3 Księga Machabejska (3 Mch)

3 Księga Machabejska wzięta z Septuaginty Popowskiego

3 Księga Machabejska

III Księga Machabejska 

Rozdział 1 (3 Mch 1)

(1) Kiedy Filopator dowiedział się od tych, którzy powrócili, że kontrolowane przez niego regiony zostały zajęte przez Antiocha, wydał rozkaz wszystkim swoim siłom, piechocie i kawalerii, zabrawszy ze sobą swoją siostrę Arsinoe i pomaszerował do regionu w pobliżu Rafii, gdzie Antioch i jego wojska rozbili obóz.

 

(2) Lecz pewien Teodot, zdeterminowany, by przeprowadzić spisek, który obmyślił, zabrał ze sobą najlepsze z poprzednio wydanych Ptolemejskich broni i przeszedł nocą do namiotu Ptolemeusza, zamierzając objąć jedną ręką zabić go, a tym samym zakończyć wojnę.

(3) Ale Dositeusz, znany jako syn Drimylusa, żyd z urodzenia, który później zmienił swoją religię i odstąpił od tradycji przodków, wyprowadził króla i zaaranżował, że pewien nieistotny mężczyzna powinien spać w namiocie; i tak się okazało, że ten człowiek poniósł zemstę przeznaczoną dla króla.

(4) Gdy wynikła gorzka walka, a sprawy potoczyły się raczej na korzyść Antiocha, Arsinoe poszła do oddziałów z zawodzeniem i łzami, jej zamki były rozczochrane i napominały, aby broniły siebie i swoje dzieci i żony dzielnie, obiecując daj im co najmniej dwie miny złota, jeśli wygrają bitwę.

(5) I tak się stało, że nieprzyjaciel został poprowadzony w akcji, a także wielu jeńców zostało wziętych.

(6) Teraz, gdy udaremnił spisek, Ptolemeusz postanowił odwiedzić sąsiednie miasta i zachęcić je.

(7) Czyniąc to, i przekazując datki na świątynie, zainspirował swoich poddanych z pewnością siebie. 

(8) Ponieważ Judejczycy wysłali część swojej rady i starszych, aby powitali go, przynosząc mu dary powitalne i gratulując mu tego, co się stało, tym chętniej odwiedzał ich jak najszybciej.

 

2 Jeden z Teodotów, chcąc zrealizować swój projekt, zabrał ze sobą najmężniejszego z uzbrojonych ludzi, którzy wcześniej zostali oddani jego zaufaniu przez Ptolemeusza, i dotarł w nocy do namiotu Ptolemeusza, aby go zabić na własną odpowiedzialność i tak, aby zakończyć wojnę. 

3 Ale Dositheus, zwany synem Drimulusa, z urodzenia Żydem, potem odszczepieńca od praw i obrzędów swego kraju, odesłał Ptolemeusza, a osobę niejasną położył zamiast niego w namiocie. To spotkało tego człowieka, aby otrzymać przeznaczenie przeznaczone dla drugiego.

4 Nastąpiła wtedy zażarta bitwa; i panujący w Antiochach, Arsino nieustannie krążył po szeregach iz rozczochranymi włosami, ze łzami i błaganiem, błagał żołnierzy, aby walczyli mężnie o siebie, swoje dzieci i żony; i obiecał, że jeśli udowodnią zdobywców, da im dwie minae złota za sztukę. 

5 W ten sposób padło, że ich wrogowie zostali pokonani w walce wręcz i że wielu z nich zostało wziętych do niewoli.

6 Po pokonaniu tej próby król postanowił udać się do sąsiednich miast i zachęcić ich. 

9 Po przybyciu do Jerozolimy, złożeniu w ofierze i złożeniu dziękczynnych ofiar Bogu największemu, i uczynieniu wszystkiego, co było odpowiednie dla świętości tego miejsca, i wejściu na dziedziniec wewnętrzny, 10 był tak uderzony wspaniałością tego miejsca, i tak zastanawiał się nad uporządkowanymi aranżacjami świątyni, że rozważał wejście do samego sanktuarium.

11 A gdy mu powiedzieli, że to nie jest dozwolone, żaden z narodu, nie, ani nawet kapłani w ogóle, lecz tylko najwyższy arcykapłan wszystkich, a on tylko raz w roku, pozwalając mu wejść, on w żaden sposób nie ustąpiłoby. 12 Potem odczytali mu prawo; ale upierał się, że sam się przeklina, że ​​powinien być dozwolony, i mówiąc: niech się stanie, że oni zostali pozbawieni tego honoru, nie powinienem być. 13 I postawił pytanie: Dlaczego, kiedy wszedł do wszystkich świątyń, żaden z kapłanów, którzy byli obecni, nie miał go za żonę?

14 Któregoś z nich odpowiedział dokładnie, że się źle szczycił. 15 Cóż; odkąd to uczyniłem, powiedział, że on jest przyczyną tego, co może, nie wejdę z twoją zgodą lub bez niej? 16 A gdy kapłani upadli w swoich świętych szatach, błagając Najwyższego Boga, aby przyszedł i pomógł w potrzebie, i odwrócił gwałtowność gwałtownego agresora, a gdy napełnili świątynię lamentami i łzami 17, to ci, którzy mieli pozostawieni w mieście byli przerażeni i wybiegli, niepewni wydarzenia.

18 Dziewic, które były zamknięte w swoich komnatach, wyszło z matkami, rozpraszając kurz i popiół na głowach, i napełniając ulice okrzykami. 19 Kobiety, ale niedawno odseparowane, opuściły swoje ślubne komnaty, opuściły rezerwę, która im pasowała, i biegały po mieście w nieuporządkowany sposób. 20 Nowo narodzone niemowlęta zostały opuszczone przez matki lub pielęgniarki, które na nie czekały; niektórzy tutaj, niektórzy tam, w domach lub na polach; teraz, z zapałem, którego nie można było sprawdzić, wkroczyli do świątyni Najwyższego. 21 Różne były modlitwy ofiarowane przez tych, którzy zgromadzili się na tym miejscu, z powodu bezbożnej próby króla.

22 Wraz z nimi byli niektórzy obywatele, którzy odważali się i nie poddali się jego zawziętości, a także jego zamiarowi realizacji swego celu. 23 Wołając do broni i dzielnie umierając w obronie prawa swoich ojców, wzbudzili wielki niepokój i zostali z trudem przywróceni przez starców i starszych na stację modlitwy, którą zajęli przedtem. .

24 W tym czasie tłum nieustannie się modlił. 25 Starsi, którzy otaczali króla, starali się na wiele sposobów odwrócić swój wyniosły umysł od projektu, który sam ukształtował. 26 On, w swoim stwardniałym nastroju, nieczuły na wszelkie perswazje, szedł dalej, mając na względzie realizację tego projektu.

27 Ale nawet jego oficerowie, gdy to widzieli, dołączyli się do Żydów w wezwaniu do Tego, który ma wszelką moc, aby pomóc w obecnym kryzysie, a nie mrugać o tak wielkim bezprawiu. 28 Taka była częstotliwość i gwałtowny krzyk zgromadzonego tłumu, że nastąpił nieopisany hałas. 29 Nie tylko mężczyźni, ale same ściany i podłoga wydawały się brzmieć; wszystko, co woli rozwiązanie, niż widzieć, że miejsce jest zbezczeszczone.

Rozdział 2

2: 1 A był to najwyższy kapłan, który podniósął kolana swoje przed świętym miejscem, i rozpostarł ręce jego w bojaźliwej formie, i wydał następujące błaganie:

2 O Panie, Panie, Królu niebios i Władcy całego stworzenia, Święty wśród świętego, jedynego Namiestnika, Wszechmogącego, daj uszu nam, którzy są uciskani przez niegodziwego i bluźnierczego, który cieszy się zaufaniem i siłą. 3 Ty jesteś Stwórcą wszystkich, Panem wszechświata, który jesteś sprawiedliwym Namiestnikiem i osądzaj wszystkich, którzy działają z dumą i bezczelnością.

4 To ty zniszczyłeś byłych pracowników niesprawiedliwości, wśród których byli olbrzymy, którzy zaufali swej sile i cierpliwości, przykrywając ich nieskończoną powodzią. 5 To ty uczyniłeś Sodomitów, tych robotników o przewrotnej niegodziwości, ludzi sławnych z powodu ich wad, przykładem dla pokoleń, kiedy przykryłeś ich ogniem i siarką.

6 Ty objawiłeś swoją moc, gdy sprawiłeś odważnemu faraonowi, zniewolicielowi twego ludu, przejść przez ciężką próbę wielu różnorodnych udręk. 7 I zatoczyłeś nad nim głębiny morskie, gdy podążał pogoń za rydwanami i mnóstwem naśladowców, i dał bezpieczne przejście tym, którzy pokładają ufność w tobie, Panu całego stworzenia. 8 Widzieli i odczuwali dzieła rąk twoich, i chwalili Ciebie Wszechmogącego.

9 Ty, królu, gdy stworzyłeś ziemię bez granic i bez granic, wybrałeś to miasto: ty uczyniłeś to miejsce świętym dla imienia twego, chociaż niczego nie potrzebujesz: uwielbiłeś to ze swoją znamienitą obecnością, po skonstruowaniu go do chwała Twego wielkiego i honorowego imienia.

10 I obiecałeś, z miłości Izraelitom, że powinniśmy odejść od ciebie i stać się dotkniętym, a potem przyjść do tego domu i się modlić, wysłuchasz naszej modlitwy. 11 Zaprawdę, jesteś wierny i prawdziwy.

12 A gdy często pomagałeś naszym ojcom, gdy byli mocno naciskani, i w niskich stanach, i wyzwolili ich od niebezpieczeństw gret, 13 patrz teraz, święty Królu, jak przez nasze liczne i wielkie grzechy jesteśmy ponoszeni i poddani wrogowie, stają się słabi i bezsilni. 14 Jesteśmy w tak niskim stanie, ten odważny i bluźnierczy człowiek usiłuje zhańbić to święte miejsce, wyświęcone z ziemi na imię waszej wysokości.

15 Miejsce zamieszkania, niebiosa niebios, jest w istocie niedostępne dla ludzi. 16 A ponieważ ci się zdało, abyś ukazał chwałę swoją pośród ludu twego, Izraela, ty uświęciłeś to miejsce. 16 Nie karz nas nieczystością swoich ludzi, ani nie karcimy nas za ich wulgaryzmy; aby ci bezprawni nie chlubili się swoją wściekłością i nie radujcie się z bujnej dumy z mową, i powiedzcie: 18 My tratowaliśmy święty dom, jak deptane są bałwochwalcze domy.

19 Wykasuj nasze winy i usuń nasze błędy, i okazuj współczucie w tej godzinie. 20 Niech miłosierdzie twoje szybko pójdzie przed nami. Daj nam spokój, aby ci, którzy są porzuceni i złamani, chwalili cię ustami.

21 W tym czasie Bóg, który widzi wszystko, co jest ponad wszystkimi Świętymi wśród świętych, usłyszał tę modlitwę, tak stosowną; i biczował mężczyznę bardzo podbudowanego szyderstwem i bezczelnością. 22 Potrząsając nim w tę iz powrotem, gdy trzcina jest wstrząśnięta wiatrem, rzucił go na chodnik, bezsilny, z kończynami sparaliżowanymi; przez sprawiedliwy sąd pozbawiony zdolności mówienia.

23 Jego przyjaciele i ochroniarze, widząc szybką zapłatę, która go nagle ogarnęła, uderzyła z przerażeniem i obawiając się, że umrze, szybko go zabrał. Kiedy z biegiem czasu doszedł do siebie, ta surowa kontrola nie wywołała w nim skruchy, ale odszedł z gorzkimi zagrożeniami. 25 Udał się do Egiptu, pogrążony w złości przez swoich towarzyszy w winie, którzy zginęli do wszelkiej dobroci; 26 i niezadowolony z niezliczonych aktów bezbożności, jego śmiałość tak wzrosła, że ​​podniósł tam złe raporty, a wielu jego przyjaciół, uważnie obserwujących jego cel, przyłączyło się do popierania jego woli.

27 Jego celem było oskarżenie naszego narodu o publiczne piętno; dlatego wzniósł filar na wieżyczce i spowodował na nim wyryty następujący napis: 28 Tego wejścia do własnej świątyni odmówiono wszystkim, którzy nie chcieli poświęcić; że wszyscy Żydzi mieli być zarejestrowani wśród zwykłych ludzi; że ci, którzy się opierają, będą siłą pojmani i skazani na śmierć; 29, że ci, którzy zostali w ten sposób zarejestrowani, mieli być oznaczeni na ich osobach symbolem liściastego Dionizosa i rozdzieleni tymi ograniczonymi prawami.

30 Aby pozbyć się znienawidzenia ich wszystkich, napisał to pod spodem, że jeśli którykolwiek z nich zdecyduje się wejść do wspólnoty osób inicjowanych w rytuałach, powinny one mieć równe prawa z Aleksandryjczykami.

31 Niektórzy z tych, którzy przebywali nad miastem, nienawidząc jakiegokolwiek podejścia do pobożności, bez wahania poddali się królowi i oczekiwali wielkiego przywileju z przyszłego związku z nim. 32 Szlachetny duch skłonił jednak większość ludzi do przylgnięcia do swoich religijnych obrzędów, a płacąc pieniądze, które mogli żyć bez przeszkód, starali się uniknąć rejestracji: 33 z radością oczekując na przyszłą pomoc, brzydzili się własnymi odstępcami, rozważając je być narodowymi wrogami i odciągać ich od powszechnego użycia stosunków społecznych.

Rozdział 3

3: 1 Odkrywszy to, tak wzburzony był niegodziwy król, że nie ograniczył już swojej wściekłości do Żydów w Aleksandrii. Mocniej wciskając rękę tym, którzy mieszkali w kraju, wydał rozkazy, aby szybko zostali zebrani w jednym miejscu, a najbardziej okrutnie pozbawieni życia.

2 Podczas gdy to się działo, nieproszona plotka została wypowiedziana za granicą przez mężczyzn, którzy zebrali się razem, by zranić rasę żydowską. Znaczenie ich zarzutów było takie, że Żydzi trzymali ich z dala od obrzędów prawa. 3 Otóż, podczas gdy Żydzi zawsze utrzymywali uczucie niezłomnej lojalności wobec królów, a jednak, kiedy oddawali cześć Bogu i przestrzegali jego prawa, dokonywali pewnych rozróżnień i unikali pewnych rzeczy. Dlatego niektóre osoby trzymały je w odium; chociaż, jak przystało na ich rozmowę z dziełami sprawiedliwości, utwierdzili się w dobrej opinii świata.

6 Wszystko, co mówiła cała reszta ludzkości, nie zostało jednak wzięte pod uwagę przez cudzoziemców; 7 którzy powiedzieli wiele o wyłączności Żydów w odniesieniu do ich kultu i mięsa; twierdzili, że byli to ludzie nietowarzyscy, wrogo nastawieni do interesów króla, odmawiający obcowania z nim lub jego oddziałami. W ten sposób mówili, że przynieśli na nich dużo odium.

8 Nie było też niespodziewanego zgiełku i nagłego przypływu ludzi, których Grecy nie żyli, którzy mieszkali w mieście, w stosunku do ludzi, którzy nigdy ich nie skrzywdzili; jednak ich pomoc nie była w ich mocy, ponieważ wszystko wokół było uciskane; ale oni zachęcali ich w swoich kłopotach i oczekiwali pomyślnego obrotu sprawy: 9 Kto zna wszystko, nie będzie, [mówił], lekceważy tak wielkiego narodu. 10 Niektórzy z sąsiadów, przyjaciele i inni kupcy Żydów, nawet potajemnie wezwali ich na rozmowę, obiecali im pomoc i obiecali, że zrobią dla nich wszystko, co w ich mocy.

11 Król zaś, uszczęśliwiony dobrobytem, ​​a nie licząc się z nadrzędną mocą Boga, ale myśląc, by wytrwać w swym obecnym celu, napisał następujący list na uprzedzenia Żydów.

12 Król Ptolemeusz Filopater, do dowódców i żołnierzy w Egipcie, a we wszystkich miejscach zdrowie i szczęście! 13 Mam się dobrze; i tak też są moje sprawy. 14 Od czasu naszej azjatyckiej kampanii, szczegóły, o których wiecie, a które za pomocą bogów, a nie lekkomyślnie podane, iz naszej własnej siły, zostały doprowadzone do udanego problemu zgodnie z naszymi oczekiwaniami, 15 rozwiązaliśmy, a nie z siła włóczni, ale z łagodnością i wielością ludzkości, tak jak to było w pielęgnowaniu mieszkańców Coele-Syria i Fenicji oraz bycia ich dobrymi dobroczyńcami.

16 Tak więc, obdarowując znaczne sumy na świątynie w kilku miastach, przystąpiliśmy nawet do Jerozolimy; i udali się, aby uczcić świątynię tych nędznych istot, które nigdy nie przestają się liczyć z ich głupotą. 17 Do zewnętrznego wyglądu przyjęli nas chętnie; ale kłamali, że pojawienie się ich czynów. Kiedy chcieliśmy wejść do ich świątyni i uhonorować ją najpiękniejszymi i najwspanialszymi darami 18, tak ich wyniosła ich stara arogancja, aby zabronić nam wejścia; podczas gdy my, z naszej wyrozumiałości wobec wszystkich ludzi, powstrzymywaliśmy się od korzystania z naszej mocy wobec nich. 19 W ten sposób ukazując swoją wrogość przeciwko nam, oni sami wśród narodów podnoszą głowy przeciwko królom i dobrodziejom, jako ludzie, którzy nie chcą poddać się jakiejkolwiek rzeczy rozsądnej.

20 My, usiłując uwzględnić szaleństwo tych osób, a także nasz zwycięski powrót, traktując wszystkich ludzi w Egipcie uprzejmie, działaliśmy w sposób, który był odpowiedni. 21 W związku z tym, nie mając złą wolę przeciwko swoim krewnym (w Jerozolimie), ale raczej pamiętając o naszym związku z nimi i licznych sprawach szczerym sercem z powierzonego im odległego okresu, chcieliśmy odważyć się na całkowitą zmianę ich stanu, poprzez nadanie im praw obywateli Aleksandrii i przyjęcie ich na wieczne obrzędy naszych uroczystości.

22 Wszystko to jednak przybrało zupełnie innego ducha. Ze swoją wrodzoną złośliwością odrzucili uczciwą ofertę; i stale skłaniając się ku złemu, 23 odrzuciło nieocenione prawa. Nie tylko, ale używając mowy i powstrzymując się od słowa, brzydzą się nielicznymi z nich, którzy są serdecznie nastawieni do nas; kiedykolwiek uważali, że ich niecny sposób postępowania zmusi nas do zniesienia naszej reformy. 24 A potem, otrzymawszy pewne dowody, że ci [Żydzi] niosą nam wszelkiego rodzaju złą wolę, musimy się liczyć z możliwością nagłego zgiełku między nami, kiedy ci bezbożni ludzie mogą zmienić zdrajców i barbarzyńskich wrogów.

25 Przetoż jak tobie dowiemy się o treści tego listu, w tej samej godzinie nakazujemy, aby ci [Żydzi], którzy mieszkają między wami, z żonami i dziećmi, zostali wysłani do nas, oczerniani i nadużywani, w łańcuchach żelazo, aby przejść śmierć, okrutną i haniebną, odpowiednią dla ludzi zniechęconych. 26 Ponieważ przez karanie ich w jednym ciele widzimy, że znaleźliśmy jedyny sposób na ustanowienie naszych spraw na przyszłość na solidnych i zadowalających podstawach.

27 Ktokolwiek osłuje Żyda, czy to starzec, dziecko, czy osesek, z całym swoim domem będzie torturowany na śmierć. 28 Ktokolwiek by nie powiadomił [Żydów], oprócz otrzymania własności oskarżonego, zostanie przedstawiony z dwoma tysiącami drachm, ze skarbca królewskiego, uwolniony i ukoronowany.

29 Gdziekolwiek będzie schronienie Żyda, gdy będzie ścigany, niech będzie poddany zakazowi ognia i na wieki wieków stanie się bezużyteczny dla każdej żywej istoty. 30 Takie było znaczenie listu królewskiego.

Rozdział 4

4: 1 Gdziekolwiek ten dekret został przyjęty, ludzie zachowywali radość i krzyki; jak gdyby ich stłumiona, stwardniała nienawiść miała teraz otwarcie się pokazywać.

2 Żydzi doznali wielkiego smutku i dużo płakali; podczas gdy ich serca, wszystkie rzeczy wokół godne pożałowania, zostały podpalone, gdy opłakiwały nagłe zniszczenie, które zostało im zadane. 3 Jaki dom, miasto lub miejsce w ogóle zamieszkałe, jakie ulice tam były, a których stan nie wypełniał zawodzeniem i lamentowaniem?

4 Zostali wysłani jednogłośnie przez generałów w kilku miastach, z tak surowym i bezlitosnym uczuciem, że wyjątkowa natura napadu poruszyła nawet niektórych z ich wrogów. Te, pod wpływem uczuć powszechnego człowieczeństwa, i zastanawiające się nad niepewną kwestią życia, wylewają łzy na ich nędzne wydalenie. 5 Mnóstwo starców o sędziwych włosach, trzymanych w napięciu, zatrzymało się na zginanych nogach, popychanych do przodu przez impuls gwałtownej, bezwstydnej siły do ​​szybkiego tempa.

6 Dziewczęta, które niedawno weszły do ​​sali ślubnej, aby cieszyć się partnerstwem małżeńskim, zamieniły przyjemność w nędzę; I z prochem rozrzuconym na namaszczonych przez mirt głowy, śpieszyli się odsłonięci; a pośród obelżywych obelg, ustanowili jednym głosem żałosny okrzyk zamiast hymnu małżeństwa. 7 Związani i wystawieni na publiczne spojrzenie, spieszyli się gwałtownie na pokład statku.

8 Mężowie tych, w kwiecie wieku młodzieńczego, zamiast koron założyli na szyi kantary; zamiast ucztowania i młodzieńczej radości, spędzili resztę swoich godowych dni w lamentach i zobaczyli tylko grób pod ręką. 9 Ciągnęli ich nieustępliwi łańcuchy, jak dzikie zwierzęta; niektórzy z nich mieli wbite w szyje ławki wioślarzy; podczas gdy stopy innych były zamknięte w twardych kajdanach. 10 Desek pokładu nad nimi zakrywał światło i odciął dzień z każdej strony, aby w czasie całej podróży traktować ich jak zdrajców.

11 Zostały one odpowiednio przekazane na tym statku, a na końcu dotarły do ​​Schedii. Król nakazał im wrzucenie na rozległy hipodrom, który został zbudowany przed miastem. To miejsce było dobrze dostosowane do sytuacji, aby wystawić je na widok wszystkich przybyłych do miasta i tych, którzy wyruszyli z miasta do kraju. W ten sposób nie mogli komunikować się ze swoimi siłami; nie byli uważani za niegodnych cywilizowanego zakwaterowania.

12 Kiedy to się stało, król, słysząc, że ich bracia w mieście często wychodzili i lamentowali nad melancholijnym cierpieniem tych ofiar, 13 było pełne wściekłości i rozkazał, aby byli ostrożnie poddani temu samemu (a nie jednemu z nich). łagodniejszy). 14 Cały naród miał zostać zarejestrowany. Każda osoba powinna być określona po imieniu; nie dla tej ciężkiej niewolniczej pracy, o której wspominaliśmy trochę wcześniej, ale aby odsłonić ją przed wspomnianymi torturami; i wreszcie, w krótkim czasie dnia, może wyplenić je przez swoje okrucieństwa. 15 Rejestracja tych ludzi była prowadzona okrutnie, gorliwie, wytrwale, od wschodu słońca do zejścia na dół, i nie została zakończona za czterdzieści dni.

16 Król był napełniony wielką i stałą radością i odprawiał bankiety przed bożkami świątynnymi. Jego błądzące serce, dalekie od prawdy i jego bluźniercze usta, oddawało chwałę bożkom, głuchym i niezdolnym do mówienia lub pomagania, i wypowiadało niegodne przemówienie przeciw Najwyższemu Bogu.

17 Pod koniec wspomnianego odstępu czasu rejestratorzy przekazali królowi wiadomość, że rzesze Żydów są zbyt wielkie, by się zarejestrować, 18 ponieważ wielu z nich pozostało w kraju, z których część była zamieszkana. domy, a inne były rozproszone w różnych miejscach; tak, że wszyscy dowódcy w Egipcie byli niewystarczający do pracy. 19 Król im groził, i kazał im brać łapówki, aby pomóc Żydom w ucieczce, ale był wyraźnie przekonany o prawdzie tego, co zostało powiedziane. 20 Oni powiedzieli i udowodnili, że papier i pióra zawiodły ich dla spełnienia ich celu. 21 To była aktywna ingerencja Niepokonanej Opatrzności, która pomagała Żydom z nieba.

Rozdział 5

5: 1 Potem zawołał Hermona, który był odpowiedzialny za słonie. Pełen wściekłości, osadzony w swoim wściekłym wyglądzie, 2, rozkazał mu, z ilością niezmieszanego wina i garściami kadzideł, które zaszczepiły słonie wczesnym rankiem następnego dnia. Tych pięćset słoni było, gdy rozwścieczone obfitymi kloszami, doprowadzono do egzekucji śmierci na Żydach. 3 Król, wydając te rozkazy, udał się na ucztę i zebrał wszystkich swoich przyjaciół i wojska, którzy najbardziej nienawidzili Żydów.

4 Mistrz słoni, Hermon, dotrzymał terminów prowizji. 5 Wyznaczeni w tym celu podwładni wyruszyli na wieczór i związali ręce nieszczęśliwych ofiar, i podjęli w nocy inne środki ostrożności dla ich bezpieczeństwa, myśląc, że cała rasa zginie razem.

6 Poganie wierzyli, że Żydzi są pozbawieni wszelkiej ochrony; bo sklecono im łańcuchy. 7 Wzywali Wszechmogącego Pana i nieustannie błagali łzami o ich miłosiernego Boga i Ojca, Władcę wszystkich, Pana wszelkiej mocy, 8 aby obalili zły cel, który wyszedł przeciwko nim, i wybawili ich w niezwykły sposób z tej śmierci. który był dla nich w sklepie. 9 Ich litania tak szczerze udała się do nieba.

10 Wtedy Hermon, który napełnił swe bezlitosne słonie obfitym strumieniem zmieszanego wina i kadzidła, przybył wcześnie do pałacu, aby poświadczyć tego rodzaju. 11 On jednak, który posłał swe dobre stworzenie spać od zawsze w nocy lub w ciągu dnia, w ten sposób zaspokajając kogo chce, rozproszył jego część teraz na króla. 12 Dzięki temu słodkiemu i głębokiemu wpływowi Pana trzymano go mocno, a zatem jego niesprawiedliwy cel był dość sfrustrowany, a jego niezachwiana determinacja została znacznie sfałszowana.

13 Ale Żydom, którzy uniknęli godziny, która została ustalona, ​​chwalili ich świętego Boga i ponownie modlili się do tego, który łatwo się pogodził, aby ukazać moc swojej potężnej ręki dla nadgorliwych pogan. 14 Środek dziesiątej godziny dobiegł końca, kiedy mistrz-licytujący, widząc zaproszonych gości, podszedł i potrząsnął królem. Z trudem udało mu się zdobyć jego uwagę, dając do zrozumienia, że ​​czas posiłku mijał, i rozmawiał o tym z nim.

16 Ten, który tego słuchał, a potem odwrócił się do swoich naczyń, kazał gościom usiąść przed nim. 17 Zrobił to, poprosił ich, aby dobrze się bawili i pozwolili sobie na radość z tej nieco późnej godziny uczty. 18 Rozmowa rozrosła się, a król posłał po Hermona i zapytał go zaciekłymi doniesieniami, dlaczego Żydzi mogli przeżyć ten dzień. 19 Hermon wyjaśnił, że spełnił polecenie w ciągu nocy; i w tym został potwierdzony przez swoich przyjaciół. 20 Wtedy król, mając barbarzyństwo przewyższające barbarzyństwo Pharari, rzekł: Niech będą wdzięczni za ten sen tamtego dnia. Nie trać czasu i przygotuj słonie na jutro, tak jak przedtem, na zniszczenie tych przeklętych Żydów.

21 Gdy król to powiedział, obecna kompania była zadowolona i przyjęta; a potem każdy człowiek poszedł do swojego domu. 22 Nie używali nocy w nocy, tak jak w okrutnych szyderstwach dla tych, którzy zostali uznani za nieszczęśliwych.

23 Poranny kutas właśnie zapiał, a Hermon, wykorzystując brutali, pobudzał ich do wielkiej kolumnady. 24 Tłumy zebrano razem, by ujrzeć ohydne widowisko, i czekali niecierpliwie na świt. 25 Żydzi, wstrzymując oddech z chwilowym napięciem, wyciągnęli ręce i modlili się Najświętszym Bogiem, w żałobnych napięciach, aby znowu im pomógł.

26 Promienie słoneczne nie zostały jeszcze wylane za granicę, a król czekał na swoich przyjaciół, gdy Hermon przyszedł do niego, wzywając go i mówiąc, że jego pragnienia mogą teraz zostać zrealizowane. 27 Król, przyjmując go, był zdumiony jego nieoczekiwanym wyjściem; i przytłoczony duchem zapomnienia o wszystkim, zapytał o przedmiot tego gorliwego przygotowania. 28 Lecz to było nagradzanie tego Wszechmogącego Boga, który sprawił, że zapomniał o wszystkim, co miał.

29 Hermon i wszyscy jego przyjaciele wskazali na przygotowanie zwierząt. oni są gotowi, królu, według waszego surowego nakazu. 30 Król był pełen gniewu na te słowa; ponieważ, przez Opatrzność Bożą dotyczącą tych rzeczy, jego umysł stał się całkowicie zdezorientowany. Spojrzał ciężko na Hermona i zagroził mu w następujący sposób: 31 Twoi rodzice, lub twoje dzieci, byli tutaj, dla tych dzikich zwierząt, które miały być ofiarowane; nie ci niewinni Żydzi, których lojalnie służyli mi i moim przodkom. 32 Gdyby nie przyjaźń familijna i roszczenia waszego urzędu, wasze życie należało do nich.

33 Hermon, zagrożony w ten nieoczekiwany i niepokojący sposób, był zmartwiony w obliczu i przygnębiony na twarzy. 34 Także i przyjaciele wykradali się jeden po drugim, i zwalniali zgromadzone tłumy do swoich zawodów. 35 Żydzi, słysząc o tych wydarzeniach, wychwalali chwalebnego Boga i Króla królów, ponieważ oni również otrzymali tę pomoc od Niego.

36 A tak król ułożył kolejną ucztę w ten sam sposób i ogłosił zaproszenie do radości. 27 I wezwał Hermon do swojej obecności, i rzekł grożąc: Jak często, o nędzniku, muszę powtarzać moje rozkazy tobie o tych samych osobach? 28 Jeszcze raz, uzbrójcie słonie przeciw nazajutrz po eksterminację Żydów.

39 Jego pobratymcy, którzy z nim siedzieli, zastanawiali się nad jego niestabilnością, i wyrazili się w ten sposób: 40 Królu, jak długo będziesz się z nas sądził, jak ludzi pozbawionych rozumu? Po raz trzeci kazałeś ich zniszczyć. Kiedy to ma być zrobione, zmieniasz swój umysł i najdrobniejsze instrukcje. 41 Z tego powodu uczucie oczekiwania wywołuje zamieszanie w mieście: roi się od frakcji; i ciągle jest na granicy splądrowania.

42 Król, podobnie jak inny Phalaris, ofiara bezmyślności, nie uwzględnił zmian, które przeszedł jego własny umysł, wydając w wyzwoleniu Żydów. Przysiągł bezowocną przysięgę i postanowił niezwłocznie wysłać je do hadesa, zmiażdżonego przez kolana i stopy słoni. 43 On również zaatakuje Judeę i wypali miasta z ognia i miecza; i zniszczcie tę świątynię, do której nie mogą wkroczyć poganie, i nie dopuszczajcie do poświęceń po tym, jak zostaną ofiarowani.

44 Radośnie jego przyjaciele rozpadli się wraz z jego krewnymi; i ufając w swoją determinację, rozmieścił swoje siły w straży w najwygodniejszych miejscach miasta. 45 I pan słoni popychał zwierzęta w stan niemal maniakalny, oblany kadzidłami i winem, i stroił je przerażającymi instrumentami.

46 O poranku, gdy miasto było teraz wypełnione ogromną liczbą ludzi na hipodromie, wszedł do pałacu i wezwał króla do interesu. 47 Serce króla roiło się od bezbożnej wściekłości; i rzucił się wraz z masą wraz ze słoniami. Z uczuciami nieczułymi i oczyma bezlitosnymi, pragnął spojrzeć na ciężki i nieszczęsny los wspomnianych [ Żydów ].

48 Ale [ Żydzi ], gdy słonie wyszły do ​​bramy, a potem siły zbrojne; a kiedy ujrzeli pył wzniecony przez tłum i usłyszeli głośne okrzyki tłumu, 49 pomyślał, że doszli do ostatniej chwili swego życia, aż do końca tego, czego oczekiwali drżąc. Uległy więc opłakaniu i jękom: całowały się nawzajem: najbliżsi krewni nawzajem zwisali sobie nawzajem po szyjach: ojcowie o swoich synach, matce córki: inne kobiety trzymały swoje niemowlęta na swoich piersiach, które czerpały co wydawało się ich ostatnim mlekiem.

50 Lecz gdy się zastanowili nad pomocą, zanim im dostąpili z nieba, upadli na twarz jednomyślnie; usunął nawet ssące dzieci z piersi, a 51 posłał nadzwyczajny okrzyk, błagając Pana o wszelką moc, aby się objawił i litując się nad tymi, którzy teraz leżeli u bram hadesów.

Rozdział 6

6: 1 A Eleazar, znakomity kapłan kraju, który osiągnął długość dnia, a którego życie przyozdobiono cnotą, sprawił, że prezbiterzy, którzy byli wokół niego, przestali wołać do świętego Boga i modlili się w ten sposób. :

2 O królu, potężny w mocy, najwyższy, Wszechmogący Boże, który reguluje całe stworzenie z Twym miłosierdziu Twym, 3 patrz na nasienie Abrahama, na dzieci uświęconego Jakuba, twoje uświęcone dziedzictwo, Ojcze, teraz jest bezprawnie zniszczeni jako obcy w obcym kraju.

4 Zniszczyłeś faraona z zastępami jego rydwanów, gdy ten władca tego samego Egiptu został wyprostowany z bezprawiemu męstwem i głośno brzmiącym językiem. Zrzucając promienie miłosierdzia Twego na Izrael, ogarnąłeś go swoją dumną armią. 5 Gdy Sennacherim, bolesny król Asyryjczyków, chlubiąc się swymi niezliczonymi gospodarzami, podbił całą ziemię włócznią i podniósł się przeciw miastu twemu, z chciwością ciężką do zniesienia, ty, Panie, zburzyłeś go i ukazał moc twoję wielu narodom. 6 Gdy trzej przyjaciele z ziemi babilońskiej z własnej woli wystawią swoje życie na ogień, zamiast służyć próżnym rzeczom, ty posłałeś zimny chłód przez ognisty piec i przynieś ogień na wszystkich swoich przeciwników. 7 To ty, który, kiedy Daniel został rzucony, przez oszczerstwo i zazdrość, jako ofiara lwów na dole, sprowadził go z powrotem na światło. 8 Gdy Jonasz odskoczył w brzuchu morskiego potwora, spojrzałeś na niego, Ojcze, i odzyskałeś go na swój widok.

9 A teraz ty, który nienawidzisz bezczelności; ty, który obfitujesz w miłosierdzie; Ty, który jesteś obrońcą wszystkich rzeczy; szybko pojawiają się w rasie Izraela, którzy są znieważani przez odrażających, bezprawnych pogan. 10 Jeśli nasze życie podczas naszego wygnania zostało poplamione niegodziwością, uwolnij nas od ręki wroga i zniszcz nas, Panie, przez śmierć, którą wolisz.

11 Niechaj próżni ludzie nie pogratulują próżnym bożkom zniszczenia twego umiłowanego, mówiąc: Ani ich bóg ich nie wydał. 12 Ty, który jesteś wszechmogący i wszechmogący, O Przedwieczny, patrz! Zmiłujcie się nad nami, którzy zostaliście wycofani z życia, jak zdrajcy, przez bezrozumną bezczelność bezprawnych ludzi. 13 Niechaj pogańska chowa się przed twoim niepokonanym dzisiaj, O chwalebny, który ma wszelką moc, by ocalić rasę Jakuba. 14 Cały pas niemowląt i ich rodziców ze łzami błagać. 15 Niech będzie obwieszczony wszystkim narodom, któreś jest z nami, Panie, a nie odwrócisz od nas twarzy twojej; ale jak powiedziałeś, że nie zapomnisz ich nawet w ziemi ich wrogów, wypełnij to powiedzenie, Panie.

16 Teraz, gdy Eleazar zakończył swoją modlitwę, król przybył na hipodrom, wraz z dzikimi zwierzętami i swoją burzliwą mocą. 17 Gdy ujrzeli to Żydzi, wydali głośny okrzyk do nieba, tak że pobliskie doliny rozbrzmiały i wywołały nieopisany lament w całej armii.

18 Wtedy wszechmogący, wszechmocny i prawdziwy Bóg ukazał swą świętą twarz i otworzył bramy nieba, z których zstąpili dwaj aniołowie, przerażający kształtem i byli widzialni dla wszystkich prócz Żydów. 19 I stanęli naprzeciwko, i napełnili hostię nieprzyjaciół pomieszaniem i tchórzostwem; i związał je nieosiągalnymi kajdanami. 20 I przeszedł zimny dreszcz nad osobą króla, a zapomnienie sparaliżowało jego ducha. 21 Odwrócili zwierzęta od sił zbrojnych, które za nimi podążały; a zwierzęta podeptały je i zniszczyły.

22 Gniew króla nawrócił się na współczucie; i płakał nad własnymi machinacjami. 23 Bo gdy usłyszał wołanie, i ujrzał je wszystkie na skraju zagłady, ze łzami gniewnie zagroził przyjaciołom, mówiąc: 24 rządziliście źle; i przekroczyli tyranów okrutnie; i ja, wasz dobroczyńca, wy pracowaliście, aby pozbawić naraz mojego panowania i mojego życia, potajemnie wymyślając środki szkodliwe dla królestwa. 25 Kto się tu zebrał, nierozsądnie usuwając każdego z jego domu, tych, którzy w wierności nam trzymali twierdze w kraju? 26 Któż więc skazany jest na niezasłużone kary, ci, którzy w dobrej woli do nas od początku we wszystkim przewyższali wszystkie narody i którzy często angażowali się w najniebezpieczniejsze przedsięwzięcia?

27 Luźne, rozluźnij niesprawiedliwe więzy; wysyłajcie ich do swoich domów w pokoju i zaniechajcie tego, co zostało zrobione. 28 Uwolnijcie synów wszechmogącego, żyjącego Boga w niebie, którzy od czasów naszych przodków do tej pory udzielali chwalebnego i niezakłóconego dobrobytu naszym sprawom.

29 To powiedział; a oni, wypuszczeni w tym samym momencie, teraz, gdy uniknęli śmierci, chwalili Boga swym świętym Zbawicielem. 30 Potem król wyruszył do miasta, zawoławszy swego finansisty i polecił mu dostarczyć siedem dni wina i innych materiałów na ucztowanie dla Żydów. Postanowił, że powinni zachować wesołe święto wyzwolenia w miejscu, w którym spodziewali się spotkać z ich zniszczeniem.

31 A ci, którzy byli przedtem wzgardzeni i bliscy hadesowi, a którzy raczej przystąpili do niego, wzięli udział w kielichu zbawienia, zamiast bolesnej i godnej pożałowania śmierci. Pełni radości rozstali się z miejscem przeznaczonym na ich upadek i pogrzeb w stoiskach bankietowych. 32 Zaniechali nędznego nieszczęścia i podjęli temat swojej ojczyzny, hymny chwaląc Boga, ich cudotwórczego Zbawiciela. Wszystkie jęki, wszystkie zawodzące, zostały odłożone na bok: tworzyły tańce na znak pogodnej radości.

33 Tak więc król zebrał na tę okazję wielu gości i wrócił z nieustanną wdzięcznością ze wspaniałością za nieoczekiwane uwolnienie. 34 Ci, którzy wytropili ich na śmierć i na padlinę, rejestrowali ich z radością, głośno zawyli i okryli się hańbą, a płomień ich gniewu niesłyszalnie zgasł.

35 Ale Żydzi, jak to właśnie powiedzieliśmy, ustanowili taniec, a następnie poddali się biesiadowaniu, radosnym dziękczynieniu i psalmom. 36 Zrobili publiczne obrzędy, aby upamiętnić te sprawy dla przyszłych pokoleń, o ile powinny być one przychodniami. W ten sposób ustanawiali te dni jako dni wesołości, nie po to, by pić albo za luksus, ale dlatego, że Bóg ich zbawił. 37 Oni poprosili króla, aby odesłał ich do ich domów.

38 Zostali zapisani od dwudziestej piątej Pachon do czwartej Epiphi, w okresie czterdziestu dni: działania podjęte w celu ich zniszczenia trwały od piątego Epiphi do siódmego, to jest trzy dni. 39. Władca nad wszystkimi uczynił w tym czasie chwalebnie swoje miłosierdzie i wyzwolił je wszystkie razem bez szwanku.

40 Ucztowali na zaopatrzenie króla aż do czternastego dnia, a potem prosili, aby ich odesłano. 41 Król im polecił, i napisał list odrodzony, o wielkodusznym znaczeniu dla nich, dla dowódców każdego miasta.

Rozdział 7

7: 1 Król Ptolemeusz Filopator do dowódców w całym Egipcie i do wszystkich, którzy są nastawieni na sprawy, radość i siłę. 2 My także i nasze dzieci mamy się dobrze; a Bóg kierował naszymi sprawami, jak chcemy.

3 Niektórzy z naszych przyjaciół złośliwości gwałtownie namawiają nas, abyśmy karali Żydów z naszego królestwa w ciele, z nałożeniem potwornej kary. 4 Udawali, że nasze sprawy nigdy nie będą w dobrym stanie, dopóki to się nie stanie. Tacy, jak mówili, byli nienawiścią, jaką Żydzi przypisywali wszystkim innym ludziom. 5 Przywiedli ich spętani w bolesnych łańcuchach jako niewolnicy, nie, jako zdrajcy. Bez dociekań i egzaminów starali się je unicestwić. Zaparowywali się okrutnym okrucieństwem, gorszym niż scytyjski zwyczaj.

6 Z tego powodu surowo im groziliśmy; jednak z łaską, którą mamy zamiar rozciągnąć na wszystkich mężczyzn, nareszcie pozwoliliśmy im żyć. Stwierdzenie, że Bóg nieba rzucił na Żydów tarczę ochronną, aby je zachować, i że walczył dla nich jak ojciec, zawsze walczy o swoich synów; 7 i biorąc pod uwagę ich stałość i wierność wobec nas i wobec naszych przodków, mamy, jak powinniśmy, uniewinnić ich od wszelkiego rodzaju zarzutów. 8 I rozproszyliśmy ich do ich domów; licytując wszystkich ludzi na całym świecie, aby nie robili im krzywdy, lub nierzetelnie przeklinają ich o przeszłości. 9 Wiedzcie bowiem, że gdybyśmy pomyśleli o jakimkolwiek złym zamiarowaniu, lub w jakikolwiek sposób ich pobudzili, będziemy mieli zawsze nasze przeciwieństwo, nie człowieka, lecz najwyższego Boga, władcę całej potęgi. Od Niego nie będzie ucieczki, jako mściciel takich czynów. Fare ye dobrze.

10 Kiedy otrzymali ten list, nie byli gotowi do natychmiastowego odejścia. Zwrócili się do króla z prośbą, by pozwolono im nałożyć odpowiednią karę na tych, którzy z własnej woli przekroczyli świętego boga i prawo Boże. 11 Twierdzili oni, że ludzie, którzy mieli na brzuchy, przekraczali obrzędy Boże, nigdy nie byliby wierni interesom króla.

12 Król przyznał się do prawdziwości tego rozumowania i pochwalił je. Dano im pełną moc, bez nakazu czy specjalnej komendy, aby zniszczyć tych, którzy odważnie przekroczyli prawo Boże w każdej części królestwa królewskiego. 13 Wtedy ich kapłani, tak jak się spotkali, pozdrowili go z dobrymi życzeniami, a cały lud rozbrzmiewał echem Alleluja. Potem radośnie odeszli.

14 I ukarali, i zmiali się wszelkim plugastwem Żydem, który upadł na ich drodze; 15 Zabijając w ten dzień ponad trzystu mężów, i uznając to zniszczenie niegodziwego za okres radości. 16 Oni sami trzymali Boga swego aż do śmierci i ciesząc się zupełnym wyzwoleniem, opuścili miasto z girlandami ozdobionymi słodko-kwiecistymi wieńcami wszelkiego rodzaju. Wypowiadając okrzyki radości, z pieśniami chwały i melodyjnymi hymnami, dziękowali Bogu swoich ojców, odwiecznemu Zbawicielowi Izraela.

17 Przybywszy do Ptolemaidy, wezwani ze specjalności tego okręgu, w którym szła Róża, gdzie flota, zgodnie z ogólnym życzeniem, czekała na nich przez siedem dni, 18 wzięli oni ucztę wyzwolenia, gdyż król hojnie je im udzielił środki zabezpieczające powrót do domu. 19 Odpowiednio zostali sprowadzeni do pokoju, podczas gdy oni mówili, aby byli wdzięczni; i postanowili zachować te dni podczas ich pobytu jako dni radości. 20 Ci zaś zostali uznani za świętych na filarze, gdy poświęcili miejsce swego święta na modlitwę. Odeszli bez szwanku, wolni, obfitujący w radość, zachowani przez rozkazy króla, przez ziemię, morze i rzekę, każdy do swego własnego domu.

21 Mieli większą wagę niż przedtem wśród nieprzyjaciół swoich; i byli szanowani i obawiali się, i nikt w żaden sposób nie obrabował ich z ich dóbr. 22 Każdy otrzymał swój własny według inwentarza; ci, którzy zdobyli swoje dobra, poddając ich z największym przerażeniem. Bo największy Bóg dokonany z doskonałością zastanawia się nad ich zbawieniem. 23 Błogosławiony niech będzie Odkupiciel Izraela aż do wiekuistego. Amen.

 

 


III Maccabees

III Maccabees 

Chapter 1

1:1 Now Philopater, on learning from those who came back that Antiochus had made himself master of the places which belonged to himself, sent orders to all his footmen and horsemen, took with him his sister Arsinoe, and marched out as far as the parts of Raphia, where Antiochus and his forces encamped.

2 And one Theodotus, intending to carry out his design, took with him the bravest of the armed men who had been before committed to his trust by Ptolemy, and got through at night to the tent of Ptolemy, to kill him on his own responsibility, and so to end the war. 3 But Dositheus, called the son of Drimulus, by birth a Jew, afterward a renegade from the laws and observances of his country, conveyed Ptolemy away, and made an obscure person lie down in his stead in the tent. It befell this man to receive the fate which was meant for the other.

4 A fierce battle then took place; and the men of Antiochus prevailing, Arsinoe continually went up and down the ranks, and with dishevelled hair, with tears and entreaties, begged the soldiers to fight manfully for themselves, their children, and wives; and promised that if they proved conquerors, she would give them two minae of gold apiece. 5 It thus fell out that their enemies were defeated in hand-to-hand encounter, and that many of them were taken prisoners.

6 Having vanquished this attempt, the king then decided to proceed to the neighbouring cities, and encourage them. 7 By doing this, and by making donations to their temples, he inspired his subjects with confidence. 8 The Jews sent some of their council and of their elders to him. The greetings, guest- gifts, and congratulations of the past, bestowed by them, filled him with the greater eagerness to visit their city.

9 Having arrived at Jerusalem, sacrificed, and offered thank-offerings to the Greatest God, and done whatever else was suitable to the sanctity of the place, and entered the inner court, 10 he was so struck with the magnificence of the place, and so wondered at the orderly arrangements of the temple, that he considered entering the sanctuary itself.

11 And when they told him that this was not permissible, none of the nation, no, nor even the priests in general, but only the supreme high priest of all, and he only once in a year, being allowed to go in, he would by no means give way. 12 Then they read the law to him; but he persisted in obtruding himself, exclaiming, that he ought to be allowed: and saying Be it that they were deprived of this honour, I ought not to be. 13 And he put the question, Why, when he entered all the temples, none of the priests who were present forbad him?

14 He was thoroughly answered by some one, That he did wrong to boast of this. 15 Well; since I have done this, said he, be the cause what it may, shall I not enter with or without your consent? 16 And when the priests fell down in their sacred vestments imploring the Greatest God to come and help in time of need, and to avert the violence of the fierce aggressor, and when they filled the temple with lamentations and tears, 17 then those who had been left behind in the city were scared, and rushed forth, uncertain of the event.

18 Virgins, who had been shut up within their chambers, came out with their mothers, scattering dust and ashes on their heads, and filling the streets with outcries. 19 Women, but recently separated off, left their bridal chambers, left the reserve that befitted them, and ran about the city in a disorderly manner.  20 New-born babes were deserted by the mothers or nurses who waited upon them; some here, some there, in houses, or in fields; these now, with an ardour which could not be checked, swarmed into the Most High temple. 21 Various were the prayers offered up by those who assembled in this place, on account of the unholy attempt of the king.

22 Along with these there were some of the citizens who took courage, and would not submit to his obstinacy, and his intention of carrying out his purpose. 23 Calling out to arms, and to die bravely in defence of the law of their fathers, they created a great uproar in the place, and were with difficulty brought back by the aged and the elders to the station of prayer which they had occupied before.

24 During this time the multitude kept on praying. 25 The elders who surrounded the king strove in many ways to divert his haughty mind from the design which he had formed. 26 He, in his hardened mood, insensible to all persuasion, was going onwards with the view of carrying out this design.

27 Yet even his own officers, when they saw this, joined the Jews in an appeal to Him who has all power, to aid in the present crisis, and not wink at such overweening lawlessness. 28 Such was the frequency and the vehemence of the cry of the assembled crowd, that an indescribable noise ensued. 29 Not the men only, but the very walls and floor seemed to sound forth; all things preferring dissolution rather than to see the place defiled.

Chapter 2

2:1 Now was it that the high priest Simon bowed his knees over against the holy place, and spread out his hands in reverent form, and uttered the following supplication:

2 O Lord, Lord, King of the heavens, and Ruler of the whole creation, Holy among the holy, sole Governor, Almighty, give ear to us who are oppressed by a wicked and profane one, who exulteth in his confidence and strength. 3 It is thou, the Creator of all, the Lord of the universe, who art a righteous Governor, and judgest all who act with pride and insolence.

4 It was thou who didst destroy the former workers of unrighteousness, among whom were the giants, who trusted in their strength and hardihood, by covering them with a measureless flood. 5 It was thou who didst make the Sodomites, those workers of exceeding iniquity, men notorious for their vices, an example to after generations, when thou didst cover them with fire and brimstone.

6 Thou didst make known thy power when thou causedst the bold Pharaoh, the enslaver of thy people, to pass through the ordeal of many and diverse inflictions. 7 And thou rolledst the depths of the sea over him, when he made pursuit with chariots, and with a multitude of followers, and gavest a safe passage to those who put their trust in thee, the Lord of the whole creation. 8 These saw and felt the works of thine hands, and praised thee the Almighty.

9 Thou, O King, when thou createdst the illimitable and measureless earth, didst choose out this city: thou didst make this place sacred to thy name, albeit thou needest nothing: thou didst glorify it with thine illustrious presence, after constructing it to the glory of thy great and honourable name.

10 And thou didst promise, out of love to the people of Israel, that should we fall away from thee, and become afflicted, and then come to this house and pray, thou wouldest hear our prayer. 11 Verily thou art faithful and true.

12 And when thou didst often aid our fathers when hard pressed, and in low estate, and deliveredst them out of gret dangers, 13 see now, holy King, how through our many and great sins we are borne down, and made subject to our enemies, and are become weak and powerless. 14 We being in this low condition, this bold and profane man seeks to dishonour this thine holy place, consecrated out of the earth to the name of thy Majesty.

15 Thy dwelling place, the heaven of heavens, is indeed unapproachable to men. 16 But since it seemed good to thee to exhibit thy glory among thy people Israel, thou didst sanctify this place. 16 Punish us not by means of the uncleanness of their men, nor chastise us by means of their profanity; lest the lawless ones should boast in their rage, and exult in exuberant pride of speech, and say, 18 We have trampled upon the holy house, as idolatrous houses are trampled upon.

19 Blot out our iniquities, and do away with our errors, and shew forth thy compassion in this hour. 20 Let thy mercies quickly go before us. Grant us peace, that the cast down and broken hearted may praise thee with their mouth.

21 At that time God, who seeth all things, who is beyond all Holy among the holy, heard that prayer, so suitable; and scourged the man greatly uplifted with scorn and insolence. 22 Shaking him to and fro as a reed is shaken with the wind, he cast him upon the pavement, powerless, with limbs paralyzed; by a righteous judgment deprived of the faculty of speech.

23 His friends and bodyguards, beholding the swift recompense which had suddenly overtaken him, struck with exceeding terror, and fearing that he would die, speedily removed him. 24 When in course of time he had come to himself, this severe check caused no repentance within him, but he departed with bitter threatenings. 25 He proceeded to Egypt, grew worse in wickedness through his beforementioned companions in wine, who were lost to all goodness; 26 and not satisfied with countless acts of impiety, his audacity so increased that he raised evil reports there, and many of his friends, watching his purpose attentively, joined in furthering his will.

27 His purpose was to indict a public stigma upon our race; wherefore he erected a pillar at the tower-porch, and caused the following inscription to be engraved upon it: 28 That entrance to their own temple was to be refused to all those who would not sacrifice; that all the Jews were to be registered among the common people; that those who resisted were to be forcibly seized and put to death; 29 that those who were thus registered, were to be marked on their persons by the ivy-leaf symbol of Dionysus, and to be set apart with these limited rights.

30 To do away with the appearance of hating them all, he had it written underneath, that if any of them should elect to enter the community of those initiated in the rites, these should have equal rights with the Alexandrians.

31 Some of those who were over the city, therefore, abhorring any approach to the city of piety, unhesitatingly gave in to the king, and expected to derive some great honour from a future connection with him. 32 A nobler spirit, however, prompted the majority to cling to their religious observances, and by paying money that they might live unmolested, these sought to escape the registration: 33 cheerfully looking forward to future aid, they abhorred their own apostates, considering them to be national foes, and debarring them from the common usages of social intercourse.

Chapter 3

3:1 On discovering this, so incensed was the wicked king, that he no longer confined his rage to the Jews in Alexandria. Laying his hand more heavily upon those who lived in the country, he gave orders that they should be quickly collected into one place, and most cruelly deprived of their lives.

2 While this was going on, an invidious rumour was uttered abroad by men who had banded together to injure the Jewish race. The purport of their charge was, that the Jews kept them away from the ordinances of the law. 3 Now, while the Jews always maintained a feeling of un-swerving loyalty towards the kings, yet, as they worshipped God, and observed his law, they made certain distinctions, and avoided certain things. Hence some persons held them in odium; although, as they adorned their conversation with works of righteousness, they had established themselves in the good opinion of the world.

6 What all the rest of mankind said, was, however, made of no account by the foreigners; 7 who said much of the exclusiveness of the Jews with regard to their worship and meats; they alleged that they were men unsociable, hostile to the king’s interests, refusing to associate with him or his troops. By this way of speaking, they brought much odium upon them.

8 Nor was this unexpected uproar and sudden conflux of people unobserved by the Greeks who lived in the city, concerning men who had never harmed them: yet to aid them was not in their power, since all was oppression around; but they encouraged them in their troubles, and expected a favourable turn of affairs: 9 He who knoweth all things, will not, [said they,] disregard so great a people. 10 Some of the neighbors, friends, and fellow dealers of the Jews, even called them secretly to an interview, pledged them their assistance, and promised to do their very utmost for them.

11 Now the king, elated with his prosperous fortune, and not regarding the superior power of God, but thinking to persevere in his present purpose, wrote the following letter to the prejudice of the Jews.

12 King Ptolemy Philopater, to the commanders and soldiers in Egypt, and in all places, health and happiness! 13 I am right well; and so, too, are my affairs. 14 Since our Asiatic campaign, the particulars of which ye know, and which by the aid of the gods, not lightly given, and by our own vigour, has been brought to a successful issue according to our expectation, 15 we resolved, not with strength of spear, but with gentleness and much humanity, as it were to nurse the inhabitants of Coele-Syria and Phoenicia, and to be their willing benefactors.

16 So, having bestowed considerable sums of money upon the temples of the several cities, we proceeded even as far as Jerusalem; and went up to honour  the temple of these wretched beings who never cease from their folly. 17 To outward appearance they received us willingly; but belied that appearance by their deeds. When we were eager to enter their temple, and to honour it with the most beautiful and exquisite gifts, 18 they were so carried away by their old arrogance, as to forbid us the entrance; while we, out of our forbearance toward all men, refrained from exercising our power upon them. 19 And thus, exhibiting their enmity against us, they alone among the nations lift up their heads against kings and benefactors, as men unwilling to submit to any thing reasonable.

20 We then, having endeavoured to make allowance for the madness of these persons, and on our victorious return treating all people in Egypt courteously, acted in a manner which was befitting. 21 Accordingly, bearing no ill-will against their kinsmen [at Jerusalem,] but rather remembering our connection with them, and the numerous matters with sincere heart from a remote period entrusted to them, we wished to venture a total alteration of their state, by bestowing upon them the rights of citizens of Alexandria, and to admit them to the everlasting rites of our solemnities.

22 All this, however, they have taken in a very different spirit. With their innate malignity, they have spurned the fair offer; and constantly inclining to evil, 23 have rejected the inestimable rights. Not only so, but by using speech, and by refraining from speech, they abhor the few among them who are heartily disposed towards us; ever deeming that their ignoble course of procedure will force us to do away with our reform. 24 Having then, received certain proofs that these [Jews] bear us every sort of ill-will, we must look forward to the possibility of some sudden tumult among ourselves, when these impious men may turn traitors and barbarous enemies.

25 As soon, therefore, as the contents of this letter become known to you, in that same hour we order those [Jews] who dwell among you, with wives and children, to be sent to us, vilified and abused, in chains of iron, to undergo a death, cruel and ignominious, suitable to men disaffected. 26 For by the punishment of them in one body we perceive that we have found the only means of establishing our affairs for the future on a firm and satisfactory basis.

27 Whosoever shall shield a Jew, whether it be old man, child, or suckling, shall with his whole house be tortured to death. 28 Whoever shall inform against the [Jews,] besides receiving the property of the person charged, shall be presented with two thousand drachmae from the royal treasury, shall be made free, and shall be crowned.

29 Whatever place shall shelter a Jew, shall, when he is hunted forth, be put under the ban of fire, and be for ever rendered useless to every living being for all time to come. 30 Such was the purport of the king’s letter.

Chapter 4

4:1 Wherever this decree was received, the people kept up a revelry of joy and shouting; as if their long-pent-up, hardened hatred, were now to shew itself openly.

2 The Jews suffered great throes of sorrow, and wept much; while their hearts, all things around being lamentable, were set on fire as they bewailed the sudden destruction which was decreed against them. 3 What home, or city, or place at all inhabited, or what streets were there, which their condition did not fill with wailing and lamentation?

4 They were sent out unanimously by the generals in the several cities, with such stern and pitiless feeling, that the exceptional nature of the infliction moved even some of their enemies. These, influenced by sentiments of common humanity, and reflecting upon the uncertain issue of life, shed tears at this their miserable expulsion. 5 A multitude of aged hoary-haired old men, were driven along with halting bending feet, urged onward by the impulse of a violent, shameless force to quick speed.

6 Girls who had entered the bridal chamber quite lately, to enjoy the partnership of marriage, exchanged pleasure for misery; and with dust scattered upon their myrrh-anointed heads, were hurried along unveiled; and, in the midst of outlandish insults, set up with one accord a lamentable cry in lieu of the marriage hymn. 7 Bound, and exposed to public gaze, they were hurried violently on board ship.

8 The husbands of these, in the prime of their youthful vigour, instead of crowns wore halters round their necks; instead of feasting and youthful jollity, spent the rest of their nuptial days in wailings, and saw only the grave at hand. 9 They were dragged along by unyielding chains, like wild beasts: of these, some had their necks thrust into the benches of the rowers; while the feet of others were enclosed in hard fetters. 10 The planks of the deck above them barred out the light, and shut out the day on every side, so that they might be treated like traitors during the whole voyage.

11 They were conveyed accordingly in this vessel, and at the end of it arrived at Schedia. The king had ordered them to be cast into the vast hippodrome, which was built in front of the city. This place was well adapted by its situation to expose them to the gaze of all comers into the city, and of those who went from the city into the country. Thus they could hold no communication with his forces; nay, were deemed unworthy of any civilized accommodation.

12 When this was done, the king, hearing that their brethren in the city often went out and lamented the melancholy distress of these victims, 13 was full of rage, and commanded that they should be carefully subjected to the same (and not one whit milder) treatment. 14 The whole nation was now to be registered. Every individual was to be specified by name; not for that hard servitude of labour which we have a little before mentioned, but that he might expose them to the before-mentioned tortures; and finally, in the short space of a day, might extirpate them by his cruelties 15 The registering of these men was carried on cruelly, zealously, assiduously, from the rising of the sun to its going down, and was not brought to an end in forty days.

16 The king was filled with great and constant joy, and celebrated banquets before the temple idols. His erring heart, far from the truth, and his profane mouth, gave glory to idols, deaf and incapable of speaking or aiding, and uttered unworthy speech against the Greatest God.

17 At the end of the above-mentioned interval of time, the registrars brought word to the king that the multitude of the Jews was too great for registration, 18 inasmuch as there were many still left in the land, of whom some were in inhabited houses, and others were scattered about in various places; so that all the commanders in Egypt were insufficient for the work. 19 The king threatened them, and charged them with taking bribes, in order to contrive the escape of the Jews: but was clearly convinced of the truth of what had been said. 20 They said, and proved, that paper and pens had failed them for the carrying out of their purpose. 21 Now this was an active interference of the unconquerable Providence which assisted the Jews from heaven.

Chapter 5

5:1 Then he called Hermon, who had charge of the elephants. Full of rage, altogether fixed in his furious design, 2 he commanded him, with a quantity of unmixed wine and handfuls of incense [infused] to drug the elephants early on the following day. These five hundred elephants were, when infuriated by the copious draughts of frankincense, to be led up to the execution of death upon the Jews. 3 The king, after issuing these orders, went to his feasting, and gathered together all those of his friends and of the army who hated the Jews the most.

4 The master of the elephants, Hermon, fulfilled his commission punctually. 5 The underlings appointed for the purpose went out about eventide and bound the hands of the miserable victims, and took other precautions for their security at night, thinking that the whole race would perish together.

6 The heathen believed the Jews to be destitute of all protection; for chains fettered them about. 7 they invoked the Almighty Lord, and ceaselessly besought with tears their merciful God and Father, Ruler of all, Lord of every power, 8 to overthrow the evil purpose which was gone out against them, and to deliver them by extraordinary manifestation from that death which was in store for them. 9 Their litany so earnest went up to heaven.

10 Then Hermon, who had filled his merciless elephants with copious draughts of mingled wine and frankincense, came early to the palace to certify the kind thereof. 11 He, however, who has sent his good creature sleep from all time by night or by day thus gratifying whom he wills, diffused a portion thereof now upon the king. 12 By this sweet and profound influence of the Lord he was held fast, and thus his unjust purpose was quite frustrated, and his unflinching resolve greatly falsified.

13 But the Jews, having escaped the hour which had been fixed, praised their holy God, and again prayed him who is easily reconciled to display the power of his powerful hand to the overweening Gentiles. 14 The middle of the tenth hour had well nigh arrived, when the master-  bidder, seeing the guests who were bidden collected, came and shook the king. 15 He gained his attention with difficulty, and hinting that the mealtime was getting past, talked the matter over with him.

16 The kind listened to this, and then turning aside to his potations, commanded the guests to sit down before him. 17 This done, he asked them to enjoy themselves, and to indulge in mirth at this somewhat late hour of the banquet. 18 Conversation grew on, and the king sent for Hermon, and enquired of him, with fierce denunciations, why the Jews had been allowed to outlive that day. 19 Hermon explained that he had done his bidding over night; and in this he was confirmed by his friends. 20 The king, then, with a barbarity exceeding that of Phalaris, said, That they might thank his sleep of that day. Lose no time, and get ready the elephants against tomorrow, as you did before, for the destruction of these accursed Jews.

21 When the king said this, the company present were glad, and approved; and then each man went to his own home. 22 Nor did they employ the night in sleep, so much as in contriving cruel mockeries for those deemed miserable.

23 The morning cock had just crowed, and Hermon, having harnessed the brutes, was stimulating them in the great colonnade. 24 The city crowds were collected together to see the hideous spectacle, and waited impatiently for the dawn. 25 The Jews, breathless with momentary suspense, stretched forth their hands, and prayed the Greatest God, in mournful strains, again to help them speedily.

26 The sun’s rays were not yet shed abroad, and the king was waiting for his friends, when Hermon came to him, calling him out, and saying, That his desires could now be realized. 27 The king, receiving him, was astonished at his unwonted exit; and, overwhelmed with a spirit of oblivion about everything, enquired the object of this earnest preparation. 28 But this was the wroking of that Almighty God who had made him forget all his purpose.

29 Hermon, and all his friends, pointed out the preparation of the animals. they are ready, O king, according to your own strict injunction. 30 The king was filled with fierce anger at these words; for, by the Providence of God regarding these things, his mind had become entirely confused. He looked hard at Hermon, and threatened him as follows: 31 Your parents, or your children, were they here, to these wild beasts a large repast they should have furnished; not these innocent Jews, who me and my forefathers loyally have served. 32 Had it not been for familar friendship, and the claims of your office, your life should have gone for theirs.

33 Hermon, being threatened in this unexpected and alarming manner, was troubled in visage, and depressed in countenance. 34 The friends, too, stole out one by one, and dismissed the assembled multitudes to their respective occupations. 35 The Jews, having heard of these events, praised the glorious God and King of kings, because they had obtained this help, too, from him.

36 Now the king arranged another banquet after the same manner, and proclaimed an invitation to mirth. 27 And he summoned Hermon to his presence, and said, with threats, How often, O wretch, must I repeat my orders to thee about these same persons? 28 Once more, arm the elephants against the morrow for the extermination of the Jews.

39 His kinsmen, who were reclining with him, wondered at his instability, and thus expressed themselves: 40 O king, how long dost thou make trial of us, as of men bereft of reason? This is the third time that thou hast ordered their destruction. When the thing is to be done, thou changest thy mind, and recallest thy instructions. 41 For this cause the feeling of expectation causes tumult in the city: it swarms with factions; and is continually on the point of being plundered.

42 The king, just like another Phalaris, a prey to thoughtlessness, made no account of the changes which his own mind had undergone, issuing in the deliverance of the Jews. He swore a fruitless oath, and determined forthwith to send them to hades, crushed by the knees and feet of the elephants. 43 He would also invade Judea, and level its towns with fire and the sword; and destroy that temple which the heathen might not enter, and prevent sacrifices ever after being offered up there.

44 Joyfully his friends broke up, together with his kinsmen; and, trusting in his determination, arranged their forces in guard at the most convenient places of the city. 45 And the master of the elephants urged the beasts into an almost maniacal state, drenched them with incense and wine, and decked them with frightful instruments.

46 About early morning, when the city was now filled with an immense number of people at the hippodrome, he entered the palace, and called the king to the business in hand. 47 The king’s heart teemed with impious rage; and he rushed forth with the mass, along with the elephants. With feelings unsoftened, and eyes pitiless, he longed to gaze at the hard and wretched doom of the abovementioned [Jews].

48 But the [Jews,] when the elephants went out at the gate, followed by the armed force; and when they saw the dust raised by the throng, and heard the loud cries of the crowd, 49 thought that they had come to the last moment of their lives, to the end of what they had tremblingly expected. They gave way, therefore, to lamentations and moans: they kissed each other: those nearest of kin to each other hung about one another’s necks: fathers about their sons, mother their daughters: other women held their infants to their breasts, which drew what seemed their last milk.

50 Nevertheless, when they reflected upon the succour before granted them from heaven, they prostrated themselves with one accord; removed even the sucking children from the breasts, and 51 sent up an exceeding great cry entreating the Lord of all power to reveal himself, and have mercy upon those who now lay at the gates of hades.

Chapter 6

6:1 And Eleazar, an illustrious priest of the country, who had attained to length of day, and whose life had been adorned with virtue, caused the presbyters who were about him to cease to cry out to the holy God, and prayed thus:

2 O king, mighty in power, most high, Almighty God, who regulates the whole creation with thy tender mercy, 3 look upon the seed of Abraham, upon the children of the sanctified Jacob, thy sanctified inheritance, O Father, now being wrongfully destroyed as strangers in a strange land.

4 Thou destroyedst Pharaoh, with his hosts of chariots, when that lord of this same Egypt was uplifted with lawless hardihood and loud-sounding tongue. Shedding the beams of thy mercy upon the race of Israel, thou didst overwhelm him with his proud army. 5 When Sennacherim, the grievous king of the Assyrians, glorying in his countless hosts, had subdued the whole land with his spear, and was lifting himself against thine holy city, with boastings grievous to be endured, thou, O Lord, didst demolish him and didst shew forth thy might to many nations. 6 When the three friends in the land of Babylon of their own will exposed their lives to the fire rather than serve vain things, thou didst send a dewy coolness through the fiery furnace, and bring the fire upon all their adversaries. 7 It was thou who, when Daniel was hurled, through slander and envy, as a prey to lions down below, didst bring him back against unhurt to light. 8 When Jonah was pining away in the belly of the sea-bred monster, thou didst look upon him, O Father, and recover him to the sight of his own.

9 And now, thou who hatest insolence; thou who dost abound in mercy; thou who art the protector of all things; appear quickly to those of the race of Israel, who are insulted by abhorred, lawless gentiles. 10 If our life has during our exile been stained with iniquity, deliver us from the hand of the enemy, and destroy us, O Lord, by the death which thou preferrest.

11 Let not the vain-minded congratulate vain idols at the destruction of thy beloved, saying, Neither did their god deliver them. 12 Thou, who art All-powerful and Almighty, O Eternal One, behold! have mercy upon us who are being withdrawn from life, like traitors, by the unreasoning insolence of lawless men. 13 Let the heathen cower before thine invincible might today, O glorious One, who hast all power to save the race of Jacob. 14 The whole band of infants and their parents with tears beseech thee. 15 Let it be shewn to all the nations that thou art with us, O Lord, and hast not turned thy face away from us; but as thou saidst that thou wouldst not forget them even in the land of their enemies, so do thou fulfil this saying, O Lord.

16 Now, at the time that Eleazar had ended his prayer, the king came along to the hippodrome, with the wild beasts, and with his tumultuous power. 17 When the Jews saw this, they uttered a loud cry to heaven, so that the adjacent valleys resounded, and caused an irrepressible lamentation throughout the army.

18 Then the all-glorious, all-powerful, and true God, displayed his holy countenance, and opened the gates of heaven, from which two angels, dreadful of form, came down and were visible to all but the Jews. 19 And they stood opposite, and filled the enemies’ host with confusion and cowardice; and bound them with immoveable fetters. 20 And a cold shudder came over the person of the king, and oblivion paralysed the vehemence of his spirit. 21 They turned back the animals upon the armed forces which followed them; and the animals trod them down, and destroyed them.

22 The king’s wrath was converted into compassion; and he wept at his own machinations. 23 For when he heard the cry, and saw them all on the verge of destruction, with tears he angrily threatened his friends, saying, 24 Ye have governed badly; and have exceeded tyrants in cruelty; and me your benefactor ye have laboured to deprive at once of my dominion and my life, by secretly devising measures injurious to the kingdom. 25 Who has gathered here, unreasonably removing each from his home, those who, in fidelity to us, had held the fortresses of the country? 26 Who has thus consigned to unmerited punishments those who in good will towards us from the beginning have in all things surpassed all nations, and who often have engaged in the most dangerous undertakings?

27 Loose, loose the unjust bonds; send them to their homes in peace, and deprecate what has been done. 28 Release the sons of the almighty living God of heaven, who from our ancestors’ times until now has granted a glorious and uninterrupted prosperity to our affairs.

29 These things he said; and they, released the same moment, having now escaped death, praised God their holy Saviour. 30 The king then departed to the city, and called his financier to him, and bade him provide a seven days’ quantity of wine and other materials for feasting for the Jews. He decided that they should keep a gladsome festival of deliverance in the very place in which they expected to meet with their destruction.

31 Then they who were before despised and nigh unto hades, yea, rather advanced into it, partook of the cup of salvation, instead of a grievous and lamentable death. Full of exultation, they parted out the place intended for their fall and burial into banqueting booths. 32 Ceasing their miserable strain of woe, they took up the subject of their fatherland, hymning in praise God their wonder-working Saviour. All groans, all wailing, were laid aside: they formed dances in token of serene joy.

33 So, also, the king collected a number of guests for the occasion, and returned unceasing thanks with much magnificence for the unexpected deliverance afforded him. 34 Those who had marked them out as for death and for carrion, and had registered them with joy, howled aloud, and were clothed with shame, and had the fire of their rage ingloriously put out.

35 But the Jews, as we just said, instituted a dance, and then gave themselves up to feasting, glad thanksgivings, and psalms. 36 They made a public ordinance to commemorate these things for generations to come, as long as they should be sojourners. They thus established these days as days of mirth, not for the purpose of drinking or luxury, but because God had saved them. 37 They requested the king to send them back to their homes.

38 They were being enrolled from the twenty-fifth of Pachon to the fourth of Epiphi, a period of forty days: the measures taken for their destruction lasted from the fifth of Epiphi till the seventh, that is, three days. 39 The Ruler over all did during this time manifest forth his mercy gloriously, and did deliver them all together unharmed.

40 They feasted upon the king’s provision up to the fourteenth day, and then asked to be sent away. 41 The king commended them, and wrote the subjoined letter, of magnanimous import for them, to the commanders of every city.

Chapter 7

7:1 King Ptolemy Philopator to the commanders throughout Egypt, and to all who are set over affairs, joy and strength. 2 We, too, and our children are well; and God has directed our affairs as we wish.

3 Certain of our friends did of malice vehemently urge us to punish the Jews of our realm in a body, with the infliction of a monstrous punishment. 4 They pretended that our affairs would never be in a good state till this took place. Such, they said, was the hatred borne by the Jews to all other people. 5 They brought them fettered in grievous chains as slaves, nay, as traitors. Without enquiry or examination they endeavoured to annihilate them. They buckled themselves with a savage cruelty, worse than Scythian custom.

6 For this cause we severely threatened them; yet, with the clemency which we are wont to extend to all men, we at length permitted them to live. Finding that the God of heaven cast a shield of protection over the Jews so as to preserve them, and that he fought for them as a father always fights for his sons; 7 and taking into consideration their constancy and fidelity towards us and towards our ancestors, we have, as we ought, acquitted them of every sort of charge. 8 And we have dismissed them to their several homes; bidding all men everywhere to do them no wrong, or unrighteously revile them about the past. 9 For know ye, that should we conceive any evil design, or in any way aggrieve them, we shall ever have as our opposite, not man, but the highest God, the ruler of all might. From Him there will be no escape, as the avenger of such deeds. Fare ye well.

10 When they had received this letter, they were not forward to depart immediately. They petitioned the king to be allowed to inflict fitting punishment upon those of their race who had willingly transgressed the holy god, and the law of God. 11 They alleged that men who had for their bellies’ sake transgressed the ordinances of God, would never be faithful to the interests of the king.

12 The king admitted the truth of this reasoning, and commended them. Full power was given them, without warrant or special commission, to destroy those who had transgressed the law of God boldly in every part of the king’s dominions. 13 Their priests, then, as it was meet, saluted him with good wishes, and all the people echoed with the Hallelujah. They then joyfully departed.

14 Then they punished and destryed with ignominy every polluted Jew that fell in their way; 15 slaying thus, in that day, above three hundred men, and esteeming this destruction of the wicked a season of joy. 16 They themselves having held fast their God unto death, and having enjoyed a full deliverance, departed from the city garlanded with sweet-flowered wreaths of every kind. Uttering exclamations of joy, with songs of praise, and melodious hymns they thanked the God of their fathers, the eternal Saviour of Israel.

17 Having arrived at Ptolemais, called from the specialty of that district Rose-bearing, where the fleet, in accordance with the general wish, waited for them seven days, 18 they partook of a banquet of deliverance, for the king generously granted them severally the means of securing a return home. 19 They were accordingly brought back in peace, while they gave utterance to becoming thanks; and they determined to keep these days during their sojourn as days of joyfulness. 20 These they registered as sacred upon a pillar, when they had dedicated the place of their festivity to be one of prayer. They departed unharmed, free, abundant in joy, preserved by the king’s command, by land, by sea, and by river, each to his own home.

21 They had more weight than before among their enemies; and were honoured and feared, and no one in any way robbed them of their goods. 22 Every man received back his own, according to inventory; those who had obtained their goods, giving them up with the greatest terror. For the greatest God wrought with perfectness wonders for their salvation. 23 Blessed be the Redeemer of Israel unto everlasting. Amen.

 

 

 


 

3 Księga Machabejska wzięta z Septuaginty Popowskiego

Rozdział 1 (3 Mch 1)

(1) Kiedy Filopator dowiedział się od zbiegów o zajęciu przez Antiocha miejscowości dotychczas podległych jego władzy, zgromadzi wszystkie siły zbrojne: piesze i konne, i wziąwszy z sobą siostrę Arsinoe, podążył pod Rafię, gdzie stanęły obozem wojska Antiocha

(2) Niejaki Teodotos postanowił wtedy zrealizować pewien plan. Wziął z podległych sobie wojsk ptolemejskich doborowy odział i podkradł się nocą pod namiot Ptolemeusza aby go zabić i w wtem sposób położyć kres wojnie

(3) Ale Dositeos uchodzący za syna Drimylosa, z pochodzenia Judejczyk, który zmienił swoje przekonania i odstąpił od tradycji przodków zaprowadził wcześniej króla w inne miejsce, a w namiocie kazał spać komuś mało ważnemu I rzeczywiście człowiek ten stał się ofiarą przewidzianej dla tamtego kary

(4) Gdy rozgorzała potem zażarta Bitwa i jej przebieg zaczął być wyraźnie korzystny dla Antiocha, Arsinoe podążyła dla oddziałów z rozpuszczonymi włosami i płacząc wzywała by mężnie bronili Siebie, swoich dzieci i żon. Obiecała też. Że jeśli zwyciężą, Da każdemu dwie miny w złocie

(5) Dzięki temu wielu wrogów zginęło w walce bezpośredniej, a wielu wzięto do niewoli.

(6) Udaremniwszy zamiary przeciwnika, król postanowił udać się do pobliskich miast, aby je wzmocnić

(7) Czyniąc to i przekazując dary świątyniom, dodawał odwagi swoim poddanym

(8) Gdy Judejczycy wysłali do niego poselstwo złożone z przedstawicieli rady starszych i innych dostojników, aby przekazali hołd czci aby złożyli dary przyjaźni i powinszowali mu sukcesu, on wyraził wielkie pragnienie jak najszybszego przybycia do nich

(9) Kiedy przyjechał do Jerozolimy, złożył ofiary uwielbienia i dziękczynienia największemu Bogu i przestrzegał wszystkiego, co się należy temu miejscu. Kiedy sam stanął na tym miejscu, wyraźnie był pod wrażeniem jego splendoru i okazałości.

(10) Wypowiadał słowa uznania dla pięknego położenia świątyni, a potem wyraził pragnienie wejścia do samej nawy

(11) Wtedy powiedziano mu, że nie byłoby to właściwe, ponieważ nikomu z ludu nie wolno tam wchodzić, nawet żadnemu kapłanowi, z wyjątkiem samego arcykapłana, który stoi na ich czele i to tylko raz na rok. On jednak nie dał się przekonać

(12) Nawet po przeczytaniu mu Prawa nie ustąpił, ale upierał się przy tym, że musi tam wejść. Powiedział ‘’Jeśli nawet tamtym odmawia się tego zaszczytu, to mnie odmawiać nie należy.

(13) Pytał też, dlaczego nikt z obecnych, nie zabraniał, mu, gdy wchodził do jakiegoś innego miejsca świętego.

(14) Wtedy ktoś nierozważnie wyraził się, że trudno to przyjąć za precedens

(15) ”Skoro jednak tak było – powiedział król – to z jakiego powodu miałby on tu nie wejść, czy oni chcą tego, czy nie ?”

(16) Na to kapłani odziani w pełny strój liturgiczny padli na twarz i błagali największego Boga o ratunek w zaistniałej sytuacji i o odwiedzenia od tego nieszczęśliwie zrodzonego pragnienia. Wypełnili to święte miejsce głośnym wołaniem i płaczem.

(17) Ci, którzy Byli w mieście, zaniepokoili się wtedy i biegając, ogłaszali, że stało się coś groźnego.

(18) Ukryte w swych pomieszczeniach panny wyległy na zewnątrz razem z matkami i odsłaniając głowy, zaczęły sypać proch na swe włosy. Lamentowaniem i jękami wypełniły ulice.

(19) Świeżo poślubione opuściły przygotowane już na spotkanie małżeńskie łoża i zapominając o stosownym wstydzie, włączyły się w tę bezładną wrzawę w mieście.

(20) Gdzieniegdzie nawet matki i piastunki zostawiły noworodki: jedne w domach, inne na ulicach, i nie oglądając się za siebie, zaczęły gromadnie podążać do tego najważniejszego ze wszystkich świętego miejsca

(21) I rozmaite się wznosiły modlitwy zebranych z powodu bezbożnego zamiaru króla.

(22) Bardziej porywczy z ludu, nie czekając na wykonanie przez niego zamiaru, nie potrafili ścierpieć już samego pomysłu jego spełnienia.

(23) Wzywając do zbrojnego Oporu I do mężnego narażenia się nawet na śmierć w obronie praw ojczystych, wywołali niemały zamęt w miejscu świętym.

(24) Tłum wrócił wtedy, jak wcześniej do błagań,

(25) Starszyzna natomiast otaczająca króla próbowała na wszelki sposób odwieść jego zuchwałą myśl od spełnienia powziętego zamiaru.

(26) On jednak zhardział I nie bacząc już na nic, zaczął iść, zdecydowany na wykonanie tego, co powiedział.

(27) Jego przyboczni, widząc to zaczęli to razem z naszymi przyzywać Wszechmocnego, aby przyszedł z pomocą obecnym I nie dopuścił do niegodziwego i zuchwałego czynu.

(28) Z tego natarczywego I gwałtownego wołania zgromadzonych tłumów zapanował niesamowity zgiełk.

(29) Wydawało się, że nie tylko ludzie, lecz także mury I cała ziemia lamentują. Wszyscy bowiem woleliby własną śmierć niż profanację tego miejsca

 

Rozdział 2 (3 Mch 2)

(1) Wtedy arcykapłan Szymon klęknął przed przybytkiem na obydwa kolana, wyciągnął ręce i z powagą wzniósł modlitwę

(2) Panie, o Panie, Królu niebios, Władco całego stworzenia, Święty, wśród świętych, Monarcho wszechwładny, spójrz na nas boleśnie dotkniętych zuchwałością tego nieczystego bezbożnika, przemocą zuchwalca.

(3) Ty stworzyłeś wszystko i rządzisz wszystkim jako Pan sprawiedliwy, a jako Sędzia karzesz każdego, kto czyni coś z pychy i buty.

(4) Ty już dawniej sprawców nieprawości, do których należeli również olbrzymi, zadufani w swojej sile i zuchwalstwie, zniszczyłeś sprowadzając na nich bezkresne wody.

(5) Ty ogniem i siarką spaliłeś pełnych pychy Sodomitów, bezczelnie dopuszczających się zła, i uczyniłeś z nich przestrogę dla późniejszych pokoleń.

(6) Ty dałeś poznać swą potęgę, doświadczając wielorakimi i licznymi karami opornego faraona trzymającego w niewoli Twój lud, świętego Izraela, z powodu którego właśnie tę wielką moc okazałeś

(7) Kiedy bowiem faraon ścigał ich licznymi oddziałami na rydwanach, zatopiłeś go w głębinach morskich, a tych którzy zaufali Tobie, Panu każdego stworzenia, przeprowadziłeś bezpiecznie

(8) Kiedy zobaczyli takie dzieła Twej ręki, wysławiali Ciebie, Wszechwładcę

(9) Ty, o Królu, choć stworzyłeś bezkresną i niezmierzoną ziemię, wybrałeś dla siebie to miasto i to miejsce dl imienia Twego, choć niczego Ci nie brakuje. Uświetniłeś je swoim wspaniałym objawieniem i opatrzyłeś pięknym wystrojem ku chwale Twojego wielkiego i czcigodnego imienia

(10) Ponieważ pokochałeś dom Izraela, dałeś obietnicę, że jeśli dotknie nas jakaś klęska, jeśli spotka jakieś nieszczęście, a my przyjdziemy na to miejsce i będziemy prosić, a Ty wysłuchasz naszej modlitwy.

(11) A Ty naprawdę jesteś wierny i prawdomówny

(12) Ilekroć nasi przodkowie doznawali ucisku i Byli poniżani, Ty przychodziłeś im, z pomocą, uwalniałeś ich z każdej wielkiej niedoli.

(13) Oto teraz, o święty Królu, z powodu naszych licznych i wielkich grzechów jesteśmy uciemiężeni, podlegamy naszym wrogom, zdani jesteśmy na naszą nieporadność.

(14) I gdy znajdujemy się w takim upadku, ten tu zuchwały i nieczysty zmierza do sprofanowania świętego miejsca, wybranego z całej ziemi dla Twojego chwalebnego imienia.

(15) Wprawdzie Twoim mieszkaniem jest niebo nieba, niedostępne dla ludzi,

(16) Ale uznałeś za właściwe objawić swoją chwałę wśród Twojego ludu, wśród Izraela, uświęcając to miejsce.

(17) Nie karz nas za ich nieczystość, nie obarczaj odpowiedzialnością za zbezczeszczenie. Niech nie triumfują ci nieprawi w swoim zadufaniu, niech nie cieszą się pychą swojego języka, mówiąc:

(18) Podeptaliśmy dom z owym sanktuarium, jak deptane są domy obrzydliwości

(19) Wymaż nasze grzechy, usuń przewinienia, okaż w tej godzinie swoje miłosierdzie

(20) Niech nas zawczasu obejmie Twoje zmiłowanie, daj słowa uwielbienia ustom tych, którzy całkowicie upadli na duchu i są zmiażdżeni. Udziel nam pokoju

(21) Wtedy Bóg, który dogląda wszystkiego, Ojciec wszystkich ojców, Święty wśród świętych, wysłuchał słusznego błagania i wymierzył chłostę temu wypełnionemu pychą i zuchwalstwem.

(22) Targnął nim w jedną, a potem w drugą stronę, tak ja targnięta bywa trzcina przez podmuch, tak że spętany w sprawiedliwym wyrokiem padł bezwładnie na ziemię z porażonymi członkami. Nawet głosu nie był zdolny wydobyć

(23) Na widok surowej kary, którą został dotknięty, jego przyjaciele i straż przyboczną zlękli się, może również życie stracić, dlatego napełnieni wielkim przerażeniem prędko wyciągnęli go stamtąd.

(24) Gdy tylko doszedł do siebie, choć tak surowo skarcony, nie okazał żadnej skruchy, lecz odchodząc, ostro się odgrażał

(25) Po przybyciu do Egiptu stosował coraz gorsze szykany, podjudzany przez wcześniej dobranych mu towarzyszy i współuczestników biesiad, dalekich od wszystkiego, co prawe.

(26) Nie wystarczały mu niezliczone rozpasane wybryki, ale posunął się aż do takiego stopnia bezczelności, że rozpuszczał się w różnych miejscach oszczerstwa, a wielu jego przyjaciół, śledząc uważnie intencje króla, szło w czynie za jego zamiarami.

(27) Zaproponował, żeby ogłosić publiczną naganę do tego plemienia. Na wieży przed dziedzińcem umieścił płytę, na której kazał wyryć taki napis:

(28) Niech nie wchodzi do ich sanktuarium nikt, kto nie składa ofiar. Wszyscy Judejczycy mają zgłosić się do rejestracji podatkowej i być zrównani ze stanem niewolniczych. Opornych należy aresztować i stracić.

(29) Na ciele rejestrujących się wypalić ogniem znamię formie liścia bluszczu Dionizosa. Przywrócić ich do ustalonego wcześniej statusu ograniczonych praw.

(30) Aby jednak nie wyszło na to, że wszyscy go nienawidzą, dopisał jeszcze takie zdanie: ,,A Jeśli ktokolwiek z nich zdecyduje się należeć do wtajemniczonych w te misteria, ten w prawach obywatelskich zrównany będzie z Aleksandryjczykami.

(31) Niektórzy z wyraźnej niechęci do bolesnej zapłaty za trzymanie się religii swojego miasta, łatwo się sprzedali, łudząc się nadzieją, że zajdą wysoko, jeśli zachowają dobre Stosunki z królem

(32) Większość jednak z wrodzonej szlachetności wykazała męstwo i nie odstąpiła od swojej religii. Dając pieniądze w zamian za swoje życie, odważnie próbowali uchronić siebie od swych zapisów

(33) Trwali w ufności, że otrzymają pomoc, a odstępcami brzydzili się i uważali ich za nieprzyjaciół swojego plemienia Wyłączyli ich ze swoich społeczności i nie zadawali się z nimi.

Rozdział 3 (3 Mch 3)

(1) Kiedy dowiedział się o tym ów bezbożnik, wpadł w furię i nie tylko zemścił się na osiedlonych w Aleksandrii, lecz jeszcze srożej postąpił z mieszkańcami okolicznych miejscowości. Wydał rozkaz, aby wszystkich jak najprędzej zebrać w jednym miejscu i by pozbawić ich życia w najokrutniejszy sposób

(2) W trakcie przygotowań do spełnienia rozkazu poprzez chętnych do czynienia złośliwości ludzi rozpuszczano wrogie plotki przeciw temu plemieniu. A zaczęło się od rozpowiadania, że oni przeszkadzają innymi w czynieniu tego co prawe

(3) Judejczycy jednak nieodmiennie zachowali życzliwość i lojalność wobec królów,

(4) Oddawali cześć Bogu, ale w życiu publicznym trzymali się swojego Prawa i wyróżniali się w pokarmach i z tego powodu przez niektórych byli posądzani o wrogość.

(5) Jednak przez ogół ludzi byli szanowani, gdyż kontakty z innymi ozdabiali uczynnością sprawiedliwych .

(6) Obcoplemieńcy natomiast nie patrzyli na powszechne znaną uczynność tego plemiona

(7) Lecz wszędzie gadali o ich wyróżnianiu się pod względem religii i jedzenia, dodając, że ci ludzie nie są lojalni ani wobec króla, ani wobec jakiejkolwiek władzy, wprost przeciwnie, są wrogo nastawieni i bardzo nieprzyjaźni względem każdego urzędu. Taki pomówieniami ściągali na nich niemałą wzgardę.

(8) Choć Hellenowie z miasta, którzy nie doznali od nich żadnej krzywdy, widzieli nagłe rozruchy przeciw tym ludziom i także niespodziewane zbiegowiska, nie byli w stanie im pomóc, bo rządy były despotyczne. Przykro to znosząc, pocieszali ich tylko i w rozmowach wyrażali nadzieję, że sytuacja się zmieni.

(9) Przecież tak duża społeczność, skoro niczego zdrożnego się nie dopuściła, nie będzie zostawiona sama sobie.

(10) Niektórzy sąsiedzi, przyjaciele i wspólnicy w interesach brali ich dyskretnie na bok i zapewniali, że będą ich chronić i że użyją wszelkich środków, aby im pomóc.

(11) Tymczasem król pewny siebie z powodu trwałej pomyślności, nie licząc się z mocą najwyższego Boga, lecz uważając, że może trzymać się nadal swoich planów, napisał przeciw nim taki list:

(12) Król Ptolemeusz Filopator dowódcom i żołnierzom w całym Egipcie i miejscowym śle życzenia radości i zdrowia

(13) W dobrej kondycji jestem również ja i nasze sprawy

(14) Podczas naszej wyprawy do Azji, którą i wy pamiętacie, kiedy dzięki przemyślanemu przymierzu z bogami osiągnęliśmy cel zgodnie z planem

(15) Uznaliśmy za właściwe, żeby nie siłą włóczni, ale łagodnością i życzliwością walczyć z ludami osiadłymi w Dolinnej Syrii i Fenicji i chętnie wyświadczać im dobro

(16) W różnych miastach uczciliśmy święte miejsca bardzo uroczystym wejściem, podobnie wkroczyliśmy do Jerozolimy, aby okazać część świątyni także tego występnego plemienia, które nigdy nie potrafi pohamować swojej głupoty

(17) Nasze przybycie przyjęli oni życzliwym słowem, ale czynem ujawnili jego nieszczerość. Kiedy bowiem chcieliśmy wejść do ich przybytku, by go uczcić cennymi i bardzo pięknymi wotami,

(18) Oni, unosząc się znaną od dawna pychą, przeszkodzili nam w wejściu. Sami pozbawili się naszej opiekuńczej mocy, dzięki której okazujemy łaskawość wszystkim ludziom

(19) Otwarcie okazując nam wrogość i jako jedyni z narodów podnosząc głowę przeciw królom i swoim dobroczyńcom, pokazali, że nie chcą przyjąć niczego, co prawowite.

(20) My cierpliwie znieśliśmy tę ich głupotę. Kiedy po zwycięstwie wróciliśmy do Egiptu, ponieważ do wszystkich narodów odnosiliśmy się uprzejmie, również w tej sprawie podjęliśmy stosowne działania.

(21) Wszystkich mianowicie powiadomiliśmy o naszej amnestii dla ich współplemieńców z powodu sprzymierzenia się z nami i z powodu tysięcy spraw powierzanych nam przez nich od dawien dawna na korzystnych warunkach. Dążąc odważnie do zmiany, postanowiliśmy uznać ich nawet za godnych praw obywatelskich, jakimi cieszą się Aleksandryjczycy, i uczynić uczestnikami naszych stałych obrzędów religijnych.

(22) Oni jednak przyjęli to opacznie i zgodnie z wrodzoną im przewrotnością odepchnęli od siebie dobro, gdyż ciągle milsze im schodzenie na manowce.

(23) Nie tylko gardzą tym bezcennym obywatelstwem, lecz także czynią wstręty, głośno i po cichu tym nielicznym spośród siebie, którzy w stosunku do nas są życzliwie usposobieni. W każdej sprawie nieufni, podejrzewają nas, zgodnie ze swym podłym charakterem, że niedługo zmienimy naszą politykę.

(24) Dlatego tyloma dowodami w pełni przekonani, że oni we wszystkim są względem nas wrogo usposobieni, zabezpieczając się przed tym, abyśmy w sytuacji jakichś nieprzewidzianych dzisiaj niepokojów nie mieli za plecami tych niegodziwców i barbarzyńców za wrogów.

(25) Rozkazujemy, aby natychmiast po dotarciu tego listu odesłać do nas mocno skutych żelazem tych, którzy żyją wśród was, razem z kobietami i dziećmi, nie skąpiąc obelg i udręk, by tu doświadczyli okrutnej i haniebnej śmierci, jaka przystoi nieprzyjaciołom.

(26) Jesteśmy przekonani, że prez. takie ich ukaranie zapewnimy obie przyszłość w pełni stabilny i dobrze uporządkowany stan spraw państwa

(27) Kto by zaś ukrył któregoś z Judejczyków, czy starego, czy dziecko, czy nawet niemowlę, zostanie poddany wraz z całą rodziną najstraszniejszym torturom i w okrutny sposób zabity.

(28) Kto zdecyduje się złożyć doniesienie na kogoś, otrzyma własność podlegającego karze oraz dwa tysiące drachm z pieniędzy królewskich a nadto zostanie obdarzony wolnością.

(29) Każde wyśledzone miejsce, w którym ukrywał się Judejczyk, niech do szczętu zostanie wypalone i niech będzie niedostępne i nieużyteczne dla jakiejkolwiek śmiertelnej istoty, i to w całości na zawsze

(30) W takiej właśnie formie napisany był ten list:

Rozdział 4 (3 Mch 4)

(1) Dokądkolwiek dotarł ten rozkaz, organizowano dla pogan na koszt państwa huczne obchody i wznoszono radosne okrzyki. Wrogość, już od bardzo dawna żywiona przez nich w myślach, teraz ujawniła się publicznie.

(2) Dla Judejczyków nastał czas nieustannego cierpienie i żałobnego wołania ze łzami. Ich serce ściskało się w piekącym bólu. Płakali, jęcząc z powodu niespodziewanej zguby, na którą nagle zostali skazani.

(3) Któryż okręg, które gęsto zamieszkane miejsce, które ulice nie były wtedy wypełnione lamentem nad nimi?

(4) Bo gromadnie i z tak wielką goryczą w nieustalonej rozpaczy duszy zostali odesłani przez komendantów miast, że na widok tej oczywistej na nich zemsty nawet niektórzy z ich wrogów żywili współczującą litość i myśląc o niepewnym kresie życia, płakali nad nieszczęsnym ich odesłaniem.

(5) Pędzono bowiem wielu starców okrytych siwizną, potykających się i przewracających z powodu niedowładu nóg. Bez żadnego względu zmuszano ich brutalnie do szybszego marszu.

(6) Młode mężatki, które dopiero co weszły do komnaty małżeńskiej, by wspólnie wieść życie, zamiast rozkoszy doznawały goryczy łez. Szpecąc kurzem włosy niedawno natarte pachnidła, szły teraz bez zasłony i zamiast pieśni weselnych wspólnie zawodziły treny, sponiewierane udręką ze strony obcoplemieńców.

(7) Spętane, były brutalnie wleczone na oczach ludzi do wejścia na statek

(8) Ich małżonkowie będący w rozkwicie młodości, mieli szyje oplecione petami, nie wieńcami Resztę miodowych dni spędzili nie na ucztowaniu i młodzieńczej zabawie, ale na lamencie. Widzieli już grób przed swoimi stopami.

(9) Prowadzeni byli na pokład jak dzikie zwierzęta: w żelaznych łańcuchach. Niektórzy zostali za szyję przywiązani do belek statku, inni mieli nogi uwięzione w dybach nie do skruszenia

(10) Ponadto umieszczeni zostali pod grubym pokładem, aby otoczeni kompletną ciemnością w czasie całej drogi w dół rzeki mieli przed oczami okrutne traktowanie oprawców

(11) Po ukończeniu żeglugi poprowadzono ich zgodnie z wolą króla do miejsca zwanego Schedia. Król rozkazał zamknąć ich w podmiejskim hipodromie z bardzo wysokim obwodem. Stał on w miejscu wygodnym dla pokazów dla wszystkich wracających po spektaklu do miasta, a także dla tych, którzy po spektaklu udawali się do okolicznych miejscowości. W Ten sposób izolowani nie mogli ani z wojskiem króla się stykać ani czegokolwiek zauważyć wokół tego miejsca.

(12) Gdy po tej akcji król dowiedział się, że ich współplemieńcy często skrycie wychodzą z miasta, aby lamentować na nędznym losem swych braci

(13) Rozgniewał się i wydał rozkaz, aby I z tymi postąpić dokładnie w taki sam sposób jak z tamtymi, nie pomijając niczego z kary tamtych

(14)) I żeby spisać całe to plemię, każdego po imieniu, nie z myślą o wspomnianych wyżej ciężkich robotach, ale z zamiarem poddania najpierw określonym już wcześniej torturom, a potem zgładzenia wszystkich w ciągu jednego dnia

(15) Ta ich rejestracja przeprowadzana była z wielkim pośpiechem i z wyjątkową skrupulatność od granic wschodnich do zachodnich, bo dano na nią nierealny czas czterdziestu dni

(16) Króla tymczasem porywała niegasnąca, przesadna wesołość. Urządzał uczty przy wizerunkach wszystkich bogów i pobudzany jakimiś błąkającymi się z dala od prawdy myślami, wygłaszał nieczystymi ustami bezsensowne uwielbienia, niczego tym bogom niemówiące ani ich nie wspierające

(17) Po wyznaczonym czasie sekretarze zameldowali królowi, że nie zdołano przeprowadzić pełnego spisu Judejczyków z powodu niezmiernej ich liczby

(18 I że większość z nich jest jeszcze rozproszona po kraju: jedni trzymają się razem w domach, ale inni przebywają w jakichś nieznanych zakątkach, i dlatego dla wszystkich dowódców Egiptu zadanie okazało się niewykonalne

(19) Król zgromił ich bardzo ostro, oskarżając o to, że za pieniądze ułatwili tamtym ucieczkę, Był tego całkowicie pewny,

(20) Gdy dla przekonania go mówili, że zabrakło już zwojów papirusowych i trzcin, używanych do pisania

(21) W tym wszystkim jednak objawiało się działanie niepokonalnej opieki Tego, który z nieba wspiera Judejczyków.

Rozdział 5 (3 Mch 5)

(1) Kipiący wielkim gniewem I złością król przywołał wtedy, wciąż nieugięty, Hermona, dozorcę słoni

(2) I nakazał mu następnego dnia napoić do syta wszystkie słonie – a było ich pięćset –nierozcieńczonymi winem, suto zaprawionym garściami ziarem kadzidła, by je rozjuszonego dużo ilością tego napoju, wypuścić na śmiertelne starcie z Judejczykami.

(3) Po wydaniu tego rozkazu zabrał się znowu do ucztowania z udziałem najbliższych przyjaciół i dowódców wojskowych, bardzo wrogo nastawionych do Judejczyków.

(4) Hermon, strażnik słoni, zaczął wykonywać, co mu nakazano bardzo skrupulatnie

(5) Kiedy dozorcy wychodzili wieczorem, spętali ręce tych nieszczęśników i użyli wobec nich jeszcze innych zabezpieczeń nocnych, przekonani, że całe to plemię dotrze do kresu swojej zagłady

(6) Gdy wszystkim poganom wydawało się że, Judejczycy pozbawieni są jakiejkolwiek pomocy, bo uwięzieni, taką zewsząd cierpieli przemoc,

(7) Oni sami zaczęli ze łzami przyzywać nieustającym wołaniem swojego litościwego Boga i Ojca, wszechwładnego Pana, mającego moc nad wszelką władzą.

(8) Błagali, by zniweczył wymierzony przeciw nim zbrodniczy plan, by ocalił ich objawiając swą wielkość, od gotowego już i bardzo bliskiego tragicznego losu,

(9) Ich błagalna modlitwa wznosiła się żarliwie ku niebu

(10) Hermon dał pić bezlitosnym słoniom, tak że nasyciły się sutą obfitością wina i napełniły dostatkiem ziaren kadzidła, a potem, z samego rana, stawił się na dworze, aby o tym zameldować królowi.

(11) Na króla jednak zesłał wtedy sen Ten, który od zarania czasu, w nocy i za dnia, użycza tego pięknego daru wszystkim według swej woli

(12) Dzięki działaniu Pana król, owładnięty snem bardzo słodkim i głębokim, całkowicie zaniedbał swoje zbrodnicze postanowienie i sam na sobie mocno się zawiódł w tym nieodwołalnym planie.

(13) Gdy Judejczycy przeżyli cało wyznaczoną wcześniej godzinę, wychwalali Świętego, swojego Boga, i znowu prosili Go, chętnego do pojednania, aby raczył okazać moc swojego potężnego ramienia zuchwałym poganom.

(14) Prawie w połowie dziesiątej godziny, kiedy dworzanin wyznaczony do zajmowania się zaproszonymi gośćmi zobaczył, że już się zebrali, poszedł do króla i trącił go.

(15) Gdy z trudem go dobudził, poinformował, że mija już pora bankietu i opowiedział o tamtych

(16) Przyjąwszy jego sprawozdanie, król wrócił do picia. Przybyłych na ucztę zaprosił. Aby zajęli miejsce naprzeciw niego

(17) Gdy to uczynili, zachęcał ich do swobodnego częstowania się i do oddania się ochoczej zabawie

(18) Gdy wzajemna uciecha była już zaawansowana, król przywołał Hermona i bardzo groźnie zapytał, z jakiego powodu pozwolono, aby Judejczycy przeżyli ten dzień

(19) Kiedy wyjaśnił i życzliwi mu to poświadczyli, że jeszcze nocą do końca wykonał wszystko, co mu nakazano

(20) Król przyjął to ze srogością, gorszą od srogości Falarisa, i powidział że przez jego dzisiejszy sen doznali łaskawości ‘’ale na jutro – dodał – już nieodwołalnie przygotuj w podobny sposób słonie do całkowitej zagłady tych bezbożnych Judejczyków

(21) Te słowa króla wszyscy obecni przyjęli z entuzjazmem i radością, a potem każdy udał się do swojego domu

(22) Ale nocny czas przeznaczyli nie tyle na sen, ile raczej na obmyślanie szyderstw przeciw tym biedakom

(23) Gdy tylko kogut zapiał przed brzaskiem, Hermon ustawił słonie w pełnym ekwipunku przy wielkiej kolumnadzie

(24) Tłumy z miasta zebrały się na to zbudzające litość widowisko i niecierpliwie czekały na świt.

(25) Judejczycy tymczasem przez ten pozostały ułamek czasu, z rękami wzniesionymi ku niebu, wśród śpiewów żałosnych, ostatnim oddechem stali rzewne błagania do najwyższego Boga, aby znowu jak najszybciej przyszedł im z pomocą

(26) Jesz nie rozbłysły promienia słońca, gdy król przyjął u siebie przyjaciół, a Hermon stawił się i zapraszając do wyjścia, poinformował, że to, czego pragnął jest w pełni gotowe.

(27) Gdy król wysłuchał sprawozdania, był wyraźnie zaskoczony nadzwyczajną propozycją wyjścia. Kompletnie nieświadomy pytał, co to za sprawa, którą tak nagle mu się przedstawia.

(28) Było to wyraźnie działanie Boga, który ma władzę nad wszystkim, a teraz dotknął myśli króla zapomnieniem o tym, co wcześniej sam zaplanował

(29) Hermon i wszyscy przyjaciele przypominali mu, mówiąc: ‘’Królu, zwierzęta i wojsko są gotowe zgodnie z twoją stanowczą wolą

(30) On jednak na te słowa bardzo się rozłościł, za sprawą bowiem opatrzności Boskiej jego pamięć całkiem się zamroczyła, i z groźbą w oku powiedział”

(31) Gdyby tu byli wasi rodzice lub wnuki, prędzej z nich przygotowałbym sutą strawę dla tych wściekłych bestii niż z Niewinnych Judejczyków, którzy mnie i moim przodkom okazywali pełną i trwałą lojalność

(32) Tak naprawdę, to gdyby nie względy towarzyskie i jakiś pożytek z ciebie, powinno się ciebie, nie tamtych, pozbawić życia.

(33) Zniósł jakoś Hermon tę nieoczekiwaną i straszną groźbę, ale twarz mu się ścięła i oczy zmartwiały

(34) Z przyjaciół jeden po drugim, każdy chmurny, dyskretnie opuszczał zebranych i odchodził do swoich obowiązków

(35) Kiedy Judejczycy dowiedzieli się o tym wydarzeniu u króla, wychwalali sławnego Boga, Pana, Króla królów za to że znowu doznali jego pomocy

(36) Kiedy jednak starym zwyczajem znowu zarządził wystawną biesiadę i nakazał powrót do wesołości

(37) Przywoławszy Hermona, zapytał groźnie ‘’Ile razy trzeba ci, nędzniku, rozkazywać w tej samej sprawie?

(38) Jeszcze raz przygotuj odpowiednio słona na jutro dla zagłady Judejczyków

(39 Współczujący kuzyni króla, zdziwienia niestałością jego myśli ośmielili się zapytać

(40) Królu jak długo będziesz nas, jak głupców, wystawiał na próbę, już trzeci raz, nakazując ich zagładę, a gdy rzecz jest gotowa, wycofując się i odwołując to, co postanowiłeś,

(41) Z tego powodu miasto burzy się, nadal czekając. Zbierają się już gromadami i wzrasta groźba, że zaczną się grabieże

(42) Na to król, istny Falaris, całkowicie niezrównoważony, zupełnie nieświadomy własnych wcześniejszych decyzji o ochronie Judejczyków, stanowczo zobowiązał się bezcelowo przysięgą, że natychmiast pośle ich do świata umarłych, zmiażdżonymi kolanami i stopami bestii:

(43) Że wróci jak najprędzej do Judei, by ogniem i włócznią zrównać wszystko z ziemią, że ten niedostępny do niego przybytek niezwłocznie w płomieniach do gruntu wypali; że pozbawi go tych, którzy tak składają ofiary i na zawsze uczyni to miejsce pustym

(44) Wtedy przyjaciele i kuzyni bardzo uradowani odeszli i z pełnym przekonaniem rozstawili wojsko w najdogodniejszych punktach miasta, aby czuwało nad porządkiem

(45) Gdy tylko dozorca słoni bardzo aromatycznym winem, zaprawionym ziarnami kadzidła, doprowadził zwierzęta prawie do stanu, by tak powiedzieć, szaleństwa i oporządził je budzącym grozę sprzętem,

(46) A miasto już o brzasku niezliczonymi tłumami zapełniło teren przy hipodromie, wszedł do pałacu, aby ponieważ wszystko było gotowe, ponaglić króla

(47) I Król, napełniwszy swe myśli strasznym gniewem, wyruszył z wojskiem i bestiami. Chciał swoje skamieniałe serce i niewrażliwe oczy nasycić oglądaniem okrutniej i bezlitosnej masakry

(48) Kiedy Judejczycy zobaczyli tumany kurzu, wzniecane przy bramie przez nadciągające słonie, przez uzbrojone wojsko i przez podążający za nimi tłum, oraz usłyszeli narastającą wrzawę,

(49) Uznali, że nastała ostatnia chwila ich życia, koniec bolesnego oczekiwania. Zaczęli lamentować i płakać. Wymieniali pocałunki, ściskali krewnych, rzucali się sobie na szyję: rodzice dzieciom, matki córką, a inne trzymające przy piersiach nowo narodzone niemowlęta, po raz ostatni syciły ich mlekiem

(50) Lecz kiedy wspomnieli wcześniej doznaną pomoc z nieba, wszyscy zgodnie padli na ziemię, nawet maleństwa odsunęli od piersi

(51) I Wznieśli bardzo głośny krzyk do Pana wszelkiej mocy, błagając o okazanie im litości, gdyż stoją już przy bramie śmierci

Rozdział 6 (3 Mch 6)

(1) Tymczasem niejaki Eleazar , człowiek znany wśród kapłanów tego kraju, mąż, który osiągnął już przywileje sędziwego wieku i swoje życie ozdobił wszelkiego rodzaju cnotami, powstrzymał wokół siebie wołania starszych i tak zaczął się modlić

(2) O Królu, wielki Rządco, Boże wszechwładny, litościwy Sterniku każdego stworzenia,

(3) Spójrz, Ojcze, na potomstwo Abrahama, na dzieci oddanego Ci Jakuba, na lud poświęconego Ci działu, niesprawiedliwie ginący na obcej ziemi.

(4) Ty faraona, ówczesnego władcę Egiptu, który miał mnóstwo rydwanów i puszył się zuchwałą bezbożnością i chełpliwym językiem, zniszczyłeś razem z dumną armią, a plemieniu Izraela pokazałeś jasność miłosierdzia.

(5) Ty, Panie obaliłeś Sennacherima, pyszniącego się niezliczonym wojskiem, groźnego króla Asyryjczyków, który włócznią cały już świat poddał władzy swojej ręki i odgrażając się w swym samochwalstwie i zuchwałości, wystąpił także przeciw Twojemu świętemu miastu. Objawiłeś wtedy swoją moc licznym narodom.

(6) Ty trzech przyjaciół, którzy w Babilonii swoje życie dobrowolnie ogniowi oddali, byle tylko nie okazać boskiej czci marnościom, rozpalony do czerwoności piec rosą schłodziwszy, ocaliłeś zdrowych i całych, nawet bez uszczerbku włosów, a płomienie skierowałeś na ich wrogów.

(7) Ty Daniela, oszczerstwami zawiści lwom na pożarcie do ciemnej jaskini rzuconego, wyprowadziłeś bez szwanku na światło

(8) Jonasza skazanego na strawienie we wnętrznościach morskiego potwora, spojrzawszy Ojcze, łaskawie, przywróciłeś zdrowego wszystkim bliskim

(9) Również teraz, Opiekunowie bardzo litościwy i czujący odrazę, do pychy, objaw siebie prędko tym oto z rodu Izraela, którzy już tak są sponiewierani przez obrzydliwych i bezbożnych pogan

(10) A jeżeli nasze życie na obczyźnie skażone jest nieprawością, to wyrwij nas z ręki wrogów i zniszcz nas, o Panie, taką śmiercią, jaką Ty wybierzesz.

(11) Niech ci jałowi w myślach nie sławią zguby Twoich umiłowanych, mówiąc: Nawet ich Bóg nie udzielił im ratunku!

(12) Ty masz pełną moc i władzę całą, dlatego o Wiekuisty, spójrz teraz i ulituj się nad nami, którzy zgodnie z nierozumną pychą bezbożnych mamy być pozbawieni życia jak zdrajcy

(13) Niech się dzisiaj poganie skulą ze strachy przed Twoją, o Chwalebny niezwyciężoną potęgą, bo przecież w Twojej mocy leży ocalenie plemienia Jakuba

(14) Do Ciebie ze łzami śle teraz błagania tak wiele niemowląt i ich rodzicie

(15) Niech stanie się widoczne dla wszystkich pogan, że jesteś z nami, Panie, i że nie odwróciłeś się od nas. Niegdyś oświadczyłeś, mówiąc: Gdyby nawet znaleźli się w kraju swych nieprzyjaciół, nie zapomnę o nich. Teraz zatem, Panie, spełnij te słowa.

(16) W tym czasie, gdy Eleazar kończył modlitwę, król z bestiami i całym chrzęstem wojska dotarł do hipodromu

(17) Gdy Judejczycy zobaczyli ich, wznieśli tak wielki krzyk ku niebu, że wypełniły się nim pobliskie doliny, a całym wojskiem owładnął niepohamowany strach

(18) Wtedy przesławny Wszechwładca, prawdziwy Bóg, objawił siebie, otwierając niebiańskie bramy. Wyszło z nich dwóch świetlistych aniołów o wzbudzającym strach wyglądzie, widzialnym dla wszystkich z wyjątkiem Judejczyków

(19) Stanęli od czoła, napełnili wojsko wrogów najpierw wahaniem, potem przerażeniem aż unieruchomili ich pętami nie zerwania

(20) Także król zaczął drżeć ze strachu i zapomniał o swojej okrutnej surowości

(21) Zwierzęta natomiast obróciły się przeciw uzbrojonym żołnierzom, którzy szli za nimi, deptały ich i zabijały

(22) Gniew króla zamienił się we współczucie i w płacz nad tym, co wcześniej zamyślał

(23) Kiedy bowiem usłyszał ten krzyk i zobaczył wszystkich leżących gotowych do zagłady, zapłakał i tak z gniewem i groźba w głosie powiedział do przyjaciół

(24) Uzurpujecie sobie władzę króla i okrucieństwem przewyższacie tyranów, nawet i mnie, waszego dobroczyńcę, usiłujecie skrycie pozbawić władzy i życia, obmyślając intrygi szkodliwe dla królestwa

(25) Kto tak nierozumnie zgromadził tutaj, wypędziwszy z domów, tych, którzy wiernie strzegą naszych warowni

(26) Kto tak niegodziwie skazał na upokarzające traktowanie tych, którzy od początku, w każdej sytuacji wyróżniają się wśród wszystkich innych narodów życzliwością do nas i wielokrotnie narażali się na najgorsze niebezpieczeństwa ze strony ludzi

(27) Rozwiążcie i rozkujcie te okrutne więzy i odeślijcie ich spokojnie do ich posiadłości, prosząc o wybaczenie tego, co zrobiliście

(28) Uwolnijcie tych synów Wszechwładcy, Boga żyjącego w niebiosach, którzy od czasu naszych przodków do dzisiaj użycza nienaruszalnej stabilności i chwały naszemu panowaniu

(29) Tak król powiedział, a oni bezzwłocznie rozwiązani, wielbili świętego Wybawiciela, swojego Boga, za to, że znowu uniknęli śmierci

(30) Po wycofaniu się do miasta król wezwał ministra aprowizacji i rozkazał mu wydać Judejczykom wino i wszystko, co potrzebne do ucztowania przez siedem dni. Uznał bowiem, że w pełnej radości mogą czcić swoje ocalenie w tym miejscu. w którym, jak przypuszczali, mieli doznać zguby.

(31) Wtedy ci, którzy wcześniej słyszeli obelgi i byli o krok od grobu, a raczej już do niego zstępowali, zamiast gorzkiej i przykrej śmierci smakowali uczty, wdzięczni za ocalenie, a miejsce przygotowane na ich pogrom i zgon podzielili między ucztujące w pełni wesela grupy

(32) Zaniechali żałobnej melodii trenów, a podjęli śpiew odziedziczony po przodkach, w którym wychwalali Boga, Wybawiciela i Sprawcę cudów. Odsunęli całe lamentowanie i płacz, a dając wyraz szczęśliwej radości, złączyli się w tańcu.

(33) Tak samo król urządził w związku z tym wszystkim wielką biesiadę i nieustannie w podniosłych słowach dziękował niebu z swoje niewiarygodne ocalenie

(34) Ci natomiast, którzy poprzedni byli pewni, że tamci pójdą na rzeź i staną się żerem ptactwa i z taką radością dokonywali ich rejestracji, teraz okryci wstydem boleśnie wzdychali, a ich zawzięta buta w niełasce zwiotczała

(35) Judejczycy tymczasem stanęli, jak wcześniej powiedzieliśmy, do wymienionego już wspólnego tańca przy uczcie, świętowali, śpiewali psalmy i radosne pieśni uwielbienia

(36) Uchwalali wtedy wprowadzenie związanego z tymi wydarzeniami zwyczaju dla całej tamtejszej ich wspólnoty, dla siebie i dla następnych pokoleń, postanowili mianowicie, że czcić będą radosnymi obchodami owe dni, ale nie dlatego, że pili i jedli różne smakołyki, lecz z powodu tego, że doznali ocalenia za sprawą Boga.

(37) Potem skierowali do króla prośbę o zgodę na powrót do siebie

(38) Ich spis zrobiony był w ciągu czterdziestu dni: od dwudziestego piątego dnia miesiąca Pachon do czwartego dnia miesiące Epifi. Ich natomiast zagłada ustalona została na dni: od piątego do siódmego miesiąca Epifi, czyli na trzy dni.

(39) Jednak Pan chwalebnie objawił w tych dniach swoje miłosierdzie, ocalając ich w całości i nietkniętych.

(40) Zaopatrywani we wszystko przez króla ucztowali przez czternaście dni. Potem poprosili na audiencji o odesłanie ich.

(41) Król przychylił się do ich prośby I dał im list napisany przez niego do zarządców poszczególnych miast. Zawarł w nim wielkodusznie taki tekst:

Rozdział 7 (3 Mch 7)

(1) Król Ptolemeusz Filopator dowódcom w całym Egipcie i wszystkim administratorom życzy radości i dobrego zdrowia

(2) My i dzieci nasze również czujemy się dobrze, bo wielki Bóg prowadzi nasze sprawy, tak jak pragniemy

(3) Niektórzy z naszych przyjaciół, zgodnie ze swoim zepsutym charakterem ustawicznie naciskając na nas, namówili nas, abyśmy zebrali z całego królestwa Judejczyków i zbiorowo ukarali barbarzyńskimi torturami jako zdrajców

(4) Wykazali, że dopóki tego się nie zrobi, nigdy sprawy naszego królestwa nie będą stały dobrze, bo ten lud jest wrogo nastawiony do wszystkich nacji

(5) Oni też przyprowadzili ich Tutaj, spętanych jak niewolników, dręczony jak jeńcy, bardziej – jak spiskowcy. Bez żadnego dochodzenia czy śledztwa zamierzali ich zgładzić, skutych z okrucieństwem przewyższającym srogość zwyczajów Scytów.

(6) My jednak surowo zganiliśmy ich, z trudem darowując im życie, gdyż wobec wszystkich ludzi wyrozumiali jesteśmy. Wiemy że Bóg niebios bezpiecznie osłania Judejczyków, zawsze pomagając im, jak ojciec synom

(7) Zważając na nieprzyjacielską i wierną życzliwość, jaką mieli i mają wobec nas i naszych przodków, prawowicie uwalniamy ich od wszelkiego i jakiegokolwiek rodzaju zarzutu.

(8) Nakazujemy też każdemu, że oni wszyscy mają wrócić do siebie, że nikt, w żadnym miejscu, nie może im wyrządzić żadnej krzywdy ani ubliżać im z powodu czegokolwiek, co się przydarza wbrew rozumowi

(9) Macie wiedzieć, że jeżeli knuć będziemy jakieś zło przeciw nim lub w ogóle im dokuczać, będzie bez wątpienia mieli stale przeciw nam jako mściciela takich postępowań nie jakiegoś człowieka, ale najwyższego Boga, pana wszelkiej mocy. ‘’Bądźcie zdrowi’’

(10) Po otrzymaniu tego listu nie spieszyli się ze swoim odejściem, ale nastawiali na króla z żądaniami, aby ci z plemienia Judejczyków, którzy z własnej inicjatywy występowi przeciw świętemu Bogu i przeciw Bożemu prawu, mogli być przez nich samych należycie ukarani

(11) Twierdzili, że nigdy nie będą życzliwie do spraw króla nastawieni ci, którzy z myślą o dobru swego brzucha łamali Boskie nakazy.

(12) Przyjmując, że prawdą jest to, co mówią, król dał im pełne zezwolenie, a nawet zachętę, aby na całym terytorium jego królestwa mogli z pełną swobodą zgładzić tych, którzy złamali prawo Boże, i to bez jakiegokolwiek królewskiego sądu i nadzoru.

(13) Wtedy ich kapłani i cały tłum zaczęli okrzykami wychwalać go, jak należało, i na końcu zawoławszy ‘’Chwalmy Pana’’, odeszli

(14) I kogokolwiek spośród skalanych współplemieńców spotkali na swej drodze, karali dla przykładu i zabijali.

(15) Tamtego dnia zabili ponad trzystu mężczyzn i ten dzień czcili z radością, bo mogli zniszczyć zbrukanych.

(16) Oni sami, ponieważ aż do śmierci trzymali się Boga, doświadczyli wielkiej błogości ocalenia. Wyruszali teraz z miasta, uwieńczeni różnego rodzaju pięknie pachnącymi kwiatami. Szli, wznosząc radosne okrzyki. Pieśniami uwielbienia i melodyjnymi hymnami dziękowali Bogu swoich przodków, odwiecznemu Wybawcy Izraela

(17) Gdy przybyły do Ptolemais, która ze względu na swe właściwości nazywana jest ”różoplenną”, czekały tam na nich statki, udostępnione im zgodnie z ich pragnieniem na siedem dni.

(18) Tam sutą libacją uczcili ocalenie, bo król wspaniałomyślnie fundował wszystko w czasie podróży, aż do powrotu każdego do swojego domu

(19) Po szczęśliwym wylądowaniu i godny dziękczynieniu postanowili znowu czcić owe dni wesela przez czas swojego pobytu

(20) Te dni ogłosili jako święte inskrypcją na steli, umieszczonej po modlitwie w miejscu biesiady, a potem wolni, bez uszczerbku, ogromnie radośni odjechali każdy do siebie: jedni lądem, inni morzem, a inni rzeką, mając rozkazem króla zapewnione bezpieczeństwo

(21) I mieli większe niż poprzednio wśród swych wrogów prawa, a także poważanie i szacunek. Niczego z ich własności nie skonfiskowano

(22) Wszyscy odzyskali swoje dobra zgodnie ze spisem. Jeśli ktoś miał jakieś ich rzeczy, teraz im oddawał z bardzo wielkim strachem. W ten sposób największy Bóg spełnił wielkie rzeczy dla ich ocalenia.

(23) Niech Wybawiciel Izraela będzie po wszystkie czasy błogosławiony. Niech tak się stanie.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.