cattle; but that men’s hearts may be given them, and they may follow us wherever we go, and eat what we eat, to thy glory, and speak after the manner of men, glorifying thy name.

100 And in that hour the leopard and kid rose up and lifted up their forefeet and said: We glorify and bless thee that hast visited and remembered us in this desert, and changed our beastlike and wild nature into tameness, and granted us the divine word, and put in us a tongue and sense to speak and praise thy name, for great is thy glory.

101 And they fell and worshipped Philip and Bartholomew and Mariamne; and all set out together praising God.

 

IX. Of the dragon that was slain.

 

102 They journeyed five days, and one morning after the midnight prayers a sudden wind arose, great and dark (misty), and out of it ran a great smoky (misty) dragon, with a black back, and a belly like coals of brass in sparkles of fire, and a body over 100 cubits long, and a multitude of snakes and their young followed it, and the desert quaked for a long distance. 103 And Philip said: Now is the time to remember the Lord’s words: Fear nothing, neither persecution, nor the serpents of that land, nor the dark dragon. Let us stand fast and his power will fail; and pray and sprinkle the air from the cup and the smoke will scatter. 104 So they took the cup and prayed: Thou that sheddest dew on all pyres and bridlest darkness, putting a bit into the dragon’s mouth, bringing to nought his anger, turning back the wickedness of the enemy and plunging him into his own fire, shutting his doors and stopping the exits and buffeting his pride: come and be with us in this desert, for we run by thy will and at thy bidding. 105 And he said: Now stand and raise your hands, with the cup you hold, and sprinkle the air in the form of the cross. 106 And there was as a flash of lightning which blinded the dragon and its brood; and they were withered up; and the rays of the sun entered the holes and broke the eggs. But the apostles closed their eyes, unable to face the lightning, and remained unhurt.

 

It does not seem as if much could have intervened between this Act and the Martyrdom, except perhaps the conversion of some people in the snake-city. However, the manuscripts give a title thus:

 

Out of the Travels of Philip the Apostle: from the fifteenth Act to the end, wherein is the Martyrdom.

 

107 (Introductory.) In the days of Trajan, after the Martyrdom of Simon, son of Clopas, bishop of Jerusalem, successor to James, Philip the apostle was preaching through all the cities of Lydia and Asia. 108 And he came to the city Ophioryme (Snake street), which is called Hierapolis of Asia, and was received by Stachys, a believer. And with him were Bartholomew, one of the Seventy, and his sister Mariamne, and their disciples. And they assembled at Stachys‚ house. 109 And Mariamne sat and listened to Philip discoursing. 110-112 He spoke of the snares of the dragon, who has ‚no shape’ in creation, and is recognized and shunned by beasts and birds. 113 For the men of the place worshipped the snake and had images of it, and called Hierapolis Ophioryme. And many were converted. 114 And Nicanora the proconsul’s wife believed, she was diseased, especially in her eyes, and had been healed. She now came in a silver litter. 115 And Mariamne said in Hebrew: Alikamanikasamemarmariiachamanmastrananachaman, which means: O daughter of the father, my lady, who wast given as a pledge to the serpent, Christ is come to thee (and much more). 116 And Nicanora said: I am a Hebrew, speak to me in my fathers’ tongue. I heard of your preaching and was healed. 117 And they prayed for her. 118 But her tyrant husband came and said: How is this? who has healed you? 119 And she said: Depart from me, and lead a chaste and sober life. 120 And he dragged her by the hair and threatened to kill her. And the apostles were arrested, 121 and scourged and dragged to the temple, 122 and shut up in it (with the leopard and the kid. These are omitted in the principal text, but constantly occur in another recension: rightly, of course). 123 The people and priests came and demanded vengeance on the sorcerers. 124 The proconsul was afraid of his wife, for he had been almost blinded by a wonderful light when he looked through the window at her when praying. 125 They stripped and searched the apostles for charms, and pierced Philip’s ankles and thighs and hung him head downward, and Bartholomew they hung naked by the hair. 126 And they smiled on each other, as not being tormented. But Mariamne on being stripped became like an ark of glass full of light and fire and every one ran away. 127 And Philip and Bartholomew talked in Hebrew, and Philip said: Shall we call down fire from heaven? 128 And now John arrived, and asked what was happening, and the people told him. 129 And he was taken to the place. Philip said to Bartholomew in Hebrew: Here is John the son of Barega (or, he that is in Barek), that is (or, where is) the living water. And John said: The mystery of him that hanged between the heaven and the earth be with you.

 

130 Then John addressed the people, warning them against the serpent. Inter alia: When all matter was wrought and spread out throughout the system of heaven, the works of God entreated God that they might see his glory: and when they saw it, their desire became gall and bitterness, and the earth became the storehouse of that which went astray, and the result and the superfluity of the creation was gathered together and became like an egg: and the serpent was born.

 

131 The people said: We took you for a fellow citizen, but you are in league with these men. The priests are going to wring out your blood and mix it with wine and give it to the Viper. When they came to take John their hands were paralysed. John said to Philip: Let us not render evil for evil. Philip said: I shall endure it no longer. 132 The three others dissuaded him; but he said: Abaloarimounidouthaeltharseleennachaothaeidounaphteleteloein, which is (after many invocations descriptive of God): let the deep open and swallow these men: yea, Sabaoth. 133 It opened and the whole place was swallowed, about 7,000 men, save where the apostles were. And their voices came up, crying for mercy and saying: Lo, the cross enlighteneth us. And a voice was heard: I will have mercy on you in my cross of light. 134 But Stachys and his house, and Nicanora and 50 others, and 100 virgins remained safe. 135 Jesus appeared and rebuked Philip. 136 But he defended himself. 137 And the Lord said: Since you have been unforgiving and wrathful, you shall indeed die in glory and be taken by angels to paradise, but shall remain outside it forty days, in fear of the flaming sword, and then I will send Michael and he shall let you in. And Bartholomew shall go to Lycaonia and be crucified there, and Mariamne’s body shall be laid up in the river Jordan. And I shall bring back those who have been swallowed up. 138 And he drew a cross in the air, reaching down into the abyss, and it was filled with light, and the cross was like a ladder. And Jesus called the people, and they all came up, save the proconsul and the Viper And seeing the apostles they mourned and repented. 139 And Philip, still hanging, spoke to them and told them of his offense 140 And some ran to take him down: but he refused and spoke to them . . . . ” Be not grieved that I hang thus, for I bear the form (type) of the first man, who was brought upon earth head downwards, and again by the tree of the cross made alive from the death of his transgression. And now do I fulfil the precept. For the Lord said to me: Unless ye make that which is beneath to be above, and the left to be right (and the right left), ye shall not enter into my kingdom. Be like me in this: for all the world is turned the wrong way, and every soul that is in it.” 141 Further he spoke to them of the incarnation, 142 and bade them loose Bartholomew, and told him and Mariamne of their destiny. Build a church in the place where I die, and let the leopard and kid be there, and let Nicanora look after them till they die, and then bury them at the church gate: and let your peace be in the house of Stachys: and he exhorted them to purity. „Therefore our brother Peter fled from every place where a woman was: and further, he had offense given by reason of his own daughter. And he prayed the Lord, and she had a palsy of the side that she might not be led astray.” 143 Bury me not in linen like the Lord, but in papyrus, and pray for me forty days. Where my blood is dropping a vine will grow, and ye shall use the wine of it for the cup: and partake of it on the third day. 144 And he prayed the Lord to receive him, and protect him against all enemies. „Let not their dark air cover me, that I may pass the waters of fire and all the abyss. Clothe me in thy glorious robe and thy seal of light that ever shineth, until I have passed by all the rulers of the world and the evil dragon that opposeth us.” 145 And he died. 146 And they buried him as he directed. And a heavenly voice said he had received the crown.

 

147 After three days the vine grew Up. And they made the offering daily for forty days, and built the church and made Stachys bishop. And all the city believed. 148 And at the end of forty days the Saviour appeared in the form of Philip and told Bartholomew and Mariamne that he had entered paradise, and bade them go their ways. And Bartholomew went to Lycaonia and Mariamne to Jordan, and Stachys and the brethren abode where they were.

 

The narrative of the Act preserved in Syriac is this.

 

Philip, at Jerusalem, had a vision of Jesus, who commanded him to go to the city of Carthage, ‚ which is in Azotus ‚, and drive out the ruler of Satan, and preach the kingdom. He said: I know not Latin or Greek, and the people there do not know Aramaic. Jesus said: Did I not create Adam and give him speech? Go, and I will be with thee.

 

He went to Samaria, thence to Caesarea, and to the harbour and found a ship waiting for a wind. Asked to take Philip to Carthage, the captain said: Do not annoy me, we have waited twenty days: fetch your baggage and perhaps we shall get a wind, for you look like a servant of God. Philip: I have none; tell the passengers to come on board . . . . Let us pray for a fair wind. Turning to the west he commanded the angel of peace who has charm of fair winds to send a wind to take him to Carthage in a single day.

 

On board was a Jew, Ananias, who blasphemed (sotto voce, it seems) and said: May Adonai recompense thee, and the Christ on whom thou callest, who is become dust and lies in Jerusalem, while thou livest and leadest ignorant men astray by his name.

 

A wind came and filled the sail. The Jew rose to help to hoist the sail, and an angel bound him by the great toes and hung him head down on the top of the sail. The ship flew onward and the Jew cried out. Philip said: You shall not come down till you confess. He confessed his secret blasphemy. Philip: Dost thou now believe? Ananias confessed belief in a speech in which he enumerated Christ’s (God’s) mighty acts from creation to the deliverance of Susanna. Philip asked that he might be pardoned, and the angel brought him down. And the 495 men on the ship feared.

 

They looked up and saw the pharos of Carthage, and said; Can this be true? O fools, said Ananias, did ye not see what befell me for unbelief? If he commands that city in Christ’s name, it will take all its inhabitants and go and stop in Egypt. The ship came into harbour. Philip dismissed the passengers, and stayed on board to confirm the captain.

 

On the Sunday he went up to the city to drive out Satan, and as he entered the gates, signed himself with the cross. He saw a black man on a throne with two serpents about his loins, and eyes like coals of fire, and flame coming from his mouth, there was a smell of smoke, and black men in troops were on his right and left. When Philip crossed himself the ruler fell backward and all his troops. Philip said: Fall, and rise not . . . . The ruler said: Why curse me? I do not abide here, but my troops wander over the earth and come to me at the third hour of the day, but they do not touch a disciple of Jesus. Woe is me! whither can I go? In all the four quarters of the world his gospel is preached. I amcompletely overthrown.

 

The whole city heard him, but saw him not. Philip bade him go, and he took his throne and his troops and flew away bewailing till they came to Babel, and he settled there. The whole city was in fear and Philip bade them leave their idols and turn to God, They praised God, and Philip went back to the ship. On the Sabbath the Jews assembled in their synagogue and summoned Ananias, and asked if his adventures were true. He signed himself with the cross and said: It is true, and God forbid I should renounce Jesus the Christ. He then addressed them in a long and very abusive speech (modelled more or less on that of Stephen), enumerating all their wicked acts. Then arose Joshua, the son of Nun, and ye sought to kill him with deadly poison . . . . Isaiah the prophet, and ye sawed him with a saw of boxwood . . . Ezekiel, and ye dragged him by his feet until his brains were dashed out . . . . Habakkuk, and through your sins he went astray from his prophetic office.’ His face was like an angel. A priest arose and kicked him, and he died, and they buried him in the synagogue.

 

Next day Philip in the ship prayed and asked that Ananias might be delivered from the Jews. God commanded the earth and it gave a passage like a water-pipe, and conveyed Ananias to the bottom of the sea, and a dolphin bore up the body. Philip saw it, and after reassuring the people, bade it take the body back till he should go and convict the murderers.

 

Next day Philip went to the governor and got him to assemble all the Jews, and sit in judgement. Philip, to the Jews: Where is Ananias? They: Are we his keeper? Philip: Well are you called children of Cain, for, &c. Tell me where he is, and I will ask pardon for you. Jews: We have said we do not know. Philip: Do not lie. Jews: If the spirit were in you, you would know that we do not lie. Philip: If he is found with you, what do you deserve? Jews: Death from God and Caesar. Philip: Swear to me. They swore they knew nothing.

 

He looked and saw a man leading a sick ox to sell. He said to it: I command thee, go to the synagogue and call Ananias to rise and come and put these men to shame. The ox dragged his owner along and ran and called Ananias. He rose and laid hold of the ox with his right hand, and they came to Philip and prostrated themselves. Philip said: Whence comest thou? Ananias said: From the synagogue of these Jews, who murdered me for confessing Jesus: do me justice. Philip: The Lord has commanded us not to render evil for evil. The ox said: Order me and I will kill these men with my horns. Philip: Hurt no man, but go and serve thy master, and the Lord will heal thee. They went home in peace.

 

The governor said: These Jews deserve death. Philip: I am not come to kill but to give life. The Jews’ mouths were closed.

 

Ananias spoke to the Jews and Philip also: but they did not ask pardon, so they were cast out. Three thousand Gentiles and fifteen hundred Jews believed; the unbelievers left the city, and before sunset an angel slew forty of the Jewish priests for shedding innocent blood: and all who saw it confessed and worshipped.

 

It is not clear, in the present state of our texts, where this episode could be fitted in to the Greek Acts. The Third Act, which has a voyage to Azotus, seems a possible place. But a glance at the Greek Acts shows that in spite of the appearance of method imparted by a division into Acts, there is no coherence at all in them, until we get to the city of the snake.

 

The first Act cannot have begun so abruptly as it now does. The second is equally abrupt in its introduction. The third is linked to it by the mention of Parthia, but there is great inconsequence in it, for it presupposes that Philip has done nothing as yet. The fourth is linked to the third by the scene, Azotus. The fifth, sixth, and seventh, at Niatera, are wholly detached from what has gone before, and with the ninth we make a fresh start.

 

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.