Pieśń Nad Pieśniami (Pnp)

 

Pieśń Nad Pieśniami

Septuaginta LXX

 

 

 

 

Pieśń nad pieśniami

Rozdział 1

1: 1 Pieśń pieśni, którą jest śpiew Salomona. 2 Pocałuj mnie pocałunkami swoich ust, bo piersi twoje są lepsze od wina. 3 Zapach twoich maści jest lepszy od wszystkich przypraw: twoje imię to maść wylana; dlatego młode dziewczęta cię uwielbiają. 4 Cię zaciągnęli: uciekniemy za tobą, dla zapachu twoich maści: król mnie zamknął, rozradujmy się i cieszmy się w tobie; Będziemy miłować twoje piersi bardziej niż wino: sprawiedliwość cię kocha.

5 Jestem czarny, ale piękny, córki jerozolimskie, jako namioty Kedar, jako zasłony Salomona. 6 Nie patrzcie na mnie, bo ja jestem mroczny, ponieważ słońce patrzy na mnie nieszczęśliwie: synowie matki mojej szli ze mną; uczyniłem mnie stróżem w winnicach; Nie zachowałem własnej winnicy.

7 Powiedz mi, ty , którego miłuje dusza moja, gdzie ty tendest swego stada, gdzie ty causest im spocząć w południe, abym stał się jako jeden, który jest ukrytych przez stad twoich towarzyszy.

8 Jeśli nie znasz siebie, jesteś sprawiedliwy wśród kobiet, idź śladami stada i karm dzieci swoje przy namiotach pasterzy. 9 Porównałem ciebie, towarzysza mojego, do koni moich w wozach faraoowych. 10 Jakie są twoje policzki piękne jak te, o gołębicy, twoja szyja jak łańcuchy! 11 Wykonamy złote figury z ćwiekami srebra.

12 Tak długo jak król był przy stole, mój spikenard wydał swój zapach. 13 Mój krewny jest dla mnie paczką mirry; on będzie leżał między moimi piersiami. 14 Mój krewny jest dla mnie skupiskiem kamfory w winnicach Engaddi.

15 Oto, jesteś sprawiedliwy, mój towarzyszu; oto jesteś sprawiedliwy; twoje oczy to gołębie. 16 Oto ty jesteś sprawiedliwy, mój krewniak, tak piękny, przyćmiewający nasze łóżko. 17 Promienie naszego domu są cedrami, nasze sufity są z cyprysu.

Rozdział 2

2: 1 Jestem kwiatem równiny, lilią dolin.

2 Jako lilia między cierniami, tak jest moim towarzyszem wśród córek.

3 Jako jabłko między drzewami, tak jest między krewnymi mój syn. Pragnąłem jego cienia i usiadłem, a jego owoc był słodki w gardle. 4 Wprowadź mnie do winnicy; ustawić miłość przede mną. 5 Wzmocnij mnie wonnościami, zostań mną z jabłkami: bo jestem zraniony miłością. 6 Jego lewa ręka będzie pod moją głową, a moja prawica będzie mnie obejmowała.

7 I oskarżyłem was, córki jerozolimskie, mocą i cnotami pola, abyście nie budzili ani nie budzili mojej miłości, dopóki jej nie zechce.

8 Głos mego krewnego! oto on skacze przez góry, skacząc przez wzgórza.

9 Mój krewny jest jak sarna lub młody jeleń w górach Baethel: oto on jest za naszą ścianą, patrząc przez okna, zaglądając przez kraty. 10 Mój krewny odpowiada i mówi do mnie: Wstań, przyjdź, mój towarzysz, mój piękny, mój gołąb. 11 Bo oto zima przeminęła, deszcz już nie ma, odszedł. 12 Kwiaty są widziane na ziemi; nadszedł czas przycinania; głos gołąbki słychać było w naszej ziemi. 13 Drzewo figowe wypuściło młode figi, winorośle wyrosły czereśne winogrona, wydały zapach: powstańcie, przyjdź, towarzyszu mój, mój niewątpliwy, mój gołębice; tak, chodź.

14 Tyś jest moja gołębica w skale, pod ścianą: pokaż mi oblicze twoje i spraw, abym usłyszał głos twój; albowiem głos twój jest słodki, a oblicze twoje piękne.

15 Weźcie nam małe lisy, które zepsuły winorośl: albowiem nasze winnice wydały delikatne winogrona.

16 Mój krewny jest mój, a ja jestem jego; karmi swoje trzody wśród lilii.

17 Aż do dnia świtu, a cienie odejdą, obróć się, mój krewniaku, bądź jak sarna lub młode jelenie w górach wąwozów.

Rozdział 3

3: 1 Nocą na łożu szukałem tego, którego miłuje dusza moja; szukałem go, ale go nie znalazłem; Zadzwoniłem do niego, ale nie usłuchał mnie. 2 Wstąpię teraz i chodzę w mieście, na targowiskach i na ulicach, i będę szukał tego, którego miłuje dusza moja: szukałem go, ale go nie znalazłem. 3 Odnalazłem mnie stróżów, którzy krążą po mieście. Powiedziałem : Czy widzieliście tego, którego kocha moja dusza? 4 To było jak trochę chwilę po tym, jak rozstał się z nimi, że znalazłam umiłowanego mej duszy: Trzymałem go i nie pozwól mu odejść, dopóki nie przyniósł go do domu mojej matki, i do komory z niej, że poczęte mnie.

5 I oskarżyłem cię, córki jerozolimskie, mocą i cnotami pola, abyście nie budzili i nie obudzili miłości mojej , ażby się podobał .

6 Kto jest tym, co wynurza się z pustyni jako słupy dymu, pachnące mirrą i kadzidłem, wszystkimi pudrami perfumiarza? 7 Oto łóżko Salomona; sześćdziesiąt potężnych mężów możnych Izraela jest wokół tego. 8 Wszyscy oni trzymają miecz, będąc ekspertem w wojnie: każdy ma miecz na swoim udzie z powodu strachu w nocy.

9 Król Salomon stworzył sobie las leśny w Libanie. 10 Wykonał srebrne słupy, jego dno było złote, a szkarłatne pokrycie, w środku bruk miłości dla córek jerozolimskich. 11 Wynijdźcie, córki Syjonu, a oto król Salomon, z koroną, którą koronowała go matka jego, w dniu, w którym się odprawił, iw dniu radości serca jego.

Rozdział 4

4: 1 Oto, jesteś sprawiedliwy, mój towarzyszu; oto jesteś sprawiedliwy; twoje oczy to gołębie, obok twego zasłony; twoje włosy są jak stada kóz, które pojawiły się z Galaadu. 2 Twoje zęby są jak stada owiec , które wyrosły z prania; wszyscy nosili bliźniaki, a nie ma wśród nich jałowca. 3 Twoje wargi są jak szkarłatna nić, a twoja mowa jest urocza: jak skórka granatu jest twoim policzkiem bez twojej zasłony. 4 Szyja twoja jest jako wieża Dawidowa, która była zbudowana na zbrojownię; tysiąc tarcz na niej wisiało, iwszystkie rzutki potężnych ludzi. 5 Twoje dwa piersi są jak dwa bliźniacze, które żyją wśród lilii. 6 Aż do świtu dnia, gdy odejdą cienie, złożę się do góry mirry i na pagórek kadzidła. 7 Ty jesteś sprawiedliwy, towarzyszu mój, i nie ma w tobie miejsca.

8 Przyjdź z Libanu, oblubienico moja , pochodzę z Libanu; przyjdziesz i przejdziesz ze szczytu Wiary, ze szczytu Sanir i Hermon, z lwów lwów, z gór lampartów. 9 Siostro moja , oblubienico moja, poruszysz serce moje; serce moje zawstydziłeś jednym ze swoich oczu, jednym łańcuchem szyi. 10 Jak piękne są twoje piersi, moja siostro, mój współmałżonek! O ileż piękniejsze są piersi twoje niż wino i woń twoich szat niż wszystkie przyprawy! 11 Twoje usta opuszczają plaster miodu, mój współmałżonek: miód i mleko są pod twoim językiem; a zapach twoich szat jest jak zapach Libanu. 12 Moja siostro, mojamałżonek jest ogrodem zamkniętym; zamknięty ogród, fontanna zamknięta. 13 Pędy twoje są ogrodem z granatów, z owocami jagód wybranych; kamfora, ze spikenardem: 14 spikenard i szafran, tatarak i cynamon; ze wszystkimi lasami Libanu, mirry, aloesu, z wszystkimi głównymi przyprawami: 15 fontanna ogrodu i studnia wody tryskającej i bulgoczącej z Libanu.

16 Przebudźcie się, o północny wiatr; i przyjdź, o południe; i dmuchnij przez mój ogród, i pozwól moim przyprawom wypłynąć.

Rozdział 5

5: 1 Niech mój krewny zejdzie do swego ogrodu i spożyje owoc wybranych przez siebie jagód. Przyszedłem do mego ogrodu, moja siostro, moja małżonka: zebrałem moją mirrę z moimi przyprawami; Zjadłem mój chleb z miodem; Wypiłem moje wino z mlekiem. Jedzcie, przyjaciele, i pijcie; tak, bracia, pić obficie.

2 Śpię, ale moje serce jest obudzone: głos mego krewnego puka do drzwi, mówiąc : Otwarty, otwarty na mnie, mój towarzysz, moja siostro, moja gołębica, moja doskonała, bo moja głowa wypełniona jest rosą, moje zamki z kroplami nocy. 3 Zrzuciłem płaszcz; jak mam to założyć? Umyłem nogi, jak mam ich splugawić? 4 Mój krewny wyciągnął rękę przez otwór w drzwiachi mój brzuch ruszył za nim. 5 Wstałem, aby otworzyć się na mojego krewnego; moje dłonie opuściły mirrę, dobraną palcami mirrę na klamce zamka. 6 Otworzyłem się przed moim krewnym; mój krewny zniknął; moja dusza zawiodła w jego mowie: szukałem go, ale nie znalazłem; Zadzwoniłem do niego, ale on mi nie odpowiedział. 7 Strażnik, który krąży po mieście, znalazł mnie, uderzyli mnie, ranili mnie; strażnicy murów ode mnie ode mnie ode mnie. 8 O cnoty jeźdźców i cnoty pól powierzyłem wam, córki jerozolimskie, jeśli wy znajdziecie mego krewnego, cóż wam powiecie? Że jestem zraniony miłością.

9 Czymże jest twój krewny bardziej niż inny krewny, o piękny wśród kobiet? Czymże jest twój krewny bardziej niż inny krewny, tak nas oskarżyłeś? 10 Mój krewny jest biały i rumiany, wybrany spośród miriadów. 11 Jego głowa jest jak bardzo piękne złoto, jego zamki płyną, czarny jak kruk. 12 Jego oczy są jak gołębie, przy basenach wodnych, obmywane mlekiem, siedząc przy sadzawkach. 13 Jego policzki są jak miseczki przypraw, wylewające wonności; jego usta są liliami, zrzucając mirrę wyboru. 14 Jego ręce są jak złoto z berylem: jego brzuch jest tablicą z kości słoniowej na szafirowym kamieniu. 15 Jego nogi są marmurowymi filarami ustawionymi na złotych podstawkach: jego forma jest jak Liban, wybór jako cedry. 16 Jego gardło jest najsłodsze i pożądane. To jest mój krewny, a to jest moja towarzyszka, córki jerozolimskie.

17 Gdzie jest twój krewny, ty piękny wśród kobiet? dokąd twój krewny się odwrócił? powiedz nam , a my będziemy go szukać z tobą.

Rozdział 6

6: 1 Mój krewny udał się do ogrodu, do korzeni przypraw, aby nakarmić trzodę w ogrodach i zbierać lilie. 2 Jestem krewnym moim, a krewnym moim jest, który żywi się wśród lilii.

3 Ty jesteś uczciwy, mój towarzysz, jako Przyjemność, piękna jak Jerozolima, straszna jak armie ustawione w szeregu. 4 Odwróć oczy ode mnie przede mną, bo mnie poruszyły; włosy twoje są jak stada kóz, które pojawiły się od Galaada. 5 Twoje zęby są jak stada owiec pozbawionych cielców , które wyrosły z prania, wszystkie niosące bliźniaki, i nie ma wśród nich żadnej jałowej, twoje usta są jak nić szkarłatu, a twoja mowa jest urodziwy. 6 Twój policzek jest jak skórka granatu, widziana bez twojej zasłony. 7 Jest sześćdziesiąt królowe i osiemdziesiąt konkubin, a dziewice bez liczby. 8 Moja gołębica, moja doskonała, jest jedna; ona jest jedynajedna z jej matek; ona jest wyborem jej, który ją nużył. Córki ją zobaczyły, a królowe wymówią jej błogosławione, tak i konkubiny, i będą ją chwalić. 9 Kto jest tym, który wygląda jak poranek, jasny jak księżyc, wybór jak słońce, straszny jak armie ustawione w szeregu?

10 Zszedłem do ogrodu orzechów, aby popatrzeć na owoce doliny, aby zobaczyć, czy krzew winny kwitnie, gdy kwitną jabłka granatu. 11 Tam dam ci moje piersi: dusza moja nie wiedziała, że to czyni mnie jak wozy Aminadaba.

12 Powrót, powrót, O Sunamit; wróć, wróć, a my spojrzymy na ciebie. Co zobaczysz w Sunamite? Przychodzi jako bandy armii.

Rozdział 7

7: 1 Twoje kroki są piękne w butach, o córko księcia: stawy twoich ud są jak łańcuchy, dzieło rzemieślnika. 2 Twój pępek jest jak obracana misa, nie chcąc alkoholu; brzuch twój jest jak kupa pszenicy z liliami. 3 Twoje dwa piersi są jak dwa bliźniacze. 4 Twoja szyja jest jak wieża z kości słoniowej; twoje oczy są jak kałuże w Esebonie, przy bramach córki wielu: twój nos jest jak wieża Libanusa, spoglądającego w stronę Damaszku. 5 Głowa twoja na tobie jest jak Karmel, a kosmy włosów twych jak szkarłat; król jest związany w galeriach. 6 Jakże jesteś piękna, i jak słodka jesteś, moja miłość! 7 To jest twoja wielkość w twoich rozkoszach; ty byłeś jak palma, a piersi twoje skupione. 8 Powiedziałem: Pójdę do drzewa palmowego, wezmę jego wysokie gałęzie, a teraz twoje piersi będą jak grona winorośli i zapach nosa jabłek; 9 A gardło twoje jako dobre wino, dobrze się układając z mym pobożnym, pasując do warg i zębów.

10 Jestem krewnym mego krewnego, a jego pragnienie jest względem mnie. 11 Przyjdź, mój krewniaku, wychodźmy na pole; weźmy się w wioskach. 12 Idźmy wcześnie do winnic; zobaczmy, czy winorośl zakwitła, czypojawiły się kwiaty, czy wyrosły granaty; dam ci moje piersi. 13 mandragory dały zapach, a u naszych drzwi  wszelkiego rodzaju owoce wyboru, nowe i stare. O mój krewniaku, zachowałem je dla ciebie.

Rozdział 8

8: 1 Chciałbym, abyś, mój krewny, był tym, który ssał piersi mojej matki; kiedy cię znalazłem, pocałowałem cię; tak, nie powinni mnie lekceważyć. 2 Ja bym cię wziął, wprowadziłbym cię do domu mojej matki i do komnaty z nią, która mnie poczęła; Zmusiłbym cię do picia przyprawionego wina, soku z moich granatów.

3 Jego lewa ręka powinna być pod moją głową, a prawa ręka powinna mnie przytulić.

4 I oskarżyłem was, córki jerozolimskie, przez cnoty pól, abyście się nie budzili, i nie obudzili miłości mojej , ażby się podobał.

5 Kim jest ten, który pojawia się cały biały, oparty na swoim krewnym? Podniosłem cię pod jabłonią; tam twoja matka cię wyprowadziła; tam, która cię urodziła, wyprowadziła cię.

6 Postaw mnie jako pieczęć na sercu twym, jako pieczęć na ramieniu twym; bo miłość jest silna jak śmierć; zazdrość jest okrutna jak grób, jej szyby są szybami ognia, a nawet płomieniami.

7 Wiele wody nie będzie w stanie ugasić miłości, a rzeki jej nie zatopią; gdyby człowiek oddał całą swoją substancję z miłości, ludzie całkowicie jej gardzili.

8 Nasza siostra jest mała i nie ma piersi; co mamy uczynić dla naszej siostry, w dniu, w którym się o nią mówi? 9 Jeśli ona jest murem, budujmy na jej srebrnych nadburciach; a jeśli ona jest drzwiami, załatwmy jej panele cedrowe. 10 Jestem murem, a moje piersi są jak wieże; Byłem w ich oczach jak ten, który znalazł pokój. 11 Salomon miał winnicę w Beelamonie; zostawił swoją winnicę strażnikom; każdy miał przynieść jego owoc tysiąc sztuk srebra. 12 Moja winnica, nawet moja, jest przede mną; Salomon będzie miał tysiąc, a tych, którzy zachowają jego owoc, dwieście.

13 Ty, który mieszkasz w ogrodach, towarzysze słuchają twego głosu, każ mi go usłyszeć .

14 Odejdź, mój krewniaku, i bądź jak łania lub jelonek w górach przypraw.

 

 

Song of Songs

Chapter 1

1:1 The Song of songs, which is Solomon’s. 2 Let him kiss me with the kisses of his mouth: for thy breasts are better than wine. 3 And the smell of thine ointments is better than all spices: thy name is ointment poured forth; therefore do the young maidens love thee.

4 They have drawn thee: we will run after thee, for the smell of thine ointments: the king has brought me into closet: let us rejoice and be glad in thee; we will love thy breasts more than wine: righteousness loves thee.

5 I am black, but beautiful, ye daughters of Jerusalem, as the tents of Kedar, as the curtains of Solomon. 6 Look not upon me, because I am dark, because the sun has looked unfavourably upon me: my mother’s sons strove with me; they made me keeper in the vineyards; I have not kept my own vineyard.

7 Tell me, thou whom my soul loves, where thou tendest thy flock, where thou causest them to rest at noon, lest I become as one that is veiled by the flocks of thy companions.

8 If thou know not thyself, thou fair one among women, go thou forth by the footsteps of the flocks, and feed thy kids by the shepherd’s tents. 9 I have likened thee, my companion, to my horses in the chariots of Pharao. 10 How are thy cheeks beautiful as those of a dove, thy neck as chains! 11 We will make thee figures of gold with studs of silver.

12 So long as the king was at table, my spikenard gave forth its smell. 13 My kinsman is to me a bundle of myrrh; he shall lie between my breasts. 14 My kinsman is to me a cluster of camphor in the vineyards of Engaddi.

15 Behold, thou art fair, my companion; behold, thou art fair; thine eyes are doves. 16 Behold, thou art fair, my kinsman, yea, beautiful, overshadowing our bed. 17 The beams of our house are cedars, our ceilings are of cypress.

Chapter 2

2:1 I am a flower of the plain, a lily of the valleys.

2 As a lily among thorns, so is my companion among the daughters.

3 As the apple among the trees of the wood, so is my kinsman among the sons. I desired his shadow, and sat down, and his fruit was sweet in my throat. 4 Bring me into the wine house; set love before me. 5 Strengthen me with perfumes, stay me with apples: for I am wounded with love. 6 His left hand shall be under my head, and his right hand shall embrace me.

7 I have charged you, ye daughters of Jerusalem, by the powers and by the virtues of the field, that ye do not rouse or wake my love, until he please.

8 The voice of my kinsman! behold, he comes leaping over the mountains, bounding over the hills.

9 My kinsman is like a roe or a young hart on the mountains of Baethel: behold, he is behind our wall, looking through the windows, peeping through the lattices. 10 My kinsman answers, and says to me, Rise up, come, my companion, my fair one, my dove. 11 For, behold, the winter is past, the rain is gone, it has departed. 12 The flowers are seen in the land; the time of pruning has arrived; the voice of the turtle-dove has been heard in our land. 13 The fig-tree has put forth its young figs, the vines put forth the tender grape, they yield a smell: arise, come, my companion, my fair one, my dove; yea, come.

14 Thou art my dove, in the shelter of the rock, near the wall: shew me thy face, and cause me to hear thy voice; for thy voice is sweet, and thy countenance is beautiful.

15 Take us the little foxes that spoil the vines: for our vines put forth tender grapes.

16 My kinsman is mine, and I am his: he feeds his flock among the lilies.

17 Until the day dawn, and the shadows depart, turn, my kinsman, be thou like to a roe or young hart on the mountains of the ravines.

Chapter 3

3:1 By night on my bed I sought him whom my soul loves: I sought him, but found him not; I called him, but he hearkened not to me. 2 I will rise now, and go about in the city, in the market-places, and in the streets, and I will seek him whom my soul loves: I sought him, but I found him not. 3 The watchmen who go their rounds in the city found me. I said, Have ye seen him whom my soul loves? 4 It was as a little while after I parted from them, that I found him whom my soul loves: I held him, and did not let him go, until I brought him into my mother’s house, and into the chamber of her that conceived me.

5 I have charged you, O daughters of Jerusalem, by the powers and by the virtues of the field, that ye rouse not nor awake my love, until he please.

6 Who is this that comes up from the wilderness as pillars of smoke, perfumed with myrrh and frankincense, with all powders of the perfumer? 7 Behold Solomon’s bed; sixty mighty men of the mighty ones of Israel are round about it. 8 They all hold a sword, being expert in war: every man has his sword upon his thigh because of fear by night.

9 King Solomon made himself a litter of woods of Lebanon. 10 He made the pillars of it silver, the bottom of it gold, the covering of it scarlet, in the midst of it a pavement of love, for the daughters of Jerusalem. 11 Go forth, ye daughters of Sion, and behold king Solomon, with the crown wherewith his mother crowned him, in the day of his espousals, and in the day of the gladness of his heart.

Chapter 4

4:1 Behold, thou art fair, my companion; behold, thou art fair; thine eyes are doves, beside thy veil: thy hair is as flocks of goats, that have appeared from Galaad. 2 Thy teeth are as flocks of shorn sheep, that have gone up from the washing; all of them bearing twins, and there is not a barren one among them. 3 Thy lips are as a thread of scarlet, and thy speech is comely: like the rind of a pomegranate is thy cheek without thy veil. 4 Thy neck is as the tower of David, that was built for an armoury: a thousand shields hang upon it, and all darts of mighty men. 5 Thy two breasts are as two twin fawns, that feed among the lilies. 6 Until the day dawn, and the shadows depart, I will betake me to the mountain of myrrh, and to the hill of frankincense. 7 Thou art all fair, my companion, and there is no spot in thee.

8 Come from Libanus, my bride, come from Libanus: thou shalt come and pass from the top of Faith, from the top of Sanir and Hermon, from the lions’ dens, from the mountains of the leopards. 9 My sister, my spouse, thou hast ravished my heart; thou hast ravished my heart with one of thine eyes, with one chain of thy neck. 10 How beautiful are thy breasts, my sister, my spouse! how much more beautiful are thy breasts than wine, and the smell of thy garments than all spices! 11 Thy lips drop honeycomb, my spouse: honey and milk are under thy tongue; and the smell of thy garments is as the smell of Libanus. 12 My sister, my spouse is a garden enclosed; a garden enclosed, a fountain sealed. 13 Thy shoots are a garden of pomegranates, with the fruit of choice berries; camphor, with spikenard: 14 spikenard and saffron, calamus and cinnamon; with all woods of Libanus, myrrh, aloes, with all chief spices: 15 a fountain of a garden, and a well of water springing and gurgling from Libanus.

16 Awake, O north wind; and come, O south; and blow through my garden, and let my spices flow out.

Chapter 5

5:1 Let my kinsman come down into his garden, and eat the fruit of his choice berries. I am come into my garden, my sister, my spouse: I have gathered my myrrh with my spices; I have eaten my bread with my honey; I have drunk my wine with my milk. Eat, O friends, and drink; yea, brethren, drink abundantly.

2 I sleep, but my heart is awake: the voice of my kinsman knocks at the door, saying, Open, open to me, my companion, my sister, my dove, my perfect one: for my head is filled with dew, and my locks with the drops of the night. 3 I have put off my coat; how shall I put it on? I have washed my feet, how shall I defile them? 4 My kinsman put forth his hand by the hole of the door, and my belly moved for him. 5 I rose up to open to my kinsman; my hands dropped myrrh, my fingers choice myrrh, on the handles of the lock. 6 I opened to my kinsman; my kinsman was gone: my soul failed at his speech: I sought him, but found him not; I called him, but he answered me not. 7 The watchman that go their rounds in the city found me, they smote me, they wounded me; the keepers of the walls took away my veil from me. 8 I have charged you, O daughters of Jerusalem, by the powers and the virtues of the field: if ye should find my kinsman, what are ye to say to him? That I am wounded with love.

9 What is thy kinsman more than another kinsman, O thou beautiful among women? what is thy kinsman more than another kinsman, that thou hast so charged us? 10 My kinsman is white and ruddy, chosen out from myriads. 11 His head is as very fine gold, his locks are flowing, black as a raven. 12 His eyes are as doves, by the pools of waters, washed with milk, sitting by the pools. 13 His cheeks are as bowls of spices pouring forth perfumes: his lips are lilies, dropping choice myrrh. 14 His hands are as turned gold set with beryl: his belly is an ivory tablet on a sapphire stone. 15 His legs are marble pillars set on golden sockets: his form is as Libanus, choice as the cedars. 16 His throat is most sweet, and altogether desirable. This is my kinsman, and this is my companion, O daughters of Jerusalem.

17 Whither is thy kinsman gone, thou beautiful among women? whither has thy kinsman turned aside? tell us, and we will seek him with thee.

Chapter 6

6:1 My kinsman is gone down to his garden, to the beds of spice, to feed his flock in the gardens, and to gather lilies. 2 I am my kinsman’s, and my kinsman is mine, who feeds among the lilies.

3 Thou art fair, my companion, as Pleasure, beautiful as Jerusalem, terrible as armies set in array. 4 Turn away thine eyes from before me, for they have ravished me: thy hair is as flocks of goats which have appeared from Galaad. 5 Thy teeth are as flocks of shorn sheep, that have gone up from the washing, all of them bearing twins, and there is none barren among them: thy lips are as a thread of scarlet, and thy speech is comely. 6 Thy cheek is like the rind of a pomegranate, being seen without thy veil. 7 There are sixty queens, and eighty concubines, and maidens without number. 8 My dove, my perfect one is one; she is the only one of her mother; she is the choice of her that bore her. The daughters saw her, and the queens will pronounce her blessed, yea, and the concubines, and they will praise her. 9 Who is this that looks forth as the morning, fair as the moon, choice as the sun, terrible as armies set in array?

10 I went down to the garden of nuts, to look at the fruits of the valley, to see if the vine flowered, if the pomegranates blossomed. 11 There I will give thee my breasts: my soul knew it not: it made me as the chariots of Aminadab.

12 Return, return, O Sunamite; return, return, and we will look at thee. What will ye see in the Sunamite? She comes as bands of armies.

Chapter 7

7:1 Thy steps are beautiful in shoes, O daughter of the prince: the joints of thy thighs are like chains, the work of the craftsman. 2 Thy navel is as a turned bowl, not wanting liquor; thy belly is as a heap of wheat set about with lilies. 3 Thy two breasts are as two twin fawns. 4 Thy neck is as an ivory tower; thine eyes are as pools in Esebon, by the gates of the daughter of many: thy nose is as the tower of Libanus, looking toward Damascus. 5 Thy head upon thee is as Carmel, and the curls of thy hair like scarlet; the king is bound in the galleries. 6 How beautiful art thou, and how sweet art thou, my love! 7 This is thy greatness in thy delights: thou wast made like a palm tree, and thy breasts to cluster. 8 I said, I will go up to the palm tree, I will take hold of its high boughs: and now shall thy breasts be as clusters of the vine, and the smell of thy nose of apples; 9 and thy throat as good wine, going well with my kinsman, suiting my lips and teeth.

10 I am my kinsman’s, and his desire is toward me. 11 Come, my kinsman, let us go forth into the field; let us lodge in the villages. 12 Let us go early into the vineyards; let us see if the vine has flowered, if the blossoms have appeared, if the pomegranates have blossomed; there will I give thee my breasts. 13 The mandrakes have given a smell, and at our doors are all kinds of choice fruits, new and old. O my kinsman, I have kept them for thee.

Chapter 8

8:1 I would that thou, O my kinsman, wert he that sucked the breasts of my mother; when I found thee without, I would kiss thee; yea, they should not despise me. 2 I would take thee, I would bring thee into my mother’s house, and into the chamber of her that conceived me; I would make thee to drink of spiced wine, of the juice of my pomegranates.

3 His left hand should be under my head, and his right hand should embrace me.

4 I have charged you, ye daughters of Jerusalem, by the virtues of the field, that ye stir not up, nor awake my love, until he please.

5 Who is this that comes up all white, leaning on her kinsman? I raised thee up under an apple-tree; there thy mother brought thee forth; there she that bore thee brought thee forth.

6 Set me as a seal upon thy heart, as a seal upon thine arm; for love is strong as death; jealousy is cruel as the grave, her shafts are shafts of fire, even the flames thereof.

7 Much water will not be able to quench love, and rivers shall not drown it; if a man would give all his substance for love, men would utterly despise it.

8 Our sister is little, and has no breasts; what shall we do for our sister, in the day wherein she shall be spoken for? 9 If she is a wall, let us build upon her silver bulwarks; and if she is a door, let us carve for her cedar panels.

10 I am a wall, and my breasts are as towers; I was in their eyes as one that found peace.

11 Solomon had a vineyard in Beelamon; he let his vineyard to keepers; every one was to bring for its fruit a thousand piecesof silver.

12 My vineyard, even mine, is before me; Solomon shall have a thousand, and they that keep its fruit two hundred.

13 Thou that dwellest in the gardens, the companions hearken to thy voice: make me hear it.

14 Away, my kinsman, and be like a doe or a fawn on the mountains of spices.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.