Księga Mormona 09 – Księga Almy (Al)

 

 

Księga Almy, Syn Almy

Rozdział 1

Relacja Almy, syna Almy, Pierwszego i Głównego Sędziego nad ludem Nefiego, a także Najwyższego Kapłana w Kościele. Historia panowania sędziów, wojen i sporów między ludźmi. A także relacja z wojny między Nefitami a Lamanitami, zgodnie z zapisem Almy Pierwszej i Głównego Sędziego.

1 I stało się, że w pierwszym roku panowania Sędziów nad ludem Nefim od tego czasu król Mosjasz poszedł drogą całej ziemi; walcząc z dobrymi wojnami, postępując uczciwie przed Bogiem, nie pozostawiając nikogo, aby rządził zamiast niego;

2 On jednak ustanowił prawa i oni zostali uznani przez ludzi; dlatego byli zobowiązani do przestrzegania praw, które uczynił.

3 I stało się, że w pierwszym roku panowania Almy na miejscu sądu był człowiek postawiony przed nim, aby był sądzony; człowiek, który był duży i był znany z jego wielkiej siły;

4 I poszedł między lud, głosząc im to, co nazwał Słowie Bożem, niosąc przeciwko kościele;

5 Deklarowanie ludziom, że każdy kapłan i nauczyciel powinien stać się popularny; i nie powinni pracować własnymi rękami, ale powinni być wspierani przez ludzi;

6 I oznajmił też ludowi, że wszyscy ludzie powinni być zbawieni w dniu ostatecznym, i że nie potrzebują się bać ani drżeć, ale aby podnieśli głowy i weselili się;

7 Albowiem Pan stworzył wszystkich ludzi, i wszystkich odkupił; iw końcu wszyscy ludzie powinni mieć życie wieczne.

8 I stało się, że nauczał on tych rzeczy tak bardzo, że wielu uwierzyło w Jego słowa, nawet tak wielu, że zaczęli go wspierać i dawać mu pieniądze;

9 I począł podnosić się w pychę serca swego, i nosić bardzo kosztowne szaty; tak, a nawet zaczął zakładać kościół, po sposobie jego zwiastowania.

10 I stało się, gdy miał głosić tym, którzy uwierzyli w słowo jego, spotkał człowieka, który należał do kościoła Bożego, a nawet do jednego z nauczycieli;

11 I zaczął ostro walczyć z nim, aby odciągnął lud kościoła; ale człowiek mu się sprzeciwiał, upominając go słowami Bożymi.

12 A imię tego człowieka było Gedeon; i to on był narzędziem w rękach Boga, który uwolnił lud Limhi z niewoli.

13 A ponieważ Giedeon wytrzymał mu słowa Boże, rozgniewał się z Gedeonem, dobył miecza i zaczął go bić.

14 A Gedeon, będąc dotknięty przez wiele lat, nie był w stanie wytrzymać swoich ciosów, dlatego został zabity mieczem;

15 A człowiek, który go zabił, został zabrany przez lud Kościoła i został przyprowadzony przed Almę, aby został osądzony według zbrodni, którą popełnił.

16 I stało się, że stanął przed Alma, i prosił się z wielką odwagą.

17 Ale Alma rzekł do niego: Oto po raz pierwszy kapłaństwo zostało wprowadzone do tego ludu.

18 A oto, nie tylko jesteś winien kapłaństwa, ale usiłowałeś go wymusić mieczem; i gdyby kapłaństwo było egzekwowane między tym ludem, to udowodniłoby ich całkowite zniszczenie.

19 I przelałeś krew sprawiedliwego, tak, człowieka, który wiele dobrego uczynił między tym ludem; a gdybyśmy cię oszczędzili, krew jego przyszedłaby na nas, abyśmy się pomścili;

20 Przetoż ty jesteś skazany na śmierć według zakonu, który nam dał Mosjasz, nasz ostatni król;

21 I zostali uznani przez ten lud; dlatego ten naród musi przestrzegać prawa.

22 I stało się, że go pojmali; i nazywał się Nehor; i przenieśli go na szczyt wzgórza Manti,

23 I powstał, a raczej potwierdził między niebem a ziemią, że to, czego nauczał lud, było przeciwne słowu Bożemu; i tam doznał haniebnej śmierci.

24 To jednak nie położyło kresu rozpowszechnianiu kapłaństwa przez ziemię; ponieważ wielu kochało próżne rzeczy tego świata i zaczęli głosząc fałszywe doktryny, i to oni zrobili dla dobra i honoru.

25 Ale nie kłamstwo, jeźliby było wiadomo, z obawy przed zakonem, bo kłamcy byli karani; dlatego udawali, że nauczają zgodnie z ich przekonaniem:

26 A teraz prawo nie może mieć żadnej mocy dla żadnego człowieka za jego wiarę.

27 A oni nie kradną, bojąc się zakonu; za takie były karane; ani na długo ani nie rabują, ani nie mordują; albowiem ten, który został zamordowany, został ukarany na śmierć.

28 I stało się, że każdy, kto nie należy do kościoła Bożego, zaczął prześladować tych, którzy należeli do kościoła Bożego, i przyjął na nich imię Chrystusa;

29 Lecz oni ich prześladowali i nękali ich wszelkimi słowami, a to z powodu ich pokory;

30 Ponieważ nie byli dumni w swoich własnych oczach i dlatego, że przekazywali słowo Boże, jedno z drugim, bez pieniędzy i bez ceny.

31 A wśród ludu tego kościoła obowiązywało surowe prawo, aby żaden człowiek, należący do kościoła, nie powstał i nie prześladował tych, którzy nie należeli do kościoła, i aby nie było prześladowań między sobą.

32 Lecz było wielu spośród nich, którzy poczęli być dumni, i zaczęli gorliwie walczyć ze swymi przeciwnikami, nawet po uderzeniach; tak, uderzali się pięściami.

33 A było to w drugim roku panowania Almy, i to było przyczyną wielkiego ucisku dla kościoła; tak, to było przyczyną wielu procesów z kościołem;

34 Albowiem serca wielu zatwardzili, a imiona ich zostały wymazane, aby więcej nie byli wspominani pośród ludu Bożego.

35 I wielu spośród nich się wycofało.

36 To była wielka próba dla tych, którzy trwali w wierze; niemniej jednak byli wytrwali i niezachwianie w przestrzeganiu przykazań Bożych, a oni znosili cierpliwość prześladowaniami, które na nich padły.

37 A gdy kapłani odeszli z pracy, aby przekazać lud Boży słowu, lud także pozostawił ich wysiłki, aby słuchać słowa Bożego.

38 A gdy im był przekazał kapłan słowo Boże, wszyscy wrócili się pilnie do roboty swojej;

39 A kapłan nie uznając się ponad swoich słuchaczy; albowiem kaznodzieja nie był lepszy od słuchacza, tak samo nauczyciel nie był lepszy od ucznia, a więc wszyscy byli równi, i wykonywali całą pracę, każdy według mocy swojej;

40 I obdarzyli każdą substancję swym według tego, co miał, ubogim, potrzebującym, chorym i uciśnionym;

41 I nie nosili drogich ubrań, ale byli zgrabni i przystojni;

42 I tak ustanowili sprawy kościoła; iw ten sposób zaczęli mieć ciągły pokój ponownie, pomimo wszystkich ich prześladowań.

43 A teraz, dzięki stałości kościoła, zaczęli być bogaci; posiadanie obfitości wszystkiego, co było w potrzebie;

44 Obfitość trzody, trzody i wszelakie wszelakie rodzaje, a także obfitość zboża, złota i srebra, i cennych rzeczy; i obfitość jedwabiu i kręconego bisioru oraz wszelkiego rodzaju dobrej, domowej roboty szmatki.

45 W ten sposób, w ich dobrze prosperujących okolicznościach, nie wyrzucili nikogo, kto był nagi lub głodny, lub który był głodny, lub który był chory, lub który nie był karmiony;

46 I nie postawili swoich serc na bogactwach; dlatego byli oni liberalni dla wszystkich, zarówno starych, jak i młodych, zarówno więźniów, jak i wolnych, zarówno mężczyzn, jak i kobiet, czy to z kościoła, czy w kościele, bez szacunku dla osób, jak dla tych, którzy stali w potrzebie;

47 W ten sposób prosperowali i stali się znacznie bogatsi niż ci, którzy nie należeli do ich kościoła.

48 Ci zaś, którzy nie należeli do ich kościoła, oddawali się czciom, bałwochwalstwu, bezczynności, gawędzeniu, zawiściom i konfliktom;

49 I noszenie kosztownej odzieży; podnoszone w dumie na własne oczy; prześladowania, kłamstwa, kradzieży, okradania, popełniania nierządów, mordowania i wszelkiego rodzaju niegodziwości;

50 Wszakże zakon ten wszedł w czyn wszystkich, którzy go dopuszczali, o ile to możliwe.

51 I stało się, że przez sprawowanie nad nimi Prawa, każdy człowiek cierpiący według tego, co uczynił, stali się bardziej spokojni i nie popełnili żadnej niegodziwości, gdyby to było wiadome:

52 Dlatego ludu Nefiego wiele zapanował, aż do piątego roku panowania sędziów.

53 I stało się, gdy zaczął się piąty rok ich panowania, i zaczęła się kłótnia między ludem, dla pewnego człowieka nazwana Amlici; jest bardzo przebiegłym człowiekiem, tak, mądrym człowiekiem, jeśli chodzi o mądrość świata; był po rozkazie człowieka, który zabił Gedeona mieczem, który został stracony zgodnie z prawem.

54 A ten Amlici przez swą przebiegłość ściągnął za sobą wiele ludzi; nawet tak bardzo, że zaczęli być bardzo potężni; i zaczęli starać się ustanowić Amlici, aby był królem nad ludem.

55 Było to niepokojące dla ludzi Kościoła, a także dla wszystkich, którzy nie zostali odsunięci po perswazjach Amlici:

56 Gdyż wiedzieli, że zgodnie z ich prawem, takie rzeczy muszą zostać ustanowione przez głos ludu;

57 Dlatego, jeśli byłoby to możliwe, że Amlici powinien zdobyć głos ludu, będąc złym człowiekiem, pozbawiłby ich ich praw i przywilejów Kościoła, itp .; ponieważ miał on zamiar zniszczyć Kościół Boży.

58 I stało się, że lud zgromadził się po wszystkiej ziemi, każdy według myśli jego, czy był za czy przeciw Amlici, w osobnych ciałach, mając wiele sporów i cudownych sporów, jeden z drugim;

59 I tak zebrali się razem, aby głosić w ich sprawie, a oni zostali złożeni przed Sędziami.

60 I stało się, że głos ludu przyszedł przeciwko Amlici, że nie został królem nad ludem.

61 A to spowodowało wiele radości w sercach tych, którzy byli przeciwko niemu; ale Amlici wzbudził tych, którzy byli na jego łasce, gniew przeciw tym, którzy nie byli na jego łasce.

62 I stało się, że się zebrali, i poświęcili Amlici, aby byli królem ich.

63 A gdy Amlici został królem nad nimi, rozkazał im, aby wzięli broń przeciwko swym braciom; i to uczynił, aby mu go poddać.

64 A lud Amlici wyróżniał się imieniem Amlici, nazywanym Amlicytami; a resztę nazywano Nefitami, czyli ludem Bożym:

65 Dlatego ludzie Nefitów byli świadomi zamiarów Amlicytów i dlatego przygotowali się na ich spotkanie;

66 Owszem, uzbroili się w miecze, cymbały, łuki, strzały, kamienie i zawiesia, i wszelką broń wojenną wszelkiego rodzaju;

67 W ten sposób byli gotowi spotkać się z Amlicytami w czasie ich przyjścia.

68 I byli mianowani dowódcy, i wyżsi dowódcy, i wodzowie główni według liczby ich.

69 I stało się, że Amlici zbroił swych ludzi wszelką bronią wojenną wszelkiego rodzaju; a także ustanowił władców i przywódców nad swoim ludem, aby poprowadzili ich do wojny przeciwko swoim braciom.

70 I stało się, że Amlijici przyszli na wzgórze Amnihu, które było na wschód od rzeki Sydońskiej, które biegnęło nad ziemią Zarahemla, i tam zaczęli wojnę z Nefitami.

71 A teraz Alma, będący naczelnym sędzią i naczelnikiem ludu Nefiego, wyruszył więc ze swoim ludem, tak ze swymi dowódcami i naczelnymi dowódcami, tak na czele swoich wojsk, przeciwko Amlicytom do bitwy. ; i zaczęli zabijać Amlicyty na wzgórzu na wschód od Sydonu.

72 A Amlicytyści walczyli z Nefitami z wielką siłą, na tyle, że wielu Nefitów upadło przed Amlicytami;

73 Mimo to Pan wzmocnił rękę Nefitów, że zabili Amljalitów z wielką rzezią, że zaczęli uciekać przed nimi.

74 I stało się, że Nefici przez cały dzień ścigali Amlicyty, i zabijali ich z wielką mordą, tak że zabito Amlionitów dwanaście tysięcy pięćset trzydzieści i dwie dusze;

75 I zabito Nefitów sześć tysięcy pięćset sześćdziesiąt i dwie dusze.

76 A kiedy Alma już nie mógł ścigać Amlicytów, spowodował, że jego lud rozbił namioty w dolinie Gideon, a dolina została wezwana po tym Gedeonie, który został zabity ręką Nehora mieczem ; w tej dolinie Nefici rozbili namioty na noc.

77 A Alma posłał szpiegów, aby podążali za resztą Amlicytów, aby wiedział o ich planach i ich działkach, dzięki czemu mógł się przed nimi obronić, aby mógł ocalić swój lud przed zniszczeniem.

78 A ci, których posłał, aby pilnowali obozu Amlickich, nazywali się Zeram, i Amnor, i Manti, i Limer; ci, którzy wyszli ze swoimi ludźmi, aby obserwować obóz Amlicytów.

79 I stało się, że nazajutrz wrócili się do obozu Nefitów, w wielkim pośpiechu, wielce zdziwiwszy, i zatrwożyli się, mówiąc:

80 Oto my poszliśmy za obozem Amlicytów i ku naszemu wielkiemu zdumieniu, w ziemi Minon, nad krajem Zarahemla, w trakcie ziemi Nefiego, widzieliśmy liczne zastępy Lamanitów;

81 A oto Amlicyści dołączyli do nich, a oni są na naszych braci na tej ziemi; i uciekają przed nimi ze swoimi trzodami, z żonami i dziećmi, w kierunku naszego miasta.

82 A jeźlibyśmy nie spieszyli się, otrzymali w posiadanie nasze miasto; a nasi ojcowie, i nasze żony, i nasze dzieci zostaną zabite.

83 I stało się, że lud Nefiego zabrał ich namioty i wyruszył z doliny Gedeon do ich miasta, które było miastem Zarahemla.

84 A oto, gdy oni przechodzili przez rzekę Sydon, Lamanici i Amlicyty, będąc tak licznymi, jak gdyby byli piaskami morskimi, przyszli na nich, aby ich zniszczyć;

85 Niemniej jednak Nefici, wzmocnieni ręką Pańską, modląc się do niego potężnie, aby wybawił ich z rąk nieprzyjaciół;

86 Dlatego Pan wysłuchał ich wołania i umocnił ich, a Lamanici i Amlicyty upadli przed nimi.

87 I stało się, że Alma walczył z Amlici mieczem, twarzą w twarz; i walczyli potężnie, jeden z drugim.

88 I stało się, że Alma, będąc mężem Bożym, ćwiczony z wielką wiarą, zawołał, mówiąc: Panie, zmiłuj się i ocal moje życie, abym mógł być narzędziem w twoich rękach, aby ocalić i chronić ten naród .

89 A kiedy Alma wypowiedział te słowa, znów zaczął walczyć z Amlicim; i został wzmocniony, tak że zabił Amliciego mieczem.

90 I stanął także przed królem Lamanitów, ale król Lamanitów uciekł przed Alma i wysłał swoich strażników, aby walczyli z Alma.

91 Ale Alma, wraz ze swymi strażnikami, walczył ze strażnikami króla Lamanitów, dopóki nie zabił ich i nie odwiódł;

92 I tak oczyścił ziemię, a raczej brzeg, który znajdował się na zachód od rzeki Sydon, rzucając ciała Lamanitów, którzy zostali zabici, w wody Sydonu, aby w ten sposób jego lud mógł mieć miejsce do przejścia i walcz z Lamanitami i Amlicytami po zachodniej stronie rzeki Sydon.

93 I stało się, gdy wszyscy przeszli przez rzekę Sydon, a Lamanici i Amlicyty zaczęli uciekać przed nimi, chociaż byli tak liczni, że nie dali się policzyć;

94 I uciekli przed Nefitami, ku puszczy, która była na zachód i północ, daleko poza granice ziemi;

95 A Nefici ścigali ich mocą i zabijali ich; spotkali się z każdej strony, zabici i pędzeni, aż rozproszyli się na zachodzie i na północy, aż dotarli na pustynię, którą nazwano Hermountami;

96 I była ta część dziczy, którą napadły dzikie i drapieżne bestie.

97 I stało się, że wielu umarło na pustyni z ich ran, i zostały pożarte przez te zwierzęta, a także sępy powietrza, a ich kości zostały znalezione i zostały złożone na ziemi.

98 I stało się, że Nefici, którzy nie zostali zabici przez broń wojenną, pogrzebali tych, którzy byli zabici; teraz liczba zabitych nie była policzona ze względu na wielkość ich liczby; po tym, jak skończyli grzebanie zmarłych, wszyscy powrócili na swoje ziemie, do swoich domów, swoich żon i dzieci.

99 Wiele kobiet i dzieci zostało zabitych mieczem, a także wielu ich stad i ich stad;

100 A także wiele pól zbożowych zostało zniszczonych, bo zostały one zdeptane przez zastępy ludzkie.

101 A tak wielu z Lamanitów i Amlicytów, którzy byli pobici na brzegu Sydonu, zostało wrzuconych do wód Sydonu; a oto ich kości są w głębinach morskich i jest ich wiele.

102 A Amlicyty odróżniano od Nefitów; albowiem oni naznaczyli się czerwienią na czołach, po sposobie Lamanitów; nie obcinali jednak głowy jak do Lamanitów.

103 Teraz głowy Lamanitów zostały zerwane; i byli nadzy, gdyby nie skóra, która była przepasana na biodrach ich, i zbroja ich, która była opasana nimi, i łuki ich, i strzały ich, i kamienie ich, i liny ich, itd.

104 Skóry Lamanitów były ciemne, zgodnie ze znakiem, jaki nałożono na ich przodków, co było przekleństwem na nich z powodu ich przestępstw i ich buntu przeciwko ich braciom, którzy składali się z Nefiego, Jakuba, Józefa i Sama. , którzy byli sprawiedliwymi i świętymi ludźmi.

105 A ich bracia chcieli ich zniszczyć; dlatego zostali przeklęci; a Pan Bóg naznaczył ich, tak na Lamana i Lemuela, a także na synów Ismaela i na kobiety Izmaelitów;

106 I stało się tak, aby ich nasienie było odróżnione od nasienia ich braci, aby w ten sposób Pan Bóg zachował swój lud, aby nie mieszali i nie wierzyli w niepoprawne tradycje, które udowodniłyby ich zniszczenie.

107 I stało się, że każdy, kto mieszał swoje nasienie z tym z Lamanitów, przyniósł to samo przekleństwo na jego nasienie.

108 Dlatego każdy, kto cierpiał, aby odciągnąć go od Lamanitów, został powołany pod tę głowę i naznaczył go znak.

109 I stało się, że ktokolwiek nie uwierzy w tradycję Lamanitów, ale uwierzy w te zapiski, które zostały wyprowadzone z ziemi Jerozolimskiej, a także w tradycji ich ojców, które miały rację, którzy wierzyli w przykazania Boga, i zachował je, zwano Nefitami, czyli ludem Nefiego, od tego czasu;

110 To oni zachowali zapisy, które są prawdziwe dla ich ludu, a także dla ludu Lamanitów.

111 Teraz powrócimy znowu do Amlicytów, bo oni także mieli na sobie znak; tak, oni postawili znak na sobie, a nawet na czerwono na ich czołach.

112 Tak się wypełniło Słowo Boże, bo takie są słowa, które rzekł do Nefiego:

113 Oto Ja Lamanici przeklinam; i naznaczyłbym ich, aby oni i ich nasienie zostali oddzieleni od ciebie i od twojego potomka, od tego czasu i na wieki, z wyjątkiem żalu za ich niegodziwość i zwrócenia się do Mnie, abym się nad nimi zlitował.

114 I znowu: postawię na nim ślad, który będzie miał potomstwo swoim braciom, aby i oni byli przeklęci.

115 I znowu: nadstawię ślad na nim, który walczy przeciwko tobie i twojemu potomstwu.

116 I znowu mówię: Kto od was odejdzie, już więcej nie będzie nazywany twoim potomstwem; i będę wam błogosławił, itd., i ktokolwiek będzie nazwany twoim potomstwem, odtąd i na wieki; a były to obietnice Pana dla Nephi i dla jego nasienia.

117 A teraz Amlicyty nie wiedzieli, że wypełniają słowa Boże, gdy poczęli naznaczać się na czołach;

118 Lecz oni wyszli z otwartego buntu przeciwko Bogu; dlatego celowe było, aby klątwa spadła na nich.

119 Teraz chciałbym, abyście ujrzeli, że sprowadzili na siebie klątwę;

120 A tak każdy, kto jest przeklęty, przywiódł na siebie potępienie.

121 I stało się, że nie tak wiele dni po bitwie, która toczyła się w ziemi Zarahemli, przez Lamanitów i Amlicytyków, pojawiła się kolejna armia Lamanitów nad ludem Nefiego w tym samym miejscu, gdzie pierwsza armia spotkała się z Amlicytami.

122 I stało się, gdy była wysłana armia, aby wypędzić ich z ziemi ich.

123 Teraz sam Alma dotknięty raną, nie podjął walki w tym czasie przeciwko Lamanitom; ale wysłał przeciwko nim liczną armię;

124 A wyruszyli i zabili wielu Lamanitów, a resztę ich wypędzili z granic swojej ziemi;

125 A potem wrócili i zaczęli ustanawiać pokój w kraju, nie martwiąc się już na jakiś czas swoimi wrogami.

126 Wszystkie te rzeczy zostały uczynione, tak, wszystkie te wojny i spory rozpoczęły się i zakończyły w piątym roku panowania Sędziów;

127 W ciągu roku tysiące i dziesiątki tysięcy dusz wysłano do wiecznego świata,

128 Aby mogli czerpać nagrodę według swoich uczynków, bez względu na to, czy byli dobrzy, czy źli, aby czerpać wieczne szczęście lub wieczną nędzę, zgodnie z duchem, który wymyślili, aby być posłusznym, bez względu na to, czy jest to dobry duch, czy zły. ;

129 Albowiem każdy człowiek otrzymuje zapłatę od Tego, którego chce posłuchać, a to według słów ducha proroctwa; dlatego niech będzie zgodna z prawdą.

130 I tak zakończył się piąty rok panowania sędziów.

Alma, rozdział 2

1 I stało się w szóstym roku panowania sędziów nad ludem Nefim, nie było sporów ani wojen w ziemi Zararyi;

2 Lecz ludzie byli dotknięci, tak bardzo dotknięci utratą braci, a także utratą stad i stada, a także utratą pól zbożowych, które zostały deptane i zniszczone przez Lamanitów. ,

3 I tak wielkie były ich uciski, że każda dusza miała powody, by się smucić; i uwierzyli, że to są wyroki Boże posłane na nich z powodu ich niegodziwości i obrzydliwości; dlatego obudzono ich na pamiątkę ich obowiązków.

4 I zaczęli pełniej ustanawiać kościół; tak, i wielu z nich zostało ochrzczonych w wodach Sydonu i przyłączyło się do kościoła Bożego;

5 Owszem, zostali ochrzczeni przez rękę Almy, która została poświęcona arcykapłanem nad ludem Kościoła, przez rękę swego ojca, Almy.

6 W siódmym roku panowania sędziów było około trzech tysięcy pięciuset dusz, które złączyły się z kościołem Bożym i zostały ochrzczone.

7 I tak zakończył siódmy rok panowania Sędziów nad ludem Nefi; przez cały ten czas panował ciągły pokój.

8 I stało się w ósmym roku panowania sędziów, że lud kościoła zaczął się wić z dumy, z powodu ich nadzwyczajnych bogactw, ich pięknych jedwabi i cienkiego kręconego płótna,

9 A z powodu wielu trzód i trzód, i złota ich, i srebra ich, i wszelkiego rodzaju drogocennych rzeczy, które otrzymali od swego przemysłu;

10 I we wszystkich tych rzeczach wyrwali się w pychę ich oczu, bo zaczęli nosić bardzo kosztowne szaty.

11 A to było przyczyną wielkiego ucisku dla Almy, tak i dla wielu ludzi, których Alma poświęcił, aby być nauczycielami, kapłanami i starszymi, ponad kościołem;

12 Tak, wielu z nich było bardzo zasmuconych, ponieważ niegodziwość, którą widzieli, zaczęła być wśród ich ludu.

13 Albowiem ujrzeli i ujrzeli z wielkim żalem, że lud Kościoła był podniesiony w pychę ich oczu, i położył swe serca na bogactwach i na próżnych rzeczach tego świata;

14 I poczęli być pogardliwymi, jeden przeciwko drugiemu, i zaczęli prześladować tych, którzy nie uwierzyli według własnej woli i przyjemności.

15 I tak w ósmym roku panowania sędziów zaczęły się wielkie spory wśród ludzi Kościoła;

16 Owszem, były zawiści, i zwady, i zło, i prześladowania, i pycha, aby przewyższyć pychę tych, którzy nie należeli do kościoła Bożego.

17 I tak skończył się ósmy rok panowania Sędziów; a niegodziwość kościoła była wielką przeszkodą dla tych, którzy nie należeli do kościoła; i dlatego Kościół zaczął upadać w swoim postępie.

18 I stało się w początkach dziewiątego roku, Alma zobaczył niegodziwość Kościoła, i zobaczył także, że przykład kościoła zaczął prowadzić tych, którzy byli niewiernymi, od jednego kawału nieprawości do drugiego, a więc przynosząc zniszczenie ludu;

19 Widział też wielką nierówność między ludźmi, niektórzy podnoszą się z dumą, gardzą innymi, odwracają się od potrzebujących, nagich i głodnych, i tych, którzy są spragnieni, i tych, którzy są chorzy. i dotkniętych.

20 To była wielka przyczyna rozpaczy wśród ludu, podczas gdy inni się pogrążali, wydziedziczając tych, którzy potrzebowali pomocy, takich jak przekazywanie ich treści ubogim i potrzebującym; karmienie głodnych; i cierpiących wszelkiego rodzaju utrapień, na litość boską, którzy powinni przyjść zgodnie z duchem proroctwa, oczekując tego dnia, zachowując w ten sposób odpuszczenie grzechów;

21 Będąc napełnionym wielką radością z powodu zmartwychwstania, według woli i mocy, i wybawienia Jezusa Chrystusa z pasm śmierci.

22 I stało się, że Alma, widząc cierpienia pokornych naśladowców Bożych, i prześladowania, które zostały na nich nałożone przez resztę swego ludu, i widząc całą ich nierówność, zaczęli być bardzo zasmuceni; niemniej Duch Pański go nie zawiódł.

23 I wybrał mędrca, który był między starszymi kościoła, i dał mu moc według głosu ludu, aby miał moc ustanawiania praw według praw, które zostały dane, i włożenia ich do życie, według niegodziwości i zbrodni ludu.

24 A ten człowiek miał na imię Nefihah i został mianowany naczelnym sędzią; a on siedział na miejscu sądu, aby sądzić i rządzić ludem.

25 Albowiem Alma nie udzielił mu urzędu bycia arcykapłanem nad kościołem, lecz zachował u siebie arcykapłan; ale wydał on miejsce sądu do Nephihah:

26 I uczynił to, aby sam mógł wyruszyć między swój lud, lub pośród ludu Nefiego, aby głosił im Słowo Boże, aby je pobudzić ku pamięci swego obowiązku,

27 I aby przez słowo Boga zstąpił wszelką pychę i chytrość, i wszystkie spory, które były pośród jego ludu, nie widząc, aby je mógł odzyskać, gdyby nie były czyste w świadectwie przeciwko nim ,

28 I tak w początkach dziewiątego roku panowania sędziów nad ludem Nefiego, Alma oddał miejsce sądu Nefiha i ograniczył się całkowicie do najwyższych kapłaństw świętego Zakonu Boga, do świadectwa słowo, zgodnie z duchem Objawienia i proroctwa.

Alma, Rozdział 3

Słowa, które Alma, Najwyższy Kapłan, zgodnie ze świętym porządkiem Bożym, wydały ludziom w ich miastach i wioskach w całym kraju.

1 I stało się, że Alma zaczął przekazywać ludowi słowo Boże, najpierw w ziemi Zarahemla, a stamtąd po całej ziemi.

2 A te są słowa, które mówił do ludu w kościele, który był ustanowiony w mieście Zarahemla, według jego własnych zapisów, mówiąc:

3 Ja, Alma, zostałem konsekrowany przez mojego ojca Almę, aby być arcykapłanem nad kościołem Bożym, który ma moc i władzę od Boga, aby to czynić, oto, powiadam wam, że zaczął zakładać kościół na ziemi, która była w granicach Nefiego;

4 Tak, ziemia, którą nazwano ziemią Mormona; tak, i on chrzcił swoich braci w wodach Mormona.

5 I oto powiadam wam: Zostali wybawieni z rąk ludu króla Noego, przez miłosierdzie i moc Bożą.

6 A oto potem zostali porwani przez ręce Lamanitów na pustyni; Tak, powiadam wam: Byli w niewoli, i znowu Pan wybawił ich z niewoli mocą Jego słowa;

7 I zostaliśmy sprowadzeni do tej ziemi i tutaj zaczęliśmy ustanawiać Kościół Boży również w tym kraju.

8 A teraz oto powiadam wam, bracia moi, wy, którzy jesteście w kościele tym, czyście wystarczająco zachowali na pamiątkę niewolę ojców waszych?

9 Tak, i czy wystarczająco zachowałeś na pamiątkę Jego miłosierdzia i długiego cierpienia względem nich?

10 A co więcej, czy wystarczająco zachowaliście na pamiątkę, że wydał ich dusze z piekła?

11 Oto On zmienił ich serca; tak, obudził ich z głębokiego snu i obudzili się w Bogu.

12 Oto oni byli w pośrodku ciemności; jednak ich dusze były oświetlone światłem wiecznego słowa;

13 Owszem, okryci byli więzami śmierci, a łańcuchy piekielne czekały na nich wieczne zatracenie.

14 A teraz proszę was, bracia moi! Czy oni zostali zniszczeni?

15 Oto powiadam wam: Nie, nie byli.

16 I znowu pytam: Czy zostały złamane te pasma śmierci i łańcuchy piekielne, które je otaczały?

17 Mówię wam: Tak, oni zostali rozwiązani, a ich dusze rozszerzyły się i śpiewali odkupieńczą miłość.

18 I powiadam wam, że oni są zbawieni.

19 A teraz pytam was, w jakich warunkach są zbawieni? Tak, jakie podstawy mieli nadzieję na zbawienie?

20 Jaka jest przyczyna ich uwolnienia z pasm śmierci? Tak, a także łańcuchy piekielne?

21 Oto, mogę wam powiedzieć: czy mój ojciec Alma nie uwierzył słowom, które zostały wydane przez usta Abinadiego? Czyż nie był on świętym prorokiem?

22 Czy nie wypowiedział słów Boga, a mój ojciec Alma im uwierzył?

23 Według jego wiary nastąpiła wielka przemiana dokonana w jego sercu.

24 Oto powiadam wam, że to wszystko jest prawdą.

25 A oto głosił słowa ojcom waszym, i dokonała się wielka przemiana w ich sercach; a oni uniżają się i pokładają ufność w prawdziwym i żywym Bogu.

26 A oto byli wierni aż do końca; dlatego zostali zbawieni.

27 A teraz oto proszę was, bracia moi w kościele, czy duchowo narodziliście się z Boga?

28 Czy otrzymaliście jego obraz na waszych obliczach?

29 Czy doświadczyliście tej wielkiej zmiany w waszych sercach?

30 Czy wierzycie w odkupienie tego, który was stworzył?

31 Czy patrzysz w przyszłość oczami wiary i patrzysz na to śmiertelne ciało wzniesione w nieśmiertelności, i to zepsucie powstałe w nieskazitelności, aby stanąć przed Bogiem, aby być osądzonym zgodnie z uczynkami, które zostały dokonane w śmiertelnym ciele?

32 Powiadam wam: Czy możecie sobie wyobrazić, że słuchacie głosu Pana, mówiąc do was w tym dniu: Pójdźcie do mnie, błogosławieni, bo oto wasze uczynki stały się dziełem sprawiedliwości na twarzy Ziemia?

33 Czy możecie sobie wyobrazić, że możecie kłamać Panu w tym dniu i mówić: Panie, czy nasze uczynki były prawymi czynami na ziemi i że On was zbawi?

34 Albo inaczej, czy możecie sobie wyobrazić, że zostaliście postawieni przed trybunałem Boga, a wasze dusze są pełne winy i wyrzutów sumienia; mając pamięć o całej waszej winy;

35 Zaprawdę, wspominam całą waszą niegodziwość; Zapamiętajcie, żeście się sprzeciwili przykazaniom Bożym?

36 Mówię wam: Czy możecie patrzeć na Boga tego dnia z czystym sercem i czystymi rękami?

37 Mówię wam: Czy możecie spojrzeć w górę, mając obraz Boga wyryty na waszych obliczach?

38 Mówię wam: Czy możecie myśleć o zbawieniu, kiedy poddajecie się, aby stać się poddanymi diabła?

39 Ja wam powiadam: poznacie w owym dniu, że nie możecie być zbawieni; albowiem nie ma człowieka, który mógłby być zbawiony, gdyby jego szaty nie były umyte;

40 Tak, szaty jego muszą być oczyszczone, aż zostaną oczyszczone z wszelkiej plamy, przez krew tego, o którym mówili nasi ojcowie, którzy powinni przybyć, aby odkupić swój lud od grzechów.

41 A teraz proszę was, bracia moi! Jakożby się kto z was czuł, jeśli staniecie przed barem Bożym, mając szaty wasze splamione krwią i wszelkiego rodzaju plugastwem?

42 Oto, co te zeznania będą przeciwko wam?

43 Czyż nie będą świadczyć, że jesteście mordercami, tak, i że jesteście winni wszelkiego rodzaju niegodziwości?

44 Widzicie, bracia moi! Czy wy przypuszczacie, że taki będzie miał miejsce, aby usiąść w królestwie Bożym z Abrahamem, Izaakiem i Jakuba, i ze wszystkimi świętymi prorokami, których szaty są oczyszczone i nieskazitelny, czysty i biały?

45 Mówię wam: Nie, jeśli nie uczynisz od Stworzyciela kłamcą od początku, lub przypuśćmy, że od początku jest kłamcą, nie możesz przypuszczać, że takie miejsce może mieć miejsce w królestwie niebieskim, ale oni zostaną obsadzeni ponieważ oni są dziećmi królestwa diabła.

46 A teraz oto powiadam wam, moi bracia, jeśli doświadczyliście zmiany serca i jeśli poczuliście śpiewać pieśń o miłości odkupieńczej, zapytałbym: Czy czujecie się teraz tak?

47 Czy chodziliście, zachowując się bez winy wobec Boga?

48 Czy moglibyście powiedzieć, gdybyście zostali powołani, aby umrzeć w tym czasie, w was samych, abyście byli wystarczająco pokorni?

49 Aby twoje szaty zostały oczyszczone i uczynione białym, przez krew Chrystusa, który przyjdzie, aby odkupić swój lud od jego grzechów?

50 Czyż jesteście pozbawieni pychy? Mówię wam: Jeśli nie jesteście, nie jesteście gotowi na spotkanie z Bogiem.

51 Oto szybko się przygotujcie, bo wkrótce niebawem królestwo niebieskie i takie nie ma życia wiecznego.

52 Oto Ja mówię: Czy jest wśród was ktoś, kto nie jest pozbawiony zazdrości?

53 Ja wam powiadam, że nie gotów jest taki, a ja bym się szybko przygotował, bo godzina bliska jest, a on nie wie, kiedy nadejdzie czas; dla takiego nie można znaleźć niewinnego.

54 I znowu wam powiadam: Czy jest ktoś spośród was, który czyni z brata drwinę, lub który prześladuje go?

55 Wow do takiego, bo nie jest przygotowany, a czas jest bliski, aby żałować, albo nie może być zbawiony;

56 Tak, i wszyscy, którzy wy czynicie nieprawość; żałujcie, żałujcie, bo Pan Bóg to powiedział.

57 Oto wysyła on zaproszenie do wszystkich ludzi; bo ramiona miłosierdzia rozciągają się ku nim, i mówi: Upamiętajcie się, a przyjmie was;

58 Tak, mówi: Przyjdźcie do mnie, a weźmiecie owoc z drzewa żywota; tak, będziecie jedli i pili z chleba i wód życia darmo;

59 Przyjdźcie do mnie i przynieście dzieła sprawiedliwości, a nie będziecie wycieńczeni i wrzuceni do ognia;

60 Bo oto nadchodzi czas, aby każdy, kto nie wyda owocu dobrego, czy którykolwiek, który nie czynił uczynków sprawiedliwości, ten sam sprawiał, że lamentował i płakał.

61 O wy, pracownicy niegodziwości; wy, którzy jesteście nadęci w próżnych rzeczach tego świata; wy, którzy wyznawaliście, że znacie drogi sprawiedliwości; niemniej jednak zbłądzili, jak owce nie mające pasterza, mimo że pasterz powołuje się za tobą, a sztuka wciąż woła za tobą, ale nie będziesz słuchał jego głosu.

62 Oto, powiadam wam: Dobry pasterz was wzywa; tak, w swoim własnym imieniu On was wzywa, to jest imię Chrystusa;

63 A jeźli nie będziecie słuchać głosu dobrego pasterza, do imienia, którym jesteście nazwani, oto wy nie jesteście owcami Dobrego Pasterza.

64 A teraz, jeśli nie jesteście owcami Dobrego Pasterza, tego, kim jesteście?

65 Oto wam powiadam, że diabeł jest pasterzem waszym, a wyście z niego; a teraz kto może temu zaprzeczyć?

66 Oto powiadam wam: Ktokolwiek by zaprzeczył, jest kłamcą i dzieckiem szatana;

67 Albowiem powiadam wam, że wszystko, co jest dobre, pochodzi od Boga, a wszystko, co złe, pochodzi od diabła;

68 Dlatego jeśli człowiek wydaje dobre uczynki, usłucha głosu dobrego pasterza; i podąża za nim;

69 Lecz ktokolwiek wydaje złe czyny, ten sam staje się dzieckiem diabelskim; albowiem słucha głosu swego, a idzie za nim.

70 A kto by to czynił, otrzyma zapłatę swoję; dlatego za swoją zapłatę otrzymuje śmierć, co do rzeczy odnoszących się do sprawiedliwości, będąc martwym dla wszystkich dobrych uczynków.

71 A teraz, bracia moi, chcę, abyście mnie wysłuchali, bo mówię energią duszy mojej;

72 Bo oto powiedziałem wam jasno, abyście nie mogli błądzić lub mówić zgodnie z przykazaniami Bożymi.

73 Bo jestem powołany, aby mówić w ten sposób, zgodnie ze świętym porządkiem Bożym, który jest w Chrystusie Jezusie:

74 Tak, rozkazano mi, abym stał i świadczył temu ludowi, co zostało wypowiedziane przez naszych przodków, odnośnie tego, co ma nadejść.

75 A to nie wszystko. Czyż nie wiecie, że ja sam o tym wiem?

76 Oto świadczę wam, że wiem, że te rzeczy, o którychem mówił, są prawdziwe.

77 A jakoż wy przypuszczacie, że ja znam ich poręczenie?

78 Oto powiadam wam: dano mi poznać przez Ducha Świętego.

79 Oto pościłem i modliłem się przez wiele dni, abym mógł poznać to samo z siebie.

80 A teraz wiem o sobie, że są prawdziwe; bo Pan Bóg objawił mi je przez Swego Ducha Świętego; i to jest duch objawienia, który jest we mnie.

81 I powiadam wam, że tak jak mi to zostało objawione, słowa, które mówili nasi ojcowie, są prawdziwe,

82 A tak według ducha proroctwa, który jest we mnie, który jest również przez objawienie Ducha Bożego, powiadam wam, że wiem o sobie, że cokolwiek wam powiem o tym, co ma nadejść , jest prawdziwy,

83 I powiadam wam, że wiem, że przyjdzie Jezus Chrystus; tak, Syn, Jednorodzony Ojca, pełen łaski, miłosierdzia i prawdy.

84 A oto on przyszedł, aby zgładzić grzechy świata; tak, grzechy każdego człowieka, który wytrwale wierzy w Jego imię.

85 A teraz powiadam wam, że jest to porządek, po którym ja jestem powołany; tak, aby głosić moim umiłowanym braciom; tak, i każdy, kto mieszka na ziemi;

86 Tak, aby głosić wszystkim, starym i młodym, zarówno więźniom, jak i wolnym; tak, powiadam wam: starzejący się, a także w średnim wieku i wschodzące pokolenie; tak, aby wołać do nich, aby się nawrócili i narodzili na nowo;

87 Tak, tak mówi Duch, Żałujcie za wszystkie krańce ziemi, bo wkrótce niebawem przyjdzie królestwo niebieskie; tak, Syn Boży przychodzi w Jego chwale, w Jego mocy, majestacie, mocy i władzy.

88 Tak, bracia moi umiłowani, powiadam wam, że Duch mówi: Oto chwała Króla całej ziemi; a także niebawem król niebios rozjarzy się pośród wszystkich synów ludzkich;

89 I rzekł do mnie Duch: Tak, wołajcie do mnie potężnym głosem, mówiąc: Idźcie i mówcie temu ludowi: Upamiętajcie się, albowiem skoro się nawrócicie, nie możecie w mądrym dziedzictwie odziedziczyć królestwa niebieskiego.

90 I znowu wam powiadam, Duch mówi: Oto topór ułożony jest w korzeniu drzewa; dlatego każde drzewo, które nie wyda dobrego owocu, będzie wycięte i wrzucone do ognia; tak, ogień, którego nie można strawić; nawet nieugaszony ogień.

91 Oto, i pamiętajcie, Święty to powiedział.

92 A teraz, bracia moi umiłowani, powiadam wam: Czy możecie wytrzymać te słowa; tak, możecie odłożyć na bok te rzeczy i podeptać Świętego pod swoimi stopami;

93 Czy możecie być dumni z pychy waszych serc? tak, wy nadal będziecie trwać w noszeniu kosztownego stroju, a swoje serca na próżnych rzeczach świata, na waszych bogactwach;

94 Tak, wytrwajcie w przypuszczeniu, że jesteście lepsi od drugiego;

95 Tak, wytrwajcie w prześladowaniach waszych braci, którzy się upokorzają i postępują według świętego poselstwa Bożego, w którym zostali sprowadzeni do tego kościoła, uświęceni przez Ducha Świętego; i przynoszą dzieła, które się nawracają;

96 Tak, i czy wytrwasz w odwracaniu się od ubogich i potrzebujących, i odsuwając od nich swoją substancję?

97 I w końcu, wszyscy wy, którzy trwać będą w waszej niegodziwości, powiadam wam, że to są ci, którzy zostaną wyciosani i wrzuceni do ognia, oprócz tego, że szybko pokutują.

98 A teraz powiadam wam: Wy wszyscy, którzy pragniecie podążać za głosem dobrego pasterza, wyjdźcie od niegodziwców i odłączcie się, a nie dotykajcie ich nieczystych rzeczy;

99 A oto imiona ich zostaną zgładzone, aby imiona złoczyńców nie były policzone wśród imion sprawiedliwych, aby się wypełniło słowo Boże, które mówi: Imiona grzeszników nie będą mieszane z imiona mojego ludu.

100 Albowiem imiona sprawiedliwych zapisane będą w księdze życia; i dam im dziedzictwo po mojej prawicy.

101 A teraz, bracia moi, co mówicie przeciw temu?

102 Mówię wam: Jeśli się nie wypowiadacie, to nie ma znaczenia, bo słowo Boże musi się wypełnić.

103 Albowiem któż jest, który z pasterzy ma pośród was wiele owiec, nie czuwa nad nimi, aby wilki nie weszły i nie pożreły jego trzody?

104 A oto jeźliby wilk wszedł do owczarni jego, nie wypędziłby go? Tak, a na koniec, jeśli zdoła, on go zniszczy.

105 A teraz powiadam wam: Dobry pasterz wzywa za wami; a jeźli usłuchacie jego głosu, wprowadzi was do swej owczarni, a wy jesteście jego owcami;

106 I rozkazuje wam, abyście nie cierpieli wilka drapieżnego, aby wejść między was, abyście nie zostali zniszczeni.

107 A teraz ja, Alma, rozkazuję wam w języku tego, który mi rozkazał, abyście przestrzegali, aby czynić słowa, które wam powiedziałem.

108 Mówię wam, którzy należą do kościoła; a tym, którzy nie należą do kościoła, mówię na wezwanie, mówiąc: Pójdźcie i chrzcijcie się ku pokucie, abyście i wy byli uczestnikami owocu drzewa żywota.

Alma, rozdział 4

1 I stało się, że gdy Alma zakończył przemawianie do ludu kościoła, który został ustanowiony w mieście Zarahemla, wyświęcił kapłanów i starszych, kładąc na jego rękach, zgodnie z rozkazem Bożym, przewodniczyć i czuwać nad kościołem.

2 I stało się, że każdy, kto nie należał do kościoła, który żałował za grzechy swoje, był ochrzczony na pokucie i przyjęty do kościoła.

3 I stało się, że każdy, kto należał do kościoła, nie żałował swej niegodziwości i upokorzył się przed Bogiem;

4 Mam na myśli tych, którzy zostali uniesieni w pychie serca; ci zostali odrzuceni, a ich imiona zostały wymazane, a ich imiona nie były policzone wśród prawych; w ten sposób zaczęli ustanawiać porządek w kościele w mieście Zarahemla.

5 Chciałbym teraz, abyście zrozumieli, że słowo Boże było dla wszystkich liberalne; że nikt nie był pozbawiony przywileju zgromadzenia się, aby słuchać słowa Bożego;

6 Jednakże dzieci Boże zostały rozkazane, aby się zgromadziły, i przyłączyły się do postu i potężnej modlitwy, w imię dobrobytu dusz tych, którzy nie znają Boga.

7 I stało się, że gdy Alma wydał te zarządzenia, odszedł od nich, tak, z kościoła, który był w mieście Zarahemla,

8 I ruszyli się na wschód od rzeki Sydoóskiej aż do doliny Giedeon, gdzie było zbudowane miasto, które nazwane było miastem Giedeon, które było w dolinie zwanej Gedeon, wezwanym za męża, który był zabity. ręką Nehora z mieczem.

9 I wszedł Alma i począł oznajmiać słowo Boże Kościołowi, który powstał w dolinie Gedeon, według objawienia prawdy słowa, które zostało wypowiedziane przez jego przodków,

10 I zgodnie z duchem proroctwa, który był w nim, według świadectwa Jezusa Chrystusa, Syna Bożego, który miał przyjść, aby odkupić swój lud od grzechów i świętego porządku, w którym został powołany. I tak jest napisane. Amen.

Alma, rozdział 5

Słowa Almy, które przekazał ludziom w Gideon, zgodnie z jego własnym zapisem.

1 Patrzcie, bracia moi umiłowani, widząc, że mi pozwolono przyjść do was, dlatego próbuję zwrócić się do was w moim języku;

2 Tak, własnymi ustami, widząc, że po raz pierwszy mówiłem do was słowami ust moich, byłem całkowicie zamknięty na miejscu sądu, mając wiele spraw, że nie mogłem do was przyjść;

3 A ja nie mogłem w tej chwili przyjść, gdyby nie to, aby sąd został wydany innemu, aby królował zamiast mnie; a Pan w wielkim miłosierdziu przyznał, żebym przyszedł do was.

4 I oto przyszedłem mając wielkie nadzieje i wielkie pragnienie, abym się przekonał, że się upokorzyliście przed Bogiem i że wytrwaliście w błaganiu o Jego łaskę, abym odkrył, że jesteście bez skarbu przed Nim;

5 Aby odkryć, że nie tkwiłeś w strasznym dylemacie, w jakim brali nasi bracia w Zarahemli:

6 Ale błogosławione niech będzie imię Boże, które mi dał poznać, a dała mi niezmierną radość, wiedząc, że zostali ustanowieni na drodze jego sprawiedliwości.

7 Ufam, według Ducha Bożego, który jest we mnie, że i ja będę miał radość nad wami;

8 Niemniej jednak nie pragnę, aby moja radość nad wami stała się powodem tak wielu cierpień i smutków, jakie miałem dla braci w Zarahemli;

9 Bo oto radość moja przyszła po nich, brodząc przez wiele ucisków i smutków.

10 Ale oto ufam, że nie jesteście w stanie tak niewiary, jak wasi bracia:

11 Ufam, że nie jesteście wywyższeni w pychie waszych serc; tak, ufam, że nie wystawiliście serc waszych na bogactwo i na próżne rzeczy tego świata;

12 Ufam, że nie oddajecie czci bożkom, ale czcicie Boga prawdziwego i żywego, a wy oczekującie przebaczenia grzechów wieczną wiarą, która ma nadejść.

13 Bo oto powiadam wam: Wiele przyszłych będzie; a oto jest jedna rzecz ważniejsza niż oni wszyscy:

14 Bo oto czas nie jest daleko, aby Odkupiciel żył i przyszedł pośród swego ludu.

15 Oto nie mówię, że przyjdzie do nas w czasie, gdy zamieszkuje w śmiertelnym przybytku; bo oto Duch nie powiedział mi, aby tak było.

16 A co do tego, tego nie wiem; ale wiem o tym, że Pan Bóg ma moc czynienia wszystkiego, co jest według Jego słowa.

17 Lecz oto Duch tak wiele do mnie powiedział, mówiąc: Wołaj do tego ludu, mówiąc: Upamiętajcie się, pokutujcie i przygotujcie drogę Pańską, i kroczcie jego ścieżkami, które są proste.

18 Albowiem oto blisko jest królestwo niebieskie, a Syn Boży przyszedł na oblicze ziemi.

19 A oto on narodzić się będzie z Maryi w Jeruzalemie, które jest ziemią naszych przodków, ona jest dziewicą, drogocennym i wybranym naczyniem, który będzie przyćmiony, pocznie mocą Ducha Świętego i wyda na świat. syn, a nawet Syn Boży;

20 I pójdzie naprzód, cierpiąc bóle, uciski i wszelkiego rodzaju pokusy;

21 Aby się wypełniło słowo, które mówi: weźmie na siebie boleści i choroby ludu swego; i on weźmie nań śmierć, aby mógł utracić pas śmierci, który związał swój lud:

22 I weźmie na Siebie słabości swoje, aby wnętrzności jego napełniły się miłosierdziem według ciała, aby wiedział według ciała, jak pomagać swojemu ludowi według słabości swoich.

23 Teraz Duch wie wszystko; niemniej jednak Syn Boży cierpi według ciała, aby wziął na Siebie grzechy swego ludu, aby mógł wykraść ich przestępstwa, zgodnie z mocą Jego wyzwolenia; a teraz oto jest to świadectwo, które jest we mnie.

24 A powiadam wam, abyście się nawrócili i narodzili się na nowo; bo Duch mówi: Jeśli nie narodzicie się na nowo, nie możecie odziedziczyć królestwa niebieskiego;

25 Przetoż chodźcie i chrzciszcie się ku pokucie, abyście byli obmyci od grzechów waszych, abyście wierzyli w Baranka Bożego, który gładzi grzechy świata, który jest potężny, aby zbawić i oczyścić się od wszelkiej nieprawości;

26 Tak, powiadam wam: Pójdźcie, a nie lękajcie się, i odłóżcie na bok wszelkie grzechy, które z łatwością was osaczają, a które przywiązują was do zguby;

27 Przyjdźcie i idźcie, i oznajmijcie Bogu waszemu, że chcecie odpokutować za swoje grzechy i zawarliście z Nim przymierze, aby dotrzymywać Jego przykazań i świadczyć mu tego dnia, wchodząc w wody chrztu ;

28 A kto by to czynił i strzegł przykazaó Bożych odtąd, ten zapamięta, że ​​Ja mu powiadam, a zapamięta, że ​​mu powiedziałem, że będzie miał życie wieczne, według świadectwa świętego. Duch, który świadczy o mnie.

29 A teraz, moi umiłowani bracia, czy wierzycie w te rzeczy?

30 Oto powiadam wam: Tak, wiem, że wierzycie im; a sposób, w jaki poznaję, że wierzycie im, objawia się przez Ducha, który jest we mnie.

31 A teraz, ponieważ wiara wasza jest mocna, tak odnośnie rzeczy, które wypowiedziałem, wielka jest moja radość.

32 Albowiem jak wam powiedziałem od początku, miałem wielkie pragnienie, abyście nie byli w stanie dylematu, tak jak bracia wasze, i odkryłem, że moje pragnienia są zaspokojone.

33 Bo widzę, że jesteście na ścieżce sprawiedliwości; dostrzegam, że jesteście na ścieżce, która prowadzi do królestwa Bożego;

34 Tak, widzę, że wy się prostujecie, widzę, że zostało wam to oznajmione przez świadectwo Jego słowa, że ​​nie może chodzić na zakrzywionych ścieżkach;

35 I nie różni się od tego, co powiedział, ani też nie ma cienia odwrócenia się od prawej do lewej, ani od tego, co jest słuszne temu, co złe; dlatego jego droga jest jedną wieczną rundą.

36 I nie mieszka w bezbożnych świątyniach; nie może też być brudu ani niczego, co nieczyste jest przyjmowane do królestwa Bożego;

37 Dlatego powiadam wam: Nadejdzie czas, tak, i będzie w dniu ostatecznym, że kto jest brudny, pozostanie w swej nieczystości.

38 A teraz, bracia moi umiłowani, wam to powiedziałem, abym was obudził w poczuciu waszego obowiązku względem Boga, abyście się przed nim nieśli; abyście chodzili według świętego poselstwa Bożego, po czym zostaliście przyjęci.

39 A teraz chciałbym, abyście byli pokorni i posłuszni, i łagodni; łatwe do błagania; pełen cierpliwości i długiego cierpienia; bycie umiarkowanym we wszystkim; będąc pilnymi w zachowywaniu przykazań Bożych przez cały czas;

40 Prośby o cokolwiek stoisz w potrzebie, duchowej i doczesnej; zawsze wracam dzięki Bogu za wszystko, co otrzymacie,

41 I widzicie, że macie wiarę, nadzieję i miłosierdzie, a potem obfitujecie w dobrych uczynkach;

42 Niechaj Pan was błogosławi i zachowa szaty swe bez skazy, abyście mogli wreszcie usiąść z Abrahamem, Izaakiem i Jakubem, i świętymi prorokami, którzy byli od początku świata, mając swe szaty nienaganne, tak jak ich szaty są bez skazy w królestwie nieba, aby już więcej nie wychodziły.

43 A teraz, bracia moi umiłowani, wypowiedziałem wam te słowa, według Ducha, który świadczy we mnie; a dusza moja niezmiernie się raduje z powodu nadzwyczajnej pilności i posłuchu, które daliście memu słowu.

44 A teraz niech pokój Boży spoczywa na was, na waszych domach i ziemiach, na waszych trzodach i stadach, i na wszystkim, co posiadacie; wasze kobiety i wasze dzieci, zgodnie z waszą wiarą i dobrymi uczynkami, od tego czasu na wieki. I tak powiedziałem. Amen.

Alma, rozdział 6

1 A teraz stało się, że Alma wrócił z ziemi Gideona, po tym, jak nauczał ludu Gedeona wiele rzeczy, których nie można napisać, po ustaleniu porządku kościoła, tak jak wcześniej w ziemi Zarahemla. ;

2 I wrócił się do domu swego w Zarahemle, aby odpoczął od trudów, które czynił.

3 I tak zakończył się dziewiąty rok panowania Sędziów nad ludem Nefiego.

4 I stało się, gdy rozpoczął się dziesiąty rok panowania sędziów nad ludem Nefiego, że Alma odszedł stamtąd i wyruszył w podróż do ziemi Melek, na zachód od rzeki Sydon, na zachodzie przez granice pustyni;

5 I począł nauczać lud w ziemi Melekowej, według świętego porządku Bożego, przez którego był powołany; i zaczął nauczać ludzi w całej krainie Melek.

6 I stało się, że lud przyszedł do niego po wszystkich granicach ziemi, która była po stronie dzikiej.

7 I zostali ochrzczeni po całej ziemi, tak że gdy skończył pracę w Melek, odszedł stamtąd i podróżował przez trzy dni na północy kraju Melek; i przybył do miasta, które nazywało się Ammonić.

8 A zwyczajem ludu Nefiego było zwrócenie się do ich ziem, do ich miast i do ich wiosek, a nawet do wszystkich ich małych wiosek, po imieniu tego, który je pierwszy opętał; i tak było z ziemią Ammonicha.

9 I stało się, gdy Alma przyszedł do miasta Ammonianego, począł im głosić słowo Boże.

10 Szatan zdobył wielkie serca w sercach ludu miasta Ammonich; dlatego nie chcieli słuchać słów Almy.

11 A jednak Alma wiele pracował w duchu, zmagając się z Bogiem w wielkiej modlitwie, aby wylał Ducha swego na lud, który był w mieście, aby dał także, aby ich chrzcił na pokutę;

12 Ale zatwardzili serca swe, mówiąc mu: Oto wiemy, żeś ty jest Alma; i wiemy, że jesteś arcykapłanem nad kościołem, który utwierdziłeś w wielu częściach ziemi, zgodnie z twoją tradycją;

13 Nie jesteśmy z kościoła twego, i nie wierzymy w takie głupie tradycje.

14 A teraz wiemy, że skoro nie jesteśmy z kościoła twego, wiemy, że nie masz nad nami władzy;

15 I wydałeś sąd na siedzibę Nefisza; dlatego nie jesteś naczelnym sędzią nad nami.

16 A gdy to lud rzekł, i wytrzymał wszystkie słowa jego, i obrażał go, i pluł na niego, i sprawił, że wyrzucono go z miasta ich, odszedł stamtąd i wyruszył w drogę do miasta, które zwano Aaron.

17 I stało się, gdy on tam jechał, będąc przygnieciony smutkiem, brodząc przez wiele ucisków i udręki duszy, z powodu niegodziwości ludu, który był w mieście Ammoniusza,

18 A gdy Alma był przygnieciony smutkiem, oto anioł Pański ukazał mu się, mówiąc: Błogosławiony jesteś, Alma; Podnieście więc głowę swoją i radujcie się, bo wielka jest wasza radość.

19 Albowiem wierny był przy przestrzeganiu przykazań Bożych od czasu, którego otrzymałeś od niego pierwsze słowo.

20 Oto Ja jestem ten, który ci ją wydał; a oto posłany jestem, abym ci przykazał, abyś wrócił do miasta Ammonianego, i zwiastował znowu ludowi miasta; Tak, naucz ich.

21 Tak, powiadajcie im; albowiem się nawrócą, Pan Bóg ich zniszczy.

22 Albowiem studiują w tym czasie, aby wytracili wolność ludu twego, bo to mówi Pan, który jest sprzeczny z ustawami, sądami i przykazaniami, które dał swemu ludowi.

23 I stało się, że gdy Alma otrzymał przesłanie od anioła Pańskiego, wrócił prędko do ziemi Ammoniusza.

24 A wszedłszy do miasta inną drogą, tak przy drodze na południe miasta Ammonojskiego.

25 A gdy wszedł do miasta, był głodny, i rzekł do człowieka: Czy dasz pokornemu słudze Bożemu coś do jedzenia?

26 I rzekł mu mąż: Jestem Nefitą, i wiem, że jesteś świętym prorokiem Boga, bo jesteś człowiekiem, którego anioł powiedział w wizji, ty otrzymasz;

27 Idźcie więc ze mną do mego domu, a Ja udzielę wam pokarmu; i wiem, że będziesz błogosławieństwem dla mnie i dla mojego domu.

28 I stało się, że go przyjął człowiek do domu swego; a ten człowiek nazywał się Amulek; i przyniósł chleb i mięso, i usiadł przed Alma.

29 I stało się, że Alma jadła chleb i była napełniona; i pobłogosławił Amuleka i jego dom, i dziękował Bogu.

30 A po zjedzeniu i napełnieniu się, rzekł do Amulejka: Jam jest Alma i jestem najwyższym kapłanem nad kościołem Bożym w całym kraju.

31 I oto wezwano mnie, aby głosić słowo Boże pośród tego ludu, zgodnie z duchem Objawienia i proroctwa;

32 I byłem w tej ziemi, i nie przyjęliby mnie, ale mnie wygnali, a ja miałem już na zawsze odwrócić się od tej ziemi.

33 Lecz oto rozkazano mi, abym się nawrócił i prorokował temu ludowi, a także świadczył przeciwko nim o ich niegodziwościach.

34 A teraz Amulek, bo mnie nakarmiłeś i wziąłeś, jesteś błogosławiony; bo byłem głodny, bo pościłem wiele dni.

35 I Alma spędził wiele dni z Amulem, zanim zaczął nauczać ludu.

36 I stało się, że lud uczynił większy gniew w nieprawościach swoich.

37 I stało się słowo do Almy, mówiąc: Idź; i powiedzcie memu sługi mego Amulekowi: Idźcie i prorokujcie temu ludowi, mówiąc: Upamiętajcie się, bo tak mówi Pan: Jeśli nie żałujecie, nawiedzę ten lud w moim gniewie; tak, i nie odwrócę mego gniewnego gniewu.

38 I wyszedł Alma, i Amulek, między lud, aby im oznajmili słowa Boże; i zostali napełnieni Duchem Świętym;

39 I dano im moc, tak że nie mogliby być zamknięci w lochach; nie było też możliwe, aby ktokolwiek mógł ich zabić;

40 Lecz oni nie korzystali ze swej mocy, dopóki nie zostali związani w zespoły i wrzuceni do więzienia.

41 A stało się to, aby Pan oznajmił w nich moc swoją.

42 I wyszli, i poczęli głosić, i prorokować ludowi według ducha i mocy, którą im dał Pan.

Alma, Rozdział 7

Słowa Almy, a także słowa Amuleka, które zostały ogłoszone ludziom, którzy byli w kraju Ammonicha. A także zostali wrzuceni do więzienia i uwolnieni dzięki cudownej mocy Bożej, która była w nich, zgodnie z zapisem Almy.

1 I znowu: Ja, Alma, po otrzymaniu rozkazu od Boga, abym wziął Amuleka i wyruszył ponownie do tego ludu, lub do ludu, który był w mieście Ammonich, stało się, gdy zacząłem głosić im , zaczęli ze mną walczyć, mówiąc: „Kim jesteś?

2 Przypuśćcie, że uwierzymy w świadectwo jednego człowieka, chociaż on ma nam głosić, że ziemia przeminie?

3 A nie zrozumieli słów, które im oznajmili; bo nie wiedzieli, że ziemia przeminie.

4 I rzekli: Nie uwierzymy słowom twoim, jeźlibyś miał prorokować, aby to wielkie miasto zostało zniszczone w jeden dzień.

5 A oni nie wiedzieli, że Bóg może czynić tak wspaniałe rzeczy, bo byli ludem o twardym sercu i sztywnym karku.

6 I rzekli: Który jest Bóg, który nie posłał więcej władzy nad jednym narodem między ten lud, aby mówić im prawdę o tak wielkich i cudownych rzeczach?

7 I stanęli, aby położyć ręce na mnie; ale oto nie.

8 I stałem z odwagą, aby im oznajmić: tak, poświadczyłem im odważnie, mówiąc: Oto wy, pokolenie złe i przewrotne, jakoż zapomnieliście o tradycji ojców waszych? tak, jak szybko zapomnieliście przykazań Bożych.

9 Czy nie pamiętasz, że nasz ojciec, Lehi, został wyniesiony z Jerozolimy z ręki Boga?

10 Czyż nie pamiętasz, że wszyscy byli prowadzeni przez niego przez pustynię?

11 Zapomnieliście już tak prędko, ile razy wyzwolił ojców naszych z rąk nieprzyjaciół ich, i zachował ich od zgładzenia, nawet rękami własnych braci?

12 Tak, i gdyby nie jego niezrównana moc, i Jego miłosierdzie, i jego długa cierpliwość względem nas, musielibyśmy być nieuchronnie odcięci od powierzchni ziemi, na długo przed tym okresem czasu, a być może nawet odesłany do stanu niekończącej się nędzy i wojny.

13 Oto teraz mówię wam, że rozkazuje wam pokutować; a jeśli nie żałujecie, nie możecie w mądrym dziedzictwie odziedziczyć królestwa Bożego.

14 Lecz oto to nie wszystko: rozkazał wam, abyście pokutowali, albo On całkowicie was zniszczy z powierzchni ziemi; tak, nawiedzi cię w gniewie swoim, a w zapalczywym gniewie nie odwróci się.

15 Czyż nie pamiętasz słów, które rzekł do Lehiego, mówiąc, że przykazań moich przestrzegać będziecie na ziemi?

16 I znowu jest powiedziane, że o ile nie będziecie przestrzegać przykazań moich, będziecie odcięci od obecności Pana.

17 Chciałbym teraz, abyście pamiętali, że skoro Lamanici nie przestrzegają przykazań Bożych, zostali odcięci od obecności Pana.

18 Widzimy teraz, że słowo Pańskie zostało sprawdzone w tej sprawie, a Lamanici zostali odcięci od Jego obecności, od początku ich występków na ziemi.

19 Ale powiadam wam, że będzie bardziej znośny dla nich w dzień sądu niż dla ciebie, jeśli pozostaniecie w grzechach;

20 Tak, i jeszcze bardziej znośni dla nich w tym życiu, niż dla was, jeśli nie żałować, albowiem wiele jest obietnic, które rozciągają się na Lamanitów:

21 Albowiem tradycje ich ojców powodują, że pozostają w stanie niewiedzy; dlatego Pan będzie dla nich miłosierny i przedłuży ich istnienie na ziemi.

22 I w pewnym czasie będą uwierzeni jego słowu, i dowiedzą się o niewłaściwości tradycji swoich ojców;

23 I wielu z nich będzie zbawionych, bo Pan będzie miłosierny dla wszystkich, którzy wzywają Jego imienia.

24 Lecz oto powiadam wam, że wy będziecie trwać w niegodziwości swojej, aby dni wasze nie były przedłużone w ziemi, albowiem Lamanici będą posłani na was;

25 A jeśli się nie nawrócicie, przyjdą w czasach, gdy nie będziecie wiedzieć, a nawiedzicie was z całkowitym zniszczeniem;

26 I będzie według gwałtownego gniewu Paóskiego; bo nie będzie cię cierpiał, abyś żył w swoich niegodziwościach, aby zniszczyć swój lud.

27 Mówię wam: Nie; wolałby raczej cierpieć, że Lamanici mogą zniszczyć wszystkich tych ludzi, którzy są nazywani ludem Nefiego, gdyby to było możliwe, aby popadli w grzechy i przestępstwa, po tym, jak otrzymali tyle światła i tyle wiedzy, jaką im dano od Pana, Bóg;

28 Tak, będąc tak bardzo uprzywilejowanym ludem Pana; tak, po faworyzowaniu nad wszystkimi innymi narodami, krewnymi, językiem lub ludźmi;

29 Po wszystkim, co im oznajmiono, zgodnie z ich pragnieniami, z ich wiarą i modlitwami, z tego, co było i które jest i które ma nadejść;

30 Odwiedzeni przez Ducha Bożego; rozmawiając z aniołami i wypowiadanymi przez głos Pana;

31 I mając ducha proroctwa, i ducha objawienia, a także wiele darów; dar mówienia językami, dar głoszenia, dar Ducha Świętego i dar tłumaczenia:

32 A tak wyszedłszy z Boga z ziemi Jeruzalemowej ręką Pańską;

33 Został zbawiony od głodu, od chorób i wszelkiego rodzaju chorób wszelkiego rodzaju;

34 A oni byli mocni w bitwie, aby nie ulegli zniszczeniu; po jakimś czasie wyrwano go z niewoli i zachowywano i zachowywano do tej pory; i dobrze im się powodziło, póki nie są bogaci w różne rzeczy.

35 A oto teraz powiadam wam, że gdyby lud ten, który otrzymał tak wiele błogosławieństw z ręki Pańskiej, miałby występować, wbrew światłości i wiedzy, którą mają;

36 Mówię wam, że skoro tak jest; że gdyby popadli w przestępstwo, byłoby to znacznie bardziej znośne dla Lamanitów niż dla nich.

37 Albowiem oto obietnice Pańskie rozciągają się na Lamanitów, ale oni nie są dla was, jeśli jesteście przestępcami;

38 Czyż bowiem Pan wyraźnie nie obiecał i nie postanowił stanowczo, że jeśli się zbuntujecie przeciw niemu, to wy zostaniecie całkowicie zniszczeni z powierzchni ziemi?

39 A teraz z tego powodu, abyście nie zostali zniszczeni, Pan posłał swego anioła, aby odwiedził wielu z jego ludu, oświadczając im, że oni muszą iść i wielkodusznie wołają do tego ludu, mówiąc: Upamiętajcie się, pokutujcie, Albowiem blisko jest królestwo niebieskie;

40 A niedługo potem Syn Boży przyjdzie w chwale swojej; a Jego chwała będzie chwałą Jednorodzonego Ojca, pełna łaski, słuszności i prawdy, pełna cierpliwości, miłosierdzia i długiego cierpienia, szybko usłyszała krzyki swego ludu i odpowiedziała na ich modlitwy.

41 A oto przyszedł, aby odkupić tych, którzy będą ochrzczeni do pokuty, przez wiarę w imię jego;

42 Przetoż przygotujcie drogę Pańską, bo czas nadchodzi, aby wszyscy ludzie czerpali nagrodę za swe uczynki, według tego, czym byli;

43 Gdyby byli sprawiedliwi, będą zbierali zbawienie dusz swoich według mocy i wybawienia Jezusa Chrystusa;

44 A jeźliby byli źli, zbiorą potępienie duszy ich według mocy i ujarzmienia diabła.

45 Oto oto jest głos anioła, wołającego do ludu.

46 A teraz moi umiłowani bracia, bo wy jesteście moimi braćmi, a wy musicie być umiłowanymi, a wy musicie wydać dzieła, które spotkają się na pokutę, widząc, że wasze serca zostały poważnie zatwardziałe przeciwko Słowu Bożemu, i widząc, że jesteście zgubionym i upadłym ludem.

47 A gdy ja, Alma, wypowiedziałem te słowa, oto rozgniewał się do mnie lud, ponieważ powiedziałem im, że są ludem o twardym sercu i o sztywnym karku;

48 Także i dlatego, że im powiedziałem, że są zagubionym i upadłym ludem, rozgniewali się na mnie i usiłowali włożyć na mnie ręce, aby mnie wtrącili do więzienia;

49 I stało się, że Pan nie dopuścił ich, aby mię we mnie pojmali, i wrzucili do więzienia.

50 I stało się, że Amulas wyszedł i stanął przed nim, i zaczął im głosić.

51 A teraz słowa Amulka nie są napisane; jednak część jego słów jest zapisana w tej książce.

Alma, Rozdział 8

1 A te są słowa, które Amulek głosił ludowi, który był w ziemi Ammonija, mówiąc: Jam jest Amulat; Jestem synem Giddona, który był synem Ismaela, który był potomkiem Aminadiego:

2 I to był ten sam Aminadi, który interpretował pismo, które było na ścianie świątyni, napisane przez palec Boży.

3 A Aminadi był potomkiem Nefiego, który był synem Lehiego, który wyszedł z ziemi Jerozolimskiej, potomkiem Manassesa, syna Józefa, sprzedanego Egiptowi przez ręce jego braci .

4 I oto jestem też człowiekiem o niemałej reputacji pośród wszystkich, którzy mnie znają;

5 Tak, a oto mam wielu krewnych i przyjaciół, i też nabyłem wiele bogactw, z ręki mego przemysłu;

6 Niemniej jednak, po tym wszystkim, nigdy nie znałem wielu dróg Pana, jego tajemnic i cudownej mocy.

7 Powiedziałem, że nigdy nie znałem zbyt wiele z tych rzeczy; ale oto się mylę, albowiem widziałem wiele z jego tajemnic i cudowną moc; tak, nawet w zachowaniu życia tego narodu;

8 Ale zatwardziłem serce moje, albowiem wiele razy byłem powołany i nie słuchałem; dlatego wiedziałem o tych rzeczach, ale nie wiedziałbym;

9 Przetożem się zbuntował przeciwko Bogu, w niegodziwości serca mego, aż do czwartego dnia tego siódmego miesiąca, który jest w dziesiątym roku panowania sędziów.

10 Gdy podróżowałem, aby ujrzeć bardzo bliską krewną, oto anioł Pański ukazał mi się i rzekł: Amulek, wróć do domu twego, albowiem będziesz karmił proroka Pańskiego; tak, święty człowiek, który jest wybranym mężem Bożym;

11 Bo wiele dni pościł z powodu grzechów tego ludu, a on jest głodny, a ty weźmiesz go do domu twego, aby go karmił, a będzie cię błogosławił i dom twój; a błogosławieństwo Pańskie spocznie na tobie i domu twoim.

12 I stało się, że usłuchałem głosu anioła i wróciłem do domu mego.

13 A gdy tam szedłem, znalazłem człowieka, którego anioł powiedział do mnie: Ty weźmiesz do domu swego; a oto tenże człowiek mówił wam o rzeczach Bożych.

14 I rzekł mi Anioł: Święty jest; dlatego wiem, że jest on świętym człowiekiem, ponieważ powiedział anioł Boży.

15 I znowu, wiem, że rzeczy, o których on świadczył, są prawdziwe; albowiem oto powiadam wam, że jak żyje Pan, tak posłał swego anioła, aby mi to uświadomiło; i to uczynił, gdy ten Alma mieszkał w moim domu;

16 Bo oto błogosławił mi dom mój, pobłogosławił mię, i niewiasty moje, i dziatki moje, i ojca mego, i żony moje;

17 Tak, błogosławił całemu ludowi mój, a błogosławieństwo Pańskie spocznie na nas według słów, które on oznajmił.

18 A gdy Amulek wypowiedział te słowa, lud zaczął się dziwić, skoro było więcej niż jednego świadka, który świadczył o tym, o co zostali oskarżeni, io tym, co miało nadejść, zgodnie z duchem proroctwa który był w nich;

19 Ale byli niektórzy z tych, którzy sądzili, że ich wypytują, aby przez swoje podstępne urządzenia mogli ich złapać słowami, aby mogli świadczyć przeciwko nim, aby je wydali sędziom,

20 Aby byli sądzeni według zakonu, aby byli pobici lub wtrąceni do więzienia według przestępstwa, które mogli popełnić, albo świadczyć przeciwko nim.

21 A byli to ludzie, którzy chcieli ich zniszczyć, którzy byli prawnikami, którzy zostali wynajęci lub wyznaczeni przez lud, aby zarządzali prawem w czasie próby, lub na próbach zbrodni ludu, przed Sędziami.

22 A ci prawnicy zostali nauczeni w całej sztuce i przebiegłości ludu; a miało to umożliwić im umiejętne wykonywanie zawodu.

23 I zaczęli pytać Amuleka, aby przez niego przeszli przez słowa jego, albo zaprzeczyli słowom, które by mówił.

24 A oni nie wiedzieli, że Amulek dowie się o ich zamiarach.

25 Ale gdy zaczęli go przesłuchiwać, spostrzegł ich myśli i rzekł do nich: O wy nikczemne i perwersyjne pokolenie; Wy, prawnicy i obłudnicy; bo kładziesz fundamenty diabła;

26 Bo układacie pułapki i sidła, abyście schwytali świętych Bożych; układacie plany, aby wypaczyć drogi sprawiedliwych i sprowadzić gniew Boży na wasze głowy, aż do całkowitego zniszczenia tego narodu;

27 Tak, dobrze powiedział Mosjasz, który był naszym ostatnim królem, kiedy miał wydać królestwo, nie mając nikogo, kto by je rozdał, powodując, że ludem tym rządzą własnym głosem;

28 Tak, dobrze powiedział, że jeśli nadejdzie czas, aby głos tego ludu wybrał niegodziwość; to znaczy, że jeśli nadejdzie czas, aby ten lud popadł w przestępstwo, dojrzeją do zniszczenia.

29 A teraz powiadam wam, że dobrze Pan osądzi wasze nieprawości; Dobrze zawoła do tego ludu głosem swoich aniołów: Upamiętajcie się, nawróćcie się, bo królestwo niebieskie jest blisko.

30 Owszem, tak płacze głosem swoich aniołów, że zstąpię pośród mego ludu, mając sprawiedliwość i sprawiedliwość w moich rękach.

31 A tak powiadam wam, iż gdyby nie modlitwy sprawiedliwych, którzy są teraz w ziemi, abyście teraz byli odwiedzeni z całkowitym zniszczeniem;

32 Lecz nie byłby przez potop tak, jak lud za dni Noego, lecz przez głód, przez zarazę i miecz.

33 Ale modlitwami sprawiedliwych jesteście oszczędzeni; teraz więc, jeśli wyrzucicie sprawiedliwych spośród was, to nie Pan pozostanie jego ręką, ale w swoim gwałtownym gniewie wyjdzie przeciw wam;

34 Będziecie porażeni głodem, zarazyą i mieczem; a wkrótce nadejdzie czas, z wyjątkiem pokuty.

35 I stało się, że lud był rozgniewany na Amuleka, i krzyczeli, mówiąc: Ten człowiek szkodzi przeciwko naszym prawom, które są sprawiedliwe, i naszym mądrym prawnikom, których wybraliśmy.

36 Ale Amulek wyciągnął rękę swą, i zawołał do nich wojowników, mówiąc: O wy, pokorni i perwersyjni; dlaczego szatan miał tak wielki wpływ na wasze serca?

37 Czemu oddacie się Jemu, aby miał nad wami władzę, abyście zaślepili wasze oczy, abyście nie zrozumieli słów, które się mówi, zgodnie z ich prawdą?

38 Bo oto zeznawałem przeciw waszemu zakonowi?

39 Nie rozumiesz; mówicie, że mówiłem przeciwko waszemu prawu; ale ja nie; ale przemówiłem na korzyść waszego Prawa, do waszego potępienia.

40 A oto teraz powiadam wam, że podstawa zniszczenia tego ludu zaczyna być kładziona przez niesprawiedliwość waszych prawników i waszych sędziów.

41 I stało się, gdy Amulek wypowiedział te słowa, lud krzyczał przeciwko niemu, mówiąc: Teraz wiemy, że ten człowiek jest dzieckiem diabła, bo nas okłamał; bo mówił przeciwko naszemu prawu.

42 A teraz mówi, że nie przemawiał przeciwko niemu.

43 I znowu; przeklinał naszych prawników, naszych sędziów itd.

44 I stało się, że prawnicy włożyli je w serca swoje, aby o nim pamiętali.

45 I był jeden z nich, który miał na imię Zeezrom.

46 Teraz był pierwszym, który oskarżył Amuleka i Almę, był jednym z najbardziej doświadczonych spośród nich, mając wiele do zrobienia wśród ludzi.

47 Teraz celem tych prawników było uzyskanie korzyści; i zyskiwali zgodnie ze swoim zatrudnieniem.

48 W Prawie Mosjasza każdy człowiek, który był sędzią prawa, lub sędziowie, powinien otrzymywać wynagrodzenie odpowiednio do czasu, w którym pracowali, aby sądzić tych, którzy zostali postawieni przed nimi, aby zostali osądzeni.

49 A jeźliby kto był winien drugiemu, a nie zapłaciłby tego, co mu się należało, poskarżył się sędziemu;

50 A sędzia wykonał władzę i posłał oficerów, aby go przyprowadzono;

51 I osądził onego męża według prawa i dowodów, które były przeciwko niemu wyrządzone, i dlatego człowiek był zmuszony zapłacić to, co był winien, albo być pasiastym, albo zostać wyrzuconym z ludu, jak złodziej i bandyta.

52 A sędzia otrzymał za swą zapłatę według swego czasu: senine ze złota za jeden dzień lub senum srebra, które jest równe senine ze złota; a to jest zgodne z prawem, które zostało dane.

53 A oto imiona różnych części ich złota i srebra według ich wartości.

54 A te imiona dane są przez Nefitów; albowiem nie liczyli się po sposobie żydów, którzy byli w Jerozolimie; nie mierzyli też po sposobie żydów,

55 Lecz oni zmienili rachubę i miarę według umysłów i okoliczności ludu, w każdym pokoleniu, aż do panowania Sędziów; zostały ustanowione przez króla Mosjasza.

56 Rozliczenie jest następujące: senita złota, seon złota, szum złota i limna złota.

57 Senum srebra, amnor srebra, ezrom srebra i onti srebra.

58 Senum srebra równało się seninowi ze złota; i albo za miarę jęczmienia, a także za miarę każdego rodzaju ziarna.

59 A teraz ilość seon złota była dwukrotnie większa od senine; a szum złota był podwójną wartością seonu; a limna złota była wartością ich wszystkich;

60 A amnor z srebra był tak wielki, jak dwa senum; a ezrom srebra był równie wielki jak cztery sensy; a onti był tak wielki jak oni wszyscy.

61 Teraz jest to wartość mniejszej liczby ich obliczeń, shiblon to połowa senum: dlatego shiblon za połowę jęczmienia; a shiblum to połowa shiblonu; a lea to połowa shiblum.

62 Teraz antion złota jest równy trzem shiblonom.

63 Oto ich liczba według ich rachunku.

64 Teraz było to tylko w celu osiągnięcia zysku, ponieważ otrzymali oni zapłatę zgodnie z ich zatrudnieniem;

65 Dlatego wzbudzili lud do rozruchów i wszelkiego rodzaju zakłóceń i niegodziwości, aby mogli więcej zatrudniać;

66 Aby mogli dostać pieniądze według kolorów, które im przyprowadzono; dlatego wzbudzili ludzi przeciwko Almie i Amulekowi.

67 I ten Zeezrom zaczął zadawać pytania Amulekowi, mówiąc: Czy odpowiesz mi na kilka pytań, o które cię poproszę?

68 Otóż Zeezrom był człowiekiem, który był ekspertem od diabelskich narzędzi, aby zniszczyć to, co było dobre; dlatego rzekł do Amulka: Czy odpowiesz na pytania, które ci dam?

69 I rzekł do niego Amuluk: Tak, jeśli tak będzie, według Ducha Pańskiego, który jest we mnie; nie powiem nic, co jest sprzeczne z Duchem Pańskim.

70 I rzekł do niego Zeezrom: Oto sześć srebrników, a ci wszystko daję, jeśli zaprzeczysz istnieniu najwyższej istoty.

71 Otóż, Amulek rzekł: Ty dziecię piekielne, po cóż mnie kusisz?

72 Czy wiesz, że sprawiedliwy nie poddaje się takim pokusom?

73 Czy wierzysz, że nie ma Boga?

74 Mówię wam: Nie! Ty wiesz, że jest Bóg, ale ty bardziej miłujesz tego mocniejszego niż on.

75 A teraz skłamałeś przed Bogiem do mnie.

76 Powiedziałeś do mnie: Oto te sześć wartościowych rzeczy, które ci daruję, dam ci, gdy ty masz w sercu swym, aby ich zatrzymać ode mnie;

77 I było tylko twoim pragnieniem, abym odmówił prawdziwemu i żywemu Bogu, abyś miał powód, by mnie zniszczyć.

78 A teraz oto, dla tego wielkiego zła otrzymasz nagrodę.

79 I rzekł do niego Zeezrom: Mówisz, że jest Bóg prawdziwy i żywy?

80 I rzekł Amulek: Tak, jest Bóg prawdziwy i żywy.

  1. Teraz Zeezrom powiedział: Czy jest więcej niż jeden Bóg?

82 A on odpowiedział: Nie.

83 I rzekł mu znowu Zeezrom: Skąd to znasz?

84 A on rzekł: Anioł ich oznajmił mi.

85 I rzekł znów Zeezrom: Któż z was przyjdzie? Czy to jest Syn Boży?

86 I rzekł mu: Tak.

87 I znowu rzekł Zeezrom: Czy uratuje swój lud w ich grzechach?

88 I odpowiedział Amulcan, i rzekł mu: Zaprawdę, powiadam wam, nie może, bo nie może zaprzeć się słowa swego.

89 Rzekł teraz Zeezrom do ludu: Patrzcie, abyście o tym pamiętali; bo powiedział, że jest tylko jeden Bóg; a jednak mówi, że Syn Boży przyjdzie, ale nie zbawi swego ludu, jak gdyby miał władzę rozkazywać Bogu.

90 I rzekł Amulek do niego: Oto kłamałeś; albowiem mówisz, żebym mówił, iżbym miał władzę rozkazywać Bogu, bo powiedziałem, że nie zbawi ludu swego w grzechach swoich.

91 I powiadam wam znowu, że nie może ich zbawić w grzechach swoich; albowiem nie mogę zaprzeczyć Jego słowu, a on powiedział, że żadna nieczysta rzecz nie może odziedziczyć królestwa niebieskiego;

92 Jak więc możecie być zbawieni, jeśli nie odziedziczycie Królestwa Niebieskiego? Dlatego nie możecie być zbawieni w swoich grzechach.

93 A teraz rzekł do niego Zeezrom: Czy Syn Boży jest odwiecznym Ojcem?

94 I rzekł do niego Amulik: Tak, on jest wiecznym Ojcem nieba i ziemi, i wszystkim, co w nich jest;

95 On jest początkiem i końcem, pierwszym i ostatnim;

96 I przyjdzie na świat, aby odkupić swój lud; i weźmie na siebie przestępstwa tych, którzy wierzą w imię jego; a ci są, którzy będą mieli żywot wieczny, a zbawienie nie przyjdzie nikomu;

97 Dlatego niegodziwcy pozostają, jak gdyby nie było odkupienia, z wyjątkiem tego, że to jest zgubienie więzów śmierci;

98 Albowiem oto nadchodzi dzień, że wszyscy powstają z martwych i staną przed Bogiem, i będą sądzeni według ich uczynków.

99 Teraz jest śmierć, która nazywana jest śmiercią na czas; i śmierć Chrystusa utraci zespoły tej doczesnej śmierci, aby wszyscy zostali wzbudzeni z tej doczesnej śmierci;

100 Duch i ciało znów się połączą w doskonałej formie; zarówno kończyna, jak i staw powinny zostać przywrócone do właściwego kształtu, tak jak teraz jesteśmy w tym czasie;

101 I zostaniemy postawieni przed Bogiem, wiedząc tak, jak wiemy teraz, i będziemy mieli jasne wspomnienie całej naszej winy.

102 Odtąd to przywrócenie przyjdzie do wszystkich, zarówno starych, jak i młodych, zarówno więźnych, jak i wolnych, zarówno mężczyzn, jak i kobiet, zarówno niegodziwych, jak i sprawiedliwych;

103 I nawet nie zgubi się ich włos z głowy; ale wszystko zostanie przywrócone do doskonałej klatki, tak jak jest teraz, lub w ciele,

104 Zostanie postawiony i postawiony w stan osądzenia przed tablicą Chrystusa Syna, i Boga Ojca, i Ducha Świętego, który jest jednym Bogiem na wieki, aby sądzony był według ich uczynków, bez względu na to, czy są dobrzy, czy źli.

105 A oto teraz powiedziałem wam o śmierci śmiertelnego ciała, a także o zmartwychwstaniu śmiertelnego ciała.

106 Mówię wam, że to śmiertelne ciało zostało podniesione do nieśmiertelnego ciała; to ze śmierci; nawet od pierwszej śmierci, do życia, aby już więcej nie umierać; ich duchy jednoczą się ze swymi ciałami, nigdy się nie rozdzielą;

107 W ten sposób cały staje się duchowy i nieśmiertelny, że nie mogą już widzieć zepsucia.

108 A kiedy Amulek skończył te słowa, lud znów się zdziwił i Zeezrom zaczął drżeć.

109 I tak skończyły się słowa Amuleka, albo to wszystko, co napisałem.

Alma, Rozdział 9

1 Teraz Alma, widząc, że słowa Amulejka wyciszyły Zeezroma, gdyż ujrzał, że Amulek złapał go w jego kłamstwie i zwodzeniu, aby go zniszczyć, i widząc, że zaczął drżeć pod świadomością swojej winy, otworzył usta i zaczął mówić do niego, i ustalać słowa Amulejka, i wyjaśniać rzeczy poza nim, lub rozwinąć pisma święte poza tym, co uczynił Amulik.

2 A słowa ludu, które Alma oznajmił Zeezromowi, rozległy się po ludziach; albowiem mnóstwo było wielkie i mówił tak:

3 Teraz Zeezrom, widząc, że zostałeś zabrany w kłamstwo i chytrość, bo nie kłamałeś tylko ludziom, ale skłamałeś Bogu;

4 Bo oto zna wszystkie myśli twoje; i widzisz, że twoje myśli są nam objawione przez Jego Ducha;

5 I widzisz, że wiemy, że twój plan był bardzo subtelnym planem, co do subtelności diabła, aby kłamać i oszukiwać ten lud, abyś wystawił ich przeciwko nam, aby nas znieważali i wypędzali.

6 A ten był plan przeciwnika twego, a on sprawował moc swoję w tobie.

7 Chciałbym teraz, abyście pamiętali, że to, co mówię, mówię do wszystkich.

8 A oto powiadam wam wszystkim, że to była sidła przeciwnika, którą ułożył, aby złapać ten lud,

9 Żeby was podporządkował, aby was otoczył łańcuchami swymi, aby was przykuł do wiecznego zniszczenia, według mocy niewoli.

10 A kiedy Alma wypowiedział te słowa, Zeezrom zaczął drżeć jeszcze bardziej, bo coraz bardziej był przekonany o mocy Bożej;

11 Był także przekonany, że Alma i Amulek mieli o nim wiedzę, gdyż był przekonany, że znają myśli i zamiary jego serca:

12 Dano bowiem moc, aby poznali te sprawy, zgodnie z duchem proroctwa.

13 A Zeezrom zaczął ich pilnie pytać, aby wiedział więcej o królestwie Bożym.

14 I rzekł do Almy: Cóż to znaczy, co mówił Amulek o zmartwychwstaniu, że wszyscy zmartwychwstaną, sprawiedliwi i niesprawiedliwi, i staną przed Bogiem, aby byli sądzeni według ich prace?

15 A teraz Alma zaczął przedstawiać mu te rzeczy, mówiąc: Dano wielu ludziom poznać tajemnice Boga;

16 Lecz oni są poddani ścisłemu rozkazaniu, aby nie czynili tylko według części słowa jego, którem udziela synom ludzkim; według posłuchu i pilności, którą mu dają;

17 Przeto, który zatwardzi serce swoje, ten sam przyjmuje mniejszą część słowa;

18 A kto nie zatwardza ​​serca swego, dano mu większą część słowa, dopóki nie zostanie mu dane poznać tajemnice Boże, dopóki nie poznają ich w pełni;

19 I ci, którzy zatwardzają serca ich, dano im mniejszą część słowa, aż nie będą wiedzieli nic o jego tajemnicach;

20 A potem zostali pojmani przez diabła i poprowadzeni przez jego wolę do zguby.

21 Otóż to właśnie oznaczają łańcuchy piekielne; i Amulek mówił wyraźnie o śmierci i wznosząc się z tej śmiertelności do stanu nieśmiertelności i będąc sprowadzony do baru Bożego, aby być sądzeni według naszych uczynków.

22 A jeźliby serca nasze były zatwardzone, tak, o ile zatwardziliśmy serca nasze przeciwko słowu, tak iżbyśmy nie byli znalezieni w nas, wtedy i stan nasz będzie straszny, bo wtedy będziemy potępieni;

23 Albowiem słowa nasze nas potępią, tak wszystkie potępienia nasze potępią; nie znajdziemy bez skazy:

24 I nasze myśli również nas potępią; iw tym strasznym stanie nie będziemy mieli odwagi spojrzeć na naszego Boga;

25 I chcielibyśmy być zadowoleni, gdybyśmy mogli rozkazać, aby skały i góry spadły na nas, aby ukryć nas przed Jego obecnością.

26 Ale to nie może być: musimy wyjść i stanąć przed Nim w Jego chwale, w Jego mocy, w Jego potędze, dostojeństwie i panowaniu, i przyznać się do naszego wiecznego wstydu, że wszystkie Jego sądy są sprawiedliwe:

27 Aby był sprawiedliwy we wszystkich swoich uczynkach, i że jest miłosierny wobec synów ludzkich, i że ma wszelką moc, aby zbawić każdego, kto wierzy w imię jego, i przynosi owoc, aby się nawrócili.

28 A teraz oto Ja wam powiadam, a potem jest śmierć, druga śmierć, która jest śmiercią duchową;

29 Wtedy przyjdzie czas, aby każdy, kto umarł w grzechach swoich, jako śmierć doczesna, umrze śmiercią duchową; umrze, co do sprawiedliwości;

30 Wtedy nastanie ich męka jako jezioro ognia i siarki, którego ogień unosi się na wieki wieków;

31 I wtedy nadejdzie czas, w którym zostaną przykuci do wiecznego zniszczenia, zgodnie z mocą i niewolą Szatana: poddał ich zgodnie z Jego wolą.

32 Wtedy powiadam wam: Będą, jak gdyby nie było odkupienia; albowiem oni nie mogą być odkupieni według Bożej sprawiedliwości; i nie mogą umrzeć, widząc, że nie ma już zepsucia.

33 A gdy Alma skończył mówić te słowa, lud zaczął się bardziej dziwić;

34 Ale był jeden Antyjon, który był naczelnym władcą spośród nich, wyszedł i rzekł mu: Cóż to jest, co powiedziałeś, że człowiek zmartwychwstanie i zostanie przemieniony z tego śmiertelnego w nieśmiertelne, że dusza nigdy nie umrze?

35 Co oznacza Pismo, które mówi, że Bóg umieścił cheruby i płonący miecz na wschód od ogrodu Eden, aby nasi pierwsi rodzice nie weszli i nie spożyli owocu z drzewa życia i żyli wiecznie?

36 I tak widzimy, że nie było żadnej szansy, aby żyli wiecznie.

37 A Alma rzekł do niego: To jest to, co miałem wyjaśnić.

38 Widzimy teraz, że Adam upadł przez spożywanie zakazanego owocu, zgodnie ze słowem Bożym; i tak widzimy, że przez jego upadek cała ludzkość stała się zagubionym i upadłym ludem.

39 A teraz oto, powiadam wam, że gdyby Adam mógł mieć w tym czasie owoc z drzewa życia, nie byłoby śmierci, a słowo byłoby nieważne, czyniąc Boga kłamcą, bo rzekł: Jeśli jesz, na pewno umrzesz.

40 I widzimy, że śmierć przyszła na ludzkość, a ta śmierć, o której mówi Amulek, która jest doczesną śmiercią; niemniej jednak istniało miejsce dla człowieka, w którym mógłby pokutować;

41 Dlatego to życie stało się stanem próbnym; czas na przygotowanie się do spotkania z Bogiem; czas na przygotowanie się do tego nieskończonego stanu, o którym mówiliśmy, po zmartwychwstaniu.

42 Gdyby nie plan odkupienia, który został ustanowiony od założenia świata, nie byłoby zmartwychwstania;

43 Ale został ustanowiony plan odkupienia, który dokona zmartwychwstania, o którym mówiono.

44 A teraz, gdyby było możliwe, że nasi pierwsi rodzice mogliby wyruszyć i wziąć udział w drzewie życia, byliby na zawsze nieszczęśliwi, nie mając stanu przygotowawczego;

45 A zatem plan odkupienia byłby sfrustrowany, a słowo Boże byłoby nieważne, nie przynosząc żadnego skutku.

46 Lecz oto nie było; ale zostało wyznaczone człowiekowi, aby umarli; a po śmierci muszą dojść do sądu; nawet ten sam wyrok, o którym mówiliśmy, który jest końcem.

47 A gdy Bóg postanowił, aby te rzeczy przyszły do ​​człowieka, oto zobaczył, że jest rzeczą pożyteczną, aby człowiek wiedział o rzeczach, które im wyznaczył;

48 Przetoż posłał aniołów, aby rozmawiali z nimi, którzy sprawili, że ludzie ujrzeli Jego chwałę.

49 I zaczęli od tego czasu, aby wzywać imienia jego; dlatego Bóg rozmawiał z ludźmi i objawił im plan odkupienia, który został przygotowany od założenia świata;

50 A to im oznajmił według wiary ich i nawrócenia, i uczynki ich święte;

51 Dlatego wydał przykazania ludziom, którzy pierwsi przekroczyli pierwsze przykazania co do rzeczy doczesnych i stając się bogami, znając dobro od zła, stawiając się w stanie do działania, lub będąc postawieni w stanie do działania zgodnie z ich woli i przyjemności, czynić zło czy czynić dobro;

52 Przetoż dał im Bóg przykazania, oznajmując im plan odkupienia, aby nie czynili złego, a kara jego była śmiercią drugą, która była wieczną śmiercią, co do sprawiedliwości;

53 Bo taki plan odkupienia nie mógł mieć mocy, albowiem uczynki sprawiedliwości nie mogły być zniszczone, zgodnie z najwyższą dobrocią Boga.

54 Lecz Bóg wezwał ludzi w imieniu swego Syna (to jest plan odkupienia, który został złożony) mówiąc: Jeśli będziecie żałować i nie zatwardzają waszych serc, to będę się miłosierdziem nad wami, poprzez moje tylko jednorodzony Syn.

55 Dlatego ktokolwiek pokutuje i nie zatwardza ​​swego serca, będzie miał prawo do miłosierdzia przez mojego jednorodzonego Syna, do odpuszczenia grzechów; a ci wejdą do mego odpoczynku.

56 A kto by zatwardził swoje serce i uczyniłby nieprawość, oto przysięgam w moim gniewie, że nie wejdzie do mego odpoczynku.

57 A teraz, bracia moi, oto Ja wam powiadam, że jeśli zatwardzacie serca wasze, nie wejdziecie do reszty Pana;

58 Dlatego nieprawość wasza prowokuje go, aby zesłał na was gniew, jak w pierwszej prowokacji,

59 Tak, według słowa jego w ostatniej prowokacji, jak również pierwszej, ku wiecznemu zniszczeniu dusz waszych; dlatego, zgodnie z Jego słowem, aż do ostatniej śmierci, jak również do pierwszej.

60 A teraz, bracia moi, widząc, że to wiemy, i oni są prawdziwi, pokutujcie i nie zatwardzajcie naszych serc, abyśmy nie sprowokowali Pana, Boga naszego, aby zrzucił na nas swój gniew w tych swoich drugich przykazaniach, które on ma. dany nam;

61 Lecz wejdźmy do reszty Boga, przygotowanej według Jego słowa.

62 I znowu: bracia moi, zacytuję wasze umysły do ​​czasu, w którym Pan Bóg wydał te przykazania swoim dzieciom;

63 I chciałbym, abyście pamiętali, że Pan Bóg wyświęcił kapłanów, po jego świętym postanowieniu, które było według porządku Jego Syna, aby nauczać tych rzeczy ludowi;

64 I ci kapłani zostali wyświęceni według porządku Jego Syna, w taki sposób, aby ludzie mogli poznać, w jaki sposób oczekiwać Jego Syna na odkupienie.

65 Taką drogą zostali wyświęceni: powołani i przygotowani od założenia świata, według uprzedniej wiedzy Bożej, z powodu ich nadmiernej wiary i dobrych uczynków; w pierwszym rzędzie pozostawić wybór dobra lub zła;

66 Dlatego wybrali dobro i wytrwale pracując z wielką wiarą, powołani są do świętego powołania, tak, z tym świętym powołaniem, które zostało przygotowane i zgodnie z przygotowaniem do odkupienia;

67 W ten sposób zostali powołani do tego świętego powołania ze względu na swoją wiarę, podczas gdy inni odrzucili Ducha Świętego ze względu na zatwardziałość ich serc i ślepotę ich umysłów, podczas gdy gdyby nie to, mogli mieć tak wielki przywilej jak ich bracia.

68 Lub w porządku: po pierwsze byli oni w podobnej sytuacji ze swoimi braćmi; tak to święte powołanie było przygotowane od założenia świata dla takich, którzy nie zatwardzają swoich serc, będąc w zadośćuczynieniu przez Jednorodzonego Syna, który był przygotowany;

69 W ten sposób powołani przez jego święte powołanie i wyświęcony na najwyższe kapłaństwo świętego porządku Bożego, aby nauczać Jego przykazań do synów ludzkich, aby również mogli wejść w jego odpoczynek,

70 To wysokie kapłaństwo było według porządku Jego Syna, który to porządek był od założenia świata:

71 Innymi słowy, bycie bez początku dni lub końca lat, przygotowywane od wieczności do całej wieczności, zgodnie z jego uprzednią wiedzą o wszystkich rzeczach.

72 Teraz zostali oni wyświęceni w ten sposób: bycie wezwanym świętym powołaniem i ustanawianie świętymi obrzędami oraz przyjmowanie najwyższych kapłaństw świętego porządku, które powołuje i dokonuje obrzędów oraz najwyższe kapłaństwo, nie ma początku ani końca. ;

73 W ten sposób stają się arcykapłanami na wieki, według porządku Syna, Jednorodzonego Ojca, który nie ma początku dni ani końca lat, który jest pełen łaski, sprawiedliwości i prawdy. I tak właśnie jest. Amen.

Alma, rozdział 10

1 Tak jak powiedziałem o świętym porządku tego wysokiego kapłaństwa: wielu było wyświęconych i stali się wysokimi kapłanami Boga;

2 I było to z powodu ich wielkiej wiary i skruchy, i sprawiedliwości ich przed Bogiem, oni woleli skruszyć i czynić sprawiedliwość, niż zginąć;

3 Dlatego powołano ich po tym święcie i uświęcono ich, a szaty ich obmyto białymi, przez krew Baranka.

4 Teraz, gdy zostali uświęceni przez Ducha Świętego, gdy ich szaty stały się białe, czyste i bez skazy przed Bogiem, nie mogli patrzeć na grzech, gdyby nie obrzydliwość;

5 I było wielu, wielu wielkich, którzy zostali oczyszczeni, i weszli do reszty Pana, Boga swego.

6 A teraz, bracia moi, chciałbym, abyście się uniżyli przed Bogiem i przynosili owoc, aby się nawrócili, abyście również mogli odpocząć;

7 Upokorzcie się jako lud w czasach Melchizedeka, który był także arcykapłanem po tym samym porządku, o którym mówiłem, który również przyjął na siebie najwyższe kapłaństwo na zawsze.

8 I to był ten sam Melchizedek, któremu Abraham płacił dziesięcinę: nawet nasz ojciec Abraham zapłacił dziesięcinę w jednej dziesiątej wszystkiego, co posiadał.

9 Teraz te obrzędy zostały wydane po tym sposobie, aby w ten sposób ludzie mogli patrzeć na Syna Bożego, będącego rodzajem jego porządku lub jego porządku;

10 A to, aby go oczekiwali na odpuszczenie grzechów swoich, aby weszli do reszty Pańskiej.

11 Ten Melchizedek był królem nad ziemią Salemu; a jego lud stał się silny w niegodziwości i obrzydliwościach; tak, wszyscy zbłądzili: byli pełni wszelkiego rodzaju niegodziwości;

12 Ale Melchisedek, który sprawował mocną wiarę i otrzymał urząd najwyższego kapłaństwa, zgodnie ze świętym porządkiem Bożym, głosił pokutę swemu ludowi.

13 A oto oni pokutowali; a Melchizedek ustanowił pokój w ziemi za dni jego;

14 Przetoż zwano go księciem pokoju, bo był królem Salemu; a on rządził pod swoim ojcem.

15 A było wielu przed nim, a było ich wiele później, ale żaden nie był większy; dlatego o nim bardziej szczegółowo wspominają.

16 Teraz nie potrzebuję powtórzyć tej sprawy; to, co powiedziałem, może wystarczyć.

17 Oto pisma święte są przed tobą; jeśli wy będziecie ich wyrywać, będzie to dla waszego zniszczenia.

18 A gdy Alma wypowiedział im te słowa, wyciągnął do nich rękę i zawołał potężnym głosem, mówiąc: Teraz jest czas na pokutę, bo zbliża się dzień zbawienia;

19 Tak, i głos Pański, przez usta aniołów, oznajmiają to wszystkim narodom: a oznajmijcie, aby radowali się radością wielką;

20 Tak, i rozgłosił te radosne wieści wśród całego ludu swego, tak i dla rozproszonych na ziemi; dlatego przyszli do nas.

21 I poznają nam to jasno, abyśmy zrozumieli, że nie możemy mylić; a to z powodu naszego bycia wędrowcami w obcym kraju:

22 Dlatego też jesteśmy bardzo uprzywilejowani, albowiem radujemy się tymi radosnymi wieściami we wszystkich częściach naszej winnicy.

23 Bo oto aniołowie oznajmiają to wielu w tym czasie na ziemi naszej; a to ma na celu przygotowanie serc synów ludzkich, aby przyjęli Jego słowo w czasie Jego przyjścia w Jego chwale.

24 A teraz tylko czekamy na radosną nowinę ogłoszoną nam przez usta aniołów, Jego przyjścia; na razie nie wiemy, jak szybko.

25 Pragnęłbym Boga, aby to było w moich czasach; ale niech będzie prędzej czy później, w tym będę się radować.

26 I oznajmieni będą sprawiedliwi i święci mężowie, przed ustami aniołów, w czasie przyjścia jego, aby się wypełniły słowa ojców naszych według tego, o czym oni mówili, co było według niego; duch proroctwa, który był w nich.

27 A teraz, bracia moi, pragnę z głębi serca mego, tak z wielkim niepokojem, aż do bólu, abyście słuchali słów moich, i odpuszczali grzechy wasze, a nie zwlekał z dniem waszego nawrócenia;

28 Abyście się upokorzyli przed Panem i wzywajcie Jego świętego imienia, i nieustannie pilnujcie i módlcie się, abyście nie ulegli pokusie nad tym, co możecie znieść, a zatem byli prowadzeni przez Ducha Świętego, stając się pokorni, łagodni, posłuszny, cierpliwy, pełen miłości i cierpienia; mając wiarę w Pana;

29 Mając nadzieję, że otrzymacie życie wieczne; mając zawsze miłość Bożą w sercach waszych, abyście wywyższeni byli w dniu ostatecznym, i wchodzili w odpocznienie jego;

30 I niech Pan da wam pokutę, abyście nie sprowadzili na was gniewu swego, abyście nie zostali związani łańcuchami piekielnymi, abyście nie doznali drugiej śmierci.

31 I Alma oznajmił o wiele więcej ludziom, których nie ma w tej książce.

32 I stało się, gdy skończył mówić do ludu, wielu z nich uwierzyło w jego słowa i zaczęło żałować i przeszukiwać pisma święte;

33 Ale im większa ich część, chcieli, aby zgładzili Almę i Amulka; albowiem rozgniewali się na Almę, ze względu na prostotę jego słów dla Zeezroma;

34 Powiedzieli także, że Amulek ich okłamywał i obrażali ich prawo, a także ich prawników i sędziów.

35 I rozgniewali się na Almę i Amulka; a ponieważ tak jawnie zeznawali przeciwko swej niegodziwości, starali się je odłożyć na bok.

36 Lecz oni się nie stali; ale oni wzięli ich i związali mocnymi sznurami, i zabrali ich przed naczelnego sędziego ziemi.

37 I wyszedł lud, i świadczył przeciwko nim, świadcząc, że oni skazili się na zakon, i na ich prawników, i sędziów ziemi, i na wszystek lud, który był na ziemi;

38 I świadczył też, że był tylko jeden Bóg, i że pośle Syna swego pośród ludu, ale nie powinien ich ratować; i wiele takich rzeczy ludzie zeznawali przeciwko Almie i Amulekowi.

39 A stało się to przed sędzią głównym ziemi.

40 I stało się, że Zeezrom był zdumiony tymi słowami, które zostały wypowiedziane; i wiedział także o ślepocie umysłów, które spowodował wśród ludzi, przez swoje kłamliwe słowa;

41 I zaczęła się bać jego dusza pod wpływem świadomości własnej winy; tak, zaczął otaczać go ból piekła.

42 I stało się, że począł wołać do ludu, mówiąc: Oto jestem winny, a ci ludzie są bez skazy przed Bogiem.

43 I od tego czasu zaczął ich błagać; ale oni złorzeczyli mu, mówiąc: Czy i ty posiadasz diabła?

44 I plują na niego, i wyrzucają go spośród nich, i wszystkich, którzy uwierzyli w słowa, które wypowiedzieli Alma i Amulek; Wyrzucili ich i posłali ludzi, aby rzucali w nich kamieniami.

45 I przyprowadzili sobie żony i dzieci, i każdy, kto uwierzył lub był nauczony wierzyć w słowo Boże, sprawił, że wrzucono ich do ognia;

46 I wydali także ich zapiski, które zawierały pisma święte, i wrzucili je również do ognia, aby zostały spalone i zniszczone przez ogień.

47 I stało się, że wzięli Almę i Amulka, i wynieśli je na miejsce męczeństwa, aby byli świadkami zniszczenia tych, którzy zostali pochłonięci przez ogień.

48 A gdy Amulek zobaczył bóle kobiet i dzieci, które pochłaniały ogień, także był bolesny; i powiedział do Almy: Jak możemy być świadkami tej okropnej sceny?

49 Wyciągnijmy więc ręce nasze i korzystajmy z mocy Boga, który jest w nas, i wybaw ich od ognia.

50 Lecz Alma rzekł do niego: Duch mnie ogranicza, że ​​nie wyciągam ręki mojej; bo oto Pan przyjmuje je do siebie w chwale;

51 I cierpieć będzie, aby czynili to, albo lud uczynił im to według zatwardziałości serca ich, aby sądy sprawiedliwe, które będzie na nich działał w popędliwości swojej;

52 I krew niewinnych będzie świadczyć przeciw niemu, i wołać przeciwko nim w straszny sposób w dniu ostatecznym.

53 Teraz Amulek rzekł do Almy: Oto, oni też nas spalą.

54 I rzekł Alma: Niech będzie według woli Pańskiej. Ale oto nasza praca nie jest skończona; dlatego nas nie palą.

55 I stało się, gdy padły zwłoki ciał tych, którzy zostali wrzuceni do ognia, i zapisy, które były z nimi włożono, a naczelny sędzia ziemi przyszedł i stanął przed Alma i Amulek, tak jak oni. Były związane;

56 I uderzył ich dłonią po ich policzkach i rzekł do nich: Po tym, co zobaczyliście, wygłosicie znowu temu ludowi, że zostaną wrzuceni do jeziora ognia i siarki?

57 Oto widzicie, że nie mieliście mocy, aby zbawić tych, którzy zostali wrzuceni do ognia; ani Bóg ich nie zbawił, ponieważ byli z twojej wiary.

58 I sędzia uderzył ich na ich policzki, i pytał: Co wy sami mówicie?

59 Ten sędzia był po rozkazie i wierze Nehora, który zabił Gedeona.

60 I stało się, że Alma i Amuluk mu nic nie odpowiedzieli; i znowu ich uderzył, a potem oddał ich oficerom, aby wtrącili się do więzienia.

61 A gdy trzy dni wrzucono do więzienia, przyszło wielu prawników i sędziów, i kapłanów, i nauczycieli, którzy byli z zawodu Nehora;

62 I przyszli do więzienia, aby ich zobaczyć, i pytali ich o wiele słów; ale oni nic im nie odpowiedzieli.

63 I stało się, że sędzia stanął przed nimi i rzekł: Dlaczego nie odpowiadasz na słowa tego ludu?

64 Czyż nie wiecie, że mam moc wyzwolić was aż do ognia?

65 I rozkazał im mówić; ale nic nie odpowiedzieli.

66 I stało się, że odeszli, i poszli, a przyszli nazajutrz; a sędzia także uderzył ich znowu na ich policzki.

67 I wielu też wyszło, i uderzyło ich, mówiąc: Czy znowu staniecie, osądzacie ten lud i potępiacie nasze prawo?

68 Jeśli macie tak wielką moc, dlaczego nie wyświadczacie się?

69 I wiele z nich rzekło do nich, zgrzytając zębami na nich, i plując na nich, mówiąc: Jakże będziemy wyglądać, gdy potępieni będziemy?

70 I wiele takich rzeczy, tak, wszystkie rzeczy tego rodzaju, rzekły do ​​nich; w ten sposób szydzili z nich przez wiele dni.

71 I odstąpili od nich żywność, aby głodowali, i wody, aby byli spragnieni;

72 I wzięli od nich szaty swoje, aby byli nadzy; i tak byli związani mocnymi sznurami i zamknięci w więzieniu.

73 I stało się tak, że tak wiele dni cierpieli (i było dwunastego dnia, dziesiątego miesiąca, dziesiątego roku panowania sędziów nad ludem Nefi), że sędzia główny nad krajem Ammonich, i wielu ich nauczycieli i ich prawników, weszli do więzienia, gdzie Alma i Amulek byli związani sznurami.

74 I stanął przed nimi ich naczelny sędzia, i znów ich uderzył, i rzekł do nich: Jeśli macie moc Bożą, uwolnijcie się od tych kapel, a wtedy uwierzymy, że Pan zniszczy ten lud zgodnie z waszymi słowami.

75 I wszyscy oni wyszli i bili ich, mówiąc te same słowa, aż do ostatniego;

76 A gdy przemówił ostatni, moc Boża spoczęła na Almie i Amulku, a powstali i stanęli na nogach; Alma zawołał, mówiąc: Jak długo będziemy cierpieć te wielkie uciski, o Panie?

77 Panie, daj nam siłę według naszej wiary, która jest w Chrystusie, aż do wybawienia; i hamują sznury, którymi byli związani; a gdy ludzie to zobaczyli, zaczęli uciekać, bo przyszedł strach przed zniszczeniem.

78 I stało się, że tak wielki był strach ich, że upadli na ziemię, a nie dostąpili zewnętrznych drzwi więzienia;

79 I trzęsła się ziemia potęŜna, a ściany więzienne były rozdarte na dwoje, tak Ŝe padły na ziemię.

80 A naczelny sędzia, i prawnicy, i kapłani, i nauczyciele, którzy uderzyli Almy i Amulka, polegli od upadku.

81 A Alma i Amulaj wyszedłszy z więzienia, nie byli zranieni; bo Pan dał im moc, zgodnie z ich wiarą, która była w Chrystusie.

82 A oni zaraz wyszli z więzienia; i zostali uwolnieni ze swoich zespołów:

83 A więzienie spadło na ziemię, a każda dusza, która była w jego murach, gdyby nie Alma i Amulek, zostali zabici; a oni zaraz wyszli do miasta.

84 A lud, który usłyszawszy wielki hałas, przybiegał do tłumu, aby poznać przyczynę;

85 A gdy ujrzeli, że Alma i Amulek wyszli z więzienia, a jego mury upadły na ziemię, zostali dotknięci wielkim strachem i uciekli przed Alma i Amulek, tak jak kozioł ucieka wraz z młodymi z dwa lwy; i dlatego uciekli przed obecnością Almy i Amuleka.

86 I stało się, że rozkazano Almie i Amulekom opuścić to miasto; i odeszli, a wyszli aż do ziemi Sidom;

87 A oto tam znaleźli cały lud, który wyszedł z ziemi Ammonija, który został wyrzucony i ukamienowany, ponieważ uwierzyli w słowa Almy:

88 I opowiedzieli im wszystko, co się stało z ich żonami i dziećmi, a także o sobie io ich mocy wyzwolenia.

89 A także Zeezrom leżał chory w Sidomie, z gorączką, która była spowodowana wielkimi uciskami jego umysłu, z powodu jego niegodziwości, albowiem przypuszczał, że Alma i Amulek już nie są; i przypuszczał, że zostali zabici z powodu swojej winy.

90 I ten wielki grzech, i wiele innych jego grzechów, wstrząsnęły jego umysłem, aż przestało go boleć, nie było wybawienia; dlatego zaczął się przypalać z palącym żarem.

91 A gdy usłyszał, że Alma i Amulek byli w ziemi Sidoma, jego serce zaczęło nabierać odwagi; i posłał im natychmiast wiadomość, prosząc ich, aby przyszli do Niego.

92 I stało się, że poszli natychmiast, słuchając przesłania, które im posłał; i weszli do domu do Zeezrom;

93 I znaleźli go na łóżku chorego, bardzo niskiego z gorączką gorącą; a jego umysł był nadto obolały z powodu jego nieprawości;

94 A gdy je zobaczył, wyciągnął rękę i prosił ich, aby go uzdrowili.

95 I rzekł Alma do niego, biorąc go za rękę: Wierzysz w moc Chrystusową ku zbawieniu?

96 A on odpowiadając, rzekł: Tak, ja wierzę we wszystkie słowa, którychś nauczał.

97 A Alma rzekł: Jeśli wierzysz w odkupienie Chrystusa, możesz zostać uzdrowiony.

98 I rzekł: Tak, wierzę według twoich słów.

99 A potem Alma zawołał do Pana, mówiąc: Panie, Boże nasz, zmiłuj się nad tym człowiekiem i uzdrów go zgodnie ze swoją wiarą, która jest w Chrystusie.

100 A gdy Alma wypowiedział te słowa, Zeezrom skoczył na nogi i zaczął chodzić;

101 I stało się to ku wielkiemu zdumieniu całego ludu; a wiedza o tym wyszła na całą ziemię Sidom.

102 I ochrzcił Alma Zeezrom do Pana; i zaczął od tego czasu, aby głosić ludziom.

103 A Alma ustanowił kościół w kraju Sidom i konsekrował kapłanów i nauczycieli w kraju, aby chrzcić do Pana każdego, kto pragnął być ochrzczony.

104 I stało się, że ich było wielu; bo przybyli z całego regionu wokół Sidonia i ochrzcili się;

105 A co do ludu, który był w ziemi Ammonianowej, pozostali jeszcze ludem twardym i ludem o sztywnym karku;

106 Nie żałowali swoich grzechów, przypisując diabłu całą moc Almy i Amulka, ponieważ byli wyznawcami Nehora i nie wierzyli w skruchę za swoje grzechy.

107 I stało się, że Alma i Amulek, porzuciwszy całe swoje złoto i srebro, i Amulek, swoje cenne rzeczy, które były w krainie Ammoniusza, dla słowa Bożego, został odrzucony przez tych, którzy kiedyś byli jego przyjaciółmi. , a także przez jego ojca i jego krewnych;

108 Dlatego po tym, jak Alma ustanowił kościół w Sidomie, widząc wielki czek, tak, widząc, że lud został sprawdzony co do pychy ich serc i zaczął ukorzyć się przed Bogiem,

109 I zaczęli gromadzić się w swoich sanktuariach, aby oddawać pokłon Bogu przed ołtarzem, nieustannie obserwując i modląc się, aby zostali wybawieni od szatana, od śmierci i od zguby:

110 Tak jak powiedziałem, Alma, widząc to wszystko, wziął więc Amulka i przyszedł do ziemi Zarahemli, i zabrał go do swego domu, i udzielił mu się w uciskach, i umocnił go w Panu.

111 I tak zakończył się dziesiąty rok panowania Sędziów nad ludem Nefiego.

Alma, Rozdział 11

1 I stało się w jedenastym roku panowania sędziów nad ludem Nefiego, piątego dnia drugiego miesiąca, w kraju Zarahemli, który był bardzo spokojny; nie było żadnych wojen ani kłótni przez określoną liczbę lat; nawet do piątego dnia drugiego miesiąca, jedenastego roku, w całym kraju rozległ się okrzyk wojenny;

2 Bo oto wojska Lamanitów przyszły na stronę pustynną, w granice ziemi, aż do miasta Ammonich, i zaczęły zabijać lud, i niszczyć miasto.

3 A teraz, gdy Nefici zgromadzili wystarczającą armię, aby wypędzić ich z ziemi, zniszczyli ludzi, którzy byli w mieście Ammonić, a także niektórych wokół granic Noego, i zabrali innych do niewoli dzikość.

4 I stało się, że Nefici pragnęli zdobyć tych, którzy zostali pojmani w niewolę na pustynię;

5 Przetoż ten, który został mianowany naczelnym wodzem nad wojskami Nefitów (i miał na imię Zoram, a miał dwóch synów, Lehiego i Aha):

6 Teraz Zoram i jego dwaj synowie, wiedząc, że Alma jest arcykapłanem w kościele, i słysząc, że ma ducha przepowiedni,

7 Poszli więc do Niego i prosili go, aby wiedział, czy Pan pójdzie na pustynię w poszukiwaniu swoich braci, którzy zostali wzięci do niewoli przez Lamanitów.

8 I stało się, że Alma zapytał Pana o tę sprawę.

9 A Alma wrócił i rzekł do nich: Oto Lamanici przekroczą rzekę Sydon, na południu pustyni, daleko poza granicami ziemi Manti.

10 A oto tam ich spotkasz, na wschód od rzeki Sydon, a tam Pan wyda ci braci twoi, którzy zostali wzięci do niewoli przez Lamanitów,

11 I stało się, że Zoram i synowie jego przeszli przez rzekę Sydon ze swymi wojskami, i pomaszerowali za granice Manti na południową pustynię, która była po wschodniej stronie Sydonu.

12 I przyszli na wojska Lamanitów, a Lamanici zostali rozproszeni i wypędzeni na pustynię; że wzięli swoich braci, którzy zostali schwytani przez Lamanitów, i że nie było ani jednej duszy, która zginęła, która została wzięta do niewoli.

13 I zostali przywiezieni przez swoich braci, aby posiedli swoje własne ziemie.

14 I tak skończył się jedenasty rok sędziów, Lamanici zostali wypędzeni z ziemi, a lud Ammonich został zniszczony;

15 Tak, każda żywa dusza Ammonihahitów została zniszczona, a także ich wielkie miasto, o którym mówili, że Bóg nie może zniszczyć, z powodu swojej wielkości.

16 Ale oto pewnego dnia spustoszono; a trupy zostały zmasakrowane przez psy i dzikie zwierzęta na pustyni;

17 Jednak po wielu dniach ich martwe ciała zostały złożone na ziemi i pokryte płytkim okryciem.

18 A teraz tak wielki był jego zapach, że lud nie wchodził w posiadanie kraju Ammonich przez wiele lat.

19 I było to nazywane Spustoszenia Nehorów; bo byli z zawodu Nehora, którzy byli zabici; a ich ziemie pozostały opuszczone.

20 A Lamanici nie przyszli ponownie, aby walczyć przeciwko Nefitom, aż do czternastego roku panowania Sędziów nad ludem Nefi.

21 I tak przez trzy lata lud Nefiego żywił ciągły pokój na całej ziemi.

22 Potem Alma i Amulek głosili pokutę ludowi w swoich świątyniach, w ich sanktuariach, a także w ich synagogach, zbudowanych na wzór Żydów.

23 A tak wielu, którzy słuchali ich słów, bezustannie przekazywali słowo Boże bez jakiegokolwiek szacunku.

24 A tak wyszedł Alma i Amulek, a także wielu innych, którzy zostali wybrani do dzieła, aby głosili słowo po całej ziemi.

25 I ustanowienie kościoła stało się powszechne w całym kraju, we wszystkich okolicach, pośród całego ludu Nefitów.

26 I nie było między nimi żadnej nierówności, bo Pan wylał Ducha swego na całą ziemię, aby przygotować umysły synów ludzkich, albo aby przygotować ich serca, aby przyjęli słowo, które powinno być nauczane wśród nich w momencie jego przyjścia,

27 Aby nie byli zatwardzeni przeciw słowu, aby nie byli niewiernymi, i idą na zatracenie,

28 Aby jednak przyjęli słowo z radością, a gałązka została wszczepiona w prawdziwą winorośl, aby mogli wejść do reszty Pana, Boga swego.

29 A ci kapłani, którzy chodzili pośród ludu, głosili przeciw wszelkim lamentom, oszustwom, zawiściom, konfliktom, złościom i zniewagom, kradnąc, okradając, grabieżcom, mordując, popełniając cudzołóstwo i wszelką rozpustę , wołając, że te rzeczy nie powinny tak być;

30 Trzymajcie rzeczy, które wkrótce nadejdą; tak, podtrzymując nadejście Syna Bożego, jego cierpienia i śmierci, a także zmartwychwstanie.

31 I wielu z ludu pytało o miejsce, do którego powinien przyjść Syn Boży; i uczono ich, że objawi się im po swoim zmartwychwstaniu; i to lud usłyszał z wielką radością i weselem.

32 A teraz po ustanowieniu kościoła po całej ziemi, po zwycięstwie nad diabłem i słowem Bożym głoszonym w jego czystości na całej ziemi; i Pan wylewa swoje błogosławieństwa na lud;

33 Tak skończył się czternasty rok panowania Sędziów nad ludem Nefiego.

Alma, rozdział 12

Konto synów Mosjasza, którzy odrzucili swoje prawa do królestwa, dla słowa Bożego, i poszli do ziemi Nefiego, aby głosić do Lamanitów. Ich cierpienia i wybawienie, zgodnie z zapisem Almy.

1 I stało się, że gdy Alma wędrował z ziemi Gedeona, na południe, do ziemi Manti, oto ku swemu zdziwieniu spotkał synów Mosjasza, podróżujących ku ziemi Zarahemla.

2 Ci synowie Mosjasza byli z Alma w czasie, gdy anioł ukazał mu się po raz pierwszy; dlatego Alma rozradował się bardzo, aby zobaczyć swoich braci;

3 A co jeszcze bardziej dodało mu radości, byli jeszcze jego braćmi w Panu; tak, i oni wytrwali mocni w znajomości prawdy;

4 Albowiem byli ludźmi zdrowego rozsądku i pilnie przeszukiwali pisma, aby znali słowo Boże.

5 Ale to nie wszystko: oddali się wielu modlitwom i postom, dlatego mieli ducha proroctwa i ducha objawienia, a kiedy nauczali, nauczali z mocą i autorytetem, tak jak przy mocy i autorytet Boga.

6 I nauczali słowa Bożego przez czternaście lat, pośród Lamanitów, odnieśli duży sukces, doprowadzając wielu do poznania prawdy;

7 Tak, mocą słów ich wielu przyszło przed ołtarz Boży, aby wzywać imienia jego i wyznać przed nim grzechy swoje.

8 Otóż są to okoliczności, które towarzyszyły im w ich wędrówkach, ponieważ mieli wiele ucisków;

9 Cierpieli bardzo, zarówno w ciele, jak iw umyśle; takie jak głód, pragnienie i zmęczenie, a także wiele pracy w duchu.

10 A te były ich drogi: porzuciwszy ojca Mosjasza, w pierwszym roku panowania sędziów; po odrzuceniu królestwa, które ich ojciec pragnął im przekazać; a także to był umysł ludzi;

11 Lecz oni opuścili ziemię Zarahemla, i wziąwszy miecze ich, i włócznie swoje, i łuki swe, i strzały ich, i liny ich;

12 I czynili tak, aby mogli zaopatrzyć się, gdy byli na pustyni:

13 A tak odeszli na pustynię, ze swą liczbą, którą wybrali, aby poszli do ziemi Nefiego, aby głosić słowo Boże Lamanitom.

14 I stało się, że wiele dni podróżowali na puszczy, a pościli wiele i wiele modlili się, aby im dał Pan części Ducha, aby szedł z nimi i mieszkał z nimi,

15 Aby byli narzędziem w ręku Boga, aby przynieść, jeśli to możliwe, ich braci, Lamanitów, do znajomości prawdy;

16 Do znajomości zasadności tradycji ich ojców, które nie były poprawne.

17 I stało się, że Pan ich nawiedził Duchem swoim, i rzekł im: Pocieszajcie się; i byli pocieszeni.

18 I rzekł im Pan: Wynijdźcie do Lamanitów, bracia twoi, i utwierdźcie słowo moje;

19 Będziecie cierpliwi przez długie cierpienia i uciski, abyście dawali we mnie dobre przykłady, a Ja uczynię narzędzie wasze w rękach moich, ku zbawieniu wielu dusz.

20 I stało się, że serca synów Mosjaszowych, i ci, którzy byli z nimi, mieli odwagę pójść do Lamanitów, aby im oznajmić słowo Boże.

21 I stało się, gdy przyszli do granic ziemi Lamanitów, aby się rozdzielili i odeszli jedni od drugich, ufając Panu, aby się spotkać ponownie przy końcu żniwa; przypuszczam, że wielkie było dzieło, które podjęli.

22 I zapewne było wspaniale, bo postanowili głosić słowo Boże dzikiemu, zatwardziałemu i okrutnemu ludowi; ludzie, którzy lubują się w mordowaniu Nefitów, rabowaniu ich i plądrowaniu ich;

23 A serce ich było na bogactwie, albo na złotem, i na srebrze, i na drogich kamieniach;

24 Lecz oni starali się zdobyć te rzeczy przez mordowanie i grabieże, aby nie robili dla nich własnymi rękami:

25 Tak więc byli ludem bardzo próżnym, wielu z nich oddawało cześć bożkom, a przekleństwo Boga spadło na nich z powodu tradycji ich przodków; pomimo to, obietnice Pańskie zostały im udzielone, w warunkach pokuty;

26 Dlatego to była sprawa, do której przystąpili synowie Mosjasza, aby ich doprowadzić do nawrócenia; być może mogliby przybliżyć im plan odkupienia:

27 Przetoż rozłączyli się jedni od drugich i wyruszyli między nich, każdy osobno według słowa i mocy Bożej, która mu była dana.

28 A Ammon był przedniejszym z nich, a raczej im służył; i odszedł od nich, po pobłogosławieniu ich według ich kilku stanowisk, po udzieleniu im słowa Bożego lub udzielonego im przed jego odejściem, i tak oni wzięli ich kilka podróży po całej ziemi.

29 I przybył Ammon do ziemi Ismaelowej, do ziemi zwanej synami Ismaela, który też stał się Lamanitami.

30 A gdy wszedł Ammon do ziemi Ismaela, Lamanici wzięli go i związali, zgodnie ze swym zwyczajem, aby związali wszystkich Nefitów, którzy wpadli w ich ręce, i nieśli ich przed królem;

31 I tak pozostawiono królowi przyjemność zabicia ich, zatrzymania ich w niewoli lub wrzucenia do więzienia lub wyrzucenia ich z jego ziemi, zgodnie z jego wolą i przyjemnością;

32 I tak Ammon został wniesiony przed króla, który był nad ziemią Ismaela; a jego imię było Lamoni; i był potomkiem Ismaela.

33 I spytał król Ammonitów, jeźliby chciał mieszkać w ziemi między Lamanitami albo między ludem swoim?

34 I rzekł do niego Ammon: Tak, pragnę zamieszkać pośród tego narodu na pewien czas; tak, a może aż do dnia, w którym umrę.

35 I stało się, że król Lamoni był bardzo zadowolony z Ammonitów i sprawił, że uwolniono jego bandy; a chciałby, aby Ammon wziął sobie za żonę jedną z jego córek.

36 Lecz Ammon mu rzekł: Nie, ale będę twoim sługą; dlatego Ammon stał się sługą dla króla Lamoniego.

37 I stało się, że postawiono go między sługami, aby pilnowali trzody Lamoni, według zwyczaju Lamanitów.

38 A gdy był przez trzy dni w służbie króla, jak był z sługami Lamanitami, wyruszył ze swoimi trzodami na miejsce wody, które nazwano wodą Sebus; (a wszyscy Lamanici kierują swoimi stadami, aby mieli wodę;)

39 A gdy Ammon i sługi króla wypędzili swoje trzody na to miejsce wody, oto pewna liczba Lamanitów, którzy byli ze swymi trzodami do wody, stała i rozpierzchła stada Ammonitów i sługi królu, a oni rozproszyli ich tak, że uciekli na wiele sposobów.

40 Teraz słudzy króla zaczęli szemrać, mówiąc: Teraz król nas zabije, tak jak ma naszych braci, ponieważ ich trzody zostały rozproszone przez niegodziwość tych ludzi.

41 I zaczęli płakać niezmiernie, mówiąc: Oto nasze trzody już są rozproszone.

42 I płakali z obawy przed byciem zabitym.

43 A gdy Ammon to zobaczył, w sercu jego spuchło z radości; albowiem rzekł: Ja wam oznajmię moją moc tym moim towarzyszom, lub mocy, która jest we Mnie, w przywracaniu tych trzód królowi, abym mógł zdobyć serca tych moich współsług, żebym mógł ich poprowadzić uwierzyć w moje słowa.

44 A teć były myśli Ammonowe, które widział utrapienia tych, których nazwał braćmi swymi.

45 I oznajmił im, że chlubił się słowami swymi, mówiąc: Bracia moi, bądźcie dobrej myśli i chodźmy w poszukiwaniu trzody, i zgromadzimy ich razem, i przyprowadzimy ich z powrotem na miejsce wodne;

46 Przetoż zastawiamy trzody królowi, a on nas nie zabije.

47 I stało się, że poszli na poszukiwanie trzód, i podążali za Ammonem, i pędzili z prędkaą, i przewodzili trzodom królewskim, i zgromadzili je znowu na miejscu wody. .

48 A ci ludzie znowu stanęli, aby rozproszyć swoje trzody; lecz Ammon rzekł do swoich braci: Okryjcie owce, aby nie uciekli, a ja idę i walczę z tymi ludźmi, którzy rozpraszają nasze trzody.

49 Uczyniwszy tak, jak im rozkazał Ammon, wyruszył i stanął, aby walczyć z tymi, którzy stali nad wodami Sebus;

50 I było ich niewielu; dlatego nie obawiali się Ammonitów, ponieważ przypuszczali, że jeden z ich ludzi może go zabić, zgodnie z ich przyjemnością, ponieważ nie wiedzieli, że Pan obiecał Mosjaszowi, że wybawi swoich synów z ich rąk; ani oni nie wiedzieli nic o Panu;

51 Dlatego rozkoszowali się zniszczeniem swoich braci; i dlatego stali, aby rozproszyć trzodę króla.

52 Lecz Ammon stał i zaczął rzucać na nich kamieniami prochem; tak, z potężną mocą, wykonał między nimi kamienie procowe;

53 I tak zabił ich pewną liczbę, tak że zaczęli być zdumieni jego mocą;

54 Lecz rozgniewali się z powodu zabitych ich braci i byli zdecydowani, aby upaść;

55 A widząc, że nie mogli go uderzyć kamieniami, wyszli z maczugami, aby go zabili.

56 A oto każdy, który podniósł swój kij, aby pobić Amona, poraził je mieczem swoim;

57 Albowiem wytrzymał ich ciosy, uderzając ich ostrzem miecza, tak że zaczęli się dziwić i zaczęli uciekać przed nim;

58 Tak, a było ich niewielu, i sprawił, że uciekli mocą jego ramienia.

59 A sześciu z nich spadło od procy, ale nikogo nie zabił, gdyby nie ich dowódca, z mieczem; i odepchnął tyle ich rąk, ile podniosło przeciw niemu, i nie było ich kilku.

60 A gdy ich wypędził z daleka, powrócił, i napoili swoje owce i przywrócili je na pastwisko królewskie, a następnie weszli do króla, niosąc ramiona, które zostały pobite mieczem Ammonowym, tych, którzy chcieli go zabić;

61 I przeniesiono ich do króla na świadectwo tego, co uczynili.

62 I stało się, że król Lamoni sprawił, że jego słudzy stanęli i złożyli świadectwo o wszystkim, co widzieli, w tej sprawie.

63 A gdy wszyscy świadczyli o tym, co widzieli, i dowiedział się o wierności Ammonitów w zachowaniu swych trzód, a także o swojej wielkiej mocy w walce z tymi, którzy chcieli go zabić, był zdumiony niezmiernie, i rzekł: Na pewno to więcej niż człowiek.

64 Czyż nie jest to wielki Duch, który posyła te wielkie kary na ten naród z powodu ich morderstw?

65 I odpowiedzieli królowi, i rzekli: Bez względu na to, czy jest on Wielkim Duchem, czy człowiekiem, nie wiemy, ale wiemy, że nie może on zostać zabity przez wrogów króla;

66 Nie mogą też rozproszyć trzody królewskiej, gdy on jest z nami, z powodu swojej biegłości i wielkiej siły; dlatego wiemy, że jest przyjacielem króla.

67 A teraz, królu, nie wierzymy, że człowiek ma tak wielką moc, bo wiemy, że nie można go zabić.

68 A gdy usłyszał te słowa król, rzekł do nich: Teraz wiem, że to jest Wielki Duch; w tym czasie przyszedł na dół, aby zachować swoje życie, aby nie zabijać cię tak, jak robiłem twoich braci.

69 Otóż to jest Duch wielki, o którym mówili nasi ojcowie.

  1. Taka była tradycja Lamoni, którą otrzymał od swego ojca, że ​​był tam Wielki Duch.

71 Pomimo tego, że wierzyli w Wielkiego Ducha, sądzili, że cokolwiek uczynili, było w porządku;

72 Mimo to Lamoni zaczął się lękać niezmiernie, z lękiem, aby nie uczynił nic złego w zabijaniu swoich sług;

73 Albowiem wielu z nich pobił, ponieważ bracia ich rozproszyli swoje trzody na miejsce wodne; a ponieważ ich trzody zostały rozproszone, zostali zabici.

74 A praktyką Lamanitów było stanięcie nad wodami Sebus, aby rozproszyć trzodę ludu, aby w ten sposób wypędzili wielu, którzy byli rozproszeni po ziemi swojej, a była to praktyka grabieży wśród nich.

75 A gdy król Lamoni zapytał swoich sług, mówiąc: Gdzie jest ten człowiek, który ma tak wielką moc?

76 Odpowiedzieli mu: Oto karmi konie twoje.

77 Król rozkazał swym sługom przed czasem podlewania ich trzód, aby przygotowali jego konie i rydwany, i wyprowadzili go do ziemi Nefiego:

78 Albowiem na ziemi Nefiego wielkie święto zostało ustanowione przez ojca Lamoniego, który był królem nad całą ziemią.

79 A gdy usłyszał król Lamoni, że Ammon przygotowuje swe konie i rydwany, bardziej się zdziwił z powodu wierności Ammonitów, mówiąc:

80 Zaprawdę, nie było żadnego sługi ze wszystkich sług moich, który był tak wierny, jak ten człowiek; bo nawet on pamięta wszystkie moje przykazania, aby je wykonać.

81 Teraz na pewno wiem, że to jest Wielki Duch; i pragnę go, aby wszedł do mnie, ale nie wiem.

82 I stało się, gdy Ammon przygotował konie i rydwany dla króla i jego sług, wszedł do króla i ujrzał, że oblicze króla zostało zmienione; dlatego już miał powrócić z jego obecności;

83 I rzekł do niego jeden ze sług królewskich: Rabbana, który jest interpretowany, potężny lub wielki król, uważając ich królów za potężnych:

84 A tak mu powiedział: Rabbana, król chce cię zatrzymać;

85 Przetoż się Ammon zwrócił się do króla, i rzekł mu: Cóż chcesz, abym ci uczynił, królu!

86 I odpowiedział mu król nie na godzinę, według czasu swego, bo nie wiedział, co by mu powiedział.

87 I stało się, gdy rzekł do niego Ammon: Czego chcesz ode mnie? Ale król mu nie odpowiedział.

88 I stało się, że Ammon, będąc napełnionym Duchem Bożym, dostrzegał myśli króla.

89 A on mu rzekł: Czy to dlatego, że usłyszałeś, że broniłem twoich sług i twoich trzód, i zabiłem siedmiu swoich braci procą, mieczem i uderzyłem w ramiona innych, aby bronić twoich stada i twoi sługi: oto czy to powoduje twoje dziwy?

90 Mówię wam: Cóż to jest, że dziwy wasze są tak wielkie?

91 Oto Ja jestem człowiekiem i jestem twoim sługą; dlatego, czegokolwiek pragniesz, co jest właściwe, to uczynię.

92 A gdy usłyszał te słowa król, znów się dziwował, bo ujrzał, że Ammon rozeznaje jego myśli;

93 Ale mimo to Król Lamoni otworzył usta; i rzekli do niego: Kimże jesteś? Czy jesteś tym Wielkim Duchem, który wie wszystko?

94 Odpowiedział Ammon i rzekł mu: Nie jestem.

95 I rzekł król: Skąd znasz myśli mego serca?

96 Możesz mówić odważnie i mówić mi o tych rzeczach; a także powiedzcie mi, jaką moc zabiliście i wytrzasnęliście ręce moich braci, którzy rozproszyli moje stada.

97 A teraz, jeśli mi powiesz o tych rzeczach, cokolwiek chcesz, dam ci:

98 A gdyby było trzeba, bym cię strzegł z moimi wojskami; ale wiem, że jesteś potężniejszy od wszystkich, niemniej jednak, czegokolwiek ode mnie pragniesz, dam ci to.

99 A Ammon, będąc mądrym, ale niegroźnym, rzekł do Lamoni: Słuchaj, słuchaj moich słów, jeśli powiem ci, jaką mocą czynię te rzeczy? I to jest to, czego pragnę ciebie.

100 Odpowiedział mu król i rzekł: Tak, uwierzę wszystkim twoim słowom; i dlatego został złapany z podstępem.

101 A Ammon zaczął mówić do niego z odwagą i rzekł do niego: Wierzysz, że istnieje Bóg?

102 A on odpowiadając, rzekł mu: Nie wiem, co to znaczy.

103 A potem rzekł Ammon: Wierzysz, że istnieje Wielki Duch?

104 I rzekł: Tak.

105 I rzekł Ammon: To jest Bóg.

106 I rzekł mu znowu Ammon: Wierzysz, że ten Wielki Duch, który jest Bogiem, stworzył wszystko, co jest w niebie i na ziemi?

107 I rzekł: Tak, wierzę, że stworzył wszystko, co na ziemi; ale nie znam niebios.

108 I rzekł mu Ammon: Niebiosa są miejscem, w którym mieszka Bóg, i wszyscy jego święci aniołowie.

109 A król Lamoni rzekł: Czy to jest ponad ziemią?

110 I rzekł Ammon: Tak, i patrzy na wszystkich synów ludzkich; i zna wszystkie myśli i zamiary serca; albowiem z jego ręki wszystkie były stworzone od początku.

111 I rzekł król Lamoni: Wierzę w to wszystko, co powiedziałeś. Jesteś wysłany od Boga?

112 Rzekł do niego Ammon: Jestem człowiekiem; a człowiek na początku został stworzony po obrazie Boga, a ja jestem powołany przez Jego Świętego Ducha, aby nauczać tych rzeczy temu ludowi, aby mogli zostać doprowadzeni do poznania tego, co jest słuszne i prawdziwe;

113 I mieszka w mnie cząstka tego Ducha, który mi daje wiedzę, i moc, według mej wiary i pragnień, które są w Bogu.

114 A gdy Ammon wypowiedział te słowa, zaczął od stworzenia świata, a także od stworzenia Adama, i opowiedział mu wszystko, co dotyczy upadku człowieka,

115 Ćwiczył i kładł przed nim zapiski i pisma święte ludu, które zostały wypowiedziane przez proroków, aż do czasu, gdy ich ojciec Lehi opuścił Jerozolimę;

116 I on także im uczynił: (bo to było królowi i jego sługom) wszystkie wędrówki ich przodków na pustyni i wszystkie ich cierpienia z głodem i pragnieniem, i podróżą, itd .:

117 A on i on do nich mówił o buntach Lamana i Lemuela, i o synach Ismaela, tak, wszystkie ich bunty odnosili do nich;

118 I objaśnił im wszystkie zapiski i pisma święte od czasu, gdy Lehi opuścił Jeruzalem, aż do czasu teraźniejszego;

119 Ale to nie wszystko; albowiem objaśnił im plan odkupienia, który był przygotowany od założenia świata;

120 I oznajmił im o przyjściu Chrystusa; i wszystkie uczynki Pańskie uczynił im poznać.

121 I stało się, że po tych wszystkich rzeczach, i objaśnił je królowi, że król uwierzył wszystkim jego słowom.

122 I począł wołać do Pana, mówiąc: Panie, zmiłuj się; według twego obfitego miłosierdzia, które miałeś na ludu Nefiego, masz na mnie i na mój lud.

123 A teraz, kiedy to powiedział, padł na ziemię, jakby był martwy.

124 I stało się, że jego słudzy wzięli go i zanieśli go do jego żony, i położyli go na łóżku; i leżał jak martwy, na przestrzeni dwóch dni i dwóch nocy;

125 A żona jego, i synowie jego, i córki jego, opłakiwali go, według rodzaju Lamanitów, wielce lamentując nad utratą.

126 I stało się, że po dwóch dniach i po dwóch nocach mieli zabrać jego ciało i włożyć je do grobu, który przygotowali dla grzebania umarłych.

127 A królowa słysząc o sławie Ammonowej, posłała i pragnęła, aby do niej wszedł.

128 I stało się, gdy się począł Ammon, jako mu rozkazano, i wszedł do królowej, i chciał wiedzieć, co by chciała uczynić.

129 I rzekła do niego: Słudzy mego męża oznajmili mi, że jesteś prorokiem świętego Boga i że masz moc czynienia wielu potężnych dzieł w Jego imieniu;

130 Dlatego, jeśli tak jest, chciałbym, abyście weszli i zobaczyli mojego męża, ponieważ został on złożony na jego łóżku przez dwa dni i dwie noce;

131 A niektórzy mówią, że nie umarł, a inni mówią, że umarł i że śmierdzi, i że należy go umieścić w grobie; ale co do mnie, dla mnie nie śmierdzi.

132 A tego właśnie chciał Ammon, bo wiedział, że król Lamoni był pod wpływem mocy Bożej;

133 On wiedział, że ciemna zasłona niewiary została odrzucona z jego umysłu i światło, które oświeciło jego umysł, które było światłem chwały Bożej, która była cudownym światłem jego dobroci;

134 Tak, to światło napełniło tę radość w jego duszy, obłok ciemności został rozproszony, a światło wiecznego światła rozświetliło się w jego duszy;

135 Tak, wiedział, że to przezwyciężyło jego naturalne ramy i został porwany w Bogu; dlatego to, czego pragnęła od niego królowa, było jego jedynym pragnieniem.

136 Dlatego poszedł, aby zobaczyć króla, tak jak królowa go pragnęła; i ujrzał króla, i wiedział, że nie umarł.

137 I rzekł do królowej: Nie umarł, ale śpi w Bogu, a nazajutrz zmartwychwstanie; dlatego nie chowajcie go.

138 I rzekł do niego Ammon: Wierzysz w to?

139 I rzekła mu: Nie mam świadectwa, prócz słowa twego i słowa naszych sług; niemniej wierzę, że będzie to zgodne z tym, co powiedziałeś.

140 I rzekł do Niego Ammon: Błogosławiony jesteś, z powodu swej wielkiej wiary; Mówię do ciebie, niewiasto, nie było tak wielkiej wiary wśród całego ludu Nefitów.

141 I stało się, że pilnowała łoża swego męża, od tego czasu, aż do tego czasu, który Ammon ustanowił, aby wstał.

142 I stało się, że powstał, według słów Ammonowych; a gdy wstał, wyciągnął rękę do niewiasty i rzekł: Błogosławione niech będzie imię Boże i błogosławionaś ty;

143 Albowiem jakżeś, jako ty żywy, oto widzę Odkupiciela mego; i wyjdzie, i narodzi się z niewiasty, a odkupi wszystkich ludzi, którzy wierzą w imię jego.

144 A gdy te słowa wypowiedział, serce jego nabrzmiało w nim, i znów zatonął z radości, a królowa także upadła, będąc opanowanym przez Ducha.

145 Otóż, Ammon, ujrzawszy, że Duch Pański wylewa się według jego modlitw na Lamanitów, jego braci; którzy byli przyczyną tak wielkiego żałoby pośród Nefitów lub pośród całego ludu Bożego, z powodu ich niegodziwości i tradycji,

146 Upadł na kolana i zaczął wylewać swoją duszę na modlitwę i dziękczynienie Bogu za to, co uczynił swoim braciom:

147 I był również opanowany przez radość; a więc wszyscy trzej zapadli się na ziemię.

148 A gdy sługi króla zobaczyli, że upadli, zaczęli wołać do Boga, bo i strach przed Panem przyszedł na nich.

149 Oni bowiem stali przed królem i świadczyli mu o wielkiej mocy Amona.

150 I stało się, że wezwali imienia Pańskiego w swojej potędze, aż wszyscy upadli na ziemię, albowiem była to jedna z kobiet Lamanitów, których imieniem było Abisz, nawrócona na Pan przez wiele lat, ze względu na niezwykłą wizję swego ojca; w ten sposób nawrócony do Pana, nigdy nie objawił;

151 Gdy więc ujrzała, że ​​wszyscy słudzy Lamoni padli na ziemię, a także jej kochanka, królowa i król, i Ammon leżał na ziemi, wiedziała, że ​​jest to moc Boża;

152 Przypuśćmy, że ta sposobność, oznajmując ludziom, co się wydarzyło między nimi, że przez oglądanie tej sceny sprawi, że uwierzą w moc Bożą,

153 Tedy ona pobiegła od domu do domu, czyniąc ją znaną ludowi; i zaczęli się gromadzić razem do domu króla.

154 I przyszedł tłum, i ku ich zdumieniu ujrzeli króla, i królową, i sługi ich, upadli na ziemię, i wszyscy leżeli tam, jakoby umarli;

155 I ujrzeli Ammonita, a oto on był Nefitem.

156 A teraz ludzie zaczęli szemrać między sobą; niektórzy mówili, że było to wielkie zło, które przyszło na nich albo na króla i jego dom, ponieważ cierpiał, aby Nefici pozostali na ziemi.

157 Lecz inni zgromili ich, mówiąc: Król sprowadził to zło na dom jego, bo zabił swoich sług, którzy mieli swoje trzody rozproszone na wodach Sebus:

158 I zgromieni byli ci, którzy stali przy wodach Sebusowych, i rozproszyli trzody należące do króla,

159 Albowiem rozgniewali się na Ammonitów z powodu liczby, którą pobił ich bracia nad wodami Sebus, broniąc stada króla.

160 A jeden z nich, którego brat zabity był mieczem Ammonowym, rozgniewał się na Amona, dobył miecza swego i wyszedł, aby rzucił go na Amona, aby go zabił; a gdy podniósł miecz, aby go uderzyć, oto padł martwy.

161 Teraz widzimy, że Ammon nie mógł być zabity, bo Pan powiedział do Mosjasza, swego ojca, wybawię go, a będzie mu to według wiary twojej; dlatego zaufał Mu Mosjasz Panu.

162 I stało się, gdy lud zobaczył, że umarł człowiek, który podniósł miecz, aby zabić Ammona, strach przyszedł na nich wszystkich i nie wyciągnęli rąk, aby go dotknąć, ani żadnego z tych, którzy mieli upadły,

163 I zaczęli znowu się dziwować między sobą, co mogło być przyczyną tej wielkiej mocy, albo co to wszystko mogło znaczyć.

164 I stało się wielu spośród nich, którzy mówili, że Ammon był Wielkim Duchem, a inni mówili, że został posłany przez Wielkiego Ducha;

165 Lecz inni zgromili je wszystkie, mówiąc, że był potworem, który został posłany od Nefitów, aby nas dręczyć;

166 A byli niektórzy, którzy mówili, że Ammon został posłany przez Wielkiego Ducha, aby ich dotknął, z powodu ich nieprawości; i że to był Wielki Duch, który zawsze był na Nefitach; którzy wyrwali je z ich rąk;

167 Oni powiedzieli, że to Wielki Duch zniszczył tak wielu ich braci, Lamanitów; tak więc spór między nimi zaczął być ostry.

168 A gdy oni walczyli, przyszła niewiasta, która sprawiła, że ​​zgromadziły się tłumy; a gdy ujrzała spór, który był między tłumami, była przerażająca, aż do łez.

169 I stało się, że poszła i wzięła królową za rękę, aby ona mogła ją podnieść z ziemi; a gdy tylko dotknęła swojej ręki, wstała i stanęła na nogach, i zawołała donośnym głosem. mówiąc:

170 O błogosławiony Jezu, który wybawił mnie od strasznego piekła! O, błogosławiony Boże, zmiłuj się nad tym ludem.

171 A gdy to powiedziała, klasnęła w dłonie, będąc napełniona radością, mówiąc wiele słów, których nie zrozumiano;

172 A gdy to uczyniła, wzięła króla, Lamoni, za rękę, a oto on wstał i stanął na nogi;

173 I natychmiast ujrzawszy spór wśród swego ludu, wyszedł i zaczął ich karcić, i nauczał ich słów, które usłyszał z ust Ammonitów; i wszyscy, którzy słyszeli jego słowa, uwierzyli i nawrócili się do Pana.

174 Ale było wielu spośród nich, którzy nie chcieli słuchać jego słów; dlatego poszli swoją drogą.

175 I stało się, gdy się wstał Ammon, i im też uczynił, i wszyscy słudzy Lamoniowi;

176 I wszyscy oni oznajmili ludowi to samo; że ich serca zostały zmienione; że nie mieli już więcej pragnienia czynienia zła.

177 I oto wielu powiadało ludowi, że widzieli aniołów i rozmawiali z nimi; i tak powiedzieli im o sprawach Bożych io Jego sprawiedliwości.

178 I stało się, że wielu uwierzyło w ich słowa i wszyscy, którzy uwierzyli, zostali ochrzczeni; i stali się ludem sprawiedliwym, i ustanowili między nimi kościół;

179 I tak zaczęło się dzieło Pańskie pośród Lamanitów; w ten sposób Pan zaczął wylewać na nich swego Ducha;

180 Widzimy, że jego ręka jest rozszerzona na wszystkich ludzi, którzy będą pokutować i uwierzyć w Jego imię.

181 I stało się, gdy ustanowili kościół w tej krainie, że król Lamoni pragnął, aby Ammon poszedł z nim do ziemi Nefiego, aby mu oddać ojcu swemu.

182 I przyszedł Pan do Ammonitów, mówiąc: Nie wejdziesz do ziemi Nefiego, bo oto król będzie szukał twego życia; ale pójdziesz do ziemi Middoni; albowiem oto twój brat Aaron, a także Muloki i Amma są w więzieniu.

183 I stało się, gdy Ammon usłyszał to, rzekł do Lamoniego: Oto bracia moi i bracia są w więzieniu w Middoni, a ja idę, abym ich wybawił.

184 I rzekł Lamoni do Amona: Wiem, że w mocy Pana możesz wszystko czynić. Lecz oto pójdę z tobą do ziemi Middoni, gdyż król kraju Middoni, którego imię to Antiomno, jest dla mnie przyjacielem;

185 Dlatego idę do ziemi Middoni, aby pochlebić królowi kraju; i wyrzuci braci twoich z więzienia.

186 I rzekł Lamoni do niego: Kto ci powiedział, że bracia twoi są w więzieniu?

187 I rzekł do niego Ammon: Nikt mi nie powiedział, gdyby nie Bóg; i rzekł do mnie: Idź i wybaw swoich braci, bo oni są w więzieniu w ziemi Middoni.

188 A gdy Lamoni to usłyszał, sprawił, że jego słudzy przygotowali jego konie i jego rydwany.

189 I rzekł do Amona: Pójdź, pójdę z tobą do ziemi Middoni i tam będę prosić króla, aby wyrzucił braci twoich z więzienia.

190 A gdy tam przybyli Ammon i Lamoni, spotkali ojca Lamoniego, który był królem nad całą ziemią.

191 I rzekł mu ojciec Lamoniowy: Dlaczegoście nie przyszli na święto w ten wielki dzień, w którym uczyniłem ucztę moim synom i ludowi memu?

192 Powiedział także: Dokąd zmierzasz z tym Nefitą, który jest jednym z dzieci kłamcy?

193 I stało się, że Lamoni próbował do niego dokąd iść, bo bał się go obrazić.

194 I oznajmił mu też całą przyczynę zwłoki w swoim królestwie, że nie poszedł do swego ojca, na ucztę, którą przygotował.

195 A gdy Lamoni już mu to wszystko o tym przypomniał, oto ku zdziwieniu jego ojciec rozgniewał się na niego i rzekł: Lamoni, wyzwolisz tych Nefitów, którzy są synami kłamcy.

196 Oto okradł naszych ojców; a teraz jego dzieci są również pośród nas, aby przez swoje przebiegłe i liryki oszukać nas, aby znowu nas okradli z naszej własności.

197 I rozkazał mu ojciec Lamoni, aby pobił Ammona mieczem.

198 I rozkazał mu też, aby nie poszedł do ziemi Middoni, lecz aby powrócił z nim do ziemi Ismaela.

199 Lecz Lamoni rzekł do niego: Nie zabije Ammona, ani nie powrócę do ziemi Izmaela, ale idę do ziemi Middoni, abym uwolnił braci Ammonitów, bo wiem, że oni są po prostu ludźmi, i świętymi prorokami prawdziwego Boga.

200 A gdy usłyszał te słowa ojciec, rozgniewał się na niego, i dobył miecza swego, aby go pobił na ziemię.

201 Ale Ammon stanął przed nim i rzekł mu: Nie będziesz zabijał syna twego, niemniej jednak lepiej byłoby, gdyby upadł od ciebie;

202 Bo oto żałował za grzechy swoje; ale gdybyś upadł w tym czasie, w twoim gniewie, twoja dusza nie mogłaby być zbawiona.

203 I znowu jest wskazane, abyś się nie poddał; bo gdybyś zabił swego syna, (będąc niewinnym człowiekiem), jego krew wołałaby z ziemi, do Pana, Boga swego, aby zemsta na ciebie spadła; a może utracisz swoją duszę.

204 A gdy Ammon rzekł do niego te słowa, odpowiedział mu, mówiąc: Wiem, żebym miał zabić mego syna, abym przelał krew niewinną; albowiemeś ty chciałeś go zgładzić, i wyciągnął rękę, aby zabić Amona.

205 Lecz Ammon wytrzymał jego ciosy, a także uderzył go w ramię, że nie mógł go użyć.

206 Gdy król zobaczył, że Ammon może go zabić, zaczął błagać Amona, aby oszczędził mu życie.

207 Ale Ammon wzniósł miecz swój, i rzekł mu: Oto Ja cię pobiję, jeśli nie dasz mi, aby bracia moi byli wyrzuceni z więzienia.

208 Król, obawiając się, że straci życie, rzekł: Jeśli mnie oszczędzisz, dam ci wszystko, o co poprosisz, nawet do połowy królestwa.

209 Otóż, gdy Ammon zobaczył, że uczynił starego króla zgodnie ze swym pragnieniem, rzekł do niego: Jeśli pozwolisz, aby moi bracia zostali wyrzuceni z więzienia, a także, aby Lamoni zachował swoje królestwo i abyś był nie niezadowolony z niego, ale spraw, aby uczynił według swoich własnych pragnień, w czymkolwiek, co myśli, wtedy cię oszczędzę; w przeciwnym razie uderzę cię na ziemię.

210 A gdy Ammon wypowiedział te słowa, król począł się radować z powodu swego życia.

211 I ujrzawszy, że Ammon nie miał ochoty go zgładzić, a ujrzał też wielką miłość, jaką miał dla swego syna, Lamoni, zadziwił go niezmiernie i rzekł:

212 Ponieważ to wszystko, czego pragnąłeś, uwolniłem twoich braci i cierpię, aby mój syn Lamoni zachował swoje królestwo, a oto, dam ci, aby mój syn zachował swoje królestwo od tego czasu i na wieki; i nie będę go już rządził.

213 I sprawię tobie, aby bracia twoi zostali wyrzuceni z więzienia, a ty i bracia twoi przyjdźcie do mnie, do królestwa mego, albowiem bardzo pragnę ujrzeć cię.

214 Król był bowiem bardzo zdumiony słowami, które wypowiedział, a także słowami, które wypowiedział jego syn Lamoni; dlatego pragnął ich poznać.

215 I stało się, że Ammon i Lamoni wyruszyli w drogę do ziemi Middoni.

216 I Lamoni znalazł łaskę w oczach króla kraju; dlatego bracia Ammonici zostali wyprowadzeni z więzienia.

217 A gdy spotkał ich Ammon, był pełen smutku, bo oto byli nadzy, a skóra ich była nosić bardzo mocno, bo związani byli mocnymi sznurami.

218 Oni także cierpieli głód, pragnienie i wszelkiego rodzaju dolegliwości; mimo to byli cierpliwi we wszystkich swoich cierpieniach.

219 I stało się, że to ich los wpadł w ręce bardziej zatwardziałych i bardziej sztywnych ludzi;

220 Dlatego oni nie słuchali ich słów, a oni ich wyrzucili, i porazili ich, i prowadzili ich od domu do domu, i od miejsca do miejsca, aż dotarli do ziemi Middoni;

221 Tam zostali zabrani i wtrąceni do więzienia, związani mocnymi sznurami i przetrzymywani w więzieniu przez wiele dni; i zostały dostarczone przez Lamoni i Ammon.

Alma, Rozdział 13

Relacja z głoszenia Aarona i Muloki i ich braci do Lamanitów.

1 A gdy Ammon i bracia jego rozdzielili się w granicach ziemi Lamanitów, oto Aaron wyruszył w drogę do krainy, którą nazywali Lamanici w Jerozolimie; nazywając to po ziemi narodzenia ich ojców; i było daleko poza granicami Mormona.

2 Lamanici, Amalekici i lud Amulona zbudowali wielkie miasto, które nazwano Jerozolimą.

3 Lamanici z samych siebie byli wystarczająco zatwardziali, ale Amalekici i Amulonici byli jeszcze trudniejsi; dlatego spowodowali Lamanitów, że powinni zatwardzić swoje serca, że ​​powinni woskować mocni w niegodziwości i ich obrzydliwościach.

4 I stało się, że przybył Aaron do miasta Jeruzalemskiego, a po pierwsze zaczął głosić Amalekitom.

5 I zaczął im nauczać w ich synagogach, bo zbudowali synagogi według rozkazu Nehors; albowiem wielu Amalekitów i Amulonitów było według porządku Nehors.

6 A gdy wszedł Aaron do jednej z synagog swoich, aby głosić ludowi, i jak do nich mówił, oto powstał Amalekita, i począł z nim walczyć, mówiąc:

7 O czymś to świadczył? Czy widziałeś anioła? Dlaczego anioły nam się nie ukazują? Oto czy ten lud nie jest tak dobry jak twój lud? Mówisz też: jeśli nie żałujemy, zginiemy.

8 Jakże znasz myśli i zamiary serca? Jak wiesz, że mamy powód do pokuty? Jak wiesz, że nie jesteśmy sprawiedliwym ludem?

9 Oto zbudowaliśmy sanktuaria i gromadzimy się razem, aby wielbić Boga. Wierzymy, że Bóg zbawi wszystkich ludzi.

10 I rzekł do niego Aaron: Wierzysz, że Syn Boży przyjdzie, aby odkupić ludzkość od ich grzechów?

11 I rzekł mu ten człowiek: Nie wierzymy, że coś takiego znasz. Nie wierzymy w te głupie tradycje.

12 Nie wierzymy, że wiesz o tym, co nadejdzie, i nie wierzymy, że twoi ojcowie, a także, że nasi ojcowie wiedzieli o rzeczach, o których mówili, o tym, co ma nadejść.

13 Aaron zaczął otwierać im pisma święte, dotyczące przyjścia Chrystusa, a także dotyczące zmartwychwstania, i że nie może być odkupienia dla ludzkości, gdyby nie śmierć i cierpienia Chrystusa i odkupienie. jego krwi.

14 I stało się, gdy począł im to obnosić, rozgniewali się na niego i poczęli z niego kpić; i nie chcieli usłyszeć słów, które wypowiedział;

15 Gdy więc zobaczył, że nie usłyszą jego słów, wyszedł z ich synagogi i przybył do wioski zwanej Ani-anty, i tam znalazł Muloki, głosząc im słowo; a także Amma i jego bracia. A oni kłócili się z wieloma o słowo.

16 I stało się, że widzieli, że lud zatwardził ich serca; dlatego odeszli i przybyli do ziemi Middoni.

17 I głosili słowo wielu, a niewielu uwierzyło w słowa, których oni nauczali.

18 Aaron, i pewna liczba jego braci, zostali pojmani i wrzuceni do więzienia, a reszta z nich uciekła z ziemi Middoni, do okolicznych regionów.

19 A ci, którzy byli wtrąceni do więzienia, wiele wycierpieli, a wyrwano ich za rękę Lamoni i Ammon; a oni byli nakarmieni i odziani.

20 I wyszli znowu, aby oznajmić słowo; w ten sposób zostali po raz pierwszy uwolnieni z więzienia; iw ten sposób cierpieli.

21 I wyszli, dokądkolwiek byli prowadzeni przez Ducha Pańskiego, głosząc słowo Boże w każdej synagodze Amalekitów, lub w każdym zgromadzeniu Lamanitów, gdzie mogli być przyjęci.

22 I stało się, że Pan zaczął ich błogosławić, tak iż wielu przywiodło na poznanie prawdy; tak, przekonali wielu swoich grzechów i tradycji ich ojców, które nie były poprawne.

23 I stało się, że Ammon i Lamoni powrócili z ziemi Middoni, do ziemi Izmael, która była ziemią ich dziedzictwa.

24 A król Lamoni nie cierpiał, aby Ammon służył mu, lub był jego sługą; ale on sprawił, że w ziemi Ismaela powinny powstać synagogi; i sprawił, że jego lud, czyli lud, który był pod jego panowaniem, zgromadził się razem.

25 I rozradował się nad nimi, i nauczył ich wielu rzeczy.

26 I oznajmił im, że oni są ludem, który był pod nim, i że byli ludem wolnym; że byli wolni od ucisku króla, jego ojca; bo mu ojciec jego dał, aby królował nad ludem, który był w ziemi Ismaela, i we wszystkiem krainie dokoła.

27 I oznajmił im, aby mieli wolę oddawania czci Panu, Bogu swemu, według ich pragnień, w jakimkolwiek miejscu, w którym byli, gdyby był w ziemi, która była pod panowaniem króla Lamoniego.

28 I rzekł Ammon do ludu Króla Lamoniego. I stało się, że nauczał ich wszystkich rzeczy dotyczących sprawiedliwości.

29 I napominał ich codziennie, z całą pilnością; i słuchali Jego słowa, i byli gorliwi dla przestrzegania przykazań Bożych.

30 A gdy Ammon tak nauczał ludu Lamoni nieustannie, powrócimy do opisu Aarona i jego innych braci;

31 Albowiem po odejściu z ziemi Middoni, prowadzony był przez Ducha do ziemi Nefiego; nawet do domu króla, który był nad całą ziemią, gdyby nie kraj Ismaela, a on był ojcem Lamoniego.

32 I stało się, że wszedł do niego do pałacu królewskiego, z braćmi jego, i skłonił się przed królem, i rzekł do niego: Oto królu, jesteśmy braćmi Ammonowymi, których wydałeś. więzienia. A teraz, o królu, jeśli poświęcisz nasze życie, będziemy twoimi sługami.

33 I rzekł im król: Wstańcie, albowiem wam da żywot wasz, a nie dopuściłem, abyście byli moimi sługami; ale będę nalegał, abyście Mi udzielili;

34 Albowiem zaprzątnięto mi trochę troski, z powodu wielkoduszności i wielkości słów brata twego Ammonowego; i pragnę poznać przyczynę, dlaczego nie wyszedł z ciebie z Middoni.

35 I rzekł Aaron do króla: Oto Duch Pański nazwał go inaczej; udał się do ziemi Izmaela, aby uczyć ludzi z Lamoni.

36 I rzekł im król: Cóż wam powiedział Duch Paóski? Oto, co mnie trapi.

37 A także, cóż to jest, co mówił Ammon: Jeźli się nawrócicie, zbawieni będziecie, a jeźli się nie nawrócicie, wy zostaniecie odrzuceni w dniu ostatecznym?

38 A odpowiadając mu Aaron, rzekł mu: Wierzysz, że jest Bóg?

39 I rzekł król: Wiem, że Amalekici mówią, że jest Bóg, i dałem im, aby budowali świątynie, aby się zebrali, aby go czcić. A jeśli teraz powiesz, że jest Bóg, oto uwierzę.

40 A usłyszawszy to Aaron, rozchmurzyło się serce jego, i rzekł: Oto z pewnością, jak żyjesz, królu, tam jest Bóg.

41 I rzekł król: Czy Bóg jest tym wielkim Duchem, który wyprowadził ojców naszych z ziemi Jeruzalemskiej?

42 I rzekł do niego Aaron: Tak, on jest tym Wielkim Duchem i stworzył wszystko, zarówno w niebie, jak i na ziemi. Czy wierzysz w to?

43 A on rzekł: Tak, wierzę, że Wielki Duch stworzył wszystko, i pragnę, abyście mi powiedzieli o tym wszystkim, i uwierzę słowom twoim.

44 I stało się, gdy Aaron ujrzał, że król uwierzy w jego słowa, zaczął od stworzenia Adama, czytając pisma święte dla króla; jak Bóg stworzył człowieka po swoim obrazie i że Bóg dał mu przykazania i że z powodu przestępstwa upadł człowiek.

45 Aaron wykładał mu pisma święte, począwszy od stworzenia Adama, kładąc przed nim upadek człowieka i jego cielesny stan, a także plan odkupienia, który został przygotowany od założenia świata, przez Chrystusa, dla wszyscy, którzy uwierzą w jego imię.

46 A skoro upadł człowiek, nie mógł niczego od siebie wymagać; ale cierpienia i śmierć Chrystusa zadośćuczynieniem za ich grzechy, przez wiarę i skruchę, itp .:

47 I łamie pasma śmierci, aby grób nie zwyciężył, a żądło śmierci połknięte było w nadziei chwały; a Aaron to wszystko objaśnił królowi.

48 I stało się, że po tym, jak Aaron objaśnił mu to, król rzekł: Cóż uczynię, abym mógł mieć to życie wieczne, o którym mówiłeś?

49 A cóż uczynię, abym się narodził z Boga, mając tego złego ducha, wykorzenionego z piersi mojej, i przyjąwszy Ducha swego, aby się napełnił radością, abym nie został odrzucony w dniu ostatecznym?

50 Oto rzekł: Oddam wszystko, co posiadam; Tak, porzucę moje królestwo, abym mógł otrzymać tę wielką radość.

51 Lecz Aaron rzekł do niego: Jeśli tego pragniesz, skoro pokłonisz się przed Bogiem, tak, jeśli pokutujesz ze wszystkich grzechów swoich, i pokłoniesz się przed Bogiem, i wezwiesz jego imię w wierze, wierząc, że wy Otrzymasz, wtedy otrzymasz nadzieję, której pragniesz.

52 A gdy Aaron wypowiedział te słowa, król kłaniał się przed Panem na kolanach; tak, nawet on upadł na ziemię na ziemię i zawołał potężnie, mówiąc: O Boże, Aaron powiedział mi, że jest Bóg;

53 A jeźli istnieje Bóg, a jeźliżeś ty jest Bogiem, dasz mi poznać, a zdradzę wszystkie grzechy moje, aby cię poznać, i żebym się zmartwychwstał, a na koniec zbawiony będę. dzień.

54 A teraz, gdy król wypowiedział te słowa, został uderzony, jakby był martwy.

55 I stało się, że słudzy jego uciekli i powiedzieli królowej wszystko, co się stało królowi.

56 I przyszła do króla; a gdy ujrzała go leżącego jak martwego, a także Aarona i jego braci stojących tak, jakby byli przyczyną jego upadku, rozgniewała się na nich i rozkazała, aby jej słudzy, czyli słudzy króla, weź je i zabij.

57 A słudzy widzieli przyczynę upadku króla, dlatego nie wkładali swoich rąk na Aarona i jego braci.

58 I błagają królową, mówiąc: Dlaczego nakazujesz, abyśmy zabili tych ludzi, skoro oto jeden z nich jest potężniejszy od nas wszystkich? Dlatego upadniemy przed nimi.

59 A gdy królowa ujrzała strach sług, ona także zaczęła się lękać niezmiernie, aby nie przyszło na nią jakieś zło.

60 I rozkazała sługom swoim, aby szli i wołali lud, aby pobili Aarona i jego braci.

61 Aaron, ujrzawszy determinację królowej, a także znając zatwardziałość serc ludu, bał się, że nie zgromadzi się lud, i niech będzie wielki spór, i niepokój między nimi;

62 Przetoż wyciągnął rękę swoję, i podniósł króla z ziemi, i rzekł do niego: Wstańcie, a on stanął na nogi, przyjmując siły swoje.

63 A stało się to w obecności królowej i wielu sług. A gdy to ujrzeli, bardzo się dziwili i poczęli się bać.

64 I wyszedł król, i począł im służyć. I służył im, tak, że wszyscy jego domownicy nawrócili się do Pana.

65 A zgromadził się lud ze względu na przykazanie królowej, i zaczęły się wielkie szemranie między nimi, z powodu Aarona i jego braci.

66 Ale król stanął między nimi, i dał im. I zostali spacyfikowani w stronę Aarona i tych, którzy byli z nim.

67 I stało się, gdy król ujrzał, że lud został spacyfikowany, sprawił, że Aaron i bracia jego stanęli w pośrodku tłumu, i aby głosili im słowo.

68 I stało się, że król wysłał proklamację po całej ziemi, pośród całego swego ludu, który był we wszystkich jego ziemiach, którzy byli we wszystkich okolicach, które graniczyły nawet z morzem, na wschodzie. na zachodzie, i który został oddzielony od ziemi Zarahemli wąskim pasem pustyni,

69 Który płynął od morza na wschód, aż do morza zachodniego, i dookoła na granicach brzegu morskiego, i granic na pustyni, która była na północy, przez kraj Zarahemla, przez granice Manti, przez głowę rzeki Sydon, biegnącą od wschodu na zachód; w ten sposób podzielono Lamanitów i Nefitów.

70 A tym bardziej leniwy fragment Lamanitów mieszkał na pustyni i mieszkał w namiotach; i rozprzestrzenili się po pustyni, na zachodzie, w ziemi Nefiego:

71 Tak, a także na zachód od ziemi Zaryhemli, w granicach, nad brzegiem morza i na zachodzie, w ziemi Nefiego, w miejscu pierwszego dziedzictwa ich ojców, a więc granicząc z nimi brzeg morza.

72 A także było wielu Lamanitów na wschodzie nad brzegiem morza, dokąd jechali Nefici. I tak Nefici byli prawie otoczeni przez Lamanitów;

73 Niemniej jednak Nefici opanowali wszystkie północne części kraju, graniczące z pustynią, u czoła rzeki Sydon, od wschodu na zachód, wkoło po stronie dzikiej przyrody; na północy, aż doszli do krainy, którą nazwali Szczodrą.

74 I graniczył z ziemią, którą nazwali Pustkowiem; będąc tak daleko na północ, że przyszedł do ziemi, która została zaludniona i zniszczona, z kości, które wypowiadaliśmy, odkryta przez mieszkańców Zarahemli; to jest miejsce ich pierwszego lądowania. I wyruszyli stamtąd na pustynię południową.

75 Tak więc ziemia na północy nazywała się Desolation, a ziemia na południu została nazwana Obfitą; jest to dzicz, który jest pełen wszelkiego rodzaju dzikich zwierząt wszelkiego rodzaju; część z nich przybyła z ziemi na północ, na żywność.

76 A teraz była tylko odległość półtora dnia wędrówki dla Nefitów, na linii Szczodry, i ziemia Desolation, od wschodu do zachodu;

77 I tak ziemia Nefiego i ziemia Zarahemla była prawie otoczona wodą; istnieje niewielki krąg ziemi między lądem na północ, a lądem na południe.

78 I stało się, że Nefici zamieszkiwali ziemię Obfitą, nawet od wschodu aż do zachodniego morza,

79 I tak Nefici w swojej mądrości, ze swymi strażnikami i ich armiami, zawisli w Lamanitach na południu, aby nie mieli już więcej opętania na północy, aby nie opanowali ziemi na północ;

80 Dlatego Lamanici nie mogli mieć więcej majątku tylko w ziemi Nefiego i na pustyni wokoło.

81 To była mądrość w Nefitach; ponieważ Lamanici byli dla nich wrogami, nie cierpieliby ich ucisków z każdej strony, a także, że mogli mieć kraj, do którego mogliby uciekać, zgodnie z ich pragnieniami.

82 A teraz, gdy to powiedziałem, powracam znowu do rachunku Ammonitów, Aarona, Omnera i Himniego i ich braci.

Alma, Rozdział 14

1 Oto teraz stało się, że król Lamanitów wysłał proklamację po całym swoim ludu, aby nie położyli swoich rąk na Ammona, Aarona, Omnera, Himni ani na ich braci, którzy mieliby iść dalej. głosząc słowo Boże, w jakimkolwiek miejscu powinny być, w każdej części ich ziemi;

2 A tak posłał między nich dekret, aby nie kładli na nich rąk, aby ich związywać, lub wrzucać do więzienia; nie powinni oni pluć na nich, ani ich bić, ani wyrzucać z ich bóżnic, ani biczować;

3 Nie będą też rzucali kamieniami, aby mieli wolny dostęp do domów swoich, a także do świątyń i świątyń;

4 I tak wyruszyli i głosili słowo według swoich pragnień, bo król został nawrócony do Pana i wszystkich jego domowników:

5 Przetoż posłał tę proklamację po kraju do ludu swego, aby słowo Boże nie było zatarte, ale aby wyszło na całą ziemię, aby lud jego był przekonany o niegodziwych tradycjach ich ojców,

6 Aby byli przekonani, że wszyscy są braćmi, i że nie powinni mordować, ani łupić, ani kraść, ani cudzołożyć, ani dopuszczać się nikczemności.

7 I stało się, gdy król rozesłał tę proklamację, że Aaron i bracia jego wyruszyli z miasta do miasta, iz jednego domu kultu do drugiego,

8 Ustanowić kościoły i poświęcić kapłanów i nauczycieli w całym kraju wśród Lamanitów, aby głosili i nauczali Słowa Bożego pośród nich; i dlatego zaczęli odnieść wielki sukces.

9 I przyniesiono tysiące do poznania Pana, tak, tysiące uwierzyły w tradycje Nefitów; i zostali nauczeni zapisów i proroctw, które zostały przekazane, nawet do chwili obecnej;

10 I tak pewni, jak żyje Pan, tak pewni, jak wielu uwierzyło, lub tylu, którzy poznali prawdę, przez zwiastowanie Ammonitów i jego braci, zgodnie z duchem Objawienia i proroctwa, i moc Boga, czyniące w nich cuda;

11 Tak, powiadam wam: Jako żywy Pan, jak wielu Lamanitów, którzy uwierzyli w ich zwiastowanie i którzy nawrócili się do Pana, nigdy nie upadają, bo stali się ludem sprawiedliwym:

12 Złożyli broń swego buntu, aby nie walczyli już z Bogiem ani przeciwko swym braciom.

13 A ci są ci, którzy nawrócili się do Pana: lud Lamanitów, którzy byli w ziemi Izmaela, a także lud Lamanitów, którzy byli w ziemi Middoni, a także ludu Lamanitów, którzy byli w mieście Nefi, a także ludu Lamanitów, którzy byli w ziemi Szilom, i którzy byli w ziemi Shemlonu, w mieście Lemuel iw mieście Shimnilon;

14 A to są imiona miast Lamanitów, którzy nawrócili się do Pana; i ci, którzy złożyli broń swego buntu, tak, wszystkie ich bronie wojenne; i wszyscy byli Lamanitami.

15 A Amalekici nie nawrócili się, z wyjątkiem jednego; żaden z Amulonitów nie był; ale zatwardzili serca swoje i serca Lamanitów w tej części ziemi, gdziekolwiek mieszkali; tak, i wszystkie ich wioski i wszystkie ich miasta;

16 Dlatego nazwaliśmy wszystkie miasta Lamanitów, w których pokutowali i doszli do poznania prawdy, i nawrócili się.

17 I stało się, że król i ci, którzy się nawrócili, pragnęli, aby mieli imię, aby odróżnić ich od swoich braci;

18 Przetoż zasię poszedł król z Aaronem i wieloma kapłanami ich o imię, które mieli wziąć na nie, aby je odróżnić.

19 I stało się, że nazwali je imieniem Antyj Nephi-Lehis; i zostali nazwani imieniem tym, i nie byli bardziej zwani Lamanitami.

20 I zaczęli być bardzo pracowitym ludem; tak, i byli przyjaźni z Nefitami; dlatego otworzyli z nimi korespondencję, a przekleństwo Boga już ich nie przestrzegało.

21 I stało się Amalekitów, i Amulonitów, i Lamanitów, którzy byli w ziemi Amulon, a także w ziemi Helamskiej, a którzy byli w ziemi Jeruzalemskiej, i we wszelkiej ziemi. wokoło, którzy nie nawrócili się i nie przyjęli na nich imienia Anti-Nefi-Lehiego, zostali pobudzeni przez Amalekitów i przez Amulonitów, aby rozgniewać się na swoich braci;

22 I rozgniewała się nienawiść ich przeciwko nim, choćby na tyle, że zaczęli buntować się przeciwko królowi swemu, tak iż nie chcieli, aby był królem ich; dlatego wzięli broń przeciwko ludowi Anti-Nefi-Lehi.

23 A król nadał królestwo swojemu synowi, a nazwał je imieniem Antyj Nephi-Lehi.

24 A król umarł w tym samym roku, kiedy Lamanici zaczęli przygotowywać się do wojny przeciwko ludowi Bożemu.

25 A gdy Ammon i bracia jego, i wszyscy, którzy z nim byli, ujrzeli przygotowania Lamanitów, aby zgładzić braci swoich, przyszli do ziemi Madianitów i tam Ammon spotkał wszystkich swoich braci;

26 A stamtąd przyszli do ziemi Izmaelowej, aby mogli prowadzić radę z Lamonim, a także z jego bratem Anti-Nefi-Lehim, co powinni zrobić, aby bronić się przed Lamanitami.

27 A nie było ani jednej duszy między wszystkimi ludem, którzy nawrócili się do Pana, który wziąłby broń przeciwko ich braciom;

28 Nie, oni nawet nie przygotowaliby się do wojny, tak, a także ich król nakazał im, aby tego nie robili.

29 A oto słowa, które rzekł ludowi w sprawie: Dziękuję mojemu Bogu, mój umiłowany ludu, że nasz wielki Bóg w dobroci posłał tych naszych braci, Nefitów, aby nam głosili i przekonali nas z tradycji naszych niegodziwych ojców.

30 I oto, dziękuję mojemu wielkiemu Bogu, że dał nam część swego Ducha, aby zmiękczyć nasze serca, że ​​otwieramy korespondencję z tymi braćmi, Nefitami;

31 I oto dziękuję Bogu mojemu, że otwierając tę ​​korespondencję, byliśmy przekonani o naszych grzechach; i wielu morderstw, które popełniliśmy;

32 Dziękuję także mojemu Bogu, tak, mój wielki Boże, który nam dał, abyśmy pokutowali z tych rzeczy, a także, że wybaczył nam z naszych licznych grzechów i morderstw, które popełniliśmy i zabrał wina z naszych serc, dzięki zasługom Jego Syna.

33 A teraz oto, moi bracia, ponieważ to było wszystko, co mogliśmy zrobić (jako że byliśmy najbardziej zagubieni z całej ludzkości), aby pokutować ze wszystkich naszych grzechów i wielu morderstw, które popełniliśmy, i aby zabrać Boga do zabierzcie je z dala od naszych serc, ponieważ to było wszystko, co mogliśmy zrobić, aby pokutować wystarczająco przed Bogiem, aby odjął naszą plamę.

34 Teraz moi najlepsi umiłowani bracia, skoro Bóg zabrał nasze plamy, a nasze miecze stały się jasne, nie plamijmy naszych mieczy więcej krwią naszych braci:

35 Oto powiadam wam: Nie zatrzymujmy naszych mieczy, aby ich nie poplamiła krew naszych braci:

36 Albowiem jeślibyśmy mieli raz jeszcze plamić nasze miecze, nie będą więcej obmyci przez krew Syna wielkiego Boga naszego, który będzie wylany za przebłaganie naszych grzechów.

37 I wielki Bóg zlitował się nad nami, i oznajmił to nam, abyśmy nie zginęli;

38 Tak, i On uprzednio nam to oznajmił, bo miłuje nasze dusze tak, jak i On kocha nasze dzieci; dlatego w swoim miłosierdziu odwiedza nas przez swoich aniołów, aby plan zbawienia został nam objawiony, tak jak i przyszłym pokoleniom. O, jak miłosierny jest nasz Bóg!

39 A teraz, ponieważ to było tyle, ile mogliśmy zrobić, aby zabrać nam nasze plamy, a nasze miecze stały się jasne,

40 Ukryjmy je, aby były jasne, jako świadectwo Boga naszego w dniu ostatecznym, albo w dniu, w którym zostaniemy postawieni, aby stanąć przed nim, aby go osądzić, abyśmy nie splamili naszych mieczy w krew naszych braci, odkąd przekazał nam swoje słowo i oczyścił nas z tego.

41 A teraz, bracia moi, jeśli nasi bracia starają się nas zniszczyć, oto my ukryjemy nasze miecze; tak, nawet my pogrzebamy ich głęboko w ziemi, aby mogli być utrzymywani jasno, jako świadectwo, że nigdy ich nie używaliśmy, w ostatecznym dniu; a jeśli nasi bracia nas zniszczą, oto pójdziemy do naszego Boga i będziemy zbawieni.

42 I stało się, że gdy król skończył te słowa, a cały lud zgromadził się razem, wzięli miecze i całą broń, która była używana do przelania krwi ludzkiej, i oni zakopali ich głęboko w ziemi;

43 A oni to uczynili, to jest w ich oczach świadectwo dla Boga, a także dla ludzi, że nigdy nie użyliby ponownie broni do przelania krwi ludzkiej;

44 A tak uczynili, ręczywszy i zawiązując przymierze z Bogiem, że zamiast przelać krew swoich braci, oddali swoje życie;

45 A zamiast brać od brata, dawali mu; i zamiast spędzać dni w bezczynności, będą pracować obficie rękami;

46 I tak widzimy, że kiedy Lamanici zostali doprowadzeni do wiary i poznania prawdy, byli stanowczy i cierpieli nawet na śmierć, zamiast popełniać grzechy.

47 I tak widzimy, że oni pochowali broń pokoju, lub pochowali broń wojenną, dla pokoju.

48 I stało się, że ich bracia Lamanici przygotowywali się do wojny, i przybyli do ziemi Nefiego, by zniszczyć króla, i umieścić zamiast niego innego, a także zniszczyć lud Antyfihi. -Lehi z ziemi.

49 A gdy lud zobaczył, że oni idą przeciwko nim, wyszli im naprzeciw i padli przed nimi na ziemię, i zaczęli wzywać imienia Pana;

50 I tak byli w tej postawie, gdy Lamanici zaczęli na nich padać, i zaczęli ich zabijać mieczem; a więc nie napotykając żadnego oporu, zabili tysiąc i pięć z nich; i wiemy, że oni są błogosławieni, albowiem oni zamieszkali razem ze swoim Bogiem.

51 Gdy Lamanici spostrzegli, że ich brethen nie ucieknie przed mieczem, nie odwrócą się one ani na prawą, ani na lewą stronę, ale położyliby się i zginęli, chwaląc Boga nawet w samym akcie zginięcia miecz; teraz, gdy Lamanici to zobaczyli, zrobili z nich śmierć, zabijając ich;

52 A było wielu, których serca napuchły w nich w oczach ich braci, którzy polegli pod mieczem, gdyż żałowali tego, co uczynili.

53 I stało się, że wyrzucili broń bojową, i nie chcieli ich wziąć, bo ukąszono ich za morderstwa, które popełnili; i zstąpili jako bracia, polegając na łasce tych, których ręce zostały podniesione, by je zabić.

54 I stało się, że lud Boży przyłączył się tego dnia bardziej niż liczba zabitych; a ci, którzy byli zabici, byli sprawiedliwymi ludźmi; dlatego nie mamy powodu, aby wątpić, ale co oni są zbawieni.

55 I nie był zabity niegodziwy wśród nich; ale ponad tysiąc przyniosło znajomość prawdy; w ten sposób widzimy, że Pan działa na wiele sposobów dla zbawienia swego ludu.

56 Największą liczbę Lamanitów, którzy zabili tak wielu swoich braci, byli Amalekici i Amulonici, z których większość była po rozkazie Nehors.

57 A spośród tych, którzy się przyłączali do ludu Pańskiego, nie było nikogo, kto by był Amalekitami, Amulonitami, a którzy byli z rodu Nehorowego, ale byli oni rzeczywistymi potomkami Lamana i Lemuela:

58 W ten sposób możemy wyraźnie zauważyć, że po tym, jak ludzie zostali kiedyś oświeceni przez Ducha Bożego i mieli wielką wiedzę o rzeczach dotyczących sprawiedliwości, a następnie popadli w grzech i przestępstwa, stali się bardziej zatwardziali, a zatem ich stan staje się gorszy, niż gdyby nigdy nie znali tych rzeczy.

59 A oto teraz stało się, że ci Lamanici byli bardziej rozgniewani, bo pobili swoich braci; dlatego przysięgli na Nefitów;

60 I nie próbowali już w tym czasie zabijać ludu Anti-Nefi-Lehiego; ale oni wzięli swoje wojska i przeszli do granic ziemi Zarahemla, i padli na ludzi, którzy byli w kraju Ammonich, i zniszczyli ich.

61 A potem mieli wiele bitew z Nefitami, w których zostali popędzeni i zabici;

62 A spośród Lamanitów, którzy byli zabici, byli prawie wszyscy nasienie Amulona i jego braci, którzy byli kapłanami Noego, i zostali zabici przez ręce Nefitów;

63 A reszta, która uciekła na wschodnie pustkowia i uzurpując sobie władzę nad Lamanitami, spowodowała, że ​​wielu Lamanitów zginie z powodu ich wiary:

64 Albowiem wielu z nich, po wielkiej stracie i wielu uciskach, poczęło być wzniecanych na pamiątkę słów, które Aaron i jego bracia głosili im w swojej ziemi:

65 Zaczęli więc nie wierzyć w tradycje swoich przodków i wierzyć w Pana, a On dał wielką moc Nefitom; i dlatego wielu z nich nawróciło się na pustynię.

66 I stało się, że ci przełożeni, którzy byli ostatkiem synów Amulona, ​​kazali ich zabić, tak, wszyscy, którzy uwierzyli w te sprawy.

67 A to męczeństwo sprawiło, że wielu z ich braci zostało wzbudzonych do gniewu; i zaczęły się spory na puszczy; a Lamanici zaczęli polować na nasienie Amulona i jego braci, i zaczęli ich zabijać, i uciekli na wschodnią pustynię.

68 A oto oni są ścigani w tym dniu przez Lamanitów; tak też wypełniły się słowa Abinadiego, które on rzekł o nasieniu kapłanów, którzy sprawili, że będzie cierpiał śmierć przez ogień.

69 Albowiem im rzekł: Cokolwiek byście mię uczynili, stanie się rzeczą, która nadejdzie.

70 A teraz Abinadi był pierwszym, który poniósł śmierć przez ogień, z powodu swojej wiary w Boga. Teraz to właśnie miał na myśli, że wielu powinno cierpieć śmierć przez ogień, tak jak on cierpiał.

71 I rzekł do kapłanów Noego, aby nasiono ich wielu sprawiło, że wielu będzie uśmierconych, podobnie jak on, i że będą rozproszeni za granicą i zabici, tak jak owce nie mające pasterza są prowadzone i zabity przez dzikie bestie.

72 A teraz te słowa zostały sprawdzone, ponieważ były prowadzone przez Lamanitów, a oni zostali upolowani i zostali pobici.

73 I stało się, że gdy Lamanici spostrzegli, że nie mogą pokonać Nefitów, powrócili znowu do swojej ziemi; i wielu z nich przybyło, aby zamieszkać w ziemi Izmaela i ziemi Nefiego, i przyłączyli się do ludu Bożego, który był ludem Antyfi-Nhi-Lehi;

74 I pogrzebali też oni broń wojenną według ich braci, i zaczęli być ludem sprawiedliwym; I chodzili drogami Pana, i przestrzegali, aby strzegli przykazań jego, i posągów jego, tak i zachowali Prawo Mojżeszowe; było bowiem wskazane, aby zachowali Prawo Mojżeszowe, bo nie wszystko się spełniło.

75 Ale bez względu na Prawo Mojżeszowe, czekali na przyjście Chrystusa, ponieważ Prawo Mojżeszowe było rodzajem jego przyjścia i wierząc, że muszą oni zachować te zewnętrzne działania, aż do czasu, kiedy zostanie objawiony im.

76 Lecz oni nie przypuszczali, że Prawo Mojżeszowe przyniosło zbawienie; ale Prawo Mojżeszowe służyło wzmocnieniu ich wiary w Chrystusa;

77 I tak zachowali nadzieję przez wiarę, ku zbawieniu wiecznemu, polegając na duchu proroctwa, który mówił o tych rzeczach, które nadejdą.

78 A oto teraz Ammonici, i Aaron, i Omner, i Himni, i bracia ich, radowali się nadzwyczajnie, dla pomyślności, którą mieli między Lamanitami, widząc, że Pan im udzielił według ich modlitw, i że w każdym szczególe zweryfikował swoje słowo.

79 A oto te słowa Ammonitów do jego braci, którzy tak mówią: Bracia moi i bracia moi! Oto Ja wam powiadam: Jakoż mamy się radować; bo czy moglibyśmy przypuszczać, kiedy zaczynaliśmy od ziemi Zarahemla, że ​​Bóg dałby nam tak wielkie błogosławieństwa?

80 A teraz pytam: Jakie wielkie błogosławieństwa obdarzył nas? Czy możesz powiedzieć?

81 Oto Ja odpowiadam za was; albowiem bracia nasi Lamanici byli w ciemnościach, nawet w najciemniejszej otchłani; ale oto, ilu z nich przyprowadziło widzenie cudownego światła Bożego!

82 I to jest błogosławieństwo, które zostało nam dane, że zostaliśmy uczynieni narzędziami w rękach Boga, aby dokonać tego wielkiego dzieła.

83 Otóż, tysiące z nich się radują i zostaliście sprowadzeni do owczarni Boga.

84 A oto pole dojrzało i błogosławieni jesteście, aleście wskoczyli do sierpa, a żnęliście z waszymi górami, tak przez cały dzień pracowaliście;

85 A oto liczba waszych snopów, a zgromadzą się w gromadach, aby się nie marnowali; tak, oni nie będą pokonani przez burzę, w dniu ostatecznym;

86 Tak, i oni nie będą obrzuceni wichrami; ale gdy nadejdzie burza, zbiorą się na ich miejsce, aby burza nie mogła ich przeniknąć; tak, nie będą też pędzeni przez porywiste wiatry, gdziekolwiek wróg ich niesie.

87 Lecz oto oni są w rękach Pana żniwa i oni są Jego; a on je wzbudzi w dniu ostatecznym.

88 Błogosławione niech będzie imię Boga naszego; zaśpiewajmy ku jego chwale, dzięki, dziękujmy Jego świętemu imieniu, bo On działa sprawiedliwie na wieki.

89 Gdybyśmy nie wyszli z ziemi Zarahemli, ci nasi szczerze umiłowani bracia, którzy tak bardzo nas ukochali, nadal byliby nękani nienawiścią do nas, a nawet byliby sobie obcy wobec Boga.

90 I stało się, gdy Ammon rzekł te słowa, skarcił go brat jego Aaron, mówiąc: Ammonici, obawiam się, że radość twoja przenosi cię ku chwale.

91 Lecz Ammon rzekł do niego: Nie chlubiłem się we własnej sile, ani we własnej mądrości; ale oto radość moja pełna jest, serce moje pełne jest radości i będę się radował z mojego Boga;

92 Tak, wiem, że jestem niczym; co do mojej siły, jestem słaby; dlatego nie chlubię się sobą, ale będę się chlubił z mojego Boga; ponieważ w jego mocy mogę wszystko robić; a oto wiele cudów, które czyniliśmy w tej ziemi, za które będziemy chwalić jego imię na wieki.

93 Oto, ilu tysięcy naszych braci uwolniło się od piekła; i są sprowadzani, aby śpiewać odkupieńczą miłość; a to z powodu mocy Jego słowa, które jest w nas; Czy zatem nie mamy wielkiego powodu do radości?

94 Tak, mamy powód, by go wychwalać na wieki, ponieważ On jest najwyższym Bogiem i wypuścił naszych braci z łańcuchów piekielnych.

95 Owszem, okryci byli wieczną ciemnością i zagładą; ale oto On wprowadził ich do swego wiecznego światła, tak, do wiecznego zbawienia; i są otoczeni niezrównaną hojnością Jego miłości:

96 Owszem, i myśmy byli narzędziami w jego ręku, czyniąc to wielkie i wspaniałe dzieło; dlatego chwalmy się, tak, będziemy chlubić się w Panu; tak, będziemy się radować, albowiem radość nasza jest pełna; tak, będziemy chwalić Boga naszego na wieki.

97 Oto kto może zbyt wiele chlubić się w Panu? Tak, któż może powiedzieć zbyt wiele o swojej wielkiej mocy, o Jego miłosierdziu i swoim długim cierpieniu wobec dzieci ludzkich? Oto powiadam wam, nie mogę powiedzieć najmniejszej części, którą czuję.

98 Kto mógłby przypuszczać, że nasz Bóg byłby tak miłosierny, że wyrwał nas z naszego okropnego, grzesznego i zanieczyszczonego stanu?

99 Oto wyruszyliśmy nawet w gniewie, z potężnymi gróźbami, aby zniszczyć jego kościół. O, dlaczego więc nie skazał nas na straszne zniszczenie; dlaczego nie pozwolił, by miecz jego sprawiedliwości spadł na nas i skazał nas na wieczną rozpacz?

100 O duszo moja, tak jakby ona przeminęła na tę myśl.

101 Oto nie wywierał na nas sprawiedliwości, ale w swoim wielkim miłosierdziu sprowadził nas na tę wieczną zatokę śmierci i nędzy, aż do zbawienia naszych dusz.

102 A teraz oto, bracia moi, cóż to za człowiek naturalny, który zna te sprawy? Powiadam wam, nie ma nikogo, ktoby to wiedział, gdyby nie był pokutujący;

103 Tak, kto się nawraca i wykonuje wiarę, i wydaje dobre uczynki, i bezustannie się modli, do takich dane jest poznać tajemnice Boże; tak, do takich będzie dane objawienie rzeczy, które nigdy nie zostały objawione;

104 Tak, i będzie im dane, aby przywieść tysiące dusz do pokuty, tak jak zostało nam dane, aby doprowadzić naszych braci do skruchy.

105 Czy pamiętasz, bracia moi, że mówiliśmy do naszych braci w ziemi Zarahemla: Idziemy do ziemi Nefiego, aby głosić naszym braciom, Lamanitom, i śmiali się z nas do pogardzenia?

106 Bo rzekli do nas: Czy wy przyprowadzacie Lamanitów do poznania prawdy?

107 Czy przypuszczacie, że możecie przekonać Lamanitów o niesłuszności tradycji ich ojców, którzy są sztywni jak ludzie; których serca lubują się w przelaniu krwi; których dni spędzili w największej niegodziwości; czyje drogi od początku były drogami przestępcy?

108 A teraz, bracia moi, pamiętajcie, że to był ich język.

109 A oni powiedzieli: Weźmy przeciwko nim broń, abyśmy wytracili ich i ich nieprawość z ziemi, aby nas nie nękali i nie zgładzili.

110 Lecz oto, moi umiłowani bracia, przyszliśmy na pustynię nie z zamiarem zniszczenia naszych braci, lecz z myślą, że być może uratujemy kilka ich dusz.

111 Gdy nasze serca były przygnębione, a my mieliśmy wkrótce zawrócić, oto Pan pocieszył nas i rzekł: Idźcie między waszymi braćmi, Lamanitami i zanieście cierpliwością wasze uciski, a dam wam sukces.

112 A teraz oto przyszliśmy i znaleźliśmy się wśród nich; i cierpliwie odnosiliśmy się do naszych cierpień, a my cierpieliśmy z powodu wszelkich niedostatków; tak, podróżowaliśmy od domu do domu, polegając na łasce świata; nie na łasce świata, ale na łasce Boga.

113 I weszliśmy do domów ich, i nauczaliśmy ich, i ich uczyliśmy na ich ulicach; tak, i my ich nauczaliśmy na ich wzgórzach; i weszliśmy także do ich świątyń i ich synagog i nauczaliśmy ich;

114 Zostaliśmy wyrzuceni, wyszydzeni, spluwani i uderzeni w nasze policzki; i zostaliśmy ukamienowani, wzięci i związani mocnymi sznurami, i wrzuceni do więzienia; i dzięki mocy i mądrości Bożej zostaliśmy wydani ponownie:

115 I cierpieliśmy wszelkiego rodzaju uciski, i wszystko to, abyśmy mogli być sposobem na zbawienie jakiejś duszy; i przypuszczaliśmy, że nasza radość będzie pełna, jeśli może będziemy mogli być sposobem na uratowanie niektórych.

116 Otóż, teraz możemy patrzeć i widzieć owoce naszej pracy; i czy są one nieliczne?

117 Mówię wam: Nie, oni są liczni; tak, i możemy być świadkami ich szczerości, z powodu ich miłości do swoich braci, a także do nas.

118 Bo oto oni raczej poświęcili swoje życie niż życie wroga; i pogrzebali swoją broń wojenną głęboko w ziemi, z powodu ich miłości do swoich braci.

119 A teraz oto powiadam wam: Czy była taka wielka miłość na całej ziemi?

120 Oto powiadam wam: Nie, nie było wśród Nefitów.

121 Bo oto oni wzięliby broń przeciwko swym braciom; nie cierpieliby być zabici.

122 Ale oto, ilu z nich złożyło swoje życie i wiemy, że poszli do swego Boga, z powodu ich miłości i nienawiści do grzechu.

123 Czyż nie mamy powodów do radości? Tak, powiadam wam, nie było ludzi, którzy mieli tak wielki powód do radości jak my, odkąd świat się zaczął:

124 Owszem, a radość moja uniesiona jest aż do chlubienia się w Bogu moim; albowiem ma wszelką moc, wszelką mądrość i wszelki rozum; On wszystko rozumie i jest miłosiernym Istotą aż do zbawienia dla tych, którzy się nawrócą i uwierzą w Jego imię.

125 A jeźliby się to chlubiło, tak i ja się chlubię; albowiem to jest życie moje i światłość moja, i radość moja, i zbawienie moje, i odkupienie moje od wiekuistego.

126 Błogosławione jest imię mego Boga, który pamiętał o tym narodzie, który jest gałęzią drzewa Izraela, i został utracony z tego ciała, w obcym kraju; tak, mówię, błogosławione niech będzie imię mojego Boga, który pamiętał o nas, wędrowcach w obcym kraju.

127 A teraz, bracia moi, widzimy, że Bóg pamięta o każdym narodzie, w jakiejkolwiek krainie, w której się znajdują; tak, odrąbuje swój lud, a jego wnętrzności miłosierdzia są na całej ziemi.

128 Toć jest moja radość i moje wielkie dziękczynienie; tak, i będę wdzięczny mojemu Bogu na wieki. Amen.

Alma, rozdział 15

1 I stało się, gdy ci Lamanici, którzy poszli na wojnę z Nefitami, znaleźli po wielu walkach, aby ich zniszczyć, że próżno było szukać ich zagłady, powrócili znowu do ziemi Nefiego.

2 I stało się, że Amalekici z powodu utrapienia byli rozgniewani.

3 A gdy ujrzeli, że nie mogą szukać zemsty od Nefitów, zaczęli wzniecać lud w gniewie przeciwko swoim braciom, ludowi Antyfi nhi-Lehi; dlatego zaczęli ponownie je niszczyć.

4 Teraz ten lud ponownie odmówił wzięcia ich w ramiona, a oni cierpieli, aby zostać zabici zgodnie z pragnieniami wrogów.

5 A gdy Ammon i bracia jego widzieli dzieło zniszczenia między tymi, których tak bardzo umiłowali, i między tymi, którzy tak bardzo ich umiłowali; albowiem oni byli traktowani jak gdyby byli aniołami wysłanymi od Boga, aby ich zbawić od wiecznego zniszczenia;

6 Gdy więc Ammon i jego bracia ujrzeli to wielkie dzieło zniszczenia, poruszyli się ze współczuciem i rzekli do króla: Zbierzmy ten lud Pana, i zejdźmy do ziemi Zarahemla, do naszego kraju. bracia, Nefici, i uciekajcie z rąk naszych wrogów, abyśmy nie zostali zniszczeni.

7 Ale król rzekł do nich: Oto, Nefici nas zniszczą z powodu wielu morderstw i grzechów, które popełniliśmy przeciwko nim.

8 I rzekł Ammon: Pójdę i zapytam Pana, a jeźli nam rzeknie: Idźcie do braci naszych, pójdziecie?

9 I rzekł do niego król: Tak, gdyby nam Pan powiedział: Idź, pójdziemy do naszych braci, a my będziemy ich niewolnikami, dopóki nie naprawimy im wielu morderstw i grzechów, które popełniliśmy przeciwko nim.

10 Ale mu rzekł Ammon: Przeciw prawu braci naszych, które ustanowił ojciec mój, niech będą między nimi niewolnicy; dlatego schodźmy i polegajmy na łasce naszych braci.

11 Ale król rzekł do niego: Pytaj Pana, a jeśli nam mówi: Idź, pójdziemy; w przeciwnym razie zginiemy na ziemi.

12 I stało się, gdy odszedł Ammon, i pytał Pana, a Pan rzekł do niego: Wyprowadź ten lud z tej ziemi, aby nie zginął, albowiem szatan ma wielki wpływ na serca Amalekitów, którzy się poruszają do Lamanitów, aby rozgniewali swoich braci, aby ich zabili; dlatego wynoś się z tej ziemi; i błogosławiony ten lud w tym pokoleniu; bo je zachowam.

13 A gdy przyszedł Ammon, oznajmił królowi wszystkie słowa, które mu Pan powiedział.

14 I zgromadzili cały lud swój; Tak, cały lud Pański, i zgromadzili wszystkie trzody i stada, i wyruszyli z krainy, i przyszli na pustynię, która podzieliła kraj Nefiego z ziemi Zarahemli, i zbliżyli się do granic Ziemia.

15 I stało się, gdy im rzekł Ammon: Oto ja i bracia moi pójdziemy do ziemi Zararyi, a pozostaniecie tu aż do powrotu; i spróbujemy serc naszych braci, czy chcą, abyście przyszli do ich ziemi.

16 I stało się, gdy Ammon wyszedł do ziemi, że on i bracia jego spotkali się z Alma, na miejscu, o którym mówiono; a oto było to radosne spotkanie.

17 A tak radość Ammonowa była tak wielka, że ​​się napełnił, i pochłonął się radością Boga swego, aż do wyczerpania siły swojej; i znowu upadł na ziemię.

18 Czyż to nie była ta radość? Oto radość, której nikt nie przyjmuje, ale prawdziwie pokutujący i pokorny poszukiwacz szczęścia.

19 A radość Almy w spotkaniach z braćmi była naprawdę wielka, a także radość Aarona, Omnera i Himniego, lecz oto ich radość nie polegała na przekraczaniu ich siły.

20 I stało się, że Alma wyprowadził braci z powrotem do ziemi Zararyi; nawet do własnego domu.

21 I poszli i oznajmili sędziemu naczelnemu wszystko, co im się przydarzyło w ziemi Nefiego między ich braćmi, Lamanitami.

22 I stało się, że naczelny sędzia wysłał proklamację po całej ziemi, żądając głosu ludu, mówiącego o przyjęciu braci, którzy byli ludem Antyfio Nefi-Lehiego.

23 I przyszedł głos ludu, mówiąc: Oto my oddamy ziemię Jersona, która jest na wschodzie od morza, które przyłącza się do ziemi Szczodrość, która jest na południe od ziemi Hojny; a ta ziemia Jershon jest ziemią, którą damy braciom naszym w dziedzictwo.

24 I postawmy nasze wojska między Jershonem, a ziemią Nefi, abyśmy mogli chronić naszych braci w kraju Jershon;

25 A to czynimy braciom naszym, z obawy ich, aby wzięli broń przeciwko braciom, aby nie popełnili grzechu; i przyszedł ich wielki strach, z powodu ich bolesnej skruchy, którą mieli, z powodu licznych morderstw. i ich okropna niegodziwość.

26 A teraz oto uczynimy naszym braciom, aby odziedziczyli ziemię Jershon; i ochronimy ich przed wrogami naszymi wojskami, na warunkach, które dadzą nam część ich substancji, aby nam pomóc, abyśmy mogli utrzymać nasze armie.

27 I stało się, gdy Ammon to usłyszał, wrócił się do ludu Antyj Nephi-Lehi, a także Alma z nim na pustynię, gdzie rozbili namioty swoje, i oznajmił im to wszystko. .

28 A Alma także nawiązał do nich swoje nawrócenie z Ammonem, Aaronem i jego braćmi. I stało się, że spowodowało wśród nich wielką radość.

29 I zstąpili do ziemi Jershona, i wzięli w posiadanie ziemię Jershon; i zostali wezwani przez Nefitów, lud Ammonitów;

30 Toteż oni byli wyróżnieni tym imieniem; i byli wśród ludu Nefiego, a także zaliczeni do ludzi, którzy byli z kościoła Bożego.

31 Byli też wyróżnieni za ich gorliwość względem Boga, a także wobec ludzi; ponieważ oni byli całkowicie szczerzy i uczciwi we wszystkim; i byli mocni w wierze Chrystusowej, aż do końca.

32 I ujrzeli przelawszy krew swoich braci z największym odrazą; i nigdy nie będą mogli zwyciężyć, aby wziąć broń przeciwko swoim braciom:

33 I oni nigdy nie patrzyli na śmierć z jakimkolwiek przerażeniem dla ich nadziei i poglądów na Chrystusa i na zmartwychwstanie; dlatego pochłonęła ich śmierć przez zwycięstwo Chrystusa nad nią;

34 Dlatego też ponieśli śmierć w najbardziej dokuczliwy i przygnębiający sposób, jaki mogliby zadać im bracia, zanim weźmie miecz lub cymetr, aby ich pobić.

35 I tak byli ludem gorliwym i umiłowanym, ludem bardzo uprzywilejowanym.

36 I stało się, że po narodzinach Ammonitów powstał w ziemi Jershona, a także kościół, który powstał w ziemi Jershon; a wojska Nefitów rozlokowane były wokół ziemi Jershon; tak, we wszystkich granicach wokół ziemi Zarahemla; Oto armie Lamanitów poszły za ich braćmi na pustynię.

37 I tak powstała wielka bitwa; tak, nawet takiego, jakiego nie znano pośród wszystkich ludzi w kraju, od czasu opuszczenia przez Lehiego Jerozolimy; tak, i dziesiątki tysięcy Lamanitów zostały zabite i rozproszone za granicą.

38 Tak, a także wśród ludu Nefiego doszło do straszliwej rzezi; niemniej jednak Lamanici zostali rozpędzeni i rozproszeni, a lud Nefiego powrócił ponownie do swojej ziemi.

39 A był to czas, gdy rozeszła się wielka żałoba i rozpacz na całej ziemi pośród całego ludu Nefiego;

40 Tak, wołanie wdów opłakujących swoich mężów, a także ojców żałobnych za swoich synów i córkę za brata; tak, brat dla ojca:

41 I tak rozlegał się okrzyk żałości pośród wszystkich: żałoba za ich krewnych, którzy zostali zabici.

42 A z pewnością był to smutny dzień; tak, czas powagi i czas wielu postów i modlitw, a skończył się piętnasty rok panowania sędziów ludu Nefiego;

43 To jest opis Ammonitów i jego braci, ich wędrówek po ziemi Nefiego, ich cierpień w kraju, ich smutków i ich ucisków, ich niezrozumiałej radości, a także odbioru i bezpieczeństwa braci w kraju Jershon.

44 A teraz niech Pan, Odkupiciel wszystkich ludzi, pobłogosław ich dusze na wieki.

45 To jest opis wojen i sporów między Nefitami, a także wojen między Nefitami a Lamanitami; a piętnasty rok panowania Sędziów zostaje zakończony.

46 A od pierwszego roku do piętnastego dokonał zniszczenia tysięcy żywotów; tak, to doprowadziło do straszliwej sceny rozlewu krwi;

47 Ciała wielu tysięcy spoczywają nisko na ziemi, podczas gdy ciała wielu tysięcy grzęzną w stosach na powierzchni ziemi;

48 Tak, i wiele tysięcy opłakuje utratę krewnych, ponieważ mają powody, aby się obawiać, zgodnie z obietnicami Pana, że ​​są skazani na stan nieskończonego wo;

49 Chociaż wiele tysięcy innych prawdziwie opłakuje stratę ich krewnych, mimo to radują się i radują z nadziei, a nawet wiedzą, zgodnie z obietnicami Pana, że ​​zostali wskrzeszeni, aby zamieszkać po prawicy Boga w stanie niekończącego się szczęścia;

50 Widzimy więc, jak wielka jest nierówność człowieka z powodu grzechu i przestępstwa, i moc diabła, który przychodzi dzięki przebiegłym planom, które wymyślił, aby usidlić serca ludzi:

51 Widzimy w ten sposób wielkie powołanie do pilności ludzi do pracy w winnicach Pana; i dlatego widzimy wielką przyczynę smutku, a także radości; smutek z powodu śmierci i zniszczenia wśród ludzi i radość z powodu światła Chrystusa do życia.

52 O, że byłem aniołem i mogłem mieć pragnienie mego serca, abym wyruszył i przemówił trąbiącym Bogiem, głosem, który wstrząsnąłby ziemią, i wołał o nawrócenie każdego ludu;

53 Tak powiadamiałbym każdej duszy, jak głosem gromu, żalu i planu odkupienia, aby pokutowali i przyszli do naszego Boga, aby nie było więcej smutku na całej powierzchni ziemi.

54 Lecz oto jestem człowiekiem i grzeszę w moim pragnieniu; albowiem powinienem być zadowolony z tego, co Pan mi przydzielił.

55 Nie powinienem się błądzić w pragnieniach moich, stanowczym dekrecie sprawiedliwego Boga, bo wiem, że ludziom daje według ich pragnienia, czy to śmierci, czy życiu; tak, wiem, że on sprzysięga się ludziom, a nawet dekretom, które są niezmienne, według ich woli; czy będą dla zbawienia, czy dla zniszczenia;

56 Tak, i wiem, że dobro i zło przyszły przed wszystkimi ludźmi; albo kto nie jest dobry od zła, jest nienaganny; ale ten, który zna dobro i zło, mu jest dany według jego pragnień; czy pragnie dobra, czy zła, życia lub śmierci, radości lub wyrzutów sumienia.

57 Widząc, że to wiem, dlaczego mam pragnąć czegoś więcej niż wykonywać pracę, do której zostałem powołany?

58 Dlaczego mam pragnąć, abym był aniołem, aby mówić do wszystkich krańców ziemi?

59 Bo oto Pan udziela wszystkim narodom, z ich własnego narodu i języka, naukę swego słowa; tak, w mądrości, wszystko, co widzi, że powinno; dlatego widzimy, że Pan doradza w mądrości, zgodnie z tym, co jest słuszne i prawdziwe.

60 Wiem, co mi przykazał Pan, i chlubię się w nim; nie chlubiłem się sobą, ale chlubiłem się w tym, co mi rozkazał Pan;

61 Tak, i to jest moja chwała, bym mógł być narzędziem w rękach Boga, aby przynieść trochę duszy do pokuty; i to jest moja radość.

62 A oto, gdy widzę wielu z moich braci prawdziwie pokutujących i przychodzących do Pana, ich Boga, to dusza moja napełniona jest radością; potem pamiętam, co Pan uczynił dla mnie; tak, nawet on usłyszał moją modlitwę; tak, czy pamiętam jego miłosierne ramię, które wyciągnął ku mnie;

63 Tak, i ja też pamiętam niewolę ojców moich; bo ja na pewno wiem, że Pan wybawił ich z niewoli i przez to ustanowił swój kościół; tak, Pan, Bóg Abrahama, Bóg Izaaka i Bóg Jakuba, wybawił ich z niewoli;

64 Tak, zawsze pamiętałem o niewoli mych ojców; a tenże Bóg, który je wydał z rąk Egipcjan, wybawił ich z niewoli; tak, i ten sam Bóg ustanowił swój kościół wśród nich;

65 Tak, i tenże Bóg powołał mnie przez święte powołanie, aby głosić słowo temu ludowi, i dał mi wiele sukcesów, w których moja radość jest pełna; ale nie czerpię radości z samego sukcesu, ale moja radość jest pełniejsza dzięki sukcesowi moich braci, którzy dotarli do ziemi Nefiego.

66 Oto oni pracowali niezmiernie i przynieśli wiele owoców; i jak wielka będzie ich nagroda.

67 Teraz, gdy myślę o sukcesie tych moich braci, moja dusza jest odsunięta, a nawet oddzielenie jej od ciała, tak jak to było, tak wielka jest moja radość.

68 A teraz niech mi Bóg udzieli tym braciom moim, aby usiedli w królestwie Bożym; tak, a także wszyscy, którzy są owocem ich trudów, aby już więcej nie wyszli, ale aby mogli go chwalić na wieki.

69 Niech Bóg sprawi, aby się to stało według moich słów, tak jak powiedziałem. Amen.

Alma, rozdział 16

1 Oto teraz stało się, że po narodzinach Ammonitów powstał w kraju Jershon, tak, a także po wygnaniu Lamanitów z ziemi, a ich zmarli zostali pochowani przez lud ziemi;

2 A nie umarli ich zmarli z powodu wielkości ich liczby, ani też nie umarli Nefici;

3 Ale stało się, gdy pogrzebali umarłych swoich, a także po dniach poszczenia, żałości i modlitwie (i było to w szesnastym roku panowania sędziów nad ludem Nefi). aby być ciągłym pokojem na całej ziemi, tak, a ludzie postępowali zgodnie z przykazaniami Pana;

4 I przestrzegali rygorów Bożych zgodnie z Prawem Mojżeszowym; ponieważ nauczano ich przestrzegać Prawa Mojżeszowego, dopóki się nie wypełni;

5 I tak lud nie miał zakłóceń w całym szesnastym roku panowania Sędziów nad ludem Nefiego.

6 I stało się w siedemnastym roku panowania sędziów, był pokój ciągły.

7 A gdy się stało w drugiej połowie siedemnastego roku, przyszedł człowiek do ziemi Zararyi; i był on antychrystem, ponieważ zaczął głosić ludziom przeciw proroctwom, które prorocy mówili o przyjściu Chrystusa.

8 Teraz nie było żadnego prawa przeciwko wierze człowieka; ponieważ było to ściśle sprzeczne z przykazaniami Boga, że ​​powinno istnieć prawo, które powinno doprowadzić ludzi do nierównych podstaw.

9 Bo tak mówi Pismo: Wy wybierzcie dziś, komu będziecie służyć.

10 Gdyby ktoś chciał służyć Bogu, to był jego przywilej, a raczej jeśli wierzył w Boga, to był jego przywilej służyć Mu; ale gdyby nie wierzył w niego, nie było prawa, które by go karało.

11 Gdyby jednak został zamordowany, został ukarany na śmierć; a jeśli był obrabowany, również został ukarany; a jeśli ukradł, został również ukarany; a jeśli popełnił cudzołóstwo, został również ukarany; tak, za całą tę niegodziwość zostali ukarani; istniało bowiem prawo, że ludzie powinni być sądzeni według ich zbrodni.

12 Niemniej jednak nie było żadnego prawa przeciwko wierze człowieka; dlatego człowiek został ukarany tylko za zbrodnie, które popełnił; dlatego wszyscy ludzie byli na równych zasadach.

13 A ten antychryst, którego imię brzmiało Korihor (a prawo nie mogło go zatrzymać) zaczął nauczać ludu, że nie ma już Chrystusa.

14 A po tem sposob zwiastował, mówiąc: O, którzy jesteście przywiązani pod głupią i próżną nadzieją, czemu się jarzyciejecie z tak niemądrymi rzeczami? Dlaczego szukacie Chrystusa? Nikt bowiem nie może wiedzieć o tym, co ma nadejść.

15 Oto rzeczy, które wy nazywacie proroctwami, które, jak wy powiadacie, przekazują święci prorocy, oto głupie tradycje waszych przodków. Skąd znasz ich poręczenie?

16 Oto nie możecie poznać rzeczy, których nie widzicie; dlatego nie możecie wiedzieć, że będzie Chrystus.

17 Patrzysz naprzód i mówisz, że widzisz odpuszczenie grzechów. Ale oto jest efekt oszalałego umysłu, a to zaburzenie waszych umysłów pochodzi z tradycji waszych ojców, która prowadzi was do wiary w rzeczy, które nie są.

18 I wiele innych rzeczy im powiedział, mówiąc im, że nie może być zadośćuczynienia za grzechy ludzkie, ale każdy według tego stworzenia postępował w tym życiu; dlatego każdy człowiek prosperował zgodnie ze swym geniuszem i każdy człowiek podbił według jego siły; a cokolwiek zrobił człowiek, nie było przestępstwem.

19 W ten sposób głosił im, prowadząc serca wielu, sprawiając, że podnosili głowy w swej niegodziwości; tak, prowadząc wiele kobiet i mężczyzn do popełniania nierządów; mówiąc im, że kiedy człowiek umarł, to był koniec.

20 Ten też poszedł do ziemi Jershona, aby głosić te rzeczy pośród ludu Ammonitów, którzy niegdyś byli ludem Lamanitów.

21 Ale oto oni byli mądrzejsi od wielu Nefitów; albowiem pojmali go, a związali go, i zaniósł go przed Ammon, który był arcykapłanem nad tym ludem.

22 I stało się, że sprawił, że miał być wywleczony z ziemi.

23 I przyszedł do ziemi Gedeona, i począł im głosić; i tutaj nie odniósł wielkiego sukcesu, gdyż został porwany i przywiązany, i niósł przed arcykapłana, a także naczelnego sędziego nad krajem.

24 I stało się, gdy mu rzekł arcykapłan: Czemu chcecie obalić drogi Pańskie?

25 Czemuż wy nauczacie ludu tego, że nie będzie Chrystusa, który przeszkodzi im w radowaniu się?

26 Dlaczego mówicie przeciwko wszelkim proroctwom świętych proroków?

27 A imię najwyższego kapłana było Giddonasz.

28 I rzekł do niego Korihor: Ponieważ ja nie nauczam głupich tradycji waszych przodków, i dlatego, że nie nauczam tego ludu, aby związał się z głupimi obrzędami i występami ustanowionymi przez starożytnych kapłanów, aby uzurpować sobie władzę i władzę. nad nimi, aby zachowali je w niewiedzy, aby nie podnieśli głowy, lecz zostali poniżeni według słów twoich.

29 Mówicie, że ten lud jest wolnym narodem. Oto mówię, że są w niewoli.

30 Wy mówicie, że te starożytne proroctwa są prawdziwe. Oto mówię, że nie wiecie, że są prawdziwe.

31 Mówicie, że ten lud jest winnym i upadłym ludem, z powodu przestępstwa rodzica. Oto mówię, że dziecko nie jest winne z powodu swoich rodziców.

32 I wy powiadacie, że przyjdzie Chrystus. Lecz oto mówię, że nie wiecie, że będzie Chrystus.

33 A wy powiadacie też, że będzie zabity za grzechy świata; i w ten sposób wygnacie ten lud po głupich tradycjach waszych ojców i według waszych własnych pragnień;

34 I trzymacie ich na uboczu, jak gdyby w niewoli, abyście się nasycili pracą swych rąk, aby nie spoglądali na nie z odwagą i aby nie cieszyli się swoimi prawami i przywilejami;

35 Nie używają jednak tego, co jest ich własnością, aby nie urazili swoich kapłanów, którzy je jarzmili zgodnie z ich pragnieniami, i doprowadzili ich do wiary przez ich tradycje, ich sny i kaprysy, i ich wizje i ich udawane tajemnice, że powinni, jeśli nie postępują zgodnie z ich słowami, obrażać jakąś nieznaną istotę, która według nich jest Bogiem; istota, która nigdy nie była widziana ani znana, która nigdy nie była ani nigdy nie będzie.

36 A gdy się najwyższy kapłan i sędzia główny ujrzał zatwardziałość serca jego; tak, gdy zobaczyli, że on pokrzyżuje nawet przeciwko Bogu, nie udzielą żadnej odpowiedzi na jego słowa;

37 Lecz oni sprawili, że się związał; i wydali go w ręce oficerów, i posłali go do ziemi Zarahemla, aby go przyprowadzono przed Alma i naczelnego sędziego, który był gubernatorem nad całą ziemią.

38 I stało się, że gdy był postawiony przed Alma i przed sędzią, postępował tak, jak w ziemi Gedeona; tak, zaczął bluźnić.

39 I powstał w wielkich, obrzmiałych słowach przed Alma, i czynił obelgi przeciwko kapłanom i nauczycielom, oskarżając ich o odpuszczenie ludu po głupich tradycjach ich ojców, w trosce o pracę w ludziach.

40 A Alma rzekł do niego: Wiesz, że nie nasycamy się trudami tego ludu; bo oto pracowałem od początku panowania sędziów, aż do teraz, własnymi rękami, dla mojego wsparcia, pomimo moich licznych podróży po kraju, aby ogłaszać słowo Boże mojemu ludowi.

41 I pomimo wielu trudów, które wykonywałem w kościele, nigdy nie otrzymałem nawet jednego senine za moją pracę; nie ma też żadnego z moich braci, gdyby nie był on w sądzie; a potem otrzymaliśmy tylko zgodnie z prawem, dla naszych czasów.

42 A teraz, jeśli nie otrzymamy niczego za nasze wysiłki w kościele, cóż nam zaszczyt dopomóc w pracy w kościele, gdyby nie głosić prawdy, abyśmy mieli radość z radości naszych braci?

43 Dlaczego więc mówisz, że my głosimy temu ludowi, aby zyskać, skoro sam o tym wiesz, że nie zyskujemy?

44 A teraz, wierzycie, że oszukujemy ten lud, który powoduje taką radość w ich sercach?

45 I odpowiedział mu Korihor: Tak.

46 A potem Alma rzekł do niego: Wierzysz, że istnieje Bóg? A on odpowiedział: Nie.

47 Alma rzekł do niego: Czy zaprzeczysz znowu, że istnieje Bóg, a także zaprzesz się Chrystusa? bo oto powiadam wam: Wiem, że jest Bóg, i że przyjdzie Chrystus.

48 A teraz, jaki dowód macie na to, że nie ma Boga, albo nie przychodzi Chrystus? Mówię wam, że nie macie żadnego, jeśli tylko będzie to wasze słowo.

49 Lecz oto wszystko mam jako świadectwo, że te rzeczy są prawdziwe; i wszystko też macie jako świadectwo wam, że są prawdziwe; i wy się im zaprzeczysz?

50 Czy wierzysz, że te rzeczy są prawdziwe?

51 Oto wiem, że uwierzysz, ale opętany jesteś duchownym kłamcą, a wy odstąpiliście od Ducha Bożego, aby nie było w was miejsca; ale diabeł ma nad wami władzę, a on was niesie, działając, aby zniszczył dzieci Boże.

52 A teraz Korihor rzekł do Almy: Jeśli zaś pokażesz mi znak, żebym mógł być przekonany, że istnieje Bóg, tak, pokazał mi, że ma moc, a wtedy będę przekonany o prawdzie twoich słów.

53 Ale Alma rzekł do niego: Masz dość znaków; będziecie kusić waszego Boga? Czy powiecie: „Czy chcecie dać świadectwo, gdy będziecie mieli świadectwo o wszystkich waszych braciach i wszystkich świętych prorokach?

54 Pisma święte są złożone przed tobą, tak i wszystkie rzeczy oznaczają, że jest Bóg; tak, nawet ziemia i wszystko, co jest na jej powierzchni, tak i jej ruch;

55 Tak, a także wszystkie planety, które poruszają się w swej regularnej formie, świadczą o tym, że istnieje Najwyższy Stwórca, a jednak postępujecie, prowadząc serca tego ludu, świadcząc, że nie ma Boga? A jednak wyrzekniecie się tych wszystkich świadków?

56 A on rzekł: Zaprawdę, zaprę się; przetoż nie uczynicie mi znaku.

57 I stało się, że Alma rzekł do niego: Oto zasmucony jestem z powodu zatwardziałości twego serca; tak, że nadal będziecie opierać się duchowi prawdy, aby dusza wasza mogła być zniszczona.

58 Lecz oto lepiej jest, aby zginęła twoja dusza, niż gdybyś był środkiem doprowadzenia wielu dusz do zguby, przez twoje kłamstwa i przez twoje pochlebne słowa;

59 Jeśli więc zaprzesz się znowu, oto Bóg uderzy cię, abyś stał się głupi, abyś już nigdy nie otworzył ust swoich, abyś więcej nie zwodził tego ludu.

60 I rzekł mu Korihor: Nie zapieram się istnienia Boga, ale nie wierzę, że jest Bóg; i mówię też, że nie wiecie, że jest Bóg; i jeśli nie wystawisz mi znaku, nie uwierzę.

61 A Alma rzekł do niego: To ci dam za znak, że głupiesz, według słów moich; i mówię, że w imię Boga będziecie głupi, że już więcej nie będziecie mówić.

62 A kiedy Alma wypowiedział te słowa, Korihor był głupi, że nie mógł wypowiedzieć słów Almy.

63 A gdy naczelny sędzia to zobaczył, wyciągnął rękę i napisał do Korihora, mówiąc: Czy jesteś przekonany o mocy Bożej?

64 W kogo chciałeś, aby Alma podał swój znak? Czy chcecie, aby On dotknął innych, aby ukazać ci znak?

65 Oto wam ukazał znak; a teraz spytacie więcej?

66 Korihor wyciągnął rękę i pisał, mówiąc: Wiem, że jestem głupi, bo nie mogę mówić; i wiem, że nic, oprócz mocy Bożej, nie mogło mi tego sprowadzić; tak, i ja też wiedziałem, że istnieje Bóg.

67 Lecz oto diabeł mnie zwiódł; ukazał mi się bowiem w formie anioła i rzekł do mnie: Idź i odzyskaj ten lud, bo wszyscy zbłądzili za nieznanym Bogiem.

68 I rzekł mi: Nie ma Boga; tak, i nauczył mnie tego, co powinienem powiedzieć. I nauczyłem jego słów; i nauczyłem ich, ponieważ podobali się cielesnemu umysłowi;

69 I uczyłem ich, aż osiągnąłem wielki sukces, tak że naprawdę wierzyłem, że są prawdziwe; i dlatego walczyłem z prawdą, aż przywiodę na siebie to wielkie przekleństwo.

70 A gdy to powiedział, prosił, aby Alma modlił się do Boga, aby przeklęstwo zostało mu odebrane.

71 Lecz Alma rzekł do niego: Jeśli to przekleństwo zostanie odjęte od ciebie, to znowu byś prowadził serca tego ludu; dlatego będzie do ciebie, tak jak Pan.

72 I stało się, że klątwa nie została zdjęta z Korihor; ale został wyrzucony i chodził od domu do domu, błagając o jedzenie.

73 A wiedza o tym, co się stało z Koriorem, natychmiast została opublikowana na całej ziemi; tak, proklamacja została wysłana przez głównego sędziego, do całego narodu w kraju, oświadczając tym, którzy uwierzyli w słowa Korihora, że ​​muszą szybko pokutować, aby te same sądy nie przyszły do ​​nich.

74 I stało się, że wszyscy byli przekonani o niegodziwości Korihora; dlatego wszyscy zostali nawróceni do Pana; i to położy kres nieprawości po sposobie Korihora.

75 I Korior chodził od domu do domu, błagając o żywność dla swego wsparcia.

76 I stało się, gdy wyszedł między lud, tak między ludem, który oddzielił się od Nefitów, i nazwał się Zoramitami, gdy prowadzony był przez człowieka, którego imię było Zoram; a gdy on szedł między nimi, oto był spętany i deptany, aż do śmierci;

77 I tak widzimy koniec Tego, który zbacza drogami Pana; i tak widzimy, że diabeł nie będzie wspierał swoich dzieci w ostatnim dniu, ale szybko sprowadzi je do piekła.

78 I stało się, że po końcu Korihora Alma otrzymał wieść, że Zoramici obalają drogi Pana, i że Zoram, który był ich przywódcą, prowadził serca ludzi, by pokłonić się głupim idolom itd., jego serce znów zaczęło chorować z powodu nieprawości ludzi;

79 Albowiem przyczyna wielkiego smutku dla Almy, dowiedziała się o niegodziwości między jego ludem, dlatego jego serce było bardzo smutne z powodu rozłąki Zoramitów od Nefitów.

80 Teraz Zoramici zgromadzili się w ziemi, którą nazwali Antionum, która znajdowała się na wschód od ziemi Zarahemli, leżącej prawie nad brzegiem morza, na południe od ziemi Jershona, która również graniczyła z dziką przyrodą na południu, która pustka była pełna Lamanitów.

81 Nefici bardzo się obawiali, że Zoramici wejdą w korespondencję z Lamanitami i że będzie to ogromna strata ze strony Nefitów.

82 A teraz, gdy zwiastowanie słowa miało większą skłonność do nakłaniania ludzi do czynienia tego, co było sprawiedliwe; tak, to miało większy wpływ na umysły ludu niż miecz, czy cokolwiek innego, co im się przydarzyło; dlatego Alma uznał za celowe, aby wypróbowali cnotę słowa Bożego.

83 Dlatego wziął Amona, Aarona i Omnera; i Himni odszedł w kościele w Zarahemli; ale poprzedni trzej zabrali ze sobą, a także Amulek i Zeezrom, którzy byli w Melek; a także wziął dwóch swoich synów.

84 A najstarszy z synów swoich wziął nie z sobą; i nazywał się Helaman; ale imiona tych, których zabrał ze sobą, to Shiblon i Korianton; i to są imiona tych, którzy poszli z nim pośród Zoramitów, aby głosić im słowo.

85 Teraz Zoramici byli odszczepieńcami od Nefitów; dlatego kazano im głosić Słowo Boże.

86 Lecz oni wpadli w wielkie błędy, gdyż nie przestrzegali przykazań Bożych i jego ustaw, zgodnie z Prawem Mojżeszowym;

87 Nie będą też zachowywać się w kościele, aby codziennie modlić się i błagać Boga, aby nie ulegli pokusie; Tak, w porządku, oni wypaczali drogi Pana w bardzo wielu przypadkach; Dlatego też Alma i jego bracia udali się do ziemi, aby im głosić słowo.

88 A gdy weszli do ziemi, ujrzeli ku ich zdumieniu, że Zoramici zbudowali synagogi i że zgromadzili się razem w jeden dzień tygodnia, tego dnia nazwali dzień Pański;

89 I oddawali cześć po sposobie, którego Alma i jego bracia nigdy nie widzieli; albowiem mieli miejsce zbudowane pośrodku ich synagogi, miejsce stojące, wysoko nad głową; a na górze tylko jedna osoba.

90 Dlatego każdy, kto chciał oddawać pokłon, musi iść i stanąć na jego szczycie, i wyciągnąć ręce ku niebu; i wołajcie głosem wielkim, mówiąc: Święty, Święty, Boże; wierzymy, że jesteś Bogiem i wierzymy, że jesteś święty i że jesteś duchem, i że jesteś duchem, i że będziesz duchem na wieki.

91 Święty Boże, wierzymy, że oddzieliłeś nas od naszych braci; i nie wierzymy w tradycję naszych braci, która została im przekazana przez dziecinność ich ojców; ale wierzymy, że wybrałeś nas, abyśmy byli świętymi dziećmi;

92 I oznajmiłeś nam, że nie będzie Chrystusa; ale ty jesteś taki sam, wczoraj, dziś i na wieki; i wybrałeś nas, abyśmy zostali zbawieni, podczas gdy wszyscy wokół nas są wybrani, aby zostali rzuceni przez twój gniew do piekła; dla której świętości, o Boże, dziękujemy Ci;

93 A my również dziękujemy Ci, że wybrałeś nas, abyśmy nie zostali wyprowadzeni po głupich tradycjach naszych braci, które wiążą ich z wiarą Chrystusa, który prowadzi ich serca do oddalania się od ciebie, nasz Bóg.

94 Ponownie dziękujemy Ci, Boże, że jesteśmy ludem wybranym i świętym. Amen.

95 I stało się, że gdy Alma i jego bracia, i jego synowie, usłyszeli te modlitwy, byli zadziwieni ponad wszelką miarę.

96 Bo oto każdy człowiek odszedł i złożył te same modlitwy.

97 Teraz miejsce to zostało nazwane przez nich Rameumptom, co jest interpretowane, jest Świętą Podstawą.

98 A z tego stanowiska ofiarowali, każdy człowiek, tę samą modlitwę Bogu, dziękując Bogu swemu, że zostali wybrani od niego, i że ich nie wyprowadził po tradycji ich braci; i że ich serca nie zostały skradzione, aby wierzyć w przyszłe wydarzenia, o których nic nie wiedzieli.

99 Po tym, jak wszyscy ludzie złożyli podziękowania w ten sposób, wrócili do swoich domów, nie mówiąc już o swoim Bogu, dopóki nie zjednoczyli się ponownie, na święte stanowisko, aby składać dziękczynienie po ich zachowaniu.

100 Gdy Alma to zobaczył, jego serce było zasmucone, gdyż zobaczył, że byli oni złym i przewrotnym ludem; tak, widział, że ich serca były osadzone na złocie, srebrze i wszelkiego rodzaju dobrach.

101 Tak, i ujrzał, że ich serca zostały podniesione do wielkiej chełpliwości, w ich pychy.

102 I podniósł głos swój do nieba, i zawołał, mówiąc: O, ileż czasu, o Panie, będziesz cierpiał, aby słudzy twoi mieszkali tu na dole w ciele, aby ujrzeć tak wielką niegodziwość wśród synów ludzkich.

103 Oto, o Boże, wołali do ciebie, a jednak ich serca zostały pochłonięte przez ich pychę.

104 Oto, o Boże, oni wołają do ciebie swoimi ustami, gdy są nadęci, nawet do wielkości, z próżnymi rzeczami tego świata.

105 Oto, mój Boże, ich kosztowne ubranie, ich pierścienie, bransoletki i ozdoby ze złota, i wszystkie ich cenne rzeczy, które są ozdabiane;

106 A oto ich serca są na nich nałożone, a jednak oni wołają do ciebie i mówią: Dziękujemy Ci, Boże, bo my jesteśmy ludem wybranym, podczas gdy inni zginą.

107 Tak, i mówią, że im to oznajmiłeś, że nie będzie Chrystusa.

108 O Panie Boże, jak długo będziesz cierpiał, aby taka niegodziwość i nieprawość znalazły się pośród tego ludu?

109 O Panie, czy dasz mi siłę, abym mógł unieść z mymi ułomnościami? Albowiem ja jestem niedołężny, a taka niegodziwość pośród tego narodu boli moją duszę.

110 O Panie, moje serce jest pełne smutku; Czy pocieszysz duszę moję w Chrystusie?

111 O Panie, pozwolisz mi, abym miał siłę, abym cierpliwie cierpiał te cierpienia, które przyjdą na mnie z powodu niegodziwości tego narodu?

112 O, Panie, otuchyjżej duszy mojej, i daj mi powodzenie, a także moim współsługom, którzy są ze mną; Tak, Ammon i Aaron, i Omner, i Amulek, i Zeezrom, i też moi dwaj synowie; tak, nawet wszyscy ci pocieszysz, o Panie? Tak, czy pocieszysz ich dusze w Chrystusie?

113 Czy dasz im, aby mieli siłę, aby uczynili cierpienia ich, które na nich spadną z powodu nieprawości tego ludu?

114 O, Panie, czy dałeś nam, abyśmy odnieśli sukces, przyprowadzając ich znowu do ciebie w Chrystusie?

115 Oto, o Panie, ich dusze są drogocenne, a wielu z nich jest naszymi bliskimi braćmi, dlatego daj nam, Panie, moc i mądrość, abyśmy znowu ci, bracia nasi, sprowadzili do ciebie.

116 I stało się, gdy Alma wypowiedział te słowa, i klasnął w ręce wszystkich, którzy z nim byli.

117 A oto, gdy klaskał w nie, napełnił się Duchem Świętym.

118 Potem rozdzielili się jedni od drugich; nie zastanawiając się, co powinni jeść, co powinni pić, ani co powinni na siebie włożyć.

119 I dał im Pan, aby nie głodni, i nie pragnęli; Tak, a także dał im siłę, aby nie cierpieli żadnych ucisków, gdyby nie zostały pochłonięte przez radość Chrystusa.

120 Było to zgodne z modlitwą Almy; a to dlatego, że modlił się w wierze.

121 I stało się, że oni poszli, i poczęli głosić słowo Boże ludowi, wchodząc do bóżnic ich, i do domów ich; tak, i nawet oni głosili słowo na ich ulicach.

122 I stało się, że po wielkiej pracy między nimi zaczęli odnosić sukcesy wśród ubogiej klasy ludu; albowiem oto byli wyrzuceni z bóżnic, z powodu biegu ich;

123 Dlatego nie wolno im było wchodzić do ich bóżnic, aby oddawać cześć Bogu, będąc uznawanym za plugastwo; dlatego byli biedni; tak, byli uznawani przez swoich braci za żuki; dlatego byli biedni co do rzeczy tego świata; a także byli biedni w sercu.

124 A gdy Alma nauczał i przemawiał do ludu na górze Onida, przybył do niego wielki tłum, o którym mówiliśmy, którzy byli biedni w sercu, z powodu ich ubóstwa, co do rzeczy świat.

125 I przyszli do Almy; a ten, który był pierwszy między nimi, rzekł mu: Oto co robią ci bracia moi, bo oni są pogardzani ze wszystkich ludzi, z powodu ich ubóstwa; tak, a szczególnie przez naszych kapłanów;

126 Bo wyrzucili nas z naszych bóżnic, nad którymi obficie pracowaliśmy, własnymi rękami; i wyrzucili nas z powodu naszej wielkiej nędzy i nie mamy miejsca, by czcić naszego Boga; a oto co powinniśmy uczynić?

127 A gdy Alma to usłyszał, odwrócił go twarzą do niego i spojrzał z wielką radością; albowiem ujrzał, iż utrapienia ich uciszyły ich, i że przygotowali się, aby słuchać słowa;

128 Przetoż nie mówił więcej drugiemu ludowi, ale wyciągnął rękę swoję, i wołał do tych, którzy byli prawdziwie pokutujący, i rzekł im: Widzę, że macie serce pokorne; a jeśli tak, błogosławieni jesteście.

129 Oto brat twój rzekł: Cóż uczynić będziemy? ponieważ zostaliśmy wyrzuceni z naszych synagog, abyśmy nie mogli czcić naszego Boga.

130 Oto, powiadam wam: czy wy nie wierzycie Bogu, chyba że tylko w waszych synagogach?

131 A ponadto, chciałbym zapytać: czy wy przypuszczacie, że nie wolnocie czcić Boga tylko raz na tydzień?

132 Mówię wam: Dobrze, że wyrzuciliście się ze swoich bóżnic, abyście byli pokorni i abyście się nauczyli mądrości; bo trzeba się nauczyć mądrości;

133 Albowiemeście wyrzuceni, abyście byli pogardzani za braci waszych ze względu na waszą straszną nędzę, do której jesteście przywiązani do serca; bo wy musicie być doprowadzeni do pokory.

134 A teraz, skoro jesteście pokorni, błogosławieni jesteście; dla człowieka czasami, jeśli jest on zmuszony do uniżenia, szuka pokuty;

135 A teraz z pewnością każdy, kto się nawróci, znajdzie miłosierdzie; a kto znajdzie miłosierdzie i wytrwa do końca, ten będzie zbawiony.

136 A teraz, jak wam powiedziałem, że zostaliście zmuszeni do pokory, zostaliście pobłogosławieni, czyż nie sądzicie, że są bardziej błogosławieni, którzy prawdziwie się upokarzają z powodu słowa?

137 Tak, kto się prawdziwie uniża i żałuje swoich grzechów, i trwa do końca, ten sam będzie błogosławiony; tak, o wiele bardziej błogosławieni niż ci, którzy są pokorni, z powodu ich wielkiego ubóstwa; dlatego błogosławieni są ci, którzy się upokarza, nie będąc zmuszeni do pokory,

Innymi słowy, Błogosławiony, który wierzy Słowem Bożym i jest ochrzczony bez uporu serca; tak, nie będąc poznanym ani nie zmuszonym do poznania, zanim uwierzą.

139 Tak, jest wielu, którzy mówią: Jeśli powiesz nam znak z nieba, wtedy dowiemy się o poręczeniu; wtedy uwierzymy.

140 Teraz pytam: czy to jest wiara? Oto powiadam wam: Nie; bo jeźli kto coś zna, nie ma powodu do wiary, bo on to wie.

141 A teraz, o ileż bardziej przeklęty jest ten, kto zna wolę Boga i nie czyni tego, aniżeli ten, kto tylko wierzy, czy tylko ma powód wierzyć, i popada w przestępstwo? Teraz o tym musisz osądzić.

142 Oto powiadam wam, że z jednej strony jest tak, jak z drugiej strony; i będzie każdemu według jego uczynku.

143 A teraz, jak powiedziałem o wierze: Wiara, nie ma doskonałej wiedzy o rzeczach; dlatego jeśli macie wiarę, macie nadzieję na rzeczy, których nie widzicie, które są prawdziwe.

144 A teraz, oto powiadam wam; i chciałbym, abyście pamiętali, że Bóg jest miłosierny dla wszystkich, którzy wierzą w Jego imię; dlatego pragnie przede wszystkim, abyście uwierzyli, nawet w Jego słowie.

145 A teraz udziela aniołów słowa swego ludziom; tak, nie tylko mężczyźni, ale także kobiety.

146 Otóż to nie wszystko: małe dzieci wielokrotnie otrzymywały słowa, które mylą mądrych i uczonych.

147 A teraz, moi umiłowani bracia, jak chcecie wiedzieć o Mnie, co uczynicie, ponieważ jesteście cierpiący i wyrzuceni, teraz nie pragnę, abyście sądzili, że chcę was osądzać tylko według tego, co jest prawdą. ;

148 Nie mówię bowiem, że wy wszyscy zostaliście zmuszeni do uniżenia się; bo naprawdę wierzę, że niektórzy spośród was ukorzą się, niech będą w jakichkolwiek okolicznościach.

149 Tak jak już powiedziałem o wierze – że nie była to doskonała wiedza, tak samo jest z moimi słowami.

150 Na początku nie możecie poznać ich poręczenia, aż do doskonałości, podobnie jak wiara nie jest doskonałą wiedzą.

151 Lecz gdy budzicie i rozbudzacie wasze zdolności, nawet do eksperymentu według moich słów, i wyćwiczcie cząstkę wiary; tak, nawet jeśli nie możecie więcej niż pragnąć uwierzyć, niech to pragnienie działa w was, dopóki nie uwierzycie w sposób, w jaki możecie dać miejsce dla części moich słów.

152 Teraz porównamy słowo do nasienia.

153 A jeźli dacie, aby nasiono ziarno w sercu waszym, oto jeźliby było prawdziwe nasienie lub dobre nasienie, gdybyście nie wyrzucili go przez niewiarę, abyście się sprzeciwiali Duchowi. Panie, oto zacznie puchnąć w twoich piersiach;

154 A kiedy poczujecie te wzbierające ruchy, zaczniecie mówić w sobie: Musi być to, że jest to dobre nasienie, lub że słowo jest dobre, ponieważ zaczyna ono powiększać moją duszę; tak, zaczynają oświecać moje zrozumienie; tak, i zaczyna mi się smakować.

155 Otóż, czy to nie zwiększy waszej wiary? Mówię wam: Tak; mimo to nie wyrósł na doskonałą wiedzę.

156 Lecz gdy ziarno rośnie, i kiełkuje, i zacznie wzrastać, wtedy wy musicie powiedzieć, że nasienie jest dobre; bo oto ono pęcznieje, i kiełkuje, i zaczynają wzrastać.

157 A teraz, czy to nie wzmocni waszej wiary? Tak, to wzmocni waszą wiarę, bo powiecie: Wiem, że to jest dobre nasienie, bo oto wyrasta i zaczyna wzrastać.

158 A teraz, czy jesteście pewni, że to jest dobre nasienie? Mówię wam: Tak; bo każde nasienie wydaje na swoje podobieństwo; dlatego jeśli nasienie wyrasta, jest dobre, ale jeźli nie wzrasta, oto nie jest dobre; dlatego jest odrzucony.

159 A teraz, ponieważ próbowaliście doświadczenia i zasialiście nasienie, a ono pęcznieje, i kiełkuje, i zacznie wzrastać, musicie wiedzieć, że nasienie jest dobre.

160 A teraz oto, czy twoja wiedza jest doskonała? Tak, twoja wiedza jest doskonała w tej rzeczy, a twoja wiara jest uśpiona;

161 A to dlatego, że wiecie; bo wiecie, że to słowo napełniło wasze dusze, i wy też wiecie, że wyrosło, że wasze zrozumienie zaczyna być oświecone, a wasz umysł zaczyna się rozszerzać.

162 O, czy to nie jest prawdziwe? Mówię wam: Tak; ponieważ jest lekki; i cokolwiek jest lekkie, jest dobre, ponieważ jest dostrzegalne; dlatego musicie wiedzieć, że to jest dobre.

163 A teraz, gdy już skosztujesz tego światła, czy twoja wiedza jest doskonała? Oto powiadam wam: Nie; nie powinniście też odkładać na bok swojej wiary, albowiem tylko wyświadczyliście wiarę, aby zasadzić nasienie, abyście mogli spróbować doświadczenia, aby wiedzieć, czy nasienie było dobre.

164 A gdy drzewo zacznie się rozrastać, powiecie, karmmy go z wielką ostrożnością, aby się zakorzenił, aby wyrósł i przyniósł nam owoc.

165 A teraz, jeśli będziecie je odżywiać z wielką ostrożnością, to zapuści się korzeń, dorosnie i przyniesie owoc.

166 Lecz jeśli zaniedbacie drzewo i nie myślicie o jego pożywieniu, oto nie ma korzeni; a gdy nadejdzie upał słońca, i skruszy go, bo nie ma korzenia, więdnie, a wy porywasz go i wyrzucasz.

167 A to nie dlatego, że nasienie nie było dobre, ani nie dlatego, że jego owoc nie byłby pożądany.

168 Lecz to dlatego, że ziemia wasza jest niepłodna i nie będziecie karmić drzewa; dlatego nie możecie mieć jego owocu.

169 Tak więc, jeśli nie będziecie karmić tego słowa, patrząc w oko z wiarą na jego owoce, nie możecie nigdy zerwać z owoców drzewa życia.

170 Ale jeźli wy będziecie żywić słowem, owszem, karmicie drzewo, gdy zacznie wzrastać, przez wiarę z wielką pilnością i cierpliwością, oczekując owocu jego, to się zapuści; a oto będzie drzewo wyrastające aż do życia wiecznego;

171 I ze względu na twoją pilność i wiarę, i twoją cierpliwość względem słowa, aby je pożywić, aby się w nim zapuścił, oto, przez co wyrwacie jego owoc, który jest najcenniejszy, czyli słodki ponad wszystko, co słodkie, i który jest biały ponad wszystko, co białe; tak, i czysty ponad wszystko, co czyste;

172 I będziecie ucztować na ten owoc, aż napełni sięcie, abyście nie pragnęli, i nie pragniecie.

173 A potem, bracia moi, żąćcie nagrodę wiary waszej, i pilność waszą, i cierpliwość, i cierpliwość długą, czekając, aż drzewo wyda wam owoc.

174 Teraz, gdy Alma wypowiedział te słowa, posłali oni do niego, pragnąc dowiedzieć się, czy wierzą w jednego Boga, aby mogli otrzymać ten owoc, o którym mówił, lub jak zasadzić nasienie lub słowo co on powiedział, co powiedział, musi być zasiane w ich sercach; lub w jaki sposób powinni zacząć ćwiczyć swoją wiarę?

175 A Alma rzekł do nich: Oto powiedzieliście, że nie możecie czcić Boga waszego, ponieważ wyrzuciliście mnie z synagog.

176 Lecz oto powiadam wam: Jeśli wy się domyślacie, że nie możecie czcić Boga, bardzo się mylicie i powinniście przeszukiwać pisma święte; jeśli myślicie, że oni was tego nauczyli, nie rozumiecie ich.

177 Czy pamiętasz, aby przeczytać, co Zenos, prorok dawny, powiedział na temat modlitwy lub kultu?

178 Bo rzekł: Miłosierny jesteś, Boże, albowiem usłyszałeś moją modlitwę, gdy byłem na pustyni: tak miłosierny byłeś, gdy się modliłem o tych, którzy byli moimi wrogami, a ty mi je zwróciłeś:

179 Tak, o Boże, a ty byłeś dla mnie miłosierny, gdy wołałem do ciebie na polu moim; kiedy wołałem do ciebie w mojej modlitwie, a ty mnie usłyszałeś.

180 I znowu, o Boże, kiedy zwróciłem się do mego domu, wysłuchałeś mnie w mojej modlitwie.

181 A gdy się odwróciłem do mej szafy, o Panie, modliłem się do ciebie, ty mnie wysłuchałeś; Tak, miłosierny dla twoich dzieci, gdy płaczą do ciebie, abyś usłyszał o tobie, a nie o ludziach, i wysłuchasz ich;

182 O, o Boże, miłosierny jesteś dla mnie i usłyszałeś moje wołanie pośród twoich zborów; tak, i ty też mnie usłyszałeś, gdy zostałem wyrzucony, a wzgardzili moimi wrogami;

183 Tak, ty usłyszałeś moje wołanie i rozgniewałeś się na moich wrogów, a nawiedziłeś ich w swoim gniewie, z szybkim zniszczeniem; Ty mnie wysłuchałeś z powodu moich ucisków i mojej szczerości;

184 I to z powodu Twego Syna, byłeś dla mnie miłosierny; dlatego będę wołać do ciebie we wszystkich uciskach moich; bo w tobie jest radość moja; albowiem odwróciłeś się od mnie od sądów twoich z powodu Syna twego.

185 A teraz Alma rzekł do nich: Czy wierzycie w te pisma, które zostały przez nich spisane ze starości?

186 Otóż, jeśli tak uczynicie, musicie uwierzyć w to, co powiedział Zenos; bo oto rzekł: Odrzuciłeś sąd twój z powodu Syna twego.

187 Otóż, oto, bracia moi, pytam, czy czytaliście pisma święte? Jeśli macie, jak możecie nie wierzyć w Syna Bożego?

188 Bo nie jest napisane, że Sam Zenos mówił o tych rzeczach, ale Zenock mówił o tych rzeczach; Oto bowiem rzekł: Rozgniewasz się, o Panie, z tym ludem, bo nie zrozumieją miłosierdzia twego, któreś im dał z powodu Syna twego.

189 A teraz, bracia moi, widzicie, że drugi prorok dawny świadczył o Synu Bożym; a ponieważ ludzie nie zrozumieli jego słów, ukamienowali go na śmierć.

190 Ale oto to nie wszystko; nie tylko oni mówili o Synu Bożym.

191 Oto Mojżesz mówił o nim; tak, a oto rodzaj powstał na pustyni, aby każdy, kto na niego patrzył, mógł żyć. I wielu patrzyło i żyło.

192 Lecz niewielu rozumiało znaczenie tych rzeczy, a to z powodu zatwardziałości ich serc.

193 Ale było wielu takich, którzy byli tak zatwardziali, że nie patrzyli; dlatego zginęli.

194 Powodem, dla którego nie mogliby spojrzeć, było to, że nie wierzyli, że je uleczy.

195 O bracia moi, gdybyście mogli być uzdrowieni przez zwykłe rzucanie oczu waszych, abyście byli uzdrowieni, nie ujrzycie prędko, albo wolelibyście zatwardzić serca wasze w niewierze, a leniwym byłoby, abyście nie rzucali o sobie oczy, abyście zginęli?

196 Jeśli tak, przyjdzie na was wo; ale jeśli nie, to rzućcie się w oczy i zacznijcie wierzyć w Syna Bożego, aby przyszedł, aby odkupić swój lud, i że będzie cierpiał i umrze, aby odpokutować za swoje grzechy;

197 I zmartwychwstanie, które zmartwychwstanie zmartwychwstanie, aby wszyscy stanęli przed nim, aby sądzeni byli w dzień ostateczny i sądowy według uczynków ich.

198 A teraz, bracia moi, pragnę, abyście wsadzili to słowo w serca wasze, a gdy zacznie pęcznieć, tak je odżywiać waszą wiarą.

199 I oto stanie się drzewem, które wyrasta w was na życie wieczne.

200 A potem niech Bóg wam da, aby wasze ciężary były lekkie, przez radość Jego Syna. I wszystko to możecie czynić, jeśli chcecie. Amen.

201 I stało się, że gdy Alma wypowiedział im te słowa, usiadł na ziemi, a Amulek powstał i zaczął ich nauczać, mówiąc: Moi bracia, myślę, że niemożliwe jest, abyście byli nieświadomi to, co zostało powiedziane o przyjściu Chrystusa, którego uczy nas, aby być Synem Bożym;

202 Otóż, wiem, że te rzeczy były wam nauczane, hojnie, przed waszą niezgodą między nami, i jak pożądaliście mojego umiłowanego brata, aby On dał wam poznać, co powinniście uczynić, z powodu waszych ucisków; i on powiedział wam nieco, abyście przygotowali wasze umysły; tak, i napominał was do wiary i do cierpliwości;

203 Tak, abyście mieli tyle wiary, aby zasadzić słowo w sercach waszych, abyście spróbowali doświadczenia jego dobroci; i ujrzeliśmy, że wielkim pytaniem, które jest w waszych umysłach, jest to, czy to słowo będzie w Synu Bożym, czy nie będzie Chrystusa.

204 I ujrzeliście, że mi okazał brat mój, w wielu przypadkach, że słowo jest w Chrystusie ku zbawieniu.

205 Mój brat przywołał słowa Zenos, że odkupienie pochodzi od Syna Bożego, a także od słów Zenocka, a także zaapelował do Mojżesza, aby udowodnić, że te rzeczy są prawdziwe.

206 A teraz oto, świadczę wam o sobie, że to jest prawdą.

207 Oto powiadam wam, że wiem, że Chrystus przyjdzie pośród synów ludzkich, aby wzięli na siebie przestępstwa swego ludu i że on odpokutuje za grzechy świata; bo Pan Bóg to powiedział;

208 Dlatego, że należy dokonać pojednania; ponieważ zgodnie z wielkim planem odwiecznego Boga, musi nastąpić pojednanie, inaczej cała ludzkość musi nieuchronnie zginąć;

209 Tak, wszyscy są zatwardziali; tak, wszyscy upadli i zginęli, i muszą zginąć, chyba że przez zadośćuczynienie, które jest celowe, powinno być dokonane;

210 Jest bowiem wskazane, aby była wielka i ostatnia ofiara; nie ofiara człowieka ani zwierzęcia, ani koguta; nie będzie to bowiem ofiara ludzka, ale musi być nieskończoną i wieczną ofiarą.

211 Otóż nie ma nikogo, kto mógłby poświęcić własną krew, która odpokutuje za grzechy innego.

212 A jeźli kto morduje, a oto prawo nasze, które jest sprawiedliwe, odbierze życie bratu swego? Mówię wam, nie.

213 Lecz prawo wymaga życia tego, który został zamordowany; dlatego nie może istnieć nic, co zabraknie nieskończonej obrzędu, które wystarczy na grzechy świata; dlatego celowe jest, aby była wielka i ostatnia ofiara;

214 I wtedy będzie, albo będzie celowe, zatrzymanie przelania krwi; wtedy spełni się Prawo Mojżeszowe; tak, wszystko się wypełni; każda jota i kreska, i nikt nie umrze.

215 A oto cały sens Prawa; każda odrobina wskazuje na tę wielką i ostatnią ofiarę; a ta wielka i ostatnia ofiara będzie Synem Bożym; tak, nieskończony i wieczny; iw ten sposób przyniesie zbawienie wszystkim, którzy uwierzą w Jego imię;

216 To jest intencją tej ostatniej ofiary, aby doprowadzić do trzewi miłosierdzia, które nadprzyrodzoną sprawiedliwością i przynoszącą ludziom, oznacza, aby mieli wiarę ku pokucie.

217 W ten sposób miłosierdzie może zaspokoić wymagania sprawiedliwości i otoczy je w ramionach bezpieczeństwa, podczas gdy ten, kto nie wierzy w pokutę, podlega pełnemu prawu wymagań sprawiedliwości; dlatego tylko temu, kto wierzy w pokutę, dokonuje się wielki i odwieczny plan odkupienia.

218 Przeto niechaj wam Bóg obdarzy, bracia moi, abyście zaczęli sprawować waszą wiarę ku pokucie, abyście zaczęli wzywać Jego święte imię, aby zmiłuł się nad wami; tak, wołajcie do niego o miłosierdzie; bo jest potężny, aby zbawić;

219 Ukorzcie się, i trwajcie w modlitwie do Niego; wołajcie do niego, gdy jesteście na swoich polach; tak, nad wszystkimi trzodami; wołajcie do niego w domach waszych, tak, nad całym domem waszym, rano, w połowie i wieczorem; tak, wołajcie do niego przeciw potędze waszych wrogów; tak, wołajcie do niego przeciwko diabłu, który jest wrogiem wszelkiej sprawiedliwości.

220 Wołajcie do niego przez uprawy waszych pól, abyście w nich prosili: płaczcie nad stadami waszych pól, aby się zwiększyli.

221 Lecz to nie wszystko: wylewajcie swoje dusze w szafach, w sekretnych miejscach i na pustyni;

222 Tak, a kiedy nie będziecie wołali do Pana, niech wasze serca będą pełne, wyciągnięte w modlitwie do niego nieustannie dla waszego dobra, a także dla dobra tych, którzy są wokół was.

223 A teraz oto, bracia moi, powiadam wam: Nie myślcie, że to wszystko; albowiem uczyniliście te wszystkie rzeczy, jeźliże wy odwracacie potrzebujących i nagich, a nie odwiedzacie chorych i uciśnionych, i obdarzyliście się substancją waszą, jeśli macie, tym, którzy stoją w potrzebie;

224 Mówię wam: Jeśli tego nie zrobicie, oto wasza modlitwa jest próżna i nic wam nie pomoże, a wy jesteście jak obłudnicy, którzy zaprzeczają wierze;

225 Jeśli więc nie pamiętacie, abyście byli dobroczynni, wy jesteście jak żużle, które rafinerie wyrzucają (nie mając żadnej wartości) i są deptane przez mężczyzn.

226 A teraz, moi bracia, chciałbym, abyście przyjęli tylu świadków, widząc, że pisma święte świadczą o tych rzeczach, wyjdźcie i przynieście owoce pokuty;

227 Tak, chciałbym, abyście wyszli i nie zatwardzali już waszych serc; bo oto teraz jest czas i dzień waszego zbawienia; a przeto, jeźli się nawrócicie i nie zatwardzacie serc waszych, natychmiast zaprowadzi was wielki plan odkupienia.

228 Albowiem oto jest to czas, aby ludzie przygotowali się na spotkanie z Bogiem, a oto dzień tego życia jest dniem, w którym ludzie wykonują swoją pracę.

229 A teraz, jak wam powiedziałem przedtem, tak jak ty mieliście tak wielu świadków, dlatego błagam was, abyście nie zwlekali z dniem waszej skruchy aż do końca;

230 Po tym dniu życia, który jest nam dany, abyśmy przygotowali się na wieczność, a oto, jeśli nie poprawimy naszego czasu w tym życiu, nastanie noc ciemności, w której nie może być wykonanej pracy.

231 Nie możecie powiedzieć, kiedy doprowadzacie was do tego okropnego kryzysu, że żałuję, że powrócę do mego Boga.

232 Nie, nie możesz tego powiedzieć; dla tego samego ducha, który posiada wasze ciała w chwili, gdy wy wychodzicie z tego życia, ten sam duch będzie posiadał moc do posiadania waszego ciała w tym wiecznym świecie.

233 Bo jeśli zwlekałeś od dnia, w którym nawróciłeś się, aż do śmierci, oto poddałeś ducha diabelskiego, a on cię pieczętuje;

234 Dlatego Duch Pański odszedł od was i nie ma w was miejsca, a diabeł ma nad wami wszelką moc; i to jest ostateczny stan nikczemnych.

235 I to wiem, ponieważ Pan powiedział, że nie mieszka w bezbożnych świątyniach, ale w sercach sprawiedliwych mieszka;

236 Tak, a także powiedział, że sprawiedliwi zasiądą w jego królestwie, aby już więcej nie wychodzić; ale ich szaty powinny stać się białe, poprzez krew Baranka.

237 A teraz, moi umiłowani bracia, pragnę, abyście o nich pamiętali i abyście wytrwali w swoim zbawieniu ze strachem przed Bogiem i abyście nie zaparli więcej przyjścia Chrystusa; że nie będziecie więcej sprzeciwiali się Duchowi Świętemu, ale że przyjmiecie go i weźmiecie na siebie imię Chrystusa; że się uniżasz ku prochowi i oddajesz pokłon Bogu w jakimkolwiek miejscu, w którym jesteście, w duchu i prawdzie;

238 Abyście codziennie żyli w dziękczynieniu za liczne miłosierdzie i błogosławieństwa, które On wam obdarza; Tak, i ja również napominam was, moi bracia, abyście nieustannie się czujili na modlitwę, abyście nie zostali poprowadzeni przez pokusę diabła, aby was nie obezwładnić, abyście nie stali się Jego poddanymi w ostatnim dniu. bo oto on nie wynagrodzi wam niczego dobrego.

239 A teraz, bracia moi umiłowani, napominam was, abyście mieli cierpliwość i abyście znosili wszelkie nieszczęścia; abyście nie znieważali tych, którzy was wyrzucają z powodu waszego nieskończonego ubóstwa, abyście nie stali się grzesznikami podobnymi do nich; ale macie cierpliwość i nosiliście te udręki, mając mocną nadzieję, że pewnego dnia odpoczniecie od wszystkich waszych ucisków.

240 I stało się, gdy Amulek skończył te słowa, wycofali się z tłumu i przyszli do ziemi Jershon;

241 Tak, i pozostali bracia, po tym, jak głosili słowo do Zoramitów, również przybyli do ziemi Jershon.

242 I stało się, że po tym, jak popularniejsza część Zoramitów skonsultowała się ze sobą w sprawie słów, które zostały im przekazane, rozgniewali się z powodu słowa, ponieważ zniszczył ich rzemiosło; dlatego nie chcieli słuchać tych słów.

243 I posłali i zgromadzili się po całej ziemi, całym narodzie, i konsultowali się z nimi odnośnie słów, które zostały wypowiedziane.

244 Teraz ich władcy, ich kapłani i ich nauczyciele nie powiadomili ludu o swoich pragnieniach; dlatego odkryli prymitywnie umysły wszystkich ludzi.

245 A gdy poznali umysły całego ludu, ci, którzy byli przychylni słowom wypowiedzianym przez Almę i jego braci, zostali wyrzuceni z ziemi; a było ich wielu, i przyszli także do ziemi Jershon.

246 I stało się, że Alma i jego bracia służyli im.

247 Lud Zoramitów rozgniewał się na lud Ammona, który był w Jershonie, a główny władca Zoramitów był bardzo złym człowiekiem, wysłanym do ludu Ammonitów, który ich pragnął, aby wypędzili z ziemi swojej ci, którzy przyszli od nich do swojej ziemi.

248 I tchnął przeciwko nim wiele gróźb.

249 A lud Ammoniczny nie lękał się ich słów, dlatego ich nie wyrzucili, ale przyjęli wszystkich ubogich Zoramitów, którzy do nich przyszli;

250 I żywiły ich, a ubierały je, i dały im ziemię dla dziedzictwa swego; i udzielali im według swoich potrzeb.

251 I wzbudziło to Zoramitów, aby rozgniewać lud Ammoniczny, i zaczęli mieszać się z Lamanitami, i wzbudzili je, aby się przeciwko niemu rozgniewać;

252 Tak oto Zoramici i Lamanici zaczęli przygotowywać się do wojny przeciwko ludowi Ammonitów, a także przeciwko Nefitom.

253 I tak skończył się siedemnasty rok panowania sędziów, nad ludem Nefiego.

254 I wyszedł lud Ammonitów z ziemi Jershonowej, a wszedłszy do ziemi Melekowej, dał się w ziemi Jersingowej za wojska Nefitów, aby walczyli z wojskami Lamanitów; armie Zoramitów;

255 I tak rozpoczęła się wojna między Lamanitami i Nefitami w osiemnastym roku panowania Sędziów; i będą im przekazywane ich wojny w późniejszym czasie.

256 A Alma i Ammon, i bracia ich, i dwaj synowie Almy, wrócili się do ziemi Zararyi, po tym, jak byli narzędziami w rękach Boga, przyprowadzając wielu Zoramitów do pokuty; a wszystkich, którzy zostali doprowadzeni do pokuty, zostali wypędzeni z ziemi;

257 Ale mają ziemię dla dziedzictwa swego w ziemi Jershonowej, i wzięli broń, aby się bronili, i żon swoich, i dzieci, i ziem ich.

258 A teraz Alma, zasmucony z powodu niegodziwości swego ludu, tak z powodu wojen, rozlewu krwi i sporów, które były między nimi; i po to, aby oznajmić słowo, albo posłać, aby oznajmić słowo, pośród wszystkich ludzi w każdym mieście;

259 I ujrzawszy, że serca ludu zaczęły twardnieć, i że zaczęli się obrażać z powodu surowości słowa, jego serce było przerażające;

260 Przetoż sprawił, że synowie jego zgromadzili się, aby im osobno oddać wszystko, co dotyczy sprawiedliwości.

261 I mamy spis jego przykazań, które im dał według własnego zapisu.

Alma, Rozdział 17

Przykazania Almy, jego syna, Helamana.

1 Synu mój, słuchaj moich słów; albowiem przysięgam wam, że gdy będziecie przestrzegali przykazań Bożych, będziecie prosperować na ziemi.

2 Chciałbym, abyście czynili tak, jak ja uczyniwszy, pamiętając o niewoli naszych przodków; bo byli w niewoli i nikt nie był w stanie ich wybawić, gdyby nie był Bóg Abrahama, i Bóg Izaaka, i Bóg Jakuba; i na pewno wybawił ich w ich uciskach.

3 A teraz, o synu mój, Helamonie, oto jesteś w młodości swojej, przeto błagam cię, abyś słuchał słów moich i uczył się o mnie; bo wiem, że ktokolwiek zaufa Bogu, będzie wspierany w ich doświadczeniach, ich kłopotach i uciskach, i zostanie wywyższony w dniu ostatecznym;

4 I nie chciałbym, abyście myśleli, że ja sam wiem o sobie, nie o doczesności, ale o duchowości; nie umysłu cielesnego, ale Boga.

5 A oto powiadam wam: Gdybym się nie narodził z Boga, nie wiedziałem o tych rzeczach; ale Bóg przez usta świętego anioła swego oznajmił mi te rzeczy, nie z mojej godności, gdyż chodziłem z synami Mosjaszowymi, starając się zniszczyć kościół Boży; lecz oto, Bóg posłał swego świętego anioła, aby zatrzymał nas przy okazji.

6 A oto on rzekł do nas, jakoby głos gromu, a cała ziemia drżała pod naszymi stopami, i wszyscy upadliśmy na ziemię, bo strach przed Panem przyszedł na nas.

7 Ale oto głos rzekł do mnie: Wstań. Wstałem, wstałem i ujrzałem anioła. I rzekł mi: Jeźliżebyś nie był zepsucia, nie szukajcie już więcej, aby zniszczyć kościół Boży.

8 I stało się, że upadłem na ziemię; i przez trzy dni i trzy noce nie mogłem otworzyć ust; nie użyłem też moich kończyn.

9 A Anioł mówił do Mnie więcej, co słyszeli bracia moi, ale ich nie słyszałem; bo gdy usłyszałem słowa: Jeśli nie zostaniesz sam z siebie zniszczony, nie szukaj już niczego, aby zniszczyć kościół Boży, uderzyło mnie tak wielkie przerażenie i zdziwienie, bym nie zostałem unicestwiony, że upadłem na ziemię, i nie słyszałem więcej;

10 Lecz byłem pełen wiecznych mąk, bo dusza moja była w najwyższym stopniu zatrwożona i dręczona wszystkimi moimi grzechami. Tak, pamiętałem wszystkie moje grzechy i winy, za które dręczono mnie piekłem;

11 Tak, widziałem, że zbuntowałem się przeciw mojemu Bogu i że nie zachowałem Jego świętych przykazań; tak, i zamordowałem wiele jego dzieci lub raczej poprowadziłem ich do zguby;

12 Tak, i dobrze, tak wielkie były moje niegodziwości, że same myśli o wejściu w obecność mojego Boga, wstrząsnęły moją duszą z niewyraznym przerażeniem.

13 O, myślałem, że mogę zostać wygnany i wyginęć zarówno duszą, jak i ciałem, aby nie zostać postawionym przed moim Bogiem, aby sądzić mnie z moich uczynków.

14 A teraz przez trzy dni i przez trzy noce szarpałem się, nawet z bólem przeklętej duszy.

15 I stało się, gdy tak dręczyły mnie udręki, podczas gdy mnie przerażały wspomnienia mych wielu grzechów, oto przypomniałem sobie także, że słyszałem, jak mój ojciec prorokował ludowi o przyjściu jednego Jezusa Chrystusa , Synem Boga, abyś odpokutował za grzechy świata.

16 Teraz, gdy mój umysł zatrzymał się na tej myśli, zawołałam w moim sercu, Jezu, Synu Boga, zmiłuj się nade mną, który jesteś w żółci zgorzkniałości i sztuki otoczonej wiecznymi łańcuchami śmierci.

17 A teraz, gdy to pomyślałem, mogłem przypomnieć sobie ból mój i więcej; tak, już nie dręczyły mnie wspomnienia o moich grzechach.

18 O, jaką radość i cudowne światło ujrzałem; tak, moja dusza była napełniona radością, tak samo jak bólem; Tak, powiadam wam, mój synu, że nie może być nic tak wykwintnego i tak gorzkiego jak moje bóle.

19 Tak, i znowu powiadam wam, synu mój, że z drugiej strony nie może być nic tak wykwintnego i słodkiego jak moja radość;

20 Tak, widziałem, jak widziałem naszego ojca, Lehiego, Boga siedzącego na jego tronie, otoczonego niezliczoną ilością aniołów, w postawie śpiewania i wychwalania ich Boga; tak, i moja dusza długo pragnęła tam być.

21 Lecz oto moje członki odzyskały znowu swą siłę i stanąłem na nogach moich i objawiłem ludziom, że narodziłem się z Boga;

22 Tak, i odtąd aż do tej chwili trudziłem się bezustannie, abym przyprowadził dusze do pokuty; żebym mógł doprowadzić ich do smaku nadciągającej radości, której posmakowałem; że mogą również narodzić się z Boga i być napełnieni Duchem Świętym.

23 Tak, a teraz oto, synu mój, Pan daje mi wielką radość w owocach mojej pracy; ponieważ z powodu słowa, które mi przekazał, oto wielu narodziło się z Boga i smakowało tak, jak próbowałem, i widziałem oko w oko, jak widziałem;

24 Dlatego oni wiedzą o tych rzeczach, o których mówiłem, jak wiem; a wiedza, którą mam, jest od Boga.

25 I byłem wspierany przez próby i kłopoty wszelkiego rodzaju, tak i we wszelkiego rodzaju uciskach; tak, Bóg wybawił mnie z więzienia, z więzów i ze śmierci; tak, i ufam Mu, a On mnie wybawi;

26 I wiem, że wzbudzi mnie w dniu ostatecznym, aby mieszkał z nim w chwale; tak, i będę Go wielbić na wieki, gdyż wyprowadził naszych ojców z Egiptu, i połknął Egipcjan w Morzu Czerwonym; i poprowadził ich swoją mocą do obiecanej ziemi;

27 Tak, i wyrwał je z niewoli i niewoli, od czasu do czasu; tak, i wywiódł też ojców naszych z ziemi Jeruzalemskiej; a także przez swoją wieczną moc, wyzwalał je z niewoli i niewoli, od czasu do czasu, aż do dnia dzisiejszego;

28 I zawsze zachowałem na pamiątkę ich niewolę; tak i wy też powinniście zachować na pamiątkę, tak jak ja uczyniłem, ich niewolę.

29 Ale oto, synu mój, to nie wszystko; bo wiecie, o ile wiem, że przestrzegacie przykazań Bożych, a wy będziecie prosperować na ziemi;

30 I wy także powinniście wiedzieć, że o ile nie zachowasz przykazań Bożych, zostaniecie odcięci od Jego obecności. Jest to zgodne z jego słowem.

31 A teraz, mój synu Helaman, rozkazuję wam, abyście wzięli zapiski, które mi powierzono; i Ja również nakazuję wam, abyście zachowywali zapis tego ludu, tak jak ja uczyniłem, na talerzach Nefiego, i zachowam wszystkie te rzeczy święte, które zachowałem, tak jak je zachowałem, bo to jest mądre cel ich utrzymania;

32 A te tablice z mosiądzu, które zawierają te ryciny, które mają zapiski świętych pism na nich, które mają genealogię naszych przodków, nawet od początku.

33 A oto prorokowali nasi przodkowie nasi, aby byli przetrzymywani i przekazywani z pokolenia na pokolenie, i trzymani byli przez rękę Pańską, aż pójdą do każdego narodu, krewni, język i ludzie, aby poznali tajemnice na nim zawarte.

34 A teraz oto, jeśli oni są zachowani, muszą zachować jasność; tak, i zachowają jasność; tak, a także wszystkie tablice, które zawierają to, co święte, piszą.

35 Wy zaś możecie przypuszczać, że we mnie jest to głupstwo; ale oto powiadam wam, że przez rzeczy małe i proste, dzieje się wielkie rzeczy; i małe środki w wielu przypadkach mieszają mądrych.

36 A Pan Bóg działa poprzez środki, aby dokonać swoich wielkich i wiecznych celów; i przez bardzo małe środki Pan miesza mądrych i przynosi zbawienie wielu dusz.

37 A teraz, jak dotąd, była mądrość w Bogu, aby te rzeczy były zachowane, gdyż oto powiększyły pamięć tego ludu, a także przekonały wiele błędów ich dróg i doprowadziły je do poznania ich Bóg, ku zbawieniu ich dusz.

38 Tak, powiadam wam, gdyby nie te rzeczy, które zawierają te zapiski, które są na tych tablicach, Ammon i jego bracia nie mogliby przekonać tylu tysięcy Lamanitów, niewłaściwej tradycji ich ojców;

39 Tak, te zapiski i ich słowa doprowadziły ich do pokuty; to znaczy, doprowadzili ich do poznania Pana, Boga swego, i radowali się w Jezusie Chrystusie, swoim Odkupicielu.

40 A kto wie, cóż to będzie, że przywiedzie ich wiele tysięcy, tak i wiele tysięcy naszych zacnych braci, Nefitów, którzy teraz zatwardzają swoje serca, w grzechach i niegodziwościach, ku znajomości ich Odkupiciel.

41 Teraz te tajemnice nie są jeszcze w pełni mi znane; dlatego będę musiał się oprzeć.

42 I to może wystarczyć, jeśli tylko powiem, są one zachowane dla mądrego celu, którego cel jest znany Bogu, ponieważ on doradza w mądrości nad wszystkimi jego dziełami, a jego ścieżki są proste, a jego postępowanie jest jedną wieczną rundą.

43 O pamiętasz, pamiętaj, mój synu Helaman, jak surowe są przykazania Boże.

44 I rzekł: Jeśli będziecie zachowywać moje przykazania, będziecie prosperować na ziemi; ale jeźli nie będziecie przestrzegać przykazań moich, będziecie odcięci od mojej obecności.

45 I teraz pamiętajcie, mój synu, że Bóg powierzył wam te rzeczy, które są święte, które zachował w świętości, a także które On zachowa i zachowa dla mądrego celu w nim, aby mógł przekazać swą moc do Przyszłe pokolenia.

46 A oto teraz, powiadam wam przez ducha proroctwa, że ​​jeśli odstępujecie od przykazań Bożych, to te święte rzeczy będą wam odebrane mocą Bożą, a wy zostaniecie wydaleni Szatanie, aby przesiać cię jak plewę przed wiatrem;

47 Lecz jeśli zachowujesz przykazania Boże i czynicie to, co jest święte, zgodnie z tym, co Pan ci nakazuje (albowiem musisz odwołać się do Pana za wszystko, co musisz z nimi zrobić), oto żadna moc ziemi lub piekła może zabrać je od ciebie, bo Bóg jest potężny do spełnienia wszystkich swoich słów:

48 Albowiem spełni wszystkie obietnice swoje, które uczyni dla was, albowiem spełnił obietnice swoje, które uczynił naszym ojcom.

49 Albowiem im przyobiecał, że zachowa je w mądrym celu, aby mógł objawić swą moc przyszłym pokoleniom.

50 A teraz oto spełnił się jeden cel, aż do przywrócenia wielu tysięcy Lamanitów do poznania prawdy; i on objawił w nich swą moc, a także i on objawi w nich swoją moc przyszłym pokoleniom; dlatego zostaną zachowani;

51 Dlatego nakazuję wam, mój synu Helaman, abyście pilnie wypełniali wszystkie moje słowa i abyście pilnie przestrzegali przykazań Bożych, tak jak zostały napisane.

52 A teraz powiem wam o tych dwudziestu czterech tablicach, abyście ich przestrzegali, aby tajemnice i dzieła ciemności, i ich tajne dzieła, lub tajemne dzieła tych ludzi, którzy zostali zniszczeni, mogły być zamanifestował się temu ludowi;

53 Wszystkie ich morderstwa, rabunki, grabieże, wszystkie ich niegodziwości i obrzydliwości mogą się objawić temu ludowi; tak, i że zachowujecie tych dyrektorów.

54 Bo oto Pan zobaczył, że jego lud zaczął działać w ciemnościach, a nawet tajnych mordach i obrzydliwościach; dlatego Pan powiedział, że jeśli nie pokutują, powinny zostać zniszczone z powierzchni ziemi.

55 I rzekł Pan: Przygotuję sługi mego, Gazelemu, kamień, który zajaśnieć będzie w ciemności ku światłości, abym odkrył ludowi memu, który mi służy, abym odkrył im uczynki ich braci; tak, ich tajne uczynki, ich dzieła ciemności, ich niegodziwości i obrzydliwości.

56 A teraz, mój synu, ci dyrektorzy byli przygotowani, aby się wypełniło Słowo Boże, które On powiedział, mówiąc: Ja wydam z ciemności na światło, wszystkie ich tajemne uczynki i ich obrzydliwości.

57 A jeśli się nie nawrócą, zniszczę ich z powierzchni ziemi; i objawię wszystkie ich sekrety i obrzydliwości każdemu narodowi, który będzie odtąd posiadał ziemię.

58 A teraz, synu mój, widzimy, że się nie nawrócili; dlatego zostali zniszczeni; i jak dotąd wypełniło się Słowo Boże; tak, ich tajemne obrzydliwości zostały wyprowadzone z ciemności i objawione nam.

59 A teraz, synu mój, rozkazuję wam, abyście zachowali wszystkie swoje przysięgi i przymierza, i swoje umowy w ich tajnych obrzydliwościach; tak, i wszystkie ich znaki i cuda ich zachowasz od tego ludu, że oni nie znają ich, aby nie wpadli oni w ciemność i nie zostali zniszczeni.

60 Albowiem oto jest przeklęstwo na całej tej ziemi, że na wszystkich tych, którzy są ciemnościami, przyjdą zniszczenia według mocy Bożej, gdy będą w pełni dojrzali; dlatego pragnę, aby ten lud nie został zniszczony.

61 Przetoż zachowujcie te tajemne plany przysięg i przymierzy ich od tego ludu, a tylko ich niegodziwość, ich morderstwa i ich obrzydliwości, oznajmicie im:

62 I uczysz ich brzydzić się niegodziwością, obrzydliwościami i morderstwami; i nauczać ich będziecie, że oni zostali zniszczeni z powodu ich niegodziwości, obrzydliwości i morderstw.

63 Bo oto oni zamordowali wszystkich proroków Pana, który przyszedł do nich, aby im oznajmić o ich nieprawości; a krew tych, których oni zamordowali, wołali do Pana, Boga swego, aby się pomścili na tych, którzy byli ich mordercami;

64 I tak wyrok Boży przyszedł na tych robotników ciemności i tajnych kombinacji; tak, i przeklęta ziemia na wieki wieków dla tych robotników ciemności i tajemnych kombinacji, aż do zniszczenia, chyba że pokutują, zanim będą w pełni dojrzali.

65 A teraz, mój synu, pamiętaj słowa, które ci powiedziałem: nie ufaj tym tajnym planom dla tego ludu, lecz ucz ich wiecznej nienawiści przeciwko grzechowi i niegodziwości;

66 Nauczajcie do nich pokutę i wiarę w Pana Jezusa Chrystusa: nauczajcie ich, aby się upokorzyli, abyście byli cichymi i pokornymi sercem; nauczajcie ich, abyście opierali się wszelkiej pokusie diabła, wierząc w Pana Jezusa Chrystusa;

67 Nauczaj ich, aby nigdy nie znużeni byli dobrymi uczynkami, ale bądźcie łagodni i pokorni w sercu, bo tacy znajdą odpoczynek dla swoich dusz.

68 O pamiętasz mego syna i ucz się mądrości w młodości twojej; Tak, ucz się w młodości, aby przestrzegać przykazań Bożych; tak, i wołajcie do Boga za wszelką pomoc;

69 Tak, niech wszystkie twoje czyny będą dla Pana, a dokądkolwiek pójdziesz, niech będzie w Panu; tak, niech twoje myśli zostaną skierowane do Pana; tak, niech uczucia twego serca zostaną na zawsze złożone Panu; doradzajcie Pana we wszystkich twoich postępkach, a on poleci cię na dobre:

70 Tak, gdy w nocy kładziesz się, kładź się do Pana, aby czuwał nad tobą podczas snu; a gdy wstaniesz rano, niech serce twoje będzie pełne wdzięczności Bogu; a jeśli to czynicie, będziecie wywyższeni w dniu ostatecznym.

71 A teraz, mój synu, mam coś do powiedzenia na temat tego, co nasi ojcowie nazywają piłką, albo dyrektorem; albo nasi ojcowie nazywali to liahona, który jest interpretowany jako kompas; a Pan to przygotował.

72 A oto nikt nie może pracować po tak dziwnym wykonaniu.

73 A oto gotów było ukazać ojcom naszym drogę, którą powinni podróżować na pustyni; i działało dla nich zgodnie z ich wiarą w Boga;

74 Dlatego też, jeśli mieli wiarę, aby wierzyć, że Bóg może sprawić, że te wrzeciona wskażą drogę, którą powinny pójść, a oto, co się stało; dlatego mieli ten cud, a także wiele innych cudów zrodzonych mocą Bożą, dzień po dniu;

75 Niemniej jednak, ponieważ cuda te działały małymi środkami, ukazywał im cudowne dzieła.

76 Byli leniwi i zapomnieli o wyćwiczeniu swojej wiary i pilności, a potem te cudowne dzieła ustały i nie posunęli się naprzód w ich drodze:

77 Przeto przebywali na pustyni lub nie podróżowali drogą prostą, a cierpieli głód i pragnienie z powodu swoich przewinień.

78 A teraz, mój synu, chciałbym, abyście zrozumieli, że te rzeczy nie są pozbawione cienia; bo jak nasi ojcowie byli leniwi, by uważać na ten kompas, (teraz te rzeczy były czasowe), nie prosperowali; tak samo jest z rzeczami, które są duchowe.

79 Oto bowiem łatwo jest zwrócić uwagę na słowo Chrystusa, które wskaże wam prostą drogę do wiecznego szczęścia, tak jak to było dla naszych ojców, aby zwracali uwagę na ten kompas, który wskazywałby im prosty kurs. do obiecanej ziemi.

80 A teraz mówię: Czy nie ma w tym czegoś takiego? Tak samo jak ten dyrektor przywiódł naszych ojców, podążając ich drogą, do ziemi obiecanej, słowa Chrystusa, jeśli pójdziemy ich drogą, niosą nas poza tę dolinę smutku, w znacznie lepszą krainę obietnicy.

81 O mój synu, nie pozwól nam być leniwym z powodu łatwości drogi; bo tak było z naszymi ojcami; albowiem tak było przygotowane dla nich, aby gdyby spojrzeli, mogliby żyć; mimo to jest z nami.

82 Droga jest przygotowana, a jeśli spojrzymy, możemy żyć wiecznie.

83 A teraz, mój synu, pilnuj tych świętych rzeczy; tak, zobacz, że patrzysz na Boga i żyjesz.

84 Idźcie do tego ludu, a oznajmijcie słowo, i bądźcie trzeźwi. Mój syn, żegnaj.

Alma, Rozdział 18

Przykazania Almy, jego syna, Shiblona.

1 Synu mój, słuchaj moich słów; albowiem powiadam wam, tak jak powiedziałem do Helamana, że ​​przestrzegacie przykazań Bożych, a wy będziecie prosperować na ziemi; a ponieważ nie będziecie przestrzegać przykazań Bożych, wy będziecie odrzuceni z jego obecności.

2 A teraz, synu mój, ufam, że będę miał w tobie wielką radość z powodu twojej stałości i wierności Bogu; albowiem jakkolwiek rozpocząłeś młodość, aby spojrzeć na Pana, Boga twego, tak i ja mam nadzieję, że będziesz przestrzegał przykazań jego, gdyż błogosławiony jest ten, który trwa aż do końca.

3 Powiedziałem wam, mój synu, że już wcześniej cieszę się wielką radością z powodu waszej wierności, twej pilności, cierpliwości i długiego cierpienia pośród mieszkańców Zoramitów.

4 Bo wiedziałem, żeś był w więzieniu; tak, i wiedziałem też, że zostałeś ukamienowany ze względu na słowo; i ty to wszystko dźwigałeś cierpliwie, bo Pan był z tobą; a teraz wiesz, że Pan cię wyzwolił.

5 A teraz, mój synu, Sziblon, chciałbym, abyście pamiętali o tym tak bardzo, jak zaufacie Bogu, tak bardzo, jak wyzwolicie się z waszych doświadczeń, waszych problemów i waszych ucisków; a będziecie wywyższeni w dniu ostatecznym.

6 A synu mój, nie chciałbym, abyście myśleli, że ja sam o tym wiem, ale to Duch Boży, który jest we mnie, sprawia, że ​​te rzeczy są mi znane. Gdybym nie narodził się z Boga, Nie powinienem znać tych rzeczy.

7 Ale oto Pan w swoim wielkim miłosierdziu posłał swego anioła, aby mi oznajmił, że muszę zatrzymać dzieło zniszczenia pośród jego ludu;

8 Tak, i widziałem anioła twarzą w twarz; i mówił ze mną, a jego głos był jak grzmot i wstrząsnęło całą ziemią.

9 I stało się, że byłem trzy dni i trzy noce w najczystszym bólu i udręce duszy; i nigdy, dopóki nie wołałem do Pana Jezusa Chrystusa o litość, otrzymałem odpuszczenie moich grzechów.

10 Ale oto wołałem do niego, i znalazłem pokój w duszy mojej.

11 A teraz, mój synu, powiedziałem wam to, abyście się nauczyli mądrości, abyście się ode mnie dowiedzieli, że nie ma innej drogi ani środków, dzięki którym człowiek może być zbawiony, tylko w Chrystusie i przez niego.

12 Oto on jest życiem i światłością świata. Oto słowo prawdy i prawości.

13 A teraz, gdy zaczęliście uczyć słowa, tak bym chciał, abyście nadal nauczali; i chciałbym, abyście byli sumienni i umiarkowani we wszystkim.

14 Zobaczcie, że nie jesteście wywyższeni do pychy: patrzcie, abyście się nie chlubili w swojej własnej mądrości ani w waszej wielkiej sile; użyj odwagi, ale nie wyrozumiałości;

15 Zobacz też, że podnosicie wszystkie namiętności, abyście byli napełnieni miłością; zobaczcie, że powstrzymujecie się od lenistwa; nie módlcie się tak, jak robią to Zoramici, albowiem widzieliście, że modlą się, aby być słyszanym od ludzi, i aby byli chwaleni za ich mądrość.

16 Nie mów, Boże, dziękuję Ci, że jesteśmy lepsi od naszych braci; ale raczej powiedz: Panie, odpuść moją niegodność i wspomóż moich braci w miłosierdziu; tak, zawsze uznawajcie swoją niegodność przed Bogiem.

17 Niechaj Pan błogosławi waszą duszę i przyjmie was w dniu ostatecznym do swego królestwa, abyście usiedli w pokoju.

18 Idź, synu mój, i nauczaj ludu tego. Bądź trzeźwy. Mój syn, żegnaj.

Alma, Rozdział 19

Przykazania Almy, jego syna, Koriantona.

1 A teraz, synu mój, mam ci coś więcej do powiedzenia, niż to, co powiedziałem twemu bratu: bo czy nie zauważyłeś, że wytrwałość twego brata, jego wierność i jego pilność w zachowywaniu przykazań Bożych?

2 Czyż nie dał wam dobrego przykładu?

3 Albowiem nie poddałeś tak wiele słów mych, jak brat twój, pośród ludu Zoramitów.

4 Teraz to mam przeciwko tobie; kontynuowałeś przechwalanie się swoją mocą i mądrością.

5 A to nie wszystko, mój synu. Ty zrobiłeś to, co było dla mnie ciężkie; albowiem opuściłeś posługę, i poszedł do ziemi Siron, między granicami Lamanitów, po wszetecznicy Izabeli; tak, ukradła serca wielu; ale to nie była żadna wymówka dla ciebie, mój synu.

6 Trzeba było mieć skłonność do posługi, którą powierzono.

7 Nie wiecie, synu mój, że to jest obrzydliwość w oczach Pana; tak, najbardziej obrzydliwe ponad wszystkie grzechy, czyż nie jest to przelanie niewinnej krwi, czy zaparcie się Ducha Świętego?

8 Albowiem zaprawdę, jeśli zapieracie się Ducha Świętego, gdy to niegdyś miało miejsce w was, i wy wiecie, że temu zaprzeczacie; oto grzech jest niewybaczalny;

9 Tak, i ktokolwiek morduje przeciw światłu i poznaniu Boga, nie jest mu łatwo uzyskać przebaczenie; Tak, powiadam wam, mój synu, że nie jest mu łatwo uzyskać przebaczenie.

10 A teraz, synu mój, chciałbym u Boga, abyście nie byli winni tak wielkiej zbrodni.

11 Nie chciałbym rozpamiętywać waszych zbrodni, aby zagnieździć waszą duszę, gdyby nie wasze dobro.

12 Ale oto nie możecie ukryć swoich zbrodni przed Bogiem; a jeśli nie żałujesz, staną się świadectwem przeciwko wam w dniu ostatecznym.

13 Otóż, synu mój, chciałbym, abyście pokutowali i porzucili swoje grzechy, i już więcej nie pójdą za pożądliwościami waszych oczu, lecz przejrzycie się we wszystkich tych rzeczach; albowiem wy nie czynicie tego, nie możecie w mądrym dziedzictwie odziedziczyć królestwa Bożego.

14 O pamiętasz, a weź na siebie, a przejdziesz się w tych rzeczach.

15 I rozkazuję wam, abyście przyjęli to, aby doradzać waszym starszym braciom w waszych przedsięwzięciach; bo oto jesteś w młodości swojej, a wy potrzebujecie pokarmu od braci waszych.

16 I strzeżcie ich rady; nie dopuść, abyś był prowadzony przez jakąkolwiek próżną lub głupią rzecz; nie cierpię, że diabeł znowu odciąga twoje serce, po tych nikczemnych niegodziwości.

17 Oto synu mój, jak wielką niegodziwość sprowadziliście na Zoramitów, bo gdy ujrzeli wasze postępowanie, nie uwierzyli w moje słowa.

18 A teraz Duch Pański mówi do mnie: Rozkazujcie swoim dzieciom, aby czynić dobrze, aby nie doprowadziły serc wielu ludzi do zguby.

19 Dlatego rozkazuję wam, synu mój, w bojaźni Bożej, abyście powstrzymali się od swoich grzechów; że zwracacie się do Pana całym swoim umysłem, mocą i mocą; abyście nie prowadzili serc już więcej, aby czynić niegodziwości;

20 Ale raczej powróćcie do nich i uznawajcie swoje winy i zachowajcie to, co uczynicie; nie szukajcie po bogactwach, ani próżnych rzeczy tego świata; bo oto nie możesz ich nosić przy sobie.

21 A teraz, synu mój, powiedziałbym wam nieco o przyjściu Chrystusa.

22 Oto, powiadam wam, że to jest ten, który z pewnością przyjdzie, aby zgładzić grzechy świata; tak, przyszedł, by ogłaszać radosną wieść o zbawieniu swemu ludowi.

23 A teraz, mój synu, to była służba, do której zostaliście wezwani, aby głosić te radosne wieści temu ludowi, aby przygotować ich umysły; lub raczej, że zbawienie może przyjść do nich, aby mogli przygotować umysły swoich dzieci do słuchania słowa w czasie jego przyjścia.

24 A teraz nieco uspokoję twój umysł na ten temat. Oto, dziwisz się, dlaczego te rzeczy powinny być znane tak długo wcześniej.

25 Oto powiadam wam: Czyż dusza w tym czasie nie jest tak cenna dla Boga, jak dusza będzie w czasie przyjścia?

26 Czy nie jest konieczne, aby ten plan odkupienia został oznajmiony temu ludowi, jak i ich dzieciom?

27 Czyż nie jest tak łatwo w tej chwili, gdy Pan posłał swego anioła, aby nam oznajmił te radosne wieści, jak naszym dzieciom; lub jak po czasie jego przyjścia?

28 A synu mój, oto jest coś więcej, co bym ci powiedział: albowiem widzę, że umysł twój martwi się o zmartwychwstanie.

29 Oto powiadam wam, że nie ma zmartwychwstania; inaczej powiedziałbym, że ten śmiertelnik nie przyobleka się w nieśmiertelność; zepsucie to nie przynosi nieskazitelności, aż do przyjścia Chrystusa.

30 Oto sprawuje zmartwychwstanie. Ale oto, mój synu, zmartwychwstanie jeszcze nie nastało.

31 Teraz wam objawiam tajemnicę; niemniej jest wiele tajemnic, które są zachowane, że nikt ich nie zna, oprócz samego Boga.

32 Lecz Ja wam oznajmiłem jedno, o które prosiłem Boga, abym to wiedział; to znaczy o zmartwychwstaniu.

33 Oto czas wyznaczony, aby wszyscy wyszli z martwych.

34 A teraz, gdy przyszedł ten czas, nikt nie wie; ale Bóg zna czas, który jest wyznaczony.

35 Ale czy będzie jeden raz, czy drugi raz, czy trzeci, że ludzie wyjdą z martwych, to nie ma znaczenia; bo Bóg wie wszystko; i wystarczy mi wiedzieć, że tak właśnie jest; że jest czas wyznaczony, aby wszyscy powstali z martwych.

36 Teraz potrzebna jest przestrzeń między czasem śmierci i czasem zmartwychwstania.

37 A teraz chciałbym zapytać, co się stanie z duszami ludzi, od tego czasu śmierci, do czasu przeznaczonego na zmartwychwstanie?

38 Ale czy jest więcej czasu na powołanie, aby ludzie powstali, to nie ma znaczenia: wszak wszyscy nie umierają od razu; a to nie ma miejsca; wszystko jest jak jeden dzień, z Bogiem; czas mierzy się tylko dla ludzi;

39 Dlatego jest czas przeznaczony ludziom, aby powstali z martwych; i jest przestrzeń między czasem śmierci i zmartwychwstaniem.

40 A teraz odnośnie tej przestrzeni czasu. To, co pochodzi od dusz ludzkich, jest rzeczą, o którą starannie dbałem, aby Pan wiedział; i o tym właśnie wiem.

41 A gdy przyjdzie czas, gdy się wszyscy zmartwychwstaną, wtedy poznają, że Bóg zna wszystkie czasy, które są wyznaczone człowiekowi.

42 O stanie duszy między śmiercią a zmartwychwstaniem.

43 Oto oznajmił mi anioł, duchy wszystkich ludzi, gdy tylko odejdą od tego śmiertelnego ciała; tak, duchy wszystkich ludzi, bez względu na to, czy są dobrzy, czy źli, zostają zabrani do domu do tego Boga, który dał im życie.

44 I stanie się, że duchy sprawiedliwych zostaną przyjęte w stan szczęścia, który nazywany jest rajem; stan spoczynku; stan pokoju, w którym odpoczną od wszystkich swoich problemów, od wszelkiej troski i smutku itd.

45 A stanie się, że duchy niegodziwców, którzy są źli; bo oto oni nie mają części ani części Ducha Pańskiego; albowiem oto oni wybierają złe czyny raczej niż dobre; dlatego duch diabła wszedł do nich i zawładnął ich domem;

46 A ci zostaną wyrzuceni w ciemności zewnętrzne; będzie płacz, i płacz i zgrzytanie zębów; a to z powodu ich własnej niegodziwości; bycie uwięzionym przez wolę diabła.

47 Teraz jest to stan dusz niegodziwych; tak, w ciemności, w stanie strasznego, bojaźliwego, szukającego ognistego gniewu gniewu Bożego na nich; w ten sposób pozostają w tym stanie, jak również sprawiedliwi w raju, aż do czasu ich zmartwychwstania.

48 Teraz są tacy, którzy zrozumieli, że ten stan szczęścia, i ten stan nieszczęścia duszy, przed zmartwychwstaniem, był pierwszym zmartwychwstaniem.

49 Tak, przyznaję, że można to nazwać zmartwychwstaniem; podniesienie ducha lub duszy i ich oddanie się szczęściu lub nędzy, zgodnie ze słowami, które zostały wypowiedziane.

50 I oto znowu powiedziano, że jest pierwsze zmartwychwstanie; zmartwychwstanie wszystkich tych, którzy byli lub są, albo którzy są, aż do zmartwychwstania Chrystusa.

51 Teraz nie przypuszczamy, że to pierwsze zmartwychwstanie, o którym mówi się w ten sposób, może być zmartwychwstaniem dusz i ich ofiarą szczęścia lub nędzy. Nie możecie przypuszczać, że to właśnie ma na myśli.

52 Oto Ja mówię: Nie; ale oznacza to ponowne zjednoczenie duszy z ciałem ludzi od dni Adama aż do zmartwychwstania Chrystusa.

53 Nie wiem, czy dusze i ciała tych, o których mówiono, natychmiast się połączą, tak samo niegodziwi, jak i sprawiedliwi.

54 Niech wystarczy, abym powiedział, że oni wszyscy wyszli; lub innymi słowy, ich zmartwychwstanie ma miejsce przed zmartwychwstaniem tych, którzy umierają po zmartwychwstaniu Chrystusa.

55 Otóż, synu mój, nie mówię, że ich zmartwychwstanie nad zmartwychwstaniem Chrystusa; ale oto, podaję to jako moją opinię, że dusze i ciała są zjednoczone, sprawiedliwi przy zmartwychwstaniu Chrystusa i Jego wniebowstąpieniu do nieba.

56 Ale czy to przy Jego zmartwychwstaniu, czy po, nie mówię; ale tak wiele mówię, że istnieje przestrzeń między śmiercią a zmartwychwstaniem ciała i stanem duszy w szczęściu lub niedoli, aż do czasu, który jest wyznaczony przez Boga, aby umarli wyszli i ponownie się zjednoczyli, zarówno duszę, jak i ciało, i postawić przed Bogiem, i być sądzonym według ich uczynków;

57 A to prowadzi do przywrócenia tych rzeczy, o których mówiono ustami proroków.

58 Dusza będzie przywrócona ciału, a ciało duszy; tak, a każda kończyna i staw zostaną przywrócone do jego ciała; nawet włosy głowy nie zginą, ale wszystkie rzeczy zostaną przywrócone do ich właściwych i doskonałych ram.

59 A teraz, mój synu, to jest przywrócenie, które zostało wypowiedziane przez usta proroków. I wtedy sprawiedliwi lśnią w królestwie Bożym.

60 Lecz oto straszna śmierć nadchodzi na bezbożnego; bo umierają co do spraw dotyczących sprawiedliwości; bo nieczystymi są, a nieczyste rzeczy nie mogą odziedziczyć królestwa Bożego;

61 Lecz oni są wyrzuceni i skazani na udział w owocach ich trudów lub uczynków, które były złe; i piją resztki gorzkiego kielicha.

62 A teraz, mój synu, mam coś do powiedzenia o przywróceniu tego, co zostało powiedziane: oto niektórzy wyrwali pisma święte i zbłądzili z powodu tego.

63 I widzę, że i twój umysł martwił się o to. Ale oto wytłumaczę ci to.

64 Mówię tobie, synu mój, że plan odnowy jest konieczny w sprawiedliwości Bożej; ponieważ jest to konieczne, aby wszystko zostało przywrócone do właściwego porządku.

65 Oto, co jest wymagane i sprawiedliwe, zgodnie z mocą i zmartwychwstaniem Chrystusa, aby dusza ludzka została przywrócona do jej ciała i aby każda część ciała została przywrócona do samej siebie.

66 I jest to konieczne dla sprawiedliwości Bożej, aby ludzie byli sądzeni według ich uczynków; a jeśli ich uczynki były dobre w tym życiu, a pragnienia ich serc były dobre, to powinny one również w ostatnim dniu zostać przywrócone do tego, co dobre;

67 A jeśli ich uczynki są złe, to zostaną mu przywrócone na złe, dlatego wszystko zostanie przywrócone do ich właściwego porządku; wszystko w naturalny sposób; śmiertelność podniesiona do nieśmiertelności; korupcja do niewoli; wzniesiony do nieskończonego szczęścia, do odziedziczenia królestwa Bożego lub do niekończącej się nędzy, do odziedziczenia królestwa diabła;

68 Z jednej strony, druga z drugiej; ten, który wychował się w szczęściu, zgodnie z jego pragnieniami szczęścia; lub dobrze, zgodnie z jego pragnieniami dobra; a drugi do złego, według swoich pragnień zła; bo jak długo pragnął czynić zło przez cały dzień, tak będzie miał nagrodę za zło, gdy nadejdzie noc.

69 I tak jest z drugiej strony. Jeśli żałował swoich grzechów i pożądał sprawiedliwości aż do końca swoich dni, tak będzie nagrodzony za sprawiedliwość.

70 Ci są odkupieni od Pana; Tak, to są ci, którzy są wykupieni, wyzwoleni z tej nieskończonej nocy ciemności; a więc stoją lub upadają; bo oto są oni własnymi sędziami, czy czynić dobro, czy czynić zło.

71 Teraz dekrety Boże są niezmienne; dlatego droga jest przygotowana, aby każdy, kto zechce, mógł w niej chodzić i być zbawiony.

72 A teraz, mój synu, nie ryzykuj jeszcze raz obrazą twojego Boga w tych kwestiach doktrynalnych, które dotąd ryzykowałeś popełnieniem grzechu.

73 Nie sądźcie, ponieważ mówiono o odnowieniu, abyście zostali przywróceni z grzechu do szczęścia.

74 Oto powiadam wam: niegodziwość nigdy nie była szczęściem.

75 A teraz, mój synu, wszyscy ludzie, którzy są w stanie natury, albo, powiedziałbym, w stanie cielesnym, są w żółci zgorzknienia i w związkach nieprawości; oni są bez Boga na świecie i postępowali wbrew naturze Boga; dlatego są w stanie sprzecznym z naturą szczęścia.

76 A teraz, czy znaczenie słowa przywrócenie, aby wziąć rzecz naturalną, i umieścić go w stanie nienaturalnym, lub umieścić go w stanie przeciwnym do jego natury?

77 O, mój synu, tak nie jest; ale znaczenie słowa przywrócenie, to przywrócić zło za zło, lub cielesne za cielesne, lub diabelskie za diabelskie; dobry na to, co dobre; sprawiedliwy za sprawiedliwego; tylko dla tego, co jest sprawiedliwe; miłosierni za to, co miłosierne;

78 Przeto, synu mój, patrz, że jesteście miłosierni dla waszych braci; postępuj sprawiedliwie, sądźcie sprawiedliwie i czyńcie dobro stale; a jeźli to wszystko uczynicie, tedy otrzymacie nagrodę swoję;

79 Tak, przywrócicie miłosierdzie znowu; przywrócicie wam sprawiedliwość; przywrócicie wam sprawiedliwy sąd;

80 I będziecie znowu dobrze wynagrodzeni; albowiem posławszy, wrócicie się do was i przywrócicie; dlatego słowo przywrócenie, pełniej potępi grzesznika i nie usprawiedliwi go wcale.

81 A teraz, synu mój, widzę, że jest jeszcze coś, co niepokoi wasz umysł, czego nie możecie zrozumieć, co dotyczy sprawiedliwości Bożej, w karaniu grzesznika, bo staracie się przypuszczać, że jest to niesprawiedliwość. że grzesznik powinien być skazany na stan nieszczęścia.

82 Otóż, synu mój, wytłumaczę ci to. Oto bowiem po Panu, Bogu, posłałem naszych pierwszych rodziców z ogrodu Eden, aby uprawiali ziemię, skąd zostali wzięci; tak, wyciągnął człowieka, a on umieścił na wschodnim krańcu ogrodu Eden, Cheruby i płonący miecz, który zwrócił się w każdym kierunku, aby zachować drzewo życia.

83 Widzimy teraz, że człowiek stał się jak Bóg, znając dobro i zło; ażeby nie wyciągnął ręki swojej, i wziął z drzewa żywota, aby jadł i żył na wieki, Pan Bóg postawił Cherubiny i miecz płonący, aby nie spożywał owocu;

84 I tak widzimy, że był czas dany człowiekowi, aby się nawrócił, tak, czas próbny, czas na pokutę i służenie Bogu.

85 Gdyby bowiem Adam natychmiast wyciągnął swoją rękę i wziąłby udział w drzewie życia, żyłby na wieki, zgodnie ze słowem Bożym, nie mając miejsca na skruchę;

86 Tak, a także słowo Boże byłoby nieważne, a wielki plan zbawienia byłby sfrustrowany.

87 Lecz oto zostało przeznaczone człowiekowi umrzeć; dlatego, że zostali odcięci od drzewa życia, powinni zostać odcięci od powierzchni ziemi; a człowiek zginął na wieki; tak, stali się upadłym człowiekiem.

88 I teraz widzimy przez to, że nasi pierwsi rodzice zostali odcięci, zarówno czasowo, jak i duchowo, od obecności Pana; i tak widzimy, że stali się poddanymi, aby podążali za swoją wolą.

89 Otóż, nie było celowe, aby człowiek został wyzwolony z tej doczesnej śmierci, ponieważ zniszczyłoby to wielki plan szczęścia;

90 Dlatego, jako dusza nie mogła umrzeć, a upadek przyniósł całej ludzkości śmierć duchową, jak również doczesną; to znaczy zostali odcięci od obecności Pana; dlatego było wskazane, aby ludzkość została wyzwolona z tej duchowej śmierci;

Dlatego, z natury, z natury cielesne, zmysłowe i diabelskie, stan próbny stał się dla nich stanem do przygotowania; stał się stanem przygotowawczym.

92 I teraz pamiętajcie, mój synu, gdyby nie plan odkupienia (odkładając go na bok), gdy tylko byli martwi, ich dusze były nieszczęśliwe, odcięte od obecności Pana.

93 A teraz nie było sposobu, aby odzyskać ludzi z tego upadłego stanu, który człowiek przyniósł na siebie, z powodu własnego nieposłuszeństwa;

94 Dlatego, zgodnie z wymiarem sprawiedliwości, plan odkupienia nie może być dokonany tylko w warunkach pokuty przez ludzi w tym okresie próbnym; tak, ten stan przygotowawczy; bo gdyby nie te warunki, miłosierdzie nie mogło przynieść rezultatów, gdyby nie zniszczyło dzieła sprawiedliwości.

95 A dzieło sprawiedliwości nie może być zniszczone; jeśli tak, to Bóg przestanie być Bogiem.

96 I widzimy w ten sposób, że cała ludzkość upadła i była w zasięgu sprawiedliwości; tak, sprawiedliwość Boża, która ich odrzuciła na wieki, by została odcięta od Jego obecności.

97 A teraz nie mógł powstać plan miłosierdzia, gdyby nie uczynić zadośćuczynienia; dlatego też sam Bóg odpokutowuje za grzechy świata, aby dokonać planu miłosierdzia, aby zaspokoić wymagania sprawiedliwości, aby Bóg był doskonałym, sprawiedliwym Bogiem i miłosiernym Bogiem.

98 A skrucha nie mogła przyjść do ludzi, z wyjątkiem kary, która była równie wieczna jak życie duszy, przytoczona przeciwnie do planu szczęścia, który był równie wieczny jak życie duszy.

99 Otóż, jakże człowiek mógłby żałować, gdyby nie grzeszył? Jak mógł grzeszyć, gdyby nie było prawa? Jak mogło istnieć prawo, gdyby nie kara?

100 A była nałożona kara i ustanowione sprawiedliwe prawo, które przyniosło człowiekowi wyrzuty sumienia.

101 Gdyby nie było żadnego prawa, gdyby człowiek zamordowany umarł, czy bałby się, że umrze, jeśli będzie mordował?

102 A także, gdyby nie było ustawy przeciw grzechowi, ludzie nie bali się grzechu.

103 A jeśli nie było żadnego prawa, gdyby ludzie zgrzeszyli, to co sprawiedliwe mogłoby czynić, albo też miłosierdzia, gdyż nie mieliby żadnych roszczeń wobec stworzenia.

104 Ale jest dane prawo i nałożona kara, i udzielona pokuta; który skrucha, miłosierdzie domaga się: w przeciwnym razie sprawiedliwość powołuje się na stworzenie i spełnia prawo, a prawo wymierza karę; jeśli nie, dzieła sprawiedliwości zostaną zniszczone, a Bóg przestanie być Bogiem.

105 Lecz Bóg przestaje być Bogiem, a miłosierdzie domaga się pokutującego, a miłosierdzie przychodzi z powodu pojednania; a pojednanie zmusza do zmartwychwstania; a zmartwychwstanie przywiodło ludzi do obecności Boga;

106 W ten sposób zostają przywróceni do Jego obecności; być osądzonym według ich uczynków; zgodnie z prawem i sprawiedliwością; bo oto sprawiedliwość wykonuje wszystkie swoje żądania, a także miłosierdzie domaga się wszystkiego, co należy do niej; a więc nikt, prócz prawdziwie pokutującego, nie jest zbawiony.

107 Cóż, czy przypuszczacie, że miłosierdzie może okraść sprawiedliwość? Mówię wam: Nie; nie jeden odrobinę. Jeśli tak, Bóg przestanie być Bogiem.

108 I tak Bóg prowadzi do swoich wielkich i wiecznych celów, które zostały przygotowane od założenia świata.

109 Dotyczy to więc zbawienia i odkupienia ludzi, a także ich zniszczenia i nędzy; Przeto, synu mój, ktokolwiek przyjdzie, niech przyjdzie, i będzie się żywił wodą żywota;

110 A kto nie chce przyjść, ten nie jest zmuszony przyjść; ale w dniu ostatecznym będzie mu przywrócona według uczynków jego.

111 Jeśli pragnął czynić zło, a nie żałował za swoich dni, oto złe stanie się z nim, zgodnie z przywróceniem Boga.

112 A teraz, synu mój, pragnę, abyście już więcej nie trudzili się tymi rzeczami, i niech tylko wasze grzechy będą was niepokoić, z tymi kłopotami, które doprowadzą was do pokuty.

113 O synu mój, pragnę, abyście już więcej nie zaparli się sprawiedliwości Bożej.

114 Nie starajcie się usprawiedliwiać siebie w najmniejszym punkcie, z powodu swoich grzechów, przez zaparcie się sprawiedliwości Bożej, ale niech sprawisz, że sprawiedliwość Boża, Jego miłosierdzie i jego długie cierpienia będą miały pełne wpływy w twoim sercu; ale niech cię sprowadzi ku prochowi w pokorze.

115 A teraz, o synu mój, jesteście powołani od Boga, aby głosić słowo temu ludowi.

116 A teraz, synu mój, idź swoją drogą, opowiadaj słowo prawdą i łagodnością, abyś przywiódł dusze do pokuty, aby wielki plan miłosierdzia mógł na nich spocząć.

117 A Bóg niech wam da, nawet według moich słów. Amen.

Alma, Rozdział 20

1 A stało się, że synowie Almy wyruszyli między lud, aby im oznajmić słowo. Alma także sam nie mógł odpocząć, a także wyszedł.

2 Nie będziemy więcej mówić o ich nauczaniu, oprócz tego, że głosili słowo i prawdę, zgodnie z duchem proroctwa i objawienia, i głosili po święconym Bożym porządku, przez który zostali powołani.

3 A teraz powracam do relacji z wojen między Nefitami a Lamanitami, w osiemnastym roku panowania Sędziów.

4 Albowiem oto stało się, że Zoramici stali się Lamanitami; dlatego w początkach osiemnastego roku ludzie Nefitów zobaczyli, że przybywają na nich Lamanici; dlatego przygotowywali się do wojny; Tak, zgromadzili swoje wojska w ziemi Jershon.

5 I stało się, że Lamanici przybyli z tysiącami; i weszli do ziemi Antionum, która była ziemią Zoramitów; a człowiek o imieniu Zerahemnah był ich przywódcą.

6 A teraz, gdy Amalekici byli bardziej złym i morderczym usposobieniem niż Lamanici, sami w sobie i dlatego Zerahemnah ustanowił naczelnych dowódców nad Lamanitami, a oni wszyscy byli Amalekitami i Zoramitami.

7 A tak uczynił, aby zachował nienawiść swoję do Nefitów; aby mógł doprowadzić ich do podporządkowania, do spełnienia jego planów;

8 Bo oto jego zamysły miały wzbudzić Lamanitów, aby rozgniewać się na Nefitów; uczynił to, aby mógł nad nimi panować wielka moc; a także, że może zdobyć władzę nad Nefitami, wprowadzając ich w niewolę itp.

9 A teraz projekt Nefitów miał wspierać ich ziemie, ich domy, ich żony i dzieci, aby mogli zachować je z rąk swoich wrogów, a także aby zachowali swoje prawa i swoje przywileje;

10 Tak, a także ich wolność, aby czcili Boga według swoich pragnień; ponieważ wiedzieli, że jeśli wpadną w ręce Lamanitów, ci, którzy będą czcić Boga, w duchu i prawdzie, prawdziwym i żywym Bogu, zniszczą Lamanici;

11 Tak, i oni także znali skrajną nienawiść Lamanitów do ich braci, którzy byli ludem Antyfio Nefi Lehi; którzy zostali nazwani ludem Ammonowym;

12 I nie wzięliby sobie broni; tak, oni weszli do przymierza i nie złamaliby go; dlatego jeśli wpadną w ręce Lamanitów, zostaną zniszczeni.

13 A Nefici nie ucierpią, aby zostali zniszczeni; dlatego dali im ziemie na swoje dziedzictwo.

14 A lud Ammonitów dał Nefitom znaczną część ich substancji, aby wsparli swe wojska;

15 W ten sposób Nefici zostali zmuszeni do tego, aby przeciwstawić się Lamanitom, którzy byli związkiem Lamana i Lemuela oraz synami Ismaela, oraz wszystkich tych, którzy sprzeciwiali się Nefitom, którzy byli Amalekitami i Zoramitami, i potomkowie kapłanów Noego.

16 A ci potomkowie byli tak liczni, prawie jak Nefici; tak więc Nefici byli zmuszeni walczyć z braćmi, nawet do rozlewu krwi.

17 I stało się, gdy wojska Lamanitów zebrały się w ziemi Antionum, a oto wojska Nefitów były przygotowane na spotkanie z nimi w ziemi Jershon.

18 Przywódca Nefitów albo człowiek, który został wyznaczony na naczelnego wodza nad Nefitami; teraz naczelny dowódca objął dowództwo nad wszystkimi armiami Nefitów, a nazywał się Moroni;

19 A Moroni wziął wszystkie dowództwo i rządy ich wojen. Miał zaledwie dwadzieścia pięć lat, kiedy został mianowany naczelnym kapitanem armii Nefitów.

20 I stało się, że spotkał Lamanitów w granicach Jershona, a jego lud był uzbrojony w miecze, cymetry i wszelką broń wojenną.

21 A gdy armie Lamanitów ujrzały lud Nefiego, albo że Moroni przygotował swój lud z napierśnikami i tarczą na ramiona; tak, a także tarcze do obrony ich głów; a także ubrani byli w grube ubrania.

22 A armia Zerahemna nie była przygotowana na takie rzeczy.

23 Mieli tylko swoje miecze, ich cymetry, łuki i strzały, kamienie i zawiesia; ale były nagie, gdyby nie skóra, która była opasana ich biodrami; tak, wszyscy byli nadzy, z wyjątkiem Zoramitów i Amalekitów.

24 Lecz oni nie byli uzbrojeni w pancerze ani tarcze; dlatego obawiali się armii Nefitów z powodu zbroi, mimo że ich liczba była o wiele większa od Nefitów.

25 Oto teraz stało się, że nie przyszli przeciwko Nefitom w granicach Jershon; dlatego wyruszyli z krainy Antionum na pustynię i wyruszyli w podróż po puszczy, z dala od głowy Sydonu, aby mogli wejść do krainy Manti i wziąć w posiadanie kraj; albowiem nie przypuszczali, że armie Moroniego dowiedzą się, dokąd poszli.

26 I stało się, gdy tylko odeszli na pustynię, Moroni wysłał szpiegów na pustynię, aby obserwowali ich obóz; i Moroni, także znając proroctwa Almy, wysłał do niego pewnych ludzi, pragnąc go, aby zapytał Pana, dokąd powinny iść wojska Nefitów, aby się obronić przed Lamanitami.

27 I stało się słowo Pańskie do Almy, i Alma poinformował posłańca Moroniego, że armie Lamanitów maszerują po pustyni, aby mogli przybyć do krainy Manti, może rozpocząć atak na słabszą część społeczeństwa.

28 A ci posłańcy poszli i przekazali wiadomość Moroniemu.

29 Teraz Moroni, pozostawiając część swojej armii w kraju Jershona, aby w jakikolwiek sposób, część Lamanitów nie przybyła do tej ziemi i nie zdobyła miasta, wzięła resztę swojej armii i pomaszerowała do kraina Manti.

30 I sprawił, że cały lud w tej dzielnicy ziemi zgromadził się do walki przeciwko Lamanitom, aby bronić ich ziem i kraju, ich praw i swobód; dlatego byli przygotowani na czas przyjścia Lamanitów.

31 I stało się, że Moroni kazał, aby jego armia została ukryta w dolinie, która była nad brzegiem rzeki Sydon, która była na zachodzie Sydonu na puszczy.

32 I Moroni umieścił szpiegów wokoło, aby wiedział, kiedy nadejdzie obóz Lamanitów.

33 A teraz, gdy Moroni znał zamiary Lamanitów, zamierzali zniszczyć swoich braci lub poddać ich i doprowadzić do niewoli, aby mogli ustanowić królestwo dla siebie, nad całą ziemią;

34 I wiedział też, że jedynym pragnieniem Nefitów jest zachowanie ich ziem, ich wolności i ich kościoła, dlatego nie uważał za grzechem, że powinien ich bronić przez fortel; dlatego też, według swoich szpiegów, znalazł to, co mieli mieć Lamanici.

35 Przetoż rozdzielił on wojsko swoje, i przywiódł część do doliny, i ukrył je na wschodzie, i na południe od wzgórza Ripla; a resztę ukrył w zachodniej dolinie, na zachód od rzeki Sydon, a więc w dół w granicach krainy Manti.

36 I tak ustawił swą armię zgodnie ze swoim pragnieniem, był przygotowany na ich spotkanie.

37 I stało się, że Lamanici pojawili się na północy północy, gdzie ukryta była część armii Moroniego.

38 Gdy Lamanici minęli wzgórze Riplah i przybyli do doliny, i zaczęli przeprawiać się przez rzekę Sydon, armię, która była ukryta na południe od wzgórza, którą prowadził człowiek o imieniu Lehi; i wyprowadził swoją armię i otoczył Lamanitami, na wschodzie na ich tyłach.

39 I stało się, że Lamanici, ujrzawszy Nefitów, którzy przyszli na ich tyły, odwrócili ich i zaczęli walczyć z armią Lehiego; i rozpoczęło się dzieło śmierci po obu stronach;

40 Ale było to bardziej przerażające ze strony Lamanitów; ponieważ ich nagość była wystawiona na ciężkie uderzenia Nefitów, ich miecze i cymetry, które przynosiły śmierć niemal za każdym uderzeniem; podczas gdy z drugiej strony zdarzało się, że wśród Nefitów padał człowiek, ich miecze i utrata krwi;

41 Oni są chronieni przed bardziej żywotnymi częściami ciała, lub bardziej istotnymi częściami ciała, które są osłonięte przed uderzeniami Lamanitów, przez ich napierśniki, ich osłony na ramiona i ich łby; i tak Nefici nieśli dzieło śmierci wśród Lamanitów.

42 I stało się, że Lamanici przestraszyli się, z powodu wielkiego zniszczenia między nimi, aż zaczęli uciekać w kierunku Sydonu.

43 I ścigani byli przez Lehiego i jego ludzi, a Lehi zostali popędzeni przez wody Sydonu; i przeszli przez wody Sydonu.

44 A Lehi zachował swe wojska na brzegu Sydonu, aby się nie krzyżowały.

45 I stało się, że Moroni i wojsko jego spotkało się z Lamanitami w dolinie po drugiej stronie rzeki Sydońskiej, i poczęło padać na nich, i zabijać ich.

46 Potem Lamanici uciekli przed nimi, w stronę krainy Manti; i znów spotkały ich armie Moroniego.

47 W tym przypadku Lamanici bardzo walczyli; tak, nigdy nie było wiadomo, że Lamanici walczą z tak wielką siłą i odwagą; nie, nawet od początku:

48 A natchnieni byli przez Zoramitów i Amalekitów, którzy byli ich naczelnymi wodzami i przywódcami, i Zerahemnah, który był ich naczelnym wodzem, albo ich głównym przywódcą i dowódcą;

49 Tak, oni walczyli jak smoki; i wielu z Nefitów zostało zabitych przez ich ręce; tak, ponieważ oni uderzyli w dwóch z wielu swoich łbów; i przebili wiele jego pancerzy; i pobili wiele z ich rąk; a zatem Lamanici uderzyli w ich gniewny gniew.

50 Niemniej jednak Nefici byli inspirowani lepszą przyczyną; bo nie walczyli o monarchię ani moc; ale walczyli o swoje domy, o swoje wolności, swoje żony i dzieci, i wszystkich; tak, dla ich obrzędów kultu i ich kościoła;

51 I czynili to, co uważali za obowiązek, który zawdzięczali swemu Bogu; albowiem rzekł im Pan, i do ich przodków, że skoro nie jesteście winni pierwszej ofiary, ani drugiej, nie będziecie cierpieć, abyście zostali zabici przez ręce waszych nieprzyjaciół.

52 I znowu, Pan powiedział, że będziesz bronił swoich rodzin, aż do rozlewu krwi; dlatego z tej przyczyny Nefici walczyli z Lamanitami, aby się bronić, i ich rodziny, i ich ziemie, ich kraj, ich prawa i religię.

53 I stało się, gdy ludzie Moroniego ujrzeli zażartość i gniew Lamanitów, mieli się skurczyć i uciec przed nimi.

54 A Moroni, widząc ich zamiary, posłał i zainspirował ich serca tymi myślami; tak, myśli ich ziem, ich wolność, tak, ich wolność od niewoli.

55 I stało się, że zwrócili się do Lamanitów, i wołali jednym głosem do Pana, Boga swego, do ich wolności i wolności od niewoli.

56 I zaczęli z mocą przeciwstawiać się Lamanitom; W tej samej godzinie, w której wołali do Pana o swą wolność, Lamanici zaczęli uciekać przed nimi; i uciekli nawet do wód Sydonu.

57 Lamanici byli teraz liczniejsi; tak, ponad dwukrotnie więcej niż Nefitów; mimo to zostali zawiedzeni, tak że zostali zgromadzeni w jednym ciele, w dolinie, nad brzegiem, nad rzeką Sydon;

58 Otoczyli je więc wojska Moroniego; tak, nawet po obu stronach rzeki; Albowiem na wschodzie byli mężowie Lehiego;

59 Gdy więc Zerahemnah ujrzał ludzi z Lehi na wschód od rzeki Sydon i armie Moroniego na zachodzie Sydonu, otoczeni przez Nefitów, zostali zastraszeni.

60 Teraz Moroni, widząc ich przerażenie, rozkazał swoim ludziom, aby przestali przelewać krew.

61 I stało się, że się zatrzymali i odeszli od nich.

62 A Moroni rzekł do Zeramihemny: Oto, Zerahemna, że ​​nie chcemy być ludźmi krwi.

63 Wiecie, że jesteście w naszych rękach, a my nie chcemy was zabijać.

64 Oto my nie wyszliśmy walczyć przeciwko wam, abyśmy mogli przelać waszą krew, dla mocy; nie chcemy też nikogo przyprowadzić do jarzma niewoli.

65 Ale to jest właśnie powód, dla którego przyszliście przeciwko nam; tak, i rozgniewałeś się na nas z powodu naszej religii.

66 Lecz teraz widzicie, że Pan jest z nami; a wy patrzycie, że On wydał was w nasze ręce.

67 A teraz chciałbym, abyście zrozumieli, że to się nam dzieje z powodu naszej religii i naszej wiary w Chrystusa. A teraz widzicie, że nie możecie zniszczyć tej naszej wiary.

68 Teraz widzicie, że jest to prawdziwa wiara Boga; widzicie, że Bóg będzie was wspierał, zachowywał i zachowywał, tak długo jak będziemy Mu wierni, i naszej wierze i naszej religii;

69 I nigdy Pan nie cierpi, abyśmy zostali zniszczeni, gdybyśmy nie popadli w przestępstwo i nie uwierzyliby w naszą wiarę.

70 A teraz Zerahemnah, rozkazuję wam, w imię tego wszechmogącego Boga, który wzmocnił naszą broń, że zyskaliśmy moc nad wami przez naszą wiarę, przez naszą religię, przez nasze obrzędy kultu i przez nasze Kościół i przez święte wsparcie, które jesteśmy winni naszym żonom i dzieciom, dzięki tej wolności, która wiąże nas z naszymi ziemiami i naszym krajem; tak, a także przez utrzymanie świętego Słowa Bożego, któremu zawdzięczamy całe nasze szczęście;

71 A wszystko, co jest dla nas najdroższe; tak, i to nie wszystko; Rozkazuję wam przez wszystkie pragnienia życia, abyście oddali nam swoją broń wojenną, a my nie będziemy szukać krwi waszej, ale oszczędzimy wasze życie, jeśli pójdziecie swoją drogą i nie przyjdziecie ponownie. do wojny przeciwko nam.

72 A teraz, jeśli tego nie czynicie, oto jesteście w naszych rękach i rozkażę moim ludziom, aby padli na was i zadali rany śmierci w waszych ciałach, abyście wyginęli;

73 Wtedy zobaczymy, kto ma władzę nad tym ludem; tak, zobaczymy, kto zostanie doprowadzony do niewoli.

74 I stało się, że gdy Zerahemnah usłyszał te słowa, wyszedł i wydał swój miecz i jego cymeter, i jego łuk w ręce Moroniego, i rzekł do niego:

75 Oto nasza broń wojenna; wyślemy je wam i nie będziemy cierpieć, składając przysięgę wam, o której wiemy, że się złamiemy, a także nasze dzieci; ale weźcie naszą broń wojenną i cierpcie, abyśmy odeszli na pustynię; w przeciwnym razie zachowamy nasze miecze, a my zginiemy lub podbijemy.

76 Oto my nie jesteśmy z waszej wiary; nie wierzymy, że to Bóg wydał nas w twoje ręce; ale wierzymy, że to twoja przebiegłość ochroniła cię przed naszymi mieczami.

77 Oto twoje napierśniki i tarcze cię ochroniły.

78 A teraz, gdy Zerahemnah zakończył wypowiedzenie tych słów, Moroni zwrócił miecz i broń wojenną, którą otrzymał, do Zerahemny, mówiąc: Oto my zakończymy konflikt.

79 Nie mogę zachować słów, które wypowiedziałem; przetoż jak żyje Pan, nie odejdziecie, jeśli nie odejdziecie z przysięgą, abyście nie powrócili przeciwko nam na wojnę.

80 A gdy będziecie w rękach naszych, wylejemy krew waszą na ziemię, albo poddacie się warunkom, które do niej zgłosiłem.

81 A teraz, gdy Moroni wypowiedział te słowa, Zerahemnah zachował swój miecz, a on rozgniewał się na Moroniego i rzucił się do przodu, aby zabić Moroniego;

82 Lecz gdy podniósł swój miecz, oto jeden z żołnierzy Moroniego uderzył go nawet na ziemię; i złamał się przez rękojeść; a także pobił Zeramię, że zdjął swą skórę i spadł na ziemię.

83 I Zerahemnah wycofał się przed nimi, wśród swoich żołnierzy.

84 I stało się, że żołnierz, który stał, który odstrzelił skórę z Zerahemny, wziął skórę z ziemi, za włosy i położył ją na ostrzu miecza, i wyciągnął ją do przodu. im, mówiąc do nich głosem donośnym,

85 Nawet gdy ta czaszka spadła na ziemię, która jest skalpem waszego wodza, tak upadniecie na ziemię, chyba że wywieziecie swoją broń wojenną i odejdziecie z przymierzem pokoju.

86 A wielu usłyszało te słowa i ujrzało skórę, która była na mieczu, która była dotknięta strachem, a wielu wyszło i rzuciło ich broń wojenną u stóp Moroniego i weszło w przymierze pokoju.

87 A którzy weszli w przymierze, cierpieli odejść na pustynię.

88 I stało się, że Zerahemna gniewał się, i pobudził resztę swoich żołnierzy do gniewu, aby mocniej walczyć przeciwko Nefitom.

89 A teraz Moroni był rozgniewany z powodu uporu Lamanitów; dlatego rozkazał swemu ludowi, aby padli na nich i zabili ich.

90 I stało się, że oni zaczęli ich zabijać; tak, a Lamanici walczyli ze swymi mieczami i ich walkami.

91 Lecz oto ich nagie skóry i ich nagie głowy zostały wystawione na ostre miecze Nefitów; tak oto oni byli przebici i porażeni;

92 Tak, i upadli nad mieczami Nefitów; i zaczęli być niszczeni, tak jak prorokował żołnierz Moroniego.

93 Teraz Zerahemnah, gdy zobaczył, że wkrótce wszyscy oni zostaną zniszczeni, zawołał potężnie do Moroniego, obiecując, że zawrze przymierze, a także swój lud, z nimi, jeśli oszczędzą resztę życia, że ​​nigdy nie przyjdą do wojny z nimi.

94 I stało się, że Moroni sprawił, że dzieło śmierci znów ustało wśród ludzi.

95 I wziął od Lamanitów broń wojenną; a gdy weszli w przymierze z nim w pokoju, cierpieli, aby odszedł na pustynię.

96 A liczba ich umarłych nie była policzona ze względu na wielkość liczby; tak, liczba ich umarłych była ogromna, zarówno na Nefitach, jak i na Lamanitach.

97 I stało się, że wrzucili swoich umarłych do wód Sydonu; i wyruszyli, i pochowani są w głębinach morskich.

98 A wojska Nefitów, albo Moronów, powróciły, i przyszły do ​​domów ich, i do ziemi ich.

99 I tak zakończył się osiemnasty rok panowania Sędziów nad ludem Nefiego.

100 W ten sposób zakończył się zapis Almy, który został zapisany na tablicach Nefiego.

Alma, Rozdział 21

Relacja o ludie Nefiego, o ich wojnach i niezgodach, za dni Helamana, zgodnie z zapisem Helamana, który zachował w swoich czasach.

1 Oto teraz stało się, że lud Nefiego bardzo się cieszył, ponieważ Pan wyzwolił ich z rąk wrogów;

2 Przetoż dziękowali Panu, Bogu swemu, i wiele się modliły, i wiele się modliły, i wielbili Boga z wielką radością.

3 I stało się w dziewiętnastym roku panowania sędziów nad ludem Nefiego, że Alma przyszedł do jego syna Helamana i rzekł do niego: „Wierz we mnie słowa, które do ciebie mówiłem, dotyczące tych zapisów, które zostały trzymane?

4 I rzekł mu Helaman: Tak, wierzę.

5 I rzekł znowu Alma: Wierzysz w Jezusa Chrystusa, który przyjdzie? A on rzekł: Tak, ja wierzę wszystkim słowom, któreś powiedział.

6 I odpowiedział mu Alma: Czy będziecie zachowywać moje przykazania? I rzekł: Tak, zachowam przykazania twoje całym sercem.

7 Wtedy Alma rzekł do niego: Błogosławiony jesteś, a Pan ci się powiedzie na tej ziemi.

8 Lecz oto mam nieco, aby ci prorokować; ale co wam prorokuje, nie oznajmiacie; tak, to, co wam prorokowałem, nie zostanie objawione, dopóki nie wypełni się proroctwo; napisz więc słowa, które powiem.

9 A oto słowa: Oto widzę, że ten lud, Nefici, według ducha Objawienia, który jest we mnie, w czterystu latach od czasu, kiedy Jezus Chrystus się im objawi, zmniejszy się w niewiary ;

10 Tak, a potem ujrzą wojny i zarazy, tak, głód i przelew krwi, aż do śmierci ludu Nefiego;

11 Tak, i to, ponieważ oni będą się rozpadać w niewiary i wpadną w uczynki ciemności i rozpusty, i wszelkiego rodzaju niegodziwości;

12 Tak, powiadam wam, iż będą grzeszyli przeciwko tak wielkiemu światłu i wiedzy; Tak, powiadam wam, że od tego dnia nawet czwarte pokolenie nie przeminie, zanim przyjdzie ta wielka niegodziwość;

13 A gdy nadejdzie ten wielki dzień, oto nadejdzie czas, że ci, którzy są teraz, lub nasienie tych, którzy są teraz policzeni wśród ludu Nefitów, nie będą już policzeni pośród ludu Nefiego;

14 A ktokolwiek pozostanie i nie zginie w tym wielkim i strasznym dniu, będzie zaliczony do Lamanitów i stanie się podobny do nich wszystkich, z wyjątkiem niewielu, którzy będą nazwani uczniami Pana;

15 Oni będą prowadzili Lamanitów, aż do wymarcia. A teraz, z powodu niegodziwości, to proroctwo się wypełni.

16 I stało się, że po tym, jak Alma powiedział to Helamanowi, pobłogosławił go i jego pozostałych synów; a także pobłogosławił ziemię dla sprawiedliwości.

17 I rzekł: Tak mówi Pan Bóg: Przeklęta będzie ta ziemia, ta ziemia, każdemu narodowi, krewnemu, językowi i ludziom, ku zniszczeniu, które postępują niegodziwie, gdy są w pełni dojrzali;

18 Tak jak powiedziałem, tak też będzie, bo to jest przekleństwo i błogosławieństwo Boga na ziemi, gdyż Pan nie może patrzeć na grzech z najmniejszym dodatkiem.

19 A teraz, gdy Alma wypowiedział te słowa, pobłogosławił kościół, tak, wszyscy, którzy powinni stać w wierze, od tego czasu odtąd;

20 A gdy to uczynił Alma, wyszedł z ziemi Zaryhemli, jakby chodził do ziemi Melek. I stało się, że nigdy więcej o nim nie słyszano; co do jego śmierci lub pochówku, nie wiemy.

21 Oto wiemy, że był sprawiedliwy; i powiedzenie wyszło w kościele, że został wzięty przez Ducha, lub pochowany przez rękę Pana, tak jak Mojżesz.

22 Ale oto Pismo mówi, że Pan wziął Mojżesza do siebie; i przypuszczamy, że on również przyjął Almę w duchu, do siebie; dlatego nie wiemy nic o jego śmierci i pochówku.

23 I stało się, gdy się rozpoczął dziewiętnasty rok panowania sędziów nad ludem Nefiego, i wyszedł Helaman między lud, aby im oznajmić;

24 Albowiem oto, z powodu wojen ich z Lamanitami, i wielu drobnych sporów i zamieszek, które były wśród ludu, stało się celowe, aby słowo Boże zostało ogłoszone pośród nich; tak, i że rozporządzenie powinno być dokonane w całym kościele;

25 Dlatego też Helaman i jego bracia wyruszyli, aby ponownie ustanowić kościół na całej ziemi, w każdym mieście po całej ziemi, która była opętana przez lud Nefiego.

26 I stało się, że oni mianowali kapłanów i nauczycieli po całej ziemi, po wszystkich kościołach.

27 I stało się, że gdy Helaman i bracia jego ustanowili kapłanów i nauczycieli nad kościołami, powstało wśród nich spory i nie zwracali uwagi na słowa Helamana i jego braci;

28 Lecz oni stali się dumni, będąc podniesieni w swoich sercach, z powodu ich ogromnego bogactwa; dlatego bogacili się we własnych oczach i nie zwracali uwagi na swoje słowa, aby postępować uczciwie przed Bogiem.

29 I stało się, że wszyscy, którzy nie chcieli słuchać słów Helamana i braci jego, zgromadzili się przeciwko braciom ich.

30 A teraz oto rozgniewają się, tak iż postanowili ich zabić.

31 Przywódca tych, którzy rozgniewali się na swoich braci, był wielkim i silnym człowiekiem; a jego imię było Amalikiasz.

32 A Amalickia pragnął być królem; a ludzie, którzy byli rozgniewani, pragnęli, aby był ich królem; a oni byli większą częścią nich niższych sędziów ziemi; i szukali mocy.

33 I byli prowadzeni przez pochlebstwa Amalikiasza, że ​​jeźliby go poparli i utwierdzili, aby był królem ich, uczyniłby ich panującymi nad ludem.

34 W ten sposób zostali wyprowadzeni przez Amalikiasza, na niezgoda, pomimo głoszenia Helamana i jego braci; tak, pomimo ogromnej troski o Kościół, ponieważ byli wysokimi kapłanami w kościele.

35 I było wielu w kościele, którzy wierzyli w pochlebne słowa Amalikiasza, dlatego nie zgadzali się nawet z Kościołem;

36 I tak sprawy ludu Nefiego stały się niebezpiecznymi i niebezpiecznymi, pomimo ich wielkiego zwycięstwa nad Lamanitami i ich wielkiej radości, jaką mieli, z powodu ich wyzwolenia przez ręce Pana.

37 Widzimy więc, jak szybko dzieci ludzkie zapominają Pana, swego Boga; tak, jak szybko czynić nieprawość, i być prowadzonym przez złego; tak, i widzimy także wielką niegodziwość, którą jeden bardzo zły człowiek może spowodować wśród dzieci ludzkich;

38 Tak, widzimy Amalikiasza, ponieważ był człowiekiem podstępnych urządzeń i człowiekiem o wielu pochlebnych słowach, że prowadził serca wielu ludzi, aby postępowali niegodziwie;

39 Tak, i starać się zniszczyć kościół Boży, i zniszczyć podstawę wolności, którą Bóg im dał, albo które błogosławieństwo Bóg posłał na ziemię, dla sprawiedliwości.

40 I stało się, gdy Moroni, który był naczelnym dowódcą wojsk Nefitów, usłyszał o tych nieporozumieniach, rozgniewał się na Amalikiasza.

41 I stało się, że rozdarł płaszcz swój; i wziął kawałek z nich, i napisał na nim: Na pamiątkę naszego Boga, naszej religii i wolności, i naszego pokoju, naszych żon i naszych dzieci; a on przymocował go na końcu jego słupa.

42 A on przywalił na głowę jego, i napierśnik jego, i tarcze jego, i opasał zbroję jego na biodrach; i wziął tyczkę, która miała na koniec swój płaszcz do noszenia (i nazwał to tytułem wolności),

43 I skłonił się na ziemi, i modlił się potężnie do swego Boga o błogosławieństwo wolności, by spoczął na braciach tak długo, jak długo pozostanie grupa chrześcijan, aby posiąść ziemię;

44 Tak oto wszyscy prawdziwi wierzący Chrystusa, którzy należeli do kościoła Bożego, powołani przez tych, którzy nie należeli do kościoła; a ci, którzy należeli do kościoła, byli wierni;

45 Tak, wszyscy, którzy byli prawdziwymi wierzącymi w Chrystusa, przyjęli je z radością, imię Chrystusa lub chrześcijan, jak ich nazwano, z powodu ich wiary w Chrystusa, który powinien przyjść; i dlatego w tym czasie Moroni modlił się, aby przyczyna chrześcijan i wolność kraju mogła być faworyzowana.

46 A gdy wylał duszę swą ku Bogu, dał wszystkę ziemię, która była na południe od ziemi, spustoszenie, i wszystko dobrze, wszystka ziemia, zarówno północna, jak i południowa, ziemia wybrana. i kraina wolności.

47 I rzekł: Zaprawdę, Bóg nie dozna cierpienia, abyśmy my, którzy jesteśmy wzgardzeni, ponieważ bierzemy na siebie imię Chrystusa, zostaną deptani i niszczeni, dopóki nie sprowadzimy tego na nas przez nasze własne trygresje.

48 A kiedy Moroni wypowiedział te słowa, wyszedł między ludzi, machając w powietrzu szatą swego szat, aby wszyscy ujrzeli pismo, które napisał na dzierżawę, i wołając donośnym głosem, mówiąc:

49 Oto ci, którzy utrzymają ten tytuł na ziemi, niech wyjdą z mocy Pana i zawrą przymierze, aby zachowali swoje prawa i religię, aby Pan Bóg ich pobłogosławił.

50 I stało się, że gdy Moroni głosił te słowa, oto lud przybiegał razem, a ich pancerz był przepasany na ich biodrach, rozdzierając ich szaty na znak, lub jako przymierze, aby nie porzucili Pana, swego Boga ;

51 Innymi słowy, jeśli powinni oni przekraczać przykazania Boże lub popadać w przestępstwo, i wstydzić się, że wezmą na siebie imię Chrystusa, Pan rozerwie ich tak, jak wydzierają swoje szaty.

52 To było przymierze, które oni zawarli; I rzucali szaty u stóp Moroniego, mówiąc: Zawieramy przymierze z Bogiem naszym, abyśmy zginęli, jako bracia nasi w ziemi na północy, gdybyśmy popadli w przestępstwo;

53 Tak, może rzucić nas u stóp naszych wrogów, tak jak rzucamy nasze szaty pod nogi twoje, abyśmy byli deptani pieszo, jeśli popadniemy w przestępstwo.

54 Moroni rzekł do nich: Oto my jesteśmy potomstwem nasienia Jakuba; tak, jesteśmy pozostałością po ziarnie Józefa, którego płaszcz został rozdarty przez jego braci na wiele części;

55 Tak, a oto teraz, pamiętajmy, aby przestrzegać przykazań Bożych, albo nasze szaty będą rozdawane przez naszych braci, a my zostaliśmy wrzuceni do więzienia, albo sprzedani, albo zabici; tak, zachowajmy naszą wolność, jako resztkę Józefa;

56 Zapamiętajmy więc słowa Jakuba przed jego śmiercią; bo oto zobaczył, że część reszty płaszcza Józefa została zachowana i nie uległa rozkładowi.

57 A on rzekł: Tak jak ostatki szaty mego syna zostały zachowane, tak i ostatek nasienia moich synów zostanie zachowany ręką Boga i zostanie zabrany do siebie, podczas gdy reszta nasienia Józefa zginie, nawet jako ostatek jego szaty.

58 A oto teraz smutek duszy mojej wywołuje smutek; wszakże dusza moja ma radość w synu mym, ponieważ ta część nasienia jego, która będzie zabrana Bogu.

59 Otóż oto był to język Jakuba.

60 A teraz kto wie, co za potomstwo Józefa, które zginie jako szata jego, są ci, którzy się od nas sprzeciwiali; tak, i nawet to będzie my, jeśli nie będziemy trwać szybko w wierze Chrystusa.

61 I stało się, że gdy Moroni wypowiedział te słowa, wyszedł i posłał po wszystkich ziemiach, gdzie były niezgody, i zgromadził wszystkich ludzi, którzy chcieli zachować wolność, aby stanąć przeciw Amalikiaszowi i tym, którzy byli przeciwni, nazywani Amalickiahitami.

62 I stało się, gdy Amalickiasz zobaczył, że lud Moroniego jest liczniejszy od Amalickich; Widział także, że jego lud wątpił w sprawiedliwość sprawy, w którą się podjął; dlatego, obawiając się, że nie powinien zdobyć punktu, wziął te z jego ludu, którzy chcieli i wyjechali do ziemi Nefiego.

63 Moroni uważał, że nie ma sensu, aby Lamanici mieli więcej siły; dlatego myślał, aby odciąć lud Amalickich, albo zabrać ich i sprowadzić z powrotem, i zabić Amalikiasza na śmierć;

64 Tak, bo wiedział, że wzbudzą Lamanitów, aby rozgniewać się przeciwko nim, i sprawić, że przystąpią do walki przeciwko nim; i wiedział, że zrobi to Amalikiasz, aby mógł osiągnąć swoje cele:

65 Dlatego Moroni uznał za celowe, by wziął swoje wojska, które się zgromadziły, i uzbroił się, i zawarł przymierze, aby zachować pokój.

66 I stało się, że wziął wojsko swe, i pomaszerował na pustynię, aby uciął bieg Amalickiaszowi na puszczy.

67 I stało się, że uczynił według pragnień swych, i pomaszerował na pustynię, i przewodził armiom Amalickim.

68 I stało się, że Amalikjasz uciekł z małą liczbą swoich ludzi, a pozostali zostali wydani w ręce Moroniego i zabrani do ziemi Zarahemli.

69 Teraz Moroni, będąc człowiekiem, który został wyznaczony przez najwyższych sędziów i głos ludu, dlatego miał moc według swojej woli, z wojskami Nefitów, aby ustanowić i sprawować władzę nad nimi.

70 I stało się, że każdy z Amalickich, którzy nie zawarli przymierza, aby poprzeć sprawę wolności, aby mogli utrzymać wolny rząd, spowodował śmierć; a było niewielu, którzy zaprzeczyli przymierzu wolności.

71 I stało się, że sprawił, że tytuł wolności wzniósł się na każdą wieżę, która była we wszystkich ziemiach, które były opętane przez Nefitów; a więc Moroni zasiał standard wolności wśród Nefitów.

72 I poczęli znowu mieć pokój na ziemi; i dlatego utrzymywali pokój na ziemi, aż do końca dziewiętnastego roku panowania sędziów.

73 A także Helaman i arcykapłani utrzymywali porządek w kościele; tak, nawet na przestrzeni czterech lat, mieli dużo pokoju i radości w kościele.

74 I stało się, że wielu umarło, mocno wierząc, że dusze ich odkupił Pan Jezus Chrystus; w ten sposób wyszli z radości świata.

75 I byli niektórzy, którzy umarli z gorączkami, które w niektórych porach roku były bardzo częste na ziemi;

76 Ale nie tak z gorączkami, z powodu doskonałych cech wielu roślin i korzeni, które Bóg przygotował, aby usunąć przyczynę chorób, którym człowiek podlegał ze względu na charakter klimatu.

77 Ale było wielu, którzy umarli z wiekiem; a ci, którzy umarli w wierze Chrystusowej, są w nim szczęśliwi, jak przypuszczamy.

78 Teraz powrócimy w naszym zapisie, do Amalikiasza i tych, którzy uciekli razem z nim na pustynię, bo oto zabrał tych, którzy z nim poszli, i poszedł do ziemi Nefiego, wśród Lamanitów, i wzruszył się do Lamanitów, by rozgniewać lud Nefiego, tak jak król Lamanitów, wysłał proklamację po całej swojej ziemi, pośród całego swego ludu, aby znów się zgromadzili, aby wyruszyć na bitwę przeciwko Nefitom.

79 I stało się, gdy rozeszła się proklamacja między nimi; tak, bali się, że nie podobają się królowi, a także bali się walczyć z Nefitami, aby nie stracili życia.

80 I stało się, że nie chcieli, albo im większa część, nie byli posłuszni przykazaniom króla.

81 I stało się, że się rozgniewał król z powodu nieposłuszeństwa ich; dlatego dał Amalikiaszowi rozkaz tej części jego armii, który był posłuszny jego rozkazom, i rozkazał mu, aby wyruszył i zmusił ich do broni.

82 Otóż, oto było pragnienie Amalikiasza: ponieważ on był bardzo subtelnym człowiekiem, aby czynić zło, dlatego położył plan w swoim sercu, aby zdetronizować króla Lamanitów.

83 A teraz miał dowództwo tych części Lamanitów, którzy byli na korzyść króla; i starał się zyskać przychylność tych, którzy nie byli posłuszni;

84 I wyruszył do miejsca, które nazwano Onida, bo tam wszyscy Lamanici uciekli; albowiem oni odkryli nadciągającą armię i przypuszczając, że nadchodzą, aby ich zniszczyć, dlatego uciekli do Onidah, do miejsca zbroi.

85 I wyznaczyli człowieka, aby był królem i przywódcą nad nimi, będąc ustalonym w ich umysłach z determinacją, aby nie poddać się Nefitom.

86 I stało się, że się zgromadzili na wierzchu góry, którą nazwano Antypas, przygotowując się do bitwy.

87 Nie był to zamysł Amalickiasza, aby dać im bitwę, zgodnie z przykazaniami króla; lecz oto jego intencją było zyskać przychylność w armiach Lamanitów, aby postawić się na ich czele, zdetronizować króla i zdobyć królestwo.

88 I stało się, że zmusił swą armię do rozbicia namiotów w dolinie, która była blisko góry Antypas.

89 I stało się, gdy była noc, wysłał tajną ambasadę na górę Antypas, pragnąc, aby przywódca tych, którzy byli na górze, którego imię było Lehonti, zstąpił do podnóża góry , ponieważ pragnął z nim rozmawiać.

90 I kiedy Lehonti otrzymał wiadomość, nie zstąpił do podnóża góry.

91 I stało się, że Amalikiasz powtórnie posłał po raz drugi, pragnąc go zejść. I stało się, że Lehonti nie chciał, i po raz trzeci wysłał ponownie.

92 I stało się, gdy Amalickiasz znalazł, że nie mógł zmusić Lehontiego, aby zstąpił z góry, wszedł na górę, prawie do obozu Lehonti; a po raz czwarty posłał poselstwo do Lehontiego, pragnąc, aby zstąpił i przyprowadził ze sobą swoich strażników.

93 I kiedy Lehonti zstąpił ze swymi strażnikami do Amalikiasza, ten Amalikiasz poprosił go, aby zszedł z wojskiem w nocy i otoczył tych ludzi w ich obozie, nad którymi król dał mu dowództwo, i że odda je w ręce Lehontiego, jeśli go zmusi, (Amalikiasza), drugiego przywódcę nad całą armią,

94 I stało się, że Lehonti zstąpił ze swoimi ludźmi i otoczył ludzi z Amalikiasza, tak że zanim obudzili się o świcie dnia, zostali otoczeni przez armie Lehonti.

95 A gdy ujrzeli, że są otoczeni, błagają Amalikiasza, aby ich dopuścił, aby weszli w posiadanie swoich braci, aby nie zostali zniszczeni.

96 Otóż to było właśnie to, o co prosił Amalikiasz. I stało się, że wydał swoich ludzi, wbrew poleceniom króla.

97 A tego właśnie pożądał Amalikiasz, aby mógł dokonać swych zamysłów w sprawie zdetronizowania króla.

98 Teraz było zwyczajem wśród Lamanitów, jeśli ich główny przywódca został zabity, aby wyznaczyć drugiego przywódcę, aby był ich głównym przywódcą.

99 I stało się, że Amalikiasz spowodował, że jeden ze swoich sług przydzielił Lehontiemowi truciznę, że umarł.

100 Kiedy Lehonti już nie żył, Lamanici wyznaczyli Amalikiasza na swojego przywódcę i głównego dowódcę.

101 I stało się, że Amalikiasz maszerował ze swoimi wojskami (bo zdobył swoje pragnienia) do ziemi Nefiego, do miasta Nefi, które było głównym miastem.

102 I wyszedł król naprzeciw niego, ze strażnikami jego; albowiem przypuszczał, że Amalickiasz spełnił rozkazy jego, i że Amalikjasz zebrał tak wielką armię, aby wyruszyć przeciwko Nefitom do bitwy.

103 A oto gdy wyszedł król naprzeciw niego, Amalikiasz kazał swoim sługom wyjść na spotkanie z królem.

104 A oni poszli i pokłonili się przed królem, jak gdyby chcieli go czcić z powodu jego wielkości.

105 I stało się, że wyciągnął król rękę swoję, aby je wychował, jak to było zwyczajem z Lamanitami, jako znak pokoju, którego obyczaj przyjął od Nefitów.

106 I gdy pierwszy wzbudził z ziemi, oto dźgnął króla w serce; i upadł na ziemię.

107 A słudzy królewscy uciekli; a słudzy Amalikiasza wydali okrzyk, mówiąc: Oto słudzy króla dźgnęli go w serce, a on upadł i uciekli; patrz, chodź i zobacz.

108 I rozkazał Amaliksjasz, że maszerować będą jego wojska i zobaczyć, co się stało z królem:

109 A gdy przyszli na to miejsce, i znaleźli króla leżącego w jego krwi, Amalickia udawał, że się rozgniewał, i rzekł: Każdy, kto kocha króla, niech idzie i ściga swoich sług, aby zostali zabici.

110 I stało się, gdy wszyscy, którzy ukochali króla, usłyszawszy te słowa, wyszli i ścigali sługi króla.

111 A gdy sługi króla zobaczyli armię ścigającą ich, przestraszyli się znowu i uciekli na pustynię, i przybyli do ziemi Zarahemli, i przystąpili do ludu Ammonitów;

112 A wojsko, które ich ścigało, powróciło, idąc za nimi na próżno. W ten sposób Amalickiasz przez swoje oszustwo zyskał serca ludu.

113 I nazajutrz wszedł do miasta Nefi ze swymi wojskami, i zawładnął miastem.

114 I stało się królowej, gdy usłyszała, że ​​król został zabity; albowiem Amaliksja posłał do królowej poselstwo, powiadamiając ją, że król był zabity przez swoich sług; że ścigał ich ze swoją armią, ale na próżno i uciekli,

115 A gdy królowa otrzymała to poselstwo, posłała do Amalickiasza, żądając od niego, aby oszczędził ludu miasta; i pragnęła go, aby przyszedł do niej; i pragnęła go także, aby przyniósł ze sobą świadków, aby świadczyć o śmierci króla.

116 I stało się, że Amalikajasz wziął tego samego sługę, który zabił króla, i wszystkich, którzy byli z nim, i wszedł do królowej, do miejsca, gdzie siedziała;

117 Wszyscy oni zaświadczyli jej, że król został zabity przez własnych sług; i mówili też: Uciekli; czy to nie świadczy przeciwko nim?

118 I usatysfakcjonowali królową o śmierci króla.

119 I stało się, że Amalicjasz szukał łaski królowej i wziął ją do siebie za żonę; a przez jego oszustwo i dzięki pomocy swych przebiegłych sług uzyskał królestwo;

120 Tak, został uznany królem po całej ziemi, pośród całego ludu Lamanitów, którzy byli złożeni z Lamanitów, Lemuelitów, Izmaelitów i wszystkich dysydentów Nefitów, od panowania Nefi do obecny czas.

121 Teraz ci dysydenci, mając te same instrukcje i te same informacje o Nefitach; tak, będąc pouczeni w tej samej wiedzy o Panu; niemniej dziwne jest to, że wkrótce, po ich niezgodności, stali się bardziej zatwardziali i pokorni, i bardziej dzicy, nikczemni i okrutni niż Lamanici;

122 Picie z tradycjami Lamanitów, ustępowanie lenistwu i wszelkiego rodzaju lubieżności; tak, całkowicie zapominając o Panu, swoim Bogu.

123 I stało się, że gdy tylko Amalickiah uzyskał królestwo, zaczął natchnąć serca Lamanitów przeciw ludowi Nefi; tak, powołał ludzi, aby przemawiali do Lamanitów z ich wież, przeciwko Nefitom;

124 I tak zainspirował ich serca przeciwko Nefitom, tak dalece, że pod koniec dziewiętnastego roku panowania Sędziów, do tej pory zrealizował swoje projekty; tak, będąc królem nad Lamanitami, starał się także panować nad całą ziemią;

125 Tak, i cały lud, który był w tej ziemi, Nefici, jak i Lamanici, dlatego dokonał swego projektu, ponieważ zatwardził serca Lamanitów, oślepił ich umysły i wzbudził ich w gniewie, tak, że zebrał liczne zastępy, aby wyruszyć na bitwę przeciwko Nefitom, ponieważ był zdeterminowany, ze względu na wielkość jego ludu, aby pokonać Nefitów i doprowadzić ich do zniewolenia;

126 I w ten sposób powołał naczelnych dowódców Zoramitów, którzy byli najbardziej zaznajomieni z siłą Nefitów i ich miejscowością, i najsłabszą częścią ich miast; dlatego postanowił, że będą głównymi dowódcami swoich armii.

127 I stało się, że wzięli obóz swój, i ruszyli się ku ziemi Zaryhemlowej na puszczy.

128 I stało się, że podczas gdy Amalicjasz nabywał moc przez oszustwo i oszustwo, Moroni przygotowywał umysły ludu, aby byli wierni Panu, Bogu swemu;

129 Tak, on wzmacniał armie Nefitów i wznosił małe forty lub miejsca ucieczki; rzucać banki ziemi wokół, aby zamknąć swoje armie, a także budować mury kamienne, otaczając je wokół, wokół ich miast i granic ich ziem; tak, wszędzie wokół ziemi;

130 W najsłabszych umocnieniach umieścił większą liczbę ludzi; w ten sposób umocnił i umocnił ziemię, którą posiadali Nefici.

W ten sposób przygotowywał się do popierania ich wolności, ich ziem, ich żon i dzieci, i ich pokoju, i aby żyli dla Pana, swojego Boga, i aby utrzymywali to, co zostało nazwane przez ich wrogów przyczyną. chrześcijan.

132 A Moroni był silnym i potężnym człowiekiem; był człowiekiem doskonałego zrozumienia; tak, człowiek, który nie rozkoszował się przelewem krwi; człowiek, którego dusza cieszyła się wolnością i wolnością swego kraju, a jego bracia z niewoli i niewoli;

133 Owszem, mąż, którego serce pęczniało z dziękczynienia Bogu swemu, za liczne przywileje i błogosławieństwa, którymi obdarzył swój lud; człowiek, który ogromnie pracował nad dobrobytem i bezpieczeństwem swego ludu:

134 Tak, a był człowiekiem, który był mocny w wierze Chrystusowej, i złożył przysięgę, aby bronił swego ludu, jego praw, i kraju, i religii, aż do utraty krwi.

135 Nefici zostali nauczeni, aby bronić się przed wrogami, nawet do przelania krwi, jeśli to konieczne;

136 Tak, i oni też byli uczeni, aby nie popełniać obrazy; tak, i nigdy nie podnosili miecza, chyba że byli przeciwko wrogowi, z wyjątkiem tego, że mieli zachować swoje życie;

137 I to była ich wiara, że ​​przez to Bóg będzie im prosperował na ziemi; lub innymi słowy, jeśli byli wierni w przestrzeganiu przykazań Bożych, aby im się powodziło na ziemi; ostrzegajcie ich, aby uciekli lub przygotowali się do wojny, zgodnie z ich niebezpieczeństwem;

138 Także i Bóg im to oznajmił, dokąd mają iść, aby się obronić przed swymi wrogami; a czyniąc tak, Pan ich wybawi, i to była wiara Moroniego;

139 I serce jego chlubiło się w nim; nie w przelaniu krwi, ale w czynieniu dobra, w zachowaniu swego ludu; tak, zachowując przykazania Boże; tak, i opierając się niegodziwości.

140 Tak, zaprawdę, zaprawdę powiadam wam, gdyby wszyscy byli i byli, i będą, jak Moroni, oto moce piekielne byłyby wstrząśnięte na wieki; tak, diabeł nigdy nie miałby władzy nad sercami dzieci ludzkich.

141 Oto człowiek podobny do Ammonitów, syna Mosjaszowego, a także do innych synów Mosjasza; tak, a także Alma i jego synowie, bo wszyscy byli mężami Bożymi.

142 A oto, ani Helaman, ani bracia jego nie byli mniej użyteczni dla ludu, niżeli Moroni; albowiem oni głosili słowo Boże, i oni chrzcili ku pokucie, wszyscy ludzie, którzy by usłuchali ich słów.

143 A tak wyruszyli, a lud się upokorzył z powodu ich słów, na tyle, że byli bardzo uprzywilejowani przez Pana; i dlatego byli wolni od wojen i sporów między sobą; tak, nawet na przestrzeni czterech lat.

144 Ale jak powiedziałem w drugim końcu dziewiętnastego; pomimo swego pokoju między sobą, byli zmuszani niechętnie do walki z ich braćmi, Lamanitami;

145 Tak, i dobrze, ich wojny nigdy nie ustały przez wiele lat z Lamanitami, pomimo ich wielkiej niechęci.

146 Żałowali teraz, że nie wzięli broni przeciwko Lamanitom, ponieważ nie rozkoszowali się przelewem krwi; tak, a to nie wszystko; żałowali, że są sposobem na wysłanie tylu swoich braci z tego świata do świata wiecznego, nieprzygotowanego do spotkania z ich Bogiem;

147 Nie mogliby jednak cierpieć, by oddali swoje życie, aby ich żony i ich dzieci zostały zmasakrowane przez barbarzyńskie okrucieństwo tych, którzy kiedyś byli ich braćmi, tak i odstąpili od ich kościoła, i opuścili ich, i odszedł, aby ich zniszczyć, przyłączając się do Lamanitów;

148 Oni nie mogliby znieść, że ich bracia powinni radować się krwią Nefitów, tak długo, jak długo będą istnieć tacy, którzy powinni przestrzegać przykazań Bożych, ponieważ obietnica Pana była taka, że ​​jeśli zachowują Jego przykazania, powinni prosperować w kraju.

149 I stało się, w jedenastym miesiącu dziewiętnastego roku, dziesiątego dnia miesiąca, widziano armie Lamanitów zbliżających się ku ziemi Ammonich.

150 I oto miasto zostało odbudowane, a Moroni stacjonował armię nad granicami miasta, a oni rzucili ziemię wokół, aby ochronić ich przed strzałami i kamieniami Lamanitów: bo oto walczyli z kamieniami i strzałami.

151 Oto rzekłem, że miasto Ammonich zostało odbudowane. Mówię wam, tak, że został on częściowo odbudowany, a ponieważ Lamanici zniszczyli go raz z powodu niegodziwości ludu, przypuszczali, że znowu stanie się łatwym łupem dla nich.

152 Ale oto, jak wielkie było ich rozczarowanie; albowiem oto Nefici wykopali wokół nich grzbiet ziemi, który był tak wysoki, że Lamanici nie mogli rzucić ich kamieniami i strzałami, aby mogli odnieść skutek, i nie mogliby ich dopaść, gdyby nie to, że ich miejsce wejścia.

153 W tym czasie główni kapitanowie Lamanitów byli zdumieni niezmiernie, z powodu mądrości Nefitów w przygotowaniu ich miejsc bezpieczeństwa.

154 Przywódcy Lamanitów sądzili, że z powodu wielkości ich liczby; tak, przypuszczali, że powinni być uprzywilejowani, aby przyjść na nich tak, jak dotąd;

155 Tak, i przygotowali się też z tarczami iz napierśnikami; i przygotowali się także z szatami; tak, bardzo grube szaty, by zakryć ich nagość.

156 A będąc tak przygotowanym, przypuszczali, że powinni łatwo pokonać i podporządkować swoich braci jarzmowi niewoli, albo zabić ich i zmasakrować według ich przyjemności.

157 A oto, ku ich największemu zdziwieniu, byli przygotowani na nich, w sposób, który nigdy nie był znany wśród wszystkich dzieci Lehiego.

158 Teraz byli przygotowani na Lamanitów, na bitwę, zgodnie ze wskazówkami Moroniego.

159 I okazało się, że Lamanici, czyli Amalickowie, byli zadziwieni sposobem przygotowania się do wojny.

160 A gdyby król Amalikiasz zstąpił z ziemi Nefiego na czele swej armii, być może spowodowałby, że Lamanici zaatakowaliby Nefitów w mieście Amoniszha; bo oto on nie dbał o krew swego ludu.

161 Lecz oto Amalickia nie zstąpił do bitwy.

162 A oto jego naczelnicy nie ostrzeliwać Nefitów w mieście Ammonić, bo Moroni zmienił zarządzanie sprawami wśród Nefitów, tak że Lamanici byli zawiedzeni na swoich miejscach odosobnienia, i nie mogli ich spotkać;

163 Dlatego wycofali się na pustynię, objąwszy swój obóz i pomaszerowali ku ziemi Noego, przypuszczając, że będzie to dla nich najlepszym miejscem na przyjście na Nefitów;

164 Bo nie wiedzieli, że Moroni ufortyfikował lub zbudował forty bezpieczeństwa dla każdego miasta w całym kraju.

165 Przetoż szli naprzód do ziemi Noego, z wielką determinacją; tak, przyszli ich kapitanowie i złożyli przysięgę, że zniszczą mieszkańców tego miasta.

166 Lecz oto, ku ich zdumieniu, miasto Noego, które dotąd było słabym miejscem, stało się teraz, za pośrednictwem Moroniego, silne; tak, aby nawet przekroczyć siłę miasta Ammoniego.

167 A teraz oto była mądrość w Moroni; albowiem przypuszczał, że będą się bali w mieście Ammonija; a jak dotąd miasto Noego było najsłabszą częścią kraju, toteż mieli tam przemaszerować; i tak było, zgodnie z jego pragnieniami.

168 I oto Moroni wyznaczył Lehiego na naczelnego wodza nad ludźmi z tego miasta; i to było to samo Lehi, które walczyło z Lamanitami w dolinie na wschód od rzeki Sydon.

169 I oto stało się, że gdy Lamanici dowiedzieli się, że Lehi przykazał miastu, znów byli rozczarowani, ponieważ bardzo obawiali się Lehi; niemniej jednak ich główni kapitani złożyli przysięgę, by zaatakować miasto; dlatego wychowali swoje armie.

170 Otóż, Lamanici nie mogli wejść do swoich fortów bezpieczeństwa w żaden inny sposób, z wyjątkiem wejścia, z powodu wysokości wyrzuconego brzegu i głębokości wykopanego rowu, zapisz to przy wejściu.

171 Tak więc Nefici przygotowywali się do zniszczenia wszystkich takich, którzy powinni próbować wspiąć się w górę, aby wejść do fortu w jakikolwiek inny sposób, rzucając na nich kamieniami i strzałami.

172 W ten sposób byli przygotowani; tak, ciało ich najmocniejszych ludzi, ze swymi mieczami i ich procą, aby pobić wszystkich, którzy powinni próbować wejść do ich miejsca bezpieczeństwa, przez miejsce wejścia; i dlatego byli gotowi bronić się przed Lamanitami.

173 I stało się, że dowódcy Lamanitów wychowali swe wojska przed miejscem wejścia i zaczęli walczyć z Nefitami, aby zająć ich miejsce bezpieczeństwa;

174 Lecz od czasu do czasu zostali odepchnięci, tak że zostali zabici, z ogromną rzezią.

175 A gdy dowiedzieli się, że nie mogli zdobyć władzy nad Nefitami przy przejściu, zaczęli drążyć swoje brzegi ziemi, aby zdobyć przepustkę do swoich wojsk, aby mieli równe szanse walki;

176 Lecz oto, w tych próbach zostali zmiatani przez kamienie i strzały, które zostały rzucone na nich; i zamiast zapełniać swoje rowy, ciągnąc w dół brzegów ziemi, zostały wypełnione w pewnym stopniu, wraz z ich martwymi i zranionymi ciałami.

177 Tak więc Nefici mieli pełną władzę nad swoimi wrogami; w ten sposób Lamanici próbowali zniszczyć Nefitów, dopóki ich główni kapitanowie nie zostali zabici;

178 Tak, i więcej niż tysiąc Lamanitów zostało zabitych; podczas gdy z drugiej strony nie było ani jednej duszy zabitych Nefitów.

179 Było około pięćdziesięciu rannych, którzy przez przełęcz wystawieni byli na strzały Lamanitów, ale byli osłonięci przez ich tarcze, ich napierśniki i ich głowy, tak że ich rany były na nogach. wiele z nich było bardzo ciężkich.

180 I stało się, że gdy Lamanici zobaczyli, że ich naczelnicy zostali zabici, uciekli na pustynię.

181 I wrócili do ziemi Nefiego, aby poinformować swego króla, Amalikiasza, który był Nefitą z urodzenia, o ich ogromnej stracie.

182 I stało się, że rozgniewał się na lud swój, bo nie zdobył pragnienia nad Nefitami; nie poddał ich jarzmie niewoli;

183 Nadto rozgniewał się, i przeklął Boga, a także Moroniego, i przysięgając przysięgą, że wypije swoją krew; a to dlatego, że Moroni przestrzegał przykazań Boga przygotowując się do bezpieczeństwa swego ludu.

184 I stało się, że z drugiej strony, lud Nefiego dziękował Panu, swemu Bogu, z powodu jego niezrównanej mocy w wyładowywaniu ich z rąk ich wrogów.

185 I tak zakończył się dziewiętnasty rok panowania Sędziów nad ludem Nefi; tak, i był ciągły pokój między nimi, a także wielki dobrobyt w kościele, ze względu na ich uwagę i staranność, które dali do słowa Bożego, które zostało zadeklarowane przez Helaman i Shiblon, i Corianton, i Ammon, i jego bracia, itd .;

186 Tak, i przez wszystkich tych, którzy zostali wyświęceni przez święty porządek Boga, będąc ochrzczeni do pokuty i wysłani, by głosili wśród ludzi itd.

Alma, rozdział 22

1 I stało się, że Moroni nie przestał przygotowywać się do wojny, ani nie bronił swego ludu przed Lamanitami; bo sprawił, że jego armie powinny rozpocząć się w dwudziestym roku panowania sędziów, aby zaczęły rozkopywać stosy ziemi wokół wszystkich miast, po całej ziemi, która była opętana przez Nefitów;

2 A na wierzchu tych grzbietów ziemi sprawił, że powinny być drewniane; tak, dzieła drewna zbudowane na wysokości człowieka, wokół miast.

3 I sprawił, że na tych snopach drewnianych powinno być zbudowane na drewnianych listach okólnik; i byli silni i wysocy; i sprawił, że wzniesiono wieże, które pominęły te dzieła pikiet;

4 I sprawił, że na tych wieżach zbudowane zostały miejsca bezpieczeństwa, aby kamienie i strzały Lamanitów nie mogły ich skrzywdzić.

5 I byli gotowi, aby z wierzchu ich mogli kamienie odlewać, według rozkoszy ich, i mocy ich, i zabili tego, który powinien usiłować zbliżyć się do murów miasta.

6 Tak więc Moroni przygotował warownie przeciwko nadejściu ich wrogów, okrążając każde miasto na całej ziemi.

7 I stało się, że Moroni sprawił, że jego wojska powędrowały na wschodnią pustynię; tak, i wyruszyli, i doprowadzili wszystkich Lamanitów, którzy byli na wschodniej pustyni, do swoich ziem, które były na południe od ziemi Zarahemla;

8 A ziemia Nefiego biegła prostym biegiem ze wschodu na zachód.

9 I stało się, że gdy Moroni wypędził wszystkich Lamanitów ze wschodniej pustyni, która była na północ od ich własnych posiadłości, spowodował, że mieszkańcy, którzy byli w ziemi Zarahemla, i na ziemi około Powinni udać się na wschodnie pustkowia, aż do granic, nad brzeg morza i posiąść ziemię.

10 Umieścił też armie na południu, w granicach ich posiadłości, i zmusił ich do wzniesienia fortyfikacji, aby mogli zabezpieczyć swe armie i swój lud przed wrogami.

11 W ten sposób odciął wszystkie warownie Lamanitów na wschodniej pustyni: tak, a także na zachodzie, wzmacniając linię między Nefitami a Lamanitami, między krajem Zarahemla i ziemią Nefi; od zachodu, biegnąc przez głowę rzeki Sydon;

12 Nefici posiadający całą ziemię na północ; tak, nawet cała ziemia, która była na północy kraju, Obfita, zgodnie z ich przyjemnością.

13 Tak więc Moroni, wraz ze swymi wojskami, wzrastał codziennie, dzięki zapewnieniu ochrony, którą jego dzieła przyniosły; dlatego usiłowali odciąć moc i moc Lamanitów, z dala od ziem ich posiadłości, aby nie mieli żadnej władzy na ziemiach swoich posiadłości.

14 I stało się, że Nefici założyli miasto; i nazwali imię miasta Moroni; i to było nad wschodnim morzem; i było na południe od linii posiadłości Lamanitów.

15 Rozpoczęli także fundację dla miasta między miastem Moroni a miastem Aaron, łącząc się z granicami Aarona i Moroniego; i nazwali imię miasta, czyli ziemi, Nefihah.

16 I w tymże roku rozpoczęli budowę wielu miast na północy; jeden w szczególny sposób, który nazwali Lehi, który był na północy, przez granice brzegu morza. I tak zakończył się dwudziesty rok.

17 W tych dostatnich okolicznościach byli mieszkańcy Nefiego, w początkach dwudziestego i pierwszego roku panowania sędziów nad ludem Nefiego.

18 I rozmnożyli się niezmiernie, a obfitszy byli; tak, i rozmnożyli się, i wosk silny w ziemi.

19 Widzimy więc, jak miłosierni i sprawiedliwi są wszystkie sprawy Pana, wypełnienie wszystkich Jego słów dla synów ludzkich;

20 Tak, widzimy, że słowa jego są sprawdzone, nawet w tym czasie, o którym mówił do Lei: Błogosławionaś ty i dzieci twoje; i będą błogosławieni; ponieważ zachowują moje przykazania, będą prosperować w kraju.

21 Pamiętajcie jednak, że nie przestrzegają moich przykazań, zostaną odcięci od obecności Pana.

22 Widzimy, że obietnice te zostały zweryfikowane ludowi Nefi; albowiem to były ich kłótnie i ich spory, ich morderstwa i ich plądrowanie, ich bałwochwalstwo, ich nierządnice i ich obrzydliwości, które były między sobą, które sprowadziło na nich ich wojny i ich zniszczenia.

23 A ci, którzy byli wierni w przestrzeganiu przykazań Pana, zostali wyzwoleni przez cały czas, podczas gdy tysiące ich niegodziwych braci zostały skazanych na niewolę lub zginęli mieczem, lub aby zniknęli w niewierze, i mieszają się z Lamanitami. .

24 Ale oto nie było szczęśliwszego czasu wśród ludu Nefiego od czasów Nefiego, niż za dni Moroniego; tak, nawet w tym czasie, w dwudziestym pierwszym roku panowania sędziów.

25 I stało się, że dwadzieścia i drugi rok panowania Sędziów również zakończył się pokojem; tak, a także dwudziestego i trzeciego roku.

26 I stało się, że na początku dwudziestego i czwartego roku panowania sędziów pokój ludu Nefiego byłby pokojem, gdyby nie spór, który miał miejsce między nimi w sprawie ziemi z Lehi i ziemi Morianton, która połączyła się z granicami Lehi; obaj byli na granicach przy brzegu morza.

27 Albowiem oto lud, który posiadł ziemię Morianton, przyjął część ziemi Lehiego; dlatego zaczęły się między nimi ciepłe spory, tak że lud Moriantona podniósł broń przeciwko swoim braciom, a oni zostali zdeterminowani przez miecz, aby ich zabić.

28 Ale oto lud, który posiadł ziemię Lehi, uciekł do obozu Moroniego i prosił go o pomoc; bo oto oni nie byli w błędzie.

29 I stało się, gdy lud Morianton, którego prowadził człowiek, który nazywał się Morianton, odkrył, że lud Lehiego uciekł do obozu Moroniego, byli przerażeni, aby armia Moroniego nie doszła do skutku. je i zniszcz je;

30 Przetoż Morianton włożył je do ich serc, aby uciekły do ​​ziemi, która była na północy, która była pokryta wielkimi zbiornikami wody, i wzięli w posiadanie kraj, który był na północ.

31 A oto oni zrealizowaliby ten plan (co by było powodem do rozpaczy), ale oto Morianton, będąc człowiekiem wielkiej namiętności, rozgniewał się na jednego ze swoich służących, i upadł na nią, i bił ją bardzo.

32 I stało się, że uciekła, a przyszła do obozu Moroniego, i oznajmiła Moroniemu wszystko na ten temat; a także ich zamiary ucieczki do ziemi na północ.

33 A oto lud, który był w ziemi Obfity, a raczej Moroni, bał się, że będą słuchać słów Moriantona, i zjednoczy się ze swoim ludem, iw ten sposób zdobędzie te części ziemi, które leżą podstawa dla poważnych konsekwencji wśród ludzi Nefiego; tak, jakie konsekwencje doprowadzą do obalenia ich wolności;

34 Dlatego Moroni wysłał armię wraz z ich obozem, aby przewodził ludowi Morianton, aby powstrzymać ich ucieczkę do ziemi na północ.

35 I stało się, że ich nie poprowadzili, aż doszli do granic spustoszenia ziemi; i tam ich przewodzili, przez wąską przełęcz prowadzącą przez morze do ziemi na północ; tak, nad morzem, na zachodzie i na wschodzie.

36 I stało się, że wojsko, które było posłane przez Moroniego, prowadzone przez człowieka, którego imię było Teancum, spotkało się z mieszkańcami Moriantonu;

37 A tak upartymi byli ludzie z Morianton (zainspirowani jego niegodziwością i pochlebstwami), że rozpoczęła się między nimi bitwa, w której Teancum pobił Moriantona, i pokonał jego armię, wziął ich do niewoli i wrócił do obóz Moroni.

38 I tak skończył się dwadzieścia i czwarty rok panowania Sędziów nad ludem Nefiego. I tak oto sprowadzono ludzi z Morianton.

39 A gdy zawarli przymierze, aby zachować pokój, zostali przywróceni do ziemi Morianton, i nastąpiło zjednoczenie między nimi a ludem Lehi; i zostali również przywróceni do swoich ziem.

40 I stało się, że tego samego roku, gdy lud Nefiego przywrócił im pokój, ten Nefihasz, drugi naczelny sędzia, umarł, wypełniając przed sądem doskonałą sprawiedliwość przed Bogiem;

41 Niemniej jednak odmówił Almie przejęcia tych zapisów i rzeczy uznanych przez Almę i jego ojców za najbardziej święte; dlatego Alma przekazał je swojemu synowi Helamanowi.

42 Oto stało się, że syn Nefisha został wybrany, aby zasiadł na miejscu sądu zamiast ojca swego; tak, został mianowany naczelnym sędzią i zwierzchnikiem nad ludem, z przysięgą i świętym obrzędem, aby sądzić sprawiedliwie, i zachować pokój, i wolność ludu, i przyznać im swoje święte przywileje oddawać cześć Panu ich Bóg;

43 Tak, aby podtrzymywać i podtrzymywać sprawę Bożą przez wszystkie dni jego, a nieść bezbożnych przed oblicze sprawiedliwości według przestępstwa ich. A oto jego imię było Pahoran.

44 I Pahoran wypełnił miejsce swego ojca i rozpoczął jego panowanie pod koniec dwudziestego czwartego roku, nad ludem Nefiego.

Alma, Rozdział 23

1 I stało się teraz, gdy rozpoczął się dwudziesty i piąty rok panowania sędziów nad ludem Nefiego, ustanowili pokój między ludem Lehim i ludem Morianton, dotyczący ich ziem i rozpoczynając dwadzieścia pięć lat w pokoju;

2 Niemniej jednak długo nie utrzymywali pokoju na ziemi, bo zaczęły się kłótnie między ludem o naczelnym sądzie, Pahoranie; oto bowiem była część ludzi, którzy pragnęli, aby kilka szczególnych punktów prawa zostało zmienionych.

3 Ale oto Pahoran nie zmieniłby ani nie doznałby zmiany Prawa; dlatego nie słuchał tych, którzy posłali w ich głosach prośby dotyczące zmiany prawa;

4 A ci, którzy pragnęli, aby prawo było zmienione, rozgniewali się na niego i pragnęli, aby już nie był naczelnym sędzią nad ziemią; w związku z tym pojawił się ciepły spór dotyczący tej sprawy; ale nie do rozlewu krwi.

5 I stało się, że ci, którzy pragnęli, aby Pahoran został zdetronizowany z sądu, zostali nazwani królami, ponieważ pragnęli, aby prawo zostało zmienione w taki sposób, aby obalić wolny rząd i ustanowić król nad ziemią.

6 A ci, którzy byli spragnieni, aby Pahoran pozostawał naczelnym sędzią nad krajem, przyjął na nich imię męża; i tak był podział między nimi; ponieważ wolni ludzie złożyli przysięgę lub zawarli przymierze, aby zachować swoje prawa i przywileje swojej religii przez wolny rząd.

7 I stało się, że sprawa ich sporów została rozstrzygnięta głosem ludu.

8 I stało się, że głos ludu przyszedł na korzyść ludzi wolnych, a Pahoran zachował miejsce sądu, które sprawiło wielką radość wśród braci Pahoran, a także wielu ludzi wolności; którzy także uciszyli króla-ludzi, aby nie sprzeciwiali się, ale byli zobowiązani do zachowania przyczyny wolności.

9 A ci, którzy byli na korzyść królów, byli urodzonymi w wielkim narodzeniu; i starali się być królami; i byli wspierani przez tych, którzy szukali władzy i władzy nad ludźmi.

10 Ale oto był krytyczny czas, aby takie rozterki znalazły się wśród ludu Nefiego; Albowiem oto Amalickja znowu wzbudził serca ludu Lamanitów, przeciwko ludowi Nefitów, i gromadził żołnierzy ze wszystkich części swojej ziemi, uzbrajając ich i przygotowując się do wojny z całą pilnością. ponieważ przysiągł pić krew Moroniego.

11 Lecz ujrzymy, że Jego obietnica, którą złożył, była nierozważna; mimo to przygotował siebie i swoje wojska, aby przystąpić do bitwy przeciwko Nefitom.

12 A jego wojska nie były tak wielkie, jak dotąd, z powodu wielu tysięcy zabitych przez Nefitów;

13 Ale pomimo wielkiej straty Amalikiasz zebrał wspaniałą wielką armię, tak że obawiał się nie zejść do ziemi Zarahemli.

14 Tak, nawet sam Amalickiasz zstąpił na czele Lamanitów.

15 I było w dwudziestym i piątym roku panowania Sędziów; w tym samym czasie zaczęli rozstrzygać sprawy swoich sporów dotyczących naczelnego sędziego Pahorana.

16 I stało się, że gdy ludzie, którzy zostali nazwani królami, usłyszeli, że Lamanici zstępują, aby walczyć przeciwko nim, cieszyli się w swoich sercach i nie chcieli wziąć w ramiona; bo tak się rozgniewały z naczelnym sędzią, a także z ludźmi wolności, że nie przyjęliby broni, by bronić swego kraju.

17 I stało się, gdy ujrzawszy to Moroni, i ujrzawszy, że Lamanici zbliżają się do granic ziemi, rozgniewał się, z powodu uporu tych ludzi, których starał się z taką pilnością zachować. ; tak, był przerażony; jego dusza była pełna gniewu przeciwko nim.

18 I stało się, że posłał prośbę, głosem ludu, do namiestnika ziemi, żądając, aby ją przeczytał, i dał mu [Moroni] moc, by zmusić tych dysydentów do obrony ich kraju, lub aby ich zabić;

19 To była jego pierwsza troska, aby położyć kres takim spórom i niezgodom między ludźmi; ponieważ oto było to dotąd przyczyną ich całkowitego zniszczenia.

20 I stało się, że się stało, według głosu ludu.

21 I stało się, że Moroni rozkazał, aby jego armia szła przeciwko tym królom, aby zniszczyć ich pychę i swoją szlachetność, i wyrównać ich do ziemi, albo wzięli broń i popierali sprawę wolności.

22 I stało się, że wojska maszerowały przeciwko nim; i zniszczyli swą dumę i swoją szlachetność, tak, że kiedy podnieśli swoją broń do walki z ludźmi Moroniego, zostali wyciosani i wyrównani do ziemi.

23 I stało się czterech tysięcy tych odszczepieńców, którzy byli wyciosani przez miecz; a ich przywódcy, którzy nie zostali zabici w bitwie, zostali zabrani i wrzuceni do więzienia, ponieważ nie było czasu na ich próby w tym okresie;

24 A pozostali z tych dysydentów, zamiast być dobijani na ziemię mieczem, poddali się standardowi wolności i zostali zmuszeni do podniesienia tytułu wolności na ich wieżach, w ich miastach i do podjęcia broń w obronie swojego kraju.

25 I w ten sposób Moroni położył kres tym królom, że nie było żadnych znanych im przez określenie królów; w ten sposób położył kres uporowi i dumie tych ludzi, którzy wyznawali krew szlachetności;

26 Lecz oni zostali poniżeni, aby ukorzyć się jak bracia i walczyć dzielnie o swoją wolność od niewoli.

27 Oto gdy Moroni rozbijał wojny i spory między swym ludem, i poddawał ich pokojowi i cywilizacji, i przygotowywał przepisy, by przygotować wojnę przeciwko Lamanitom, oto Lamanici weszli do kraina Moroniego, która znajdowała się w granicach przy brzegu morza.

28 I stało się, że Nefici nie byli wystarczająco silni w mieście Moroni; dlatego Amalickiah jeździł nimi, zabijając wielu.

29 I stało się, że Amalikiasz zawładnął miastem; tak, posiadanie wszystkich ich fortyfikacji.

30 A ci, którzy uciekli z miasta Moroniego, przyszli do miasta Nefiha; a także mieszkańcy miasta Lehi zebrali się, przygotowali się i byli gotowi przyjąć Lamanitów do bitwy.

31 I stało się, że Amalikijasz nie zmusi Lamanitów, aby szli przeciwko miastu Nefihah do boju, ale zachowali je przy brzegu morskim, pozostawiając ludzi w każdym mieście, aby go utrzymywali i bronili;

32 I tak poszedł dalej, obejmując wiele miast: miasto Nefihah, miasto Lehi, miasto Morianton, miasto Omner, miasto Gid i miasto Mulek, wszystkie które znajdowały się na wschodnich granicach, nad brzegiem morza.

33 I tak Lamanici uzyskali przez spryt Amalikiasza, tak wiele miast, przez ich niezliczone zastępy, z których wszystkie były silnie umocnione, po sposobie umocnień Moroniego; z których wszystkie stały się fortunami dla Lamanitów.

34 I stało się, że pomaszerowali do granic ziemi Obfity, prowadząc Nefitów przed nimi i mordując wielu.

  1. Teancum, który zabił Moriantona, spotkał się z jego ludem i poleciał w swoim locie.

36 I stało się też, gdy on szedł na czele Amalikiasza, gdy szedł wraz z liczną armią, aby mógł objąć ziemię Obfitą, a także ziemię na północ.

37 Lecz spotkał się z rozczarowaniem, będąc odparty przez Teancuma i jego ludzi, ponieważ byli oni wielkimi wojownikami: ponieważ każdy człowiek z Teancum przekroczył Lamanitów w ich sile i umiejętnościach wojennych, na tyle, że zyskali przewaga nad Lamanitami.

38 I stało się, że ich nękali, tak iż ich zabili, aż się ściemniło.

39 I stało się, że Teancum i jego ludzie rozbili namioty na obrzeżach ziemi. a Amalikiasz rozbił swe namioty w granicach przy plaży nad brzegiem morza i po tym sposobie jechali.

40 A gdy nadeszła noc, Teancum i jego sługa skradli się i wyszli w nocy, i poszli do obozu Amalickich; a oto sen ich ogarnął, z powodu ich wielkiego zmęczenia, które było spowodowane pracą i żarem dnia.

41 Teancum zaś ukradkiem wszedł do namiotu króla i rzucił mu oszczep w oszczep; I natychmiast uczynił śmierć króla, że ​​nie obudził swoich sług.

42 I wrócił zasię do swego obozu, a oto jego ludzie już spali; i obudził ich, i powiedział im wszystko, co uczynił.

43 I sprawił, że wojska jego staną w gotowości, aby się nie zbudzili Lamanici i nie przyszli na nich.

44 I tak skończył się dwudziesty i piąty rok panowania Sędziów nad ludem Nefi; w ten sposób zakończył dni Amalikiasza.

Alma, rozdział 24

1 I stało się teraz w dwudziestym i szóstym roku panowania sędziów nad ludem Nefiego, a oto gdy Lamanici obudzili się pierwszego ranka pierwszego miesiąca, oto znaleźli Amalickiasza, który umarł we własnej osobie. namiot; i zobaczyli także, że Teancum był gotowy, aby dać im bitwę w tym dniu.

2 A gdy ujrzeli to Lamanici, zlękli się; porzuciwszy swój projekt, maszerując w kierunku północnym na północ, wycofali się wraz z całą swoją armią do miasta Mulek i szukali ochrony w swoich fortyfikacjach.

3 I stało się, że brat Amalikijasza został królem nad ludem; i nazywał się Ammoron; tak król Ammoron, brat króla Amalikiasza, został wyznaczony do panowania w jego miejsce.

4 I stało się, że rozkazał, aby lud jego zachował te miasta, które wzięli przez przelanie krwi; albowiem oni nie wzięli miast, tylko że stracili dużo krwi.

5 A teraz Teancum zobaczył, że Lamanici byli zdecydowani zachować te miasta, które zdobyli, i te części ziemi, które zdobyli;

6 Widząc także ogrom ich liczebności, Teancum pomyślał, że nie jest celowe, aby próbował zaatakować ich w swoich fortach; ale trzymał swoich ludzi wokół, jakby przygotowywali się do wojny;

7 Tak, i rzeczywiście przygotowywał się do obrony przed nimi, rzucając mury wokół i przygotowując miejsca ucieczki.

8 I stało się tak, przygotowując się do wojny, aż Moroni wysłał wielką liczbę ludzi, aby umocnić swą armię;

9 Moroni także wysłał do niego rozkazy, aby zatrzymał wszystkich więźniów, którzy wpadli w jego ręce; ponieważ jako Lamanici zabrali wielu więźniów, aby zatrzymał wszystkich więźniów Lamanitów, jako okup za tych, których zabrali Lamanici.

10 I posłał do niego rozkazy, aby ufortyfikował ziemię Obfity, i zabezpieczył wąską przełęcz, która prowadziła do ziemi na północ, aby Lamanici nie zdobyli tego punktu i mieli moc nękać ich ze wszystkich stron.

11 I Moroni także posłał do niego, pragnąc go, aby był wierny w utrzymaniu tej dzielnicy kraju i że będzie szukał każdej sposobności biczowania Lamanitów w tej dzielnicy, tak jak w jego mocy,

12 Być może może wziąłby znowu, podstępem lub w inny sposób, te miasta, które zostały zabrane z ich rąk; a także umocni i wzmocni miasta dookoła, które nie wpadły w ręce Lamanitów.

13 I rzekł do niego: Przyszedłem do ciebie, ale oto Lamanici są nad nami w granicach ziemi nad morzem zachodnim; a oto idę przeciwko nim, dlatego nie mogę przyjść do was.

14 A król (Ammoron) opuścił ziemię Zarahemla, i oznajmił królowej o śmierci brata swego, i zgromadził wielką liczbę ludzi, i pomaszerował przeciwko Nefitom, graniczy z morzem zachodnim;

15 I w ten sposób usiłował nękać Nefitów i odciągnąć część ich sił do tej części kraju, podczas gdy on rozkazał tym, których pozostawił, posiąść miasta, które wziął, aby również nękali Nefici na granicach przy wschodnim morzu; i powinni wziąć w posiadanie ich ziemie tak bardzo, jak to było w ich mocy, zgodnie z mocą ich armii.

16 I tak byli Nefici w tych niebezpiecznych okolicznościach, w zakończeniu dwudziestego i szóstego roku panowania Sędziów nad ludem Nefiego.

17 Lecz oto, w dwudziestym i siódmym roku panowania Sędziów, Teancum, dowodząc Moronim, który ustanowił armie, aby strzec południowych i zachodnich granic kraju, rozpoczął swój marsz w kierunku ziemia Obfita, aby mógł pomóc Teancumowi ze swoimi ludźmi, w odzyskaniu miast, które utracili.

18 I stało się, że Teancum otrzymał rozkaz, by zaatakować miasto Mulek i odzyskać je, jeśli to możliwe.

19 I stało się, że Teancum przygotowywał się do ataku na miasto Mulek i wyruszył wraz z wojskiem przeciwko Lamanitom; ale zobaczył, że niemożliwe było, aby mógł je pokonać, gdy byli w swoich fortyfikacjach;

20 Dlatego porzucił swe zamiary i wrócił do miasta Szczodrze, aby czekać na przyjście Moroniego, aby mógł otrzymać siłę swojej armii.

21 I stało się, że Moroni przybył z wojskiem do krainy Obfitości, w końcu dwudziestego i siódmego roku panowania Sędziów nad ludem Nefiego.

22 A w początku dwudziestego i ósmego roku Moroni i Teancum, i wielu naczelnych wodzów, odbyli radę wojenną, co powinni uczynić, aby sprawić, że Lamanici wystąpią przeciwko nim, aby walczyć;

23 Albo, że w jakiś sposób mogą wypłaszczyć ich z ich twierdz, aby zyskać przewagę nad nimi i wziąć ponownie miasto Mulek.

24 I stało się, że posłali ambasady do wojska Lamanitów, które strzegły miasta Mulek, do ich przywódcy, którego imię było Jakób, pragnąc go, aby wyszedł ze swymi wojskami na spotkanie na równinach, między dwoma miastami.

25 Lecz oto Jakób, który był syramitą, nie wyszedł ze swoją armią, aby spotkać się z nimi na równinach.

26 I stało się, że Moroni nie mając nadziei, że spotka ich na uczciwych zasadach, postanowił, że zdoła wywabić Lamanitów z ich twierdz.

27 Dlatego spowodował, że Teancum powinien wziąć niewielką liczbę ludzi i maszerować w pobliżu brzegu morskiego; a Moroni i jego wojsko w nocy poszli na pustynię, na zachód od miasta Mulek;

28 A tak nazajutrz, gdy strażnicy Lamanitów odkryli Teancuma, pobiegli i opowiedzieli o tym Jakubowi, ich przywódcy.

29 I stało się, że wojska Lamanitów wyruszyły przeciwko Teancumowi, przypuszczając, że ich liczba pokonała Teancuma, ze względu na małą liczbę jego członków.

30 A gdy Teancum ujrzał, jak armie Lamanitów wychodziły przeciwko niemu, zaczął się wycofywać nad brzegiem morza na północ.

31 I stało się, gdy Lamanici spostrzegli, że zaczął uciekać, odważnie się wziął i ścigał ich z wigorem.

32 A gdy Teancum prowadził w ten sposób Lamanitów, którzy na próżno ich ścigali, oto Moroni rozkazał, aby część jego armii, która była z nim, wyszła do miasta i wzięła go w posiadanie.

33 I tak uczynili, i zabili wszystkich, którzy zostali, aby chronić miasto; tak, wszyscy, którzy nie oddadzą swojej broni wojennej.

34 I tak Moroni uzyskał posiadanie miasta Mulek wraz z częścią swojej armii, podczas gdy on maszerował z resztą, aby spotkać się z Lamanitami, kiedy powrócili z pościgu za Teancumem.

35 I stało się, że Lamanici ścigali Teancum, aż doszli do miasta Szczodrze, a potem zostali napotkani przez Lehi i małą armię, która została, by chronić miasto Obfitość.

36 A oto teraz, gdy wyżsi dowódcy Lamanitów ujrzeli Lehiego, wraz z jego wojskiem, idąc przeciwko nim, uciekli w wielkim zamieszaniu, aby nie mogli zdobyć miasta Mulek, zanim Lehi ich nie dogoni; ponieważ byli zmęczeni z powodu marszu, a ludzie z Lehi byli świezi.

37 Teraz Lamanici nie wiedzieli, że Moroni był z tyłu ze swoją armią; a wszyscy się bali, był Lehi i jego ludzie.

38 Teraz Lehi nie chciał ich wyprzedzić, dopóki nie spotkają Moroniego i jego armii.

39 I stało się, że zanim Lamanici odstąpili daleko, zostali otoczeni przez Nefitów; przez ludzi Moroni z jednej strony i mężczyzn Lehi po drugiej, z których wszyscy byli świezi i pełni siły; ale Lamanici byli znużeni, z powodu długiego marszu.

40 Moroni nakazał swoim ludziom, aby padli na nich, dopóki nie oddadzą swojej broni.

41 I stało się, że Jakób, będąc ich wodzem, będąc również syramitą, i mając niepokonanego ducha, poprowadził Lamanitów do bitwy z wielką furią przeciwko Moroniemu.

42 Moroni był w trakcie marszu, dlatego Jakub postanowił ich zabić i przebił się do miasta Mulek.

43 Lecz oto Moroni i jego ludzie byli silniejsi; dlatego nie ustąpili przed Lamanitami.

44 I stało się, że walczyli obiema rękami z wielką furią; a po obu stronach było wielu zabitych; tak, a Moroni został ranny, a Jakub został zabity.

45 A Lehi naciskał na ich tyły z taką furią, ze swoimi silnymi ludźmi, że Lamanici na tyłach wydali swoją broń wojenną; a pozostała część, będąc bardzo zdezorientowana, nie wiedziała, czy iść, czy uderzyć.

46 Moroni, widząc ich zamęt, rzekł do nich: Jeśli wynieśliście waszą broń wojenną i wyrwaliście ją, oto, że nie będziemy przelewać waszej krwi.

47 I stało się, gdy usłyszeli te słowa Lamanici, ich przełożeni, wszyscy ci, którzy nie byli zabici, wyszli i zrzucili broń wojenne u stóp Moroniego, a także rozkazali swym ludziom, aby robili to samo:

48 Ale oto było wielu, którzy by nie chcieli; a ci, którzy nie chcieli wydać swoich mieczy, zostali zabrani i związani, a ich broń wojenna została im odebrana, i zmuszeni byli iść z braćmi do ziemi.

49 A teraz liczba wziętych do niewoli więźniów przewyższała liczbę tych, którzy zostali zabici; tak, więcej niż tych, którzy zostali zabici po obu stronach.

50 I stało się, że postawili strażników nad więźniami Lamanitów, i zmusili ich, aby szli i grzebali umarłych; tak, a także umarli Nefitów, którzy zostali zabici; Moroni postawił na nich mężczyzn, aby ich pilnowali, podczas gdy oni powinni wykonywać swoją pracę.

51 Moroni udał się z Lehim do miasta Mulek, objął władzę nad miastem i dał je Lehi.

52 A oto ten Lehi był człowiekiem, który był z Moroni w większej części wszystkich swoich bitew; i był człowiekiem podobnym do Moroniego; i radowali się nawzajem bezpieczeństwem; tak, byli ukochani przez siebie nawzajem, a także ukochani przez cały lud Nefiego.

53 I stało się, że po tym, jak Lamanici zakończyli grzebanie swoich zmarłych, a także umarłych Nefitów, powrócili na ziemię Obfity;

54 A Teancum, według rozkazów Moroniego, spowodował, że oni powinni zacząć pracować przy kopaniu rowu wokół ziemi, czyli miasta Szczodrości;

55 I sprawił, że oni zbudowali na drewnianych brzegach rowu poręcz drewna; i wyrzucali ziemię z rowu na poręcz belek;

56 I tak sprawili, że Lamanici zaczęli pracować, aż otoczyli miasto Obfitości wokół silnym murem z drewna i ziemi, aż do wysokości.

57 A to miasto stało się nadciągającą twierdzą; w tym mieście pilnowali więźniów Lamanitów; tak, nawet w murach, które kazali im budować własnymi rękami.

58 Teraz Moroni był zmuszony zmusić Lamanitów do pracy, ponieważ łatwo było ich strzec podczas pracy; i pragnął wszystkich swoich sił, kiedy powinien dokonać ataku na Lamanitów.

59 W ten sposób Moroni odniósł zwycięstwo nad jedną z największych armii Lamanitów i uzyskał posiadanie miasta Mulek, które było jednym z najsilniejszych chwytów Lamanitów w ziemi Nefiego; w ten sposób zbudował też warownię, by zatrzymać swoich więźniów.

60 I stało się, że nie czynił więcej bitwy z Lamanitami w tym roku; ale zatrudniał swoich ludzi, przygotowując się do wojny: tak, i czyniąc fortyfikacje, aby strzec się przed Lamanitami; tak, a także wyzwolenie ich kobiet i ich dzieci z głodu i ucisku oraz zapewnienie żywności dla ich armii.

61 I stało się, że armie Lamanitów, na morzu zachodnim, na południu, podczas gdy w nieobecności Moroniego, ze względu na jakąś intrygę wśród Nefitów, która spowodowała wśród nich niezgodę, zyskały nieco miejsca nad Nefitami tak, że zdobyli oni pewną liczbę swoich miast w tej części kraju;

62 I tak z powodu niegodziwości między sobą, tak ze względu na niezgodę i intrygi między sobą, zostali oni umieszczeni w najbardziej niebezpiecznych okolicznościach.

63 A teraz oto mam coś do powiedzenia o ludu Ammonowym, który na początku był Lamanitami; ale przez Ammon i jego braci, a raczej dzięki mocy i słowu Bożemu, nawrócili się do Pana;

64 I sprowadzono ich do ziemi Zarahemli, i odtąd byli chronieni przez Nefitów; a z powodu przysięgi, nie zostali objęci bronią swoich braci;

65 Bo złożyli przysięgę, że nigdy więcej nie przelali krwi; i zgodnie z ich przysięgą, zginęliby; owszem, cierpieliby, gdyby wpadli w ręce swoich braci, gdyby nie litość i nadciągająca miłość, jaką Ammon i jego bracia mieli dla nich;

66 Z tego powodu zostali sprowadzeni do ziemi Zarahemli; i byli kiedykolwiek chronieni przez Nefitów.

67 Lecz gdy ujrzeli niebezpieczeństwo i wiele ucisków i ucisków, które Nefici znosili dla nich, byli poruszeni współczuciem i pragnęli wziąć broń w obronie swego kraju.

68 Lecz oto, gdy mieli wziąć broń wojenną, zostali pokonani przez przekonania Helamana i jego braci, ponieważ mieli złamać przysięgę, którą złożyli;

69 A Helaman obawiał się, że tak postępując, powinni stracić swoje dusze; dlatego wszyscy, którzy weszli w to przymierze, byli zmuszeni patrzeć, jak ich bracia brną przez swoje udręki, w ich niebezpiecznych okolicznościach, w tym czasie.

70 Lecz oto stało się, że mieli wielu synów, którzy nie zawarli przymierza, aby nie wzięli broni swojej, aby się bronili przed wrogami;

71 W tym czasie zgromadzili się razem, ilu tylko było w stanie wziąć broń; i nazywali siebie Nefitami;

72 I weszli do przymierza, aby walczyć o wolność Nefitów; tak, aby chronić ziemię aż do zniesienia ich życia;

73 Tak, nawet oni zawarli przymierze, że nigdy nie zrezygnują z wolności, ale będą walczyć we wszystkich przypadkach, aby chronić Nefitów i siebie samych przed niewolą.

74 A oto dwa tysiące tych młodych ludzi, którzy przystąpili do tego przymierza, i wzięli ich broń wojenne, aby bronić ich kraju.

75 A teraz, ponieważ oni nigdy nie mieli niekorzystnej sytuacji dla Nefitów, stali się teraz w tym okresie również wielkim wsparciem, ponieważ wzięli swoją broń wojenną i chcieli, aby Helaman był ich przywódcą.

76 I byli wszyscy młodzieńcy, a byli mężnymi walecznymi dla odwagi, a także dla siły i działania; ale oto to nie wszystko: byli ludźmi, którzy przez cały czas byli prawdziwi w tym, co im powierzono;

77 Byli oni ludźmi prawdy i trzeźwości, ponieważ nauczono ich przestrzegać przykazań Boga i postępować uczciwie przed nim.

78 I stało się, że Helaman maszerował na czele swych dwóch tysięcy żołnierzy, ku poparciu ludu w granicach ziemi na południu przez morze zachodnie.

79 I tak zakończył się dwudziesty i ósmy rok panowania Sędziów nad ludem Nefi itd.

Alma, Rozdział 25

1 A stało się, w dwudziestym i dziewiątym roku sędziów, że Ammoron posłał do Moroniego, pragnąc, aby wymieniał więźniów.

2 I stało się, że Moroni czuł się niezmiernie rozradowany na tę prośbę, gdyż pragnął on postanowień, które zostały udzielone na wsparcie Lamanickich więźniów, dla poparcia własnego ludu; a także pragnął własnego ludu dla wzmocnienia swojej armii.

3 Teraz Lamanici zabrali wiele kobiet i dzieci; a wśród wszystkich więźniów Moroniego nie było ani kobiety, ani dziecka; lub więźniowie, których zabrał Moroni;

4 Dlatego Moroni postanowił podstępem, aby pozyskać jak najwięcej więźniów Nefitów z Lamanitów; dlatego napisał list i wysłał go przez sługę Ammorona, tego samego, który przyniósł list do Moroniego.

5 A oto słowa, które skierował do Ammorona, mówiąc: Oto Ammonsie, napisałem wam nieco o tej wojnie, którą prowadziliście przeciwko mojemu ludowi, albo raczej, co brat twój przeciwko nim stworzył, a wy wciąż jesteście zdecydowany kontynuować po swojej śmierci.

6 Oto powiadam wam coś o sprawiedliwości Bożej i mieczu Jego Wszechmogącego gniewu, który zwleka nad wami, chyba że żałujecie i wycofacie swoje armie na swoje ziemie, lub ziemie waszych dóbr, którymi jest ziemia Nefi; tak, powiedziałbym wam to, gdybyście byli w stanie ich słuchać;

7 Powiedziałbym ci o tym strasznym piekle, które czeka na przyjmowanie takich morderców, jak ty i twój brat, chyba że żałujesz i wycofujesz swoje mordercze cele, i powrócisz ze swoimi wojskami na swoje ziemie;

8 Lecz gdy raz odrzuciliście te rzeczy i walczyliście przeciwko ludowi Pańskiemu, tak i spodziewam się, że znowu to uczynicie.

9 A teraz oto jesteśmy gotowi przyjąć was; Tak, i jeśli nie wycofacie swoich celów, oto ściągniecie na siebie gniew tego Boga, którego odrzuciliście, na was, aż do waszego całkowitego zniszczenia;

10 A tak, jak żyje Pan, przyjdą do was nasze wojska, jeśli się nie wycofacie, a wkrótce będziecie nawiedzeni śmiercią, bo zatrzymamy nasze miasta i nasze ziemie; tak, i zachowamy naszą religię i przyczynę naszego Boga.

11 Lecz oto wydaje mi się, że mówię do was o tych rzeczach daremnie; albo przypuszczam, że jesteś dzieckiem piekła; dlatego zamknę swój list, mówiąc wam, że nie będę się wymieniał z więźniami, chyba że na warunkach, które wyzwolicie człowieka, jego żonę i dzieci, za jednego więźnia; jeśli tak się stanie, to się wymieni.

12 A oto, jeśli tego nie uczynicie, przyjdę przeciwko wam z moimi wojskami; tak, nawet Ja uzbroję moje kobiety i moje dzieci, i pójdę przeciwko tobie, a ja pójdę za tobą nawet do twojej własnej ziemi, która jest ziemią naszego pierwszego dziedzictwa; tak, i będzie krew dla krwi; tak, życie za życie; i dam ci bitwę, dopóki nie zostaniesz zniszczony z powierzchni ziemi.

13 Oto jestem w gniewie moim, a także w ludu moim; próbowaliście nas zamordować, a my tylko staraliśmy się bronić.

14 A oto, jeśli chcecie nas bardziej zniszczyć, będziemy starać się was zniszczyć; tak, i będziemy szukać naszej ziemi, ziemi naszego pierwszego dziedzictwa.

15 Teraz zamykam swój list. Jestem Moroni; Jestem przywódcą ludu Nefitów.

16 I stało się, że Ammon, gdy ten list otrzymał, rozgniewał się; i napisał inny list do Moroniego; a te są słowa, które napisał, mówiąc: Ammoron, król Lamanitów; Jestem bratem Amalikiasza, którego zamordowaliście.

17 Oto pomszczę na was Jego krew; tak, i przyjdę na was z moimi wojskami, bo nie boję się waszych gróźb.

18 Bo oto ojcowie wasi skrzywdzili braci swoich, tak iż oni okradli ich z przysługującego im prawa do rządu, gdy słusznie należał do nich.

19 A teraz oto, jeśli złożysz swoje ramiona i poddasz się rządzeniu przez tych, którym słusznie będzie należał rząd, wtedy sprawię, że mój lud złoży broń i nie będzie już w stanie wojny.

20 Oto wyłożyliście wiele gróźb przeciw mnie i mojemu ludowi; ale oto, nie boimy się waszych gróźb;

21 Niemniej jednak, z radością dam zamiar wymienić więźniów według waszej prośby, abym mógł zachować żywność dla mych wojowników;

22 I będziemy prowadzić wojnę, która będzie wieczna, albo podporządkowaniu Nefitów władzy, albo ich wiecznemu wygaśnięciu.

23 Co do tego Boga, którego wy odrzucacie, oto nie znamy takiej istoty; ty też nie; ale jeśli tak jest, że istnieje taka istota, nie wiemy, ale uczynił nas tak dobrze jak ty;

24 A jeźliby kto był diabłem i piekłem, to czyż was tam nie posłał, abyście mieszkali z moim bratem, któregoście zamordowali, a wyście dali do zrozumienia, że ​​poszedł na to miejsce? Ale oto te rzeczy nie są.

25 Jestem Ammoron i potomek Zorama, którego naparli ojcowie wasi i wyprowadzili z Jerozolimy. A oto teraz jestem odważnym Lamanitą.

26 Oto, ta wojna została podjęta, aby pomścić ich krzywdy, i zachować i uzyskać ich prawa do rządu; i zamykam swój list do Moroniego.

27 I stało się, że gdy Moroni otrzymał ten list, był bardziej rozgniewany, ponieważ wiedział, że Ammoron miał doskonałą znajomość jego oszustwa; tak, wiedział, że Ammoron wiedział, że nie była to słuszna przyczyna, która spowodowała, że ​​rozpoczął wojnę przeciwko ludowi Nefi.

28 I rzekł: Oto, nie będę zamiany więźniów z Ammoronem, ale on odejmie swój zamiar, jak to napisałem w liście; albowiem nie dam mu, aby miał więcej mocy niż to, co ma.

29 Oto znam miejsce, gdzie Lamanici pilnują mego ludu, którego wzięli do niewoli; i jak Ammoron nie dałby mi mojego listu, oto, dam mu według moich słów; Tak, będę szukał śmierci wśród nich, dopóki nie będą pozywać pokoju.

30 I stało się, że gdy Moroni wypowiedział te słowa, sprawił, że wśród jego ludzi trzeba dokonać rewizji, aby być może znalazł wśród nich człowieka, który był potomkiem Lamana.

31 I stało się, że znaleźli jednego, którego imię było Laman; i był jednym ze sług królewskich, zamordowanym przez Amalikiasza.

32 Teraz Moroni sprawił, że Laman i niewielka liczba jego ludzi udali się do strażników, którzy byli nad Nefitami.

33 Nefici byli strzeżeni w mieście Gid; dlatego Moroni wyznaczył Lamana i spowodował, że niewielka liczba mężczyzn powinna iść z nim.

34 A gdy był wieczór, Laman poszedł do strażników, którzy byli nad Nefitami, a oto, ujrzeli, że nadchodzi, i go okrzyknęli.

35 Ale on im rzekł: Nie bójcie się! Oto jestem Lamanitą. Oto uciekliśmy od Nefitów i śpią; a oto wzięliśmy ich wino i przynieśliśmy z nami.

36 Gdy Lamanici usłyszeli te słowa, przyjęli Go z radością. Odpowiedzieli mu: Daj nam z waszego wina, abyśmy mogli pić; cieszymy się, że tak wzięliście wino ze sobą, bo jesteśmy zmęczeni.

37 Lecz Laman rzekł do nich: Utrzymajmy nasze wino, póki nie pójdziemy przeciwko Nefitom do bitwy. Ale to powiedzenie sprawiło, że bardziej pragnęli pić wino.

38 Bo rzekli: My jesteśmy znużeni, więc weźmy wino, a przez które otrzymamy wino za nasze racje, które wzmocnią nas, abyśmy szli przeciwko Nefitom. I rzekł do nich Laman: Możesz czynić według swoich pragnień.

39 I stało się, że oni wzięli wino darmo, i było to miłe dla ich smaku; dlatego wzięli go bardziej swobodnie; i było silne, przygotowane w swej sile.

40 I stało się, że oni pili i weselili się, i po wszystkie dni byli pijani.

41 A gdy Laman i jego ludzie zobaczyli, że wszyscy są pijani i pogrążeni w głębokim śnie, wrócili do Moroniego i opowiedzieli mu wszystko, co się wydarzyło. A teraz było to zgodne z projektem Moroniego.

42 Moroni przygotował swoich ludzi z bronią wojenną; i posłał do miasta Gid, podczas gdy Lamanici spali w głębokim śnie, i pijani, i wrzucili broń wojenną do więźniów, tak że wszyscy byli zbrojni; tak, nawet dla ich kobiet i wszystkich ich dzieci, ilu tylko było w stanie użyć broni wojennej; kiedy Moroni uzbroił tych więźniów.

43 A wszystko to dokonało się w głębokiej ciszy. Ale gdyby obudzili Lamanitów, byli pijani i Nefici mogli ich zabić.

44 Lecz to nie było pragnienie Moroniego. Nie rozkoszował się morderstwem ani rozlewem krwi; ale rozkoszował się ratowaniem swego ludu przed zniszczeniem; dlatego nie mógł sprowadzić na niego niesprawiedliwości, nie spadłby na Lamanitów i nie zniszczył ich w pijaństwie.

45 Ale on zdobył swoje pragnienia; bo zbroił tych więźniów Nefitów, którzy byli w murach miasta, i dał im moc do zdobycia tych części, które znajdowały się w murach;

46 Wtedy on spowodował, że ludzie, którzy byli z nim, wycofali się od nich i okrążyli armie Lamanitów.

47 A oto to stało się w porze nocnej, tak że gdy Lamanici obudzili się rano, ujrzeli, że bez Nefitów zostali otoczeni i że ich więźniowie byli zbrojni w sobie.

48 I tak zobaczyli, że Nefici mają nad nimi władzę; w tych okolicznościach odkryli, że nie jest celowe, aby walczyć z Nefitami;

49 Przetoż naczelnicy ich żądali broni wojennej, i wyprowadzili ich, i rzucili je u nefitów, błagając o miłosierdzie. A teraz to było pragnienie Moroniego.

50 Wziął jeńców wojennych, i zawładnął miastem, i kazał wyzwolić wszystkich więźniów, którzy byli Nefitami; i dołączyli do armii Moroniego, i byli wielką siłą dla jego armii.

51 I stało się, że on sprawił Lamanitom, których wziął do niewoli, że oni powinni rozpocząć pracę w umacnianiu fortyfikacji wokół miasta Gid.

52 I gdy ufortyfikował miasto według swoich pragnień, sprawił, że jego więźniowie zostali zabrani do miasta Szczodrości.

53 I on także strzegł tego miasta z wielką siłą.

54 I stało się, że pomimo wszystkich intryg Lamanitów zachowali i ochronili wszystkich więźniów, których wzięli, a także zachowali cały grunt i przewagę, którą odzyskali.

55 I stało się, że Nefici zaczęli znowu być zwycięzcami i odzyskać swoje prawa i przywileje.

56 Wiele razy Lamanici próbowali ich okrążyć nocą, ale w tych próbach stracili wielu więźniów.

57 I wiele razy próbowali podawać swe wino Nefitom, aby je zniszczyć trucizną lub pijaństwem.

58 Lecz oto Nefici nie spiesznie pamiętali o Panu, swoim Bogu, w czasie ich nieszczęścia.

59 Nie można ich było wziąć w pułapkę; tak, nie wzięliby udziału w swoim winie; tak, nie spożywają wina, z wyjątkiem tego, że najpierw dali je niektórym Lamanickim więźniom.

60 I byli tak ostrożni, że nie wolno im podawać żadnej trucizny; gdyby bowiem ich wino zatruło Lamanit, zatrułoby to również Nefitę; i dlatego spróbowali wszystkich swoich trunków.

61 A teraz stało się, że Moroni zechce przygotować się do ataku na Morianton.

62 Albowiem oto Lamanici uczynili z uczynków miasto Moriantonowe, aż stało się ono przegralem; i ciągle wnosili nowe siły do ​​tego miasta, a także nowe zapasy żywności.

63 I tak zakończył się dwudziesty i dziewiąty rok panowania sędziów, nad ludem Nefiego.

Alma, rozdział 26

1 A tak się stało w początku trzydziestego roku panowania sędziów, drugiego dnia, pierwszego miesiąca, Moroni otrzymał list od Helamana, oznajmiając sprawy ludu w tej dzielnicy ziemi .

2 A te są słowa, które napisał, mówiąc: Mój umiłowany bracie, Moroni, jak również w Panu, jak w uciskach wojennych; oto mój umiłowany bracie, mam ci coś do powiedzenia na temat naszej wojny w tej części kraju.

3 Oto dwa tysiące synów tych ludzi, których Ammon przywiódł z ziemi Nefiego.

4 Teraz wiecie, że byli potomkami Lamana, który był najstarszym synem naszego ojca, Lehiego.

5 Nie potrzebuję już wam więcej pouczać o ich tradycjach i ich niewiarę, bo wiesz o tym wszystkim; dlatego przypuszczam, że wam mówię, że dwa tysiące tych młodych ludzi wzięło ich broń wojenną i żebym ja był ich przywódcą; i wyruszyliśmy, aby bronić naszego kraju.

6 A teraz i wy dowiecie się o przymierzu, które stworzyli ich przodkowie, aby nie wzięli swojej broni wojennej przeciwko swym braciom, aby przelali krew.

7 Lecz w dwudziestym i szóstym roku, gdy ujrzeli nasze udręki i nasze uciski za nich, mieli właśnie złamać przymierze, które zawarli, i wziąć na siebie swoją broń w naszej obronie.

8 Ale nie chciałbym ich cierpieć, aby złamali przymierze, które zawarli, zakładając, że Bóg nas umocni, tak że nie powinniśmy więcej cierpieć z powodu wypełnienia przysięgi, którą przyjęli.

9 Ale oto jest jedna rzecz, w której możemy mieć wielką radość.

10 Albowiem oto w dwudziestym i szóstym roku I Helaman maszerował na czele tych dwóch tysięcy młodych ludzi do miasta Judei, aby asystować Antypowi, którego ustanowiliście przywódcą nad ludem tej części wylądować.

11 I przyłączyłem się do moich dwóch tysięcy synów (bo oni są godni, aby być nazywani synami) do wojska Antypa; w którym siła Antypa bardzo się rozradowała; bo oto jego armia została zredukowana przez Lamanitów, ponieważ ich wojska zabiły ogromną liczbę naszych ludzi; z tego powodu musimy żałować.

12 Niemniej jednak możemy pocieszyć się w tym punkcie: że umarli na rzecz swego kraju i swego Boga, a oni są szczęśliwi.

13 A Lamanici zatrzymali także wielu więźniów, z których wszyscy są głównymi dowódcami; dla nikogo innego nie zostali oszczędzeni żywi.

14 I przypuszczamy, że oni są teraz w tym czasie w ziemi Nefiego; tak jest, jeśli nie są zabici.

15 A teraz to są miasta, które Lamanici zdobyli, przelawszy krwią wielu naszych dzielnych ludzi: kraj Manti, miasto Manti, miasto Zeezrom i miasto Cumeni. i miasto Antyparach.

16 A te są miasta, które mieli, gdy przyszedłem do miasta Judzkiego; i znalazłem Antypa i jego ludzi, którzy trudzili się swoimi majtkami, by wzmocnić miasto;

17 Tak, i byli przygnębieni zarówno w ciele, jak iw duchu; bo walczyli dzielnie w dzień i trudzili się w nocy, aby utrzymać swoje miasta; i dlatego cierpieli wszelkiego rodzaju uciski.

18 A teraz postanowili podbić na tym miejscu albo umrzeć; dlatego możecie przypuszczać, że ta mała siła, którą przyniosłem ze sobą, tak, moi synowie, dała im wielkie nadzieje i wiele radości.

19 I stało się, gdy Lamanici spostrzegli, że Antypat otrzymał większą siłę dla swej armii, zostali zmuszeni przez rozkazy Ammorona, aby nie rzucili się przeciwko miastu Judei lub przeciwko nam, aby walczyć.

20 I tak myśmy byli faworyzowani od Pana, bo gdyby oni przyszli na nas w tej naszej słabości, mogliby prawdopodobnie zniszczyć naszą małą armię; ale w ten sposób zostaliśmy zachowani.

21 Ammoronowi przykazano, aby utrzymali te miasta, które przyjęli. W ten sposób zakończył się dwadzieścia i szósty rok.

22 Na początku dwudziestego i siódmego roku przygotowaliśmy nasze miasto i nas samych do obrony.

23 Teraz pragnęliśmy, aby Lamanici przyszli na nas; albowiem nie chcieliśmy atakować ich w ich twierdzach.

24 I stało się, żeśmy strzegli szpiegów, abyśmy pilnowali ruchów Lamanitów, aby nie przepuszczali nas w nocy ani w dzień, aby zaatakować nasze inne miasta, które były na północy;

25 Gdyż wiedzieliśmy w tych miastach, że nie byli wystarczająco silni, aby im sprostać; dlatego chcieliśmy, aby przechodzili obok nas, aby spadli na nich z tyłu, a tym samym wyprowadzili ich z tyłu, w tym samym czasie, gdy spotkali się na froncie.

26 Sądziliśmy, że możemy ich pokonać; ale oto byliśmy rozczarowani tym naszym pragnieniem.

27 Nie przechodzą przez nas z całą armią; ani trwać z częścią, aby nie byli wystarczająco silni, i powinni upaść.

28 Ani oni najdalej idą przeciw miastu Zarahemla; ani przez dłuższy czas nie przekroczyli głowy Sydonu, aż do miasta Nefihah.

29 I tak ze swymi siłami byli zdeterminowani, aby utrzymać miasta, które przyjęli.

30 A stało się, że w drugim miesiącu tegoż roku przyniesiono nam wiele pokarmów od ojców tych, których są dwa tysiące synów.

31 I wysłano do nas dwa tysiące ludzi z ziemi Zarahemli.

32 W ten sposób przygotowaliśmy dziesięć tysięcy ludzi i zaopatrzenie dla nich, a także dla ich żon i ich dzieci.

33 I Lamanici, widząc w ten sposób, że nasze siły codziennie wzrastają, a zaopatrzenie przybywa na nasze wsparcie, zaczęli się bać i zaczęli wymyślać, jeśli to było możliwe, położyć kres naszym przepisom przyjmowania i mocy.

  1. Kiedy zobaczyliśmy, że Lamanici zaczęli się niepokoić na ten temat, chcieliśmy wprowadzić w życie strategię:

35 Dlatego też Antyp kazał mi iść z małymi synami do sąsiedniego miasta, jak gdybyśmy zaopatrywali zaopatrzenie w sąsiednie miasto.

36 I musieliśmy maszerować w pobliżu miasta Antyparach, jak gdybyśmy szli do miasta poza, w granicach przy brzegu morskim.

37 I stało się, żeśmy pomaszerowali, jakbyśmy z zaopatrzeniem, udali się do tego miasta.

38 I stało się, że Antipus wyruszył wraz z częścią swojej armii, pozostawiając resztę na utrzymanie miasta.

39 Ale on nie wyszedł, aż wyszedłem z moją małą armią i zbliżyłem się do miasta Antypara.

40 A teraz w mieście Antypara stacjonowali najsilniejszą armię Lamanitów; tak, najliczniejszy.

41 I stało się, gdy oni zostali zawiadomieni przez swoich szpiegów, wyruszyli z wojskiem i pomaszerowali przeciwko nam.

42 I stało się, żeśmy uciekli przed nimi, na północy.

43 W ten sposób wyprowadziliśmy najpotężniejszą armię Lamanitów; tak, nawet na znaczną odległość, na tyle, że kiedy zobaczyli armię Antypów ścigających ich, z ich sznurami, nie skręcili w prawo ani w lewo, ale kontynuowali swój marsz w prostym kursie za nami:

44 I, jak przypuszczamy, ich zamiarem było zabić nas, zanim Antypos ich dopadnie, i aby nie zostali otoczeni przez nasz lud.

45 A teraz Antypos, widząc nasze niebezpieczeństwo, przyspieszył marsz swojej armii.

46 Lecz oto była noc; dlatego nas nie dogonili, podobnie nie wyprzedził ich Antipus; dlatego rozbiliśmy obóz na noc.

47 I stało się, że przed świtem, oto Lamanici ścigali nas.

48 Nie byliśmy wystarczająco silni, aby z nimi walczyć; tak, nie cierpiałbym, aby moi mali synowie wpadli w ich ręce; dlatego kontynuowaliśmy nasz marsz; i wzięliśmy nasz marsz na pustynię.

49 A teraz obróćcie się teraz na prawo, albo na lewo, aby nie byli otoczeni; nie odwróciliby się ani na prawo, ani na lewo, aby mnie nie wyprzedzili, a my nie moglibyśmy stanąć przeciwko nim, ale być zabitym, a oni uciekną; i tak uciekliśmy cały dzień na pustynię, aż do zmroku.

50 I stało się znowu, gdy przyszło światło poranka, ujrzeliśmy na nas Lamanitów i uciekliśmy przed nimi.

51 Ale stało się, że nie ścigali nas daleko, zanim się zatrzymali; a było to rano trzeciego dnia, siódmego miesiąca.

52 A teraz, czy byli zajęci przez Antypusa, nie wiedzieliśmy; ale rzekłem do mych mężów: Oto, nie wiemy, ale zatrzymali się, abyśmy przyszli przeciwko nim, aby nas złapali w niewolę; cóż tedy wy, synowie moi, wy jedziecie przeciwko nim do bitwy?

53 A teraz powiadam wam, mój umiłowany bracie, Moroni, że nigdy nie widziałem tak wielkiej odwagi, nie wśród wszystkich Nefitów.

54 Albowiem jakem je nazywał synami moimi, (albowiem oni wszyscy byli bardzo młodzi), tak powiedzieli do mnie: Ojcze, oto nasz Bóg jest z nami, i nie będzie cierpiał, abyśmy upadli; następnie wypuśćmy;

55 Nie zabilibyśmy naszych braci, gdyby tylko nas zostawili; więc chodźmy, aby nie pokonali armii Antypa.

56 A oni nigdy nie walczyli, a nie lękali się śmierci; a myśleli więcej na wolności ojców swoich, niż na życiu ich; tak, oni byli nauczani przez ich matki, że jeśli nie wątpią, że Bóg ich wybawi.

57 I ćwiczyli mi słowa matek ich, mówiąc: Nie wątpimy, że matki nasze wiedziały.

58 I stało się, że wróciłem z dwoma tysiącami przeciwko tym Lamanitom, którzy ścigali nas.

59 A oto teraz armie Antypów ogarnęły ich i rozpoczęła się straszna bitwa.

60 Armia Antypów, zmęczona długim marszem w tak krótkim czasie, miała wpaść w ręce Lamanitów; a gdybym nie wrócił z moimi dwoma tysiącami, osiągnęliby swój cel;

61 Bo Antypos padł od miecza i wielu jego przywódców, z powodu ich znużenia, które było spowodowane szybkością ich marszu; dlatego mężowie z Antypa, będąc zdezorientowani, z powodu upadku ich przywódców, zaczęli ustępować przed Lamanitami.

62 I stało się, że Lamanici wzięli odwagę i zaczęli ich ścigać; tak więc Lamanici ścigali ich z wielką energią, gdy Helaman przybył na ich tyły ze swoimi dwoma tysiącami i zaczął ich bardzo zabijać, tak że cała armia Lamanitów zatrzymała się i zwróciła się do Helamana.

63 A gdy ludzie z Antypa spostrzegli, że Lamanici ich obrócili, zebrali swoich ludzi i przyszli znowu na tyły Lamanitów.

64 I stało się, że my, lud Nefiego, ludu Antypu, i ja z dwoma tysiącami, otoczyliśmy Lamanitów i zabiliśmy ich; tak, do tego stopnia, że ​​zostali zmuszeni do oddania swojej broni wojennej, a także siebie jako jeńców wojennych.

65 A gdy się poddali, oto policzyłem tych młodzieńców, którzy ze mną walczyli, obawiając się, że wielu z nich zostanie zabitych.

66 Lecz oto ku mojej wielkiej radości nie spadła ani jedna dusza na ziemię; tak, i oni walczyli jak z siłą Boga; tak, nigdy nie byli ludźmi, którzy walczyli z tak cudowną siłą;

67 I z taką mocą upadli na Lamanitów, aby ich przestraszyć; i z tego powodu Lamanici oddali się jako jeńcy wojenni.

68 Ponieważ nie mieliśmy miejsca dla naszych jeńców, abyśmy mogli ich strzec, aby ich powstrzymać przed armiami Lamanitów, dlatego wysłaliśmy ich do ziemi Zarahemli i części tych ludzi, którzy nie zostali zabici z Antypa, im;

69 A ostatek, który wziąłem, przyłączył się do tych, którzy miłują Ammonitów, i wziął nasz marsz z powrotem do miasta Judei.

70 I oto stało się, że otrzymałem list od Ammona, króla, który oznajmił, że jeśli wyślę tych jeńców wojennych, których zabraliśmy, odda nam miasto Antypara.

71 Ale posłałem list królowi, abyśmy byli przekonani, że siły nasze są wystarczające, abyśmy wzięli miasto Antypara za nasze siły; i wydając więźniów za to miasto, powinniśmy uważać się za nierozsądnych i że tylko my wydamy naszych więźniów na wymianie.

72 I Ammor odmówił memu memu, bo nie chciał wymieniać więźniów; dlatego zaczęliśmy przygotowywać się do walki z miastem Antyparah.

73 Ale lud Antyparowy opuścił miasto i uciekł do innych miast, które posiadali, aby je ufortyfikować; w ten sposób miasto Antypara wpadło w nasze ręce.

74 W ten sposób zakończył się dwudziesty i ósmy rok panowania sędziów.

75 I stało się, że na początku dwudziestego i dziewiątego roku otrzymaliśmy zapasy żywności, a także dodatek do naszej armii, z ziemi Zarahemli i od ziemi dookoła, do liczby sześciu. Tysiąc ludzi, oprócz sześćdziesięciu synów Ammonitów, którzy przybyli, by dołączyć do braci, do mojej małej kapliczki, liczącej dwa tysiące.

76 A teraz oto byliśmy silni; tak, i mieliśmy też wiele przyniesionych do nas przepisów.

77 I stało się, że naszym pragnieniem było toczyć bitwę z armią, która została postawiona, by chronić miasto Cumeni.

78 A teraz oto wam oznajmię, że wkrótce spełniliśmy nasze pragnienie; Tak, z naszą silną siłą, lub częścią naszej silnej siły, otoczyliśmy nocą Cumeni, trochę przed otrzymaniem zapasu żywności.

79 I stało się, że obozy obróciliśmy się po mieście przez wiele nocy; ale spaliśmy na naszych mieczach i strzegliśmy strażników, aby Lamanici nie przyszli na nas w nocy i nie zabili nas, co usiłowali wielokrotnie; ale ile razy próbowali tego, ich krew została przelana.

80 W końcu dotarły do ​​nich zaopatrzenia i mieli wkroczyć do miasta nocą.

81 A my, zamiast być Lamanitami, byliśmy Nefitami; dlatego wzięliśmy je i ich przepisy.

82 I pomimo tego, że Lamanici zostali odcięci od tego wsparcia, nadal byli zdecydowani utrzymać miasto;

83 Dlatego też stało się wskazane, abyśmy przyjęli te przepisy i wysłali je do Judei i naszych jeńców do ziemi Zarahemli.

84 I stało się, że nie minęło wiele dni, zanim Lamanici zaczęli tracić wszelkie nadzieje na pomoc; dlatego oddali miasto w nasze ręce; iw ten sposób zrealizowaliśmy nasze projekty, zdobywając miasto Cumeni.

85 I stało się tak, że nasi więźniowie byli tak liczni, że pomimo ogromu naszej liczebności, byliśmy zmuszeni zatrudniać wszystkie nasze siły, aby ich zatrzymać lub zabić.

86 Bo oto wyrwali się wielkimi bitwami i walczyliby z kamieniami, z pałkami lub cokolwiek mogliby dostać w swoje ręce, tak bardzo, że zabiliśmy ich ponad dwa tysiące, po tym, jak poddali się więźniom wojna;

87 Dlatego też stało się rzeczą pożyteczną dla nas, abyśmy położyli kres ich życiu lub strzegli ich, trzymając miecz w ręku, aż do ziemi Zarahemli;

88 Także nasze zaopatrzenie nie było wystarczające dla naszego ludu, pomimo tego, co wzięliśmy od Lamanitów.

89 A teraz, w tych krytycznych okolicznościach, stało się bardzo poważną kwestią do określenia, co do tych jeńców wojennych, niemniej jednak postanowiliśmy wysłać ich do ziemi Zarahemla;

90 Dlatego wybraliśmy część naszych ludzi i daliśmy im władzę nad naszymi więźniami, abyśmy poszli do ziemi Zarahemla. Ale stało się, że nazajutrz wrócili.

91 A teraz oto nie pytaliśmy ich o więźniów; albowiem oto Lamanici spoczęli na nas i wrócili w czasie, aby nas uchronić od wpadnięcia w ich ręce.

92 Bo oto Ammonion posłał na ich poparcie nowy zapas żywności, a także liczne wojsko ludzkie.

93 I stało się, że ci ludzie, których posłaliśmy razem z więźniami, przybyli sezonem, aby ich sprawdzić, gdy mieli zamiar nas pokonać.

94 Lecz oto, moja mała kapela, złożona z dwóch tysięcy sześćdziesięciu, walczyła bardzo rozpaczliwie; tak, byli stanowczy przed Lamanitami i udzielili śmierci wszystkim, którzy im się sprzeciwiali;

95 A gdy pozostała część naszej armii miała ustąpić przed Lamanitami, oto te dwa tysiące sześćdziesięciu były mocne i nieugięte; tak, i oni byli posłuszni i przestrzegali, aby wykonać każde słowo polecenia z dokładnością;

96 Tak, a nawet według ich wiary, stało się im; i zapamiętałem słowa, które mi powiedzieli, że ich matki ich nauczyły.

97 A oto oni, ci, moi synowie i ci ludzie, którzy zostali wybrani, aby przekazać więźniom, którym zawdzięczamy to wielkie zwycięstwo; bo to oni pokonali Lamanitów; dlatego zostali odwiezieni z powrotem do miasta Manti.

98 I zachowaliśmy nasze miasto Cumeni, i nie wszyscy zostali zniszczeni przez miecz; niemniej ponieśliśmy wielką stratę.

99 I stało się, że po ucieczce Lamanitów natychmiast wydałem rozkaz, aby ranni mężowie zostali zabrani spośród umarłych i aby ich rany były ubrane.

100 I stało się dwustu spośród moich dwóch tysięcy sześćdziesięciu, którzy zemdlał z powodu utraty krwi;

101 Lecz według dobroci Bożej i dla naszego wielkiego zdumienia, a także dla radości całej naszej armii, nie było ani jednej duszy, która zginęła; tak, i nie było ani jednej duszy spośród nich, która nie otrzymała wielu ran.

102 A teraz ich zachowanie zadziwiło całą naszą armię; tak, aby ich oszczędzono, a był tysiąc naszych braci, którzy zostali zabici.

103 I słusznie przypisujemy to cudownej mocy Bożej, z powodu ich nadmiernej wiary w to, czego nauczyli się wierzyć, że był sprawiedliwy Bóg; a każdy, kto nie wątpił, powinien zachować swoją cudowną moc.

104 A taka była wiara tych, o których mówiłem; są młodzi, a ich umysły są silne; i nieustannie pokładają ufność w Bogu.

105 I stało się, że po tym, jak w ten sposób zaopiekowaliśmy się naszymi rannymi ludźmi i pochowaliśmy naszych zmarłych, a także umarłych Lamanitów, których było wielu, oto zapytaliśmy Gida o więźniów, których mieli zaczęli zejść do krainy Zarahemla.

106 Teraz Gid był naczelnym kapitanem nad zespołem, który został powołany, by strzegł ich na ziemi.

107 A oto te słowa, które Gid mi powiedział: Oto my zaczęliśmy schodzić do ziemi Zarahemla z naszymi więźniami.

108 I stało się, żeśmy spotkali szpiegów naszych wojsk, którzy zostali wysłani, aby oglądać obóz Lamanitów.

109 I wołali do nas, mówiąc: Oto wojska Lamanitów maszerują ku miastu Cumeni; a oto padną na nich, i zniszczą nasz lud.

110 I stało się, że nasi więźniowie usłyszeli wołanie ich, które zmusiło ich do odwagi; i powstali w buncie przeciwko nam.

111 I stało się, że z powodu ich buntu, sprawiliśmy, że nasze miecze na nich spadły.

112 I stało się, że oni wzięli na ciele nasze miecze, w którem zgładzono większą ich liczbę; a reszta z nich przedarła się i uciekła przed nami.

113 A oto gdy uciekli, a nie mogliśmy ich dogonić, wznowiliśmy marsz ku miastu Cumeni; a oto przybyliśmy na czas, abyśmy mogli pomagać naszym braciom w zachowaniu miasta.

114 A oto, wyratowani jesteśmy z rąk nieprzyjaciół naszych.

115 I błogosławione jest imię Boga naszego; bo oto ten, który nas wybawił; tak, to zrobiło dla nas to wspaniałe.

116 I stało się, gdy ja, Helaman, usłyszałem te słowa Gidy, napełniło mnie przewyższanie radości, z powodu dobroci Bożej, która nas zachowała, abyśmy wszyscy nie zginęli;

117 Tak, i ufam, że dusze tych, którzy zostali zabici, weszli do reszty Boga swego.

118 A oto teraz stało się, że naszym następnym celem było zdobycie miasta Manti; ale oto nie było sposobu, abyśmy mogli wyprowadzić ich z miasta przez nasze małe zespoły.

119 Bo oto oni zapamiętali to, co dotąd czyniliśmy; dlatego nie mogliśmy ich odepchnąć od ich twierdz;

120 I byli o wiele liczniejsi niż nasza armia, abyśmy nie szli naprzód i nie atakowali ich w swoich twierdzach.

121 Tak, i stało się celowe, abyśmy zatrudniali naszych ludzi, aby zachowali te części ziemi, które zachowaliśmy z naszych dóbr;

122 Dlatego też stało się wskazane, abyśmy poczekać, aby otrzymać więcej siły od ziemi Zarahemli, a także nową zapasy żywności.

123 I tak oto wysłałem ambasadę do namiestnika naszej ziemi, aby go poznać o sprawach naszego ludu.

124 I stało się, żeśmy czekali, aby otrzymać zaopatrzenie i moc od ziemi Zaryhemli.

125 Lecz to nam niewiele przyniosło, albowiem Lamanici otrzymywali wielką siłę, z dnia na dzień, a także wiele zapasów; i tak były nasze okoliczności w tym okresie czasu.

126 I Lamanici wysunęli się przeciwko nam, od czasu do czasu, rozwiązując za pomocą podstępu, aby nas zniszczyć; nie mogliśmy jednak przystąpić do bitwy z nimi, ze względu na ich rekolekcje i ich twierdze.

127 I stało się, że czekaliśmy w tych trudnych okolicznościach, na przestrzeni wielu miesięcy, aż do momentu, gdy zginiemy z powodu braku jedzenia.

128 I stało się, żeśmy otrzymali żywność, która była nam strzeżona przez armię dwóch tysięcy ludzi, ku naszej pomocy;

129 A to wszystko, co otrzymaliśmy, aby bronić siebie i nasz kraj przed wpadnięciem w ręce naszych wrogów; tak, aby walczyć z nieprzyjacielem, który był niezliczony.

130 A teraz przyczyną tych naszych zakłopotań, lub przyczyną, dla której nie posłali więcej siły do ​​nas, nie wiedzieliśmy; dlatego też byliśmy zasmuceni, a także napełnieni strachem, aby jakiekolwiek osądy Boga nie spadły na naszą ziemię, na nasze obalenie i całkowite zniszczenie;

131 Dlatego wylewaliśmy nasze dusze na modlitwę do Boga, aby nas wzmocnił i wybawił nas z rąk naszych wrogów; Tak, a także daje nam siłę, abyśmy mogli zatrzymać nasze miasta, nasze ziemie i nasze posiadłości dla poparcia naszego ludu.

132 I stało się, że Pan, Bóg nasz, nawiedził nas z zapewnieniami, że nas wybawi; tak, że mówił pokój naszym duszom, i dał nam wielką wiarę, i spowodował, że powinniśmy mieć nadzieję na nasze wyzwolenie w Nim;

133 I odważyliśmy się z naszą małą siłą, którą otrzymaliśmy, i byliśmy zdecydowani na podbicie naszych wrogów i na utrzymanie naszych ziem i naszych dóbr, naszych żon i naszych dzieci, i na naszą wolność. .

134 I wyruszyliśmy z całą mocą przeciwko Lamanitom, którzy byli w mieście Manti; i rozbiliśmy nasze namioty przez pustynię, która była blisko miasta.

135 I nazajutrz, gdy Lamanici spostrzegli, że jesteśmy w granicach przez pustynię, która była blisko miasta, wysłali swoich szpiegów wokół nas, aby odkryli liczbę i siłę naszej armii.

136 I stało się, gdy ujrzeli, że nie jesteśmy silni, według liczby naszych, i obawiając się, że odetniemy ich od ich poparcia, chyba że wyjdą na bitwę przeciwko nam i zabiją nas,

137 A także przypuśćmy, że z łatwością mogą nas zniszczyć wraz z ich licznymi zastępami, dlatego zaczęli przygotowywać się do walki przeciwko nam.

138 I ujrzeliśmy, że oni przygotowują się, aby wyjść przeciwko nam, oto sprawiłem, że Gid, z niewielką liczbą ludzi, wydzieli się na pustyni, a także, że Teomner powinien, z niewielką liczbą ludzi, wydzielają się także na pustyni.

139 Teraz Gid i jego ludzie byli po prawej, a inni po lewej; a kiedy oni się tak ukryli, oto pozostałem z resztą mojej armii, w tym samym miejscu, w którym najpierw rozbiliśmy namioty, w czasie, w którym Lamanici mieli wyjść na bitwę.

140 I stało się, że Lamanici wyszli z liczną armią przeciwko nam.

141 A gdy oni przyszli i mieli uderzyć na nas mieczem, kazałem moim ludziom, którzy byli ze mną, wycofać się na pustynię.

142 I stało się, że Lamanici podążali za nami z wielką szybkością, ponieważ bardzo pragnęli nas wyprzedzić, aby nas zabili; dlatego poszli za nami na pustynię;

143 I przeszliśmy obok Gid i Teomnera, tak że nie zostali odkryci przez Lamanitów.

144 I stało się, że gdy minęli Lamanici lub gdy wojsko minęło, Gid i Teomner powstali ze swoich sekretnych miejsc i odetnęli szpiegów Lamanitów, aby nie wrócili do Miasto.

145 I gdy ich odetnęli, pobiegli do miasta i polegli na straży, którzy zostali, aby strzec miasta, tak, że ich zniszczyli i zawładnęli miastem.

146 To się stało, ponieważ Lamanici ponieśli całą swoją armię, tylko kilku strażników, aby wyprowadzić ich na pustynię.

147 I stało się, że Gid i Teomner uzyskali w ten sposób posiadanie swych twierdz.

148 I stało się, że obróciliśmy się, po tym, jak wiele podróżowaliśmy po puszczy, ku ziemi Zarahemla.

149 Gdy Lamanici spostrzegli, że maszerują w kierunku ziemi Zarahemli, przerazili się, aby nie było planu, który doprowadzi ich do zguby; dlatego znów zaczęli wycofywać się na pustynię, nawet wracając tą samą drogą, którą przyszli.

150 A oto była noc i rozbili namioty; albowiem główni dowódcy Lamanitów przypuszczali, że Nefici byli zmęczeni, z powodu ich marszu; i przypuśćmy, że wypędzili całą armię, więc nie myśleli o jednym mieście Manti.

151 I stało się, że gdy była noc, kazałem, aby nie spali mężowie moi, ale aby poszli naprzód inną drogą, ku ziemi Manti.

152 I z tego powodu nasz marsz w nocy, oto nazajutrz, byliśmy poza Lamanitami, tak że przybyliśmy przed nimi do miasta Manti.

153 I stało się tak, że przez ten forteci wzięliśmy w posiadanie miasto Manti, bez rozlewu krwi.

154 I stało się, gdy wojska Lamanitów dotarły do ​​miasta, i ujrzeliśmy, że jesteśmy gotowi na ich spotkanie, zdumieli się bardzo i uderzyli z wielkim strachem, tak bardzo, że uciekli na pustynię.

155 Tak, i stało się, że armie Lamanitów uciekły ze wszystkich stron tej ziemi.

156 Lecz oni przynieśli ze sobą wiele kobiet i dzieci z ziemi.

157 A te miasta, które zostały zabrane przez Lamanitów, wszystkie są w tym czasie w naszym posiadaniu; a nasi ojcowie, nasze kobiety i nasze dzieci wracają do swoich domów, wszyscy oprócz tych, którzy zostali wzięci do niewoli i wywiezieni przez Lamanitów.

158 Ale oto nasze armie są małe, aby utrzymać tak wielką liczbę miast i tak wielkich dóbr.

159 Lecz oto ufamy Bogu naszemu, który dał nam zwycięstwo nad tymi krainami, tak że uzyskaliśmy te miasta i te ziemie, które należały do ​​nas.

160 Teraz nie znamy przyczyny, że rząd nie daje nam większej siły; ani ci, którzy przyszli do nas, nie wiedzą, dlaczego nie otrzymaliśmy większej siły.

161 Oto my nie wiemy, ale wyście nie uwierzyli, i wytraciliście siły w tej ćwiartce ziemi; jeśli tak, nie chcemy szemrać.

162 A jeśli tak nie jest, oto obawiamy się, że w rządzie jest jakaś frakcja, że ​​nie wysyłają więcej ludzi do naszej pomocy; wiemy bowiem, że są one liczniejsze niż to, które posłali.

163 Lecz oto nie ma; ufamy, że Bóg wybawi nas, pomimo słabości naszych wojsk, i uwolni nas z rąk naszych wrogów.

164 Oto jest rok dwudziesty i dziewiąty, a my jesteśmy w posiadaniu naszych ziem; a Lamanici uciekli do ziemi Nefiego.

165 A synowie Ammonowi, o których tak głośno mówiłem, są ze mną w mieście Manti; a Pan ich wspierał, i uchronił ich od miecza, tak że nawet jedna dusza nie została zabita.

166 Ale oto oni otrzymali wiele ran; mimo to stoją mocno w tej wolności, którą Bóg ich uwolnił;

167 I są surowi, aby pamiętać Pana, Boga swego, z dnia na dzień; tak, oni przestrzegają, aby jego statuty, wyroki i przykazania były nieustannie zachowywane; a ich wiara jest silna w proroctwach dotyczących tego, co ma nadejść.

168 A teraz, mój umiłowany bracie Moroni, że Pan, nasz Bóg, który nas odkupił i uwolnił, może cię nieustannie trzymać w Jego obecności;

169 Tak, i aby on sprzyjał temu ludowi, abyście odnieśli sukces, zdobywając wszystko, co otrzymali od nas Lamanici, co było dla naszego wsparcia.

170 A teraz oto zamykam swój list. Jestem Helaman, syn Almy.

Alma, Rozdział 27

1 I stało się w trzydziestym roku panowania sędziów nad ludem Nefiego, po otrzymaniu listu przez Heliego i przeczytaniu listu Helamana, był niezmiernie uradowany z powodu dobrobytu, tak jak i wielkiego sukcesu, jaki miał Helaman. , w uzyskaniu tych zagubionych ziem;

2 Owszem, i oznajmił wszystkiemu ludowi swemu we wszystkiem krainie, wokoło, w tej części, gdzie był, aby się oni radowali.

3 I stało się, że Natychmiast wysłał list do Pahorana, pragnąc, aby on zgromadził ludzi, aby wzmocnili Helamana, czyli armie Helamana, tak, aby z łatwością utrzymał tę część ziemi, którą on był. tak cudownie prosperował w zachowaniu.

4 I stało się, gdy Moroni wysłał ten list do ziemi Zarahemli, począł znowu układać plan, aby mógł zdobyć pozostałą część tych rzeczy i miast, które zabrali od nich Lamanici.

5 I stało się, że podczas gdy Moroni przygotowywał się do walki przeciwko Lamanitom do bitwy, oto lud Nefiha, który zebrał się razem z miasta Moroni, miasta Lehi i miasta Morianton, zaatakowany przez Lamanitów;

6 Tak, i ci, którzy zostali zmuszeni do ucieczki z ziemi Manti, i od ziemi dokoła, przyszli i przyłączyli się do lamanitów w tej części kraju;

7 A tak będąc wiele mnogo, tak i przyjmując moc z dnia na dzień, rozkazując Ammonitowi, wyruszyli przeciwko ludowi Nefiha, i zaczęli ich zabijać z wielką wielką rzezią.

8 A było ich wiele wojska, aby pozostali z ludu Nefiha byli zmuszeni do ucieczki przed nimi; a przybyli nawet i wstąpili do armii Moroniego.

9 A teraz, gdy Moroni przypuszczał, że powinni być ludzie posłani do miasta Nefihah, aby pomóc ludowi w utrzymaniu tego miasta i wiedząc, że łatwiej jest trzymać miasto spod ręki Lamanitów, niż aby je odzyskać, przypuszczał, że z łatwością utrzymają to miasto;

10 Dlatego zachował wszystkie swoje siły, aby zachować te miejsca, które odzyskał.

11 A teraz, gdy Moroni zobaczył, że miasto Nefihah zostało utracone, był on pełen smutku i zaczął wątpić z powodu nikczemności ludu, bez względu na to, czy nie wpadną w ręce swoich braci.

12 Tak było w przypadku wszystkich jego naczelnych kapitanów. Oni także wątpili i podziwiali, z powodu nikczemności ludu; a to z powodu sukcesu Lamanitów nad nimi.

13 I stało się, że Moroni był zły na rząd, z powodu ich obojętności co do wolności ich kraju.

14 I stało się, że pisał znowu do namiestnika ziemi, który był Pahoran, a te są słowa, które napisał, mówiąc: Oto ja napominam mój list do Pahorana w mieście Zarahemla, który jest naczelny sędzia i gubernator nad krajem, a także do wszystkich tych, którzy zostali wybrani przez ten naród do rządzenia sprawami tej wojny;

15 Bo oto mam im coś do powiedzenia na drodze potępienia; oto bowiem wy sami wiecie, że zostaliście wyznaczeni do zgromadzenia ludzi i uzbroić ich w miecze, cymety i wszelką broń wojenną wszelkiego rodzaju, i posłać przeciwko Lamanitom, w jakiejkolwiek części powinni przyjdź do naszej ziemi.

16 A oto teraz powiadam wam, że i ja, i mężowie moi, i Helaman, i mężowie jego, cierpieli wielkie cierpienia; tak, nawet głód, pragnienie i zmęczenie, i wszelkiego rodzaju uciski wszelkiego rodzaju.

17 Lecz gdybyśmy to wszystko wycierpieli, nie szemralibyśmy ani nie narzekamy; ale oto wielka była rzeź między naszym ludem:

18 Tak, tysiące padły od miecza, choć mogłoby być inaczej, gdybyście wyświadczyli naszym wojskom wystarczającą siłę i pomoc.

19 Tak, wielkie było twoje zaniedbanie wobec nas. A teraz oto pragniemy poznać przyczynę tego wielkiego zaniedbania; tak, pragniemy poznać przyczynę twojego bezmyślnego stanu.

20 Czy możesz myśleć, by siedzieć na swoich tronach, w stanie bezmyślnego osłupienia, podczas gdy twoi wrogowie szerzą dzieło śmierci wokół ciebie?

21 Tak, gdy oni mordują tysiące twoich braci; nawet ci, którzy patrzyli na was z powodu ochrony, wprowadzili was w sytuację, w której mogliście ich osiągnąć;

22 Owszem posłalibyście do nich wojska, abyście je wzmocnili, i zachowali tysiące z nich od miecza!

23 Lecz oto to nie wszystko, odstąpiliście od nich swoich przykazań, tak że wielu walczyło i wykrwawiało ich życie z powodu ich wielkich pragnień, które mieli dla dobra tego ludu;

24 Tak, i to uczynili, gdy mieli zginąć z głodu, z powodu waszego nadzwyczaj wielkiego zaniedbania względem nich.

25 A teraz, moi umiłowani bracia; bo wy powinniście być umiłowani; tak, i musieliście się jeszcze bardziej pobudzić dla dobra i wolności tego narodu;

26 Lecz oni ich zaniedbaliście, tak iż krew tysięcy napłynie na wasze głowy w celu zemsty; tak, bo Bóg znał wszystkie ich wołania i wszystkie ich cierpienia.

27 Czy moglibyście przypuszczać, że moglibyście siedzieć na swoich tronach, a z powodu nadzwyczajnej dobroci Boga, nie moglibyście nic uczynić, a On by was wybawił? Oto, jeśliście to uwierzyli, wyście daremnie.

28 Czy to rozumiesz, ponieważ tak wielu z twoich braci zostało zabitych z powodu ich niegodziwości? Powiadam wam: Jeśliście to uwierzyli, wyście daremnie; albowiem powiadam wam: Wielu jest poległych od miecza;

29 I oto jest to dla twojego potępienia; bo Pan cierpi sprawiedliwych, aby byli pobici, aby jego sprawiedliwość i sąd spadły na bezbożnika; dlatego nie musicie przypuszczać, że sprawiedliwi giną, ponieważ zostali zabici; lecz oto wchodzą do reszty Pana, Boga swego.

30 A oto teraz, powiadam wam, bardzo się lękam, że wyroki Boże przyjdą na ten lud z powodu ich niezadowolenia; tak, nawet lenistwo naszego rządu i ich niezmierne zaniedbanie względem braci, tak, w stosunku do tych, którzy zostali zabici:

31 Gdyby nie niegodziwość, która najpierw zaczęła się na naszej głowie, moglibyśmy oprzeć się naszym wrogom, aby nie mogli zdobyć żadnej władzy nad nami; tak, gdyby nie wojna, która wybuchła między nami;

32 Tak, gdyby nie królowie, którzy spowodowali tak wielki rozlew krwi między sobą; tak, w czasie, gdy walczyliśmy między sobą, jeśli zjednoczyliśmy naszą siłę, tak jak to czyniliśmy dotychczas;

33 Tak, gdyby nie pragnienie władzy i władzy, które ci królowie mieli nad nami; gdyby byli wierni sprawie naszej wolności, zjednoczyli się z nami i wyruszyli przeciwko naszym wrogom, zamiast wziąć swoje miecze przeciwko nam, co było przyczyną rozlewu krwi między nami;

34 Gdybyśmy wyszli przeciw nim, w mocy Pana, rozproszylibyśmy naszych wrogów; ponieważ byłoby to zrobione zgodnie z wypełnieniem jego słowa.

35 A oto teraz Lamanici zbliżają się do nas i mordują nasz lud mieczem; tak, nasze kobiety i nasze dzieci; wzięcie w posiadanie naszych ziem, a także zabranie ich do niewoli; powodując ich, że powinni cierpieć wszelkiego rodzaju dolegliwości; a to z powodu wielkiej niegodziwości tych, którzy szukają władzy i autorytetu; tak, nawet ci królowie.

36 Lecz dlaczego miałbym mówić wiele na ten temat, bo nie wiemy, ale czego wy szukacie władzy? My nie wiemy, ale wy także jesteście zdrajcami waszego kraju?

37 Czy to znaczy, że zaniedbaliście nas, ponieważ jesteście w sercu naszego kraju i jesteście otoczeni przez bezpieczeństwo, że nie wysyłasz do nas jedzenia, a także ludzie, aby wzmocnić nasze armie?

38 Czy zapomniałeś przykazań Pana, Boga twego? Zapomnieliście o niewoli naszych ojców?

39 Czy zapomnieliście wiele razy, kiedy zostaliśmy wyzwoleni z rąk naszych wrogów?

40 Czy możecie przypuszczać, że Pan nas wybawi, podczas gdy my siedzimy na naszych tronach i nie używamy środków, które Pan nam zapewnił?

41 Czy będziecie siedzieć bezczynnie, a ty jesteście otoczeni tysiącami tych, tak i dziesiątków tysięcy, którzy także siedzą bezczynnie, podczas gdy tysiące są naokoło w granicach kraju, którzy spadają miecz, tak, zraniony i krwawiący?

42 Czy wy przypuszczacie, że Bóg będzie uważał was za niewinnych, podczas gdy ty usiądziesz spokojnie i widzisz te rzeczy? Oto powiadam wam: Nie!

43 Otóż, chciałbym, abyście pamiętali, że Bóg powiedział, że naczynie wewnętrzne powinno być najpierw oczyszczone, a wtedy też zewnętrzne naczynie zostanie oczyszczone.

44 A teraz, jeśli nie żałujesz tego, co uczyniłeś, i zacznij powstawać, i czyń, i poślij żywność i ludzi do nas, a także do Helamana, aby wspierał te części naszego kraju, które zachował, i abyśmy mogli odzyskać resztę naszych dóbr w tych stronach, a oto będzie celowe, że nie będziemy więcej sprzeczać się z Lamanitami, dopóki najpierw nie oczyścimy naszego wewnętrznego statku; tak, nawet wielki szef naszego rządu;

45 A jeźli nie dajecie memu memu, a wyjdźcie i pokażcie mi prawdziwego ducha wolności, i starajcie się umocnić i umocnić nasze wojska, i dać im pokarm dla ich wsparcia, oto, zostawię część mojej wolnej zachowajcie tę część naszej ziemi, a ja zostawię im siłę i błogosławieństwa Boże, aby żadna inna moc nie działała przeciwko nim; a to z powodu ich nadmiernej wiary i cierpliwości w ich udrękach;

46 I przyjdę do was, a jeśli będzie wśród was ktoś, kto ma pragnienie wolności, nawet jeśli pozostanie jeszcze iskra wolności, oto wzbudzę wśród was powstanie, nawet dopóki ci, którzy pragną uzurpować sobie władzę i władzę, wymrą;

47 A oto, nie boję się mocy waszej, ani władzy waszej, ale boję się Boga mojego, i to jest według przykazań jego, że biorę miecz mój, aby bronić sprawy mego kraju, i to z waszego powodu. niegodziwości, które ponieśliśmy tak wiele strat.

48 Oto czas; tak, czas jest teraz w zasięgu ręki, abyście oprócz tego, że najlepiej sobie nie poradzili w obronie swego kraju i waszych dzieci, miecz sprawiedliwości zwisa nad wami: tak, i spadnie na was i będzie was odwiedzał nawet do waszej wypowiedzi. zniszczenie.

49 Oto czekam na pomoc od was i jeśli nie wyświadczacie naszej ulgi, oto idę do was aż do ziemi Zarahemli i uderzam was mieczem, tak że nie możecie mieć więcej mocy, aby powstrzymać postęp z tego ludu w sprawie naszej wolności;

50 Bo oto Pan nie będzie cierpiał, abyście żyli i mocowali się w nieprawościach waszych, abyście zgładzili sprawiedliwych.

51 Czy możecie przypuszczać, że Pan oszczędzi was i wyda wyrok na Lamanitów, kiedy to tradycja ich ojców spowodowała ich nienawiść;

52 Tak, a dali się podważyć tym, którzy sprzeciwiali się od nas, podczas gdy wasza niegodziwość jest z powodu waszej miłości do chwały i próżnych rzeczy tego świata?

53 Wiecie, że naruszacie prawa Boże, a wy wiecie, że deptacie ich pod waszymi stopami.

54 Oto Pan mówi do mnie: Jeźlibyście nie postanowili zarządców waszych, nie żałujcie grzechów swoich i nieprawości, przystąpcie do bitwy przeciwko nim.

55 I oto oto, ja, Moroni, jestem ograniczony, zgodnie z przymierzem, które uczyniłem, aby przestrzegać przykazań Boga mego; dlatego chciałbym, abyście przylgnęli do słowa Bożego i szybko posłali do mnie wasze zaopatrzenie i waszych ludzi, a także do Helamana.

56 A oto, jeśli nie uczynicie tego, przyjdę do was prędko; bo oto Bóg nie będzie cierpiał, abyśmy zginęli z głodu; dlatego da nam jedzenie, nawet jeśli musi to być miecz.

57 Zobaczcie teraz, że wypełniacie słowo Boże.

58 Oto jestem Moroni, wasz główny kapitan. Nie szukam mocy, ale ją wyciągam.

59 Nie szukam zaszczytów świata, ale dla chwały Boga mego, i wolności i dobrobytu mego kraju. W ten sposób zamykam swój list.

Alma, rozdział 28

1 Oto teraz stało się, że wkrótce po tym, jak Moroni wysłał list do naczelnego gubernatora, otrzymał list od Pahorana, głównego gubernatora.

2 A oto słowa, które otrzymał: Ja, Pahoran, który jestem głównym namiestnikiem tej ziemi, wysłałem te słowa do Moroniego, głównego dowódcy armii: Oto mówię wam, Moroni, że ja nie raduję się w waszych wielkich utrapieniach; tak, to smuci moją duszę.

3 Oto są ci, którzy radują się w waszych uciskach; tak, że powstali w buncie przeciwko mnie, a także ludu mego, który jest wolny; tak, a ci, którzy powstali, są liczni.

4 A ci, którzy szukali ode mnie ode mnie sądu, które były przyczyną tej wielkiej niegodziwości;

5 Bo użyli wielkiego pochlebstwa; i odciągnęli serca wielu ludzi, które będą przyczyną ucisku między nami; odstąpili od naszych postanowień i zniechęcili naszych wolnomędów, że nie przyszli do was.

6 A oto oni mię wypędzili przed nimi, a ja uciekłem do ziemi Gedeonowej, mając tylu ludzi, ilu tylko mogłem dostać.

7 I oto wysłałem proklamację w tej części kraju; a oto oni codziennie do nas przychodzą, na swoje ramiona, na obronę swego kraju i na wolność, i pomszczą nasze krzywdy.

8 I przyszli do nas, tak że ci, którzy powstali w buncie przeciwko nam, są uparci; tak, że oni się nas boją i nie wyruszają przeciwko nam na wojnę.

9 Oni mają w posiadanie ziemię, albo miasto Zarahemla: oni ustanowili króla nad nimi, a on napisał do króla Lamanitów, w którym on dołączył do przymierza z nim;

10 W tym sojuszu zgodził się zachować miasto Zarahemla, którego utrzymanie, jak przypuszcza, umożliwi Lamanitom podbicie reszty krainy, i zostanie ustanowiony królem nad tym ludem, kiedy zostaną podbici pod Lamanitami. .

11 A teraz, w swoim liście, mnie oskarżyłeś; ale nie ma, nie jestem zły, ale radujcie się wielkością waszego serca.

12 Ja, Pahoran, nie dążę do władzy, ale tylko po to, aby zachować miejsce sądu, abym mógł zachować prawa i wolność mojego ludu.

13 Moja dusza trwa w tej wolności, w której Bóg nas uwolnił.

14 A teraz oto opieramy się niegodziwości, aż do rozlewu krwi.

15 Nie moglibyśmy przelać krwi Lamanitów, gdyby pozostali we własnej ziemi.

16 Nie wylewaliśmy krwi naszych braci, gdyby nie powstali w buncie i nie wzięliby naszego miecza przeciwko nam.

17 Poddawalibyśmy się jarzmowi niewoli, gdyby było to wymagane przez sprawiedliwość Bożą, lub gdyby nam nakazał tak uczynić.

18 Ale oto nas nie rozkazuje, abyśmy poddali się nieprzyjaciołom naszym, ale abyśmy uwierzyli w Niego, a wybawi nas.

19 Przetoż, umiłowany mój bracie Moroni, stawmy opór złu; i cokolwiek złego nie możemy oprzeć się naszym słowom, tak jak bunty i nieporozumienia, stawiamy im opór za pomocą naszych mieczy, abyśmy mogli zachować wolność, abyśmy mogli cieszyć się wielkim przywilejem naszego Kościoła i przyczyną nasz Odkupiciel i nasz Bóg.

20 Przeto przyjdźcie do mnie prędko, z kilkoma waszymi ludźmi, i pozostawcie resztę pod opieką Lehiego i Teancuma; daj im moc do prowadzenia wojny w tej części ziemi, według Ducha Bożego, który jest także duchem wolności, który jest w nich.

21 Oto Ja posłałem im kilka rzeczy, aby nie zginęły, aż przyjdziecie do mnie.

22 Zbierzcie wszystko, co tylko możecie, na swój marsz, a my pójdziemy szybko przeciw tym odszczepieńcom, w mocy naszego Boga, zgodnie z wiarą, która jest w nas.

23 I weźmiemy w posiadanie miasto Zarahemla, abyśmy mogli otrzymać więcej jedzenia, aby posłać do Lehiego i Teancuma; Tak, pójdziemy przeciwko nim w mocy Pana, i położy kres tej wielkiej niegodziwości.

24 A teraz, Moroni, raduję się z otrzymywania twojego listu; bom się trochę martwił, co powinniśmy uczynić, czy powinno to być w nas, abyśmy byli przeciwko naszym braciom.

25 Ale powiedzieliście: Gdyby nie żałowali, Pan rozkazał wam, abyście przeciwko nim szli.

26 Patrzcie, abyście umocnili Lehiego i Teancuma w Panu; powiedz im, aby się nie lękali, gdyż Bóg ich wybawi; tak, i wszyscy, którzy stoją w tej wolności, którą Bóg ich uwolnił.

27 I teraz zamykam swój list do mojego ukochanego brata Moroniego.

Alma, rozdział 29

1 I stało się, że kiedy Moroni otrzymał ten list, jego serce nabrało odwagi i było pełne wielkiej radości, z powodu wierności Pahorana, że ​​nie był także zdrajcą wolności i przyczyny swojej kraj.

2 Lecz i on bardzo się smucił z powodu nieprawości tych, którzy wypędzili Pahorana z miejsca sądu; tak, w porządku, z powodu tych, którzy zbuntowali się przeciwko ich krajowi, a także ich Bogu.

3 I stało się, że Moroni wziął niewielką liczbę ludzi według pragnienia Pahorana, i dał Lehi i Teancumowi dowództwo nad resztą swojej armii i wziął swój marsz w kierunku ziemi Gideon.

4 I podniósł poziom wolności w każdym miejscu, w które wszedł, i zyskał wszelką moc, jaką mógł w całym swoim marszu w kierunku ziemi Gedeona.

5 I stało się, że tysiące stłoczyli się do jego sztandaru, i wzięli swe miecze w obronie swojej wolności, aby nie popadli w niewolę.

6 I tak, gdy Moroni zgromadził wszystkich ludzi, w całym jego marszu, przybył do ziemi Gideona; i jednocząc swe siły z siłami Pahorana, stali się niewiarygodnie silni, nawet silniejsi niż ludzie Pachusa, który był królem tych dysydentów, którzy wypędzili wolną ludność z ziemi Zarahemli i opanowali kraj.

7 I stało się, że Moroni i Pahoran zeszli ze swymi wojskami do ziemi Zarahemli, i wyruszyli przeciw miastu, i spotkali się z ludźmi Pachusa, na tyle, że przyszli na bitwę.

8 I oto Pachus został zabity, a jego ludzie wzięci do niewoli; Pahoran został przywrócony do miejsca sądu.

9 Ludzie Pachusa, zgodnie z prawem, otrzymali proces, a także ci królowie, którzy zostali zabrani i wtrąceni do więzienia; i zostali rozstrzelani zgodnie z prawem;

10 Tak, ci mężowie z Pachusa i ci królowie, którzy nie wzięliby broni w obronie swego kraju, ale walczyli z nią, zostali zabici.

11 I dlatego stało się celowe, aby to prawo było ściśle przestrzegane dla bezpieczeństwa ich kraju; tak, i każdy, kto znalazł zaprzeczenie ich wolności, został szybko wykonany zgodnie z prawem.

12 W ten sposób zakończył się trzydziesty rok panowania sędziów nad ludem Nefiego: Moroni i Pahoran przywrócili pokój krajowi Zarahemla, pośród swego ludu, wyrządzając śmierć tym, którzy nie byli wierni sprawie wolność.

13 I stało się, gdy zaczął się rok trzydziesty i pierwszy panowania sędziów nad ludem Nefim, Moroni natychmiast sprawił, że zaopatrzenie trzeba było wysłać, a także armię złożoną z sześciu tysięcy ludzi na Helamana, aby pomóc mu w zachowaniu tej części kraju;

14 I sprawił też, że armię złożoną z sześciu tysięcy ludzi, z wystarczającą ilością pokarmu, powinna być wysłana do armii Lehiego i Teancuma.

15 I stało się, że się to stało, aby ufortyfikować kraj przeciwko Lamanitom.

16 I stało się, że Moroni i Pahoran, pozostawiając wielkie ciało ludzkie w ziemi Zarahemla, wzięli swój marsz z wielkim ciałem ludzi ku ziemi Nefhihah, zdeterminowani, aby obalić Lamanitów w tym mieście.

17 I stało się, że gdy maszerowali ku ziemi, wzięli mnóstwo ludzi z Lamanitów i zabili wielu z nich, i zabrali ich zapasy, i broń do walki.

18 I stało się, gdy ich pojmali, i sprawili, że weszli w przymierze, aby już więcej nie wzięli broni przeciwko Nefitom.

19 A gdy weszli w to przymierze, posłali je, aby mieszkali z ludem Ammonowym; a było ich około czterech tysięcy, którzy nie zostali zabici.

20 I stało się, gdy ich odprawili, pospieszyli do ziemi Nefhihah.

21 I stało się, gdy przyszli do miasta Nefiha, rozbili namioty na równinach Nephihah, które jest blisko miasta Nephihah.

22 Moroni pragnął, aby Lamanici wyszli na bitwę przeciwko nim na równinach; ale Lamanici wiedzieli o ich wielkiej odwadze i widząc wielkość ich liczby, dlatego nie wyruszyli przeciwko nim; dlatego nie przyszli na bitwę w tym dniu.

23 A gdy nadeszła noc, Moroni wyszedł w ciemność nocy i wszedł na szczyt muru, aby sprawdzić, w jakiej części miasta Lamanici obozowali z ich armią.

24 I stało się, że byli na wschodzie, przy wejściu; i wszyscy spali.

25 A teraz Moroni powrócił do swojej armii i sprawił, że przygotowali się w pośpiechu z mocnymi sznurami i drabinami, aby spuścić ją ze szczytu ściany do wewnętrznej części muru.

26 I stało się, że Moroni sprawił, że jego ludzie wyszli i przyszli na mur, i wpuścili się do tej części miasta, a nawet na zachodzie, gdzie Lamanici nie obozowali z ich armie.

27 I stało się, że wszyscy byli w nocy spuszczeni do miasta, przez mocne sznury ich i drabiny; w ten sposób, gdy nadszedł ranek, wszyscy znaleźli się w murach miasta.

28 A gdy się już zbuntowali Lamanici i ujrzeli, że wojska Moronitów były w murach, byli bardzo przerażeni, tak że oni uciekli przed przeprawą.

29 A gdy ujrzał Moroni, iż przed nim uciekli, kazał, aby jego ludzie pomaszerowali przeciwko niemu, i zabili wielu, i otoczyli wielu innych, i wziął ich do niewoli; a reszta z nich uciekła do krainy Moroni, która znajdowała się w granicach morza.

30 Tak więc Moroni i Pahoran uzyskali posiadanie miasta Nefihah, bez utraty jednej duszy; a wielu Lamanitów zostało zabitych.

31 I stało się, że wielu Lamanitów, którzy byli więźniami, pragnęli przyłączyć się do ludu Ammonowego i stać się wolnym narodem.

32 I stało się, ilekolwiek z nich pragnęła, im to dano, według ich pragnień; przeto wszyscy więźniowie Lamanitów przyłączyli się do ludu Ammonitów i zaczęli pracować niezmiernie, uprawiając ziemię, podnosząc wszelki rodzaj zboża, trzody i stada wszelkiego rodzaju;

33 I tak wytracili Nefici z wielkiej buryny; tak, że zostali uwolnieni od wszystkich więźniów Lamanitów.

34 I stało się, że Moroni, po zdobyciu miasta Nefihah, wziął wielu więźniów, którzy niezmiernie zmniejszyli armie Lamanitów i zatrzymali wielu Nefitów, którzy zostali wzięci do niewoli. bardzo wzmocnić armię Moroniego; dlatego Moroni wyszedł z ziemi Nefihah do ziemi Lehi.

35 I stało się, że gdy Lamanici spostrzegli, że Moroni zbliża się przeciwko nim, znowu się przestraszyli i uciekli przed armią Moroniego.

36 I stało się, że Moroni i jego armia ścigali ich od miasta do miasta, dopóki nie spotka ich Lehi i Teancum; a Lamanici uciekli z Lehi i Teancum, nawet na granicy przy brzegu morza, aż dotarli do ziemi Moroniego.

37 A wszystkie zgromadzenia Lamanitów zebrały się razem, tak iż wszystkie były w jednym ciele, w ziemi Moroniego.

38 Ammoron, król Lamanitów, także był z nimi.

39 I stało się, że Moroni, i Lehi, i Teancum rozbili obóz swoimi wojskami w okolicach ziemi Moroniego, tak iż Lamanici zostali otoczeni przez granice przez pustynię, na południu, i w granicach przy puszczy, na wschodzie; w ten sposób rozbili obóz na noc.

40 A oto i Nefici i Lamanici byli znużeni przez wielkość marszu; dlatego nie zdecydowali się na żadną fortel w porze nocnej, gdyby nie Teancum:

41 Bo był rozzłoszczony Ammoronem, tak iż sądził, że Ammoron i jego brat Amalikiasz byli przyczyną tej wielkiej i długotrwałej wojny między nimi a Lamanitami, które były przyczyną tak wielkiej wojny i rozlewu krwi, tak, i tyle głodu.

42 I stało się, że Teancum w gniewie swym wyszedł do obozu Lamanitów, i zawiódł miasto murami miasta.

43 I wyszedł sznur z miejsca na miejsce, tak iż znalazł króla; i rzucił na niego oszczepem, który przeszył go w pobliżu serca.

44 Lecz oto król obudził swego sługę, zanim umarł, tak, że ścigali Teancuma i zabili go.

45 I stało się, gdy Lehi i Moroni dowiedzieli się, że Teancum był martwy, byli bardzo zasmuceni, bo oto on był mężem, który walczył mężnie o swój kraj, a nawet prawdziwym przyjacielem wolności; i cierpiał bardzo wiele cierpiących bólem dolegliwości.

46 Lecz oto on umarł i odszedł drogą całej ziemi.

47 I stało się, że Moroni maszerował nazajutrz i przyszedł na Lamanitów, tak iż zabili ich z wielką rzezią; i wypędzili ich z ziemi, a oni uciekli, nawet, że nie powrócili w tym czasie przeciwko Nefitom.

48 I tak skończył się trzydziesty i pierwszy rok panowania Sędziów nad ludem Nefi; a przez to mieli wojny i rozlew krwi, i głód, i utrapienia na przestrzeni wielu lat.

49 I były morderstwa, i spory, i niezgody, i wszelkiego rodzaju nieprawość między ludem Nefi; Niemniej jednak, dla prawych, tak, z powodu modlitw sprawiedliwych, zostali oszczędzeni.

50 Lecz oto, z powodu ogromnej długości wojny między Nefitami a Lamanitami, wielu stało się zatwardziałymi z powodu ogromnej długości wojny;

51 I wielu zmiękło z powodu ucisków, tak że ukorzyli się przed Bogiem, nawet w głębi pokory.

52 I stało się, że po tym, jak Moroni ufortyfikował te części ziemi, które były najbardziej wystawione na Lamanitów, aż dostatecznie silne, powrócił do miasta Zarahemla, a także Helaman powrócił na miejsce swego dziedzictwa; i jeszcze raz ustanowiono pokój wśród ludu Nefiego.

53 Moroni wydał rozkaz swoich armii w ręce jego syna, imieniem Moronihah; i odszedł do swojego domu, aby spędzić resztę swoich dni w spokoju.

54 I Pahoran powrócił na miejsce sądu; a Helaman znowu wziął na siebie, aby głosić ludowi słowo Boże; z powodu tak wielu wojen i sporów stało się wskazane, aby w kościele ponownie ustanowić rozporządzenie;

55 Tedy wyszedł Helaman i bracia jego, a oznajmili słowo Boże wielką mocą, ku przekonaniu wielu ludzi o ich niegodziwości, które sprawiły, że pokutowali za swoje grzechy i aby byli ochrzczeni Panu, Bogu ich.

56 I stało się, że utwierdzili kościół Boży po wszystkiej ziemi; tak, i zostały wprowadzone przepisy dotyczące prawa.

57 I wybrano ich sędziów i ich głównych sędziów.

58 A lud Nefiego zaczął znowu prosperować na ziemi, i zaczął się rozmnażać, a potem znowu woskiem nadwerężać na ziemi.

59 I zaczęli wzrastać nad bogactwem; lecz pomimo bogactw, siły i pomyślności, nie zostały wywyższone w pychy ich oczu; nie byli też powolni, aby pamiętać Pana, Boga swego, ale ukorzyli się przed Nim wyjątkowo;

60 I przypomnieli sobie, jak wielkie rzeczy uczynił im Pan, że ich wybawił od śmierci, i od więzów, i od więzień, i od wszelkich ucisków; i wydał ich z rąk wrogów.

61 I modlili się nieustannie do Pana, Boga swego, tak że Pan ich pobłogosławił zgodnie z Jego słowem, tak że oni stali mocni i prosperowali w kraju.

62 I stało się, że się to wszystko stało.

63 I umarł Helaman w trzydziestym i piątym roku panowania sędziów nad ludem Nefiego.

Alma, Rozdział 30

1 I stało się w roku trzydziestym i szóstym panowania sędziów nad ludem Nefiego, że Sziblon wziął w posiadanie te święte rzeczy, które Alma przekazał Helamanowi;

2 A był on sprawiedliwy i postępował uczciwie przed Bogiem; i obserwował, aby czynić dobro stale, aby dotrzymywać przykazań Pana, Boga swego; a także jego brat.

3 I stało się, że umarł także Moroni.

4 I tak skończył się trzydziesty i szósty rok panowania sędziów.

5 I stało się, że w trzydziestym i siódmym roku panowania sędziów było wielkie mnóstwo ludzi, aż do liczby pięciu tysięcy czterystu ludzi, wraz z żonami i dziećmi, z ziemia Zarahemla, do ziemi, która była na północ.

6 I stało się, że Hagoth, będąc bardzo ciekawskim człowiekiem, wyruszył więc i zbudował mu wielki statek na granicach ziemi Obfity, przez spustoszenie ziemi i wypuścił go na zachód. przez wąską szyję, która prowadziła do ziemi na północ.

7 A oto wielu z Nefitów, którzy tam weszli, i wypłynęło z wielkimi zapasami, a także wiele kobiet i dzieci; i ruszyli na północ.

8 I tak skończył się rok trzydziesty i siódmy.

9 W ciągu trzydziestu i ośmiu lat ten człowiek zbudował inne statki.

10 I wrócił się pierwszy okręt, i weszło w niego wiele więcej ludzi; Wzięli też wiele zapasów i znowu wyruszyli do ziemi na północ.

11 I stało się, że nigdy więcej o nich nie słyszano. I przypuszczamy, że utonęli w głębinach morskich.

12 I stało się, że jeden inny okręt także odpłynął; i dokąd ona poszła, nie wiemy.

13 I stało się, że w tym roku było wielu ludzi, którzy wyszli do ziemi na północ. I tak skończył się trzydziesty i ósmy rok.

14 I stało się w roku trzydziestym i dziewiątym panowania sędziów, umarł także i Shiblon, a K Korianton wyruszył do ziemi na północy, na statku, aby przynosił zaopatrzenie ludowi, który się tam znalazł. wylądować;

15 Dlatego też stało się celowe, aby Sziblon przekazał te święte rzeczy, przed śmiercią, synowi Helamana, zwanemu Helamanem, powołanym na imię swego ojca.

16 A oto wszystkie te ryciny, które były w posiadaniu Helamana, napisano i posłano pośród synów ludzkich po całej ziemi, gdyby nie te części, które rozkazał Alma, nie powinny wychodzić.

17 Ale te rzeczy miały być święte i przekazywane z pokolenia na pokolenie; dlatego w tym roku zostali oni przyznani Helamanowi przed śmiercią Sziblona.

18 I stało się także w tym roku, że byli niektórzy dysydentów, którzy wyszli do Lamanitów; i znów zostali wzbudzeni, by złościć się na Nefitów.

19 A także w tym samym roku przybyli wraz z liczną armią, by walczyć przeciwko ludowi Moroniha, lub przeciwko armii Moroniha, w której zostali pobici, i wrócili z powrotem do swoich ziem, ponosząc wielkie straty.

20 I tak skończył się trzydziesty dziewiąty rok panowania Sędziów nad ludem Nefiego.

21 I tak skończył się opis Almy i Helamana, jego syna, a także Sziblona, ​​który był jego synem.

 

 

 


 

The Book of Alma
The Son of Alma

Chapter 1

The account of Alma, who was the son of Alma, the First and Chief Judge over the people of Nephi, and also the High Priest over the Church. An account of the reign of the Judges, and the wars and contentions among the people. And also an account of a war between the Nephites and the Lamanites, according to the record of Alma the First, and Chief Judge.

1 Now it came to pass that in the first year of the reign of the Judges over the people of Nephi, from this time forward, King Mosiah having gone the way of all the earth; having warred a good warfare, walking uprightly before God, leaving none to reign in his stead;

2 Nevertheless he established laws, and they were acknowledged by the people; therefore they were obliged to abide by the laws which he had made.

3 And it came to pass that in the first year of the reign of Alma in the judgment seat, there was a man brought before him to be judged; a man who was large, and was noted for his much strength;

4 And he had gone about among the people, preaching to them that which he termed to be the word of God, bearing down against the church;

5 Declaring unto the people that every priest and teacher ought to become popular; and they ought not to labor with their own hands, but that they ought to be supported by the people;

6 And he also testified unto the people that all mankind should be saved at the last day, and that they need not fear nor tremble, but that they might lift up their heads and rejoice;

7 For the Lord had created all men, and had also redeemed all men; and in the end, all men should have eternal life.

8 And it came to pass that he did teach these things so much, that many did believe on his words, even so many that they began to support him and give him money;

9 And he began to be lifted up in the pride of his heart, and to wear very costly apparel; yea, and even began to establish a church, after the manner of his preaching.

10 And it came to pass as he was going to preach to those who believed on his word, he met a man who belonged to the church of God, yea, even one of their teachers;

11 And he began to contend with him sharply, that he might lead away the people of the church; but the man withstood him, admonishing him with the words of God.

12 Now the name of the man was Gideon; and it was he who was an instrument in the hands of God, in delivering the people of Limhi out of bondage.

13 Now because Gideon withstood him with the words of God, he was wroth with Gideon, and drew his sword and began to smite him.

14 Now Gideon being stricken with many years therefore he was not able to withstand his blows, therefore he was slain by the sword;

15 And the man who slew him was taken by the people of the church, and was brought before Alma, to be judged according to the crime which he had committed.

16 And it came to pass that he stood before Alma, and plead for himself with much boldness.

17 But Alma said unto him, Behold, this is the first time that priestcraft has been introduced among this people.

18 And behold, thou art not only guilty of priestcraft, but hast endeavored to enforce it by the sword; and were priestcraft to be enforced among this people, it would prove their entire destruction.

19 And thou hast shed the blood of a righteous man, yea, a man who has done much good among this people; and were we to spare thee, his blood would come upon us for vengeance;

20 Therefore thou art condemned to die, according to the law which has been given us by Mosiah, our last king;

21 And they have been acknowledged by this people; therefore this people must abide by the law.

22 And it came to pass that they took him; and his name was Nehor; and they carried him upon the top of the hill Manti,

23 And there he was caused, or rather did acknowledge, between the heavens and the earth, that what he had taught to the people was contrary to the word of God; and there he suffered an ignominious death.

24 Nevertheless this did not put an end to the spreading of priestcraft through the land; for there were many who loved the vain things of the world, and they went forth preaching false doctrines, and this they did for the sake of riches and honor.

25 Nevertheless they durst not lie, if it were known, for fear of the law, for liars were punished; therefore they pretended to preach according to their belief:

26 And now the law could have no power on any man for his belief.

27 And they durst not steal, for fear of the law; for such were punished; neither durst they rob, nor murder: for he that murdered was punished unto death.

28 But it came to pass that whosoever did not belong to the church of God, began to persecute those that did belong to the church of God, and had taken upon them the name of Christ;

29 Yea, they did persecute them, and afflict them with all manner of words, and this because of their humility;

30 Because they were not proud in their own eyes, and because they did impart the word of God, one with another, without money and without price.

31 Now there was a strict law among the people of the church, that there should not any man, belonging to the church, arise and persecute those that did not belong to the church, and that there should be no persecution among themselves.

32 Nevertheless, there were many among them who began to be proud, and began to contend warmly with their adversaries, even unto blows; yea, they would smite one another with their fists.

33 Now this was in the second year of the reign of Alma, and it was a cause of much affliction to the church; yea, it was the cause of much trial with the church;

34 For the hearts of many were hardened, and their names were blotted out, that they were remembered no more among the people of God.

35 And also many withdrew themselves from among them.

36 Now this was a great trial to those that did stand fast in the faith; nevertheless, they were steadfast and immovable in keeping the commandments of God, and they bore with patience the persecution which was heaped upon them.

37 And when the priests left their labor, to impart the word of God unto the people, the people also left their labors to hear the word of God.

38 And when the priest had imparted unto them the word of God, they all returned again diligently unto their labors;

39 And the priest, not esteeming himself above his hearers; for the preacher was no better than the hearer, neither was the teacher any better than the learner: and thus they were all equal, and they did all labor, every man according to his strength;

40 And they did impart of their substance every man according to that which he had, to the poor, and the needy, and the sick, and the afflicted;

41 And they did not wear costly apparel, yet they were neat and comely;

42 And thus they did establish the affairs of the church; and thus they began to have continual peace again, notwithstanding all their persecutions.

43 And now because of the steadiness of the church, they began to be exceeding rich; having abundance of all things whatsoever they stood in need;

44 An abundance of flocks, and herds, and fatlings of every kind, and also abundance of grain, and of gold, and of silver, and of precious things; and abundance of silk and fine twined linen, and all manner of good homely cloth.

45 And thus in their prosperous circumstances they did not send away any who were naked, or that were hungry, or that were athirst, or that were sick, or that had not been nourished;

46 And they did not set their hearts upon riches; therefore they were liberal to all, both old and young, both bond and free, both male and female, whether out of the church or in the church, having no respect to persons as to those who stood in need;

47 And thus they did prosper and become far more wealthy than those who did not belong to their church.

48 For those who did not belong to their church did indulge themselves in sorceries, and in idolatry or idleness, and in babblings, and in envyings and strife;

49 And wearing costly apparel; being lifted up in the pride of their own eyes; persecuting, lying, thieving, robbing, committing whoredoms, and murdering, and all manner of wickedness;

50 Nevertheless, the law was put in force upon all those who did transgress it, inasmuch as it were possible.

51 And it came to pass that by thus exercising the law upon them, every man suffering according to that which he had done, they become more still, and durst not commit any wickedness, if it were known:

52 Therefore there was much peace among the people of Nephi, until the fifth year of the reign of the Judges.

53 And it came to pass in the commencement of the fifth year of their reign, there began to be a contention among the people, for a certain man, being called Amlici; he being a very cunning man, yea, a wise man, as to the wisdom of the world; he being after the order of the man that slew Gideon by the sword, who was executed according to the law.

54 Now this Amlici had, by his cunning, drawn away much people after him; even so much that they began to be very powerful; and they began to endeavor to establish Amlici to be a king over the people.

55 Now this was alarming to the people of the church, and also to all those who had not been drawn away after the persuasions of Amlici:

56 For they knew that according to their law that such things must be established by the voice of the people;

57 Therefore, if it were possible that Amlici should gain the voice of the people, he being a wicked man, would deprive them of their rights and privileges of the church, etc.; for it was his intent to destroy the church of God.

58 And it came to pass that the people assembled themselves together throughout all the land, every man according to his mind, whether it were for or against Amlici, in separate bodies, having much dispute and wonderful contentions, one with another;

59 And thus they did assemble themselves together, to cast in their voices concerning the matter: and they were laid before the Judges.

60 And it came to pass that the voice of the people came against Amlici, that he was not made king over the people.

61 Now this did cause much joy in the hearts of those who were against him; but Amlici did stir up those who were in his favor, to anger against those who were not in his favor.

62 And it came to pass that they gathered themselves together, and did consecrate Amlici to be their king.

63 Now when Amlici was made king over them, he commanded them that they should take up arms against their brethren; and this he did, that he might subject them to him.

64 Now the people of Amlici were distinguished by the name of Amlici, being called Amlicites; and the remainder were called Nephites, or the people of God:

65 Therefore the people of the Nephites were aware of the intent of the Amlicites, and therefore they did prepare to meet them;

66 Yea, they did arm themselves with swords, and with cimeters, and with bows, and with arrows, and with stones, and with slings, and with all manner of weapons of war, of every kind;

67 And thus they were prepared to meet the Amlicites at the time of their coming.

68 And there were appointed captains, and higher captains, and chief captains, according to their numbers.

69 And it came to pass that Amlici did arm his men with all manner of weapons of war, of every kind; and he also appointed rulers and leaders over his people, to lead them to war against their brethren.

70 And it came to pass that the Amlicites came upon the hill of Amnihu, which was east of the river Sidon, which ran by the land of Zarahemla, and there they began to make war with the Nephites.

71 Now Alma, being the chief judge, and the governor of the people of Nephi, therefore he went up with his people, yea, with his captains, and chief captains, yea, at the head of his armies, against the Amlicites to battle; and they began to slay the Amlicites upon the hill east of Sidon.

72 And the Amlicites did contend with the Nephites with great strength, insomuch that many of the Nephites did fall before the Amlicites;

73 Nevertheless the Lord did strengthen the hand of the Nephites, that they slew the Amlicites with a great slaughter, that they began to flee before them.

74 And it came to pass that the Nephites did pursue the Amlicites all that day, and did slay them with much slaughter, insomuch that there was slain of the Amlicites twelve thousand five hundred thirty and two souls;

75 And there was slain of the Nephites, six thousand five hundred sixty and two souls.

76 And it came to pass that when Alma could pursue the Amlicites no longer, he caused that his people should pitch their tents, in the valley of Gideon, the valley being called after that Gideon who was slain by the hand of Nehor with the sword; and in this valley the Nephites did pitch their tents for the night.

77 And Alma sent spies to follow the remnant of the Amlicites, that he might know of their plans and their plots, whereby he might guard himself against them, that he might preserve his people from being destroyed.

78 Now those whom he had sent out to watch the camp of the Amlicites, were called Zeram, and Amnor, and Manti, and Limher; these were they who went out with their men to watch the camp of the Amlicites.

79 And it came to pass that on the morrow they returned into the camp of the Nephites, in great haste, being greatly astonished, and struck with much fear, saying,

80 Behold, we followed the camp of the Amlicites, and to our great astonishment, in the land of Minon, above the land of Zarahemla, in the course of the land of Nephi, we saw a numerous host of the Lamanites;

81 And behold, the Amlicites have joined them, and they are upon our brethren in that land; and they are fleeing before them with their flocks, and their wives, and their children, towards our city.

82 And except we make haste, they obtain possession of our city; and our fathers, and our wives, and our children be slain.

83 And it came to pass that the people of Nephi took their tents, and departed out of the valley of Gideon towards their city, which was the city of Zarahemla.

84 And behold, as they were crossing the river Sidon, the Lamanites and the Amlicites, being as numerous almost, as it were, as the sands of the sea, came upon them to destroy them;

85 Nevertheless the Nephites, being strengthened by the hand of the Lord, having prayed mightily to him that he would deliver them out of the hands of their enemies;

86 Therefore the Lord did hear their cries, and did strengthen them, and the Lamanites and Amlicites did fall before them.

87 And it came to pass that Alma fought with Amlici with the sword, face to face; and they did contend mightily, one with another.

88 And it came to pass that Alma, being a man of God, being exercised with much faith, cried saying, O Lord, have mercy and spare my life, that I may be an instrument in thy hands, to save and protect this people.

89 Now when Alma had said these words, he contended again with Amlici; and he was strengthened, insomuch that he slew Amlici with the sword.

90 And he also contended with the king of the Lamanites: but the king of the Lamanites fled back from before Alma, and sent his guards to contend with Alma.

91 But Alma, with his guards, contended with the guards of the king of the Lamanites, until he slew and drove them back;

92 And thus he cleared the ground, or rather the bank, which was on the west of the river Sidon, throwing the bodies of the Lamanites who had been slain, into the waters of Sidon, that thereby his people might have room to cross and contend with the Lamanites and the Amlicites on the west side of the river Sidon.

93 And it came to pass that when they had all crossed the river Sidon that the Lamanites and the Amlicites began to flee before them, notwithstanding they were so numerous that they could not be numbered;

94 And they fled before the Nephites, towards the wilderness which was west and north, away beyond the borders of the land;

95 And the Nephites did pursue them with their might, and did slay them; yea, they were met on every hand, and slain, and driven, until they were scattered on the west, and on the north, until they had reached the wilderness, which was called Hermounts;

96 And it was that part of the wilderness which was infested by wild and ravenous beasts.

97 And it came to pass that many died in the wilderness of their wounds, and were devoured by those beasts, and also the vultures of the air: and their bones have been found, and have been heaped upon the earth.

98 And it came to pass that the Nephites, who were not slain by the weapons of war, after having buried those who had been slain: now the number of the slain were not numbered, because of the greatness of their number; after they had finished burying their dead, they all returned to their lands, and to their houses, and their wives, and their children.

99 Now many women and children had been slain with the sword, and also many of their flocks and their herds;

100 And also many of their fields of grain were destroyed, for they were trodden down by the hosts of men.

101 And now as many of the Lamanites and the Amlicites who had been slain upon the bank of the river Sidon, were cast into the waters of Sidon; and behold, their bones are in the depths of the sea, and they are many.

102 And the Amlicites were distinguished from the Nephites; for they had marked themselves with red in their foreheads, after the manner of the Lamanites; nevertheless they had not shorn their heads like unto the Lamanites.

103 Now the heads of the Lamanites were shorn; and they were naked, save it were skin, which was girded about their loins, and also their armor, which was girded about them, and their bows, and their arrows, and their stones, and their slings, etc.

104 And the skins of the Lamanites were dark, according to the mark which was set upon their fathers, which was a curse upon them because of their transgression and their rebellion against their brethren, who consisted of Nephi, Jacob, and Joseph, and Sam, who were just and holy men.

105 And their brethren sought to destroy them; therefore they were cursed; and the Lord God set a mark upon them, yea, upon Laman and Lemuel, and also the sons of Ishmael, and the Ishmaelitish women;

106 And this was done, that their seed might be distinguished from the seed of their brethren, that thereby the Lord God might preserve his people, that they might not mix and believe in incorrect traditions which would prove their destruction.

107 And it came to pass that whosoever did mingle his seed with that of the Lamanites, did bring the same curse upon his seed.

108 Therefore whosoever suffered himself to be led away by the Lamanites, was called under that head, and there was a mark set upon him.

109 And it came to pass that whosoever would not believe in the tradition of the Lamanites, but believe those records which were brought out of the land of Jerusalem, and also in the tradition of their fathers, which were correct, who believed in the commandments of God, and kept them, were called the Nephites, or the people of Nephi, from that time forth;

110 And it is they who have kept the records which are true of their people, and also of the people of the Lamanites.

111 Now we will return again to the Amlicites, for they also had a mark set upon them; yea, they set the mark upon themselves, yea, even a mark of red upon their foreheads.

112 Thus the word of God is fulfilled, for these are the words which he said to Nephi:

113 Behold, the Lamanites have I cursed; and I will set a mark upon them, that they and their seed may be separated from thee and thy seed, from this time henceforth and for ever, except they repent of their wickedness and turn to me, that I may have mercy upon them.

114 And again: I will set a mark upon him that mingleth his seed with thy brethren, that they may be cursed also.

115 And again: I will set a mark upon him that fighteth against thee and thy seed.

116 And again I say, He that departeth from thee, shall no more be called thy seed; and I will bless thee, etc., and whomsoever shall be called thy seed, henceforth and for ever: and these were the promises of the Lord unto Nephi, and to his seed.

117 Now the Amlicites knew not that they were fulfilling the words of God, when they began to mark themselves in their foreheads;

118 Nevertheless they had come out in open rebellion against God; therefore it was expedient that the curse should fall upon them.

119 Now I would that ye should see that they brought upon themselves the curse;

120 And even so doth every man that is cursed, bring upon himself his own condemnation.

121 Now it came to pass that not many days after the battle which was fought in the land of Zarahemla, by the Lamanites and the Amlicites, that there was another army of the Lamanites came in upon the people of Nephi in the same place, where the first army met the Amlicites.

122 And it came to pass that there was an army sent to drive them out of their land.

123 Now Alma himself being afflicted with a wound, did not go up to battle at this time against the Lamanites; but he sent up a numerous army against them;

124 And they went up and slew many of the Lamanites, and drove the remainder of them out of the borders of their land;

125 And then they returned again, and began to establish peace in the land, being troubled no more for a time with their enemies.

126 Now all these things were done, yea, all these wars and contentions were commenced and ended, in the fifth year of the reign of the Judges;

127 And in one year were thousands and tens of thousands of souls sent to the eternal world,

128 That they might reap their rewards according to their works, whether they were good or whether they were bad, to reap eternal happiness or eternal misery, according to the spirit which they listed to obey, whether it be a good spirit or a bad one;

129 For every man receiveth wages of him whom he listeth to obey, and this according to the words of the spirit of prophecy; therefore let it be according to the truth.

130 And thus ended the fifth year of the reign of the Judges.

Alma, Chapter 2

1 Now it came to pass in the sixth year of the reign of the Judges over the people of Nephi, there were no contentions nor wars in the land of Zarahemla;

2 But the people were afflicted, yea, greatly afflicted for the loss of their brethren, and also for the loss of their flocks and herds, and also for the loss of their fields of grain, which were trodden under foot and destroyed by the Lamanites,

3 And so great were their afflictions, that every soul had cause to mourn; and they believed that it was the judgments of God sent upon them, because of their wickedness and their abominations; therefore they were awakened to a remembrance of their duty.

4 And they began to establish the church more fully; yea, and many were baptized in the waters of Sidon, and were joined to the church of God;

5 Yea, they were baptized by the hand of Alma, who had been consecrated the high priest over the people of the church, by the hand of his father Alma.

6 And it came to pass in the seventh year of the reign of the Judges, there were about three thousand five hundred souls that united themselves to the church of God, and were baptized.

7 And thus ended the seventh year of the reign of the Judges over the people of Nephi; and there was continual peace in all that time.

8 And it came to pass in the eighth year of the reign of the Judges, that the people of the church began to wax proud, because of their exceeding riches, and their fine silks, and their fine twined linen,

9 And because of their many flocks and herds, and their gold, and their silver, and all manner of precious things, which they had obtained by their industry;

10 And in all these things were they lifted up in the pride of their eyes, for they began to wear very costly apparel.

11 Now this was the cause of much affliction to Alma, yea, and to many of the people whom Alma had consecrated to be teachers, and priests, and elders, over the church;

12 Yea, many of them were sorely grieved for the wickedness which they saw had begun to be among their people.

13 For they saw and beheld with great sorrow, that the people of the church began to be lifted up in the pride of their eyes, and to set their hearts upon riches and upon the vain things of the world;

14 That they began to be scornful, one towards another, and they began to persecute those that did not believe according to their own will and pleasure.

15 And thus in this eighth year of the reign of the Judges, there began to be great contentions among the people of the church;

16 Yea, there were envyings, and strifes, and malice, and persecutions, and pride, even to exceed the pride of those who did not belong to the church of God.

17 And thus ended the eighth year of the reign of the Judges; and the wickedness of the church was a great stumbling block to those who did not belong to the church; and thus the church began to fail in its progress.

18 And it came to pass in the commencement of the ninth year, Alma saw the wickedness of the church, and he saw also that the example of the church began to lead those who were unbelievers, on from one piece of iniquity to another, thus bringing on the destruction of the people;

19 Yea, he saw great inequality among the people, some lifting themselves up with their pride, despising others, turning their backs upon the needy, and the naked, and those who were hungry, and those who were athirst, and those who were sick and afflicted.

20 Now this was a great cause for lamentations among the people, while others were abasing themselves, succoring those who stood in need of their succor, such as imparting their substance to the poor and the needy; feeding the hungry; and suffering all manner of afflictions, for Christ’s sake, who should come according to the spirit of prophecy, looking forward to that day, thus retaining a remission of their sins;

21 Being filled with great joy, because of the resurrection of the dead, according to the will, and power, and deliverance of Jesus Christ from the bands of death.

22 And now it came to pass that Alma, having seen the afflictions of the humble followers of God, and the persecutions which were heaped upon them by the remainder of his people, and seeing all their inequality, began to be very sorrowful; nevertheless the Spirit of the Lord did not fail him.

23 And he selected a wise man who was among the elders of the church, and gave him power according to the voice of the people, that he might have power to enact laws according to the laws which had been given, and to put them in force, according to the wickedness and the crimes of the people.

24 Now this man’s name was Nephihah, and he was appointed chief judge; and he sat in the judgment seat, to judge and to govern the people.

25 Now Alma did not grant unto him the office of being high priest over the church, but he retained the office of high priest unto himself; but he delivered the judgment seat unto Nephihah:

26 And this he did, that he himself might go forth among his people, or among the people of Nephi, that he might preach the word of God unto them, to stir them up in remembrance of their duty,

27 And that he might pull down, by the word of God, all the pride and craftiness, and all the contentions which were among his people, seeing no way that he might reclaim them, save it were in bearing down in pure testimony against them,

28 And thus in the commencement of the ninth year of the reign of the Judges over the people of Nephi, Alma delivered up the judgment seat to Nephihah, and confined himself wholly to the high priesthood of the holy order of God, to the testimony of the word, according to the spirit of revelation and prophecy.

Alma, Chapter 3

The words which Alma, the High Priest, according to the holy order of God, delivered to the people in their cities and villages throughout the land.

1 Now it came to pass that Alma began to deliver the word of God unto the people, first in the land of Zarahemla, and from thence throughout all the land.

2 And these are the words which he spake to the people in the church which was established in the city of Zarahemla, according to his own record, saying:

3 I, Alma, having been consecrated by my father Alma, to be a high priest over the church of God, he having power and authority from God to do these things, behold, I say unto you, that he began to establish a church in the land which was in the borders of Nephi;

4 Yea, the land which was called the land of Mormon; yea, and he did baptize his brethren in the waters of Mormon.

5 And behold, I say unto you, They were delivered out of the hands of the people of King Noah, by the mercy and power of God.

6 And behold, after that, they were brought into bondage by the hands of the Lamanites, in the wilderness; yea, I say unto you, They were in captivity, and again the Lord did deliver them out of bondage by the power of his word;

7 And we were brought into this land and here we began to establish the church of God throughout this land also.

8 And now behold, I say unto you, my brethren, you that belong to this church, Have you sufficiently retained in remembrance the captivity of your fathers?

9 Yea, and have you sufficiently retained in remembrance his mercy and long suffering towards them?

10 And moreover, have ye sufficiently retained in remembrance that he has delivered their souls from hell?

11 Behold, he changed their hearts; yea, he awaked them out of a deep sleep, and they awoke unto God.

12 Behold they were in the midst of darkness; nevertheless, their souls were illuminated by the light of the everlasting word;

13 Yea, they were encircled about by the bands of death, and the chains of hell, and an everlasting destruction did await them.

14 And now I ask of you my brethren, Were they destroyed?

15 Behold, I say unto you, Nay, they were not.

16 And again I ask, Were the bands of death broken, and the chains of hell which encircled them about, were they loosed?

17 I say unto you, Yea, they were loosed, and their souls did expand, and they did sing redeeming love.

18 And I say unto you that they are saved.

19 And now I ask of you on what conditions are they saved? Yea, what grounds had they to hope for salvation?

20 What is the cause of their being loosed from the bands of death? Yea, and also, the chains of hell?

21 Behold, I can tell you: Did not my father Alma believe in the words which were delivered by the mouth of Abinadi? And was he not a holy prophet?

22 Did he not speak the words of God, and my father Alma believe them?

23 And according to his faith there was a mighty change wrought in his heart.

24 Behold I say unto you, that this is all true.

25 And behold, he preached the word unto your fathers, and a mighty change was also wrought in their hearts; and they humbled themselves, and put their trust in the true and living God.

26 And behold, they were faithful until the end; therefore they were saved.

27 And now behold, I ask of you, my brethren of the church, Have ye spiritually been born of God?

28 Have ye received his image in your countenances?

29 Have ye experienced this mighty change in your hearts?

30 Do ye exercise faith in the redemption of him who created you?

31 Do you look forward with an eye of faith, and view this mortal body raised in immortality, and this corruption raised in incorruption, to stand before God, to be judged according to the deeds which have been done in the mortal body?

32 I say unto you, Can you imagine to yourselves that ye hear the voice of the Lord, saying unto you, in that day, Come unto me ye blessed, for behold, your works have been the works of righteousness upon the face of the earth?

33 Or do ye imagine to yourselves that ye can lie unto the Lord in that day, and say, Lord, our works have been righteous works upon the face of the earth, and that he will save you?

34 Or otherwise, can ye imagine yourselves brought before the tribunal of God, with your souls filled with guilt and remorse; having a remembrance of all your guilt;

35 Yea, a perfect remembrance of all your wickedness; yea, a remembrance that ye have set at defiance the commandments of God?

36 I say unto you, Can ye look up to God at that day with a pure heart and clean hands?

37 I say unto you, Can you look up, having the image of God engraven upon your countenances?

38 I say unto you, Can ye think of being saved when you have yielded yourselves to become subjects to the devil?

39 I say unto you, Ye will know at that day, that ye can not be saved: for there can no man be saved except his garments are washed white:

40 Yea, his garments must be purified until they are cleansed from all stain, through the blood of him of whom it has been spoken by our fathers who should come to redeem his people from their sins.

41 And now I ask of you, my brethren, How will any of you feel, if ye shall stand before the bar of God, having your garments stained with blood, and all manner of filthiness?

42 Behold, what will these things testify against you?

43 Behold, will they not testify that ye are murderers, yea, and also that ye are guilty of all manner of wickedness?

44 Behold, my brethren, do ye suppose that such an one can have a place to sit down in the kingdom of God, with Abraham, with Isaac, and with Jacob, and also all the holy prophets, whose garments are cleansed, and are spotless, pure, and white?

45 I say unto you, Nay, except ye make our Creator a liar from the beginning, or suppose that he is a liar from the beginning, ye can not suppose that such can have place in the kingdom of heaven, but they shall be cast out, for they are the children of the kingdom of the devil.

46 And now behold, I say unto you my brethren, If ye have experienced a change of heart, and if ye have felt to sing the song of redeeming love, I would ask, Can ye feel so now?

47 Have ye walked, keeping yourselves blameless before God?

48 Could ye say, if ye were called to die at this time, within yourselves, that ye have been sufficiently humble?

49 That your garments have been cleansed and made white, through the blood of Christ, who will come to redeem his people from their sins?

50 Behold, are ye stripped of pride? I say unto you, If ye are not, ye are not prepared to meet God.

51 Behold ye must prepare quickly, for the kingdom of heaven is soon at hand, and such an one hath not eternal life.

52 Behold, I say, Is there one among you who is not stripped of envy?

53 I say unto you, that such an one is not prepared, and I would that he should prepare quickly, for the hour is close at hand, and he knoweth not when the time shall come; for such an one is not found guiltless.

54 And again I say unto you, Is there one among you that doth make a mock of his brother, or that heapeth upon him persecutions?

55 Wo unto such an one, for he is not prepared, and the time is at hand that he must repent, or he can not be saved;

56 Yea, even wo unto all ye workers of iniquity; repent, repent, for the Lord God hath spoken it.

57 Behold, he sendeth an invitation unto all men; for the arms of mercy are extended towards them, and he saith, Repent, and I will receive you;

58 Yea, he saith, Come unto me and ye shall partake of the fruit of the tree of life; yea, ye shall eat and drink of the bread and the waters of life freely;

59 Yea, come unto me and bring forth works of righteousness, and ye shall not be hewn down and cast into the fire;

60 For behold, the time is at hand that whosoever bringeth forth not good fruit, or whosoever doeth not the works of righteousness, the same have cause to wail and mourn.

61 O ye workers of iniquity; ye that are puffed up in the vain things of the world; ye that have professed to have known the ways of righteousness; nevertheless have gone astray, as sheep having no shepherd, notwithstanding a shepherd hath called after you, and art still calling after you, but ye will not hearken unto his voice.

62 Behold, I say unto you, that the good shepherd doth call you; yea, and in his own name he doth call you, which is the name of Christ;

63 And if ye will not hearken unto the voice of the good shepherd, to the name by which ye are called, behold, ye are not the sheep of the good shepherd.

64 And now if ye are not the sheep of the good shepherd, of what fold are ye?

65 Behold, I say unto you, that the devil is your shepherd, and ye are of his fold; and now who can deny this?

66 Behold, I say unto you, Whosoever denieth this, is a liar and a child of the devil;

67 For I say unto you, that whatsoever is good, cometh from God, and whatsoever is evil, cometh from the devil;

68 Therefore, if a man bringeth forth good works, he hearkeneth unto the voice of the good shepherd; and he doth follow him;

69 But whosoever bringeth forth evil works, the same becometh a child of the devil; for he hearkeneth unto his voice, and doth follow him.

70 And whosoever doeth this must receive his wages of him; therefore, for his wages he receiveth death, as to things pertaining unto righteousness, being dead unto all good works.

71 And now my brethren, I would that ye should hear me, for I speak in the energy of my soul;

72 For behold, I have spoken unto you plain, that ye can not err, or have spoken according to the commandments of God.

73 For I am called to speak after this manner, according to the holy order of God, which is in Christ Jesus:

74 Yea, I am commanded to stand and testify unto this people the things which have been spoken by our fathers, concerning the things which are to come.

75 And this is not all. Do ye not suppose that I know of these things myself?

76 Behold, I testify unto you, that I do know that these things whereof I have spoken, are true.

77 And how do ye suppose that I know of their surety?

78 Behold, I say unto you, They are made known unto me by the Holy Spirit of God.

79 Behold, I have fasted and prayed many days, that I might know these things of myself.

80 And now I do know of myself that they are true; for the Lord God hath made them manifest unto me by his Holy Spirit; and this is the spirit of revelation which is in me.

81 And moreover, I say unto you, that as it has thus been revealed unto me, that the words which have been spoken by our fathers, are true,

82 Even so according to the spirit of prophecy, which is in me, which is also by the manifestation of the Spirit of God, I say unto you, that I know of myself that whatsoever I shall say unto you concerning that which is to come, is true,

83 And I say unto you, that I know that Jesus Christ shall come; yea, the Son, the only begotten of the Father, full of grace, and mercy, and truth.

84 And behold, it is he that cometh to take away the sins of the world; yea, the sins of every man who steadfastly believeth on his name.

85 And now I say unto you, that this is the order after which I am called; yea, to preach unto my beloved brethren; yea, and every one that dwelleth in the land;

86 Yea, to preach unto all, both old and young, both bond and free; yea, I say unto you, the aged, and also the middle aged, and the rising generation; yea, to cry unto them that they must repent and be born again;

87 Yea, thus saith the Spirit, Repent all ye ends of the earth, for the kingdom of heaven is soon at hand; yea, the Son of God cometh in his glory, in his might, majesty, power and dominion.

88 Yea, my beloved brethren, I say unto you, that the Spirit saith, Behold, the glory of the King of all the earth; and also the King of heaven shall very soon shine forth among all the children of men;

89 And also the Spirit saith unto me, yea, crieth unto me with a mighty voice, saying, Go forth and say unto this people, Repent, for except ye repent, ye can in no wise inherit the kingdom of heaven.

90 And again I say unto you, the Spirit saith, Behold, the ax is laid at the root of the tree; therefore every tree that bringeth not forth good fruit, shall be hewn down and cast into the fire; yea, a fire which can not be consumed; even an unquenchable fire.

91 Behold, and remember, the Holy One hath spoken it.

92 And now my beloved brethren, I say unto you, Can ye withstand these sayings; yea, can ye lay aside these things, and trample the Holy One under your feet;

93 Yea, can ye be puffed up in the pride of your hearts; yea, will ye still persist in the wearing of costly apparel, and setting your hearts upon the vain things of the world, upon your riches;

94 Yea, will ye persist in supposing that ye are better one than another;

95 Yea, will ye persist in the persecutions of your brethren, who humble themselves, and do walk after the holy order of God, wherewith they have been brought into this church, having been sanctified by the Holy Spirit; and they do bring forth works which are meet for repentance;

96 Yea, and will you persist in turning your backs upon the poor, and the needy, and in withholding your substance from them?

97 And finally, all ye that will persist in your wickedness, I say unto you, that these are they who shall be hewn down and cast into the fire, except they speedily repent.

98 And now I say unto you, all you that are desirous to follow the voice of the good shepherd, come ye out from the wicked, and be ye separate, and touch not their unclean things;

99 And behold, their names shall be blotted out, that the names of the wicked shall not be numbered among the names of the righteous, that the word of God may be fulfilled, which saith, The names of the wicked shall not be mingled with the names of my people.

100 For the names of the righteous shall be written in the book of life; and unto them will I grant an inheritance at my right hand.

101 And now my brethren, What have ye to say against this?

102 I say unto you, If ye speak against it, it matters not, for the word of God must be fulfilled.

103 For what shepherd is there among you having many sheep, doth not watch over them, that the wolves enter not and devour his flock?

104 And behold, if a wolf enter his flock, doth he not drive him out? Yea, and at the last, if he can, he will destroy him.

105 And now I say unto you, that the good shepherd doth call after you; and if you will hearken unto his voice, he will bring you into his fold, and ye are his sheep;

106 And he commandeth you that ye suffer no ravenous wolf to enter among you, that ye may not be destroyed.

107 And now, I, Alma, do command you in the language of him who hath commanded me, that ye observe to do the words which I have spoken unto you.

108 I speak by way of command unto you that belong to the church; and unto those who do not belong to the church, I speak by way of invitation, saying, Come, and be baptized unto repentance, that ye also may be partakers of the fruit of the tree of life.

Alma, Chapter 4

1 And now it came to pass that after Alma had made an end of speaking unto the people of the church, which was established in the city of Zarahemla, he ordained priests and elders, by laying on his hands according to the order of God, to preside and watch over the church.

2 And it came to pass that whosoever did not belong to the church who repented of their sins, were baptized unto repentance, and were received into the church.

3 And it also came to pass that whosoever did belong to the church, that did not repent of their wickedness, and humble themselves before God;

4 I mean those who were lifted up in the pride of their hearts; the same were rejected, and their names were blotted out, that their names were not numbered among those of the righteous; and thus they began to establish the order of the church in the city of Zarahemla.

5 Now I would that ye should understand that the word of God was liberal unto all; that none were deprived of the privilege of assembling themselves together to hear the word of God;

6 Nevertheless the children of God were commanded that they should gather themselves together oft, and join in fasting and mighty prayer, in behalf of the welfare of the souls of those who knew not God.

7 And now it came to pass that when Alma had made these regulations, he departed from them, yea, from the church which was in the city of Zarahemla,

8 And went over upon the east of the river Sidon, into the valley of Gideon, there having been a city built which was called the city of Gideon, which was in the valley that was called Gideon, being called after the man who was slain by the hand of Nehor with the sword.

9 And Alma went and began to declare the word of God unto the church which was established in the valley of Gideon, according to the revelation of the truth of the word which had been spoken by his fathers,

10 And according to the spirit of prophecy which was in him, according to the testimony of Jesus Christ, the Son of God, who should come to redeem his people from their sins, and the holy order by which he was called. And thus it is written. Amen.

Alma, Chapter 5

The words of Alma which he delivered to the people in Gideon, according to his own record.

1 Behold my beloved brethren, seeing that I have been permitted to come unto you, therefore I attempt to address you in my language;

2 Yea, by my own mouth, seeing that it is the first time that I have spoken unto you by the words of my mouth, I having been wholly confined to the judgment seat, having had much business that I could not come unto you;

3 And even I could not have come now at this time, were it not that the judgment seat hath been given to another to reign in my stead; and the Lord in much mercy hath granted that I should come unto you.

4 And behold, I have come, having great hopes and much desire that I should find that ye had humbled yourselves before God, and that ye had continued in the supplicating of his grace, that I should find that ye were blameless before him;

5 That I should find that ye were not in the awful dilemma that our brethren were in at Zarahemla:

6 But blessed be the name of God, that he hath given me to know, yea, hath given unto me the exceeding great joy of knowing that they are established again in the way of his righteousness.

7 And I trust, according to the Spirit of God which is in me, that I shall also have joy over you;

8 Nevertheless I do not desire that my joy over you should come by the cause of so much afflictions and sorrow which I have had for the brethren at Zarahemla;

9 For behold, my joy cometh over them after wading through much afflictions and sorrow.

10 But behold, I trust that ye are not in a state of so much unbelief as were your brethren:

11 I trust that ye are not lifted up in the pride of your hearts; yea, I trust that ye have not set your hearts upon riches, and the vain things of the world;

12 Yea, I trust that you do not worship idols, but that ye do worship the true and the living God, and that ye look forward for the remission of your sins with an everlasting faith which is to come.

13 For behold, I say unto you, There be many things to come; and behold, there is one thing which is of more importance than they all:

14 For behold, the time is not far distant, that the Redeemer liveth and cometh among his people.

15 Behold, I do not say that he will come among us at the time of his dwelling in his mortal tabernacle; for behold, the Spirit hath not said unto me that this should be the case.

16 Now as to this thing I do not know; but this much I do know, that the Lord God hath power to do all things which are according to his word.

17 But behold, the Spirit hath said this much unto me, saying: Cry unto this people, saying, Repent ye, repent ye and prepare the way of the Lord, and walk in his paths, which are straight:

18 For behold, the kingdom of heaven is at hand, and the Son of God cometh upon the face of the earth.

19 And behold, he shall be born of Mary at Jerusalem, which is the land of our forefathers, she being a virgin, a precious and chosen vessel, who shall be overshadowed, and conceive by the power of the Holy Ghost, and bring forth a son, yea, even the Son of God;

20 And he shall go forth, suffering pains, and afflictions, and temptations of every kind;

21 And this that the word might be fulfilled which saith, He will take upon him the pains and the sicknesses of his people; and he will take upon him death, that he may loose the bands of death which bind his people:

22 And he will take upon him their infirmities, that his bowels may be filled with mercy, according to the flesh, that he may know according to the flesh how to succor his people according to their infirmities.

23 Now the Spirit knoweth all things; nevertheless the Son of God suffereth according to the flesh, that he might take upon him the sins of his people, that he might blot out their transgressions, according to the power of his deliverance; and now behold, this is the testimony which is in me.

24 Now I say unto you, that ye must repent, and be born again: for the Spirit saith, If ye are not born again, ye can not inherit the kingdom of heaven;

25 Therefore come and be baptized unto repentance, that ye may be washed from your sins, that ye may have faith on the Lamb of God, who taketh away the sins of the world, who is mighty to save and to cleanse from all unrighteousness;

26 Yea, I say unto you, Come and fear not, and lay aside every sin, which easily doth beset you, which doth bind you down to destruction;

27 Yea, come and go forth, and shew unto your God that ye are willing to repent of your sins, and enter into a covenant with him to keep his commandments, and witness it unto him this day, by going into the waters of baptism;

28 And whosoever doeth this, and keepeth the commandments of God from thenceforth, the same will remember that I say unto him, yea, he will remember that I have said unto him, he shall have eternal life, according to the testimony of the Holy Spirit, which testifieth in me.

29 And now my beloved brethren, do you believe these things?

30 Behold, I say unto you, Yea, I know that ye believe them; and the way that I know that ye believe them, is by the manifestation of the Spirit which is in me.

31 And now because your faith is strong concerning that, yea, concerning the things which I have spoken, great is my joy.

32 For as I said unto you from the beginning, that I had much desire that ye were not in the state of dilemma like your brethren, even so I have found that my desires have been gratified.

33 For I perceive that ye are in the paths of righteousness: I perceive that ye are in the path which leads to the kingdom of God;

34 Yea, I perceive that ye are making his paths straight, I perceive that it has been made known unto you by the testimony of his word, that he can not walk in crooked paths;

35 Neither doth he vary from that which he hath said, neither hath he a shadow of turning from the right to the left, nor from that which is right to that which is wrong; therefore, his course is one eternal round.

36 And he doth not dwell in unholy temples; neither can filthiness, nor anything which is unclean be received into the kingdom of God;

37 Therefore I say unto you, The time shall come, yea, and it shall be at the last day, that he who is filthy, shall remain in his filthiness.

38 And now my beloved brethren, I have said these things unto you, that I might awaken you to a sense of your duty to God, that ye may walk blameless before him; that ye may walk after the holy order of God, after which ye have been received.

39 And now I would that ye should be humble, and be submissive, and gentle; easy to be entreated; full of patience and long suffering; being temperate in all things; being diligent in keeping the commandments of God at all times;

40 Asking for whatsoever things ye stand in need, both spiritual and temporal; always returning thanks unto God for whatsoever things ye do receive,

41 And see that ye have faith, hope, and charity, and then ye will always abound in good works;

42 And may the Lord bless you, and keep your garments spotless, that ye may at last be brought to sit down with Abraham, Isaac, and Jacob, and the holy prophets who have been ever since the world began, having your garments spotless, even as their garments are spotless in the kingdom of heaven, to go no more out.

43 And now my beloved brethren, I have spoken these words unto you, according to the Spirit which testifieth in me; and my soul doth exceedingly rejoice, because of the exceeding diligence and heed which ye have given unto my word.

44 And now, may the peace of God rest upon you, and upon your houses and lands, and upon your flocks and herds, and all that you possess; your women and your children, according to your faith and good works, from this time forth and for ever. And thus I have spoken. Amen.

Alma, Chapter 6

1 And now it came to pass that Alma returned from the land of Gideon, after having taught the people of Gideon many things which can not be written, having established the order of the church, according as he had before done in the land of Zarahemla;

2 Yea, he returned to his own house at Zarahemla to rest himself from the labors which he had performed.

3 And thus ended the ninth year of the reign of the Judges over the people of Nephi.

4 And it came to pass in the commencement of the tenth year of the reign of the Judges over the people of Nephi, that Alma departed from thence, and took his journey over into the land of Melek, on the west of the river Sidon, on the west by the borders of the wilderness;

5 And he began to teach the people in the land of Melek, according to the holy order of God by which he had been called; and he began to teach the people throughout all the land of Melek.

6 And it came to pass that the people came to him throughout all the borders of the land which was by the wilderness side.

7 And they were baptized throughout all the land, so that when he had finished his work at Melek, he departed thence, and traveled three days’ journey on the north of the land of Melek; and he came to a city which was called Ammonihah.

8 Now it was the custom of the people of Nephi, to call their lands, and their cities, and their villages, yea, even all their small villages, after the name of him who first possessed them; and thus it was with the land of Ammonihah.

9 And it came to pass that when Alma had come to the city of Ammonihah, he began to preach the word of God unto them.

10 Now Satan had gotten great hold upon the hearts of the people of the city of Ammonihah; therefore they would not hearken unto the words of Alma.

11 Nevertheless Alma labored much in the spirit, wrestling with God in mighty prayer, that he would pour out his Spirit upon the people who were in the city: that he would also grant that he might baptize them unto repentance;

12 Nevertheless, they hardened their hearts, saying unto him, Behold, we know that thou art Alma; and we know that thou art high priest over the church which thou hast established in many parts of the land, according to your tradition;

13 And we are not of thy church, and we do not believe in such foolish traditions.

14 And now we know that because we are not of thy church, we know that thou hast no power over us;

15 And thou hast delivered up the judgment seat unto Nephihah; therefore thou art not the chief judge over us.

16 Now when the people had said this, and had withstood all his words, and reviled him, and spit upon him, and caused that he should be cast out of their city, he departed thence and took his journey towards the city which was called Aaron.

17 And it came to pass that while he was journeying thither, being weighed down with sorrow, wading through much tribulation and anguish of soul, because of the wickedness of the people who were in the city of Ammonihah,

18 It came to pass that while Alma was thus weighed down with sorrow, behold an angel of the Lord appeared unto him, saying, Blessed art thou, Alma; therefore lift up thy head and rejoice, for thou hast great cause to rejoice:

19 For thou hast been faithful in keeping the commandments of God from the time which thou received thy first message from him.

20 Behold, I am he that delivered it unto you; and behold, I am sent to command thee that thou return to the city of Ammonihah, and preach again unto the people of the city; yea, preach unto them.

21 Yea, say unto them, except they repent, the Lord God will destroy them.

22 For behold, they do study at this time that they may destroy the liberty of thy people, (for thus saith the Lord,) which is contrary to the statutes, and judgments, and commandments which he has given unto his people.

23 Now it came to pass that after Alma had received his message from the angel of the Lord, he returned speedily to the land of Ammonihah.

24 And he entered the city by another way, yea, by the way which is on the south of the city of Ammonihah.

25 And as he entered the city he was an hungered, and he said to a man, Will ye give to an humble servant of God something to eat?

26 And the man said unto him, I am a Nephite, and I know that thou art a holy prophet of God, for thou art the man whom an angel said in a vision, Thou shalt receive;

27 Therefore go with me into my house, and I will impart unto thee of my food; and I know that thou will be a blessing unto me and my house.

28 And it came to pass that the man received him into his house; and the man was called Amulek; and he brought forth bread and meat, and sat before Alma.

29 And it came to pass that Alma ate bread and was filled; and he blessed Amulek and his house, and he gave thanks unto God.

30 And after he had eaten and was filled, he said unto Amulek, I am Alma, and am the high priest over the church of God throughout the land.

31 And behold, I have been called to preach the word of God among all this people, according to the spirit of revelation and prophecy;

32 And I was in this land, and they would not receive me, but they cast me out, and I was about to set my back towards this land for ever.

33 But behold, I have been commanded that I should turn again and prophesy unto this people, yea, and to testify against them concerning their iniquities.

34 And now Amulek, because thou hast fed me, and took me in, thou art blessed; for I was an hungered, for I had fasted many days.

35 And Alma tarried many days with Amulek, before he began to preach unto the people.

36 And it came to pass that the people did wax more gross in their iniquities.

37 And the word came to Alma, saying, Go; and also say unto my servant Amulek, Go forth and prophesy unto this people, saying, Repent ye, for thus saith the Lord, Except ye repent, I will visit this people in mine anger; yea, and I will not turn my fierce anger away.

38 And Alma went forth, and also Amulek, among the people to declare the words of God unto them; and they were filled with the Holy Ghost;

39 And they had power given unto them, insomuch that they could not be confined in dungeons; neither were it possible that any man could slay them;

40 Nevertheless they did not exercise their power until they were bound in bands and cast into prison.

41 Now this was done that the Lord might shew forth his power in them.

42 And it came to pass that they went forth and began to preach and to prophesy unto the people, according to the spirit and power which the Lord had given them.

Alma, Chapter 7

The words of Alma, and also the words of Amulek which were declared unto the people who were in the land of Ammonihah. And also they are cast into prison, and delivered by the miraculous power of God which was in them, according to the record of Alma.

1 And again: I, Alma, having been commanded of God that I should take Amulek and go forth and preach again unto this people, or the people who were in the city of Ammonihah, it came to pass as I began to preach unto them, they began to contend with me, saying, Who art thou?

2 Suppose ye that we shall believe the testimony of one man, although he should preach unto us that the earth should pass away?

3 Now they understood not the words which they spake: for they knew not that the earth should pass away.

4 And they said also, We will not believe thy words, if thou shouldst prophesy that this great city should be destroyed in one day.

5 Now they knew not that God could do such marvelous works, for they were a hard-hearted and stiff-necked people.

6 And they said, Who is God, that sendeth no more authority than one man among this people, to declare unto them the truth of such great and marvelous things?

7 And they stood forth to lay their hands on me; but behold, they did not.

8 And I stood with boldness to declare unto them, yea, I did boldly testify unto them, saying: Behold, O ye wicked and perverse generation, how have ye forgotten the tradition of your fathers; yea, how soon ye have forgotten the commandments of God.

9 Do ye not remember that our father Lehi was brought out of Jerusalem by the hand of God?

10 Do ye not remember that they were all led by him through the wilderness?

11 And have ye forgotten so soon how many times he delivered our fathers out of the hands of their enemies, and preserved them from being destroyed, even by the hands of their own brethren?

12 Yea, and if it had not been for his matchless power, and his mercy, and his long suffering towards us, we should unavoidably have been cut off from the face of the earth, long before this period of time, and perhaps been consigned to a state of endless misery and wo.

13 Behold, now I say unto you, that he commandeth you to repent; and except ye repent, ye can in no wise inherit the kingdom of God.

14 But behold, this is not all: he has commanded you to repent, or he will utterly destroy you from off the face of the earth; yea, he will visit you in his anger, and in his fierce anger he will not turn away.

15 Behold, do ye not remember the words which he spake unto Lehi, saying, that inasmuch as ye shall keep my commandments ye shall prosper in the land?

16 And again it is said, that inasmuch as ye will not keep my commandments, ye shall be cut off from the presence of the Lord.

17 Now I would that ye should remember, that inasmuch as the Lamanites have not kept the commandments of God, they have been cut off from the presence of the Lord.

18 Now we see that the word of the Lord has been verified in this thing, and the Lamanites have been cut off from his presence, from the beginning of their transgressions in the land.

19 Nevertheless I say unto you, that it shall be more tolerable for them in the day of judgment than for you, if ye remain in your sins;

20 Yea, and even more tolerable for them in this life, than for you, except ye repent, for there are many promises which are extended to the Lamanites:

21 For it is because of the traditions of their fathers that cause them to remain in their state of ignorance; therefore the Lord will be merciful unto them, and prolong their existence in the land.

22 And at some period of time they will be brought to believe in his word, and to know of the incorrectness of the traditions of their fathers;

23 And many of them will be saved, for the Lord will be merciful unto all who call on his name.

24 But behold, I say unto you, that if ye persist in your wickedness, that your days shall not be prolonged in the land, for the Lamanites shall be sent upon you;

25 And if ye repent not, they shall come in a time when you know not, and ye shall be visited with utter destruction;

26 And it shall be according to the fierce anger of the Lord; for he will not suffer you that ye shall live in your iniquities to destroy his people.

27 I say unto you, Nay; he would rather suffer that the Lamanites might destroy all this people who are called the people of Nephi, if it were possible that they could fall into sins and transgressions, after having had so much light and so much knowledge given unto them of the Lord their God;

28 Yea, after having been such a highly favored people of the Lord; yea, after having been favored above every other nation, kindred, tongue or people;

29 After having had all things made known unto them, according to their desires, and their faith, and prayers, of that which has been, and which is, and which is to come;

30 Having been visited by the Spirit of God; having conversed with angels, and having been spoken unto by the voice of the Lord;

31 And having the spirit of prophecy, and the spirit of revelation, and also many gifts; the gift of speaking with tongues, and the gift of preaching, and the gift of the Holy Ghost, and the gift of translation:

32 Yea, and after having been delivered of God out of the land of Jerusalem, by the hand of the Lord;

33 Having been saved from famine, and from sickness, and all manner of diseases of every kind;

34 And they having been waxed strong in battle, that they might not be destroyed; having been brought out of bondage time after time, and having been kept and preserved until now; and they have been prospered until they are rich in all manner of things.

35 And now behold I say unto you, that if this people, who have received so many blessings from the hand of the Lord, should transgress, contrary to the light and knowledge which they do have;

36 I say unto you, that if this be the case; that if they should fall into transgression, that it would be far more tolerable for the Lamanites than for them.

37 For behold, the promises of the Lord are extended to the Lamanites, but they are not unto you, if ye transgress;

38 For has not the Lord expressly promised and firmly decreed, that if ye will rebel against him, that ye shall utterly be destroyed from off the face of the earth?

39 And now for this cause, that ye may not be destroyed, the Lord has sent his angel to visit many of his people, declaring unto them that they must go forth and cry mightily unto this people, saying, Repent ye, repent ye, for the kingdom of heaven is nigh at hand;

40 And not many days hence, the Son of God shall come in his glory; and his glory shall be the glory of the Only Begotten of the Father, full of grace, equity and truth, full of patience, mercy, and long suffering, quick to hear the cries of his people, and to answer their prayers.

41 And behold, he cometh to redeem those who will be baptized unto repentance, through faith on his name;

42 Therefore prepare ye the way of the Lord, for the time is at hand that all men shall reap a reward of their works, according to that which they have been:

43 If they have been righteous, they shall reap the salvation of their souls, according to the power and deliverance of Jesus Christ;

44 And if they have been evil, they shall reap the damnation of their souls, according to the power and captivation of the devil.

45 Now behold, this is the voice of the angel, crying unto the people.

46 And now my beloved brethren, for ye are my brethren, and ye had ought to be beloved, and ye had ought to bring forth works which are meet for repentance, seeing that your hearts have been grossly hardened against the word of God, and seeing that ye are a lost and a fallen people.

47 Now it came to pass that when I, Alma, had spoken these words, behold, the people were wroth with me, because I said unto them that they were a hard-hearted and a stiff-necked people;

48 And also because I said unto them that they were a lost and a fallen people, they were angry with me, and sought to lay their hands upon me, that they might cast me into prison;

49 But it came to pass that the Lord did not suffer them that they should take me at that time and cast me into prison.

50 And it came to pass that Amulek went and stood forth, and began to preach unto them also.

51 And now the words of Amulek are not all written; nevertheless a part of his words are written in this book.

Alma, Chapter 8

1 Now these are the words which Amulek preached unto the people who were in the land of Ammonihah, saying: I am Amulek; I am the son of Giddonah, who was the son of Ishmael, who was a descendant of Aminadi:

2 And it was the same Aminadi who interpreted the writing which was upon the wall of the temple, which was written by the finger of God.

3 And Aminadi was a descendant of Nephi, who was the son of Lehi, who came out of the land of Jerusalem, who was a descendant of Manasseh, who was the son of Joseph, who was sold into Egypt by the hands of his brethren.

4 And behold, I am also a man of no small reputation among all those who know me;

5 Yea, and behold, I have many kindred and friends, and I have also acquired much riches, by the hand of my industry;

6 Nevertheless, after all this, I never have known much of the ways of the Lord, and his mysteries and marvelous power.

7 I said I never had known much of these things; but behold I mistake, for I have seen much of his mysteries and his miraculous power; yea, even in the preservation of the lives of this people;

8 Nevertheless, I did harden my heart, for I was called many times, and I would not hear; therefore I knew concerning these things, yet I would not know;

9 Therefore I went on rebelling against God, in the wickedness of my heart, even until the fourth day of this seventh month, which is in the tenth year of the reign of the Judges.

10 As I was journeying to see a very near kindred, behold an angel of the Lord appeared unto me, and said, Amulek, return to thine own house, for thou shalt feed a prophet of the Lord; yea, a holy man, who is a chosen man of God;

11 For he has fasted many days because of the sins of this people, and he is an hungered, and thou shalt receive him into thy house and feed him, and he shall bless thee and thy house; and the blessing of the Lord shall rest upon thee and thy house.

12 And it came to pass that I obeyed the voice of the angel, and returned towards my house.

13 And as I was going thither, I found the man whom the angel said unto me, Thou shalt receive into thy house; and behold it was this same man who has been speaking unto you concerning the things of God.

14 And the angel said unto me, He is a holy man; wherefore I know he is a holy man, because it was said by an angel of God.

15 And again, I know that the things whereof he hath testified are true; for behold, I say unto you that as the Lord liveth, even so he has sent his angel to make these things manifest unto me; and this he has done while this Alma hath dwelt at my house;

16 For behold, he hath blessed mine house, he hath blessed me, and my women, and my children, and my father, and my kinsfolks;

17 Yea, even all my kindred hath he blessed, and the blessing of the Lord hath rested upon us according to the words which he spake.

18 And now when Amulek had spoken these words, the people began to be astonished, seeing there was more than one witness who testified of the things whereof they were accused, and also of the things which were to come, according to the spirit of prophecy which was in them;

19 Nevertheless, there were some among them who thought to question them, that by their cunning devices they might catch them in their words, that they might find witness against them, that they might deliver them to the Judges,

20 That they might be judged according to the law, and that they might be slain or cast into prison, according to the crime which they could make appear, or witness against them.

21 Now it was those men who sought to destroy them, who were lawyers, who were hired or appointed by the people to administer the law at their times of trials, or at the trials of the crimes of the people, before the Judges.

22 Now these lawyers were learned in all the arts and cunning of the people; and this was to enable them that they might be skillful in their profession.

23 And it came to pass that they began to question Amulek, that thereby they might make him cross his words, or contradict the words which he should speak.

24 Now they knew not that Amulek could know of their designs.

25 But it came to pass as they began to question him, he perceived their thoughts, and he said unto them, O ye wicked and perverse generation; ye lawyers and hypocrites; for ye are laying the foundations of the devil;

26 For ye are laying traps and snares to catch the holy ones of God; ye are laying plans to pervert the ways of the righteous, and to bring down the wrath of God upon your heads, even to the utter destruction of this people;

27 Yea, well did Mosiah say, who was our last king, when he was about to deliver up the kingdom, having no one to confer it upon, causing that this people should be governed by their own voices;

28 Yea, well did he say, that if the time should come that the voice of this people should choose iniquity; that is, if the time should come that this people should fall into transgression, they would be ripe for destruction.

29 And now I say unto you, that well doth the Lord judge of your iniquities; well doth he cry unto this people, by the voice of his angels, Repent ye, repent, for the kingdom of heaven is at hand.

30 Yea, well doth he cry, by the voice of his angels, that I will come down among my people, with equity and justice in my hands.

31 Yea, and I say unto you, that if it were not for the prayers of the righteous, who are now in the land, that ye would even now be visited with utter destruction;

32 Yet it would not be by flood, as were the people in the days of Noah, but it would be by famine, and by pestilence, and the sword.

33 But it is by the prayers of the righteous that ye are spared; now therefore if ye will cast out the righteous from among you, then will not the Lord stay his hand, but in his fierce anger he will come out against you;

34 Then ye shall be smitten by famine, and by pestilence, and by the sword; and the time is soon at hand, except ye repent.

35 And now it came to pass that the people were more angry with Amulek, and they cried out saying: This man doth revile against our laws, which are just, and our wise lawyers whom we have selected.

36 But Amulek stretched forth his hand, and cried the mightier unto them, saying: O ye wicked and perverse generation; why hath Satan got such great hold upon your hearts?

37 Why will ye yield yourselves unto him that he may have power over you, to blind your eyes, that ye will not understand the words which are spoken, according to their truth?

38 For behold, have I testified against your law?

39 Ye do not understand; ye say that I have spoken against your law; but I have not; but I have spoken in favor of your law, to your condemnation.

40 And now behold, I say unto you, that the foundation of the destruction of this people is beginning to be laid by the unrighteousness of your lawyers and your judges.

41 And now it came to pass that when Amulek had spoken these words, the people cried out against him, saying, Now we know that this man is a child of the devil, for he hath lied unto us; for he hath spoken against our law.

42 And now he says that he has not spoken against it.

43 And again; he has reviled against our lawyers, and our judges, etc.

44 And it came to pass that the lawyers put it into their hearts that they should remember these things against him.

45 And there was one among them whose name was Zeezrom.

46 Now he was the foremost to accuse Amulek and Alma, he being one of the most expert among them, having much business to do among the people.

47 Now the object of these lawyers was to get gain; and they got gain according to their employ.

48 Now it was in the law of Mosiah that every man who was a judge of the law, or those who were appointed to be judges should receive wages according to the time which they labored to judge those who were brought before them to be judged.

49 Now if a man owed another, and he would not pay that which he did owe, he was complained of to the judge;

50 And the judge executed authority, and sent forth officers that the man should be brought before him;

51 And he judged the man according to the law and the evidences which were brought against him, and thus the man was compelled to pay that which he owed, or be striped, or be cast out from among the people, as a thief and a robber.

52 And the judge received for his wages according to his time: a senine of gold for a day, or a senum of silver, which is equal to a senine of gold; and this is according to the law which was given.

53 Now these are the names of the different pieces of their gold, and of their silver, according to their value.

54 And the names are given by the Nephites; for they did not reckon after the manner of the Jews who were at Jerusalem; neither did they measure after the manner of the Jews,

55 But they altered their reckoning and their measure, according to the minds and the circumstances of the people, in every generation, until the reign of the Judges; they having been established by King Mosiah.

56 Now the reckoning is thus: a senine of gold, a seon of gold, a shum of gold, and a limnah of gold.

57 A senum of silver, an amnor of silver, an ezrom of silver, and an onti of silver.

58 A senum of silver was equal to a senine of gold; and either for a measure of barley, and also for a measure of every kind of grain.

59 Now the amount of a seon of gold was twice the value of a senine; and a shum of gold was twice the value of a seon; and a limnah of gold was the value of them all;

60 And an amnor of silver was as great as two senums; and an ezrom of silver was as great as four senums; and an onti was as great as them all.

61 Now this is the value of the lesser numbers of their reckoning, a shiblon is half of a senum: therefore a shiblon for half a measure of barley; and a shiblum is a half of a shiblon; and a leah is the half of a shiblum.

62 Now an antion of gold is equal to three shiblons.

63 Now this is their number, according to their reckoning.

64 Now it was for the sole purpose to get gain, because they received their wages according to their employ;

65 Therefore they did stir up the people to riotings, and all manner of disturbances and wickedness, that they might have more employ;

66 That they might get money according to the suits which were brought before them; therefore they did stir up the people against Alma and Amulek.

67 And this Zeezrom began to question Amulek, saying: Will ye answer me a few questions which I shall ask you?

68 Now Zeezrom was a man who was expert in the devices of the devil, that he might destroy that which was good; therefore he said unto Amulek, Will ye answer the questions which I shall put unto you?

69 And Amulek said unto him, Yea, I will if it be according to the Spirit of the Lord which is in me; for I shall say nothing which is contrary to the Spirit of the Lord.

70 And Zeezrom said unto him, Behold here are six onties of silver, and all these will I give thee if thou wilt deny the existence of a supreme being.

71 Now Amulek said, O thou child of hell, why tempt ye me?

72 Knowest thou that the righteous yieldeth to no such temptations?

73 Believest thou that there is no God?

74 I say unto you, Nay; thou knowest that there is a God, but thou lovest that lucre more than him.

75 And now thou hast lied before God unto me.

76 Thou saidst unto me, Behold these six onties which are of great worth, I will give unto thee, when thou had it in thy heart to retain them from me;

77 And it was only thy desire that I should deny the true and living God, that thou mightest have cause to destroy me.

78 And now behold, for this great evil thou shalt have thy reward.

79 And Zeezrom said unto him, Thou sayest there is a true and living God?

80 And Amulek said, Yea, there is a true and a living God.

81 Now Zeezrom said, Is there more than one God?

82 And he answereth, No.

83 Now Zeezrom said unto him again, How knowest thou these things?

84 And he said, An angel hath made them known unto me.

85 And Zeezrom said again, Who is he that shall come? Is it the Son of God?

86 And he said unto him, Yea.

87 And Zeezrom said again, Shall he save his people in their sins?

88 And Amulek answered and said unto him, I say unto you he shall not, for it is impossible for him to deny his word.

89 Now Zeezrom said unto the people, See that ye remember these things; for he said there is but one God; yet he saith that the Son of God shall come, but he shall not save his people, as though he had authority to command God.

90 Now Amulek saith again unto him, Behold thou hast lied, for thou sayest that I spake as though I had authority to command God, because I said he shall not save his people in their sins.

91 And I say unto you again, that he can not save them in their sins; for I can not deny his word, and he hath said that no unclean thing can inherit the kingdom of heaven;

92 Therefore how can ye be saved, except ye inherit the kingdom of heaven? Therefore ye can not be saved in your sins.

93 Now Zeezrom saith again unto him, Is the Son of God the very eternal Father?

94 And Amulek said unto him, Yea, he is the very eternal Father of heaven and of earth, and all things which in them is;

95 He is the beginning and the end, the first and the last;

96 And he shall come into the world to redeem his people; and he shall take upon him the transgressions of those who believe on his name; and these are they that shall have eternal life, and salvation cometh to none else;

97 Therefore the wicked remain as though there had been no redemption made, except it be the loosing of the bands of death;

98 For behold, the day cometh that all shall rise from the dead and stand before God, and be judged according to their works.

99 Now there is a death which is called a temporal death; and the death of Christ shall loose the bands of this temporal death, that all shall be raised from this temporal death;

100 The spirit and the body shall be reunited again, in its perfect form; both limb and joint shall be restored to its proper frame, even as we now are at this time;

101 And we shall be brought to stand before God, knowing even as we know now, and have a bright recollection of all our guilt.

102 Now this restoration shall come to all, both old and young, both bond and free, both male and female, both the wicked and the righteous;

103 And even there shall not so much as a hair of their heads be lost; but all things shall be restored to its perfect frame, as it is now, or in the body,

104 And shall be brought and be arraigned before the bar of Christ the Son, and God the Father, and the Holy Spirit, which is one eternal God, to be judged according to their works, whether they be good or whether they be evil.

105 Now behold I have spoken unto you concerning the death of the mortal body, and also concerning the resurrection of the mortal body.

106 I say unto you, that this mortal body is raised to an immortal body; that is from death; even from the first death, unto life, that they can die no more; their spirits uniting with their bodies, never to be divided;

107 Thus the whole becoming spiritual and immortal, that they can no more see corruption.

108 Now when Amulek had finished these words, the people began again to be astonished, and also Zeezrom began to tremble.

109 And thus ended the words of Amulek, or this is all that I have written.

Alma, Chapter 9

1 Now Alma, seeing that the words of Amulek had silenced Zeezrom, for he beheld that Amulek had caught him in his lying and deceiving, to destroy him, and seeing that he began to tremble under a consciousness of his guilt, he opened his mouth and began to speak unto him, and to establish the words of Amulek, and to explain things beyond, or to unfold the scriptures beyond that which Amulek had done.

2 Now the words that Alma spake unto Zeezrom, were heard by the people round about; for the multitude was great, and he spake on this wise:

3 Now Zeezrom, seeing that thou hast been taken in thy lying and craftiness, for thou hast not lied unto men only, but thou hast lied unto God;

4 For behold, he knows all thy thoughts; and thou seest that thy thoughts are made known unto us by his Spirit;

5 And thou seest that we know that thy plan was a very subtle plan, as to the subtlety of the devil, for to lie and to deceive this people, that thou mightest set them against us, to revile us and to cast us out.

6 Now this was a plan of thine adversary, and he hath exercised his power in thee.

7 Now I would that ye should remember that what I say unto thee, I say unto all.

8 And behold, I say unto you all, that this was a snare of the adversary, which he has laid to catch this people,

9 That he might bring you into subjection unto him, that he might encircle you about with his chains, that he might chain you down to everlasting destruction, according to the power of his captivity.

10 Now when Alma had spoken these words, Zeezrom began to tremble more exceedingly, for he was convinced more and more of the power of God;

11 And he was also convinced that Alma and Amulek had a knowledge of him, for he was convinced that they knew the thoughts and intents of his heart:

12 For power was given unto them that they might know of these things, according to the spirit of prophecy.

13 And Zeezrom began to inquire of them diligently, that he might know more concerning the kingdom of God.

14 And he said unto Alma, What does this mean which Amulek hath spoken concerning the resurrection of the dead, that all shall rise from the dead, both the just and the unjust, and are brought to stand before God, to be judged according to their works?

15 And now Alma began to expound these things unto him, saying, It is given unto many to know the mysteries of God;

16 Nevertheless they are laid under a strict command, that they shall not impart only according to the portion of his word, which he doth grant unto the children of men; according to the heed and diligence which they give unto him;

17 And therefore he that will harden his heart, the same receiveth the lesser portion of the word;

18 And he that will not harden his heart, to him is given the greater portion of the word, until it is given unto him to know the mysteries of God, until they know them in full;

19 And they that will harden their hearts, to them is given the lesser portion of the word, until they know nothing concerning his mysteries;

20 And then they are taken captive by the devil, and led by his will down to destruction.

21 Now this is what is meant by the chains of hell; and Amulek hath spoken plainly concerning death, and being raised from this mortality to a state of immortality, and being brought before the bar of God, to be judged according to our works.

22 Then if our hearts have been hardened, yea, if we have hardened our hearts against the word, insomuch that it has not been found in us, then will our state be awful, for then we shall be condemned;

23 For our words will condemn us, yea, all our works will condemn us; we shall not be found spotless:

24 And our thoughts will also condemn us; and in this awful state, we shall not dare look up to our God;

25 And we would fain be glad if we could command the rocks and the mountains to fall upon us, to hide us from his presence.

26 But this can not be: we must come forth and stand before him in his glory, and in his power, and in his might, majesty, and dominion, and acknowledge to our everlasting shame, that all his judgments are just:

27 That he is just in all his works, and that he is merciful unto the children of men, and that he has all power to save every man that believeth on his name, and bringeth forth fruit meet for repentance.

28 And now behold I say unto you, then cometh a death, even a second death, which is a spiritual death;

29 Then is a time that whosoever dieth in his sins, as to a temporal death, shall also die a spiritual death: yea, he shall die as to things pertaining unto righteousness;

30 Then is the time when their torments shall be as a lake of fire and brimstone, whose flames ascendeth up for ever and ever;

31 And then is the time that they shall be chained down to an everlasting destruction, according to the power and captivity of Satan: he having subjected them according to his will.

32 Then I say unto you, They shall be as though there had been no redemption made; for they can not be redeemed according to God’s justice; and they can not die, seeing there is no more corruption.

33 Now it came to pass that when Alma had made an end of speaking these words, the people began to be more astonished;

34 But there was one Antionah, who was a chief ruler among them, came forth and said unto him, What is this that thou hast said, that man should rise from the dead and be changed from this mortal to an immortal state, that the soul can never die?

35 What does the scripture mean, which saith that God placed cherubims and a flaming sword on the east of the garden of Eden, lest our first parents should enter and partake of the fruit of the tree of life, and live for ever?

36 And thus we see that there was no possible chance that they should live for ever.

37 Now Alma said unto him, This is the thing which I was about to explain.

38 Now we see that Adam did fall by the partaking of the forbidden fruit, according to the word of God; and thus we see, that by his fall, all mankind became a lost and a fallen people.

39 And now behold, I say unto you, that if it had been possible for Adam to have partaken of the fruit of the tree of life at that time, there would have been no death, and the word would have been void, making God a liar: for he said, If thou eat, thou shall surely die.

40 And we see that death comes upon mankind, yea, the death which has been spoken of by Amulek, which is the temporal death; nevertheless there was a space granted unto man, in which he might repent;

41 Therefore this life became a probationary state; a time to prepare to meet God; a time to prepare for that endless state, which has been spoken of by us, which is after the resurrection of the dead.

42 Now if it had not been for the plan of redemption, which was laid from the foundation of the world, there could have been no resurrection of the dead;

43 But there was a plan of redemption laid, which shall bring to pass the resurrection of the dead, of which has been spoken.

44 And now behold, if it were possible that our first parents could have gone forth and partaken of the tree of life, they would have been for ever miserable, having no preparatory state;

45 And thus the plan of redemption would have been frustrated, and the word of God would have been void, taking none effect.

46 But behold, it was not so; but it was appointed unto man that they must die; and after death, they must come to judgment; even that same judgment of which we have spoken, which is the end.

47 And after God had appointed that these things should come unto man, behold, then he saw that it was expedient that man should know concerning the things whereof he had appointed unto them;

48 Therefore he sent angels to converse with them, who caused men to behold of his glory.

49 And they began from that time forth to call on his name; therefore God conversed with men, and made known unto them the plan of redemption, which had been prepared from the foundation of the world;

50 And this he made known unto them according to their faith and repentance, and their holy works;

51 Wherefore he gave commandments unto men, they having first transgressed the first commandments as to things which were temporal, and becoming as gods, knowing good from evil, placing themselves in a state to act, or being placed in a state to act according to their wills and pleasures, whether to do evil or to do good;

52 Therefore God gave unto them commandments, after having made known unto them the plan of redemption, that they should not do evil, the penalty thereof being a second death, which was an everlasting death as to things pertaining unto righteousness;

53 For on such the plan of redemption could have no power, for the works of justice could not be destroyed, according to the supreme goodness of God.

54 But God did call on men, in the name of his Son, (this being the plan of redemption which was laid,) saying: If ye will repent, and harden not your hearts, then will I have mercy upon you, through mine only begotten Son.

55 Therefore, whosoever repenteth, and hardeneth not his heart, he shall have claim on mercy through mine only begotten Son, unto a remission of his sins; and these shall enter into my rest.

56 And whosoever will harden his heart and will do iniquity, behold, I swear in my wrath that he shall not enter into my rest.

57 And now my brethren, behold I say unto you, that if ye will harden your hearts, ye shall not enter into the rest of the Lord;

58 Therefore your iniquity provoketh him, that he sendeth down his wrath upon you as in the first provocation,

59 Yea, according to his word in the last provocation, as well as the first, to the everlasting destruction of your souls; therefore, according to his word, unto the last death, as well as the first.

60 And now my brethren, seeing we know these things, and they are true, let us repent, and harden not our hearts, that we provoke not the Lord our God to pull down his wrath upon us in these his second commandments which he has given unto us;

61 But let us enter into the rest of God, which is prepared according to his word.

62 And again: my brethren, I would cite your minds forward to the time which the Lord God gave these commandments unto his children;

63 And I would that ye should remember that the Lord God ordained priests, after his holy order, which was after the order of his Son, to teach these things unto the people;

64 And those priests were ordained after the order of his Son, in a manner that thereby the people might know in what manner to look forward to his Son for redemption.

65 And this is the manner after which they were ordained: being called and prepared from the foundation of the world, according to the foreknowledge of God, on account of their exceeding faith and good works; in the first place being left to choose good or evil;

66 Therefore they having chosen good, and exercising exceeding great faith, are called with a holy calling, yea, with that holy calling which was prepared with, and according to, a preparatory redemption for such;

67 And thus they have been called to this holy calling on account of their faith, while others would reject the Spirit of God on account of the hardness of their hearts and blindness of their minds, while, if it had not been for this, they might have had as great privilege as their brethren.

68 Or in fine: in the first place they were on the same standing with their brethren; thus this holy calling being prepared from the foundation of the world for such as would not harden their hearts, being in and through the atonement of the only begotten Son, who was prepared;

69 And thus being called by his holy calling, and ordained unto the high priesthood of the holy order of God, to teach his commandments unto the children of men, that they also might enter into his rest,

70 This high priesthood being after the order of his Son, which order was from the foundation of the world:

71 Or in other words, being without beginning of days or end of years, being prepared from eternity to all eternity, according to his foreknowledge of all things.

72 Now they were ordained after this manner: Being called with a holy calling, and ordained with a holy ordinance, and taking upon them the high priesthood of the holy order, which calling, and ordinance, and high priesthood, is without beginning or end;

73 Thus they become high priests for ever, after the order of the Son, the only begotten of the Father, who is without beginning of days or end of years, who is full of grace, equity, and truth. And thus it is. Amen.

Alma, Chapter 10

1 Now as I said concerning the holy order of this high priesthood: there were many who were ordained and became high priests of God;

2 And it was on account of their exceeding faith and repentance, and their righteousness before God, they choosing to repent and work righteousness, rather than to perish;

3 Therefore they were called after this holy order, and were sanctified, and their garments were washed white, through the blood of the Lamb.

4 Now they, after being sanctified by the Holy Ghost, having their garments made white, being pure and spotless before God, could not look upon sin, save it were with abhorrence;

5 And there were many, exceeding great many, who were made pure, and entered into the rest of the Lord their God.

6 And now, my brethren, I would that ye should humble yourselves before God, and bring forth fruit meet for repentance, that ye may also enter into that rest;

7 Yea, humble yourselves even as the people in the days of Melchisedec, who was also a high priest after this same order which I have spoken, who also took upon him the high priesthood for ever.

8 And it was this same Melchisedec to whom Abraham paid tithes: yea, even our father Abraham paid tithes of one tenth part of all that he possessed.

9 Now these ordinances were given after this manner, that thereby the people might look forward on the Son of God, it being a type of his order, or it being his order;

10 And this, that they might look forward to him for a remission of their sins, that they might enter into the rest of the Lord.

11 Now this Melchisedec was a king over the land of Salem; and his people had waxed strong in iniquity and abominations; yea, they had all gone astray: they were full of all manner of wickedness;

12 But Melchisedec having exercised mighty faith, and received the office of the high priesthood, according to the holy order of God, did preach repentance unto his people.

13 And behold, they did repent; and Melchisedec did establish peace in the land in his days;

14 Therefore he was called the prince of peace, for he was the king of Salem; and he did reign under his father.

15 Now there were many before him, and also there were many afterwards, but none were greater; therefore of him they have more particularly made mention.

16 Now I need not rehearse the matter; what I have said, may suffice.

17 Behold, the scriptures are before you; if ye will wrest them it shall be to your own destruction.

18 And now it came to pass that when Alma had said these words unto them, he stretched forth his hand unto them and cried with a mighty voice, saying, Now is the time to repent, for the day of salvation draweth nigh;

19 Yea, and the voice of the Lord, by the mouth of angels, doth declare it, unto all nations: yea, doth declare it, that they may have glad tidings of great joy;

20 Yea, and he doth sound these glad tidings among all his people, yea, even to them that are scattered abroad upon the face of the earth; wherefore they have come unto us.

21 And they are made known unto us in plain terms, that we may understand, that we can not err; and this because of our being wanderers in a strange land:

22 Therefore we are thus highly favored, for we have these glad tidings declared unto us in all parts of our vineyard.

23 For behold, angels are declaring it unto many at this time in our land; and this is for the purpose of preparing the hearts of the children of men to receive his word, at the time of his coming in his glory.

24 And now we only wait to hear the joyful news declared unto us by the mouth of angels, of his coming; for the time cometh we know not how soon.

25 Would to God that it might be in my day; but let it be sooner or later, in it I will rejoice.

26 And it shall be made known unto just and holy men, by the mouth of angels, at the time of his coming, that the words of our fathers may be fulfilled, according to that which they have spoken concerning him, which was according to the spirit of prophecy which was in them.

27 And now my brethren, I wish from the inmost part of my heart, yea, with great anxiety, even unto pain, that ye would hearken unto my words, and cast off your sins, and not procrastinate the day of your repentance;

28 But that ye would humble yourselves before the Lord, and call on his holy name, and watch and pray continually that ye may not be tempted above that which ye can bear, and thus be led by the Holy Spirit, becoming humble, meek, submissive, patient, full of love and all long suffering; having faith on the Lord;

29 Having a hope that ye shall receive eternal life; having the love of God always in your hearts, that ye may be lifted up at the last day, and enter into his rest;

30 And may the Lord grant unto you repentance, that ye may not bring down his wrath upon you, that ye may not be bound down by the chains of hell, that ye may not suffer the second death.

31 And Alma spake many more words unto the people which are not written in this book.

32 And it came to pass after he had made an end of speaking unto the people, many of them did believe on his words, and began to repent and to search the scriptures;

33 But the more part of them were desirous that they might destroy Alma and Amulek; for they were angry with Alma, because of the plainness of his words unto Zeezrom;

34 And they also said that Amulek had lied unto them, and had reviled against their law, and also against their lawyers and judges.

35 And they were also angry with Alma and Amulek; and because they had testified so plainly against their wickedness, they sought to put them away privily.

36 But it came to pass that they did not; but they took them and bound them with strong cords, and took them before the chief judge of the land.

37 And the people went forth and witnessed against them, testifying that they had reviled against the law, and their lawyers and judges of the land, and also all the people that were in the land;

38 And also testified that there was but one God, and that he should send his Son among the people, but he should not save them; and many such things did the people testify against Alma and Amulek.

39 Now this was done before the chief judge of the land.

40 And it came to pass that Zeezrom was astonished at the words which had been spoken; and he also knew concerning the blindness of the minds which he had caused among the people, by his lying words;

41 And his soul began to be harrowed up, under a consciousness of his own guilt; yea, he began to be encircled about by the pains of hell.

42 And it came to pass that he began to cry unto the people, saying: Behold I am guilty, and these men are spotless before God.

43 And he began to plead for them, from that time forth; but they reviled him, saying: Art thou also possessed with the devil?

44 And they spit upon him, and cast him out from among them, and also all those who believed in the words which had been spoken by Alma and Amulek; and they cast them out, and sent men to cast stones at them.

45 And they brought their wives and children together, and whosoever believed or had been taught to believe in the word of God, they caused that they should be cast into the fire;

46 And they also brought forth their records, which contained the holy scriptures, and cast them into the fire also, that they might be burned and destroyed by fire.

47 And it came to pass that they took Alma and Amulek, and carried them forth to the place of martyrdom, that they might witness the destruction of those who were consumed by fire.

48 And when Amulek saw the pains of the women and children who were consuming in the fire, he was also pained; and he said unto Alma, How can we witness this awful scene?

49 Therefore let us stretch forth our hands, and exercise the power of God which is in us, and save them from the flames.

50 But Alma said unto him, The Spirit constraineth me that I must not stretch forth mine hand; for behold, the Lord receiveth them up unto himself, in glory;

51 And he doth suffer that they may do this thing, or that the people may do this thing unto them, according to the hardness of their hearts, that the judgments which he shall exercise upon them in his wrath, may be just;

52 And the blood of the innocent shall stand as a witness against them, yea, and cry mightily against them at the last day.

53 Now Amulek said unto Alma, Behold, perhaps they will burn us also.

54 And Alma said, Be it according to the will of the Lord. But behold, our work is not finished; therefore they burn us not.

55 Now it came to pass that when the bodies of those who had been cast into the fire, were consumed, and also the records which were cast in with them, the chief judge of the land came and stood before Alma and Amulek, as they were bound;

56 And he smote them with his hand upon their cheeks and said unto them, After what ye have seen, will ye preach again unto this people, that they shall be cast into a lake of fire and brimstone?

57 Behold, ye see that ye had not power to save these who had been cast into the fire; neither has God saved them because they were of thy faith.

58 And the judge smote them upon their cheeks, and asked, What say ye for yourselves?

59 Now this judge was after the order and faith of Nehor, who slew Gideon.

60 And it came to pass that Alma and Amulek answered him nothing; and he smote them again, and delivered them to the officers to be cast into prison.

61 And when they had been cast into prison three days, there came many lawyers, and judges, and priests, and teachers, who were of the profession of Nehor;

62 And they came in unto the prison to see them, and they questioned them about many words; but they answered them nothing.

63 And it came to pass that the judge stood before them, and said, Why do ye not answer the words of this people?

64 Know ye not that I have power to deliver ye up unto the flames?

65 And he commanded them to speak; but they answered nothing.

66 And it came to pass that they departed and went their ways, but came again on the morrow; and the judge also smote them again on their cheeks.

67 And many came forth also, and smote them, saying, Will ye stand again, and judge this people, and condemn our law?

68 If ye have such great power, why do ye not deliver yourselves?

69 And many such things did they say unto them, gnashing their teeth upon them, and spitting upon them, and saying, How shall we look when we are damned?

70 And many such things, yea, all manner of such things did they say unto them; and thus they did mock them, for many days.

71 And they did withhold food from them, that they might hunger, and water, that they might thirst;

72 And they also did take from them their clothes, that they were naked; and thus they were bound with strong cords, and confined in prison.

73 And it came to pass after they had thus suffered for many days, (and it was on the twelfth day, in the tenth month, in the tenth year of the reign of the Judges over the people of Nephi,) that the chief judge over the land of Ammonihah, and many of their teachers and their lawyers, went in unto the prison where Alma and Amulek were bound with cords.

74 And their chief judge stood before them, and smote them again, and said unto them, If ye have the power of God, deliver yourselves from these bands, and then we will believe that the Lord will destroy this people according to your words.

75 And it came to pass that they all went forth and smote them, saying the same words, even until the last;

76 And when the last had spoken unto them, the power of God was upon Alma and Amulek, and they arose and stood upon their feet; and Alma cried, saying, How long shall we suffer these great afflictions, O Lord?

77 O Lord, give us strength according to our faith which is in Christ, even unto deliverance; and they brake the cords with which they were bound; and when the people saw this, they began to flee, for the fear of destruction had come upon them.

78 And it came to pass that so great was their fear, that they fell to the earth, and did not obtain the outer door of the prison;

79 And the earth shook mightily, and the walls of the prison were rent in twain, so that they fell to the earth:

80 And the chief judge, and the lawyers, and priests, and teachers, who smote upon Alma and Amulek, were slain by the fall thereof.

81 And Alma and Amulek came forth out of the prison, and they were not hurt; for the Lord had granted unto them power, according to their faith which was in Christ.

82 And they straightway came forth out of the prison; and they were loosed from their bands:

83 And the prison had fallen to the earth, and every soul who was within the walls thereof, save it were Alma and Amulek, were slain; and they straightway came forth into the city.

84 Now the people having heard a great noise, came running together by multitudes, to know the cause of it;

85 And when they saw Alma and Amulek coming forth out of the prison, and the walls thereof had fallen to the earth, they were struck with great fear and fled from the presence of Alma and Amulek, even as a goat fleeth with her young from two lions; and thus they did flee from the presence of Alma and Amulek.

86 And it came to pass that Alma and Amulek were commanded to depart out of that city; and they departed, and came out even into the land of Sidom;

87 And behold, there they found all the people who had departed out of the land of Ammonihah, who had been cast out and stoned, because they believed in the words of Alma:

88 And they related unto them all that had happened unto their wives and children, and also concerning themselves, and of their power of deliverance.

89 And also Zeezrom lay sick at Sidom, with a burning fever, which was caused by the great tribulations of his mind, on account of his wickedness, for he supposed that Alma and Amulek were no more; and he supposed that they had been slain, by the cause of his iniquity.

90 And this great sin, and his many other sins, did harrow up his mind, until it did become exceeding sore, having no deliverance; therefore he began to be scorched with a burning heat.

91 Now when he heard that Alma and Amulek were in the land of Sidom, his heart began to take courage; and he sent a message immediately unto them, desiring them to come unto him.

92 And it came to pass that they went immediately, obeying the message which he had sent unto them; and they went in unto the house unto Zeezrom;

93 And they found him upon his bed sick, being very low with a burning fever; and his mind also was exceeding sore, because of his iniquities;

94 And when he saw them, he stretched forth his hand, and besought them that they would heal him.

95 And it came to pass that Alma said unto him, taking him by the hand, Believest thou in the power of Christ unto salvation?

96 And he answered and said, Yea, I believe all the words that thou hast taught.

97 And Alma said, If thou believest in the redemption of Christ, thou canst be healed.

98 And he said, Yea, I believe according to thy words.

99 And then Alma cried unto the Lord, saying, O Lord our God, have mercy on this man, and heal him according to his faith which is in Christ.

100 And when Alma had said these words, Zeezrom leaped upon his feet, and began to walk;

101 And this was done to the great astonishment of all the people; and the knowledge of this went forth throughout all the land of Sidom.

102 And Alma baptized Zeezrom unto the Lord; and he began from that time forth to preach unto the people.

103 And Alma established a church in the land of Sidom, and consecrated priests and teachers in the land, to baptize unto the Lord whosoever were desirous to be baptized.

104 And it came to pass that they were many; for they did flock in from all the region round about Sidom, and were baptized;

105 But as to the people that were in the land of Ammonihah, they yet remained a hard-hearted and a stiff-necked people;

106 And they repented not of their sins, ascribing all the power of Alma and Amulek to the devil: for they were of the profession of Nehor, and did not believe in the repentance of their sins.

107 And it came to pass that Alma and Amulek, Amulek having forsaken all his gold, and silver, and his precious things, which were in the land of Ammonihah, for the word of God, he being rejected by those who were once his friends, and also by his father and his kindred;

108 Therefore, after Alma having established the church at Sidom, seeing a great check, yea, seeing that the people were checked as to the pride of their hearts, and began to humble themselves before God,

109 And began to assemble themselves together at their sanctuaries to worship God before the altar, watching and praying continually, that they might be delivered from Satan, and from death, and from destruction:

110 Now as I said, Alma having seen all these things, therefore he took Amulek and came over to the land of Zarahemla, and took him to his own house, and did administer unto him in his tribulations, and strengthened him in the Lord.

111 And thus ended the tenth year of the reign of the Judges over the people of Nephi.

Alma, Chapter 11

1 And it came to pass in the eleventh year of the reign of the Judges over the people of Nephi, on the fifth day of the second month, there having been much peace in the land of Zarahemla; there having been no wars nor contentions for a certain number of years; even until the fifth day of the second month, in the eleventh year, there was a cry of war heard throughout the land;

2 For behold, the armies of the Lamanites had come in upon the wilderness side, into the borders of the land, even into the city of Ammonihah, and began to slay the people, and to destroy the city.

3 And now it came to pass before the Nephites could raise a sufficient army to drive them out of the land, they had destroyed the people who were in the city of Ammonihah, and also some around the borders of Noah, and taking others captive into the wilderness.

4 Now it came to pass that the Nephites were desirous to obtain those who had been carried away captive into the wilderness;

5 Therefore he that had been appointed chief captain over the armies of the Nephites, (and his name was Zoram, and he had two sons, Lehi and Aha):

6 Now Zoram and his two sons, knowing that Alma was high priest over the church, and having heard that he had the spirit of prophecy,

7 Therefore they went unto him and desired of him to know whether the Lord would that they should go into the wilderness in search of their brethren, who had been taken captive by the Lamanites.

8 And it came to pass that Alma inquired of the Lord concerning the matter.

9 And Alma returned and said unto them, Behold, the Lamanites will cross the river Sidon, in the south wilderness, away up beyond the borders of the land of Manti.

10 And behold there shall ye meet them, on the east of the river Sidon, and there the Lord will deliver unto thee thy brethren who have been taken captive by the Lamanites,

11 And it came to pass that Zoram and his sons crossed over the river Sidon with their armies, and marched away beyond the borders of Manti, into the south wilderness, which was on the east side of the river Sidon.

12 And they came upon the armies of the Lamanites, and the Lamanites were scattered and driven into the wilderness; that they took their brethren who had been taken captive by the Lamanites, and there was not one soul of them who had been lost, that were taken captive.

13 And they were brought by their brethren to possess their own lands.

14 And thus ended the eleventh year of the Judges, the Lamanites having been driven out of the land, and the people of Ammonihah were destroyed;

15 Yea, every living soul of the Ammonihahites were destroyed, and also their great city, which they said God could not destroy, because of its greatness.

16 But behold, in one day it was left desolate; and the carcasses were mangled by dogs and wild beasts of the wilderness;

17 Nevertheless, after many days, their dead bodies were heaped up upon the face of the earth, and they were covered with a shallow covering.

18 And now so great was the scent thereof, that the people did not go in to possess the land of Ammonihah for many years.

19 And it was called Desolation of Nehors; for they were of the profession of Nehor, who were slain; and their lands remained desolate.

20 And the Lamanites did not come again to war against the Nephites until the fourteenth year of the reign of the Judges over the people of Nephi.

21 And thus for three years did the people of Nephi have continual peace in all the land.

22 And Alma and Amulek went forth preaching repentance to the people in their temples, and in their sanctuaries, and also in their synagogues, which were built after the manner of the Jews.

23 And as many as would hear their words, unto them they did impart the word of God, without any respect of persons, continually.

24 And thus did Alma and Amulek go forth, and also many more who had been chosen for the work, to preach the word throughout all the land.

25 And the establishment of the church became general throughout the land, in all the region round about, among all the people of the Nephites.

26 And there was no inequality among them, for the Lord did pour out his Spirit on all the face of the land, to prepare the minds of the children of men, or to prepare their hearts to receive the word which should be taught among them at the time of his coming,

27 That they might not be hardened against the word, that they might not be unbelieving, and go on to destruction,

28 But that they might receive the word with joy, and as a branch be grafted into the true vine, that they might enter into the rest of the Lord their God.

29 Now those priests who did go forth among the people, did preach against all lyings, and deceivings, and envyings, and strifes, and malice, and revilings, and stealing, robbing, plundering, murdering, committing adultery, and all manner of lasciviousness, crying that these things ought not so to be;

30 Holding forth things which must shortly come; yea, holding forth the coming of the Son of God, his sufferings and death, and also the resurrection of the dead.

31 And many of the people did inquire concerning the place where the Son of God should come; and they were taught that he would appear unto them after his resurrection; and this the people did hear with great joy and gladness.

32 And now after the church having been established throughout all the land, having got the victory over the devil, and the word of God being preached in its purity in all the land; and the Lord pouring out his blessings upon the people;

33 Thus ended the fourteenth year of the reign of the Judges, over the people of Nephi.

Alma, Chapter 12

An account of the sons of Mosiah, who rejected their rights to the kingdom, for the word of God, and went up to the land of Nephi, to preach to the Lamanites. Their sufferings and deliverance, according to the record of Alma.

1 And now it came to pass that as Alma was journeying from the land of Gideon, southward, away to the land of Manti, behold, to his astonishment, he met the sons of Mosiah, journeying towards the land of Zarahemla.

2 Now these sons of Mosiah were with Alma at the time the angel first appeared unto him; therefore Alma did rejoice exceedingly, to see his brethren;

3 And what added more to his joy, they were still his brethren in the Lord; yea, and they had waxed strong in the knowledge of the truth;

4 For they were men of a sound understanding, and they had searched the scriptures diligently, that they might know the word of God.

5 But this is not all: they had given themselves to much prayer, and fasting, therefore they had the spirit of prophecy, and the spirit of revelation, and when they taught, they taught with power and authority, even as with the power and authority of God.

6 And they had been teaching the word of God for the space of fourteen years, among the Lamanites, having had much success in bringing many to the knowledge of the truth;

7 Yea, by the power of their words, many were brought before the altar of God, to call on his name, and confess their sins before him.

8 Now these are the circumstances which attended them in their journeyings, for they had many afflictions;

9 They did suffer much, both in body and in mind; such as hunger, thirst, and fatigue, and also much labor in the spirit.

10 Now these were their journeyings: Having taken leave of their father Mosiah, in the first year of the reign of the Judges; having refused the kingdom which their father was desirous to confer upon them; and also this was the mind of the people;

11 Nevertheless they departed out of the land of Zarahemla, and took their swords, and their spears, and their bows, and their arrows, and their slings;

12 And this they did that they might provide food for themselves while in the wilderness:

13 And thus they departed into the wilderness, with their numbers which they had selected, to go up to the land of Nephi, to preach the word of God unto the Lamanites.

14 And it came to pass that they journeyed many days in the wilderness, and they fasted much, and prayed much, that the Lord would grant unto them a portion of his Spirit to go with them, and abide with them,

15 That they might be an instrument in the hands of God, to bring, if it were possible, their brethren, the Lamanites, to the knowledge of the truth;

16 To the knowledge of the baseness of the traditions of their fathers, which were not correct.

17 And it came to pass that the Lord did visit them with his Spirit, and said unto them, Be comforted; and they were comforted.

18 And the Lord said unto them also, Go forth among the Lamanites, thy brethren, and establish my word;

19 Yet ye shall be patient in long suffering and afflictions, that ye may shew forth good examples unto them in me, and I will make an instrument of thee in my hands, unto the salvation of many souls.

20 And it came to pass that the hearts of the sons of Mosiah, and also those who were with them, took courage to go forth unto the Lamanites, to declare unto them the word of God.

21 And it came to pass when they had arrived in the borders of the land of the Lamanites, that they separated themselves, and departed one from another, trusting in the Lord, that they should meet again at the close of their harvest: for they supposed that great was the work which they had undertaken.

22 And assuredly it was great, for they had undertaken to preach the word of God to a wild, and a hardened, and a ferocious people; a people who delighted in murdering the Nephites, and robbing, and plundering them;

23 And their hearts were set upon riches, or upon gold, and silver, and precious stones;

24 Yet they sought to obtain these things by murdering and plundering, that they might not labor for them with their own hands:

25 Thus they were a very indolent people, many of whom did worship idols, and the curse of God had fallen upon them because of the traditions of their fathers; notwithstanding, the promises of the Lord were extended unto them, on the conditions of repentance;

26 Therefore this was the cause for which the sons of Mosiah had undertaken the work, that perhaps they might bring them unto repentance; that perhaps they might bring them to know of the plan of redemption:

27 Therefore they separated themselves one from another, and went forth among them, every man alone, according to the word and power of God, which was given unto him.

28 Now Ammon being the chief among them, or rather he did minister unto them; and he departed from them, after having blessed them according to their several stations, having imparted the word of God unto them, or administered unto them before his departure: and thus they took their several journeys throughout the land.

29 And Ammon went to the land of Ishmael, the land being called after the sons of Ishmael, who also became Lamanites.

30 And as Ammon entered the land of Ishmael, the Lamanites took him and bound him, as was their custom, to bind all the Nephites who fell into their hands, and carry them before the king;

31 And thus it was left to the pleasure of the king to slay them, or to retain them in captivity, or to cast them into prison, or to cast them out of his land, according to his will and pleasure;

32 And thus Ammon was carried before the king who was over the land of Ishmael; and his name was Lamoni; and he was a descendant of Ishmael.

33 And the king inquired of Ammon if it were his desire to dwell in the land among the Lamanites, or among his people?

34 And Ammon said unto him, Yea, I desire to dwell among this people for a time; yea, and perhaps until the day I die.

35 And it came to pass that King Lamoni was much pleased with Ammon, and caused that his bands should be loosed; and he would that Ammon should take one of his daughters to wife.

36 But Ammon said unto him, Nay, but I will be thy servant; therefore Ammon became a servant to King Lamoni.

37 And it came to pass that he was set, among other servants, to watch the flocks of Lamoni, according to the custom of the Lamanites.

38 And after he had been in the service of the king three days, as he was with the Lamanitish servants, going forth with their flocks to the place of water, which was called the water of Sebus; (and all the Lamanites drive their flocks hither, that they may have water;)

39 Therefore as Ammon and the servants of the king were driving forth their flocks to this place of water, behold a certain number of the Lamanites who had been with their flocks to water, stood and scattered the flocks of Ammon, and the servants of the king, and they scattered them insomuch that they fled many ways.

40 Now the servants of the king began to murmur, saying, Now the king will slay us, as he has our brethren, because their flocks were scattered by the wickedness of these men.

41 And they began to weep exceedingly, saying, Behold our flocks are scattered already.

42 And they wept because of the fear of being slain.

43 Now when Ammon saw this, his heart was swollen within him, with joy; for, said he, I will shew forth my power unto these my fellow servants, or the power which is in me, in restoring these flocks unto the king, that I may win the hearts of these my fellow servants, that I may lead them to believe in my words.

44 Now these were the thoughts of Ammon, when he saw the afflictions of those whom he termed to be his brethren.

45 And it came to pass that he flattered them by his words, saying, My brethren be of good cheer and let us go in search of the flocks, and we will gather them together, and bring them back unto the place of water;

46 And thus we will reserve the flocks unto the king, and he will not slay us.

47 And it came to pass that they went in search of the flocks, and they did follow Ammon, and they rushed forth with much swiftness, and did head the flocks of the king, and did gather them together again, to the place of water.

48 And those men again stood to scatter their flocks; but Ammon said unto his brethren, Encircle the flocks round about that they flee not: and I go and contend with these men who do scatter our flocks.

49 Therefore they did as Ammon commanded them, and he went forth and stood to contend with those who stood by the waters of Sebus;

50 And they were in number not a few; therefore they did not fear Ammon, for they supposed that one of their men could slay him, according to their pleasure, for they knew not that the Lord had promised Mosiah that he would deliver his sons out of their hands; neither did they know anything concerning the Lord;

51 Therefore, they delighted in the destruction of their brethren; and for this cause they stood to scatter the flocks of the king.

52 But Ammon stood forth and began to cast stones at them with his sling; yea, with mighty power he did sling stones amongst them;

53 And thus he slew a certain number of them, insomuch that they began to be astonished at his power;

54 Nevertheless they were angry because of the slain of their brethren, and they were determined that he should fall;

55 Therefore, seeing that they could not hit him with their stones, they came forth with clubs to slay him.

56 But behold, every man that lifted his club to smite Ammon, he smote off their arms with his sword;

57 For he did withstand their blows by smiting their arms with the edge of his sword, insomuch that they began to be astonished, and began to flee before him;

58 Yea, and they were not few in number: and he caused them to flee by the strength of his arm.

59 Now six of them had fallen by the sling, but he slew none save it were their leader, with his sword; and he smote off as many of their arms as were lifted against him, and they were not a few.

60 And when he had driven them afar off, he returned, and they watered their flocks and returned them to the pasture of the king, and then went in unto the king, bearing the arms which had been smote off by the sword of Ammon, of those who sought to slay him;

61 And they were carried in unto the king, for a testimony of the things which they had done.

62 And it came to pass that King Lamoni caused that his servants should stand forth and testify to all the things which they had seen, concerning the matter.

63 And when they had all testified to the things which they had seen, and he had learned of the faithfulness of Ammon in preserving his flocks, and also of his great power in contending against those who sought to slay him, he was astonished exceedingly, and said, Surely this is more than a man.

64 Behold, is not this the Great Spirit who doth send such great punishments upon this people, because of their murders?

65 And they answered the king, and said, Whether he be the Great Spirit or a man, we know not, but this much we do know, that he can not be slain by the enemies of the king;

66 Neither can they scatter the king’s flock when he is with us, because of his expertness and great strength; therefore, we know that he is a friend to the king.

67 And now, O king, we do not believe that a man has such great power, for we know that he can not be slain.

68 And now when the king heard these words, he said unto them, Now I know that it is the Great Spirit; and he has come down at this time to preserve your lives, that I might not slay you as I did your brethren.

69 Now this is the Great Spirit of whom our fathers have spoken.

70 Now this was the tradition of Lamoni, which he had received from his father, that there was a Great Spirit.

71 Notwithstanding they believed in a Great Spirit, they supposed that whatsoever they did, was right;

72 Nevertheless Lamoni began to fear exceedingly, with fear lest he had done wrong in slaying his servants;

73 For he had slain many of them, because their brethren had scattered their flocks at the place of water; and thus because they had had their flocks scattered, they were slain.

74 Now it was the practice of the Lamanites to stand by the waters of Sebus, to scatter the flocks of the people, that thereby they might drive away many that were scattered unto their own land, it being a practice of plunder among them.

75 And it came to pass that King Lamoni inquired of his servants, saying, Where is this man that has such great power?

76 And they said unto him, Behold, he is feeding thy horses.

77 Now the king had commanded his servants previous to the time of the watering of their flocks, that they should prepare his horses and chariots, and conduct him forth to the land of Nephi:

78 For there had been a great feast appointed at the land of Nephi, by the father of Lamoni, who was king over all the land.

79 Now when King Lamoni heard that Ammon was preparing his horses and his chariots, he was more astonished, because of the faithfulness of Ammon, saying,

80 Surely, there has not been any servant among all my servants, that has been so faithful as this man; for even he doth remember all my commandments to execute them.

81 Now I surely know that this is the Great Spirit; and I would desire him that he come in unto me, but I durst not.

82 And it came to pass that when Ammon had made ready the horses and the chariots for the king and his servants, he went in unto the king, and he saw that the countenance of the king was changed; therefore he was about to return out of his presence;

83 And one of the king’s servants said unto him, Rabbanah, which is, being interpreted, powerful or great king, considering their kings to be powerful:

84 And thus he said unto him, Rabbanah, the king desireth thee to stay;

85 Therefore Ammon turned himself unto the king, and said unto him, What wilt thou that I should do for thee, O king!

86 And the king answered him not for the space of an hour, according to their time, for he knew not what he should say unto him.

87 And it came to pass that Ammon said unto him again, What desireth thou of me? But the king answered him not.

88 And it came to pass that Ammon, being filled with the Spirit of God, therefore he perceived the thoughts of the king.

89 And he said unto him, Is it because thou hast heard that I defended thy servants and thy flocks, and slew seven of their brethren with the sling, and with the sword, and smote off the arms of others, in order to defend thy flocks and thy servants: behold, is it this that causeth thy marvelings?

90 I say unto you, What is it, that thy marvelings are so great?

91 Behold, I am a man, and am thy servant; therefore, whatsoever thou desirest which is right, that will I do.

92 Now when the king had heard these words, he marveled again, for he beheld that Ammon could discern his thoughts;

93 But notwithstanding this, King Lamoni did open his mouth; and said unto him, Who art thou? Art thou that Great Spirit who knows all things?

94 Ammon answered and said unto him, I am not.

95 And the king said, How knowest thou the thoughts of my heart?

96 Thou mayest speak boldly, and tell me concerning these things; and also tell me by what power ye slew and smote off the arms of my brethren, that scattered my flocks.

97 And now if thou wilt tell me concerning these things, whatsoever thou desirest, I will give unto thee:

98 And if it were needed, I would guard thee with my armies; but I know that thou art more powerful than all they: nevertheless, whatsoever thou desirest of me, I will grant it unto thee.

99 Now Ammon being wise, yet harmless, he said unto Lamoni, Wilt thou hearken unto my words, if I tell thee by what power I do these things? And this is the thing that I desire of thee.

100 And the king answered him and said, Yea, I will believe all thy words; and thus he was caught with guile.

101 And Ammon began to speak unto him with boldness, and said unto him, Believest thou that there is a God?

102 And he answered, and said unto him, I do not know what that meaneth.

103 And then Ammon said, Believest thou that there is a Great Spirit?

104 And he said, Yea.

105 And Ammon said, This is God.

106 And Ammon said unto him again, Believest thou that this Great Spirit, who is God, created all things, which are in heaven and in the earth?

107 And he said, Yea, I believe that he created all things which are in the earth; but I do not know the heavens.

108 And Ammon said unto him, The heavens is a place where God dwells, and all his holy angels.

109 And King Lamoni said, Is it above the earth?

110 And Ammon said, Yea, and he looketh down upon all the children of men: and he knows all the thoughts and intents of the heart: for by his hand were they all created from the beginning.

111 And King Lamoni said, I believe all these things which thou hast spoken. Art thou sent from God?

112 Ammon said unto him, I am a man; and man in the beginning, was created after the image of God, and I am called by his Holy Spirit to teach these things unto this people, that they may be brought to a knowledge of that which is just and true;

113 And a portion of that Spirit dwelleth in me, which giveth me knowledge, and also power, according to my faith and desires which are in God.

114 Now when Ammon had said these words, he began at the creation of the world, and also the creation of Adam, and told him all the things concerning the fall of man,

115 And rehearsed and laid before him the records and the holy scriptures of the people, which had been spoken by the prophets, even down to the time that their father Lehi left Jerusalem;

116 And he also rehearsed unto them, (for it was unto the king and to his servants,) all the journeyings of their fathers in the wilderness, and all their sufferings with hunger and thirst, and their travel, etc.:

117 And he also rehearsed unto them concerning the rebellions of Laman and Lemuel, and the sons of Ishmael, yea, all their rebellions did he relate unto them;

118 And he expounded unto them all the records and scriptures, from the time that Lehi left Jerusalem, down to the present time;

119 But this is not all; for he expounded unto them the plan of redemption, which was prepared from the foundation of the world;

120 And he also made known unto them concerning the coming of Christ; and all the works of the Lord did he make known unto them.

121 And it came to pass that after he had said all these things, and expounded them to the king, that the king believed all his words.

122 And he began to cry unto the Lord, saying: O Lord have mercy; according to thy abundant mercy which thou hast had upon the people of Nephi, have upon me and my people.

123 And now when he had said this, he fell unto the earth, as if he were dead.

124 And it came to pass that his servants took him and carried him in unto his wife, and laid him upon a bed; and he lay as if he were dead, for the space of two days and two nights;

125 And his wife, and his sons, and his daughters mourned over him, after the manner of the Lamanites, greatly lamenting his loss.

126 And it came to pass that after two days and two nights, they were about to take his body and lay it in a sepulcher which they had made for the purpose of burying their dead.

127 Now the queen having heard of the fame of Ammon, therefore she sent and desired that he should come in unto her.

128 And it came to pass that Ammon did as he was commanded, and went in unto the queen, and desired to know what she would that he should do.

129 And she said unto him, The servants of my husband have made it known unto me, that thou art a prophet of a holy God, and that thou hast power to do many mighty works in his name;

130 Therefore, if this is the case, I would that ye should go in and see my husband, for he has been laid upon his bed for the space of two days and two nights;

131 And some say that he is not dead, but others say that he is dead, and that he stinketh, and that he ought to be placed in a sepulcher; but as for myself, to me he doth not stink.

132 Now this was what Ammon desired, for he knew that King Lamoni was under the power of God;

133 He knew that the dark veil of unbelief being cast away from his mind, and the light which did light up his mind, which was the light of the glory of God, which was a marvelous light of his goodness;

134 Yea, this light had infused such joy into his soul, the cloud of darkness having been dispelled, and that the light of everlasting light was lit up in his soul;

135 Yea, he knew that this had overcome his natural frame, and he was carried away in God; therefore, what the queen desired of him, was his only desire.

136 Therefore he went in to see the king, according as the queen had desired him; and he saw the king, and he knew that he was not dead.

137 And he said unto the queen, He is not dead, but he sleepeth in God, and on the morrow he shall rise again; therefore bury him not.

138 And Ammon said unto her, Believest thou this?

139 And she said unto him, I have had no witness, save thy word, and the word of our servants; nevertheless, I believe that it shall be according as thou hast said.

140 And Ammon said unto her, Blessed art thou, because of thy exceeding faith; I say unto thee, woman, there has not been such great faith among all the people of the Nephites.

141 And it came to pass that she watched over the bed of her husband, from that time, even until that time on the morrow which Ammon had appointed that he should rise.

142 And it came to pass that he arose, according to the words of Ammon; and as he arose, he stretched forth his hand unto the woman, and said, Blessed be the name of God, and blessed art thou;

143 For as sure as thou livest, behold, I have seen my Redeemer; and he shall come forth and be born of a woman, and he shall redeem all mankind who believe on his name.

144 Now when he had said these words, his heart was swollen within him, and he sunk again with joy: and the queen also sank down, being overpowered by the Spirit.

145 Now Ammon seeing the Spirit of the Lord poured out according to his prayers upon the Lamanites, his brethren; who had been the cause of so much mourning among the Nephites, or among all the people of God, because of their iniquities and their traditions,

146 He fell upon his knees, and began to pour out his soul in prayer and thanksgiving to God, for what he had done for his brethren:

147 And he was also overpowered with joy; and thus they all three had sunk to the earth.

148 Now when the servants of the king had seen that they had fallen, they also began to cry unto God, for the fear of the Lord had come upon them also.

149 For it was they who had stood before the king, and testified unto him concerning the great power of Ammon.

150 And it came to pass that they did call on the name of the Lord, in their might, even till they had all fallen to the earth, save it were one of the Lamanitish women, whose name was Abish, she having been converted unto the Lord for many years, on account of a remarkable vision of her father; thus having been converted to the Lord, never had made it known;

151 Therefore when she saw that all the servants of Lamoni had fallen to the earth, and also her mistress, the queen, and the king, and Ammon lay prostrate upon the earth, she knew that it was the power of God;

152 And supposing that this opportunity, by making known unto the people what had happened among them, that by beholding this scene, it would cause them to believe in the power of God,

153 Therefore she ran forth from house to house, making it known unto the people; and they began to assemble themselves together unto the house of the king.

154 And there came a multitude, and to their astonishment, they beheld the king, and the queen, and their servants, prostrate upon the earth, and they all lay there as though they were dead;

155 And they also saw Ammon, and behold he was a Nephite.

156 And now the people began to murmur among themselves; some saying, that it was a great evil that had come upon them, or upon the king and his house, because he had suffered that the Nephite should remain in the land.

157 But others rebuked them, saying, The king hath brought this evil upon his house, because he slew his servants who had had their flocks scattered at the waters of Sebus:

158 And they were also rebuked by those men who had stood at the waters of Sebus, and scattered the flocks which belonged to the king,

159 For they were angry with Ammon because of the number which he had slain of their brethren at the waters of Sebus, while defending the flocks of the king.

160 Now one of them, whose brother had been slain with the sword of Ammon, being exceeding angry with Ammon, drew his sword and went forth that he might let it fall upon Ammon, to slay him; and as he lifted the sword to smite him, behold he fell dead.

161 Now we see that Ammon could not be slain, for the Lord had said unto Mosiah, his father, I will spare him, and it shall be unto him according to thy faith; therefore Mosiah trusted him unto the Lord.

162 And it came to pass that when the multitude beheld that the man had fallen dead, who lifted the sword to slay Ammon, fear came upon them all, and they durst not put forth their hands to touch him, or any of those who had fallen,

163 And they began to marvel again among themselves what could be the cause of this great power, or what all these things could mean.

164 And it came to pass that there were many among them, who said that Ammon was the Great Spirit, and others said he was sent by the Great Spirit;

165 But others rebuked them all, saying, that he was a monster, who had been sent from the Nephites to torment us;

166 And there were some who said that Ammon was sent by the Great Spirit to afflict them, because of their iniquities; and that it was the Great Spirit that had always attended the Nephites; who had ever delivered them out of their hands;

167 And they said that it was this Great Spirit who had destroyed so many of their brethren, the Lamanites; and thus the contention began to be exceeding sharp among them.

168 And while they were thus contending, the woman servant who had caused the multitude to be gathered together, came; and when she saw the contention which was among the multitude, she was exceeding sorrowful, even unto tears.

169 And it came to pass that she went and took the queen by the hand, that perhaps she might raise her from the ground: and as soon as she touched her hand, she arose and stood upon her feet, and cried with a loud voice, saying,

170 O blessed Jesus, who has saved me from an awful hell! O blessed God, have mercy upon this people.

171 And when she had said this, she clapped her hands, being filled with joy, speaking many words which were not understood;

172 And when she had done this, she took the king, Lamoni, by the hand, and behold he arose and stood upon his feet;

173 And he immediately, seeing the contention among his people, went forth and began to rebuke them, and to teach them the words which he had heard from the mouth of Ammon; and as many as heard his words, believed, and were converted unto the Lord.

174 But there were many among them who would not hear his words; therefore they went their way.

175 And it came to pass that when Ammon arose, he also administered unto them, and also did all the servants of Lamoni;

176 And they did all declare unto the people the self-same thing; that their hearts had been changed; that they had no more desire to do evil.

177 And behold, many did declare unto the people that they had seen angels, and had conversed with them; and thus they had told them things of God, and of his righteousness.

178 And it came to pass that there were many that did believe in their words: and as many as did believe, were baptized; and they became a righteous people, and they did establish a church among them;

179 And thus the work of the Lord did commence among the Lamanites; thus the Lord did begin to pour out his Spirit upon them;

180 And we see that his arm is extended to all people who will repent and believe on his name.

181 And it came to pass that when they had established a church in that land, that King Lamoni desired that Ammon should go with him to the land of Nephi, that he might shew him unto his father.

182 And the voice of the Lord came to Ammon, saying, Thou shalt not go up to the land of Nephi, for behold the king will seek thy life; but thou shalt go to the land of Middoni; for behold, thy brother Aaron, and also Muloki and Ammah are in prison.

183 Now it came to pass that when Ammon had heard this, he said unto Lamoni, Behold, my brother and brethren are in prison at Middoni, and I go that I may deliver them.

184 Now Lamoni said unto Ammon, I know, in the strength of the Lord, thou canst do all things. But behold, I will go with thee to the land of Middoni, for the king of the land of Middoni, whose name is Antiomno, is a friend unto me;

185 Therefore I go to the land of Middoni, that I may flatter the king of the land; and he will cast thy brethren out of prison.

186 Now Lamoni said unto him, Who told thee that thy brethren were in prison?

187 And Ammon said unto him, No one hath told me, save it be God; and he said unto me, Go and deliver thy brethren, for they are in prison in the land of Middoni.

188 Now when Lamoni had heard this, he caused that his servants should make ready his horses, and his chariots.

189 And he said unto Ammon, Come, I will go with thee down to the land of Middoni, and there I will plead with the king, that he will cast thy brethren out of prison.

190 And it came to pass that as Ammon and Lamoni were journeying thither, that they met the father of Lamoni, who was king over all the land.

191 And behold, the father of Lamoni said unto him, Why did ye not come to the feast, on that great day when I made a feast unto my sons, and unto my people?

192 And he also said, Whither art thou going with this Nephite, who is one of the children of a liar?

193 And it came to pass that Lamoni rehearsed unto him whither he was going, for he feared to offend him.

194 And he also told him all the cause of his tarrying in his own kingdom, that he did not go unto his father, to the feast which he had prepared.

195 And now when Lamoni had rehearsed unto him all these things, behold to his astonishment his father was angry with him, and said, Lamoni, thou art going to deliver these Nephites, who are sons of a liar.

196 Behold, he robbed our fathers; and now his children are also come amongst us, that they may, by their cunning and their lyings, deceive us, that they again may rob us of our property.

197 Now the father of Lamoni commanded him that he should slay Ammon, with the sword.

198 And he also commanded him that he should not go to the land of Middoni, but that he should return with him, to the land of Ishmael.

199 But Lamoni said unto him, I will not slay Ammon, neither will I return to the land of Ishmael, but I go to the land of Middoni, that I may release the brethren of Ammon, for I know that they are just men, and holy prophets of the true God.

200 Now when his father had heard these words, he was angry with him, and he drew his sword that he might smite him to the earth.

201 But Ammon stood forth and said unto him, Behold thou shalt not slay thy son, nevertheless, it were better that he should fall than thee:

202 For behold he has repented of his sins; but if thou shouldst fall at this time, in thine anger, thy soul could not be saved.

203 And again, it is expedient that thou shouldst forbear; for if thou shouldst slay thy son, (he being an innocent man,) his blood would cry from the ground, to the Lord his God, for vengeance to come upon thee; and perhaps thou wouldst lose thy soul.

204 Now when Ammon had said these words unto him, he answered him saying, I know that if I should slay my son, that I should shed innocent blood; for it is thou that hast sought to destroy him: and he stretched forth his hand to slay Ammon.

205 But Ammon withstood his blows, and also smote his arm that he could not use it.

206 Now when the king saw that Ammon could slay him, he began to plead with Ammon, that he would spare his life.

207 But Ammon raised his sword, and said unto him, Behold, I will smite thee, except thou wilt grant unto me that my brethren may be cast out of prison.

208 Now the king, fearing that he should lose his life, said, If thou wilt spare me, I will grant unto thee whatsoever thou wilt ask, even to the half of the kingdom.

209 Now when Ammon saw that he had wrought upon the old king according to his desire, he said unto him, If thou wilt grant that my brethren may be cast out of prison, and also that Lamoni may retain his kingdom, and that ye be not displeased with him, but grant that he may do according to his own desires, in whatsoever thing he thinketh, then will I spare thee; otherwise I will smite thee to the earth.

210 Now when Ammon had said these words, the king began to rejoice because of his life.

211 And when he saw that Ammon had no desire to destroy him, and when he also saw the great love he had for his son, Lamoni, he was astonished exceedingly, and said,

212 Because this is all that thou hast desired, that I would release thy brethren, and suffer that my son Lamoni should retain his kingdom, behold, I will grant unto you that my son may retain his kingdom from this time and for ever; and I will govern him no more.

213 And I will also grant unto thee that thy brethren may be cast out of prison, and thou and thy brethren may come unto me, in my kingdom, for I shall greatly desire to see thee:

214 For the king was greatly astonished at the words which he had spoken, and also at the words which had been spoken by his son Lamoni; therefore he was desirous to learn them.

215 And it came to pass that Ammon and Lamoni proceeded on their journey towards the land of Middoni.

216 And Lamoni found favor in the eyes of the king of the land; therefore the brethren of Ammon were brought forth out of prison.

217 And when Ammon did meet them, he was exceeding sorrowful, for behold, they were naked, and their skins were worn exceedingly, because of being bound with strong cords.

218 And they also had suffered hunger, thirst, and all kind of affliction; nevertheless they were patient in all their sufferings.

219 And as it happened, it was their lot to have fallen into the hands of a more hardened and a more stiff-necked people;

220 Therefore they would not hearken unto their words, and they had cast them out, and had smitten them, and had driven them from house to house, and from place to place, even until they had arrived to the land of Middoni;

221 And there they were taken and cast into prison, and bound with strong cords, and kept in prison for many days; and were delivered by Lamoni and Ammon.

Alma, Chapter 13

An account of the preaching of Aaron and Muloki, and their brethren, to the Lamanites.

1 Now when Ammon and his brethren separated themselves in the borders of the land of the Lamanites, behold, Aaron took his journey towards the land which was called by the Lamanites, Jerusalem; calling it after the land of their fathers’ nativity; and it was away joining the borders of Mormon.

2 Now the Lamanites, and the Amalekites, and the people of Amulon, had built a great city, which was called Jerusalem.

3 Now the Lamanites, of themselves, were sufficiently hardened, but the Amalekites, and the Amulonites, were still harder; therefore they did cause the Lamanites that they should harden their hearts, that they should wax strong in wickedness, and their abominations.

4 And it came to pass that Aaron came to the city of Jerusalem, and firstly began to preach to the Amalekites.

5 And he began to preach to them in their synagogues, for they had built synagogues after the order of the Nehors; for many of the Amalekites and the Amulonites were after the order of the Nehors.

6 Therefore, as Aaron entered into one of their synagogues to preach unto the people, and as he was speaking unto them, behold there arose an Amalekite, and began to contend with him, saying,

7 What is that thou hast testified? Hast thou seen an angel? Why do not angels appear unto us? Behold, are not this people as good as thy people? Thou also sayest, except we repent, we shall perish.

8 How knowest thou the thought and intent of our heart? How knowest thou that we have cause to repent? How knowest thou that we are not a righteous people?

9 Behold, we have built sanctuaries, and we do assemble ourselves together to worship God. We do believe that God will save all men.

10 Now Aaron said unto him, Believest thou that the Son of God shall come to redeem mankind from their sins?

11 And the man said unto him, We do not believe that thou knowest any such thing. We do not believe in these foolish traditions.

12 We do not believe that thou knowest of things to come, neither do we believe that thy fathers, and also that our fathers did know concerning the things which they spake, of that which is to come.

13 Now Aaron began to open the scriptures unto them, concerning the coming of Christ, and also concerning the resurrection of the dead, and that there could be no redemption for mankind, save it were through the death and sufferings of Christ, and the atonement of his blood.

14 And it came to pass as he began to expound these things unto them, they were angry with him, and began to mock him; and they would not hear the words which he spake;

15 Therefore, when he saw that they would not hear his words, he departed out of their synagogue, and came over to a village which was called Ani-anti, and there he found Muloki preaching the word unto them; and also Ammah, and his brethren. And they contended with many about the word.

16 And it came to pass that they saw that the people would harden their hearts; therefore they departed, and came over into the land of Middoni.

17 And they did preach the word unto many, and few believed on the words which they taught.

18 Nevertheless, Aaron, and a certain number of his brethren, were taken and cast into prison, and the remainder of them fled out of the land of Middoni, unto the regions round about.

19 And those who were cast into prison suffered many things, and they were delivered by the hand of Lamoni and Ammon; and they were fed and clothed.

20 And they went forth again to declare the word; and thus they were delivered for the first time out of prison; and thus they had suffered.

21 And they went forth whithersoever they were led by the Spirit of the Lord, preaching the word of God in every synagogue of the Amalekites, or in every assembly of the Lamanites where they could be admitted.

22 And it came to pass that the Lord began to bless them, insomuch that they brought many to the knowledge of the truth; yea, they did convince many of their sins, and of the tradition of their fathers, which were not correct.

23 And it came to pass that Ammon and Lamoni returned from the land of Middoni, to the land of Ishmael, which was the land of their inheritance.

24 And King Lamoni would not suffer that Ammon should serve him, or be his servant; but he caused that there should be synagogues built in the land of Ishmael; and he caused that his people, or the people who were under his reign, should assemble themselves together.

25 And he did rejoice over them, and he did teach them many things.

26 And he did also declare unto them that they were a people who were under him, and that they were a free people; that they were free from the oppressions of the king, his father; for that his father had granted unto him that he might reign over the people who were in the land of Ishmael, and in all the land round about.

27 And he also declared unto them that they might have the liberty of worshipping the Lord their God, according to their desires, in whatsoever place they were in, if it were in the land which was under the reign of King Lamoni.

28 And Ammon did preach unto the people of King Lamoni. And it came to pass that he did teach them all things concerning things pertaining to righteousness.

29 And he did exhort them daily, with all diligence; and they gave heed unto his word, and they were zealous for keeping the commandments of God.

30 Now as Ammon was thus teaching the people of Lamoni continually, we will return to the account of Aaron and his other brethren;

31 For after he departed from the land of Middoni, he was led by the Spirit to the land of Nephi; even to the house of the king which was over all the land, save it were the land of Ishmael and he was the father of Lamoni.

32 And it came to pass that he went in unto him into the king’s palace, with his brethren, and bowed himself before the king, and said unto him, Behold, O king, we are the brethren of Ammon, whom thou hast delivered out of prison. And now, O king, if thou wilt spare our lives, we will be thy servants.

33 And the king said unto them, Arise for I will grant unto you your lives, and I will not suffer that ye shall be my servants; but I will insist that ye shall administer unto me;

34 For I have been somewhat troubled in mind, because of the generosity, and the greatness of the words of thy brother Ammon; and I desire to know the cause why he has not come up out of Middoni with thee.

35 And Aaron said unto the king, Behold the Spirit of the Lord has called him another way; he has gone to the land of Ishmael, to teach the people of Lamoni.

36 Now the king said unto them, What is this that ye have said concerning the Spirit of the Lord? Behold, this is the thing which doth trouble me.

37 And also, what is this that Ammon said: If ye will repent ye shall be saved, and if ye will not repent, ye shall be cast off at the last day?

38 And Aaron answered him and said unto him, Believest thou that there is a God?

39 And the king said, I know that the Amalekites say that there is a God, and I have granted unto them that they should build sanctuaries, that they may assemble themselves together, to worship him. And if now thou sayest there is a God, behold, I will believe.

40 And now when Aaron heard this, his heart began to rejoice, and he said, Behold, assuredly, as thou livest, O king, there is a God.

41 And the king said, Is God that Great Spirit that brought our fathers out of the land of Jerusalem?

42 And Aaron said unto him, Yea, he is that Great Spirit, and he created all things, both in heaven and in earth: believest thou this?

43 And he said, Yea, I believe that the Great Spirit created all things, and I desire that ye should tell me concerning all these things, and I will believe thy words.

44 And it came to pass that when Aaron saw that the king would believe his words, he began from the creation of Adam, reading the scriptures unto the king; how God created man after his own image, and that God gave him commandments, and that because of transgression, man had fallen.

45 And Aaron did expound unto him the scriptures, from the creation of Adam, laying the fall of man before him, and their carnal state, and also the plan of redemption, which was prepared from the foundation of the world, through Christ, for all whosoever would believe on his name.

46 And since man had fallen, he could not merit anything of himself; but the sufferings and death of Christ atoneth for their sins, through faith and repentance, etc.:

47 And that he breaketh the bands of death, that the grave shall have no victory, and that the sting of death should be swallowed up in the hopes of glory: and Aaron did expound all these things unto the king.

48 And it came to pass that after Aaron had expounded these things unto him, the king said, What shall I do, that I may have this eternal life of which thou hast spoken?

49 Yea, what shall I do that I may be born of God, having this wicked spirit rooted out of my breast, and receive his Spirit, that I may be filled with joy, that I may not be cast off at the last day?

50 Behold, said he, I will give up all that I possess; yea, I will forsake my kingdom, that I may receive this great joy.

51 But Aaron said unto him, If thou desirest this thing, if thou wilt bow down before God, yea, if thou wilt repent of all thy sins, and will bow down before God, and call on his name in faith, believing that ye shall receive, then shalt thou receive the hope which thou desirest.

52 And it came to pass that when Aaron had said these words, the king did bow down before the Lord, upon his knees; yea, even he did prostrate himself upon the earth, and cried mightily, saying, O God, Aaron hath told me that there is a God;

53 And if there is a God, and if thou art God, wilt thou make thyself known unto me, and I will give away all my sins to know thee, and that I may be raised from the dead, and be saved at the last day.

54 And now when the king had said these words, he was struck as if he were dead.

55 And it came to pass that his servants ran and told the queen all that had happened unto the king.

56 And she came in unto the king; and when she saw him lay as if he were dead, and also Aaron and his brethren standing as though they had been the cause of his fall, she was angry with them, and commanded that her servants, or the servants of the king, should take them and slay them.

57 Now the servants had seen the cause of the king’s fall, therefore they durst not lay their hands on Aaron and his brethren.

58 And they plead with the queen, saying, Why commandest thou that we should slay these men, when behold, one of them is mightier than us all? Therefore we shall fall before them.

59 Now when the queen saw the fear of the servants, she also began to fear exceedingly, lest there should some evil come upon her.

60 And she commanded her servants that they should go and call the people, that they might slay Aaron and his brethren.

61 Now when Aaron saw the determination of the queen, and he also knowing the hardness of the hearts of the people, feared lest a multitude should assemble themselves together, and there should be a great contention, and a disturbance among them;

62 Therefore he put forth his hand and raised the king from the earth, and said unto him, Stand: and he stood upon his feet, receiving his strength.

63 Now this was done in the presence of the queen, and many of the servants. And when they saw it, they greatly marveled, and began to fear.

64 And the king stood forth and began to minister unto them. And he did minister unto them insomuch that his whole household were converted unto the Lord.

65 Now there was a multitude gathered together because of the commandment of the queen, and there began to be great murmurings among them, because of Aaron and his brethren.

66 But the king stood forth among them, and administered unto them. And they were pacified towards Aaron, and those who were with him.

67 And it came to pass that when the king saw that the people were pacified, he caused that Aaron and his brethren should stand forth in the midst of the multitude, and that they should preach the word unto them.

68 And it came to pass that the king sent a proclamation throughout all the land, amongst all his people who were in all his land, who were in all the regions round about, which was bordering even to the sea, on the east, and on the west, and which was divided from the land of Zarahemla by a narrow strip of wilderness,

69 Which ran from the sea east, even to the sea west, and round about on the borders of the sea-shore, and the borders of the wilderness which was on the north, by the land of Zarahemla, through the borders of Manti, by the head of the river Sidon, running from the east towards the west; and thus were the Lamanites and the Nephites divided.

70 Now the more idle part of the Lamanites lived in the wilderness, and dwelt in tents; and they were spread through the wilderness, on the west, in the land of Nephi:

71 Yea, and also on the west of the land of Zarahemla, in the borders, by the sea-shore, and on the west, in the land of Nephi, in the place of their fathers’ first inheritance, and thus bordering along by the sea-shore.

72 And also there were many Lamanites on the east by the sea-shore, whither the Nephites had driven them. And thus the Nephites were nearly surrounded by the Lamanites;

73 Nevertheless the Nephites had taken possession of all the northern parts of the land, bordering on the wilderness, at the head of the river Sidon, from the east to the west, round about on the wilderness side; on the north, even until they came to the land which they called Bountiful.

74 And it bordered upon the land which they called Desolation; it being so far northward, that it came into the land which had been peopled, and been destroyed, of whose bones we have spoken, which was discovered by the people of Zarahemla; it being the place of their first landing. And they came from there up into the south wilderness.

75 Thus the land on the northward was called Desolation, and the land on the southward was called Bountiful; it being the wilderness which is filled with all manner of wild animals of every kind; a part of which had come from the land northward, for food.

76 And now it was only the distance of a day and a half’s journey for a Nephite, on the line Bountiful, and the land Desolation, from the east to the west sea;

77 And thus the land of Nephi, and the land of Zarahemla, were nearly surrounded by water; there being a small neck of land between the land northward, and the land southward.

78 And it came to pass that the Nephites had inhabited the land Bountiful, even from the east unto the west sea,

79 And thus the Nephites in their wisdom, with their guards and their armies, had hemmed in the Lamanites on the south, that thereby they should have no more possession on the north, that they might not overrun the land northward;

80 Therefore the Lamanites could have no more possessions only in the land of Nephi, and the wilderness round about.

81 Now this was wisdom in the Nephites; as the Lamanites were an enemy to them, they would not suffer their afflictions on every hand, and also that they might have a country whither they might flee, according to their desires.

82 And now I, having said this, return again to the account of Ammon, and Aaron, Omner, and Himni, and their brethren.

Alma, Chapter 14

1 Behold, now it came to pass that the king of the Lamanites sent a proclamation among all his people, that they should not lay their hands on Ammon, or Aaron, or Omner, or Himni, nor neither of their brethren who should go forth preaching the word of God, in whatsoever place they should be, in any part of their land;

2 Yea, he sent a decree among them, that they should not lay their hands on them to bind them, or to cast them into prison; neither should they spit upon them, nor smite them, nor cast them out of their synagogues, nor scourge them;

3 Neither should they cast stones at them, but that they should have free access to their houses, and also their temples, and their sanctuaries;

4 And thus they might go forth and preach the word according to their desires, for the king had been converted unto the Lord, and all his household:

5 Therefore he sent this proclamation throughout the land unto his people, that the word of God might have no obstruction, but that it might go forth throughout all the land, that his people might be convinced concerning the wicked traditions of their fathers,

6 And that they might be convinced that they were all brethren, and that they ought not to murder, nor to plunder, nor to steal, nor to commit adultery, nor to commit any manner of wickedness.

7 And now it came to pass that when the king had sent forth this proclamation, that Aaron and his brethren went forth from city to city, and from one house of worship to another,

8 Establishing churches, and consecrating priests and teachers throughout the land among the Lamanites, to preach and to teach the word of God among them; and thus they began to have great success.

9 And thousands were brought to the knowledge of the Lord, yea, thousands were brought to believe in the traditions of the Nephites; and they were taught the records and the prophecies which were handed down, even to the present time;

10 And as sure as the Lord liveth, so sure as many as believed, or as many as were brought to the knowledge of the truth, through the preaching of Ammon and his brethren, according to the spirit of revelation and of prophecy, and the power of God, working miracles in them;

11 Yea, I say unto you, As the Lord liveth, as many of the Lamanites as believed in their preaching, and were converted unto the Lord, never did fall away, for they became a righteous people:

12 They did lay down the weapons of their rebellion, that they did not fight against God any more, neither against any of their brethren.

13 Now these are they who were converted unto the Lord: The people of the Lamanites who were in the land of Ishmael, and also of the people of the Lamanites who were in the land of Middoni, and also of the people of the Lamanites who were in the city of Nephi, and also of the people of the Lamanites who were in the land of Shilom, and who were in the land of Shemlon, and in the city of Lemuel, and in the city of Shimnilon;

14 And these are the names of the cities of the Lamanites which were converted unto the Lord; and these are they that laid down the weapons of their rebellion, yea, all their weapons of war; and they were all Lamanites.

15 And the Amalekites were not converted, save only one; neither were any of the Amulonites; but they did harden their hearts, and also the hearts of the Lamanites in that part of the land wheresoever they dwelt; yea, and all their villages and all their cities;

16 Therefore we have named all the cities of the Lamanites in which they did repent and come to the knowledge of the truth, and were converted.

17 And now it came to pass that the king and those who were converted, were desirous that they might have a name, that thereby they might be distinguished from their brethren;

18 Therefore the king consulted with Aaron and many of their priests, concerning the name that they should take upon them, that they might be distinguished.

19 And it came to pass that they called their name Anti-Nephi- Lehis; and they were called by this name, and were no more called Lamanites.

20 And they began to be a very industrious people; yea, and they were friendly with the Nephites; therefore they did open a correspondence with them, and the curse of God did no more follow them.

21 And it came to pass that the Amalekites, and the Amulonites, and the Lamanites who were in the land of Amulon, and also in the land of Helam, and who were in the land of Jerusalem, and in fine, in all the land round about, who had not been converted, and had not taken upon them the name of Anti-Nephi-Lehi, were stirred up by the Amalekites, and by the Amulonites, to anger against their brethren;

22 And their hatred became exceeding sore against them, even insomuch that they began to rebel against their king, insomuch that they would not that he should be their king; therefore they took up arms against the people of Anti-Nephi-Lehi.

23 Now the king conferred the kingdom upon his son and he called his name Anti-Nephi-Lehi.

24 And the king died in that self-same year that the Lamanites began to make preparations for war against the people of God.

25 Now when Ammon and his brethren, and all those who had come up with him, saw the preparations of the Lamanites to destroy their brethren, they came forth to the land of Midian, and there Ammon met all his brethren;

26 And from thence they came to the land of Ishmael, that they might hold a council with Lamoni, and also with his brother Anti-Nephi- Lehi, what they should do to defend themselves against the Lamanites.

27 Now there was not one soul among all the people who had been converted unto the Lord, that would take up arms against their brethren;

28 Nay, they would not even make any preparations for war, yea, and also their king commanded them that they should not.

29 Now these are the words which he said unto the people concerning the matter: I thank my God, my beloved people, that our great God has in goodness sent these our brethren, the Nephites, unto us to preach unto us, and to convince us of the traditions of our wicked fathers.

30 And behold, I thank my great God that he has given us a portion of his Spirit to soften our hearts, that we have opened a correspondence with these brethren, the Nephites;

31 And behold, I also thank my God that by opening this correspondence we have been convinced of our sins; and of the many murders which we have committed;

32 And I also thank my God, yea, my great God, that he hath granted unto us that we might repent of these things, and also that he hath forgiven us of those our many sins and murders which we have committed, and took away the guilt from our hearts, through the merits of his Son.

33 And now behold, my brethren, since it has been all that we could do, (as we were the most lost of all mankind,) to repent of all our sins and the many murders which we have committed, and to get God to take them away from our hearts, for it was all we could do to repent sufficiently before God, that he would take away our stain.

34 Now my best beloved brethren, since God hath taken away our stains, and our swords have become bright, then let us stain our swords no more with the blood of our brethren:

35 Behold, I say unto you, Nay, let us retain our swords, that they be not stained with the blood of our brethren:

36 For perhaps if we should stain our swords again, they can no more be washed bright through the blood of the Son of our great God, which shall be shed for the atonement of our sins.

37 And the great God has had mercy on us, and made these things known unto us, that we might not perish:

38 Yea, and he has made these things known unto us beforehand, because he loveth our souls as well as he loveth our children; therefore in his mercy he doth visit us by his angels, that the plan of salvation might be made known unto us as well as unto future generations. O how merciful is our God!

39 And now behold, since it has been as much as we could do to get our stains taken away from us, and our swords are made bright,

40 Let us hide them away that they may be kept bright, as a testimony to our God at the last day, or at the day that we shall be brought to stand before him to be judged, that we have not stained our swords in the blood of our brethren since he imparted his word unto us, and has made us clean thereby.

41 And now my brethren, if our brethren seek to destroy us, behold, we will hide away our swords; yea, even we will bury them deep in the earth, that they may be kept bright, as a testimony that we have never used them, at the last day; and if our brethren destroy us, behold, we shall go to our God and shall be saved.

42 And now it came to pass that when the king had made an end of these sayings, and all the people were assembled together, they took their swords, and all the weapons which were used for the shedding of man’s blood, and they did bury them up deep in the earth;

43 And this they did, it being in their view a testimony to God, and also to men, that they never would use weapons again for the shedding of man’s blood;

44 And this they did, vouching and covenanting with God, that rather than shed the blood of their brethren, they would give up their own lives;

45 And rather than take away from a brother, they would give unto him; and rather than spend their days in idleness, they would labor abundantly with their hands;

46 And thus we see that when these Lamanites were brought to believe and to know the truth, they were firm, and would suffer even unto death, rather than commit sin:

47 And thus we see, that they buried the weapons of peace, or they buried the weapons of war, for peace.

48 And it came to pass that their brethren the Lamanites made preparations for war, and came up to the land of Nephi for the purpose of destroying the king, and to place another in his stead, and also of destroying the people of Anti-Nephi-Lehi out of the land.

49 Now when the people saw that they were coming against them, they went out to meet them, and prostrated themselves before them to the earth, and began to call on the name of the Lord;

50 And thus they were in this attitude when the Lamanites began to fall upon them, and began to slay them with the sword; and thus without meeting any resistance, they did slay a thousand and five of them; and we know that they are blessed, for they have gone to dwell with their God.

51 Now when the Lamanites saw that their brethen would not flee from the sword, neither would they turn aside to the right hand or to the left, but that they would lie down and perish, and praised God even in the very act of perishing under the sword; now when the Lamanites saw this, they did forbear from slaying them;

52 And there were many whose hearts had swollen in them for those of their brethren who had fallen under the sword, for they repented of the things which they had done.

53 And it came to pass that they threw down their weapons of war, and they would not take them again, for they were stung for the murders which they had committed: and they came down even as their brethren, relying upon the mercies of those whose arms were lifted to slay them.

54 And it came to pass that the people of God were joined that day by more than the number who had been slain; and those who had been slain were righteous people; therefore we have no reason to doubt but what they are saved.

55 And there was not a wicked man slain among them; but there were more than a thousand brought to the knowledge of the truth; thus we see that the Lord worketh in many ways to the salvation of his people.

56 Now the greatest number of those of the Lamanites who slew so many of their brethren, were Amalekites and Amulonites, the greatest number of whom were after the order of the Nehors.

57 Now among those who joined the people of the Lord, there were none who were Amalekites or Amulonites or who were of the order of Nehor, but they were actual descendants of Laman and Lemuel:

58 And thus we can plainly discern, that after a people have been once enlightened by the Spirit of God, and have had great knowledge of things pertaining to righteousness, and then have fallen away into sin and transgression, they become more hardened, and thus their state becomes worse than though they had never known these things.

59 And behold, now it came to pass that those Lamanites were more angry, because they had slain their brethren; therefore they swore vengeance upon the Nephites;

60 And they did no more attempt to slay the people of Anti-Nephi- Lehi at that time; but they took their armies and went over into the borders of the land of Zarahemla, and fell upon the people who were in the land of Ammonihah and destroyed them.

61 And after that, they had many battles with the Nephites, in the which they were driven and slain;

62 And among the Lamanites who were slain, were almost all the seed of Amulon and his brethren, who were the priests of Noah, and they were slain by the hands of the Nephites;

63 And the remainder having fled into the east wilderness, and having usurped the power and authority over the Lamanites, caused that many of the Lamanites should perish by fire, because of their belief:

64 For many of them, after having suffered much loss and so many afflictions, began to be stirred up in remembrance of the words which Aaron and his brethren had preached to them in their land:

65 Therefore they began to disbelieve the traditions of their fathers, and to believe in the Lord, and that he gave great power unto the Nephites; and thus there were many of them converted in the wilderness.

66 And it came to pass that those rulers who were the remnant of the children of Amulon, caused that they should be put to death, yea, all those that believed in these things.

67 Now this martyrdom caused that many of their brethren should be stirred up to anger; and there began to be contention in the wilderness; and the Lamanites began to hunt the seed of Amulon and his brethren, and began to slay them, and they fled into the east wilderness.

68 And behold they are hunted at this day, by the Lamanites: thus the words of Abinadi were brought to pass, which he said concerning the seed of the priests who caused that he should suffer death by fire.

69 For he said unto them, What ye shall do unto me, shall be a type of things to come.

70 And now Abinadi was the first that suffered death by fire, because of his belief in God: now this is what he meant, that many should suffer death by fire, according as he had suffered.

71 And he said unto the priests of Noah, that their seed should cause many to be put to death, in the like manner as he was, and that they should be scattered abroad and slain, even as a sheep having no shepherd is driven and slain by wild beasts.

72 And now behold, these words were verified, for they were driven by the Lamanites and they were hunted, and they were smitten.

73 And it came to pass that when the Lamanites saw that they could not overpower the Nephites, they returned again to their own land; and many of them came over to dwell in the land of Ishmael and the land of Nephi, and did join themselves to the people of God, who were the people of Anti-Nephi-Lehi;

74 And they did also bury their weapons of war, according as their brethren had, and they began to be a righteous people; and they did walk in the ways of the Lord, and did observe to keep his commandments, and his statues, yea, and they did keep the Law of Moses; for it was expedient that they should keep the Law of Moses as yet, for it was not all fulfilled.

75 But notwithstanding the Law of Moses, they did look forward to the coming of Christ, concerning that the Law of Moses was a type of his coming, and believing that they must keep those outward performances, until the time that he should be revealed unto them.

76 Now they did not suppose that salvation came by the Law of Moses; but the Law of Moses did serve to strengthen their faith in Christ;

77 And thus they did retain a hope through faith, unto eternal salvation, relying upon the spirit of prophecy, which spake of those things to come.

78 And now behold, Ammon, and Aaron, and Omner, and Himni, and their brethren, did rejoice exceedingly, for the success which they had had among the Lamanites, seeing that the Lord had granted unto them according to their prayers, and that he had also verified his word unto them in every particular.

79 And now, these are the words of Ammon to his brethren, which say thus: My brothers and my brethren, behold I say unto you, How great reason have we to rejoice; for could we have supposed, when we started from the land of Zarahemla, that God would have granted unto us such great blessings?

80 And now I ask, What great blessings has he bestowed upon us? Can ye tell?

81 Behold, I answer for you; for our brethren, the Lamanites, were in darkness, yea, even in the darkest abyss; but behold, how many of them are brought to behold the marvelous light of God!

82 And this is the blessing which hath been bestowed upon us, that we have been made instruments in the hands of God, to bring about this great work.

83 Behold, thousands of them do rejoice, and have been brought into the fold of God.

84 Behold, the field was ripe, and blessed are ye, for ye did thrust in the sickle, and did reap with your mights, yea, all the day long did ye labor;

85 And behold the number of your sheaves, and they shall be gathered into the garners, that they are not wasted; yea, they shall not be beaten down by the storm, at the last day;

86 Yea, neither shall they be harrowed up by the whirlwinds; but when the storm cometh, they shall be gathered together in their place, that the storm can not penetrate to them; yea, neither shall they be driven with fierce winds, whithersoever the enemy listeth to carry them.

87 But behold, they are in the hands of the Lord of the harvest, and they are his; and he will raise them up at the last day.

88 Blessed be the name of our God; let us sing to his praise, yea, let us give thanks to his holy name, for he doth work righteousness for ever.

89 For if we had not come up out of the land of Zarahemla, these our dearly beloved brethren, who have so dearly beloved us, would still have been racked with hatred against us, yea, and they would also have been strangers to God.

90 And it came to pass that when Ammon had said these words, his brother Aaron rebuked him, saying: Ammon, I fear that thy joy doth carry thee away unto boasting.

91 But Ammon said unto him, I do not boast in my own strength, or in my own wisdom; but behold, my joy is full, yea, my heart is brim with joy, and I will rejoice in my God;

92 Yea, I know that I am nothing; as to my strength, I am weak; therefore I will not boast of myself, but I will boast of my God; for in his strength I can do all things; yea, behold, many mighty miracles we have wrought in this land, for which we will praise his name for ever.

93 Behold, how many thousand of our brethren has he loosed from the pains of hell; and they are brought to sing redeeming love; and this because of the power of his word which is in us; therefore have we not great reason to rejoice?

94 Yea, we have reason to praise him for ever, for he is the most high God, and has loosed our brethren from the chains of hell.

95 Yea, they were encircled about with everlasting darkness and destruction; but behold, he has brought them into his everlasting light, yea, into everlasting salvation; and they are encircled about with the matchless bounty of his love:

96 Yea, and we have been instruments in his hands, of doing this great and marvelous work; therefore let us glory, yea, we will glory in the Lord; yea, we will rejoice, for our joy is full; yea, we will praise our God for ever.

97 Behold, who can glory too much in the Lord? Yea, who can say too much of his great power, and of his mercy, and of his long suffering towards the children of men? Behold I say unto you, I can not say the smallest part which I feel.

98 Who could have supposed that our God would have been so merciful as to have snatched us from our awful, sinful, and polluted state?

99 Behold, we went forth even in wrath, with mighty threatenings to destroy his church. O then, why did he not consign us to an awful destruction; yea, why did he not let the sword of his justice fall upon us, and doom us to eternal despair?

100 O my soul, almost as it were fleeth at the thought.

101 Behold, he did not exercise his justice upon us, but in his great mercy hath brought us over that everlasting gulf of death and misery, even to the salvation of our souls.

102 And now behold, my brethren, what natural man is there, that knoweth these things? I say unto you, there is none that knoweth these things, save it be the penitent;

103 Yea, he that repenteth and exerciseth faith, and bringeth forth good works, and prayeth continually without ceasing: unto such it is given to know the mysteries of God; yea, unto such it shall be given to reveal things which never have been revealed;

104 Yea, and it shall be given unto such, to bring thousands of souls to repentance, even as it has been given unto us to bring these our brethren to repentance.

105 Now do ye remember, my brethren, that we said unto our brethren in the land of Zarahemla, We go up to the land of Nephi, to preach unto our brethren, the Lamanites, and they laughed us to scorn?

106 For they said unto us, Do ye suppose that ye can bring the Lamanites to the knowledge of the truth?

107 Do ye suppose that ye can convince the Lamanites of the incorrectness of the traditions of their fathers, as stiffnecked a people as they are; whose hearts delight in the shedding of blood; whose days have been spent in the grossest iniquity; whose ways have been the ways of a transgressor, from the beginning?

108 Now my brethren, ye remember that this was their language.

109 And moreover, they did say, Let us take up arms against them, that we destroy them and their iniquity out of the land, lest they overrun us, and destroy us.

110 But behold, my beloved brethren, we came into the wilderness not with the intent to destroy our brethren, but with the intent that perhaps we might save some few of their souls.

111 Now when our hearts were depressed, and we were about to turn back, behold, the Lord comforted us, and said, Go amongst thy brethren, the Lamanites, and bear with patience thine afflictions, and I will give unto you success.

112 And now behold, we have come, and been forth amongst them; and we have been patient in our sufferings, and we have suffered every privation; yea, we traveled from house to house, relying upon the mercies of the world; not upon the mercies of the world alone, but upon the mercies of God.

113 And we have entered into their houses and taught them, and we have taught them in their streets; yea, and we taught them upon their hills; and we have also entered into their temples and their synagogues and taught them;

114 And we have been cast out, and mocked, and spit upon, and smote upon our cheeks; and we have been stoned, and taken and bound with strong cords, and cast into prison; and through the power and wisdom of God, we have been delivered again:

115 And we have suffered all manner of afflictions, and all this, that perhaps we might be the means of saving some soul; and we supposed that our joy would be full, if perhaps we could be the means of saving some.

116 Now behold, we can look forth and see the fruits of our labors; and are they few?

117 I say unto you, Nay, they are many; yea, and we can witness of their sincerity, because of their love towards their brethren, and also towards us.

118 For behold, they had rather sacrifice their lives than even to take the life of their enemy; and they have buried their weapons of war deep in the earth, because of their love towards their brethren.

119 And now behold I say unto you, Has there been so great love in all the land?

120 Behold, I say unto you, Nay, there has not, even among the Nephites.

121 For behold, they would take up arms against their brethren; they would not suffer themselves to be slain.

122 But behold, how many of these have laid down their lives, and we know that they have gone to their God, because of their love, and of their hatred to sin.

123 Now have we not reason to rejoice? Yea, I say unto you, there never were men that had so great reason to rejoice as we, since the world began:

124 Yea, and my joy is carried away, even unto boasting in my God; for he has all power, all wisdom, and all understanding; he comprehendeth all things, and he is a merciful Being even unto salvation, to those who will repent and believe on his name.

125 Now if this is boasting, even so will I boast; for this is my life and my light, my joy and my salvation, and my redemption from everlasting wo.

126 Yea, blessed is the name of my God, who has been mindful of this people, who are a branch of the tree of Israel, and has been lost from its body, in a strange land; yea, I say, blessed be the name of my God, who has been mindful of us wanderers in a strange land.

127 Now my brethren, we see that God is mindful of every people, in whatsoever land they may be in; yea, he numbereth his people, and his bowels of mercy are over all the earth.

128 Now this is my joy, and my great thanksgiving; yea, and I will give thanks unto my God for ever. Amen.

Alma, Chapter 15

1 Now it came to pass that when those Lamanites who had gone to war against the Nephites, had found after their many struggles to destroy them, that it was in vain to seek their destruction, they returned again to the land of Nephi.

2 And it came to pass that the Amalekites, because of their loss were exceeding angry.

3 And when they saw that they could not seek revenge from the Nephites, they began to stir up the people in anger against their brethren, the people of Anti-Nephi-Lehi; therefore they began again to destroy them.

4 Now this people again refused to take their arms, and they suffered themselves to be slain according to the desires of the enemies.

5 Now when Ammon and his brethren saw this work of destruction among those who they so dearly beloved, and among those who had so dearly beloved them; for they were treated as though they were angels sent from God to save them from everlasting destruction;

6 Therefore when Ammon and his brethren saw this great work of destruction, they were moved with compassion, and they said unto the king, Let us gather together this people of the Lord, and let us go down to the land of Zarahemla, to our brethren, the Nephites, and flee out of the hands of our enemies, that we be not destroyed.

7 But the king said unto them, Behold, the Nephites will destroy us, because of the many murders and sins we have committed against them.

8 And Ammon said, I will go and inquire of the Lord, and if he said unto us, Go down unto our brethren, will ye go?

9 And the king said unto him, Yea, if the Lord saith unto us, Go, we will go down unto our brethren, and we will be their slaves until we repair unto them the many murders and sins which we have committed against them.

10 But Ammon said unto him, It is against the law of our brethren, which was established by my father, that there should be any slaves among them; therefore let us go down and rely upon the mercies of our brethren.

11 But the king said unto him, Inquire of the Lord, and if he saith unto us, Go, we will go; otherwise we will perish in the land.

12 And it came to pass that Ammon went and inquired of the Lord, and the Lord said unto him, Get this people out of this land, that they perish not, for Satan has great hold on the hearts of the Amalekites, who do stir up the Lamanites to anger against their brethren, to slay them; therefore get thee out of this land; and blessed are this people in this generation; for I will preserve them.

13 And now it came to pass that Ammon went and told the king all the words which the Lord had said unto him.

14 And they gathered together all their people; yea, all the people of the Lord, and did gather together all their flocks and herds, and departed out of the land, and came into the wilderness which divided the land of Nephi from the land of Zarahemla, and came over near the borders of the land.

15 And it came to pass that Ammon said unto them, Behold, I and my brethren will go forth into the land of Zarahemla, and ye shall remain here until we return; and we will try the hearts of our brethren, whether they will that ye shall come into their land.

16 And it came to pass that as Ammon was going forth into the land, that he and his brethren met Alma, over in the place of which has been spoken; and behold, this was a joyful meeting.

17 Now the joy of Ammon was so great, even that he was full, yea, he was swallowed up in the joy of his God, even to the exhausting of his strength; and he fell again to the earth.

18 Now was not this exceeding joy? Behold, this is joy which none receiveth save it be the truly penitent and humble seeker of happiness.

19 Now the joy of Alma in meeting his brethren was truly great, and also the joy of Aaron, of Omner, and Himni: but behold, their joy was not that to exceed their strength.

20 And now it came to pass that Alma conducted his brethren back to the land of Zarahemla; even to his own house.

21 And they went and told the chief judge all the things that had happened unto them in the land of Nephi among their brethren, the Lamanites.

22 And it came to pass that the chief judge sent a proclamation throughout all the land, desiring the voice of the people concerning the admitting their brethren, who were the people of Anti-Nephi-Lehi.

23 And it came to pass that the voice of the people came, saying: Behold, we will give up the land of Jershon, which is on the east by the sea, which joins the land Bountiful, which is on the south of the land Bountiful; and this land Jershon is the land which we will give unto our brethren for an inheritance.

24 And behold, we will set our armies between the land Jershon and the land Nephi, that we may protect our brethren in the land Jershon;

25 And this we do for our brethren, on account of their fear to take up arms against their brethren, lest they should commit sin: and this their great fear came, because of their sore repentance which they had, on account of their many murders, and their awful wickedness.

26 And now behold, this will we do unto our brethren, that they may inherit the land Jershon; and we will guard them from their enemies with our armies, on conditions they will give us a portion of their substance to assist us, that we may maintain our armies.

27 Now it came to pass that when Ammon had heard this, he returned to the people of Anti-Nephi-Lehi, and also Alma with him, into the wilderness, where they had pitched their tents, and made known unto them all these things.

28 And Alma also related unto them his conversion with Ammon, and Aaron and his brethren. And it came to pass that it did cause great joy among them.

29 And they went down into the land of Jershon, and took possession of the land of Jershon; and they were called by the Nephites the people of Ammon;

30 Therefore they were distinguished by that name ever after; and they were among the people of Nephi, and also numbered among the people who were of the church of God.

31 And they were also distinguished for their zeal towards God, and also towards men; for they were perfectly honest and upright in all things; and they were firm in the faith of Christ, even unto the end.

32 And they did look upon shedding the blood of their brethren with the greatest abhorrence; and they never could be prevailed upon to take up arms against their brethren:

33 And they never did look upon death with any degree of terror for their hope and views of Christ and the resurrection; therefore death was swallowed up to them by the victory of Christ over it;

34 Therefore they would suffer death in the most aggravating and distressing manner which could be inflicted by their brethren, before they would take the sword or the cimeter to smite them.

35 And thus they were a zealous and beloved people, a highly favored people of the Lord.

36 And now it came to pass that after the people of Ammon were established in the land of Jershon, and a church also established in the land of Jershon; and the armies of the Nephites were set round about the land of Jershon; yea, in all the borders round about the land of Zarahemla; behold the armies of the Lamanites had followed their brethren into the wilderness.

37 And thus there was a tremendous battle; yea, even such an one as never had been known among all the people in the land from the time Lehi left Jerusalem; yea, and tens of thousands of the Lamanites were slain and scattered abroad.

38 Yea, and also there was a tremendous slaughter among the people of Nephi; nevertheless, the Lamanites were driven and scattered, and the people of Nephi returned again to their land.

39 And now this was a time that there was a great mourning and lamentation heard throughout all the land among all the people of Nephi;

40 Yea, the cry of widows mourning for their husbands, and also of fathers mourning for their sons, and the daughter for the brother; yea, the brother for the father:

41 And thus the cry of mourning was heard among every one of them: mourning for their kindred who had been slain.

42 And now surely this was a sorrowful day; yea, a time of solemnity and a time of much fasting and prayer: and thus ended the fifteenth year of the reign of the Judges of the people of Nephi;

43 And this is the account of Ammon and his brethren, their journeyings in the land of Nephi, their sufferings in the land, their sorrows, and their afflictions, and their incomprehensible joy, and the reception and safety of the brethren in the land of Jershon.

44 And now may the Lord, the Redeemer of all men, bless their souls for ever.

45 And this is the account of the wars and contentions among the Nephites, and also the wars between the Nephites and the Lamanites; and the fifteenth year of the reign of the Judges is ended.

46 And from the first year to the fifteenth, has brought to pass the destruction of many thousand lives; yea, it has brought to pass an awful scene of bloodshed;

47 And the bodies of many thousands are laid low in the earth, while the bodies of many thousands are mouldering in heaps upon the face of the earth;

48 Yea, and many thousands are mourning for the loss of their kindred, because they have reason to fear, according to the promises of the Lord, that they are consigned to a state of endless wo;

49 While many thousands of others truly mourn for the loss of their kindred, yet they rejoice and exult in the hope, yea, and even know, according to the promises of the Lord, that they are raised to dwell at the right hand of God, in a state of never ending happiness;

50 And thus we see how great the inequality of man is because of sin and transgression, and the power of the devil, which comes by the cunning plans which he hath devised to ensnare the hearts of men:

51 And thus we see the great call of the diligence of men to labor in the vineyards of the Lord; and thus we see the great reason of sorrow, and also of rejoicing; sorrow because of death and destruction among men, and joy because of the light of Christ unto life.

52 O that I were an angel, and could have the wish of mine heart, that I might go forth and speak with the trump of God, with a voice to shake the earth, and cry repentance unto every people;

53 Yea, I would declare unto every soul, as with the voice of thunder, repentance, and the plan of redemption, that they should repent and come unto our God, that there might be no more sorrow upon all the face of the earth.

54 But behold, I am a man, and do sin in my wish; for I ought to be content with the things which the Lord has allotted unto me.

55 I ought not to harrow up in my desires, the firm decree of a just God, for I know that he granteth unto men according to their desire, whether it be unto death or unto life; yea, I know that he allotteth unto men, yea, decreeth unto them decrees which are unalterable, according to their wills; whether they be unto salvation or unto destruction;

56 Yea, and I know that good and evil have come before all men; or he that knoweth not good from evil is blameless; but he that knoweth good and evil, to him it is given according to his desires; whether he desireth good or evil, life or death, joy or remorse of conscience.

57 Now seeing that I know these things, why should I desire more than to perform the work to which I have been called?

58 Why should I desire that I was an angel, that I could speak unto all the ends of the earth?

59 For behold, the Lord doth grant unto all nations, of their own nation and tongue, to teach his word; yea, in wisdom, all that he seeth fit that they should have; therefore we see that the Lord doth counsel in wisdom, according to that which is just and true.

60 I know that which the Lord hath commanded me, and I glory in it: I do not glory of myself, but I glory in that which the Lord hath commanded me;

61 Yea, and this is my glory, that perhaps I may be an instrument in the hands of God, to bring some soul to repentance; and this is my joy.

62 And behold, when I see many of my brethren truly penitent, and coming to the Lord their God, then is my soul filled with joy; then do I remember what the Lord has done for me; yea, even that he hath heard my prayer; yea, then do I remember his merciful arm which he extended towards me;

63 Yea, and I also remember the captivity of my fathers; for I surely do know that the Lord did deliver them out of bondage, and by this did establish his church; yea, the Lord God, the God of Abraham, the God of Isaac, and the God of Jacob, did deliver them out of bondage;

64 Yea, I have always remembered the captivity of my fathers; and that same God who delivered them out of the hands of the Egyptians, did deliver them out of bondage; yea, and that same God did establish his church among them;

65 Yea, and that same God hath called me by a holy calling, to preach the word unto this people, and hath given me much success, in the which my joy is full; but I do not joy in my own success alone, but my joy is more full because of the success of my brethren, who have been up to the land of Nephi.

66 Behold, they have labored exceedingly, and have brought forth much fruit; and how great shall be their reward.

67 Now when I think of the success of these my brethren, my soul is carried away, even to the separation of it from the body, as it were, so great is my joy.

68 And now may God grant unto these my brethren, that they may sit down in the kingdom of God; yea, and also all those who are the fruit of their labors that they may go no more out, but that they may praise him for ever.

69 And may God grant that it may be done according to my words, even as I have spoken. Amen.

Alma, Chapter 16

1 Behold, now it came to pass that after the people of Ammon were established in the land of Jershon, yea, and also after the Lamanites were driven out of the land, and their dead were buried by the people of the land;

2 Now their dead were not numbered, because of the greatness of their numbers, neither were the dead of the Nephites numbered;

3 But it came to pass after they had buried their dead, and also after the days of fastings, and mourning, and prayer, (and it was in the sixteenth year of the reign of the Judges over the people of Nephi,) there began to be continual peace throughout all the land, yea, and the people did observe to keep the commandments of the Lord;

4 And they were strict in observing the ordinances of God, according to the Law of Moses; for they were taught to keep the Law of Moses, until it should be fulfilled;

5 And thus the people did have no disturbance in all the sixteenth year of the reign of the Judges over the people of Nephi.

6 And it came to pass in the seventeenth year of the reign of the Judges, there was continual peace.

7 But it came to pass in the latter end of the seventeenth year, there came a man into the land of Zarahemla; and he was antichrist, for he began to preach unto the people against the prophecies which had been spoken by the prophets concerning the coming of Christ.

8 Now there was no law against a man’s belief; for it was strictly contrary to the commands of God, that there should be a law which should bring men on to unequal grounds.

9 For thus saith the scripture, Choose ye this day whom ye will serve.

10 Now if a man desired to serve God, it was his privilege, or rather if he believed in God, it was his privilege to serve him; but if he did not believe in him, there was no law to punish him.

11 But if he murdered, he was punished unto death; and if he robbed, he was also punished; and if he stole, he was also punished; and if he committed adultery, he was also punished; yea, for all this wickedness, they were punished; for there was a law that men should be judged according to their crimes.

12 Nevertheless, there was no law against a man’s belief; therefore, a man was punished only for the crimes which he had done; therefore all men were on equal grounds.

13 And this antichrist, whose name was Korihor (and the law could have no hold upon him,) began to preach unto the people, that there should be no Christ.

14 And after this manner did he preach, saying: O ye that are bound down under a foolish and a vain hope, why do ye yoke yourselves with such foolish things? Why do ye look for a Christ? For no man can know of anything which is to come.

15 Behold these things which ye call prophecies, which ye say are handed down by holy prophets, behold, they are foolish traditions of your fathers. How do ye know of their surety?

16 Behold, ye can not know of things which ye do not see; therefore ye can not know that there shall be a Christ.

17 Ye look forward and say, that ye see a remission of your sins. But behold, it is the effect of a frenzied mind: and this derangement of your minds comes because of the tradition of your fathers, which lead you away into a belief of things which are not so.

18 And many more such things did he say unto them, telling them that there could be no atonement made for sins of men, but every man fared in this life, according to the management of the creature; therefore every man prospered according to his genius, and that every man conquered according to his strength; and whatsoever a man did, was no crime.

19 And thus he did preach unto them, leading away the hearts of many, causing them to lift up their heads in their wickedness; yea, leading away many women and also men, to commit whoredoms; telling them that when a man was dead, that was the end thereof.

20 Now this man went over to the land of Jershon also, to preach these things among the people of Ammon, who were once the people of the Lamanites.

21 But behold, they were more wise than many of the Nephites; for they took him, and bound him, and carried him before Ammon, who was a high priest over that people.

22 And it came to pass that he caused that he should be carried out of the land.

23 And he came over into the land of Gideon, and began to preach unto them also; and here he did not have much success, for he was taken and bound, and carried before the high priest, and also the chief judge over the land.

24 And it came to pass that the high priest said unto him, Why do ye go about perverting the ways of the Lord?

25 Why do ye teach this people that there shall be no Christ, to interrupt their rejoicings?

26 Why do ye speak against all the prophecies of the holy prophets?

27 Now the high priest’s name was Giddonah.

28 And Korihor said unto him, Because I do not teach the foolish traditions of your fathers, and because I do not teach this people to bind themselves down under the foolish ordinances and performances which are laid down by ancient priests, to usurp power and authority over them, to keep them in ignorance, that they may not lift up their heads, but be brought down according to thy words.

29 Ye say that this people is a free people. Behold, I say they are in bondage.

30 Ye say that those ancient prophecies are true. Behold, I say that ye do not know that they are true.

31 Ye say that this people is a guilty and a fallen people, because of the transgression of a parent. Behold, I say that a child is not guilty because of its parents.

32 And ye also say that Christ shall come. But behold, I say that ye do not know that there shall be a Christ.

33 And ye say also, that he shall be slain for the sins of the world; and thus ye lead away this people after the foolish traditions of your fathers, and according to your own desires;

34 And ye keep them down, even as it were, in bondage, that ye may glut yourselves with the labors of their hands, that they durst not look up with boldness, and that they durst not enjoy their rights and privileges;

35 Yea, they durst not make use of that which is their own, lest they should offend their priests, who do yoke them according to their desires, and have brought them to believe by their traditions, and their dreams, and their whims, and their visions, and their pretended mysteries, that they should, if they did not do according to their words, offend some unknown being, who they say is God; a being who never has been seen nor known, who never was nor ever will be.

36 Now when the high priest and the chief judge saw the hardness of his heart; yea, when they saw that he would revile even against God, they would not make any reply to his words;

37 But they caused that he should be bound; and they delivered him up into the hands of the officers, and sent him to the land of Zarahemla, that he might be brought before Alma and the chief judge, who was governor over all the land.

38 And it came to pass that when he was brought before Alma and the chief judge, he did go on in the same manner as he did in the land of Gideon; yea, he went on to blaspheme.

39 And he did rise up in great swelling words before Alma, and did revile against the priests and teachers, accusing them of leading away the people after the silly traditions of their fathers, for the sake of glutting in the labors of the people.

40 Now Alma said unto him, Thou knowest that we do not glut ourselves upon the labors of this people; for behold, I have labored even from the commencement of the reign of the Judges, until now, with mine own hands, for my support, notwithstanding my many travels round about the land, to declare the word of God unto my people.

41 And notwithstanding the many labors which I have performed in the church, I have never received so much as even one senine for my labor; neither has any of my brethren, save it were in the judgment seat; and then we have received only according to law, for our time.

42 And now if we do not receive anything for our labors in the church, what doth it profit us to labor in the church, save it were to declare the truth, that we may have rejoicings in the joy of our brethren?

43 Then why sayest thou that we preach unto this people to get gain, when thou of thyself knowest that we receive no gain?

44 And now, believest thou that we deceive this people, that causes such joy in their hearts?

45 And Korihor answered him, Yea.

46 And then Alma said unto him, Believest thou that there is a God? And he answered, Nay.

47 Now Alma said unto him, Will ye deny again that there is a God, and also deny the Christ? for behold, I say unto you, I know there is a God, and also that Christ shall come.

48 And now, what evidence have ye that there is no God, or that Christ cometh not? I say unto you that ye have none, save it be your word only.

49 But behold, I have all things as a testimony that these things are true; and ye also have all things as a testimony unto you that they are true; and will ye deny them?

50 Believest thou that these things are true?

51 Behold, I know that thou believest, but thou are possessed with a lying spirit, and ye have put off the Spirit of God, that it may have no place in you; but the devil has power over you, and he doth carry you about, working devices, that he may destroy the children of God.

52 And now Korihor said unto Alma, If thou wilt shew me a sign, that I may be convinced that there is a God, yea, shew unto me that he hath power, and then will I be convinced of the truth of thy words.

53 But Alma said unto him, Thou hast had signs enough; will ye tempt your God? Will ye say, Shew unto me a sign, when ye have the testimony of all these thy brethren, and also all the holy prophets?

54 The scriptures are laid before thee, yea, and all things denote there is a God; yea, even the earth, and all things that are upon the face of it, yea, and its motion;

55 Yea, and also all the planets which move in their regular form, doth witness that there is a Supreme Creator: and yet do ye go about, leading away the hearts of this people, testifying unto them there is no God? And yet will ye deny against all these witnesses?

56 And he said, Yea, I will deny, except ye shall shew me a sign.

57 And now it came to pass that Alma said unto him, Behold, I am grieved because of the hardness of your heart; yea, that ye will still resist the spirit of the truth, that thy soul may be destroyed.

58 But behold, it is better that thy soul should be lost, than that thou shouldst be the means of bringing many souls down to destruction, by thy lying, and by thy flattering words;

59 Therefore if thou shalt deny again, behold, God shall smite thee, that thou shalt become dumb, that thou shalt never open thy mouth any more, that thou shalt not deceive this people any more.

60 Now Korihor said unto him, I do not deny the existence of a God, but I do not believe that there is a God; and I say also, that ye do not know that there is a God; and except ye shew me a sign, I will not believe.

61 Now Alma said unto him, This will I give unto thee for a sign, that thou shalt be struck dumb, according to my words; and I say, that in the name of God, ye shall be struck dumb, that ye shall no more have utterance.

62 Now when Alma had said these words, Korihor was struck dumb, that he could not have utterance according to the words of Alma.

63 And now when the chief judge saw this, he put forth his hand and wrote unto Korihor, saying: Art thou convinced of the power of God?

64 In whom did ye desire that Alma should shew forth his sign? Would ye that he should afflict others, to shew unto thee a sign?

65 Behold, he has shewed unto you a sign; and now will ye dispute more?

66 And Korihor put forth his hand, and wrote, saying: I know that I am dumb, for I can not speak; and I know that nothing, save it were the power of God, could bring this upon me; yea, and I also knew that there was a God.

67 But, behold the devil hath deceived me; for he appeared unto me in the form of an angel, and said unto me, Go and reclaim this people, for they have all gone astray after an unknown God.

68 And he said unto me, There is no God; yea, and he taught me that which I should say. And I have taught his words; and I taught them, because they were pleasing unto the carnal mind;

69 And I taught them, even until I had much success, insomuch that I verily believed that they were true; and for this cause, I withstood the truth, even until I have brought this great curse upon me.

70 Now when he had said this, he besought that Alma should pray unto God, that the curse might be taken from him.

71 But Alma said unto him, If this curse should be taken from thee, thou wouldest again lead away the hearts of this people; therefore, it shall be unto thee, even as the Lord will.

72 And it came to pass that the curse was not taken off of Korihor; but he was cast out, and went about from house to house, begging for his food.

73 Now the knowledge of what had happened unto Korihor, was immediately published throughout all the land; yea, the proclamation was sent forth by the chief judge, to all the people in the land, declaring unto those who had believed in the words of Korihor, that they must speedily repent, lest the same judgments would come unto them.

74 And it came to pass that they were all convinced of the wickedness of Korihor; therefore they were all converted again unto the Lord; and this put an end to the iniquity after the manner of Korihor.

75 And Korihor did go about from house to house, begging food for his support.

76 And it came to pass that as he went forth among the people, yea, among a people who had separated themselves from the Nephites, and called themselves Zoramites, being led by a man whose name was Zoram; and as he went forth amongst them, behold, he was run upon, and trodden down, even until he was dead;

77 And thus we see the end of him who perverteth the ways of the Lord; and thus we see that the devil will not support his children at the last day, but doth speedily drag them down to hell.

78 Now it came to pass that after the end of Korihor, Alma having received tidings that the Zoramites were perverting the ways of the Lord, and that Zoram, who was their leader, was leading the hearts of the people to bow down to dumb idols, etc., his heart again began to sicken, because of the iniquity of the people;

79 For it was the cause of great sorrow to Alma, to know of iniquity among his people: therefore his heart was exceeding sorrowful, because of the separation of the Zoramites from the Nephites.

80 Now the Zoramites had gathered themselves together in a land which they called Antionum, which was east of the land of Zarahemla, which lay nearly bordering upon the seashore, which was south of the land of Jershon, which also bordered upon the wilderness south, which wilderness was full of the Lamanites.

81 Now the Nephites greatly feared that the Zoramites would enter into a correspondence with the Lamanites, and that it would be the means of great loss on the part of the Nephites.

82 And now, as the preaching of the word had had a greater tendency to lead the people to do that which was just; yea, it had had more powerful effect upon the minds of the people than the sword, or anything else, which had happened unto them; therefore Alma thought it was expedient that they should try the virtue of the word of God.

83 Therefore he took Ammon, and Aaron, and Omner; and Himni he did leave in the church in Zarahemla; but the former three he took with him, and also Amulek and Zeezrom, who were at Melek; and he also took two of his sons.

84 Now the eldest of his sons he took not with him; and his name was Helaman; but the names of those whom he took with him, were Shiblon and Corianton; and these are the names of those who went with him among the Zoramites, to preach unto them the word.

85 Now the Zoramites were dissenters from the Nephites; therefore they had the word of God preached unto them.

86 But they had fallen into great errors, for they would not observe to keep the commandments of God, and his statutes, according to the Law of Moses;

87 Neither would they observe the performances of the church, to continue in prayer and supplication to God daily, that they might not enter into temptation; yea, in fine, they did pervert the ways of the Lord in very many instances; therefore, for this cause, Alma and his brethren went into the land to preach the word unto them.

88 Now when they had come into the land, behold, to their astonishment, they found that the Zoramites had built synagogues, and that they did gather themselves together on one day of the week, which day they did call the day of the Lord;

89 And they did worship after a manner which Alma and his brethren had never beheld; for they had a place built up in the center of their synagogue, a place for standing, which was high above the head; and the top thereof would only admit one person.

90 Therefore, whosoever desired to worship, must go forth and stand upon the top thereof, and stretch forth his hands towards heaven; and cry with a loud voice, saying: Holy, holy, God; we believe that thou art God, and we believe that thou art holy, and that thou wast a spirit, and that thou art a spirit, and that thou wilt be a spirit for ever.

91 Holy God, we believe that thou hast separated us from our brethren; and we do not believe in the tradition of our brethren, which was handed down to them by the childishness of their fathers; but we believe that thou hast elected us to be thy holy children;

92 And also thou hast made it known unto us that there shall be no Christ; but thou are the same, yesterday, to-day, and for ever; and thou hast elected us, that we shall be saved, whilst all around us are elected to be cast by thy wrath down to hell; for the which holiness, O God, we thank thee;

93 And we also thank thee, that thou hast elected us, that we may not be led away after the foolish traditions of our brethren, which doth bind them down to a belief of Christ, which doth lead their hearts to wander far from thee, our God.

94 And again we thank thee, O God, that we are a chosen and a holy people. Amen.

95 Now it came to pass that after Alma and his brethren, and his sons, had heard these prayers, they were astonished beyond all measure.

96 For behold every man did go forth and offer up the same prayers.

97 Now the place was called by them Rameumptom, which being interpreted, is the Holy Stand.

98 Now from this stand, they did offer up, every man, the selfsame prayer unto God, thanking their God that they were chosen of him, and that he did not lead them away after the tradition of their brethren; and that their hearts were not stolen away to believe in things to come, which they knew nothing about.

99 Now after the people had all offered up thanks after this manner, they returned to their homes, never speaking of their God again, until they had assembled themselves together again, to the holy stand, to offer up thanks after their manner.

100 Now when Alma saw this, his heart was grieved: for he saw that they were a wicked and a perverse people; yea, he saw that their hearts were set upon gold, and upon silver, and upon all manner of fine goods.

101 Yea, and he also saw that their hearts were lifted up unto great boasting, in their pride.

102 And he lifted up his voice to heaven, and cried, saying: O how long, O Lord, wilt thou suffer that thy servants shall dwell here below in the flesh, to behold such gross wickedness among the children of men.

103 Behold, O God, they cry unto thee, and yet their hearts are swallowed up in their pride.

104 Behold, O God, they cry unto thee with their mouths, while they are puffed up, even to greatness, with the vain things of the world.

105 Behold, O my God, their costly apparel, and their ringlets, and their bracelets, and their ornaments of gold, and all their precious things which they are ornamented with;

106 And behold, their hearts are set upon them, and yet they cry unto thee and say, We thank thee, O God, for we are a chosen people unto thee, while others shall perish.

107 Yea, and they say that thou hast made it known unto them, that there shall be no Christ.

108 O Lord God, how long wilt thou suffer that such wickedness and iniquity shall be among this people?

109 O Lord, wilt thou give me strength, that I may bear with mine infirmities? For I am infirm, and such wickedness among this people doth pain my soul.

110 O Lord, my heart is exceeding sorrowful; wilt thou comfort my soul in Christ?

111 O Lord, wilt thou grant unto me that I may have strength, that I may suffer with patience these afflictions which shall come upon me, because of the iniquity of this people?

112 O Lord, wilt thou comfort my soul, and give unto me success, and also my fellow laborers who are with me; yea, Ammon, and Aaron, and Omner, and also Amulek, and Zeezrom, and also my two sons; yea, even all these wilt thou comfort, O Lord? Yea, wilt thou comfort their souls in Christ?

113 Wilt thou grant unto them that they may have strength, that they may bear their afflictions which shall come upon them, because of the iniquities of this people?

114 O Lord, wilt thou grant unto us that we may have success in bringing them again unto thee, in Christ?

115 Behold, O Lord, their souls are precious, and many of them are our near brethren, therefore, give unto us, O Lord, power and wisdom, that we may bring these, our brethren, again unto thee.

116 Now it came to pass, that when Alma had said these words, that he clapped his hands upon all them who were with him.

117 And behold, as he clapped his hands upon them, they were filled with the Holy Spirit.

118 And after that, they did separate themselves one from another; taking no thought for themselves what they should eat, or what they should drink, or what they should put on.

119 And the Lord provided for them that they should hunger not, neither should they thirst; yea, and he also gave them strength, that they should suffer no manner of afflictions, save it were swallowed up in the joy of Christ.

120 Now this was according to the prayer of Alma; and this because he prayed in faith.

121 And it came to pass that they did go forth, and began to preach the word of God unto the people, entering into their synagogues, and into their houses; yea, and even they did preach the word in their streets.

122 And it came to pass that after much labor among them, they began to have success among the poor class of people; for behold, they were cast out of the synagogues, because of the courseness of their apparel;

123 Therefore they were not permitted to enter into their synagogues, to worship God, being esteemed as filthiness; therefore they were poor; yea, they were esteemed by their brethren as dross; therefore they were poor as to things of the world; and also they were poor in heart.

124 Now as Alma was teaching and speaking unto the people upon the hill Onidah, there came a great multitude unto him, who were those of whom we have been speaking, who were poor in heart, because of their poverty as to the things of the world.

125 And they came unto Alma; and the one who was the foremost among them, said unto him, Behold, what shall these my brethren do, for they are despised of all men, because of their poverty; yea, and more especially by our priests;

126 For they have cast us out of our synagogues, which we have labored abundantly to build, with our own hands; and they have cast us out because of our exceeding poverty, and we have no place to worship our God; and behold, what shall we do?

127 And now when Alma heard this, he turned him about, his face immediately towards him, and he beheld, with great joy; for he beheld that their afflictions had truly humbled them, and that they were in a preparation to hear the word;

128 Therefore he did say no more to the other multitude, but he stretched forth his hand, and cried unto those whom he beheld, who were truly penitent, and said unto them, I behold that ye are lowly in heart; and if so, blessed are ye.

129 Behold thy brother hath said, What shall we do? for we are cast out of our synagogues, that we cannot worship our God.

130 Behold, I say unto you, Do ye suppose that ye can not worship God, save it be in your synagogues only?

131 And moreover, I would ask, Do ye suppose that ye must not worship God only once in a week?

132 I say unto you, It is well that ye are cast out of your synagogues, that ye may be humble, and that ye may learn wisdom; for it is necessary that ye should learn wisdom;

133 For it is because that ye are cast out, that ye are despised for your brethren, because of your exceeding poverty that ye are brought to a lowliness of heart; for ye are necessarily brought to be humble.

134 And now because ye are compelled to be humble, blessed are ye; for a man sometimes, if he is compelled to be humbled, seeketh repentance;

135 And now surely, whosoever repenteth shall find mercy; and he that findeth mercy and endureth to the end, the same shall be saved.

136 And now as I said unto you, that because ye were compelled to be humble, ye were blessed, do ye not suppose that they are more blessed who truly humble themselves because of the word?

137 Yea, he that truly humbleth himself and repenteth of his sins, and endureth to the end, the same be blessed; yea, much more blessed than they who are compelled to be humble, because of their exceeding poverty; therefore blessed are they who humble themselves without being compelled to be humble,

138 Or rather, in other words, Blessed is he that believeth in the word of God, and is baptized without stubbornness of heart; yea, without being brought to know the word, or even compelled to know, before they will believe.

139 Yea, there are many who do say, If thou wilt shew unto us a sign from heaven, then we shall know of a surety; then we shall believe.

140 Now I ask, Is this faith? Behold, I say unto you, Nay; for if a man knoweth a thing, he hath no cause to believe, for he knoweth it.

141 And now how much more cursed is he that knoweth the will of God and doeth it not, than he that only believeth, or only hath cause to believe, and falleth into transgression? Now of this thing, ye must judge.

142 Behold, I say unto you, that it is on the one hand, even as it is on the other; and it shall be unto every man according to his work.

143 And now as I said concerning faith: Faith, is not to have a perfect knowledge of things; therefore if ye have faith, ye hope for things which are not seen, which are true.

144 And now, behold, I say unto you; and I would that ye should remember that God is merciful unto all who believe on his name; therefore he desireth, in the first place, that ye should believe, yea, even on his word.

145 And now, he imparteth his word by angels, unto men; yea, not only men, but women also.

146 Now this is not all: little children do have words given unto them many times, which confound the wise and the learned.

147 And now, my beloved brethren, as ye have desired to know of me what ye shall do because ye are afflicted and cast out: now I do not desire that ye should suppose that I mean to judge you only according to that which is true;

148 For I do not mean that ye all of you have been compelled to humble yourselves; for I verily believe that there are some among you who would humble themselves, let them be in whatsoever circumstances they might.

149 Now as I said concerning faith-that it was not a perfect knowledge, even so it is with my words.

150 Ye can not know of their surety at first, unto perfection, any more than faith is a perfect knowledge.

151 But behold, if ye will awake and arouse your faculties, even to an experiment upon my words, and exercise a particle of faith; yea, even if ye can no more than desire to believe, let this desire work in you, even until ye believe in a manner that ye can give place for a portion of my words.

152 Now we will compare the word unto a seed.

153 Now if ye give place, that a seed may be planted in your heart, behold, if it be a true seed, or a good seed, if ye do not cast it out by your unbelief, that ye will resist the Spirit of the Lord, behold, it will begin to swell within your breasts;

154 And when you feel those swelling motions, ye will begin to say within yourselves, It must needs be that this is a good seed, or that the word is good, for it beginneth to enlarge my soul; yea, it beginneth to enlighten my understanding; yea, and it beginneth to be delicious to me.

155 Now behold, would not this increase your faith? I say unto you, Yea; nevertheless it hath not grown up to a perfect knowledge.

156 But behold, as the seed swelleth, and sprouteth, and beginneth to grow, then ye must needs say, that the seed is good; for behold it swelleth, and sprouteth, and beginneth to grow.

157 And now behold, will not this strengthen your faith? Yea, it will strengthen your faith, for ye will say, I know that this is a good seed, for behold, it sprouteth and beginneth to grow.

158 And now behold, are ye sure that this is a good seed? I say unto you, Yea; for every seed bringeth forth unto its own likeness; therefore, if a seed groweth, it is good, but if it groweth not, behold, it is not good; therefore it is cast away.

159 And now, behold, because ye have tried the experiment, and planted the seed, and it swelleth, and sprouteth, and beginneth to grow, ye must needs know that the seed is good.

160 And now behold, is your knowledge perfect? Yea, your knowledge is perfect in that thing, and your faith is dormant;

161 And this because you know; for ye know that the word hath swelled your souls, and ye also know that it hath sprouted up, that your understanding doth begin to be enlightened, and your mind doth begin to expand.

162 O then, is not this real? I say unto you, Yea; because it is light; and whatsoever is light, is good, because it is discernible; therefore ye must know that it is good.

163 And now behold, after ye have tasted this light, is your knowledge perfect? Behold, I say unto you, Nay; neither must ye lay aside your faith, for ye have only exercised your faith to plant the seed, that ye might try the experiment, to know if the seed was good.

164 And behold, as the tree beginneth to grow, ye will say, let us nourish it with great care, that it may get root, that it may grow up and bring forth fruit unto us.

165 And now behold, if ye nourish it with much care, it will get root, and grow up, and bring forth fruit.

166 But if ye neglect the tree, and take no thought for its nourishment, behold, it will not get any root; and when the heat of the sun cometh and scorcheth it, because it hath no root, it withers away, and ye pluck it up and cast it out.

167 Now this is not because the seed was not good, neither is it because the fruit thereof would not be desirable.

168 But it is because your ground is barren, and ye will not nourish the tree; therefore ye can not have the fruit thereof.

169 And thus it is if ye will not nourish the word, looking forward with an eye of faith to the fruit thereof, ye can never pluck of the fruit of the tree of life.

170 But if ye will nourish the word, yea, nourish the tree as it beginneth to grow, by your faith with great diligence, and with patience, looking forward to the fruit thereof, it shall take root; and behold, it shall be a tree springing up unto everlasting life;

171 And because of your diligence, and your faith, and your patience with the word, in nourishing it, that it may take root in you, behold, by and by, ye shall pluck the fruit thereof, which is most precious, which is sweet above all that is sweet, and which is white above all that is white; yea, and pure above all that is pure;

172 And ye shall feast upon this fruit, even until ye are filled, that ye hunger not, neither shall ye thirst.

173 Then my brethren ye shall reap the rewards of your faith, and your diligence, and patience, and long suffering, waiting for the tree to bring forth fruit unto you.

174 Now after Alma had spoken these words, they sent forth unto him desiring to know whether they should believe in one God, that they might obtain this fruit of which he had spoken, or how they should plant the seed, or the word, of which he had spoken, which he said must be planted in their hearts; or in what manner they should begin to exercise their faith?

175 And Alma said unto them, Behold, ye have said that ye could not worship your God, because ye are cast out of your synagogues.

176 But behold, I say unto you, If ye suppose that ye can not worship God, ye do greatly err, and ye ought to search the scriptures; if ye suppose that they have taught you this, ye do not understand them.

177 Do ye remember to have read what Zenos, the prophet of old, has said concerning prayer or worship?

178 For he said, Thou art merciful O God, for thou hast heard my prayer, even when I was in the wilderness: yea, thou wast merciful when I prayed concerning those who were mine enemies, and thou didst turn them to me:

179 Yea, O God, and thou wast merciful unto me when I did cry unto thee in my field; when I did cry unto thee in my prayer, and thou didst hear me.

180 And again, O God, when I did turn to my house thou didst hear me in my prayer.

181 And when I did turn unto my closet, O Lord, and prayed unto thee, thou didst hear me; yea, thou art merciful unto thy children when they cry unto thee to be heard of thee, and not of men, and thou wilt hear them;

182 Yea, O God, thou hast been merciful unto me and heard my cries in the midst of thy congregations; yea, and thou hast also heard me when I have been cast out, and have been despised by mine enemies;

183 Yea, thou didst hear my cries, and wast angry with mine enemies, and thou didst visit them in thine anger, with speedy destruction; and thou didst hear me because of mine afflictions and my sincerity;

184 And it is because of thy Son that thou hast been thus merciful unto me; therefore I will cry unto thee in all mine afflictions; for in thee is my joy; for thou hast turned thy judgments away from me, because of thy Son.

185 And now Alma said unto them, Do ye believe those scriptures which have been written by them of old?

186 Behold, if ye do, ye must believe what Zenos said; for behold, he said, Thou hast turned away thy judgments, because of thy Son.

187 Now, behold, my brethren, I would ask, if ye have read the scriptures? If ye have, how can ye disbelieve on the Son of God?

188 For it is not written that Zenos alone spake of these things, but Zenock also spake of these things; for behold, he said, Thou art angry, O Lord, with this people, because they will not understand of thy mercies which thou hast bestowed upon them, because of thy Son.

189 And now my brethren, ye see that a second prophet of old has testified of the Son of God; and because the people would not understand his words, they stoned him to death.

190 But behold, this is not all; these are not the only ones who have spoken concerning the Son of God.

191 Behold, he was spoken of by Moses; yea, and behold, a type was raised up in the wilderness, that whosoever would look upon it might live. And many did look and live.

192 But few understood the meaning of those things, and this because of the hardness of their hearts.

193 But there were many who were so hardened that they would not look; therefore they perished.

194 Now the reason they would not look, was because they did not believe that it would heal them.

195 O my brethren, if ye could be healed by merely casting about your eyes, that ye might be healed, would ye not behold quickly, or would ye rather harden your hearts in unbelief, and be slothful, that ye would not cast about your eyes, that ye might perish?

196 If so, wo shall come upon you; but if not so, then cast about your eyes and begin to believe in the Son of God, that he will come to redeem his people, and that he shall suffer and die to atone for their sins;

197 And that he shall rise again from the dead, which shall bring to pass the resurrection, that all men shall stand before him, to be judged, at the last and judgment day, according to their works.

198 And now my brethren, I desire that ye shall plant this word in your hearts, and as it beginneth to swell, even so nourish it by your faith.

199 And behold, it will become a tree, springing up in you unto everlasting life.

200 And then may God grant unto you that your burdens may be light, through the joy of his Son. And even all this can ye do, if ye will. Amen.

201 And now it came to pass that after Alma had spoken these words unto them, he sat down upon the ground, and Amulek arose and began to teach them, saying, My brethren, I think that it is impossible that ye should be ignorant of the things which have been spoken concerning the coming of Christ, who is taught by us to be the Son of God;

202 Yea, I know that these things were taught unto you, bountifully, before your dissension from among us, and as ye have desired of my beloved brother, that he should make known unto you what ye should do, because of your afflictions; and he hath spoken somewhat unto you to prepare your minds; yea, and he hath exhorted you unto faith, and to patience;

203 Yea, even that ye would have so much faith as even to plant the word in your hearts, that ye may try the experiment of its goodness; and we have beheld that the great question which is in your minds, is whether the word be in the Son of God, or whether there shall be no Christ.

204 And ye also beheld that my brother has proven unto you, in many instances that the word is in Christ, unto salvation.

205 My brother has called upon the words of Zenos, that redemption cometh through the Son of God, and also upon the words of Zenock: and also he has appealed unto Moses, to prove that these things are true.

206 And now behold, I will testify unto you of myself, that these things are true.

207 Behold, I say unto you, that I do know that Christ shall come among the children of men, to take upon him the transgressions of his people, and that he shall atone for the sins of the world; for the Lord God has spoken it;

208 For it is expedient that an atonement should be made; for according to the great plan of the eternal God, there must be an atonement made, or else all mankind must unavoidably perish;

209 Yea, all are hardened; yea, all are fallen, and are lost, and must perish except it be through the atonement which it is expedient should be made;

210 For it is expedient that there should be a great and last sacrifice; yea, not a sacrifice of man, neither of beast, neither of any manner of fowl; for it shall not be a human sacrifice: but it must be an infinite and eternal sacrifice.

211 Now there is not any man that can sacrifice his own blood, which will atone for the sins of another.

212 Now if a man murdereth, behold, will our law, which is just, take the life of his brother? I say unto you, Nay.

213 But the law requireth the life of him who hath murdered; therefore there can be nothing, which is short of an infinite atonement, which will suffice for the sins of the world; therefore it is expedient that there should be a great and last sacrifice;

214 And then shall there be, or it is expedient there should be, a stop to the shedding of blood; then shall the Law of Moses be fulfilled; yea, it shall all be fulfilled; every jot and tittle, and none shall have passed away.

215 And behold, this is the whole meaning of the law; every whit pointing to that great and last sacrifice; and that great and last sacrifice will be the Son of God; yea, infinite and eternal; and thus he shall bring salvation to all those who shall believe on his name;

216 This being the intent of this last sacrifice, to bring about the bowels of mercy, which overpowereth justice and bringeth about means unto men that they may have faith unto repentance.

217 And thus mercy can satisfy the demands of justice, and encircles them in the arms of safety, while he that exercises no faith unto repentance, is exposed to the whole law of the demands of justice; therefore, only unto him that has faith unto repentance, is brought about the great and eternal plan of redemption.

218 Therefore may God grant unto you, my brethren, that ye may begin to exercise your faith unto repentance, that ye begin to call upon his holy name, that he would have mercy upon you; yea, cry unto him for mercy; for he is mighty to save;

219 Yea, humble yourselves, and continue in prayer unto him; cry unto him when ye are in your fields; yea, over all your flocks; cry unto him in your houses, yea, over all your household, both morning, mid- day, and evening; yea, cry unto him against the power of your enemies; yea, cry unto him against the devil, who is an enemy to all righteousness.

220 Cry unto him over the crops of your fields, that ye may prosper in them: cry over the flocks of your fields, that they may increase.

221 But this is not all: ye must pour out your souls in your closets, and your secret places, and in your wilderness;

222 Yea, and when you do not cry unto the Lord, let your hearts be full, drawn out in prayer unto him continually for your welfare, and also for the welfare of those who are around you.

223 And now behold, my brethren, I say unto you, Do not suppose that this is all; for after ye have done all these things, if ye turn away the needy, and the naked, and visit not the sick and afflicted, and impart of your substance if ye have, to those who stand in need;

224 I say unto you, If ye do not any of these things, behold, your prayer is vain, and availeth you nothing, and ye are as hypocrites who do deny the faith;

225 Therefore if ye do not remember to be charitable, ye are as dross, which the refiners do cast out, (it being of no worth,) and is trodden under foot of men.

226 And now, my brethren, I would that after ye have received so many witnesses, seeing that the holy scriptures testify of these things, come forth and bring fruit unto repentance;

227 Yea, I would that ye would come forth and harden not your hearts any longer; for behold, now is the time, and the day of your salvation; and therefore, if ye will repent and harden not your hearts, immediately shall the great plan of redemption be brought about unto you.

228 For behold, this life is the time for men to prepare to meet God: yea, behold, the day of this life is the day for men to perform their labors.

229 And now as I said unto you before, as ye have had so many witnesses, therefore I beseech of you, that ye do not procrastinate the day of your repentance until the end;

230 For after this day of life, which is given us to prepare for eternity, behold, if we do not improve our time while in this life, then cometh the night of darkness, wherein there can be no labor performed.

231 Ye can not say, when ye are brought to that awful crisis, that I will repent, that I will return to my God.

232 Nay, ye can not say this; for that same spirit which doth possess your bodies at the time that ye go out of this life, that same spirit will have power to possess your body in that eternal world.

233 For behold, if ye have procrastinated the day of your repentance, even until death, behold, ye have become subjected to the spirit of the devil, and he doth seal you his;

234 Therefore the Spirit of the Lord hath withdrawn from you, and hath no place in you, and the devil hath all power over you; and this is the final state of the wicked.

235 And this I know, because the Lord has said, he dwelleth not in unholy temples, but in the hearts of the righteous doth he dwell;

236 Yea, and he has also said, that the righteous shall sit down in his kingdom, to go no more out; but their garments should be made white, through the blood of the Lamb.

237 And now my beloved brethren, I desire that ye should remember these things, and that ye should work out your salvation with fear before God, and that ye should no more deny the coming of Christ; that ye contend no more against the Holy Ghost, but that ye receive it, and take upon you the name of Christ; that ye humble yourselves even to the dust, and worship God in whatsoever place ye may be in, in spirit and in truth;

238 And that ye live in thanksgiving daily, for the many mercies and blessings which he doth bestow upon you; yea, and I also exhort you my brethren, that ye be watchful unto prayer continually, that ye may not be led away by the temptation of the devil, that he may not overpower you, that ye may not become his subjects at the last day: for behold, he rewardeth you no good thing.

239 And now my beloved brethren, I would exhort you to have patience, and that ye bear with all manner of afflictions; that ye do not revile against those who do cast you out because of your exceeding poverty, lest ye become sinners like unto them; but that ye have patience, and bear with those afflictions, with a firm hope that ye shall one day rest from all your afflictions.

240 Now it came to pass that after Amulek had made an end of these words, they withdrew themselves from the multitude, and came over into the land of Jershon;

241 Yea, and the rest of the brethren, after they had preached the word unto the Zoramites, also came over into the land of Jershon.

242 And it came to pass that after the more popular part of the Zoramites had consulted together concerning the words which had been preached unto them, they were angry because of the word, for it did destroy their craft; therefore they would not hearken unto the words.

243 And they sent and gathered together throughout all the land, all the people, and consulted with them concerning the words which had been spoken.

244 Now their rulers, and their priests, and their teachers, did not let the people know concerning their desires; therefore they found out privily the minds of all the people.

245 And it came to pass that after they had found out the minds of all the people, those who were in favor of the words which had been spoken by Alma and his brethren, were cast out of the land; and they were many, and they came over also into the land of Jershon.

246 And it came to pass that Alma and his brethren did minister unto them.

247 Now the people of the Zoramites were angry with the people of Ammon who were in Jershon, and the chief ruler of the Zoramites being a very wicked man, sent over unto the people of Ammon desiring them that they should cast out of their land all those who came over from them into their land.

248 And he breathed out many threatenings against them.

249 And now the people of Ammon did not fear their words, therefore they did not cast them out, but they did receive all the poor of the Zoramites that came over unto them;

250 And they did nourish them, and did clothe them, and did give unto them lands for their inheritance; and they did administer unto them according to their wants.

251 Now this did stir up the Zoramites to anger against the people of Ammon, and they began to mix with the Lamanites, and to stir them up also to anger against them;

252 And thus the Zoramites and the Lamanites began to make preparations for war against the people of Ammon, and also against the Nephites.

253 And thus ended the seventeenth year of the reign of the Judges, over the people of Nephi.

254 And the people of Ammon departed out of the land of Jershon, and came over into the land of Melek, and gave place in the land of Jershon for the armies of the Nephites, that they might contend with the armies of the Lamanites, and the armies of the Zoramites;

255 And thus commenced a war betwixt the Lamanites and the Nephites, in the eighteenth year of the reign of the Judges; and an account shall be given of their wars hereafter.

256 And Alma, and Ammon, and their brethren, and also the two sons of Alma, returned to the land of Zarahemla, after having been instruments in the hands of God of bringing many of the Zoramites to repentance; and as many as were brought to repentance, were driven out of their land;

257 But they have lands for their inheritance in the land of Jershon, and they have taken up arms to defend themselves, and their wives, and children, and their lands.

258 Now Alma, being grieved for the iniquity of his people, yea for the wars, and the bloodsheds, and the contentions which were among them; and having been to declare the word, or sent to declare the word, among all the people in every city;

259 And seeing that the hearts of the people began to wax hard, and that they began to be offended because of the strictness of the word, his heart was exceeding sorrowful;

260 Therefore, he caused that his sons should be gathered together that he might give unto them every one his charge, separately, concerning the things pertaining unto righteousness.

261 And we have an account of his commandments, which he gave unto them according to his own record.

Alma, Chapter 17

The commandments of Alma, to his son, Helaman.

1 My son, give ear to my words; for I swear unto you, that inasmuch as ye shall keep the commandments of God, ye shall prosper in the land.

2 I would that ye should do as I have done, in remembering the captivity of our fathers; for they were in bondage, and none could deliver them, except it was the God of Abraham, and the God of Isaac, and the God of Jacob: and he surely did deliver them in their afflictions.

3 And now, O my son Helaman, behold thou art in thy youth, and therefore I beseech of thee that thou wilt hear my words, and learn of me; for I do know that whosoever shall put their trust in God, shall be supported in their trials, and their troubles, and their afflictions, and shall be lifted up at the last day;

4 And I would not that ye think that I know of myself, not of the temporal, but of the spiritual; not of the carnal mind, but of God.

5 Now behold I say unto you, If I had not been born of God, I should not have known these things; but God has by the mouth of his holy angel, made these things known unto me, not of any worthiness of myself, for I went about with the sons of Mosiah, seeking to destroy the church of God; but behold, God sent his holy angel to stop us by the way.

6 And behold, he spake unto us, as it were the voice of thunder, and the whole earth did tremble beneath our feet, and we all fell to the earth, for the fear of the Lord came upon us.

7 But behold, the voice said unto me, Arise. And I arose and stood up, and beheld the angel. And he said unto me, If thou wilt not of thyself be destroyed, seek no more to destroy the church of God.

8 And it came to pass that I fell to the earth; and it was for the space of three days and three nights, that I could not open my mouth; neither had I the use of my limbs.

9 And the angel spake more things unto me, which were heard by my brethren, but I did not hear them; for when I heard the words, If thou wilt not be destroyed of thyself, seek no more to destroy the church of God, I was struck with such great fear and amazement, lest perhaps I should be destroyed, that I fell to the earth, and I did hear no more;

10 But I was racked with eternal torment, for my soul was harrowed up to the greatest degree, and racked with all my sins. Yea, I did remember all my sins and iniquities, for which I was tormented with the pains of hell;

11 Yea, I saw that I had rebelled against my God, and that I had not kept his holy commandments; yea, and I had murdered many of his children, or rather led them away unto destruction;

12 Yea, and in fine, so great had been my iniquities, that the very thoughts of coming into the presence of my God, did rack my soul with inexpressible horror.

13 O, thought I, that I could be banished and become extinct both soul and body, that I might not be brought to stand in the presence of my God, to be judged of my deeds.

14 And now, for three days and for three nights was I racked, even with the pains of a damned soul.

15 And it came to pass that as I was thus racked with torment, while I was harrowed up by the memory of my many sins, behold, I remembered also to have heard my father prophesy unto the people, concerning the coming of one Jesus Christ, a Son of God, to atone for the sins of the world.

16 Now as my mind caught hold upon this thought, I cried within my heart, O Jesus, thou Son of God, have mercy on me, who art in the gall of bitterness, and art encircled about by the everlasting chains of death.

17 And now behold, when I thought this, I could remember my pains nor more; yea, I was harrowed by by the memory of my sins no more.

18 And O, what joy, and what marvelous light I did behold; yea, my soul was filled with joy as exceeding as was my pain; yea, I say unto you, my son, that there could be nothing so exquisite and so bitter as were my pains.

19 Yea, and again I say unto you, my son, that on the other hand, there can be nothing so exquisite and sweet as was my joy;

20 Yea, methought I saw even as our father Lehi saw, God sitting upon his throne, surrounded with numberless concourses of angels, in the attitude of singing and praising their God; yea, and my soul did long to be there.

21 But behold, my limbs did receive their strength again, and I stood upon my feet, and did manifest unto the people that I had been born of God;

22 Yea, and from that time, even until now, I have labored without ceasing, that I might bring souls unto repentance; that I might bring them to taste of the exceeding joy of which I did taste; that they might also be born of God, and be filled with the Holy Ghost.

23 Yea, and now behold, O my son, the Lord doth give me exceeding great joy in the fruit of my labors; for because of the word which he has imparted unto me, behold, many have been born of God, and have tasted as I have tasted, and have seen eye to eye, as I have seen;

24 Therefore they do know of these things of which I have spoken, as I do know; and the knowledge which I have is of God.

25 And I have been supported under trials and troubles of every kind, yea, and in all manner of afflictions; yea, God has delivered me from prison, and from bonds, and from death; yea, and I do put my trust in him, and he will still deliver me;

26 And I know that he will raise me up at the last day, to dwell with him in glory; yea, and I will praise him for ever, for he has brought our fathers out of Egypt, and he has swallowed up the Egyptians in the Red Sea; and he led them by his power into the promised land;

27 Yea, and he has delivered them out of bondage and captivity, from time to time; yea, and he has also brought our fathers out of the land of Jerusalem; and he has also by his everlasting power, delivered them out of bondage and captivity, from time to time, even down to the present day;

28 And I have always retained in remembrance their captivity: yea, and ye also ought to retain in remembrance, as I have done, their captivity.

29 But behold, my son, this is not all; for ye ought to know, as I do know, that inasmuch as ye shall keep the commandments of God, ye shall prosper in the land;

30 And ye ought to know also, that inasmuch as ye will not keep the commandments of God, ye shall be cut off from his presence. Now this is according to his word.

31 And now my son Helaman, I command you that ye take the records which have been entrusted with me; and I also command you that ye keep a record of this people, according as I have done, upon the plates of Nephi, and keep all these things sacred which I have kept, even as I have kept them: for it is for a wise purpose that they are kept;

32 And these plates of brass which contain these engravings, which have the records of the holy scriptures upon them, which have the genealogy of our forefathers, even from the beginning.

33 And behold, it has been prophesied by our fathers, that they should be kept and handed down from one generation to another, and be kept and preserved by the hand of the Lord, until they should go forth unto every nation, kindred, tongue and people, that they shall know of the mysteries contained thereon.

34 And now behold, if they are kept, they must retain their brightness; yea, and they will retain their brightness; yea, and also shall all the plates which do contain that which is holy writ.

35 Now ye may suppose that this is foolishness in me; but behold I say unto you, that by small and simple things, are great things brought to pass; and small means in many instances, doth confound the wise.

36 And the Lord God doth work by means to bring about his great and eternal purposes; and by very small means the Lord doth confound the wise, and bringeth about the salvation of many souls.

37 And now, it has hitherto been wisdom in God, that these things should be preserved: for behold, they have enlarged the memory of this people, yea, and convinced many of the error of their ways, and brought them to the knowledge of their God, unto the salvation of their souls.

38 Yea, I say unto you, were it not for these things that these records do contain, which are on these plates, Ammon and his brethren could not have convinced so many thousands of the Lamanites, of the incorrect tradition of their fathers;

39 Yea, these records and their words, brought them unto repentance; that is, they brought them to the knowledge of the Lord their God, and to rejoice in Jesus Christ their Redeemer.

40 And who knoweth but what they will be the means of bringing many thousands of them, yea, and also many thousands of our stiff-necked brethren, the Nephites, who are now hardening their hearts, in sins and iniquities, to the knowledge of their Redeemer.

41 Now these mysteries are not yet fully made known unto me; therefore I shall forbear.

42 And it may suffice, If I only say, they are preserved for a wise purpose, which purpose is known unto God: for he doth counsel in wisdom over all his works, and his paths are straight and his course is one eternal round.

43 O remember, remember, my son Helaman, how strict are the commandments of God.

44 And he said, If ye will keep my commandments, ye shall prosper in the land; but if ye keep not my commandments, ye shall be cut off from my presence.

45 And now remember, my son, that God has entrusted you with these things, which are sacred, which he has kept sacred, and also which he will keep and preserve for a wise purpose in him, that he may shew forth his power unto future generations.

46 And now behold, I tell you by the spirit of prophecy, that if ye transgress the commandments of God, behold, these things which are sacred, shall be taken away from you by the power of God, and ye shall be delivered up unto Satan, that he may sift you as chaff before the wind;

47 But if ye keep the commandments of God, and do with these things which are sacred, according to that which the Lord doth command you (for you must appeal unto the Lord for all things whatsoever ye must do with them), behold no power of earth or hell can take them from you, for God is powerful to the fulfilling of all his words:

48 For he will fulfill all his promises which he shall make unto you, for he has fulfilled his promises which he has made unto our fathers.

49 For he promised unto them that he would reserve these things for a wise purpose in him, that he might shew forth his power unto future generations.

50 And now behold, one purpose hath he fulfilled, even to the restoration of many thousands of the Lamanites to the knowledge of the truth; and he hath shewn forth his power in them, and he will also still shew forth his power in them, unto future generations; therefore they shall be preserved;

51 Therefore I command you, my son Helaman, that ye be diligent in fulfilling all my words, and that ye be diligent in keeping the commandments of God, as they are written.

52 And now, I will speak unto you concerning those twenty-four plates, that ye keep them, that the mysteries and the works of darkness, and their secret works, or the secret works of those people, who have been destroyed, may be made manifest unto this people;

53 Yea, all their murders, and robbings, and their plunderings, and all their wickedness, and abominations, may be made manifest unto this people; yea, and that ye preserve these directors.

54 For, behold, the Lord saw that his people began to work in darkness, yea, work secret murders and abominations; therefore the Lord said, if they did not repent, they should be destroyed from off the face of the earth.

55 And the Lord said, I will prepare unto my servant Gazelem, a stone, which shall shine forth in darkness unto light, that I may discover unto my people who serve me, that I may discover unto them the works of their brethren; yea, their secret works, their works of darkness, and their wickedness and abominations.

56 And now my son, these directors were prepared, that the word of God might be fulfilled, which he spake, saying: I will bring forth out of darkness unto light, all their secret works and their abominations.

57 And except they repent, I will destroy them from off the face of the earth; and I will bring to light all their secrets and abominations, unto every nation that shall hereafter possess the land.

58 And now my son, we see that they did not repent; therefore they have been destroyed; and thus far the word of God has been fulfilled; yea, their secret abominations have been brought out of darkness, and made known unto us.

59 And now my son, I command you that ye retain all their oaths, and their covenants, and their agreements in their secret abominations; yea, and all their signs and their wonders ye shall retain from this people, that they know them not, lest peradventure they should fall into darkness also, and be destroyed.

60 For behold, there is a curse upon all this land, that destruction shall come upon all those workers of darkness, according to the power of God, when they are fully ripe; therefore I desire that this people might not be destroyed.

61 Therefore ye shall keep these secret plans of their oaths and their covenants from this people, and only their wickedness, and their murders, and their abominations, shall ye make known unto them:

62 And ye shall teach them to abhor such wickedness, and abominations, and murders; and ye shall also teach them, that these people were destroyed on account of their wickedness, and abominations, and their murders.

63 For behold, they murdered all the prophets of the Lord who came among them to declare unto them concerning their iniquites; and the blood of those whom they murdered, did cry unto the Lord their God, for vengeance upon those who were their murderers;

64 And thus the judgments of God did come upon these workers of darkness and secret combinations; yea, and cursed be the land for ever and ever unto those workers of darkness and secret combinations, even unto destruction, except they repent before they are fully ripe.

65 And now my son, remember the words which I have spoken unto you: trust not those secret plans unto this people, but teach them an everlasting hatred against sin and iniquity;

66 Preach unto them repentance, and faith on the Lord Jesus Christ: teach them to humble themselves, and to be meek and lowly in heart; teach them to withstand every temptation of the devil, with their faith on the Lord Jesus Christ;

67 Teach them to never be weary of good works, but to be meek and lowly in heart: for such shall find rest to their souls.

68 O remember my son, and learn wisdom in thy youth; yea, learn in thy youth to keep the commandments of God; yea, and cry unto God for all thy support;

69 Yea, let all thy doings be unto the Lord, and whithersoever thou goest, let it be in the Lord; yea, let thy thoughts be directed unto the Lord; yea, let the affections of thy heart be placed upon the Lord for ever; counsel the Lord in all thy doings, and he will direct thee for good:

70 Yea, when thou liest down at night, lie down unto the Lord, that he may watch over you in your sleep; and when thou riseth in the morning, let thy heart be full of thanks unto God; and if ye do these things, ye shall be lifted up at the last day.

71 And now my son, I have somewhat to say concerning the thing which our fathers call a ball, or director; or our fathers called it liahona, which is, being interpreted, a compass; and the Lord prepared it.

72 And behold, there can not any man work after the manner of so curious a workmanship.

73 And behold, it was prepared to shew unto our fathers the course which they should travel in the wilderness; and it did work for them according to their faith in God;

74 Therefore if they had faith to believe that God could cause that those spindles should point the way they should go, behold, it was done; therefore they had this miracle, and also many other miracles wrought by the power of God, day by day;

75 Nevertheless, because those miracles were worked by small means, it did shew unto them marvelous works.

76 They were slothful, and forgot to exercise their faith and diligence, and then those marvelous works ceased, and they did not progress in their journey:

77 Therefore they tarried in the wilderness, or did not travel a direct course, and were afflicted with hunger and thirst, because of their transgressions.

78 And now my son, I would that ye should understand that these things are not without a shadow; for as our fathers were slothful to give heed to this compass, (now these things were temporal,) they did not prosper; even so it is with things which are spiritual.

79 For behold, it is as easy to give heed to the word of Christ, which will point to you a straight course to eternal bliss, as it was for our fathers to give heed to this compass, which would point unto them a straight course, to the promised land.

80 And now I say, Is there not a type in this thing? For just as surely as this director did bring our fathers, by following its course, to the promised land, shall the words of Christ, if we follow their course, carry us beyond this vale of sorrow, into a far better land of promise.

81 O my son, do not let us be slothful because of the easiness of the way; for so was it with our fathers; for so was it prepared for them, that if they would look, they might live; even so it is with us.

82 The way is prepared, and if we will look, we may live for ever.

83 And now my son, see that ye take care of these sacred things; yea, see that ye look to God and live.

84 Go unto this people, and declare the word, and be sober. My son, farewell.

Alma, Chapter 18

The commandments of Alma, to his son, Shiblon.

1 My son, give ear to my words; for I say unto you, even as I said unto Helaman, that inasmuch as ye shall keep the commandments of God, ye shall prosper in the land; and inasmuch as ye will not keep the commandments of God, ye shall be cast off from his presence.

2 And now my son, I trust that I shall have great joy in you, because of your steadiness and your faithfulness unto God; for as you have commenced in your youth, to look to the Lord your God, even so I hope that you will continue in keeping his commandments: for blessed is he that endureth to the end.

3 I say unto you my son, that I have had great joy in thee already, because of thy faithfulness, and thy diligence, and thy patience, and thy long suffering among the people of the Zoramites.

4 For I knew that thou wast in bonds; yea, and I also knew that thou wast stoned for the word’s sake; and thou didst bear all these things with patience, because the Lord was with thee; and now thou knowest that the Lord did deliver thee.

5 And now my son Shiblon, I would that ye should remember that as much as ye shall put your trust in God, even so much as ye shall be delivered out of your trials, and your troubles, and your afflictions; and ye shall be lifted up at the last day.

6 Now my son, I would not that ye should think that I know these things of myself, but it is the Spirit of God which is in me, which maketh these things known unto me: for if I had not been born of God, I should not have known these things.

7 But behold, the Lord in his great mercy sent his angel to declare unto me, that I must stop the work of destruction among his people;

8 Yea, and I have seen an angel face to face; and he spake with me, and his voice was as thunder, and it shook the whole earth.

9 And it came to pass that I was three days and three nights in the most biter pain and anguish of soul: and never, until I did cry out unto the Lord Jesus Christ for mercy, did I receive a remission of my sins.

10 But behold, I did cry unto him, and I did find peace to my soul.

11 And now my son, I have told you this, that ye may learn wisdom, that ye may learn of me that there is no other way nor means whereby man can be saved, only in and through Christ.

12 Behold, he is the life and the light of the world. Behold, he is the word of truth and righteousness.

13 And now, as ye have begun to teach the word, even so I would that ye should continue to teach; and I would that ye would be diligent and temperate in all things.

14 See that ye are not lifted up unto pride: yea, see that ye do not boast in your own wisdom, nor of your much strength; use boldness, but not overbearance;

15 And also see that ye bridle all your passions, that ye may be filled with love; see that ye refrain from idleness; do not pray as the Zoramites do, for ye have seen that they pray to be heard of men, and to be praised for their wisdom.

16 Do not say, O God, I thank thee that we are better than our brethren; but rather say, O Lord, forgive my unworthiness, and remember my brethren in mercy; yea, acknowledge your unworthiness before God at all times.

17 And may the Lord bless your soul, and receive you at the last day into his kingdom, to sit down in peace.

18 Now go, my son, and teach the word unto this people. Be sober. My son, farewell.

Alma, Chapter 19

The commandments of Alma, to his son, Corianton.

1 And now my son, I have somewhat more to say unto thee than what I said unto thy brother: for behold, have ye not observed the steadiness of thy brother, his faithfulness, and his diligence in keeping the commandments of God.

2 Behold, has he not set a good example for thee?

3 For thou didst not give so much heed unto my words as did thy brother, among the people of the Zoramites.

4 Now this is what I have against thee; thou didst go on unto boasting in thy strength, and thy wisdom.

5 And this is not all, my son. Thou didst do that which was grievous unto me; for thou didst forsake the ministry, and did go over into the land of Siron, among the borders of the Lamanites, after the harlot Isabel; yea, she did steal away the hearts of many; but this was no excuse for thee, my son.

6 Thou shouldst have tended to the ministry, wherewith thou wast entrusted.

7 Know ye not, my son, that these things are an abomination in the sight of the Lord; yea, most abominable above all sins, save it be the shedding of innocent blood, or denying the Holy Ghost?

8 For behold, if ye deny the Holy Ghost when it once has had place in you, and ye know that ye deny it; behold, this is a sin which is unpardonable;

9 Yea, and whosoever murdereth against the light and knowledge of God, it is not easy for him to obtain forgiveness; yea, I say unto you, my son, that it is not easy for him to obtain a forgiveness.

10 And now my son, I would to God that ye had not been guilty of so great a crime.

11 I would not dwell upon your crimes, to harrow up your soul, if it were not for your good.

12 But behold, ye can not hide your crimes from God; and except ye repent, they will stand as a testimony against you at the last day.

13 Now, my son, I would that ye should repent, and forsake your sins, and go no more after the lusts of yours eyes, but cross yourself in all these things; for except ye do this, ye can in no wise inherit the kingdom of God.

14 O remember, and take it upon you, and cross yourself in these things.

15 And I command you to take it upon you to counsel your elder brothers in your undertakings; for behold, thou art in thy youth, and ye stand in need to be nourished by your brothers.

16 And give heed to their counsel; suffer not yourself to be led away by any vain or foolish thing; suffer not that the devil lead away your heart again, after those wicked harlots.

17 Behold, O my son, how great iniquity ye brought upon the Zoramites: for when they saw your conduct, they would not believe in my words.

18 And now the Spirit of the Lord doth say unto me, Command thy children to do good, lest they lead away the hearts of many people to destruction:

19 Therefore I command you, my son, in the fear of God, that you refrain from your iniquities; that ye turn to the Lord with all your mind, might and strength; that ye lead away the hearts of no more, to do wickedly;

20 But rather return unto them, and acknowledge your faults, and retain that wrong which ye have done; seek not after riches, nor the vain things of this world; for behold, you can not carry them with you.

21 And now, my son, I would say somewhat unto you concerning the coming of Christ.

22 Behold, I say unto you, that it is he that surely shall come, to take away the sins of the world; yea, he cometh to declare glad tidings of salvation unto his people.

23 And now my son, this was the ministry unto which ye were called, to declare these glad tidings unto this people, to prepare their minds; or rather that salvation might come unto them, that they may prepare the minds of their children to hear the word at the time of his coming.

24 And now I will ease your mind somewhat on this subject. Behold, you marvel why these things should be known so long beforehand.

25 Behold, I say unto you, Is not a soul at this time as precious unto God, as a soul will be at the time of his coming?

26 Is it not as necessary that the plan of redemption should be made known unto this people, as well as unto their children?

27 Is it not as easy at this time, for the Lord to send his angel to declare these glad tidings unto us, as unto our children; or as after the time of his coming?

28 Now my son, here is somewhat more I would say unto thee: for I perceive that thy mind is worried concerning the resurrection of the dead.

29 Behold, I say unto you, that there is no resurrection; or I would say in other words, that this mortal does not put on immortality; this corruption does not put on incorruption, until after the coming of Christ.

30 Behold, he bringeth to pass the resurrection of the dead. But behold, my son, the resurrection is not yet.

31 Now I unfold unto you a mystery: nevertheless, there are many mysteries, which are kept, that no one knoweth them, save God himself.

32 But I shew unto you one thing, which I have inquired diligently of God, that I might know; that is, concerning the resurrection.

33 Behold, there is a time appointed that all shall come forth from the dead.

34 Now when this time cometh, no one knows; but God knoweth the time which is appointed.

35 Now whether there shall be one time, or a second time, or a third time, that men shall come forth from the dead, it mattereth not; for God knoweth all these things; and it sufficeth me to know that this is the case; that there is a time appointed that all shall rise from the dead.

36 Now there must needs be a space betwixt the time of death, and the time of the resurrection.

37 And now I would inquire what becometh of the souls of men, from this time of death, to the time appointed for the resurrection?

38 Now whether there is more than one time appointed for men to rise, it mattereth not: for all do not die at once: and this mattereth not; all is as one day, with God; and time only is measured unto men;

39 Therefore there is a time appointed unto men, that they shall rise from the dead; and there is a space between the time of death and the resurrection.

40 And now concerning this space of time. What becometh of the souls of men, is the thing which I have inquired diligently of the Lord to know; and this is the thing of which I do know.

41 And when the time cometh when all shall rise, then shall they know that God knoweth all the times which are appointed unto man.

42 Now concerning the state of the soul between death and the resurrection.

43 Behold, it has been made known unto me, by an angel, that the spirits of all men, as soon as they are departed from this mortal body; yea, the spirits of all men, whether they be good or evil, are taken taken home to that God who gave them life.

44 And then shall it come to pass that the spirits of those who are righteous, are received into a state of happiness, which is called paradise; a state of rest; a state of peace, where they shall rest from all their troubles, and from all care, and sorrow, etc.

45 And then shall it come to pass, that the spirits of the wicked, yea, who are evil; for behold, they have no part nor portion of the Spirit of the Lord: for behold they choose evil works, rather than good: therefore the spirit of the devil did enter into them, and take possession of their house;

46 And these shall be cast out into outer darkness; there shall be weeping, and wailing and gnashing of teeth; and this because of their own iniquity; being led captive by the will of the devil.

47 Now this is the state of the souls of the wicked; yea, in darkness, and a state of awful, fearful, looking for, of the fiery indignation of the wrath of God upon them; thus they remain in this state, as well as the righteous in paradise, until the time of their resurrection.

48 Now there are some that have understood that this state of happiness, and this state of misery of the soul, before the resurrection, was a first resurrection.

49 Yea, I admit it may be termed a resurrection; the raising of the spirit or the soul, and their consignation to happiness or misery, according to the words which have been spoken.

50 And behold again it hath been spoken, that there is a first resurrection; a resurrection of all those who have been or who are, or who shall be, down to the resurrection of Christ from the dead.

51 Now we do not suppose that this first resurrection which is spoken of in this manner, can be the resurrection of the souls, and their consignation to happiness or misery. Ye can not suppose that this is what it meaneth.

52 Behold, I say unto, Nay; but it meaneth the reuniting of the soul with the body of those from the days of Adam, down to the resurrection of Christ.

53 Now whether the souls and the bodies of those of whom have been spoken, shall all be reunited at once, the wicked as well as the righteous, I do not say;

54 Let it suffice, that I say that they all come forth; or in other words, their resurrection cometh to pass before the resurrection of those who die after the resurrection of Christ.

55 Now my son, I do not say that their resurrection cometh at the resurrection of Christ; but behold, I give it as my opinion, that the souls and the bodies are reunited, of the righteous at the resurrection of Christ, and his ascension into heaven.

56 But whether it be at his resurrection, or after, I do not say; but this much I say, that there is a space between death and the resurrection of the body, and a state of the soul in happiness or in misery, until the time which is appointed of God that the dead shall come forth and be reunited, both soul and body, and be brought to stand before God, and be judged according to their works;

57 Yea, this bringeth about the restoration of those things of which have been spoken by the mouths of the prophets.

58 The soul shall be restored to the body, and the body to the soul; yea, and every limb and joint shall be restored to its body; yea, even a hair of the head shall not be lost, but all things shall be restored to their proper and perfect frame.

59 And now my son, this is the restoration of which has been spoken by the mouths of the prophets. And then shall the righteous shine forth in the kingdom of God.

60 But behold, an awful death cometh upon the wicked; for they die as to things pertaining to things of righteousness; for they are unclean, and no unclean thing can inherit the kingdom of God;

61 But they are cast out, and consigned to partake of the fruits of their labors or their works, which have been evil; and they drink the dregs of a bitter cup.

62 And now my son, I have somewhat to say concerning the restoration of which has been spoken: for behold, some have wrested the scriptures, and have gone far astray, because of this thing.

63 And I perceive that thy mind has been worried also concerning this thing. But behold, I will explain it unto thee.

64 I say unto thee, my son, that the plan of restoration is requisite with the justice of God; for it is requisite that all things should be restored to their proper order.

65 Behold it is requisite and just, according to the power and resurrection of Christ, that the soul of man should be restored to its body, and that every part of the body should be restored to itself.

66 And it is requisite with the justice of God, that men should be judged according to their works; and if their works were good in this life, and the desires of their hearts were good, that they should also, at the last day, be restored unto that which is good;

67 And if their works are evil, they shall be restored unto him for evil: therefore, all things shall be restored to their proper order; everything to its natural frame; mortality raised to immortality; corruption to incorruption; raised to endless happiness, to inherit the kingdom of God, or to endless misery, to inherit the kingdom of the devil;

68 The one on the one hand, the other on the other; the one raised to happiness, according to his desires of happiness; or good, according to his desires of good; and the other to evil, according to his desires of evil; for as he has desired to do evil all the day long, even so shall he have his reward of evil, when the night cometh.

69 And so it is on the other hand. If he hath repented of his sins, and desired righteousness until the end of his days, even so shall he be rewarded unto righteousness.

70 These are they that are redeemed of the Lord; yea, these are they that are taken out, that are delivered from that endless night of darkness; and thus they stand or fall; for behold, they are their own judges, whether to do good or do evil.

71 Now the decrees of God are unalterable; therefore the way is prepared, that whosoever will, may walk therein and be saved.

72 And now behold, my son, do not risk one more offense against your God upon those points of doctrine, which ye have hitherto risked to commit sin.

73 Do not suppose, because it has been spoken concerning restoration, that ye shall be restored from sin to happiness.

74 Behold, I say unto you, Wickedness never was happiness.

75 And now, my son, all men that are in a state of nature, or I would say, in a carnal state, are in the gall of bitterness, and in the bonds of iniquity; they are without God in the world, and they have gone contrary to the nature of God; therefore they are in a state contrary to the nature of happiness.

76 And now behold, is the meaning of the word restoration, to take a thing of a natural state, and place it in an unnatural state, or to place it in a state opposite to its nature?

77 O, my son, this is not the case; but the meaning of the word restoration, is to bring back again evil for evil, or carnal for carnal, or devilish for devilish; good for that which is good; righteous for that which is righteous; just for that which is just; merciful for that which is merciful;

78 Therefore, my son, see that ye are merciful unto your brethren; deal justly, judge righteously, and do good continually; and if ye do all these things, then shall ye receive your reward;

79 Yea, ye shall have mercy restored unto you again; ye shall have justice restored unto you again; ye shall have a righteous judgment restored unto you again;

80 And ye shall have good rewarded unto you again; for that which ye do send out, shall return unto you again, and be restored; therefore the word restoration, more fully condemneth the sinner, and justifieth him not at all.

81 And now, my son, I perceive there is somewhat more which doth worry your mind, which ye can not understand, which is concerning the justice of God, in the punishment of the sinner: for ye do try to suppose that it is injustice that the sinner should be consigned to a state of misery.

82 Now behold, my son, I will explain this thing unto thee: for behold, after the Lord God sent our first parents forth from the garden of Eden to till the ground, from whence they were taken; yea, he drew out the man, and he placed at the east end of the garden of Eden, cherubim, and a flaming sword which turned every way, to keep the tree of life.

83 Now we see that the man had become as God, knowing good and evil; and lest he should put forth his hand, and take also of the tree of life, and eat, and live for ever, the Lord God placed cherubim and the flaming sword, that he should not partake of the fruit;

84 And thus we see, that there was a time granted unto man, to repent, yea, a probationary time, a time to repent and serve God.

85 For behold, if Adam had put forth his hand immediately, and partook of the tree of life, he would have lived for ever, according to the word of God, having no space for repentance;

86 Yea, and also the word of God would have been void, and the great plan of salvation would have been frustrated.

87 But behold it was appointed unto man to die; therefore as they were cut off from the tree of life, they should be cut off from the face of the earth; and man became lost for ever; yea, they became fallen man.

88 And now we see by this, that our first parents were cut off, both temporally and spiritually, from the presence of the Lord; and thus we see they became subjects to follow after their own will.

89 Now behold, it was not expedient that man should be reclaimed from this temporal death, for that would destroy the great plan of happiness;

90 Therefore, as the soul could never die, and the fall had brought upon all mankind a spiritual death as well as a temporal; that is, they were cut off from the presence of the Lord; therefore it was expedient that mankind should be reclaimed from this spiritual death;

91 Therefore as they had been carnal, sensual and devilish, by nature, this probationary state became a state for them to prepare; it became a preparatory state.

92 And now remember, my son, if it were not for the plan of redemption, (laying it aside,) as soon as they were dead, their souls were miserable, being cut off from the presence of the Lord.

93 And now there was no means to reclaim men from this fallen state which man had brought upon himself, because of his own disobedience;

94 Therefore, according to justice, the plan of redemption could not be brought about, only, on conditions of repentance of men in this probationary state; yea, this preparatory state; for except it were for these conditions, mercy could not take effect except it should destroy the work of justice.

95 Now the work of justice could not be destroyed: if so God would cease to be God.

96 And thus we see that all mankind were fallen, and they were in the grasp of justice; yea, the justice of God, which consigned them for ever to be cut off from his presence.

97 And now the plan of mercy could not be brought about, except an atonement should be made; therefore God himself atoneth for the sins of the world, to bring about the plan of mercy, to appease the demands of justice, that God might be a perfect, just God, and a merciful God also.

98 Now repentance could not come unto men, except there were a punishment, which also was as eternal as the life of the soul should be, affixed opposite to the plan of happiness, which was as eternal also as the life of the soul.

99 Now, how could a man repent, except he should sin? How could he sin, if there was no law? How could there be a law, save there was a punishment?

100 Now there was a punishment affixed, and a just law given, which brought remorse of conscience unto man.

101 Now if there was no law given, if a man murdered he should die, would he be afraid he should die if he should murder?

102 And also, if there was no law given against sin, men would not be afraid to sin.

103 And if there was no law given if men sinned, what could justice do, or mercy either: for they would have no claim upon the creature.

104 But there is a law given and a punishment affixed, and repentance granted; which repentance, mercy claimeth: otherwise, justice claimeth the creature, and executeth the law, and the law inflicteth the punishment; if not so, the works of justice would be destroyed, and God would cease to be God.

105 But God ceaseth not to be God, and mercy claimeth the penitent, and mercy cometh because of the atonement; and the atonement bringeth to pass the resurrection of the dead: and the resurrection of the dead bringeth back men into the presence of God;

106 And thus they are restored into his presence; to be judged according to their works; according to the law and justice; for behold, justice exerciseth all his demands, and also mercy claimeth all which is her own; and thus, none but the truly penitent are saved.

107 What, do ye suppose that mercy can rob justice? I say unto you, Nay; not one whit. If so, God would cease to be God.

108 And thus God bringeth about his great and eternal purposes, which were prepared from the foundation of the world.

109 And thus cometh about the salvation and redemption of men, and also their destruction and misery; therefore, O my son, whosoever will come, may come, and partake of the waters of life freely;

110 And whosoever will not come, the same is not compelled to come; but in the last day it shall be restored unto him, according to his deeds.

111 If he has desired to do evil, and has not repented in his days, behold evil shall be done unto him, according to the restoration of God.

112 And now, my son, I desire that ye should let these things trouble you no more, and only let your sins trouble you, with that trouble which shall bring you down unto repentance.

113 O my son, I desire that ye should deny the justice of God no more.

114 Do not endeavor to excuse yourself in the least point, because of your sins, by denying the justice of God, but do you let the justice of God, and his mercy, and his long suffering, have full sway in your heart; but let it bring you down to the dust in humility.

115 And now, O my son, ye are called of God to preach the word unto this people.

116 And now, my son, go thy way, declare the word with truth and soberness, that thou mayest bring souls unto repentance, that the great plan of mercy may have claim upon them.

117 And may God grant unto you even according to my words. Amen.

Alma, Chapter 20

1 And now it came to pass, that the sons of Alma did go forth among the people to declare the word unto them. And Alma also, himself, could not rest, and he also went forth.

2 Now we shall say no more concerning their preaching, except that they preached the word, and the truth, according to the spirit of prophecy and revelation: and they preached after the holy order of God, by which they were called.

3 And now I return to an account of the wars between the Nephites and the Lamanites, in the eighteenth year of the reign of the Judges.

4 For behold, it came to pass that the Zoramites became Lamanites; therefore in the commencement of the eighteenth year, the people of the Nephites saw that the Lamanites were coming upon them; therefore they made preparations for war; yea, they gathered together their armies in the land of Jershon.

5 And it came to pass that the Lamanites came with their thousands; and they came into the land of Antionum, which was the land of the Zoramites; and a man by the name of Zerahemnah was their leader.

6 And now as the Amalekites were of a more wicked and murderous disposition than the Lamanites were, in and of themselves, therefore Zerahemnah appointed chief captains over the Lamanites, and they were all the Amalekites and the Zoramites.

7 Now this he did, that he might preserve their hatred towards the Nephites; that he might bring them into subjection, to the accomplishment of his designs;

8 For behold, his designs were to stir up the Lamanites to anger against the Nephites; this he did that he might usurp great power over them; and also that he might gain power over the Nephites by bringing them into bondage, etc.

9 And now the design of the Nephites was to support their lands, and their houses, and their wives and their children, that they might preserve them from the hands of their enemies, and also that they might preserve their rights and their privileges;

10 Yea, and also their liberty, that they might worship God according to their desires; for they knew that if they should fall into the hands of the Lamanites, that whosoever should worship God, in spirit and in truth, the true and the living God, the Lamanites would destroy;

11 Yea, and they also knew the extreme hatred of the Lamanites towards their brethren, who were the people of Anti-Nephi-Lehi; who were called the people of Ammon;

12 And they would not take up arms; yea, they had entered into a covenant, and they would not break it; therefore if they should fall into the hands of the Lamanites, they would be destroyed.

13 And the Nephites would not suffer that they should be destroyed; therefore they gave them lands for their inheritance.

14 And the people of Ammon did give unto the Nephites a large portion of their substance, to support their armies;

15 And thus the Nephites were compelled, alone, to withstand against the Lamanites, who were a compound of Laman and Lemuel, and the sons of Ishmael, and all those who had dissented from the Nephites, who were Amalekites, and Zoramites, and the descendants of the priests of Noah.

16 Now those descendants were as numerous, nearly, as were the Nephites; and thus the Nephites were obliged to contend with their brethren, even unto bloodshed.

17 And it came to pass as the armies of the Lamanites had gathered together in the land of Antionum, behold the armies of the Nephites were prepared to meet them in the land of Jershon.

18 Now the leader of the Nephites, or the man who had been appointed to be the chief captain over the Nephites: now the chief captain took the command of all the armies of the Nephites: and his name was Moroni;

19 And Moroni took all the command, and the governments of their wars. And he was only twenty and five years old when he was appointed chief captain over the armies of the Nephites.

20 And it came to pass that he met the Lamanites in the borders of Jershon, and his people were armed with swords, and with cimeters, and all manner of weapons of war.

21 And when the armies of the Lamanites saw that the people of Nephi, or that Moroni had prepared his people with breastplates, and with arm-shields; yea, and also shields to defend their heads; and also they were dressed with thick clothing.

22 Now the army of Zerahemnah was not prepared with any such thing.

23 They had only their swords, and their cimeters, their bows and their arrows, their stones and their slings; but they were naked, save it were a skin which was girded about their loins; yea, all were naked, save it were the Zoramites and the Amalekites.

24 But they were not armed with breastplates, nor shields; therefore they were exceeding afraid of the armies of the Nephites, because of their armor, notwithstanding their number being so much greater than the Nephites.

25 Behold, now it came to pass, that they durst not come against the Nephites in the borders of Jershon; therefore they departed out of the land of Antionum, into the wilderness, and took their journey round about in the wilderness, away by the head of the river Sidon, that they might come into the land of Manti, and take possession of the land; for they did not suppose that the armies of Moroni would know whither they had gone.

26 But it came to pass, as soon as they had departed into the wilderness, Moroni sent spies into the wilderness, to watch their camp; and Moroni, also, knowing of the prophecies of Alma, sent certain men unto him, desiring him that he should inquire of the Lord whither the armies of the Nephites should go, to defend themselves against the Lamanites.

27 And it came to pass that the word of the Lord came unto Alma, and Alma informed the messenger of Moroni that the armies of the Lamanites were marching round about in the wilderness, that they might come over into the land of Manti, that they might commence an attack upon the more weak part of the people.

28 And those messengers went and delivered the message unto Moroni.

29 Now Moroni, leaving a part of his army in the land of Jershon, lest by any means, a part of the Lamanites should come into that land and take possession of the city, took the remainder part of his army and marched over into the land of Manti.

30 And he caused that all the people in that quarter of the land, should gather themselves together to battle, against the Lamanites, to defend their lands and their country, their rights and their liberties; therefore they were prepared against the time of the coming of the Lamanites.

31 And it came to pass, that Moroni caused that his army should be secreted in the valley which was near the bank of the river Sidon, which was on the west of the river Sidon, in the wilderness.

32 And Moroni placed spies round about, that he might know when the camp of the Lamanites should come.

33 And now as Moroni knew the intention of the Lamanites, that it was their intention to destroy their brethren, or to subject them and bring them into bondage, that they might establish a kingdom unto themselves, over all the land;

34 And he also knowing that it was the only desire of the Nephites to preserve their lands, their liberty, and their church, therefore he thought it no sin that he should defend them by stratagem; therefore he found, by his spies, which course the Lamanites were to take.

35 Therefore he divided his army, and brought a part over into the valley, and concealed them on the east, and on the south of the hill Riplah; and the remainder he concealed in the west valley, on the west of the river Sidon, and so down into the borders of the land of Manti.

36 And thus having placed his army according to his desire, he was prepared to meet them.

37 And it came to pass that the Lamanites came up on the north of the north where a part of the army of Moroni was concealed.

38 And as the Lamanites had passed the hill Riplah, and come into the valley, and began to cross the river Sidon, the army which was concealed on the south of the hill, which was led by a man whose name was Lehi; and he led his army forth and encircled the Lamanites about, on the east in their rear.

39 And it came to pass that the Lamanites, when they saw the Nephites coming upon them in their rear, turned them about, and began to contend with the army of Lehi; and the work of death commenced, on both sides;

40 But it was more dreadful on the part of the Lamanites; for their nakedness was exposed to the heavy blows of the Nephites, with their swords and their cimeters, which brought death almost at every stroke; while on the other hand, there was now and then a man fell among the Nephites, by their swords and the loss of blood;

41 They being shielded from the more vital parts of the body, or the more vital parts of the body being shielded from the strokes of the Lamanites, by their breastplates, and their arm-shields, and their head-plates; and thus the Nephites did carry on the work of death among the Lamanites.

42 And it came to pass that the Lamanites became frightened, because of the great destruction among them, even until they began to flee towards the river Sidon.

43 And they were pursued by Lehi and his men, and they were driven by Lehi into the waters of Sidon; and they crossed the waters of Sidon.

44 And Lehi retained his armies upon the bank of the river Sidon, that they should not cross.

45 And it came to pass that Moroni and his army met the Lamanites in valley, on the other side of the river Sidon, and began to fall upon them, and to slay them.

46 And the Lamanites did flee again before them, towards the land of Manti; and they were met again by the armies of Moroni.

47 Now in this case, the Lamanites did fight exceedingly; yea, never had the Lamanites been known to fight with such exceeding great strength and courage; no, not even from the beginning:

48 And they were inspired by the Zoramites, and the Amalekites, who were their chief captains and leaders, and by Zerahemnah, who was their chief captain, or their chief leader and commander;

49 Yea, they did fight like dragons; and many of the Nephites were slain by their hands; yea, for they did smite in two many of their head- plates; and they did pierce many of their breastplates; and they did smite off many of their arms; and thus the Lamanites did smite in their fierce anger.

50 Nevertheless, the Nephites were inspired by a better cause; for they were not fighting for monarchy nor power; but they were fighting for their homes, and their liberties, their wives, and their children, and their all; yea, for their rites of worship, and their church;

51 And they were doing that which they felt was the duty which they owed to their God; for the Lord had said unto them, and also unto their fathers, That inasmuch as ye are not guilty of the first offense, neither the second, ye shall not suffer yourselves to be slain by the hands of your enemies.

52 And again, the Lord has said that ye shall defend your families, even unto bloodshed; therefore for this cause were the Nephites contending with the Lamanites, to defend themselves, and their families, and their lands, their country, and their rights, and their religion.

53 And it came to pass that when the men of Moroni saw the fierceness and the anger of the Lamanites, they were about to shrink and flee from them.

54 And Moroni, perceiving their intent, sent forth and inspired their hearts, with these thoughts; yea, the thoughts of their lands, their liberty, yea, their freedom from bondage.

55 And it came to pass that they turned upon the Lamanites, and they cried with one voice unto the Lord their God, for their liberty, and their freedom from bondage.

56 And they began to stand against the Lamanites with power; and in the selfsame hour that they cried unto the Lord for their freedom, the Lamanites began to flee before them; and they fled even to the waters of Sidon.

57 Now the Lamanites were more numerous; yea, by more than double the number of the Nephites; nevertheless, they were driven insomuch that they were gathered together in one body, in the valley, upon the bank, by the river Sidon;

58 Therefore the armies of Moroni encircled them about; yea, even on both sides of the river; for behold, on the east, were the men of Lehi;

59 Therefore when Zerahemnah saw the men of Lehi on the east of the river Sidon, and the armies of Moroni on the west of the river Sidon, that they were encircled about by the Nephites, they were struck with terror.

60 Now Moroni, when he saw their terror, commanded his men that they should stop shedding their blood.

61 And it came to pass that they did stop, and withdrew a pace from them.

62 And Moroni said unto Zerahemnah, Behold, Zerahemnah, that we do not desire to be men of blood.

63 Ye know that ye are in our hands, yet we do not desire to slay you.

64 Behold, we have not come out to battle against you, that we might shed your blood, for power; neither do we desire to bring any one to the yoke of bondage.

65 But this is the very cause for which ye have come against us; yea, and ye are angry with us because of our religion.

66 But now ye behold that the Lord is with us; and ye behold that he has delivered you into our hands.

67 And now I would that ye should understand that this is done unto us because of our religion and our faith in Christ. And now ye see that ye can not destroy this our faith.

68 Now ye see that this is the true faith of God; yea, ye see that God will support, and keep, and preserve us, so long as we are faithful unto him, and unto our faith, and our religion;

69 And never will the Lord suffer that we shall be destroyed, except we should fall into transgression, and deny our faith.

70 And now Zerahemnah, I command you, in the name of that all-powerful God, who has strengthened our arms, that we have gained power over you by our faith, by our religion, and by our rites of worship, and by our church, and by the sacred support which we owe to our wives and our children, by that liberty which binds us to our lands and our country; yea, and also by the maintenance of the sacred word of God, to which we owe all our happiness;

71 And by all that is most dear unto us; yea, and this is not all; I command you by all the desires which ye have for life, that ye deliver up your weapons of war unto us, and we will seek not your blood, but we will spare your lives, if ye will go your way, and come not again to war against us.

72 And now if ye do not this, behold, ye are in our hands, and I will command my men that they shall fall upon you, and inflict the wounds of death in your bodies, that ye may become extinct;

73 And then we will see who shall have power over this people; yea, we shall see who will be brought into bondage.

74 And now it came to pass that when Zerahemnah had heard these sayings, he came forth and delivered up his sword and his cimeter, and his bow into the hands of Moroni, and said unto him,

75 Behold, here are our weapons of war; we will deliver them up unto you, and we will not suffer ourselves to take an oath unto you, which we know that we shall break, and also our children; but take our weapons of war, and suffer that we may depart into the wilderness; otherwise we will retain our swords, and we will perish or conquer.

76 Behold, we are not of your faith; we do not believe that it is God that has delivered us into your hands; but we believe that it is your cunning that has preserved you from our swords.

77 Behold, it is your breastplates and your shields that have preserved you.

78 And now when Zerahemnah had made an end of speaking these words, Moroni returned the sword, and the weapons of war which he had received, unto Zerahemnah, saying, Behold, we will end the conflict.

79 Now I can not retain the words which I have spoken; therefore as the Lord liveth, ye shall not depart, except ye depart with an oath, that ye will not return again against us to war.

80 Now as ye are in our hands, we will spill your blood upon the ground, or ye shall submit to the conditions to which I have proposed.

81 And now when Moroni had said these words, Zerahemnah retained his sword, and he was angry with Moroni and he rushed forward that he might slay Moroni;

82 But as he raised his sword, behold, one of Moroni’s soldiers smote it even to the earth; and it broke by the hilt; and he also smote Zerahemnah, that he took off his scalp, and it fell to the earth.

83 And Zerahemnah withdrew from before them, into the midst of his soldiers.

84 And it came to pass that the soldier who stood by, who smote off the scalp of Zerahemnah, took up the scalp from off the ground, by the hair, and laid it upon the point of his sword, and he stretched it forth unto them, saying unto them with a loud voice,

85 Even as this scalp has fallen to the earth, which is the scalp of your chief, so shall ye fall to the earth, except ye will deliver up your weapons of war, and depart, with a covenant of peace.

86 Now there were many, when they heard these words, and saw the scalp which was upon the sword, that were struck with fear, and many came forth and threw down their weapons of war, at the feet of Moroni, and entered into a covenant of peace.

87 And as many as entered into a covenant, they suffered to depart into the wilderness.

88 Now it came to pass that Zerahemnah was exceeding wroth, and he did stir up the remainder of his soldiers to anger, to contend more powerfully against the Nephites.

89 And now Moroni was angry, because of the stubbornness of the Lamanites; therefore he commanded his people that they should fall upon them and slay them.

90 And it came to pass that they began to slay them; yea, and the Lamanites did contend with their swords and their mights.

91 But behold, their naked skins, and their bare heads, were exposed to the sharp swords of the Nephites; yea, behold, they were pierced and smitten;

92 Yea, and did fall exceeding fast before the swords of the Nephites; and they began to be swept down, even as the soldier of Moroni had prophesied.

93 Now Zerahemnah, when he saw that they were all about to be destroyed, cried mightily unto Moroni, promising that he would covenant, and also his people, with them, if they would spare the remainder of their lives, that they never would come to war against them.

94 And it came to pass that Moroni caused that the work of death should cease again among the people.

95 And he took the weapons of war from the Lamanites; and after they had entered into a covenant with him of peace, they were suffered to depart into the wilderness.

96 Now the number of their dead were not numbered, because of the greatness of the number; yea, the number of their dead were exceeding great, both on the Nephites, and on the Lamanites.

97 And it came to pass that they did cast their dead into the waters of Sidon; and they have gone forth, and are buried in the depths of the sea.

98 And the armies of the Nephites, or of Moroni, returned, and came to their houses, and their lands.

99 And thus ended the eighteenth year of the reign of the Judges over the people of Nephi.

100 And thus ended the record of Alma, which was written upon the plates of Nephi.

Alma, Chapter 21

The account of the people of Nephi, and their wars and dissensions, in the days of Helaman, according to the record of Helaman, which he kept in his days.

1 Behold, now it came to pass that the people of Nephi were exceedingly rejoiced, because the Lord had again delivered them out of the hands of their enemies;

2 Therefore they gave thanks unto the Lord their God: yea, and they did fast much and pray much, and they did worship God with exceeding great joy.

3 And it came to pass in the nineteenth year of the reign of the Judges over the people of Nephi, that Alma came unto his son Helaman, and said unto him, Believest thou the words which I spake unto thee concerning those records which have been kept?

4 And Helaman said unto him, Yea, I believe.

5 And Alma said again, Believest thou in Jesus Christ, who shall come? And he said, Yea, I believe all the words which thou hast spoken.

6 And Alma said unto him again, Will ye keep my commandments? And he said, Yea, I will keep thy commandments with all my heart.

7 Then Alma said unto him, Blessed art thou: and the Lord shall prosper thee in this land.

8 But behold, I have somewhat to prophesy unto thee; but what I prophesy unto thee, ye shall not make known; yea, what I prophesy unto thee shall not be made known, even until the prophesy is fulfilled; therefore write the words which I shall say.

9 And these are the words: Behold, I perceive that this very people, the Nephites, according to the spirit of revelation which is in me, in four hundred years from the time that Jesus Christ shall manifest himself unto them, shall dwindle in unbelief;

10 Yea, and then shall they see wars and pestilences, yea, famines and bloodshed, even until the people of Nephi shall become extinct;

11 Yea, and this because they shall dwindle in unbelief, and fall into the works of darkness and lasciviousness, and all manner of iniquities;

12 Yea, I say unto you, that because they shall sin against so great light and knowledge; yea, I say unto you, that from that day, even the fourth generation shall not all pass away, before this great iniquity shall come;

13 And when that great day cometh, behold, the time very soon cometh that those who are now, or the seed of those who are now numbered among the people of the Nephites, shall no more be numbered among the people of Nephi;

14 But whosoever remaineth, and is not destroyed in that great and dreadful day, shall be numbered among the Lamanites, and shall become like unto them, all, save it be a few, who shall be called the disciples of the Lord;

15 And them shall the Lamanites pursue, even until they shall become extinct. And now, because of iniquity, this prophecy shall be fulfilled.

16 And now it came to pass that after Alma had said these things to Helaman, he blessed him, and also his other sons; and he also blessed the earth for the righteous’ sake.

17 And he said, Thus saith the Lord God: Cursed shall be the land, yea, this land, unto every nation, kindred, tongue, and people, unto destruction, which do wickedly, when they are fully ripe;

18 And as I have said, so shall it be: for this is the cursing and the blessing of God upon the land, for the Lord can not look upon sin with the least degree of allowance.

19 And, now when Alma had said these words, he blessed the church, yea, all those who should stand fast in the faith, from that time henceforth;

20 And when Alma had done this, he departed out of the land of Zarahemla, as if to go into the land of Melek. And it came to pass that he was never heard of more; as to his death or burial, we know not of.

21 Behold, this we know, that he was a righteous man; and the saying went abroad in the church, that he was taken up by the Spirit, or buried by the hand of the Lord, even as Moses.

22 But behold, the scriptures saith the Lord took Moses unto himself; and we suppose that he has also received Alma in the spirit, unto himself; therefore, for this cause we know nothing concerning his death and burial.

23 And now it came to pass in the commencement of the nineteenth year of the reign of the Judges over the people of Nephi, that Helaman went forth among the people to declare the word unto them;

24 For behold, because of their wars with the Lamanites, and the many little dissensions and disturbances, which had been among the people, it became expedient that the word of God should be declared among them; yea, and that a regulation should be made throughout the church;

25 Therefore Helaman and his brethren went forth to establish the church again in all the land, yea, in every city throughout all the land which was possessed by the people of Nephi.

26 And it came to pass that they did appoint priests and teachers throughout all the land, over all the churches.

27 And now it came to pass that after Helaman and his brethren had appointed priests and teachers over the churches, that there arose a dissension among them, and they would not give heed to the words of Helaman and his brethren;

28 But they grew proud, being lifted up in their hearts, because of their exceeding great riches; therefore they grew rich in their own eyes, and would not give heed to their words, to walk uprightly before God.

29 And it came to pass that as many as would not hearken to the words of Helaman and his brethren, were gathered together against their brethren.

30 And now behold, they were exceeding wroth, insomuch that they were determined to slay them.

31 Now the leader of those who were wroth against their brethren, was a large and a strong man; and his name was Amalickiah.

32 And Amalickiah was desirous to be a king; and those people who were wroth, were also desirous that he should be their king; and they were the greater part of them the lower judges of the land; and they were seeking for power.

33 And they had been led by the flatteries of Amalickiah, that if they would support him, and establish him to be their king, that he would make them rulers over the people.

34 Thus they were led away by Amalickiah, to dissensions, notwithstanding the preaching of Helaman and his brethren; yea, notwithstanding their exceeding great care over the church, for they were high priests over the church.

35 And there were many in the church who believed in the flattering words of Amalickiah, therefore they dissented even from the church;

36 And thus were the affairs of the people of Nephi exceeding precarious and dangerous, notwithstanding their great victory which they had had over the Lamanites, and their great rejoicings which they had had, because of their deliverance by the hands of the Lord.

37 Thus we see how quick the children of men do forget the Lord their God; yea, how quick to do iniquity, and to be led away by the evil one; yea, and we also see the great wickedness one very wicked man can cause to take place among the children of men;

38 Yea, we see that Amalickiah, because he was a man of cunning devices, and a man of many flattering words, that he led away the hearts of many people to do wickedly;

39 Yea, and to seek to destroy the church of God, and to destroy the foundation of liberty which God had granted unto them, or which blessing God had sent upon the face of the land, for the righteous’ sake.

40 And now it came to pass that when Moroni, who was the chief commander of the armies of the Nephites, had heard of these dissensions, he was angry with Amalickiah.

41 And it came to pass that he rent his coat; and he took a piece thereof, and wrote upon it, In memory of our God, our religion, and freedom, and our peace, our wives, and our children; and he fastened it upon the end of a pole thereof.

42 And he fastened on his head-plate, and his breastplate, and his shields, and girded on his armor about his loins; and he took the pole, which had on the end thereof his rent coat (and he called it the title of liberty),

43 And he bowed himself to the earth, and he prayed mightily unto his God for the blessings of liberty to rest upon his brethren so long as there should be a band of Christians remain to possess the land;

44 For thus were all the true believers of Christ, who belonged to the church of God, called, by those who did not belong to the church; and those who did belong to the church, were faithful;

45 Yea, all those who were the true believers in Christ, took upon them, gladly, the name of Christ, or Christians, as they were called, because of their belief in Christ, who should come; and therefore, at this time, Moroni prayed that the cause of the Christians, and the freedom of the land might be favored.

46 And it came to pass that when he had poured out his soul to God, he gave all the land which was south of the land Desolation: yea, and in fine, all the land, both on the north and south, a chosen land, and the land of liberty.

47 And he said, Surely God shall not suffer that we, who are despised because we take upon us the name of Christ, shall be trodden down and destroyed, until we bring it upon us by our own trangressions.

48 And when Moroni had said these words, he went forth among the people, waving the rent of his garment in the air, that all might see the writing which he had written upon the rent, and crying with a loud voice, saying,

49 Behold, whosoever will maintain this title upon the land, let them come forth in the strength of the Lord, and enter into a covenant that they will maintain their rights, and their religion, that the Lord God may bless them.

50 And it came to pass that when Moroni had proclaimed these words, behold, the people came running together, with their armor girded about their loins, rending their garments in token, or as a covenant, that they would not forsake the Lord their God;

51 Or, in other words, if they should trangress the commandments of God, or fall into transgression, and be ashamed to take upon them the name of Christ, the Lord should rend them even as they had rent their garments.

52 Now this was the covenant which they made; and they cast their garments at the feet of Moroni, saying, We covenant with our God, that we shall be destroyed, even as our brethren in the land northward, if we shall fall into transgression;

53 Yea, he may cast us at the feet of our enemies, even as we have cast our garments at thy feet, to be trodden under foot, if we shall fall into transgression.

54 Moroni said unto them, Behold, we are a remnant of the seed of Jacob; yea, we are a remnant of the seed of Joseph, whose coat was rent by his brethren, into many pieces;

55 Yea, and now behold, let us remember to keep the commandments of God, or our garments shall be rent by our brethren, and we be cast into prison, or be sold, or be slain; yea, let us preserve our liberty, as a remnant of Joseph;

56 Yea, let us remember the words of Jacob, before his death; for behold he saw that a part of the remnant of the coat of Joseph was preserved, and had not decayed.

57 And he said, Even as this remnant of garment of my son hath been preserved, so shall a remnant of the seed of my sons be preserved by the hand of God, and be taken unto himself, while the remainder of the seed of Joseph shall perish, even as the remnant of his garment.

58 Now behold, this giveth my soul sorrow: nevertheless, my soul hath joy in my son, because that part of his seed which shall be taken unto God.

59 Now behold, this was the language of Jacob.

60 And now who knoweth but what the remnant of the seed of Joseph, which shall perish as his garment, are those who have dissented from us; yea, and even it shall be us, if we do not stand fast in the faith of Christ.

61 And now it came to pass that when Moroni had said these words, he went forth and also sent forth in all the parts of the land where there were dissensions, and gathered together all the people who were desirous to maintain their liberty, to stand against Amalickiah, and those who had dissented, who were called Amalickiahites.

62 And it came to pass that when Amalickiah saw that the people of Moroni were more numerous than the Amalickiahites; and he also saw that his people were doubtful concerning the justice of the cause in which they had undertaken; therefore, fearing that he should not gain the point, he took those of his people who would, and departed into the land of Nephi.

63 Now Moroni thought it was not expedient that the Lamanites should have any more strength; therefore he thought to cut off the people of Amalickiah, or to take them and bring them back, and put Amalickiah to death;

64 Yea, for he knew that they would stir up the Lamanites to anger against them, and cause them to come to battle against them; and this he knew that Amalickiah would do, that he might obtain his purposes:

65 Therefore Moroni thought it was expedient that he should take his armies, who had gathered themselves together, and armed themselves, and entered into a covenant to keep the peace:

66 And it came to pass that he took his army, and marched out into the wilderness, to cut off the course of Amalickiah in the wilderness.

67 And it came to pass that he did according to his desires, and marched forth into the wilderness, and headed the armies of Amalickiah.

68 And it came to pass that Amalickiah fled with a small number of his men, and the remainder were delivered up into the hands of Moroni, and were taken back into the land of Zarahemla.

69 Now Moroni being a man who was appointed by the chief judges and the voice of the people, therefore he had power according to his will, with the armies of the Nephites, to establish and to exercise authority over them.

70 And it came to pass that whosoever of the Amalickiahites that would not enter into a covenant to support the cause of freedom, that they might maintain a free government, he caused to be put to death; and there was but few who denied the covenant of freedom.

71 And it came to pass also, that he caused the title of liberty to be hoisted upon every tower which was in all the land, which was possessed by the Nephites; and thus Moroni planted the standard of liberty among the Nephites.

72 And they began to have peace again in the land; and thus they did maintain peace in the land, until nearly the end of the nineteenth year of the reign of the Judges.

73 And Helaman and the high priests did also maintain order in the church; yea, even for the space of four years, did they have much peace and rejoicing in the church.

74 And it came to pass that there were many who died, firmly believing that their souls were redeemed by the Lord Jesus Christ; thus they went out of the world rejoicing.

75 And there were some who died with fevers, which at some seasons of the year was very frequent in the land;

76 But not so much so with fevers, because of the excellent qualities of the many plants and roots which God had prepared, to remove the cause of diseases to which man was subject by the nature of the climate.

77 But there were many who died with old age; and those who died in the faith of Christ, are happy in him, as we must needs suppose.

78 Now we will return in our record, to Amalickiah and those who had fled with him into the wilderness: for behold, he had taken those who went with him, and went up into the land of Nephi, among the Lamanites, and did stir up the Lamanites to anger against the people of Nephi, insomuch that the king of the Lamanites, sent a proclamation throughout all his land, among all his people, that they should gather themselves together again, to go to battle against the Nephites.

79 And it came to pass that when the proclamation had gone forth among them, they were exceeding fraid; yea, they feared to displease the king, and they also feared to go to battle against the Nephites, lest they should lose their lives.

80 And it came to pass that they would not, or the more part of them, would not obey the commandments of the king.

81 And now it came to pass that the king was wroth, because of their disobedience; therefore he gave Amalickiah the command of that part of his army which was obedient unto his commands, and commanded him that he should go forth and compel them to arms.

82 Now behold, this was the desire of Amalickiah: for he being a very subtile man to do evil, therefore he laid the plan in his heart to dethrone the king of the Lamanites.

83 And now he had got the command of those parts of the Lamanites who were in favor of the king; and he sought to gain favor of those who were not obedient;

84 Therefore he went forward to the place which was called Onidah, for thither had all the Lamanites fled; for they discovered the army coming, and supposing that they were coming to destroy them, therefore they fled to Onidah, to the place of arms.

85 And they had appointed a man to be a king and a leader over them, being fixed in their minds with a determined resolution that they would not be subjected to go against the Nephites.

86 And it came to pass that they had gathered themselves together upon the top of the mount which was called Antipas in preparation to battle.

87 Now it was not Amalickiah’s intention to give them battle, according to the commandments of the king; but behold, it was his intention to gain favor with the armies of the Lamanites, that he might place himself at their head, and dethrone the king, and take possession of the kingdom.

88 And behold, it came to pass that he caused his army to pitch their tents in the valley which was near the mount Antipas.

89 And it came to pass that when it was night, he sent a secret embassy into the mount Antipas, desiring that the leader of those who were upon the mount, whose name was Lehonti, that he should come down to the foot of the mount, for he desired to speak with him.

90 And it came to pass that when Lehonti received the message, he durst not go down to the foot of the mount.

91 And it came to pass that Amalickiah sent again the second time, desiring him to come down. And it came to pass that Lehonti would not: and he sent again the third time.

92 And it came to pass that when Amalickiah found that he could not get Lehonti to come down off from the mount, he went up into the mount, nearly to Lehonti’s camp; and he sent again the fourth time, his message unto Lehonti, desiring that he would come down, and that he would bring his guards with him.

93 And it came to pass that when Lehonti had come down with his guards to Amalickiah, that Amalickiah desired him to come down with his army in the night time, and surround those men in their camp, over whom the king had given him command, and that he would deliver them up into Lehonti’s hands, if he would make him, (Amalickiah,) a second leader over the the whole army,

94 And it came to pass that Lehonti came down with his men, and surrounded the men of Amalickiah, so that before they awoke at the dawn of the day, they were surrounded by the armies of Lehonti.

95 And it came to pass that when they saw they were surrounded, they plead with Amalickiah that he would suffer them to fall in with their brethren, that they might not be destroyed.

96 Now this was the very thing which Amalickiah desired. And it came to pass that he delivered his men, contrary to the commands of the king.

97 Now this was the thing that Amalickiah desired, that he might accomplish his designs in dethroning the king.

98 Now it was the custom among the Lamanites, if their chief leader was killed, to appoint the second leader to be their chief leader.

99 Now it came to pass that Amalickiah caused that one of his servants should administer poison, by degrees to Lehonti, that he died.

100 Now when Lehonti was dead, the Lamanites appointed Amalickiah to be their leader and chief commander.

101 And it came to pass that Amalickiah marched with his armies (for he had gained his desires) to the land of Nephi, to the city of Nephi, which was the chief city.

102 And the king came out to meet him, with his guards: for he supposed that Amalickiah had fulfilled his commands, and that Amalickiah had gathered together so great an army to go against the Nephites to battle.

103 But behold, as the king came out to meet him, Amalickiah caused that his servants should go forth to meet the king.

104 And they went and bowed themselves before the king, as if to reverence him, because of his greatness.

105 And it came to pass that the king put forth his hand to raise them, as was the custom with the Lamanites, as a token of peace, which custom they had taken from the Nephites.

106 And it came to pass that when he had raised the first from the ground, behold he stabbed the king to the heart; and he fell to the earth.

107 Now the servants of the king fled; and the servants of Amalickiah raised a cry, saying, Behold the servants of the king have stabbed him to the heart, and he has fallen, and they have fled; behold, come and see.

108 And it came to pass that Amalickiah commanded that his armies should march forth, and see what had happened to the king:

109 And when they had come to the spot, and found the king lying in his gore, Amalickiah pretended to be wroth, and said, whosoever loved the king, let him go forth and pursue his servants, that they may be slain.

110 And it came to pass that when all they who loved the king, when they heard these words, came forth and pursued after the servants of the king.

111 Now when the servants of the king saw an army pursuing after them, they were frightened again, and fled into the wilderness, and came over in the land of Zarahemla, and joined the people of Ammon;

112 And the army which pursued after them, returned, having pursued after them in vain: and thus Amalickiah, by his fraud, gained the hearts of the people.

113 And it came to pass on the morrow, he entered the city Nephi, with his armies, and took possession of the city.

114 And now it came to pass that the queen, when she had heard that the king was slain: for Amalickiah had sent an embassy to the queen, informing her that the king had been slain by his servants; that he had pursued them with his army, but it was in vain, and they had made their escape,

115 Therefore when the queen had received this message, she sent unto Amalickiah, desiring him that he would spare the people of the city; and she also desired him that he should come in unto her; and she also desired him that he should bring witnesses with him, to testify concerning the death of the king.

116 And it came to pass that Amalickiah took the same servant that slew the king, and all they who were with him, and went in unto the queen, unto the place where she sat;

117 And they all testified unto her that the king was slain by his own servants; and they said also, They have fled; does not this testify against them?

118 And thus they satisfied the queen concerning the death of the king.

119 And it came to pass that Amalickiah sought the favor of the queen, and took her unto him to wife; and thus by his fraud, and by the assistance of his cunning servants, he obtained the kingdom;

120 Yea, he was acknowledged king throughout all the land, among all the people of the Lamanites, who were composed of the Lamanites, and the Lemuelites, and the Ishmaelites, and all the dissenters of the Nephites, from the reign of Nephi down to the present time.

121 Now these dissenters, having the same instruction and the same information of the Nephites; yea, having been instructed in the same knowledge of the Lord; nevertheless, it is strange to relate, not long after their dissensions, they became more hardened and impenitent, and more wild, wicked and ferocious, than the Lamanites;

122 Drinking in with the traditions of the Lamanites, giving way to indolence, and all manner of lasciviousness; yea, entirely forgetting the Lord their God.

123 And now it came to pass that as soon as Amalickiah had obtained the kingdom, he began to inspire the hearts of the Lamanites against the people of Nephi; yea, he did appoint men to speak unto the Lamanites from their towers, against the Nephites;

124 And thus he did inspire their hearts against the Nephites, insomuch, that in the latter end of the nineteenth year of the reign of the Judges, he having accomplished his designs thus far; yea, having been made king over the Lamanites, he sought also to reign over all the land;

125 Yea, and all the people who were in the land, the Nephites as well as the Lamanites, therefore he had accomplished his design, for he had hardened the hearts of the Lamanites, and blinded their minds, and stirred them up to anger, insomuch that he had gathered together a numerous host, to go to battle against the Nephites, for he was determined, because of the greatness of the number of his people, to overpower the Nephites, and to bring them into bondage;

126 And thus he did appoint chief captains of the Zoramites, they being the most acquainted with the strength of the Nephites, and their places of resort, and the weakest parts of their cities; therefore he appointed them to be chief captains over his armies.

127 And it came to pass that they took their camp, and moved forth towards the land of Zarahemla, in the wilderness.

128 Now it came to pass that while Amalickiah had thus been obtaining power by fraud and deceit, Moroni, on the other hand, had been preparing the minds of the people to be faithful unto the Lord their God;

129 Yea, he had been strengthening the armies of the Nephites, and erecting small forts, or places of resort; throwing up banks of earth round about to enclose his armies, and also building walls of stone to encircle them about, round about their cities, and the borders of their lands; yea, all round about the land;

130 And in their weakest fortifications, he did place the greater number of men; and thus he did fortify and strengthen the land which was possessed by the Nephites.

131 And thus he was preparing to support their liberty, their lands, their wives, and their children, and their peace, and that they might live unto the Lord their God, and that they might maintain that which was called by their enemies the cause of Christians.

132 And Moroni was a strong and a mighty man; he was a man of a perfect understanding; yea, a man that did not delight in bloodshed; a man whose soul did joy in the liberty and the freedom of his country, and his brethren from bondage and slavery;

133 Yea, a man whose heart did swell with thanksgiving to his God, for the many privileges and blessings which he bestowed upon his people; a man who did labor exceedingly for the welfare and safety of his people:

134 Yea, and he was a man who was firm in the faith of Christ, and he had sworn with an oath, to defend his people, his rights, and his country, and his religion, even to the loss of his blood.

135 Now the Nephites were taught to defend themselves against their enemies, even to the shedding of blood, if it were necessary;

136 Yea, and they were also taught never to give an offense; yea, and never to raise the sword, except it were against an enemy, except it were to preserve their lives;

137 And this was their faith, that by so doing, God would prosper them in the land; or in other words, if they were faithful in keeping the commandments of God, that he would prosper them in the land; yea, warn them to flee, or to prepare for war, according to their danger;

138 And also that God would make it known unto them, whither they should go to defend themselves against their enemies; and by so doing, the Lord would deliver them, and this was the faith of Moroni;

139 And his heart did glory in it; not in the shedding of blood, but in doing good, in preserving his people; yea, in keeping the commandments of God; yea, and resisting iniquity.

140 Yea, verily, verily I say unto you, if all men had been, and were, and ever would be, like unto Moroni, behold, the very powers of hell would have been shaken for ever; yea, the devil would never have power over the hearts of the children of men.

141 Behold, he was a man like unto Ammon, the son of Mosiah, yea, and even the other sons of Mosiah; yea, and also Alma and his sons, for they were all men of God.

142 Now behold, Helaman and his brethren were no less serviceable unto the people, than was Moroni; for they did preach the word of God, and they did baptize unto repentance, all men whosoever would harken unto their words.

143 And thus they went forth, and the people did humble themselves because of their words, insomuch that they were highly favored of the Lord; and thus they were free from wars and contentions among themselves; yea, even for the space of four years.

144 But as I have said in the latter end of the nineteenth; yea, notwithstanding their peace amongst themselves, they were compelled reluctantly to contend with their brethren, the Lamanites;

145 Yea, and in fine, their wars never did cease for the space of many years with the Lamanites, notwithstanding their much reluctance.

146 Now they were sorry to take up arms against the Lamanites, because they did not delight in the shedding of blood; yea, and this was not all; they were sorry to be the means of sending so many of their brethren out of this world into an eternal world unprepared to meet their God;

147 Nevertheless, they could not suffer to lay down their lives, that their wives and their children should be massacred by the barbarous cruelty of those who were once their brethren, yea, and had dissented from their church, and had left them, and had gone to destroy them, by joining the Lamanites;

148 Yea, they could not bear that their brethren should rejoice over the blood of the Nephites, so long as there were any who should keep the commandments of God, for the promise of the Lord was, if they should keep his commandments, they should prosper in the land.

149 And now it came to pass, in the eleventh month of the nineteenth year, on the tenth day of the month, the armies of the Lamanites were seen approaching towards the land of Ammonihah.

150 And behold, the city had been rebuilt, and Moroni had stationed an army by the borders of the city, and they had cast up dirt round about, to shield them from the arrows and the stones of the Lamanites: for behold, they fought with stones, and with arrows.

151 Behold, I said that the city of Ammonihah had been rebuilt. I say unto you, yea, that it was in part rebuilt, and because the Lamanites had destroyed it once because of the iniquity of the people, they supposed that it would again become an easy prey for them.

152 But behold, how great was their disappointment; for behold, the Nephites had dug up a ridge of earth round about them, which was so high that the Lamanites could not cast their stones and arrows at them, that they might take effect, neither could they come upon them, save it was by their place of entrance.

153 Now at this time, the chief captains of the Lamanites were astonished exceedingly, because of the wisdom of the Nephites in preparing their places of security.

154 Now the leaders of the Lamanites had supposed, because of the greatness of their numbers; yea, they supposed that they should be privileged to come upon them as they had hitherto done;

155 Yea, and they had also prepared themselves with shields, and with breastplates; and they had also prepared themselves with garments of skins; yea, very thick garments, to cover their nakedness.

156 And being thus prepared, they supposed that they should easily overpower and subject their brethren to the yoke of bondage, or slay and massacre them according to their pleasure.

157 But behold, to their uttermost astonishment, they were prepared for them, in a manner which never had been known among all the children of Lehi.

158 Now they were prepared for the Lamanites, to battle, after the manner of the instructions of Moroni.

159 And it came to pass that the Lamanites, or the Amalickiahites, were exceedingly astonished at their manner of preparation for war.

160 Now if King Amalickiah had come down out of the land of Nephi, at the head of his army, perhaps he would have caused the Lamanites to have attacked the Nephites at the city of Ammonihah; for behold, he did care not for the blood of his people.

161 But behold, Amalickiah did not come down himself to battle.

162 And behold, his chief captains durst not attack the Nephites at the city of Ammonihah, for Moroni had altered the management of affairs among the Nephites, insomuch that the Lamanites were disappointed in their places of retreat, and they could not come upon them;

163 Therefore they retreated into the wilderness, and took their camp, and marched towards the land of Noah, supposing that to be the next best place for them to come against the Nephites;

164 For they knew not that Moroni had fortified or had built forts of security for every city in all the land round about.

165 Therefore they marched forward to the land of Noah, with a firm determination; yea, their chief captains came forward, and took an oath that they would destroy the people of that city.

166 But behold, to their astonishment, the city of Noah, which had hitherto been a weak place, had now, by the means of Moroni, become strong; yea, even to exceed the strength of the city Ammonihah.

167 And now behold, this was wisdom in Moroni; for he had supposed that they would be frightened at the city of Ammonihah; and as the city of Noah had hitherto been the weakest part of the land, therefore they would march thither to battle; and thus it was, according to his desires.

168 And behold, Moroni had appointed Lehi to be chief captain over the men of that city; and it was that same Lehi who fought with the Lamanites in the valley on the east of the river Sidon.

169 And now behold, it came to pass, that when the Lamanites had found that Lehi commanded the city, they were again disappointed, for they feared Lehi exceedingly; nevertheless, their chief captains had sworn with an oath, to attack the city; therefore they brought up their armies.

170 Now behold, the Lamanites could not get into their forts of security, by any other way save by the entrance, because of the highness of the bank which had been thrown up, and the depth of the ditch which had been dug round about, save it were by the entrance.

171 And thus were the Nephites prepared to destroy all such as should attempt to climb up to enter the fort by any other way, by casting over stones and arrows at them.

172 Thus they were prepared; yea, a body of their most strong men, with their swords and their slings, to smite down all who should attempt to come into their place of security, by the place of entrance; and thus were they prepared to defend themselves against the Lamanites.

173 And it came to pass that the captains of the Lamanites brought up their armies before the place of entrance, and began to contend with the Nephites, to get into their place of security;

174 But behold, they were driven back from time to time, insomuch that they were slain, with an immense slaughter.

175 Now when they found that they could not obtain power over the Nephites by the pass, they began to dig down their banks of earth, that they might obtain a pass to their armies, that they might have an equal chance to fight;

176 But behold, in these attempts, they were swept off by the stones and the arrows which were thrown at them; and instead of filling up their ditches by pulling down the banks of earth, they were filled up in a measure, with their dead and wounded bodies.

177 Thus the Nephites had all power over their enemies; and thus the Lamanites did attempt to destroy the Nephites, until their chief captains were all slain;

178 Yea, and more than a thousand of the Lamanites were slain; while on the other hand, there was not a single soul of the Nephites which was slain.

179 There were about fifty who were wounded, who had been exposed to the arrows of the Lamanites through the pass, but they were shielded by their shields, and their breastplates, and their head-plates, insomuch that their wounds were upon their legs: many of which were very severe.

180 And it came to pass, that when the Lamanites saw that their chief captains were all slain, they fled into the wilderness.

181 And it came to pass that they returned to the land of Nephi, to inform their king, Amalickiah, who was a Nephite by birth, concerning their great loss.

182 And it came to pass that he was exceeding angry with his people, because he had not obtained his desire over the Nephites; he had not subjected them to the yoke of bondage;

183 Yea, he was exceeding wroth, and he did curse God, and also Moroni, and swearing with an oath that he would drink his blood; and this because Moroni had kept the commandments of God in preparing for the safety of his people.

184 And it came to pass, that on the other hand, the people of Nephi did thank the Lord their God, because of his matchless power in delivering them from the hands of their enemies.

185 And thus ended the nineteenth year of the reign of the Judges over the people of Nephi; yea, and there was continual peace among them, and exceeding great prosperity in the church, because of their heed and diligence which they gave unto the word of God, which was declared unto them by Helaman, and Shiblon, and Corianton, and Ammon, and his brethren, etc.;

186 Yea, and by all those who had been ordained by the holy order of God, being baptized unto repentance, and sent forth to preach among the people, etc.

Alma, Chapter 22

1 And now it came to pass that Moroni did not stop making preparations for war, or to defend his people against the Lamanites; for he caused that his armies should commence in the commencement of the twentieth year of the reign of the Judges, that they should commence in digging up heaps of earth round about all the cities, throughout all the land which was possessed by the Nephites;

2 And upon the top of these ridges of earth he caused that there should be timbers; yea, works of timbers built up to the height of a man, round about the cities.

3 And he caused that upon those works of timbers, there should be a frame of pickets built upon the timbers, round about; and they were strong and high; and he caused towers to be erected that overlooked those works of pickets;

4 And he caused places of security to be built upon those towers, that the stones and the arrows of the Lamanites could not hurt them.

5 And they were prepared, that they could cast stones from the top thereof, according to their pleasure and their strength, and slay him who should attempt to approach near the walls of the city.

6 Thus Moroni did prepare strongholds against the coming of their enemies, round about every city in all the land.

7 And it came to pass that Moroni caused that his armies should go forth into the east wilderness; yea, and they went forth, and drove all the Lamanites who were in the east wilderness into their own lands, which were south of the land of Zarahemla;

8 And the land of Nephi did run in a straight course from the east sea to the west.

9 And it came to pass that when Moroni had driven all the Lamanites out of the east wilderness, which was north of the lands of their own possessions, he caused that the inhabitants who were in the land of Zarahemla, and in the land round about, should go forth into the east wilderness, even to the borders, by the sea-shore, and possess the land.

10 And he also placed armies on the south, in the borders of their possessions, and caused them to erect fortifications that they might secure their armies and their people from the hands of their enemies.

11 And thus he cut off all the strongholds of the Lamanites, in the east wilderness: yea, and also on the west, fortifying the line between the Nephites and the Lamanites, between the land of Zarahemla and the land of Nephi; from the west sea, running by the head of the river Sidon;

12 The Nephites possessing all the land northward; yea, even all the land which was northward of the land Bountiful, according to their pleasure.

13 Thus Moroni, with his armies, which did increase daily, because of the assurance of protection which his works did bring forth unto them; therefore they did seek to cut off the strength and the power of the Lamanites, from off the lands of their possessions, that they should have no power upon the lands of their possessions.

14 And it came to pass that the Nephites began the foundation of a city; and they called the name of the city Moroni; and it was by the east sea; and it was on the south by the line of the possessions of the Lamanites.

15 And they also began a foundation for a city between the city of Moroni and the city of Aaron, joining the borders of Aaron and Moroni; and they called the name of the city, or the land, Nephihah.

16 And they also began, in that same year, to build many cities on the north; one in a particular manner which they called Lehi, which was in the north, by the borders of the sea-shore. And thus ended the twentieth year.

17 And in these prosperous circumstances were the people of Nephi, in the commencement of the twenty and first year of the reign of the Judges over the people of Nephi.

18 And they did prosper exceedingly, and they became exceeding rich; yea, and they did multiply, and wax strong in the land.

19 And thus we see how merciful and just are all the dealings of the Lord, to the fulfilling of all his words unto the children of men;

20 Yea, we can behold that his words are verified, even at this time, which he spake unto Lehi saying, Blessed art thou and thy children; and they shall be blessed; inasmuch as they shall keep my commandments, they shall prosper in the land.

21 But remember, inasmuch as they will not keep my commandments, they shall be cut off from the presence of the Lord.

22 And we see that these promises have been verified to the people of Nephi; for it has been their quarrelings and their contentions, yea, their murderings, and their plunderings, their idolatry, their whoredoms, and their abominations, which were among themselves, which brought upon them their wars and their destructions.

23 And those who were faithful in keeping the commandments of the Lord, were delivered at all times, whilst thousands of their wicked brethren have been consigned to bondage, or to perish by the sword, or to dwindle in unbelief, and mingle with the Lamanites.

24 But behold, there never was a happier time among the people of Nephi, since the days of Nephi, than in the days of Moroni; yea, even at this time, in the twenty and first year of the reign of the Judges.

25 And it came to pass that the twenty and second year of the reign of the Judges, also ended in peace; yea, and also the twenty and third year.

26 And it came to pass that in the commencement of the twenty and fourth year of the reign of the Judges, there would also have been peace among the people of Nephi, had it not been for a contention which took place among them concerning the land of Lehi, and the land of Morianton, which joined upon the borders of Lehi; both of which were on the borders by the sea-shore.

27 For behold, the people who possessed the land of Morianton did claim a part of the land of Lehi; therefore there began to be a warm contention between them, insomuch that the people of Morianton took up arms against their brethren, and they were determined by the sword to slay them.

28 But behold, the people who possessed the land of Lehi, fled to the camp of Moroni, and appealed unto him for assistance; for behold, they were not in the wrong.

29 And it came to pass that when the people of Morianton, who were led by a man whose name was Morianton, found that the people of Lehi had fled to the camp of Moroni, they were exceeding fearful lest the army of Moroni should come upon them, and destroy them;

30 Therefore, Morianton put it into their hearts that they should flee to the land which was northward, which was covered with large bodies of water, and take possession of the land which was northward.

31 And behold, they would have carried this plan into effect, (which would have been a cause to have been lamented,) but behold, Morianton, being a man of much passion, therefore he was angry with one of his maid-servants, and he fell upon her, and beat her much.

32 And it came to pass that she fled, and came over to the camp of Moroni, and told Moroni all things concerning the matter; and also concerning their intentions to flee into the land northward.

33 Now behold, the people who were in the land Bountiful, or rather Moroni, feared that they would hearken to the words of Morianton, and unite with his people, and thus he would obtain possession of those parts of the land, which would lay a foundation for serious consequences among the people of Nephi; yea, which consequences would lead to the overthrow of their liberty;

34 Therefore Moroni sent an army, with their camp, to head the people of Morianton, to stop their flight into the land northward.

35 And it came to pass that they did not head them, until they had come to the borders of the land Desolation: and there they did head them, by the narrow pass which led by the sea into the land northward; yea, by the sea, on the west, and on the east.

36 And it came to pass that the army which was sent by Moroni, which was led by a man whose name was Teancum, did meet the people of Morianton;

37 And so stubborn were the people of Morianton, (being inspired by his wickedness and his flattering words,) that a battle commenced between them, in which Teancum did slay Morianton, and defeat his army, and took them prisoners, and returned to the camp of Moroni.

38 And thus ended the twenty and fourth year of the reign of the Judges over the people of Nephi. And thus were the people of Morianton brought back.

39 And upon their covenanting to keep the peace, they were restored to the land of Morianton, and a union took place between them and the people of Lehi; and they were also restored to their lands.

40 And it came to pass that in the same year that the people of Nephi had peace restored unto them, that Nephihah, the second chief judge, died, having filled the judgment seat with perfect uprightness before God;

41 Nevertheless, he had refused Alma to take possession of those records and those things which were esteemed by Alma and his fathers to be most sacred; therefore Alma had conferred them upon his son Helaman.

42 Behold, it came to pass that the son of Nephihah was appointed to fill the judgment seat, in the stead of his father; yea, he was appointed chief judge, and governor over the people, with an oath, and sacred ordinance to judge righteously, and to keep the peace, and the freedom of the people, and to grant unto them their sacred privileges to worship the Lord their God;

43 Yea, to support and maintain the cause of God all his days, and to bring the wicked to justice, according to their crime. Now behold, his name was Pahoran.

44 And Pahoran did fill the seat of his father, and did commence his reign in the end of the twenty and fourth year, over the people of Nephi.

Alma, Chapter 23

1 And now it came to pass in the commencement of the twenty and fifth year of the reign of the Judges over the people of Nephi, they having established peace between the people of Lehi and the people of Morianton concerning their lands, and having commenced the twenty and fifth year in peace;

2 Nevertheless, they did not long maintain an entire peace in the land, for there began to be a contention among the people concerning the chief judge, Pahoran; for behold, there were a part of the people who desired that a few particular points of the law should be altered.

3 But behold, Pahoran would not alter, nor suffer the law to be altered; therefore he did not hearken to those who had sent in their voices with their petitions, concerning the altering of the law;

4 Therefore those who were desirous that the law should be altered, were angry with him, and desired that he should no longer be chief judge over the land; therefore there arose a warm dispute concerning the matter; but not unto bloodshed.

5 And it came to pass that those who were desirous that Pahoran should be dethroned from the judgment seat, were called king-men, for they were desirous that the law should be altered in a manner to overthrow the free government, and to establish a king over the land.

6 And those who were desirous that Pahoran should remain chief judge over the land, took upon them the name of freemen; and thus was the division among them; for the freemen had sworn or covenanted to maintain their rights, and the privileges of their religion, by a free government.

7 And it came to pass that this matter of their contention was settled, by the voice of the people.

8 And it came to pass that the voice of the people came in favor of the freemen, and Pahoran retained the judgment seat, which caused much rejoicing among the brethren of Pahoran, and also many of the people of liberty; who also put the king-men to silence, that they durst not oppose, but were obliged to maintain the cause of freedom.

9 Now those who were in favor of kings, were those of high birth; and they sought to be kings; and they were supported by those who sought power and authority over the people.

10 But behold, this was a critical time for such contentions to be among the people of Nephi; for behold, Amalickiah had again stirred up the hearts of the people of the Lamanites, against the people of the Nephites, and he was gathering together soldiers, from all parts of his land, and arming them, and preparing for war, with all diligence, for he had sworn to drink the blood of Moroni.

11 But behold, we shall see that his promise which he made, was rash; nevertheless, he did prepare himself and his armies, to come to battle against the Nephites.

12 Now his armies were not so great as they had hitherto been, because of the many thousands who had been slain by the hand of the Nephites;

13 But notwithstanding their great loss, Amalickiah had gathered together a wonderful great army, insomuch that he feared not to come down to the land of Zarahemla.

14 Yea, even Amalickiah did himself come down, at the head of the Lamanites.

15 And it was in the twenty and fifth year of the reign of the Judges; and it was at the same time that they had begun to settle the affairs of their contentions concerning the chief judge, Pahoran.

16 And it came to pass that when the men who were called king-men, had heard that the Lamanites were coming down to battle against them, they were glad in their hearts, and they refused to take up arms; for they were so wroth with the chief judge, and also with the people of liberty, that they would not take up arms to defend their country.

17 And it came to pass that when Moroni saw this, and also saw that the Lamanites were coming into the borders of the land, he was exceeding wroth, because of the stubbornness of those people, whom he had labored with so much diligence to preserve; yea, he was exceeding wroth; his soul was filled with anger against them.

18 And it came to pass that he sent a petition, with the voice of the people, unto the governor of the land, desiring that he should read it, and give him [Moroni] power to compel those dissenters to defend their country, or to put them to death;

19 For it was his first care to put an end to such contentions and dissensions among the people; for behold, this had been hitherto a cause of all their destruction.

20 And it came to pass that it was granted, according to the voice of the people.

21 And it came to pass that Moroni commanded that his army should go against those king-men, to pull down their pride and their nobility, and level them with the earth, or they should take up arms and support the cause of liberty.

22 And it came to pass that the armies did march forth against them; and they did pull down their pride and their nobility, insomuch, that as they did lift their weapons of war to fight against the men of Moroni, they were hewn down, and leveled to the earth.

23 And it came to pass that there were four thousand of those dissenters, who were hewn down by the sword; and those of their leaders who were not slain in battle, were taken and cast into prison, for there was no time for their trials at this period;

24 And the remainder of those dissenters, rather than to be smote down to the earth by the sword, yielded to the standard of liberty, and were compelled to hoist the title of liberty upon their towers, and in their cities, and to take up arms in defense of their country.

25 And thus Moroni put an end to those king-men, that there were not any known by the appellation of king-men; and thus he put an end to the stubbornness, and the pride of those people who professed the blood of nobility;

26 But they were brought down to humble themselves like unto their brethren, and to fight valiantly for their freedom from bondage.

27 Behold, it came to pass that while Moroni was thus breaking down the wars and contentions among his own people, and subjecting them to peace and civilization, and making regulations to prepare for war against the Lamanites, behold, the Lamanites had come into the land of Moroni, which was in the borders by the seashore.

28 And it came to pass that the Nephites were not sufficiently strong in the city of Moroni; therefore Amalickiah did drive them, slaying many.

29 And it came to pass that Amalickiah took possession of the city; yea, possession of all their fortifications.

30 And those who fled out of the city of Moroni, came to the city of Nephihah; and also the people of the city of Lehi gathered themselves together, and made preparations, and were ready to receive the Lamanites to battle.

31 But it came to pass that Amalickiah would not suffer the Lamanites to go against the city of Nephihah to battle, but kept them down by the sea-shore, leaving men in every city to maintain and defend it;

32 And thus he went on, taking possession of many cities: the city of Nephihah, and the city of Lehi, and the city of Morianton, and the city of Omner, and the city of Gid, and the city of Mulek, all of which were on the east borders, by the sea-shore.

33 And thus had the Lamanites obtained, by the cunning of Amalickiah, so many cities, by their numberless hosts, all of which were strongly fortified, after the manner of the fortifications of Moroni; all of which afforded strongholds for the Lamanites.

34 And it came to pass that they marched to the borders of the land Bountiful, driving the Nephites before them, and slaying many.

35 But it came to pass that they were met by Teancum, who had slain Morianton, and had headed his people in his flight.

36 And it came to pass that he headed Amalickiah also, as he was marching forth with his numerous army, that he might take possession of the land Bountiful, and also the land northward.

37 But behold, he met with a disappointment, by being repulsed by Teancum and his men, for they were great warriors: for every man of Teancum did exceed the Lamanites in their strength, and in their skill of war, insomuch that they did gain advantage over the Lamanites.

38 And it came to pass that they did harass them, insomuch that they did slay them even until it was dark.

39 And it came to pass that Teancum and his men did pitch their tents in the borders of the land Bountiful; and Amalickiah did pitch his tents in the borders on the beach by the sea-shore, and after this manner were they driven.

40 And it came to pass that when the night had come, Teancum and his servant stole forth and went out by night, and went into the camp of Amalickiah; and behold, sleep had overpowered them, because of their much fatigue, which was caused by the labors and heat of the day.

41 And it came to pass that Teancum stole privily into the tent of the king, and put a javelin to his heart; and he did cause the death of the king immediately, that he did not awake his servants.

42 And he returned again privily to his own camp, and behold, his men were asleep; and he awoke them, and told them all the things that he had done.

43 And he caused that his armies should stand in readiness, lest the Lamanites had awakened, and should come upon them.

44 And thus ended the twenty and fifth year of the reign of the Judges over the people of Nephi; and thus ended the days of Amalickiah.

Alma, Chapter 24

1 And now it came to pass in the twenty and sixth year of the reign of the Judges over the people of Nephi, behold, when the Lamanites awoke on the first morning of the first month, behold, they found Amalickiah was dead in his own tent; and they also saw that Teancum was ready to give them battle on that day.

2 And now when the Lamanites saw this, they were affrighted; and they abandoned their design in marching into the land northward, and retreated with all their army into the city of Mulek, and sought protection in their fortifications.

3 And it came to pass that the brother of Amalickiah was appointed king over the people; and his name was Ammoron; thus King Ammoron, the brother of King Amalickiah, was appointed to reign in his stead.

4 And it came to pass that he did command that his people should maintain those cities which they had taken by the shedding of blood; for they had not taken any cities, save they had lost much blood.

5 And now Teancum saw that the Lamanites were determined to maintain those cities which they had taken, and those parts of the land which they had obtained possession of;

6 And also seeing the enormity of their number, Teancum thought it was not expedient that he should attempt to attack them in their forts; but he kept his men round about, as if making preparations for war;

7 Yea, and truly he was preparing to defend himself against them, by casting up walls round about, and preparing places of resort.

8 And it came to pass that he kept thus preparing for war, until Moroni had sent a large number of men to strengthen his army;

9 And Moroni also sent orders unto him, that he should retain all the prisoners who fell into his hands; for as the Lamanites had taken many prisoners, that he should retain all the prisoners of the Lamanites, as a ransom for those whom the Lamanites had taken.

10 And he also sent orders unto him, that he should fortify the land Bountiful, and secure the narrow pass which led into the land northward, lest the Lamanites should obtain that point, and should have power to harass them on every side.

11 And Moroni also sent unto him, desiring him that he would be faithful in maintaining that quarter of the land, and that he would seek every opportunity to scourge the Lamanites in that quarter, as much as was in his power,

12 That perhaps he might take again, by stratagem or some other way, those cities which had been taken out of their hands; and that he also would fortify and strengthen the cities round about, which had not fallen into the hands of the Lamanites.

13 And he also said unto him, I would come unto you, but behold, the Lamanites are upon us in the borders of the land by the west sea; and behold, I go against them, therefore I can not come unto you.

14 Now the king (Ammoron) had departed out of the land of Zarahemla, and had made known unto the queen concerning the death of his brother, and had gathered together a large number of men, and had marched forth against the Nephites, on the borders by the west sea;

15 And thus he was endeavoring to harass the Nephites and to draw away a part of their forces to that part of the land, while he had commanded those whom he had left to possess the cities which he had taken, that they should also harass the Nephites on the borders by the east sea; and should take possession of their lands as much as it was in their power, according to the power of their armies.

16 And thus were the Nephites in those dangerous circumstances, in the ending of the twenty and sixth year of the reign of the Judges over the people of Nephi.

17 But behold, it came to pass in the twenty and seventh year of the reign of the Judges, that Teancum, by the command of Moroni, who had established armies to protect the south and west borders of the land, had begun his march towards the land Bountiful, that he might assist Teancum with his men, in retaking the cities which they had lost.

18 And it came to pass that Teancum had received orders to make an attack upon the city of Mulek, and retake it if it were possible.

19 And it came to pass that Teancum made preparations to make an attack upon the city of Mulek, and march forth with his army against the Lamanites; but he saw that it was impossible that he could overpower them while they were in their fortifications;

20 Therefore he abandoned his designs, and returned again to the city Bountiful, to wait for the coming of Moroni that he might receive strength to his army.

21 And it came to pass that Moroni did arrive with his army to the land of Bountiful, in the latter end of the twenty and seventh year of the reign of the Judges over the people of Nephi.

22 And in the commencement of the twenty and eighth year, Moroni and Teancum, and many of the chief captains, held a council of war, what they should do to cause the Lamanites to come out against them to battle;

23 Or that they might by some means, flatter them out of their strongholds, that they might gain advantage over them, and take again the city of Mulek.

24 And it came to pass that they sent embassies to the army of the Lamanites, which protected the city of Mulek, to their leader, whose name was Jacob, desiring him that he would come out with his armies to meet them upon the plains, between the two cities.

25 But behold, Jacob, who was a Zoramite, would not come out with his army to meet them upon the plains.

26 And it came to pass that Moroni, having no hopes of meeting them upon fair grounds, therefore he resolved upon a plan that he might decoy the Lamanites out of their strongholds.

27 Therefore he caused that Teancum should take a small number of men, and march down near the sea-shore; and Moroni and his army, by night, marched into the wilderness, on the west of the city Mulek;

28 And thus, on the morrow, when the guards of the Lamanites had discovered Teancum, they ran and told it unto Jacob, their leader.

29 And it came to pass that the armies of the Lamanites did march forth against Teancum, supposing by their numbers to overpower Teancum, because of the smallness of his numbers.

30 And as Teancum saw the armies of the Lamanites coming out against him, he began to retreat down by the sea-shore northward.

31 And it came to pass that when the Lamanites saw that he began to flee, they took courage and pursued them with vigor.

32 And while Teancum was thus leading away the Lamanites who were pursuing them in vain, behold, Moroni commanded that a part of his army who were with him, should march forth into the city, and take possession of it.

33 And thus they did, and slew all those who had been left to protect the city; yea, all those who would not yield up their weapons of war.

34 And thus Moroni had obtained possession of the city Mulek, with a part of his army, while he marched with the remainder to meet the Lamanites, when they should return from the pursuit of Teancum.

35 And it came to pass that the Lamanites did pursue Teancum until they came near the city Bountiful, and then they were met by Lehi, and a small army, which had been left to protect the city Bountiful.

36 And now behold, when the chief captains of the Lamanites had beheld Lehi, with his army, coming against them, they fled in much confusion, lest perhaps they should not obtain the city Mulek, before Lehi should overtake them; for they were wearied because of their march, and the men of Lehi were fresh.

37 Now the Lamanites did not know that Moroni had been in their rear with his army; and all they feared, was Lehi and his men.

38 Now Lehi was not desirous to overtake them, til they should meet Moroni and his army.

39 And it came to pass that before the Lamanites had retreated far, they were surrounded by the Nephites; by the men of Moroni on one hand, and the men of Lehi on the other, all of whom were fresh and full of strength; but the Lamanites were wearied, because of their long march.

40 And Moroni commanded his men that they should fall upon them, until they had given up their weapons of war.

41 And it came to pass that Jacob, being their leader, being also a Zoramite, and having an unconquerable spirit, he led the Lamanites forth to battle, with exceeding fury against Moroni.

42 Moroni being in their course of march, therefore Jacob was determined to slay them, and cut his way through to the city of Mulek.

43 But behold, Moroni and his men were more powerful; therefore they did not give way before the Lamanites.

44 And it came to pass that they fought on both hands with exceeding fury; and there were many slain on both sides; yea, and Moroni was wounded, and Jacob was killed.

45 And Lehi pressed upon their rear with such fury, with his strong men, that the Lamanites in the rear delivered up their weapons of war; and the remainder of them, being much confused, knew not whether to go or to strike.

46 Now Moroni seeing their confusion, he said unto them, If ye will bring forth your weapons of war, and deliver them up, behold we will forbear shedding your blood.

47 And it came to pass that when the Lamanites had heard these words, their chief captains, all those who were not slain, came forth and threw down their weapons of war at the feet of Moroni, and also commanded their men that they should do the same:

48 But behold, there were many that would not; and those who would not deliver up their swords, were taken and bound, and their weapons of war were taken from them, and they were compelled to march with their brethren forth into the land Bountiful.

49 And now the number of prisoners who were taken, exceeded more than the number of those who had been slain; yea, more than those who had been slain on both sides.

50 And it came to pass that they did set guards over the prisoners of the Lamanites, and did compel them to go forth and bury their dead; yea, and also the dead of the Nephites who were slain; and Moroni placed men over them to guard them while they should perform their labor.

51 And Moroni went to the city of Mulek with Lehi, and took command of the city, and gave it unto Lehi.

52 Now behold this Lehi was a man who had been with Moroni in the more part of all his battles; and he was a man like unto Moroni; and they rejoiced in each other’s safety; yea, they were beloved by each other, and also beloved by all the people of Nephi.

53 And it came to pass that after the Lamanites had finished burying their dead, and also the dead of the Nephites, they were marched back into the land Bountiful;

54 And Teancum, by the orders of Moroni, caused that they should commence laboring in digging a ditch round about the land, or the city Bountiful;

55 And he caused that they should build a breastwork of timbers upon the inner bank of the ditch; and they cast up dirt out of the ditch against the breastwork of timbers;

56 And thus they did cause the Lamanites to labor, until they had encircled the city of Bountiful round about with a strong wall of timbers and earth, to an exceeding height.

57 And this city became an exceeding stronghold ever after; and in this city they did guard the prisoners of the Lamanites; yea, even within a wall, which they had caused them to build with their own hands.

58 Now Moroni was compelled to cause the Lamanites to labor, because it was easy to guard them while at their labor; and he desired all his forces, when he should make an attack upon the Lamanites.

59 And it came to pass that Moroni had thus gained a victory over one of the greatest of the armies of the Lamanites, and had obtained possession of the city Mulek, which was one of the strongest holds of the Lamanites in the land of Nephi; and thus he had also built a stronghold to retain his prisoners.

60 And it came to pass that he did no more attempt a battle with the Lamanites in that year; but he did employ his men in preparing for war: yea, and in making fortifications to guard against the Lamanites; yea, and also delivering their women and their children from famine and affliction, and providing food for their armies.

61 And now it came to pass that the armies of the Lamanites, on the west sea, south, while in the absence of Moroni, on account of some intrigue amongst the Nephites, which caused dissensions amongst them, had gained some ground over the Nephites, yea, insomuch that they had obtained possession of a number of their cities in that part of the land;

62 And thus because of iniquity amongst themselves, yea, because of dissension and intrigue among themselves, they were placed in the most dangerous circumstances.

63 And now behold, I have somewhat to say concerning the people of Ammon, who, in the beginning were Lamanites; but by Ammon and his brethren, or rather by the power and word of God, they had been converted unto the Lord;

64 And they had been brought down into the land of Zarahemla, and had ever since been protected by the Nephites; and because of their oath, they had been kept from taking up arms against their brethren;

65 For they had taken an oath, that they never would shed blood more; and according to their oath, they would have perished; yea, they would have suffered themselves to have fallen into the hands of their brethren, had it not been for the pity and the exceeding love which Ammon and his brethren had had for them;

66 And for this cause, they were brought down into the land of Zarahemla; and they ever had been protected by the Nephites.

67 But it came to pass that when they saw the danger, and the many afflictions and tribulations which the Nephites bore for them, they were moved with compassion, and were desirous to take up arms in defense of their country.

68 But behold, as they were about to take their weapons of war, they were overpowered by the persuasions of Helaman and his brethren, for they were about to break the oath which they had made;

69 And Helaman feared lest by so doing, they should lose their souls; therefore all those who had entered into this covenant, were compelled to behold their brethren wade through their afflictions, in their dangerous circumstances, at this time.

70 But behold, it came to pass they had many sons, who had not entered into a covenant that they would not take their weapons of war to defend themselves against their enemies;

71 Therefore they did assemble themselves together at this time, as many as were able to take up arms; and they called themselves Nephites;

72 And they entered into a covenant, to fight for the liberty of the Nephites; yea, to protect the land unto the laying down of their lives;

73 Yea, even they covenanted that they never would give up their liberty, but they would fight in all cases to protect the Nephites and themselves from bondage.

74 Now behold, there were two thousand of those young men who entered into this covenant, and took their weapons of war to defend their country.

75 And now behold, as they never had hitherto been a disadvantage to the Nephites, they became now at this period of time also a great support, for they took their weapons of war, and they would that Helaman should be their leader.

76 And they were all young men, and they were exceeding valiant for courage, and also for strength and activity; but behold, this was not all: they were men who were true at all times in whatsoever thing they were entrusted;

77 Yea, they were men of truth and soberness, for they had been taught to keep the commandments of God, and to walk uprightly before him.

78 And now it came to pass that Helaman did march at the head of his two thousand stripling soldiers, to the support of the people in the borders of the land on the south by the west sea.

79 And thus ended the twenty and eighth year of the reign of the Judges over the people of Nephi, etc.

Alma, Chapter 25

1 And now it came to pass in the twenty and ninth year of the Judges, that Ammoron sent unto Moroni, desiring that he would exchange prisoners.

2 And it came to pass that Moroni felt to rejoice exceedingly at this request, for he desired the provisions which were impart for the support of the Lamanite prisoners, for the support of his own people; and he also desired his own people for the strengthening of his army.

3 Now the Lamanites had taken many women and children; and there was not a woman nor a child among all the prisoners of Moroni; or the prisoners whom Moroni had taken;

4 Therefore Moroni resolved upon a stratagem, to obtain as many prisoners of the Nephites from the Lamanites, as it were possible; therefore he wrote an epistle, and sent it by the servant of Ammoron, the same who had brought an epistle to Moroni.

5 Now these are the words which he wrote unto Ammoron, saying, Behold, Ammoron, I have written unto you somewhat concerning this war which ye have waged against my people, or rather which thy brother hath waged against them, and which ye are still determined to carry on after his death.

6 Behold I would tell you something concerning the justice of God, and the sword of his Almighty wrath, which doth hang over you, except ye repent and withdraw your armies into your own lands, or the lands of your possessions, which is the land of Nephi; yea, I would tell you these things, if ye were capable of hearkening unto them;

7 Yea, I would tell you concerning that awful hell that awaits to receive such murderers as thou and thy brother have been, except ye repent and withdraw your murderous purposes, and return with your armies to your own lands;

8 But as ye have once rejected these things, and have fought against the people of the Lord, even so I may expect you will do it again.

9 And now behold, we are prepared to receive you; yea, and except ye withdraw your purposes, behold, ye will pull down the wrath of that God whom you have rejected, upon you, even to your utter destruction;

10 But as the Lord liveth, our armies shall come upon you, except ye withdraw, and ye shall soon be visited with death, for we will retain our cities and our lands; yea, and we will maintain our religion and the cause of our God.

11 But behold, it supposeth me that I talk to you concerning these things in vain; or it supposeth me that thou art a child of hell; therefore, I will close my epistle, by telling you that I will not exchange prisoners, save it be on conditions that ye will deliver up a man, and his wife, and his children, for one prisoner; if this be the case that ye will do it, I will exchange.

12 And behold, if ye do not this, I will come against you with my armies; yea, even I will arm my women and my children, and I will come against you, and I will follow you even into your own land, which is the land of our first inheritance; yea, and it shall be blood for blood; yea, life for life; and I will give you battle, even until you are destroyed from off the face of the earth.

13 Behold, I am in my anger, and also my people; ye have sought to murder us, and we have only sought to defend ourselves.

14 But behold, if ye seek to destroy us more, we will seek to destroy you; yea, and we will seek our land, the lands of our first inheritance.

15 Now I close my epistle. I am Moroni; I am a leader of the people of the Nephites.

16 Now it came to pass that Ammoron, when he had received this epistle he was angry; and he wrote another epistle unto Moroni; and these are the words which he wrote, saying, I am Ammoron the king of the Lamanites; I am the brother of Amalickiah, whom ye have murdered.

17 Behold, I will avenge his blood upon you; yea, and I will come upon you with my armies, for I fear not your threatenings.

18 For behold, your fathers did wrong their brethren, insomuch that they did rob them of their right to the government, when it rightly belonged to them.

19 And now behold, if ye will lay down your arms, and subject yourselves to be governed by those to whom the government doth rightly belong, then will I cause that my people shall lay down their weapons, and shall be at war no more.

20 Behold, ye have breathed out many threatenings against me and my people; but behold, we fear not your threatenings;

21 Nevertheless, I will grant to exchange prisoners according to your request, gladly, that I may preserve my food for my men of war;

22 And we will wage a war which shall be eternal, either to the subjecting the Nephites to our authority, or to their eternal extinction.

23 And as concerning that God whom ye say we have rejected, behold, we know not such a being; neither do ye; but if it so be that there is such a being, we know not but that he hath made us as well as you;

24 And if it so be that there is a devil and a hell, behold, will he not send you there, to dwell with my brother, whom ye have murdered, whom ye have hinted that he hath gone to such a place? But behold, these things mattereth not.

25 I am Ammoron, and a descendant of Zoram, whom your fathers pressed and brought out of Jerusalem. And behold, now, I am a bold Lamanite.

26 Behold, this war hath been waged, to avenge their wrongs, and to maintain and to obtain their rights to the government; and I close my epistle to Moroni.

27 Now it came to pass that when Moroni had received this epistle, he was more angry, because he knew that Ammoron had a perfect knowledge of his fraud; yea, he knew that Ammoron knew that it was not a just cause that had caused him to wage a war against the people of Nephi.

28 And he said, Behold, I will not exchange prisoners with Ammoron, save he will withdraw his purpose, as I have stated in my epistle; for I will not grant unto him that he shall have any more power than what he hath got.

29 Behold, I know the place where the Lamanites doth guard my people, whom they have taken prisoners; and as Ammoron would not grant unto me mine epistle, behold, I will give unto him according to my words; yea, I will seek death among them, until they shall sue for peace.

30 And now it came to pass that when Moroni had said these words, he caused that a search should be made among his men, that perhaps he might find a man who was a descendant of Laman among them.

31 And it came to pass that they found one, whose name was Laman; and he was one of the servants of the king who was murdered by Amalickiah.

32 Now Moroni caused that Laman and a small number of his men, should go forth unto the guards who were over the Nephites.

33 Now the Nephites were guarded in the city of Gid; therefore Moroni appointed Laman, and caused that a small number of men should go with him.

34 And when it was evening, Laman went to the guards who were over the Nephites, and behold, they saw him coming, and they hailed him.

35 But he saith unto them, Fear not. Behold, I am a Lamanite. Behold we have escaped from the Nephites, and they sleepeth; and behold, we have taken of their wine, and brought with us.

36 Now when the Lamanites heard these words, they received him with joy. And they said unto him, Give us of your wine, that we may drink; we are glad that ye have thus taken wine with you, for we are weary.

37 But Laman said unto them, Let us keep of our wine, till we go against the Nephites to battle. But this saying only made them more desirous to drink of the wine.

38 For, said they, We are weary, therefore let us take of the wine, and by and by we shall receive wine for our rations, which will strengthen us to go against the Nephites. And Laman said unto them, You may do according to your desires.

39 And it came to pass that they did take of the wine freely, and it was pleasant to their taste; therefore they took of it more freely; and it was strong, having been prepared in its strength.

40 And it came to pass that they did drink and were merry, and by and by they were all drunken.

41 And now when Laman and his men saw that they were all drunken, and were in a deep sleep, they returned to Moroni, and told him all the things that had happened. And now this was according to the design of Moroni.

42 And Moroni had prepared his men with weapons of war; and he sent to the city of Gid, while the Lamanites were in a deep sleep, and drunken, and cast in the weapons of war in unto the prisoners, insomuch that they were all armed; yea, even to their women, and all those of their children, as many as were able to use a weapon of war; when Moroni had armed those prisoners.

43 And all those things were done in a profound silence. But had they awakened the Lamanites, behold they were drunken and the Nephites could have slain them.

44 But behold, this was not the desire of Moroni. He did not delight in murder or bloodshed; but he delighted in the saving of his people from destruction; and for this cause he might not bring upon him injustice, he would not fall upon the Lamanites and destroy them in their drunkenness.

45 But he had obtained his desires; for he had armed those prisoners of the Nephites who were within the wall of the city, and had given them power to gain possession of those parts which were within the walls;

46 And then he caused the men who were with him, to withdraw a pace from them, and surround the armies of the Lamanites.

47 Now behold, this was done in the night time, so that when the Lamanites awoke in the morning, they beheld that they were surrounded by the Nephites without, and that their prisoners were armed within.

48 And thus they saw that the Nephites had power over them; and in these circumstances they found that it was not expedient that they should fight with the Nephites;

49 Therefore their chief captains demanded their weapons of war, and they brought them forth, and cast them at the feet of the Nephites, pleading for mercy. Now behold, this was the desire of Moroni.

50 He took them prisoners of war, and took possession of the city, and caused that all the prisoners should be liberated, who were Nephites; and they did join the army of Moroni, and were a great strength to his army.

51 And it came to pass that he did cause the Lamanites whom he had taken prisoners, that they should commence a labor in strengthening the fortifications round about the city Gid.

52 And it came to pass that when he had fortified the city Gid according to his desires, he caused that his prisoners should be taken to the city Bountiful.

53 And he also guarded that city with an exceeding strong force.

54 And it came to pass that they did, notwithstanding all the intrigues of the Lamanites, keep and protect all the prisoners whom they had taken, and also maintain all the ground and the advantage which they had retaken.

55 And it came to pass that the Nephites began again to be victorious, and to reclaim their rights and their privileges.

56 Many times did the Lamanites attempt to encircle them about by night, but in these attempts they did lose many prisoners.

57 And many times did they attempt to administer of their wine to the Nephites, that they might destroy them with poison or with drunkenness.

58 But behold, the Nephites were not slow to remember the Lord their God, in this their times of affliction.

59 They could not be taken in their snares; yea, they would not partake of their wine; yea, they would not partake of wine, save they had firstly given to some of the Lamanite prisoners.

60 And they were thus cautious, that no poison should be administered among them; for if their wine would poison a Lamanite, it would also poison a Nephite; and thus they did try all their liquors.

61 And now it came to pass that it was expedient for Moroni to make preparations to attack the city Morianton.

62 For behold, the Lamanites had, by their labors, fortified the city of Morianton until it had become an exceeding stronghold; and they were continually bringing new forces into that city, and also new supplies of provisions.

63 And thus ended the twenty and ninth year of the reign of the Judges, over the people of Nephi.

Alma, Chapter 26

1 And now it came to pass in the commencement of the thirtieth year of the reign of the Judges, in the second day, on the first month, Moroni received an epistle from Helaman, stating the affairs of the people in that quarter of the land.

2 And these are the words which he wrote, saying, My dearly beloved brother, Moroni, as well in the Lord as in the tribulations of our warfare; behold, my beloved brother, I have somewhat to tell you concerning our warfare in this part of the land.

3 Behold, two thousand of the sons of those men whom Ammon brought down out of the land of Nephi.

4 Now ye have known that these were a descendant of Laman, who was the eldest son of our father Lehi.

5 Now I need not rehearse unto you concerning their traditions or their unbelief, for thou knowest concerning all these things; therefore it supposeth me that I tell you that two thousand of these young men have taken their weapons of war, and would that I should be their leader; and we have come forth to defend our country.

6 And now ye also know concerning the covenant which their fathers made, that they would not take up their weapons of war against their brethren, to shed blood.

7 But in the twenty and sixth year, when they saw our afflictions and our tribulations for them, they were about to break the covenant which they had made, and take up their weapons of war in our defense.

8 But I would not suffer them that they should break this covenant which they had made, supposing that God would strengthen us, insomuch that we should not suffer more because of the fulfilling the oath which they had taken.

9 But behold, here is one thing in which we may have great joy.

10 For behold, in the twenty and sixth year, I Helaman, did march at the head of these two thousand young men, to the city of Judea, to assist Antipus, whom ye had appointed a leader over the people of that part of the land.

11 And I did join my two thousand sons (for they are worthy to be called sons) to the army of Antipus; in which strength Antipus did rejoice exceedingly; for behold, his army had been reduced by the Lamanites because their forces had slain a vast number of our men; for which cause we have to mourn.

12 Nevertheless, we may console ourselves in this point: that they have died in the cause of their country and of their God, yea, and they are happy.

13 And the Lamanites had also retained many prisoners, all of whom are chief captains; for none other have they spared alive.

14 And we suppose that they are now at this time in the land of Nephi; it is so if they are not slain.

15 And now these are the cities which the Lamanites have obtained possession, by the shedding of the blood of so many of our valiant men: The land of Manti, or the city of Manti, and the city of Zeezrom, and the city of Cumeni, and the city of Antiparah.

16 And these are the cities which they possessed when I arrived at the city of Judea; and I found Antipus and his men toiling with their mights to fortify the city;

17 Yea, and they were depressed in body as well as in spirit; for they had fought valiantly by day, and toiled by night, to maintain their cities; and thus they had suffered great afflictions of every kind.

18 And now they were determined to conquer in this place, or die; therefore you may well suppose that this little force which I brought with me, yea, those sons of mine, gave them great hopes and much joy.

19 And now it came to pass that when the Lamanites saw that Antipus had received a greater strength to his army, they were compelled, by the orders of Ammoron, to not come against the city of Judea, or against us, to battle.

20 And thus were we favored of the Lord: for had they come upon us in this our weakness, they might have perhaps destroyed our little army; but thus were we preserved.

21 They were commanded by Ammoron to maintain those cities which they had taken. And thus ended the twenty and sixth year.

22 And in the commencement of the twenty and seventh year, we had prepared our city and ourselves for defense.

23 Now we were desirous that the Lamanites should come upon us; for we were not desirous to make an attack upon them in their strongholds.

24 And it came to pass that we kept spies out round about, to watch the movements of the Lamanites, that they might not pass us by night, nor by day, to make an attack upon our other cities, which were on the northward;

25 For we knew in those cities they were not sufficiently strong to meet them; therefore we were desirous, if they should pass by us, to fall upon them in their rear, and thus bring them up in the rear, at the same time they were met in the front.

26 We supposed that we could overpower them; but behold, we were disappointed in this our desire.

27 They durst not pass by us with their whole army; neither durst they with a part, lest they should not be sufficiently strong, and they should fall.

28 Neither durst they march down against the city of Zarahemla; neither durst they cross the head of Sidon, over to the city of Nephihah.

29 And thus, with their forces, they were determined to maintain those cities which they had taken.

30 And now it came to pass, in the second month of this year, there was brought unto us many provisions, from the fathers of those my two thousand sons.

31 And also there was sent two thousand men unto us, from the land of Zarahemla.

32 And thus we were prepared with ten thousand men, and provisions for them, and also for their wives, and their children.

33 And the Lamanites, thus seeing our forces increase daily, and provisions arrive for our support, they began to be fearful, and began to sally forth, if it were possible, to put an end to our receiving provisions and strength.

34 Now when we saw that the Lamanites began to grow uneasy on this wise, we were desirous to bring a stratagem into effect upon them:

35 Therefore Antipus ordered that I should march forth with my little sons, to a neighboring city, as if we were carrying provisions to a neighboring city.

36 And we were to march near the city of Antiparah, as if we were going to the city beyond, in the borders by the sea-shore.

37 And it came to pass that we did march forth, as if with our provisions, to go to that city.

38 And it came to pass that Antipus did march forth, with a part of his army, leaving the remainder to maintain the city.

39 But he did not march forth, until I had gone forth with my little army, and came near the city Antiparah.

40 And now in the city Antiparah, were stationed the strongest army of the Lamanites; yea, the most numerous.

41 And it came to pass that when they had been informed by their spies, they came forth with their army, and marched against us.

42 And it came to pass that we did flee before them, northward.

43 And thus we did lead away the most powerful army of the Lamanites; yea, even to a considerable distance, insomuch that when they saw the army of Antipus pursuing them, with their mights, they did not turn to the right nor to the left, but pursued their march in a straight course after us:

44 And, as we suppose, it was their intent to slay us before Antipus should overtake them, and this that they might not be surrounded by our people.

45 And now Antipus, beholding our danger, did speed the march of his army.

46 But behold, it was night; therefore they did not overtake us, neither did Antipus overtake them; therefore we did camp for the night.

47 And it came to pass that before the dawn of the morning, behold, the Lamanites were pursuing us.

48 Now we were not sufficiently strong to contend with them; yea, I would not suffer that my little sons should fall into their hands; therefore we did continue our march; and we took our march into the wilderness.

49 Now they durst now turn to the right nor to the left, lest they should be surrounded: neither would I turn to the right or to the left, lest they should overtake me, and we could not stand against them, but be slain, and they would make their escape; and thus we did flee all that day into the wilderness, even until it was dark.

50 And it came to pass that again when the light of the morning came, we saw the Lamanites upon us, and we did flee before them.

51 But it came to pass that they did not pursue us far, before they halted; and it was in the morning of the third day, on the seventh month.

52 And now whether they were were overtaken by Antipus, we knew not; but I said unto my men, Behold, we know not but they have halted for the purpose that we should come against them, that they might catch us in their snare; therefore what say ye, my sons, will ye go against them to battle?

53 And now I say unto you my beloved brother, Moroni, that never had I seen so great courage, nay, not amongst all the Nephites.

54 For as I had ever called them my sons, (for they were all of them very young,) even so they said unto me, Father, behold, our God is with us, and he will not suffer that we shall fall; then let us go forth;

55 We would not slay our brethren, if they would let us alone; therefore let us go, lest they should overpower the army of Antipus.

56 Now they never had fought, yet they did not fear death: and they did think more upon the liberty of their fathers, than they did upon their lives; yea, they had been taught by their mothers, that if they did not doubt, that God would deliver them.

57 And they rehearsed unto me the words of their mothers, saying, We do not doubt our mothers knew.

58 And it came to pass that I did return with my two thousand, against these Lamanites who had pursued us.

59 And now behold, the armies of Antipus had overtaken them, and a terrible battle had commenced.

60 The army of Antipus being weary, because of their long march in so short a space of time, were about to fall into the hands of the Lamanites; and had I not returned with my two thousand, they would have obtained their purpose;

61 For Antipus had fallen by the sword, and many of his leaders, because of their weariness, which was occasioned by the speed of their march; therefore the men of Antipus being confused, because of the fall of their leaders, began to give way before the Lamanites.

62 And it came to pass that the Lamanites took courage, and began to pursue them; and thus were the Lamanites pursuing them with great vigor, when Helaman came upon their rear with his two thousand, and began to slay them exceedingly, insomuch that the whole army of the Lamanites halted, and turned upon Helaman.

63 Now when the people of Antipus saw that the Lamanites had turned them about, they gathered together their men, and came again upon the rear of the Lamanites.

64 And now it came to pass that we, the people of Nephi, the people of Antipus, and I with my two thousand, did surround the Lamanites, and did slay them; yea, insomuch that they were compelled to deliver up their weapons of war, and also themselves as prisoners of war.

65 And now it came to pass that when they had surrendered themselves up unto us, behold, I numbered those young men who had fought with me, fearing lest there were many of them slain.

66 But behold, to my great joy, there had not one soul of them fallen to the earth; yea, and they had fought as if with the strength of God; yea, never were men known to have fought with such miraculous strength;

67 And with such mighty power did they fall upon the Lamanites, that they did frighten them; and for this cause did the Lamanites deliver themselves up as prisoners of war.

68 And as we had no place for our prisoners, that we could guard them to keep them from the armies of the Lamanites, therefore we sent them to the land of Zarahemla, and a part of those men who were not slain of Antipus, with them;

69 And the remainder I took and joined them to my stripling Ammonites, and took our march back to the city of Judea.

70 And now it came to pass that I received an epistle from Ammoron, the king, stating that if I would deliver up those prisoners of war whom we had taken, that he would deliver up the city of Antiparah unto us.

71 But I sent an epistle unto the king, that we were sure our forces were sufficient to take the city of Antiparah by our force; and by delivering up the prisoners for that city, we should suppose ourselves unwise, and that we would only deliver up our prisoners on exchange.

72 And Ammoron refused mine epistle, for he would not exchange prisoners; therefore we began to make preparations to go against the city of Antiparah.

73 But the people of Antiparah did leave the city, and fled to their other cities which they had possession of, to fortify them; and thus the city of Antiparah fell into our hands.

74 And thus ended the twenty and eighth year of the reign of the Judges.

75 And it came to pass that in the commencement of the twenty and ninth year, we received a supply of provisions, and also an addition to our army, from the land of Zarahemla, and from the land round about, to the number of six thousand men, besides sixty of the sons of the Ammonites, who had come to join their brethren, my little band of two thousand.

76 And now behold, we were strong; yea, and we had also a plenty of provisions brought unto us.

77 And it came to pass that it was our desire to wage a battle with the army which was placed to protect the city of Cumeni.

78 And now behold, I will shew unto you that we soon accomplished our desire; yea, with our strong force, or with a part of our strong force, we did surround, by night, the city Cumeni, a little before they were to receive a supply of provisions.

79 And it came to pass that we did camp round about the city for many nights; but we did sleep upon our swords, and keep guards, that the Lamanites could not come upon us by night, and slay us, which they attempted many times; but as many times as they attempted this, their blood was spilt.

80 At length their provisions did arrive, and they were about to enter the city by night.

81 And we, instead of being Lamanites, were Nephites; therefore, we did take them and their provisions.

82 And notwithstanding the Lamanites being cut off from their support after this manner, they were still determined to maintain the city;

83 Therefore it became expedient that we should take those provisions and send them to Judea and our prisoners to the land of Zarahemla.

84 And it came to pass that not many days had passed away, before the Lamanites began to lose all hopes of succor; therefore they yielded up the city into our hands; and thus we had accomplished our designs, in obtaining the city Cumeni.

85 But it came to pass that our prisoners were so numerous, that notwithstanding the enormity of our numbers, we were obliged to employ all our force to keep them, or to put them to death.

86 For behold they would break out in great numbers, and would fight with stones, and with clubs, or whatsoever things they could get into their hands, insomuch that we did slay upwards of two thousand of them, after they had surrendered themselves prisoners of war;

87 Therefore it became expedient for us, that we should put an end to their lives, or guard them, sword in hand, down to the land of Zarahemla;

88 And also our provisions were not any more than sufficient for our own people, notwithstanding that which we had taken from the Lamanites.

89 And now, in those critical circumstances, it became a very serious matter to determine concerning these prisoners of war, nevertheless, we did resolve to send them down to the land of Zarahemla;

90 Therefore we selected a part of our men, and gave them charge over our prisoners, to go down to the land of Zarahemla. But it came to pass that on the morrow, they did return.

91 And now behold, we did not inquire of them concerning the prisoners; for behold, the Lamanites were upon us, and they returned in season to save us from falling into their hands.

92 For behold, Ammoron had sent to their support a new supply of provisions, and also a numerous army of men.

93 And it came to pass that those men whom we sent with the prisoners, did arrive in season to check them, as they were about to overpower us.

94 But behold, my little band of two thousand and sixty, fought most desperately; yea, they were firm before the Lamanites, and did administer death unto all those who opposed them;

95 And as the remainder of our army were about to give way before the Lamanites, behold, those two thousand and sixty were firm and undaunted; yea, and they did obey and observe to perform every word of command with exactness;

96 Yea, and even according to their faith, it was done unto them; and I did remember the words which they said unto me that their mothers had taught them.

97 And now behold, it was these, my sons, and those men who had been selected to convey the prisoners, to whom we owe this great victory; for it was they who did beat the Lamanites; therefore they were driven back to the city of Manti.

98 And we retained our city Cumeni, and were not all destroyed by the sword; nevertheless, we had suffered great loss.

99 And it came to pass that after the Lamanites had fled, I immediately gave orders that my men who had been wounded should be taken from among the dead, and caused that their wounds should be dressed.

100 And it came to pass that there were two hundred, out of my two thousand and sixty, who had fainted because of the loss of blood;

101 Nevertheless, according to the goodness of God, and to our great astonishment, and also the joy of our whole army, there was not one soul of them who did perish; yea, and neither was there one soul among them who had not received many wounds.

102 And now, their preservation was astonishing to our whole army; yea, that they should be spared, while there was a thousand of our brethren who were slain.

103 And we do justly ascribe it to the miraculous power of God, because of their exceeding faith in that which they had been taught to believe, that there was a just God; and whosoever did not doubt, that they should be preserved by his marvelous power.

104 Now this was the faith of these of whom I have spoken; they are young, and their minds are firm; and they do put their trust in God continually.

105 And now it came to pass that after we had thus taken care of our wounded men, and had buried our dead, and also the dead of the Lamanites, who were many, behold, we did inquire of Gid concerning the prisoners whom they had started to go down to the land of Zarahemla with.

106 Now Gid was the chief captain over the band which was appointed to guard them down to the land.

107 And now, these are the words which Gid said unto me, Behold, we did start to go down to the land of Zarahemla with our prisoners.

108 And it came to pass that we did meet the spies of our armies, who had been sent out to watch the camp of the Lamanites.

109 And they cried unto us, saying, Behold, the armies of the Lamanites are marching towards the city of Cumeni; and behold, they will fall upon them, yea, and will destroy our people.

110 And it came to pass that our prisoners did hear their cries, which caused them to take courage; and they did rise up in rebellion against us.

111 And it came to pass because of their rebellion, we did cause that our swords should come upon them.

112 And it came to pass that they did, in a body, run upon our swords, in the which, the greater number of them were slain; and the remainder of them broke through and fled from us.

113 And behold, when they had fled, and we could not overtake them, we took our march with speed towards the city Cumeni; and behold, we did arrive in time that we might assist our brethren in preserving the city.

114 And behold, we are again delivered out of the hands of our enemies.

115 And blessed is the name of our God: for behold, it is he that has delivered us; yea, that has done this great thing for us.

116 Now it came to pass that when I, Helaman, had heard these words of Gid, I was filled with exceeding joy, because of the goodness of God in preserving us, that we might not all perish;

117 Yea, and I trust that the souls of them who have been slain, have entered into the rest of their God.

118 And behold, now it came to pass that our next object was to obtain the city of Manti; but behold, there was no way that we could lead them out of the city, by our small bands.

119 For behold they remembered that which we had hitherto done; therefore we could not decoy them away from their strongholds;

120 And they were so much more numerous than was our army, that we durst not go forth and attack them in their strongholds.

121 Yea, and it became expedient that we should employ our men, to the maintaining those parts of the land, of the which we had retained of our possessions;

122 Therefore it became expedient that we should wait, that we might receive more strength from the land of Zarahemla, and also a new supply of provisions.

123 And it came to pass that I thus did send an embassy to the governor of our land, to acquaint him concerning the affairs of our people.

124 And it came to pass that we did wait to receive provisions and strength, from the land of Zarahemla.

125 But behold, this did not profit us but little: for the Lamanites were also receiving great strength, from day to day, and also many provisions; and thus were our circumstances at this period of time.

126 And the Lamanites were sallying forth against us, from time to time, resolving by stratagem to destroy us; nevertheless, we could not come to battle with them, because of their retreats and their strongholds.

127 And it came to pass that we did wait in these difficult circumstances, for the space of many months, even until we were about to perish for the want of food.

128 But it came to pass that we did receive food, which was guarded to us by an army of two thousand men, to our assistance;

129 And this is all the assistance which we did receive, to defend ourselves and our country from falling into the hands of our enemies; yea, to contend with an enemy which was innumerable.

130 And now the cause of these our embarrassments, or the cause why they did not send more strength unto us, we knew not; therefore we were grieved, and also filled with fear, lest by any means the judgments of God should come upon our land, to our overthrow and utter destruction;

131 Therefore we did pour out our souls in prayer to God, that he would strengthen us and deliver us out of the hands of our enemies; yea, and also give us strength, that we might retain our cities, and our lands, and our possessions, for the support of our people.

132 Yea, and it came to pass that the Lord our God did visit us with assurances, that he would deliver us; yea, insomuch that he did speak peace to our souls, and did grant unto us great faith, and did cause us that we should hope for our deliverance in him;

133 And we did take courage with our small force which we had received, and were fixed with a determination to conquer our enemies, and to maintain our lands, and our possessions, and our wives, and our children, and the cause of our liberty.

134 And thus we did go forth with all our might against the Lamanites, who were in the city of Manti; and we did pitch our tents by the wilderness side, which was near to the city.

135 And it came to pass that on the morrow, that when the Lamanites saw that we were in the borders by the wilderness which was near the city, that they sent out their spies round about us, that they might discover the number and the strength of our army.

136 And it came to pass that when they saw that we were not strong, according to our numbers, and fearing that we should cut them off from their support, except they should come out to battle against us, and kill us,

137 And also supposing that they could easily destroy us with their numerous hosts, therefore they began to make preparations to come out against us to battle.

138 And when we saw that they were making preparations to come out against us, behold, I caused that Gid, with a small number of men, should secrete himself in the wilderness, and also that Teomner should, with a small number of men, secrete themselves also in the wilderness.

139 Now Gid and his men were on the right, and the others on the left; and when they had thus secreted themselves, behold, I remained with the remainder of my army, in that same place where we had first pitched our tents, against the time that the Lamanites should come out to battle.

140 And it came to pass that the Lamanites did come out with their numerous army against us.

141 And when they had come and were about to fall upon us with the sword, I caused that my men, those who were with me, should retreat into the wilderness.

142 And it came to pass that the Lamanites did follow after us with great speed, for they were exceedingly desirous to overtake us, that they might slay us; therefore they did follow us into the wilderness;

143 And we did pass by in the midst of Gid and Teomner, insomuch that they were not discovered by the Lamanites.

144 And it came to pass that when the Lamanites had passed by, or when the army had passed by, Gid and Teomner did rise up from their secret places, and did cut off the spies of the Lamanites, that they should not return to the city.

145 And it came to pass that when they had cut them off, they ran to the city, and fell upon the guards who were left to guard the city, insomuch that they did destroy them, and did take possession of the city.

146 Now this was done because the Lamanites did suffer their whole army, save a few guards only, to be led away into the wilderness.

147 And it came to pass that Gid and Teomner, by this means, had obtained possession of their strongholds.

148 And it came to pass that we took our course, after having traveled much in the wilderness, towards the land of Zarahemla.

149 And when the Lamanites saw that they were marching towards the land of Zarahemla, they were exceeding afraid, lest there was a plan laid to lead them on to destruction; therefore they began to retreat into the wilderness again, yea, even back by the same way which they had come.

150 And behold, it was night, and they did pitch their tents; for the chief captains of the Lamanites had supposed that the Nephites were weary, because of their march; and supposing that they had driven their whole army, therefore they took no thought concerning the one city of Manti.

151 Now it came to pass that when it was night, that I caused that my men should not sleep, but that they should march forward by another way, towards the land of Manti.

152 And because of this our march in the night time, behold, on the morrow, we were beyond the Lam