Dzieje Apostoła Piotra (Ptr)

Dzieje Piotra apostoła i jego walka z Szymonem Magiem z Gitty.

Utwór powstał prawdopodobnie w środowisku syryjskim. Z pierwotnego tekstu spisanego w języku greckim zachował się jedynie opis męczeństwa, reszta zachowanego tekstu pochodzi ze skróconej wersji łacińskiej z IV wieku. Z powodu skrócenia wersji łacińskiej i usunięcia z niej elementów nieortodoksyjnych, zachowane Dzieje Piotra liczą około 2/3 z pierwotnych 2750 stychów. Utwór powstał wcześniej niż Dzieje Pawła, przez co datuje się jego spisanie na II wiek. Z powodu usunięcia z zachowanej wersji łacińskiej fragmentów nieortodoksyjnych nieznane jest środowisko, w którym powstały Dzieje Piotra. Zazwyczaj wskazuje się, że utwór mógł powstać w kręgach manichejskich lub pryscyliańskich, gdzie był używany.Dzieje Piotra były wielokrotnie potępiane jako heretyckie, między innymi przez Euzebiusza i Augustyna. Akcja pierwotnego tekstu rozgrywała się w Jerozolimie i Rzymie, jednak do naszych czasów zachowała się jedynie część dotycząca pobytu Piotra w Rzymie. Znaczna część utworu koncentruje się wokół walki Piotra z Szymonem Magiem. Z Dziejów Piotra pochodzą pozakanoniczne wiadomości o ukrzyżowaniu go głową w dół i informacja że miał córkę. Pomimo potępienia utworu jako heretyckiego informacje te były wielokrotnie przytaczane przez pisarzy wczesnochrześcijańskich i wraz z odejściem utworu w zapomnienie w VII wieku przetrwały jako elementy wtórnych kompozycji.

Zwięte z http://pwtw.pl/wp-content/uploads/wst/16/Izydorczyk.pdf

Komentarz: Przebieg wydarzeń i opis działalności Piotra wydaje się być wiarygodny. Niestety owe dzieło było ewidentnie edytowane w IV wieku gdzie włożono w usta Piotra słowo ”13 apostoła” Pawła aby uwiarygodnić jego listy. Oryginalne fragmenty czyli te nie edytowane wymieniają postać Piotra I Szymona ale o Pawle nie wspominają.

Utwór powstał prawdopodobnie w środowisku syryjskim. Z pierwotnego tekstu spisanego w języku greckim zachował się jedynie opis męczeństwa, reszta zachowanego tekstu pochodzi ze skróconej wersji łacińskiej z IV wieku. Z powodu skrócenia wersji łacińskiej i usunięcia z niej elementów nieortodoksyjnych, zachowane Dzieje Piotra liczą około 2/3 z pierwotnych 2750 stychów. Wikipedia


 

Dzieje Piotra Apostoła

I

Szymona Maga Z Gitty

 

(VERCELLEŃSKIE)

(1) W czasie, kiedy Paweł przebywał w Rzymie i utwierdzał wielu w wierze, zdarzyło się tak, Że pewna niewiasta imieniem Kandida, Żona Kwartusa, strażnika więziennego, usłyszała Pawła, rozważyła jego słowa i uwierzyła.

(2) I kiedy przekazała te nauki swojemu mężowi, i kiedy on też uwierzył, wówczas [Kwartus] nalegał na Pawła, aby ten opuścił miasto i udał się, gdzie chce. Odrzekł mu Paweł:- Jeśli taka jest wola Boga, On sam mi ją wyjawi.

(3) I Paweł pościł przez trzy dni i zwrócił się do Pana z pytaniem, co słusznym mu będzie uczynić; ujrzał wtedy widzenie, w którym Pan mu rzekł: Pawle, wstań i bądź uzdrowicielem tych, co są w Hiszpanii.

(4) Opowiedziawszy przeto współbraciom, co mu Bóg nakazał, i nie mając już żadnych wątpliwości, [Paweł] przysposobił się do opuszczenia miasta.

(5) Jednakże zanim wyruszył w podróż, cała gmina podniosła wielki lament, ponieważ bracia byli przekonani, że nigdy już Pawła nie zobaczą, tak że nawet rozdzierali szaty swoje.

(6) Ponadto żywo pamiętali, jak Paweł bardzo często spierał się z uczonymi żydowskimii zbijał ich argumenty [mówiąc]: „Chrystus bowiem, na którego wasi ojcowie podnieśli ręce, obalił ich sabaty, i posty, i święta, i obrzezanie; [to on] obalił nauki ludzkie i inne tradycje”.

(7) Nalegali zatem bracia, przez zstąpienie Pana naszego Isus Chrystusa, by Paweł nie odchodził na dłużej niż rok, mówiąc: Znamy twoją miłość dla współbraci; nie zapomnij o nas, kiedy znajdziesz się w Hiszpanii, ani też nie porzuć nas, jak małe dzieci bez matki.

(8) I kiedy tak przez długi czas błagali go we łzach, rozległ się grom z niebios i przemówił potężny głos: Paweł został wybrany na sługę Bożego, aby pełnił posługę przez całe życie; jednakże z rozkazu Nerona, [tego] bezbożnika i niegodziwca, dokona żywota na waszych oczach.

(9) Wówczas wielki strach ogarnął współbraci, tym większy, że głos pochodził z niebios; i jeszcze bardziej utwierdzili się w wierze.

(10) Przynieśli zatem Pawłowi chleb i wodę na ofiarę [eucharystyczną], aby po skończonej modlitwie rozdzielił je między wszystkich.

(11) Zdarzyło się, że wśród nich obecna była pewna niewiasta imieniem Rufina, która również chciała otrzymać eucharystię z rąk Pawła. Kiedy podeszła bliżej, Paweł natchniony Duchem BoŜym rzekł do niej:

(12) Rufino, jako niegodna zbliżasz się do ołtarza Bożego, gdyż wstałaś z objęć nie męża lecz kochanka; i [mimo to] usiłujesz przyjąć eucharystię Bożą.

(13) Oto bowiem szatan, zdeptawszy serce twoje wystawi cię na widok wszystkich wierzących w Pana, aby patrząc i wierząc poznali, że uwierzyli w Boga Żywego, który ma wgląd w ich serca. Jeśli jednak okażesz skruchę z powodu swego czynu, wierny jest ten, który mo że zmazać grzechy twoje; uwolni cię on i od tego grzechu.

(14) Ale jeśli nie okażesz skruchy, póki żyjesz jeszcze w swoim ciele, po wsze czasy pochłonie cię niszczący ogień i zewnętrzne ciemności.

(15) I tknięta paraliżem w lewym boku, od głowy aż do paznokci u nóg, Rufina w tym momencie runęła [na ziemię]. I odjęta jej została mowa, bowiem jej język został związany.

(16) Widząc zaś, co się dzieje, zarówno wierzący jak i neofici poczęli bić się w piersi wspominając własne dawne grzechy, i lamentowali mówiąc:

(17) Nie wiemy, czy Bóg daruje nam dawne grzechy, które popełniliśmy. Wówczas Paweł poprosił o ciszę i rzekł:

(18) Mężowie i bracia, którzy dopiero co uwierzyliście w Chrystusa, jeśli nie będziecie już więcej obstawać przy waszych dawnych postępkach oraz przy tradycji ojców waszych, i jeśli wyrzekniecie się wszelkiego podstępu i gniewu, okrucieństwa, rozpusty i nieczystości, buty i zazdrości, pogardy i wrogości, Isus, Bóg żywy, przebaczy wam, co czyniliście w nieświadomości.

(19) Dlatego właśnie, słudzy Boży, niechaj każdy z was uzbroi się wewnętrznie w pokój, równowagę ducha, łagodność, wiarę, miłość, wiedzę, mądrość, braterską miłość, gościnność, miłosierdzie, wstrzemięźliwość, czystość, dobroć, sprawiedliwość.

(20) Wówczas posiądziecie na wieczność jako waszego przewodnika pierworodnego spośród wszystkich stworzeń i wszelkiej mocy, Isusa Chrystusa, Pana naszego

(21) Po wysłuchaniu tych słów Pawła [współbracia] prosil i go, aby pomodlił się za nich. Paweł więc natężył głos i rzekł:

(22) Boże wieczny, Boże niebios, Boże niewysłowionego majestatu, który ustanowiłeś wszystkie rzeczy swoim słowem, który zwi ązałeś cały świat łańcuchem swojej łaski, Ojcze swego Syna świętego Isusa Chrystusa, błagamy cię wszyscy razem przez twego Syna Isusa Chrystusa, abyś wzmocnił dusze – kiedyś niewierzące, teraz zaś pełne wiary.

(23) Dawniej byłem bluźniercą, teraz bluźnią przeciwko mnie; dawniej byłem prześladowcą, teraz cierpię prześladowania od innych; dawniej byłem wrogiem Chrystusa, teraz modlę się, żeby być jego przyjacielem. Ufam bowiem jego obietnicy i miłosierdziu; i myślę, że jestem mu wierny i że dostąpiłem odpuszczenia dawnych grzechów.

(24) Dlatego wzywam i was, bracia, abyście uwierzyli w Pana Ojca wszechmogącego, i abyście całą nadzieję złożyli w Panu naszym, Isusie Chrystusie, Synu jego. Jeśli w niego uwierzycie, nikt nie będzie mógł odwieść was od jego obietnicy.

(25) Wraz ze mną zegnijcie kolana i polecajcie mnie Panu, ponieważ oto mam wyruszyć do innego ludu; niech jego łaska mnie poprzedza i sprzyja mi w tej wyprawie; niech [Pan] przyjmie swoje święte naczynia i wiernych [swoich], i niechaj [wierni], wdzięczni za słowo Pańskie, które im głoszę, utwierdzą się mocno w wierze.

 

(26) Wówczas bracia długo płakali i wraz z Pawłem modlil i się do Pana mówiąc: Panie Isusie Chryste, bądź z Pawłem i przywróć go nam za rok. Znamy bowiem naszą słabość, która wciąż jest w nas.

(27) I wielka rzesza niewiast na klęczkach błagała błogosławionego Pawła, i całuj ąc jego stopy odprowadziła go do portu.

(28) A wraz nimi byli także Dionizy oraz Balbus z Azji, ekwici rzymscy, znakomici mężowie. Był tam również senator Demetriusz, idący po prawicy Pawła, który rzekł: Pawle, gdybym nie był urzędnikiem państwowym, wolałbym uciec z tego miasta, aby nie rozstawać się z tobą.

(29) Byli tam również pochodzący z domu Cezara Kleofas i Ifitus i Lysimachus i Arysteusz, oraz dwie niewiasty Berenika i Filostrata, a także kapłan Narcyz. Kiedy odprowadzili Piotra do portu, jako że na morzu wzbierała burza, Paweł wysłał braci do Rzymu, aby ci co chcą przyszli do portu słuchać jego nauk aż do chwili, gdy wypłynie na morze.

(30) Wysłuchawszy tej prośby bracia udali się do miasta i powiadomili tych, którzy tam przebywali. Wiadomość rozniosła się natychmiast i jedni konno, drudzy pieszo i jeszcze inni rzeką Tybr przybyli do portu.

(31) Tutaj umacniali się w wierze przez trzy dni aż do piątej godziny dnia czwartego, modląc się wraz z Pawłem i składając ofiarę [eucharystyczną]; następnie załadowali na statek wszystko co było potrzebne i dali mu dwóch młodzie ńców, wyznawców wiary, aby z nim popłynęli. I pożegnali się z nim w Panu i wrócili do Rzymu.

(32) I oto po kilku dniach w gminie wiernych powstało wielkie poruszenie; niektórzy mówili, że widzieli cuda czynione przez pewnego człowieka, imieniem Szymon, który przebywał w Aricji.

(33) Mówili ponadto, że on mówił o sobie, że sam jest wielką mocą Boga i że bez Boga niczego nie czyni.

(33) Czyżby więc on był Chrystusem? Ale my wierzymy w tego Boga, którego głosił nam Paweł. Zaprawdę widzieliśmy, że za jego sprawą ożywali zmarli, a chorzy zdrowieli z różnych przypadłości. Cóż to za naśladowca Boga, nie wiemy, gdyż o niczym prawie nam nie doniesiono. On dąży do niezgody, wiemy [o tym].

(34) Ogarnęło nas wielkie zamieszanie. Zaiste, wkroczył już być może do Rzymu. Już bowiem wczoraj ludzie prosili, aby to uczynił, bijąc wielkie brawa i wołając: „Ty jesteś Bogiem Italii, tyś zbawcą Rzymian; podążaj do Rzymu jak najszybciej”.

(35) On zaś przemówił do ludu w ątłym głosem, mówiąc: „Jutro około siódmej godziny ujrzycie mnie lec ącego ponad bramą miejską, odzianego dokładnie tak jak mnie widzicie teraz, kiedy do was mówię”. A zatem, bracia, za waszym przyzwoleniem, idźmy i cierpliwie czekajmy na rozwój wypadków.

(36) Wszyscy zatem pospiesznie przybyli pod bramę. I gdy nastała godzina siódma, nagle ukazała się w oddali na niebie chmura kurzu, niby dym rozświetlony z daleka promieniami. Ale gdy zbliżyła się do bramy, nagle zniknęła.

(37) I zaraz potem ukazał się stojący pośrod tłumu [Szymon], w którym wszyscy rozpoznali tego, któreg o widzieli poprzedniego dnia i oddali mu cześć. Wielkie zgorszenie nastąpiło wśród braci, zwłaszcza że nie było w Rzymie ani Pawła ani Tymoteusza ani Barnaby, ponieważ Paweł wysłał ich do Macedonii; i nie było nikogo, kto by nas podtrzymał na duchu, a szczególnie tych, którzy dopiero co odebrali nauki.

(38) Szymon zaś poprzez swoje dzieła coraz bardziej wzrastał w sławę; i niektórzy z nich w potocznych rozmowach zaczęli nazywać Pawła czarownikiem, a inni oszustem. Tak że wszyscy z tej wielkiej rzeszy [braci] utwierdzonych w wierze rozproszyli się, z wyjątkiem kapłana Narcyza, dwóch niewiast z domu gościnnego Bityńczyków i jeszcze czworga innych, którzy już nie mogli wychodzić z domu; pozostawali oni w zamknięciu od świtu do nocy modląc się i prosząc Pana, aby Paweł jak najszybciej powrócił, lub żeby ktoś inny nawiedził jego sługi, ponieważ diabeł w swojej niegodziwości odwiódł je od wiary.

(39) Kiedy tak ubolewali i pościli, Bóg przygotowywał już Piotra w Jerozolimie do tego, co miało nastąpić w przyszłości. Gdy dwanaście lat, które mu Pan wyznaczył, dobiegło końca, [Pan] ukazał mu się w wizji i rzekł:

(40) Piotrze, Szymon, którego zdemaskowałeś jako czarownika i wypędziłeś z Judei, przybył przed wami na ziemię rzymską.

(41) Powiem ci krótko: Szatan odwiódł od wiary swoją podstępczością i mocą wszystkich co we mnie uwierzyli; [Szymon] zaś mieni się być tą mocą. A więc nie zwlekaj. Udaj się jutro do [Cezarei] i znajdziesz tam statek gotowy do żeglugi ku Italii; i za kilka dni okażę ci mą łaskę, która nie zna zawiści.

(42) Pouczony tym widzeniem Piotr niezwłocznie opowiedział o nim braciom, mówiąc: Muszę udać się do Rzymu, aby poskromić wroga i przeciwnika Pana i naszych braci.

(43) I udał się [Piotr] do Cezarei i natychmiast wsiadł na okręt, którego trap był już wciągnięty, nie zabrawszy nawet ze sobą żadnego prowiantu. Lecz sternik, imieniem Theon, spojrzał na Piotra i rzekł:

(44) Wszystko, co mamy, jest twoje. Jakąż sławę byśmy zyskali, gdybyśmy przyjmując na pokład człowieka takiego jak my, w potrzebie, nie podzielili się z tobą wszystkim, co sami posiadamy? Oby tylko nasza żegluga przebiegła szczęśliwie.

(45) Piotr zaś podziękował za tę ofertę, sam jednak zachowywał post na statku, martwiąc się w duchu, to znów pocieszaj ąc się, że Bóg uznał go za sługę godnego pełnienia swojej posługi.

(46) Lecz oto po upływie kilku dni sternik powstał w czas południowego posiłku; i zapraszając Piotra do wspólnego posiłku, rzekł mu:

(47) Kimkolwiek jesteś, znam cię niewiele, [nie wiem] czy jesteś Bogiem czy człowiekiem. Mniemam jednak, że jesteś sługą Bożym. Kiedy bowiem w środku nocy stałem za sterem, zasnąłem i wydało mi się, że ktoś przemówił do mnie z nieba ludzkim głosem: „Theonie! Theonie!”

(48) Dwakroć zawołał mnie głos po imieniu i dodał: „Ze wszystki ch, którzy z tobą płyną, największą cześć okaż Piotrowi, bowiem dzięki niemu ty i wszyscy pozostali wyjdziecie bez żadnego uszczerbku z ciszy morskiej”.

(49) A zatem Piotr uznając, że Bóg chciał okazać na morzu swą opatrzność wszystkim znajdującym się na statku, zaczął odtąd opowiadać Theonowi o wielkich dziełach Bożych, o tym jak Pan powołał go do grona apostołów, a także o tym, w jakim celu płynie do Italii. I każdego dnia głosił mu słowo Boże. A przez te rozmowy [Piotr] poznał go bliżej i doszedł do wniosku, że Theon podzielał jego wiarę i że był godnym służby Bożej.

(50) Kiedy na Adriatyku okręt utkął wśród ciszy morskiej, Theon zagadnął Piotra na temat ciszy i rzekł: Jeśli raczysz mnie uznać za godnego chrztu znakiem Pańskim, to masz teraz sposobność.

(51) Tymczasem wszyscy znajdujący się na statku byli pijani i posnęli. Piotr opuścił się na linie i ochrzcił Theona w imię Ojca i Syna i Ducha Świętego.

(52) A [Theon] wynurzył się z wody przejęty wielką radością, i Piotr również radował się wielce, ponieważ Bóg uczynił Theona godnym swojego imienia.

(53) I zdarzyło się, że w tym samym miejscu, gdzie Theon otrzymał chrzest, ukazał się jaśniejący blaskiem młodzieniec, który rzekł im: Pokój wam.

(54) I natychmiast Piotr i Theon wciągnęli się na pokład i zeszli do kabiny; Piotr wziął chleb i dzięki złożył Panu, który uznał go godnym jego świętej posługi, i za to że ukazał się im ów młodzieniec, który rzekł: „Pokój wam”.

(55) [Rzekł Piotr]: – Najwspanialszy i najświętszy, to tyś nam się ukazał, Boże Isusie Chryste; w twoim imieniu [Theon] został obmyty i naznaczony twoim świętym znakiem.

(56) Dlatego w imię twoje udzielam mu twojej eucharystii, aby został twoim doskonałym sługą bez zmazy na wieki.

(57) I kiedy tak ucztowali i radowali się w Panu, zerwał się niespodziewanie wiatr, nie gwałtowny lecz umiarkowany, wiejący od rufy statku, który nie ust ępował przez sześć dni i tyleż samo nocy, aż dopłynęli do Puteoli.

(58) Kiedy przycumowali w Puteoli, Theon zeskoczył ze statku i udał się do zajazdu, w którym zazwyczaj się zatrzymywał, aby przygotować miejsce na przyjęcie Piotra. Mąż, do którego wracał, nazywał się Ariston. Ten zawsze żył w bojaźni Bożej i Theon jemu zawierzył ze względu na imię [Boże]. Kiedy więc Theon przybył do zajazdu i zobaczył Aristona, rzekł mu:

(59) Bóg, który uznał cię za godnego, abyś mu służył, udzielił i mnie swojej łaski przez swego świętego sługę, Piotra, który wła śnie przypłynął razem ze mną z Judei, ponieważ nasz Pan nakazał mu przybyć do Italii.

(60) Usłyszawszy to Ariston objął Theona za szyję, uściskał i poprosił, aby ten zaprowadził go na statek i wskazał mu Piotra. Następnie Ariston powiedział, że od czasu gdy Paweł udał się do Hiszpanii, wśród braci nie było nikogo, kto mógłby pocieszyć go [w wierze]. Ponadto [wspomniał], że pewien żyd, imieniem Szymon, wtargnął do miasta:

(61) Przy pomocy magicznych zawodzeń i nikczemności rozproszył całą społeczność braci; tak że również i ja uciekłem z Rzymu, mając nadzieję, że Piotr przybędzie.

(62) Bowiem Paweł wspomniał nam o nim, i ja sam miałem widzenie, w którym wiele widziałem.

(63) Otóż ja wierzę w mojego Pana, że odnowi on swoje sługi, bo wykorzeni z nich wszelką nieprawość. Bowiem Pan nasz Isus Chrystus jest wierny [sługom swoim] i potrafi odnowić nasze myśli.

(64) Otóż Theon, słysząc co Ariston opowiadał ze łzami w oczach, tym bardziej wzmocnił się na duchu i utwierdził w wierze, ponieważ zrozumiał, że uwierzył w Boga Żywego.

(65) Kiedy zatem przybyli we dwóch na statek, Piotr spojrzał na nich i natchniony Duchem uśmiechnął się. Ariston zaś padł na twarz u stóp Piotra i rzekł mu:

(66) Bracie i Panie, który uczestniczysz w świętych tajemnicach i który wskazujesz nam słuszną drogę w Panu Isusie Chrystusie, Bogu naszym; przez twoją osobę Bóg objawił nam swoje przyjście. Za sprawą mocy szatana utraciliśmy wszystkich [braci], których Paweł nam przekazał.

(67) Lecz teraz ufam w Panu, który wysłał do ciebie swego posłańca i nakazał ci przybyć do nas; uznał nas bowiem za godnych ujrzenia jego wielkich i wspa-niałych dzieł, których ty dokonujesz.

(68) Błagam cię zatem, abyś szybko udał się do miasta. Ja bowiem porzuciłem braci w ich nieprawości, gdy zobaczyłem, jak ulegali kuszeniu diabła, i uciekłem aż tutaj, mówiąc do nich: „Bracia, trwajcie w wierze, bowiem w przeciągu najbliższych dwóch miesięcy miłosierdzie naszego Pana z pewnością przyprowadzi do was jego sługę”.

(69) Miałem bowiem widzenie, w którym Paweł rzekł mi: „Aristonie, uciekaj z miasta”. Kiedy to usłyszałem, uwierzyłem bez wahania i oddaliłem się w Panu; i chociaż ciało moje jest słabe, przybyłem tutaj.

(70) I codziennie stoję na brzegu morza i pytam żeglarzy: „Czy przypłynął z wami Piotr?” I oto ponieważ spływa na nas przemożna łaskaPańska, błagam was, abyśmy niezwłocznie udali się do Rzymu, by nauki tego niegodziwca nie wzrosły w siłę.”

(71) Kiedy Ariston powiedział to ze łzami w oczach, Piotr ujął go za rękę i pomógł wstać z ziemi i sam również płacząc rzewnie rzekł mu: Wyprzedził nas ten, który przez swoich aniołów ku si cały świat.

(72) Ale ten, który ma moc wybawienia swoich sług od wszelkich pokus, poskromi jego oszustwa i rzuci je pod stopy wierzących w Chrystusa, którego głosimy.

(73) A kiedy zbliżyli się do bramy [portowej], Theon zwrócił się z prośbą do Piotra mówiąc:

(74) W czasie długiej podróży morskiej ani razu nie posiliłeś się na statku; czyżbyś teraz zamierzał prosto ze statku udać się w tak uciążliwą drogę? Zostań raczej, wzmocnij się, wtedy ruszysz dalej. Droga bowiem stąd do Rzymu jest kamienista i obawiam się, byś nie ucierpiał od wstrząsów w czasie podróży.

(75) Ale Piotr odpowiedział mu mówiąc: Załóżmy, że moim przeznaczeniem, jako wroga naszego Pana, byłoby mieć kamień młyński zawieszony u szyi – jak powiedział nam Pan [na wypadek], gdyby któryś z braci został gorszycielem – i być wrzuconym do morza.

(76) Lecz byłby to nie tylko [ciężar] kamienia młyńskiego, ale coś o wiele gorszego, a mianowicie znaleźć się po przeciwnej stronie, w oddaleniu od tych, którzy uwierzyli w Pana Isusa Chrystusa i być policzo-nym wraz z prześladowcą jego sług.

(77) I Theonowi w żaden sposób nie udało się namówić Piotra, aby pozostał tam choćby przez jeden dzień. Jednakże Theon ze swej strony zatroszczył się, by cały ładunek statku sprzedano za słuszną cenę, i udał się za Piotrem do Rzymu, gdzie Ariston zaprowadził ich do domu kapłana Narcyza.

(79) Oto miasto obiegła wieść i dotarła do rozproszonych braci, że Piotr na rozkaz Pana przybył [do Rzymu] z powodu Szymona, aby pokazać, że jest on uwodzicielem i prześladowcą sprawiedliwych.

(80) Tak więc zebrała się liczna rzesza, aby zobaczyć, jak apostoł Pana umacnia w Chrystusie. I kiedy pierwszego dnia tygodnia [ludzie] zgromadzili się tłumnie, aby zobaczyć Piotra, ten odezwał się do nich potężnym głosem:

(81) Mężowie tu obecni, którzy pokładacie nadzieję w Chrystusie, którzy dopiero co doświadczyliście pokuszenia, dowiedzcie się, po co Bóg zesłał Syna swojego na ten świat, i po co objawił go światu poprzez Dziewicę Marię, jeśli nie aby udzielić nam łaski i środka do zbawienia.

(82) Pragnie bowiem znieść wszelkie zgorszenie, wszelką ciemnotę i wszelką działalność diabła, osłabić jego zwierzchności i władze, dzięki którym niegdyś odnosił sukcesy, zanim nasz Bóg o świecił ten świat.

(83) Jako że [ludzie] w swojej ciemnocie i przez swoje różnorakie słabości pogrążali się w śmierci, powodowany miłosierdziem wszechmogący Bóg zesłał na ten świat swojego Syna; i ja z nim byłem.

(84) I ja też szedłem po wodzie. Zaświadczam, że byłem [przy tym]. Jestem żywym świadkiem jego znaków i cudów, których dokonał na tym świecie. Najdrożsi bracia, zaparłem się naszego Pana Isusa Chrystusa, nie tylko raz jeden, ale trzy razy.

(85) Osaczyły mnie bowiem złe psy, jak powiedział prorok Pański. A Pan nie poczytał mi tego za winę; obrócił się ku mnie i ulitował się nad słabością mego ciała, tak że potem gorzko płakałem i lamentowałem nad słabością mojej wiary, ponieważ otumaniony przez diabła nie pamiętałem o słowie Pana mego.

(86) I teraz powiadam wam, mężowie [i] bracia, którzy zgromadzili ście się w imię Isusa Chrystusa: także przeciwko wam Szatan mąciciel kieruje swoje groty, abyście zeszli z drogi [Pańskiej]. Lecz nie sprzeniewierzcie się, bracia, nie upadajcie na duchu; bądźcie raczej silni, wytrwali i nie wątpcie.

(87) Bowiem jeśli szatan przywiódł mnie – którego Pan tak bardzo poważał – do takiego zgorszenia, że zaparłem się światła mej nadziei; i jeśli mnie doprowadził do upadku i nakłonił, abym uciekł – tak jakbym zawierzył człowiekowi [a nie Bogu] – to czego mo żecie spodziewać się wy, którzy nawrócili ście się dopiero co?

(88) Czyżbyście sądzili, że on nie zburzy waszej wiary, aby uczynić z was wrogów Królestwa Bożego i pogrążyć was w zgubie przy pomocy niesłychangeo oszustwa?

(89) Kogokolwiek bowiem pozbawił on nadziei w naszego Pana Isusa Chrystusa, ten jest synem zatracenia na wieki. Nawróćcie się więc, bracia, wybrańcy Pana i umocnijcie się we Wszechmogącym Panu, Ojcu naszego Pana Isusa Chrystusa, którego nikt nigdy nie widział, ani nie będzie mógł widzieć, z wyjątkiem tego, który w niego uwierzył.

(90 Ale wiedzcie skąd ta pokusa przyszła na was. Bowiem nie samymi słowami pragnę was przekonać, że Chrystusem jest ten, którego głoszę, ale również czynami i cudownymi mocami. Wzywam was, przez wiarę, która jest w Isusie Chrystusie, aby nikt nie ocz ekiwał innego niż ten, który został pogardzony i wyszydzony przez śydów, tego Nazar ńczyka, który został ukrzyżowany i zmarł i zmartwychwstał trzeciego dnia.

(91) I oto żałując za grzechy bracia błagali Piotra, aby pokonał Szymona, który głosił, że jest mocą Boga.

(92) Szymon właśnie mieszkał w domu senatora Marcellusa, którego przekonał [do siebie] swoją magią. Bracia mówili: Wierz nam, bracie Piotrze, nie było wśród ludzi nikogo stateczniejszego od Marcellusa.

(93) Wszystkie wdowy pokładające nadzieję w Chrystusie szukały schronienia u niego; żywił on wszystkie sieroty. Cóż więcej, bracie? Wszyscy biedni nazywali Marcellusa swoim opiekunem; jego dom nazywano domem pielgrzymó w i biedaków.

(94) To jemu rzekł Cezar: „Nie powierzę ci żadnego urzędu, bowiem złupisz prowincje rzymskie, aby dopomóc chrześcijanom”. Na co odparł Marcellus: „Wszystko co jest moje, należy również do ciebie”.

(95) A Cezar na to: „Należałoby do mnie, gdybyś tego dla mnie strzegł, ale zaprawdę nie należy to do mnie; rozdajesz komu chcesz, choćby nie wiem jakiej biedocie”.

(96) Widząc więc to wszystko, bracie Piotrze, donosimy ci, że ta wielka dobroczynność owego człowieka przerodziła się w bluźnierstwo. Bowiem gdyby on się nie odmienił, my z całą pew-nością nie odstąpilibyśmy od świętej wiary w Boga, Pana naszego.

(97) Teraz ów Marcellus w gniewie żałuje swego dobrodziejstwa, mówiąc: „Tyleż bogactwa roztrwoniłem przez ten cały czas, próżno wierząc, że rozdałem je, aby poznać Boga”.

(98) Do tego stopnia, że ilekroć jakiś wędrownik zbliży się do drzwi jego domostwa, sam okłada go kijem i każe przepędzić mówiąc: „Czemuż wydałem tak wiele pieniędzy na tych oszustów!”

(99) I dorzuca jeszcze wiele bluźnierstw. Lecz jeśli masz w sobie jeszcze trochę miłosierdzia Pana i dobroci jego przykazań, wyprowadź z błędu tego człowieka, który tak szczodrze rozdzielał jałmużnę sługom Bożym.

(100) Piotr zaś patrząc na to wszystko, zasmucił się wielce i rzekł: O, jakże rozmaite są sztuczki i pokuszenia diabła! O, jakimiż podstępami i wybiegami posługuje się zło! Wielki ogień sposobi dla siebie na dzień gniewu ów niszczyciel prostych ludzi, ów drapieżny wilk pożerający i niszczący wieczne życie! Ty [diable], usidliłeś pierwszego człowieka pożądliwością, i przywiązałeś go do siebie odwieczną niegodziwością i więzami ciała.

(101) Jesteś owocem drzewa goryczy, zaiste samą goryczą, która sprowadza wszelkie poż. Ty zmusiłeś Judasza, który był moim współuczniem i współapostołem, do niegodziwego postępku i do zdrady naszego Pana Isusie Chrystusa; on musi ciebie ukarać.

(102) Ty znieczuliłeś serce Heroda i rozjątrzyłeś Faraona i zmusiłeś go do prześladowania świętego sługi Bożego, Mojżesza; ty ośmieliłeś Kajfasza, by wydał naszego Pana Isusa Chrystusa okrutnej tłuszczy; i jeszcze nawet teraz kierujesz swe zatrute groty w niewinne dusze.

(103) Ty nikczemny wrogu wszystkich, pozostaniesz wyklęty ze zboru Syna świętego i wszechmocnego Boga, i niby głownia wyrzucona z paleniska zostaniesz wygaszony przez sługi naszego Pana Isusa Chrystusa.

(104) Niechaj twoja czerń obróci się przeciwko tobie i twoim potomkom, ty nikczemne nasienie; niechaj twoje niegodziwości, jak i twoje groźby, obrócą się przeciwko tobie i niechaj twoje pokusy obrócą się przeciwko tobie i twoim aniołom, ty zaraniu nikczemności, ty otchłani ciemności!

(105) Niechaj ciemności, którymi władasz, będą z tobą i z naczyniami, które do ciebie należą.

(106) Odstąp zatem od tych, którzy uwierzą w Boga; odstąp od sług Chrystusa, i od tych, którzy będą służyć w jego armii. Zatrzymaj dla siebie swoje bramy ciemności.

(107) Na próżno dobijasz się do obcych drzwi tych, którzy należą nie do ciebie tylko do Chrystusa Isusa, który troszczy się o nich.

(108) Ty bowiem, Żarłoczny wilku, chciałbyś porywać owieczki, które nie są twoje, lecz są Chrystusa Isusa, który dba o nie z najwi ększą troską.

(109) Podczas gdy Piotr przemawiał tak z wielkim bólem w duszy swojej, dołączyło jeszcze wielu, którzy uwierzyli w Pana. Bracia natomiast prosili Piotra, aby podjął walkę z Szymonem i nie pozwolił mu dłużej trwożyć ludu.

(110) Piotr więc bezzwłocznie opuścił miejsce zgromadzenia i udał się do domu Marcellusa, gdzie przebywał Szymon. I pociągnęły za nim wielkie rzesze.

(111) Kiedy Piotr przybył pod drzwi, zawołał odźwiernego i rzekł mu: Idź i powiedz Szymonowi: „Piotr, z którego powodu usze dłeś z Judei, czeka na ciebie przy drzwiach!”

(112) Odźwierny odrzekł Piotrowi: Nie wiem, panie, czy ty jesteś Piotrem, ale wydano mi polecenie.

(113) Dowiedziawszy się, że przybyłeś wczoraj do miasta, Szymon rzekł mi: „Bez względu na to czy przyjdzie w nocy, czy za dnia, czy o którejkolwiek godzinie, po wiedz mu, że nie ma mnie w domu”.

(114) Lecz Piotr odrzekł do młodzieńca: Ziste dobrześ powiedział, donosząc mi o tym jako on przykazał.

(115) I Piotr zwrócił się do ludzi, którzy przyszli za nim, i rzekł: Zaraz ujrzycie wielki i przedziwny cud.

(116) I Piotr spojrzał na ogromnego psa uwiązanego na długim łańcuchu; podszedł do niego i uwolnił go.

(117) A uwolniony pies, przemawiając ludzkim głosem, rzekł do Piotra: Sługo niewysłowionego Boga żywego, cóż rozkażesz, abym uczynił?

(118) Odrzekł mu Piotr: Wejdź do środka i powiedz Szymonowi w obecności otaczających go ludzi: „Ja, Piotr, mówię ci, abyś wyszedł na zewnątrz. Z twojego bowiem powodu przybyłem do Rzymu, ty niegodziwcze i bałamutniku prostych dusz” .

(119) I z miejsca pies pobiegł i wtargnął pomiędzy ludzi otaczających Szymona i unosząc w górę przednie łapy przemówił wielkim głosem i rzekł: Szymonie, Piotr, sługa Chrystusa, stojąc przed drzwiami mówi do ciebie: „Wyjdź na zewnątrz przed tłum; z twojego powodu przybyłem do Rzymu, ty niegodziwcze i zwodzi-cielu prostych dusz”.

(120) I gdy Szymon usłyszał te słowa i ujrzał ten niezwykły widok, stracił mowę, któr ą zwo-dził otaczających go ludzi, i wszyscy się zadziwili.

(121) Natomiast Marcellus, gdy to zobaczył, wybiegł przed drzwi, upadł u stóp Piotra i rzekł: Piotrze, święty sługo świętego Boga, obejmuję twoje stopy. Popełniłem wiele grzechów; nie karz mnie za te grzechy.

(122) Jeśli masz w sobie choć trochę prawdziwej wiary w Chrystusa, którego głosisz, jeśli pamiętasz o jego przykazaniach, aby do nikogo nie żywić nienawiści, aby nikomu nie czynić zła, jak nauczyłem się od Pawła, twojego współ apostoła, nie zważaj na moje grzechy, lecz módl się za mnie do Pana, świętego Syna Bożego, którego przywiodłem do gniewu, gdyż prześladowałem sługi jego.

(123) Módl się zatem za mnie jak dobry szafarz Boży, abym nie został skazany na ogień wieczny, dzieląc z Szymonem jego grzechy. Oto Szymon namówił mnie nawet, abym wzniósł pos ąg ku jego czci z napisem: „Szymonowi, młodemu Bogu”.

(124) Piotrze, gdybym wiedział, że można cię przekupić pieniędzmi, oddałbym ci cały mój majątek. Wzgardziłbym nim i oddałbym ci go, aby zbawić mą duszę. Gdybym miał synów, nie zważałbym na nich, abym tylko mógł wierzyć w żywego Pana.

(125) Wyznaję jednak, że Szymonowi nie udałoby się mnie zwieść, gdyby nie mienił się mocą Bożą. Mimo to powiem ci, najdroższy Piotrze: nie byłem godny słuchać cię, sługi Bożego, ani nie byłem utwierdzony w wierze w Boga, któr a jest w Chrystusie; dlatego popadłem w zgorszenie.

(126) Proszę cię zatem, nie gniewaj się o to, co za chwilę powiem. Chrystus, nasz Pan, którego nauki głosisz w prawdzie, rzekł do współapostołów w twojej obecności: „Gdyby ście mieli wiarę jak ziarnko gorczycy, to powiedzielibyście tej górze: przenieś się, i góra natychmiast si ę przeniesie”. Otóż ów Szymon nazwał ciebie, Piotrze, niewiernym, ponieważ zwątpiłeś [krocząc] po wodzie.

(127) Słyszałem bowiem, jak rzekł również i to: „Ci, którzy są ze mną, nie zrozumieli mnie”. Jeśli zatem wy, na których włożył swoje ręce, których równieżwybrał i w obecności których dokonał także cudów, zwątpiliście, to ja – opieraj ąc się na tym świadectwie – żałuję za grzechy i uciekam się do twoich modlitw.

(128) Przyjmij mą duszę ode mnie, którym odst ąpił od Pana naszego i obietnicy jego. Wierzę jednak, że zlituje się nade mną, żałującym za grzechy. Wszechmogący bowiem jest wierny [i] odpuści mi grzechy.

 

 

(129) I Piotr rzekł głosem wielkim: Cześć i chwała Tobie, Panie nasz, Boże Wszechmogący, Ojcze Pana naszego Isusa Chrystusa. Niech ci będzie cześć i chwała i uwielbienie na wieki wieków.

(130) Niech tak się stanie. Jako że pokrzepiłeś nas w pełni i utwierdziłeś w sobie na oczach wszystkich zgromadzonych, święty Panie, przeto utwierdź i Marcellusa i ześlij dziś pokój jemu i jego domowi.

(131) Bowiem tylko ty możesz nawrócić wszystkich tych, którzy zgubili się albo pobłądzili. Błagamy cię Panie, Pasterzu rozproszonych niegdyś owieczek, które teraz gromadzisz.

(132) Przyjmij zatem Marcellusa jako jedną z twoich owieczek, i nie dopuść, aby dalej szalał w błędzie lub niewiedzy, lecz policz go między owieczki twoje. Tak też, Panie, przyjmij go: on błaga cię pogrążony w smutku i łzach.

(133) Powiedziawszy to i uścisnąwszy Marcellusa, Piotr zwrócił si ę do otaczającego go tłumu i dostrzegł, że pewien człowiek w tłumie śmiał się, a miał on w sobie bardzo złośliwego czarta.

(134) Piotr rzekł mu: Kimkolwiek jesteś ty, który się śmiałeś, ukaż się wszystkim stojącym wokół.

(135) Usłyszawszy to młodzieniec wbiegł pędem na podwórze domu, krzycząc wielkim gło-sem i rzucając się na ścianę [domu]; [i] rzekł: Piotrze, trwa właśnie wielki spór pomiędzy Szymonem i psem, którego posłałeż.

(136) Bowiem Szymon mówi do psa: „Powiedz, że mnie nie ma”. Na co odpowiada mu pies więcej niż mu kazałeś. I po wypełnieniu swego przedziwnego zadania, które mu zleciłeś, pies zdechnie u twoich stóp.

(137) Piotr zaś rzekł: Takoż i ty, kimkolwiek jesteś, czarcie, w imię Pana naszego Isusa Chrystusa wyjdź z tego młodzieńca, nie czyniąc mu żadnej krzywdy; ukaż się wszystkim obecnym.

(138) Słysząc to, [demon] wydobył się z młodzieńca, chwycił ustawiony na podwórzu duży marmurowy posąg, i kopniakiem rozbił go na kawałki. A był to posąg Cezara. Gdy to Marcellus zobaczył, zaczął bić się w czoło i rzekł do Piotra: Wielka zbrodnia została popełniona, i jeśli Cezar dowie się o niej od jednego ze swoich szpiegów, ukarze nas surowo.

(139) Odrzekł mu Piotr:Widzę, że nie jesteś tym samym człowiekiem sprzed kilku chwil, kiedy mówiłeś, że gotów jesteś oddać cały swój majątek na zbawienie duszy swojej.

(140) Ale jeśli szczerze żałujesz za grzechy i całym sercem wierzysz w Chrystusa, nabierz w dłonie wody, która tam tryska i pomódl się do Pana; i w imię jego pokrop kawałki posągu, i z powrotem będzie cały.

(141) Tak też Marcellus nie wątpiąc już, lecz wierząc całym swoim sercem, zanim nabrał w dłonie wody, wzniósł oczy ku niebu i rzekł: Wierzę w ciebie, Panie Isusie Chryste. Oto bowiem twój apos toł Piotr poddaje mnie próbie, czy prawdziwie wierzę w twoje święte imię.

(142) A zatem biorę wodę w dłonie swoje i w twoim imieniu skrapiam te kawałki kamienia, aby posąg zrobił się cały jak przedtem. Jeśli więc taka jest twoja wola, o Panie, abym pozostał przy życiu i nie poniósł Ŝadnej kary od Cezara, niechaj ten kamień zrobi się cały jak przedtem.

(143) I Marcellus pokropił kawałki kamienia wodą i posąg zrobił się cały. Wówczas Piotr uradował się, ponieważ [Marcellus] nie zwątpił, gdy modlił się do Pana.

(144) A i Marcellus uradował się w duchu, ponieważ taki cud po raz pierwszy dokonał się jego rękami. Dlatego też całym swym sercem uwierzył w imię Isusa Chrystusa, Syna Bożego, przez którego wszystko co niemożliwe staje się możliwym.

(145) A w domu Szymon tak odezwał się do psa: Powiedz Piotrowi, że mnie nie ma w domu. A pies odrzekł mu w obecności Marcellusa: Ty największy nikczemniku i bezwstydniku, najgorszy wrogu wszystkich żyjących dla Chrystusa Isusa i wierzących w niego.

(146) Nieme zwierzę przychodzi do ciebie i prze-mawia ludzkim głosem, aby udowodnić i dowieść, że jesteś szarlatanem i krętaczem. Aż tyle godzin zastanawiałeś się, aby mi powiedzieć: „Powiedz, że nie ma mnie w domu!”

(147) Czyż nie wstyd ci podnieść swój słaby i daremny głos przeciw Piotrowi, słudze i apostołowi Chrystusa, tak jakbyś mógł się ukryć przed tym, który rozkazał mi, abym przemówił do ciebie twarzą w twarz?

(148) I to nie z powodu ciebie, lecz ze względu na tych, których zwiodłeś i przyprowadziłeś do zguby. Będziesz zatem przeklęty, wrogu i gorszycielu drogi prawdy Chrystusa. Ukarze on niegodziwości, których się dopuściłeś, wiecznym ogniem i pogrążysz się w ciemnościach zewnętrznych.

(149) I wyrzekłszy te słowa pies uciekł. Podobnie też rozszedł się i tłum, a Szymon został sam. Pies przybiegł do Piotra siedzącego z gromadą ludzi, którzy pragnęli oglądać jego oblicze; i pies opowiedział, czego dokonał u Szymona.

(150) Rzekł pies do posłańca i apostoła prawdziwego Boga co następuje: Piotrze, stoczysz wielki pojedynek z Szymonem, wrogiem Chrystusa, i z jego sługami, i nawrócisz na wiarę wielu, których on zwiódł. Z tego powodu otrzymasz od Boga zapłatę za twoje dzieło.

(151) Powiedziawszy to, pies padł u stóp Piotra i oddałd ucha. I kiedy tłum z wielkim po-dziwem przyglądał się mówiącemu psu, jedni zaczęli rzucać się do stóp Piotra, inni zaś mówili: Pokaż nam jeszcze inny cud, żebyśmy mogli uwierzyć, że jesteś sługą Boga żywego; Szymon w naszej obecności również czynił wiele cudów, i dlatego właśnie poszliśmy za nim.

(152) A Piotr odwrócił się do tyłu i zobaczył wiszącego w oknie śledzia. Wziął go do ręki i rzekł do ludu: Jeśli ujrzycie, że ten śledź pływa w wodzie jak [żywa] ryba, to czy będziecie mogli uwierzyć w tego, którego głoszę.

(153) I wszyscy zgodnie odpowiedzieli: Zaprawdę uwierzymy ci. A była tam sadzwka z rybami. Piotr więc rzekł: W imię twoje, Isusie Chrystusie, w którego ci oto jeszcze nie wierzą, [mówię]: „ Śledziu, na oczach wszystkich ożyj i pływaj jak ryba”.

(154) I wrzucił śledzia do sadzawki, a ryba ożyła i zaczęła pływać. Tłum zaś ujrzał, że ryba pływa. I Piotr sprawił, że ryba pływała nie tylko w owej godzinie, ale i dłużej – aby nikt nie powiedział, że to było złudzenie; [uczynił tak] po to, aby przyciągnąć zewsząd rzesze i pokazać im, że śledź stał się żywą rybą.

(155) Do tego stopnia, że niektórzy z ludu wrzucali do wody kawałki chleba i patrzyli jak ryba to wszystko zjadała. Widząc to bardzo wielu poszło za Piotrem i uwierzyło w Pana. I gromadzili się w dzień i w nocy w domu kapłana Narcyza. Piotr objaśniał im pisma proroków i czego dopełnił Pan nasz Isus Chrystus słowem i czynami swoimi.

(156) Marcellus zaś codziennie umacniał się w wierze widząc znaki, które czynił Piotr przez łaskę Isusa Chrystusa, której dostąpił.

(157) A Marcellus natarł na Szymona siedzącego w jadalnym pokoju w jego domu. Przeklinając go rzekł mu: Największy wrogu i największa zgubo ludzkości, uwodzicielu mojej duszy i mojego domu, który chciałe ś odwieść mnie od Chrystusa, Pana mojego, Zbawcy!

(158) I Marcellus podniósł na niego rękę i kazał wyrzucić go ze swojego domu. Niewolnicy zaś, otrzymawszy pozwolenie, takoż obrzucili go wyzwiskami; inni policzkowali go, inni [okładali] kijem, inni [obrzucali] kamieniami, inni wreszcie wylewali na jego głowę naczynia pełne nieczystości.

(159) Ci [niewolnicy], którzy z jego powodu uciekli od swojego pana i przez długi czas byli zakuci w kajdany, oraz inni, których Szymon oczernił przed ich panem, znęcali się nad nim mówiąc: Teraz my, z woli Boga, który miał litość nad nami i nad naszym panem, odpłacamy ci się słuszną zapłatą.

(160) I Szymon, mocno pobity i wyrzucony z domu [Marcellusa], pobiegł do domu, w którym zatrzymał się Piotr. Stojąc przy drzwiach domu kapłana Narcyza zawołał: Oto jestem ja, Szymon. Wyjdź, Piotrze, a udowodnię, że uwierzyłeś w judejczyka, syna cieśli.

(161) Otóż Piotrowi doniesiono o tym, co powiedział Szymon. Wysłał do niego Piotr niewiastę z niemowlęciem przy piersi, mówiąc do niej: Wyjdź szybko, a zobaczysz pewnego człowieka, który mnie szuka. Ty sama nie udzielaj mu żadnych odpowiedzi; zachowaj zaś milczenie i słuchaj, co powie do niego niemowlę, które trzymasz.

(162) I niewiasta wyszła. Jej niemowlę przy piersi miało siedem miesięcy. I przemawiając męskim głosem niemowlę rzekło do Szymona: O ty, znienawidzony od Boga i ludzi, o niszczycielu prawdy i najniegodziwsze potomstwo zepsucia, o bezpłodny płodzie natury!

(163) Ale już wkrótce okażesz się wielce mizerny i zaraz potem spotka cię wieczna kara. Zrodzony z bezwstydnego ojca, nigdy nie zapuszczasz korzeni w dobrym, tylko w jadzie; plemię niewierne, pozbawione wszelkiej nadziei: nie zmieszałeś się, kiedy oskarżył cię pies.

(164) Ja, niemowlę, zmuszone jestem przez Boga przemawiać do ciebie, a ty nawet nie czerwienisz się. Ale w najbliższy dzień Sabatu, wbrew twojej woli, ktoś inny wyprowadzi cię na Forum Juliańskie, aby pokazać, jakim człowiekiem jesteś. Odejdź zatem od drzwi, przez które stąpają stopy świętych. Nie będziesz już bowiem uwodził niewinnych dusz, które sprowadzałeś na manowce i które zasmuciłeś w Chrystusie. Tak więc zostanie ujawniona cała twoja podła natura, a twoje krętactwo zniszczone. I powiem ci teraz na koniec: rzecze ci Isusie Chrystus: „Za sprawą mojego imienia zaniemów i opuść Rzym aż przyjdzie dzień Sabatu”.

(165) I natychmiast Szymon zaniemówił, i pod przymusem opuścił Rzym aż po dzień Sabatu, i zamieszkał w stajni. Niewiasta z niemowlęciem na ręku wróciła do Piotra i opowiedziała jemu i pozostałym braciom, co niemowlę rzekło do Szymona. I wszyscy uwielbili Pana, który ludziom ukazał te rzeczy.

(166) Kiedy nadeszła noc, Piotr, który wciąż jeszcze czuwał, ujrzał Isusa odzianego w lśniącą szatę, uśmiechającego się do niego i mówiącego: Liczna rzesza braci wróciła już do mnie za twoją sprawą i za sprawą znaków, które uczyniłeś w imię moje.

(167) Jednakże w najbliższy Sabat stoczysz pojedynek o wiarę, i w imię moje jeszcze większa liczba [pogan] jak i żydów nawróci się ku mnie, którego zelżono, wyszydzono i opluwano.

(168) Ja bowiem wspomogę cię, kiedy poprosisz o znaki i cuda, i nawrócisz wielu; napotkasz jednak opór ze strony Szymona wspartego czynami jego ojca. Ale wszystkie jego [cuda] okażą się czarami i magicznymi złudami.

(169) Nie zwlekaj zatem dłużej i umocnij w imię moje wszystkich, których ci poślę. A kiedy nastał dzień, Piotr opowiedział braciom, że ukazał mu się Pan, i co mu przykazał.

(170) Wierzcie mi, mężowie i bracia, przepędziłem tego Szymona z Judei, gdzie swoimi magicznymi zaklęciami narobił wiele zła. W Judei przebywał on u pewnej kobiety imieniem Eubola, niewiasty cieszącej się szacunkiem tego świata, która posiadała dużo złota i pereł wcale nie małej wartości. Z dwoma takimi jak on sam Szymon dostał się do jej domu.

(171) Jednakże tych dwóch nikt z domowników nie widział; za spra wą sztuczek magicznych widziano tylko Szymona. Wynieśli oni wszystko złoto należące do owej niewiasty i zniknęli.

(172) Kiedy Eubola odkryła, co się stało, wzięła służących na tortury, mówiąc: „Wykorzystaliście okazję, że ten pobożny człowiek mnie odwiedził, i obrabowaliście mnie, bo widzieliście, że przyszedł, aby uszanować prostą kobietę; a na imię mu «moc Pana»”

(173) Kiedy przez trzy dni pościłem i modliłem się, aby przestępstwo to zostało ujawnione, ujrzałem w widzeniu Italicusa i Antulusa, którym ud zieliłem nauk w imię Pana, a także nagiego, związanego chłopca, który podał mi chleb pszeniczny, mó wiąc: „Piotrze, wytrwaj jeszcze dwa dni, a zobaczysz wielkie dzieła Boga.

(174) Rzeczy, które znikn ęły z domu Euboli, skradł posłużywszy się sztuką magiczną i czarami Szymon wraz z owymi dwoma. Na trzeci dzień, o godzinie dziewiątej zobaczysz ich przy rogatkach na drodze do Neapolu, jak próbują sprzedać pewnemu złotnikowi imieniem Agrippinus dwufuntową złotą figurkę młodego satyra ozdobioną szlachetnym kamieniem.

(175) Lecz ty sam nie dotykaj jej, abyś się nie zbrukał; jednakże zabierz ze sobą kilku niewolników tej niewiasty. Wskaż im tylko sklep złotnika i zostaw ich. Dzięki temu zdarzeniu wielu uwierzy w imię Pana. To bowiem, co nakradli chytrością i podstępem, zostanie wszystkim ujawnione”.

(176) Słysząc to, poszedłem do Euboli, którą zastałem siedzącą we łzach, w potarganych szatach i z włosami w nieładzie. Rzekłem jej: „Eubolo , podnieś się ze smutku, doprowadź swą twarz do porządku, popraw fryzurę, włóż suknię, jaka ci przystoi, i módl się do Pana Isusa Chrystusa, który osądza wszystkie dusze.

(177) Jest on bowiem Synem niewidzialnego Boga, przez którego musisz być zbawiona, o ile tylko z całego serca będziesz żałować za swoje dawne grzechy. Weź od niego siłę. Bowiem przeze mnie Pan mówi do ciebie: «Wszystko, co straciłaś, odzyskasz.

(178) I kiedy odzyskasz te rzeczy, postaraj się odnaleźć siebie, abyś mogła wyrzec się spraw tego świata i znaleźć wieczne pocieszenie». Tak więc połuchaj: niechaj kilku sług twoich obserwuje rogatki na drodze do Neapolu. Pojutrze, około godziny dziewiątej, zobaczą oni dwóch młodzie ńców [niosących] dwa funty ważącego młodego satyra ze złota, wysadzanego szlachetnymi kamieniami – jak to zobaczyłem w widzeniu – którzy będą chcieli sprzedać go pewnemu Agrippinusowi, człowiekowi pobożnemu i wierzącemu w Pana Isusa Chrystusa.

(179) To [Chrystus] ci ukaże, że trzeba wierzyć w żywego Boga, a nie w czarownika Szymona, tego niewiernego demona, który tylko pogrążałby ciebie w smutku i [narażał] twoje niewinne sługi na tortury. On zwiódł cię pochlebstwami, słowami tylko, i z ust jego płynęła sama pobożność, podczas gdy sam był nawskroś bezbożny.

(180) Bowiem kiedy ty, chcąc uczcić dzień święty, ustawiłaś posąg i ozdobiłaś go wstążkami, oraz wyłożyłaś na stole delfickim wszystkie swoje kosz-towności, on sprowadził dwóch młodzie ńców, których z powodu magicznych zakl ęć nikt z was nie widział; oni to zrabowali twoje klejnoty i zniknęli.

(181) Ale jego oszustwo nie powiodło się. Bowiem Bóg mój objawił mi je, abyś nie stała się ofiarą oszustwa i abyś nie sczezła w hadesie, cokolwiek uczyniłaś bezbożnego i przeciw Bogu, który jest całą prawdą i sprawiedliwym sędzią żywych i umarłych. I nie ma dla ludzi żadnej innej nadziei na życie, jak tylko w nim, przez którego uratowane zostało, co straciłaś. A teraz odzyskaj swą duszę”.

(182) A Eubola upadła do moich stóp i powiedziała: „Panie, nie wiem, kim jesteś. Przyjęłam do domu tamtego człowieka jako sługę Bożego, i na jego ręce złożyłam wszystko, o cokolwiek mnie prosił dla wspomożenia biednych, a ponadto jemu samemu dałam dużo prezentów. Cóż on ucierpiał ode mnie, że sprowadził na mój dom tyle nieszczęścia?”

(183) Piotr odrzekł jej: „Nie możemy pokładać wiary w słowach, lecz w dokonaniach i czynach. Dlatego róbmy dalej to, co zaczęliśmy”.

(184) Tak więc wyszedłem od niej i w towarzystwie dwóch rz ądców Euboli zaszedłem do Agrippinusa i rzekłem mu: „Przypatrz się tym ludziom. Jutro bowiem przyjdą do ciebie dwaj młodzieńcy i będą chcieli sprzedać ci młodego satyra ze złota, wysadzanego szlachetnymi kamieniami, który jest własno ścią pani tych oto dwóch sług.

(185) Ty zaś weź go, jakbyś chciał przyjrzeć się i podziwiać kunszt artysty. Wtedy pojawią się u ciebie ci dwaj słudzy – resztę prawdy dowiedzie Bóg”.

(186) Następnego dnia, około godziny dziewiątej, przybyli rządcy tej niewiasty, jak i owi dwaj młodzieńcy, którzy chcieli sprzedać Agryppinusowi młodego satyra ze złota. Zostali oni natychmiast pojmani, o czym zawiadomiono ową niewiastę.

(187) Ona z kolei, wielce wzburzona, udała się do urzędu sądowego i podniesionym głosem opowiedziała, co się jej przydarzyło. Kiedy sędzia Pompejusz ujrzał tak wzburzoną [niewiastę], która nie pokazywała się publicznie, natychmiast powstał ze swego sędziowskiego trybunału i wszedł do pretorium; kazał przyprowadzić ich do siebie na przesłuchanie.

(188) Ci zaś na torturach wyznali, że działali na zlecenie Szymona, który [zapłacił] im po dwieście denarów. A po dalszych torturach wyznali również, że wszystko, co Eubola utraciła, zostało zakopane w pieczarze za rogatkami, wraz z wieloma innymi rzeczami.

(189) Usłyszawszy to, Pompejusz rozkazał skuć tych dwóch w podwójne ła ńcuchy i powstał, aby razem z nimi udać się na rogatki. I oto na rogatki przybył Szymon, który szukał ich, ponieważ byli spó źnieni; i zobaczył nadchodzący wielki tłum i ich zakutych w łańcuchy.

(190) Natychmiast zrozumiał, [co się stało], i rzucił się do ucieczki, i nie pokazał się już więcej w Judei aż do dzisiejszego dnia. Natomiast Eubola, po odzyskaniu całej swojej własności, oddała wszystko na potrzeby biednych; uwierzyła w Pana Isusa Chrystusa i została utwierdzona [w wierze]; gardząc sprawami tego świata i odsuwając się od nich, wspomagała wdowy i sieroty i odziewała nędzarzy; i dużo pó źniej zasnęła [w Panu]. To właśnie, najdrożsi bracia, dokonało się w Judei, i tak właśnie został stamtąd wygnany ten, który zwie się aniołem Szatana.

(191) Najdrożsi i najukochańsi bracia, pośćmy razem i módlmy si ę do Pana. Ten, który wygnał Szymona z Judei, może wykorzenić go i stąd. Niechaj da nam siłę, abyśmy oparli się jemu i jego zaklęciom i abyśmy dowiedli, że jest aniołem Szatana. Otóż w dzień sabatu nasz Pan przyprowadzi go na Forum Juliańskie wbrew jego woli.

(192) Zegnijmy zatem kolana przed Chrystusem, który wysłuchał nas, chociaż nie wołaliśmy do niego; który nas widzi, chociaż nie widzą go nasze oczy; lecz który jest w nas. Jeśli pragniemy, on nas nie opuści. Oczyśćmy zatem nasze dusze z wszelkiej nikczemnej pokusy, a Bóg nas nie opuści; i jak tylko mrugniemy okiem, on jest przy nas.

(193) Kiedy Piotr skończył mówić, przyszedł Marcellus i rzekł: Piotrze, oczyściłem dla ciebie cały mój dom i usun ąłem wszelkie ślady Szymona [i] przeklętego pyłu jego [stóp].

(194) Zaczerpnąłem wody i wzywając święte imię Isusa Chrystusa, wraz z innymi jego sługami, którzy do niego należą, pokropiłem cały mój dom, wszystkie pokoje jadalne i wszystkie kolumnady aż poza drzwi wejściowe, mówiąc: „Wiem, o Panie Isusie Chryste, że jesteś czysty i nieskalany żadną nieczystością; niechaj mój wróg i przeciwnik zostanie przegnany sprzed twe go oblicza”.

(195) I oto właśnie teraz, błogosławiony [Piotrze], kazałem wdowom i sędziwym niewiastom zgromadzić się w oczyszczonym domu przy tobie, aby modliły się wraz z nami.

(196) I niechaj otrzymają na rzecz swojej posługi po sztuce złota, aby zaprawdę można je było nazwać służebnicami Chrystusa. Bowiem wszystko inne jest już gotowe do tej posługi.

(197) A zatem proszę cię, błogosławiony Piotrze, abyś przychylił się do ich próśb, i żebyś ty również zaszczycił ich modlitwy w mojej intencji. Pójdźmy zatem i zabierzmy z nami Narcyza i wszystkich braci, którzy są tutaj.

(198) Mając wzgląd na jego poczciwość i spełniając jego życzenie, Piotr poszedł z nim i z resztą braci.

(199) Tak więc Piotr wchodząc [do środka], zobaczył wśród sędziwych wdów niewidomą, którą córka trzymała za rękę i wprowadzała do domu Marcellusa. I Piotr rzekł jej: Zbliż się, matko; od dziś Isus podaje ci swoją prawicę; przez niego posiadamy nie-dostępne światło, którego nie zakrywają ciemności. I on przeze mnie rzecze tobie: „Otwórz oczy, przejrzyj i chodź o własnych siłach”. I wdowa natychmiast ujrzała Pi otra wkładającego na nią swą rękę.

(200) Piotr zaś wszedł do pokoju jadalnego i zobaczył, że ludzie czytają Ewangelię. Zwinął ją i powiedział: Ludzie, którzy wierzycie w Chrystusa i pokładacie w nim nadzieję, wiedzcie, jak należy wygłaszać pismo święte naszego Pana.

(201) Chociaż to, co dzięki jego łasce spisaliśmy, tak jak rozumieliśmy, wciąż jeszcze może wam się wydawać niedostateczne, jednak na miarę naszych sił [spisaliśmy to] i na miarę wytrwałości ludzkiego ciała. Najpierw więc powinniśmy poznać wolę Boga, albo jego dobroć; niegdyś bowiem rozpanoszyła się nie-prawość i wiele tysięcy ludzi pogrąŜyło się w zgubie.

(202) Pan w swoim miłosierdziu ukazał się pod inną postacią i objawił na podobieństwo człowieka, którego ani żydzi ani my nie jesteśmy godni oglądać. Bowiem każdy z nas widział go jak mógł na miarę własnych zdolności.

(203) A teraz objaśnię wam to, co właśnie zostało wam odczytane. Nasz Pan chciał, abym ujrzał jego majestat na świętej górze ; ale kiedy wraz z synami Zebedeusza zobaczyłem blask jego światłości, upadłem jak martwy i zamknąłem oczy i słyszałem jego głos, którego nie potrafi ę opisać. Sądziłem, że od jego światłości straciłem wzrok.

(204) I odetchnąwszy trochę, powiedziałem do siebie: „Pewnie Pan przywiódł mnie tutaj, aby pozbawić mnie wzroku”. I dodałem: „Jeśli taka jest twoja wola, Panie, nie będę się sprzeciwiał”.

(205) I Pan wzi ął mnie za rękę i podniósł mnie. I kiedy wstałem, ujrzałem go znow u w postaci, którą mogłem pojąć. Tak zatem miłosierny Bóg, najdrożsi bracia, wziął na siebie nasze słabości i tak podjął nasze grzechy, jak powiedział prorok: „On bierze na siebie nasze grzechy i za nas znosi cierpienia; natomiast my uznaliśmy w nim cierpiętnika i męczennika” . Bowiem „on jest w Ojcu i Ojciec w nim”; on jest również pełnią wszlkiego majestatu, który ukazał nam całą swoją dobroć.

(206) On przez wzgląd na nas jadł i pił, chociaż nie był ani głodny ani spragniony; przez wzgląd na nas cierpiał i znosił obelgi, za nas umarł i zmartwychwstał.

(207) On bronił mnie, kiedy zgrzeszyłem, i on pokrzepiał mnie swoją wielkością; on was również pocieszy, abyście go pokochali, jego, [który] jest wielki i mały, piękny i brzydki, młody i stary; który niegdyś się ukazał w czasie, lecz który jest niewidzialny na wieki; którego ludzka ręka nie tknęła, a którego trzymają [w rękach] jego słudzy; którego [żadne] ciało nie oglądało, lecz teraz ogląda; którego nikt nie słyszał, lecz który okazał się słowem słyszalnym; którego nie dosięgło żadne cierpienie, lecz który teraz [cierpi] podobnie jak my ; który nigdy nie był chłostany, lecz którego teraz chłostają; który był wcze śniej niż świat, i który poj ęty jest w czasie; on, największe źródło wszelkiej władzy, został wydany książętom; wspaniały, lecz wśród nas uczynił się pokornym; niewidzialny lecz widzący przyszłość.

(208) Macie tego Isusa, bracia, jako drzwi, światło, drogę, chleb, wodę, ycie, zmartwychwstanie, orzeźwienie, perłę, skarb, nasienie, obfitość, ziarno gorczycy, winorośl, pług, łaskę, wiarę, słowo: on jest wszystkim i nie ma nic większego niż on. Niech będzie pochwalony na wieki wieków. Niech tak się stanie.

(209) Kiedy dopełniła się godzina dziewiąta, wstali, ażeby się pomodlić. I oto nieoczekiwanie kilka sędziwych niewidomych wdów, które tam siedziały [jesz cze] nie wierząc, i których obecności Piotr nie był świadom, powstało i zawołało do Piotra mówiąc: Piotrze, siedzimy tutaj wszystkie razem pokładając nadzieję w Isusie Chrystusie. Bowiem tak jak sprawiłeś, że jedna z nas przejrzała, prosimy cię, Piotrze, panie [nasz], udziel również i nam miłosierdzia i miłości Chrystusa.

(210) Piotr zaś odpowiedział im:Jeśli macie tę wiarę, która jest w Chrystusie, i jeśli jesteście w tej wierze utwierdzone, oglądajcie myślą to, czego nie widzicie oczami; i chociaż wasze uszy będą zamknięte, to jednak mogą się otworzyć w głębi waszej duszy.

(211) Oczy, które nie widzą niczego innego jak tylko ludzi i trzodę, bezrozumne zwierzęta i kamienie i belki, będą znowu zamknięte; lecz nie wszystkie oczy widzą Isusa Chrystusa. Lecz teraz, o Panie, niech twe słodkie i święte imię pomoże tym [niewiastom]; dotknij ich oczu, jako że potrafisz sprawić, aby mogły przejrzeć własnym wzrokiem.

(212) Gdy wszyscy odmówili modlitwę, pokój jadalny, w którym się znajdowali, rozjaśniał jak od błyskawicy, co zazwyczaj pojawia się w chmurach.

(213) I nie był to blask, jaki jest widoczny za dnia, lecz niewysłowione, niewidzialne światło, którego nikt nie potrafi opisać, światło które ol śniło nas tak, że postradaliśmy zmysły, wołając do Pana i mówiąc: Panie, zlituj nad nami, twoimi sługami! Udziel nam tego, co jesteśmy w stanie znieść; tego bowiem [co nam dajesz] nie potrafimy ani zobaczyć ani znieść.

(214) I kiedy tak wszyscy leżeliśmy, stały tylko owe niewidome wdowy. I oto jasny blask, który nam si ę ukazał, wszedł do ich oczu i sprawił, że przejrzały.

(215) Piotr rzekł im: Powiedzcie [nam], co zobaczyłyście. [Wdowy] odrzekły: Widziałyśmy starca, którego wyglądu nie potrafimy ci opisać. Inne zaś [powiedziały]: Dorastającego młodzieńca. Jeszcze inne powiedziały: Widziałyśmy chłopca, który delikatnie dotykał naszych oczu; w ten sposób nasze oczy otworzyły się.

(216) Tak więc Piotr pochwalił Pana i rzekł: Tylko ty jesteś Panem Bogiem, któremu należą się dzięki. Ileż ust nam trzeba, abyśmy mogli składać ci dzięki stosownie do twego miłosierdzia.

(217) A zatem, bracia, jak rzekłem przed chwilą, Bóg jest większy od naszych myśli, jak dowiedzieliśmy się od sędziwych wdów, które widziały Pana pod różnymi postaciami.

(218) I Piotr wezwał wszystkich braci, aby całym sercem starali się pojąć Pana, i wraz z Marcellusem i innymi braćmi zaczął usługiwać dziewicom Pana, i udał się na spoczynek aż do rana. Marcellus rzekł im: Słuchajcie, o święte, niepokalane dziewice Pana. Macie miejsce, gdzie możecie zostać. Bowiem wszystko, co się mieni moim, czyż nie należy to do was?

(219) Nie odchodźcie stąd, lecz nabierzcie sił; bowiem w Sabat, który przy pada jutro, Szymon zmierzy się z Piotrem, świętym mężem Boga. Oby tak jak Pan zawsze był z nim, tak i teraz Chrystus Pan niechaj stanie po stronie swojego apostoła, bo Piotr wciąż pości i nawet przedłużył swój post, a wszystko po to, aby zwyciężyć niegodziwego wroga i prześladowcę prawdy Pańskiej.

(220) Oto właśnie przyszli moi młodzi słudzy mówiąc, że widzieli wzniesione na Forum [Juliańskim] platformy i słyszeli, co mówił tłum: „Jutro o świcie dwaj żydzi będą się spierać tutaj o imię Boga”. Czuwajmy zatem aż do rana, zanosząc prośby do Pana naszego Isusa Chrystusa, aby wysłuchał nasze modlitwy za Piotra.

(221) I Marcellus poszedł przespać się przez krótką chwilę. A kiedy się obudził, rzekł do Piotra: Piotrze, apostole Chrystusa, śmiało podążajmy do celu. Oto bowiem kiedy na krótką chwilę usnąłem, ujrzałem cię siedzącego na wysokim podwyższeniu, a przed tobą wielki tłum; [i widziałem] też jakąś szkaradną niewiastę, z wyglądu Etiopkę, nie Egipcjankę, lecz cała była czarna; przyodziana w brudne łachmany tańczyła z żelazną obręczą na szyi i z łańcuchami na rękach i nogach.

(222) Kiedy ją spostrzegłeś, rzekłeś mi wielkim głosem: „Marcellusie, ta tancerka ma w sobie moc Szymona i jego boga; zetnij jej głowę”. A ja ci odpowiedziałem: „Bracie Piotrze, jestem senatorem i po chodzę z wysokiego rodu, nigdy nie splamiłem moich rąk [krwią]; nie zabiłem nawet wróbla”.

(223) Lecz ty słysząc to, zawołałeś jeszcze głośniej: „Przybądź, Isusie Chryste, nasz prawdziwy mieczu, i nie tylko zetnij głowę temu diabłu, ale na oczach tych wszystkich, których wybrałem na twoją posługę, porąb wszystkie członki jego”.

(224) I natychmiast pojawił się mąż z mieczem w ręku, podobny do ciebie, Piotrze, i porąbał ją na kawałki. A ja z ogromnym podziwem patrzyłem na was obydwu, zarówno na ciebie jak i na tego, który zarąbał diabła, tak do siebie podobnych. Obudziwszy się, powiadam ci o tych znakach Chrystusa”.

(225) Usłyszawszy to, Piotr poczuł się o wiele raźniej; skoro bowiem Marcellus widział te znaki, [znaczyło to], że Pan zawsze troszczy się o swoich. Przeto uradowany i pokrzepiony tymi słowami powstał, żeby udać się na Forum.

(226) Otóż bracia i wszyscy ci, którzy przebywali w Rzymie, z gromadzili się i zajmowali miejsca płacąc po sztuce złota.

(227) Przybyli również senatorowie i prefekci i urzędnicy. Następnie przyszedł Piotr i stanął pośrodku. Wszyscy zakrzyknęli: Pokaż nam, Piotrze, kto jest twoim Bogiem, albo czyj majestat dał ci pewność siebie.

(228) Nie skąp tego Rzymianom; oni kochają bogów. Widzieliśmy świadectwo dane przez Szymona, zobaczmy teraz i twoje. Udowodnijcie nam obydwaj, któremu powinni śmy prawdziwie wierzyć.

(229) I kiedy tak mówili, pojawił się także Szymon. Zmieszany stanął obok Piotra i wpatrywał się w niego z bliska. Po długiej ciszy Piotr rzekł: Mężowie rzymscy, bądźcie nam sędziami godnymi wiary. Mówię [wam], że wierzę w żywego i prawdziwego Boga, i obiecuję dać wam tego świadectwo, które jest mi już znane, jak wielu spośród was może to zaświadczyć.

(230) Widzicie przecież, że ten człowiek milczy [o tym], że został potępiony, że wypędziłem go z Judei z powodu oszustw, których dopuścił się przy pomocy swoich magicznych sztuczek wobec Euboli, niewiasty uczciwej i wielce skromnej. Przegnany stamtąd przeze mnie przybył tutaj licząc, że pośród was może się skryć: i oto stoi teraz przede mną twarzą w twarz.

(231) Powiedz mi, Szymonie, czyż nie upadłeś w Jerozolimie do moich stóp i Pawła, kiedy zobaczyłeś cudowne uzdrowienia dokonane naszymi rękami, i czyś nie powiedział wtedy: „Błagam was, zapłacę wam każdą sumę pieniędzy, byle bym tylko przez włożenie rąk mógł czynić takie cuda”.

(232) I kiedy usłyszeliśmy te słowa od ciebie, złorzeczyliśmy ci: czyżbyś myślał, że uda ci się skusić nas do pożądania pieniędzy? I czyż nie ma teraz w tobie bojaźni?

(233) Na imię mi Piotr, ponieważ Pan Chrystus raczył nazwać mnie przygotowanym na każde wyzwanie. Wierzę bowiem w żywego Boga, przez którego zniweczę twoją magię.

(234) Niechaj [Szymon] w waszej obec-ności dokona cudów, których dokonywał przedtem i wtedy możecie nie wierzyć w to, co wam o nim dopiero co powiedziałem”.

(235) I Szymon odrzekł: śmiesz mówić o Isusie Nazareńskim, cieśli i synu cieśli , którego ród pochodzi z Judei. Słuchaj, Piotrze. Rzymianie mają swój rozum, nie są głupcami.

(236) I zwróciwszy się do ludu rzekł: Mężowie rzymscy, czy Bóg [może] się narodzić? Czy może zostać ukrzyżowany? Ten kto ma [nad sobą] Pana, nie jest Bogiem!

(237) Kiedy Szymon tak przemawiał, wielu przytakiwało: Masz rację, Szymonie.

(238) Piotr zaś rzekł: Niech przeklęte będą twoje słowa przeciwko Chrystusowi. Masz czelność mówić w ten sposób o tym, o którym mówi prorok „Rodzaj jego kto wypowie?”

(239) I inny prorok powiada: „I widzieliśmy go, i nie miał ani wdzięku ani urody”. A także: „W najnowszych czasach narodzi się wam chłopiec z Ducha Świętego; a jego matka nie zna żadnego męża, i nikt nie mieni się jego ojcem”. A także powiada [prorok]: „Urodziła i nie urodziła”.

(240) I jeszcze: „Czy stanąć do boju to dla ciebie błahostka?” [I znowu]: „Oto dziewica pocznie w łonie”. A inny prorok mówi, aby uczci ć jego matkę: „Nie słyszeliśmy jej krzyku, ani nie przyszła położna”.

(241) Inny prorok powiada: „Nie z łona kobiety się narodził, lecz zstąpił z niebios”. A także: „Kamień oderwał się bez udziału rąk i skruszył wszystkie królestwa”, i jeszcze: „Kamień, który odrzucili budowniczowie, stał się kamieniem węgielnym”, i [prorok] nazywa go kamieniem „wybranym, kosztow nym”.

(242) I znów prorok mówi o nim: „I oto widziałem go, jak szedł na obłokach po dobny do Syna człowieczego”. I cóż jeszcze [mam powiedzieć]? Mężowie rzymscy, gdybyście znali pisma proroków, wszystko bym wam objaśnił. Według nich koniecznym było, by i Królestwo Boże dopełniło się poprzez tajemnicę147. Ale te sprawy zostaną wam ujawnione pó źniej.

(243) A teraz zwracam się do ciebie, Szymonie; uczyń jedną z tych rzeczy, którymi przed-tem ich zwodziłeś, a ja zniweczę ją przez Pana mojego Isusa Chrystusa.

(244) Szymon zebrawszy się na odwagę rzekł: Za przyzwoleniem prefekta.

(245) Prefekt zaś chciał okazać swoją cierpliwość im obydwu, aby nie wyglądało, że postępuje niesprawiedliwie.

(246) A więc zawezwał jednego ze swych sług i tak rzekł do Szymona: Weź go i spraw, żeby umarł. [Następnie] rzekł do Piotra: A ty wskrześ go.

(247) Następnie prefekt zwrócił się do ludu: Waszą sprawą jest teraz osądzić, który z nich jest milszy Bogu, ten który u śmierca, czy ten który wskrzesza.

(248) I Szymon bezwłocznie powiedział coś niewolnikowi do ucha i sprawił, że ten padł i skonał bez słowa.

(249) A kiedy wśród ludu podniosły się głosy, jedna z wdów, które korzystały z gościny u Marcellusa, stojąc z tyłu tłumu, zawołała: Piotrze, sługo Boga, mój syn zmarł, jedyny mój syn.

(250) I ludzie rozstąpili się robiąc dla niej miejsce i przywiedli ją do Piotra. Ona zaś upadła do jego stóp mówiąc: Jedynego syna miałam; pracą swoich rąk zapewniał mi pożywienie; był moją wyręką, był moją podporą. Teraz gdy zmarł, któż poda mi pomocną dłoń?

(251) Odparł jej Piotr: Biorąc tych tu na świadków, pójdź i przynieś swojego syna, aby mogli oni zobaczyć i uwierzyć, że z mocy Boga powstał z martwych.

(252) I usłyszawszy to, niewiasta zemdlała. Piotr zaś zwrócił się do młodzieńców: Potrzeba nam młodych mężczyzn, zwłaszcza tych, którzy pragną uwierzyć.

(253) I natychmiast podniosło się trzydziestu młodzieńców, którzy gotowi byli odnieść wdowę i przynieść jej martwego syna. A ledwo wdowa doszła do siebie, młodzi mężczyźni podnieśli ją [z ziemi].

(254) Ona zaś zawołała mówic: Oto, synu, sługa Chrystusa posłał po ciebie – i rwała sobie włosy i raniła twarz.

(255) Tymczasem młodzi mężczyźni, którzy przybyli na miejsce, zbadali nozdrza chł opca, [żeby sprawdzić], czy jest naprawdę martwy. I widząc, że nie żyje, pocieszali jego matkę, mówiąc: Jeśli naprawdę wierzysz w Boga Piotra, zabierzemy go i zaniesiemy do Piotra, aby on wskrzesił go i przywrócił tobie.

(256) Gdy młodzieńcy tak rozmawiali, na Forum prefekt spojrzał na Piotra i rzekł: Piotrze, cóż na to powiesz? Oto młodzieniec leży martwy; Cezar lubił go, a ja go nie oszczędziłem.

(257) Miałem wprawdzie wielu innych młodzieńców, niemniej zaufałem tobie i twojemu Panu, którego nauki głosisz, [aby zobaczyć], czy rzeczywiście jesteś godny zaufania i prawdomówny: dlatego pozwoliłem, aby on umarł.

(258) Piotr zaś odrzekł: Boga nie wystawia się na próbę ani nie kładzie na szalach. Lecz najukochańszy i całym sercem wielbiony, on wysłucha tych, którzy są tego godni.

(259) A jako że teraz Bóg i Pan mój Isus Chrystus jest przez was wystawiony na próbę, za moim pośrednictwem uczyni on wielkie znaki i cuda, aby odwieść was od grzechu. Tak więc, o Panie, przed obliczem wszystkich, przywróć moim głosem a swoją mocą do życia tego, którego Szymon uśmiercił swoim dotknięciem.

(260) I Piotr powiedział do pana owego chłopca: Podejdź, ujmij go za prawą rękę, i będziesz go miał żywego i pójdzie z tobą.

(261) I prefekt Agryppa podbiegł i zbliżył się do chłopca, ujął go za rękę i wskrzesił go. Widząc to cały tłum zawołał: Jeden jest tylko Bóg, Bóg Piotra.

(262) Tymczasem młodzi mężczyźni przynieśli na marach również syna wdowy. Ludzie rozstępowali się przed nimi i przywiedli ich do Piotra. A Piotr wzniósł oczy ku niebu, wyciągnął ręce i rzekł: Ojcze Święty Syna twego Isusa Chrystusa, który udzieliłeś nam swej mocy, byśmy przez ciebie mogli prosić i otrzymywać, i byśmy mogli wzgardzić wszystkimi sprawami tego świata, i byśmy mogli pójść tylko za tobą; którego widzi tylko niewielu, a który chce być poznany przez wielu; Panie, promieniej, oświeć, ukaż się, wskrześ syna tej sędziwej wdowy, która nie może sobie bez niego poradzić. I słowami Chrystusa, Pana mego, mówię do ciebie: „Młodzieńcze, wstań i pójdź z matką swoją dopóki będziesz jej przydatny. Jednakże pó źniej podejmiesz dla mnie wyżzą służbę jako diakon biskupa”.

(263) I martwy [młodzieniec] natychmiast się podniósł, a rzesze zdumiały się na ten widok i zawołały:Ty jesteś Bogiem, Boże Zbawco, Boże Piotra, Boże niewidzialny, Zbawco.

(264) I rozprawiali między sobą i szczerze podziwiali moc męża, który słowem wezwał swego Pana, i to, co się stało, przyjęli dla swojego uświęcenia.

(265) I tak kiedy wieść o tym rozniosła się po całym mieście, przyszła matka pewnego senatora, przecisnęła się przez tłum i upadła do stóp Piotra mówiąc: Dowiedziałam się od moich [domowników], że jesteś sługą miłosiernego Boga i udzielasz jego łaski każdemu, kto pragnie tego światła. Udziel zatem tego światła również memu synowi, bowiem słyszałam, że nie skąpisz go nikomu; nie odwracaj się od niewiasty, która usilnie cię prosi.

(266) Piotr rzekł jej:Czy wierzysz w mojego Boga, przez którego twój syn ma powstać z martwych? I matka płacząc zawołała głośno: Wierzę, Piotrze, wierzę. Cały lud wołał: Zwróć matce syna.

(267) I Piotr rzekł:Przynieście go tutaj przed wszystkich. I zwróciwszy się do ludu Piotr rzekł:Rzymianie, wiecie, że ja też jestem jednym z was – mam ludzkie ciało i jestem grzesznikiem, ale dostąpiłem łaski – nie myślcie, że cokolwiek czynię, czynię własną mocą; [czynię to mocą] Pana mojego Isusa Chrystusa, który jest sędzią żywych i umarłych.

(268) Wierząc w niego, będąc przez niego posłany, śmiem go prosić usilnie o wskrzeszenie zmarłych. Idź zatem i ty niewiasto, i każ przynieść twojego syna tutaj, aby powstał z martwych.

(269) Wówczas niewiasta przecisnęła się przez tłum i z wielką radością wybiegła na ulicę; z wiarą w sercu przyszła do domu, kazała swoim młodym niewolnikom wziąć syna i powróciła na Forum.

(270) Powiedziała młodym niewolnikom, a by włożyli pilei na głowy i szli przed marami, niosąc wszystko, co zamierzała wydać na pogrzebanie ciała swego syna, aby Piotr to zobaczył i zlitował się nad zwłokami i nad nią.

(271) Ze wszystkimi żałobnikami przybyła do zgromadzonych, a za nią przyszedł tłum senatorów oraz niewiast, którzy przybyli, aby zobaczyć cuda Boże. Otóż Nikostratus, ów zmarły mężczyzna, był wielce szlachetny i lubiany w senacie.

(272) Przyniesiono go i położono przed Piotrem. Piotr zaś poprosił o ciszę i rzekł bardzo potężym głosem: Rzymianie, niechaj teraz sprawiedliwie rozstrzygnie się spór między mną a Szymonem, i osądźcie, który z nas wierzy w żywego Boga, on czy ja.

(273) Niechaj zatem wskrzesi ciało leżące przed nami i [wtenczas] uwierzycie w niego jako posłańca Boga. Jeśli tego nie potrafi, ja wezwę mojego Boga

(274) Przywrócę matce żywego syna i uwierzycie, że ten, którego go ścicie wśród was, jest czarownikiem i zwodzicielem.

(275) Kiedy wszyscy to usłyszeli, sprawiedliwe wydały im się słowa Piotra. Zachęcali Szymona mówiąc: A teraz pokaż publicznie, co potrafisz; ośmiesz [go], lub będziesz ośmieszony. Na co czekasz? Zaczynaj!

(276) Szymon widząc zaś, że wszyscy go ponaglają, stał nic nie mówiąc. Kiedy zobaczył, że ludzie umilkli i patrzą na niego, natężył głos i rzekł: Rzymianie, jeśli ujrzycie, że zmarły podniesie się, czy wypędzicie Piotra z miasta?

(277) I cały tłum odpowiedział: Nie tylko go wypędzimy, lecz w tejże samej godzinie spalimy go w ogniu. Szymon zbliżył się do głowy zmarłego, skłonił się i wyprostował po trzykroć, i pokazał ludowi, że zmarły podniósł głowę i poruszył nią i otworzył oczy i nieznacznie skłonił się w stronę Szymona.

(278) I natychmiast zaczęto szukać drzewa i chrustu, żeby spalić Piotra w płomieniach. Ale Piotr natchniony mocą Chrystusa natężył głos i rzekł tym, którzy wznosili przeciwko niemu okrzyki: Ludu rzymski, widzę teraz, że choć może nie wypada mi tego mówić, jesteście szaleni i frywolni. Jakże długo zaślepione pozostaną wasze oczy i uszy wasze i serca?

(279) Jakże długo wasz rozsądek pozostanie zaćmiony? Nie widzicie, że zostaliście zauroczeni? Wierzycie bowiem, że zmarły, który nie stanął na własnych nogach, powstał z martwych.

(280) Wystarczyłoby mi, Rzymianie, zamilknąć i umrzeć bez słowa, a was pozostawić ze złudzeniami tego świata. Lecz przed oczami stoi mi kara nieugaszonego ognia.

(281) A więc za waszym przyzwoleniem, niech ten zmarły przemówi, niech wstanie, jeśli jest żywy, niech własnymi rękami rozwiąże opaskę trzymającą jego brodę, niech zawoła swoją matkę i niech powie wam, którzy krzyczycie: „Czemuż krzyczycie?”

(282) Niech skinie do was ręką. Jeśli zatem chcecie się przekonać, że ten człowiek jest martwy, a wy omamieni, niechaj Szymon – który namówił was, byście odstąpili od Chrystusa – odsunie się od mar, i zoba-czycie zmarłego takim, jakim go widzieliście, kiedy go przyniesiono.

(283) Lecz prefect Agryppa, nie mogąc już tego dłużej znieść, wstał i własnymi rękami odtrącił Szymona.

(284) I oto znów zmarły leżał jak przedtem. I wzburzony lud odwrócił się od magii Szymona i zaczął wołać: Słuchaj, Cezarze, jeśli zmarły nie powstanie, to niechaj zamiast Piotra zostanie spalony Szymon, bo zaiste nas zaślepił.

(285) Ale Piotr wyciągnął rękę i rzekł: Rzymianie, bądźcie cierpliwi! Ja nie mówię wam, że Szymon ma być spalony, kiedy młodzieniec ożyje; bo jeśli bym wam powiedział, zrobilibyście to.

(286) Lud krzyczał: Piotrze, zrobimy to, choćbyś nawet tego sobie nie życzył. Piotr rzekł im: Jeśli dalej będziecie trwać w tym uporze, młodzieniec nie powstanie.

(287) Nie należy bowiem odpłacać złem za zło; nauczyliśmy się natomiast kochać naszych nieprzyjaciół i modlić się za tych, którzy nas prze śladują.

(288) Bowiem lepiej jest, jeśli nawet i ten człowiek okaże skruchę. Zaprawdę Bóg nie b ędzie pamiętał zła. Niechaj więc zbliży się do światła Chrystusa. Lecz jeśli nie może, niechaj dzieli los swojego ojca szatana. Wy zaś nie plamcie swoich rąk.

(289) I powiedziawszy to do ludu, podszedł do młodzieńca, a nim go wskrzesił, rzekł do jego matki: Ci młodzi ludzie, których wyzwoliłaś na pamiątkę swojego syna, niechaj dalej jako wolni służą swemu żywemu panu. Wiem bowiem, że niektórzy spo śród nich będą w duchu zranieni, kiedy zobaczą, że syn twój powstał z martwych i że znowu będą mu służyć jako niewolnicy. Niech zatem wszyscy zatrzymają swą wolność, i jak niegdyś zapewnij im strawę; bowiem twój syn powstanie z martwych, i niech oni z nim pozostaną.

(290) I Piotr przyglądał się jej przez dłuższy czas, [by poznać] co myśli. I matka młodzieńca rzekła: Jakże bym mogła postąpić inaczej? Otóż oświadczam w obecności prefekta, że wszystko, co przeznaczyłam na ofiarę pogrzebową mojego syna, stanie się ich własnością.

(291) Piotr rzekł do niej: A reszta niech zostanie rozdzielona między wdowy. Piotr zaś uradował się w sercu i rzekł w skrytości ducha: „O, miłosierny Panie, Isusie Chryste, okaż twemu słudze Piotrowi, który zwraca się do ciebie, litość i dobroć, jak zawsze je okazywałeś. W obecności tych wszystkich, którzy uzyskali wolność, aby mogli służyć, niechaj Nikostratus teraz powstanie”.

(292) I Piotr dotknął boku młodzieńca i rzekł: Wstań. A młodzieniec wstał, ogarnął swoje odzienie i usiadł i rozwiązał opaskę pod brodą i zażądał reszty szat. Zszedł z mar i rzekł do Piotra: Proszę cię, człowiecze, pójdźmy do Pana naszego Chrystusa, którego widziałem, jak z tobą rozmawiał, i który pokazując na mnie, rzekł ci: „Przyprowadź go do mnie, on bowiem należy do mnie”.

(293) I kiedy Piotr usłyszał to od młodzieńca, jeszcze bardziej z pomocą Pana umocnił się w duchu, i rzekł do ludu: Rzymianie, w taki oto sposób zmarli wracają do życia, w taki sposób zaczynają mówić, w ten sposób zaczynaj ą chodzić, kiedy powstają z martwych, i żyją póki Bóg tego chce.

(294) Oto i wy, którzy przyszli ście na to widowisko, jeśli teraz odwrócicie się od waszych grzesznych występków, od wszystkich wymy ślonych przez was bogów, oraz od wszelkiej nieczystości i rozpusty, otrzymacie dar Chrystusa w wierze, aby osiągnąć życie wieczne.

(295) Od tejże samej godziny zaczęli czcić go niczym Boga, i padali do jego stóp, aby uleczył chorych, jakich mieli w domu. I kiedy prefekt zobaczył, że tak wielka rzesza zebrała się wokół Piotra, dał mu do zrozumienia, żeby stamtąd odszedł.

(296) I Piotr zaprosił ludzi, aby przyszli do domu Marcellusa. Matka zaś młodzieńca prosiła Piotra, aby wstąpił do jej domu.

(297) Jednakże Piotr umówił się już, że w dzień Pański pójdzie do Marcellusa, aby nawiedzić wdowy, którym, zgodnie z obietnicą Marcellusa, miał własnoręcznie oddać posługę. I oto młodzieniec, który powstał z martwych, rzekł:

(298) Ja nie odstąpię od Piotra. A jego matka wróciła do swojego domu radosna i wesoła.

(299) Na zajutrz po Sabacie przyszła do domu Marcellusa, przynosząc Piotrowi dwa tysiące sztuk złota, i rzekła mu: Rozdaj to dziewicom Chrystusa, które mu służą.

(300) Natomiast młodzieniec, który powstał z martwych, gdy spostrzegł, że jeszcze nic nikomu nie dał, wrócił do swego domu, otworzył kufer i sam przyniósł cztery tysiące sztuk złota mówiąc do Piotra: Oto i ja, który zostałem przywrócony do życia, przynoszę podwójną ofiarę, i od dzisiaj sam siebie składam Bogu jako ofiarę obdarzoną mową.


 

Męczeństwo Piotra

 

(1) I jako że był to Dzień Pański, Piotr wygłaszał nauki do braci i zachęcał ich do wiary w Chrystusa; obecnych tam było wielu senatorów i wielu rycerzy, a także zamożne kobiety i zamężne niewiasty, i wszyscy oni umocnili się w wierze.

(2) Była te tam jedna bardzo zamożna kobieta, zwana Chryze (Złota), ponieważ cała jej zastawa stołowa była ze złota i poniewaź od urodzenia nigdy nie podawano jej niczego na naczyniu ze srebra, ani ze szkła, tylko ze złota.

(3) Ona to rzekła do Piotra: – Piotrze, sługo Boży, ten, którego nazywasz Bogiem, ukazał mi się we śnie i powiedział: „Chryze, przynieś mojemu słudze Piotrowi dziesięć tysięcy sztuk złota; jesteś mu je winna”.

(4) A więc przyniosłam je, bojąc się, że doznam jakiejś krzywdy ze strony tego, którego widziałam i który powrócił do nieba. Powiedziawszy to, wyłożyła pieniądze i odeszła.

(5) A Piotr widząc to, złożył dzięki Bogu, ponieważ można było teraz dopomóc biednym. Jednak że niektórzy z obecnych po-wiedzieli do niego: – Piotrze, źle postąpiłeś przyjmując od niej pieniądze.

(6) Źle wyraża się o niej cały Rzym z powodu jej rozpusty i tego, że nie przestaje z jednym tylko mężczyzną; do tego stopnia, że robi propozycje swoim młodym niewolnikom.

(7) Dlatego nie miej nic wspólnego z bogactwem Chryze i to, co pochodzi od niej, powinno do niej wrócić. Lecz Piotr słysząc to, roześmiał się i rzekł do braci: – Nie interesuje mnie, kim jest ta kobieta w życiu prywatnym; a że przyjąłem te pieniądze, uczyniłem to nie bez powodu. Bowiem ofiarowała je jako dłużniczka Chrystusa i dała je sługom Chrystusa; bowiem on sam o nich się zatroszczył.

(8) W dzień Sabatu przyniesiono również do niego chorych, prosząc, aby uleczył ich z chorób. I wielu zostało uzdrowionych: paralityków i chorych na podagrę, a także cierpiących na trzy i czterodniową febrę; i wierzący w imię Isusa Chrystusa zostali uleczeni z wszelkich chorób cielesnych.

(9) I każdego dnia, dzięki łasce Pana, bardzo wielu przyłączało się [do wierzących]. Jeśli natomiast chodzi o Szymona Maga, to po upływie zaledwie kilku dni obiecał on rzeszom udowodnić, że Piotr nie wierzył w prawdziwego Boga, lecz w Boga fałszywego.

(10) I chociaż dokonywał wiele cudów, uczniowie, których wiara [w Chrystusa] była mocna, drwili z niego. Sprawił on, że w salonach ukazały się im zjawy, które były jednak tylko widmami i w rzeczywistości nie istniały.

(11) Cóż dodać? Udowodniono mu magię na podstawie szeregu świadectw. Sprawił, że kulawi wydawali się zdrowi, lecz przez krótki moment, i podobnie ślepi. I raz udał, że wskrzesił i poruszył wielu zmarłych naraz, jak na przykład Nikostratusa.

(12) Jednakże przez cały ten czas Piotr postępował za nim i demaskował go przed widzami. I przez cały czas zbijany z tropu i wyśmiewany przez tłum Rzymian, Szymon stracił ich zaufanie, gdyż nie potrafił uczynić tego, co obiecał.

(13) W tej sytuacji rzekł do nich: – Mężowie rzymscy, wydaje mi się, że przedkładacie teraz Piotra nade mnie, i uważacie go za potężniejszego, i obstajecie za nim. Jesteście w błędzie.

(14) Oto jutro porzucę was jako zatwardziałych bezbożników i świętokradców, i ulecę do Boga, którego jestem mocą, chociaż osłabioną. Jeśli zatem wy upadliście, to baczcie, ja jestem Opoką.

(15) Wstąpię do Ojca i powiem mu: „Chcieli obalić nawet mnie, opokę, twojego Syna; lecz ja im się nie poddałem i wróciłem do siebie samego”.

(16) Następnego zatem dnia jeszcze większy tłum zgromadził się na Drodze Świętej, żeby zobaczyć, jak będzie latał. A Piotr, który miał widzenie, również poszedł na to miejsce, aby potępić Szymona, a także jego czyn.

(17) {Otóż właśnie kiedy [Szymon] przybył do Rzymu, zadziwił rzesze swoim lotem – ale Piotr nie przebywał jeszcze wtedy w Rzymie, mieście, które [Szymon] tak omamił pozornym lotem, że niektórzy postradali zmysły.}

(18) A więc [Szymon] stanąwszy na podwyższeniu i patrząc na Piotra zaczął mówić: – W tym oto momencie, kiedy unoszę się w górę w obliczu tych wszystkich widzów, mówię do ciebie: „Jeśli twój Bóg jest wszechmocny – ten, którego zabili śydzi, co i ciebie obrzucili kamieniami, który jesteś jego wybrańcem – niechaj udowodni, że wiara w niego jest wiarą w Boga; niech się okaże tym razem, czy ta wiara jest godna Boga.

(19) Bowiem ja, wznosząc się w góre, ukażę całej tej rzeszy, kim jestem”. I oto [Szymon] uniósł się w powietrze i wszyscy widzieli go ponad całym Rzymem, wznoszącego się ponad jego świątyniami i wzgórzami.

(20) I wierni zwrócili swoje oczy na Piotra. A Piotr patrząc na to niewiarygodne widowisko zawołał do Pana Isusa Chrystusa: – Jeśli pozwolisz temu człowiekowi dokonać tego, co przedsięwziął, wszyscy którzy w ciebie uwierzyli, zostaną zgorszeni, a znaki i cuda, które im przeze mnie dałeś, przestaną być wiarygodne.

(21) Pospiesz, o Panie, okaż swą łaskę; niechaj [Szymon] spadając z wysokości, całkowicie opadnie z sił, lecz nie tak aby się zabił; niech stanie się bezwładny i niech złamie nogę w trzech miejscach.

(22) I spadając z wysokości, złamał nogę w trzech miejscach. I obrzucono go kamieniami i wszyscy wrócili do swoich domów pokładając odtąd wiarę w Piotrze.

(23) A oto pewien człowiek, jeden z przyjaciół Szymona, imieniem Gemellus, od którego Szymon wiele otrzymał, i którego żona była popleczniczką Heleny, nadbiegł wkrótce potem z drogi.

(24) Zobaczywszy go ze złamaną nogą rzekł: – Szymonie, jeśli złamała się Moc Boga, to czyżby sam Bóg, którego Mocą ty jesteś, był ślepy? I Gemellus pobiegł dalej i także poszedł za Piotrem. I rzekł mu: Ja również chcę być jednym z tych, którzy wierzą w Chrystusa.

(25) I Piotr odrzekł: Któż mógłby się temu sprzeciwić, mój bracie? Choć i zostań z nami. Natomiast Szymon pogrążony w swoim nieszczęściu znalazł kilku tragarzy, którzy nocą zanieśli go na noszach z Rzymu do Aricji.

(26) I po krótkim po bycie przeniesiono go do Terraciny do pewnego człowieka imieniem Kastor, któ rego wygnano z Rzymu za uprawianie czarów. I tam po dokonanej amputacji, ten wy słannik diabła, zakończył życie.

(27) Piotr natomiast pozostawał w Rzymie i wraz z braćmi radował się w Panu, oraz dzień i noc składał dzięki za to, że z łaski Pana rzesze dołączały codziennie do świętego Imienia.

(28) Przyszły również do Piotra razem konkubiny prefekta Agryppy; było ich cztery: Agryppina, Nikaria, Eufemia i Doris. Wysłuchawszy nauk na temat czystości oraz wszystkich słów Pana, przejęły się do głębi serca, i postanowiły między sobą, że zachowają czystość i zaprzestaną dzielić łoże z Agryppą.

(29) On jednakże nie dawał im spokoju. Otóż kiedy Agryppa zaczął się kłopotać i przejmować z ich powodu – bowiem wielce był w nich rozkochany – posłał za nimi, każąc potajemnie wyśledzić, dokąd chodziły, i odkrył że do Piotra.

(30) Kiedy powróciły, rzekł im: – A więc to ten Chrześcijanin przekonał was, żebyście się ze mną nie zadawały. Oświadczam wam, że was zniszczę, a jego spalę żywcem.

(31) Ale one znalazły odwagę, by znieść wszelkie cierpienia z rąk Agryppy, aby tylko nie niepokoiła ich już więcej jego żądza; nabrały bowiem sił z mocy Isusa.

(32) Jednakże pewna kobieta niezwykłej urody, imieniem Ksantyppa, żona Albinusa, przyjaciela Cezara, przyszła również do Piotra wraz z innymi zamężnymi kobietami, i ona również odsunęła się od Albinusa.

(33) Ten natomiast, szalejąc z miłości do Ksantyppy, zdumiał się, że przestała sypiać w tym samym łożu co on. Rozjuszył się jak dzika bestia i chciał zabić Piotra własnymi rękami.

(34) Uważał bowiem, że [Piotr] był odpowiedzialny za tę separację. Lecz i wielu innym jeszcze kobietom spodobały się nauki o czystości, i odsunęły się one od swoich mężów; niektórzy mężczyźni również trzymali się z dala od łoża swoich żon, ponieważ pragnęli czcić Boga we wstrzemięźliwości i czystości.

(35) Tak więc gdy w Rzymie powstało wielkie zamieszanie, Albinus przedstawił swoją sytuację Agryppie, mówiąc: – Albo ty zemścisz się na Piotrze, który odsunął moją żonę ode mnie, albo ja zemszczę się sam.

(36) I Agryppa odparł mu, że jest w takiej samej sytuacji: Piotr oddalił moje konkubiny ode mnie. A Albinus odrzekł mu: Agryppo, na co więc czekasz

(37) Schwytajmy go i wydajmy go na śmierć jako czarownika, abyśmy mogli odzyskać nasze żony i pomścić innych mężów, którzy go nie mog ą zabić, lecz od których również odciągnął żony.

(38) I kiedy się tak zmawiali, Ksantyppa, dowiedziawszy się o naradzie pomiędzy jej mężem i Agryppą, posłała do Piotra z wiadomością, aby opuścił Rzym.

(39) I wszyscy bracia wraz z Marcellusem prosili go, aby oddalił się [z Rzymu]. Ale Piotr rzekł do nich: Bracia, czyż mamy zachowywać się jak zbiegi?

(40) A oni odrzekli: Nie, ale dzięki temu w dalszym ciągu będziesz mógł służyć Panu. Posłuchał zatem braci i oddalił się sam jeden, powiedziawszy: Niechaj nikt z was nie idzie ze mną.

(41) Oddalę się sam, przebrawszy się w inne szaty. Lecz kiedy przekroczył rogatki [miasta], zobaczył, że do Rzymu wkracza Pan. I gdy go zobaczył, rzekł mu: – Panie, dokąd idziesz?

(42) A Pan odrzekł mu: Idę do Rzymu, aby mnie tam ukrzyżowano. I Piotr rzekł mu: Panie, czy będziesz ukrzyżowany jeszcze raz? A Pan odrzekł: Tak, Piotrze, będę ukrzyżowany jeszcze raz.

(43) I Piotr wejrzał w siebie i zobaczył Pana wstępującego do nieba. Wtedy wrócił do Rzymu radując się i sławiąc Pana, który powiedział: „Będę na nowo ukrzyżowany”. To właśnie miało stać się z Piotrem.

(44) Powróciwszy więc do braci Piotr opowiedział im o swoim widzeniu. I zasmucili się w sercu swoim, i we łzach rzekli: Usilnie cię błagamy, Piotrze, miej wzgląd na nas dopiero co nawróconych.

(45) I Piotr rzekł im: Jeśli taka jest wola Pana, stanie się tak, nawet jeśli byśmy tego nie chcieli.

(46) Ale jeśli chodzi o was, to Pan ma moc utwierdzenia was w wierze w niego; on was ugruntuje w nim samym i powiększy was w nim, was, których on sam posiał, abyście wy również mogli przez niego posiać innych.

(47) Natomiast jeśli o mnie chodzi, to tak długo jak Pan chce, abym żył w swoim ciele, nie sprzeciwię się; lecz jeśli zechce mnie zabrać [z tego świata], cieszę się i raduję.

(48) I kiedy Piotr to mówił, i wszyscy bracia płakali, o to czterej żołnierze aresztowali go i zaprowadzili do Agryppy. A ten w przypływie gniewu rozkazał ukrzyżować go za bezbożność.

(49) A oto nadbiegła wielka rzesza braci, bogatych i biednych, sierot i wdów, niedołężnych i sprawnych; chcieli oni zobaczyć Piotra i go ocalić.

(50) I lud nieprzerwanie jednym głosem wołał: – Agryppo, jaką zbrodnię popełnił Piotr? Co złego uczynił tobie? Powiedz Rzymianom.

(51) Nie skazuj go dla jakiegoś innego powodu; lękać się należy, aby, jeśli ten człowiek umrze, Pan nie wytracił również nas wszystkich. Ale Piotr przybywszy na miejsce [egzekucji], uspokoił lud mówiąc: – Ludzie, którzy jesteście żołnierzami Chrystusa, ludzie, którzy pokładacie nadzieję w Chrystusie, pamiętajcie o znakach i cudach, które widzieli ście dokonane przeze mnie, pamiętajcie o miłosierdziu Bożym i o tym jak wiele uzdrowień [Chrystus] wśród was dokonał.

(52) Oczekujcie, aż przyjdzie i wynagrodzi każdego według jego uczynków. A teraz nie oburzajcie się na Agryppę, gdyż jest on sługą mocy swojego ojca [diabła]. A to musi się stać tak, jak Pan powiedział mi, że się stanie. Po cóż zwlekać i czemuż nie iść na krzyż?

(53) I kiedy zbliżył się i stanął koło krzyża, zaczął mówić: – O, imię krzyża, ukryta tajemnico! O, niewysłowiona łasko, którą wyraża słowo „krzyż”! O, ludzka naturo, której nie można oddzielić od Boga!

(54) O niewysłowiona i nieodłączna miłości, której nie mog ą wyrazić nieczyste wargi!

(55) Całą mocą ogarniam ciebie teraz, stanąwszy u kresu mego uwolnienia z tego świata. Będę głosił, czym jesteś.

(56) Nie zataję tajemnicy krzyża, zamkniętej kiedyś i ukrytej przed mą duszą. Dla was, którzy macie ufność w Chrystusie, niechaj nie będzie to krzyż widzialny; bowiem krzyż jest czymś innym niż to, co jest widzialne.

(57) I wy, którzy mo żecie słuchać – zwłaszcza teraz kiedy macie ku temu sposobność – słuchajcie mnie w ostatniej godzinie kresu mego życia.

(58) Odsuńcie wasze dusze od wszystkiego, co zmysłowe, bowiem to wszystko, co jest dostrzegalne, nie jest prawdziwe.

(59) Porzućcie widzenie, porzućcie słyszenie, te działania pozorne, a poznacie [wszystko], co stało się z Chrystusem i całą tajemnicę waszego zbawienia. I wszystko co wam zostanie powiedziane, wam, którzy tego słuc hacie, niechaj będzie jakby tego nie było.

(60) Ale oto przyszła twoja godzina, Piotrze, abyś wydał swoje ciało tym, którzy mają je zabrać. Zabierzcie więc je wy, do których to należy.

(51) I proszę was, kaci, ukrzyżuj-cie mnie tak: głową w dół, nie inaczej. A powód tego wyja śnię tym, którzy [mnie] słuchają.

(52) I kiedy powieszono go w sposób, o jaki prosił, zaczął znowu mówić:- Ludzie, których powinno ścią jest słuchać, zwłaszcza teraz kiedy zostałem powieszony [na krzyżu], posłuchajcie tego, co wam wyjawię.

(53) Poznajcie tajemnicę całego stworzenia i jaki był początek wszelkiego istnienia. A zatem pierwszy człowiek, którego ród re-prezentuję, przyniesiony głową w dół, ukazał akt stworzenia, jakiego dotychczas n ie było; było ono bowiem martwe, nie było w nim ruchu.

(54) On zatem, ściągnięty ku nizinom, wywierając swe własne piętno na ziemi, nadał cały kształt porządkowi świata, w którym [na wzór] zawieszonego powołania ukazał, że to co z prawej jest po lewej stronie, i to co z lewej, jest po prawej stronie, i odwrócił wszy stkie znaki ich natury, tak aby uważano za sprawiedliwe to, co jest niesprawiedliwe, i za dobre to, co naprawdę jest złe.

(55) Na ten temat Pan mówi w tajemnicy: „Dopóki nie uczynicie l ewym tego, co jest po prawej stronie, a prawym tego, co jest po lewej stronie, i niższym tego, co jest wyższe, i przednim tego, co jest tylne, nigdy nie poznacie Królestwa ”.

(56) Taka jest oto myśl, którą wam przedstawiłem; a pozycja, w której mnie widzicie za wieszonego, jest obrazem człowieka, który jako pierwszy przyszedł ku stworzeniu.

(57) A zatem wy, moi ukochani, zarówno wy, którzy słyszycie to teraz, jak i wy, którzy usłyszy cie [o tym później], musicie pospiesznie zawrócić i wyrzec się grzechu pierworodnego.

(58) Powinniście bowiem wstąpić na krzyż Chrystusa, który jest Słowem rozpiętym [na krzyżu], jednym jedynym, o którym Duch mówi: „Czym że bowiem jest krzyż jak nie Słowem, Echem Boga?”

(59) A więc pionowa belka krzyża, na którym zostałem ukrzyżowany, jest Słowem; natomiast ramię [krzyża] jest Echem, naturą człowieczą.

(60) Gwóźdź zaś, którym ramię krzyża jest przybite po środku do pionowej belki, jest punktem zwrotnym i skruchą człowieka.

(61) Oto coś dało mi poznać i objawiło, o Słowo, które nazwałem oto drzewem życia. Dziękuję ci nie tymi wargami, które są przebite gwoździami, ani tym językiem, przez który wychodzi prawda i fałsz, ani tym słowem, które powstaje za sprawą fizycznej natury.

(62) Dziękuję ci natomiast, o Królu, tym głosem, który zawiera się w ciszy: on nie rozlega się publicznie, nie wydobywa się z narządów ciała, nie dociera do cielesnych uszu, ani nie jest słyszalny przez materię podlegającą zepsuciu, nie istnieje na świecie, ani nie jest wypowiadany na ziemi, nie jest również zapisany w księgach, nie należy do jednego, nie należąc do drugiego.

(63) Lecz oto przez tę ciszę, która jest twoim głosem składam ci dzięki, Isusie Chryste: temu, przez którego Duch we mnie kocha ciebie, rozmawia z tobą i ciebie widzi; tobie, którego pojąć może tylko Duch.

(64) Ty jesteś moim ojcem, ty jesteś moją matką, ty jesteś moim bratem, przyjacielem, niewolnikiem i sługą. Jesteś wszystkim i wszystko jest w tobie; jesteś bytem, i nic innego nie istnieje prócz ciebie.

(65) Wy też, moi bracia, szukajcie w nim ucieczki, i jeśli poznacie, że tylko w nim istniejecie, dostąpicie tego, o czym on do was mówi: „czego oko nie wid ziało, ani ucho nie słyszało, ani co nie weszło do serca człowieczego” .

(66) Prosimy cię zatem, o Isusie bez skazy, abyś nam dał to, coś obiecał nam dać. Sławimy cię i dziękujemy tobie, wyznajemy ciebie w chwale twojej, my ludzie wciąż słabi; i wyznajemy, że ty jesteś jedynym Bogiem, i nie ma innego prócz ciebie, któremu niech będzie chwała teraz i na wieki wieków. Niech tak się stanie.

(67) I kiedy lud tam obecny powtarzał jak jeden mąż donośnym głosem „Niech tak się stanie”, podczas tego „Niech tak się stanie” Piotr oddał ducha Panu.

(68) Wówczas Marcellus widząc, że błogosławiony Piotr oddał ducha, nie pytając nikogo własnoręcznie zdjął go z krzyża – chociaż było to niedozwolone – i wykąpał w mleku i winie.

(69) Następnie zmełł pięćdziesiąt funtów żywicy, a także pięćdziesiąt funtów mirry, aloesu i korzeni wonnych i namaścił jego zwłoki; i napełniwszy kamienny sarkofag wielce kosztownym miodem attyckim, pochował Piotra w swoim własnym grobowcu.

(70) Lecz Piotr ukazał się Marcellusowi w nocy mówi ąc do niego: – Marcellusie, czy słyszałeś, co Pan rzekł: „Pozwólcie, by umarli grzebali umarłych swoich” ?

(71) I Marcellus odpowiedział: – Tak. Piotr rzekł mu: – Wszystkoś zatem stracił, co poświęciłeś zmarłemu; bowiem ty człowiek żywy niczym zmarły zatroszczyłeś się o umarłego.

(72) I po przebudzeniu Marcellus opowiedział braciom o ukazaniu się Piotra; i pozostał razem z tymi, których Piotr umocnił w wierze w Chrystusa, umacniając się w wierze aż do [momentu] przybycia Pawła do Rzymu.

(73) Gdy Neron dowiedział się później, że Piotr zakończył swój żywot, obwinił prefekta Agryppę, że wydał go na śmierć nie zasięgnąwszy jego rady; chciał on bowiem poddać go okrutniejszym i dłuższym cierpieniom, ponieważ Piotr uczynił z niektórych z jego sług swoich uczniów i sprawił, że odsunęli się od niego.

(74) Z tego właśnie powodu był wściekły na Agryppę, i przez długi czas nie odzywał się do niego. Usiłował oto zgładzić wszystkich braci, którym Piotr przekazał swoje nauki.

(75) Lecz pewnej nocy [Neron] ujrzał postać, która go biczowała i mówiła: – Neronie, nie jesteś w stanie teraz prześladować ani wydawać na śmierć sług Chrystusa.

(76) Przestań więc podnosić na nich swoją rękę. I oto Neron tak się wystraszył tego widzenia, że oszczędził uczniów w okresie po śmierci Piotra. I od tej pory bracia cieszyli się radując się w Panu i zgodnie wysławiając Boga i Ojca naszego Pana Isusa Chrystusa wraz z Duchem Świętym, któremu niech będzie chwała na wieki wieków. Niech Tak się stanie.

 


 

Wersja Anglojęzyczna: http://www.earlychristianwritings.com/text/actspeter.html

 

The Acts Of Peter

From „The Apocryphal New Testament”
M.R. James-Translation and Notes
Oxford: Clarendon Press, 1924


Written, probably by a resident in Asia Minor (he does not know much about Rome), not later than A. D. 200, in Greek. The author has read the Acts of John very carefully, and modelled his language upon them. However, he was not so unorthodox as Leucius, though his language about the Person of our Lord (ch. xx) has rather suspicious resemblances to that of the Acts of John.

The length of the book as given by the Stichometry of Nicephorus was 2,750 lines-fifty lines less than the canonical Acts. The portions we have may be about the length of St. Mark’s Gospel; and about 1,000 lines may be wanting. Such is Zaha’s estimate.

We have:

1. A short episode in Coptic.

2. A large portion in Latin preserved in a single manuscript of the seventh century at Vercelli: often called the Vercelli Acts. It includes the martyrdom.

3. The martyrdom, preserved separately, in two good Greek copies, in Latin, and in many versions-Coptic, Slavonic, Syriac, Armenian, Arabic, Ethiopic.

Also:

One or two important quotations from lost portions; a small fragment of the original in a papyrus; certain passages-speeches of Peter- transferred by an unscrupulous writer to the Life of St. Abercius of Hierapolis.

A Latin paraphrase of the martyrdom, attributed to Linus, Peter’s successor in the bishopric of Rome, was made from the Greek, and is occasionally useful.


I

THE COPTIC FRAGMENT

This is preserved separately in an early papyrus manuscript (fourth-fifth century) now at Berlin; the other contents of it are Gnostic writings which have not yet been published. I follow C. Schmidt’s rendering of it. It has a title at the end: The Act of Peter On the first day of the week, that is, on the Lord’s day, a multitude gathered together, and they brought unto Peter many sick that he might heal them. And one of the multitude adventured to say unto Peter: Lo, Peter, in our presence thou hast made many blind to see and the deaf to hear and the lame to walk, and hast succoured the weak and given them strength: but wherefore hast thou not succoured thy daughter, the virgin, which grew up beautiful and hath believed in the name of God? For behold, her one side is wholly palsied, and she lieth there stretched out in the corner helpless. We see them that have been healed by thee: thine own daughter thou hast neglected.

But Peter smiled and said unto him: My son, it is manifest unto God alone wherefore her body is not whole. Know then that God is not weak nor powerless to grant his gift unto my daughter: but that thy soul may be convinced, and they that are here present may the more believe -then he looked unto his daughter and said to her: Raise thyself up from thy place, without any helping thee save Jesus only, and walk whole before all these, and come unto me. And she arose and came to him; and the multitude rejoiced at that which was come to pass. Then said Peter unto them: Behold, your heart is convinced that God is not without strength concerning all things that we ask of him. Then they rejoiced yet more and praised God. And Peter said to his daughter: Go unto thy place, and lay thee down and be again in thine infirmity, for this is expedient for me and for thee. And the maiden went back and lay down in her place and was as beforetime: and the whole multitude wept, and entreated Peter to make her whole.

But Peter said unto them: As the Lord liveth, this is expedient for her and for me. For on the day when she was born unto me I saw a vision, and the Lord said unto me: Peter, this day is a great temptation born unto thee, for this daughter will bring hurt unto many souls if her body continue whole. But I thought that the vision did mock me.

Now when the maiden was ten years old, a stumbling-block was prepared for many by reason of her. And an exceeding rich man, by name Ptolemaeus, when he had seen the maiden with her mother bathing, sent unto her to take her to wife; but her mother consented not. And he sent oft-times to her, and could not wait.

[Here a leaf is lost: the sense, however, is not hard to supply. Augustine speaks (quoting Apocryphal Acts) of a daughter of Peter struck with palsy at the prayer of her father.

Ptolemaeus, unable to win the maiden by fair means, comes and carries her off. Peter hears of it and prays God to protect her. His prayer is heard. She is struck with palsy on one side of her body. Then the text resumes.]

The servants of Ptolemaeus brought the maiden and laid her down before the door of the house and departed.

But when I perceived it, I and her mother, we went down and found the maiden, that one whole side of her body from her toes even to her head was palsied and withered: and we bore her away, praising the Lord which had preserved his handmaid from defilement and shame and (corruption?). This is the cause of the matter, why the maiden continueth so unto this day.

Now, then, it is fitting for you to know the end of Ptolemaeus. He went home and sorrowed night and day over that which had befallen him, and by reason of the many tears which he shed, he became blind. And when he had resolved to rise up and hang himself, lo, about the ninth hour of the day, he saw a great light which enlightened the whole house, and heard a voice saying unto him: Ptolemaeus, God hath not given thee the vessels for corruption and shame, and yet more doth it not become thee which hast believed in me to defile my virgin, whom thou shalt know as thy sister, even as if I were unto you both one spirit (sic). But rise up and go quickly unto the house of the apostle Peter, and thou shalt see my glory; he shall make known unto thee what thou must do.

But Ptolemaeus was not negligent, and bade his servants show him the way and bring him unto me. And when they were come to me, he told me all that had befallen him by the power of our Lord Jesus Christ. Then did he see with the eyes of his flesh, and with the eyes of his soul, and much people believed (hoped) in Christ: and he did them good and gave them the gift of God.

Thereafter Ptolemaeus died, departing out of this life, and went unto his Lord: and when he made his will he bequeathed a piece of land in the name of my daughter, because through her he had believed in God and was made whole. But I unto whom the disposition thereof fell, exercised it with great carefulness: I sold the land, and God alone knoweth neither I nor my daughter (received the price). I sold the land and kept nought back of the price, but gave all the money unto the poor.

Know therefore, thou servant of Jesus Christ, that God directeth (?) them that are his, and prepareth good for every one of them, although we think that God hath forgotten us. Therefore now, brethren, let us be sorrowful and watch and pray, and so shall the goodness of God look upon us, whereon we wait.

And yet further discourse did Peter hold before them all, and glorified the name of Christ the Lord and gave them all of the bread: and when he had distributed it, he rose up and went unto his house.

The scene of this episode is probably Jerusalem. The subject of it was often used by later writers, most notably, perhaps, by the author of the late Acts of SS. Nereus and Achilleus (fifth or sixth century), who gives the daughter a name, Petronilla, which has passed into Kalendars, and as Perronelle, Pernel, or Parnell has become familiar.

A few critics have questioned whether this piece really belongs to the Acts of Peter: but the weight of probability and of opinion is against them. Nothing can be plainer than that it is an extract from a larger book, and that it is ancient (the manuscript may be of the fourth century). Moreover, Augustine, in dealing with apocryphal Acts, alludes to the story contained in it. What other large book of ancient date dealing with Peter’s doings can we imagine save the Acts?

II

THE GARDENER’S DAUGHTER

Augustine (Against Adimantus, xvii. 5), says to his Manichaean opponent: the story of Peter killing Ananias and Sapphira by a word is very stupidly blamed by those who in the apocryphal Acts read and admire both the incident I mentioned about the apostle Thomas (the death of the cup-bearer at the feast in his Acts) ‚and that the daughter of Peter himself was stricken with palsy at the prayer of her father, and that the daughter of a gardener died at the prayer of Peter. Their answer is that it was expedient for them, that the one should be disabled by palsy and the other should die: but they do not deny that it happened at the prayer of the apostle’.

This allusion to the gardener’s daughter remained a puzzle until lately. But a passage in the Epistle of Titus (already quoted) tells us the substance of the story.

A certain gardener had a daughter, a virgin, her father’s only child: he begged Peter to pray for her. Upon his request, the apostle answered him that the Lord would give her that which was useful for her soul. Immediately the girl fell dead.

O worthy gain and suitable to God, to escape the insolence of the flesh and mortify the boastfulness of the blood! But that old man, faithless, and not knowing the greatness of the heavenly favour, ignorant of the divine benefit, entreated Peter that his only daughter might be raised again. And when she was raised, not many days after, as it might be to-day, the slave of a believer who lodged in the house ran upon her and ruined the girl, and both of them disappeared.

This was evidently a contrast to the story of Peter’s daughter, and probably followed immediately upon it in the Acts. There is another sentence appropriate to the situation, which Dom de Bruyne found in a Cambrai MS. of the thirteenth century -a collection of apophthegms- and printed with the extracts from the Epistle of Titus.

That the dead are not to be mourned overmuch, Peter, speaking to one who lamented without patience the loss of his daughter, said: So many assaults of the devil, so many warrings of the body, so many disasters of the world hath she escaped, and thou sheddest tears as if thou knewest not what thou sufferest in thyself (what good hath befallen thee).

This might very well be part of Peter’s address to the bereaved gardener.

III

THE VERCELLI ACTS

I. At the time when Paul was sojourning in Rome and confirming many in the faith, it came also to pass that one by name Candida, the wife of Quartus that was over the prisons, heard Paul and paid heed to his words and believed. And when she had instructed her husband also and he believed, Quartus suffered Paul to go whither he would away from the city: to whom Paul said: If it be the will of God, he will reveal it unto me. And after Paul had fasted three days and asked of the Lord that which should be profitable for him, he saw a vision, even the Lord saying unto him: Arise, Paul, and become a physician in thy body (i.e. by going thither in person) to them that are in Spain.

He therefore, having related to the brethren what God had commanded, nothing doubting, prepared himself to set forth from the city. But when Paul was about to depart, there was great weeping throughout all the brotherhood, because they thought that they should see Paul no more, so that they even rent their clothes. For they had in mind also how that Paul had oftentimes contended with the doctors of the Jews and confuted them, saying: Christ, upon whom your fathers laid hands, abolished their sabbaths and fasts and holy-days and circumcision, and the doctrines of men and the rest of the traditions he did abolish. But the brethren lamented (and adjured) Paul by the coming of our Lord Jesus Christ, that he should not be absent above a year, saying: We know thy love for thy brethren; forget not us when thou art come thither, neither begin to forsake us, as little children without a mother. And when they besought him long with tears, there came a sound from heaven, and a great voice saying: Paul the servant of God is chosen to minister all the days of his life: by the hands of Nero the ungodly and wicked man shall he be perfected before your eyes. And a very great fear fell upon the brethren because of the voice which came from heaven: and they were confirmed yet more in the faith.

II. Now they brought unto Paul bread and water for the sacrifice, that he might make prayer and distribute it to every one. Among whom it befell that a woman named Rufina desired, she also, to receive the Eucharist at the hands of Paul: to whom Paul, filled with the spirit of God, said as she drew near: Rufina, thou comest not worthily unto the altar of God, arising from beside one that is not thine husband but an adulterer, and assayest to receive the Eucharist of God. For behold Satan shall trouble thine heart and cast thee down in the sight of all them that believe in the Lord, that they which see and believe may know that they have believed in the living God, the searcher of hearts. But if thou repent of thine act, he is faithful that is able to blot out thy sin and set thee free from this sin: but if thou repent not, while thou art yet in the body, devouring fire and outer darkness shall receive thee for ever. And immediately Rufina fell down, being stricken with palsy (?) from her head unto the nails of her feet, and she had no power to speak (given her) for her tongue was bound. And when both they that believed (in the faith) and the neophytes saw it, they beat their breasts, remembering their old sins, and mourned and said: We know not if God will forgive the former sins which we have committed. Then Paul called for silence and said: Men and brethren which now have begun to believe on Christ, if ye continue not in your former works of the tradition of your fathers, and keep yourselves from all guile and wrath and fierceness and adultery and defilement, and from pride and envy and contempt and enmity, Jesus the living God will forgive you that ye did in ignorance. Wherefore, ye servants of God, arm yourselves every one in your inner man with peace, patience, gentleness, faith, charity, knowledge, wisdom, love of the brethren, hospitality, mercy, abstinence, chastity, kindness, justice: then shall ye have for your guide everlastingly the first-begotten of all creation, and shall have strength in peace with our Lord. And when they had heard these things of Paul, they besought him to pray for them. And Paul lifted up his voice and said: O eternal God, God of the heavens, God of unspeakable majesty (divinity), who hast stablished all things by thy word, who hast bound upon all the world the chain of thy grace, Father of thine holy Son Jesus Christ, we together pray thee through thy Son Jesus Christ, strengthen the souls which were before unbelieving but now are faithful. Once I was a blasphemer, now I am blasphemed; once I was a persecutor, now do I suffer persecution of others; once I was the enemy of Christ, now I pray that I may be his friend: for I trust in his promise and in his mercy; I account myself faithful and that I have received forgiveness of my former sins. Wherefore I exhort you also, brethren, to believe in the Lord the Father Almighty, and to put all your trust in our Lord Jesus Christ his Son, believing in him, and no man shall be able to uproot you from his promise. Bow your knees therefore together and commend me unto the Lord, who am about to set forth unto another nation, that his grace may go before me and dispose my journey aright, that he may receive his vessels holy and believing, that they, giving thanks for my preaching of the word of the Lord, may be well grounded in the faith. But the brethren wept long and prayed unto the Lord with Paul, saying: Be thou, Lord Jesus Christ, with Paul and restore him unto us whole: for we know our weakness which is in us even to this day.

III. And a great multitude of women were kneeling and praying and beseeching Paul; and they kissed his feet and accompanied him unto the harbour. But Dionysius and Balbus, of Asia, knights of Rome, and illustrious men, and a senator by name Demetrius abode by Paul on his right hand and said: Paul, I would desire to leave the city if I were not a magistrate, that I might not depart from thee. Also from Caesar’s house Cleobius and Iphitus and Lysimachus and Aristaeus and two matrons Berenice and Philostrate, with Narcissus the presbyter [after they had] accompanied him to the harbour: but whereas a storm of the sea came on, he (Narcissus?) sent the brethren back to Rome, that if any would, he might come down and hear Paul until he set sail: and hearing that, the brethren went up unto the city. And when they told the brethren that had remained in the city, and the report was spread abroad, some on beasts, and some on foot, and others by way of the Tiber came down to the harbour, and were confirmed in the faith for three days, and on the fourth day until the fifth hour, praying together with Paul, and making the offering: and they put all that was needful on the ship and delivered him two young men, believers, to sail with him, and bade him farewell in the Lord and returned to Rome.

There has been great dispute about these three chapters, whether they are not an excerpt from the Acts of Paul, or whether they are an addition made by the writer of the Greek original of the Vercelli Acts.

If they are from the Acts of Paul, it means that in those Acts Paul was represented as visiting Rome twice, and going to Spain between the visits. Evidently, if this was so, he did not return straight from Spain to Rome: at least the Coptic gives no indication that the prophecies of Cleobius and Myrte were uttered in Spain.

The question is a difficult one. All allow that the writer of the Acts of Peter knew and used the Acts of Paul: but there is strong opposition to the idea that Paul related two visits to Rome.

The writer of Paul obviously knew the canonical Acts very well and obviously took great liberties with them. Did he go so far, one wonders, as to suppress and ignore the whole story of the trial before Felix and the shipwreck? If he told of but one visit to Rome -the final one- it appears that he did: for the conditions described in the Martyrdom -Paul quite free and martyred very shortly after his arrival- are totally irreconcilable with Luke (Paul arriving in custody and living two years at least in the city).

IV. Now after a few days there was a great commotion in the midst of the church, for some said that they had seen wonderful works done by a certain man whose name was Simon, and that he was at Aricia, and they added further that he said he was a great power of God and without God he did nothing. Is not this the Christ? but we believe in him whom Paul preached unto us; for by him have we seen the dead raised, and men Delivered from divers infirmities: but this man seeketh contention, we know it (or, but what this contention is, we know not) for there is no small stir made among us. Perchance also he will now enter into Rome; for yesterday they besought him with great acclamations, saying unto him: Thou art God in Italy, thou art the saviour of the Romans: haste quickly unto Rome. But he spake to the people with a shrill voice, saying: Tomorrow about the seventh hour ye shall see me fly over the gate of the city in the form (habit) wherein ye now see me speaking unto you. Therefore, brethren, if it seem good unto you, let us go and await carefully the issue of the matter. They all therefore ran together and came unto the gate. And when it was the seventh hour, behold suddenly a dust was seen in the sky afar off, like a smoke shining with rays stretching far from it. And when he drew near to the gate, suddenly he was not seen: and thereafter he appeared, standing in the midst of the people; whom they all worshipped, and took knowledge that he was the same that was seen of them the day before.

And the brethren were not a little offended among themselves, seeing, moreover, that Paul was not at Rome, neither Timotheus nor Barnabas, for they had been sent into Macedonia by Paul, and that there was no man to comfort us, to speak nothing of them that had but just become catechumens. And as Simon exalted himself yet more by the works which he did, and many of them daily called Paul a sorcerer, and others a deceiver, of so great a multitude that had been stablished in the faith all fell away save Narcissus the presbyter and two women in the lodging of the Bithynians, and four that could no longer go out of their house, but were shut up (day and night): these gave themselves unto prayer (by day and night), beseeching the Lord that Paul might return quickly, or some other that should visit his servants, because the devil had made them fall by his wickedness.

V. And as they prayed and fasted, God was already teaching Peter at Jerusalem of that which should come to pass. For whereas the twelve years which the Lord Christ had enjoined upon him were fulfilled, he showed him a vision after this manner, saying unto him: Peter, that Simon the sorcerer whom thou didst cast out of Judaea, convicting him, hath again come before thee (prevented thee) at Rome. And that shalt thou know shortly (or, and that thou mayest know in few words): for all that did believe in me hath Satan made to fall by his craft and working: whose Power Simon approveth himself to be. But delay thee not: set forth on the morrow, and there shalt thou find a ship ready, setting sail for Italy, and within few days I will show thee my grace which hath in it no grudging. Peter then, admonished by the vision, related it unto the brethren without delay, saying: It is necessary for me to go up unto Rome to fight with the enemy and adversary of the Lord and of our brethren.

And he went down to Caesarea and embarked quickly in the ship, whereof the ladder was already drawn up, not taking any provision with him. But the governor of the ship whose name was Theon looked on Peter and said: Whatsoever we have, all is thine. For what thank have we, if we take in a man like unto ourselves who is in uncertain case (difficulty) and share not all that we have with thee? but only let us have a prosperous voyage. But Peter, giving him thanks for that which he offered, himself fasted while he was in the ship, sorrowful in mind and again consoling himself because God accounted him worthy to be a minister in his service.

And after a few days the governor of the ship rose up at the hour of his dinner and asked Peter to eat with him, and said to him: O thou, whoever thou art, I know thee not, but as I reckon, I take thee for a servant of God. For as I was steering my ship at midnight I perceived the voice of a man from heaven saying to me: Theon, Theon! And twice it called me by my name and said to me: Among them that sail with thee let Peter be greatly honoured by thee, for by him shalt thou and the rest be preserved safe without any hurt after such a course as thou hopest not for. And Peter believed that God would vouchsafe to show his providence upon the sea unto them that were in the ship, and thenceforth began Peter to declare unto Theon the mighty works of God, and how the Lord had chosen him from among the apostles, and for what business he sailed unto Italy: and daily he communicated unto him the word of God. And considering him he perceived by his walk that he was of one mind in the faith and a worthy minister (deacon).

Now when there was a calm upon the ship in Hadria (the Adriatic), Theon showed it to Peter, saying unto him: If thou wilt account me worthy, whom thou mayest baptize with the seal of the Lord thou hast an opportunity. For all that were in the ship had fallen asleep, being drunken. And Peter went down by a rope and baptized Theon in the name of the Father and the Son and the Holy Ghost: and he came up out of the water rejoicing with great joy, and Peter also was glad because God had accounted Theon worthy of his name. Arid it came to pass when Theon was baptized, there appeared in the same place a youth shining and beautiful, saying unto them: Peace be unto you. And immediately Peter and Theon went up and entered into the cabin; and Peter took bread and gave thanks unto the Lord which had accounted him worthy of his holy ministry, and for that the youth had appeared unto them, saying: Peace be unto you. And he said: Thou best and alone holy one, it is thou that hast appeared unto us, O God Jesu Christ, and in thy name hath this man now been washed and sealed with thy holy seal. Therefore in thy name do I impart unto him thine eucharist, that he may be thy perfect servant without blame for ever.

And as they feasted and rejoiced in the Lord, suddenly there came a wind, not vehement but moderate, at the ship’s prow, and ceased not for six days and as many nights, until they came unto Puteoli.

VI. And when they had touched at Puteoli, Theon leapt out of the ship and went unto the inn where he was wont to lodge, to prepare to receive Peter. Now he with whom he lodged was one by name Ariston, which alway feared the Lord, and because of the Name Theon entrusted himself with him (had dealings with him). And when he was come to the inn and saw Ariston, Theon said unto him: God who hath accounted thee worthy to serve him hath communicated his grace unto me also by his holy servant Peter, who hath now sailed with me from Judaea, being commanded by our Lord to come unto Italy. And when he heard that, Ariston fell upon Theon’s neck and embraced him and besought him to bring him to the ship and show him Peter. For Ariston said that since Paul set forth unto Spain there was no man of the brethren with whom he could refresh himself, and, moreover, a certain Jew had broken into the city, named Simon, and with his charms of sorcery and his wickedness hath he made all the brotherhood fall away this way and that, so that I also fled from Rome, expecting the coming of Peter: for Paul had told us of him, and I also have seen many things in a vision. Now, therefore, I believe in my Lord that he will build up again his ministry, for all this deceit shall be rooted out from among his servants. For our Lord Jesus Christ is faithful, who is able to restore our minds. And when Theon heard these things from Ariston, who wept, his spirit was raised (increased) yet more and he was the more strengthened, because he perceived that he had believed on the living God.

But when they came together unto the ship, Peter looked upon them and smiled, being filled with the Spirit; so that Ariston falling on his face at Peter’s feet, said thus: Brother and lord, that hast part in the holy mysteries and showest the right way which is in the Lord Jesus Christ our God, who by thee hath shown unto us his coming: we have lost all them whom Paul had delivered unto us, by the working of Satan; but now I trust in the Lord who hath commanded thee to come unto us, sending thee as his messenger, that he hath accounted us worthy to see his great and wonderful works by thy means. I pray thee therefore, make haste unto the city: for I left the brethren which have stumbled, whom I saw fall into the temptation of the devil, and fled hither, saying unto them: Brethren, stand fast in the faith, for it is of necessity that within these two months the mercy of our Lord bring his servant unto you. For I had seen a vision, even Paul, saying unto me: Ariston, flee thou out of the city. And when I heard it, I believed without delay and went forth in the Lord, although I had an infirmity in my flesh, and came hither; and day by day I stood upon the sea-shore asking the sailors: Hath Peter sailed with you? But now through the abundance of the grace of God I entreat thee, let us go up unto Rome without delay, lest the teaching of this wicked man prevail yet further. And as Ariston said this with tears, Peter gave him his hand and raised him up from the earth, and Peter also groaning, said with tears: He hath prevented us which tempteth all the world by his angels; but he that hath power to save his servants from all temptations shall quench his deceits and put him beneath the feet of them that have believed in Christ whom we preach.

And, as they entered in at the gate, Theon entreated Peter, saying: Thou didst not refresh thyself on any day in so great a voyage (sea): and now after (before) so hard a journey wilt thou set out forthwith from the ship? tarry and refresh thyself, and so shalt thou set forth: for from hence to Rome upon a pavement of flint I fear lest thou be hurt by the shaking. But Peter answered and said to them: What if it come to pass that a millstone were hung upon me, and likewise upon the enemy of our Lord, even as my Lord said unto us of any that offended one of the brethren, and I were drowned in the sea? but it might be not only a millstone, but that which is far worse, even that I which am the enemy of this persecutor of his servants should die afar off from them that have believed on the Lord Jesus Christ (so Ficker: the sentence is corrupt; the sense is that Peter must at all costs be with his fellow-Christians, or he will incur even worse punishment than that threatened by our Lord’s words). And by no exhortation could Theon prevail to persuade him to tarry there even one day.

But Theon himself delivered all that was in the ship to be sold for the price which he thought good, and followed Peter unto Rome; whom Ariston brought unto the abode of Narcissus the presbyter.

VII. Now the report was noised through the city unto the brethren that were dispersed, because of Simon, that he might show him to be a deceiver and a persecutor of good men. All the multitude therefore ran together to see the apostle of the Lord stay (himself, or the brethren) on Christ. And on the first day of the week when the multitude was assembled to see Peter, Peter began to say with a loud voice: Ye men here present that trust in Christ, ye that for a little space have suffered temptation, learn for what cause God sent his Son into the world, and wherefore he made him to be born of the Virgin Mary; for would he so have done if not to procure us some grace or dispensation? even because he would take away all offence and all ignorance and all the contrivance of the devil, his attempts (beginnings) and his strength wherewith he prevailed aforetime, before our God shined forth in the world. And whereas men through ignorance fell into death by many and divers infirmities, Almighty God, moved with compassion, sent his Son into the world. With whom I was; and he (or I) walked upon the water, whereof I myself remain awitness, and do testify that he then worked in the world by signs and wonders, all of which he did.

I do confess, dearly-beloved brethren, that I was with him: yet I denied him, even our Lord Jesus Christ, and that not once only, but thrice; for there were evil dogs that were come about me as they did unto the Lord’s prophets. And the Lord imputed it not unto me, but turned unto me and had compassion on the infirmity of my flesh, when (or so that) afterward I bitterly bewailed myself, and lamented the weakness of my faith, because I was befooled by the devil and kept not in mind the word of my Lord. And now I say unto you, O men and brethren, which are gathered together in the name of Jesus Christ: against you also hath the deceiver Satan aimed his arrows, that ye might depart out of the way. But faint not, brethren, neither let your spirit fall, but be strong and persevere and doubt not: for if Satan caused me to stumble, whom the Lord had in great honour, so that I denied the light of mine hope, and if he overthrew me and persuaded me to flee as if I had put my trust in a man, what think ye will he do unto you which are but young in the faith? Did ye suppose that he would not turn you away to make you enemies of the kingdom of God, and cast you down into perdition by a new (or the last) deceit? For whomsoever he casteth out from the hope of our Lord Jesus Christ, he is a son of perdition for ever. Turn yourselves, therefore, brethren, chosen of the Lord, and be strong in God Almighty, the Father of our Lord Jesus Christ, whom no man hath seen at any time, neither can see, save he who hath believed in him. And be ye aware whence this temptation hath come upon you. For it is not only by words that I would convince you that this is Christ whom I preach, but also by deeds and exceeding great works of power do I exhort you by the faith that is in Christ Jesus, that none of you look for any other save him that was despised and mocked of the Jews, even this Nazarene which was crucified and died and the third day rose again.

VIII. And the brethren repented and entreated Peter to fight against Simon: (who said that he was the power of God, and lodged in the house of Marcellus a senator, whom he had convinced by his charms) saying: Believe us, brother Peter: there was no man among men so wise as this Marcellus. All the widows that trusted in Christ had recourse unto him; all the fatherless were fed by him; and what more, brother? all the poor called Marcellus their patron, and his house was called the house of the strangers and of the poor, and the emperor said unto him: I will keep thee out of every office, lest thou despoil the provinces to give gifts unto the Christians. And Marcellus answered: All my goods are also thine. And Caesar said to him: Mine they would be if thou keptest them for me; but now they are not mine, for thou givest them to whom thou wilt, and I know not to what vile persons. Having this, then, before our eyes, brother Peter, we report it to thee, how the great mercy of this man is turned unto blasphemy; for if he had not turned, neither should we have departed from the holy faith of God our Lord. And now doth this Marcellus in anger repent him of his good deeds, saying: All this substance have I spent in all this time, vainly believing that I gave it for the knowledge of God! So that if any stranger cometh to the door of his house, he smiteth him with a staff and biddeth him be beaten, saying: Would God I had not spent so much money upon these impostors: and yet more doth he say, blaspheming. But if there abide in thee any mercy of our Lord and aught of the goodness of his commandments, do thou succour the error of this man who hath done so many alms-deeds unto the servants of God.

And Peter, when he perceived this, was smitten with sharp affliction and said: O the divers arts and temptations of the devil! O the contrivances and devices of the wicked! he that nourisheth up for himself a mighty fire in the day of wrath, the destruction of simple men, the ravening wolf, the devourer and scatterer of eternal life! Thou didst enmesh the first man in concupiscence and bind him with thine old iniquity and with the chain of the flesh: thou art wholly the exceeding bitter fruit of the tree of bitterness, who sendest divers lusts upon men. Thou didst compel Judas my fellow-disciple and fellow-apostle to do wickedly and deliver up our Lord Jesus Christ, who shall punish thee therefor. Thou didst harden the heart of Herod and didst inflame Pharaoh and compel him to fight against Moses the holy servant of God; thou didst give boldness unto Caiaphas, that he should deliver our Lord Jesus Christ unto the unrighteous multitude; and even until now thou shootest at innocent souls with thy poisonous arrows. Thou wicked one, enemy of all men, be thou accursed from the Church of him the Son of the holy God ommpotent and as a brand cast out of the fire shalt thou be quenched by the servants of our Lord Jesus Christ. Upon thee let thy blackness be turned and upon thy children, an evil seed; upon thee be turned thy wickedness and thy threatenings; upon thee and thine angels be thy temptations, thou beginning of malice and bottomless pit of darkness! Let thy darkness that thou hast be with thee and with thy vessels which thou ownest! Depart from them that shall believe in God, depart from the servants of Christ and from them that desire to be his soldiers. Keep thou to thyself thy garments of darkness! Without cause knockest thou at other men’s doors, which are not thine but of Christ Jesus that keepeth them. For thou, ravening wolf, wouldest carry off the sheep that are not thine but of Christ Jesus, who keepeth them with all care and diligence.

IX. As Peter spake thus with great sorrow of mind, many were added unto them that believed on the Lord. But the brethren besought Peter to join battle with Simon and not suffer him any longer to vex the people. And without delay Peter went quickly out of the synagogue (assembly) and went unto the house of Marcellus, where Simon lodged: and much people followed him. And when he came to the door, he called the porter and said to him: Go, say unto Simon: Peter because of whom thou fleddest out of Judaea waiteth for thee at the door. The porter answered and said to Peter: Sir, whether thou be Peter, I know not: but I have a command; for he had knowledge that yesterday thou didst enter into the city, and said unto me: Whether it be by day or by night, at whatsoever hour he cometh, say that I am not within. And Peter said to the young man: Thou hast well said in reporting that which he compelled thee to say. And Peter turned unto the people that followed him and said: Ye shall now see a great and marvellous wonder. And Peter seeing a great dog bound with a strong chain, went to him and loosed him, and when he was loosed the dog received a man’s voice and said unto Peter: What dost thou bid me to do, thou servant of the unspeakable and living God? Peter said unto him: Go in and say unto Simon in the midst of his company: Peter saith unto thee, Come forth abroad, for thy sake am I come to Rome, thou wicked one and deceiver of simple souls. And immediately the dog ran and entered in, and rushed into the midst of them that were with Simon, and lifted up his forefeet and in a loud voice said: Thou Simon, Peter the servant of Christ who standeth at the door saith unto thee: Come forth abroad, for thy sake am I come to Rome, thou most wicked one and deceiver of simple souls. And when Simon heard it, and beheld the incredible sight, he lost the words wherewith he was deceiving them that stood by, and all of them were amazed.

X. But when Marcellus saw it he went out to the door and east himself at Peter’s feet and said: Peter, I embrace thy feet, thou holy servant of the holy God; I have sinned greatly: but exact thou not my sins, if there be in thee the true faith of Christ, whom thou preachest, if thou remember his commandments, to hate no man, to be unkind to no man, as I learned from thy fellow apostle Paul; keep not in mind my faults, but pray for me unto the Lord, the holy Son of God whom I have provoked to wrath -for I have persecuted his servants- that I be not delivered with the sins of Simon unto eternal fire; who so persuaded me, that I set up a statue to him with this inscription: ‚To Simon the new (young) God.’ If I knew, O Peter, that thou couldest be won with money, I would give thee all my substance, yea I would give it and despise it, that I might gain my soul. If I had sons, I would account them as nothing, if only I might believe in the living God. But I confess that he would not have deceived me save that he said that he was the power of God; yet will I tell thee, O most gentle (sweet) Peter: I was not worthy to hear thee, thou servant of God, neither was I stablished in the faith of God which is in Christ; therefore was I made to stumble. I beseech thee, therefore, take not ill that which I am about to say, that Christ our Lord whom thou preachest in truth said unto thy fellow-apostles in thy presence: If ye have faith as a grain of mustard seed, ye shall say unto this mountain: Remove thyself: and straightway it shall remove itself. But this Simon said that thou, Peter, wast without faith when thou didst doubt, in the waters. And I have heard that Christ said this also: They that are with me have not understood me. If, then, ye upon whom he laid his hands, whom also he chose, did doubt, I, therefore, having this witness, repent me, and take refuge in thy prayers. Receive my soul, who have fallen away from our Lord and from his promise. But I believe that he will have mercy upon me that repent. For the Almighty is faithful to forgive me my sins.

But Peter said with a loud voice: Unto thee, our Lord, be glory and splendour, O God Almighty, Father of our Lord Jesus Christ. Unto thee be praise and glory and honour, world without end. Amen. Because thou hast now fully strengthened and stablished us in thee in the sight of all, holy Lord, confirm thou Marcellus, and send thy peace upon him and upon his house this day: and whatsoever is lost or out of the way, thou alone canst turn them all again; we beseech thee, Lord, shepherd of the sheep that once were scattered, but now shall be gathered in one by thee. So also receive thou Marcellus as one of thy lambs and suffer him no longer to go astray (revel) in error or ignorance. Yea, Lord, receive him that with anguish and tears entreateth thee.

XI. And as Peter spake thus and embraced Mareellus, Peter turned himself unto the multitude that stood by him and saw there one that laughed (smiled), in whom was a very evil spirit. And Peter said unto him: Whosoever thou art that didst laugh, show thyself openly unto all that are present. And hearing this the young man ran into the court of the house and cried out with a loud voice and dashed himself against the wall and said: Peter, there is a great contention between Simon and the dog whom thou sentest; for Simon saith to the dog: Say that I am not here. Unto whom the dog saith more than thou didst charge him; and when he hath accomplished the mystery which thou didst command him, he shall die at thy feet. But Peter said: And thou also, devil, whosoever thou art, in the name of our Lord Jesus Christ, go out of that young man and hurt him not at all: show thyself unto all that stand here. When the young man heard it, he ran forth and caught hold on a great statue of marble which was set in the court of the house, and brake it in pieces with his feet. Now it was a statue of Caesar. Which Marcellus beholding smote his forehead and said unto Peter: A great crime hath been committed; for if this be made known unto Caesar by some busybody, he will afflict us with sore punishments. And Peter said to him: I see thee not the same that thou wast a little while ago, for thou saidst that thou wast ready to spend all thy substance to save thy soul. But if thou indeed repentest, believing in Christ with thy whole heart, take in thine hands of the water that runneth down, and pray to the Lord, and in his name sprinkle it upon the broken pieces of the statue and it shall be whole as it was before. And Marcellus, nothing doubting, but believing with his whole heart, before he took the water lifted up his hands and said: I believe in thee, O Lord Jesu Christ: for I am now proved by thine apostle Peter, whether I believe aright in thine holy name. Therefore I take water in mine hands, and in thy name do I sprinkle these stones that the statue may become whole as it was before. If, therefore, Lord, it be thy will that I continue in the body and suffer nothing at Caesar’s hand, let this stone be whole as it was before. And he sprinkled the water upon the stones, and the statue became whole, whereat Peter exulted that Marcellus had not doubted in asking of the Lord, and Marcellus was exalted in spirit for that such a sign was first wrought by his hands; and he therefore believed with his whole heart in the name of Jesus Christ the Son of God, by whom all things impossible are made possible.

XII. But Simon within the house said thus to the dog: Tell Peter that I am not within. Whom the dog answered in the presence of Marcellus: Thou exceeding wicked and shameless one, enemy of all that live and believe on Christ Jesus, here is a dumb animal sent unto thee which hath received a human voice to confound thee and show thee to be a deceiver and a liar. Hast thou taken thought so long, to say at last: ‚Tell him that I am not within?’ Art thou not ashamed to utter thy feeble and useless words against Peter the minister and apostle of Christ, as if thou couldst hide thee from him that hath commanded me to speak against thee to thy face: and that not for thy sake but for theirs whom thou wast deceiving and sending unto destruction? Cursed therefore shalt thou be, thou enemy and corrupter of the way of the truth of Christ, who shall prove by fire that dieth not and in outer darkness, thine iniquities that thou hast committed. And having thus said, the dog went forth and the people followed him, leaving Simon alone. And the dog came unto Peter as he sat with the multitude that was come to see Peter’s face, and the dog related what he had done unto Simon. And thus spake the dog unto the angel and apostle of the true God: Peter, thou wilt have a great contest with the enemy of Christ and his servants, and many that have been deceived by him shalt thou turn unto the faith; wherefore thou shalt receive from God the reward of thy work. And when the dog had said this he fell down at the apostle Peter’s feet and gave up the ghost. And when the great multitude saw with amazement the dog speaking, they began then, some to throw themselves down at Peter’s feet, and some said: Show us another sign, that we may believe in thee as the minister of the living God, for Simon also did many signs in our presence and therefore did we follow him.

XIII. And Peter turned and saw a herring (sardine) hung in a window, and took it and said to the people: If ye now see this swimming in the water like a fish, will ye be able to believe in him whom I preach? And they said with one voice: Verily we will believe thee. Then he said -now there was a bath for swimming at hand: In thy name, O Jesu Christ, forasmuch as hitherto it is not believed in, in the sight of all these live and swim like a fish. And he cast the herring into the bath, and it lived and began to swim. And all the people saw the fish swimming, and it did not so at that hour only, lest it should be said that it was a delusion (phantasm), but he made it to swim for a long time, so that they brought much people from all quarters and showed them the herring that was made a living fish, so that certain of the people even cast bread to it; and they saw that it was whole. And seeing this, many followed Peter and believed in the Lord.

And they assembled themselves day and night unto the house of Narcissus the presbyter. And Peter discoursed unto them of the scriptures of the prophets and of those things which our Lord Jesus Christ had wrought both in word and in deeds.

XIV. But Marcellus was confirmed daily by the signs which he saw wrought by Peter through the grace of Jesus Christ which he granted unto him. And Mareellus ran upon Simon as he sat in his house in the dining chamber, and cursed him and said unto him: Thou most adverse and pestilent of men, corrupter of my soul and my house, who wouldest have made me fall away from my Lord and Saviour Christ! and laying hands on him he commanded him to be thrust out of his house. And the servants having received such licence, covered him with reproaches; some buffeted his face, others beat him with sticks, others cast stones, others emptied out vessels full of filth upon his head, even those who on his account had fled from their master and been a long time fettered; and other their fellowservants of whom he had spoken evil to their master reproached him. saying to him: Now by the will of God who hath had mercy on us and on our master, do we recompense thee with a fit reward. And Simon, shrewdly beaten and cast out of the house, ran unto the house where Peter lodged, even the house of Narcissus, and standing at the gate cried out: Lo, here am I, Simon: come thou down, Peter, and I will convict thee that thou hast believed on a man which is a Jew and a carpenter’s son.

XV. And when it was told Peter that Simon had said this, Peter sent unto him a woman which had a sucking child, saying to her: Go down quickly, and thou wilt find one that seeketh me. For thee there is no need that thou answer him at all, but keep silence and hear what the child whom thou holdest shall say unto him. The woman therefore went down. Now the child whom she suckled was seven months old; and it received a man’s voice and said unto Simon: O thou abhorred of God and men, and destruction of truth, and evil seed of all corruption, O fruit by nature unprofitable! but only for a short and little season shalt thou be seen, and thereafter eternal punishment is laid up for thee. Thou son of a shameless father, that never puttest forth thy roots for good but for poison, faithless generation void of all hope! thou wast not confounded when a dog reproved thee; I a child am compelled of God to speak, and not even now art thou ashamed. But even against thy will, on the sabbath day that cometh, another shall bring thee into the forum of Julius that it may be shown what manner of man thou art. Depart therefore from the gate wherein walk the feet of the holy; for thou shalt no more corrupt the innocent souls whom thou didst turn out of the way and make sad; in Christ, therefore, shall be shown thine evil nature, and thy devices shall be cut in pieces. And now speak I this last word unto thee: Jesus Christ saith to thee: Be thou stricken dumb in my name, and depart out of Rome until the sabbath that cometh. And forthwith he became dumb and his speech was bound; and he went out of Rome until the sabbath and abode in a stable. But the woman returned with the child unto Peter and told him and the rest of the brethren what the child had said unto Simon: and they magnified the Lord which had shown these things unto men.

XVI. Now when the night fell, Peter, while yet waking, beheld Jesus clad in a vesture of brightness, smiling and saying unto him: Already is much people of the brotherhood returned through me and through the signs which thou hast wrought in my name. But thou shalt have a contest of the faith upon the sabbath that cometh, and many more of the Gentiles and of the Jews shall be converted in my name unto me who was reproached and mocked and spat upon. For I will be present with thee when thou askest for signs and wonders, and thou shalt convert many: but thou shalt have Simon opposing thee by the works of his father; yet all his works shall be shown to be charms and contrivances of sorcery. But now slack thou not, and whomsoever I shall send unto thee thou shalt establish in my name. And when it was light, he told the brethren how the Lord had appeared unto him and what he had commanded him:

XVII. [This episode, inserted most abruptly, is believed by Vouaux to have been inserted here by the compiler of the Greek original of the Vercelli Acts: but it was not composed by him, but transferred with very slight additions from the earlier part of the Acts-now lost- of which the scene was laid in Judaea. I incline to favour this view.)

But believe ye me, men and brethren, I drove this Simon out of Judaea where he did many evils with his magical charms, lodging in Judaea with a certain woman Eubula, who was of honourable estate in this world, having store of gold and pearls of no small price. Here did Simon enter in by stealth with two others like unto himself, and none of the household saw them two, but Simon only, and by means of a spell they took away all the woman’s gold, and disappeared. But Eubula, when she found what was done, began to torture her household, saying: Ye have taken occasion by this man of God and spoiled me, when ye saw him entering in to me to honour a mere woman; but his name is as the name of the Lord.

As I fasted for three days and prayed that this matter should be made plain, I saw in a vision Italicus and Antulus (Antyllus?) whom I had instructed in the name of the Lord, and a boy naked and chained giving me a wheaten loaf and saying unto me: Peter, endure yet two days and thou shalt see the mighty works of God. As for all that is lost out of the house of Eubula, Simon hath used art magic and hath caused a delusion, and with two others hath stolen it away: whom thou shalt see on the third day at the ninth hour, at the gate which leadeth unto Neapolis, selling unto a goldsmith by name Agrippinus a young satyr of gold of two pound weight, having in it a precious stone. But for thee there is no need that thou touch it, lest thou be defiled; but let there be with thee some of the matron’s servants, and thou shalt show them the shop of the goldsmith and depart from them. For by reason of this matter shall many believe on the name of the Lord, and all that which these men by their devices and wickedness have oft-times stolen shall be openly showed. When I heard that, I went unto Eubula and found her sitting with her clothes rent and her hair disordered, mourning; unto whom I said: Eubula, rise up from thy mourning and compose thy face and order thy hair and put on raiment befitting thee, and pray unto the Lord Jesus Christ that judgeth every soul: for he is the invisible Son of God, by whom thou must be saved, if only thou repent with thine whole heart of thy former sins: and receive thou power from him; for behold, by me the Lord saith to thee: Thou shalt find all whatsoever thou hast lost. And after thou hast received them, take thou care that he find thee, that thou mayest renounce this present world and seek for everlasting refreshment. Hearken therefore unto this: Let certain of thy people keep watch at the gate that leadeth to Neapolis on the day after to-morrow at about the ninth hour, and they shall see two young men having a young satyr of gold, of two pound weight, set with gems, as a vision hath shown me: which thing they will offer for sale to one Agrippinus of the household of godliness and of the faith which is in the Lord Jesus Christ: by whom it shall be showed thee that thou shouldest believe in the living God and not on Simon the magician, the unstable devil, who hath desired that thou shouldest remain in sorrow, and thine innocent household be tormented; who by fair words and speech only hath deceived thee, and with his mouth only spake of godliness, whereas he is wholly possessed of ungodliness. For when thou didst think to keep holy-day, and settedst up thine idol and didst veil it and set out all thine ornaments upon a table (round three-legged table), he brought in two young men whom no man of yours saw, by a magic charm, and they stole away thine ornaments and were no more seen. But his device hath had no success (place); for my God hath manifested it unto me, to the end thou shouldest not be deceived, neither perish in hell, for those sins which thou hast committed ungodly and contrary to God, who is full of all truth, and the righteous judge of quick and dead; and there is none other hope of life unto men save through him, by whom those things which thou hast lost are recovered unto thee: and now do thou gain thine own soul.

But she cast herself down before my feet, saying: O man, who thou art I know not; but him I received as a servant of God, and whatsoever he asked of me to give it unto the poor, I gave much by his hands, and beside that I did give much unto him. What hurt did I do him, that he should contrive all this against mine house? Unto whom Peter said: There is no faith to be put in words, but in acts and deeds: but we must go on with that we have begun. So I left her and went with two stewards of Eubula and came to Agrippinus and said to him: See that thou take note of these men; for to-morrow two young men will come to thee, desiring to sell thee a young satyr of gold set with jewels, which belongeth to the mistress of these: and thou shalt take it as it were to look upon it, and praise the work of the craftsman, and then when these come in, God will bring the rest to the proof. And on the next day the stewards of the matron came about the ninth hour, and also those young men, willing to sell unto Agrippinus the young satyr of gold. And they being forthwith taken, it was reported unto the matron, and she in distress of mind came to the deputy, and with a loud voice declared all that had befallen her. And when Pompeius the deputy beheld her in distress of mind, who never had come forth abroad, he forthwith rose up from the judgement seat and went unto the praetorium, and bade those men to be brought and tortured; and while they were being tormented they confessed that they did it in the service of Simon, which, said they, persuaded us thereto with money. And being tortured a long time, they confessed that all that Eubula had lost was laid up under the earth in a cave on the other side of the gate, and many other things besides. And when Pompeius heard this, he rose up to go unto the gate, with those two men, each of them bound with two chains. And lo, Simon came in at the gate, seeking them because they tarried long. And he seeth a great multitude coming, and those two bound with chains; and he understood and betook him to flight, and appeared no more in Judaea unto this day. But Eubula, when she had recovered all her goods, gave them for the service of the poor, and believed on the Lord Jesus Christ and was comforted; and despised and renounced this world, and gave unto the widows and fatherless, and clothed the poor. And after a long time she received her rest (sleep). Now these things, dearly beloved brethren, were done in Judaea, whereby he that is called the angel of Satan was driven out thence.

XVIII. Brethren, dearest and most beloved, let us fast together and pray unto the Lord. For he that drove him out thence is able also to root him out of this place: and let him grant unto us power to withstand him and his magical charms, and to prove that he is the angel of Satan. For on the sabbath our Lord shall bring him, though he would not, unto the forum of Julius. Let us therefore bow our knees unto Christ, which heareth us, though we cry not; it is he that seeth us, though he be not seen with these eyes, yet is he in us: if we will, he will not forsake us. Let us therefore purify our souls of every evil temptation, and God will not depart from us. Yea, if we but wink with our eyes, he is present with us.

XIX. Now after these things were spoken by Peter, Marcellus also came in, and said: Peter, I have for thee cleansed mine whole house from the footsteps (traces) of Simon, and wholly done away even his wicked dust. For I took water and called upon the holy name of Jesus Christ, together with mine other servants which belong unto him, and sprinkled all my house and all the dining chambers and all the porticoes, even unto the outer gate, and said: I know that thou, Lord Jesu Christ, art pure and untouched of any uncleanness: so let mine enemy and adversary be driven out from before thy face. And now, thou blessed one, have I bidden the widows and old women to assemble unto thee in my house which is purified (MS. common), that they may pray with us. And they shall receive every one a piece of gold in the name of the ministry (service), that they may be called indeed servants of Christ. And all else is now prepared for the service. I entreat thee, therefore, O blessed Peter, consent unto their request, so that thou also pay honour unto (ornament) their prayers in my stead; let us then go and take Narcissus also, and whosoever of the brethren are here. So then Peter consented unto his simplicity, to fulfil his desire, and went forth with him and the rest of the brethren.

XX. But Peter entered in, and beheld one of the aged women, a widow, that was blind, and her daughter giving her her hand and leading her into Marcellus’ house; and Peter said unto her: Come hither, mother: from this day forward Jesus giveth thee his right hand, by whom we have light unapproachable which no darkness hideth; who saith unto thee by me: Open thine eyes and see, and walk by thyself. And forthwith the widow saw Peter laying his hand upon her.

And Peter entered into the dining-hall and saw that the Gospel was being read, and he rolled up the book and said: Ye men that believe and hope in Christ, learn in what manner the holy Scripture of our Lord ought to be declared: whereof we by his grace wrote that which we could receive, though yet it appear unto you feeble, yet according to our power, even that which can be endured to be borne by (or instilled into) human flesh. We ought therefore first to know the will and the goodness of God, how that when error was everywhere spread abroad, and many thousands of men were being cast down into perdition, God was moved by his mercy to show himself in another form and in the likeness of man, concerning which neither the Jews nor we were able worthily to be enlightened. For every one of us according as he could contain the sight, saw, as he was able. Now will I expound unto you that which was newly read unto you. Our Lord, willing that I should behold his majesty in the holy mount -I, when I with the sons of Zebedee saw the brightness of his light, fell as one dead and shut mine eyes, and heard such a voice from him as I am not able to describe, and thought myself to be blinded by his brightness. And when I recovered (breathed again) a little I said within myself: Peradventure my Lord hath brought me hither that he might blind me. And I said: If this also be thy will, Lord, I resist not. And he gave me his hand and raised me up; and when I arose I saw him again in such a form as I was able to take in. As, therefore, the merciful God, dearly beloved brethren, carried our infirmities and bare our sins (as the prophet saith: He beareth our sins and suffereth for us; but we did esteem him to be in affliction and smitten with plagues), for he is in the Father and the Father in him -he also is himself the fulness of all majesty, who hath shown unto us all his good things: he did eat and drink for our sakes, himself being neither an-hungered nor athirst; he carried and bare reproaches for our sakes, he died and rose again because of us; who both defended me when I sinned and comforted me by his greatness, and will comfort you also that ye may love him: this God who is great and small, fair and foul, young and old, seen in time and unto eternity invisible; whom the hand of man hath not held, yet is he held by his servants; whom no flesh hath seen, yet now seeth; who is the word proclaimed by the prophets and now appearing (so Gk.: Lat. not heard of but now known); not subject to suffering, but having now made trial of suffering for our sake (or like unto us); never chastised, yet now chastised; who was before the world and hath been comprehended in time; the great beginning of all principality, yet delivered over unto princes; beautiful, but among us lowly; seen of all yet foreseeing all (MS. foul of view, yet foreseeing). This Jesus ye have, brethren, the door, the light, the way, the bread, the water, the life, the resurrection, the refreshment, the pearl, the treasure, the seed, the abundance (harvest), the mustard seed, the vine, the plough, the grace, the faith, the word: he is all things and there is none other greater than he. Unto him be praise, world without end. Amen.

XXI. And when the ninth hour was fully come, they rose up to make prayer. And behold certain widows, of the aged, unknown to Peter, which sat there, being blind and not believing, cried out, saying unto Peter: We sit together here, O Peter, hoping and believing in Christ Jesus: as therefore thou hast made one of us to see, we entreat thee, lord Peter, grant unto us also his mercy and pity. But Peter said to them: If there be in you the faith that is in Christ, if it be firm in you, then perceive in your mind that which ye see not with your eyes, and though your ears are closed, yet let them be open in your mind within you. These eyes shall again be shut, seeing nought but men and oxen and dumb beasts and stones and sticks; but not every eye seeth Jesus Christ. Yet now, Lord, let thy sweet and holy name succour these persons; do thou touch their eyes; for thou art able -that these may see with their eyes.

And when all had prayed, the hall wherein they were shone as when it lighteneth, even with such a light as cometh in the clouds, yet not such a light as that of the daytime, but unspeakable, invisible, such as no man can describe, even such that we were beside ourselves with bewilderment, calling on the Lord and saying: Have mercy, Lord, upon us thy servants: what we are able to bear, that, Lord, give thou us; for this we can neither see nor endure. And as we lay there, only those widows stood up which were blind; and the bright light which appeared unto us entered into their eyes and made them to see. Unto whom Peter said: Tell us what ye saw. And they said: We saw an old man of such comeliness as we are not able to declare to thee; but others said: We saw a young man; and others: We saw a boy touching our eyes delicately, and so were our eyes opened. Peter therefore magnified the Lord, saying: Thou only art the Lord God, and of what lips have we need to give thee due praise? and how can we give thee thanks according to thy mercy? Therefore, brethren, as I told you but a little while since, God that is constant is greater than our thoughts, even as we have learned of these aged widows, how that they beheld the Lord in divers forms.

XXII. And having exhorted them all to think upon (understand) the Lord with their whole heart, he began together with Marcellus and the rest of the brethren to minister unto the virgins of the Lord, and to rest until the morning.

Unto whom Marcellus said: Ye holy and inviolate virgins of the Lord, hearken: Ye have a place to abide in, for these things that are called mine, whose are they save yours? depart not hence, but refresh yourselves: for upon the sabbath which cometh, even to-morrow, Simon hath a controversy with Peter the holy one of God: for as the Lord hath ever been with him, lo will Christ the Lord now stand for him as his apostle. For Peter hath continued tasting nothing, but fasting yet a day, that he may overcome the wicked adversary and persecutor of the Lord’s truth. For lo, my young men are come announcing that they have seen scaffolds being set up in the forum, and much people saying: To-morrow at daybreak two Jews are to contend here concerning the teaching (?) of God. Now therefore let us watch until the morning, praying and beseeching our Lord Jesus Christ to hear our prayers on behalf of Peter.

And Marcellus turned to sleep for a short space, and awoke and said unto Peter: O Peter, thou apostle of Christ, let us go boldly unto that which lieth before us. For just now when I turned myself to sleep for a little, I beheld thee sitting in a high place and before thee a great multitude, and a woman exceeding foul, in sight like an Ethiopian, not an Egyptian, but altogether black and filthy, clothed in rags, and with an iron collar about her neck and chains upon her hands and feet, dancing. And when thou sawest me thou saidst to me with a loud voice: Marcellus the whole power of Simon and of his God is this woman that danceth; do thou behead her. And I said to thee: Brother Peter, I am a senator of a high race, and I have never defiled my hands, neither killed so much as a sparrow at any time. And thou hearing it didst begin to cry out yet more: Come thou, our true sword, Jesu Christ. and cut not off only the head of this devil, but hew all her limbs in pieces in the sight of all these Whom I have approved in thy service. And immediately one like unto thee, O Peter, having a sword, hewed her in pieces: so that I looked earnestly upon you both, both on thee and on him that cut in pieces that devil, and marvelled greatly to see how alike ye were. And I awaked, and have told unto thee these signs of Christ. And when Peter heard it he was the more filled with courage, for that Marcellus had seen these things, knowing that the Lord alway careth for his own. And being joyful and refreshed by these words, he rose up to go unto the forum.

XXIII. Now the brethren were gathered together, and all that were in Rome, and took places every one for a piece of gold: there came together also the senators and the prefects and those in authority. And Peter came and stood in the midst, and all cried out: Show us, O Peter, who is thy God and what is his greatness which hath given thee confidence. Begrudge not the Romans; they are lovers of the gods. We have had proof of Simon, let us have it of thee; convince us, both of you, whom we ought truly to believe. And as they said these things, Simon also came in, and standing in trouble of mind at Peter’s side, at first he looked at him.

And after long silence Peter said: Ye men of Rome, be ye true judges unto us, for I say that I have believed on the living and true God; and I promise to give you proofs of him, which are known unto me, as many among you also can bear witness. For ye see that this man is now rebuked and silent, knowing that I drove him out of Judaea because of the deceits which he practised upon Eubula, an honourable and simple woman, by his art magic; and being driven out from thence, he is come hither, thinking to escape notice among you; and lo, he standeth face to face with me. Say now, Simon, didst thou not at Jerusalem fall at my feet and Paul’s, when thou sawest the healings that were wrought by our hands, and say: I pray you take of me a payment as much as ye will, that I may be able to lay hands on men and do such mighty works? And we when we heard it cursed thee, saying: Dost thou think to tempt us as if we desired to possess money? And now, fearest thou not at all? My name is Peter, because the Lord Christ vouchsafed to call me ‚prepared for all things’: for I trust in the living God by whom I shall put down thy sorceries. Now let him do in your presence the wonders which he did aforetime: and what I have now said of him, will ye not believe it?

But Simon said: Thou presumest to speak of Jesus of Nazareth, the son of a carpenter, and a carpenter himself, whose birth is recorded (or whose race dwelleth) in Judaea. Hear thou, Peter: the Romans have understanding: they are no fools. And he turned to the people and said: Ye men of Rome, is God born? is he crucified? he that hath a master is no God. And when he so spake, many said: Thou sayest well, Simon.

XXIV. But Peter said: Anathema upon thy words against (or in) Christ! Presumest thou to speak thus, whereas the prophet saith of him: Who shall declare his generation? And another prophet saith: And we saw him and he had no beauty nor comeliness. And: In the last times shall a child be born of the Holy Ghost: his mother knoweth not a man, neither doth any man say that he is his father. And again he saith: She hath brought forth and not brought forth.[From the apocryphal Ezekiel (lost)] And again: Is it a small thing for you to weary men (lit. Is it a small thing that ye make a contest for men)? Behold, a virgin shall conceive in the womb. And another prophet saith, honouring the Father: Neither did we hear her voice, neither did a midwife come in.[From the Ascension of Isaiah, xi. 14] Another prophet saith: Born not of the womb of a woman, but from a heavenly place came he down. And: A stone was cut out without hands, and smote all the kingdoms. And: The stone which the builders rejected, the same is become the head of the corner; and he calleth him a stone elect, precious. And again a prophet saith concerning him: And behold, I saw one like the Son of man coming upon a cloud. And what more? O ye men of Rome, if ye knew the Scriptures of the prophets, I would expound all unto you: by which Scriptures it was necessary that this should be spoken in a mystery, and that the kingdom of God should be perfected. But these things shall be opened unto you hereafter. Now turn I unto thee, Simon: do thou some one thing of those wherewith thou didst before deceive them, and I will bring it to nought through my Lord Jesus Christ. And Simon plucked up his boldness and said: If the prefect allow it (prepare yourselves and delay not for my sake).

XXV. But the prefect desired to show patience unto both, that he might not appear to do aught unjustly. And the prefect put forward one of his servants and said thus unto Simon: Take this man and deliver him to death. And to Peter he said: And do thou revive him. And unto the people the prefect said: It is now for you to judge whether of these two is acceptable unto God, he that killeth or he that maketh alive. And straightway Simon spake in the ear of the lad and made him speechless, and he died.

And as there began to be a murmuring among the people, one of the widows who were nourished (refreshed) in Marcellus’ house, standing behind the multitude, cried out: O Peter, servant of God, my son is dead, the only one that I had. And the people made place for her and led her unto Peter: and she cast herself down at his feet, saying: I had one only son, which with his hands (shoulders) furnished me with nourishment: he raised me up, he carried me: now that he is dead, who shall reach me a hand? Unto whom Peter said: Go, with these for witness, and bring hither thy son, that they may see and be able to believe that by the power of God he is raised, and that this man (Simon) may behold it and fail (or, and she when she saw him, fell down). And Peter said to the young men: We have need of some young men, and, moreover, of such as will believe. And forthwith thirty young men arose, which were prepared to carry her or to bring thither her son that was dead. And whereas the widow was hardly returned to herself, the young men took her up; and she was crying out and saying: Lo, my son, the servant of Christ hath sent unto thee: tearing her hair and her face. Now the young men which were come examined (Gk. apparently, held) the lad’s nostrils to see whether he were indeed dead; and seeing that he was dead of a truth, they had compassion on the old woman and said: If thou so will, mother, and hast confidence in the God of Peter, we will take him up and carry him thither that he may raise him up and restore him unto thee.

XXVI. And as they said these things, the prefect (in the forum, Lat.), looking earnestly upon Peter (said: What sayest thou Peter?) Behold my lad is dead, who also is dear unto the emperor, and I spared him not, though I had with me other young men; but I desired rather to make trial (tempt) of thee and of the God whom thou (preachest), whether ye be true, and therefore I would have this lad die. And Peter said: God is not tempted nor proved, O Agrippa, but if he be loved and entreated he heareth them that are worthy. But since now my God and Lord Jesus Christ is tempted among you, who hath done so great signs and wonders by my hands to turn you from your sins -now also in the sight of all do thou, Lord, at my word, by thy power raise up him whom Simon hath slain by touching him. And Peter said unto the master of the lad: Go, take hold on his right hand, and thou shalt have him alive and walking with thee. And Agrippa the prefect ran and went to the lad and took his hand and raised him up. And all the multitude seeing it cried: One is the God, one is the God of Peter.

XXVII. In the meanwhile the widow’s son also was brought upon a bed by the young men, and the people made way for them and brought them unto Peter. And Peter lifted up his eyes unto heaven and stretched forth his hands and said: O holy Father of thy Son Jesus Christ. who hast granted us thy power, that we may through thee ask and obtain, and despise all that is in the world, and follow thee only, who art seen of few and wouldest be known of many: shine thou about us, Lord, enlighten us, appear thou, raise up the son of this aged widow, which cannot help herself without her son. And I, repeating the word of Christ my Lord, say unto thee: Young man, arise and walk with thy mother so long as thou canst do her good; and thereafter shalt thou serve me after a higher sort, ministering in the lot of a deacon of the bishop (or, and of a bishop). And immediately the dead man rose up, and the multitudes saw it and marvelled, and the people cried out: Thou art God the Saviour, thou, the God of Peter, the invisible God, the Saviour. And they spake among themselves, marvelling indeed at the power of a man that called upon his Lord with a word; and they received it unto sanctification.

XXVIII. The fame of it therefore being spread throughout the city, there came the mother of a certain senator, and cast herself into the midst of the people, and fell at Peter’s feet, saying: I have learned from my people that thou art a servant of the merciful God, and dost impart his grace unto all them that desire this light. Impart therefore the light unto my son, for I know that thou begrudgest none; turn not away from a matron that entreateth thee. Unto whom Peter said: Wilt thou believe on my God, by whom thy son shall be raised? And the mother said with a loud voice, weeping: I believe, O Peter, I believe! and all the people cried out: Grant the mother her son. But Peter said: Let him be brought hither before all these. And Peter turned himself to the people and said: Ye men of Rome, I also am one of yourselves, and bear a man’s body and am a sinner, but have obtained mercy: look not therefore upon me as though I did by mine own power that which I do, but by the power of my Lord Jesus Christ, who is the judge of quick and dead. In him do I believe and by him am I sent, and have confidence when I call upon him to raise the dead. Go thou therefore also, O woman, and cause thy son to be brought hither and to rise again. And the woman passed through the midst of the people and went into the street, running, with great joy, and believing in her mind she came unto her house, and by means of her young men she took him up and came unto the forum. Now she bade the young men put caps [pilei, a sign that they were now freed.] on their heads, and to walk before the bier, and all that she had determined to burn upon the body of her son to be borne before his bier; and when Peter saw it he had compassion upon the dead body and upon her. And she came unto the multitude, while all bewailed her; and a great crowd of senators and matrons followed after, to behold the wonderful works of God: for this Nicostratus which was dead was exceeding noble and beloved of the senate. And they brought him and set him down before Peter. And Peter called for silence, and with a loud voice said: Ye men of Rome, let there now be a just judgement betwixt me and Simon; and judge ye whether of us two believeth in the living God, he or I. Let him raise up the body that lieth here, and believe in him as the angel of God. But if he be not able, and I call upon my God and restore the son alive unto his mother, then believe ye that this man is a sorcerer and a deceiver, which is entertained among you. And when all they heard these things, they thought that it was right which Peter had spoken, and they encouraged Simon, saying: Now, if there be aught in thee, show it openly! either overcome, or thou shall be overcome! (or, convince us, or thou shalt be convicted). Why standest thou still? Come, begin! But Simon, when he saw them all instant with him, stood silent; and thereafter, when he saw the people silent and looking upon him, Simon cried out, saying: Ye men of Rome, if ye behold the dead man arise, will ye cast Peter out of the city? And all the people said: We will not only cast him out, but on the very instant will we burn him with fire.

Then Simon went to the head of the dead man and stooped down and thrice raised himself up (or, and said thrice: Raise thyself), and showed the people that he (the dead) lifted his head and moved it, and opened his eyes and bowed himself a little unto Simon. And straightway they began to ask for wood and torches, wherewith to burn Peter. But Peter receiving strength of Christ, lifted up his voice and said unto them that cried out against him: Now see I, ye people of Rome, that ye are -I must not say fools and vain, so long as your eyes and your ears and your hearts are blinded. How long shall your understanding be darkened? see ye not that ye are bewitched, supposing that a dead man is raised, who hath not lifted himself up? It would have sufficed me, ye men of Rome, to hold my peace and die without speaking, and to leave you among the deceits of this world; but I have the chastisement of fire unquenchable before mine eyes. If therefore it seem good unto you, let the dead man speak, let him arise if he liveth, let him loose his jaw that is bound, with his hands, let him call upon his mother, let him say unto you that cry out: Wherefore cry ye? let him beckon unto us with his hand. If now ye would see that he is dead, and yourselves bewitched, let this man depart from the bier, who hath persuaded you to depart from Christ, and ye shall see that the dead man is such as ye saw him brought hither.

But Agrippa the prefect had no longer patience, but thrust away Simon with his own hands, and again the dead man lay as he was before. And the people were enraged, and turned away from the sorcery of Simon and began to cry out: Hearken, O Caesar! if now the dead riseth not, let Simon burn instead of Peter, for verily he hath blinded us. But Peter stretched forth his hand and said: O men of Rome, have patience! I say not unto you that if the lad be raised Simon shall burn; for if I say it, ye will do it. The people cried out: Against thy will, Peter, we will do it. Unto whom Peter said: If ye continue in this mind the lad shall not arise: for we know not to render evil for evil, but we have learned to love our enemies and pray for our persecutors. For if even this man can repent, it were better; for God will not remember evil. Let him come, therefore, into the light of Christ; but if he cannot, let him possess the part of his father the devil, but let not your hands be defiled. And when he had thus spoken unto the people, he went unto the lad, and before he raised him, he said to his mother: These young men whom thou hast set free in the honour of thy son, can yet serve their God when he liveth, being free; for I know that the soul of some is hurt if they shall see thy son arise and know that these shall yet be in bondage: but let them all continue free and receive their sustenance as they did before, for thy son is about to rise again; and let them be with him. And Peter looked long upon her, to see her thoughts. And the mother of the lad said: What other can I do? therefore before the prefect I say: whatsoever I was minded to burn upon the body of my son, let them possess it. And Peter said: Let the residue be distributed unto the widows. Then Peter rejoiced in soul and said in the spirit: O Lord that art merciful, Jesu Christ, show thyself unto thy Peter that calleth upon thee like as thou hast always shown him mercy and loving-kindness: and in the presence of all these which have obtained freedom, that these may become thy servants, let Nicostratus now arise. And Peter touched the lad’s side and said: Arise. And the lad arose and put off his grave clothes and sat up and loosed his jaw, and asked for other raiment; and he came down from the bier and said unto Peter: I pray thee, O man of God, let us go unto our Lord Christ whom I saw speaking with me; who also showed me unto thee and said to thee: Bring him hither unto me, for he is mine. And when Peter heard this of the lad, he was strengthened yet more in soul by the help of the Lord; and Peter said unto the people: Ye men of Rome, it is thus that the dead are raised up, thus do they converse, thus do they arise and walk, and live so long time as God willeth. Now therefore, ye that have come together unto the sight, if ye turn not from these your evil ways, and from all your gods that are made with hands, and from all uncleanness and concupiscence, receive fellowship with Christ, believing, that ye may obtain everlasting life.

XXIX. And in the same hour they worshipped him as a God, falling down at his feet, and the sick whom they had at home, that he might heal them.

But the prefect seeing that so great a multitude waited upon Peter, signified to Peter that he should withdraw himself: and Peter told the people to come unto Marcellus’ house. But the mother of the lad besought Peter to set foot in her house. But Peter had appointed to be with Marcellus on the Lord’s day, to see the widows even as Marcellus had promised, to minister unto them with his own hands. The lad therefore that was risen again said: I depart not from Peter. And his mother, glad and rejoicing, went unto her own house. And on the next day after the sabbath she came to Marcellus’ house bringing unto Peter two thousand pieces of gold, and saying unto Peter: Divide these among the virgins of Christ which serve him. But the lad that was risen from the dead, when he saw that he had given nothing to any man, went home and opened the press and himself offered four thousand pieces of gold, saying unto Peter: Lo, I also which was raised, offer a double offering, and myself also from this day forward as a speaking sacrifice unto God.

Here begins the original Greek text as preserved in one of our two manuscripts (that at Mt. Athos). The second (Patmos) manuscript begins, as do the versions, at ch. xxxiii. The Greek and not the Latin is followed in the translation.

XXX. Now on the Lord’s day as Peter discoursed unto the brethren and exhorted them unto the faith of Christ, there being present many of the senate and many knights and rich women and matrons, and being confirmed in the faith, one woman that was there, exceeding rich, which was surnamed Chryse because every vessel of hers was of gold -for from her birth she never used a vessel of silver or glass, but golden ones only- said unto Peter: Peter, thou servant of God, he whom thou callest God appeared unto me in a dream and said: Chryse, carry thou unto Peter my minister ten thousand pieces of gold; for thou owest them to him. I have therefore brought them, fearing lest some harm should be done me by him that appeared unto me, which also departed unto heaven. And so saying, she laid down the money and departed. And Peter seeing it glorified the Lord, for that they that were in need should be refreshed. Certain, therefore, of them that were there said unto him: Peter, hast thou not done ill to receive the money of her? for she is ill spoken of throughout all Rome for fornication, and because she keepeth not to one husband, yea, she even hath to do with the young men of her house. Be not therefore a partner with the table of Chryse, but let that which came from her be returned unto her. But Peter hearing it laughed and said to the brethren: What this woman is in the rest of her way of life, I know not, but in that I have received this money, I did it not foolishly; for she did pay it as a debtor unto Christ, and giveth it unto the servants of Christ: for he himself hath provided for them.

XXXI. And they brought unto him also the sick on the sabbath, beseeching that they might recover of their diseases. And many were healed that were sick of the palsy, and the gout, and fevers tertian and quartan, and of every disease of the body were they healed, believing in the name of Jesus Christ, and very many were added every day unto the grace of the Lord.

But Simon the magician, after a few days were past, promised the multitude to convict Peter that he believed not in the true God but was deceived. And when he did many lying wonders, they that were firm in the faith derided him. For in diningchambers he made certain spirits enter in, which were only an appearance, and not existing in truth. And what should I more say? though he had oft-times been convicted of sorcory, he made lame men seem whole for a little space, and blind likewise, and once he appeared to make many dead to live and move, as he did with Nicostratus (Gk. Stratonicus). But Peter followed him throughout and convicted him always unto the beholders: and when he now made a sorry figure and was derided by the people of Rome and disbelieved for that he never succeeded m the things which he promised to perform, being in such a plight at last he said to them: Men of Rome, ye think now that Peter hath prevailed over me, as more powerful, and ye pay more heed to him: ye are deceived. For to-morrow I shall forsake you, godless and impious that ye are, and fly up unto God whose Power I am, though I am become weak. Whereas, then, ye have fallen, I am He that standeth, and I shall go up to my Father and say unto him: Me also, even thy son that standeth, have they desired to pull down; but I consented not unto them, and am returned back unto myself.

XXXII. And already on the morrow a great multitude assembled at the Sacred Way to see him flying. And Peter came unto the place, having seen a vision (or, to see the sight), that he might convict him in this also; for when Simon entered into Rome, he amazed the multitudes by flying: but Peter that convicted him was then not yet living at Rome: which city he thus deceived by illusion, so that some were carried away by him (amazed at him).

So then this man standing on an high place beheld Peter and began to say: Peter, at this time when I am going up before all this people that behold me, I say unto thee: If thy God is able, whom the Jews put to death, and stoned you that were chosen of him, let him show that faith in him is faith in God, and let it appear at this time, if it be worthy of God. For I, ascending up, will show myself unto all this multitude, who I am. And behold when he was lifted up on high, and all beheld him raised up above all Rome and the temples thereof and the mountains, the faithful looked toward Peter. And Peter seeing the strangeness of the sight cried unto the Lord Jesus Christ: If thou suffer this man to accomplish that which he hath set about, now will all they that have believed on thee be offended, and the signs and wonders which thou hast given them through me will not be believed: hasten thy grace, O Lord, and let him fall from the height and be disabled; and let him not die but be brought to nought, and break his leg in three places. And he fell from the height and brake his leg in three places. Then every man cast stones at him and went away home, and thenceforth believed Peter.

But one of the friends of Simon came quickly out of the way (or arrived from a journey), Gemellus by name, of whom Simon had received much money, having a Greek woman to wife, and saw him that he had broken his leg, and said: O Simon, if the Power of God is broken to pieces, shall not that God whose Power thou art, himself be blinded? Gemellus therefore also ran and followed Peter, saying unto him: I also would be of them that believe on Christ. And Peter said: Is there any that grudgeth it, my brother? come thou and sit with us.

But Simon in his affliction found some to carry him by night on a bed from Rome unto Aricia; and he abode there a space, and was brought thence unto Terracina to one Castor that was banished from Rome upon an accusation of sorcery. And there he was sorely cut (Lat. by two physicians), and so Simon the angel of Satan came to his end.

[Here the Martyrdom proper begins in the Patmos MS. and the versions.]

XXXIII. Now Peter was in Rome rejoicing in the Lord with the brethren, and giving thanks night and day for the multitude which was brought daily unto the holy name by the grace of the Lord. And there were gathered also unto Peter the concubines of Agrippa the prefect, being four, Agrippina and Nicaria and Euphemia and Doris; and they, hearing the word concerning chastity and all the oracles of the Lord, were smitten in their souls, and agreeing together to remain pure from the bed of Agrippa they were vexed by him.

Now as Agrippa was perplexed and grieved concerning them -and he loved them greatly- he observed and sent men privily to see whither they went, and found that they went unto Peter. He said therefore unto them when they returned: That Christian hath taught you to have no dealings with me: know ye that I will both destroy you, and burn him alive. They, then, endured to suffer all manner of evil at Agrippa’s hand, if only they might not suffer the passion of love, being strengthened by the might of Jesus.

XXXIV. And a certain woman which was exceeding beautiful, the wife of Albinus, Caesar’s friend, by name Xanthippe, came, she also, unto Peter, with the rest of the matrons, and withdrew herself, she also, from Albinus. He therefore being mad, and loving Xanthippe, and marvelling that she would not sleep even upon the same bed with him, raged like a wild beast and would have dispatched Peter; for he knew that he was the cause of her separating from his bed. Many other women also, loving the word of chastity, separated themselves from their husbands, because they desired them to worship God in sobriety and cleanness. And whereas there was great trouble in Rome, Albinus made known his state unto Agrippa, saying to him: Either do thou avenge me of Peter that hath withdrawn my wife, or I will avenge myself. And Agrippa said: I have suffered the same at his hand, for he hath withdrawn my concubines. And Albinus said unto him: Why then tarriest thou, Agrippa? let us find him and put him to death for a dealer in curious arts, that we may have our wives again, and avenge them also which are not able to put him to death, whose wives also he hath parted from them.

XXXV. And as they considered these things, Xanthippe took knowledge of the counsel of her husband with Agrippa, and sent and showed Peter, that he might depart from Rome. And the rest of the brethren, together with Marcellus, besought him to depart. But Peter said unto them: Shall we be runaways, brethren? and they said to him: Nay, but that thou mayest yet be able to serve the Lord. And he obeyed the brethren’s voice and went forth alone, saying: Let none of you come forth with me, but I will go forth alone, having changed the fashion of mine apparel. And as he went forth of the city, he saw the Lord entering into Rome. And when he saw him, he said: Lord, whither goest thou thus (or here)? And the Lord said unto him: I go into Rome to be crucified. And Peter said unto him: Lord, art thou (being) crucified again? He said unto him: Yea, Peter, I am (being) crucified again. And Peter came to himself: and having beheld the Lord ascending up into heaven, he returned to Rome, rejoicing, and glorifying the Lord, for that he said: I am being crucified: the which was about to befall Peter.

XXXVI. He went up therefore again unto the brethren, and told them that which had been seen by him: and they lamented in soul, weeping and saying: We beseech thee, Peter, take thought for us that are young. And Peter said unto them: If it be the Lord’s will, it cometh to pass, even if we will it not; but for you, the Lord is able to stablish you in his faith, and will found you therein and make you spread abroad, whom he himself hath planted, that ye also may plant others through him. But I, so long as the Lord will that I be in the flesh, resist not; and again if he take me to him I rejoice and am glad.

And while Peter thus spake, and all the brethren wept, behold four soldiers took him and led him unto Agrippa. And he in his madness (disease) commanded him to be crucified on an accusation of godlessness.

The whole multitude of the brethren therefore ran together, both of rich and poor, orphans and widows, weak and strong, desiring to see and to rescue Peter, while the people shouted with one voice, and would not be silenced: What wrong hath Peter done, O Agrippa? Wherein hath he hurt thee? tell the Romans! And others said: We fear lest if this man die, his Lord destroy us all.

And Peter when he came unto the place stilled the people and said: Ye men that are soldiers of Christ! ye men that hope in Christ! remember the signs and wonders which ye have seen wrought through me, remember the compassion of God, how many cures he hath wrought for you. Wait for him that cometh and shall reward every man according to his doings. And now be ye not bitter against Agrippa; for he is the minister of his father’s working. And this cometh to pass at all events, for the Lord hath manifested unto me that which befalleth. But why delay I and draw not near unto the cross?

XXXVII. And having approached and standing by the cross he began to say: O name of the cross, thou hidden mystery! O grace ineffable that is pronounced in the name of the cross! O nature of man, that cannot be separated from God! O love (friendship) unspeakable and inseparable, that cannot be shown forth by unclean lips! I seize thee now, I that am at the end of my delivery hence (or, of my coming hither). I will declare thee, what thou art: I will not keep silence of the mystery of the cross which of old was shut and hidden from my soul. Let not the cross be unto you which hope in Christ, this which appeareth: for it is another thing, different from that which appeareth, even this passion which is according to that of Christ. And now above all, because ye that can hear are able to hear it of me, that am at the last and final hour of my life, hearken: Separate your souls from every thing that is of the senses, from every thing that appeareth, and does not exist in truth. Blind these eyes of yours, close these ears of yours, put away your doings that are seen; and ye shall perceive that which concerneth Christ, and the whole mystery of your salvation: and let thus much be said unto you that hear, as if it had not been spoken. But now it is time for thee, Peter, to deliver up thy body unto them that take it. Receive it then, ye unto whom it belongeth. I beseech you the executioners, crucify me thus, with the head downward and not otherwise: and the reason wherefore, I will tell unto them that hear.

XXXVIII. And when they had hanged him up after the manner he desired, he began again to say: Ye men unto whom it belongeth to hear, hearken to that which I shall declare unto you at this especial time as I hang here. Learn ye the mystery of all nature, and the beginning of all things, what it was. For the first man, whose race I bear in mine appearance (or, of the race of whom I bear the likeness), fell (was borne) head downwards, and showed forth a manner of birth such as was not heretofore: for it was dead, having no motion. He, then, being pulled down -who also cast his first state down upon the earth- established this whole disposition of all things, being hanged up an image of the creation (Gk. vocation) wherein he made the things of the right hand into left hand and the left hand into right hand, and changed about all the marks of their nature, so that he thought those things that were not fair to be fair, and those that were in truth evil, to be good. Concerning which the Lord saith in a mystery: Unless ye make the things of the right hand as those of the left, and those of the left as those of the right, and those that are above as those below, and those that are behind as those that are before, ye shall not have knowedge of the kingdom.

This thought, therefore, have I declared unto you; and the figure wherein ye now see me hanging is the representation of that man that first came unto birth. Ye therefore, my beloved, and ye that hear me and that shall hear, ought to cease from your former error and return back again. For it is right to mount upon the cross of Christ, who is the word stretched out, the one and only, of whom the spirit saith: For what else is Christ, but the word, the sound of God? So that the word is the upright beam whereon I am crucified. And the sound is that which crosseth it, the nature of man. And the nail which holdeth the cross-tree unto the upright in the midst thereof is the conversion and repentance of man.

XXXIX. Now whereas thou hast made known and revealed these things unto me, O word of life, called now by me wood (or, word called now by me the tree of life), I give thee thanks, not with these lips that are nailed unto the cross, nor with this tongue by which truth and falsehood issue forth, nor with this word which cometh forth by means of art whose nature is material, but with that voice do I give thee thanks, O King, which is perceived (understood) in silence, which is not heard openly, which proceedeth not forth by organs of the body, which goeth not into ears of flesh, which is not heard of corruptible substance, which existeth not in the world, neither is sent forth upon earth, nor written in books, which is owned by one and not by another: but with this, O Jesu Christ, do I give thee thanks, with the silence of a voice, wherewith the spirit that is in me loveth thee, speaketh unto thee, seeth thee, and beseecheth thee. Thou art perceived of the spirit only, thou art unto me father, thou my mother, thou my brother, thou my friend, thou my bondsman, thou my steward: thou art the All and the All is in thee: and thou Art, and there is nought else that is save thee only.

Unto him therefore do ye also, brethren, flee, and if ye learn that in him alone ye exist, ye shall obtain those things whereof he saith unto you: ‚which neither eye hath seen nor ear heard, neither have they entered into the heart of man.’ We ask, therefore, for that which thou hast promised to give unto us, O thou undefiled Jesu. We praise thee, we give thee thanks, and confess to thee, glorifying thee, even we men that are yet without strength, for thou art God alone, and none other: to whom be glory now and unto all ages. Amen.

XL. And when the multitude that stood by pronounced the Amen with a great sound, together with the Amen Peter gave up his spirit unto the Lord.

And Marcellus not asking leave of any, for it was not possible, when he saw that Peter had given up the ghost, took him down from the cross with his own hands and washed him in milk and wine: and cut fine seven minae of mastic, and of myrrh and aloes and indian leaf other fifty, and perfumed (embalmed) his body and filled a coffin of marble of great price with Attic honey and laid it in his own tomb.

But Peter by night appeared unto Marcellus and said: Marcellus, hast thou heard that the Lord saith: Let the dead be buried of their own dead? And when Marcellus said: Yea, Peter said to him: That, then, which thou hast spent on the dead, thou hast lost: for thou being alive hast like a dead man cared for the dead. And Marcellus awoke and told the brethren of the appearing of Peter: and he was with them that had been stablished in the faith of Christ by Peter, himself also being stablished yet more until the coming of Paul unto Rome.

XLI. [This last chapter, and the last sentence of XL, are thought by Vouaux to be an addition by the author of i-iii, in other words by the compiler of the Greek original of the Vercelli Acts.]

But Nero, learning thereafter that Peter was departed out of this life, blamed the prefect Agrippa, because he had been put to death without his knowledge; for he desired to punish him more sorely and with greater torment, because Peter had made disciples of certain of them that served him, and had caused them to depart from him: so that he was very wrathful and for a long season spake not unto Agrippa: for he sought to destroy all them that had been made disciples by Peter. And he beheld by night one that scourged him and said unto him: Nero, thou canst not now persecute nor destroy the servants of Christ: refrain therefore thine hands from them. And so Nero, being greatly affrighted by such a vision, abstained from harming the disciples at that time when Peter also departed this life.

And thenceforth the brethren were rejoicing with one mind and exulting in the Lord, glorifying the God and Saviour (Father?) of our Lord Jesus Christ with the Holy Ghost, unto whom be glory, world without end. Amen.

 

 

 

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.