Listy Piłata (Pł)

 

Listy Poncjusza Piłata

(określane też jako „Ewangelia Piłata„)

 

Historycznie niewiele wiadomo na temat Poncjusza Piłata. Był prokuratorem Judei od 26 do 36 roku ne i został odwołany w roku, w którym zmarł cesarz Tyberiusz. Działalność Jana Chrzciciela i Isusa z Nazaretu miała miejsce pod koniec pierwszej połowy jego kadencji. Istnieją odniesienia do niego w żydowskim historyku Józefie Flawiuszu i żydowskim filozofa Filo z Aleksandrii, a także relacje z procesu Isusa, które są oferowane przez pisarzy opowiadań ewangelicznych. Żaden z nich nie jest całkowicie godnym zaufania autorytetem.

Dwaj żydowscy kronikarze są świadkami oskarżenia. To tak, jakby indyjski Swarajist lub irlandzki Sinn Feiner byli jedynymi autorytetami, na których potomkowie zostali poproszeni o oparcie wyroku na angielskim gubernatorze. Nawet niewielka analiza incydentów opisanych u Józefa Flawiusza, takich jak zajęcie świątyni w hołdzie za nowy akwedukt i wysłanie wizerunków Cezarów do Jerozolimy według standardów żołnierzy, wskazuje, że Piłat miał inne cechy niż pogląd zwykłego prześladowcy, co potwierdza długość jego prokuratury, ponieważ chociaż polityką Tyberiusza nie była szybka zmiana gubernatorów prowincji, jest mało prawdopodobne, aby jeden z nich byłby sprawowany przez dziesięć lat, gdyby był konsekwentnie winny, jak to się twierdzi w sprawie Piłata na stronach Filona, ​​o korupcję , przemoc, rozbój, nielegalne egzekucje i „niekończąca się nieludzkość”.

Z drugiej strony pisarze Ewangelii również starali się wyjaśnić sprawę. Ich celem było przedstawienie relacji z procesu, który reprezentowałby Piłata jako sprawiedliwego i humanitarnego, ale nieśmiałego gubernatora, który nie znajdując zła w Świętym, szukał różnych sposobów ratowania go przed śmiercią zaprojektowaną dla niego przez prawdziwych winowajców, hierarchia żydowska, faryzeusze i prawnicy.

Prawda leży gdzieś pomiędzy lub pod istniejącymi relacjami o charakterze i działaniach Piłata.

„Listy” zostały skierowane przez Piłata do jego przyjaciela Lucjusza Annaeusza Senekego, młodszego, który miał być później wychowawcą młodego cesarza Nerona (i popełnił samobójstwo na jego rozkaz) i który jest znany potomnym jako liberalny filozof i pisarz esejów moralnych i tragedii, które niewielu ludzi czyta.

Z „Listów” wynika, że ​​nawet we wczesnej młodości Senekę interesował trudny problem, z którym musiał sobie radzić Piłat: problem władzy bojowników rządzących ludem, którego religia była nie tylko głównym przedmiotem jego lojalności, ale w rzeczywistości odrzucił ideę zagranicznego zwierzchnictwa i jego symbole.

„Listy” opisują tylko pierwszą połowę administracji Piłata. Zamykają się śmiercią Isusa podczas Wielkanocy 30 roku naszej ery. Powinniśmy spodziewać się w nich odpowiedzi na wiele pytań, które dotyczą każdego, kto inteligentnie czyta „autorytety” Piłata, a zwłaszcza narracje ewangeliczne.

Z jakim umysłem i polityką Piłat podszedł do swojego zadania jako prokuratora z Judei? Jak stawił czoła podejrzanemu i opornemu ludowi, wrogim faryzeuszom, giętkim saduceuszom?

Jakie były jego relacje z Herodem Antypasem? Co wiedział i pomyślał o Janie, którego nazywamy „Chrzcicielem”?

Ile on, stróż pokoju rzymskiego, słyszał o Isusie z Nazaretu, zanim przybył w Jerozolimie w dniach ostatecznych i w jakim nastroju oczekiwał na swoje przybycie? Jaka jest prawda o jego stosunku do Isusa i oskarżycieli na rozprawie? Na te i inne podobne pytania „Listy” dostarczają odpowiedzi.

Czytelnik musi powiedzieć, jak dalece można je uznać za autentyczne; jak dalece można je uznać za rachunek okresu, który jest nie tylko sam w sobie wiarygodny, ale w ważnych punktach bardziej wiarygodny niż istniejące narracje.

„Listy” są ułożone w porządku chronologicznym, ale są niedatowane, a biorąc pod uwagę niepewność związaną z chronologią tego okresu, nie próbowałem ich datować. Listy I-XI opisują jednak pierwsze dni prokuratury . Listy XII-XXXIII należą do okresu, który obejmował głoszenie i śmierć Jana Chrzciciela i Isusa z Nazaretu. W niektórych przypadkach, podobnie jak w byłym arcykapłanie Annaszu , zachowałem formę imion, które znamy.

(1) W końcu jesteśmy w zasięgu wzroku Aleksandrii, moja droga Seneko, a jutro lądujemy. Spędzę tydzień na spotkaniu z pracownikami, przeprowadzaniu wywiadów z kandydatami do pracy (oczywiście ławicami Greków), przyjmowaniu zastępców wiernych Żydów i rozmawianiu z każdym, kto może mi się przydać. Następnie do Cezarei, która, jak wiecie, jest moją kwaterą główną.

(2) Tu, w Aleksandrii, mam spotkać Waleriusza Gratusa , mojego poprzednika jako prokuratora Judei, i jeśli ktoś może mi powiedzieć, jak rozwiązać zagadkę związaną z kontaktami z Żydami, powinien być tym człowiekiem.

(3) Nie, żebym się z nimi nie dogadywał; Mam na myśli i wierzę, że tak. Waleriusz ich zniósł – a może oni go znosili? – przez ponad dziesięć lat, więc można to zrobić, choć nikt inny tego nie zrobił. *

(4) Nawiasem mówiąc, miałem szczęście, że sam zaangażowałem dwóch pracowników Valeriusa . Jednym z nich jest Marcius Rufus, jego główny oficer wojskowy, a teraz mój, który był na urlopie i wraca ze mną. Drugim, jeszcze ważniejszym, jest jego Sekretarz Aleksander.

(5) Jest Żydem, ale jednym z tych Żydów, którzy są w połowie Grekami: Grecy na powierzchni i Żydzi na dole. Nie możesz się bez nich obejść.

(6) Wygląda na to, że prawdziwego żydowskiego Żyda nie można oddać na służbę zwykłemu rzymskiemu gubernatorowi, a gdyby tak było, nie byłoby lepiej, ponieważ nie miałby języków.

(7) Zapewniam, że potrzebne są języki. Istnieje jeden rodzaj hebrajskiego dla ich świętego pisma, jest aramejski, którym często mówią, jest grecki dla nie-Żydów i dla wszystkich ludzi wykształconych, niezależnie od tego, czy są Żydami, czy nie, i jest łacina dla rzymskiego prokuratora i jego personelu, jeśli nie decydują się na grecki.

(8) Alexander mówi je wszystkie, Alexander wie wszystko. Powiedziano mi, że jedyną osobą w tej części świata, która jest ostrzejsza niż Grek, jest wykształcony w Grecji Żyd. Pogratuluj mi zatem mojego Aleksandra.

(9) Polegam na nim, by powiedział mi, czego nie wiem o mojej prowincji Judei – co jest prawie wszystkim. Widzisz, są dwie osoby, których nie wolno mi za wszelką cenę obrażać: Cezar Imperator (którego bogowie zachowują) * i mój Żyd Aleksander.

(10) Z drugiej strony, Marcius jest Rzymianinem. Nienawidzi wszystkich cudzoziemców, zwłaszcza Żydów. Wie, jak są gorsi od Rzymian, i nigdy nie przeżył szoku, gdy odkrył, że Żydzi są równie zadowoleni, że Rzymianie są niezmiernie gorsi od nich samych.

(11) Mówiłem mu, że obiecałem, że otrzymam adresy lojalnych Żydów w Aleksandrii. ‚Niemożliwy!’ powiedział. „Nie ma żadnych”.

(12) Pewnego dnia, gdy morze było wzburzone, fala nadeszła i uderzyła mnie w plecy, powalając. Kiedy mogłem złapać oddech, powiedziałem: „Zdradziecki cios!”. „Jesteśmy w drodze do Judei” – powiedział Marcius .

(13) Procula martwi się, że mamy tylko tydzień w Aleksandrii. Mówi, że nie będzie miała czasu na niezbędne zakupy. Moim zdaniem tydzień z tego punktu widzenia jest o wiele za długi.

(14) Ale to naprawdę niedorzeczne, że Skarb Państwa nie powinien udzielać specjalnej „dotacji na wyposażenie” lub coś w tym rodzaju mężczyźnie na moim stanowisku.

(15) Wiesz, że będę musiał utrzymywać pałac Heroda w Cezarei i drugi, który zbudował dla siebie w Jerozolimie i prawdopodobnie jest jedna trzecia tego samego rodzaju w Samarii.

(16) Jak, u licha, biedny człowiek zamierza utrzymać te ogromne miejsca? Dla Heroda wszystko było bardzo dobrze.

(17) Był jednym z najbogatszych ludzi na świecie, a Judea była tylko niewielką częścią jego królestwa. Valerius będzie tu na mnie czekał z inwentarzem swoich prywatnych „urządzeń” w tych pałacach, a ja będę musiał zapłacić całkiem niezły rachunek.

(18) Poza tym z pewnością zabierze ze sobą wiele rzeczy i będę musiał je wymienić. Więc możesz sobie wyobrazić Proculę spędzającą szczęśliwy tydzień wśród tego, co według niej są najlepszymi sklepami w Imperium – znacznie lepszym, jak mówi, niż sklepami w Rzymie.

(19) Możecie zobaczyć, jak cały romans został źle zarządzany przez Rzym. Kiedy zdecydowaliśmy, że musimy przejąć władzę w Judei z powodu nieuczciwości Żydów, powinniśmy aneksować cały kraj, który Herod rządził z okolic Damaszku nad Morzem Martwym, i nie pozostawić dwóch synów w posiadaniu dużej części to.

(20) To nieuczciwy podatek dla prokuratora z Judei, który musi utrzymywać stan Heroda za ułamek jego dochodów. Cóż, ktoś będzie musiał znaleźć pieniądze i nie ma na to nikogo oprócz Żydów.

(21) Rzymski prokurator nie może być gorszy niż półbarbarzyński król jak ich Herod, prawda? Mówię Procula, że jeśli chce dywany i gobeliny, powinna poczekać, aż pójdzie na wizytę do Damaszku lub Antiochii, ale tylko się uśmiecha. dywan w dłoni jest wart dwa na pustyni dla kobiety każdego dnia.

(22) Powtarzam: Żydzi będą musieli zapłacić. W końcu nałożenie na nich rozsądnej opłaty jest rozsądne i mogą sobie na to pozwolić.   Żydzi na całym świecie – i są na całym świecie, nigdzie nie można się od nich uwolnić – cały czas wysyłają pieniądze do Jerozolimy.

(23) Zdziwiłbyś się przede mną, gdy piszę – doskonały las masztów. Nie sądziłem, że na powierzchni jest tyle statków. Nic dziwnego, że Aleksandryjczycy twierdzą, że ich miasto jest największym centrum handlowym na świecie.

(24) Kapitan właśnie wskazał mi całą flotę dużych statków po jednej stronie portu – flotę, która przewozi zboże naszym ludziom we Włoszech. Ruch zbóż, mówi mi, jest w rękach – kogo sądzisz? – oczywiście Żydzi. Wyznał mi również, że bardziej lubił Żydów poza Judeą niż w niej. Zobaczę.

(25) We wszystkich przypadkach cieszę się, że chociaż z łatwością mogłem mieć ważniejszą prowincję, gdy będę w Judei, będę gubernatorem, głównym poborcą podatków i naczelnym dowódcą w jednym.

(26) Napiszę jeszcze raz, zanim wyruszymy do Cezarei.

(27) Znalazłem twój list, który na mnie czekał, kiedy wylądowałem, i spieszę mu za to podziękować. Cieszę się, że ty, który jesteś tak zajęty i robisz dla siebie tak genialne nazwisko na dworze, powinieneś mieć skłonność i czas, aby napisać do mnie długi list z życzeniami i radami.

(28) To także sprytne, przyjacielu. „Piłat” – powiedziałeś sobie – impulsywny, uparty Piłat, nie będzie mógł się ze mną kłócić; będzie musiał zabrać ze sobą moje ostrzeżenia z Aleksandrii i żuć je aż do Cezarei.

(29) Zrobię to, obiecuję wam, i ilekroć to uczynię, będę się zastanawiał jeszcze raz tak młodego, jak wy powinniście być mądrzy.

(30) Państwo ma szczęście, że może się poszczycić nie tylko Cezarami, ale i Seneką, aby im służyć, a ja będę obserwował wasze postępy z czułą gorliwością z mojego wygnania wśród dzikusów.

(31) Powiesz: „dzikusi! To wszystko, co osiągnął mój list, a więc duch, w którym podejmujesz swoje zadanie? Żydzi nie są dzikusami. Nie oni nie są; Staram się tylko sprowokować.

(32) Żydzi są wysoce cywilizowani. Są inteligentni i subtelni, pracowici i wytrwali; potrafią rozszczepić włosy najbardziej uczonym i ukraść marsz z największą przebiegłością. Nie musicie się bać; Nie będę ich zaniżał.

(33) Ale mówicie, strzeżcie się ich religii, ponieważ w tej kwestii są najbardziej wrażliwi, najbardziej podatni na obrażenia, najbardziej niezłomni w oporze ze wszystkich ludzi na tej ziemi.

(34) I dodajesz, podnosząc ostrzegawczy palec: „Wiesz, czego pragnie Cezar!”. Wiem. Żadnych zamieszek, żadnych buntów, należycie zapłaconych podatków: tego pragnie Cezar. Nie będziesz jednak udawał, że Cezar kocha Żydów, przynajmniej w Rzymie.

(35) Dokładnie, mówi mędrzec Seneka: w Rzymie Cezar nie kocha Żydów bardziej niż Egipcjan. Nie zmieszają się, są rasą osobno, nie złożą ofiary Bogom ani Cezarowi i żądają wszelkiego rodzaju przywilejów.

(36) Cezar nie chce takich ludzi w Rzymie, choć coraz więcej ich tam przybywa. Powinni więc zatrzymać się we własnej Judei i we własnej Judei – zostawmy ich w spokoju! Czy to nie jest instrukcja?

(37) Czyż nie położyłem twojego listu na sercu? Uwierzcie mi, nie będę ingerować w ich religię, ich kapłanów ani ich świątynię. Ale słyszałem – a czy wy, którzy tak wiele wiecie, nie słyszeliście? – że religia żydowska jest bardzo bliska polityce? Co, módlcie się, ma zrobić rzymski gubernator, gdy religia stanie się polityką?

(38) Słyszałem, że niektórzy z nich nie uznają żadnego władcy oprócz swego Boga, nawet Cezara. Nawet Cezar, zaznacz się! Niech się wystrzegają.

(39) Nie sądzę, aby Cezar był lekko niezadowolony ze sług, którzy troszczą się jedynie o poszanowanie jego władzy.

(40) W religii Żydzi mogą iść własną drogą. W polityce pójdą moją drogą, drogą rzymską, albo poznam powód dlaczego.

(41) Jutro spotykam się z Waleriuszem rano, a po południu deputacja aleksandryjskich Żydów, którzy chcą mi oddać swój szacunek i (jak mówi ich list) składają mi oświadczenia na temat zmniejszenia obciążeń ich rodaków w Judei .

(42) Przypuszczam, że powinienem wykazać, o ile lepszy jestem od Waleriusza , obniżając podatki. Kampania zakupowa jest już w toku.

(43) Mój czas był tak zajęty, że dopiero teraz mogę do ciebie napisać i za kilka godzin płyniemy do Cezarei. Co kilka minut dochodzi do przerwy; ale napiszę ten list, choć tęsknię za statkiem.

(44) Jest jedna rzecz o wielkim znaczeniu, którą muszę od razu powiedzieć, aby jej nie zapomnieć; Żydzi mogą czekać. Powiedziałeś mi, być może, o nowej myjni, którą opracowałeś dla swoich winorośli – bardziej skutecznej przeciwko szkodnikom niż jakakolwiek znana tobie, i przypisałeś jej hojne zbiory, które miałeś w zeszłym roku.

(45) Powiedziałem mojemu uwolnionemu człowiekowi Leonowi, który zarządza moją farmą w Laurentum, aby napisał i poprosił o szczegóły, i będę wdzięczny, jeśli mu je przekażesz. On jest genialny we wszystkich takich eksperymentach i nie omija bólu; możesz być pewien, że nie będziesz miał irytujący, że twoja rada była poszukiwana przez tych, którzy nie mają rozumu ani woli, aby jak najlepiej z niej skorzystać.

(46) Widziałem Valeriusa – wesołego rubikunda, zachwyconego perspektywą powrotu do domu. Chciałem zapytać o Judeę; prawie nie mówiłby o niczym innym niż Rzymie i wyścigach rydwanów, dla których ma pasję.

(47) Jednak powiedział mi wystarczająco dużo o wyposażeniu pałaców Heroda, aby wyjaśnić, że moje najgorsze obawy są prawdziwe. Mówi, że Archelaus , gdy Cezar go obalił, sprzedał zawartość pałaców jako swoją własność prywatną, i że w związku z tym każdy gubernator musiał odtąd umeblować lub kupić „wyposażenie” swojego poprzednika.

(48) Jak mogę zapłacić tyle – powiedziałem – na początku mojej kadencji? „Pożycz pieniądze od Żydów” – powiedział Valerius – a następnie podnieś podatki, aby je spłacić. „Ale – odpowiedziałem – zamierzam poinformować żydowską deputację, że z szacunku i podziwu dla ich rasy zamierzam z wdzięcznością przekazać dziesiątą część podatków”.

(49) Dlaczego nie? – powiedział Waleriusz – sam to samo zrobiłem. Ale za sześć miesięcy musisz przywrócić dziesięć procent. i za dwanaście miesięcy postaw na to kolejną dziesiątą. Powiedział mi także, że zdecydowanie powinienem zachęcać Żydów, którzy przybywają do Jerozolimy z Azji i Afryki podczas wielkich świąt, zwłaszcza Paschy.

(50) Dopóki Cezar utrzymuje pokój na prowincji, Żydzi kwitną. Podróżują dziesiątkami tysięcy do Judei, niosąc ze sobą pieniądze. „To twoja szansa” – powiedział.

(51) Nakłaniaj ich do płacenia podatku od odwiedzających przy wjeździe, zwiększ cła na wszystko, co jest kupowane i sprzedawane, gdy tam są, i nakładaj szczególnie wysoki podatek na wszystkie momenty , które zabierają, gdy wracają.

(52) Będą narzekać, ale ponieważ wyjeżdżają do innych prowincji, które nie muszą was niepokoić, a Żydzi w Judei, pomagając im wyssać ich, nie będą się nimi więcej interesować.

(53) Lubię Valeriusa : on wie, co jest pomocne i jest praktyczne. Chciałem opisać wam żydowską delegację, ale przecież to musi poczekać. Będę miał więcej wolnego czasu, aby zrobić to odpowiednio w drodze do Cezarei.

(54) Możesz pomyśleć o mnie podczas podróży, biorąc lekcje o Judei od Aleksandra. Jakim on jest człowiekiem, pytasz. Znasz rodzaj Żyda, który jest agresywny, natarczywy, głośny?

(55) On jest drugim rodzajem. Jest cichy, pełen szacunku, często posłuszny – i, o ile się nie mylę, tak głęboki i pogardliwy dla mnie i dla ciebie, Rzymu i Cezara jak najgłośniejszy ze wszystkich.

(56) Obecnie Alexander prowadzi energiczny flirt z Acme, grecką niewolnicą Proculi , ładną dziewczyną. Udało mu się Marcius . Uważam, że Żyd nie poślubia nie-Żyda, ale poza małżeństwem nie są szczególni.

(57)   Morze jest wzburzone i nie mogę narzekać, ale cieszę się, że jest to krótka podróż w porównaniu z podróżą z Włoch.

(58) Chciałem ci powiedzieć, co Valerius powiedział mi o Galilei. Jak wiecie, zarówno Galilea, jak i Peraea (na wschód od Jerozolimy po drugiej stronie rzeki Jordan) są w posiadaniu Antypasa, syna Heroda, który umiejętnie odwracając płaszcz podczas naszych wojen domowych, nie tylko zachował swoje królestwo ale ciągle go dodawałem.

(59) Skarżyłem się Waleriuszowi, że te terytoria, a zwłaszcza Galilea, powinny podlegać gubernatorowi Judei.

(60) Wymaga tego zdrowy rozsądek. Galilea jest Żydówką, kwitnie i jest bogata, a Jerozolima jest stolicą narodową i historyczną. Jego mieszkańcy patrzą na Jerozolimę jako święte miasto i zawsze do niej podróżują.

(61) Czy ktokolwiek w swoich zmysłach marzyłby o wykrojeniu kraju w pasy w taki sposób i dlaczego mielibyśmy to tolerować tylko dlatego, że Herod miał trzech synów, dla których chciał zapewnić? Valerius natychmiast się ze mną zgodził.

(62) Jest w tym także coś więcej – powiedział – jak wkrótce się przekonacie. Galilejczycy, podobnie jak wszyscy Żydzi, nienawidzą Rzymian, i są tak niezależni, jak to tylko możliwe.

(63) Ale gdy chcą narobić kłopotów, wychodzą z Galilei, gdzie nic nie mogą zmienić i niczego nie osiągnąć, i uczynić to w Judei, co oznacza Jeruzalem. Ostatni poważny wzrost około 20 lat temu, kiedy przejęliśmy kraj, został podniesiony przez drania zwanego Judaszem, który należał do Galilei.

(64) To był prawdziwy bunt. Nieszczęsnemu prokuratorowi z Judei nie zezwala Cezarowi na jakiekolwiek bunty, a jednocześnie nie ma możliwości poradzenia sobie z początkami buntów w Galilei, nawet jeśli o nich wie, ponieważ jest to królestwo Antypasa i nie wolno mu kolidować.

(65) Zatem powinniśmy – powiedziałem – aby pozbyć się Antypasa. Valerius uśmiechnął się. „Czekałem od dziesięciu lat – powiedział – i nigdy nie dał mi rady. Możesz przyjąć, że Antypas nie pozwoli, aby w Galilei rozpoczęła się bunt, jeśli może mu pomóc, ponieważ wie, że Rzymianie wykorzystają okazję, by pochłonąć swoje królestwo w Judei.

(66) Utrzymuje dobre stosunki z rzymskim gubernatorem Syrii i ma przyjaciół w Rzymie. Podobnie jak jego stary, nikczemny ojciec, pochlebia Żydom, przestrzegając ich zwyczajów i utrzymuje się przy władzy, płacąc Rzymianom przed sądem.

(67) Wszystkie Herody są takie same. Wiedzą, że gdyby nie Rzymianie, Żydzi wyrzuciliby ich w mgnieniu oka, bo Żydzi mało ich kochają, choć mniej kochają Rzymian.

(68) Zapytałem Valeriusa, jak to jest, że jeśli wszyscy Żydzi w równym stopniu nienawidzą Rzymian, udało mu się zachować spokój przez dziesięć lat. „To prawda – powiedział – że wszyscy nas nienawidzą.

(69) Niewiele jest takich, którzy by do nas przemówili, nie mówiąc już o jedzeniu z nami, gdyby mógł im pomóc, ale nie wszyscy nas nienawidzą w tym samym stopniu. W Jerozolimie są tacy, którzy wcześniej pogodziliby się z Rzymianami, niż stracili władzę i pozycję, którą zajmują.

(70) Ich szlachetne rodziny kapłańskie – arogancka załoga, jaką można znaleźć w Azji – rządziły całym krajem przed Herodem. Herod zniszczył ich moc i prawie zniszczył ich.

(71) Teraz znów podnieśli głowy. Oddaliśmy im wiele z ich autorytetu, szczególnie w odniesieniu do ich religii, i aby je zachować, są gotowi nas tolerować.

(72) Nie chcą, aby inny Herod je zmieścił i wysłał do kata. Nie lubią też buntu – chyba że odniesie sukces – bo znają potęgę Rzymu.

(73) Nie mają pożytku dla Judasza, czy to z Galilei, czy nigdzie indziej, który przez wzniecenie buntu ludowego może doprowadzić ich do konfliktu z Rzymem i położyć kres ich przywilejom.

(74) Układają się z Rzymem. „Nienawidzimy cię i gardzimy tobą”, mówią, „ale na warunkach możemy ci pomóc. Zostaw nas w spokoju, a my będziemy dla ciebie cicho”.

(75) Widzisz, mój przyjacielu, jak szybko się uczę. Mam pracować z tymi kapłanami w Jerozolimie i wypatrywać okazji, której, jak się wydaje, nie uda mi się wykorzenić w Antypas.

(76) Między tobą a Waleriuszem i sekretarzem Aleksandrem wkrótce stanę się mężem stanu. Mimo wszystko będę nalegał na zwiększenie garnizonu w Judei. Cztery tysiące ludzi to za mało. Powiem mu, gdy będę miał szansę, że potrzebuję więcej żołnierzy, aby obserwować granice Galilei i Peraea .

(77) W końcu nie powiedziałem wam o deputacji, ale napiszę jeszcze raz, zanim wylądujemy w Cezarei.

(78) Teraz w końcu mogę opisać żydowską delegację. To był większy romans, niż się spodziewałem, ale jednak Żydzi w Aleksandrii są o wiele ważniejsi, niż się spodziewałem. Istnieje żydowska osada, która, jak mówią, zajmuje prawie połowę miasta;

(79) Wiem, że w przeddzień deputacji jechałem i jechałem i zawsze ludzie, tabliczki i znaki handlowe były Żydami. Wszędzie dzieci i wszędzie starzejący się siwobrody, poważni lub gestykulujący, na ulicy.

(80) Nigdy nie widziałem tylu starszych mężczyzn. Zastanawiam się, czy oni kiedykolwiek umierają? Czy może tylko jeden ich zauważa, są tak różni?

(81) Stało się wiadomo, że zamierzałem przyjąć niektórych z ich wiodących ludzi, a na placu przed pałacem Prefekta Miasta, Juniusa Macrinusa , z którym mieszkałem, był wielki tłum . Powinieneś usłyszeć zgiełk, kiedy pojawiła się deputacja.

(82) Żydzi, którzy tam byli, powitali ich rodaków z podekscytowaniem, jak sądzę, ponieważ zamierzali napominać przyszłego prześladowcę Judei.

(83) Sprowokowało to motłoch (głównie Greków), który zaczął syczeć, a następnie krzątać się z Żydami i wreszcie rzucać kamieniami. Żydzi oparli się i pomyślałem, że wybuchną zamieszki.

(84) Jednak Junius , który jest przyzwyczajony do tego rodzaju rzeczy i był rozbawiony tym, że podchodzę do tego tak poważnie, miał grupę żołnierzy w pogotowiu i wkrótce pospieszyli delegację do środka i oczyścili plac. Wszystko poszło jak w zegarku. Wydaje mi się, że dwóch mężczyzn – obaj Grecy – zginęło.

(85) Nie uwierzyłbyś, jak bardzo Żydzi nie lubią się w tej części świata. Tłum nazywał ich „trzodą chlewną”, „rabusiami” i „krwiopijcami”.

(86) Częściowo dzieje się tak dlatego, że są aroganccy i wyłączni, ale Grecy nie mogą im wybaczyć za bicie ich w handlu. W Aleksandrii istnieje powiedzenie, że „Egipcjanin mógłby zarabiać pieniądze na piramidzie, Grek z kamienia, a Żyd z ziarna piasku.

(87) Aleksander, sekretarz, przygotował mnie do deputacji. Podpowiedział, że może napisać moje przemówienie, ale zamierzam wygłaszać własne przemówienia. „Deputacja – powiedział – będzie ważna: na znak szacunku dla nowego prokuratora będzie nią kierował Philo i Aleksander”. Wydawało się, że oczekuje, że coś powiem.

(88) Och tak – powiedziałem – Philo i Aleksander. Muszę pamiętać ich imiona. Junius był zachwycony. „Nie sądzę, byś kiedykolwiek o nich słyszał” – powiedział. Sekretarka pozostała niewzruszona. „Philo ma pewną reputację jako filozof”. „Dlaczego – powiedział Junius – jest największym żyjącym Żydem. Nazywa się go „Żydowskim Platonem”, co wkurza Greków.

(89) Nigdy go nie czytałem, ale wierzę, że postanowił udowodnić, że pisma hebrajskie zawierają całą filozofię grecką ”. „Aleksander”, dodał sekretarz, „jest bratem Filona i jest przywódcą Żydów w handlu i finansach, podobnie jak Philo w listach.

(90) Junius dodał, że Aleksander był uznanym przywódcą społeczności żydowskiej, niezwykle bogatym i gotowym pożyczać pieniądze na dobrym poziomie bezpieczeństwa. Pomyślałem sobie, że muszę wziąć pod uwagę Aleksandra. Philo i Alexander byli w rzeczywistości rzecznikami partii. Byłem krótki i żołnierski.

(91) Słyszałem, że masz do mnie petycję – powiedziałem tylko wtedy, gdy Junius je przedstawił. Każda z nich musiała mnie o coś zapytać. Rozmawiali cicho, ale nie muszę chyba mówić z całkowitą pewnością, jakby to było równe.

(92) Najpierw przemówił Philo, ponieważ miał do czynienia z religią. Zaczął od komplementów dla Rzymu, dla Cezara i dla mnie. Powiedział, że Żydzi zawsze ciężko walczyli o swoją niezależność, ale nigdy nie byli w stanie jej zachować.

(93) Zawsze pokonała ich jakaś wielka Moc z północy lub z południa: Egipt, Asyria, Grecy, królowie syryjscy i wreszcie Rzym. W dzisiejszych czasach nie tylko zdawali sobie sprawę, że nie mogą liczyć na zwycięstwo nad potęgą Cezara, ale już nie chcieli, bo Cezar dał im pokój i dobry rząd.

(94) Przerwałem, aby powiedzieć, że ciągle pojawiają się skargi na kogoś, kto wyrasta z Judei – wędrowny kaznodzieja, tak zwany patriota lub zwykły bandyta – i zawsze kończył podburzaniem ludu przeciwko Rzymowi.

(95) Philo cieszył się, że byli to w każdym razie nieświadomi, niepiśmienni ludzie, którzy liczyli na niewiele, i że władcy Jerozolimy, wspierani przez wszystkich najlepiej i najlepiej wykształconych spośród Żydów, byli zadowoleni z posiadania rzeczy takimi, jakimi byli, pod warunkiem że pozostali bez przeszkód w sprawowaniu swojej religii, a pod tym względem każdy Żyd na całym świecie był po ich stronie.

(96) Następnie, z wyznaniem szacunku, ostrzegł mnie, że w Judei Żydzi nie zniosą ani jednej juty, ani choćby odrobiny swoich przekonań religijnych. Powiedział, że znosili już ekstremalne prześladowania i, w razie potrzeby, zrobiliby to ponownie.

(97) Antioch z Syrii torturował ich i zabił ich tysiącem w swojej determinacji, by narzucić im pogańskie zwyczaje i uczynić ich raczej Grekami niż Żydami, ale w końcu go pokonali.

(98) Herod usiłował przekupić ich wspaniałością swych dobrodziejstw i zbudować Świątynię, która była cudem świata, ale kiedy postawił złotego orła nad Bramą Świątynną, ściągnęli go, bo ani krzyż ani stos nie miał przerażenia dla bogobojnego Żyda.

(99) Przypomniał mi – nie – zauważył – że uważał to za konieczne – że Żydzi, czcząc niewidzialnego Boga, nie przyjmą żadnego posągu ani obrazu żywych istot, i że nawet Herod nie postawił głowy na własnych monetach w Judei.

(100) Zapytałem go wprost, czy zaproponował, aby głowa Cezara nie była umieszczana na jego własnych monetach w jego własnych królestwach; ale był zbyt sprytny, by zadać to pytanie; miał tylko nadzieję, powiedział, że będę szanował podatność Żydów w starożytnym domu ich rasy i ich religii, nawet jeśli sam Cezar pragnął, aby ich szanowano.

(101) Zapytałem go, czy zdaje sobie sprawę, że w Rzymie Cezar nakazał Żydom porzucić specjalne formy kultu pod groźbą wydalenia z Włoch lub zmuszenia do batalionów pracy w armii.

(102) Odpowiedział, że wiedział, że tak jest, ale chociaż Cezar nie tolerowałby odrębnej rasy ze specjalnymi wyłącznymi przywilejami w Rzymie, był równie stanowczy, pozwalając im na niezakłócone korzystanie z ich zwyczajów religijnych we własnym domu.

(103) Dodał wyraźnie, że wszyscy wiedzieli, że to była polityka ustanowiona przez Cezara dla jego namiestników, i byli wdzięczni zarówno jemu, jak i im. Zakończył się petycją: instrukcje przekazane mi w Rzymie przed moim wyjazdem – i Waleriusz również położył na to nacisk – poinformowały mnie, że w Jerozolimie rzymski gubernator zachowuje szaty Najwyższego Kapłana pod jego opieką.

(104) Przekazuje je Arcykapłanowi tylko w przeddzień wielkich świąt i odbiera je ponownie, gdy festiwal się skończy. Jest to znak autorytetu, do którego Rzym przywiązuje wielką wagę.

(105) Żydzi oczywiście są urażeni. Philo zaproponował, że skoro Judasza zachowywała się tak dobrze podczas kadencji Valeriusa , powinienem przywrócić szaty Najwyższemu Kapłanowi. Odpowiedziałem chłodno, że Żydzi muszą uzyskać jakąkolwiek ulgę, pokazując mi dobre zachowanie , że znam umysł Cezara i powinien go wykonać, i że mam wszelki zamiar pozwolić Żydom na pełne wyznanie ich religii, pod warunkiem, że uznają w każdy właściwy sposób autorytet Cezara. Powiedziałem, że kwestia szat jest tym, o czym decyduje tylko Cezar.

(106) Mam nadzieję, że aprobujesz tę łagodną i ostrożną wypowiedź. Religia to jedno; z całą pewnością niech mają swoją religię. Ale kiedy mówią, że ich skrupuły religijne zabraniają im tolerowania symboli władzy Rzymu – posągu, obrazu lub nawet inskrypcji – to zupełnie inna sprawa. Zobaczę o tym. Nie sądzę, aby Cezar obwinił mnie za egzekwowanie jego władzy.

(107) Myślałem, że Philo nigdy nie przestanie. Z radością mogę powiedzieć, że jego brat Aleksander był krótszy. Był pełen ubóstwa Żydów. Powiedział, że było wrażenie, że wszyscy Żydzi byli bogaci, ale to był wielki błąd.

(108) Judea była biednym krajem, w dużej części górzystym i jałowym. Naprawdę bogatym terytorium była Galilea – nie wiem! – ale ludzie uważali, że Judea jest bogata z powodu wkładów, które Żydzi wszędzie wysyłali do Jerozolimy.

(109) Były to jednak „pieniądze świątynne”, przeznaczone na utrzymanie nabożeństw i kapłanów, i nie można ich było dotykać więcej niż klejnotów dawanych przez pobożnych dobroczyńców – on sam, nawiasem mówiąc, jest jednym z nich – które zdobią samą Świątynię! Namawiał mnie do stworzenia pokoju i zadowolenia na początku mojego gubernatora poprzez duże umorzenie podatków.

(110) Mówił o mojej wzmiance o kłopotliwych agitatorach w Judei i powiedział, że jego własne doświadczenie jako poborcy podatków w Egipcie polegało na tym, że im mniej ludzi jest opodatkowanych, tym mniej prawdopodobne jest, że będą słuchać buntu. Powiedziałem, że to rozważę. Nie mogłem mu powiedzieć – prawda? – że gubernator nigdy nie potrzebuje tak pilnie pieniędzy, jak na pierwszym roku urzędowania, i że każdy gubernator ma w Rzymie nieskończoną liczbę wierzycieli.

(111) Gdyby nie jego wierzyciele, czy ktokolwiek zgodziłby się rządzić Żydami? Powiesz, że to najbardziej nieliberalny sentyment. Tak jest, tak jest, ale nie zawsze mogę być Seneką.

(112) Pomyślmy o nieopisanym bogactwie, które płynie z każdego miasta Azji i Afryki i prawie całej Europy do Jerozolimy, a ja nie mogę tego dotknąć! Zapewniam cię, że nie spróbuję.

(113) Wkrótce będziemy w zasięgu wzroku Cezarei. Procula jest tym podekscytowana, ale nie zdaje sobie sprawy z tego, ile lat będzie musiała w tym żyć.

(114) Pogratuluj mi, przyjacielu, bo osiągnąłem swoją „prowincję”. Życz mi spokojnego i pozbawionego przygód terminu, bez buntu, susz i zgiełku, abym mógł uzyskać awans i na jakimś wyższym stanowisku niż pomoc w tworzeniu historii.

(115) Zostawiłem Proculę na pokładzie. Jest bardzo podekscytowana. Uważam, że spodziewała się, że znajdzie namioty i dzikusów, a oto miasto, które wygląda, jak mówi, prawie tak dobre jak Neapol.

(116) Z pewnością w jego wyglądzie nie ma nic żydowskiego. Pierwszą rzeczą, którą zobaczyliśmy z daleka, była świątynia z białego, lśniącego marmuru wysoko na wzgórzu. Następnie zarys wielkiego amfiteatru , również białego.

(117) Następnie, gdy się zbliżyliśmy, wysoka, ciemna wieża stała prosto, jak się wydawało, z wody. Odkryliśmy, że został założony na końcu gigantycznego pieprzu zbudowanego z ogromnych bloków kamienia. Nie widziałem nic tak uderzającego jak ten kret we Włoszech.

(118) Wybiega w kształcie półksiężyca z południowego krańca miasta na północ; jest kilka razy szerszy niż jakakolwiek z naszych dróg, z wieżami i łukami, w których mogą się schronić marynarze.

(119) Występuje tak daleko w kierunku północnego brzegu, że pozostawia jedynie wąskie wejście z otwartego morza, a wewnątrz niego znajduje się oaza spokojnych wód, w których teraz leżymy.

(120) Rozmiar kamieni jest prawie nie do uwierzenia, a sposób, w jaki Herod wymyślił je tutaj, aby je wykuł i posadził na miejscu, jest więcej niż rozumiem. Musiał przeszukać całą Azję i Afrykę w poszukiwaniu wykwalifikowanych inżynierów.

(121) Zanim Herod zbudował port i nazwał go Cezarem, miejsce to było jedynie poboczem drogi, otwarte i niebezpieczne. Teraz może przepływać przez nie handel całego kraju i przybywa tu wiele osób, które jeździły do Tyru , dalej na północ. Mam nadzieję, że jeszcze więcej nadejdzie, abym mógł skorzystać z ceł!

(122) Gdy zbliżyliśmy się do wejścia, Marcius wskazał mi najpierw jeden budynek, a potem drugi, i zawsze dodawał: „Herod go zbudował – Herod zbudował je wszystkie”. Naprawdę był cudownym człowiekiem, ponieważ jest to tylko jedno z miast, które stworzył z niczego, i gdziekolwiek zbudował, nigdy nie zapomniał budować na chwałę Cezara i Rzymu. (Świątynia, którą po raz pierwszy widziałem, poświęcona jest Cezarowi.)

(123) Patrząc i słuchając Marciusa , wykrzyknąłem: „Wielki królu, nic dziwnego, że Cezar go wychwalał!”.

(124) Byłem zdumiony, gdy usłyszałem w pobliżu ostry głos mówiący: „Wielki morderca!”. a tam, jeśli chcesz, był mój pokorny Aleksander, z grymasem na twarzy i warczeniem w głosie, wyglądając, jakby nienawidził (jak jestem pewien, że tak) nawet kamieni, które postawił Herod.

(125) On sam był Żydem, powiedziałem, aby drażnić Aleksandra. Wiedziałem, że Herod był tylko pół-Żydem, pochodzącym z rasy Idumejczyków , i przypuszczam, że jeśli są jakieś osoby, których Żydzi nienawidzą bardziej niż czystych Rzymian i Greków, to są to ludzie, którzy są częściowo Żydami jak Idumejczycy i Samarytanie .

(126) Nie był Żydem – powiedział krótko Alexander. „I był najohydniejszym mordercą, jaki kiedykolwiek przybył nawet z Idumaea .

(127) Kogo on zamordował? Zapytałam. „Wiem, że zabijał buntowników nieco swobodnie, ale spodziewam się, że większość z nich zasługiwała na nie mniej. Masz na myśli egzekucje w jego własnej rodzinie?

(128) Morderstwa! powiedział Alexander. (Jest raczej uparty). „ Zabił Hyrcanusa , starszego dziadka jego żony Mariamne , a następnie jej brata. Zabił jej matkę Aleksandrę.

(129) On sam uśmiercił Mariamne i za to, na mocy Bożej sprawiedliwości, ponieważ miał głęboką namiętność do niej, cierpiał tortury potępionych.

(130) Umarł dwóch własnych synów Mariamne, a drugiego syna innej żony, która skierowała swój umysł przeciwko tym dwóm.

(131) Zabił … i zrzucił długą listę. Nie pamiętam ich wszystkich – mam tak wiele do przemyślenia – ale wiem, że było wśród nich dwóch kolejnych mężów własnej siostry Heroda, Salome. Zapytałem Aleksandra, jaki motyw ma Herod. Czy zabijanie było przyjemnością?

(132) Nie – powiedział – rodzina Hyrcanusa należała do książęcej rodziny żydowskiej, a Herod eksterminował każdego jej członka, aby nie stworzył sobie rywala.

(133) W Rzymie nazywają to mężem stanu: „Powiedziałem: mam nadzieję, że nie bezdyskusyjnie. * Zapytałem Marciusa, jaki jest jego pogląd na Heroda. Był zamyślony. „Wielki książę” – powiedział. „Miał wielkie pomysły na wszystko.

(134) Cezar August miał rację, gdy powiedział, że Herod jest wystarczająco duży, by rządzić zarówno Syrią, jak i Egiptem.

(135) Był najsprytniejszym człowiekiem, z jakim Rzym miał do czynienia w tych obszarach. Wiedział, jak być użytecznym dla Rzymu, a także jak z niej korzystać. Ale w domu był dziką bestią; żył krwią.

(136) To prawda. Jego własna żona i jego synowie! To wymaga trochę kłucia. Ulice są udekorowane na naszą cześć i możemy usłyszeć hałas tłumów gromadzących się na powitanie naszej procesji.

(137) Jesteśmy należycie zainstalowani i ciężko pracuję. Siedzę od rana do wieczora, studiując raporty z każdej dzielnicy Judei, analizując relacje, słuchając petycji.

(138) Naprawdę wierzę, że przez ostatnie dwanaście miesięcy Valerius musiał zachować każde trudne i nieprzyjemne pytanie, które muszę rozstrzygnąć. Nie ma końca spory między Grekami i Żydami, Samarytanami i Żydami, Idumaenami i Żydami oraz Żydami i Żydami.

(139) Wszystkie są opisane jako ważne; jest dla mnie sporo kłopotów, jednak decyduję o nich. Przypuszczam, że zrobię to samo przez mojego następcę, kiedy nadejdzie moja kolej.

(140) Moje przyjęcie było dość dobre, ale nie-Żydzi byli znacznie bardziej serdeczni niż Żydzi.

(141) Żydzi na ulicach byli chłodni i nie reagowali. Marcius mówi, że Valerius rządził nimi tak łagodnie, że nie widzą powodu, by mieć na mnie wiele nadziei. „Będą bardziej entuzjastyczni” – dodał – „na temat twojego następcy”.

(142) Gdy dotarłem do pałacu, spotkałem wysokich urzędników, którzy mnie przyjęli: mój własny personel, przedstawicieli dwóch Herodów i Najwyższego Kapłana z Jerozolimy. Najwyższym kapłanem jest Józef Joseph Kajfasz.

(143) Jest wysokim mężczyzną o imponującym wyglądzie, uprzejmym charakterze i, powiedziałbym, elastycznym umyśle. Zauważyłem, że sama jego obecność wywarła na każdym wielkie wrażenie.

(144) Odbyła się wielka dyskusja, czy przyjedzie do Cezarei, czy będzie czekał w Jerozolimie, aż tam po raz pierwszy go odwiedzę. Gdyby nie przyszedł, na pewno bym to zrozumiał, bo byłaby to wyraźna oznaka wrogości.

(145) Z drugiej strony przyszedł sam. Nie przyszedł z nim żaden były Najwyższy Kapłan, a jest ich kilku żywych. Szczególnie nie było tam ani Annasza, ani żadnego z jego synów. Muszę powiedzieć, że ten Annasz i jego synowie są najpotężniejszymi z rodzin kapłańskich w Jerozolimie.

(146) Od lat zajmują najwyższe stanowiska lub utrudniają ich sprawowanie. Stary Annasza sam był arcykapłanem, gdy Valerius przyszedł tutaj i Valerius znalazł go niemożliwe; chce jedynie ochrony Rzymu, aby mógł pójść swoją drogą we wszystkim.

(147) Valerius przeniósł biuro do członka innej rodziny, ale eksperyment był nieudany: potem mianował jednego z synów Anny , ale to było jak powrót starego człowieka.

(148) Ponownie wyznaczył rywalizującego kapłana i jeszcze raz rywal nie był wystarczająco silny. Więc wybrał Kajfasza, który jest Annasza jest syn-in-law, mając nadzieję, że ambitna załoga uzna to za wystarczająco prestiżu i wpływów dla rodziny i że Caiphas byłby skłonny i zdolny do utrzymywania własnej przeciwko nim. Nie sądzisz? Złe ustawienie.

(149) Kajfasz zachowuje pokój z nami i urząd w rodzinie; Annas i jego synowie stoją nieco dalej i wspierają tych, którzy uważają, że Kajfasz jest zbyt podporządkowany.

(150) Zasadniczo wszyscy oni, zarówno urzędnicy, jak i mówcy biurowi, akceptują Rzymian – na chwilę obecną. Ostatnią rzeczą, której pragnie którykolwiek z nich, jest starcie z Rzymem, które zniszczyłoby jego potęgę.

(151) Kajfasz podczas publicznej ceremonii powiedział tylko: „Żydzi witają przedstawiciela Cezara”. Chłodne powitanie, ale później, prywatnie, był bardziej komunikatywny.

(152) Powiedział mi, że uważa za swój obowiązek współpracy z Rzymianami. Powiedział, że jego lud, jak miał nadzieję, wiedziałem, był żarliwie przywiązany do swojej niezależności, ale że on i wielkie rodziny żydowskie zrozumieli, że nie mogą walczyć z Rzymem.

(153) Powiedział, że rzeczą, której zawsze się obawiał, było popularne powstanie, którego on i jego przyjaciele nie mogli sprawdzić na czas. Ten kraj – powiedział – jest bardzo trudny do kontrolowania.

(154) Jest pełen górzystych i pustynnych połaci, w których nie można zapobiec gromadzeniu się złych lub ambitnych osób, z których mogą spotykać się, by robić kłopoty w miastach.

(155) Po śmierci Heroda miało miejsce kilka przypadków poszukiwaczy przygód, którzy zgromadzili wokół siebie grupę ludzi i faktycznie osiedlili się dla Króla. Jednym z nich może być zwykły bandyta; inny może być buntownikiem politycznym przeciwko wszelkim obcym rządom; trzecia osoba może założyć, że ustanawia prawo dotyczące religii. W każdym razie istniało niebezpieczeństwo.

(156) Zwykli ludzie byli wyjątkowo nieświadomi – cieszyłem się z pogardy, z jaką o nich mówił – i każdy przywódca posiadający dar działania lub mowy oznaczał dla nich kogoś, kto mógłby przywrócić wolności, które mieli kiedyś się podobało.

(157) Poza tym – powiedział, mówiąc bardzo cicho – musicie pamiętać, że wszyscy Żydzi wierzą, że pewnego dnia – obawiam się dnia odległego (to z uśmiechem) – powstanie wybawiciel, który przywróci starożytne chwały naszych ludzi.

(158) Nie udaję, że rozumiem ich religię, ale uznałem, że przybycie tego wybawiciela (jak go nazwał Mesjaszem) byłoby niezgodne z rządem Rzymu lub jakiejkolwiek innej władzy.

(159) Muszę o to zapytać Aleksandra. Głos Kajfasza był zrównoważony, niemal swobodny, kiedy do mnie mówił. Rozumiem, że on i jego przyjaciele nie będą wspierać żadnych rywali, czy to Królów, czy Mesjaszy, którzy zagrażają ich władzy pod namiestnikiem Cezara.

(160) Podziękowałem Kajfaszowi i zapytałem go, gdzie jest Annasz . Odpowiedział, że Annas ma przeziębienie, a w każdym razie rzadko opuszcza dom.

(161) Przedstawił mi się w Jerozolimie. Powiedziałem, że Anna ma kilku synów, z których jeden był Najwyższym Kapłanem.

(162) Odpowiedział, że nie wydaje się, aby przyszli pod nieobecność ojca. Wyobrażam sobie, że starzec całkowicie ich przysłania. Myślę, że Kajfasz i ja się rozumiemy, ale muszę go obserwować.

(163) Stanowisko jest nadzwyczajne; Chciałbym, żebyś tu był, aby to studiować. Patrząc z pałacu, widzę pod sobą to miasto, które oprócz Żydów jest pełne Greków, Egipcjan i reszty.

(164) Daleko na południu jest pas równiny wzdłuż morza. Za nim znajdują się pogórza, a następnie, wznosząc się za nimi, bariera gór, naga i nierówna, wśród których mieszkają prawdziwi Żydzi, sztywni i uparci.

(165) Otaczają ich wrogowie – Samarytanie na północy, Idumejczycy na południu, Rzymianie w miejscach wojskowych i Grecy wszędzie i nie chcą mieć ich innych niż wrogowie.

(166) Same wojska, środki pomocnicze, którymi je utrzymujemy, rekrutuje się od tych wrogów na ich własnej ziemi, ponieważ sami nie będą służyć w armii, a my – jak sądzę – niesłusznie ich wyłączamy. Zamykają się w Jerozolimie, a jeszcze bardziej w Świątyni, niezmienni i, w głębi serca, nieustępliwi.

(167) Nie miałem od ciebie listu, przyjacielu, odkąd tu przybyłem. Uważaj; Nie będę więcej pisać, dopóki nie usłyszę od ciebie.

(168) Twój list przyszedł i jestem ci wdzięczny za to i za twoją ofertę usług. Zaryzykuję skorzystanie z ciebie od razu, a ty sam dałeś mi wskazówkę. Mówicie, że w Rzymie jest nie tylko cicho, ale dla niektórych ludzi jest zbyt cicho; że motłoch narzeka jak „skąpy Cezar”, że nie dał im hojności i gier, i ma nadzieję, że potraktuje ich hojniej, gdy wróci do Rzymu.

(169) Popierasz politykę Cezara i ja też; pozwól im odejść bez Gier i wykonuj uczciwą pracę dla odmiany.

(170) Ale ja nie jestem Cezarem i nie mogę sobie pozwolić na narzekanie mojego ludu. Dlatego muszę wystawiać Gry i dlatego proszę o twoją pomoc.

(171) Przede wszystkim będę musiał walczyć z dzikimi zwierzętami. Chciałbym mieć taki konkurs, jaki widziałem w Aleksandrii – niektóre byki przeciwko słoniom, ale słonie kosztują zbyt wiele dla Prokuratorów.

(172) Głównym pokazem będzie pół tuzina lwów przeciwko tuzinowi więźniów Idumaean uzbrojonych w strzałki. Od razu widać, że będzie to sprawa taktyki; jeśli potrafią rozdzielić lwy, ale tam – wiem, że masz umysł ponad takimi rzeczami. (Każdy ma sześć lekkich strzałek, więc szanse są na lwy). Niektórzy inni więźniowie – to przestępcy – będą walczyć konno przeciwko bykom.

(173) Ci więźniowie są wybierani, ponieważ nie mogą jeździć. Później gladiatorzy – i tutaj możesz mi pomóc. Chcę dać ludziom nowość. Uważam, że rzadko widzieli Galę, a rzadko Brytyjczyka.

(174) Teraz projektuję walkę rydwanów między Partami z jednej strony a Galami i Brytyjczykami z drugiej.

(175) Rydwany są tutaj – będę miał sześć z każdej strony – i nakłaniam gubernatora Syrii, by przysłał mi niektórych więźniów Partów. Będzie sześć do kierowania i sześć do walki.

(176) Czy możesz załatwić mi Galów i Brytyjczyków, zwłaszcza Brytyjczyków? Muszą być przyzwyczajeni do walki rydwanami, a ja chcę je kupić od razu, aby ci, którzy przeżyją, mogli wykorzystać mnie na innych Grach lub pożyczyć znajomym.

(177) Powinienem być bardzo chętny, by nie mieć nikogo oprócz Brytyjczyków, jeśli tylu jest dostępnych. Ta wyspa cieszy się dużym zainteresowaniem i wszyscy pytają, dlaczego Cezar nie wchodzi i nie dodaje tego zdecydowanie do naszych posiadłości. Nigdy nie będziemy naprawdę bezpieczni w Galii, dopóki tego nie zrobimy. Ale, wiem, ostrożność to dziś słowo. *

(178) Zapytałem Aleksandra, co miał na myśli Najwyższy Kapłan, mówiąc o żydowskim wybawicielu lub Mesjaszu, i wiem, że ze wszystkich ludzi będziecie chcieli usłyszeć jego odpowiedź. Jak wszystko w tym dziwnym kraju, jest to mieszane pytanie o religię i politykę.

(179) Najwyraźniej Żydzi są prowadzeni przez swoje święte pisma, by uwierzyć, że pewnego dnia ich Bóg, który wybrał ich spośród wszystkich narodów świata (zabawne pojęcie), przywróci ich do pozycji, którą wyznają odbyły się setki lat temu, kiedy ani Rzymianie, ani Grecy nie przyszli na nich.

(180) Ale, mówi Aleksander, ich wykształceni ludzie i ich władcy, tacy jak Kajfasz, są zbyt rozsądni, by myśleć, że można to zrobić w naszych czasach, dlatego opóźniają przybycie wybawiciela w nieokreśloną przyszłość, lub nawet powiedzieć, że w ogóle nie odnosi się to do tego świata, ale do innego życia, które mu się to udaje – powiesz bardzo rozsądny pogląd, i ja też.

(181) Ale zwykły Żyd, który kupuje i sprzedaje, hoduje lub łowi, patrzy w przyszłość inaczej. Im bardziej jest uciskany przez barbarzyńców, jak powiedziałby, jak Grecy czy Syryjczycy, Egipcjanie czy Rzymianie, tym bardziej nie może się doczekać przybycia wyzwoliciela, swego rodzaju Boga, wysłanego z Nieba w celu wyzwolenia Żydów; niektórzy nawet myślą, że ten wybawiciel nie tylko uwolni Judeę, ale podbije cały świat. Właśnie dlatego Kajfasz przemówił do mnie sensownie ; nigdzie w tych częściach nigdy nie ustawia się łobuz, ale wokół zgromadzi się horda i uwierzy, że jego historia została wysłana na króla.

(182) Co by to zrobili Kajfasz i Annasz ? Powiedziałem do Aleksandra. Nigdy nie poruszył mięśniem. „Wątpliwe jest,” powiedział, „jak daleko wybawiciel wymagałby usług arcykapłana bardziej niż rzymskiego gubernatora.

(183) Annas i Kajfasz niewątpliwie wierzą, że wybawiciel przyjdzie kiedyś . Muszą wierzyć nie mniej, ale bardzo wolno przyznają, że rzeczywiście przyszedł; zwykli ludzie wierzą, że może przyjść teraz i w każdej chwili mogą zdecydować, że przybył.

(184) Czy to nie jest komiczny pomysł – ta marna rasa, która została opanowana przez pół tuzina zdobywców, doprowadzona do niewoli i rozproszona po ziemi, wierząc, że jest wybrana spośród wszystkich innych i że jej Bóg, który nigdy nie był w stanie zapobiec nieszczęściom, czy wyśle kogoś, by obalił Cezara i Rzym?

(185) Można by pomyśleć, że kiedy zobaczą, że trzymamy tu tylko 4000 żołnierzy, będą wiedzieli, jak naprawdę są słabi i godni pogardy, ale podejrzewam, że chociaż Kajfasz wie lepiej, wielu z nich uważa, że ​​te 4000 to wszystko, co ma Rzym. . W każdym razie, jeśli możesz polegać na Bogu w dokonywaniu wszelkiego rodzaju cudów, nie ma znaczenia, ilu żołnierzy jest po drugiej stronie. Obawiam się, że pewnego dnia będą potrzebować lekcji.

(186) Jeśli masz szansę, błagam cię, powierz mnie Lucjuszowi Aeliusowi Sejanusowi. * Módl się, powiedz mu, że zastanawiam się nad stworzeniem nowych dróg w tym kraju i że poproszę o pozwolenie nazwania pierwszego z nich jego imieniem.

(187) Później do niego napiszę. Miałem nadzieję, że wyślę mu prezent wina z tego kraju, ale, mój drogi przyjacielu, to jest jak ocet. Nic dziwnego, że Grecy tutaj ryczą handel szlachetnym Chianem i naszym ciepłym Falernian .

(188) Postanowiłem wkrótce udać się do Jerozolimy. Tutaj prawie nic nie widzę z moich Żydów. Cezarea jest pełna Greków, Syryjczyków, Fenicjan, Egipcjan i tego rodzaju motłochu.

(189) Jest wielu Żydów, to prawda, ale są oni pospolici – handlarze, lichwiarze i tym podobne. Liczący się ludzie są w Jerozolimie, a może być tysiące mil stąd, choć jest ona tylko na wzgórzach.

(190) Kajfasz stara się ze mną utrzymywać kontakt, ale w przypadku większości z nich mogę w ogóle nie istnieć. Wychodzę zatem na spotkanie Anny i jego przyjaciół.

(191) Poza tym, chcę zobaczyć ich głowy czwarte: gniazdo, w którym Harbour ich seditions, jeśli w ogóle nie być; twierdza, która według Marciusa sprawi nawet Rzymowi najmniejszych kłopotów, jeśli kiedykolwiek powinni nas oprzeć.

(192) Muszę rzucić okiem na obronę i zastanowić się, jak będzie umiejscowiony mój mały garnizon, jeśli dojdzie do powstania. Także drogi i zaopatrzenie w wodę – pochwalicie mnie za to, wiem – te rzeczy są zawsze złe, dopóki Rzymianie nie wezmą ich za rękę.

(193) Jestem również ciekawy ich Świątyni, chociaż przypuszczam, że nie pozwolą mi na nią rzucić okiem, i muszę dowiedzieć się, gdzie trzymają pieniądze Świątynne, choćby po to, by chronić je przed złodziejami.

(194) Nie musisz mnie podejrzewać; Nie będę naśladować Krassusa ani Sabinusa *, ale wiecie, że jeśli ktokolwiek napadnie na ich skarbie, dostanę winę. Zapewniam cię, że jestem gotów się z nimi dogadać, ale muszę dowiedzieć się, kim są ludzie i co robią.

(195) Tutaj w Cezarei czuję się odcięty od mojej prowincji i pozostaję zaniepokojony, chociaż szef mojej sekcji wywiadu informuje, że wszystko jest ciche i nie ma oznak kłopotów z warzeniem.

(196) Nawiasem mówiąc, on jest z konieczności Graecized Samarytanin, Józef z imienia. Większość jego rodziny straciła ziemię i życie z rąk Heroda. Nienawidzi synów Heroda i nienawidzi Żydów, więc jest dla nas użytecznym sługą. Mam nadzieję pojechać do Jerozolimy za trzy tygodnie.

(197) Igrzyska przebiegły bardzo dobrze. W Galowie i Brytyjczycy walczyli wspaniale. Tłum był tak zachwycony, że nalegali, aby walczyli raz za razem z nowymi antagonistami, aż prawie wszyscy zostali zabici.

(198) Rywalizacja między lwami a Idumaejczykami nie była tak udana; lwy oddzieliły Idumejczyków , więc wkrótce to się skończyło. Jeden z Idumejczyków walczył wspaniale i chciałbym go uratować, ale lwy były zbyt szybkie.

(199) Był jeden ciekawy epizod, który ilustruje upór tych Żydów. W więzieniu było ich czterech, skazanych na śmierć za kradzież na autostradzie. Zaproponowałem, że pozwolę im walczyć z tygrysem, pod warunkiem, że powinni być uzbrojeni w jakąkolwiek drewnianą broń, którą lubili wybierać lub produkować, ale najpierw powinni publicznie złożyć hołd popiersiu Cezara na arenie.

(200) Byli bardzo chętni do walki – wszyscy byli świetnymi silnymi mężczyznami – ale nie chcieli poświęcić się Cezarowi. Powiedziałem im, że zostaną wrzuceni do tygrysa, a oni się ze mnie śmiali.

(201) Byli tak wyrzuceni, a teraz Aleksander o ponurej twarzy ostrzega mnie, że Żydzi mają jakiś religijny sprzeciw (oprócz osobistego), aby rozerwać ich ciała na zwierzęta. Mają tak wiele obiekcji religijnych.

(202) Otworzyłem ten list, aby poinformować was, że Aleksander, wspierany przez Marcjusza , Józefa i wszystkich innych, mówi mi teraz, że nie mogę udać się do Jerozolimy w dniu, który wyznaczyłem, ponieważ jest to szabat Żydów .

(203) Mówią, że byłoby to obrazą; byłoby to celową prowokacją; będzie żałoba, protesty i być może zamieszki. „Zamieszki w szabat!” Powiedziałem. ‚Na pewno nie!’

(204) Ale przypuszczam, że mogą zrobić wyjątek, by zrobić małe zamieszki. Oczywiście musiałem ustąpić; Mogłem to natychmiast rozpoznać po twarzy Marciusa .

(205) Sabat jest dla nich niesamowicie święty, mówi; nie będą ani tolerować żadnej pracy ; nie możecie tego robić, nie możecie robić drugiego; wydaje mi się, że prawie nic nie możesz zrobić.

(206) Zastanawiam się, czy ich święta rzeka Jordan płynie w szabat, czy odpoczywa? Zadałem Marciusowi pytanie. „Jest ich kilka” – odpowiedział – „którzy nie jedzą jajka, jeśli zostanie ono złożone w szabat”. „jeśli masz drewnianą nogę” – zapytałem – czy możesz wyprowadzić ją razem ze sobą w szabat?

(207) Nic nie przeszkadza mojemu Marciusowi . „Wierzę – odparł – że ich uczeni ludzie są podzieleni na ten temat.” * Nie mogłem się powstrzymać. „Oczywiście – powiedziałem – w szabat nie pełnią funkcji Natury?”

(208) Alexander interweniował. – Masz całkowitą rację – powiedział, patrząc na mnie z podziwem. „Niektóre nie.” Byłem trochę zaskoczony. – Ale przypuśćmy – powiedziałem, a potem zostaliśmy przerwani i temat spadł.

(209) Lepiej napisz mi kolejny ze swoich godnych podziwu esejów na temat cnoty tolerancji i równości człowieka, ponieważ zapewniam cię, że obecnie bardzo tego potrzebuję.

(210)   Mógłbym wybuchnąć z oburzeniem. Wszystko jest gotowe na podróż do Jerozolimy i dziś rano rozmawiałem z Marciuszem o ostatnich dotknięciach. „Coś jeszcze możesz wymyślić?”

(211) Zapytałem. Czułem energiczny, pełen żywych oczekiwań na Jerozolimę i niemal sympatyczny wobec moich Żydów. „Oczywiście” – powiedział – „nie wykonujemy zdjęć według standardów”.

(213) Protestuję, że nie okazałem zdziwienia; Uczę się nie być zaskoczony w tym kraju.

(213) Zatem „dlaczego nie?” Powiedziałem. „Gdy zabierzemy standardy do Jerozolimy” – powtórzył – „zawsze zostawiamy obrazy”. Myślę, że nie przy tej okazji – powiedziałem – cokolwiek Waleriusz Gratus był wystarczająco słaby, by zrobić. Nie obrócił włosów. „Każdy prokurator, odkąd Cezar przejął kraj, pozostawił po sobie zdjęcia” – zapewnił – „w przeciwnym razie Żydzi byliby głęboko urażeni”.

(214) Zapewniam cię, moja krew się zagotowała. „Czy chcesz mi powiedzieć – zapytałem – że kiedy rzymski gubernator formalnie wjeżdża do głównego miasta Żydów, ma pominąć ze swoich żołnierzy wizerunki cesarza Tyberiusza Cezara, który może bogowie zachowują, a Augusta Cezara Imperatora, jego wielkiego poprzednika? „

(215) Tak – powiedział. „To zaakceptowana polityka i błagam, abyście ją przestrzegali. Żydzi nie będą tolerować wizerunku żadnego boga czy cesarza w Jerozolimie: ani posągów, ani medalionów na standardach, ani wizerunków na monetach. Wiesz, że chociaż srebrne monety bite we Włoszech, które docierają do tego kraju, noszą wizerunek Cezara – bo tego nie da się uniknąć – miedziane monety wybite w samej Judei nie mają na sobie jego wizerunku.

(216) Podobnie jest ze standardami. Spojrzał mi w twarz. „Jest wolą Cezara, aby ich religia nie była obrażona. Nie mają obrazu swojego boga. W głębi ich Świątyni w Jerozolimie jest mała komnata zamieszkana przez ich boga, ale jest pusta; nie ma w tym nic.

(217) Cezar nie sprzeciwiłby się – powiedziałem – gdybym wziął jego obraz do Jerozolimy i nic się nie wydarzyło. Z przyjemnością pomyśli, że łamałem wrogość tych Żydów do niego, Rzymu i całego świata zewnętrznego.

(218) Jeśli doszło do zgiełku – powiedział Marcius – i ataku na żołnierzy na wąskich uliczkach Jerozolimy, nie mogę odpowiedzieć za konsekwencje. Czy więc Cezar byłby zadowolony?

(219) Mówisz prosto, jak widzisz. Aleksander tam był i od czasu do czasu na niego patrzyłem, ale mały Żyd miał rozsądek, żeby nie mówić. Na mecie musiałem ustąpić.

(220) Co jeszcze mogę zrobić? Nie mogę ryzykować zgiełku i powstania tak wcześnie w czasie mojej kadencji, przy tak małej liczbie żołnierzy i pewności, że powinienem zostać skazany na porażkę, chociaż jeśli mi się uda, cały Rzym pochwali moją stanowczość.

(221) Ale to idzie wbrew pozorom. Wejść do Jerozolimy na oczach tych aroganckich kapłanów i ich gburowatych ludzi, jakbyśmy cierpieli! Wszędzie jest tak samo.

(222) Co myślą Brytyjczycy, kiedy widzą, że zatrzymujemy się na ich wyspie? Co myślą ci Żydzi, kiedy widzą, że wolimy upokorzyć Cezara niż ich urazić?

(223) Przyjmą tolerancję dla słabości i ostrożność dla nieśmiałości. I to nic nie da. Zło z tego wyniknie. Zaznacz mnie, będziemy musieli wykonać naszą pracę od nowa, a na końcu będziemy musieli ją dokładnie wykonać. Obecnie muszę ustąpić. Radośnie obraziłbym Żydów, ale nie stać mnie na przejście Cezara lub Sejana.

(224) Procula idzie ze mną. Już dawno wyczerpała Cezareę; upiera się, że nadszedł czas, aby zobaczyła coś naprawdę żydowskiego. Mówię jej, że za każdym razem, kiedy wejdziemy bez obrazów, zobaczy coś, co jest naprawdę nie-rzymskie.

(225) Byliśmy tu tydzień i wydaje się, że to rok. To tak, jakbyśmy byli w innym kraju. Poczułem to od razu, kiedy przybyliśmy z wybrzeża. W końcu Cezarea jest tętniąca życiem i wesoła, z przyjazną twarzą do siebie.

(226) Tutaj, gdy maszerowaliśmy w górę i na te ponure wzgórza, które rozciągają się na północ i południe, jak okiem sięgnąć, poczułem się jak najeźdźca, który po raz pierwszy wkracza do wrogiej krainy. Przez całą drogę widzieliśmy grupy ludzi z farm i rozrzuconych osad, obserwujących nas w milczeniu.

(227) Tak było, kiedy weszliśmy do Jerozolimy. Nie było powitania u bram ani na ulicy. Ani krzyku, ani salutu; ani śladu Kajfasza, ani żadnej arcykapłanej kasty.

(228) Tłumy na ulicach, bo to miejsce jest jak króliki, ale wszyscy ponuro i cicho, jakby otrzymali rozkaz, lub szydzą z nas, jeśli myślą, że przykuli naszą uwagę.

(229) To miejsce jest wulkanem, a gdybym miał więcej żołnierzy i pozwoliłby Cezar, nie miałbym nic przeciwko, gdyby wybuchł. Marcius mówi, że to nie nadejdzie – jeszcze nie.

(230) Arcykapłani, jak twierdzi, i przez to rozumie mały pierścień rodzin, od którego arcykapłan jest zawsze wybierany, będą mieli jak najmniej wspólnego ze mną, ale dobrze sobie z tym radzą.

(231) I będę miał ich pod ręką, zanim skończę, i tak powiedziałem Marciusowi . Ostrzega mnie, abym nie oczekiwał życzliwości od kapłanów i ludzi. Dla nich wszystkich jesteśmy kosmitami i uzurpatorami, których należy traktować z chłodem i podejrzliwością, dopóki ich bóg nie uzna, że ​​jest odpowiedni do usunięcia nas z szyi.

(232) To nędzne miasto. Oprócz wielkich dzieł Heroda nie ma prawie jednego budynku wartego obejrzenia. Bez względu na to, jaką dumę i smak mają w swojej Świątyni.

(233) Ulice są wąskie i brukowane. Ich dreny i zaopatrzenie w wodę są haniebne nawet dla Azji; nic dziwnego, że cierpią na wszelkiego rodzaju choroby. Będę musiał o tym wiedzieć.

(234) Ręka Heroda jest widoczna wszędzie. Jakże ten człowiek musiał gardzić Żydami i śmiać się z nich! Pewnego dnia będzie ich humorował , a następnego uderzy ich w twarz – lub, co bardziej prawdopodobne, zrobi obie rzeczy prawie razem.

(235) Zbudował im Świątynię, która jest jednym z cudów świata, i są z tego dumni, i mogą być, a jednocześnie zbudował teatr w Mieście i amfiteatr na zewnątrz.

(236) A jaki pożytek z tego, jak mówicie, skoro tak bardzo nie lubią wprowadzenia takich niegodziwych okularów?

(237) Myślę, że właśnie to zachwyciło Heroda. Ich kapłani i wszyscy bardziej surowi ludzie potępiali go i jego złe uczynki, ale wielu zwykłych ludzi gromadziło się na widowiskach.

(238) Którzy ludzie mogą oprzeć się pokusie? Tak więc Herod, w oczach dobrego Żyda, był skorumpowanym ludem, bardziej subtelnym i niebezpieczniejszym niż zwykły prześladowca.

(239) Oczywistym jest, że Herod również zbudował pałac – ogromny romans, który jest również fortecą. To zapewniło mu dodatkową kontrolę nad miastem. Cokolwiek zrobił, nigdy nie zapomniał o konieczności zabezpieczenia się przed swoim ludem.

(240) Cały kraj jest usiany jego fortecami. Nie mieszkam w pałacu; dla moich pretensji wystarczy coś skromniejszego. Poza tym lubię mieć przy sobie żołnierzy.

(241) Mieszkam w Antonii, cytadeli, która jest blisko świątyni i wychodzi na nią. Mam tam żołnierzy i mogę uważnie obserwować Świątynię, ponieważ jeśli będą kłopoty, szczególnie w czasie wielkich festiwali, to w Świątyni prędzej czy później się objawi.

(242) Nie możesz sobie wyobrazić chęci Żydów do walki ze sobą. Są tak samo frakcyjni jak Grecy i wiesz, co to oznacza. Niektórzy z nich opowiadają się za rodziną Heroda; arcykapłani, jak wam mówiłem, uważają, że dobrze jest, abyśmy jak najlepiej zrobili z nas Rzymian; fanatycy i agitatorzy zwykłych ludzi patrzą na nich obojętnie.

(243) Wtedy ludność wiejska zawsze przybywa zza Jordanu lub Galilei, a mieszkańcy miasta szybko się z nimi kłopotają, nie wspominając już o Samarytanach, z którymi każdy dobry Żyd jest gotowy do sporu.

(244) Świątynia jest zadziwiająca. Nie może być tak jak na świecie. to miasto samo w sobie, a kapłani i słudzy z nim związani muszą liczyć tysiące. Istnieją ogromne kolumnady i sądy, jeden po drugim.

(245) Cudzoziemcy mogą wejść na boisko zewnętrzne, a następnie istnieje bariera, a jeśli jakikolwiek cudzoziemiec przejdzie i zostanie wykryty, grozi mu kara śmierci. Nawet nasi żołnierze zostaną przez nas straceni, jeśli przekroczą barierę.

(246) Jest też inny dwór, który wyznacza granicę dla kobiet, a drugi dla mężczyzn, i tak dalej sądy kapłanów i wielki ołtarz ofiarny i najgłębszą komnatę wszystkich – pustą – do której nikt nie wchodzi, tylko Arcykapłan, a on tylko raz w roku.

(247) Ilość ofiar składanych przez osoby prywatne jest zdumiewająca, a część zewnętrznego dziedzińca, gdzie ofiary są kupowane i sprzedawane, jest jak wielkie targi. Kapłani biorą udział we wszystkich ofiarach i, aby zapewnić sobie dochód, nalegają, aby nikt nie składał ofiary z wyjątkiem Jeruzalem i samej Świątyni.

(248) A potem są prezenty od bogatych Żydów i pieniądze na hołd od bogatych i biednych. Skarb jest ukryty gdzieś w głębi świątyni – nie wiem dokładnie gdzie.

(249) Zapytacie mnie, jak mnie przyjęto, odkąd po raz pierwszy wjechałem do miasta. Nie dobrze. Proszą o kłopoty. Zaprosiłem wszystkich ich głównych ludzi, aby spotkali się ze mną w Antonii rano po moim przybyciu.

(250) Nie było odpowiedzi, ale przyszli. Aleksander powiedział mi, że lepiej przyjmę ich na zewnątrz, bo niektórzy z nich skrupulatnie wchodziliby do samego budynku.

(251) Zaproponowałem nawet, że dam im jedzenie i wino – nie wino z kraju, ale prawdziwe wino – zanim odejdą, ale oczywiście Aleksander odpowiedział, że to niemożliwe; nie zaakceptowaliby tego; poza tym był to dzień przed lub po święcie, a to sprawiło, że bardziej niż kiedykolwiek starali się spotkać z tymi, których nazywają poganami. W tym, jak we wszystkim, ustąpiłem. Nie możesz powiedzieć, że nie mam do nich cierpliwości.

(252) Kiedy przybyli, był wielki tłum. Oczekuję, że większość z nich była tak ciekawa, jak mnie widzieć. Byli tam wszyscy Sanhedrimowie, około siedemdziesięciu.

(253) To ciało rządzi Żydami pod naszym zwierzchnictwem; składają się na nich ich arcykapłani, urzędnicy oraz najwybitniejsi prawnicy i filozofowie. Pozdrowiłem Kajfasza, a on przedstawił mi przywódców; wśród nich Annas i jeden lub dwóch, którzy sprawowali urząd Najwyższego Kapłana, Kapitana Gwardii Świątynnej, szefa Skarbu i kilku innych. Annas miał tam swoich synów, cały rząd.

(254) Jeden z nich był już Najwyższym Kapłanem i bez wątpienia inni oczekują, że będzie. Starzec, powiedziałbym, jest tego warty. Ma twarz jastrzębia, z wąskimi ustami (jak na Żyda), a co jakiś czas, kiedy się porusza, iskra ognia w jego oczach.

(255) Nie wiem, czy to jego przebiegłość, czy skłonność decydują o jego polityce, ale chociaż jest on jedną z głów arystokratycznych szlachciców, którzy pracują z nami i prawie całą frakcją zwaną saduceuszami, szuka wsparcia i wsparcia. oklaski drugiej frakcji, faryzeuszy, którzy wszyscy są za najwyższe przestrzeganie żydowskiego prawa i za jak najwięcej sprzeciwów, jakie jest możliwe dla Greków, Rzymian i innych cudzoziemców.

(256) Teraz obserwuj, co się stało. Wiodący saduceusze mają mandaty dla Sanhedrynu, ale większość jego członków to faryzeusze, którzy uważają saduceuszów z podejrzliwością i dezaprobatą za tymczasowych w religii i (a więc) w polityce.

(257) Wszyscy słuchali, co powiem i co powiedzą mi szlachetni saduceusze. Po prezentacjach zacząłem od powiedzenia Kajfaszowi, że jest mi przykro, że nie uważali za stosowne powitać mnie przy moim wejściu do miasta.

(258) Mówiłem po grecku, ponieważ, jak wiecie, jest to język wykształconych na całym Wschodzie. Zanim Kajfasz zdążył odpowiedzieć, Annas powiedział coś ostro w obcym języku i wśród niektórych z nich rozległy się oklaski.

(259) Kajfasz pośpiesznie powiedział, że to kwestia zwyczaju i że rzymski gubernator do tej pory nigdy nie domagał się formalnego powitania przy wjeździe do Jerozolimy.

(260) Staję się, jak sądzę, cudem samokontroli. Nie pytałem, co powiedział Annasz , ale później odkryłem, że powiedział po aramejsku, którego używają między sobą, że z pewnością wystarczyło, aby w ogóle zgodzili się przyjść do mnie.

(261) Zwróciłem się jednak do nich i powiedziałem – po grecku – że mam nadzieję, że ta niedyspozycja była lepsza, co uniemożliwiło mu przybycie do Cezarei.

(262) Uśmiechnął się lekko i odpowiedział po raz kolejny po aramejsku – co było obraźliwe – i rozległ się ogólny śmiech. Tym razem zmusiłem Aleksandra do tłumaczenia. Wyglądało na to, że bezczelny facet powiedział, że jego niedyspozycja jest lepsza, ale może wrócić w każdej chwili.

(263) Wiem jednak, jak radzić sobie z taką szlachtą i zwróciłem się do nich po łacinie, aby nauczyć ich ich miejsca, i kazałem Aleksandrowi tłumaczyć na język grecki. Powiedziałem im na okrągło, że nie jestem zadowolony z mojego przyjęcia w Cezarei, a tym bardziej w Jerozolimie, ale że nie powinni mieć powodu, aby narzekać na mnie, dopóki ich postępowanie jest szczere lojalne.

(264) Słuchali kwaśno, a potem Kajfasz pośpiesznie powiedział, że znają swój obowiązek wobec Cezara i Rzymu. Zapytałem, czy mają jakąkolwiek prośbę, aby mnie o to poprosić, a on odpowiedział, że byłoby to dobre uczucie i zadowolenie, gdybym przywrócił szaty Najwyższego Kapłana do ich przechowywania.

(265) Odpowiedziałem, podobnie jak w Aleksandrii, że sprawa leży w gestii Cezara, a od ich zachowania zależy, czy będę mógł wydać jakieś zalecenie. Potem powiedziałem, że bardzo podziwiałem to, co widziałem w Świątyni i chciałem to sprawdzić; być może niektóre z nich pokażą mi swoje cuda następnego dnia. Kajfasz zgodził się.

(266) Zasugerowałem, aby ci, którzy byli Najwyższymi Kapłanami, powinni nam towarzyszyć. Wszyscy spojrzeli na Annas . Skłonił się poważnie. „Do zewnętrznego sądu!” powiedział, tym razem po grecku. Naprawdę ten człowiek jest nie do zniesienia. „Wiem o tym” – powiedziałem. „Czy nie stworzyliśmy napisów w języku greckim i łacińskim zabraniających nieznajomym wychodzenia poza zewnętrzny dziedziniec?” Wtedy nie mogłem się oprzeć pokusie.

(267) Jednak słyszałem, „dodałem”, że jeden z moich poprzedników odwiedził nawet najgłębszą komnatę ”. Pamiętacie, że kiedy Kneusz Pompejusz * zajął Jerozolimę podczas swoich wschodnich podbojów, przeniknął do najświętszej komnaty – czynu zbezczeszczenia, którego nigdy nie wybaczyli.

(268) Powinieneś był zobaczyć ich twarze. Rozległ się szmer przerażenia i gniewu; niektórzy pluli na podłogę; niektórzy z nich zrobili krok w moją stronę. Annas wystąpił naprzód, ale nie dałem mu czasu na wypowiedź.

(269) Sam nie zamierzam – powiedziałem – wyjść poza zewnętrzny dziedziniec, tak jak ufam, że będziecie nadal wykonywać codzienną ofiarę na cześć Cezara i Rzymu. To ich uspokoiło, ponieważ przypominało to, że tolerancyjni my, dokładamy od nich codziennie symbol poddania.

(270) Na koniec powiedziałem im, że spodziewam się, że niezwłocznie zgłoszą mi agitatora wśród zwykłych ludzi, którzy mogą zagrozić kłopotom. Powiedziałem, że nie muszę przedstawiać problemów, które miałem na myśli; wiedzieli wystarczająco dobrze, co się stało, gdy jakiś rabuś lub fanatyk, na wpół oszalały na punkcie religii lub wolności swojego kraju, zaczął ustanawiać się jako przywódca i zbierać zwolenników. Polegałam na nich za lojalne wsparcie. Tym samym odrzuciłem ich.

(271) Spędzę tu dwa tygodnie, a potem zrobię obchód, zanim wrócę do Cezarei. Muszę zobaczyć ludność wiejską. Wierzę, że nie mają najmniejszego zrozumienia potęgi i znaczenia Rzymu – najbardziej niebezpiecznej formy ignorancji. Z przyjemnością ucieknę , ale Procula będzie żałował opuszczenia Jerozolimy.

(272) Uważa, że ​​wszystko jest malownicze, a poza tym ich religia i kult świątynny ją pociągają. Ciekawe, jak te wschodnie religie fascynują kobiety.

(273) Jeśli nie jest egipski, to jest marką żydowską; im większa tajemnica i hokus-pokus, tym chętniej mają się poddać kapłanom. Procula odwiedza zewnętrzny dziedziniec i pyta Aleksandra o ich cudowną pustą komnatę. Mówię jej, że pewnego dnia zapomni i przekroczy barierę. Wtedy moim nieprzyjemnym obowiązkiem będzie jej egzekucja.

(274) Nawiasem mówiąc, mam do ciebie dwa pytania. Ile synagog jest w Jerozolimie? Pięćdziesiąt, mówisz? Jest ich prawie pięćset. A kto odkrył alfabet? Odpowiadacie starożytnym Egipcjanom lub Asyryjczykom. Nie, to był Abraham, przodek Żydów.

(275) Nie wierzysz w to? Jakie domniemanie! Ja też nie, ale Żydzi to robią i nie udają. Wszystko, co dobre, musiało pochodzić od Żydów. Nie wiem, ale oczekuję, że twierdzą, że odkryli ogień i koło zamachowe. Pocieszeniem jest, że przynajmniej mamy uznanie za dobry rzymski miecz.

(276) Obawiam się, że twój zrównoważony i tolerancyjny umysł nie zatwierdzi tonu tego listu. Przyznaję, że Jerozolima nie poprawia mojego temperamentu.

(277) Dziękuję wam za wasze listy, a zwłaszcza za gorliwość w obronie moich interesów przed Pomponiusem Rufusem. Ostrzegałem go dawno temu, że jego nowy dom, jeśli zostanie wybudowany do takiej wysokości, będzie naruszał moje prawa do światła.

(278) Przebiegły łobuz czekał wystarczająco długo, by zrealizować swoje plany. Pozwól mu odkryć na dworze, przyjacielu, jak zagorzałym mistrzem i jak wymowną radę mam w tobie.

(279) Słyszałem w zeszłym tygodniu, że wędrowny kaznodzieja pojawił się na wzgórzu na południe od Jerozolimy. Jego imię to John. Okazało się, że wywołuje pewne podekscytowanie i może powodować więcej, więc wysłałem Józefa do Jerozolimy na misję śledczą.

(280) Dałem mu władzę, jeśli uzna to za konieczne, aby osobiście poszukać źródła fermentu i podać, co to znaczy. To może być nic, ale powinienem wiedzieć.

(281) Słyszałem od Józefa. Mówi, że sprawa może być poważna, a po zebraniu takich informacji, jakie są dostępne w Jerozolimie, udał się w góry, aby usłyszeć, co mówi kaznodzieja Jan.

(282) Życzę mu radości z wyprawy. Jest to region równie nieprzyjemny jak w całym moim królestwie – ponure i jałowe góry, otoczone głębokimi wąwozami i ciekami wodnymi, które prowadzą stromo w dół do doliny Jordanu i Morza Martwego.

(283) O ile wiem, zamieszkuje ją głównie złowrogie ptaki, dzikie bestie, trędowaci i na wpół szaleni pustelnicy, tacy jak ten John. Pod nieobecność Józefa badam raporty naszych szpiegów w innych częściach kraju.

(284) Wygląda na to, że sława Jana rozprzestrzenia się i zwykli ludzie zaczynają o nim mówić. Niektórzy wyruszają w oczekiwaniu na scenę głoszenia. Będę zadowolony z raportu Josepha. To jest moje pierwsze doświadczenie tego rodzaju agitacji i zdecydowanie się z tym poradzę.

(285) Jeszcze jedno słowo o Pomponiuszu . Nie szczędzić wydatków. Ważne jest nie tyle to, że moje prawa do światła powinny być chronione, co to, że Pomponiusz powinien zostać pokazany jako drań.

(286) To, co słyszę z Rzymu, sprawia mi prawie radość, że jestem zwykłym prokuratorem. Nasz wspólny przyjaciel – lepiej nie wymieniać imion – pisze do mnie, że Sejanus nie tylko jest ambitny w małżeństwie z rodziną Cezara, ale jednocześnie mówi nieco o samym Cezarze.

(287) Monarcha wysepki – nazwał go kiedyś – słyszałeś o tym? Prawie nie śmiem pisać słów. Jeśli te rzeczy dotrą do uszu Cezara, będę się cieszył, że nie zawdzięczam tego spotkania łasce Sejana.

(288) Joseph w końcu wrócił i konsultowałem się z nim i Aleksandrem. Miał pewne trudności ze śledzeniem kaznodziei. Musiał iść pod górę i zejść przy każdej pogodzie, a Żydzi, którzy byli w drodze, spoglądali nieprzyjaźnie.

(289) Wielu jest także na drodze: większość z Judei, ale wielu z terytorium Antypasa po drugiej stronie Jordanu, a niektórzy z Samarii, a nawet Galilei.

(290) Kiedy odkrył Johna, który cały czas przenosi się z wioski do wioski, czy wiesz, co znalazł? Jeden z oficerów Antypasa, który obserwował Johna w imieniu swojego pana. Mówiono, że John wkrótce opuści moje terytorium i przejdzie przez Jordan do Antypasu. Nie wiem, czy dam mu szansę.

(291) Może to być bardzo poważna sprawa. John jest tylko jednym z tych ludzi, przed którymi mnie ostrzegano. Według raportu Józefa jest on „na wpół ubrany, na wpół zagłodzony i na wpół szalony”, ale to nie ma znaczenia w przypadku tych Żydów.

(292) Właśnie to, co mówi, liczy się, a może raczej to, co postanowili myśleć, że ma na myśli. Mówi im, że nadchodzi wielki czas, nowa era, której wszyscy się spodziewają, a dla nich oznacza to tylko jedno: nigdy więcej Herodów , nigdy więcej Rzymian, żadnych gubernatorów, żołnierzy ani podatków.

(293) Idea wolności, niepodległości, ożywienia chwalebnych dni, które cieszyli się za czasów dawnych królów – to właśnie ta przyciąga ich z całego kraju. Józef oświadcza, że ​​Jan musi jedynie ogłosić, że jest oczekiwanym przywódcą, a cała wieś będzie płonąć.

(294), który sprawia, że nie ma pretensji , więc Józef mówi, że on sam jest liderem, ale robi to, co jest prawie tak źle: on mówi im, że lider nadchodzi, i że wkrótce, który jest po prostu to, czego szukasz . Pytałem o to Aleksandra, a on jest mądry i tajemniczy.

(295) Zapytałem go, czy ten przywódca jest tym samym co wybawiciel czy Mesjasz, o którym mówił Kajfasz. On mówi nie; że przed wybawicielem musi przyjść, zgodnie z ich świętymi pismami, strażnik zaawansowany, posłaniec lub prorok – jakkolwiek chcesz go nazwać – i że kiedy ta osoba przybędzie, wszyscy ludzie będą wiedzieć, że sam wybawiciel nadejdzie .

(296) Zobaczysz, że z punktu widzenia rzymskiego gubernatora jest to wszystko to samo. Jan przewiduje bliskość nowego proroka; po pojawieniu się proroka nastąpi wybawiciel, a następnie Cezar i Rzym ustąpią miejsca nowej epoce.

(297) Zgadzasz się, że niemożliwe jest, aby tak fantastyczne, ale zgubne pomysły mogły rozprzestrzeniać się wśród ludzi. Nie możesz sobie wyobrazić, że tu jest powietrze.

(298) Każdy czeka, czeka na rzeczy, które mają się wydarzyć. Jestem przekonany, że najlepszym miejscem dla ludzi takich jak John jest więzienie i właśnie w tym miejscu proponuję go umieścić.

(299) Napisałem do Kajfasza, pytając, co on i Sanhedrimowie mają do powiedzenia na ten temat i informując go o tym, co zamierzam. Powinni byli mnie wcześniej zgłosić.

(300) Nie mogę zapomnieć powiedzieć zabawnej rzeczy o Johnie. Mówi Żydom, że aby stać się godnymi nadchodzących wielkich dni, muszą się ukorzyć za niegodziwe życie, które prowadzili. To mnie łaskocze, podobnie jak ty, gdybyś znał Żydów.

(301) Większość z nich wcale nie lubi tej części doktryny. Ich zdaniem nie mają oni powodów do skromności; nigdy nie miałem. Nowa epoka ma się bardzo dobrze, ale jej zadaniem jest stawianie Żydów ponad wszystkimi innymi narodami. Upokorzenie jest właściwe dla Greków, Rzymian i tym podobnych.

(302) Chciałbym wiedzieć, co myśli moja przyjaciółka Annas o upokorzeniu się na polecenie obdartego kaznodziei, który uciekł z jaskini! Ale ja już wiem. Kapłani są przyzwyczajeni do Jana.

(303) W tym kraju jest cała sekta fanatyków jego rasy – wielu z nich w tym samym regionie, z którego pochodzi – którzy prowadzą ciężkie życie i gardzą łatwym kapłaństwem w Jerozolimie.

(304) Jestem pewien, że Annas i Kajfasz zrobiliby mu krótką kajdanę, szczególnie jeśli wykazywałby oznaki popularności. Wszystkim ich Bogom bardzo dobrze jest stworzyć nową erę, ale Najwyżsi Kapłani z pewnością oczekują, że najpierw zostaną skonsultowani.

(305) Wydaje mi się, że jest to okazja do potwierdzenia siebie. Poczekam na list od Kajfasza, ale cokolwiek powie, zamierzam teraz wzmocnić garnizon w Jerozolimie. Mam nadzieję na twoją aprobatę.

(306) Słyszałem od Kajfasza o Janie. Wysyła mi oficjalną odpowiedź, która jest w najbardziej dyskretny sposób. Może ci się spodobać jej tekst. To mówi:

(307) „Sanhedrym, wysławszy przedstawicieli, aby przesłuchali Jana, syna Zachariasza i upewniwszy się, że nie twierdzi, że jest Mesjaszem Żydów lub jednym z proroków, jest zdania, że ​​nie popełnił żadnej obrazy zgodnie z Prawem, które usprawiedliwiłoby to postawieniem go przed sądem.

(308) Jednocześnie uznaje, że władza cywilna może rozsądnie przyjąć szersze spojrzenie na konsekwencje, które mogą wynikać z rozszerzenia jego nauczania ”.

(309) Kajfasz wysłał prywatną wiadomość przez posłańca. Nie ma nic przeciwko moim środkom, jeśli uważam je za konieczne. Jestem pewien, że w głębi serca on i jego przyjaciele mają nadzieję. Widzisz grę. Jan może łatwo stać się dla nich zawstydzeniem, nawet jeśli już tak nie jest.

(310) Chcieliby, żeby odsunął go na bok, ale lepiej byłoby, gdybym go usunął, niż że sami powinni ponieść odium. Na moje słowo nie zobowiązałbym ich, ale pomyślałem o nowej metodzie nauczania zarówno ich, jak i zwykłych ludzi, którzy są tutaj ich panem.

(311) Powiedziałem wam, że postanowiłem wysłać więcej żołnierzy do Jerozolimy na wypadek, gdyby sprawa Jana spowodowała zakłócenia. Zdecydowałem, że nowe oddziały tym razem będą nosić imperialne wizerunki na standardach, kiedy wkroczą do Jerozolimy.

(312) Co za szaleństwo! Słyszę, jak mówisz, i natychmiast przywołujesz wizję zamieszek, zgiełku i otwartej wojny. Ale posłuchaj. Nie przyznajesz Piłatowi wystarczającego uznania za mądrość. Czy uważasz, że tylko Żydzi są przebiegli?

(313) Moje wojska wkroczą do Jerozolimy w środku nocy. Rano, kiedy Żydzi się obudzą, zajmą się swoimi sprawami i wpadną do świątyni, zobaczą standardy z widocznymi na nich obrazami, już ustalonymi na murach obronnych Antonii.

(314) Oni szturmują Antonię, mówisz? Powiedz to marines. Ale gdyby próbowali, to jaką historię powinienem wysłać do Rzymu! Zmęczeni, zdradzieccy Żydzi atakujący bezpośrednio obrazy Cezara i standardy legionów po tym, jak do tej pory szanowałem ich skrupuły, aby wysłać żołnierzy pod osłonę ciemności! Co powiedziałby nasz patriotyczny rzymski tłum na tę historię?

(315) Dlaczego powinienem być bohaterem na jeden dzień i mieć do dyspozycji legiony syryjskie. Ale nie bój się. Kiedy Jerozolima usłyszy, że mówca Jan ma zostać aresztowany, i zobaczy rzymskie orły pośród siebie, pomyśli dwa razy, zanim otwarcie się oprze. Kajfasz będzie zszokowany moją roztropnością, ale nadszedł czas, aby zrozumieli, że są częścią państwa rzymskiego, a ja wydałem Marciusowi jego rozkazy.

(316) Wysyłam wam trochę ceramiki syryjskiej. Mam nadzieję, że twoi niewolnicy są bardziej ostrożni niż moi. Powiedziałem mojemu, że następny, który uszkodzi cenny wazon lub posąg, pojawi się na Igrzyskach, a nie jako widz.

(317) Pochwal mnie, mój przyjacielu, za dobrego Rzymianina. Ja także niosę błogosławieństwa Włoch na oślepiony Wschód. Przywiozłem dwóch geodetów, jednego z Aleksandrii i jednego z Antiochii.

(318) Poinstruowałem ich, aby przedstawili mi plany przebudowy niektórych dróg, budowy łaźni w Samarii i doprowadzenia dobrego zapasu wody do Jeruzalem ze źródeł na południe od miasta.

(319) Nie podziękuję za to, ale gdzie i kiedy Rzymianin jest wdzięczny za korzyści, które przynosi narodom wschodnim? Żyją jak świnie, a kiedy je wychowuje z nieczystego stanu, skarżą się tylko, że wyrzuca im pieniądze na opłacenie robót publicznych, których chce, a nie oni.

(320) Czy to nie Cezar August – czy też wielki Juliusz – nazwał to brzemieniem Rzymian, którego, niezależnie od jego skłonności, nie może uniknąć?

(321) Czy uwierzyłbyś, że w Samarii nie ma łaźni, chociaż nasi oficerowie, zarówno wojskowi, jak i cywilni, idą tam w upalne dni dla własnego zdrowia? Jeśli chodzi o drogi, proponuję zrekonstruować to, co biegnie wzdłuż wybrzeża i dwa, które biegną do Jerozolimy od północy i wschodu.

(322) Nasze wojska będą poruszać się znacznie szybciej, a więc oczywiście handel i ruch pielgrzymów, co pomoże moim dochodom. Jeśli chodzi o zaopatrzenie w wodę, będzie to czysta korzyść dla Jeruzalem, dla której powinni postawić mi posąg. Ale czy wiesz, jedynym pytaniem, które ich w ogóle interesuje, jest to, kto za to zapłacić.

(323) Jak na świecie w ogóle przetrwają w obecnych warunkach podczas wielkich festiwali, których nie rozumiem. Prawdopodobnie Jerozolima ma około 50 000 mieszkańców i jest tam tylko kilka studni z wodą, by zaopatrować ich wszystkich. Ale w czasie Paschy pielgrzymi przybywają dziesiątkami tysięcy.

(324) Nikt nie zna dokładnej sumy, ale niektórzy twierdzą, że w Jerozolimie i okolicznych wioskach jest pół miliona ludzi. Jeruzalem jest wypełnione; śpią na dachach, a nawet na ulicach, i każdego ranka gromadzą się w tłumie z okolicznych wsi.

(325) Skąd oni wszyscy czerpią wodę do picia i do ceremonialnego mycia? Nie mogę wam powiedzieć, chyba że ich Bóg zapewni to cudem lub święto nie będzie traktowane jako ciągły Sabat i nie wolno im w ogóle pić.

(326) Jednak wodę będą mieli, zarówno czystą, jak i obfitą, bez względu na to, czy im się to podoba, czy nie, i za nią zapłacą zgodnie ze zwyczajem prowincji rzymskich.

(327) Oddziały odeszły pod dowództwem Marciusa . Niosą wizerunki trzech Cezarów – samego Tyberiusza, Augusta i Juliusza. Będą na Antonii przed świtem jutro.

(328) Zwróciłem się do mężczyzn osobiście. Powiedziałem im, że to Rzym i Cezary są pod ich opieką i że muszą go chronić, ale ze swojej strony nie może być prowokacji.

(329) Powiedziałem Marciusowi, aby wysłał oddział, aresztował Jana i wysłał go do mnie w Cezarei. W każdym razie muszę to zrobić, ponieważ jeśli Antipas, podobnie jak on, wie, że po mojej stronie granicy budzi się niezadowolenie, to wykorzysta to jak najlepiej.

(330) Teraz mam dla ciebie wiadomości. Miałem najbardziej ekscytujący tydzień w moim życiu. Zaprawdę, włożyłem tłuszcz do ognia. Jerozolima jest w chaosie, zgiełk rozprzestrzenił się po całym kraju, a tutaj w Cezarei napotyka mnie mnóstwo gniewnych Żydów.

(331) Na początku wszystko poszło dobrze. Żołnierze dotarli na Antonię, gdy było jeszcze ciemno, a na blankach wzniesiono standardy. Można je było zobaczyć z niektórych części świątyni.

(332) Muszę wam powiedzieć, że o świcie kapłani rozpoczynają przygotowania do porannej ofiary, a wkrótce zbiera się tłum wiernych. (Dobry zwyczaj, ponieważ sprawia, że ​​ludzie wstają wcześnie.) Było ledwo światło dzienne, gdy ktoś odkrył obrazy na słupach standardowych. Mają oczy jastrzębi, jeśli chodzi o nas.

(333) Natychmiast rozległo się oburzenie. Niektórzy rzucili się na Antonię, inni do kapłanów, inni z powrotem do miasta, aby przekazać wiadomość. Kajfasz był na Antonii w mgnieniu oka i w każdym razie błagał Marciusa, by usunął standardy z publicznego widoku. Marcius uprzejmie powiedział „nie” i skierował go do mnie.

(334) Kajfasz powiedział, że będzie musiał postawić silną linię; już przywołał Sanhedrim; skarżyliby się nie tylko mnie, ale i Rzymowi i mówili o tym ludziom, ale wątpił, czy tłum mógłby zostać powstrzymany przed faktycznym atakiem na cytadelę.

(335) Marcius nie drgnął, a Kajfasz był na granicy rozumu, co robić. Tymczasem całe Jeruzalem zgromadziło się w świątyni i wokół Antonii. Grozili nie tylko nam, ale także Sanhedrym. Wielu z nich nosiło maczugi i kamienie, a kiedy Kajfasz wynurzył się z biura Sanhedrynu, aby się do nich zwrócić, groził mu gwałtownie, oskarżając Sanhedrim o wyrządzenie tej „zniewagi” ich religii poprzez tolerowanie nas i domaganie się, aby raz zabezpieczyć jego usunięcie.

(336) Kajfasz odpowiedział, że Sanhedrimowie zrobią wszystko, co w ich mocy, ale nie może być przemocy; natychmiast wysłaliby mi potężną deputację w Cezarei, a gdybym się nie poddał, natychmiast zwróciłby się do Cezara i poprosił o moje usunięcie. Dodał, że jeśli którykolwiek z tłumów zdecyduje się towarzyszyć delegacji, może to zrobić; mogliby mi pomóc udowodnić, jak głęboko byli poruszeni tym świętokradztwem, ale wyrządzili poważną szkodę ich religii i krajowi jedynie z powodu wrzawy w Jerozolimie. Kajfasz jest sprytnym człowiekiem. Zapewnił im ujście dla ich gniewu, a on sam – środki (jak miał nadzieję) zastraszenia mnie.

(337) Biorąc go za słowo, przybyli do Cezarei. Tak, moja droga Seneko, porzuciły swoją pracę i swoją religię i wyruszyły, chodząc tysiące z nich, do mnie w Cezarei. Przybyli nie tylko z Jeruzalem, ale ze stu miast i wsi; wszędzie, gdy rozeszła się wieść, wyruszyli do Cezarei. Kiedy usłyszałem, co się dzieje, poszedłem na dach pałacu – to było cztery dni temu – i drogi były na nich czarne, o ile okiem sięgnąć. Maszerowali równomiernie jak ludzie z celem, jak ludzie w Rzymie, kiedy idą na igrzyska.

(338) Były tam wszystkie grupy wiekowe, od siwobrodych po chłopców. Przybyli ich najbardziej uczeni rabini, każdy z następującymi uczniami i wielbicielami. Tłum kapłanów ze Świątyni eskortował delegację, którą prowadzili Kajfasz i Annasz .

(339) Kiedy deputacja weszła do pałacu, panowała wśród nich ogromna scena entuzjazmu. Reszta populacji patrzy kwaśno. Przy odrobinie prowokacji nastąpi masakra.

(340) Raczej podobała mi się rozmowa z kapłanami. Kajfasz był dostojny, Annaś tryumny, a jego syn Eleazar (dawniej arcykapłan) hałaśliwy. Ale wszyscy pragną wydostać się z dziury.

(341) Boją się tłumu, a jeszcze bardziej boją się swoich wrogów w Jerozolimie, którzy są zajęci podważaniem swojej pozycji, nazywając ich pro-Rzymianami, „sprawcami bałwochwalstwa” (zbrodnia zbrodni w oczach dobrego Żyda), zdrajcy i tym podobne. Możesz łatwo wyobrazić sobie argumenty.

(342) Ze swojej strony żaden Prokurator nigdy wcześniej czegoś takiego nie zrobił; Cezar by go nie pochwalił; Cezar zawsze był uprzejmy; ani ja, ani Cezar – zwłaszcza Cezar – nie mogliśmy zapragnąć zamieszek i otwartego buntu, czego należało się spodziewać, gdybym nie odwołał mojego zamówienia.

(343) Z mojej strony obecność obrazów była zwykłym znakiem władzy rzymskiej; było to znacznie mniej obraźliwe niż codzienna ofiara, którą już złożyli Cezarowi i Rzymowi; Starałem się oszczędzić ich uczuć, wysyłając żołnierzy pod osłonę nocy; wycofanie obrazów byłoby bezprecedensowym upokorzeniem Cezara, a wycofanie ich w obliczu gróźb byłoby sygnałem dowodowym słabości.

(344) Od czasu tego spotkania byli tu kilka razy, zarówno publicznie, jak i prywatnie, i co pewien czas tłumią tłum. Powiedziałem Kajfaszowi, że musi nakazać swemu ludowi, aby wrócił do domu, ale mówi, że jedyne, co może zrobić, to uciszyć ich, obiecując, że nie da mi spokoju, dopóki mnie nie przekona. Ich liczba, jak dotąd nie maleje, stale rośnie.

(345) Ogromna liczba ludzi przychodzi z ciekawości, ale wszelkiego rodzaju szaleni fanatycy przybywają z odległych stron i wygłaszają przemoc. Nie wiem, jak oni wszyscy przetrwają, ale przypuszczam, że dobrym sporem o religię jest dla nich mięso i picie.

(346) Sytuacja nie może trwać, ale przyznaję, że trudno mi sobie z tym poradzić. Mógłbym je rozproszyć siłą, ale nie chcę rozlewu krwi; wszyscy ludzie w Rzymie, którzy opowiadają się za pokojem i ciszą (i którzy w najmniejszym stopniu nie rozumieją trudności gubernatorów prowincji) staną w obronie przeciwko mnie.

(347) Z drugiej strony nie powinienem ustępować. Bardzo chcę uczyć tych Żydów lekcji. Poza tym bardzo ważne jest, ze względów politycznych, rozbicie ich wyłączności, a ja zacząłem. Jak dotąd prawdziwie rzymskie rządy nie są tu akceptowane, ale powolny, ale stały ruch przeciwko niemu i kapłanom, którzy go tolerują.

(348) Jeśli nie zaczniemy łamać ich uporu, wkrótce będziemy musieli podbić Judę. Gdybym mógł polegać tylko na odpowiednim wsparciu w domu, ale tam – wiem, że kiedy rozmawiam ręką na rękojeści miecza, nie mogę oczekiwać od ciebie zbyt wiele współczucia. Chciałbym, żebyś sam miał pracę przez kilka miesięcy. Dam ci znać wynik.

(349) Dziękuję Jove, że to miejsce znów jest wolne od Żydów. Ostatni z ich szmacianych tagów i bobtailów znikają w górach, a ja piszę do ciebie, moja droga Seneca, w pośpiechu, aby powiedzieć ci, co się stało.

(350) Będę z tobą całkiem szczery, bo prawda jest taka, że ​​potrzebuję pomocy ciebie i moich innych przyjaciół. Cieszę się, że samego Cezara nie ma w Rzymie, ponieważ nie mogę ukryć przed sobą, że fakty mogą być mu fałszywie przedstawione. Nie, powiedziałem, że będę z tobą szczery; Powinienem się obawiać, że fakty mogą zostać mu naprawdę zgłoszone.

(351) Po czterech dniach Żydzi nie wykazywali oznak osłabienia. Stali, siedzieli, spali i odmawiali modlitwy w całym Pałacu i na sąsiednich ulicach i placach. Szczególnie odmówili modlitwy. Marcius napisał do mnie, że wszystko w Jerozolimie jest w martwym punkcie i że jest biernie badany na Antonii. Józef doniósł, że Sanhedrimowie wysłali wysłanników do Heroda Antypasa, jego brata i gubernatora Syrii, prosząc ich, aby interweniowali ze mną na tej podstawie, że poważna epidemia w Judei miałaby nieprzyjemny wpływ na ich terytoria.

(352) Kapłani również wybrali misję, którą w razie potrzeby wysłali do Rzymu. Postanowiłem użyć bezpośredniego zagrożenia ze strony siły wojskowej. Ogłosiłem, że następnego dnia – szóstego dnia tych postępowań – Żydzi zgromadzą się na rynku wcześnie rano i zwrócę się do nich osobiście. W tym samym czasie kazałem ukryć wszystkich dostępnych żołnierzy w okolicznych budynkach. Na zakończenie mojego przemówienia mieli wylać się i napaść na Żydów.

(353) Rynek jest otwartą przestrzenią, która pomieści dwadzieścia tysięcy osób, i była pełna. Po przyjeździe zgiełk był nie do opisania. Przez dziesięć minut krzyczeli na mnie i na siebie.

(354) Zachowywali się jak szaleńcy. Nie wiem, co mówili; Wątpię, czy wielu z nich znało siebie. Kapłani, którzy ustawili się (jak sądzę, aby mnie chronić) przed podniesioną platformą, na której siedziałem, nie mogli uzyskać milczenia.

(355) W końcu wstałem, dałem sygnał moim urzędnikom i kazałem odejść. Uciszyło ich to na sekundę, a Kajfasz, wchodząc na peron, powiedział im, że Sanhedrion poprosił mnie, abym osobiście do nich przemówił (to nie była prawda) i że ich obowiązkiem było ciche słuchanie. Na ten czas milczeli.

(356) Byłem uprzejmy, byłem pojednawczy. Powiedziałem im, że Cezar zawsze starał się nie ingerować w ich religię i że nie mniej niż inni gubernatorzy jestem skłonny szanować ich skrupuły. Ale to nie była religia, był to wyłącznie akt administracyjny, do którego nie powinni się wyjątkiem.

(357) Nie mogli oczekiwać, że zostaną zwolnieni z symboli rzymskiego panowania. Mogę niemal powiedzieć o rzymskim obywatelstwie, które były wspólne dla całego cywilizowanego świata. Na te pomruki powstały. Powiedziałem, że jestem skłonny rozważyć każdą rozsądną prośbę, którą mogą złożyć, ale przede wszystkim muszą spokojnie wrócić do swoich domów.

(358) Do tego czasu nic nie można było zrobić. A może chcieli wdać się w konflikt z potęgą Rzymu? Przestałem nagle i dałem sygnał. Natychmiast żołnierze pojawili się z każdej strony i mając całą broń gotową do natychmiastowego użycia, otoczyli tłum.

(359) Jak myślisz, co oni zrobili, najmądrzejszy z mędrców Rzymu? Wpadniesz w panikę, drżysz przed rzymskim mieczem, próbujesz uciec? Nie wykazali tego. Zaatakować żołnierzy, zanurzyć się w konflikt, w którym im zagroziłem? Ani przez chwilę. Początkowo byli zaskoczeni i nie wydawali żadnego dźwięku ani ruchu.

(360) Wtedy jeden z ich przywódców przede mną głośno krzyknął po aramejsku i, obnażając szyję mieczem, uklęknął przed najbliższym żołnierzem. Powiedział, więc powiedziano mi, że wcześniej poniosą śmierć niż plon. W mgnieniu oka poszli za jego przykładem.

(361) Wszędzie, zarówno kapłani, jak i ludzie, robili to samo. Walczyli między sobą, aby dostać się na front, aby przedstawić swoje szyje rzymskiemu katowi, a za szczęściarzami uklękli z obnażonymi szyjami, rząd po rzędzie, tysiące po tysiącach, aby poczekać na swoją kolej. Pozycja była absurdalna. Nie mogłem bardzo dobrze zamówić hurtowni.

(362) Nigdy nie zamierzałem. Nawet gdyby mieli tylko jedną głowę, nie mógłbym jej odciąć, choć dałoby mi to największą przyjemność. Nie udało mi się i wiedziałem o tym. Podjęcie decyzji zajęło mi kilka sekund.

(363) Dałem znak arcykapłanom, aby poszli za mną i wycofałem się na konsultacje. Pozwólcie, że streszczę historię mojego upokorzenia. Oświadczyłem, że jestem pod wielkim wrażeniem ich przywiązania do ich religii (i to było prawdą), ale to, co wywarło na mnie największe wrażenie, to porządek i spokój, który wykazali.

(364) Gdyby było inaczej, gdyby starali się mnie zastraszyć przemocą – ale widzisz argument i chociaż możesz się uśmiechać, zapewniam cię, że kapłani nie. Podziękowali mi poważnie, a Kajfasz wyszedł i ogłosił moją decyzję niemal własnymi słowami, dodając, że muszą mieć zaufanie do mnie i do swoich kapłanów i spokojnie wrócić do swoich domów.

(365) Następnie radość, dziękczynienie i oczywiście więcej modlitw. Jahwe ma za to zasługę. Cały dzień odchodzą, śpiewając swoje psalmy. Niech śpiewają, póki mogą.

(366) Ale jeśli pewnego dnia dostaną ode mnie innego gubernatora, jeśli Cezar porzuci swą politykę cierpliwej tolerancji, jeśli ich szaleni fanatycy obalą tych politycznych i przebiegłych kapłanów, jeśli armia rzymska maszeruje – czy Jahwe ich ocali?

(367) Patrzę na ciebie i na moich innych przyjaciół, abyś przedstawił najlepszą twarz, gdy ta historia dotrze do Rzymu. Wszakże starałem się zmusić do szacunku dla Cezara, a jego wizerunki władały nim nad ich świątynią przez tydzień. To początek, nawet jeśli na mecie straciłem rzut.

(368) Teraz czekam na kaznodzieja Jana. Marcius powinien już położyć go na piętach. Gdy znajdzie się bezpiecznie w więzieniu , miecz poradzi sobie z nim. Jeśli ich zwycięstwo nade mną sprawi, że zaczną myśleć, że rozpoczął się nowy wiek, przynajmniej zadbam o to, aby prorok nie żył, aby go zobaczyć.

(369) Czytasz więc jedną ze swoich tragedii podziwiającej publiczności w Rzymie? Jestem pewien, że będzie pełen dobrych nastrojów. Chciałbym ich tam posłuchać. Czy byłbyś tutaj, abyś mógł zastosować je wobec tych niepoprawnych Żydów, ze mną, aby obejrzeć zabawę.

(370) Marcius wrócił do Cezarei, przynosząc dwie informacje. Po pierwsze, stałem się popularny w Jerychu, mieście granicznym nad rzeką Jordan. Jest to najważniejsze miejsce, ponieważ przechodzi przez nie handel doliny dolnej Jordanii, a dochody z ceł są duże.

(371) Jakiś czas temu skierowano do mnie skargi o rażące wymuszenie na personel celny. Główny kolekcjoner jest – powiedziałbym – niskiej klasy Żydem. Okradał kupców na prawo i na lewo, a wpływy nie docierały do ​​mojego skarbca. Jeden z jego podwładnych, inny Żyd, który myślał, że nie zdobędzie odpowiedniej części łupów, zdradził go i dwóch podwładnych.

(372) To był zły przypadek; zatrzymali część naszych pieniędzy, a także zyski z własnych wyłudzeń. Próbowałem ich tutaj w Cezarei, a następnie odesłałem ich z powrotem do Jerycha, przywódcy, który ma zostać ukrzyżowany, a pozostałych dwóch, aby zostali zabici na śmierć. Żydzi byli zachwyceni nie tylko dlatego, że obrabował ich główny kolekcjoner, ale także dlatego, że był Żydem, którego nienawidzili za wejście do naszej służby. Teraz mogą nienawidzić jego następcy, bo mianuję informatora na jego miejsce.

(373) Powinienem móc polegać na jego lojalności, jeśli nie zostanie zamordowany przez swoich rodaków. Drugą wiadomością jest to, że John mi uciekł. Udał się na jedną ze swoich wypraw głoszących w kraju Antypasa. Rezultat był taki sam jak u nas: tłumy nieszczęsnych chłopów wprawiają się w szał i chcą wiedzieć, czy nie mogą pójść w jego ślady.

(374) Antipas może mówić o nowym królestwie nawet mniej niż my. Jeśli w jego kraju będą jakieś kłopoty, wojska rzymskie zostaną wysłane, by mu pomóc, a kiedy już tam będą, pożegna się z jego niedorzeczną monarchią. On to wie i czekał na Johna.

(375) Kaznodzieję bezpiecznie umieszcza się teraz w lochach Machaerus , nieprzyjemnej, ponurej fortecy na wzgórzach na wschód od Morza Martwego. Powinienem powiedzieć, że widział ostatnią ze swoich Judei. Jeśli Antypas ma jakikolwiek sens, skończy z nim. To jedyna bezpieczna metoda, wierzcie mi, z ludźmi, którzy mieszają swoją religię z polityką.

(376) Po przemyśleniu nie przepraszam, że Antipas wziął na siebie tę sprawę. Przyłączy się do niego pewna ilość odium, ponieważ Jan ma wielu naśladowców. Ale czasami, kiedy nie śpię w nocy, żałuję, że nie miałem do czynienia z Johnem. Poborca ​​podatków w Jerychu jest kiepskim substytutem.

(377) Nie zdziwiło mnie to, że dwaj Herodowie złożyli przeciwko mnie skargę w Rzymie, kiedy usłyszeli o obrazach. Psy! Mają moralność plemion kundli, z których pochodzą. Ale – bez wątpienia dzięki tobie i moim innym przyjaciołom – pokonałem ich.

(378) Otrzymałem oficjalny list w imieniu Cezara (napisany przez jednego z wyzwolicieli Sejana), w którym pochwalił mnie, że wyszedłem z trudnej sytuacji bez rozlewu krwi, a jednocześnie krytykuję moje działania, aby się do niej dostać. Morał polega na tym, że nie można zawieść; trzeba naprawdę długo myśleć, zanim podejmie się działanie, ale potem przejdzie pomimo wszystkich sprzeciwów.

(379) Antipas jest zbyt zajęty swoimi planami przeciwko mnie. Minęło już wiele tygodni, odkąd uwięził Johna, a on właśnie wysłał mi list, uprzejmą hipokryzję, mówiąc, że pewien John, niebezpieczny fanatyk, został aresztowany po swojej stronie granicy, ale ponieważ ten człowiek należał do w mojej prowincji i przez długi czas głosiłem niezadowolenie w granicach, uznał, że sam chciałbym się nim zająć i dlatego był gotów mi go przekazać.

(380) Odpowiedziałem, że moi oficerowie kilkakrotnie aresztowaliby Jana, gdyby nie był w stanie schronić się na terytorium Antypasa, i dlatego Antipas lepiej poradził sobie z incydentami, które miały miejsce na jego terenie. Być może mam jeszcze własne trudności, ponieważ słyszę, że niektórzy naśladowcy Jana idą w górę i w dół, idąc za jego przykładem i, rzecz jasna, deklarując, że ich mistrz wróci.

(381) Zwolnienie z produkcji dróg i akweduktów jest ulgą. Bardzo się cieszę, gdy widzę gangi robotników pracujących na górskich drogach do Jerozolimy: „drogi”, oznaczcie was, moja dobra Seneca, a nie „droga”, bo przerabiam oba, które biegną od wybrzeża i to, co prowadzi z Jordanu i Jerycha. ‚Po co się męczyć?’ mówisz. „Czy to nie ekstrawagancja?”

(382) Nie, ponieważ tymi drogami dochodzą materiały na mój akwedukt w Jerozolimie. Będę dumny z akweduktu, zapewniam cię. Będę polegać na tym, aby utrwalić moje imię w historii. W ciągu ostatnich kilku tygodni spędziłem więcej czasu na wzgórzach na południe od Jerozolimy niż w Cezarei.

(383) Istnieją dwadzieścia cztery mile najcięższego kraju, jaki można sobie wyobrazić, a ja jeżdżę od punktu do punktu, obserwując mężczyzn przecinających wzgórza, rozbijających skały, łączących wąwozy, kładących fundamenty pod moje zbiorniki. Przyciągnąłem robotników ze wszystkich okolicznych regionów, z Galilei i Samarii, Trans-Jordanii, Idumei, a nawet z Syrii, ale stosunkowo niewielu z Jeruzalem, miejsca, które ma przynieść pożytek.

(384) Naród jerozolimski nie będzie miał z nami nic wspólnego, nawet jeśli będziemy starać się im pomóc. Nie mają nic poza pogardą dla Samarytan i Galilejczyków, którzy biorą nasz udział w dostarczaniu im dobrego zapasu wody. Wcześniej odejdą bez wody lub zepsują ją, niż wezmą rzymską pensję. Pozwól, że opowiem ci historię. W Jerozolimie jest rabin, który powiedział, że prawdopodobnie na całym świecie jest tylko dwóch naprawdę dobrych Żydów – on i jego syn. A może – dodał – był tylko jeden – on sam.

(385) Niepokoi mnie koszt akweduktu. Mężczyźni otrzymują regularne wynagrodzenie, ale wkrótce duże sumy będą należne wykonawcom. Nie mogą one pochodzić ze zwykłych podatków ani, o ile widzę, czy mogę dokonać specjalnej opłaty, która zapewniłaby niezbędną kwotę.

(386) Poprosiłem Sanhedryma o sugestie, ale są one nieprzydatne. Rozmawiają i rozmawiają, ale nie przedstawiają żadnych propozycji. Mówią, że kontrahenci są ekstrawaganccy lub przyznają się do konieczności akweduktu, ale twierdzą, że dzieło powinno zostać odroczone lub oświadczają, że Rzym powinien za to zapłacić. Sprawię, że będą śpiewać inną melodię, kiedy skończę z nimi.

(387) Sanhedrimowie są uparci. Powiedziałem im, że muszą znaleźć sposoby i środki w ciągu trzech miesięcy od zapłaty za akwedukt i drogi. Miałem niekończące się konferencje z ich głównymi ludźmi. Powtarzam, aż jestem zmęczony – „Po raz pierwszy w historii Jerozolima będzie miała dobrą wodę pitną.

(388) Ma to zasadnicze znaczenie dla zdrowia twojego wielkiego miasta. Pozostają niewzruszone. Jeden z nich powiedział wzniośle: „Woda do picia nie ma większego znaczenia. To tylko sprawa nieczystego ciała. Ważne jest zaopatrzenie duszy – woda dla ablucji ustanowionych przez nasze Prawo ”. (Zawsze biorą udział w ceremonialnym myciu; nigdy nie byłem w stanie zrozumieć, jak ludzie, którzy tak dużo myją, mogą wyglądać tak brudno.) Ten argument dał mi szansę.

(389) Dokładnie: „odparowałem”, potrzebujecie dużych ilości wody do waszych ablucji i do świątynnych ofiar ”. (Mają, musicie wiedzieć, ogromną miskę wody w Świątyni za przelewanie krwi z ofiar).

(390) Akwedukt jest zatem kwestią zarówno religii, jak i zdrowia i przyzwoitości, i powinienem oczekiwać, że przygotujecie się zarówno na wsparcie mnie, jak i na opłacenie usługi, którą wam wykonuję.

(391) Potem przyszedł mi do głowy genialny pomysł. „Ponieważ – dodałem – akwedukt, który sam pokażesz, będzie wielką pomocą w twoich ćwiczeniach religijnych, dlaczego nie zapłacisz za to świątynnymi pieniędzmi?” Nie uwierzyłbyś, z jaką furią otrzymali taką rozsądną sugestię. „

(392) Rabunek i „świętokradztwo” były najsłabszymi słowami, jakich używali. Protestowałem im, że mogą uznać to za pożyczkę, nakładając opłatę na ludność Jerozolimy i rozkładając ją na dwanaście miesięcy (lub dłużej, jeśli zdecydują) spłacić fundusze Świątynne.

(393) Byli prawie obok siebie, ale stałem stanowczo i nakazałem im przedstawić propozycję przed formalnym spotkaniem pełnego Sanhedrimu. Im dłużej się nad tym zastanawiam, tym bardziej mi się podoba ten projekt. Z taką prostotą rozwiązuje trudności.

(394) Wiadomości z twojego ostatniego listu dostarczają rozrywki. Myślałem, że upadliśmy wystarczająco nisko, kiedy gałązki naszych starożytnych szlacheckich domów jeździły swoimi rydwanami na Igrzyskach, ale nigdy nie spodziewałem się, że Klaudiusz walczyłby jako zwykły gladiator przed kiepskim motłochem lub Domicjuszem, który grał jak aktor etap.

(395) Obawiam się, że nie mam dla ciebie takich ekscytujących skrawków plotek. Jeden z rabinów podejrzanych o przychylne spojrzenie na mój akwedukt został zamordowany wczoraj, gdy wyszedł z domu do Sanhedrimu. Pięciu zbirów padło na niego nożami; miał ponad dwadzieścia ran.

(396) Nie ma najmniejszej szansy na złapanie morderców, chociaż ich kryjówka będzie znana wielu ludziom. Doniesienia z pogranicza stwierdzają, że inny wędrujący kaznodzieja, Isus, pojawił się w Galilei; Powiedziałem Józefowi, aby miał go na oku.

(397) Jedyna córka jednego z arcykapłanów w Jerozolimie uciekła z kupcem greckim. Chcieli, żebym aresztował tę parę i oświadczył, że zabrała część pieniędzy ojca. On może oszczędzić. Niestety! żołnierze nie przybyli na nabrzeże, dopóki statek bezpiecznie nie zniknął, a dziś jestem bardzo wdzięczny Prokuli .

(398) Nie mogę się zdziwić z powodu twojego listu. Co powie Tyberiusz Cezar, gdy usłyszy, że Klaudiusz stał się gladiatorem!

(399) Przybyłem do Jerozolimy, aby rozstrzygnąć spór z Sanhedrytem i tym razem mam na myśli interesy. Formalnie odmawiają wnoszenia jakiegokolwiek wkładu ze świątyni w hołdzie, nawet przez kilka miesięcy.

(400) Przysłali mi męczący list, argumentując, że akwedukt jest sprawą cesarską i że skarb Cezara powinien za to zapłacić. Co najwyżej przyznają tylko, że należy je opłacić ze zwykłego opodatkowania prowincji i że, jak mówią, jest już cięższy niż prowincja może znieść.

(401) Są wystarczająco bezczelni, aby twierdzić, że zapasy wody do ceremonialnych ablucji wymagane przez ich Prawo zawsze były wystarczające i że ich inne potrzeby nie uzasadniają tak hojnego wydatku. Poinformowałem ich, że pieniądze należy znaleźć bezzwłocznie i że w razie potrzeby podejmę kroki w celu ich znalezienia.

(402) Nie mam cierpliwości do ich cennego Prawa, które zabezpiecza ich (i nas) na każdym kroku drobiazgowymi przepisami. Niektóre z nich pochodzą z ich Świętych ksiąg, ale najbardziej nużąca część, o ile mogę się dowiedzieć, dotyczy ich własnego stworzenia.

(403) Ich uczeni ludzie spędzili całe pokolenia na opracowywaniu najbardziej wyszukanych i absurdalnych zasad religijnych. Czy wierzysz, że napisali całe tomy o swoich zasadach prania i że istnieje tom lub dwa poświęcone wyłącznie tematyce prania przed posiłkami?

(404) Czy słyszałeś kiedyś o Rabinie, który zmarł z pragnienia? Zamknięto go w oblężonym mieście i codziennie podawano mu kilka łyżek wody. Wykorzystał to wszystko do ceremonialnego obmycia i zmarł w agonii pragnienia. Chciałbym przetestować starą Annę . A może znasz historię pobożnego muła?

(405) Należał do kapłana, który nie dotykał jedzenia, na które przy zakupie dziesięcina nie była płacona świątyni. Przez wiele dni muł odmawiał karmienia. Czy to było chore? Czy to było kiepskie? Czy to tylko mulina? Nie, moja droga Seneko, uwierz mi, że odkryli, że kiedy kupowano jej jedzenie, dziesięciny nie płacono w świątyni. Nie złamałoby to Prawa. Wszyscy są mułami w Jerozolimie.

(406) Nawiasem mówiąc, nie będę już niepokoił się Janem, kaznodzieją, synem Zachariasza. On jest martwy. Otrzymałem formalną informację od gubernatora zamku Machaerus . Otrzymał rozkazy od swego mistrza Heroda Antypasa – wysłanego ze stolicy, Tyberiady w Galilei – aby stracić Jana jako podmiot buntownika i poinformować mnie o tym. Słyszałem, że był szczególny powód działania Antypasa.

(407) Pamiętasz, jak ci mówiłem, że w Galilei pojawił się inny agitator o imieniu Isus. Aleksander, który wie wiele o tym, co się dzieje – i mówi mi, że jest zazdrosny o godnego Józefa – mówi, że ten Isus pierwotnie przybył z Galilei, aby odwiedzić Jana.

(408) Tak naprawdę był w Judei, gdy rozeszły się wieści, że Jan został aresztowany, po czym uciekł do własnego kraju. Tam gra dokładnie w tę samą grę, co jego mistrz. Zachęca rodaków, aby byli pokorni (lubię go za to) i mówili o nadchodzącym królestwie.

(409) On także ustanowił cudotwórcę, leczy ludzi chorych i różnych szaleńców (jest ich wielu w Galilei) i oczywiście przyciąga przesądny tłum. W każdym razie Antypasowi się to nie spodoba, ale to, co go naprawdę zaniepokoiło, to odkrycie, że komunikacja między Isusem a naśladowcami Jana odbywa się.

(410) Tak więc, bardzo mądrze, zakończył Jana i już – Józef to potwierdza – pyta o Isusa. Będę miał dobre podstawy do narzekań, jeśli pozwoli na rozwój tego biznesu.

(411) Jest jedna strona, która mnie bawi i zachwyca. Isus kłóci się z prawnikami i kapłanami. Wszystko, co dotyka Prawa lub zagraża ich autorytetowi, wzbudza ich natychmiastową zazdrość. Tak jak powiedziałem Sanhedrymowi, że oczekuję, że zgłoszą mi wszelkie poruszenie, o którym słyszą, więc staram się, aby poinformowali ich bardzo energicznie o wszelkich zaniedbaniach, które mogę im przypisać.

(412) Poinformowałem Kajfasza o doniesieniach dotyczących Isusa, które do mnie docierały, i powiedziałem mu, że skoro Sanhedryn domaga się władzy nawet w Galilei, lepiej się tym zajmie. Od razu odpowiedział z naciskiem, mówiąc, że z tego, co usłyszeli o Isusie, choć było to jeszcze mało, serdecznie go nie pochwalali i wysyłali do Galilei delegację uczonych, aby go wezwali na badanie.

(413) Człowiek sam w sobie jest osobą bez znaczenia: synem zwykłego robotnika. Ale potem Simon, jeden z łotrów, który sprawiał kłopoty kilka lat temu, był niewolnikiem, a Atronges, inny psotnik, był pasterzem. To najgorsze z tych Żydów, że ranga nic dla nich nie znaczy.

(414) Będą podążać za każdym synem ziemi, jeśli będzie mógł dobrze walczyć, obrabować lub dobrze rozmawiać – zwłaszcza jeśli zdziała kilka cudów na okazję – i zanim się zorientujesz, gdzie jesteś, przygotują go na król. Jednak gdy Antypas i Sanhedryn obserwują go, a ja czekam na niego w Judei, jest to niska perspektywa dla Isusa.

(415) W każdym razie nie jestem obecnie podekscytowany czymkolwiek oprócz mojego akweduktu. Jest to dzieło szlachetne, godne uszeregowania z dziełem samego Heroda w Cezarei. Czy możesz mi zasugerować, jak mam zdobyć pieniądze? Moje uszy są szeroko otwarte. Ale czekajcie cierpliwie. Mam sekret; Pocieram go dłońmi, ale nawet nie ośmielę się tego powiedzieć. Mam nadzieję, że pisząc dalej, poinformuję cię, że mam pieniądze w rękach, aby je zdobyć, pomyślę o tym Żydom.

(416) Trzy dni temu, wcześnie rano, chwyciłem świątynny hołd. Nie wszystko – podziwiam moją umiar. Nie napadłem na skarb w samej świątyni, ponieważ oznaczałoby to bitwę i ofiary, na które nie było mnie stać.

(417) Sądzę, że usprawiedliwisz moją niepewność, kiedy przypomnisz sobie okoliczności moich szczęśliwszych wzorców: Krassus okupował Jerozolimę z wielką armią w drodze na Partię, podczas gdy Sabinus faktycznie szturmem zajął Świątynię. Zarówno moje pretensje, jak i moje metody były skromniejsze.

(418) Hołd świątynny jest przynoszony do Jerozolimy od zagranicznych społeczności żydowskich o tej porze każdego roku. Największy wkład mają Egipt, Azja Mniejsza i region Eufratu. Większość pochodzi z monet, ale są też bogate dary pobożnych: talerz na nabożeństwo świątynne, klejnoty i ozdoby, złoto do stopienia. Wkład Egiptu, niestety! tydzień temu bezpiecznie dotarł do świątyni, ale to z miast azjatyckich czekało w Cezarei na eskortę, a od Eufratu (zawiera świetną sztabę z litego złota, prezent Ktesifona) eskortowano kilka kilometrów od Jerozolimy .

(419) Żydzi, powinienem wyjaśnić, wysyłają własnych strażników, ale w prowincji gubernator zapewnia eskortę wojskową. Skrzynia, która dotarła do Cezarei, skonfiskowałem bez zbędnych ceregieli. Żydzi nie mogli się oprzeć; poszli wyć do Jerozolimy i po przyjeździe stwierdzili, że ten sam los spotkał karawanę Eufratu. To wymagało trochę aranżacji.

(420) We podwoiła eskortę na ostatniej nocy i kiedy karawana przybyła w sąsiedztwie świątyni w porannych Marcjusz wypadli na zewnątrz od Antonia z pełnym kohorty i dosłownie cały pochód prowadził do cytadeli. Widok był naprawdę komiczny. Nasi ludzie bardzo się podobali.

(421) Wszystko to zrobiono tak szybko, że żydowscy strażnicy, w tym kilku bardzo godnych urzędników, z trudem uwierzyli swoim oczom, gdy zobaczyli bramy Antonii zamknięte za nimi, a moi ludzie metodycznie liczą i zdejmują skrzynie. Jeden lub dwa były na tyle głupie, by stawić opór, ale wkrótce to wyleczyliśmy. Żadnego rozlewu krwi, ale mieli siniaki, by pokazać rodakom.

(422) Wrzawa nad obrazami z mojego pierwszego roku – pamiętasz ten żałosny incydent? – było niczym w porównaniu z tym, co się teraz stało. Całe Jeruzalem wyszło w ciągu godziny. Krzyczeli i krzyczeli, grozili zburzeniem akweduktu, uderzali pięściami w ściany Antonii.

(423) Kapłani zgromadzili się w gęstej masie wokół Świątyni-skarbu, aby mnie też nie zaatakować. Strata pieniędzy dotyka ich na surowo. Tym razem nie miałem nic przeciwko, aby pozwolić im demonstrować przez wiele dni. Ubrałem dużą część moich żołnierzy w zwykłe ubrania, pod którymi ukryte były ich ręce. Niektóre wymknąłem się z Antonii przed świtem. Kolejny duży kontyngent został ukryty w pałacu Heroda.

(424) Wszyscy byli Samarytanami i Idumejczykami , aby mogli łatwo się przebrać bez obawy o rozpoznanie. Było ich około tysiąca. Zebrali się na obrzeżach tłumu i wzięli udział w krzyku. Z tego, co wiem o niektórych z nich, powinienem powiedzieć, że zrobili wszystko, co mogli, aby stymulować tłum.

(425) Po południu wyszedłem na wieżę nad bramą. Ogłosiłem, że pieniądze zostaną przeze mnie wykorzystane na ich korzyść w sposób, który uważam za odpowiedni. Następnie kazałem im się rozproszyć. Wzburzony zgiełk; groźby świętokradzkiego gubernatora, przekleństwa, a nawet kamienie. Rozbrzmiała trąba, a moi drodzy towarzysze, ujawniając swoją broń, upadli na motłoch. Wrzask krzyków gniewu i terroru mógł być słyszalny w Rzymie.

(426) Tłum uciekł z w popłochu, ale tłum był tak wielki, że wielu nie mogło uciec na wąskie uliczki, a ramiona żołnierzy były zmęczone uderzeniem. Nie mam pojęcia, ilu zabito, bo zmarłych zabili szybko ich przyjaciele, ale ich liczba jest duża. Od tego czasu wszystko jest ciche. Powinienem wam powiedzieć, że surowo zabroniłem moim ludziom ścigania tłumu do świątyni i rozkaz był przestrzegany.

(427) Nie widziałem nic o Annaszu i Kajfasie, nie dlatego, że nie przyszli, ale dlatego, że nie chciałem im nic powiedzieć. Wysyłają zwykłą delegację do Rzymu, ale nie martwię się o wynik.

(428) Główni kontrahenci, których już zapłaciłem pieniędzmi ze świątyni, są dobrymi przyjaciółmi Sejana i nie mają wątpliwości, że przy rozsądnych wydatkach jego uwolnionych ludzi wszystko będzie dobrze.

(429) Jestem więc zadowolony. Akwedukt niedługo zostanie ukończony, a będą za to pieniądze i zaoszczędzić, aby za nie zapłacić. Rozliczyłem niektóre moje relacje z Żydami, a zwłaszcza z ich kapłanami religijnymi.

(430) Mieli ostrą lekcję – miejmy nadzieję, że przyniosą z tego zysk. Obawiam się jednak, że ton tego listu nie będzie wam odpowiadać, moja droga Seneko. W związku z tym przedstawię sugestię. Gorzko narzekałeś na Rzym w swoim ostatnim liście do mnie: na hałas, wygórowane czynsze, drogie i złe jedzenie.

(431) Odwiedźcie mnie zatem w Judei i ożywcie waszego znużonego ducha. Czy z godnym podziwu Horacym mówisz, że ci, którzy przekraczają morze, zmieniają tylko swój klimat, a nie ich umysł? Ach, ale przejdźcie do Judei i sprawdźcie, czy wasza liberalna tolerancja nie ulegnie uderzającej zmianie.

(432) Wiem, że jestem skłonny przepasać Żydów; to tylko wyrzut. Ale potem mieszkam wśród nich, widzicie ich sklepy i synagogi tylko z bezpiecznej odległości, gdy mijacie się w swoim miocie do celebry lub zbierania rozumu.

(433) Czułem, że muszę napisać do ciebie jeszcze raz, zanim rozpocznę jedną z moich okresowych kontroli prowincji. Zarówno Marcjusz, jak i Józef ostrzegają mnie, że otrzymam złe przyjęcie z powodu zajęcia świętych pieniędzy.

(434) Nie jestem tego taki pewien. Jest to oczywiście świętokradztwo dla nich wszystkich, ale mieszkańcy wsi nie kochają chciwego, chwytającego kapłaństwo w Jerozolimie, którzy tuczą swoje ofiary, a poza tym tylko Jerozolima korzysta z mojego daru dobrej wody; dlaczego Jeruzalem nie zapłaciło za swoją wodę i nie uratowało świątyni przed hołdem? Być może wcale nie będę tak niepopularny. Powiadomię ludzi, że Sanhedrym chciał zapłacić za akwedukt z podatków ludu.

(435) Minął już miesiąc od zamachu stanu, na który otrzymałem wiele gratulacji od moich przyjaciół. Z wyjątkiem jednego poważnego odcinka wszyscy byli dość spokojni. Nie osłabłem w determinacji. Zakazałem wszelkich demonstracji, spotkań publicznych, a nawet spotkań na ulicach.

(436) To położyło kres ich oratorium na rogu ulicy. Najgorsze przestępców nie byli kapłani i sami prawnicy, ale młody mądrala którzy uczęszczają ich wykłady, a następnie podaj sprytu, że wspólne ludziom brakuje. W szczególności był jeden człowiek, uparty facet, głośno rozwarty logiczny Żyd z Tarsu, który po aresztowaniu miał wiele do powiedzenia na temat bycia obywatelem rzymskim.

(437) Okazało się, że był, więc został zwolniony, ale kazałem centurionowi szeptać, by nie wpadł w nasze ręce, ponieważ nawet rzymski obywatel może zostać zabity podczas próby ucieczki.

(438) W ciągu pierwszych kilku dni były też kuszące tabliczki, które zniesławiały mnie i Cezara. Miasto wybuchło ich doskonałą wysypką, dopóki w nocy nie złapaliśmy grupy trzech w pracy na murach Antonii. Rano na ścianie Antonii było coś jeszcze oprócz tabliczek.

(439) Jak powiedziałem, miał miejsce jeden poważny incydent. Zostało wyprodukowane przez część Galilejczyków, którzy przybyli do świątyni. Ci ludzie nigdy nie są zbyt popularni w Jerozolimie. Są uważani za rasę mieszaną, trochę gorszą od czystego judaistycznego Żyda, a więc ośmielę się, że są tak blisko Fenicjan, Greków i różnych Syryjczyków.

(440) Galilejczycy uważają się za tak dobrych jak żyjący Żyd; tym bardziej wyzywają nas, Rzymian, ponieważ sami są rządzeni przez pół-Żyda, takiego jak Antypas, a w każdym razie wizyta w Jerozolimie jest dla nich wycieczką, do której wkraczają z hałaśliwymi nastrojami.

(441) Ta partia, która przybyła dwa tygodnie temu, słyszała o moim przejęciu pieniędzy ze Świątyni, ale nie słyszała, że ​​demonstracje są zabronione. Kiedy hałaśliwy motłoch dotarł do Antonii, posłałem ich, aby ich ostrzec, ale na próżno. Oburzyli nas ze złością i oświadczyli, że wchodząc do świątyni będą protestować przeciwko zwyczajowej ofierze Cezarowi i Rzymowi.

(442) Kazałem im pójść na zewnętrzny dziedziniec świątyni przez oddział żołnierzy, którzy spadli na nich z mieczami, gdy kupowali zwierzęta dla własnych ofiar. Inni Żydzi patrzyli. Myślę, że ten dowód, że nie zatrzymałbym się nawet przy wejściu do świątyni, zrobił dobre wrażenie.

(443) Resztka partii galilejskiej ponownie wyruszyła do swojego kraju jeszcze tego samego dnia, a kiedy przekażą wieści, powinna nauczyć swoich rodaków, by nie zabierali ze mną swobód. Wysłałem raport do Antipasa i błagałem go, aby lepiej powstrzymywał poddanych.

(444) Nie podoba mi się to, co mówisz o przewadze „informatorów” w Rzymie. Jeśli człowiek jest po stronie Sejana lub przeciw niemu, podejmuje ryzyko i nie powinien narzekać na wynik, ale ten system naraża nawet najbardziej niewinnych na prywatne złośliwości i zemsty.

(445) Z pewnością Rzymianin powinien być bezpieczny przed donosem wyzwolenia. Nie zwracam uwagi na anonimowych informatorów, choć jest ich wielu w pracy. Ci, którzy najbardziej nas nienawidzą, zawsze starają się zrujnować kapłanów i szlachciców, którzy z nami współpracują, ale jeśli oskarżyciel nie jest przygotowany, by stanąć do przodu, nie słucham go.

(446) Wiem, że będę cię wspierać. Dla buntu, bez litości! Ale nasza rzymska sprawiedliwość nie może być wykorzystywana do rozwiązywania prywatnych uraz. „Godne podziwu” – mówi L. Annaeus Seneca – i pod jakim nagłówkiem znajduje się przeznaczenie świętych pieniędzy świątyni!

(447) Spędziłem prawie miesiąc obchodząc północne dystrykty mojej prowincji. Sprawdziłem posterunki graniczne, naradziłem się z moimi urzędnikami skarbowymi, usłyszałem niezliczone zażalenia i naprawiłem nieliczne. Chciałem się przekonać, czy ta część kraju tak bardzo cierpi z powodu susz i złych zbiorów, jak mi powiedziano.

(448) Stwierdziłem, że tak było. W wielu miejscach stan ludzi był naprawdę nieszczęśliwy. Odkryłem, że każda synagoga była wykorzystywana jako centrum złej woli przeciwko mnie, ale wezwałem starszych wioski, usłyszałem ich historie o cierpieniu i ogłosiłem umorzenie podatków. W niektórych przypadkach obiecałem wysłać im ulgę, jak tylko wrócę do Cezarei, i teraz to robię. Ogólnie rzecz biorąc, nie jestem niezadowolony.

(449) To była przyjemność być wśród Samarytan. Najbardziej lubią nienawiść do kapłaństwa w Jerozolimie, które traktują je jak psy i trzymają z dala od Świątyni.

(450) Uważają się za tak dobrych jak prawdziwi Żydzi i na pewno mają te same ogólne cechy : pewnego dnia są chłopami, a następnego rabusiami; w tym tygodniu jest to pług, a następnym jest nóż lub widły przeciwko Cezarowi, Herodowi lub innemu „tyranowi” dnia.

(451) Mimo to jestem gubernatorem od trzech lat bez wielu poważnych kłopotów, tak samo jak każdy z moich poprzedników oprócz Valeriusa . Gdybym został teraz wycofany, powinienem opuścić prowincję lepiej niż ją znalazłem. Nie jestem niezadowolony.

(452) Na początku mojej trasy zabrałem Proculę do granicy Galilei. Odwiedza żonę gubernatora Syrii, jej staruszka ze szkoły, a ja postawiłem ją na wysokiej drodze do Damaszku.

(453) Wysłałem Aleksandra z nią do Galilei i powiedziałem mu, żeby dowiedział się czegoś o ostatnim agitatorze. Towarzyszył jej do Damaszku. Odbył latającą wizytę w Nazarecie, do którego należy Isus, i odwiedził swoją rodzinę.

(454) Znalazł ich w przerażeniu. Agenci Antypasa w Nazarecie przesłuchiwali ich na temat Isusa i obawiają się, że będą zaangażowani w każdą karę, jaka go spotka. Całe miasto podziela ich nerwowość. Wygląda na to, że rodzina i ich przyjaciele rzeczywiście ścigali Isusa, który porusza się szybko z miejsca na miejsce, tak jak robią to wszyscy kaznodzieje, i chcieliby go ponieść i zamknąć, aby uchronić go – a raczej siebie – przed kłopotami. .

(455) Powiedzieli ludowi Antypasa, że ​​Isus nie ponosi całkowitej odpowiedzialności za swoje czyny; zawsze był trochę dziwny i sprawiał kłopoty rodzinne, a oni nigdy nie byli w stanie go kontrolować.

(456) Z pewnością nie mogą teraz, bo nie tylko surowo ich odrzuca, ale tłumy, które za nim podążają, rosną każdego dnia i nie usłyszą przeciwko niemu słowa. Więc nieszczęśnicy wpadają w panikę. Napisałem do Kajfasza, nalegając, aby powiedzieć, czy Sanhedryn podjął jakieś działania.

(457) Czy pamiętasz greckiego kupca, który uciekł z córką księdza? Podczas mojej nieobecności pojawił się ponownie w Cezarei – sam. Powiedział każdemu, że Żydówka go opuściła, ale historia głosi, że porzucił ją gdzieś w Afryce, a Żydzi przesłali jej sprawozdanie jej rodzinie w Jerozolimie. Niczym głupiec upierał się, by kontynuować swoją zwykłą rundę biznesu w Judei.

(458) Mówił nawet o wizycie w Jerozolimie. Był wesołym facetem z mopem czarnych włosów, zawsze żartował i śmiał się z siebie. Ostrzeżony, by nie jechać do Jerozolimy, powiedział, że zmienił się w prozelitę i nawrócił się na judaizm, że Bóg będzie się nim opiekował.

(459) Poszedł więc śmiać się do Jeruzalem i to jest jego koniec. On zniknął z powierzchni ziemi. Młoda kobieta miała kilku braci i kuzynów, którzy należą do najbardziej surowych.

(460) W Rzymie cała sprawa byłaby żartem, ale wkrótce nauczysz się tutaj nie uśmiechać z takich rzeczy. Przynajmniej powinieneś. Grek nie uczyłby się, a teraz gdzie on jest?

(461) Twój budżet mnie uszczęśliwił. Statki zostały opóźnione przez sztormową pogodę, dlatego kilka listów dotarło jednocześnie. Zanim je otworzę, myślę, że jestem ważny, zajęty ważnymi sprawami państwa, nieefektywną częścią wielkiej machiny Cezara.

(462) Ale kiedy je czytam, ach ja! Żałuję, że nie znalazłem się ponownie w centrum świata, na Forum lub w senackim domu, teatrze lub przedpokoju Sejana, pośród hałasu i dymu Rzymu, w którym przecież żyje człowiek. Tutaj nic się nie dzieje – przynajmniej nic, co się liczy; stąd nic nie może powstać; ile, błagam, powiedz mi, czy Rzym kiedykolwiek będzie wiedział lub troszczył się o Judeę, chyba że dojdzie do wojny i nie będzie potrzeby znalezienia dogodnych terminów dla naszych szlachetnych idiotów w sztabie dowódcy? Tam miałem swój warczenie. Pozwól mi zobaczyć, czy mimo wszystko mam jakieś wieści, aby odpłacić ci za twoje listy.

(463) Prokula widział i słyszał Isusa Galilejskiego. Pisze do mnie, że gdy tylko weszli do Galilei i ruszyli drogą, która biegnie wzdłuż zachodniej strony jeziora, zaczęli słyszeć niewiele więcej. Aleksander fretka nosił tu i tam, zbierając informacje.

(464) Wygląda na to, że cała Galilea jest pełna agresji na temat Isusa; każdy wie o kimś, kto słyszał o kimś innym, kto został wyleczony z jakiejś choroby lub innej, a interesującą rzeczą (dla mnie) jest to, że wielu moich dobrych poddanych z Judei również przebywa w Galilei, idąc za kaznodzieją, kiedy być lepiej zatrudnionym po pracy w domu. Aleksander zaaranżował, jak to się stało, że Prokula zatrzyma się w wiejskim domu na północnym krańcu jeziora, a ona poszła dalej – ale opowiesz tę historię własnymi słowami, jak mi ją przysłała:

(465) Nagle natknęliśmy się na tłum ludzi, którzy spieszyli się drogą przed nami i po zboczach prowadzących w dół do morza, a nawet wzdłuż plaży. Inni dołączali do nich ze ścieżek, które przychodziły ze wzgórz. Nikt nas nie zauważył.

(466) Byli to Żydzi wszelkiego rodzaju – przeważnie ludzie zdrowi i zdrowi, ale byli też chorzy i kalecy, którzy ciągnęli się za sobą lub byli niesieni przez przyjaciół. Tłum był podekscytowany, gestykulując, wskazując na łódź, która płynęła wzdłuż linii brzegowej i krzyczał do tych na pokładzie.

(467) Z początku myślałem, że są źli, ale Aleksander powiedział, że wzywają Isusa, który był na pokładzie, aby przybył na brzeg i rozmawiał z nimi. Wciąż krzyczeli te same słowa w kółko. Nie mogłem tego zrozumieć, ponieważ wszystko było po aramejsku, a kiedy zapytałem Aleksandra, tylko potrząsnął głową i mruknął coś o tym, że to zły interes.

(468) Nie powiedział mi, co mieli na myśli, chociaż powiedział mi później. Kiedy zatrzymaliśmy się w wiejskim domu, tłum ruszył dalej i teraz mogłem zobaczyć, jak opuszczają wysoką drogę i biegną na brzeg. Aleksander poprosił o pozwolenie na pójście za nimi, a ja powiedziałem, że może zapewnić , że zabrał mnie ze sobą.

(469) Poszliśmy więc z eskortą – nie musicie się bać – i po pół godzinie znaleźliśmy ich wszystkich w wielkiej masie, blisko morza, z Isusem stojącym na pagórku w polu, zwracając się do nich.

(470) Było ich tysiące, a z tyłu, całkiem blisko nas, kilka grup lepiej ubranych Żydów, którzy stali z dala, obserwowali i słuchali. Alexander spojrzał na nich i mruknął ponownie. „Szpiedzy z Jeruzalem” – powiedział i poszedł z nimi porozmawiać.

(471) Widziałem wyraźnie kaznodzieję. Jest dziwnym mężczyzną, wychudzonym i szorstkim, jakby został spalony ogniem swojej pasji. Kiedy zobaczysz jego twarz i usłyszysz, jak mówi, jest pełen pewności siebie, władczy, często gwałtowny. Tłum z początku był głośny, ponieważ ci z tyłu nie mogli go usłyszeć i były przerwy.

(472) Odłożył je kilkoma słowami. Był jak generał wśród legionów, a oni byli posłuszni jak zwykli żołnierze. Mówił zawsze tak, jakby sądził, że nikt nie może mu się sprzeciwić. Zaczął cicho, ale potem podniósł głos, który stał się szorstki i gwałtowny. Żydzi z Jerozolimy wiercili się i mamrocząc coś do siebie. Aleksander powiedział, że potępia ich i ich przyjaciół.

(473) Nigdy nie słyszałem niczego, co brzmiałoby tak namiętnie i gorzko. Potem uspokoił się i odszedł w zachwycie, jakby nie wiedział, że tam są ludzie. Przez cały tłum rozległo się szemranie i poruszenie, ale nie gniewnie, i ruszyli do przodu.

(474) Aleksander nie mógł oderwać od niego wzroku. Nie zwracał uwagi na moje pytania. Wciąż powtarzał sobie: „Nadchodzi lepszy czas!” i śmiał się w dziwny, niespokojny sposób. Myślałem, że cytuje coś, co mówił kaznodzieja. Wciąż patrzył na przyjęcie z Jerozolimy i powiedział, że musi natychmiast otrzymać raport.

(475) Potem wydarzyła się ciekawa rzecz. Isus nagle uniósł rękę i zawołał coś surowo. Przestali pchać się ku niemu i usiedli na trawie w wielkim kręgu wokół niego – z wyjątkiem Żydów z Jerozolimy, którzy nie wykonali żadnego ruchu, tylko obserwowali.

(476) Jestem pewien, że widziałem niektóre z nich jadące do Sanhedrynu. Potem Isus wezwał ludzi, którzy stali blisko niego i przynieśli mu chleb. Rozbił to na małe kawałki – tak małe, że z miejsca, w którym stałem, prawie wcale ich nie widziałeś. Dał je mężczyznom, a oni poszli wzdłuż szeregów, rozdając je tłumowi, który zjadł ich, gdy kaznodzieja mówił dalej.

(477) Chciałbym móc to zrozumieć. Wszystko, co mogłem wydostać się z Aleksandra, to to, że kaznodzieja zapisuje ich jako swoich wyznawców, ale wcale nie jest to biznes wojskowy, ale czysto religijny; jedzenie chleba było symbolem, że zapisali się pod niego, aby żyć tak, jak żył i robić wszystko, co im nakazał. Alexander dodał, że to niebezpieczne, może być źle zrozumiane.

(478) Najdziwniejszą rzeczą było nadejście. Po zakończeniu ceremonii wszystko trwało jeszcze kilka sekund, a potem tłum zaczął się poruszać i mówić. Stopniowo stawali się coraz bardziej podekscytowani. Isus powiedział coś do niego o ludziach i zbiegając nad morze, zaczęli przyciągać łódź, aby mógł ponownie wejść na pokład.

(479) Gdy tłum zobaczył, że zamierza ich opuścić, przełamali wszelkie granice. Pobiegli naprzód, płacząc i krzycząc, i otoczyli go. Niektóre z nich wymachiwały kijami, pałkami i nożami. Nie grozili mu; było zupełnie inaczej. Inni płakali.

(480) Wielu z nich upadło u jego stóp. Przez cały czas mogłem zrozumieć, że wykrzykiwali te same słowa, których słyszałem na autostradzie, gdy patrzyli na morze. Zapytałem Aleksandra, co mówią.

(481) Musiałem potrząsnąć nim za ramię, zanim mogłem uzyskać od niego odpowiedź. Był na mnie niecierpliwy. „Król!” powiedział: „tak mówią. Król Izraela! Król Żydów! I Mesjasz!” Nie jestem pewien, co oznacza ostatni, ale będziesz wiedział.

(482) Widziałem, że Isus ich odpychał. Nie chciał ich słuchać. Niemal odepchnął ich słowami i gestami. Jestem pewien, że powiedział im, że popełnili wielki błąd. Był prawie obok siebie. Sprawił, że ci, którzy klęczeli, powstali, a ci, którzy wymachiwali bronią, odłożyli je. Był bardziej surowy i zdeterminowany niż całe popołudnie.

(483) Jednocześnie zaczął pośpiesznie schodzić nad morze, jakby musiał uciec. Tłum podążał powoli, przygnębiony. Wyglądali na rozczarowanych i oszołomionych. „Jest na nich zły, że nazywają go Królem Żydów” – powiedziałem do Aleksandra. „Ma powód do tego,” powiedział Alexander. „On jest trupem od dziś”.

(484) Nastąpił kolejny incydent. Zanim Isus mógł wsiąść na łódź, Żydzi z Jerozolimy, którzy obserwowali każdy ruch tłumu, szybko zeszli ze wzgórza i rozmawiali z nim. Spotkali się jako wrogowie; Widziałem to, chociaż nie słyszałem słów. Rozmowa trwała tylko kilka chwil.

(485) Powiedzieli mu coś, a on spojrzał na nich kamienną twarzą. Potem odpowiedział krótko i odwrócił się od nich. Niektórzy z jego wyznawców pomogli mu wejść do łodzi. Myślałem, że oni też byli zaskoczeni i być może się bali. Sam się nie bał. Mówił i zachowywał się, jakby był gotowy do walki z całym światem.

(486) Cokolwiek to powiedziano Żydom z Jeruzalem, byli z tego zadowoleni. Odeszli szepcząc i uśmiechając się, a kiedy wyszedłem, chodzili wśród tłumu, zajęci jak pszczoły.

(487) Wiedziałem, że potępiają Isusa, ponieważ wciąż patrzyli na morze i wskazywali na łódź. Alexander jest teraz zaangażowany w napisanie ci raportu z całej sprawy.

(488) Król Żydów! mój drogi przyjacielu – zaznaczasz słowa! Tak, wiem, to tylko w Galilei i prawdopodobnie nie będę się martwił. Zaufaj Antypasowi, aby na to spojrzeć! Czy chciałbyś usłyszeć raport mędrca Aleksandra? On mówi:

(489) Galilea powstanie na słowo, ale on nie wypowie słowa. Zastanawia ludzi, nawet gdy ich przyciąga. Dokonał dziwnych uzdrowień, chociaż każdy ma własną historię na ich temat i nie sposób powiedzieć, ile to prawda. Spotkania, do których się odnosi, były jak glina między jego dłońmi. W sporze nikt nie może mu się przeciwstawić.

(490) Jest przy sztyletach z kapłanami, prawnikami i Prawem. Jest okropny w atakach na nich: najbardziej zaciekły i bezlitosny. Obaliłby cały system, który kapłani narzucili narodowi żydowskiemu, a kapłani nigdy mu tego nie wybaczą. Na pierwszy znak, że lud zwraca się przeciwko niemu, kapłani go zakończą.

(491) Są oznaki, że teraz zwrócą się przeciwko niemu. Okrzyknięto go oczekiwanym wybawcą, nowym królem Żydów. Odmawia tytułów. Tego popołudnia niemal siłą odepchnął tłum, gdy go okrzyknęli. Nigdy nie widziałeś takiego wyglądającego jak wisielec, kiedy odpłynęli.

(492) Według niego nie jest królem ani Mesjaszem. Wierzę, że boi się, aby nie nalegali, aby traktować go jako jednego lub drugiego. Przede wszystkim popularny ferment wywoływały lekarstwa, a dzięki starannemu dociekaniu odkryłem, że za każdym razem starał się ukryć to, co zrobił, aby ludzie nie okrzyknęli go zbawicielem.

(493) Stara się uniknąć niebezpieczeństwa, którego się boi. Wojna, którą toczy, jest przeciwko Sanhedryn i Prawu Judaistycznemu. Jeśli będzie się upierał, na pewno zabiorą mu życie. Ich delegaci byli dziś na warcie, a niektórzy z nich pozostają w Galilei. Wątpię jednak, czy będą musieli go zabrać, czy też będą mieli szansę. O ile nie zabierze się do natychmiastowego ucieczki, Herod Antypas go złapie. Antypas nie może zrobić nic więcej po dniu dzisiejszym. Słyszę, że Isus już przepłynął na drugą stronę jeziora, aby schronić się na terytorium Heroda Filipa.

(494) Jeśli tam zostanie, Filip nałoży na niego ręce. Jeśli wróci do Galilei, jest zgubiony. Czy mogę zasugerować, że byłoby interesujące mieć raport Najwyższego Kapłana na temat jego poglądu na tę sprawę?

(495) Widzisz więc. Kolejny popularny bohater, który zmartwił mnie i nazwał siebie Królem. Nie, powiesz, on tego nie robi; to oni nazywają go Królem. A jaką różnicę, módlcie się, czy to ma znaczenie dla prokuratora?

(496) Jeśli Isus ceni swoje życie, będzie trzymał się z dala od Judei. Jeśli Antypas pozwoli mu prześlizgnąć się przez palce, nie zrobię tego. Zasmuca mnie tylko jedna rzecz. „Jest zaciągnięty sztyletami z kapłanami, prawnikami i Prawem. Mogę go za to polubić.

(497) Ale król w Judei, nawet ten, który nie byłby (obecnie) królem, człowiekiem władczym, zaciekłym, spalonym własną pasją, typem człowieka, któremu ten niespokojny i powstańczy lud chętnie słucha – nie, nie, to nie wystarczy! Kiedy umrze, mogą go nazwać królem.

(498) Nawiasem mówiąc, grecki kupiec został znaleziony pod stosem kamieni w wąwozie pod Jerozolimą. W jego ciele nie było prawie całej kości. Najwyraźniej korzystali z klubów. Historia jest taka, że ​​Żydówka pojechała do Rzymu z egipskim aktorem. Wiesz, jak ona się skończy.

(499) Co, moja droga Seneka, wszyscy Żydzi wypędzeni z Rzymu! Czysty wybór krawców i młynarzy, pożyczających pieniądze i komików o czerwonych nosach! O najbardziej pożądane z miast: chciałbym tam być!

(500) Jednak, jak pan mówi, niesprawiedliwe jest, że cała społeczność powinna zostać wygnana, ponieważ niektórzy łobuziaki przekazali Dary Świątynne na własny użytek. Tak, tak, to niesprawiedliwe, ale nikt nie będzie współczuć.

(501) To musi być ich wina, że ​​na całym świecie nikt nie współczuje źle traktowanemu Żydowi – to znaczy nikomu oprócz mojej Seneki. Przeraża mnie okropna myśl. Dokąd Cezar je wyśle? Módlcie się do Boga , aby nie do Judei!

(502) Alexander miał rację. Isus z Nazaretu uciekł. Od tygodni nic o nim nie słyszano. Nie ma go w Galilei i nie ma go na terytorium Filipa. Musiał udać się na północ do Syrii, gdzie nikogo nie obchodzi.

(503) Pozwól, że powiem ci najpierw o Kajfasie. Przebiegły Kapłan przesłał mi kilka swoich ohydnych raportów przypominających stany ludzkie. Znam jego trudności. Musi mieć oko na gubernatora (który ma za sobą żołnierzy i Rzym); na własnych faryzeuszów, którzy uważają, że jest wobec nas posłuszny; na ludziach, którzy mogą być wyprowadzeni przez każdego dzikiego człowieka dziś lub jutro; a także kapłanów i prawników, którzy kochają swoje prawo i podejrzewają, że w jego obronie on i jego ludzie nie są lepsi niż powinni.

(504) Mówi, że miłosiernym byłoby przypuszczenie, że Isus jest szaleńcem, i że to rzeczywiście opinia jego rodziny, ale niezależnie od tego, czy jest szalony, czy nie, uwodzi nieświadomych ludzi od ich obowiązku zarówno wobec ich religii, jak i uznanych władze. Dodaje, że delegaci z Sanhedrynu wielokrotnie go odsłonili, a ujawnienie ma teraz szybki skutek.

(505) Oni podejmą najsurowsze kroki przeciwko Isusowi, czy powinien on przyjść w ich ręce, jako fałszywy pretendent i buntownik przeciwko Prawu, a jeśli chodzi o jego stronę polityczną – czy pamiętasz, co mówili o Janie? – zdają sobie sprawę, że może to budzić moje uzasadnione obawy.

(506) Sami też, powinienem powiedzieć, bo na dłuższą metę u rządzących kapłanów wszystko sprowadza się do polityki. Taka jest ich natura: wszyscy Żydzi są politykami – ale ich prokurator także.

(507) Na razie kaznodzieja stanął na nogi. Mam inne raporty z Galilei. Wygląda na to, że odwiedził kilka latających samolotów z terytorium Filipa, ale okazało się, że przypłynęła mu fala. Wydarzenia, które widział Proula i Aleksander, były decydujące dla jego wyznawców.

(508) Nie byłby ich Królem, nie przyznałby, że był obiecanym wybawicielem. Być może, jak mówi Aleksander, nie jest to częścią jego zamiaru bycia tym czy innym.

(509) Po jego odrzuceniu rabinowie jerozolimscy wyrzucali go wszędzie. Łatwiej im było przekonać ludzi, że w końcu był tylko buntownikiem, wrogiem ich czczonego Prawa.

(510) Uważam, że w jego własnym mieście podjęto próbę zamordowania go, chociaż oczywiście mają tam swoje szczególne zażalenia. Teraz nie ma przyjaciół i zniknął na dalekiej północy.

(511) To drobna sprawa, ale wciąż jest to dla mnie ulga. Kraj jest dość cichy – jeśli twoi żydowscy przyjaciele nie pochodzą z Rzymu! – i przypuszczam, że będę musiał zatrzymać się tutaj jeszcze przez kilka lat. Jestem biednym człowiekiem, pomimo żartobliwych gróźb skierowanych przeciwko Żydom, które wysyłałem wam ponad trzy lata temu, i wolałbym spędzić pozostałe lata urzędowania cicho, dopóki Cezar mnie nie przeniesie.

(512) W obecnej chwili mogę sobie z tym poradzić wygodnie, ale jeśli fanatyk tego rodzaju zaakceptowałby powszechne żądanie – „dać słowo”, jak powiedział Alexander – być może trudno byłoby mi zepsuć nieszczęśliwą małą siła, która jest mi dozwolona.

(513) Jak zwykle przybyłem na ich wielki festiwal Pascha. Rozbawienie mnie, kiedy otrzymałem twój list tuż przed opuszczeniem Cezarei, sprawiło, że skarżyłeś się na zatory w Rzymie.

(514) Powinieneś tu być. Judea zapełnia się od tygodni. Przybywają dziesiątki tysięcy tygodni wcześniej i rozprzestrzeniają się po całym kraju, odwiedzając przyjaciół i krewnych, szukając wiosek, z których pochodzili ich ojcowie, i pielgrzymując do miejsc, w których rozpoczęła się ich historia.

(515) W ostatnim tygodniu koncentrowali się na Jerozolimie. Każdy statek, który dotarł do Cezarei, był zatłoczony wewnątrz i na zewnątrz. Warunki na pokładzie niektórych z nich musiały być obrzydliwe. Nigdy nie widziałeś takiej mieszanki, która wychodzi z tych statków.

(516) Niektórzy z nich musieli wydać ostatni grosz na opłacenie opłaty za przejazd; niewielu tu dotarło, nie płacąc żadnej opłaty za przejazd. Znasz rodzaj mikstury, która wychodzi z Igrzysk w Rzymie – riff-raff ze slumsów i niebiesko-krwawy policzek z ust.

(517) Tutaj jest tak samo, a żydowska niebieska krew nie lubi bardziej riff-raff niż niebieska krew w Rzymie. Paskudnie pachną. Powinieneś zobaczyć arystokratów pokazujących swoje bogate lub wyuczone nosy.

(518) Cały teren zalał drogi. Strumień ciągnie się od wybrzeża, od Samarii i od Jerycha. Wielu z nich śpi na wolnym powietrzu. Niektórzy z bogatszych przynoszą namioty i pościel. W Jerozolimie i okolicy wszyscy, którzy mogą przyjmować lokatorów.

(519) Pobierają ładną cenę. Ceny żywności są podwojone i potrojone. Wierzę, że język, którym posługują się obcy Żydzi o swoich braciach w Judei, szokuje nawet Greków. Dzisiaj, kiedy się zbliżyłem, w odległości mili od miasta znajdował się kompletny blok, a gdyby nie moja gruba praca mojej eskorty, nadal kopałbym pięty za murami.

(520) Mam połowę całkowitej siły w gotowości – 2000 mężczyzn. Nie ma powodu, aby oczekiwać czegoś więcej niż zwykłe bójki, ale trzeba być ostrożnym. Wiesz, jak religia zawsze wzbudza najniższe pasje. Jerozolimski Żyd jest teraz w najgorszym momencie, a goście są oburzeni jego arogancją.

(521) Najbardziej skłonni są do bójki w Świątyni, która jest sercem i jądrem ich kultu! W synagogach nie są tak niebezpieczni, ponieważ większość z tych obcych wspólnot ma swoją własną synagogę, z którą mogą się całkiem dobrze zgodzić, ale w Świątyni wszyscy się spotykają i mogą kłócić się o pierwszeństwo w ofierze lub o nieadekwatność darów innych ludzi lub bycie Żydami bardziej niż Żydami.

(522) Po przejściu przez wcześniejsze Paschy bez poważnych zakłóceń nie mam powodu się niepokoić. Niebezpieczeństwo polega na ogromnym tłumieniu emocji leżących u podstaw festiwalu. Działają do stanu ekstazy.

(523) Z tymi wszystkimi tysiącami zgromadzonymi z odległych krańców ziemi, wyobrażają sobie, że są wolnym i niezależnym ludem, żyją ponownie w dawnych czasach, myślą, że ich Bóg musi dokonać tylko jednego z jego niedorzecznych cudów, a my Rzymian zniknie na wietrze. Gdyby iskra była przydatna, łatwo mógłby zapalić się ogień

(524) Czy wiesz, że odkąd dziś przybyłem, Żydzi narzekają, że nie przyspieszyłem przewozu artykułów spożywczych do miasta?

(525) Blokują drogi, a następnie narzekają, że wózki nie przeszły. Ale to jest ich droga. Są trudne. Gdyby to miejsce było pełne świń, wcześniej głodowałyby niż jadły. Dam ci znać, jak idziemy dalej.

(526) Czy pamiętasz kaznodzieję Isusa, który kilka miesięcy temu uciekł do Syrii, aby uratować mu życie przed Antypasem? Pojawił się ponownie. Co więcej – możesz myśleć, że to niesamowite, ale to prawda – jest w drodze do Jerozolimy. Moi szpiedzy meldują, że po pośpiesznym przejściu przez Galileę przekroczył granicę.

(527) Wysłałem agentów, żeby się z nim kontaktowali. Według obecnych informacji potępia kapłanów i faryzeuszy na każdym kroku i przysięga, że ​​zamierza przebywać w Jerozolimie na Paschę. Zabiera ze sobą następujących. Przypuszczam, że zawsze są ludzie zmęczeni życiem.

(528) Dobrze, że tak szybko znalazłeś mnie jako eksperta w dziedzinie uprawy winorośli. Ci Żydzi mają spryt – żaden ostrzejszy – i są pracowici, ale niestety brakuje im wiedzy naukowej.

(529) Gdyby ich kapłani nie wykrwawili, mieliby znacznie więcej pieniędzy na nowoczesną wiedzę i wyposażenie, ale co można zrobić, gdy rozdęta korporacja kapłanów tuczi zubożałego ludu? Natychmiast wyślij swojego eksperta, modlę się do ciebie, przez Aleksandrię, a on pójdzie od razu na cały kraj.

(530) Jak dotąd wszystko idzie dobrze. Czerpię skromną rozrywkę z tego, co słyszę o podziałach i zazdrości między tymi różnymi Żydami. Co niezwykłe, w dowolnym momencie, są o wiele bardziej, gdy są tu zagraniczni Żydzi. Po pierwsze, skrajni faryzeusze gardzą nawet Żydami we własnym kraju, którzy nie należą do ich specjalnej sekty.

(531) Dla nich człowiek jest dobry, to znaczy cnotliwy, jeśli dokładnie przestrzega Prawa, a nie inaczej. Zapewniam cię, że jeśli mają w domu kobietę ze zwykłego ludu, myślą, że dom i wszyscy więźniowie są przez niego nieczyści. Możecie sobie wyobrazić, o ile większa jest ich pogarda dla Żydów z Egiptu lub Syrii, którzy faktycznie mieszają się z pogańskimi ludźmi takimi jak ty i ja, czy Sejanus i Cezar.

(532) Zagraniczni Żydzi są oburzeni tą arogancją. Wielu z nich jest niezwykle bogatych, wielu z nich (szczególnie tych z Egiptu) jest bardziej wykształconych niż ich faryzeuszowscy krytycy i oczywiście są cywilizowani.

(533) Kiedy jednak wchodzą do świątyni, mieszają się z faryzeuszami i słuchają wykładów uczonych, czują się traktowani szyderczo i wtrącają się w myśl, że są niewiele lepsi niż Grecy, których językiem mówią – i często to wystarcza. jest jedynym językiem, którym mówią, ponieważ nie mają ani hebrajskiego, ani aramejskiego. Kilkakrotnie ranking i akta prawie doszły do ​​ciosów, ale jest to nieszkodliwa rekreacja i nie przeszkadzam.

(534) Będziesz oczekiwać, że usłyszysz więcej o kaznodziei Isusie. Z dwóch powodów postępuję ostrożnie. Moją pierwszą myślą było aresztowanie go przed wejściem do Jerozolimy i kontaktem z tłumem.

(535) Ale taki kurs miałby swoje niebezpieczeństwa w takim czasie. Odkąd przekroczył granicę, nie uczynił nic, aby to usprawiedliwić, jego zwolennicy rozpowszechnialiby raport, że złapałem szlachetnego patriotycznego Żyda, i dlatego, jeszcze raz uważając się za prześladowcę, mógłbym mieć na rękach nagły wybuch pasji w rodzaju, którego chcę uniknąć.

(536) Poza tym Annas i Kajfasz odwiedzili mnie. Od razu stało się jasne, że oni, a zwłaszcza Anna , bardzo pragnęli usunąć to, co uważają za zagrożenie dla siebie. Nienawidzą tego człowieka i bez wątpienia nie bez powodu.

(537) Faryzeusze i prawnicy są naprawdę zaniepokojeni atakami na Prawo; kapłaństwo wyczuwa zagrożenie dla jego źródła utrzymania; podczas gdy Annasz , Kajfasz i inni szlachetni saduceusze nie tylko troszczą się o utrzymanie całego systemu kapłańskiego (są dość obojętni wobec Prawa), ale obawiają się nagłego zwrotu spraw, który mógłby zmienić Isusa w bohatera narodowego – i co się z nimi stanie i ich moc? (Proponuję wam, jako temat jednej z waszych sztuk lub medytacji, że największym stymulantem wszystkich działań człowieka jest pragnienie Mocy).

(538) Zasugerowali mi, że pamiętając o tym, co wydarzyło się w Galilei, mądrze byłoby po cichu chwycić Isusa i odsunąć go na bok. Nie jestem jednak tak głupi, żeby wyciągać z nich kasztany i przynosić sobie niepotrzebne odium.

(539) Odpowiedziałem, że kłopot był przede wszystkim ich romansem, ale niewątpliwie może mnie to dotyczyć w każdej chwili. Chciałem uniknąć zgiełku i przypuszczałem, że to także ich pragnienie. Byli stanowczy, że tak było. Powiedziałem, że powinienem trzymać rękę za teraźniejszość, ale jeśli pojawią się jakieś zakłócenia, natychmiast zadziałam i oczekuję ich lojalnej współpracy.

(540) To mi obiecali. Jeśli nic się nie wydarzy podczas festiwalu, moim zamiarem jest, choć nie powiedziałem im tego, aby poczekać, aż tłumy znów się rozproszą, a potem położyć kres Isusowi. Nie mogę pozwolić, by wzruszył Judę, gdy wzbudził Galileę.

(541) Jeśli wywoła kłopoty podczas festiwalu – czy to z jego winy, czy przez ludzi, którzy stracili głowy nad nim, nawet wbrew jego woli – uderzę od razu. Ale kapłani muszą współpracować i jestem pewien, że tak.

(542) Czy w pełni rozumiesz, dlaczego to zrobią? Nie tylko dlatego, że nienawidzą tego konkretnego człowieka, chociaż tak się dzieje, ale dlatego, że jeśli się wyróżnią, sprawa może łatwo stać się jednym z narodu przeciwko niegodziwemu gubernatorowi, co nie odpowiada ich planom, a także dlatego, że są ich niektórzy których imiona znam – i wiedzą, że wiem – którzy są smołowani antyrzymskim pędzelkiem i lepiej okazują gorliwość, aby mi pomóc, gdy oferuje się im taką szansę.

(543) Isus jest w Jerozolimie. Wszedł wczoraj. Jego wejście, jeśli miał zamiar zwiększyć liczbę ludności, było porażką. Niewielu z nich wiedziało o tym. Przyjechał drogą z Jerycha. Było tłoczno z Żydami z regionu Eufratu i Syrii, którzy nigdy o nim nie słyszeli.

(544) Gdyby jacyś Galilejczycy go rozpoznali, pamiętaliby tylko, że zawiódł ich w Galilei w zeszłym roku. Jego bezpośredni wyznawcy to kiepskie rzeczy. (Miałem Aleksandra śledzącego grupę i Josepha mieszającego się z tłumem).

(545) Są to ignoranci i przesądni ludzie, którzy są niebezpieczni tylko dlatego, że podzielają zwykłe złudzenie co do przywódców tego rodzaju. Zawsze oczekują, że Isus dokona „cudu”, niezależnie od tego, czy ożywi martwego człowieka, czy zabije żywego, i myślą o nim tak, jak chłopi i robotnicy z Galilei, oczekując, że w każdej chwili zabierze się do wyzwolenia naród i wprowadzanie nowej ery. Wiem do tego czasu, że Żyd we własnym kraju nie może myśleć w żaden inny sposób.

(546) Wczoraj nie było dowodów, bardziej niż kiedykolwiek wcześniej, że kaznodzieja ma taki pogląd na siebie. Wszedł tylko z poruszeniem, jakie zwykle ma miejsce, gdy partia eskortuje jakąś lokalną uwagę. Jego naśladowcy krzyczeli zachrypnięci, a kilku innych, widząc, jak to robią, również krzyczało.

(547) Jeśli sześciu mężczyzn podrzuci czapki z jakiegoś powodu, sześciu innych stada pójdzie w ich ślady. Podjąłem wszystkie środki ostrożności. Miałem kilku zakamuflowanych żołnierzy idących z tłumem z Jerycha i innych gotowych przy wejściu do miasta. Marcjusz wydawał rozkazy, jeśli podjęta zostanie jakakolwiek próba podburzenia tłumu, aby natychmiast odciąć Isusa i jego wyznawców, ale nic się nie wydarzyło.

(548) Nie oznacza to, że nic się nie wydarzy. Aleksander wkradł się w zaufanie niektórych wyznawców kaznodziei. Mówi, że mają najbardziej niezwykłe idee na temat genialnej zmiany, która nadejdzie nad ich fortuną, ale że wszystko, co ich przywódca zamierza – Aleksander jest tego pozytywny – to ściganie w Jerozolimie jego sporu z kapłaństwem i Prawem. Wystarczy.

(549) Mam nadzieję, że nie mylę się, sądząc, że interesują was te długie wyjaśnienia. Były piszę do nikogo innego, chciałbym powiedzieć jedynie, że mam powód do obaw kolejny Pestilent agitacji i że mam na myśli, by zniszczyć go podczas gdy można.

(550) Zarówno Herod Antypas, jak i brat Filip są w Jerozolimie. Książęta zachowują się tak, jakby byli właścicielami Wschodu. Przynieśli bogate prezenty do świątyni, pozują, kultywują Żydów.

(551) Idą w procesji do i od nabożeństw świątynnych i motłochu, który zapomniał, ilu Żydów starych Herod torturowało, spalało lub ukrzyżowano, klaszcze i woła za nich, jak gdyby dobrze byłoby mieć Heroda w zamian mnie na Antonii.

(552) Nie spotkałem książąt, ale przy ich bramach strzegłem rzymskich żołnierzy. Jest to właściwy znak szacunku; to także wskazówka, że ​​mamy ich na oku.

(553) Niektóre ze szlacheckich rodzin, które wspierały ojca, posłały przedstawicieli, aby czekali na synów i towarzyszyli im w świątyni, ale panująca koteria, ci, którzy mają urząd i ci, którzy mają nadzieję na jego utrzymanie, trzymają się z daleka. Wiedzą, po której stronie ma chleb.

(554) Romans Isusa zbliża się do szczytu. Wczoraj, w towarzystwie swoich bezpośrednich wyznawców, odwiedził świątynię. Zatrzymał się na zewnętrznym dziedzińcu, który jest olbrzymim miejscem, takim jak tereny targowe, pełne akcesoriów świątynnych i ofiar, i tłoczył się nad tysiącami Żydów, którzy kłótli się i kłócili na szczycie ich głosów w wielu językach i dialekty.

(555) Znasz ten ich rynek w Rzymie, który można zwiedzać z ciekawości. To jest tak, ze stukrotnym hukiem. Nagle Isus zaczął atakować swych wrogów kapłanów i wszystkie ich dzieła w najbardziej gwałtowny sposób. O ile mogę się dowiedzieć, potępił cały interes związany ze sprzedażą rytuałów w Świątyni.

(556) Również bardzo rozsądny, z wyjątkiem własnego bezpieczeństwa. Gdyby została zrozumiana lub cieszyły się dużym uwagę zostałby zamordowany w tym miejscu. Jeśli pamiętasz, że życie tych Żydów, nie tylko tutaj, ale na odległych krańcach ziemi, koncentruje się na kulcie Świątyni i że jest to wysoce zorganizowany interes kontrolowany przez potężną i zazdrosną korporację, zobaczysz, że tylko szaleniec lub samobójca zachowaliby się w ten sposób.

(557) Jak się później okazało, była tylko bójka i rzecz minęła. To było raczej jak jego wejście do miasta. On sam mówi po aramejsku i duża część jego słuchaczy nie miałaby pojęcia o jego znaczeniu. Poza tym hałas jest przerażający. Znasz Żydów; jeśli nie jesteś głośny, myślą, że jesteś chory.

(558) Nic nie przyszło z romansu, a jeśli miał być demonstracją, byłaby to kolejna porażka. Wkrótce Isus ponownie opuścił Świątynię wraz ze swoimi naśladowcami, którzy według moich raportów nie czerpią nic z wizyty w Jerozolimie, ale są rozczarowani i rozczarowani.

(559) Nie spodziewali się czegoś takiego. Potępienie kultu świątynnego w Świątyni może mieć dla nich niefortunny koniec, jak zapewne podejrzewają.

(560) Ten incydent zagrał mi w ręce. Ten człowiek jest jawną porażką. Z początku ignorowany, teraz obraził się poza wybaczeniem. Niewiele osób mogło usłyszeć i zobaczyć jego wybuch, ale wielu z nich dowie się o tym przed nocą. Możesz powiedzieć, że jeśli zawiódł tak wyraźnie, jest również nieistotny.

(561) Być może, ale istnieje ryzyko i nie podejmuję ryzyka. Rozważ śmiałość jego działania. Dla mnie, znającego tych ludzi, jest to prawie nie do pomyślenia. Aby rzucić wyzwanie kapłaństwu w ich świętej cytadeli i podczas Paschy, wspieranej przez garstkę chłopów bardziej nieświadomych niż on sam –

(562) Mógłbym się śmiać z tej myśli, gdyby nie to, że człowiek tak pochopny i namiętny, a jednocześnie tak zdeterminowany, mógłby zrobić kolejny rodzaj odwołania jutro, który mógłby mieć inne zakończenie.

(563) Postanowiłem go stłumić. Opinia publiczna, dzięki jego szaleństwu, będzie mnie wspierać. Nadal będę przeprowadzać aresztowanie tak cicho, jak to możliwe, w połączeniu z Sanhedrimem. Jego towarzysze nie sprawią kłopotów.

(564) Po scenie w świątyni stary lis Annas wysłał do mnie wysłannika. Bardziej niż komukolwiek interesował się utrzymaniem pokoju; jak wiecie, ma kilku synów, których zamierza objąć najwyższe urzędy. Jednocześnie trzyma rękę na pulsie faryzeuszy, którzy w sercu buntują się przeciwko nam i pomogliby w każdym podejrzanym ruchu, gdyby miał poważne podstawy.

(565) Jego punkt widzenia jest taki sam, jak mój, że Isus nie jest faktycznym, ale potencjalnym niebezpieczeństwem. Nalega, abyśmy uderzyli, podczas gdy niewiele osób o nim wie, a ci, którzy to robią – i będą rosnąć z godziny na godzinę – są zszokowani jego bezwzględną bezbożnością (słowa Annasa).

(566) Dodaje, że w razie potrzeby stworzą jednego z naśladowców Isusa, który da przeklęty dowód na pewne ambicje, które jego mistrz wyraził w rozmowach prywatnych.

(567) To mnie nie dotyczy. Nie wątpię, że zapewnią sobie potrzebne dowody, ale mam już wszystko, czego potrzebuję. Na górze i na dole jest to, że mężczyzna jest lub może być politycznym zagrożeniem dla mnie, tak jak Antypas myślał, że był w Galilei w zeszłym roku, i jak Antypas rozpoznał kaznodzieja Jana, kiedy odciął mu głowę Macherus i tak zaoszczędził mi kłopotów.

(568) Koncertuję z kapłanami. Isus i jego naśladowcy spędzają noce poza Jeruzalem; znamy to miejsce. Zostanie aresztowany po cichu i stracony bez zbędnej zwłoki.

(569) Nie myślałem o tym wcześniej, ale myślę, że dam memu przyjacielowi Antypasowi możliwość potępienia Isusa. Kłopoty zaczęły się w obrębie jego jurysdykcji, więc jest to właściwe i grzeczne postępowanie.

(570) Poza tym byłoby miło pokazać Antypasowi zarówno, że psotnik prześlizgnął się przez jego ręce, ale nie przez moje, a także, że kiedy potępił swego poddanego, musi go przekazać zwierzchnikowi, gubernator rzymski za wykonanie wyroku. Tak, wyślę go do Antypas.

(571) Twój wyzwoliciel Kriton przybył dziś rano, przynosząc twoje listy i inne, które odebrał dla mnie w Cezarei. Zaczyna od nowa, więc list, który teraz piszę, musi być krótki. Żałuję, że to nie tylko twoje listy, które mi przyniósł, bo dały mi przyjemność, której zawsze doświadczam, słysząc o tobie w Rzymie.

(572) Ale gdy tylko je przeczytałem, wieści z Cezarei doprowadziły mnie do złości. Wiesz – jestem pewien, że już ci to mówiłem – że kiedy Pascha się skończy, a duża część zagranicznych Żydów wraca na wybrzeże w drodze do domu, organizuję Igrzyska w Cezarei przez kilka dni.

(573) Jest to relaks dla mnie, jak i dla nich, i jest dobry dla handlu. Czy pytasz, czy przybędą na moje gry? Oczywiście, że przyjechali. Nie są faryzeuszami. Są to greccy Żydzi, cyrenajscy Żydzi, azjatyccy Żydzi, bardziej wesoły i ludzki lud niż ich surowi bracia judaistyczni.

(574) Czy cokolwiek może być bardziej irytujące niż cios, który mnie spotkał? W pierwszej kolejności zatonął statek przynoszący sześć lwów z Cyrenajki. Załoga nie miała nawet wystarczającej łaski, aby zejść ze statkiem. Mimo to lwy są tanie i nie robię z tego zbyt wiele.

(575) Bardziej poważna jest utrata mojego gladiatora Aduatucusa , Gal. Był najlepszym szermierzem na Wschodzie. Odkąd tu przyjechałem, stoczył prawie pięćdziesiąt zawodów i nigdy nie został pokonany. Kobiety go kochają. Gubernatorzy zarówno Syrii, jak i Egiptu próbowali go ode mnie kupić – raz czy dwa pożyczyłem mu wielką przysługę , ale zawsze odmawiałem sprzedaży – i powiedziałem mu, że kiedy ukończy pięćdziesiąt konkursów, dam mu wolność i uczyń go trenerem oddziału.

(576) Mógł zostać menadżerem igrzysk, mógł wrócić ze mną i zostać pierwszym faworytem tłumu w Rzymie. Być może zauważył Cezara, wszedł do jego domu i kontrolował gubernatorów prowincji.

(577) Mając do czynienia z tą karierą i znając wartość, którą mu przypisałem, był na tyle bezmyślny, by wdać się w bójkę w tawernie o dziewczynie z dwoma Trakami. Zadźgali go na śmierć, a następnie zabrali sobie życie, abym nawet nie miał zbytniej pociechy z ich używania do igrzysk. Jove, jestem zirytowany.

(578) Pytałeś o akwedukt. Działa znakomicie i mam powód, aby wiedzieć, że zagraniczni Żydzi oklaskują mnie za to. Potępiają, tak jak są zobowiązani, moje wykorzystanie pieniędzy ze świątyni, ale widzą, że nie jestem za gubernatorami ważniejszych prowincji w trosce o rzymskie imię i zdrowie mojego ludu. Żydzi tutaj również używają wody, nawet faryzeusze. Jedyną różnicą jest to, że nie okazują wdzięczności.

(579) Isus został aresztowany późnej nocy. Dostarczyłem oddział żołnierzy, którzy towarzyszyli urzędnikom Sanhedrynu. Zaletą jest to, że gdy wiadomości rozeszły się dziś rano – gdyby się rozpowszechniły – wiadomo byłoby, że Prokurator i Sanhedrim działali wspólnie.

(580) Sanhedryn nie jest popularny wśród najbardziej gorliwych Żydów, ale ogólne wrażenie byłoby takie, że gdyby wszystkie władze, rzymskie i żydowskie, działały razem, musiałby to być kłopotliwy człowiek, który byłby lepszy.

(581) Aresztowania dokonano bez zakłóceń. Sam Isus nie zadał sobie trudu, a jego naśladowcy natychmiast uciekli. Myślę, że niektórzy z nich są już w drodze do domu.

(582) Więzień został zabrany do kwater arcykapłana aż do dziś rano, kiedy został przekazany mojemu ludowi. Wierzę, że Kajfasz zgromadził kilku wiodących kapłanów i sami go zbadali.

(583) Z mojego punktu widzenia sprawa jest całkowicie prosta i nie sprawi trudności. Ponieważ Antypas nie zajmie się tą sprawą – do tego dojdę za chwilę – stracę Isusa jako stwórcę lub przyczynę buntu przeciwko Cezarowi.

(584) Ale ci kapłani zawsze muszą pamiętać, że bunt przeciwko Cezarowi jest zwykle zasługą w oczach ludności (i również wielu dobrych faryzeuszy) i będą chcieli wytyczyć sobie dobry argument. Będą nalegać, jak sądzę, na sprzeciw Isusa wobec Prawa, ataki na rytuał i wybuch w Świątyni.

(585) Prawdopodobnie powiedzą, że uważał się za oczekiwanego Mesjasza (na co nie ma dowodów), a ludzie, z otwartymi ustami, nie mają pożytku z Mesjasza, który nie może się powstrzymać od pogardy. Rzymianie Nie tego rodzaju wybawiciela Żydzi pragną bardziej niż swoich wyznawców.

(586) Sam nie widziałem tego człowieka, choć zrobię to teraz. Wydałem rozkaz, aby zabrał go do Antypas, tak jak powiedziałem, z grzecznym oświadczeniem, że ponieważ zakłócającym pokój był Galilejczyk, być może uznałby, że sprawa należy do jego jurysdykcji.

(587) Otrzymałem odpowiedź, równie grzeczną, że Antypas uznał moją uprzejmość, ale zrzekł się jakiegokolwiek prawa, jakie może mieć wobec sprawcy w moim mieście w Jerozolimie. Wzruszająca wymiana uprzejmości! Kończę sprawę dzisiaj.

(588) Twój wyzwoliciel czeka, ale jeszcze jedno słowo. Czy to prawda, jak słyszę od Lentulusa Spinthera , że siostrzeniec Sejana został odrzucony przez Cezara i że Sejanus podwoił Straż Pretorianów w Rzymie?

(589) Co jeśli Sejanus upadnie? Co jeśli odmówi upadku? Nie bądź zbyt pochopnie sławny, przyjacielu. Nieprzejrzystość, choć niechlubna, jest bezpieczna. Kiedy mistrz idzie przez pola z kijem w ręku, na szczęście jest mak z niepozorną głową.

(590) Muszę uzupełnić list, który zacząłem dziś rano. Natychmiast po dopuszczenia Krito , ja potwierdzona Marcius ustalenia wojskowe dla Paschy, który rozpoczyna się jutro. Słyszałem raporty od Józefa, który uważa, że ​​nasilą się akty przemocy wobec jednostek wśród rządzących saduceuszów.

(591) Jego zdaniem nie ma większego znaczenia, czy prowincja jest tak cicha, jak staram się ją zachować, czy też istnieje ciągłe tarcie między nami a Żydami; jego uczucie jest takie, że skrajni ludzie są zmęczeni pokojem. Potem próbowałem i potępiłem więźnia Isusa. Od razu został ukrzyżowany wraz z innymi więźniami, którzy czekali na egzekucję.

(592) Nie jest złą rzeczą mieć tego rodzaju lekcję przedmiotu w przeddzień Paschy, ponieważ na tak nieokreślonym spotkaniu, jakie mamy tutaj, zawsze muszą być niebezpieczne postacie, które mają wyjątkowe możliwości ze względu na swoje szczególne cechy. Do tego czasu Isus jest pochowany.

(593) Ich zwyczajem jest grzebanie skazanego na śmierć tego samego dnia, a poza tym Sabat zaczyna się o zachodzie słońca – w istocie już się rozpoczął. Sanhedrim poprosił o pozwolenie na pochowanie ciała tego popołudnia.

(594) To im odpowiada, po tym, jak Isus zszedł im z drogi, aby pozbyć się całej sprawy przed rozpoczęciem Paschy, a tym samym stłumić wszelkie dyskusje, które mogą się pojawić, szczególnie po inskrypcji, którą nakazałem przywiązać do więźnia, o których bardziej obecnie.

(595) Proces był krótki, ale w należytej formie i porządku. Isus został oskarżony o zakłócanie pokoju, wzbudzanie niezadowolenia i twierdzenie, że jest Królem Żydów. Były dowody zarówno z naszej strony, jak i ze strony Żydów, zarówno z Galilei, jak i z tego miasta.

(596) Kajfasz, Annasz i wiodący saduceusze byli wybitni, podobnie jak niektórzy, ale nie wszyscy z głównych faryzeuszy; niektórzy faryzeusze nie udzielaliby żadnej pomocy w skazaniu buntownika przeciw Cezarowi, jakkolwiek bardzo pragnęliby jego śmierci jako buntownika przeciwko sobie. To mu jednak nie pomogło.

(597) Kapłani mieli wiele do powiedzenia na temat jego ataków na ich religię, ale przerywam im to. Nie mogą mieć tego na dwa sposoby. Jeśli nie wolno nam ingerować w ich religię, nie mogą nas apelować, gdy ich przestrzeganie jest atakowane; gdy tylko przestępstwo ma charakter polityczny, bezpośrednio lub pośrednio, to odnotowujemy to.

(598) Mogą się kłócić o Boga , tak jak Egipcjanie o Izydę, dopóki nie pękną, ale gdy człowiek bójka w Świątyni, ma skłonność do wywoływania ogólnej eksplozji i to dotyczy nas ściśle. Oskarżenie Isusa o zakłócanie pokoju zostało udowodnione do końca i nie mógł temu zaprzeczyć.

(599) Zapytałem więźnia za pośrednictwem Aleksandra, czy przyznał się do poważniejszych oskarżeń. Żydzi twierdzili, że uważał się za przeznaczonego na wybawcę narodu, co wiąże się z końcem zarówno ich władzy, jak i naszej. Stanowiłoby to znacznie bardziej bezpośrednie przestępstwo niż to, za które Antypas skazał Jana na śmierć.

(600) Przytoczyli zarówno publiczne wypowiedzi, w których Isus mówił o nowym królestwie, że są bliskie, jak i pewne przyznania się do siebie, które, jak powiedzieli, uczynił swoim wyznawcom.

(601) Przypuszczam, że był to specjalny dowód, który Annas powiedział, że zamierzali przedstawić. Zadałem mu pytanie. Zapytałem go, czy uważa się za wybawiciela.

(602) A więc MÓWIĄ: „odpowiedział, wskazując Najwyższego Kapłana i jego sąsiadów , jednym gestem pogardy. Wskazałem mu, że oskarżono go również o reprezentowanie siebie jako Króla Żydów.

(603) Zapytałem go, czy uważa się za takiego. Udzielił tej samej odpowiedzi – „Więc TY mówisz”, co oznacza, przypuszczam, że w żadnym przypadku nie było w jego zachowaniu ani motywach na poparcie oskarżenia, ale wiedział on wystarczająco dobrze, że w każdym razie chcieliśmy naprawić obciążyć go.

(604) Uświadomił sobie, że jest uwięziony i że nie ma sposobu na ucieczkę, ale był odważny i zdecydowany, wyzywający, prawie bezczelny. Wszyscy są podobni, ci Żydzi, zgorzkniali i nieustępliwi, czy to wobec nas, czy wobec siebie nawzajem.

(605) Może być sam, opuszczony i z wrogami z każdej strony, co oznaczało jego śmierć, z własnymi rodakami dostarczającymi go rzymskiemu katowi, ale był spokojny i zdeterminowany, jak ludzie, którzy wymyślili zamach na życie wielki Herod i doznał ekstremalnych tortur wcześniej niż ustępował na cal. Niebezpieczna rasa!

(606) Skazałem go na śmierć. Oczywiście nie mogłem nic zrobić. Wszystkie drogi prowadzą do tego wniosku. Aleksander, który ma chłodne i oderwane podejście do swoich rodaków, nalega, aby ten człowiek, jak dotąd nie udawał Mesjasza lub Króla, jak większość złoczyńców w ciągu ostatnich trzydziestu lat, zrobił wszystko, co mógł, aby zapobiec głupi ludzie od przymocowania do niego tej części.

(607) Aleksander uważa, że ​​Isus nie starał się uniknąć niczego takiego, wiedząc, że gdyby taka koncepcja Jego rozprzestrzeniła się za granicę, dostarczyłaby go w nasze ręce i byłaby fatalna dla jego kampanii – w każdym razie beznadziejna kampania. – przeciw kapłaństwu i jego systemowi.

(608) Aleksander rozmawiał z niektórymi z jego wyznawców i powiedział, że kaznodzieja bez wątpienia ostrzegał ich często i najostrzej, że nie powinni go traktować ani mówić o nim jako o Wybawicielu, którego wszyscy ci Żydzi oczekują, i że to był dopiero gdy pomyślał, że jego stara koncepcja umarła w Galilei, postanowił przybyć do Jerozolimy.

(609) Może być. Ale jestem pewien, że gdyby nie był wczoraj niebezpiecznym buntownikiem, byłby jutro. Bo albo mu się udałoby napaść na kapłaństwo, albo mu się nie uda.

(610) Gdyby tego nie zrobił, jak długo człowiek o swoim temperamencie, tak namiętny, uparty i odważny, powstrzymałby się od odwoływania się do patriotycznych uczuć tych Żydów, którzy zawsze – zawsze – spotykają się z szybką reakcją, nawet gdy stworzone przez ludzi o znacznie mniej potężnym charakterze niż jego?

(611) Pamiętasz opis sceny Proculi i Aleksandra w Galilei? Przypuśćmy, że dokonał postępów przeciwko kapłanom i całej mumii rytuału Świątynnego, jak długo by to trwało, zanim zwrócił się do Cezara i ofiar Cezara i Rzymu?

(612) Czy, jak sądzicie , szanowałby kult Divusa Augusta? Ale na długo przed tym, zanim musieliśmy rozważyć tę ewentualność, powinniśmy byli interweniować siłą między rywalizującymi ze sobą frakcjami.

(613) Dlaczego oni są prawie w stanie stłumionej wojny domowej, gotowi latać sobie nawzajem w gardle. Dajcie im złego gubernatora – gubernatora nawet w połowie tak złego, jak mówią, że jestem – a spór między tymi, którzy nas tolerują, a tymi, którzy gardzą tolerantami , wybuchną otwartą wojną.

(614) To jest bezowocna gleba pod każdym względem oprócz jednego. Nasiona nieporządku wzrosną, jeśli tylko podrapiesz ziemię. Moja polityka polega na ich zniszczeniu w chwili, gdy wykiełkują.

(615) Ale zapomniałem: pozwólcie mi powiedzieć jedno słowo o inskrypcji zwiastującej obrazę Isusa. Był to „król Żydów”, ustawiony nad krzyżem. Faryzeusze byli oburzeni. Oni sami chcą króla Żydów.

(616) Byłoby dla nich największą przyjemnością zobaczyć, jak Cezar zostaje obalony na jutro, a żydowski król zostaje zainstalowany – nie pół-Żyd jak Herod – który rządzi krajem przez nich i tłumi ich saduceuszowych rywali.

(617) Ale rozgniewał ich widok cennego tytułu „Króla Żydów”, wyśmiewanego; było to zbyt jasne przypomnienie ich służebności. Poza tym uważali, że to obraza, że ​​ukrzyżowany przestępca, zarozumiały rodak, który się im przeciwstawił, powinien zostać nazwany „Królem”. Zrobiłem z nimi krótką drogę.

(618) To, co napisałem, napisałem – powiedziałem i kazałem im zacząć . Znam rasę. Od momentu, gdy ten Isus wydał swój indywidualny sąd przeciwko ich, zamierzali mieć Jego życie.

(619) Zdrap kapłana i znajdź autokratę. Na całym świecie, jeśli człowiek mówi, że użyje własnej inteligencji w sprawach boskich, kapłani podnoszą uszy i czują noże. Jeśli pójdzie dalej i powie swoim towarzyszom, że oni również mają prawo używać własnej inteligencji – z głową i koniec!

(620) Tak biegnę, moja droga Seneka. Temat mnie niesie. Muszę cię jeszcze raz przeprosić; Obawiam się, że nawet dla ciebie ten temat będzie nudny.

(621) Bo w końcu, co to ma znaczenie? Co to ma znaczenie – mniej więcej jeden Żyd?

(622) Chciałbym znaleźć substytut Aduatucusa.

 

 


Historically, little is known about Pontius Pilate. He was Procurator of Judaea from A.D. 26 to 36 and was recalled in the year in which the Emperor Tiberius died. The activities of John the Baptist and Jesus of Nazareth took place towards the end of the first half of his term of office. There are references to him in the Jewish historian Josephus and the Jewish philosopher Philo of Alexandria, and there are the accounts of the trial of Jesus which are offered by the writers of the Gospel narratives. None of these is a completely trustworthy authority.

The two Jewish chroniclers are witnesses for the prosecution. It is as though an Indian Swarajist or an Irish Sinn Feiner were the only authority on which posterity were asked to base its judgment of an English Governor. Even a slight examination of the incidents describe in Josephus, such as the seizure of the Temple-tribute to pay for a new aqueduct and the sending of the images of the Caesars into Jerusalem on the standards of the soldiers, indicates that Pilate had other qualities than those of the mere persecutor, a view which is confirmed by the length of his Procuratorship, for although it was the policy of Tiberius not to change the provincial governors rapidly, it is unlikely that one of them would have been maintained in office for ten years had he been consistently guilty, as is alleged about Pilate in Philo’s pages, of corruption, violence, robbery, illegal executions and ‚never-ending inhumanity.’

On the other hand, the writers of the Gospels were also concerned to make out a case. Their aim was to present an account of the trial which would represent Pilate as a just and humane but timorous Governor who, finding no evil in the Holy One, sought by various expedients to save him from the death designed for him by the real culprits, the Jewish hierarchy, the Pharisees and lawyers.

The truth lies somewhere between or beneath the existing accounts of Pilate’s character and actions.

The ‚Letters’ were addressed by Pilate to his friend Lucius Annaeus Seneca the younger, who was later to be the tutor of the young Emperor Nero (and to commit suicide at his order), and who is known to posterity as liberal philosopher and writer of moral essays and tragedies which few men read.

It appears from the ‚Letters’ that even in his early manhood Seneca was interested in the difficult problem which Pilate had to handle: the problem of a militant Power ruling a subject people whose religion not only was the prime object of its loyalty, but actually rejected the idea of a foreign over-lordship and its symbols.

The ‚Letters’ describe only the first half of Pilate’s administration. They close with the Death of Jesus at the Easter of A.D. 30. We should expect to find in them some answer to the many questions which occur to anyone who reads intelligently the ‚authorities’ on Pilate, and especially the Gospel narratives.

With what mind and policy did Pilate approach his task as Procurator of Judaea? How did he confront a suspicious and refractory people, the hostile Pharisees, the supple Sadducees?

What were his relations with Herod Antipas? What did he know and think of John whom we call ‚the Baptist’?

How much had he, the keeper of the Roman peace, heard of Jesus of Nazareth before he came, in the last days, to Jerusalem, and in what mood did he await his coming? What is the truth about his attitude to Jesus and to the accusers at the trial? To these and other similar questions the ‚Letters’ furnish a reply.

It is for the reader to say how far they may be regarded as authentic; how far, that is, they can be accepted as an account of the period which is not only credible in itself, but at important points more credible than the existing narratives.

The ‚Letters’ are arranged in chronological order but are undated, and in view of the uncertainty attaching to the chronology of this period I have not attempted to date them. Letters I-XI, however, describe the early days of the Procuratorship. Letters XII-XXXIII belong to the period which covered the preaching and the death of John the Baptist and Jesus of Nazareth. In some cases, as in that of the former High Priest Annas, I have kept the form of the names with which we are familiar.

(1) We are at last within sight of Alexandria, my dear Seneca, and to-morrow we land. I shall spend a week meeting my staff, interviewing applicants for jobs (shoals of Greeks, of course), receiving deputations of loyal Jews, and talking to every one who can be useful to me. Then on to Caesarea which, as you know, is my head-quarters.

(2) Here at Alexandria I am to meet Valerius Gratus, my predecessor as Procurator of Judaea, and if anyone can tell me how to solve the riddle of getting on with the Jews, he ought to be the man.

(3) Not that I shall not get on with them; I mean to, and I believe I shall. Valerius has stood them – or they have stood him, do you say? – for over ten years, so it can be done, though no one else has done it.*

(4) I have been lucky, by the way, in engaging two of Valerius’s staff for myself. One is Marcius Rufus, his chief military officer and now mine, who has been on leave and is travelling back with me. The other, who is even more important, is his Secretary Alexander.

(5) He is a Jew, but one of those Jews that are half-Greek: Greek on the surface, and Jew at the bottom. You cannot do without them.

(6) It seems that you cannot get a real Jewish Jew to put himself at the service of a mere Roman governor, and if you could you would be little better off because he would not have the languages.

(7) And languages are needed, I assure you. There is one sort of Hebrew for their sacred writing, there is the Aramaic that they commonly talk, there is Greek for non-Jews and for all educated people, whether Jews or not, and there is Latin for the Roman Procurator and his staff if they don’t choose to use Greek.

(8) Alexander speaks them all, Alexander knows everything. I am told that the only person in this part of the world who is sharper than a Greek is a Greek-educated Jew. Congratulate me, therefore, on my Alexander.

(9) I rely on him to tell me what I do not know about my province of Judaea – which is almost everything. There are two persons, you see, whom I must not at any price offend: Caesar Imperator (whom the gods preserve)* and my Jew Alexander.

(10) Marcius, on the other hand, is a Roman of the Romans. He despises all foreigners, especially Jews. He knows how inferior they are to Romans, and he has never got over the shock of discovering that the Jews are equally satisfied that the Romans are immeasurably inferior to themselves.

(11) I was telling him that I had promised to receive the addresses of loyal Jews in Alexandria. ‚Impossible!’ he said. ‚There aren’t any.’

(12) The other day, when the sea was rough, a wave came over and struck me in the back, knocking me down. When I could get my breath, I said, ‚A treacherous blow!’ ‚We are on our way to Judaea,’ said Marcius.

(13) Procula is worried that we are to have only a week in Alexandria. She says that she will not have time to do the necessary shopping. My own opinion is that from that point of view a week is much too long.

(14) But it really is ridiculous that the Treasury should not make a special ‚furnishing grant’ or something of that kind to a man in my position.

(15) You know I shall have to keep up the palace of Herod at Caesarea and another that he built for himself at Jerusalem and probably there’s a third of the same kind at Samaria.

(16) How in the world is a poor man going to maintain these enormous places? It was all very well for Herod.

(17) He was one of the richest men in the world and Judaea was only a small part of his kingdom. Valerius will be waiting for me here with an inventory of his private ‚fixtures’ in these palaces and there will be a pretty bill for me to pay.

(18) Besides, he is sure to take a great many things away with him, and I shall have to replace them. So you may imagine Procula spending a happy week among what she declares are the finest shops in the Empire – much better, she says, than those of Rome.

(19) You can see yourself how the whole affair has been mismanaged by Rome. When we decided that we must take over the government of Judaea because of the unruliness of the Jews, we should have annexed the whole country that Herod ruled from near Damascus to the Dead Sea and not have left his two sons in possession of large parts of it.

(20) It’s an unfair tax on the Procurator of Judaea , who has to keep up the state of Herod on a fraction of his income. Well, some one will have to find the money, and there’s no one for it but the Jews.

(21) A Rome Procurator must not be worse housed than a semi-barbarous king like their Herod, must he? I tell Procula that if she wants rugs and tapestries, she should wait till she goes on a visit to Damascus or Antioch, but she only smiles at that; a rug in the hand is worth two in the desert to a woman any day.

(22) I say again, the Jews will have to pay. After all, it is a reasonable charge to impose on them and they can afford it.  The Jews all over the world – and they are all over the world, you can’t get away from them anywhere – are sending money to Jerusalem all the time.

(23) You would be astonished at the sight before me as I write – a perfect forest of masts. I did not think there were so many ships afloat. No wonder the Alexandrines say their city is the greatest commercial centre in the world.

(24) The Captain has just pointed out to me a whole fleet of big ships on one side of the harbour – the fleet that carries grain to our people in Italy. The grain-traffic, he tells me, is in the hands of – whom do you think? – of course, the Jews. He also confided to me that he liked the Jews better outside Judaea than in it. I shall see.

(25) At all events I rejoice that, though I might easily have had a more important province, when I am in Judaea I shall be governor, chief tax collector and commander-in-chief all in one.

(26) I will write again before we leave for Caesarea.

(27) I found your letter waiting for me when I landed and I hasten to thank you for it. I count myself happy that you who are so busy and making for yourself so brilliant a name in the courts should have had the inclination and the time to write me a long letter of good wishes and advice.

(28) It was shrewd of you, too, my friend. ‚Pilate,’ you said to yourself, ‚the impulsive, headstrong Pilate, will not be able to argue with me; he will have to take my warnings on with him from Alexandria and chew upon them all the way to Caesarea.

(29) I will do that, I promise you, and whenever I do so I shall wonder again that one so young as you should be so wise.

(30) The State is fortunate which can boast not only of Caesars but of Senecas to serve them, and I shall watch your progress with affectionate eagerness from my exile among the savages.

(31) What, you will say, ‚savages! So that is all that my letter has accomplished, so that is the spirit in which you take up your task? The Jews are not savages.’ No, they are not; I seek but to provoke you.

(32) The Jews are highly civilized. They are intelligent and subtle, industrious and tenacious; they can split a hair with the most learned and steal a march with the most cunning. You need not be afraid; I shall not under-rate them.

(33) But, you say, beware of their religion, for on that subject they are the most sensitive, the most prone to take offence, the most indomitable in resistance, of any people on this earth.

(34) And, you add, holding up a warning finger, ‚You know what Caesar wishes!’ I know. No commotions, no rebellions, taxes duly paid: that is what Caesar wishes. Yet you will not pretend that Caesar loves the Jews, at least in Rome.

(35) Precisely, says the wise Seneca: in Rome Caesar does not love the Jews any more than he does the Egyptians. They will not mix, they are a race apart, they will not do sacrifice to the Gods or to Caesar, and they claim all sorts of privileges.

(36) Caesar does not want such people in Rome, though they flock there more and more. They should stop in their own Judaea, then, and in their own Judaea – let them alone! Is not that the instruction?

(37) Have I not laid your letter well to heart? Believe me, I shall not interfere with their religion, their priests or their Temple. But I have heard – and have you, who know so much, not also heard? – that with a Jew religion comes very near to politics? What, pray, is a Roman Governor to do when religion becomes politics?

(38) I have heard that some of them will acknowledge no ruler except their God, not even Caesar. Not even Caesar, mark you! Let them beware.

(39) I do not think that Caesar will be lightly displeased with servants who are only concerned to secure respect for his authority.

(40) In religion the Jews may go their own way. In politics they shall go my way, the Roman way, or I will know the reason why.

(41) Tomorrow I meet Valerius in the morning, and in the afternoon a deputation of Alexandrine Jews, who wish to pay me their dutiful respects and (so their letter says) make representations to me about lightening of the burdens on their countrymen in Judaea.

(42) I shall be expected, I suppose, to show how much finer a fellow than Valerius I am by reducing the taxes. The shopping campaign is already in full swing.

(43) My time has been so fully occupied that I am only now able to write to you, and we sail for Caesarea in a few hours. Every few minutes there is some interruption; but I will write this letter though I miss the ship.

(44) There is one thing of great importance which I must say at once lest I forget it; the Jews can wait. You told me, you may remember, of a new wash which you had devised for your vine-plants – more efficacious against pests than any known to you, and you attributed to it the generous crop that you had last year.

(45) I have told my freedman Leon who manages my farm at Laurentum to write and ask you for the particulars, and I shall be grateful if you will give them to him. He is himself ingenious in all such experiments and omits no pains; you may be sure that you will not have the annoyance of finding that your advice has been sought by those who have not the wit or the will to make the best of it.

(46) I have seen Valerius – a rubicund, jolly fellow, delighted at the prospect of going home. I wanted to ask about Judaea; he would scarcely talk of anything but Rome and chariot-racing, for which he has a passion.

(47) However, he told me enough about the furnishing of Herod’s palaces to make it clear that my worst fears are true. He says that Archelaus, when Caesar deposed him, sold the contents of the palaces as being his private property, and that consequently every governor since then has had to furnish anew or buy the ‚fixtures’ of his predecessor.

(48) How can I pay so much,’ I said, ‚at the beginning of my term of office?’ ‚Borrow the money from the Jews,’ said Valerius, ‚and then increase their taxes in order to pay it back.’ ‚But,’ I replied, ‚I am just going to inform a Jewish deputation that out of respect and admiration for their race I intend graciously to remit a tenth part of the taxes.’

(49) Why not?’ said Valerius, ‚I did the same myself. But in six months you must restore the ten per cent. and in twelve months put another tenth on that.’ He told me also that I should by all means encourage the Jews who throng to Jerusalem from Asia and Africa at the time of the great festivals, especially the Passover.

(50) So long as Caesar maintains peace in the provinces, the Jews flourish. They travel in tens of thousands to Judaea, carrying their money with them. ‚Then is your chance,’ said he.

(51) Make them pay a visitors’ tax when they enter, raise the customs duties on everything that is bought and sold while they are there, and put a specially heavy tax on all the momentoes that they carry away when they go back.

(52) They will grumble, but since they are departing to other provinces, that need not trouble you, and the Jews in Judaea, having helped to suck them dry, will take no further interest in them.

(53) I like Valerius: he knows what is helpful, and is practical. I had meant to describe the Jewish deputation to you but, after all, that must wait. I shall have more leisure to do it adequately on the way to Caesarea.

(54) You may think of me, during the voyage, taking lessons on Judaea from Alexander. What kind of man is he, you ask. You know the sort of Jew that is aggressive, insistent, loud?

(55) He is the other sort. He is quiet, deferential, often obsequious – and, unless I am mistaken, as deep and disdainful of me and you, of Rome and Caesar as the noisiest of them all.

(56) At present Alexander is engaged in a brisk flirtation with Acme, Procula’s Greek slave, a pretty girl. He has succeeded Marcius. Jew does not marry non-Jew, I believe, but outside marriage they are not particular.

(57)  The sea is only choppy and I must not grumble, but I am glad that it is a short voyage compared with that from Italy.

(58) I had meant to tell you what Valerius said to me about Galilee. As you know, both Galilee and Peraea (which is east of Jerusalem on the far side of the river Jordan) are in possession of Antipas, son of the Herod who, by turning his coat skilfully during our civil wars, not only kept his kingdom but kept on adding to it.

(59) I complained to Valerius that these territories, but especially Galilee, ought to be under the Governor of Judaea.

(60) Common sense demands it. Galilee is Jewish, it is flourishing and rich, and Jerusalem is its national and historic capital. Its inhabitants look to Jerusalem as their sacred city and are always travelling to it.

(61) Would anyone in his senses dream of carving up a country into strips in such a way, and why should we tolerate it just because Herod had three sons for whom he wanted to provide? Valerius agreed with me at once.

(62) There is more in it than that, too,’ he said, ‚as you may soon find out. The Galileans, like all the Jews, hate the Romans, and they are as independent and stiff-necked as can be.

(63) But when they want to make trouble, they come out of Galilee, where they can change nothing and achieve nothing, and make it in Judaea, which means Jerusalem. The last serious rising about twenty years ago, when we took over the country, was raised by a rascal called Judas who belonged to Galilee.

(64) That was a real rebellion. The unfortunate Procurator of Judaea is not allowed by Caesar to have any rebellions, while at the same time he is prevented from dealing with the beginnings of seditions in Galilee even if he knows of them, because it is the kingdom of Antipas and he must not interfere.

(65) Then we ought,’ I said, ‚to get rid of Antipas.’ Valerius smiled. ‚I have been waiting for ten years,’ he said, ‚and he has never given me a handle. You may take it that Antipas will not allow sedition to start in Galilee if he can help it, because he knows the Romans might seize the chance to absorb his kingdom into Judaea.

(66) He keeps on good terms with the Roman Governor of Syria and he has friends in Rome. Like his villainous old father, he flatters the Jews by observing their customs and he keeps himself in power by paying court to the Romans.

(67) All the Herods are the same. They know that if it were not for the Romans the Jews would have them out in no time, for the Jews love them little though they love the Romans less.’

(68) I asked Valerius how it was that if all the Jews detest the Romans equally, he had managed to keep things quiet for ten years. ‚It’s quite true,’ he said, ‚that they all hate us.

(69) There is scarcely one of them that would speak to us, let alone eat with us, if he could help it, but they do not all hate us in the same degree. There are some of them at Jerusalem who would sooner put up with the Romans than lose the power and position that they hold.

(70) Their noble priestly families – as arrogant a crew as can be found in Asia – ruled the whole country before the time of Herod. Herod destroyed their power and almost destroyed them.

(71) Now they have raised their heads again. We have given them back much of their authority, especially in regard to their religion, and, in order to keep it, they are ready to tolerate us.

(72) They do not want another Herod to sweep them aside and send them to the executioner. Nor do they like sedition – unless it were likely to be successful – for they know the power of Rome.

(73) They have no use for a Judas, whether from Galilee or anywhere else, who by raising a popular revolt may bring them into conflict with Rome and end their privileges.

(74) They make a bargain with Rome. „We hate you and despise you,” they say, „but on terms we can help you. Leave us alone and we will keep the country quiet for you.'”

(75) You see, my friend, how quickly I am learning. I am to work with these priests at Jerusalem and look out for an opportunity which, I am not likely to get, of tripping up Antipas.

(76) Between you and Valerius and Secretary Alexander I shall soon be a statesman. All the same, I shall press for an increase in the garrison of Judaea. Four thousand men is not enough. I shall say, when I get the chance, that I need more troops to watch the frontiers of Galilee and Peraea.

(77) I have not told you about the deputation after all, but I will write again before we land at Caesarea.

(78) Now at last I can describe the Jewish deputation. It was a bigger affair than I had expected, but then the Jews in Alexandria are much more important than I had supposed. There is a Jewish settlement which they say occupies nearly half the city;

(79) I know that on the day before the deputation came I drove and drove and always the people and the placards and the shop-signs were Jewish. Everywhere children and everywhere aged greybeards, grave or gesticulating, in the street.

(80) I have never seen so many old men. Do they ever die, I wonder? Or is it only than one notices them more, they are so different?

(81) It had become known that I intended to receive some of their leading men and there was a great crowd in the square before the palace of the City Prefect, Junius Macrinus, with whom I was staying. You should have heard the uproar when the deputation appeared.

(82) The Jews, who were there in force, gave their countrymen an excited welcome, I suppose because they were going to admonish the prospective oppressor of Judaea.

(83) This provoked the mob (mostly Greeks), who began to hoot and then to hustle the Jews and finally to throw stones. The Jews resisted and I thought that there would be a riot.

(84) However, Junius, who is used to this sort of thing and was amused at my taking it so seriously, had a company of troops in readiness and they soon hurried the deputation indoors and cleared the square. Everything went like clockwork. Two men, I believe – both Greeks – were killed.

(85) You would scarcely believe how much the Jews are disliked in this part of the world. The crowd called them ‚swine,’ ‚robbers’ and ‚blood-drinkers.’

(86) Partly it is because they are arrogant and exclusive, but the Greeks cannot forgive them for beating them in trade. There is a saying in Alexandria that ‚an Egyptian could make money from a pyramid, a Greek from a stone, and a Jew from a grain of sand.

(87) Alexander, the secretary, had prepared me for the deputation. He hinted that he could write my speech, but I intend to make my own speeches. ‚The deputation,’ he said, ‚will be important: as a sign of respect to the new Procurator it will be headed by Philo and Alexander.’ He seemed to expect me to say something.

(88) Oh yes,’ I said, ‚Philo and Alexander. I must remember their names.’ Junius was delighted. ‚I do not believe you have ever heard of either of them,’ he said. The secretary went on unmoved. ‚Philo has a certain reputation as a philosopher.’ ‚Why,’ said Junius, ‚he is the greatest living Jew. He is called „The Jewish Plato,” which infuriates the Greeks.

(89) I have never read a word of him, but I believe he has set out to prove that the Hebrew scriptures contain the whole of Greek philosophy.’ ‚Alexander,’ added the secretary, ‚is Philo’s brother, and is the leader of the Jews in commerce and finance as Philo is in letters.

(90) Junius added that Alexander was the recognized head of the Jewish community, enormously wealthy and ready to lend money on good security. I thought myself that I must take note of Alexander. Philo and Alexander were, in fact, the spokesmen of the party. I was brief and soldierly.

(91) You have, I hear, a petition to make to me,’ was all I said when Junius presented them. Each of the pair had something to ask of me. They spoke quietly but, I need scarcely say, with complete assurance, as though equals to equals.

(92) Philo spoke first, since he was to deal with religion. He began with compliments to Rome, to Caesar, and to me. He said that the Jews had always fought hard for their independence, but had never for long been able to preserve it.

(93) Always some great Power from the north or from the south had overcome them: Egypt, Assyria, the Greeks, the Syrian kings, and finally Rome. Nowadays they not only recognized that they could not hope to prevail against the might of Caesar, but they no longer desired to, for Caesar gave them peace and good government.

(94) I interrupted to say that there were constant complaints of some fellow springing up in Judaea – an itinerant preacher or a so-called patriot or a mere bandit – and he always ended by inciting the people against Rome.

(95) Philo rejoined that these were in any event ignorant, illiterate men who counted for little, and that the rulers at Jerusalem, supported by all that was best and most educated among the Jews, were satisfied to have things as they were, provided that they were left undisturbed in the exercise of their religion, and in this every Jew throughout the world was on their side.

(96) He went on to warn me, with professions of respect, that in Judaea the Jews would not abate one jot or tittle of their religious convictions. They had, he said, endured the extreme of persecution before, and, if need be, they would do so again.

(97) Antiochus of Syria had tortured and slain them by the thousand in his determination to force heathen customs upon them and to make them rather Greeks than Jews, but at the end they had defeated him.

(98) Herod had sought to bribe them by the magnificence of his benefactions and by building them a Temple which was the wonder of the world, but when he set a golden eagle over the Temple Gate they had pulled it down, for neither the cross nor the stake had terrors for the God-fearing Jew.

(99) He reminded me – not, he observed, that he thought it necessary – that the Jews, worshipping an invisible God, would accept no statue or image of living beings, and that even Herod had not placed his head on his own coins in Judaea.

(100) I asked him bluntly whether he proposed that Caesar’s head should not be placed on his own coins within his own dominions; but he was too shrewd to be trapped by the question; he only hoped, he said, that I would respect the susceptibilities of the Jews in the ancient home of their race and their religion even as Caesar himself desired that they should be respected.

(101) I asked him whether he was aware that in Rome Caesar had ordered that the Jews should abandon their special forms of worship on pain of being expelled from Italy or forced into the labour battalions of the army.

(102) He replied that he knew this was so, but that whereas Caesar would not tolerate a distinctive race with special exclusive privileges in Rome, he was equally firm in allowing them the undisturbed enjoyment of their religious customs in their own home.

(103) He added pointedly that everybody knew this was the policy laid down by Caesar for his governors, and they were grateful for it both to him and to them. He ended with a petition: the instructions given me at Rome before I left – and Valerius too laid stress upon this – informed me that at Jerusalem the Roman Governor keeps the vestments of the High Priest in his custody.

(104) He only hand them over to the High Priest on the eve of the great festivals and he receives them back again when the festival is finished. It is a sign of authority to which Rome attaches great importance.

(105) The Jews, of course, resent it. Philo proposed that, since Judaea had behaved so well during Valerius’s term of office, I should restore the vestments to the High Priest. I answered coldly that the Jews must earn any concession by good behaviour shown to me, that I knew Caesar’s mind and should carry it out, and that I had every intention of allowing the Jews the full exercise of their religion, provided that they recognized in every proper manner the authority of Caesar. The question of the vestments, I said, was one which only Caesar could decide.

(106) I hope you will approve of this mild and cautious utterance. Religion is one thing; by all means let them have their religion. But when they say that their religious scruples forbid them to tolerate the symbols of the authority of Rome – a statue or an image or even an inscription – that is another matter altogether. I shall see about it. I do not think that Caesar will blame me for enforcing his authority.

(107) I thought Philo would never stop. His brother, Alexander, I am glad to say, was briefer. He was full of the poverty of the Jews. He said there was an impression about that all Jews were rich, but it was a great mistake.

(108) Judaea was a poor country, a large part of it mountainous and barren. The really rich territory was Galilee – do I not know it! – but people thought Judaea was wealthy because of the contributions which Jews everywhere sent up to Jerusalem.

(109) This, however, was ‚Temple-money’ designed to maintain the services and the priests, and it could no more be touched than the jewels, given by pious benefactors – he himself, by the way, is one of these – which adorn the Temple itself! He urged me to create peace and contentment at the beginning of my governorship by a large remission of taxation.

(110) He spoke of my reference to troublesome agitators in Judaea and said that his own experience as a collector of taxes in Egypt was that the less people were taxed the less likely they were to listen to sedition. I said I would consider it. I could not tell him, – could I? – that a Governor never needs money so urgently as in his first year of office and that every Governor has an endless string of creditors at Rome.

(111) If it were not for his creditors, would any man consent to govern Jews? A most illiberal sentiment, you will say. So it is, so it is, but I cannot always be a Seneca.

(112) To think of the untold wealth that flows from every city of Asia and Africa and almost of Europe to Jerusalem, and I cannot so much as touch it! Nor, I assure you, will I attempt to.

(113) Soon we shall be within sight of Caesarea. Procula is full of excitement about it: but then, she does not realize for how many years she may have to live in it.

(114) Congratulate me, my friend, for I have reached my ‚province.’ Wish me a quiet and uneventful term, without rebellion, droughts or tumults, so that I may earn promotion and in some higher post than this help to make history.

(115) I have left Procula on deck. She is wildly excited. She expected, I believe, to find tents and savages, and here is a city which looks, she says, almost as good as Naples.

(116) Certainly there is nothing Jewish about its appearance. The first thing we saw, from many miles out, was a temple of white, gleaming marble high up on a hill. Then the outline of a great amphitheatre, also white.

(117) Next, as we came nearer, a tall, dark tower standing straight up, as it seemed, out of the water. We found that it was established on the end of a gigantic mole made of enormous blocks of stone. I have seen nothing so striking as this mole in Italy.

(118) It runs out crescent-shaped, from the southern end of the city towards the north; it is several times as broad as any of our roads, with towers upon it and arches where seamen may lodge.

(119) It projects so far towards the northern shore that it leaves only a narrow entrance from the open sea and within it is the haven of calm waters in which we now lie.

(120) The size of the stones is almost beyond belief, and how Herod contrived to get them here and have them hewn and plant them in position is more than I can understand. He must have searched all Asia and Africa for skilled engineers.

(121) Before Herod built the harbour and called it after Caesar, the place was a mere roadstead, open and dangerous. Now the commerce of the whole country can flow through it and much comes here that used to go to Tyre, farther north. I hope still more will come that I may get the benefit of the customs duties!

(122) As we approached the entrance, Marcius pointed out to me first one building and then another, and always he added, ‚Herod built it – Herod built them all.’ Truly he was a wonderful man, for this is only one of the cities that he created out of nothing, and wherever he built he never forgot to build to the glory of Caesar and of Rome. (The temple that I first saw is dedicated to Caesar.)

(123) As I watched and listened to Marcius I exclaimed, ‚A great king, no wonder Caesar praised him!’

(124) I was astonished to hear a harsh voice near me saying, ‚A great murderer!’ and there, if you please, was my humble Alexander, with a scowl on his face and a snarl in his voice, looking as though he hated (as I am sure he does) even the stones that Herod had set up.

(125) He was a Jew himself, I said, in order to tease Alexander. I knew that Herod was only a half-Jew, being of the race of Idumaeans, and I suppose that if there are any persons whom the Jews hate more than pure Romans and Greeks, it is people who are part-Jew like Idumaeans and Samaritans.

(126) He was no Jew,’ said Alexander curtly. ‚And he was the vilest murderer that ever came even from Idumaea.

(127) Whom did he murder?’ I asked. ‚I know he executed rebels somewhat freely, but I expect that most of them deserved no less. You mean the executions in his own family?’

(128) Murders!’ said Alexander. (He is rather pertinacious.) ‚He put to death Hyrcanus, the aged grandfather of his wife Mariamne, and then her brother. He put to death her mother Alexandra.

(129) He put to death Mariamne herself and for that, by the justice of God, for he had a deep passion for her, he suffered the tortures of the damned.

(130) He put to death his own two sons by Mariamne and another son by another wife, who had set his mind against those two.

(131) He put to death -‚ and then he rolled off a long list. I cannot remember all of them – I have so much to think of – but I know there were two successive husbands of Herod’s own sister Salome among them. I asked Alexander what motive Herod had. Was it merely pleasure in killing?

(132) No,’ he said, ‚the family of Hyrcanus was of the princely Jewish stock and Herod exterminated every member of it lest it should produce a rival to himself.’

(133) At Rome they call that statesmanship,’ I said, I hope not indiscreetly.* I asked Marcius what was his view of Herod. He was thoughtful. ‚A great prince,’ he said. ‚He had large ideas about everything.

(134) Caesar Augustus was right when he said that Herod was big enough to rule both Syria and Egypt.

(135) He was the shrewdest man that Rome has had to deal with in these parts. He knew how to be useful to Rome and also how to use her. But at home he was a wild beast; he lived on blood.

(136) It is true enough. His own wife and his own sons! That takes some stomaching. The streets are decorated in our honour, and we can hear the noise of the crowds assembling to greet our procession.

(137) We are duly installed and I am hard at work. I sit from morning to night, studying reports from every quarter of Judaea, going into accounts, listening to petitions.

(138)I really believe that for the last twelve months Valerius must have saved up every difficult and disagreeable question for me to settle. There is no end to the disputes between Greeks and Jews, Samaritans and Jews, Idumaens and Jews, and Jews and Jews.

(139) All of them are described as important; there is a fine crop of trouble for me, however I decide them. I suppose that I shall do the same by my successor when my turn comes.

(140) My reception was fairly good, but the non-Jews were much more cordial than the Jews.

(141) The Jews in the streets were cool and unresponsive. Marcius says that Valerius has ruled them so gently that they see no reason to hope for much from me. ‚They will be more enthusiastic,’ he added, ‚about your successor.’

(142) When I reached the palace I found the high officials gathered to welcome me: my own staff, representatives of the two Herods, and the High Priest from Jerusalem. The High Priest is one Joseph Caiaphas.

(143) He is a tall man, imposing in appearance, suave in manner and, I should say, of supple mind. I observed that his mere presence made a great impression on every one.

(144) There had been great discussion whether he would come to Caesarea or wait at Jerusalem until I paid my first visit there. Had he not come, I should certainly have taken it amiss, for it would have been a plain sign of hostility.

(145) On the other hand, he came alone. No ex-High Priest, and there are several living, came with him. Especially, neither Annas nor any of his sons was there. This Annas and his sons, I should tell you, are the most powerful of the priestly families at Jerusalem.

(146) For years they have either held the highest offices or made it difficult for anyone else to hold them. Old Annas himself was High Priest when Valerius came here and Valerius found him impossible; he merely wants the protection of Rome so that he can go his own way in everything.

(147) Valerius transferred the office to a member of another family, but the experiment was a failure: then he appointed one of Annas’s sons, but that was like having the old man back again.

(148) Once more he appointed a rival priest and once more the rival was not strong enough. So he chose Caiaphas, who is Annas’s son-in-law, hoping that the ambitious crew would regard this as enough of prestige and influence for the family and that Caiphas would be willing and able to hold his own against them. It is not, do you think? A bad arrangement.

(149) Caiaphas keeps the peace with us and the office in the family; Annas and his sons stand a little farther off and hold the support of those who think Caiaphas is too subservient.

(150) At heart, all of them alike, office-holders and office-speakers, accept the Romans – for the present. The last thing that any of them wants is a clash with Rome that would destroy their own power.

(151) Caiaphas, at the public ceremony, merely said, ‚The Jews greet the representative of Caesar.’ A chilly welcome, but afterwards, in private, he was more communicative.

(152) He told me that he regarded it as his duty to work with the Romans. He said that his people, as he hoped I knew, were passionately attached to their independence, but that he and the great Jewish families recognized that they could not struggle against Rome.

(153) He said that the thing that he always feared was a popular rising which he and his friends could not check in time. This country,’ he said, ‚is very difficult to control.

(154) It is full of mountainous and desolate tracts in which evil-disposed or ambitious persons cannot be prevented from gathering together and from which they can sally out to make trouble in the towns.

(155) There had, after the death of Herod, been several instances of adventurers who gathered a band of people about them and actually set themselves up for King. One of them might be a mere bandit; another might be a political rebel against any sort of foreign rule; a third might presume to lay down the law about religion. In any event there was danger.

(156) The common people were extremely ignorant – I was amused to see the contempt with which he spoke of them – and any sort of leader with a gift of action or of speech meant to them some one who might restore the liberties which they had once enjoyed.

(157) Besides,’ he said, speaking very quietly, ‚you have to remember that all Jews believe that some day – a distant day, I am afraid (this with a smile) – a deliverer will arise who will restore the ancient glories of our people.

(158) I do not pretend to understand their religion, but I gathered that the coming of this deliverer (Messiah he called him) would be incompatible with government by Rome, or by any other power.

(159) I must ask Alexander about this. The voice of Caiaphas was equable, almost casual, as he talked to me. I take it that he and his friends will support no rivals, be they Kings or Messiahs, who endanger their authority under Caesar’s governor.

(160) I thanked Caiaphas and asked him where Annas was. He replied that Annas had a cold, and in any event seldom left home.

(161) He would present himself to me at Jerusalem. I said that Annas had several sons, one of whom had been High Priest.

(162) He answered that it would not be seemly for them to come in the absence of their father. I imagine that the old man completely overshadows them. Caiaphas and I understand each other, I think, but I shall need to watch him.

(163) The position is extraordinary; I wish that you were here to study it. As I look out from the palace, I see below me this town which, apart from Jews, is full of Greeks, Egyptians and the rest.

(164) Away to the south is a strip of plain along the sea. Behind it are foothills and then, rising behind them, a barrier of mountains, bare and rugged, among which dwell the real Jews, stiff-necked and obstinate.

(165) They are surrounded by enemies – Samaritans to the north, Idumaeans to the south, Romans at the points of military vantage and Greeks everywhere, and they do not desire to have them other than enemies.

(166) The very troops, the auxiliaries, by which we hold them down, are recruited from these enemies on their own soil, for they themselves will not serve in the army and we – wrongly, as I think – exempt them. They shut themselves up in their Jerusalem and, still more, in their Temple, unchanging and, at heart, unyielding.

(167) I have had no letter from you, my friend, since I came here. Take heed; I shall not write again until I hear from you.

(168) Your letter has come and I am grateful to you for it and for your offer of services. I shall venture to make use of you at once and you yourself have given me the hint. You say that things are not only quiet at Rome but too quiet for some people; that the mob grumbles as ‚stingy Caesar’ for not giving them largesse and games and hopes that he will treat them more generously when he comes back to Rome.

(169) You approve of Caesar’s policy, and so do I; let them go without their Games and do some honest work for a change.

(170) But I am not Caesar and I cannot afford to have my people grumbling. Therefore I must exhibit Games, and that is why I ask for your assistance.

(171) First of all, I shall have some fighting with wild beasts. I would have liked to have the sort of contest that I saw in Alexandria – some bulls against an elephant, but elephants cost too much for Procurators.

(172) The chief display will be half a dozen lions against a dozen Idumaean prisoners armed with darts. You can see at once that it will be an affair of tactics; if they can separate the lions, but there – I know you have a mind above such things. (They have six light darts each, so the odds are on the lions.) Some other prisoners – these are criminals – will fight on horseback against the bulls.

(173) These prisoners are chosen because they cannot ride. Later, the gladiators – and here you can assist me. I want to give the people a novelty. I find that they have rarely seen a Gaul and scarcely ever a Briton.

(174) Now I design a chariot-fight between Parthians on the one side and Gauls and Britons on the other.

(175) The chariots are here – I shall have six on each side – and I am getting the Governor of Syria to send me some Parthian prisoners. There will be six to drive and six to do the fighting.

(176) Can you get me the Gauls and Britons, especially the Britons? They must be used to chariot-fighting, and I want to buy them outright, so that those who survive can be used at other Games by me or loaned to friends.

(177) I should be very willing to have none but Britons if so many are available. There is much interest here in that island, and every one is asking why Caesar does not go in and add it definitely to our possessions. We shall never be really safe in Gaul until we do so. But, I know, caution is nowadays the word.*

(178) I have asked Alexander what the High Priest meant with his talk about a Jewish deliverer or Messiah, and I know that you, of all people, will want to hear his answer. Like everything in this strange country, it is a mixed question of religion and politics.

(179) Apparently the Jews are led by their sacred writings to believe that some day or other their God, who has chosen them out from all the peoples of the world (a funny notion), will re-establish them in the position which they held hundreds of years ago, when neither Romans nor Greeks had come upon them.

(180) But, says Alexander, their educated men and their rulers, like Caiaphas, are much too sensible to think that it can be done in these times of ours, and so they postpone the coming of a deliverer to the indefinite future, or even say that it applies not to this world at all but to another life succeeding this – a very sensible view to take, you will say, and so do I.

(181) But the ordinary Jew, who buys and sells or farms or fishes, sees the future differently. The more he is oppressed by barbarians, as he would say, like Greeks or Syrians, Egyptians or Romans, the more does he look forward to the coming of a deliverer, a sort of God, sent from his heaven to liberate the Jews; some of them even think that this deliverer will not only free Judaea but will conquer all the world. That is why Caiaphas spoke meaningly to me; there’s never a rascal sets himself up anywhere in these parts but a horde will gather round him and believe his story that he is sent to be their King.

(182) What would Caiaphas and Annas make of that?’ I said to Alexander. He never stirred a muscle. ‚It is doubtful,’ he said, ‚how far the deliverer would require the services of a High Priest any more than of a Roman Governor.

(183) Annas and Caiaphas undoubtedly believe that the deliverer will come some day. They must believe no less, but they will be very slow to admit that he has actually come; the common people believe that he may come now and they may decide at any moment that he has arrived.’

(184) Is it not a comic idea – this paltry little race, that has been overrun by half a dozen conquerors, carried into slavery, and scattered about the earth, believing that it is chosen out of all others and that its God, who has never been able to prevent its misfortunes, will send some one to overthrow Caesar and Rome?

(185) You would think that when they see we only keep 4,000 soldiers here they would know how weak and contemptible they really are, but I suspect that, though Caiaphas knows better, many of them think that those 4,000 are all that Rome has got. In any case, if you can rely on a God to perform all sorts of miracles, it does not matter how many soldiers are on the other side. I fear that some day they will require a lesson.

(186) If you have the chance I beg you to commend me to Lucius Aelius Sejanus.* Pray tell him that I am contemplating making some new roads in this country and that I shall ask permission to call the first of them by his name.

(187) I shall write to him myself later. I had hoped to send him a present of the wine of the country, but oh, my dear friend, it is like vinegar. No wonder the Greeks here do a roaring trade in noble Chian and our warm Falernian.

(188) I have decided to go up to Jerusalem shortly. Here I see next to nothing of my Jews. Caesarea is full of Greeks, Syrians, Phoenicians, Egyptians, and all that sort of rabble.

(189) There are many Jews, it is true, but they are of the common sort – traders, moneylenders and the like. The men who count are at Jerusalem, and it might be thousands of miles away, though it is just up in the hills.

(190) Caiaphas is careful to keep in touch with me, but so far as most of them are concerned I might not exist at all. I am going up, therefore, to make the acquaintance of Annas and his friends.

(191) Besides, I want to see their head-quarters: the nest in which they harbour their seditions, if any there be; the stronghold which, according to Marcius, will give even Rome no little trouble if ever they should defy us.

(192) I must take a look at the defences and consider how my little garrison will be situated if there should be a rising. The roads, too, and the water-supply – you will commend me for this, I know – these things are always bad until the Romans take them in hand.

(193) Also I am curious to see their Temple, though I suppose they will hardly let me take a look at it, and I must find out where they keep the Temple-money, if only to protect it against robbers.

(194) You need not suspect me; I shall not emulate Crassus or Sabinus,* but you know that if anyone raided their treasury I would get the blame. I assure you I am ready to get on with them, but I must find out what sort of people they are and what they are doing.

(195) Here in Caesarea I feel that I am cut off from my own province, and I remain uneasy, though the chief of my intelligence section reports that all is quiet and no sign of trouble brewing.

(196) He, by the way, is a Graecized Samaritan, Joseph by name. Most of his family lost lands and life at the hands of Herod. He hates Herod’s sons and he hates the Jews, so he is a useful servant to us. I hope to go to Jerusalem in three weeks’ time.

(197) The Games went off very well. The Gauls and Britons fought magnificently. The crowd were so delighted that they insisted on them fighting again and again with new antagonists until almost all were killed.

(198) The contest between the lions and the Idumaeans was not so successful; the lions separated the Idumaeans, so it was soon over. One of the Idumaeans fought splendidly and I would have liked to save him, but the lions were too quick.

(199) There was one curious episode which illustrates the obstinacy of these Jews. There were four of them in prison here condemned to death for highway robbery. I offered to let them fight against a tiger, the conditions being that they should be armed with any sort of wooden weapons that they liked to choose or make, but that they should first do public homage to the bust of Caesar in the arena.

(200) They were quite willing to fight – they were fine strong men, all of them – but they refused to sacrifice to Caesar. I told them they would be thrown to the tiger as they were, and they laughed at me.

(201) So thrown they were, and now Alexander, with a glum face, warns me that the Jews have some religious objection (apart from the personal one) to having their bodies torn by animals. They have so many religious objections.

(202) I have opened this letter to inform you that Alexander, supported by Marcius, Joseph and every one else, now tells me that I cannot go up to Jerusalem on the day which I had fixed, because it is the Sabbath of the Jews.

(203) It would give deep offence, they say; it would be taken as a deliberate provocation; there would be mourning and protests and perhaps rioting. ‚Rioting on the Sabbath!’ I said. ‚Surely not!’

(204) But I suppose they might make an exception to do a little rioting. Of course, I had to give way; I could tell that at once from Marcius’s face.

(205) The Sabbath is incredible sacred to them, he says; they will neither do nor tolerate labour of any kind; you must not do this, you must not do the other; it seems to me there is scarcely anything you can do.

(206) I wonder, does their sacred river Jordan flow on the Sabbath or does it take a rest? I asked Marcius the question. ‚There are some of them,’ he replied, ‚who will not eat an egg if it is laid on the Sabbath.’ ‚if you have a wooden leg,’ I asked, ‚can you walk it out with you upon the Sabbath?’

(207) Nothing disturbs my Marcius. ‚I believe,’ he answered, ‚that their learned men are divided on that subject.’* I could hardly contain myself. ‚Of course,’ I said, ‚on the Sabbath they do not perform the functions of Nature?’

(208) Alexander intervened. ‚You are quite right,’ he said, looking at me with admiration. ‚Some of them do not.’ I was a little puzzled. ‚But supposing – ‚ I said, and then we were interrupted and the subject dropped.

(209) You had better write me another of your admirable essays on the virtue of toleration and the equality of man, for I assure you I am at present in great need of it.

(210)  I could burst with indignation. Everything is ready for the journey to Jerusalem and this morning I have discussed with Marcius the last touches. ‚Anything else that you can think of?’

(211) I inquired. I felt brisk, full of a lively expectation about Jerusalem, and almost amiable towards my Jews. ‚Of course,’ he said, ‚we do not take the images on the standards.’

(213) I protest that I showed no astonishment; I am learning not to be astonished in this country.

(213) Then, ‚Why not?’ I said. ‚When we take the standards to Jerusalem,’ he repeated, ‚we always leave the images behind.’ ‚Not on this occasion, I think,’ said I, ‚whatever Valerius Gratus may have been weak enough to do.’ He did not turn a hair. ‚Every Procurator since Caesar took over the country has left the images behind,’ he asserted, ‚otherwise the Jews would be deeply offended.’

(214) I assure you, my blood boiled. ‚Do you mean to tell me,’ I asked, ‚that when the Roman Governor makes his formal entry into the chief city of the Jews, he is to omit from the standards of his troops the images of the Imperator Tiberius Caesar, whom may the gods preserve, and of Augustus Caesar Imperator, his great predecessor?’ ‚

(215) I do,’ he said. ‚It is the accepted policy and I beg you to follow it. The Jews will not tolerate the image of any god or emperor in Jerusalem: neither statues nor medallions on the standards nor images on coins. You know yourself that although the silver coins minted in Italy that reach this country bear Caesar’s image – for that cannot be avoided – the copper coins that are minted in Judaea itself have not his image on them.

(216) So, too, with the standards. He looked me in the face. ‚It is Caesar’s will that their religion not be offended. They have no image of their god. In the depths of their Temple in Jerusalem is a little chamber which is inhabited by their god, but it is empty; there is nothing in it.

(217) Caesar would not object,’ I said, ‚if I took his image into Jerusalem, and nothing happened. He would be pleased to think that I was breaking down the hostility of these Jews to him and Rome and all the outside world.

(218) If there is a tumult,’ Marcius said, ‚and an attack on the troops in the narrow streets of Jerusalem, I cannot answer for the consequences. Would Caesar be pleased then?’

(219) Straight talking, as you see. Alexander was there and I looked at him from time to time, but the little Jew had the good sense to keep his mouth shut. At the finish, I have had to give way.

(220) What else could I do? I cannot risk a tumult and a rising so early in my term of office, with so few troops available and the certainty that I should be condemned for failure, though if I were successful all Rome would praise my ‚firmness.

(221) But it goes against the grain. To enter Jerusalem before the eyes of these arrogant priests and their surly people, as though we were on sufferance! It is the same everywhere.

(222) What do the Britons think when they see that we stop short at their island? What do these Jews think when they see that we choose rather to humiliate Caesar than offend them?

(223) They will take toleration for weakness and caution for timidity. And it will do no good. Evil will come of it. Mark me, we shall have our work to do over again and in the end we shall have to do it thoroughly. At present I must yield. I would offend the Jews cheerfully, but I cannot afford to cross Caesar or Sejanus.

(224) Procula goes with me. She has long ago exhausted Caesarea; she insists that it is time she saw something truly Jewish. I tell her that at all events, when we go up without the images, she will be seeing something that is truly un-Roman.

(225) We have been here a week and it seems like a year. It is as though we were in a different country. I felt it immediately as we came up from the coast. Caesarea, after all, is bustling and cheerful, with a friendly face towards one.

(226) Here, as we marched up and up into these bleak hills, which stretch away north and south as far as the eye can see, I felt like an invader entering for the first time a hostile land. All the way along we saw groups of people from the farms and scattered hamlets watching us silently.

(227) It was the same when we entered Jerusalem. There was no welcome at the gates nor in the street. Not a shout nor a salute; no sign even of Caiaphas nor of any of the high-priestly caste.

(228) Crowds enough in the streets, for the place is like a rabbit-warren, but all of them glum and silent, as though they had been given the order, or sneering at us if they thought that they had caught our eye.

(229) The place is a volcano, and if I had more troops, and Caesar permitted, I would not mind if the explosion came. Marcius says that it will not come – not yet.

(230) The high priests, he asserts – and by that he means the little ring of families from whom the high priest is always chosen – will have as little to do with me as possible, but they have things well in hand.

(231) And I will have them well in hand before I finish, and so I have told Marcius. He warns me to expect no friendliness from the priests or people. To all of them alike we are aliens and usurpers, to be regarded with coldness and suspicion until their god thinks fit to remove us from their necks.

(232) This is a wretched city. Except for the great Herod’s works there is scarcely a single building worth a glance. Whatever pride and taste they possess they have put into their Temple.

(233) The streets are narrow and ill-paved. Their drains and water-supply are disgraceful even for Asia; it is no wonder that they suffer from all kinds of disease. I shall have to see about this.

(234) The hand of Herod is evident everywhere. How that man must have despised and laughed at the Jews! On one day he would humour them and on the next strike them in the face – or, more likely, do both things almost together.

(235) He built them a Temple which is one of the wonders of the world and they are proud of it, as well they may be, and at the same time he built a theatre in the City and an amphitheatre outside it.

(236) And of what use was that, you say, since they so much resent the introduction of such wicked spectacles?

(237) I think that is just what must have delighted Herod. Their priests and all their stricter folk denounced him and his evil works, but many of the common people flocked to the spectacles.

(238) What people could resist the temptation? So Herod, in the eyes of the good Jew, was a corrupter of the people, more subtle and more dangerous than the mere persecutor.

(239) It goes without saying that Herod built a palace too – an enormous affair which is also a fortress. It gave him an additional grip on the City. Whatever else he did, he never forgot the necessity of securing himself against his people.

(240) The whole country is dotted with his fortresses. I do not live in the palace; something more modest is enough for my pretensions. Besides, I like to have my soldiers near me.

(241) I live in the Antonia, the citadel which is close to and overlooks the Temple. I have the troops there and can keep a keen eye on the Temple, for if there is trouble afoot, especially at the time of the great Festivals, it is in the Temple that sooner or later it will show itself.

(242) You cannot imagine the eagerness of the Jews to fight each other. They are as full of factions as the Greeks, and you know what that means. A few of them favour the family of Herod; the chief priests, as I have told you, think it well to make the best of us Romans; the fanatics and agitators of the common people look askance at them both.

(243) Then the country people are always coming up from over Jordan or from Galilee and the inhabitants of the City are quick to make trouble with them, not to mention the Samaritans, with whom any good Jew is ready to pick a quarrel.

(244) The Temple is astonishing. There cannot be its like in the world. it is a city in itself, and the priests and servants attached to it must number thousands. There are enormous colonnades and courts, one after another.

(245) Foreigners may go into the outer court, and then there is a barrier, and if any foreigner goes through and is detected, he suffers the death penalty. Even our own soldiers are executed by us if they transgress the barrier.

(246) Then there is another court which marks the limit for women and another for men, and so on to the priests’ courts and the great altar of sacrifice and the inmost chamber of all – the empty one – which no one enters but the High Priest, and he only once a year.

(247) The quantity of sacrifices made by private persons is amazing, and the part of the outer court where the offerings are bought and sold is just like a great fair. The priests get part of all the offerings, and, to make sure of their income, they insist that no one shall offer sacrifice except in Jerusalem and in the Temple itself.

(248) And then there are the presents from rich Jews and the tribute-money from rich and poor alike. The Treasury is concealed somewhere in the depths of the Temple – I don’t know where precisely.

(249) You will ask me how I have been received since I first entered the City. Not well. They ask for trouble. I had invited all their chief men to meet me at the Antonia on the morning after my arrival.

(250) There was no reply, but they came. I had been told by Alexander that I had better receive them in the outer court, as some of them would have scruples about entering the actual building.

(251) I even offered to give them food and wine – not wine of the country, but real wine – before they left, but, of course, Alexander replied that that was impossible; they would not accept it; besides, it was the day before or the day after some festival or other, and that made them stricter than ever about meeting those whom they call the heathen. In this, as in everything, I gave way. You cannot say that I am not patient with them.

(252) There was a great crowd when they came. I expect that most of them were as curious to see me as I to see them. All the Sanhedrim were there, some seventy of them.

(253) This is the body that rules the Jews, under our authority; their chief priests, officials and most distinguished lawyers and philosophers compose it. I greeted Caiaphas and he presented the leaders to me; among them Annas and one or two who had held the office of High Priest, the Captain of the Temple Guard, the chief of the Treasury and a few more. Annas had his sons there, a whole row of them.

(254) One of them has already been High Priest, and no doubt the others expect to be The old man, I should say, is worth the lot of them. He has a hawk’s face, with thin lips (for a Jew), and every now and then, when he is moved, a spark of fire in his eyes.

(255) I do not know whether it is cunning or inclination that decides his policy, but, although he is one of the heads of the priestly nobles who work with us and are almost all of the faction called Sadducees, he seeks the support and applause of the other faction, the Pharisees, who are all for the utmost observance of the Jewish law and for as much opposition as is practicable to Greeks and Romans and any other foreigners.

(256) Now observe what happened. The leading Sadducees have seats on the Sanhedrim, but the majority of its members are Pharisees, who regard the Sadducees with suspicion and disapproval as temporizers in religion and (therefore) in politics.

(257) All were listening to hear what I would say and what the noble Sadducees would say to me. After the presentations, I began by saying to Caiaphas that I was sorry that they had not thought fit to greet me at my entry into the City.

(258) I spoke in Greek because that, as you know, is the language of the educated throughout the East. Before Caiaphas could reply Annas said something sharply in a foreign tongue and there was a little movement of applause among some of them.

(259) Caiaphas said hurriedly that it was a matter of custom and that the Roman Governor had never, so far, demanded a formal welcome on entering Jerusalem.

(260) I am becoming, I really think, a miracle of self-control. I did not ask what Annas had said, but I discovered afterwards that he had said in Aramaic, which they use among themselves, that it was surely enough that they should consent to come to me at all.

(261) I turned to them, however, and said – again in Greek – that I hoped the indisposition was better which had prevented him from coming to welcome me at Caesarea.

(262) He smiled slightly and replied, again in Aramaic – an insulting thing to do – and there was a general laugh. I made Alexander translate for me this time. It appeared that the insolent fellow had said that his indisposition was better but might return at any moment.

(263) However, I know how to deal with such gentry and I addressed them in Latin, to teach them their place, and ordered Alexander to translate into Greek. I told them roundly that I was displeased with my reception in Caesarea, and, still more, in Jerusalem, but that they should have no reason to complain of me so long as their conduct was sincerely loyal.

(264) They listened sourly and then Caiaphas said hastily that they knew their duty to Caesar and to Rome. I asked if they had any request to make of me, and he replied that it would make for good feeling and contentment if I would restore the High Priest’s vestments to their keeping.

(265) That, I replied, as at Alexandria, was a matter for Caesar, and it would depend entirely on their conduct whether I could make any recommendation. Then I went on to say that I had greatly admired what I had seen of the Temple and I desired to inspect it; perhaps some of them would show me its wonders on the following day. Caiaphas assented.

(266) I suggested that those who had been High Priests should accompany us. They all looked at Annas. He bowed gravely. ‚To the outer court!’ he said, this time in Greek. Really, the man is intolerable. ‚I know that,’ I said. ‚Have we not set up inscriptions both in Greek and in Latin forbidding strangers to pass beyond the outer court?’ Then I could not resist temptation.

(267) Yet I have heard,’ I added, ‚that one of my predecessors visited even the inmost chamber.’ You remember that when Cneius Pompeius* took Jerusalem in the course of his Eastern conquests he penetrated to the most sacred chamber – an act of desecration which they have never forgiven.

(268) You should have seen their faces. A murmur of horror and anger broke from them; some of them spat upon the floor; some of them took a step towards me. Annas stepped forward, but I did not give him time to speak.

(269) I have no intention myself,’ I said, ‚to go beyond the outer court, just as I have confidence that you will continue to perform the daily sacrifice in honour of Caesar and of Rome.’ That quieted them, for it was a reminder that, tolerant as we are, we do exact from them a daily symbol of submission.

(270) Finally, I told them that I would expect them to report to me promptly any agitator among the common people who might threaten trouble. I need not, I said, particularize the kind of trouble that I meant; they knew well enough what happened when some robber or fanatic, half crazy about religion or the liberty of his country, began to set up himself as a leader and collect a following. I relied on them for loyal support. With this I dismissed them.

(271) I shall spend a fortnight here and then make a round of inspection before I return to Caesarea. I must see the country-people. I believe they have not the slightest understanding of the power and importance of Rome – a most dangerous form of ignorance. I shall be glad to get away, but Procula will be sorry to leave Jerusalem.

(272) She finds everything picturesque, and, besides, their religion and their Temple-worship attract her. It is curious how these Eastern religions fascinate the women.

(273) If it is not Egyptian, it is the Jewish brand; the greater the mystery and hocus-pocus, the readier they are to submit themselves to the priests. Procula visits the outer court and questions Alexander about their wonderful inmost empty chamber. I tell her that some day she will forget and pass through the barrier. Then it will be my unpleasant duty to have her executed.

(274) By the way, I have two questions for you. How many synagogues are there in Jerusalem? Fifty, do you say? There are nearly five hundred. And who discovered the alphabet? The ancient Egyptians or the Assyrians, you reply. No, it was Abraham, the ancestor of the Jews.

(275) You do not believe it? What presumption! Neither do I, but the Jews do, or pretend to. Everything good must have come out of the Jews. I do not know, but I expect they claim the discovery of fire and the cartwheel. It is a consolation that at least we have the credit for the good Roman sword.

(276) Your equable and tolerant mind will not, I fear, approve the tone of this letter. I freely confess that Jerusalem does not improve my temper.

(277) I thank you for your letters and especially for your zeal in defending my interests against Pomponius Rufus. I warned him long ago that his new house, if built to that height, would interfere with my rights of light.

(278) The sly rascal has waited long enough to carry out his plans. Let him discover in the courts, my friend, how staunch a champion and how eloquent a counsel I possess in you.

(279) I heard last week that an itinerant preacher had turned up in the hill-country south of Jerusalem. His name is John. As it appeared that he was causing a certain amount of excitement, and might cause more, I sent Joseph to Jerusalem on a mission of inquiry.

(280) I have given him authority, if he thinks it necessary, to seek out personally the source of the ferment and report what it amounts to. It may be nothing, but I ought to know.

(281) I have heard from Joseph. He says that the matter may be serious, and after gathering such information as is available in Jerusalem, he has gone off into the mountains to hear for himself what the preacher John is saying.

(282) I wish him joy of the expedition. It is about as disagreeable a region as there is in the whole of my dominion – bleak and barren mountains, seamed with deep ravines and watercourses, which lead down steeply to the valley of the Jordan and the Dead Sea.

(283) It is chiefly inhabited, so far as I can ascertain, by ill-omened birds, wild beasts, lepers and half-mad hermits such as this John seems to be. In Joseph’s absence, I have been examining the reports of our spies in other parts of the country.

(284) It appears that John’s fame is spreading and the common people are beginning to talk about him. Some of them are setting off in high expectation for the scene of the preaching. I shall be glad to have Joseph’s report. This is my first experience of this sort of agitation and I shall deal firmly with it.

(285) One more word about Pomponius. Spare no expense. What is important is not so much that my rights of light should be protected as that Pomponius should be shown to be a rascal.

(286) What I hear from Rome makes me almost glad to be a mere Procurator. A mutual friend of ours – I had better not mention names – writes to me that Sejanus not only is ambitious of marrying into the family of Caesar, but that at the same time he speaks slightingly of Caesar himself.

(287) Monarch of an islet,’ he called him the other day – had you heard that? I scarcely dare write the words. If these things get to Caesar’s ears, I shall be glad that I did not owe my appointment to the favour of Sejanus.

(288) Joseph is back at last and I have been in consultation with him and Alexander. He had some difficulty tracking the preacher down. He had to go up-hill and down-dale in all sorts of weather, and was regarded with an unfriendly eye by the Jews who were also on the road.

(289) There are many of them on the road, too: most of them from Judaea, but a good many from Antipas’s territory on the other side of Jordan, and some from Samaria and even Galilee.

(290) When he did discover John – the fellow moves from village to village all the time – do you know what he found? One of Antipas’s officers, who was watching John on behalf of his master. The talk was that John would soon be leaving my territory and crossing over Jordan to that of Antipas. I don’t know whether I shall give him the chance.

(291) This may be a very serious matter. John is just one of those people of whom I have been warned. According to Joseph’s report he is ‚half-clad, half-starved and half-crazy,’ but that does not matter with these Jews.

(292) It is what he says that counts, or rather, perhaps, what they choose to think he means. He is telling them that the great time, the new era, which they all expect, is coming, and for them that only means one thing: no more Herods, no more Romans, no more Governors, troops or taxes.

(293) The idea of liberty, of independence, of the revival of the glorious days which they enjoyed under their old kings – it’s that which draws them from all over the country. Joseph declares that John has only to announce that he is the expected leader and the whole countryside will be on fire.

(294) He makes no pretence, so Joseph says, that he is himself a leader, but he is doing what is almost as bad: he tells them that a leader is coming, and that soon, which is just what they are looking for. I have questioned Alexander about this and he is wise and mysterious.

(295) I asked him whether this leader was the same as the deliverer or Messiah that Caiaphas had spoken of. He says no; that before the deliverer there must come, according to their sacred writings, an advance-guard or messenger or prophet – whatever you like to call him – and that when this person arrives then all the people will know that the deliverer himself is to come next.

(296) You will see that from the standpoint of the Roman Governor it is all the same thing. John predicts the imminence of a new prophet; the appearance of the prophet will be followed by that of the deliverer, and then Caesar and Rome will make way for the new age.

(297) It is, you will agree, impossible that such fantastic but pernicious ideas should be allowed to spread among the people. You cannot imagine the expectancy that there is everywhere in the air here.

(298) Every one is waiting, waiting, for things that are to happen. I have the conviction that the best place for people like John is prison, and that is where I propose shortly to put him.

(299) I have written to Caiaphas asking what he and the Sanhedrim have to say about it and informing him of what I intend. They ought to have reported to me before now.

(300) I must not forget to tell you an amusing thing about John. He is telling the Jews that, in order to make themselves worthy of the great days that are coming, they must humble themselves for the wicked lives which they have led. This tickles me, as it would do you if you knew the Jews.

(301) Most of them do not relish this part of the doctrine at all. In their own opinion they have nothing to be humble about; nor ever have had. The new age is all very well, but its business is to set the Jews above all other peoples. Humiliation is proper to Greeks, Romans and such-like.

(302) I would like to know what my friend Annas thinks about humbling himself at the bidding of a ragged preacher escaped out of a cave! But I know already. The priests are used to the like of John.

(303) There is a whole sect of fanatics of his breed in this country – a good many of them in the very region that he comes from – who live severe lives and despise the easy-going priesthood at Jerusalem.

(304) Annas and Caiaphas would give him short shrift, I am sure, especially if he showed signs of becoming really popular. It is all very well for their God to produce a new age, but the High Priests certainly expect to be consulted first.

(305) This seems to me an opportunity to assert myself. I shall wait for a letter from Caiaphas, but whatever he says, I now intend to strengthen the garrison at Jerusalem. I hope for your approval.

(306) I have heard from Caiaphas about John. He sends me an official answer which is most discreetly framed. You might like the text of it. It says:

(307) ‚The Sanhedrim, having sent representatives to question John the son of Zacharias and having satisfied itself that he does not claim to be either the Messiah of the Jews or one of the Prophets, is of the opinion that he has committed no offence under the Law which would justify it in putting him on his trial.

(308) At the same time it recognizes that the civil power may reasonably take a wider view of the consequences which might follow an extension of his teaching.’

(309) Caiaphas sent a private note by the messenger. He has no objection to my taking measures if I think them necessary. I am sure that at heart he and his friends hope I will. You see the game. John may easily become an embarrassment to them, even if he is not so already.

(310) They would like him out of the way, but it would suit them better for me to remove him than that they should bear the odium themselves. Upon my word, I would not oblige them but that I have thought of a new measure for teaching both them, and the common people, who is their master here.

(311) I told you that I had decided to send up more troops to Jerusalem in case this affair of John should cause disturbances. I have made up my mind that the new troops shall this time carry the Imperial images on the standards when they enter Jerusalem.

(312) What madness!’ I hear you say, and at once you conjure up visions of riot, tumult and open war. But listen. You do not give your Pilate sufficient credit for sagacity. Do you think that only Jews are cunning?

(313) My troops will enter Jerusalem in the dead of night. In the morning, when the Jews awake, go about their business, throng into the Temple, they will see the standards, with the images prominently displayed upon them, already established on the ramparts of the Antonia.

(314) They will storm the Antonia, you say? Tell that to the Marines. But, if they did attempt it, what a story I should have to send to Rome! The tiresome, treacherous Jews making a direct attack upon Caesar’s images and the standards of the legions after I had so far respected their scruples as to send the troops in under cover of the dark! What would our patriotic Roman mob say to that story?

(315) Why, I should be a hero for a day and have the Syrian legions placed at my disposal. But do not fear. When Jerusalem hears that the talker John is to be arrested and sees the Roman eagles in its midst, it will think twice before openly resisting. Caiaphas will be shocked at my imprudence, but it is time they understood that they are part of the Roman State, and I have given Marcius his orders.

(316) I am sending you some Syrian pottery. I hope your slaves are more careful than mine. I have told mine that the next one who damages a valuable vase or statue will figure at the Games, and not as a spectator.

(317) Commend me, my friend, for a good Roman. I too am carrying the blessings of Italy to the benighted East. I have brought two surveyors, one from Alexandria and one from Antioch.

(318) I have instructed them to present plans to me for remaking certain roads, for constructing baths at Samaria, and for leading a good supply of water to Jerusalem from the springs south of the City.

(319) I shall get no thanks for this, but where or when does the Roman receive gratitude for the benefits which he brings to the Eastern peoples? They live like pigs and when he raises them from their filthy state they only complain that he sweats money out of them to pay for public works which he wants and not they.

(320) Was it not Caesar Augustus – or was it the great Julius – who called this the Roman’s burden, which, whatever his inclinations, he cannot avoid?

(321) Would you believe that at Samaria there are no baths, although our officers, both military and civil, go up there in the hot weather for their health? As to the roads, I propose to reconstruct that which runs along the coast and the two which run into Jerusalem from the north and the east.

(322) Our troops will move much more quickly, and so of course will trade and the pilgrim traffic, which will help my revenues. As to the water-supply, it will be a pure benefaction to Jerusalem for which they ought to set me up a statue. Yet, do you know, the only question that interests them at all is, who is to pay for it.

(323) How in the world they survive at all under present conditions at the time of their great festivals I cannot understand. Normally, perhaps, Jerusalem has some 50,000 inhabitants, and there are only a few wells of water to supply them all. But at the time of the Passover the pilgrims arrive by tens of thousands.

(324) No one knows the exact total, but some say that there are half a million people crowded into Jerusalem and the surrounding villages. Jerusalem itself is packed out; they sleep on the roofs and even in the streets, and they flock in droves each morning from the surrounding country.

(325) Where do they all get their water from for drinking and for their ceremonial washings? I cannot tell you, unless perhaps their God provides it by a miracle or the festival counts as a continuous Sabbath and they must not drink at all.

(326) However, water they shall have, both clean and plentiful, whether they like it or not, and pay for it they must according to the custom of the Roman provinces.

(327) The troops have gone, with Marcius in command. They carry the images of three Caesars – Tiberius himself, Augustus and Julius. They will be in the Antonia before dawn to-morrow.

(328) I addressed the men personally. I told them that the name of Rome and the Caesars was in their charge and that they must protect it, but that on their side there must be no provocation.

(329) I have told Marcius to send a troop, arrest John and dispatch him to me at Caesarea. I must do this in any case, since if Antipas knows, as he does, that disaffection is being stirred up on my side of the border, he will make the most of it.

(330) Now I have news for you. I have had the most exciting week of my life. Truly I have put the fat in the fire. Jerusalem is in an uproar, the hubbub spread throughout the country, and here in Caesarea I am beset by a multitude of angry Jews.

(331) At the first all went well. The troops reached the Antonia while it was still dark and the standards were erected on the battlements. They could be seen from some parts of the Temple.

(332) I must tell you that with the earliest dawn the priests begin their preparations for the morning sacrifice and soon the crowd of worshippers assembles. (A good custom, since it makes the people get up early.) It was barely daylight when some one discovered the imagaes on the standard-poles. They have the eyes of hawks where we are concerned.

(333) At once there was an outcry. Some of them rushed to the Antonia, others to the priests, others back into the town to spread the news. Caiaphas was round at the Antonia in no time and begged Marcius at any rate to remove the standards from the public view. Marcius politely said no and referred him to me.

(334) Caiaphas said he would have to take a strong line; he had already summoned the Sanhedrim; they would complain not only to me but to Rome and would tell the people so, but that he was doubtful whether the mob could be restrained from an actual attack upon the citadel.

(335) Marcius did not budge and Caiaphas was at his wits’ end what to do. Meanwhile, all Jerusalem gathered in the Temple, and round the Antonia. They threatened not only us but the Sanhedrim as well. Many of them carried clubs and stones, and when Caiaphas emerged from the offices of the Sanhedrim to address them they menaced him violently, accusing the Sanhedrim of having brought this ‚insult’ on their religion by its tolerance of us and demanding that it should at once secure its removal.

(336) Caiaphas replied that the Sanhedrim would do its utmost, but there must be no violence; they would at once send a powerful deputation to me at Caesarea and, if I did not yield, they would forthwith appeal to Caesar and ask for my removal. He added that if any of the crowd chose to accompany the deputation they could do so; they could help to prove to me how deeply moved they were by this act of sacrilege, but they would only do serious injury to their religion and their country by an uproar in Jerusalem. Caiaphas is a shrewd man. He provided them with an outlet for their anger and himself with the means (as he hoped) of intimidating me.

(337) Taking him at his word, they have come to Caesarea. Yes, my dear Seneca, they left their work and their religion and set off to walk, thousands and thousands of them, to me at Caesarea. They came not only from Jerusalem but from a hundred towns and villages; everywhere, as the news spread, they set off for Caesarea. When I heard what was happening I went up on the roof of the palace – this was four days ago – and the roads were black with them as far as the eye could see. They were marching steadily like men with a purpose, as people do in Rome when they are going to the Games.

(338) All ages were there, from greybeards down to boys. Their most learned Rabbis came, each with a following of pupils and admirers. A crowd of priests from the Temple escorted the deputation, which was led by Caiaphas and Annas.

(339) When the deputation entered the palace there was a tremendous scene of enthusiasm among them. The rest of the population looks on sourly. With a little more provocation, there would be a massacre.

(340) I rather enjoyed the conversation with the priests. Caiaphas was dignified, Annas truculent, and his son Eleazar (formerly High Priest) noisy. But one and all they are anxious to get out of a hole.

(341) They are afraid of the mob and still more afraid of their enemies in Jerusalem who are busy undermining their position, calling them pro-Romans, ‚abettors of idolatry’ (the crime of crimes in the eyes of a good Jew), traitors and the like. You can readily imagine the arguments.

(342) On their side, no Procurator had ever done such a thing before; Caesar would disapprove of it; Caesar had always been considerate; neither I, nor Caesar – especially Caesar – could desire riot and open revolt, which were to be expected if I did not cancel my order.

(343) On my part, the presence of the images was an ordinary sign of the Roman authority; it was much less offensive than the daily sacrifice which already they performed to Caesar and to Rome; I had gone out of my way to spare their feelings by sending the troops in under cover of the night; to withdraw the images now would be an unprecedented humiliation of Caesar and to withdraw them in the face of threats would be a signal proof of weakness.

(344) Since this meeting they have been here several times, both publicly and privately, and at intervals they harangue the crowd. I have told Caiaphas that he must order his people to go back home, but he says that the most he can do is to keep them quiet by promising to give me no peace until he has persuaded me. Their numbers, so far from diminishing, increase steadily.

(345) A great many people come in from curiosity, but all kinds of wild fanatics are arriving from distant parts and making violent speeches. I don’t know how they all subsist, but I suppose a good quarrel over religion is meat and drink to them.

(346) The situation cannot last, but I confess I find it a little difficult to deal with. I could disperse them by force, but I do not want bloodshed; all the people at Rome who are for peace and quietness (and who don’t in the least understand the difficulties of provincial governors) would be up in arms against me.

(347) On the other hand, I ought not to yield. I dearly want to teach these Jews a lesson. Besides, it is really important, as a matter of policy, to break down their exclusiveness, and I have made a beginning. So far from Roman rule being genuinely accepted here, there is a slow but steady movement against it and against the priests who tolerate it.

(348) Unless we begin to break their obstinacy we shall, before long, have to reconquer Judaea. If I could only rely on proper support at home, but there – I know that when I talk with hand on sword-hilt I must not expect too much sympathy from you. I wish you had the job yourself for a few months. I will let you know the upshot.

(349) I thank Jove that the place is clear of Jews again. The last of their rag-tag-and-bobtail is disappearing into the mountains, and I write to you, my dear Seneca, in haste to tell you what has happened.

(350) I shall be quite frank with you, for the truth is that I may need the help of you and of my other friends. I am glad that Caesar himself is not in Rome, for I cannot conceal from myself that the facts might be misrepresented to him. No, I said I would be frank with you; I should be afraid that the facts might be reported to him truly.

(351) After four days the Jews showed no signs of weakening. They stood and sat and slept and said their prayers all round the Palace and in the adjoining streets and squares. Especially they said their prayers. Marcius wrote to me that everything in Jerusalem was at a standstill and that he was passively beseiged in the Antonia. Joseph reported that the Sanhedrim had sent envoys to Herod Antipas, his brother and the Governor of Syria begging them to intervene with me on the ground that a serious outbreak in Judaea would have an unpleasant repercussion in their territories.

(352) The priests had also chosen the mission which they would, if need be, send to Rome. I determined to use a direct threat of military force. I announced that on the next day – the sixth day of these proceedings – the Jews were to assemble in the market-place early in the morning and I would address them personally. At the same time I ordered all the available troops to be concealed in the surrounding buildings. At the conclusion of my speech they were to pour out and advance upon the Jews.

(353) The market-place is an open space which will hold twenty thousand people, and it was packed. The din, when I arrived, was indescribable. For ten minutes they shouted at me and at one another.

(354) They behaved like madmen. I do not know what they were saying; I doubt whether many of them knew themselves. The priests, who had made a line (to protect me, I believe) in front of the raised platform on which I sat, could not obtain silence.

(355) At last I rose, gave a signal to my officials and made as though to leave. That quieted them for a second and Caiaphas, mounting the platform, told them that the Sanhedrim had asked me to address them personally (this was not true) and that it was their duty to listen quietly. They became silent for the time.

(356) I was polite, I was conciliatory. I told them that Caesar had always been anxious not to interfere with their religion and that I was no less disposed than other Governors to respect their scruples. But this was not religion, it was purely an administrative act to which they ought not to take exception.

(357) They could not expect to be exempt from the symbols of Roman dominion, I might almost say of Roman citizenship, which were common to the whole civilized world. At this murmurs arose. I was willing, I said, to consider any reasonable request that they might make, but first of all they must return quietly to their homes.

(358) Until that, nothing could be done. Or did they desire to enter on a conflict with the power of Rome? I ceased abruptly and gave the signal. Immediately the troops appeared on every side and, with all their weapons ready for immediate use, hemmed in the crowd.

(359) What do you suppose they did, wisest of the wise men of Rome? Fall into panic, tremble before the Roman sword, seek to escape? They showed no signs of it. Assail the troops, plunge into the conflict with which I threatened them? Not for a moment. At first they were taken aback and made no sound or movement.

(360) Then one of their leaders in front of me cried out loudly in Aramaic and, baring his neck to the sword, knelt down before the soldier nearest to him. He had said, so I was told, that sooner would they suffer death than yield. In a flash they followed his example.

(361) Everywhere, priests and people alike, they did the same thing. They struggled among themselves to get to the front in order to present their necks to the Roman executioner and behind the lucky ones they knelt down with bared necks, row after row, thousands upon thousands, to await their turn. The position was ludicrous. I could not very well order a wholesale butchery.

(362) I had never intended to. Even had they had but one head I could not have cut it off, though it would have given me the greatest pleasure. I had failed and knew it. It took but a few seconds for me to make up my mind.

(363) I signalled to the chief priests to follow me and withdrew for consultation. Let me cut short the story of my humiliation. I announced that I was deeply impressed by their devotion to their religion (and that was true enough), but that what impressed me most was the order and calm resolution which they exhibited.

(364) Had it been otherwise, had they sought to intimidate me by violence – but you see the argument and, though you may smile, I assure you that the priests did not. They thanked me gravely and Caiaphas went out and announced my decision in almost my own words, adding that they must have confidence in me and in their priests and return quietly to their homes.

(365) Thereafter jubilation, thanksgiving and, of course, more prayers. Yahveh gets the credit for it. All day long they have been departing, singing their psalms. Let them sing while they may.

(366) But if some day they get a different sort of governor from me, if Caesar abandons his policy of patient toleration, if their wild fanatics overthrow these politic and cunning priests, if the Roman armies march – will Yahveh save them then?

(367) I look to you and to my other friends to put the best face on it when this story reaches Rome. After all, I have but sought to compel respect for Caesar and his images have lorded it above their Temple for a week. It is a beginning, even if at the finish I have lost the throw.

(368) Now I await the preacher John. Marcius should by now have laid him by the heels. When he is safely here in gaol, the sword shall deal with him. If their victory over me makes them think that the new age has begun, I will at least take care that the prophet does not live to see it.

(369) So you have been reading one of your tragedies to an admiring audience in Rome? I am sure it will be full of fine sentiments. Would I were there to listen to them. Would you were here that you might apply them to these incorrigible Jews, with me to watch the fun.

(370) Marcius has returned to Caesarea bringing two pieces of information. The first is that I have become popular in Jericho, the border-city down by the river Jordan. It is a most important place, for the commerce of the lower Jordan valley passes through it and the customs-revenue is large.

(371) Some time ago complaints of gross extortion against the customs-staff were made to me. The chief collector is – was, I should say – a low-class Jew. He was robbing the merchants right and left and the proceeds were not reaching my treasury. One of his underlings, another Jew, who thought he was not getting a fair share of the spoils, betrayed him and two subordinates.

(372) It was a bad case; they had kept back some of our moneys as well as the profits of their own extortions. I tried them here in Caesarea and then sent them back to Jericho, the leader to be crucified and the other two to be scourged to death. The Jews were delighted, not only because the chief collector had robbed them but because he was a Jew whom they hated for entering our service. Now they can hate his successor, for I am going to appoint the informer to his place.

(373) I ought to be able to rely on his loyalty if he is not murdered by his countrymen. The other news is that John has escaped me. He went on one of his preaching expeditions into Antipas’s country. The result was the same as with us: crowds of wretched peasants working themselves up into frenzy and wanting to know whether they could not follow his leadership.

(374) Antipas can do with talk of a new Kingdom even less than we can. If there is any trouble in his country, Roman troops will be sent in to help him, and once they are there it will be good-bye to his ridiculous little monarchy. He knows that and he was waiting for John.

(375) The preacher is safely put away now in the dungeons of Machaerus, an unpleasant, gloomy fortress in the hills east of the Dead Sea. I should say that he has seen the last of his Judaea. If Antipas has any sense he will make an end of him. It is the only safe method, believe me, with people who mix up their religion and their politics.

(376) I am not sorry, on reflection, that Antipas has taken this business on himself. A certain amount of odium will attach to him, for John has many followers. But sometimes, when I lie awake at night, I wish that I had had the handling of John. The Jericho tax-collector is a poor substitute.

(377) I was not surprised to hear that the two Herods had lodged a complaint against me at Rome when they heard about the images. The dogs! They have the morals of the mongrel tribes from which they spring. But – thanks no doubt to you and my other friends – I have defeated them.

(378) I have received an official letter in Caesar’s name (written by one of Sejanus’s freedmen) commending me for getting out of a difficult situation without bloodshed and at the same time censuring my action in getting into it. The moral is that one must not fail; one should indeed think long before taking action but then go through despite all opposition.

(379) Antipas is too busy with his schemes against me. It is many weeks now since he imprisoned John and he has just sent me a letter, a suave piece of hypocrisy, saying that a certain John, a dangerous fanatic, had been arrested on his side of the frontier, but since the man belonged to my province and had preached disaffection for a considerable time within my border, he presumed that I would wish to deal with him myself and he was therefore ready to hand him over to me.

(380) I have replied that my officers would several times have arrested John had he not been able to take refuge in Antipas’s territory and that Antipas had therefore better handle the incidents that arose on his own ground. I may have yet to face difficulties of my own, for I hear that some of John’s followers are going up and down, following his example and, needless to say, declaring that their master will come back.

(381) It is a relief to turn to the making of roads and aqueducts. I am really happy when I see the gangs of labourers at work on the hill-roads up to Jerusalem: ‚roads,’ mark you, my good Seneca, not ‚road,’ for I am remaking both that which runs up from the coast and that which leads up from the Jordan and Jericho. ‚Why bother?’ you say. ‚Is that not an extravagance?’

(382) No, because by those roads the materials come up for my Jerusalem aqueduct. I shall be proud of the aqueduct, I can assure you. I shall rely on it to perpetuate my name in history. I have spent more time in the hills south of Jerusalem during the last few weeks than I have spent in Caesarea.

(383) There are twenty-four miles of the roughest country imaginable to be subdued and I ride from point to point watching the men cutting through the hills, breaking up rocks, bridging ravines, laying the foundations for my reservoirs. I have drawn labourers from all the surrounding regions, from Galilee and Samaria, Trans-Jordan, Idumaea, and even from Syria, but comparatively few from Jerusalem, the place which is to benefit.

(384) The people of Jerusalem will have nothing to do with us even when we seek to help them. They have nothing but scorn for Samaritans and Galileans who take our part to bring them a good supply of water. They would sooner go without water, or have it foul, than take a Roman wage. Let me tell you a story. There is a Rabbi at Jerusalem who said that probably there were only two really good Jews in the whole world – himself and his son. Or perhaps, he added, there was but one – himself.

(385) I am anxious over the cost of the aqueduct. The men are paid regularly, but large sums will soon be due to the contractors. They cannot come out of the ordinary taxes nor, so far as I can see, can I make a special levy which would produce the necessary amount.

(386) I have asked the Sanhedrim to make suggestions to me, but they are unhelpful. They talk and talk but they make no proposals. They say the contractors are extravagant or they admit the necessity of the aqueduct but say the work should have been postponed or they declare outright that Rome should pay for it. I will make them sing a different tune, when I have finished with them.

(387) The Sanhedrim are obstinate. I have told them that they must find ways and means within three months of paying for the aqueduct and roads. I have had endless conferences with their chief men. I repeat until I am weary – ‚For the first time in its history Jerusalem will have good drinking-water.

(388) It is essential for the health of your great city.’ They remain unmoved. One of them said loftily – ‚Water for drinking is not of real importance. That is only an affair of the unclean body. What matters is provision for the soul – water for the ablutions that are ordained by our Law.’ (They are always at their ceremonial washings; I have never been able to understand how people who wash so much can look so dirty.) This argument gave me a chance.

(389) Precisely,’ I retorted, ‚you require great quantities of water for your ablutions and for the temple sacrifices.’ (They have, you must know, a huge bowl of water in the Temple for swilling away the blood from sacrifices.)

(390) The aqueduct is therefore a matter of religion as much as of health and decency and I should expect you to be prepared both to support me and to pay for the service which I am doing you.

(391) Then a brilliant idea came into my head. ‚Since,’ I added, ‚the aqueduct, on your own showing, will be a great assistance to your religious exercises, why no pay for it with the Temple-money?’ You would hardly believe with what fury they received this reasonable suggestion. ‚

(392) Robbery’ and ‚sacrilege’ were the weakest words they used. I protested to them that they might regard it as a loan and by imposing a levy on the population of Jerusalem and spreading it over twelve months (or longer if they chose) repay the Temple funds.

(393) They were almost beside themselves, but I stood firm and ordered them to bring the proposal before a formal meeting of the full Sanhedrim. The more I think over it, the more agreeable does this project look to me. It solves the difficulties with such simplicity.

(394) The news in your last letter makes entertaining reading. I thought we had fallen low enough when sprigs of our ancient noble houses drove their own chariots at the Games, but I never expected to hear that a Claudius was fighting as a common gladiator before the lousy mob or a Domitius fawning as an actor on the stage.

(395) I have, I fear, no such exciting scraps of gossip for you. One of the Rabbis who was suspected of looking with favour on my aqueduct was murdered yesterday as he left his house for the Sanhedrim. Five ruffians fell on him with knives; he had over twenty wounds.

(396) There is not the smallest chance of catching the murderers, although their hiding-place will be known to many people. Reports from the frontier state that another wandering preacher, one Jesus, has turned up in Galilee; I have told Joseph to keep an eye on him.

(397) The only daughter of one of the chief priests of Jerusalem has run off with a Greek merchant. They wanted me to arrest the pair and declared that she has taken some of her father’s money. He can spare it. Alas! the soldiers did not arrive at the quay till the ship was safely gone, and to-day I am very much in Procula’s good graces.

(398) I cannot get over my astonishment at your letter. What will Tiberius Caesar say when he hears that a Claudius has become a gladiator!.

(399) I have come up to Jerusalem to settle my quarrel with the Sanhedrim and this time I mean business. They formally refuse to make any contribution from the Temple-tribute, even for a few months.

(400) They have sent me a tiresome screed arguing that an aqueduct is an Imperial affair and that Caesar’s treasury should pay for it. At the most they will only admit that it should be paid for out of the ordinary taxation of the province, and that, they say, is already heavier than the province can bear.

(401) They are insolent enough to assert that the supply of water for the ceremonial ablutions demanded by their Law has always been sufficient and that their other needs do not justify so lavish an expenditure. I have informed them that the money must be found without delay and that I shall, if necessary, take steps to find it for them.

(402) I have no patience with their precious Law, which hedges them (and us) at every turn with minute regulations. Some of it comes from their Sacred books but the most tedious part, so far as I can learn, is of their own creation.

(403) Their learned men have spent their lives for generations in devising the most elaborate and ridiculous religious rules. Can you believe that they have whole volumes written about their rules for washing and that there is a tome or two devoted solely to the subject of washing before meals?

(404) Have you ever heard of the Rabbi who died of thirst? He was shut up in a besieged town and had a few spoonfuls of water assigned to him each day. He used it all for ceremonial washings and died in agonies of thirst. I would like to put old Annas to that test. Or do you know the story of the pious mule?

(405) It belonged to a priest who would touch no food on which, at purchase, tithe had not been paid to the Temple. For days the mule refused its feed. Was it sick? Was it lame? Was it merely mulish? No, my dear Seneca, believe me they discovered that when its food was bought tithe had not been paid to the Temple. It would not break the Law. They are all mules in Jerusalem.

(406) By the way, I shall not be troubled any more by John, the preacher, son of Zacharias. He is dead. I have received a formal intimation from the Governor of the castle of Machaerus. He received orders from his master Herod Antipas – despatched from his capital, Tiberias in Galilee – to execute John as a fomentor of rebellion and to inform me of the fact. There was, I hear, a special reason for Antipas’s action.

(407) You remember I told you that another agitator called Jesus had turned up in Galilee. Alexander, who knows a great deal of what is going on – and tells me because he is jealous of the worthy Joseph – says that this Jesus originally came from Galilee to visit John.

(408) He was actually in Judaea when the news spread that John had been arrested, whereupon he fled to his own country. There he is playing exactly the same game as his master. He is exhorting his fellow-countrymen to be humble (I like him for that) and talking large about the coming kingdom.

(409) Also he has set up as a wonder-worker, curing people who are sick and various madmen (they are numerous in Galilee) and of course this draws the superstitious mob. Antipas would not like it in any case, but what really disturbed him was the discovery that communications have been passing between Jesus and the followers of John.

(410) So, very wisely, he has made an end of John and is already – Joseph confirms this – inquiring about Jesus. I shall have good ground of complaint if he lets this business grow.

(411) There is one side of it which amuses and delights me. Jesus is quarrelling with the lawyers and the priests. Anything that touches the Law or threatens their authority rouses their instant jealousy. Just as I have told the Sanhedrim that I expect them to report to me any agitation that they hear of, so I make it a point to let them know pretty briskly of any negligence I can impute to them.

(412) I informed Caiaphas of the reports concerning Jesus that were reaching me and told him that since the Sanhedrim claimed authority even in Galilee, he had better see to it. He replied at once with emphasis, saying that from what they had heard of Jesus, though it was little as yet, they disapproved of him heartily and that they were sending a deputation of learned men to Galilee to summon him for examination.

(413) In himself the man is a person of no consequence: the son of a common workman. But then, Simon, one of the rascals who gave trouble some years ago, was a slave, and Athronges, another mischief-maker, was a shepherd. It is the worst of these Jews that rank means nothing to them.

(414) They will follow any son of the soil if he can fight well, rob well, or talk well – especially if he work a few wonders into the bargain – and, before you know where you are, they will set him up for king. However, with Antipas and the Sanhedrim watching him, and with me waiting for him in Judaea, it is a poor prospect for Jesus.

(415) In any case I cannot feel excited about anything at present except my aqueduct. It is a noble work, worthy to rank with that of Herod himself at Caesarea. Can you suggest to me how I am to get the money? My ears are wide open. But wait in patience. I have a secret; I rub my hands over it but I dare not tell it even to you. I hope, when I write next, to inform you that I have the money in my hands, for get it I will though the Jews smart for it.

(416) Three days ago, early in the morning, I seized the Temple-tribute. Not all of it – admire my moderation. I did not raid the treasury in the Temple itself, for that would have meant a pitched battle and casualties which I could not afford.

(417) You will excuse my diffidence, I think, when you remember the circumstances of my more fortunate exemplars: Crassus had occupied Jerusalem with a great army when on his way to Parthia, while Sabinus actually took the Temple by storm. Both my pretensions and my methods were more modest.

(418) The Temple-tribute is brought to Jerusalem from the foreign Jewish communities about this time every year. Egypt, Asia Minor and the Euphrates region are the largest contributors. Most of it comes in coin, but there are also the rich gifts of the pious: plate for the Temple service, jewels and ornaments, gold to be melted down. Egypt’s contribution, alas! reached the Temple safely a week ago, but that from the Asiatic cities was waiting at Caesarea for an escort and that from the Euphrates (it is included a fine bar of solid gold, the gift of Ctesiphon) was under escort a few miles from Jerusalem.

(419) The Jews, I should explain, send guards of their own, but within the province the governor provides a military escort. The chest which had arrived at Caesarea I confiscated without more ado. The Jews could not resist; they went off, howling, to Jerusalem, and found on arrival that the same fate had befallen the Euphrates caravan. That required some arranging.

(420) We doubled the escort on the last night and when the caravan arrived at the neighbourhood of the Temple in the early morning Marcius sallied out from the Antonia with a full cohort and literally ran the whole procession into the citadel. The sight was really comic. Our men enjoyed it thoroughly.

(421) It was all done so quickly that the Jewish guards, who included some highly dignified officials, could hardly believe their eyes when they saw the gates of the Antonia shut behind them and my men methodically counting and carrying off the chests. One or two were foolish enough to offer resistance but we soon cured that. No bloodshed, but they had some bruises to show their countrymen.

(422) The uproar over the images in my first year – you remember that regrettable incident? – was nothing compared with what happened now. All Jerusalem turned out within an hour. They shouted and screamed, they threatened to tear down the aqueduct, they beat on the walls of the Antonia with their fists.

(423) The priests packed themselves in a dense mass round the Temple-treasury lest that also should be attacked by me. The loss of money touches them on the raw. I was not minded, this time, to let them demonstrate for days. I had dressed up a large part of my soldiers in ordinary clothes, beneath which their arms were hidden. Some I slipped out of the Antonia before daybreak. Another large contingent was concealed in Herod’s palace.

(424) They were all Samaritans and Idumaeans, so that they could disguise themselves easily without fear of recognition. There were about a thousand of them. They gathered on the outskirts of the crowd and took part in the shouting. From what I know of some of them I should say that they did all they could to stimulate the mob.

(425) In the afternoon I came out on the tower above the gateway. I announced that the money would be used by me for their benefit in the way that I thought fit. I then ordered them to disperse. Redoubled tumult; threats against the sacrilegious governor, curses, and even stones. A trumpet blew, and my fine fellows, disclosing their weapons, fell upon the mob. The cry of rage and terror that went up might have been heard at Rome.

(426) The crowd fled pell-mell, but the crush was so great that many could not escape into the narrow streets and the arms of the soldiers were weary with striking. I have no idea how many were killed, for the dead were carried off quickly by their friends, but the number is large. Everything has been quiet since. I ought to tell you that I strictly forbade my men to pursue the crowd into the Temple and the order was obeyed.

(427) I have seen nothing of Annas and Caiaphas, not because they did not come but because I refused to have anything to say to them. They are sending the usual deputation to Rome, but I am not nervous about the result.

(428) The principal contractors, whom I have already paid with the Temple-money, are good friends of Sejanus and they have no doubt that with a judicious expenditure among his freed-men all will be well.

(429) So I am satisfied. The aqueduct will shortly be finished and there is money and to spare to pay for it. I have settled some of my accounts with the Jews and especially with their religion-mongering priests.

(430) They have had a sharp lesson – let us hope that they will profit by it. Yet I fear that the tone of this letter will not be pleasing to you, my dear Seneca. I will therefore make a suggestion. You complained bitterly of Rome in your last letter to me: of the noise, the exorbitant rents, the dearness and badness of the food.

(431) Visit me, then, in Judaea, and revive your wearied spirit. Do you say, with the admirable Horace, that those who cross the sea change only their climate and not their mind? Ah, but cross to Judaea and see whether your liberal-minded tolerance does not undergo a striking change.

(432) I know I am disposed to gird against the Jews; it is a just reproach. But then I live among them, you only see their shops and synagogues from a safe distance as you hurry past in your litter to a cause celebre or a gathering of the wits.

(433) I felt that I must write to you again before I set out on one of my periodical inspections of the province. Marcius and Joseph both warn me that I shall have a bad reception because of the seizure of the sacred money.

(434) I am not so sure. It is sacrilege, of course, to all of them, but the country-people do not love the greedy, grasping priesthood at Jerusalem, who fatten on their offerings and, besides, only Jerusalem benefits from my gift of good water; why did not Jerusalem pay for its water and so save the Temple-tribute from spoliation? Perhaps I shall not be so unpopular after all. I shall let the people know that they Sanhedrim wanted to pay for the aqueduct out of the people’s taxes.

(435) It is a month now since the coup, on which I have received many congratulations from my friends. Except for one serious episode, everybody has been fairly peaceful. I did not weaken in my determination. I forbade all demonstrations, public-meetings and even gatherings in the streets.

(436) That put a stop to their street-corner oratory. The worst of the offenders were not the priests and lawyers themselves, but the young know-alls who attend their lectures, and supply the wits that the common people lack. There was one man in particular, a pertinacious fellow, a loud-mouthed logic-chopping Jew from Tarsus, who had much to say, when arrested, about being a Roman citizen.

(437) It turned out that he was, so he was released, but I bade the centurion whisper to him not to come into our hands again since even a Roman citizen might be killed in attempting to escape.

(438) There were seditious placards too, during the first few days, defaming me and Caesar. The city broke out into a perfect rash of them, until we caught a party of three at work on the walls of the Antonia in the night. There was something else on the wall of the Antonia, besides placards, in the morning.

(439) As I told you, there was one serious incident. It was produced by a part of Galileans who came up to the Temple. These people are never very popular in Jerusalem. They are regarded as a mixed race, as a little inferior to the pure Judaean Jew, and so I daresay they are, being so close to Phoenicians and Greeks and various sorts of Syrians.

(440) The Galileans think themselves as good as any Jew alive; they are all the more defiant of us Romans because they are themselves ruled by a semi-Jew, like Antipas, and in any case a visit to Jerusalem is to them an excursion on which they enter with boisterous high spirits.

(441) This party, which arrived a fortnight ago, had heard of my seizure of the Temple-money but had not heard that demonstrations were prohibited. When the noisy rabble reached the Antonia I sent to warn them, but in vain. They abused us angrily and declared that on entering the Temple they would protest against the customary sacrifice to Caesar and to Rome.

(442) I had them followed into the outer court of the Temple by a troop of soldiers who fell upon them with swords while they were buying the animals for their own sacrifices. The other Jews looked on. I think this proof that I would not stop short even at entering the Temple has made a good impression.

(443) The remnant of the Galilean party set off again for their own country the same day and when they spread the news it should teach their fellow-countrymen not to take liberties with me. I have sent a report to Antipas and begged him to restrain his subjects better.

(444) I do not like what you tell me about the prevalence of ‚informers’ at Rome. If a man sides with or against Sejanus, he takes the risk and ought not to complain of the result, but this system is exposing even the most innocent to private spite and vengeance.

(445) Surely a Roman ought to be safe from denunciation by his freedman. I pay no attention to anonymous informers here, though there are many of them at work. Those who hate us most are always seeking to ruin the priests and nobles who work with us, but unless the accuser is prepared to stand forward I do not listen to him.

(446) In that I know I shall have your support. For rebellion, no mercy! But our Roman justice must not be used for settling private grudges. ‚Admirable,’ says L. Annaeus Seneca, ‚and under which heading comes the appropriation of the sacred Temple-money!’

(447) I have spent nearly a month going round the northern districts of my province. I have inspected frontier posts, conferred with my revenue officers, heard innumerable grievances and redressed not a few. I wanted to find out for myself whether this part of the country was suffering as much from the effects of drought and bad harvests as I had been told.

(448) I found that it was. In many places the condition of the people was truly miserable. I discovered that every synagogue had been used as a centre of ill-will against me, but I summoned the village elders, heard their stories of distress, and announced remissions of taxation. In certain cases I promised to send them relief as soon as I got back to Caesarea, and that I am now doing. On the whole, I am not dissatisfied.

(449) It was a pleasure to be among the Samaritans. They have a most likeable hatred of the priesthood at Jerusalem, who treat them like dogs and keep them out of the Temple.

(450) They think themselves every bit as good as the real Jews and certainly they have the same general characterisitcs: one day they are peasants and the next they are robbers; this week it is the plough and the next it is the knife or the pitchfork against Caesar or Herod or whoever the ‚tyrant’ of the day may be.

(451) Still, I have been governor for three years now without many grave troubles, which is as much as any of my predecessors except Valerius has done. If I were withdrawn now, I should leave the province better than I found it. I am not discontented.

(452) At the beginning of my tour I took Procula up to the border of Galilee. She is paying a visit to the wife of the Governor of Syria, an old school-fellow of hers, and I set her on the high road to Damascus.

(453) I sent Alexander with her into Galilee and told him to find out something for me about the latest agitator. He accompanied her to Damascus. He paid a flying visit to Nazareth, to which Jesus belongs, and visited his family.

(454) He found them in a state of fright. Antipas’s agents have been in Nazareth cross-examining them about Jesus and they fear that they will be involved in any punishment that befalls him. The whole town shares their nervousness. It seems that the family and their friends actually pursued Jesus, who moves about rapidly from place to place, as all these preachers do, and would like to have carried him off and shut him up to keep him – or rather themselves – out of trouble.

(455) They told Antipas’s people that Jesus was not wholly responsible for his actions; he had always been a little queer and caused his family trouble, and they had never been able to control him.

(456) Certainly they cannot now, for he not only repudiates them brusquely, but the crowds who follow him increase every day and will not hear a word against him. So the wretched people are panic-stricken. I have written to Caiaphas pressing to be told whether the Sanhedrim have taken any action.

(457) Do you remember the Greek merchant who ran off with a priest’s daughter? While I was away he turned up again in Caesarea – alone. He told every one that the Jewess had left him, but the story goes that he abandoned her somewhere in Africa and the Jews have sent an account of it to her family in Jerusalem. Like a fool he persisted in going on his usual round of business in Judaea.

(458) He even talked of visiting Jerusalem. He was a cheery fellow with a mop of black hair, always making jests and laughing at himself. When warned not to go to Jerusalem he said that he had turned proselyte and being converted to Judaism he would be looked after by God.

(459) So he went laughing to Jerusalem and that is the end of him. He has vanished off the face of the earth. The young woman had several brothers and cousins who are among the strictest of the strict.

(460) In Rome the whole thing would have been a joke, but you soon learn not to smile over such things here. At least you ought to. The Greek would not learn, and now where is he?

(461) A budget from you has made me happy. Ships have been delayed by stormy weather so that several letters have arrived at once. Before I open them I think myself important, occupied with weighty affairs of State, a not inefficient part of Caesar’s great machine.

(462) But when I read them, ah me! I wish that I were again at the centre of the world, in the Forum or the Senate-house, the theatre or Sejanus’s ante-chamber, amid the noise and smoke of Rome, where after all a man does live. Here nothing happens – nothing, at least, that matters; from here nothing can arise; how much, I beg you to tell me, will Rome ever know or care about Judaea unless there is a war and comfortable appointments have to be found for our noble idlers on the Commander’s staff? There, I have had my growl. Let me see whether, after all, I have any news to repay you for your letters.

(463) Procula has seen and heard the Galilean Jesus. She writes to me that as soon as they had crossed into Galilee and started on the road which runs along the west side of the lake they began to hear of little else. Alexander, the ferret, was nosing here and there, collecting information.

(464) It seems that all Galilee is agog about Jesus; every one knows of someone who has heard of someone else who has been cured of some disease or other, and the interesting thing (to me) is that a number of my good subjects of Judaea are also in Galilee, following the preacher when they would be better employed following their jobs at home. Alexander had arranged, as it happened, for Procula to make a halt at a farm-house towards the northern end of the lake, and as she went along – but you shall have the story in her own words as she has sent it me:

(465) We came suddenly on a crowd of people who were hurrying along the road in front of us and over the slopes leading down to the sea and even along the beach. Others were joining them from the paths that came in from the hills. No one took any notice of us.

(466) They were Jews of all kinds – mostly hale and hearty people, but there were sick and cripples too, who were dragging themselves along or being carried by their friends. The crowd was excited, gesticulating, pointing to a boat that was following the coast line, and shouting to those on board.

(467) I thought at first that they were angry but Alexander said that they were calling to Jesus, who was on board, to come to shore and speak to them. They kept on shouting the same words over and over again. I could not make it out because it was all in Aramaic and when I asked Alexander he only shook his head and muttered something about it being a bad business.

(468) He would not tell me what they meant, though he told me later. When we stopped at the farm-house the crowd rushed on and presently I could see them leaving the high road and hurrying down to the shore. Alexander asked permission to go after them and I said he could provided that he took me with him.

(469) So we went, with an escort – you need not be afraid – and after half an hour we found them all in a great mass, down near the sea, with Jesus standing on a knoll in the field, addressing them.

(470) There were thousands upon thousands of them, and at the back, quite close to us, some groups of better-dressed Jews, who were standing aloof, watching and listening. Alexander took a look at them and muttered again. „Spies from Jerusalem,” he said and went off to talk to them.

(471) I saw the preacher clearly. He is a strange man, gaunt and rugged, as though he were burnt up by the fire of his passion. When you see his face and hear him speak, he is full of self-confidence, imperious, often fierce. The crowd were noisy at first because those at the back could not hear and there were interruptions.

(472) He put them down with a few words. He was like a general among the legions and they obeyed like common soldiers. He spoke always as though he thought no one could contradict him. He began quietly but then raised his voice and it became harsh and vehement. The Jews from Jerusalem were fidgetting and muttering to each other. Alexander said he was denouncing them and their friends.

(473) I have never heard anything that sounded so passionate and bitter. Then he became quieter again and went off in a rapt way as though he did not know the people were there. There was a murmuring and stirring all through the crowd then but not angrily, and they pressed forward to him.

(474) Alexander could not take his eyes off him. He would pay no attention to my questions. He kept on saying to himself „A better time coming!” and laughed in a queer, anxious sort of way. I thought he was quoting something that the preacher had been saying. He kept looking at the party from Jerusalem and said he must get a report to you at once.

(475) Then a curious thing happened. Jesus suddenly raised his arm and cried out something sternly. They stopped pushing towards him and sat down on the grass in a great circle round him – except the Jews from Jerusalem, who made no movement but went on watching.

(476) I am sure I have seen some of them going to the Sanhedrim. Then Jesus called some men who were standing close to him and they brought him bread. He broke this into little pieces – so small that from where I stood you could scarcely see them at all. He gave these to the men and they went along the ranks distributing them to the crowd, who ate them while the preacher went on talking.

(477) I wish I could have understood. All I could get out of Alexander was that the preacher was enrolling them as his followers but that it was not a military business at all but purely religious; the eating of the bread was a symbol that they enrolled themselves under him, to live as he lived and to do all the things that he had been telling them to do. Alexander added that it was dangerous, it might be misunderstood.

(478) The strangest thing was to follow. When the ceremony was finished everything was still for a few seconds and then the crowd began to stir and talk. Gradually they became more and more excited. Jesus said something to the men about him, and running down to the sea, they began to pull the boat close in so that he could embark again.

(479) When the crowd saw that he was going to leave them they broke all bounds. They ran forward, crying and shouting, and surrounded him. Some of them were brandishing sticks and clubs and knives. They were not threatening him; it was quite different. Others of them were weeping.

(480) Many of them fell down at his feet. All the time I could make out that they were shouting the same words that I had heard them using on the high-road when they were looking out to sea. I asked Alexander what they were saying.

(481) I had to shake him by the shoulder before I could get an answer out of him. He was impatient with me. „King!” he said, „that’s what they are saying. King of Israel! King of the Jews! And Messiah!” I am not sure what the last means, but you will know.

(482) I could see that Jesus was repelling them. He would not listen to them. He almost drove them back with words and gestures. I am sure he was telling them that they had made a great mistake. He was almost beside himself. He made those who were kneeling rise and those who were brandishing weapons put them down. He was more stern and determined than he had been all the afternoon.

(483) At the same time he began to move down to the sea hurriedly as though he must escape. The crowd followed slowly in a dejected way. They seemed to be disappointed and bewildered. „He is angry with them for calling him King of the Jews,” I said to Alexander. „He has cause to be,” said Alexander. „He is a dead man from to-day.”

(484) There was another incident. Before Jesus could get on the boat, the Jews from Jerusalem, who had been watching every movement of the crowd, walked rapidly down the hill and spoke to him. They met each other as enemies; I could see that though I could not hear the words. The talk only lasted a few moments.

(485) They said something to him and he looked at them with a face of stone. Then he answered curtly and turned his back on them. Some of his followers helped him into the boat. I thought they were puzzled too, and perhaps afraid. He was not afraid himself. He spoke and acted as though he was ready to fight the whole world.

(486) Whatever it was that was said to the Jews from Jerusalem they were pleased about it. They came away whispering and smiling and, when I left, they were going about among the crowd, as busy as bees.

(487) I knew they were denouncing Jesus, because they kept on looking out to sea and pointing to the boat. Alexander is now engaged in writing you a report upon the whole affair.

(488) King of the Jews!’ my dear friend – you mark the words! Yes, I know, it is only in Galilee and, likely enough, I shall not myself be worried. Trust Antipas to look to it! Would you like to hear the report of the sage Alexander? He says:

(489) Galilee would rise at a word but he does not say the word. He puzzles the people even while he attracts them. He has performed strange cures, though every one has a different story of his own about them and it is impossible to say how much of it is truth. The gatherings that he addresses have been like clay between his hands. In controversy no one can stand against him.

(490) He is at daggers-drawn with the priests, the lawyers and the Law. He is terrible in his attacks upon them: most fierce and unsparing. He would overthrow the whole system which the priests have imposed upon the Jewish nation, and the priests will never forgive him for it. At the first sign that the people are turning against him, the priests will make an end of him.

(491) There are signs that they are about to turn against him now. They have hailed him as the expected deliverer, the new king of the Jews. He refuses the titles. This afternoon he beat the crowd off almost by force when they acclaimed him. You never saw such a hang-dog look as they had when they drifted away.

(492) In his own mind he is no king or Messiah. I believe he dreads lest they should insist on treating him as either one or the other. Above all else the popular ferment has been caused by the cures, and I have found, by careful inquiry, that on every occasion he has tried to conceal what he has done and so to prevent the people from hailing him as the deliverer.

(493) He seeks to avert the danger that he fears. The war which he wages is against the Sanhedrim and the Judaic Law. If he persists they will surely take his life. Their delegates were on the watch to-day and some of them are remaining in Galilee. But I doubt whether they will be under the necessity, or have the chance, of taking him. Unless he takes to immediate flight, Herod Antipas will seize him. Antipas can do nothing else after to-day. I hear that Jesus has already sailed for the other side of the lake to take refuge in the territory of Herod Philip.

(494) If he stays there Philip will lay hands on him. If he returns to Galilee he is lost. May I suggest that it would be interesting to have a report from the High Priest on his view of the case?’

(495) You see, then. Another popular hero rising to worry me and call himself King. No, you will say, he does not so; it is they who call him King. And what difference, pray, does that make to the Procurator?

(496) If Jesus values his life he will keep out of Judaea. If Antipas lets him slip through his fingers I will not. Only one thing grieves me. ‚He is at daggers-drawn with the priests, the lawyers and the Law. I could like him for that.

(497) But a king in Judaea, even one who would not (at present) be a king, a man imperious, fierce, burnt up by his own passion, the type of man to whom this restless and insurgent people willingly gives heed – no, no, that will not do! When he is dead, then they can call him king.

(498) By the way, the Greek merchant has been found under a pile of stones in a ravine outside Jerusalem. There was scarcely a whole bone in his body. Apparently they used clubs. The story is that the Jewess has gone off to Rome with an Egyptian actor. You know how she will end.

(499) What, my dear Seneca, all the Jews expelled from Rome! A clean sweep of tailors and milliners, money-lenders and red-nosed comedians! O most desirable of cities: would that I could be there!

(500) Yet it is unjust, as you say, that the whole community should be banished because some rascals turned Temple-gifts to their own private uses. Yes, yes, it is unjust, yet no one will sympathize.

(501) It must be their own fault that, all the world over, no one sympathizes with an ill-treated Jew – no one, that is to say, except my Seneca. A dreadful thought assails me. Where is Caesar going to send them? Pray God it be not to Judaea!

(502) Alexander was right. Jesus of Nazareth has fled. Nothing has been heard of him for weeks. He is not in Galilee and he is not in Philip’s territory. He must have gone north into Syria, where no one cares about him.

(503) Let me tell you first about Caiaphas. The wily Priest has sent me several of his unctuous states-manlike reports. I know his difficulties. He has to keep an eye on the Governor (who has the soldiers and Rome behind him); on his own Pharisees who think he is obsequious to us; on the people who might be led away by any wild man this day or to-morrow; and on the priests and lawyers who love their law and suspect that in its defence he and his kind are no better than they should be.

(504) He says it would be charitable to suppose that Jesus is a madman, and that this is indeed the opinion of his family, but whether mad or not, he is seducing ignorant people from their duty alike to their religion and to the recognized authorities. He adds that the delegates from the Sanhedrim have exposed him repeatedly, and the exposure is now rapidly having an effect.

(505) They will take the sternest measures against Jesus, should he come into their hands, as a false pretender and rebel against the Law and as for the political side of it – do you remember they said the same thing about John? – they realize that it may cause me a legitimate concern.

(506) Themselves, too, I should say, for in the long run with these ruling priests it all comes down to politics. It is their nature: all Jews are politicians – but so is their Procurator.

(507) For the time being, then, the preacher has taken to his heels. I have other reports from Galilee. It seems that he paid some flying visits from Philip’s territory, only to find that the tide had set against him. The events which Procula and Alexander saw were decisive with his followers.

(508) He would not be their King, he would not acknowledge that he was the promised deliverer. Maybe, as Alexander says, it is no part of his intention to be the one thing or the other.

(509) After his refusal, the Jerusalem Rabbis dogged him everywhere. They found it much easier to persuade the people that, after all, he was only a rebel, an enemy to their venerated Law.

(510) I believe that in his own town an attempt was made to murder him, though, of course, they have their special grievances against him there. Now he is without friends and has vanished into the far north.

(511) This is a small matter, but still something of a relief to me. The country is fairly quiet – if those Jewish friends of yours don’t come from Rome! – and I shall have, I suppose, to stop here for some years more. I am a poor man, in spite of the jesting threats against the Jews which I used to send to you over three years ago, and I would prefer to spend my remaining years of office quietly until Caesar transfers me.

(512) As this thing stands at present, I can handle it comfortably, but if a fanatic of this sort were to accept the popular demand – to ‚give the word,’ as Alexander said – I might be hard pressed with the miserable little force that is allowed me.

(513) I have come up as usual for their great festival the Passover. It amused me, when I received your letter just before leaving Caesarea, to find you complaining of the congestion in Rome.

(514) You should be here. Judaea has been filling up for weeks past. They come by tens of thousands, weeks in advance, and spread over the country, visiting their friends and relatives, searching out the villages their fathers came from, and making pilgrimages to the places where their history began.

(515) During the last week they have been concentrating on Jerusalem. Every ship that has reached Caesarea has been crowded inside and out. The conditions on board some of them must have been disgusting. You never saw such a medley as passes out from these ships.

(516) Some of them must have spent their last penny in paying the fare; not a few have got here without paying any fare at all. You know the sort of mixture that comes out from the Games in Rome – riff-raff from the slums and blue blood cheek by jowl.

(517) It is the same here and Jewish blue blood has no more liking for riff-raff than blue blood has in Rome. They smell abominably. You should see the aristocrats turning up their rich or learned noses.

(518) The whole lot throng the roads. The stream is continuous from the coast, from Samaria and from Jericho. Many of them sleep in the open. Some of the wealthier bring tents and bedding with them. In Jerusalem and the neighbourhood everybody who can takes in lodgers.

(519) They charge a pretty price. Foodstuffs are doubled and trebled in price. I believe the language that the foreign Jews use about their brethren in Judaea shocks even the Greeks. Today, when I approached, there was a complete block for a good mile from the city, and had it not been for some stout work by my escort I should still be kicking my heels outside the walls.

(520) I have half my total force in readiness – 2,000 men. There is no reason to anticipate anything beyond the usual brawls, but one must be prudent. You know how religion always excites the lowest passions. The Jerusalem Jew is at his worst at these times and the visitors resent his arrogance.

(521) They are most apt to brawl in the Temple, that being the heart and kernel of their worship! In the synagogues they are not so dangerous, because most of these foreign communitites have each a synagogue of their own, where they can agree fairly well, but in the Temple they all meet together and can quarrel about priority in offering sacrifice, or about the inadequacy of the other people’s gifts, or about being more Jewish Jews than one another.

(522) Having got through earlier Passovers without serious disturbance I have no reason to be anxious. The danger lies in the immense suppressed excitement that underlies the festival. They work themselves up to a state of ecstasy.

(523) With all these thousands gathered from the far ends of the earth, they imagine themselves a free and independent people, they live again in the old days, they think that their God has only to perform one of his preposterous wonders and we Romans would vanish in the wind. If the spark were handy, a fire might easily be lit.

(524) Do you know that since I arrived to-day, the Jews have been complaining that I have not expedited the carriage of foodstuffs to the city?

(525) They block the roads and then complain that the foodcarts don’t come through. But that is their way. They are intractable. If the place were full of pigs they would sooner starve than eat. I will let you know how we go on.

(526) Do you remember the preacher Jesus, who fled to Syria some months ago to save his life from Antipas? He has appeared again. What is more – you may think it incredible, but it is true – he is on his way to Jerusalem. My spies report that having passed hurriedly through Galilee he has crossed the frontier.

(527) I have despatched agents to keep in touch with him. According to present information he denounces the priests and Pharisees at every step and avows his intention to be in Jerusalem for the Passover. He brings a following with him. I suppose there are always people who are tired of life.

(528) It was good of you to find me an expert on vine-culture so quickly. These Jews have wits – none sharper – and they are industrious, but they are sadly lacking in scientific knowledge.

(529) If they were not bled by their priests they would have much more money for modern knowledge and equipment, but what can you do when a bloated corporation of priests fattens on an impoverished people? Send your expert at once, I pray you, by way of Alexandria and he shall go straight out on a round of country visits.

(530) So far all goes well. I derive a modest amusement from what I hear of the divisions and jealousies among these different Jews. Remarkable enough at any time, they are much more so when the foreign Jews are here. To begin with, the extreme Pharisees despise even the Jews in their own country who do not belong to their special sect.

(531) To them a man is good, that is to say virtuous, if he observes the Law minutely, and not otherwise. I assure you that if they have a woman of the common folk to work in the house, they think the house and all the inmates are made unclean by it. You may imagine how much greater is their contempt for the Jews from Egypt or Syria who actually mix with heathen folk like you and me, or Sejanus and Caesar.

(532) The foreign Jews resent this arrogance. Many of them are extremely rich, many of them (especially those from Egypt) are more learned than their Pharisaic critics, and, of course, they are civilized.

(533) Yet when they go into the Temple, mix with the Pharisees and listen to the lectures of the learned, they find themselves treated with sneers and insinuations that they are little better than the Greeks whose language they speak – and often enough, it is the only language that they do speak, since they have neither Hebrew nor Aramaic. On several occasions the rank and file have almost come to blows, but this is a harmless recreation and I do not interfere.

(534) You will expect to hear more about the preacher Jesus. I am, for two reasons, proceeding cautiously. My first thought was to arrest him before he entered Jerusalem and came in contact with the crowds.

(535) But that course would have its dangers, at a time like this. Since he crossed the frontier he has done nothing openly to justify it, his followers would spread the report that I had seized a noble patriotic Jew, and so, figuring once more as the oppressor, I might have on my hands a sudden outburst of passion of the kind which I desire to avoid.

(536) Besides, Annas and Caiaphas have both been to see me. It was at once apparent that they, and especially Annas, were extremely desirous that I should remove what they consider a danger to themselves. They hate the man and no doubt with good reason.

(537) The Pharisees and lawyers are really disturbed about the attacks on the Law; the priesthood scents a danger to its livelihood; while Annas, Caiaphas and the other noble Sadducees are not only concerned for the maintenance of the whole priestly system (they are pretty indifferent themselves about the Law), but fear some sudden turn of affairs which might convert this Jesus into a national hero – and then what would become of them and their power? (I suggest to you, as a subject for one of your plays or meditations, that the greatest stimulant of all to a man’s activities is the desire for Power.)

(538) They suggested to me that, remembering what had happened in Galilee, it would be wise for me to seize Jesus quietly and put him out of the way. I am not, however, so stupid as to pull the chestnuts out of the fire for them and bring on myself an unnecessary odium.

(539) I replied that the trouble was primarily their affair but undoubtedly it might concern me at any moment. I wished to avoid a tumult and presumed that was also their desire. They were emphatic that it was so. I said that I should hold my hand for the present, but that if there were any disturbances I would act at once and I expected their loyal co-operation.

(540) This they promised me. If nothing happens during the festival it is my intention, though I did not tell them this, to wait until the crowds disperse again and then make an end of Jesus. I cannot allow him to stir up Judaea as he stirred up Galilee.

(541) If he provokes trouble during the festival – whether by his own act or by the people losing their heads over him, even against his will – I shall strike at once. But the priests must co-operate and I am certain they will.

(542) Do you understand fully why they will? Not only because they hate this particular man, though they do, but because, if they stand out, the case may easily become one of the nation against the wicked Governor, which does not suit their plans, and because also there are some of them whose names I know – and they know that I know – who are tarred with the anti-Roman brush and had better show themselves zealous to assist me when the chance is offered them.

(543) Jesus is in Jerusalem. He entered yesterday. His entry, if he had any intention of raising the populace, was a failure. Few of them knew about it. He came up by the road from Jericho. It was crowded with Jews from the Euphrates region and from Syria, who had never heard of him.

(544) If there were any Galileans who recognized him, they would only remember that he had failed them in Galilee last year. His own immediate followers are poor stuff. (I had Alexander following the group and Joseph mingling with the general crowd.)

(545) They are ignorant and superstitious men who are only dangerous because they share the usual delusion about leaders of his kind. They are always expecting Jesus to perform a ‚wonder,’ whether it is bringing to life a dead man or killing a live one, and they think about him just like the peasants and workmen of Galilee, expecting him at any moment to set about delivering the nation and bringing in a new age. I know by this time that a Jew in his own country can scarcely think in any other terms.

(546) There was no evidence yesterday, any more than there has been before, that the preacher takes this view of himself. He entered with no more than the stir that there usually is when a party escorts some local notability. His followers shouted themselves hoarse and a few others, seeing them do it, shouted too.

(547) If six men throw their caps up for a reason, six others of the herd will follow suit. I had taken all precautions. I had some disguised soldiers walking with the crowd from Jericho and some more ready at the entrance to the city. Marcius had orders, if any attempt was made to rouse the mob, to cut down Jesus and his followers at once, but nothing happened.

(548) That is not to say that nothing will happen. Alexander wormed himself into the confidence of some of the preacher’s followers. He says they have the most extraordinary ideas about the brilliant change that is going to come over their fortunes, but that all that their leader intends – Alexander is positive about this – is to pursue in Jerusalem his quarrel with the priesthood and the Law. It is enough.

(549) I hope I am not mistaken in believing that you are interested in these long explanations. Were I writing to anyone else, I would say merely that I have cause to fear another pestilent agitation and that I mean to crush it while I may.

(550) Both Herod Antipas and brother Philip are in Jerusalem. These princelings behave as though they owned the East. They have brought rich presents for the Temple, they pose, they cultivate the Jews.

(551) They go in procession to and from the Temple services and the mob, which has forgotten how many Jews old Herod tortured, burned or crucified, claps and cries out for them as though it would be a fine thing to have a Herod instead of me at the Antonia.

(552) I have not met the princes, but I have stationed a guard of Roman soldiers at their gates. It is a proper mark of respect; it is also a hint that we keep an eye on them.

(553) Some of the noble families who supported the father have sent representatives to wait on the sons and accompany them to the Temple, but the ruling coterie, those who have office and those who hope to have it, hold aloof. They know which side their bread is buttered.

(554) The affair of Jesus is coming to a head. Yesterday, accompanied by his immediate followers, he visited the Temple. He stopped in the outer court, which is an enormous place like a fair-ground, full of the paraphernalia for Temple-gifts and sacrifices, and thronged by thousands of Jews chaffering and arguing at the top of their voices in a score of languages and dialects.

(555) You know that market of theirs in Rome which one takes visitors to see from curiosity. It is like that, with a hundred times the hubbub. Suddenly Jesus began to assail his enemies the priests and all their works in the most violent terms. So far as I can learn, he denounced the whole ritual-mongering business of the Temple.

(556) Very sensible, too, except for his own safety. Had he been understood or attracted wide attention he would have been murdered on the the spot. If you remember that the life of these Jews, not only here but to the far ends of the earth, centres in the Temple-worship and that it is a highly organized business controlled by a powerful and jealous corporation, you will see that only a madman or a suicide would act like this.

(557) As it went, there was only a scuffle and the thing passed off. It was rather like his entry into the City. He himself speaks Aramaic and a large part of his hearers would have no idea of his meaning. Besides, the noise is appalling. You know the Jews; if you are not noisy they think that you are ill.

(558) Nothing whatever came of the affair and, if it was intended as a demonstration, it was another failure. Jesus soon left the Temple again together with his followers who, according to my reports, are getting nothing out of their visit to Jerusalem but chagrin and disappointment.

(559) This is not at all the sort of thing which they anticipated. Denunciations of the Temple-worship in the Temple are likely to have an unfortunate end for them, as they probably suspect.

(560) This incident has played into my hands. The man is an avowed failure. Ignored at first, he has now offended beyond forgiveness. Few people may have heard and seen his outburst, but a great many will know about it before to-night. You may say that if he has failed so signally, he is also negligible.

(561) Possibly, but there is a risk, and I do not take risks. Consider the audacity of his action. To me, who know these people, it is almost inconceivable. To challenge the priesthood in their sacred citadel and at the Passover, backed by a handful of peasants more ignorant even than himself –

(562) I could laugh at the thought were it not that a man so rash and passionate, and at the same time so determined, might make another sort of appeal to-morrow which might have a different ending.

(563) I have determined to suppress him. Public opinion, thanks to his folly, will support me. Still, I shall have the arrest carried through as quietly as possible in conjunction with the Sanhedrim. His companions will give no trouble.

(564) After the scene in the Temple the old fox Annas sent an envoy to me. More than anyone he has a vested interest in the maintenance of peace; as you know, he has several sons whom he intends for the highest offices. At the same time, he has his finger on the pulse of the Pharisees who are rebels at heart against us and would help any seditious movement if it had a serious foundation.

(565) His point is the same as my own, that Jesus is not an actual but a potential danger. He urges that we should strike while few people know of him, and while those who do – and they will increase hourly – are shocked by his gross impiety (Annas’s words).

(566) He adds that, if necessary, they will produce one of Jesus’s own followers who will give damning evidence about certain ambitions which his master has avowed in private conversations.

(567) That does not concern me. I don’t doubt they will provide themselves with the evidence they want, but I have already all that I require. The top and the bottom of it is that the man is, or might be, a political danger to me, as Antipas thought he was in Galilee last year, and as Antipas recognized the preacher John to be, when he cut his head off at Machaerus and so saved me the trouble.

(568) I am concerting with the priests. Jesus and his following spend their nights outside Jerusalem; we know the place. He will be arrested quietly and executed without undue delay.

(569) I had not thought of it before, but I think I shall give my friend Antipas the opportunity of condemning Jesus. The trouble began within his jurisdiction, so that it is the correct and polite thing to do.

(570) Besides, it would be pleasant to show Antipas both that a mischief-maker has slipped through his hands but not through mine, and also, that when he has condemned his subject, he has to hand him over to the superior authority, the Roman Governor, for execution of sentence. Yes, I will send him to Antipas.

(571)  Your freedman Krito has arrived this morning bringing your letters and others which he had picked up for me at Caesarea. He starts back again at once, so that the letter I write you now must be a short one. I wish it had been only your letters he had brought me, for they gave me the pleasure which I always experience in hearing about you in Rome.

(572) But no sooner had I read them than I was thrown into ill-temper by the news from Caesarea. You know – I am sure I have told you this before – that when the Passover is finished and a large part of the foreign Jews troop back to the coast on their way home, I hold Games in Caesarea for several days.

(573) It is a relaxation for me as well as for them, and it is good for trade. Do you ask whether they come to my Games? Of course they come. They are not Pharisees. They are Greek Jews, Cyrenaic Jews, Asiatic Jews, merrier and humaner folk than their harsh Judaic brethren.

(574) Could anything be more exasperating than the blow which has befallen me? In the first place a ship bringing six lions from Cyrenaica has foundered. The crew had not even the good grace to go down with the ship. Still, lions are cheap and I do not make too much of it.

(575) What is more serious is the loss of my gladiator Aduatucus, a Gaul. He was the best swordsman in the East. Since I came out here he had fought nearly fifty contests and had never been beaten. The women love him. The Governors of both Syria and Egypt had tried to buy him from me – once or twice I lent him as a great favour, but I always refused to sell – and I had told him that when he completed fifty contests I would give him his freedom and make him trainer of the troop.

(576) He might have become manager of the Games, he might have gone back with me and become first favourite of the crowd at Rome. Why, he might have caught Caesar’s eye, entered his Household and controlled provincial governors.

(577) With this career before him, and knowing the value that I attached to him, he was inconsiderate enough to enter into a tavern brawl about a girl with two Thracians. They stabbed him to death and then took their own lives, so that I have not even the poor consolation of using them for the Games. By Jove, I am annoyed.

(578) You were asking about the aqueduct. It works admirably and I have reason to know that the foreign Jews applaud me for it. They disapprove, as they are bound to do, of my use of the Temple-money, but they see that I am not behind the Governors of more important provinces in my care for the Roman name and the health of my people. The Jews here also use the water, even the Pharisees. The only difference is that they show no gratitude.

(579) Jesus was arrested late last night. I provided a troop of soldiers who accompanied the officials of the Sanhedrim. The advantage is that as the news spread this morning – if it did spread – it would be known that Procurator and Sanhedrim had acted jointly.

(580) The Sanhedrim are not popular with the most zealous Jews, but the general impression would be that if all the authorities, Roman and Jewish, were acting together, this must be a troublesome fellow who was better out of the way.

(581) The arrest was made without disturbance. Jesus himself gave no trouble and his followers ran at once. I believe some of them are well on their way home.

(582) The prisoner was taken to the High Priest’s quarters until this morning when he was handed over to my people. I believe Caiaphas got a few of the leading priests together and they examined him for themselves.

(583) The case is a perfectly simple one, from my point of view, and will give no difficulty. Since Antipas will not handle the matter – I am coming to that in a moment – I shall execute Jesus as a maker or a cause of sedition against Caesar.

(584) But these priests have always to remember that sedition against Caesar is usually a merit in the eyes of the populace (and of a good many Pharisees too), and they will want to make out a good case for themselves. They will insist, I suppose, on Jesus’s defiance of the Law, attacks on the ritual and outbreak in the Temple.

(585) Probably they will say that he regarded himself as the expected Messiah (of which there is no evidence), and the people, with their mouths agape, have no use for a Messiah who cannot keep himself out of the hands of the despised Romans. That is not the kind of deliverer the Jews want any more than his own followers.

(586) I have not seen the man myself, though I shall do presently. I gave orders for him to be taken to Antipas, as I said I would, with a polite statement that as the disturber of the peace was a Galilean, he would perhaps consider the matter came within his jurisdiction.

(587) I received a reply, equally polite, that Antipas recognized my courtesy but waived any right that he might have over an offender in my City of Jerusalem. A touching exchange of courtesies! I shall finish the matter off to-day.

(588) Your freedman waits, but one word more. Is it true, as I hear from Lentulus Spinther, that Sejanus’s nephew has been refused an audience by Caesar and that Sejanus has doubled the Praetorian Guard at Rome?

(589) What if Sejanus falls? What if he refuses to fall? Do not become famous too hastily, my friend. Obscurity, though inglorious, is safe, When the master walks through the fields with stick in hand, fortunate is the poppy with inconspicuous head.

(590) I must complete the letter which I began this morning. Immediately after despatching Krito, I confirmed with Marcius the military arrangements for the Passover, which begins to-morrow. I heard reports from Joseph, who thinks that acts of violence against individuals amongst the ruling Sadducees will grow.

(591) In his opinion it does not much matter whether the province is as quiet as I contrive to keep it or whether there is constant friction between us and the Jews; his feeling is that the extreme men are tired of peace. Afterwards I tried and condemned the prisoner Jesus. He was crucified at once along with some other prisoners who were awaiting execution.

(592) It is not a bad thing to have an object lesson of this kind on the eve of the Passover because, in such a nondescript gathering as we have here, there must always be dangerous characters who have exceptional opportunities for their special qualities. By this time Jesus is buried.

(593) It is their custom to bury an executed offender the same day and, besides, the Sabbath begins at sunset – has, indeed, already begun. The Sanhedrim asked permission to bury the body this afternoon.

(594) It suits them, having got Jesus out of their way, to dispose of the whole matter before the Passover begins and so to damp down any discussion which might arise, especially after the inscription that I ordered to be attached to the prisoner, about which more presently.

(595) The trial was short but in due form and order. Jesus was accused of disturbing the peace, stirring up disaffection and claiming to be King of the Jews. There was evidence both from our side and from that of the Jews, both from Galilee and from this city.

(596) Caiaphas, Annas and the leading Sadducees were prominent and so were some but not all of the chief Pharisees; some of the Pharisees would lend no assistance in convicting a rebel against Caesar however much they desired his death as a rebel against themselves. However, that did not help him.

(597) The priests had much to say of his attacks on their religion, but I cut them short on that. They cannot have it both ways. If we are not allowed to interfere in their religion, they cannot appeal to us when their observances are attacked; as soon as the offence becomes political, directly or indirectly, then we take note of it.

(598) They may squabble about God, like the Egyptians about Isis, till they burst, but when a man brawls in the Temple he tends to provoke a general explosion and that concerns us closely. The charge against Jesus of disturbing the peace was proved to the hilt and he could not deny it.

(599) I inquired of the prisoner, through Alexander, whether he admitted the more serious accusations. The Jews alleged that he regarded himself as the destined deliverer of the nation, which involves the end of both their authority and ours. This would constitute a much more direct offence than that for which Antipas put John to death.

(600) They cited both the public utterances in which Jesus had spoken of a new kingdom as being imminent and also certain admissions about himself which they said he had made to his own followers.

(601) This was, I suppose, the special evidence which Annas said that they intended to produce. I put the question to him. I asked him whether he considered himself to be the deliverer.

(602) So THEY say,’ he answered, indicating the High Priest and his neighbours, with a curt gesture of contempt. I pointed out to him that he was accused also of representing himself as King of the Jews.

(603) I asked him whether he considered himself to be that. He made the same answer – ‚So YOU say,’ meaning, I suppose, that in neither case was there anything in his own conduct or motives to support the accusation, but that he knew well enough that we meant in any case to fix the charge upon him.

(604) He realized that he was trapped, and that there was no way of escape, but he was bold and resolute, defiant, almost insolent. They are all alike, these Jews, bitter and unyielding, whether to us or to each other.

(605) Standing alone he might be, forsaken and with enemies on every side who meant his death, with his own countrymen delivering him to the Roman executioner, but he was cool and determined, like the men who engineered an attempt on the life of the great Herod and suffered the extremes of torture sooner than yield an inch. A dangerous breed!

(606) I condemned him to death. I could, of course, do nothing less. All roads lead to that conclusion. Alexander, who has a cool and detached way of regarding his countrymen, insists that this man, so far from posing as Messiah, or King, like most of the mischief-makers during the last thirty years, did all that he could to prevent the stupid people from fastening that part on him.

(607) Alexander thinks that there was nothing that Jesus sought to avoid so much as this, knowing that if such a conception of him spread abroad, it would deliver him into our hands and be fatal to his campaign – a hopeless campaign in any case – against the priesthood and its system.

(608) Alexander has talked to some of his followers and says that the preacher had unquestionably warned them often and in the severest terms that they were not to regard him or speak of him as the Deliverer whom all these Jews expect, and that it was only when he thought that the old conception of him had died away in Galilee that he decided to come up to Jerusalem.

(609) It may be. But I am sure that if he was not a dangerous rebel yesterday, he would have been to-morrow. For either he would have succeeded in his assault on the priesthood or he would not.

(610) If he had not, how long would a man of his temperament, so passionate, headstrong and bold, have abstained from making that appeal to the patriotic feelings of these Jews which always – always – meets with a quick response, even when made by men of much less powerful character than his?

(611) You remember Procula’s and Alexander’s description of the scene in Galilee? And supposing that he had conceivably made headway against the priests and all the mummery of the Temple ritual, how long would it have been before he turned upon Caesar and the sacrifices to Caesar and to Rome?

(612) Would he have respected the cult of Divus Augustus, do you suppose? But long before we had to consider that eventuality we should have had to intervene with force between their contending factions.

(613) Why, as it is, they are almost in a state of suppressed civil war, ready to fly at each other’s throats. Give them a bad governor – a governor even half as bad as they say that I am – and the feud between those who tolerate us and those who despise the tolerators will break into open war.

(614) This is an unfruitful soil in all respects but one. The seeds of disorder will grow if you only scratch the soil. My policy is to destroy them the moment that they sprout.

(615) But I had forgotten: allow me one word about the inscription announcing the offence of Jesus. It was ‚King of the Jews,’ set up over the cross. The Pharisees were indignant. They themselves want a King of the Jews.

(616) It would give them the greatest pleasure to see Caesar overthrown to-morrow and a Jewish King installed – not a half-Jew like Herod – who would rule the country through them and suppress their Sadducean rivals.

(617) But it angered them to see the precious title, ‚King of the Jews,’ held up to ridicule; it was too plain a reminder of their servitude. Besides, they thought it an insult that a crucified criminal, a presumptuous countryman who had defied them, should be labelled ‚King.’ I took a short way with them.

(618) What I have written I have written,’ said I, and bade them begone. I know the breed. From the moment that this Jesus set up his individual judgement against theirs they meant to have his life.

(619) Scratch a priest and find an autocrat. All the world over, if a man says that he will use his own intelligence about things divine, the priests prick up their ears and feel their knives. If he goes further and tells his fellow-men that they also are entitled to use their own intelligence – off with his head and there’s an end of it!

(620) I run on so, my dear Seneca. The subject carries me away. I must apologize to you again; I am afraid that even you will find the subject tedious.

(621) For, after all, what does it matter? What does it matter – one Jew more or less?

(622) I wish I could find a substitute for Aduatucus

 

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.