Księga Mormona 08 – Księga Mosjasza (Mos)

 

 

 

 

Księga Mosjasza

ROZDZIAŁ 1

1 A teraz nie było więcej sprzeczek we wszystkich ziemiach Zarahemli, pośród całego ludu, który należał do króla Beniamina, tak że król Beniamin przez cały czas swego życia pozostawał bezustanny.

2 I stało się, że miał trzech synów; i nazwał ich imiona: Mosjasz, Helorum i Helaman.

3 I sprawił, że oni powinni być nauczeni we wszystkich językach ojców swoich, aby przez to stali się ludźmi rozumnymi; i że oni mogą wiedzieć o proroctwach, które zostały wypowiedziane przez usta ich przodków, które zostały uratowane z ręki Pana.

4 I nauczał ich także o zapisach, które były wygrawerowane na tablicach z mosiądzu, mówiąc: Moi synowie, chciałbym, abyście pamiętali, że gdyby nie te tablice, które zawierają te zapiski i te przykazania, musieliśmy cierpieć w ignorancji, nawet w obecnym czasie, nie znając tajemnic Boga:

5 Nie było bowiem możliwe, aby nasz ojciec, Lehi, pamiętał o tych wszystkich rzeczach, aby nauczył ich swoich dzieci, z wyjątkiem pomocy tych tablic:

6 Ponieważ był nauczany w języku Egipcjan, dlatego mógł czytać te ryciny i uczyć je swoim dzieciom, aby przez to mogli uczyć je swoim dzieciom i wypełniać przykazania Boże aż do tego czasu. czas.

7 Mówię wam, synowie moi, gdyby nie te rzeczy, które były zachowane i zachowane ręką Boga, abyśmy mogli czytać i rozumieć Jego tajemnice, i zawsze mieć przykazania Jego przed naszymi oczyma, że ​​nawet nasze ojcowie zmniejszyliby się w niewiary,

8 Powinniśmy być podobni do naszych braci, do Lamanitów, którzy nic o tym nie wiedzą, a nawet nie wierzą im, kiedy ich się naucza, z powodu tradycji ich ojców, które nie są właściwe.

9 O synowie moi, chciałbym, abyście pamiętali, że te słowa są prawdziwe; a także, że te zapisy są prawdziwe.

10 A oto i tablice Nefiego, które zawierają zapiski i słowa ojców naszych od czasu, gdy opuścili Jeruzalem, aż dotąd; i są one prawdziwe; i możemy poznać ich pewność, ponieważ mamy je na naszych oczach.

11 A teraz, moi synowie, chciałbym, abyście pamiętali, aby ich pilnie przeszukiwać, abyście przez to zyskali;

12 I chciałbym, abyście zachowali przykazania Boże, abyście prosperowali w kraju, zgodnie z obietnicami, które Pan uczynił naszym ojcom.

13 I jeszcze wiele rzeczy uczył król Beniamin swoim synom, które nie są zapisane w tej książce.

14 I stało się, gdy król Beniamin położył kres nauczaniu swoich synów, że się starał; i zobaczył, że wkrótce musi pójść drogą całej ziemi; dlatego uważał za celowe, aby przyznał królestwo jednemu ze swoich synów.

15 Przetoż kazał mu postawić Mosjasza; a te są słowa, które mu rzekł, mówiąc: Synu mój, chciałbym, abyście głosili w całej tej ziemi, pośród całego tego ludu, albo ludu Zarahemli, i ludu Mosjasza, który mieszka w tym ziemi, aby przez to mogli być zebrani razem:

16 Bo nazajutrz oznajmię temu ludowi memu, z ust moich moich, żeś król i władca nad tym ludem, którego nam dał Pan, Bóg nasz.

17 Nadto nadam temu ludowi imię, aby przez nie odróżniali się od wszystkiego ludu, który wywiódł Pan Bóg z ziemi Jeruzalemskiej; i to robię, ponieważ oni byli pilnym ludem przestrzegającym przykazań Pana.

18 I daję im imię, które nigdy nie będzie zgładzone, chyba że będzie przez występek.

19 Tak, a powiadam wam, że jeśli ten wielce uprzywilejowany lud Pański popadnie w przestępstwo, i stanie się ludem złym i cudzołożnym, że je wyda Pan, przez to stają się słabi, jak ich bracia;

20 I nie zachowa ich więcej dzięki swej niezrównanej i cudownej mocy, tak jak dotąd zachował naszych ojców.

21 Albowiem powiadam wam, że gdyby nie wyciągnął ramienia w obronie naszych ojców, musieli wpaść w ręce Lamanitów i stać się ofiarami ich nienawiści.

22 I stało się, gdy król Benjamin położył kres tym słowom synowi swemu, że go oskarżył o wszystkie sprawy królestwa.

23 Co więcej, dał mu też zarzut dotyczący zapisków, które zostały wyryte na tablicach z mosiądzu; a także płyty Nefiego;

24 A także miecz Labana i kula lub dyrektor, który prowadził naszych przodków przez pustynię, który został przygotowany ręką Pańską, aby w ten sposób mogli być poprowadzeni, każdy według posłuchu i staranności, którą oni dał mu.

25 Przetoż, jako byli niewierni, nie prosili się ani nie rozwijają w drodze, lecz zostali odepchnięci, i przynaglali na nich niezadowolenie Boga;

26 A przetoż dotknęli się głodem i uciskiem utrapienia, aby je pobudzić na pamiątkę swego obowiązku.

27 I stało się, że Mosjasz odszedł i uczynił tak, jak mu polecił jego ojciec, i ogłosił całemu ludowi, który był w ziemi Zarahemli, że w ten sposób mogą się zgromadzić, pójść do świątyni, słuchajcie słów, które miał do nich mówić jego ojciec.

28 I stało się tak, gdy był rozkazał mu Mojżesz, jako mu był rozkazał ojciec jego, i obwieścił wszystko po wszystkiej ziemi, że się lud zgromadził po wszystkiej ziemi, aby wstąpili do świątyni, aby usłyszeli słowa, które król Beniamin powinien im przekazać.

29 I było ich wielu, i tak wielu ich nie liczyło; albowiem rozmnożyły się nadzwyczajnie i stały się wielkie w ziemi.

30 I wzięli pierwociny ze swoich trzód, aby składali ofiary i całopalenia według Prawa Mojżeszowego;

31 A także, aby dziękować Panu, Bogu swemu, który ich wyprowadził z ziemi Jerozolimskiej, i który wybawił ich z rąk nieprzyjaciół swoich, i wyznaczył sprawiedliwych ludzi, aby byli ich nauczycielami. także, sprawiedliwy człowiek, który będzie ich królem,

32 Który ustanowił pokój w ziemi Zarahemla, i który nauczył ich przestrzegać przykazań Bożych, aby się radowali i napełnieni miłością do Boga i wszystkich ludzi.

33 A gdy przyszli do świątyni, rozbili namioty swoje, każdy według familii swojej, składając się z żony swojej, i z synów swoich, iz córek swoich, iz synów ich, iz córek ich; od najstarszego do najmłodszego, każda rodzina jest oddzielna, jedna od drugiej;

34 I rozbili namioty swoje po przybytku, każdy mający namiot z drzwiami jego do świątyni, aby w ten sposób mogli pozostać w namiotach swoich, i usłyszeli słowa, które do nich mówił król Beniamin;

35 Albowiem tak wielki lud, którego nie mógł nauczyć król Beniamin w murach świątyni; dlatego wzniósł wieżę; aby jego lud usłyszał słowa, które powinien im przekazać.

36 I stało się, że zaczął mówić do ludu swego od wieży; i nie mogli usłyszeć Jego słów z powodu wielkości tłumu;

37 Dlatego spowodował, że słowa, które wypowiedział, powinny być spisane i wysłane przez tych, którzy nie są pod wpływem Jego głosu, aby mogli również otrzymać Jego słowa.

38 To są słowa, które On rzekł i które napisano, mówiąc: Bracia moi, wszyscy zgromadzili się razem, wy, którzy słuchacie słów moich, które dziś wam powiem:

39 Albowiem nie rozkazałem wam, abyście przyszli tu, aby błaźnić się słowami, które ja będę mówić, ale abyście słuchali mnie, i otworzyli uszy wasze, abyście słuchali, i serca wasze, abyście rozumieli, i umysły wasze, tajemnice Boga mogą być rozwinięte według twojego poglądu.

40 Nie rozkazałem wam, abyście tu przyszli, abyście się mnie bali, albo abyście pomyśleli, że ja sam jestem więcej niż śmiertelnym człowiekiem;

41 Lecz ja jestem podobny jak wy, podporządkowany wszelkiego rodzaju słabościom w ciele i umyśle;

42 Lecz jak zostałem wybrany przez ten naród i zostałem konsekrowany przez mojego ojca, i zostałem dotknięty przez rękę Pana, abym był władcą i królem nad tym ludem; zachował się i zachował dzięki swej niezrównanej mocy, aby służyć ci z całą mocą, umysłem i mocą, jaką mi Pan dał;

43 Mówię wam, że tak jak ja cierpiałem, aby spędzić moje dni w waszej służbie, aż do tego czasu, i nie szukali złota ani srebra, ani żadnych bogactw was;

44 Nie cierpiałem, abyście byli uwięzieni w lochach, i abyście nie czynili jedni drugich z niewolników, ani abyście mordowali, rabowali, kradli lub cudzołożyli,

45 Ani nawet ja nie cierpiałem, abyście dopuszczali się wszelkiego rodzaju niegodziwości i nauczali was, abyście zachowywali przykazania Pańskie we wszystkim, co wam przykazał;

46 Nawet ja sam pracowałem własnymi rękami, abym wam służył, abyście nie obciążeni byli podatkami i aby nie przyszło na was nic, co było ciężkie do poniesienia; i ze wszystkich tych rzeczy, które powiedziałem, wy sami jesteście świadkami tego dnia.

47 A jednak, moi bracia, nie uczyniłem tego, co mógłbym się chlubić, ani też nie mówię tych rzeczy, aby przez to oskarżyć was; ale ja wam to mówię, abyście wiedzieli, że dziś mogę odpowiedzieć na czyste sumienie przed Bogiem.

48 Oto wam powiadam, iż iż wam powiedziałem, że spędziłem moje dni w służbie waszej, nie pragnę się chlubić, bo byłem tylko w służbie Bogu.

49 A oto wam powiadam wam, abyście poznali mądrość; abyście się nauczyli, że gdy służycie bliźnim, służycie tylko waszemu Bogu.

50 Oto nazwaliście mię królem waszym; a jeźli ja, którego nazywacie królem waszym, trudzicie się, aby wam służyć, a potem nie musieliście pracować, aby służyć sobie nawzajem?

51 A oto, jeśli ja, którego wy nazywacie królem waszym, który spędził swe dni na służbie, a mimo to był w służbie Bożej, zasługujecie na każde podziękowanie od was, jakże powinniście dziękować niebiańskiemu Król!

52 Mówię wam, bracia moi, abyście oddali wszystkie wdzięczności i uwielbienie, jakie mają wszystkie wasze dusze, do tego Boga, który was stworzył, zachował was i zachował, i sprawił, że się weselicie. i przyznał, że powinniście żyć w pokoju jedni z drugimi;

53 Powiadam wam, abyście służyli temu, który was stworzył od początku, i sztuce, która zachowuje was z dnia na dzień, przez użyczenie wam oddechu, abyście żyli i poruszali się, i czynić według własnej woli, i nawet wspierając cię z jednej chwili na drugą;

54 Mówię: jeźliście Mu służyć będzie z całej duszy waszej, a wy będziecie nieopłacalnymi sługami.

55 A oto wszystko, czego od was wymaga, to przestrzegać Jego przykazań; i obiecał wam, że jeśli będziecie zachowywać Jego przykazania, będziecie prosperować w kraju;

56 I nigdy nie różni się od tego, co powiedział; dlatego, jeśli zachowacie Jego przykazania, On was błogosławi i wam się powodzi.

57 A teraz przede wszystkim cię stworzył i dał ci życie swoje, za które jesteś mu dłużny.

58 Po drugie: On wymaga, abyście czynili tak, jak On wam nakazał, gdyż jeśli to uczynicie, natychmiast was błogosławi; dlatego On zapłacił tobie.

59 A wy wciąż mu zawdzięczacie; i będą, i będą, na wieki wieków; cóż więc chcecie pochwalić?

60 A teraz pytam: Czy możecie powiedzieć coś o sobie? Odpowiadam ci, nie.

61 Nie można powiedzieć, że jesteście nawet tak bardzo jak prochem ziemi: wy jednak zostaliście stworzeni z prochu ziemi, lecz oto należy do Tego, który was stworzył.

62 A ja, nawet ja, którego nazywacie królem waszym, nie jesteście lepsi, niż wy sami; bo ja też jestem z prochu.

63 A wy widzicie, że jestem stary i wkrótce oddam tę śmiertelną ramę jego matce ziemi;

64 Dlatego, jak wam powiedziałem, że wam służyłem, chodzę z czystym sumieniem przed Bogiem, tak i ja w tym czasie spowodowałem, że zgromadziliście się razem, abym znalazł się w nienaganności, i że wasza krew nie powinna przyjdźcie do mnie, gdy stanę przed sądem Bożym, co mi przykazał o was.

65 Mówię wam, że spowodowałem, że zgromadziliście się razem, abym pozbył się szat twoich z krwi, w tym czasie, kiedy niedługo zejdę do grobu,

66 Że mógłbym zejść w pokoju, a mój nieśmiertelny duch może dołączyć do chórów powyżej, śpiewając chwale sprawiedliwego Boga.

67 A powiadam wam, iżem sprawił, abyście się zgromadzili, abym wam oznajmił, że już nie mogę być nauczycielem waszym, ani królem waszym;

68 Bo nawet w tym czasie, cała moja rama drży niezmiernie, próbując mówić do was;

69 Lecz Pan, Bóg, wspiera mnie i cierpiał mię, abym wam mówił, i rozkazał mi, abym wam dziś oznajmił, że syn mój, Mosjasz, jest królem i panem nad wami.

70 A teraz, bracia moi, chcę, abyście czynili, jak dotąd.

71 Jak zachowaliście moje przykazania, a także przykazania mego ojca, i prosperowaliście, i nie wpadliście w ręce waszych wrogów,

72 A tak będziecie, jeśli zachowacie przykazania syna mego, albo przykazania Boże, które wam wydadzą od was, wy będziecie prosperować w kraju, a wasi wrogowie nie będą mieli nad wami władzy.

73 Ale ludu mój, strzeż się, aby nie powstały wśród was spory, a wy wykazujcie posłuszeństwo złemu duchowi, o którym mówił mój ojciec, Mosjasz.

74 Albowiem oto jest wydane na niego słowo, które chce być posłusznym temu duchowi; albowiem jeźliby go usłuchał, a umarł w grzechach swoich, to samo potroiło ducha swego;

75 Albowiem przyjmuje za zapłatę swoją wieczną karę, łamiąc prawo Boże, wbrew swej własnej wiedzy.

76 Mówię wam, że nie ma wśród was nikogo, oprócz tego, że wasze małe dzieci nie były nauczane o tych rzeczach, ale co wiedzą, że jesteście wiecznie zadłużeni wobec waszego Ojca niebieskiego,

77 Aby oddać Mu wszystko, co posiadasz, a także nauczyłeś się, co do zapisów zawierających proroctwa, które zostały wypowiedziane przez świętych proroków, aż do czasu, gdy nasz ojciec Lehi opuścił Jerozolimę; a także, wszystko, co zostało powiedziane przez naszych ojców, aż do teraz.

78 A oto oni mówili, co im przykazał Pan; dlatego są one słuszne i prawdziwe.

79 A teraz, powiadam wam, bracia moi, że po tym, jak poznaliście i zostaliście nauczeni tego wszystkiego, jeśli się wykroczyliście i sprzeczaliście się z tym, co zostało powiedziane, że wy odwracacie się od Ducha Panie, aby nie było w tobie miejsca, które by cię prowadził na ścieżce mądrości, abyście byli błogosławieni, prosperowali i zachowali.

80 Mówię wam, że człowiek, który to czyni, wychodzi z otwartego buntu przeciwko Bogu;

81 Dlatego uważa, że ​​jest posłuszny złemu duchowi i staje się wrogiem wszelkiej sprawiedliwości;

82 Dlatego Pan nie ma w nim miejsca, bo nie mieszka w bezbożnych świątyniach.

83 Dlatego, jeśli ten człowiek nie żałuje, a nie umiera i nie umie wrogie Bogu, wymagania boskiej sprawiedliwości budzą jego nieśmiertelną duszę do żywego poczucia własnej winy,

84 Którego sprawiłby, aby się skurczył od oblicza Pańskiego, i napełnił piersi jego winą, i bólem i udręką, która jest jak ogień nieugaszony, którego płomienie wznoszą się na wieki wieków.

85 A teraz powiadam wam: miłosierdzie nie ma roszczenia do tego człowieka; dlatego jego ostatecznym przeznaczeniem jest znosić niekończące się udręki.

86 O wy wszyscy starzy, a także wy, młodzi, i wy małe dzieci, które potraficie zrozumieć moje słowa, (bo Ja wam jasno powiedziałem, abyście zrozumieli)

87 Modlę się, abyście obudzili się na pamiątkę straszliwej sytuacji tych, którzy popadli w przestępstwo;

88 Ponadto chciałbym, abyście rozważyli w błogosławionym i szczęśliwym stanie tych, którzy przestrzegają przykazań Boga.

89 Bo oto oni są błogosławieni we wszystkim, zarówno doczesnym, jak i duchowym;

90 A jeźliby się wierni do końca, przyjmowani są do nieba, aby w ten sposób mogli mieszkać z Bogiem w stanie niekończącego się szczęścia.

91 O, pamiętajcie, pamiętajcie, że te rzeczy są prawdziwe; bo Pan Bóg to powiedział.

92 I znowu, moi bracia, zwrócę waszą uwagę, bo mam jeszcze coś do powiedzenia wam:

93 Bo oto mam wam coś do powiedzenia na temat tego, co ma nadejść; a to, co ci powiem, oznajmuje mi anioł od Boga.

94 I rzekł mi: Przebudźcie się; i obudziłem się, a oto on stanął przede mną.

95 I rzekł mi: Obudźcie się, a usłysz słowa, które Ja wam oznajmię; albowiem oto Ja przyszedłem oznajmić wam radosną wieść o wielkiej radości.

96 Albowiem wysłuchał Pana modlitwy twoje, i osądził sprawiedliwość twoją, i posłał mię, abym ci oznajmił, że się weselisz; i abyś oznajmił swojemu ludowi, aby byli napełnieni radością.

97 Bo oto nadchodzi czas, i nie jest daleko, że z mocą, Pan Wszechmogący, który króluje, który był i jest od wieków na całą wieczność, zstąpi z nieba, między synów ludzkich, i będzie mieszkać w tabernakulum z gliny,

98 I pójdziecie między ludźmi, czyniąc wielkie cuda, takie jak uzdrawianie chorych, wskrzeszanie umarłych, powodowanie, że chromi chodzą, ślepi, aby przyjąć wzrok, i głusi, aby słuchać i leczyć wszelkiego rodzaju choroby;

99 I wyrzuci dyjabły lub złe duchy, które mieszkają w sercach synów ludzkich.

100 A potem będzie cierpiał pokus i bólu ciała, głodu, pragnienia i zmęczenia, bardziej niż człowiek może cierpieć, chyba że na śmierć;

101 Bo oto krew płynie z każdego poru, tak wielka będzie jego udręka dla niegodziwości i obrzydliwości Jego ludu.

102 I będzie nazwany Jezusem Chrystusem, Synem Bożym, Ojcem nieba i ziemi, Stwórcą wszystkiego, od początku; a jego matka będzie nazywać się Maryja.

103 A oto, przychodzi do swoich, aby zbawienie mogło przyjść do synów ludzkich, nawet przez wiarę, na Jego imię;

104 I nawet po tym wszystkim, oni uznają go za człowieka i powiedzą, że ma on diabła, i będzie go biczował, i ukrzyżuje go.

105 A trzeciego dnia zmartwychwstanie; a oto on stoi, aby sądzić świat.

106 A oto, co się stało, aby sprawiedliwy sąd nadciągnął na synów ludzkich.

107 Albowiem oto i krew jego odpokutowała za grzechy tych, którzy upadli z powodu przestępstwa Adama, którzy umarli, nie znając woli Bożej, która ich dotyczy, lub którzy nieświadomie grzeszyli.

108 Ale wo, wo, temu, który wie, że się buntuje przeciwko Bogu; bo zbawienie nie przychodzi do nikogo takiego, tylko przez pokutę i wiarę na Pana Jezusa Chrystusa.

109 I Pan Bóg posłał swoich świętych proroków pośród wszystkich synów ludzkich, aby oznajmili to każdemu pokoleniu, narodowi i językowi, aby każdy, kto uwierzył, że przyjdzie Chrystus, mógł otrzymać odpuszczenie grzechów i radować się. z niezmiernie wielką radością, tak jakby już przyszedł do nich.

110 Lecz Pan Bóg zobaczył, że jego lud jest ludem zesztywniałym, i wyznaczył im prawo, nawet prawo Mojżesza.

111 I wiele znaków, cudów, rodzajów i cieni ukazało im, odnośnie jego przyjścia:

112 I mówili do nich także święci prorocy o Jego przyjściu;

113 I zatwardzili serca swe, i nie zrozumieli, że prawo Mojżeszowe nic nie ma, tylko że przez zadośćuczynienie jego krwi;

114 I nawet gdyby było możliwe, że małe dzieci mogłyby grzeszyć, nie mogliby być zbawieni; ale powiadam wam: oni są błogosławieni;

115 Bo oto, jak w Adamie, lub z natury upadają, tak krew Chrystusa zadośćuczyniła za ich grzechy.

116 Co więcej, powiadam wam, że nie będzie innego imienia nadanego, ani żadnej innej drogi i środków, dzięki którym zbawienie może przyjść do synów ludzkich, tylko w imieniu Chrystusa, Pana Wszechmogącego.

117 Bo oto on sądzi, a sąd jego sprawiedliwy, a dziecię nie ginie, że umrze w niemowlęctwie;

118 Lecz ludzie pijają potępienie nad własnymi duszami, chyba że się upokorzą i staną jak małe dzieci, i wierzą, że zbawienie było i jest i nastąpi w zakonnej krwi Chrystusa, Wszechmocnego Pana:

119 Albowiem człowiek naturalny jest wrogiem Boga i od upadku Adama był i będzie na wieki wieków;

120 Lecz jeśli poddaje się pokusom Ducha Świętego i odsuwa człowieka naturalnego, i staje się świętym, przez zadośćuczynienie Chrystusa, Pana, i staje się jak dziecko, posłusznym, łagodnym, pokornym, cierpliwym, pełnym miłość, gotowa poddać się wszystkiemu, co Pan widzi, aby go zadać, tak jak dziecko poddaje się swojemu ojcu.

121 Nadto wam powiadam, że przyjdzie czas, gdy wiedza Zbawiciela rozleje się po wszystkich narodach, pokoleniach, językach i ludziach.

122 A oto gdy przyjdzie czas, nikt nie okaże się nienaganny przed Bogiem, chyba że będą małymi dziećmi, tylko przez pokutę i wiarę w imię Pana Boga Wszechmogącego;

123 I nawet w tym czasie, kiedy będziesz nauczał swojego ludu tego, co Pan, twój Bóg twój, nakazał tobie, nawet wtedy nie znajdą oni więcej bez zmazy w oczach Boga, tylko według słów, które ci powiedziałem. .

124 A teraz wypowiedziałem słowa, które mi Pan Bóg nakazał.

125 Tak mówi Pan: Będą oni stanowili jasne świadectwo przeciwko temu ludowi w dzień sądu;

126 Którego będą sądzeni, każdy według uczynków swoich, bez względu na to, czy będą dobrzy, czy źli;

127 A jeśli oni są źli, to skazani są na straszną wizję własnej winy i obrzydliwości, które powodują, że kurczą się od obecności Pana, w stan nieszczęścia i niekończącej się udręki, skąd nie mogą już powrócić : dlatego pijani potępili własne dusze.

128 Dlatego wypili z kielicha Bożego gniewu, którego sprawiedliwość nie mogła już im zaprzeczyć, niż gdyby zaprzeczyła upadkowi Adama z powodu udziału w zakazanym owocu; dlatego miłosierdzie mogło już na nich nie liczyć.

129 A ich męka jest jak jezioro ognia i siarki, którego płomienie są nieugaszone i których dym unosi się na wieki wieków.

130 Tak mi rozkazał Pan. Amen.


MOSJASZ, ROZDZIAŁ 2

1 I stało się, gdy król Beniamin położył kres słowom, które mu dał anioł Pański, że rzucił oczy na tłum, i oto oni wpadli ziemia, bo przyszedł strach przed Panem;

2 I widzieli siebie w swoim cielesnym stanie, nawet mniej niż proch ziemi.

3 I wszyscy wołali na głos jednym głosem, mówiąc: Zmiłuj się i zastosuj pokutną krew Chrystusa, abyśmy otrzymali przebaczenie naszych grzechów, a nasze serca zostaną oczyszczone.

4 Albowiem wierzymy w Jezusa Chrystusa, Syna Bożego, który stworzył niebo i ziemię, i wszystko, co zstąpi między synów ludzkich.

5 I stało się, gdy oni powiedzieli te słowa, Duch Pański zstąpił na nich i napełnili się radością,

6 Otrzymawszy przebaczenie grzechów i mając pokój sumienia, z powodu nadmiernej wiary, którą mieli w Jezusie Chrystusie, który miał przyjść, zgodnie ze słowami, które wypowiedział im Król Beniamin.

7 A król Beniamin znowu otworzył usta swoje, i zaczął mówić do nich, mówiąc: Przyjaciele moi i bracia moi, lud mój i lud mój, jeszcze raz zwrócę waszą uwagę, abyście usłyszeli i zrozumieli pozostałe słowa moje, które ja będą mówić do was;

8 Bo oto poznanie dobroci Bożej w tym czasie obudziło was w poczuciu waszej nicości i waszego bezwartościowego i upadłego stanu;

9 Powiadam wam: jeźliście poznali dobroć Bożą i jego niezrównaną moc, i mądrość jego, i cierpliwość jego, i cierpliwość jego wobec synów ludzkich,

10 A także odkupienie, które zostało przygotowane od założenia świata, aby przez to zbawienie mogło przyjść do Tego, który powinien zaufać Panu, i powinien pilnie przestrzegać Jego przykazań, i trwać w wierze nawet do koniec jego życia; Mam na myśli życie śmiertelnego ciała;

11 Mówię, że to jest człowiek, który otrzymuje zbawienie, przez zadośćuczynienie, które zostało przygotowane od założenia świata, dla całej ludzkości, która kiedykolwiek istniała, od czasu upadku Adama, albo kimkolwiek będzie i kiedykolwiek będzie. aż do końca świata; i to jest środek, przez który przychodzi zbawienie.

12 I nie ma innego zbawienia oprócz tego, o którym mówiono; nie ma też warunków, by człowiek mógł być zbawiony, z wyjątkiem warunków, które wam powiedziałem.

13 Wierzcie w Boga; wierzcie, że on jest i że stworzył wszystko, co jest w niebie i na ziemi;

14 Uwierzcie, że ma wszelką mądrość i wszelką moc, zarówno w niebie, jak i na ziemi; 15 Wierzcie, że człowiek nie pojmuje wszystkiego, co Pan może pojąć.

16 I znowu: Wierzcie, że musicie pokutować z waszych grzechów i porzucić ich, i upokorzyć się przed Bogiem; i zapytaj szczerze serca, że ​​ci wybaczy:

17 A teraz, jeśli wierzysz w to wszystko, zobacz, że je wykonujesz.

18 I znowu powiadam wam, tak jak powiedziałem wcześniej, że gdy przyszliście do poznania chwały Bożej,

19 Albo gdy poznaliście Jego dobroć i zakosztowaliście Jego miłości, i otrzymaliście przebaczenie waszych grzechów, które powodują tak wielką radość w waszych duszach,

20 Tak bym chciał, abyście pamiętali i zawsze zatrzymywali na pamiątkę wielkość Boga i własną nicość, a także dobroć i długie cierpienia względem was, niegodne stworzenia,

21 I upokorzcie się nawet w głębi pokory, codziennie wzywajcie imienia Pana i trwajcie wytrwale w wierze w to, co nadchodzi, co zostało wypowiedziane przez usta anioła;

22 A oto powiadam wam, że jeśli to czynicie, weselicie się zawsze i napełniacie się miłością Boga, i zawsze zachowujcie odpuszczenie grzechów;

23 A wy narodzicie się w znajomości chwały tego, który was stworzył, albo w znajomości tego, co jest sprawiedliwe i prawdziwe.

24 I nie będziecie mieli rozumu, aby jeden drugiego skrzywdzić, ale aby żyć w pokoju i oddać każdemu według tego, co mu się należy.

25 A nie będziecie cierpieć synów swoich, aby głodni byli, albo nadzy;

26 Nie będziecie też cierpieć, aby łamali prawa Boże, walczyli i kłócili się jedni z drugimi, i służyli diabłu, który jest panem grzechu, lub złym duchem, o którym mówią nasi ojcowie; jest wrogiem wszelkiej sprawiedliwości;

27 Ale nauczysz ich chodzić drogami prawdy i trzeźwości; nauczysz ich miłować się nawzajem i służyć sobie nawzajem;

28 Także i wy sami udzielacie pomocy tym, którzy potrzebują waszej pomocy; będziecie podawać tę substancję temu, który stoi w potrzebie;

29 I nie będziecie cierpieć, gdy na próżno żałosnik oddaje wam swoją prośbę i wyrzuci go, aby zginął.

30 Być może powiesz: Ten człowiek sprowadził na siebie swoją nędzę; przetoż pozostanę ręka moja, i nie dam mu pokarmu mego, ani mu nic nie uczynię, aby nie cierpiał, bo sprawiedliwość jego jest sprawiedliwa.

31 Lecz Ja wam powiadam: O człowieku! Ktokolwiek to czyni, ma wielką odwagę; a oprócz tego, że żałuje za to, co uczynił, ginie na wieki i nie interesuje się królestwem Bożym.

32 Bo czyż nie wszyscy jesteśmy żebrakami? Czyż nie wszyscy jesteśmy uzależnieni od tej samej istoty, nawet od Boga, od całej substancji, którą posiadamy; zarówno pożywienie, jak i ubranie, i za złoto, i za srebro, i za wszystkie bogactwa, które mamy wszelkiego rodzaju?

33 A oto w tym czasie wzywajcie Jego imienia i błagajcie o odpuszczenie waszych grzechów.

34 Czy cierpiał, że błagałeś na próżno?

35 Nie; wylał na was Ducha Świętego i sprawił, że wasze serca napełniły się radością i sprawiły, że wasze usta powinny zostać zatrzymane, abyście nie mogli znaleźć słowa, tak wielka była wasza radość.

36 A teraz, jeśli Bóg, który cię stworzył, na którym jesteś zależny dla twego życia i dla wszystkiego, co posiadasz i co posiadasz, udziela ci tego, o co prosisz, to jest słuszne, w wierze, wierząc, że otrzymasz, O, jak więc powinniście przekazać substancję, którą macie, jeden drugiemu?

37 A jeśli osądzicie człowieka, który kieruje do was swoją prośbę o swoją substancję, aby nie zginął i nie potępił go, o ileż bardziej będzie to wasze potępienie, za to, że powstrzymuje waszą substancję, która nie należy do was, ale Bóg, do którego też należy twoje życie;

38 A jednak nie złożyliście żadnej prośby ani nie żałujcie tego, co uczyniłeś.

39 Mówię wam: bądźcież do tego człowieka, bo zginie z nim jego substancja; a teraz mówię to tym, którzy są bogaci, odnosząc się do rzeczy tego świata.

40 I mówię znowu do ubogich, którzy nie mieliście, a jeszcze dość, abyście pozostali z dnia na dzień; Mam na myśli was wszystkich, którzy zaprzeczacie żebrzącemu, ponieważ nie macie; Chciałbym, abyście mówili w swoich sercach, że nie daję, ponieważ nie mam; ale gdybym miał, dałbym.

41 A teraz, jeśli wy mówicie to w swoich sercach, pozostaniecie niewinnymi, inaczej zostaniecie potępieni, a wasze potępienie jest sprawiedliwe; bo pożądacie tego, czego nie otrzymaliście.

42 A teraz, ze względu na te rzeczy, które wam powiedziałem; to znaczy, aby zachować odpuszczenie grzechów z dnia na dzień, abyście chodzili bez winy wobec Boga,

43 Chciałbym, abyście przekazywali waszą substancję ubogim, każdemu według tego, co ma, na przykład karmiąc głodnych, ubierając nagich, odwiedzając chorych i udzielając im pomocy, duchowo i czasowo, zgodnie z ich pragnienia,

44 I widzicie, że wszystko to dzieje się według mądrości i porządku, bo nie jest wymagane, aby człowiek biegał szybciej, niż ma siłę.

45 I znowu: celowe jest, aby był pilny, aby w ten sposób mógł wygrać nagrodę: dlatego wszystko musi być zrobione w porządku.

46 I chciałbym, abyście pamiętali, że każdy, kto pożyczy bliźniego swego, niech zwróci rzecz, którą pożyczy, tak jak się zgadza,

47 Albo popełnisz grzech, a być może sprawisz, aby twój bliźni popełnił grzech.

48 W końcu nie mogę wam powiedzieć wszystkiego, co możecie popełnić, ponieważ istnieje wiele sposobów i środków, nawet tych tak wielu, że nie potrafię ich policzyć.

49 Lecz tyle mogę wam powiedzieć, że jeśli nie pilnujecie się, waszych myśli, słów i czynów, i zachowujcie przykazania Boże i trwajcie w wierze tego, co słyszeliście o przyjście naszego Pana, aż do końca waszego życia, musicie zginąć.

50 A teraz, o człowieku, pamiętaj, a nie zgiń.


MOSJASZ, ROZDZIAŁ 3

1 I stało się, gdy król Beniamin tak przemówił do ludu swego, posłał do nich, chcąc poznać lud swój, jeśli uwierzyli słowom, które im powiedział.

2 I wołali wszyscy jednym głosem, mówiąc: Tak, my wierzymy we wszystkie słowa, któreś nam powiedział;

3 A także, znamy ich pewność i prawdę, ze względu na Ducha Pana Wszechmogącego, który dokonał potężnej zmiany w nas lub w naszych sercach, że nie mamy już żadnej dyspozycji, by czynić zło, ale czynić dobro stale. .

4 A my sami także, przez nieskończoną dobroć Boga i przejawy Jego Ducha, mamy wspaniałe poglądy na to, co ma nadejść; i gdyby było to wskazane, moglibyśmy prorokować o wszystkim.

5 A wiara, jaką mieliśmy na rzeczy, które nam powiedział nasz król, doprowadziła nas do tej wielkiej wiedzy, dzięki której radujemy się z tak wielkiej radości;

6 Jesteśmy gotowi zawrzeć przymierze z naszym Bogiem, aby wypełnić Jego wolę i być posłusznym Jego przykazaniom we wszystkim, co nam rozkaże, przez resztę naszych dni, abyśmy nie sprowadzili na siebie niekończąca się udręka, jak to powiedział anioł, abyśmy nie mogli pić z kielicha gniewu Bożego.

7 A oto te słowa, których oczekiwał od nich król Beniamin; i dlatego im powiedział: Wy mówiliście słowa, które pragnąłem; a przymierze, któreście zawarli, jest sprawiedliwym przymierzem.

8 A teraz, z powodu przymierza, które stworzyliście, będziecie nazwani synami Chrystusa, Jego synami i córkami:

9 Albowiem dziś, on cię duchowo spłodził; albowiem mówicie, że serca wasze zmieniają się przez wiarę na Jego imię; dlatego narodziliście się z niego i staliście się jego synami i córkami.

10 Pod tą głową jesteście uwolnieni; i nie ma innej głowy, dzięki której wyzwolicie się.

11 Nie ma innego imienia, przez które przychodzi zbawienie, dlatego chciałbym, abyście wzięli na siebie imię Chrystusa, wszyscy, którzy weszliście do przymierza z Bogiem, abyście byli posłuszni aż do końca waszego życia.

12 I stanie się, że każdy, kto to czynie, będzie znaleziony po prawicy Boga, bo pozna imię, którym jest nazwany; bo będzie nazwany imieniem Chrystusowym.

13 I stanie się, że ktokolwiek nie weźmie na nich imienia Chrystusa, musi być nazwany jakimś innym imieniem; dlatego znajduje się po lewej stronie Boga.

14 I chciałbym, abyście i wy pamiętali, że to jest imię, które powiedziałem, że powinienem wam dać, aby nigdy nie został zmazany, chyba że przez grzech;

15 Strzeżcie się więc, abyście nie grzeszyli, aby się nie wymazało z waszych serc.

16 Powiadam wam: Chcę, abyście pamiętali, aby zachować imię zapisane zawsze w waszych sercach, abyście nie byli znalezieni na lewej ręce Boga, ale abyście słyszeli i poznali głos, którym będziecie nazwani; również imię, pod którym będzie do ciebie dzwonił:

17 Bo jakoż człowiek zna pana, którego nie służył, i który mu jest cudzoziemcem, daleki jest od myśli i zamiarów swego serca? 18 I znowu: Czyż człowiek, który bierze należny bliźniemu, zachowuje go?

19 Mówię wam: Nie; nie będzie nawet cierpiał, aby się żywił wśród swoich trzód, ale go odepchnie i wyrzuci go.

20 Mówię wam, że tak będzie między wami, jeśli nie znacie imienia, które nazywacie.

21 Dlatego chciałbym, abyście byli wytrwali i nieporuszeni, zawsze obfitujący w dobre uczynki, aby Chrystus, Pan Bóg Wszechmogący, zapieczętował was, abyście zostali przyprowadzeni do nieba, abyście mieli wieczne zbawienie i życie wieczne, przez mądrość, moc i sprawiedliwość, i miłosierdzie Tego, który stworzył wszystko, w niebie i na ziemi, który jest przede wszystkim Bogiem. Amen.


MOSJASZ, ROZDZIAŁ 4

1 A teraz, król Beniamin uważał za celowe, po tym, jak skończył mówić do ludzi, aby przyjął imiona wszystkich, którzy zawarli przymierze z Bogiem, aby dotrzymywać Jego przykazań.

2 I stało się, że niema jednej duszy, oprócz małych dzieci, ale co weszło w przymierze, i wzięło na nich imię Chrystusa.

3 I znowu: gdy król Beniamin położył kres temu wszystkiemu i poświęcił swego syna, Mosjasza, aby był władcą i królem nad swoim ludem, i dał mu wszystkie zarzuty dotyczące królestwa,

4 A także wyznaczył kapłanów, aby nauczali lud, aby przez to słuchali i poznawali przykazania Boże, i wzniecali je na pamiątkę przysięgi, którą złożyli, i odprawił tłum, i wrócili, każdy według do ich rodzin, do swoich domów.

5 I zaczął królować Mosjasz w miejsce ojca swego.

6 I zaczął królować w trzydziestym roku życia swego, mając w sumie około czterysta siedemdziesiąt sześć lat od czasu, gdy Lehi opuścił Jeruzalem.

7 A król Beniamin żył przez trzy lata i umarł.

8 I stało się, że król Mosjasz chodził drogami Pańskimi, i przestrzegał sądów jego, i ustaw jego, i przestrzegał przykazaó jego we wszystkiem, co mu przykazał.

9 I uczynił król Mosjasz ludowi swemu, że mają aż do ziemi.

10 Także i on sam doszedł do ziemi, aby przez to nie stać się ludem pobożnym, aby postępował według tego, co uczynił jego ojciec we wszystkich rzeczach.

11 I nie było sporów między wszystkimi jego ludem, przez trzy lata.


MOSJASZ, ROZDZIAŁ 5

1 I stało się, że po tym, jak król Mosjasz miał ciągły pokój, przez trzy lata pragnął wiedzieć o ludziach, którzy przybyli, aby zamieszkać w ziemi Lehi-Nefiego lub w mieście Lehi-Nefi:

2 Bo lud jego nic nie słyszał od czasu, gdy opuścili ziemię Zarahemla; dlatego też zmęczyli go swoją herbatą.

3 I stało się, że król Mosjaj uznał, że szesnastu z ich mocnych ludzi pójdzie do ziemi Lehi-Nefiego, aby zapytać o swoich braci.

4 I stało się, że nazajutrz zaczęli chodzić, mając z sobą jednego Ammonitę, mocnego i mocnego, i potomka Zararyi; i był także ich przywódcą.

5 A teraz nie poznali drogi, którą mieli podróżować po puszczy, aby pójść do ziemi Lehi Nefiego; dlatego błąkali się przez wiele dni na pustyni, a nawet przez czterdzieści dni wędrowali.

6 A gdy oni wędrowali przez czterdzieści dni, przyszli na wzgórze, które jest na północ od ziemi Szilomowej, i tam rozbili namioty swoje.

7 I wziął Ammon trzech braci swoich, a mieli imiona Amaleki, Helem i Hem, i zeszli do ziemi Nefiego;

8 A oto spotkali króla ludu, który był w ziemi Nefiego, i w ziemi Shilom;

9 I byli otoczeni strażą królewską, i zostali pojmani, i związani, i oddani byli do więzienia.

10 I stało się, gdy dwa dni byli w więzieniu, i zasię przyszli do króla, i rozwiązano ich bandy;

11 I stanęli przed królem, i otrzymali pozwolenie, lub raczej rozkazali, aby odpowiedzieli na pytania, które powinien ich zapytać.

12 I rzekł do nich: Oto ja, Limhi, syn Noego, który był synem Zenfa, który przybył z ziemi Zarahemli, aby odziedziczyć tę ziemię, która była ziemią ich ojców, która została uczyniona królem głosem ludzi.

13 A teraz pragnę poznać przyczynę, dla której jesteście tak odważni, aby zbliżyć się do murów miasta, kiedy ja sam byłem z moimi strażnikami, bez bramy?

14 A teraz, z tego powodu cierpiałem, abyście byli zachowani, abym mógł zapytać o was, bo inaczej powinienem był spowodować, że moi strażnicy zabili was. Możecie mówić.

15 A gdy Ammon ujrzał, że wolno mu mówić, wyszedłszy pokłonił się przed królem; i wstawszy znowu, rzekł: Królu, jestem dziś bardzo wdzięczny przed Bogiem, że jeszcze żyję i mam prawo mówić;

16 I będę starał się mówić z odwagą; bo jestem pewien, że gdybyście mnie znali, nie cierpielibyście, żebym nosił te kapele.

17 Albowiem Ja jestem Ammon, a jestem potomkiem Zararyi, i wyszedłem z ziemi Zaryhemelowej, aby pytać się o braci naszych, których Zenlif przywiódł z tego kraju.

18 I stało się, że gdy Limhi usłyszał słowa Ammonitów, bardzo się ucieszył i rzekł: Teraz wiem, że jeszcze żyją moi bracia, którzy byli w ziemi Zarahemli.

19 A teraz się raduję; a nazajutrz sprawię, aby i lud mój się weselił.

20 Bo oto jesteśmy w niewoli Lamanitów, i obciążeni są podatkiem ciężkim do poniesienia.

21 A teraz, oto nasi bracia wyzwolą nas z niewoli lub z rąk Lamanitów, a my będziemy ich niewolnikami.

22 Lepiej bowiem, abyśmy byli niewolnikami Nefitów, niż oddać hołd królowi Lamanitów.

23 A teraz król Limhi nakazał swym strażnikom, aby już nie związywali Ammonitów ani jego braci, lecz sprawili, że udali się na wzgórze, które było na północ od Szilomu, i przyprowadzili swoich braci do miasta, aby przez to mogli jeść, i pijcie, i odpocznijcie od trudów swojej podróży;

24 Bo wiele wycierpieli; cierpieli głód, pragnienie i zmęczenie.

25 A oto następnego dnia król Limhi wysłał proklamację po całym swoim ludie, aby w ten sposób zgromadzili się razem w świątyni, aby usłyszeć słowa, które powinien im przekazać.

26 I stało się, gdy się zebrali, i rzekł im w mądrych słowach:

27 Wy, ludu mój, podnieście głowy i pocieszcie się, bo oto czas jest bliski lub nie jest daleko, gdy nie będziemy już poddani naszym wrogom, pomimo naszych licznych zmagań, które były w przeszłości. próżny; ale ufam, że tam pozostaje skuteczna walka.

28 Przetoż podnieście głowy swoje, i weselcie się, i ufajcie Bogu, temu Bogu Abrahama, Izaaka i Jakuba;

29 Także i ten Bóg, który wyprowadził synów Izraela z ziemi egipskiej, i sprawił, że przeszli przez Morze Czerwone po suchej ziemi i nakarmili mannę, aby nie zginęli na pustyni; i wiele innych rzeczy zrobił dla nich.

30 I znowu: tenże Bóg wyprowadził ojców naszych z ziemi Jeruzalemskiej, a zachował i zachował swój lud aż dotąd.

31 A oto z powodu naszych niegodziwości i obrzydliwości doprowadziliśmy nas do niewoli.

32 A wy wszyscy jesteście świadkami tego dnia, że ​​Zenif, który został królem nad tym ludem, nadgorliwie odziedziczy ziemię swoich ojców,

33 Przetoż oszukani przez przebiegłość i chytrość króla Lamana, który wszedł w układ z królem Zeniffem i oddał w jego ręce dobra części ziemi, a nawet miasta Lehi-Nefi, i miasto Shilom; i ziemia wokół;

34 I wszystko to uczynił, tylko po to, aby doprowadzić ten lud do poddaństwa lub do niewoli.

35 A oto, w tym czasie składamy hołd królowi Lamanitów, do połowy naszej kukurydzy i naszego jęczmienia, a nawet całego ziarna każdego rodzaju, i połowy wzrostu naszych stad i nasze stada;

36 A nawet połowę wszystkiego, co posiadamy lub posiadamy, króla Lamanitów, dokładnego nas lub naszego życia.

37 A czyż nie jest to tak ciężkie, aby je ponosić?

38 Czyż nie jest tak, że nasze cierpienie jest wielkie?

39 Otóż, oto, jak wielki powód mamy opłakiwać.

40 Tak, powiadam wam, wielkie są powody, którymi musimy się opłakiwać, gdyż oto, ilu naszych braci zostało zabitych, a ich krew została przelana na próżno, a wszystko z powodu nieprawości.

41 Gdyby bowiem lud ten nie popadł w przestępstwo, Pan nie cierpiałby, aby doszło do tego wielkiego zła.

42 Lecz oni nie usłuchali jego słów; ale powstały wśród nich spory, nawet tak bardzo, że przelali krew między sobą.

43 A prorok Pana zabił; tak, wybrany mąż Boży, który powiedział im o ich niegodziwości i obrzydliwościach i prorokował o wielu rzeczach, które mają nadejść, a nawet przyjściu Chrystusa.

44 I dlatego, że im powiedział, że Chrystus jest Bogiem, Ojcem wszystkich rzeczy, i powiedział, że powinien wziąć na siebie obraz człowieka, i to powinien być obraz, po którym człowiek został stworzony na początku;

45 Innymi słowy, powiedział, że człowiek został stworzony na podstawie obrazu Boga, i że Bóg zstąpi pomiędzy synów ludzkich, i weźmie na siebie ciało i krew, i wyruszy na oblicze ziemi;

46 A teraz, ponieważ to powiedział, zabili go; I wiele innych rzeczy oni czynili, co sprowadziło na nich gniew Boży.

47 Przeto, którzy się dziwią, że oni są w niewoli, i że porażeni są bólem?

48 Bo oto Pan rzekł: Nie będę pomagał mojemu ludowi w dzień ich przestępstwa; ale zamierzam zabezpieczyć ich drogi, aby nie prosperowali; a ich czyny będą dla nich przeszkodą.

49 I znowu mówi: Jeźli lud mój siać będzie plugastwo, zbierze plewy w wichrze; a jego efekty to trucizna.

50 I znowu mówi: Jeźli lud mój siać będzie plugastwo, zbierze wiatr wschodni, który przynosi natychmiastowe zniszczenie.

51 A oto się wypełniła obietnica Pańska; i jesteście porażeni i dotknięci.

52 Lecz jeśli zwrócicie się do Pana z pełnym zamysłem serca, i zaufacie Mu, i służcie mu z całą pilnością; jeśli to zrobicie, on, według swojej własnej woli i przyjemności, uwolni was z niewoli.

53 I stało się, gdy król Limhi skończył mówić do swego ludu, albowiem mówił wiele rzeczy do nich, a tylko nieliczni z nich napisałem w tej książce, powiedział swemu ludowi wszystkie rzeczy dotyczące ich bracia, którzy byli w ziemi Zarahemla;

54 I sprawił, że Ammon stanął przed tłumem, i pouczył dla nich wszystko, co się stało z ich braćmi, od czasu, gdy Zenif wyszedł z kraju, aż do czasu, gdy sam wyszedł z kraju. .

55 I on także wyświadczył im ostatnie słowa, które im uczył król Beniamin, i wyjaśnił je ludowi króla Limhiego, aby zrozumieli wszystkie słowa, które wypowiedział.

56 I stało się, że gdy to uczynił, król Limhi odprawił tłum i kazał powrócić, każdy do swego domu.

57 I stało się, że sprawił, że tablice, które zawierały zapiski jego ludu, od czasu, kiedy opuścili ziemię Zarahemla, powinny być postawione przed Ammonem, aby je mógł odczytać.

58 Otóż, jak tylko Ammon odczytał zapis, król zapytał go, czy wie, czy potrafi tłumaczyć języki.

59 I Ammon powiedział mu, że nie może.

60 I rzekł mu król: Zasmucony z ucisków ludu mego, sprawiłem, że czterdziestu i trzech mych ludzi wyruszy w podróż na pustynię, aby znaleźli ziemię Zarahemla; abyśmy mogli zaapelować do naszych braci, aby wyzwolili nas z niewoli;

61 I zaginęli na puszczy, przez wiele dni, a jednak byli pilni, a nie znaleźli ziemi Zarahemli, lecz wrócili się do tej ziemi, podróżując po ziemi pośród wielu wód;

62 Odkrywszy ziemię pokrytą kośćmi ludzi, zwierząt itd., A także pokryty ruinami wszelkiego rodzaju budynków:

63 Po znalezieniu ziemi, która była zaludniona ludem tak licznym, jak gospodarze Izraela.

64 A świadectwo, że rzeczy, które powiedzieli, są prawdziwe, przyniosły dwadzieścia cztery talerze wypełnione sztychami; i są z czystego złota.

65 A oto przynieśli też napierśniki wielkie; i są z mosiądzu, i miedzi, i są doskonale zdrowe.

66 I przywiedli miecze, i rękojeści jego zginęły, a ostrza jego były zardzewiałe;

67 I nie ma nikogo w kraju, który byłby w stanie zinterpretować język lub ryciny, które są na tablicach.

68 Dlatego rzekłem do ciebie: Czy możesz tłumaczyć?

69 I mówię do ciebie znowu: Czy znasz kogoś, kto umie tłumaczyć? ponieważ pragnę, aby te zapisy zostały przetłumaczone na nasz język.

70 Może bowiem dadzą nam wiedzę o resztce ludzi, którzy zostali zniszczeni, skąd pochodzą te zapiski;

71 Albo, być może, dadzą nam wiedzę o tym samym ludzie, którzy zostali zniszczeni; i pragnę poznać przyczynę ich zniszczenia.

72 I rzekł do niego Ammon: Zaprawdę, powiadam ci, królu, o człowieku, który przetłumaczy zapiski; bo ma, aby mógł spojrzeć i przetłumaczyć wszystkie zapiski, które są z dawnej daty; i jest darem od Bóg.

73 Rzeczy nazywają się tłumaczami; Nikt nie może w nich zaglądać, chyba że zostanie mu nakazany, aby nie szukał tego, czego nie powinien, i powinien zginąć.

74 A ktokolwiek ma rozkaz, aby w nie patrzeć, jest nazywany widzącym.

75 A oto król ludu, który jest w ziemi Zararyi, jest człowiekiem, któremu rozkazano to czynić, i który ma ten wysoki dar od Boga.

76 I rzekł król: Widzący jest większy od proroka.

77 A Ammon powiedział, że widzący jest objawicielem, a także prorokiem; i darem, który jest większy, nie może mieć nikt, chyba że posiądzie moc Bożą, której nikt nie może; jednak człowiek może mieć wielką moc od Boga.

78 Ale widzący może poznać rzeczy, które mają przeszłość, a także rzeczy, które mają nadejść;

79 I przez to wszystko się objawi, albo raczej tajemne rzeczy staną się jawne, a tajemne rzeczy wyjdą na jaw, a rzeczy, które nie są znane, zostaną przez nich oznajmione;

80 Także i oni poznają rzeczy, które inaczej nie mogłyby być poznane.

81 Tak więc Bóg zapewnił środki, dzięki którym człowiek przez wiarę może działać potężne cuda; dlatego jest on wielką korzyścią dla jego bliźnich.

82 A gdy Ammon skończył mówić te słowa, król rozradował się bardzo i dziękował Bogu, mówiąc:

83 Bez wątpienia ta płyta zawiera wielką tajemnicę; a ci tłumacze niewątpliwie byli przygotowani na to, że rozwiną wszystkie te tajemnice przed synami ludzkimi.

84 O jakże cudowne są dzieła Pańskie, i jak długo cierpi z ludem swoim;

85 Tak, jak ślepe i nieprzeniknione są zrozumienie synów ludzkich, bo nie szukają mądrości, ani też nie pragną, aby rządziła nimi.

86 Tak, jak dzikie owce, które uciekają od pasterza, rozpraszają się i są pędzone, i pożarte przez zwierzęta w lesie.


MOSJASZ, ROZDZIAŁ 6

REKORD ZENIFF-Relacja jego ludu, od czasu, kiedy osiedli w ziemi Zarahemla, aż do czasu, kiedy zostali wydani z rąk Lamanitów.

1 Ja, Zenf, nauczony we wszystkich językach Nefitów i mając wiedzę o ziemi Nefiego, lub o ziemi pierwszego dziedzictwa naszych ojców, i wysłany jako szpieg wśród Lamanitów, Mogę wyśledzić ich siły, aby nasza armia mogła ich dopaść i zniszczyć ich;

2 Ale widząc to, co było między nimi dobre, pragnąłem, aby nie zostały zniszczone; dlatego walczyłem z moimi braćmi na pustyni, gdyż chciałbym, aby nasz władca zawarł z nimi traktat.

3 Ale będąc człowiekiem surowym i żądnym krwi, rozkazał, abym był pobity; ale zostałem uratowany przez przelanie dużej ilości krwi;

4 Albowiem ojciec walczył z ojcem, a brat z bratem, aż największa liczba naszej armii została zniszczona na pustyni;

5 I wróciliśmy, tych z nas, którzy zostali oszczędzeni, do ziemi Zarahemli, aby opowiedzieć tę historię swoim żonom i ich dzieciom.

6 A przecież ja nadgorliwie odziedziczyłem ziemię ojców naszych, gromadziłem tylu, ilu pragnęli pójść, aby posiąść ziemię, i ruszyłem znowu w drogę na pustynię, aby pójść na ziemię; ale my byliśmy dotknięci głodem i bólem udręk; ponieważ nie spieszyliśmy się z pamięcią o naszym Panu, Bogu naszym.

7 Ale po wielu dniach wędrówki po puszczy rozbiliśmy namioty w miejscu, gdzie pobici byli bracia nasi, który był blisko ziemi ojców naszych.

8 I poszedłszy przyszedłem znowu z czterema mężami moimi, do miasta, do króla, abym poznał usposobienie króla; i żebym mógł wiedzieć, żebym mógł wejść z moim ludem i mieć ziemię w spokoju.

9 I wszedłszy do króla, zawarł ze mną przymierze, abym posiąść ziemię Lehi-Nefiego i ziemię Shilom.

10 I rozkazał też, aby lud jego wyszedł z tej ziemi, a ja i lud mój pojechaliśmy do ziemi, abyśmy ją posiedli.

11 I zaczęliśmy budować budynki, i naprawiać mury miasta, tak i mury miasta Lehi-Nefiego, i miasto Shilom.

12 I zaczęliśmy chodzić do ziemi, a nawet z wszelkim nasieniem, z nasionami zboża, i pszenicy, i jęczmienia, iz wiechami, iz cielcem, iz nasionami wszelkiego rodzaju owoców; i zaczęliśmy się rozmnażać i prosperować w kraju.

13 Otóż, było to przebiegłością i chytrością Króla Lamana, aby sprowadzić mój lud do niewoli, że oddał ziemię, abyśmy mogli ją posiąść.

14 I stało się, że gdy mieszkaliśmy w ziemi przez dwanaście lat, ten król Laman począł się niepokoić, aby mój lud nie był mocny w ziemi i nie mógł ich pokonać. i doprowadzić ich do niewoli.

15 Otóż byli leniwym ludem bałwochwalczym; dlatego pragnęli doprowadzić nas do niewoli, aby mogli nasycić się pracą naszych rąk; tak, aby mogli ucztować na trzodach naszych pól.

16 I stało się, że król Laman zaczął pobudzać swój lud, aby walczył z moim ludem; dlatego na ziemi zaczęły się wojny i kłótnie.

17 Albowiem w trzynastym roku panowania mego w ziemi Nefiego, na południe od ziemi Szilomowej, gdy lud mój polewał i karmił trzody, i uprawiał ich ziemie, przybyła do nich liczna rzesza Lamanitów. i zaczęli ich zabijać, i wziąć ze swoich trzód, i zboże ich pól.

18 Tak, i stało się, że uciekli, wszyscy, którzy nie zostali pokonani, nawet do miasta Nefiego, i wołali do mnie o ochronę.

19 I stało się, że ja ich uzbroiłem łukami, strzałami, mieczami, cymbałami, pałkami, zawiesiami i wszelką bronią, którą moglibyśmy wymyślić, a ja i moi ludzie idźcie przeciwko Lamanitom, do bitwy;

20 Tak, w mocy Pana wyszliśmy na bitwę przeciwko Lamanitom;

21 Albowiem ja i lud mój wołaliśmy potężnie do Pana, aby nas wybawił z rąk nieprzyjaciół naszych, albowiem obudziliśmy się na pamiątkę wybawienia ojców naszych.

22 A Bóg usłyszał nasze wołanie i odpowiedział na nasze modlitwy; i ruszyliśmy w jego mocy.

23 Tak, wyruszyliśmy przeciwko Lamanitom; w ciągu jednego dnia i nocy zabiliśmy trzy tysiące czterdzieści trzy; zabiliśmy ich, nawet dopóki nie wypędziliśmy ich z naszej ziemi.

24 A ja sam, własnymi rękami, pomogłem pogrzebać umarłych.

25 A oto, ku naszemu wielkiemu smutkowi i rozpaczy, dwustu siedemdziesięciu dziewięciu naszych braci zostało zabitych.

26 I stało się, żeśmy znowu zaczęli ustanawiać królestwo; i znów zaczęliśmy posiadać ziemię w pokoju.

27 I sprawiłem, że powstanie broń wojenna wszelkiego rodzaju, aby przez to mógł mieć broń dla ludu mego, od czasu, kiedy Lamanici powrócą na wojnę przeciwko mojemu ludowi.

28 I postawiłem strażników wokół ziemi, aby Lamanici nie przyszli na nas, nieświadomie, i zniszczyli nas;

29 I w ten sposób strzegłem mojego ludu, i moich trzód, i chroniłem ich przed wpadnięciem w ręce naszych wrogów.

30 I stało się, żeśmy dziedziczyli ziemię ojców naszych przez wiele lat; tak, na przestrzeni dwudziestu dwóch lat.

31 I uczyniłem, aby mężowie mieli do ziemi, i podnosili wszelki rodzaj zboża, i wszelkiego rodzaju owoc wszelkiego rodzaju.

32 I uczyniłem, aby kobiety kręciły się, trudzą i pracują; i pracujcie na każdy rodzaj cienkiego lnu; tak, i szaty wszelkiego rodzaju, abyśmy mogli ubrać naszą nagość;

33 I tak dobrze prosperowaliśmy na ziemi; w ten sposób utrzymywaliśmy pokój na ziemi przez dwadzieścia dwa lata.

34 I stało się, że król Laman umarł, a jego syn zaczął się w nim rządzić.

35 I zaczął buntować swój lud w buncie przeciwko mojemu ludowi; dlatego zaczęli przygotowywać się do wojny i do walki z moim ludem.

36 Ale posłałem szpiegów moich po ziemi Shemlonu, abym odkrył ich przygotowanie, abym ich strzegł, aby nie przyszli na lud mój i nie zgładzili ich.

37 I stało się, że przyszły na północy ziemi Szilomowej, wraz z ich licznymi zastępami, ludźmi uzbrojonymi w łuki, strzałami, mieczami, cymbałami, kamieniami i zawiesiami;

38 I ogolono ich głowy, aby byli nadzy; i były przepasane paskiem skórzanym wokół ich bioder.

39 I stało się, że kazałem ukryć kobiety i dzieci mego ludu na puszczy;

40 I sprawiłem też, że wszyscy moi starzy ludzie, którzy mogli nosić broń, a także wszyscy moi młodzieńcy, którzy byli w stanie nosić broń, zgromadzili się, aby wyruszyć na bitwę przeciwko Lamanitom; i umieściłem ich w ich szeregach, każdego człowieka według jego wieku.

41 I stało się, że przystąpiliśmy do bitwy przeciwko Lamanitom.

42 A ja, nawet ja, na starość, wstąpiłem do bitwy przeciwko Lamanitom.

43 I stało się, żeśmy wstąpili w sile Pana, aby walczyć.

44 Lamanici nie wiedzieli nic o Panu ani o sile Pana; dlatego polegali na własnej sile.

45 A byli mocnym ludem, jak mocą ludzką; byli dzikim, okrutnym i krwiożerczym narodem, wierzącym w tradycję swoich ojców, która jest następująca:

46 Wierząc, że zostali wypędzeni z ziemi Jerozolimskiej z powodu niegodziwości swoich przodków i że zostali pokrzywdzeni na pustyni przez swoich braci; i oni także byli skrzywdzeni, podczas przekraczania morza.

47 I znowu: aby byli skrzywdzeni, gdy byli w ziemi pierwszego dziedzictwa, po przekroczeniu morza;

48 A wszystko to, ponieważ Nefi był bardziej wierny w zachowywaniu przykazań Pana; dlatego był faworyzowany przez Pana, gdyż Pan wysłuchał jego modlitw i odpowiedział im, a on objął prowadzenie ich podróży na pustyni.

49 A bracia jego rozgniewali się nań, bo nie rozumieli sprawy Pańskiej;

50 I rozgniewali się z nim na wody, bo zatwardzili serca swoje przeciw Panu.

51 I znowu: rozgniewały się na niego, gdy przybyli do ziemi obiecanej, ponieważ powiedzieli, że odebrał władzę ludu z ich rąk; i starali się go zabić.

52 I znowu: rozgniewały się z nim, ponieważ odszedł na pustynię, tak jak mu nakazał Pan, i wziął zapisy, które wyryto na talerzach z mosiądzu; bo mówili, że ich okradł.

53 I tak nauczali swoje dzieci, aby ich nienawidzili, i aby ich mordowali, i aby ich rabowali i rabowali, i czynić wszystko, co mogli, aby ich zniszczyć; dlatego mają wieczną nienawiść do dzieci Nefiego.

54 Z tego właśnie powodu Król Laman, dzięki swej przebiegłości i kłamstwu, i uczciwym obietnicom, oszukał mnie, że sprowadziłem to, mój lud, na tę ziemię, aby ich zniszczyć; tak, i tyle lat cierpieliśmy na tej ziemi.

55 A teraz ja, Zenferze, po tym wszystkim, co powiedziałem mojemu ludowi o Lamanitach, pobudziłem ich do walki z ich mocą, pokładając ufność w Panu; dlatego walczyliśmy z nimi twarzą w twarz.

56 I stało się, że wypędziliśmy ich z ziemi; i zabiliśmy ich z wielką rzezią, nawet tak wielu, że ich nie policzyliśmy.

57 I stało się, że wróciliśmy się znowu do ziemi swojej, a lud mój znowu począł nosić trzodę swą, i do ziemi swojej.

58 A teraz, będąc stary, nadałem królestwo jednemu z moich synów; dlatego nie mówię nic więcej. Niech Pan błogosławi mój lud. Amen.


MOSJASZ, ROZDZIAŁ 7

1 I stało się, że zenifował królestwo na Noego, jednego z jego synów; dlatego Noe zaczął rządzić w jego miejsce; i nie kroczył drogami swego ojca.

2 Bo oto nie przestrzegał przykazań Bożych, ale postępował według pragnień własnego serca.

3 I miał wiele żon i konkubin.

4 I sprawił, że lud swój popełnił, i czynił to, co było obrzydliwością przed oczyma Pańskiem.

5 Tak, i oni czynili nierządnice i wszelkiego rodzaju niegodziwości.

6 I złożył podatek w wysokości jednej piątej części wszystkiego, co mieli; piąta część ich złota i srebra; i piątą część ich cielca, i miedzi, i miedzi ich i żelaza; i piąta część ich fatlings; a także piąta część całego ziarna.

7 I wszystko to przyjął, aby się utrzymać, i żony jego, i nałożnice jego, i kapłani jego, i żony ich, i nałożnice ich; w ten sposób zmienił sprawy królestwa.

8 Albowiem wszystkich kapłanów, którzy byli poświęceni przez ojca swego, położyli, i poświęcili im nowych, którzy byli wywyższeni w pychocie serca ich.

9 Owszem, i wsparli się w lenistwie ich, iw bałwochwalstwie ich, iw nierządach swoich, w podatkach, które król Noe zadał swojemu ludowi; w ten sposób ludzie pracowali nad nienawiścią.

10 Tak i stali się bałwochwalcami, ponieważ oszukani byli przez próżne i pochlebne słowa króla i kapłanów, ponieważ mówili im pochlebne rzeczy.

11 I stało się, że król Noe zbudował wiele eleganckich i przestronnych budynków; i ozdobił je szlachetnym dziełem z drewna i wszelkiego rodzaju drogocennych rzeczy, ze złota i srebra, i żelaza, i brązu, i ciernia, i miedzi;

12 I zbudował mu też obszerny pałac i tron ​​w jego wnętrzu, z których wszystko było z dobrego drewna, a zdobione było złotem, srebrem i drogocennymi rzeczami.

13 I sprawił też, że robotnicy jego niech wykonują wszelką pracę piękną w murach świątyni, z drobnego drewna, miedzi i miedzi;

14 A miejsca, które były oddzielone dla arcykapłanów, które były ponad wszystkie inne miejsca, ozdabiał czystym złotem;

15 I postawił przed nimi zbroję, aby spoczęły na nich ciała i ręce, podczas gdy oni mieli mówić kłamliwe i próżne słowa do swego ludu.

16 I stało się, że zbudował wieżę przy świątyni; tak, bardzo wysoka wieża, nawet tak wysoka, że ​​mógł stanąć na jej szczycie i przeoczyć kraj Shilom, a także kraj Shemlonu, który był opętany przez Lamanitów; i mógł nawet patrzeć na całą okolicę.

17 I stało się, że on sprawił, że wiele budynków zbudowano w ziemi Shilom:

18 I sprawił, że zbudowano wielką wieżę na wzgórzu na północ od ziemi Szilom, która była ucieczką dla synów Nefiego, kiedy uciekali z kraju;

19 I tak postąpił z bogactwami, które otrzymał przez opodatkowanie swego ludu.

20 I stało się, że włożył swe serce na swoje bogactwo, i spędził czas w rozkwicie, żyjąc z żonami i konkubinami; podobnie jak jego kapłani spędzali czas z nierządnicami.

21 I stało się, że zasadził winnice około ziemi; i budował prasy winne, i obfitował w wino; i dlatego stał się balsamem do wina, a także jego ludem.

22 I stało się, że Lamanici zaczęli napływać na lud swój, niewielkimi liczebnie, i zabijać ich na polach swoich, i podczas gdy oni opiekowali się trzodą.

23 Król Noe posłał strażników wokół ziemi, aby ich powstrzymać; ale nie posłał wystarczającej liczby, a Lamanici przyszli do nich, zabili ich i wypędzili wiele stad z ziemi;

24 Tak więc Lamanici zaczęli je niszczyć i wyćwiczyć na nich swoją nienawiść.

25 I stało się, gdy król Noe wysłał przeciwko nim wojsko, i zostali odepchnięci, lub odtrącili ich na pewien czas; dlatego wrócili do radości ze swego łupu.

26 A teraz, z powodu tego wielkiego zwycięstwa, zostali podniesieni w pychę ich serc; chlubili się własnymi siłami, mówiąc, że ich pięćdziesięciu może stanąć przeciwko tysiącom Lamanitów;

27 I tak się chlubili, i rozkoszowali się krwią, i przelaniem krwi braci ich, i to z powodu niegodziwości ich króla i kapłanów.

28 I stało się, że był między nimi człowiek, który miał na imię Abinadi; a wyszedł między nich, i zaczął prorokować, mówiąc:

29 Oto, tak mówi Pan, i tak mi rozkazał, mówiąc:

30 Wynijdźcie i mówcie temu ludowi: Tak mówi Pan:

31 Idźcie temu narodowi, bo widziałem ich obrzydliwości, ich niegodziwość i ich nierządnice, a jeśli nie żałują, odwiedzę ich w złości.

32 A gdy żałują, i zwracają się do Pana, Boga swego, oto wydam ich w ręce nieprzyjaciół ich;

33 Tak, i będą doprowadzeni do niewoli; i dotkną ich ręce ich wrogów.

34 I stanie się, że oni poznają, że Ja jestem Panem, ich Bogiem, i jestem Bogiem zazdrosnym, odwiedzającym nieprawości mojego ludu.

35 I stanie się, że skoro ten lud się nawróci i zwróci się do Pana, ich Boga, zostaną doprowadzeni do niewoli; i nikt ich nie wybawi, chyba że będzie to Pan, Bóg Wszechmogący.

36 Owszem, a gdy się będą wołać do mnie, będę wolna, aby usłyszeć ich wołanie; tak, i będę ich cierpiał, aby zostali porażeni przez swoich wrogów.

37 A gdyby pokutowali w worze i popiele, i wołali potężnie do Pana, Boga swego, nie wysłucham ich modlitw i nie wybawię ich z ucisków;

38 Tak mówi Pan, i tak mi rozkazał.

39 I stało się, gdy Abinadyjczyk powiedział im te słowa, rozgniewały się z nim i starały się odebrać mu życie; ale Pan wybawił go z ich rąk.

40 A gdy usłyszał król Noe słów, które rzekł Abinad do ludu, rozgniewał się;

41 A on rzekł: Któż jest Abinadi, abyśmy ja i lud mój sądzili o nim? Albo kto jest Panem, który sprowadzi na mój naród tak wielkie cierpienia?

42 Rozkazuję wam przywieźć Abinadiego, abym go zabił; bo to powiedział, aby pobudził mój lud do gniewu, jednego z drugim, i do wzbudzania sporów wśród mego ludu; dlatego go zabiję.

43 A oczy ludu były zaślepione; dlatego zatwardzili swoje serca przeciwko słowom Abinadiego i od tego czasu szukali go, aby go zabrać.

44 I król Noe zatwardził swe serce przeciw słowu Pana; i nie żałował swoich złych uczynków.

45 I stało się, że po upływie dwóch lat, Abinadi przyszedł do nich w przebraniu, że go nie znali, i zaczął znowu prorokować między nimi, mówiąc:

46 Tak mi rozkazał Pan, mówiąc: Abinadi, idź i prorokuj do tego ludu mego, bo zatwardzili serca swoje przeciwko słowom moim; nie żałowali swoich złych uczynków;

47 Dlatego nawiedzę ich w gniewie moim, tak, w zapalczywości mojej gniewu nawiedzę ich w ich niegodziwościach i obrzydliwościach; tak, bądźcie dla tego pokolenia.

48 I rzekł mi Pan: Wyciągnij rękę twą, i prorokuj, mówiąc: Tak mówi Pan: I stanie się, że to pokolenie, z powodu nieprawości swojej, zostanie doprowadzone do niewoli i będzie pobite w policzek ;

49 Tak, i będą prowadzone przez ludzi, i będą zabici; a sępy powietrzne, i psy, tak i dzikie zwierzęta, pożrą ich ciało.

50 I stanie się, że życie króla Noego będzie cenione jako szata w gorącym piecu; bo pozna, żem Ja Pan.

51 I stanie się, że ten lud mój dotknę boleśnie; tak, z głodem i zarazy; sprawię, że będą wyć cały dzień.

52 Tak, i sprawię, że będą mieli brzemiona na grzbietach; i będą już pędzeni, jak głupi tyłek.

53 I stanie się, że pośle po nich grad, i będzie ich bił; i będą też porażeni wiatrem wschodnim; i owady będą również nękać swoją ziemię i pochłaniać ich ziarno.

54 I będą porażeni wielką zaraza; i wszystko to zrobię, z powodu ich niegodziwości i obrzydliwości.

55 I stanie się, że skoro będą pokutować, całkowicie ich wytracę z powierzchni ziemi;

56 Ale oni zostawią za sobą zapis, i zachowam je dla innych narodów, które posiądą ziemię;

57 Tak, nawet to uczynię, abym mógł odkryć obrzydliwości tego ludu wobec innych narodów.

58 I wiele rzeczy prorokował Abinadi przeciwko temu ludowi.

59 I rozgniewały się na niego; i wzięli go, i związali go związanego przed królem, i rzekli do króla:

60 Oto my przynieśliśmy człowieka przed tobą, który prorokował złe rzeczy dotyczące twego ludu, i mówi, że Bóg ich zniszczy;

61 On także prorokuje zło dotyczące twego życia i mówi, że twoje życie będzie jak szata w piecu ognistym.

62 I znowu, mówi, że będziesz jak łodyga, tak jak sucha łodyga pola, która jest prowadzona przez zwierzęta i deptana pod stopami.

63 I znowu mówi, że będziesz jak kwiaty ostu, które gdy dojrzeje, gdy wiatr zawieje, zostanie wyrzucone na powierzchnię ziemi; i udaje, że Pan to powiedział.

64 I mówi, że to wszystko przyjdzie na cię, jeśli nie żałujesz; a to z powodu twoich niegodziwości.

65 A teraz, o królu, jak wielkie zło uczyniłeś, albo jakie wielkie grzechy popełnił twój lud, abyśmy byli potępieni przez Boga lub osądzeni przez tego człowieka.

66 A teraz, o królu, oto jesteśmy niewinni, a ty, królu, nie zgrzeszyłeś; dlatego ten człowiek kłamał o tobie i prorokował na próżno.

67 A oto mocny, nie wejdziemy w niewolę ani nie pojmą nas w niewolę nasi wrogowie; tak, i powodziło się w kraju, i będziesz się dobrze rozwijał.

68 Oto tu jest ten człowiek, my przekazujemy go w twoje ręce; możesz uczynić z nim, jak wydajesz się dobrym.

69 I stało się, że król Noe spowodował, że Abinadi powinien zostać wtrącony do więzienia;

70 I rozkazał, aby kapłani zgromadzili się, aby mógł z nimi udzielić rady, co ma z nim uczynić.

71 I stało się, że rzekli do króla: Przyprowadźcie go tutaj, abyśmy go przesłuchali.

72 I rozkazał król, aby był postawiony przed nimi.

73 I zaczęli go przesłuchiwać, aby go przekroczyli, aby przez to mogli go oskarżyć;

74 Lecz on odpowiedział im odważnie i wytrzymał wszystkie ich pytania, tak, ku ich zdumieniu:

75 Albowiem oparł je na wszystkie ich pytania, i wprowadził w błąd we wszystkich słowach ich.

76 I stało się, że jeden z nich rzekł do niego: Co znaczy słowa, które zostały napisane i które uczyli nasi ojcowie, mówiąc:

77 Jakże piękne na górach są nogi tego, który przynosi dobre wieści; że publikuje pokój; który przynosi dobre wieści o dobru; który ogłasza zbawienie; to mówi do Syjonu, twój Bóg króluje;

78 Twoi strażnicy podniosą głos; razem z głosem śpiewać będą, bo ujrzą oni oko w oko, gdy Pan przyniesie Syjon ponownie.

79 Wyrwijcie się w radość; śpiewajcie razem, marnujcie miejsca Jerozolimy, bo Pan pocieszył swój lud; odkupił Jeruzalem.

80 Pan obnażył swoje święte ramię w oczach wszystkich narodów; i wszystkie krańce ziemi ujrzą zbawienie naszego Boga.

81 A teraz rzekł im Abinadi: Czy jesteście kapłanami i udajecie, że nauczacie tego ludu, i rozumiecie ducha przepowiadania, a pragnąc mnie poznać, co to znaczy?

82 Mówię wam: Wo, bądźcie dla was, abyście wypaczali drogi Pańskie. Bo jeźli to zrozumiecie, nie uczyliście ich; przetoż obróciliście ścieżki Pańskie.

83 Nie przyłożyliście serca do zrozumienia; dlatego nie byliście mądrzy. Czego więc uczysz tego ludu?

84 I rzekli: Uczymy Prawa Mojżeszowego.

85 I rzekł im znowu: Jeźli wy nauczacie zakonu Mojżeszowego, dlaczego go nie zachowacie?

86 Dlaczego wkładasz serca w bogactwa?

87 Dlaczego popełniacie nierządnice i wydajecie swoje siły z nierządnicami, tak i powodują, że ten lud popełnia grzech, że Pan ma powody, by posłać mnie, aby prorokować przeciw temu ludowi, nawet wielkie zło przeciwko temu ludowi?

88 Czy nie wiecie, że mówię prawdę?

89 Tak, wy wiecie, że mówię prawdę; i powinieneś drżeć przed Bogiem.

90 I stanie się, że będziecie pobici za wasze winy, bo wyście nauczali Prawa Mojżeszowego.

91 Co wiecie o Zakonie Mojżeszowym?

92 Dotyk zbawienia pochodzi z Prawa Mojżeszowego? Co mówisz?

93 A oni odpowiedzieli i powiedzieli, że zbawienie przyszło przez Prawo Mojżeszowe.

94 Lecz teraz rzekł do nich Abinadi: Wiem, jeśli zachowujesz przykazania Boże, będziecie zbawieni;

95 Tak, jeśli zachowacie przykazania, które Pan wydał Mojżeszowi, na górze Synaj, mówiąc: Ja jestem Pan, twój Bóg, który wyprowadził cię z ziemi egipskiej z domu niewoli.

96 Nie będziesz miał innego Boga przede mną.

97 Nie uczynisz sobie żadnego rytego obrazu ani żadnego podobieństwa niczego, co jest w niebie na górze, ani tego, co jest na ziemi poniżej.

98 I rzekł im Abinad: Czyście to uczynili? Mówię wam: Nie, nie wyście.

99 A wy nauczaliście tego ludu, że oni powinni czynić to wszystko? Mówię wam: Nie, nie wyście.

100 A gdy usłyszał te słowa król, rzekł do swoich kapłanów: Precz z tym towarzyszem, a zabijcie go; bo cóż z nim mamy, bo się wścieka.

101 I stanęli, próbując włożyć na niego ręce, lecz on wytrzymał je i rzekł do nich: Nie dotykajcie mnie, bo Bóg was pobije, jeśli położyliście na mnie ręce, bo ja nie przekazałem przesłania, które Pan wysłał mnie, abym wyzwolił;

102 I nie powiedziałem wam tego, o co prosiliście, abym oznajmił; przetoż Bóg nie będzie cierpiał, abym został zniszczony w tym czasie.

103 Ale muszę wypełnić przykazania, które mi przykazał Bóg, i dlatego, że powiedziałem wam prawdę, jesteście na mnie źli.

104 I znowu, ponieważ wypowiedziałem słowo Boże, osądziliście mnie, że jestem szalony.

105 I stało się, gdy Abinadi wypowiedział te słowa, że ​​lud króla Noego nie położył na nim rąk;

106 Albowiem Duch Pański był nad nim; a twarz jego świeciła z podniosłym blaskiem, tak jak uczynił Mojżesz podczas pobytu na górze Synaj, rozmawiając z Panem.

107 I mówił z mocą i upoważnieniem od Boga; i kontynuował swoje słowa, mówiąc: Widzicie, że nie macie mocy, aby mnie zabić, dlatego kończę moje przesłanie.

108 Tak, i widzę, że cię to tnie do serc waszych, bo mówię wam prawdę o waszych nieprawościach: tak, a słowa moje napełniają was zdumieniem i zdumieniem, i gniewem.

109 Ale kończę moje przesłanie; i wtedy nie ma znaczenia, dokąd się udam, jeśli jestem zbawiony.

110 Lecz o tym wiele wam mówię: to, co ze mną zrobicie, po tym stanie się typem i cieniem rzeczy, które mają nadejść.

111 A teraz czytam wam pozostałe przykazania Boże, bo widzę, że nie są zapisane w waszych sercach;

112 Widzę, że studiowałeś i nauczałeś niegodziwości przez większą część życia.

113 A teraz, pamiętajcie, że wam powiedziałem: Nie uczynisz dla siebie żadnego rytego obrazu ani żadnego podobieństwa rzeczy, które są na niebie w górze, lub które są na ziemi poniżej, lub które są w wodzie pod ziemią .

114 I znowu: Nie kłaniaj się im, ani im nie służ, bo Ja, Pan, twój Bóg, jestem Bogiem zazdrosnym, nawiedzając nieprawości ojców wobec dzieci, dla trzeciego i czwartego pokolenia tych, którzy mnie nienawidzą; i okazując miłosierdzie tysiącom tych, którzy mnie miłują, i zachowują moje przykazania.

115 Nie będziesz na próżno nazywał imienia Pana, Boga twego, bo Pan nie uzna go za niewinnego, który nadużywa jego imienia.

116 Pamiętaj o dniu sabatu, aby go święcić.

117 Sześć dni będziesz pracował i wykonuj całą swoją pracę; ale dnia siódmego, Sabatu Pana, Boga twego, nie będziesz wykonywał żadnej pracy, ty, ani twój syn, ani twoja córka, sługa twój, ani twoja służebnica twoja, ani twoje bydło, ani twój obcy, który jest w twoim bramy:

118 Albowiem w sześć dni Pan uczynił niebo i ziemię, i morze, i wszystko, co w nich jest; przetoż błogosławił Pan dzień szabatu i poświęcił go.

119 Czcij ojca swego i matkę swoją, abyś długo żył na ziemi, którą Pan, Bóg twój, da tobie.

120 Nie będziesz zabijał.

121 Nie będziesz cudzołożył.

122 Nie będziesz kradł.

123 Nie będziesz świadczył fałszywego świadectwa przeciw bliźniemu swemu.

124 Nie będziesz pożądał domu bliźniego swego, nie będziesz pożądał żony bliźniego swego, ani jego sługi, ani jego służebnicy, ani jego wołu, ani osła, ani niczego, co jest bliźniego twojego.


MOSJASZ, ROZDZIAŁ 8

1 I stało się, że gdy Abinadi położył kres tym słowom, rzekł do nich: Czy nauczaliście tego ludu, że powinni przestrzegać tego wszystkiego? dla zachowania tych przykazań?

2 Mówię wam: Nie; bo gdyby tak było, Pan nie sprawiłby, żebym przyszedł i prorokował zło dotyczące tego ludu.

3 A teraz powiedzieliście, że zbawienie przychodzi według Prawa Mojżeszowego.

4 Powiadam wam, abyście dobrze zachowali Prawo Mojżeszowe; ale powiadam wam, że przyjdzie czas, gdy nie będzie już dłużej celowe utrzymywanie Prawa Mojżeszowego.

5 Co więcej, powiadam wam: zbawienie nie pochodzi wyłącznie od Prawa; i gdyby nie to było zadośćuczynienie, które sam Bóg uczynił dla grzechów i nieprawości ludu swego, aby nieuchronnie zginęli, nie naruszając Prawa Mojżeszowego.

6 A teraz wam powiadam, że było pożyteczne, aby istniało prawo nadane synom Izraelskim, a nawet bardzo surowe prawo: byli bowiem ludem o sztywnym karku: szybko czynią niegodziwość i powoli pamiętajcie o Panu, swoim Bogu;

7 Dlatego było im dane prawo, tak, prawo wykonywania i obrzędów, prawo, które mieli przestrzegać ściśle, z dnia na dzień, aby zachować je na pamiątkę Boga i ich obowiązek wobec niego.

8 Lecz oto powiadam wam, że wszystkie te rzeczy były przyszłością.

9 A teraz, czy oni zrozumieli prawo?

10 I powiadam wam: Nie wszyscy rozumieli zakon; i to z powodu zatwardziałości ich serc, ponieważ nie zrozumieli, że nikt nie może być zbawiony, chyba że przez odkupienie Boga.

11 Bo czyż nie prorokował im Mojżesz o przyjściu Mesjasza i aby Bóg odkupił swój lud, tak i wszystkich proroków, którzy prorokowali od początku świata?

12 Czyż nie mówili mniej więcej o tych rzeczach?

13 Czyż oni nie powiedzieli, że sam Bóg powinien zstąpić między synów ludzkich i przyjąć postać człowieka, i wyruszyć w potężną moc na powierzchnię ziemi?

14 Czyż oni też nie powiedzieli, że On zmusi do siebie zmartwychwstanie i że on sam powinien być uciskany i dotknięty?

15 Tak, nawet nie mówi Izajasz,

16 Kto uwierzył naszemu raportowi i któremu objawiła się ręka Pana?

17 Albowiem wyrósł przed nim jako delikatna roślina, i jako korzeń z suchej ziemi; nie ma on formy ani nie ma uroku, a gdy Go ujrzymy, nie ma piękna, abyśmy go pożądali.

18 On jest wzgardzony i odrzucony przez ludzi; człowiek boleści i zaznajomiony z żalem, a myśmy ukrywali się przed nami jak przed naszą twarzą; był wzgardzony, a my go nie uznaliśmy.

19 On z pewnością poniósł nasze żale i poniósł nasze boleści, a jednak uznaliśmy go za dotkniętego, uderzonego przez Boga i dotkniętego.

20 Lecz on był zraniony za nasze przestępstwa, był potłuczony za nasze winy; kara jego pokoju była nad nim; i jego paskami jesteśmy uzdrowieni.

21 My wszyscy, jak owce, zbłądziliśmy; odwróciliśmy każdego na swój sposób; a Pan nałożył na niego wszystkie winy nas wszystkich.

22 Uciśniony był, a utrapiony był, ale nie otworzył ust swoich; przyszedł jako baranek na rzeź, a jak owce przed nią strzygą się, nie otworzył ust swoich.

23 Został wzięty z więzienia i z sądu; i kto zadeklaruje swoje pokolenie? bo został wytracony z ziemi żyjących; bo upadki mego ludu dotknęły go.

24 I uczynił grób swym bezbożnym, i bogaty w śmierci swojej; ponieważ nie uczynił nic złego, nie było też podstępu w jego ustach.

25 A Panu podobało się, że go zmiażdżył; pogrążył go w smutku; gdy sprawisz, że jego dusza stanie się ofiarą za grzech, ujrzy swe potomstwo, przedłuży dni jego, a rozkoszowanie się bogactwem Pana będzie w jego mocy.

26 Widzi z pracy duszy swojej, i nasycony będzie; przez wiedzę jego sprawiedliwy sługa usprawiedliwi wielu; bo poniesie ich winy.

27 Dlatego podzielę go na części z wielkim, a on rozdzieli łupy mocnym; albowiem wylał duszę swą na śmierć; policzył się z grzesznikami, a grzechy wielu urągał i wstawiał się za przestępcami.

28 A teraz rzekł do nich Abinadi: Chcę, abyście zrozumieli, że sam Bóg przyjdzie pośród synów ludzkich i odkupi swój lud;

29 A ponieważ mieszka w ciele, będzie nazwany Synem Bożym:

30 A poddając ciało woli Ojca, będąc Ojcem i Synem; Ojca, ponieważ został poczęty mocą Bożą, a Syn – ciałem; tym samym stając się Ojcem i Synem:

31 Oni są jednym Bogiem, tak, odwiecznym Ojcem nieba i ziemi;

32 I tak ciało, które poddaje się Duchowi, albo Synowi Ojcu, będąc jednym Bogiem, cierpi kuszenie i nie ulega pokusie, ale cierpi, aby się z niego kpić, biczować, wyrzucać i odrzucać ludzie.

33 A po tym wszystkim, i po dokonaniu wielu potężnych cudów wśród synów ludzkich, będzie prowadzony, tak, jak powiedział Izajasz, jak owca, zanim ten kombajn jest głupi, więc nie otworzył swoich ust;

34 A tak będzie prowadzony, ukrzyżowany i zabity, a ciało poddane będzie aż do śmierci, wola Syna połknięta będzie w woli Ojca;

35 I tak Bóg łamie pasma śmierci; zdobywając zwycięstwo nad śmiercią; dając moc Syna, aby wstawiać się za dziećmi ludzkimi:

36 Po wstąpieniu do nieba; o wnętrzności miłosierdzia; będąc pełen współczucia wobec dzieci ludzkich;

37 Stojąc między nimi i sprawiedliwością; połamując pasma śmierci, wziął na siebie ich nieprawość i ich przewinienia; po ich odkupieniu i zaspokojeniu wymagań sprawiedliwości.

38 A teraz powiadam wam: Kto wypowie swoje pokolenie?

39 Oto wam powiadam, że gdy dusza jego zostanie ofiarą za grzech, ujrzy nasienie jego.

40 A co teraz mówicie? A kto będzie jego nasieniem?

41 Oto wam powiadam, że każdy, kto usłyszał słowa proroków, wszyscy święci prorocy, którzy prorokowali o przyjściu Pana.

42 Mówię wam, że wszyscy, którzy wysłuchali ich słów, uwierzyli, że Pan odkupi swój lud i czekają tego dnia na odpuszczenie grzechów;

43 Mówię wam, że to są jego potomstwo, albo oni są dziedzicami królestwa Bożego:

44 Ci bowiem są, których grzechy poniósł; to są ci, dla których umarł, aby ich wykupić z ich przestępstw.

45 A teraz, czy oni nie są jego potomstwem?

46 Tak, i nie jesteście prorokami; każdy, kto otworzył usta, aby prorokować, nie popadł w przestępstwo; Chodzi mi o wszystkich świętych proroków od początku świata?

47 Mówię wam, że oni są jego potomstwem; a ci są, którzy opublikowali pokój, który przyniósł dobre wieści o dobru, którzy opublikowali zbawienie; i rzekł do Syjonu: Bóg twój króluje!

48 A jakże piękne były na górach nogi ich!

49 I znowu, jak piękne są na górach stopy tych, którzy jeszcze wydają pokój!

50 I znowu, jak piękne na górach są nogi tych, którzy później będą wydawać pokój, tak, od tego czasu odtąd i na wieki!

51 I oto powiadam wam: To nie wszystko; bo jakże piękne na górach są nogi tego, który przynosi dobre wieści, to jest założyciel pokoju;

52 Nawet Pan, który odkupił swój lud; tak, ten, który dał zbawienie swemu ludowi:

53 Bo gdyby nie odkupienie, które uczynił dla ludu swego, które było przygotowane od założenia świata; Mówię wam, gdyby nie to, cała ludzkość musiała zginąć.

54 Lecz oto zginą wstęgi śmierci, a Syn królować będzie, i będzie miał władzę nad umarłymi; dlatego przynosi zmartwychwstanie.

55 I nastanie zmartwychwstanie, nawet pierwsze zmartwychwstanie; nawet zmartwychwstanie tych, którzy byli i którzy są, i którzy będą, aż do zmartwychwstania Chrystusa, bo tak będzie powołany.

56 A teraz zmartwychwstanie wszystkich proroków i wszystkich, którzy uwierzyli w ich słowa, lub wszystkich, którzy zachowali przykazania Boże, wyjdzie w pierwszym zmartwychwstaniu; dlatego są one pierwszym zmartwychwstaniem.

57 Wychowani są, aby mieszkać z Bogiem, który ich odkupił; w ten sposób mają życie wieczne przez Chrystusa, który złamał pas śmierci.

58 A ci, którzy mają udział w pierwszym zmartwychwstaniu; a są to ci, którzy umarli, zanim Chrystus przyszedł, w swej niewiedzy, nie mając zbawienia, który im został ogłoszony.

59 I tak Pan dokonuje przywrócenia tych; i mają udział w pierwszym zmartwychwstaniu lub mają życie wieczne, są odkupieni przez Pana.

60 Także małe dzieci mają życie wieczne.

61 Lecz oto, i lęk, i drżeć przed Bogiem; albowiem powinniście drżeć, bo Pan nie odkupia takich, którzy się buntują przeciwko niemu i umrą w grzechach swoich;

62 Tak, nawet wszyscy ci, którzy zginęli w grzechach od początku świata, którzy świadomie zbuntowali się przeciw Bogu, którzy znają przykazania Boże i nie zachowają ich; są to ci, którzy nie mają udziału w pierwszym zmartwychwstaniu.

63 Czyż więc nie powinniście drżeć?

64 Albowiem nie ma takiego zbawienia; bo Pan tego nie odkupił;

65 Tak, i Pan nie może tego odkupić; albowiem nie może się zaprzeć; bo nie może odmówić sprawiedliwości, gdy ma swoje roszczenia.

66 A teraz powiadam wam, że nadejdzie czas, aby zbawienie Pana zostało ogłoszone każdemu narodowi, krewnemu, językowi i ludziom,

67 Tak, Panie, twój strażnik podniesie ich głosy; razem z głosem śpiewać będą, bo ujrzą oni oko w oko, gdy Pan przyniesie Syjon ponownie.

68 Wyrwijcie się w radość, śpiewajcie razem, marnujcie miejsca w Jerozolimie, bo Pan pocieszył swój lud, odkupił Jerozolimę.

69 Pan obnażył swoje święte ramię w oczach wszystkich narodów, a wszystkie krańce ziemi ujrzą zbawienie naszego Boga.

70 I stało się, że gdy Abinadi wypowiedział te słowa, wyciągnął rękę i rzekł: Przyjdzie czas, gdy wszyscy ujrzą zbawienie Pana;

71 Gdy każdy naród, naród, język i lud, ujrzą się oko w oko i wyznają przed Bogiem, że jego sądy są sprawiedliwe.

72 Wtedy niezręczni zostaną wyrzuceni, a oni będą mieli powód, wyć, płaczą i lamentują i zgrzytają zębami;

73 A to, że nie usłuchali głosu Pana; dlatego Pan ich nie odkupuje, bo są cielesne i diabelskie, a diabeł ma nad nimi władzę;

74 Tak, nawet ten stary wąż, który oszukał naszych pierwszych rodziców, co było przyczyną ich upadku;

75 To było przyczyną tego, że cała ludzkość stała się cielesna, zmysłowa, diabelska, znająca zło od dobra, poddająca się diabłu.

76 W ten sposób cała ludzkość zginęła; a oto oni byliby utraceni bez końca, gdyby nie to, że Bóg odkupił swój lud z ich utraconego i upadłego stanu.

77 Pamiętajcie jednak, że kto trwa w swojej cielesnej naturze i postępuje drogą grzechu i buntu przeciwko Bogu, pozostaje w swoim upadłym stanie, a diabeł ma nad Nim wszelką władzę.

78 Dlatego jest tak, jakby nie było odkupienia; będąc wrogiem Boga; a także diabeł jest wrogiem Boga.

79 A teraz, gdyby Chrystus nie przyszedł na świat, mówiąc o rzeczach, które nadejdą, tak jakby już przyszły, nie byłoby odkupienia.

80 Gdyby Chrystus nie powstał z martwych, nie złamał pasów śmierci, aby grób nie odniósł zwycięstwa, a ta śmierć nie miała żądła, nie byłoby zmartwychwstania.

81 Ale jest zmartwychwstanie, dlatego grób nie ma zwycięstwa, a żądło śmierci jest pochłonięte w Chrystusie.

82 On jest światłością i życiem świata; tak, światło, które jest nieskończone, które nigdy nie może zostać zaciemnione; tak, a także życie, które nie ma końca, że ​​śmierci już nie ma.

83 Nawet ten śmiertelnik przyoblecze się w nieśmiertelność, a to zepsucie zniszczy i zostanie postawione przed sądem Bożym, aby sądzić go według jego uczynków, bez względu na to, czy są dobrzy, czy źli.

84 Jeśli są dobrzy, do zmartwychwstania nieskończonego życia i szczęścia, a jeśli są źli, do zmartwychwstania niekończącego się potępienia;

85 Dostarczony diabłu, który ich poddał, co jest potępieniem;

86 Poszli zgodnie z własnymi cielesnymi pragnieniami i pragnieniami; nigdy nie wzywając Pana, gdy wyciągnęły ku nim ramiona miłosierdzia;

87 Albowiem ramiona miłosierdzia rozciągnęły się ku nim, a nie chcieli; oni są ostrzegani o swoich niegodziwościach, a jednak nie odstąpią od nich;

88 I rozkazano im pokutować, a jednak się nie nawrócili.

89 Czy teraz nie powinniście drżeć i żałować swoich grzechów, i pamiętajcie tylko w Chrystusie i przez to, że możecie być zbawieni?

90 Dlatego, jeśli nauczacie Prawa Mojżeszowego, nauczajcie także, że jest to cień tych rzeczy, które mają nadejść;

91 Nauczajcie ich, że odkupienie następuje przez Chrystusa Pana, który jest bardzo odwiecznym Ojcem. Amen.


MOSJASZ, ROZDZIAŁ 9

1 I stało się, że gdy Abinadyjczyk skończył te słowa, rozkazał król, aby go pojmali kapłani i aby go ukarano.

2 Ale był jeden z nich, którego imię było Alma, on także był potomkiem Nefiego.

3 A on był młodzieńcem i uwierzył słowom, które mówił Abinadi, bo wiedział o nieprawości, którą Abinadi zeznawał przeciwko nim.

4 Dlatego zaczął błagać króla, aby nie był rozgniewany na Abinadiego, lecz cierpiał, aby odszedł w pokoju.

5 Lecz król rozgniewał się jeszcze bardziej i sprawił, że Alma został wyrzucony spośród nich i posłał za nim sługi, aby go zabili.

6 Ale on uciekł przed nimi i ukrył się, że go nie znaleźli.

7 A gdy był ukrywany przez wiele dni, napisał wszystkie słowa, które mówił Abinadi.

8 I stało się, że król sprawił, że jego strażnicy otoczyli Abinadiego i zabrali go; i związali go i wrzucili do więzienia.

9 A po trzech dniach, gdy radził się z kapłanami, sprawił, że znowu miał być postawiony przed nim.

10 A on mu rzekł: Abinadi, znaleźliśmy oskarżenie przeciwko tobie, a ty jesteś wart śmierci.

11 Bo powiedziałeś, że sam Bóg zstępuje między synów ludzkich;

12 A teraz dla tego będziecie skazani na śmierć, o ile nie przypomnicie sobie wszystkich słów, któreś mówił źle o mnie i moim ludu.

13 I rzekł mu Abinadi: Mówię wam, nie wspomnę słów, którem wam powiedział o tym ludu, albowiem one są prawdziwe;

14 A wy dowiecie się z ich poręczenia, doznałem cierpienia, że ​​wpadłem w wasze ręce.

15 Tak, i będę cierpiał aż do śmierci, a ja nie będę pamiętał słów moich, i staną się jako świadectwo przeciwko wam.

16 A jeźli mię zabijecie, wy będziecie krew niewinną, a to będzie jako świadectwo przeciwko wam w dniu ostatecznym.

17 A teraz król Noe chciał go uwolnić, bali się bowiem Jego słowa; bałem się bowiem, że spadną nań wyroki Boże.

18 Ale kapłani podnieśli przeciwko niemu swoje głosy i zaczęli go oskarżać, mówiąc: On złorzeczył królowi.

19 A tak rozgniewawszy się królowi przeciwko niemu, wydał go, aby był pobity.

20 A gdy go pojmali, związali go, i biczowali jego skórę pedałami, aż do śmierci.

21 A gdy płomienie poczęły go poparzać, zawołał do nich, mówiąc: Oto, tak jak wy mnie uczynicie, tak się stanie, że nasienie twoje spowoduje, że wielu będzie cierpieć boleści, których doświadczam, nawet bóle śmierci, przez ogień; a to dlatego, że wierzą w zbawienie Pana, ich Boga.

22 I stanie się, że dotkniecie się wszelkiego rodzaju chorób z powodu waszych win.

23 Tak, i będziecie pobici na wszystkie ręce, i będziecie pędzeni i rozpierzchli się tam iz powrotem, tak jak dzikie owce pędzą dzikie i okrutne bestie.

24 A dnia onego będziecie polowani, a weźmiecie ręce nieprzyjaciół waszych, a potem będziecie cierpieć, jak cierpię, boleści śmierci przez ogień.

25 Tak więc Bóg czyni pomstę na tych, którzy niszczą jego lud.

26 O Boże, przyjmij moją duszę.

27 A gdy Abinadi wypowiedział te słowa, upadł, poniewierając śmierć przez ogień; owszem, skazani na śmierć, bo nie zaprzeczył przykazaniom Bożym: zapieczętował prawdę jego słów przez swoją śmierć.

28 I stało się, że Alma, który uciekł przed sługami króla Noego, pokutował ze swoich grzechów i niegodziwości, i poszedł prywatnie do ludu, i zaczął nauczać słów Abinadiego;

29 Tak, o tym, co miało nadejść, io zmartwychwstaniu, io odkupieniu ludu, który miał się stać mocą, i cierpieniem, i śmiercią Chrystusową, i zmartwychwstaniem i wniebowstąpieniem do nieba.

30 A tak wielu, którzy słuchali jego słowa, nauczał.

31 I nauczał ich na osobności, aby się nie dowiedzieli o królu. I wielu uwierzyło w jego słowa.

32 I stało się, że, ilu ich uwierzyło, wyszło na miejsce zwane Mormonem, które otrzymało jego imię od króla, będąc w granicach ziemi, które były zarażone, przez czasy lub w porach roku przez dzikie bestie.

33 A Mormon był fontanną czystej wody, i Alma uciekła się tam, gdzie nad wodą była gęstwina małych drzew, gdzie ukrył się w ciągu dnia, od rewizji króla.

34 I stało się, ilu ich uwierzyło, aby usłyszeli jego słowa.

35 I stało się po wielu dniach zebrała się wielka liczba na miejscu Mormona, aby słuchać słów Almy.

36 A tak wszyscy się zgromadzili, którzy uwierzyli w słowo jego, aby go słuchać.

37 I nauczał ich, i głosił im pokutę, i odkupienie, i wiarę w Pana.

38 I rzekł im: Oto tu są wody Mormona; bo tak zostali nazwani.

39 A teraz, gdy chcecie przyjść do owczarni Boga i abyście byli nazwani jego ludem, i chcecie dźwigać swoje ciężary, aby byli lekcy;

40 Tak, i chcecie płakać z tymi, którzy się smucą; Tak, i pociesz tych, którzy potrzebują pocieszenia, i stańcie się świadkami Bożymi przez cały czas, we wszystkich rzeczach i we wszystkich miejscach, w których się znajdujecie, aż do śmierci, abyście byli odkupieni od Boga. i będziecie policzeni z tymi z pierwszego zmartwychwstania, abyście mieli życie wieczne:

41 A teraz powiadam wam: Jeśli to jest pragnienie serc waszych, cóż wam jest przeciwko temu, abyście byli ochrzczeni w imię Pańskie, jako świadectwo przed nim, abyście zawarli przymierze z nim, abyście mu służyli i zachowali Jego przykazania, aby obficie wylał na was Swego Ducha?

42 A gdy lud usłyszawszy te słowa, klasnął w dłonie z radości i zawołał: To jest pragnienie serc naszych.

43 I stało się, że Alma wziął Helam, który był jednym z pierwszych, i wyszedł i stanął w wodzie, i zawołał, mówiąc: Panie, wylej swego Ducha na twego sługę, aby wykonał tę pracę ze świętością serca.

44 A gdy te słowa wypowiedział, Duch Pański spoczął na nim i rzekł: Helam, ja cię chrzczę, mając władzę od Boga wszechmogącego, jako świadectwo, że zawarliście przymierze, aby Mu służyć, aż do was są martwi, tak jak śmiertelne ciało; i niech Duch Pański zostanie wylany na was; i niech wam da żywot wieczny, przez odkupienie Chrystusa, którego przygotował od założenia świata.

45 A gdy Alma powiedział te słowa, Alma i Helam zostali pochowani w wodzie; i powstali i wyszli z radości wody, będąc napełnieni Duchem.

46 I znowu Alma wziął drugi i wyszedł po raz drugi do wody, i ochrzcił go według pierwszego, tylko że nie zakopał się znowu w wodzie.

47 I po tych słowach chrzcił każdego, który wyszedł na miejsce Mormona, a było ich około dwustu czterech dusz;

48 Tak, i oni zostali ochrzczeni w wodach Mormona, i byli napełnieni łaską Bożą:

49 Od tego czasu nazywano ich kościołem Bożym lub kościołem Chrystusowym.

50 I stało się, że każdy, kto został ochrzczony mocą i mocą Boga, został dodany do swego kościoła.

51 I stało się, że Alma, mając władzę od Boga, wyświęcił kapłanów; nawet jeden kapłan na pięćdziesięciu z ich liczby wyświęcił, aby głosić im i nauczać ich o sprawach dotyczących królestwa Bożego.

52 I rozkazał im, aby niczego nie pouczali, gdyby nie to, czego nauczał, i które zostało wypowiedziane przez usta świętych proroków.

53 Tak, on im rozkazał, aby nikogo nie głoszili, gdyby nie nawrócenie i wiara w Pana, który odkupił swój lud.

54 I rozkazał im, aby nie było żadnej sprzeczki między sobą, ale aby patrzyli naprzód jednym okiem, mając jedną wiarę i jeden chrzest; mając serca połączone w jedność i miłość, jedna w drugą.

55 I w ten sposób kazał im głosić. I tak stali się dziećmi Boga.

56 I rozkazał im, aby przestrzegali dnia sabatu, i zachowywali go świętym, a także każdego dnia dziękować Panu, Bogu swemu.

57 I rozkazał im też, aby kapłani, których ustanowił, pracowali własnymi rękami, aby ich wspierać;

58 I był jeden dzień w każdym tygodniu, który był oddzielony, aby się zgromadzili, aby nauczać lud, i aby oddawać pokłon Panu, Bogu ich, a także jak często w mocy, gromadzić się razem.

59 A kapłani nie mieli polegać na ludu za ich wsparciem; ale za ich pracę mieli otrzymać łaskę Bożą, aby mocą woskową w Duchu, mając wiedzę Boga, mogli nauczać z mocą i upoważnieniem od Boga.

60 I znowu, Alma rozkazał, aby lud Kościoła udzielił swej substancji, każdej zgodnie z tym, co posiadał;

61 Jeśli ma więcej obfitości, powinien obficie udzielać; a ten, który miał niewiele, ale niewiele, powinien być potrzebny; a temu, który nie był, powinien być dany.

62 I w ten sposób powinni udzielać swej istoty, z własnej wolnej woli i dobrych pragnień Bogu i tym kapłanom, którzy potrzebują pomocy, tak i każdej potrzebującej, nagiej duszy.

63 Tedy im to powiedział, rozkazując od Boga;

64 I postępowali uczciwie przed Bogiem, udzielając sobie nawzajem, zarówno doczesnie, jak i duchowo, zgodnie z ich potrzebami i pragnieniami.

65 I stało się, że wszystko to stało się w Mormonie; tak, nad wodami Mormona, w lesie, który był blisko wód Mormona:

66 Tak, miejsce Mormona, wody Mormona, las Mormona, jakże piękne są one dla oczu tych, którzy doszli do poznania swego Odkupiciela;

67 Tak, i jakże są błogosławieni, albowiem oni będą śpiewać na wieki Jego chwałę.

68 I stało się to w granicach ziemi, aby nie doszli do poznania króla.

69 Lecz oto stało się, że król, widząc ruch między ludem, posłał swoich sług, aby ich obserwowali.

70 W dniu, w którym zebrali się razem, aby słuchać słowa Pana, zostali odkryci przed królem.

71 A teraz król powiedział, że Alma pobudzał lud do buntu przeciwko niemu; dlatego wysłał swoją armię, aby ich zniszczyć.

72 I stało się, że Alma i lud Pański dowiedzieli się o nadejściu królewskiej armii; dlatego zabrali swoje namioty i swoje rodziny i odeszli na pustynię.

73 A było ich około czterystu pięćdziesięciu dusz.

74 I stało się, że wojsko króla powróciło, na próżno szukając ludu Pana.

75 A oto teraz siły króla były małe i zredukowane, i zaczęła się podziała wśród reszty ludu.

76 I mniejsza część zaczęła wydychać groźby przeciwko królowi, a tam zaczął się wielki spory wśród nich.

77 A oto był między nimi człowiek, który miał na imię Gedeon, a był mocnym człowiekiem i wrogiem króla, dlatego wyciągnął swój miecz i przysiągł w swoim gniewie, że zabije króla.

78 I stało się, że walczył z królem, a ujrzawszy króla, że ​​go ogarnął, uciekał, pobiegł i wszedł na wieżę, która była blisko świątyni.

79 A Gedeon ścigał go, a miał już wejść na wieżę, by zabić króla, a król rzucił oczy w stronę ziemi Shemlona, ​​a oto armia Lamanitów znajdowała się w granicach kraju.

80 A teraz król zawołał w udręce swej duszy, mówiąc: Gedeon, oszczędź mnie, albowiem Lamanici są nad nami, a oni ich zniszczą; tak, oni zniszczą mój lud.

81 A teraz król nie troszczył się tak bardzo o swój lud, jak o własne życie; niemniej jednak Gideon oszczędził mu życie.

82 I rozkazał król ludowi, aby uciekali przed Lamanitami, a on sam szedł przed nimi, a oni uciekli na pustynię ze swymi kobietami i dziećmi.

83 I stało się, że Lamanici ścigali ich, i wyprzedzili ich, i zaczęli ich zabijać.

84 I stało się, że król rozkazał im, aby wszyscy mężczyźni opuścili żony i dzieci i uciekli przed Lamanitami.

85 Było wielu, którzy by ich nie opuścili, ale raczej pozostali i zginęli z nimi.

86 Reszta opuściła żony i ich dzieci i uciekła.

87 I stało się, że ci, którzy mieszkali z żonami i dziećmi, sprawili, że ich uczciwe córki stanęły i błagały Lamanitów, aby ich nie zabili.

88 I stało się, że Lamanici mają dla nich litość, gdyż czarowali pięknem swoich kobiet;

89 Przetoż Lamanici poświęcili swe życie, wzięli jeńców i zabrali ich z powrotem do ziemi Nefiego, i dali im, aby posiadali ziemię, pod warunkiem, że oddadzą króla Noego w ręce Lamanitów i dostarczyć ich własność.

90 Nawet jedna połowa wszystkiego, co posiadali; jedna połowa ich złota, i ich srebro, i wszystkie ich cenne rzeczy; dlatego powinni składać hołd królowi Lamanitów z roku na rok.

91 A oto jeden z synów królewskich spośród wziętych do niewoli, którego imię było Limhi.

92 A teraz Limhi pragnął, aby jego ojciec nie został zniszczony; niemniej Limhi nie był świadomy nieprawości swojego ojca, który sam był sprawiedliwym człowiekiem.

93 I stało się, że Gedeon pospiesznie wyprawił ludzi na pustynię, aby szukali króla i tych, którzy z nim byli.

94 I stało się, że spotkali lud na pustyni, wszystko oprócz króla i jego kapłanów.

95 A oni przysięgali w swoich sercach, że powrócą do ziemi Nefiego, a jeśli ich żony i ich dzieci zostały zabite, a także tych, którzy z nimi przebywali, że będą szukać zemsty, a także zginą razem z nimi.

96 Król nakazał im, aby nie powracali; i rozgniewali się na króla, i spowodował, że on cierpieć będzie, aż do śmierci przez ogień.

97 I zabrali także kapłanów, aby ich zabili, i uciekli przed nimi.

98 I stało się, że już niedługo wrócą do ziemi Nefiego, i spotkali się z ludźmi z Gedeona.

99 A mężowie z Giedeonu opowiedzieli im wszystko, co się stało z ich żonami i dziećmi; i że Lamanici udzielili im, aby mogli posiąść ziemię, składając hołd Lamanitom z połowy całej posiadanej przez nich własności.

100 I oznajmił lud ludziom Gedeona, że ​​pobili króla, a kapłani jego uciekli od nich dalej na pustynię.

101 I stało się, że po zakończeniu ceremonii wrócili do ziemi Nefiego, radując się, ponieważ ich żony i dzieci nie zostały zabite; i powiedzieli Gedeonowi, co zrobili królowi.

102 I stało się, że król Lamanitów złożył im przysięgę, że jego lud nie powinien ich zabijać.

103 A także Limhi, będąc synem króla, mając królestwo nadane mu przez lud, złożył przysięgę królowi Lamanitom, aby lud jego oddał mu hołd; nawet połowę wszystkich posiadali.

104 I stało się, że Limhi zaczęła ustanawiać królestwo i ustanawiać pokój między swoim ludem.

105 A król Lamanitów postawił strażników wokół ziemi, aby mógł zatrzymać lud Limhi w kraju, aby nie odeszli na pustynię;

106 I wspierał swoich strażników przed hołdem, który otrzymał od Nefitów.

107 A teraz król Limhi żył w swoim królestwie bez przerwy, przez dwa lata, że ​​Lamanici ich nie molestowali ani nie próbowali ich zniszczyć.

108 W Shemlonie było miejsce, gdzie córki Lamanitów zbierały się, aby śpiewać, tańczyć i się rozweselić.

109 I stało się, że pewnego dnia niewielka ich liczba zgromadziła się, aby śpiewać i tańczyć.

110 A teraz kapłani króla Noego, zawstydzeni, aby powrócić do miasta Nefiego, a także lękając się, że lud ich zabije, dlatego nie wracają do swoich żon i dzieci.

111 A gdy przebywali na puszczy, a odkrywszy córki Lamanitów, położyli je i oglądali; A gdy było ich tylko kilku, którzy zgromadzili się, aby tańczyć, wyszli z tajemnych miejsc, a wziąwszy je, zabrali na pustynię.

112 Tak, dwadzieścia cztery córki Lamanitów niosły na pustynię;

113 I kiedy Lamanici dowiedzieli się, że ich córki zaginęły, rozgniewali się na mieszkańców Limhi; ponieważ uważali, że to ludzie z Limhi.

114 Przetoż wysłali swoje wojska; tak, nawet sam król udał się przed swój lud; i udali się do ziemi Nefiego, aby zniszczyć lud Limhi.

115 A teraz Limhi odkrył ich z wieży; nawet odkryli wszystkie przygotowania do wojny; dlatego zebrał swój lud i położył się na nich na polach iw lasach.

116 I stało się, gdy się nawrócili Lamanici, że lud Limhi zaczął padać na nich z miejsc ich oczekujących i zaczął ich zabijać.

117 I stało się, że bitwa stała się straszna, bo walczyli jak lwy dla zdobyczy.

118 I stało się, że ludzie z Limhi zaczęli prowadzić Lamanitów przed nimi, ale nie byli w połowie tak liczni jak Lamanici.

119 Lecz oni walczyli o życie swoje, i swoje żony, i swoje dzieci; dlatego wywierali samych siebie i jak smoki walczyli.

120 I stało się, że znaleźli króla Lamanitów spośród liczby umarłych; nie był jednak martwy, gdyż został ranny i pozostawiony na ziemi, tak szybki był lot jego ludu.

121 A oni wzięli go i związali jego rany, i sprowadzili go przed Limhi, i rzekli: Oto tutaj jest król Lamanitów; po otrzymaniu rany padł między swoich umarłych i opuścili go; a otomy go przywiedli przed wami; a teraz go zabijmy.

122 Lecz Limhi rzekł do nich: Nie zabijajcie go, ale przyprowadźcie go tutaj, abym go widział. I oni go przyprowadzili.

123 I rzekł mu Limhi: Cóż ty masz wynieść na wojnę przeciwko mojemu ludowi?

124 Oto lud mój nie złamał przysięgi, którą wam uczyniłem; Dlaczego więc mielibyście złamać przysięgę, którą złożyliście memu ludowi?

125 A teraz rzekł król: Złamałem przysięgę, bo lud twój porwał córki ludu mego; dlatego w gniewie moim spowodowałem, że mój lud przystąpił do wojny przeciwko Twojemu ludowi.

126 Otóż Limhi nie słyszał o tej sprawie; przetoż rzekł: Poszukuję ludu mego, a kto by to uczynił, zginie.

127 Dlatego spowodował poszukiwanie wśród swego ludu.

128 A gdy to usłyszał Gedeon, będąc kapitanem królewskim, wyszedł i rzekł królowi: Modlę się, abyś się nie poddał, i nie szukaj tego ludu, i nie położył tego na ich opiekę.

129 Czyż bowiem nie pamiętasz kapłanów ojca twego, którego ten lud chciał zniszczyć?

130 Czyż nie są na pustyni? Czy to nie oni ukradli córki Lamanitów?

131 A teraz oto i powiedz królowi o tych rzeczach, aby oznajmił swojemu ludowi, aby byli uspokojeni w stosunku do nas; albowiem oto już przygotowują się, aby stanąć przeciwko nam; a oto też jest nas niewielu.

132 A oto oni przychodzą z licznymi zastępami; a jeśli nie król, który ich uspokoi, musimy zginąć.

133 Albowiem nie wypełniły się słowa Abinadiego, które prorokował przeciwko nam? a wszystko po to, abyśmy nie słuchali słowa Pańskiego i nie odwrócili się od naszych niegodziwości?

134 A teraz uspokójmy króla, a wypełniamy przysięgę, którą mu uczyniliśmy; albowiem lepiej, abyśmy byli w niewoli, niżeli stracić życie nasze; w związku z tym powstrzymajmy przelanie tak dużej ilości krwi.

135 A teraz Limhi oznajmił królowi wszystko, co dotyczyło jego ojca, i kapłanów, którzy uciekli na pustynię, i przypisali im udział ich córek.

136 I stało się, że król został spacyfikowany w kierunku swego ludu; i rzekł do nich: Wyruszajmy na spotkanie mego ludu, bez broni; i przysięgam wam z przysięgą, aby lud mój nie zabił ludu twego.

137 I stało się, że poszli za królem, i wyszli bez rąk, aby spotkać się z Lamanitami.

138 I stało się, że oni spotkali Lamanitów; a król Lamanitów kłaniał się przed nimi i błagał w imieniu ludu Limhi.

139 A gdy Lamanici ujrzeli lud Limhi, że nie mieli broni, zlitowali się nad nimi i spacyfikowali ich, i wrócili z królem w pokoju do swojej ziemi.

140 I stało się, że Limhi i jego lud powrócili do miasta Nefiego, i poczęli znowu żyć w pokoju.

141 I stało się, że po wielu dniach Lamanici zaczęli znowu budzić się w gniewie przeciwko Nefitom; i zaczęli wchodzić w granice ziemi około.

142 A oni ich nie zabijają, z powodu przysięgi, którą ich król uczynił dla Limhi; ale bili ich na policzki i sprawowali nad nimi władzę; i zaczęli nakładać ciężkie brzemiona na ich plecy, i popędzać nimi jak głupi tyłek; tak, wszystko to się stało, aby się wypełniło słowo Pana.

143 A teraz uciski Nefitów były wielkie; i nie było sposobu, aby mogli uwolnić się z ich rąk, gdyż Lamanici otaczali ich ze wszystkich stron.

144 I stało się, że lud zaczął szemrać z królem z powodu ucisków; i zaczęli pragnąć iść przeciwko nim do bitwy.

145 I boleśnie dotknęli króla swoimi skargami; dlatego dał im, aby postępowali według swoich pragnień.

146 I zgromadzili się znowu, i włożyli zbroję, i wyruszyli przeciwko Lamanitom, aby wypędzili ich z ziemi swojej.

147 I stało się, że Lamanici ich pobili, i wypędzili z powrotem, i zabili wielu z nich.

148 A teraz była wielka żałoba i rozpacz wśród ludu Limhi: wdowa po żałobie za męża; syn i córka opłakują ojca; i bracia za swoich braci.

149 A było tam wiele wdów na ziemi; i wołali potężnie z dnia na dzień; bo przyszedł na nich wielki strach przed Lamanitami.

150 I stało się, że ich ciągłe wołanie wzbudziło resztę ludu Limhi, ku gniewowi, przeciwko Lamanitom.

151 I poszli znowu do bitwy; ale zostali odepchnięci, ponosząc wiele strat.

152 Tak, oni poszli znowu, nawet po raz trzeci, i cierpieli w podobny sposób; a ci, którzy nie zostali zabici, powrócili ponownie do miasta Nefiego.

153 I ukorzyli się aż do prochu, poddając się jarzmowi niewoli, poddając się, aby być pobici, i aby pędzono tam iz powrotem, i obciążeni, zgodnie z pragnieniami ich wrogów.

154 I ukorzyli się, nawet w głębi pokory; i wołali potężnie do Boga; tak, nawet przez cały dzień wołali do swego Boga, że ​​wybawi ich z ich udręk.

155 A teraz Pan nie słuchał ich wołania z powodu ich nieprawości;

156 Mimo to Pan usłyszał ich wołania i zaczął łagodzić serca Lamanitów, aby zaczęli łagodzić swoje brzemiona; jednak Pan nie uznał za stosowne uwolnić ich z niewoli.

157 I stało się, że zaczęli prosperować po stopniach na ziemi, i poczęli obficie obfitować w zboże, i trzody, i stada, aby nie cierpieli głodu.

158 A było wielu kobiet więcej, niżeli mężczyzn; dlatego król Limhi nakazał każdemu, aby udzielał wsparcia wdowom i ich dzieciom, aby nie zginęły z głodu; i to zrobili, ze względu na wielkość ich liczby, która została zabita.

159 Ludzie z Limhi trzymali się razem w ciele, o ile było to możliwe, i zabezpieczyli ich zboże i ich stada;

160 A sam król nie ufał swemu człowiekowi bez murów miasta, chyba że zabrał ze sobą swoich strażników, obawiając się, że jakimś sposobem wpadnie w ręce Lamanitów.

161 I spowodował, że jego lud powinien obserwować kraj dookoła, że ​​w jakiś sposób mogą wziąć tych kapłanów, którzy uciekli na pustynię, którzy ukradli córki Lamanitów i które spowodowały tak wielkie zniszczenie. ;

162 Albowiem pragnęli ich wziąć, aby ich ukarali; albowiem weszli nocą do ziemi Nefiego, i zabrali ziarno ich, i wiele z ich cennych rzeczy; dlatego też czekali na nich.

163 I stało się, że nie było więcej zakłóceń między Lamanitami a ludem Limhi, aż do czasu, gdy przybył Ammon i jego bracia na ziemię.

164 I ujrzawszy Ammon, i braci jego, bramy bez miasta bramy obronnej jego; Przypuszczając, że są kapłanami Noego, sprawił, że należy ich pojmać, związać i wtrącić do więzienia.

165 Gdyby byli kapłanami Noego, sprawiłby, że zostali skazani na śmierć; ale gdy odkrył, że nie są, ale że byli jego braćmi, i przybyli z ziemi Zarahemli, był napełniony wielką radością.

166 Teraz król Limhi wysłał, przed przyjściem Amona, niewielką liczbę ludzi, którzy szukali ziemi Zarahemli; ale oni nie mogli go znaleźć i zginęli na pustyni.

167 Lecz oni znaleźli ziemię, która była zaludniona; tak, ziemia pokryta suchymi kośćmi; tak, ziemia, która została zaludniona, a która została zniszczona;

168 I rzekli, że to jest ziemia Zarahemli, wrócili do ziemi Nefiego, przybywszy na granice ziemi na wiele dni przed przyjściem Ammonitów.

169 I przynieśli ze sobą zapis, nawet świadectwo ludzi, których kości znaleźli; i zostały one wyryte na płytkach z rudą.

170 A teraz Limhi znów napełniła się radością, ucząc się z ust Ammonitów, że król Mosjasz miał dar od Boga, dzięki czemu mógł interpretować takie ryciny, tak i Ammon także się radował.

171 Lecz Ammon i jego bracia byli napełnieni smutkiem, ponieważ wielu z ich braci zostało zabitych; a także, że król Noe i jego kapłani spowodowali, że ludzie popełnili tyle grzechów i niegodziwości przeciwko Bogu;

172 Oni także opłakiwali śmierć Abinadiego; a także dla odejścia Almy i ludzi, którzy poszli z nim, którzy utworzyli kościół Boży dzięki mocy i mocy Boga, i wiarę w słowa, które zostały wypowiedziane przez Abinadiego;

173 Oni opłakiwali ich odejście, bo nie wiedzieli, dokąd uciekli.

174 A oni chętnie by się z nimi połączyli, albowiem oni sami zawarli przymierze z Bogiem, aby mu służyli i zachowali Jego przykazania.

175 A teraz, od przyjścia Ammonitów, król Limhi również zawarł przymierze z Bogiem, a także z wieloma ludźmi, aby mu służyć i przestrzegać Jego przykazań.

176 I stało się, że król Limhi i wielu jego ludzi pragnęło przyjąć chrzest; ale nie było nikogo w kraju, który miał władzę od Boga.

177 I Ammon odmówił zrobienia tego, uważając się za niegodnego sługę; dlatego też nie stworzyli w tym czasie kościoła, który czekałby na Ducha Pana.

178 A teraz pragnęli stać się jak Alma i jego bracia, którzy uciekli na pustynię.

179 Pragnęli przyjąć chrzest, jako świadectwo i świadectwo, że gotowi są służyć Bogu z całego serca;

180 Niemniej jednak przedłużyli czas; a relacja o ich chrzcie zostanie przekazana dalej.

181 A teraz całe studiowanie Ammonitów i jego ludu, i króla Limhi i jego ludu, miało uwolnić się z rąk Lamanitów i z niewoli.


MOSJASZ, ROZDZIAŁ 10

1 I stało się, że Ammon i król Limhi zaczęli konsultować się z ludem, jak mają wyzwolić się z niewoli;

2 I nawet oni sprawili, że cały lud zgromadził się razem; a oni to zrobili, aby mieli głos ludu w tej sprawie.

3 I stało się, że nie mogli znaleźć drogi, aby wyzwolić się z niewoli, gdyby tylko wzięli oni swoje niewiasty i dzieci, i trzody ich, i stada ich, i namioty ich, i odeszli na pustynię;

4 Ponieważ liczba Lamanitów była tak duża, że ​​ludzie z Limhi nie mogli się z nimi zmierzyć, myśląc, by wyrwać się z niewoli mieczem.

5 I stało się, że Giedeon wyszedł i stanął przed królem, i rzekł mu: Teraz, o królu, słuchałeś do mych słów wiele razy, gdy walczymy z naszymi braćmi, Lamanitami.

6 A teraz, o królu, gdybyś nie znalazł mnie nieużytecznym sługą, lub gdybyś słuchał moich słów w jakimkolwiek stopniu, a oni ci służyli, mimo że pragnę, abyś wysłuchał mego słowa w tym czasie, a ja będę twoim sługą i wybawię ten lud z niewoli.

7 I dał mu król, aby mówił.

8 I rzekł do niego Giedeon: Oto tył przechodzień przez tylną ścianę, po drugiej stronie miasta.

9 W nocy Lamanici, czyli strażnicy Lamanitów, są pijani; przetoż teraz rozkażmy pośród tego ludu proklamację, aby zebrali swoje trzody i stada, aby w nocy wypędzili ich na pustynię.

10 I pójdę według rozkazania twego, i złożę ostatnią cześć wina Lamanitom, a będą pijani; i przejdziemy przez tajną przepustkę po lewej stronie ich obozu, kiedy są pijani i śpią;

11 W ten sposób odejdziemy wraz z naszymi kobietami i naszymi dziećmi, naszymi trzodami i naszymi stadami na pustynię; będziemy podróżować po kraju Shilom.

12 I stało się, że król usłuchał słów Gedeona.

13 A król Limhi sprawił, że lud jego zgromadził stada; i posłał hołdy wina do Lamanitów; a także posłał więcej wina, jako prezent dla nich; i pili bez ograniczeń wino, które wysłał do nich król Limhi.

14 I stało się, że lud króla Limhi opuścił noc na pustynię ze swoimi trzodami i ich stadami, a oni chodzili po kraju Shiloma na pustyni i pochylali się ku ziemi Zarahemla, prowadzeni przez Ammon i jego braci.

15 I wzięli całe swoje złoto i srebro, i drogocenne rzeczy, które mogli ponieść; a także ich zaopatrzenie z nimi na pustynię; i kontynuowali swoją podróż.

16 A po wielu dniach na puszczy przybyli do ziemi Zarahemlowej i przystąpili do ludu swego, i stali się poddanymi jego.

17 I stało się, że Mosjasz przyjął je z radością; a także otrzymał ich zapiski, a także zapisy, które odkryli ludzie z Limhi.

18 A gdy stało się, gdy Lamanici dowiedzieli się, że lud Limhi opuścił noc z kraju, wysłali wojsko na pustynię, aby ich ścigał;

19 A gdy oni ścigali ich przez dwa dni, nie mogli już podążać śladami; dlatego zginęli na pustyni.


MOSJASZ, ROZDZIAŁ 11

Relacja Almy i ludu Pana, którzy zostali wypędzeni na pustynię przez mieszkańców króla Noego.

1 A teraz Alma, będąc ostrzeżonym przed Panem, że armie króla Noego przyjdą na nich i oznajmią jego ludowi, dlatego zebrali swoje trzody i wzięli ich zboże, i odeszli na pustynię przed armie króla Noego.

2 I umocnił ich Pan, aby lud króla Noego nie mógł ich dogonić, aby ich zniszczyć.

3 I uciekli przez osiem dni drogi na pustynię.

4 I przyszli do ziemi, a nawet do ziemi pięknej i pięknej; kraina czystej wody.

5 I rozbili swoje namioty, i zaczęli chodzić do ziemi, i zaczęli budować budynki, itd .; tak, byli pracowici i pracowali nadzwyczajnie.

6 A lud pragnął, aby Alma była ich królem, bo był umiłowany przez swój lud.

7 Ale on im rzekł: Oto nie jest wskazane, abyśmy mieli króla; bo tak mówi Pan: Nie będziecie uważać jednego ciała za drugiego, ani jeden nie będzie uważał się za innego; Dlatego powiadam wam: Nie jest wskazane, abyście mieli króla.

8 Niemniej jednak, gdyby to było możliwe, abyście mogli zawsze mieć sprawiedliwych ludzi, aby byli waszymi królami, dobrze by było, gdybyście mieli króla.

9 Ale pamiętajcie o nieprawości króla Noego i jego kapłanów; a ja sam zostałem uwięziony w sidle i dokonałem wielu rzeczy, które były obrzydliwością w oczach Pana, co spowodowało u mnie bolesną pokutę;

10 Jednak po wielu uciskach Pan usłyszał moje wołanie i odpowiedział na moje modlitwy, i uczynił mnie narzędziem w jego rękach, przynosząc tak wielu z was do znajomości jego prawdy.

11 W tym jednak nie chlubię się, bo nie jestem godzien chwały samego siebie.

12 A teraz powiadam wam: byliście uciskani przez króla Noego i byliście w niewoli z nim i jego kapłanami, i przez nich zostaliście doprowadzeni do nieprawości; dlatego związaliście się z bandami nieprawości.

13 A teraz, jak zostaliście wyzwoleni mocą Bożą, z tych więzów;

14 Tak, nawet z rąk króla Noego i jego ludu, a także z więzów nieprawości, tak bardzo pragnę, abyście wytrwali w tej wolności, którą wyzwoliliście się, i abyście nie ufali nikomu, aby był król nad tobą;

15 A także nie wierzcie nikomu, aby był nauczycielem waszym, ani sługą waszym, jeśli nie jest mężem Bożym chodzącym drogami jego i zachowującymi przykazania jego.

16 W ten sposób Alma nauczał swój lud, aby każdy miłował bliźniego jak siebie samego; że nie powinno być wśród nich żadnego sporu.

17 A teraz Alma był ich arcykapłanem, on był założycielem ich kościoła.

18 I stało się, że nikt nie otrzymał upoważnienia do głoszenia czy nauczania, z wyjątkiem tego, że był od Niego od Boga.

19 Dlatego też poświęcił wszystkich swoich kapłanów i wszystkich swoich nauczycieli, a żaden nie był konsekrowany, z wyjątkiem tego, że byli tylko ludźmi.

20 Przetoż pilnowali ludu swego, i karmili je rzeczami sprawiedliwości.

21 I stało się, że się rozmnożyli na ziemi; i nazwali ziemię Helam.

22 I stało się, że rozmnażali się i prosperowali niezmiernie w ziemi Helam; i zbudowali miasto, które nazwali miastem Helam.

23 Ale Pan widzi, jak karać swój lud; tak, triest ich cierpliwości i ich wiary.

24 Lecz ktokolwiek zawierza mu ufność, ten będzie wywyższony w dniu ostatecznym.

25 Tak, i tak było z tym ludem.

26 Bo oto wam oznajmię, że zostali zniewoleni, a nikt nie mógł ich wybawić, tylko Pan, Bóg ich; tak, nawet Bóg Abrahama, Izaaka i Jakuba.

27 I stało się, że ich wybawił, i ukazał im swoją moc, i wielkie były ich rozkosze.

28 Albowiem gdy oni byli w ziemi Helamskiej, tak w mieście Helam, podczas gdy ziemię uprawiali dokoła, oto była armia Lamanitów w granicach ziemi.

29 I stało się, gdy bracia Alma uciekli z pól swoich, i zgromadzili się w mieście Helem; i byli bardzo przestraszeni z powodu pojawienia się Lamanitów.

30 Ale Alma wyszedł i stanął między nimi, i napominał ich, aby się nie bali, ale aby pamiętali o Panu, swoim Bogu, a on ich wybawi;

31 Dlatego uciszyli swoje lęki i zaczęli wołać do Pana, aby zmiękczył serca Lamanitów, aby oszczędzili je, i swoje żony i ich dzieci.

32 I stało się, że Pan złagodniał serca Lamanitów.

33 I wyszedł Alma i bracia jego, i podał się w ręce ich; a Lamanici objęli w posiadanie ziemię Helam.

34 A wojska Lamanitów, które szły za ludem króla Limhi, przez wiele dni zaginęły na pustyni.

35 A oto znaleźli kapłanów króla Noego w miejscu, które nazwali Amulon; i zaczęli władać krajem Amulon, i zaczęli chodzić do ziemi.

36 A teraz imię przywódcy tych kapłanów było Amulonem.

37 I stało się, że Amulon błagał Lamanitów; a także posłał swoje żony, które były córkami Lamanitów, aby błagały ich braci, aby nie niszczyli swoich mężów.

38 A Lamanici zlitowali się nad Amulonem i jego braćmi i nie zniszczyli ich z powodu swoich żon.

39 A Amulon i bracia jego przystąpili do Lamanitów, a podróżowali po puszczy w poszukiwaniu ziemi Nefiego, gdy odkryli ziemię Helam, która była opętana przez Almę i jego braci.

40 I okazało się, że Lamanici obiecali Almie i jego braciom, że jeśli pokażą im drogę prowadzącą do ziemi Nefiego, udzielą im życia i wolności.

41 Ale gdy Alma pokazał im drogę, która prowadziła do ziemi Nefiego, Lamanici nie dotrzymaliby swojej obietnicy; ale postawili strażników wokół ziemi Helam, nad Alma i jego braćmi.

42 A pozostali z nich poszli do ziemi Nefiego; część z nich powróciła do kraju Helam, a także przyniosła ze sobą żony i dzieci strażników, którzy zostali na ziemi.

43 A król Lamanitów dał Amulonowi, aby był królem i władcą nad swoim ludem, który był w ziemi Helam; nie powinien jednak mieć żadnej mocy, aby zrobić coś przeciwnego woli króla Lamanitów.

44 I stało się, że Amulon zyskał łaskę w oczach króla Lamanitów; przetoż król Lamanitów dał mu i braciom jego, aby byli nauczycielami nad ludem jego;

45 Tak, nawet nad ludem, który był w ziemi Shemlonu, w ziemi Szilom iw ziemi Amulon:

46 Albowiem Lamanici wzięli w posiadanie wszystkie te ziemie; dlatego król Lamanitów wyznaczył królów na wszystkie te ziemie:

47 A teraz imię króla Lamanitów było Laman, będąc powołanym według imienia jego ojca; dlatego został nazwany Królem Lamanem.

48 I był królem nad licznym ludem; i wyznaczył nauczycieli braci Amulona, ​​w każdej ziemi, która była opętana przez jego lud;

49 I tak zaczął się uczyć języka Nefi między wszystkimi ludem Lamanitów.

50 I byli przyjaźnie nastawieni do ludzi; nie znali jednak Boga; Ani bracia Amulona nie uczyli niczego, co dotyczy Pana, ich Boga, ani prawa Mojżesza;

51 I nie nauczyli ich słów Abinadiego; ale nauczyli ich, że powinni zachować swój zapis i że mogą pisać jeden na drugiego.

52 I tak Lamanici zaczęli wzrastać w bogactwach, i zaczęli wymieniać jedni z drugimi, i wielkimi woskami, i zaczęli być przebiegłym i mądrym narodem, co do mądrości świata;

53 Tak, bardzo przebiegli ludzie; zachwycając się wszelkiego rodzaju niegodziwością i grabieżą, poza tym, że byli wśród swoich własnych braci.

54 I stało się, że Amulon zaczął sprawować władzę nad Alma i jego braćmi, i zaczął prześladować go, i spowodować, że jego dzieci będą prześladować swoje dzieci;

55 Bo Amulon znał Almę, że był jednym z kapłanów królewskich i że to on uwierzył w słowa Abinadiego i został wypędzony przed królem; dlatego rozgniewał się z nim, bo był poddany królowi Laman;

56 A jednak sprawował nad nimi władzę i nakładał na nich zadania, a nad nimi panował nad nimi mistrz.

57 I stało się, że tak wielkie były uciski ich, że zaczęli wołać wielkodusznie do Boga.

58 I rozkazał im Amulon, aby się zatrzymali; I postawił strażników nad nimi, aby ich pilnowali, aby każdy, kto by zawołał do Boga, był ukarany śmiercią.

59 A Alma i jego lud nie podnieśli głosu do Pana, Boga swego, lecz wylali Mu serca swoje; i on znał myśli ich serc.

60 I stało się, że głos Pański przyszedł do nich w uciskach ich, mówiąc: Podnieście głowy wasze i bądźcie pociechni, bo znam przymierze, któreście sobie uczynili; i przymierzę z tym ludem moim, i wybawię je z niewoli.

61 I złagodzę też ciężary, które są na waszych barkach, że nawet wy nie możecie czuć ich na swoich plecach, nawet gdy jesteście w niewoli;

62 I to uczynię, abyście stali się świadkami dla mnie w przyszłości, abyście wiedzieli, że ja, Pan Bóg, nawiedzam mój lud w ich uciskach.

63 I stało się, że ciężary, które nałożono na Almę i jego braci, stały się lekkie;

64 Tak, Pan wzmocnił ich, aby z łatwością dźwigali swoje brzemiona i składali radość i cierpliwość całej woli Pana.

65 I stało się, że tak wielka była ich wiara i ich cierpliwość, że znowu przyszedł do nich głos Pana, mówiąc: Bądźcie dobrej myśli, bo jutro uwolnię was z niewoli.

66 I rzekł do Almy: Idź przed tym ludem, a pójdę z tobą i wybawię ten lud z niewoli.

67 A gdy się stało, że Alma i lud jego w nocy zbierali trzody swoje, i zboża ich; nawet przez całą noc gromadzili swoje stada.

68 A rano Pan spowodował głęboki sen, który przyszedł na Lamanity, tak i wszyscy ich mistrzowie zadania zasnęli głęboko.

69 A Alma i jego lud odeszli na pustynię; a gdy oni podróżowali przez cały dzień, rozbili swe namioty w dolinie i zawołali dolinę Alma, ponieważ prowadził ich na pustyni;

70 Owszem, w dolinie Almy wylewali swoje dziękczynienie Bogu, ponieważ był dla nich miłosierny, a ulżył ich ciężarówom i wybawił ich z niewoli;

71 Albowiem byli w niewoli, a nikt nie mógł ich wybawić, gdyby nie Pan, Bóg ich.

72 I dziękowali Bogu, tak, wszyscy ich ludzie i wszystkie ich kobiety, i wszystkie ich dzieci, które mogły mówić, podniosły głos w chwale swego Boga.

73 A teraz rzekł Pan do Almy: Pośpiesz się, a wynijdź i ten lud z tej ziemi, albowiem Lamanici się przebudzili i ścigają cię;

74 Wynoś się stąd z tej ziemi, a ja zatrzymam Lamanitów w tej dolinie, aby nie ruszyli dalej w pogoń za tym ludem.

75 A gdy oni wyszli z doliny, wyruszyli w drogę na pustynię.

76 A gdy oni byli na puszczy dwanaście dni, przybyli do ziemi Zararyi; a król Mosjasz także przyjmował ich z radością.

77 A teraz król Mosjasz sprawił, że zgromadził się cały lud.

78 Nie było tak wielu dzieci Nefiego, lub tak wielu z tych, którzy byli potomkami Nefiego, tak jak byli z ludu Zarahemla, który był potomkiem Muloka, i tych, którzy przyszli razem z nim na pustynię. ;

79 Nie było tak wielu ludu Nefiego i ludu Zarahemli, jak i Lamanitów: nie byli oni w połowie tak liczni.

80 A zebrawszy się wszyscy lud Nefiego, i wszystek lud Zaryhemelowy, zgromadzili się w dwóch ciałach.

81 I stało się, że Mosjasz przeczytał, i dał się odczytać, zapisy Zeniffowe dla jego ludu; tak, czytał zapisy ludzi z Zeniffu, od czasu, gdy opuścili ziemię Zarahemla, aż wrócili.

82 I przeczytał także opis Almy i jego braci, i wszystkie ich udręki, od czasu, gdy opuścili ziemię Zarahemla, aż do czasu, kiedy powrócili.

83 A teraz, gdy Mosjasz skończył czytać zapisy, jego lud, który przebywał w kraju, był zaskoczony i zdumiony, ponieważ nie wiedzieli, co myśleć;

84 Gdy bowiem ujrzeli tych, którzy zostali uwolnieni z niewoli, napełnili się wielką radością.

85 I znowu, gdy pomyśleli o swoich braciach, którzy zostali zabici przez Lamanitów, byli napełnieni smutkiem, a nawet wylali wiele łez smutku;

86 I znowu, gdy pomyśleli o natychmiastowej dobroci Boga i mocy, jaką wyzwolili Almę i jego braci z rąk Lamanitów i niewoli, podnieśli głos i dziękowali Bogu.

87 I znowu, kiedy pomyśleli o Lamanitach, którzy byli ich braćmi, o ich grzesznym i zanieczyszczonym stanie, byli napełnieni bólem i udręką, dla dobra ich dusz.

88 I stało się, że ci, którzy byli synami Amulona i jego bracia, którzy wzięli się za żony córek Lamanitów, byli niezadowoleni z postępowania swoich ojców,

89 I nie byliby już nazwani imionami ich przodków, dlatego wzięli na siebie imię Nefiego, aby mogli być nazwani dziećmi Nefiego i zaliczeni do tych, którzy zostali nazwani Nefitami.

90 A cały lud Zararyi policzył się z Nefitami, a to dlatego, że królestwo zostało nadane nikomu, prócz tych, którzy byli potomkami Nefiego.

91 I stało się, że kiedy Mosjasz skończył mówić i czytać ludziom, pragnął, aby Alma również przemówił do ludzi.

92 I przemówił do nich Alma, gdy zgromadzili się razem w wielkich ciałach, i przechodził od jednego ciała do drugiego, głosząc ludziom pokutę i wiarę w Pana.

93 I napomniał lud Limhi i jego braci, wszystkich tych, którzy zostali wyzwoleni z niewoli, aby pamiętali, że to Pan ich wybawił.

94 A gdy Alma nauczał ludu wielu rzeczy i skończył mówić do nich, król Limhi pragnął, aby przyjął chrzest; i cały jego lud pragnął, aby i oni zostali ochrzczeni.

95 Dlatego Alma wyszedł do wody i ich chrzcił; tak, ochrzcił ich po sposobie, w jaki robił swoich braci w wodach Mormona;

96 Tak, a ilu z nich chrzcił, należało do kościoła Bożego; a to z powodu ich wiary w słowa Almy.

97 I stało się, że król Mosjasz dał Almie, aby ustanowił kościoły w całej ziemi Zarahemla; i dał mu moc wyświęcania kapłanów i nauczycieli nad każdym kościołem.

98 Teraz stało się tak, ponieważ było tak wielu ludzi, że nie wszyscy mogli być rządzeni przez jednego nauczyciela; nie mogli też usłyszeć słowa Bożego na jednym zgromadzeniu; dlatego zgromadzili się razem w różnych ciałach, nazywanych kościołami;

99 Każdy kościół mający swoich kapłanów i ich nauczycieli oraz każdego kapłana głoszący słowo zgodnie z tym, co zostało mu przekazane przez usta Almy;

W związku z tym, pomimo istnienia wielu kościołów, wszyscy byli jednym kościołem; tak, nawet kościół Boży:

101 Ponieważ we wszystkich kościołach nie było głoszonych nic prócz skruchy i wiary w Boga.

102 A teraz było siedem kościołów w ziemi Zarahemla.

103 I stało się, że każdy, kto pragnie wziąć na siebie imię Chrystusa, lub Boga, przyłączyli się do kościołów Boga; i zostali nazwani ludem Bożym.

104 I Pan wylał na nich swego Ducha, a oni zostali pobłogosławieni i prosperowali w kraju.

105 I stało się, że było wiele powstającego pokolenia, które nie rozumiało słów króla Beniamina, będąc małymi dziećmi w czasie, gdy mówił do swego ludu; i nie wierzyli w tradycję swoich ojców.

106 Nie uwierzyli w to, co powiedziano o zmartwychwstaniu; nie wierzyli także w przyjście Chrystusa.

107 A teraz, z powodu ich niewiary, nie mogli zrozumieć słowa Bożego; a ich serca były zatwardziałe.

108 A oni nie byliby ochrzczeni; nie przyłączyliby się także do kościoła.

109 Oni byli oddzielnym ludem, jeśli chodzi o ich wiarę i pozostali na wieki, nawet w ich cielesnym i grzesznym stanie; bo nie wzywaliby Pana, Boga swego.

110 A w czasach panowania Mosjasza nie byli w połowie tak liczni, jak lud Boży; ale z powodu niezgody między braćmi, stały się one liczniejsze.

111 I stało się, że wielu zwodzili swoimi pochlebstwami, którzy byli w kościele i sprawili, że popełnili wiele grzechów;

112 Dlatego też stało się celowe, aby ci, którzy popełnili grzech, którzy byli w kościele, powinni być upominani przez Kościół.

113 I stało się, że zostali postawieni przed kapłanami i wydani przez nauczycieli nauczycielom; a kapłani wprowadzili ich przed Almę, najwyższego kapłana.

114 Teraz król Mosjasz dał Almie władzę nad kościołem.

115 I stało się, że Alma nie wiedział o nich, bo było wielu świadków przeciwko nim; Tak, lud stał i świadczył o ich nieprawości w obfitości.

116 Nie było wcześniej takich rzeczy w kościele; dlatego Alma był zmartwiony w swoim duchu, a on sprawił, że zostali postawieni przed królem.

117 I rzekł do króla: Oto wielu z was przywiodło przed tobą, a oni są oskarżeni o braci swoich; tak, i zostały one wzięte w nurków niegodziwości.

118 I nie żałują swoich nieprawości; dlatego przyprowadziliśmy ich przed tobą, abyś je osądził według ich zbrodni.

119 Ale król Mosjasz powiedział do Almy: Oto Ja ich nie osądzam; dlatego podaję ich w twoje ręce, aby zostali osądzeni.

120 A teraz duch Almy znów był zatroskany; poszedł i zapytał Pana, co powinien zrobić w tej sprawie, gdyż obawiał się, że postąpi źle w oczach Boga.

121 A gdy wylał całą swą duszę Bogu, przyszedł do niego głos Pana, mówiąc: Błogosławionaś ty, Alma, i błogosławiony, którzy zostali ochrzczeni w wodach Mormona.

122 Błogosławiona jesteś z powodu swej wielkiej wiary w słowa samego mojego sługi, Abinadiego.

123 I błogosławieni są z powodu swej niezachwianej wiary w same słowa, które do nich powiedziałeś.

124 Błogosławiony jesteś, ponieważ utwierdziłeś kościół między tym ludem; i zostaną ustanowione, a oni będą moim ludem.

125 Tak, błogosławiony jest ten lud, który jest chętny do noszenia mego imienia; bo w moim imieniu wezwani będą; i oni są moi.

126 A ponieważ mnie pytałeś o przestępcę, jesteś błogosławiony.

127 Tyś jest moim sługą, a ja zawieram z tobą przymierze, abyś miał życie wieczne; i będziesz mi służył, i idź w imieniu mojem, i zgromadzisz owieczki moje.

128 A kto będzie słuchał głosu mego, będzie owcą moją; a on wejdzie do kościoła; i ja też otrzymam.

129 Bo oto jest kościół mój; każdy, kto jest ochrzczony, będzie ochrzczony do pokuty.

130 A ktokolwiek weźmiecie, uwierzy w imię moje; a ja mu wybaczę dobrowolnie:

131 Albowiem to Ja, który mnie naśladuje, grzechy świata; bo Ja je stworzyłem; i to Ja daję temu, który wierzy w końcu, miejscu po mojej prawicy.

132 Bo oto w imieniu moim są wezwani; a jeśli mnie poznają, wyjdą i będą mieli miejsce wiecznie po mojej prawicy.

133 I stanie się, że gdy zabrzmi druga trąba, ci, którzy nigdy mnie nie poznali, wyjdą i staną przede mną;

134 Wtedy oni poznają, że Ja jestem Panem ich Bogiem, że jestem ich Odkupicielem; ale nie zostaną odkupieni.

135 A potem wyznaję im, że ich nigdy nie poznałem; i odejdą do ognia wiecznego, przygotowanego dla diabła i jego aniołów.

136 Dlatego powiadam wam: Kto nie chce słuchać mego głosu, tego nie otrzymacie w moim zborze, dla niego nie otrzymam w dniu ostatecznym:

137 Dlatego powiadam wam: Idź; a kto się przeciwko Mnie skrzywdzi, osądzi go według grzechów, które popełnił;

138 A jeśli on wyzna swoje grzechy przed tobą i mną, i pokutuje w szczerości swego serca, to mu wybaczycie, a Ja mu przebaczę;

139 Tak, i jak często nawrócą się moi ludzie, wybaczę im ich winy przeciwko mnie.

140 I odpuścicie sobie nawzajem swoje wykroczenia. Zaprawdę, powiadam wam: Kto nie odpuszcza grzechów bliźniego swego, gdy mówi, że się nawraca, ten sam poddał się potępieniu.

141 A teraz powiadam wam: Idź; a kto nie będzie żałował za grzechy jego, nie będzie policzony między ludem moim; a to będzie przestrzegane od tego czasu.

142 I stało się, gdy Alma usłyszał te słowa, zapisał je, aby je miał, i aby osądził lud tego kościoła, zgodnie z przykazaniami Bożymi.

143 I stało się, gdy Alma poszedł i osądził tych, którzy zostali zabrani w niegodziwości, zgodnie ze słowem Pana.

144 A ktobykolwiek żałował za grzechy swoje, i wyznał im, tych, których uczynił wśród ludu tego kościoła;

145 A ci, którzy nie wyznają swoich grzechów i nie pokutują z powodu swojej niegodziwości, nie zaliczają się do ludzi w kościele, a ich imiona zostały wymazane.

146 I stało się, że Alma uregulował wszystkie sprawy Kościoła;

147 I znów zaczęli mieć pokój i szczęśliwie prosperować w sprawach Kościoła; chodzić ostrożnie przed Bogiem; przyjmując wielu i chrzcząc wielu.

148 A teraz wszystko to uczyniła Alma i jego współtowarzysze robotnicy, którzy byli nad kościołem; chodzić z całą pilnością, nauczając słowa Bożego we wszystkim, cierpiąc wszelkiego rodzaju udręki; bycie prześladowanym przez wszystkich, którzy nie należeli do kościoła Bożego.

149 I ostrzegali swoich braci; i zostali także pouczeni, każdy według słowa Bożego, według jego grzechów lub grzechów, które popełnił; otrzymując przykazanie od Boga, aby modlił się bez ustanku i dziękował we wszystkim.

150 I stało się, że prześladowania, które zostały zadane w kościele przez niewierzących, stały się tak wielkie, że kościół zaczął szemrać i narzekał na swoich przywódców w tej sprawie; i złożyli skargę do Almy.

151 I Alma przedstawił sprawę przed swoim królem Mosjaszem. I Mosjasz konsultował się ze swoimi kapłanami.

152 I stało się, że król Mosjasz rozesłał proklamację po kraju dookoła, aby żaden niewierny nie prześladował tych, którzy należeli do kościoła Bożego:

153 I było surowe przykazanie we wszystkich kościołach, aby nie było wśród nich prześladowań, aby istniała równość między wszystkimi ludźmi; że niech nie pycha ani wyniosłość nie zakłócają ich spokoju;

154 Że każdy człowiek powinien traktować bliźniego jak siebie samego, pracując własnymi rękami dla ich wsparcia;

155 Tak, i wszyscy ich kapłani i nauczyciele winni pracować własnymi rękami za ich wsparciem, we wszystkich przypadkach, gdyby to było w chorobie, lub w wielkiej potrzebie: a czyniąc to, obfitowali w łaskę Bożą.

156 I znowu na ziemi zapanował wielki pokój; a lud zaczął być bardzo liczne, i zaczął rozproszyć się za granicę na ziemi;

157 Tak, na północy i na południu, na wschodzie i na zachodzie, budując wielkie miasta i wioski we wszystkich częściach ziemi.

158 I Pan nawiedził ich i prosperował, a oni stali się wielkim i bogatym ludem.

159 A synowie Mosjaszowi policzeni byli między rozwiązłymi; a także jeden z synów Almy był zaliczany do nich, nazywano go Alma po ojcu; mimo to stał się bardzo złym człowiekiem i bałwochwalcą.

160 A on był człowiekiem wielu słów, i mówił ludowi wiele pochlebstwa, dlatego też poprowadził wielu spośród ludu, aby postępował według sposobu jego nieprawości.

161 I stał się wielkim przeszkodą dla dobrobytu kościoła Bożego; kradnąc serca ludzi, powodując wiele niezgody między ludźmi; dając szansę wrogowi Boga, aby sprawował nad nim swoją władzę.

162 I stało się, że kiedy on ma zamiar zniszczyć kościół Boży, ponieważ on potajemnie chodził z synami Mosjaszowymi, starając się zniszczyć kościół i sprowadzić na złą drogę ludzi Pana, w przeciwieństwie do przykazania Boga, a nawet króla;

163 I jak wam powiedziałem, gdy się zbuntowali przeciw Bogu, oto anioł Pański ukazał się im; i zstąpił, jak gdyby był w chmurze; i mówił tak, jak to było z głosem grzmotu, który spowodował wstrząsanie ziemi, na której stali;

164 I tak wielkie było ich zdziwienie, że upadli na ziemię i nie zrozumieli słów, które im powiedział.

165 Lecz on znowu zawołał, mówiąc: Alma, wstańcie i stańcie, bo dlaczego prześladujecie kościół Boży?

166 Albowiem Pan powiedział: To jest kościół mój, a ja go ustanowię; i nic nie będzie go obalało, gdyby nie przestępstwo mojego ludu.

167 I znowu anioł rzekł: Oto Pan wysłuchał modlitw swego ludu, a także modlitw jego sługi Almy, który jest twoim ojcem:

168 Bo się modlił z wiarą wielką o tobie, abyś został doprowadzony do poznania prawdy;

169 Dlatego w tym celu przyszedłem, aby przekonać cię o mocy i autorytecie Boga, aby modlitwy jego sług mogły zostać wysłuchane zgodnie z ich wiarą.

170 A teraz, czy możecie spierać się z mocą Bożą?

171 Bo oto mój głos nie wstrząsnął ziemią?

172 Czy i wy nie widzicie mnie przed wami?

173 I jestem posłany od Boga.

174 Teraz mówię do ciebie: Idź i pamiętaj o niewoli twoich przodków w kraju Helam i w ziemi Nefiego; i pamiętajcie, jak wielkie rzeczy on uczynił dla nich; bo byli w niewoli, a on ich wybawił.

175 A teraz mówię do ciebie, Almo, idź swoją drogą i nie staraj się zniszczyć kościoła, aby odpowiedzieć na ich modlitwy; a to nawet gdybyś sam został odtrącony.

176 I stało się, że to były ostatnie słowa, które Anioł przemówił do Almy, i odszedł.

177 A teraz Alma i ci, którzy byli z nim, upadli na ziemię, bo wielkie było ich zdziwienie; albowiem na własne oczy ujrzeli anioła Pańskiego; a jego głos był jak grzmot, który wstrząsnął ziemią;

178 I wiedzieli, że nie ma nic prócz mocy Bożej, która mogłaby wstrząsnąć ziemią i sprawić, że drży, jakby rozdzieliła się.

179 A teraz zdziwienie Almy było tak wielkie, że stał się głupcem, że nie mógł otworzyć ust; tak, a on stał się słaby, nawet, że nie mógł poruszać rękami:

180 A przetoż był wzięty przez tych, którzy z nim byli, i nieporuszeni, aż był złożony przed ojcem.

181 I ćwiczyli z ojcem jego wszystko, co im się przydarzyło; a jego ojciec się cieszył, bo wiedział, że to była moc Boga.

182 I sprawił, że zgromadził się tłum, aby byli świadkami tego, co uczynił Pan dla syna swego, i dla tych, którzy z nim byli.

183 I sprawił, że kapłani zgromadzili się razem; i zaczęli pościć, i modlić się do Pana, Boga swego, aby otworzył usta Almy, aby mógł mówić;

184 A także, że jego kończyny mogą otrzymać swoją siłę, aby oczy ludu zostały otwarte, aby zobaczyć i poznać dobroć i chwałę Boga.

185 I stało się, gdy pościli i modlili się przez dwa dni i dwie noce, a kończyny Almy otrzymały moc, wstał i zaczął mówić do nich, zachęcając ich, aby byli dobrej myśli:

186 Albowiem rzekł: Żałowałem za grzechy moje, i odkupiłem się od Pana; oto narodziłem się z Ducha.

187 I rzekł do mnie Pan: Nie dziwujcie, że cała ludzkość, tak, mężczyźni i kobiety, wszystkie narody, narody, języki i ludzie muszą narodzić się na nowo;

188 Tak, zrodzony z Boga, przemienił się z cielesnego i upadłego stanu w stan prawości, będąc odkupionym od Boga, stając się jego synami i córkami; iw ten sposób stają się nowymi stworzeniami; i jeśli nie robią tego, nie mogą w żaden mądry sposób odziedziczyć królestwa Bożego.

189 Mówię wam: Jeśli tak nie jest, muszą zostać odrzuceni; i to wiem, ponieważ byłem jakby odrzucony.

190 Niemniej jednak, po przejściu wielu ucisków, pokutując blisko aż do śmierci, Pan w miłosierdziu widział, że może mnie wyrwać z wiecznego ognia, i narodziłem się z Boga;

191 Moja dusza została odkupiona od żółci goryczy i więzów nieprawości.

192 Byłem w najciemniejszej otchłani; ale teraz widzę cudowne światło Boga.

193 Moja dusza została rozbita przez wieczne męki; ale jestem porwany, a moja dusza nie jest już dłużej bolona.

194 Odrzuciłem mojego Odkupiciela i zaprzeczyłem temu, o czym opowiadali nasi ojcowie;

195 Lecz teraz, gdy mogą przewidzieć, że nadejdzie, i że przypomni sobie każde stworzenie z jego stworzenia;

196 On objawi się wszystkim; tak, każde kolano skłoni się i każdy język wyzna przed nim.

197 Tak, nawet w dniu ostatecznym, kiedy wszyscy ludzie staną się osądzeni o nim, wtedy wyznają, że jest Bogiem;

198 Wtedy oni wyznają, którzy żyją bez Boga na świecie, że sąd nad wieczną karą jest tuż nad nimi;

199 Będą trzęsnąć się, drżeć i skurczyć pod spojrzeniem jego wszechwiedzącego oka.

200 I stało się, że Alma zaczęła od tego czasu, aby nauczać lud, i tych, którzy byli z Alma w czasie, gdy ukazał im się anioł:

201 Podróżując po całej ziemi, publikując wszystkim ludziom to, co słyszeli i widzieli, i głosząc słowo Boże w wielkim ucisku, będąc prześladowanym przez tych, którzy byli niewierzącymi, będąc porażeni przez wielu z nich;

202 Lecz pomimo tego, udzielili Kościołowi wiele pociechy, potwierdzając swą wiarę i napominając ich z wielką cierpliwością i zachowaniem przykazań Bożych.

203 A czterech z nich było synami Mosjasza; a ich imiona były Ammon, i Aaron, i Omner, i Himni; takie były imiona synów Mosjasza.

204 I podróżowali po całej ziemi Zarahemli i pośród całego ludu, który był pod panowaniem króla Mosjasza, gorliwie dążyli do naprawienia wszystkich ran, które uczynili kościołowi:

205 Wyznając wszystkie swoje grzechy i publikując wszystkie rzeczy, które widzieli, i wyjaśniając proroctwa i pisma święte wszystkim, którzy chcieli je usłyszeć:

206 I tak byli narzędziami w rękach Boga, przynosząc wielu do poznania prawdy, tak, do poznania ich Odkupiciela.

207 A jakże oni są błogosławieni! Albowiem ogłaszali pokój; opublikowali dobrą nowinę dobra; i oznajmili ludowi, że Pan króluje.


MOSJASZ, ROZDZIAŁ 12

1 I stało się, że gdy synowie Mojżeszowi uczynili to wszystko, wzięli z sobą niewielką liczbę i wrócili do swego ojca, króla, i żądali od niego, aby im dał, aby mogli, z tymi, których wybrali, idźcie do ziemi Nefiego,

2 Aby głosili to, co usłyszeli, i aby przekazali słowo Boga swoim braciom, Lamanitom, aby oni mogli przyprowadzić ich do poznania Pana, Boga swego, i przekonać ich o niegodziwości ich ojcowie;

3 A być może oni mogliby ich wyleczyć z ich nienawiści do Nefitów, aby mogli oni również zostać rozradowani w Panu, swoim Bogu,

4 Aby się przyjaźnili między sobą i aby nie było więcej sprzeciwu we wszystkich ziemiach, które im dał Pan, Bóg ich.

5 Teraz pragnęli, aby zbawienie zostało ogłoszone każdemu stworzeniu, ponieważ nie mogli znieść, aby jakakolwiek ludzka dusza zginęła;

6 Nawet te myśli, które każda dusza powinna znosić bez końca, sprawiły, że drżeli i drżeli.

7 I tak uczynił na nich Duch Pański, bo byli najgorszymi z grzeszników.

8 I Pan ujrzał, że pasuje do nieskończonego miłosierdzia swego, aby ich oszczędzić; niemniej jednak cierpieli z powodu duszy, z powodu swoich grzechów; i cierpiąc wiele, obawiając się, że zostaną odrzuceni na zawsze.

9 I stało się, że przez wiele dni błagali ojca swego, aby szli do ziemi Nefiego.

10 I wyruszył król Mosjasz, i pytał Pana, czy on poprowadzi synów swoich pośród Lamanitów, aby głosili słowo.

11 I rzekł Pan do Mosjasza: Niech idą w górę, bo wielu uwierzy w ich słowa i będą mieli życie wieczne; i wybawię twoich synów z rąk Lamanitów.

12 I stało się, że Mosjasz zapewnił, aby szli, i czynić według ich prośby;

13 I wyruszyli w drogę na pustynię, aby iść, aby głosić słowo pośród Lamanitów, a ja przedstawię później ich postępowanie.

14 Król Mosjasz nie miał nikogo, kto by nadał królestwo, bo nie było żadnego z jego synów, którzy przyjęliby królestwo;

15 Przetoż wziął zapiski wyryte na mosiężnych tablicach, a także tablice Nefiego i wszystkie rzeczy, które zachował i zachował według przykazań Bożych,

16 Po przetłumaczeniu i przepisaniu na napisanie zapisów, które były na tablicach złotych, które zostały znalezione przez lud Limhi, które zostały mu dostarczone przez ręce Limhi;

17 I uczynił to z powodu wielkiego niepokoju swego ludu, gdyż oni byli pożądani ponad miarę, aby wiedzieć o tych, którzy zostali zniszczeni.

18 A przetoż teraz przetłumaczył je przy pomocy tych dwóch kamieni, które były przymocowane do dwóch brzegów łuku.

19 Te rzeczy były przygotowane od początku i były przekazywane z pokolenia na pokolenie, w celu tłumaczenia języków;

20 Zostały one zachowane i zachowane z ręki Pana, aby odkrył dla każdego stworzenia, które ma posiadać ziemię, nieprawości i obrzydliwości swego ludu;

21 A ktokolwiek ma te rzeczy, nazywany jest widzącym, po dawnych czasach.

22 Teraz, kiedy Mosjasz skończył tłumaczyć te zapiski, oto dało to opis ludu, który został zniszczony, od czasu, kiedy zostały one zniszczone, z powrotem do budowy wielkiej wieży, w czasie gdy Pan wprowadzał w błąd język ludzie;

23 I rozproszeni byli po wszystkiej ziemi, i od tego czasu aż do stworzenia Adama.

24 Otóż to oświadczenie spowodowało, że narody Mosjasza opłakiwały bardzo; tak, byli napełnieni smutkiem;

25 Lecz dało im wiele wiedzy, w której się radowali.

26 A rachunek ten będzie spisany dalej; oto bowiem celowe jest, aby wszyscy ludzie poznali rzeczy zapisane na tym koncie.


MOSIAH, ROZDZIAŁ 13

1 A teraz, jak wam powiedziałem, po dokonaniu tych rzeczy przez króla Mosjasza, wziął talerze z brązu i wszystko, co zachował, i przekazał je Almie, która była synem Almy;

2 Tak, wszystkie zapiski, a także tłumacze, i wydali mu je, i rozkazali mu, aby ich strzegł i zachował, a także zachował zapis ludzi, przekazując ich z pokolenia na pokolenie, tak jak oni zostały przekazane od czasu, gdy Lehi opuścił Jerozolimę.

3 A gdy to uczynił Mosjasz, posłał po wszystkiej ziemi, po wszystkiej ziemi, chcąc poznać wolę ich, aby był królem ich.

4 I nadszedł głos ludu, mówiąc: My pragniemy, aby Aaron, syn twój, był naszym królem i naszym władcą.

5 Aaron udał się teraz do ziemi Nefiego, dlatego król nie mógł mu dać królestwa; Ani Aaron nie weźmie na siebie królestwa;

6 Żaden z synów Mosjasza nie chciał wziąć na siebie królestwa, dlatego król Mosjasz posłał znowu pośród ludu, nawet słowo pisane posłało go pośród ludu.

7 A te słowa były napisane; mówiąc: Oto, ludu mój, albo bracia moi, albowiem ja ciebie za takiego uważam; ponieważ pragnę, abyście rozważyli przyczynę, do której jesteście wezwani; albowiem pożądacie mieć króla.

8 Oświadczam wam, że ten, do którego należy prawo królestwa, odmówił i nie weźmie na siebie królestwa.

9 A teraz, jeźliby był inny, który by był ustanowiony zamiast niego, bym się bał, że wzbudzą wśród was kłótnie;

10 A kto wie, ale syn mój, do którego przynależy królestwo, niech się rozgniewa, i odsunie od niego część ludu, któryby między wami wojny i spory. co byłoby przyczyną przelania większej ilości krwi i wypaczenia drogi Pana; Tak, i niszczyć dusze wielu ludzi.

11 A teraz powiadam wam: Roztropmy się i rozważmy te sprawy, bo nie mamy prawa niszczyć mego syna, nie mamy też prawa do niszczenia drugiego, jeśli ma być ustanowiony w jego miejsce.

12 A jeźliby mój syn się nawrócił na pychę i rzeczy próżne, przypomniałby sobie to, co powiedział, i domagał się jego prawa do królestwa, które sprawi, że on i ten lud popełnią wiele grzechów.

13 A teraz bądźmy mądrzy i oczekujmy tych rzeczy, i czyńmy to, co uczyni dla pokoju tego ludu.

14 Przetożem królem twoim będzie ostatek dni moich;

15 Wyznaczmy jednak sędziów, osądzajmy ten naród według naszego prawa, a my na nowo załatwimy sprawy tego ludu, ponieważ wyznaczymy mędrców, aby byli sędziami, którzy będą sądzić ten lud zgodnie z przykazaniami Bożymi.

16 Lepiej jest, aby człowiek był sądzony od Boga niż od człowieka, albowiem sądy Boże zawsze są sprawiedliwe, lecz sądy nie zawsze są sprawiedliwe;

17 Gdyby więc było możliwe, abyście mieli sprawiedliwych ludzi, aby byli waszymi królami, którzy ustanowiliby prawa Boże i osądzili ten lud zgodnie z Jego przykazaniami; Tak, jeśli moglibyście mieć ludzi dla waszych królów, którzy postępowaliby tak, jak mój ojciec, Beniamin, robili dla tego ludu, mówię wam: Jeśli to zawsze może mieć miejsce, to byłoby celowe, abyście zawsze mieli królów, aby rządzili nad tobą.

18 I nawet ja sam pracowałem z całą mocą i zdolnościami, które posiadałem, aby was nauczyć przykazań Bożych i ustanowić pokój w całym kraju,

19 Aby nie było wojen ani sporów, ani kradzieży, ani plądrowania, ani mordowania, ani żadnego rodzaju nieprawości;

20 A kto się dopuścił nieprawości, karał go według przestępstwa, które popełnił, zgodnie z prawem, które zostało dane nam przez naszych ojców.

21 A teraz powiadam wam: Ponieważ wszyscy ludzie nie są sprawiedliwi, nie jest wskazane, abyście mieli króla lub króla, którzy by rządzili nad wami.

22 Bo oto, jak wiele niegodziwości popełnia jeden niegodziwy król! tak, i jakie wielkie zniszczenie!

23 Tak, pamiętajcie króla Noego, jego niegodziwości i obrzydliwości; a także niegodziwość i obrzydliwość Jego ludu.

24 Oto, co na nich spadło wielkie zniszczenie; a także z powodu ich niegodziwości, zostali sprowadzeni do niewoli.

25 A gdyby nie interweniowanie ich wszechmądrego Stwórcy, a to z powodu ich szczerej pokuty, musieli niewątpliwie pozostać w niewoli do tej pory.

26 Ale oto ich wybawił, ponieważ się upokorzyli przed nim; i dlatego, że wołali do niego potężnie, wyzwolił ich z niewoli;

27 I tak Pan działa ze swą mocą we wszystkich przypadkach wśród synów ludzkich, wyciągając ramię miłosierdzia do tych, którzy pokładają w nim ufność.

28 A oto teraz wam powiadam: nie możecie zdeprawować nieprawego króla, choćby przez spór i przelanie krwi.

29 Bo oto on ma swoich przyjaciół w nieprawości, a on strzeże swoich strażników; a on rozdrażnia prawa tych, którzy panują przed nim w sprawiedliwości, a pod swoimi nogami podstępuje według przykazań Bożych;

30 I uchwalił ustawy, i posłał je między lud swój; tak, prawa po sposób jego własnej niegodziwości; i ktokolwiek nie przestrzega swoich praw; sprawił, że został zniszczony;

31 A kto się buntuje przeciwko niemu, wyśle ​​wojska swoje przeciwko nim na wojnę, a jeźliby to mógł, zniszczy ich;

32 W ten sposób niesprawiedliwy król wypaczy drogi wszelkiej sprawiedliwości.

33 A teraz oto powiadam wam: Nie jest rzeczą pożyteczną, aby na was spadły te obrzydliwości;

34 Dlatego wybieram cię głosem tego ludu, sądzę, abyście byli osądzeni według praw, które otrzymali od naszych ojców, które są poprawne i które zostały im dane ręką Pana.

35 Nie jest powszechne, że głos ludu żąda czegoś sprzecznego z tym, co słuszne; ale dla mniejszej części ludu powszechne jest pragnienie tego, co nie jest właściwe;

36 Przetoż to przestrzegajcie, a uczyńcie prawo wasze, abyście czynili głosem ludu.

37 A jeźli czas przyjdzie, aby głos ludu wybrał niegodziwość, nadejdzie czas, w którym przyjdą na was sądy Boże;

38 Tak, to jest czas, kiedy nawiedzi cię z wielką zagładą, tak jak dotąd nawiedzał ten kraj.

39 A teraz, jeśli macie sędziów i nie osądzą was zgodnie z prawem, które zostało dane, możecie spowodować, że mogą być sądzeni wyższego sędziego;

40 Jeśli wasi wyżsi sędziowie nie będą sądzić sprawiedliwych wyroków, sprawicie, że zgromadzi się niewielka liczba waszych niższych sędziów, i będą sądzić waszych wyższych sędziów, zgodnie z głosem ludu.

41 I rozkazuję wam, abyście czynili to w bojaźni Pańskiej;

42 I rozkazuję wam, abyście czynili to, i abyście nie mieli króla; a jeźliby ci ludzie popełniali grzechy i niegodziwości, odpowiedziano im na własne głowy.

43 Bo oto powiadam wam: Grzechy wielu ludzi zostały spowodowane przez niegodziwości ich królów; dlatego odpowiedziano na ich niegodziwości na głowy ich królów.

44 A teraz pragnę, aby tej nierówności już nie było w tej ziemi, szczególnie pośród tego ludu;

45 Pragnę jednak, aby ta ziemia była krajem wolności i każdy będzie cieszył się swoimi prawami i przywilejami tak długo, jak długo Pan uzna za właściwe, abyśmy mogli żyć i dziedziczyć ziemię;

46 Tak, jak długo jakikolwiek z naszych potomków pozostaje na powierzchni ziemi.

47 I wiele innych rzeczy napisał do nich król Mosjasz, ukazując im wszystkie próby i kłopoty sprawiedliwego króla;

48 Wszystkie trudy duszy dla ludu swego, i wszystkie szemranie ludu do króla ich; i on im to wszystko wyjaśnił.

49 I powiedział im, że nie powinno być tych rzeczy; ale aby ciężar ten przyszedł na wszystkich ludzi, aby każdy mógł wnieść swój udział.

50 I objawił im wszystkie wady, na których się trudzili, mając niesprawiedliwego króla, który by rządził nimi;

51 Tak, wszystkie jego niegodziwości i obrzydliwości, i wszystkie wojny, i spory, i rozlew krwi, i kradzieże, i grabieże, i popełnianie nierządów, i wszelkiego rodzaju nieprawości, których nie można wyliczyć,

52 Mówiąc im, że tych rzeczy nie powinno być; że byli wyraźnie odrażający wobec przykazań Bożych.

53 I stało się, gdy król Mosjasz posłał te rzeczy pośród ludu, byli przekonani o prawdziwości jego słów;

54 Dlatego zrzekli się swoich pragnień dla króla i bardzo się niepokoili, aby każdy człowiek miał równe szanse na całej ziemi;

55 Tak, i każdy człowiek wyraził gotowość do odpowiedzi za swoje własne grzechy.

56 I stało się, że się zgromadzili w ciałach po kraju, aby głosili, którzy są sędziowie ich, sądząc według zakonu, który im był dany;

57 A oni się radowali bardzo z powodu wolności, która im została dana.

58 I uczynili mocnym w miłości w kierunku Mosjasza; tak, cenili go bardziej niż jakikolwiek inny człowiek:

59 Bo nie patrzyli na niego jako na tyrana, który szukał zysku, tak, z powodu tej wartości, która zepsuje duszę,

60 Albowiem nie żądał od nich bogactw ani nie rozkoszował się przelewaniem krwi; ale ustanowił pokój w ziemi, i dał swemu ludowi, aby zostali wybawieni od wszelkiego zniewolenia;

61 Dlatego go uznali, tak niezmiernie, ponad miarę.

62 I stało się, że powołali sędziów, aby rządzili nimi, albo osądzali ich według zakonu; i to zrobili na całej ziemi.

63 I stało się, że Alma został wyznaczony na naczelnego sędziego; jest także arcykapłanem; jego ojciec udzielił mu urzędu i dał mu zarzut dotyczący wszystkich spraw kościoła.

64 I stało się, że Alma kroczył drogą Pańską, i zachowywał przykazania jego, i sądził sprawiedliwe sądy; i przez cały kraj trwał pokój;

65 I tak zapoczątkowało panowanie sędziów w całym kraju Zarahemla, pośród całego ludu zwanego Nefitami: Alma był pierwszym i pierwszym sędzią.

66 I stało się, że umarł jego ojciec, mając osiemdziesiąt dwa lata, żyjąc dla wypełnienia przykazań Bożych.

67 I stało się, że i Mesjasz umarł w trzydziestym i trzecim roku swego panowania, mając lat sześćdziesiąt i trzy, trwając przez pięćset dziewięć lat od czasu, gdy Lehi opuścił Jeruzalem;

68 I tak zakończyło się panowanie królów nad ludem Nefi; w ten sposób zakończyli dni Almy, która była założycielką ich kościoła.

 


 

The Book of Mosiah

Chapter 1

1 And now there was no more contention in all the land of Zarahemla, among all the people who belonged to King Benjamin, so that King Benjamin had continual peace all the remainder of his days.

2 And it came to pass that he had three sons; and he called their names Mosiah, and Helorum, and Helaman.

3 And he caused that they should be taught in all the language of his fathers, that thereby they might become men of understanding; and that they might know concerning the prophecies which had been spoken by the mouths of their fathers, which were delivered them by the hand of the Lord.

4 And he also taught them concerning the records which were engraven on the plates of brass, saying, My sons, I would that ye should remember, that were it not for these plates, which contain these records and these commandments, we must have suffered in ignorance, even at this present time, not knowing the mysteries of God:

5 For it were not possible that our father Lehi could have remembered all these things, to have taught them to his children, except it were for the help of these plates:

6 For he having been taught in the language of the Egyptians, therefore he could read these engravings, and teach them to his children, that thereby they could teach them to their children, and so fulfilling the commandments of God, even down to this present time.

7 I say unto you, my sons, Were it not for these things, which have been kept and preserved by the hand of God, that we might read and understand of his mysteries, and have his commandments always before our eyes, that even our fathers would have dwindled in unbelief,

8 And we should have been like unto our brethren, the Lamanites, who know nothing concerning these things, or even do not believe them when they are taught them, because of the traditions of their fathers, which are not correct.

9 O my sons, I would that ye should remember that these sayings are true; and also, that these records are true.

10 And behold, also the plates of Nephi, which contain the records and the sayings of our fathers from the time they left Jerusalem, until now; and they are true; and we can know of their surety, because we have them before our eyes.

11 And now, my sons, I would that ye should remember to search them diligently, that ye may profit thereby;

12 And I would that ye should keep the commandments of God, that ye may prosper in the land, according to the promises which the Lord made unto our fathers.

13 And many more things did King Benjamin teach his sons, which are not written in this book.

14 And it came to pass that after King Benjamin had made an end of teaching his sons that he waxed old; and he saw that he must very soon go the way of all the earth; therefore, he thought it expedient that he should confer the kingdom upon one of his sons.

15 Therefore, he had Mosiah brought before him; and these are the words which he spake unto him, saying: My son, I would that ye should make a proclamation throughout all this land, among all this people, or the people of Zarahemla, and the people of Mosiah, who dwell in this land, that thereby they may be gathered together:

16 For on the morrow, I shall proclaim unto this my people, out of mine own mouth, that thou art a king and a ruler over this people, whom the Lord our God hath given us.

17 And moreover, I shall give this people a name, that thereby they may be distinguished above all the people which the Lord God hath brought out of the land of Jerusalem; and this I do, because they have been a diligent people in keeping the commandments of the Lord.

18 And I give unto them a name, that never shall be blotted out, except it be through transgression.

19 Yea, and moreover I say unto you, that if this highly favored people of the Lord should fall into transgression, and become a wicked and an adulterous people, that the Lord will deliver them up, that thereby they become weak, like unto their brethren;

20 And he will no more preserve them, by his matchless and marvelous power, as he has hitherto preserved our fathers.

21 For I say unto you, that if he had not extended his arm in the preservation of our fathers, they must have fallen into the hands of the Lamanites, and become victims to their hatred.

22 And it came to pass that after King Benjamin had made an end of these sayings to his son, that he gave him charge concerning all the affairs of the kingdom.

23 And moreover, he also gave him charge concerning the records which were engraven on the plates of brass; and also, the plates of Nephi;

24 And also, the sword of Laban, and the ball or director, which led our fathers through the wilderness, which was prepared by the hand of the Lord, that thereby they might be led, every one according to the heed and diligence which they gave unto him.

25 Therefore, as they were unfaithful, they did not prosper nor progress in their journey, but were driven back, and incurred the displeasure of God upon them;

26 And therefore, they were smitten with famine and sore afflictions, to stir them up in remembrance of their duty.

27 And now, it came to pass that Mosiah went and did as his father had commanded him, and proclaimed unto all the people who were in the land of Zarahemla, that thereby they might gather themselves together, to go up to the temple, to hear the words which his father should speak unto them.

28 And it came to pass that after Mosiah had done as his father had commanded him, and had made a proclamation throughout all the land, that the people gathered themselves together throughout all the land, that they might go up to the temple to hear the words which King Benjamin should speak unto them.

29 And there were a great number, even so many that they did not number them; for they had multiplied exceedingly, and waxed great in the land.

30 And they also took of the firstlings of their flocks, that they might offer sacrifice and burnt offerings, according to the law of Moses;

31 And also, that they might give thanks to the Lord their God, who had brought them out of the land of Jerusalem, and who had delivered them out of the hands of their enemies, and had appointed just men to be their teachers, and also, a just man to be their king,

32 Who had established peace in the land of Zarahemla, and who had taught them to keep the commandments of God, that thereby they might rejoice, and be filled with love towards God, and all men.

33 And it came to pass that when they came up to the temple, they pitched their tents round about, every man according to his family, consisting of his wife, and his sons, and his daughters, and their sons, and their daughters, from the eldest down to the youngest, every family being separate, one from another;

34 And they pitched their tents round about the temple, every man having his tent with the door thereof towards the temple, that thereby they might remain in their tents, and hear the words which King Benjamin should speak unto them;

35 For the multitude being so great, that King Benjamin could not teach them all within the walls of the temple; therefore he caused a tower to be erected; that thereby his people might hear the words which he should speak unto them.

36 And it came to pass that he began to speak to his people from the tower; and they could not all hear his words because of the greatness of the multitude;

37 Therefore, he caused that the words which he spake, should be written and sent forth among those that were not under the sound of his voice, that they might also receive his words.

38 And these are the words which he spake and caused to be written, saying: My brethren, all ye that have assembled yourselves together, you that can hear my words which I shall speak unto you this day:

39 For I have not commanded you to come up hither to trifle with the words which I shall speak, but that you should hearken unto me, and open your ears that ye may hear, and your hearts that ye may understand, and your minds that the mysteries of God may be unfolded to your view.

40 I have not commanded you to come up hither, that ye should fear me, or that ye should think that I, of myself, am more than a mortal man;

41 But I am like as yourselves, subject to all manner of infirmities in body and mind;

42 Yet, as I have been chosen by this people, and was consecrated by my father, and was suffered by the hand of the Lord that I should be a ruler, and a king over this people; and have been kept and preserved by his matchless power, to serve thee with all the might, mind, and strength which the Lord hath granted unto me;

43 I say unto you, that as I have been suffered to spend my days in your service, even up to this time, and have not sought gold nor silver, nor any manner of riches of you;

44 Neither have I suffered that ye should be confined in dungeons, nor that ye should make slaves one of another, or that ye should murder, or plunder, or steal, or commit adultery,

45 Or even I have not suffered that ye should commit any manner of wickedness, and have taught you that ye should keep the commandments of the Lord, in all things which he hath commanded you;

46 And even I, myself, have labored with mine own hands, that I might serve you, and that ye should not be laden with taxes, and that there should nothing come upon you which was grievous to be borne; and of all these things which I have spoken, ye yourselves are witnesses this day.

47 Yet, my brethren, I have not done these things that I might boast, neither do I tell these things that thereby I might accuse you; but I tell you these things that ye may know that I can answer a clear conscience before God this day.

48 Behold, I say unto you, that because I said unto you that I had spent my days in your service, I do not desire to boast, for I have only been in the service of God.

49 And behold, I tell you these things that ye may learn wisdom; that ye may learn that when ye are in the service of your fellow beings, ye are only in the service of your God.

50 Behold, ye have called me your king; and if I, whom ye call your king, do labor to serve you, then had not ye ought to labor to serve one another?

51 And behold, also, if I, whom ye call your king, who has spent his days in your service, and yet has been in the service of God, doth merit any thanks from you, O how had you ought to thank your heavenly King!

52 I say unto you, my brethren, that if you should render all the thanks and praise which your whole souls have power to possess, to that God who has created you, and has kept and preserved you, and has caused that ye should rejoice, and has granted that ye should live in peace one with another;

53 I say unto you, that if ye should serve him who has created you from the beginning, and art preserving you from day to day, by lending you breath, that ye may live and move, and do according to your own will, and even supporting you from one moment to another;

54 I say, if ye should serve him with all your whole soul, yet ye would be unprofitable servants.

55 And behold, all that he requires of you, is to keep his commandments; and he has promised you that if ye would keep his commandments, ye should prosper in the land;

56 And he never doth vary from that which he hath said; therefore, if ye do keep his commandments, he doth bless you, and prosper you.

57 And now, in the first place, he hath created you, and granted unto you your lives, for which ye are indebted unto him.

58 And secondly: he doth require that ye should do as he hath commanded you, for which if ye do, he doth immediately bless you; and therefore, he hath paid you.

59 And ye are still indebted unto him; and are, and will be, for ever and ever; therefore, of what have ye to boast?

60 And now I ask, Can ye say aught of yourselves? I answer you, Nay.

61 Ye can not say that ye are even as much as the dust of the earth: yet ye were created of the dust of the earth: but behold, it belongeth to him who created you.

62 And I, even I, whom ye call your king, am no better than ye yourselves are; for I am also of the dust.

63 And ye behold that I am old, and am about to yield up this mortal frame to its mother earth;

64 Therefore, as I said unto you that I had served you, walking with a clear conscience before God, even so I at this time have caused that ye should assemble yourselves together, that I might be found blameless, and that your blood should not come upon me, when I shall stand to be judged of God of the things whereof he hath commanded me concerning you.

65 I say unto you, that I have caused that ye should assemble yourselves together, that I might rid my garments of your blood, at this period of time when I am about to go down to my grave,

66 That I might go down in peace, and my immortal spirit may join the choirs above in singing the praises of a just God.

67 And moreover, I say unto you, that I have caused that ye should assemble yourselves together, that I might declare unto you that I can no longer be your teacher, nor your king;

68 For even at this time, my whole frame doth tremble exceedingly, while attempting to speak unto you;

69 But the Lord God doth support me, and hath suffered me, that I should speak unto you, and hath commanded me, that I should declare unto you this day, that my son Mosiah, is a king and a ruler over you.

70 And now, my brethren, I would that ye should do as ye have hitherto done.

71 As ye have kept my commandments, and also the commandments of my father, and have prospered, and have been kept from falling into the hands of your enemies,

72 Even so if ye shall keep the commandments of my son, or the commandments of God, which shall be delivered unto you by him, ye shall prosper in the land, and your enemies shall have no power over you.

73 But O my people, beware lest there shall arise contentions among you, and ye list to obey the evil spirit, which was spoken of by my father Mosiah.

74 For behold, there is a wo pronounced upon him who listeth to obey that spirit: for if he listeth to obey him, and remaineth and dieth in his sins, the same drinketh damnation to his own soul;

75 For he receiveth for his wages an everlasting punishment, having transgressed the law of God, contrary to his own knowledge.

76 I say unto you, that there are not any among you, except it be your little children, that have not been taught concerning these things, but what knoweth that ye are eternally indebted to your heavenly Father,

77 To render to him all that you have, and are, and also have been taught, concerning the records which contain the prophecies which have been spoken by the holy prophets, even down to the time our father Lehi left Jerusalem; and also, all that has been spoken by our fathers, until now.

78 And behold, also, they spake that which was commanded them of the Lord; therefore, they are just and true.

79 And now, I say unto you, my brethren, that after ye have known and have been taught all these things, if ye should transgress, and go contrary to that which has been spoken, that ye do withdraw yourselves from the Spirit of the Lord, that it may have no place in you to guide you in wisdom’s path, that ye may be blessed, prospered, and preserved.

80 I say unto you, that the man that doeth this, the same cometh out in open rebellion against God;

81 Therefore he listeth to obey the evil spirit, and becometh an enemy to all righteousness;

82 Therefore, the Lord has no place in him, for he dwelleth not in unholy temples.

83 Therefore, if that man repenteth not, and remaineth and dieth an enemy to God, the demands of divine justice doth awaken his immortal soul to a lively sense of his own guilt,

84 Which doth cause him to shrink from the presence of the Lord, and doth fill his breast with guilt, and pain, and anguish, which is like an unquenchable fire, whose flames ascendeth up for ever and ever.

85 And now I say unto you, that mercy hath no claim on that man; therefore, his final doom is to endure a never ending torment.

86 O all ye old men, and also ye young men, and you little children, who can understand my words, (for I have spoken plain unto you, that ye might understand,)

87 I pray that ye should awake to a remembrance of the awful situation of those that have fallen into transgression;

88 And moreover, I would desire that ye should consider on the blessed and happy state of those that keep the commandments of God.

89 For behold, they are blessed in all things, both temporal and spiritual;

90 And if they hold out faithful to the end, they are received into heaven, that thereby they may dwell with God in a state of never ending happiness.

91 O remember, remember that these things are true; for the Lord God hath spoken it.

92 And again, my brethren, I would call your attention, for I have somewhat more to speak unto you:

93 For behold, I have things to tell you, concerning that which is to come; and the things which I shall tell you, are made known unto me, by an angel from God.

94 And he said unto me, Awake; and I awoke, and behold, he stood before me.

95 And he said unto me, Awake, and hear the words which I shall tell thee: for behold, I am come to declare unto thee glad tidings of great joy.

96 For the Lord hath heard thy prayers, and hath judged of thy righteousness, and hath sent me to declare unto thee that thou mayest rejoice; and that thou mayest declare unto thy people, that they may also be filled with joy.

97 For behold, the time cometh, and is not far distant, that with power, the Lord Omnipotent who reigneth, who was, and is from all eternity to all eternity, shall come down from heaven, among the children of men, and shall dwell in a tabernacle of clay,

98 And shall go forth amongst men, working mighty miracles, such as healing the sick, raising the dead, causing the lame to walk, the blind to receive their sight, and the deaf to hear, and curing all manner of diseases;

99 And he shall cast out devils, or the evil spirits which dwell in the hearts of the children of men.

100 And lo, he shall suffer temptations, and pain of body, hunger, thirst, and fatigue, even more than man can suffer, except it be unto death;

101 For behold, blood cometh from every pore, so great shall be his anguish for the wickedness and the abominations of his people.

102 And he shall be called Jesus Christ, the Son of God, the Father of heaven and earth, the Creator of all things, from the beginning; and his mother shall be called Mary.

103 And lo, he cometh unto his own, that salvation might come unto the children of men, even through faith, on his name;

104 And even after all this, they shall consider him a man, and say that he hath a devil, and shall scourge him, and shall crucify him.

105 And he shall rise the third day from the dead; and behold, he standeth to judge the world.

106 And behold, all these things are done, that a righteous judgement might come upon the children of men.

107 For behold, and also his blood atoneth for the sins of those who have fallen by the transgression of Adam, who have died, not knowing the will of God concerning them, or who have ignorantly sinned.

108 But wo, wo unto him who knoweth that he rebelleth against God; for salvation cometh to none such, except it be through repentance and faith on the Lord Jesus Christ.

109 And the Lord God hath sent his holy prophets among all the children of men to declare these things to every kindred, nation, and tongue, that thereby whosoever should believe that Christ should come, the same might receive remission of their sins, and rejoice with exceedingly great joy, even as though he had already come among them.

110 Yet the Lord God saw that his people were a stiffnecked people, and he appointed unto them a law, even the law of Moses.

111 And many signs, and wonders, and types, and shadows shewed he unto them, concerning his coming:

112 And also holy prophets spake unto them concerning his coming;

113 And yet they hardened their hearts, and understood not that the law of Moses availeth nothing, except it were through the atonement of his blood;

114 And even if it were possible that little children could sin, they could not be saved; but I say unto you, they are blessed;

115 For behold as in Adam, or by nature they fall, even so the blood of Christ atoneth for their sins.

116 And moreover, I say unto you, that there shall be no other name given, nor any other way nor means whereby salvation can come unto the children of men, only in and through the name of Christ, the Lord Omnipotent.

117 For behold, he judgeth, and his judgment is just, and the infant perisheth not, that dieth in his infancy;

118 But men drink damnation to their own souls, except they humble themselves, and become as little children, and believe that salvation was, and is, and is to come, in and through the atoning blood of Christ, the Lord Omnipotent:

119 For the natural man is an enemy to God, and has been, from the fall of Adam, and will be, for ever and ever;

120 But if he yields to the enticings of the Holy Spirit, and putteth off the natural man, and becometh a saint, through the atonement of Christ, the Lord, and becometh as a child, submissive, meek, humble, patient, full of love, willing to submit to all things which the Lord seeth fit to inflict upon him, even as a child doth submit to his father.

121 And moreover, I say unto you, that the time shall come, when the knowledge of a Savior shall spread throughout every nation, kindred, tongue, and people.

122 And behold, when that time cometh, none shall be found blameless before God, except it be little children, only through repentance and faith on the name of the Lord God Omnipotent;

123 And even at this time, when thou shalt have taught thy people the things which the Lord thy God hath commanded thee, even then are they found no more blameless in the sight of God, only according to the words which I have spoken unto thee.

124 And now, I have spoken the words which the Lord God hath commanded me.

125 And thus saith the Lord: They shall stand as a bright testimony against this people, at the judgment day;

126 Whereof, they shall be judged, every man, according to his works, whether they be good, or whether they be evil;

127 And if they be evil, they are consigned to an awful view of their own guilt and abominations, which doth cause them to shrink from the presence of the Lord, into a state of misery and endless torment, from whence they can no more return: therefore, they have drunk damnation to their own souls.

128 Therefore, they have drunk out of the cup of the wrath of God, which justice could no more deny unto them than it could deny that Adam should fall, because of his partaking of the forbidden fruit; therefore, mercy could have claim on them no more for ever.

129 And their torment is as a lake of fire and brimstone, whose flames are unquenchable, and whose smoke ascendeth up for ever and ever.

130 Thus hath the Lord commanded me. Amen.


Mosiah, Chapter 2

1 And now, it came to pass that when King Benjamin had made an end of speaking the words which had been delivered unto him by the angel of the Lord, that he cast his eyes round about on the multitude, and behold they had fallen to the earth, for the fear of the Lord had come upon them;

2 And they had viewed themselves in their own carnal state, even less than the dust of the earth.

3 And they all cried aloud with one voice, saying, O have mercy, and apply the atoning blood of Christ, that we may receive forgiveness of our sins, and our hearts may be purified:

4 For we believe in Jesus Christ, the Son of God, who created heaven and earth, and all things, who shall come down among the children of men.

5 And it came to pass that after they had spoken these words, the Spirit of the Lord came upon them, and they were filled with joy,

6 Having received a remission of their sins, and having peace of conscience, because of the exceeding faith which they had in Jesus Christ who should come, according to the words which King Benjamin had spoken unto them.

7 And King Benjamin again opened his mouth, and began to speak unto them, saying, My friends and my brethren, my kindred and my people, I would again call your attention, that ye may hear and understand the remainder of my words which I shall speak unto you;

8 For behold, if the knowledge of the goodness of God at this time, has awakened you to a sense of your nothingness, and your worthless and fallen state;

9 I say unto you, if ye have come to a knowledge of the goodness of God, and his matchless power, and his wisdom, and his patience, and his long suffering towards the children of men,

10 And also, the atonement which has been prepared from the foundation of the world, that thereby salvation might come to him that should put his trust in the Lord, and should be diligent in keeping his commandments, and continue in the faith even unto the end of his life; I mean the life of the mortal body;

11 I say, that this is the man who receiveth salvation, through the atonement which was prepared from the foundation of the world, for all mankind, which ever were, ever since the fall of Adam, or who are or who ever shall be, even unto the end of the world; and this is the means whereby salvation cometh.

12 And there is none other salvation, save this which hath been spoken of; neither are there any conditions whereby man can be saved, except the conditions which I have told you.

13 Believe in God; believe that he is, and that he created all things both in heaven and in earth;

14 Believe that he has all wisdom, and all power, both in heaven and in earth; 15 Believe that man doth not comprehend all things which the Lord can comprehend.

16 And again: Believe that ye must repent of your sins and forsake them, and humble yourselves before God; and ask in sincerity of heart that he would forgive you:

17 And now, if you believe all these things, see that ye do them.

18 And again I say unto you as I have said before, that as ye have come to the knowledge of the glory of God,

19 Or if ye have known of his goodness, and have tasted of his love, and have received a remission of your sins, which causeth such exceeding great joy in your souls,

20 Even so I would that ye should remember, and always retain in remembrance, the greatness of God, and your own nothingness, and his goodness and long suffering towards you unworthy creatures,

21 And humble yourselves even in the depths of humility, calling on the name of the Lord daily, and standing steadfastly in the faith of that which is to come, which was spoken by the mouth of the angel;

22 And behold, I say unto you, that if ye do this, ye shall always rejoice, and be filled with the love of God, and always retain a remission of your sins;

23 And ye shall grow in the knowledge of the glory of him that created you, or in the knowledge of that which is just and true.

24 And ye will not have a mind to injure one another, but to live peaceably, and to render to every man according to that which is his due.

25 And ye will not suffer your children, that they go hungry, or naked;

26 Neither will ye suffer that they transgress the laws of God, and fight and quarrel one with another, and serve the devil, who is the master of sin, or who is the evil spirit which hath been spoken of by our fathers; he being an enemy to all righteousness;

27 But ye will teach them to walk in the ways of truth and soberness; ye will teach them to love one another, and to serve one another;

28 And also, ye yourselves will succor those that stand in need of your succor; ye will administer of your substance unto him that standeth in need;

29 And ye will not suffer that the begger putteth up his petition to you in vain, and turn him out to perish.

30 Perhaps thou shalt say, The man has brought upon himself his misery; therefore I will stay my hand, and will not give unto him of my food, nor impart unto him of my substance, that he may not suffer, for his punishments are just.

31 But I say unto you, O man, whosoever doeth this, the same hath great cause to repent; and except he repenteth of that which he hath done, he perisheth for ever, and hath no interest in the kingdom of God.

32 For behold, are we not all beggers? Do we not all depend upon the same being, even God, for all the substance which we have; for both food, and raiment, and for gold, and for silver, and for all the riches which we have of every kind?

33 And behold, even at this time, ye have been calling on his name, and begging for a remission of your sins.

34 And has he suffered that ye have begged in vain?

35 Nay; he has poured out his Spirit upon you, and has caused that your hearts should be filled with joy, and has caused that your mouths should be stopped, that ye could not find utterance, so exceeding great was your joy.

36 And now, if God, who has created you, on whom you are dependent for your lives, and for all that ye have and are, doth grant unto you whatsoever ye ask that is right, in faith, believing that ye shall receive, O then, how had ye ought to impart of the substance that ye have, one to another?

37 And if ye judge the man who putteth up his petition to you for your substance, that he perish not, and condemn him, how much more just will be your condemnation, for withholding your substance, which doth not belong to you, but to God, to whom also, your life belongeth;

38 And yet ye put up no petition, nor repent of the thing which thou hast done.

39 I say unto you, wo be unto that man, for his substance shall perish with him; and now, I say these things unto those who are rich, as pertaining to the things of this world.

40 And again, I say unto the poor, ye who have not and yet have sufficient, that ye remain from day to day; I mean all you who deny the begger, because ye have not; I would that ye say in your hearts, that I give not because I have not; but if I had, I would give.

41 And now, if ye say this in your hearts, ye remain guiltless, otherwise ye are condemned, and your condemnation is just; for ye covet that which ye have not received.

42 And now, for the sake of these things which I have spoken unto you; that is, for the sake of retaining a remission of your sins from day to day, that ye may walk guiltless before God,

43 I would that ye should impart of your substance to the poor, every man according to that which he hath, such as feeding the hungry, clothing the naked, visiting the sick, and administering to their relief, both spiritually and temporally, according to their wants,

44 And see that all these things are done in wisdom and order: for it is not requisite that a man should run faster than he has strength.

45 And again: it is expedient that he should be diligent, that thereby he might win the prize: therefore, all things must be done in order.

46 And I would that ye should remember, that whosoever among you that borroweth of his neighbor, should return the thing that he borroweth, according as he doth agree,

47 Or else thou shalt commit sin, and perhaps thou shalt cause thy neighbor to commit sin also.

48 And finally, I can not tell you all the things whereby ye may commit sin: for there are divers ways and means, even so many, that I can not number them.

49 But this much I can tell you, that if ye do not watch yourselves, and your thoughts, and your words, and your deeds, and observe to keep the commandments of God, and continue in the faith of what ye have heard concerning the coming of our Lord, even unto the end of your lives, ye must perish.

50 And now, O man, remember, and perish not.


Mosiah, Chapter 3

1 And now, it came to pass that when King Benjamin had thus spoken to his people, he sent among them, desiring to know of his people, if they believed the words which he had spoken unto them.

2 And they all cried with one voice, saying, Yea, we believe all the words which thou hast spoken unto us;

3 And also, we know of their surety and truth, because of the Spirit of the Lord Omnipotent, which has wrought a mighty change in us, or in our hearts, that we have no more disposition to do evil, but to do good continually.

4 And we, ourselves, also, through the infinite goodness of God, and the manifestations of his Spirit, have great views of that which is to come; and were it expedient, we could prophesy of all things.

5 And it is the faith which we have had on the things which our king has spoken unto us, and has brought us to this great knowledge, whereby we do rejoice with such exceeding great joy;

6 And we are willing to enter into a covenant with our God, to do his will, and to be obedient to his commandments in all things that he shall command us, all the remainder of our days, that we may not bring upon ourselves a never ending torment, as has been spoken by the angel, that we may not drink out of the cup of the wrath of God.

7 And now, these are the words which King Benjamin desired of them; and therefore he said unto them, Ye have spoken the words that I desired; and the covenant which ye have made, is a righteous covenant.

8 And now, because of the covenant which ye have made, ye shall be called the children of Christ, his sons, and his daughters:

9 For behold, this day he hath spiritually begotten you; for ye say that your hearts are changed through faith on his name; therefore, ye are born of him, and have become his sons and his daughters.

10 And under this head ye are made free; and there is no other head whereby ye can be made free.

11 There is no other name given, whereby salvation cometh, therefore, I would that ye should take upon you the name of Christ, all you that have entered into the covenant with God, that ye should be obedient unto the end of your lives.

12 And it shall come to pass that whosoever doeth this, shall be found at the right hand of God, for he shall know the name by which he is called; for he shall be called by the name of Christ.

13 And now, it shall come to pass that whosoever shall not take upon them the name of Christ, must be called by some other name; therefore, he findeth himself on the left hand of God.

14 And I would that ye should remember also, that this is the name that I said I should give unto you, that never should be blotted out, except it be through transgression;

15 Therefore, take heed that ye do not transgress, that the name be not blotted out of your hearts.

16 I say unto you, I would that ye should remember to retain the name written always in your hearts, that ye are not found on the left hand of God, but that ye hear and know the voice by which ye shall be called, and also, the name by which he shall call you:

17 For, how knoweth a man the master whom he has not served, and who is a stranger unto him, and is far from the thoughts and intents of his heart? 18 And again: Doth a man take an ass which belongeth to his neighbor, and keep him?

19 I say unto you, Nay; he will not even suffer that he shall feed among his flocks, but will drive him away, and cast him out.

20 I say unto you, that even so shall it be among you, if ye know not the name by which ye are called.

21 Therefore, I would that ye should be steadfast and immovable, always abounding in good works, that Christ, the Lord God Omnipotent, may seal you his, that you may be brought to heaven, that ye may have everlasting salvation and eternal life, through the wisdom, and power, and justice, and mercy of him, who created all things, in heaven and in earth, who is God above all. Amen.


Mosiah, Chapter 4

1 And now, King Benjamin thought it was expedient, after having finished speaking to the people, that he should take the names of all those who had entered into a covenant with God, to keep his commandments.

2 And it came to pass that there was not one soul, except it were little children, but what had entered into the covenant, and had taken upon them the name of Christ.

3 And again: It came to pass that when King Benjamin had made an end of all these things, and had consecrated his son Mosiah, to be a ruler and a king over his people, and had given him all the charges concerning the kingdom,

4 And also had appointed priests to teach the people, that thereby they might hear and know the commandments of God, and to stir them up in remembrance of the oath which they had made, he dismissed the multitude, and they returned, every one according to their families, to their own houses.

5 And Mosiah began to reign in his father’s stead.

6 And he began to reign in the thirtieth year of his age, making in the whole, about four hundred and seventy-six years from the time that Lehi left Jerusalem.

7 And King Benjamin lived three years and he died.

8 And it came to pass that King Mosiah did walk in the ways of the Lord, and did observe his judgments, and his statutes, and did keep his commandments in all things whatsoever he commanded him.

9 And King Mosiah did cause his people that they should till the earth.

10 And he also, himself did till the earth, that thereby he might not become burthensome to his people, that he might do according to that which his father had done, in all things.

11 And there was no contention among all his people, for the space of three years.


Mosiah, Chapter 5

1 And now, it came to pass that after King Mosiah had had continual peace, for the space of three years, he was desirous to know concerning the people who went up to dwell in the land of Lehi-Nephi, or in the city of Lehi-Nephi:

2 For his people had heard nothing from them, from the time they left the land of Zarahemla; therefore, they wearied him with their teasings.

3 And it came to pass that King Mosiah granted that sixteen of their strong men might go up to the land of Lehi-Nephi, to inquire concerning their brethren.

4 And it came to pass that on the morrow, they started to go up, having with them one Ammon, he being a strong and mighty man, and a descendant of Zarahemla; and he was also their leader.

5 And now, they knew not the course they should travel in the wilderness, to go up to the land of Lehi-Nephi; therefore, they wandered many days in the wilderness, even forty days did they wander.

6 And when they had wandered forty days, they came to a hill, which is north of the land of Shilom, and there they pitched their tents.

7 And Ammon took three of his brethren, and their names were Amaleki, Helem, and Hem, and they went down into the land of Nephi;

8 And behold, they met the king of the people, who was in the land of Nephi, and in the land of Shilom;

9 And they were surrounded by the king’s guard, and were taken, and were bound, and were committed to prison.

10 And it came to pass when they had been in prison two days, they were again brought before the king, and their bands were loosed;

11 And they stood before the king, and were permitted, or rather commanded that they should answer the questions which he should ask them.

12 And he said unto them, Behold I am Limhi, the son of Noah, who was the son of Zeniff, who came up out of the land of Zarahemla to inherit this land, which was the land of their fathers, who was made a king by the voice of the people.

13 And now, I desire to know the cause whereby ye were so bold as to come near the walls of the city, when I, myself, was with my guards, without the gate?

14 And now, for this cause have I suffered that ye should be preserved, that I might inquire of you, or else I should have caused that my guards should have put you to death. Ye are permitted to speak.

15 And now, when Ammon saw that he was permitted to speak, he went forth and bowed himself before the king; and rising again he said, O king, I am very thankful before God this day, that I am yet alive, and am permitted to speak;

16 And I will endeavor to speak with boldness; for I am assured that if ye had known me, ye would not have suffered that I should have worn these bands.

17 For I am Ammon, and am a descendant of Zarahemla, and have come up out of the land of Zarahemla, to inquire concerning our brethren, whom Zeniff brought up out of that land.

18 And now, it came to pass that after Limhi had heard the words of Ammon, he was exceeding glad, and said, Now, I know of a surety that my brethren who were in the land of Zarahemla, are yet alive.

19 And now, I will rejoice; and on the morrow, I will cause that my people shall rejoice also.

20 For behold, we are in bondage to the Lamanites, and are taxed with a tax which is grievous to be borne.

21 And now, behold, our brethren will deliver us out of our bondage, or out of the hands of the Lamanites, and we will be their slaves:

22 For it is better that we be slaves to the Nephites, than to pay tribute to the king of the Lamanites.

23 And now, King Limhi commanded his guards that they should no more bind Ammon, nor his brethren, but caused that they should go to the hill which was north of Shilom, and bring their brethren into the city, that thereby they might eat, and drink, and rest themselves from the labors of their journey;

24 For they had suffered many things; they had suffered hunger, thirst, and fatigue.

25 And now, it came to pass on the morrow, that King Limhi sent a proclamation among all his people, that thereby they might gather themselves together to the temple, to hear the words which he should speak unto them.

26 And it came to pass that when they had gathered themselves together, that he spake unto them in this wise, saying,

27 O ye my people, lift up your heads and be comforted: for behold, the time is at hand, or is not far distant, when we shall no longer be in subjection to our enemies, notwithstanding our many strugglings, which have been in vain; yet I trust there remaineth an effectual struggle to be made.

28 Therefore, lift up your heads, and rejoice, and put your trust in God, in that God who was the God of Abraham, and Isaac, and Jacob;

29 And also, that God who brought the children of Israel out of the land of Egypt, and caused that they should walk through the Red Sea on dry ground, and fed them with manna, that they might not perish in the wilderness; and many more things did he do for them.

30 And again: that same God has brought our fathers out of the land of Jerusalem, and has kept and preserved his people, even until now.

31 And behold, it is because of our iniquities and abominations, that has brought us into bondage.

32 And ye all are witnesses this day, that Zeniff, who was made king over this people, he being overzealous to inherit the land of his fathers,

33 Therefore being deceived by the cunning and craftiness of King Laman, who having entered into a treaty with King Zeniff, and having yielded up into his hands the possessions of a part of the land, or even the city of Lehi-Nephi, and the city of Shilom; and the land round about;

34 And all this he did, for the sole purpose of bringing this people into subjection, or into bondage.

35 And behold, we at this time do pay tribute to the king of the Lamanites, to the amount of one half of our corn, and our barley, and even all our grain of every kind, and one half of the increase of our flocks, and our herds;

36 And even one half of all we have or possess, the king of the Lamanites doth exact of us, or our lives.

37 And now, is not this grievous to be borne?

38 And is not this, our affliction great?

39 Now behold, how great reason have we to mourn.

40 Yea, I say unto you, great are the reasons which we have to mourn: for behold, how many of our brethren have been slain, and their blood has been spilt in vain, and all because of iniquity.

41 For if this people had not fallen into transgressions, the Lord would not have suffered that this great evil should come upon them.

42 But behold, they would not hearken unto his words; but there arose contentions among them, even so much that they did shed blood among themselves.

43 And a prophet of the Lord have they slain; yea, a chosen man of God, who told them of their wickedness and abominations, and prophesied of many things which are to come, yea, even the coming of Christ.

44 And because he said unto them, that Christ was the God, the Father of all things, and said that he should take upon him the image of man, and it should be the image after which man was created in the beginning;

45 Or in other words, he said that man was created after the image of God, and that God should come down among the children of men, and take upon him flesh and blood, and go forth upon the face of the earth;

46 And now because he said this, they did put him to death; and many more things did they do, which brought down the wrath of God upon them.

47 Therefore, who wondereth that they are in bondage, and that they are smitten with sore afflictions?

48 For behold, the Lord has said, I will not succor my people in the day of their transgression; but I will hedge up their ways, that they prosper not; and their doings shall be as a stumbling block before them.

49 And again, he saith, If my people shall sow filthiness, they shall reap the chaff thereof, in the whirlwind; and the effects thereof, is poison.

50 And again, he saith, If my people shall sow filthiness, they shall reap the east wind, which bringeth immediate destruction.

51 And now, behold, the promise of the Lord is fulfilled; and ye are smitten, and afflicted.

52 But if ye will turn to the Lord with full purpose of heart, and put your trust in him, and serve him with all diligence of mind; if ye do this, he will, according to his own will and pleasure, deliver you out of bondage.

53 And it came to pass that after king Limhi had made an end of speaking to his people, for he spake many things unto them, and only a few of them have I written in this book, he told his people all the things concerning their brethren who were in the land of Zarahemla;

54 And he caused that Ammon should stand up before the multitude, and rehearse unto them all that had happened unto their brethren, from the time that Zeniff went up out of the land, even until the time that he himself came up out of the land.

55 And he also rehearsed unto them the last words which King Benjamin had taught them, and explained them to the people of King Limhi, so that they might understand all the words which he spake.

56 And it came to pass that after he had done all this, that King Limhi dismissed the multitude, and caused that they should return, every one unto his own house.

57 And it came to pass that he caused that the plates which contained the record of his people, from the time that they left the land of Zarahemla, should be brought before Ammon, that he might read them.

58 Now, as soon as Ammon had read the record, the king inquired of him to know if he could interpret languages.

59 And Ammon told him that he could not.

60 And the king said unto him, Being grieved for the afflictions of my people, I caused that forty and three of my people should take a journey into the wilderness, that thereby they might find the land of Zarahemla; that we might appeal unto our brethren to deliver us out of bondage;

61 And they were lost in the wilderness, for the space of many days, yet they were diligent, and found not the land of Zarahemla, but returned to this land, having traveled in a land among many waters;

62 Having discovered a land which was covered with bones of men, and of beasts, etc., and was also covered with ruins of buildings of every kind:

63 Having discovered a land which had been peopled with a people who were as numerous as the hosts of Israel.

64 And for a testimony that the things that they have said are true, they have brought twenty-four plates, which are filled with engravings; and they are of pure gold.

65 And behold, also, they have brought breastplates, which are large; and they are of brass, and of copper, and are perfectly sound.

66 And again, they have brought swords, the hilts thereof have perished, and the blades thereof were cankered with rust;

67 And there is no one in the land that is able to interpret the language or the engravings that are on the plates.

68 Therefore, I said unto thee, Canst thou translate?

69 And I say unto thee again, Knowest thou of any one that can translate? for I am desirous that these records should be translated into our language.

70 For, perhaps they will give us a knowledge of a remnant of the people who have been destroyed, from whence these records came;

71 Or, perhaps they will give us a knowledge of this very people who have been destroyed; and I am desirous to know the cause of their destruction.

72 Now Ammon said unto him, I can assuredly tell thee, O king, of a man that can translate the records: for he has wherewith that he can look, and translate all records that are of ancient date: and it is a gift from God.

73 And the things are called interpreters; and no man can look in them, except he be commanded, lest he should look for that he ought not, and he should perish.

74 And whosoever is commanded to look in them, the same is called seer.

75 And behold, the king of the people who is in the land of Zarahemla, is the man that is commanded to do these things, and who has this high gift from God.

76 And the king said, that a seer is greater than a prophet.

77 And Ammon said, that a seer is a revelator, and a prophet also; and a gift which is greater, can no man have, except he should possess the power of God, which no man can; yet a man may have great power given him from God.

78 But a seer can know of things which have past, and also of things which are to come;

79 And by them shall all things be revealed, or rather, shall secret things be made manifest, and hidden things shall come to light, and things which are not known, shall be made known by them;

80 And also, things shall be made known by them, which otherwise could not be known.

81 Thus God has provided a means that man, through faith, might work mighty miracles; therefore, he becometh a great benefit to his fellow beings.

82 And now, when Ammon had made an end of speaking these words, the king rejoiced exceedingly, and gave thanks to God, saying,

83 Doubtless, a great mystery is contained within these plates; and these interpreters were doubtless prepared for the purpose of unfolding all such mysteries to the children of men.

84 O how marvelous are the works of the Lord, and how long doth he suffer with his people;

85 Yea, and how blind and impenetrable are the understandings of the children of men: for they will not seek wisdom, neither do they desire that she should rule over them.

86 Yea, they are as a wild flock, which fleeth from the shepherd, and scattereth, and are driven, and are devoured by the beasts of the forest.


Mosiah, Chapter 6

THE RECORD OF ZENIFF-An account of his people, from the time they courts the land of Zarahemla, until the time that they were delivered out of the hands of the Lamanites.

1 I, Zeniff, having been taught in all the language of the Nephites, and having had a knowledge of the land of Nephi, or of the land of our fathers’ first inheritance, and having been sent as a spy among the Lamanites, that I might spy out their forces, that our army might come upon them and destroy them;

2 But when I saw that which was good among them, I was desirous, that they should not be destroyed; therefore, I contended with my brethren in the wilderness: for I would that our ruler should make a treaty with them.

3 But he being an austere and a bloodthirsty man, commanded that I should be slain; but I was rescued by the shedding of much blood;

4 For father fought against father, and brother against brother, until the greatest number of our army was destroyed in the wilderness;

5 And we returned, those of us that were spared, to the land of Zarahemla, to relate that tale to their wives, and their children.

6 And yet, I being overzealous to inherit the land of our fathers, collected as many as were desirous to go up to possess the land, and started again on our journey into the wilderness, to go up to the land; but we were smitten with famine and sore afflictions; for we were slow to remember the Lord our God.

7 Nevertheless, after many days’ wandering in the wilderness, we pitched our tents in the place where our brethren were slain, which was near to the land of our fathers.

8 And it came to pass that I went again with four of my men, into the city, in unto the king, that I might know of the disposition of the king; and that I might know if I might go in with my people, and possess the land in peace.

9 And I went in unto the king, and he covenanted with me, that I might possess the land of Lehi-Nephi, and the land of Shilom.

10 And he also commanded that his people should depart out of that land, and I and my people went into the land, that we might possess it.

11 And we began to build buildings, and to repair the walls of the city, yea, even the walls of the city of Lehi-Nephi, and the city of Shilom.

12 And we began to till the ground, yea, even with all manner of seeds, with seeds of corn, and of wheat, and of barley, and with neas, and with sheum, and with seeds of all manner of fruits; and we did begin to multiply and prosper in the land.

13 Now, it was the cunning and the craftiness of King Laman, to bring my people into bondage, that he yielded up the land, that we might possess it.

14 Therefore, it came to pass that after we had dwelt in the land for the space of twelve years, that King Laman began to grow uneasy, lest by any means my people should wax strong in the land, and that they could not overpower them and bring them into bondage.

15 Now, they were a lazy, and an idolatrous people; therefore, they were desirous to bring us into bondage, that they might glut themselves with the labors of our hands; yea, that they might feast themselves upon the flocks of our fields.

16 Therefore, it came to pass that King Laman began to stir up his people, that they should contend with my people; therefore, there began to be wars and contentions in the land.

17 For, in the thirteenth year of my reign in the land of Nephi, away on the south of the land of Shilom, when my people were watering and feeding their flocks, and tilling their lands, a numerous host of Lamanites came upon them, and began to slay them, and to take of their flocks, and the corn of their fields.

18 Yea, and it came to pass that they fled, all that were not overtaken, even into the city of Nephi, and did call upon me for protection.

19 And it came to pass that I did arm them with bows, and with arrows, with swords, and with cimeters, and with clubs, and with slings, and with all manner of weapons which we could invent, and I and my people did go forth against the Lamanites, to battle;

20 Yea, in the strength of the Lord did we go forth to battle against the Lamanites;

21 For I and my people did cry mightily to the Lord, that he would deliver us out of the hands of our enemies, for we were awakened to a remembrance of the deliverance of our fathers.

22 And God did hear our cries, and did answer our prayers; and we did go forth in his might.

23 Yea, we did go forth against the Lamanites; and in one day and a night we did slay three thousand and forty-three; we did slay them, even until we had driven them out of our land.

24 And I, myself, with mine own hands, did help bury their dead.

25 And behold, to our great sorrow and lamentation, two hundred and seventy-nine of our brethren were slain.

26 And it came to pass that we again began to establish the kingdom; and we again began to possess the land in peace.

27 And I caused that there should be weapons of war made, of every kind, that thereby I might have weapons for my people, against the time the Lamanites should come up again to war against my people.

28 And I set guards round about the land that the Lamanites might not come upon us again unawares, and destroy us;

29 And thus I did guard my people, and my flocks, and keep them from falling into the hands of our enemies.

30 And it came to pass that we did inherit the land of our fathers, for many years; yea, for the space of twenty and two years.

31 And I did cause that the men should till the ground, and raise all manner of grain, and all manner of fruit, of every kind.

32 And I did cause that the women should spin, and toil, and work; and work all manner of fine linen; yea, and cloth of every kind, that we might clothe our nakedness;

33 And thus we did prosper in the land; thus we did have continual peace in the land, for the space of twenty and two years.

34 And it came to pass that King Laman died, and his son began to rein in his stead.

35 And he began to stir his people up in rebellion against my people; therefore, they began to prepare for war, and to come up to battle against my people.

36 But I had sent my spies out round about the land of Shemlon, that I might discover their preparation, that I might guard against them, that they might not come upon my people and destroy them.

37 And it came to pass that they came up upon the north of the land of Shilom, with their numerous hosts, men armed with bows, and with arrows, and with swords, and with cimeters, and with stones, and with slings;

38 And they had their heads shaved, that they were naked; and they were girded with a leathern girdle about their loins.

39 And it came to pass that I caused that the women and children of my people should be hid in the wilderness;

40 And I also caused that all my old men that could bear arms, and also all my young men that were able to bear arms, should gather themselves together, to go to battle against the Lamanites; and I did place them in their ranks, every man according to his age.

41 And it came to pass that we did go up to battle against the Lamanites.

42 And I, even I, in my old age, did go up to battle against the Lamanites.

43 And it came to pass that we did go up in the strength of the Lord, to battle.

44 Now, the Lamanites knew nothing concerning the Lord, nor the strength of the Lord; therefore they depended upon their own strength.

45 Yet they were a strong people, as to the strength of men; they were a wild, and ferocious, and a bloodthirsty people, believing in the tradition of their fathers, which is this:

46 Believing that they were driven out of the land of Jerusalem, because of the iniquities of their fathers, and that they were wronged in the wilderness by their brethren; and they were also wronged, while crossing the sea.

47 And again: that they were wronged while in the land of their first inheritance, after they had crossed the sea;

48 And all this, because that Nephi was more faithful in keeping the commandments of the Lord; therefore he was favored of the Lord, for the Lord heard his prayers and answered them, and he took the lead of their journey in the wilderness.

49 And his brethren were wroth with him, because they understood not the dealings of the Lord;

50 They were also wroth with him upon the waters, because they hardened their hearts against the Lord.

51 And again: they were wroth with him when they had arrived to the promised land, because they said that he had taken the ruling of the people out of their hands; and they sought to kill him.

52 And again: they were wroth with him, because he departed into the wilderness as the Lord had commanded him, and took the records which were engraven on the plates of brass; for they said that he robbed them.

53 And thus they have taught their children, that they should hate them, and that they should murder them, and that they should rob and plunder them, and do all they could to destroy them; therefore, they have an eternal hatred towards the children of Nephi.

54 For this very cause has King Laman, by his cunning and lying craftiness, and his fair promises, deceived me, that I have brought this, my people, up into this land, that they may destroy them; yea, and we have suffered this many years in the land.

55 And now I, Zeniff, after having told all these things unto my people concerning the Lamanites, I did stimulate them to go to battle with their might, putting their trust in the Lord; therefore, we did contend with them, face to face.

56 And it came to pass that we did drive them again out of our land; and we slew them with a great slaughter, even so many that we did not number them.

57 And it came to pass that we returned again to our own land, and my people again began to tend their flocks, and to till their ground.

58 And now, I being old, did confer the kingdom upon one of my sons; therefore, I say no more. And may the Lord bless my people. Amen.


Mosiah, Chapter 7

1 And now it came to pass that Zeniff conferred the kingdom upon Noah, one of his sons; therefore Noah began to reign in his stead; and he did not walk in the ways of his father.

2 For behold, he did not keep the commandments of God, but he did walk after the desires of his own heart.

3 And he had many wives and concubines.

4 And did cause his people to commit sin, and do that which was abominable in the sight of the Lord.

5 Yea, and they did commit whoredoms, and all manner of wickedness.

6 And he laid a tax of one fifth part of all they possessed; a fifth part of their gold and of their silver; and a fifth part of their ziff, and of their copper, and of their brass and their iron; and a fifth part of their fatlings; and also, a fifth part of all their grain.

7 And all this did he take, to support himself, and his wives, and his concubines, and also, his priests, and their wives, and their concubines; thus he had changed the affairs of the kingdom.

8 For he put down all the priests that had been consecrated by his father, and consecrated new ones in their stead, such as were lifted up in the pride of their hearts.

9 Yea, and thus they were supported in their laziness, and in their idolatry, and in their whoredoms, by the taxes which king Noah had put upon his people; thus did the people labor exceedingly to support iniquity.

10 Yea, and they also became idolatrous, because they were deceived by the vain and flattering words of the king and priests: for they did speak flattering things unto them.

11 And it came to pass that King Noah built many elegant and spacious buildings; and he ornamented them with fine work of wood, and of all manner of precious things, of gold, and of silver, and of iron, and of brass, and of ziff, and of copper;

12 And he also built him a spacious palace, and a throne in the midst thereof, all of which was of fine wood, and was ornamented with gold, and silver, and with precious things.

13 And he also caused that his workmen should work all manner of fine work within the walls of the temple, of fine wood, and of copper, and of brass;

14 And the seats which were set apart for the high priests, which were above all the other seats, he did ornament with pure gold;

15 And he caused a breastwork to be built before them, that they might rest their bodies and their arms upon, while they should speak lying and vain words to his people.

16 And it came to pass that he built a tower near the temple; yea, a very high tower, even so high that he could stand upon the top thereof and overlook the land of Shilom, and also the land of Shemlon, which was possessed by the Lamanites; and he could even look over all the land round about.

17 And it came to pass that he caused many buildings to be built in the land of Shilom:

18 And he caused a great tower to be built on the hill north of the land Shilom, which had been a resort for the children of Nephi, at the time they fled out of the land;

19 And thus he did do with the riches which he obtained by the taxation of his people.

20 And it came to pass that he placed his heart upon his riches, and he spent his time in riotous living with his wives and his concubines; and so did also his priests spend their time with harlots.

21 And it came to pass that he planted vineyards round about in the land; and he built wine presses, and made wine in abundance; and therefore he became a winebibber, and also his people.

22 And it came to pass that the Lamanites began to come in upon his people, upon small numbers, and to slay them in their fields, and while they were tending their flocks.

23 And King Noah sent guards round about the land to keep them off; but he did not send a sufficient number, and the Lamanites came upon them and killed them, and drove many of their flocks out of the land;

24 Thus the Lamanites began to destroy them, and to exercise their hatred upon them.

25 And it came to pass that King Noah sent his armies against them, and they were driven back, or they drove them back for a time; therefore, they returned rejoicing in their spoil.

26 And now, because of this great victory, they were lifted up in the pride of their hearts; they did boast in their own strength, saying, that their fifty could stand against thousands of the Lamanites;

27 And thus they did boast, and did delight in blood, and the shedding of the blood of their brethren, and this because of the wickedness of their king and priests.

28 And it came to pass that there was a man among them, whose name was Abinadi; and he went forth among them, and began to prophesy, saying,

29 Behold, thus saith the Lord, and thus hath he commanded me, saying,

30 Go forth and say unto this people, Thus saith the Lord:

31 Wo be unto this people, for I have seen their abominations, and their wickedness, and their whoredoms: and except they repent, I will visit them in mine anger.

32 And except they repent, and turn to the Lord their God, behold, I will deliver them into the hands of their enemies;

33 Yea, and they shall be brought into bondage; and they shall be afflicted by the hand of their enemies.

34 And it shall come to pass that they shall know that I am the Lord their God, and am a jealous God, visiting the iniquities of my people.

35 And it shall come to pass that except this people repent, and turn unto the Lord their God, they shall be brought into bondage; and none shall deliver them, except it be the Lord, the Almighty God.

36 Yea, and it shall come to pass that when they shall cry unto me, I will be slow to hear their cries; yea, and I will suffer them that they be smitten by their enemies.

37 And except they repent in sackcloth and ashes, and cry mightily to the Lord their God, I will not hear their prayers, neither will I deliver them out of their afflictions;

38 And thus saith the Lord, and thus hath he commanded me.

39 Now it came to pass that when Abinadi had spoken these words unto them, they were wroth with him, and sought to take away his life; but the Lord delivered him out of their hands.

40 Now when King Noah had heard of the words which Abinadi had spoken unto the people, he was also wroth;

41 And he said, Who is Abinadi, that I and my people should be judged of him? Or who is the Lord, that shall bring upon my people such great afflictions?

42 I command you to bring Abinadi hither, that I may slay him; for he has said these things, that he might stir up my people to anger, one with another, and to raise contentions among my people; therefore I will slay him.

43 Now the eyes of the people were blinded; therefore, they hardened their hearts against the words of Abinadi, and they sought from that time forward to take him.

44 And King Noah hardened his heart against the word of the Lord; and he did not repent of his evil doings.

45 And it came to pass that after the space of two years, that Abinadi came among them in disguise, that they knew him not, and began again to prophesy among them, saying,

46 Thus hath the Lord commanded me, saying, Abinadi, go and prophesy unto this my people, for they have hardened their hearts against my words; they have repented not of their evil doings;

47 Therefore, I will visit them in my anger, yea, in my fierce anger will I visit them in their iniquities and abominations; yea, wo be unto this generation.

48 And the Lord said unto me, Stretch forth thy hand, and prophesy, saying, Thus saith the Lord: It shall come to pass that this generation, because of their iniquities, shall be brought into bondage, and shall be smitten on the cheek;

49 Yea, and shall be driven by men, and shall be slain; and the vultures of the air, and the dogs, yea, and the wild beasts, shall devour their flesh.

50 And it shall come to pass that the life of King Noah shall be valued even as a garment in a hot furnace; for he shall know that I am the Lord.

51 And it shall come to pass that I will smite this my people with sore afflictions; yea, with famine and with pestilence; and I will cause that they shall howl all the day long.

52 Yea, and I will cause that they shall have burdens lashed upon their backs; and they shall be driven before, like a dumb ass.

53 And it shall come to pass that I will send forth hail among them, and it shall smite them; and they shall also be smitten with the east wind; and insects shall pester their land also, and devour their grain.

54 And they shall be smitten with a great pestilence; and all this will I do, because of their iniquities and abominations.

55 And it shall come to pass that except they repent, I will utterly destroy them from off the face of the earth;

56 Yet they shall leave a record behind them, and I will preserve them for other nations which shall possess the land;

57 Yea, even this will I do, that I may discover the abominations of this people to other nations.

58 And many things did Abinadi prophesy against this people.

59 And it came to pass that they were angry with him; and they took him and carried him bound before the king and said unto the king,

60 Behold, we have brought a man before thee who has prophesied evil concerning thy people, and saith that God will destroy them;

61 And he also prophesieth evil concerning thy life, and saith that thy life shall be as a garment in a furnace of fire.

62 And again, he saith that thou shalt be as a stalk, even as a dry stalk of the field, which is run over by the beasts and trodden under foot.

63 And again, he saith thou shalt be as the blossoms of a thistle, which when fully ripe, if the wind bloweth, it is driven forth upon the face of the land; and he pretendeth the Lord has spoken it.

64 And he saith all this shall come upon thee except thou repent; and this because of thine iniquities.

65 And now, O king, what great evil hast thou done, or what great sins have thy people committed, that we should be condemned of God or judged of this man.

66 And now, O king, behold, we are guiltless, and thou, O king, hast not sinned; therefore, this man has lied concerning you and he has prophesied in vain.

67 And behold, we are strong, we shall not come into bondage, or be taken captive by our enemies; yea, and thou hast prospered in the land, and thou shalt also prosper.

68 Behold, here is the man, we deliver him into thy hands; thou mayest do with him as seemeth thee good.

69 And it came to pass that King Noah caused that Abinadi should be cast into prison;

70 And he commanded that the priests should gather themselves together, that he might hold a council with them what he should do with him.

71 And it came to pass that they said unto the king, Bring him hither, that we may question him.

72 And the king commanded that he should be brought before them.

73 And they began to question him, that they might cross him, that thereby they might have wherewith to accuse him;

74 But he answered them boldly, and withstood all their questions, yea, to their astonishment:

75 For he did withstand them in all their questions, and did confound them in all their words.

76 And it came to pass that one of them said unto him, What meaneth the words which are written, and which have been taught by our fathers, saying:

77 How beautiful upon the mountains are the feet of him that bringeth good tidings; that publisheth peace; that bringeth good tidings of good; that publisheth salvation; that saith unto Zion, thy God reigneth;

78 Thy watchmen shall lift up the voice; with the voice together shall they sing, for they shall see eye to eye, when the Lord shall bring again Zion.

79 Break forth into joy; sing together, ye waste places of Jerusalem: for the Lord hath comforted his people; he hath redeemed Jerusalem.

80 The Lord hath made bare his holy arm in the eyes of all the nations; and all the ends of the earth shall see the salvation of our God.

81 And now Abinadi said unto them, Are you priests, and pretend to teach this people, and to understand the spirit of prophesying, and yet desire to know of me what these things mean?

82 I say unto you, Wo be unto you for perverting the ways of the Lord. For if ye understand these things, ye have not taught them; therefore ye have perverted the ways of the Lord.

83 Ye have not applied your hearts to understanding; therefore, ye have not been wise. Therefore, what teach ye this people?

84 And they said, We teach the Law of Moses.

85 And again, he said unto them, If ye teach the Law of Moses, why do ye not keep it?

86 Why do ye set your hearts upon riches?

87 Why do you commit whoredoms, and spend your strength with harlots, yea, and cause this people to commit sin, that the Lord has cause to send me to prophesy against this people, yea, even a great evil against this people?

88 Know ye not that I speak the truth?

89 Yea, ye know that I speak the truth; and you ought to tremble before God.

90 And it shall come to pass that ye shall be smitten for your iniquities: for ye have said that ye teach the Law of Moses.

91 And what know ye concerning the Law of Moses?

92 Doth salvation come by the Law of Moses? What say ye?

93 And they answered and said, that salvation did come by the Law of Moses.

94 But now Abinadi said unto them, I know if ye keep the commandments of God, ye shall be saved;

95 Yea, if ye keep the commandments which the Lord delivered unto Moses, in the mount of Sinai, saying: I am the Lord thy God, who has brought thee out of the land of Egypt, out of the house of bondage.

96 Thou shalt have no other God before me.

97 Thou shalt not make unto thee any graven image, or any likeness of anything in heaven above, or things which are in the earth beneath.

98 Now Abinadi said unto them, Have ye done all this? I say unto you, Nay, ye have not.

99 And have ye taught this people that they should do all these things? I say unto you, Nay, ye have not.

100 And now when the king had heard these words, he said unto his priests, Away with this fellow, and slay him: for what have we to do with him, for he is mad.

101 And they stood forth and attempted to lay their hands on him: but he withstood them, and said unto them, Touch me not, for God shall smite you if ye lay your hands upon me, for I have not delivered the message which the Lord sent me to deliver;

102 Neither have I told you that which ye requested that I should tell: therefore, God will not suffer that I shall be destroyed at this time.

103 But I must fulfill the commandments wherewith God has commanded me, and because I have told you the truth, ye are angry with me.

104 And again, because I have spoken the word of God, ye have judged me that I am mad.

105 Now it came to pass after Abinadi had spoken these words, that the people of King Noah durst not lay their hands on him;

106 For the Spirit of the Lord was upon him: and his face shone with exceeding luster, even as Moses’ did while in the mount of Sinai, while speaking with the Lord.

107 And he spake with power and authority from God; and he continued his words, saying, Ye see that ye have not power to slay me, therefore I finish my message.

108 Yea, and I perceive that it cuts you to your hearts, because I tell you the truth concerning your iniquities: yea, and my words fill you with wonder and amazement, and with anger.

109 But I finish my message; and then it matters not whither I go, if it be so that I am saved.

110 But this much I tell you: What you do with me, after this, shall be as a type and a shadow of things which are to come.

111 And now I read unto you the remainder of the commandments of God, for I perceive that they are not written in your hearts;

112 I perceive that ye have studied and taught iniquity the most part of your lives.

113 And now, ye remember that I said unto you, Thou shalt not make unto thee any graven image, or any likeness of things which are in heaven above, or which are in the earth beneath, or which are in the water under the earth.

114 And again: Thou shalt not bow down thyself unto them, nor serve them: for I the Lord thy God am a jealous God, visiting the iniquities of the fathers upon the children, unto the third and fourth generations of them that hate me; and showing mercy unto thousands of them that love me, and keep my commandments.

115 Thou shalt not take the name of the Lord thy God in vain: for the Lord will not hold him guiltless that taketh his name in vain.

116 Remember the Sabbath day, to keep it holy.

117 Six days shalt thou labor, and do all thy work; but the seventh day, the Sabbath of the Lord thy God, thou shalt not do any work, thou, nor thy son, nor thy daughter, thy man servant, nor thy maid servant, nor thy cattle, nor thy stranger that is within thy gates:

118 For in six days the Lord made heaven and earth, and the sea and all that in them is: wherefore the Lord blessed the Sabbath day and hallowed it.

119 Honor thy father and thy mother, that thy days may be long upon the land which the Lord thy God giveth thee.

120 Thou shalt not kill.

121 Thou shalt not commit adultery.

122 Thou shalt not steal.

123 Thou shalt not bear false witness against thy neighbor.

124 Thou shalt not covet thy neighbor’s house, thou shalt not covet thy neighbor’s wife, nor his man servant, nor his maid servant, nor his ox, nor his ass, nor anything that is thy neighbor’s.


Mosiah, Chapter 8

1 And it came to pass that after Abinadi had made an end of these sayings, that he said unto them, Have ye taught this people that they should observe to do all these things? for to keep these commandments?

2 I say unto you, Nay; for if you had, the Lord would not have caused me to come forth and to prophesy evil concerning this people.

3 And now ye have said that salvation cometh by the Law of Moses.

4 I say unto you that it is expedient that ye should keep the Law of Moses as yet; but I say unto you, that the time shall come when it shall no more be expedient to keep the Law of Moses.

5 And moreover, I say unto you, that salvation doth not come by the law alone; and were it not for the atonement which God himself shall make for the sins and iniquites of his people, that they must unavoidably perish, notwithstanding the law of Moses.

6 And now I say unto you, that it was expedient that there should be a law given to the children of Israel, yea, even a very strict law: for they were a stiff-necked people: quick to do iniquity, and slow to remember the Lord their God;

7 Therefore there was a law given them, yea, a law of performances and of ordinances, a law which they were to observe strictly, from day to day, to keep them in remembrance of God, and their duty towards him.

8 But behold, I say unto you, that all these things were types of things to come.

9 And now, did they understand the law?

10 I say unto you, Nay, they did not all understand the law; and this because of the hardness of their hearts: for they understood not that there could not any man be saved, except it were through the redemption of God.

11 For behold, did not Moses prophesy unto them concerning the coming of the Messiah, and that God should redeem his people, yea, and even all the prophets who have prophesied ever since the world began?

12 Have they not spoken more or less concerning these things?

13 Have they not said that God himself should come down among the children of men, and take upon him the form of man, and go forth in mighty power upon the face of the earth?

14 Yea, and have they not said also, that he should bring to pass the resurrection of the dead, and that he, himself, should be oppressed and afflicted?

15 Yea, even doth not Isaiah say,

16 Who hath believed our report, and to whom is the arm of the Lord revealed?

17 For he shall grow up before him as a tender plant, and as a root out of dry ground; he hath no form nor comeliness: and when we shall see him, there is no beauty that we should desire him.

18 He is despised and rejected of men; a man of sorrows, and acquainted with grief: and we hid as it were our face from him; he was despised, and we esteemed him not.

19 Surely he has borne our griefs, and carried our sorrows: yet we did esteem him stricken, smitten of God, and afflicted.

20 But he was wounded for our transgressions, he was bruised for our iniquities; the chastisement of our peace was upon him; and with his stripes we are healed.

21 All we, like sheep have gone astray; we have turned every one to his own way; and the Lord hath laid on him the iniquities of us all.

22 He was oppressed, and he was afflicted, yet he opened not his mouth: he is brought as a lamb to the slaughter, and as a sheep before her shearers is dumb, so he opened not his mouth.

23 He was taken from prison and from judgment; and who shall declare his generation? for he was cut off out of the land of the living: for the transgressions of my people was he stricken.

24 And he made his grave with the wicked, and with the rich in his death; because he had done no evil, neither was any deceit in his mouth.

25 Yet it pleased the Lord to bruise him; he hath put him to grief; when thou shalt make his soul an offering for sin, he shall see his seed, he shall prolong his days, and the pleasure of the Lord shall prosper in his hand.

26 He shall see of the travail of his soul, and shall be satisfied: by his knowledge shall my righteous servant justify many; for he shall bear their iniquities.

27 Therefore will I divide him a portion with the great, and he shall divide the spoil with the strong; because he hath poured out his soul unto death: and he was numbered with the transgressors: and he bare the sins of many, and made intercession for the transgressors.

28 And now Abinadi said unto them, I would that ye should understand that God himself shall come down among the children of men, and shall redeem his people;

29 And because he dwelleth in flesh, he shall be called the Son of God:

30 And having subjected the flesh to the will of the Father, being the Father and the Son; the Father because he was conceived by the power of God: and the Son, because of the flesh; thus becoming the Father and Son:

31 And they are one God, yea, the very eternal Father of heaven and of earth;

32 And thus the flesh becoming subject to the Spirit, or the Son to the Father, being one God, suffereth temptation, and yieldeth not to the temptation, but suffereth himself to be mocked, and scourged, and cast out, and disowned by his people.

33 And after all this, and after working many mighty miracles among the children of men, he shall be led, yea, even as Isaiah said, as a sheep before the shearer is dumb, so he opened not his mouth;

34 Yea, even so he shall be led, crucified and slain, the flesh becoming subject even unto death, the will of the Son being swallowed up in the will of the Father;

35 And thus God breaketh the bands of death; having gained the victory over death; giving the Son power to make intercession for the children of men:

36 Having ascended into heaven; having the bowels of mercy; being filled with compassion toward the children of men;

37 Standing betwixt them and justice; having broken the bands of death, taken upon himself their iniquity and their transgressions; having redeemed them, and satisfied the demands of justice.

38 And now I say unto you, Who shall declare his generation?

39 Behold, I say unto you, that when his soul has been made an offering for sin, he shall see his seed.

40 And now what say ye? And who shall be his seed?

41 Behold, I say unto you, that whosoever has heard the words of the prophets, yea, all the holy prophets who have prophesied concerning the coming of the Lord:

42 I say unto you, that all those who have hearkened unto their words, and believed that the Lord would redeem his people, and have looked forward to that day for a remission of their sins;

43 I say unto you, that these are his seed, or they are heirs of the kingdom of God:

44 For these are they whose sins he has borne; these are they for whom he has died, to redeem them from their transgressions.

45 And now, are they not his seed?

46 Yea, and are not the prophets, every one that has opened his mouth to prophesy, that has not fallen into transgression; I mean all the holy prophets ever since the world began?

47 I say unto you that they are his seed; and these are they who have published peace, who have brought good tidings of good, who have published salvation; and said unto Zion, Thy God reigneth!

48 And O how beautiful upon the mountains were their feet!

49 And again, how beautiful upon the mountains are the feet of those that are still publishing peace!

50 And again, how beautiful upon the mountains are the feet of those who shall hereafter publish peace, yea, from this time henceforth and for ever!

51 And behold, I say unto you, This is not all: for O how beautiful upon the mountains are the feet of him that bringeth good tidings, that is the founder of peace;

52 Yea, even the Lord, who has redeemed his people; yea, him who has granted salvation unto his people:

53 For were it not for the redemption which he hath made for his people, which was prepared from the foundation of the world; I say unto you, were it not for this, all mankind must have perished.

54 But behold, the bands of death shall be broken, and the Son reigneth, and hath power over the dead; therefore, he bringeth to pass the resurrection of the dead.

55 And there cometh a resurrection, even a first resurrection; yea, even a resurrection of those that have been, and who are, and who shall be, even until the resurrection of Christ: for so shall he be called.

56 And now, the resurrection of all the prophets, and all those that have believed in their words, or all those that have kept the commandments of God, shall come forth in the first resurrection; therefore, they are the first resurrection.

57 They are raised to dwell with God who has redeemed them: thus they have eternal life through Christ, who has broken the bands of death.

58 And these are those who have part in the first resurrection; and these are they that have died before Christ came, in their ignorance, not having salvation declared unto them.

59 And thus the Lord bringeth about the restoration of these; and they have a part in the first resurrection, or have eternal life, being redeemed by the Lord.

60 And little children also have eternal life.

61 But behold, and fear, and tremble before God; for ye ought to tremble: for the Lord redeemeth none such that rebel against him, and die in their sins;

62 Yea, even all those that have perished in their sins ever since the world began, that have willfully rebelled against God, that have known the commandments of God, and would not keep them; these are they that have no part in the first resurrection.

63 Therefore had ye not ought to tremble?

64 For salvation cometh to none such; for the Lord hath redeemed none such;

65 Yea, neither can the Lord redeem such: for he can not deny himself; for he can not deny justice when it has its claim.

66 And now I say unto you, that the time shall come that the salvation of the Lord shall be declared to every nation, kindred, tongue, and people,

67 Yea, Lord, thy watchman shall lift up their voices; with the voice together shall they sing: for they shall see eye to eye, when the Lord shall bring again Zion.

68 Break forth into joy, sing together, ye waste places of Jerusalem: for the Lord hath comforted his people, he hath redeemed Jerusalem.

69 The Lord hath made bare his holy arm in the eyes of all the nations: and all the ends of the earth shall see the salvation of our God.

70 And now it came to pass that after Abinadi had spoken these words, he stretched forth his hand and said, The time shall come when all shall see the salvation of the Lord;

71 When every nation, kindred, tongue and people, shall see eye to eye, and shall confess before God that his judgments are just.

72 And then shall the wicked be cast out, and they shall have cause to howl, and weep, and wail, and gnash their teeth;

73 And this because they would not hearken unto the voice of the Lord; therefore the Lord redeemeth them not, for they are carnal and devilish, and the devil has power over them;

74 Yea, even that old serpent that did beguile our first parents, which was the cause of their fall;

75 Which was the cause of all mankind becoming carnal, sensual, devilish, knowing evil from good, subjecting themselves to the devil.

76 Thus all mankind were lost; and behold, they would have been endlessly lost, were it not that God redeemed his people from their lost and fallen state.

77 But remember, that he that persists in his own carnal nature, and goes on in the ways of sin and rebellion against God, remaineth in his fallen state, and the devil hath all power over him.

78 Therefore he is as though there was no redemption made; being an enemy to God; and also is the devil an enemy to God.

79 And now if Christ had not come into the world, speaking of things to come, as though they had already come, there could have been no redemption.

80 And if Christ had not risen from the dead, or have broken the bands of death, that the grave should have no victory, and that death should have no sting, there could have been no resurrection.

81 But there is a resurrection, therefore the grave hath no victory, and the sting of death is swallowed up in Christ.

82 He is the light and the life of the world; yea, a light that is endless, that can never be darkened; yea, and also a life which is endless, that there can be no more death.

83 Even this mortal shall put on immortality, and this corruption shall put on incorruption, and shall be brought to stand before the bar of God, to be judged of him according to their works, whether they be good or whether they be evil.

84 If they be good, to the resurrection of endless life and happiness, and if they be evil, to the resurrection of endless damnation;

85 Being delivered up to the devil, who has subjected them, which is damnation;

86 Having gone according to their own carnal wills and desires; having never called upon the Lord while the arms of mercy were extended towards them;

87 For the arms of mercy were extended towards them, and they would not; they being warned of their iniquities, and yet they would not depart from them;

88 And they were commanded to repent, and yet they would not repent.

89 And now had ye not ought to tremble and repent of your sins, and remember only in and through Christ ye can be saved?

90 Therefore, if ye teach the Law of Moses, also teach that it is a shadow of those things which are to come;

91 Teach them that redemption cometh through Christ the Lord, who is the very eternal Father. Amen.


Mosiah, Chapter 9

1 And now it came to pass that when Abinadi and finished these sayings, that the king commanded that the priests should take him and cause that he should be put to death.

2 But there was one among them, whose name was Alma, he also being a descendant of Nephi.

3 And he was a young man, and he believed the words which Abinadi had spoken, for he knew concerning the iniquity which Abinadi had testified against them:

4 Therefore he began to plead with the king that he would not be angry with Abinadi, but suffer that he might depart in peace.

5 But the king was more wroth, and caused that Alma should be cast out from among them, and sent his servants after him, that they might slay him.

6 But he fled from before them, and hid himself, that they found him not.

7 And he, being concealed for many days, did write all the words which Abinadi had spoken.

8 And it came to pass that the king caused that his guards should surround Abinadi, and take him; and they bound him and cast him into prison.

9 And after three days, having counseled with his priests, he caused that he should again be brought before him.

10 And he said unto him, Abinadi, we have found an accusation against thee, and thou art worthy of death.

11 For thou hast said that God himself should come down among the children of men;

12 And now for this cause thou shalt be put to death, unless thou wilt recall all the words which thou hast spoken evil concerning me and my people.

13 Now Abinadi said unto him: I say unto you, I will not recall the words which I have spoken unto you concerning this people, for they are true;

14 And that ye may know of their surety, I have suffered myself that I have fallen into your hands.

15 Yea, and I will suffer even until death, and I will not recall my words, and they shall stand as a testimony against you.

16 And if ye slay me, ye will shed innocent blood, and this shall also stand as a testimony against you at the last day.

17 And now King Noah was about to release him, for he feared his word; for he feared that the judgments of God would come upon him.

18 But the priests lifted up their voices against him, and began to accuse him, saying: He has reviled the king.

19 Therefore the king was stirred up in anger against him, and he delivered him up, that he might be slain.

20 And it came to pass that they took him, and bound him, and scourged his skin with fagots, yea, even unto death.

21 And now when the flames began to scorch him, he cried unto them, saying: Behold, even as ye have done unto me, so shall it come to pass that thy seed shall cause that many shall suffer the pains that I do suffer, even the pains of death, by fire; and this because they believe in the salvation of the Lord their God.

22 And it will come to pass that ye shall be afflicted with all manner of diseases, because of your iniquities.

23 Yea, and ye shall be smitten on every hand, and shall be driven and scattered to and fro, even as a wild flock is driven by wild and ferocious beasts.

24 And in that day ye shall be hunted, and ye shall be taken by the hand of your enemies, and then ye shall suffer, as I suffer, the pains of death by fire.

25 Thus God executeth vengeance upon those that destroy his people.

26 O God, receive my soul.

27 And now when Abinadi had said these words, he fell, having suffered death by fire; yea, having been put to death because he would not deny the commandments of God: having sealed the truth of his words by his death.

28 And now it came to pass that Alma, who had fled from the servants of King Noah, repented of his sins and iniquities, and went about privately among the people, and began to teach the words of Abinadi;

29 Yea, concerning that which was to come, and also concerning the resurrection of the dead, and the redemption of the people, which was to be brought to pass through the power, and sufferings, and death of Christ, and his resurrection and ascension into heaven.

30 And as many as would hear his word he did teach.

31 And he taught them privately, that it might not come to the knowledge of the king. And many did believe his words.

32 And it came to pass that as many as did believe him, did go forth to a place which was called Mormon, having received its name from the king, being in the borders of the land having been infested, by times, or at seasons, by wild beasts.

33 Now there was in Mormon a fountain of pure water, and Alma resorted thither, there being near the water a thicket of small trees, where he did hide himself in the day time, from the searches of the king.

34 And it came to pass that as many as believed him, went thither to hear his words.

35 And it came to pass after many days, there were a goodly number gathered together to the place of Mormon, to hear the words of Alma.

36 Yea, all were gathered together that believed on his word, to hear him.

37 And he did teach them, and did preach unto them repentance, and redemption, and faith on the Lord.

38 And it came to pass that he said unto them, Behold, here are the waters of Mormon; for thus were they called.

39 And now, as ye are desirous to come into the fold of God, and to be called his people, and are willing to bear one another’s burdens, that they may be light;

40 Yea, and are willing to mourn with those that mourn; yea, and comfort those that stand in need of comfort, and to stand as witnesses of God at all times, and in all things, and in all places that ye may be in, even until death, that ye may be redeemed of God, and be numbered with those of the first resurrection, that ye may have eternal life:

41 Now I say unto you, If this be the desire of your hearts, what have you against being baptized in the name of the Lord, as a witness before him that ye have entered into a covenant with him that ye will serve him and keep his commandments, that he may pour out his Spirit more abundantly upon you?

42 And now when the people had heard these words, they clapped their hands for joy, and exclaimed, This is the desire of our hearts.

43 And now it came to pass that Alma took Helam, he being one of the first, and went and stood forth in the water, and cried, saying, O Lord, pour out thy Spirit upon thy servant, that he may do this work with holiness of heart.

44 And when he had said these words, the Spirit of the Lord was upon him, and he said, Helam, I baptize thee, having authority from the Almighty God, as a testimony that ye have entered into a covenant to serve him until you are dead, as to the mortal body; and may the Spirit of the Lord be poured out upon you; and may he grant unto you eternal life, through the redemption of Christ, whom he has prepared from the foundation of the world.

45 And after Alma had said these words, both Alma and Helam were buried in the water; and they arose and came forth out of the water rejoicing, being filled with the Spirit.

46 And again, Alma took another, and went forth a second time into the water, and baptized him according to the first, only he did not bury himself again in the water.

47 And after this manner he did baptize every one that went forth to the place of Mormon: and they were in number about two hundred and four souls;

48 Yea, and they were baptized in the waters of Mormon, and were filled with the grace of God:

49 And they were called the church of God, or the church of Christ, from that time forward.

50 And it came to pass that whosoever was baptized by the power and authority of God, was added to his church.

51 And it came to pass that Alma, having authority from God, ordained priests; even one priest to every fifty of their number did he ordain to preach unto them, and to teach them concerning the things pertaining to the kingdom of God.

52 And he commanded them that they should teach nothing save it were the things which he had taught, and which had been spoken by the mouth of the holy prophets.

53 Yea, even he commanded them that they should preach nothing save it were repentance and faith on the Lord, who had redeemed his people.

54 And he commanded them that there should be no contention one with another, but that they should look forward with one eye, having one faith and one baptism; having their hearts knit together in unity and in love, one towards another.

55 And thus he commanded them to preach. And thus they became the children of God.

56 And he commanded them that they should observe the Sabbath day, and keep it holy, and also every day they should give thanks to the Lord their God.

57 And he also commanded them that the priests, whom he had ordained, should labor with their own hands for their support;

58 And there was one day in every week that was set apart that they should gather themselves together to teach the people, and to worship the Lord their God, and also as often as it was in their power, to assemble themselves together.

59 And the priests were not to depend upon the people for their support; but for their labor they were to receive the grace of God, that they might wax strong in the Spirit, having the knowledge of God, that they might teach with power and authority from God.

60 And again, Alma commanded that the people of the church should impart of their substance, every one according to that which he had;

61 If he have more abundantly, he should impart more abundantly; and he that had but little, but little should be required; and to him that had not should be given.

62 And thus they should impart of their substance, of their own free will and good desires towards God, and to those priests that stood in need, yea, and to every needy, naked soul.

63 And this he said unto them, having been commanded of God;

64 And they did walk uprightly before God, imparting to one another, both temporally and spiritually, according to their needs and their wants.

65 And now it came to pass that all this was done in Mormon; yea, by the waters of Mormon, in the forest that was near the waters of Mormon:

66 Yea, the place of Mormon, the waters of Mormon, the forest of Mormon, how beautiful are they to the eyes of them who there came to the knowledge of their Redeemer;

67 Yea, and how blessed are they, for they shall sing to his praise for ever.

68 And these things were done in the borders of the land, that they might not come to the knowledge of the king.

69 But behold, it came to pass that the king, having discovered a movement among the people, sent his servants to watch them.

70 Therefore on the day that they were assembling themselves together to hear the word of the Lord, they were discovered unto the king.

71 And now the king said that Alma was stirring up the people to rebellion against him; therefore he sent his army to destroy them.

72 And it came to pass that Alma, and the people of the Lord, were apprised of the coming of the king’s army; therefore they took their tents and their families, and departed into the wilderness.

73 And they were in number about four hundred and fifty souls.

74 And it came to pass that the army of the king returned, having searched in vain for the people of the Lord.

75 And now behold, the forces of the king were small, having been reduced, and there began to be a division among the remainder of the people.

76 And the lesser part began to breathe out threatenings against the king, and there began to be a great contention among them.

77 And now there was a man among them whose name was Gideon, and he being a strong man, and an enemy to the king, therefore he drew his sword and swore in his wrath, that he would slay the king.

78 And it came to pass that he fought with the king, and when the king saw that he was about to overpower him, he fled and ran and got upon the tower, which was near the temple.

79 And Gideon pursued after him, and was about to get upon the tower to slay the king, and the king cast his eyes round about towards the land of Shemlon, and behold, the army of the Lamanites were within the borders of the land.

80 And now the king cried out in the anguish of his soul, saying, Gideon, spare me, for the Lamanites are upon us, and they will destroy them; yea, they will destroy my people.

81 And now the king was not so much concerned about his people, as he was about his own life; nevertheless, Gideon did spare his life.

82 And the king commanded the people that they should flee before the Lamanites, and he himself did go before them, and they did flee into the wilderness with their women and their children.

83 And it came to pass that the Lamanites did pursue them, and did overtake them, and began to slay them.

84 And it came to pass that the king commanded them that all the men should leave their wives and their children, and flee before the Lamanites.

85 Now there were many that would not leave them, but had rather stay and perish with them.

86 And the rest left their wives and their children and fled.

87 And it came to pass that those who tarried with their wives and their children, caused that their fair daughters should stand forth and plead with the Lamanites, that they would not slay them.

88 And it came to pass that the Lamanites has compassion on them, for they were charmed with the beauty of their women;

89 Therefore the Lamanites did spare their lives, and took them captives, and carried them back to the land of Nephi, and granted unto them that they might possess the land, under the conditions that they would deliver up King Noah into the hands of the Lamanites, and deliver up their property.

90 Even one half of all they possessed; one half of their gold, and their silver, and all their precious things; and thus they should pay tribute to the king of the Lamanites, from year to year.

91 And now there was one of the sons of the king among those that were taken captive, whose name was Limhi.

92 And now Limhi was desirous that his father should not be destroyed; nevertheless, Limhi was not ignorant of the iniquities of his father, he himself being a just man.

93 And it came to pass that Gideon sent men into the wilderness secretly, to search for the king, and those that were with him.

94 And it came to pass that they met the people in the wilderness, all save the king and his priests.

95 Now they had sworn in their hearts that they would return to the land of Nephi, and if their wives and their children were slain, and also those that had tarried with them, that they would seek revenge, and also perish with them.

96 And the king commanded them that they should not return; and they were angry with the king, and caused that he should suffer, even unto death by fire.

97 And they were about to take the priests also to put them to death, and they fled before them.

98 And it came to pass that they were about to return to the land of Nephi, and they met the men of Gideon.

99 And the men of Gideon told them of all that had happened to their wives and their children; and that the Lamanites had granted unto them that they might possess the land by paying a tribute to the Lamanites of one half of all they possessed.

100 And the people told the men of Gideon that they had slain the king, and his priests had fled from them farther into the wilderness.

101 And it came to pass that after they had ended the ceremony, that they returned to the land of Nephi, rejoicing, because their wives and their children were not slain; and they told Gideon what they had done to the king.

102 And it came to pass that the king of the Lamanites made an oath unto them that his people should not slay them.

103 And also Limhi, being the son of the king, having the kingdom conferred upon him by the people, made oath unto the king of the Lamanites, that his people should pay tribute unto him; even one half of all they possessed.

104 And it came to pass that Limhi began to establish the kingdom, and to establish peace among his people.

105 And the king of the Lamanites set guards round about the land, that he might keep the people of Limhi in the land, that they might not depart into the wilderness;

106 And he did support his guards out of the tribute which he did receive from the Nephites.

107 And now King Limhi did have continual peace in his kingdom, for the space of two years, that the Lamanites did not molest them nor seek to destroy them.

108 Now there was a place in Shemlon, where the daughters of the Lamanites did gather themselves together to sing, and to dance, and to make themselves merry.

109 And it came to pass that there was one day a small number of them gathered together to sing and to dance.

110 And now the priests of King Noah, being ashamed to return to the city of Nephi, yea, and also fearing that the people would slay them, therefore they durst not return to their wives and their children.

111 And having tarried in the wilderness, and having discovered the daughters of the Lamanites, they laid and watched them; and when there were but few of them gathered together to dance, they came forth out of their secret places, and took them and carried them into the wilderness.

112 Yea, twenty and four of the daughters of the Lamanites they carried into the wilderness;

113 And it came to pass that when the Lamanites found that their daughters had been missing, they were angry with the people of Limhi; for they thought it was the people of Limhi.

114 Therefore they sent their armies forth; yea, even the king himself went before his people; and they went up to the land of Nephi, to destroy the people of Limhi.

115 And now Limhi had discovered them from the tower; even all their preparations for war did he discover; therefore he gathered his people together, and laid wait for them in the fields, and in the forests.

116 And it came to pass that when the Lamanites had come up, that the people of Limhi began to fall upon them from their waiting places, and began to slay them.

117 And it came to pass that the battle became exceeding sore, for they fought like lions for their prey.

118 And it came to pass that the people of Limhi began to drive the Lamanites before them, yet they were not half so numerous as the Lamanites.

119 But they fought for their lives, and for their wives, and for their children; therefore they exerted themselves, and like dragons did they fight.

120 And it came to pass that they found the king of the Lamanites among the number of their dead; yet he was not dead, having been wounded and left upon the ground, so speedy was the flight of his people.

121 And they took him and bound up his wounds, and brought him before Limhi, and said, Behold, here is the king of the Lamanites; he having received a wound, has fallen among their dead, and they have left him; and behold, we have brought him before you; and now let us slay him.

122 But Limhi said unto them, Ye shall not slay him, but bring him hither, that I may see him. And they brought him.

123 And Limhi said unto him, What cause have ye to come up to war against my people?

124 Behold, my people have not broken the oath that I made unto you; therefore, why should ye break the oath which ye made unto my people?

125 And now the king said, I have broken the oath, because thy people did carry away the daughters of my people; therefore in my anger I did cause my people to come up to war against thy people.

126 Now Limhi had heard nothing concerning this matter; therefore he said, I will search among my people, and whosoever has done this thing shall perish.

127 Therefore he caused a search to be made among his people.

128 Now when Gideon had heard these things, he being the king’s captain, he went forth and said unto the king, I pray thee forbear, and do not search this people, and lay not this thing to their charge.

129 For do ye not remember the priests of thy father, whom this people sought to destroy?

130 And are they not in the wilderness? And are not they the ones who have stolen the daughters of the Lamanites?

131 And now behold, and tell the king of these things, that he may tell his people, that they may be pacified towards us: for behold they are already preparing to come against us; and behold also, there are but few of us.

132 And behold, they come with their numerous hosts; and except the king doth pacify them towards us, we must perish.

133 For are not the words of Abinadi fulfilled, which he prophesied against us? and all this because we would not hearken unto the word of the Lord, and turn from our iniquities?

134 And now let us pacify the king, and we fulfill the oath which we have made unto him: for it is better that we should be in bondage, than that we should lose our lives; therefore, let us put a stop to the shedding of so much blood.

135 And now Limhi told the king all the things concerning his father, and the priests that had fled into the wilderness, and attributed the carrying away of their daughters to them.

136 And it came to pass that the king was pacified towards his people; and he said unto them, Let us go forth to meet my people, without arms; and I swear unto you with an oath, that my people shall not slay thy people.

137 And it came to pass that they followed the king, and went forth without arms to meet the Lamanites.

138 And it came to pass that they did meet the Lamanites; and the king of the Lamanites did bow himself down before them, and did plead in behalf of the people of Limhi.

139 And when the Lamanites saw the people of Limhi, that they were without arms, they had compassion on them, and were pacified towards them, and returned with their king in peace to their own land.

140 And it came to pass that Limhi and his people returned to the city of Nephi, and began to dwell in the land again in peace.

141 And it came to pass that after many days, the Lamanites began again to be stirred up in anger against the Nephites; and they began to come into the borders of the land round about.

142 Now they durst not slay them, because of the oath which their king had made unto Limhi; but they would smite them on their cheeks, and exercise authority over them; and began to put heavy burdens upon their backs, and drive them as they would a dumb ass; yea, all this was done, that the word of the Lord might be fulfilled.

143 And now the afflictions of the Nephites were great; and there was no way that they could deliver themselves out of their hands, for the Lamanites had surrounded them on every side.

144 And it came to pass that the people began to murmur with the king, because of their afflictions; and they began to be desirous to go against them to battle.

145 And they did afflict the king sorely with their complaints; therefore he granted unto them that they should do according to their desires.

146 And they gathered themselves together again, and put on their armor, and went forth against the Lamanites, to drive them out of their land.

147 And it came to pass that the Lamanites did beat them, and drove them back, and slew many of them.

148 And now there was a great mourning and lamentation among the people of Limhi: the widow mourning for her husband; the son and the daughter mourning for their father; and the brothers for their brethren.

149 Now there were a great many widows in the land; and they did cry mightily from day to day; for a great fear of the Lamanites had come upon them.

150 And it came to pass that their continual cries did stir up the remainder of the people of Limhi to anger, against the Lamanites.

151 And they went again to battle; but they were driven back again, suffering much loss.

152 Yea, they went again, even the third time, and suffered in the like manner; and those that were not slain, returned again to the city of Nephi.

153 And they did humble themselves even to the dust, subjecting themselves to the yoke of bondage, submitting themselves to be smitten, and to be driven to and fro, and burdened, according to the desires of their enemies.

154 And they did humble themselves even in the depths of humility; and they did cry mightily to God; yea, even all the day long did they cry unto their God, that he would deliver them out of their afflictions.

155 And now the Lord was slow to hear their cry, because of their iniquities;

156 Nevertheless the Lord did hear their cries, and began to soften the hearts of the Lamanites, that they began to ease their burdens; yet the Lord did not see fit to deliver them out of bondage.

157 And it came to pass that they began to prosper by degrees in the land, and began to raise grain more abundantly, and flocks, and herds, that they did not sufffer with hunger.

158 Now there was a great number of women more than there was of men; therefore King Limhi commanded that every man should impart to the support of the widows and their children, that they might not perish with hunger; and this they did, because of the greatness of their number that had been slain.

159 Now the people of Limhi kept together in a body as much as it was possible, and secure their grain, and their flocks;

160 And the king himself did not trust his person without the walls of the city, unless he took his guards with him, fearing that he might by some means fall into the hands of the Lamanites.

161 And he caused that his people should watch the land round about, that by some means they might take those priests that fled into the wilderness, who had stolen the daughters of the Lamanites, and that had caused such a great destruction to come upon them;

162 For they were desirous to take them, that they might punish them: for they had come into the land of Nephi by night, and carried off their grain, and many of their precious things; therefore they laid wait for them.

163 And it came to pass that there was no more disturbance between the Lamanites and the people of Limhi, even until the time that Ammon and his brethren came into the land.

164 And the king having been without the gates of the city with his guard, discovered Ammon and his brethren; and supposing them to be priests of Noah, therefore he caused that they should be taken, and bound, and cast into prison.

165 And had they been the priests of Noah, he would have caused that they should be put to death; but when he found that they were not, but that they were his brethren, and had come from the land of Zarahemla, he was filled with exceeding great joy.

166 Now King Limhi had sent, previous to the coming of Ammon, a small number of men to search for the land of Zarahemla; but they could not find it, and they were lost in the wilderness.

167 Nevertheless they did find a land which had been peopled; yea, a land which was covered with dry bones; yea, a land which had been peopled, and which had been destroyed;

168 And they having supposed it to be the land of Zarahemla, returned to the land of Nephi, having arrived in the borders of the land not many days before the coming of Ammon.

169 And they brought a record with them, even a record of the people whose bones they had found; and they were engraven on plates of ore.

170 And now Limhi was again filled with joy, on learning from the mouth of Ammon that King Mosiah had a gift from God, whereby he could interpret such engravings, yea, and Ammon also did rejoice.

171 Yet Ammon and his brethren were filled with sorrow, because so many of their brethren had been slain; and also that King Noah and his priests had caused the people to commit so many sins and iniquities against God;

172 And they also did mourn for the death of Abinadi; and also for the departure of Alma, and the people that went with him, who had formed a church of God through the strength and power of God, and faith on the words which had been spoken by Abinadi;

173 Yea, they did mourn for their departure, for they knew not whither they had fled.

174 Now they would have gladly joined with them, for they themselves had entered into a covenant with God, to serve him, and keep his commandments.

175 And now since the coming of Ammon, King Limhi had also entered into a covenant with God, and also many of his people, to serve him, and keep his commandments.

176 And it came to pass that King Limhi and many of his people were desirous to be baptized; but there was none in the land that had authority from God.

177 And Ammon declined doing this thing, considering himself an unworthy servant; therefore they did not at that time form themselves into a church, waiting upon the Spirit of the Lord.

178 Now they were desirous to become even as Alma and his brethren, who had fled into the wilderness.

179 They were desirous to be baptized, as a witness and a testimony that they were willing to serve God with all their hearts;

180 Nevertheless they did prolong the time; and an account of their baptism shall be given hereafter.

181 And now all the study of Ammon and his people, and King Limhi and his people, was to deliver themselves out of the hands of the Lamanites and from bondage.


Mosiah, Chapter 10

1 And now it came to pass that Ammon and King Limhi began to consult with the people how they should deliver themselves out of bondage;

2 And even they did cause that all the people should gather themselves together; and this they did that they might have the voice of the people concerning the matter.

3 And it came to pass that they could find no way to deliver themselves out of bondage, except it were to take their women and children, and their flocks and their herds, and their tents, and depart into the wilderness;

4 For the Lamanites being so numerous that it was impossible for the people of Limhi to contend with them, thinking to deliver themselves out of bondage by the sword.

5 Now it came to pass that Gideon went forth and stood before the king, and said unto him, Now O king, thou hast hitherto hearkened unto my words many times when we have been contending with our brethren, the Lamanites.

6 And now O king, if thou hast not found me to be an unprofitable servant, or if thou hast hitherto listened to my words in any degree, and they have been of service to thee, even so I desire that thou wouldst listen to my words at this time, and I will be thy servant, and deliver this people out of bondage.

7 And the king granted unto him that he might speak.

8 And Gideon said unto him, Behold the back pass through the back wall, on the back side of the city.

9 The Lamanites, or the guards of the Lamanites, by night, are drunken; therefore let us send a proclamation among all this people, that they gather together their flocks and herds, that they may drive them into the wilderness by night.

10 And I will go according to thy command, and pay the last tribute of wine to the Lamanites, and they will be drunken; and we will pass through the secret pass on the left of their camp, when they are drunken and asleep;

11 Thus we will depart with our women and our children, our flocks and our herds, into the wilderness; and we will travel around the land of Shilom.

12 And it came to pass that the king hearkened unto the words of Gideon.

13 And King Limhi caused that his people should gather their flocks together; and he sent the tribute of wine to the Lamanites; and he also sent more wine, as a present unto them; and they did drink freely of the wine which King Limhi did send unto them.

14 And it came to pass that the people of King Limhi did depart by night into the wilderness with their flocks and their herds, and they went round about the land of Shilom in the wilderness and bent their course towards the land of Zarahemla, being led by Ammon and his brethren.

15 And they had taken all their gold, and silver, and their precious things, which they could carry; and also their provisions with them, into the wilderness; and they pursued their journey.

16 And after being many days in the wilderness, they arrived in the land of Zarahemla, and joined his people, and became his subjects.

17 And it came to pass that Mosiah received them with joy; and he also received their records, and also the records which had been found by the people of Limhi.

18 And now it came to pass when the Lamanites had found that the people of Limhi had departed out of the land by night, that they sent an army into the wilderness to pursue them;

19 And after they had pursued them two days, they could no longer follow their tracks; therefore they were lost in the wilderness.


Mosiah, Chapter 11

An account of Alma and the people of the Lord, who were driven into the wilderness by the people of King Noah.

1 Now Alma, having been warned of the Lord that the armies of King Noah would come upon them, and had made it known to his people, therefore they gathered together their flocks, and took of their grain, and departed into the wilderness before the armies of King Noah.

2 And the Lord did strengthen them, that the people of King Noah could not overtake them, to destroy them.

3 And they fled eight days’ journey into the wilderness.

4 And they came to a land, yea, even a very beautiful and pleasant land; a land of pure water.

5 And they pitched their tents, and began to till the ground, and began to build buildings, etc.; yea, they were industrious and did labor exceedingly.

6 And the people were desirous that Alma should be their king, for he was beloved by his people.

7 But he said unto them, Behold, it is not expedient that we should have a king; for thus saith the Lord: Ye shall not esteem one flesh above another, or one man shall not think himself above another; therefore I say unto you, It is not expedient that ye should have a king.

8 Nevertheless, if it were possible that ye could always have just men to be your kings, it would be well for you to have a king.

9 But remember the iniquity of King Noah and his priests; and I myself was caught in a snare, and did many things which were abominable in the sight of the Lord, which caused me sore repentance;

10 Nevertheless, after much tribulation, the Lord did hear my cries, and did answer my prayers, and has made me an instrument in his hands, in bringing so many of you to a knowledge of his truth.

11 Nevertheless, in this I do not glory, for I am unworthy to glory of myself.

12 And now I say unto you, ye have been oppressed by King Noah, and have been in bondage to him and his priests, and have been brought into iniquity by them; therefore ye were bound with the bands of iniquity.

13 And now as ye have been delivered, by the power of God, out of these bonds;

14 Yea, even out of the hands of King Noah and his people, and also from the bonds of iniquity, even so I desire that ye should stand fast in this liberty wherewith ye have been made free, and that ye trust no man to be a king over you;

15 And also trusting no one to be your teacher nor your minister, except he be a man of God, walking in his ways and keeping his commandments.

16 Thus did Alma teach his people, that every man should love his neighbor as himself; that there should be no contention among them.

17 And now Alma was their high priest, he being the founder of their church.

18 And it came to pass that none received authority to preach or to teach, except it were by him from God.

19 Therefore he consecrated all their priests, and all their teachers, and none were consecrated except they were just men.

20 Therefore they did watch over their people, and did nourish them with things pertaining to righteousness.

21 And it came to pass that they began to prosper exceedingly in the land; and they called the land Helam.

22 And it came to pass that they did multiply and prosper exceedingly in the land of Helam; and they built a city, which they called the city of Helam.

23 Nevertheless the Lord seeth fit to chasten his people; yea, he trieth their patience and their faith.

24 Nevertheless, whosoever putteth his trust in him, the same shall be lifted up at the last day.

25 Yea, and thus it was with this people.

26 For behold, I will shew unto you that they were brought into bondage, and none could deliver them but the Lord their God; yea, even the God of Abraham, and of Isaac, and of Jacob.

27 And it came to pass that he did deliver them, and he did shew forth his mighty power unto them, and great were their rejoicings.

28 For behold, it came to pass that while they were in the land of Helam, yea, in the city of Helam, while tilling the land round about, behold an army of the Lamanites were in the borders of the land.

29 Now it came to pass that the brethren of Alma fled from their fields, and gathered themselves together into the city of Helam; and they were much frightened because of the appearance of the Lamanites.

30 But Alma went forth and stood among them, and exhorted them that they should not be frightened, but that they should remember the Lord their God, and he would deliver them;

31 Therefore they hushed their fears, and began to cry unto the Lord, that he would soften the hearts of the Lamanites, that they would spare them, and their wives, and their children.

32 And it came to pass that the Lord did soften the hearts of the Lamanites.

33 And Alma and his brethren went forth and delivered themselves up into their hands; and the Lamanites took possession of the land of Helam.

34 Now the armies of the Lamanites which had followed after the people of King Limhi, had been lost in the wilderness for many days.

35 And behold, they had found those priests of King Noah, in a place which they called Amulon; and they had begun to possess the land of Amulon, and had begun to till the ground.

36 Now the name of the leader of those priests was Amulon.

37 And it came to pass that Amulon did plead with the Lamanites; and he also sent forth their wives, who were the daughters of the Lamanites, to plead with their brethren, that they should not destroy their husbands.

38 And the Lamanites had compassion on Amulon and his brethren, and did not destroy them, because of their wives.

39 And Amulon and his brethren did join the Lamanites, and they were traveling in the wilderness in search of the land of Nephi, when they discovered the land of Helam, which was possessed by Alma and his brethren.

40 And it came to pass that the Lamanites promised unto Alma and his brethren, that if they would shew them the way which led to the land of Nephi, that they would grant unto them their lives and their liberty.

41 But after Alma had shewn them the way that led to the land of Nephi, the Lamanites would not keep their promise; but they set guards round about the land of Helam, over Alma and his brethren.

42 And the remainder of them went to the land of Nephi; and a part of them returned to the land of Helam, and also brought with them the wives and the children of the guards who had been left in the land.

43 And the king of the Lamanites had granted unto Amulon that he should be a king and a ruler over his people, who were in the land of Helam; nevertheless he should have no power to do anything contrary to the will of the king of the Lamanites.

44 And it came to pass that Amulon did gain favor in the eyes of the king of the Lamanites; therefore the king of the Lamanites granted unto him and his brethren, that they should be appointed teachers over his people;

45 Yea, even over the people who were in the land of Shemlon, and in the land of Shilom, and in the land of Amulon:

46 For the Lamanites had taken possession of all these lands; therefore the king of the Lamanites had appointed kings over all these lands:

47 And now the name of the king of the Lamanites was Laman, being called after the name of his father; and therefore he was called King Laman.

48 And he was king over a numerous people; and he appointed teachers of the brethren of Amulon, in every land which was possessed by his people;

49 And thus the language of Nephi began to be taught among all the people of the Lamanites.

50 And they were a people friendly one with another; nevertheless they knew not God; neither did the brethren of Amulon teach them anything concerning the Lord their God, neither the law of Moses;

51 Nor did they teach them the words of Abinadi; but they taught them that they should keep their record, and that they might write one to another.

52 And thus the Lamanites began to increase in riches, and began to trade one with another, and wax great, and began to be a cunning and a wise people, as to the wisdom of the world;

53 Yea, a very cunning people; delighting in all manner of wickedness and plunder except it were among their own brethren.

54 And now it came to pass that Amulon began to exercise authority over Alma and his brethren, and began to persecute him, and cause that his children should persecute their children;

55 For Amulon knew Alma, that he had been one of the king’s priests, and that it was he that believed the words of Abinadi, and was driven out before the king; and therefore he was wroth with him, for he was subject to King Laman;

56 Yet he exercised authority over them, and put tasks upon them, and put task-masters over them.

57 And it came to pass that so great were their afflictions, that they began to cry mightily to God.

58 And Amulon commanded them that they should stop their cries; and he put guards over them to watch them, that whosoever should be found calling upon God, should be put to death.

59 And Alma and his people did not raise their voices to the Lord their God, but did pour out their hearts to him; and he did know the thoughts of their hearts.

60 And it came to pass that the voice of the Lord came to them in their afflictions, saying, Lift up your heads and be of good comfort, for I know of the covenant which ye have made unto me; and I will covenant with this my people, and deliver them out of bondage.

61 And I will also ease the burdens which are put upon your shoulders, that even you can not feel them upon your backs, even while you are in bondage;

62 And this will I do, that ye may stand as witnesses for me hereafter, and that ye may know of a surety that I, the Lord God, do visit my people in their afflictions.

63 And now it came to pass that the burdens which were laid upon Alma and his brethren, were made light;

64 Yea, the Lord did strengthen them that they could bear up their burdens with ease, and they did submit cheerfully and with patience to all the will of the Lord.

65 And it came to pass that so great was their faith and their patience, that the voice of the Lord came unto them again, saying, Be of good comfort, for on the morrow I will deliver you out of bondage.

66 And he said unto Alma, Thou shalt go before this people, and I will go with thee, and deliver this people out of bondage.

67 Now it came to pass that Alma and his people in the night time, gathered their flocks together, and also of their grain; yea, even all the night time were they gathering their flocks together.

68 And in the morning the Lord caused a deep sleep to come upon the Lamanities, yea, and all their task-masters were in a profound sleep.

69 And Alma and his people departed into the wilderness; and when they had traveled all day, they pitched their tents in a valley, and they called the valley Alma, because he led their way in the wilderness;

70 Yea, and in the valley of Alma they poured out their thanks to God because he had been merciful unto them, and eased their burdens, and had delivered them out of bondage;

71 For they were in bondage, and none could deliver them, except it were the Lord their God.

72 And they gave thanks to God, yea, all their men, and all their women, and all their children, that could speak, lifted their voices in the praises of their God.

73 And now the Lord said unto Alma, Haste thee and get thou and this people out of this land, for the Lamanites have awakened and do pursue thee;

74 Therefore get thee out of this land, and I will stop the Lamanites in this valley, that they come no further in pursuit of this people.

75 And it came to pass that they departed out of the valley, and took their journey unto the wilderness.

76 And after they had been in the wilderness twelve days, they arrived to the land of Zarahemla; and King Mosiah did also receive them with joy.

77 And now King Mosiah caused that all the people should be gathered together.

78 Now there were not so many of the children of Nephi, or so many of those who were the descendants of Nephi, as there were of the people of Zarahemla, who was a descendant of Mulok, and those who came with him into the wilderness;

79 And there were not so many of the people of Nephi and of the people of Zarahemla as there were of the Lamanites: yea, they were not half so numerous.

80 And now all the people of Nephi were assembled together, and also all the people of Zarahemla, and they were gathered together in two bodies.

81 And it came to pass that Mosiah did read, and caused to be read, the records of Zeniff to his people; yea, he read the records of the people of Zeniff, from the time they left the land of Zarahemla until they returned again.

82 And he also read the account of Alma and his brethren, and all their afflictions, from the time they left the land of Zarahemla, until the time they returned again.

83 And now when Mosiah had made an end of reading the records, his people who tarried in the land were struck with wonder and amazement, for they knew not what to think;

84 For when they beheld those that had been delivered out of bondage, they were filled with exceeding great joy.

85 And again, when they thought of their brethren who had been slain by the Lamanites, they were filled with sorrow, and even shed many tears of sorrow;

86 And again, when they thought of the immediate goodness of God, and his power in delivering Alma and his brethren out of the hands of the Lamanites, and of bondage, they did raise their voices, and give thanks to God.

87 And again, when they thought upon the Lamanites, who were their brethren, of their sinful and polluted state, they were filled with pain and anguish, for the welfare of their souls.

88 And it came to pass that those who were the children of Amulon and his brethren, who had taken to wife the daughters of the Lamanites, were displeased with the conduct of their fathers,

89 And they would no longer be called by the names of their fathers, therefore they took upon themselves the name of Nephi, that they might be called the children of Nephi, and be numbered among those who were called Nephites.

90 And now all the people of Zarahemla were numbered with the Nephites, and this because the kingdom had been conferred upon none but those who were descendants of Nephi.

91 And now it came to pass that when Mosiah had made an end of speaking and reading to the people, he desired that Alma should also speak to the people.

92 And Alma did speak unto them, when they were assembled together in large bodies, and he went from one body to another preaching unto the people repentance and faith on the Lord.

93 And he did exhort the people of Limhi and his brethren, all those that had been delivered out of bondage, that they should remember that it was the Lord that did deliver them.

94 And it came to pass that after Alma had taught the people many things, and had made an end of speaking to them, that King Limhi was desirous that he might be baptized; and all his people were desirous that they might be baptized also.

95 Therefore Alma did go forth into the water, and did baptize them; yea, he did baptize them after the manner he did his brethren in the waters of Mormon;

96 Yea, and as many as he did baptize did belong to the church of God; and this because of their belief on the words of Alma.

97 And it came to pass that King Mosiah granted unto Alma, that he might establish churches throughout all the land of Zarahemla; and gave him power to ordain priests and teachers over every church.

98 Now this was done because there were so many people that they could not all be governed by one teacher; neither could they all hear the word of God in one assembly; therefore they did assemble themselves together in different bodies, being called churches;

99 Every church having their priests and their teachers, and every priest preaching the word according as it was delivered to him by the mouth of Alma;

100 And thus, notwithstanding there being many churches they were all one church; yea, even the church of God:

101 For there was nothing preached in all the churches except it were repentance and faith in God.

102 And now there were seven churches in the land of Zarahemla.

103 And it came to pass that whosoever were desirous to take upon them the name of Christ, or of God, they did join the churches of God; and they were called the people of God.

104 And the Lord did pour out his Spirit upon them, and they were blessed, and prospered in the land.

105 Now it came to pass that there were many of the rising generation that could not understand the words of King Benjamin, being little children at the time he spake unto his people; and they did not believe the tradition of their fathers.

106 They did not believe what had been said concerning the resurrection of the dead; neither did they believe concerning the coming of Christ.

107 And now because of their unbelief, they could not understand the word of God; and their hearts were hardened.

108 And they would not be baptized; neither would they join the church.

109 And they were a separate people as to their faith, and remained so ever after, even in their carnal and sinful state; for they would not call upon the Lord their God.

110 And now in the reign of Mosiah, they were not half so numerous as the people of God; but because of the dissensions among the brethren, they became more numerous.

111 For it came to pass that they did deceive many with their flattering words, who were in the church, and did cause them to commit many sins;

112 Therefore it became expedient that those who committed sin that were in the church, should be admonished by the church.

113 And it came to pass that they were brought before the priests, and delivered up unto the priests by the teachers; and the priests brought them before Alma, who was the high priest.

114 Now King Mosiah had given Alma the authority over the church.

115 And it came to pass that Alma did not know concerning them, for there were many witnesses against them; yea, the people stood and testified of their iniquity in abundance.

116 Now there had not any such thing happened before, in the church; therefore Alma was troubled in his spirit, and he caused that they should be brought before the king.

117 And he said unto the king, Behold, here are many whom we have brought before thee, who are accused of their brethren; yea, and they have been taken in divers iniquities.

118 And they do not repent of their iniquities; therefore we have brought them before thee, that thou mayest judge them according to their crimes.

119 But King Mosiah said unto Alma, Behold, I judge them not; therefore I deliver them into thy hands to be judged.

120 And now the spirit of Alma was again troubled; and he went and inquired of the Lord what he should do concerning this matter, for he feared that he should do wrong in the sight of God.

121 And it came to pass that after he had poured out his whole soul to God, the voice of the Lord came to him, saying, Blessed art thou, Alma, and blessed are they who were baptized in the waters of Mormon.

122 Thou art blessed because of thy exceeding faith in the words alone of my servant, Abinadi.

123 And blessed are they because of their exceeding faith in the words alone which thou hast spoken unto them.

124 And blessed art thou because thou hast established a church among this people; and they shall be established, and they shall be my people.

125 Yea, blessed is this people, who are willing to bear my name; for in my name shall they be called; and they are mine.

126 And because thou hast inquired of me concerning the transgressor, thou art blessed.

127 Thou art my servant: and I covenant with thee, that thou shalt have eternal life; and thou shalt serve me, and go forth in my name, and shall gather together my sheep.

128 And he that will hear my voice, shall be my sheep; and him shall ye receive into the church; and him will I also receive.

129 For behold, this is my church: whosoever is baptized, shall be baptized unto repentance.

130 And whosoever ye receive, shall believe in my name; and him will I freely forgive:

131 For it is I that taketh upon me the sins of the world; for it is I that hath created them; and it is I that granteth unto him that believeth in the end, a place at my right hand.

132 For behold, in my name are they called; and if they know me, they shall come forth, and shall have a place eternally at my right hand.

133 And it shall come to pass that when the second trump shall sound, then shall they that never knew me come forth, and shall stand before me;

134 And then shall they know that I am the Lord their God, that I am their Redeemer; but they would not be redeemed.

135 And then will I confess unto them, that I never knew them; and they shall depart into everlasting fire, prepared for the devil and his angels.

136 Therefore I say unto you, that he that will not hear my voice, the same shall ye not receive into my church, for him I will not receive at the last day:

137 Therefore I say unto you, Go; and whosoever transgresseth against me, him shall ye judge according to the sins which he has committed;

138 And if he confess his sins before thee and me, and repenteth in the sincerity of his heart, him shall ye forgive, and I will forgive him also;

139 Yea, and as often as my people repent, will I forgive them their trespasses against me.

140 And ye shall also forgive one another your trespasses: for verily I say unto you, He that forgiveth not his neighbor’s trespasses, when he says that he repents, the same hath brought himself under condemnation.

141 Now I say unto you, Go; and whosoever will not repent of his sins, the same shall not be numbered among my people: and this shall be observed from this time forward.

142 And it came to pass when Alma had heard these words, he wrote them down, that he might have them, and that he might judge the people of that church, according to the commandments of God.

143 And it came to pass that Alma went and judged those that had been taken in iniquity, according to the word of the Lord.

144 And whosoever repented of their sins and did confess them, them he did number among the people of the church;

145 And those that would not confess their sins and repent of their iniquity, the same were not numbered among the people of the church, and their names were blotted out.

146 And it came to pass that Alma did regulate all the affairs of the church;

147 And they began again to have peace and to prosper exceedingly in the affairs of the church; walking circumspectly before God; receiving many, and baptizing many.

148 And now all these things did Alma and his fellow laborers do, who were over the church; walking in all diligence, teaching the word of God in all things, suffering all manner of afflictions; being persecuted by all those who did not belong to the church of God.

149 And they did admonish their brethren; and they were also admonished, every one, by the word of God, according to his sins, or to the sins which he had committed; being commanded of God to pray without ceasing, and to give thanks in all things.

150 And now it came to pass that the persecutions which were inflicted on the church by the unbelievers, became so great, that the church began to murmur, and complain to their leaders concerning the matter; and they did complain to Alma.

151 And Alma laid the case before their King Mosiah. And Mosiah consulted with his priests.

152 And it came to pass that King Mosiah sent a proclamation throughout the land round about, that there should not any unbeliever persecute any of those who belonged to the church of God:

153 And there was a strict command throughout all the churches, that there should be no persecutions among them, that there should be an equality among all men; that they should let no pride nor haughtiness disturb their peace;

154 That every man should esteem his neighbor as himself, laboring with their own hands for their support;

155 Yea, and all their priests and teachers should labor with their own hands for their support, in all cases save it were in sickness, or in much want: and doing these things they did abound in the grace of God.

156 And there began to be much peace again in the land; and the people began to be very numerous, and began to scatter abroad upon the face of the earth;

157 Yea, on the north and on the south, on the east and on the west, building large cities and villages in all quarters of the land.

158 And the Lord did visit them, and prosper them, and they became a large and a wealthy people.

159 Now the sons of Mosiah were numbered among the unbelivers; and also one of the sons of Alma was numbered among them, he being called Alma, after his father; nevertheless he became a very wicked man and an idolatrous man.

160 And he was a man of many words, and did speak much flattery to the people: therefore he led many of the people to do after the manner of his iniquities.

161 And he became a great hinderment to the prosperity of the church of God; stealing away the hearts of the people, causing much dissension among the people; giving a chance for the enemy of God to exercise his power over them.

162 And now it came to pass that while he was going about to destroy the church of God: for he did go about secretly with the sons of Mosiah, seeking to destroy the church, and to lead astray the people of the Lord, contrary to the commandments of God, or even the king;

163 And as I said unto you, as they were going about rebelling against God, behold, the angel of the Lord appeared unto them; and he descended as it were in a cloud; and he spake as it were with a voice of thunder, which caused the earth to shake upon which they stood;

164 And so great was their astonishment, that they fell to the earth, and understood not the words which he spake unto them.

165 Nevertheless he cried again, saying, Alma, arise, and stand forth, for why persecuteth thou the church of God?

166 For the Lord hath said, This is my church, and I will establish it; and nothing shall overthrow it, save it is the transgression of my people.

167 And again, the angel said, Behold, the Lord hath heard the prayers of his people, and also the prayers of his servant Alma, who is thy father:

168 For he has prayed with much faith concerning thee, that thou mightest be brought to the knowledge of the truth;

169 Therefore for this purpose have I come to convince thee of the power and authority of God, that the prayers of his servants might be answered according to their faith.

170 And now behold, can ye dispute the power of God?

171 For behold, doth not my voice shake the earth?

172 And can ye not also behold me before you?

173 And I am sent from God.

174 Now I say unto thee, Go, and remember the captivity of thy fathers in the land of Helam, and in the land of Nephi; and remember how great things he has done for them: for they were in bondage, and he has delivered them.

175 And now I say unto thee, Alma, go thy way, and seek to destroy the church no more, that their prayers may be answered; and this even if thou wilt of thyself be cast off.

176 And now it came to pass that these were the last words which the angel spake unto Alma, and he departed.

177 And now Alma, and those that were with him, fell again to the earth, for great was their astonishment; for with their own eyes they had beheld an angel of the Lord; and his voice was as thunder, which shook the earth;

178 And they knew that there was nothing save the power of God, that could shake the earth and cause it to tremble, as though it would part asunder.

179 And now the astonishment of Alma was so great, that he became dumb, that he could not open his mouth; yea, and he became weak, even that he could not move his hands:

180 Therefore he was taken by those that were with him, and carried helpless, even until he was laid before his father.

181 And they rehearsed unto his father all that had happened unto them; and his father rejoiced, for he knew that it was the power of God.

182 And he caused that a multitude should be gathered together, that they might witness what the Lord had done for his son, and also for those that were with him.

183 And he caused that the priests should assemble themselves together; and they began to fast, and to pray to the Lord their God, that he would open the mouth of Alma, that he might speak;

184 And also that his limbs might receive their strength, that the eyes of the people might be opened to see and know of the goodness and glory of God.

185 And it came to pass after they had fasted and prayed for the space of two days and two nights, the limbs of Alma received their strength, and he stood up and began to speak unto them, bidding them to be of good comfort:

186 For, said he, I have repented of my sins, and have been redeemed of the Lord; behold, I am born of the Spirit.

187 And the Lord said unto me, Marvel not that all mankind, yea, men, and women, all nations, kindreds, tongues and people, must be born again;

188 Yea, born of God, changed from their carnal and fallen state, to a state of righteousness, being redeemed of God, becoming his sons and daughters; and thus they become new creatures; and unless they do this, they can in no wise inherit the kingdom of God.

189 I say unto you, Unless this be the case, they must be cast off; and this I know, because I was like to be cast off.

190 Nevertheless, after wading through much tribulation, repenting nigh unto death, the Lord in mercy hath seen fit to snatch me out of an everlasting burning, and I am born of God;

191 My soul hath been redeemed from the gall of bitterness and bonds of iniquity.

192 I was in the darkest abyss; but now I behold the marvelous light of God.

193 My soul was wrecked with eternal torment; but I am snatched, and my soul is pained no more.

194 I rejected my Redeemer, and denied that which had been spoken of by our fathers;

195 But now that they may foresee that he will come, and that he remembereth every creature of his creating;

196 He will make himself manifest unto all; yea, every knee shall bow, and every tongue confess before him.

197 Yea, even at the last day, when all men shall stand to be judged of him, then shall they confess that he is God;

198 Then shall they confess, who live without God in the world, that the judgment of an everlasting punishment is just upon them;

199 And they shall quake, and tremble, and shrink beneath the glance of his all-searching eye.

200 And now it came to pass that Alma began from this time forward, to teach the people, and those who were with Alma at the time the angel appeared unto them:

201 Traveling round about through all the land, publishing to all the people the things which they had heard and seen, and preaching the word of God in much tribulation, being greatly persecuted by those who were unbelievers, being smitten by many of them;

202 But notwithstanding all this, they did impart much consolation to the church, confirming their faith, and exhorting them with longsuffering and much travail, to keep the commandments of God.

203 And four of them were the sons of Mosiah; and their names were Ammon, and Aaron, and Omner, and Himni; these were the names of the sons of Mosiah.

204 And they traveled throughout all the land of Zarahemla, and among all the people who were under the reign of King Mosiah, zealously striving to repair all the injuries which they had done to the church:

205 Confessing all their sins, and publishing all the things which they had seen, and explaining the prophecies and the scriptures to all who desired to hear them:

206 And thus they were instruments in the hands of God, in bringing many to the knowledge of the truth, yea, to the knowledge of their Redeemer.

207 And how blessed are they! For they did publish peace; they did publish good tidings of good; and they did declare unto the people that the Lord reigneth.


Mosiah, Chapter 12

1 Now it came to pass that after the sons of Mosiah had done all these things, they took a small number with them, and returned to their father, the king, and desired of him that he would grant unto them, that they might, with those whom they had selected, go up to the land of Nephi,

2 That they might preach the things which they had heard, and that they might impart the word of God to their brethren, the Lamanites, that perhaps they might bring them to the knowledge of the Lord their God, and convince them of the iniquity of their fathers;

3 And that perhaps they might cure them of their hatred towards the Nephites, that they might also be brought to rejoice in the Lord their God,

4 That they might become friendly to one another, and that there should be no more contentions in all the land which the Lord their God had given them.

5 Now they were desirous that salvation should be declared to every creature, for they could not bear that any human soul should perish;

6 Yea, even the very thoughts that any soul should endure endless torment, did cause them to quake and tremble.

7 And thus did the Spirit of the Lord work upon them, for they were the very vilest of sinners.

8 And the Lord saw fit in his infinite mercy to spare them; nevertheless they suffered much anguish of soul, because of their iniquities; and suffering much, fearing that they should be cast off for ever.

9 And it came to pass that they did plead with their father many days, that they might go up to the land of Nephi.

10 And King Mosiah went and inquired of the Lord, if he should let his sons go up among the Lamanites to preach the word.

11 And the Lord said unto Mosiah, Let them go up, for many shall believe on their words, and they shall have eternal life; and I will deliver thy sons out of the hands of the Lamanites.

12 And it came to pass that Mosiah granted that they might go, and do according to their request;

13 And they took their journey into the wilderness, to go up to preach the word among the Lamanites: and I shall give an account of their proceedings hereafter.

14 Now King Mosiah had no one to confer the kingdom upon, for there was not any of his sons who would accept of the kingdom;

15 Therefore he took the records which were engraven on the plates of brass, and also the plates of Nephi, and all the things which he had kept and preserved, according to the commandments of God,

16 After having translated and caused to be written the records which were on the plates of gold, which had been found by the people of Limhi, which were delivered to him by the hand of Limhi;

17 And this he did, because of the great anxiety of his people, for they were desirous beyond measure, to know concerning those people who had been destroyed.

18 And now he translated them by the means of those two stones which were fastened into the two rims of a bow.

19 Now these things were prepared from the beginning, and were handed down from generation to generation, for the purpose of interpreting languages;

20 And they have been kept and preserved by the hand of the Lord, that he should discover to every creature who should possess the land, the iniquities and abominations of his people;

21 And whosoever has these things, is called seer, after the manner of old times.

22 Now after Mosiah had finished translating these records, behold, it gave an account of the people, who were destroyed, from the time that they were destroyed, back to the building of the great tower, at the time the Lord confounded the language of the people;

23 And they were scattered abroad upon the face of all the earth, yea, and even from that time until the creation of Adam.

24 Now this account did cause the people of Mosiah to mourn exceedingly; yea, they were filled with sorrow;

25 Nevertheless it gave them much knowledge, in the which they did rejoice.

26 And this account shall be written hereafter; for behold, it is expedient that all people should know the things which are written in this account.


Mosiah, Chapter 13

1 And now, as I said unto you, that after King Mosiah had done these things, he took the plates of brass, and all the things which he had kept, and conferred them upon Alma, who was the son of Alma;

2 Yea, all the records, and also the interpreters, and conferred them upon him, and commanded him that he should keep and preserve them, and also keep a record of the people, handing them down from one generation to another, even as they had been handed down from the time that Lehi left Jerusalem.

3 Now when Mosiah had done this, he sent out through all the land, among all the people, desiring to know their will concerning who should be their king.

4 And it came to pass that the voice of the people came, saying, We are desirous that Aaron, thy son, should be our king, and our ruler.

5 Now Aaron had gone up to the land of Nephi, therefore the king could not confer the kingdom upon him; neither would Aaron take upon him the kingdom;

6 Neither were any of the sons of Mosiah willing to take upon them the kingdom, therefore King Mosiah sent again among the people, yea, even a written word sent he among the people.

7 And these were the words that were written; saying: Behold, O ye my people, or my brethren, for I esteem you as such; for I desire that ye should consider the cause which ye are called to consider; for ye are desirous to have a king.

8 Now I declare unto you, that he to whom the kingdom doth rightly belong, has declined, and will not take upon him the kingdom.

9 And now if there should be another appointed in his stead, behold I fear there would rise contentions among you;

10 And who knoweth but what my son, to whom the kingdom doth belong, should turn to be angry, and draw away a part of this people after him, which would cause wars and contentions among you; which would be the cause of shedding much blood, and perverting the way of the Lord; yea, and destroy the souls of many people.

11 Now I say unto you, Let us be wise and consider these things, for we have no right to destroy my son, neither should we have any right to destroy another, if he should be appointed in his stead.

12 And if my son should turn again to his pride and vain things, he would recall the things which he had said, and claim his right to the kingdom, which would cause him and also this people to commit much sin.

13 And now let us be wise and look forward to these things, and do that which will make for the peace of this people.

14 Therefore I will be your king the remainder of my days;

15 Nevertheless, let us appoint judges, to judge this people according to our law, and we will newly arrange the affairs of this people, for we will appoint wise men to be judges, that will judge this people according to the commandments of God.

16 Now it is better that a man should be judged of God than of man, for the judgments of God are always just, but the judgments of man are not always just;

17 Therefore, if it were possible that ye could have just men to be your kings, who would establish the laws of God, and judge this people according to his commandments; yea, if ye could have men for your kings, who would do even as my father Benjamin did for this people, I say unto you, If this could always be the case, then it would be expedient that ye should always have kings to rule over you.

18 And even I myself have labored with all the power and faculties which I have possessed, to teach you the commandments of God, and to establish peace throughout the land,

19 That there should be no wars nor contentions, no stealing, nor plundering, nor murdering, nor any manner of iniquity;

20 And whosoever has committed iniquity, him have I punished according to the crime which he has committed, according to the law which has been given to us by our fathers.

21 Now I say unto you, that because all men are not just, it is not expedient that ye should have a king or kings to rule over you.

22 For behold, how much iniquity doth one wicked king cause to be committed! yea, and what great destruction!

23 Yea, remember King Noah, his wickedness and his abominations; and also the wickedness and abominations of his people.

24 Behold what great destruction did come upon them; and also because of their iniquities, they were brought into bondage.

25 And were it not for the interposition of their all-wise Creator, and this because of their sincere repentance, they must unavoidably have remained in bondage until now.

26 But behold, he did deliver them because they did humble themselves before him; and because they cried mightily unto him, he did deliver them out of bondage;

27 And thus doth the Lord work with his power in all cases among the children of men, extending the arm of mercy towards them that put their trust in him.

28 And behold, now I say unto you, Ye can not dethrone an iniquitous king, save it be through much contention, and the shedding of much blood.

29 For behold, he has his friends in iniquity, and he keepeth his guards about him; and he teareth up the laws of those who have reigned in righteousness before him: and he trampleth under his feet the commandments of God;

30 And he enacteth laws, and sendeth them forth among his people; yea, laws after the manner of his own wickedness; and whosoever doth not obey his laws; he causeth to be destroyed;

31 And whosoever doth rebel against him, he will send his armies against them to war, and if he can, he will destroy them;

32 And thus an unrighteous king doth pervert the ways of all righteousness.

33 And now behold I say unto you, It is not expedient that such abominations should come upon you;

34 Therefore choose you by the voice of this people, judges, that ye may be judged according to the laws which have been given you by our fathers, which are correct, and which were given them by the hand of the Lord.

35 Now it is not common that the voice of the people desireth anything contrary to that which is right; but it is common for the lesser part of the people to desire that which is not right;

36 Therefore this shall ye observe, and make it your law to do your business by the voice of the people.

37 And if the time comes that the voice of the people doth choose iniquity, then is the time that the judgments of God will come upon you;

38 Yea, then is the time he will visit you with great destruction, even as he has hitherto visited this land.

39 And now if ye have judges, and they do not judge you according to the law which has been given, ye can cause that they may be judged of a higher judge;

40 If your higher judges do not judge righteous judgments, ye shall cause that a small number of your lower judges should be gathered together, and they shall judge your higher judges, according to the voice of the people.

41 And I command you to do these things in the fear of the Lord;

42 And I command you to do these things, and that ye have no king: that if these people commit sins and iniquities, they shall be answered upon their own heads.

43 For behold I say unto you, The sins of many people have been caused by the iniquities of their kings; therefore their iniquities are answered upon the heads of their kings.

44 And now I desire that this inequality should be no more in this land, especially among this my people;

45 But I desire that this land be a land of liberty, and every man may enjoy his rights and privileges alike, so long as the Lord sees fit, that we may live and inherit the land;

46 Yea, even as long as any of our posterity remains upon the face of the land.

47 And many more things did King Mosiah write unto them, unfolding unto them all the trials and troubles of a righteous king;

48 Yea, all the travails of soul for their people, and also all the murmurings of the people to their king; and he explained it all unto them.

49 And he told them that these things ought not to be; but that the burden should come upon all the people, that every man might bear his part.

50 And he also unfolded unto them all the disadvantages they labored under, by having an unrighteous king to rule over them;

51 Yea, all his iniquities and abominations, and all the wars, and contentions, and bloodshed, and the stealing, and the plundering, and the committing of whoredoms, and all manner of iniquities, which can not be enumerated,

52 Telling them that these things ought not to be; that they were expressly repugnant to the commandments of God.

53 And now it came to pass, after King Mosiah had sent these things forth among the people, they were convinced of the truth of his words;

54 Therefore they relinquished their desires for a king, and became exceedingly anxious that every man should have an equal chance throughout all the land;

55 Yea, and every man expressed a willingness to answer for his own sins.

56 Therefore it came to pass that they assembled themselves together in bodies throughout the land, to cast in their voices concerning who should be their judges, to judge them according to the law which had been given them;

57 And they were exceedingly rejoiced, because of the liberty which had been granted unto them.

58 And they did wax strong in love toward Mosiah; yea, they did esteem him more than any other man:

59 For they did not look upon him as a tyrant, who was seeking for gain, yea, for that lucre which doth corrupt the soul,

60 For he had not exacted riches of them, neither had he delighted in the shedding of blood; but he had established peace in the land, and he had granted unto his people that they should be delivered from all manner of bondage;

61 Therefore they did esteem him, yea, exceedingly, beyond measure.

62 And it came to pass that they did appoint judges to rule over them, or to judge them according to the law; and this they did throughout all the land.

63 And it came to pass that Alma was appointed to be the chief judge; he being also the high priest; his father having conferred the office upon him, and had given him the charge concerning all the affairs of the church.

64 And now it came to pass that Alma did walk in the ways of the Lord, and he did keep his commandments, and he did judge righteous judgments; and there was continual peace through the land;

65 And thus commenced the reign of the judges throughout all the land of Zarahemla, among all the people who were called the Nephites: And Alma was the first and chief judge.

66 And now it came to pass that his father died, being eighty and two years old, having lived to fulfill the commandments of God.

67 And it came to pass that Mosiah died also, in the thirty and third year of his reign, being sixty and three years old, making in the whole, five hundred and nine years from the time Lehi left Jerusalem;

68 And thus ended the reign of the kings over the people of Nephi; and thus ended the days of Alma, who was the founder of their church.

 

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.