8 Księga Machabejska (8 Mch)

8 Księga Machabejska

 

Rozdział 1 (8 Mch 1)

Historia zniszczenia Jerozolimy

Nazywany Piątą Księgą Machabeuszy w syryjskiej Peszitcie

(1) W ten sposób nieszczęścia Jerozolimy z każdym dniem stawały się coraz gorsze, a uspokajający byli jeszcze bardziej zirytowani klęskami, którymi byli, nawet gdy głód padł na nich po tym, jak padł ofiarą na lud.

(2) W istocie mnogość zwłok leżących w stosach jedna na drugiej była okropnym widokiem i wywoływała zaraźliwy odór, który był przeszkodą dla tych, którzy wyruszą z miasta i będą walczyć z wrogiem:

(3) Ale jak mieli oni iść w szyku bojowym, który był już przyzwyczajony do dziesięciu tysięcy morderstw i musi deptać po tych martwych ciałach, gdy maszerowali, więc nie byli przerażeni, ani nie litowali się, gdy maszerowali nad nimi; nie uważali też, że ta obraza ofiarowana zmarłemu jest dla nich jakikolwiek zły znak; ale ponieważ ich prawe ręce były już zanieczyszczone morderstwami własnych rodaków,

(4) W tym stanie, w którym wybiegli do walki z obcokrajowcami, wydaje mi się, że zrzucili wyrzuty na samego Boga, jakby zbyt wolno karał ich; bo wojna nie trwała teraz tak, jakby mieli nadzieję na zwycięstwo; albowiem chwalili się brutalnie w rozpaczy wyzwolenia, w której już byli.

(5) A teraz Rzymianie, chociaż byli bardzo zaniepokojeni zebraniem swoich materiałów, podnieśli swoje brzegi w ciągu jednego i dwudziestu dni, po tym, jak wycięli wszystkie drzewa, które były w kraju, który przylegał do miasta, i że dla dziewięćdziesiąt stadiów wokół, jak już wspomniałem.

(6) I rzeczywiście sam widok kraju był czymś melancholijnym; ponieważ miejsca, które wcześniej były ozdobione drzewami i przyjemnymi ogrodami, stały się teraz pustynnym krajem pod każdym względem, a wszystkie drzewa zostały ścięte: żaden cudzoziemiec, który wcześniej widział Judeę i najpiękniejsze przedmieścia miasta,

(7) A teraz postrzegał to jako pustynię, lecz lamentujcie i opłakujcie smutek z powodu tak wielkiej zmiany: wojna zniszczyła bowiem wszystkie oznaki piękna.

(8) Gdyby ktokolwiek, kto znał to miejsce wcześniej, nagle do niego doszedł, nie znałby go ponownie; ale chociaż był w samym mieście, to mimo to zapytałby o to.

(8) A teraz brzegi zostały ukończone, dawały podstawy do strachu zarówno Rzymianom, jak i Judejczykom; albowiem Judejczycy spodziewali się, że miasto zostanie zajęte, chyba że spalą te brzegi, jak oczekiwali Rzymianie,

(9) Gdyby je kiedyś spalono, nigdy nie byliby w stanie tego znieść; albowiem istniała ogromna ilość materiałów, a ciała żołnierzy zaczęły upaść z tak ciężką pracą, jak ich dusze zemdlały w tak wielu przypadkach złego sukcesu;

(10) Nie, same nieszczęścia, które miały miejsce w mieście, okazały się większym zniechęceniem dla Rzymian niż w mieście; albowiem oni stwierdzili, że walczący Judejczycy w ogóle nie byli zmaltretowani wśród takich bolesnych udręk,

(11) Choć oni sami mieli coraz mniejsze nadzieje na sukces, a ich brzegi musiały ustąpić miejsca strategiom wroga, ich silnikom do twardości muru, a ich najbliższe walki z odwagą ich ataku;

(12) I, co było ich największym zniechęceniem ze wszystkich, odkryli, że odważne dusze Judejczyków przewyższają mnogość nieszczęść, którymi byli poddani, z powodu ich buntu, głodu i samej wojny; do tego stopnia, że byli gotowi wyobrazić sobie, że przemoc ich ataków była niezwyciężona, a ich łakomstwo nie zniechęciły ich nieszczęścia;

(13) Albowiem czego nie byliby w stanie znieść, gdyby mieli szczęście, którzy zwrócili swe nieszczęścia na poprawę ich męstwa! Te rozważania zmusiły Rzymian do pilniejszej ochrony swoich banków niż wcześniej.

(14) Ale teraz Jan i jego grupa zadbali o to, by potem się zabezpieczyć, nawet na wypadek, gdyby ten mur został zburzony, i padli do pracy, zanim przyniesiono przeciwko nim taran.

(15) A jednak nie zrozumieli tego, co starali się zrobić, ale gdy zgasli z pochodniami, wrócili z wielkim zniechęceniem, zanim zbliżyli się do brzegów; a powody były następujące: po pierwsze, ich zachowanie nie wydawało się jednomyślne, ale wychodzili na różne partie i w różnych odstępach czasu, w powolny sposób, nieśmiało i, mówiąc ogólnie, słowo bez odwagi Judy; albowiem oni byli teraz wadliwi w tym, co jest właściwe naszemu narodowi, to znaczy w odważności, w gwałtownej napaści i we wspólnym atakowaniu na wroga,

(16) I wytrwałość w tym, co robią, choć początkowo im się to nie udaje; ale teraz wyszli w bardziej leniwy sposób niż zwykle, a jednocześnie znaleźli Rzymian ustawionych w szeregu i bardziej odważnych niż zwykle, i że strzegli swoich brzegów zarówno ciałami, jak i całą zbroją, i to do takich stopień ze wszystkich stron, że nie zostawili miejsca na ogień, aby dostać się między nich, i że każda z ich dusz była tak odważna, że wcześniej umrą, niż opuścili szeregi; bo poza tym, że ich nadzieje zostały odcięte,

(17) Gdyby ich dzieła zostały kiedyś spalone, żołnierze bardzo się wstydzili, że subtelność powinna być zbyt trudna do odwagi, szaleństwa do zbroi, mnóstwa umiejętności i Judejczyków do Rzymian. Rzymianie mieli teraz jeszcze jedną zaletę, ponieważ ich silniki do oblężeń współpracowały z nimi w rzucaniu strzałami i kamieniami aż do Judejczyków, kiedy wychodzili z miasta; przez co człowiek, który upadł, stał się przeszkodą dla tego, który był obok niego, podobnie jak niebezpieczeństwo pójścia dalej czyniło ich mniej gorliwymi w swych próbach; a dla tych, którzy biegli pod lotkami,

(18) Niektórzy z nich byli przerażeni porządkiem i bliskością szeregów wrogów, zanim przystąpili do ścisłej walki, a inni zostali nakłuta włóczniami i zawrócili; w końcu wyrzucali sobie nawzajem tchórzostwo i wycofali się, nie robiąc nic. Atak ten miał miejsce pierwszego dnia miesiąca Panemus.

(19) Kiedy więc Judejczycy wycofali się, Rzymianie przynieśli swoje silniki, chociaż przez cały czas rzucali na nich kamienie z wieży w Antonii i byli atakowani przez ogień i miecz oraz wszelkiego rodzaju strzały, które były konieczne Judejczycy do wykorzystania; albowiem chociaż byli oni bardzo uzależnieni od własnego muru i lekceważenia rzymskich silników, to jednak starali się powstrzymać Rzymian przed sprowadzeniem ich.

(20) Otóż ci Rzymianie walczyli, wręcz przeciwnie, aby ich sprowadzić, uznając, że ta gorliwość Judejczyków miała na celu uniknięcie jakiegokolwiek wrażenia na wieży Antonii, ponieważ jej ściana była słaba, a jej fundamenty zepsute. Jednak ta wieża nie uległa ciosom zadanym przez silniki; jednak Rzymianie znosili wrażenia, jakie wyrzucali na nich strzały wrogów, i nie ustąpili żadnemu z tych niebezpieczeństw, które spadły na nich z góry, więc przynieśli silniki.

(21) Ale gdy znaleźli się pod drugim i zostali niestety zranieni przez kamienie rzucone na nich, niektórzy z nich zrzucili tarcze na swoje ciała, a częściowo rękami, a częściowo ciałami, a częściowo wrony, podkopały jego fundamenty i wielkimi bólami usunęły cztery z jego kamieni.

(22) Potem zapadła noc po obu stronach i zakończyła tę walkę o teraźniejszość; Jednak tej nocy mur był tak wstrząśnięty taranami w tym miejscu, w którym John używał wcześniej swojej strategii, i podkopał ich brzegi, że ziemia wtedy ustąpiła, a mur nagle upadł.

(23) Kiedy niespodziewanie zdarzył się ten wypadek, umysły obu stron były różnie dotknięte; bo można by się spodziewać, że Judejczycy będą zniechęceni, ponieważ ten upadek ich muru był przez nich nieoczekiwany, a oni nie przewidzieli w tym przypadku, a jednak podnieśli odwagę, ponieważ sama wieża Antonii wciąż stała ; tak jak niespodziewana radość Rzymian z powodu upadku muru wkrótce stłumiona widokiem kolejnego muru, który zbudowali w nim Jan i jego grupa. Jednak atak tej drugiej ściany wydawał się łatwiejszy niż tej pierwszej, ponieważ wydawało się, że łatwiej jest dostać się do niej przez części poprzedniej ściany, które zostały teraz zrzucone.

(24) Ten nowy mur wydawał się również znacznie słabszy niż wieża Antonii i zgodnie z tym Rzymianie wyobrażali sobie, że został on wzniesiony tak nagle, że wkrótce powinni go obalić: jednak żadne ciało nie odważyło się już pójść do tej ściany; dlatego, że tak jak pierwszy raz zaryzykował, musi zostać zabity.

(25) A teraz Tytus, zważywszy na to, że chciwość żołnierzy na wojnie jest przede wszystkim podekscytowana nadziejami i dobrymi słowami oraz że nawoływania i obietnice często powodują, że ludzie zapominają o zagrożeniach, którymi się kierują, nie, czasami pogardzają samą śmiercią, zebrał najodważniejszą część swojej armii i wypróbował to, co mógł zrobić ze swoimi ludźmi. „O, koledzy żołnierze” – powiedział – „napominać ludzi, aby czynili to, co nie ma w sobie żadnego niebezpieczeństwa, z tego powodu są niechlubni wobec tych, którzy są napominani; i rzeczywiście tak jest w nim, który czyni napomnienie, także argument własnego tchórzostwa.

(26) Dlatego uważam, że takie zachęty powinny być stosowane tylko wtedy, gdy sprawy są w niebezpiecznym stanie, a mimo to są godne podjęcia przez każdego z nich; w związku z tym jestem w pełni przekonany, że wejście na tę ścianę jest trudne; pojawią się jednak osoby, które pragną reputacji z powodu męstwa, zmagają się z trudnościami w takich przypadkach, kiedy szczególnie pokazałem, że odważne jest umrzeć z chwałą i że niezbędna odwaga nie pozostanie niezbadana u tych, którzy najpierw rozpoczynają próbę.

(27) I niech mój pierwszy argument, aby cię do tego doprowadzić, zostanie wzięty z tego, co prawdopodobnie niektórzy uznaliby za rozsądne, aby cię zniechęcić, mam na myśli stałość i cierpliwość tych Judejczyków, nawet w obliczu ich nieudanych sukcesów; albowiem jest wam niestosowne, że jesteście Rzymianami i moimi żołnierzami, którzy zostali nauczeni w pokoju, jak prowadzić wojny, i którzy zostali również przyzwyczajeni do podboju w tych wojnach, aby być gorszymi od Judejczyków, albo za pomocą ręki, albo w odwadze duszy, a szczególnie wtedy, gdy jesteś u kresu swego zwycięstwa i jesteś wspierany przez samego Boga; bo co do naszych nieszczęść, zawdzięczają szaleństwu Judejczyków, podczas gdy ich cierpienia są spowodowane waszą odwagą i pomocą, jakiej Bóg wam udzielił; albowiem co do zamieszek, w których byli, głodu, w którym się znaleźli, i oblężenia, które teraz znoszą,

(28) Dlatego nie będzie dla was właściwe, abyście okazali się gorsi od tych, którym naprawdę jesteście wyżsi, lub zdradzili Boską pomoc, która została wam udzielona. I rzeczywiście, jak można to uznać za coś innego niż podstawową i niegodną rzecz, że chociaż Judejczycy, którzy nie muszą się wstydzić, jeśli są opuszczeni, ponieważ od dawna nauczyli się być niewolnikami innych, jeszcze gardzą śmiercią, że mogą już tak nie być; i czyńcie często salwacje pośród nas, nie w nadziei na podbicie nas, ale tylko po to, by okazać ich odwagę; my, którzy zdobyliśmy prawie cały świat należący do lądu lub morza, którym będzie wielka szkoda, jeśli ich nie zdobędziemy, nie podejmujemy żadnej próby przeciwko naszym wrogom, w których istnieje duże niebezpieczeństwo, ale siedzieć bezczynnie,

(29) Gdy bowiem wejdziemy do tej wieży Antonii, zdobędziemy miasto; bo jeśli będzie jeszcze jakaś szansa na walkę z tymi w mieście, czego nie sądzę, to będzie, ponieważ będziemy wtedy na szczycie wzgórza i będziemy na naszych wrogach, zanim będą mogli zaczerpnąć tchu, korzyści te obiecują nas nie mniej niż pewne i nagłe zwycięstwo.

(30) Co do mnie, w tej chwili pomacham pochwałom poległych na wojnie, pomijając mówienie o nieśmiertelności tych ludzi, którzy zostali zabici w trakcie walki. nie mogę jednak powstrzymać się od nieprzytomności wobec tych, którzy są przeciwni, aby umarli w czasie pokoju, przez tego czy innego geniusza, ponieważ ich dusze są skazane na grób wraz z ciałami.

(31) Albowiem cóż to za człowiek cnoty, który nie wie, że dusze odcięte od cielesnych ciał w bitwach mieczem są przyjmowane przez eter, ten najczystszy z żywiołów, i dołączają do towarzystwa, które znajduje się pośród gwiazdy; że staną się dobrymi demonami i dobrymi bohaterami, a potem pokażą się swoim potomkom?

(32) Podczas gdy na dusze, które niszczą się w swoich zdesperowanych ciałach, przychodzi noc podziemna, aby je rozpuścić na nic, i głęboka niepamięć, aby odebrać im wszelką pamięć o nich, a mimo to są one czyste ze wszystkich miejsc i skalań tego świata; tak, aby w tej swobodzie dusza jednocześnie osiągnęła najwyższe granice życia, ciała i pamięci. Ponieważ jednak postanowił, że śmierć przyjdzie z konieczności na wszystkich ludzi, miecz jest lepszym narzędziem do tego celu niż jakakolwiek inna choroba.

(33) Dlaczego więc nie jest dla nas bardzo niedobrze nie rezygnować z tego na rzecz pożytku publicznego, który musimy przeznaczać na los? I ten dyskurs, który wygłosiłem, przypuszczając, że ci, którzy na początku próbują wejść na ten mur, muszą zostać zabici w tej próbie, chociaż ludzie prawdziwie odważni mają szansę uciec nawet w najbardziej niebezpiecznych przedsięwzięciach. Po pierwsze, ta część byłej ściany, która jest zrzucona, jest łatwa do zdobycia; a dla nowo wybudowanej ściany łatwo ją zniszczyć.

(34) Czy zatem wy, wielu z was, gromadzicie się na odwagę i przystępujecie do tej pracy oraz wzajemnie zachęcacie się i pomagacie sobie nawzajem; i to wasza odwaga wkrótce złamie serca waszych wrogów; i być może tak chwalebne przedsięwzięcie, jak twoje, może się odbyć bez rozlewu krwi. Bo chociaż słusznie należy przypuszczać, że Judejczycy będą próbowali ci przeszkodzić na twoim pierwszym początku, aby do nich podejść; ale kiedy raz się przed nimi ukryjecie i wypędzicie ich siłą, nie będą już w stanie wytrzymać waszych wysiłków przeciwko nim, ale niektórym z was zapobiegniecie i przejdą przez mur.

(35) Co się tyczy osoby, która jako pierwsza wspięła się na mur, powinienem się zarumienić ze wstydu, gdybym nie kazał mu zazdrościć innym, tymi nagrodami, które mu nadałbym. Jeśli taki ucieknie wraz ze swoim życiem, będzie miał dowództwo nad innymi, którzy teraz są mu równi; chociaż prawdą jest również, że największe nagrody przypadną takim, jak śmierć podczas próby ”.

(36) Po tej mowie Tytusa reszta tłumu była przerażona tak wielkim niebezpieczeństwem. Ale był też jeden, który nazywał się Sabinus, żołnierz, który służył w kohortach, i Syryjczyk z urodzenia, który wydawał się być bardzo hartowny, zarówno w działaniach, które zrobił, jak i odwadze swojej duszy, którą wykazał ; chociaż każde ciało pomyślałoby, zanim przystąpił do pracy, że miał tak słabą budowę ciała, że nie nadawał się do bycia żołnierzem; bo jego kolor był czarny, jego ciało było szczupłe i cienkie, i leżały blisko siebie; ale w tym niewielkim ciele mieszkała pewna heroiczna dusza, która rzeczywiście była o wiele za wąska, aby mogła się w niej znaleźć osobliwa odwaga.

(37) W związku z tym był pierwszym, który powstał, gdy tak powiedział: „Chętnie oddaję się tobie, O Cezarze; najpierw wstąpię na mur i życzę szczerze, aby moja fortuna podążyła za moją odwagą i postanowieniem I jeśli jakaś nieszczęście przyniesie mi powodzenie mojego przedsięwzięcia, zauważcie, że mój chory sukces nie będzie nieoczekiwany, ale że wybieram śmierć dobrowolnie ze względu na was ”.

(38) Gdy to powiedział i lewą ręką rozłożył tarczę na głowę, a prawą ręką wzniósł wzgórze i podszedł do ściany, około szóstej godziny dnia . Podążyło za nim jedenaście innych i już nie postanowili naśladować jego odwagi; ale nadal była to główna osoba z nich wszystkich, i poszła pierwsza, podekscytowana boską furią.

(39) A ci, którzy strzegli muru, strzelali do nich stamtąd i rzucali na nich niezliczone strzały ze wszystkich stron; toczyli też na nich bardzo duże kamienie, które przewróciły niektóre z jedenastu, które były z nim. Ale jeśli chodzi o samego Sabinusa, spotkał rzucone na niego strzałki i chociaż był nimi przytłoczony, to jednak nie porzucił gwałtowności swojego ataku, zanim wstał na szczyt ściany i postawił wróg do ucieczki.

(40) Gdyż Judejczycy dzi byli zdumieni jego wielką siłą i odwagą jego duszy, a gdy wyobrażali sobie, że więcej z nich dostało się na mur, niż było w rzeczywistości, zostali zabici. A teraz nie można narzekać tutaj na fortunę, która wciąż jest zazdrosna o cnotę i zawsze przeszkadza w osiągnięciu chwalebnych osiągnięć: tak było w przypadku człowieka przed nami, kiedy właśnie osiągnął swój cel; bo potem potknął się o pewien wielki kamień i upadł na niego z wielkim hukiem.

(41) Na co Judejczycy się odwrócili, a gdy zobaczyli, że jest sam i upadli, rzucili w niego strzałami ze wszystkich stron. Jednak. padł na kolano i przykrył się swoją tarczą, a na początku bronił się przed nimi i zranił wielu z tych, którzy się do niego zbliżali; ale wkrótce musiał rozluźnić prawą rękę na skutek mnóstwa ran, które mu zadano, aż w końcu był dość zasłonięty rzutkami, zanim porzucił ducha. To on zasługiwał na lepszy los z powodu swojej odwagi; ale, jak można się spodziewać, padł na tak wielką próbę.

(42) Co do reszty jego partnerów, Judejczycy roztrzaskali trzech z nich na kawałki kamieniami i zabili ich, gdy dotarli na szczyt muru; pozostałych ośmiu zostało rannych, zostali rozebrani i przewiezieni z powrotem do obozu. Te rzeczy zostały zrobione trzeciego dnia miesiąca Panemus.

(43) Teraz dwa dni później dwunastu z tych ludzi, którzy byli na czele i czuwali nad brzegami, zebrali się i powołali do nich niosącego sztandar piątego legionu, a także dwóch innych oddziału jeźdźców, i jeden trębacz; poszli bez hałasu, około dziewiątej godziny nocy, przez ruiny, do wieży Antonii; a gdy podcięli gardła pierwszemu strażnikowi tego miejsca, gdy spali, opanowali mur i kazali trębaczowi zabrzmieć na jego trąbie.

(44) Na co reszta wartowników wstała nagle i uciekła, zanim jakiekolwiek ciało zdążyło zobaczyć, ilu ich powstało; albowiem częściowo ze strachu, w którym się znaleźli, a częściowo z dźwięku trąby, którą usłyszeli, wyobrażali sobie, że powstaje ogromna liczba wrogów.

(45) Ale gdy tylko Cezar usłyszał ten sygnał, rozkazał armii natychmiast założyć zbroję i przybył tam wraz ze swymi dowódcami, a przede wszystkim wstąpił, podobnie jak wybrani ludzie, którzy byli z nim. A gdy Judejczycy odlecieli do świątyni, wpadli do tej kopalni, którą Jan wykopał pod rzymskimi brzegami.

(46) Czy to dlatego, że zarówno ciało armii judejskiej, jak i ta należąca do Jana, jak ta należąca do Szymona, zostały wyparte; i rzeczywiście nie było mowy o najwyższym stopniu siły i chciwości; uważali się za całkowicie zrujnowanych, jeśli raz Rzymianie weszli do świątyni, podobnie jak Rzymianie patrzyli na to samo, co na początek całego podboju.

(47) Stoczono więc straszliwą bitwę przy wejściu do świątyni, podczas gdy Rzymianie forsowali drogę, aby zdobyć tę świątynię, a Judejczycy doprowadzili ich z powrotem do wieży Antonii; w której bitwie strzały były po obu stronach bezużyteczne, podobnie jak włócznie, a obie strony wyciągnęły miecze i walczyły z sobą.

(48) Teraz podczas tej walki pozycje mężczyzn były nierozróżnialne po obu stronach i walczyli losowo, ludzie zostali zmieszani ze sobą i zmieszani z powodu wąskiego miejsca; podczas gdy hałas, który został wydany, spadł na ucho w niewyraźny sposób, ponieważ był tak bardzo głośny. Po obu stronach dokonano wielkiej rzezi, a walczący deptali po ciałach i zbroi poległych i rozbijali ich na kawałki.

(49) W związku z tym, po której stronie skłaniała się bitwa, ci, którzy mieli przewagę, nawoływali się nawzajem do kontynuowania, podobnie jak ci, którzy zostali pobici, robili wielki lament. Ale wciąż nie było miejsca na ucieczkę, ani na pościg, ale na nieuporządkowane rewolucje i odwroty, podczas gdy armie mieszały się ze sobą; ale ci, którzy byli w pierwszych szeregach, musieli zabijać lub zostać zabici, bez możliwości ucieczki; ci, którzy byli po obu stronach, zmusili tych, którzy byli przed nimi, do kontynuowania, nie pozostawiając żadnej przestrzeni między armiami.

(50) W końcu gwałtowny zapał Judejczyków był zbyt trudny do opanowania przez Rzymian, a bitwa i tak przebiegła już w ten sposób; albowiem walka trwała od dziewiątej godziny nocy do siódmej godziny dnia, podczas gdy Judejczycy przybywali w tłumie i mieli niebezpieczeństwo, że świątynia była z ich powodu; Rzymianie nie mają tu więcej niż część swojej armii; bo legiony, na których polegali żołnierze po tej stronie, nie przyszły do nich. Tak więc obecnie Rzymian uważał, że wystarczy objąć wieżę Antonii.

(51) Ale był jeden Julian, centurion, który pochodził z Eithynia, mężczyzna o wielkiej reputacji, którego wcześniej widziałem w tej wojnie, i jeden z najwybitniejszych sław, zarówno ze względu na jego umiejętności wojenne, jak i siłę ciała i odwagi jego duszy. Ten człowiek, widząc, jak Rzymianie oddają ziemię, i jest w złym stanie, bo stał przy Tytusie przy wieży Antonii, wyskoczył i sam z siebie wystawił Judejczyków na ucieczkę, gdy już byli zdobywcami, i zmusił ich do przejścia na emeryturę aż do rogu wewnętrznego dziedzińca świątyni; tłumy uciekły przed nim w tłumie, przypuszczając, że ani jego siła, ani gwałtowne ataki nie mogłyby być atakami zwykłego człowieka.

(52) W związku z tym pośpieszył między Judejczyków, którzy zostali rozproszeni po całym świecie i zabili tych, których złapał. Nie było też żadnego widoku, który wydawałby się cudowniejszy w oczach Cezara lub okropniejszy dla innych, niż ten. Sam jednak ścigał go los, którego nie było możliwe, aby on, który był śmiertelnym człowiekiem, uciekł; albowiem jak miał buty pełne grubych i ostrych gwoździ, tak jak każdy inny żołnierz, tak, kiedy biegł po chodniku świątyni, poślizgnął się i upadł na grzbiet z wielkim hałasem, który został wydany przez jego zbroję.

(53) To sprawiło, że ci, którzy uciekli, zawrócili; po czym ci Rzymianie, którzy byli w wieży Antonii, wydali wielki krzyk, bo bali się męża. Ale Judejczycy obchodzili go w tłumie i uderzali go włóczniami i mieczami ze wszystkich stron.

(54) Teraz otrzymał wiele uderzeń tej żelaznej broni na swoją tarczę i często próbował ponownie wstać, ale został zrzucony przez tych, którzy go uderzyli; a jednak on, gdy leżał, dźgnął wielu z nich mieczem.

(55) Wkrótce też nie został zabity, ponieważ był przykryty hełmem i napierśnikiem we wszystkich częściach ciała, w których mógłby zostać śmiertelnie ranny; przyciągnął także szyję blisko ciała, aż wszystkie inne kończyny zostały rozbite, i nikt nie przybył, aby go obronić, a potem poddał się swojemu losowi.

(56) Otóż Cezar był głęboko poruszony z powodu tego człowieka o tak wielkim męstwie, a zwłaszcza dlatego, że został zabity na oczach tak wielu ludzi; sam pragnął przyjść mu z pomocą, ale miejsce to nie pozwoliło mu odejść, podczas gdy tacy, którzy mogliby to zrobić, byli zbyt przerażeni, aby spróbować.

(57) Tak więc, kiedy Julian bardzo długo zmagał się ze śmiercią i pozwolił nielicznym z tych, którzy zadali mu śmiertelną ranę, oderwać się bez szwanku, w końcu poderżnął mu gardło, choć nie bez trudności, i zostawił za sobą bardzo wielka sława, nie tylko wśród Rzymian i samego Cezara, ale także wśród jego wrogów; potem Judejczycy złapali jego martwe ciało, i ponownie rzucili Rzymian do ucieczki, i zamknęli ich w wieży Antonii.

(58) A tymi, którzy najbardziej się sygnalizowali i gorliwie walczyli w tej bitwie po stronie judejskiej, byli Aleksas i Gyfht z partii Jana, a z partii Szymona Malachiasz, Judasz, syn Merto i Jakub, syn z Sosas, dowódca Idumejczyków; i zelotów, dwóch braci, Szymona i Judasza, synów Jaira.

 

Rozdział 2 (8 Mch 2)

(1) A teraz Tytus wydał rozkaz swoim żołnierzom, którzy byli z nim, aby wykopali fundamenty wieży Antonii i przygotowali go do przejścia dla swojej armii; podczas gdy on sam przyprowadził do niego Józefa, ponieważ został poinformowany, że właśnie w tym dniu, który był siedemnasty dzień Panemusa ofiara zwana „Ofiarą Codzienną” nie powiodła się i nie została złożona Bogu z powodu braku ludzi, by ją ofiarować, i że lud był nią bardzo zaniepokojony, i nakazał mu powiedzieć to samo Janowi, że on powiedział wcześniej, że gdyby miał jakąkolwiek złośliwą skłonność do walki, mógłby wyjść z tyloma swymi ludźmi, ile tylko zechce, aby walczyć, bez niebezpieczeństwa zniszczenia swojego miasta lub świątyni; ale że chciał, nie zbezcześci świątyni, ani nie obraża Boga.

(2) Aby mógł, jeśli zechce, złożyć ofiary, które zostały teraz przerwane przez któregokolwiek z Judejczyków, na których miałby się składać. Na tym Józef Flawiusz stał w takim miejscu, w którym mógł go usłyszeć nie tylko Jan, ale wielu innych, a następnie oświadczył im, co cesarz mu dał, i to w języku hebrajskim.

(3) Tak więc żarliwie modlił się, aby oszczędzili własne miasto i powstrzymali ogień, który był po prostu gotowy do opanowania świątyni i ofiarowania tam zwykłych ofiar Bogu. Na te słowa jego ludu zapanował wielki smutek i cisza.

(4) Ale sam tyran rzucił wiele wyrzutów na Józefa Flawiusza, nie tylko z powodu oprócz tego wyrzutów; i wreszcie dodał to, że nigdy nie bał się zdobycia miasta, ponieważ było to miasto Boże. W odpowiedzi, na co Józef Flawiusz powiedział głośnym głosem: „Aby mieć pewność, że to miasto zachowało cudowną czystość na litość boską; świątynia również trwa całkowicie nieskażona! Nie byłaś też winna sprzymierzonej z nim bezbożności wobec niego, za którego pomoc masz nadzieję !

(5) Nadal przyjmuje swoje przyzwyczajenia! Ohydny łajdaku, że jesteś! jeśli ktokolwiek pozbawiłby cię codziennego pożywienia, szanowałbyś go jako wroga dla ciebie; ale masz nadzieję , że Bóg będzie twoim wsparciem w tej wojnie, którego pozbawiłeś jego wiecznego wielbienia; a ty przypisujesz te grzechy Rzymianom, którzy do tej pory dbają o przestrzeganie naszych praw i prawie zmuszają te ofiary, aby nadal składano je Bogu, które w ten sposób zostały przerwane!

(6) Kto tam jest, kto może uniknąć jęków i lamentów podczas niesamowitej zmiany dokonanej w tym mieście? ponieważ bardzo cudzoziemcy i wrogowie korygują teraz bezbożność, którą wywołaliście; podczas gdy ty, który jesteś Judejczykiem, a byłeś wykształcony w naszym prawie, sztuka staje się większy wróg do nich niż inni. Ale, Jan, nigdy nie jest hańbą żałować i poprawiać to, co zostało zrobione źle, nawet w ostateczności. Masz przed sobą instancję w Jechoniaszu król judejski, jeśli masz zamiar ocalić miasto, który gdy król Babiloński prowadził przeciwko niemu wojnę, z własnej woli wyszedł z tego miasta, zanim zostało ono wzięte, i poddał się dobrowolnej niewoli wraz ze swoją rodziną, aby świątynia nie została wydana nieprzyjacielowi i aby nie widział, że dom Boży płonie; z tego powodu jest obchodzony wśród wszystkich Judejczyków, w ich świętych miejscach pamięci, a jego pamięć staje się nieśmiertelna i będzie przekazywana świeżo naszej potomności przez wszystkie wieki. To, John, jest doskonałym przykładem w czasach zagrożenia i odważę się obiecać, że Rzymianie wciąż ci wybaczą.

(7) I zwróćcie uwagę, że ja, który wam to napominam, jestem jednym z waszego narodu; Ja, który jestem Judejczykiem, składam wam tę obietnicę. I będziesz musiał rozważyć, kim jestem, który ci daje tę radę i skąd się wywodzę; albowiem za życia nie będę nigdy tak niewolnikiem, aby porzucić własne pokolenie lub zapomnieć praw naszych przodków.

(8) Znowu mnie oburzasz , i narzekasz na mnie, i napominasz mnie; wprawdzie nie mogę zaprzeczyć, ale zasługuję na gorsze traktowanie, niż to wszystko sprowadza, ponieważ w przeciwieństwie do losu, zapraszam do ciebie takie miłe zaproszenie i staram się wyzwolić tych, których Bóg potępił.

(9) A któż tam nie wie, co zawierają w sobie pisma starożytnych proroków – a zwłaszcza wyrocznia, która właśnie się wypełni w tym nędznym mieście?

(10) Albowiem przepowiedzieli, że miasto to należy wówczas zająć, gdy ktoś rozpocznie rzeź swoich rodaków. I czy zarówno miasto, jak i cała świątynia nie są teraz pełne trupów waszych rodaków? Dlatego to Bóg sprowadza ten ogień, aby oczyścić to miasto i świątynię za pomocą Rzymian i zamierza złupić to miasto, które jest pełne waszych zanieczyszczeń ”.

(11) Gdy Józef Flawiusz wypowiedział te słowa z jękiem i łzami w oczach, jego głos został przechwycony przez szloch. Rzymianie nie mogli jednak litować się nad dolegliwościami, którymi był, i zastanawiać się nad jego postępowaniem. Ale dla Jana i tych, którzy byli z nim, byli tym bardziej zirytowani przeciwko Rzymianom z tego powodu i pragnęli, aby Józef Flawiusz także znalazł się w ich mocy: jednak ten dyskurs wpłynął na wielu lepszych; i niektórzy z nich tak bardzo bali się strażników postawionych przez uwodzicielskich, że pozostali tam, gdzie byli, ale wciąż byli zadowoleni, że zarówno oni, jak i miasto są skazani na zniszczenie.

(12) Byli też tacy, którzy, widząc odpowiednią sposobność, kiedy mogliby spokojnie uciec, uciekli do Rzymian, wśród których byli arcykapłani Józef i Jezus oraz synowie trzech kapłanów, których ojcem był Ismael, który został ścięty w Cyrenie i czterech synów Macieja, jak również jeden syn drugiego Macieja, który uciekł po śmierci ojca, i którego ojciec został zabity przez Szymona, syna Giorasa , wraz z trzema jego synami, tak jak ja już to zrobiłem związane z; wielu innych szlachty przeszło do Rzymian wraz z arcykapłanami. Teraz Cezar nie tylko przyjął tych ludzi bardzo życzliwie pod innymi względami, ale wiedząc, że nie będą chętnie żyć zgodnie z obyczajami innych narodów, wysłał ich do Gofnyi pragnął, aby pozostali tam do chwili obecnej, i powiedział im, że kiedy uwolni się od tej wojny, przywróci każdemu z nich ponownie ich własność; więc z radością wycofali się do tego małego miasta, które im przydzielono, bez obawy o jakiekolwiek niebezpieczeństwo.

(13) Ale gdy się nie pojawili, uspokajający ponownie dał do zrozumienia, że dezerterowie zostali zabici przez Rzymian, co miało na celu powstrzymanie reszty przed ucieczką z obawy przed podobnym traktowaniem. Ich sztuczka się teraz udała, podobnie jak poprzednia; gdyż reszta została powstrzymana przed opuszczeniem przez strach przed podobnym traktowaniem.

(14) Jednakże, gdy Tytus przywołał tych ludzi z Gofny , wydał rozkaz, aby razem z Józefem Flamingiem okrążyli mur i pokazali się ludowi; na których wielu uciekło do Rzymian. Ci ludzie również zgromadzili się w wielkiej liczbie i stanęli przed Rzymianami i błagali uspokajających, z jękami i łzami w oczach, przede wszystkim, aby przyjąć Rzymian całkowicie do miasta i uratować ich własne miejsce zamieszkania jeszcze raz; lecz jeśli nie zgodzą się na taką propozycję, to przynajmniej wyjdą ze świątyni i ocalą święty dom na własny użytek; w tym celu Rzymianie nie zaryzykowaliby podpalenia świątyni, ale w najpilniejszej potrzebie.

(15) A jednak uspokajający coraz bardziej im się sprzeciwiał; i podczas gdy rzucali głośne i gorzkie wyrzuty na tych dezerterów, ustawili także silniki do rzucania strzałkami, oszczepami i kamieniami na święte bramy świątyni, w odpowiednich odległościach od siebie, na tyle, że cała przestrzeń dookoła wewnątrz świątynię można przyrównać do miejsca pochówku, tak wielka była liczba martwych ciał w niej; tak jak sam święty dom można porównać do cytadeli.

(16) W związku z tym ci ludzie rzucili się na te święte miejsca w zbrojach, do których w innym razie nie mogliby się zbliżyć, i choć ich ręce były jeszcze ciepłe krwią własnego ludu, którą przelali; nie, oni przystąpili do tak wielkich przestępstw, że to samo oburzenie, które Judejczycy mieliby naturalnie wobec Rzymian, gdyby byli winni takich nadużyć wobec nich, Rzymianie mieliby wobec Judejczyków teraz za ich bezbożność w odniesieniu do ich zwyczajów religijnych.

(17) Rzeczywiście, nie było żadnego z rzymskich żołnierzy, którzy nie patrzyliby ze świętym przerażeniem na święty dom, nie wielbili go i żałowali, że rabusie nie żałują, zanim ich nieszczęścia staną się nieuleczalne.

(18) Otóż Tytus był głęboko poruszony tym stanem rzeczy, zarzucając Janowi i jego drużynie, i rzekł do nich: „Nie bądźcie, nikczemni nieszczęścia, że z naszego pozwolenia stawiacie tę ścianę działową przed waszym sanktuarium ?

(19) Czy nie pozwolono wam postawić filarów należących do nich, w odpowiednich odległościach, i na nich wygrawerować po grecku i własnymi literami ten zakaz, aby żaden cudzoziemiec nie wychodził poza ten mur.

(20) Czyż nie daliśmy ci pozwolenia na zabijanie takich, którzy przekraczali je, chociaż był Rzymianinem? A co robicie teraz, zgubni złoczyńcy? Dlaczego depczesz martwe ciała w tej świątyni? i dlaczego zanieczyszczacie ten święty dom krwią zarówno cudzoziemców, jak i samych Judejczyków?

(21) Apeluję do bogów mego kraju i do każdego boga, który kiedykolwiek troszczył się o to miejsce; albowiem nie sądzę, aby ktokolwiek z nich uznał to teraz; Apeluję również do mojej własnej armii i do tych Judejczyków, którzy są teraz ze mną, a nawet do was samych, aby nie zmuszali was do skalania tego waszego sanktuarium; a jeśli tylko zmienicie miejsce, w którym będziecie walczyć, żaden Rzymianin nie zbliży się do waszej świątyni ani nie zaoferuje jej obrazy; nie, postaram się zachować wam wasz święty dom, bez względu na to, czy będziecie czy nie ”.

(22) Gdy Józef Flawiusz wyjaśnił te rzeczy z ust Cezara, zarówno rabusie, jak i tyran sądzili, że napomnienia te wynikały ze strachu Tytusa, a nie z jego dobrej woli wobec nich, i stały się bezczelne.

(23) Ale gdy Tytus zobaczył, że mężów tych nie można poruszyć przez współczucie wobec nich samych, ani też nie martwił się o oszczędzenie świętego domu, zaczął niechętnie kontynuować wojnę przeciwko nim.

(24) Nie mógł bowiem sprowadzić przeciwko niemu całej swojej armii, miejsce było tak wąskie; ale wybierając trzydziestu żołnierzy najbardziej walecznych z każdej setki, i przeznaczając tysiąc na każdą trybunę, i czyniąc Cerealisa ich naczelnym wodzem, wydał rozkaz, aby zaatakowali strażników świątyni około dziewiątej godziny tej nocy .

(25) Ale gdy był teraz w zbroi i przygotowywał się do zejścia z nimi, jego przyjaciele nie pozwolili mu odejść z powodu wielkości niebezpieczeństwa i tego, co sugerowali im dowódcy; albowiem powiedzieli, że uczyni więcej, siedząc wyżej w wieży Antonii, jako dozownik nagród dla żołnierzy, którzy zasygnalizowali się w walce, niż zejście i zaryzykowanie własnej osoby na czele; o to wszyscy walczyli zaciekle, podczas gdy Cezar na nich patrzył.

(26) Zgodnie z tą radą Cezar zastosował się do tego i powiedział, że jedynym powodem, dla którego miał taką zgodność z żołnierzami, było to, że mógł osądzić ich odważne działania, i że żaden dzielny żołnierz nie mógł się ukryć i nie umknął jego nagroda i żaden tchórzliwy żołnierz nie może pozostać bezkarny; ale aby sam mógł być naocznym świadkiem i mógł świadczyć o wszystkim, co się stało, kto miał być dyspozytorem kar i nagród dla nich.

(27) Wysłał więc żołnierzy o ich pracy we wspomnianej godzinie , a sam wyszedł na wyższe miejsce w wieży Antonii, skąd mógł zobaczyć, co się stało, i czekał z niecierpliwością na to, co się wydarzyło .

(28) Jednak żołnierze, którzy zostali wysłani, nie znaleźli strażników świątyni, jak spodziewali się; ale zostali zmuszeni do walki z nimi natychmiast, trzymając się za ręce, gdy rzucili się na nich z wielkim okrzykiem. Gdy tylko reszta świątyni usłyszała krzyk tych, którzy byli na warcie, wybiegli na nich żołnierzami.

(29) Wtedy Rzymianie przyjęli początek tych, którzy przyszli na nich pierwsi; lecz ci, którzy za nimi podeszli, polegli na własnych oddziałach i wielu z nich traktowało swoich żołnierzy jak wrogów. albowiem wielki pomieszany hałas, jaki wydano po obu stronach, przeszkadzał im w odróżnianiu się nawzajem, podobnie jak ciemność nocy przeszkadzała im w podobnym rozróżnieniu wzrokowym, oprócz tej ślepoty, która powstała inaczej również z pasji i strachu byli w tym samym czasie; z tego powodu wszyscy byli żołnierzami, na których zostali uderzeni.

(30) Jednak ta ignorancja wyrządziła mniej szkody Rzymianom niż Judejczykom, ponieważ byli połączeni razem pod swoimi tarczami i dokonywali swoich wypraw częściej niż inni, i każdy z nich pamiętał swoje słowo straż; podczas gdy Judejczycy byli wiecznie rozproszeni za granicą i dokonywali swoich ataków i odwrotów losowo, i tak często wydawali się sobie nawzajem wrogami; albowiem każdy z nich przyjął tych, którzy wrócili w ciemności jako Rzymianie, i napadli na nich; tak, że więcej z nich zostało rannych przez swoich mężczyzn niż przez wroga, aż, po przyjściu na część dnia, charakter prawa zostało rozpoznane przez oko potem.

(31) Potem stanęli w szeregu bojowym w odrębnych ciałach, rzucając regularnie strzałami i regularnie broniąc się; żadna ze stron nie uległa ani się nie męczyła.

(32) Rzymianie walczyli ze sobą, którzy powinni walczyć najsilniej, zarówno samotni ludzie, jak i całe pułki, będąc pod okiem Tytusa; i każdy doszedł do wniosku, że ten dzień rozpocznie swoją awans, jeśli odważnie walczy.

(33) Jakie były wielkie zachęty Judejczyków do energicznego działania, ich strach przed sobą i przed świątynią oraz obecność ich tyrana, który nawoływał niektórych, bił i groził innym, aby postępowali odważnie.

(34) Tak się złożyło, że ta walka była w przeważającej części stacjonarna, w której żołnierze poszli i wrócili w krótkim czasie, i nagle; albowiem nie było długiej przestrzeni dla lotów ani pościgów. Ale wciąż było burzliwe huczenie wśród Rzymian z wieży Antonii, którzy za każdym razem głośno wołali do swoich ludzi, aby odważnie naciskać, gdy byli zbyt trudni dla Judejczyków, i pozostać, gdy wycofywali się do tyłu; tak że był to rodzaj teatru wojny; bo tego, co uczyniono w tej walce, nie można było ukryć ani przed Tytusem, ani przed tymi, którzy byli wokół niego.

(35) W końcu okazało się, że ta walka, która rozpoczęła się o dziewiątej godzinie nocy, zakończyła się dopiero po piątej godzinie dnia; i że w tym samym miejscu, w którym rozpoczęła się bitwa, żadna ze stron nie mogła powiedzieć, że zmusiła drugą do przejścia na emeryturę; ale obie armie opuściły zwycięstwo prawie w niepewności między nimi; przy czym te, które sygnalizuje się na rzymskim stronie były bardzo wiele, ale po stronie judejskiej, i tych, którzy byli z Simon, Judasza, syna Merto , i Szymon, syn Josas ; spośród Idumejczyków : Jakub i Szymon, z których ten ostatni był synem Katlasa , a Jakub był synem Sosasa ; tych, którzy byli z Janem, Gifhtem i Aleksasem; i zelotów, Szymon, syn Jaira .

(36) W międzyczasie reszta armii rzymskiej za siedem dni obaliła fundamenty wieży Antonii i przygotowała szeroką drogę do świątyni. Potem legiony zbliżyły się do pierwszego dziedzińca i zaczęły podnosić brzegi.

(37) Jeden brzeg znajdował się naprzeciw północno-zachodniego narożnika wewnętrznej świątyni, drugi był przy tym północnym gmachu, który był między dwiema bramami; a z pozostałych dwóch jeden znajdował się w zachodnim krużganku zewnętrznego dziedzińca świątyni; drugi przeciw północnemu krużgankowi. Jednak dzieła te były do tej pory zaawansowane przez Rzymian, nie bez wielkich bólów i trudności, a zwłaszcza przez to, że byli zobowiązani do przynoszenia swoich materiałów z odległości stu furlongów.

(38) Mieli także dalsze trudności; czasami przez swoje wielkie bezpieczeństwo czuli, że powinni przezwyciężyć judejskie sidła, które dla nich zostały ustanowione, i przez tę śmiałość Judejczyków, której ich rozpacz ucieczki zainspirowała ich; bo niektórzy z ich jeźdźców, gdy wychodzili zbierać drewno lub siano, niech konie żywią się bez posiadania uzdy podczas żerowania; na których koniach Judejczycy rozeszli się w całych ciałach i schwytali je.

(39) A gdy to się ciągle czyniło, a Cezar wierzył, jaka jest prawda, że konie zostały skradzione bardziej przez zaniedbanie jego własnych ludzi niż przez męstwo Judejczyków, postanowił zastosować większą surowość, aby zobowiązać resztę do dbać o ich konie; rozkazał więc, aby jeden z tych żołnierzy, którzy stracili konie, został ukarany karą; przez co tak przeraził resztę, że zachowali konie na nadchodzący czas; albowiem już nie pozwalali im odejść, aby sami się karmili, ale jakby dorastali, zawsze szli z nimi, gdy chcieli zaopatrzenia. W ten sposób Rzymianie nadal toczą wojnę ze świątynią i podnoszą jej brzegi.

(40) Teraz, po tym, jak jeden dzień upłynął od czasu, gdy Rzymianie wstąpili do wyłomu, wielu kuszących było tak dotkniętych głodem po obecnej klęsce spustoszenia, że zebrali się i zaatakowali rzymskich strażników, którzy: znajdowali się na Górze Oliwnej, a to około godziny jedenastej, zakładając, po pierwsze, że nie spodziewają się takiego początku, a następnie zajmą się ciałami i że dlatego powinni je łatwo pokonać.

(41) Rzymianie byli jednak zaskoczeni tym, że przyszli ich zaatakować i nagle, uciekając nagle z sąsiednich obozów, powstrzymali ich przed przełamaniem fortyfikacji lub zburzeniem muru, który został wokół nich zbudowany.

(42) Po tym nastąpiła ostra walka, a tutaj wiele wspaniałych działań wykonano po obu stronach; podczas gdy Rzymianie wykazali się zarówno odwagą, jak i umiejętnościami wojennymi, podobnie jak Judejczycy napadli na nich z nieposkromioną przemocą i nie do zniesienia pasją.

(43) Jedną z nich nakłaniał wstyd, a drugą konieczność; albowiem Rzymianie wydawali się bardzo haniebne, aby pozwolić Judejczykom odejść, teraz zostali wzięci w rodzaj sieci; podczas gdy Judejczycy mieli tylko jedną nadzieję na uratowanie się, i to na wypadek, gdyby mogli przemocą przedrzeć się przez mur rzymski; a ten, który nazywał się Pedanius , należący do grupy jeźdźców, kiedy Judejczycy zostali już pobici i zepchnięci razem w dolinę, z wielką gwałtownością popędził konia na ich flance i złapał pewnego młodego człowieka należącego do wroga przez jego kostkę, gdy uciekał; mężczyzna miał jednak silne ciało i swoją zbroję; tak niski zrobił Pedanius pochylił się w dół od swego konia, nawet gdy galopował daleko, a siła jego prawej ręki i reszty jego ciała była tak wielka, jak potrafił jeździć konno.

(44) I ten człowiek chwycił swą zdobycz jak cenny skarb i zaniósł go jako niewolnika do Cezara; po czym Tytus podziwiał człowieka, który chwycił drugiego człowieka za jego wielką siłę, i kazał złapanego człowieka ukarać [śmiercią] za próbę uderzenia w mur rzymski, ale przystąpił do oblężenia świątyni i do nacisku w sprawie pozyskiwania banków.

(45) W międzyczasie Judejczycy byli tak przygnębieni walkami, w których toczyli wojnę, gdy wojna postępowała coraz wyżej i coraz wyżej, i wkradali się do samego domu świętego, że odcięli sobie kończyny ciało zainfekowane, aby zapobiec dalszemu rozprzestrzenianiu się nosówki; albowiem oni podpalili północno-zachodni krużganek, który był przyłączony do wieży Antonii, a następnie zerwali około dwudziestu łokci tego krużganka i tym samym rozpoczęli palenie świątyni; dwa dni, po których, lub dwudziestego czwartego dnia wspomnianego miesiąca, Panemus lub Tamuz , Rzymianie podpalili krużganek, który przyłączył się do drugiego, kiedy ogień poszedł piętnaście łokci dalej.

(46) Judejczycy w podobny sposób odcięli dach; nie porzucili też całkowicie tego, o co im chodziło, dopóki wieża Antonii nie została oddzielona od świątyni, nawet gdy ich mocą było powstrzymanie ognia; nie, leżeli nieruchomo, kiedy świątynia została po raz pierwszy podpalona, i uważali, że rozprzestrzenianie ognia było dla ich własnej korzyści. Jednak armie nadal walczyły między sobą o świątynię, a wojną zarządzały ciągłe salwy poszczególnych partii przeciwko sobie.

(47) O tej porze był wśród Judejczyków człowiek niskiego wzrostu i o nikczemnym wyglądzie; bez charakteru, ani co do jego rodziny, ani pod innymi względami: jego płomieniem był Jonathan. Wyszedł na pomnik arcykapłana Jana i wypowiedział Rzymianom wiele innych bezczelnych rzeczy, co stanowiło wyzwanie dla najlepszych z nich w jednej walce.

(48) Ale wielu z tych, którzy stali w wojsku, wyśmiewało go i wielu się go bało. Niektórzy z nich również tak rozumowali, i to słusznie: że nie było w stanie walczyć z człowiekiem, który chciał umrzeć, ponieważ ci, którzy byli całkowicie zrozpaczeni wyzwoleniem, mieli, oprócz innych namiętności, przemoc w atakowaniu ludzi, której nie można było się przeciwstawić i nie miał względu na samego Boga; i że narażanie się na niebezpieczeństwo z osobą, której przezwyciężysz, nie robisz wielkiej sprawy, i dla której jest ryzykowne, że możesz zostać wzięty do niewoli, byłoby przykładem nie męskiej odwagi, ale niemoralnej pochopności.

(49) Nie było więc nikogo, kto wyszedłby na wyzwanie człowieka, a Judejczyk obciął ich wieloma wyrzutami, jako tchórzy, bo sam był bardzo wyniosłym człowiekiem i wielkim pogardzaczem Rzymian, jednym z nich którego imię brzmiało Pudens , ciała jeźdźców, z powodu obrzydliwości jego słów i zuchwalstwa, a być może z powodu bezczelnej arogancji, z powodu niskiego wzrostu drugiej osoby, wybiegł mu i był zbyt trudne dla niego pod innymi względami, ale zdradził go jego zły los;

(50) Albowiem upadł, a gdy był na dole, Jonatan podbiegł do niego i poderżnął mu gardło, a potem, stojąc na swoim martwym ciele, wymachał mieczem, jakby był zakrwawiony, i potrząsnął tarczą swoją lewą rękę i wiele aklamacji do armii rzymskiej, i radował się nad umarłym, i żartował z Rzymian; aż w końcu jeden Priskus , centurion, strzelił w niego strzałą, gdy skakał i bawił się z głupcem, i tym samym go przebił; na które zarówno Judejczycy, jak i Rzymianie wydali okrzyk, choć z różnych powodów.

(51) Tak więc Jonatan poczuł zawroty głowy z powodu bólu swoich ran i upadł na ciało swego przeciwnika, co jest prostym przykładem, jak nagle zemsta może przyjść na ludzi, którzy odnieśli sukces na wojnie, bez żadnej zasługi na to samo.

 

Rozdział 3 (8 Mch 3)

(1) Ale teraz ci, którzy byli w świątyni, każdego dnia otwarcie starali się odeprzeć żołnierzy stojących na brzegach, a dwudziestego siódmego dnia wspomnianego miesiąca wymyślili taką strategię jak ta: wypełnili tę część zachodniego krużganka, który był między belkami, i dachu pod nimi, z suchych materiałów, jak również z bitumem i smołą, a następnie wycofał się z tego miejsca, jakby byli zmęczeni bólami, które wzięli; zgodnie z ich procedurą wielu spośród najbardziej nierozważnych wśród Rzymian, którzy byli porywani gwałtownymi namiętnościami, szli za nimi, gdy odchodzili na emeryturę, nakładali drabiny na krużganek i nagle do niego podeszli; ale roztropna ich część, kiedy zrozumieli to nieoczekiwane wycofanie się Judejczyków, stała nieruchomo tam, gdzie byli wcześniej.

(2) Jednak klasztor był pełen tych, którzy poszli po drabinach; w tym czasie Judejczycy podpalili wszystko; a gdy płomień nagle wybuchł wszędzie, Rzymianie, którzy byli poza niebezpieczeństwem, zostali pochwyceni z bardzo wielką konsternacją, podobnie jak ci, którzy byli w niebezpieczeństwie w najwyższym niebezpieczeństwie.

(3) Kiedy więc poczuli się otoczeni płomieniami, niektórzy z nich rzucili się do miasta, a niektórzy spośród wrogów [w świątyni]; tak jak wielu zeskoczyło na swoich ludzi i połamało im kończyny; ale wielu osobom, które zamierzały zastosować te gwałtowne metody, ogień uniemożliwił; chociaż niektórzy powstrzymywali ogień własnymi mieczami. Jednak ogień został nagle przeniesiony tak daleko, że otoczyłby tych, którzy inaczej zginęliby.

(4) Co się tyczy samego Cezara, nie mógł jednak pochwalić tych, którzy w ten sposób zginęli, chociaż wstali tam bez żadnego rozkazu, ponieważ nie było sposobu, by udzielić wielu ulgi. Czy to było jednak pociechą dla tych, którzy zostali zniszczeni, aby każdy mógł zobaczyć, jak ta osoba się smuci, dla której doszli do kresu; albowiem on otwarcie wołał do nich, skoczył i napominał tych, którzy byli wokół niego, aby robili wszystko, co w ich mocy, by ich ulżyć;

(5) Tak więc każdy z nich umarł radośnie, niosąc ze sobą te słowa i tę intencję Cezara jako pomnika grobowego. Istnieli niektórzy, którzy wycofali się do szerokiego muru krużganku, którzy zostali zachowani przed ogniem, ale zostali następnie otoczeni przez Judejczyków; i chociaż przez długi czas stawiali opór Judejczykom, to jednak zostali przez nich ranni i ostatecznie wszyscy padli martwi.

(6) W końcu młody człowiek, który nazywał się Longus, stał się ozdobą tego smutnego romansu i chociaż każdy z tych, którzy zginęli, był godny pamięci, ten człowiek najwyraźniej zasługiwał na to ponad wszystko.

(7) Judejczycy podziwiali tego człowieka za odwagę i pragnęli go zabić; więc namówili go, aby zstąpił do nich, po zapewnieniu mu bezpieczeństwa za swoje życie.

(8) Ale jego brat Korneliusz przekonał go wręcz przeciwnie, aby nie niszczył własnej chwały ani chwały armii rzymskiej. Postąpił zgodnie z tą ostatnią radą i podniósł miecz przed obiema armiami, zabił się.

(8) Był jednak jeden Artoriusz wśród tych otoczonych ogniem, którzy uciekli dzięki jego subtelności; bo gdy głośno wołał do niego Lucjusza, jednego z jego żołnierzy, którzy leżeli z nim w tym samym namiocie, i powiedział mu: „Zostawię ci dziedzica wszystkiego, co mam, jeśli przyjdziesz i przyjmiesz mnie . ”

(9) Potem przybiegł, by go przyjąć; Artoriusz rzucił się na niego i uratował mu życie, podczas gdy ten, który go przyjął, tak gwałtownie zmiażdżył kamienny chodnik ciężarem drugiego, że natychmiast zmarł.

(10) Ten melancholijny wypadek sprawił, że Rzymianie przez pewien czas byli smutni, ale wciąż sprawiał, że bardziej strzegli przyszłości, i był dla nich korzystny przeciwko złudzeniom Judejczyków, przez co zostali bardzo zniszczeni przez ich nieznajomość z miejsca i charakter mieszkańców.

(11) Teraz ten krużganek został spalony aż do wieży Jana, którą zbudował podczas wojny, którą przeprowadził przeciwko Szymonowi, nad bramami prowadzącymi do Ksystusa .

(12) Judejczycy odcięli także resztę klasztoru od świątyni, po tym, jak zniszczyli tych, którzy do niej wstali. Lecz nazajutrz Rzymianie spalili całkowicie północny krużganek aż do wschodniego krużganka, którego wspólny kąt łączył się z doliną zwaną Cedron i został nad nią zbudowany; z tego powodu głębokość była przerażająca. I taki był wówczas stan świątyni.

(13) Wśród tych, którzy zginęli w mieście z głodu, liczba ta była ogromna, a nieszczęścia, które przeżyli, były niewymowne; albowiem choćby gdziekolwiek pojawiał się cień jakiegokolwiek jedzenia, rozpoczęła się wojna, a najdrożsi przyjaciele walczyli o nią, zabierając sobie nawzajem najbardziej nieszczęśliwe źródła życia.

(14) Ludzie też nie uwierzyliby, że ci, którzy umierali, nie mieli jedzenia, ale rabusie przeszukaliby ich, gdy wygaśnie, aby nikt nie ukrył jedzenia na piersiach i nie sfałszował śmierci; nie, ci rabusie gapili się z braku i biegali, potykając się i chwiejąc jak szalone psy, i zataczając się pod drzwiami domów jak pijani mężczyźni; w wielkim nieszczęściu wpadną do tych samych domów dwa lub trzy razy w ciągu jednego i tego samego dnia.

(16) Co więcej, ich głód był tak nie do zniesienia, że ​​zmusił ich do żucia wszystkiego, podczas gdy zbierali takie rzeczy, których najbardziej obrzydliwe zwierzęta nie dotykały i zjadały je; nie powstrzymali się też od pasów i butów; i samą skórę, która należała do ich tarcz, ściągnęli i obgryzali: same strzępy starego siana stały się pożywieniem dla niektórych; niektórzy zbierali włókna i sprzedawali ich bardzo małą masę za cztery drachmy poddasza.

(17) Ale dlaczego opisuję bezwstydną bezczelność, jaką głód sprowadził na ludzi przy jedzeniu nieożywionych rzeczy, skoro zamierzam opowiedzieć fakt, podobny do którego żadna historia nie dotyczy ani wśród Greków, ani barbarzyńców? Mówienie o tym jest okropne i niesamowite, gdy się o nim słyszy.

(18) Rzeczywiście z własnej woli pominąłem nasze nieszczęście, abym mógł nie wydawać tego, co jest tak znamienne dla potomności, ale że mam w swoim wieku niezliczonych świadków; a poza tym mój kraj nie miałby powodu dziękować za tłumienie nieszczęść, które przeżyła w tym czasie.

(19) Była pewna kobieta, która mieszkała za Jordanem, miała na imię Maria; jej ojcem był Eleazar ze wsi Betezob , która oznacza dom Hizopu. Była wybitna ze względu na swoją rodzinę i bogactwo, a wraz z resztą tłumu uciekła do Jerozolimy i była z nimi oblegana w tym czasie.

(20) Inne skutki tej kobiety zostały już wykorzystane, mam na myśli to, że przywiozła ją z Perei i wyprowadziła do miasta. To, co ceniła poza tym, jak również jedzenie, które starała się zaoszczędzić, zostało również zabrane przez drapieżnych strażników, którzy codziennie przychodzili w tym celu do jej domu.

(21) To wprawiło biedną kobietę w wielką pasję, a przez częste wyrzuty i przekleństwa, które spotykała na widok tych drapieżnych złoczyńców, sprowokowała ich do gniewu na nią; ale żaden z nich, ani z powodu oburzenia, które wzbudziła przeciwko sobie, ani z powodu współczucia jej sprawie, nie odebrałby jej życia; a jeśli znalazła coś do jedzenia, dostrzegała, że​​jej praca jest przeznaczona dla innych, a nie dla niej; i teraz stało się dla niej niemożliwe znalezienie jakiegokolwiek pożywienia, podczas gdy głód przeszył jej wnętrzności i szpik, gdy jej pasja została wystrzelona w stopniu wykraczającym poza sam głód; nie konsultowała się też z niczym innym, jak tylko ze swoją pasją i koniecznością.

(22) Następnie podjęła próbę najbardziej nienaturalnej rzeczy; i chwytając swego syna, który był dzieckiem ssącym jej piersi, powiedziała: „O nieszczęsne niemowlę! Dla kogo mam cię zachować w tej wojnie, głodzie i tym zamieszaniu?

(23) Jeśli chodzi o wojnę z Rzymianami, jeśli ocalą nam życie, musimy być niewolnikami. Ten głód nas zniszczy, nawet zanim ta niewola nas dotknie. A jednak ci kuszący łotrzykowie są okropniejsi od obu.

(24) Chodź; bądźcie moim pokarmem i wściekłością na te kuszące warlety i słowem dla świata, który jest wszystkim, co chce teraz dopełnić nieszczęść naszych Judejczyków. ”Jak tylko to powiedziała, zabiła jej syna, a następnie upiekła go i zjadła jego połowę, a drugą połowę ukryła.

(25) Po tym, jak weszli teraz sedici i wyczuwając okropny zapach tego jedzenia, zagrozili jej, że natychmiast poderżną jej gardło, jeśli nie pokaże im, jakie jedzenie przygotowała.

(26) Odpowiedziała, że ​​zachowała dla nich bardzo dobrą porcję i nie odkryła, co zostało z jej syna.

(27) Potem zostali pochwyceni z przerażeniem i zdumieniem, i stanęli zdumieni tym widokiem, gdy powiedziała do nich: „To jest mój własny syn, a to, co uczyniono, było moje własne! Chodź, zjedz z tego jedzenie, bo sam go zjadłem!

(28) Czy nie udajecie, że jesteście bardziej delikatni niż kobieta lub bardziej współczujący niż matka; ale jeśli jesteście tak skrupulatni i nienawidzicie tej mojej ofiary, tak jak ja zjadłem połowę, niech reszta też będzie zarezerwowana dla mnie ”.

(29) Po czym ci ludzie wyszli z drżenia, nigdy nie byli tak bardzo przywiązani do niczego, jak byli przy tym, i z pewnym trudem pozostawili resztę tego mięsa matce.

(30) W którym natychmiast całe miasto było pełne tej okropnej akcji; i chociaż wszyscy przedstawili tę nieszczęsną sprawę na własne oczy, zadrżeli, jakby to niesłychane działanie zostało zrobione przez nich samych.

(31) Tak więc ci, którzy byli tak zaniepokojeni głodem, bardzo chcieli umrzeć, a ci, którzy już umarli, byli szczęśliwi, ponieważ nie żyli wystarczająco długo, aby usłyszeć lub zobaczyć takie nieszczęścia.

(32) Ten smutny przykład został szybko przekazany Rzymianom, z których niektórzy nie mogli w to uwierzyć, a inni litowali się nad cierpieniem Judejczyków; ale było wielu z nich, którzy zostali niniejszym pobudzeni do bardziej gorzkiej nienawiści niż nasz naród.

(33) Ale dla Cezara usprawiedliwił się przed Bogiem w tej sprawie i powiedział, że zaproponował Judejczykom pokój i wolność, a także zapomnienie o wszystkich ich dawnych bezczelnych praktykach; ale że zamiast zgody wybrali bunt; zamiast pokoju wojna; a przed sytością i obfitością głód. Że zaczęli własnymi rękami spalić świątynię, którą do tej pory zachowaliśmy; i dlatego zasłużyli na zjedzenie takiego jedzenia, jakie było.

(34) Jednak to okropne działanie polegające na zjedzeniu własnego dziecka powinno zostać przykryte obaleniem samego ich kraju, a ludzie nie powinni opuszczać takiego miasta na ziemi nadającej się do zamieszkania, aby zobaczyć je słońce, w którym matki są w ten sposób karmione, chociaż ojcowie powinni spożywać takie pożywienie, a matki nie mogą jeść, ponieważ to one nadal toczą wojnę przeciwko nam, po tym, jak przeszły takie nieszczęścia.

(35) W tym samym czasie, gdy to powiedział, zastanowił się nad desperackim stanem, w jakim ci ludzie muszą być; nie mógł się też spodziewać, że tacy ludzie zostaną przywróceni do trzeźwości umysłu, po tym, jak znosili te same cierpienia, ponieważ unikanie tego było prawdopodobne, że mogliby żałować.

 

Rozdział 4 (8 Mch 4)

(1) A teraz dwa legiony ukończyły swoje banki w ósmym dniu miesiąca Lous . Po czym Tytus wydał rozkaz, aby barany zostały przyniesione i skierowane przeciwko zachodnim budynkom wewnętrznej świątyni; albowiem zanim je przywieziono, najsilniejszy ze wszystkich pozostałych silników bez przerwy miażdżył mur przez sześć dni, nie robiąc na nim żadnego wrażenia; ale ogromna wielkość i silne połączenie kamieni były lepsze od tego silnika, a także od innych taranów.

(2) Inni Rzymianie rzeczywiście podkopali fundamenty bramy północnej, a po tym, jak świat bólu usunął kamienie zewnętrzne, jednak brama była nadal podtrzymywana przez kamienie wewnętrzne i pozostała nietknięta; aż robotnicy, zrozpaczeni wszelkimi takimi próbami silników i wron, przynieśli swoje drabiny do krużganków.

(3) Teraz Judejczycy nie przeszkodzili im w tym; ale gdy wstali, upadli na nich i walczyli z nimi; niektóre zrzuciły na ziemię i rzuciły je do tyłu; inni z nich spotkali i zabili; pobili też wielu z tych, którzy ponownie zjechali po drabinach, i zabili ich mieczami, zanim zdołali przynieść swoje tarcze, aby ich chronić; nie, niektóre drabiny zrzucili z góry, gdy byli pełni uzbrojonych ludzi; jednocześnie dokonano wielkiej rzezi Judejczycy, podczas gdy ci, którzy znosili chorąży, walczyli za nich, uznając to za okropne, i co by się stało z ich wielkim wstydem, gdyby pozwolili im zostać skradzionymi.

(4) Jednak Judejczycy w końcu zdobyli te silniki i zniszczyli tych, którzy poszli po drabinach, podczas gdy reszta była tak zastraszona tym, co cierpieli polegli, że wycofali się; chociaż żaden z Rzymian nie umarł bez dobrej służby przed śmiercią.

(5) Sprytni, ci, którzy dzielnie walczyli w poprzednich bitwach, postępowali podobnie, podobnie jak Eleazar , syn brata Szymona, tyrana. Ale kiedy Tytus zauważył, że jego wysiłki, by oszczędzić obcą świątynię, zwróciły się ku zniszczeniu jego żołnierzy, a następnie zginęli, wydał rozkaz podpalenia bram.

(6) W międzyczasie opuścił go Ananus , który przybył z Emaus, najbardziej zakrwawionego ze wszystkich strażników Szymona, i Archelaus , syn Magadatusa , mając nadzieję, że nadal będą im wybaczone, ponieważ opuścili Judejczyków w czasie, gdy byli zdobywcami.

(7) Tytus sprzeciwił się tym ludziom, jako ich sprytnej sztuczce; a gdy został poinformowany o ich innych barbarzyństwach wobec Judejczyków, bardzo szybko pospieszył, by zabić ich obu.

(8) Powiedział im, że zostali doprowadzeni do tej dezercji tylko z powodu największej udręki, w jakiej się znaleźli, i nie uciekli z własnego dobrego usposobienia; i że ci nie zasługiwali na to, by ich ocalić, przez co ich własne miasto zostało już podpalone, z którego ognia teraz pospieszyli.

(9) Jednak bezpieczeństwo, które obiecał dezerterom, przezwyciężyło jego urazy i odpowiednio ich oddalił, chociaż nie dał im tych samych przywilejów, jakie dał innym.

(10) A teraz żołnierze podpalili już bramy, a srebro, które było nad nimi, szybko przeniosło płomienie do znajdującego się w nim drewna, skąd nagle się rozprzestrzeniło i chwyciło krużganki.

(11) Gdy Judejczycy ujrzeli wokół siebie ten ogień, ich duchy zatopiły się wraz ze swymi ciałami i byli tak zdumieni, że żaden z nich nie spieszył się ani w obronie, ani w gaszeniu ognia, ale stali tylko niemymi widzami.

(12) Jednak nie smucili się tak bardzo z powodu straty tego, co teraz płonęło, że stali się mądrzejsi na nadchodzący czas; ale jakby sam święty dom już płonął, zaostrzyli namiętności przeciw Rzymianom.

(13) Pożar ten zwyciężył również w ciągu tego dnia i następnego; albowiem żołnierze nie byli w stanie spalić wszystkich krużganków wokół siebie naraz, ale tylko kawałkami.

(14) Ale następnego dnia Tytus rozkazał części swojej armii ugasić ogień i przygotować drogę dla łatwiejszego marszu legionów, podczas gdy on sam zgromadził dowódców. Spośród nich zgromadzono sześć głównych osób: Tyberiusz Aleksander, dowódca [pod generałem] całej armii; wraz z Sextusem Cerealis , dowódcą piątego legionu; oraz Larcius Lepidus, dowódca dziesiątego legionu; i Tytus Frigius , dowódca piętnastego legionu: był też z nimi Eternius , przywódca dwóch legionów pochodzących z Aleksandrii; i Marek Antonius Julianus, prokurator Judei: po tym spotkali się wszyscy pozostali prokuratorzy i trybuny.

(15) Tytus zaproponował im, aby udzielili mu rady, co należy zrobić z domem świętym. Teraz niektórzy z nich myśleli, że to najlepszy sposób, aby postępować zgodnie z zasadami wojny [i ją zburzyć], ponieważ Judejczycy nigdy nie przestaliby buntować się, gdy ten dom stał; w którym domu gromadzili się razem.

(16) Inni z nich byli zdania, że ​​gdyby Judejczycy opuścili go i żaden z nich nie złożyłby w nim broni, mógłby go uratować; ale gdyby na to wpadli i walczyli, może go spalić; ponieważ należy go zatem postrzegać nie jako święty dom, ale jako cytadelę; i że bezbożność spalania będzie należeć do tych, którzy zmusili to do zrobienia, a nie do nich.

(17) Ale Tytus powiedział, że „chociaż Judejczycy powinni wejść na ten święty dom i stamtąd z nami walczyć, to jednak nie powinniśmy się mścić na rzecz rzeczy nieożywionych, zamiast na samych ludziach”; i że w żadnym wypadku nie był on odpowiedzialny za spalenie tak ogromnej pracy, ponieważ byłaby to psota dla samych Rzymian, ponieważ byłaby ozdobą dla ich rządu podczas jego trwania.

(18) Fronto, Aleksander i Cerealis stali się odważni po tym oświadczeniu i zgodzili się z opinią Tytusa. Potem zgromadzenie to zostało rozwiązane, gdy Tytus wydał dowódcom rozkaz, aby reszta ich sił leżała w bezruchu; ale powinni wykorzystać takie, które były najbardziej odważne w tym ataku. Rozkazał więc, aby wybrani ludzie, którzy zostali zabrani z kohort, przeszli przez ruiny i ugasili ogień.

(19) Teraz prawdą jest, że w tym dniu Judejczycy byli tak zmęczeni i pod taką konsternacją, że powstrzymali się od jakichkolwiek ataków. Ale następnego dnia zebrali całą swoją siłę i pobiegli na tych, którzy bardzo śmiało strzegli zewnętrznego dziedzińca świątyni, przez wschodnią bramę i to około drugiej godziny dnia.

(20) Strażnicy ci otrzymali ten atak z wielką odwagą, a zasłaniając się wcześniej tarczami, jakby byli ścianą, przyciągnęli eskadrę blisko siebie; było jednak oczywiste, że nie mogą tam długo przebywać, ale będą przesyceni mnóstwem tych, którzy się na nich rzucą, i żarem ich pasji.

(21) Jednak widząc Cezar z wieży Antonii, że eskadra prawdopodobnie ustąpiła, wysłał wybranych jeźdźców, aby ich wspierali. Odtąd Judejczycy nie byli w stanie wytrzymać swojego ataku, a po uboju tych na czele wielu innych zostało zabitych.

(22) Ale gdy Rzymianie schodzili, Judejczycy zwrócili się przeciwko nim i walczyli z nimi; a gdy Rzymianie wrócili na nich, wycofali się ponownie, aż do około piątej godziny dnia, kiedy zostali przeciążeni i zamknęli się na wewnętrznym dziedzińcu świątyni.

(23) Tytus wycofał się do wieży Antonii i postanowił szturmować świątynię następnego dnia, wczesnym rankiem, całą swoją armią i obozować wokół świętego domu.

(24) Ale co do tego domu, Bóg już dawno skazał go na ogień; a teraz nadszedł ten fatalny dzień, zgodnie z rewolucją wieków; był to dziesiąty dzień miesiąca Lous , w którym poprzednio został spalony przez króla Babilonu; chociaż płomienie te wzniosły się od samych Judejczyków i zostały przez nich wywołane; bo po przejściu Tytusa na emeryturę uspokajający leżał przez chwilę, a następnie ponownie zaatakował Rzymian, gdy ci, którzy strzegli świętego domu, walczyli z tymi, którzy gasili ogień płonący wewnętrzny dziedziniec świątyni; lecz ci Rzymianie doprowadzili Judejczyków do ucieczki i poszli aż do samego domu świętego.

(25) W którym to czasie jeden z żołnierzy, nie pozostając przy żadnym rozkazie, bez troski i strachu przed nim w tak wielkim przedsięwzięciu i spiesząc się z pewną boską furią, wyrwał coś z materiałów, które były na Ogień i podniesiony przez innego żołnierza podpalił złote okno, przez które znajdowało się przejście do pomieszczeń wokół świętego domu po jego północnej stronie.

(26) Gdy płomienie poszły w górę, Judejczycy dokonali wielkiego zgiełku, takiego jak wymagana była tak wielka dolegliwość, i pobiegli razem, aby temu zapobiec; a teraz nie oszczędzali już życia, ani nie cierpieli nic, co mogłoby powstrzymać ich siłę, ponieważ ten święty dom ginął, dla którego dlatego strzegli go tak bardzo.

(27) A teraz pewien człowiek przybiegł do Tytusa i powiedział mu o tym ogniu, gdy spoczywał w swoim namiocie po ostatniej bitwie; po czym wstał w wielkim pośpiechu i, jak to było, pobiegł do domu świętego, aby zatrzymać ogień; po nim szli za wszystkimi jego dowódcami, a po nich podążali za kilkoma legionami ze zdumieniem; tak powstał wielki zgiełk i zgiełk, co było naturalne po nieuporządkowanym ruchu tak wielkiej armii.

(28) Potem Cezar, zarówno wołając do walczących żołnierzy, donośnym głosem, jak i dając sygnał prawą ręką, rozkazał ugasić ogień.

(29) Lecz oni nie słyszeli tego, co powiedział, choć mówił tak głośno, że ich uszy były już przyciemnione przez większy hałas w inny sposób; nie zwracali też uwagi na sygnał, który dał ręką, ponieważ niektórzy z nich byli rozproszeni walką, a inni z pasją.

(30) Ale co do legionów, które tam przybyły, ani przekonania, ani groźby nie były w stanie powstrzymać ich przemocy, ale w tym czasie jego namiętność była jego dowódcą; a kiedy tłoczyli się razem w świątyni, wielu z nich zostało deptanych przez siebie nawzajem, podczas gdy ogromna liczba spadła wśród ruin krużganków, które były jeszcze gorące i palące, i zostały zniszczone w ten sam nieszczęśliwy sposób z tymi, którzy zwyciężyli; a gdy się zbliżyli do świętego domu, uczynili tak, jakby nie tyle słyszeli rozkazy Cezara, że ​​było inaczej; ale zachęcali tych, którzy byli przed nimi, do podpalenia.

(31) Jeśli chodzi o uspokajających, byli już w zbyt wielkiej rozpaczy, aby pomóc im w ugaszeniu ognia; byli wszędzie zabijani i wszędzie bici; a co do znacznej części ludu, byli słabi i pozbawieni broni, i mieli poderżnięte gardła wszędzie tam, gdzie zostali złapani.

(32) Wokół ołtarza leżały martwe ciała, które leżały jeden na drugim, gdyż na schodach do niego spływała ogromna ilość ich krwi, gdzie padały także martwe ciała zabite na ołtarzu.

(33) A teraz, skoro Cezar nie był w stanie powstrzymać entuzjastycznej furii żołnierzy, a ogień toczył się coraz bardziej, poszedł do świętego miejsca świątyni wraz ze swymi dowódcami i zobaczył to, z czym był w nim, który, jak stwierdził, był znacznie lepszy od tego, co zawierały stosunki cudzoziemców, i nie gorszy od tego, z czego sami się chwaliliśmy i w co wierzyliśmy.

(34) Ponieważ jednak płomień nie dotarł jeszcze do jego wewnętrznych części, ale nadal pochłaniał pokoje wokół świętego domu, a Tytus przypuszczał, że faktem jest, że sam dom mógł jeszcze uratować, wszedł spieszyli się i starali się przekonać żołnierzy, aby ugasili ogień, i wydali rozkaz Liberaliuszowi centurionowi oraz jednemu z tych włóczników, którzy byli wokół niego, aby pobić żołnierzy ogniotrwałych za pomocą kijów i naprężyć ich; lecz ich namiętności były zbyt trudne, by okazywać szacunek Cezarowi, i lęk przed tym, który ich zabronił, podobnie jak ich nienawiść do Judejczyków, i pewna żarliwa skłonność do walki z nimi, zbyt twarda dla nich.

(35) Ponadto nadzieja na grabieżę skłoniła wielu do kontynuowania, mając taką opinię, że wszystkie miejsca w środku są pełne pieniędzy i widząc, że wszystko wokół było zrobione ze złota.

(36) Poza tym jeden z tych, którzy weszli na to miejsce, powstrzymał Cezara, gdy tak szybko wybiegł, aby powstrzymać żołnierzy, i rzucił ogień na zawiasy bramy, w ciemności; przez co płomień natychmiast wytrysnął z samego domu świętego, gdy dowódcy przeszli na emeryturę, a wraz z nimi Cezar, i kiedy nikt już nie zabronił tym, którzy nie byli, podpalić go. I tak spłonął święty dom bez aprobaty Cezara.

(37) Teraz, chociaż każdy z nich słusznie lamentowałby za zniszczenie takiego dzieła, ponieważ było to najbardziej godne podziwu ze wszystkich dzieł, które widzieliśmy lub słyszeliśmy, zarówno ze względu na jego ciekawą strukturę i wielkość, jak i ogromne bogactwo, które zostało mu nadane, a także chwalebną reputację świętości; jednak taki człowiek mógłby się pocieszyć tą myślą, że to los tak postanowił, co jest nieuniknione, zarówno w odniesieniu do żywych stworzeń, jak i do dzieł i miejsc.

(38) Jednak nie można się dziwić, że dokładność tego okresu w odniesieniu do niego; ponieważ teraz, jak już powiedziałem, obserwowano ten sam miesiąc i dzień, w którym święty dom został wcześniej spalony przez Babilończyków. Teraz liczba lat, które minęły od jego pierwszego założenia, które został ustanowiony przez króla Salomona, aż do zniszczenia, które miało miejsce w drugim roku panowania Wespazjana, zebrano na tysiąc sto trzydzieści, oprócz siedmiu miesięcy i piętnaście dni; a od drugiego jego budynku, dokonanego przez Hangajosa, w drugim roku króla Cyrusa, aż do jego zniszczenia pod Wespazjana, było sześćset trzydzieści dziewięć lat i czterdzieści pięć dni.

 

Rozdział 5 (8 Mch 5)

(1) A teraz Rzymianie, uciekając przed buntownikami do miasta, po spaleniu samego domu świętego i wszystkich otaczających go budowli, przynieśli swe chorągwie do świątyni i postawili je przeciwko wschodnim brama; i tam złożyli im ofiary, i tam uczynili Tytusa imperatorem z największymi okrzykami radości.

(2) A teraz wszyscy żołnierze mieli tak ogromne łupy, które zdobyli w wyniku grabieży, że w Syrii funt złota został sprzedany za połowę jego poprzedniej wartości.

(3) Ale jeśli chodzi o tych kapłanów, którzy trzymali się wciąż przy murze świętego domu, tutaj był chłopiec, który z pragnienia, w którym był, pragnął, aby niektórzy rzymscy strażnicy podali mu prawe ręce jako zabezpieczenie swoje życie i wyznał, że był bardzo spragniony. Strażnicy ci wspominali jego wiek i cierpienie, w jakich się znajdował, i odpowiednio mu podali prawą rękę.

(4) Zstąpił więc i napił się wody, i napełnił naczynie, które miał przy sobie, gdy przyszedł do nich wodą, a potem odszedł i uciekł do swoich przyjaciół; żaden z tych strażników nie mógł go wyprzedzić; ale wyrzucili mu wyrzuty sumienia.

(5) Na co udzielił odpowiedzi: „Nie złamałem umowy; bezpieczeństwo, które mi dałem, nie było po to, aby zostać z tobą, ale tylko po to, aby bezpiecznie zejść i wziąć trochę wody ; obie te rzeczy, które zrobiłem, i potem uważam się za wiernych mojemu zaangażowaniu ”. Odtąd ci, których narzuciło dziecko, podziwiali jego przebiegłość i to ze względu na jego wiek.

(6) Piątego dnia kapłani z głodu zstąpili i kiedy strażnicy przyprowadzili ich do Tytusa, żebrali o swoje życie; ale on odpowiedział, że czas przebaczenia im się skończył, i że ten bardzo święty dom, dla którego tylko oni mogli słusznie mieć nadzieję na zachowanie, został zniszczony; i że zgodnie z ich urzędem kapłani zginęli wraz z samym domem, do którego należeli. Rozkazał więc ich zabić.

(7) Ale jeśli chodzi o samych tyranów i tych, którzy byli z nimi, kiedy odkryli, że są otoczeni ze wszystkich stron i jakby otoczeni murem, bez żadnej metody ucieczki, chcieli potraktować Tytusa przez plotka.

(8) W związku z tym taka była dobroć jego natury i jego pragnienie zachowania miasta przed zniszczeniem, dołączył do rad swoich przyjaciół, którzy teraz uważali, że złodzieje doszli do temperamentu, że postawił się po zachodniej stronie zewnętrznego dziedzińca świątyni; bo po tej stronie nad Ksystusem znajdowały się bramy i most łączący górne miasto ze świątynią.

(9) Ten most leżał między tyranami a Cezarem i rozdzielił ich; podczas gdy tłum stał po obu stronach; narodu judejskiego o Sinran i Johnie, z wielkimi nadziejami na ułaskawienie; i Rzymianie o Cezarze, z wielkim oczekiwaniem, jak Tytus otrzyma ich prośbę.

(10) Tytus więc nakazał swoim żołnierzom powstrzymanie szału i pozostawienie ich strzał w spokoju, i wyznaczył między nimi tłumacza, co było znakiem, że był zdobywcą, i po raz pierwszy rozpoczął dyskurs i powiedział: „Mam nadzieję, że ty , proszę pana, są teraz nasyceni nieszczęściami waszego kraju, którzy nie mają złych pojęć, ani o naszej wielkiej mocy, ani o własnej wielkiej słabości, ale, podobnie jak szaleńcy, po gwałtownym i bezmyślnym postępowaniu podejmowali takie próby tak, jak doprowadziły do ​​zguby wasz lud, wasze miasto i święty dom.

(11) Byliście ludźmi, którzy nigdy nie przestali się buntować, odkąd Pompejusz po raz pierwszy was podbił i od tego czasu rozpoczęli wojnę z Rzymianami. Czy polegałeś na swoim tłumie, podczas gdy bardzo niewielka część rzymskiego żołnierza była dla ciebie wystarczająco silna? Czy polegałeś na wierności swoich konfederatów?

(12) A jakie są narody poza granicami naszego panowania, które zdecydowałyby się pomagać Judejczykom przed Rzymianami? Czy twoje ciała są silniejsze od naszego? nie, wiecie, że sami silni Niemcy są naszymi sługami. Czy masz mocniejsze ściany niż my?

(13) Módlcie się, jaka jest większa przeszkoda niż ściana oceanu, którą otaczają Brytyjczycy, a jednak uwielbiają ramiona Rzymian. Czy przewyższacie nas odwagą duszy i mądrością waszych dowódców?

(14) Nie, nie można nie wiedzieć, że sami Kartagińczycy zostali przez nas pokonani. Dlatego nie może być niczym innym, jak dobrocią nas, Rzymian, którzy was podnieśli przeciwko nam; którzy przede wszystkim dali wam tę ziemię do posiadania; a następnie posadzili nad tobą królowie własnego narodu; a po trzecie, zachowali dla was prawa waszych przodków i pozwolili wam żyć zarówno sami, jak i między innymi, tak jak wam się podoba: i jaka jest nasza główna korzyść z tego, co mamy pozwolono wam zebrać hołd złożony Bogu wraz z innymi darami, które są Mu poświęcone;

(15) Nie wezwaliśmy też tych, którzy niosą te darowizny, do odpowiedzialności, ani ich nie zakazaliśmy; aż w końcu stałeś się bogatszy niż my sami, nawet gdy byliśmy naszymi wrogami; i przygotowaliście się na wojnę przeciwko nam za własne pieniądze; nie, przecież, kiedy cieszyłeś się tymi wszystkimi zaletami, zwróciłeś swoją zbyt wielką obfitość przeciwko tym, którzy ci ją dali, i jak bezlitosne węże, wyrzuciłeś swoją truciznę przeciwko tym, którzy traktowali cię uprzejmie.

(17) Przypuszczam zatem, że możesz gardzić lenistwem Nerona i, podobnie jak kończyny ciała, które są złamane lub zwichnięte, leżałeś wtedy cicho, czekając na inny czas, choć nadal w złej intencji, i pokazałem teraz, że wasz dystem jest większy niż kiedykolwiek, i rozszerzyłem wasze pragnienia, o ile wasze bezczelne i ogromne nadzieje pozwolą wam to zrobić.

(18) W tym czasie mój ojciec przybył do tego kraju, nie z zamiarem ukarania was za to, co uczyniliście za Cestiusza , ale z upomnieniem; bo gdyby przyszedł, by obalić wasz naród, podbiegłby wprost do waszej fontanny i od razu zniszczył to miasto; mając na uwadze, że poszedł i spalił Galileę i sąsiednie części, a tym samym dał wam czas na pokutę; który przypadek ludzkości wziąłeś za argument o jego słabości i ożywiałeś swoją bezczelność naszą łagodnością.

(19) Kiedy Neron zniknął ze świata, postąpiliście tak, jak zrobiliby to niegodziwcy nieszczęśni, i zachęciliście się do działania przeciwko nam przez nasze społeczne nieporozumienia, i wykorzystaliście ten czas, kiedy ja i mój ojciec wyjechali do Egiptu , aby przygotować się do tej wojny.

(20) Nie wstydziliście się też wywoływać niepokojów, gdy zostaliśmy cesarzami, a tymczasem doświadczyliście, jak łagodni byliśmy, gdy byliśmy tylko generałami armii.

(21) Ale kiedy rząd został powierzony nam i wszyscy pozostali na nim milczeli, a nawet obce narody wysłały ambasady i pogratulowały nam dostępu do rządu, to wy, Judejczycy, okazaliście się naszymi wrogami.

(22) Wysłałeś ambasady do tych z twojego narodu, które są poza Eufratem, aby pomóc ci w wznoszeniu niepokoju; wokół was zbudowano nowe mury, powstały bunty, jeden tyran walczył przeciwko drugiemu i wybuchła między wami wojna domowa; tacy, którzy stali się nikim, ale tak niegodziwi ludzie jak ty. Potem przybyłem do tego miasta, jak niechętnie wysłany przez mojego ojca, i otrzymałem od niego melancholijne nakazy.

(23) Kiedy usłyszałem, że lud jest nastawiony na pokój, radowałem się z tego; Zachęcałem was, abyście przerwali te postępowania, zanim rozpocznę tę wojnę; Oszczędziłem cię, nawet gdy walczyłeś ze mną bardzo długo; Dałem prawą rękę dla bezpieczeństwa dezerterom; Wiernie przestrzegałem tego, co obiecałem.

(24) Gdy do mnie uciekli, litowałem się nad wieloma, których wziąłem do niewoli; Torturowałem tych, którzy chcieli wojny, aby ich powstrzymać. Niechętnie przyniosłem moje maszyny wojenne przeciwko waszym murom; Zawsze zabraniałem moim żołnierzom, kiedy zostali zabici na waszej rzezi, ich surowości wobec was.

(25) Po każdym zwycięstwie przekonywałem was do pokoju, jakbym sam został pokonany. Kiedy zbliżyłem się do twojej świątyni, ponownie odszedłem od praw wojennych i napominałem cię, abyś oszczędził własne sanktuarium i zachował dla siebie swój święty dom.

(26) Pozwoliłem ci na ciche wyjście z niego i bezpieczeństwo dla twojego zachowania; nie, jeśli miałeś rozum, pozwoliłem ci walczyć w innym miejscu. A jednak wciąż gardzicie każdą z moich propozycji i podpaliliście swój święty dom własnymi rękami.

(27) A teraz, ohydne nieszczęścia, czy chcecie ze mną leczyć ustnie? W jakim celu ocalicie taki święty dom, który był teraz zniszczony?

(28) Jakiej ochrony pragniesz teraz po zniszczeniu świątyni? Czy jednak stoisz w tej chwili w zbroi; ani nie możecie się tak bardzo udawać, że udajecie suplikantów, nawet w tym waszym najwyższym krańcu.

(29) O nieszczęśliwe stworzenia! od czego zależysz? Czy twój lud nie jest martwy? czy nie odszedł twój święty dom? czy twoje miasto nie jest w mojej mocy? a czyż wasze życie nie jest w moich rękach?

(30) A czy nadal uważasz, że śmierć jest częścią męstwa? Nie będę jednak naśladował twojego szaleństwa. Jeśli rzucicie ręce i wydacie mi ciała, oddaję wam wasze życie; i będę działał jak łagodny pan rodziny; to, czego nie można wyleczyć, zostanie ukarane, a resztę zachowam na własny użytek ”.

(31) Na tę ofertę Tytusa odpowiedzieli: Nie mogli jej przyjąć, ponieważ przysięgali, że nigdy tego nie zrobią; ale chcieli, aby mogli przejść przez mur, który został wokół nich wykonany, wraz z żonami i dziećmi; po to poszli na pustynię i pozostawili mu miasto.

(32) Na to Tytus oburzył się bardzo, że w przypadku mężczyzn wziętych do niewoli powinni udawać, że się z nim zgadzają, jak gdyby byli zwycięzcami.

(33) Tak więc rozkazał im, aby obwieszczono im to obwieszczenie, aby już więcej nie przychodzili do Niego jako dezerterowie ani nie mieli nadziei na dalsze bezpieczeństwo; za to odtąd nikogo nie oszczędzał, lecz walczył z nimi całą armią; i że muszą ratować siebie tak dobrze, jak mogli; dlatego odtąd będzie je traktował zgodnie z prawem wojny.

(34) Rozkazał więc żołnierzom, aby spalili i splądrowali miasto; który tego dnia nic nie zrobił; ale nazajutrz podpalili repozytorium archiwów, Acrę , dom rady i miejsce zwane Oflas ; w tym czasie ogień trwał aż do pałacu królowej Heleny, który znajdował się pośrodku Akry ; ścieżki również zostały spalone, podobnie jak domy pełne trupów, które zostały zniszczone przez głód.

(35) Tego samego dnia zebrali się tam synowie i bracia króla Izatesa , a także wielu innych wybitnych ludzi z ludu, i prosili Cezara, aby im podał prawą rękę dla ich bezpieczeństwa; na co, chociaż był bardzo zły, którzy teraz pozostali, nie odłożył na bok swego dawnego umiaru, ale przyjął tych ludzi.

(36) W tym czasie rzeczywiście zatrzymał ich wszystkich w areszcie, ale nadal związał synów i krewnych króla i poprowadził ich razem z nim do Rzymu, aby uczynić ich zakładnikami wierności swego kraju Rzymianom.

 

Rozdział 6 (8 Mch 6)

(1) A teraz Rzymianie, uciekając przed buntownikami do miasta, po spaleniu samego domu świętego i wszystkich otaczających go budowli, przynieśli swe chorągwie do świątyni i postawili je przeciwko wschodnim brama; i tam złożyli im ofiary, i tam uczynili Tytusa imperatorem z największymi okrzykami radości.

(2) A teraz wszyscy żołnierze mieli tak ogromne łupy, które zdobyli w wyniku grabieży, że w Syrii funt złota został sprzedany za połowę jego poprzedniej wartości.

(3) Ale jeśli chodzi o tych kapłanów, którzy trzymali się wciąż przy murze świętego domu, tutaj był chłopiec, który z pragnienia, w którym był, pragnął, aby niektórzy rzymscy strażnicy podali mu prawe ręce jako zabezpieczenie swoje życie i wyznał, że był bardzo spragniony. Strażnicy ci wspominali jego wiek i cierpienie, w jakich się znajdował, i odpowiednio mu podali prawą rękę.

(4) Zstąpił więc i napił się wody, i napełnił naczynie, które miał przy sobie, gdy przyszedł do nich wodą, a potem odszedł i uciekł do swoich przyjaciół; żaden z tych strażników nie mógł go wyprzedzić; ale wyrzucili mu wyrzuty sumienia.

(5) Na co udzielił odpowiedzi: „Nie złamałem umowy; bezpieczeństwo, które mi dałem, nie było po to, aby zostać z tobą, ale tylko po to, aby bezpiecznie zejść i wziąć trochę wody ; obie te rzeczy, które zrobiłem, i potem uważam się za wiernych mojemu zaangażowaniu ”. Odtąd ci, których narzuciło dziecko, podziwiali jego przebiegłość i to ze względu na jego wiek.

(6) Piątego dnia kapłani z głodu zstąpili i kiedy strażnicy przyprowadzili ich do Tytusa, żebrali o swoje życie; ale on odpowiedział, że czas przebaczenia im się skończył, i że ten bardzo święty dom, dla którego tylko oni mogli słusznie mieć nadzieję na zachowanie, został zniszczony; i że zgodnie z ich urzędem kapłani zginęli wraz z samym domem, do którego należeli. Rozkazał więc ich zabić.

(7) Ale jeśli chodzi o samych tyranów i tych, którzy byli z nimi, kiedy odkryli, że są otoczeni ze wszystkich stron i jakby otoczeni murem, bez żadnej metody ucieczki, chcieli potraktować Tytusa przez plotka.

(8) W związku z tym taka była dobroć jego natury i jego pragnienie zachowania miasta przed zniszczeniem, dołączył do rad swoich przyjaciół, którzy teraz uważali, że złodzieje doszli do temperamentu, że postawił się po zachodniej stronie zewnętrznego dziedzińca świątyni; bo po tej stronie nad Ksystusem znajdowały się bramy i most łączący górne miasto ze świątynią.

(9) Ten most leżał między tyranami a Cezarem i rozdzielił ich; podczas gdy tłum stał po obu stronach; narodu judejskiego o Sinran i Johnie, z wielkimi nadziejami na ułaskawienie; i Rzymianie o Cezarze, z wielkim oczekiwaniem, jak Tytus otrzyma ich prośbę.

(10) Tytus więc nakazał swoim żołnierzom powstrzymanie szału i pozostawienie ich strzał w spokoju, i wyznaczył między nimi tłumacza, co było znakiem, że był zdobywcą, i po raz pierwszy rozpoczął dyskurs i powiedział: „Mam nadzieję, że ty , proszę pana, są teraz nasyceni nieszczęściami waszego kraju, którzy nie mają złych pojęć, ani o naszej wielkiej mocy, ani o własnej wielkiej słabości, ale, podobnie jak szaleńcy, po gwałtownym i bezmyślnym postępowaniu podejmowali takie próby tak, jak doprowadziły do ​​zguby wasz lud, wasze miasto i święty dom.

(11) Byliście ludźmi, którzy nigdy nie przestali się buntować, odkąd Pompejusz po raz pierwszy was podbił i od tego czasu rozpoczęli wojnę z Rzymianami. Czy polegałeś na swoim tłumie, podczas gdy bardzo niewielka część rzymskiego żołnierza była dla ciebie wystarczająco silna? Czy polegałeś na wierności swoich konfederatów?

(12) A jakie są narody poza granicami naszego panowania, które zdecydowałyby się pomagać Judejczykom przed Rzymianami? Czy twoje ciała są silniejsze od naszego? nie, wiecie, że sami silni Niemcy są naszymi sługami. Czy masz mocniejsze ściany niż my?

(13) Módlcie się, jaka jest większa przeszkoda niż ściana oceanu, którą otaczają Brytyjczycy, a jednak uwielbiają ramiona Rzymian. Czy przewyższacie nas odwagą duszy i mądrością waszych dowódców?

(14) Nie, nie można nie wiedzieć, że sami Kartagińczycy zostali przez nas pokonani. Dlatego nie może być niczym innym, jak dobrocią nas, Rzymian, którzy was podnieśli przeciwko nam; którzy przede wszystkim dali wam tę ziemię do posiadania; a następnie posadzili nad tobą królowie własnego narodu; a po trzecie, zachowali dla was prawa waszych przodków i pozwolili wam żyć zarówno sami, jak i między innymi, tak jak wam się podoba: i jaka jest nasza główna korzyść z tego, co mamy pozwolono wam zebrać hołd złożony Bogu wraz z innymi darami, które są Mu poświęcone;

(15) Nie wezwaliśmy też tych, którzy niosą te darowizny, do odpowiedzialności, ani ich nie zakazaliśmy; aż w końcu stałeś się bogatszy niż my sami, nawet gdy byliśmy naszymi wrogami; i przygotowaliście się na wojnę przeciwko nam za własne pieniądze; nie, przecież, kiedy cieszyłeś się tymi wszystkimi zaletami, zwróciłeś swoją zbyt wielką obfitość przeciwko tym, którzy ci ją dali, i jak bezlitosne węże, wyrzuciłeś swoją truciznę przeciwko tym, którzy traktowali cię uprzejmie.

(17) Przypuszczam zatem, że możesz gardzić lenistwem Nerona i, podobnie jak kończyny ciała, które są złamane lub zwichnięte, leżałeś wtedy cicho, czekając na inny czas, choć nadal w złej intencji, i pokazałem teraz, że wasz dystem jest większy niż kiedykolwiek, i rozszerzyłem wasze pragnienia, o ile wasze bezczelne i ogromne nadzieje pozwolą wam to zrobić.

(18) W tym czasie mój ojciec przybył do tego kraju, nie z zamiarem ukarania was za to, co uczyniliście za Cestiusza , ale z upomnieniem; bo gdyby przyszedł, by obalić wasz naród, podbiegłby wprost do waszej fontanny i od razu zniszczył to miasto; mając na uwadze, że poszedł i spalił Galileę i sąsiednie części, a tym samym dał wam czas na pokutę; który przypadek ludzkości wziąłeś za argument o jego słabości i ożywiałeś swoją bezczelność naszą łagodnością.

(19) Kiedy Neron zniknął ze świata, postąpiliście tak, jak zrobiliby to niegodziwcy nieszczęśni, i zachęciliście się do działania przeciwko nam przez nasze społeczne nieporozumienia, i wykorzystaliście ten czas, kiedy ja i mój ojciec wyjechali do Egiptu , aby przygotować się do tej wojny.

(20) Nie wstydziliście się też wywoływać niepokojów, gdy zostaliśmy cesarzami, a tymczasem doświadczyliście, jak łagodni byliśmy, gdy byliśmy tylko generałami armii.

(21) Ale kiedy rząd został powierzony nam i wszyscy pozostali na nim milczeli, a nawet obce narody wysłały ambasady i pogratulowały nam dostępu do rządu, to wy, Judejczycy, okazaliście się naszymi wrogami.

(22) Wysłałeś ambasady do tych z twojego narodu, które są poza Eufratem, aby pomóc ci w wznoszeniu niepokoju; wokół was zbudowano nowe mury, powstały bunty, jeden tyran walczył przeciwko drugiemu i wybuchła między wami wojna domowa; tacy, którzy stali się nikim, ale tak niegodziwi ludzie jak ty. Potem przybyłem do tego miasta, jak niechętnie wysłany przez mojego ojca, i otrzymałem od niego melancholijne nakazy.

(23) Kiedy usłyszałem, że lud jest nastawiony na pokój, radowałem się z tego; Zachęcałem was, abyście przerwali te postępowania, zanim rozpocznę tę wojnę; Oszczędziłem cię, nawet gdy walczyłeś ze mną bardzo długo; Dałem prawą rękę dla bezpieczeństwa dezerterom; Wiernie przestrzegałem tego, co obiecałem.

(24) Gdy do mnie uciekli, litowałem się nad wieloma, których wziąłem do niewoli; Torturowałem tych, którzy chcieli wojny, aby ich powstrzymać. Niechętnie przyniosłem moje maszyny wojenne przeciwko waszym murom; Zawsze zabraniałem moim żołnierzom, kiedy zostali zabici na waszej rzezi, ich surowości wobec was.

(25) Po każdym zwycięstwie przekonywałem was do pokoju, jakbym sam został pokonany. Kiedy zbliżyłem się do twojej świątyni, ponownie odszedłem od praw wojennych i napominałem cię, abyś oszczędził własne sanktuarium i zachował dla siebie swój święty dom.

(26) Pozwoliłem ci na ciche wyjście z niego i bezpieczeństwo dla twojego zachowania; nie, jeśli miałeś rozum, pozwoliłem ci walczyć w innym miejscu. A jednak wciąż gardzicie każdą z moich propozycji i podpaliliście swój święty dom własnymi rękami.

(27) A teraz, ohydne nieszczęścia, czy chcecie ze mną leczyć ustnie? W jakim celu ocalicie taki święty dom, który był teraz zniszczony?

(28) Jakiej ochrony pragniesz teraz po zniszczeniu świątyni? Czy jednak stoisz w tej chwili w zbroi; ani nie możecie się tak bardzo udawać, że udajecie suplikantów, nawet w tym waszym najwyższym krańcu.

(29) O nieszczęśliwe stworzenia! od czego zależysz? Czy twój lud nie jest martwy? czy nie odszedł twój święty dom? czy twoje miasto nie jest w mojej mocy? a czyż wasze życie nie jest w moich rękach?

(30) A czy nadal uważasz, że śmierć jest częścią męstwa? Nie będę jednak naśladował twojego szaleństwa. Jeśli rzucicie ręce i wydacie mi ciała, oddaję wam wasze życie; i będę działał jak łagodny pan rodziny; to, czego nie można wyleczyć, zostanie ukarane, a resztę zachowam na własny użytek ”.

(31) Na tę ofertę Tytusa odpowiedzieli: Nie mogli jej przyjąć, ponieważ przysięgali, że nigdy tego nie zrobią; ale chcieli, aby mogli przejść przez mur, który został wokół nich wykonany, wraz z żonami i dziećmi; po to poszli na pustynię i pozostawili mu miasto.

(32) Na to Tytus oburzył się bardzo, że w przypadku mężczyzn wziętych do niewoli powinni udawać, że się z nim zgadzają, jak gdyby byli zwycięzcami.

(33) Tak więc rozkazał im, aby obwieszczono im to obwieszczenie, aby już więcej nie przychodzili do Niego jako dezerterowie ani nie mieli nadziei na dalsze bezpieczeństwo; za to odtąd nikogo nie oszczędzał, lecz walczył z nimi całą armią; i że muszą ratować siebie tak dobrze, jak mogli; dlatego odtąd będzie je traktował zgodnie z prawem wojny.

(34) Rozkazał więc żołnierzom, aby spalili i splądrowali miasto; który tego dnia nic nie zrobił; ale nazajutrz podpalili repozytorium archiwów, Acrę , dom rady i miejsce zwane Oflas ; w tym czasie ogień trwał aż do pałacu królowej Heleny, który znajdował się pośrodku Akry ; ścieżki również zostały spalone, podobnie jak domy pełne trupów, które zostały zniszczone przez głód.

(35) Tego samego dnia zebrali się tam synowie i bracia króla Izatesa , a także wielu innych wybitnych ludzi z ludu, i prosili Cezara, aby im podał prawą rękę dla ich bezpieczeństwa; na co, chociaż był bardzo zły, którzy teraz pozostali, nie odłożył na bok swego dawnego umiaru, ale przyjął tych ludzi.

(36) W tym czasie rzeczywiście zatrzymał ich wszystkich w areszcie, ale nadal związał synów i krewnych króla i poprowadził ich razem z nim do Rzymu, aby uczynić ich zakładnikami wierności swego kraju Rzymianom.

 

Rozdział 7 (8 Mch 7)

(1) A teraz uspokajający wpadł do pałacu królewskiego, w który wielu włożyło swe efekty, ponieważ był tak silny i odrzucił od niego Rzymian. Zabili też wszystkich ludzi, którzy się w nią tłoczyli, których było około osiem tysięcy czterysta, i splądrowali ich z tego, co mieli. Zabrali także dwóch Rzymian; jeden był jeźdźcem, a drugi lokajem.

(2) Następnie poderżnęli gardła lokajowi i natychmiast kazali go przeciągnąć przez całe miasto, jako zemsty na całym ciele Rzymian przez ten jeden przypadek. Ale jeździec powiedział, że musi im coś zasugerować, aby je zachować; po czym przyprowadzono go przed Szymona; ale nie mając nic do powiedzenia, kiedy tam był, został wydany Ardalasowi , jednemu z jego dowódców, na karę, który związał mu ręce za ręce i nałożył na oczy żebra , a następnie wyprowadził go przeciwko Rzymianom , ponieważ zamierza odciąć mu głowę.

(3) Lecz ten człowiek zapobiegł tej egzekucji i uciekł do Rzymian, i to właśnie wtedy judejski kat wyciągał miecz. Teraz, gdy został odsunięty od wroga, Tytus nie mógł myśleć o zabiciu go; ale ponieważ uważał go za niegodnego bycia rzymskim żołnierzem, z uwagi na to, że został wzięty żywcem przez wroga, zabrał mu ręce i wyrzucił go z legionu, do którego należał; co dla tego, który miał poczucie wstydu, było karą surowszą niż sama śmierć.

(4) Następnego dnia Rzymianie wypędzili złodziei z dolnego miasta i podpalili wszystkich aż do Siloamu. Ci żołnierze byli szczęśliwi, widząc zniszczone miasto. Ale spóźnili się na grabież, ponieważ kuszący zniszczyli wszystkie swoje skutki i wycofali się do górnego miasta; albowiem jeszcze wcale nie pokutowali za krzywdy, których dopuścili się, ale byli bezczelni, jak gdyby dobrze uczynili; albowiem ujrzawszy miasto płonące, wydawali się radośni i przystawali radosne oblicza, oczekując, jak powiedzieli, śmierci, aby zakończyć swoje nieszczęścia.

(5) W związku z tym, gdy ludzie byli teraz zabijani, święty dom został spalony, a miasto płonęło, nie było już nic do roboty dla wroga. Jednak Józef Flawiusz nie zmęczył się, nawet w tym skrajności, by błagać ich, by oszczędzili resztki miasta; on mówił w dużej mierze z nimi o ich barbarzyństwa i bezbożności, i dał im swoje porady w celu ich ucieczki; chociaż nie zyskał nic więcej niż wyśmiewać się z nich; i ponieważ nie mogli myśleć o poddaniu się z powodu złożonej przysięgi, ani też nie byli wystarczająco silni, aby walczyć z Rzymianami na placu, ponieważ byli otoczeni ze wszystkich stron i byli już rodzajem więźniów. tak przyzwyczaili się do zabijania ludzi, że nie mogli powstrzymać swoich prawych rąk przed odpowiednim postępowaniem.

(6) Rozproszyli się więc przed miastem i wpadli w zasadzkę wśród jego ruin, aby złapać tych, którzy próbowali opuścić Rzymian; odpowiednio wielu takich dezerterów zostało przez nich złapanych i wszyscy zostali zabici; bo ci byli zbyt słabi z powodu braku pożywienia, aby od nich odlecieć; więc ich martwe ciała zostały rzucone psom.

(7) Otóż każda inna śmierć była uważana za bardziej znośną niż głód, o tyle, że chociaż Judejczycy rozpaczali teraz nad litością, to jednak poleciliby do Rzymian i sami, nawet z własnej woli, padliby wśród morderczych buntownicy również. Nie było też w mieście żadnego miejsca, w którym nie byłoby martwych ciał, ale to, co było całkowicie pokryte tymi, którzy zostali zabici przez głód lub bunt; i wszystko było pełne trupów tych, którzy zginęli, albo z powodu tego zamieszania, albo głodu.

(8) A więc ostatnia nadzieja, która wspierała tyranów i załoga rabusiów, którzy byli z nimi, była w jaskiniach i jaskiniach pod ziemią ; dokąd, gdyby kiedyś mogli latać, nie oczekiwali, że zostaną przeszukani; ale starali się, aby po zniszczeniu całego miasta i odejściu Rzymian mogli ponownie wyjść i uciec od nich.

(9) Nie było to lepsze niż ich marzenie; bo nie byli w stanie kłamać ani przed Bogiem, ani przed Rzymianami. Byli jednak zależni od podziemnych podstępów i podpalili więcej miejsc niż sami Rzymianie; a ci, którzy uciekli z domów, podpalili się do rowów, zabijali bez litości i plądrowali ich; a jeśli odkryli żywność należącą do kogokolwiek, pochwycili ją i połknęli wraz z krwią; nie, przyszli teraz walczyć ze sobą o ich grabież; i nie mogę nie myśleć, że gdyby ich zniszczenie nie zapobiegło, ich barbarzyństwo sprawiłoby, że posmakowaliby nawet samych trupów.

(10) Teraz, gdy Cezar zauważył, że górne miasto jest tak strome, że nie można go zabrać bez podniesienia brzegów, rozdzielił kilka części tej pracy wśród swojej armii, a to dwudziestego dnia miesiąca Lous . Teraz przewóz materiałów był trudnym zadaniem, ponieważ wszystkie drzewa, jak już wam powiedziałem, które znajdowały się w mieście, w odległości stu stadiów, miały już odcięte gałęzie, aby uczynić to pierwsze banki.

(11) Dzieła należące do czterech legionów wzniesiono po zachodniej stronie miasta, naprzeciwko pałacu królewskiego; lecz całe ciało wojsk pomocniczych wraz z resztą tłumu, który był z nimi, wzniosło swe brzegi na Xystus , skąd dotarli do mostu, i wieżę Szymona, którą sam zbudował jako cytadelę przeciwko Janowi , kiedy toczyli ze sobą wojnę.

(12) W tym czasie dowódcy Idumejczyków zebrali się prywatnie i doradzili, by poddać się Rzymianom. W związku z tym wysłali pięciu ludzi do Tytusa i błagali go, aby podał im prawą rękę dla ich bezpieczeństwa. Tytus, myśląc, że tyrani ulegną, jeśli Idumejczycy , od których polegała znaczna część wojny, zostaną po nich wycofani, po pewnym niechęci i opóźnieniu, zastosują się do nich, dadzą im bezpieczeństwo na swoje życie i wysłają pięciu mężczyzn z powrotem.

(13) Ale gdy ci Idumejczycy przygotowywali się do wymarszu, Szymon to zauważył i natychmiast zabił pięciu mężczyzn, którzy poszli do Tytusa, i wziął ich dowódców, i wsadził ich do więzienia, z których najwybitniejszym był Jakub, syn z Sosas ; ale co do mnóstwa Idumejczyków , którzy w ogóle nie wiedzieli, co robić, teraz ich dowódcy zostali im zabrani, kazał im obserwować i zabezpieczył ściany liczniejszym garnizonem, ale garnizon nie mógł się oprzeć tym, którzy opustoszały; bo choć wielu z nich zginęło, dezerterów było ich o wiele więcej.

(14) Wszyscy zostali przyjęci przez Rzymian, ponieważ sam Tytus zaniedbał swoje wcześniejsze rozkazy zabijania ich, a także dlatego, że sami żołnierze zmęczyli się ich zabijaniem, a także dlatego, że mieli nadzieję zdobyć trochę pieniędzy, oszczędzając ich; albowiem opuścili ludność, a resztę ludu sprzedali wraz z żonami i dziećmi, i każdą z nich po bardzo niskiej cenie, a ponieważ sprzedanych było bardzo wielu, a kupców było niewielu; i chociaż Tytus wcześniej ogłosił, że żaden dezerter nie powinien sam przychodzić sam, aby mogli przyprowadzić ze sobą swoje rodziny, a jednak i on otrzymał takie.

(15) Jednak postanowił je odróżnić od innych, aby sprawdzić, czy któryś z nich zasługuje na karę. I rzeczywiście, liczba sprzedanych była ogromna; ale z ludu uratowano ponad czterdzieści tysięcy, których Cezar wypuścił, dokąd każdy z nich chciał.

(16) Ale teraz w tym czasie był to jeden z kapłanów, syn Tebuta , który miał na imię Isus, po zapewnieniu bezpieczeństwa, pod przysięgą Cezara, że powinien być zachowany, pod warunkiem, że powinien dostarczcie mu pewne cenne rzeczy, które zostały złożone w świątyni, wyszły z niego i wywiodły go ze ściany świętego domu dwa świeczniki, podobne do tych, które leżały w świętym domu, ze stołami i cysternami, i fiolki, wszystkie wykonane z litego złota i bardzo ciężkie.

(17) On także podał mu zasłony i szaty, wraz z kamieniami szlachetnymi i wielką liczbą innych drogocennych naczyń, które należały do ich świętego kultu.

(18) Schwytano także skarbnika świątyni, który miał na imię Fineasz, i pokazał Tytusowi płaszcze i pasy kapłanów, z dużą ilością fioletu i szkarłatu, które zostały tam złożone na użytek welonu, jak również duża ilość cynamonu i kasji, z dużą ilością innych słodkich przypraw, które kiedyś były mieszane i codziennie ofiarowywane Bogu jako kadzidło.

(18) Przyniesiono mu także wiele innych skarbów, z kilkoma świętymi ozdobami świątyni; które rzeczy w ten sposób dostarczone Tytusowi otrzymały od niego dla tego człowieka takie samo przebaczenie, na które pozwolił, jak na przykład opuszczone z własnej woli.

(19) A teraz banki zostały ukończone siódmego dnia miesiąca Gorpieusa , za osiemnaście dni, kiedy Rzymianie postawili swoje maszyny pod ścianą. Ale dla tych uspokajających, niektórzy z nich, zrozpaczeni ratowaniem miasta, wycofali się ze ściany do cytadeli; inni zstąpili do podziemnych skarbców, choć wciąż wielu z nich broniło się przed tymi, które przyniosły silniki do akumulatora; jednak Rzymianie pokonali ich liczbą i siłą; i, co najważniejsze, wesołe obchodzenie się z ich pracą, podczas gdy Judejczycy byli bardzo przygnębieni i stali się słabi.

(20) Gdy tylko część muru została zburzona, a niektóre z wież uległy wrażeniu taranów, te, które się przeciwstawiły, uciekły, a tyran spadł z przerażenia, ponieważ było o wiele większe niż wymagana okazja; albowiem zanim wróg przełamie wyłom, byli dość oszołomieni i natychmiast odlecieli.

(21) A teraz można zobaczyć tych ludzi, którzy do tej pory byli tak bezczelni i aroganccy w swoich niegodziwych praktykach, aby zostali odrzuceni i drżeli, tak że szkoda byłoby sercu, aby obserwować zmianę dokonaną w tych nikczemnych osobach . W związku z tym z wielką siłą biegli po murach rzymskich, które ich obejmowały, aby odepchnąć tych, którzy go strzegli, przedrzeć się przez nie i uciec.

(22) Ale gdy zobaczyli, że ci, którzy wcześniej byli im wierni, odeszli, bo w rzeczywistości uciekli gdziekolwiek, w wielkim nieszczęściu, przekonali ich do ucieczki, jak również wtedy, gdy ci, którzy przyszli przed resztą, powiedzieli im, że mur zachodni został całkowicie obalony, podczas gdy inni mówili, że Rzymianie się dostali, a inni, że byli w pobliżu, i uważali na nich, co były tylko nakazami ich strachu, które narzucili na ich widok, upadli na twarz, i bardzo lamentowali nad własnym szalonym postępowaniem; a ich nerwy były tak strasznie rozluźnione, że nie mogli uciec.

(23) I tutaj można przede wszystkim zastanowić się nad mocą Bożą wywieraną na tych niegodziwych nieszczęść i nad szczęściem Rzymian; albowiem ci tyrani całkowicie pozbawili się bezpieczeństwa, jakie mieli we własnej mocy, i zstąpili z tych wież z własnej woli, w których nigdy nie mogliby zostać zabrani siłą, ani w żaden inny sposób niż głodem.

(24) I w ten sposób Rzymianie, gdy tak bardzo zadbali o słabsze mury, dostali na szczęście to, czego nigdy nie mogliby zdobyć dzięki swoim silnikom; ponieważ trzy z tych wież były zbyt mocne dla wszystkich silników mechanicznych, co omówiliśmy powyżej.

(25) Tak więc opuścili teraz te wieże, a raczej zostali wyrzuceni z nich przez samego Boga i natychmiast uciekli do doliny pod Siloam, gdzie ponownie wyszli z lęku, w którym byli przez chwilę i gwałtownie pobiegł po tej części muru rzymskiego, która leżała po tej stronie; ale ponieważ ich odwaga była zbyt przygnębiona, aby atakować z wystarczającą siłą, a ich moc została teraz złamana ze strachu i cierpienia, zostali odepchnięci przez strażników i rozproszyli się w pewnej odległości od siebie, zeszli do podziemnych jaskiń.

(26) Rzymianie, którzy stali się teraz panami murów, obaj złożyli swe chorągwie na wieżach i radośnie okrzyknęli zwycięstwo, jakie odnieśli, ponieważ koniec tej wojny był o wiele lżejszy niż jej początek; bo kiedy dotarli do ostatniej ściany, bez rozlewu krwi, ledwo mogli uwierzyć w to, co uznawali za prawdę; ale widząc, że nikt się im nie sprzeciwia, mieli wątpliwości, co może oznaczać taka niezwykła samotność.

(27) Ale gdy weszli licznie na ulice miasta z wyciągniętymi mieczami, zabili tych, których wyprzedzili, i podpalili domy, w których uciekali Judejczycy, i spalili w nich każdą duszę, i spustoszyli wielu innych; a gdy przyszli do domów, aby ich ograbić, znaleźli w nich całe rodziny umarłych, a górne pokoje pełne martwych zwłok, to znaczy takich, którzy zginęli z głodu; na widok tego stanęli przerażeni i wyszli, niczego nie dotykając.

(28) Ale choć mieli takie współczucie dla tych, którzy zostali w ten sposób zniszczeni, to czyż nie byli tacy sami dla tych, którzy jeszcze żyli, ale biegli za każdym, przez kogo się spotkali, i blokowali umarłe umarłym zwłoki i sprawiły, że całe miasto spłynęło krwią, do tego stopnia, że ogień wielu domów został ugaszony krwią tych ludzi.

(29) I rzeczywiście tak się stało, że chociaż zabójcy przerwali wieczór, to jednak ogień znacznie zwyciężył w nocy; a gdy wszystko płonęło, nadszedł ten ósmy dzień miesiąca Gorpieus nad Jerozolimą, miastem, które podczas tak oblężenia podlegało tak wielu nieszczęściom, że gdyby od samego początku cieszyło się takim samym szczęściem, z pewnością byłoby zazdrość świata. Ani też z innych powodów nie zasługiwał na tak bolesne nieszczęścia, jak na wytworzenie takiego pokolenia ludzi, jakie były okazje do jego obalenia.

(30) Teraz, gdy Tytus przybył do tego górnego miasta, podziwiał w nim nie tylko inne miejsca siły, ale przede wszystkim mocne wieże, które tyrani w swoim szalonym postępowaniu porzucili; bo kiedy ujrzał ich solidną wysokość i wielkość ich kilku kamieni oraz dokładność ich stawów, a także jak wielką była ich szerokość i jak dużą ich długość, wyraził się w następujący sposób: „Z pewnością mieliśmy Boże, nasz asystent w tej wojnie, i to Bóg wyrzucił Judejczyków z tych fortyfikacji; bo cóż mogą zrobić ręce ludzi lub maszyny, by obalić te wieże?

(31) W tym czasie miał wiele takich dyskursów dla swoich przyjaciół; wypuścił także takich, którzy byli związani przez tyranów, i zostali pozostawieni w więzieniach. Podsumowując, kiedy całkowicie zburzył resztę miasta i obalił jego mury, pozostawił te wieże jako pomnik swego szczęścia, który udowodnił jego pomocnikom, i umożliwił mu zabranie tego, czego inaczej nie mógł zabrać .

(32) A teraz, ponieważ jego żołnierze byli już dość zmęczeni zabijaniem ludzi, a jednak wydawało się, że wciąż żyje ogromna rzesza ludzi, Cezar wydał rozkaz, aby nie zabijać nikogo oprócz uzbrojonych i przeciwstawiali się im, ale powinien wziąć resztę przy życiu. Ale wraz z tymi, których mieli rozkaz zabić, zabili starszych i chorych; ale dla tych, którzy byli w swoim kwitnącym wieku i którzy mogliby się im przydać, wrzucili ich razem do świątyni i zamknęli w murach dziedzińca kobiet; nad którymi Cezar postawił jednego ze swoich uwolnionych ludzi, a także Frontona , jednego z jego przyjaciół; ostatnią było określenie losu każdego według jego zasług.

(33) A zatem Fronto zabił wszystkich tych, którzy byli podstępni i rabusiów, których wzajemnie oskarżano; lecz spośród młodych mężczyzn wybrał najwyższego i najpiękniejszego i zarezerwował ich dla triumfu; a co do reszty tłumu, który miał więcej niż siedemnaście lat, związał je i wysłał do egipskich kopalń Tytus wysłał także wielką liczbę na prowincje, aby im zostali zniszczeni ich teatry, mieczem i dzikimi zwierzętami; ale te, które miały mniej niż siedemnaście lat, były sprzedawane niewolnikom.

(34) W czasach, w których Fronto wyróżniał tych ludzi, zginęło z braku jedzenia jedenaście tysięcy; niektórzy z nich nie smakowali żadnego jedzenia z powodu nienawiści, którą budzili w sobie ich strażnicy; a inni nie przyjęliby ich, gdyby im je dano. Tłum też był tak wielki, że potrzebowali nawet kukurydzy na utrzymanie.

(35) Teraz liczba tych, którzy zostali przewiezieni do niewoli podczas całej wojny, wyniosła dziewięćdziesiąt siedem tysięcy; podobnie jak liczba tych, którzy zginęli podczas całego oblężenia jedenastu tysięcy, z których większa część rzeczywiście należała do tego samego narodu, co obywatele Jerozolimy, ale nie należeli do samego miasta; przyszli bowiem z całego kraju na święto przaśnego chleba i nagle zostali zamknięci przez armię, która na początku wywołała wśród nich tak wielką zbieg okoliczności , że nastąpiła na nich zaraza , a wkrótce potem taki głód, który zniszczył ich nagle.

(36) To, że w tym mieście mogło się znaleźć tak wielu ludzi, przejawia się w liczbie, która została przejęta przez Cestiusa , który pragnął poinformować Nerona o potędze miasta, które w przeciwnym razie byłoby skłonne uznać ten naród, prosili arcykapłanów, jeśli to było możliwe, aby zebrali liczbę ich całego tłumu.

(37) A więc ci arcykapłani, w czasie święta zwanego Paschą, zabijają swoje ofiary od dziewiątej godziny do jedenastej, lecz tak, że do każdej ofiary należy nie mniej niż dziesięć osób nie wolno im samodzielnie ucztować w pojedynkę, a wielu z nas ma dwadzieścia w towarzystwie, a liczba ofiar wyniosła dwieście pięćdziesiąt sześć tysięcy pięćset; która, przy uwzględnieniu nie więcej niż dziesięciu wspólnych świąt, wynosi dwa miliony siedemset tysięcy dwieście osób, które były czyste i święte; bo jeśli chodzi o tych, którzy cierpią na trąd, rzeżączkę, lub kobiety, które odbywają miesięczne kursy lub są w inny sposób zanieczyszczone, nie wolno im brać udziału w tej ofierze; ani też dla obcokrajowców, którzy przybywają tu, aby się modlić.

(38) Teraz ta ogromna rzesza jest rzeczywiście zbierana z odległych miejsc, ale cały naród został teraz zamknięty przez los jak w więzieniu, a armia rzymska objęła miasto, gdy było zatłoczone mieszkańców. W związku z tym tłum tych, którzy zginęli, przekroczył wszelkie zniszczenia, które ludzie lub Bóg kiedykolwiek przynieśli na świat; albowiem mówiąc tylko o tym, co było publicznie znane, Rzymianie zabili niektórych z nich, niektórych zabrali jeńców, a innych poszukiwali podziemia, a kiedy się dowiedzieli, gdzie są, rozbili ziemię i zabili wszystkich, których spotkali z.

(39) Tam też zginęło ponad dwa tysiące osób, częściowo własnymi rękami, a częściowo przez siebie nawzajem, ale głównie zniszczonych przez głód; ale zły smak martwych ciał był najbardziej obraźliwy dla tych, którzy je zapalili, ponieważ niektórzy byli zmuszeni natychmiast uciec, podczas gdy inni byli tak zachłanni zyskiem, że wchodzili wśród martwych ciał leżących na stosach i deptać po nich; albowiem w tych jaskiniach znaleziono wiele skarbów, a nadzieja na zdobycie uczyniła wszystko, co możliwe, aby uznać ją za zgodną z prawem.

(40) Wielu spośród tych, którzy zostali uwięzieni przez tyranów, zostało teraz wyprowadzonych; bo w końcu nie porzucili swego barbarzyńskiego okrucieństwa, ale Bóg pomścił się na nich obu, w sposób zgodny z prawem. Jeśli chodzi o Jana, pragnął jedzenia wraz ze swoimi braćmi w tych jaskiniach i błagał, aby Rzymianie dali mu teraz prawą rękę dla jego bezpieczeństwa, co często z dumą odrzucał; ale dla Szymona walczył ciężko z nieszczęściem, w którym był, wypełniając się, musiał się poddać, o czym będziemy mówić w dalszej części; więc był zarezerwowany na triumf, a następnie został zabity; tak jak Jan był skazany na wieczne więzienie. A teraz Rzymianie podpalili skrajne części miasta, spalili je i całkowicie zburzyli jego mury.

(41) I w ten sposób Jerozolima została zajęta, w drugim roku panowania Wespazjana, ósmego dnia miesiąca Gorpejusz . Zostało to zrobione pięć razy wcześniej, chociaż był to drugi raz jego spustoszenia; albowiem Szyszak , król Egipski , a po nim Antioch, a po nim Pompejusz, a po nich Sozjus i Herod, zajęli miasto, ale je zachowali; ale przed tym wszystkim król Babiloński podbił go i spustoszył, tysiąc czterysta sześćdziesiąt osiem lat i sześć miesięcy po jego wybudowaniu.

(42) Ale ten, który pierwszy go zbudował. Był potężnym człowiekiem wśród Kananejczyków i w naszym własnym języku nazywa się Melchizedek , Sprawiedliwy Król, bo taki był; z tego powodu był tam pierwszym kapłanem Boga, a najpierw zbudował tam świątynię i nazwał miasto Jeruzalem, które wcześniej nazywało się Salem. Jednak Dawid, król Judejczyków, wyrzucił Kananejczyków i przywiązał do nich swój lud. Został całkowicie zburzony przez Babilończyków, czterysta siedemdziesiąt siedem lat i sześć miesięcy po nim.

(43) A od króla Dawida, który był pierwszym z Judejczyków, którzy na nim panowali, aż do zniszczenia za Tytusa, było tysiąc sto siedemdziesiąt dziewięć lat; ale od jego pierwszego budynku aż do ostatniego zniszczenia były dwa tysiące sto siedemdziesiąt siedem lat; lecz ani jego wielka starożytność, ani wielkie bogactwa, ani rozproszenie jego narodu na całej ziemi nadającej się do zamieszkania, ani wielkość czci oddanej mu z powodów religijnych, nie były wystarczające, aby uchronić go przed zniszczeniem. I tak zakończyło się oblężenie Jerozolimy.

 

 

Rozdział 8 (8 Mch 8)

+++ Dodatek, rzeczywista 8 Księga Machabejska

Ósma Księga Machabejska

Z kroniki Jana Malalasa

(1) Za panowania Antioch Epifanesa , kiedy wielu mieszkańców miasta zmarło z powodu zarazy, kapłan Leius nakazał wyrzeźbienie skały na górze nad miastem z ogromną koronowaną głową skierowaną w stronę miasta i dolinę, i napisał na niej napis, po którym ustały śmierci zarazy. Do chwili obecnej mieszkańcy Antiochii nazywają tę głowę Charoniusem .

(2) Ten Antioch Epifanes jako pierwszy zbudował tak zwany dom rady w Antiochii Wielkiej poza granicami miasta.

(3) Tutaj wszyscy radni spotkali się ze wszystkimi mężami stanu i wszystkimi posiadaczami miasta, aby przedyskutować, co zrobić z tym, co się wydarzyło, a następnie dostarczyć wszystko, co było wymagane.

(4) Antioch zbudował inne budynki poza miastem i nazwał ten obszar Epifanią po swoim własnym imieniu; nie postawił wokół niego muru, ale został on zbudowany na górze.

(5) Ten Antioch Epifanes był zły na Ptolemeusza , króla Egiptu, ponieważ Ptolemeusz zażądał podatków od Judejczyków, którzy mieszkali na jego terytorium.

(6) Judejczycy przybyli do Antiochii z Palestyny i poprosili Antiocha, aby napisał do Ptolemeusza , władcy i króla Egiptu, aby nie żądał podatków od Judejczyków, gdy przewozili kukurydzę dla ich pożywienia, ponieważ był wielki głód w Palestynie, dlatego Judejczycy przewozili kukurydzę z ziemi egipskiej. Ale kiedy Ptolemaeus otrzymał list Antiocha, nakazał Judejczykom płacić więcej podatków.

(7) Potem Antioch Epifanes maszerował przeciwko Ptolemeuszowi , ponieważ zlekceważył swój list. Toczyła się między nimi bitwa, w której zginęło wielu żołnierzy Antiocha, a on uciekł z powrotem na granice własnego terytorium.

(8) Gdy dowiedzieli się o tym Żydzi w Jerozolimie, uzgodnili warunki z Ptolemeuszem i poddali się mu, ponieważ myśleli, że Antioch zmarł.

(9) Ale Antioch Epifanes zgromadził inną armię, zaatakował Ptolemeusza , zniszczył jego armię i zabił go.

(10) Gdy Antioch usłyszał, co zrobili Judejczycy w Jerozolimie, jakby radowali się jego porażką, maszerował przeciwko Jerozolimie.

(11) Oblegał miasto i zdobył je, zabijając wszystkich mieszkańców; zabrał Eleazara, najwyższego kapłana Judejczyków, wraz z Machabeuszami z powrotem do Antiochii, gdzie ukarał ich śmiercią. Zniósł najwyższe kapłaństwo Judy i zamienił świątynię Judejską , zbudowaną przez Salomona, w świątynię Zeusa i Ateny .

(12) Zbrukał budynek mięsem i uniemożliwił Żydom odprawianie ich przodków; przez trzy lata zmusił ich do przestrzegania greckich zwyczajów.

(13) Kiedy Antioch zmarł, jego syn Antioch Glaucus , zwany Hieraks , został królem na dwa lata.

(14) Po nim Demetrianus, syn Seleuka, był królem przez osiem lat.

(15) Judejczyk zwany Judaszem przybył do Antiochii Wielkiej i zawstydził Demetrianusa błaganiami, aby król przekazał mu świątynię i pozostałości Machabeuszy.

(16) Judasz pochował Machabeuszy w tak zwanym Cerateum w Antiochii Wielkiej, gdzie była synagoga Żydów; Antioch ukarał Machabeuszy niedaleko miasta Antiochii, na „wiecznie płaczącej” górze naprzeciwko świątyni Zeusa Kasjusza .

(17) Następnie Judasz oczyścił świątynię i zalał Jeruzalem, obchodząc święto Paschy ku czci Boga.

(18) Było to drugie pojmanie Jerozolimy, jak zapisał Euzebiusz zwolennik Pamfilusa w swojej kronice.

 

 

 


 

 

Chapter 1

The History Of The Destruction Of Jerusalem

Called THE FIFTH BOOK OF MACCABEES in the Syriac Peshitto

CHAPTER 1.

(1) Thus did the miseries of Jerusalem grow worse and worse every day, and the seditious were still more irritated by the calamities they were under, even while the famine preyed upon themselves, after it had preyed upon the people.

(2) And indeed the multitude of carcasses that lay in heaps one upon another was a horrible sight, and produced a pestilential stench, which was a hinderance to those that would make sallies out of the city, and fight the enemy:

(3) But as those were to go in battle-array, who had been already used to ten thousand murders, and must tread upon those dead bodies as they marched along, so were not they terrified, nor did they pity men as they marched over them; nor did they deem this affront offered to the deceased to be any ill omen to themselves; but as they had their right hands already polluted with the murders of their own countrymen,

(4) And in that condition ran out to fight with foreigners, they seem to me to have cast a reproach upon God himself, as if he were too slow in punishing them; for the war was not now gone on with as if they had any hope of victory; for they gloried after a brutish manner in that despair of deliverance they were already in.

(5) And now the Romans, although they were greatly distressed in getting together their materials, raised their banks in one and twenty days, after they had cut down all the trees that were in the country that adjoined to the city, and that for ninety furlongs round about, as I have already related.

(6) And truly the very view itself of the country was a melancholy thing; for those places which were before adorned with trees and pleasant gardens were now become a desolate country every way, and its trees were all cut down: nor could any foreigner that had formerly seen Judea and the most beautiful suburbs of the city,

(7) And now saw it as a desert, but lament and mourn sadly at so great a change: for the war had laid all the signs of beauty quite waste:

(8) Nor if any one that had known the place before, had come on a sudden to it now, would he have known it again; but though he were at the city itself, yet would he have inquired for it notwithstanding.

(8) And now the banks were finished, they afforded a foundation for fear both to the Romans and to the Jews; for the Jews expected that the city would be taken, unless they could burn those banks, as did the Romans expect that,

(9) If these were once burnt down, they should never be able to take it; for there was a mighty scarcity of materials, and the bodies of the soldiers began to fail with such hard labors, as did their souls faint with so many instances of ill success;

(10) Nay, the very calamities themselves that were in the city proved a greater discouragement to the Romans than those within the city; for they found the fighting men of the Jews to be not at all mollified among such their sore afflictions,

(11) While they had themselves perpetually less and less hopes of success, and their banks were forced to yield to the stratagems of the enemy, their engines to the firmness of their wall, and their closest fights to the boldness of their attack;

(12) And, what was their greatest discouragement of all, they found the Judeites’ courageous souls to be superior to the multitude of the miseries they were under, by their sedition, their famine, and the war itself; insomuch that they were ready to imagine that the violence of their attacks was invincible, and that the alacrity they showed would not be discouraged by their calamities;

(13) For what would not those be able to bear if they should be fortunate, who turned their very misfortunes to the improvement of their valor! These considerations made the Romans to keep a stronger guard about their banks than they formerly had done.

(14) But now John and his party took care for securing themselves afterward, even in case this wall should be thrown down, and fell to their work before the battering rams were brought against them.

(15) Yet did they not compass what they endeavored to do, but as they were gone out with their torches, they came back under great discouragement before they came near to the banks; and the reasons were these: that, in the first place, their conduct did not seem to be unanimous, but they went out in distinct parties, and at distinct intervals, and after a slow manner, and timorously, and, to say all in a word, without a Judeite courage; for they were now defective in what is peculiar to our nation, that is, in boldness, in violence of assault, and in running upon the enemy all together,

(16) And in persevering in what they go about, though they do not at first succeed in it; but they now went out in a more languid manner than usual, and at the same time found the Romans set in array, and more courageous than ordinary, and that they guarded their banks both with their bodies and their entire armor, and this to such a degree on all sides, that they left no room for the fire to get among them, and that every one of their souls was in such good courage, that they would sooner die than desert their ranks; for besides their notion that all their hopes were cut off,

(17) In case these their works were once burnt, the soldiers were greatly ashamed that subtlety should quite be too hard for courage, madness for armor, multitude for skill, and Jews for Romans. The Romans had now also another advantage, in that their engines for sieges co-operated with them in throwing darts and stones as far as the Jews, when they were coming out of the city; whereby the man that fell became an impediment to him that was next to him, as did the danger of going farther make them less zealous in their attempts; and for those that had run under the darts,

(18) Some of them were terrified by the good order and closeness of the enemies’ ranks before they came to a close fight, and others were pricked with their spears, and turned back again; at length they reproached one another for their cowardice, and retired without doing any thing. This attack was made upon the first day of the month Panemus.

(19) So when the Jews were retreated, the Romans brought their engines, although they had all the while stones thrown at them from the tower of Antonia, and were assaulted by fire and sword, and by all sorts of darts, which necessity afforded the Jews to make use of; for although these had great dependence on their own wall, and a contempt of the Roman engines, yet did they endeavor to hinder the Romans from bringing them.

(20) Now these Romans struggled hard, on the contrary, to bring them, as deeming that this zeal of the Jews was in order to avoid any impression to be made on the tower of Antonia, because its wall was but weak, and its foundations rotten. However, that tower did not yield to the blows given it from the engines; yet did the Romans bear the impressions made by the enemies’ darts which were perpetually cast at them, and did not give way to any of those dangers that came upon them from above, and so they brought their engines to bear.

(21) But then, as they were beneath the other, and were sadly wounded by the stones thrown down upon them, some of them threw their shields over their bodies, and partly with their hands, and partly with their bodies, and partly with crows, they undermined its foundations, and with great pains they removed four of its stones.

(22) Then night came upon both sides, and put an end to this struggle for the present; however, that night the wall was so shaken by the battering rams in that place where John had used his stratagem before, and had undermined their banks, that the ground then gave way, and the wall fell down suddenly.

(23) When this accident had unexpectedly happened, the minds of both parties were variously affected; for though one would expect that the Jews would be discouraged, because this fall of their wall was unexpected by them, and they had made no provision in that case, yet did they pull up their courage, because the tower of Antonia itself was still standing; as was the unexpected joy of the Romans at this fall of the wall soon quenched by the sight they had of another wall, which John and his party had built within it. However, the attack of this second wall appeared to be easier than that of the former, because it seemed a thing of greater facility to get up to it through the parts of the former wall that were now thrown down.

(24) This new wall appeared also to be much weaker than the tower of Antonia, and accordingly the Romans imagined that it had been erected so much on the sudden, that they should soon overthrow it: yet did not any body venture now to go up to this wall; for that such as first ventured so to do must certainly be killed.

(25) And now Titus, upon consideration that the alacrity of soldiers in war is chiefly excited by hopes and by good words, and that exhortations and promises do frequently make men to forget the hazards they run, nay, sometimes to despise death itself, got together the most courageous part of his army, and tried what he could do with his men by these methods. „O fellow soldiers,” said he, „to make an exhortation to men to do what hath no peril in it, is on that very account inglorious to such to whom that exhortation is made; and indeed so it is in him that makes the exhortation, an argument of his own cowardice also.

(26) I therefore think that such exhortations ought then only to be made use of when affairs are in a dangerous condition, and yet are worthy of being attempted by every one themselves; accordingly, I am fully of the same opinion with you, that it is a difficult task to go up this wall; but that it is proper for those that desire reputation for their valor to struggle with difficulties in such cases will then appear, when I have particularly shown that it is a brave thing to die with glory, and that the courage here necessary shall not go unrewarded in those that first begin the attempt.

(27) And let my first argument to move you to it be taken from what probably some would think reasonable to dissuade you, I mean the constancy and patience of these Jews, even under their ill successes; for it is unbecoming you, who are Romans and my soldiers, who have in peace been taught how to make wars, and who have also been used to conquer in those wars, to be inferior to Jews, either in action of the hand, or in courage of the soul, and this especially when you are at the conclusion of your victory, and are assisted by God himself; for as to our misfortunes, they have been owing to the madness of the Jews, while their sufferings have been owing to your valor, and to the assistance God hath afforded you; for as to the seditions they have been in, and the famine they are under, and the siege they now endure, and the fall of their walls without our engines, what can they all be but demonstrations of God’s anger against them, and of his assistance afforded us?

(28) It will not therefore be proper for you, either to show yourselves inferior to those to whom you are really superior, or to betray that Divine assistance which is afforded you. And, indeed, how can it be esteemed otherwise than a base and unworthy thing, that while the Jews, who need not be much ashamed if they be deserted, because they have long learned to be slaves to others, do yet despise death, that they may be so no longer; and do make sallies into the very midst of us frequently, no in hopes of conquering us, but merely for a demonstration of their courage; we, who have gotten possession of almost all the world that belongs to either land or sea, to whom it will be a great shame if we do not conquer them, do not once undertake any attempt against our enemies wherein there is much danger, but sit still idle, with such brave arms as we have, and only wait till the famine and fortune do our business themselves, and this when we have it in our power, with some small hazard, to gain all that we desire!

(29) For if we go up to this tower of Antonia, we gain the city; for if there should be any more occasion for fighting against those within the city, which I do not suppose there will, since we shall then be upon the top of the hill and be upon our enemies before they can have taken breath, these advantages promise us no less than a certain and sudden victory.

(30) As for myself, I shall at present wave any commendation of those who die in war, and omit to speak of the immortality of those men who are slain in the midst of their martial bravery; yet cannot I forbear to imprecate upon those who are of a contrary disposition, that they may die in time of peace, by some distemper or other, since their souls are condemned to the grave, together with their bodies.

(31) For what man of virtue is there who does not know, that those souls which are severed from their fleshly bodies in battles by the sword are received by the ether, that purest of elements, and joined to that company which are placed among the stars; that they become good demons, and propitious heroes, and show themselves as such to their posterity afterwards?

(32) While upon those souls that wear away in and with their distempered bodies comes a subterranean night to dissolve them to nothing, and a deep oblivion to take away all the remembrance of them, and this notwithstanding they be clean from all spots and defilements of this world; so that, in this ease, the soul at the same time comes to the utmost bounds of its life, and of its body, and of its memorial also. But since he hath determined that death is to come of necessity upon all men, a sword is a better instrument for that purpose than any disease whatsoever.

(33) Why is it not then a very mean thing for us not to yield up that to the public benefit which we must yield up to fate? And this discourse have I made, upon the supposition that those who at first attempt to go upon this wall must needs be killed in the attempt, though still men of true courage have a chance to escape even in the most hazardous undertakings. For, in the first place, that part of the former wall that is thrown down is easily to be ascended; and for the new-built wall, it is easily destroyed.

(34) Do you, therefore, many of you, pull up your courage, and set about this work, and do you mutually encourage and assist one another; and this your bravery will soon break the hearts of your enemies; and perhaps such a glorious undertaking as yours is may be accomplished without bloodshed. For although it be justly to be supposed that the Jews will try to hinder you at your first beginning to go up to them; yet when you have once concealed yourselves from them, and driven them away by force, they will not be able to sustain your efforts against them any longer, though but a few of you prevent them, and get over the wall.

(35) As for that person who first mounts the wall, I should blush for shame if I did not make him to be envied of others, by those rewards I would bestow upon him. If such a one escape with his life, he shall have the command of others that are now but his equals; although it be true also that the greatest rewards will accrue to such as die in the attempt.”

(36) Upon this speech of Titus, the rest of the multitude were aftrighted at so great a danger. But there was one, whose name was Sabinus, a soldier that served among the cohorts, and a Syrian by birth, who appeared to be of very great fortitude, both in the actions he had done, and the courage of his soul he had shown; although any body would have thought, before he came to his work, that he was of such a weak constitution of body, that he was not fit to be a soldier; for his color was black, his flesh was lean and thin, and lay close together; but there was a certain heroic soul that dwelt in this small body, which body was indeed much too narrow for that peculiar courage which was in him.

(37) Accordingly he was the first that rose up, when he thus spake: „I readily surrender up myself to thee, O Caesar; I first ascend the wall, and I heartily wish that my fortune may follow my courage and my resolution And if some ill fortune grudge me the success of my undertaking, take notice that my ill success will not be unexpected, but that I choose death voluntarily for thy sake.”

(38) When he had said this, and had spread out his sheild over his head with his left hand, and hill, with his right hand, drawn his sword, he marched up to the wall, just about the sixth hour of the day. There followed him eleven others, and no more, that resolved to imitate his bravery; but still this was the principal person of them all, and went first, as excited by a divine fury.

(39) Now those that guarded the wall shot at them from thence, and cast innumerable darts upon them from every side; they also rolled very large stones upon them, which overthrew some of those eleven that were with him. But as for Sabinus himself, he met the darts that were cast at him and though he was overwhelmed with them, yet did he not leave off the violence of his attack before he had gotten up on the top of the wall, and had put the enemy to flight.

(40) For as the Jews were astonished at his great strength, and the bravery of his soul, and as, withal, they imagined more of them had got upon the wall than really had, they were put to flight. And now one cannot but complain here of fortune, as still envious at virtue, and always hindering the performance of glorious achievements: this was the case of the man before us, when he had just obtained his purpose; for he then stumbled at a certain large stone, and fell down upon it headlong, with a very great noise.

(41) Upon which the Jews turned back, and when they saw him to be alone, and fallen down also, they threw darts at him from every side. However. be got upon his knee, and covered himself with his shield, and at the first defended himself against them, and wounded many of those that came near him; but he was soon forced to relax his right hand, by the multitude of the wounds that had been given him, till at length he was quite covered over with darts before he gave up the ghost. He was one who deserved a better fate, by reason of his bravery; but, as might be expected, he fell under so vast an attempt.

(42) As for the rest of his partners, the Jews dashed three of them to pieces with stones, and slew them as they were gotten up to the top of the wall; the other eight being wounded, were pulled down, and carried back to the camp. These things were done upon the third day of the month Panemus.

(43) Now two days afterward twelve of those men that were on the forefront, and kept watch upon the banks, got together, and called to them the standard-bearer of the fifth legion, and two others of a troop of horsemen, and one trumpeter; these went without noise, about the ninth hour of the night, through the ruins, to the tower of Antonia; and when they had cut the throats of the first guards of the place, as they were asleep, they got possession of the wall, and ordered the trumpeter to sound his trumpet.

(44) Upon which the rest of the guard got up on the sudden, and ran away, before any body could see how many they were that were gotten up; for, partly from the fear they were in, and partly from the sound of the trumpet which they heard, they imagined a great number of the enemy were gotten up.

(45) But as soon as Caesar heard the signal, he ordered the army to put on their armor immediately, and came thither with his commanders, and first of all ascended, as did the chosen men that were with him. And as the Jews were flying away to the temple, they fell into that mine which John had dug under the Roman banks.

(46) Then did the seditious of both the bodies of the Jewish army, as well that belonging to John as that belonging to Simon, drive them away; and indeed were no way wanting as to the highest degree of force and alacrity; for they esteemed themselves entirely ruined if once the Romans got into the temple, as did the Romans look upon the same thing as the beginning of their entire conquest.

(47) So a terrible battle was fought at the entrance of the temple, while the Romans were forcing their way, in order to get possession of that temple, and the Jews were driving them back to the tower of Antonia; in which battle the darts were on both sides useless, as well as the spears, and both sides drew their swords, and fought it out hand to hand.

(48) Now during this struggle the positions of the men were undistinguished on both sides, and they fought at random, the men being intermixed one with another, and confounded, by reason of the narrowness of the place; while the noise that was made fell on the ear after an indistinct manner, because it was so very loud. Great slaughter was now made on both sides, and the combatants trod upon the bodies and the armor of those that were dead, and dashed them to pieces.

(49) Accordingly, to which side soever the battle inclined, those that had the advantage exhorted one another to go on, as did those that were beaten make great lamentation. But still there was no room for flight, nor for pursuit, but disorderly revolutions and retreats, while the armies were intermixed one with another; but those that were in the first ranks were under the necessity of killing or being killed, without any way for escaping; for those on both sides that came behind forced those before them to go on, without leaving any space between the armies.

(50) At length the Jews’ violent zeal was too hard for the Romans’ skill, and the battle already inclined entirely that way; for the fight had lasted from the ninth hour of the night till the seventh hour of the day, While the Jews came on in crowds, and had the danger the temple was in for their motive; the Romans having no more here than a part of their army; for those legions, on which the soldiers on that side depended, were not come up to them. So it was at present thought sufficient by the Romans to take possession of the tower of Antonia.

(51) But there was one Julian, a centurion, that came from Eithynia, a man he was of great reputation, whom I had formerly seen in that war, and one of the highest fame, both for his skill in war, his strength of body, and the courage of his soul. This man, seeing the Romans giving ground, and ill a sad condition, for he stood by Titus at the tower of Antonia, leaped out, and of himself alone put the Jews to flight, when they were already conquerors, and made them retire as far as the corner of the inner court of the temple; from him the multitude fled away in crowds, as supposing that neither his strength nor his violent attacks could be those of a mere man.

(52) Accordingly, he rushed through the midst of the Jews, as they were dispersed all abroad, and killed those that he caught. Nor, indeed, was there any sight that appeared more wonderful in the eyes of Caesar, or more terrible to others, than this. However, he was himself pursued by fate, which it all not possible that he, who was but a mortal man, should escape; for as he had shoes all full of thick and sharp nails as had every one of the other soldiers, so when he ran on the pavement of the temple, he slipped, and fell down upon his back with a very great noise, which was made by his armor.

(53) This made those that were running away to turn back; whereupon those Romans that were in the tower of Antonia set up a great shout, as they were in fear for the man. But the Jews got about him in crowds, and struck at him with their spears and with their swords on all sides.

(54) Now he received a great many of the strokes of these iron weapons upon his shield, and often attempted to get up again, but was thrown down by those that struck at him; yet did he, as he lay along, stab many of them with his sword.

(55) Nor was he soon killed, as being covered with his helmet and his breastplate in all those parts of his body where he might be mortally wounded; he also pulled his neck close to his body, till all his other limbs were shattered, and nobody durst come to defend him, and then he yielded to his fate.

(56) Now Caesar was deeply affected on account of this man of so great fortitude, and especially as he was killed in the sight of so many people; he was desirous himself to come to his assistance, but the place would not give him leave, while such as could have done it were too much terrified to attempt it.

(57) Thus when Julian had struggled with death a great while, and had let but few of those that had given him his mortal wound go off unhurt, he had at last his throat cut, though not without some difficulty, and left behind him a very great fame, not only among the Romans, and with Caesar himself, but among his enemies also; then did the Jews catch up his dead body, and put the Romans to flight again, and shut them up in the tower of Antonia.

(58) Now those that most signalized themselves, and fought most zealously in this battle of the Jewish side, were one Alexas and Gyphtheus, of John’s party, and of Simon’s party were Malachias, and Judas the son of Merto, and James the son of Sosas, the commander of the Idumeans; and of the zealots, two brethren, Simon and Judas, the sons of Jairus.

 

Chapter 2

(1) And now Titus gave orders to his soldiers that were with him to dig up the foundations of the tower of Antonia, and make him a ready passage for his army to come up; while he himself had Josephus brought to him, for he had been informed that on that very day, which was the seventeenth day of Panemus, the sacrifice called „the Daily Sacrifice” had failed, and had not been offered to God, for want of men to offer it, and that the people were grievously troubled at it, and commanded him to say the same things to John that he had said before, that if he had any malicious inclination for fighting, he might come out with as many of his men as he pleased, in order to fight, without the danger of destroying either his city or temple; but that he desired he would not defile the temple, nor thereby offend against God.

(2) That he might, if he pleased, offer the sacrifices which were now discontinuned by any of the Jews whom he should pitch upon. Upon this Josephus stood in such a place where he might be heard, not by John only, but by many more, and then declared to them what Caesar had given him in charge, and this in the Hebrew language.

(3) So he earnestly prayed them to spare their own city, and to prevent that fire which was just ready to seize upon the temple, and to offer their usual sacrifices to God therein. At these words of his a great sadness and silence were observed among the people.

(4) But the tyrant himself cast many reproaches upon Josephus, with imprecations besides; and at last added this withal, that he did never fear the taking of the city, because it was God’s own city. In answer to which Josephus said thus with a loud voice: „To be sure thou hast kept this city wonderfully pure for God’s sake; the temple also continues entirely unpolluted! Nor hast thou been guilty of ally impiety against him for whose assistance thou hopest!

(5) He still receives his accustomed sacrifices! Vile wretch that thou art! if anyone should deprive thee of thy daily food, thou wouldst esteem him to be an enemy to thee; but thou hopest to have that God for thy supporter in this war whom thou hast deprived of his everlasting worship; and thou imputest those sins to the Romans, who to this very time take care to have our laws observed, and almost compel these sacrifices to be still offered to God, which have by thy means been intermitted!

(6) Who is there that can avoid groans and lamentations at the amazing change that is made in this city? since very foreigners and enemies do now correct that impiety which thou hast occasioned; while thou, who art a Jew, and wast educated in our laws, art become a greater enemy to them than the others. But still, John, it is never dishonorable to repent, and amend what hath been done amiss, even at the last extremity. Thou hast an instance before thee in Jechoniah, the king of the Jews, if thou hast a mind to save the city, who, when the king of Babylon made war against him, did of his own accord go out of this city before it was taken, and did undergo a voluntary captivity with his family, that the sanctuary might not be delivered up to the enemy, and that he might not see the house of God set on fire; on which account he is celebrated among all the Jews, in their sacred memorials, and his memory is become immortal, and will be conveyed fresh down to our posterity through all ages. This, John, is an excellent example in such a time of danger, and I dare venture to promise that the Romans shall still forgive thee.

(7) And take notice that I, who make this exhortation to thee, am one of thine own nation; I, who am a Jew, do make this promise to thee. And it will become thee to consider who I am that give thee this counsel, and whence I am derived; for while I am alive I shall never be in such slavery, as to forego my own kindred, or forget the laws of our forefathers.

(8) Thou hast indignation at me again, and makest a clamor at me, and reproachest me; indeed I cannot deny but I am worthy of worse treatment than all this amounts to, because, in opposition to fate, I make this kind invitation to thee, and endeavor to force deliverance upon those whom God hath condemned.

(9) And who is there that does not know what the writings of the ancient prophets contain in them, – and particularly that oracle which is just now going to be fulfilled upon this miserable city?

(10) For they foretold that this city should be then taken when somebody shall begin the slaughter of his own countrymen. And are not both the city and the entire temple now full of the dead bodies of your countrymen? It is God, therefore, it is God himself who is bringing on this fire, to purge that city and temple by means of the Romans, and is going to pluck up this city, which is full of your pollutions.”

(11) As Josephus spoke these words, with groans and tears in his eyes, his voice was intercepted by sobs. However, the Romans could not but pity the affliction he was under, and wonder at his conduct. But for John, and those that were with him, they were but the more exasperated against the Romans on this account, and were desirous to get Josephus also into their power: yet did that discourse influence a great many of the better sort; and truly some of them were so afraid of the guards set by the seditious, that they tarried where they were, but still were satisfied that both they and the city were doomed to destruction.

(12) Some also there were who, watching a proper opportunity when they might quietly get away, fled to the Romans, of whom were the high priests Joseph and Jesus, and of the sons of high priests three, whose father was Ishmael, who was beheaded in Cyrene, and four sons of Matthias, as also one son of the other Matthias, who ran away after his father’s death, and whose father was slain by Simon the son of Gioras, with three of his sons, as I have already related; many also of the other nobility went over to the Romans, together with the high priests. Now Caesar not only received these men very kindly in other respects, but, knowing they would not willingly live after the customs of other nations, he sent them to Gophna, and desired them to remain there for the present, and told them, that when he was gotten clear of this war, he would restore each of them to their possessions again; so they cheerfully retired to that small city which was allotted them, without fear of any danger.

(13) But as they did not appear, the seditious gave out again that these deserters were slain by the Romans, which was done in order to deter the rest from running away, by fear of the like treatment. This trick of theirs succeeded now for a while, as did the like trick before; for the rest were hereby deterred from deserting, by fear of the like treatment.

(14) However, when Titus had recalled those men from Gophna, he gave orders that they should go round the wall, together with Josephus, and show themselves to the people; upon which a great many fled to the Romans. These men also got in a great number together, and stood before the Romans, and besought the seditious, with groans and tears in their eyes, in the first place to receive the Romans entirely into the city, and save that their own place of residence again; but that, if they would not agree to such a proposal, they would at least depart out of the temple, and save the holy house for their own use; for that the Romans would not venture to set the sanctuary on fire but under the most pressing necessity.

(15) Yet did the seditious still more and more contradict them; and while they cast loud and bitter reproaches upon these deserters, they also set their engines for throwing of darts, and javelins, and stones upon the sacred gates of the temple, at due distances from one another, insomuch that all the space round about within the temple might be compared to a burying-ground, so great was the number of the dead bodies therein; as might the holy house itself be compared to a citadel.

(16) Accordingly, these men rushed upon these holy places in their armor, that were otherwise unapproachable, and that while their hands were yet warm with the blood of their own people which they had shed; nay, they proceeded to such great transgressions, that the very same indignation which Jews would naturally have against Romans, had they been guilty of such abuses against them, the Romans now had against Jews, for their impiety in regard to their own religious customs.

(17) Nay, indeed, there were none of the Roman soldiers who did not look with a sacred horror upon the holy house, and adored it, and wished that the robbers would repent before their miseries became incurable.

(18) Now Titus was deeply affected with this state of things, and reproached John and his party, and said to them, „Have not you, vile wretches that you are, by our permission, put up this partition-wall before your sanctuary?

(19) Have not you been allowed to put up the pillars thereto belonging, at due distances, and on it to engrave in Greek, and in your own letters, this prohibition, that no foreigner should go beyond that wall.

(20) Have not we given you leave to kill such as go beyond it, though he were a Roman? And what do you do now, you pernicious villains? Why do you trample upon dead bodies in this temple? and why do you pollute this holy house with the blood of both foreigners and Jews themselves?

(21) I appeal to the gods of my own country, and to every god that ever had any regard to this place; for I do not suppose it to be now regarded by any of them; I also appeal to my own army, and to those Jews that are now with me, and even to yourselves, that I do not force you to defile this your sanctuary; and if you will but change the place whereon you will fight, no Roman shall either come near your sanctuary, or offer any affront to it; nay, I will endeavor to preserve you your holy house, whether you will or not.”

(22) As Josephus explained these things from the mouth of Caesar, both the robbers and the tyrant thought that these exhortations proceeded from Titus’s fear, and not from his good-will to them, and grew insolent upon it.

(23) But when Titus saw that these men were neither to be moved by commiseration towards themselves, nor had any concern upon them to have the holy house spared, he proceeded unwillingly to go on again with the war against them.

(24) He could not indeed bring all his army against them, the place was so narrow; but choosing thirty soldiers of the most valiant out of every hundred, and committing a thousand to each tribune, and making Cerealis their commander-in-chief, he gave orders that they should attack the guards of the temple about the ninth hour of that night.

(25) But as he was now in his armor, and preparing to go down with them, his friends would not let him go, by reason of the greatness of the danger, and what the commanders suggested to them; for they said that he would do more by sitting above in the tower of Antonia, as a dispenser of rewards to those soldiers that signalized themselves in the fight, than by coming down and hazarding his own person in the forefront of them; for that they would all fight stoutly while Caesar looked upon them.

(26) With this advice Caesar complied, and said that the only reason he had for such compliance with the soldiers was this, that he might be able to judge of their courageous actions, and that no valiant soldier might lie concealed, and miss of his reward, and no cowardly soldier might go unpunished; but that he might himself be an eye-witness, and able to give evidence of all that was done, who was to be the disposer of punishments and rewards to them.

(27) So he sent the soldiers about their work at the hour forementioned, while he went out himself to a higher place in the tower of Antonia, whence he might see what was done, and there waited with impatience to see the event.

(28) However, the soldiers that were sent did not find the guards of the temple asleep, as they hoped to have done; but were obliged to fight with them immediately hand to hand, as they rushed with violence upon them with a great shout. Now as soon as the rest within the temple heard that shout of those that were upon the watch, they ran out in troops upon them.

(29) Then did the Romans receive the onset of those that came first upon them; but those that followed them fell upon their own troops, and many of them treated their own soldiers as if they had been enemies; for the great confused noise that was made on both sides hindered them from distinguishing one another’s voices, as did the darkness of the night hinder them from the like distinction by the sight, besides that blindness which arose otherwise also from the passion and the fear they were in at the same time; for which reason it was all one to the soldiers who it was they struck at.

(30) However, this ignorance did less harm to the Romans than to the Jews, because they were joined together under their shields, and made their sallies more regularly than the others did, and each of them remembered their watch-word; while the Jews were perpetually dispersed abroad, and made their attacks and retreats at random, and so did frequently seem to one another to be enemies; for every one of them received those of their own men that came back in the dark as Romans, and made an assault upon them; so that more of them were wounded by their own men than by the enemy, till, upon the coming on of the day, the nature of the right was discerned by the eye afterward.

(31) Then did they stand in battle-array in distinct bodies, and cast their darts regularly, and regularly defended themselves; nor did either side yield or grow weary.

(32) The Romans contended with each other who should fight the most strenuously, both single men and entire regiments, as being under the eye of Titus; and every one concluded that this day would begin his promotion if he fought bravely.

(33) What were the great encouragements of the Jews to act vigorously were, their fear for themselves and for the temple, and the presence of their tyrant, who exhorted some, and beat and threatened others, to act courageously.

(34) Now, it so happened, that this fight was for the most part a stationary one, wherein the soldiers went on and came back in a short time, and suddenly; for there was no long space of ground for either of their flights or pursuits. But still there was a tumultuous noise among the Romans from the tower of Antonia, who loudly cried out upon all occasions to their own men to press on courageously, when they were too hard for the Jews, and to stay when they were retiring backward; so that here was a kind of theater of war; for what was done in this fight could not be concealed either from Titus, or from those that were about him.

(35) At length it appeared that this fight, which began at the ninth hour of the night, was not over till past the fifth hour of the day; and that, in the same place where the battle began, neither party could say they had made the other to retire; but both the armies left the victory almost in uncertainty between them; wherein those that signalized themselves on the Roman side were a great many, but on the Jewish side, and of those that were with Simon, Judas the son of Merto, and Simon the son of Josas; of the Idumeans, James and Simon, the latter of whom was the son of Cathlas, and James was the son of Sosas; of those that were with John, Gyphtheus and Alexas; and of the zealots, Simon the son of Jairus.

(36) In the meantime, the rest of the Roman army had, in seven days’ time, overthrown some foundations of the tower of Antonia, and had made a ready and broad way to the temple. Then did the legions come near the first court, and began to raise their banks.

(37) The one bank was over against the north-west corner of the inner temple another was at that northern edifice which was between the two gates; and of the other two, one was at the western cloister of the outer court of the temple; the other against its northern cloister. However, these works were thus far advanced by the Romans, not without great pains and difficulty, and particularly by being obliged to bring their materials from the distance of a hundred furlongs.

(38) They had further difficulties also upon them; sometimes by their over-great security they were in that they should overcome the Jewish snares laid for them, and by that boldness of the Jews which their despair of escaping had inspired them withal; for some of their horsemen, when they went out to gather wood or hay, let their horses feed without having their bridles on during the time of foraging; upon which horses the Jews sallied out in whole bodies, and seized them.

(39) And when this was continually done, and Caesar believed what the truth was, that the horses were stolen more by the negligence of his own men than by the valor of the Jews, he determined to use greater severity to oblige the rest to take care of their horses; so he commanded that one of those soldiers who had lost their horses should be capitally punished; whereby he so terrified the rest, that they preserved their horses for the time to come; for they did not any longer let them go from them to feed by themselves, but, as if they had grown to them, they went always along with them when they wanted necessaries. Thus did the Romans still continue to make war against the temple, and to raise their banks against it.

(40) Now after one day had been interposed since the Romans ascended the breach, many of the seditious were so pressed by the famine, upon the present failure of their ravages, that they got together, and made an attack on those Roman guards that were upon the Mount of Olives, and this about the eleventh hour of the day, as supposing, first, that they would not expect such an onset, and, in the next place, that they were then taking care of their bodies, and that therefore they should easily beat them.

(41) But the Romans were apprized of their coming to attack them beforehand, and, running together from the neighboring camps on the sudden, prevented them from getting over their fortification, or forcing the wall that was built about them.

(42) Upon this came on a sharp fight, and here many great actions were performed on both sides; while the Romans showed both their courage and their skill in war, as did the Jews come on them with immoderate violence and intolerable passion.

(43) The one part were urged on by shame, and the other by necessity; for it seemed a very shameful thing to the Romans to let the Jews go, now they were taken in a kind of net; while the Jews had but one hope of saving themselves, and that was in case they could by violence break through the Roman wall; and one whose name was Pedanius, belonging to a party of horsemen, when the Jews were already beaten and forced down into the valley together, spurred his horse on their flank with great vehemence, and caught up a certain young man belonging to the enemy by his ankle, as he was running away; the man was, however, of a robust body, and in his armor; so low did Pedanius bend himself downward from his horse, even as he was galloping away, and so great was the strength of his right hand, and of the rest of his body, as also such skill had he in horsemanship.

(44) So this man seized upon that his prey, as upon a precious treasure, and carried him as his captive to Caesar; whereupon Titus admired the man that had seized the other for his great strength, and ordered the man that was caught to be punished [with death] for his attempt against the Roman wall, but betook himself to the siege of the temple, and to pressing on the raising of the banks.

(45) In the meantime, the Jews were so distressed by the fights they had been in, as the war advanced higher and higher, and creeping up to the holy house itself, that they, as it were, cut off those limbs of their body which were infected, in order to prevent the distemper’s spreading further; for they set the north-west cloister, which was joined to the tower of Antonia, on fire, and after that brake off about twenty cubits of that cloister, and thereby made a beginning in burning the sanctuary; two days after which, or on the twenty-fourth day of the forenamed month, Panemus or Tamuz, the Romans set fire to the cloister that joined to the other, when the fire went fifteen cubits farther.

(46) The Jews, in like manner, cut off its roof; nor did they entirely leave off what they were about till the tower of Antonia was parted from the temple, even when it was in their power to have stopped the fire; nay, they lay still while the temple was first set on fire, and deemed this spreading of the fire to be for their own advantage. However, the armies were still fighting one against another about the temple, and the war was managed by continual sallies of particular parties against one another.

(47) Now there was at this time a man among the Jews, low of stature he was, and of a despicable appearance; of no character either as to his family, or in other respects: his flame was Jonathan. He went out at the high priest John’s monument, and uttered many other insolent things to the Romans, a challenged the best of them all to a single combat.

(48) But many of those that stood there in the army huffed him, and many of them were afraid of him. Some of them also reasoned thus, and that justly enough: that it was not fit to fight with a man that desired to die, because those that utterly despaired of deliverance had, besides other passions, a violence in attacking men that could not be opposed, and had no regard to God himself; and that to hazard oneself with a person, whom, if you overcome, you do no great matter, and by whom it is hazardous that you may be taken prisoner, would be an instance, not of manly courage, but of unmanly rashness.

(49) So there being nobody that came out to accept the man’s challenge, and the Jew cutting them with a great number of reproaches, as cowards, for he was a very haughty man in himself, and a great despiser of the Romans, one whose name was Pudens, of the body of horsemen, out of his abomination of the other’s words, and of his impudence withal, and perhaps out of an inconsiderate arrogance, on account of the other’s lowness of stature, ran out to him, and was too hard for him in other respects, but was betrayed by his ill fortune;

(50) For he fell down, and as he was down, Jonathan came running to him, and cut his throat, and then, standing upon his dead body, he brandished his sword, bloody as it was, and shook his shield with his left hand, and made many acclamations to the Roman army, and exulted over the dead man, and jested upon the Romans; till at length one Priscus, a centurion, shot a dart at him as he was leaping and playing the fool with himself, and thereby pierced him through; upon which a shout was set up both by the Jews and the Romans, though on different accounts.

(51) So Jonathan grew giddy by the pain of his wounds, and fell down upon the body of his adversary, as a plain instance how suddenly vengeance may come upon men that have success in war, without any just deserving the same.

 

Chapter 3

(1) But now the seditious that were in the temple did every day openly endeavor to beat off the soldiers that were upon the banks, and on the twenty-seventh day of the forenamed month contrived such a stratagem as this: They filled that part of the western cloister which was between the beams, and the roof under them, with dry materials, as also with bitumen and pitch, and then retired from that place, as though they were tired with the pains they had taken; at which procedure of theirs, many of the most inconsiderate among the Romans, who were carried away with violent passions, followed hard after them as they were retiring, and applied ladders to the cloister, and got up to it suddenly; but the prudent part of them, when they understood this unaccountable retreat of the Jews, stood still where they were before.

(2) However, the cloister was full of those that were gone up the ladders; at which time the Jews set it all on fire; and as the flame burst out everywhere on the sudden, the Romans that were out of the danger were seized with a very great consternation, as were those that were in the midst of the danger in the utmost distress.

(3) So when they perceived themselves surrounded with the flames, some of them threw themselves down backwards into the city, and some among their enemies [in the temple]; as did many leap down to their own men, and broke their limbs to pieces; but a great number of those that were going to take these violent methods were prevented by the fire; though some prevented the fire by their own swords. However, the fire was on the sudden carried so far as to surround those who would have otherwise perished.

(4) As for Caesar himself, he could not, however, but commiserate those that thus perished, although they got up thither without any order for so doing, since there was no way of giving the many relief. Yet was this some comfort to those that were destroyed, that everybody might see that person grieve, for whose sake they came to their end; for he cried out openly to them, and leaped up, and exhorted those that were about him to do their utmost to relieve them;

(5) So every one of them died cheerfully, as carrying along with him these words and this intention of Caesar as a sepulchral monument. Some there were indeed who retired into the wall of the cloister, which was broad, and were preserved out of the fire, but were then surrounded by the Jews; and although they made resistance against the Jews for a long time, yet were they wounded by them, and at length they all fell down dead.

(6) At the last a young man among them, whose name was Longus, became a decoration to this sad affair, and while every one of them that perished were worthy of a memorial, this man appeared to deserve it beyond all the rest.

(7) Now the Jews admired this man for his courage, and were further desirous of having him slain; so they persuaded him to come down to them, upon security given him for his life.

(8) But Cornelius his brother persuaded him on the contrary, not to tarnish his own glory, nor that of the Roman army. He complied with this last advice, and lifting up his sword before both armies, he slew himself.

(8) Yet there was one Artorius among those surrounded by the fire who escaped by his subtlety; for when he had with a loud voice called to him Lucius, one of his fellow soldiers that lay with him in the same tent, and said to him, „I do leave thee heir of all I have, if thou wilt come and receive me.”

(9) Upon this he came running to receive him readily; Artorius then threw himself down upon him, and saved his own life, while he that received him was dashed so vehemently against the stone pavement by the other’s weight, that he died immediately.

(10) This melancholy accident made the Romans sad for a while, but still it made them more upon their guard for the future, and was of advantage to them against the delusions of the Jews, by which they were greatly damaged through their unacquaintedness with the places, and with the nature of the inhabitants.

(11) Now this cloister was burnt down as far as John’s tower, which he built in the war he made against Simon over the gates that led to the Xystus.

(12) The Jews also cut off the rest of that cloister from the temple, after they had destroyed those that got up to it. But the next day the Romans burnt down the northern cloister entirely, as far as the east cloister, whose common angle joined to the valley that was called Cedron, and was built over it; on which account the depth was frightful. And this was the state of the temple at that time.

(13) Now of those that perished by famine in the city, the number was prodigious, and the miseries they underwent were unspeakable; for if so much as the shadow of any kind of food did anywhere appear, a war was commenced presently, and the dearest friends fell a fighting one with another about it, snatching from each other the most miserable supports of life.

(14) Nor would men believe that those who were dying had no food, but the robbers would search them when they were expiring, lest anyone should have concealed food in their bosoms, and counterfeited dying; nay, these robbers gaped for want, and ran about stumbling and staggering along like mad dogs, and reeling against the doors of the houses like drunken men; they would also, in the great distress they were in, rush into the very same houses two or three times in one and the same day.

(16) Moreover, their hunger was so intolerable, that it obliged them to chew everything, while they gathered such things as the most sordid animals would not touch, and endured to eat them; nor did they at length abstain from girdles and shoes; and the very leather which belonged to their shields they pulled off and gnawed: the very wisps of old hay became food to some; and some gathered up fibres, and sold a very small weight of them for four Attic drachmae.

(17) But why do I describe the shameless impudence that the famine brought on men in their eating inanimate things, while I am going to relate a matter of fact, the like to which no history relates, either among the Greeks or Barbarians? It is horrible to speak of it, and incredible when heard.

(18) I had indeed willingly omitted this calamity of ours, that I might not seem to deliver what is so portentous to posterity, but that I have innumerable witnesses to it in my own age; and besides, my country would have had little reason to thank me for suppressing the miseries that she underwent at this time.

(19) There was a certain woman that dwelt beyond Jordan, her name was Mary; her father was Eleazar, of the village Bethezob, which signifies the house of Hyssop. She was eminent for her family and her wealth, and had fled away to Jerusalem with the rest of the multitude, and was with them besieged therein at this time.

(20) The other effects of this woman had been already seized upon, such I mean as she had brought with her out of Perea, and removed to the city. What she had treasured up besides, as also what food she had contrived to save, had been also carried off by the rapacious guards, who came every day running into her house for that purpose.

(21) This put the poor woman into a very great passion, and by the frequent reproaches and imprecations she east at these rapacious villains, she had provoked them to anger against her; but none of them, either out of the indignation she had raised against herself, or out of commiseration of her case, would take away her life; and if she found any food, she perceived her labors were for others, and not for herself; and it was now become impossible for her any way to find any more food, while the famine pierced through her very bowels and marrow, when also her passion was fired to a degree beyond the famine itself; nor did she consult with anything but with her passion and the necessity she was in.

(22) She then attempted a most unnatural thing; and snatching up her son, who was a child sucking at her breast, she said, „O thou miserable infant! for whom shall I preserve thee in this war, this famine, and this sedition?

(23) As to the war with the Romans, if they preserve our lives, we must be slaves. This famine also will destroy us, even before that slavery comes upon us. Yet are these seditious rogues more terrible than both the other.

(24) Come on; be thou my food, and be thou a fury to these seditious varlets, and a by-word to the world, which is all that is now wanting to complete the calamities of us Jews.” As soon as she had said this, she slew her son, and then roasted him, and eat the one half of him, and kept the other half by her concealed.

(25) Upon this the seditious came in presently, and smelling the horrid scent of this food, they threatened her that they would cut her throat immediately if she did not show them what food she had gotten ready.

(26) She replied that she had saved a very fine portion of it for them, and withal uncovered what was left of her son.

(27) Hereupon they were seized with a horror and amazement of mind, and stood astonished at the sight, when she said to them, „This is mine own son, and what hath been done was mine own doing! Come, eat of this food; for I have eaten of it myself!

(28) Do not you pretend to be either more tender than a woman, or more compassionate than a mother; but if you be so scrupulous, and do abominate this my sacrifice, as I have eaten the one half, let the rest be reserved for me also.”

(29) After which those men went out trembling, being never so much aftrighted at anything as they were at this, and with some difficulty they left the rest of that meat to the mother.

(30) Upon which the whole city was full of this horrid action immediately; and while everybody laid this miserable case before their own eyes, they trembled, as if this unheard of action had been done by themselves.

(31) So those that were thus distressed by the famine were very desirous to die, and those already dead were esteemed happy, because they had not lived long enough either to hear or to see such miseries.

(32) This sad instance was quickly told to the Romans, some of whom could not believe it, and others pitied the distress which the Jews were under; but there were many of them who were hereby induced to a more bitter hatred than ordinary against our nation.

(33) But for Caesar, he excused himself before God as to this matter, and said that he had proposed peace and liberty to the Jews, as well as an oblivion of all their former insolent practices; but that they, instead of concord, had chosen sedition; instead of peace, war; and before satiety and abundance, a famine. That they had begun with their own hands to burn down that temple which we have preserved hitherto; and that therefore they deserved to eat such food as this was.

(34) That, however, this horrid action of eating an own child ought to be covered with the overthrow of their very country itself, and men ought not to leave such a city upon the habitable earth to be seen by the sun, wherein mothers are thus fed, although such food be fitter for the fathers than for the mothers to eat of, since it is they that continue still in a state of war against us, after they have undergone such miseries as these.

(35) And at the same time that he said this, he reflected on the desperate condition these men must be in; nor could he expect that such men could be recovered to sobriety of mind, after they had endured those very sufferings, for the avoiding whereof it only was probable they might have repented.

 

Chapter 4

(1) And now two of the legions had completed their banks on the eighth day of the month Lous. Whereupon Titus gave orders that the battering rams should be brought, and set over against the western edifice of the inner temple; for before these were brought, the firmest of all the other engines had battered the wall for six days together without ceasing, without making any impression upon it; but the vast largeness and strong connexion of the stones were superior to that engine, and to the other battering rams also.

(2) Other Romans did indeed undermine the foundations of the northern gate, and after a world of pains removed the outermost stones, yet was the gate still upheld by the inner stones, and stood still unhurt; till the workmen, despairing of all such attempts by engines and crows, brought their ladders to the cloisters.

(3) Now the Jews did not interrupt them in so doing; but when they were gotten up, they fell upon them, and fought with them; some of them they thrust down, and threw them backwards headlong; others of them they met and slew; they also beat many of those that went down the ladders again, and slew them with their swords before they could bring their shields to protect them; nay, some of the ladders they threw down from above when they were full of armed men; a great slaughter was made of the Jews also at the same time, while those that bare the ensigns fought hard for them, as deeming it a terrible thing, and what would tend to their great shame, if they permitted them to be stolen away.

(4) Yet did the Jews at length get possession of these engines, and destroyed those that had gone up the ladders, while the rest were so intimidated by what those suffered who were slain, that they retired; although none of the Romans died without having done good service before his death.

(5) Of the seditious, those that had fought bravely in the former battles did the like now, as besides them did Eleazar, the brother’s son of Simon the tyrant. But when Titus perceived that his endeavors to spare a foreign temple turned to the damage of his soldiers, and then be killed, he gave order to set the gates on fire.

(6) In the meantime, there deserted to him Ananus, who came from Emmaus, the most bloody of all Simon’s guards, and Archelaus, the son of Magadatus, they hoping to be still forgiven, because they left the Jews at a time when they were the conquerors.

(7) Titus objected this to these men, as a cunning trick of theirs; and as he had been informed of their other barbarities towards the Jews, he was going in all haste to have them both slain.

(8) He told them that they were only driven to this desertion because of the utmost distress they were in, and did not come away of their own good disposition; and that those did not deserve to be preserved, by whom their own city was already set on fire, out of which fire they now hurried themselves away.

(9) However, the security he had promised deserters overcame his resentments, and he dismissed them accordingly, though he did not give them the same privileges that he had afforded to others.

(10) And now the soldiers had already put fire to the gates, and the silver that was over them quickly carried the flames to the wood that was within it, whence it spread itself all on the sudden, and caught hold on the cloisters.

(11) Upon the Jews seeing this fire all about them, their spirits sunk together with their bodies, and they were under such astonishment, that not one of them made any haste, either to defend himself or to quench the fire, but they stood as mute spectators of it only.

(12) However, they did not so grieve at the loss of what was now burning, as to grow wiser thereby for the time to come; but as though the holy house itself had been on fire already, they whetted their passions against the Romans.

(13) This fire prevailed during that day and the next also; for the soldiers were not able to burn all the cloisters that were round about together at one time, but only by pieces.

(14) But then, on the next day, Titus commanded part of his army to quench the fire, and to make a road for the more easy marching up of the legions, while he himself gathered the commanders together. Of those there were assembled the six principal persons: Tiberius Alexander, the commander [under the general] of the whole army; with Sextus Cerealis, the commander of the fifth legion; and Larcius Lepidus, the commander of the tenth legion; and Titus Frigius, the commander of the fifteenth legion: there was also with them Eternius, the leader of the two legions that came from Alexandria; and Marcus Antonius Julianus, procurator of Judea: after these came together all the rest of the procurators and tribunes.

(15) Titus proposed to these that they should give him their advice what should be done about the holy house. Now some of these thought it would be the best way to act according to the rules of war, [and demolish it,] because the Jews would never leave off rebelling while that house was standing; at which house it was that they used to get all together.

(16) Others of them were of opinion, that in case the Jews would leave it, and none of them would lay their arms up in it, he might save it; but that in case they got upon it, and fought any more, he might burn it; because it must then be looked upon not as a holy house, but as a citadel; and that the impiety of burning it would then belong to those that forced this to be done, and not to them.

(17) But Titus said, that „although the Jews should get upon that holy house, and fight us thence, yet ought we not to revenge ourselves on things that are inanimate, instead of the men themselves;” and that he was not in any case for burning down so vast a work as that was, because this would be a mischief to the Romans themselves, as it would be an ornament to their government while it continued.

(18) So Fronto, and Alexander, and Cerealis grew bold upon that declaration, and agreed to the opinion of Titus. Then was this assembly dissolved, when Titus had given orders to the commanders that the rest of their forces should lie still; but that they should make use of such as were most courageous in this attack. So he commanded that the chosen men that were taken out of the cohorts should make their way through the ruins, and quench the fire.

(19) Now it is true that on this day the Jews were so weary, and under such consternation, that they refrained from any attacks. But on the next day they gathered their whole force together, and ran upon those that guarded the outward court of the temple very boldly, through the east gate, and this about the second hour of the day.

(20) These guards received that their attack with great bravery, and by covering themselves with their shields before, as if it were with a wall, they drew their squadron close together; yet was it evident that they could not abide there very long, but would be overborne by the multitude of those that sallied out upon them, and by the heat of their passion.

(21) However, Caesar seeing, from the tower of Antonia, that this squadron was likely to give way, he sent some chosen horsemen to support them. Hereupon the Jews found themselves not able to sustain their onset, and upon the slaughter of those in the forefront, many of the rest were put to flight.

(22) But as the Romans were going off, the Jews turned upon them, and fought them; and as those Romans came back upon them, they retreated again, until about the fifth hour of the day they were overborne, and shut themselves up in the inner court of the temple.

(23) So Titus retired into the tower of Antonia, and resolved to storm the temple the next day, early in the morning, with his whole army, and to encamp round about the holy house.

(24) But as for that house, God had, for certain, long ago doomed it to the fire; and now that fatal day was come, according to the revolution of ages; it was the tenth day of the month Lous, upon which it was formerly burnt by the king of Babylon; although these flames took their rise from the Jews themselves, and were occasioned by them; for upon Titus’s retiring, the seditious lay still for a little while, and then attacked the Romans again, when those that guarded the holy house fought with those that quenched the fire that was burning the inner court of the temple; but these Romans put the Jews to flight, and proceeded as far as the holy house itself.

(25) At which time one of the soldiers, without staying for any orders, and without any concern or dread upon him at so great an undertaking, and being hurried on by a certain divine fury, snatched somewhat out of the materials that were on fire, and being lifted up by another soldier, he set fire to a golden window, through which there was a passage to the rooms that were round about the holy house, on the north side of it.

(26) As the flames went upward, the Jews made a great clamor, such as so mighty an affliction required, and ran together to prevent it; and now they spared not their lives any longer, nor suffered any thing to restrain their force, since that holy house was perishing, for whose sake it was that they kept such a guard about it.

(27) And now a certain person came running to Titus, and told him of this fire, as he was resting himself in his tent after the last battle; whereupon he rose up in great haste, and, as he was, ran to the holy house, in order to have a stop put to the fire; after him followed all his commanders, and after them followed the several legions, in great astonishment; so there was a great clamor and tumult raised, as was natural upon the disorderly motion of so great an army.

(28) Then did Caesar, both by calling to the soldiers that were fighting, with a loud voice, and by giving a signal to them with his right hand, order them to quench the fire.

(29) But they did not hear what he said, though he spake so loud, having their ears already dimmed by a greater noise another way; nor did they attend to the signal he made with his hand neither, as still some of them were distracted with fighting, and others with passion.

(30) But as for the legions that came running thither, neither any persuasions nor any threatenings could restrain their violence, but each one’s own passion was his commander at this time; and as they were crowding into the temple together, many of them were trampled on by one another, while a great number fell among the ruins of the cloisters, which were still hot and smoking, and were destroyed in the same miserable way with those whom they had conquered; and when they were come near the holy house, they made as if they did not so much as hear Caesar’s orders to the contrary; but they encouraged those that were before them to set it on fire.

(31) As for the seditious, they were in too great distress already to afford their assistance towards quenching the fire; they were everywhere slain, and everywhere beaten; and as for a great part of the people, they were weak and without arms, and had their throats cut wherever they were caught.

(32) Now round about the altar lay dead bodies heaped one upon another, as at the steps going up to it ran a great quantity of their blood, whither also the dead bodies that were slain above on the altar fell down.

(33) And now, since Caesar was no way able to restrain the enthusiastic fury of the soldiers, and the fire proceeded on more and more, he went into the holy place of the temple, with his commanders, and saw it, with what was in it, which he found to be far superior to what the relations of foreigners contained, and not inferior to what we ourselves boasted of and believed about it.

(34) But as the flame had not as yet reached to its inward parts, but was still consuming the rooms that were about the holy house, and Titus supposing what the fact was, that the house itself might yet he saved, he came in haste and endeavored to persuade the soldiers to quench the fire, and gave order to Liberalius the centurion, and one of those spearmen that were about him, to beat the soldiers that were refractory with their staves, and to re strain them; yet were their passions too hard for the regards they had for Caesar, and the dread they had of him who forbade them, as was their hatred of the Jews, and a certain vehement inclination to fight them, too hard for them also.

(35) Moreover, the hope of plunder induced many to go on, as having this opinion, that all the places within were full of money, and as seeing that all round about it was made of gold.

(36) And besides, one of those that went into the place prevented Caesar, when he ran so hastily out to restrain the soldiers, and threw the fire upon the hinges of the gate, in the dark; whereby the flame burst out from within the holy house itself immediately, when the commanders retired, and Caesar with them, and when nobody any longer forbade those that were without to set fire to it. And thus was the holy house burnt down, without Caesar’s approbation.

(37) Now although any one would justly lament the destruction of such a work as this was, since it was the most admirable of all the works that we have seen or heard of, both for its curious structure and its magnitude, and also for the vast wealth bestowed upon it, as well as for the glorious reputation it had for its holiness; yet might such a one comfort himself with this thought, that it was fate that decreed it so to be, which is inevitable, both as to living creatures, and as to works and places also.

(38) However, one cannot but wonder at the accuracy of this period thereto relating; for the same month and day were now observed, as I said before, wherein the holy house was burnt formerly by the Babylonians. Now the number of years that passed from its first foundation, which was laid by king Solomon, till this its destruction, which happened in the second year of the reign of Vespasian, are collected to be one thousand one hundred and thirty, besides seven months and fifteen days; and from the second building of it, which was done by Haggai, in the second year of Cyrus the king, till its destruction under Vespasian, there were six hundred and thirty-nine years and forty-five days.

 

Chapter 5

(1) And now the Romans, upon the flight of the seditious into the city, and upon the burning of the holy house itself, and of all the buildings round about it, brought their ensigns to the temple and set them over against its eastern gate; and there did they offer sacrifices to them, and there did they make Titus imperator with the greatest acclamations of joy.

(2) And now all the soldiers had such vast quantities of the spoils which they had gotten by plunder, that in Syria a pound weight of gold was sold for half its former value.

(3) But as for those priests that kept themselves still upon the wall of the holy house, here was a boy that, out of the thirst he was in, desired some of the Roman guards to give him their right hands as a security for his life, and confessed he was very thirsty. These guards commiserated his age, and the distress he was in, and gave him their right hands accordingly.

(4) So he came down himself, and drank some water, and filled the vessel he had with him when he came to them with water, and then went off, and fled away to his own friends; nor could any of those guards overtake him; but still they reproached him for his perfidiousness.

(5) To which he made this answer: „I have not broken the agreement; for the security I had given me was not in order to my staying with you, but only in order to my coming down safely, and taking up some water; both which things I have performed, and thereupon think myself to have been faithful to my engagement.” Hereupon those whom the child had imposed upon admired at his cunning, and that on account of his age.

(6) On the fifth day afterward, the priests that were pined with the famine came down, and when they were brought to Titus by the guards, they begged for their lives; but he replied, that the time of pardon was over as to them, and that this very holy house, on whose account only they could justly hope to be preserved, was destroyed; and that it was agreeable to their office that priests should perish with the house itself to which they belonged. So he ordered them to be put to death.

(7) But as for the tyrants themselves, and those that were with them, when they found that they were encompassed on every side, and, as it were, walled round, without any method of escaping, they desired to treat with Titus by word of mouth.

(8) Accordingly, such was the kindness of his nature, and his desire of preserving the city from destruction, joined to the advice of his friends, who now thought the robbers were come to a temper, that he placed himself on the western side of the outer court of the temple; for there were gates on that side above the Xystus, and a bridge that connected the upper city to the temple.

(9) This bridge it was that lay between the tyrants and Caesar, and parted them; while the multitude stood on each side; those of the Jewish nation about Sinran and John, with great hopes of pardon; and the Romans about Caesar, in great expectation how Titus would receive their supplication.

(10) So Titus charged his soldiers to restrain their rage, and to let their darts alone, and appointed an interpreter between them, which was a sign that he was the conqueror, and first began the discourse, and said, „I hope you, sirs, are now satiated with the miseries of your country, who have not bad any just notions, either of our great power, or of your own great weakness, but have, like madmen, after a violent and inconsiderate manner, made such attempts, as have brought your people, your city, and your holy house to destruction.

(11) You have been the men that have never left off rebelling since Pompey first conquered you, and have, since that time, made open war with the Romans. Have you depended on your multitude, while a very small part of the Roman soldiery have been strong enough for you? Have you relied on the fidelity of your confederates?

(12) And what nations are there, out of the limits of our dominion, that would choose to assist the Jews before the Romans? Are your bodies stronger than ours? nay, you know that the strong Germans themselves are our servants. Have you stronger walls than we have?

(13) Pray, what greater obstacle is there than the wall of the ocean, with which the Britons are encompassed, and yet do adore the arms of the Romans. Do you exceed us in courage of soul, and in the sagacity of your commanders?

(14) Nay, indeed, you cannot but know that the very Carthaginians have been conquered by us. It can therefore be nothing certainly but the kindness of us Romans which hath excited you against us; who, in the first place, have given you this land to possess; and, in the next place, have set over you kings of your own nation; and, in the third place, have preserved the laws of your forefathers to you, and have withal permitted you to live, either by yourselves, or among others, as it should please you: and, what is our chief favor of all we have given you leave to gather up that tribute which is paid to God with such other gifts that are dedicated to him;

(15) Nor have we called those that carried these donations to account, nor prohibited them; till at length you became richer than we ourselves, even when you were our enemies; and you made preparations for war against us with our own money; nay, after all, when you were in the enjoyment of all these advantages, you turned your too great plenty against those that gave it you, and, like merciless serpents, have thrown out your poison against those that treated you kindly.

(17) I suppose, therefore, that you might despise the slothfulness of Nero, and, like limbs of the body that are broken or dislocated, you did then lie quiet, waiting for some other time, though still with a malicious intention, and have now showed your distemper to be greater than ever, and have extended your desires as far as your impudent and immense hopes would enable you to do it.

(18) At this time my father came into this country, not with a design to punish you for what you had done under Cestius, but to admonish you; for had he come to overthrow your nation, he had run directly to your fountain-head, and had immediately laid this city waste; whereas he went and burnt Galilee and the neighboring parts, and thereby gave you time for repentance; which instance of humanity you took for an argument of his weakness, and nourished up your impudence by our mildness.

(19) When Nero was gone out of the world, you did as the wickedest wretches would have done, and encouraged yourselves to act against us by our civil dissensions, and abused that time, when both I and my father were gone away to Egypt, to make preparations for this war.

(20) Nor were you ashamed to raise disturbances against us when we were made emperors, and this while you had experienced how mild we had been, when we were no more than generals of the army.

(21) But when the government was devolved upon us, and all other people did thereupon lie quiet, and even foreign nations sent embassies, and congratulated our access to the government, then did you Jews show yourselves to be our enemies.

(22) You sent embassies to those of your nation that are beyond Euphrates to assist you in your raising disturbances; new walls were built by you round your city, seditions arose, and one tyrant contended against another, and a civil war broke out among you; such indeed as became none but so wicked a people as you are. I then came to this city, as unwillingly sent by my father, and received melancholy injunctions from him.

(23) When I heard that the people were disposed to peace, I rejoiced at it; I exhorted you to leave off these proceedings before I began this war; I spared you even when you had fought against me a great while; I gave my right hand as security to the deserters; I observed what I had promised faithfully.

(24) When they fled to me, I had compassion on many of those that I had taken captive; I tortured those that were eager for war, in order to restrain them. It was unwillingly that I brought my engines of war against your walls; I always prohibited my soldiers, when they were set upon your slaughter, from their severity against you.

(25) After every victory I persuaded you to peace, as though I had been myself conquered. When I came near your temple, I again departed from the laws of war, and exhorted you to spare your own sanctuary, and to preserve your holy house to yourselves.

(26) I allowed you a quiet exit out of it, and security for your preservation; nay, if you had a mind, I gave you leave to fight in another place. Yet have you still despised every one of my proposals, and have set fire to your holy house with your own hands.

(27) And now, vile wretches, do you desire to treat with me by word of mouth? To what purpose is it that you would save such a holy house as this was, which is now destroyed?

(28) What preservation can you now desire after the destruction of your temple? Yet do you stand still at this very time in your armor; nor can you bring yourselves so much as to pretend to be supplicants even in this your utmost extremity.

(29) O miserable creatures! what is it you depend on? Are not your people dead? is not your holy house gone? is not your city in my power? and are not your own very lives in my hands?

(30) And do you still deem it a part of valor to die? However, I will not imitate your madness. If you throw down your arms, and deliver up your bodies to me, I grant you your lives; and I will act like a mild master of a family; what cannot be healed shall be punished, and the rest I will preserve for my own use.”

(31) To that offer of Titus they made this reply: That they could not accept of it, because they had sworn never to do so; but they desired they might have leave to go through the wall that had been made about them, with their wives and children; for that they would go into the desert, and leave the city to him.

(32) At this Titus had great indignation, that when they were in the case of men already taken captives, they should pretend to make their own terms with him, as if they had been conquerors.

(33) So he ordered this proclamation to be made to them, That they should no more come out to him as deserters, nor hope for any further security; for that he would henceforth spare nobody, but fight them with his whole army; and that they must save themselves as well as they could; for that he would from henceforth treat them according to the laws of war.

(34) So he gave orders to the soldiers both to burn and to plunder the city; who did nothing indeed that day; but on the next day they set fire to the repository of the archives, to Acra, to the council-house, and to the place called Ophlas; at which time the fire proceeded as far as the palace of queen Helena, which was in the middle of Acra; the lanes also were burnt down, as were also those houses that were full of the dead bodies of such as were destroyed by famine.

(35) On the same day it was that the sons and brethren of Izates the king, together with many others of the eminent men of the populace, got together there, and besought Caesar to give them his right hand for their security; upon which, though he was very angry at all that were now remaining, yet did he not lay aside his old moderation, but received these men.

(36) At that time, indeed, he kept them all in custody, but still bound the king’s sons and kinsmen, and led them with him to Rome, in order to make them hostages for their country’s fidelity to the Romans.

 

Chapter 6

(1) And now the Romans, upon the flight of the seditious into the city, and upon the burning of the holy house itself, and of all the buildings round about it, brought their ensigns to the temple and set them over against its eastern gate; and there did they offer sacrifices to them, and there did they make Titus imperator with the greatest acclamations of joy.

(2) And now all the soldiers had such vast quantities of the spoils which they had gotten by plunder, that in Syria a pound weight of gold was sold for half its former value.

(3) But as for those priests that kept themselves still upon the wall of the holy house, here was a boy that, out of the thirst he was in, desired some of the Roman guards to give him their right hands as a security for his life, and confessed he was very thirsty. These guards commiserated his age, and the distress he was in, and gave him their right hands accordingly.

(4) So he came down himself, and drank some water, and filled the vessel he had with him when he came to them with water, and then went off, and fled away to his own friends; nor could any of those guards overtake him; but still they reproached him for his perfidiousness.

(5) To which he made this answer: „I have not broken the agreement; for the security I had given me was not in order to my staying with you, but only in order to my coming down safely, and taking up some water; both which things I have performed, and thereupon think myself to have been faithful to my engagement.” Hereupon those whom the child had imposed upon admired at his cunning, and that on account of his age.

(6) On the fifth day afterward, the priests that were pined with the famine came down, and when they were brought to Titus by the guards, they begged for their lives; but he replied, that the time of pardon was over as to them, and that this very holy house, on whose account only they could justly hope to be preserved, was destroyed; and that it was agreeable to their office that priests should perish with the house itself to which they belonged. So he ordered them to be put to death.

(7) But as for the tyrants themselves, and those that were with them, when they found that they were encompassed on every side, and, as it were, walled round, without any method of escaping, they desired to treat with Titus by word of mouth.

(8) Accordingly, such was the kindness of his nature, and his desire of preserving the city from destruction, joined to the advice of his friends, who now thought the robbers were come to a temper, that he placed himself on the western side of the outer court of the temple; for there were gates on that side above the Xystus, and a bridge that connected the upper city to the temple.

(9) This bridge it was that lay between the tyrants and Caesar, and parted them; while the multitude stood on each side; those of the Jewish nation about Sinran and John, with great hopes of pardon; and the Romans about Caesar, in great expectation how Titus would receive their supplication.

(10) So Titus charged his soldiers to restrain their rage, and to let their darts alone, and appointed an interpreter between them, which was a sign that he was the conqueror, and first began the discourse, and said, „I hope you, sirs, are now satiated with the miseries of your country, who have not bad any just notions, either of our great power, or of your own great weakness, but have, like madmen, after a violent and inconsiderate manner, made such attempts, as have brought your people, your city, and your holy house to destruction.

(11) You have been the men that have never left off rebelling since Pompey first conquered you, and have, since that time, made open war with the Romans. Have you depended on your multitude, while a very small part of the Roman soldiery have been strong enough for you? Have you relied on the fidelity of your confederates?

(12) And what nations are there, out of the limits of our dominion, that would choose to assist the Jews before the Romans? Are your bodies stronger than ours? nay, you know that the strong Germans themselves are our servants. Have you stronger walls than we have?

(13) Pray, what greater obstacle is there than the wall of the ocean, with which the Britons are encompassed, and yet do adore the arms of the Romans. Do you exceed us in courage of soul, and in the sagacity of your commanders?

(14) Nay, indeed, you cannot but know that the very Carthaginians have been conquered by us. It can therefore be nothing certainly but the kindness of us Romans which hath excited you against us; who, in the first place, have given you this land to possess; and, in the next place, have set over you kings of your own nation; and, in the third place, have preserved the laws of your forefathers to you, and have withal permitted you to live, either by yourselves, or among others, as it should please you: and, what is our chief favor of all we have given you leave to gather up that tribute which is paid to God with such other gifts that are dedicated to him;

(15) Nor have we called those that carried these donations to account, nor prohibited them; till at length you became richer than we ourselves, even when you were our enemies; and you made preparations for war against us with our own money; nay, after all, when you were in the enjoyment of all these advantages, you turned your too great plenty against those that gave it you, and, like merciless serpents, have thrown out your poison against those that treated you kindly.

(17) I suppose, therefore, that you might despise the slothfulness of Nero, and, like limbs of the body that are broken or dislocated, you did then lie quiet, waiting for some other time, though still with a malicious intention, and have now showed your distemper to be greater than ever, and have extended your desires as far as your impudent and immense hopes would enable you to do it.

(18) At this time my father came into this country, not with a design to punish you for what you had done under Cestius, but to admonish you; for had he come to overthrow your nation, he had run directly to your fountain-head, and had immediately laid this city waste; whereas he went and burnt Galilee and the neighboring parts, and thereby gave you time for repentance; which instance of humanity you took for an argument of his weakness, and nourished up your impudence by our mildness.

(19) When Nero was gone out of the world, you did as the wickedest wretches would have done, and encouraged yourselves to act against us by our civil dissensions, and abused that time, when both I and my father were gone away to Egypt, to make preparations for this war.

(20) Nor were you ashamed to raise disturbances against us when we were made emperors, and this while you had experienced how mild we had been, when we were no more than generals of the army.

(21) But when the government was devolved upon us, and all other people did thereupon lie quiet, and even foreign nations sent embassies, and congratulated our access to the government, then did you Jews show yourselves to be our enemies.

(22) You sent embassies to those of your nation that are beyond Euphrates to assist you in your raising disturbances; new walls were built by you round your city, seditions arose, and one tyrant contended against another, and a civil war broke out among you; such indeed as became none but so wicked a people as you are. I then came to this city, as unwillingly sent by my father, and received melancholy injunctions from him.

(23) When I heard that the people were disposed to peace, I rejoiced at it; I exhorted you to leave off these proceedings before I began this war; I spared you even when you had fought against me a great while; I gave my right hand as security to the deserters; I observed what I had promised faithfully.

(24) When they fled to me, I had compassion on many of those that I had taken captive; I tortured those that were eager for war, in order to restrain them. It was unwillingly that I brought my engines of war against your walls; I always prohibited my soldiers, when they were set upon your slaughter, from their severity against you.

(25) After every victory I persuaded you to peace, as though I had been myself conquered. When I came near your temple, I again departed from the laws of war, and exhorted you to spare your own sanctuary, and to preserve your holy house to yourselves.

(26) I allowed you a quiet exit out of it, and security for your preservation; nay, if you had a mind, I gave you leave to fight in another place. Yet have you still despised every one of my proposals, and have set fire to your holy house with your own hands.

(27) And now, vile wretches, do you desire to treat with me by word of mouth? To what purpose is it that you would save such a holy house as this was, which is now destroyed?

(28) What preservation can you now desire after the destruction of your temple? Yet do you stand still at this very time in your armor; nor can you bring yourselves so much as to pretend to be supplicants even in this your utmost extremity.

(29) O miserable creatures! what is it you depend on? Are not your people dead? is not your holy house gone? is not your city in my power? and are not your own very lives in my hands?

(30) And do you still deem it a part of valor to die? However, I will not imitate your madness. If you throw down your arms, and deliver up your bodies to me, I grant you your lives; and I will act like a mild master of a family; what cannot be healed shall be punished, and the rest I will preserve for my own use.”

(31) To that offer of Titus they made this reply: That they could not accept of it, because they had sworn never to do so; but they desired they might have leave to go through the wall that had been made about them, with their wives and children; for that they would go into the desert, and leave the city to him.

(32) At this Titus had great indignation, that when they were in the case of men already taken captives, they should pretend to make their own terms with him, as if they had been conquerors.

(33) So he ordered this proclamation to be made to them, That they should no more come out to him as deserters, nor hope for any further security; for that he would henceforth spare nobody, but fight them with his whole army; and that they must save themselves as well as they could; for that he would from henceforth treat them according to the laws of war.

(34) So he gave orders to the soldiers both to burn and to plunder the city; who did nothing indeed that day; but on the next day they set fire to the repository of the archives, to Acra, to the council-house, and to the place called Ophlas; at which time the fire proceeded as far as the palace of queen Helena, which was in the middle of Acra; the lanes also were burnt down, as were also those houses that were full of the dead bodies of such as were destroyed by famine.

(35) On the same day it was that the sons and brethren of Izates the king, together with many others of the eminent men of the populace, got together there, and besought Caesar to give them his right hand for their security; upon which, though he was very angry at all that were now remaining, yet did he not lay aside his old moderation, but received these men.

(36) At that time, indeed, he kept them all in custody, but still bound the king’s sons and kinsmen, and led them with him to Rome, in order to make them hostages for their country’s fidelity to the Romans.

 

Chapter 7

(1) And now the seditious rushed into the royal palace, into which many had put their effects, because it was so strong, and drove the Romans away from it. They also slew all the people that had crowded into it, who were in number about eight thousand four hundred, and plundered them of what they had. They also took two of the Romans alive; the one was a horseman, and the other a footman.

(2) They then cut the throat of the footman, and immediately had him drawn through the whole city, as revenging themselves upon the whole body of the Romans by this one instance. But the horseman said he had somewhat to suggest to them in order to their preservation; whereupon he was brought before Simon; but he having nothing to say when he was there, he was delivered to Ardalas, one of his commanders, to be punished, who bound his hands behind him, and put a riband over his eyes, and then brought him out over against the Romans, as intending to cut off his head.

(3) But the man prevented that execution, and ran away to the Romans, and this while the Jewish executioner was drawing out his sword. Now when he was gotten away from the enemy, Titus could not think of putting him to death; but because he deemed him unworthy of being a Roman soldier any longer, on account that he had been taken alive by the enemy, he took away his arms, and ejected him out of the legion whereto he had belonged; which, to one that had a sense of shame, was a penalty severer than death itself.

(4) On the next day the Romans drove the robbers out of the lower city, and set all on fire as far as Siloam. These soldiers were indeed glad to see the city destroyed. But they missed the plunder, because the seditious had carried off all their effects, and were retired into the upper city; for they did not yet at all repent of the mischiefs they had done, but were insolent, as if they had done well; for, as they saw the city on fire, they appeared cheerful, and put on joyful countenances, in expectation, as they said, of death to end their miseries.

(5) Accordingly, as the people were now slain, the holy house was burnt down, and the city was on fire, there was nothing further left for the enemy to do. Yet did not Josephus grow weary, even in this utmost extremity, to beg of them to spare what was left of the city; he spake largely to them about their barbarity and impiety, and gave them his advice in order to their escape; though he gained nothing thereby more than to be laughed at by them; and as they could not think of surrendering themselves up, because of the oath they had taken, nor were strong enough to fight with the Romans any longer upon the square, as being surrounded on all sides, and a kind of prisoners already, yet were they so accustomed to kill people, that they could not restrain their right hands from acting accordingly.

(6) So they dispersed themselves before the city, and laid themselves in ambush among its ruins, to catch those that attempted to desert to the Romans; accordingly many such deserters were caught by them, and were all slain; for these were too weak, by reason of their want of food, to fly away from them; so their dead bodies were thrown to the dogs.

(7) Now every other sort of death was thought more tolerable than the famine, insomuch that, though the Jews despaired now of mercy, yet would they fly to the Romans, and would themselves, even of their own accord, fall among the murderous rebels also. Nor was there any place in the city that had no dead bodies in it, but what was entirely covered with those that were killed either by the famine or the rebellion; and all was full of the dead bodies of such as had perished, either by that sedition or by that famine.

(8) So now the last hope which supported the tyrants, and that crew of robbers who were with them, was in the caves and caverns under ground; whither, if they could once fly, they did not expect to be searched for; but endeavored, that after the whole city should be destroyed, and the Romans gone away, they might come out again, and escape from them.

(9) This was no better than a dream of theirs; for they were not able to lie hid either from God or from the Romans. However, they depended on these under-ground subterfuges, and set more places on fire than did the Romans themselves; and those that fled out of their houses thus set on fire into the ditches, they killed without mercy, and pillaged them also; and if they discovered food belonging to any one, they seized upon it and swallowed it down, together with their blood also; nay, they were now come to fight one with another about their plunder; and I cannot but think that, had not their destruction prevented it, their barbarity would have made them taste of even the dead bodies themselves.

(10) Now when Caesar perceived that the upper city was so steep that it could not possibly be taken without raising banks against it, he distributed the several parts of that work among his army, and this on the twentieth day of the month Lous. Now the carriage of the materials was a difficult task, since all the trees, as I have already told you, that were about the city, within the distance of a hundred furlongs, had their branches cut off already, in order to make the former banks.

(11) The works that belonged to the four legions were erected on the west side of the city, over against the royal palace; but the whole body of the auxiliary troops, with the rest of the multitude that were with them, erected their banks at the Xystus, whence they reached to the bridge, and that tower of Simon which he had built as a citadel for himself against John, when they were at war one with another.

(12) It was at this time that the commanders of the Idumeans got together privately, and took counsel about surrendering up themselves to the Romans. Accordingly, they sent five men to Titus, and entreated him to give them his right hand for their security. So Titus thinking that the tyrants would yield, if the Idumeans, upon whom a great part of the war depended, were once withdrawn from them, after some reluctancy and delay, complied with them, and gave them security for their lives, and sent the five men back.

(13) But as these Idumeans were preparing to march out, Simon perceived it, and immediately slew the five men that had gone to Titus, and took their commanders, and put them in prison, of whom the most eminent was Jacob, the son of Sosas; but as for the multitude of the Idumeans, who did not at all know what to do, now their commanders were taken from them, he had them watched, and secured the walls by a more numerous garrison, Yet could not that garrison resist those that were deserting; for although a great number of them were slain, yet were the deserters many more in number.

(14) They were all received by the Romans, because Titus himself grew negligent as to his former orders for killing them, and because the very soldiers grew weary of killing them, and because they hoped to get some money by sparing them; for they left only the populace, and sold the rest of the multitude, with their wives and children, and every one of them at a very low price, and that because such as were sold were very many, and the buyers were few: and although Titus had made proclamation beforehand, that no deserter should come alone by himself, that so they might bring out their families with them, yet did he receive such as these also.

(15) However, he set over them such as were to distinguish some from others, in order to see if any of them deserved to be punished. And indeed the number of those that were sold was immense; but of the populace above forty thousand were saved, whom Caesar let go whither every one of them pleased.

(16) But now at this time it was that one of the priests, the son of Thebuthus, whose name was Jesus, upon his having security given him, by the oath of Caesar, that he should be preserved, upon condition that he should deliver to him certain of the precious things that had been reposited in the temple came out of it, and delivered him from the wall of the holy house two candlesticks, like to those that lay in the holy house, with tables, and cisterns, and vials, all made of solid gold, and very heavy.

(17) He also delivered to him the veils and the garments, with the precious stones, and a great number of other precious vessels that belonged to their sacred worship.

(18) The treasurer of the temple also, whose name was Phineas, was seized on, and showed Titus the coats and girdles of the priests, with a great quantity of purple and scarlet, which were there reposited for the uses of the veil, as also a great deal of cinnamon and cassia, with a large quantity of other sweet spices, which used to be mixed together, and offered as incense to God every day.

(18) A great many other treasures were also delivered to him, with sacred ornaments of the temple not a few; which things thus delivered to Titus obtained of him for this man the same pardon that he had allowed to such as deserted of their own accord.

(19) And now were the banks finished on the seventh day of the month Gorpieus, in eighteen days’ time, when the Romans brought their machines against the wall. But for the seditious, some of them, as despairing of saving the city, retired from the wall to the citadel; others of them went down into the subterranean vaults, though still a great many of them defended themselves against those that brought the engines for the battery; yet did the Romans overcome them by their number and by their strength; and, what was the principal thing of all, by going cheerfully about their work, while the Jews were quite dejected, and become weak.

(20) Now as soon as a part of the wall was battered down, and certain of the towers yielded to the impression of the battering rams, those that opposed themselves fled away, and such a terror fell upon the tyrants, as was much greater than the occasion required; for before the enemy got over the breach they were quite stunned, and were immediately for flying away.

(21) And now one might see these men, who had hitherto been so insolent and arrogant in their wicked practices, to be cast down and to tremble, insomuch that it would pity one’s heart to observe the change that was made in those vile persons. Accordingly, they ran with great violence upon the Roman wall that encompassed them, in order to force away those that guarded it, and to break through it, and get away.

(22) But when they saw that those who had formerly been faithful to them had gone away, as indeed they were fled whithersoever the great distress they were in persuaded them to flee, as also when those that came running before the rest told them that the western wall was entirely overthrown, while others said the Romans were gotten in, and others that they were near, and looking out for them, which were only the dictates of their fear, which imposed upon their sight, they fell upon their face, and greatly lamented their own mad conduct; and their nerves were so terribly loosed, that they could not flee away.

(23) And here one may chiefly reflect on the power of God exercised upon these wicked wretches, and on the good fortune of the Romans; for these tyrants did now wholly deprive themselves of the security they had in their own power, and came down from those very towers of their own accord, wherein they could have never been taken by force, nor indeed by any other way than by famine.

(24) And thus did the Romans, when they had taken such great pains about weaker walls, get by good fortune what they could never have gotten by their engines; for three of these towers were too strong for all mechanical engines whatsoever, concerning which we have treated above.

(25) So they now left these towers of themselves, or rather they were ejected out of them by God himself, and fled immediately to that valley which was under Siloam, where they again recovered themselves out of the dread they were in for a while, and ran violently against that part of the Roman wall which lay on that side; but as their courage was too much depressed to make their attacks with sufficient force, and their power was now broken with fear and affliction, they were repulsed by the guards, and dispersing themselves at distances from each other, went down into the subterranean caverns.

(26) So the Romans being now become masters of the walls, they both placed their ensigns upon the towers, and made joyful acclamations for the victory they had gained, as having found the end of this war much lighter than its beginning; for when they had gotten upon the last wall, without any bloodshed, they could hardly believe what they found to be true; but seeing nobody to oppose them, they stood in doubt what such an unusual solitude could mean.

(27) But when they went in numbers into the lanes of the city with their swords drawn, they slew those whom they overtook without and set fire to the houses whither the Jews were fled, and burnt every soul in them, and laid waste a great many of the rest; and when they were come to the houses to plunder them, they found in them entire families of dead men, and the upper rooms full of dead corpses, that is, of such as died by the famine; they then stood in a horror at this sight, and went out without touching anything.

(28) But although they had this commiseration for such as were destroyed in that manner, yet had they not the same for those that were still alive, but they ran every one through whom they met with, and obstructed the very lanes with their dead bodies, and made the whole city run down with blood, to such a degree indeed that the fire of many of the houses was quenched with these men’s blood.

(29) And truly so it happened, that though the slayers left off at the evening, yet did the fire greatly prevail in the night; and as all was burning, came that eighth day of the month Gorpieus upon Jerusalem, a city that had been liable to so many miseries during this siege, that, had it always enjoyed as much happiness from its first foundation, it would certainly have been the envy of the world. Nor did it on any other account so much deserve these sore misfortunes, as by producing such a generation of men as were the occasions of this its overthrow.

(30) Now when Titus was come into this upper city, he admired not only some other places of strength in it, but particularly those strong towers which the tyrants in their mad conduct had relinquished; for when he saw their solid altitude, and the largeness of their several stones, and the exactness of their joints, as also how great was their breadth, and how extensive their length, he expressed himself after the manner following: „We have certainly had God for our assistant in this war, and it was no other than God who ejected the Jews out of these fortifications; for what could the hands of men or any machines do towards overthrowing these towers?”

(31) At which time he had many such discourses to his friends; he also let such go free as had been bound by the tyrants, and were left in the prisons. To conclude, when he entirely demolished the rest of the city, and overthrew its walls, he left these towers as a monument of his good fortune, which had proved his auxiliaries, and enabled him to take what could not otherwise have been taken by him.

(32) And now, since his soldiers were already quite tired with killing men, and yet there appeared to be a vast multitude still remaining alive, Caesar gave orders that they should kill none but those that were in arms, and opposed them, but should take the rest alive. But, together with those whom they had orders to slay, they slew the aged and the infirm; but for those that were in their flourishing age, and who might be useful to them, they drove them together into the temple, and shut them up within the walls of the court of the women; over which Caesar set one of his freed-men, as also Fronto, one of his own friends; which last was to determine every one’s fate, according to his merits.

(33) So this Fronto slew all those that had been seditious and robbers, who were impeached one by another; but of the young men he chose out the tallest and most beautiful, and reserved them for the triumph; and as for the rest of the multitude that were above seventeen years old, he put them into bonds, and sent them to the Egyptian mines Titus also sent a great number into the provinces, as a present to them, that they might be destroyed upon their theatres, by the sword and by the wild beasts; but those that were under seventeen years of age were sold for slaves.

(34) Now during the days wherein Fronto was distinguishing these men, there perished, for want of food, eleven thousand; some of whom did not taste any food, through the hatred their guards bore to them; and others would not take in any when it was given them. The multitude also was so very great, that they were in want even of corn for their sustenance.

(35) Now the number of those that were carried captive during this whole war was collected to be ninety-seven thousand; as was the number of those that perished during the whole siege eleven hundred thousand, the greater part of whom were indeed of the same nation with the citizens of Jerusalem, but not belonging to the city itself; for they were come up from all the country to the feast of unleavened bread, and were on a sudden shut up by an army, which, at the very first, occasioned so great a straitness among them, that there came a pestilential destruction upon them, and soon afterward such a famine, as destroyed them more suddenly.

(36) And that this city could contain so many people in it, is manifest by that number of them which was taken under Cestius, who being desirous of informing Nero of the power of the city, who otherwise was disposed to contemn that nation, entreated the high priests, if the thing were possible, to take the number of their whole multitude.

(37) So these high priests, upon the coming of that feast which is called the Passover, when they slay their sacrifices, from the ninth hour till the eleventh, but so that a company not less than ten belong to every sacrifice, for it is not lawful for them to feast singly by themselves, and many of us are twenty in a company, found the number of sacrifices was two hundred and fifty-six thousand five hundred; which, upon the allowance of no more than ten that feast together, amounts to two millions seven hundred thousand and two hundred persons that were pure and holy; for as to those that have the leprosy, or the gonorrhea, or women that have their monthly courses, or such as are otherwise polluted, it is not lawful for them to be partakers of this sacrifice; nor indeed for any foreigners neither, who come hither to worship.

(38) Now this vast multitude is indeed collected out of remote places, but the entire nation was now shut up by fate as in prison, and the Roman army encompassed the city when it was crowded with inhabitants. Accordingly, the multitude of those that therein perished exceeded all the destructions that either men or God ever brought upon the world; for, to speak only of what was publicly known, the Romans slew some of them, some they carried captives, and others they made a search for underground, and when they found where they were, they broke up the ground and slew all they met with.

(39) There were also found slain there above two thousand persons, partly by their own hands, and partly by one another, but chiefly destroyed by the famine; but then the ill savor of the dead bodies was most offensive to those that lighted upon them, insomuch that some were obliged to get away immediately, while others were so greedy of gain, that they would go in among the dead bodies that lay on heaps, and tread upon them; for a great deal of treasure was found in these caverns, and the hope of gain made every way of getting it to be esteemed lawful.

(40) Many also of those that had been put in prison by the tyrants were now brought out; for they did not leave off their barbarous cruelty at the very last: yet did God avenge himself upon them both, in a manner agreeable to justice. As for John, he wanted food, together with his brethren, in these caverns, and begged that the Romans would now give him their right hand for his security, which he had often proudly rejected before; but for Simon, he struggled hard with the distress he was in, fill he was forced to surrender himself, as we shall relate hereafter; so he was reserved for the triumph, and to be then slain; as was John condemned to perpetual imprisonment. And now the Romans set fire to the extreme parts of the city, and burnt them down, and entirely demolished its walls.

(41) And thus was Jerusalem taken, in the second year of the reign of Vespasian, on the eighth day of the month Gorpeius. It had been taken five times before, though this was the second time of its desolation; for Shishak, the king of Egypt, and after him Antiochus, and after him Pompey, and after them Sosius and Herod, took the city, but still preserved it; but before all these, the king of Babylon conquered it, and made it desolate, one thousand four hundred and sixty-eight years and six months after it was built.

(42) But he who first built it. Was a potent man among the Canaanites, and is in our own tongue called Melchisedek, the Righteous King, for such he really was; on which account he was there the first priest of God, and first built a temple there, and called the city Jerusalem, which was formerly called Salem. However, David, the king of the Jews, ejected the Canaanites, and set-tied his own people therein. It was demolished entirely by the Babylonians, four hundred and seventy-seven years and six months after him.

(43) And from king David, who was the first of the Jews who reigned therein, to this destruction under Titus, were one thousand one hundred and seventy-nine years; but from its first building, till this last destruction, were two thousand one hundred and seventy-seven years; yet hath not its great antiquity, nor its vast riches, nor the diffusion of its nation over all the habitable earth, nor the greatness of the veneration paid to it on a religious account, been sufficient to preserve it from being destroyed. And thus ended the siege of Jerusalem.

 

Chapter 8

The Eighth Book of Maccabees

From the Chronicle of John Malalas

 

(1) In the reign of Antiochus Epiphanes, when many of the inhabitants of the city had died from a plague, a priest called Leius ordered a rock on the mountain above the city to be carved with an enormous crowned head, facing towards the city and the valley, and he wrote an inscription on it, after which the deaths from the plague ceased. Up until the present time, the inhabitants of the Antioch call this head Charonius.

(2) This Antiochus Epiphanes was the first to build the so-called council-house in Antioch the great, outside the city limits.

(3) Here all the councillors met with all the statesmen and all the property-holders of the city, in order to debate what to do about whatever occurred, and then to provide anything which was required.

(4) Antiochus constructed some other buildings outside the city, and called this area Epiphania after his own name; he did not put a wall around it, but it was built on the mountain.

(5) This Antiochus Epiphanes was angry with Ptolemaeus, the king of Egypt, because Ptolemaeus demanded taxes from the Jews who lived in his territory.

(6) The Jews came to Antioch from Palestine and asked Antiochus to write to Ptolemaeus, the ruler and king of Egypt, that he should not demand taxes from the Jews, when they transported corn for their sustenance, because there was a great famine at that time in Palestine, and therefore the Jews were transporting corn from the land of Egypt. But when Ptolemaeus received Antiochus’ letter, he ordered that the Jews should pay more taxes.

(7) Then Antiochus Epiphanes marched against Ptolemaeus, because he had disregarded his letter. There was a battle between them, in which many of Antiochus’ soldiers were killed, and he fled back to the borders of his own territory.

(8) When the Jews in Jerusalem learned of this, they agreed terms with Ptolemaeus and surrendered to him, because they thought that Antiochus had died.

(9) But Antiochus Epiphanes gathered another army, attacked Ptolemaeus, destroyed his army and killed him.

(10) When Antiochus heard what the Jews in Jerusalem had done, as if they rejoiced in his defeat, he marched against Jerusalem.

(11) He besieged the city and captured it, slaughtering all the inhabitants; he took Eleazar the high priest of the Judeites along with the Maccabees back to Antioch, where punished them with death. He abolished the high priesthood of Judaea, and he turned the Judeite temple, which had been built by Solomon, into a temple of Olympian Zeus and Athene.

(12) He defiled the building with meat, and prevented the Jews from performing their ancestral acts of worship; for three years, he forced them to follow Greek customs.

(13) When Antiochus died, his son Antiochus Glaucus, who was called Hierax, became king for two years.

(14) After him Demetrianus the son of Seleucus was king for 8 years.

(15) A Judeite called Judas came to Antioch the great, and shamed Demetrianus with his entreaties, so that the king handed over the temple and the remains of the Maccabees to him.

(16) Judas buried the Maccabees in the so-called Cerateum at Antioch the great, where there was a synagogue of the Jews; Antiochus had punished the Maccabees a short way outside the city of Antioch, on the „ever-weeping” mountain opposite the temple of Zeus Casius.

(17) Then Judas cleansed the temple and refounded Jerusalem, celebrating a Passover feast in honor of God.

(18) This was the second capture of Jerusalem, as Eusebius follower of Pamphilus has recorded in his chronicle.

 

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.